Bosski Roman

RENA
Mija mnie osoba,
Na pierwszy rzut standardowa,
Ogolona głowa,
Nie wygląda jak zarobas.
Chyba lubi towar,
Na pewno też lubi kirę,
Ślad na brodzie mówi,
Że ostatnio dostał w pizdę.
Dalej okiem śmignę,
Ta twarz niby znajoma.
Wytapetowana blasz,
Wygląda jak nakręcona,
I jest coraz bardziej zła,
Na pewno uzależniona,
I ma długi staż,
W lokalnych, publicznych domach.
Za nią ciśnie jakiś ziomal,
Widzę pot na jego skroniach,
Szybki krok i reklamówkę,
Którą ściska w dłoniach.
Może zrobił jakiś skok?
Albo już kurwa nie wiem,
Zdezorientowany wzrok,
Mówi sam za siebie.
Ona czuje się jak w niebie,
Spaceruje po ulicach.
Uśmiech na jej twarzy mówi,
Że jest panią życia.
Mało takich ludzi dzisiaj,
Rozkminiam ich wszystkich dalej.
Czy na prawdę tacy są,
Czy mi się wydaje?

REF.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Jeśli słuchasz tego rapu traktuj mnie jak pedagoga.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Podżera przyjaciela od potencjalnego wroga.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Muszę Cię rozkminić zanim sprzedam Ci towar.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Muszę wiedzieć wszystko, możesz mnie wywałkować.

POPEK
Siedzę se na murku i jaram jointa,
I podchodzi jakiś koleś mówi "Siema ziomuś, piątka".
"Pomyliłeś mnie z kimś innym" mówię "Jaka kurwa piątka?",
Wtedy już wiedziałem, że to policyjna morda.
Pyta "What's your name?", "My name is Bogdan" mówię,
Przyjechałem tutaj z Płocka dziarać dziwki w nocnym klubie.
Z jedną mam się tu spotkać i wykręcam jakiś numer,
Nawijam coś po polsku, a ten chuj mnie nie rozumie.
I w końcu się mnie pyta czy mam coś do jarania,
Mówię "Nie znam tu nikogo, jestem gościem od dziarania".
Długo tutaj bym nie postał, jakbym nie rozkminił chama,
To uliczna psychologia dla niektórych dramat.
Jestem doktor Popek, a ulica to gabinet,
Usiądź se wygodnie tak jak byłbyś w kinie.
Nie zdążysz wypić piwa, a ja Cię kurwa rozkminie,
Czy jesteś od Nas, czy wysłały Cię te świnie.

REF.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Jeśli słuchasz tego rapu traktuj mnie jak pedagoga.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Podżera przyjaciela od potencjalnego wroga.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Muszę Cię rozkminić zanim sprzedam Ci towar.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Muszę wiedzieć wszystko, możesz mnie wywałkować.

BOSSKI ROMAN
Nieraz jakiś głąb i muł,
Do mnie się tu ostro pruł,
Musiałem zadecydować, olać szmatę, zadać ból.
Gdyby nie te wszystkie lekcje i autopsja uliczna,
To wybory złe by były i bym dawno kurwa milczał.
Jakiś jebany policjant chce Ci wyprać Twój beret,
Jakiś super pseudokozak chce Cię zrobić gangsterem,
Jakiś dziwny chłopak namawia Ciebie na towar.
Pamiętaj, że pomoże Ci uliczna psychologia.
Jak w Pulp Fiction ja pojawiam się, tak jak Harvey Keitel,
I ogarniam na szybko cały ten jebany bajzel.
Uliczna psychologia to w praktyce są studia,
Kiedy masz pokazać jaja, a kiedy masz palić głupa.
I jak przeżyc do jutra niepubliczna demagogia,
Tylko zaprawiona w bojach ta uliczna psychologia.

REF.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Jeśli słuchasz tego rapu traktuj mnie jak pedagoga.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Podżera przyjaciela od potencjalnego wroga.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Muszę Cię rozkminić zanim sprzedam Ci towar.
To uliczna psychologia, uliczna psychologia,
Muszę wiedzieć wszystko, możesz mnie wywałkować.
Sprzedałeś wszystko co kocham kurwo, sprzedałeś wszystko
Oddałeś taniec, graffiti, rap, kulturę Hip-Hop
To mówię ja, Kafar, 37, Dixon
Nigdy nie pozwolę, byś robił z nas pośmiewisko
Nie chcę promocji dissami, bo nie o to tu chodziło
Gdy jako małolat oddawałem rapu miłość
Ty chcesz hitów, platyny, świata na kolanach?
Ja chcę być, szyć nici, jak równy z nim rozmawiać
Nowa płyta WWO? Już nie mogę się doczekać
Lansy, baunsy, dyliżansy znów zamienisz na osiedla?
Powiedz jakie hajsy robią rzecz z człowieka
Powiedz głośno jedną rzecz, która cię rozgrzesza
Tysiące zatrutych głów przez tysiące słów
Przez stek twoich kłamstw i bez pokrycia bzdur
W moim ręku klamka, ty idziesz pod mur
Bania pęka w pół, ale gdzie się podział mózg?

Zamiast robić rap znów nam piorą mózgi
Tłumaczą swą zdradę, my i tak widzimy skutki
Facebook'owe dissy i marne podpruwki
Tylko żeby pchać dzieciakom bluzy i koszulki
Bawełna to tylko jest dodatek
Jeśli kochasz rap, jesteś przesiąknięty rapem
Rejon za rejonem i miasto za miastem
Wiesz jak dalej idzie państwo za państwem
Idole gimnazjum ostro dzisiaj w modzie
Wiesz, że twój przyjaciel przewraca się w grobie
Po tym jak oddałeś swoje wersy Dodzie
Po tym jak sprzedałeś rap nic ci już nie powiem
Wersy, te zwroty to dla młodej Polski
Bombing, graffiti, piszcie nowe zwrotki
Tańczcie na matach i cuting winyli
Od teraz dla rapu do ostatniej chwili
1. Ja nie byłem aniołem i dobrze dzisiaj wiem o tym
Na błędach się nauczyłem robiąc kolejne głupoty
Dziś piszę me zwroty, bo sloty tutaj są ciągłe akcji
Dziś mój cel to dać Tobie ten zastrzyk motywacji
Dziwne sposoby zarobków, odurzeni dragami
Dziękuję Bogu, że żyję i nie upadłem przećpany
Mam braci mych za kratami, których los nie oszczędził
Cóż, los w różny sposób każe płacić za błędy
To moja misja, mój cel a zarazem pokuta
By tutaj dać Ci przesłanie, a nie traktować Cię z buta
Niejedna głowa zatruta z nieswojej trasy zboczyła
Przez jakiś zły autorytet się zatraciła i zgniła
Zawiła jest nasza droga, jesteśmy ludźmi przez chwilę
Więc nie pozwólmy by ego zatruło Twoją idyllę
Agresja, uraza, wrogość, pożądanie i zawiść
Lenistwo i awersja- możesz ze mną to zabić
Ile czasu chcesz krwawić i walczyć zamiast naprawić
Wybaczyć czasem urazy to ludzkiej małości fazy
A ludzka miłość je trawi bo to esencja jest ducha
Jeśli znajdziesz go w sobie to strach nie dożyje jutra

Ref. Jeśli zły czas dziś w Twoim życiu nastał
Wiedz, że pomoże tu sport, muzyka, pasja
Daje Tobie wsparcie, to nie puste hasła
Powiedz czym dla Ciebie są sport, muzyka, pasja
Passa się odwróci kiedy wyrwiesz chwasta
To co Cię obudzi to sport, muzyka, pasja
Była nas garstka, dziś żyją tym miasta
Wzrasta Drużyna Mistrzów, droga życia jasna

2. Drużyna Mistrzów to furtka, by znaleźć siebie naprawdę
Za Ciebie Ciebie nie znajdę, lecz dam Ci tutaj podstawę
I dam Ci tutaj poradę i wsparcie zawsze me nawet
Bo warty jesteś tu tego, bym dawał Tobie przesłanie
Prawdziwej dumy nigdy nie da Tobie Twoje ego
Też ufałem kolegom, nie mieli w głowie niczego
I zagubiłem swą wenę, lecz odnalazłem ją znowu
Była przy mnie tu zawsze, tylko czekała na powrót
Tylko czekała na dowód mej prawdziwej intencji
Poświęcenie i wsparcie mym rapem daje Ci wierz mi
Zamknij oczy, wsłuchaj się a poczujesz zapewne
Jak między wierszami daję Tobie boską energię
Jeśli jej nie poczujesz to nie chcesz tego czuć pewnie
Jesteś zamknięty w tej kwestii, sam piszesz swoją tragedię
Plują i piszą brednie ci zadufani zawiścią
Lecz mocy mego ducha oni nigdy nie zniszczą

Ref. Jeśli zły czas dziś w Twoim życiu nastał
Wiedz, że pomoże tu sport, muzyka, pasja
Daje Tobie wsparcie, to nie puste hasła
Powiedz czym dla Ciebie są sport, muzyka, pasja
Passa się odwróci kiedy wyrwiesz chwasta
To co Cię obudzi to sport, muzyka, pasja
Była nas garstka, dziś żyją tym miasta
Wzrasta Drużyna Mistrzów, droga życia jasna

3. Sport, muzyka, pasja to są nasze azymuty
To są nasze atrybuty, tak pierzemy nasze brudy
Sport daje Ci siłę, pokorę i dyscyplinę
Daje zdrowie i człowiek zapewne bez tego gnije
Muzyka daje Ci falę i wiatr w życiowe żagle
Powstaniesz i padłeś, rozum to dosadnie
Wiem, napadnie Cię brak wiary, wartość to tu nagle
Puść kawałek mój znowu, nie nurkuj w depresji bagnie
Samorealizację, sens oraz satysfakcję
Możesz znaleźć bracie poprzez swoją pasję
Przez właściwe marzenia, które na pewno ziścisz
Jeśli życie świadomie z całego syfu oczyścisz
Sport, muzyka, pasja, moc spełniania życzeń
To Drużyna Mistrzów, gramy w pierwszej lidze
Ile jesteś warty, życie swoje wyceń
Nie opuszczaj gardy, nie olewaj ćwiczeń
Każdy człowiek tworzy w swojej głowie, swój własny świat
Każdy lustrem subiektywnym z racji ogniskowej wad
Każdy pryzmat skutecznie, zakrzywia prawdę
Poczuje to ten, co się nagle znajdzie na dnie
Co sensem odgadnie, gdy tylko go dopadnie
Odrzuć człowieku przywiązania żagle
Nie oszczędza nas bezduszny huragan pragnień (o nie)
Odnalazłem sens, mam muzyczną poradnie
Zaglądnij w siebie, mówię to dosadnie
Każdy z nas ma inną karmę, ale dusze bratnie
Nic nie stoi na przeszkodzie aby żyć tutaj na prawdę
Aby spełniać swoje pasje bez przywiązań i bezkarnie
Bezspornie wspierać siebie nie brodząc w małości bagnie
Ja dla Ciebie jestem bratem i Ty też bądź bratem dla mnie
Brzmi naiwnie i zabawnie, ale wcale nie jest łatwe
Zwrotki słów mych bez praktyki twej i tak tu będą marne.

Ref.
Zobacz jak blisko, jak daleko oświecenie
Przypominam Tobie, bo to moje przeznaczenie
Sens jest blisko Ciebie, zmień tylko spojrzenie
Czysty umysł (nie wiem?), to twoje prawdziwe tchnienie

Każdy chce nadać swemu życiu znaczenie
Tak nie wiele trzeba aby znaleźć ukojenie
Jest frustracja, owacja, depresja i marzenie
Cierpienie jest lekcją, by osiągnąć wyzwolenie

Na wszechświata autostradzie się na moment spotykamy
(....?) to subtelny ludzki wymiar nam dany
Oddamy to ciało, to wszystko co kochamy
Czy misję wypełnimy, czy może też tu przegramy
Tego nie przewidzimy jaki los nam będzie dany
Odrodzimy jako człowiek się, czy na to szans nie mamy
Twoje ciało, Twój umysł, to Twój statek
Którym masz przepłynąć przez ocean życia
Koić zawód, smutek to tylko podatek
Lecz do celu nie przybliży Cię kotwica

Ref.
Zobacz jak blisko, jak daleko oświecenie
Przypominam Tobie, bo to moje przeznaczenie
Sens jest blisko Ciebie, zmień tylko spojrzenie
Czysty umysł (nie wiem?), to twoje prawdziwe tchnienie

Każdy chce nadać swemu życiu znaczenie
Tak nie wiele trzeba aby znaleźć ukojenie
Jest frustracja, owacja, depresja i marzenie
Cierpienie jest lekcją, by osiągnąć wyzwolenie
7 strzałów w głowę i giń
Mózg wypływa z głowy jak płyn
Wieczne odpoczywanie
Niespokojny film
On dalej się rusza
On dalej chce żyć(x2)

Raz , zapalił gras
Potem był krak
Potem był hak
Na którym była lina
W linie była pętla
A w pętli jego szyja
O fuck!

Dwa , cały czas kradł
Nieswoje jadł ,
Lecz szybko upadł
Bo łasił się na obiad
Którego panem kamień
I kosa ta trafiła
Niefortunnie na amen

Trzy , swe poglądy
Kształtował gdy
Obrał za wzór
Autorytet znikomy
Co z tego miał
Dołek czy szał
Kiedy świat wartości
Musiał cały posówał

Cztery to wał
Zrobiony na miłości
Instynkt wziął górę
Która wyburzyła mosty

Piąty tak dla pewności
Kości strzelają tu
Od własnej marności
Od niepewności
Do zawiłości
Kolejny szczur znów
Załapał się na pościg

Szósta kula
Przechodzi przez trzy
Tak precyzyjnie
Że już nie ma szans na unik
Zabity po cichu głos twego sumienia
Pełna samowolka przedostatnia scena

Siódmy , przyjaciel złudny
Godność odebrał , przerwał pępowine
Oderwał od natury , dalej się ruszają
Bezduszne kreatury

7 strzałów w głowę i giń
Mózg wypływa z głowy jak płyn
Wieczne odpoczywanie
Niespokojny film
On dalej się rusza
On dalej chce żyć (x2)
[Bosski Roman]

Powiedz mi co wolisz brat powiedz mi co wolisz, tak
czy wolisz być elegancki,zarabiać gruby szmal
Powiedz mi co wolisz brat powiedz mi co wolisz, tak
czy to ludzie niepozorni czy spalona twarz jak drag
czujesz się że jesteś nad robiąc zajebisty rap
może lepiej zdrowo patrz popatrz ile było strat
dobrze kiedy wszystko gra lecz u góry życia znak
pełen dylematów jest nasz zajebany świat
ej ej ej nie trać czasu kolego koledzy nie pomogliby tobie
nawet jakby chcieli kiedy na komisariacie
banda policyjnych geji łamałaby powoli twoje palce po kolei
artyści lubią swoje bardzo białe kreski
mają lans-bans i wszyscy są seksi
wychowani na archita w stylu radia eski
do twoich uszu wchodzą pineski

uliczny świat, uliczny rap
żyjemy ulicą w ciąż myśl jej zasad
uliczny świat, uliczny rap
jak personifikator cyka ?minusowy? track
uliczny świat, uliczny rap
my stoimy ciągle tu a nie tam gdzie jest szpan
uliczny świat, uliczny rap
drogi za nami szmat i tak od lat

[Popek]

Małolat z getta wysyła wam depesze
nie umie pisać czytać ale dobrze wali w kieszeń
tysiące ekip na całym świecie
ręce do góry i bierzcie co chcecie
pieniądz jest bogiem i dobrze to wiecie
jaki z ciebie kozak to okaże się na mecie
cieszę się bardzo że ja tak nie skończyłem
widzę narkomana walącego sobie w żyłę
to jest jedno długie pasmo życiowych pomyłek
rączki pijaków czekające na zasiłek
uliczne klimaty tu widoki są niemiłe
to was nakręca i daje wam siłę
ej ej ej uważaj na zakręty
ej ej ej uważaj na męty
ej ej ej uważaj na siebie
chwila nieuwagi i ktoś cię wyjebie

[Bosski Roman]

Powiedz mi co wolisz brat powiedz mi co wolisz, tak
czy wolisz być elegancki,zarabiać gruby szmal
Powiedz mi co wolisz brat powiedz mi co wolisz, tak
czy to ludzie niepozorni czy spalona twarz jak drag
czujesz się że jesteś nad robiąc zajebisty rap
może lepiej zdrowo patrz popatrz ile było strat
dobrze kiedy wszystko gra lecz u góry życia znak
pełen dylematów jest nasz zajebany świat

[Popek]

ej ej ej uważaj na zakręty
ej ej ej uważaj na męty
ej ej ej uważaj na siebie
chwila nieuwagi i ktoś cię wyjebie
Bosski:
Polska władza marionetek schemat przestępczy,
By tuszować prawdę dają temat zastępczy,
Piszą na kartach historii poemat szyderczy,
Czasem o tym myślę, łapie mnie wena mordercy,
System oraz media światek zakłamany,
Pewnych eminencji nie uświadczy zakład karny,
Ogłupiają ludzi dając nakład marny,
Targetem medialnym polski prostak ofiarny,
Przekaz medialny jest obca technika,
Tak by ludzie uwierzyli emocją i strzykom,
By poparcie dali rękę, mocną, bitą,
Podniecali kłopotami i ufali celebrytą,
Pytasz, co to? To pełne kurewstwo,
Pojebane układy oraz kumoterstwo,
Mają premie na to razem z dumą męstwo,
Bohaterstwo dzisiaj cnota wielką,
Ogłupia nas dzień po dniu ich propaganda,
Czekam aż sie w końcu zbierze kontrabanda,
Oni za swe dusze przejęli kontrakt diabła,
Modne kłamstwa versus nasza niewygodna prawda.

Refren:
Oni ciągle prozą życia piszą "Ode do zepsucia",
Cyniczne upadłe dusze, prawdy śpiew będą zagłuszać,
Ogłupiać swą propagandą, aby nikt ich nie mógł ruszać,
Przywiązani do pozorów ich zabija moja nuta x2
Moja nuta, moja nuta, moja nuta, ich zabija moja nuta,
moja nuta, moja nuta, moja nuta, ich zabija moja nuta.

Tadek:
Może kiedyś ideały, może kiedyś racja stanu,
Ale dziś Ci w rządzie raczej, kariera za wór talarów,
Może kiedyś dowód prawdy, może odkrywanie faktów,
Teraz chęć trzymania stołka i poszerzanie kontaktów,
Wyższe uczelnie powinny, kształcić światłych patriotów,
A nie oportunistycznych rządnych posesji robotów,
Jeszcze zbiera wciąż oklaski, władza, która za tym stoi,
Mówiąc plan o bezpieczeństwie, chce do sporów nas rozbroić,
Nie możemy im pozwolić,
Bo za chwile się dowiemy, że pod stopami naszymi
Nie ma skrawka naszej ziemi, naukę historii wyciąć stąd,
By trudniej było sprawdzić, co nasz naród już doświadczył,
W jakiej już był sytuacji, dziś nie trzeba nasz najeżdżać
Inne myki tu wystarcza, kiedyś rozbiór był na żywca,
Dziś wystarczy gospodarczo, swój gaz wysprzedamy taniej,
Obcy kupujemy drożej, mimo to nasz dzielny premier,
Powie dziarsko ze jest dobrze.

Refren:
Oni ciągle prozą życia piszą "Ode do zepsucia",
Cyniczne upadłe dusze, prawdy śpiew będą zagłuszać,
Ogłupiać swą propagandą, aby nikt ich nie mógł ruszać,
Przywiązani do pozorów ich zabija moja nuta x2
Moja nuta, moja nuta, moja nuta, ich zabija moja nuta,
moja nuta, moja nuta, moja nuta, ich zabija moja nuta.
Waszym zdaniem to komercha moim zdaniem chuj wam w dupe
ja zarobić czasem musze i sie w pełni oddać muzie

Hej hejtersa kopnij w jaja psa i menta kopnij w jaja
konfidenta kopnij w jaja buch ze skręta nerwy ukaja
prowokuje konpin w jaja starą rure kopnij w jaja
anonima kopnij w jaja zlą maniure kopnij w dupe
hejtersy uzdraja walki bez kasy i chupaja
to ze kasa ich zachrania mają za dużo wciąż do gadania
chcą ustalać chcą zabraniać chcą nakłaniać chcą dziś karać
nie można na to im pozwalać nikt nie odbierze mi tego zdania

Zamknij dupe głupi gnoju co posądzasz o komerche
8 lat tu dopłacałem nie odbijem tego jeszcze
chce zarobić tu jak każdy ale nie zatracam siebie
moje misja z pasji ciągle przekaz by się żyło lepiej

Hej hejtersa kopnij w jaja psa i menta kopnij w jaja
konfidenta kopnij w jaja buch ze skręta nerwy ukaja
prowokuje konpin w jaja starą rure kopnij w jaja
anonima kopnij w jaja zlą maniure kopnij w dupe

Dla zawistnych jest najlepiej gdybym nie zarobił wcale
jebani nie udacznicy ja na to zapracowałem
tyle razy próbowano popsuć szyki mojej firmy
wiele kurew w nas zwątpiło ale udawali bliźnich

Waszym zdaniem to komercha moim zdaniem chuj wam w dupe
ja zarobić czasem musze i sie w pełni oddać muzie
waszym zdaniem demagogia moim zdaniem chuj wam w dupe
chuj wam w dupe chuj wam w dupe wielki chuj wam prosto w dupe
[Młody Bosski]
Posłuchaj tego, posłuchaj mego brzmienia
styl małolata, który się nie zmienia.
Jadę na bicie, gdy przychodzi wena
mogę nawet pisać rano o świcie.
To nie ważne, mam hip-hopową jazdę.
Raz śmieszne,a raz rymy poważne,
nie każde, ale jednak czasem są,
niektóre są hujowe wtedy wyrzucam je w kąt.

[Refren.]
Uhh oni mówią że to jest na wodę pic,
oni chcą a byśmy mieli z tego nic
lecz nie wiedzą kto ma moc,
by nadal lśnić, bo to Polski Rap
dobrych ludzi ulic. x2

[Bosski Roman
Moje teksty, to jest freestyle
tylko czasem robię retusz,
więc anonimowa pało głowy dobrym ludziom nie susz.
Jestem prawdziwym raperem,
jestem wyjadaczem sceny nie brak weny ,
więc zrobimy razem to co teraz chcemy
Rap, rozwój, oraz pasja to jest sens mojego życia,
uwież mi bo to nie kicha nie ma co do nieba wzdychać
Nie ma co na drugie kichać, czeka na ciebie publika
trzeba droge tu wytyczać trzeba dobrze ich powitać.
Trzeba mobilizować, podkręcać, obdarować słowem,
aby ludzie mieli moc, szanowali moją mowę,
szanowali twoją pracę ja zaznaczę twoją pracę
nic za darmo nie dostałem ty też nie dostaniesz raczej
Istniejemy tutaj z wami dobrym słowem wspomagamy.
Nie mówimy o pierdołach, tylko twarda życia szkoła
która uczy jak być dzielnym poważanym niebezczelnym
a największa sztuka w życiu to umieć być samodzielnym.

[Refren]
Oni mówią że to jest na wodę pic,
oni chcą a byśmy mieli z tego nic
lecz nie wiedzą kto ma moc,
by nadal lśnić, bo to Polski Rap
dobrych ludzi ulic. x2

[Młody Bosski]
Wielu ludzi myśli małolat jest w cieniu brata
ale w takim razie patrzcie małolacik już dorasta

[Bosski Roman]
zapodaje jak maszyna, wszystko idzie jak po maśle

[Młody Bosski]
Nie skończe tego tekstu pisać go póki nie zasne.
I teraz wszystkich zgasze, którzy nie wierzyli zgadnijcie,
kto jedzie w kawałku właśnie w tej chwili.
Co sądzą o tym inni, dla mnie nie istotne.
Moje wizje na przyszłość w cale nie są mroczne.
Wiele propozycji dróg stoi przedemną otworem,
wiele przemyśleń i decyzji ,ale wiem którą wybiorę.
I dlaczego właśnie ta,
chyba tłumaczyć nie muszę,
bo nie raz jescze w tekstach, ten temat porusze,
ale jest to wiadome, że jest to me marzenie ,
żeby zawsze na scenie fachowe grać koncerty
fachowo nawijać

[Bosski Roman]
i fachowe pisać teksty

[Refren]
Oni mówią że to jest na wodę pic,
oni chcą a byśmy mieli z tego nic
lecz nie wiedzą kto ma moc,
by nadal lśnić, bo to Polski Rap
dobrych ludzi ulic. x2
Refren:
Odpowiedzialność, za rozwój, za los Twój, oraz Twoje bezpieczeństwo,
Odpowiedzialność, za swe czyny, za rodziny szczęście, za kobietę i za dziecko.
Odpowiedzialność, za swe zdrowie, za Twe życie i za Twoją zawrotną prędkość.
Odpowiedzialność, za swój honor, za Twój umiar i za Twoją zajebistą wielkość!

Roman Bosski:

Nawet jeśli rzucisz szkołę, to od szkoły nie uciekniesz.
Uliczna życia szkoła, da Tobie dobitną lekcje,
Tutaj w odróżnieniu, jak lekcji nie odrobisz,
To być pewien możesz tego, że na bank się wpierdolisz,
Nie zawsze jest tak, że melanż, oraz jazda,
Chlanie, ćpanie, awantury, seks, kasa i władza.
Odpowiedzialność to pokora, oraz praca,
Trud jaki sobie zadasz fundamenty zwraca.
Bez moralnego kaca, bez fatalnego kata,
Jakim sam dla siebie jesteś, żyjąc patologią nadal,
Bez straconego świata, łez wystawionego brata,
Możesz wygrać swoje życie, zdeterminowany atak!
Zamiast po latach składać - buduj,
Zamiast po dragach omijać - spróbuj,
Zawsze pamiętaj, że masz siłę,
Bracie weź w swoje ręce życie.
Jak umiesz czoła stawić problemom,
Tak uwierz w siebie bracie na pewno,
Brakuje wiary, a dusza wewnątrz ,
stawia czoła konsekwencją.

Refren:
Odpowiedzialność, za rozwój, za los Twój, oraz Twoje bezpieczeństwo,
Odpowiedzialność, za swe czyny, za rodziny szczęście, za kobietę i za dziecko.
Odpowiedzialność, za swe zdrowie, za Twe życie i za Twoją zawrotną prędkość.
Odpowiedzialność, za swój honor, za Twój umiar i za Twoją zajebistą wielkość!

Młody Bosski:

Nic nie przychodzi samo,
Nic nie przychodzi łatwo,
Szkodzisz sobie, kiedy myśli z tych decyzji natłok
Widzisz, że nie tędy droga, którędy prowadzi ona?
Moje wersy, moja mowa, Twoja lekcja, Twoja szkoła,
Zależy od tego, jaka zła będzie, czy dobra,
Ucieczka to marna opcja, można na dnie już pozostać,
Czoła trzeba stawić życiu, by mówili Tobie "Mistrzu",
Szkodzisz sobie, kiedy myślisz tylko o sraniu i piciu,
Nastawienie to zjebane, weź najlepiej wyjeb w pizdu,
Ciągniesz dalej wciąż to samo, choć każdy był jak amator,
Na początku swoją pracą, mają zyski się bogacą,
Ci co wytrwale zostaną, mogą życie mieć wspaniałe,
Gdy w głowie poukładane, to wszystko możliwe,
Gdy czyny odpowiedzialne dadzą Tobie moc i wiarę,
Siłę do działania, nie zapominaj lekcji,
Otrzymanej od brata.

Refren:
Odpowiedzialność, za rozwój, za los Twój, oraz Twoje bezpieczeństwo,
Odpowiedzialność, za swe czyny, za rodziny szczęście, za kobietę i za dziecko.
Odpowiedzialność, za swe zdrowie, za Twe życie i za Twoją zawrotną prędkość.
Odpowiedzialność, za swój honor, za Twój umiar i za Twoją zajebistą wielkość!
Odwróciłeś się ode mnie, to się pochyl, wypnij dupę,
twoje tanie, małe prucie gówno którego nie kupię.
Podjeżdżaj, podjeżdżaj pokaż ile pary masz,
nie przestraszy się tu nikt,
jesteś rurą (x3) chuj ci w twarz.
Nie raz już tu próbowali wpierdalać nas w te afery,
ale wygadują bery, a żaden z nich nie jest szczery.
Tak jest na ulicy, od ścierwa wszędzie gęsto,
słabi zawodnicy kompromitują swą męskość.
Tak jest na ulicy wszędzie wokół narkotyki,
dziesięć procent jest w porządku, reszta nie godna krytyki.
Proste pliki, wszędzie strzyki, nagle stajesz się tu nikim,
bo ufałeś ludziom złym, lub za dużo ameryki.
Bo pieniądze wiodą prym, ja się nie przejmuję tym. (x3)
Nie istotne jak zarabiasz, jeśli krzywdy tym nie sprawiasz,
jeśli krzywdę sprawiasz innym to uznany będziesz winnym,
i to w bardzo krótkim czasie przy rozgłosie i hałasie,
elegancja ponad wszystko, nie zapominaj o klasie

Aferzystów na każdym kroku się spotyka,
taki aferzysta ciągle chodzi, szpąci, swój nochal wtyka,
a to wynika z kurewstwa, którym zaszczepiony,
zawiść i zazdrości taki łeb pierdolony potrafi.
Wbić się w towarzystwo, gadać, kłamać, opowiadać,
historię, którym tok wydarzeń sam sobie nadał.
Spierdalaj ode mnie, bo mnie to nie interesuje,
nie pytam, nie wnikam, bo tego nie potrzebuję.
Ja szanuję dobrych ludzi za to jakich znam,
i nie oceniam nikogo, póki nie poznam sam.

Po ulicach chodzą słuchy,
podkręcają rury chodzą i pierdolą bzdury
z afer-awantury można dostać [?].
Ktoś się najebał,
tamtego ktoś wyjebał i podobno padł grubo,
i już sucho, gumowe ucho bez karate na sucho,
ty żeś był, ty żeś widział chyba gówno,
mordę stul swą, bo pojadę z tobą równo.
Krótko możesz dostać w twarz jeśli nie wiesz co gadasz,
więc na słowa zdarz, przekaz masz 2010, nowy Krak

A jak!
Afery, afery aferzysto będę szczery.
Trafiłeś ze sfery, pokazuj kurwo papiery.
Bo nikt tu nie kupuje twojej kulawej bajery.
Jesteś tak jak te pozery: prosto w oczy nic nie powiesz,
za plecami jakieś szmery, tu usłyszysz tam coś dodasz,
takiś kurwa z gadką szczery?
Sam dla siebie kręcisz beat, przesz my dobrze o tym wiemy,
Czyś chudzielec, czy też [?]
wiedz, że wyłapiesz że wyłapiesz na plery,
tylko po to by za wszystkie, kulawe afery,
bo my tutaj takich nie tolerujemy
Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Minął już czas kiedy podejmował za mnie je ktoś
Nie jestem "Bajtlem" wiem co to jest odpowiedzialność
Za swoje czyny poniose konsekwencje
Nie mniej, nie więcej tylko do siebie pretensje
Jest koniec marca, a od stycznia wszystko leży
Tyle złych decyzji, że aż nie chce mi się wieżyć (a ja)
Pije to piwo, które ciągle sobie waże
Było tyle marzeń, a jest seria gównianych zdarzeń
Czy to tylko moja wina nie wiem tego Ku**a ale
Wychodzi ze mnie syf jak dziwa na bulwar
Nie mogę na nikogo zwalać dobrze wiem to, ale
Boli mnie serce, które jeszcze nie pękło
Patrzę na życie, które cieknie mi przez palce
Dałem siebie robić w ch**a i stałem padalcem
Nie wiem czy posklejać wszystko jeszcze mi się uda
Jak narazie dla mnie jest tylko wina i fura.

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Było by fajnie pisać uniwersalnie dla was
Dziś nie potrafię, a mnie te rapy żrą jak kwas
Mam milion myśli, a żadna nie jest fajna
Tylko banalna, tak bardzo chciałbym móc cofnąć czas
To się nie uda, nie ma co nawet pieprzyć
W internecie, w pracy, w domu, wszędzie niezły meksyk
Oczekuje od siebie, że będę lepszy
Może mądrzejszy, albo zdurnieje do reszty
Pytanie tylko co czeka mnie za rogiem?
Tysiąc decyzji, które wciąż leżą odłogiem
Waham się przy jednych, a innych się boję
W miejscu trwam jak Lahm łapie paranoje
Nie mogę wiecznie tak, bo czas ucieka
Umówię na wizytę się, ponoć to niezły lekarz
I pytam siebie, ziom na co jeszcze czekasz
Daab taki jaki jest nie pozytywny przekaz

Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2

Nie ufasz sam sobie, to Cię życie skarci
Intuicja wielkim darem pisał Joseph Murphy
Wybór cechą życia, nie wybiera człowiek martwy
Pamiętaj, że wybór mówi ile twój bieg warty
Nie zdecydowane dusze morza życia nie przepłyną
Ja wyboru dokonałem zanim los mnie oddał rymom
Wyginął w magii impasu i nigdy nie zasłynął
Zbyt ostrożni (o nie) dylematy ich zabiją
Życie to wybór, każda chwila to decyzja
Czasem mniejsze zło się liczy, a czasem liczy precyzja
Zły wybór też dobry, bo gdy musisz rany lizać
To najlepszą na tym świecie dostajesz lekcje od życia
Marny los człowieka, wspiera intuicja
To nasz (.......??)by była różnica
(..........??) wrażliwości kwestią
To subtelna siła pisał o niej Henri Bergson

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2
Ref.
W końcu nadejdzie taki dzień, zanim nadejdzie ta noc
Kiedy spytasz się o sens i prawdziwą twoją moc
Wszystko odejdzie w cień, wartości zabierze mrok
Co wtedy zostanie Tobie, czy już odnalazłeś to?

Nie raz nie jeden z nas popełnił błąd
Nie dwa nie trzy, górę wzięło zło
To co ważne poszło miliony razy w kąt
To nie jest stabilny ląd, tnący się ląd
Tylko człowiek na tej ziemi może los świadomie zmienić
Tylko człowiek jest świadomy do rozwoju przeznaczony
Myślisz, że go nie rozwijasz twoja karma Cię zabija
Nie zabijaj siebie sam, tylko do góry wspinaj.

Ref.
Nadejdzie taki dzień, zanim nadejdzie ta noc
Kiedy spytasz się o sens i prawdziwą twoją moc
Wszystko odejdzie w cień, wartości zabierze mrok
Co wtedy zostanie Tobie, czy już odnalazłeś to?

Życie! pożyczka jaką dostałeś od Boga
Ale to tylko narzędzie gdy na ziemi twoja droga
Ej doceń ten dar, bo go masz tylko na chwilę
Kiedyś będziesz musiał zwrócić wszystko to co tu tworzyłeś
Pokusa, pokusa chce Cię złamać i osłabić
Nigdy nie jest tu za późno aby życie swe naprawić
Tylko kozak prawdziwy pokusie się nie da zdławić
Mądry człowiek darem życia nigdy nie będzie gardzić

Ref.
W końcu nadejdzie taki dzień, zanim nadejdzie ta noc
Kiedy spytasz się o sens i prawdziwą twoją moc
Wszystko odejdzie w cień, wartości zabierze mrok
Co wtedy zostanie Tobie, czy już odnalazłeś to?
ja pale, pale . ja pale,pale to .
ja pale,pale to , ja pale pale , ja pale pale ja pale pale to .ja pale ,pale to .

policja ma na tym statystyki i wyniki nie wiadomo jeszcze jakie nyki
ludzi kosza tu na niczym to nie wyczyn ... to spożywa
popatrz holandia ,republika czeska . wcale nie zgineli tu od legalnego zielska
bardziej komercyjna niż kiełbasa podwawelska . ...
aburdem jes
Przychodzimy na ten świat by pokonać pewna drogie
nasze cenne ludzkie ciało dał nam wszechświat zwany Bogiem,
mało kto rozumie że to ciało nie należy do nas
to tylko drobna pożyczka wcale długo nie trwa ona.
To tak jakby dał nam łódkę by przepłynąć na brzeg drugi
jednak wielu głupich ludzi tu się wcale nie obudzi i utonie na wpół drogi
ogarnięta pragnieniami, ogarnięta własnym ego zniknie przykryta falami.

ref.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.

Popatrz w głąb swej duszy umysł wolny od nastrojów
zobacz tylko człowiek tutaj ma możliwość do rozwoju
swego ducha więc posłuchaj
w głębi serca jest nauka ja za ciebie jej nie znajdę i w dodatku dalej szukam
ludzkie życie jest bezcenne ale jest też nic nie warte
to zależy jaki sens nadasz mu co zrobisz z fantem
dasz się wciągnąć w wir pożądań, stresu i gonitwy
potem nagle wszystko stracisz ze śmiercią nie wygrasz bitwy.

ref.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.

Zrozum mówię to do ciebie czysty umysł znaczy nie wiem
jest wolny od spekulacji nie ma w piekle ani w niebie
nie ma dobra ani zła nie ma smutku, bólu w gniewie
czysty umysł znaczy nie wiem
myślenie tworzy cierpienie.

ref.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Mówię tobie człowieku ej obudź w sobie Ducha.
Noc nadchodzi noc my mamy dzisiaj moc
By rozbudzić w tobie szok
Kruszy się już top, to nie jest kit
Boski sam dla siebie VIP
Robie to po to byś bawił się tu w mig
Raz z kimś raz sam to tu to tam
Bawi na wyprawie dobrze się Bosski Roman
Kiedy noc kiedy sobota taki mam plan
Na wyprawę nocną ciebie zapraszam
Bo to nie czacza ani żadne walce
Ja lecę i walczę szalone to tańce
Kolejna wyprawa do rana trwa ona
To biba wesoła nikt nie wali zgona.

Ref: Ruszaj ziomuś weź to poczuj to długi zgon
czeka nas tu wyprawa nocna.
Ostry huk , ostry bit, ostry lot , ostry koks
tak tu trwa wyprawa nocna x2

Rozpalamy atmosferę lećmy w górę to nie dno
Lecimy na nocną fazę dobrze nam wychodzi to
E kolego koleżanko sami zobaczycie bo
Ja zapraszam teraz zobacz jak się bawi to miasto
To kolejna jest wyprawa Bosski na nią cię namawia
Nie jeden tu nie wyrabia nie jeden tu puści pawia
Ale zawsze dobry kawał bo tu zawsze jest karnawał
To dla duszy i dla ciała odstresowująca faza
Bardzo lubię takie chwile kiedy czuje się tu mile
I zabijam jak kiler czuje że ja tu żyje.

Ref: Ruszaj ziomuś weź to poczuj to długi zgon
czeka nas tu wyprawa nocna.
Ostry huk , ostry bit, ostry lot , ostry koks
tak tu trwa wyprawa nocna x2
HIJACK:
Yeaa, ( english)

Sometimes i smoke andsometimes I don't
cuz sometimes I'm bailing, sometimes i'm broke
Who says I'm Maymad?
That's some joke. I rap in day and Night. I'm slang dope
I'm still in a hood tryin' make things smooth
I'm still in a hood tryin' make big move
I still live by the mike and beretta.
Cuz in the streets is the only thing than bring the butter
As avoid officers on the cover
I live the street life, lonely days, cold nights
Sometimes I rap and sometimes I fight
cuz sometimes it's good, but it's never fucking nice
Like fake MCs with fake fucking eyes
The man that still has the beast
The beast still tell me to eat.
This is the hip-hop game, I need fucking fees.

BOSSKI: Niełatwe jest życie ulicznego rapera,
codziennie atmosfera, Twoje nerwy tutaj wyżera,
codziennie pruje się do Ciebie jakaś ponura cholera,
codziennie nie docenia Cię ktoś, czasem to doskwiera .
Człowiek - człowieka wykręci ,Człowiek wilkiem -człowiekowi
wszystkim pseudo prawilniakom ,chuj znów wbijam do połowy,
reszta też jest to ofiary, łyse pały, groźne dziary,
dali wyprać sobie beret, ich psychika wciąż się chwieje
stereotyp i niewiedza to wasza jest tu bariera ,
nie rozumieją inwencji i konwencji tego dzieła ,
zniewieściali rodzice, spaliliby mnie na stosie
za to, że w tym całym syfie,dawać ludziom chce radochę,
pracownicy oświaty, zblazowani krytycy widzą w nas szatana,
uliczny rapu dziedzicy , jak wielu mi podobnych ,
niosę bagaż pod-doświadczeń, przez zjebany system
bracie, masa zmartwień brak ułatwień .

GABI: Każdy pyta kiedy płyta, i tak z netu ją ściągnie,
to do ciebie pajacu co masz przyszerokie spodnie,
ty myślisz lamusie, że z rapu jest w chuj siana,
zamiast kupić płytę, wolisz torbę jarania.
Uliczny raper - znam się z tym tematem ,
mam szacunek do dzieciaków przesiąkniętych tym klimatem,
to uliczny rap, dla ludzi od ludzi .
tu żeby przetrwać, niejeden łapy brudzi,
każdy kombinuje jak może i nikt nie ma hummera ,
ej,ciężki jest żywot ulicznego rapera (tak..)

PALUCH: Nie ma lekko być raperem, w dzisiejszych czasach
choć uliczny rap mamy wpisany w DNA,
trzeba kombinować żeby na powierzchni stać ,
dlatego do perfekcji znany nie jeden fach.
Dzisiaj ulica ma głos i mówi naszymi słowami,
ciężko pogodzić zarobek z ulicznymi zasadami,
my to potrafimy i nie gramy na festynach,
a na koncerty wbija, każdy dobry chłopaczyna.

PEJA: Stojąc pośród tych co wcześniej nie pozwalam się opluwać,
bo na ulicznym gruncie, rap oparłem, tak się bujam.
Tu gdzie nikt nie wierzy w cuda - Ja przetrwałem,mam się dobrze
niebezpieczne terytorium zamieszkują czarne owce.
I nie spytam jakim jesteś hip-hopowcem, bądź człowiekiem!
Żebyś potrafił w potrzebie człowiekowi podać rękę ,
Pierdolę nie pęknę, ile razy to słyszałem.?
Ale szacun dla tych, którzy w życiu mają przejebane.
Upadłeś - Jeszcze wstaniesz, nikt tu nie wytyka palcem
Estetyka mej dzielnicy daje wszystkim równe szanse.
Życie nie łatwe, ale jedno wiem na pewno,
Uliczny rap żyje w sercach ludzi, trafia w sedno,
i powiem jeszcze jedno, w życiu nie raz bywa ciężko,
To działając jako raper - dziś mam łatwiej mój koleżko !
Rap i braterstwo, tępić kurewstwo !
Oni skończą się szybciej, niż jarane w blecie zielsko.

Ref.: Niełatwy jest żywot ulicznego rapera , (nie,nie,nie) x4.

SOBOTA: Nie wiem co za złe masz ciągle mi,
masz straszną jazdę, że jestem zły ,
reprezentuje ich, tak zresztą nie od dziś,
Zasady, których nie pojmujesz wiesz czysty zysk.
Lojalność, wierność, przyjaźń, miłość,
Twój syn porusza się po streecie, że aż miło,
gdy idzie na robotę, nie rzuca się w oczy,
jak coś mu nie pasuje, wali prawdą między oczy,
kapusiom krwi utoczy, nimi się nie otoczy,
zna życie od podszewki ,w nocy się nie moczy,
wie - co, gdzie, jak i z kim się witać,
będzie ryj na kłódkę trzymać,gdy go kurwy będą pytać,
nie okradnie bliskich, nie sprzeda nikogo,
a cała Twoja wdzięczność zatoko loko wrogość,
jego stan psychiczny, i droga wyboru ,
to już nie mój problem, Ty mu ją utoruj!

POPEK: Czasy się zmieniają ale my się nie zmieniamy,
My nie jesteśmy ziomek kurwa gwiazdorami,
My jesteśmy ziomek ulicznymi raperami,
Wszystko tutaj ziomek ogarniamy se sami.
Żeby przetrwać do jutra muszę bujnąć się z fantami,
To jest hardcorowy rap, przepełniony zasadami,
To jest hardcorowy rap, my jesteśmy przestępcami,
To jest hardcorowy rap, pokazują nas palcami, ta!

KOMPLEX: Zwrotka w języku serbskim

TADEK: To jest do tych co to myślą że to życie to sielanka,
Że na co dzień nic nie robię, że potrzeby me bez mańka,
Wy myślicie że ten Tadek nic nie robi tylko jara,
I że ujarany patrzy jak mi pieniądz z nieba spada.
Ciekaw jestem jakbyście tu na mym miejscu od lat stali,
Czy tak samo byście wtedy moje życie oceniali,
Weź zapłać moje rachunki zamiast się na swoje żalić,
I poza tym wam nie bronię żebyście się rozwijali!
Tu na jednego słuchacza czterech wrogów wnet wyrasta,
Na jednego przyjaciela zawiść zalewa pół miasta!
W tym pięknym mieście smrodu ukryć się już nie da,
Prawie zawsze jak chcesz dobrze będą chcieli Cię wyjebać!

Ref.: Niełatwy jest żywot ulicznego rapera , (nie,nie,nie) x8.
Obudź się z letargu, człowieku człowieku,
Obudź się z letargu, człowieku człowieku,
Obudź się z letargu, człowieku.

Wszystko jest dla ludzi ale w odpowiedniej dawce,
nie myśl ze zbudujesz wiele przy codziennej trawce,
dasz jej sobą rządzić i osłabisz wole,
czy to będziesz szefem ty, czy dobrą wybrać porę,
co dzień tony zioła dają mniej niż więcej,
opłacana transformacja, starca interwencje,
sam straciłem fortunę, by o tym się przekonać,
i wrzuciłem na luz by za prędko nie skonać,
nie skonać, nie skonać, o nie nie nie nie nie nie nie nie
pale pale pale pale pale pale...

nie daj siebie wciągnąć w letarg marihuany, marihuany
niech da tobie dobroć a nie w głowie twej zmiany,
nie daj jej zawładnąć nad twoją wolną wolą, wolną wolą,
pal ją i pal lecz trzymaj to pod kontrolą. x2

raz na czas jest lepsza faza,
raz na czas jest faza głębsza,
raz na czas bardziej dobitnie dojdzie THC do wnętrza,
raz na czas smak daje lepszy,
raz na czas da inspiracje,
raz na czas życia nie spieprzysz ufaj mi lub sprawdź sam,
kto tu ma racje, kto tu ma racje, kto tu ma racje, kto tu ma
pale pale pale pale pale pale...

nie daj siebie wciągnąć w letarg marihuany, marihuany
niech da tobie dobroć a nie w głowie twej zmiany,
nie daj jej zawładnąć nad twoją wolną wolą, wolną wolą,
pal ją i pal lecz trzymaj to pod kontrolą. x2

Boski
Firma
Palcie Jointy
Palcie Trawę niech będzie legalna, bądźmy wolni
Ale pamiętajcie, każda używka potrafi zniewolić
To my decydujemy o naszym życiu, a nie używki
Trzymajcie się
Pozdrawiam
Legalizacja tu i teraz!
[Bosski Roman]
Kiedy masz kasę, za tobą ludzi ogon,
wszyscy ciebie lubią i przy tobie się mnożą,
wszyscy życzliwi i chętnie pomogą
i czują się wielcy bo znają ze sobą.
Kiedy jest lipa i masz jakiś kryzys,
to wtedy rozumiesz, jak było na niby,
jak podle [?] grzyby wokoło wyrośli,
lecz szybko zniknęli życzliwie- żałośni.
Jak do swego stoki, to ludzie są prości,
tak samo płochliwi, się nie da zagościć
piorą ci beret (x4)
Na każdym sukcesie wyrastają chwasty,
na każdy wzlocie bazują pasożyty.
Ich cel na teraz jest zawsze bardzo jasny,
być tam gdzie jest, albo tam nie ma lipy.
Następna to lekcja, pamiętaj me słowa,
Gdy głowa twa mądra, to będziesz czujny,
fałszywa publika jest zawsze gotowa by znikać,
gdy wpadasz do trumny...

[Fs Dan]
Dla wszystkich pseudo-kolegów czapa,
teraz posłuchajcie prawdziwego rapa.
Dla zlamusiałych pseudo-raperów:
nie mam czasu słuchać waszych rymów,
szkoda głośników i szkoda czasu,
wasze marne rymy, dla taniego lansu.
Teraz jest tego gówna co nie miara,
pozerscy raperzy wypierdalać!
I spotka cie solidna, kurwa kara,
jeśli chcesz grać, chcesz udawać.
Albo coś zaczynać ci się wydawać
i chcesz tylko brać, nic nie chcesz dawać.
Długo to nie może ci się udawać
i nie ma już o czym rozmawiać.
Gdy jestem na dnie, czy jesteś ze mną?
Gdy jestem na szczycie, to na pewno.
Ale mi już jest tedy wszystko jedno,
coś mówisz, nie biorę tego na serio.
Koledzy to jedno, ekipa to drugie,
są na szczęście tacy ludzie.
I z nimi razem w Poznaniu robię muzę,
wpadnij na koncert, możesz przyjść z luzem.
Polski drag na ciężkich basach, a dla was czapa.
Kiedy to słyszysz idziesz jak ja, na maksa dla was czapa.
Fs Dan na ciężkich basach,a dla was czapa.
Kiedy to słyszysz idziesz jak ja, na maksa na wszystkich etapach
(Yo!)
Czujesz się od innych lepszy
Mądrzejszy i ważniejszy
Nie rozumiesz naszych wierszy
W komentarzach bzdury pieprzysz
Czujesz się najbardziej doświadczony
Ponad normę odmulony
Czujesz, że należą ci się miliony
Za nic nie robienie obesrańcu skończony

Ilu ludzi czuje się nad, ilu ludzi pragnie być nad
Czujesz się lepszy brat to nie tak
Trochę pokory dodaj w swój świat
Mały człowiek czuje się nad
Smutne odczucie lepszości to fakt
Od życia dostajesz tylko ochłap
Prawdziwy bądź i życie swe łap
Popatrz jak inni czują się nad
Codzienny widzę tego przykład
Podają tobie rękę z łachy od tak
Jakby po prostu przechylił ją wiatr

Ej ziom zmień ton, czujesz się nad nasz ludzki poziom
Ej ziom czujesz się nad, nie wiadomo kiedy życie popalić tobie da
Ej ziom tak żyć się nie da, brak tobie pokory dopadnie cię bieda
Ej ziom zła twa postawa, zacznij żyć, czas skończyć udawać

Chciałbyś ludziom wydawać polecenia
Niech za ciebie ryzykują latami więzienia
Patrzcie na tego pierdolonego lenia
Chce by go każdy chwalił i doceniał

Czy widzisz, czy czujesz, sam siebie oszukujesz
Czujesz temat, wiesz to fikcja, ale tego nie rozumiesz
Czy czujesz, czy widzisz jak ze swego życia szydzisz
Niby lepszy, niby wyższy, lecz to wszystko jest na niby

Czujesz się, że jesteś nad robiąc swój życiowy rap
Zobacz czy to dobra gra wspinać się stale po trupach
Czujesz się, że jesteś nad, a pod tobą ludzi świat
Lepiej zdrowo jednak patrz, tracisz szacunek od lat

Weź to sobie teraz przemyśl
Morał z wierszy tych uświadom
Nigdy nie znajdą u nas szacunku
Ci co na wszystkich lagę kładą

Ej ziom zmień ton, czujesz się nad nasz ludzki poziom
Ej ziom czujesz się nad, nie wiadomo kiedy życie popalić tobie da
Ej ziom tak żyć się nie da, brak tobie pokory dopadnie cię bieda
Ej ziom zła twa postawa, zacznij żyć, czas skończyć udawać

Czy widzisz, czy czujesz, sam siebie oszukujesz
Czujesz temat, wiesz to fikcja, ale tego nie rozumiesz
Czy czujesz, czy widzisz jak ze swego życia szydzisz
Niby lepszy, niby wyższy, lecz to wszystko jest na niby
[Bosski Roman]
Ja żyję z podniesioną głową,
co potwierdzam moją mową
namierzyło się kolorowo,
walczymy o lepsze wciąż na nowo.
Honor tu mam obowiązkowo, szacunek i twoje słowo
jest pokora by uporać się z tymi co ciągle błądzą
zarabiam pieniądze bo to cecha ludzi mądrych
ale szacun też dla ludzi, dla systemu nie wygodny
ja nie jestem tu gangsterem, tylko jestem biznesmenem
nauczony na ulicy zasad- dalej mam tu wene.
Ja nie jestem turkoman'em, metro-seksem czy bananem
narkomanem też nie jestem- jestem porządnym słowianiem
W co dzień wkładam swoje siły i poświęcam swą energię
aby była przeciwwaga dla tych co pierdolą brednie.
Ja nie jestem prymitywem, bosym dresem, marginesem
dobry chłopak trzyma fason- ja jestem takim kolesiem
mogę przytulić miliony ale tylko za mój przekaz,
a nie za to ze się zmienię nagle w innego czlowieka.
Media ciągle sie nas boją, motyw-to jest bardzo proste,
mamy przekaz inwazyjny, dla systemu bezlitosny
wciąż walczymy tu o zmiany aby ten swiat nie był gorszy
wciąg pokazujemy prawdę, jacy ludzie są żałośni

[Kala non]
Ref:Z podniesioną głowa, w zgodzie żyć z samym sobą
spokojnie idę swoją drogą, nie czekam na zyski,
Sobą być przede wszystkim, eliminując tych co chcieli źle życzyć.
Interesy, każdy sposób ma własny. Zarobić hajs, każdy ma imię cwancyk.
Jedni zechcą Cie kupić, inni zechcą cie sprzedać,
będą fałszywie się uśmiechać.

[Lukasyno]
Oni chcieli byś zaczął myśleć tak jak każdy z nich,
chcieli by podporządkować sobie cały ten syf,
chcieli by kamery na każdym rogu, podsłuchy wrogów, pęd ku karierze, nie ku Bogu.
W oparach smogu stoję, w gazowej masce.
Na te zmutowane szczury, ze swojej twierdzy patrzę.
Za pieniądze sprzedaliby własną matkę.
Co dla Ciebie w życiu najważniejsze? Zadam Ci zagadkę.
Honor i charakter, dobro mej familii,
uliczni biznesmeni z dnia na dzień bardziej silni,
zawsze prawilni, przeciw kłamstwu mamy słowo:
Sztywno przed siebie z uniesioną głową!

[Kris]
To cząga jak krak- nie legalny,tak.
Od tylu lat ludzie zasad, ludzie zza krat.
Uniesione głowy. Bracia! To zwycięstwo!
Ulica-sielstwo no i w oczach szaleństwo.
Jak widzisz Ty, ten obraz codzienności,
w walce z systemem, jebanej nieskromności.
Mamy siebie, obrońcy lojalności. Braterstwa, godności, prawilnej wartości.
Nie klękam na kolana, bo tutaj takie prawo. Według zasad oddałem się życia zasadom. [2x]

[Kala non]
Ref:Z podniesioną głowa, w zgodzie żyć z samym sobą
spokojnie idę swoją drogą, nie czekam na zyski,
Sobą być przede wszystkim, eliminując tych co chcieli źle życzyć.
Interesy, każdy sposób ma własny. Zarobić hajs, każdy ma imię cwancyk.
Jedni zechcą Cie kupić, inni zechcą cie sprzedać,
będą fałszywie się uśmiechać.
Bo dzisiaj każdy chcę być numer jeden
ej a gdzie jest miłość czyżby zabił ją amerykański sen
ludzie zamienili pierwszy plan z nieistotnym tłem w pogoni za wartościami skrytymi pod drugim dnem

Ej ej świat na to kicha powiedz kiedy będzie tu kolejna grypa powiedz kiedy tu będzie legalna marycha normalny umysł a nie dzika panika Ej ej świat na to kicha zobacz jak w tych ludziach ciągle zanika.......... kiedy będzie "bossa" kiedy będzie kicha.

Lubie kiedy czuje że przyświecą mi światło odporny na błąd nieuchwytnym wypadkom ale nie za często tak więc ruszam jasną gadką trzeba dawać dobra fale by utrzymać jasność 2x

Bo dzisiaj każdy chcę być numer jeden
ej a gdzie jest miłość czyżby zabił ją amerykański sen
ludzie zamienili pierwszy plan z nieistotnym tłem w pogoni za wartościami skrytymi pod drugim dnem Na mieście ciągle toczy się gra mówią ten jest lepszy kto więcej ma ale wielu wysiada bo nie mogą poradzić sobie z tym ze pewnego dnia to wszystko uleci jak dym .

Ej ej pokutni i bez reszty za leniwi na ... za głupi na protesty powiem przy starcie człowieku na gesty jesteś najlepszy to nie było kwest Ej ej memento mori nie wiem czemu wielu brakuje tu pokory nie wiadomo czego światem są tu pozory kto staje się dobry, a dobry z nikomy I tak lecą lata każdy chcę żyć tu kosztem swego brata Polska masa jakby nie kumata potarta na kicz bo to kicz czasu strata .

Lubie kiedy czuję że przyświecą mi światło odporny na błąd nieuchwytnym wypadkom ale nie za często tak wiec ruszam jasną gadką trzeba dawać dobrą fale by utrzymać jasność 2x
Dumny jak paw .
KRK, Pe - eN z kreską .
Sprawdź to gówno synu . Yo !
Yo . Oo !

(Słoń WSRH)
Moje serce to mój kompas, stąpam ciężko po glebie
I tak jak każdy mój kompan bezgranicznie wierze w siebie
Czasem też zaliczę debet, bo jesteśmy tylko ludźmi
A wszyscy nie ogarnięci idą pod nóż jak Tucznik
Bo świat jest okrutny, nie pij z zatrutej studni
Tu trudno jest odróżnić swojaka od zwykłej kutwy
Wyrzuć z siebie smutki, wyrzuć stres i depreche
Musisz się nauczyć synu porażki kwitować śmiechem
Nie wiem co będzie jutro, choć stale w siłę rosnę
Nie polegaj nigdy na spalonym moście - to proste
Czasem sam idę na oślep, błądząc po manowcach
Spacerując jak lunatyk nocą na dachu wieżowca
Zostaw cały syf za sobą, bo serio nie warto
Przejmować się tym, że ludzie kłamstwem się karmią
Idę ze swoją gwardią w przód, a ty się staczasz
Skończysz zaklinowany fiutem w rurze odkurzacza .

Ref.:
Wyrzuć to, wyrzuć to
Wyrzuć cały ten syf . [8x]

(Bosski)
Życie to suka, śmierć to jej siostra
Słyszałem to kiedyś tak na Weezy'ego zwrotkach
Może to prawda, może to pogłoska
Jednak ty tutaj brat pożądnym pozostań
Zgorzchniałą kurwę zamienią straty
Pracuj na zyski - takie są fakty
Nie daj siebie zabić smakiem pogardy
Nie daj sę zdławić brakiem ogłady
Do szczytu nie wychodź na stopnie oporny
Nie czekaj aż życie kopnie w torbę
Brzytwami stresu potnie Ci głowę
Albo chujem brudnym dotknie twą morde
Kurestwa rekordem, nigdy się nie chwal
Być człowiekiem nigdy nie przestań
Chcesz być kozakiem-życia bieg przetrwaj
Dajemy rapem siłę, więc nie płacz
Napierdalamy Bosski i Słoń
Nie daj się zabić - załaduj broń
Od twojej jazdy głowy twej schroń
Jesteśmu tu aby wspierać Cię ziom
Wurzam przekaz przez mikrofon
Od lat tak brat napierdala grom
Uliczny styl, tak taki mój ton
Nie wiadomo kiedy wybucha hardcore!

Ref.:
Wyrzuć to, wyrzuć to
Wyrzuć cały ten syf . [8x]
Ref.:
Marzą żeby tobą być
Im się wydaje, że to znaczy żyć
Sukces, szeroki gest, tysiące ludzkich serc
Wszystko dla Ciebie jest, to wszystko twoje jest
Czujesz ich zawisły wzrok
Obserwowany jest twój każdy krok
Dziś nienawidzą Cię i nie ukryjesz się
Powiedz czy tego chcesz, czy właśnie tego chcesz .

(Bosski)
Czym jest sukces, znalezieniem horyzontu
Czy może gdy uznania doznajesz spory bon tu
Czy może gdy zataisz psychiki chory kontur
Czy może gdy Ci z biegiem lat nie brakuje prądu
Czym jest sukces, że ze mną nagrywa Sokół
Czy może gdy mnie każdy tutaj nazywa 'so cool'
Czy siedząc na stołku nie robiąc nic zarabiasz
Czy może kiedy innym problemy w mig naprawiasz
Czy sukcesem brawa, czy nawrócony hejter
Czy tylko zabawa i rzucanie rymów w eter
Czy tylko 'ja' się liczy, załóż innym knebel
Sukcesem przede wszystkim jest dla mnie być człowiekiem
Tak wielu z nas nie widzi zdrowia i miłości
Tak wielu męczy pościgu lotnej radości
Tak wielu zagubionych myli priorytety
W labiryncie tym i ja sam miewam problemy .

Ref.:
Marzą żeby tobą być
Im się wydaje, że to znaczy żyć
Sukces, szeroki gest, tysiące ludzkich serc
Wszystko dla Ciebie jest, to wszystko twoje jest
Czujesz ich zawisły wzrok
Obserwowany jest twój każdy krok
Dziś nienawidzą Cię i nie ukryjesz się
Powiedz czy tego chcesz, czy właśnie tego chcesz .

(Sokół)
Ty chcesz sukces - walizki, zmiana miejsca
I mkniesz w próżnie, dla wszystkich sprawa szcześcia
Zwykle tu gdzieś, tak szybki zawał serca
I łudzisz się, że to będziesz ty i mijają kolejne dni
Sukces, sukces, uściski, błyski, zdjęcia
Uśmiech, uśmiech, półmiski, whisky, wejścia
Znów gdzieś później - turystki, cycki, sperma
I budzisz się i kolejne drzwi i mijają kolejne dni
Rzucisz bliskim co chcesz, będą szanować Cię
Musisz być kimś, bo wiesz, że potrzebować źle
Głupim wszystkim powiesz, że wciąż osiągasz cel
I kupisz sobie tym pięknie ich i mijają kolejne dni
Chuje czekać, teraz już nie będzie grzecznie
Uczesz się jak pedał, później świeć na mieście
Uwierz, że kariera to nie pełne szczęście
Gdy masz hajs, ale nie masz nic i mijają kolejne dni .

Ref.:
Marzą żeby tobą być
Im się wydaje, że to znaczy żyć
Sukces, szeroki gest, tysiące ludzkich serc
Wszystko dla Ciebie jest, to wszystko twoje jest
Czujesz ich zawisły wzrok
Obserwowany jest twój każdy krok
Dziś nienawidzą Cię i nie ukryjesz się
Powiedz czy tego chcesz, czy właśnie tego chcesz . [2x]
Życiowe wyboje na twej drodze progi
Los nowe kłody rzuca pod twoje nogi
W doświadczenia nie ubogi refren stawia ci powody
Aby dalej atakować schody bez nagrody
Sen życia bracie łyk czystej wody
Jeden pocałunek od drugiej połowy
Smak życia wpierdol na któryś nie gotowy
Wszystkie problemy w drodze do swobody
Wszystkie wygody za cenę niewygody
Dobro kosztem zła starość ceną urody
Hejter podatkiem od popularności
Czarne bez bieli tutaj nigdy nie zagości

Nie widzi dobra, nie widzi zła
Czysty umysł, prawdziwe ja
Prawdziwy duch, wolny od słów
Wolny od snów, wolny od wyborów
Przeszłość znikła, przyszłość nie nadeszła
Jesteś tu i teraz, tu twoja istota mieszka
Wolna od pragnień, wolna od przywiązań
Wolna od zmartwień, ducha swego poznaj

Patrz jak długo tu istnieje ziemia
Czym w obliczu tego jest życie człowieka
Czemu się martwisz o te wszystkie plany
O te wszystkie rzeczy które tutaj zdobywamy
Ciesz się zdrowiem że jesteś kochany
Pochłonięty codziennością zestresowany
Łatwo się pogubić kiedy w praniu przyjdą zmiany
Doceń spokój chwili i tu i teraz doskonały
Teraźniejszość twojej jaźni sedno
Poczuj swoje tętno złe myśli odejdą
Napięcie znika kiedy jesteś tutaj
W pełni świadomy tak jak moja nuta
Przywiązany do myśli niewolniku pragnień
Umysł pragnie ciszy bo depresja go dopadnie
bo depresja go dopadnie
bo depresja go dopadnie

Nie widzi dobra, nie widzi zła
Czysty umysł, prawdziwe ja
Prawdziwy duch, wolny od słów
Wolny od snów, wolny od wyborów
Przeszłość znikła, przyszłość nie nadeszła
Jesteś tu i teraz, tu twoja istota mieszka
Wolna od pragnień, wolna od przywiązań
Wolna od zmartwień, ducha swego poznaj
Powiedz ile wiesz o sobie? na ile myślisz siebie znasz?
Czy chodzi tylko o seks czy chodzi tylko hajs ?
Czy chodzi tylko spryt jaki spryt , jaki spryt paranoje... wstyd!
Ej Wałek dawaj ten bit ja go rozpocznę , ogień w górze odpalony splif!

Powiedz ile wiesz o sobie? na ile myślisz siebie znasz?
Czy chodzi tylko o seks czy chodzi tylko hajs ?
Czy chodzi tylko spryt jaki spryt , jaki spryt paranoje... wstyd!
Ej Wałek dawaj ten bit ja go rozpocznę , ogień w górze odpalony splif!

Ej no za czym gonisz i przed czym się bronisz
bez kitu w okół wszyscy zieloni , zaspani , obojętni , nie tomni.
Bracia do broni wystrzelamy ich wszystkich rymami ,
jak ciągle będą stać wydam płytę i puszczę ich wszystkich z Torbami
Sprawdź! Zosatwiam w tyle stereotypy , stereotyp Wuzet bez lipy.
Nie obchodzą mnie wasze płyty , klipy , te same legendy to już mity...
bez kitu jesteś zbyt przepity , byłeś kimś-jesteś nikim pozostało
nagrywać radiowe hity
czasami mam zwidy jakby cały ten świat był na niby ,
wszyscy sie spieszą to ja będę leniwy ,
na wakacje lecę do Polski nie do Telaviwy
nie myślę czy ten los jest sprawiedliwy bo dla mnie dobre koncerty,
dobre nagrywy, dobre towarzystwo , dobry klub , dobre biby.

By robić swoje nie muszę być w Polsce ,
mam własne zdanie więc nie mów mi jak mam żyć
to chyba proste , chcemy czuć sie dobrze , a Ty!
rób lepiej swoje albo zamknij , zamknij ryj!

Strzał!
Stereotyp działa na Cibie tak jak zły dotyk,
zmanipulowany teoriami tej głupoty,
jara sie gównem jak stanem cnoty
Wyjebane mam na takie pojebane loty!
Duży jest nas sens , nie ma takiej kwoty
nie ma takiej kwoty!!
Jestem świrem robie grajmy , mam wyjebane na Twoje fernshnaidy
Jesteś kozakiem , czujesz sie kotem ?
Szybko Ci sprawę wyjaśnie jak Popek!]
Nie jestem po to by dawać grozę,
ja daje przesłanie , obalam narkozę ,
robię co robie i robie to dobrze ,
kto rozumie mnie ten doceni mój krążek
Zostawiam problem temu co ma go , temu co ma go..ooo..
Ja walczę rymami że stereo plagą

Jestem świrem robie grajmy mam wyjebane na Twoje fershniedy x2

Wykraczam poza schematy , autentycznie tak jak przed laty
Czysta zajawka i nic po za tym, mój hejterzy są spisani na straty
Olewam stereotypy , jestem jednym z mojej ekipy,
Gdy biorę mikrofon nie ma lipy , gdy biorę mikrofon nie ma lipy,
To jest wojna pierdole pacyfizm , nielegalny tak jak graffiti
Hip-hop jest wielki tak jak Pacyfik to jest dla mnie na zawsze pozytyw
Kiedyś tak było , rzeczywiście , teraz to nie jest tak oczywiste ,
Pseudo raper , lamus , heister , wszyscy wyłapią od nas na pizde
To jest wojna pierdole pacyfizm , Yo wałek pierdoli pacyfizm
To jest tak , pierdole komercje , weź to kurwa skumaj wreszcie

Słyszałem że z nasz mnie ze stereo płyt , mam jeden cel łamać stereotyp,
Masz swoją jazdę i swój własny styl , czemu Ci wstyd?
Działaj odważnie , zanim niemożliwe stanie się faktem , życie nieraz
Wypróbuje Twój charakter , bądź uparty , działąś z fartem
Szczególnie gdzy stawiasz wszystko na jedną kartę!
WoW!!!
Widzę tamci i Ci , mówią Ci jak żyć hipokryci ,
Chcesz być najlepszy ? Musisz ćwiczyć!
Nie daj się złapać na kici kici. Miał!
Bo Ci wyjdą nici, z tego wszystkiego co się liczy
Jesteś jak inni zawodnicy więc bądź gotowy kiedy usłyszysz:
Strzał!
***Tak to Twoja kolej , zgarnij swoich niedowiarków
Masz swoje pole do popisu
Bo jest szansa która słowa {***}
Więc łam stereotyp , pierdol ich ploty
Wiń swoje loty , dbaj o swe noty!
Odrzuć głupoty , nagrywaj koty,
Wiesz co masz robić? /No to do roboty!

Słuchajcie tego skurwysyny!

Stereotypy ! walcie torby ,głąby , walcie spryty ,
W zasadzie nie minęło zawsze będą Ci od siania lipy
Rosną jak po deszczu grzyby my mamy VIP=y
Oni robią dziadostwo stypy , to już więcej głosu mają dzieci i ryby
Zasadzić drzewo , spłódź syna i wybuduj dom
Idź na prawo nie na lewo segreguj złom ,
Chwyć za łopate a nie za łom ziom!
Nie pij nie pal to szkodzi zdrowiu ja spierdalam stąd
Dla nich ten kto olał wykształcenie ten jest jeleniem
nie ma umiejentności bo co? bo reprezentuje tylok podzieme
Ten jest awanturnikiem bo am blozny na całej facjacie
a ten odurzony narkotykiem bo tańczy , śmieje sie i skacze , patrzcie!
Leczę chore ego czując się rapu gwiazdą
Inni tak samo pragną, ukazać się światu gwiazdą
Nie każdy być może gwiazdą, więc proszę zabij ich Boże
Inne gwiazdy mnie drażnią, więc je nabij na noże
Słuchaj o ile możesz, cudzy to wrogi sukces
Nie stawia się taniego piwa przecież, przy drogiej wódce
Nie legalnie robisz ze mnie głos legalnych bandytów
Pochodzę z lepszej rodziny, mam idealnych rodziców
Miałem życie w Madrycie, mam lepszych niż Ty starych
Nie jestem Vipem, Pedałem i nie zdobią mnie dziary
A może jestem Vipem i ludzie wzgardzą hitem
Trudno przewidzieć bo w Polsce wszystko jest bardzo możliwe
Mam fajną ksywę więc pytam gdzie ta jebana miłość
Esencja ludzkich uczuć wita zakrapiana kiłą
W wargach piana jak miło, światło zatem zgasło
Może wygrałem będąc dobra batem na zło

Ref.
Pokochaj mnie, takiego jakim jestem (x3)
Pokochaj mnie i znajdź tutaj siebie.

Nie jeżdżę na desce i jestem technicznie słaby
Zapewne tylko po kresce przyjmę krytyczne uwagi
Nie umiem robić grafów i mam tagi koślawe
Break Dancu też nie potrafię i sensu nie widzę w trawię
Mimo wszystko paliłem, bo wbudowana mi funkcja
By impas wdrożyć co chwilę to moja autodestrukcja
Wołam miasto głośno bo to ja jestem najlepszy
Nikt tak jak ja nie potrafi pisać z gestem wierszy
Nikt się nie pochwali takim męstwem zwycięzcy
Finezją zdobię teksty, rapem leczę kompleksy
Stronię od kontrowersji udając, że jestem kiepski
Mam stan chroniczny depresji, mózg pocięty przez brzytwy
A przecież jestem tak twardy i nie boje się policji (nie boję się policji) x2
Daję Ci nowe pożywki, kiedy znów prawię banały
Twym rajem lipowe pyłki co będą mnie uczulały.

Ref.
Pokochaj mnie, takiego jakim jestem (x4)

Pokochaj mnie, takiego jakim jestem (x3)
Pokochaj mnie i znajdź tutaj siebie.

Pokochaj mnie, takiego jakim jestem
Pokochaj mnie i znajdź tutaj siebie.

Pokochaj mnie, takiego jakim jestem
Pokochaj mnie i znajdź tutaj siebie.

Pokochaj mnie, takiego jakim jestem
Pokochaj mnie i znajdź tutaj siebie.

Pokochaj mnie, takiego jakim jestem
Pokochaj mnie i znajdź tutaj siebie.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Minął już czas kiedy podejmował za mnie je ktoś
Nie jestem "Bajtlem" wiem co to jest odpowiedzialność
Za swoje czyny poniose konsekwencje
Nie mniej, nie więcej tylko do siebie pretensje
Jest koniec marca, a od stycznia wszystko leży
Tyle złych decyzji, że aż nie chce mi się wieżyć (a ja)
Pije to piwo, które ciągle sobie waże
Było tyle marzeń, a jest seria gównianych zdarzeń
Czy to tylko moja wina nie wiem tego Ku**a ale
Wychodzi ze mnie syf jak dziwa na bulwar
Nie mogę na nikogo zwalać dobrze wiem to, ale
Boli mnie serce, które jeszcze nie pękło
Patrzę na życie, które cieknie mi przez palce
Dałem siebie robić w ch**a i stałem padalcem
Nie wiem czy posklejać wszystko jeszcze mi się uda
Jak narazie dla mnie jest tylko wina i fura.

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Było by fajnie pisać uniwersalnie dla was
Dziś nie potrafię, a mnie te rapy żrą jak kwas
Mam milion myśli, a żadna nie jest fajna
Tylko banalna, tak bardzo chciałbym móc cofnąć czas
To się nie uda, nie ma co nawet pieprzyć
W internecie, w pracy, w domu, wszędzie niezły meksyk
Oczekuje od siebie, że będę lepszy
Może mądrzejszy, albo zdurnieje do reszty
Pytanie tylko co czeka mnie za rogiem?
Tysiąc decyzji, które wciąż leżą odłogiem
Waham się przy jednych, a innych się boję
W miejscu trwam jak Lahm łapie paranoje
Nie mogę wiecznie tak, bo czas ucieka
Umówię na wizytę się, ponoć to niezły lekarz
I pytam siebie, ziom na co jeszcze czekasz
Daab taki jaki jest nie pozytywny przekaz

Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2

Nie ufasz sam sobie, to Cię życie skarci
Intuicja wielkim darem pisał Joseph Murphy
Wybór cechą życia, nie wybiera człowiek martwy
Pamiętaj, że wybór mówi ile twój bieg warty
Nie zdecydowane dusze morza życia nie przepłyną
Ja wyboru dokonałem zanim los mnie oddał rymom
Wyginął w magii impasu i nigdy nie zasłynął
Zbyt ostrożni (o nie) dylematy ich zabiją
Życie to wybór, każda chwila to decyzja
Czasem mniejsze zło się liczy, a czasem liczy precyzja
Zły wybór też dobry, bo gdy musisz rany lizać
To najlepszą na tym świecie dostajesz lekcje od życia
Marny los człowieka, wspiera intuicja
To nasz (.......??)by była różnica
(..........??) wrażliwości kwestią
To subtelna siła pisał o niej Henri Bergson

(Decyzje, decyzje o nie) x4

Ref.
Wybory, wybory taka nasza karma
Musisz decydować na czym polega twa walka
Wybory to słowa na nie zapisanych kartach
Raz doradzi Tobie Anioł, a raz może Szatan x2
Drużyna mistrzów tak tak
Drużyna mistrzów
Jak zaczynasz dzień brat?

Wojtek Sokół Firma x2

(Bosski)
Jestem mistrzem, kiedy robię znów kolejny ruch,
Możesz uczyć się ode mnie, albo jak błazen na mnie pluć,
Nie trudź się tym, obudź się, uszanuj i nie marudź,
Możesz mistrzem być jak ja, albo wbijać w trumnę gwóźdź .
Powiedz mi co wolisz rano wstać i na siłownie,
czy budzonym być przez pawia który Ci rozrywa mordę,
Powiedz mi co lepsze siódme poty fizyczne,
czy po koksie spod skrzydła aromaty toksyczne.
Trening sportu daje siłę jakoś stajesz się pogodnym,
Trening picia uczy sikać bez rozpinania spodni,
Możesz stać na podium,wtedy wiesz jak wielki jesteś,
ludzi mieć szacunek za to,superlatywy w gazecie.
Możesz także iść na całość pod monopolowym sklepem,
lecz nie zawsze Cię zaskoczą elokwentnym epitetem,
Śmieję się z tych wszystkich wielkich znawców sportu,
Piwo przegląd sportowy i paczka papierosów.
Nie ma tu recepty musisz znaleźć sam sposób,
by nawyki swe odrzucić i umacniać swój kręgosłup,
Wielu nie ma wstydu jaka mądrość jaka klasa,
po treningu w adidasach,odpalają Malborasa.

Ref. (Bosski)
Ej Powiedz mi jak kolejny dzień swego życia tu zaczynasz,
Czy zamuła wchodzi w cień a siła woli wiedzie prymat,
Determinacji bez wicina nad tym co myśli grymas,
tak działa endorfina, stresu depresji finał.
Ej Powiedz mi czemu masa smutku znowu Cię ugina
Nie warto poddać się Do skutku walcz i się nie spinaj,
Wyluzuj myśli swe,poruszaj się, używki wstrzymaj,
To jak zaczynasz dzień determinuje twoja siła.

(Sokół)
Wole nie zamulać,weź coś rób tu od rana.
Dobrze jak do działań, praca mózgu dodana.
To nie true school nie banał. Nie przewózka nie bragga.
To nie pół stówy pustych słów,wiesz o co kaman.
To pięć groszy od kogoś to ten chleb już oszamał.
Nie interesuje Cię to wypierdalaj.
Nie startuje tu w zawodach żadnych na rapera roku.
Paru ćwoków już dawno spotkała kara tera w szoku.
Napisy końcowe przeoczyli w bramie koło bloku.
Życie skarci lamusów no i złamie obiboków.
Ja też przesiedziałem życia część gdzieś na ławce
więc wiem że powstanie z niej wcale nie jest łatwe.
Najpierw odstaw Red Bulla, którego pijesz z rana
papierosa, po którego sięgasz też nie zapalaj
Już nie jeden kozak robi teraz grzecznie na garach
działaj póki waha się tu jeszcze ta szala.

Ref. (Bosski)
Ej Powiedz mi jak kolejny dzień swego życia tu zaczynasz,
Czy zamuła wchodzi w cień a siła woli wiedzie prymat,
Determinacji bez wicina nad tym co myśli grymas,
tak działa endorfina, stresu depresji finał.
Ej Powiedz mi czemu masa smutku znowu Cię ugina
Nie warto poddać się Do skutku walcz i się nie spinaj,
Wyluzuj myśli swe,poruszaj się, używki wstrzymaj,
To jak zaczynasz dzień determinuje twoja siła.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo