Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Powiem wam wiersz...

Chciałbym raz odwiedzić inny układ planet
dziwny tu świata nie dał by inny bóg na zmianę
chociaż nie wiem sam czy nawet dał bym radę żyć gdzie indziej
może od ziemi oderwę się lecz sam z siebie nie wyjdę myślę
czemu każdy z nas potrafi marzyć
choć urzeczywistniania tych marzeń cierpi na paraliż
niedowład tej skali zabił w nas ostatni śmiech
chcę być groźny, chcę być silny, musisz dziś bać się mnie
świat zwariował, witaj brat na izbie zdrowia
nerki, prostata, wątroba, forma jak dla psychologa
to przez browar i browar i co mam to kona koniak, sambusoda jeszcze jeden . . .
zobacz nie wiem ile lat zostało mi tu na tym świecie
ty nie pytaj się o śmierć bo ja już dziś mogę odlecieć
byle by w tej rakiecie z autopilotem na niebo
chyba, że dasz mi żyć w pacyfiku jak mój ziomek nemo
nieważne jakie serce, ilu znasz tu mitomanów
co pierdolą opowieści jak Andersen
łódzkie powietrze sztachnij się bro machem
pozdrowienia dla tych co do śmierci walczą z czasem

x4
ja chce czas wierzysz, ja chcę czas bro
ja chcę czas, żeby trwonić ten czas ziom

ja chce czas wierzysz . . .

x2
"Listen you fuckers, you screwheads, here's a man who would not take it anymore"

to mój 1 sierpnia choć bez godziny W
tak prowadzi mnie mesjasz do krainy cnót
wschód słońca piąta, piątka z podłogą
chuj, że się nie wyspałem budzik obsrał tą błogość
jak robot nogą zwlekam się z łóżka
tak z głową słowo ponoć miesza się w mózgach
nic nie trybie, na pewno nie o piątej
na pewno nie w tym stanie przed sikaniem i jointem
nie w tym kinie jeśli coś mnie ominie to ja sam
bycie w mojej skórze to jak thriller dla mas
brak snu zabija, łazienka, ręka, kran
i szczoteczka do ryja płynie czas jak lavazza
znaczy w krwi kofeina, dzień świra, wkurwienie
wkurwiam się, że żyję i wkurwiam się że nie je
istnieje to określenie pasuję do mnie
choć między domem, studiem, zdążę o tym zapomnieć
antytalent cywilizacyjnych bubli
odpalę samochód jeśli pozwoli dziś mózg mi
nawet nie wiem gdzie klucze, a po mieście już płynę
jebać to jak w pracy jeszcze się prześpię godzinę

x2
kilka razy w roku mam taki dzień, że chciałbym
by wszystkim wokół na łeb pospadały gwiazdy
traktuj mnie poważnie bo jestem niepoważny

x4
palę rap, parę lat, palę rap bro

to mój 1 sierpnia godzina 8 rano
zegarek na piętrze, jak by służył esesmanom
myślę mnie nie obudzisz wara od mistrza
pięść kontra budzik, bo alarm to faszysta
niekończąca się opowieść, mów mi bastian bux
prosto z miasta stów, gdzie płynie prawda tu
życie mnie sprawdza znów, czasu pogarda ból
co mnie ponagla, zrób sobie ty fajrant już
wstaję nie dotrwam, na stojąco czuję usnę
choć żołądek jak kompas, kieruję na lodówkę
noga za nogą, kapciem podłogę miele
czosnek, nałogi moje niczym żółć na serze
życie jak arkanoid, obija mnie o ściany
nie mów, że alkoholik bo jestem niewyspany
z nami zawsze te wory pod oczami
gdybym mógł to bym te wory wypełnił dolarami
a w lodówce pusto i to pusto na amen
pusto w szafie, syn wpie… ostatnią czekoladę
nie mów o obowiązkach, dzisiaj sram na nie
nie ma żarcia, nie ma nic, daj mi godzinę na spanie

"Listen you fuckers, you screwheads, here's a man who would not take it anymore"

nie mam szefa, choć gdybym miał bym go rozkurwił
mój styl to full zaniechań dla wolnych popołudni
zapytaj moją żonę, ona nadała mi tytuł
wysublimowany cham, ukryty zabójca budzików
dla wszystkich niewyspanych, lepiej pozostać w domu
zamiast na chama szorować swoje buty od spodu
to bałuty dla ziomów, bezrobotnych twierdza
tu kręci się zajawka jak odpalony vestax
mamy przestać, [?] bo przetrwa kto sprzęt ma
jak przegram to przez rap i przez nas pamiętaj
mój dom odpowiedzialność jak i moje ambicje
się nie wyśpię chuj, ważne, że mogę myśleć

x7
palę rap, parę lat, palę rap bro
Manewry mixtape bracie i siostro! trzeci wymiar! dj hen! DonGuralesko! Chopin rapu Mateooo! Na produkcji! Sprawdź to gówno, co?! Nawiązujemy do klasyków! haa? Sprawdź rymu rozbójników! SLU K do G! Pogodzeni po latach! Czujesz ten klimat? Znasz to?! Słuchasz tego w aucie! Palisz przy tym jointy co dnia, co?! Myślisz o tym! Słyszysz to! Czujesz to! To PDG yo! Na żywo z Poznania! Manewry MIXTAPE! RAFII!!

(Rafi)
Kombinatorzy z PDG loży,
Każdy tu tworzy i będzie tworzyć,
Swoje gówno, poezje brudną,
Masz wenę? Talent? Natchnienie? - Rób to!
Kto myśli, że to ma, a nie ma tego - trudno!
Kto nie ma natchnienia, będzie robił to krótko!
Reguły twarde, zasady żelazne,
Rymy własne, nie musze mówić bo to jasne
Bity z ukrytym, analogowym trzaskiem
Wchodzę na scenę z wrzaskiem,
Posłuchajcie cepy, poznańskiej epy
Masz towar i blety? To nie stój jak kretyn!
Nie ty - tylko ja, gram rap wam
I jak własną kieszeń, reguły gry znam
I dbam o to, co mam, bo to, wszystko co mam
I nie brudne jak błoto, gorzkie jak tran
I nie sam! Razem ze mną PDG klan
DonGuralesko i ołowianych powiek pan
Razem z mikrofonem, reprezentujemy klan,
Bez zmian, zadajemy coraz więcej ran
Reprezentanci betonowych ścian i bram,
To nie kankan, ani tamtam tylko bit Mateo,
Huj w dupe wszystkim frajerom!
Ta...

(Peja)
Wejdę dokładnie jak rytm to wyznaczył,
Banda krzykaczy, da radę tutaj raczej,
Nikt tu nie płacze, w tym siła, ja nawijam,
P do N i kreska, mi wystarczy jedna chwila
I nie zapominam skąd jestem, znam ten klimat,
Przybyło mi lat, hardcorowy jubilat,
Nie od dziś masz debila co do bitu kiwa banią,
Prawi komplementy paniom i wpatruje się im w cycki
Rap i używki, miasto nocą, kurwo wyjdź mi!
Jeśli walisz fochy, to zmień suko nawyki!
Znów twarde rikitiki, zostaw numer na lustrze,
Odezwę się na pewno, teraz drzemkę se utnę
Tak w 07 śmigam, żeby było prościej,
Nie 07 zgłoś się, daj bit Matheo głośniej
Ja na mixtapie gościem, ten syf nie bez znaczenia,
5 element, hip-hop bez znieczulenia
Znów gołda dodać temat, w kłębach dymu nowy projekt,
Na żywo z Poznania, tutaj hardcorowy gnojek
Przy mikrofonie stoję, spróbuj nam się tu narazić,
SLU, PDG, Ruchu Peja i Killazi...

(DonGuralesko)
Flow na żywo, z Poznania, miasta grubych bluntów,
Świat kwadratów, rap koalicjantów
Z P do N grodu, wieje wiatr od zachodu
Byle do przodu, synu, byle do spodu (to miasto Poznań)
Bum, bum i chodu, nie wiadomo kto to jak trup bez dowodu,
To PDG crew, dziś nie bez powodu
Jestem składaczem kodów, słów, epizodów
Rytm od Dj-a, Gural, Kaczy i Peja, bit Mathea, prosta idea
Gram w ten syf jak w GTA i szenea,
Mam więcej mocy w tym mieście, w którym zarywam większość nocy
Tu większość wiary kombinuje jak przytulić pekiel
24h świeci wierząc w to, że będzie lepiej
Werbel klepie, w mieście grubych przelotów,
Was telepie, w mieście ludzi kotów
Zaliczam glebę - wstaje, idę przed siebie,
Tej szansy nie pogrzebie, cos daje znak mi na niebie
Mina zrzednie tym co nie wierzyli,
Powiedzą kiedyś "PDG tu byli, prawdę mówili...

(Kaczor)
Z Poznania na żywo, dziś na pewno nie krzywo,
Jadę z gadką leniwą, wbrew frajerskim sprzeciwom
Tym co się dziwią, w mordę spocony dydol
Ze sobą, hordę mam dziś niemożliwą,
To SLU, K do G, PDG frakcja,
Światło, kamera, akcja, P do N dominacja
Gdzie beton nie akacja kwitnie po horyzont,
Cenzura i tak kwitnie szmato, sypnij to na scyzor
Ja sprytnie omijam tych co dupe liżą,
To ludzie koty, w studiu kolejny epizod
Klasycznie jak gotyk, ten rap jest morską bryzą,
w czasach gdy hip-hop kłamstwem śmierdzi jak lizol
I schizą dla ciebie te wersy, te słowa,
Grasz z numerem pierwszym i na kaflu towar, ho...

5 element... nowy projekt
To SLU, K do G...
... P do N grodu...
Każdy tu tworzy i będzie tworzył..
SLU.. PDG... /(x2)
Jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
nie wiesz nie wiesz nie wiesz to ja ci powiem
słuchaj naprawdę beznadziejne
szybki rachunek sumienia myślisz sobie
czy to przez mnie w stu procentach
czy wina leży po obu stronach
nie przemyślane czyny i nie przemyślane słowa
nie wiedziałem ze będę tego żałował tak gorzko
człowiek zawodzi jest za ciężko jest za ostro
życie jak stroboskop na zmianę zapierdalaja
wzloty i upadki ile porażek ile leż
przelanych w ramionach mojej matki a zagadki
przyczyny zachowań samemu kontemplacja
na ławce w centrum Ursynowa do góry głowa
ale nie w przenośni tylko dosłownie patrzę w niebo
leniwie płyną chmury szumią drzewa
ogółem jest spokojnie wszystko wolniej
wszystko zastyga dookoła mnie spokój
a w sercu rozgrywa się intryga
szukanie przyczyn dlaczego ktoś
tak a nie inaczej zrobił dlaczego zranił
zawiódł a potem odbił

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie

było wiele sytuacji podczas których
się na kimś zawiodłem
czego i dlaczego nie osiągnąłem
zobaczymy co jeszcze osiągnę
rozwiązania wygodne poszedłeś na łatwiznę
ty masz na twarzy uśmiech a ja na sercu bliznę
która przypomina o tym wszystkim
pieniądze peklarze pieniądze peklarze
jebac zyski jebac je ważne to co prawdziwe
bierz z życia to co najlepsze
mimo ze jest czasem niesprawiedliwe
nie możesz przez nie przejść na skróty
i tak jest dopóty dopóki
ktoś twojego przeznaczenia pisze nuty to jak druty
które ograniczają twoje wolność zawód na kimś
ból czy nauka to życiowa mądrość
zdolność przeciwstawiania się komuś lub czemuś
cos niezgodne z twoje natura
to porostu tego nie rób nie rób tego
bo możesz się na kimś zawieść
kochasz się bawić naukę tez można znaleźć w zabawie

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie

zawiodłeś się na kimś nie to gratuluje onar tu jest
zastanawia się jak się czuje świat pojmuje
teraz już zupełnie innych kategoriach w życiu
pewnych choć ten zawód jak na wyścigach memorial
to prawdziwa historia z życia wzięta
idź przed siebie nie odwracaj się nie pękaj
to puenta po przeżyciach młodego artysty
zawiodłem się na kimś na kimś bardzo bliskim
na kimś takim niby mogłem polegać bez przerwy
w stu procentach pewna sytuacja uśpione nerwy
super relaks uśpiona czujność nie wiedziałem
ze z dnia nią dzień ta budowla może runąć
od tak porostu runąć koniec i kropka
pamiętam smak twoich ust oooh jesteś słodka
porostu najlepsza najsłodsza z najsłodszych
chcesz znać prawdę to popatrz w moje oczy

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie
To był rok 2000 on zaprosił mnie pierwszy
Bym dopisał swe wersy na jego debiut wdzięczny
Świntuch co rucha i gustuje w tłustych bitach
Magiera zrobił remix, więc jestem z wami kwita
Szybko zwrotka wbita w tempo wchodzę styl na wolno
A wieczorem gruby koncert, z atmosferą dość dobrą
Ten sam rok chwilę wcześniej w CAMEY STUDIU dam lekcję
Czym hip hop jest w tekście na płytę Parafana
Gadka wygrzana dla mnie klasyczne wersy
Fany i Kostek za zaproszenie dzięki
Wiesz, dobrze wyszło, rytm Jeżycki na zawsze
Bo my oldschoolowcy mamy tę samą jazdę
Podobnie jak Grzechu co na naszym CD gościł
"Królowie rytmu" ze "Zwykłej codzienności"
Tu jeszcze kilku gości to Piotrkowcy Born Juices
Bogactwo, sława ja z Warszawą się kłócę
Wciąż sam się uczę jak przetrwać na tej scenie, zrzeszam podziemie
Nowy raport na demie "całkiem Nowe Oblicze" dalsza współpraca z Glonem
Blaze, Anymaniakh wspomagali mnie słowem
W tamtych czasach to klasa gościnne zwrotki Lamzasa
Która miauczy i kasa, coraz częściej koncerty o wiele mniej spięty
Decks jarał skręty, ja bez prądu lecz nie milknę.
Gram choćby akustycznie remixy i wytyczne demi Kornika Aifam
U Mroka w piwnicy była kurewska frajda
Rap Session z Wiśniowym i z Fidolem z Tehac Voodoo to był czas cudów
Nikt nie umierał z nudów

Fturując o tym nic dodać nic ująć
Fturując to współpraca budując
Fturując hip hop tracki rujnując
Fturując gościnny występ przyjmując

Fturując o tym nic dodać nic ująć
Fturując to współpraca budując
Fturując hip hop tracki rujnując
Fturując gościnny występ przyjmując

Ale dwójka i trzy zera to był moment przełomowy
Na płycie WSZ,CNE i Wiśniowy
Aifami i Mikrobi lutawhui hardcore'owi na współpracę gotowi
Tak w Poznaniu rap się robi. Zmęczony już tym wszystkim
Zdążyłem Liroya zniszczyć, wgrać sporo batelek,
słowo tylko dla bliskich
Legal wydaliśmy i o dziwo coś ruszyło.
Jakby kurwa nie wiem co na tej płycie tam było
Taki sam rap, wciąż bez zmian, ja ten sam
Dzwoni Włodi i zaprasza na płytę więc gram
Po chwili już u Waca w studio PROSTO śpiewam refren
Na drugie WWO pierdolnąłem swą kwestię
W Esculapie na ZIPERZE, PONO pyta mnie szczerze
Czy w "konwencji rap" coś nawinę, czy w to wierzę
W międzyczasie wraz z Wiśniowym zaproszeni przez OSTRego
na jego drugą płytę lecz tam nie ma nas, dlaczego?
Terminy nie spasiły, Nie tym razem to następnym
Oto "Loża szyderców" dał na zwrotkę sample, bębny.
U Tabba potrzebny duo Ski Skład i kontrasty
Owal chce by na styk jego rap był poważny
Każdy? nie każdy ze mną może nagrać rap
zatem kilka propozycji zwyczajnie trafił szlag.

Fturując o tym nic dodać nic ująć
Fturując to współpraca budując
Fturując hip hop tracki rujnując
Fturując gościnny występ przyjmując

Fturując o tym nic dodać nic ująć
Fturując to współpraca budując
Fturując hip hop tracki rujnując
Fturując gościnny występ przyjmując

Maj '02 to opolski festiwal
Po drodze u White House'u znów trzeba się zatrzymać
Robię gruby numer wbijam KODEX LASKI&MAGIERY
Potem gościnne zwroty dla Włodiego i ZIPERY
Na koniec 600V który spoko bit dał
Czemu wyszedł z tego remix? widocznie tak chciał wow
Dobry towar zamiast ESKA i kończyć
Włóczymy się po kraju-jeden za drugim koncert
Kac i pieniądze na niekorzyść ta zwłoka
Majki przysłał gitarę i Fusznika git wokal
Tym podbudował morale nowa sesja
A tu RDW Human beatbox orkiestra
Rapować nie przestał zanim nie skończył zwrotki
Do tego dodał refren jako motyw przewodni.
Mamy lepy i fotki w ramach pamiątki
No i rap białostocki WNB powiew świeżości
Na bicie Dejota o tym "Na co nas stać"
Hardcore'owy rap nie przestanę tak grać
A skoro przy hardcorze już jesteśmy kawał pracy
W studio u Glacy ten dzień coś dla nas znaczył
Nie patrzył co powiedzą, wbił sesję konsekwencje
Nowe zwrotki dla Dario i album 52 Dębiec.
Co jeszcze? Ból głowy to po imprze na kozich
Z rana do Die Legal Marchewa mnie przywozi
Świeżo porzygany solenizant nie narzeka
"Pogoda dla bogaczy" Trzeci Wymiar na to czeka,
A glon się nie spodziewał spontanicznie z kwestią wyjdę
W 5 minut napisaną wbijam " Ratajską Windę"
Stąd już nie wyjdę i zaczynam z klasą gadać
"Co Cię boli?!" będzie hitem sprzedajemy to na składak.
I znów na trackach KTU i GSa
Mam kurwa stresa bo w spodku zaraz koncert
To na solo Wojtasa w kilka minut to skończę
Nie zdążę wciąż kopii za to biorę pieniądze
Zapierdalam na koncert, dziś chyba na tym skończę.

Fturując o tym nic dodać nic ująć
Fturując to współpraca budując
Fturując hip hop tracki rujnując
Fturując gościnny występ przyjmując

Fturując o tym nic dodać nic ująć
Fturując to współpraca budując
Fturując hip hop tracki rujnując
Fturując gościnny występ przyjmując
Chciałbyś przeżyć życie za mnie, a może za mnie umrzeć
Czy za czyjeś życie zamieniłbyś swoje w trumnę?
H to jest twój honor, T tylko dla ciebie
A jak amunicja, ziom, nowe pokolenie
Nigdy nie próbuj sterować się jak chwytać za sznurki
Jak laleczką voodoo tragiczne mogą być skutki
Jesteśmy tylko trybem w tej wielkiej machinie
Elementem w przejściu jednostką w dominie
Które sekundowym ruchem może odbić wszystko
Nie będziesz nigdy wstanie choć chciał byś określić przyszłość

To moja rzeczywistość jego własna dusza [?]
[?] przemyślany jak na szachownicy ruch
Jeden buch, jedna miłość, nienawiści przyszłość
Życie no i droga tutaj gdzie zbrodnią jest litość
Możesz próbować być kimś, kim nie jesteś albo sobą być
Twoja sprawa [?] zresetujesz i...

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź

Wielu z tych co mnie zna znowu pragnie mnie oceniać
Choć to moje życie nie znam swego przeznaczenia
Mam wiele do stracenia, sześć milionów dróg do śmierci
Pozwól, że zdecyduję sam jak chciałbym się przekręcić
Chcesz przeżyć życie za mnie? czy za mnie się urodzić
Ja na twoim miejscu to wolałbym w to nie wchodzić
Czemu ludzie młodzi nie chcą dzisiaj już być sobą
Nie szukają oryginału w sobie lecz idą za modą

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź

***** mać czy ktoś widział Feel-X'a?
Poszedł pewnie turlać jissa
Czy ktoś tutaj widział Feel-X'a
On pewnie teraz kula tutaj jissa
Czy ktoś tutaj widział Feel-X'a
On pewnie tam gdzieś kula jissa
Czy ktoś tutaj widział Feel-X'a
Ona na pewno znowu turla jissa...

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź

A ty nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moja wola, moje życie, ty w pokoju idź

Nie mów mi jak ja mam żyć
A ty nie mów mi jak mam żyć
Chcesz czy nie to będzie to co ma być
Moje życie, moja wola, ty w pokoju idź
1. Wbijam się jak tasak, w ciepłe, surowe mięso
Serwuję z rapu tatar, kolejny kurwa sezon
To syntetyczna mafia, a nie jebany trezor
Natural hardcore, wyczula Tobie każdy sensor
Jestem niewinną iskrą, w klubie wypełnionym gazem
Daję Ci takiego kopa, że czaszkę zamienia w kaszkę
Jesteś błaznem, jak pozycje w rapie mierzysz stażem
Ja na osiedlach mam zasięg, oni gubią go jak Sagem
Ty z ziomkami gonisz laser, ja lecę jak Evo Lancer
Twój idol stratę formy nadrabia tanim lansem
Twarze z głupim wyrazem, grymas na okładkach gazet
Jeśli jarasz się tym gównem, to nazywam Cię złamasem
Być dziwką i dziewicą to raczej nie idzie w parze
Mój poziom jest dla nich nawet poza zasięgiem marzeń
Oni słysząc ten numer w nerwach poprawiają daszek
Bo argumentów mam więcej, niż Wyborowa flaszek

Ref. Ponaddźwiękowy rap, otwórz okno, zrób to głośniej! x3
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp
Ponaddźwiękowy rap, otwórz okno, zrób to głośniej! x3
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp

2. Słyszysz moje wersy z okien na Twojej dzielnicy
Jesteś z tych rejonów, ale nikt się tym nie szczyci
Nie masz rotacji na blokach, choć masz rotację na wizji
Ja napierdalam jak alarm, a Twój rap tutaj milczy
Zwalniam gadkę, lecę na półtonie, standardowe tempo
Ponaddźwiękowy rap, składam hołd producentom
Widzę Ciebie, w myślach słuchasz mnie z otwartą gębą
I choć coś Ci nie pasuje to rozpierdala Cię świeżość
Jak copkiller w nienawiści, otwórz okno, zrób to głośniej
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp
Odpal jointa i posłuchaj, masz do raju dostęp
Moi ludzie razem ze mną, mówią jednym głosem
Przejmuję winampy, iTunsy i inne gówna
W mp3-ójkach i waveach lecę we wszystkich furach
Od zajechanych piwnic, po korporacyjne biura
Szef syntetycznej mafii łapie najwyższy pułap

Ref. Ponaddźwiękowy rap, otwórz okno, zrób to głośniej! x3
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp
Ponaddźwiękowy rap, otwórz okno, zrób to głośniej! x3
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp
Ponaddźwiękowy rap, otwórz okno, zrób to głośniej! x3
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp
Ponaddźwiękowy rap, otwórz okno, zrób to głośniej! x3
Syntetyczna mafia, ziomek napędzamy postęp
Byłem pośród rozbitych szyb i klatek zatęchłych
Znam tych zza kurtyny i będę znać następnych
Tam choroba ale nie ma na nią lekarstwa
Byłem pośród szlachty i pośród drobnomieszczañstwa
Pośród szaleñstwa w trakcie dziejów burzy ja stoję
Mikroskopijna jednostka jak drobnoustroje
Byłem tam zmęczony szarym życiem i alkoholem
Będąc przez całe tysiąclecia hip-hop apostołem
Widząc tchórzy i bohaterów głęboko się zastanawiam
Czy swoją pracą w jakiś sposób świat naprawiam
Głupota i zawiąż ludzkości Achillesowa stopa
Sączyła się z waszych twarzy jak na ranie ropa
Kiedy stara Europa pęakała nad waszym losem głupcy
Ja byłem wtedy u boku stwórcy byłem tam

REF:
Ja i moi ludzie wyszliśmy z tych miejsc z twarzą
Vienio życia obserwator oni z nas wyłażą
I pójdą za mną na moje jedno skinienie
Żeby łatwiejszym uczynić ziomkowi istnienie
Byłem tam x2

Ja tam byłem i swoje zobaczyłem jak za mgłą
Ulice bramy i ludzi którzy chcą zachować godność swą
Wiecznie głodni pieniędzy
Wychowani w szponach nędzy
Nie szczędzeni przez życie muszą zarabiać skrycie
Opierając się na sprycie dziwi cię to
Bo mnie wcale nie wiadomo że jest źle
I będzie gorzej coraz jak Fu i Koras
Nawijam o tym co dobrze znam
Z własnego doświadczenia a takie mam
Bo ja byłem tam i na swój sposób rozkminiłem
Prawdziwe życie ciężko strawiłem
Nieraz się wkurwiłem bo jego zasady
Nie pokrywały się z moimi typowo ulicznymi
A ludzie byli są i będą wrednymi
Już do koñca który blisko
Byłem tam wszystko wszystko wszystko wszystko

REF:
Ja i moi ludzie wyszliśmy z tych miejsc z twarzą
Pele życia obserwator oni z nas wyłażą
I pójdą za mną na moje jedno skinienie
Żeby łatwiejszym uczynić ziomkowi istnienie
Ref.: x2
Czy zajdzie zmiana
Sprawa rozpatrywana
Ekstra presja wywierana
Choćby ty coś zmień
Czekaj na ten dzień

I od nowa, następna tragedia
Raj na ziemi to przykrywka, brednia
Ludzie nabierają przekonania przez mas media
Że natura ludzka jest agresywna
Brutalna, bardzo dziwna ludzkość naiwna
Która powinna być inna
Negatywne emocje przyswajane przez telewizje
Zły wpływ na świadomość dziecka wywołuje kolizje, epilepsje
Internetowe lekcje na inteligencje
Komputer zajmuje powoli człowieka miejsce
Nie wiesz gdzie masz być, gdzie jest twoje wejście
Żeby przejść się i zrozumieć
Skomplikowaną prawdę, zatajaną
Rozwikłaną, do końca nie spostrzeganą
Atramentem kłamstw polaną, nie zatamowaną raną
W polityce składane przez posłów obietnice
Tam tylko hajs się liczy, wstyd
Pasożytniczy życia tryb rośnie jak po deszczu grzyb
Kto ma kurwa racje, ciągły nurt bo za buntem bunt
Bo za buntem bunt bunt, uliczne demonstracje
Ciągłe kombinacje, to takie państwo
Duże prawdopodobieństwo ma szkodliwy wpływ na społeczeństwo
Negatywny wpływ na umysł powtarza się zbyt często
Co za gówno to wszystko, pytam się co za gówno
Pytam się jakim czynnikom można przypisać te zjawisko, jakim
Przemyśl to, sprawdź to

Ref. x2

W obecnym stuleciu doświadczyliśmy wiele zmian
Postępu technicznego przez którego polepszyły się warunki życia
W rezultacie co dalej, jesteś w temacie
Co się teraz dzieje na świecie
Wiele konfliktów tych niepotrzebnych
I tych względnych czynów dokonanych ludzkimi rękami
Tragicznych momentów wywołanych animozjami
Religijnymi, z którymi wiąże się wiele nieprzyjemnych spraw
To problem bardzo duży, to problem jest nie mały
Gdy pogłębiają się podziały, które powstały z powodu
Różnych wyznaniowych, bezsensownych decyzji
Ruchów postępowych, podstawowych, zdrowych akcji
Nieodwracalnych postępowych wydarzeń niemoralnych, aktualnych
Więc zastanów się co robisz
Czy ten świat jest piękny, czy się ze mną zgodzisz
Miej oczy otwarte, szanuj życie i zlekceważ pogardę
I całą zawartość zastanów się, odkryć swoją własną wartość

Ref. x2

Brud społeczeństwa, nic się nie zmienia
Cały czas tak samo jest, coraz gorzej
Brud społeczeństwa, właśnie tak, sprawdź to
Fu, ta 2002, Biały Dom
Jeden za drugim stoi, nikt się nie boi
Od bójki nie stroni tylko za wrogiem goni
Ekipa chuliganów Lech Poznań swoje zrobi
I zawsze pierdoli stadionowy monitoring
Wciąż z pałek, grad kamieni w boju niezwyciężeni
Waleczni, niepokorni, wszyscy w walce zjednoczeni
Zbyt wiele mocnych doznań by zapomnieć Lech Poznań
Zbyt wiele powiązań, wyjazdowych sprawozdań
Z znienacka zasadzka nie znasz dnia ani godziny
Bez powodu i przyczyny chuligańskie zadymy
Walki, potyczki, wojny, brygada kto za to odpowiada?
Wiadomo Wataha jedność i siła, wspólna zadyma
Prywatnie rodzina, taki znałem klimat
Na damkę w banie pijana hałastra
Od miasta do miasta, po mistrzostwo i basta
Elita żołnierzy, nie musisz mi uwierzyć
Ponownie uderzy, i zdobędzie wszystkie cele
Wiadomo jest ich wiele, niestraszne przesilenie
Podołałem obowiązkom wszyscy kumple przyjaciele
Teraz do was wersy idą, Lech Poznań tu się dzieje
Wspólnie z kumplami, balety, wyjazdy
To lubi każdy wariat odważny
Ile twarz zdartych, ile połamanych kotów?
Ile bójek, kolegiat, ile z psiarnią kłopotów?
Nienawiść punkt zapalny, z pewnością nie banalny
Zawsze i wszędzie na chuj policyjne panny
Miłość jedyna tak to ta drużyna
Lech Poznań i zadyma to chuligana klimat
Bezustanna walka z wrogiem o chuligański prymat
Taki znałem klimat, taki znałem klimat
Przecież nas znasz, boys’ów fight’ów nasza twarz
Przecież nas znasz, to był nasz czas
Z chłopakami po meczu szybciorem na dworze
Czy wzięcie trochę później o wieczorowej porze
Chuligan daje wzorzec, kumpel częstuje piwem
Na zawsze w pamięci balety szczęśliwe
I nigdy nie zapomnę, wspólnych kłopotów
Nie śmiertelnej orki, wydry zdobywania płotów
Najebki z psiarnią, frajerskimi agencjami
Zesranymi w gacie ochroniarzami
Wiele się zdarzyło, jeszcze wiele przed nami
Jeden za drugim stoi, nikt się nie boi
Od bójki nie stroni tylko za wrogiem goni
Ekipa chuliganów Lech Poznań swoje zrobi
I zawsze pierdoli stadionowy monitoring
Wciąż z pałek, grad kamieni w boju niezwyciężeni
Waleczni, niepokorni, wszyscy w walce zjednoczeni
Zawsze gotowi na bój, zawsze wszędzie zrobią gnój
Boisz się uciekaj, jesteś kozak no to stój
Bo to nie jest żadna nowość, że kibole się leją
Zaznaczają swą obecność z przeciwników się śmieją
Plaga bandytów co zaraża każdy rejon
Twardo bez układów zdaję sobie z tego sprawę
Nigdy nie wiesz co się stanie gdy przemierzasz autostradę
Czy napotkasz blokadę, zbierzesz wjeb czy się obronisz
Zasadzki to rzecz ciasna, musisz się z tym oswoić
Jeśli chcesz się w tych tematach dosyć płynnie poruszać
To potrenuj trochę chłopie i do boju możesz ruszać
Stadionowe awantury to nie są żadne bzdury
Trwałe uszkodzenie ciała (dojebałem z grubej rury)
Jak najbardziej rzecz poważna, znowu uszkodzona czaszka
Czy już triumf i czy porażka, teraz mogę ściągnąć maszka
I obejrzysz w TV newsy wiec są plusy i minusy
Czy sumienie mnie poruszy czas podleczyć świeże guzy
Pozdzierane łapy i ślady po pałach nikt nie krzyczy ała
Ekipa doskonała jak tytan wytrzymała ponownie czadu dała
Nie do zatrzymania, w rankingu nota nie mała
Jeden za drugim stoi, nikt się nie boi
Od bójki nie stroni tylko za wrogiem goni
Ekipa chuliganów Lech Poznań swoje zrobi
I zawsze pierdoli stadionowy monitoring
Wciąż z pałek, grad kamieni w boju niezwyciężeni
Waleczni, niepokorni, wszyscy w walce zjednoczeni
Zawsze gotowi na bój, zawsze wszędzie zrobią gnój
Boisz się uciekaj, jesteś kozak no to stój
Bo to nie jest żadna nowość, że kibole się leją
Zaznaczają swą obecność z przeciwników się śmieją
Zgasło tak choć pali się we mnie jak we śnie,
Zakończyć chcę choć dobrze wiesz choć dobrze wiesz że nie.
Pozwól mi zakryć twarz, pozwól puścić łzy,
Zrozumieć, że to właśnie Ty, okrywasz mnie jak płaszcz.
Czuje jak uciekasz stąd, lecz wracasz bo tak chcesz,
Malujesz mi świat ze szkła, bo widzę lecz nie mogę przejść.
Tak bardzo chce pokazać Ci że będę czekał tu,
że będę czekał tu.

Ref.
Nie wypuszczaj z ręki to co masz,
bo ulotni się jak wiatr.
Nie wysypuj z serca swoich chwil,
szanuj je jak skarb
nie zatrzymuj się gdy już do celu mało masz x2

Gdy tylko schowasz mnie w sercu swym, bo w nim
głęboko wierzę, że to szczęście pomoże mi w tym.
Nie bardzo wiem jak z tym życiem ciągle jest.
Czy widzisz mnie z oddali swej, a może nie chcesz się prędzej,
bo ja już nie mogę żyć, tak z dnia na dzień.
I dzień w dzień umieram wciąż choć rodzę się,
codziennie choć nie chcę by żyć i kochać Cię,
by czekać tutaj dzielnie, rany są choć wiem, że nauczony żyć wiernie.
I już.
Zawsze idę tam gdzie głaz przygniata umysł mój,
walczę wciąż choć padam z nóg taki tchórz, brak.
I choć pragnę Cię, nie próbuję nic tu ugrać.
Nie jesteś pierwsza, nie druga i jak Bóg,
da ta przygodna nie będzie nudna.
Zaufaj mi bo to trudna decyzja, jak chcesz bądź okrutna.
W sumie nie chcę już biec,
chcę tylko Ciebie złapać za nim świat się rozpieprzy.
Chcę w całości Cię nie, w ratach
chcę Ciebie złapać.

Ref.
Nie wypuszczaj z ręki to co masz,
bo ulotni się jak wiatr.
Nie wysypuj z serca swoich chwil,
szanuj je jak skarb
nie zatrzymuj się gdy już do celu mało masz
1. piątka "BMA" podjeżdża Jezoos co ma ze sobą, stary znowu mamy rebus, może dziwki? może winyle? może kokę? a może "Tekile" nieważne jest zajebiście, biały proszek i zielone liście, to impreza a nie kurwa stypa! Się bawimy przy Hard Horowych bitach. Dj "BBis" "Góra foli i laski" Vle wbija się do Akcji, wieprzowiny ostro napalone do robienia druta niezastąpione
Ref. Siemasz Jezoos How Do Yoo Do Ku...!! - Jest Git!! [x4]

2. Hej wieprzowiny komin mi dymi, mówi Jezoos król kokainy, moje rymy to czysta perwersja, jak podoba wam się moja erekcja. Pierwsza lekcja zajebisty temat - pierdolenie sensem istnienia, chuj z teoria liczy się praktyka jest "Tekila" koka i muzyka. Wieprzowiny zaczynamy akcje, dozwolone są wszelkie dewiacje, konfiguracje figury i style to by było na tyle.

Ref. Hej Karramba How Do Yoo Do Ku...!! - Jest Git!! [x4]
Kiedy,
za oknem oprócz chmur i kurzu tu nie ma nic,
a szczekanie psa przypomina tu wycie hieny Ci.
czarny kruki fruną dookoła jak sępy i
ból zaciska zęby Ci i
pada deszcz,
pioruny ziemię kolą, od blasku tereny płoną,
a jebany los przypomina do znudzenia
follow up,
do tego że lekko nie jest,
Bóg się z nas na pewno śmieje,
to i tak wiedz, że
gdzieś świeci słońce dla nas,
niekoniecznie takie, że
będziesz z lodem poncz
sączył na Majorce zaraz, słońce,
które po deszczu robi
wielkie, piękne tęcze na niebie
i pada ten
koniec tęczy na ziemię,
spełnię marzenie jak Parias zakładam plecak,
lecę tam i nie ręczę za siebie
dzierżę, swój
los mam w ręce,
bo to znajdę krasnoludka tam,
zajebię go i wezmę złoto; mimo,
że często tęcza znika za horyzont
i znikają kolory, dogonię ją
i mimo, że nie wiem sam czy po właściwej
stronie globu tu stoję,
bo może nim dojdę do końca tęczy, ląd połknie go
mimo, że jest to za piękne, to wiem,
ciągle wierze, że spełnię ten sen
i dotknę ją,
czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy
znowu robię na kolory łowy, bo

Kiedy pada deszcz, a błyskawice tną niebo,
nawet kiedy w oczy wieje zimny wiatr
Ty musisz dalej biec i pokonać tą niemoc
uwierz, tylko tak zobaczysz inny świat,
bo po deszczu, wiedz, że,
słonce zrobi wielką tęczę na niebie
w jej stronę pędź, bo spełnisz sen, kiedy tylko dotkniesz jej.

6 lat temu,
w UK na lotnisku pracowałem, tu
i zalewałem pałe full, time nie
z doskoku jak Alley Oop,
dzieciak,tam wpadł zarabiać hajs,
po to by ruszyć do Warszawy mógł i
zdobyć świat,
dzieciak sen gonił,
obiecuję, że pęgi będzie tu mniej trwonił,
żeby nie został tylko bej po nim,
a tu nie działa telefon,
z domu co dzień dzwoni,
boją się, że syn zniknie i
zostanie tu dźwięk po nim,
mówiliby lame o nim,
ale dzisiaj twardo na nogach,
jak sekwoi ten pień stoi,
spełnił wielkie marzenie,
ma nowe wielkie jak pięć boisk,
i ciągle ten sen goni,
przez to dziś,
po cash lecę,
bo widziałem jak deszcz w lecie
zostawiał tęczę nad samolotami
w Exeter,
czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy
znowu robię na kolory łowy, bo

Kiedy pada deszcz, a błyskawice tną niebo
nawet kiedy w oczy wieje zimny wiatr
Ty musisz dalej biec, i pokonać tą niemoc;
uwierz, tylko tak zobaczysz inny świat,
bo po deszczu, wiedz, że,
słonce zrobi wielką tęczę na niebie;
w jej stronę pędź, bo spełnisz sen, kiedy tylko dotkniesz jej.

Kiedy pada deszcz, a błyskawice tną niebo
nawet kiedy w oczy wieje zimny wiatr
Ty musisz dalej biec, i pokonać tą niemoc;
uwierz, tylko tak zobaczysz inny świat,
bo po deszczu, wiedz, że,
słonce zrobi wielką tęczę na niebie
w jej stronę pędź, bo spełnisz sen, kiedy tylko dotkniesz jej.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo