Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref. Dales doskonaly przyklad jaki byc niepowinienem.
Czy roznimy sie znacznie? Tego nawet ja nie wiem.
Ale obiecalem sobie, ze cos w tym zyciu zmienie.
Nie wiem czy mi wyjdzie lecz sie staram byc czlowiekiem.

Ten strach jako towarzysz w drodze na ostatnie pietro,
czy drzwi wejsciowe całe i czy czeka mnie tam piekło?
Sam nie raz wywarzałem te drzwi wyłamywałem,
bo do domu rodzinnego jakoś dostać sie musiałem.
Kiedy klucz od wewnątrz często był wsadzony w zamek
21/8 dom pełen niespodzianek.
Gdzie w oknach brak firanek od małego dzieciaka,
pamiętam w kuchni i na pokojach draka.
Rodzinne zapasy przy użyciu tasaka! Wynos sie kurwa !!!!!!!...)
Zdarzyło sie płakać jestem zupełnie szczery,
strach we mnie wzbudzał widok siekiery,
w rekach tyrana, który miał być moim ojcem,
a pokazał mi w życiu same rzeczy najgorsze.
I na tym nie skończę, obietnice bez pokrycia
ile zobowiązań z twojej strony za życia?
Muza na full, żarcie z rożna, poker,
lata osiemdziesiąte to czasy prohibicji, menzurki i kuwety
w samym stanie wojennym wódy widok codzienny
to domowa produkcja, miałem zdolnego staruszka,
na głowie poduszka by zagłuszyć te bełkoty bawiącej sie hołoty,
obok do białego rana cała zgraja najebana,
wszyscy tu bywali Waldek Kiera z mieszkania.
Jakie doświadczenia? Zagrożenie, złe doznania,
świeża emulsja ścienna na niej krew rozmazana.
W drzwiach powyrywane zamki, drzazgi, braki szyb w oknach,
przed kolegami obciach plus szereg interwencji:
pies, kuratorzy i opiekun społeczny,
bardzo dobrze znany jak wywiad środowiskowy,
czy z bratem mam co jeść, czy do szkoły gotowy.
To relacje sąsiada, który za dużo gadał,
a sam nie był święty zwoził dupy do mieszkania.
Z koleżkami z milicji miał bal do białego rana
2 1 8 oto mój życiowy dramat!

Dałeś doskonały przykład, jaki być nie powinienem.
Czy różnimy sie znacznie? Tego nawet ja nie wiem.
Ale obiecałem sobie, że coś w tym życiu zmienię:
Nie wiem czy mi wyjdzie lecz sie staram być człowiekiem.

Wyrzucałem oknem noże, żeby nie były w użyciu,
chowałem pieniądze i wóde a dlaczego?
By nigdy więcej nie widzieć Ciebie pijanego!
Żebym miał jutro, co jeść, gdybyś poszedł w cug tato,
parę razy sie zdarzyło nazwać cię pijana szmatą!
Ty śpisz ja cię okradam, po cichu sie skradam,
co by było gdybym wpadł, byś sie zbudził mnie przyłapał?
Nigdy o tym nie myślałem to głód determinacja,
zaminiles życie z synem na prywatne wakacje.
W lodówce czystki rzadził Ludwik Waryński.
Dwie stówy to nie mało je sie chciało wiec śmiało
do przodu, do przodu zniszczyć uczucie głodu
to jeden z istniejących tych kradzieży powodów.
Zmarnowałeś mi dzieciństwo tak niestety wyszło,
zmarnowałeś mi matkę ja byłem tego świadkiem.
Tyle widziałem przypadkiem, czego nie powinienem,
nic nie rozumiałem przecież byłem malym dzieckiem.
Ile wylanych łez tyle co wódy w kielona?
W stopie seta golona co 14 lat pieczatka.
I w pracy, po pracy rodacy pijacy!
Przyszło ci w końcu za to życiem przypłacić!
To energia energia ukryty szept
to energia energia ukryty szept x4

Tak to czuje frustruje mnie ta życia branża
Znikam stąd wyłączam się od tego bagna
Moja silna osobowość teraz jest bezradna
Telefon milczy jakieś cyfry na ekranie kompa
Teraz z kompa do kompa spontan wspomnij dalej lata
Czasem chcę stąd zniknąć z tego mego świata
Nie liczę teraz czasu mam z nim mały zatarg
Nie liczę czasu przeszedł mnie teraz lekki dreszcz
Słyszę płacz dziecka na zewnątrz pada deszcz
Ja czuwam na ??
Za oknem zmierzch atakują mnie myśli
Jak dobry pomysł na tekst
Staram się być dobrej myśli kumasz to lecz.

To energia energia Ukryty szept
To energia energia ukryty szept x4

Jestem wolny i rozpierdala mnie duma
Tamten rozdział mego życia już dawno umarł
To jest mój spokój moja życiowa energia
Mój świat moje życie to ogromna bakteria
Patrząc na swoje życie wiem że jest lepiej
Przejść przez trudne chwile tak to najlepiej
Pracuje nad spokojem ducha to uwielbiam
Częstotliwość moich myśli teraz mnie pogłębia
Spokój ducha optymizm to silna komercja
Koncentracja moich myśli cała kwintesencja
Staram się w tym całym życia bałaganie posprzątać
Poukładać sobie tak żeby się nie zaplątać.

To energia energia ukryty szept
To energia energia ukryty szept x4

Jestem tym gościem co wkurwia twoją ambicje
Jestem tym gościem co burzy wszelkie definicje
Jestem tym gościem co ma swój świat i zasady
Jesteś ze mną przejdź na moje arkady. x2
Czuję kurestwo blisko
Czuję bit w rytmie disco
Czuję twój perfum i to wszystko
W podstawówce pewnie byłaś miską
I chłopaki gwizdali kiedy szłaś przez boisko
I stąd wyrobiłaś tą grację w chodzie
Owację na codzień
Chcę leżeć jak pacjent na spodzie
Masz spację w dowodzie
Mimo, że libacje na chodzie
Raz na luzie i wodzie
Raz na wódzie i lodzie
Widzę znasz się na modzie
Grasz to masz, pewnie dbasz o tą odzież
Dokąd idziesz, lepiej powiedz
Chodźmy do mnie, zapalimy towiec
Nie opowiem ci o mnie
Ale będzie super, wspaniale
Głębokie gardła, głębokie anale

Yo mama jesteś przejebana
Czuję się jakbym zajebał sznaberdana
Zapierdalam z tym gównem do rana

Koszula Sean John
Zróbmy to z pompą
Jesteś bombą, yo
Szybką jak Concorde
Na chuj komu kondom
Płyniesz jak bongo
Pią Pią, John Doe
Świnie ubrane skąpo yo
Nie patrz na konto, chodź no słonko
Wszystko tutaj wolno, toteż możesz dotknąć go
Wiesz co? Lubię kurestwo u dziewczyn
Ten grzeszny wzrok co noc, wyobraźnię pieści
Te jędrne piersi, długie nogi i pośladki
Do kolan kozaczki i spodniczki Versace
To jara braci, nie mów chłopakowi - gacik
Że jak Trisha Campbell, widać, idealna dla mnie,
Słodka, jak karmel, takie preferuję kartel
I niczym Mack 10, to raczej rzadko tańczę
Ty rusz ciałkiem, a ja sobie popatrzę, yo

Yo mama jesteś przejebana,
Czuję się jakbym zajebał sznaberdana,
Zapierdalam z tym gównem do rana.
Aha, wiesz jak jest, wiesz jak jest joł!
ej ej ej, joł!

To coś jak film, miałem osiem lat,
ten świat był zagadką,
rap dał mi starszy brat,
więc ja znam go aż nad to,
światło gasło tylko w snach
miasto blakło ty to znasz
kiedy czas upływa, twarz
obmywasz rzadko, mówisz masz,
gramy marzeń, czułem że tu gram z siłą
miałem zamiast gram kilo,
chciałem grać na San Siro,
lecz przyszedł czas,
zabrał wiarę w nas
i talent który miałem chyba gdzieś na chwilę zgasł,
zapiałem pas,
chyba dorosłem żebym
coś w tym kraju mógł
stałem na rozstaju dróg,
być może do raju wrót,
krok wytyczał but
rok minął czułem trud,
z tą chwilą, bólem nóg
wyrzuciłem coś na bruk
jestem tu,
tu gdzie nikt by nie przypuszczał
patrzę znów setki smug,
za mną setki słów
na ustach niosę znów,
znów biję puls nie mogę ustać,
niczym nóż przecinam wspomnień gruz
na których osiadł kurz, tak tak tak..

Jestem tylko dzieciakiem
który od zawsze wierzył tutaj w swoje marzenia
i zwykłym śmiertelnikiem jak ty,
którego kiedyś pochłonie ziemia
i czy to zmienia mój cały świat
bo życie wybrało mi taki szlak
a niech to szlag
dziś słyszę jak fani krzyczą: rób ten rap,
i może nawet nie zdaję sprawy
z tego ile marzeń tu zdołało sprawić
że zdołałem zażyć
o czym każdy marzy
ty pewnie spytasz co na to starzy?
moi rodzice dali wsparcie
ich miłość do mnie tu wyraźnie czuje
nie umiem tego wyrazić w słowach,
kocham was nie zawiodę, dziękuję.

Ref. Ja to zdobędę, za wszelką cenę
dojdę do celu i wszystko odmienię
jestem pewien i dzisiaj już dobrze wiem
żeby spełniać swoje sny muszę trzymać ster
ja to zdobędę, za wszelką cenę
dojdę do celu i wszystko odmienię
jestem pewien i dzisiaj już dobrze wiem..

Jest wiele dróg, idę swoją,
świeci we mnie duma wokół,
chociaż grób nam otworzy tutaj
kiedyś suma kroków
tu gdzie struna bloków
życie pędzi w miejskim tłoku,
wokół ludzi pełno pokus
czają się na każdym kroku,
nie stój z boku,
braw nie otrzymasz jak po zdradzie,
strach działa jak hamulec gdy pędzisz po autostradzie,
patrz dziś na swój kierunek
w duchu powiedz że dasz radę pokaż twarz,
własną twarz nawet jeśli nosisz wadę musisz trwać,
rwać dziś na strzępy wspomnień sterty
żeby stać dalej grać,
wiec mocno zaciśnij pięści,
zaciskam zęby
choć w oczach czasem błędny wzrok
mija tu następny rok
życie pędzi jak Ken Block
ten rok dał mi wiary,
to już słyszałeś to gdzieś
jestem na stałe w tym sygnale
idę dalej to wiesz,
i nawet jeśli czuję stres
wiem że kres możliwości
tworzy głowa a nie ciało jeśli miałeś wątpliwości,

Ref. [2x] Ja to zdobędę, za wszelką cenę
dojdę do celu i wszystko odmienię
jestem pewien i dzisiaj już dobrze wiem
żeby spełniać swoje sny muszę trzymać ster
muszę trzymać ster x3
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.

Często jestem leniwy, chociaż staram się z tym walczyć
Szanse nierówne są jak armia i partyzanci
Armia - to świat który pędzi na złamanie karku
Partyzanci - mój charakter, który wybudzam z letargu
W głowie wiem, że pociąg ma odjechać
To tylko zły sen, że na mnie nie poczekał
Wiesz po czym można poznać człowieka
Że kiedy je żarcie reszta zachowuje się jak zwierzęta
Nie jak lwy, raczej jak hieny
Bo boją się jutra którego może niebyć
Czekając na peronie chcę życie przeżyć
Ale o to chodzi żeby każdy dzień to był pierdolony pewnik?
Odpowiedz sobie co robię
Czy już jadę, czy dopiero jestem na peronie,
Idź po bilet, kasy jeszcze śa czynne
Ja tak zrobiłem, dlatego żyję.

Ref.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.

Wolisz pierwszą klasę albo kuszetkę
Pamiętaj, najpierw musisz mieć bilet w swojej ręce
Trzymać go mocno jak swoją kobietę za rękę
I nigdy nie puszczać bo wtedy coś pęknie
Pięknie jest przez chwilę, piękne są tylko chwile
Podróż trwa, kilometry, mile
Dekady, lata, miesiące, dni, godziny
Jestem w podróży, jak wrócę to się zobaczymy
Chyba że wsiądziesz gdzieś na trasie, usiądziemy zwarcie
I poleje się to, co spowalnia na starcie
Wszystkich tych którzy nawet jadą na gapę
W tej podróży nie ma ulg, nie możesz dać w łapę
Bo nie ma komu, daleko do domu
Ale jeśli ktoś czeka w nim to masz szczęście ziomuś
Ciągle koniec to początek, początek to koniec
Bo to trwa, jak niekończąca się opowieść.

Ref.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
ref. Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media znam

Kilka patentów na zburzenie fundamentu
na strącenie z filamentów
tych kilku śmiesznych pionków
To Mój Rap dla ziomków

Jeszcze żyje w porządku bo Hip Hop
będzie żył do końca od początku


1.
Wieczór, pracownia, jak co dnia Hip Hop żywy
Rap tak prawdziwy że aż boli to Cię dziwi?
Że nie ma nic na niby Rap Muzyka żywa widzisz?
Każdy róg na osiedlu w klubie każdy dźwięk słyszysz.

Siłę mam wytrzymam, konsekwencją to nazywam
Ponownie się odzywam dobrze wiesz nie bez powodu
Nie sprawię Ci zawodu gadka warta zachodu
Bas pierdzi z samochodu gdy przejeżdżam blisko Ciebie

Świeży towar klepie ja opuszczam wolno szyby
Bo ten syf nie jest na niby robiłbym to nawet gdyby
Nie było z tego grosza, gdyby znieśli mnie na noszach
Gdyby dziś dała mi kosza, odeszła, ROBIŁBYM TO!

Wiem że przykro jeśli tego nie docenisz lub przecenisz
Gdy zajrzysz do kieszeni raperowi, cóż to zmieni?
Bez rapu znieczuleni na obłudę (pomówienia)
W życiu se pozmieniał tak jak chciał więc dowidzenia.

Chcą mnie oceniać, chcą winić, chcą mnie zmieniać
Wkręcają się w temat lecz nie czują go .Ściema!
Mówić że jest dobrze jeśli tego dobra nie ma
Robić w to nie wierząc i pogrążać się w tych bredniach

Na ile mnie wyceniasz mój wydawco? mój fanie?
To przejebany temat jak życie przejebane
A ja widzę i słyszę więcej niż bym tego pragnął
Gdybym wiedział że warto oddałbym ten rap za darmo.

Wyjeżdżam z petardą z gruntu zły to nieprawdą
Nie bez powodu powtarzam 'Jestem gram to'
Z SLU gangu (SIŁ) Masz to jak w banku
Że wyjdę z tej opresji praktycznie bez szwanku

I jak Kris o poranku natchniony będę nawijał
W ciężkich czasach dla Hip Hop'u to ja Przepita szyja


ref.
Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media znam

Kilka patentów na zburzenie fundamentu
na strącenie z filamentów
tych kilku śmiesznych pionków
To Mój Rap dla ziomków

Jeszcze żyje w porządku bo Hip Hop
będzie żył do końca od początku


2.
Czym dzisiaj jest ten Hip Hop który rządził
W czasach gdy byliśmy młodzi? Kogo dziś to obchodzi?
Mnie oczywiście dajcie mówić artyście
Wiele widzieliście na scenie, to na liście

Ludzie! Wy tam byliście. Pamiętacie? (Oczywiście!)
To świadkowie ceremonii nazywali mnie mistrzem
Zmieniliśmy stan rzeczy na lepsze jak należy
Byliśmy szczerzy każdy po dzień dziś nam wierzy

Pora to uleczyć, przestań śmieciu kaleczyć
Nastały ciężkie czasy więc przechodzę do rzeczy
Z kim mam się zmierzyć? Pierdolony nieudacznik!
Ilu takich znasz Ty. Ilu ja znam? Sprawdź ich!

Pękające ogniwa Ty na bicie weź prawdziwa
Kilka rund ich przeżywa wtedy buchną te dziwki
Sex Rap używki i w chuj schłodzone drinki
Wyjdź stąd, zostaw, zrezygnuj, jesteś nikim.

Masz chujowe wyniki, brak talentu, techniki
I do tego złe nawyki dziś napluję Ci w mordę
A zwartymi tego rapu ludźmi wychlam goudę


ref.
Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media znam

Kilka patentów na zburzenie fundamentu
na strącenie z filamentów
tych kilku śmiesznych pionków
To Mój Rap dla ziomków

Jeszcze żyje w porządku bo Hip Hop
będzie żył do końca od początku


3.
Umarł bym za Rap jak nawijał Fredro Star
Znów osuszyłem bar i pizgałem całą noc
Mój Rap nie koks Rap jest moją kokainą
Zostanę blisko z Rapem tak jak z moją dziewczyną

Bliski memu sercu mój rap
nasze mordy krzywe nie dla każdego miłe
Mój Rap jest dla dziwek ale tylko tych w pończochach
A Ty komercyjna dziwko wypierdalaj stąd. Wynocha!

Stań se w kącie szlochaj dla mnie to radocha
Jak opierdole tokaj, nagram to postąpasz lepiej
Wraz z wdechem i wydechem możesz se zajebać ścieche
Zawyjesz jak wyjec niczym Kasacja Rally

Nowy track jak News Daily usłyszą to w New Dearky
To nie na Twoje nerwy w drzwiach załóż ze dwie Gerdy
Wypierdalaj z tego Rapu nie rób obciachu
Nie wyrabiasz się w tym fachu masz zwykłej dziwki status


ref.
Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media znam

Kilka patentów na zburzenie fundamentu
na strącenie z filamentów
tych kilku śmiesznych pionków
To Mój Rap dla ziomków

Jeszcze żyje w porządku bo Hip Hop
będzie żył do końca od początku.
[Refren]
Bo my nie jesteśmy po to, żeby się podobać,
Żeby się podobać, nie żeby się podobać,
Bo my nie jesteśmy po to żeby Was oczarować,
Oczarować, nie po to by was oczarować.

[Kali]
Moja misja to przekaz,
Dam Ci to na co czekasz
Milon nie Tableta, ale na full zakręcona bleta,
Na bitach jak bandyta
Gasze cię jak peta
I jesteśmy kwita
Rzeczywistość moja wita
Ziomek uwierz słowom Gita
Ze mną mocna ekipa
Nie ma bata na wariata
Nie zatrzyma nas krata
Dotrzemy do każdego brata
Napierdalam jak armata
Kali nie arystokrata
Nielegalne rytmy
Zmasowany atak

[Bas Tajpan]
Muzyka moją misją
I ja mam na to plan
Świadomy przekaz rasta
Tajpan zawsze daje Wam
Firma, Fandango i B.O.B. ONE
Nic nas nie zatrzyma
Nie ma takich krat, takich bram
Tu nie ma pustych słów
Bo słowo jest ciałem
Słowa dla mądrych głów
Bo dobry przykład miałem
To jest spełnienie snów
Bo właśnie tego chciałem
Muzyka misją, słowo prawdą
Właśnie to Wam dałem

[Refren]
Bo my nie jesteśmy po to żeby się podobać
Żeby się podobać, nie żeby się podobać
Bo my nie jesteśmy po to żeby Was oczarować
Oczarować, nie po to by Was oczarować
Bo my jesteśmy po to żeby dać Wam nadzieje
Dać nadzieje Wam bo czasami źle się dzieje
Ta misja ma zaszczepić w sercach siłę ducha
Więc łap łap bucha, ej, łap łap łap bucha

[Tadek]
Weź z tej muzyki przekaz, nie narkotyki
Weź z niej zasady choć w okół frajerskie myki
Rodzina w moim życiu to szczęścia promyki
Nie gówno warte złoto, czy świecące kamyki
I to jest moja misja - charakter, siła, honor
Niech mądry doping ludzie z tej muzyki biorą
Niech ta nuta i przekaz, naprawia rzeczywistość chorą
Niech ta misja będzie dla kurewstwa zmorą

[Bosski Roman]
Moja misja, to wszystkim leszczom mordy pozamykać
Moja misja, aby dobrym ludziom szlaki tu wytyczać
Moja misja, aby uprzyjemnić chwilę Twego życia
Moja misja, by kurewstwo całe zaczęło tu zdychać
Moja misja produkować bo dla Ciebie tutaj gram
Moja misja ryzykować i robić prawdziwy bal
Moja misja produkować by każdy już wiedział sam
Co to pozytywny przekaz, nasza misja ci to da

[Monilove]
Ty mówisz misja, misja
Ty swoją misje masz
A dla mnie misją jest
Co dzień patrzyć sobie w twarz
Skałą być dla bliskich i
Mówić prawdę, nie pieprzyć
Trzy po trzy
Się jarać życiem
Każdym kolejnym dniem
Przyjaciołom gdy proszą
Nigdy nie mówić nie
Po całości kochać
I po całości hulać
To co we mnie najlepsze
Dobrym ludziom dać

[Bob One]
Moja misja ryzykować, a ty popatrz jak gram
Nie sam bo ze mną tutaj jest ludzi klan
Ja znam swe priorytety i cele swoje znam
Tak trzymam się ich mocno w świecie gdzie rządzi fart
Na bank zrozumiesz, wolny duch to mój stan
Dla wszystkich dobrych ziomków szacunek zawsze mam
Moja misja to wprowadzać dla fałszywych akcji ban
Mój plan i życie jedno B.O.B. ONE

[Refren]
Bo my nie jesteśmy po to żeby się podobać
Żeby się podobać, nie żeby się podobać
Bo my nie jesteśmy po to żeby Was oczarować
Oczarować, nie po to by Was oczarować
Bo my jesteśmy po to żeby dać Wam nadzieje
Dać nadzieje Wam bo czasami źle się dzieje
Ta misja ma zaszczepić w sercach siłę ducha
Więc łap łap bucha, ej, łap łap łap bucha

[Lukasyno]
Niech tutaj gra dancehall i reggee ton.
Niech jednoczą się dobrzy ludzie z wszystkich stron
Niech rosną w siłę i sprzyja im los
To ostatnia krucjata nim rozpalą mi stos
Dopóki płonie w Twojej duszy choćby jedna iskra
Dopóty płynie moja łajba ratunkowa misja
Dopóki mych niewinnych braci kręci policja
Dopóty będę patrzył by ulica górą z walki wyszła
Nie trzeba większej inspiracji niż ma familia
Mimo zawirowań, petrurbacji, zdrowa i silna
Poznaj plusy świadomości i złap dystans
Prawdziwa siła nie w tych mięśniach lecz w czystych myślach

[Monilove]
To słońce i muzyka dają mi tą siłę
Dzięki nim i tej misji wiem, że w życiu nie zginę
I więcej nie chcę niczego, to co mam to coś pięknego
Monilove życzy Ci tego z całego serca swojego

[Refren]
Bo my nie jesteśmy po to żeby się podobać
Żeby się podobać, nie żeby się podobać
Bo my nie jesteśmy po to żeby Was oczarować
Oczarować, nie po to by Was oczarować
Bo my jesteśmy po to żeby dać Wam nadzieje
Dać nadzieje Wam bo czasami źle się dzieje
Ta misja ma zaszczepić w sercach siłę ducha
Więc łap łap bucha, ej, łap łap łap bucha
Nie ma już miłości dla mnie, dla mnie nie ma już
Nie ma już miłości, nie ma już miłości dla mnie...

[Lord MM dAb]
Idę i myślę i nie wiem co myśleć
Myśli jak uderzenia bata, bata, bata
Brat-brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks, gasi dumę,
że jestem człowiekiem - obdarzonym rozumem zwierzęciem,
Ni mniej ni więcej, ale
Nie wyzbyłem się instynktów, wołam krwi na cały głos
Musi musi musi zabić ktoś by żyć mógł ktoś - to jest moje motto
W tym całym szaleństwie chodzi tylko o to
By zniszczyć swego brata własną-własną głupotą, tak.

Nie ma już miłości dla mnie, dla mnie nie ma już
Nie ma już miłości, nie ma już miłości dla mnie...

[Śp. Brat Joka]
To co słyszę wciąż w telewizji, radiu
Już nie dociera do mnie wcale
Znowu brat zabił brata
I zabija dalej
(znowu, znowu, znowu)
Znowu brat zgwałcił siostrę i dalej mu mało,
(znowu, znowu, znowu)
Znowu brat zrobił napad i wszystko się zjebało
A powiedz mi dlaczego(powiedz mi) media
Podają wciąż nowe przestępstwa?
Powiedz mi dlaczego(powiedz mi) tak trudno
Patrzeć dalej niż na swoje podwórko?
Więcej szmalu w gonitwie po szmal
Człowiek nie patrzy, że zdeptał mnie dzisiaj-aj!

Nie ma już miłości dla mnie, dla mnie nie ma już
Nie ma już miłości, nie ma już miłości dla mnie...

[Mag Magik I]
Hej, Joe? Dokąd pędzisz z tą spluwą w dłoni?
Czyżbyś widział to samo co oni?
Jeden problem załatwię
Zrywam się do ciepłych krajów, znasz mnie
Jestem nieśmiertelny jak każdy
I nic mi się nie stanie
Widzę, widzę, widzę, widzę wszystko
I wszystko boli
Może czasem lepiej zamknąć oczy,
Lecz to ran nie zagoi
Bracia napieprzają się z drugimi,
Bo lubią inne gówno, no słuchaj no
Tak, myślę, że palnę se chyba w łeb
Tak się stanie, bo nie ma już miłości dla mnie

Nie ma już miłości dla mnie, dla mnie nie ma już
Nie ma już miłości, nie ma już miłości dla mnie...
To poszło w obieg.
Poszło, że co miesiąc trafia mu się dziewięć kobiet.
Dziewięć pań jak festiwal Cann.
Pan wielka fiesta co jak rozrusza się to nie może przestać.
Wielka fama jak dżuma się roznosi tylko zamiast fanfar, nie czar par tylko ma tego serdecznie dosyć.
To lovelas co las kobiet przechodzi mu przez łoże,
Choć to nie miejska sypialnia jak centralny dworzec.
Zgryz, wysunięta kwadratowa szczęka.
Nawet w adwent ma na nie patent i nie traci czucia w rękach.
Zobaczył jej wystające kręgi i kiedy wypuszczała torbę z zakupami jak powietrze wentyl lecą z ust komplementy jak do mleka Corn flejki.
To postępowy chłopak, ona raczej retro
Art deco jak do sklepów kolejki, chce wwiercić się w jej ciało jak wiertło w beton
Ona łyka jego komplement jak automat żeton
Przedstawiał młodszą siostrę, bo po co pośpiech
Teraz siostrzyczkę zabiera na wieczorne randez-wous, małe naszcze randez-vous jak Kombi
Ona nieruchoma jest jak pomnik,
On wgryza się w szyję jak zombi
Na obiedzie rodzinnym zobaczył siostrzyczek mamę, poczuł w głowie zamęt
Poczuł jak zjada mu serce
Wchłonęła go jak okap opary, zatankowała jak stacja paliw
On bez ulgowy taryf, serce tej pani do dzisiaj się pali - płonie żywy ogień

Pan koneser na runku bestseller
Czyści serca jak czyści się teren
Czyści serca jak fiskus portfele
Czyści serca i wznieca płomienie

To poszło w obieg jak Don Juan nie ma czasu zmrużyć powiek
Wszystkie oczy skierowane na niego jak paparazzi
On nie przestaje, pracuje non stop jak zmywarka do naczyń
To zawodowiec jak Leon
Teraz gra stereo, lewy kanał
To obiekt chroniony jak nenufar
Odwiedza ją gdy ma przerwę
A cerber wychodzi do pracy gdzieś tutaj w samym centrum
Ona jedynie support, nędzy akord
Przed głównym daniem jak pentium
Rozgrzany jak rzutnik zdejmuje z niej cały butik
Bada jej ciało jak księżyc sputnik
Czas na prawdziwy deser
On w tym czuje się jak wilk koneser
Gdy one niepowtarzalne są jak linie papilarne, jak numer pesel
Córy Koryntu w akademiku, dwie siostry bliźniaczki głodne przygód
Z ikrą słodkie jak melon, jakby odbite na ksero
Bliźniaki, double -trouble są teraz choco
On pada na kolana jak Cerekwicka i bije im pokłon
Panowie, Panie!

Pan koneser na runku bestseller
Czyści serca jak czyści się teren
Czyści serca jak fiskus portfele
Czyści serca i wznieca płomienie
Nie znam tajemnicy
jaką owiano świetlicę ludzkich ambicji
nieraz dochodziło do scysji
między nami a oczami wyroczni
my - kontra niewidoczni
hehe, chciałeś psycho
masz i słuchaj, czym oddycha takie chłopicho
masz i słuchaj, czym oddycha takie chłopicho
skałą martwych wspomnień się stałem
stałem się tym, czego się obawiałem
czy to świat, czy ja zwariowałem?
wszystko pozapominałem
wszystko pozapominałem, lecz

[ŚLIWKA, FO & RAH] x2
Kolejnych wspomnień
kolejny raz
felerny los
mi nie wymaże
mi nie wymaże

[FO]
Nie sposób zapamiętać tylu osób naraz
lala weź ten aparat i spierdalaj nara
cała sala oburzona, co ten Fokus odwala?!
[ten Fokus oszalał] a ja się nim jaram [to palant]

Zapomnę o Tobie w najdrobniejszych detalach
choćbym ogromnie się starał, a się nie staram
co to o mnie świadczy wiem, i nie pochwalam
chwilę pogadam, spadam, ile można gadać?
ziomala siądź se koło mnie, będziesz wszystko widziała
tyle tych wspomnień można zapomnieć, zapamiętałaś?
ktoś tam podbija do mnie, jakiś jebnięty ten typ
wpadł w odmęty mięty, komplementy prawi mi nieugięty
strawić? zabawić?
czy argumenty zabić nienawiść? iść?
rozpoznaj flow, który jest tu dziś
i nie tylko dziś, ciągle ten hałas

Nie sposób zapamiętać tylu osób na raz
lala bierz ten aparat i spierdalaj nara
cała sala oburzona, co ten Fokus odwala?!
[ten Fokus oszalał] ja się nim nie jaram [to palant]

[ŚLIWKA, FO & RAH] x2
Kolejnych wspomnień
kolejny raz
felerny los
mi nie wymaże
mi nie wymaże

[RAH]
Szczerze wierzę w przymierze
pomiędzy mną a nią
mną, a mą amnezją
szczerze wierzę w przymierze
zawarte w miłej atmosferze
poparte finezją
szerzej - powie do mnie partnerze
stanę się mych myśli pasterzem
wybierzemy wspólnie co potrzebne ogólnie
a chujnie ułożymy w trumnie
zapyta co u mnie?
na co ja dumnie odpowiem
mam posortowane dane w głowie
powiew nowej alternatywy
na wszyby, na niby proregatywy
[dotkliwy amnezji urok]
będę górą, wezmę pod pióro
[poczciwy poezji kurort]
włączysz - skończysz z gęsią skórą
po poprawce zadrę z naturą
w zajawce, wyczekując na wybawcę
ja chcę full access do magazynu
mego centralnego biura rymów
to dla sztuki
te białe kruki
dopóty, dopóki
z ich nauki będą czerpać wnuki

[ŚLIWKA]
Nadal nie znam tajemnicy
za to mam w głowie kalkulator
i wiem co się liczy
wiem, co mym celem krystalicznym
mym wytycznym
mym Mount Everestem
kilka zdarzeń powiedziało mi po co tu jestem
być obok, być z Tobą całym sercem
kilka zdarzeń powiedziało mi po co tu jestem
być obok, być z Tobą całym sercem

[ŚLIWKA, FO & RAH] x2
Kolejnych wspomnień
kolejny raz
felerny los
mi nie wymaże
mi nie wymaże
Mój pierwszy rap to był pierwszy znak
po którym zmieniło się wszystko tak
mój pierwszy rap i moja pierwsza zwrotka
wtedy nie wiedziałem co mnie w życiu spotka (x2)

Mój pierwszy rok był jak pierwszy znak
a mój pierwszy krok to był pierwszy fakt
niedługo po tym był już pierwszy klaps
wkrótce miał się narodzić mój pierwszy brat
mój pierwszy dom stoi naddal tam
na tej pierwszej ulicy gdzie zostałem sam
gdzie zrealizowałem swój pierwszy plan
dzięki bogu przetrwałem i ciągle trwam
mój pierwszy dzwonek to był szkolny dzwonek
moje pierwsze wagary z moim pierwszym ziomem
mój pierwszy papieros po nim pierwszy kaszel
wtedy pomyślałem kurwa miasto jest nasze
moja pierwsza miłość i mój pierwszy spacer
po niej pierwszy raz odczułem taką strate
mój pierwszy rap i moja pierwsza zwrotka
wtedy nie wiedziałem co mnie w życiu spotka

Mój pierwszy rap to był pierwszy znak
po którym zmieniło się wszystko tak
mój pierwszy rap i moja pierwsza zwrotka
wtedy nie wiedziałem co mnie w życiu spotka (x2)

Mój pierwszy support po nim pierwszy raport
z osiedla które wszystkich wciąga do pierdla
mój pierwszy kontrakt z wytwórnią płytową
po nim kilka płyt z umową na słowo
po tym wszystkim sprawdź moje pierwsze grouppies
koncerty hajs wódka i mój pierwszy clubbing
mój pierwszy sponsor ze swoim hajsem
moja pierwsza zajawka polskim pierwszym baunsem
mój pierwszy dzieciak z moją pierwszą żoną
moi pierwsi ludzie którym wierze na słowo
mój pierwszy wróg i moja pierwsza riposta
moja racja przy której postanowiłem zostać
mój pierwszy dochód i moja pierwsza strata
pozycja którą budowałem przez lata
nie miałem tu też pierwszego batata
pierwszego zjarałem w dziewięćdziesiątych latach

Mój pierwszy rap to był pierwszy znak
po którym zmieniło się wszystko tak
mój pierwszy rap i moja pierwsza zwrotka
wtedy nie wiedziałem co mnie w życiu spotka (x4)
Manewry mixtape bracie i siostro! trzeci wymiar! dj hen! DonGuralesko! Chopin rapu Mateooo! Na produkcji! Sprawdź to gówno, co?! Nawiązujemy do klasyków! haa? Sprawdź rymu rozbójników! SLU K do G! Pogodzeni po latach! Czujesz ten klimat? Znasz to?! Słuchasz tego w aucie! Palisz przy tym jointy co dnia, co?! Myślisz o tym! Słyszysz to! Czujesz to! To PDG yo! Na żywo z Poznania! Manewry MIXTAPE! RAFII!!

(Rafi)
Kombinatorzy z PDG loży,
Każdy tu tworzy i będzie tworzyć,
Swoje gówno, poezje brudną,
Masz wenę? Talent? Natchnienie? - Rób to!
Kto myśli, że to ma, a nie ma tego - trudno!
Kto nie ma natchnienia, będzie robił to krótko!
Reguły twarde, zasady żelazne,
Rymy własne, nie musze mówić bo to jasne
Bity z ukrytym, analogowym trzaskiem
Wchodzę na scenę z wrzaskiem,
Posłuchajcie cepy, poznańskiej epy
Masz towar i blety? To nie stój jak kretyn!
Nie ty - tylko ja, gram rap wam
I jak własną kieszeń, reguły gry znam
I dbam o to, co mam, bo to, wszystko co mam
I nie brudne jak błoto, gorzkie jak tran
I nie sam! Razem ze mną PDG klan
DonGuralesko i ołowianych powiek pan
Razem z mikrofonem, reprezentujemy klan,
Bez zmian, zadajemy coraz więcej ran
Reprezentanci betonowych ścian i bram,
To nie kankan, ani tamtam tylko bit Mateo,
Huj w dupe wszystkim frajerom!
Ta...

(Peja)
Wejdę dokładnie jak rytm to wyznaczył,
Banda krzykaczy, da radę tutaj raczej,
Nikt tu nie płacze, w tym siła, ja nawijam,
P do N i kreska, mi wystarczy jedna chwila
I nie zapominam skąd jestem, znam ten klimat,
Przybyło mi lat, hardcorowy jubilat,
Nie od dziś masz debila co do bitu kiwa banią,
Prawi komplementy paniom i wpatruje się im w cycki
Rap i używki, miasto nocą, kurwo wyjdź mi!
Jeśli walisz fochy, to zmień suko nawyki!
Znów twarde rikitiki, zostaw numer na lustrze,
Odezwę się na pewno, teraz drzemkę se utnę
Tak w 07 śmigam, żeby było prościej,
Nie 07 zgłoś się, daj bit Matheo głośniej
Ja na mixtapie gościem, ten syf nie bez znaczenia,
5 element, hip-hop bez znieczulenia
Znów gołda dodać temat, w kłębach dymu nowy projekt,
Na żywo z Poznania, tutaj hardcorowy gnojek
Przy mikrofonie stoję, spróbuj nam się tu narazić,
SLU, PDG, Ruchu Peja i Killazi...

(DonGuralesko)
Flow na żywo, z Poznania, miasta grubych bluntów,
Świat kwadratów, rap koalicjantów
Z P do N grodu, wieje wiatr od zachodu
Byle do przodu, synu, byle do spodu (to miasto Poznań)
Bum, bum i chodu, nie wiadomo kto to jak trup bez dowodu,
To PDG crew, dziś nie bez powodu
Jestem składaczem kodów, słów, epizodów
Rytm od Dj-a, Gural, Kaczy i Peja, bit Mathea, prosta idea
Gram w ten syf jak w GTA i szenea,
Mam więcej mocy w tym mieście, w którym zarywam większość nocy
Tu większość wiary kombinuje jak przytulić pekiel
24h świeci wierząc w to, że będzie lepiej
Werbel klepie, w mieście grubych przelotów,
Was telepie, w mieście ludzi kotów
Zaliczam glebę - wstaje, idę przed siebie,
Tej szansy nie pogrzebie, cos daje znak mi na niebie
Mina zrzednie tym co nie wierzyli,
Powiedzą kiedyś "PDG tu byli, prawdę mówili...

(Kaczor)
Z Poznania na żywo, dziś na pewno nie krzywo,
Jadę z gadką leniwą, wbrew frajerskim sprzeciwom
Tym co się dziwią, w mordę spocony dydol
Ze sobą, hordę mam dziś niemożliwą,
To SLU, K do G, PDG frakcja,
Światło, kamera, akcja, P do N dominacja
Gdzie beton nie akacja kwitnie po horyzont,
Cenzura i tak kwitnie szmato, sypnij to na scyzor
Ja sprytnie omijam tych co dupe liżą,
To ludzie koty, w studiu kolejny epizod
Klasycznie jak gotyk, ten rap jest morską bryzą,
w czasach gdy hip-hop kłamstwem śmierdzi jak lizol
I schizą dla ciebie te wersy, te słowa,
Grasz z numerem pierwszym i na kaflu towar, ho...

5 element... nowy projekt
To SLU, K do G...
... P do N grodu...
Każdy tu tworzy i będzie tworzył..
SLU.. PDG... /(x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo