Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ostatnio współpracowałem z Dawidem jakieś sześć latek do tyłu,
wyprodukował mi taką piosenkę: Napiłbym się z Tobą wódki synu.
Piosenka niezła, wpadała w ucho, tańczyła przy niej większość znajomych
czasami jeszcze z tłumu pod sceną krzyczą nazwę tej nuty ziomy.
Tekst był prosty i w tym siła, choć nie kręci mnie tak jak dawniej,
Nie martw się klepiąc po plecach pocieszał mnie niejaki Camey.
Dorosłem do tego dopiero teraz, z lekka poprawiam gust muzyczny
już wiem dlaczego 10 lat temu byłem nr 1 wróg publiczny.
Historia z życia wzięta po prostu, nie ma ściemy jedziemy z przekazem
jak Kozak ze swoją propagandą i na ramieniu super tatuażem.
Hajs z tantiem nie wzbudził owacji wręcz przeciwnie to smutne czasy
suma sumarum wyszło jak wyszło, oblizałem się zapachem tej kasy.
Wspaniały wydawca okazał się mistrzem, poklepując mnie ręką zgrabną
i z takich piosenek różnych artystów wystawił sobie już domek dawno.
Nasuwa się morał bardzo prosty wręcz powiedziałbym oklepany,
czas nas zmienił skurwysynu tym razem wyjebać już się nie damy !

Dawno temu w pięknej krainie mieszkał sobie pewien kozak,
zbudował swoje wielkie imperium bo odkrył kopalnie i hip hopu złoża.
Nie mogę zarzucić mu komercji, to był hardkor daję słowo,
zaprosił wszystkich na swój statek by płynąć pod banderą firmową
RRX kombajn rapu, niejeden zsikał się w majtki ze szczęścia
to był efekt niesamowitego, melanżowego pierdolnięcia.
Miał wtedy kumpla, pewnego Jacka, to był szacunek, przyjaźń na zabój,
czarny koń, super doradca więc dowodzili ze swojego sztabu.
Proch się sypał niesamowicie, mieli armaty wielkie i silne,
jeździli sobie wielkimi Jeepami, a czasy wtedy były całkiem inne.
Pewnego razu okręt potęga uderzył w wielką białą górę,
i nagle koń wyskoczył z Tytanica w jednej chwili stając się szczurem.
Nic nie pamiętał po tej katastrofie, obracał wszystko w wolne żarty,
bo nie spodziewał się chyba dobrodziej, że tak szybko odwrócą się karty.
Nasuwa się morał bardzo prosty wręcz powiedziałbym oklepany,
czas nas zmienił skurwysynu, ale co było kiedyś zapamiętamy !
Nie zapomnij o mnie
Nawet, jeśli jutro nie będę w telewizji
Nie będę już ci bliski
Bo ci ludzie przyszli po mnie
Chcą żebym się udławił własnym życiem
Ci ludzie to rodzina i to jest przykre
Jeszcze przytnę parę stów
Parę tysi i zniknę
Dla ciebie parę słów szczerych z tym bitem
Mam problem - jestem ufny czy jestem głupi
Wiem, że życie to nie złoto i w nim nie ma próby
Wolę szczere, brudne uczucie jak żelazo
A nie sztuczne jak tombak
I ściemniać, że się udało
I ze smutną twarzą śmigać w nocy po klubach
Wciągać i mówić, że wóda to najlepsza dupa
Mam wrażenie, że jestem sam, chociaż cię widzę
I widzę ziomków, którym starzy ustawiają życie
A moje życie jest między piekłem a niebem
Nie zapomnij o mnie, bo mam tylko ciebie

I jeśli to nie znaczy nic
Nie mam szans
I mam tylko te kilka chwil
Tylko z tobą mogę tu dalej iść
Nie mogę tu zostać

[x4]
Nie wiem jak

Ktoś mówi, że się zmieniłem na to lepsze
Ale dusi mnie powietrze i dołuje ta przestrzeń
Już nie chcę słuchać dobrych rad i poleceń
Coś się ze mną stało, a co? nie wiem
Nie będę chłopcem na posyłki i udzielał wam pożyczek
Bo jakoś wy mnie nie słyszycie, kiedy krzyczę
Kiedy mam problem, mam muzykę, pokój i komórkę
W sercu mam miłość, w kieszeni pustkę, w głowie burdel
Znowu mam problem, włączam telewizję i gniję
W życiu nie ma pięknych historyjek jak w kinie
To raczej historia pomyłek, albo tragikomedia
Ze szkoły wiem niewiele - więcej uczę się na błędach
Nie zapomnij o mnie, mimo, ze cię zawiodłem
Zawsze staram się dla ciebie wybrać dobrze
Daje lepsze - biorę gorsze, chcę dać ci szczęście
Zbyt wiele gonin miałem w życiu, zobaczymy, co będzie
Tylko nie zapomnij, co może wydać się łatwiejsze
Daje lepsze - biorę gorsze, chcę dać ci szczęście

I jeśli to nie znaczy nic
Nie mam szans
I mam tylko te kilka chwil
Tylko z tobą mogę tu dalej iść
Nie mogę tu zostać

Lecz nie mam szans
Mam tylko chwile
Nie mam szans
Nie mam szans
Nie mam szans
Mam tylko chwile
Nie mam szans
Nie mam szans

I jeśli to nie znaczy nic
Nie mam szans
I mam tylko te kilka chwil
Tylko z tobą mogę tu dalej iść
Nie mogę tu zostać

[x4]
Nie wiem jak
Ref.
Nie mam czasu umierać zmieniać się nie licz że odejdę
Odwaga pcha nas przed siebie
Zależy tylko od ciebie
Czy się na nią zdobędziesz
Pozostaniesz na tym świecie
Czy za wcześnie z niego odejdziesz

Czy jest zawsze dobrze cudownie świeci słońce
Czy zawsze tylko trzeźwo na zjawiska patrze
Zawsze z szacunkiem do siebie bo przecież
Jak bym ćpał to bym niszczył siebie sam
Mam obowiązek żyć pełnia dni
Zapewnić godne życie sobie i bliskim
Być człowiekiem silnym by nie skończyć na ulicy
Mam obowiązek pisać dobre rymy kontrolować mikrofon
I to co wychodzi w pełni krytykować bo mam to prawo
Jedno co tak naprawdę chodzi to ta pieprzona jakość
Ej tylu rozmieniło swoje talenty w życia pułapkach
Chcąc skręcić a tam za rogiem już czeka szatan
Jakikolwiek chłopak nie bierz tego dosłownie
To dragi głupota co jest nim to nie jest istotne
Ważne że jest gdzieś i czeka cierpliwie
Gdy zaczniesz żyć chciwie on zabierze cie
Nie pytaj co jest istotne chyba tak naprawdę
Zdrowy rozsadek szacunek do rodziny
Bo tylko ja masz tak naprawdę
I z nią odważnie radze sobie
Z tym życia bagnem przyjaciel taki który słucha
Przez trzeźwe nie brązowe oko

Ref.

Wszechobecna rzeczywistość skażona brudem
Oderwanie się od niej praktycznie graniczy z cudem
Przychodzi z wielkim trudem wymaga poświeceń
Nie sugeruj się tłumem ludzi będzie jeszcze więcej
Patrz się na siebie staraj się być człowiekiem
Bierzesz przykład z tych na których najbardziej ci zależy
Oszukasz ich a każdy z nich nie uwierzy
Już w żadne twoje słowo postąpiłeś bezpardonowo
Życie nie potraktuje cię ulgowo
Wtedy mogą cię dopaść wyrzuty sumienia
Dziwisz się to z braku zadośćuczynienia
To się będzie za tobą wlec próbujesz szybciej biec
Uciec od tego koszmaru to jak sen na jawie
Nie mam zamiaru utracić daru jaki otrzymałem
Pogrzebać talentu który tak długo szlifowałem
Wciąż nad nim pracuje to styl który ukazuje
Moja osobowość mój sposób bycia
Co procentuje na przyszłość na najbliższe lata
Mojego życia to mnie urządza z góry
Jednak wszystkiego nie przesadza
Odczuwam to jak brak pieniądza chcąc nie chcą
Żyjąc z miesiąca na miesiąc dobrze o tym wiedząc
Czując to codziennie się z tym budząc
Się nie podłamując po dzień dzisiejszy
Śmiało o tym rymując

Ref.

Jak można zostawić cześć siebie na tym świecie
I odejść jak nie po kolei trzeba mieć w głowie
By zrezygnować ja będę walczyć i wygrywać
By zakładać sobie cele i ich szczyty zdobywać
Inaczej ta ławka schodowa klatka zostanie ze mną
Do końca świata a chce spokoju przepięknej żony
Która nie ma pustej głowy przyjaciółki
Z która można mówić wszystko i spędzać wieczory
Popatrz dla mnie najważniejsze bezpieczeństwo
Święty spokój a szaleństwo pokazywać tylko
W rymach gdy tłusty bit a bit maszyna
Mieć coś w domu ja i rodzina prywatność
Za własne czyny odpowiedzialność
Z życia wygranych radość
Te światła miasta będą świecić
Bo energii pełne wolne
Od zazdrości prosto bijące serca
Modle się o szczęście kocham tych z którymi
Od zawsze na ta drogę która idę patrze
Wiem że czasem jestem nieprzyjemny
Ale bo gdy są problemy czynnik obronny
By nie zwariować potem jest normalnie
Kocham słońce kocham kochać
Kocham dobry rap kocham szacunek
Szanuje miłość kocham wiatr latem
Kocham wieczory z dziewczyną
Jestem sobą kocham siebie
Pieprze co sobie myślicie
Mimo wszystko co jest tutaj
Kocham życie

Ref. x2
Kolejne popołudnie wstaję, witam dzień nowy
przemywam twarz, wszamam coś, jestem już gotowy
wczorajsze rozmowy do białego rana o tym
co będzie kiedy nie będę musiał już liczyć floty
czy nadejdzie taki dzień? nie wiem
w całym tym gównie jednego jestem pewien
nie masz opcji, daj mamo, nic nie spada samo
popatrz na wszystkich, każdy chce na nogi stanąć
chłopy, małolaty małe, grube tematy
każdy chce dziś wrócić zarobiony do chaty
i nie jest łatwo, nikt nie mówił, że będzie
być na oriencie przede wszystkim mam na względzie
za dużo ziomków na wczasach gości
sponsorowanych przez polski wymiar sprawiedliwości
nie, nie mam zamiaru skończyć w polu zawady
wolę ramiona swojej baby a ty?

Chłopaki robią ten hajs, proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
być na powierzchni przede wszystkim

Nie ubieram się w gajer, ale w dres (wiesz)
nie sprzedaję jak frajer, choć kilku takich jest
nauczeni tych manier psują interes (leszcz)
gaz z dupy i śmierdzi biznes ten
lecz paru chłopaków to rozkminia
tu na rewirach Gdańsk-Sopot-Gdynia
kręci się wszystko, gdy towar idzie w obieg
człowiek chcesz szybko tylko tanio i dobrze
sprzęt, materiał czy jakieś części
chcesz? zapewniam - kto pierwszy ten lepszy
z pierwszej ręki przejdzie to po rękach
cena wzrośnie ale ty nie pękaj
choć papierów na to nie ma to miejska giełda
szalony biznes trwa tu na osiedlach

Właśnie tak, jeszcze raz

Chłopaki robią ten hajs, proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
być na powierzchni przede wszystkim

Wykorzystaj swą szansę, według mnie bardzo ważne
żeby sprawy poważne nie ciążyły ci na zawsze
od zawsze miejski syf dzisiaj all i clusive
i nie będzie mi wstyd, swoje zarobiłem chłopak
pomimo że to życie często serwowało kopa
pomimo że ta praca nie jest łatwa, że na opak
często ze wszystkim to mój rap rzeczywisty
skills, dobre kluby, ulice i toplisty
pierwszy milion będzie czysty, bo ja nie wiem jak go ukraść
pozostaje go zarobić Rychu Peja polski 2Pac
tak wołają za mną dupy, gdy świruje w nocnym klubie
przy najdroższych trunkach i muzyce, którą lubię
a ja żyję tym co mam chociaż zaszło sporo zmian
bo ja żyję ponad stan, tak dziś dobre życie mam
od zawsze o tym śniłem, dzisiaj mogę się pochwalić
z legali, nielegali ile żeśmy przewąchali
ile przejebali, człowiek to tylko pieniądze
dziś wydam, jak zarobię to znów tutaj porządzę
z biedy wyszedłem w chuj pięknie i to wszystko
reprezentuję biedę, siebie, kurwo wyjdŹ stąd

Chłopaki robią ten hajs, proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
ktoś liczy straty, ktoś liczy zyski

Chłopaki robią ten hajs proste
Jesteś tym jeśli masz dostęp
To miejska giełda niewidoczna dla wszystkich
być na powierzchni przede wszystkim
System tego kraju pewnie by nas zamknął w dyby
Wolność jak woda dla ryby, widzisz, wstydzisz się, dziś krzywi
Rzeczywistość chorą, zmorą powrót miejskiej znieczulicy
Podwyższony poziom, większość musi omijać przepisy
Żeby unikać biedy, niekiedy trafia się na minę
Pod gilotynę napędzając tą machinę
Pustych, bezsensownych politycznych frazesów
Każdy nowy rząd na stołkach ustawia swoich prezesów
Ręka rękę myje, znów kutasowi się upiekło
Wiem to [?] mają piekło, często też tu nie jest lekko
Podatnicy utrzymują tych wielmożnych panów
Lepiej na leczenie z dworców zabierzcie narkomanów
Lepiej ubogim dzieciakom dajcie na zeszyty
Żeby dzieciak nie był bity bo ojciec jest niewyżyty
Niech tacy gniją w celach, polityka jak cholera
Zaraziła polskie ziemie, teraz swoje żniwo zbiera

CHWDP puszczam w eter, zakładają kartotekę
Sztamę z psami trzymasz, w jedną stronę to biletem
Kiepem tak cię można nazwać, pogarda jesteś łajza
Zabroniony wstęp do stada gada [?] KaeN szajba
Słuchaj, miałem około piętnastu wiosen
Zamknięty w kabarynie dostawałem cios za ciosem
Strzały padały na mordę, pała trafiała po nerach
Bolało jak cholera CHWDP to idea
Młodym zero perspektyw, mają własny kolektyw
Władza nas uważa jako systemu defekty
Do korekty, najebać takich, zawieźć ich na dołek
Kurwy mogą nas tłuc, mają to uzasadnione
Jeśli ty im nastukasz, to ciebie czeka wyrok
Jeśli jednak jest odwrotnie, społeczniaki czoła chylą
Brawa dla was panowie za skopanie tego chłopca
Kiedyś przyjdzie czas na zemstę, a zemsta będzie słodka
Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny
Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny

Przez życie idę takim,jakim się urodziłem
Pusto w kieszeniach,nic do stracenia
I to czego nie wygnasz nigdy z serca - nadzieja
Reasumując prędzej czy później dało do myślenia
Wokół mnie tylko chłodne szare bloki
Połowa lat 80' w torbach klej zamiast koki
Chcesz to się śmiej,śmierci kroki
Tych młodych twarzy nie widziałem już nigdy na oczy
Co drugi dzień 6.30 nie skłamie
Awantura budziła mnie na śniadanie
Już wtedy wiedziałem,że za sobą to zostawie
Chociaż nie miałem planu tak na dobrą sprawe
Nigdzie tak nie działa przyciąganie ziemskie
Ciśnienie w mieście gdzie jest dobrze
A gdzie później odrzucają Cię jak przeszczep
Dni lepsze,wierzyłem że nadejdą
Wiem,że mnie słuchasz i,że jesteś sercem ze mną

Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny
Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny

Słono się płaci za głupotę i za miękkie serce
Niektóre rzeczy wygrasz za drugim podejściem
Zaślepieni skaczą w ogień,nie znając ceny
Uwierz,oni na serio biorą ordery
Żałują swoich kroków,w ich umysłach trwoga
Moją piekło,wtedy modlą sie do Boga
Zdarzenia,nimi codzień dyrygują
Jak wyjść z problemów,nad tym się koncenrtują
Otwieram Tobie oczy,kiedyś będzie za późno
Dziś zrób to,co miałeś zrobić jutro
Stoisz przed drzwiami,boisz się nacisnąć klamkę
Masz skrupuły - stłamś je
Życie to giełda,wyniki są na cedułach
Upłyniam akcje kiedy wóz ma największy puław
Nie możesz się w tym znaleźć,innymi idź torami
Teraz zostawiam Cię sam na sam z myślami

Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny
Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny

Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny
Pilnuj interesów,a pójdą zgodnie z planem
Choć tu gdzie jesteśmy być nie było nam pisane
Chcą nam to zabrać,i nas poniżyć
Ja się nie poddam,nie jestem w tym jedyny
Posłuchajcie mnie bo wysilę się
Powiedzieć wam czego nie można
Poważna sprawa macie swoje prawa
Posłuchajcie więc co Wojtas mawia
Nie można po nocy chodzić w grupie
Ani zdebilować wozu na swej własnej dupie
Nie można zabijać ani mordować
Nie można za długo się onanizować
Nie wolno obgadywać bliskiej rodziny
Wszystkie kanary to skurwysyny
Nie można pyskować do mamy i taty
Albo męczyć kobitę na cztery baty
Nie może ekspedient obrażać klienta
Ale niech każdy z was zapamięta!

Ref. X4
Nie rób nigdy tylko tylko
Nie rób nigdy tylko
Nie rób nigdy głupstw!

Raz dwa Radoskór zna
Kilka takich zabronionych spraw
Mam dam powiem wam
Czego nie należy dowiesz się sam
Nie wolno z głodu utoczyć kota
Ani kolnąć perskie wawelskiego smoka
Nietrzeźwym sprzedawać alkoholu
Ani że rznąć panny zimą w szczerym polu
To grozi odmrożeniem rodzinnych klejnotów
Możesz mięć potem wiele kłopotów
Nie wolno kląć przy śniadaniu
To świadczy o waszym wychowaniu
Kulturze nawykach i inne takie rzeczy
Lecz każdy tak robi i nikt mi nie zaprzeczy

Ref. X4
Nie rób nigdy tylko tylko
Nie rób nigdy tylko
Nie rób nigdy głupstw!

Jeszcze zostałem ja każdy mnie zna
Na na na na na na na na Zajka to właśnie ja
Słuchajcie coś teraz powiem wam
Nie wyrywaj ( nie ) torebki kobiecie
Bo dostaniesz od policji palami po grzbiecie
Paragraf dwieście dziesięć to jest takie coś
Że pójdziesz do pudła i będziesz miał dość
Nie można z prezydenta się śmiać
Albo z panem B na koszu w dychę grać
Nie można od tyłu zapinać dziewczyny
Nie używając wazeliny
To już koniec naszych dziwnych rad
Tam tara ram tam tam tam

Ref. X4
Nie rób nigdy tylko tylko
Nie rób nigdy tylko
Nie rób nigdy głupstw!
Intro

Siedzę na piasku, który kaleczy mi ręce
rozglądając się za wiatrem
cierpliwie lecz z dystansem
aby przedarł się przez gęste powietrze.
Horyzont odcina, filtruje świat dla niepoznaki
jakby chciał szepnąć że nic nie ma po drugiej stronie.
Słońce za skromne nie chwali się (?)
już do końca jasnymi promieniami
zmuszając oczy do wysiłku.
Rozglądam się za odrobiną życia
aby wydać z siebie jakiś głos,
Aby zasuszone gardło mogło zasmakować trochę śliny.
W tej samotności tańczą już tylko myśli.
Na wszelki wypadek chowam okaleczone ręce
aby ktoś się nie wystraszył.
Przez chwilę myślę czy to wszystko
to nie jakiś popaprany sen.
Ten brak ludzi, brak hałasu, ten brzeg martwych dusz.

1.
Wstaję i idę, wiem że donikąd
Oj chyba czar już prysnął i czas już minął.
Walczę z głową, jestem już w myślach
Ten w górze pan z brodą to moja przystań.
Tutaj jest cisza, weź jej nie wystrasz.
Czy pisząc o tym jestem już pisarz?
To moja misja, przecież chciałbym zmartwychwstać.
O martwe dusze podobno chcą pytać.
Deszcz chlupie w okno, krople nie chcę moknąć,
Nawet pan od pogody nie głosi już prognoz.
Na dworze chłodno, nie ma kto już gorzknąć,
Tylko stary pies na mój widok się ocknął.

Ref. x2
Czy siedzę przy brzegu,
Czy może jestem gdzieś w biegu,
I tak wpadłem w chorobę wieku.
Diagnoza samotność, lekarstwo niema.
Czyli nic nie zostało, dziękuję, dowidzenia.

2.
Krew na rękach, lata diabeł w powiekach
Widać gdy matka nazywa dziecko bękart.
To trzeba leczyć, przecież już ludzkość pękła.
Ja liczę kromki chleba, szef liczy metraż.
Chciałem coś dodać, napisać po was,
Ale i tak olejesz pewnie te słowa.
Bo wam nie ufam, to nie chcę was poznać,
Był jeden taki, co poległ na apostołach.
Gram tu i tam, choć ten mój graj dołek,
Codziennie opada o jeden mikrometr.
Wiem, że jak spadnie to z wielkim gromem
I mam nadzieję, że spadnie wam na głowę.

Ref. x4
Czy siedzę przy brzegu,
Czy może jestem gdzieś w biegu,
I tak wpadłem w chorobę wieku.
Diagnoza samotność, lekarstwo niema.
Czyli nic nie zostało, dziękuję, dowidzenia.
W życiu bywa różnie kwadratowo i podłużnie
raz stresowo jest czasem luźniej
później typowo test zanim uśniesz
chcesz postąpić słusznie rusz głową wiesz (wiesz)

Od momentu startu wszystko chodzi jak w zegarku
ruszam głową tak żeby nie skręcić karku
znam kilku nocnych marków
mamy z nimi plany, kminisz?
mamy plany na finisz
i na money-money, widzisz zmiany?
robimy, gramy wciąż dla tych samych
i dla nas samych też
i dla tych których kochamy, wiesz?
bo my mamy rodziny
skurwysyny pokazują fucki
a my mamy rozkminy, potem nagrywamy tracki
proste chłopaki, nikt nas tego nie uczył
trochę dla draki rymy trochę dla dla tych
którzy chodzą płacić do studia
mam studia swoje, pół dnia nie moje
ale mam swój świat i projekt, co jest?
jak Naruto Uzumaki - Kage Bunshin
robię swoje, napierdalam w twoje uszy
bowiem, mam to w duszy
powiem tak - Fo i Rah robią rap
od lat to fakt, co skały kruszy

W życiu bywa różnie kwadratowo i podłużnie
raz stresowo jest czasem luźniej
później typowo test zanim uśniesz
chcesz postąpić słusznie rusz głową wiesz (wiesz)

Podobno pogodność jak mądrość walorem
schiza i na chłodno analiza w porę
zaanonsował się dobry humorek
wpadł i siadł vis a vis mnie na taboret
pytam - te skąd ta lipa tak gęsto z klęską często
ten, że jest za niego zemstą
hmm jak sensor wyczuwam okrucieństwo
on niczym mentor daje błogosławieństwo
zanim uznasz kolejny raz, że jest ciężko
i wściekle zaczniesz rzucać mięso
mówi mi - synku może zmień to i obróć w zwycięstwo
choć gra nie twoja muza zaatakuj dancefloor
wszystko trybi jak należy (należy)
należy tą prawdę szerzyć (szerzyć)
szerzyć aby dobrze życie przeżyć (przeżyć)
by przeżyć trzeba w to uwierzyć (tak, tak)

W życiu bywa różnie kwadratowo i podłużnie
raz stresowo jest czasem luźniej
później typowo test zanim uśniesz
chcesz postąpić słusznie rusz głową wiesz (wiesz)
Nie ma...

Nie ma impry, dopóki my nie rozjebiemy impry
Dla ogółu wątek, czytaj dla nas dobry balet
Bezimienni w mieście, weź kielicha nalej
Zawijej się do dom, słowa zimne niczym osąd
Przy tym wszystko rozpierdolą
Głośniki pójdą w chuj, Mara mikrofonu wul
Dla swoich zawsze swój, dla fałszywych w oku sól
Chcesz tego więcej? to podejdź popatrz z bliska
Ocipiałeś, jak w pięć minut może pęknąć kista
Porządne dziewuchy mówią, że nam kapie z pyska
Fart, dla gęby jak gigolo, to alkoholowy polot
Działa lepiej niż na ścianie, plakaty Antonio
Rebel dziewczyny to wolą, bardziej niż ten chłopak
Z reklamy Malboro, nowe projekty się mnożą
Dają w łeb jak gorzoł, i tak jak przy gorzole
Jednemu jebie w głowie, a drugiemu wychodzi na zdrowie
A tarasik hula, w pamięci już ich niezliczona suma
Oczy do okoła głowy, orient jak na jumach
Przez ten rap przemawia duma, Bezimienni kumasz?
Kumasz to zaryce, śląskie okolice
I miłość tylko jedna, każdy wdech tego powietrza
Tak jak kielon mnie nakręca, przy rapie zniechęcaj
Jak kurwie depnąć na odcisk, bierz w sobie siły
I z kurwami pociś, jak gdy się zaczną schodzić
To szybko odbijaj, te cweluchy widzą nasz dom jako kryminał
Każdy dobry chłopak te słowa rozkminia
Bezimienni - Granda, chuj w policję wbijam
Rebel pełna para, z Bombatyki Mara
Pozdrawiam cię brat, za ten dobry rap weź flachę przechyl na raz
Bez zapity na raz (podwórkowy rap, podwórkowy rap)

[x2]
Rap ten dają same dobre chłopaki
Osiedlowe, hardcorowe, uliczne tracki
Cwel niech znika, frajer niech się chowa
W najlepszym wydaniu podwórkowa mowa
Chcesz tego trochę? to bierz tego trochę
Sam dobry rap, nie jak wielu robi wiochę
A my Granda rebel, hardcore i z fartem
Zaciśnięte pięści no i z ducha hartem
Chwytaj dobry rap, z dobrą marką wydany
ChWDP Bytom, Bezimienne chamy
Wiemy kto, sprzedał nam brata
Zawsze wiedziałem, że z ciebie niezła szmata
Tera para to twój odbyt i kij
Przebaczenia nie ma, teraz kurwo gówno żryj
Wiki dajło, i nie ma tu podtekstów
O kim i o czym wywnioskuj to z tekstu
Przytoczę ci słowa chłopa Kamika
Co dla sprzedawczyka zrobił w składzie Bombatyka
Tu konieczny jest ten komentarz
Ten kawałek jeszcze na pewno pamiętasz
Takimi jak ty, wypełnimy cmentarz
Wydamy konfidenta jebania elementarz
A te psy, co zawsze węszyły
Byście kurwy teraz w kryminale zgniły
Ja będę pamiętał, bo jestem pamiętliwy
Nigdy nie byłem i nie będę ustępliwy
Tutaj bieda, smród i ubóstwo
Nie zrobicie nic, bo zarobasów mnóstwo
Szczery rap, a nie żadne wstrzyki
Niech ten bit teraz rozpierdoli głośniki
I na koniec ostatnie moje słowo
Póki jesteś młody, żyj hardcorowo
(Żyj hardcorowo, podwórkowy rap)
(Podwórkowy rap, podwórkowy rap)

[x4]
Rap ten dają same dobre chłopaki
Osiedlowe, hardcorowe, uliczne tracki
Cwel niech znika, frajer niech się chowa
W najlepszym wydaniu podwórkowa mowa
AbradAb:
Druga zwrotka bo zawsze chciałem zacząć od środka
wśród kamieni splotka, że to horror w opłotkach
Jeden kolo ma ziarno i je pali aż parno
wszędzie dym aż czarno można ciąć Husqvarną
A jak ziarno zasadzisz to Ci zniknie jak Vanish
kliknie jak klawisz aż się wzdrygniesz jak panicz Yo
Bo to nie ziarnko pod farmerskie wdzianko
to Cię zarazi i nic nie poradzisz
I jak by pytał kto ja ten kolo jestem
Mam plan niecny i szpetny jak wujek Fester
Mam torbę ziaren ale nie mylić z towarem
bo to podlewasz wokalem owocuje Ci tekstem
Ruszam na misje jak Apollo wszystkie
daj to na wizje może puszczą soul pod naciskiem tych korzeni
Wypleni cały ich biznes a gdy się zmieni
wtedy podzieli się zyskiem

Gutek:
My zasadzimy
zasadzimy ziarno
pole którego po horyzont nie da się ogarnąć
Dla jednych trutką
a dla innych karmą
Jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną

My zasadzimy
zasadzimy ziarno
pole którego po horyzont nie da się ogarnąć
Dla jednych trutką
a dla innych karmą
Jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną

Abra dAb:
Mam hip-hopowe ziarno jak WSZ myślisz że to grzech
śmiertelny jak bezdech
Skun zielony jak mech
punkt mój czuły jak węch
sedno sprawy jak sęk jednoczący się dźwięk Yo
Wydaje dekret jak król czy regent
że można już sadzić i się bawić jak przy reggae
i nie, nie mówię Ci co Ty masz robić bo nie wiem
czy masz tą wiedzę wykorzystasz ją w to wierze
I obudź się szybciej
ideały goń gdy złapiesz trzymaj
aż zbieleją knykcie
Święty jak papież to nie zajdziesz dzisiaj nigdzie (nie)
poluzuj tam gdzie Cię ciśnie he

Abra dAb i Gutek:
Szyderap choćby jedna na milion
nie ma szans my i tak przemycimy ją
w końcu padnie ostatni bastylion
w dogodnej chwili zasadzimy ją

Szyderap choćby jedna na milion
nie ma szans my i tak przemycimy ją
w końcu padnie ostatni bastylion
w dogodnej chwili zasadzimy ją

Gutek:
A kiedy skończy się czas dekadencji
fałszywych pretensji czas
umysłowej impotencji czas
Poświęcony negatywnej intencji
jak wielu to kręci mimo konsekwencji
Ja preferuje relaks w rytmie
roots-reggae-raga
to w dobie chaosu idealna przeciwwaga
dla chorych ambicji i całej hipokryzji
dla dźwięków w eterze i dla dźwięków na wizji
Więc sadzę gdzie tylko da się nieśmiertelne ziarno
Pole którego okiem nie da się ogarnąć
Dla jednych trutką a dla innych karmą
Jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną

Abra dAb i Gutek:
Szyderap choćby jedna na milion
nie ma szans my i tak przemycimy ją
w końcu padnie ostatni bastylion
w dogodnej chwili zasadzimy ją

Szyderap choćby jedna na milion
nie ma szans my i tak przemycimy ją
w końcu padnie ostatni bastylion
w dogodnej chwili zasadzimy ją
Prośba

(2002 to co po mnie zostanie dla was)

To prośba o lepsze jutro (jutro)
O lepszy czas
To prośba o lepsze jutro
Dla mnie dla ciebie dla nas x2

To jest to przy czym łeb ostatnio kiwam
Nazywaj to jak chcesz
To bierz słuchaj
Wiesz jak czas cash się liczy
Mówią Ascetoholicy
Muzyka z ciemnej piwnicy dla ulicy boso
Dla wszystkich fajnych babek
Ej z ławek tyłki
Nie dla zmyłki
To prawda czyni cuda
Jak z reguły wóda działa jak doładowanie
Co ma być i tak się stanie pamiętaj
Dla mej ukochanej jedna miłość
I przyjaciół rap ścianą płaczu nie musi być stale
Dziś masz szalę uczuć
Od bólu po szczęście
Pomyśl proszę choć raz że dobrze będzie
Daj luz a jutro dasz radę
Za przykładem idź wtedy kiedy masz powody
My nim nie świecimy to też nie patrz nam na dłonie
Każdy błądzi wiesz każdy kiedyś tonie
Prosty rap
Proste słowa
Trudniejsze życie bo niełatwo się wychować
Dlatego nucę żeby nie dać się nerwicy
To dla mnie i dla naszych dzielnic też
Dla Polski
Przecież gramy ciągle rap ej
Słuchajcie dalej
Produkcje nowe w drodze
Pół na pół
Wytrzymamy to i dalej
Chcieć to móc no i trzeba się wyszaleć
Jestem młody więc się bawię
Pamiętam jednak o tych ciągle co nie mogą
To za nich się modlę
Za pomoc i wsparcie
Za pełną kieszeń
Za serce już na starcie
Proszę Boga
Siły własny los
Innym dajcie moc ja mam wiele jej
Jak noc chylą się te słowa ku końcowi
Znów trzecia rano
Nie wiem co będę robić

To prośba o lepsze jutro (jutro)
O lepszy czas
To prośba o lepsze jutro
Dla mnie dla ciebie dla nas x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo