Popularne piosenki. Polski Hip Hop

INTRO
Reprezentuja... styl to was buja
O.S.T.R. mam tego czuja, kiedy tylko wskazuja
ci palcem co rekonstru...uja
(raptowne realia, ragga ma freestajla, bo to co każdy mówi)
(by SZAFRAN)

Kwasu
Z północy na raz ja tutaj sie wymyka
gramy mikrofonu już ragga zawodnika
Z tego miejsca w Polsce styka, moja technika, Kwasa
ragga klasa, jest tego cała masa, to moja trasa
której się trzymam w rytmie się wyginam
nie rozkminiam, tylko rozpoczynam i nie kończe
słowa łącze plącze w jedną całość, w jedną bipę
pozdrawiam ekipę EL-DZW, EL-DZWuuu jestem tu
oni też ze mną tutaj są, to nie błąd
Wiem skąd jestem, jestem stąd
gdy zataczam duży krąg, słychać gong, słychać gong

Po pierwsze ragga, po drugie ragga, po trzecie ragga
ragga która mi pomaga, ja tym władam, stoję na podeście
i nie spadam, dużo treści składam, nagrywam, opowiadam
jaki teren badam, gdzie mam być to wpadam,
gdzie mam zadać cios to zadam

Pablopavo
O Panie Panie łaski łaski łaski
to są ragga ragga rytmy rytmy rytmy
o Panie Panie łaski łaski łaski
Raggamuffin płynie do Ciebie, falami falami falami
Nadawanie, dodawanie, kiedy gra tu ragga
Fu i Pablopavo Ja mówie teraz uwaga TAK!
Nadawanie, dodawanie, kiedy gra tu ragga
Ragga manifestacja teraz właśnie do Ciebie gada
Bada świat, wszystkie okoliczności
jak przeżyć tutaj bracie teraz wśród nieprawości
Jak iść drogą tą, Ja mówie Tobie bracie kiedy nadejdzie sąd
Ja daję tutaj, daję tutaj, daję tutaj moc
Fu jest obok mnie ja mówie to Wielki Cloth
który ragga ma w gębie
który ragga ma w duszy
a Raggamuffin napewno Ciebie tak poruszy AJ!

Fu
Ragga muffla ragga saga, rozwinięta flaga
ragga na horyzoncie, ragga plaga nie jest zniknie
jak Saddam, wiec gadam, dziś to waga ragga
uwaga równowaga pomaga, raggamuffin odwaga
szaga jeszcze pare ciosów zadam przy czym często
kłaniam ten gatunek badam rozkładam stragan
czy na strychu bałagan zwany odoru sie domaga
nie wypadam nakaż szacunek to roots reggae posiadam
z rytmu nie wypadam płyte szczerze składam
się zastanawiam jak to będzie w tym kraju
czy ten gatunek znajdzie swoje miejsce, bedzie nieźle wszędzie
sam defekt pewnie wniescie, o dragu zejście
ludzie siłe zbieżcie wreszcie nareszcie
druga twarz FU incognito ragga sito z głowy mi to nie wybito
vandal bandyto ragga sito ragga psycho ragga psycho
vandal bandyto ragga psycho ragga psycho ragga psycho

O.S.T.R.
Bo to co każdy mówi że sie myle myle myle
napinam odto-odtąd sie nie myle myle myle
byle wylew słów na papier
yle yle myle takie to pióro drapie
co to katapulta słowo pulta sie nawija
wyle myle byle i wiem że ja żyja
yle yle pytam ponownie dola dola
Capital Master zostaw hajs babilona
dopóki na takim koszta o takich może sprostać
bo to co każdy mówi że się myle myle myle
byle byle daj to naj dylej dylej dylej
a yle yle yle zostaw hajs tu
babilonofobia opcja spal to z marszu i widzisz że jesteś w potrzasku
raptowne realia raggamuffin styla raptowne realia raggamuffin styla
raptowne realia raggamuffin styla raptowne realia raggamuffin styla

Mercedresu
Popatrz no jak, zmienia sie świat, ile juz lat wpisanych do strat
chwile, a ty robisz tyle żeby nie pozostać w tyle
politycy ciągle podkecają tempo, na ulicy ilu typa jak szkło pękło
silni to przetrawają słabi wymiękną, widzisz to sam, dobrze to znam
codzień to mam i widze ten świat, w sekunde możesz przegrać albo wygrać runde
stać sie championem albo stać jak te kundle
zmienic chcesz los, stawiasz na sztos, o mały włos
nie dostał byś w nos, a życia cios jak petarada
nóz masz do gardła, grymas na wargach przed twarzą garda
zryta ta karta, atak na farta, gra świczki warta, nie walczysz narta
Raz raz raz raz
Posłuchaj chłopak

Kasa rzadzi wszystkim oprócz mnie
Banki kredytowe karty
Super oferty zniżki korzystne raty
Sa tacy co nawet miłosć potrafia rozmienić
Zamieniaja ja na dolary marki jeny pln-y
Ej stary popatrz w lustro
Masz na siatkówce dolary i głowę pusta
Sprzedałes mózg razem z osobowoscia
I teraz ten papier jest jedyna wartoscia
Te rzeczy rzadza ludzkoscia
Bo można kupić miłosć szacunek
Co z tego że ktos kupi miłosć głupich
Jak oni odejda to znów innych kupi
Nawet dzieciaki już licza mamonę
Co drugi zachowuje się jak pierdolony Don Corleone
Proste biednemu zajebista laska posle usmiech
Bogatemu zrobi sniadanie po tym jak połknie
Bo zobaczy forsę
Okrutnie puste
Dla mnie też
Ale wiesz
Wielu gania szczury bo maja cash
I chca być modni karty klubowe biznesy
Brancze szastanie hajsem modelki drogie auta
Powachaj ta forsę
swiat popierdoliło przez pieniadze

Pozornie (złudnie) wszystko zdaje się proste
Jak masz pieniadze to masz też progres
Duchowy rozwój czy materialny postęp
Być więcej wartym czy być coraz droższym
Mocne więc sobie przemysl ponownie
Życzę ci żeby cię życie obdarzyło chojnie
W sposób który sam wybierzesz na spokojnie
Roztropnie skromnie i niezbyt pochopnie
Pozornie (złudnie) wszystko zdaje się łatwe
Jak masz flotę to masz wszystko dużo warte
Maniury drzwi konta rachunki otwarte
Też tego chcesz ten tekst nie jest żartem
Pomysl przecież ja też chcę pieniędzy
Lecz w zdrowej równowadze do duchowej wiedzy
W tym swiecie bez obłudnych rzeczy ciężko przeżyć
Hajs łatwo sprzeniewieżyć a duszę spieniężyć
Pozornie (złudnie) wszystko zdaje się...

Zawód syn córka mam tatę i mamę i ciagnę kase
Bawię się i korzystam póki czas jest
Oszaleliscie to nieuleczalny szajs niestety
Bo teraz to szeleszczace gówno to priorytety
Ej zrozum mnie - nie mam nic do sałaty
Ale jesli ona wynika z pracy
Friko - pierdolić friko
Wiem jak jest być pustym pieprzyć to
Mam te cyfry ale zarabiam je na czysto
Zostaw to słuchaj nie kojarz rapu z matryca
Nie dałem nigdy wiary muzyki krytykom
Zawsze swoje w sumie drugi raz to mówię
Ale widocznie częsć z was jeszcze tego nie rozumie
Hej sam nic nie zmieniam generuję rozwój
To tylko zależy do jakich pieniadze trafia osób
Ja mam swój sposób pomyalcie
Kasa kasa wielu się wyprze
(Kali)
Się na mokro sypie wódka, historia nie krótka
Się najebałem, słabo kumam, ale chuj tam
Faza chultaj, weź się tam nie pultaj
Cokolwiek się wydarzy to już nie mija kulpa
Ja i moja grupa lecimy aż do trupa
Dopóki gra tu nuta - kręci się dobra płyta
Palimy jak huta, dziś na bok - straty, zyski
Sory koleżanko, ale mi moczysz w bani cycki
Melanż przede wszystkim, lecimy po bandzie
Każdy idący na to coś dla Siebie znajdzie
Ja mówię "Jazz", wy mówicie "Lolek"
Ja mówię "Kira", wy mówicie "Polej"
Ja pierdole, mordo ale bania
Za tych co nie mogą odpalam szampana
Nie poddamy do rana tego melanżu ziomek
Dawaj ze mną refren, jeśli jeszcze możesz !

Ref.:
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla la lajla lajla, ooeeoo ! [2x]

(SOB)
ESSA !
To kolędnicze bragga, nie domagaż przewaga
Zombie plaga na dragach, a ty czym się wspomagasz
Nie ma co zbytnio gadać - ESSA na flagach
Uwaga w bani bałagan, czekam na brawa
La La Lajla - jak gwiazda rocka
Ma ferajna - domówka, plener czy lokal
Sos zagarniam i na spodniach mam jej brokat
A chuj, że to czwartek jak jest już Sobota
A na wsio rawno płynę aż na dno
Dymem, płynem napędzam swój tłok
Tak to ESSA krok, tracę wzrok
Żegnam rzeczywistość witam mrok
W sam ryj Spółdzielnia na turbo obrotach
SZ-N, KRK - chirurgiczna robota
Serce już Ci migota, a powinno furgotać
Mocniej, szybciej, więcej, La La Lajla - tylko tak !

Ref.:
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla la lajla lajla, ooeeoo ! [2x]

(SiwyDym)
Ta melodia w duszy gra mi, kiedy ziomal kruszy gramy
W melo po uszy wjebani, nie dogoni nas nikt
Procentami napromieniowani, po nich zachartowani
Płyniemy na fali, w domu nie zbudzi nas świt
Siwy Dym ! S do I do L do S do I A
Czasem to rarytas wodą z ogórków zapijać
Czasoprzestrzeń zaginać, słodko-gorzki smak życia spijać
Weź najpierw go pośliń, beeatch !
Dopóki stąpamy po tej ziemi to pewnie przemyt nie umrze
A żona prezesa Polmosu się leni w drogim futrze
Ty ucz się na błędach głupcze, gdy nad ranem groźnie wkurwia
Albo idź do kibla, włóż łeb i mocno dociśnij spłuczkę
W oceanie trunków i różnej maści używek
Jak trans-kontynentalny prom - płynę tysięczną mile
Halny zawiewa z doły, z góry czuję morską bryze
Z Krakowa po Szczecin przez Siemianowice kielon idzie !

Ref.:
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla lajla la laj, coo ?!
Lajla la lajla lajla, ooeeoo ! [2x]
Strych, Bezimienni, 2008, słuchaj tego

Szmat czasu za mną i doświadczeń bagaż
ja ze sobą sam wspomnień własnych tragarz
Dziś wchodzę na strych i zerkam po ścianach
i myślę o wszystkim o dokonanych zmianach
Na starych fotkach gęsta pajęczyna
niektóre wyblakłe poplamione z wina
I patrzę na twarze które pamięć gdzieś zgubiła
i pytam gdzie ta radość która kiedyś we mnie tkwiła
Dalej leżą wrotki i rower na trzech kółkach
odleglejsze czasy na kolejnych półkach
Stare okulary które kiedyś tam nosiłem
20 lat temu całkiem inaczej żyłem
O pierwszych moich krokach stawianych na macie
przypomina stara dżudoka bliższa teraz szmacie
Piórnik, książki i szkolne zeszyty
stary komputer, na nim pierwsze bity
Czarne lenary obok leżą rolki
stare ochraniacze i szmaciane korki
Puchar osiedla w nich rozgrywałem
to kiedyś było ważne całe serce w to wkładałem
Jak serce teraz wkładam w ten rap tak prosty
ze mną całe życie ksywa moja Ostry
Pierwsze dziewczyny i pierwsze pocałunki
pierwsze podwórkowe znaczące porachunki
Zdjęcia z tamtych imprez pierwszy mocny trunek
chciałem mieć szacunek budowałem wizerunek
Tylko pomyśleć to łza się kręci w oku
że przybywa nam lat w każdym nowym roku
I pytam jeśli na wolności jest tylu skurwieli
to dlaczego najdroższego przyjaciela mi zamknęli (to wszystko)

A gdy znów zapragniesz być tam
zamknij swe oczy i na strychu sam
Zetrzyj ten kurz niech wrócą wspomnienia
na starym strychu odrodzą się marzenia
Wczoraj mały dzieciak a dziś dowody męstwa
każda porażka prowadzi do zwycięstwa

Już brat nie cofniesz czasu nie przekręcisz wskazówek
w głowie tysiąc myśli w rękach zeszyt i ołówek
Zamknij na chwilę oczy żeby tam gdzie ja się znaleźć
chodź ze mną na ten strych choć i pamięć sięga dalej
Niż mury w których teraz sklejam te kolejne zwrotki
już na samym wejściu przy schodach leżą wrotki
Do Piekar przeprowadzka żegnam się z Bytomiem
przejście ze szkoły muzycznej do szkoły podstawowej
Bardzo przyspieszony kurs składniczej szkoły życia
trzeba było udowodnić nie jestem chłopcem do bicia
Potrzaskane okulary pod warstwą kurzu leżą
na drugi dzień ktoś sprawdził ich wytrzymałość pięścią
Stara piłka do nogi przebita do kosza
bramkarskie makówy bluza George'a Camposa
Krótka przygoda w klubie pierwsza karta zawodnika
lecz talent ma to do siebie że nieszlifowany znika
Dla faktu nie pomogła ta stara paczka szlugów
to potrzaskane bongo służące do pierwszych buchów
Pierwsze wina po szkole z bracholem Tomasem
Olałem pływanie mówiłem nie dla mnie basen
Kłopotów ciąg dalszy z pięciu szkół wyrzucany
Do dziś kujące w serce łzy mojej mamy
Pierwsze akcje na ulicy do drzwi pukał dzielnicowy
wtedy powód do dumy, że na karku kłopoty
Leży tutaj trochę książek nie są to lektury
Pierwszy zeszyt rymów pierwszy spray co zdobił mury
Połamana deskorolka poszarpane wansy
jakieś szerokie spodnie pierwsze kimono do walki
Niewysłane walentynki z obawy przed odrzuceniem
dzisiaj jedno wiem, Madzia dzięki, że mam ciebie

A gdy znów zapragniesz być tam
zamknij swe oczy i na strychu sam
Zetrzyj ten kurz niech wrócą wspomnienia
na starym strychu odrodzą się marzenia

Wczoraj mały dzieciak a dziś dowody męstwa
każda porażka prowadzi do zwycięstwa (x2)
[Abradab]
.. Czy ty?
Myślisz ze wejdziesz na wejście synu? Jesteś w błędzie nic nie pędzi oprócz rymu RRRRryszy jak na kolędzie proszę to orędzie numer 2, aaa, P-F-A mówi reszta cichosza znów, aha, no bo bajeczka z morałem a jakże przecież zawsze taki, patrz. A o czym będzie dzisiaj? Czytam bądź żeś ciszej.(Ćśś) Cisza w drugim rzędzie no bo proszę zabrzmię, nie zadrwi ze mnie nikt, bo jestem super oryginalny, z prędkością super gwiazdy, spadam prosto na głowy młodych więc módl się MC, jeśli słyszysz w tle dobry bit to znaczy że jest D-A-B, sprzedaję swój styl możesz zabrać go do domu.

*Wiem po co mówię, czemu mówię to i komu*

Kontroluję cię, sprawdzam każdy ruch na scenie kleję z tobą nitki i realizuję krótki plan roszerzenia działalności na szersze częstotliwości, rymy składam rymy gram, na szablony i szufladki sram, więc posłuchaj sam, może coś do powiedzenia mam.
Minutka rymu, czy to zrobić trudno jedni mówią skądże po czym kleją.. U, to zarówno tak proste jak drutno chyba ze rymem zdobiesz.. gówno. Ja się nadal nie bawię, rymować potrafię to lubię nie zgubię bo dobrze mam czuję lepiej będzie w głowie potem ktoś mi powie że to tylko powiew, lub coś tam, ja sprostam zadaniu które MC stawiają, frajerzy i pozerzy wymiękają, to jest twarda rozgrywka dla maminsynka, chwila dobrej sceny jest już bliska, potem hip-hop na lodziskach, klubach już ciska od ludzi powodzi a każdy, dobrze, wie o co chodzi a-ha ha, Tak! Więc łap za mikrofon i pomóż mi to zrobić. Orędzie D-A-B. Im więcej MC tym więcej H-I-P-H-O-P.

*Wiem po co mówię, czemu mówię to i komu* x 9
Noc, a księżyc chyba dzisiaj płacze deszczem
Chciałbym coś napisać, tajemnica dławi serce
Powietrze coś chyba skrywa, cisza trawi myśli mętlik
Chciałbym coś napisać lecz zgubiłem gdzieś pamiętnik
Dzisiaj noc, a gwiazdy jakoś tak złowieszczo milczą
Chciałbym wyjść na zewnątrz, ale nie wiem jak mam wyjść stąd
coś jeszcze, to chyba wszystko, nic się tu nie zdarzy raczej
Wirują na ścianach cienie, spoglądam na tarczę
Noc, a oddech równomiernie mnie zaprasza
W taniec z instrumentem w piekle, które chcę ugaszać
Pragnienie woła o pomoc, sumienie zadaje rany
Pióro mam przed sobą, obok sięgam po pergamin
Noc, a księżyc chyba płacze deszczem dzisiaj
Stare przepowiednie tłamszę szelestem kieliszka
Pióro mam w ręce, nie wiem czy ten dzień to dzisiaj
Wreszcie tusz na papier spływa gdy zaczynam pisać

Ref.
Zanim runie domek z kart, namaluję ten ostatni
Obraz bez farb, zamorduję po nim kartki
Odejdę wraz z nim, bez łez i bez krzyku
Po cichu jak śmierć, która patrzy ze strychu
Pisząc list do S, spojrzę ostatni raz w lustro
Gnając myśli wstecz, lecz wszystko na próżno
Nim z losu zadrwi, napełni oszustwo
Światła zegarmistrz co karmi nas pustką

Noc, a wskazówki na tarczy toczą walkę
Tyle mam pytań, czy nie wiem czy wystarczy kartek
Uparcie, sekundy płyną, świat chyba dzisiaj nie wstanie
W mroku pod pierzyną, opatulony w niepamięć
Noc, a słowa giną ścieląc swoje łóżko
W bieli gdzie płyną łzami nie zawrócą już stąd
Powietrze, targa stronami jak żagle na maszcie
Skradając między słowami, dopytując o prawdę
Noc i między nami nie jest taka zwykła
Patrząc oczami na nich nie wiesz czy jest przykra
Gonitwa między myślami gubię kroki w peletonie
Vis a Vis me zmiany, które są nieuniknione
Noc i może spłonę dziś po raz ostatni
A przyszłość mi zatonie, dawno odpłynęły statki
Koniec jest martwy i ulepiony ślepą pustką
Skreślam wyrazy ale nie wiem czy nie jest za późno

Ref.
Zanim runie domek z kart, namaluję ten ostatni
Obraz bez farb, zamorduję po nim kartki
Odejdę wraz z nim, bez łez i bez krzyku
Po cichu jak śmierć, która patrzy ze strychu
Pisząc list do S, spojrzę ostatni raz w lustro
Gnając myśli wstecz, lecz wszystko na próżno
Nim z losu zadrwi, napełni oszustwo
Światła zegarmistrz co karmi nas pustką

Noc, a tętno eksploduje ku podstawom świata
Piękno rujnuje niszcząc ciepło chłodem stali kata
Piekło mi brukuje, chyba wieczność mnie oplata
Czuję, wiem to i dziękuję bo nie zasługuję na to
Nadal noc, a przez to chyba mi nie będzie przykro
Niewidzialny cios kieruje serce me w urwisko
Za rękę chwyta mnie przestrzeń, nie wiem ile jeszcze sekund
Trzymając powietrze w ręce, z ciszą na bezdechu
Słyszę głos w innym języku jakby krzyku zadra
Wdarł się po cichu w cienie odbicia zwierciadła
Ponaglam moje sumienie, pomoże mi zbić to lustro
Zranione kamieniem serce, tłamszone poduszką
Słyszę noc, a dla mnie i wybuchnie dzisiaj wszechświat
Gwiazdy takie czujne tylko czekają na klęskę
Finezja otacza zenit rzeczywistość stąpa w trwodze
Pustką karmieni mogą patrzeć jak odchodzę

Ref. x2
Zanim runie domek z kart, namaluję ten ostatni
Obraz bez farb, zamorduję po nim kartki
Odejdę wraz z nim, bez łez i bez krzyku
Po cichu jak śmierć, która patrzy ze strychu
Pisząc list do S, spojrzę ostatni raz w lustro
Gnając myśli wstecz, lecz wszystko na próżno
Nim z losu zadrwi, napełni oszustwo
Światła zegarmistrz co karmi nas pustką
Cisza ogarnęła teraz mój spokój
Jak u boku samotnika chodzę własnymi ścieżkami
To cisza wywiera na mnie wielki wpływ
Zabija wszelki hałas gładzi codzienności syf

Cisza trzymaj w kieszeni tego asa
Gdy męczy zamęt i problemów masa
W tych czasach coraz trudniej ją wyłapać
To definicja własna ona się opłaca

Cisza to pełnia szczęścia
Wczoraj i dzisiaj wszechświat uzupełnia
Jej skład to spokój i umiejętna
Przerwa w nerwach i codziennych manewrach
Cisza to moja werwa wtedy się zamykam
Samoistnie zaczynam pisać i się spełniam
Sama w sobie jest piękna to moja energia
Nie jedna chciałaby być tak szlachetna
Jak matką diamenta Antwerpia od wieków
Bezpieczna jak młodzieńcze tajemnice w człowieku
Mogę ją znaleźć w największym zgiełku
Potrafić setki przeszkód obrócić pomocną dłoń
To źródło leku na prawie całe zło
Nietykalna przez żaden pierdolony sąd
To wielki błąd gdy jej nie doceniasz
To prąd dla życia w sytuacjach zwątpienia

Trzymasz żar tudzież zaciśnięty w garści
Odstawia stres na bok, a ty mała zaśnij
W tempie werbla w dłonie tu teraz klaśnij
Wsłuchaj się w tą chwilę trochę czasu dasz mi
Ej ty prosto w oczy patrz mi tylko ty muzyka cisza
Więcej wyobraźni
Zaśnij jak pod wpływem błaźni
Patrząc słucham, obserwuję co mnie drażni
Cisza mnie ukaja
Uspokaja codziennego dnia teraz na bok
Odrzucam fajans, nie ma mnie dla nikogo
Nie oddzwonię zaraz
W tym momencie jak zwykle tysiąc spraw na raz
Wokół cisza i muzyka, ta daje po garach
Słychać na ulicach muzę, która bębni w barach
Ja trzymam się z dala
Drażni mnie ta bydła fala, która się stara zabić ciszę
Zara, która się stara, zabił ciszę zara

Cisza ogarnęła teraz mój spokój
Jak u boku samotnika chodzę własnymi ścieżkami
To cisza wywiera na mnie wielki wpływ
Zabija wszelki hałas gładzi codzienności syf

Cisza trzymaj w kieszeni tego asa
Gdy męczy zamęt i problemów masa
W tych czasach coraz trudniej ją wyłapać
To definicja własna ona się opłaca

Atmosfera ciszy swobodę zbiera
Uwiera mnie kariera to nie tak sukinsynciu
To nie fair, bądź młody, przewiń ster, wciśnij ej play
Nie mam maty zatem cisza zimą czy latem ma swój patent
Ma to znaczenie dla mnie kolosalne,
Udowadniają to stany e-emocjonalne
Nie relaksujesz się przy niej, stawiasz sobie punkty karne
Cisza to farmer spokoju farmer
Cisza jak makiem zasiał, cisza jak w grobie
Powie to cichobieżny motyw jest cokolwiek
Aczkolwiek człowiek spędza teraz sen z powiek
Gdy hałas uderza w naturalny obiekt
Dopada psychikę, znajduje swój obiekt
Wtedy lecisz do ciszy tej, tej, tej, tej powiew
Stan nieważkości w cudzysłowie
Cisza wtedy jest moim pogotowiem

Dobra cisza znów siadłem nad pustą kartką
Tylko ja i mój żargon twardo kreśli kolejne wersy
Jeśli nie wejdzie nikt to
Będę mógł rzeźbić swój kameleon styl
Nadal przepadam za bitami w takich tempach
Nie powiem, że nie widzę się w eksperymentach
W jakichś nowoczesnych bębnach, łamanych pętlach
Znajdę coś dla siebie, bo to wyższa poprzeczka
Kolejne wyzwanie sam sobie postawię
Jak alpinista na swej kolejnej wyprawie
Mój Mount Everest a tekst to czekan
Teraz już wiesz, że ma cisza to ten rap

Cisza ogarnęła teraz mój spokój
Jak u boku samotnika chodzę własnymi ścieżkami
To cisza wywiera na mnie wielki wpływ
Zabija wszelki hałas gładzi codzienności syf

Cisza trzymaj w kieszeni tego asa
Gdy męczy zamęt i problemów masa
W tych czasach coraz trudniej ją wyłapać
To definicja własna ona się opłaca
Jest dawno, dawno temu.
Siedzimy zamknięci w pomieszczeniu
do którego nas nie widzieć czemu,
nie wiadomo kto przeniósł.
Postawił premium i wychodzić zabronił.
I to z grubsza wszystko co wiadomo o nim.
O nas też wiadomo niewiele przyznam,
prócz tego, że nie konweniowała nas ta izba.
I, mimo że chwilę trwało to premium na czczo,
nie minął kwadrans zanim całe gremium chciało wiać stąd.
Ale jak tu wiać skoro drzwi zamknięto?
Jest wprawdzie małe okno, ale to szóste piętro!
„Siódme!” Nawet siódme zobacz!
Myślę że oknem nie mamy co próbować.
Jeden z nas sięgając za pazuchę popadł w rechot.
„Co tam masz?” „Telefon!”
To dzwoń po kogoś i powiedz temu komuś,
że sami nie wyjdziemy i czekamy, żeby ktoś nam pomógł.
„Jasne!” I w tej sytuacji marnej,
on zaczął dzwonić do straży pożarnej.
„Halo!” Aż nagle zauważył ktoś słusznie w sumie:
„To nie ten numer!”
I jakby jeszcze mało było mi tu zgrzytów,
zaczęła na nas płynąć woda z sufitu.
„Co?” „Weź mnie nie pytaj!”
„Tu potrzebna jest szybka pomoc hydraulika!”
Któryś z nas najwidoczniej obeznany z życiem
wytrzasnął skądś miskę i podłożył ją pod wyciek.
„Sprawdź to!” „Nie no wierzę, że wytrzyma,
tym niemniej jak najszybciej robiłbym stąd wymarsz.”
Ten od komy zauważył, że czas nadszedł,
żeby wreszcie „za okno patrzeć”
„Patrzysz!" „Patrzę!" „Patrz!"
Popatrzył i wyszło z niego kto on zacz...
Bo taki nam szatański pomysł podsunął,
by z tego okna ordynarnie pofrunąć.
Ale kto ma lecieć i na czym tu latać, na misce??
„Jak na gramofonach twister!"
„Twister?! Wybacz ja żywego go wolę."
Lecz on nalegał: „Zamieńmy role"
„Nie powiesz mi, że sam polecisz przecież?"
„Niech chcesz uwierzyć? To popatrz jak lecę!"
Cofnął się, zaczął biec i gdy do okna dobiegł,
wyfrunął przez nie jak pieprzony szybowiec.
("aaaaa!!")
Potem podszedł drugi. „Co też przez okno pryskasz?„
„Chyba już się domyślasz."
Za nim, kolejno cała reszta wyfrunęła, wyjąc.
Jeden nawet się pożegnał „Adios!"
A gdy już wszyscy wylecieliśmy stamtąd,
do pokoju wszedł ten, który wcześniej go zamknął.
„Ej chłopaki! Jak pragnę zdrowia w życiu!
Nie siedźcie tu w sypialni moich rodziców!
Obok w pokoju jest impreza, wóda, fruzie, mało?
W ogóle gdzie wy jesteście? Kto otworzył okno? Halo!"
I wołał nas ten gospodarz pełen dobrych chęci,
kiedy my tu już dawno wyfrunięć.
Powiał nas wolności zefir i wrócimy dopiero rano,
po kefir oraz paracetamol.
To jeszcze wbrew pozorom nie koniec,
albowiem pewien głębszy sens ma cała ta opowieść.
Bo fruwać jest generalnie nieroztropnie,
więc nie pijcie przy otwartym oknie!
Przestań męczyć bułke
Lepiej daj mi bibułke
Bo wyjme dwururke
Okiem łypne jak Mickey Rourke
Wzrokiem Ala wyruchałem twoją córke
Zjadłem jej bułke
Nie wskoczysz na moją półke
Zajmuje cała to jest mój przywilej ten
Ten mixtape dociera szybciej niz DHL
Szybciej niż diler i chuj tylko ile
Skurwiele są ciekawi co zajebie za chwile
Ja mam ten rym taniec który tańczysz ty
To ten taniec pojebaniec co ci zmarszczy brwi
To ci parszywi co są źli przyszli tu dziś
A ci chujowi usłyszeli wyszli przez drzwi
Ja ma ten rym wiesz co dzi? Te kocie ruchy
Wiesz co dzi? Gural nadchodzi
Nie czuje skruchy
Nie czuje tremy, my zwiastujemy problemy
Rymy bardziej pojebane niz kraj w którym żyjemy
Wszystko zeżremy splądrujemy wam kuchnie
Jesteśmy jak szarańcze wszystko mamy w dupie
Yo yo yo DGE w chuju mam to, w chuju mam..
Wszystko zeżremy spądrujemy wam kuchnie
Jesteśmy jak szrarańcze co? Jest nas wuchte
To bauns króli to jest czas ulic
Lubisz słuchać tego gówna tak jak hajs tulić
To jest bauns króli to jest czas ulic
Lubisz słuchać tego gówna tak jak hajs tulić
Zobaczymy co powie...
Ten Pokahontaz

Chcesz, opowiem Ci bajeczkę o tym
Jak rozpoczął swą wycieczkę i loty
Między K-c a swym miasteczkiem kroczył
Wyciągnął i połknął zawleczkę po czym
Rzucił granat do zwalczania łgania
Na chama wbił w ten komediodramat
Postać ustawiana w cieniu kompana
Od zarania spuścizna wuja Sama w nagraniach
Wachlarz rodzynek tzn maminsynek
Dostał się tylnymi drzwiami na rynek
Wystrzelił czasownikowy magazynek
Na bazie i fazie swych PSYCHOROZKMINEK
Dalej wiesz co było nie wiesz
To wyklikaj jedna niemiłość dla tego zawodnika
Aha! Zapomniałbym najważniejszego czynnika
Zarabia do dziś na śmierci Magika
Styka?

Blał ciki ciki blał
Beka, beka z Ciebie
Co mi możesz zrobić?
Pisać nawet nie powiedzieć
Blał ciki ciki blał
To już jest przesada
Upośledzony zjebie
Nie kleisz o czym gadasz x2

Pierwszy
Liść na odmółkę zera
Teraz diss na kurwę i żałosnego frajera
Hajs się zgadza, wersy od komercyjnego rapera
Moja kariera wam przeszkadza
To teraz sponiewieram:
Obsrane śmiecie chuja wiecie
Nie wyjdziecie z tej jadki
Kozak w necie pizda w świecie
Bity kutasem matki
Wieprze, dziwki, ciecie, szmaty
Wycieruchy i łaki
Nadchodzi pora gdy przeorają wam dupska te traki
Ja pierdolę, gimby w szkole słuchają mojej płyty
I mają ją w oryginale, ja mam status celebryty
Mają mentalne przedszkole ja grałem wtedy opole
Robiłem bity gdy ty w przedszkolu byłeś:
W dupę szytym nie mytym chujem
Pyskujesz wyzywasz od hipokryty
Że robię rap pod publikę?
Błąd.
Robię rap dla publiki
Zbesztam Cię i zdissuję
Bo chuja wiesz jak tu jest
Co czujemy do muzyki?
Trzymamy majki wy pyty

Blał ciki ciki blał
Beka, beka z Ciebie
Co mi możesz zrobić?
Pisać nawet nie powiedzieć
Blał ciki ciki blał
To już jest przesada
Upośledzony zjebie
Nie kleisz o czym gadasz x2

Patrz na przeciw, jak leci ten trzeci
Pan jazda nie gwiazda, bo nigdy nie świecił
Brzydal nie gdybaj
To proste chyba
Morda krzywa opryskliwa
Coś pewnie ukrywa
Z natury - paskudny
Powierzchownie - nudny
Wiecznie marudny z charakteru trudny
Z nikim się nie liczy
Przy tym spuchnie
Przy tym na koncertach krzyczy
Pewnie beret zryty
Za dziecka został wylany z kąpielą
Współpracy zero
Sam sobie jest kapelą
Kradnie artystów innym lejbelą
Tamci mordą mielą
On w górę kielon
Megalomania wielkości
Za hajsem pościg
Szczątki szczerości
Spadek jakości
Dość i tu się kończy bajeczka
Koniec ujadania
No chyba, że masz jeszcze coś do dodania

Blał ciki ciki blał
Beka, beka z Ciebie
Co mi możesz zrobić?
Pisać nawet nie powiedzieć
Blał ciki ciki blał
To już jest przesada
Upośledzony zjebie
Nie kleisz o czym gadasz x2

Zeszyty pełne liryki
Mamy wyniki pajace
Dławisz się moim kutasem od czasów Paktofoniki
Mam zajebistą pracę i jutro jedziemy w trasę
Dziwki, narkotyki, basen dla ciebie proste jak laser
Tymczasem spuść z tonu prostuj do pionu
I czasem
Wyjdź z domu
Daj sobie pomóc ziomuś
A na sen przeczytaj książkę
Nie powiem nikomu
Razem możemy dać więcej, niż obraza za obrazę
Na razie błaźnie, gamoniu
Wróćmy do domu
Zrobię Ci krwawą łaźnię
Bo mam wyobraźnię do nut
Rozszczepię twoją jaźń do atomów
Masz talent do farmazonów
Widzę to wyraźnie
Lamusie
Nie znasz mnie, a opowiadasz o Fokusie
Baśnie i właśnie tu się nic nie zgadza
I słusznie upośledzony przydupasie
Nie kleisz o czym gadasz
Żal mi ciebie
Odpowiadam...

Blał ciki ciki blał
Beka, beka z Ciebie
Co mi możesz zrobić?
Pisać nawet nie powiedzieć
Blał ciki ciki blał
To już jest przesada
Upośledzony zjebie
Nie kleisz o czym gadasz x2
Myślisz że łatwo spoglądac jak Ty płaczesz,
myślisz że łatwo okłamywac by nie ranic,
że chowałem uczucia straciłem do nich klucz oczekujesz ciepła a odbierasz chłód.

Jestem blisko ciałem daleko myślami płynę z moim dźwiękami krystalicznymi minutami tylko czasami z obowiązkami z tych częściej z warjatami śmich co przy nich zgrzyta prowadzę ryzykowny tryb. Kiedyś wytłumaczę jak jeszcze będzie komu też bym chciał być częściej w domu, mam coś do udowodnienia jedyna droga do szczęścia odnaleśc klucz a reszta bez znaczenia .Mijamy się w drzwiach pomyślec co będzie dalej aż strach, nie olejesz moich wykładów pełna obaw, nie odpowiadam za swe czyny, nie jestem bez winy, prowadzę podwójne życie dla dobra Twego nigdy nie odwiedzisz mego świata drugiego. Przy dziecku nocami rozmawiacie z gwiazdami, tulisz, całujesz ustami, tęsknisz za wspólnymi spacerami żalTy to wyczyszczona woda pozbawiona.
Wciąż Ja i Ty próbujemy nie zgubic siebie, każdy powrót daje nadzieje. Nie nie nie śpij !
Ty i Ja mamy nasze wspólne cele to uczucie musi być szczere.

Czemu płaczesz kiedy jestem daleko?
Martwisz się skończ Ona jest ze Mną!
Co Znowu masz problem?
Tak jestem gdzieś, zabieram Ją ze sobą ponieważ koi mój stres.
Znaczny kawał między nami a ja czuje Twoją złośc...
Nie potrzebnie, nie potrzebnie drażnisz mnie, przecież wiesz że kocham Ją i Ciebie!
Czasem nienawidzę Jej i Siebie!
Przecież tylko pragnę Jej i Ciebie!
Przestań się unosic to dla Ciebie i Siebie!
Wiem że nie naprawiam błędów, za dużo spraw mam na głowie.
Tak.. za dużo spraw siedzi w głowie, a Ty puść ten kawałek i odpocznij sobie.
Kiedy będę daleko, kiedy będzie Ci źle, kiedy złośc Cię ogarnie, kiedy smutek wda się. Rozpoznasz Ją w ciszy, ona popłynie do Ciebie,
Ona da Ci coś jak mi oddaje Siebie.
Ona....ona to muzyka którą otulam Ciebie .

Wciąż Ja i Ty próbujemy nie zgubic siebie,
każdy powrót daje nadzieje. Nie nie nie śpij !
Jeśli Ty i Ja mamy nasze wspólne cele, to uczucie musi być szczere.
Nie nie nie śpij!
Nie śpij i postaraj się jak kiedyś codziennie mnie zdobywac!
bym mogła! uwierzyc w zapewnienia i w twe proste gesty. Nie nie nie śpij !
Dotyk, obecnośc i Twe czułe szepty tak bardzo tęsknie za szczerym uśmiechem.
Słyszysz!? słyszysz!?
Nie śpij i postaraj się jak kiedyś codziennie mnie zdobywac!
bym mogła! uwierzyc w zapewnienia i w twe proste gesty. Nie nie nie śpij !
Dotyk, obecnośc i Twe czułe szepty tak bardzo tęsknie za szczerym uśmiechem.
Słyszysz!? Nie śpij! Tylko pieśc mnie oddechem...

Nie śpij bo odchodzisz mimo woli zapominasz o mnie, o nas powoli.
Nienie nie śpij!
Jeśli moje oczy są samotne, ciało prosi o dotyk, objęcie mocne ...
Chcesz mi zaszkodzić chcesz mnie pogrążyć
Słodkie uśmiechy tego nie kupię
Chcesz mojej zguby - po moim trupie

Nie wchodŹ tu z butami moje życie to mój biznes
Nawet pewnie nie wiesz że rozdrapałaś bliznę
Czemu mnie śledzisz wbrew mojej woli
Ja o tym piszę bo to mnie boli
Teraz już wiem milczenie jest jak złoto
Dlaczego każda dupa zawierza wszystkim plotom
Po co wydzwaniasz do ludzi i ich pytasz
Na każde z twoich pytań odpowie nasza płyta
Ty mnie oceniasz choć nie poznasz z bliska
Masz tylko psa więc żal Ci dupę ściska
Już wiesz co u mnie i co mam w domu
I nadal pewnie twierdzisz ze chciałaś mi tym pomóc
Też dobrze wiesz co znaczy w życiu pusto
I nie masz już dla kogo codziennie patrzeć w lustro
Tu płyną łzy kiedy ty się śmiejesz
Na lepsze jutro zawsze mam nadzieję

Chcesz mi zaszkodzić chcesz mnie pogrążyć
Chcesz bardzo wiedzieć co na mnie ciąży
Słodkie uśmiechy tego nie kupię
Chcesz mojej zguby - po moim trupie [x2]

Mam tego dość nie chce już więcej
Dlaczego obcy ludzie wciąż patrzą mi na ręce
Poznałem życie więc cię wyczuję
Hej siemasz szpiegu dzwonisz i knujesz
Chcesz złożyć plan a nie masz ujęć
I nigdy się nie dowiesz co tak naprawdę czuję
Czym się zajmuję czego żałuję
Co robię co szanuję i co mnie prześladuję
Po co się wcinasz i w moim życiu szperasz
Już bardziej nie zaszkodzisz mi w moich papierach
Moja ulica tu zna mnie każdy dzieciak
Nie taka jak ty pierwsza nie druga nie trzecia
To moje słowa u Ciebie za nie wiszę
Ale bądŹ pewna że pod tym się podpiszę
Uważaj za plecami czyha ścierwo
Uważaj ja mówię to na serio

Chcesz mi zaszkodzić chcesz mnie pogrążyć
Chcesz bardzo wiedzieć co na mnie ciąży
Słodkie uśmiechy tego nie kupię
Chcesz mojej zguby - po moim trupie [x2]

Na zewnątrz anioł a w środku wróg
Wbił by nóż w plecy gdyby mógł
Sama zaczęłaś więc nie mów mi przestań
Miasto mówi - zdolna do kurestwa
Znasz to przysłowie - winni się tłumaczą
Czy moje słowa dla ciebie coś znaczą
Chcesz mi zaszkodzić chcesz mnie pogrążyć
Dobrze wiem szmulu do czego dążysz
Na ustach miasta widzę w tym problem
Wy chyba wszystkie jesteście w tym dobre
Dla mnie wygodny nie jest ten temat
Ty masz to w genach
No i co ? To jest Chada
Masz jakiś problem
No kto by pomyślał
Takie jesteście solidarne

Chcesz mi zaszkodzić chcesz mnie pogrążyć
Chcesz bardzo wiedzieć co na mnie ciąży
Słodkie uśmiechy tego nie kupię
Chcesz mojej zguby - po moim trupie [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo