Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ludzie przeciwko ludziom
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los

[Ziaja]
Na przestrzeni lat
Świat się zmienił
A ludzie na ziemi
Wciąż nie mogą się zmienić
I docenić samych siebie
Zamiast pomóc w potrzebie
Jeden drugiegio chce pogrążyć
I za wszelką cenę
Dąży by napełnić własną kieszeń
Coraz wyżej pnie się
Coraz więcej chce za większą cenę
A rozsądek i sumienie
Dawno poszły w zapomnienie
Dawno już odeszły
Dawno temu
Jeden brat przeciw drugiemu
Tylko czemu
Tylko za co
Może w piekle płacą
Za to,
Za chciwość i zazdrość
Już tego mam dość
Świata który
Przez kolor skóry
Mury między ludźmi stawia
Nie chce sam świata naprawiać
Nie chce, nie chce
Chce tylko pokazać
To co mówi moje serce
Mówić więcej o nas samych
O tym jak się zatracamy
W tym co chcemy
Z tym co mamy
Co bierzemy a co damy
W zamian
Więc zacznijmy się nad sobą zastanawiać
Więc zacznijmy się nad sobą zastanawiać

Ref. Ludzie przeciwko ludziom
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los

[Ekonom]
Żyjesz w mieście
Oddychasz tym samym powietrzem
Co tysiące ludzi
Których łączy to samo miejsce
Ta sama przestrzeń
Tu szarość ulic
Bloki, będą wieczne
Co się łudzisz ?
Nie obudzisz się w raju
Zrozum to wreszcie
W tym kraju jest za wcześnie
Na zmiany
To zobacz,
Na lepsze można coś zmienić
Wtedy gdy zaczniesz próbować
To zrobić
Nie ma tak lekko
Samo nic nigdy nie przychodzi
Widzisz,
Wielu tu chodzi
Których mijasz na ulicy
Czas byś widział przyjaciół
A tu są sami przeciwnicy
Sami wrogo nastawieni
Sami, to nie ma granic
Bo czy normalna jest opcja
Że sami siebie zabijamy ?
Popatrz,
Czy widzisz tępą
Obojętność w oczach wszystkich ?
Zamiast sobie pomagać
Walczą ze sobą o zyski
O pieniądz
Nikt nie myśli głową
Sercem, duszą
A kieszenią
Wszyscy tylko się szprycują
Kłamstwem jak narkoman chemią
Dosyć,
Nie można znosić tego dłużej
Dosyć kurwa,
Tylko nienawiść
A miłość w roli
Chłamu, bubla
Co jest ?
Czy sam tu stoję ?
Czy może ślepy jestem ?
Może zawracam dupę
Bo mam taką skromną sugestię ?
Żeby wyciągnąć lekcję z życia
Żeby nie zmarnować
Żeby w końcu zacząć myśleć
I nawzajem się szanować
Co,

Ref. Ludzie przeciwko ludziom
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los (x2)

[Żółf]
Chciałbym żeby każdy
Każdemu był życzliwy
Żeby prawda płynęła z ust
A nic co na niby
Nie ma miejsca
Prosto w oczy słodkie słowa
A na plecy przekleństwa
To wymowa, to mowa ludzka
Dość mam tego świata
Jak z odbicia z lustra
Wszystko jest dokładnie odwrotnie
Trzymasz prawą rękę w górze
Lewą widzą przechodnie
Podasz komuś dłoń by wstał
Jak wstanie to cię kopnie
Ty będziesz stał tyłem
Nie powiesz, że się myliłem
Nie powiesz tak nie
Życie nie jest lekkie
Choć czasami słodko pachnie
Przecież to przykimasz
Sam wiesz jak jest
Przyjaciel cię wydymał
Powiesz: "tak nie
nie było jak ten typ nawinął"
Zawiść,
Ludzka nienawiść
Poprosisz o przysługę
"Nie ma sprawy"
A później usłyszysz
Setki razy
Wypomnienie
Taką właśnie płacisz cenę
Nic za friko
Nic za darmo
Od nikogo
Dziś od przyjaciół
Możesz dostać tyle
Ile dałeś swoim wrogom
Pieniądze logo
Więc płacisz bezcen
Za każde dobre słowo
Czy tak powinno być
To nie boli
Rusz głową
Naucz się wśród ludzi żyć
I być sobą

Ref. Ludzie przeciwko ludziomm
To wszystko działa jakby na złość
Sami sobie życie burzą
Przez głupotę i zazdrość
Ktoś już mówił o tym dawno
Jakby sumienia głos
Wiesz co,
To ludzie ludziom zgotowali ten los (x2)
Witaj skurwielu człowieku, ty stoisz nagi
Nagi twój umysł wśród Pierwszej Bramy Do Świata Magii!
Dzień dobry stary, hokus - pokus, czary - mary
Nasz styl sprawia dziś, że już jesteś zaczarowany
Punkty magii, poziom mocy, sprawdzam czar i rzucam!
Błyskawicznie setki iskier wypuszcza ma różdżka
Na ciebie
Ubiwszy-biwszy, czyżby?
Dźwięk jak każdy inny - niby
Jednak jesteś jakiś dziwny!
Przybliżyć? Jasne! To jest twój pierwszy krok!
Otworzyłeś dziś stronnice Księgi Tajemniczej
To był szok!

Moje myśli, słowa są szalone
Me marzenia w kaftany uwięzione
O kurwa mać, czy będą silne by się z niego wyrwać? O tak!
Psychodelik, psychodeliczny styl
On zaczyna być mną, ja zaczynam być nim!
O Jezus Maria, jak mnie to rajcuje
Dojebią słowem myśli uwolnione!
Hej, człowieku, przemyśl to
Nasz szpital jest wolny, choć panuje tam tłok!
Jestem Macho - złodziej czasu
O połnocy, psychicznej niemocy
A czas tik, tik, tiki, tiki, tik, tak
Tik, tik, tiki, tik, tiki, tik, tak!

To moja Pani stworzyła wiatr
Który pcha mnie do przodu na głębię oceanu
Ja wierzę mojej Pani, przestałem wierzyć Panu
Ona dla mnie zatrzymała czas
Nie dostrzegłem tych lat, gdy stworzyła
Hardcore - Psycho Rap
Słona fala tekstu zalewa ci mordę
W słońcu błyszczy miecz, ostatni wróg padł
Miecz i Magia, nie potrzebna mi jest tarcza
Mój styl - on nie zna obrony
Liczy się atak, ostatni wróg padł
Narodził się nowy! Ja go odnajdę!
Zakon Marii wchodzi w tłum!
I sztrumf, sztrumf, misia bela
Misia, Kasia, komfacela
Misia a, misia be, misia Kasia kom-fa-ce...
Wypadło na ciebie!

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla niego, my walczymy wraz z nim! [x4]

Metr, metr po metrze, krok po kroku
Ponad twoim zrozumieniem, twarzą w twarz
Z przeznaczeniem
Ja Jonasz - (Ja Jonasz na scenie)
Strażnik Bram wychodzi z mroku
I do boju! Sprawdź to, sprawdź MC
Jest czas, on nadszedł by zmierzyć się
Spójrz na mą zbroję, przenoszę
Tamten świat na ta stronę!
Błysk, dym! Brama stoi już otworem
Jestem gotów do walki! Pytasz czy nie brak mi odwagi
O nie!
Zakon Marii mknie jak rydwan po nieboskłonie
Sprawdź mój styl, Magiczna Szkoła
Tajemnej Księgi pierwsza odsłona
Nadszedł czas na skok w dziewięć siedem rok
Proszę o zbliżenie. Ja Jonasz na scenie, sprawdź to!

Psy-Psychodela wyłoniła się nagle
Ja jestem Rahim, ja zostałem diabłem
Me kły błyskają w mroku, wciągam powietrze
Już jestem w amoku
Psychodela, Pani jedyna
Wdarła się w mą duszę i coś tam zostawiła
Poczułem energię i wiedziałem, że muszę
No właśnie
Atak nastąpił błyskawicznie
Stworzyłem klimat mroku i zostałem mistrzem
Ciemność ogarnęła nas
My jesteśmy Zakonem, my walczmy dla was!

Czy chcesz stanąć ze mną w szranki?
Dobądź miecza i do walki
Niech Zakon osądzi, kto najlepszy jest
Ten, kto pozna moc mej Magii
I psycho styl - on dodaje mi odwagi i władzy
Bo gdy nadchodzi MM
Jesteś tutaj nikim, nikim, jesteś tutaj
Błe-o-błe-o-błędem
Niech powącha mój miecz MC i poczuje ciężar
Który jest na dnie
Dnie, dnie, gdzie, gdzie, gdzie to jest,
Gdzie to, to, ta... Aaaaa! Psychodela nie ma dna!

Ja B.U.C. też jestem szalony
Całuję dłoń mej Pani, całuję dłoń mej żony
Psychodela - tak brzmi jej imię
Tylko ona mnie podnieca, tylko dla niej żyję
A czas tik, tiki, tik, tik, tiki, tak!
Nasza grupa jest coraz bardziej zgrana
Przykuta do muru, w mroku zaczajona
Ten czas, on płynie szybko
Pękną łańcuchy, zdobędziemy to wszystko
Co od dawna w mózgach mamy urojone
Psychodelicznym stylem rozbijemy waszą zbroję!

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla Niego, My walczymy wraz z Nim! [2x]

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla Niego, My walczymy wraz z Nim! [4x]

Psychodela, psychodeliczny styl
On zaczyna być Mną, Ja zaczynam być Nim!

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla Niego, My walczymy z Nim!

Psychodela, psychodeliczny styl
On zaczyna być Mną, Ja zaczynam być Nim!
właśnie tak
siedem siedem
hemp gru

władza, terror, pieniądze, agresja
to języki świata
kultura przestępstwa
płacz, narkotyki, ciężkie porno, broń
niezauważalny cierpień atak ziom

kto daje plamę musi pożegnać szacunek
było takich paru: obrali zły kierunek
niby tacy twardzi, niby znali się na rzeczy
dziś już nie ma ich wśród nas, nikt nie zaprzeczy

rzeczywistość walk ulicznych, powstanie
biało-czerwona opaska na ramię
schowany w bramie powstaniec
butelką z benzyną rzuca w czołg
z dedykacją skurwysynom, grzmią...

pisząc ten tekst zacznę go pozdrowieniami
dla wszystkich dobrych mord na koncertach poznanych
za wasze zdrowie joint jest odpalany
za zdrowie wszystkich tych, którzy wytrwale czekali

gdy nie masz perspektyw to jedyna rzecz
ruszaj do przodu, obierz drogi cel
zapamiętaj dzień, kiedy odnalazłeś sens
teraz na rejonie z głośnika HG

niezgodność charakterów, wieczne życie z problemami
ziom, pierdole to, wybieram siebie, czaisz?
toksyczny syf, który moje życie zepsuł
wybieram własne szczęście
będąc sam przeciw kurestwu

firma krk dixon37 hemp gru jld kaczy proceder
firma krk dixon37 HG JLD kaczy proceder

HWDP widnieje ziom na niejednym murze
tu niektórzy ludzie dziabią je na skórze
HWDP nie muszę tłumaczyć
czterema słowami wyrażamy swą nienawiść

nie walczę o to, by było tu bezprawie
jedno pozostaje mi, by byc poza prawem
ustawy krwawe kaleczą ofiary
diilgang dodaje mi wiary

dawaj ziomuś

któregoś dnia znów familia będzie razem
znajome twarze, za wasze zdrówko smażę
wie o tym tylko ten, kto bliskich stracił
przez czyjś zbyt długi jęzor, takie czasy

wiem, różnie jest, nie ma co opowiadać
(szkoda gadać)
problem następny, lecz trzeba go poskładać
taki już los, życie to wieczna walka
szkoda, że nie pierze tych brudów moja pralka

właśnie tak to jest, czas na zmianę
a ty odbierz co zabrane, nic za darmo nie dostaniesz
bo tak to jest poukładane
musisz sam o siebie dbać

droga
Czy tęskniłabyś za mną, gdybym wyszedł i nie wrócił?
Gdybyś nie mogła mnie znaleźć wśród innych ludzi?
Wśród twarzy, wśród dłoni, wśród osób
Jak szybko byś zapomniała, jaki mam kolor oczu
Jaki mam odcień włosów, jak szybko bije mi serce?
Gdybyś miała mnie nie zobaczyć,co zrobiłabyś w przed dzień?
Co byś mi powiedziała, kiedy bym zakładał kurtkę?
Byś pocałowała w usta mnie z nadzieją, że wrócę?
Przecież zawsze wracam, nawet z najdalszych podróży
Ale ta niespodziewanie mogłaby się przedłużyć
Mogłaby, przecież nie chciałbym
My nie mamy wpływu na życie, życie na nas ma wpływ
Zostawiłbym niedopitą zieloną herbatę
Zimnego tosta jak zimne serce, w którym czuje się straty
Kilka płyt z rapem, na których zostawiłem siebie
Jak by został po mnie tylko zapach perfum w łazience

Czy tęskniłabyś za mną, gdybym nie wrócił?
Czy żyć beze mnie mogłabyś się nauczyć?
Czy beze mnie cała układanka by się posypała?
Bez Ciebie - ja bym oszalał!

Gdybyś przy mnie zasnęła, rano sama wstała
W łóżku byłoby pusto, wokół tylko mój bałagan
Jak zwykle zostawiłbym rozrzuconych tysiąc ubrań
A w pokoju echo powtarzałoby pełne złości "Kurwa!"
Co byś zrobiła, gdybyś w kuchni na stole znalazła kartkę
Pisaną przez moje roztrzęsione dłonie?
Bym napisał, że "Wracam zaraz"
Bym zostawił telefon, portfel i podróżny bagaż
Czy długo byś czekała z kontaktem do bliskich?
Przecież zaraz wrócę - taki zostawiłem liścik
Może popijając whisky, siedzę z przyjacielem
Ale każdy mówi "ostatni raz widziałem go w zeszłą niedzielę"
Czy byś długo pamiętała nasz marsz Mandelsona?
Byłem dla Ciebie kimś więcej, niż dla słuchaczy Onar,
a słowa nie oddają tego, ile waży strata.
Kocham Cię najmocniej, zaraz wracam.

Czy tęskniłabyś za mną, gdybym nie wrócił?
Czy żyć beze mnie mogłabyś się nauczyć?
Czy beze mnie cała układanka by się posypała?
Bez Ciebie - ja bym oszalał!
Zobacz, jakie się bujają laski
W twoim ulubionym klubie, nogi długie
Stary myślisz – to właśnie lubię
Walisz dużą lodowatą wódę
Obcinka, selekcja naturalna
Patrzysz, które będzie idealna
Ta choroba nie jest uleczalna, o nie, he he
Skóra gładka, długie czarne włosy
Słodkie usta i duże oczy
Towar pełen rozkoszy
Będzie twoja stary jeszcze tej nocy
Robisz podjazd, czego się napijesz
Jak się bawisz i jak ci na imię
Dobre wrażenie robi na niej twoja kasa
Twoja fura i twoja własna chata

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać

Matka mówi, a ojciec potwierdza
Od uczucia ważniejsza jego pęga
Twoje serce gówno ma do tego
Masz mieć faceta ostro zarobionego
Z własnych kwadratem, furą i biznesem
Jeśli go nie kochasz, to pokochaj jego kieszeń
Bo miłość to bzdura
Istnieje w filmach i tanich lekturach
Kilka spotkań, intymne sytuacje
Wpadasz stary w miłosną pułapkę
Rok, może dwa i poznajesz prawdę
Brzydkie staje się to, co było ładne
Wpuszcza cię w kanał, sędzia dzieli kasę na pół
Zaliczasz dół
Wyciągasz gnata, sześć złotych kul
Tak stary, zmieniasz się w kata

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać.

Jaka Twoja, Twoja cena? x2

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać.

Jaka Twoja, Twoja cena?
Lat 16 piękna, młoda buzia - to jest nie z tej bajki
Ja bohater a Ursynów miejscem akcji
Pamiętam jak chłopaki tu jarali pierwsze blanty
A ja zbierałem hajs na najlepsze Nike
Pamiętam kłótnie matki z ojcem
I ...szczęście matki z ojcem
To pierwsze było częściej niż prywatki z Grolschem
Pamiętam pierwszy melanż, pierwsze nastolatki z jointem
Na jednej z takich imprez dwie gówniary zaszły w ciążę
Na jednej z takich imprez my mieliśmy zrobić wyścig
Gówniarze - małolatki, lecz jej starzy wcześniej przyszli
Człowiek, gdy dorośnie wtedy częściej myśli
Wtedy byłem gnojem i nie chciałem więcej niż nic
{Hah} Ten wyścig skończył się tak, że się nie zaczął
"W dupę" poznawałem świat, nie wiem jakoś
Nie lubię Siebie za to i żałuję chyba
Bo zawsze, kiedy chcę się związać z kimś mam z tym przypał
Zawsze...
Wtedy był czas, były imprezy
Tamtych Nike'ów nie kupiłem, lecz kupiłem begi
Wtedy twarze były młodsze
Jarzysz ? Melanże, triki na deskorolce
Lecz to się nigdy już nie zdarzy

Gubisz ostrość, wspomnień kalejdoskop...

{Ay} Wielu z tamtych zna mnie jako spokojnego chłopca
Który czasem zmieniał się w opornego gościa
Tłumił emocje, bazgrał mury
Wtedy nikt nie umiał nic zrozumieć z mej natury
Wtedy zew natury wzywał mnie na górę, gdzieś nad chmury
Wiesz, wtedy świat nie obchodził nas wogóle
Kiedy byłem bez matury i myślałem, żeby rzucić szkołę
Wtedy właśnie wyszedł drugi płomień
Byłem kiedyś głupim gnojem i jakiś czas potem
Myślałem tylko o tym, żeby upić się i chlać w Sobotę
Myślałem, żeby zgubić gdzieś świat w Sobotę
Płynąłem z tym na drugi brzeg
I cały czas to robię
Cały czas w tyle głupich miejsc wracam
Nie mam już nic z tej brawury, mam tylko kaca
Pamiętam jak przez maniury chlałem jak psychopata
Pamiętam to jak dziś, dziś to wszystko wraca
Wszystkie wtorki pod Remontem
Domówki w każdy Piątek
Pamiętam każdy melanż jak ostatni koncert
Wielu z tamtych nie zna mnie, wielu nie trawi
Ale nie było ich tam ze mną
A to się nigdy już nie zdarzy...

Gubisz ostrość, wspomnień kalejdoskop [3x]
Gdy miałem 16 lat świat wydawał się wielki
Mam 26 plan wydawać siódemki
Moja droga do mekki, budzić się i pisać
Bo nerwy studzi pisak i świadomość co słychać
Rap, ściany przenika, tak było od zawsze
Z kaszlem leci płyta i znika życia crash test
Mam Cię, muzyka, dzisiaj tańczę jak umiem
Już raz przez grany koncert zaspałem na maturę
Hip-hop prosto z podwórek
Bo kocham tworzyć opcje
Bity były ze mną nawet, gdy odchodził ojciec
I dobrze, że odszedł
Wiem ciężko być singlem
Matka ma prościej, bo truje dupę innej
Coś prysło choć życia mi nie drukował Hitchock
Tak wyszło, że zamiast ojca wychował mnie Hip-hop
Kiedyś szkoła i bydło, non stop ucz się synu
I tak się nauczyłem jak pisać w kurwę rymów

Ref.
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj styl
Cały czas kochaj rytm, który nie daje tu spać
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj rym albo klaszcz
kilka tych chwil, na które nas stać
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj styl
Cały czas kochaj rytm, który nie daje tu spać
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj rym albo klaszcz
kilka tych chwil, na które nas stać

Ten świat cały czas brat nadaje na bańkach
By hajs mieć robiłem w Kanadzie jako niańka
I znam się na truskawkach prawie jak rolnik
Prawie, bo taką miałem pracę w Kalifornii
Wiesz, by mieć na czapkę, beki i buty
Dobre studio, palenie, imprezy i dupy
Czekały Bałuty, cały świat czy to trybisz?
Tydzień po powrocie w oczach płacz zginął Biggie
Nic na niby
Miałem Tobie Boże za złe
Bardziej niż gdybym sam był z nożem przy gardle
Całe życie na farcie i chciałbym tak do końca
Tu jak i w przeszłości zaczynając od podstaw
Pisze te wersy, to moje życie po śmierci
Cokolwiek się stanie dusza w muzyce tętni
Bębny i dźwięki plus ogród przyjemności
Tak powstaje na pętli powrót do przyszłości!

Ref.
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj styl
Cały czas kochaj rytm, który nie daje tu spać
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj rym albo klaszcz
kilka tych chwil, na które nas stać
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj styl
Cały czas kochaj rytm, który nie daje tu spać
To jest powrót do przeszłości
Reprezentuj rym albo klaszcz
kilka tych chwil, na które nas stać
W drodze do lepszego jutra
Szopen rapu dziwko

Pierwszy październik 85 wtedy wyruszyłem w drogę
Po 27 latach wchodzę na kolejny stopień
Stąd nie ma odwrotu, jestem w drogi połowie
Dawno nie widzę początku i sam nie wiem gdzie jest koniec
Dzisiaj walczę o jutro, wczoraj walczyłem o dzisiaj
To nie walka o gadżety, czy kolejnego tysia
To pusty dodatek w drodze do lepszego życia
Jak mam wybór to nie szukam drogi w najłatwiejszych wyjściach
Mógłbym robić to co wszyscy i żyć tak jak każdy
Świadomie idę tam, gdzie dochodzą tylko wybrańcy
Droga do prawdy, wyjście poza standardy
Celem jest życie wieczne, a nie kraina umarłych
Ściągam na ziemie gwiazdy, jedyne światło pośród bloków
Niesie jasność umysłu, przebija ściany z betonu
Chcę tym wszystkich zarazić i może niektórym pomóc
Bo dzisiaj ludzie są głupsi od swojego telefonu, tej.

Ref.:
W drodze do lepszego jutra
Dosięgam gwiazd i każda z nich to mój prywatny znak
W drodze do lepszego jutra
Omijam syf i mam to coś czego nie kupisz za hajs x2
W drodze do lepszego jutra…

Podstawowe pytanie po co to robić i dla kogo
Dziś znam odpowiedź na nie, poszerzam swoją świadomość
Wielu myśli podobnie, mamy te słów porozumienie
Robię to dla nich, dla siebie, żyjemy we wspólnym niebie
Gdzie dzisiaj jestem, ile zostało do celu
Czy odnajdę spokój ducha po jego osiągnięciu
Z kim tam podążać, a których odstawić na wejściu
Zawsze przyda się wsparcie gdy stracę poczucie sensu
To jest moja ofensywa, toczę wewnętrzną wojnę
W drodze do lepszego jutra mam prywatne siły zbrojne
Wiem jak wygląda zło, chce je rozpierdolić dobrem
Wbijam się na życia tron, przetapiam złotą koronę
Jestem taki jak Ty, jak setki tysięcy chłopaków
I tak jak Ty z wiekiem zmieniam podejście do tematu
W świecie hipokrytów i łatwego hajsu
W drodze do lepszego jutra jestem na właściwym szlaku, tej.

Ref.:
W drodze do lepszego jutra
Dosięgam gwiazd i każda z nich to mój prywatny znak
W drodze do lepszego jutra
Omijam syf i mam to coś czego nie kupisz za hajs x4
W drodze do lepszego jutra…
Jej oczy jak anioła, tak patrzy na mnie ona
Jak wyśniona ona woła, wymarzona kusicielka
Taka piękna, ponętna, przed nią każdy by spękał
Jak wadliwa guma pęka, uliczna twarda poza
Jak Tyra Banks kosa, na takie chcesz mieć nosa
Ona w zasięgu poza, tym na bank ma klasę
Musisz być w jej oczach asem, o niej pomyśleć czasem
Głową nie kutasem, wiem niektóre węszą kasę
Mono zna modliszek masę i przygląda się im czasem
Jak toplessom na Krecie, mono przy jednej kobiecie
A stereo sami wiecie, nie może być tej opcji
Bo wszystko to, co dobre, to się najszybciej kończy
A to co mnie łączy z wybranką mego serca
Tego mi nie da żadna łania ponętna
Zwali z nóg z siłą skręta atmosfera napięta
Ostatnie takie tango w pewnym miejscu pamiętam
Znika połowa czasu to jak u nas - a half-time
Zagapiony na lolity, trzymam ciśnienie, siadam
Propozycje - wysiadam, do zera zredukować fikcję
Kuszą te suki jak anonse towarzyskie

Znów mi się to przyśni, to ja i brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów, we łbie czystki
Zakosztować w tym wszystkim, przybić piątkę rozpuście
A potem usłyszyć *****ysynu, oszuście

To brudne myśli, ile strat? ile korzyści?
Zastanawiasz się po wszystkim, pasuje ci styl nastii
Ja chciałbym pozostać tylko w sferze fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić

Chcesz mnie poznać baby? potańczyć ze mną maybe?
Chcesz coś do gęby? dziecko kup se batonik
I weŹ go słodka Suzy, uważaj, bo cię pobrudzi
Brudny styl Rysia niegrzecznego co marudzi
... odjechana widzi we mnie Tarkana
A bakterii bliżej jest do miastowego chama
Który na kolana nie upadnie przed byle kim
Chcesz być jak król Deep? proces ten jest daleki
OstudŹ się, weŹ leki, zmaż ten koszmar z powieki
Uwierz coś to ... niech to cię rozpierdzieli
I żebyście wiedzieli, że codziennie mam tak prawie
Bez kokieterii muszę być jak ten *****iel
Który w oczach innych może się okazać durniem
Ze śmiertelną powagą, być gentleman jak Lumbago
Chcesz stać przede mną nago? dla mnie być smaczną potrawą?
... no klawo jak cholera
Z tego nie będzie miłości, może być tylko afera
Jesteś słodka, lecz spadaj, o patrz, tam znajdziesz frajera
Który nawet nie przebiera, podbija, kija wbija
Mówi - nara, się wybija, ty chcesz śmietankę spijać
Kobieto samotna czego warta jest ta chwila?
(Kobieto samotna czego warta jest ta chwila?)

Znów mi się to przyśni, to ja i brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów, we łbie czystki
Zakosztować w tym wszystkim, przybić piątkę rozpuście
A potem usłyszyć *****ysynu, oszuście

To brudne myśli, ile strat? ile korzyści?
Zastanawiasz się po wszystkim, pasuje ci styl nastii
Ja chciałbym pozostać tylko w sferze fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić

Nie wiesz jak jest ciężko gdy jaram się jak dziecko
Uśmiecham zdradziecko, brudne myśli trują umysł
Faceci tracą rozumy, to nie powód do dumy
I świadomość, że ta chciwość na szybki __ prawdziwość
Jest realnym zagrożeniem, wytrwać - to postanowienie
By nie skończyć jak świnia - te życiowe marzenie
Zabić cierpienie ciężko jakie to proste
Popularność i pieniądze dostosować do potrzeb
Brudne myśli trujące na manowce prowadzące
I spytają zaraz o receptę Rycha czarne owce
Kiedy ja jej nie posiadam chociaż jestem hip-hopowcem
To wszystkiego w życiu nie znam, bądŹ człowiekiem - rada niezła
Gdy brudne, grzeszne myśli spróbują cię okiełznać

Znów mi się to przyśni, to ja i brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów, we łbie czystki
Zakosztować w tym wszystkim, przybić piątkę rozpuście
A potem usłyszyć *****ysynu, oszuście

To brudne myśli, ile strat? ile korzyści?
Zastanawiasz się po wszystkim, pasuje ci styl nastii
Ja chciałbym pozostać tylko w sferze fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić
Bo to historia bo to marzenia..x2

Ludzie to taki nieludzki gatunek, nawzajem wbijamy sobie w plecy sztylet..a marzenia jak krew czerwona płynie w mojej żyle.
Nie dam sie temu mam powód, wiary-zyje..
Nie przestane nawet kiedy inni nie chcą,
Nie upadnę chociaż czuje porażki smak.
Widzę stąd, grunt..widzę ląd,widzę los długi wąs,stąd-z tego świata z nikąd umrę jak Nikom.
Nie dam się nabrać już raz się dałem, skończyło się to marnie ale żyje dalej,stale w chwale..w swojej
głowie małej, bo to widzisz tylko, ja mam w środku uniwersu rzeczy,
tyle sie tam dzieje,
tyle gwiazd,
tyle myśli wieje,
tyle marzeń,
tyle deszczu strugi leje..
Boże, daj mi wiare w siebie,
Boże daj nadzieje,żeby na westchnienie miało jakiś sens w tym refrenie.

Bo to historia bo to marzenia .../x4

Załamanie, poszukiwacze,wiesz to konkret, szukają życia,
Toną jak ten okret,szukaja marzeń, ,szukaja swych przyjaciół w drodze do lepszego bytu..bez bitu..a ja tu wzdycham bo nie mam przyszłości ,
jest tylko przeszłość,
teraźniejszość, która prosi by zrozumieć na czym
ludzkość teraz stoi,
Jaki grunt pod nogami,kogo los bardziej woli.
Bóg był na tyle chojny: bym był wolny,
bym nie mieszał się w żaden konflikt zbrojny,
był zył bez wojny,
bym robił to co kocham.
Żeby na tym punkcie,był zdrowo chory,powiem sory:
Jestem młody ,ale mądry..

Wiem gdzie mam iść, wiem gdzie jest zapas spory, w tłumie sporym , między ludźmi życie daje fory .
Z góry obserwują święci jak pot wylewają moje wory, a pory roku zmieniają sie jak przekory,odpadają smutnie, to oni układają życia tory....Bo to historia bo to marzenia..tak tak..x4..

bo to historia bo to są marzenia, bo to historia bo to są zdarzenia.......
Musisz biec, lecz wiesz, że wiać to za mało
jest. Oni wciąż Cie doganiają, lecz....

Już północ, co tu robisz sam?
Twe serce ogarnia strach!
Gdzie dorośli, gdzie dzieci, gdzie się wszyscy podziali
Kur.., jak pełno ich jest w dzień biały!
Lecz teraz nikogo nie ma, jak by na złość Tobie
Światła już dawno pogasły w każdym oknie
Jesteś tu sam, zupełnie sam, jak palec
Wokół ni kota, ni psa, ni szczura nawet
Gdy w biały dzień jest pełno kumpli z Tobą
Teraz nie ma nikogo, oni ci nie pomogą
Ty wiesz, że niebezpiecznie jest i zastanawiasz się
Czy masz biec, czy jeszcze nie

Musisz biec lecz wiesz, że wiać, to za mało jest,
Oni wciąż Cię doganiają lecz...

O tak! Przeleciał Cię strach
Gdy wśród nocnej ciszy pisk opon słyszysz
Błyskawicznie w tył się odwracasz
Chwytasz za serce a puls dopierdala chłopcze nawalasz!
Patrzysz i widzisz dwa cienie
Jeden ma coś w ręku i biegną do Ciebie
O Boże! Jak bardzo boisz się
Jak bardzo byś chciał, by to był tylko sen
Lecz musisz biec, są już tak blisko, boisz się odwrócić
Twój mózg już nie pracuje, byle tylko uciec
Wbiegasz do klatki, jak do pułapki
Którą jest stary, pięciopiętrowy blok mieszkalny
Wbiegasz na samą górę, wiesz, że nie masz wyjścia
I słyszysz jak biegną i czekasz na koniec życia
Wiedziałem, że jak ich zobaczysz mało co nie umrzesz
Patrzysz, widzisz, przecież to są
Kurwa tylko twoi kumple...
kumple, kumple, kumple, kumple, kumple, kumple

Musisz biec lecz wiesz, że wiać, to za mało jest,
Oni wciąż Cię doganiają lecz...
Stymulowani przez opary Ghany wkomponowani w cztery ściany, mamy chamy trójwymiarowy rap pijany Szad

Stymulowani przez opary Ghany wkomponowani w cztery ściany, mamy chamy trójwymiarowy rap pijany Null

Stymulowani przez opary Ghany wkomponowani w cztery ściany mamy chamy trójwymiarowy rap pijany Pork

Piętnastu MC
Piętnastu MC sprawdź to oooo

Niby tak dobrze
niby tak szybko
niby tak ekstra wszystko robią
niby tak kręcą
niby tak płyną
gdyby tak było byliby sobą

Gdyby tak dobrze
gdyby tak szybko
gdyby tak ekstra wszystko robili
gdyby tak rymy
gdyby tak szyli z różnych styli flow
to by tym żyli
i byliby sobą joł
byliby niepodrabialni
byliby niepowtarzalni
byliby oryginalni
byliby unikalni
gdyby tak było to mieliby flow
gdyby tak było to nie nadawalibyśmy o

Piętnastu MC chwyta za mikrofony
piętnastu MC tylko do siebie podobni jak klony

Z menu wybieram pierwszych z brzegu i
każdy tak samo brzmi
to chyba deja vu
Nasz as numer raz
dali mu majka a tu kwas
tracę czas
no to as z
numerem drugim
dopóki nie stwierdziłem po czasie niedługim
że lubi tożsamość gubić
MC numer trzy i zły marszczę brwi
widzę że ktoś tu ze mnie drwi
znowu mam deja vu chyba
trzeci bredzi jak leci
ja szukam odpowiedzi gdybam
do tego powiem ci że
czwarty mistrz braggadocio arcynarcyz uparty
Uwaga na numer piąty którego horyzonty
nie wybiegają poza cztery kąty
a poglądy ma jak szósty
tyle że szósty manifestuje
że ma swój styl joł
który zamyka tematykę na cztery spusty
i chuj z tym
Skupmy się na siódmym ojoj
który nudzi ludzi bo jest nudny
jak seks seks z ex
każdy tekst ma jak ósmy
uderzające podobieństwo do tego co robił szósty
a dziewiąty jak piąty i dziesiąty
chyba pomyślał sobie
tego podrobię
zrobię kopię
bo to na topie
w hip-hopie
puszczę w obieg i za zdrowie toastem
a jedenasty i dwunasty postawili na styl własny
do opisu rysopisów i popisów trzech ostatnich
szkoda mi słów długopisu kartek brudnopisu

Piętnastu MC chwyta za mikrofony
piętnastu MC tylko do siebie podobni jak klony
piętnastu MC chwyta za mikrofony

Niby tak dobrze
niby tak szybko
niby tak ekstra wszystko robią
niby tak kręcą
niby tak płyną
gdyby tak było byli by sobą

Gdyby tak dobrze
gdyby tak szybko
gdyby tak ekstra wszystko robili
gdyby tak rymy
gdyby tak szyli z różnych styli flow
to by tym żyli
i byliby sobą joł
byliby niepodrabialni
byliby niepowtarzalni
byliby oryginalni
byliby unikalni
gdyby tak było to mieli by flow
gdyby tak było to nie nadawalibyśmy o
piętnastu MC

Mamy chamy panoramiczny rap pijany w sobie
dlatego do tego doszedłem joł
dlatego tak to robię

Mamy chamy panoramiczny rap pijany w sobie
dlatego do tego doszedłem joł
dlatego tak to robię

Mamy chamy panoramiczny rap pijany w sobie
dlatego do tego doszedłem joł
dlatego tak to robię

Teraz ja powiem wam o co chodzi nam
tylu MC robi rap
rap nieudanie
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo