Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Cienka linia alkoholizm Disco najebany hast jak świnia
krąży opinia HST,kurwa znów przeklinam
Cała rodzina w piątek wieczór grupą wódke spija
Twój syn to pijak, dzisiaj śniła mi się znów Aliah
Jak pije jestem Ice jak Ice VAnila
Witają Gwiazdy za bratem w ogień buenos Dias
Dla pięknych pań długie nogi piękna szyja
ale zeMnie drań zerwałem z Cameron Diaz
40 % alkoholizm z Ojcem 40% HST wita wersal
Dostajesz zeza Tyskie gronie na imprezach
Smok bit jest git Hastu tonie w hipotezach
Promile we Mnie w dodatku przyszła zołza
kobita groza 666 na bluzie koza
witaj ameryko chodz powpierdalamy prozak
pójdziemy na spacer JA pokarze Ci K-ce
Walnimy flaszke Spalimy Jointa to dla Mnie Mazkiet
Wiedzą co robią wciąż patrzą na Mnie Frusztackie
Wielkie FUCK pije Ja i osiedle
chodź nim strzelamy cały miesiąć okrągło jak...

Ref.

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

Nie moge nic na to jade ostro jak brzytwa
Śląskie hahary będą piły wódke z brytwan
Mały brutal sprawdz to jesli wolisz
Gdzie jest wóda? Masz ją to połóż Ją na stolik
Skład będzie pił ze Mną brat zawsze a jak
0,7 masz szybko kładz na blat
ŚLąski styl rapuje Ci śląśki szczyl
Wóda włóż na ruszt kilka skrętów grill
Słuchaj kolejne piwsko i szybki jego kres
Jest looz kiedy w kieszeni brzęczy cash
w moje ręce błysną blask błysną flesh
Nie w czarnych kolorach tak jak mounty beż Ziomek

Silesian Brat ty i ten twój alkoholizm
pij aż ci dupą wyjdzie jeśli brat ...
HAnysa zagoi zimne tyskie
Pierońsko kurwica pierońskie hanysy jadą z piskiem

Gdzie jest wóda Ej ty barat brat gdzie jest wóda?
Piją na ławkach i piją na "gróbach"
boski płyn zdziała ze Mną cuda

2x
Ej co alkoholizm jak ta cienka linia
HST mały brutal sprawdz to Fokus tutaj
Bądź ze Mna brat cały czas
swój glas stuknij w mój glas nigdy pas

Fokus
Yo, Paść dziś wstać iść iść dalej zaś kurwa mać chlać idzie oszaleć
Chleją stale moi ludzie ejo nalej
HAST przejąć sale czas jak smiple past
Pójdziesz tu gdzieś później zalejesz ale pójdziesz
zanim pójdziesz rozwale pare baniek w barze ale puść Mnie
luźniej tu sie pije i uśnie
słusznie głównie interesy załątwiasz duszkiem
Taki kraj dawaj Mi bit dwa majki pytajnik I technik High
Czyli jak meserschmit no i na fajki zaś hajs
Miałem nie palić ale pale zgaś trzeba iśc na sztele kraść
Nie wuierzysz ile miałem pod nosem przeżyć co krok
Wzrok ,błędnych rycerzy we mnie mierzy to smok smok
Do nich nie należe ,obok zwłok coś leży popatrz
Stara starała sie podnieść swojego chłopa
w Miescie total brotal załoga spruta lata
nie wiem czy to Ja nie wiem czyja to chata
Wyślij mi sms-a przeprowadze rekonesans
impreza bauns wiesz jak jestem tu i to nie sam
to desant to jest ta z osiedla selekta
Jak Kolesie w dresie w dresie nie szepta
Brat dziś sie uda , gdzie jest wóda gdzie jest wóda
Ref. Nie mogę iść, choć staram się.
Śpiewam non stop, choć nie słyszysz mnie. x2

1. Nie słyszysz mnie, choć mówię ciągle.
Nie słyszysz mnie, choć te wersy płodzę.
Chcę iść gdzie świecą, po prostu nie mogę.
Podnoszę głowę, a nie żyję wcale godniej.
Otwieram oczy, a wcale nie widzę lepiej.
Otwieram usta, a wcale nie mówię głośniej.
Jak to jest, że niby wiem, a błądzę.
Nawet po ścieżkach, którymi co dzień chodzę.
Czytam coraz więcej, rozumiem coraz mniej.
Coraz więcej pytań, coraz więcej zwątpień.
Im więcej czegoś chcę, tym rzadziej to dostaję.
Nie rozumiem nic z tego, chyba coś przespałem.

Ref. Nie mogę iść, choć staram się.
Śpiewam non stop, choć nie słyszysz mnie. x2

2. Pomiędzy wami walczę, szukając swego miejsca,
swojego pokoju, zwykłego przejścia
w stan ciszy i prostej gotowości,
by mieć siły na to by znowu Boga prosić.
Chcę być inny, a jestem taki sam ciągle.
Zamiast zająć się czymś nowym w historii ciągle błądzę.
Pragnę czynić dobro, a wywołuję smutek.
Niby mam swój cel, a ciągle się włóczę.
Namiętnie szukam uczuć, które gdzieś zgubiłem.
Tych prostych emocji, których znowu się uczę.
Znowu wznoszę ręce, dotykam tylko duszę.
Kiedy chcę zawołać, słyszę tylko echo puste.

Ref. Nie mogę iść, choć staram się.
Śpiewam non stop, choć nie słyszysz mnie. x4
(Chada)
Na tą chwilę jest jak jest, nie pytaj czemu,
Jak na razie w życiu dorobiłem się tylko problemów.
Gdybym miał wyjście to wziąłbym się wycofał,
Nigdy w życiu tej suki bym nie pokochał.
Miałbym spokój i nie żył na wygnaniu,
Zamiast tamtych kurew mieszkałbym w swoim mieszkaniu.
Obyłoby się też bez łez kilku osób,
Zaoszczędziłbym mej matce paru siwych włosów.
Teraz do głosu dochodzi zdrowy rozsądek,
Nie otwierałbym tych drzwi gdybym wiedział w czym jest problem.
Miałbym majątek i spierdolił z tych bloków,
Nigdy nie po odwieszano by mi wyroków.
Żyłbym jak król, a nie niewolnik,
Do moich drzwi nie dobijał by się komornik.
Wiedziałbym skąd i w którą stronę idę,
Nie pozazdrościłbym z pewnością ptakom skrzydeł.

ref.
Gdybym cofnął czas to dwa razy bym pomyślał,
Nie znałyby mnie psy z imienia i nazwiska.
Narkotyki i alkohol, rozboje i przestępstwa,
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa. x2

(Ero)
Niektórych drzwi bym nie otwierał,
Wiedząc że tam czeka zonk.
Mam to szczęście, że mnie wspiera zaufanych ludzi krąg,
Nikt nie ma czystych rąk i to nie kwestia mydła.
Pokusa to bestia dba byś znalazł się w jej sidłach,
Szybki hajs, mocne dragi to zły faworyt,
Otwierasz powoli własną puszkę pandory.
Niejeden popłynął w hazard,
Myślał se, mi się uda w porę wyjścia nie znalazł,
Więc dzisiaj tonie w długach.
Znam go aż za bardzo ahh to szybkie życie,
Łatwiej spadasz na dno gdy jesteś na szczycie.
Ja wróciłem i dziś nic mi z oczu snu nie spędza,
Przyszło mi się uczyć na swych, nie cudzych błędach,
Trzyletnia kolęda niech pójdzie w niepamięć.
Dziś jestem przy mym dziecku i jego pięknej mamie,
Niech tak zostanie i Bóg ma nas w swej opiece.
A niezapisane kartki pozostaną w kartotece.

ref.
Gdybym cofnął czas to dwa razy bym pomyślał,
Nie znały by mnie psy z imienia i nazwiska.
Narkotyki i alkohol, rozboje i przestępstwa,
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa. x2

(Chada)
Gdybym wiedział o tym wcześniej nie byłoby stresu,
Z żadną kurwą nie siadłbym do interesu.
Idąc tą drogą w porę bym się zatrzymał,
Tak to kurwa dziś karku mam kryminał.
Pragnę spokoju, nie chcę nic więcej,
Mój adwokat, chociaż dobry to i tak rozkłada ręce.
Gdy przetniesz linę to alpinista spadnie,
Nic już kurwa bracie nie jest tak jak dawniej.

(Ero)
Gdybym mógł cofnąć czas to w porę bym się zatrzymał,
Dobrze bym wiedział kiedy nie iść do kasyna.
Mniej bym pił, mniej śmigał po stokach,
Oszczędziłbym nerwów tym których kocham.

ref.
Gdybym cofnął czas to dwa razy bym pomyślał,
Nie znały by mnie psy z imienia i nazwiska.
Narkotyki i alkohol, rozboje i przestępstwa,
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa. x2
Jesteśmy 2cztery7
powiemy ci kiedy masz to puszczać (kiedy masz to puszczać)
To soundtrack do chlania (do chlania)
na parkiet i do łóżka, ty wiesz
Do fury (fury), do słuchawek, kiedy jedziesz busem (busem)
Stasiak (to ja), to TenTypMes, tego tutaj nazywają Pjusem (Pjusem)
Pierwszy pracuję w chuj (oj w chuj), drugi walczy o zdrowie
Ja nagrywam to, miksuję potem do póki nie zamkniesz mi powiek
Nie narzekaj nic (o nie), bo na tym polega ta gra (ta gra)
Że o dobry nastrój dbają litery G-F-U-N-K (aha)

Kto inny wam to da - Kalifornia, WWA
(haha, skumaj to, ta, aha, co znaczy)
To głód intro, nie zajmuj się jej końcem (co?)
2cztery7 - spaleni innym słońcem, ta
Niewiele słyszę (nie), ale ty za to słuchaj
Zobacz o czym piszę (zaraz zacznie się)
i czego w życiu szukam
(zaraz zacznie się, zaraz zacznie się, wierz mi
TenTypMes, Pjus, Stasiak, wow)
Szedł Ząbkowska skręcił w Brzeską. Szedł wolno
Latarnie przecinały mrok w noc spokojną
Sam z głębi bram mrok bacznie się przyglądał
Prosto w jego serce kamień, który tam został
Cień był jedynym przyjacielem
Tylko on słuchał i tylko on rozumiał tak wiele
Od początku w kamienicach Starej Warszawy
Był z nim. Chodził aleją Róż w ślad za nim
W sercu miasta w dusznych studniach
Wśród ludzkich losów, którymi jakiś złośliwy bóg gra
Znalazł swoja bramę. Zawsze mieszkał pod "Siódemką"
Wiesz. Znowu nie było światła na klatce
Trzymał się ręką zimnej poręczy
Cierpliwie wchodził po schodach
Po których wchodził prawie całe życie

Lekka wilgoć w powietrzu. Schody były śliskie
Smutne miejsce. Noc witano tu krzykiem
Ciemność przynosiła strach,tragedie kamienic
Gdy ludzie zarabiali tylko tyle by przeżyć
Zawsze miał siłę wierzyć, nawet, gdy widział śmierć
Człowiek zrobi wiele by przeżyć. Nawet najgorszy grzech
W sierpniowym skwarze przyszedł wielki dzień
Lecz jego przyjacielem był juz warszawski cień
Domy, które stały się gruzem
Płonęło miasto a on patrzył i płakał patrząc na łunę
Niepokorne myśli pełne dumy ulicy
Czołgi deptały młodość tych, którzy walczyli o wolność
Mrok wziął jego rękę. Trzy dni jak wiek niemal
Byle dojść, nie usnąć. Byle starczyło powietrza

Miał szczęście. Wyszedł. I znów widział światło
Lecz całe światło, jakie miał zostało pod kanału klapą
Smutek, bo coś umarło tego dnia
Żył tego dnia a nie czuł juz swojego serca
Obojętny na cokolwiek przed nim
Po tych trzech dniach nie było rzeczy, przed, którą czułby strach
Los traktował go surowo. Młodość stracił na wojnie
A zdrowie w katowniach UB. na starym Mokotowie
Przywykł do ciemności, niczego nie pragną
Miał marzenia kiedyś. Teraz w nim juz wszystko umarło
To był inny kraj, ale te same miasto
Jak feniks miało siłę żeby się podnieść z płomieni
Chciał zatrzymać czas i na skrzydłach jak ptak
Zobaczyć miasto, które tak kochał ostatni raz

Lubił spacery od Placu Zbawiciela przez Koszykową do Alei
Potem książka w Łazienkach. Kawa na Alei Wyzwolenia
Potem przez plac i Mokotowską
Tą samą trasą, co przed wojną z ojcem
Zdziwił się skąd ta nagła nostalgia
I setki wspomnień z tego, co los zapisał na swych kartach
Dni dumy i mroku i lata niewinne
Tak piękne, ale jak, przez mgłe tak odległe
Umarł na schodach zanim dotarł na górę
Serce było martwe. Mrok swoim okrył go całunem
Syn tego miasta. Nikt konkretny. Zwykły
A w jego losach są i moich bliskich życiorysy
I wielu tych, którzy miasto kochali tak mocno
Że zawsze z dumą w głosie będą mówić skąd są
I jeszcze jedna rzecz dotyczy mnie bezpośrednio
Po tych ulicach chodziłem z ojcem za rękę jako dziecko
Jej oczy jak anioła, tak patrzy na mnie ona
Jak wyśniona ona woła, wymarzona kusicielka
Taka piękna, ponętna, przed nią każdy by spękał
Jak wadliwa guma pęka, uliczna twarda poza
Jak Tyra Banks kosa, na takie chcesz mieć nosa
Ona w zasięgu poza, tym na bank ma klasę
Musisz być w jej oczach asem, o niej pomyśleć czasem
Głową nie kutasem, wiem niektóre węszą kasę
Mono zna modliszek masę i przygląda się im czasem
Jak toplessom na Krecie, mono przy jednej kobiecie
A stereo sami wiecie, nie może być tej opcji
Bo wszystko to, co dobre, to się najszybciej kończy
A to co mnie łączy z wybranką mego serca
Tego mi nie da żadna łania ponętna
Zwali z nóg z siłą skręta atmosfera napięta
Ostatnie takie tango w pewnym miejscu pamiętam
Znika połowa czasu to jak u nas - a half-time
Zagapiony na lolity, trzymam ciśnienie, siadam
Propozycje - wysiadam, do zera zredukować fikcję
Kuszą te suki jak anonse towarzyskie

Znów mi się to przyśni, to ja i brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów, we łbie czystki
Zakosztować w tym wszystkim, przybić piątkę rozpuście
A potem usłyszyć *****ysynu, oszuście

To brudne myśli, ile strat? ile korzyści?
Zastanawiasz się po wszystkim, pasuje ci styl nastii
Ja chciałbym pozostać tylko w sferze fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić

Chcesz mnie poznać baby? potańczyć ze mną maybe?
Chcesz coś do gęby? dziecko kup se batonik
I weŹ go słodka Suzy, uważaj, bo cię pobrudzi
Brudny styl Rysia niegrzecznego co marudzi
... odjechana widzi we mnie Tarkana
A bakterii bliżej jest do miastowego chama
Który na kolana nie upadnie przed byle kim
Chcesz być jak król Deep? proces ten jest daleki
OstudŹ się, weŹ leki, zmaż ten koszmar z powieki
Uwierz coś to ... niech to cię rozpierdzieli
I żebyście wiedzieli, że codziennie mam tak prawie
Bez kokieterii muszę być jak ten *****iel
Który w oczach innych może się okazać durniem
Ze śmiertelną powagą, być gentleman jak Lumbago
Chcesz stać przede mną nago? dla mnie być smaczną potrawą?
... no klawo jak cholera
Z tego nie będzie miłości, może być tylko afera
Jesteś słodka, lecz spadaj, o patrz, tam znajdziesz frajera
Który nawet nie przebiera, podbija, kija wbija
Mówi - nara, się wybija, ty chcesz śmietankę spijać
Kobieto samotna czego warta jest ta chwila?
(Kobieto samotna czego warta jest ta chwila?)

Znów mi się to przyśni, to ja i brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów, we łbie czystki
Zakosztować w tym wszystkim, przybić piątkę rozpuście
A potem usłyszyć *****ysynu, oszuście

To brudne myśli, ile strat? ile korzyści?
Zastanawiasz się po wszystkim, pasuje ci styl nastii
Ja chciałbym pozostać tylko w sferze fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić

Nie wiesz jak jest ciężko gdy jaram się jak dziecko
Uśmiecham zdradziecko, brudne myśli trują umysł
Faceci tracą rozumy, to nie powód do dumy
I świadomość, że ta chciwość na szybki __ prawdziwość
Jest realnym zagrożeniem, wytrwać - to postanowienie
By nie skończyć jak świnia - te życiowe marzenie
Zabić cierpienie ciężko jakie to proste
Popularność i pieniądze dostosować do potrzeb
Brudne myśli trujące na manowce prowadzące
I spytają zaraz o receptę Rycha czarne owce
Kiedy ja jej nie posiadam chociaż jestem hip-hopowcem
To wszystkiego w życiu nie znam, bądŹ człowiekiem - rada niezła
Gdy brudne, grzeszne myśli spróbują cię okiełznać

Znów mi się to przyśni, to ja i brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów, we łbie czystki
Zakosztować w tym wszystkim, przybić piątkę rozpuście
A potem usłyszyć *****ysynu, oszuście

To brudne myśli, ile strat? ile korzyści?
Zastanawiasz się po wszystkim, pasuje ci styl nastii
Ja chciałbym pozostać tylko w sferze fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić
Ref.
Wariat, kieruj w górę, a ja robię to co lubię, to co chce, wiesz?
Dobrze jest też rap rap robi dziurę,
Mała rób to co najlepiej potrafisz,
Czyli to co lubią, czyli to co kochają wszystkie chłopaki,

Od Sanoka po Warszawę wy już wiecie kto ma talent, CO?
Zrozum to że w tym czuje się doskonale, lubię z grubej rury jebnąć,
Proste, mocne wersy, ciągły postęp, dobre teksty,
A w bani niezły Meksyk [haha]
Polej, dolej troszkę, to nie mieszane z proszkiem,
No chyba że chcesz cieche jedziesz jak ci da uciechę [łułu]
Proste, RSA robi to co lubi, lubi rap, lubi jak,
jak wkurwiają się lamusy, Mówi,
Że wiele rzeczy na temat tej ekipy,
Oni ''be'' Oni ''fe'' , CO ty? To dobre typy,
Siema, cześć, znowu wkurwię kogoś, znowu zajaram,
Osiem lat robię rap awaria gdzie się nie wypala, wpadam,
Ze mną pomysły człowiek takie sam jak wcześniej,
Dobrze wiesz że chory hardcorowy rap to moja przestrzeń,
O co? O co? O co? Chłopak tutaj biega?
Pewnie słyszałeś więc będziesz wiedział.

Ref.
Wariat, kieruj w górę, a ja robię to co lubię, to co chce, wiesz?
Dobrze jest też rap rap robi dziurę,
Mała rób to co najlepiej potrafisz,
Czyli to co lubią, czyli to co kochają wszystkie chłopaki,

To jest, Janko muzykant u diabła na praktykach,
Ten co wozi się na bitach, robi akcje też na przypał[haha],
Od samego rana jego bania ujebana,
Ej dzieciaku gra gitara, jesteś spięty? To zajaraj, lub,
Znajdź dziewuchę, zobaczysz czy będzie super,
Będzie super jeśli umiesz dobrze operować coltem,
Pizda czy mężczyzna zrozum zajawka to pasja,
Dobry sex to sztuka, słuchaj tutaj, ruchaj,
Prawda racja ile serc na dany mamy taki profil,
Ciśnienie się podnosi znowu, niech się unosi,
Powód że robię swoje, naprawdę w tym dobry jestem,
Można zabić gnatem jednak ja potrafię zabić wersem,
To przez tyle lat masa niepowodzeń,
Na tym samym torze, drodze nigdy nie oddamy młodzi,
A ty powiedz czego czas marnujesz przed kompem,
Niszcz klawiaturę, myszki nad kolejny na mnie postem.

Ref.
Wariat, kieruj w górę, a ja robię to co lubię, to co chce, wiesz?
Dobrze jest też rap rap robi dziurę,
Mała rób to co najlepiej potrafisz,
Czyli to co lubią, czyli to co kochają wszystkie chłopaki.
Nigdy więcej nie mów do mnie takim tonem
Jestem MC rozpierdolę cię w moment
Technicznie to jesteś pionek
Syntetycznie - to tak miało być zrobione, co nie?
Tak to się robi na południu ziomie
Na nieosiągalnym dla ciebie poziomie
Mój majk płonie, twój majk tonie
W chuj daleko ci kaleko do mnie, to twój koniec
Smok na mikrofonie w złocistej koronie
W dłoni miałem spray, ty jeżdziłeś na kolonie
Tej, what you gonna say jeszcze o mnie?
Jak znasz mnie mniej niż wcale lepiej ware sklej
Wiarę daję ludziom, a ty jesteś hejt
Pierdolę, podpalę całą salę PLAY
Talent - masz go tutaj, w oryginale
Wchodzę z buta i zrobię tu balet!

Refren.
After Party, będziemy tańczyć do jutra, witam
W Katowicach czym chata bogata
Dowiedz sie jak tutaj, tak naprawdę jest basy
Wypij tu na ex, dubstep wódka dziki seks
Śląski klasyk, i tu po co miałbym marnować cały tekst. x2

2.
After Party nie do zdarcia, niezdarty
Kto rozdaje karty wstępu V.I.P.
Czterech elementów chyba do twojej bajki
Jak Gural palę majki
Po sztuce pracuję płucem, gotowy do walki
Jak sztucer, sztukę robię hi-fi
W sztuce mogę mogę zawrócić i dostać za to lajki, a ty typie, cóż..
Lata mi to jak hajdi, całymi latami robię rap
Weź się zajmij swoim populizmem i nie wytykaj mi
Pierdolisz, to coś więcej niż rap, wierzę w to jak hanoi*(?)
Dla nas to jest biznes i Olis
Dla mas to muzyka dla kiboli
Dla nas to jest oczywiste, że to jest całe nasze życie
Bo to jest całe nasze życie i niesamowicie mnie to boli
Że pierdolicie jakbym napluł wam do folii o tym bicie
Nic już nie zrobicie, lepiej zróbmy najlepszy melanż w historii
Stoi, jadę jak na pętle na Brynów*
Jak szesnastka* spod SCC* skurwysynu
Jestem z miasta K-CE, z miasta dymu i drinów
I chcę rozpierdolić, nastał czas na...

Refren.
After Party, będziemy tańczyć do jutra, witam
W Katowicach czym chata bogata
Dowiedz sie jak tutaj, tak naprawdę jest basy
Wypij tu na ex, dubstep wódka dziki seks
Śląski klasyk, i tu po co miałbym marnować cały tekst. x2

Brynów - Dzielnica Katowic
16 - tramwaj numer 16, który jedzie na pętlę brynowską
SCC - Silesia City Center, centrum handlowe w Katowicach
To dziwny związek, ja wściekam się na nią.
Tysiąc popsutych krążeń, a tylu wciąż za nią.
Głaszcze mnie jej anioł, ale chętnie bym ją kopnął,
Bo daje mi bezsenność i zabiera mi roztropność.
Miłość ślepa, bo warunków nie rozliczam.
Z korzyści trzysta, to ona zawsze mnie podlicza.
Rachunki słone są, w ramiona biorę ją,
Tańczę pijany jak bela, pod niebiosa się wydziera ona.
Wokół absztyfikanci, pierwszy sok,
podrywu mają pogłos, rozgłos, mają moc aktywów,
mają boya bo każdy chce z nią kroki stawiać,
ale żaden nie ma jaj, by być sobą i nie udawać.
Ona wciąż krzyczy, każdy z nich wciąż milczy.
Ej Ty! Co? Chcesz coś powiedzieć? Zacznij ćwiczyć.
Mam napalm w Nike`ach i tańczę aż zrozumie,
Warty nic miliard w gaciach, przy miliardzie w rozumie.

My mamy coś dla Ciebie, chcesz tego na pewno mała.
Kapelusze, szaliki, złoto, sława.
Chcesz? Czerwony dywan czeka, zapraszam.
Ja Cię porwę, Ty pomożesz szybko się nachapać.

Mamy modne fryzury i koszule w prążki.
Czerwone samochody, mamy na życie pieniążki.
Oni szepczą jej czule, ale to ja z nią tańczę,
W końcu to zrozumie, że to z nich ja o nią walczę.
A oni chcą ją wziąć gdzieś w obroty.
Wprost na czerwony dywan, by mogła mówić, że bywa.
Srywasz! Te bankiety to trucizna.
Ciepła wódka, tępe durnie, a tu ciepły wieczór, Wisła.
Życie szturmem bierz, tępych durni mijaj obok,
Wiem, pięknie kokietują, ale Ty, proszę, bądź sobą.
Barman mnie olał, ja miałem przynieść drinki.
Wracam i widzę jak na twarz sypią jej cekinki.
Słowa słodkie jak landrynki nakładają pióra.
Muka, pyła, jeden z drugim w trymiga stąd szurać.
Tracę nerwy, bo zostawić tu na chwilę Ciebie samą,
Zaraz się chamy pchają całą zgrają.

My mamy coś dla Ciebie, chcesz tego na pewno mała.
Kapelusze, szaliki, złoto, sława.
Chcesz? Czerwony dywan czeka, zapraszam.
Ja Cię porwę, Ty pomożesz szybko się nachapać.

Mamy dance ja i ona, oni tępo się gapią.
Ja ją trzymam w ramionach, oni tańczyć nie potrafią.
Mamy parkiet dla siebie, ona ma na imię Erato.
Siemasz, ja Warszawski Antek, urodzony świtem w lato.
Nie jeden cwany, tanich śliwek amator,
chciał od Ciebie deal barter,
Ja i Ty, coś za coś.
Weź się sil na tanie dupy z tanich klubów tani durniu,
Bo ona chce bogactwo rozumu.
Byle co, byle kto, weź odbij typie,
Bo mam cierpliwość na chwilę, spotkamy się na stypie, ziom.
Przyjdę z nią, złożę kwiaty, po angielsku wyjdę w trakcie.
I pójdę pić z nią wino, siedzieć nocą na huśtawce.
Kiedy świat śpi, Księżyc patrzy mu w okno.
Ja z Erato, która do ucha szepcze tak słodko.

My mamy coś dla Ciebie, chcesz tego na pewno mała.
Kapelusze, szaliki, złoto, sława.
Chcesz? Czerwony dywan czeka, zapraszam.
Ja Cię porwę, Ty pomożesz szybko się nachapać.

My mamy coś dla Ciebie, chcesz tego na pewno mała.
Kapelusze, szaliki, złoto, sława.
Chcesz? Czerwony dywan czeka, zapraszam.
Ja Cię porwę, Ty pomożesz szybko się nachapać.
Witaj skurwielu człowieku, ty stoisz nagi
Nagi twój umysł wśród Pierwszej Bramy Do Świata Magii!
Dzień dobry stary, hokus - pokus, czary - mary
Nasz styl sprawia dziś, że już jesteś zaczarowany
Punkty magii, poziom mocy, sprawdzam czar i rzucam!
Błyskawicznie setki iskier wypuszcza ma różdżka
Na ciebie
Ubiwszy-biwszy, czyżby?
Dźwięk jak każdy inny - niby
Jednak jesteś jakiś dziwny!
Przybliżyć? Jasne! To jest twój pierwszy krok!
Otworzyłeś dziś stronnice Księgi Tajemniczej
To był szok!

Moje myśli, słowa są szalone
Me marzenia w kaftany uwięzione
O kurwa mać, czy będą silne by się z niego wyrwać? O tak!
Psychodelik, psychodeliczny styl
On zaczyna być mną, ja zaczynam być nim!
O Jezus Maria, jak mnie to rajcuje
Dojebią słowem myśli uwolnione!
Hej, człowieku, przemyśl to
Nasz szpital jest wolny, choć panuje tam tłok!
Jestem Macho - złodziej czasu
O połnocy, psychicznej niemocy
A czas tik, tik, tiki, tiki, tik, tak
Tik, tik, tiki, tik, tiki, tik, tak!

To moja Pani stworzyła wiatr
Który pcha mnie do przodu na głębię oceanu
Ja wierzę mojej Pani, przestałem wierzyć Panu
Ona dla mnie zatrzymała czas
Nie dostrzegłem tych lat, gdy stworzyła
Hardcore - Psycho Rap
Słona fala tekstu zalewa ci mordę
W słońcu błyszczy miecz, ostatni wróg padł
Miecz i Magia, nie potrzebna mi jest tarcza
Mój styl - on nie zna obrony
Liczy się atak, ostatni wróg padł
Narodził się nowy! Ja go odnajdę!
Zakon Marii wchodzi w tłum!
I sztrumf, sztrumf, misia bela
Misia, Kasia, komfacela
Misia a, misia be, misia Kasia kom-fa-ce...
Wypadło na ciebie!

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla niego, my walczymy wraz z nim! [x4]

Metr, metr po metrze, krok po kroku
Ponad twoim zrozumieniem, twarzą w twarz
Z przeznaczeniem
Ja Jonasz - (Ja Jonasz na scenie)
Strażnik Bram wychodzi z mroku
I do boju! Sprawdź to, sprawdź MC
Jest czas, on nadszedł by zmierzyć się
Spójrz na mą zbroję, przenoszę
Tamten świat na ta stronę!
Błysk, dym! Brama stoi już otworem
Jestem gotów do walki! Pytasz czy nie brak mi odwagi
O nie!
Zakon Marii mknie jak rydwan po nieboskłonie
Sprawdź mój styl, Magiczna Szkoła
Tajemnej Księgi pierwsza odsłona
Nadszedł czas na skok w dziewięć siedem rok
Proszę o zbliżenie. Ja Jonasz na scenie, sprawdź to!

Psy-Psychodela wyłoniła się nagle
Ja jestem Rahim, ja zostałem diabłem
Me kły błyskają w mroku, wciągam powietrze
Już jestem w amoku
Psychodela, Pani jedyna
Wdarła się w mą duszę i coś tam zostawiła
Poczułem energię i wiedziałem, że muszę
No właśnie
Atak nastąpił błyskawicznie
Stworzyłem klimat mroku i zostałem mistrzem
Ciemność ogarnęła nas
My jesteśmy Zakonem, my walczmy dla was!

Czy chcesz stanąć ze mną w szranki?
Dobądź miecza i do walki
Niech Zakon osądzi, kto najlepszy jest
Ten, kto pozna moc mej Magii
I psycho styl - on dodaje mi odwagi i władzy
Bo gdy nadchodzi MM
Jesteś tutaj nikim, nikim, jesteś tutaj
Błe-o-błe-o-błędem
Niech powącha mój miecz MC i poczuje ciężar
Który jest na dnie
Dnie, dnie, gdzie, gdzie, gdzie to jest,
Gdzie to, to, ta... Aaaaa! Psychodela nie ma dna!

Ja B.U.C. też jestem szalony
Całuję dłoń mej Pani, całuję dłoń mej żony
Psychodela - tak brzmi jej imię
Tylko ona mnie podnieca, tylko dla niej żyję
A czas tik, tiki, tik, tik, tiki, tak!
Nasza grupa jest coraz bardziej zgrana
Przykuta do muru, w mroku zaczajona
Ten czas, on płynie szybko
Pękną łańcuchy, zdobędziemy to wszystko
Co od dawna w mózgach mamy urojone
Psychodelicznym stylem rozbijemy waszą zbroję!

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla Niego, My walczymy wraz z Nim! [2x]

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla Niego, My walczymy wraz z Nim! [4x]

Psychodela, psychodeliczny styl
On zaczyna być Mną, Ja zaczynam być Nim!

Psychodela, psychodeliczny styl
My walczymy dla Niego, My walczymy z Nim!

Psychodela, psychodeliczny styl
On zaczyna być Mną, Ja zaczynam być Nim!
[VNM]
Daj mi, paczkę Marlboro Light, parę litrów wody daj
Kawę, kompa, studyjne monitory najs,
Hajsu mi nie trzeba, bo z tym zrobię tu solo hajs,
Na śniadanie jogurt, na podwieczorek lody dasz,
Pociąg do Sopotu, by poczuć chłodny na molo wiatr,
Potem piwo, TV, Krwawy Sport, Van Dam i Bolo Young, ta
i wydać muszę wreszcie ten cash
Spotkasz mnie w klubie, na mieście to wiesz,
Będziesz chciała, ja zechcę Cię mieć,
To nie łudź się, że to miłość, przecież wiesz, że to sex,
Tylko przed koncertem Smirnoff, ja będę pił go,
Daj majka na scenę, nim wszystko zamienię w pył, bo
to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyję to muzyka, ta


[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
Bo tylko to mnie stymuluje

[VNM]
Jak słyszę te dźwięki, gdy na telefonie mp3,
W Polsce poziom? nie, ale w Stanach zamyka gębę mi
J.Cole na słuchawkach zwrotki tu jedzie mi
Nagrałem "Widzę ich" ,ale w busie patrzę się w ziemię dziś
w sumie nie w ziemię, odlatuję gdzieś indziej
Zupełnie jak na scenie, gdy ucho ten dźwięk przyjmie,
DJ wyjmie te decki, hypeman przy mnie
Czekałem na to, kiedy tu wreszcie ten dzień przyjdzie
Teraz robię to, wieczorem wpada ziomek na konsolę, bo
barometry płoną, już kielony tu na stole są
Te szybkie życie jest piękne, jak dziewczyny na naszych klipach,
te rymy na tych bitach i ksywy na satelitach.
Polski sen, technika? robię koncert jej,
muzyka? robię forsę z niej.
Byłbym niemy? nawijałbym morsem, ej,
bo to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyje to muzyka, ta.

[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
Bo tylko to mnie interesuje

[VNM]
Polityka może być dla Ciebie ważną sprawą,
ja, nie głosuje, ale nie narzekam więc mam prawo, ta
Ty masz prawo, by na co dzień znieczulać się trawą
Ja palę tylko kiedy gram, bo to maja faza, ta
I nie pogadasz ze mną o samochodach i celebrytach,
kolorowych magazynach, IPhone'ach i telehitach
Wszystko to nudzi mnie, dźwięk klawiatury budzi mnie
Pewnie jak Bukowski, tu przez to nie lubię ludzi, nie
Ja kocham fanów, oni kochają tą muzykę, jak ja
Sam jestem fanem, czekam aż mój idol płytę nagra
Z Empiku wracam z nią i włączam kiedy wbije w kwadrat,
słucham jej i czuję, jakbym przypierdolił wbite z wiadra
Z nią mi dzień mija, zasypiam z nią i budzę się
O to czy znudzę się, założę z Tobą o wódę się
Bo to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyje to muzyka, ta

[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
bo tylko to mnie stymuluje
bo tylko to mnie interesuje
Chciałbyś przeżyć życie za mnie, a może za mnie umrzeć
Czy za czyjeś życie zamieniłbyś swoje w trumnę?
H to jest twój honor, T tylko dla ciebie
A jak amunicja, ziom, nowe pokolenie
Nigdy nie próbuj sterować się jak chwytać za sznurki
Jak laleczką voodoo tragiczne mogą być skutki
Jesteśmy tylko trybem w tej wielkiej machinie
Elementem w przejściu jednostką w dominie
Które sekundowym ruchem może odbić wszystko
Nie będziesz nigdy wstanie choć chciał byś określić przyszłość

To moja rzeczywistość jego własna dusza [?]
[?] przemyślany jak na szachownicy ruch
Jeden buch, jedna miłość, nienawiści przyszłość
Życie no i droga tutaj gdzie zbrodnią jest litość
Możesz próbować być kimś, kim nie jesteś albo sobą być
Twoja sprawa [?] zresetujesz i...

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź

Wielu z tych co mnie zna znowu pragnie mnie oceniać
Choć to moje życie nie znam swego przeznaczenia
Mam wiele do stracenia, sześć milionów dróg do śmierci
Pozwól, że zdecyduję sam jak chciałbym się przekręcić
Chcesz przeżyć życie za mnie? czy za mnie się urodzić
Ja na twoim miejscu to wolałbym w to nie wchodzić
Czemu ludzie młodzi nie chcą dzisiaj już być sobą
Nie szukają oryginału w sobie lecz idą za modą

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź

***** mać czy ktoś widział Feel-X'a?
Poszedł pewnie turlać jissa
Czy ktoś tutaj widział Feel-X'a
On pewnie teraz kula tutaj jissa
Czy ktoś tutaj widział Feel-X'a
On pewnie tam gdzieś kula jissa
Czy ktoś tutaj widział Feel-X'a
Ona na pewno znowu turla jissa...

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo