Losowe piosenki. Polski Hip Hop

To będzie wkrótce, będzie kolejny sukces,
Tyle suk chce pogadać o mnie przy wódce.
Te historie co nimi mogą oni żyć,
Żyją tylko innymi, wstyd im swoich żyć.
Bo banalne, lokalnie w kraju nad Wisłą
W złym zwyczaju jest ponad normę wyskok
Góra średnio jest wszystko, rzeczywistość
To coś znowu Nam nie wyszło.
Kult pokonanych, kult uciemiężonych
Kult takich samych, klub niespełnionych.
Skąd My to znamy co ? Sami to mamy co ?
Czasami sami dostrzegamy to, tu często
Sukces jest klęską, przekleństwo.
Wygrywanie to przestępstwo
Jest kiepsko pamiętaj o tym dziecko
Wiesz śliski jest życiowy Dancefloor.

Ref:
To takie smutne ,jak się przejmujesz
Tym, że ktoś zrobił coś a nie Ty.
Tak boli Cię sukces, czyjkolwiek by on był
Zwłaszcza gdy odnosimy go My. X2

Kolejny smutny track i róbmy tak
Tu najbardziej chlubny jest smutny rap.
Dlatego płacz i patrz czy ktoś poda chustkę
Przecież, to takie smutne i takie ludzkie
Sukcesy są takie puste, jeb biznesy
Lepiej chwalić się ubóstwem.
Znowu w życiu Ci nie wyszło i tak trzymaj
Kurwa fach co za przyszłość jest przy Was.
To w złym tonie wygrywać, lepiej jak toniesz
Na mikrofonie i brzytwy chwytasz
Lepiej nie być ambitnym tu bo później
Będziesz tylko przeżywać jebitny ból
Tylko spójrz ile tu czeka na Twoja klęskę
Stoją sepy w kolejce, żeby nażreć się mięsem.
Przegrani razem są silni. Sukcesy innych
Tylko budzą w nich agresje.

Ref:
To takie smutne ,jak się przejmujesz
Tym, że ktoś zrobił coś a nie Ty.
Tak boli Cię sukces, czyjkolwiek by on był
Zwłaszcza gdy odnosimy go My. X2

Ze mną przegrać to jak wygrać, nie mogłeś lepiej wybrać
Jak myślałeś o cyfrach, i choć wygrałem w odzywkach
Patrząc na sprawę to tak naprawdę Ty korzystasz.
Życie to dziwka i jest podłe i jest problem jak znowu mogłem
Wychylam się poza normę, ciągle chociaż wiem,
że to nie jest rozsądne w ogóle.
Jadę na tym ośle na oklep życie bije na oślep
I wali w mordę. I choć brzmi to żałośnie
Przegrani wygrali, takie są finały tych batalii w Polsce.
Jesteśmy nienormalni nie chcemy być średni,
Robimy krok przed nich ja i Sir Mich.
Chmury zasłoniły nieba błękit .
Lubisz to, lubisz smutne piosenki co ?

Ref:
To takie smutne ,jak się przejmujesz
Tym, że ktoś zrobił coś a nie Ty.
Tak boli Cię sukces, czyjkolwiek by on był x 4
Zwłaszcza gdy odnosimy go My.
Odcinam się od wszystkich negatywnych myśli
Tak jak od tego co jest powodem nienawiści
Odcinam się od zazdrości i zawiści
W końcu mój umysł z tego wszystkiego się oczyścił
Odcinam się od fałszu i obłudy
Tak jak od tego co ludzi prowadzi do zguby
Odcinam się od tego z czym nie chcę mieć do czynienia
Lecz tego nie odrzucam, nie - ja to zamieniam!

Zamiast takich myśli wolę mieć fajne pomysły
Zamiast je chować ja wole je realizować
Zamiast kontrolować wolę po prostu zaufać
Dlatego odcinam się od tego co chce mnie oszukać

Jestem wolny! Tak, elo!

Jestem wolny od tego co mi nie służy
Jestem wolny od tego kto mi źle wróży
Jestem wolny - niezależny, niezrzeszony
Jestem wolny - pokonałem swe demony! (x2)

Odcinam się od wałków, odcinam się od zdrady
Odcinam się od tego czym rządzą chore układy
Odcinam się od kłamstwa, odcinam od głupoty
Odcinam się od tego co sprawia ludziom kłopoty

Odcinam się od gniewu, odcinam się od złości
Odcinam się od stresu, strachu i wątpliwości
Odcinam się od tego wszystkiego co mi przeszkadza
Lecz tego nie odrzucam, nie - ja to obracam!

Zapraszam radość, zapraszam zrozumienie
Zapraszam miłość, która jest czystym natchnieniem
Zapraszam życie w obfitości, w dobrobycie
To właśnie mnie otacza - sami to widzicie!

Jestem wolny! ZIP!

Jestem wolny od tego co mi nie służy
Jestem wolny od tego kto mi źle wróży
Jestem wolny - niezależny, niezrzeszony
Jestem wolny - pokonałem swe demony! (x2)

Odcinam się od tej chorej konkurencji
Od chorej ambicji, od chorych pretensji
Odcinam się od metek logotypów
Jestem wizjonerem i noszę logo Zipów
Odcinam się od tego co chce mnie rozproszyć
Wtedy kiedy konkretnego coś próbuję stworzyć
Odcinam się od tego co mnie wkurwia
Mam dosyć - jestem wolny!
O nic nie muszę się prosić!

Zamiast się zamartwiać i się zastanawiać
wolę działać, co sprawia że humor mi się poprawia
Zamiast wkurwiać się wolę się z życia cieszyć
Jest naprawdę zajebiście - wystarczy w to uwierzyć!

Jesteś wolny! ZIP!

Wolny!
Jestem wolny!
Wolny!
Jestem wolny!
Dla nich to proceder, dla nas droga do poznania siebie.
Marihuana, w bletce polski numer jeden!
I gdy podpalam gibona, zaczyna płonąć belweder.
Podnieś blanta w górę, je je...
Dla nich to proceder, dla nas sposób by utrzymać siebie.
Marihuana, w bletce polski numer jeden!
I gdy podpalam gibona, zaczyna płonąć belweder.
Podnieś blanta w górę, je je je...

Zwinięta bleta, u boku moja kobieta.
Anty-systemowy przekaz to moja codzienność życia.
Jak Redman z Method Manem w filmie Hau Hai lubię ziele.
Dziś ruszam w teren, ustawiłem się z dillerem.
Sadzić, palić, zalegalizować! - Trzy magiczne słowa.
Stawiam parafkę pod tym obiema rękoma.
Czemu skurwiały system chce nas za to karcić?
Orient, kumaci i piona dla palących braci!
Jak MC I Am free and need to smoke break.
Wszystko co słyszysz w numerze to żaden fake.
Jeśli lubisz palić - pal.
Jeśli lubisz siać - siej.
Żyję zasadą Snoopa `woo smoke weed every day.

Ściągnij z blanta chmurę. Podnieś blanta w górę.
Szanuj tą naturę, zjaraj lola po tekturę.
Nie będzie nigdy ćpunem ten co raczy się skunem.
Legalizacja to postulat, a ten numer, to argument.
Nie rozumiem argumentów przeciwko.
Parę skrętów i piwko, nie zabije za szybko.
Tym co myślą za płytko polecam zioło - lecznictwo.
Za trzy dychy w cenię mojej płyty kupisz gram.

Jak ten Baki ma CD
Ja mam baki, weed, blet
i wiozę po rejon nie jestem człowiekiem bit man.
Oczy dookoła głowy na pełnym oriencie man.
Gdy w kieszeni coś chowam to nielegalny towar.

Dla nich to proceder, dla nas droga do poznania siebie.
Marihuana, w bletce polski numer jeden!
I gdy podpalam gibona, zaczyna płonąć belweder.
Podnieś blanta w górę, je je...
Dla nich to proceder, dla nas sposób by utrzymać siebie.
Marihuana, w bletce polski numer jeden!
I gdy podpalam gibona, zaczyna płonąć belweder.
Podnieś blanta w górę, je je je...

Mam dla Ciebie grad herezji, Polsko tyś mi jedyną,
Ale czemu moją wolność oddajesz tym skurwysynom?
Nadal ,mamy tu prawa podobno pisane dla nas.
Dlatego, to nasza sprawa żeby kazać im spier-dalać.
Dziś mamy więcej, niż mieli nasi ojcowie.
Mamy wolne słowo, wolny kraj, w pizde szybkich kobiet.
Mamy tu niezabystre psy i dobre jointy.
Hipokrytów w polityce i niedojebane sądy.
Teraz odpal skręta niech zapłoną osiedla.
Zajaraj z ziomkami i z tymi co powstali z żebra.
Odpal skręta niech wybuchnie rebelia.
Czas zerwać obce pęta, z nadgarstków w naszych rękach, joł.

Dziesiąta rano, dzień jak co dzień to samo.
Pobudka, siemano dziś pale skręta za ostanie siano.
Od małolata już prześladowano nas.
Na projektach państwo chce siłą zabronić palić grass.
U dilera rzucasz banknot, skrusz to, zwiń to, spal to.
Moc dana blantom przeszkadza władzy i policjantom.
Próbują zastraszyć, zabrać nasze prawo wyboru.
Będziemy o nie walczyć - to nasza sprawa honoru, taa.
Na znak protestu kręcę w bibułę susz.
W głośnikach Juicy J, pogłaśniam potem już,
osiągam wolny umysł, tak cenny ducha spokój
Ras Luta, PTP ta, dla naszych braci pokój!

Dla nich to proceder, dla nas droga do poznania siebie.
Marihuana, w bletce polski numer jeden!
I gdy podpalam gibona, zaczyna płonąć belweder.
Podnieś blanta w górę, je je...
Dla nich to proceder, dla nas sposób by utrzymać siebie.
Marihuana, w bletce polski numer jeden!
I gdy podpalam gibona, zaczyna płonąć belweder.
Podnieś blanta w górę, je je je...

[4x]
Rewolucja u twych bram
Żyj na stówę pierdol chłam
Pokaż że nie jesteś sam
Podnieś blanta w górę, w góre
Waco&Pezet.

Ref:
Mama mi mówiła,że to wszystko kiedyś minie,
życie to są piękne,ale tylko chwile x2

Hej czego brak Ci,wkraczam do akcji,
to jest tak,jak na ciastkach u babci,
czyli stare czasy,ach te czasy,
z nich obrazy,rysy twarzy,
ciężko odrazu wszystko wytłumaczyć,
wiem,przypominam sobie dzień,
C-u-p,Freescreaco we numerem liryczny,
morderca,jeden za wszystkich vice versa,
dziś brakuje mi jednego z nich,
życie jak spadający lis,znika jak by
niby nic,czasy się zmieniają,ale
pamięć zostaje,dobrze wiem to,
Clinton wyjechał gdzieś daleko,
ecopendo,trzymam tempo,szanuje co
jest za mną i patrzę przedemną,

Jeszcze tak nie dawno,byliśmy dziećmi,
wtedy myślałem że ten stan będzie wieczny,
odlećmy myślami,dziś w tamte czasy,
do tamtych dni które dobrze znamy,
pewnego razu los mnie żucił na zamianę,
poznałem tam siwą i byłem w niej zakochany,
ona była inna niż te wszystkie panny,
chłopaki mówili że to krzyżna z Holandii,
brakuje mi właśnie tamtych dni,oczy otwieram
gdzie jest moje m3,niestety,widocznnie los tak
chciał,być może za dużo nagle w życiu bym miał,
ale zostały nam wspomnienia z tamtych lat,
i właśnie wiesz co? tamtych dni mi brak...

Ref:
Mama mi mówiła,że to wszystko kiedyś minie,
życie to są piękne,ale tylko chwile

Powiedz,powiedz,powiedz czego Ci brak...

To był rok 94,pamietam to jak dziś,
poznalismy się przypadkiem,potem wspólne wakacje,
melanże,ale wszystko prysło,wiesz życie płynie dalej,
tak to bywa,kiedyś ziomek siemasz,dzisiaj nawet tego nie ma,
to wspomnienia,tylko wspomnienia,inna sprawa przyszła
potem,tak ty masz człowiek torby oznaczone złotem,
teraz ma problemy,bo jeden pies był wredny,smutne
ale prawdziwe,historia płynie,tak właśnie
zbudowany jest ten świat,i wiesz co,
tamtych gości jest mi brak.

Czasem mi brakuje w życiu nie gorących
lat,nie pustego bitu bo to wszystko mam,
od zmysłu do świtu,brak mi grubych plików
dobrych plików,kilku osób z dawnych lat,
i szczeniackich przygód,brak,twoich
beztroskich oczów,kiedy cały świat,
mieścił się w małym pokoju,w szarym bloku,
brak mi czasem hajsu,niedopałków w parku,
brak mi szczerych twarzy z tamtych czasów,
brak żywego ognia,czystej zajawki,
nie szczeniaków w szerszych spodniach,
niszczących ławki,niee brak mi więcej,
wielkie serce,dla którego wszystko
smakowało jak pieprz,wiesz brakuje
mi twojego zdjęcia na tapecie,
i spojrzenia,jak bym był ostatnim gościem na świecie,
kilku ludzi,chwil,czystych jak kryształ,nic nie było
wtedy takie brudne,jak dzisiaj...

Ref:
Mama mi mówiła,że to wszystko kiedyś minie,
życie to są piękne,ale tylko chwile

Powiedz,powiedz,powiedz czego Ci brak...
[Jędker, Jaźwa]
Sł. Jędker, Jaźwa

-Kurwa, wiesz co mam dosyć tej roboty. Wyłączam to.
Jaźwa, włącz telewizor.

"Warszawa, Łódź, Gdańsk, Szczecin, Wrocław, Kraków, Poznań"

-Czekaj, czekaj....

" Wiadomość z ostatniej chwili. W wielu miastach Polski doszło do zamieszek. Ludzie wychodzą na ulicę.
Powiedzmy sobie szczerze, to rewolucja!"

-Ty, o co chodzi, patrz..
-Ty, co jest?
-Ty Jedi to się dzieje naprawdę...
-Dawaj Jaźwa wyłączam to, wychodzimy stąd!
-Ty to jest kurwa rewolucja, na ulicę! Dawaj, dawaj.....
Sprawdź, to nadwiślańska kowbojka,
rodem z Gliwic jak Stanisław Sojka
oj tak, lubię te brudne rytmy
i wajp dla ignorantów nieuchwytny
cel szczytny, mam dać z siebie wszystko
gdy wbijam na wypełnione rapem boisko.
Wyskok tu lubię i lubię tam też,
zwiedzam te piekła piętra jak Dante.
Gram w tej dziwnej grze pierwsze skrzypce
wbijam na bit, łapię cugle i cisnę
i chcę oznajmić wszem i wobec
będę rapował nawet w jebanym grobie!
Watażkowie, korsarze, rock'n'roll'owcy,
rude boye i wszyscy inni źli chopcy,
Odkryć fani, od bomby eksperci,
niepokorni i niezależni MC's.
Kręci się bęben w rewolwerze,
ostra kowbojka w śląskim plenerze.
Zwierzę dzikie wyłazi ze mnie gdy jadę,
wbijam jak dobry chłop w ziemię szpadel
z gradem rymów. Wieści z gliwickich ulic,
gdzie ściera się świat elit ze światem żuli.
Króli w portfelu dość skromny poczet,
drogą Watażki kroczę jak Pinochet
kołaczę toczę o czem wspomnieć warto.
Darmo nie jadam, znana mi pracy wartość.
Mam tą nieugiętość Syzyfa,
Skrzydeł nie podetnie mi Polska lipa.
Y patrz, nadwiślański Dziki Zachód
pełen bardzo niegrzecznych chłopaków,
ja wśród nich sunę jak w wodzie ryba
bo wiem, że radują się jak kąski nagrywam.
Reguł trzymam się, duszą nie handluję
Kowboj los powierza zmiennej fortunie.
Umiem dotrzymywać obietnic,
trzymam się z dala marnych baletnic.
Bredni nie łykam również, mijam je łukiem
w watażkowaniu jestem samoukiem.
Lubię co mam bardziej od tego czego nie mam
i co dzień rano mówię słońcu "siema!".
Drążę temat gdy sprawa jest mi obca
Stado kocham, nie cisnę za nim jak owca.
Okna szeroko na świat otwarte,
a w buggy jeansach nogawki obdarte.
Znam też to i owo, i parę osób,
w niedzielę jem roladę, kluski i rosół.
Strzegę się osób niespełna rozumu,
z frajerami nie zasiadam do rumu.
Umówmy się, kowboj musi mieć honor,
iść w stronę słońca ma własną drogą.
Bogom z plastiku musi krzyżować plany,
czujnym być, nawet gdy jest pijany.
Do rany przyłóż względem ludzi prostych.
Dla cwaniaków w kaburze mam riposty.
Język ostry, serce sprawiedliwe,
nie nucę nigdy hitów dla dziwek.
Dużo widzę, bo nie tylko patrzę,
życie śledzę każdym zmysłem bacznie.
Zaraz się zacznie stoję w drzwiach baru,
wbijam, a tam - wack MC paru.
Bum. Już świszczą w powietrzu kule,
srebrnym szurem operuję czule.
Każdą dziurę bardzo chętnie odwiedzam,
ze mną ser, element piąty, wiedza.
Przerzedzające się z czasem szeregi
prawdziwych graczy czas nie wyplewi.
Mam swój rewir, który muszę opisać,
czasem boję się, że niestarczy życia.
Witam, Skorup, trzeci album solowy
Śląski ananas, nie świadek Jehowy.
Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa,
pieśni o kowbojach z Watażkowa.
W połowie pełne? nie, puste do połowy
Tak się toczą wewnątrz głowy nocne polaków rozmowy
W połowie pełne? nie, puste do połowy

Wkurwia mnie praca, znowu mam kaca
Łeb zazwyczaj tak nie boli, a dzisiaj pęka
Coś dolali do alkoholi? jakiś metyl czy co?
W sumie to też coś kurwa gorzej dzisiaj widzę
Jakiś debil chyba no już tam więcej nie przyjdę
Pierdolę, mam dosyć tego chuja, buja się jak skóra na chuju
Co on to kurwa nie ma, Audi rocznik '98 kurwa
Jakby się miał czym chwalić pedał jebany
Chociaż żonę to ma slim
Mogła by się poocierać, żonka ma styl
I lubi się przebierać przy otwartych drzwiach
Raz mnie przycięła jak patrzałem
To się zasłoniła tak, że wszystko widziałem
Taka aparatka ta sąsiadka
Tylko nie wiem co ona robi z tym piździelcem
Jego, jego chyba kurwa nikt nie lubi
Gdyby kurwa nie stawiał wódy to bym też nie chodził
Naczy można pierdolić o tym samym
A to, że firma mu dobrze działa
A to, że kupił meble do mieszkania
Że ma kurwa w planach basen na ogródku, w planach ma
Bo się wyjebie, naszczam mu kurwa w ten basen
Nie będę już gadał z tym kutasem, pierdolę
Za, za politykę się chce brać
Że takim chujom to się zawsze coś udaje
I ciągle ma ryj uśmiechnięty, non-stop kurwa banan
Bym mu jakąś ścierą do podłogi ten uśmieszek
Zmył z tej jajowatej głowy
Studencik, pan magister po studiach
Srał pies te studia, przepłacił to ma
Jak ktoś nie ma to kurwa ni chuja
Tylko tyra rano, wieczorem do wyra
Sranie, spanie i szamanie
Raz na miesiąc jebanie
Tylko światło trza zgasić, bo nie stanie
No co? to samo mięcho tyle lat
To już kurwa anty działa, nie chce się w ogóle patrzeć
Kurwa w dupę z tym wszystkim, się żyć nie chce

[x3]
W połowie pełne? nie, puste do połowy
Tak się toczą wewnątrz głowy nocne polaków rozmowy
W zawiści, pożądaniu, wbrew 9, 10 przykazaniu
Frustracja na kolację, gorycz do śniadania
Żółć do popicia, poranny ćmik i kawa
[Doniu]
To śmierć jak rzucony kamień tworzy fale
Na brzegu czekam na swoją kolej słyszę lament
Na dnie przybywa naszych nowa gwardia
Splatam dłonie błękit nieba chmur sztandar
Fale cierpienia odchodzą i słabną
Susza serc wokół mnie pod nimi bagno łez
Smutku grabaż dziś brak go ewidentnie
Czerń płaszczy kwiatów chłodna czerwień
I tylko słońce uśmiecha się do mnie dziwnie
Przez gałąź mrugając poprawia wizjer
Złoty niemy świadek kolejnej traumy
Nieważne gdzie twój dom i o co walczysz
Przyjdzie dziwny dzień moment miejsce
By po raz ostatni stanąć przed wejściem
Stanąć przed światłem swymi uczynkami
I znów porani nas od kolejnej fali ktoś

Refren:
Przychodzą odchodzą palą się i gasną
Pokolei ej budzą się by zasnąć
Mamy ich raz teraz hasło Nasi
Mamy ich raz teraz hasło Nasi
Ból, śmiech, mrok, jasność
Wspomnienia mamy je na właśność
Na zawsze w nas teraz hasło Nasi
Na zawsze w nas teraz hasło Nasi

[Kris]
Uczmy się kochać swoich ludzi bo odchodzą nagle
Nagle pan zwija żagle, nam słowa żadne
Nie zagoją ran, które krwawią, boski plan
Ludzie nic nie przeciwstawią stwórcy
Nasz czas się kurczy mów czy chcesz
Umrzeć jak głupcy czy żyć wiecznie wierząc trójcy
Wzrok zabójcy na nas spoczął
Zaczął się kocioł, trochę nas pociął
Podciął skrzydła, lęk przeszył jak igła
W tym sęk linia życia migła przed oczyma i wtedy
Myśleć zaczynasz co zostawisz a co weźmiesz
Co trzymasz w ręku trzeźwię a co nie warte pęka kłaków
Zostanie starte w jednej chwili
Dla chłopaków i dla sióstr co odeszli już w pamięć
Jest modlitwa wieczny odpoczynek dla każdego
Który wytrwał w niej wyrwał się śmierci
Ty też jej zwiej z sieci
Niech pan nam świeci a Ty, On
Oni wszyscy jesteśmy jego dzieci tak to leci, leci, leci

Ref.

[Liber]
Niewąska gorączka nocy sobotniej
Śląska ziemia jakiś klub nieistotne
U wejścia schody i ludzi pełne stopnie
Na sali stopnie zwielokrotnione wielokrotnie
Niepospolite gorące podszyte ogniem
Dziewczęta w pierwszych rzędach tańczą ochotnie
Występ tych których sądziłeś o zbrodnie
Potniesz się z nienawiści gdy ujrzysz jak to zrobię
Potężny balet jeden z tych mistrzowskich
Gdy po trzech bisach na loży usiądź spocznij
I po całości chłopaki poszlim w gości po płyny
Urodziny parę flaszek w urodziny
Łykam jeszcze raz jeszcze świadom
Z zasadą że wypić zdrowie nie jest presadą
Z brygadą zespół Dj menago Ziętas
Taki obraz zapamiętam na zawsze

Ref. x2
kochanie kup mi wino
dziś cię o to proszę
dobre, tylko co ma kilkanaście procent
jeśli możesz to powiedz
dzisiaj mała stawiasz winka owocowe serii (dżaba najechana?!)

otwieram wino ze swoją.. przestań!
to nie jest tak wolę (?) gdzieś tam
z kumplami na bibie, z ziomami i tyle
ty kochanie najwyżej sponsorujesz nas w tym ej
popatrz, chcę wejść z Tobą do żabki
wybiorę winko z tych tańszych
Ty zapłacisz więc sześćdziesiąt wystarczy?
czy wymagam zbyt wiele?
kochanie kup mi wino obrzucę Cię stosem pereł
wiesz dziewczynko dzisiaj jestem wybredny
dzisiaj nie chcę porzeczki preferuję smak leśny
lipa z miodem to też może być, ale powiem
problem z tym, że mam słaby żołądek
zapłać kochanie tej pani przy kasie
żuć monetami ja otworzę je w trakcie
delektując się smakiem
jakże pięknie pachnie
mało osób w to wierzy, przecież mówię prawdę
a więc pije wino nie z dziewczyną lecz z kumplem
jedna, druga kolejka, potem następne hurtem
o ja już wiem, co to znaczy być gwoździem
no proszę kochanie żuć na winko grosze

ref: x2
kochanie kup mi wino
dziś cię o to proszę
dobre, tylko co ma kilkanaście procent
jeśli możesz to powiedz
dzisiaj mała stawiasz winka owocowe serii (dżaba najechana?!)

kochanie kup wino
dla mnie i dla kumpli
po to właśnie, bym mógł z nimi pójść się upić
marki? hmm.. no niech się zastanowię
może (?) lecz zajebiście kopię
kochanie kup wino, dla swego chłopaka
dla Marka i Alias im kup (?!)
wiesz dobrze bejbe jakie wina preferuję
z żabki przecież to są na najniższej półce
co do kasy? spoko! nic się nie martw złotko
starczy Ci do doprawdy bo to tani jest alkohol
wiem, że to polskie i to tylko pije
znak jakości ku! więc dla mnie to priorytet
hasło dla nas:pij wino będziesz wielki w nas taki trans trwa
to chyba przez procenty, aha
tak więc kochanie kup mi bardzo proszę winko marki dzban
o smaku lipy z miodem
wiesz dobrze, że z nami wino wchodzi jak ten soczek
winko z jagodami tego nie znam lecz kup proszę
więc jeszcze raz kochanie kup wino mi
tak błagalnie patrzę prosząc Cię o sponsoring
kochanie tylko jedno, proszę dziś ostatnie
następne sobie sprawię już razem z Aliasem

ref: x2
kochanie kup mi wino
dziś cię o to proszę
dobre, tylko co ma kilkanaście procent
jeśli możesz to powiedz
dzisiaj mała stawiasz winka owocowe serii (dżaba najechana?!)
Właśnie tak,
WuAEsPspecial, S do H.

[WASP]
Jestem jak pierdolony chojrak, wejść na bit to dla mnie norma,
szybka kontra dla tych cienkich jak rapidograf,
to jak dziewiąta symfonia grana od pokoleń,
reprezentuje mnie własny styl a nie szeroki spodzień.
Mam na co dzień coś czego ty nigdy mieć nie będziesz,
to flow, coraz częściej słychać je w tym mieście,
to wzbudza respekt możesz powiedzieć całej reszcie,
znów WASP wbija na sesje nie obejdzie się bez przekleństw.
Lubisz bragga wersy ja poświęcę ci kilka chwil,
gdy poczujesz spięcie wtedy poczujesz się jak nikt,
kto ma dryg już wiesz że to przyniesie ci klęskę,
na zawsze przekreśl dzień spotkanie z moim wersem.
Po pierwsze radzę odpuść, leszczu wypierdalaj,
bo dam ci taki rap że cię nie pozna własna stara,
zobacz kto robi hałas kto trzęsie tym podziemiem,
wiem że bardzo chciałbyś stać tu gdzie stoi WASP z Shellerem.
Bądź pewien że nie w nas czego nie mają wszyscy
by długopis z papierem zamieniać w ostre pociski,
to instynkt jestem łowcą ty jesteś moją ofiarą,
znów o poziom wyższy a ty o cztery masz za mało.

Ref.
Nie ma szans byś mógł wyjść z tego cało, (to wyrok)
zgładzić resztę chodź nie wiele ich zostało,
dziś robimy nalot pozostawiając obraz zgliszczy,
to WuAeSPe-cjal, Shellerini, etniczne czystki.

[Shellerini]
Twój rap mi wisi, nie jesteś dla mnie żadnym competition,
konkret słyszysz, wciskam czerwony przycisk,
pędzę jak skurwysyn jak pierdolony Carl Luise,
wzdłuż ulic, delux jak sam Dubi.
Nie muszę głośno mówić, żeby dotarło,
nie muszę grać pod publikę żeby wpadł banknot,
to prosty hardcor, masz problem to znielub,
a jeśli jesteś żulem pewnie ściągniesz to z pebu.
Północny biegun w biegu, pół litra w ręku,
wszystko sehr gut od tych wersów płonie Bejrut,
siema serwus el gatto na pętli,
nie znasz się na rapie to mnie skurwysynu przeklnij.
Mam to we krwi jak Etning robię boom tłum,
odpowiadam wrzawą synu daj to na full, łuup,
jak ja to kocham, kurz jeszcze nie opadł,
w górę pokal za ten rap co daję kopa.

Ref.2x
Nie ma szans byś mógł wyjść z tego cało, (to wyrok)
zgładzić resztę chodź nie wiele ich zostało,
dziś robimy nalot pozostawoając obraz zgliszczy,
to WuAeSPe-cjal, Shellerini, etniczne czystki.
Ref.x2
Tworzyć tworzyć czy ci wyobraźni brak
Tworzyć tworzyć tak jak wszystko tworzy świat
Póki (póki) nie zabraknie wiary siły nam
Tworzyć świat pełen zalet i wad

Fuzja prawdy uncja to jest jak kod genetyczny
Który mnie wyróżnia bo w przyrodzie nie ma miejsca na ideologie
To melodie tworzy życie jak biologię
Tak jak instynkt zabójcy tworzy zbrodnię
Tak jak pragnienie na wielką skalę zemstę
Tak jak zemsta tworzy tyle przestępstw
Tak jak pieniądz tworzy chciwość
Jak miłość tworzy ból
Jak zazdrość tworzy stratę przyjaciół
Jak nerwy tworzą adrenalinę w odwecie
Tak jak tradycja tworzy tradycję
Nie można zmienić przecież
Jak czerwona flaga komunistów zmienia w Tybecie
Jak krak na giełdzie tworzy przeciek
Jak klos tworzy bankrut
Biznes u mnie nie istniejecie
Jak kobieta tworzy życie
Jak człowiek tworzy upojenie w żartach
Jak Wielki Szu tworzył przekręt w kartach
Jak fakty tworzą zapis w aktach
Jak opary brauna tworzą smród na klatkach
Jak zbieg okoliczności tworzy wrażenie w przypadkach
Jak laska tworzy piękno na okładkach czasopism
Jak diss tworzy konflikt mc’s im brawo bis
Jak gniew tworzy ból
Jak bieda tworzy głód
Jak mróz tworzy lód
Jak klima tworzy chłód
Jak Bóg stworzył gród w siedem dni
Ideologia wszechświata gdzie energia tętni

Ref.x2
Tworzyć tworzyć czy ci wyobraźni brak
Tworzyć tworzyć tak jak wszystko tworzy świat
Póki (póki) nie zabraknie wiary siły nam
Tworzyć świat pełen zalet i wad

Deszczowe dni spadają krople z nieba jak łzy
Mistrzowskie i złe dni przemijają jak monotonne sny
Gdy z księżycem na dachu tańczysz
Twój mózg tworzy świat senny
Bo gdy rzeczywistością odmienny błogosławiony
Jest ten kto tworzy znak pokoju bezsenny
Jak noc tworzy na ulicach strach w oczach ciemny
Gdy następnie słońce tworzy blask światłodzienny
Sztuka szczęścia marzeń sztuka depresji śmierci i obrażeń
Przecież jesteś swego życia wciąż malarzem
Gdy tworzysz ten świat jesteś jego rzeźbiarzem
Każdy tworzy ideologię wszechświata
Samodzielną ideą gdzie energia tętni
Ideologia tworzy czasu przestrzennych pętli
To jest ten przekaz poważnej pieśni
To części z faktów życia tworzą realne treści

Ref.x4
Tworzyć tworzyć czy ci wyobraźni brak
Tworzyć tworzyć tak jak wszystko tworzy świat
Póki (póki) nie zabraknie wiary siły nam
Tworzyć świat pełen zalet i wad
Trzeba się oszczędzać, nie masz pojęcia
Ile mam do stracenia i ile do wyjęcia
To nie piosenka w stylu tych z reklam
Rzuć w to pilotem albo kopnij w ekran
Kopsnij 5 zeta, zbieram na Lexa
I 5g roślin lubie się rozerwać
Polej Jacka z colą, butla pękła
Miałem oszczędzać a szperam w skarpetkach.

Pieniądze, problemy, czegoś tu mam za mało
Tylko chce sie utrzymać, a nie lecieć na całość
Myślisz, że to dużo? Ja myślę, że nie
Weź opłać te rachunki, żeby zostało co jeść
Pieniądze, problemy, ja też je mam
Dlatego pisze teksty, potem je gram
Jak gram, narazie gram niewiele
Więc wyobraź sobie ziomek moje zadłużenie

Trzeba oszczędzać, trzeba, trzeba, trzeba x4

Ciężko o siano co dopiero je oszczędzać
Zadłużenie rośnie, hajs topnieje w rękach
Człowiek by się napił, weź przestań
Robota jest, nie chca placic, klapa w miecha
Ciężko o siano, gdy na zwrot podatku czekasz
I szukasz pochowanych drobnych po skarpetach
Człowiek by się napił, weź przestań
Socjal jest słaby, bo to Polska nie Szwecja
Daj browara

Nie noszę węża w kieszeni zapomnij
Kupiłbym album Dilli, ale nie stać mnie na pączki
Pieniądze, pieniążki, rosnące możliwości
Wolę te grube, bo nie lubię nosić drobnych
Oddawaj swoje oszczędności
Robię projekt z Rakiem, potrzebujemy grubej forsy
Lepiej bądź hojny, pakuj nesseser
Bo Had Hades lubi mieć pełną kieszeń

Trzeba oszczędzać, trzeba, trzeba, trzeba x4

Nie chcę, nie muszę, za to chętnie pokruszę
Żyj oszczędnie to może pożyjesz dłużej
No nieźle, Raczej bez zakłóceń
Had też bezbłędnie super, weź się uczesz
Jak jesteś grzeczny uczeń, znasz algebrę
To przelicz mój budżet i ile mam na rękę
Smutne, bo z rapu nie ma dużo więcej
A sukces to nie przejebać pensji bo koncercie

Ziomek, skarbówka do mnie stęka
Że PIT 36 nie zgadza się w papierkach
Plus woda, plus prąd, plus moja lekka ręka
Znów wychodzi minus, moje kurwa RH
A krew się pompuje, powietrzem sie oddycha
Jak za darmo tu jest, to chyba tylko lipa
Jak czegoś potrzebujesz, to ziomek zając kica
Też sie o to martwię, taka matematyka.

Trzeba oszczędzać, trzeba, trzeba, trzeba
Spróbuj sam, to jak gra żal przerwać
Gratis ta promocja która uzależnia
Mówię o życiu, bierz najnowsza wersja
Masz dużo niewiadomych
Dużo też w swoich rękach
Każdy nie pęka póki się nie wpierdoli
My jesteśmy inni co innego oni
Raz się urodzisz z chęci życia się wyzwolić ciężko
Mimo silnej woli i nie wierząc w piekło
Lecisz po bandzie czy ścinasz łuki bracie
To nie jest gra o przysłowiowe złote gacie
Jadę przez to życie czasem po lewym pasie
Jak się zmęczę zjadę do boksu na trasie
Na razie, biorę na trzeciego zamulonych
Wdaję cynę długim i tknę w korkach pierdolonych
Życie a może nie jest grą a może to choroba
Przekazujemy ją z rąk do rąk
No powiedzmy
Kto będzie ostatni kto był pierwszy
Opcja, odpierdol się od moich wierszy
Życie, życie jest nowelą, która wciąga jak narkotyk
Teraz do tych co wolą siedzieć i patrzeć
Żyć cudzym życiem jak w kinoteatrze
Popcorn wam w ryj raz na zawsze
Ja mam drogi własne pełne różnych przeżyć
Nie błądzić będąc człowiekiem znaczy nie żyć
Czasami po dwóch latach widzę to samo miejsce
Znakiem tego znowu zaliczyłem pętlę
Bywa, kto nie próbuje nie wygrywa
Suto wędlin kłaść na chleb i kląć na potęgę
Czy to jest moja dewiza?
Ja mówię życie jest piękne albo przynajmniej takie bywa
Jedna lipa, że to życie jest śmiertelne
Umieramy na życie aby odnaleźć się pośmiertnie

Kleisz albo pojmiesz jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina gdy ją wciągniesz
Kleisz albo nie daj Boże pojmiesz
Daj Boże pojmiesz

Kleisz albo pojmiesz jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina gdy ją wciągniesz
Kleisz albo nie daj Boże pojmiesz
A może pojmiesz

Skoro to stacja przejściowa warto zbierać plusy
Świat z którego tak pozostaną gruzy
Wszyscy narzekamy na braki czasu
Wszyscy umieramy ale czy od razu?
Odradzamy się z powrotem, nie wiem
Zastanowię się potem Warszawa nie eden
Tuż za squatem z kłopotem ciągnącym się smogiem
I smrodem nałogiem i Bogiem
Reguły, podboje, młodzież jest wrogiem
Ja stoję za naszymi racjami chłopie
Futbol na plaży, indyjskie konopie
Nie, że marzy tylko głośno myśli sobie
Ambasador życia z jego autostrady
Dopalone nitro, złamane zasady

Kleisz albo pojmiesz jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina gdy ją wciągniesz
Kleisz albo nie daj Boże pojmiesz
Daj Boże pojmiesz

Kleisz albo pojmiesz jak cię wciągnie
Tak jak wciąga kokaina gdy ją wciągniesz
Kleisz albo nie daj Boże pojmiesz
A może pojmiesz
[MŁODY M]
Gdybym miał jeden dzień do celu,
Jeszcze jeden dzień bym pościł.
Zanim nie zaśniesz, nigdy nie kpij z bezsenności.
Nadal słabości gną kark, kiedy stajesz na nogi,
Palą krtań, kiedy chciałbyś się odbić.
Powiedz co ci przypomina ten jałowy pejzaż ?
Upadły niesie światło, drogowskaz do przekleństwa.

Czy to jest grzech nie szukać odkupienia ?
Kiedy strach oplata ja i szybko zdanie zmieniasz.
Teraz doceniasz, stracona równowaga,
Kiedy zagubiony szepczesz tylko Tabula rasa.
To nie pomaga, już nie cofniesz świata
Zamykasz oczy i budzisz się na tych samych gratach.
Kolejna szklanka nie daje rozwiązania,
Chce mi się śmiać kiedy widzę – znów pijesz do rana.
Który to już raz budujesz plan od początku ?
Wstawaj, walcz, choć życie oszukało nas w zarodku.

Prawdziwy czas, to nie jest czas święta.
Żyjesz żeby wygrać, urodzony żeby przegrać.
Twoja klęska dla hien kawał mięsa,
Wykwintny smak przyprawiony łzami upadłego męstwa.
Ratunek nie przychodzi, powód jest prosty
Ujemny bilans, rachunek opłacalności.
Zanim zejdziesz w dół weź ich łajbę na dno.
Przysięgam na grób, kurwa, zrobię to samo !!

Ich dystynkcja, maniery, ich autopromocja
Chwalisz to za dnia, przeklinasz po zachodzie słońca.
Dwa oblicza, już nie bierzesz co ci los da.
Sam kierujesz tor upadku, bieg do końca.
Modelujesz koryto, bez meandrów ku przepaści,
Nie chcesz czekać, aż los znowu z ciebie zadrwi.
Cholera, jestem pewien, nic nas nie uchroni,
Ale jestem spokojny, jutro ci przejdzie jeśli dziś nie zdążysz.
Chwilowa słabość, zaszyta szyderstwem.
Życzysz im źle – na pewno jesteś dobrym człowiekiem.
Nic nie jest oczywiste przecież,
Tamci się uśmiechają, ale co to ma ze szczęściem, stary.
Życie słodkie jak smak malin, cipki cierpkie jak Grampari.
Szatan żąda ofiary, nie mów że bijesz się z myślami!
Kurwa, pomyśl dwa razy. Gdzie ty w ogóle chcesz dojść ?
Na słabym fundamencie nigdy nie powstanie dom.
Prawdziwy czas, to nie jest czas święta.
Żyjesz żeby wygrać, urodzony żeby przegrać.
Twoja klęska dla hien kawał mięsa,
Wykwintny smak przyprawiony łzami upadłego męstwa.
Ratunek nie przychodzi, powód jest prosty
Ujemny bilans, rachunek opłacalności.
Zanim zejdziesz w dół weź ich łajbę na dno.
Przysięgam na grób, kurwa, zrobię to samo !!

[HGO]
Dźwigam bagaż doświadczeń ciężkich jak Biblia.
Przez kilka piekielnych przeżyć zszargana opinia.
Boże spraw bym wytrwał, w wewnętrznych konfliktach.
Parzysta liczba, w sercu misja i twarz antychrysta.
Dziś strach szuka towarzystwa w złych uczynkach, na szyi pętla się zaciska,
Zawodzi intuicja i nadchodzi zły stan,
Gdy w serce godzi ambicja.
Powraca syn dwojak Mefista, szyderczy skurwysyn o twarzy Koryntian.

Zaślepia go pycha, pragnie chwały jak dżihad.
Tajemnica wiary, różnica zadanych pytań.
Czy dobry Bóg obroni mnie nim skończę jak Ikar ?
Jak upadły anioł nadziei się chwytam,
A ona mnie odpycha, nie panuje nad nerwami
Gdy za plecami czyha krzywda,
Gdy w warcaby uczuciami życie dziś gra.
Anioł mówi mi „nie zasypiaj”,
Diabeł, w mych myślach sypiaj na noc,
Mówi mi „Dobranoc” tańcząc w blasku księżyca.
Ciszaaa.
Witamy wszystkich, słuchacie EastWest FM.
Jest słoneczny, piękny poranek, ciśnienie rośnie,
ulice stoją w korkach, a wy zacznijcie ten dzień
pozytywnym przekazem EastWest Rockers.

[Hook-Grizzlee]
Przyjmij to do wiadomości:
nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.
Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...
Przerwij ten bezustanny pościg. x2

[Luta]
Yo! Bo miło-o-o-ło-ło-ść, to wszystko, co nam pozostało,
babilon mówi, że to mało, ale ja wciąż będę podążał za złotą skałą (tak jest!)
Miłość pozwala przeżyc i pozwala dotknąć mi odrobiny harmonii,
za dużo chaosu i złych myśli, dlatego róbcie hałas dla miłości w tej chwili.
Miłość to jest klucz, przestań walczyć już, schowaj pięść i nóż,
powiedz więcej cóż zostało nam tu, jej... niż kochać życie do utraty tchu?
Miłość to jest klucz, przestań walczyć już, schowaj pięść i nóż,
powiedz więcej cóż zostało nam tu, jej... niż kochać życie do utraty tchu?

[Hook-Grizzlee]
Przyjmij to do wiadomości:
nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.
Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...
Przerwij ten bezustanny pościg. x2

[Grizzlee]
Nie myśl długo, tylko chodź z nami,
zabierz swój ma-ma-ma-ma-mandżur
Bo tylko my to mamy,
nie słuchaj ka-ka-ka-ka-kantów.
Jesteśmy tacy sami,
nie czytasz zna-na-na-na-naków.
Kierunek obieramy ten sam...
Sam nieraz też chwilami
nie mogę stać już tu.
Lecz wiem, co między nami
nadaje sensu...
Dbaliśmy o to latami,
nie zerwiesz więzów, je.
Kierunek obieramy ten sam...

Przyjmij to do wiadomości, bo kości dawno już zostały rzucone (ha!)
Od dzisiaj miłość stanie się Twoim rodzinnym domem,
i rośnij w nim, jak ziarno życia posadzone, (tak!)
podlewaj je z uczuciem, nagrodę otrzymasz w koniec.

[Hook-Grizzlee]
Przyjmij to do wiadomości:
nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.
Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...
Przerwij ten bezustanny pościg. x2

[Cheeba]
A ty... przerwij pościg ten... Nie zmieniaj kanału, ten właściwy jest...
Wiadomość dla tych mam, co nie lubią łez... (no booooo)
A my... chcemy zbudzić się... te słowa prawdziwe jak opolski giet...
Nie broń się już przed nim, lecz powiedz, je: miło-łość...
Płynie nuta chodnikami, w mojej dłoni joint,
patrzę w oczy jej jak bursztyn, mówię: 'kocham', bo
nie ma nic innego na tym świecie , tylko to,
ta miłość boska jest dla mnie jedyną prawdą.
Więc się nie miotaj, spokojna głowa,
świeży jak woda bądź... Po co niezgoda?
Na drodze kłoda, teraz ty przeskocz ją...

[Hook-Grizzlee]
Przyjmij to do wiadomości:
nie pójdziesz drogą życia nie znając drogi miłości.
Ta jedna ze stu, by nie zabrakło Ci tchu, ej...
Przerwij ten bezustanny pościg. x2

Hej, hej, posłuchajcie tylko tego, to EastWest Rockers
teraz na waszej ulubionej częstotliwości.
Jamajska nuta w powietrzu dla wszystkich dobrych ludzi.
24 na h pozytywny przekaz miłości.
Kochani, kochani wszyscy w każdym mieście:
Gdańsku, w Warszawie, w Krakowie, we Wrocławiu,
w każdym miejscu w Polsce, w każdym miejscu na ziemi,
EastWest Rockers, posłuchajcie tego jeszcze raz.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo