Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie wszystko jest takie jakie sie wydaje
ta płyta będzie zupełnie inna jeśli chcesz
zabiore cie w podróż, w podróż.
To będzie podróż jakiej jeszcze nigdy nie odbyłeś.
To będzie w swojestego rodzaju trip... taki trip trip
Rozumiesz taka, taka wycieczka ... zła wycieczka.
Wycieczka po kompani dzwięku po takich, takich nuuutkach
Bo takie takie takie nutki kiedyś były

>hehehehe hehehehehe

Każdy znajdzie coś w niej dla siebie.
Dlatego że łączy w sobie takie różne dziwne rzeczy.

...hehehehehe

Niespodziewane. Ona zaskakuje, jest inna
jest inna niż wszystkie... ho ho ho ho
sprawdz to bo jest to zupełnie coś nowego.

heheh hyhyhy hahaha

Słuchajcie każdy znajdzie dla siebie... tutaj...
coś co zmieni jego życie, bo wiecie znajdują się tutaj takie
stópki, takie werbelki, takie sekacze no i oczywiście skreczyki...
takie dowo... dowo dowo i słowa...
Bissss...

Pięć Dwaaa...
[Fokus]:
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
Wylądujesz w moim łóżku
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
w łóżku-okruszku

[Fokus]:
Masz misz masz gdyż jestem już tuż tuż
I jeszcze jakiś czas będę uderzał w klawisze
Klawiatura pisze nic już na pióra koniuszku
Muszę wreszcie zakończyć ten tom miszcza finiszem
Smocza paszcza świszczy Smok taszczy rymy w paszczy
Rymy trzeszczą w uszach zanosi je na szczyt baszty
Upuszcza i ziszcza się złowieszcza przepowiednia i nie ma dnia
Żeby każdy nie słyszał o tym co pisze
Ryk przerywa cisze dreszcze jak pioruny w maszty
Płoszysz się i wrzeszczysz a to jest dla mnie przyjemność
Deszcz to nie deszcz, huragan, tornado podczas gdy
Wiatr się wzmaga zapada nieprzenikniona ciemność
Sztorm! I fale ląd daleko jest on dalej
Ja z moim wokalem porwałem Cię niczym morski prąd
Stąd w finale razem ze sztandarem będąc też będziesz legendą
Płynąc tam dokąd i on

[Ref]:
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
Smak trującego bluszczu
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
Oldschool i Newschool pełen tego kunsztu x2

[Rahim]:
Masz misz masz kiedy patrzę Ci w twarz, aż
Nerwowo jo-jo-jąkasz się i drgasz
Wiem że grasz o swój imaż dbasz
I widzę jak w myślach plan ucieczki tkasz
Ostrza śpiew ciszy pewno słyszysz
Zniknął gniew jest strach ledwo dyszysz
Krzepnie krew powiem jedno ryczysz
A łowca syczy na widok zdobyczy
To nie fatamorgana a bestia zerwana ze smyczy
Powiedz księciu na co liczysz
To nie mania władania a kwestia poznania
Jak życzy chce dopaść Cię z pewnych przyczyn
Hukanie sowy znakach finałowy
Jesteś gotowy rusza jeździec trójgłowy
Słyszysz tętent kopyt a ja twój skowyt
Innymi słowy zaczynamy łowy!

[Ref]:
Masz misz masz gdyż jestem juz tuż, tuż
Smak trującego bluszczu
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
Oldschool i Newschool pełen tego kunsztu x2

[Fokus]:
O.Ka latam jak lewiatan lecisz ze mną
Jestem F do O Ka U do S do M do O.Ka
Teee Rymy te to totalny splendor
Popatrz na ten talent i zaufaj tym patentom
Sprawdź jak nimi miotam niczym mieczami wiedźmini
Zejdź mi z linii ognia bo tam polegli niewinni
Inni pomylili się spalili się jak propan
W jednej chwili nic nie zostawili byli winni
Popatrz.. Na Smoka na Poka2 O.Ka
Jak Cię omota i zje jak minotaur - Nokaut!
Mówią esta loca por tu boca a ja to kocham
Flow płynie jak flota ze złota
Uwolnić krakena niech hołota z podziemia docenia jak nie można wyjść z mojego cienia
Totalnie niszczę ich marzenia
Mówiąc kolokwialnie to wynika z doświadczenia
Siema!

[Ref]:
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
Smak trującego bluszczu
Masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż
Oldschool i Newschool pełno tego kunsztu x2

[Rahim]:
Widzę Cię tee nie uciekniesz
Bierz miecz i siecz wszystkie brednie
Stado wygłodniałych wilków biegnie przestaje być śmiesznie czas na rzeźnie!
Pierzchli cywile gdy błysnął zimny sztylet
Wiedzą że idzie killer wiedzą jak miesza style
Zanim twym zranisz na nic wbijanie szpilek
Powiem tyle zmierzasz ku swej mogile!
W zmowie są współcześni bohaterowie
To o ich czynach piszą pieśni Bardowie
Drżą też ze strachu wyniośli wrogowie
Zapewniam każdy rówieśnik Ci to powie
Ten stan trwa i potrwa długo
Jest grubo gdy idziemy z posługą
Na 10 bdj oraz fo
KTO? spójrz na drugą i..

(you know what i mean)
Tu za rogiem kupisz wszystko albo zarobisz kose
Zagłębie marnych istot, niepogodzonych z losem
To pan jest beletrystą głód mówi jego głosem
Nie chcesz widzieć to idź stąd nawet Cię sam wyniosę
Tu pośród martwych dusz kurz opada wiele wolniej
Co rano trzeba wstać, a co wieczór zapomnieć
Ty znów się wyrwać chcesz już blisko masz i wiesz
Że tym razem uda się coś łapie cię i w dół ciągnie
A kiedy zajdzie słońce i skończy błyszczeć ołów
Na ziemi przekleństw i upadłych aniołów
Chłodny wiatr westchnień i pustki oczodołów
Znów zagwiżdzę przez okna sczerniałe od popiołu
Ty połóż się, przestań wierzyć, spróbuj zasnąć
Bo wiara i nadzieja częściej niż latarnie gasną
Przyszłość tutaj to nieaktualne hasło
W miejscu gdzie każdy krwawi swoją pasją

Refren:
Znowu otworzyłem oczy i w gęstą, lepką czerń
Ze łzami w oczach i ledwo łapiąc tlen
Plując potem, krzyczałem że wiem
Jakby dzień po tej nocy miał być ostatnim dniem

Znowu otworzyłem oczy i w gęsta lepką czerń
Plując potem, krzyczałem że wiem
Poczułem na szyi jej głos delikatny jak len
To był tylko zły sen

Tu pierwszy raz zamykasz oczy gdy okna są zamknięte
Chuj z tym kto jest premierem, a kto jest prezydentem
Oddechy są zatęchłe, a stal przyjemnie chłodzi
Ci piękni i brzydcy, ci starzy i młodzi
Czy szybcy wciąż biegną, a wolni siadają
Przed chłodem i śmiercią, poleconym przychodzi zająb
Ci co nie mają, nie dają co mają - stronią
Za to pogonią, ci poniżej średniej są pod nią
Wonią porażki ci co chcą tonąc w monetach
Z dupy do ryja plus gratis dusza na przetarg
Bez siły i emocji puści jak wzrok ich
Na tle modnych promocji przeżywają ten letarg
Armia poległych przy nokturnu dźwiękach,
By wśród wielkich płyt, z której każda dziś pęka
Płytkie oddech podczas truchtu na cmentarz
Upadłe anioły, którym skrzydła ktoś spętał

Refren:
Znowu otworzyłem oczy i w gęstą, lepką czerń
Ze łzami w oczach i ledwo łapiąc tlen
Plując potem, krzyczałem że wiem
Jakby dzień po tej nocy miał być ostatnim dniem

Znowu otworzyłem oczy i w gęsta lepką czerń
Plując potem, krzyczałem że wiem
Poczułem na szyi jej głos delikatny jak len
To był tylko zły sen
Ref.Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy się na prawdę nim nie sztachnęli

Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy przez miasto nie przeszli, tylko przebiegli

Onar
Zapach miasta ciągle w korkach, tak pachną kłopoty
Smażone kurczaki z KFC, plus papierosy
Plus jej lakier, i włosy, i balsam do ciała
Plus spaliny na ulicach dziurawych, Warszawa
Ktoś wpierdala kebaba i śmierdzi czosnkiem obok
Bezdomne dziecko siedzi z klejem i workiem
Jakiś pijak z gitarą gra melodie rzewne
Ma więcej talentu niż ci z Must Be The Music, to pewne
Banda studentów biegnie na poprawkę
Tamtemu umarła żona, wali wódę o dwunastej
Dzień w dzień już nie ma kaca, taka kara
Tak jak dziwki, która jest w ciąży i cały czas zarabia
Taryfiarze robią wałki pod lotniskiem, na centralnym
Chińskie budy, obce blachy, tu hustlerzy i banany
Ja to chłonę wszystko przez skórę, przez płuca
To jest chore, w oparach absurdów oddycham

Ref.
Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy się na prawdę nim nie sztachnęli

Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy przez miasto nie przeszli, tylko przebiegli

Paluch
Piję wyciskany sok, patrząc na bezdomnych
Ulica to ich dom, na pewno nie wymarzony
Gdzie popełnili błąd, pewnie myślą często o tym
Każdy drżącą dłoń wyciąga po parę złotych
Życie wysyła na front, nie daje żadnej broni
Gonią wymarzony ląd, lecz nie każdy go dogoni
Wielu miało boski plan, znam te historie
Przez tydzień mieli szmal, dziś całe życie mają w torbie
Ja tutaj żyję, na płytach daję miasta portret
W oparach absurdu, od tego gówna mam odme
Jedni umierają młodo, w walce o życie godne
Inni na osiemnastkę od ojca dostają Porsche
Tym drugim nie zazdroszczę, tym pierwszym dopinguje
To co zdobyte pracą cieszy sto razy dłużej
Kogo budzą koszmary, a kto spełnia swój sen
Życzę spokojnej nocy, kłaniam się z miasta P do N

Ref.
Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy się na prawdę nim nie sztachnęli

Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy przez miasto nie przeszli, tylko przebiegli

Sitek
Wczoraj oglądałem zdjęcia, brat
Nic już nie jest tak prawdziwe jak te zdjęcia, a
Tamte miejsca patrz, bloki miały inny kolor
I nie było tutaj fałszu, bo nikt nie wiedział co to
Za każdym razem kiedy wracam do tych wspomnień
Mogę je poczuć ale nigdy już nie dotknę
Mogę w minutę dotrzeć na starą dzielnię
Ale już trudniej będzie dostrzec w niej stary teren
Więcej nie zobaczę tych dziecięcych twarzy
Które mogły zrobić wszytko, dziś nawet nie chcą marzyć
Kto jest twoim przyjacielem? Ten kto bierze z tobą
Czy ten, z którym miałeś kwas bo cię chciał odciągnąć?
Zrobiliśmy kilka tatuaży na tych blokach
Nie, że jakieś tagi ale zostawiliśmy imiona
Wiele pojęć, niezrozumiałych ruchów odpycha
To jest chore, w oparach absurdu oddycham
Dzwoni telefon
"Ty z domu wychodź ziom,"
Kurwa oni znowu idą na blok
i biorą tą wódę w dłonie, wielu w niej tonie
i po niej czasem kładą jape na betonie, Oł
i oni wiesz że nie kończą ziom
bo potem wstają by jeszcze pierdolnąć ją
nie jeden kesz za robote wziął
i przepierdolił na miejscu bo to jest
bo- bo- boisko synu
Hardcore nie disco to przymus,
nie jeden musiał dawać za dwóch jak wolno pił
potem padał na przód jakby ktoś go pierdolnął w tył
pół na twardo kurwa hardcore
ziom kradnie bro ja płace za wódkę kartą
inny częstuje przed południem nartą
dzisiaj wziąć to gówno warto
dalej wóda ej białe dalej tu
ktoś tu pada oni stale polewają mu
chyba to sen mi dziwny śnił się
ze kiedyś tu graliśmy w piłkę

Ja lubię pić na dzielni, ty lubisz pić na osiedlu
bierz hajs w łapę i weź wpadaj na blok tu Joint płonie i wóda rozpierdala,
On lubi pić na bloku,ona lubi pić na boisku
będziemy tutaj pić do rana jak Ciebie to boli to weź stąd koleś wypierdalaj

Od fety nos nie boli bo koks jest drogi
wóda piję ją bez coli bo mocniej robi
nie wiem czy na lot z dropsem los pozwoli
Bo czuje ze ten stroboskop mnie rozpierdoli
jaki strobo ? Kto robi foty ? flesz jebany
świeci w oczy mówiłem nie robię zdjęć z ziomkami cyfrówkami
Feta na mur bo nie ma stołu żeby wysypać tą fete na stól
Pale z ziomem peta na pół zaraz ktoś leci na mete po pół,
ruskiej w chuj ziom wyciąga wiśnie mówi zjemy na pół ... łapiesz?
łapie ... odgryzam pół wiśni jakbym był kurwa szpakiem
Ktoś wyciąga Jointa to nie wygląda mądrze
dobrze to kto tu posprząta wogle ?
są może to te jonsony nasączone?
są ? o Boże ten Joint spłonie, to ziom koniec

Ja lubię pić na dzielni, ty lubisz pić na osiedlu
bierz hajs w łapę i weź wpadaj na blok tu Joint płonie i wóda rozpierdala,
On lubi pić na bloku,ona lubi pić na boisku
będziemy tutaj pić do rana jak Ciebie to boli to weź stąd koleś wypierdalaj

dzisiaj pijemy tu, jakby jutra nie było wcale
skocz po coś żeby wódka wchodziła dalej
chuj kładę czy to zielone chuj kładę czy to białe
ważne żeby to kurwa nie było małe
nos miazga, katar zatkał,
na oczy jakra? czy katarakta padła?
kaszlemy jakby nas zjadała astma
tu ziomek po blancie zasłabł, pada na asfalt
raz dwa wstaje, chwile trwa to bo
jeszcze musiał pokazać ile zjadl i co
pewnie by znalazł się też taki co
za wóde tutaj biegał by bez gaci

mieszamy wódę z browarem ziom - tak tu się robi to
poczuj szok, odłóż nudę na bok i wpadaj tu na wódę na blok.. blok.. blok !!

Ja lubię pić na dzielni, ty lubisz pić na osiedlu
bierz hajs w łapę i weź wpadaj na blok tu Joint płonie i wóda rozpierdala,
On lubi pić na bloku,ona lubi pić na boisku
będziemy tutaj pić do rana jak Ciebie to boli to weź stąd koleś wypierdalaj
Czasami myślę, że to wszystko to sen
i za chwile wstanie dzień, słońce walnie tak,
że będę myślał "gdzie jest cień!?"
Znów jakiś głuchy, ja wiem, słuchacz, mówi mi, że to
nie jest fajne dla jego ucha, ty uwierz mi i lepiej posłuchaj!
Mówię "spadaj" no bo to chyba nie dla ciebie towar.
Za trudne metafory, że nie rozumiesz ani słowa!
Hej no to sorry, ale nie moja głowa w tym,
zobacz idę notować rym, dlatego wiodę prym, chłopak, popatrz!
Ty powiesz mi "to nie jest rap" no to żegnam.
Bo co? Za mało jest o jointach i chłopakach z osiedla? a?
Sami gracie schematy i nic poza tym, więc
ja wole odnieść straty, ale dać nowy dźwięk przez waty, wiesz.
Życie to chwila, więc czasem mam ochotę żyć jak w filmach i
zgarnąć dużą flotę a potem napisać zwrotę
i nie stopnieć jak sopel i z samolotem jeszcze dzisiaj
opuścić ten hotel zostawiając notes!

Życie to chwila, więc trzymam grę (trzymam grę)
to wszystko mija, ej, dzień za dniem (dzień za dniem)
w nas drzemie siła i chcemy mieć (chcemy mieć)
więcej czasu, żeby zdobyć swój cel!
x2

Czasami muszę się zatrzymać na chwilę
i mam skille, więc mój długopis chudnie wciąż,
za to ten notes tyje ziom!
I mam siłę, więc rap to mój bilet w jedną stronę
i choć myślałeś, że to już koniec, widzisz, że mój mikrofon ciągle płonie!
Strona po stronie, to mój rap, nie wiem czy skumasz, brat.
Tu masz tak, zauważ, to jak tatuaż, a pióra brak, a.
Ja hulam tak, na tych pętlach do tępa
spijam krew jak Dracula, że aż opada szczęka! a.
Kocham klasyczny styl, tak jak uwielbiam elektronikę!
Ogólnie wolę czyjeś ciemne i groźne wersy na bicie.
W zeszycie piszę setki liter to pewniak,
z moich tekstów to już, kurwa jest encyklopedia! (A media?)
Z rapem dzisiaj to nie wchodzą w koalicję!
Myślą, że to bloki, jointy i "jebać policję"
Wiesz, oni nie wiedzą, że dla ulic to nałóg!
Zrozum ziom, wszystko ma dzisiaj dwie strony metalu! ohoł!

Życie to chwila, więc trzymam grę (trzymam grę)
to wszystko mija, ej, dzień za dniem (dzień za dniem)
w nas drzemie siła i chcemy mieć (chcemy mieć)
więcej czasu, żeby zdobyć swój cel!
x2
Penersko jak zawsze
Wjeżdżamy tu z tematem
Trzy klasyczne pyry razem Paluch, Sheller, Waber
Wypity procent za wszystkie mordy nasze (raczej)
Za każdym razem na koncercie wypite zdrówko wasze
Nasze dzielnice to Sołacz i Pion Pion
Kiedy pijemy za nie to rzadko trzymamy pion pion
Na dziesięć razy pięćdziesiątka jedna flaszka pusta
Połówka krąży w żyłach jeszcze trzy połówki ustaw
Jeden kielon za każdą zajebistą akcje
Wypijemy za wszystkie to kurwa odpadniemy w trakcie
Nie zapominamy o rapowych rodzinach
PDG Aifam Klika od tego Łoli zaczyna
Szlachetne trunki za każdego producenta
Julas, Miler, Dj. Story za ten bit od miksera
Na koniec za Poznań rodzinę i rapową scenę
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Shellerini

Dziś nie oszczędzam trzustki to toast za prawdziwych
Żebyś się nie zdziwił sam pracujesz na swe CV
Tym fałszywym chuj w pysk fyrtel bywa pamiętliwy
Znów mają wypite Paluch Waber Shellerini
Równo w linii na stole stoją flaszki Finki
Pierwsza szybko poszła za wieczorne ( ??????)
Druga za to że każdy z nas to rapu (?????)
Szukasz potwierdzenia spójrz ( ????)
Parte głębszych za dzień następny i naszą wiarę
Szwankuje błędnik ale znów staje pod barem
Tu gdzie kufle i szklanki kielony i kielichy
Ty gdzie kumple i fanki za nich kolejne łyk łychy
Na bank usłyszysz jak wzniesiemy w klubie toast
Bo tak się bawi tak się bawi wyższa szkoła
To za z tych z talentem co mają wciąż nadzieje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Waber

Reprezentuje Poznań Reprezentuje Aifam klikę
Chłopców padających po jednym piwie
Lepiej niech nie widze Poznań rasową Pyre
Która ma korzenie w rapie a nie w piciu
SP ( ???) na twoich oczach rośnie w siłe
Frajerzy na pochybel i skserowane style
Polej Tequile za Niebiesko-Białe barwy
Twardy Ostry Zbuntowany jest tu każdy
Jedziemy dalej w miasto bo tutaj rap żyje
W zadymionym klubie lub pod twoim blokiem sie pije
I tak to idzie z tygodnia na tydzień
Mamy tą tradycje więc nie rób za pizdę
Tylko wlewaj w siebie coraz większą ilość płynów
Pamiętaj nigdy nie odmawiaj alku synu
Za tych co nie mogą zawsze odleje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x
Ludzie przeciwko ludziom
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los

[Ziaja]
Na przestrzeni lat
Świat się zmienił
A ludzie na ziemi
Wciąż nie mogą się zmienić
I docenić samych siebie
Zamiast pomóc w potrzebie
Jeden drugiegio chce pogrążyć
I za wszelką cenę
Dąży by napełnić własną kieszeń
Coraz wyżej pnie się
Coraz więcej chce za większą cenę
A rozsądek i sumienie
Dawno poszły w zapomnienie
Dawno już odeszły
Dawno temu
Jeden brat przeciw drugiemu
Tylko czemu
Tylko za co
Może w piekle płacą
Za to,
Za chciwość i zazdrość
Już tego mam dość
Świata który
Przez kolor skóry
Mury między ludźmi stawia
Nie chce sam świata naprawiać
Nie chce, nie chce
Chce tylko pokazać
To co mówi moje serce
Mówić więcej o nas samych
O tym jak się zatracamy
W tym co chcemy
Z tym co mamy
Co bierzemy a co damy
W zamian
Więc zacznijmy się nad sobą zastanawiać
Więc zacznijmy się nad sobą zastanawiać

Ref. Ludzie przeciwko ludziom
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los

[Ekonom]
Żyjesz w mieście
Oddychasz tym samym powietrzem
Co tysiące ludzi
Których łączy to samo miejsce
Ta sama przestrzeń
Tu szarość ulic
Bloki, będą wieczne
Co się łudzisz ?
Nie obudzisz się w raju
Zrozum to wreszcie
W tym kraju jest za wcześnie
Na zmiany
To zobacz,
Na lepsze można coś zmienić
Wtedy gdy zaczniesz próbować
To zrobić
Nie ma tak lekko
Samo nic nigdy nie przychodzi
Widzisz,
Wielu tu chodzi
Których mijasz na ulicy
Czas byś widział przyjaciół
A tu są sami przeciwnicy
Sami wrogo nastawieni
Sami, to nie ma granic
Bo czy normalna jest opcja
Że sami siebie zabijamy ?
Popatrz,
Czy widzisz tępą
Obojętność w oczach wszystkich ?
Zamiast sobie pomagać
Walczą ze sobą o zyski
O pieniądz
Nikt nie myśli głową
Sercem, duszą
A kieszenią
Wszyscy tylko się szprycują
Kłamstwem jak narkoman chemią
Dosyć,
Nie można znosić tego dłużej
Dosyć kurwa,
Tylko nienawiść
A miłość w roli
Chłamu, bubla
Co jest ?
Czy sam tu stoję ?
Czy może ślepy jestem ?
Może zawracam dupę
Bo mam taką skromną sugestię ?
Żeby wyciągnąć lekcję z życia
Żeby nie zmarnować
Żeby w końcu zacząć myśleć
I nawzajem się szanować
Co,

Ref. Ludzie przeciwko ludziom
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los (x2)

[Żółf]
Chciałbym żeby każdy
Każdemu był życzliwy
Żeby prawda płynęła z ust
A nic co na niby
Nie ma miejsca
Prosto w oczy słodkie słowa
A na plecy przekleństwa
To wymowa, to mowa ludzka
Dość mam tego świata
Jak z odbicia z lustra
Wszystko jest dokładnie odwrotnie
Trzymasz prawą rękę w górze
Lewą widzą przechodnie
Podasz komuś dłoń by wstał
Jak wstanie to cię kopnie
Ty będziesz stał tyłem
Nie powiesz, że się myliłem
Nie powiesz tak nie
Życie nie jest lekkie
Choć czasami słodko pachnie
Przecież to przykimasz
Sam wiesz jak jest
Przyjaciel cię wydymał
Powiesz: "tak nie
nie było jak ten typ nawinął"
Zawiść,
Ludzka nienawiść
Poprosisz o przysługę
"Nie ma sprawy"
A później usłyszysz
Setki razy
Wypomnienie
Taką właśnie płacisz cenę
Nic za friko
Nic za darmo
Od nikogo
Dziś od przyjaciół
Możesz dostać tyle
Ile dałeś swoim wrogom
Pieniądze logo
Więc płacisz bezcen
Za każde dobre słowo
Czy tak powinno być
To nie boli
Rusz głową
Naucz się wśród ludzi żyć
I być sobą

Ref. Ludzie przeciwko ludziomm
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los (x2)
Głos kraju mataczy - to my Polacy
Głos kraju bez pracy - to my Polacy
Tu żyjąc walczysz - to my Polacy
Wiesz co to znaczy - to my Polacy
Bez wódki grymasy - to my Polacy
Stale bez kasy - to my Polacy
Wieczne cwaniaki - to my Polacy
Wiesz co to znaczy - to my Polacy

Lubi nas niewielu, większość nienawidzi
Boją się wszyscy w szczególności Żydzi
Polak Cię okradnie, Polak Cię dopadnie
Polak nie popuści, gorsi to są tylko Ruscy
Mamy tu Meksyk o jakim nawet nie śnisz
Wierz mi to świat trzeci ale lubię własne śmieci
Teraz powtarzajcie dzieci to dla Was nowy wierszyk
Żaden madafaka nie podskoczy do Polaka
Wole polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu
Znasz ten bajer? Kto nie z nami ten frajer
Drążeni głęboko w gruncie wychowani na buncie
W nienawiści do wroga, w miłości do Boga
Fanatyzm niszczy ale bliższy jest mi kraj ojczysty
Każdy inny niższy, Ta! Nacjonalizm
W górę ręce kto jest z nami
Za wolność, za kraj ZIG Hans 52 gra
W gorę pięści, zawsze damy radę
Jak nie zgodnie z prawem, to lewą stroną jadę
Teraz też jest wojna kto kombinuje ten żyje
Taniej kupię, drożej sprzedam, to wódki się też napiję
No bo chlejemy za trzech, przecież wypić to nie grzech
Wóda jest, piwo Lech, małe mocne polskie też
Duży blef, mocny łeb, trzeba trzymać się
Wzmacniana herbatka za zdrowie dziadka
I zdrowie! Naszych polskich, pięknych kobiet
Zdrowie! Nasze, wasze, Centrum, RW,
Łyso, Nostar, Poznań, CDN, SBC,
D4E52SBN

Głos kraju mataczy - to my Polacy
Głos kraju bez pracy - to my Polacy
Tu żyjąc walczysz - to my Polacy
Wiesz co to znaczy - to my Polacy

Lokalny patriota, Dębiec we mnie no pewnie
Tutaj każdy lubi jarać meksykańskie szlugi
W groszu jak co tydzień awantura, woogie boogie
Coco Jambo, Brazyliana Luta Libre Sambo
Porywczy jak wypici, widzisz Polaków w amoku
To się lepiej uspokój, stań z boku nie prowokuj
Bo po żołądkowej robię się nerwowy
Od siwuchy niekontrolowane ruchy
Duża dawka tego draństwa
Nieśmiertelność się załącza
To wykańczaaa..........
Ruszyła maszyna już nikt nie zatrzyma
Kto wejdzie pod koła ten uciec nie zdoła
Hola! I stąd za głupi błąd pod sąd
Każdy pamięta niedźwiedzia, długo będzie leżał
Co mu przyjdzie z żalu, nie ma tu konfesjonału
Następstwa Twoich czynów chwycą Cię za łeb synu
Chwycą Cię za łeb mimo że się piło, potem biło
Doświadczenie Cię zmieniło, konsekwencje nie giną
Dojrzeją jak wino, jak cień będą przy Tobie
A gdy nadejdzie czas upomną się o swoje
Upomną się o swoje...

Nie ma ładu, nie ma składu
Nie ma po nim nawet śladu
Tu jest chaos, zęby naostrz
Jeśli nie chcesz zlecieć na dół (lecisz na dół)
Polska dla Polaków, dla przekrętów i bydlaków
W centrum kontynentu łaków kraj
bierz, jedz i sraj jedną babcię
Patrzcie i mnie złapcie w kajdan zakujcie i wsadźcie
To nie bajda dobrze patrzcie
Jak opuszczam areszt
Kopert parę, mam tam swoją wiarę
Stoją, chronią talent mój, mój
Pospolity cwaniak robi gnój w chuj
Mówiąc po naszemu zapierdalam tu jak Emu po pustyni
Niby czemu nie mam czynić jak chce czynić
Jak chcesz mnie winić weź mi wyliż
To jest moja nora, jestem Polak mam baseballa
Jeśli coś mi nie przypasi
Tam gdzie nasi hej niech nie włazi żaden pedofil lub gej
To mnie razi, lepiej wiej
A w mej nienawiści także ateiści, szataniści
W łagrze możecie pozdychać
Jedna wiara Krzycha
Do jednych suczek wzdycham, do tych co najsłodsze
Te przy Wiśle, Warcie i przy Odrze
Bóg obdarzył szczodrze je powabem
Hans, Kris, Lix jadę
Jak podpadłem schowaj grabę
Zamiast się dogadać lepiej porwać się do szabel

Głos kraju mataczy - to my Polacy
Głos kraju bez pracy - to my Polacy
Tu żyjąc walczysz - to my Polacy
Wiesz co to znaczy - to my Polacy
Bez wódki grymasy - to my Polacy
Stale bez kasy - to my Polacy
Wieczne cwaniaki - to my Polacy
Wiesz co to znaczy - to my Polacy
"Firma 2002, ta...
Kiedyś mam nadzieję, że nie długo
jebać się wszystkie złe wspomnienia pójdą
i z ziomkami wśród przepięknych sztuk
będę się spokojnie bawić mógł
faza mnie nie będzie opuszczać
dobrą furą będę się poruszać
bez obawy, że źle pójdą sprawy,
lecz do tego jeszcze kawał przeprawy
przez rzekę z bardzo silnym nurtem
co porywa w kurwe marzeń hurtem
a za burtę już powypadało
wielu co frajerski numer odjebało
a ja cało, konsekwentnie
no bo nie jest obojętne
w jakim stylu, z jakim otoczeniem
z jaką sztuką, z jakim paleniem (z jakim paleniem)
wierzę, że kiedyś... (ta, Firma)

Kiedyś, wśród ziomali dobrych paru
będę mógł korzystać z życia jako z daru
a nie tylko z czegoś do przejścia
gdzie po wzlotach ostre zejścia.

Kiedyś, wśród ziomali dobrych paru
będę mógł korzystać z życia jako z daru
a nie tylko z czegoś do przejścia
gdzie po wzlotach ostre zejścia.

Wierzę, że kiedyś wszystko się zmieni
że chłopacy powychodzą jak nowo narodzeni
z marzeniami,
kiedyś powiedziałem, nie jesteśmy sami
mamy swe marzenia, to konkretnie zmienia
dużo rzeczy, bo marzenie to lekarstwo, które leczy
ten kto marzy, nie zaprzeczy
nic marzenia mego nie zniweczy
poznam kolej rzeczy
Amsterdam leczy, ale i pogrąża
To mroczna, moja mroczna wizyta tam
uświadomiła mi coś,
uświadomię wam,
Amsterdam widziałem
chłopaków tam widziałem jak marzyli
marzenia pogubili
od jarania cracku dziura w głowie
jak wyrwa po buraku
teraz szczątki ludzkich wraków
poddają się bez kontrataku
całe życie po czarnym szlaku
jedno życie masz,
wiec uważaj chłopaku
i uwierz tak jak ja
bez żadnego znaku
że kiedyś wszystko się zmieni
właśnie wtedy wszystko się oceni
powiesz mi czy było warto wierzyć
że coś się zmieni (że coś się zmieni...)

Kiedyś, wśród ziomali dobrych paru
będę mógł korzystać z życia jako z daru
a nie tylko z czegoś do przejścia
gdzie po wzlotach ostre zejścia.

Kiedyś, wśród ziomali dobrych paru
będę mógł korzystać z życia jako z daru
a nie tylko z czegoś do przejścia
gdzie po wzlotach ostre zejścia.

Chciałbym działać ciągle
z ostrymi sztukami
wozić się furami, odurzać się jointami
rozpierdalać sos całymi dniami
na razie robię swoje
może czegoś się dorobię
już się często widzę
w ostrym samochodzie
jak jedziemy z Pomidorem
na fazę z Kolektorem
przed nami i za nami
innymi furami
reszta naszej ekipy (Firma)
ostro zarobiona
jak zwykle dobrym jarankiem odurzona
złotem obwieszona
każda morda ucieszona.

Kiedyś, wśród ziomali dobrych paru
będę mógł korzystać z życia jako z daru
a nie tylko z czegoś do przejścia
gdzie po wzlotach ostre zejścia.

Kiedyś, wśród ziomali dobrych paru
będę mógł korzystać z życia jako z daru
a nie tylko z czegoś do przejścia
gdzie po wzlotach ostre zejścia."
Czy tęskniłabyś za mną, gdybym wyszedł i nie wrócił?
Gdybyś nie mogła mnie znaleźć wśród innych ludzi?
Wśród twarzy, wśród dłoni, wśród osób
Jak szybko byś zapomniała, jaki mam kolor oczu
Jaki mam odcień włosów, jak szybko bije mi serce?
Gdybyś miała mnie nie zobaczyć,co zrobiłabyś w przed dzień?
Co byś mi powiedziała, kiedy bym zakładał kurtkę?
Byś pocałowała w usta mnie z nadzieją, że wrócę?
Przecież zawsze wracam, nawet z najdalszych podróży
Ale ta niespodziewanie mogłaby się przedłużyć
Mogłaby, przecież nie chciałbym
My nie mamy wpływu na życie, życie na nas ma wpływ
Zostawiłbym niedopitą zieloną herbatę
Zimnego tosta jak zimne serce, w którym czuje się straty
Kilka płyt z rapem, na których zostawiłem siebie
Jak by został po mnie tylko zapach perfum w łazience

Czy tęskniłabyś za mną, gdybym nie wrócił?
Czy żyć beze mnie mogłabyś się nauczyć?
Czy beze mnie cała układanka by się posypała?
Bez Ciebie - ja bym oszalał!

Gdybyś przy mnie zasnęła, rano sama wstała
W łóżku byłoby pusto, wokół tylko mój bałagan
Jak zwykle zostawiłbym rozrzuconych tysiąc ubrań
A w pokoju echo powtarzałoby pełne złości "Kurwa!"
Co byś zrobiła, gdybyś w kuchni na stole znalazła kartkę
Pisaną przez moje roztrzęsione dłonie?
Bym napisał, że "Wracam zaraz"
Bym zostawił telefon, portfel i podróżny bagaż
Czy długo byś czekała z kontaktem do bliskich?
Przecież zaraz wrócę - taki zostawiłem liścik
Może popijając whisky, siedzę z przyjacielem
Ale każdy mówi "ostatni raz widziałem go w zeszłą niedzielę"
Czy byś długo pamiętała nasz marsz Mandelsona?
Byłem dla Ciebie kimś więcej, niż dla słuchaczy Onar,
a słowa nie oddają tego, ile waży strata.
Kocham Cię najmocniej, zaraz wracam.

Czy tęskniłabyś za mną, gdybym nie wrócił?
Czy żyć beze mnie mogłabyś się nauczyć?
Czy beze mnie cała układanka by się posypała?
Bez Ciebie - ja bym oszalał!
Jeśli chcesz to posłuchaj i przemyśl te słowa za dużo palenia wymięknie ci
głowa psychika wymięka a to twoja psychika kłopoty z czasem stereo muzyka
fizyka nie zaliczona (nie) nie dokończona (nie) nie opłacona chyba
dawno stracona matura która dawno przepadła kobieta odeszła z jakimś
głupcem wpadła koledzy szpiedzy poznali twój los (los) każdy z nich ma
pełny amfy nos (nos) kolos kapitan już nie pomaga zostały tanie wina i
trawa haszysz i ćmaga!

Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!

Powiedz mi tak lub powiedz mi nie jeśli mnie kłamiesz to bardzo źle (źle
) sam się okłamujesz (mujesz) sam się rujnujesz (nujesz) sam się
zatruwasz i onanizujesz twój ojciec matka (ojciec) rodzina odwraca się on
od (od) przypalającego syna czy córki (córki) którą ciągnie do rurki
szklanej pełnej grasu prosto z lasu dilerów maklerów krzywego ogrodników i
rolników (rolników) wesołych mechaników każdy ma fazę i nie wie o co
chodzi zielonym się wędzą starzy i młodzi!

Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!

Twoje czerwone oczy zdradzają stan w którym chciałeś być (być) jaki
wybrałeś sam (sam) uwędzenie upalenie czy upośledzenie wesołe klimaty i
sex przyspieszenie nie odchodź daleko (nie) bo możesz nie wrócić zawsze
jest ktoś (ktoś) kto pomoże ci odrzucić miękkie narkotyki są pomostem (
mostem) potem wchodzisz w rzeczy ostre (ostre) miękkie narkotyki są
pomostem (mostem) potem wchodzisz w rzeczy ostre (ostre)!

Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!
Palenie (palenie) albo zdrowie (albo zdrowie) wybór należy do ciebie!

Palenie (do ciebie) co teraz zrobisz?!
Palenie (wybór należy do ciebie) co teraz zrobisz?!
Do ciebie!
Wybór należy do ciebie!
Palenie (wybór należy do ciebie) co teraz zrobisz?!
Do ciebie!
Wybór należy do ciebie!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo