Dj 600v

To ten bit ha to jest ten bit to ten bit ha joo joo

Ref.x2
To ten bit to ten bit ha(to jest)
Dziś jest piątek jest impra
A ty idŹ a ty idŹ tam
(bo to jest) to ten bit ha

Wiesz kto mówi DGE łatwo mnie poznać
Reprezentuję Poznań lirycznych doznań
diler słów lider eee jooo po
Daj tu delay a ja dalej swoją drogą idę
Bo widzę sens w tym i mam cel w tym
Mc's srają jak w papersy gdy rzucam wersy
Będę rymy gonił tak jak mic i dolary konik
Tylko kartki browary i mic na fonii
I nie do wiary oni będą wołać
Jestem stara szkoła robię rozpiŹdziel dookoła
Kiedy gadam polski mejstrip to żenada
Błazenada większość z nich nie potrafi składać słów
Na nich chuj kładę znów ze składem
Jadę jak Blues Brothers a ty wciąż w tempo
robisz bełkot jak sęp wiem łępo bo ty też chcesz być fair
BądŹ szczery w walce o rząd dusz
Nie chytry jak John Kerry i George Bush
Bo dość już wszyscy maja udawania
napinania się zakłamania zaklinania


Ref.x2
To ten bit to ten bit ha(to jest)
Dziś jest piątek jest impra
A ty idŹ a ty idŹ tam
(bo to jest) to ten bit ha

Styl pół na pół na szybko i na wolno
Styl co się ceni jak klamoty od Volvo
nie ma że nie wolno nie ma to tamto
Ja mam to gram to bierz to kręć to palto
chłopaki piją wódkę śpiewają sto lat
Z nami V600 jak ta Motorola
Lubimy mieszać palimy jointy po gwizdki
Jak Trzecia Rzesza robimy Blitzkrieg
I nikt nie wie o co czasem chodzi nam
Jaki mamy plan jaki mamy przejebany stan
stan alfa wyższy niż wieża Eifla
Bardziej przejebany niż broda Gandalfa
To jak Czarna Mamba buja jak Chumbawamba
Po raz kolejny jak część 4 Ramba
jak Ramona nawijam o cudach i ciekawostkach
Mam wodę w kolanach i cukier w kostkach
To jest tak gęste rymy to dla mnie pestka
Będę tak nawijał aż mi stuknie trzydziestka piątka
Niech będzie pięćdziesiątka tylko dobrze schłodzona
bo od ciepłej wódki konam
To jest wściekłej gadki szaman jooo jooo!!!

Ref.x2
To ten bit to ten bit ha(to jest)
Dziś jest piątek jest impra
A ty idŹ a ty idŹ tam
(bo to jest) to ten bit ha

joo to jest stopa werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i
trzy stopy werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i
stopa werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i
trzy stopy werbel dwie stopy werbel
Synkopa werbel dwie stopy i...
Przyznam to prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś był tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.
To prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś była tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.

(Koras)
Zobacz pozmieniało się ostatnio trochę,
Znowu czuje że więcej mogę niż robię,
Doszło parę obowiązków i zdaje sprawę sobie,
Czego chce z kim gdzie i dlaczego,
Bo wiem co ma wartość przyśpieszam mijam marność,
W tyle pozostaje słabość tu liczy się jakość,
Plus silna wola która powoduje radość,
Pozostaje dyscyplina i idziesz na całość,
Chłopcze wymagania rosną z wiekiem,
Chcesz być kimś najpierw bądź człowiekiem,
Ja założyłem rodzinę która jest dla mnie lekiem,
Jest światłem ale nie wszystko jest łatwe,
Dzisiaj wiem że trzeba przejść przez bagno,
Żeby dostrzec piękno tylko szczere mordy,
Blisko do lizusów dystans to na pewno,
Mnie nie wszystko jedno puki wyczuwalne tętno,
Umiarkowanie to sedno.

To prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś był tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.
To prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś była tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.

(Juras)
Dorosłe życie przywitało mnie nagle,
Chociaż w żyłach bije młody krwi puls,
Dlatego staram się złapać dobry wiatr w żagle,
Bo chce dopłynąć tam gdzie obrałem kurs,
Dopłynę tam bo znam dobrze trasę,
Do wyspy szczęścia gdzie spełnienie marzeń,
Tam moja dziewczyna, rodzina i przyjaciele razem,
Własna szkoła kickboxingu i płyta z Korasem,
To wszystko na mnie czeka tuż za winklem,
Podjąłem decyzję idę bo chce wypełnić tą misje,
Chodzi o precyzję trzeźwy umysł wiem,
Nie zdecydowanie oraz bierność są najgorszym złem,
Wiem zostawiam w tle pech i nie powodzenie,
Jeszcze trochę i odnajdę obiecaną ziemie,
To jest przecież fakt chce być w gronie zwycięzców,
Idę swoim szlakiem brat widzimy się na miejscu.

To prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś był tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.
To prawda że chce więcej niż mam,
I jeśli to zdobędę a tak będzie chce byś była tam,
Dziś dbam o to by nie zostać z tym sam,
By móc umieć cieszyć się z kimś tym co wygram.
Całe Śródmieście (Śró)
U nas na rejonie, elo (elo)!
To dla ciebie Marek
Mixtape Prosto 600V, elo!
[Elfue]
U nas na Śródmieściu frajerstwo się tępi
Więc przejebane mają jebani konfidenci
Zasady – nie pozbędę się ich, choć wokół przepych
Nienawidzę tych, co codziennie widzę
Na fontannie stojąc, się nie bojąc,
Lecz czasem czuje niemoc, gdy widzę pyski urzędników
Jebanych wieśniaków to plac na rozdrożu
I jego ministerstwa to plac zbawiciela
Tu czuję smak zwycięstwa między tymi placami
Aleja wyzwolenia tu następne pokolenia
Siedzą u mnie na podwórku popijając browar
Jarając dobry towar teraz małą koszykową
Na wysokości Alei Róż nieopodal tuż-tuż
Zaparkowałem wóz, gdzie pod Montenegro
Niedaleko jest metro, – Jakie? - Politechnika.
Wybijam się w Saaba dziewięć-pięć, no i co? No i znikam.
[Kaen]
U nas na rewirze Północ, gdzie dawne tereny getta
24 na dobę czujność afery codzienny spektakl
To tutaj gdzie centrala, plaga miejskiej bezdomności
Bez litości jak huragan nowe pochłania jednostki
Z jednej strony nędza – z drugiej bogaci paskudnie
Północna część jest piękna przenieśmy się na południe
Tam gdzie WSP, gdzie ZIPy szacunek należny oddaj
Bo tam powstawała polskiego rapu historia
[Doz]
U nas na Śródmieściu, choć jest piękne
Nie zawsze jest tak pięknie czasami jest jak w piekle
Ciągłe kolejki, klaksony, światła, korki,
Na ulicach wredne policyjne mordy
Lecz choć bym nie wiem jak miał przeoczyć
Choć bym miał mieszkać na drugim końcu świata
Nie zapomnę o Śródmieściu, tu się wychowałem,
Tu się wraca, cieszy się japa jak mijam rogatki
Śródmieścia kamienice i klatki
[Ref.][Kaczy]
Teraz Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz...
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz...
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
[Koras]
(Z I P) U nas na śródmieściu jest szybkie tempo (Orient)
Liczy się refleks, gdy przyspiesza tętno
Moment decyduje i zostawia piętno
Abonent chwilowo niedostępny i omija cię to
tutaj każda kamienica to jedna historia
Dzieciaków przez łatwy dostęp ogarnia euforia
Tu ważniejsza jest praktyka niż teoria
Walcz z nałogami, w końcu spotka cię gloria
[Sid]
U nas na Śródmieściu, na południowej stronie
Kumaty się utrzyma, a frajer utonie
Z donosem na policję nie u nas kondonie
My nie wierzymy w prawo, lecz w zaciśnięte dłonie
I wpajane latami do głowy zasady
Nie zaznasz spokoju, gdy dopuścisz się zdrady
Centralnie chuj do dupy za zjebane układy
Tego nie wyprostujesz, bo u nas nie da rady
[Młody Biały]
U nas na rejonie z wami dzisiaj jestem
Incydent, Młody B., chcę pamiętać
U nas wóda czyni cuda leczy chore serca
BOM bo melanż to rzecz święta
U nas… wciąż u nas… (Taa…)
Zawsze będę z wami u nas dziś gramy u nas na rejonie
Gdzie początek jest i koniec, gdzie Floryda, Śró
Południowe zdrowie wszystkie dobre mordeczki z Ławkowej, elo.
[Zdycha]
U nas na Śródmieściu jest centrum rozrywki
Jest paru złodziei, jest wódka, są dziwki
Obok burdele, jeśli chcesz to za stówę
Znajdziesz sobie szybko tutaj, tutaj nową dupę
Czy jesteś studenciakiem, czy zwykłym zarobasem
U nas na Śródmieściu każdy widzi swoją szansę
Takie uroki naszego śródmiejskiego miasta
Na tym dzisiaj kończę, nara, basta.
[Ref.][Kaczy]
Teraz Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz...
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz...
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
[Karlos]
U nas na Śródmieściu w pierwszym miejscu śmierć kurestwu
Odbijajcie już na wejściu nie ma dla was tu respektu
Mocnych regul, sekret reguł to (o) trzymać się reguł
Dekret według zna ta armia ta armia, więc ogarniaj to żołnierzu
(Co) Co masz na talerzu szanuj jak zarobek brata
Pozazdrościsz jego chleba? Niech ci szmato uschnie łapa!
Tu nie trzeba za przysługę płacić w drogich koniakach
Dziś się dzielisz jednym szlugiem, jutro śmigasz w karatach
[Sokół]
U nas na Śródmieściu życie się toczy longiem
Jeśli stąd nie jesteś błądzisz prawdopodobnie
Tu życie nie wygląda jak w serialu „Magda M”
Nie mieszkamy w szklanych domach z czołówek TVN
Bo Śródmieście Warszawy to nie tylko wieżowce
To obdrapane klatki, których są tu tysiące
Własny start, własny finał, każdy ma własny wątek
Po pierwsze własna rodzina, po drugie własne pieniądze [ZIP Skład]
[Elvis]
Na Śródmieściu Południowym ferajna się trzyma
Otoczona Bożą Łaską dobra komitywa
Tu same dziarskie chłopaki, a nie zamuleńce
Ten podziemny styl rozpoznawalny w całym mieście
Jak Apaszem Stasiek był w krąg znały go ulice
Tu każdy z moich kamratów ma na bani bliznę
Śródmieście południe sztywne prawa i zasady
Ten, co mówi, że nie prawda, tego zapraszamy
[Jacol]
U nas na Śródmieściu w samym sercu metropolii
Co dzień trzeba się ogarniać, by nie spocząć w agonii
Brak tu monotonii, życie śmiga szybkim tempem
Żeby nie spocząć na laurach kieruję się postępem
Często z sentymentem do młodzieńczych lat narodzin
Śró na zawsze w mej pamięci aż do krańca moich godzin
Nikt cię tu nie zwodzi, pierwsze skrzypce grają chęci
Przekaz z głębi o tym dla żyjących na krawędzi
[Ref.][Kaczy]
Teraz Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz...
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz...
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
[Fu]
U nas na dzielnicy trwa film
Jak dobre kino dobry film jak Tarantino, jak „Scorsese Casino”
Ja przebijam te ulice jak kula na wylot
Tutaj mam swoją rodzinę tutaj zapierdalam z buta
Wszędzie jest dobrze, lecz najlepiej jest tutaj
Teraz z całą ekipą robimy piękną nagonkę
Tutaj nie ma końca, jest piękny początek
Bądź szczery do bólu, to przybiję ci piątkę (brat)
[Juras]
U nas na Śródmieściu jest zajebisty temat
Można jebać schemat, bo nudy tu nie ma
To nie czeska ściema, to jest czystą prawdą
Masz tu wszystko, czego dusza może zapragnąć
Są tu nocne kluby, fajne dupy i imprezy
Kina, restauracje, muzea – źródła wiedzy
I wreszcie koledzy z dłonią pomocną dla ludzi
W jedności jest siła, dlatego nie dajmy się skłócić
[Kowal]
U nas na Śródmieściu jest taka specyfika
Pośród natłoku biznesu nie jedna śródmiejska klika
Co dzień z życiem się potyka, tu talentów fabryka
Za oknem śródmiejski pejzaż, w głowie śródmiejska psychika
Tajnych od zajebania nie unikniesz fałszu
Także trzeba się ogarniać i w temacie i na rauszu
Lecim dalej naprzód, żeby był urodzaj
Znam ten teren, mam PLN, stąd nie jesteś - nie osądzaj
Oddam cześć temu miejscu, co je znam jak kieszeń
Śródmieście południe Warszawy bijący mięsień
To dotrze do więzień, ulic i miejscówek ludzi naszych
Pewna pozycja od podziemi do poddaszy
[Ref.][Kaczy]
Teraz Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić
Śródmieście Południe wjeżdża na twą bazę
Warszawski chodnik – nie jeden tutaj zbłądził
To jest głos prawdziwy ulicy, słyszysz
Nie dopuść do chwili, kiedy ciebie będą sądzić (będą sądzić)
Sokół:
Niekończąca się historia końca, z końcem wiązania,
koniec narzekania, powiązałeś koniec z końcem, ta?
To to doceń, wreszcie to doceń, w końcu to doceń.

Felipe:
Niekończąca się historia końca, z końcem wiązania,
koniec narzekania, związałeś koniec z końcem?
To, to doceń, w końcu to doceń, doceń, wreszcie to doceń.

Sokół
Przemyślenia przed zaśnięciem, stres
nim zapadnę w sen, hipotezy co obudzi jutro mnie.

Felipe:
To noce i dnie, powiązać koniec z końcem,
to nie takie proste, generacja, proces, postęp.
Masz totem, masz dostęp, odstęp,
przejdziesz tym mostem, na drugą stronę.
I wszystko skończone, skąd wiesz, jaki był początek,
jak ją znasz podaj datę, miejsce i czas.

Sokół
Nie mów pas, nim karty pójdą w tas doceń to co masz,
chylić czoła, nie znaczy padać na twarz, jak o swoje dbasz.
Myślisz tylko o tym czego nie masz, czego się spodziewasz,
przecież wiesz, kto na prawdę zyskuje, czy pamiętasz?

Felipe:
Nie dostaniesz więcej niż dasz, wciąż zbierasz,
doświadczeń bagaż, jak życia tragarz.
Coraz większy dźwigasz czy się migasz,
czy się migasz, czy się migasz.

Sokół:
Nie trać wątku, nawet przy pustym żołądku,
w życia zakątku najciemniejszym jeszcze raz.
Doceń to co masz, doceń to co masz,
doceń to co masz. (jeszcze raz, ZIP)

Felipe:
Tych kilka spostrzeżeń, zdrowych jak żeń-szeń,
to kwestie, które wiecznie są dzisiejsze.
Ty mnie wesprzesz, i ja Ciebie wesprę,
ZIP na dobre i na złe, nie brnę, Tobie też nie radzę.
Przemyśl czego chciałbyś, od życia najbardziej,
Dom, rodzina i mnóstwo szmalu, bez przypału,
być w porządku w każdym calu.
Nie ma lekko, i wcale być nie miało,
przemyśl ile masz, czy wciąż Ci za mało,
nie bądź zakałą, żądzą władzy nie jednego obłąkało.
Niestety, w miarę jedzenia,
rośnie apetyt, a tylko jeden kredyt.

Sokół:
Niekończąca się historia końca, z końcem wiązania,
koniec narzekania, powiązałeś koniec z końcem, ta?
To to doceń, wreszcie to doceń, w końcu to doceń.

Felipe:
Niekończąca się historia końca, z końcem wiązania.
Koniec narzekania, związałeś koniec z końcem,
to to doceń, w końcu to doceń, doceń, wreszcie to doceń.

Felipe:
Ochłoń ziomek, nim się wplączesz w jakąś drakę,
melanż na poziomie nie chce obejść się smakiem.
Jestem dumny, że jestem polakiem,
staram się jak mogę i robię co potrafię.
Wiążę koniec z końcem i jakoś sobie radzę,
pies nie zrobisz nam, co można zrobić razem.
Razem, raz za razem nowe czazje porzuć urazę,
i przede wszystkim doceń, bo to już coś.

Sokół:
Póki masz to, bo później to nie przyda się tak bardzo,
nawet jeśli to jest tylko to czym inni gardzą.
Ja też, nabrałem się za młodu,
widziałem się za kółkiem samochodu.
Flota, błysk złota, elektryczne wrota,
w kłopotach się ze snu nagle zbudziłem.
Sporo straciłem, wtedy to dopiero doceniłem,
mówię o rzeczach których nie da się namacać.
Nie chcę do tego wracać, wolę cod nowa coś budować,
spokojna głowa, wiem na co stać mnie.
ZIP, W witrynach odbicia, chate, powiązać końce,
rzecz nie prosta, doceń to co umiesz, a może sprostasz.
Gorzej jak przecenisz, i w swoich możliwościach,
się zgubisz, chyba że jesteś masochistą.
I problemy lubisz doceniać, nie znaczy chełpisz się i chlubisz,
nie jestem głupi, nikt tu nie mówi że pieniędzy nie lubi.
Ja też jestem polakiem jak Jan Paweł drugi,
to typowe być mądrym po szkodzie.
a przecież łatwiej związać koniec z końcem,
doceniając co dzień (doceniając co dzień).

Sokół:
Niekończąca się historia końca, z końcem wiązania,
koniec narzekania, powiązałeś koniec z końcem, ta?
To to doceń, wreszcie to doceń, w końcu to doceń.

Felipe:
Niekończąca się historia końca, z końcem wiązania.
Koniec narzekania, związałeś koniec z końcem,
to to doceń, w końcu to doceń, doceń, wreszcie to doceń.
Sam powiedz, potrafisz to ocenić

[x2]
Rewolucja jest blisko na ulice wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiało by się wiele zmienić
Sam powiedz, potrafisz to ocenić

Wciąż mówicie mi jak ma żyć co mam robić i w co wierzyć
Ja po prostu chcę być jak Spartakus
Nie rewolucjonistą lecz wiecznie i wolny
Tryb życia wieść cichy i spokojny
A więc trzymaj orient, oni są nieobliczalni
Czują się bezkarni w majestacie prawa
Które tworzą sami schowani za kuloodpornymi szybami
Ustawiają tak świat żeby zaspokajać tylko swoje potrzeby

Tede dobrze powiedział całkiem prawdopodobne
Rapowanie będzie dla nich nie wygodne
A dzieciaki prawdy głodne
Wiedzą że rewolucja jest blisko
Przecież wszystko ma granicę
Jeszcze chwilę i wyjdziemy na ulicę zjednoczeni w sile
Krętactwem zmęczeni z nadzieją, że może w końcu coś to zmieni
Niestety nie ochronią ich immunitety
Czas na konkrety gdy budzą agresję
Rośnie bezrobocie, masowe recesje
Reformy, inflacje, nowelizacje
Ustawy, poprawki, podatki, akcyzy
Publiczne *****izy, wszystko ***** warte
Gdy każdy w zaparte by drugi nie błysną
Ale nic to kryzys dopadł szkolnictwo
Korupcja, sądownictwo, upada górnictwo
Służba zdrowia w stanie krytycznym
Tak samo tragiczny jest stan dróg publicznych
Stocznie i huty na skraju bankructwa
A oni nabierają wody w usta
Obca im jest krzywda ludzka, autodestrukcja
Coraz bliżej rewolucja, nie to, że podjudzam
Fakty stwierdzam, rzeczywistość je potwierdza

[x2]
Rewolucja jest blisko na ulice wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiało by się wiele zmienić
Sam powiedz, potrafisz to ocenić

Bezrobocie w Polsce sięga zenitu
W niepamięć odszedł człowiek z Granitu
Ludzie szarej strefy czekają profitu
Szukając patentu na poprawę swego bytu
Opieka socjalna ledwo już przędzie
Nic nie załatwisz w żadnym urzędzie
Pijany prezydent wygłasza orędzie
Zrobili mu zdjęcie - pieniądze w kopercie
Co się stało w tym kraju nad Wisłą
Z tą charyzmą tego narodu
Owoce ogrodu zła i wściekłości
Bardzo daleko jest od stanów przytomności
Przepadły gdzieś pieniądze emerytów
Rzesze prawników, alkoholików
Strajki górników, szlugi z przemytu
Chleb i mleko w sklepie do zeszytu
Coraz trudniej związać koniec z końcem
Wyjdą na słońce ludzie cienia
Powstrzymaj nas, nie mamy nic do stracenia
Obraz kontrolny i tylko zakłócenia
Brak porozumienia, ofiary reżimu
W końcu wyrobić socjalne minimum
Demonstracje, akta w archiwum
Nikt nie zajmuje się już pracą uczciwą

[x4]
Rewolucja jest blisko na ulice wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiało by się wiele zmienić
Sam powiedz, potrafisz to ocenić
[ref.]
Po prostu lato, po prostu życie,
po prostu blant, po prostu picie,
po prostu sztuki, po prostu wiecie,
taki letni czas, na całym świecie

Od rana do nocy przebywam na imprezie,
czasem nad morzem, czasem też w lesie.
Nigdy nie wiadomo, gdzie mnie los zaniesie,
pojadę tam, gdzie pojadą moi ludzie.
Nie spędzam czasu pogrążony w nudzie,
wycieczka w nieznane, wszystko na luzie.
Po prostu wiesz, wiesz o czym ja mówię.
klimat zabawy, ja mam to w głowie,
więc możesz spotkać mnie zawsze w klubie
z Nowakiem przy piwie, z kobietą przy ściemie.
Sprawdź tu dziś Słońce, zielonych drzew cienie.
Brak dymu, piwa - to jedyne zagrożenie.

[ref.]
Po prostu lato, po prostu życie,
po prostu blanty, po prostu picie,
po prostu sztuki, po prostu wiecie,
po prostu wiesz, wiesz o czym ja mówię.
[x2]

Letni, ciepły czas szybko upływa,
każdy dzień wygląda jak sobota.
Szklana rurka, zielona robota,
wielki upał i złota Ochota.
Taka zasada, prosto z Wilanowa,
nowy dzień i schemat od nowa.
W leśnym klimacie zabawa Olimpowa
z kumplami, z blantami, z piwami, ze sztukami,
do późna życie wspólnymi melanżami,
nie nadążam już za przelanymi piwami,
nie nadążam już za ściemnionymi kobietami,
nie nadążam już, ale co z tego
Jestem estem pijany i pije, Sie Żyje ("się żyje")
Letni czas, wiesz, lato w Plejadzie,
po prostu takie są moje wakacje.

[ref.]
Po prostu lato, po prostu życie,
po prostu blanty, po prostu picie,
po prostu sztuki, po prostu wiecie,
po prostu wiesz, wiesz o czym ja mówię.
[x2]

Lato, ciepły ranek, wokół widzę miłość,
spontaniczne życiem, którego nie mam dość,
tak jak każdy inny Plejadowy gość,
tak jak chyba wszyscy na tej planecie,
chmary dymów i procentów w tym okresie
powodują, że nie myślę o tym świecie.
Ten kawałek dedykuję wspaniałej kobiecie.
Polskie nagranie, specjalnie dla Ciebie
Teraz w obłoku, czuję się jak w Niebie,
wysyłam pokojowy, procentowy grom w Ziemię.
Niech ją całą w letnim nastroju zaleje,
sprawi, że nabierze ochotę na zabawę.
Takie jest moje dziś boskie zadanie,
niech się wszyscy bawią, to mam dziś w planie.
Nieważne jak, nieważne czy legalnie,
po prostu wiem, że to w lecie jest konieczne.

[ref.]
Po prostu lato, po prostu życie,
po prostu blanty, po prostu picie,
po prostu sztuki, po prostu wiecie,
po prostu wiesz, wiesz o czym ja mówię.
[x2]

Dobrze wiesz, rozumiesz.
You see the way that we live with life, the only thing we have,
Because my rhymes and My words and my lyrics and my pad.
You see the life that we live man we gotta hustle to survive in this,
Concrete jungle we have to try to stay alive. / x2

Ta muzyka żyje ja z nią non stop idę
Prosto przed siebie o ile się nie mylę
Ona zawsze przy mnie, razem ze mną w czasie płynie
W tym rymie, na tym bicie to moje życie.
W lubelskim zarysie zawsze znajdę ukojenie
Znajdę cisze w ramionach bogini dźwięku
Bierz testuj i nie dziękuj,
Wena niech się rozprzestrzenia od podziemia aż po szczyt
Obalam mit, że można żyć z nagrywania płyt
Poświęcę wszystko za taki bit ryk cyk pyk
600V majstersztyk, Kubano, Dżozi znów tak się robi szum tu….

You see the way that we live with life, the only thing we have,
Because my rhymes And my words and my lyrics and my pad.
You see the life that we live man we gotta hustle to survive in this,
Concrete jungle we have to try to stay alive. / x2

Napisać taki tekst, który poruszy miliony serc
Nagrać go pod bit, który wszystkie ciała wprawi w rytm
W jednej chwili wszystkie zawieszone myśli
Odpływają w nieważkości stan
Właśnie tak tu i teraz płynie hipnotyczny przekaz, który do Ciebie dociera
Jest bezcenny jak klasyk przenika i zostaje w genach
To szok, pozytywna moc więc nic się nie martw
To piąta strona świata, w którą z nami się wybierasz
Właśnie teraz w tej chwili to hop dla muzyki
Dla mp- trójek płyt , CD, kaset i winyli
Masz dar więc słyszysz, słyszysz nuty przez głośniki
Tą największą miłość jedyną muzę dźwięku Bogini

You see the way that we live with life, the only thing we have,
Because my rhymes and My words and my lyrics and my pad.
You see the life that we live man we gotta hustle to survive in this,
Concrete jungle we have to try to stay alive. / x2

You see the way that we live with life,
The only thing we have, Because my rhymes and my words and my lyrics and my pad...
You see the life that we live man we gotta hustle to survive in 0ut this,
Concrete jungle we have to try to stay alive. / x2
Ten flow powinien być zakazany jak dragi
Prosto stąd gdzie czuć opary trawy
To jak wóda Cię pobudza do agresji i zabawy
I jak koka daje kopa bo słuchanie to nawyk
Zawiść sprawiła wczoraj, że zamknąłem się w sobie
A przyjaźń daje szanse mi, że się otworzę dziś
Słuchaczu możesz mieć wpływ na mą muzykę
Opowiem Ci o życiu stąd, chcesz? To kup płytę
Siadaj, słuch wytęż niech korupcja Cię pochłonie
Prosto stąd, rap na światowym poziomie
I to nie może być koniec, nie możemy tego stracić
Bo 20 lat nagrywają rap Polacy

Prosto ze stolicy wita stołeczne WWA
Południowa Praga - tutaj rap nie umarł
Hip-hopowa nuta od lat w moim sercu
Kolejny gruby zeszyt zapisanych wersów
Chwile kiedy piszę, są dla mnie jak mantra
Słuchawki na uszach, długopis i kartka
To mój styl, moje flow
Moje miasto, mój kraj, mój rodzinny dom
Zobacz, chodź man, poczuj woń
Football grany co dnia, odpalony joint
Boże chroń moją rodzinę, bliskich
Na Was mogę liczyć, nie liczę na zyski

[Refren] x2
Mam ten dryg, który słowa potwierdza
Mam ten styl, który łapie za serca
Znam ten syf, chcesz pokażę Ci miejsca
Prosty styl byś to kurwa pamiętał

Mam wrażenie, że ktoś zaciera mi korzenie
Prosto stąd najpierw tylko podziemie
Z podwórka doświadczenie, rozejrzyj się w terenie
Warszawa, śródmiejskie pochodzenie
Jak Incydent z Ławkowej wciąż dla samego sobie robię
Nie obchodzi mnie co o tym powiesz
To z miasta gdzie trzeba mieć dobre intencje
Bo złymi wybrukowane jest niejedno miejsce
Rzucam rap na kraj, to nie raj, to Polska
Prosto stąd niech się dzieje wola Boska
Mówię wciąż przestrogę by się nie zatracić
Wciąż podaję dłoń i kłaniam w stronę braci

Zamieszkuję tereny tam gdzie stanie moja stopa
Pozdrawiam braci, moim domem jest Europa
Prosto stąd nagrywam wokal
Mój prywatny hardcore, jak ja to kocham, jak ja to kocham
Na następnym zawodniku nokaut
Życie tu leci jak ta zwrota, ziomuś
Prosto stąd do Twego domu niech to leci
Przez głośniki z balkonu
My robimy swoje, nie spuszczając tonu
Blisko swych przyjaciół i z daleka od kondomów, łapiesz?
Hermetycznie zamykamy cały papier
Znów zarabiam siano siedząc na kanapie
Hajs mnie nie zmieni bo to tylko zwykły papier,
Bo to tylko zwykły papier

Prosto stąd x7
Mówimy prosto stąd

Prosto stąd gdzie kartoteki mają po sto stron
Zaślepieni forsą, nikt nie stoi jak posąg
Każdy goni za lepszym życiem - wyścig trwa
Widzę jak z tygodnia na tydzień coraz mniej łączy nas
To miasto wciąga jak wiry Konga
Jak ten zaślepiony skurwiel kolejnego longa
Szybkie tempo, a tętno pulsuje jak ten bit
Tu miejski syf ziom, nie zapach lawendy
Nie ma co czekać cudu, za dużo brudu wokół
Trzeba mieć dobre intencje jak nawinął Sokół
Chcesz przesiąknąć i zgnić? Zastanów się nad wyborem
Może od razu się wyhuśtasz i przewrócisz taboret

091 PMM robi tu wjazd
Prosto że SZN daję Ci wstrząs dla mas
Wiesz kto zachował twarz? To skład co buja klubem
Wrzuć to w furze na streecie poczuj całym serduchem
To nie wyjście na fuchę, nie dbam o Twoją skruchę
Z mordy zrobiłeś dupę, to masz syf i borutę
Trzymaj fakty, wciąż oddany dla rap gry
Daję styl, który miażdży, nie ma innej prawdy
Ty bądź poważny, to nie gra dla ułomnych
Duma, honor, lojalność - cechy by być przytomnym
I pierdolę osądy, lecę łukiem jak Firma
Trzymam fason i nie pluję się jak kurwa za drinka

[Refren] x2
Mam ten dryg, który słowa potwierdza
Mam ten styl, który łapie za serca
Znam ten syf, chcesz pokażę Ci miejsca
Prosty styl byś to kurwa pamiętał

P R O S T O
Z Polski to stąd synu
VNM flow jest stąd koło, nie z Londynu
Elbląg, stąd skillów ten ziom wyniósł
Stos rymów, o kurwa ale ten kot wymiótł
Joint stąd robi tu kłąb dymu
Te zioło spoko, sporo go ziom przyniósł
Stąd dupy te blond ciągle tu chcą ginu
Chcesz taką dupę? To ziom flotę tu kombinuj
Stąd tylu nie pojmie tu pro stylu
Nie położy na majk trotylu ton tylu
W Twojej stylówce tu wciąż brakuje ziom skillów
Yo VNM flow, ją porwie jak prąd w Nilu

Prosto stąd, dobrze wiem skąd ja jestem
Incydent, WWA, PŁD Śródmieście
Należycie przywitany rejon mój nareszcie
Na Awkową śpiesz się, będzie dzisiaj grane
Jedna dwie na wejście, trzecie już polane
Chodźcie wejdźcie, lufe weźcie
Życie - szczęście, to nie senne wizje
Tutaj wszystko jest realne, unikalne japy nastukane
Nielegalnie wciąż nocą, przemoc nocą
Inny może się ozłoci to samą nocą
Ja ponad normę, spróbuj opanować korbę
Gdy za sobą hordy ziomków masz, takie akcje znasz?
Czy też w domu siedząc pękasz? Jak tak żyć przez(?) to męka,
Jak tak żyć przez(?) to męka
[VNM]
Mógłbym Ci powiedzieć prosto ziomek tu z mostu
Ile trzeba żeby Twój dobry człowiek się rozpruł w końcu
I nie ważne więzy, wizja paru lat w pace
Często rozwiąże każdy język
Mógłbym Ci powiedzieć o typie co bierze
To bułę na raz w nos bo mnie nie wyjebie go
Gdzie idzie ? Pewnie idzie przed siebie bo
Spytasz go co będzie tu z nim, on sam nie wie co
Mógłbym Ci powiedzieć o złych bibach,
Tych na których śmierć zbiera tu z nich żniwa
Łyk piwa, odwagi Ci przybywa
Ale nikt grawitacji nie wykiwa
Ty, mógłbym Ci powiedzieć o zdradzie,
Tak skurwysyńskiej, że gorszą ciężko jest sobie wyobrazić
Ale w życiu nie jesteśmy na scenie,
Czasem od prawdy lepsze jest milczenie

[Ryjek]
Mógłbym Ci opowiedzieć o dniach lekkich i ciężkich
O spokoju ducha i wzmożonej agresji
O sercu bestii, które również krwawi
Przez system, którego nie da się strawić
O dziecku, co za swoim ojcem tęskni
O tęskniącym ojcu, który spogląda z enki
Mógłbym Ci opowiedzieć o ludziach prawdziwych
I o takich za których trzeba się wstydzić
Mógłbym Ci opowiedzieć i nawijać bez końca
O braterstwie i zawsze pamiętających ziomkach
O miłości mojej, która przy mnie trwała
I o walce o wolność, którą ze mną wygrała

Mógłbym opowiedzieć o tym co widziałem
Tam gdzie byłem, co robiłem, czego dotykałem
Mógłbym opowiadać o swojej przeszłości
Ile krzywdy zrobiłem najbliższym po złości
W napadach euforii, bólu i żalu
Stop. Chwila. Pomału.

[Ostry]
Mógłbym opowiedzieć bez cienia farmazonu
Jak blisko jest z rynsztoka do tronu
O szczerej przyjaźni, której się nie traci
O tym ilu łbów udawało braci
W biurku, w szafce, gruby plik listów
A w nich więcej prawilności niż miało ich trzystu
Dalej Ci podpowiem jadąc tym tematem
Przemyśl to dwa razy zanim kogoś nazwiesz bratem
O milionach kłamstw i nadętych strzyków
O napompowanych koksach udających zawodników
O bliznach na twarzy, które są bezcenne
Dały do myślenia, tak jak noce bezsenne
O bestialskim ojcu, patologii w domu
O tym 5-latek nie mówił nikomu
O bezradnej matce, której ciężko samej
Wychowywać syna, słuchaj tego dalej
O niesprawiedliwości i chorym systemie
O dobrych chłopakach noszących jego brzemię
O zmianach na lepsze, które wyszły z doświadczenia
O ubogich ludziach których nikt nie docenia
O głodnych dzieciach bez śniadania w szkole
Zamiast o aferach, to dostrzegać wolę
O tym jak trudno radzić se samemu
O tym że trudniej wybacza się bliskiemu
Mógłbym opowiadać nie widząc zakończenia
Że bardziej od ran bolą przykre wspomnienia
O tym jak wątpiłem że na ludzi kiedyś wyjdę
A więcej Ci opowiem, jak do Ciebie przyjdę

[Sokół]
Bezimienni Sokół "mógłbym Ci powiedzieć.."

Mógłbym Ci opowiedzieć o wzroku czyjejś matki gdy jej syn poszedł siedzieć
O wzroku matki kiedy urodziła syna
O wzroku syna gdy matka zawodzi
O tym jak się czujesz kiedy ktoś odchodzi
O uśmiechniętych oczach ukochanej mojej
O najpiękniejszych nocach wtulonych we dwoje
Mógłbym opowiedzieć, ale cenię prywatność
Po co ma im psuć kres zawiść i zazdrość
Mógłbym Ci opowiedzieć własne wspomnienia
Kiedy radość z wygranej tłumiły wyrzuty sumienia
Zawsze w porządku, zawsze charakterny Sokół
Tak jak Ty byłem naiwną ofiarą bloków.
Miłość, tylko ona nas wyzwoli
Bo lepiej jest nie walczyć kiedy walka jest o nic
Lepiej 3 razy stracić niż raz się wpierdolić
I pamiętaj o tym towarzyszu niedoli.
Masz marzenia, koniec pierdolenia
Wjeżdżam bez żadnych papierów, bez znieczulenia
Mówię o tym, lepszy świat, lepsze kłopoty
Nie trzeba bohaterów za sto złotych
Nie trzeba nam kurew, nie trzeba szuj
Zabrudzonych podwórek i chujowych maniurek
Nie trzeba policji, pod klubami bójek
Nie trzeba zakazów, nienawiści zbędnej
Miasto moje senne, żyjąca dżungla
Wychodzę z domu i odpalam fungla
Pusta ulica, blask latarni
Sam świata nie zbawisz, tylko weź to ogarnij
Na siebie postawisz, nie lądujesz w matni
Jest to oczywiste, zgadnij kto ma rację
Pozdrawiam Ziperę, ZIP Skład i Fundację

[refren Remi]

[zwrotka Komplex]

[refren Remi]

Nie jestem romantykiem, co by było gdyby
Czasami czuję jak ten świat jest fałszywy
Ja nie potrafię jak on być taki sam
Jestem prawdziwy, zło i dobro w sobie mam
Chciałbym odchodząc spojrzeć w tył i zobaczyć
Własny ślad i miłość nie nienawiść
Chciałbym móc o swoje dzieci się nie martwić
Lepszy świat niż zastałem zostawić
Proste, chcę się bawić w dobrym towarzystwie
Mam grono i jest wobec siebie czyste
Krystalicznie, a na czym świat stoi
Na wałkach od lat, od nich roi się w historii
Chciałbym żyć tak żeby nie narobić sztruksu
Swoje robić i gromadzić coś w mózgu
I nie, nie jestem naiwny, nie aż tak
Ale chciałbym tu zobaczyć jakiś lepszy świat

[refren Remi]
Łap oddech
Złap oddech
Łap oddech
Złap oddech
Złap oddech
Złap oddech

Zatrzymaj się, po co pędzić tak jak można żyć wolniej
Wtedy człowiek żyje jakoś spokojniej
Więc łap oddech, złap oddech
Więc łap oddech, złap oddech
Dym unosi się w powietrzu

Po co spieszyć się, bądź na luzie jak rasta
Drugi raz zatrzymaj się, bankowo to był fall start
Weź głęboki wdech bo codzienność to miazga
Kuje cię bez dres życia jak ostra drzazga

Nastał czas na to by w miastach wziąć głęboki wdech
Niech jazda jak rasta znosi u ludzi cały gniew
Niech nasza wyobraźnia rozjaśnia nasze umysły
Weź, weź głęboki wdech tak by umysł się oczyścił

Szybka bomba cios ma pod ... mały plaskacz
Puść ten oddech bo płuca ci roztrzaska
Odpuść sobie, wali następnego maszka
Jak nie zatrzyma się to będzie porażka

Zatrzymaj się, po co pędzić tak jak można żyć wolniej
Wtedy człowiek żyje jakoś spokojniej
Więc łap oddech, złap oddech
Więc łap oddech, złap oddech
Dym unosi się w powietrzu

Nastał czas na to by każdy się tu zrelaksował
Jak zdoła, nie schowa wszystko jakby zaczynał od nowa
To połowa sukcesu jak wolna głowa jest od stresu
Dopiero zaczynasz pilnować własnych interesów

Idziesz po ulicy wśród betonowych bloków
Kiwasz się na lewo prawo jakbyś był w amoku
Złap ten oddech bo niedotrzymasz kroku
Zapierdalaj dalej bo to droga bez odwrotu

Nastał czas na to by spełniać swoje marzenia
Potrzeba tylko trochę czasu mieć na przemyślenia
Zaczynasz doceniać wtedy najmniejszy epizod
Ocena się zmienia poszerza się cały horyzont

Ty czujesz to, dym unosi się w powietrzu
Masz kłopot, weź tutaj lepiej nie stój
Kumasz broń, jesteś sam w epicentrum
To lek na kłopoty który nosisz w swoim wnętrzu

Nastał czas na to by abonent był niedostępny
Dopiero uświadomisz sobie jaki świat jest piękny
Wystarczy moment by wiedzieć co jest dla nas dobre
Więc każdy na koniec niech złapie głęboki oddech

Złap oddech, złap oddech, złap oddech, złap oddech

Zatrzymaj się, po co pędzić tak jak można żyć wolniej
Wtedy człowiek żyje jakoś spokojniej
Więc łap oddech, złap oddech
Więc łap oddech, złap oddech
Dym unosi się w powietrzu
-Ej VNM często masz tak że chciałbyś stąd uciec?
-Jasne stary zostawić to wszystko, uciec gdzieś gdzie da się spokojnie żyć.(aha)
-Trzeba dbać o własne szczęście (he)
-Ta nie siedzę na dupie, zapierdalam żeby było lepiej stary.
-Ja też nie chcę być przegrany.
-I pierdole hejterów którzy mówią że mogę sobie pomarzyć.
-Czasami chce się uciec gdzieś daleko.
-Nie widzieć tego syfu, brudu, kłamstwa.

PROSTO Mixtape
Marysia Starosta, Sokół, VNM
Posłuchaj tego
Dokładnie tak (dokładnie tak)
PROSTO Mixtape 600V 2010
Marysia Starosta) i Sokół i VNM


[SOKÓŁ]

elo, jedziemy
nie mam paszportu polsatu
nie jestem w klubie morsów
niebieskich blach nie mam
patrz,robie to po polsku
nie urodziłem się w czepku
nie było lekko
nikt mnie nie ostrzegł jak się rozkręcało piekło
nikt nie dał mi wskazówek
nie miałem wizytówek ludzi którzy mogą dać tu plecy i szacunek
nie miałem szczęścia choć chce dać je innym
choć do mnie,ja nie pozwolę Cię skrzywdzić nigdy
nie męcz o czasach i systemach złych
przeżyłem dużo gorsze więc poradzę sobie w tych
nigdy nie poddam się naciskom złych ludzi
tych którzy nie chcą się opamiętać i zbudzić
niech ten kawałek we mnie całe zło ostudzi
Ci mali niech wstaną a dłoń im podadzą duzi
zasnęło życie w całym mieście
jesteśmy sami wreszcie nie śpię jeszcze myślę że też chcę

uciec gdzieś daleko gdzie da się spokojnie żyć
i nie widzieć więcej syfu brudu kłamstwa zdrady móc szczęśliwym być
cały dzień i całą noc na przemian robić wszystko lub po prostu nic
i z tych wszystkich którzy w pędzie za wygraną już przegrani sobie drwić

nie uda się drugi raz życia przeżyć
pędzący czas szybko mija i nie cofnie się
nie powiem Ci jak to jest być szczęśliwym
czasem je masz a czasem po prostu mija Cię
nie umiem dać Ci na nie recepty jednoznacznej
nie wiem zupełnie jak zdobywac je
o szczęściu znam nie jedną piękną bajkę
liczę że u mnie właśnie taka bajka spełni się

uciec gdzieś daleko gdzie da się spokojnie żyć
i nie widzieć więcej syfu brudu kłamstwa zdrady móc szczęśliwym być
cały dzień i całą noc na przemian robić wszystko lub po prostu nic
i z tych wszystkich którzy w pędzie za wygraną już przegrani sobie drwić

życie to chwila a ja prędzej nie zginę
nim wycisnę z niej wszystko jakbym do szklanki miażdżył w ręce cytrynę
nawet jeżeli o centymetr szczęście mnie minie
to bądź pewien nie skręcę mej pętli na linie
jestem deliver przynajmniej tak na to mówią, w stanach
jak wiary Ci brak dla mnie to duży dramat
bo kto wierzy w Ciebie bardziej niż ty
w to że ty i szczęście jesteście ku sobie co raz bardziej bliscy
i nie przejmuj się że kpią z tego
czym jest twoje szczęście jak dla nich to pielgrzymki do nocnego
i obojętnie co robisz to bądź tego pewien
i bądź z tego dumny i wierz w siebie
pieniądze czy fama rodzina jeansy rabanne
plaża na Kajmanach bungee jumping na koryncki kanał
gdy twoje szczęście wreszcie trafi do Ciebie dostaniesz skrzydeł tak jak ptaki na niebie
bądź pewien

uciec gdzieś daleko gdzie da się spokojnie żyć
i nie widzieć więcej syfu brudu kłamstwa zdrady móc szczęśliwym być
cały dzień i całą noc na przemian robić wszystko lub po prostu nic
i z tych wszystkich którzy w pędzie za wygraną już przegrani sobie drwić
Jakiś gość chce ze mną cyknąć fotkę,
Jego dupa chce autograf i gra smutną idiotkę,
On mi coś nawija że zajebisty koncert,
Tłoczno się zrobiło jakieś dupy znów podbiły,
Język im się plączę jak by miały z dwa promile,
Mówię jednej słońce chwile ona myśli że to miłe,
W klubie jest gorąco tak jak w Chile,
Walnął już bym łychę z kolką wyluzował się na chwile,
Nabuzował się chłopaczek co zbyt kochał ósmą mile,
I chce ze mną freestylować
Mówię kurwa idź tam zobacz czy nie ma cie gdzieś za drzwiami,
Albo dzwoń do mamy, jak nie masz co robić albo zacznij składać origami,
Gościu za tą panną wciąż nie dają za wygraną,
Mówią mam wszystkie płyty jedną podpisaną,
Wyciągają resztę chcą autograf na okładce,
Mówią mi szacunek Pono zajebisty numer w aucie.

Ty to jesteś gość ty to znasz się na rapie,
I wiesz kto jest prawdziwy czyje słowa są coś warte,
I wiesz kto ma to coś
Ty wiesz kto jest kto i kto mówi prawdę,
Ty to jesteś typ ściągnąłeś już wszystkie płyty,
I wiesz kto robi pop a kto nie daje lipy,
I masz swój własny świat,
I nie widzisz że ten świat ni huj nie jest prawdziwy,

Wieczorowa pora na forach robi się gęsto,
Internetowa zmora udowadnia swoje męstwo,
Samemu nie zdołał dokonać jeszcze niczego,
Dlatego na forach zgrywa tego najmądrzejszego,
Sam nic innego nie wymyśli pusta głowa,
Przecież trzeba kolegom jakoś czymś zaimponować,
Szkoda że ponad połowa jest w sieci anonimowa,
Chowa się za nickiem więc o czym jest ta rozmowa,
Zobacz co wypisuje się na komentarzach,
Powtarza się tylko to że jeden drugiego obraża,
To naraża nasz fach cały nasz hip hopowy świat,
To jest fakt dzieciak mówi że wie co to rap,
To nie żart ile w sieci jest takich dzieciaków,
Każdy w necie siedzi i świruje znawce rapu,
Potem po koncercie podbija się przywitać,
Mówi siemasz Pezet kozak jest ten numer Seniorita
Sokół:
Po koncercie, chcesz nas zabrać na wódkę,
twoja dziewczyna z uśmiechem unosi miniówkę.
Chłopaczyna chce z nami wysmażyć lufkę,
Ochrona klubu chce sobie zrobić zdjęciówkę.
Dwie turystki pokazują cycki,
na których mają już markerem grube tagi wszystkich.
Koleszka z Boczary podbija co pozdrawia człowiek,
z którym ciężkie miechy ten gibał w Tarnowie.
Zdziwiony podchodzi gość w koszulce z orłem w koronie,
którego znowu ktoś wkręcił, że ze mną gadał na gronie.
Nie mam grona chłopaczyno, i nigdy nie miałem,
więc pogoń tą pałę co podszywa się pode mnie stale!
Na zaplecze idziemy dalej przez salę,
kiedy wchodzimy tam widzę after jak w karnawale.
Zadzwonić do dziewczyny chciałem, że zaraz jadę,
ale napierdala bit i najebane wokale.
Więc wychodzę przed klub, żeby coś było słychać,
ktoś przekopał koleżkę, leży i ledwo oddycha.
Psy dyskutują z właścicielem lokalu,
kolejne jadą na sygnale, nie słyszę nawet sygnału.
Dobra trudno, napiszę jej sms'a,
deszczu zawija samar, ale się ktoś na nim wiesza.
Podchodzą w kółko pytają co z tamtą co u tamtego,
zadzwoń na informację jak jesteś ciekaw kolego.
Pomału tracę cierpliwość, chcę wracać już do Warszawy,
gościu mnie bierze na litość, że jechał tu aż z Iławy.
Ktoś chce kolejne zdjęcie ja już nie mam nastroju,
naćpany ktoś mówi coś z prędkością naboju.
Mam dość, chcę odpocząć, mam wyjebane,
i tak na końcu będzie że to ja jestem chamem,
bo z nikim nie piłem wódki i nie zajarałem,
ale nie jestem twój, jestem swój i tak zostanie już!

Ref. Sokół:
Jestem swój, dla ciebie jest ta muzyka,
odpierdol się od mojego życia!
Jestem swój, nie twój, żyje tu dla siebie.
Nikt w prywatne życie mi się nie wjebie!
Jestem swój, weź się do tego przyzwyczaj,
odpierdol się od mojego życia!
Jestem swój, i huj tutaj jest do odkrycia,
Odpierdol się od mojego życia!

VNM:
Idę do pracy na kacu max, udała się najba,
stoję na pasach patrze jak spierdala mi tramwaj.
Deszcz pada, co za żenada, na łeb kapie,
a w japie sucho jak nevada.
Biorę taxe, nie chcę moknąć dalej,
cierp chcę pogadać, ale dziś może mnie cmoknąć w pałę.
Klnie na pogodę, czeka kiedy coś powiem,
a mówię tylko jak mes i blef ahaaa taa.
I otwieram te drzwi, wchodzę do pracy,
jak Public Enemy wśród ubranych jak Kennedy.
Ziomek mówi, że się znów spóźniam,
i huj, była dobra zabawa, mówię ty lepiej popraw krawat.
Siedzę na kompie łeb napierdala, mówię niee,
idę po czwartą kawę zaraz.
Jak każdy czegoś chcę ode mnie, to sieć chamów,
dzwonią do mnie z Dubaju, Angli, Amsterdamu.
Wypierdalaj! Proszę, dla mnie co drugi typ,
tu dziś z robotą śmiga, jakby coś tarał nosem.
Ale dobra, jest piąta, wychodzę,
marzę by w busie nikogo nie spotkać po drodze.
Kurwa! Tylko nie ona. Nie rozumiem,
nie chodzę już z nią na studia,
myśli że obchodzi mnie co u niej?
Pyta: Co u Ciebie? Masz już fan club?
Ja w głowie liczę pozostałe siedem przystanków.
I wysiadam, wchodzę do domu,
żeby nie było tam alkoholu, Boże dopomóż.
Niunia wyjmuje wino, mówi zagramy w sccrable,
Jedyne słowo jakie dziś bym ułożył, to upadłem.
Kochanie proszę, powiem Ci coś,
na dziś wrażeń w mojej głowie już dość.
Jeszcze dzwoni ciemny, wpadaj stary jest niezły gnój,
ale dziś jestem niczyj, jestem swój!

Ref. VNM:
Jestem swój, dziś mnie o nic nie pytaj.
Odpierdol się od mojego życia!
Jestem swój, nie twój, dziś zdycham dla siebie,
nikt na skacowany łeb mi się nie wjebie!
Jestem swój, dziś się do tego przyzwyczaj,
odpierdol się od mojego zrycia!
Jestem swój, i huj tutaj jest do odkrycia,
odpierdol się od mojego zrycia!
Uszanuj to ty nie szczypiący się wcale to reale
Nie wywyższający tylko do czegoś dążący
Coś nie tylko dla siebie robiący
A ty haruj haruj kitraj hajs w ściany upychaj
Nie wydaj zbieraj uważaj
Trud sobie zadaj
Coś od siebie daj
... to bardzo dużo
Jednak nie wszystko pycha drażni
Tam gdzie twoje przyjazne ognisko
Zgarniasz po całości
Nie liczą się dla ciebie inne wartości
Myślisz że mówię z zazdrości nie dość ci
Grupa przyjaciół odbiła na dobre słowo zapracuj
W biedzie ratuj o sobie tylko myślisz hajs liczysz
Ziomków nie masz chyba się wstydzisz
Przyjaźni dobra praw inności nie widzisz
A widzisz a widzisz
Koniec narzekania chcesz to bierz
Powszedniego chleba jak "300 mil do nieba"
Zarobiony bo potrzeba
Myśli czarne jak heban
Na chwile jakby zapomniany
Tak się nie da
Bo co to że teraz cię stać
Los jak brać musisz coś dać żeby brać
To nie nowość
Ważne że wciąż hardcore'owo
Widzę rzeczywistość bardzo obrazowo
Punkt widzenia się zmienia
Zależnie od stanu w kieszeniach
Materialny ocean pójdziesz śladem kamienia
Czy dopłyniesz a może cel swój ominiesz
Bo zapomnisz po drodze po jaki chuj to robiłeś
Proste że chce przykolędować
Krystalicznie czysta woda
Opalone sztunie topless
Ale wciąż non stop orient
Na ulicy wiszą glorie
Bo ile ona nauczyła mnie
Jeden Bóg wie jeden jeden Bóg wie

Ref. 2x
To co robię uszanuj nie czaruj
Jeszcze ci hajsu mało - haruj
Przestań robić z siebie męczennika
Dajesz sobie rade albo zostaw to i znikaj
Zostaw to i znikaj

Za wysoki szczyl dla ciebie zbyt
Za wysoki dbasz tylko o swój byt
Ta metoda smutny bil
Założyłeś w oknach na parterze stalowe kraty
Twój świat pieprzony dla mnie nie kumaty
W domu kolekcjonujesz eksponaty
Ku pamięci ostatniej krucjaty
Bananowe towarzystwo ogląda gabloty
Obca waluta wypisane wydania kwoty daty
Dziwny szmal jak pernanckie baty
Że przejebane na ścianach głowy zwierząt wypchane
Co jest grane to ludzie są dzicy
Wyhodowane chipy w mózgownicy
W tajemnicy wynajęci najemnicy
Zarażam chciwością
Diabła wysłannicy wykańczając człowieka bez granicy
Czy nadejdzie koniec wątpień to jest chora jazda
To jest aspekt to jest tekst
Słabniesz wobec nas marny twój pretekst
Nastawiony na konsumpcje by pełnić swą funkcje
W podskokach uncja złota jako despota
W oczach idiota ma walutę tylko flota
Bo grosz Borutę to istota grosz pazerny
Flaki wyprute za grosz
Jemu jesteś wierny to proś
Nie przyjąć nie wypada wziąć
By była pełna szuflada kolejny grosz
Zwariowana forsa gra ta to chciwość
Tego typa którego psychika
Przez pieniądz została zdobyta
Nie dałeś rady to zostaw to i znikaj
Jak masz obawy czy schwytać więcej w swe łapy
Obawiaj się klapy
Nie marudź daruj sobie nie czaruj
Haruj jak chcesz szanuj to co robię jak pacierz
Wiesz że przez hajs w pełni szczęścia nie poznasz
Wraz z groszami zamykasz się
Dbasz o wykaz z indeksu
Znasz świat z teletekstu i co masz życie bez sensu
Nie czaruj sobie żartuj z gęby cholewę robisz
To problem twój Sokół Pono Fu swój
Zrozum uszanuj kawałek na odmusie
Spełniony sen powtórne ZIP
Czujnie wywiązywać z obowiązku by wieść dumnie
Pozornie pozostać w tłumie
Obserwuje zdarzenia jak filmu opartego na faktach widz
3d wymiar sam w tym uczestniczę
A kto jeszcze nie wyliczę tylko przemilczę
Kolejny etap zaliczę dobry przekaz na to liczę
Dla innych niepojętny
Sam mam jak u Achillesa punkt napięty
Pozostaje zawzięty iść do przodu ale którędy
Swoją drogą ci prawie mi pomogę zawsze
Pożyjemy zobaczymy jakie będą działania dalsze
Będę nawijał nieraz przypominał
Powtarzać bo to musi trafiać bo to musi trafiać

Ref. 4x
To co robię uszanuj nie czaruj
Jeszcze ci hajsu mało - haruj
Przestań robić z siebie męczennika
Dajesz sobie rade albo zostaw to i znikaj
Zostaw to i znikaj
[Felipe]
Prawdziwy hip hop na życiowej kawie,
zipowej karczmie uszy duszy karmie
Ponad dekadę z tematem jadę,
przebiegłe żmije wciąż plują jadem.
Kanalie czekają aż im pojadę,
licząc na walkę to takie medialne.
Ja na to kładę i wbijam centralnie dziś chodzi o to
żeby było normalnie.
[Vnm]
Publika ta szczera narzeka na rap teraz
temat rzeka rap czeka na hustlera.
Wiesz łapie teraz fakt kawa czy markera,
tagu nowa szkoła to nasza era.
Jestem VNM jesteś w raju bo gram eden,
mam wenę doszedłem tu sam jeden.
Ale oni nie teraz są na dnie,
ale zjebali polski rap i to boli mnie.
Puki lecą te rapy na kraj,nie chce żeby żadna
szmata nie położyła łapy na hajs.
Żeby dobre szesnastki były legalne sprzedawalne
i żeby było normalnie.
[Jędkier]
Co tu komentować dobrym podziękować,
dzieci odchować kobiety szanować.
Skromnym zostać się nie wozić,
szampan mrozić głowę chłodzić.
Dobić komentarzem ? Nosić chmury
robić tatuaże do okoła twarze.
Same zaufane gadane nasze,
faktom realnie żeby było fajnie.
Trzeba się natrudzić żeby dojść do tego,
ciągle się nie smucić leczyć doległość.
Iść jak najdalej i legalnie,
tylko w tym kraju żeby normalnie.

Chciałbym tu normalnie żyć
spokojnie żyć nie banalnie
nie za szybko wszystko naturalnie
i żeby było normalnie.x2

[Pezet]
Znowu wszystko się popierdoliło,
znów się upiłem i zbyt późno wróciłem.
Obiad czekał na mnie na stole,
kupiłem kilka piw wcześniej w nocnym na dole.
Usiadłem przed kompem na chwile,
sprawdziłem stan konta i fajka zapaliłem.
Nie zapłaciłem rachunków żesz kurwa,
nie zapłacę ich jutro już trudno.
Być zdrowym mieć co jeść mieć siłę tak myśle
chociaż wolał bym wakacje w Chile.
Wstaje z kacem i czuje się fatalnie,
ale chciałbym tylko żeby było normalnie.
[Sokół]
Nie chodzi o to by łapać się za ręce,
tańczyć w kołku śpiewając piosenkę.
Prawić pochwalę za komplementem,
uśmiechać sztucznie jak mendy nadęte.
Nie chodzi o to żeby wozić się tu,
i być mądrzejszym od internetu.
Ze wszystkich szydzić i z każdym cisnąć,
tylko po to żeby na ich tle tu zabłysnąć.
Żyje i żyć daję w tym bałaganie,
i jakoś nie jest wcale fatalnie.
Pierdolić marność tylko dbać centralnie,
o jakość i żeby było normalnie.
[Brahu]
Czy to życie to raczej jego krzywe odbicie,
czemu dobry chłopak musi kastrować na streecie.
Czy kolejny jeden lamus musi hejtować,
czy następna świeża firma musi splajtować.
To jest tu norma
polskiego życia forma.
Kiedy patrze na ten syf, pora na format.
Dziś znowu wyśle cv i już nie zdziwi mnie to,
że zamiast odpowiedzi będzie echo.
Zmieniasz telefon wrzucasz nowego sima,
bo kto jak nie ty sam nakarmi twojego syna.
Przeklinam system i politykę krawatów,
oni kręcą biznes cały nad polską fatą.
Pytam boga czy rozdał lepsze karty,
bo kurwa mam wrażenie że to jakieś żarty.
Walczę o jedno czas ucieka nie odwracalnie,
żeby było normalnie. e e

REFx2

[Numer Raz]
Chcemy żyć bez hez bez warg i waśni,
jesteśmy tylko ludźmi każdy jak potrafi.
Charakterem przez życie,
prowadzone według reguł.
Idziemy spokojnie albo zawsze w biegu,
jeden szczegół może zmienić wszystko.
Hej ojczyzno jesteś w sercu blisko,
mimo wielu absurdów.
Rządzących nami ludzi mimo trudu,
ludów zapału nic nie ostudzi.
Wciąż do przodu przez trudy i znoje,
z duchem czasu trzymać fason i robić swoje.
Nic na siłę i nie wasze idealnie,
mięć przesłanie i żeby było normalnie.
[Eldo]
Żeby było jak to front pierwsza linia,
towarzystwu nie smak wolna opinia.
Rap używka dla medialnej ignorancji,
bo tylko dla swoich mają tyle tolerancji.
Kocham ten biznes jego labirynty ,
my wchodzimy na sale oni ręce do modlitwy składają.
Strach ? grają przed wolnością ,
no i patrz jak oni wyglądają.
Patrz na nich naszą bronią twój strach,
dywan jest czerwony bo depczemy po pluskwach.
Zamknięte usta i rozumy,
fatalnie otwórz je żeby było normalnie.

REFx2
Nadal biegnę choć przeszkód pełno
Wczoraj było ciężej dlatego mam blizny wewnątrz
Tutaj raj i piekło to jedno miejsce
Nazywane ziemią, czas przepływa równolegle do zdarzeń
Bierzemy to co nam dane choć dziś mniej porażek
Dusza znosi więcej obrażeń
To zostaje jak tatuaż po skórą
Krew spłynie po kartce gdy wbije w nią pióro
Na asfalcie zostawię ślad jak światło kliszy
Blizny tworzą charakter, instynkt jest na ulicy

Bądź przy tym a na pewno spotkasz mnie
Had pozostał tam gdzie jest jego miejsce
Jednocześnie muszę walczyć z tym jak lew
Skoro każdy dzień to test to życie też
Więc bierz sporo, rób tyle ile rady dasz kolo
H do I do F I miej swą świadomość

Dziś kurwy które źle mi wróżyły
Co ferment sieją podobny do kiły
Dały mi siłę, która powstała
Z niejednej rany gdzie blizna została
Gdy pękło mi serce czułem to bardzo
Chuj do połowy tym co dzisiaj mną gardzą
Na farta nie liczę, choć innym go życzę
Wszystkie moje plany sprostowało życie
Dziś rany się leczą i blizny powstają
Nie zabiły mnie więc mocy nie dają
Dziękuję Bogu, że tak się potoczyło
Nigdy nie wiedziałem ilu źle mi życzyło
Pamiętaj o bliznach nie tylko na ciele
To wczorajszy dzień dał jutrzejsze cele
Wychowany na błędach jak niejeden z was
Innych ludzi dzisiaj zrobił z nas czas
[tylko tekstyhh.pl]
Mentalne blizny mam kiedy walę pięć dni z rzędu
Piwo, wódę i dragi, szukam wszelkich blendów
I w przeciwieństwie do części Serbów
Wiem, nie szczędzę na to pengi menciu
I to jest to zło, bo czuję, że kurwa schodzę na dno
Jak szóstego dnia w robocie moja głowa to O
Powinienem napić się herbaty
Zamiast ciągle robić krążki jak Verbatim
Blizny na bani mam spore hardcorem nie jestem ale znam worek
Znam piątek który zamieniam na wtorek
I otwieram portfel i mówię ja pierdolę, co ja robię?
Ej te szramy na bani tu wciąż są
Gdybym wszystkie opisał napisał bym 100 stron
Blizny moja mentalne skazy
Na bank są większe niż ta którą mam na twarzy

[x2]
Ile lat, ile dróg, ile krzywd
Mentalnie zmienia nas
Ile masz mentalnych blizn
Jaki masz na duszy ślad?

Kiedy spoglądam wstecz wiem co odbiło piętno
Wiele spraw miało kres, dziś mogę to tylko przekląć
Choć minął mi już gniew lecz mam to w bani i sercu
Bo niejeden mój grzech przewinął się przez to
Trochę się zeszło zanim do mnie dotarło
Kiedy nasz koleżka zszedł w sali szpitalnej
Nie było lekko, nie mogłem tego ogarnąć
Czemu w takim wieku musiał śmierci w oczy zajrzeć
Byłem na dnie spalając się jak gazik
Dla takiej jednej co zło jej weszło w nawyk
Może przeze mnie ale chciałem to naprawić nadaremnie
Bo chyba ona już zła pozostanie
Z serca kamień spadł gdy ogłosili wyrok
Widziałem jak matka na sprawie się martwiła
Myślałem to wszystko gdzieś mogło mnie ominąć
Lecz zbudowała charakter każda ta chwila

Te wszystkie sytuacje z przyjaciółmi przeżyte
O każdej z nich mógłbym nagrać całą płytę
Dziś część nie jest przyjaciółmi
Część cierpi na deformacje sytuacji wspólnych
Chuj z tym, mam wiele innych blizn wewnątrz
Tyle chwil, które już pozostaną na zawsze ze mną
Odcisnęły ślad na mojej psychice
Dziś pewnie przez pryzmat tych chwil wiele widzę
Żyj pełnią życia zamiast wróżyć koniec
Kondonie podajesz laskę własnej żonie
Komuś trzeba ufać i kogoś się nie wstydzić
Świat dopierdolił mi nie raz, sam widzisz
Trzeba umieć brać naukę z takich zdarzeń
Cieszyć się tym co jest i iść w stronę marzeń
Nie szukam wrażeń, omijam mielizny
A w moich tekstach słychać mentalne blizny

[x2]
Ile lat, ile dróg, ile krzywd
Mentalnie zmienia nas
Ile masz mentalnych blizn
Jaki masz na duszy ślad?
Weź majka na jack daj to i zrób to eyy yo!
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to, ty kurwo
Sztuniu to joint pal jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? weź z siebie to zrzuć to
I zrób to, i zrób to !!

1 Ulice tego chcą ziomek
V to flow omen
Stad komentator flow mówi tu : no comment
Jesteś grać ze mną skory to ziom sorki
Ale jestem z tych co za flow chore tu chcą forsy
To historie o tym samym co zawsze
Ale na pamięć znasz je bo opowiadam je strasznie
Leszcz majka mi da, bo nikt nie umie o tych leszczach gadać tak fajnie jak ja
Każdy jebany z traumą muł to on normalnie mentalnie jest downem w chuj
Do tego rapu trzeba ziom boy dojrzeć .
Mówisz może? Jakie może kurwa morze to rozstąpił Mojżesz
Zrób to tak po prostu jak Nike
Kurwa pokaz ze Cie stać na bloku na high
Dla mnie ten rap to brać na boku ten hajs
I zostawić parę łajz w szoku dla jaj

Ref: Weź majka na jack daj to i zrób to eyy yo!
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to, ty kurwo
Sztuniu to joint pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? weź z siebie to zrzuć to
I zrób to, i zrób to!!

2 Twoja dupa potrzebuje tu mężczyzny jak ja
W oczach nie masz takiej iskry jak ja
Nawet jak Nikodema Dyzmę zagrasz
Sztuniu twój typ to pizdy plagiat
Bo on nie ma tej charyzmy jak ja moje flow czysta magia
Wiec chodź ze mną skocz po pracy na piwo
Ja z roboty wracam pod krawatem jak Zkibwoy
Będziesz się czuć jak u boku z Alem Pacino
I zabiorę Cie na loda nie kawę i kino
Ziom płonę, jestem bezsilny
Przy mnie kocioł w którym będziesz się smażył jest zimny
Zrób to wypierdol torbę w nos
Poczuj się jak Boski Moc
Lepszą niż box i koks
Szydzę jak widzę na blokach ich i jem ich na śniadanie tak jak Cheerios i Chocapic
Fejmy moje jebią tu playboyem synu to jest jebany hit jak Flamboyant

Ref: Weź majka na jack daj to i zrób to eyy yo!
System na max daj to i wrzuć to
Kradniesz mi style to zwróć to
I kup to, ty kurwo
Sztuniu to joint pal to jak Snoop Dogg
Pierdol to co będzie jutro
Bluzka? weź z siebie to zrzuć to
I zrób to, i zrób to!!
Nieudacznicy nie przytulą dzisiaj sosu, idź zarób skołuj nie bądź ofiarą losu. Nie daj się wkręcić w tych przegranych pierdolonie, że lepiej pływać w długach niż w prywatnym basenie. Spójrz kto zostanie już na zawsze pod tym sklepem, a kto idzie konsekwentnie tam gdzie będzie lepiej, nie wierze w tych co wolą tramwaj od bmki zamiast zarabiać oni skomlą jak panienki, prawdziwy mężczyzna musi zadbać o swych bliskich
a nie wciąż powtarzać że pieniądze nie są wszystkim.
To oczywiste to truizmy ludzkości.
Hajs jest zamiennikiem a sam nie ma wartości.
Sos potrzebny jest nam żeby się rozwijać
zapewnić lepszą przyszłość działać nie przemijać.
Klatka, ławka znam ten standard bar mleczny
tylko szaleńcy mogą niech cieć go polepszyć.
Otwórz oczy.

Ty dobrze wiesz że nie jestem rekinem finansjery,
ale za to mam własny pogląd na ten przemysł.
Na nie nielicz do Ciebie same do Ciebie nie przyjdą
gdzieś z boku stoją hieny co wyczyszczą Cię jak mydło.
Uważaj betonowy
To łakomy kąsek zobacz sobie tylko gdy przyjmujesz porcje.
Koniec diety z konserw
Słonce ładnie świeci pojawia się progres i już nie jest źle Ci.
Nigdy za wiele w kieszeni ich nie miałem, ale inwestycje były dobrym rozwiązaniem.
Maniek kupił tu za 5 za dychę sprzedał tam
wystarczyło tylko chcieć tak napełnił miodem dzban.
Kochasz go to masz romans z martwym królem
więc prędzej czy później nawinie Cię na szpule.
Wiem że każdy chciałby przytulić ładną sumę
ona mi nie zrobi krzywdy bo to nie jest mój amulet.

Za skrajnych radykałów złamanego grosza nie dam,
bo albo wielka bieda albo wszystko na sprzedaż,
po pierwsze nie dla sławy po drugie nie dla pieniędzy
niektórym którzy to mówili mógłby uschnąć język.
Hajs jest niezbędny lecz nie żyje się dla niego
kto nie umie się utrzymać jest zwykłym lebiegą.
I pierdoliłeś coś że za droga prosto bluza
nie kupuj jej, ona nie jest dla lamusa.
Wciąż masowa jest tu mentalność komunisty.
Kto tu się wybija ten porządek chujom niszczy.
Zamiast pomyśleć – fajnie też chce mieć więcej.
On żeby stracił dał by se odrąbać rękę,
próbował już mówić raz całej Polsce PiS
Stalinowską psychozę że mieć pieniądze to wstyd.
Pieniądze zarabiam tu nie dla pieniędzy
tylko po to żeby być w 100% niezależny.

Ja zamiast śmierdzieć groszem, wolałbym pachnieć milionami,
tak między nami, nie chce mieć beffu z banknotami
są ze mną jest super ich nie ma jestem w dupie,
bo chodź miałbym wielkie plany za marzenia nic nie kupie.
Musze dbać o rodzinę, umiem dbać o słuchacza,
gdy robię z kimś dill to klient do mnie wraca,
I to mi się opłaca wiem co dla mnie dobre,
mierze wyżej niż NASA widzę cel wiem że tam dotrę.
Jest ta dyszka do dyszki brzęczą kieliszki,
jak nie macie dyszki to wszyscy macie suche pyski,
ja wole zyski i pierdole straty,
dla polski prognoza pogoda wciąż dla bogatych.
To jest proste jak drut sos zawsze się przyda,
grunt się nim nie zachłysnąć by nie skończyć jak midas,
Póki co mi to nie grozi wiem którędy mam iść,
zamiast nic nie robić – szukam tego hajsu dziś.
kasa to klasyk ja wiedziałem ze tak będzie
ilu z was o tym marzy by zrobić to na prędce
ilu z was marzy by mieć trochę więcej
od reszty a i tak brać swoją resztę to proste
każdy ma plan plan ma podstawy i nie tylko
kiedy gra ma sens czytaj sens jest zyskiem
nie sensem jest zysk bo bezsensem jest pić
by na końcu drogi życie napluło nam w pysk
kilka prostych spraw szanuj
monety papier szanuj siebie świat i kobiety a dasz rade
jesteś młody masz cel
widać to po oczach
walcz ale czysto graj nie staraj się kombinować
oszukać mnie kumpli siebie może bank
myślę dokąd biegniesz pamiętaj gdzie był start
pamiętaj o zasadach gry nie da się oszukać
miej serce graj czysto ile nie naruchasz

ref:
Bierz kasę licz sos zawsze graj czysto
wiesz jaki kraj tak taka rzeczywistość
kasę monety zawsze bierz swoje
co kraj to obyczaj ile masz po przeliczaj

mówią czas to pieniądz pieniądz to więcej niż czas
my niby tacy sami ale ktoś zmienia nas
nie zmienia nas wiek raczej staż nas zmienia
bo nie ważna godzina
teraz ważna jest cena
nie ważne kto ważne ile wziął
ile z tego można wyjąć życie widzi ze go w chuja tną
mam czuja i wzrok widzę dookoła głowy
nawet jak jestem w plecy to jestem tego świadomy
widzę nie tych co grają kiedy grają tu jak z nut
robią z mordy dupę która wie co to chuj
nie kwestia podejścia ani wychowania sądzę
to kwestia się zesrasz ale będziesz miał pieniądze
okradniesz oszukasz przez moment będziesz wygrany to jasne
sztuka to dostać firmę od taty
dostać coś nie sztuka (...) przypał
ja wciąż jak sprzed laty a co u ciebie ? co słychać ?

ref:
Bierz kasę licz sos zawsze graj czysto
wiesz jaki kraj tak taka rzeczywistość
kasę monety zawsze bierz swoje
co kraj to obyczaj ile masz po przeliczaj

mieć kasę licz sos zawsze graj czysto wiesz jaki kraj taka rzeczywistość kasę monety zawsze bierz swoje co kraj to obyczaj ile masz poprzeliczaj
Aah, aah 600 V dzieciaku.
I ty dziewczynko, zmień mnie w czyn to. Tak, jedziemy z tym bausem, tak?
Sztachnij się hahaha
Znielub mnie jeszcze bardziej, a i zrób to tak: raz, dwa uh uh ya

Z WWA ludzie są tu, za całej Polski ludzie są tu, Polska cała, hałas, ooo 600 voltów.
Z WWA ludzie są tu, za całej Polski ludzie są tu, Polska cała, hałas, ooo 600 voltów.

S 600, hałas, morda, jointy , co ty kurwa wiesz o jointach, wielkie yo, bejs entertejment, merctedes S600 bejbe, ej rusz ten kro... spejder dj, rusz na parkiecie wszystkie cizie, aach, chcę to widzieć, uuh, je je je jest imprezka, tak to idzie, yo, je je je jest imprezka, je je je jest imprezka, je je je jest imprezka, do szóstej rano nie możemy przestać, te-kreska, de-kreska, E-kreska, kreska, imprezka tutaj jest, tak, wie wie wie wie wiesz jak, jest extra, extra...

Z WWA ludzie są tu, za całej Polski ludzie są tu, Polska cała, hałas, ooo 600 voltów.
Z WWA ludzie są tu, za całej Polski ludzie są tu, Polska cała, hałas, ooo 600 voltów.

Morda, dosyć lamentów, teraz Tede z Est Endu, hałas. 12 pięter, es sende block, mok, ten mikrofon to block.

Ekipa z niebieskiego dżipa, 600 Fał, jest imprezka wypas, trudno to robić, lubimy popić, wiesz o co chodzi dziewczynko? Bywa...

Przyszedł sms, tak, zio... zio... zio... zio... ziomuś jest imprezka. Zawsze i wszędzie we wszystkich miejscach gorących yeah ekipę rozkręca, 600 vał, nowa sześćsetka, masz zaproszenie na bledka, czytaj ta-ble-tka plus to, plus filter, cała reszta, kręcmy tą imprę.

Z WWA ludzie są tu, za całej Polski ludzie są tu, Polska cała, hałas, ooo 600 voltów.
Z WWA ludzie są tu, za całej Polski ludzie są tu, Polska cała, hałas, ooo 600 voltów.

A cóż to za postać przemyka po ulicach? Tu spojrzy, tam zajrzy, on nie jest z naszej branży.

A cóż to za postać przemyka po ulicach? Tu spojrzy, tam zajrzy... O! k**a to policja!

Yo, zwijamy naszą imprezkę, pozdro 600, pozdro 600, pozdro 600...
DJ 600 V feat PWRD
Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi, o co chodzi, o co chodzi?

Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi, o co chodzi, o co chodzi?

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam


Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

Jak krótka była ta sukienka? Nie pamiętam
Gdzie wędrowała moja ręka? Nie pamiętam
Jak miała na imię ta panienka? Nie pamiętam
Czy była brzydka czy nie? No to pamiętam
Była piękna

Przy Volta dźwiękach wymiękam
tak powiedziała gdy cała sala robiła hałas
A zresztą, może sala nie była pełna
Skąd mogę wiedzieć kiedy nie pamiętam

Piłem zimne browary do białego rana
Nie, nie. chwila, chyba piłem szampana
Cholera, a może wypaliłem skręta?
No nie, ja naprawdę tego nie pamiętam

Wiem jedno, dzisiaj głowa mnie boli
Mogę tylko zapytać "what? what?" jak tori
Bo co się wczoraj działo nie wiem, przysięgam
Ostry może ty mi powiesz? Nie pamiętam

Choć teraz staram się sobie przypomnieć
padam na kolana
kiedy w drzwiach wita mnie moja ukochana
ja naprawdę żałuję i dlatego klękam
uwierz, na serio niczego nie pamiętam

Chyba byłem na imprezie, a co było potem?
Nie wiem, może jak (pies lichy???) odwiedziłem hotel
Fakty są takie, że mi głowa pęka
A czy byłem w tym hotelu tego nie pamiętam

Jeszcze jedno wiem na pewno, to się już skończyło
Zresztą, nie wiem czy w ogóle się zdarzyło
I dlatego żadna nie może być puenta
Kurwa, ja faktycznie niczego nie pamiętam

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

Najpierw były ze trzy piwa przed imprezą
Po nich już byłem podkręcony jak procesor
Działałem bardziej wydajnie, czułem się fajnie
Co było potem to jest tajemnicą dla mnie

Chyba jeszcze z jedno piwo to pamiętam
Co było dalej o dziwo nie pamiętam
No, nie pamiętam
I jak tu się nie wkurwić
Nic nie przypomnę,
Choć miałbym (kogo wkurwić????)

To nie jest bajka, to historia z życia wzięta
Komar, też tam byłeś?
Ostry, nie pamiętam.
Mówią, że człowiek uczy się na błędach
Ale jak mam się nauczyć, skoro nie pamiętam?

Chciałbym do wczoraj wrócić i przysięgam
jakbym wrócił na bank bym zapamiętał
W portfelu nie ma kasy, więc nie piłem na sępa
W głowie dziwne obrazy, ale nie pamiętam
Możliwe, że z jakąś laską bawiłem się
Ale jaką? ile dałbym by przypomnieć cię

Wszystkie chwile te, lub choć z jedną chwilę
Abym wiedział na ile sobie pozwoliłem
Gdzie byłem? Może w tym pubie,
a może w tamtym klubie
Nie mogłem być w tylu miejscach na raz
już się gubię

Może to głupie, ale nic nie pamiętam
Mam już dosyć wszystkiego, głowa mi pęka

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam


Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

w nawiasach są słowa, których nie jestem pewna.
[Gural & Wally-e]
Wychylylybymy x4

Yo

Ref: x2
Leje się Tequilla
A my gramy w bilard
A ty weŹ się nie wychylylaj
A ja jestem reprezentantem styla
Group Killa co?
Matka nie uczyla?

[Gural]
600 Stopni Celsjusza w twoich uszach
Łbem bit rusza rym mknie jak Katiusza
Jak kusza napięty to ten typy to patenty
To te momenty ten typ po raz enty
Wychylylybymy z kumplamy Whisky
Bardziej hardkorowi niż Limp Bizkit
Wypalylybymy i aż po wbitki
Parę bliskich i chuj wszystkich
Najpierw czystej potem dodaję Colę
Ja pierdolę dzisiaj jestem idolem
Polej na stole kolejną Colę
Ciągle chodzę napizgany jak mój człowiek Olle
Lux-Torpeda styl szybki jak Vectra
I wypasiony jak Carmen Electra
Kasty Heksa gorąca jak Teksas
Jak mixtejpy FunkMaster Flexa
Ty żerujesz na własnych kompleksach
Stylu ekstrakt więc gram super ekstra
Ekstrawaganza styl popaprańca
Zapraszam do tańca dziś pijemy Granca

Ref: x2

[Walli-e]
Z niewiarygodną techniką, z nową liryką
Wysoki woltaż studio fonoplastykon
600 stopni celsjusza jak Eroticon
Bit gorący jak romans Clintona z Monicą
Robię to z tym jak Rutkowski z paniką
Ja gram razem z kliką jak i mimiką
Wyróżniam się stylem jak Lem fantastyką
Tu i teraz nie zwiążesz mnie z polityką
Z żadną frakcją jestem bitu atrakcją
Na giełdzie wróże gwałtownym wzrostem akcją
Robię to gościnnie yo nagminnie
Robię to no bo to lubię więc proszę nie wiń mnie
Rym chodzi głowa samoczynnie i automatycznie
Znów płynie dosyć płynnie na trakach
W innych miastach innych watach
Kasta nagrywam czujesz ten zapach?
To swąd, ta ekipa nie jest stąd
To jest Wrocław-Poznań nowy front
Świeży powiew yo Volt puść to w obieg
Miało by nie wyjść nie wyobrażam sobie
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób
Wpływ na treść twych wniosków
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób
Wpływ na treść twych wniosków
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób

Ref: x4

[Gural]
Leje się tequilla Yo
Nie nauczyla cie?
Wychylylybymy
Wychylylybymy
PDG

[Walli-e]
Wychylylybymy
A ty?
WeŹ się nie wychylylaj

[Gural]
Hola Hola
Aha czyli jedziemy jeszcze raz
Aha... Właśnie tak

Chyba rano miałem zadzwonić
Zapomniałem telefonu
A potem oni [Gdzie jesteś]
Zapomniałem to nic jeszcze
Potem wszystko poplątałem
Taki jestem
Byłem umówiony wcześniej
Z jedną drugą trzecią
Jednocześnie
Miałem zdążyć w to uwierzcie
Nie spotkałem pierwszej drugiej
Trzeciej też nie
Wyszło śmiesznie nie dla żartu
Zero kontroli od samego startu
Zero batów
Powiedziałem Pokaż
Ona odpowiada na to Cześć wynocha
Spadam z wysoka klatka schodowa
Ta dama chyba nie potrafi się zachować
Puste słowa ale po co wrzeszczeć
Ja po prostu taki jestem
Taki jestem
I nie bez kozery znam wszystkie wasze lewe numery
Za rok dwa trzy może cztery
W Stanach już będą robić moje covery bo

Ref. x4
Taki jestem
Jestem właśnie taki
To zapamiętaj sobie albo zapisz

Taki jestem nie zaprzeczysz
Jak się napiję to pierdolę od rzeczy
To mnie leczy
Ty daj już spokój
Patrz jak rozbijam kolejny samochód
Duży dochód ja wciąż go szukam
Chodzę lukam
Znowu muka
Dzwoni sztuka ona dzwoni bez przerwy
Ciężko zachować jest minimum rezerwy
Mocne nerwy
Wciąż kręcę ten temat
Najpierw tu jestem
A potem mnie nie ma
Masz dylemat
A ja robię co chcę
Sam wyprowadzam się na manowce
Taki jestem
Jestem właśnie taki
To zapamiętaj sobie albo zapisz
To cię trapi
Do mnie mówisz beszczel
A ja po prostu taki jestem

Ref. x3
Taki jestem
Jestem właśnie taki
To zapamiętaj sobie albo zapisz
[Ref.] 2x
Nie mamy czasu nawet myśleć, co bliskie nam
Gdzie Świat nasz i miejsce patrz
I słuchaj, tak dziś prawdę zniekształca walka
O władzę nader wszystko, więc patrz jak…

Nie mamy czasu by pomyśleć,
Panem, jest zbiór liczb na szklanym ekranie,
Ludzie raczej nie wiedzą, co jest grane;
Media muzyce od serca nałożyły kaganiec
Urodziny w programie Niny Terentiew;
Te same miny, sekwencje
Pytania, odpowiedzi – co jeszcze ?{Co ??}
Poszukiwania własnej Ziemi ?
Ja w ręce mam Ją, to miejsce nad Nią zaschło
Przez stres Tych co patrzą na krew;
Imiennych braci, zginiemy za tym
Ulicy gniew, odmieni satyr puentę
Ze skrętem, jak ??? udowodnię,
Z Bałut strony Zachodniej, Mikrofony nie kopie
Do celu dopnę, dotrę w ten czas,
Zbierając komplet na gaz
Co uruchomi Fobie – przez Hasz nerwów;
Dojdę gdzie z Pampersów
Pomknie na track, Poprzez gust
Słów setki, tysiące, miliony – nie za bletki
Pieniądze czy bony, nie dla Kiepskich
Te proste z przepony, wykrzyczane zasady;
Wymykamy się z wady, zwanej system
Bit to nasz pojazd, Rap to nasz kanister
Rym to paliwo – ono na pewno nie wyschnie;
Choć nie mamy czasu, nawet myśleć…

[Ref.] 2x
Nie mamy czasu nawet myśleć, co bliskie nam
Gdzie Świat nasz i miejsce patrz
I słuchaj, tak dziś prawdę zniekształca walka
O władzę nader wszystko, więc patrz jak…

Nie mamy czasu nawet myśleć,
O tych wysłanych na misję, śmierci w bitwie
Dziś pierdzi w system, że krew rodzi pokój;
Krew – rodzi gniew i ból niewinnych osób
Nie bić idiotów, jako świadek usterki,
Seryjny opór, poczuj topór najeźdźcy;
On też ma we krwi, to co Ty masz, uwierz mi,
To tylko chwila, jedynie formą ucieczki;
Uwiecznij to na zdjęciu, dla jednych front to scena
Kolejnych Hip Hop Camp’ów, plus Joint muzyki w sercu
Hołd dla mych koleżków, plus środkowy palec dla Euro Parlamentu;
Szatan nas kupił za wroga drobne, szata zabójcy – to toga
Fason ten, pasuje do Sprawcy, to nasi wybawcy
Znasz ich – to Ci, których stać na głos i oklaski
Nasz stos to podatki, znaczy czasu dżungla,
Zapisz Światu funta, a trafisz w zasób gówna
Taki nastrój tu w nas, że brak ideałów, pcha
Życie do przodu za hajs minerałów;
A My nie mamy nawet chwili, by odpocząć
Bo Dzień szybko mija, problemy wracają Nocą,
Zawinięte w kokon snów – budząc wrzaskiem
Bo brak ludziom czasu, by odsłonić maskę…

[Ref.] 2x
Nie mamy czasu nawet myśleć, co bliskie nam
Gdzie Świat nasz i miejsce patrz
I słuchaj, tak dziś prawdę zniekształca walka
O władzę nader wszystko, więc patrz jak…
czasem masz chwile zwątpienia
wtedy nie ma nic znaczenia
kiedy doceniasz wspomnienia
zmienia się twój punkt widzenia
w głowie pustka na ustach masz grymas bezguścia
ujścia nie znajduje smutek
z wyrzutem chwila to skutek
strute myśli za ten stan odpowiadają
zostają choć przeszkadzają nie dają działać
się czają i masz żal stres
z resztą sam wiesz jak jest
kres musi tego nadejść
by sam siebie nie zawieźć
sam wiesz możesz uwierzyć
w to na czym ci zależy
by przeżyć możesz przezwyciężyć
to co w głębi cię dręczy lecz brak ci chęci
w środku wierci złe samopoczucie jak strucie
znasz to uczucie od tego chciałbyś uciec

przecież wiesz że nie jesteś sam
dużo ludzi ma ten stan
musisz znaleźć na to plan
przecież wiesz że nie masz nic do stracenia
to co teraz czujesz to jest chwila zwątpienia

dalej nie możesz się pozbierać
sumienia głos teraz zżera
nieraz pewność ci odbiera
perspektywa której nie ma
nie ma nic po czym mogło być ci lepiej
żyć się odechciewa gdy powątpiewasz sam w siebie
w gniewie nie wiesz co masz robić
nic cie nie obchodzi
czasem przez błahe powody zawodzisz
i tym przeszkodzisz w myśli
narzekasz z podjęciem decyzji zwlekasz
co dzień przyrzekasz że dłużej czekać se nie dasz
tak dalej wciąż uciekasz od odpowiedzialności
to oznaka słabości pogłębia to stan niepewności
coś ci ciągle nie pasi to razi
gasisz tak nadzieje
na polepszenie na to że minie zwątpienie
brzemię dźwignij tak jak inni
nie możesz być bezsilny
a za własne samopoczucie sam sobie jesteś winny

przecież wiesz że nie jesteś sam
dużo ludzi ma ten stan
musisz znaleźć na to plan
przecież wiesz że nie masz nic do stracenia
to co teraz czujesz to jest chwila zwątpienia [x2]

mówisz to ci nie służy źle wróżysz
chwila się dłuży
w duszy burzysz się i kipisz
to chore wstrzyki psychiki
głosem samokrytyki
dobijasz własną osobę
masz w głowie to co dzień
jakbyś był w zmowie przeciw sobie
tobie i tak wszystko jedno
wiesz swoje to na pewno
przychodzi co do czego odbija się w tym jest sedno
słuchasz tylko swego ego
i niczego więcej dobrego nic z tego nie ma
dalej grzęźniesz w tym zamęcie
jesteś święcie przekonany
że z góry jesteś przegrany
zrezygnowany odpuszczasz wszystkie swe plany
słomiany zapał cie złapał byś się nie zsapał
niby banał się wydawał
i tak pomysł wpadał w kanał
stawał się nieosiągalny
jak wszystko padło na dno
zamiast być wydajny
zastanawiasz się czy warto przez to straciłeś siłę
zwątpiłeś choć byłeś blisko
za późno nie jest nigdy weź się w garść
to wszystko

przecież wiesz że nie jesteś sam
dużo ludzi ma ten stan
musisz znaleźć na to plan
przecież wiesz że nie masz nic do stracenia
to co teraz czujesz to jest chwila zwątpienia [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo