Losowe piosenki. Polski Hip Hop

Właśnie tak ZELO PTP !!

Mogę być przyjacielem , mogę być Twoim wrogiem ,
od tego zależy wiele jaką wybierzesz drogę ,
tak wiele możesz zyskać , tak wiele możesz stracić
tak wiele możesz zyskać , tak wiele , tak wiele . x2

Zelo
Ci co mnie znają powiedzą Ci , że kocham równie mocno jak nienawidzę ,
Ci , których kocham i szanuję grają ze mną w pierwszej lidze ,
musisz wiedzieć ,że nie nadużywam słów , przyjaźń miłość ,tylko po to ,żeby Ci było miło,
konsekwencja jest siła , konsekwencja to charakter ,
dlatego mówię prosto w pysk całą prawdę ,
moje poglądy czasem są starodawne , ale kładę kawę na ławę,
nie ważne kładę sprawy na szale ,
choć nie jestem zbyt wylewny ,
jestem swoich uczuć pewny ,
gdy się serce drze na strzępy ,
kiedy mocno zaciskam zęby ,
gdy ktoś popełnia błędy ,
ja muszę być bezwzględny ,
nie jestem święty , ani nadęty życie ma swe zakręty ,
jestem pewny mej kobiety , jestem pewny moich ziomów
nie jestem pewny kolejnego kroku mych wrogów ,
strzeż się fałszywych przyjaciół , jak fałszywych proroków ,
nie dla każdego podanie ręki oznacza pokój !!

Mogę być przyjacielem , mogę być Twoim wrogiem ,
od tego zależy wiele jaką wybierzesz drogę ,
tak wiele możesz zyskać , tak wiele możesz stracić
tak wiele możesz zyskać , tak wiele , tak wiele . x2

Dondi
Mogę być przyjacielem , mogę być twoim wrogiem
zawdzięczać Ci tak wiele , lub zaśmiać się nad grobem ,
wiele zależy od Ciebie jaką wybierzesz drogę ,
zależy czy podasz rękę , czy podłożysz nogę ,
staram się mieć bliskich obok , wrogów jeszcze bliżej ,
wodzić ich za nos , by każdy ruch przewidzieć ,
waga słów jest ważna tu , nie masz pojęcia to zamknij dziób ,
co masz robić to rób i nie zawracaj nam głów taaa...
Już tak wiele straciłem , jeszcze tak wiele zyskam
droga to marzeń nigdy nie była łatwa i szybka,
pozory mylą , mam chęć i upór w sercu
to pierwsze nie wystarczy , by otworzyć droge ku piekłu,

Mogę być przyjacielem , mogę być Twoim wrogiem ,
od tego zależy wiele jaką wybierzesz drogę ,
tak wiele możesz zyskać , tak wiele możesz stracić
tak wiele możesz zyskać , tak wiele , tak wiele . x2

Grosik
Mówią mi ,że grozi gniew taki , a nie inny
że wielu ludzi rani , Ty nie bądź już naiwny,
i zawsze w twoją mańke wydoją z Ciebie forse,
potem nazwą Cię palantem Ty zaśmiej się i powiedz
jebać ten syf czym zepsułem Tobie życie
Tym , że jade na bicie liczycie tylko na cash ,
wiem ,że cash nie da mi tego słowa
nie da mi miłości , oparcia , siły by sobą pozostać
nie wiedziałem po czym , ale oczy mi mówiły jedno
na pewno nie wycieraj dupy gębą ofermą
nie ocenie Cię po butach ciuchach , bo to nie jest miarą
tak wiele nic zawdzieczam - nic uwierz to za mało .

Mogę być przyjacielem , mogę być Twoim wrogiem ,
od tego zależy wiele jaką wybierzesz drogę ,
tak wiele możesz zyskać , tak wiele możesz stracić
tak wiele możesz zyskać , tak wiele , tak wiele . x2

3 zwrotka na pewno ma dużo błędów , bo nie da się do końca zrozumieć Grosika : )
Jaram takie ilości, że już widzę na zielono,
Padam na pysk i znów zapalam, głupoty gadam,
Wciągam, że proch mi już wypada z nosa,
Mam z mózgu pompkę wiesz: "Kali być prostak" -
Ten typ, myślę, że jestem emce mam zeszyt, kartkę,
Zapalniczkę i zamiast mikrofonu szklaną fifkę
Mnóstwo pomysłów, dzisiaj ukradnę w dwa style,
Jutro kogoś pokonam nie swoim rymem,
Będę najlepszy, po prostu król posiedzę na ławce,
Wezmę farbę w spreju i CHWDP nabazgrze,
Będę rymował o życiu na ulicy bo tak żyje
Coś nie widać przecież kradnę i pije,
Ok ok spoko, a ja jestem lamusem mam zeszyt jak ty,
Ale nie wiem jak smakują blanty,
Alko, koks, siedzę w domu, żyję normalnie
Paniom daje szacunek, potrzebującym służę radą
Jestem normalny, nie kradnę, nie krzyczę
Gdy widzę policje jak patroluje ulice,
Mam rodzinę, normalnych znajomych, mam przyjaciół,
Nie mówię na nich ziomy tylko normalnie - jasne
Każdy z nich przecież imię ma własne
Często czytam, myślę,
Nie przejawiam agresji,
Chyba że na mikrofonie w postaci rymów sekwencji

Ref.: [...mówię o Ściemniaczach przekonanych o swoich racjach, inny niż wy
cieszy mnie słowo, z chłopakami akcje na wolno
inny niż wy bo mam prawdziwego ducha...]

Znów się nastukałem - wieczorem melanż będzie
Spoko tu maniury, alko i śnieżny puch
Nowy buch wydzwonię wariatów - impreza
Nie ważne kto, nie czytam plakatów
Idę się napić, kogoś nabić, jakieś świnie zczaić
Pieprzyć - tak lubię się bawić
Hardcore kurwa nie czaisz ?
Jestem twardy, bije prosto w pysk
Nie spuszczam gardy, usztywniam barki
Ja i kumple mamy stalowe karki
Będzie dobra impra potem nocnym
Jakimś wbić frajerów, dziś szukam wrażeń mocnych
Ej fajny dzień super pogoda, pora ruszyć dupę
Ja, Obrońcy ustawka przed klubem
Szukam kasy, portfela, dziś old-school, szyk, jakość
Błogosławie firmę "Lacoste" będzie mistrz
Bitboksy wolne style didżeje męczą czarna płytę
Ja i moi ludzie walczą z bitem
Bitewne wersy, to zachwyca jak piękne kobiety
Jak ich uśmiechy orzeźwia

Ref.

Nawinęły nas kurwy - 48, matka dzwoni,
Tata będzie gonił bo syn zbroił,
W klubie byłem twardy,
Obiliśmy leszczom papę,
Choć sam też dostałem w japę,
Nie pucuje na kłódkę trzymam chałapę,
Ma mendowni psy nawinęły nas za sztuki,
CHWDP - jebane suki, tata was nauczy,
Kurwy on nas wykupi, przyjedzie w swoim Jaguarze
Ma dwa sklepy i szczękę na bazarze,
I wam pokaże, jestem twardy, tato da hajs,
Jutro będę wolny, z willi wyjdę na schody klatki,
Inni będą się gapić, moja będzie dumna głowa,
Zapale jointa, jebnę browar
Wybitka, bo kilka ofiar lirycznych,
Razem z rodziną nastrój fantastyczny,
Wieczór jest śliczny,
Obrońcy - ta banda niszczy więc uwaga,
Królowie starej szkoły łak emsis,
Proszę się kłaniać,
Nocnym do domu, na spoko disco i wódki,
Na Centralu czekając na 605
Pieprzyć strażników teksasu,
Pozdrówki, jutro może młoda banda
HaTePowcy rusza by rozwalić pomarańcza,
Pozdrówki i mówię szczerze: wielki szacunek
Dla tych co rozwalają panele
Respekt dla was też DJ'je
1200 klingi to wymyśliliście wy - dzięki
Freestyle'owcy, bitbokserzy
Publika więc dwa palce w górę
Każdy, kto kocha tę kulturę.

Ref.
Ref:
Wykorzystaj to co masz, odsłoń swą twarz.
Naprawdę warto... tak.(2x)

Dano ci wiele, żyjesz wiele.
Odkryj w sobie, odkryj w swoim ciele.
Mogę poprowadzić, mogę być na czele.
Nie będziemy w tyle. Do póki żyje,
jeszcze wiele w sobie odkryję.
Na tym oparty jest ten świat.
Może być bez wad, może być bez skaz.
Ile jeszcze mogę dać, ile mogę brać,
ile mogę trwać. Mocno na Ziemi stać.
Z dnia na dzień mądrzejszy, zawsze etyczniejszy,
gdy powiem, że dzięki rodzicom
posiadam skarb ten najcenniejszy.
Mocny ale, jeszcze będzie mocniejszy.
Wszystko to co trzymam w garści, w sobie.
To co myślę, zaraz opowiem, opowiem... tak, tak.

Ref:
Wykorzystaj to co masz odsłoń swą twarz.
Naprawdę warto... tak.(2x)

Historii życia zrobiłem wiele bez przykrycia,
bez maski, bez fałszu. Dość mam tego fałszu.
Nie każdy pomagał, mówił i pocieszał.
Złego życiu na swym haku wieszał,
dość namieszał, dość przeżył.
Słów na wiatr puszczał i czekał,
na całe me życie złowrogo chuchał
aż potknie się ma noga, będzie trwoga,
będzie wił i stukał, jak to przykro, jak to źle,
ale nie mam oczy i widzę co się dzieję za plecami.
Mówisz te badziewie, skąd to się bierze.
Tylko głowa w dół, a ręce opadają już siły nie mają.
Dzięki Bogu są ludzie, którzy zawsze powiedzą,
zawsze pocieszą, zawsze wyleczą.
Wszystko odwrócą do normalności przywrócą najbliżsi.
Tak jest, dla was jest ten tekst.
Dla wszystkich szacunek jest.

Ref:
Wykorzystaj to co masz odsłoń swą twarz.
Naprawdę warto... tak.(2x)
Aha... Nie mam Ci tego za złe PMM, Kajman, Paluch... Prosto, Diil Gang

Dzięki nic się nie stało ziom, nie ma sprawy,
to dla Ciebie pogardy uśmiech na mojej twarzy,
teraz graj przede mną z miną zbitego psa,
powiedz jak Ci ciężko, że znów dotykasz dna.
Aktor, manipulator, to Twój synonim,
ja nie wiem o co chodzi,zamień sobie pseudonim
Palisz jana w rap grze , palisz jana na ławce,
pozujesz na gwiazdę, z obcymi przy flaszce
Tysiące dni i godzin dwadzieścia parę lat właśnie tyle Cię znam i nie znam Cię w ogóle,
mówię o tym z bólem powiedz ile masz masek,
dla obcych chcesz być ziomem, dla swoich jesteś kutasem,
to nie trzyma się kupy, nie mam Ci tego za złe,
nie obrobię Ci dupy choć mam ochotę krzyczeć prawdę,
w żyłach inna krew nie nazywaj mnie bratem,
nie mam Ci tego za złe, więc mimo wszystko z fartem.

Zobacz jak lecę w tym świecie, w którym nie trzyma mnie nic,
jeśli mnie dziś stąd zabierzesz, Boże nie pozwól na łzy moich bliskich,
na śmiech zawistnych mi i im wszystkim z wiarą w ludzi wybaczam dziś
Nie chcę byś cierpiała mamo, spokojny sen przyniosę Ci z góry gdzieś na dobranoc
Wiem to nie to samo nie będzie jak było wcześniej, ale spokój ducha zapewnię bliskim jeśli odejdę
co najlepsze we mnie człowiek będę chciał oddać, wszystkim tym którzy będą musieli tu zostać
by móc spełniać sny, uwierz mi w jutrzejsze lepsze dni, chciałeś mi zaszkodzić? nie mam tego za złe idź
Swoim pomagam dziś i zawsze kiedy zdołam, nie wierzę, że to koniec i nic nie zostanie po nas
pot na skroniach, gdy jesteśmy na scenie, mam miłość dla najbliższych, dla całej reszty sumienie
też będą poddani ocenie ich zdanie tu nic nie zmienia, uwierz to jedyne takie uczucie innego nie ma
czułem to wcześniej gdy sądny dzień nadejdzie, będę żałował że odchodzę i cieszył się że nareszcie.

Nie ma nic co sprawiłoby, że chciałbym Cię zabić, dziś miłość silniejsza jest niż nienawiść!!!

Nie mam Ci tego za złe, że jesteś spragniony, chociaż na pustyni ratuje Cię nawet kropla wody,
Nie mam Ci za złe, że wciąż jesz, choć tylu głodnych jest, chudych ratuje tu nawet kęs (sorry ej),
Powszedni chleb, chcesz nim posilić się, poszukiwany jak real, kto wyciągnie ze skały miecz,
o co tu ten cały zgiełk, czy na pewno jest już ok? mówi O.S.T.R, PMM płyń dalej z tym
nie jest ok, choć mówię cześć i nie gniewam się i nie mam Ci tego za złe
co zrobiłeś sam wiesz, co zrobiłeś sam wiesz, sam wiesz i wiesz co? w sumie jest ok
gdzie indziej ok, no i przyjdzie ten dzień, kiedy spotkamy się gdzieś na stricie Face to Face,
cześć bo tak robi życie wiesz, ta historia ryje mi moja chorą psychikę jak klej
Butapren.

Co sprawia że nadal uważam z kim siadam do stołu,
nie działa przepraszam judaszom już nie mogę pomóc, zachłysnąłeś się sobą,
żyjesz w Utopii to powód, komu zrobiłeś krzywdę wiesz, to zabierzesz do grobu.
Wchodząc na taflę, czuje wyraźnie, lód pod moimi nogami nie pęknie, tylko zamarznie
nie ważne, że nagle chciałeś widzieć mnie na dnie, rzeczywistość jak bagnet wbija Ci się w wyobraźnie,
Tamte tanie przyjaźnie, przepadły nie mam Ci za złe, dalej siedź w złotej klatce niech w około ktoś klaszcze,
wszystko jasne, wiem na co patrze, wziąłem poprawkę, dawniej bym nie odpuścił, byłaby krew na posadzce,
też bywałem nieskromny, za to zawsze przytomny i nie z tych co za życia sobie budują pomnik
u szczytu formy, wolny, od tych co poszli mącić, ludziom tej kategorii dzisiaj mówię spokojnie.


Nie ma nic co sprawiłoby, że chciałbym Cię zabić, dziś miłość silniejsza jest niż nienawiść!!!
aha teren prywatny teej!
BOR Syntetyczna mafia
Druga Strefa!
Księstwo Poznańskie!

Witam Ciebie w moim życiu gdzie wielu chce być mną
gdyby byli jeden dzień to zaliczyli by zgon
milion rzeczy na bani każda ma po kilka ton
chciałbym dostać od życia jakiś rabatowy bon
jebać narzekania,nie ma czasu na pierdoły
ja wstaje o siódmej od ósmej już mam telefony
nokia wibruje ciągle i przyrasta mi do głowy
dobrze ,że mam choć godzinę dla syna i dla żony
przebiłem się do centrum,teraz przez miasto joking
co chwile umówiony,klipy płyty i sponsoring
odpowiednio nastrojony kawa szlug kawa
żeby nadążyć za tempem szybciej pracuje pikawa
lista zakupów w kresce kiedy mam to kurwa zrobić
wieczorną najebnią odmawiam każdemu ziomkowi
mnie to nie męczy takie jest moje życie
albo będę zapierdalał albo dojdę kurwa nigdzie!

ref. jaram się tym że co roku lecę w plener
i ,że moją pasję z ludźmi w kraju dzielę
Ty zostaw mój prywatny teren
ja chce ocalić mój prywatny teren
jeśli chcesz bym dalej w rap wkładał serce i
w każdym tracku dawał tobie jeszcze więcej ty
zostaw mój prywatny teren
ja chce ocalić mój prywatny teren

padam na ryj równo z baterią w telefonie
kilka godzin w tył musi wystarczyć na odnowę
zanim wstanie nowy dzień ja dalej ruszam w drogę
10 godzin jazdy gramy dzisiaj na wschodzie
tej! szybciej kurwa pośpiech pełen but na trasie
w klubie tyle wiary,że w tłumie gubię zasięg
chcę być chwilę sam proszę wszyscy spierdalajcie
chcę odpocząć zadzwonić i mieć czas na koncentrację
wychodzimy na scenę,BOR pierwsza klasa
każdy w klubie wie ,że to dobrze wydana kasa
kurewskie zmęczenie wynagradza satysfakcja
my wracamy bez noclegu jutro w robocie dwunastka
takie są realia,chodź rapu światowy poziom
tu trzeba zapierdalać jak wielofunkcyjny robot
wiem ,że daje z siebie dużo może czasami zbyt wiele
tylko dom rodzina serce to mój prywatny teren!

ref.2x jaram się tym że co roku lecę w plener
i ,że moją pasję z ludźmi w kraju dzielę
Ty zostaw mój prywatny teren
ja chce ocalić mój prywatny teren
jeśli chcesz bym dalej w rap wkładał serce i
w każdym tracku dawał tobie jeszcze więcej ty
zostaw mój prywatny teren
ja chce ocalić mój prywatny teren
Wychodzę z fury, przednie reflektory oświetlają mi drogę jeszcze chwilę i zgasną.
Tak jak w wielu nadzieja i ambicja tak łatwo jest na zawsze zasnąć.
W mig w niedzielę pustą unosi się wstyd. Ktoś modli się by się nie zrzygać na mszy.
Tu każdy jak dyma kręci komórką film. No chyba że zdradza żonę czyli nie kręci nikt.
Tak bardzo chciała poznać smak szampana od hotelowej wykładziny zdarła kolana.
Puchną chłopcom jaja od hormonu wzrotsu. Panie non stop zdziwione od botoksu.
Młodzi kolunie noszą kobiece fryzury. Średnice młodych szpuli są jak grube rury.
Zepsute miasto Kocham Cię mocno.
Inni to nazwą toksyczną miłością.

Zepsute miasto.. nie ostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.
Zepsute miasto.. nieostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.

Warszawa, stolica moja WWA.
Warszawa... Warszawa...

Zaparkujesz w centrum to masz farta i dziesięć reklam burdeli na wycieraczkach.
Potem szukasz swego auta i nic z tego. Od kilku godzin w częściach schodzi na allegro.
Dla dziewczyn do wzięcia weekendu super znów nic nie pamiętasz wiąż na fiutach supeł.
Seks jak sikanie jest, squirt na skruche i bez ASP i wejdziesz głęboko w sztukę.
Gdyby chcieć rzucić w każdą kurwę kamieniem, trzeba rozebrać by mury tego miasta.
Kozak nie jeden miękł pod ich spojrzeniem potem sam skomlał pusty jak kabza.
W czterech gołych ścianach bez ozdób wyczuwał w nozdrzu swąd spalonych mostów.
Zepsute miasto snów znów wita wódka dla wielu jest tu jak biovital.

Zepsute miasto.. nie ostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.
Zepsute miasto.. nieostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.

Warszawa, stolica moja WWA.
Warszawa... Warszawa...

Czas zapierdala po ruchomych schodach, lewą zatrzyma się jak jebnie centralnie w drzewo.
Tu stoisz tylko w korkach i w kolejce, do kasy na parkingu chyba, że stoisz w metrze.
W korporacjach uczą lizania dupy, a kiedy szef Cię zwalnia tracisz wszystkie ruchy.
Firmowe łózko, telefon i samochód, do nogi suczko bez żadnych fochów.
Kariera stoi tu otworem lub klęka. Specjał zrobisz to dziś stojąc na rękach.
Amerykański sen tu w Warszawie. Hej! Czy byłaś już ruchana w tej sprawie?
Nawilżacz, koks, wódka i viagra, a w planie by wydymać je na fajny instagram.
Zepsute miasto ma też wiele zalet, ale nie o tym dziś jest ten kawałek.

Zepsute miasto.. nie ostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.
Zepsute miasto.. nieostrożnym bije dzwon.
Zepsute miasto.. niepokornych ludzi dom.

Warszawa, stolica moja WWA.
Warszawa... Warszawa...
Proszę wybacz mi wszystkie te szalone dni
Tyle krzywd wyrządzonych, przez to wszystko mi wstyd
Przyrzekałem, że się zmienię, poprawię, będę dobry
Nie do końca przegrany, na wiele złego odporny
Jestem typem straceńca, który chce rozgrzeszenia
Wiele mogę pozmieniać, często brakuje siły
Wsparcia, poparcia, wiem, że istnieje szansa
Nie przywykłem do różańca, choć potrafię być pokorny
Podobno jestem zdolny, nie chcę tego zmarnować
Życie chcę szanować i wiem jak się zachować
Nie chcę póŹniej żałować, gdy przyjdzie się pożegnać
Życie podsumować, nie chcę mego życia przegrać
Się zarzekałem, że to żadna możliwość
Przeklinałem, przeklnę - zdradę, biedę, chciwość
A wspierałem, nadal wspieram tych, co bez zmian w potrzebie
Bezinteresownie, nie chcę za to żyć w niebie
Wracam do sentencji, że życie błogosławieństwem
Ale jak inni cierpię i tu nie chodzi o materię
I wiem, że zanim zwiędnę mogę czegoś dokonać
Jak wyjść na prostą - orać, tylu ludzi wciąż błądzi
I ci głupi i mądrzy psują co dzień dar życia
Na świecie, który często jest piękny i zachwyca
Zadziwia nas ludzi, fascynuje swym pięknem
Jestem zwykłym śmiertelnikiem co obcuje wciąż piekłem
Już tu na ziemi, co zrobić by to zmienić
Z dnia na dzień się uczę jak innych pracę cenić
Szanować ludzi, często muszę się natrudzić
By nie wybuchnąć gniewem nie wiem czy mam potrzebę
Być wrogiem i czy w niebie znajdzie się tam dla mnie miejsce
Wiem, mam podłe serce, los mnie nie oszczędzał
I dlatego mam wrażenie, że jestem typem bez serca
Nie powiem, bądŹ jak klęknę chyląc głowę bardzo nisko
Nie raz krzyżowałem rękę, znam święte pismo
Lecz pytam cię - to wszystko? tu gdzie głód, śmierć tak blisko
Morze wylanych łez, czy ty o wszystkim wiesz?
Pyta cię zwykła wesz, wielu rzeczy świadoma
Jak kłamię niech skonam, tu jest Sodoma Gomora
Jak mam w sobie pokonać mego własnego demona?
Który, ściąga mnie na dno, osacza mnie już dawno
Zawładną mą duszą, wiem, nieczystości kuszą
Dobre alternatywy szybko znaleŹć się muszą

...IdŹ z Bogiem, Boże pomóż mi, idŹ z Bogiem...
...IdŹ z Bogiem, Boże pomóż mi, idŹ z Bogiem...
...Boże pomóż mi, z Bogiem, pomóż mi, z Bogiem...
...IdŹ z Bogiem, idŹ z Bogiem, Boże pomóż mi...

Być uduchowionym, czy mieć pociąg do mamony?
Pieniądz bogiem tego świata, tak pomyśli tylko chory
Lecz wielu tak myśli, zbyt wielu epidemia
Zbyt wielu nie ma zasad i skrupułów i bez cienia
Zażenowania jeden drugiemu zasłania
Upragniony cel, oto ludzkości dramat
Priorytet to konsumpcja, to świat umarłych dusz
Widzę co rusz tych co nie czują trwogi
Plują na ubogich, którzy są tak bogobojni
Panie, bądŹ dla nich hojny, o mnie też czasem wspomnij
Dziś już nikt nie poluje tylko po to by przeżyć
Zaostrzone apetyty psują ludzi niestety
Tak niedoskonały jest śmiertelnik, czy wiedziałeś?
Czy do życia powołałeś ten kolejny gatunek?
Bym ja go musiał nazwać, że to zwierzę w ludzkiej skórze
Znaczna część to tchórze, kolejna - zwyrodnialcy
Są ich całe masy, podzieleni na klasy
Czy słyszysz te hałasy, te masowe protesty
Czy człowiek musi niszczyć tylko po to by przeżyć?
Wciąż nie chcę w to wierzyć, ten świat nie może przetrwać
Jeśli takie wydarzenia wciąż dominują w mediach
Raczej dramat nie komedia, to wybuchnie jak Etna
Słowa z ulicy, getta, o których nikt nie pamięta
Tylko ja chcę tu przetrwać, mimo własnych słabości
Braku doskonałości, chcę tu żyć, pragnę być mocny
Stanowczy lecz dobry, chcę miłości nie wojny
Dla mych ludzi pokorny i dla tych, którzy znaczą
Więcej niż ja, z ich wiedzą się zaznaczą
Na kartach historii, zrobią coś dla ludzkości
Tymczasem ja będę przybijał ludziom na koncertach piątki
To jak znak pojednania, jak poczucie wspólnoty
Dziś nie w głowie głupoty, to głęboka refleksja
Bo egzystencja intryguje i nie chce przestać

...IdŹ z Bogiem, Boże pomóż mi, idŹ z Bogiem...
...IdŹ z Bogiem, Boże pomóż mi, idŹ z Bogiem...
...Boże pomóż mi, z Bogiem, pomóż mi, z Bogiem...
...IdŹ z Bogiem, idŹ z Bogiem, Boże pomóż mi...
Mój ojciec słucha rock'n'roll'a,
w moich żyłach płynie krew.
Jestem raperem, ale outsiderem
jak Johny Cash i to nie grzech,
że nie wiesz, że projekt Pezet/Małolat,
to to co w rapie jest najlepsze,
robimy to niemalże od przedszkola.
Mówią o nas, że rap to i rap tamto.
Ci co robili reportaże, a z nas palantów, i co?
To nie grzech, że promują tych z Idola,
ale niech żeś kurwa ich mać,
niech nie mówią o Verbie, gdy mówią o nas.

Ja, idę po Warszawie w brudnych białych Nike'ach,
nie słyszę nigdzie rapu ani rocka ani ragga.
Gosia A., Kasia C. lecą w pobliskich pubach,
i Szymon W., więc prawdziwy rock grają w garażach znów.
A dzieciaki teraz chciały by być emo,
zamienili by rap na trampki, bandamki w czaszki,
i nie widzę w tym nawet zbyt nic złego,
gdyby nie to, że muszę wciskać się na scenę
jakbym nagrał demo.
Prawdziwy rap wrócił na osiedla i koncerty,
bo ty i ja nie wierzyliśmy w koncerny.
Polski show biznes zrobił się tak tandetny,
że drugi obieg musi dla nas być tym pierwszym.

Ref.
Dzieciaki teraz wolą indie rock, a media gówno,
a nasz rap jest poza kontrolą i jest nas dużo.
Daję ci rap, daję ci flow taki, że ci wybuchnie boombox,
i pamiętaj - polski show biznes jest kurwą. x2

Dzieciaki są teraz emo, na twarzach czarny makijaż,
w TV tylko gówno jest w cenie, chcą się o to zabijać.
Znów się kurwa muszę prosić o lepszą rotację,
bo mam papierosy w klipe, a Doda swoje pośladki.
Robią łaskę i dają nam tylko jakieś ochłapy,
sram na te ich imprezy, gdzie zapraszają w daty.
Przecież nie po to piszę, żeby kurwa chałturzyć,
w Internecie widzę wciąż jak ściągają nasze albumy.
Na koncercie robimy show, lecz płyty rzadziej schodzą z półek,
w wersach wymieniamy marki, chociaż żadna nie inwestuje.
Mimo to, mogliby mieć szacunek, a nie nas tak lekceważyć,
bo jesteśmy w polskim show biznesie od ponad dekady.
Dajemy radę, choć rap wrócił na osiedla,
wciąż jest nas dużo więc o nas musisz, żeby to teraz przerwać.
Polski show biznes zrobił się tak tandetny,
że kurwa nie liczymy na nic, ale wciąż piszemy wersy.
Nie zmienia się nic
Nie zmienia się nic, nic, nic
Dalej trzeba żyć

Wszystko wkurwia dookoła, egzystować dalej trzeba
Nie wołam o pomstę do nieba - tutaj nie ma przebacz
Podejdź do nas, weź zobacz to życia szkoła
Uliczna ostoja czasami chroni jak zbroja
Kiedy indziej naraża, bo czasami tak się zdarza
Nie rwę kartek z kalendarza jak ludzie na zasiłku
Bida na kresce w spożywczym żywność na zapisy w notesiku
Lub zeszycie - tak życie idzie, tak się toczy życia dramatyczne losy
Smutne chwile plus kałuża łez, nie trzeba łżeć jak pies
Znów wkurwiony rzucam wers, bo znów się napatrzyłem
Nie pytaj gdzie z kim byłem, swoje kurwa przeżyłem
Obserwacja na stałe, pierdolę gorzkie żale
Niczego nie żałowałem nawet gdy żałować chciałem
Kolejny pijany balet tyle wad ile zalet
W tym stanie zawsze wale, frustracja bije w zenit
Ważny każdy grosz w kieszeni w boju nie zwyciężeni
Bezlitosna rzeczywistość w tych realiach trzeba przeżyć

I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
Ja tak to właśnie widzę, może ty widzisz różnicę
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic, nic

I nie zmienia się nic, dalej chcę tu być
Wiem ze utrudniają, kurwy zawsze się zdarzają
Jak zgadają się razem w kupie staną to kozaczą
Potem dziwnie się patrzą gdy najebiesz takiego
Już za psami biega, dzwoni, mundurem się broni
Konfident znienawidzony, świeci, węszy, niech się boi
Trzeba wystrzegać się gnoi już nie długo będzie po nich
To nie mrzonka, słowo pocisk, pięści w ruch to dobry odcisk
Na mordzie i psychice biję bo nienawidzę
Oczyszczamy kamienice pozdzierane, ale krzyczę
Zeszmacone charaktery sprzedajecie frajery
Udajecie obywateli, którzy obowiązek wypełnili
To dla was te rymy, to o was skurwysyny
Wyrządzasz nam krzywdę to i my ci wyrządzimy
I damy ci przykład jak twe prawo obchodzimy
Gładko, a i z nami nie ma łatwo
Dzień dobry pani sąsiadko jebana szpiegowska siatko
Mówisz jesteś dobrą matką, dobrym człowiekiem
No to powiedz co tu robisz, w czym znajdujesz uciechę
Interesuj się sobą a nie wcinaj mi się w eter

I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic, nic
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
Ja tak to właśnie widzę, może ty widzisz różnicę
I nie zmienia się nic, nic, nic

Przysadzisz się do dziczy to atanda cię oćwiczy
W dzisiejszych czasach chciałeś na coś więcej liczyć
Wkurwienie (wkurwienie) cały czas coś się dzieje
Na każdej przecznicy sfrustrowane uderzenie
Stać na winklu, rozpracować, wszystko na tacy podać
Nic ująć nic dodać, ciężko na sukces pracować
Szara strefa, parę ulic, mały obszar, ale nasz
Gadki z ludźmi twarzą w twarz ty też pewnie to znasz
Nie sięgam po więcej, bo upierdolą ręce
Bardzo dobrze znam zasady w tej niebezpiecznej gierce
Wielu w przyszłość nie patrzy, olewają konsekwencje
Na gończych listach zawsze podnoszą frekwencję
W długach sporo problemów, wielu na śliskim procencie
Ja w to nie wchodzę, wolę przyklepać w męce
Do następnej fuchy, bo na to nigdy głuchy
Ważne dochodowe ruchy, złapią nie okażę skruchy
Wiecznie nie spokojne duchy przez marzenia o bajce
Wyśnionej Jamajce, dzikie szalone tańce
A tu w murach skazańce, pyry nie pomarańcze
Ale kocham to życie, sposób upatruje w walce
Wygrywam i przegrywam, bo blaszek jest sporo
Lecz na szali też zwycięstwa, one raczej górę biorą
Szamażewo u Działka w parku czy pod szkołą
Ludzie trzeba dać radę, czy jest źle czy wesoło

I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic, nic, nic
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
Ja tak to właśnie widzę, może ty widzisz różnicę
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic, nic, nic
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic - dalej trzeba żyć
Dalej trzeba żyć, dalej trzeba żyć
I nie zmienia się nic, nic, nic
SLU Gang całe życie
SLU Gang wschodnie czy zachodnie
SLU Gang całe życie
SLU Gang wschodnie czy zachodnie
A ja jestem pomidorem i nikogo się nie boje
jestem zdrowy, daję zdrowie, zdrowie mieszka w mojej głowię
mam cudowne witaminy, bardzo dobre dla rodziny
kto mnie zjada siłę ma na sto dwa
mam też w sobię minerały żeby sercu pomagały
żeby ludziom dawać siłę ze mną smaczny posiłek
pamiętajcie tak się składa mnie codziennie można zjadać
samo dobro tak już jest ja mam gest
Niech będzie królem ten kto co chce nim być ej, yo
Bliższy ciału podkoszulek, niż królewskie berło
Niech mu klaszcze jego grono i się przed nim kaje
Bo kiedy ja wchodzę to gronostaje
To nie ważne ile kto zarabia potem z tego co ma
Ale jaką babkom robi jazdę, jaki jest dla zioma
Czy jest klatką jego dom i żona
Czy poświęca życie szlafrokowi, klapkom, dziatkom, skonam
Nie doczekasz się szacunku, wierz mi
Postępując samemu bez pomyślunku jeśli
Masz styl konwersacji jak po trunku leśnik
I spodziewasz się tolerancji
Nie śnij, nie kpij, nie klnij
Bo nie warto, jak musisz popuść sobie
Ja stawiam na hardcore i zarabiam na swej głowie
Kwotę podpowiem to aniołek garbaty
Tematy dla kumatych, a ciulatych na straty

A ty chcesz być bogaty? super, a może duchem
Ustne przekazy, kto u władzy ten jest dupek
Droga do celu dla tak wielu jest zbyt stroma
Nie powiesz chyba, że przeszkodzi ci byle Roman?
Rozumisz, musisz nieść własny krzyż
Bo nie uciągnie pusty łeb grubej dupy wzwyż, yo
Szkoda słów na to co jest oczywiste
Abra D.A.B. living la vida zajebiste

Łyczka dziekciu na chlebciu

Kamień, procę, celne oko proszę daj mi
Ci niepozbierani są mi dziś goliatami
Dach się pali, trzymam z muszkieterami
Atos, Portos są wygodne, nie uwiera Aramis
Menciu poświęć się zajęciu
Czytaj książki, rób pompki, bierz lekcje trąbki
Potknij się i powstań, nie wątpij w moc zdań
I poślij rachunek swojej wytrzymałości
Najprościej oprzeć wszystko na optyce
Ktoś widzi popcorn, a ja widzę kukurydzę
Chowam czego się wstydzę, ukocham i wyszydzę
W której gram lidze, w to niech się bawią kibice
Mam rękawice, które grzeją, ale nie mnie
To bezpośrednie, nie mniej jest mi przyjemnie
Koniec głupotom i kwotom do zapłaty
Teraz milczenie to złoto

A ty chcesz być bogaty? super, a może duchem
Ustne przekazy, kto u władzy ten jest dupek
Droga do celu dla tak wielu jest zbyt stroma
Nie powiesz chyba, że przeszkodzi ci byle Roman?
Rozumisz, musisz nieść własny krzyż
Bo nie uciągnie pusty łeb grubej dupy wzwyż, yo
Szkoda słów na to co jest oczywiste
Abra D.A.B. living la vida zajebiste
Nowa przemowa wnuka partyzanta powstania
o współczesnych aliantach o niezmiennych przekonaniach
czuwali w okopach po czym ruszali jak piechota
rozsiani po blokach oświecali kaj ciemnota
nie dla Oskara dotarli dalej niż dopalacz
dialekt przenosząc na plac a nie mortala
choć wybrali solidniejsze gałęzie niż koala
od księstwa po barak każdy brany za robala
bo potępia bezpłciowe banany w mediach
gdzie to już nie mody a prywatność rewia
bo pawi przystawi się za paragrafów kulawych bezmiar
nawet bez krat z człowieka czyniących więźnia
lojalność kwestia nie może być pominięta
raz śmierć kozie w konfidenta godzi puenta
potrójny Śląski pewniak bez prominentnych person
tak czy siak burżuje z niego slumsów wypędza

ref:
możesz czarne msze odprawiać irokeza stawiać
dać wydziarać sfastykę czy jak my na pętlach latać
chlać, jarać, albo też przebierać w dragach
podstawa to godna z poglądami zgodna postawa

[Bas] :
Jak się nagadał typ o poglądzie co go ma
szkoda, że pogląd ten to tylko pozorów gra
co jak kra pęka co jak w oczy piach sypie
z tej skały litej jebie kitem
reprezentuj co chcesz, ważne byś był szczery
rób to dla siebie, nie da pozy, nie kariery
dla bandery swej dla klimatu
szczera postawa to Twój atut
bądź kim chcesz, nie udawaj taka postawa do podstawa
to Ty masz czuć się dobrze
szczerości dawa a nie pogrzeb

[Bob One] :

Dzień za dniem zachowaniem podpisuję swoją twarz
widzisz mnie chcę słów pustych obliczonych na blask
słowa śliskie jak płaz dziś mnie omijają bokiem
chcesz to krzycz jeszcze raz i powtarzaj je jak rotę
ja to znam, ja widziałem to kuszą Cie slogany
ja widziałem to bo znam tych wyrachowanych wiesz
tak wiele można mówić nie powiedzieć nic
ja widziałem to widzę ciągle czy im nie jest wstyd
to jest most, jeden za daleko jak na mój gust
ściszam głos i zamykam wieko słodkich snów
bo podstawa tym kim się urodziłeś zawsze zostać
nie reprezentuj postaw którymi nie umiesz sprostać
Dziesiąta z rana, godzina młoda nie mam nic w planach
wychodzę z mieszkania schodzę po schodach, a tam
pierwsza kłoda, sami wiecie, leży srebro na parapecie
na nim plama, schodzę niżej na półpiętrze jakiś baran
helu ćwiara zjarana, japa jakaś bez wyrazu nakirana
a za drzwiami schowana jego mama załamana
nie wie sama co ma robić, jak w podobnej sytuacji
prawie każdy rodzic i zwątpienie w niej się rodzi
czy mu dała życie gorzkie, że je takim cukrem słodzi
albo proszkiem. Jeszcze chwila i wychodzę z klatówy
a tam jakiś typ gruby, kawał skurwysyna, wzrokiem
pedofila obcina jak istota niewinna bawi się, małe
dziecko co o życiu mało wie, ale matka przestrzegała je
nie zadawaj się z obcymi, choć z pozoru człowiek miły
dziecko nie ma zaufania do takiego pana, co słodycze
daje w zamian za chwilę dotykania, ale może to już
moja mania, może tylko sobie patrzy, sam bóg wiedzieć
raczy, a ja dalej za swoimi krokami, szarymi chodnikami
się przemieszczam, tutaj mieszkam, drzewo wierzba
drewniana ławeczka, widzę z daleka swojego człowieka
a z nim jego koleszka, ale nie są sami przez policję
spisywani jak to zwykle bywa - za nic, postrzegani jako
młodociani huligani, bo inaczej ubrani, przez
przechodniów wytykani, wzrokiem gani starsza pani
a psy zajarani, społeczeństwo ich chwali,. Bo przestępców
złapali - śmiech na sali, ja się zrywam i nie ukrywam
że unikam wiskania, tak bywa, że czas upływa a dyskusja
z nimi to jego strata, pora na konkluzję z obserwacji
tego świata:
nie wszystko dookoła jest takie piękne,
widzę rzeczy obok których tródno przejść obojętnie
ale naprawianie tego to nie dla mnie zajęcie
co ma być to i tak będzie, tyle rzeczy złych
czai się wszędzie, a w tym ludzi spędzie
większość przykleiła se do twarzy szczęście
i fałszywy żywot wiedzie w swoim wymyślonym świecie

ref.
Idę, idę; patrzę, patrzę; widzę, widzę
świat z którego jestem dumny czasem
a czasem się go wstydzę

jak okiem sięgnąć wszechobecna obojętność, ludzi
ogranicza znieczulica i pożera świat zupełnie jak
szkorbut, już dosyć o tym - pora na powrót
wtedy jak na ironię sprawy przybierają diametralnie
inny obrót, to tak jakby w rajski ogród przerodziło
się piekło, nagle robi się lekko, zaczynam zauważać
wokół siebie piękno, z rzeczy złe powoli bledną
a w tym ludzi spędzie jednak znajdzie się miejsce na
prawdziwe szczęście, a najczęściej tam gdzie ludzie
żyją w biedzie lub na ulicach, oni doceniają to co
sami mają - co dostają od życia, radości znają
innego pokroju niż wartości materialne, mowa tutaj
o miłości to dla nich naturalne, co banalne dla tych
którzy myślą, że mogą kupić wszystko, ale ja wracam
do tych, którzy są tu blisko, szanują siebie, a poza tym
całe swoje środowisko i każdy się stara by na pierwszym
miejscu były: miłość i wiara, honor i nadzieja, a nie
demonstracja siły na barkach rodziny przez ojca
dokonana, albo nałóg dziewczyny, która na kolanach
chapsa dzidę za ćwierć grama - dramat
jednak jak miło czasem spojrzeć - dojrzeć
co dobrego dajesz boże i co jeszcze dać mi możesz
Szukam w tym mieście równowagi
Podnieście głowy to może zobaczycie mnie nad wami
Brat z gwiazdami na nieboskłonie nad wami
Jak kot delikatnie nad dachami
Nocny wypad z otwartymi oczami
Za nic mam zło, super bohater z super mocami
Eternia wiecznie jak nieuchwytna przestrzeń
Chcesz co chcesz skrzywdzić powietrze
Myśl mam to przewagę że ten świat się podpala nienawiścią
A mój już dawno przestał
Miękko jak tych dwóch fajnych chłopaków z cadillaców
Pokazuję fuck you światu
Bum, bum szukam sensu szukam spokoju
By zagłuszyć nadwrażliwość w sercu
Tysiące wersów ich setki, zeszyty, płyty
Wiesz teraz moda na wersy pisane pod beaty
Przyszłość ślepa ja w niej jeśli Bóg da
Prosty układ kupiłeś ten świat więc słuchaj

Wyśniłem sobie ten świat tak długo myśląc o nim
Zupełnie po nic tak dla siebie by się bronić
Przed nienawiścią, zazdrością , głupotą tych którzy
Rządzą ziemią i chcą tylko ją zburzyć
Nie wiesz którzy naciśnij guzik a w szkiełku
Zobaczysz tych co dowodzą biegiem zgiełku
Światowe sekty, religie zamiast Boga Ty tez możesz
wieść ludzi do płomieni Waco jak Koresh
To nowy punk rock, nowa anarchia
Nowy sposób by dać radę z absurdem państwa
Ja mam długopis i kartkę i w moim świecie
Wypełniam przestrzeń jedząc poezje
Wiesz gdzieś jest takie miejsce
Wiesz gdzie wiesz Ty
Tam gdzie łączą się te linijki w wersy
Uwierz nie patrz na mnie jestem kiepskim wzorem
Znajdź swój sposób by porozmawiać z Bogiem
Idź z Bogiem życzę dużo odwagi
Warto zacząć bić się by diabła zabić
W imię tego który tlen wpuścił Ci w piersi
Kiedyś gdy ledwo podnosiłeś swoje powieki
Pamiętasz, idę prosto ciągle wierny
Razem z wami by dojść do swojej Eternii
Jest tak stoję na poczcie w ręku awizo
jest smętnie nie zanosi się na żaden epizod
zresztą jaki miałby się tu odbyć spektakl
gdy kolejka do okienka krótsza nawet niż nasza ostatka EPka
ale nim zarzucę cumę na ląd
przede mną cztery babcie każda ma rachunek za prąd
do tego trzy za czynsz jedna za Internet cała schiza w tym
że cholernie dobrze widać jak się tutaj zbliża dym
bo warto dodać by przyspieszyć tempo
że to mała poczta więc pracuje jedno okienko
przed nim dla odmiany dziadek o ladę oparty
zapłacił właśnie trzeci rachunek i wyciąga czwarty żart

Babciny kondukt trzeba to doceniać
na razie wydał tylko pomruk niezadowolenia
ale konflikt zdaje się być nieunikniony
bo dziad jak gdyby nigdy nic wyciąga jeszcze polecony
i to go gubi list działa jak iskra
babcie słusznie kombinują że skubaniec chce go wysłać
i narasta w grupie wrogość
jedna babcia syczy druga krzyczy trzecia nawet tupie nogą
czwarta dowodzi twardo jak żandarm
ile granic to przekracza i jaki to skandal
z gniewu gada a że jest postury niekiepskiej
to już się skrada żeby bić dziada torebskiem
i wybucha rzecz z gatunku rzeczy niewidzianych
nawet przez najbardziej doświadczoną kierowniczkę zmiany
wszyscy drą ryja tylko ja wypłosz myślę
Boże przecież tego można uniknąć

Babciu, co tak tego dziada tłuczesz
i co mu nie dasz uciec?
Babciu gdzie jest twój wnuczek?
Skąd te nerwy, czemu plujesz jadem
i co ty tu babciu robisz z tym rachunkiem za Neostradę.
Co tam śmigasz po sieci? Szukasz przyczyn chorób
albo śmiecisz jakieś forum by wyrazić sprzeciw?
Babciu błagam, mnie nie oszukasz,
oboje wiemy że to za Facebooka twojego wnuka,
może twój wnuczek ma problem
pogadaj z nim może jest samotny, może wpada w obłęd
może jest na fatalnej ścieżce może szura kreski
o zgrozo szura na kreskę.
Babciu ty też poczujesz gniewu zanik,
babciu zbuduj most między pokoleniami,
a przy okazji mimo chodem prośba skromna
niech twój wnuk ci założy konto w banku on-line
to jest wygodne, ba to jest prostsze
możesz płacić rachunki bez chodzenia na pocztę,
a ja gdy wpadnę kiedyś tu z awizem z boku
będę miał krótszą kolejkę i święty spokój.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo