Lerek

W górę ręce co chcesz masz
Teraz słuchaj Nowator Lerua
W rytmie dance hall w ręce klaszcz
To już znasz man hear this one

Ref. x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta

Wchodzę do klubu nie chcę dziś innych pań
Wchodzę tam z tą jedną wierną
Która jest wszędzie tutaj na zewnątrz
Jest zawsze ze mną jak trzymam kielon
Mogę ją zabrać wszędzie
Do baru na bal i wchodząc na back stage
Mogę rozmawiać z każdą kiedy chcę
Ale mam już najlepszą tę najlepszą, tę najlepszą
Teraz wiem, że mógłbym spędzić z nią całą wieczność
Teraz wiem, że mógłbym spędzić z nią całą wieczność

Ref.x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta

Nie ma to tamto teraz ja gram to a te niunie tańczą
Tyle na ile ja tobie nawinę że pite jest alko
Teraz piosenką tu eskortą jak z moją panienką
Ze swoją chęcią przecież ja wiem to pytasz czego?
Ty zatańcz co możesz ty zatańcz dla mnie
A ona mówi że butelka dzisiaj ważniejsza dla mnie
Pokaż co potrafisz dance hall party man
Na tych niuniach w tym klubie to ja też się dobrze znam
Nowator Lerua to jak przedstaw im plan
Idę dalej na salę gdzie nawijki daję wam
I z nią sam na sam a ona pyta się czy znasz mnie
Znów dzisiaj ja przytulę jak to ulubioną laskę
Poważnie, bo już jest taka ładna
Gdy dla mnie tańczy to najlepsza panna
Nieważne, ale może dla Ciebie z tą piękną panienką i bez żadnych uprzedzeń

Ref.x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta

Teraz każdy ziom jest tutaj, bo
Chce szukać dziewczyny i znaleźć ją
Ja mam tą, z którą dobrze żyje
Powodzenia znajdźcie te jedyne

W górę ręce co chcesz masz
Teraz słuchaj Nowator Lerua
W rytmie dance hall w ręce klaszcz
To już znasz man hear this one

Ref.x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta
Yo, aha, wszystko albo nic, wiesz
Wszystko albo nic, wszystko albo nic, wiesz
Wszystko albo nic, ej, wszystko albo nic, wiesz
Ursynów, zobacz, to jest to
Tu masz wszystko albo nic
Zobacz, yo, yo, aha, patrz

To co w zasięgu ręki biorę
W oceanie bloków tonę
Rzeczywistość jak treningowy worek
mówisz, że mam jazdy chore, yo
Mówię - odbij, olej, mówię - podbij, co jest?
*****ę na hip-hop modę
A ty go chcesz zamienić na lepszy model
Ja to tak robię, co wieczór piszę nową odę
Przy tym Whisky z lodem, a ty plujesz sobie w brodę
Twój sufit traktuję jak podłogę
Mój rap, wasz ruch bioder
To podwórko, wiesz, ten syf
To podwórko, wiesz, ten beef
Ten bit tętni, ten hit klęknij
Wiadomo, że jesteśmy zdrowi i piękni
Coś cię męczy, masz do nas jakieś ale?
My jak pięści, ty sam jak palec
I dalej do przodu, powoli
Wszystko albo nic w garści, co się boisz?
Jeden goni na podwórku płyty, drugi gówno
Każdy chce mieć ten hajs, ale jest trudno
Jeden zarabia na szczęściu, drugi na głodzie
Dzieciaków, które co noc są w innym samochodzie
Nie tłumacz gdzie duma, każdy musi żyć
A jak? jego sprawa, wszystko albo nic

Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo
Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idŹ

Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo
Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idŹ

Tu możesz być kimś albo nikim
Tu tworzę rap, nagrywamy klipy
Zawistne *****y patrzą się spod oka
Zazdroszczą tekstów, ciuchów, też mieszkamy w blokach
A że mamy więcej niż oni, tylko nasza sprawka
Najpierw kartka, póŹniej studio, póŹniej ławka
To była zajawka, która żyje we mnie nadal
Wysoka stawka, s*****ić nie wypada
I długo grałem o to imię, dbałem o to imię
Wszystko dałem za to imię - Onar, tym żyję
Widzę, żyjesz, problemy, słyszę skargi
To jest ciężar, którego boisz się wziąć na barki
Twoje wargi? nic nie mogę z nich wyczytać
Moje kartki, moja osoba kontra krytyka
Gdzie żeś to wyczytał, gdzie żeś to znalazł
To już piąta płyta, jaki ***** maras
Jeśli chodzi o mnie jest wręcz odwrotnie
Wszystko albo nic, wiesz? swego dopnę

Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo
Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idŹ

Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, mów prawdę albo milcz, yo
Wszystko albo nic, tu chce się być, tu chce się żyć
Wszystko albo nic, bierz co twoje i przed siebie idŹ
[Onar]
Kiedy słońce wstaje, ja tu wstaje.
Kiedy księżyc wstaje, ja tu żyje dalej.
Liczę teksty, bo praktycznie tylko to umiem.
Mówią "jestem", piszę, co mi zależy w sumie.
Było parę kryzysów, mniejszych czy większych.
Czasem się piło więcej, świat był łatwiejszy,
Ale, tylko przez chwile, nie było to szczere.
Ziom kupił do raju bilet, wpierdolił się w here.
Głupota, chwilowa słabość, i ja wierzyłem,
Że z tego radość, uczuć sie nie kryje.
Każdy jest dobry, tylko coś czasem dobroć tłumi.
Pochopne sądy nieznajomych ludzi.
Skąd wiedzą jaki jestem? Patrzą mi w butelkę.
Mówią, że ktoś kradnie. Złapałeś go za rękę?
Ten z drugiego piętra, gdzie on szczęścia szuka?
Mieszka tylko z matką, a codziennie w innych ciuchach.
Tylko słucha tej muzyki, że aż podwórko słyszy.
Tamci sprzedają narkotyki. Weź to przycisz!
Córka sąsiada widziała go w teledyskach,
Kogo? Tego z drugiego piętra! Tego słuchają boiska.
Dzieciaki na nich, to właśnie dla nich.
My zostaniemy sami, Wy nie dajcie sie omamić!

REF.
[Onar]
To jest moja enklawa, moje drugie piętro.
To jest moja sprawa gdzie znajduje piękno.
Kocham, nie nawadze, w małych krokach ukryte szczęście.
W blokach moje życie, na tym drugim piętrze.

[Lerek]
To właśnie na tym piętrze, odnajduję tę poezję.
To właśnie na tym drugim piętrze, mam swoje szczęście

[Onar]
To jest moja enklawa, moje drugie piętro.
To jest moja sprawa gdzie znajduje piękno.
Kocham, nie nawadze, w małych krokach ukryte szczęście.
W blokach moje życie, na tym drugim piętrze.

[Lerek]
To właśnie na tym piętrze, odnajduję tę poezję.
To właśnie na tym drugim piętrze, mam swoje szczęście

II.
[Onar]
Ten widok z drugiego piętra czasem przygnębia.
Rap, podwórko, miłość, melanż tak czas spędzam.
Życie - surowy sędzia. Nie ma apelacji.
Sprawiedliwości ręka. Korupcja - dźwignią demokracji.
A ja cały czas w tym miejscu żyjąc wokół wielkich spraw.
Wśród tych bloków, to jest prawdziwa wielka gra.
Mówisz "ma, on to na pewno ,a pięknie(?)"
A ja wkurwiam się i ściskam tylko ręką rękę.
Ej! Kiedy czytam te śmieszne artykuły
Moja mama wzięła część z bloku, te papierowe bzdury.
Piszą, że jestem tym, który coś tam, gdzieś tam,
To ja i mój rap. Ej, weź przestań.
Cztery ściany, w których jestem od dzieciaka,
W których chce się śmiać i płakać, tutaj wisi mój plakat.
Alkohol, pierwsza draka, przecież każdy ma swój rozum,
W życiu samemu trzeba się połapać, to nie pozór.
Niektórym nie poszło, mają dozór, inni żałują,
Inni z dnia na dzień kombinują, inni tylko mówią,
Jakie co dzień interesy kręcą.
Od dwóch lat w tych samych jeansach. Wiesz co?
Tak jak ci śmieszni hiphopowcy w tureckich swetrach,
A u mnie MASS już od trzech lat na metkach.
Przestaw się na odbiór z mojej okolicy.
Nas już nie będzie, a Hip-Hop będzie żywy.

REF.
[Onar]
To jest moja enklawa, moje drugie piętro.
To jest moja sprawa gdzie znajduje piękno.
Kocham, nie nawadze, w małych krokach ukryte szczęście.
W blokach moje życie, na tym drugim piętrze.

[Lerek]
To właśnie na tym piętrze, odnajduję tę poezję.
To właśnie na tym drugim piętrze, mam swoje szczęście

[Onar]
To jest moja enklawa, moje drugie piętro.
To jest moja sprawa gdzie znajduje piękno.
Kocham, nie nawadze, w małych krokach ukryte szczęście.
W blokach moje życie, na tym drugim piętrze.

[Lerek]
To właśnie na tym piętrze, odnajduję tę poezję.
To właśnie na tym drugim piętrze, mam swoje szczęście
Ty, żar popołudnia, stygnie powoli
A cienie wydłużają się na chodniku
W hawajskich koszulach obydwaj dostojni
Pyskaty *****iel i wariat PiH'u

Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)

Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule
Hawajskie koszule

Ej, ej, ej
Z nosa lecą ci gile, jak z pędzla farba
Nie dla ciebie hawajka, bo stary masz garba
Elitarna jest to akcja
Ile dałbyś, żeby chodzić w tym na wakacjach?
Chcecie wojny? ej marne synki, ja to Kingpin
Ze mną szatynki, blondynki
Kiedy południa robią się za upalne
One chcą uciec w cień, wbić się pod palmę
Twoja dziewczyna kręci do tego tyłkiem
Wsadzę go w maszynkę, przemielę tą szynkę
(Nic o nas bez nas) i to na pewno dziś zapamiętasz
(Skazani na sukcezz) bloki, tropik, opalony uśmiech w lustrze
P.i.H., S.N.S. to alias
Pieniądze, kobiety - to fetysz, styl, mariaż
Nie zwalniam, cały czas w obiegu
Jakby wyglądał świat bez grzechu?
Warta śmiechu jest ta wasza impreza
Quasimodo, załóż śliniak, zdejmij zeza
(Teraz albo nigdy) złote loki, trochę koki, diabelskie widły
Rozbierane foki, póki życie z bajki
Nasze hawajki za dziewczyn majtki

Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)

Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule
Hawajskie koszule

Tak, tak, tak
To jest balet luz, nie ma tu opcji
Pośpij w domu, gości tu nosi (już)
Hawajkę wrzuć, czuć już głód
Sztuki robią lans, ej spójrz już tu
Znasz nas, chyba już pora to zrobić
Gotowi budzić podziw i nosić, by robić hawajski lobbing
Zobacz tu niunię i basen
A ty zrzuć flanelę - czasem ona jest passe
Ja mam klasę, choć czasem pusto mam
Pyskaty ja cię kocham - taa, już to znam
I mam plan byś wyrywał sztuki czy groupie
Nie bądŹ głupi, idŹ kupić hawajkę, albo idŹ się upić
Jestem P.Y.S.K.A.T.Y.
A na ten flow ty, ja mam patent
Spójrz lepiej kto ma styl
I, *****, oddaj cioci ten journal
To...

Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)

Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule (aha)
Hawajskie koszule
Hawajskie koszule
22 – mamy w planach objazd po klubach
W plastikowych kubkach wóda, my w kilku furach
Wóda, ej wóda ( dobra ziomuś, jedziesz)

Nie ma innego miejsca dla nas, ręce w górze wysoko
Nie ma miejsca gdzie pepsi tak przegrywa z koką
Joshi, Fredi, Rocco, wzrokowa mocca, w środku skała
Klub - tu bramka, za dnia policyjna pała.
Hałas! Psy wyszły z budy, trzepią nam fury.
Za ziomków co nie mogą – butelki dnem do góry.
Rozdanie pierwszorzędne, sztuki piersiorzędne.
Do szklanki spada kostka lodu – wroga (...)
Barwy wieczoru, zawrotne tempo – luz to ten biust.
W ustach trzymasz chu-, chu-, chupa chose.
Sepy przy barze, znajome twarze.
Zauważ, stówa, wydaje ją jakbym spluwał.
Ona dorosła, seksi, rusza ciałem wokół
Oddałbym jej kluczyki, gdybym miał samochód
Szpagatem wyciągnie z podłogi gwoździe
Czyli ma patent, jest niegrzeczna
A jak będę miły. Łapy feeling, otwieram szampana
Niema, ej nie ma, nie ma innego miejsca dla nas.
Kiedy zapytasz: czy coś wziąłeś. Ja nic nie wiem.
H do W do D – 997
Klub!

Ref:
Nie ma innego miejsca dla nas! x8

Ej, to jest bounce, bounce, synek weź nie pękaj jak lód!
Dom jest spoko, lecz dziś nie ma innego miejsca jak klub.
Miejsca dla sztuk, które są kruche.
Gdyby Latkowski nagrał film, to straciłyby fuchę.
Są typy w swetrach, styl - bazar i Maniury w stringach.
Ten klub dziś aż pęka w szwach, coś jak Maryla w legginsach.
Dzisiaj nie ma innego miejsca dla nas
Ten czas nadszedł, cannabis popijamy ananas, potem whiskacze,
Bo my sikamy goudę, że aż wyskoczysz z kapci,
W szklanach większych od kryształów na regale u babci.
Ty spytaj taty, czy ci da w ogóle hajs na wódę.
Pyskaty, PIH i ziomble – my trzęsiemy tym klubem.
Uwierz! Bo niunie chcą się dziś tarzać w tej pościeli,
Pokaż nam hotel, dzisiaj Cassidy i R. Kelly.
Bierz tą kupelę, kumpele z nami, Ty, ja, Ty, ja.
Wiesz jak dzisiaj tu pełen lans.
Dziś zaklubuje się na śmierć, tak jak PiHu i Lerek
W opcji marskość wątroby albo niewydolność nerek,
Bo tu szybko pozbędziesz się części pensji
Nie jestem Patrick Swayze, ale dziś gram w ,,Dirty dancing”
Klub!

Ref:
Nie ma innego miejsca dla nas! x8

Nie ma innego miejsca dla nas – to nie fajans, lecz hardcore.
Chodź dziś z nami kochana, a zobaczysz, że warto.
Ruszam w bal na bogato, nie dbam o straty
Cały hajs jaki mam nie jest dorobkiem taty.
Tajne kurwy i szmaty, obstawiły już bramki.
Jebać ich, dla nas dziś najważniejsze są fanki.
Wszystkie szklanki do góry, ziomek weź nie łap doła.
To nie toast na hejnał, dupcie tańczą na stołach.
To dopiero początek, gruby sztos mam dziś w planach.
Ziomek! Nie ma innego miejsca dla nas.
Tu zostaje do rana, nie mam już wątpliwości,
Szukam zdziry na styl osiedlowej piękności.
Wiem, że się skończy, żaden z nas tu nie zaśnie.
Dziś przyjmuje strategię: zaklubować się na śmierć!
Poszedł szampan i whisky, teraz wjeżdża tekila,
Nie wiem sam czy dam radę wyjść stąd o własnych siłach.
Klub!

Ref:
Nie ma innego miejsca dla nas! x8
ej!

ooo weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój
boo nie możesz stać z boku, musisz poczuć tooo [x2]

jeśli czujesz to stoisz teraz z drinkiem, jeśli ona to czuje to
teraz kręci tyłkiem i to nie przez chwilkę, tylko przez cały numer, no
weź to poczuj bo prawie każdy czuje, to jest coś czego nie nauczysz się
nigdzie, to musisz mieć w sobie, samo to nie przyjdzie, możesz czuć to w
windzie, na ławce, w łóżku, to nie kurwa true school. musisz mieć to w
mózgu, czuć rym niezależnie od gustu, musisz bo pamiętaj, tego nigdzie się
nie nauczysz, tym bardziej nie kupisz, to nie jest na sprzedaż, tu i
teraz, czujesz to, tak jak czujesz ten melanż, ej, słyszysz ten bit, zaraz
usłyszysz refren, poczujesz ten rytm, nie mów, że nie chcesz, to jest
pewne, kluby pełne a wewnątrz ludzie, którzy czują to na pewno, na serio,
wbijcie tam, zobacz co jest grane, poczuliście to, no to refren razem,
yo!

ooo weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój
boo nie możesz stać z boku, musisz poczuć tooo [x2]

czujesz ten rytm, kieliszki w powietrze, poczuliście to, jest naprawdę
pięknie, trzeba jechać, nie ma co się ograniczać, na co czekać, poczuć to
i mieć coś z życia, yo, ręce w górę, w ruch biodra, czujecie to, tak to
wygląda, więc po co zwalniać, trzeba podkręcić, niech spierdalają stąd
abstynenci, kolejnej części nie będzie dla nich bo się lekko spóźnili,
gdzieś zaspali, gdzieś zostali i tego nie poczuli, poczuj to żebyś jak oni
nie zamulił, nikt nie został, jak jeden procent ze stu, jeśli już czujesz
to możesz jechać bez słów, możesz jechać wbrew wszystkim regułom, pierdolić
tych, którzy tego nie czują, ujmując, oczywiście nikomu, jeśli przyszedłeś
patrzeć to wracaj do domu, jesteś kiepski, tylko innym spieprzyć humor,
zostaw to tym, którzy to naprawdę czują.

ooo weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój
boo nie możesz stać z boku, musisz poczuć tooo [x4]
Aha, aha...
Powiem tak..nie mów nigdy "Do widzenia"
Tak samo jak świat, tak samo ja się zmieniam
Wiesz...? Może kiedyś będziemy razem dzielić swe szczęscie
To jest moje podejście...
Słowo "Kocham" mówie coraz częściej.

A może Ty, odwzajemnisz je?(joł, joł)
Może Ty też odwzajemnisz je?

Skarbie wiesz, że jesteś dla mnie wyjątkowa
Zawładnęłaś moim sercem i nie pragne nikogo już więcej
Uwielbiam, gdy rzucasz się na moją szyje
Dla Ciebie poświęce, każdą z życia wolną chwile...
Zadbam o to, żeby smutek na Twojej twarzy nie gościł
Żeby nie przyjemne chwile zmieniły się w chwile radości
Wiesz...? Od jakiego już czasu, swój świat Twoim imieniem zdobie
Choć tysiąc osób mam w głowie..Ty jesteś tą jedyną
Nigdy nie widziałem Cię z nieszczęśliwą miną
Zawsze w moim oku błyszczysz jak gwiazda na niebie
Skaaaaarbie... wszystko dla Ciebie!
Dobra stop. Już poczekaj momencik kłopoty techniczne
aha aha ta ta ta. To dla ciebie Magdo R. wiesz kocham cię.
Kurwa serce ściska jak się myśli o miłości
która nigdy się nie ziści
o miłości, którą widzę, słyszę co dzień myślę o niej,
jak pieściły ją me dłonie opuściło mnie szczęście
myślę co jest i co dalej będzie,
przecież nie jeden raz w charędzie było tak dobrze,
a teraz (ha) i wszystko koniec, a teraz szukam takiej,
która jak inne nie leci na papier, jak jestem winny pomoże wsparciem.
O miłości do ciebie mówi otwarcie. Wiesz Magdaleno R.
kocham cieee! Kocham ciee! Kocham ciee!

Kurwa Kari cofnij, Kari cofnij
To co w zasięgu ręki biore
W oceanie bloków tone, rzeczywistość
jak treningowy worek
mówisz że mam jazdy chore Yo
Mówie odbij olej
mówie podbij co jest
Pierdole na hip hop mode
A Ty go chcesz zamienić na lepszy model
Ja to tak robie,
co wieczór pisze nową ode
przy tym whiski z lodem
a ty plujesz sobie w brode
Twój sufit traktuje jak podłoge
Mój rap wasz rych bioder
To podwórko wiesz ten syf
To podwórko wiesz ten bit
Ten Bit tętni
Ten hit klętni
Wiadomo że jesteśmy zdrowi piękni
Coś Cie meczy masz do na jakies ale...
My jak pięści ty sam jak palec
i dalej do przodu powoli wszystko
albo nic w garści
co sie boisz
Jeden goni na podwórku płyty
Drugi gówno
Każdy chce mieć ten hais
ale jest równo
Jeden zarabia na szczęściu
drugi na głodzie
Dzieciaków które co noc są w innym samochodzie
Nie tłumacz gdzie duma, każdy musi żyć
a jak jego sprawa
Wszystko albo nic

Wszystko albo nic, tu chcę się być
tu chce sie zyc,
wszystko albo nic bierz mow prawde albo milcz YO!
Wszystko albo nic, tu chcę się być
tu chce sie zyc,
wszystko albo nic bierz co Twoje i przed siebie idź

Tu możesz być kimś albo nikim
Tu tworze rap nagrywane hity
Zawistne cipy patrzą się spod oka
Zozdroszczą tekstów siuchów też mieszkamy w blokach
a że mamy więcej niż oni tylko nasza sprwka
najpierw kartka później studio później ławka
To byla zajawka, która żyje we mnie nadal
Wysoka stawka spierdolić nie wypada
i Długo grałem o to imię
dbalem o to imie wszystko dalem z to imie
Onar tym żyje
Widze zyjesz problemy slysze skargi
to jest ciężar którego boisz się wziąć na barki
Twoje wargi?nic nie moge z nich wyczytać
Moje kartki moja osoba kontra krytyka
gdzie zes to wyczytyał
gdzie zes to znalazł
to juz piąta płyta jakik kurw* maraż
Jeśli chodzi o mnie jest wręcz odwrotnie
Wszystko albo nic wiesz? Swego dopne

Wszystko albo nic, tu chcę się być
tu chce sie zyc,
wszystko albo nic mow prawde albo milcz YO!
Wszystko albo nic, tu chcę się być
tu chce sie zyc,
wszystko albo nic bierz co Twoje i przed siebie idź
W górę ręce co chcesz masz
Teraz słuchaj Nowator Lerua
W rytmie dance hall w ręce klaszcz
To już znasz man hear this one

Ref. x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta

Wchodzę do klubu nie chcę dziś innych pań
Wchodzę tam z tą jedną wierną
Która jest wszędzie tutaj na zewnątrz
Jest zawsze ze mną jak trzymam kielon
Mogę ją zabrać wszędzie
Do baru na bal i wchodząc na back stage
Mogę rozmawiać z każdą kiedy chcę
Ale mam już najlepszą tę najlepszą, tę najlepszą
Teraz wiem, że mógłbym spędzić z nią całą wieczność
Teraz wiem, że mógłbym spędzić z nią całą wieczność

Ref.x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta

Nie ma to tamto teraz ja gram to a te niunie tańczą
Tyle na ile ja tobie nawinę że pite jest alko
Teraz piosenką tu eskortą jak z moją panienką
Ze swoją chęcią przecież ja wiem to pytasz czego?
Ty zatańcz co możesz ty zatańcz dla mnie
A ona mówi że butelka dzisiaj ważniejsza dla mnie
Pokaż co potrafisz dance hall party man
Na tych niuniach w tym klubie to ja też się dobrze znam
Nowator Lerua to jak przedstaw im plan
Idę dalej na salę gdzie nawijki daję wam
I z nią sam na sam a ona pyta się czy znasz mnie
Znów dzisiaj ja przytulę jak to ulubioną laskę
Poważnie, bo już jest taka ładna
Gdy dla mnie tańczy to najlepsza panna
Nieważne, ale może dla Ciebie z tą piękną panienką i bez żadnych uprzedzeń

Ref.x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta

Teraz każdy ziom jest tutaj, bo
Chce szukać dziewczyny i znaleźć ją
Ja mam tą, z którą dobrze żyje
Powodzenia znajdźcie te jedyne

W górę ręce co chcesz masz
Teraz słuchaj Nowator Lerua
W rytmie dance hall w ręce klaszcz
To już znasz man hear this one

Ref.x2
Moja panienka jest taka piękna
Każdy ją chwali i nikt nie wymięka
Ja tu na nią zerkam i kielonek w rękach
Jest moja cała taka uśmiechnięta
Bo bez Ciebie,
Bo bez Ciebie nie ma mnie.
Bo bez Ciebie,
Czuje się tak samotnie

Kolejny wieczór nastał,
Znów zimno mi.
Ciepła kąpiel nie pomaga,
Brakuje zapachu mi twojej skóry.
Kładąc się w pościel czuje Ciebie,
Nie moge zasnąć, bo nie wiem gdzie jesteś.

Więc proszę wróć do mnie,
O wszystkim zapomnę.
O wszystkich przykrościach,
Tylko proszę przy mnie zostań.

Nie wiem czy jestem w stanie
O Tobie zapomnieć.
W sercu głęboko ukryłem Twój obraz
Został tylko ból wspomnień
Każde z nich przypomina,
Co do Ciebie czuje.
Nie mogę przestać
Marzyć o Tobie

Rozstanie złe słowo,
Teraz można zacząć na nowo.
Budować, ocalić,
To co jeszcze mamy.

Więc proszę wróć do mnie,
O wszystkim zapomnę.
O wszystkich przykrościach,
Tylko proszę zostań.

Bo bez Ciebie,
Bo bez Ciebie nie ma mnie.
Bo bez Ciebie,
Czuje się tak samotnie.
To przez Ciebie,
To przez Ciebie jest mi źle.
To przez Ciebie,
Zabrałaś cząstke mnie.

Bo bez Ciebie,
Bo bez Ciebie nie ma mnie.
Bo bez Ciebie,
Czuje się tak samotnie.
To przez Ciebie,
To przez Ciebie jest mi źle.
To przez Ciebie,
Zabrałaś cząstke mnie.

Bo bez Ciebie,
Bo bez Ciebie nie ma mnie.
Bo bez Ciebie,
Czuje się tak samotnie.
To przez Ciebie,
To przez Ciebie jest mi źle.
To przez Ciebie,
Zabrałaś cząstke mnie.
Czy wiedziałaś o moich zamiarach?
Czy wiedziałaś wogóle o mnie?
Czy widziałaś jak ja sie patrze
Jak przechodziłaś koło mnie...?

1. Pamiętam gdy po raz pierwszy przecięłaś mi droge
Podobno pierwsze wrażenie jest kluczowe!
Nad nami słońce usadowione na dachu świata
To był dzień, dzień upalnego lata...

Klasa, finezja w każdym ruchu bioder
Nie tyle zerkałem co pożerałem Cię wzrokiem!
Seksapilem zaciągałem sie jak (...)
Wierząc że ta chwila to czegoś pięknego początek!

"Podejdź" mówił jeden głos, drugi "odpuść" krzyczał
Stałem bezczynnie jak w filmie statysta
Sekundy mijały odmierzane przez kroki
Słońce skrzyło sie w tym lokach złotych!

Tego dnia lipca nie zebrałem sie na odwage
Podobnie jak i kilku innych kiedy to Ciebie mijałem
Dziś, ciekawość mnie dosłownie zżera
Obok chwil które można przeżyć sie nie przebiega

To Ty... O Tobie mówie w tych kilku wersach
Nie starałem sie bo los mi Cie zesłał
Ty ledwie mnie zdominowałaś
Dziś chciałbym wiedzieć jedno... Czy wiedziałaś...

Czy wiedziałaś o moich zamiarach?
Czy wiedziałaś wogóle o mnie?
Czy widziałaś jak ja sie patrze
Jak przechodziłaś koło mnie...?

2. Pamiętam ten wieczór, piłem wodke i cole
Twoje białe ubranie i ultra fiolet
Wymieniliśmy sie spojrzeniami
Nagle witasz sie z moimi ziomami
Szybkie poznanie... Twoje ciało przy moim
A myślałem że to tylko tak na chwile
Później było już coraz milej...

To Ty pozbawiłaś mnie oddechu
Poprzedniej soboty...
To Ty ukradłaś mi wieczór
Poprzedniej soboty...

To Ty.... To Ty... To byłaś własnie Ty!
Teraz już Cie nie ma...
Dowidzenia!

Czy wiedziałaś o moich zamiarach?
Czy wiedziałaś wogóle o mnie?
Czy widziałaś jak ja sie patrze
Jak przechodziłaś koło mnie...?
Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.

Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.

Dlaczego nie ma tego co ja bardzo chce
czemu wpsomnienia muszą tak dotykać mnie
czasem co piękne, może snem się okazać
mijają lata w nich to wspomnień nazwa.

przeglądam fotografię no i widzę swoich bliskich
jak byłem dzieciakiem miałem różne pomysły
niektóre marzenia prysły i odeszły gdzieś daleko
po niektórych pozostało znowu tylko echo.
tu gdzie telefon zawsze był skłonny do rozmowy
tu gdzie przewijały się zawsze te same osoby
tu gdzie mogłem powiedzieć, tu gdzie teraz mogę dotknąć
tu są moi ludzie, moje miasto Opoczno.

Odkąd pamiętam bywało czasem różnie
nie raz nie dało się poukładać czegoś jak puzzle
jak na zakrętach z których wychodzi się (?)
na niektóre sprawy reagowałem bluzgiem
tu sam na sam pośród ścian biegniesz tam gdzie ja gram
tu w tych blokach już niejeden o śmierć się otarł
ta muzyka jak pokarm mu ta melodia
jeszcze przecież jest przed nami długa droga.

Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.

Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.

Dlaczego nie ma tego co ja bardzo chce
czemu wpsomnienia muszą tak dotykać mnie
czasem co piękne, może snem się okazać
mijają lata w nich to wspomnień nazwa.

Dostałem szansę przecież nie chcę jej stracić
to dla tych ludzi, którzy wychodzili z różnych sytuacji
niektórzy dożyli do tego by spełnić swe marzenia
niektórych już przy nas nie ma.
Oni daja nam siłę, dają nam motywację
za każdym razem gdy coś robisz nie myśl tylko o stracie
pomyśl czasem gdy zamykasz oczy daj wszystkim tym marzeniom dotyk
posłuchaj sam siebie usłuchaj pragnienie
mówisz to oni chcą czasem ode mnie za wiele
są ambicje twych bliskich jeśli mnie ktoś zapyta
odpowiem że właśnie wyszła moja płyta

Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.

Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.

Czemu tak jest,
że nie możemy nie raz ukryć łez
czemu tak jest,
piękno bywa czasem we śnie,
czemu tak jest,
pytasz też chociaż dobrze o tym wiesz
wspomnienia przetrwają i ty razem z nimi też.
Nie boję się nazywac po imieniu
Rzeczy, które robiłem, tworzyłem w cieniu zła
Teraz wiesz, że muszę się przemóc
By nie wrócić tam
To, co widziałaś w filmach o gettach
Było dla mnie normalne
Przetrwać tu nie było łatwo
Nie mogłem przestać... mm...
Teraz żyję znów

Ref.
Wiesz, że nie
Nie mogę wrócić tam
Wiesz, że nie
Musze trzymać się tego co mam
Wiesz, że nie
Nie mogę tam wrócić
Wiesz, że nie
Choćbym czasem chciał

Kilka razy myślałem "kończe z tym"
Ale coś kazało mi biec
Grać i walczyć by żyć
Psy prawie doganiały mnie
Starzy patrzyli jakby nie mogli uwierzyć,
Że to był ich własny syn
A dziś już nie,
Już nie czynię tyle zła co kiedyś
Mam siłę, mam wiarę
Nie zginę
Znałem zbyt wielu, którym nie udało się

Ref.
Wiesz, że nie
Nie mogę wrócić tam
Wiesz, że nie
Musze trzymać się tego co mam
Wiesz, że nie
Nie mogę tam wrócić
Wiesz, że nie
Choćbym czasem chciał

Słyszałaś o tych ludziach, którzy kradli
Dzielili to przez co sami upadli
No zgadnij co?
Byłem jednym z nich, juz prawie na dnie
Dzięki Bogu mam dom
Wiem skąd bierze się zło
A dziś Twój brat
Nuci na przerwie to, co gram
Odrabia lekcje i w tle słysząc rap
Wspomina czas, gdy napadł go jakiś cham
Podobny do tego z klipu
Czy to mogłem być ja?!
Tak!

Ref.
Wiesz, że nie
Nie mogę wrócić tam
Wiesz, że nie
Muszę trzymać się tego co mam
Wiesz, że nie
Nie mogę tam wrócić
Wiesz, że nie
Choćbym czasem chciał
Wbijasz się do klubu sam
Nie wiesz co się dzieje tam
Nikt nie odbiera telefonu
Jesteś sam, nie ma ziomów
Możesz tylko wejść na sale
Zachaczając o szatnię, barek
Wypijając wódkę z barmanem
Pozna wszystkie panie,
Pozna Cię zatem z tymi
Najlepszymi z tymi najłatwiejszymi,
Które chcą poczuć smak nocy
Właśnie z takimi jak Ty
Zajebistymi jak Ty
Ruszającymi się jak Ty
Nie chcą poznać jaki jesteś naprawdę

Ref.:
Zawsze, musisz wczuć się w bit
Zawsze, poruszać się w rytm
Zawsze, tutaj najlepszym być
I... nie schodzić przed końcem (x2)

Wszyscy patrzą na Ciebie
Wszyscy patrzą jak poruszasz się
Zaintrygował im Twój styl,
Bo jest niepowtarzalny
Jak patrzą na Ciebie, czujesz się Bogiem
Wiesz, że rządzisz na parkiecie,
Bo to jest Twój dzień
Ruszasz się i czujesz to,
Czujesz to i przyspieszasz wciąż
Nie zatrzyma Cię żaden, bo
jesteś w swym żywiole

Ref.:
Zawsze, musisz wczuć się w bit
Zawsze, poruszać się w rytm
Zawsze, tutaj najlepszym być
I... nie schodzić przed końcem (x2)

Jeden krok, bo w przód i w tył,
Jeden krok, bo w przód i w tył.
Nikt Cię tu nie zatrzyma,
Nikt Cię tu nie zatrzyma.
Jeden krok, bo w przód i w tył,
Jeden krok, bo w przód i w tył.
Nikt Cię tu nie zatrzyma,
Nikt Cię tu nie zatrzyma.

Ref.:
Zawsze, musisz wczuć się w bit
Zawsze, poruszać się w rytm
Zawsze, tutaj najlepszym być
I... nie schodzić przed końcem (x4)
(Raz, raz)
(Ej w lewej słuchawce tylko się słyszę)
(W sensie wokal tylko w lewej)

(Dobra, jest równo)
(Teraz patrz, he, kolejny słodki numer)
(Słuchaj)

Miałem marzenie, że to Ty będziesz moja,
niewiedziałem że jestem w stanie się z tym uporać,
Kiedy codziennie prawie mijałaś mnie,
nie miałem odwagi podejść, zagadać, zapytać się

Ej, ej, i.. Nie wiem czy wiesz, że to o tobie jest ten tekst,
ale widziałaś mnie, jak mijałem cie, jak patrzyłem się
na twoją twarz na twoje ciało,
jak mijało mnie
ten obraz nie daje zasypiać, mam wciąż go w głowie.
nie wiem co myślisz jak patrze,
nie wiem co powiesz jak podejdę,
chyba obawiam najbardziej się,
że zanim zaczne, odrzucisz mnie, zrozumiesz źle

Miałem marzenie, że to Ty będziesz moja,
niewiedziałem że jestem w stanie się z tym uporać,
Kiedy codziennie prawie mijałaś mnie,
nie miałem odwagi podejść, zagadać, zapytać się

Miałem marzenie, że to Ty będziesz moja,
niewiedziałem że jestem w stanie się z tym uporać,
Kiedy codziennie prawie mijałaś mnie,
nie miałem odwagi podejść, zagadać, zapytać się

Kolejny dzień widze cię, mijam cię,
widze jak obcinasz mnie,
zwróciłaś uwage na mnie
wkońcu, ciekawe co myślisz o mojej osobie,
ciekawe czy któaś z koleżanek twych mnie zna, (hehe)
bo jeśli tak to nasłuchasz się o mnie, (uuu)
i nie będziesz chciałą już mnie wtedy znać, (nie)
bo ludzie mówią, mówią i mówią, (ta)
i nie musze wlace ciebie dobrze znać, (niee)
ludzie to lubią, lubią, że mówia
musisz mnie poznać żeby powiedzieć jaki jestem
(musisz poznać mnie, wtedy poznasz prawde)

Miałem marzenie, że to Ty będziesz moja,
niewiedziałem że jestem w stanie się z tym uporać,
Kiedy codziennie prawie mijałaś mnie,
nie miałem odwagi podejść, zagadać, zapytać się

Miałem marzenie, że to Ty będziesz moja,
niewiedziałem że jestem w stanie się z tym uporać,
Kiedy codziennie prawie mijałaś mnie,
nie miałem odwagi podejść, zagadać, zapytać się

A teraz wiem że warto było o tobie marzyć,
że nie tylko ja zwracałem na ciebie uwagę,
to ty podchodziłaś do moich kumpli,
z którymi widziałaś mnie, żeby dali ci mój numer,
widziałem to, widziałem jak podbijałąś do nich,
przyznaj się!

więc,
oboje tego chcieliśmy,
oboje wstydziliśmy się, niepotrzebnie
było pięknie jest pięknie,
O! widzę kolejną panienke, jo!

(hehehe, uuu, człowieku skwitowałem to!)
(dobra, ciach to i lecimy dalej)
Ref.
Ty nie możesz uwierzyć, że to jest koniec
Ja Ci mogę powtarzać, ale Ty nie chcesz
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że to koniec?
Po tych słowach odejdź, zapomnij o mnie!

To już minął rok ja mówię Tobie "przestań!"
Przestań mnie nachodzić, dzwonić
Podnosze słuchawkę i wiem, że będę wrzeszczał,
Bo Twój numer się wyświetla mi

"Halo, Krzysiek? Proszę CIę, porozmawiajmy o tym, to wszystko nie może się tak skończyć, czy ja dla Ciebie nic nie znaczę?"

Rozłączam się, odcinam się, wyłaczam... telefon
Wiem, ze będziesz znowu dzwonić (znowu dzwonić)
Nie chcę już rozmawiać o nas, bo nas już nie ma,
Ale tego nie chcesz pojąć i...
Wciąż dzwonisz, wciąż piszesz, ja tego nie chcę!
Jak możesz tak myśleć, że coś przetrwało jeszcze?
Już nawet nie wiem ile Ciebie nie widziałem
Chuj mnie obchodzisz, nie myślę o Tobie wcale!

Ref.
Ty nie możesz uwierzyć, że to jest koniec
Ja Ci mogę powtarzać, ale Ty nie chcesz
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że to koniec?
Po tych słowach odejdź, zapomnij o mnie!

Proszę Cię, proszę Cię, a wręcz błagam
Znajdź inną osobę do swoich starań
Wspaniały związek, wspaniałego chłopaka
Nie jestem tym kogo pragniesz, to fatamorgana!

Ref.
Ty nie możesz uwierzyć, że to jest koniec
Ja Ci mogę powtarzać, ale Ty nie chcesz
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że to koniec?
Po tych słowach odejdź, zapomnij o mnie! (x2)
Bałaś się, że o Tobie zapomnę,
Chciałaś już wyrywać kartki z kalendarza.
Nie jesteś dla mnie jak ktokolwiek,
Ogarnia mnie uczucie, które zaczyna przerażać.
Pukasz do mnie, ciepło się uśmiechasz,
Zapraszasz mnie do siebie, ja wiem czego Ci trzeba.

Chciałbym powiedzieć Ci, Chciałbym powiedzieć,
Chciałbym powiedzieć Ci, jak bardzo...
Chciałbym powiedzieć Ci, Chciałbym powiedzieć,
Chciałbym powiedzieć Ci, jak bardzo kocham Cię...

Jeśli wiesz co to miłość,
Jeśli dziś to cokolwiek dla Ciebie znaczy,
Dziś chcę być blisko...
Każdy wieczór, każdą noc razem.
W tym dniu nikt nie powinien być sam,
W tym dniu każdy odrzuca dystans,
W tym dniu nikt nie powinien szlochać,
W tym dniu każdy musi krzyczeć głośno kocham...
Kocham Cię, Kocham Cię...
Sprawdź - dla ziomów nawijał Lerku
Pezet, Stasiak, Pjus, Junoumi
Ajron na bicie, to jest życie
Sprawdź to, to jest to
Junoumi, dla ziomów only
Ej, dla tych ziomów najlepszych - sprawdź nas
Ej, szary beton pieprzyć - sprawdź to

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

To miasto niszczy mnie, zatruwa mnie jak strychnina
Szybki sex, plączą myśli się jak wiklina
Za niski serw, rzeczywistość ścina jak Agassi
Mój śliski dres, adidasy, siła w nas jak w Kadafim
Chwila, kryminał ten nadział nas na widelec
Raz - naszą ideę, dwa - świat zaczął by bieleć
Gdyby nie to, że za lekko gram w to
Byłbym dziś stąd daleko już dawno
Wiesz, patrzyłbym gdzieś na Pacyfik lub tańczył na Haiti
Wiem, że patrzysz w moje oczy, widzisz w nich pacyfki?
To ten sam rap, to samo życie i wciąż ten sam sezon
A wolałbym, by płonął joint dziś w San Pedro, yo
To beton szary wiem, że to nie to stary
Patronat portali, płyta - żaden rekord stary
Chce się stąd wyrwać, pieprzyć szary beton
Viva Las Vegas, hey mummy, neony świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Czarna muzyka ja trzymam srebrny mikrofon
A białą ręką piszę wersy jak nikt dotąd
Chwyć myśl z tych tekstów jak Ariadny nić złotą
A ja szybko jak foton wezmę cię ku wyższym lotom
Tam gdzie blokom koloru nie dodaje tylko siding
Życie to kolor slajdu dobry smak jak sam bit
Wciąż te same dni, Ursynów [?] Saint-Denis
Spełniamy sny kolorem bijąc szary styl
Ruszamy w rytm rapu pieprząc ten beton
Za szare twarze myśli ten tekst jest wendetą
To zimny prysznic atak koloru fergią
Ej yo, palimy szarość lepiej niż inferno

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, bunt kolejne pokolenie
Teraz hip-hop jest receptą, rock'n'roll już nie jest
Czas pokolorować swój świat każdy swoją kredką
Ja z mikrofonem zrobię Sajgon, Meksyk albo Vietkong
Czas zwalczyć nudę, walczyć z szarością i brudem
Wiem to przychodzi z trudem lepiej liczyć się z cudem
Tak jest łatwiej - iść przez życie bez zmartwień
Zimą okupować klatkę, a w lato na ławce
Delektowanie się piwem - Tyskie, Lech albo Żywiec
W życiu gdzie świat rozrywek jest brakującym ogniwem
Mało odwagi, ten świat nas stłumił nie zabił
Musimy sobie poradzić, sami na siebie skazani
Rap jest naszą bronią, to nasza duma i honor
To nadaje kolor codziennym horrorom
To on w naszych sercach zajmuje miejsce pierwsze
To miejskie szczęście, szary beton pieprzę

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo