Losowe piosenki. Polski Hip Hop

Pozory mylą tak bardzo jak siemasz,
Twarz pięknych kobiet często szpeci tapeta,
Czas? Nie dogonisz go choćbyś chciał,
Nawet jeśli myślisz, że jesteś najszybszy,
Wieli ludzi dawno wpadło w ten wyścig,
Ściska ich imadło zazdrości i nienawiści,
Myślą, że są wolni, aha - zimny prysznic,
Myślą, że wychodzą, a dopiero tu przyszli,
Wielu myśli o sobie w kategoriach
Pięknych Leonów, na których czeka gloria,
Wielu to hedoniści, królowie jak Elvis,
Bogowie, których drogę oświetla wieczna pochodnia,
Widać po mordach kto jest, kto nie zgaduje,
Wiem z kim bita piątka, wiem kto jest bity chujem,
Pozory często mylą, łatwo zmylić drogę,
A najlepszy przyjaciel staje się największym wrogiem.

Tu gdzie życie to biznes, a biznes to gra,
Mózg angażuje fikcję, która budzi się w snach,
Generuje obraz, generuje dźwięk,
Tak to wygląda, ale widzisz to jak chcesz. /x2

Łatwo oceniać jest pozorne obrazy,
Jak wyciągnąć wnioski znając tylko pół prawdy,
Łatwo zbesztać, honor za plecami,
Jak mówiąc jedno słowo z kobiet zrobić szmaty,
Nic prostszego niż wydawać wyroki,
Za brak argumentów dobrze służą pozory,
Iluzoryczne wizje pseudo inteligentów,
Kontra prawda doświadczeń stojąca na drugim miejscu,
A, b, c z polskiego abecadła, jak pies skacze do gardła,
Tak między nami, pomiędzy wyobraźnią i prawdy okruchami,
Gdzie dwa przypadkowe tworzą spójne obrazy,
Wiele ślepych opinii, nędznych ślepców z oczami,
którzy dla pieniędzy gotowi być skurwysynami,
Życie to nie film, w filmie cię okłamali,
Więc zanim zrobisz coś to zastanów się dwa razy.

Tu gdzie życie to biznes, a biznes to gra,
Mózg angażuje fikcję, która budzi się w snach,
Generuje obraz, generuje dźwięk,
Tak to wygląda, ale widzisz to jak chcesz. /x2
Od początki nie przestałem robić rapu
Już dorosła banda tamtych małolatów
Teraz to zapuść
I możesz mówić mi że strata czasu
Że nie ma sensu, ze raku spasuj
Pierdol się męciu!
Gada ten mały chłopiec
Co krzyczał: reprezentuj
I może twardo stoję, ale nie stoję w miejscu
Leci to parę latek i nie mówi mi o szczęściu
Ja za to wszytko płace, ty se to oprocentuj

To moja ostra zajawak na zawsze
Nie sezonowcy w śniadaniowej na kawce
Nie patrzę, Nie ma tv wiesz
Możesz zdziwić się
Bo to nie tylko ty koleżko tu nie widz mnie

Kiedyś to były jedynie sny
„Ślizg” magazyn, blanty i kilka piw
A dziś niebo jest limitem bracie
Będzie ok tylko włóż w to pracę
/2x

System próbuje odbierać mi sny
I zabija marzenia
Halo Zimie, siema to my
To RH, WWA, GDA skład
Kruszy sceny
A ty lepiej sobie weź L4
Próbujemy to co możemy zmieniać na lepsze
Choć przekleństwem jestem
Ale pewno cykniesz sobie ze mną zdjęcie
Jest jak jest, będzie co będzie
To mikrofonu test który trwa już tyle lat
No nieźle
Dobrym ludziom wszystkiego najlepszego
Jedna miłość, duża elo!
Wiem gdzie jest moje miejsc
Wiem kim jestem, wiem skąd przyszedłem
Pamiętam dokąd idę, ale cały czas biegnę

Kiedyś to były jedynie sny
„Ślizg” magazyn, blanty i kilka piw
A dziś niebo jest limitem bracie
Będzie ok tylko włóż w to pracę
/2x
Chcę więcej widzieć i czuć aniżeli zwykli ludzie,
chcę więcej od życia niż zwykły maruder.
Nie chcę mieć czasu na stratę czasu,
żyć na krechę, żyć sklepem, a potem żyć na kacu.
Chcę więcej wspomnień, te których nie zapomnę,
nie chcę reszty mych lat rozmieniać na drobne.
Nie chcę gryźć ziemi, mieć węża w kieszeni,
nie chcę udawać, że zależy mi na Twojej wiedzy.
Nie chcę być ludkiem co pisze życie ołówkiem,
co po czasie zostanie wyblakłym arkuszem.
Chcę iść do przodu i celu chcę pomnik z brązu,
chcę dać go ludziom, a potem chcę dać wszystko Bogu.
Chcę jakiś dowód, że po coś trafię do grobu,
że coś po mnie zostanie, a nie tylko garstka wrogów.
To rok do roku, chcę niby coraz więcej,
ale ileż można dawać, więc biorę co należne.

Ref.(x2)
Ile mam czekać by,
w końcu dostać to co chcę.
Ile mam prosić Się,
by w końcu dostać co moje

Nie chcę do celu, po trupach chodzić,
nie muszę, ale chcę uprzedzić jakoś do celu dobić,
Więc idę, biegnę i patrzę pod nogi
tak jak Wy i ja nie chcę poczuć podłogi,
wiem, więc co zrobić, a może jak to zrobić,
chcę wiedzieć dokładnie, żeby znowu gdzieś nie zbłądzić.
Ja chętnie posłucham jak masz jakiś pomysł,
jak nie masz nic to do widzenia, sorry.
Tak mało czasu mam na zbudowanie drogi,
więc nawet nie licz na to,
że za Ciebie ktoś ją zrobi.
Kiedy Ty tak będziesz dumał, ja poszukam rozwiązań,
trzeba w końcu dojść do celu, a nie w miejscu pląsać.
Chcę być królem tutaj i rządzić moim życiem,
chcę mieć też to berło i rozpieprzyć ludzką pychę.
Chcę mieć wszystko to,
chcę mieć coraz więcej, bo ile można dawać,
więc biorę co należne.

Ref.(x3)
Ile mam czekać by,
w końcu dostać to co chcę.
Ile mam prosić Się,
by w końcu dostać co moje
[Mózg uwikłany w dwa stany] x4
bywa zielona, bywa brązowa,
bywa pomarańczowa, bywa też fioletowa;
sucha lub wilgotna, przemycona lub krajowa; będzie wędrować dopóty dopóki
będą hodować;
dla mnie to typowa zajawa osiedlowa;
nabywam choć często skurczona stopa finansowa; używam, bo to stara, klawa,
dymna metoda
na relaks, więc powielam go, do niej oda szkoda, że posiadanie ŹdŹbła
potrafi zestresować;
a panująca moda, ba, wyłącznie frustrować,
minus i plus w tym, że nie chcą zalegalizować; twierdzą, że to masowa
zaraza młodzieżowa,
nie bronie negować, choć uwielbiam konsumować, jednak wszelką repetę radzę
lepiej dobrze schować;
ustawa żenadą, przegięciem kara tak surowa, pierdel lub wyrok w zawiasach;
gratis przymusowa, terapia odwykowa, choć osoba w sumie zdrowa; nie
niucham, nie bucham syfu, nie zaczne sie szprycować,
kumam, że sobie i bliskim łatwo życie zrujnować; rynsztok mi nie grozi,
więc pozbaw się obaw,
po czym swe należycie do ładu doprowadŹ,

REF:
przez gramy, gramy, mózg uwikłany w dwa stany, czas powoli staje, dopóki
blant płonie
pale, gdy mam ochote, nałóg kontrolowany,
to nie znaczy,że tak zwany stan trzeŹwości unikany

Zapodajka nie dla laika, a to poręczenie na to, w twoich uszach gości
codzienności komentator, pojara to płuc lokator, gdy rusza maraton,
jak gladiator trzymam fason, bom nie kruchy amator,
nie przejawiam skłonności do urządzania sobie katorg,
***** co o mnie słyszałeś, nie poznałeś za to,
jam dobry chłopak pokryty tanią szatą,
lecz nie *****ą, żaden palant, czy przybity matoł, dwa cztery na barach;
jaram i mi nie od*****la, odpalam w zakamarach, bo tajny aparat,
bada, ustala, działa płatna telefoniada,
skrada się, żeruje na kablach, którym nadal gada; ja sprawdzam pole,
trzeba to czekam cierpliwie,
by wykiwać sfore, nie zatrzymac się na minie; rymy realistycznym kinem,
nie komicznym festynem,
trudni sie zbytem, masz rynek, sprawy poukładaj, bo bałagan wzmaga
zbliżający się huragan; kłopotów nie ignoruj, możesz pana nie ubłagać;
jak tragarz, taszcz przyjaciela na bagaż;
aha - przy transferach musi sie zgadzac waga

REF:
przez gramy,gramy,mózg uwikłany w dwa stany, czas powoli staje, dopóki
blant płonie
pale, gdy mam ochote, nałóg kontrolowany,
to nie znaczy,że tak zwany stan trzeŹwości unikany

nie nakłaniam do spróbowania i bakania,
masz opory wesprzyj wzory do naśladowania,
dla skorych głupców zgubą, pomostem do ćpania, wchłaniam dużo, ale nie mam
sie za narkomana;
to używka, jak wyroby tytoniowe, kawa
czy alkohol, który niektórych przyprawia o pawia, zielarska
niekonwencjonalna moc wręcz ją rozsławia;
więc zamawiam, uprawiam odmienny sport; wchodzę w krąg, unosi się łuna i
przyjemny swąd,
widmo czy krąg jest git nasz port to miejski fort;
jak nas znasz, weŹ sie włącz, nikt stąd pojary nie ciuła, jak żeś sęp paszoł won, tu dominuje spóła,
króluje wciąż, gruda do skuna, filtr, bibuła,
kto preferuje ubaw kontynuuje rytuał,
fifa to standart, z wiadra awangarda,
drewaniaki i wodniaki wypośrodkowana ranga, dobre imie szarga utopijne
postrzeganie,
palącej społeczności, jako na klęskę skazanej;
nie staje w bramie, by cie okraść, spuścić lanie, kiedy człowieku na mnie
krzywo patrzeć przestaniesz ?
nie ja wciskam kaban, czy wszczynam raban,
chce spokoju, nie bojkotu, ten tekst to nie parawan;
koncentruje sie jak szaman, kontempluje w ramach
porzucenia, zaperzenia, powstrzymania ubliżania ...
TADEK:
teraz ręce wszyscy w górę Polska nam nieobojętna
te śmierdziele co tu rządzą zaprowadzą nas do piekła
tu nie jedna już psychika ludzka przez problemy pękła
żadna szmata z tej elity za to jeszcze tu nie wdepła
krew i bieda prostych ludzi jest na rękach tych kondonów
powiedz mi wąsata kurwo gdzie masz moje sto milionów
o bogactwie swym myślałeś czy po prostu się zesrałeś
gdy przyszłość swojej ojczyzny grubą krechą przekreślałeś
Jaruzelski jest tu vipem dzięki rządom bolszewików
zmywacie swymi rękami z jego rąk krew robotników
na facebooku biją brawo modni chłopcy i dziewczęta
czy historii tego kraju żaden z was już nie pamięta
wam nie robi nic różnicy i tak jesteście bogaci
macie gdzieś tych biednych ludzi którym rent nikt nie wypłaci
ważny jest komfort pedałów macie gdzieś polską rodzinę
wy jesteście ponad wszystkim i niech polska rasa zginie
mijam motelowych siedem do Bosskiego z synkiem jadę
widzę matkę dziećmi na widzenie wchodzi właśnie z płaczem
na nas mafia zwana rządem tu zarabia na pałace
za to mnie szybciutko zniszczą jak podatków nie zapłacę

Ref [2x]:
młodzi ludzie nowa siła
nowa moc nowe spojrzenie
szacunek do tradycji bo tam mamy swe korzenie
nowa jakość nowy ład
więcej szacunku lepszy świat
więcej pokory to mniej strat
więcej pasji miej do tylu lat

BOSSKI ROMAN:
powiem ci jak ja to widzę
patrzę na administrację i się wstydzę
brzydzę się woli tych bo perfidni gracze w lidze
koszą gotowiznę robią sobie jaja z tej ojczyzny
naród stara się nie widzieć
Polska przecież naród dziwny
jak rodzinne państwo wspiera a wspiera dług publiczny
zamiast resocjalizować, psychikę koszą ich brzytwy
dziwisz dalej głupcze się że mamy problem do osób
którzy w majestacie prawa niszczą nas na każdym kroku

Ref [2x]:
młodzi ludzie nowa siła
nowa moc nowe spojrzenie
szacunek do tradycji bo tam mamy swe korzenie
nowa jakość nowy ład
więcej szacunku lepszy świat
więcej pokory to mniej strat
więcej pasji miej do tylu lat

TADEK:
powiedz mi siostro powiedz mi bracie
co w głowach macie o co się staracie
czy potrzebujecie siebie, miłości i Boga
co macie w głowach bo ogarnia mnie już trwoga
czemu nie chcecie wiedzieć co powinno siać niepokój
chcecie mieć święty spokój, stać całe życie z boku
zamiast powtarzać slogany propagandy
poznajcie fakty i dotrzyjcie do prawdy
weźcie z tego siłę wielką i narodu nową jakość
niech kieruje wami prawda, nie o innych życie zazdrość
rozjebcie krzywe zwierciadło według więzy kłamstwa
niech każdy młody polak w nową siłę wyrasta
ten sam głos od raz na nowo z krakowskiego miasta
dawali się ogłupiać powiedzmy wreszcie basta
oni za jedną kadencję będą zawsze hajsem szastać
nowa siła z tych co słucha nas niech w Polsce dziś wyrasta
powiedz mi siostro powiedz mi bracie
co w głowach macie o co się staracie
dokąd zmierzacie, czy wiecie tak na pewno
czy sumienia macie czyste czy jest wam wszystko jedno

Ref [2x]:
młodzi ludzie nowa siła
nowa moc nowe spojrzenie
szacunek do tradycji bo tam mamy swe korzenie
nowa jakość nowy ład
więcej szacunku lepszy świat
więcej pokory to mniej strat
więcej pasji miej do tylu lat

DOZ:
może na początek rozrachunek z przeszłością
mało który kraj nasiąkną ilością krwi i łez
byś dziś wolnym był, byś mógł mówić co chcesz
nie tak dawno jeszcze próbował modlić się
wypić, wyciąć polskość z naszych serc
dzisiaj patriotyzm to już prawie grzech
wokół konformizm i okrzyk ten
macie być przeciętni, nie wybijać się
tego dzisiaj rządząca ekipa od was chce
mówią będzie dobrze i nie martwcie się a ja cały się trzęsę
nie wiem czy to strach czy to tylko nerwy
o przyszłość swej ojczyzny martwię się bez przerwy
i strasznie mnie to męczy
bo w którym innym kraju premier był obcym agentem
tutaj rodzina na swoim nie istnieje
swoboda działalności to jakieś sny odległe
nic się tu nie zmienia bo ci w rządzie nic nie robią
tak bardzo ich czyste sumienia mnie bolą
nad niedolą prostych ludzi żaden z nich się nie wzruszy
ludzkie tragedie nie są w stanie ich poruszyć
wyplewmy zatem chwasty, wyrzućmy śmieci
nie będą decydować o przyszłości naszych dzieci
odnajdźmy nową siłę by ognień wzniecić
wyciągnijmy Polskę z klinicznej śmierci

Ref [2x]:
młodzi ludzie nowa siła
nowa moc nowe spojrzenie
szacunek do tradycji bo tam mamy swe korzenie
nowa jakość nowy ład
więcej szacunku lepszy świat
więcej pokory to mniej strat
więcej pasji miej do tylu lat
Dzisiejszy świat tak łatwo karci.
nam więcej wolno, tak myślą bogaci.
Szukają sensacji. Głupców trzeba karmić
omamić ich.na karton zwabić tych
co nie mogą a chcą. sprzedawać swoją własność
Własną prywatność. prywatną wartość. powiedz
czy warto mieć marzenia za banknot??
niektórzy je kradną, ale ponoć nie warto.
niektórzy nie mogą zasnąć. inni w twarz Ci parskną.
by tylko wyjść z pełną garścią. a tamci patrzą.
tak rodzi się zazdrość. bywa parno przy korycie.
złota głupców .dziś priorytet to znaleźć głupców.
interes przejął mustry??każdy chce mieć fazę burzy.
tyle skunksów po klubach. wydane setki to ich chluba
naiwne chcą się z nimi bujać.robią to po furach
złoto karmi głupców. nas karmi życie. skumaj.!

ref.
Puste myśli puste słowa
w oczach odbity towar.
zagubieni nie pojęli gdzie
jest zenit. zobacz!
jesteś błaznem jeśli
hajsem chcesz zdobyć uznanie
wysoko się cenisz??
dla mnie jesteś tanim draniem. |x2

Dziś coś znaczyć to nie znaczy
hajsem szastać.
to chłopaki z miasta dają się za
siano głaskać. ta. hałastra dorasta
w maskach z miną Piaska.
chcą za siano klaskać, pucować się
w paskach. słowem bazgram asfalt
rym memu dać na wartość.
to wieczne kombinacje
robią z życia hardkor
hajs płonie jak karton
wpier*alają to jak kozak
ty też spal to. to nie jest
życie. to hipnoza.poza, aby
dotrzeć do złoża to ludzki cennik
to przypięte metki do twarzy a
ludzie senni.najemni. wymiernik
zmienił się w złoto głupców.
bezczelni łapią się brzytwy zamiast
gadać po ludzku.płoną nasze twarze.
żal do niespełnionych marzeń. płoną
kalendarze żal do straconych wydarzeń.
płoną cyfry na zegarze. nie ma tyle hajsu.
by odzyskać przeszłość. by kupić
trochę czasu

ref.
Puste myśli puste słowa
w oczach odbity towar.
zagubieni nie pojęli gdzie
jest zenit. zobacz!
jesteś błaznem jeśli
hajsem chcesz zdobyć uznanie
wysoko się cenisz??
dla mnie jesteś tanim draniem. |x2
[Shellerini]
Miejski gąszcz, jestem stąd bądź co bądź
Ty weź skończ, wstrząs, od laików kuzyn stroń
To jest joint, w górę dłoń
Robimy raban jak Big Noise
PDG gawrosz, Poznań to mój dom
Jak Szpaku mam tu tron, jak wielu płynę pod prąd
Tak jak Słoń reprezentuję hardcore, trzymam pion
Pią pią, jestem tu jak Ronas
Prawdziwość, przesiąknięty nią na wskroś to o nas

[Kobra]
A ja mam tutaj luz jak ma puls gust jak Kanye West
Fataem tu jest, jest yo, jak KRS, jak Billy Fest
Gruby MC - Kobra
Zrobię fatality pod te bity jak w Mortal Kombat
Potem wrzucę to na kompakt i w sieć
Po to, żeby tacy jak ty mogli ściągać i mieć ej
Wielkie pięć, wielka piona, wielki Kobra
Wielka więź, wielka pierdolona stara szkoła

[Słoń]
Tak, tak, tej, skurwysynu, to się stało faktem
Rozpoznaj znak ten, znów rozsiewam kataraktę
Wulgarnie jak Mack 10 my łączymy słowa z bitem
A nasza podłoga synu jest dla ciebie sufitem
To te ryje przepite, stali bywalcy knajp
Shellerini, Kobra, Słoń jak jebany Boo-Ya T.R.I.B.E.
Znajdź nas w mieście, gdzie Meza nazywamy kiłą
A nienawiść do kurestwa to nasza jedyna miłość

[Shellerini]
Szansę chwytam oburącz
Mam ten dar, co pozwala mi sunąć
Jakbym był pierdoloną kuną
Poznań północ, Poznań, życie, tylko nie umocz
PDG, reprezentuję swój fach z dumą
By z impetem nie runąć lecę szczerze, bez krętactw
Konsekwentnie mój rap pozostaje ten sam
To wersja klasyk, czy ty to chłopaku pamiętasz?
Dziś masz na bis, to Słoń, Kobra, Szelma

[Kobra]
Musimy walczyć o hip-hop, moja w tym głowa
Żeby ten hip-hop nie zaczął lizać kutasa jak Owal
Jebana moda, mówię nie swetrom
Bo nie zamierzam wyglądać jak Mezo, bardziej metro
Ja bardziej retro albo w chuj newschool'owo
Mam bluzy, baggy, t-shirty pod kolor
I mam to ciężkie gówno tu, mam to studio
I robię hałas tu, robię swój rap kurwo

[Słoń]
To się synu robi chore, znów majk do ręki biorę
To jest podziemny projekt, reprezentujemy Szkołę
Łby podziurawione, chlorem Polski zachodnia strona
To Słoń, a nie kolejna ciota z brakami w hormonach
Nie należymy do grona rymujących panienek
Jak oddziały Hezbollahu terroryzujemy scenę
Mam talent i wenę, muzyka to mój suplement
Miejski plener, oddychamy zatrutym tlenem, taa
PRZELEĆ MNIE (hehe)
PRZELEĆ MNIE, (k505, o co cho?)
PRZELEĆ MNIE, (o co kaman?)
CO TO JEST? (o co kaman?)
NA CO, PO CO, SKĄD I DOKĄD? (aa, właśnie tooo ooł)

Przeleć mnie
-Wiewiewiewiem co chodzi Ci po głowie
Przeleć mnie
-Czczczekam aż dziś mi to powiesz
Przeleć mnie
-Aha
Co to jest?
-Co jest?
Na co po co skąd i dokąd


Stoi sama przy barze to chyba znak,
czeka na wariata takiego jak ja.
Podbijam szybko, pytam się czy to,
fatamorgana może drinka z oliwką?
Ja bajeruje, ona hipnotyzuje, pytam czy jest tu sama no i jak się z tym czuje oł.
Chodźmy na górę stąd, na loży w cichy kąt, opowiem Tobie co życzę sobie kolego.
Okej, barman lej, łychę mi, a likier jej, ucho ma, tyłek jest, usta ma jak Casy Clare(Kejsi Kler)
-Kręci mnie ostro, w jej oczy mógłbym gapić się nonstop, pół klubu stoi wryte jak posąg, pół klubu stoi wryte jak posąg.
Dziewczyno widzę w Twoich oczach że, chyba masz ochote na mały grzech, Twój chłopak zamulał w tej grze - mówisz że polubiłaś dziś mnie?
Uu, to mówię jeszcze drina, potem zwierzeń lawina, runie aż wylądujemy u mnie wieczoru finał.


REFREN:
Przeleć mnie
-Wiewiewiewiem co chodzi Ci po głowie
Przeleć mnie
-Czczczekam aż dziś mi to powiesz
Przeleć mnie
-Aha
Co to jest?
-Co jest?
Na co po co skąd i dokąd x2


Wiem czego potrzebujesz dziś, ja mam to coś, a Ty masz ten styl - zróbmy coś z tym, pytasz czy lubisz lać czy dym wolisz pam czy podwójny rym.
Jak VNM zrobię to jak zechcesz, kiedy patrze na Ciebie mam pomysłów bezkres, zagryzasz wargi, kuźwa też chce, nawet Sam Krauze nie wystawił by ich za bezcen.
Mmm odpływam kiedy mówisz, nie mogę się doczekać kiedy tą bieliznę zgubisz, ejj nie nudzisz, nie wkręcaj, na smutno - nie mogę się doczekać kiedy zdejmiesz te futro.
Ciśnienie jutro, ciśnienie rośnie, pozwól że zabiorę Cię stąd - będzie prościej.
Więc w taki wieczór jak ten nie poszczę, sypialnia otwarta na oścież tam łóżko i pościel.
Nie wpadną goście więc rozgość się, Ty będziesz gotowa - 069 zgłoś się.
Na rozgłosie nie, nie zależy mi dziś, grunt że leżysz tu Ty.
I dokończymy drina, potem ciuchów lawina, runie aż wylądujemy u mnie wieczoru finał.


REFREN:
Przeleć mnie
-Wiewiewiewiem co chodzi Ci po głowie
Przeleć mnie
-Czczczekam aż dziś mi to powiesz
Przeleć mnie
-Aha
Co to jest?
-Co jest?
Na co po co skąd i dokąd x2
Dla mnie są ważne czyny odważne
Wybrane nie każde uliczne konekcje
Rapowe grupy dające lekcje
Mam własną sekcje i punkt widzenia
To się liczy dla mnie i dla Cienia
Jak zarobić bez podejrzenia
Nie stać się ofiara losu
Zjednoczyć siły w poszukiwaniu sztosu
Mięć duży plus u miejscowych bossów
Numer jeden to dobro rodzinne
Klima to słowo jest hymnem
Związek z dymem ma duża wartość
Mała masarka i jej zawartość
Teraz Wojtas W.Z.G.Ó.R.Z.E. Molesta
Powie co jest ważne a co nie
Na pierwszym planie najważniejsza rodzina
Moi ludzie którzy maja pozytywny klimat
Hip-Hop numer jeden wibracja
Bunty i nie kończąca się libacja
Tak ważne jest postępowanie
Działać tak by u innych mieć poważanie
Szacunek który budzi zaufanie
Być prawdziwym mieć zawsze swoje własne zdanie
Pieprzyć kłamstwa i ściemnianie
Tych którzy wałkują na przerzenionym gramie
Mówie ci ziomek nie ważny jest szmal
Moje miejsce to mały domek nie Tadzmachal
Masz poukładane w głowie a w mięśniach stal
Więc powiem ci co jedyne jak Chrystusowy gral
Jedyne układy są nie do spalenia
Uważaj bo trudne są do odtworzenia
Kiedy będziesz mówił rzeczy, nie do mówienia
Brzydził będziesz się własnego imienia
To co mówią w zazdrości jest nieważne Włodi
Tak jak to że ktoś za klopsy graffiti robi
Każdemu jest ciężko to nie jest żadne tłumaczenie
Włodi nawinie o tym co ma naprawdę znaczenie
Prawdziwych kart na stół wyłożenie
Ktoś prawdziwy tak jak drzewo ma korzenie
Nie ważne są racje bez poparcia
Choć byś miał za dwóch pary
I wszystko chuj jak Elektryczne Gitary
Nie ważne co się mówi w jakimś wielkim biurze
Ważniejsze rzeczy przeczytasz na Służewieckim murze
Dla zgredów wandalizm dla nas ma znaczenie duże
Nie ważne są kawałki w małej kulturze
Znam dobrze zasady życiem rządzące
To K.K.W.W.M. kasa kręci wszystkim wokół mnie
To nie istotne bo to są pieniądze
A skąd mam to jest T.N.T.P.
To nie jest twój problem więc nie wchodź w mój cień
To jest istotne gdy swinguje Hip-Hop
Wszystko się zazębia i jest Tip-Top
Postaw na te rymy w tej gonitwie to pewniak
Razem W-Y-P-3 i Moleta nie ściemnia
Złoto, Lexus, konfekcje od Cartiera
To jest istotne by spełniać swoje marzenia
Ważne by być dymem w dzień wyluzowany
Jeden, dwa, trzy, żeby temat skręcić
Cztery , pięć , sześć żeby znów zwyciężyć
Szacunek dla tych których Hardcore kręci
To warszawski styl
Ktoś dziś będzie najlepszy my tego nie wiemy
Przekaz dla chłopaków w tym się specjalizujemy
Dla mnie ważne jest że do nich to dociera
Słuchasz Procedera nadchodzi nowa era
Nigdy nie sam Chada zawsze wspiera
Nie obchodzi mnie marne słowo frajera
To co na łamach brukowca cię oczerni
A my jak zwykle swoim racjom wierni
Poważnie mam jak każdy sprawy ważne
Dla mnie jest ważne poważanie u dobrych
Dla klimy szacunek jak dla swoich ludzi
Nigdy się nie znudzi składać rymy zawsze
Po pierwsze dla siebie to jest dla mnie ważne
To nie z filmu wzięte, ale z życia fakt
Proceder, Hemp, Molesta , Warszawski pakt
Każdy popełnia błędy ważne jest słuchać rad
Pokój dla Wzgórza niech spłonie wielki blunt
Tak, niech spłonie wielki blunt
Potrzebuje do końca zostać w swoim składzie
To dla mnie jest ważne nie mów że nie poważne
I zostaje każdy z moich ręke mi podaje
Ważne że z klimą szanujemy się nawzajem
Popierać się to jeden za drugim stanie
W walce o przetrwanie w Polsce dla nas
Rozwijać skrzydła dogadać się
Wszystkie twarze pogrążone w dymie
Ja żyje w Agro, Ty żyjesz w klimie
Muzyka nie upadnie i nigdy nie zginie
U was czy u nas nie padnie w tym wieku
Molestyk Mistyka i Wzgórze człowieku
Tak to płyta trzy człowieku
Tak dla was
Co jest 5, to szczecińska pieśń jest kurwa
Zaciśnięta pięść i dźwięk na podwórkach
Treść z jebnięciem jak Wezuwiusz wulkan
Przedsięwzięcie, temperatura, która wrogów wkurwia
Bo znów ja biegnę, kiedy każdy z nich truchta
A ty we łbie se utrwal to kopie jak wódka
To kręci reżyseria nieprzewidywana w skutkach
To nęci jak mężów swych żon na trasie kurwa
To pędzi jak po falach katamaran
Przecinamy tu fale jak należy więc się jaram
Wężu Głowa SZW Szczecinna aranż
Płyniemy, a łódź rytm na ścieżkach utrwala
W mig rośnie skala, wraz z nią moich ludzi chwała
Bij na alarm, Szweda bit ciśnie po garach
Głowa i Wężu na tych bitach napierdala klik
Patrz strzał, który frajerów odpala
Licz się z tym, że następny możesz być zaraz
Pełna jechana, masz zaszczyt czuć ją w membranach
Praca od rana plus z wieczora hulana
Czaisz co jest 5 to już wiesz o co kaman

[x2]
Ty wiesz co jest 5, gdy wrzucasz ten kompakt
To kolba, która grymas trzyma na mordach
W najlepszych sondach obracamy się w kraju
PMM nazajutrz w twoim klubie na haju

Z nami beef chcesz mieć - wyluzuj chłopcze
Gdy wjeżdżam na track twój skład wstrzymuje oddech
Jebnięcie konkret lapsom zamyka mordę
Na rap cyknij se opcje, bo ja mam ich tysiące
Nie wożę się jak debil co wydał chujowe demo
Na pozycję pracuję, od lat związany ze sceną
Na wokalach tenor wypas z niską bajerą
W Hollywood zostaw gwiazdorstwo, ulica jest domeną
Nie nawinę, że jest ciężko po raz enty w kawałku
To zarobiony hajs mój ciężar zrzuci z barku
26 na karku koniec żartów, nie absurd
Chcę robić rap aby klub trząsł się od oklasków
Szczeciński nastrój wrzucam na całej płycie
Słysząc nas masz wyczes na chuj mówisz o zgrzycie
To nie trzaski na bicie raczej zgrzyt twoich zębów
Pod klubem tracisz rachubę, dostałeś wpierdol
Grałeś miękko hmm to nie mój problem
Gram koncert, liczę forsę, ty zbieraj drobne
Po takiej kontrze twój skład znowu jest w kropce
Gram to gówno na blokach, tempo mam dobre

[x2]
Ty wiesz co jest 5, gdy wrzucasz ten kompakt
To kolba, która grymas trzyma na mordach
W najlepszych sondach obracamy się w kraju
PMM nazajutrz w twoim klubie na haju
Przez łzy patrzę na cały świat, na to co mnie otacza
i nie wiem jak zmienić mam to, że jestem sam. x2

Ref: Kilka chwil spędzonych sam
Kilka nut po cichu gram
Czasem łzy rozświetlą świat,
W którym nikt nie chce cię znać. x2

1. Uderza hip-hopowy bit
Po policzku mym spływa słona łza
Jak DKA i Kabu płaczę i marzę cały czas
Pomyśl nad sensem tych zdań
Nie możesz się bać, bo ja żadnym słowem
Nie jestem w stanie przekazać tego, co mam w głowie
Powiedz mi, dlaczego bajka chyba już się kończy łzami
Zalane moje oczy, smutno mi, smutno, smutno mi
Pamiętasz tylko ja i ty, to się liczy
Ja widziałem to w ten sposób, no cóż
Wybiłem się od stóp do głów
Nadzieję mam, że znów nadejdą te cudowne chwile
Tyle, ile chcesz czekał będę, AeM
Zawsze i wszędzie życiowym sensem
Wielkie A małe E, wielkie M, ha
Moim przeznaczeniem

Ref: Kilka chwil spędzonych sam
Kilka nut po cichu gram
Czasem łzy rozświetlą świat,
W którym nikt nie chce cię znać. x2

2. Czasem myślę, chciałbym wrócić tam na krótką chwilę wiesz
Dotknąć przeszłości twarzy i już nie obudzić się
Zanim nastały dni, w których coraz częściej tęsknię
Choć nigdy więcej nie ujrzysz co się działo we mnie
Bo teraz każdy z nas patrzy już innym wzrokiem
A kolejny raz niestety czas zrobił co swoje
O tym nie tylko pisze rzeczywistość niesie przekaz
Na horyzoncie uczuć znów nikt na mnie nie czeka
Zegar wybija coraz to mocniejsze dźwięki
Odliczając bezboleśnie, proszę ręką mnie dosięgnij
Bym mógł na nowo cieszyć się, z życia walorów
Dodaj koloru,pozwól żebym się nie męczył
I nie myśl, że tak łatwo jest być samemu
Uwierz kiedy w ciszy krople łez wyznaczają ci kierunek,
Drogę do tego punktu w jakim miała czekać radość
Ty nie dostrzegasz jednak tego, że wciąż mi jej mało

Ref: Kilka chwil spędzonych sam
Kilka nut po cichu gram
Czasem łzy rozświetlą świat,
W którym nikt nie chce cię znać. x2

3. Senne marzenia, w głowie mej wspomnienia
Wspólny dialog, wspólne przemyślenia, wspólne plany
Pytam czemu tak się stało, że dziś jestem pogrzebany
Odchodzi blask, widzę ciemność, nic już nie ma
Tylko bitu trzask mnie pokrzepia lecz to wciąż za mało
Wciąż za mało, w jedną całość składam myśli
Z twarzy znika uśmiech Vipa, uśmiech optymisty
Przez łzy mglisty świat widzę, czekam na słoneczne dni
Liczę na nie, nie oszukasz przeznaczenia
Było niebo, dzisiaj znowu ziemia mnie przyciąga
Dlaczego mówisz, że nie jesteś mnie godna
Pewnego dnia myśli twe niech znowu płoną jak pochodnia
Wielkie A, małe E, wielkie M, życia sens, ej
Tak to wygląda
REF.:
Nie do zatrzymania, jak rozpędzone kule.
Jak lecisz z nami, unieś obie ręce w górę.
Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz siłę ognia, spokój wody, równoważy w nas.
Nie do zatrzymania, jak wystrzelone kule.
Jeśli to czujesz, niech zawisną bity w górze.
Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz wiarę w ludzi i zasady, których nie zatrze czas.

1. W każdej sekundzie, o każdej porze, jedziemy z tym jak buldożer. Nie jeden myślał, że zatrzymać może nas.
Ale zanim zabiła go stopa, to zmiażdżył go bass.
Tak to ten czas.
Posłać z łopatą nieprawdziwych w las.
I jedziemy z tym równo, omijamy łukiem gówno.
Subwoofery z mocą dudnią, odpal daj mi woń cudną.
Oni tam, a my dalej po tej samej stronie ziomek.
Popek, Pomidor, Kali, Tadziu no i Bosski Romek.

2. Słychać to wszędzie, rozeszło się po mieście.
Ten rap jest we mnie, oddałam mu serce.
Dziś razem z nami, nuci to Polska cała.
To Firma Kraków i Białystok KALA.
Ten rap jest w nas, od tylu lat.
Nic nie zatrzyma nas nawet, jeśliby skończył się czas.
Ten rap to siła, daje mi moc.
I nie zatrzymasz nas nigdy, wyrok ulicy dziś słyszysz.

REF.:
Nie do zatrzymania, jak rozpędzone kule.
Jak lecisz z nami, unieś obie ręce w górę.
Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz siłę ognia, spokój wody, równoważy w nas.
Nie do zatrzymania, jak wystrzelone kule.
Jeśli to czujesz, niech zawisną bity w górze.
Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz wiarę w ludzi i zasady, których nie zatrze czas.

3. Firmowa brygada to uliczna barykada nie do zatrzymania, ludzie stara kurwa tu wysiada.
Tu ulicy jest zasada, że stoimy tutaj nadal i będziemy dalej trwać. Bo wypada, po to gadam.
Bo to ulicy śpiew, bo to prawda nie blef, bo to przelana krew, bo to natury zew, Ja docenię jak lew, i lecimy tu w trzech, nie do zatrzymania nuta,mamy klasę, mamy gest.
Mamy siłę, mamy moc, mamy pęd.
Mamy wielką awersję do mend.
Mamy wielką awersję do kurestwa i nas nie zatrzyma już tu cała reszta.
Mamy siłę, mamy moc, mamy pęd.
Mamy wielką awersję do mend.
Mamy wielką awersję do kurestwa i nas nie zatrzyma już tu cała reszta.
My to wiemy, nie słyszymy, nie zejdziemy ze sceny.
My nie udajemy, nie brakuje nam tu weny
Nie ma tego, nie ma ściemy, rap dajemy to nie tremy.
Póki się nie zapiszemy to i nie przerwiemy.
To nie bez pokrycia czeki, Kraków ma głos niczym leki.
To dla skołatanej duszy, może poruszy Twoje powieki.
Możesz gadać, możesz kłamać, możesz się dowartościować.
Ale nas już nie zatrzymasz, nie będziesz nas kontrolować.
Możesz szukać, albo knuć, próbować atakować.
Ale nas już nie zatrzymasz, nas życiorys zahartował.

REF.:
Nie do zatrzymania, jak rozpędzone kule.
Jak lecisz z nami, unieś obie ręce w górę.
Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz siłę ognia, spokój wody, równoważy w nas.
Nie do zatrzymania, jak wystrzelone kule.
Jeśli to czujesz, niech zawisną bity w górze.
Zaciśnij mocno piąchy, jeśli w sercu masz wiarę w ludzi i zasady, których nie zatrze czas.
Witaj mordo, składam litery dusząc w sobie łzy
Ja po stokroć jestem wdzięczny, że byłeś przy mnie Ty
Z obłoków to widzisz, że nie jestem już szczeniakiem
Nikt nie był na to gotów, że pożegnasz się ze światem
Byłeś, jesteś, będziesz bratem, zostanie w pamięci zapis
Wiesz, nie posiadam żadnej Twojej fotografii
Mam wspomnienia, pamiętam te dobre rady
Czas wiele pozmieniał, nigdy więcej nie zbijemy graby
Lekką niech Ci będzie ziemia, nadzieja, że tam Ci jest lepiej
Słońca promieniem piszę, bo tak mówi mi natchnienie
Sumienie względem Ciebie zawsze było czyste
To o czym myślę, to wysyłam w tym liście
Kiedy tylko widzę iskrę na niebie, jestem pewien
Że to znak od Ciebie, czuwasz nade mną, w to wierzę
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2

2.
Tyle godzin spędzonych na rozmowach, nasze plany
Nadal boli, te słodkie, gorzkie słowa, w nas zostały
Los ugodził, prosto w serce został wbity sztylet
Bliskich dobił, gdy każdy otrzymał tragiczną nowinę
Mordo, co tam u mnie? Szlifuję dar mi dany
Pogląd, działam czujniej, musiałem dokonać zmiany
Odtąd dragi dla mnie to już tylko przykra przeszłość
"Nie odchodź" mówiły, zostawiły na mnie piętno
Zwycięstwo odniosłem na tej płaszczyźnie
Życia piękno, odnalazłem siłę by zawrócić Wisłę
Byłbyś dumny, poznać Ciebie to był zaszczyt
Oddaję Tobie hołd, daleko stąd na mnie patrzysz
Anioł stróż trzyma dłoń na mym ramieniu
Kraina wiecznego snu zabrała Cię przyjacielu
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2
Zdejmij ciężar jak koszulę z moich ramion,
szybciej, rozepnij rękaw nim rozum przyjdzie po ciało,
a sumienie każe patrzeć na ciebie i na nią.
Nigdy nie pytaj, przecież wiesz, że tam gdzieś jest,
nie mógłbym żyć sam, z tobą - też nie,
bo jak kochać kogoś jeśli nienawidzisz siebie?
Nie płacz, nie, to znaczy nie wiem,
muszę iść sam, tolerować moją pretensjonalność.
Twój żal chowam na własność,
nigdy się nie waż wchodzić w moją prywatność.
Dosyć, chcę wyjść, zostaw, odejdź od drzwi, nie krzycz,
to była tylko kwestia kilku chwil, słabość,
a rano znów spojrzy w lustro z kamienną twarzą.

Nie wiem, co mnie przeraża bardziej,
twoja łatwowierność czy moje kłamstwa.
Mężczyzna ma zawsze dwie twarze,
jedna to prawda, druga to łgarstwa.
Życie jak wiklinowy koszyk,
od uderzeń losu nie pęknie,
ale zapuść okiem między sploty,
a stracisz wszystko co najcenniejsze.

Noc - jedyny sprzymierzeniec ślepych,
telefon - brat samotnych
dlatego dzwonię tak późno w ciemności,
by nie być jedynym samotnym wśród śpiących.
"Cześć, wiem, która godzina, proszę daj mi chwilę,
chcę tylko wiedzieć czy też patrzysz w gwiazdy
i czy patrząc znajdujesz w nich siłę."
Pamiętam taką scenę z "Reichu",
gdy Linda pyta jaką częścią wszechświata jestem
i wtedy kocham gdy gra Stańko,
wiesz o czym mówię? Nie wiesz.
Ja nie jestem jak inni ludzie, co szukają szczęścia jak listu w butelce,
chciałem tylko żebyś wiedziała, że przegrałem siebie i ciebie.

Nie wiem, co mnie przeraża bardziej,
twoja łatwowierność czy moje kłamstwa.
Mężczyzna ma zawsze dwie twarze,
jedna to prawda, druga to łgarstwa.
Życie jak wiklinowy koszyk,
od uderzeń losu nie pęknie,
ale zapuść okiem między sploty,
a stracisz wszystko co najcenniejsze.
Nikt nie obiecywał nam że będzie łatwo doby nad kartką znam
to dla tych co pomylili domy z ławką hardcore [ty!]
powinienem zbierać plony dawno sprawdź to
mit i boom zarażony pasją mam to [coś]
co nie daje im odejść od wieży
choć to nie Babel to mamy wspólny język - język przeżyć
mów mi rzeźnik mam tak z każdym trackiem
to jakbym ciął Cię na części i pakował Ci je w papier
łapiesz i wierz mi to nie fortel
zostawiam flaki na pętli nazwij to pierwszym sortem
z każdym wersem nie myl tego ze sportem
bo mic tętni jak serce, kabel zastąpił mi aortę
max treści wszak forty trafił szlag w mordy
chcą ten rap który leszczy boli jak brak forsy
wierz mi każdy track jest dla mnie wszystkim
spójrz w moje lustro brat stań ze mną pysk w pysk

Nie będę lał krwią po ścianach, to banał
ja wolę kruszyć winyl
i wole czerwień twoich ust od hemoglobiny
te usta powiedzą że mnie kochasz
ej umiem obchodzić się z nożem
po co mi krwawy ochłap?
Boże który patrzysz z góry widzisz to i nie grzmisz
dziś rap jak korzeń wrósł we mnie to już więzy krwi
daje Ci siebie znów dziele się na części
szykuj pogrzeb kiedy marzysz o tym by mi uciąć język
zamknąłeś umysł zamieniłeś luz na areszt
wyrwę Cie z niewoli wyłożę ci mozg na talerz
byś poznał moje myśli i nie licz na skandal ziomuś
nie muszę rzucać mięsem dam ci je z dostawą do domu
to nie mezalians z muzyka nie znam się na nutach
ten food to owoc miłości ty słuchasz go tutaj
bo ta płyta to me dziecko nie chodzi o utarg
czujesz jak kopie?
zostawisz śledzionę na jej butach
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo