Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło
Żeby luksu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość
Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU '06 już do końca tak być musi

Z roku na rok starszy, ale duchem wciąż jak dzieciak
Już nie chce mi się czekać, przed złem świata uciekać
Zagrożeniem sam dla siebie, oto ja - ta wsza
Niekontrolowana pchła co pod prąd wciąż się wbija
Wciąż przepita szyja wciąż hece wywija
Wciąż *****ieli dobija, a najbliższych wciąż wspiera
Oto gadka szczera jeśli jeszcze żeś nie załapał
Tu mija dziesięć lat, nadal mam młodzieńczy zapał
Debiut fonograficzny wstecz dekadę, bieda precz
Bieda zła rzecz, nie chcę tej *****y mieć
I żeby nie wiem co, nie chcę tu głupoty palnąć
Ale biedy, niczym *****y, do domu nie dam przygarnąć
Życia nie znałem, biedak nie wie co to życie
Wierzycie, sami wiecie, że do dupy z takim życiem
Nie utonąć w zachwycie, bez szans na takie harce
Przysięgałem przed Bogiem, że nie skończę jak ci w Barce
Anonimowe wsparcie, kto dawał wsze żarcie
Mowie o tym otwarcie, masz więcej? oddaj
Sam nie zeżresz? nie chowaj, nie chomikuj, nie noraj
Podziel się z tym, co nic nie jadł od wczoraj
Jak nie to *****o konaj, do tych wierszy się przekonaj
Jesteś swój? łapiesz moment, swego życia pejzoner
Już nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę
Nie chwytam się brzytwy, bo po prostu nie tonę

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło
Żeby luksu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość
Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU '06 już do końca tak być musi

I były takie dni, że na nic nie było sił
Że człowiek był bezsilny i w tej bezsilności gnił
Nie liczyłem na cuda, czy wierzyłem, że się uda?
Śmiałem się z filmów, w których ludziom się odmieniał
Parszywy los, z dnia na dzień, bo w realu dzień w dzień
Widziałem co innego, wiem, że wiesz o co mi biega
Wiedział też każdy kolega, już w czasach podstawówki
Obdarci, biedni, lecz bystrzaki, nie półgłówki
Miałem co innego w planach, bez drugiego śniadania
Z książka pod pachą, uciekałem w świat marzeń
Od złych, codziennych zdarzeń, do domu nie spieszno wracać
Waldas znów leczył kaca, wyniszczała go praca
Nie chcąc uczyć się w hałasach, chłonę życie na streecie
Od początku, już do końca, nieśmiertelne Jeżyce
Spróbuj znaleŹć dziewicę, dokładnie dziesięć lat temu
Wiedziałem, że w tym jestem, nie bez powodu, celu
Więc inaczej niż wielu znanych mi rówieśników
Wciąż przy głośniku, z kartką w zeszyciku
Zapisywałem bełwy, że bronx, bronx bez przerwy
Na życie pazerny, miałem już zszargane nerwy
24.03.06 on odszedł
A ja jestem na swoim, ze slumsów Mały Książę
Z kupą długów, czy zdarzę? wyprawiliśmy pogrzeb
I weŹ tu pomyśl mądrze, i gdzie znów byłeś Boże?
W chacie mam zmrok, znów odcięli mi prąd
Wolę ulicy jazgot, o tej porze tu fiasko
Czas wyruszyć na miasto, czy chciałem tam siać zło?
Jak ja takimi gardzą, miałem wybór? nie bardzo
Czy bałem się patrząc dziś na to z perspektywy
Pozbawiony miłości, byłem w ***** nieszczęśliwy
To był mój ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych
Ostatni dzwonek, na bycie w świecie żywych

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło
Żeby luksu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość
Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU '06 już do końca tak być musi

Praca, pasja, fart, trochę talentu
Oto wszystkie tajniki Rysiowego patentu
Kopalnia mętu Kozak był tylko z nazwiska
Ale nigdy nie zapomnę, tego prześmiesznego pyska
Upadł wydawca, artysta, patrząc na to przez pryzmat
Następstw i zdarzeń, czy to jedno i to samo?
'96 od tego roku z rapu zarabiam siano
Wcześniej pakowałem w ten interes cały szmal
By ten syf na demach grał, na ulicach był szał
Wszędzie docierała moja plugawa mowa
Niecenzuralne słowa, mój świat zdarzył zwariować
Wielu z was już tu nie ma, kilku szybciej chłonie ziemia
Zapomniana dzielnica i nic się nie zmienia
Poza tym, że mi wyszło, a ty nie szykuj dla mnie noszy
Dobrze wiesz, że pięć lat temu nie dałbyś za mnie pięć groszy
Nie czuj się przez to gorszy, bo kiedyś byłeś lepszy
Ja nie będę triumfował, głupot nie będę pieprzył
A do ciebie skarbie jedno, gdybym mógł cię przekonać
Może gdybym cofnął czas, zechciałaś byś mnie pokochać?

Żeby nasz rap nie zginął, żeby się szczęśliwie żyło
Żeby luksu było kilo, żeby nasz czas nie przeminął
Żeby papier był nie bilon, żeby wciąż tu była miłość
Żeby syf każdy pominął, żeby zwyciężyło stilo
Żeby nam się ułożyło, by do końca git już było
By marzenie się ziściło, żeby każdy mógł to przyjąć
Nie smucić się, powrócić do nas, śpiewać to, nucić
SLU '06 już do końca tak być musi

Pamiętam, nie zapomnę
Nie zapomnę pamiętam
Tak ma być, tak jest, tak już będzie do końca
Tak już będzie do końca
Ref.Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy się na prawdę nim nie sztachnęli

Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy przez miasto nie przeszli, tylko przebiegli

Onar
Zapach miasta ciągle w korkach, tak pachną kłopoty
Smażone kurczaki z KFC, plus papierosy
Plus jej lakier, i włosy, i balsam do ciała
Plus spaliny na ulicach dziurawych, Warszawa
Ktoś wpierdala kebaba i śmierdzi czosnkiem obok
Bezdomne dziecko siedzi z klejem i workiem
Jakiś pijak z gitarą gra melodie rzewne
Ma więcej talentu niż ci z Must Be The Music, to pewne
Banda studentów biegnie na poprawkę
Tamtemu umarła żona, wali wódę o dwunastej
Dzień w dzień już nie ma kaca, taka kara
Tak jak dziwki, która jest w ciąży i cały czas zarabia
Taryfiarze robią wałki pod lotniskiem, na centralnym
Chińskie budy, obce blachy, tu hustlerzy i banany
Ja to chłonę wszystko przez skórę, przez płuca
To jest chore, w oparach absurdów oddycham

Ref.
Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy się na prawdę nim nie sztachnęli

Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy przez miasto nie przeszli, tylko przebiegli

Paluch
Piję wyciskany sok, patrząc na bezdomnych
Ulica to ich dom, na pewno nie wymarzony
Gdzie popełnili błąd, pewnie myślą często o tym
Każdy drżącą dłoń wyciąga po parę złotych
Życie wysyła na front, nie daje żadnej broni
Gonią wymarzony ląd, lecz nie każdy go dogoni
Wielu miało boski plan, znam te historie
Przez tydzień mieli szmal, dziś całe życie mają w torbie
Ja tutaj żyję, na płytach daję miasta portret
W oparach absurdu, od tego gówna mam odme
Jedni umierają młodo, w walce o życie godne
Inni na osiemnastkę od ojca dostają Porsche
Tym drugim nie zazdroszczę, tym pierwszym dopinguje
To co zdobyte pracą cieszy sto razy dłużej
Kogo budzą koszmary, a kto spełnia swój sen
Życzę spokojnej nocy, kłaniam się z miasta P do N

Ref.
Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy się na prawdę nim nie sztachnęli

Wiesz, wciągam to do płuc i mielę, i mielę, mielę go
Jak pierwszy szlug i mielę, i mielę, i mielę, mielę go
Jest wiele dróg, ale nie wiele, nie wiele, nie wiele chcą
Ci, którzy przez miasto nie przeszli, tylko przebiegli

Sitek
Wczoraj oglądałem zdjęcia, brat
Nic już nie jest tak prawdziwe jak te zdjęcia, a
Tamte miejsca patrz, bloki miały inny kolor
I nie było tutaj fałszu, bo nikt nie wiedział co to
Za każdym razem kiedy wracam do tych wspomnień
Mogę je poczuć ale nigdy już nie dotknę
Mogę w minutę dotrzeć na starą dzielnię
Ale już trudniej będzie dostrzec w niej stary teren
Więcej nie zobaczę tych dziecięcych twarzy
Które mogły zrobić wszytko, dziś nawet nie chcą marzyć
Kto jest twoim przyjacielem? Ten kto bierze z tobą
Czy ten, z którym miałeś kwas bo cię chciał odciągnąć?
Zrobiliśmy kilka tatuaży na tych blokach
Nie, że jakieś tagi ale zostawiliśmy imiona
Wiele pojęć, niezrozumiałych ruchów odpycha
To jest chore, w oparach absurdu oddycham
Kiedyś trzymałem w ręku lejce od tego zaprzęgu
Byłem panem swego rytmu i charakter nadawałem tempu
Było kilka elementów, bez których ascetyczny styl nie istniał
Jak bez blanta Wiśnia
Bierz i korzystaj nieznane nam wówczas
Była tylko idea no i czysta wena twórcza
Za szybka akcja, spacja po hamulcach
Spokój cisza pokój kontemplacja
Dzisiaj już nie mogę se pozwolić muszę gonić
By nie wypaść ze stawki
Zrób wypas kawałki, jedź na koncert –melanże
Że aż wychodzą ci gałki
Wróć rano obudź się, raz drugi po robocie
A każdy napotkany gada ci o swym kłopocie
Pomóż ziomuś
Miałem na coś komuś
Pół godziny w domu jestem gościem
Jadam jak w poście
Kilogramy w dół jak wół chętnie bym się skuł
Trinken hulankę powrót z baru na totalu rankiem
Tak to tempo zamieniamy tu w sielankę
Nie wystarczy nie żyć a ja żyje tylko nie mogę
przyspieszyć już więcej
Tak pieprzyć to tempo
Coraz szybciej coraz mocniej pieprzyć to tempo coraz
szybciej coraz mocniej
Tak coraz szybciej coraz mocniej
Druużyna A coraz głośniej
coraz głośniej
Aaaaaa i tak cały tydzień życie idzie jak na speedzie
Na speedzie na speedzie cały tydzień cały tydzień
Aaaaaa i tak cały tydzień życie idzie jak na speedzie
Na speedzie na speedzie cały tydzień na speedzie cały
tydzień
Tempo rośnie prędkość na budziku muza w CD kolejne
koncerty odwiedzane polski
eden
Punto pojemność jeden jeden rocznik 1997 i siedze na
jednym z 5 siedzeń i w gaz depcze
Jak tir w każdej chwili możemy zetrzeć
Ja to serdecznie pieprze
Kolejny raz myśle o tym że to są moje dni najlepsze
A świat zapierdala jak forest schowaj się we własną nore
Gryź paznokcie przed telewizorem
Albo chciej powalczyć wykazując się oporem
Myślałem, że wybiorę melancholie że ona mnie owinie w
folie
To już tylko rozdział wspomnień
Czas oprzytomnieć zwolnię i zasnę będzie po mnie
To już tylko rozdział wspomnień
Czas oprzytomnieć zwolnię i zasnę będzie po mnie
Póki zdrowie ciała nie przestawaj działać hartuj ducha
Zrobić coś z niczego to jest sztuka, której szukam jak
poparcia w ludziach, którym ufam
Czas odjeżdża, kto zagnieżdża się na słupach nic nie
osiągnie
Asceta dosłownie to nie o mnie
Wcale, że nie – nikt do nieba mnie nie wciągnie
Ciężar podnieść i wkręcic się w obieg
Ile mogę tyle zrobię to chwila czynów rośnie tempo
Nie za szybko żeby nie wymięknąć i na tyle szybko żeby nie
stać się przynętą
Aaaaaa i tak cały tydzień życie idzie jak na speedzie
Na speedzie na speedzie cały tydzień cały tydzień
Aaaaaa i tak cały tydzień życie idzie jak na speedzie
Na speedzie na speedzie cały tydzień na speedzie cały
tydzień
Jesteś grouppiestką, dyplomowaną scenotypistką
69 słów minutę znasz składu marszrutę
Widzisz na okładkach, oglądasz na plakatach
Śnisz, że pełzniesz między nami na czworaka
W pierwszym rzędzie na koncertach
W buzi lizak, w oczach mięta
Róże wary, różowe okulary, pióra zła
Będzie hotel
nie pękaj cię zawołam
Bon ton, zlana cała potem
Jota w jotę twoje koleżanki

Po pokojach in flagranti, giną fanty
My lubimy co robicie, wy kochacie te desanty
Przejścia z psami o to nie dbamy
Pamięta się jedyne zabawy
złej sławy
Odpręż się, zrelaksuj, nikt cię tu nie zrani
Poczuj lajt, Pihszou jest z wami

[x2]
Pihszou, Pihszou
Jedna miłość jeśli jesteś grouppiestką
Pihszou, Pihszou
Kapsko na spółę jeśli kochacie hip-hop

Ciągle słyszę PiHu jesteś zajebisty
Mi mówicie jesteś zajebisty
Od was słyszę zajebisty
To nawijka do każdej pizdy bez bielizny
Chcesz żebym szalał na twoim punkcie G
Małe z PiHem tâte a tâte
Po autograf z kartką, na czole wypisane wal
Drugie rozumiem, pierwsze ganz egal
Ty i ty i ty i ty spoko, ty masz pech
Dziewczyno brzydka jak grzech
Pihszou tylko pięknym fankom
Które wystawiają się nam in blanco
Tylcowanko, poczuj lajt, się nie odzywaj
PiHu nawijaj, ty się wypinaj
Idziesz przebojem, po co dawać lipę
Dziewczyno zapierdalaj jak flipper

[x2]
Pihszou, Pihszou
Jedna miłość jeśli jesteś grouppiestką
Pihszou, Pihszou
Kapsko na spółę jeśli kochacie hip-hop

Super pidencje wpływające na potencję
Dupiastych ciał szał, reminiscencje
Pamiętam ten powrót z moimi ziomkami
Na PKP czołgały się za nami
Myliły spółkowanie ze spółką okolice z okolicznościami
Ten dzień przed wakacjami
Pamiętam też ciebie ni mniej ni więcej
Ja z tobą twój chłopak obok przeprowadzał wywiad z 600
Szatan nie owieczka
Jedna z tych, co orzeł to oral, reszka to reszta
Wolała PiHa, olała chłopaczynę
Powiedziała dla mnie żadne mecyje
Przez to w nocy miał obstrukcje, z rana polucje
Jedyne co słyszał to moje produkcje
Wzruszające wspomnienia z melanży
Jedna miłość dla całej porno branży

[x2]
Pihszou, Pihszou
Jedna miłość jeśli jesteś grouppiestką
Pihszou, Pihszou
Kapsko na spółę jeśli kochacie hip-hop
Czasami myślę, że to wszystko to sen
i za chwile wstanie dzień, słońce walnie tak,
że będę myślał "gdzie jest cień!?"
Znów jakiś głuchy, ja wiem, słuchacz, mówi mi, że to
nie jest fajne dla jego ucha, ty uwierz mi i lepiej posłuchaj!
Mówię "spadaj" no bo to chyba nie dla ciebie towar.
Za trudne metafory, że nie rozumiesz ani słowa!
Hej no to sorry, ale nie moja głowa w tym,
zobacz idę notować rym, dlatego wiodę prym, chłopak, popatrz!
Ty powiesz mi "to nie jest rap" no to żegnam.
Bo co? Za mało jest o jointach i chłopakach z osiedla? a?
Sami gracie schematy i nic poza tym, więc
ja wole odnieść straty, ale dać nowy dźwięk przez waty, wiesz.
Życie to chwila, więc czasem mam ochotę żyć jak w filmach i
zgarnąć dużą flotę a potem napisać zwrotę
i nie stopnieć jak sopel i z samolotem jeszcze dzisiaj
opuścić ten hotel zostawiając notes!

Życie to chwila, więc trzymam grę (trzymam grę)
to wszystko mija, ej, dzień za dniem (dzień za dniem)
w nas drzemie siła i chcemy mieć (chcemy mieć)
więcej czasu, żeby zdobyć swój cel!
x2

Czasami muszę się zatrzymać na chwilę
i mam skille, więc mój długopis chudnie wciąż,
za to ten notes tyje ziom!
I mam siłę, więc rap to mój bilet w jedną stronę
i choć myślałeś, że to już koniec, widzisz, że mój mikrofon ciągle płonie!
Strona po stronie, to mój rap, nie wiem czy skumasz, brat.
Tu masz tak, zauważ, to jak tatuaż, a pióra brak, a.
Ja hulam tak, na tych pętlach do tępa
spijam krew jak Dracula, że aż opada szczęka! a.
Kocham klasyczny styl, tak jak uwielbiam elektronikę!
Ogólnie wolę czyjeś ciemne i groźne wersy na bicie.
W zeszycie piszę setki liter to pewniak,
z moich tekstów to już, kurwa jest encyklopedia! (A media?)
Z rapem dzisiaj to nie wchodzą w koalicję!
Myślą, że to bloki, jointy i "jebać policję"
Wiesz, oni nie wiedzą, że dla ulic to nałóg!
Zrozum ziom, wszystko ma dzisiaj dwie strony metalu! ohoł!

Życie to chwila, więc trzymam grę (trzymam grę)
to wszystko mija, ej, dzień za dniem (dzień za dniem)
w nas drzemie siła i chcemy mieć (chcemy mieć)
więcej czasu, żeby zdobyć swój cel!
x2
Posłuchaj synu, tato ci opowie, jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki
Pulaski-Milwaukee, dolar na farta, stare adidasy i kurtka wytarta
W portfelu magiczna "zielona karta" bez języka naprawdę niewiele warta
Oto Ameryka, droga otwarta, gazeta w łapie, na pracę polowanie,
Wynajęte tanie byle jakie mieszkanie, kakrocie na ścianie, za nią Meksykanie,
Głośne stękanie, noce nieprzespane, telefony do domu godziny przegadane,
listy i zdjęcia, oczy zapłakane, trudne pytania ciągle te same - jak mi tu jest, wrócę czy zostanę...

Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem,
nie zapomnij, gdzie się urodziłem,
bo w pamięci jest siła zaklęta,
więc pamiętaj synu mój...

Posłuchaj synu, tato ci opowie, jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki
Belmont-Milwaukee okolica znana, na stacji Shella płaczu ściana, prawd,
każdego rana objawienia pora zbawiciela-kontraktora.
Wysoko na dachu robota fatalna, u rodaka zwykle stawka minimalna
Brutalna nauka w nowej życia szkole, bumy na ławkach utytłane w smole
Z naklejkami "made in Poland" na czole, żałosne realia i smutne spojrzenia sprzątaczek wysiadających z vana.
Wiedziałem, za darmo nic tu nie ma.
Trudne pytania, ciągle te same - wrócę czy zostanę...

Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem,
nie zapomnij, gdzie się urodziłem,
bo w pamięci jest siła zaklęta,
więc pamiętaj synu mój...
O kolorach białym i czerwonym,
o symbolach orła i korony,
bo w pamięci jest siła zaklęta,
więc pamiętaj synu mój..

Posłuchaj synu, tato ci opowie, jak na Jackowie stawiał pierwsze kroki
Diversey-Milwaukee, pojedynki gangów, na murach graffiti w polonijnym slangu dragi na ulicy,
wiara naćpana, oto Ameryka jak namalowana.
Z rana w niedzielę do Boga polskiego, do świętego Jacka patrona naszego.
Smutne urodziny i samotne święta, długie rozmyślania tęsknota przeklęta,
Listy z domu pytania te same - wrócę czy zostanę (zostanę)

Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem,
nie zapomnij, gdzie się urodziłem,
bo w pamięci jest siła zaklęta,
więc pamiętaj synu mój...
O kolorach białym i czerwonym,
o symbolach orła i korony,
bo w pamięci jest siła zaklęta,
więc pamiętaj synu mój..
Trafiłaś na mnie, proszę się ubierz dziś bardzo ładnie
Trafiłaś na mnie...

[PIH]
Dyskretny chłód, w szklance lód, restauracje
W życiu zrób spację, pojedźmy na kolację
On cię zanudza mimo, że masz dobrobyt
Co z tego, że jest dach, bo nie ma pod nim głowy
Ta noc dla nas może być wszystkim
Twoją pupę pięknie opinają jeansy
Tymi samymi szlakami idą nasze myśli
Mam ochotę odwiedzić twój rejon rozrywki
Nie dla nas wieczór przy popcornie w kinie
Kręci nas hazard, bingo w kasynie
Z rana chcieć, dla nas w nocy znaczy móc
Cały świat u naszych stóp

Pytasz mnie o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz o czym marzą dziewczyny
Pytasz mnie o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz o czym marzą dziewczyny

[PIH]
Kiedy patrzysz mi głeboko w oczy - masz mnie
Kiedy cię po udzie głaszczę - mam cię
To ty, co wiem o tobie, a czego nie wiem
Czego jestem, a czego nie jestem w ogóle pewien
Widzę w tym sens, choć dla innych bez sensu
Czytam w myślach, znam mowę twoich gestów
Nie jestem bawidamkiem, jeszcze jedno
Jutro przypomnisz każdy raz ze mną
Podejdź proszę, bądź tak uprzejma
Podaj dłoń zaprowadzę cię, gdzie wzrok nie sięga
Pokaże świat - to będzie nasza chwila
Fakt, jesteś dla mnie jak kokaina

Pytasz mnie o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz o czym marzą dziewczyny
Pytasz mnie o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz o czym marzą dziewczyny

[PIH]
Ej niesamowita, ej niezwykła
Dzisiaj tylko my, wszyscy inni na dystans
Nigdy o wiele za wiele, mamy swój cel
To nie spotkanie na fotka peel
Co pomyślą inni nie wiem, jestem pewien
Nas dwoje, pocałunek, sześćdziesiąt dziewięć
Anielski wyraz twarzy, w dłoni exstasy
Spełnia się to o czym po cichu marzysz
Gorąca, chcąca; o ciebie chcę się sparzyć
Zawsze pragnąca, co dziś się wydarzy?
Popatrz jak się składa, ja i ty - git
Jedna noc, jeden wypad, jeden hit

Pytasz mnie o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz o czym marzą dziewczyny
Pytasz mnie o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz o czym marzą dziewczyny
Ja na zawsze w tym spoko czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić nadal robić to chce

Nieraz wybiegam w przyszłość, co będzie gdy czar pryśnie
[Co przeraża rzeczywistość] trzeba walczyć oczywiście
Zawsze iskra w oku błyśnie byle było zajebiście
Na dłuższą metę wyjdzie ty mówisz nie da rady
Tylko tak potrafię żyć z dnia na dzień bez przesady
Zaplanowane szlaby co najwyżej kilka godzin
Wiem gdzie jechać w co się ubrać z kim się spotkać i co robić
Życia nie planuje na przód bo najczęściej nie wychodzi
Wiesz o co chodzi wiesz o co biega
Ja kocham moje życie tak samo jak Noriega
[Co będzie dalej] wciąż przypierdalam szalej
[Dokąd Cię to zaprowadzi] zgubna droga wyobraźni
Dobre wykształcenie gwarantuje płatna prace
Aa go nie posiadam [zatem jesteś partaczem]
Nie sądzę po własnych klimatach bładze
Wciąż żyje walczę zarabiam pieniądze
Droga wyznaczona dawno jestem częścią mego miasta
Wtapiam się w architekturę tak jak Jeżycki pasaż
To moje kilka minut olewam biznes rekinów
Pokazuję swój klimat, być może go nie znasz
Nie ważne gdzie mieszkasz, nie każ mi przestać
Mam tu niezły nadmętaż, prosty Jeżycki komentarz

Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić to chce
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić to chce

Nie pretenduje do tytułu pieprzy szklany Jeżyc
Wybrałem opis przeżyć swoje zdążyłem zwiedzić
I zobaczyć ta obraz ludzkiej rozpaczy
Banał żyjących partaczy stojących na skraju procentowej przepaści
Życie bez wyobraźni zwykłe rozdwojenie jaźni bardzo często to drażni
Upizgane mordy czekające przy sklepie tu nie jeden biedę klepie
Tu każdy zgred w potrzebie dla nich jestem biznesmenem
Losu tobie nie odmienie dając drobne Cię pogrążam
Wiem, że nie nadążasz nie dziękuj mi za to przez to lepiej nie wyglądasz
Chodząca wódeczka tu na co dzień się z tym spotkasz
Wieczne zatroskane matki przez nieprzewidziane wpadki
Niebezpieczne wypadki chłopaki gagadki krew na ulicach
I Ciebie to zachwyca zawsze istnieje granica Ciągle z ryzykiem się stykasz
Wkurwia mnie to jak budki suflera muzyka
Tylko w pale nie styka a na sond Cię przenika
Jeśli nie kumasz klimatu dla swojego dobra znikaj
Spierdalaj słyszysz, jeśli nie wiesz co jest grane
Jak w singl singila przejebane nieraz przecież nie na stałe
Dobre chwile też pochwale chciałbym więcej ich mieć ale
Życie jest nie doskonałe nie wszystko poukładane
Nic za darmo chuj z morałem tyle czasu przetrwałem
Przesiąknięty głodnym żalem jak Su przewciuk wciąż wale
Tyle wad ile zalet ja na zawsze w tym zostanę

Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić to chce
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić to chce

Nie bierzemy jeńców przewodnika straceńców
Opinia wykolejeńców wystawiona prze sąsiada
Na co dzień spoko gada w nocy robi za gada
Chętnie psom się spowiada sieje ferme namierz drania
Która kurwa znów wydzwania nie ma zabawy bez grania
Chaos muzyczny przeszkadza to są nasze nagrania
Nie kończymy nadawania mówisz piracka partyzancka
Mówisz nie dasz nam rady i tak dla zasady
Stoimy po drugiej stronie barykady
Tu same darmozjady dobre gadane składy
Ja na zawsze w tym zostanę może ty nie dajesz rady
[Sam se biegam to technika sztuka przeżycia życia życia
Czy dobrze się z tym czuje czuje czuje]

Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić to chce
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Ja na zawsze w tym zostanę czy triumfy czy przegrane
Na dobre na złe nadal robić to chce
Bo to historia bo to marzenia..x2

Ludzie to taki nieludzki gatunek, nawzajem wbijamy sobie w plecy sztylet..a marzenia jak krew czerwona płynie w mojej żyle.
Nie dam sie temu mam powód, wiary-zyje..
Nie przestane nawet kiedy inni nie chcą,
Nie upadnę chociaż czuje porażki smak.
Widzę stąd, grunt..widzę ląd,widzę los długi wąs,stąd-z tego świata z nikąd umrę jak Nikom.
Nie dam się nabrać już raz się dałem, skończyło się to marnie ale żyje dalej,stale w chwale..w swojej
głowie małej, bo to widzisz tylko, ja mam w środku uniwersu rzeczy,
tyle sie tam dzieje,
tyle gwiazd,
tyle myśli wieje,
tyle marzeń,
tyle deszczu strugi leje..
Boże, daj mi wiare w siebie,
Boże daj nadzieje,żeby na westchnienie miało jakiś sens w tym refrenie.

Bo to historia bo to marzenia .../x4

Załamanie, poszukiwacze,wiesz to konkret, szukają życia,
Toną jak ten okret,szukaja marzeń, ,szukaja swych przyjaciół w drodze do lepszego bytu..bez bitu..a ja tu wzdycham bo nie mam przyszłości ,
jest tylko przeszłość,
teraźniejszość, która prosi by zrozumieć na czym
ludzkość teraz stoi,
Jaki grunt pod nogami,kogo los bardziej woli.
Bóg był na tyle chojny: bym był wolny,
bym nie mieszał się w żaden konflikt zbrojny,
był zył bez wojny,
bym robił to co kocham.
Żeby na tym punkcie,był zdrowo chory,powiem sory:
Jestem młody ,ale mądry..

Wiem gdzie mam iść, wiem gdzie jest zapas spory, w tłumie sporym , między ludźmi życie daje fory .
Z góry obserwują święci jak pot wylewają moje wory, a pory roku zmieniają sie jak przekory,odpadają smutnie, to oni układają życia tory....Bo to historia bo to marzenia..tak tak..x4..

bo to historia bo to są marzenia, bo to historia bo to są zdarzenia.......
Penersko jak zawsze
Wjeżdżamy tu z tematem
Trzy klasyczne pyry razem Paluch, Sheller, Waber
Wypity procent za wszystkie mordy nasze (raczej)
Za każdym razem na koncercie wypite zdrówko wasze
Nasze dzielnice to Sołacz i Pion Pion
Kiedy pijemy za nie to rzadko trzymamy pion pion
Na dziesięć razy pięćdziesiątka jedna flaszka pusta
Połówka krąży w żyłach jeszcze trzy połówki ustaw
Jeden kielon za każdą zajebistą akcje
Wypijemy za wszystkie to kurwa odpadniemy w trakcie
Nie zapominamy o rapowych rodzinach
PDG Aifam Klika od tego Łoli zaczyna
Szlachetne trunki za każdego producenta
Julas, Miler, Dj. Story za ten bit od miksera
Na koniec za Poznań rodzinę i rapową scenę
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Shellerini

Dziś nie oszczędzam trzustki to toast za prawdziwych
Żebyś się nie zdziwił sam pracujesz na swe CV
Tym fałszywym chuj w pysk fyrtel bywa pamiętliwy
Znów mają wypite Paluch Waber Shellerini
Równo w linii na stole stoją flaszki Finki
Pierwsza szybko poszła za wieczorne ( ??????)
Druga za to że każdy z nas to rapu (?????)
Szukasz potwierdzenia spójrz ( ????)
Parte głębszych za dzień następny i naszą wiarę
Szwankuje błędnik ale znów staje pod barem
Tu gdzie kufle i szklanki kielony i kielichy
Ty gdzie kumple i fanki za nich kolejne łyk łychy
Na bank usłyszysz jak wzniesiemy w klubie toast
Bo tak się bawi tak się bawi wyższa szkoła
To za z tych z talentem co mają wciąż nadzieje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Waber

Reprezentuje Poznań Reprezentuje Aifam klikę
Chłopców padających po jednym piwie
Lepiej niech nie widze Poznań rasową Pyre
Która ma korzenie w rapie a nie w piciu
SP ( ???) na twoich oczach rośnie w siłe
Frajerzy na pochybel i skserowane style
Polej Tequile za Niebiesko-Białe barwy
Twardy Ostry Zbuntowany jest tu każdy
Jedziemy dalej w miasto bo tutaj rap żyje
W zadymionym klubie lub pod twoim blokiem sie pije
I tak to idzie z tygodnia na tydzień
Mamy tą tradycje więc nie rób za pizdę
Tylko wlewaj w siebie coraz większą ilość płynów
Pamiętaj nigdy nie odmawiaj alku synu
Za tych co nie mogą zawsze odleje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x
Ja żyję tak jak chcę więc wypierdalaj
Widocznie nadajemy na zupełnie innych falach
To moja sprawa a nie twoja frajerze
Jak ja żyję,co robię i w co wierzę!
Na co dzień to jak ja tworzę i zarabiam, chuj ci do tego że BMW a nie trabant
W mym garażu stoi, wiem że to cię boli
Skręca cię z zazdrości ale mnie to PIERDOLI!
Skup się, co ty kurwa opowiadasz
Ciągle mieszasz plujesz i przeszkadzasz
Jak ta menda na mych jajach siedzisz
Stary skumaj! Co ty kurwa bredzisz!
Nie mów mi jak mam żyć co mam mówić
Jak mam chodzić i kogo mam lubić bądź nie!
Nie mów mi tego, bo stary - ja żyję tak jak ja chcę!

Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
Trzymaj się skurwielu jak dalej dalej z dala!
Ja żyję tak jak ja chcę więc wypierdalaj
Widocznie nadajemy na zupełnie innych falach x2

Ty tak pięknie mówisz na mój temat
Ty wiesz lepiej ode mnie co lepsze jest dla mnie a co nie jest
Ty mówisz że znasz mnie, choć wcale nie znasz
Wmawiasz wszystkim że wiesz SKURWYSYNU
Pilnuj lepiej swojej dupy, popatrz lepiej na siebie
Skomlesz tak jak suka, w końcu ktoś ci przyjebie
I farsa się skończy! Pierdolisz na innych, w końcu ktoś cię wykończy!
Taki będzie koniec twego kurewskiego spisku!
Zamiast aplauzu będzie wpierdol i po krzyku!
I na chuj ci to wszystko stary powiedz
Kłamiesz, donosisz, robisz źle samemu sobie
Po chuj się wpierdalasz w życie innych ludzi, powiedz?

Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
Trzymaj się skurwielu jak dalej dalej z dala!
Ja żyję tak jak ja chcę więc wypierdalaj
Widocznie nadajemy na zupełnie innych falach x2

Tak ja żyję tak jak ja chcę więc zapamiętaj to
Jeśli się wpierdolisz, czeka cię K.O.!
Pilnuj swojej dupy a będzie wszystko SI!
Szakal znów uderza, szakal wypierdala drzwi
Ponownie jest zajebiście, jest kozacko, jest przejrzyście
Tak być powinno i tak być musi...
Więc po chuj się wpierdalasz w życie innych ludzi
Pani B.to do ciebie kieruję moje słowa i krótka będzie mowa
Bo zakompleksiona i brzydka z ciebie jest niewiasta
Manipulujesz ludźmi jak klan pederasta!
Mogłaś zbudować wiele... a wiele rozjebałaś
Przez swoje kompleksy sporo namieszałaś
Więc powiem ci to co pewnie już wiesz...
Pierdole Ciebie, twych przyjaciół też
I to nie jest groźba tylko faktu stwierdzenie
Snajper i Orwa podzielają moje zdanie...

Ja żyję tak jak ja chcę, więc wypierdalaj!
Trzymaj się skurwielu jak dalej dalej z dala!
Ja żyję tak jak ja chcę więc wypierdalaj
Widocznie nadajemy na zupełnie innych falach x2
Ten jest jeszcze bardziej nieprzystępny nie,
weź go, chuj nie nikt go nie weźmie (wypierdalaaj)
to była pierwsza zwrotka
a jak będzie następny bit to będzie następne dwie.. będą
albo może od początku sobie zarymuję?
yo, czekaj...

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej
Życie to nie zawsze droga
Na niej róże
Duże PFK, raz na dole, raz na górze
I potrafię słodko-kwaśny
Być jak chilli gdy się wkurzę
To nie do wiary!
To czary-mary!
Słyszę w oddali
To surrealizm, jak Salwador Dali
eM A Gie I Ka
Tak jak Mulder i Scully
Za was jointa spali
Tym co się odwrócili
PFK nie są mili
Jak Milli Vanilli
Czyli
Zapraszam skurwysyny
Na me narodziny
To nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

I życie to teatrzyk
Nikt się nie ogląda
Każdy patrzy
Jak zdobyć główną rolę
Najlepiej raz, dwa, trzy
I pierdolę
Wolę być otwarty, odkryty
Na stole karty
Chcieli mnie pogrzebać
Oho! Wolne żarty, żarty!
Czy zajmujesz się biznesem
Czy hip hopem?
Tu i tu łapią okazję podróżując autostopem
I pochopne opinie
Egzotyczne jak pinie
Spójrzmy prawdzie w oczy
Z tego nikt się nie wywinie
Skurwysynie ej, uważaj,
Kiedy znajdziesz się na minie
Będzie bum! Bum!
Czy słyszysz ten tłum?
Gra eM A Gie I Ka
Znów robi szum
I szura
Nie jak huragan, wichura
A wbrew zasadom, wbrew fizyki prawom
Ruszam się żwawo
A więc bijcie brawo

Skurwysyny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Już wyrok wydali
Wyrok wykonali
Żywcem pogrzebali
Mnie to wali
Na fali, skurwysyny
Co? Kpiny? To nowiny!
Czyżby zrzedły wam miny, miny?
Dźwięki maszyny
Z powrotem na szyny
eM A Gie I Ka
Powoli na wyżyny
I przypomnę wam styl
W którym jestem jedyny
Raz, dwa, trzy, no i wy
Skurwysyny
Brak tematów czy podziały ponad porozumieniem
Tak czy tak, miło było
Dla was wszystkich być natchnieniem
Bo za te wszystkie lata
Tu jest rekompensata
Znów jestem skory
Zbijać score'y jak na automatach
A dlaczego
Znowu ufam memu superego?
Nie pytaj, tego nie wie nikt
Bo nikt nie wie tego
Że mam coś czego nie masz ty
A to coś wspaniałego
I szukaj tego czegoś
W moich tekstach zawartego
To kwestia szczerości nie żaden wybór
Ja, eM A Gie I Ka
Ekskalibur

I nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho, licho)
eM A Gie I Ka jest

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest już już już...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo