Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Gdybym milczał
Życie było by łatwiejsze
Gdybym milczał
Problemy by były mniejsze
Gdybym milczał
Twoje zdanie w kieszeń schował
To wartości by nie miały
nie wypowiedziane słowa

Gdybym raz w życiu milczał, milczał bym na zawsze,
ale stracił bym charakter honor i moja pasje,
gdybym nie raz trzymał słowo, może skończył bym szkołę,
by się znalazła robota i bym w końcu miał żonę,
ale nie! nie poddałem się!
Dobre rady ludzie serca mi dawali, nie brałem lecz olałem je,
nikt mnie już nie zmieni- tak powiedział Rysiek Riedel,
i ja zawsze taki będę, jaki jestem u mnie widzisz,
gdybym mordę przytrzymał wszystko by było inaczej,
może żyło by się łatwiej, przybyło by mi na kasie,
ale to nie moja sprawa, nie i nie na czasie,
nie sprzedam się, nie utonę w ludzkiej masie,
co drugi człowiek udaje, czai się ubiera maskę,
a ja jestem sobą, będę sobą teraz i na zawsze,
weź opanuj się ziomek, powiedz po co ci ten biznes,
jak nie potrafisz ludziom przekazać swoich myśli.

Gdybym milczał
Życie było by łatwiejsze
Gdybym milczał
Problemy by były mniejsze
Gdybym milczał
Twoje zdanie w kieszeń schował
to wartości by nie miały
nie wypowiedziane słowa

Gdybym milczał
Życie było by łatwiejsze
Gdybym milczał
Problemy by były mniejsze
Gdybym milczał
Twoje zdanie w kieszeń schował
to wartości by nie miały
nie wypowiedziane słowa

Milczenie jest najlepszą odpowiedzią, powiedzą tak, ci którzy nie wiedzą,
Ja, gdybym miał gitarę to bym na niej grał, gdybym milczał wiem gdzie bym jutro spał,
Gdybym milczał może tez by było miło, nie są prawdziwi ci co żyją chwila,
Piekło, sny, motywy przeklęte,100 metrów ma prosta a co jest na zakręcie?
Gdybym milczał szkoła by łatwiej poszła, lecz ci co mieli paski to maja dzisiaj koszmar,
Wcale nie gorszy niż ten z ulicy wiązów, niech tego rapu słucha grono mądrych odbiorców,
W końcu przerywamy milczenie, już czas najwyższy by rozjebało ziemie,
Potop rymów bez cienia farmazonów, gdybym milczał do zobaczenia znowu.

Gdybym milczał
Życie było by łatwiejsze
Gdybym milczał
Problemy by były mniejsze
Gdybym milczał
Twoje zdanie w kieszeń schował
to wartości by nie miały
nie wypowiedziane słowa

Gdybym milczał
Życie było by łatwiejsze
Gdybym milczał
Problemy by były mniejsze
Gdybym milczał
Twoje zdanie w kieszeń schował
to wartości by nie miały
nie wypowiedziane słowa

Hałas na Polske Na Polske hałas
by cala Polska ten rap słuchała!

To nie pierwszy nie ostatni zróbmy hałas raz kolejny,
Będzie maras tak jak zawsze Wu styl a nie żadne fejmy
Ja tym żyje to na Polskę poszła propaganda
Ja promuje pewien kodeks choć wyrwałem sie już szamba
Morda w kubeł nie bulgotaj to nie do mnie hasło
Jak chcesz walczyć przyjmuje choć nie raz mi swiatlo zgasło
I nie jestem zarobiony a napewno nie przez rap
Darłem morde i walczyłem przez dwadzieścia dziewięc lat!
Dalej będę mam zacięcie więc nie będę rezygnował
Rap mnie uczył jak pokochał rap pokazał i wychował
Dalej wierze będe walczył do ostatnich moich sił
Tak jak zawsze swój dla swoich wrogów w mordę będę bił
Ja nie jestem człowiek który jedną miarą wszystkich mierzy
Jestem chłopak dobry chłopak, chłopak który w siebie wierzy
[?] dobrze widzę że nie jesteś dla mnie sam
Jadę życiu na swej drodze takie akcje mam
Wiec nie słuchaj sie jak lubisz i miej w dupie zdanie innych
[?] z umiarem i nie szukaj wokół winnych
Ja znalazłem w życiu pasje i ją ciągle pielegnuje
Bo ja żyje tak jak lubie i tu pisze co co czuje
i tu pisze co co czuje tak to co czuje i tu pisze co co czuje

Gdybym milczał
Życie było by łatwiejsze
Gdybym milczał
Problemy by były mniejsze
Gdybym milczał
Twoje zdanie w kieszeń schował
to wartości by nie miały
nie wypowiedziane słowa
No, weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój,
bo nie możesz stać z boku, musisz poczuć to.

Jeśli czujesz to, stoisz teraz z drinkiem,
jeśli ona to czuje to teraz kręci tyłkiem
i to nie przez chwilkę, tylko przez cały numer,
no weź to poczuj, bo prawie każdy czuje.
To jest coś czego nie nauczysz się nigdzie,
to musisz mieć w sobie, samo to nie przyjdzie,
możesz czuć to w windzie, na ławce, w łóżku,
to nie, kurwa true school, musisz mieć to w mózgu.
Czuj rytm niezależnie od gustu, musisz,
bo pamiętaj tego nigdzie się nie nauczysz,
tym bardziej nie kupisz, to nie jest na sprzedaż,
tu i teraz, czujesz to, tak jak czujesz ten melanż.
Ej, słyszysz ten bit, zaraz usłyszysz refren,
poczujesz ten rytm, nie mów że nie chcesz,
to jest pewne, kluby pełne, a wewnątrz ludzie,
którzy czują to na pewno, na serio,
wbijcie tam, zobacz co jest grane, poczuliście to,
no to refren razem, yo.

Ref.
No, weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój,
bo nie możesz stać z boku, musisz poczuć to.

Czujesz ten rytm, kieliszki w powietrze,
poczuliście to, jest naprawdę pięknie,
trzeba jechać, nie ma co się ograniczać,
na co czekać, poczuć to i mieć coś z życia.
Yo, ręce w górę, w ruch biodra, czujecie to,
na to wygląda, więc po co zwalniać,
trzeba podkręcić, niech spierdalają stąd abstynenci.
Kolejnej części nie będzie dla nich, bo się lekko spóźnili
i gdzieś zaspali, gdzieś zostali i tego nie poczuli,
poczuj to, tak jak byś oni nie zamulił, nikt nie został,
jak jeden procent ze stu, jeśli już czujesz,
to możesz jechać bez słów, możesz jechać wbrew
wszystkim regułom i pierdolić tych, którzy tego nie czują.
Ujmując, oczywiście nikomu, jeśli przyszedłeś popatrzeć,
to wracaj do domu, jesteś kiepski, tylko innym spieprzysz humor,
zostaw to tym, którzy to naprawdę czują.

Ref.
No, weź to poczuj, nie mów żeby ktoś dał Ci spokój,
bo nie możesz stać z boku, musisz poczuć to.
Bałuty reprezentuję prosto z Wielkopolski
Na majku Ostrowski

Ludzie ci nie powiedzą w twarz tego co myślą,
trwasz choć mógłbyś prysnąć, tajemnic ze sto.
Kolejny dzień odkrytych dróg trud sugeruje błysk to mix stosy
Chcę na dalszy plan zepchnąć
Co ludzie nie powiedzą widząc twój szyk i gust
Czysty spust, luz. Majątkiem zajmie się ZUS,
Anioł stróż twojej rodziny, jak złapany na spinning.
Co ludzie nie pomyślą przy orzekaniu winy.
Kto zyska? Widzisz jak inni oceniają po pyskach.
Biznes jak o licealista hajs, fura, dziwka
Tą ostatnio już razy kilka jak ten czas po cyckach.
Co nie powiedzą ludzie komentując Twój wygląd
Którzy Ci kartotekę brudzą, którzy ją czyszczą.
Którzy to biali jak brystol, którzy to czarni jak bimbo.
Spojrzenia synchron i zawieszka jak Windows.

Co myślą? Nigdy nie odgadnę. Kto pierwszy kopnie jak upadnę?
Kto pierwszy dorwie sprawcę?
Kolejny dzień na ławce w słuchawce ziomek
Nic nie obchodzi mnie co kto myśli, gdzie co powie.
Jedna z tajemnic, by czuć się szefem jak ermit.
By każdy wiedział, kto w jaki stołek pierdzi.
Zrzeszenie w tłumie pośród nieporozumień ŁOJ
Robię co lubię, robię co umiem ŁOJ

Pomysł na rap to karać tych złych, jak gra gitara.
To jest git myk ulic nawyk, to azyl tu w kolorach szarych.
Marzy się Paryż barwny jak scary, fiesta na mary.
Prosto z estrad Moulin Rouge czujesz głód, chłód, głód
Lód pod stopami trzeszczy, to opowieść o tym
Jak błyszczy plastik leszczy, co złotem dodają se rangi.
Bierz ich lub idź dalej, przed tym co wiedzę ma klęknij.
Świat jest mały, ale należy do wielkich, choć zawsze
Znajdzie się szerszy, co wielkość wielkich pieprzy.
Na to z boku zerknij, oceń i idź dalej zgodnie z planem.
Wiesz szczęście bywa każdemu pisane. Co jest grane?
Oesteer na majku, Decks na gramofonach, a więc tym startuj
Wnioskuj, Radoskór mówi po polsku, wnioskuj
1997 rok, polski język teraz mam głos
stop, dokąd biegniesz, ej, ty stój
żywot znów ryzykujesz ty swój
twój styl zły, lecz przyszłości nie ma w nim
twój krok pokazujesz ty tym, czym
polska zalewana - to bracia Dalton
to Waszyngton, kamuflujesz swąd, won stąd

O, amerykańskie gówno to, to
co masz, a nie masz, twarz ma znana

Język polski - demonstracja twa uderza
głowa moja błyskawica na mózg twój
już, hip-hopu kurz, cóż
fala zadowala, irytuje znów

Radoskór mówi po polsku
[?] co o czym walczyć mają
jak polski hip-hop taki to czad
każdy z nas rymem rani wciąż
stąd język, styl ty nasz znasz
uderzyć już i nadszedł czas nasz

Wnioskuj, Radoskór mówi po polsku
Wnioskuj, Radoskór mówi po polsku
Wnioskuj, Radoskór mówi po polsku
Wnioskuj, Wojtas mówi po polsku

Jeden to kłopoty,
dwa - rodzi się rym
Trzy to język polski, bo mówię teraz nim
Cztery - jestem szczery, mówię prawdę
Pięć - nie zabijam,
a sześć - nie kradnę
Siadme - mówię zawsze tylko to co chcę
To jest mój styl, W.Z.G.Ó.R.Z.E.
Osiem - no i proszę
Hip-hopu scena powiększa się i zmienia
pozdrowienia to dla wszystkich
szanujących język polski '97 kończę

Wnioskuj, Wojtas mówi po polsku
Wnioskuj, Wojtas mówi po polsku
Wnioskuj, Wojtas mówi po polsku
wnioskuj, Rekin mówi po polsku

no i co tam - mocno pozdrawiam
i jak oni zapowiadam tobie
polski język w mojej głowie
zaraz mój brat ci odpowie
to nie spowiedź - nowy hardcorowy AGRO powieść
będę krzyczał bo mnie znacie
a Radoskór to przyjaciel
wzgórze czeka już na starcie
uderzenie - który mocniej, który lepiej
Rekin - moja mowa to do ciebie
reprezentuj Wzgórze 1995
rok po skoku - ja przybijam z nimi pieczęć
jestem, stoję, bronię AGRO razem z nimi
Wzgórze Ya-Pa 3 już należy do rodziny

Wnioskuj, Rekin mówi po polsku
Wnioskuj, Rekin mówi po polsku
Wnioskuj, Rekin mówi po polsku
wnioskuj, Zajka mówi po polsku

w roku 1997 usłyszałem hip-hop
wewnątrz biznesu od '93
wciągnięty w skład siłą czarnego magnesu
od wtedy działam w rodzinnym języku
MC's jest teraz kilku, za rok będzie bez liku

Wzgórze i puzzle, trzęsienie ziemi
w labiryncie słów pomiędzy sylabą
odnalazłem swój styl - ja produkuję rymy

AGRO jest po to, by konkurować
daje dumę i ból - zbudowane z naszych słów
Nasze rymy pięć brzytw przetną twój słuch
jeśli myślisz, że możesz za pieniądze, błąd
nasze noże dopadną cię nie wiadomo skąd

Wnioskuj, Zajka mówi po polsku
Wnioskuj, Zajka mówi po polsku
Wnioskuj, Zajka mówi po polsku
wnioskuj, Hans mówi po polsku

na dzień dzisiejszy widzę to tak
brat tak witam a tak atakuje brat
Swój styl intensywny prezentuję ci
Agro ogrodem, owoce skosztujesz - żaden grzech
witam cię! zasady - bez obawy, znam je

śmiać mi się chce, gdy widzę marne twe kopie
cofnij swój krok w rok '97, ultra na to
nie wiesz udowodnię ci to
blok, chwyt, chęć na cięcie, klatka stop
cóż, a nóż, może manifestuje już

Takie mam młodzieńcze podejście do sprawy
rym wyrywa z buta a stary

Wnioskuj, Hans mówi po polsku
Wnioskuj, Hans mówi po polsku
Wnioskuj, wnioskuj Hans mówi po polsku
wnioskuj, Joka mówi po polsku

Proszę lody bambino i dwa razy cappuccino
Margaritę na ratę, ja trenuję tu karate
I w leasing puszczam słowa
Hardcore'owa moja głowa

Polska mowa jest bardzo dziś niezdrowa
Nowa moda Wujem Samem zarażona ona
W języku Michaela Jacksona i Antygona w Nowym Jorku
Niedługo dubbing na Bolku i Lolku

Wnioskuj - Joka rymuje po polsku
W języku Michaela Jacksona Antygona w Nowym Jorku
Niedługo, od wtorku dubbing na Bolku i Lolku
Więc wnioskuj, Joka rymuje po polsku
Wnioskuj, Joka, Joka rymuje po polsku
Wnioskuj, Joka rymuje po polsku
Wnioskuj, Dab rymuje po polsku

Czyżby? rymy są jak grzyby
Na polanie rosną same
Coś do dupy to zbieranie
Bo schylanie trudne jest
Wybieranie tych jadalnych bardzo żmudne jest

Uf, zturbowany jestem srodze, bo po drodze
Zaliczyłeś do koszyka przepięknego sromotnika
Który znika właśnie teraz w paszczy twojej
A mimika twa niewzruszona dalej trwa
Jako świadectwo, że umysł masz jak dziecko
Uchodzić za mistrza chcesz
A rozumy wszystkie zjesz

Pewnie wiesz, jesteś najlepszym grzybiarzem w okolicy

Tamten się nie liczy, sami przeciwnicy
I nawet jeśli nie wiesz, który z grzybów jest trujący
Nie szkodzi, niechcący dajesz etykietkę koleżkom z tej łąki

Wnioskuj, Dab rymuje po polsku
Więc wnioskuj, Dab rymuje po polsku
I wnioskuj, Dab rymuje po polsku
I wnioskuj, Magik rymuje po polsku

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
W rym nie zginie szeleszcząc na wietrze
Jak liść niesiony przez powietrze do celu płynie
Język obcy obciąć czas na gilotynie, o nie trafiam

Nie, nie, nie, nie, nie, nie wstydź się
Ja nie strzępię języka wrzucając słowa do śmietnika
Przenika Tajemniczej Księgi czytelnika
Polskiej mieści treści, nasuwa wnioski Magika

Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, Jajonasz rymuje po polsku

zaraz, zaraz, skąd ten ambaras?
chyba stąd, wszyscy naraz sądzą, że są z USA'u
nie, nie, nie, błąd, ojejejej, hejże ha
w mojej grze as, natomiast w twojej raz po raz pas
więc wśród nas znajdź swoją twarz
pokaż polskie oblicze jej stary
ni mniej, ni więcej
ja mam zasady, do staropolskiej rady
produkcji Wujek Rej

bez żenady się stosuje tak co dzień, bo z niej
redukcji drogą wnioskuję, by hip-hopową mową
odpowiednie polskiej rzeczy nadać polskie słowo
w rzeczy samej otóż to i sprawdź to

i wnioskuj w Polsce Jajonasz rymuje po polsku
no więc wnioskuj, Ja-ja-jajonasz rymuje po polsku
wnioskuj, Jajonasz rymuje po polsku
Spróbuj przejść obojętnie obok próśb żebraków
Gdybyś sam musiał wyciągnąć rękę po kilka drobniaków
Ile zawdzięczasz światu to przez wyścig za chlebem
W końcu dajesz im dwa złote by oczyścić sumienie.
Chodziłeś z nią do klasy, marzyłeś o jej oczach
Tak, że chciałbyś ją zobaczyć by móc znów w sobie rozkochać
Chciałeś wpaść do niej w końcu tak po 10 latach
Umarła na nowotwór, wczoraj spotkałem jej brata.
Podobno własną matkę jedziesz, że jest kurwą
Mam Ci jebnąć nim zrozumiesz zanim będzie za późno?
Kto dał Ci prawo ją poniżać bezwzględnie?
Ile zachowasz wspomnień jeśli pęknie jej serce?
Mówiła mi Twoja dziewczyna, że ją bijesz
Dopuszczasz by w ciąży miała przemoc w rodzinie
To jest chore, tego nie mieszczę w wyobraźni
Proszę Cię Boże nie chce więcej takiej prawdy.

Wspominam przyjaciela, gdy jadę Tele Taxi
Pamiętam radość jak dostawał pracę w korporacji
Bóg nie poskąpił szansy, los się uśmiechał znów
Ktoś poderżnął mu gardło, bo nie miał za kurs.
Z tego co widzę nie szanujesz przyjaciół
Latasz za bogatymi a wyśmiewasz biedaków
Na samochód dał tatuś, na lody mamusia
I nabijasz się z ubogich jakbyś sam chodził w ich butach.
Mówił mi mój syn jaki Twój syn na gardle ślad ma
Co mam Ci wpierdolić kablem od żelazka?
Tak żebyś zasłabł z bólu się zesrał
Nie rozumiesz, że nie ma nic ponad dobro swego dziecka?
Skazani na obojętność,
pochodzenie odciskuje na naszym życiu piętno
Jebana bierność, kradnie tożsamość światu
Oczy suche, a mam więcej w sobie łez niż ściana płaczu.
Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2

[?] od koksu, od wódy, od fety, od grzybów, kwasów [?] szybkie kobiety
Niestety tak już jest, bo ten świat daje nam grzech
Nie tak miało być, ale tak niestety jest
Zarabiasz no i tracisz, ktoś na tobie się wzbogacił
Ktoś za wiele stracił i ogień życia zgasił
Nie wytrzymał tego tempa, swoje życie przegrał
Życie mamy w naszych rękach, choć prowadzi nas na cmentarz
Znęca się ojciec pijak nad całą swoją rodziną
Co to za rodzina, gdy rodziną tanie wino
Jesteś kimś dopiero wtedy, kiedy masz cyfry na koncie,
kiedy czuć od ciebie forsę, sprawy załatwiasz przy Bolsie
Nie tak miało być, że narkotyki priorytetem
Co drugi zryty dekiel, młode suki walą fetę
Powiem jedno, na mój rozum to cały świat oszalał
I daj mi teraz powód, żebym dalej się tu starał

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2

Znowu zginął młody chłopak, słysząc to boli mnie serce
Nie siadaj za kółko na fazie, bo powtórzysz tragedię
Nigdy więcej, Boże, nie zabieraj ludzi młodych
A wy ludzie młodzi zmuście do myślenia głowy
Bo cienka linia między życiem a śmiercią
Cały czas można narzekać i stać pod sklepem z butelką
Przecież nie o to tu chodzi i tak byc nie może
Ty komóś też pomożesz to też ci ktoś pomoże
Toć nie zawsze tak jest, bo nie raz wypruwasz flaki
Kiedy ty potrzebujesz pomocy, to cię ktoś wystawi
To nie bawi, to boli, znowu jebać to kurestwo
Tą gorycz należy strawić, w życiu przecież nie ma lekko
To piekło, na zasiłku matka wychowuje dzieci
Bezdomny od samego rana przeszukuje śmieci,
żeby zarobić na szamę, by mógł byc przcież żywy
To jest, kurwa przejebane, świat jest niesprawiedliwy

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2
Przestań męczyć bułke
Lepiej daj mi bibułke
Bo wyjme dwururke
Okiem łypne jak Mickey Rourke
Wzrokiem Ala wyruchałem twoją córke
Zjadłem jej bułke
Nie wskoczysz na moją półke
Zajmuje cała to jest mój przywilej ten
Ten mixtape dociera szybciej niz DHL
Szybciej niż diler i chuj tylko ile
Skurwiele są ciekawi co zajebie za chwile
Ja mam ten rym taniec który tańczysz ty
To ten taniec pojebaniec co ci zmarszczy brwi
To ci parszywi co są źli przyszli tu dziś
A ci chujowi usłyszeli wyszli przez drzwi
Ja ma ten rym wiesz co dzi? Te kocie ruchy
Wiesz co dzi? Gural nadchodzi
Nie czuje skruchy
Nie czuje tremy, my zwiastujemy problemy
Rymy bardziej pojebane niz kraj w którym żyjemy
Wszystko zeżremy splądrujemy wam kuchnie
Jesteśmy jak szarańcze wszystko mamy w dupie
Yo yo yo DGE w chuju mam to, w chuju mam..
Wszystko zeżremy spądrujemy wam kuchnie
Jesteśmy jak szrarańcze co? Jest nas wuchte
To bauns króli to jest czas ulic
Lubisz słuchać tego gówna tak jak hajs tulić
To jest bauns króli to jest czas ulic
Lubisz słuchać tego gówna tak jak hajs tulić
Analogia feat. Sokół, Fu, Peja - Byłem pewien

[Rdw]
Pożyczyłem kwit, bo koleżki byłem pewien
Ufałem kobiecie, dlaczego w sumie nie wiem
Młody byłem tak żyłem, że byłem pewniejszy świata
Mijają lata nauka wpada
Kiedyś byłem pewien, że dane
Słowo jest najważniejsze
Że miłość to uczucie jest największe
Dziś wiem, że agresji w człowieku może zebrać się więcej
Byłem pewien jednak już nie jestem
Byłem pewien trochę wcześniej teraz oficjalnie
Wole mówić nie mam, nie wiem, nie chce
Znów ze smutkiem w dół spoglądać
Ziemia zmienia swój kształt nie jako kula, lecz w ludziach
Byłem pewien żyjąc tutaj, że nie można zginąć za nic
Że najbliżsi nie mogą ranić, że trzeba ufać sobie pomagać
I ze sobą nie walczyć
Że tak żyć można i doczekać końca
Byłem pewien, lecz nie umiem już tak na świat patrzeć
Bo kolejna opcja weryfikuje cała sytuację
Bez wstydu?? znam które otrzymałem i otrzymuje dalej
Nie zawsze mając rację
Żyję tego jestem pewien
Boże prowadź gdy już nie mogę, gdy wątpię, gdy już nie chcę

Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Choć wokół obłuda
Błędne przekonania pokazało życie
Wiem, wiem toniemy w brudach

[Peja]
Będąc pewny swoich racji na bank żyje się łatwiej
Lecz uważaj bo przez zbytnią pewność wylądujesz na dnie
Byłem pewien nie kradłeś, nie zdradziłeś – źle nie życzysz
Coraz mniej jest tych wariatów jak Hosel lojality
Byłem pewien, że sukces w zasięgu ręki
Że bez interesów funkcjonuje pomoc za podzięki
Że nie dla sum na kontach ten beatmaker łączy dźwięki
Że nie po to rap nagrywam by piszczały panienki
Byłem pewien, a teraz lęki zamiast pewności
Siebie byłem pewien, nie zawiedziesz mnie ja ciebie
Nie skończę na glebie, chciałem samemu se ufać
Ile razy dla spokoju ducha miałem się oszukać
By sumienie mnie zmęczyło gorączkowych myśli
Byłem pewien, że ten wyścig nie dla mnie jest
Że wszyscy są ze mną nie przeciwko
Że życie jest dziwką
Że nie jest rozrywką, a przeważnie rozgrywką
Że aż tak mi będzie przykro gdy kolejny raz rozłąka
Że nadejdzie ten moment kiedy odrzucę ziomka
Że nos zmęczę tylko raz i nie więcej
Byłem pewien jak tego, że wysiłki przy muzyce nadaremne
Że to co jest we mnie tego nikt mi nie odbierze
Że się nie wypalę mówię szczerzę wciąż wierzę
Jestem pewien choć pewników coraz mniej w moim życiu
Zwariowanym jak czasy w którym przyszło nam się zmagać
Jednego jestem pewien będą nadal

Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Choć wokół obłuda
Błędne przekonania pokazało życie
Wiem, wiem toniemy w brudach

[Sokół]
Byłem pewien ja wiedziałem, że tak będzie jak Włodi
I nie wiem czemu miałbym zwątpić
Pomyśl kiedy ludzie są naprawdę silni
Kiedy wierzą w siebie czy kiedy wierzą w nich inni
O tym usłyszysz na WWO 3
Teraz mówię, że byłem pewien tak jak Ty
I nadal jestem co najważniejsze
Wiem, że ma miejsce dla mnie i serce
I w moim sercu jest miejsce ich
Nie zwątpię, nie odbiorę im sił
Jestem pewien i życzę tego wam
Że mimo sporów nie zostanę sam
Zip Skład zawsze unikam chały
Czasami musze ludziom powtarzacz banały
Bo zaniechali wzajemnej wiary
I zapomnieli, że ludzie nie są idealni
Wybaczenie to podstawa mych wierzeń
Zwątpienie największym z przekleństw
Skarbem ludzie, którym możesz ufać
Martwym ten, który nie ma ducha
Chcesz to złap bucha, chcesz to jebnij kreskę
Chcesz to strzel sobie w łeb, chcesz to zrób coś jeszcze
Jestem pewien Zip Składu co Ty na to Fu?

[Fu]
W życiu naszym są różne etapy
Mamy na to wpływ lub sumienia straty
Silne więzi nie zerwą nawet stalowe kraty
Pomórz mi to ja pomogę z chęcią Tobie
To szczera prawda zawarta w moim słowie

[Sokół]
Nie ma wśród nas mentalnych bliźniąt
Każdy z nas wybrał drogę inną
Nasz czas nie minął on jeszcze nie nadszedł
To samo do reszty przyjaciół i do Ciebie skarbie
Jestem pewien i będę zawsze [x4]

Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Choć wokół obłuda
Błędne przekonania pokazało życie
Wiem, wiem toniemy w brudach
Can you borrow my brain for five seconds?
And just be like
Dude can't handle it, unplug this bastard

Może nie jestem zbyt przystojny,
Mówią mi, że jestem zbyt chudy
Ale gdy wchodzę do klubu, czuję się jak Hank Moody
Wódka, seks, szlugi, w ustach pet
Choć miałem tylko wyjść i kupić chleb
Pomyliłem z klubem sklep znów
Skarbie mówiłem ci, że to nie blef, nie gramy w filmie
Nie wiem skąd ten zew we mnie jest
Chciałbym mieć stałe, silne, fajne relacje z kimś
Lecz plany inne są
Mieszam tequillę z Jimem Beamem i gin
Więc daj mi sok
Wiem, że chciałaś iść na randkę, na kolację, do teatru i
Mieliśmy na wakacje płynąć statkiem albo jachtem ale
Zapomniałem o tym, zabłądziłem gdzieś przypadkiem
Rozmawiałem z Charliem Sheenem, spytaj mojego psychiatrę
Miałem odłożyć na willę, chciałem założyć rodzinę
Ale zanim to zdążyłem zrobić spożyłem tequillę znów i
Budzę się z otwartym piwem, mów mi party killer
Patrzę w lustro, jest ósma,
Kurwa jestem Charliem Sheenem

Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen

Zwykły we mnie, Charlie Sheen i ten co ma czasem dół
Rozdwojenie jaźni? nie, po prostu jest nas dwóch i pół
W moich spodniach top gun, obawiam się, że znów wystrzeli
Nie licz na ulgi dla elit pokażę im brudny smak melin
Charlie Obelix? Piotrek Sheen, Mes? Gubię się w nazwach
Tygrysia krew? znam to, to chyba coś jak Tygrysia Maska
Dotykam nieba, rewiduję poglądy na grawitację i zdrowy rozsądek
Po to mam ego by móc je modyfikować
startem przygód jest alter nygus, zobacz
wśród no-life'ów, no-skilli to tajfun co przyszpili młodszych szczyli
Starszych zmyli, wciśnie delete
I uczestniczą w tym bitches jak Denise Richards,
Na pryczy je liczę jak na ringu nim założą stryczek ze stringów
Charlie Sheen i ja, totally different
Jakbyśmy gadali szyfrem
Kochamy syf ten jednak
I fundujemy słabej dziwce temblak
Chcą nas dojechać? najpierw wejdź na jakdojade
Ich styl denny, dziary z henny,
Ja jestem tak szlachetny, tatuuje mnie grawer

Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen

Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!

Wiesz Dab, lubię dobry bit
Lubie kiedy bit mi wpada w ucho
Bo lubie like lubię hivi vipe
I łykam to na sucho
Lubię rous, reagge, dnace, hole
Lubię Dab wikked style ale
Dookoła nas jeździ shit
Wciska kit wcale
Nie łykam tego bo
Znam cos lepszego co
Choć ja do końca nie wiem
Sprawia, że jestem w niebie
Nie łykam tego bo
Zawsze wiedziałem to
Że to co wam przytoczę
Przyniesie nam owoce
I wprawi w drżenie całe polskie podziemie
Bo są też kwiaty tam gdzie rosną korzenie

Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!

GUTDA, da ci bit tak jak weed dał nam dobry Jah
Poczekaj a, poczujesz povoka patarkipeka
Tylko OKa ty i ja reszte jak kanfarazinka
Pokaż co naj-lepsze pasz chodź tu tańcz de a
potupra

Lubię dobre jointy ale,
nie ma ale kiedy palisz baku dalej
Lubię piękne dupcie ale,
nie ma ale kiedy kręcisz dupą dalej
Lubię dobre texty ale,
nie ma ale kiedy piszesz teksty dalej
Lubie kun-siung beng-beng ale,
nie ma ale ja to ciągle palę

Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień, że za wszystko ktoś nas rozliczy
Nie chce wiecej palić zniczy , młode pokolenie krzyczy
Nie chce odejsć z tego świata jako napis na nagrobku
Jako zwykły napis , wiem ze mam siłę w środku
Jedno życie , wybierz życie albo zdychaj
Nie oszukasz przeznaczenia , smierć na każdym rogu czycha
Ale powiedziane że każdy kowalem swego losu
Męczennicy których domem bedzie chłód ciemnego grobu
Niewolnicy przeznaczenia , zmagamy sie z żywotem
W świecie gdzie brak przebaczenia , milczenie nie jest złotem
Przynajmniej nie w tych czasach , gdzie każdy chce byś przegrał
Gdzie gdy jak się potkniesz , upadniesz to caly tłum cie zdepta
Trzeba mieć stalowe nerwy żeby coś tu zdobyć
Jedna nieuwagi chwila i powstają nowe groby
To o tym jebanym zyciu ktore kruche jest jak kreda
Pieklo jest tutaj na ziemi , ty zyj albo umieraj .

Piekło jest tutaj na ziemi , ty żyj albo umieraj
Nie chcesz w zyciu nic juz zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf sie godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień ze każdy z życiem się pożegna
W życiu nie ma nic pewnego , jedynie śmierć jest pewna
Jak jest jedno życie , to chcę w życiu coś osiągnąć
Nie chcę przez to życie przejść tylko klecząc i się modląc
Ale panie jeśli słyszysz to proszę cię o wsparcie
Pomóż wszystkim swoim dzieciom zagubionym już na starcie
Można wszystko zdobyż , nie ma niemozliwych rzeczy
Nie wierzysz we własne siły to sam siebie okaleczysz
Nie jestem filozofem ale to życiowe prawdy
Po pierwszym strzale leżysz jak nie bedziesz trzymal gardy
Zycie nas nie pieści , chwile ulotnej radości
Nikogo nie oszczędza życie nie zna litości
Nieraz plułem na to życie i chciałem je zakończyć
I tak będzie co ma być wiec wole żyć i tutaj błądzić
Zbaczać , podnosić się , to co mam doceniać
Będzie co ma być , ty żyj albo umieraj

Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten caly syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj
1.Oto nowa peneriada Rychu gada LP serio
O tym, że typ złego chłopca zrobi karierę na pewno
Do fałszywców z rezerwą, na mikrofonie z werwą
Walczę z kłamstwem i pruderią nowy album "Na Serio"
Żądny przygód chłopak z Jeżyc, głodny nowych wrażeń
Łysy łeb, tatuaże, złote płyty, grube gaże
Dziś hejterom się narażę, bo ponownie w świetnej formie
Przebojowy track i postawy nie pokorne
I czego się nie dotknę to zamieniam w złoto pojmiesz?
Słyszysz to i robisz w spodnie, a ja mam Cię za niedojdę
Mam szacunek tłumów, dodać uznanie krytyki
Chcesz produkuj periodyki, wiedz pojebią Ci się styki
Rap dla mej publiki i dla kobiet bądź co bądź
Które krzyczą, że tak bardzo chcą pierdolić się z tobą
I jeszcze żeś nie pojął, że mój rap nie zrobi krzywdy
Nowy album "Na Serio" rozpierdalam Ci głośniki

Ref. To kolejna peneriada, Rychu Peja solo gada
Jeszcze lepszy poziom, chociaż ta sama obsada
To kolejna peneriada o czym mówić nie wypada
Weź to za pewnik, że Rikardo o tym gada x2

2. Jestem pierdoloną gwiazdą - nie mam czasu się przejmować
Czy ta płyta mi wypali i czy będą ją kupować
Chce zapracować na wczesną emeryturę,
Więc LP produkuje, polski rap ja praojczulek
Słupki popularności - to nie do mnie, wole prościej
Napisać i złożyć, wiem macie mnie za wyrocznie
Opiniotwórczy Rysiem, outsider z tych uliczek
Które krzyczą nienawiścią i ja też czasem krzyczę
Rozpalony do białości chce przekazać całą prawdę
Wy słyszycie gniew i że całym światem gardzę
Mój rap to moje życie i rozumiem, że kolega
Prezentuje inny poziom wrażliwości i wymięka
Ty przyśpieszasz na ulicy czując oddech na karku
Tego gościa w kapturze, który jest za tobą bratku
Trochę luzu, bez spinki, na serio,
Zobacz kobieto, jestem spoko typem tej yo
Mówię na serio, nie strzelam z F16
Jestem SLU Gangu, a nie z MS13
I w tym momencie właśnie się określę, że artysta
Z tak bogatym dorobkiem walczy oto co już zyskał

Ref. To kolejna peneriada, Rychu Peja solo gada
Jeszcze lepszy poziom, chociaż ta sama obsada
To kolejna peneriada o czym mówić nie wypada
Weź to za pewnik, że Rikardo o tym gada x2

3. Że co brudny rap, brudne bity, patologia?
Wjeżdżam na pełnym Detroit, po prostu, bo tak można
Spróbuj rozpoznać gościa, który kiedyś był nikim
Jeszcze parę lat temu, teraz jest ulic rzecznikiem
Często społecznikiem, chociaż mówią na mnie wariat
Pamiętaj szanuj ludzi którzy robią wolontariat
O życiu dosadnie, dosyć kontrowersyjnie
Mówić suko na dziewczynę, uważać ją za świnie?
Głowie awaria jak Maria lubię te klocki
Zadowolić kobietę kosztem zarwanej nocki
Chce powiem possij, a ty zamul w czterech ścianach
To ekspansja Czwórki, nie do zatrzymania
Rychu czarna owca - nie zbłąkana owieczka
To polska '09, nie jak za króla Świeczka
A ty protestować przestań, to muzyka młodych
Besztam tych oponentów, którzy nie kumają - zjeżdżaj!

Ref. To kolejna peneriada, Rychu Peja solo gada
Jeszcze lepszy poziom, chociaż ta sama obsada
To kolejna peneriada o czym mówić nie wypada
Weź to za pewnik, że Rikardo o tym gada

To kolejna peneriada to kolejna peneriada
Kolejna peneriada to kolejna peneriada
Kolejna peneriada to kolejna peneriada
Kolejna peneriada to kolejna peneriada
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo