Popularne piosenki. Polski Hip Hop

System tego kraju pewnie by nas zamknął w dyby
Wolność jak woda dla ryby, widzisz, wstydzisz się, dziś krzywi
Rzeczywistość chorą, zmorą powrót miejskiej znieczulicy
Podwyższony poziom, większość musi omijać przepisy
Żeby unikać biedy, niekiedy trafia się na minę
Pod gilotynę napędzając tą machinę
Pustych, bezsensownych politycznych frazesów
Każdy nowy rząd na stołkach ustawia swoich prezesów
Ręka rękę myje, znów kutasowi się upiekło
Wiem to [?] mają piekło, często też tu nie jest lekko
Podatnicy utrzymują tych wielmożnych panów
Lepiej na leczenie z dworców zabierzcie narkomanów
Lepiej ubogim dzieciakom dajcie na zeszyty
Żeby dzieciak nie był bity bo ojciec jest niewyżyty
Niech tacy gniją w celach, polityka jak cholera
Zaraziła polskie ziemie, teraz swoje żniwo zbiera

CHWDP puszczam w eter, zakładają kartotekę
Sztamę z psami trzymasz, w jedną stronę to biletem
Kiepem tak cię można nazwać, pogarda jesteś łajza
Zabroniony wstęp do stada gada [?] KaeN szajba
Słuchaj, miałem około piętnastu wiosen
Zamknięty w kabarynie dostawałem cios za ciosem
Strzały padały na mordę, pała trafiała po nerach
Bolało jak cholera CHWDP to idea
Młodym zero perspektyw, mają własny kolektyw
Władza nas uważa jako systemu defekty
Do korekty, najebać takich, zawieźć ich na dołek
Kurwy mogą nas tłuc, mają to uzasadnione
Jeśli ty im nastukasz, to ciebie czeka wyrok
Jeśli jednak jest odwrotnie, społeczniaki czoła chylą
Brawa dla was panowie za skopanie tego chłopca
Kiedyś przyjdzie czas na zemstę, a zemsta będzie słodka
Zdecyduj się, podejmij decyzję
Właściwy wybór (teraz będzie, że nie)
Nim padnie musisz określić je
Niezdecydowany na dno staje,
Tutaj teraz, tu i gdzie

Nie po raz pierwszy stoję przed tym wyzwaniem
Tak zwane rozstaje drogi to ruchliwe skrzyżowanie
Każdokrotnie decyduję się na jedną opcję
Czas okropnie pędzi, a myli pośpiech
Musimy, musimy wybierać (łojoj)
Nie można, nie można tak się bać (to błąd)
Niby skądinąd płynie siła jak nie z serca
To widok zła budzi emocje wnętrza
Tak najlepsza wymówka to brak decyzji
Dziękówka wolę być precyzyjny w swej precyzji
Z-z-z-zjebałeś się - dno
Czy-czy-czy masz siłę dalej brnąć?
Na pewno sedno sprawy znaleźć jest ciężko
Dlatego gdy widzę zły tor - odbijam
Weźże mą dłoń w potrzebie gdy widzisz biedę podaj
Ostatnia kropla spragnionemu to zbawienna woda
Szkoda tylko, że jak widmo pozytyw znika, styka
Następna zwrota to nawijka Fusznika

Zdecyduj się zanim będzie za późno
Pokaż dobre strony swe
Zdecyduj się nim wskazówka pokaże północ
Sprecyzuj się

Trudno się mówi gdy w stanie takim budzimy
Pusta bez [?] z drogi tylko po co i gdzie?
Ej, za późno podejmę tą decyzję
To mnie zje to nie-nie-nie-nie to nie to
Jednogłośnie mówię veto, nie ufam swoim setom
O start nie myślisz, że nie koszę w oczy z metą
Nie lubię gdy ludzie z boku na mój temat szpecą
Zdecyduję, że te decyzje mnie powieszą
Jaka jest tego przyczyna?
Nie zrezygnuję z tego to ta mina - lina bez drugiego końca
Łykam mnóstwo dostanę tysiąca
Atmosfera jest gorąca jak pod wpływem blasku słońca
Więc zdecydowałem się zacząć od podstaw
Więc resztę sugestii zbędnych zostaw
Zdecyduj się, zdecyduj się, zdecyduj się
[tylko teksty.tk]

Zdecyduj się, podejmij decyzję
Właściwy wybór (teraz będzie, że nie)
Nim padnie musisz określić je
Niezdecydowany na dno staje,
Tutaj teraz, tu i gdzie

Zdecyduj się, podejmij decyzję
Właściwy wybór (teraz będzie, że nie)
Nim padnie musisz określić je
Niezdecydowany na dno staje,
Tutaj teraz, tu i gdzie
Nie zapomnij o mnie
Nawet, jeśli jutro nie będę w telewizji
Nie będę już ci bliski
Bo ci ludzie przyszli po mnie
Chcą żebym się udławił własnym życiem
Ci ludzie to rodzina i to jest przykre
Jeszcze przytnę parę stów
Parę tysi i zniknę
Dla ciebie parę słów szczerych z tym bitem
Mam problem - jestem ufny czy jestem głupi
Wiem, że życie to nie złoto i w nim nie ma próby
Wolę szczere, brudne uczucie jak żelazo
A nie sztuczne jak tombak
I ściemniać, że się udało
I ze smutną twarzą śmigać w nocy po klubach
Wciągać i mówić, że wóda to najlepsza dupa
Mam wrażenie, że jestem sam, chociaż cię widzę
I widzę ziomków, którym starzy ustawiają życie
A moje życie jest między piekłem a niebem
Nie zapomnij o mnie, bo mam tylko ciebie

I jeśli to nie znaczy nic
Nie mam szans
I mam tylko te kilka chwil
Tylko z tobą mogę tu dalej iść
Nie mogę tu zostać

[x4]
Nie wiem jak

Ktoś mówi, że się zmieniłem na to lepsze
Ale dusi mnie powietrze i dołuje ta przestrzeń
Już nie chcę słuchać dobrych rad i poleceń
Coś się ze mną stało, a co? nie wiem
Nie będę chłopcem na posyłki i udzielał wam pożyczek
Bo jakoś wy mnie nie słyszycie, kiedy krzyczę
Kiedy mam problem, mam muzykę, pokój i komórkę
W sercu mam miłość, w kieszeni pustkę, w głowie burdel
Znowu mam problem, włączam telewizję i gniję
W życiu nie ma pięknych historyjek jak w kinie
To raczej historia pomyłek, albo tragikomedia
Ze szkoły wiem niewiele - więcej uczę się na błędach
Nie zapomnij o mnie, mimo, ze cię zawiodłem
Zawsze staram się dla ciebie wybrać dobrze
Daje lepsze - biorę gorsze, chcę dać ci szczęście
Zbyt wiele gonin miałem w życiu, zobaczymy, co będzie
Tylko nie zapomnij, co może wydać się łatwiejsze
Daje lepsze - biorę gorsze, chcę dać ci szczęście

I jeśli to nie znaczy nic
Nie mam szans
I mam tylko te kilka chwil
Tylko z tobą mogę tu dalej iść
Nie mogę tu zostać

Lecz nie mam szans
Mam tylko chwile
Nie mam szans
Nie mam szans
Nie mam szans
Mam tylko chwile
Nie mam szans
Nie mam szans

I jeśli to nie znaczy nic
Nie mam szans
I mam tylko te kilka chwil
Tylko z tobą mogę tu dalej iść
Nie mogę tu zostać

[x4]
Nie wiem jak
Ref:
Boom szakalaka boom,boom,boom, boom szakalaka boom...

Ja znam się na sexie i lubię te klimaty,
Nie słuchaj dziewczyno mamy ani taty,
Nie słuchaj dziewczyno w szkole dyrektora,
Pani od wf-u ani profesora,
Nie słuchaj dziewczyno żadnego palanta,
Ani proboszcza ani policjanta,
Posłuchaj dziewczyno ja będę twym wzorem,
Ja jestem kochanie Twoim idolem!!!

Ref:
Boom szakalaka boom....

Ja znam się na sexie i lubię te klimaty,
Za Tobą dziewczyno przeskoczylbym kraty,
A Ty kochanie chcesz być bardzo blisko,
I wiem że zrobisz, zrobisz dla mnie wszystko,
Bo trawisz mnie bardzo, na mnie masz ochotę,
Spotkać się musimy w najbliższą sobotę,
Nie będzie u Ciebie mamy ani taty,
Przyniosę dobre wino i piękne kwiaty!!!

Ref:
Boom szakalaka boom....

Ja przyjdę do Ciebie gdy skończysz sprzątanie,
Później będę gonił, ściągnę Ci ubranie,
Razem to zrobimy, najpierw na dywanie,
Na fotelu ojca i na fortepianie,
Pójdziemy do kuchni potem do łazienki,
Aż będziesz wypuszczać mydlane bąbelki,
I klnę się na wszystko że tak własnie tak zrobię,
Teraz już cisza, więcej nic nie powiem!!!

Ref:
Boom szakalaka boom....
Bum ralalala karramaba oszalał
Bum tralalala karramaba oszalał
Bum tralalala karramaba oszalał
Bum tralalala bum tralalala

Opowiem wam bajkę jak kot palił fajkę
A kocica papierosa na co obrzydliwa osa
Ukąsiła kocice bardzo boleśnie
cierpiała kocica nawet we śnie
Czereśnie zaczął dziobać szpak Marceli
Chociaż się bronił i tak wszyscy go widzieli.
Niestety grzywna co do czynu relatywna
Zakaz fruwania aż do odwołania.
Sierotka Marysia nad Marcelim się rozczula
Łzy ciekną jej ciurkiem, a w ręku cebula
Nie, nie płacz Marysiu wpadnij do nas na imprezę
mój bit mój rym cię nie zawiedzie.

Ref razy 2

Moja ulijanko klęknij na kolanko
Nie! Bo pobrudzisz nowe rajstopki
Hmmmm jaki ty masz uśmiech słodki
Do rzeczy: cztery małe różowe świnki
Jak donoszą gazety nie lubią gąski Balbinki
Za to że w miejscy w którym spożywają
Gąska Balbinka zniosła jajo
Lis Leon znany wszystkim ze swojego sprytu
Z ciemnych interesów handlu bronią i przemytu
obiecał świnkom zająć się balbinką
na co kot feliks ostro powiedział nie!
gąska balbinka należy się mnie
a więc leonie zapomnij o niej

Morał tej historii jest niesamowicie prosty
o dame swego serca bądź zawsze zazdrosny
nie dłub w nosie bo możesz zwichnąć sobie palce
ryby akwariowe hodój w umywalce
nie całój się w bramie z pierwszą lepszą dziewczyną
pamiętaj że adasia możesz złapać także śliną
nie wsadzaj żabom słomek i ich nie nadmuchój
sprawdź swój telefon czy nie jesteś na podsłuchu
pamiętaj w razie gdybyś nie oszalał
rapój razem ze mną bum tralalala

ref

Mało nas mało nas do pieczenia chleba
trala la trala la na na na na naaa na
Na wschód, zachód, północ i południe x2
Yo

To opowieść o człowieku, jednym z miliona ludzi
To o człowieku który się obudził
Znalazł sens, potem zgubił
Jak Papa-Dance tłumy lubił
Być może ten luz go zgubił
Tu gdzie ten grom ugodził tu gdzie się flow urodził
Mieszkał w domu rodziców, zarabiał parę stów
Ściągał parę chmur pod blokiem po robocie
Był robotem w istocie, ale spróbował dociec
Zadał sobie pytanie, po co wór taszczę marzeń
I co się kryje pod płaszczem zdarzeń
Ludzi leniwi, ludzie fałszywi, martwi, żywi
Ludzie prawdziwi to ci, którzy się potrafią dziwić
Tani pic, cichy widz przy MTV tego nie rozkmini

Demony śpią na pustyni, brat
Demony śpią na pustyni
Demony

Ref.
Ja idę tędy, znaki na niebie mówią mi którędy
Szukam prawdy tam gdzie święte dęby
Biją bębny, prawdy zręby połączą w całość
Udoskonalając niedoskonałość

Ja idę tędy, znaki na niebie mówią mi którędy
Szukam prawdy tam gdzie święte dęby
Biją bębny, prawdy zręby połączą w całość
Ujednolicając niedoskonałość

To opowieść o wędrowcu, który raz zgubił drogę
Wyrzucił togę, usiadł, mówił: „dalej nie mogę"
nie mogę patrzeć, nie mogę krzyczeć, nie mogę słyszeć
jak trzymam wpływ, wybieram cisze,
poganiani biczem z dnia nadzień
tym kiczem, co kładzie się cieniem nad całym plemieniem
ogarną spojrzeniem tą ziemie i miał widzenie
że całkiem niedaleko jest wyzwolenie
fizykę i chemię tylko nazwali imieniem,
szkłem i okiem, a prawda przeszła bokiem
a była by szokiem dla ludu, jak szamanizm voodoo
jak nihilizm Tutsi i Hutu
Oczekujemy cudu, osiedla, co pełne są brudu
Mas trudu, świat betonowych murów
Wszędzie wokół zgiełk niczym w ulu
Do bólu wszyscy gonią poczet królów

A cumulusy nad miastem płyną..
A cumulusy nad miastem płyną..
A cumulusy nad miastem płyną..

Ref. x2

A dziś ludzie żyją w blokach i nie wierzą w nic
Zapomnieli, że Babilon to pic - ściema
Dzisiaj jeszcze jest jutro już go niema
Mówią nie na temat te matematyczne wyliczenia
W ich żyłach płynie chemia
Chemia leży w żołądku
Usiądź, odetchnij, pomyśl co było na początku
W poszukiwaniu wątku życia, źródła bycia
Hołd dla przodków to pradawny zwyczaj.

Ref. x2

Zaliczam glebę, wstaje, idę przed siebie
Tej szansy nie pogrzebie
Bo coś daje znaki mi niebie
I mina zrzednie tym co nie wierzyli
Powiedzą kiedyś PDG tu byli, prawdę mówili
Zaliczam glebę wstaje, idę przed siebie……

PDG Yo!
1.I gdzie mam iść
straciłam cię
nasza przyjaźń
trwała już rok
i tak myślę źle
zrobiłam teraz że
pokuciliśmy się

2.Chciałabym to naprawić
ale nie uda się bo taka natura ma
więc żegnaj mówię ci.
Teraz muzyka kieruje mną
jeżdże na desce
to chciałam robić
zawsze być wolna
wolna wolna i zawsze myślałam że
to dobre jest jestem sobą na zawsze sobą
spotykam się z przyjaciółmi jak dawniej
jestem sobą
tylko sobą sobą sobą

3.muzyka kieruje mną
to ona i styl
zmienili mnie
to dalo mi coś do sensu
Jestem inna
zawsze chciałam robic to co
nigdy nie robiła ona jestem
szalona
szalona

naprawde
ale odważna
jestem sobą
sobą sobą haaaa haaaaaaaaaa
haaa hije hijee
To jest podziemie
Nikt nie pokocha Cie jak w mainstreamie
Za damski chuj
Nie masz żadnej promocji
Jedyna promocja jaką masz to Twoje własne skillsy
Dokładnie tak, jak nie pokażesz, że potrafisz napierdalać
To nikt nie poda Ci ręki
Każdy bije się o swoje, dlatego przygotuj się na nienawiść
I rób swoje

Ref.
Oni chcą tego stylu
A ja dziwie się skąd jest ich tylu
Pytają mnie skąd się wziąłem
Ale tam skąd przyszedłem ziomek
Moja ksywa ciągle płonie, co jest x2

VNM De Nekst Best ej który to ziom level jest
Typ z nikąd wspiął się na Mount Everest
Którego CD jest, a nie jeden myśli że jak wyda czeka na niego tuMercedes-Benz
To podziemny sen o grze w pierwszej lidze
I z dnia na dzień marzycieli tu częściej widze
Ten sen męczy to wiem najlepiej
Zawsze chciałem nawet jebane EP tutaj pchać w sklepie
Underground to nie mainstream fejmi
Bo tu za serenady nie kupi Ci jakaś bejbi lejdi
Tutaj wspinasz się do góry po cash powoli
A każdy wokół tylko marzy żebyś się spierdolił
I robisz kurwa ten rap, a nie gaże
Sezonowiec który tu wpadł- kamikadze, tani błazen,
Bo nawet jak byłem w podziemiu
To tylko niektóre typy na legalu w mojej grali wadze
Płynąłem na głęboką wodę, miałem skills straszny
Ugrzązłeś na mieliźnie synu, lepiej zwiń maszty
Nie dopłyniesz tu fuksem,
Wiedz że przeszedłem długą drogę by być tu gdzie jestem

Ref.
Oni chcą tego stylu
A ja dziwie się skąd jest ich tylu
Pytają mnie skąd się wziąłem
Ale tam skąd przyszedłem ziomek
Moja ksywa ciągle płonie, co jest x2

Zobaczył światło w tunelu podziemia woła - dżeronimo
Wie że przeszkody rozjebał tu jak domino
Jedno po drugiej, zawsze wiedział, że zrobi to
A fakt że ich boli to nigdy juz nigdy go nie dogoni ta
I to uczucie jest warte tych lat wlepiania gał
W białą kartkę ten szmat czasu od nocy do rana
Nie raz pała zalana na max
Bo typa w tv wersy to banał, kanał taki jak panama ma
I wkurwiam się jak Małolat w Pogoni
Oni w tv robią syf kurwa ja musze gonić do nich
Karmi mnie gniew, by ich zabijać na necie
Więc moja ambicja tutaj nigdy nie była na diecie
Dlatego kolo uwierz mi, masz marzenia to miej dusze
I nie sluchaj co zawistne chuje mówią Ci
Jeżeli to czujesz i
Twoje rapy to co coś więcej niż jebane chuje muje
Kibicuje Ci, rzuć swoje rapy na swój projekt
i zobaczysz sami zamkną japy te school boye
Ja zrobiłem to i do mnie idzie mój sen
Zawsze wkładałem serce w rap
Wiedziałem że przyjdzie ten dzień

Ref.
Oni chcą tego stylu
A ja dziwie się skąd jest ich tylu
Pytają mnie skąd się wziąłem
Ale tam skąd przyszedłem ziomek
Moja ksywa ciągle płonie, co jest x2
Kolejne popołudnie wstaję, witam dzień nowy
przemywam twarz, wszamam coś, jestem już gotowy
wczorajsze rozmowy do białego rana o tym
co będzie kiedy nie będę musiał już liczyć floty
czy nadejdzie taki dzień? nie wiem
w całym tym gównie jednego jestem pewien
nie masz opcji, daj mamo, nic nie spada samo
popatrz na wszystkich, każdy chce na nogi stanąć
chłopy, małolaty małe, grube tematy
każdy chce dziś wrócić zarobiony do chaty
i nie jest łatwo, nikt nie mówił, że będzie
być na oriencie przede wszystkim mam na względzie
za dużo ziomków na wczasach gości
sponsorowanych przez polski wymiar sprawiedliwości
nie, nie mam zamiaru skończyć w polu zawady
wolę ramiona swojej baby a ty?

Chłopaki robią ten hajs, proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
być na powierzchni przede wszystkim

Nie ubieram się w gajer, ale w dres (wiesz)
nie sprzedaję jak frajer, choć kilku takich jest
nauczeni tych manier psują interes (leszcz)
gaz z dupy i śmierdzi biznes ten
lecz paru chłopaków to rozkminia
tu na rewirach Gdańsk-Sopot-Gdynia
kręci się wszystko, gdy towar idzie w obieg
człowiek chcesz szybko tylko tanio i dobrze
sprzęt, materiał czy jakieś części
chcesz? zapewniam - kto pierwszy ten lepszy
z pierwszej ręki przejdzie to po rękach
cena wzrośnie ale ty nie pękaj
choć papierów na to nie ma to miejska giełda
szalony biznes trwa tu na osiedlach

Właśnie tak, jeszcze raz

Chłopaki robią ten hajs, proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
być na powierzchni przede wszystkim

Wykorzystaj swą szansę, według mnie bardzo ważne
żeby sprawy poważne nie ciążyły ci na zawsze
od zawsze miejski syf dzisiaj all i clusive
i nie będzie mi wstyd, swoje zarobiłem chłopak
pomimo że to życie często serwowało kopa
pomimo że ta praca nie jest łatwa, że na opak
często ze wszystkim to mój rap rzeczywisty
skills, dobre kluby, ulice i toplisty
pierwszy milion będzie czysty, bo ja nie wiem jak go ukraść
pozostaje go zarobić Rychu Peja polski 2Pac
tak wołają za mną dupy, gdy świruje w nocnym klubie
przy najdroższych trunkach i muzyce, którą lubię
a ja żyję tym co mam chociaż zaszło sporo zmian
bo ja żyję ponad stan, tak dziś dobre życie mam
od zawsze o tym śniłem, dzisiaj mogę się pochwalić
z legali, nielegali ile żeśmy przewąchali
ile przejebali, człowiek to tylko pieniądze
dziś wydam, jak zarobię to znów tutaj porządzę
z biedy wyszedłem w chuj pięknie i to wszystko
reprezentuję biedę, siebie, kurwo wyjdŹ stąd

Chłopaki robią ten hajs, proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
być na powierzchni przede wszystkim
Chcą mnie zamknąć przez banknot, by domem był kryminał
Siemanko, głupia łajzo żebym zgnil taki finał
Wjeżdża patrol, nasz patron przeklęta twa rodzina
Jak coś znajdą, robią sajgon z chuja spadła tępa świnia
Nowe dowody znowu z dupy sypie ślinka
Mam powody bo zarzuty podsunęła wam dziewczynka
Niby to facet a zakrawa pod niewiastę
Obraził w łonie matkę, mogła zrobić skrobanke
I bylby spokoj do wyroku spij spokojnie
Nie chce urlopu zrozum policzone dni na wojnie
Zdychaj zdychaj powoli smaż sie w piekle
Nie oddychaj nie oddychaj zakończ to zycie nedzne
Prędzej , węzeł na szyi sie zaciska
Gdy wpada sie w nędze w urzędzie podpisana eksmisja
Ciepły fotel urzędasa, chłód domowego ogniska
Drogi hotel na wczasach, a tam została zgnilizna.

REF.
Zdychaj zdychaj zdychaj zamknij w końcu powieki
Zdychaj zdychaj zdychaj twoim grobem będą ścieki
Zdychaj zdychaj zdychaj nigdy więcej nie oddychaj
Zdychaj zdychaj zdychaj aj aj

2.
Pedofil któremu kutas pod wplywem viagry stanął
Corki majtki zrzuca, teraz to upadły anioł
Analnie rozpruta nie ujawni prawdy zna ją
Więc co noc ją rucha psychopaty jest ofiarą
Jego spocone ciało, chore fantazje, które spełnia
Z kuchni na salon zaczyna inwazje, tankuje do pełna
Zalał ją, kończy akcje, całuje ja od serca
Z pasją jest kochankiem szanuje ją to królewna
Bestia to demoniczne dziecko, w gardło wlany domestos
Plus elektryczne krzesło za zabawy z córeczką
Plugawy żyć nie może, Boże, przeszła piekło
dzien zagłady na potworze schorzeń głębokie morza
To nie w nich społeczeństwo
W telewizorze dziala hipnoza to szaleństwo
Na ten bałagan spada plaga, bliski koniec
Uwaga nosi w sobie mase nienawiści człowiek

REF.
Zdychaj zdychaj zdychaj zamknij wkoncu powieki
Zdychaj zdychaj zdychaj twoim grobem beda scieki
Zdychaj zdychaj zdychaj nigdy wiecej nie oddychaj
Zdychaj zdychaj zdychaj aj aj

3.
Matki mordujące dzieci, śmieci stają sie grobem
Pękajace szczęki, lęki wzbudzają mężowie
Przytłaczajace dzwięki, jęki tych bitych kobiet
Żyjące masy w nędzy bez pieniędzy wyrzutkowie
Witam dzieciaku w Polsce poniżone rodziny
Leżące zwłoki pod mostem zgwałconej dziewczyny
Jej uroda byla piękna, bardzo młoda, uśmiechnięta
Wielka szkoda, nie ma tętna wołam Boga przy tym klękam
Jesteś gwałcicielem, zdychaj zdychaj
Jesteś jebanym frajerem zdychaj zdychaj
Jeśli jesteś moim wrogiem to zdychaj zdychaj
Jestes fałszywym prorokiem to zdychaj zdychaj
Psychopaci gwałciciele sa natury bledem
Degeneraci, skurwiele burzą mury burzą twierdze
Braci prowadzą pod cele, ze strachu sprzedał ciota
Zapłaci ten kto ma feler do piachu koniec żywota.
Ref:
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto uganiać się za tym co jak dym ulotne jest,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto przejmować się i bać, położyłem temu kres,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto zawalić swoje życie i obudzić się na dnie,
Ty też zrozum , że nie warto , nie warto po co rani się małolat , proszę cię wysłuchaj mnie!

Po co mi znowu kłopoty, za kasę , kazmaty, lochy,
Po co mi ci co tropią mamonę, toną w tym po pachy
Po co mi zarwane noce, trzeci dzień na koce,
na pokoju marne proce, raz , dwa , trzy do lady!
Po co mi ci co uśmiechają się fałszywie,
za plecami jadą równo, ale się gajają przy mnie,
Zrozumiałem już po co i czemu tu jestem,
Będę pisał dla was ciągle, póki bije moje serce.

Ref:
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto uganiać się za tym co jak dym ulotne jest,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto przejmować się i bać, położyłem temu kres,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto zawalić swoje życie i obudzić się na dnie,
Ty też zrozum , że nie warto , nie warto po co rani się małolat , proszę cie wysłuchaj mnie!

Tego co mi daje szczęście nie opiszą żadne słowa,
Nie możesz mi tego zabrać, a wcale się z tym nie chowam,
Zrozumiałem już, że jestem tu po to by, spełnić swe marzenia,
Godnie przeżyć swoje dni,
Po co mi znowu kłopoty, za kasę , kazmaty, lochy,
Po co mi ci co tropią mamonę, toną w tym po pachy
Po co mi zarwane noce, trzeci dzień na koce,
na pokoju marce proce, raz , dwa , trzy do lady!

Ref:
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto uganiać się za tym co jak dym ulotne jest,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto przejmować się i bać, położyłem temu kres,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto zawalić swoje życie i obudzić się na dnie,
Ty też zrozum , że nie warto , nie warto po co rani się małolat , proszę cie wysłuchaj mnie!

Zrozumiałem , łoooooo , nauczyły mnie błędy,
Zrozumiałem , eeeeej , życie , życie kochaj mnie,
Zrozumiałem , łoooooo, i wszystko nagle jest proste,
Zrozumiałem , ze nie warto , nie warto , nie warto , oo nie!

Ref:
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto uganiać się za tym co jak dym ulotne jest,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto przejmować się i bać, położyłem temu kres,
Zrozumiałem, że nie warto , nie warto zawalić swoje życie i obudzić się na dnie,
Ty też zrozum , że nie warto , nie warto po co rani się małolat , proszę cię wysłuchaj mnie!
Mamo nie płacz dziś
Bo ja nie chcę nigdzie iść
Siostro nie płacz dziś
PAUZA

Zostań dzisiaj w domu nie wychodź dziś na ulice
Połóż się wygodnie ziomek i zrelaksuj przy muzyce
Otwórz se bronka skręć i odpal lolka
Zapomnij na chwilę o tej materialnej gonitwie
Zaszło słońce za oknem głucha noc
Niech cię nie przykryje nylonowy worek tylko koc
Dziś niema walki broń cicho leży w kącie
Dziś nie poniesiesz ran na porachunku froncie
Głęboki wdech czujesz ogarnia cię spokój
Lecisz w daleką podróż kapsułą mały pokój
Zostawiasz z boku telefon i ustawki
Klienci dadzą radę bez ciebie gdzie indziej kupią dawki
Znów bucha trawki łapiesz do swoich płuc
Kometa z dulafki kładź delikatnie by nie stłuc
Podkręć Hi-Fi poczuj rytm i nuć
Twego stanu nie zakłóci pod oknem jakiś pijany buc

Ojcze nie płacz dziś
Bo ja nie chcę nigdzie iść
Bracie nie płacz dziś
Pauza/x2

Dzisiaj zostań w domu na ulice dziś nie wychodź
Nie plątaj się bez celu jak nie wyżyte licho
Spróbuj zamarzyć zapomnieć o problemach
Bo dzisiaj nie zawalczysz o tytuł króla podziemia
Zamknij swe oczy i zaglądnij do środka
Do środka siebie nie do sąsiada poldka
Nerwowa kolka dzisiaj cię nie dopadnie
Z lodówki trochę ciasta to wszystko co dziś ukradniesz
Może nie wpadnie za grubo do kiermany
Ale to nie ty za przypał będziesz dzisiaj notowany
Więziennej bramy nie przekroczysz tej nocy
To twój domowy azyl bez krzyków i przemocy
Jak Kaszpirowski hipnotyzuje werbel
Kolejna stopa relaksu kolejny szczebel
Posuwiście jak hebel sample słodkie jak Wedel
Widzisz anioły? Tak to właśnie twój Eden

Córko nie płacz dziś
Bo ja nie chcę nigdzie iść
Synu nie płacz dziś
Pauza/x2

Dzisiaj zostań w domu nie wychodź dziś na ulicę
Powiedz swoim bliskim wszystko to co chcieli by usłyszeć
Zostaw laptopa i odłóż wszystko na bok
Dzisiaj na morzu pracy twa rodzina jak kapok
Odpal świece i przygotuj kolacje
Kobiecie w sypialni udowodni kto ma racje
Unieś swoje dziecię głęboko spójrz mu w oczy
Niechaj domowe ciepło i miłość was jednoczy
To takie proste zatrzymać się na chwilę
Gdy czas staje w miejscu nie zerkasz na godzinę
Nic nie zrobiłeś dobra zrobisz to potem
Nic nie zarobiłeś jeszcze zarobisz flotę
Znieruchomiej jak totem naładuj bateryjkę
Oddaj się medytacji jak byś był buddyjskim mnichem
Dobra spadam idę poleżeć chwilkę... PAUZA

Pauza
Bo ja nie chcę nigdzie iść
Pauza
Bo ja nie chcę nigdzie iść...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo