Fokus

Cienka linia alkoholizm Disco najebany hast jak świnia
krąży opinia HST,kurwa znów przeklinam
Cała rodzina w piątek wieczór grupą wódke spija
Twój syn to pijak, dzisiaj śniła mi się znów Aliah
Jak pije jestem Ice jak Ice VAnila
Witają Gwiazdy za bratem w ogień buenos Dias
Dla pięknych pań długie nogi piękna szyja
ale zeMnie drań zerwałem z Cameron Diaz
40 % alkoholizm z Ojcem 40% HST wita wersal
Dostajesz zeza Tyskie gronie na imprezach
Smok bit jest git Hastu tonie w hipotezach
Promile we Mnie w dodatku przyszła zołza
kobita groza 666 na bluzie koza
witaj ameryko chodz powpierdalamy prozak
pójdziemy na spacer JA pokarze Ci K-ce
Walnimy flaszke Spalimy Jointa to dla Mnie Mazkiet
Wiedzą co robią wciąż patrzą na Mnie Frusztackie
Wielkie FUCK pije Ja i osiedle
chodź nim strzelamy cały miesiąć okrągło jak...

Ref.

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Nie moge nic na to jade ostro jak brzytwa
Śląskie hahary będą piły wódke z brytwan
Mały brutal sprawdz to jesli wolisz
Gdzie jest wóda? Masz ją to połóż Ją na stolik
Skład będzie pił ze Mną brat zawsze a jak
0,7 masz szybko kładz na blat
ŚLąski styl rapuje Ci śląśki szczyl
Wóda włóż na ruszt kilka skrętów grill
Słuchaj kolejne piwsko i szybki jego kres
Jest looz kiedy w kieszeni brzęczy cash
w moje ręce błysną blask błysną flesh
Nie w czarnych kolorach tak jak mounty beż Ziomek

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

2x
Ej co alkoholizm jak ta cienka linia
HST mały brutal sprawdz to Fokus tutaj
Bądź ze Mna brat cały czas
swój glas stuknij w mój glas nigdy pas

Fokus
Yo, Paść dziś wstać iść iść dalej zaś kurwa mać chlać idzie oszaleć
Chleją stale moi ludzie ejo nalej
HAST przejąć sale czas jak smiple past
Pójdziesz tu gdzieś później zalejesz ale pójdziesz
zanim pójdziesz rozwale pare baniek w barze ale puść Mnie
luźniej tu sie pije i uśnie
słusznie głównie interesy załątwiasz duszkiem
Taki kraj dawaj Mi bit dwa majki pytajnik I technik High
Czyli jak meserschmit no i na fajki zaś hajs
Miałem nie palić ale pale zgaś trzeba iśc na sztele kraść
Nie wuierzysz ile miałem pod nosem przeżyć co krok
Wzrok ,błędnych rycerzy we mnie mierzy to smok smok
Do nich nie należe ,obok zwłok coś leży popatrz
Stara starała sie podnieść swojego chłopa
w Miescie total brotal załoga spruta lata
nie wiem czy to Ja nie wiem czyja to chata
Wyślij mi sms-a przeprowadze rekonesans
impreza bauns wiesz jak jestem tu i to nie sam
to desant to jest ta z osiedla selekta
Jak Kolesie w dresie w dresie nie szepta
Brat dziś sie uda , gdzie jest wóda gdzie jest wóda
Rak :
Życie to pat ,winyl , płyta ,podkład plus sprawy
ale to co wyżej jest nad to mój nawyk , krzyż
niosę bo nie da rady za nic żyć , ciężko iść
za głosem. To płyta z czarnych płyt , proszę.
Brudny myślenia styl od dziewięć ,osiem się
pozmieniało ,ale nie tu. Wielu truję grę ,my
szukamy leku i nie jest źle człowieku.
Póki rap to nie techno , trendy ich niosą robią
to co większość , mieć swoje po co? Można
zerżnąć , ja muszę przekląć chuj w dupę tym
producentom ,raperom ,recenzentom i reszcie
dalej róbcie , pierdolcie i pieprzcie.
To ZeroZero styl oryginał na mieście ,ciągle
wasza jakość ,dla nas działanie koniecznie.

Ref :
Pościg za kasą ,pozycją ,dupami
Gdzie ludzie rozminęli się
z wartościami tego nie wiem. x2

Tomasina :
Nie zagłębiam się na tyle w Underground
by wymieniać wszystkie ksywki za to style
pamiętam. Tych ludzi, o których Ty nie
słyszałeś nigdy bo nie ma o nich w radiu
ani w telewizji. W mass mediach leci dużo
gówna , nie myślisz słuchasz muzę dla mas
a są tacy co mają teksty ,że kurwa mać
producenci takie bity ,że kurwa mać.
To nie koncert życzeń ani studnia , nie ma
złotych rybek , liczy się warsztat.
Nadal jaram się tym co prawdziwe i nadal
tak samo denerwuje mnie ten standard.
Bo ile można słuchać o tym samym ,mam
dość ,audio tiun i jeszcze coś. To głos
na który Ty nie jesteś głuchy.

Ref :
Pościg za kasą ,pozycją ,dupami
Gdzie ludzie rozminęli się
z wartościami tego nie wiem. x2

Fokus:
Często zastanawiam się kto tego gówna
słucha , wyje ta dziewucha niech ją
ktoś wyrucha lub dobije choć.
Ona w sumie winna bogu ducha ,czuje
się czyjeś interesy kryjesz ,wyje sucza
nam do ucha brat. Nikt kogo znam tego
nie słucha coś we mnie wybucha ,gotuje
się krew rozwaliłbym łeb bo nikt kogo znam
nie ma tych ich płyt bo to wstyd posłuchaj nikt
bo to shit z RMF i Zet dalej. Zamknij pysk
pedale do pedałów nie mam nic ,wydałeś
spedaloną płytę pod spedalony bit idź
Panie prezes sam widziałem jak mu podawałeś
pałę , obiecałeś wysokie rotacje szczyty list i
widzę słowa dotrzymałeś ,słyszę te hity wspaniałe
czy to bankiet czy to szalet nie zażygałeś się biss.
Dzięki za tą kałe teraz wiesz ,że się sprzedałeś
dowiedziałeś się jak ssałeś kiedy wyskoczył Ci dysk.

Ref :
Pościg za kasą ,pozycją ,dupami
Gdzie ludzie rozminęli się
z wartościami tego nie wiem. x2
Fokus
1. Siostra, brat wszystko będzie dobrze, tak, kiedy to do Ciebie dotrze, poznasz smak, wszystko będzie słodsze, jak cały popieprzony świat Cie poprze, złap chwile słońca i się ogrzej, ile to już lat, nie ważne ile do końca, minął czasu szmat, nasi ludzie ciągle są w grze i mamy więcej ognia niż góra ogniem plująca, dawka piorunująca zapalam jointa, spontan, akcja porywająca, gdy następuje kontakt, czuje jak się luzujesz i analizujesz dźwięki, pompują to jak pompa producenci i MCs po aortach, wszystko będzie dobrze, bo już jest w porządku, gdy wchodzę na bit to jest hit, nawet bez prądu nie tracę wątku czy z oczu lądu, bo mam siłę, gdy moi przyjaciele są tu i tam i zaczynam od początku, wiem że będzie dobrze nam trochę szaleństwa (sen) trochę rozsądku (plan) kolejny piękny dzień i noc i yin i yang, nam wszystko ułoży się albo poukładam to sam, zaczynam od początku, wiem że będzie dobrze nam trochę szaleństwa (sen) trochę rozsądku (plan) kolejny piękny dzień i noc i yin i yang, nam wszystko ułoży się poukładam to sam.

Gutek
Ref. Uwierz mi, nic nie może, nic nie może mnie zatrzymać, bo niczego się nie boję.
Stroję myśli do tych dźwięków, jestem panem duszy swojej.

Fokus
2. Nic nie może mnie zatrzymać, bo niczego się nie boję, to jest dojeb jak adrenalina,
Stroję myśli do tych dźwięków, jestem panem duszy swojej, czekam aż ruszy kolejny projekt.
Stoję jak bym miał na sobie zbroję mecha, jeśli wiesz o co mi chodzi, wiesz że chyba musiałbym mieć pecha, to jest ta niezniszczalna cecha człowieka, znosić znoję i uśmiechać się i jechać na kilku oddechach brać co swoje, nie wymiekać kiedy upadasz, wstać, dzisiaj jest ten dzień dzięki któremu będzie się dziać, nie spać, zwiedzać, wszystkich wyprzedzać nie bać się grać czas zaryzykować, a nie ziewać i potem spać, znaczy zaczynam od początku, wiem że będzie dobrze nam trochę szaleństwa (sen) trochę rozsądku (plan) kolejny piękny dzień i noc i yin i yang, nam wszystko ułoży się albo poukładam to sam, zaczynam od początku, wiem że będzie dobrze nam trochę szaleństwa (sen) trochę rozsądku (plan) kolejny piękny dzień i noc i yin i yang, nam wszystko ułoży się poukładam to sam.

Gutek
Ref. Uwierz mi, nic nie może, nic nie może mnie zatrzymać, bo niczego się nie boję.
Stroję myśli do tych dźwięków, jestem panem duszy swojej.
Hades:
Miałem jedenaście lat, trenowałem dzień w dzień,
Na boisku, gdzie cień rzucała nam sp,
Rzucałem ze starszymi w spodniach 2XL,
Rozmiar ubrań nie deck decydował, kto jest skate,
Też chciałem taki mieć, tata mówił nie, nie, nie,
Jak 7 Łez, więc trzy miechy zbierałem cash,
Okazało się, że nie ma rozmiaru,
I dobrze, bo kupiłem pierwszy tape Wu-Tang Clan-u,
Puszczałem rap na kurwie przez okno z góry na dół,
Gdy, starsi kumple zmieniali się w narkomanów,
Ja też, z tym, że oni dla szpanu ćpali amfę,
A ja w tym czasie napisałem pierwszy rym na kartce,
Zaraziłem się rapem, olałem basket,
I pokochałem hip hop jak własną matkę,
Potem dowiedziałem się jak to działa – piona Maras,
Taki właśnie był starter, nara…

Ref.:
Writer, b-boy, dj, mc,
Hip hop zaraża, a my mamy go we krwi,
Beatbox, publiczność, dobrzy producenci,
Dziś to więcej, niż 4 elementy, /x2

W.E.N.A.:
Miałem trzynaście lat pod podeszwą pierwszą deskorolkę,
Często mokłem, złamałem ją w deszczu skręcając kostkę,
Nikt nie uczył mnie, jak się robi blanty,
Wiedziałem jak skręcić taśmę, żeby grała w moim hi fi,
Wbrew woli matki dni spędzałem poza domem,
Spaliłem pierwszy mikrofon, miałem usta poparzone,
Nie zapomnę smaku tamtych osiedli,
Jak usłyszałem pierwszy werbel od razu mnie uzależnił,
Pamiętam pierwszy rym lepiej od pierwszego seksu,
Baterie noszę w spodniach do dziś, nie bez podtekstów,
Nawdychany zapachem aerozolu,
Jedyne, co ciekło ze sreber to out line moich chromów,
Psy wpadały do domu o czwartej rano,
Chyba mogłem być łatwiejszym dzieckiem – przepraszam mamo,
Lecz to nałóg – kruszę myśli prosto do bletek,
Zaciągam się samplem, wydmuchuję słowa i lecę wzwyż…

Ref.:
Writer, b-boy, dj, mc,
Hip hop zaraża, a my mamy go we krwi,
Beatbox, publiczność, dobrzy producenci,
Dziś to więcej, niż 4 elementy, /x2

Diox:
Ja pamiętam te czasy 7 Łez i z Ferrari,
Jak audycje Pol Fader na kasetach z Radiostacji,
Pamiętam WFD – To Ma Pływać koncert z Pragi,
Tak samo jak CH.C.W.D, gdy Noon był w Grammatik,
Stawiałem pierwsze tagi, latałem z koleżkami,
Jarałem się rapami totalnie jak pojebany,
Nagrywałem to na taśmę – robiłem sam składaki,
Dj Honda, Nas, Beastie Boys, Jadakiss,
Poraził mnie energią B-Real z Cypress Hill,
Hello, my name’s Dr. Green,
Gdy, K 44 leciało mi na kompakcie,
Joka cofał tracki jak analogową taśmę,
Pamiętam tą zajawkę W.S.Z., C.N.E.,
DJ Feel-X z Gib Gibon, jeszcze Dab i T.D.F.,
Ja rażony rapem przez rodzimą scenę,
Jak HaiHaier nie jestem kurwa biznesmenem…

Ref.:
Writer, b-boy, dj, mc,
Hip hop zaraża, a my mamy go we krwi,
Beatbox, publiczność, dobrzy producenci,
Dziś to więcej, niż 4 elementy, /x2

Fokus:
Dzięki niej, mam tu niczym król dżungli lew,
O eL I eN Ka eL U Zet i eF,
Moje rymy to ciężkie skurwysyny jak wiesz,
To nie blef, a ta muzyka weszła mi w krew,
Ta muzyka to rap – tak zarabiam na chleb,
Nie bądź głupi jak but, bo to proste jak drut,
Hip hop – nic nie było od tak, hop siup,
I na tip top od lat nie znając nut cipko,
Nie podskoczy nikt, bo ja zjadam ich dupą,
Lecę jak London Newton, czyli dla nich za szybko,
Saluto, byłem jak wrak, mówili mi utoń,
Podała mi dłoń – pokochała me dłuto,
Powiedziała spójrz w toń, ich już dawno wykuto,
Pokaż im, co jest czym, resztę zostawmy loop'om.
I tak kocham ją nad życie z każdą minutą,
Zaliczam się do Katowiczan, jest to tam i tu to, jest…
H.I.P.-H.O.P. to nie chęć bycia strażakiem
Z tego się nie wyrasta jak Jożin z bagien
Tak więc odważnie zależnie podążam swym szlakiem
Szanuje wiernego, gardzę sezonowym krzakiem
Jestem uświadamiaczem więc ogłupiacze polują
Na mnie jak na smerfy Klakier
Wypracowuję markę, to rymu szlachetny lakier
Wtem rak kiedy mnie dopada zwątpienie, mam odechcenie
Jestem pracusiem na minusie
Mimo że się ga globusie nie lenię
Też ulegam pokusiekło niezłomnie mnie, oniemienie
Nie mówię, że nie uwierzenie w to
To sprzeniewierzenie lecz
Nikczemnie chce czy nie to otoczenie
Wszczęło wrzenie we mnie, oto ma odsiecz
Płytę te czynie jako naczynie w którym krew
Zagotowuje co dzień się, słowa to mój miecz
Niepewnie tnie mnie niemy krzyk o przełom przeprzy
Kro, że oprócz tej żenady każdy jak Wikipedia
Wierzy, że od drugiego lepszy
Wszystko należy się za free a przede wszystkim mp3
Więc na łączach ruch jak na helu przeprzy
Kro mi, że brzydko okradają nas mówię
To za wielu toniemy tonieprzy
Jemne jak zmiana pieluch
Lub piwo bez chmielu w głowach się pieprzy
Chyba czas je przewietrzyć
To mania okradania sowietów
Lata kombinowania każdy cwaniak
Od opodatkowania do skasowania biletu

[x2]
Prawda gorzka jak chwila słońca tu krótka
W Polsce sprzedaje się tylko godność i wódka
Prawda gorzka jak chwila słońca tu krótka
Sztampa, plagiaty, kiełbasa, disco i wódka

Patrz kurwa mać stali na sali
Machali mi rękami nogami sami się deptali cali
patrz ustami wykrzykiwali mój rap azali
mieli kupili czy każdy kradł
spalimy bat zrobimy fot
ile masz lat małolat, ale z ciebie kot
zróbmy se lot desperado jak Salwador Dali
oto mój pot, oto mój glock cię rozwali
na sali jest Fokusmok, krok cię dzieli od
stop, kilku stali miecz wykuwa młot
pełen detali nazywali by go
chodź nam to coś co cię powali
masz mp3 nie masz się czym chwalić
masz tą płytę, mogę cię ocalić
o boże nie masz co palić
wysłuchali, do cna wyjebali
na śmietniku kultury się czai
jak straż nocna czeka na skok na fali
od podstaw znów z głów anomalii ich i rzemiosła
droga prosta szła po podpalonych mostach
z dwóch stron stali, wysyłali w postach
i podpalali coś w nas

Hipoteza brzmi - ci ludzie nie mają kasy
Ja, uhm, ci ludzie nie mają klasy
Każdy łasy na frikowe rarytasy
Stąd te nasze językowe wygibasy
Zapnij pasy protegowany tej rasy
Wodzi na zawarcie przymierza
Jak sub-basy spotęgowany masyw
Otwiera przed sobą sezam
Ale co tam mamy totalne szczęście
Gramy co kochamy najczęściej
Nasuwa się pytanie czego chcieć więcej?
Może po prostu mamy złe podejście
Myślę, że nawet mając miliard w rozumie
Nie potrafiłbyś tego zrozumieć
Póki co w sumie muszę to unieść
Gdy pasożytem staje się konsument

Wszędzie dwóch zawodowców kontra stu konformistów
Mówią, że jestem mistrzem słowa
A czuję się niczym pastuch
I chyba brak mi słów
Tony kontrastów z mej nadziei zrobiły Tiramisu
Wieje mi realizmem, kocham ojczyznę
Która ma system wyciskający nam na moralności bliznę
Co dzień przez biznes tracę swą podobiznę
Honor przypomina mi na wynos tanią chińszczyznę
Walczyć o wizję czy wygodnie wyżyć połykając truciznę
Szacunkiem w środowisku nie nakarmię rodziny, prędzej zawisnę
W powietrzu jak Trinity w Matrix'ie jak woda w Wiśle skisnę
Stoję na rozwidleniu, powietrze cuchnie nibylandii tragikomizmem
Etyka myli mi się z debilizmem
Liznę misie, blant mi tli się, mitlich fluchel
Tomku Lisie jak chyba wiem co z tą Polską
To malinowy soviet mental kisiel

[x2]
Prawda gorzka jak chwila słońca tu krótka
W Polsce sprzedaje się tylko godność i wódka
Prawda gorzka jak chwila słońca tu krótka
Sztampa, plagiaty, kiełbasa, disco i wódka
PONO:
Nie ukrywam, że mam na to wszystko wyjebane,
Nie jestem baranem co pierdoli, że ma przesrane.
Większość jest zakazane i tak z tego co robimy,
Lecz nie ukrywam, że, że my to pierdolimy.
Rodziny, dziewczyny - to jest dziś priorytetem.
I nie ukrywam, że chcę zadowolić swą kobietę.
Nie jak przedtem kiedy się melanżowało,
Choć nie ukrywam, że mi coś z dzieciaka nie zostało.
I oby się działo i nie ukrywam - chcę więcej.
Kiedy jest mało, bierze się sprawy w swoje ręce.
Oby nie brakowało choć dużo mi nie potrzeba,
To nie ukrywam, że, nie interesuje mnie bieda.
Od powszedniego chleba nie okrywam swych poglądów,
Jak wiesz o co biega to wiesz też, że jest w porządku.
Dziś więcej rozsądku jest niż samego szaleństwa,
I nie ukrywam, że do dziś szaleć nie mogę przestać.

FOKUS:
Nie ukrywam, że ukrywam się kiedy wracam z koncertu
Ta praca łeb urywa, dobrze, że mamy to w sercu
mam kaca, nie ukrywam, tańczę kiedy płonie dywan
robię sound check son, powiedz jak się nazywam
To była chyba ta biba kiedy film się urywa,
słowne punche, krzyki opętańcze, ktoś to nagrywał, tak już bywa.
Nie przepraszam, nie pamiętam, wybacz, wynajmiemy detektywa
długie saample na wiwat, nie ukrywam.
Białe plamy to nie Antarktyda.
Styl nieokiełznany, można by powiedzieć dziwak
choć wolę być określany 'pojebany jak Hannibal. Lecter'
tyfytyfy
Rozpieprzę cię, bywaj
Takie leszcze z kompleksem to nie ta liga.
Wchodzę na backstage zrób przejście, pierdol celibat.
Zrób sobie zdjęcie i wywiad, nic nie ukrywam.
Chcę tego częściej im więcej gram i wygrywam
chcesz to wyzywaj.
Po mnie to spływa, teflon i kevlar.
Nawarze piwa, nazywaj to jak chcesz, ja nie dbam.
Jebana królewna, na imprezie była szmatą
miała telefony dwa, chłopaka i alibi na to.
W twoim oku drzazga, bo w moim życiu jest jazda
jestem niczym terminator, przy czym, przy tym jestem gwiazda
robię raz dwa, to remont, patrz i ucz się pokemon
wchodzę ja. I mój demon i rozniesiemy pół miastaa.
Klaskaj, klękaj, ziewaj, mlaskaj, polewaj
nie przyszliśmy czytać książek, przyszliśmy się tu najebać
mówię za mnie i przebacz, można się było spodziewać
oryginaalnie na Freda, nie ukrywam się, nie da
lubię być tam gdzie mnie nie ma i lubię cię olewać,
możemy Sangrie pić albo Shiva's Rega wyjebać,
to momentaalnie nie ukrywam się, nie muszę się bać,
bo jest normaalnie.
Nie baw się w szpiega kolega.
1.[Hades]
Nie kupuje tego co nie bedzie mi potrzebne,
Sam zdecyduje co jest dla mnie najlepsze
Skurwysyny próbują mi zabrac energię,
Nie kontaktuja bo to z deka niedorzeczne
Knują, zwęsze ich, chuj w dupe chujom
Wbijam w ich oferte nie inwestując
Gram bezbłednie, czym była by ta gra beze mnie
Wazniejsze chyba czym był bym bez niej
I jak widac liczy sie podejscie
To raz dwa to respekt
Teraz pokaz na co cie stać
Widze że bierzesz tylko to co w cenie
Hajs bedzie zawsze tylko brudnym papierem
Elementem element jest, niczym ponad to
Nie kupuje ściem ukrytych pod zdrapką
Nie biore nic za darmo jeśli masz słaby towar
Wole łeb ogarnąć, aby sie orientować
Co i jak kto, kiedy i za ile to istotne,
Żeby oddzielić pierdolnik i porządek
To jasne jak słonce
Biznes nas spycha na drugą stroną
Ciemna część księżyca
Zresztą słychać więc się przyzwyczaj
Będę pisał dopóki oddycham... taa

Ref:
Ja nie kupuję kłamstwa, bo nie stać mnie na to
Nie daję w zastaw bo potem nie płacą
Kolaboracja 022 i Kato
Miłość za hajs? Chcesz to graj na bogato x2

2.[Fokus]
Pozdrawiamy wszystkich, oto lecą rymowane pociski
Co rozniecą, co nie co pyski jak błyski
Żar w sercu meliski whiskey
Johnny’ch i Walker’sów, Jacków i Danielsów na miski
Myśmy tutaj przyszli bo jesteśmy na misji
Lirycznie was zniszczyć tak żebyście wyszli czyści
Dzwoń pod 112 to są własnie terroryści
eF do Ka do eS i Hades my kradniemy myśli
Nawet jeśli nie myślisz
Nie kupujemy wszystkich
Podaję grabę, nie musimy być identyczni
Zdaję se sprawę, ale ktoś tutaj mówi chińskim
Kawa na ławę twój mandaryński znają nieliczni
Napadam zatem na ten temat rapem
Kłade na to łape, gdyby były tańczyłyby dziwki
Nie kupuje, nie płace za ten patent
Jestem tu dla bliskich
Pozdrawiamy wszystkich

Ref:
Ja nie kupuję kłamstwa, bo nie stać mnie na to
Nie daję w zastaw bo potem nie płacą
Kolaboracja 022 i Kato
Miłość za hajs? Chcesz to graj na bogato x2

3.[Hades]
Chowam mój hajs do kieszeni
Nie kupuje kłamstw, nie kupuje ściemy
Nie chce sie targować, to nic nie zmieni
Zobacz moja decyzja nie zależy od ceny
Jestem tego pewny jak własnych krewnych
Jak tego że Wisła nie przepływa przez Berlin
Jak konsekwencji życia na krawędzi
Jak tego, że czarne złoto zamieni się w diamenty
Nie ma co sie pieścić, na bok sentymenty
Nie kupuje sterty błędnych ekspertyz
Znam smak zemsty V jak Vendetta, H jak Hades
Ścierwa nawet nie próbuj mi sprzedać
Nie ma znaczenia przypał czy przewał
Wiedz, że nie da sie zrobić w chuja tego skurwiela
Ostrzegam, bo nie potrzeba mi badziewia
Teraz sie nie wypieraj, o nie
[x2]
Trzeba mieć jaja, jak Super Saiyan, a ja je mam
Właściwie ma je moja faja, a ja stawkę podwajam
Ty masz zajawkę, masz rap grę - spierdalaj
Ja piszę jak jest i to podpalam

Jest napisane, gdzie mają chodzić, co mają mówić
Co mają robić by w sobie Boga zbudzić
Co ja mam zrobić? nie lubię ludzi, wiem o co chodzi
Nie lubię godzić się na coś co mi nie podchodzi
Nie lubię nudzić, mam w dupie i mnie nie obchodzi
Co mówią ludzie o mojej dupie i o bozi
Wiem co wychodzi mi, to samo co ci nie
I kiedy mówię A, barany mówią...
I nawet jeśli jedna na dwie owce czegoś chce
To chce sprzeciwić się, a to jest głupie
Bo nawet jeśli jedna w grupie chce sprzeciwić się
To wilk i tak ją zje i ma to w dupie
Siedzę na ławce, bawię się telefonem
I zaraz przyjdzie ziomek, zapierdolimy się gibonem
I dzwoni dzwonek i słyszę go w słuchawce
I myślę - kurwa mogę uważać się za znawcę
Kolejna seria o ustawce na ławce, o trawce i zajawce
Może czas myśleć czego w życiu ja chcę?
Może czas słuchać siebie, nie ziomów na klatce?
Może czas zrobić coś, nie czekać aż się zachce?
Jest przejebane, jak ludzie mają nasrane
A jeszcze bardziej wkurwia mnie, że mówią to w membranę
Prawdą stają się słowa, które są wydrukowane
Bezpardonowa walka o przetrwanie, sterowane
Bo jesz to co jest, czytasz to co masz czytać
Wciąż nic nie chytasz, pytasz po to, by pytać
Chuj mnie to boli, ziom, skończ pierdolić
Chuj mnie to boli, tylko skończ (skończ)

[x2]
Trzeba mieć jaja, jak Super Saiyan, a ja je mam
Właściwie ma je moja faja, a ja stawkę podwajam
Ty masz zajawkę, masz rap grę - spierdalaj
Ja piszę jak jest i to podpalam

Jest przejebane, jak ludzie mają najebane
To, że mam dojść zostanie wykrzyczane, będę chamem
Powiem to wprost, masz coś? to idź już stąd zanim wstanę
Jak jesteś gość to wyproś się i całuj klamę
Mam w sobie złość, masz w nosie kość? mam w sobie ranę
To jest to coś, za co postawiłbym pod ścianę
Nie znają, szyją i mają pouszywane
Tak to jest jak ktoś ma coś niepoukładane
Chuj z wami, ulicami na uszach noszę ból
I z wami tymi ulicami muszę, bosh
Serio, wystarczy, że mam to w telewizorze
Tam, to pomiędzy debilami w stereo, w kolorze możesz
Stul pysk suko - mówię to pustym dupom
Mówię to im i udupom
I chuj z tym, to nie ma nic ze sztuką
Mój styl mówi - stul pysk, nie gadaj głupot
Jest przejebane, jak ludzie mają najebane
Co siedzi w głowach? słowa wciąż te same, powtarzane
Puste jak browar szósty, siódmy, ósmy, zdanie - znam je
Znam je na pamięć, mam je zapisane, pojebaniec
Mam tego dość, masz w głowie coś? masz swoje zdanie?
Ktoś daj ci głos? masz ci los, proś o wysłuchanie
Bo pierdolisz, jak stary alkoholik
Ja słucham i mnie boli, bo nie wierzę, że można aż tak pierdolić

[x2]
Jesteś głupi
Na Wyspach mówią - stupid
Za oceanem mówią - stupid
Więc stul pysk suko, żeby się nie wygłupić

[x2]
Trzeba mieć jaja, jak Super Saiyan, a ja je mam
Właściwie ma je moja faja, a ja stawkę podwajam
Ty masz zajawkę, masz rap grę - spierdalaj
Ja piszę jak jest i to podpalam
Ref.: x2
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą

FOKUS:
Powiem tak:
Ten track po zakrętach
Centralnie walnie w oponenta
Generalnie nikt nie pamięta
O elementach to elementarz yo
O to Fo syn prezydenta depta Ci po piętach
Flow rezydenta flow
To potentat po procentach
I po skrętach na patentach bez elo absolwenta yo
Chłopcy i dziewczęta
Liryka wygięta
Ktoś was opętał (oh no)
Nie bądź taka spięta
Znowu będę klął
Ta muza jest przegięta

Ref.: x2
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
Desperados
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą

RAH:
Hipnoza PFK wirtuoza
Poza obszarem Rem, poza 3 wymiarem
Z M-ów, miasta ze snów, słów harem darem
Larmo znów niczym Makita z udarem ma parę
Yo lolita ściągaj klapki
To nie dolce vita
Mi ta dynamika chyta serce i wizyta
Stoisz wryta, Rahuene z oczu Ci czyta
O nic nie pyta boś pospolita jest kobita
Oś - współrzędne - lokal wybrany mamy
Niezbędne - pokal i many many
Bezwzględne total spontamy damy
Koło błędne - polej zanim zwiędnę

Ref.:
To co słyszysz
towarzyszy
Nocnym wypadom
Desperados
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą
Literat
Wszystko chwilą jakbyś znał tych w aparacie
Jesteś dorosły, więc sam sobie radź
Na błędach nabierasz doświadczenia
Kolejny wschód słońca, i znów się coś zmienia
Nie potrzebuję cienia, by ukryć swe pragnienia
Martwić się tym co było (po co?) tak, to nic nie zmienia
Tak dużo, a jednak mało czasu
Za razem, pełnym gazem przez życie toniesz w jego toni
Pomysł za pomysłem goni
Coś w głowie świta
Życie ciągle przed oczami wita, ciągle znika, ciągle gdzieś ucieka
Płynie tak, jak rzeka
Narzekać każdy potrafi
Nigdy nie wiesz, kiedy szansa znowu ci się trafi
Kiedy szansa znowu ci się trafi. Aha...

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Bezużytecznie, przecież nie będziesz żyć wiecznie

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Po co wiernym być, o sukcesie tylko śnić?

MC Falograf
Musisz stać twardo przy swoich ruchach
Nie łam się, nie zawsze będziesz lądować na poduchach
To wszystko zależy od bojowości twego ducha
Nie przejmuj się, tylko mnie posłuchaj
Marzysz o kasie, teledyskach, ładnych dupach
Nie dla psa kiełbasa, ty tylko o łatwych łupach
Tu praca się liczy
Kiedyś leżałeś na niewygodnej pryczy
Teraz stać cię na łóżko wodne
Nie osiągniesz sukcesu, jeśli to dla ciebie tylko modne
To musi z ciebie wypływać
Musisz to lubić i na nowo odkrywać
Lubić to tak jakbyś patrzył w lustrzane odbicie
To niedobrze jak wypowiadam życzeń mnóstwo zamaskowanych skrycie
Lampka, kłamstwo się świeci na pulpicie (pip, pip)
Na gorącym uczynku oszukam skrycie
Byłeś diamentem, skończyłeś na dolomicie
Gdzie propagują takich cech nabycie.
Aaa... nie mam pojęcia, nie jestem leniem, zawsze do przodu
Nieodłącznie ze swym korzeniem
Ciągle w pogoni za swoim cieniem
Osiągać sukcesy, zadowolony własnym mieniem
Pić o lepszym jutrze ze spokojnym sumieniem
Złudzeniem kończy się wiele inwestycji
Trzeba dotrwać do końca tej edycji
No i nie zmieniając swej pozycji
Nie tracić czasu na niszczenie opozycji

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Bezużytecznie, przecież nie będziesz żyć wiecznie

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Po co wiernym być, o sukcesie tylko śnić?

Fokus
Nie marnuję czasu na głupoty
Nie marnuję czasu na odloty
Uwierz, poznasz mnie po tym
Nie marnuję czasu na kombinowanie floty
Tak, jak nie marnuję czasu na nie wpadanie w kłopoty
No co ty? Ej, MC na mikrofonie
Nie marnuję czasu na sprawy palące, kiedy każda płonie
Nie marnuję czasu, gdy kłopoty siedzą na smoczym ogonie
Nie marnuję czasu
Koniec z rymowaniem
Każda na znormalizowanie czasu pracy
A nie, nieustające się opierdalanie
Znasz to, po prostu
Nie mam czasu na nie
Mam własne zdanie w temacie "czasu planowanie"
Nie marnuję czasu na rozwiązywanie spraw
Chyba, że w snach, kolorach koralowych, brat
Nie marnuję czasu na wysłuchiwanie braw
Stojąc w galerii sław, jak holenderski stuff
eFOKa, nie marnuje czasu dziś w obłokach
Nie marnuję czasu i w ogóle wszystko OKa
Nie marnuję czasu w poszukiwaniu Sherlocka
Do zagadkowej sprawy, znikam, jak czas na blokach

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Bezużytecznie, przecież nie będziesz żyć wiecznie

Po co tracić czas
Stać w miejscu jak głaz
Po co wiernym być, o sukcesie tylko śnić?
Fokus
Powiem powoli , czego nie uczą w szkole
Prawda nas wyzwoli , wiem to bo wiem to boli w oczy kole
Uczą nas jak nie myśleć brat w imie kontroli
Nie robisz nic , a świat poddaje się ich woli
Powoli , od początku Boga nie ma
Nikt go nigdy nie widział .co? masowa schizofrenia?
Jesteśmy sami , logika jest nieubłagana
Odkąd kręci się ziemia zabijamy w imie Pana
A Twoja wiara została wykorzystana by zabić
Nie padnę na kolana przed mordercami ubranymi w habit
Kto ma największy zysk ? kto ma najbardziej uśmiechnięty pysk ?
Kto się najlepiej bawi ? pogrzeby i chrzty i prezerwatywy w Afryce
Ktoś chyba kpi w żywe oczy i ma tajemnice , a Ty
Otwierasz oczy , rozszerzają się źrenice , bo My rodzimy się i umieramy sami by
Zostać oszukani i myśleć , że coś mamy gdy , nie mamy nic mamy być
Sługami z przywilejami i żyć tylko wtedy gdy jesteśmy zdolni do pracy
Zapłać ZUS zapłać KRUS , potem zostaw coś na tacy
Tacy biedacy polacy to patrioci , płodzić nie usuwać bez znieczulenia urodzić
Z szabelką na czołgi do dziś , co mnie to obchodzi
Wiesz o co mi chodzi , rób to co możesz zrobić bo

Vienio
Nie da żyć się bez wody , zdatnej ludziom do picia
Choć trucie jej dziś to chyba zwyczaj
Smog zamiast powietrza , weź pooddychaj
Z Tego bilansu sam siebie rozliczaj
Bez zdrowej żywności mogą być trudnośći
Masz wątpliwośći? Zobacz otyłych w stanach
W ramach programu "Żyj ekologicznie"
Warzywa modyfikowane genetycznie
Bez kasy praktycznie , statystycznie giniesz
Pomyśl o biedzie gdy ją na ulicy miniesz
Trybem w maszynie systemowi przynależny
Od tak wielu rzeczy jesteś zależny
Bez miłości matek świat by chyba zdziczał
Tak jak bez przyrody-natury oblicza
W okolicach wojna słychać na gruzowisku
Nie da się życ w takim środowisku

Fokus
Marmurowe zamki , kośćioły nowego Boga , banki
Całe życie na kredycie , całe życie obiecanki
Jak to jest dowiedzieć się , że nie masz tutaj szans i
Że możesz dorobić się ale w Irlandii i Anglii
Będzie gorzej , chyba sezon polowań otworzę
Gdy nie daj Boże wyląduję w szpitalu pod nożem
Mowię Ci strach się bać o każdej porze
Popłakać się czy śmiać? Nic nie pomoże
Mamy butelki z benzyną i kamienie
W literze prawa manifestacja to zgromadzenie
Otoczyć ich policją niech mają swe przedstawienie
Ta demokracja napawa mnie obrzydzeniem
Obawiam się , że nic nie zmienie mam przeświadczenie
Że błagam o zauważenie
I byłbym się nim napawał gdyby nie to , że moje istnienie
To moja prywatna sprawa , bo teraz pieniądz jest w cenie
Sumienie to jakiś kawał
Jak będziesz miał wtedy będziesz wydawał i będziesz chciał
Zaspokoić sztuczne pragnienie , świat będzie chciał
Sprzedać Ci Twoje marzenie , to będzie czyjeś marzenie
Żebyś je kupił baranie po cenie naj
A i tak kraj może Ci je zabrać
Kupuj wspomnienia najlepiej na wyjazdach
Raz , dwa mija czas zabija nas rutyna
Zawija się blancina jest i butelka wina bo !
Jestem tutaj jak strzała zatruta
Mas i pospólstwa skopię z buta
Jestem tutaj jak strzała zatruta
Mas i pospólstwa skopię z buta

Czas na miasta Kast liryczny najazd
Przyswajasz? Jestem tuta Jest faja z THC
A ja najarany na maja...
Na maksa a jak inaczej w KC
Co nie no te taką mam pracę
Naprowadzam pociski na cel
Ten kartel w padace zatapia głowice
Nigdy vice versa
W wersach Katowice
Jak Wersal centralnie
Sprawdź jestem tutaj
W ciszy pozatapiane dłuta
Usłyszy ten Który kopci jak huta
W ciągnie dym jak druta
Sprawdź jestem tutaj
Jestem tutaj miasta kasta adiutant
Dzisiaj w stylu stylu Wu a nie Wu-Tang
Nie miej mnie za fiuta
Gdy jaja gang RUTA złamie
I zjem majka jak mutant
Jakiś twój (blee...) obrzydliwy zielony
To prawdziwy hardcore popierdolony
Spójrz na to z tej strony
Już dawno spalony był bym
Gdybym jadł niemyte mikrofony
Ty seryjnie?
Chcę to powiem że kablem
Popchnę potem zatem bądź bratem nie Ablem
Opłaca się jak butelka z wiadrem
Sprawdź motyw po wiadrze
Wczoraj statyw zjadłem
Jeden - kłopoty
Dwa - gastrfaza
30 złotych i czwarta faza zaliczona
Hazard jest częścią biznesu
Lecz wiesz jak jest FKS znaczy bez stresu
Czy też sprawdź to znaczy co? literatura?
FKS - forma, konstrukcja, struktura
Prawda jest taka trudna jak matura
Ja strugam wariata ty topisz się w biurach

Jestem tutaj jak strzała zatruta
Mas i pospólstwa skopię z buta
Jestem tutaj jak strzała zatruta
Mas i pospólstwa skopię z buta

Zdupiaj tutaj robię co chcę dzieciaku
Wiesz jak? podoba mi się tu jak bo chcieć jak
Ja chcę trzeba mieć jazdy stulecia
Sprawdź najlepszy hip hop na własnych śmieciach
Najlepszy hardcore ust miasta kast pasja
Łomotam ustami miasta kast ja
Jasna akcja zamiast w konspiracjach
Biznes psuć z uczuć ma płynąć ma racja a nie
Ściemy tanie ktoś za nie dostanie lanie
A nie PLNy panie i panowie jestem w stanie dać odpowiedź a nie
Juta na zarzuty spruty w banie
Rymowanie na tematy i bez też
Wiesz jak jestem tutaj ty bestia w kwestii
Szukany w jaraniu i new jak prototyp
Zdanie w zdaniu jak stereotyp
To moje loty i pierdolę ploty
O czym to ja... aha jestem tutaj
Jestem, palę w refrenie kopię z buta
Jeszcze nie odlegle jak Kalkuta
Ble ble ble na stopy i werble tutaj
Utajniony jak akta
Katarakta
Dla umysłów słów nie opartych na faktach
Fakt jak każdy inny a jak piach w oczy
Mach w płucach i zaskoczy
I ci jak zapadka także
Jakże to inaczej może być fakt że
Jestem tutaj wiesz niczego nie zmienia
Tak sam na sam namawiam do myślenia

Jestem tutaj jak strzała zatruta
Mas i pospólstwa skopię z buta
Jestem tutaj jak strzała zatruta
Mas i pospólstwa skopię z buta
Czasami muszę się przejść, po prostu
Zejść gdzieś z trasy
Wejść tam, gdzie mnie jeszcze nie było
Na wczasy pójść, puścić play
Uwolnić się od wszystkich myśli
Ej, sklecić je przede wszystkim
To instynkt, mam kilka bliskich mi miejsc
I chodzę tam sam kiedy wyruszam na rejs
To jakby balsam, bal samotnych serc
To walc i salsa, sala balowa ma sto wejść
Original sound zaproszonych do tańca
W te strony mógłbym policzyć na palcach
Stęskniony chwil, kiedy na mieście chill-out mam
Każda chwila mija miliony lat nam
Wbijam tam, nawywijam wam i cya
Zabijam czas, czuję jasno, przemijam
Omijam miasto, idę tam, gdzie mnie nie ma
Nie ma mnie, zastąp mnie na ten temat
Wchodzę w betonowy las, oddalam się od was
Mam teraz czas, spokojnie opadam do dna
Jedna z tras, pod powierzchnią setki gwiazd
Swobodna transformacja w głaz
Jak z okna widok mam tu idąc
Podwodna miłość i dom, freedome
Górnolotna jak gaz i jeszcze raz
Jak z Atlantydą się wynurzam
Słońce i burza, z końcem się rozchmurza
Świat odbity w kałużach, zauważ
Na uszach muza porusza odnóża
Wyruszam, w podróżach czas się wydłuża
Właśnie duża kropla spada
Jeszcze mży deszczem, dreszcze
Eskapada ta trwa nadal, zapadam w stan
Opowiadam o tym co badam
Ta kropla wody nadal opada
Zbieram dowody, spadam za nią do wody
Sam się nagradzam koroną z wody
W formie nagrody świat odpowiada mi

[x2]
S do P do A do C do E do R
Nie bój się tych kilku kropel

[x2]
H do I do P do H do O do P
Masz hi-hat, werbel i stopę

Złapię te kilka kropel...

Złapię te kilka kropel
Może to dobrze mi zrobi
Gdy wszystko wychodzi bokiem
Świat staje się tylko widokiem z okien
Złapię te kilka kropel
Muszę natychmiast gdzieś pociec
Muszę, bo tu się uduszę
Wyruszę, pomimo tego, że zmoknę
Złapię te kilka kropel
A martwić będę się potem
Teraz już nic mnie nie trapi
Jestem myślami w Saint Tropez
Złapię te kilka kropel
Nie straszny mi ten groch z nieba
Idę przywitać się z mrokiem
Krótki spacer, krótko i na temat

[x2]
S do P do A do C do E do R
Nie bój się tych kilku kropel

[x2]
H do I do P do H do O do P
Masz hi-hat, werbel i stopę

Przechadzam po bezkresie, moknę
Lecz to zupełnie nie ważne
Pusto, żaden głos się nie niesie
Słychać tylko szum wiatru i szeleszczące gałęzie

Złapię te kilka kropel

I tak się przechadzam po bezczasie
Czasu ni ma, czas się mnie nie ima
Ale klimat, czas stracił zasięg
I nic tu się kupy nie trzyma
W duszy falował spokój, wokół zadyma
W sercu ogień, dookoła zima
Ref:
Jeśli masz w sobie seks to to tańcz,
Jeśli znasz ten tekst to go dokańcz,
A jeśli znasz sekrety tańca to to tańcz, to tańcz, to
tańcz, to to tańcz, tańcz. /x2

Fokus:
Jestem przy tobie i w tobie i w twojej głowie,
I wiem co robię, gdy puszczam obie dłonie w obieg,
I czuję jak pulsuje twój krwioobieg.
Zapadasz w letarg, wtedy kiedy dotykam cię tam,
Ej sama powiedz co cię podnieca u faceta?
Jak zamachowiec mam plan docieram tam gdzie meta,
Poczekaj dopiero pierwszy etap. Forteca.
Mogę cię złamać mogę obiecać.
Jesteś z kości Adama skonstruowana,
Kobieca kobieta pełna kobiecości.
Przyszłaś tu sama rozpoczynam pościg,
Chcę ustami omamić cię bez litości.

Ref:
Jeśli masz w sobie seks to to tańcz,
Jeśli znasz ten tekst to go dokańcz,
A jeśli znasz sekrety tańca to to tańcz, to tańcz, to
tańcz, to to tańcz, tańcz. /x2

Pezet:
Czujesz jak krew pulsuje ci w żyłach?
Wiesz? Chcę wiedzieć jak całujesz bo dostaję świra.
Kiedy tak patrzysz, czas zatrzymał się.
A może chciałem żeby się zatrzymał, wiesz?
Ty wiesz czego chce i nie mogę już wytrzymać.
Myśli mam brudne i lepkie jak ślina.
Ciało masz miękkie i giętkie jak lina,
i czuję że mógłbym umrzeć gdybyś dla mnie tańczyła.
To taka chwila, że brak mi lepszych słów.
Chce odlecieć, w sieci być jak Douglas z Demi Moore.
Ty i Ja - Królowa życia i Król,
i chyba mi odbija gdy wyginasz biodra i brzuch.
Wyglądasz tak jakbyś mi się przyśniła
.Wypijam do dna choć to tylko woda i lód,
I spoglądasz tak jakbyś tu była,
i cały świat jest jak twoja mowa ciała i ruch.

Ref:
Jeśli masz w sobie seks to to tańcz,
Jeśli znasz ten tekst to go dokańcz,
A jeśli znasz sekrety tańca to to tańcz, to tańcz, to
tańcz, to to tańcz, tańcz. /x2

E-Ej! Czujesz jak krew pulsuje ci w żyłach?
Czuję jak pulsuje twój krwioobieg.
Chce wiedzieć jak całujesz bo dostaje świra.
Chce ustami omamić cię bez litości.
Myśli mam brudne i lepkie jak ślina.
Zapadasz w letarg, wtedy kiedy dotykam cię tam (gdy dotykam cię tam)
To moje alter ego, albo tego drugiego, oboje ruszamy głową do tego x4

Wchodzę, pękają szyby.
Głośniki Toshiby. biała Honda tak to wygląda, nic na niby.
Nic nie widziałeś, miałeś zwidy, ja plądrowałem wtedy twoje płyty CD, nie było cię przy tym.
Co dzień jestem jak gdyby typem jak inne typy, w nocy kręcę przemytem, nie ma lipy, jestem VIPem
W mieście mam wszędzie wejście, więc zmień podejście i zrób mi przejście.
Jestem tu częściej niż ty i ty.
Fakty i mity z życia elity.
Dzisiaj wciskam ci kity. kilka niesamowitych przy tym.
Wożę się z szykiem.
Płacę platynowym plastikiem i ty nie jesteś dla mnie zawodnikiem.

To moje alter ego, albo tego drugiego, oboje ruszamy głową do tego x4

Weź se daruj
Srebro nie nikiel fele alu.
Bez żalu robię dile na legalu z wykrzyknikiem.
Weź nie czaruj, zlewam cię lewym sikiem.
Mój Desert Eagle z tłumikiem kończy twój weekend migiem.
Puszczam muzykę rykiem silnika.
To auto to unikat, pełna automatyka.
Pojawiam się i znikam, pojawiam się zazwyczaj pogadać o wynikach, żadna metafizyka.
Miejski syndykat.
Od Ronda wita La Onda klika.
Ta bomba tyka.
Tak to wygląda dla laika.
Tak to wygląda i nie wnikam.
Nie wciągam, nie sypię, nie sypiam- następna wizyta- znikam.

To moje alter ego, albo tego drugiego, oboje ruszamy głową do tego x4
Chuj ci w dupę, już jesteś trupem.
Ha! Hadouken!
Kiedy ja mam bazookę robię to z hukiem, kiedy się skupię,
wtedy rozdupię ciebie na loopie profesjonalnie, werbalnie,
fenomenalnie, centralnie i minimalnie pojedziemy po kosztach.
Nikt nie odnajdzie poszlak no bo niczego nie będzie można znaleźć,
wcale robię to w szale robię to tak że ciebie rozwalę nikt cię nie pozna,
ale będą w szoku, dalej oto Fokus, spalę ci pół bloku skurwysynu,
daj spokój, no bo będę solą w twoim oku,
kiedy przybędę solo, blokuj działam w amoku.
Napierdalam jak pory roku - hokus pokus.
Stań, spójrz w otchłań mego wzroku,
mam już dość tańczenia wokół mnie i tych podskoków.
I kiedy będzie dym wtedy, kiedy będę musiał być w nim najebię im z tobą u boku,
poczuj z tobą u boku, poczuj.
Stań, spójrz w otchłań mego wzroku,
mam już dość tańczenia wokół mnie i tych podskoków.
I kiedy będzie dym wtedy, kiedy będę musiał być w nim najebię im z tobą u boku,
poczuj z tobą u boku, poczuj.
Gdyby zsumować miarę bluzgów ma mój temat
To miałbym chyba moc Wezuwiusza w Pompejach
Hola, hola, wracam w koleżkę, który przeholował
Tora, tora, tora, poka, podaj, oddaj
Rookie of the year poznasz, po słowach, zobacz
Gubisz ziomek sens, a to najlepszy towar
Nic to, dwadzieścia trzy po dziewiętnastej
Wsiadam do busa, bit w uszach i ruszam
Tam do studia, tam u nas, bo to ma pływać
Jak 3H kiedyś, kumasz? yyy, tak to leci u nas
Piwo, drugie, trzecie, idę po następne
Bibuła, temat, zmieniam myśli jak crossfader
Przerwa, stukam esa do dziewczyny
Alkohol, kartka, pensja idzie w dwie godziny
Zmieniam flow, siadam nad kartką no i piszę te wersy
Chcesz to mieć, to jak kiedyś moda na convery i vansy
Rozterki i zbiór punchy, oddech, jeszcze raz, raz, dwa, trzy

- Poproszę o bit.
- Proszę.
- I o refren na tym bicie.
- Czekaj muszę go zapętlić.
- No, ja też się muszę zapętlić.

Prawda jest naga, saga trwa nadal, ja będę gadał
Spada na was jak huragan bragga kaskada słów gada
Znów wypada na łów łowca głów, siadaj
Osiadam, opowiadam, obadam i spadam
Totalna zagłada, gin i oranżada
Czyni czy nie czyni, jesteśmy niewinni, spadaj
Ja jestem nadal do specjalnych zadań tutaj
Mam to na uszach i wyruszam tutaj z buta
Około siedemnastej idę miastem
Myśli własne, hej, około piętnastej już mnie nosi, mam jazdę
O osiemnastej jestem na osi i nie zasnę, play

[x2]
Wchodzę do kabiny, sekundy, minuty, godziny
Momenty, czyli co robię w danej chwili
Jak Nas - all i need is one mic, sprawdź nas
Tak działa, yyy, jeszcze raz

5cet, mam napisane linijki
Tylko puść rec. ziom, wchodzę do kabiny
To nie kino grozy tylko polska wersja
Robię tutaj Grozny i nie mogę nawet przestać
Cztery lata temu zacząłem grać, to jasne
Miałbyś hajs, gdybyś postawił banknot na mnie
To jest to, co daje technika nam
Kręci się melanż na Technicks'ach, aj
Mam flow, mam to czego szukałem dziś w rapie
A na początku nie siadałem nawet w bit, łapiesz?
Hi-hat'y, co wyznaczają jazdę
Tak, te wersy mam, którymi cię zmiażdżę
Z mic'em, jak konferansjer, po prostu gram, hej

- Co mam jechać? Ja nawet nie wiem w którym to jest momencie człowieku... nic nie wiem
- No ale to masz tekst swój, nie? W podkładzie.
- No właśnie mam go w tekście ale nie wiem czy mam go na przykład napisanego, bo jak nie mam napisanego to [??].. Poza tym go zapomniałem, bo byłem Ć... wczoraj napisałem. Musimy go znaleźć!

Orange, SMS'y do żony
Jestem ustawiony, jestem uspokojony
Brony, jointy i ziomy, mikrofony
Jestem zadowolony, tylko ja i moja przestrzeń
Tracki i bity, nuty i hity
Płyty i klipy, stopy i basy, werble, hi-hat'y
Baty i gnaty, igły, loty i slipmaty
A tak poza tym, to nic poza tym, kumasz klimaty
Ty jesteś kumaty, a ja jestem nie kumaty
Pisane na kolanie tekst za tekstem, dwa światy
Stoję, kabina, czas się zatrzymał
Odpływa adrenalina, to jest tak, ja zaczynam
Pękają szyby, weź się nie napinaj
To jest to miejsce dla prawdziwych - studyjna kabina
Finał, pot, krew, łzy, rymy, ślina
Za każdego prawdziwego skurwysyna piję teraz drina, trzymaj

[x2]
Wchodzę do kabiny, sekundy, minuty, godziny
Momenty , czyli co robię w danej chwili
Jak Nas - all i need is one mic, sprawdź nas
Tak działa, yyy, jeszcze raz
dla tych co wiedzą, co mają wiedzieć
f.o.k. 1-9-9-7 - 2000

definitywnie jestem smokiem
zostałem rażony dumą
tak jak gumą "Center Schock'iem"
sprawdź to, bo to nie przejdzie bokiem
bo na bok rzucam okiem
krok za krokiem zdobywam szczyty
składam materiał na płyty
rok za rokiem jestem coraz bardziej z tym obyty
i w rymy obryty
podczas gdy ty jesteś skryty
jak pies zbity z tropu
tak jak basen jest odkryty
ja jestem otwarty dla hip-hop'u
dzień dobry
w chodzę do elity już po skoku
w '96 roku na widoku
hip-hop jak kolorowa widokówka zza granicy
robi się na dzielnicy
po okolicy
łepki takie jak snują się jak lunatycy
idealiści i niepoprawni romantycy
słuchając o miecznicy ceremonii
i dają, mają, ostatecznie to coś
co kachają i z czym się utożsamiają
mają deck, wydają na sprzęt i naciskają REC
track zapełnia się w niespełna rok
na Bogucicach wykluwa się Smok
i, wypluwa słowa jak spluwa maszynowa
srawdź to, połowa '97
nowa rewelucyjna forma tekstowa z WWA
po półtora roku miasto KC odpowiada
przedtem czeka, na laurach siada
słychać w wywiadach że gada, nadchodzi era gada
F.o.k.u.s.m.o.k. skrzydła rozkłada jak karty
rymy tu to sporty extremalne jak gokarty
wierzę w siebie nie liczę na farty
robię hip-hop bo jestem uparty
bo jest tego warty
bo daje mi tyle ile daję mu ja
jest jak kobieta idealna
trwa czy nie do końca
kocha i pozwala odbić się z dna do słońca
ba, czuję się jak Ra
kiedy ta muzyka adoruje mnie z głośnika
połamię ręce temu który palce mi w to wtyka
w oczach krytyka spaczony obraz tyka fanatyka
w sercach przyjaciół czeka jeszcze luka na człowieka
oto moja przystań
i mówi "przestań bo życie ci przez dłonie przecieka"
to rzeka, żyj tak jak gdyby delta była niedaleka
brzegiem będzie ci kraina miodu i mleka
pamiętaj czas każdego biegnie do przodu nie zwleka
EKG i lekarze pokazali że F.o.k. (obecny)
nie jest nieśmiertelny, dolega
życie z mieczem Damoklesa to padaka z deka
nie uważasz? spróbuj
życie jest niezdrowe a sufity zawsze są gotowe
żeby spaść na głowę
przysłowiowe kruki kraczą
chłopaki i tak tracki znaczą
powiedz wszystkim że wszyscy zobaczą
i udowodnij to, tak jak mistrz Fo
że jesteś niepowtarzalny
tak jak każdy bo
świadome bycie unikatem to rządzenie światem
posługuj się tym atutem jak granatem
i rządź, a nie bądź rządzony
wydobądź pokłady uczucia dla każdej świata strony
uwolniony jak pocisk samonaprowadzający
zlokalizowałem cel na celujący
motyw wiodący to h-i-p-h-o-p
fenomenalne powierzchnie tnące z GOP
przecinają rymy tak jak dziewiętnasty Europę
proza każdego dnia to moja Kaliope
i modus operandi
fokus to smok z kłalajalandii
a nie Krokodyl Dundee
avanti, realia wchodzą na majqa
mają tu pierwszeństwo
tak jak miała je Łajka
w kosmosie
uczucie braci do brata
nie traci ciepła jak herbata w termosie
do czasu a czasem do granicy dzielnicy
wspolna ściema i ściemnieni zawodnicy
brzmienie podziemia i dźwięki ulicy
nabierają stężenia dzięki pracy mózgownicy
w tejże skarbnicy tak jak na smoka przystało
zbieram na dnie groty klejnoty jakich mało
to dało kolekcję
w składaniu rymów sekcję
osiągnąłem perfekcję
dlatego daję lekcję
wywołuję sensację
tak jak wirus infekcję
kontroluj akcje jeśli masz jakieś obiekcje
przeszedłem przez klasyfikację
tak jak przez mutację
oznaczam rywalizację z łóżka bitu nację
tajniki techniki czyli ataki na głośniki
triki i inne nawyki mistrza Fo z Paktofoniki
to fortyfikacje chroniące KC nację
rymy dodaję do siebie tak jak dodatnie wibracje
składam je we frakcje, gdy ty mi składasz gratulacje
znam sytuację, znam bloki i na blokach wegetację
mam dewiację, to uniwersalne wersalizacje
bez względu na lokalizację reprezentuje reprezentację
gdy zajmuję posterunek
eksploduję jak ładunek
ukazuję ci kierunek
kreuję wizerunek sceny hc miasta Katowice
przyjedź, sprawdź z bliska
blokowiska, a nie ulice
zajrzyj na Bogucice
na osiedlu Foku.s.m.o.k.
pośród stóp i werbli styków
kładzie na podkładzie
fundamenty swego łuku triumfalnego
nieuku naucz się od najlepszego
tego wszystkiego czego dotyczy rymowanie
rzucam wyzwanie i odpowiadam za nie
nastał czas na przetasowanie na scenie
a nie wodolanie
mam poprostu własne zdanie
to proste jak jebanie
nie? no te... KCE... na zawsze...
Yo, mam w sobie lajt i flow
Yo, mam w sobie lajt i flow
Yo, mam w sobie flow i lajt
Tak, yo, ok, to jest tak
Piosenka zaczyna się tak, o fiucie

Mój fiut nie jest za duży, ani za mały
Nie mam kompleksów z powodu rozmiarów pały
Nie mam kompleksów z powodu bicepsu
Za to mam katar w środku lata i w chuj tekstów
Nie znam nut, za to znam to tempo
Mam w głowie rymów w bród i ufam patentom, yo
Mam w sobie flow i tą niepojętą moc i piękno
Serce pękło, oh, yo, mam w sobie flow, oh yeah
Mam w sobie dzisiaj lajt całą noc spokojnie
Jak Tribe Could niosę w sobie lajt, bo nie hardcore
Więc daj to tutaj albo tutaj dawaj to
Mam lajt i flow, flow i lajt, yo, aight
Wściekasz się, bo gryzę cię tak jak Bitefight
Gryzę, został ogryzek z mic'a
Gryzę, bo mam w sobie lajt jak za bajtla
Mam w sobie haj jak Jamajka
Jak Ichigo Kurosaki - Bankai
Zapadła klamka a ja mam klucz do zamka
Mniej więcej taki i nie znam słów
Co mają jakiś większy sens, ej
By wyrazić to co chcę mniej więcej
Na luzaku, dzieciaku
Na luzaku, dzieciaku, posmakuj tego rapu
Jestem MC, w jednej ręce mam napój
W drugiej ręce mic na łapu-capu
I mam lajt i mam w chuj tematów
I jeszcze prędzej pędzę przez ten rajd wariatów
Nie mam w sobie funku, nie czuję bluesa
Nie jem dżemu z jazzu, więc mnie nie zmuszaj
Nie tańczę czaczy, nie lubię gitar
Mam w sobie lajt dzisiaj, tak jak zazwyczaj
Witam, aj
Wiesz, stojąc po drugiej stronie barierek
Nie zauważysz kto się wozi jak dawca nerek
Gdzież by tam - ty jako fan bez usterek i wad
Chcesz widzieć ulubiony skład dla cyferek
Świat jednak istnieje, myślisz o fuck!
A więc to tak, za cudzą kasę w dupę ci grzeje brat
Fatalny znak, a jak banalny fakt
Poezji smak i skrupułów brak pakt
Wiesz, ale niewiele jak jest
Trele-morele, czyli biznes i przyjaciele
Test mikrofonu i Aniele mój, pilnuj mnie
Bo go zdzielę gdy ozorem miele chuj
Ten, potencjalnie, mógłbym to zrobić
Ale to boli mnie moralnie
Wiesz to fatalnie bo gdy mądry ustępuje
Głupi mówi “Frajer!” a sprytny go w dupe pruje

Wiesz jak jest, gdy twardy biznes
I poezja wchodzą w kolizję
Stresy i konkurencja ostra
Ciemne interesy jak cosa nostra (x2)

Wiesz jak dzieciak są normy
Tyen któremu zwisa to jak kita lisa Witalisa
Niech laskę zasysa, bo
Dopóki będę pisał to moja polisa, flow
I technika taka disa jednego na sto, wiesz jak
Jak to co to za klika? Jak to czyja liryka?
Jak to to nikt nie fika? Ja w to nie wierzę
No bo wiesz: Jak to? To gówno nie ma odpowiednika.
Jak to “kto to”? Oto Paktofonika
Szczerze, ja nie należę do tych co dupią jak jeże
Ostrożnie, wiesz, poważnie polecą talerze
W tym co za grosz nie mają szacunku
Wiesz jak jest, frajerze
Odważnie przy sterze, drapieżnie jak zwierzę
efoka zabierze ci słuchaczy
Niczym w Napsterze MP3, wiesz co to znaczy?
W rozpaczy wejdziesz na wieżę i skoczysz
bo widzę jak patrzysz na zerową ligę
Polska, klimaty gry na Amigę

Wiesz jak jest, gdy twardy biznes
I poezja wchodzą w kolizję
Stresy i konkurencja ostra
Ciemne interesy jak cosa nostra (x2)

Postrach fachowcom od spraw interesów
Postaw na skład: Rah, Fo, Mag - żadnych stresów
I ciśnień, spontanicznie wkład przemyśleń
Bez zachłyśnięć i spięć dziś dzień
Mógłby być, ale ból wyć każe mi
A że bez marzeń żyć się nie da
W tym wymiarze, patrz co czas pokaże
Każde ze zdarzeń dażę uwagą
I widzię prawdę nagą
Jak Afrodyta a za nią Temida z wagą
Dragon
Przeciwko plagom
Gdy mówi stówa - mów dwie
Mój Pigmalion chcąc niechcąc gównie rzeźbiąć w gównie
Wiesz, już też równierz
I tak kurwa wszędzie
Czy to z kobietą swą, czy z bandytą w urzędzie
Brak pieniędzy, a cieńko się przędzie bez przędzy
“Będzie lepiej” powiedz tym którym pękają więzy z nędzy
Drżący oddech małej przy policzku, patrzę
Kto prędzej więcej zdobędzie, my czy ci krętacze (raczej)?

Wiesz jak jest, gdy twardy biznes
I poezja wchodzą w kolizję
Stresy i konkurencja ostra
Ciemne interesy jak cosa nostra (x2)
Powiedz to tak jakbyś się chciała jebać
Wiem, że to siedzi w Tobie i tego Ci trzeba
płonie w Tobie ogień od piekła do nieba
dłonie masz spocone żar ciało zalewa
nosisz w sobie płomień całą jego okazałość
nie wiedzieć dlaczego pójdziesz dziś na całość
z nieznanych przyczyn dzisiaj się nic nie liczy
przy czym nie myśl o niczym chyba że o mnie
niczym o milionie Richie Rich
mówię spokojnie z Ciebie dostojnie wychodzi bitch
mówię tańczyć idź nie jak ma żyć i tak ma być
masakra chwyć nas na kompaktach

Oh, no nie bądź taka spięta
Yo ta muzyka Cię opęta
mam flow kici kici mięta
kici kici miaaał kocie jeszcze jedna pętla x2

F do O do K do U
S do M do O do K
mam takie flow człowieku że w kilka sekund
zostaje popiół z człowieka
prawdziwy smok w oddechu
mam czysty rap a w sobie coś
co warte jest grzechu na deku wbk
robimy show na przekór i gdzie się tylko da
odpalam lont bez pośpiechu to jest ten wstrząs dla mas
ten sąd dla was test majka 1, 2
złamię ten wers dla was no bo wiem gdzie się da
się gdzie wiem bo no was dla wers ten złamię dwa
dzieścia dziewięć lat to czasu szmat na wiatr
wypluwam słowa patrz przyjrzyj się zobacz jak
można rymować wspak rymować można jak
zobacz się przyjrzyj patrz słowa płyną od tak
a tak możesz mi tylko ssać

oł no nie bądź taka spięta
yo! ta muzyka Cię opęta
mam flow kici kici mięta
kici kici miaaał kocie jeszcze jedna pętla

rap w ataku kontra punkt Ślązaku
myśl a nie potakuj dziewczyno, chłopaku
ci śmieszni ludzie z dupy pozbawieni smaku
nie kumają tematu nie kumają rapu a tu
i wszystko, widowisko czyli blisko
kręć tym dupskiem nisko dla chłopaków
pijmy wódkę, piwsko, baku wszystko
jestem pierdolonym hedonistą na track`u
F do O do K do U do S dzisiaj przekaz na status albo SMS
jutro se pogadamy ale wiesz jak jest
życie niweczy plany ciągły stres
ziomek był zakochany nie obyło się bez łez
dzisiaj biega naćpany miał emocjonalny chrzest
nawet nie gadaj z nim bo nawet nie wie kim jest
dzisiaj napierdalamy z nim bo to ziomek fest

oł no nie bądź taka spięta
yo! ta muzyka Cię opęta
mam flow kici kici mięta
kici kici kici kici kici kici kici kici

myślisz, że wszystko wiesz
ja myślę, że nie wiesz nawet czego chcesz
więc zamknij pysk odwróć się i nie mów nic
tacy jak Ty mogą o naszym życiu śnić
tacy jak Ty doskonale wiedzą, że
w życiu nie zrobili nic żeby nie było im źle
więc zamknij pysk odwróć się i nie mów nic
ona chce tańczyć tu i tak ma być
dene hastu projekt całe centrum objął
bo robię to jak ja chce nie jak inni robią
i widzę jak chłopaki drogę srebra zdobią
ja patrzę i przyswajam widzę jak swe szanse łowią
racje niebieskie pytam się gdzie tu sens jest ?
jeden za wszystkich a i tak wszyscy liczą pensję
liczy się kapucha chłopaki o tym wiedzą
a nie potrafią słuchać sami bredzą
na dupach siedzą w domach a gdy ochotę masz na romans
jedną sprawę zajmą ci innymi dwoma
za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł
pozwól mu się wydostać robię to co mówi mi mama
mój szef i dwie szefowe projekt przechodzi przez mą głowę
gładko jak pullover
w łeb jak pole minowe kto wie ? co gdzie ?
akcje osiedlowe papier pamiętasz ten dzień
jak nic chcesz być duży to ćwicz
jestem duży to kić prohibited 2000
pomysł w głowie się tli

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]

zostać w tym klimacie
na tej chacie dostać majka
to bajka ja jako z tej bajki postać
rano wstać nagrać spać na dysku pozostać
wdech - wydech thc dzisiaj sprostać
czekając na telefon śląc smsy
odrzucając stresy zostawić marginesy
na poważne tematy kładę rymy na tym
a poza tym kazi zieleń służy mi jak stewardessy
w chmurach akurat dziś pełna kultura
robię swoje jak gore aparatura za oknami pada
lecz temperatura ponad podziałami
kiedy gadam szura jak wichura
która myśli turla to w smaku dla ciebie jak wór dla chłopaków czy nie ?
no o te sprawy trzeba dbać z polotem
wypierdalam z butów jak kopnięcie z obrotem

ja wcinam się w liryczną akcję tak jak reporter
walczę o kasę w momencie kiedy pusty portfel
pilnuj swoich spraw nie wyjdziesz na idiotę wchodzę
styl hiphop miasta jak bruce z obrotem
ha ha i er jest prawdziwym powodem
nie walczę o finanse nie walczę o nagrodę
jak kapitan kloss na straży stawki stoję
prawdziwy hiphop i dziwne nastroje
w mieście gdzie każdy pilnuje interesu
łatwy zarobek szybki jak przesłanie smsu
prawdziwa jazda dokładać do biznesu
nie sztuka gdy każdy na mieście kasy szuka łepek
pełna kontrola w ręku motorola
otwiera drzwi od merola i myślisz skąd ta kasa się wzięła ?
lewy interes tak akcja się zaczęła
ludzie po głowie drapią się skąd on kasę bierze
zarabia na zieleni lub papierze
na ten temat nie mówię otwarcie i szczerze
bo w solidarność wśród tych ludzi wierze

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]
Auta, piski, dziwki na maskach,
szampan, używki, dla wszystkich Metaxa
can-cannabis, klaskaj
licealistki
szansa na miss miasta
i finalistki
raz dwa jazda na maksa
Fokus hustler, master mic'a Was pochlasta i basta
rusz tym tłustym tyłkiem laska
spusty na twarz, to nie pasta, mlaskaj!
Ty plus Ty biorę Wasze biusty pod zastaw
wchodzę w Wasze gusty jak wtyczka do gniazdka
mój styl jest pusty jak flaszka i chuj z tym!
daje sound jak Sound Blaster.

Rusz tym, rusz tym i klaskaj
mój styl, styl tego miasta
rusz tym, mówię rusz tym, ej laska
raz dwa na maksa, bo dostaniesz klapsa.
Weź się na to nastaw,
rusz tym, mówię rusz tym i jazda
klaskaj a-a-aj rusz tym
szpilki i bluzki i tyłki i biusty.

To dla koleżanek (mała!)
ja tutaj zostanę.
I jeśli coś powiesz,
zapomnę o Tobie!

Mój rym, mój styl, Twoja laska
chuj z tym, dostanie klapsa
plus Ty, mój styl ryj ci roztrzaska,
miazga!
Nikt się nie wykaraska
nasienie z miasta, mlaskaj!
i rusz tym, klaskaj
z ust dym, namiastka burzy
nikt cie nie pogłaska
kolce bez róży, duży jak dziewiętnastka
z miasta do miasta w podróży, baunsuj
wylansuj się w tańcu
mała łańcuch
mała bo będziesz szczekała w kagańcu
mała to ofiara z ciała dla samców.

Rusz tym, rusz tym i klaskaj
mój styl, styl tego miasta
rusz tym, mówię rusz tym, ej laska
raz dwa na maksa, bo dostaniesz klapsa.
Weź się na to nastaw
rusz tym, mówię rusz tym i jazda
klaskaj a-a-aj rusz tym
szpilki i bluzki i tyłki i biusty

To dla koleżanek (mała!)
ja tutaj zostanę.
I jeśli coś powiesz,
to masz przejebane.

Na górze róże (mała) na dole fiołki.
Ssij pałę!
Mamy czas. my mamy czas.

Mamy czas, pełen obraz, siedzi sporo dobra w nas.
Nie chodzi o poklask mas.
Jeszcze raz, spoko, dobra, to dla moich ludzi z miast.
Budzi nas w betonowych budowlach bas, stopa, werbel.
Śpimy w blasku gwiazd i budzimy się o brzasku, tylko po to, by mieć przerwę i czas na tą stertę spraw.
Mam ofertę na trasę na masę- tymczasem daję pas.
Idę parkiem, jak lasem.
Zieleń jest jak tlen- zawijam ją, zapalam ją, dzień jest jak sen.
Płynę z falą osiem... dziesiąt BPM, zjem to, bo to jest dobre jak krem.
Potem slalom na center , ej, zweryfikowałem tą ofertę, naciśnij play.
Niepojęte, że hej.
Ziomek, lej to z procentem.
Jak klej kleję rymy ewidentne, ok?
Jest ok.

My i słońce i nikogo nawet wiatru wokół.
Spokój. Słońce zachodzące pośród bloków.
Uspokajające-daj spokój kolejny dzień teatru za horyzontem pokój. x2

My mamy czas,a tylko raz nie będzie jutra.
Dziś mamy blask i zapominamy o kłótniach.
Malutka grudka.
Palimy hasz o smutkach zapominamy.
Nie zapominamy o skutkach.
Bo to nie wódka, niektórym chyba matka, trochę kultury, nie stoimy jak szczury po klatkach.
Każdy ponury klimat odsyłamy w cień.
Ten dzień jest po to, by rozwiać chmury, porozmawiać brat, tak?
Poopowiadać bzdury, spalić blanta.
Pochwalić się, pożalić, to do tego soundtrack.
Nie dotyczy nic nas-sielanka.
Mam tak samo jak ty- czarno na białym jak manta, sny na jawie, fantastyczne.
Jak latawiec zostajemy dziś na ziemi, nie ma wiatru prawie.
Nie odlatujemy, wiemy, nie możemy zawieść.
Chillujemy , jak w enklawie, leżymy na trawie.

My i słońce i nikogo nawet wiatru wokół.
Spokój. Słońce zachodzące pośród bloków.
Uspokajające-daj spokój kolejny dzień teatru za horyzontem pokój. x2

Uspokajające hip hopu bębny.
Poza horyzontem znika dzień następny.
To tu odczuć sentymenty można.
Zgubić zęby albo wyjść nietkniętym z tych bloków.
Poznać ludzi, wśród nich odnaleźć przyjaciół.
Spotkaj się z nimi, już dzisiaj nie pracuj, nudzisz.
Ocknij się, powstań, mamy jeszcze tyle czasu.
Zadzwoń jak się obudzisz. [uoioi]
Zapalimy sensi, wypijemy piwo, porzucamy kamieniami w butelki na żywo.
Ten styl to ogniwo łańcucha bez kłamstwa.
Ściągam bucha, piję łyka, wypłacam kuksańca.
Zapraszam do tańca.
Nie oceniam, wysłuchuję do końca.
To blask zachodzącego słońca wtrąca się nam.
Życie nas wykańcza.
Błysk w oku szaleńca.
Dziś spokój mam, zostawiamy to tam.

My i słońce i nikogo nawet wiatru wokół.
Spokój. Słońce zachodzące pośród bloków.
Uspokajające-daj spokój kolejny dzień teatru za horyzontem pokój.

hej! x3
Ludzi opanuje zawiść i nienawiść czujesz brat,
Chodźmy zabić tą nienawiść, bo opanowuje świat,
To tu wchodzi na bit godzinami mógłbym mówić tak,
Musisz wstać i się obudzić, a nie drzemać tyle lat,
Cała ziemia, pokolenia ludzi każdy lubi spać,
Iść i budzić się i łudzić się że ten świat nie ma wad,
Świat ostudzi Cię, pobrudzi Cię, nie poddawaj się walcz,
Wiem że nudzi Cię, że trudzi Cię pokonywanie fal,
Czasem trzeba być kutasem, trzeba być twardym jak stal,
Trzeba spalić skurwysynów kwasem albo wbić na pal,
Czy prawdziwy Bóg wybaczy temu Bogu co nam dal,
Zezwolenie na ten koszmar, który trwa i będzie trwał,
Przerażenie w oczach ludzi którzy giną cziki pow,
Na nie swojej wojnie o pieniądze religijny szał,
Znów ogarnia postacie stojące wśród dymiących ciał,
Nie rozumiejące nic tylko że ktoś karabin dał,
Nie chcę myśleć o tym nawet co by było gdyby tu,
Rozpętało się to piekło czasem budzi mnie ze snu,
To że można kogoś zabić ot tak, spotkać, wsadzić nóż,
Krótka gadka i tak jakby nigdy Cię nie było,
Niektórzy mówią, że to przejażdżka,
Myślę coś w tym jest, obserwuję jak przez szybę,
Centrum miasta pada deszcz,
Wszyscy spieszą się gdzieś jest 16 muzyka dla mas,
Wszyscy leżymy w rynsztoku nieliczni szukają gwiazd.

Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Chodźmy gdzieś się przejść, mam film
Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Przed oczami, zapraszam do kin
Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Oryginalny styl, Ty płyń,
Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Unikalny chillout, czujesz dym?

Nie możemy przestać się zabijać jest tak,
Bo to siedzi jest w nas zginął nawet Mesjasz,
To jest straszne wiesz jak myślę sobie tak o tym,
Budzi się agresja gdy nie masz nic do roboty,
Myślę sobie też brat to nie wina bloków,
Wina skurwysyna myśli wojna krzyczy pokój,
Notuj! Nie poznasz po słowach a po czynach,
Poczuj! Jak podskoczy Ci adrenalina,
Otwórz oczy uszy po czym poczytaj internet,
Tylko sieć nam pozostała nikt jej nie chwycił za gębę,
Teledysk nie lata w TV bo nie jesteśmy koncernem,
Czy nie dziwi Cię dlaczego murzyn został prezydentem?
Czemu ludzie byli tak szczęśliwi gdy składał przysięgę,
Czemu kłamał tak jak wszyscy wszędzie to jest pierdolnięte,
Wpisz sobie wielkie oszustwo i naciśnij enter,
Zresztą nasi też są łasi, Polska płaci kontyngentem,
Wielki biznes zrobi z nas twardzieli, ja nie mogę spać,
Przed oczami mam rodziny tych którzy zginęli za:
Oficjeli, za ropę, na ulicy za 2 złote, za wodę w afryce,
Za szpryce w Ameryce,
Kurwa mać dajcie żyć to są nieprzespane noce,
W nocy pocę się pod kocem chciałbym spać i chciałbym śnić,
Muszę wstać i muszę pić 40% byle by wyjść spokojnie na ulice,
Potem spotkać tą moją hołotę i żyć.

Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Chodźmy gdzieś się przejść, mam film
Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Przed oczami, zapraszam do kin.
Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Oryginalny styl, Ty płyń,
Leżymy na ziemi men, patrzymy się w niebo,
Unikalny chillout, czujesz dym?
Kiedy mam dość rapu chcę do domu, dom nie ma kół.
Z dala od hałasu chcę się przespać i coś zjeść.
Całemu światu chcę powiedzieć "przestań!",
a tu prawie że mieszkam w PKP. Chcę
jeden-dwa-trzy-cztery-pięć-sześć ścian,
które znam, żeby otaczały mnie.
Jeden-dwa-trzy-cztery-pięć-sześć ścian
otacza mnie sześcian, ciebie też, wiesz jak.
Ten rap to poezja, odbierz to jak chcesz,
brat. Każdy wers, każdy odgłos werbla.
Liście lecą z drzew, za oknem pada deszcz, wiatr
niesie jesień przez osiedla, a ja to mam gdzieś.
Cześć, jestem Fokus, nie lubię samolotów,
lubię mój pokój, święty spokój, tyskacze i seks,
i raczej gram kilkaset imprez w roku, dlatego
ci tłumaczę, dlaczego tak, a nie inaczej jest.
Przecież wiesz, bo pewnie mieszkasz w bloku też.
Wracasz na lokum zjebany jak pies.
Można porzygać się od hip hopu (fest) -
ileż można do umywalki biec.
Można by rzec - to nie jest sport dla kotów, to jest
ministerstwo odlotów i to z dziwnych miejsc, poczuj.
Szkoda gadać, daj spokój. Tak więc, kiedy
wracam, mam chęć osiągnąć zen jak Sokół.

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:
Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku.
Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia,
Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus.

Lubię
mieć banana, laptop na kolanach. Tworzyć od
rana do zmroku hip hop tak, żeby nie skłamać. Obcy
ludzie w weekend w planach, bit w membranach. Tu gdzie
ja i Ana nie ma czasu - zasuwamy na nas. Ale
wspólnie, na swoich programach. Tak ogólnie - sprawdź
wytwórnię nie do wyjebania - bez oprowadzania.
Jakbym rzucił granat. U mnie każdy taki skurwiel
ma ból nie do opisania, (bo) kiedy wchodzimy do
klubu dumnie, patrzy się, gdzie chuj wie, zna nas.
Mniej zazdrości, a więcej miłości durnie, common.
Płyń strumieniem świadomości, nie dissuj jak złamas,
sport to połamane kości, a nie twarz w reklamach. Biorę
swoje oszczędności coś ci powiem - dzisiaj
zamykam się sam na sam gdzieś w swojej głowie, bowiem wiem, że
nie ma innej możliwości. Człowiek musi mieć tę
chwilę normalności, powiew tej świeżości, zdrowie.
Zamykam się w sobie, wszystko wokół znika, to nuta o
ścianach, podłogach, sufitach tutaj. Mi ta
minutami płynąca muzyka wczuta niczym sita
uczy czytać jak batuta, co to sztuka życia, motto
do odkrycia, zaskoczonych witam. Głośno krzyczę
coś przez okno, żebyś coś usłyszał. Toż to cały
świat w zasięgu twej ręki stoi tam! Ja zostaję
tutaj i tak mam nośność na bitach, brat.

Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak:
Podłoga i sufit plus cztery ściany z boku.
Oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia,
Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus. x2
Cienka linia alkoholizm Disco najebany hast jak świnia
krąży opinia HST,kurwa znów przeklinam
Cała rodzina w piątek wieczór grupą wódke spija
Twój syn to pijak, dzisiaj śniła mi się znów Aliah
Jak pije jestem Ice jak Ice VAnila
Witają Gwiazdy za bratem w ogień buenos Dias
Dla pięknych pań długie nogi piękna szyja
ale zeMnie drań zerwałem z Cameron Diaz
40 % alkoholizm z Ojcem 40% HST wita wersal
Dostajesz zeza Tyskie gronie na imprezach
Smok bit jest git Hastu tonie w hipotezach
Promile we Mnie w dodatku przyszła zołza
kobita groza 666 na bluzie koza
witaj ameryko chodz powpierdalamy prozak
pójdziemy na spacer JA pokarze Ci K-ce
Walnimy flaszke Spalimy Jointa to dla Mnie Mazkiet
Wiedzą co robią wciąż patrzą na Mnie Frusztackie
Wielkie FUCK pije Ja i osiedle
chodź nim strzelamy cały miesiąć okrągło jak...

Ref.

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Nie moge nic na to jade ostro jak brzytwa
Śląskie hahary będą piły wódke z brytwan
Mały brutal sprawdz to jesli wolisz
Gdzie jest wóda? Masz ją to połóż Ją na stolik
Skład będzie pił ze Mną brat zawsze a jak
0,7 masz szybko kładz na blat
ŚLąski styl rapuje Ci śląśki szczyl
Wóda włóż na ruszt kilka skrętów grill
Słuchaj kolejne piwsko i szybki jego kres
Jest looz kiedy w kieszeni brzęczy cash
w moje ręce błysną blask błysną flesh
Nie w czarnych kolorach tak jak mounty beż Ziomek

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

2x
Ej co alkoholizm jak ta cienka linia
HST mały brutal sprawdz to Fokus tutaj
Bądź ze Mna brat cały czas
swój glas stuknij w mój glas nigdy pas

Fokus
Yo, Paść dziś wstać iść iść dalej zaś kurwa mać chlać idzie oszaleć
Chleją stale moi ludzie ejo nalej
HAST przejąć sale czas jak smiple past
Pójdziesz tu gdzieś później zalejesz ale pójdziesz
zanim pójdziesz rozwale pare baniek w barze ale puść Mnie
luźniej tu sie pije i uśnie
słusznie głównie interesy załątwiasz duszkiem
Taki kraj dawaj Mi bit dwa majki pytajnik I technik High
Czyli jak meserschmit no i na fajki zaś hajs
Miałem nie palić ale pale zgaś trzeba iśc na sztele kraść
Nie wuierzysz ile miałem pod nosem przeżyć co krok
Wzrok ,błędnych rycerzy we mnie mierzy to smok smok
Do nich nie należe ,obok zwłok coś leży popatrz
Stara starała sie podnieść swojego chłopa
w Miescie total brotal załoga spruta lata
nie wiem czy to Ja nie wiem czyja to chata
Wyślij mi sms-a przeprowadze rekonesans
impreza bauns wiesz jak jestem tu i to nie sam
to desant to jest ta z osiedla selekta
Jak Kolesie w dresie w dresie nie szepta
Brat dziś sie uda , gdzie jest wóda gdzie jest wóda
Jestem na dnie, w nocy we dnie,
łapię fale krótkie, długie, średnie,
siedzę w sednie, myśl mi blednie,
sam sobie, sam głowię się mętnie,
myśli wyślij, kto wymyślił je,
myśli szukać? nie wiem gdzie,
głębia, wiesz co, bierz co, masz to,
weź to, daj to drapieżcom.
Harde, czarne, sztuki sakralne,
zimno subpolarnie daje centralnie,
świat na szach i mat, białe i czarne,
pola jak cola, w dni upalne,
marnie hmm nie tak łatwo, dobranoc,
zostaw zapalone światło.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Fokus

od dna, odbija instynkt, sęk w tym,
że każdy sukinsyn nadęty to zwęszy,
i wie gdzie cię uderzyć - uważaj!
spadniesz, będziesz na dnie, nie poddawaj się, wstawaj.
od dna, odbija chęć, wiesz - uwierz,
że ten dzień nadejdzie prędzej niż mówię.
pretendenci do tronu mają ostro w czubie,
niejeden ci tlen zakręci, i dzięki.
Pójdziesz na dno, wszyscy kradną,
inni, wiedzą nie jest łatwo, bezrobocia współczynnik.
to fakt, od lat niewinni, silni młodzi,
sami na to wpadną, babilon, dobrobyt.
rap mą tratwą, prosto w oczy kataraktą,
patrz czas cały, gnoje wpadną na skały,
co jest?, to wodopoje chwały gnoje, co jest?
świat nigdy nie był i nie będzie doskonały.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Bezwzględny, zmęczony, zmartwiony,
plan zmian plan błysków, istotą pomysłów,
zmysł zmysłów, dno, dnoceanu żadnych planów,
jeden nałóg, znaj mnie, znajdź na dnie tonę w sobie, stojąc na głowie, za karę w kącie błąd błądzę,
sąd na sobą sądzę, ja rządzę trącę,
jak szkło wszystko nisko, trzeszczy, drży, dźwięczy,
ja dno kruchy urok, zło, tło, głębia i to,
przerażony zbrodnią,
rozszalały umysł skwierczy jak pochodnia,
od środka wsadzony do ognia,
oprzytomniej oprzytomniał,
rani, pali piecze, do dna lecę, tonę ja czy kto,
co?, jesteś jak namiętnych pocałunków szczęściem,
smutku odzwierciedleniem, rozczarowania prostym gestem, radości chwilą, tak bólu szansą na ucieczkę
i śmiechu szczeblem, łza czystości sercem.
Susza tłumi, zagłusza, wywija i o dno wali,
zachwiany?, zachwiany.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie


W oddali pyk pyk cyk cyk tyka dotyk rusza,
fala ogłusza mnie i zagłusza wiesz,
na własnym titanicu gdzieś tam gdzieś tam gdzieś,
podwodna żegluga smuga,
a strona druga za-agatka,
ma-aha se zagadam zgadnij zgaduj,
wynajdź i wynajduj i znajduj spokój,
wy-pad, sły-chać jęki, stęki, męki,
mętlik, mąci, nęci, chęci,
i fragmenty zapuszczone jak korzenie,
a czy wydostać się zdołasz,
czy podołasz z d-n-o z doła,
z morskich fal, ich żal oceany i morza o zgrozza,
oto ich odwieczna proza.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Śliwka Tuitam

Dobra.
Syk losu osób, rwał ile chciał kłosy włosów,
a zasób słów rósł z chaosu.
Obok bok w bok i ja i kwiecie lotosu,
a było nas tu ze stu,
historia jak ze snu i minki.
Te ludziska, mam dla was nowinki, prosto z serca,
co na styk tyka przez pyki, to nawyki PFK kliki,
co tuła się w murach od samego rana,
poranna fama co jak budzik budzi,
tego co jak kamień zaklęty spał,
szał pał niczym w San Paulo łał
i oszalał niejeden rapstar przez dar,
który ten tam na górze mi dał,
w mig jak nić wplótł mnie w ten rap miting,
raping, kosmiczny jak E.T.
Ja i ty, oko w oko głęboko.
Pi-pi-ja-ja-ni CDS.
Tak na oko jest wysoko gdzieś,
bijąc piątki obłokom, no to cześć.
(obłokom no to cześć,obłokom no to cześć)
Siema, tu Fokus. Jadę jak Lotus.
Kładę, rymy na ten bit bez kłopotu,
Ponad dekadę, wiec to nie przypadek,
To dla młodych kotów, z A-D-H-D.
Z-bierz brygadę. Siadaj i notuj.
Ty płyniesz z podkładem, ja lecę z przekazem.
Zatem, też jestem z bloku wariatem.
Choć zaczynałem w roku, gdy słuchało się kaset.
Rap został rapem, tymczasem czas,
Zmienił obraz hip-hopu w nas. Teraz łapię.
Tyle lat, tyle łap na koncertach,
Rap prosto z serca, potem kac-morderca.
Tyle akcji i lotów i stwierdzam, że...
Kocham ten świat, kocham jak mnie nakręca.
Więcej zalet niż wad, choć uśmierca we mnie.
Więcej zalet niż wad – nie oszczędza mnie.

Gdzie tak pędzę, wciąż prędzej i prędzej? Ej?
Gdzie jest sens? Ej, hip-hop to mój sensei?
Jak pamiętasz - jakby pękła tęcza,
To okruchy szczęścia i mikrofon w ręce. /x2

Nagapiłem się z bliska...
Na graffiti, breakdance, [?], beatbox i freestyle.
Sam widzisz jak długa jest lista - may day.
Z tej strony MC, złoty medalista.
Prę, przejdę dalej, te. Weź nie szalej, że
W prawym i lewym kanale,
Odstawiamy deltę wokalem.
Nic nie zapomniałem,
Oddałem się całym sercem.

Nie będę wcale przejmował się hejtem,
Bo to tylko fale. Śmieję się, zapalę i przejdzie.
Wiem, że będą kolejne serie,
Ja dalej nie jadę na fejmie.
Mam talent, i to jest wspaniałe, bejbe
Dzisiaj spokojnie, choć puszczę symfonię.
Przejmuję salę, jak górską kolejkę,
Chodź tutaj do mnie. Podnieś rękę.

Gdzie tak pędzę, wciąż prędzej i prędzej? Ej?
Gdzie jest sens? Ej, hip-hop to mój sensei?
Jak pamiętasz - jakby pękła tęcza,
To okruchy szczęścia i mikrofon w ręce. /x2

Te, Yo! Fo, leje swoje flow w Polskę,
Myślałem, że będę kurwa jeździł Rolls-Royce’m.
Dostałem coś więcej, dostałem coś mocniej,
Emocje z sensem, przy każdej piosence.
Play, wciskam. Leci playlista miast,
A ja wciskam gaz, zamiast lecieć swobodnie.
Droga bliska urwiska, a czas,
Mówi czas zapiąć pas, bo ci coś udowodnię.
Jedna iskra i trzask. Droga śliska i las...
Koniec widowiska dla mas,
A ja pizgam aleją gwiazd,
Nieprawdopodobnie, tydzień za tygodniem.
Coś mi w oczy błyska, znowu raz po raz,
To taki stan, gdy słyszę znów aplauz braw.
Droga wyboista, coraz więcej spraw,
Upadłeś to wstań i pokonuj dystans.

Gdzie tak pędzę, wciąż prędzej i prędzej? Ej?
Gdzie jest sens? Ej, hip-hop to mój sensei?
Jak pamiętasz - jakby pękła tęcza,
To okruchy szczęścia i mikrofon w ręce. /x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo