Jarecki

[Deadly secret, you must see it to belive it
There are 8 graves, 7 bodies, one killer
and he is already dead]

Ref.
Nie będę taki jakbys tego chciał
nie będę tańczył jak mi będziesz grał
zachowaj więc bezpieczny odstęp
Jestem taki, jestem sobą, oooo

Nie będę taki jakbys tego chciał
nie będę tańczył jak mi będziesz grał
zachowaj więc bezpieczny odstęp
Jestem taki, jestem sobą, proste

Otwieram drzwi do Twojej głowy i znów wjeżdzam w swoim stylu,
Ziombel crew, alibaba i 40 skurwysynów,
nie dyscyplinuj mojej weny ani prostych przyzwyczajeń,
mój styl nawet z obory robi lofty pod wynajem.
Taki, zwykły jak na dzynksie wichajster,
jak nie wiesz o co chodzi to weź zwiń się majster,
Jestem snajper, umiem podbić knajpe,
jak dżidżi, widzi mi się kolor białych, kobiecych majtek.
Wczoraj Kajtek, a dziś pan na zakręcie,
Król nie zamula trzymam napalm w pięcie,
jak Tobi z Księciem hejter ma ze mną kłopot,
wsadzam chuja w katapultę i poddaje go lotom.
Idę, dokończ, prowadzi mnie tam gwiazda, ziom
Lilu kuma bazę,pozdro dla tych co Nas znają,
ja jestem taki, to moja własna broń,
a patałachy jak liście z drzew spadają.

Ref.
Nie będę taki jakbys tego chciał
nie będę tańczył jak mi będziesz grał
zachowaj więc bezpieczny odstęp
Jestem taki, jestem sobą, ooo

Nie będę taki jakbys tego chciał
nie będę tańczył jak mi będziesz grał
zachowaj więc bezpieczny odstęp
Jestem taki, jestem sobą, proste

Ktoś mówił mi, ze muszę robić to co trzeba,
jeszcze czego, niech spieprza stąd, przebacz,
nie przelewam chyba, że chodzi o sos albo wódę,
umię nalej znów, piję, rapuję, nigdy z trudem
zawsze luz, martwię w dłuż (?) nie o siebie,
mówię co widzę, piszę co słyszę, zjem Cię z mięsem,
zakręć ruszt, na rozrzażony węgiel leję teqllę,
barbecue, zamknę dziub hejterom z palcem w dół.
Walczę znów nie za hajs, flesze i fejm,
na zawsze fighter,ta...jak Cassius Clay, że
by wskrzeszyć grę gdy wielu chce już ją dobiec,
Skorup i Jarek wiedzą o co chodzi. A.
(yeaaaaah)

Ref.
Nie będę taki jakbys tego chciał
nie będę tańczył jak mi będziesz grał
zachowaj więc bezpieczny odstęp
Jestem taki, jestem sobą, oooo

Nie będę taki jakbys tego chciał
nie będę tańczył jak mi będziesz grał
zachowaj więc bezpieczny odstęp
Jestem taki, jestem sobą, proste
( O-original Rude Boy Style leci teraz do każdej z głów
GrubSon, Jarecki, Brzuch; witamy na RudeBoy Tour )

( You never know, when the RudeBoy come for you )

Wjeżdża Rude Boy Tour,
Ruffneck z pieca leci do każdej z głów,
zawsze z serca więc się lepiej przygotu-uj,

(You never know, when the RudeBoy come for you)

Stestuj to Parchu-u temperatura na maximum,
sound system na full ,
3oda w sercu więc uważaj na nasze Kru-u...

(You never know, when the RudeBoy come for you)

Sprawdź RudeBoyTour
Zgon, na koncertach, lepiej się przygotuj
Nadajemy prosto z serca
Więc uwaga na nasze Kru-u...

(You never know, when the RudeBoy come for you)

[GrubSon]
Dyry da-da dam dyry da-da dam dy-dają Ci
Energie, która jak jebnie to wnet Cię wyzwoli
A Ty oddaj, dydy daj daj daj dydy daj mi ją mi ją
By energia mnie jebła z podwójną siłą
I tak zamykamy obieg
Kiedy tak się dzieje czuje, że żyje człowiek
Nie ma bata na zamulanie
No i nie ma że boli
Przygotuj się na zrzucanie kalorii w euforii
Ej, nigdy nie wiesz - kiedy przyjedziemy po Ciebie
RudeBoy się zwie, ten, który wie najlepiej
Jak na koncercie zrobić pierdolniecie
Z nóg zwalić i znów wprowadzić
W taki stan, że za każdym razem będziesz chciał wracać
Aby tam zawitać agresję musisz zniwelować
Taki plan, żeby każdy mógł złe emocje wyładować
Na luzie oddać się muzie i móc czerpać

[Jarecki]
Czuję, że nadchodzi weekend i wiem
Znów na koncercie urwiemy gdzie-eś
Gdzie wpadną parchy tak samo poryte jak My
I choćbym padał na pysk
Zrobię to najlepiej jak tylko potrafię
Chcę lecieć w trasę, a nie palcem po mapie
Original Rude Boy Style
Nie będę Cię namawiał, wkrótce dowiesz się sam

Wjeżdża Rude Boy Tour,
Ruffneck z pieca leci do każdej z głów,
zawsze z serca więc się lepiej przygotu-uj,

(You never know, when the RudeBoy come for you)

Stestuj to Parchu-u temperatura na maximum,
sound system na full ,
3oda w sercu więc uważaj na nasze Kru-u...

(You never know, when the RudeBoy come for you)

[Jarecki]
Jeżeli masz - Chęci i wolny czas,
miejsce znasz bez obaw wpadaj do nas,
poczuj jak wkręca Cię rude boy tour
pozwól porwać się TU

[GrubSon]
Dobrze mówisz brat, wystarczy ruszyć zad,
Wysłuchać dobrych rad:
A świat to jak wystaw na wiatr [say WHAT?!]

[Jarecki]
To nasze motto życie to lotto ,
staramy się od świata czerpać dobrą moc bo:

Nie ma [Nie ma] tego [złego] co by na dobre nie wyszło,
kiedy dopadną Cię parchy,
-zrozumiesz wszystko,
Zastanawiasz się: Czy to ma sens,
-czy w ogóle da się,
Wpadaj na Rude Boy trasę,

*Tym czasem...
Lubię sobie dobrze zjeść
Tak jak lubię słuchać nuty
Na śniadanie rap, jazz
Zjadam dwa jogurty
Mam dzisiaj jedną sprawę
Po drodze wypiję kawę
W radiu cyka cykacz
Wolno jadę, daję radę
Nie ma to jak dobry obiad
Ciepłe kluchy z tłustym sosem
Potem włączę jakiś soul
I odpocznę trochę
Nie ma to jak De La Soul
(.............) przy zapiekance
W szary zimny dzień
Wszystko staje się nagle jasne
Kiedy czuję dobry smak
Który trafi w mój gust
Wtedy wiem, że to jest ten znak
I wszystko zwalnia swój ruch
Na kolację (.............)
Otwieram wino z dziewczyną
Nogi pod sufit mała
Zobaczymy co dziś leci w szkiełku
W telewizji reklamy
W ręku cola i chipsy
Lepiej się położę
Bo to tylko klimat zniszczy
Jutro też jest dzień
Zrobię parę bitów i jakiś scratch
Poszukam smaków w muzyce
Potem skoczę coś zjeść, cześć!

Bo ważny jest dobry smak
Na to zawsze się znajdzie czas
Bo ważny jest dobry smak
Delektuję się dźwiękiem

Kiedy czuję dobry smak
Który trafi w mój gust
Wiem, że to ten stan euforii
Który przyspiesza mi puls
(Mam ten luz!)
Po jednej stronie minus
Po drugiej plus
Robię tak codziennie
To odświeża mój mózg
A więc!
Na początek dnia
Nie ma to jak dobre śniadanie
Jazzowa kawa plus rap
To tak jak (.............)
Do obiadu leci Rick (.............)
Teraz już wiem co jest grane
Jednym z jego przysmaków
Uraczył się MC Hammer
Kochanie, jeśli pozwolisz
Pójdziemy dziś na kompromis
Zniosę nawet Kanikuły
Jeśli poleci Lyn Collins
Musimy się nastroić
Rozpuszczę vibovit z wodą
W toksycznym kolorze
Jak (..............) Quasimodo
W telewizji leci
Jakiś okrutny syf
Po raz kolejny ktoś przerobił
Piękny funkowy riff
A ja wyłączam to pudło
Bo to jest niezdrowe
Mam prawdziwy słuch
Jak kubki smakowe

(..................)
Jaki luźny dzień
Bez problemów, bez żadnych spięć
Tylko bym chciał żeby on trwał tak dalej
Tu dobrze jest
Ja to wiem, Cheeba mówi ci x2

Bo ważny jest dobry smak
Na to zawsze się znajdzie czas
Bo ważny jest dobry smak
Delektuję się dźwiękiem
Ref. Kupmy dziś parę piw,
zjarajmy razem ten spliff
i pijmy do dna (do dna, do dna, do dna!)
Nie ma chmur, nie ma ludzi wokół nas,
weź tu chwilę stój - idę się odlać.

Bo ten wieczór jest piękny i tylko nasz -
leci De La Soul, widzę, że też to znasz.
Mało jest dziś kobiet, które czują ten klimat,
wiem, że nie jesteś jedną z tych, co lubią się spinać.
To ta chwila, ten czas, ten moment,
na parkiecie błyszczy coś jak miliony monet -
to Ty i ja zatrzymani w czasie,
wiedz, że dziś w nocy tak szybko nie zaśniesz, ou!
Zamknij oczy, niech poniesie nas bit -
dziś tylko Ty i ja, poza tym nie istnieje nic.
Polećmy gdzieś stąd, gdzieś jak najdalej.
Nie ma ludzi, nie ma chmur - jest doskonale, ou!
Dwa ciała, cztery oczy, jeden rytm -
jaram się ja i jarasz się Ty.
Fajnie było Cię dziś poznać, teraz potrzymaj mi piwko,
a ja skoczę się odlać...

Ref. Kupmy dziś parę piw,
zjarajmy razem ten spliff
i pijmy do dna (do dna, do dna, do dna!)
Nie ma chmur, nie ma ludzi wokół nas,
weź tu chwilę stój - idę się odlać.

Nie ma co się spinać, jesteś fajna dziewczyna,
nie żadna (...), słodka jak malina.
Ou, zrób teraz bing-bong, wiem, że lubisz to robić,
nawet jak jedziesz windą!
Czuję, że masz to coś w sobie,
już wiem jak podsycić ten ogień -
wypijmy za zdrowie, wypijmy do dna.
Niebo pełne gwiazd - tylko Ty i ja.
Bo ten wieczór jest piękny i tylko nasz,
chodź, polecimy dziś w kierunku gwiazd.
Kiedy ruszasz się tak, wiem, że czujesz ten bounce -
mamy czas, wypijmy do dna.
Ten wieczór jest piękny i tylko nasz,
chodź, polećmy dziś w kierunku gwiazd.
Kiedy ruszasz się tak, wiem, że czujesz ten bounce -
mamy czas, wypijmy do dna.

Ref. Kupmy dziś parę piw,
zjarajmy razem ten spliff
i pijmy do dna (do dna, do dna, do dna!)
Nie ma chmur, nie ma ludzi wokół nas,
weź tu chwilę stój - idę się odlać.
Kiedy nadejdzie ten dzień,
gdy popatrzysz wstecz i pomyślisz,
mogłeś zrobić coś inaczej.
Wiesz, że Twoje życie ma sens i nie ważne
będą wszystkie te niewykorzystane życia szanse.

Kiedy nadejdzie ten dzień,
gdy popatrzysz wstecz i pomyślisz,
mogłeś zrobić coś inaczej.
Wiesz, że Twoje życie ma sens i nie ważne
będą wszystkie te niewykorzystane życia szanse.

Staram się nie myśleć o tych złych chwilach, chcę
tylko te piękne momenty wspominać.
I zatrzymać przy sobie to co najważniejsze
dzięki temu mieć świadomość i znać swoje miejsce, więc
Idę do przodu i nie patrzę wstecz, bo nigdy
nie może być, aż tak bardzo źle,
żeby nie podnieść się, po poniesionej klęsce.
Mam przy sobie bliskich, to dla mnie wielkie szczęście
oni dodają mi sił, dają wsparcie
A to tak jakbym dostał - drugą szansę.
Życie czasami daje w kość, kiedy nachodzi Cię złość
powiedz stop i złap - dystans.
Mówię sobie tak na co dzień,
nie chcę żałować niczego co zrobiłem na swojej drodze, bo
w życiu szkoda czasu na pierdoły i błędy,
wolę wspominać te dobre chwile, dobre momenty.
[sprawdź to]

Kiedy nadejdzie ten dzień,
gdy popatrzysz wstecz i pomyślisz,
mogłeś zrobić coś inaczej.
Wiesz, że Twoje życie ma sens i nie ważne
będą wszystkie te niewykorzystane życia szanse.

Kiedy nadejdzie ten dzień,
gdy popatrzysz wstecz i pomyślisz,
mogłeś zrobić coś inaczej.
Wiesz, że Twoje życie ma sens i nie ważne
będą wszystkie te niewykorzystane życia szanse.

Nikt nie jest idealny, wiem to i Ty też wiesz, że
nie da się ogarnąć wszystkich spraw chociaż bardzo chcesz
Są te ważne i mniej ważne sprawy, jak
czegoś chcesz bardziej, to się bardziej sparzysz
Idę do przodu raczej nie patrzę wstecz, a jak
patrze wstecz raczej patrzeć chcę, na
dobre czasy moich ziomów i rodzinny dom
Opole - jestem dumny, z tego, że jestem właśnie stąd.
Też miałem w życiu gorsze momenty,
Kłody pod nogami pech plus ostre zakręty, lecz
nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, więc
zostawiam to gdzieś za sobą, bo muszę dalej biec
Kiedy nadejdzie ten dzień, wtedy ja i Ty
rozkwilimy stare czasy i zgodzisz się z tym, że
lepiej porozmawiać o dobrych stronach, bo
szkoda czasu na złe strony, chodź i zobacz.

Kiedy nadejdzie ten dzień,
gdy popatrzysz wstecz i pomyślisz,
mogłeś zrobić coś inaczej.
Wiesz, że Twoje życie ma sens i nie ważne
będą wszystkie te niewykorzystane życia szanse.

Kiedy nadejdzie ten dzień,
gdy popatrzysz wstecz i pomyślisz,
mogłeś zrobić coś inaczej.
Wiesz, że Twoje życie ma sens i nie ważne
będą wszystkie te niewykorzystane życia szanse.
Nie wiem ile jeszcze czasu mam, ale wiem jedno na bank
damy z siebie wszystko choćbyśmy mieli napaść na bank
to nie ta gra, ale plan jest prawie takie sam,
zamiast kul mamy rap żaden z nas nie idzie sam
trzymamy razem jak kompania braci man
kiedy wchodzimy do klubu to tynk leci ze ścian
na polską scenę mamy w planie wnieść parę zmian
po koncercie będziesz musiał wsadzać głowę pod kran
Bo ta moc zmienia jasny dzień w ciemną noc
To coś więcej niż czołgi rakiety bomby czy glok
to wosk bity jak cios w nos człowieku sprawdź to!
To antidotum jest na wszelkie zło!

Wyobraź sobie, ta moc to antidotum na wszelkie zło
siła co uderza w Ciebie ze wszystkich stron
więc oddaj broń, podaj swą dłoń, przekazuj pokój
Wyobraź sobie, ta moc to antidotum na wszelkie zło
siła co uderza w Ciebie ze wszystkich stron
więc oddaj broń, podaj swą dłoń, przekazuj pokój

To nie klamka w mojej dłoni,
to siła mocniejsza niż rozpędzone stado słoni
To bass ten, mocny bit i sample
to tak jak manifest po wolność i prawdę
Hej mam to gdzieś co o nas piszą
Jesteśmy odporni na wstrząsy bardziej niż ???
Nie obchodzi nas ten plastikowy świat i moda
pamiętaj to Twój dzień i Twoja woda
My wolimy bity mocne jak dynamit
które swą siłą rażenia są w stanie skruszyć granit
(ooo) rozstępują się oceany
tu niema podziałów, tu niema granic!

Wyobraź sobie, ta moc to antidotum na wszelkie zło
siła co uderza w Ciebie ze wszystkich stron
więc oddaj broń, podaj swą dłoń, przekazuj pokój
Wyobraź sobie, ta moc to antidotum na wszelkie zło
siła co uderza w Ciebie ze wszystkich stron
więc oddaj broń, podaj swą dłoń, przekazuj pokój

Po-po-po po raz enty powiem Ci bracie
że ta muzyka to ten typ po którym będziesz miał obszczane gacie
(no raczej) że z radości nie ze strachu
dajemy Tobie niepodważalne słowo Parchów!
A-a-a akurat masz i przed sobą wprost taka kultura!
cofnij mieszankę wybuchową nie ważna postura,
gdy nie robi masakry gotuje się w żyłach krew, ura!
porywa duszę i ciało do tańca jak liście wichura
nadajemy do majka nie do różańca i hula,
cały świat z nami, a gula,
maja niektórzy bo wkładamy w to całe serce, a oni chuja
dlatego chujnie robią, a to porażkę wróży im
bura mają bo w nich miłości brak i jak kura
tylko gdakają gda, gda, gda!
Ojej-ojej, lament, wprowadza Cie w zamęt
zarażony tym chamem ale na pewno nie na amen
Oj nie bój nic, antidotum na scenie mamy
Właśnie jest Ci podawane, spójrz na membranę

Misja zakończona, wirus pokonany!!

Wyobraź sobie, ta moc to antidotum na wszelkie zło
siła co uderza w Ciebie ze wszystkich stron
więc oddaj broń, podaj swą dłoń, przekazuj pokój
Wyobraź sobie, ta moc to antidotum na wszelkie zło
siła co uderza w Ciebie ze wszystkich stron
więc oddaj broń, podaj swą dłoń, przekazuj pokój

[Wszystkie Parchy z Rybnika wiedzą jak się robi to!
Parchy z Opola wiedzą jak się robi to!
Wszyscy pozytywni ludzie w całej Polsce robią to!
Bo my mamy antidotum na wszelskie zło!]
Parchy z Opola wiedzą jak się robi to!
Parchy z Rybnika wiedzą jak się robi to!
Z Mikołowa, Tychów, Gliwic wiedzą jak się robi to,
bo mamy antidotum na wszelkie zło!
Więc nie pytaj już gdzie! (bo tutaj, to tutaj)
Nastaw uszy, skup się i posłuchaj, posłuchaj
Więc nie pytaj już gdzie! (tutaj, to tutaj)
Nastaw uszy swe! skup się i posłuchaj, posłuchaj.
Chociaż jestem rap kotem na tej polskiej scenie,
Nie mam siedmiu żyć mam tylko jedno więc je cenie.
Wiem też ,że nie moge stać w miejscu jak kołek,
musze coś zrobić żeby nie przeminąć jak te sklepy Społem.
I nie chodzi mi o hajs i o sławe,
jestem tatą i doskonale zdaje sobie sprawe,
im więcej hajsu tym więcej problemów,
jesteś głupcem gdy naszlo Cię pytanie czemu.
Łatwo się pogubić w pogoni za monetą
jeszcze łatwiej mozesz zostac rządową marionetą
Pieprze to wole płacić rachunki mieć spokój,
pieprze fury, łańcuchy, sos, lepiej stanę z boku.
Wybieram wolność dom, rodzine, bliskich,
pieprze szmal wole patrzec na ich uśmiechnięte pyski.

Wiem tylko jedno życię mam,
wiem to i staram się każdego dnia,
iść w przód i nie patrzeć się w tył,
przeżyć czas daj mi w gronie moich bliskich.
Moge zdobyć świat,
ale czym będzię świat kiedy zostane sam
wokół brudny szmal, pieprze to jestem ponad tym wszystkim

Nie ma czasu do stracenia więc,
nie marnuj życia na pierdoły, wez się w garść i złap kolejny dzień.
Dasz sobie rade jesli mocno się postarasz,
więc w tym miejscu obudź się zacznij działac.
Nie wszystko naraz, pamiętaj nic na siłe,
bo mozesz życie zmarnowac w jedną chwile.
Są tacy którzy do celu idą po trupach,
od szmalu chyba poprzewracalo im się w dupach.
I jak tu nie czuć się w butelke nabitym,
na każdym kroku chcą wpiedolić nas w kredyty.
Taki poryty jest ten świat tak mi powiedz,
ale to nie świat tylko samolubny człowiek.
Liczy się władza oni mają na to patent,
i w taki sposób garstka ludzi rządzi światem.
Nas nie obchodzi brudny szmal wielka sława,
chcemy robic to tak że mucha nie siada!!

Wiem tylko jedno życię mam,
wiem to i staram się każdego dnia,
iść w przód i nie patrzeć się w tył,
przeżyć czas daj mi w gronie moich bliskich.
Moge zdobyć świat,
ale czym będzię świat kiedy zostane sam
wokół brudny szmal, pieprze to jestem ponad tym wszystkim
Eeej, Studio Kurnik!
Miażdży jak The Ring, jak King Kong!

Ja mam moc, ty decybele, wchodzę na parkiet
Pierś wypięta dumnie, jak Bonaparte
Do boju! Temperatura wzrasta
Przełamujemy opór, niczym ciężka jazda
Basta! Zejdź i zrób teraz miejsce
Zmiażdżą cię te klapy jak pierdolnięcie pejczem
Tak, ja mam ten styl
Ty kurewsko mi zazdrościsz patrząc na mój grill
Więc wyginaj swoje ciało jak wygina się sprężyna
Sprawdź nasze dziewczyny, one miażdżą jak lawina
Musisz to poczuć, musisz to stestować
Teraz wiesz o czym mowa, You Can Dance się chowa!

My mamy ten beat
Czy ty czujesz to?!
Fenomenalny styl
I fenomenalnie mocne flow
My mamy ten rytm
Czy ty czujesz to?!
Fenomenalny feel
I fenomenalne flow!

Mucha nie siada synek, ten beat to morderca
Fenomenalna pompa, aż brzuch mi wykręca
"Zatańczymy razem?" Pokaż co potrafisz mała
Tylko się postaraj, bo ruszasz się jak skała
Patrz jak zapierdala, koleżanka z boku
Fenomenalny ruch i fenomenalna iskra w oku
Ty lepiej wróć do domu i rozkmiń pare nowych kroków
Krok w przód, krok w tył, wszyscy staną w szoku
Kiedy wchodzę na imprezę to jak trzęsienie ziemi
Panuje mroczny klimat jak we Władcy Pierścieni
Tak! On ma ten styl!
Chcesz zobaczyć co się stanie? Czekaj kilka chwil

Ho! Ho! Ho!...
Daj to głośniej!

My mamy ten beat
Czy ty czujesz to?!
Fenomenalny styl
I fenomenalnie mocne flow
My mamy ten rytm
Czy ty czujesz to?!
Fenomenalny feel
I fenomenalne flow!

Chcesz poczuć mój klimat więc podnieś dłoń
Daj jeszcze więcej ognia, żeby poczuć to
Musisz złapać rytm i popłyń razem z nim
Przecież żyjemy na tym świecie dla tych pięknych chwil
Łoo, znajdź odpowiedź jeszcze dziś
Kieruj się intuicją to życiowy knif
Łoo, musisz swoją drogą iść, więc zrób to ze wszytkich sił
Te ulice mnie szanują, ja przynoszę im światło
Ty marzysz o tym bratku jak o seksie z Azjatką
Się pozmieniało, już gadam z moją matką
Na szczęście się rozstałem w porę z jedną furiatką
Chwytam za szkło, z ekipą wznoszę toast
Tu mam poparcie sceny i ten boski patronat
Wciąż na rejonach, wciąż winny i niewinny
Potrafię śmiać się z siebie, lecz prościej jest mi z innych
Ty nie płacz gdy jest ciemno, paciorek ładnie zmów
A ja w tym samym czasie przybije kilka stów
Te oczy żarem płoną i mówią mam się dobrze
Ci wszyscy hipokryci, zapraszam na ich pogrzeb
Muszę Cię ostrzec - do ludzi to dociera
I kurwa dzięki Bogu przejaśnia się w papierach
I widzę Cię chłopaku jak twoje ręce drżą
I w akcie desperacji przytulasz siostrę swą

Mam się dobrze, a Ty?
Mam się dobrze
Mam się dobrze ziom
Mam się dobrze, a Ty?
Posłuchaj mam się dobrze (x2)

Mam się dobrze koleżko, ciągle do przodu idę
Zostawiłem gdzieś z tyłu tych, co szyli intrygę
Wskakuje w nike, już mało co mnie martwi
Ten cały życia trud biorę na własne barki
Dzwoni koleżka, jest w piekle jedną nogą
"Weź powiedz co zrobiłeś, że masz to już za sobą"
Zacząłem wierzyć i szanować tą forsę
Przestałem dzielić dni na złe i na te gorsze
Dziś mam się dobrze i rzucam rap na miasto
I pieprze to uczucie, co dawno już wygasło
Włączam Hifi i nie chwytam za brzytwę
Numer "Mieli być tu" cytuję jak modlitwę
Gdy słońce wstaje, to świeci tylko dla mnie
Lecz nie jest bratku tak, że czuje się bezkarnie
Piszę te wersy, jutro znowu coś nagram
MST, mgła zwątpienia opadła.

Mam się dobrze, a Ty?
Mam się dobrze
Mam się dobrze ziom
Mam się dobrze, a Ty?
Posłuchaj mam się dobrze (x2)

Posłuchaj mam się dobrze, tu pośród swoich
Mam ten styl, który wciąż nieudaczników niepokoi
Stoję na piedestale, kładę życie na szalę
Są też Ci, którzy głośno przeklinają mój talent
To jest warszawski styl, pod niczyje dyktando
Jeśli chcesz to Ci zaraz zrobię tutaj Pearl Harbor
Resztę sam sobie dopisz, jak by co, to pomogę
Dziś dla Ciebie mam ból, no i krzyżyk na drogę
Cały czas ziomek z Bogiem, każdy wers jest jak spowiedź
Jeśli będę zmęczony, proszę pozwól mi odejść
Nie przemilczę niczego, chociaż by zabolało
Ciągle idę na całość, ziomuś jeszcze Ci mało
Wpierdoliłem się w bagno, ale to już jest za mną
Już za sobą mam świat, ten widziany na czarno
Nie na darmo tu stoję, karmiąc Cię niepokojem
Jak Ci kurwa nie pasi, to se zapuść "Ich troje"

Mam się dobrze, a Ty?
Mam się dobrze
Mam się dobrze ziom
Mam się dobrze, a Ty?
Posłuchaj mam się dobrze (x2)
(Hukos)
Miasto nawet daltonistów uczy patrzeć na kolory
Uciekać przed niebieskim i gonić za zielonym
W mieście JP na murach wcale nie znaczy Jan Paweł
Od kiedy HWDP już dawno zapomniane
Ludzie igrają z losem , próbują salto mortale
Spinki do mankietów dobrane pod kolor kajdanek
Nawet nocą mrużysz oczy od wielkomiejskich świateł
Bladopurpurowy blask dają czerwone latarnie
Białostocki red light district, białoruskie dziwki
Na pustyni uczuć to oaza ludzkiej krzywdy
Nad ranem trapi bloki syndrom godziny szóstej
Prawo nie puka dwa razy, drzwi otwiera butem
Szum klozetowej wody, ostatnia poszlaka
Po majątkach dilerów spływających w ubikacjach
Zarób albo giń próbując się nachapać,
Raport z miejsa zbrodni, ta miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

(Poszwixxx Fabuła)
Szyby maluje mróz, pierwowzory
Topią pierwsze słońca promienie, bez których umiera miasta koloryt
Zapach pleśni, wilgoć murów, fabryk, starych budynków
Niekiedy nie starcza sił, by wspiąć się na szczyt Olimpu
Gwar miasta, jak stare nagrania
Mijam białostockie ghetto, sporo się zmieniło od czasu powstania
Echo ulic, nierówny rytm koniunktury
Niektóre obrazy, które maluje życie są w stanie znieczulić
O tym, że ludzie odchodzą na zawsze
Przypomina co jakiś czas klepsydra na schodowej klatce
Miasto krezusów za dnia tętni tym rapem
Zasypia czasem, jak małe dziecko w mieście świateł
Świt odkrywa na trawie szron
Na skrzyżowaniu mruga żółte światło ze wszystkich czterech stron
Znów nie mogę zmrużyć oka wsłuchując się w stare nagrania
Od kilku lat jak Ras, zżera mnie miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że getto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

3. (Cira FF)
Granatowe płótno oplata horyzonty zmierzchem
Chore powietrze oprowadza mnie po mieście
Dwudziesta trzecia dziesięć, idę z kapturem na myślach
Świat się pod nim chowa, parkowa ławka - przystań
Jasna zieleń, buch, odległa chmura
Słuch skupiony na dźwiękach, znów dosięgam do pióra
Tu raz poczerniał stary i znikł na szarym końcu
Trzydziestoletni synek usypia w maminym kojcu
Drugi wmawia ojcu: „Nie wiem nic o narkomanii”
W rzeczywistości płynie w białym pyle miastomanii
Na nich dwóch przypadł trzeci, prawdziwy złoty dzieciak
Wrażliwy, ale silny, pamiętam co mi powiedział:
„Twórz, bądź jak ten, co narysuje serce,
Łzę w oceanie, cud, obiecane miejsce”
Ja chcę go słuchać, bo kres nas dogania
2 0 11, sprawdź mnie - miastomania .

(Aha .Taa, kolory mienią się w swoich ledwo uchwytnych odcieniach. Przeobrażają się, tlą i umykają, jednak nie jesteśmy tu po to, żeby je złapać. Na bicie, płótnie, ścianie czy kartce . Nawet głos ma swoją barwe . Ta barwa odmalowała tobie te wersy . Łap to ! Tak !)

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]
1. Chada
Chodźmy brat we wspólną podróż, nadzieja we mnie mieszka
Kilka nocy już spędziłem z tymi zapiskami Leszka
Możesz skończyć tu na deskach, gdy życie Ciebie zbeszta
Albo wstać i iść dalej, tak jak typy tu gdzie mieszkam
Nie ma ludzi nic nie wartych, poczuj się jak u siebie
W tym zalewie tego chłamu, gdzie kurwa nikt nic nie wie
Kolor biały niepraktyczny, jak życie bez pomyłek
Ziomuś też nie chciałem żyć, lecz w końcu uwierzyłem
Weź obejmij mnie za szyję, chodź zobacz jak się żyje
W tym kraju gdzie z pewnością nikt biedny nie przytyje
Dziwko wyjęcz co Cię boli, a z resztą nie chcę słuchać
Z całą sceną idź sie ruchać, a później sie naniuchaj
Odłóż na wszelki wypadek to sumienie niewygodne
Ja mam kurwa swoje życie, moje życie to mój problem
A tak w ogóle mam się dobrze, jeszcze o tym usłyszysz
Na marginesie kolo, wbijam chuj w Twoje opisy

2. Hukos
Pamiętam czarne niedziele, na cyprysowym wzgórzu
A dzisiaj sam w to nie wierzę, krzyczę rest in peace guru
O bery zetrę mimiczne zmarszczki z Twojej twarzy
Jeśli jeszcze raz powiesz, że hip-hop nie niesie prawdy
Podwórko uczy zasad, policja uczy biegać
Zamiast gadać o zasadach wolę ich przestrzegać
Znam dowcip o najbardziej samotnym człowieku świata
Ten dowcip często jest o mnie, pointa* nie jest zabawna
Siódmy rok, telefon w dłoń, kiedy siadam do wigilii
Abonament TP'sy, miłości matki nie podliczy
Tam gdzie pada, w asfalt odciśnięte dłonie
Chodź to nie miasto aniołów, ani nawet Międzyzdroje
Bóg stworzył ludzi na swój obraz, podobieństwo
Nie szukam Boga w ludziach, chcę znaleźć w nich człowieczeństwo
Fałszywe lisy ostatecznie skończą na kołnierzach
Przerobieni na ozdobne futro rękami kuśnierza

Ref. x2
[La la laa]
Znów niesiemy swoją prawdę
To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle
[La la laa]
Rap w biało czerwonych barwach
U nas ziomek w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

3. Sitek
Pierdolę to jak mnie postrzegasz jak biorę bit to wchodzę w nich jak skurwysyn
I nie wiem co popycha ich do tego by próbować z tym
Niesiemy prawdę jakakolwiek by nie była
Ale spoko będę krył cię, jeśli mówisz, że masz przypał
Nie mam już sentymentów, to nie jest korzystne
Gdy czują Twoją słabość, to Ci wjadą na tą psyche
I nie panosz się już przy mnie, jeśli dawno mnie skreśliłeś
Co mi teraz kurwa wmówisz, nagle jesteś mi coś winien?
Nie wiem co jest bardziej przykre, od osiedli bez ambicji
Bo patrzyli na nas z góry, żebyś tylko się ich wyzbył
Mogę mówić o zawiści, ale w chuju mam ich bóle
Orły latają wysoko, nie po to by czuć skruchę
Wciąż bije piony z typami, od których bije prawdziwość
I Ty wiesz, gonie za snami, do góry ginie zawiłość
I śledź mnie, możesz nawet przez tą lornetkę
Hejter ściąga to z bólem, jakby kurwa miał stulejkę

4. Pezet
Czuję to tak mocno, jak jeszcze nigdy dotąd
Kiedy siedzę tutaj z fajkiem, z ciężkim kacem, późną nocą
Niosę swoją prawdę, mikrofon jest moją kosą
Trzymam ją na Twoim gardle, dobrze radzę, milcz jak posąg
Uderzyła Ci sodówa? Pierdolę twoje gwiazdorstwo
Wyłącz mikrofon i idź sobie wstrzyknij botoks
Zagrałem dwa koncerty, na których nie byłem w formie
Bo wypiłem zbyt dużo, wielu ludzi tym zawiodłem
Lecz znam swoje błędy, a ty nie jesteś święty
Twoi producenci chętnie by dograli tutaj wersy
Wiem, że wiesz o czym mówię, więc spierdalaj
Bo jak powiem głośno to Twój statek nie popłynie dalej
Więc przynieś flaszkę, nalej, przyznaj się do błędu
Chyba, że wolisz beef to zjem Cię bez sentymentu
W życiu pełnym zakrętów trochę się zgubiłeś
Uwierz, nie chcesz żebym prawdę przyniósł na twoją mogiłę

Ref. x2
[La la laa]
Znów niesiemy swoją prawdę
To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle
[La la laa]
Rap w biało czerwonych barwach
U nas ziomek w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

5. Pih
Jak kieszonkowiec, ostatnie złudzenia Ci kradnę
Boisz się o własną dupę, a z nami chcesz nieść tą prawdę
Trafiłeś pod zły adres, nie ważne w co dziś wierzysz
Prawda ma to do siebie, po naszej stronie leży
Tu gdzie nie jeden za news na "Pudelku" by zapłacił
Ale to jest Polska, jakie gwiazdy, tacy paparazzi
Niosę prawdę, nikt z nas się nie zeszmacił
Przechylam setę z Chadą, braci się nie traci
Szmula wystukuje fajkę, z paczki lecą z zapalniczką
Za dupę podstaw hajsy, za typów scenę hip-hop
Wiesz już dzieciak wszystko i znasz ich politykę
Popatrz ilu MC's nawija pod publikę
Gdy widzę [gdy widzę] jak idą po ulicy
Najchętniej wydłubywałbym ich patykiem z chłodnicy
Apetyt wilczy, mój instynkt nie milczy
Niosę prawdę, wie o tym każdy sukinsyn

6. DonGuralEsko
Ee, słyszysz mocne bębny
Niesiemy swoją prawdę, choć diabły szczerzą zęby
I krzywią gęby słysząc moje słowa
Wiem gdzie, jak i którędy, nie mam potrzeb by się chować
Wysoko głowa, niech opuszczają podli
Za to będę dziękował zawsze, gdy będę się modlił
Vietnam, good morning, bit trwa jak twierdza Modlin
Nieprawdopodobni, jestem buntownik
Nie kurwa trefniś fartowniś, raczej rzemieślnik, zbrojownik
Gram prawdy, pieśni widowni
Wieści ze Szpadyzorni, wciąż silniejsi, bo wolni
Tu wiosennie w mieście nie boli
Ewo, nie rewolucja, to nie cytat z Nietzschego
Tak z niczego, wyrasta rap-drzewo, od reprodukcji na lewo
Niesiemy prawdę we własnym tempie
Co nagle to po diable
To jest KURNIK ZIOMEK !!
Popatrz, jak to robimy !!
Zejdź w dół, potem w górę i tak przez trzy godziny !
Są tu z nami ludzie jak coś jesteśmy z nimi.
Lepiej patrz się za siebie jak się nie polubimy!

To jak TORA TORA styl!
Więc tańcz mała, rusz się!
Pokaż co potrafisz, weź zrób to na luzie !
Jak moi ludzie! Oni wiedzą o co CHOOOO!
Lewa, prawa, góra, dół, mała sprawdź to !
Nie ma czasu tu na zamułkę, 600 dał bit lepiej skołuj sobie bułkę,
nie ma miejsca tu dla napinaczy, moja cała banda lubi śmiać się i tańczyć,
każda siostra i mój każdy brat nie stoi, nie zamula, tylko buja banią w takt!
A ty nie stój tak tylko razem z nami teraz ładnie...

ZEJDŹ W DÓŁ !
POKAŻ MAŁA NA CO CIE STAĆ !!
I ZEJDŹ W DÓŁ !
NAWET KIEDY MOCY CI BRAK!!
TO ZEJDŹ W DÓŁ !
NAWET KIEDY NIE TAŃCZYSZ W TAKT !!
TO ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!

To jest KURNIK ZIOMEK !!
Popatrz, jak to robimy !!
Zejdź w dół, potem w gorę i tak przez trzy godziny !
Są tu z nami ludzie jak coś jesteśmy z nimi.
Lepiej patrz się za siebie jak się nie polubimy!

ELEGANCJA FRANCJA? (NIEEEEE!) To nie jest nasz klimat !
My wolimy luźny styl razem jak jedna rodzina !
Wszyscy bawią się jak trzeba, nikt nie robi dziś chamówy!
Nie potrafisz sie bawić to grzej stąd swoje zelówy!
BOoo, ludzie imprezy tu są, wszyscy jadą pod prąd!!
A Ty nie stój tak tylko razem z nami krzyknij: HOOOOOU!!
Wychodzi kolejna płyta, płynąc po miasta chodnikach,
Słuchaj co niesie muzyka!
Nie czaisz tego...

ZEJDŹ W DÓŁ !
POKAŻ MAŁA NA CO CIE STAĆ !!
I ZEJDŹ W DÓŁ !
NAWET KIEDY MOCY CI BRAK!!
TO ZEJDŹ W DÓŁ !
NAWET KIEDY NIE TAŃCZYSZ W TAKT !!
TO ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !! (x2)

Zejdź w dół, złap temat, zrób to tak jak trzeba!
Musisz mieć do tego fantazje,
jesteś taka gwiazda, to zrób teraz gwiazdę !
Masz szanse, zrób to dobrze.
Bujaj się teraz dzielnie jak buja sie Zaodrze
Buja się Polska, Buja się świat !
Przyłącz się do nas, (dopowiadając?)

ZEJDŹ W DÓŁ ( EEEEEEJ !) !!
JEŚLI CZUJESZ TO TAK JAK MY
ZEJDŹ W DÓŁ ( EEEEEEJ !) !!
DJ DAJ Głośniej ten bit !!
ZEJDŹ W DÓŁ ( EEEEEJ ! ) !!
CO!?
W DÓŁ ( EEEEEEJ !) !!
JAK!? W DÓŁ !! ( EEEEEEJ !) !!
ZRÓB TO TAK, ŻE MUCHA NIE SIADA SYNEK ! !!!!!!


ZEJDŹ W DÓŁ !
POKAŻ MAŁA NA CO CIE STAĆ !!
I ZEJDŹ W DÓŁ !
NAWET KIEDY MOCY CI BRAK!!
TO ZEJDŹ W DÓŁ !
NAWET KIEDY NIE TAŃCZYSZ W TAKT !!
TO ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓÓÓÓÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
ZEJDŹ W DÓŁ !!
Tak jak chłodny wiatr w upalny dzień
Czas z ekipą relaksuje mnie
Luźny grill, nieważne gdzie
Jak nie odbieram, nie gniewaj się

Brzuch:
Klara wali w czapkę co za piękny dzień
Strasznie mi gorąco, lepiej schowam się w cień
Lubię takie dni po prostu czuje się lepiej
Wszędzie uśmiechnięte twarze w parku, banku i sklepie
Chyba skocze do boju, przełożę sprawę na potem
Zbiorę parę piłek pod koszem, cały zlany potem
Nie ma to jak sport w sobotę piła, siata, czy skały
Nawet jak dzień był do dupy, staje się doskonały
Oł!
Poleje sobie głowę wodą,
Robię to w zwolnionym tempie, czuje się odlotowo
Później skoczę nad wodę
Parę razy skocze na banie, potem popykam w nogę
Wieczorem piwo i grill
Spędzę czas z przyjaciółmi, więcej takich chwil

Tak jak chłodny wiatr w upalny dzień
Czas z ekipą relaksuje mnie
Luźny grill, nieważne gdzie
Jak nie odbieram, nie gniewaj się

Jarecki:
To był upalny letni dzień, razem z ekipą
Siedzimy sobie w cieniu drzew, do wodopoju blisko
Ktoś się pytasz o czas nie mogąc się odnaleźć
Obojętnie patrząc na zegarek, który rozpływa się w gęstej trawie
Mmm...
Słońce daje energie, ma ciepły kolor
Chciałbym je czuć codziennie, mieć pomysłów sporo

Ifi:
Zapal z nami fajkę pokoju
I nie wstawaj od stołu jeee
Tu wokół moi przyjaciele i wszystko wolno dzieje sie je
Czuje przypływ pozytywnej energii
To kiedyś wróci do nas, znów zatrzyma się czas
A wtedy rozkołysze się jeszcze raz
Galeon hormonów dzisiaj porwie nas
Lubię takie chwile, lubię takie dni
I pełen chillout, w sercu luz, ja i ekipa i w głowie szum

Tak jak chłodny wiatr w upalny dzień
Czas z ekipą relaksuje mnie
Luźny grill, nie ważne gdzie
Jak nie odbieram, nie gniewaj się
Teraz tak.Stoję na spalonej planszy, dziś nie ma Ciebie tutaj.
Idę przez to syzyfowe życie w rozwiązanych butach.
Czuje,że opadam z sił. Możesz się za mnie modlić.
Serce otulone w ciernie,pośród wersów żałobnych.
W tej nierównej walce hmm znów wygrały słabości
a ja pytam ,gdzie te happy and'y z filmów o miłości.
Nie chcę kumpli od kieliszka ,choć pragnę zapomnienia.
Chce osuszyć słone łzy chcą twego pocieszenia.
Ten świat nie miał się zawalić a jednak wziął pie*dolnął
Nie ma co owijać ,wiesz. Nie mów,że tak nie wolno.
Znowu byłaś w moim śnie ,radosna uśmiechnięta.
Z nami MJ w tle ,taką chce Cie pamiętać.
Te emocje,nie oddadzą ich słowa.
Ten aromat tamtych chwil ,chciałbym poczuć od nowa.
Teraz czuje cierpki smak. Iść tylko i się upić.
Szkoda tylko,że tego cierpienia nikt nie chce odkupić .

Ze słabościami wciąż zmagam się
I truje myślami i szukam wyjścia
Chce godnie żyć ,odnaleźć sens
Boże daj mi choć trochę szczęścia.

Znowu wskrzeszam te wspomnienia.To coś jak ból nałogu.
Nie chce marzyć ani śnić,nie mów,że bez powodu.
Gdyby nie postanowienia to pewnie już bym pił.
Znowu pluje sobie w brodę,czuje opadam z sił.
Desperackie myśli,brakuje Cie w ramionach.
Stoję tylko krok od progu,by wziąć i je wykonać.
Czemu Ci to wykrzyczałem?Doprawdy nie rozumiem.
Jestem jak dziecko we mgle-zgubione w zdarzeń tłumie.
Iskra nadziei się tli choć nie dostrzegam słońca.
Prawdziwa miłość nie,nie umiera do końca.
Znosiliśmy się do czasu. Dostałem słoną lekcje.
Chce przeprosić za te słowa wypowiedziane w afekcie.
To nie były zwykłe dni ,chore okoliczności
a ja łudzę się ,że to tylko taki sprawdzian miłości.
I szczerze żałuje ,że tak wyszło między nami
kiedy myślę o tym zawsze oczy zachodzą mi łzami.

Ze słabościami wciąż zmagam się
I truje myślami i szukam wyjścia
Chce godnie żyć ,odnaleźć sens
Boże daj mi choć trochę szczęścia.

Znów odpalam LAX, zanurzam we wspomnieniach
A z uczuciem to jest tak, ono jest albo go nie ma .
Krople deszczu pośród łez,sterta pożółkłych liści.
Zastanawiam się tu dziś jak wszystko można przyćmić.
Teraz pragnę Twoich ust,Chcę złapać Cię za dłoń.
Jadę z ziomkiem i przyglądam na niegdyś znajomy dom.
Kumpel mówi "niech się wyśpi,to może przejdzie gniew".
A ja myślę "że to na nic Bratku jak pech to pech".
Tamten dzień to jakiś dramat,nie miałem tego w planach.
Wiesz,ta cała miłość jakby była przereklamowana.
Plany były owszem tak ale ich ogień wygasł
A ja tęsknie ale i tak boje się z Tobą widywać
Pragnę żebyś to wiedziała w tle słyszę echo bitu
Ciągle jakoś nie potrafię otrząsnąć się z tego syfu.
W sumie mecze się ,mam dość. Lecz czuje ,ze to kara
Za te puste obietnice i setki daremnych starań.

Jarecki:
Ze słabościami wciąż zmagam się
I truje myślami i szukam wyjścia
Chce godnie żyć ,odnaleźć sens
Boże daj mi choć trochę szczęścia.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo