Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jesteśmy 2cztery7
powiemy ci kiedy masz to puszczać (kiedy masz to puszczać)
To soundtrack do chlania (do chlania)
na parkiet i do łóżka, ty wiesz
Do fury (fury), do słuchawek, kiedy jedziesz busem (busem)
Stasiak (to ja), to TenTypMes, tego tutaj nazywają Pjusem (Pjusem)
Pierwszy pracuję w chuj (oj w chuj), drugi walczy o zdrowie
Ja nagrywam to, miksuję potem do póki nie zamkniesz mi powiek
Nie narzekaj nic (o nie), bo na tym polega ta gra (ta gra)
Że o dobry nastrój dbają litery G-F-U-N-K (aha)

Kto inny wam to da - Kalifornia, WWA
(haha, skumaj to, ta, aha, co znaczy)
To głód intro, nie zajmuj się jej końcem (co?)
2cztery7 - spaleni innym słońcem, ta
Niewiele słyszę (nie), ale ty za to słuchaj
Zobacz o czym piszę (zaraz zacznie się)
i czego w życiu szukam
(zaraz zacznie się, zaraz zacznie się, wierz mi
TenTypMes, Pjus, Stasiak, wow)
Cienka linia alkoholizm Disco najebany hast jak świnia
krąży opinia HST,kurwa znów przeklinam
Cała rodzina w piątek wieczór grupą wódke spija
Twój syn to pijak, dzisiaj śniła mi się znów Aliah
Jak pije jestem Ice jak Ice VAnila
Witają Gwiazdy za bratem w ogień buenos Dias
Dla pięknych pań długie nogi piękna szyja
ale zeMnie drań zerwałem z Cameron Diaz
40 % alkoholizm z Ojcem 40% HST wita wersal
Dostajesz zeza Tyskie gronie na imprezach
Smok bit jest git Hastu tonie w hipotezach
Promile we Mnie w dodatku przyszła zołza
kobita groza 666 na bluzie koza
witaj ameryko chodz powpierdalamy prozak
pójdziemy na spacer JA pokarze Ci K-ce
Walnimy flaszke Spalimy Jointa to dla Mnie Mazkiet
Wiedzą co robią wciąż patrzą na Mnie Frusztackie
Wielkie FUCK pije Ja i osiedle
chodź nim strzelamy cały miesiąć okrągło jak...

Ref.

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Nie moge nic na to jade ostro jak brzytwa
Śląskie hahary będą piły wódke z brytwan
Mały brutal sprawdz to jesli wolisz
Gdzie jest wóda? Masz ją to połóż Ją na stolik
Skład będzie pił ze Mną brat zawsze a jak
0,7 masz szybko kładz na blat
ŚLąski styl rapuje Ci śląśki szczyl
Wóda włóż na ruszt kilka skrętów grill
Słuchaj kolejne piwsko i szybki jego kres
Jest looz kiedy w kieszeni brzęczy cash
w moje ręce błysną blask błysną flesh
Nie w czarnych kolorach tak jak mounty beż Ziomek

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

2x
Ej co alkoholizm jak ta cienka linia
HST mały brutal sprawdz to Fokus tutaj
Bądź ze Mna brat cały czas
swój glas stuknij w mój glas nigdy pas

Fokus
Yo, Paść dziś wstać iść iść dalej zaś kurwa mać chlać idzie oszaleć
Chleją stale moi ludzie ejo nalej
HAST przejąć sale czas jak smiple past
Pójdziesz tu gdzieś później zalejesz ale pójdziesz
zanim pójdziesz rozwale pare baniek w barze ale puść Mnie
luźniej tu sie pije i uśnie
słusznie głównie interesy załątwiasz duszkiem
Taki kraj dawaj Mi bit dwa majki pytajnik I technik High
Czyli jak meserschmit no i na fajki zaś hajs
Miałem nie palić ale pale zgaś trzeba iśc na sztele kraść
Nie wuierzysz ile miałem pod nosem przeżyć co krok
Wzrok ,błędnych rycerzy we mnie mierzy to smok smok
Do nich nie należe ,obok zwłok coś leży popatrz
Stara starała sie podnieść swojego chłopa
w Miescie total brotal załoga spruta lata
nie wiem czy to Ja nie wiem czyja to chata
Wyślij mi sms-a przeprowadze rekonesans
impreza bauns wiesz jak jestem tu i to nie sam
to desant to jest ta z osiedla selekta
Jak Kolesie w dresie w dresie nie szepta
Brat dziś sie uda , gdzie jest wóda gdzie jest wóda
Czasami myślę, że to wszystko to sen
i za chwile wstanie dzień, słońce walnie tak,
że będę myślał "gdzie jest cień!?"
Znów jakiś głuchy, ja wiem, słuchacz, mówi mi, że to
nie jest fajne dla jego ucha, ty uwierz mi i lepiej posłuchaj!
Mówię "spadaj" no bo to chyba nie dla ciebie towar.
Za trudne metafory, że nie rozumiesz ani słowa!
Hej no to sorry, ale nie moja głowa w tym,
zobacz idę notować rym, dlatego wiodę prym, chłopak, popatrz!
Ty powiesz mi "to nie jest rap" no to żegnam.
Bo co? Za mało jest o jointach i chłopakach z osiedla? a?
Sami gracie schematy i nic poza tym, więc
ja wole odnieść straty, ale dać nowy dźwięk przez waty, wiesz.
Życie to chwila, więc czasem mam ochotę żyć jak w filmach i
zgarnąć dużą flotę a potem napisać zwrotę
i nie stopnieć jak sopel i z samolotem jeszcze dzisiaj
opuścić ten hotel zostawiając notes!

Życie to chwila, więc trzymam grę (trzymam grę)
to wszystko mija, ej, dzień za dniem (dzień za dniem)
w nas drzemie siła i chcemy mieć (chcemy mieć)
więcej czasu, żeby zdobyć swój cel!
x2

Czasami muszę się zatrzymać na chwilę
i mam skille, więc mój długopis chudnie wciąż,
za to ten notes tyje ziom!
I mam siłę, więc rap to mój bilet w jedną stronę
i choć myślałeś, że to już koniec, widzisz, że mój mikrofon ciągle płonie!
Strona po stronie, to mój rap, nie wiem czy skumasz, brat.
Tu masz tak, zauważ, to jak tatuaż, a pióra brak, a.
Ja hulam tak, na tych pętlach do tępa
spijam krew jak Dracula, że aż opada szczęka! a.
Kocham klasyczny styl, tak jak uwielbiam elektronikę!
Ogólnie wolę czyjeś ciemne i groźne wersy na bicie.
W zeszycie piszę setki liter to pewniak,
z moich tekstów to już, kurwa jest encyklopedia! (A media?)
Z rapem dzisiaj to nie wchodzą w koalicję!
Myślą, że to bloki, jointy i "jebać policję"
Wiesz, oni nie wiedzą, że dla ulic to nałóg!
Zrozum ziom, wszystko ma dzisiaj dwie strony metalu! ohoł!

Życie to chwila, więc trzymam grę (trzymam grę)
to wszystko mija, ej, dzień za dniem (dzień za dniem)
w nas drzemie siła i chcemy mieć (chcemy mieć)
więcej czasu, żeby zdobyć swój cel!
x2
Zobacz, jakie się bujają laski
W twoim ulubionym klubie, nogi długie
Stary myślisz – to właśnie lubię
Walisz dużą lodowatą wódę
Obcinka, selekcja naturalna
Patrzysz, które będzie idealna
Ta choroba nie jest uleczalna, o nie, he he
Skóra gładka, długie czarne włosy
Słodkie usta i duże oczy
Towar pełen rozkoszy
Będzie twoja stary jeszcze tej nocy
Robisz podjazd, czego się napijesz
Jak się bawisz i jak ci na imię
Dobre wrażenie robi na niej twoja kasa
Twoja fura i twoja własna chata

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać

Matka mówi, a ojciec potwierdza
Od uczucia ważniejsza jego pęga
Twoje serce gówno ma do tego
Masz mieć faceta ostro zarobionego
Z własnych kwadratem, furą i biznesem
Jeśli go nie kochasz, to pokochaj jego kieszeń
Bo miłość to bzdura
Istnieje w filmach i tanich lekturach
Kilka spotkań, intymne sytuacje
Wpadasz stary w miłosną pułapkę
Rok, może dwa i poznajesz prawdę
Brzydkie staje się to, co było ładne
Wpuszcza cię w kanał, sędzia dzieli kasę na pół
Zaliczasz dół
Wyciągasz gnata, sześć złotych kul
Tak stary, zmieniasz się w kata

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać.

Jaka Twoja, Twoja cena? x2

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać.

Jaka Twoja, Twoja cena?
(Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja)

1.Szanuj matkę i ojca, bo grunt to rodzina,
dbaj o samego siebie miej szacunek do życia.
Poszukuj nowych dróg, szczęście za rogiem czyha,
Dbaj o relacje z Bogiem, jakkolwiek Go nazywasz.
Szanuj każdy dzień, nie zgub się w narkotykach,
Planuj każdy krok, chaos potrafi zabijać.
Dbaj o swoje imię, nie poniżaj innych,
Szanuj biednych i słabszym nie wyrządzaj krzywdy.
Nie pożądaj żony bliźniego swego nigdy
I nie zarządzaj ciałem, by należało do wszystkich.
Wystrzegaj się grzechów, tak jak nienawiści
I stosuj się do reguł, choć los bywa przykry.
Nie przeliczaj nigdy przyjaźni na cyfry
I nie rozliczaj bliskich za błędy z przeszłości.
Naucz się wybaczać, kochaj ponad miarę.
Szanuj. Doceniaj. Życie jest wielkim darem!

ref.
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Każdy z nas wybiera swój kierunek.
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Prawda i kłamstwa...
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Każdy z nas wybiera swój kierunek
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Nie zawsze robiłem to co mądre, to co dobre.

2.Szanuj cudzą pracę, w swoją wkładaj serce,
A tego co ma wartość nie oddaj za bezcen.
Doceniaj poświęcenie innych, szanuj czas
I z kimkolwiek rozmawiasz zawsze patrz prosto w twarz.
Nie biegnij na metę szybko jak za sukcesem,
Bo możesz minąć szczęście, które czeka na Ciebie.
Znajdź czas na oddech nie wszędzie musisz biec,
Nie zawsze musisz być pierwszy, nie bądź jak pies.
Unikaj kłamstw, każde z nich w końcu wyjdzie,
Oliwa sprawiedliwa, pies się topi - łańcuch pływa,
Dochowuj tajemnic, omijaj łukiem przypał
I wyrzeknij się zdrady, ona finalnie zabija.
Oferuj pomoc tylko wtedy, kiedy możesz to spełnić,
Bo mało rzeczy gorszych jest od czczych obietnic.
Bądź dumny, idź z prawdą przez życie,
Bądź rozumny - to pozwala być na szczycie.

ref.
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Każdy z nas wybiera swój kierunek.
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Prawda i kłamstwa...
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Każdy z nas wybiera swój kierunek
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Nie zawsze robiłem to co mądre, to co dobre.

3.Nie narzekaj na los nawet wtedy, gdy upadasz
I doceniaj każdy krok, nawet ten na kolanach.
Nie wódź na pokuszenie tych co się zgubili,
Los często się odwraca potrzebny ułamek chwili,
Bez względu na wiarę, to nie kwestia religii.
Bądź Bogiem, Szatanem, przyjacielem lub wrogiem.
Wszystko się zmienia, choć nie chodzi o flotę.
Tyy.. Wiesz doskonale, fortuna toczy się kołem,
Dziś złote fotele, jutro drewniane ławki,
Dziś pełne portfele, jutro pożycz na kanapki.
Twardo w postanowieniach trwaj, się nie zmieniaj,
Dbaj o rozwój duchowy, nie tylko o finansowy.
Każdy robi błędy, sam wiem czasem błądzę,
Po nocy wstaje dzień, za zakrętem są proste.
Schowaj parasol, pada deszcz, świeci słońce,
Doceniaj każdy błąd, zrozumieć go jest mistrzostwem !

ref.
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Każdy z nas wybiera swój kierunek.
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Prawda i kłamstwa...
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Każdy z nas wybiera swój kierunek
Każdego dnia zastanawiam się czy robisz to co ja.
Nie zawsze robiłem to co mądre, to co dobre.
(Chada)
Na tą chwilę jest jak jest, nie pytaj czemu,
Jak na razie w życiu dorobiłem się tylko problemów.
Gdybym miał wyjście to wziąłbym się wycofał,
Nigdy w życiu tej suki bym nie pokochał.
Miałbym spokój i nie żył na wygnaniu,
Zamiast tamtych kurew mieszkałbym w swoim mieszkaniu.
Obyłoby się też bez łez kilku osób,
Zaoszczędziłbym mej matce paru siwych włosów.
Teraz do głosu dochodzi zdrowy rozsądek,
Nie otwierałbym tych drzwi gdybym wiedział w czym jest problem.
Miałbym majątek i spierdolił z tych bloków,
Nigdy nie po odwieszano by mi wyroków.
Żyłbym jak król, a nie niewolnik,
Do moich drzwi nie dobijał by się komornik.
Wiedziałbym skąd i w którą stronę idę,
Nie pozazdrościłbym z pewnością ptakom skrzydeł.

ref.
Gdybym cofnął czas to dwa razy bym pomyślał,
Nie znałyby mnie psy z imienia i nazwiska.
Narkotyki i alkohol, rozboje i przestępstwa,
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa. x2

(Ero)
Niektórych drzwi bym nie otwierał,
Wiedząc że tam czeka zonk.
Mam to szczęście, że mnie wspiera zaufanych ludzi krąg,
Nikt nie ma czystych rąk i to nie kwestia mydła.
Pokusa to bestia dba byś znalazł się w jej sidłach,
Szybki hajs, mocne dragi to zły faworyt,
Otwierasz powoli własną puszkę pandory.
Niejeden popłynął w hazard,
Myślał se, mi się uda w porę wyjścia nie znalazł,
Więc dzisiaj tonie w długach.
Znam go aż za bardzo ahh to szybkie życie,
Łatwiej spadasz na dno gdy jesteś na szczycie.
Ja wróciłem i dziś nic mi z oczu snu nie spędza,
Przyszło mi się uczyć na swych, nie cudzych błędach,
Trzyletnia kolęda niech pójdzie w niepamięć.
Dziś jestem przy mym dziecku i jego pięknej mamie,
Niech tak zostanie i Bóg ma nas w swej opiece.
A niezapisane kartki pozostaną w kartotece.

ref.
Gdybym cofnął czas to dwa razy bym pomyślał,
Nie znały by mnie psy z imienia i nazwiska.
Narkotyki i alkohol, rozboje i przestępstwa,
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa. x2

(Chada)
Gdybym wiedział o tym wcześniej nie byłoby stresu,
Z żadną kurwą nie siadłbym do interesu.
Idąc tą drogą w porę bym się zatrzymał,
Tak to kurwa dziś karku mam kryminał.
Pragnę spokoju, nie chcę nic więcej,
Mój adwokat, chociaż dobry to i tak rozkłada ręce.
Gdy przetniesz linę to alpinista spadnie,
Nic już kurwa bracie nie jest tak jak dawniej.

(Ero)
Gdybym mógł cofnąć czas to w porę bym się zatrzymał,
Dobrze bym wiedział kiedy nie iść do kasyna.
Mniej bym pił, mniej śmigał po stokach,
Oszczędziłbym nerwów tym których kocham.

ref.
Gdybym cofnął czas to dwa razy bym pomyślał,
Nie znały by mnie psy z imienia i nazwiska.
Narkotyki i alkohol, rozboje i przestępstwa,
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa. x2
Mam już dość tych awantur, jestem nowym objawieniem
Daję w kość masz to jak w banku, przyjmuje nowe zlecenie
Popatrz w głąb, szukam sacrum, płacę za to dużą cenę
Czujesz swąd? To profanum, to codzienny ten element
Wpadam w szał, wraca persona non grata, szajbus
Ostatni bal, zapłata za lata życia w strachu
Burzę ład, krucjata denata gotów do ataku
Cały sztab, tu miasto wariatów, psychopatów
Ale upał, niezła dupa, czeka kutas
przykuta do łańcucha twoja córka w niej gwałtu pigułka
Najwyższa półka, analna kulka - moja kolej
Konduktor sprawdza bilet, to przejażdżka w jedną stronę
Armagedon, najlepszy przyjaciel śmierci
Coś kręci, się wierci, przecież jesteśmy święci
Absolwenci Wyższej Szkoły Patologii
Studenci Wydziału Zbrodni zapraszają profesorki.

Ref.
Nie ma barier nie do przejścia
Nachalnie, wulgarnie uwaga dzieci bestia!
Obłąkany włóczęga ALARM, zostałaś przeklęta! Lalalala
x2

Przesiąknięty nienawiścią spowodowaną grzechem
Defekt, umysłu złe myśli niesione echem
Prefekt, Mefista to ten władca marionetek
Zlepek diabelskiego pisma
Noblista w jedzeniu ścieżek
To grom z jasnego nieba spada na wasze kolumny
Dusza czarna jak heban, dla wielu to gwóźdź do trumny
Tyle złości w nas, ona nie jest przez przypadek
Bez litości świat , pozostawił swoją skazę
Zamiast tuszu krew, papier to ludzka skóra
Opętany poeta, chory świat spod jego pióra
Twoja cudowna figura, kochana matka natura
Pogrąża żądza, poznaj to seksualny rytuał
Kocha, zwierzęcy instynkt przelecę Cię niczym jak królik
Kochaś spragniony pizdy zdejmie założony tłumik
Chłopak Cię zamulił, ja przyjmę Cię do kliniki
Prawdziwi specjaliści poprawią twoje wyniki.

Ref.
Nie ma barier nie do przejścia
Nachalnie, wulgarnie uwaga dzieci bestia!
Obłąkany włóczęga ALARM, zostałaś przeklęta! Lalalala
x2

Staje się pusty w środku od tych środków, od tych związków
To zżera jak nowotwór, brak porządku, brak rozsądku
Poddany setkom tortur w zarodku to jest potwór
Encepence, w której ręce trzymam wiadro prądu?!
Chciałem ze Sobą Skończyć, słuchaj teraz pierwsza próba,
Zawiązałem pasek na szyi, niestety się urwał,
To w Chinach robiona kurwa,więc to gówno jakich wiele
Wodą się zachłysnę,kolej na misje topielec
Nie wyszła, woda zimna, mętna, zachciało się życia
Widzę przystań deskę chwytam,chce na brzegu się zatrzymać
Już nie chcę się zabijać,mimo to jeszcze spróbuje
Tablety na serce,na ciśnienie,tym się faszeruje,
Ze smakiem pożeram kilka tablet opakowań,
Droga do Diabła do Boga, dobry mam wybór czy slogan
Tracę siły, zasypiam, czuję tą cudowną lekkość
Koniec mojego życia, budzę się, znowu piekło!

Ref.
Nie ma barier nie do przejścia
Nachalnie, wulgarnie uwaga dzieci bestia!
Obłąkany włóczęga ALARM, zostałaś przeklęta! Lalalala
x2
Penersko jak zawsze
Wjeżdżamy tu z tematem
Trzy klasyczne pyry razem Paluch, Sheller, Waber
Wypity procent za wszystkie mordy nasze (raczej)
Za każdym razem na koncercie wypite zdrówko wasze
Nasze dzielnice to Sołacz i Pion Pion
Kiedy pijemy za nie to rzadko trzymamy pion pion
Na dziesięć razy pięćdziesiątka jedna flaszka pusta
Połówka krąży w żyłach jeszcze trzy połówki ustaw
Jeden kielon za każdą zajebistą akcje
Wypijemy za wszystkie to kurwa odpadniemy w trakcie
Nie zapominamy o rapowych rodzinach
PDG Aifam Klika od tego Łoli zaczyna
Szlachetne trunki za każdego producenta
Julas, Miler, Dj. Story za ten bit od miksera
Na koniec za Poznań rodzinę i rapową scenę
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Shellerini

Dziś nie oszczędzam trzustki to toast za prawdziwych
Żebyś się nie zdziwił sam pracujesz na swe CV
Tym fałszywym chuj w pysk fyrtel bywa pamiętliwy
Znów mają wypite Paluch Waber Shellerini
Równo w linii na stole stoją flaszki Finki
Pierwsza szybko poszła za wieczorne ( ??????)
Druga za to że każdy z nas to rapu (?????)
Szukasz potwierdzenia spójrz ( ????)
Parte głębszych za dzień następny i naszą wiarę
Szwankuje błędnik ale znów staje pod barem
Tu gdzie kufle i szklanki kielony i kielichy
Ty gdzie kumple i fanki za nich kolejne łyk łychy
Na bank usłyszysz jak wzniesiemy w klubie toast
Bo tak się bawi tak się bawi wyższa szkoła
To za z tych z talentem co mają wciąż nadzieje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Waber

Reprezentuje Poznań Reprezentuje Aifam klikę
Chłopców padających po jednym piwie
Lepiej niech nie widze Poznań rasową Pyre
Która ma korzenie w rapie a nie w piciu
SP ( ???) na twoich oczach rośnie w siłe
Frajerzy na pochybel i skserowane style
Polej Tequile za Niebiesko-Białe barwy
Twardy Ostry Zbuntowany jest tu każdy
Jedziemy dalej w miasto bo tutaj rap żyje
W zadymionym klubie lub pod twoim blokiem sie pije
I tak to idzie z tygodnia na tydzień
Mamy tą tradycje więc nie rób za pizdę
Tylko wlewaj w siebie coraz większą ilość płynów
Pamiętaj nigdy nie odmawiaj alku synu
Za tych co nie mogą zawsze odleje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x
Pomimo że deszcz pada pada też wiara
mowie ludziom cześć oni mówią nara
idą tam gdzie nie dosięgnie ich kara
potem kto cierpi to nie ich sprawa
czarno to widzę która godzina
wpół do śmierci a śmierć na nas klina
tez kiedyś chciałbym mieć tu syna
czy ten świat warty jest tego istnienia
nie wiem
teraz mam takie puste myśli
każdy człowiek mówi ze jest czysty
tak naprawdę każdy chce być chytry
tak naprawdę to to jest niezły wyczyn
wetkniesz palec a utną ci rękę
wetkniesz rękę to oplują ci serce
nie chcesz ale wiesz ze tak będzie
rzeczywistość znajdzie cię wszędzie
jak o tym myślę to już się trzęsę
nie będę udawał ze jestem odważny wielce
proszę Boga by pokazał swoje ręce
wiem ze trzyma
moje życie śmieszne

REF: [x2]
Weź się w garść
pokaz co masz
nie daj się
klęskę swa zgaś

Biorę to
co daje mi życie
skrycie w sobie trzymam tajemnice
życzę ci byś brał tez te chwile
bo potem spotkamy się razem na szczycie
wiec ja liczę ile tego dostać mogę
czy to ważne ważne ze tworze
kroki życia stawiam codziennie
zapuszczam wiarę mocną jak korzenie
ile jest takich co życzą sobie śmierci
umierają razem wrzuca ich do śmieci
tych coraz nie jest więcej jest wieści
o ludziach co krzyż swój na plecach nieśli
w czynie ty szukasz przyczyny
krzyczysz na mnie szukasz we mnie winy
staram się prawdę mówić o wszystkim
ty twierdzisz ze to jest prawda o niczym
siedem strzałów słyszałem strach
dzisiaj może obracam to w żart
dojdziesz do wniosku ze przeżyć to fart
szczęście w nieszczęściu dumny jak paw

REF: [x4]
Weź się w garść
pokaz co masz
nie daj się
klęskę swa zgaś
[VNM]
Daj mi, paczkę Marlboro Light, parę litrów wody daj
Kawę, kompa, studyjne monitory najs,
Hajsu mi nie trzeba, bo z tym zrobię tu solo hajs,
Na śniadanie jogurt, na podwieczorek lody dasz,
Pociąg do Sopotu, by poczuć chłodny na molo wiatr,
Potem piwo, TV, Krwawy Sport, Van Dam i Bolo Young, ta
i wydać muszę wreszcie ten cash
Spotkasz mnie w klubie, na mieście to wiesz,
Będziesz chciała, ja zechcę Cię mieć,
To nie łudź się, że to miłość, przecież wiesz, że to sex,
Tylko przed koncertem Smirnoff, ja będę pił go,
Daj majka na scenę, nim wszystko zamienię w pył, bo
to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyję to muzyka, ta


[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
Bo tylko to mnie stymuluje

[VNM]
Jak słyszę te dźwięki, gdy na telefonie mp3,
W Polsce poziom? nie, ale w Stanach zamyka gębę mi
J.Cole na słuchawkach zwrotki tu jedzie mi
Nagrałem "Widzę ich" ,ale w busie patrzę się w ziemię dziś
w sumie nie w ziemię, odlatuję gdzieś indziej
Zupełnie jak na scenie, gdy ucho ten dźwięk przyjmie,
DJ wyjmie te decki, hypeman przy mnie
Czekałem na to, kiedy tu wreszcie ten dzień przyjdzie
Teraz robię to, wieczorem wpada ziomek na konsolę, bo
barometry płoną, już kielony tu na stole są
Te szybkie życie jest piękne, jak dziewczyny na naszych klipach,
te rymy na tych bitach i ksywy na satelitach.
Polski sen, technika? robię koncert jej,
muzyka? robię forsę z niej.
Byłbym niemy? nawijałbym morsem, ej,
bo to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyje to muzyka, ta.

[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
Bo tylko to mnie interesuje

[VNM]
Polityka może być dla Ciebie ważną sprawą,
ja, nie głosuje, ale nie narzekam więc mam prawo, ta
Ty masz prawo, by na co dzień znieczulać się trawą
Ja palę tylko kiedy gram, bo to maja faza, ta
I nie pogadasz ze mną o samochodach i celebrytach,
kolorowych magazynach, IPhone'ach i telehitach
Wszystko to nudzi mnie, dźwięk klawiatury budzi mnie
Pewnie jak Bukowski, tu przez to nie lubię ludzi, nie
Ja kocham fanów, oni kochają tą muzykę, jak ja
Sam jestem fanem, czekam aż mój idol płytę nagra
Z Empiku wracam z nią i włączam kiedy wbije w kwadrat,
słucham jej i czuję, jakbym przypierdolił wbite z wiadra
Z nią mi dzień mija, zasypiam z nią i budzę się
O to czy znudzę się, założę z Tobą o wódę się
Bo to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyje to muzyka, ta

[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
bo tylko to mnie stymuluje
bo tylko to mnie interesuje
Ref. Nie mogę iść, choć staram się.
Śpiewam non stop, choć nie słyszysz mnie. x2

1. Nie słyszysz mnie, choć mówię ciągle.
Nie słyszysz mnie, choć te wersy płodzę.
Chcę iść gdzie świecą, po prostu nie mogę.
Podnoszę głowę, a nie żyję wcale godniej.
Otwieram oczy, a wcale nie widzę lepiej.
Otwieram usta, a wcale nie mówię głośniej.
Jak to jest, że niby wiem, a błądzę.
Nawet po ścieżkach, którymi co dzień chodzę.
Czytam coraz więcej, rozumiem coraz mniej.
Coraz więcej pytań, coraz więcej zwątpień.
Im więcej czegoś chcę, tym rzadziej to dostaję.
Nie rozumiem nic z tego, chyba coś przespałem.

Ref. Nie mogę iść, choć staram się.
Śpiewam non stop, choć nie słyszysz mnie. x2

2. Pomiędzy wami walczę, szukając swego miejsca,
swojego pokoju, zwykłego przejścia
w stan ciszy i prostej gotowości,
by mieć siły na to by znowu Boga prosić.
Chcę być inny, a jestem taki sam ciągle.
Zamiast zająć się czymś nowym w historii ciągle błądzę.
Pragnę czynić dobro, a wywołuję smutek.
Niby mam swój cel, a ciągle się włóczę.
Namiętnie szukam uczuć, które gdzieś zgubiłem.
Tych prostych emocji, których znowu się uczę.
Znowu wznoszę ręce, dotykam tylko duszę.
Kiedy chcę zawołać, słyszę tylko echo puste.

Ref. Nie mogę iść, choć staram się.
Śpiewam non stop, choć nie słyszysz mnie. x4
OK, spytaj siebie
Co jest warte uwagi, a co nie warte śliny by splunąć
Co jest płodną myślą, co zużytą gumą
Czym jest klasówka sprzed lat, o którą drżała matka
Dziś nie pamiętam jak na nazwisko miał wychowawca
Lepił nieudolnie, szkoda, że tworzywo było dzieckiem
Wywiadówki, jego dekrety władzy nad królestwem
Czym jest ból brzucha przed szkolną dyską
Taniec, dziś tym gardzę, wtedy znaczył wszystko

Jarzeniówki, wykładziny lepkie od potu i syfu
Ciemne poranki, nagle to światło z sufitu
Czym jest dziś dla mnie pora przed południem (snem)
Wtedy długą przerwą, pod jej koniec zaczynałem już smutnieć

Wiadra bzdur o jamochłonach kujonów pchały wyżej
Dziś potrzebna wiedza ze szkół ma objętość dwóch łyżek
Historia, dekada o królach z banknotów
Lekcja o Holokauście, pół o PRL
Otóż czym jest te 12 lat edukacji, niech ją diabli
Zgrzytem stołów, krzeseł, suchej kredy i tablic
Starszy brat wracał ze szkół kwitując dzień - ***** mać
Był punkiem, dla dyrektora łachudrą
A ja wiedziałem, że te same kadry będą mnie karmić
Na stołówce gdzie każdy chciał być popularny
Ja też, ja też

Co jest warte uwagi, a co nie warte śliny by splunąć
*****ę świat, nie, choć mógłbym go posunąć
Do odpowiedzialności za wymianę wartości
Biorę old-school'owy rzutnik, serwuję slajdy dla gości
Co jest warte zadumy, co nie warte uryny
Bo olać, z jakiej litery mam napisać Polak
Piszę z wielkiej choć kapowali na moich starych
Dziś na mnie nie kapują, chcą zbić na mnie dolary

Co dziś warte są przechadzki w podwarszawskich włościach mojej babci
Gdzie spotykałem zagadki klasy pająki przed którymi drżę do dziś
Pajęczyny, wrzucałem w nie komary, muchy i ćmy
I gdy czyny by przetrwać, jego by zjeść
Dawały mi emocje, a dziś sprawdzam myspace
Co te warte, wiedza, że zginęła panna w wypadku
Nie znałem jej, nie czuję potrzeby płaczu czy haftu
Via Internet, świat jest płaski i sztywny
Jedyne co trwoży, jej profil jest aktywny
Jakby miała ożyć na przełomie systemu
Ludzie nie wiedzieli czemu to służy
Gospodarczy krajobraz po burzy
Fiaty, Polonezy dziś to jak dalecy krewni
Gdy ich widzę tego skąd pochodzę jestem pewny
I tak jak gawiedź za Wałęsy pytała jaki sens w tym
Co będzie w 2000, czy będą Bogu wdzięczni
Tak ja czuję się dziś widząc klasę średnią
Różnica, ja znam odpowiedź i wiem jak zwiędną
Ci bardziej wrażliwi zaczną mieć tego potąd
Wierzyli kiedyś mocno, że przeciętność nie jest cnotą
Kochali takich co szli pod celę zamiast do armii
Dziś są nieszkodliwym owocem gospodarki
To wszystko, największą ekstrawagancją jest złośliwy dowcip o szefie

Co jest warte uwagi, a co nie warte śliny by splunąć
*****ę świat, nie, choć mógłbym go posunąć
Do odpowiedzialności za wymianę wartości
Biorę old-school'owy rzutnik, serwuję slajdy dla gości
Co jest warte zadumy, co nie warte uryny
Bo olać, z jakiej litery mam napisać Polak
Piszę z wielkiej choć kapowali na moich starych
Dziś na mnie nie kapują, chcą zbić na mnie dolary
(Rozważmy to)

Co jest warta różnica między modelami komórek
Dla hodowlanych dzieci, poza tym nic nie liczy się w ogóle
Między komórką, a domem z dala od stolicy jest różnica
Chowają się tam rówieśnicy po wyższych
Gdy po pijaku krzyczy stary, chce siekierą syna przystrzyc
150 kilometrów, koło dwustu
Bose stopy w błocie lub świat leżący u stóp
Bose stopy pociech, których nikt nie pociesza, constans
Laptopy i koks, węgiel i koks w piecach kaflowych Śląska
Taki kontrast, nie zrobię z tego singla, za głośne echa
Korporacyjny sąsiad z wrażenia mógłby kogoś przejechać
Co jest warta ta dekada, dekada strat, JPII
Edelman i Bartoszewski żyją, warto grać
Póki Stasiuk goi sińce prowincji, Stańko trąbi, Krauze
Koterski, chcą czegoś więcej niż kolejny thousand
Bo młodzież, ta przy koktajlach pieści słowa
Ja na odmułę dałbym im koktajl Mołotowa
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo