Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Noc, a księżyc chyba dzisiaj płacze deszczem
Chciałbym coś napisać, tajemnica dławi serce
Powietrze coś chyba skrywa, cisza trawi myśli mętlik
Chciałbym coś napisać lecz zgubiłem gdzieś pamiętnik
Dzisiaj noc, a gwiazdy jakoś tak złowieszczo milczą
Chciałbym wyjść na zewnątrz, ale nie wiem jak mam wyjść stąd
coś jeszcze, to chyba wszystko, nic się tu nie zdarzy raczej
Wirują na ścianach cienie, spoglądam na tarczę
Noc, a oddech równomiernie mnie zaprasza
W taniec z instrumentem w piekle, które chcę ugaszać
Pragnienie woła o pomoc, sumienie zadaje rany
Pióro mam przed sobą, obok sięgam po pergamin
Noc, a księżyc chyba płacze deszczem dzisiaj
Stare przepowiednie tłamszę szelestem kieliszka
Pióro mam w ręce, nie wiem czy ten dzień to dzisiaj
Wreszcie tusz na papier spływa gdy zaczynam pisać

Ref.
Zanim runie domek z kart, namaluję ten ostatni
Obraz bez farb, zamorduję po nim kartki
Odejdę wraz z nim, bez łez i bez krzyku
Po cichu jak śmierć, która patrzy ze strychu
Pisząc list do S, spojrzę ostatni raz w lustro
Gnając myśli wstecz, lecz wszystko na próżno
Nim z losu zadrwi, napełni oszustwo
Światła zegarmistrz co karmi nas pustką

Noc, a wskazówki na tarczy toczą walkę
Tyle mam pytań, czy nie wiem czy wystarczy kartek
Uparcie, sekundy płyną, świat chyba dzisiaj nie wstanie
W mroku pod pierzyną, opatulony w niepamięć
Noc, a słowa giną ścieląc swoje łóżko
W bieli gdzie płyną łzami nie zawrócą już stąd
Powietrze, targa stronami jak żagle na maszcie
Skradając między słowami, dopytując o prawdę
Noc i między nami nie jest taka zwykła
Patrząc oczami na nich nie wiesz czy jest przykra
Gonitwa między myślami gubię kroki w peletonie
Vis a Vis me zmiany, które są nieuniknione
Noc i może spłonę dziś po raz ostatni
A przyszłość mi zatonie, dawno odpłynęły statki
Koniec jest martwy i ulepiony ślepą pustką
Skreślam wyrazy ale nie wiem czy nie jest za późno

Ref.
Zanim runie domek z kart, namaluję ten ostatni
Obraz bez farb, zamorduję po nim kartki
Odejdę wraz z nim, bez łez i bez krzyku
Po cichu jak śmierć, która patrzy ze strychu
Pisząc list do S, spojrzę ostatni raz w lustro
Gnając myśli wstecz, lecz wszystko na próżno
Nim z losu zadrwi, napełni oszustwo
Światła zegarmistrz co karmi nas pustką

Noc, a tętno eksploduje ku podstawom świata
Piękno rujnuje niszcząc ciepło chłodem stali kata
Piekło mi brukuje, chyba wieczność mnie oplata
Czuję, wiem to i dziękuję bo nie zasługuję na to
Nadal noc, a przez to chyba mi nie będzie przykro
Niewidzialny cios kieruje serce me w urwisko
Za rękę chwyta mnie przestrzeń, nie wiem ile jeszcze sekund
Trzymając powietrze w ręce, z ciszą na bezdechu
Słyszę głos w innym języku jakby krzyku zadra
Wdarł się po cichu w cienie odbicia zwierciadła
Ponaglam moje sumienie, pomoże mi zbić to lustro
Zranione kamieniem serce, tłamszone poduszką
Słyszę noc, a dla mnie i wybuchnie dzisiaj wszechświat
Gwiazdy takie czujne tylko czekają na klęskę
Finezja otacza zenit rzeczywistość stąpa w trwodze
Pustką karmieni mogą patrzeć jak odchodzę

Ref. x2
Zanim runie domek z kart, namaluję ten ostatni
Obraz bez farb, zamorduję po nim kartki
Odejdę wraz z nim, bez łez i bez krzyku
Po cichu jak śmierć, która patrzy ze strychu
Pisząc list do S, spojrzę ostatni raz w lustro
Gnając myśli wstecz, lecz wszystko na próżno
Nim z losu zadrwi, napełni oszustwo
Światła zegarmistrz co karmi nas pustką
Ref:
Chcę się obudzić, stanąć na streecie, krzyczeć,
Chce czuć życie,
Chce czuć luz, by móc krzyczeć,
Chce się obudzić, stanąć na streecie,
Nigdy nie zasnąć, bicie serca słyszeć,
Widzieć las rąk. (x2)

Pork:
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser,
Mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg,
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość,
Znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator,
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie,
Chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież,
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę,
Wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie.

Dziś wyłączam swoją Nokię jako protest,
Wyłączam kompa i TV, niech świat się pląta i krzywi,
Dziś wyłączam wszystko, chowam peryskop,
Dziś ten świat to trotyl, a człowiek jest iskrą.
Uzależnieni od seksu, alkoholu, nikotyny,
Cybernautyki, pieniędzy i adrenaliny,
Od księży, mediów i od spiny na streecie,
Uzależnieni od uzależnień - życie.

Nullo:
Nie ma wolności bez ryzyka, bez ciągłych pytań,
Bez podłych szykan, bo wiem, że to polityka,
Ponoć to oddech życia - dowód to Ikar,
Dla mnie wolność w tym kraju jest jak czek bez poktycia.

Ci z górnej półki, ciągną za sznurki, dodają zera,
W hierarchii pod nimi kurwy, ich cena to kariera,
W kniejach dżungli pracują mrówki- pokolenia,
Nie liczą już dni ci, co spóźnili się na seans.
Miałem sen o wolności, tak jak Martin Luter King,
Dlatego wylewam na kartki smutek dziś,
Nie ma wolności bez walki, bez przelanej ludzkiej krwi,
Życie to ring, sparing, w jednej sali z Brucem Lee.
Jesteśmy ludźmi, braćmi, nacji, masz to jak w banku,
Próźni, dumni, trudni, tyle w nas fałszu,
Jesteśmy równi, choć to jest równe kłamstwu,
Wolność zależy od tego, jak długi mamy łańcuch.

Szad:
Mam 25 lat, a nie pamiętam daty swych imienin,
W kieszeni klucz, telefon, gram zieleni,
Mieszkam w jednej z kamienic, gdzie tynk leży na ziemi,
Mam 25 lat, ej, czas coś zmienić.

Ponoć szukamy szczęścia, tylko dlaczego w kłamstwach,
Pięściach, pogardliwych treściach,
W opowieściach urojonych w chorych głowach na przedmieściach,
Gdzie tynk odpada ze ścian- szczęście - kwesta podejścia.
Bądźmy szczerzy, chociaż ta prawda tam gdzieś leży,
Wierzysz w to, w co chcesz wierzyć, bo chcesz wierzyć,
Bo chcesz źle życzyć każdemu, kogo życie cieszy,
Ja wtedy myśle: rap trenuj, no weź zeszyt!
I pierdol resztę, czasem trzeba być ślepcem,
Zbyt wielu głupców ma się za mówców, śmieszne.
Zby wielu sprawców ma się za zbawców, pieprze.
To jakiś bezsens, ja taki być nie chcę.

Ref:
Chcę się obudzić, stanąć na streecie, krzyczeć,
Chce czuć życie,
Chce czuć luz, by móc krzyczeć,
Chce się obudzić, stanąć na streecie,
Nigdy nie zasnąć, bicie serca słyszeć,
Widzieć las rąk. (x2)
Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień, że za wszystko ktoś nas rozliczy
Nie chce wiecej palić zniczy , młode pokolenie krzyczy
Nie chce odejsć z tego świata jako napis na nagrobku
Jako zwykły napis , wiem ze mam siłę w środku
Jedno życie , wybierz życie albo zdychaj
Nie oszukasz przeznaczenia , smierć na każdym rogu czycha
Ale powiedziane że każdy kowalem swego losu
Męczennicy których domem bedzie chłód ciemnego grobu
Niewolnicy przeznaczenia , zmagamy sie z żywotem
W świecie gdzie brak przebaczenia , milczenie nie jest złotem
Przynajmniej nie w tych czasach , gdzie każdy chce byś przegrał
Gdzie gdy jak się potkniesz , upadniesz to caly tłum cie zdepta
Trzeba mieć stalowe nerwy żeby coś tu zdobyć
Jedna nieuwagi chwila i powstają nowe groby
To o tym jebanym zyciu ktore kruche jest jak kreda
Pieklo jest tutaj na ziemi , ty zyj albo umieraj .

Piekło jest tutaj na ziemi , ty żyj albo umieraj
Nie chcesz w zyciu nic juz zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf sie godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień ze każdy z życiem się pożegna
W życiu nie ma nic pewnego , jedynie śmierć jest pewna
Jak jest jedno życie , to chcę w życiu coś osiągnąć
Nie chcę przez to życie przejść tylko klecząc i się modląc
Ale panie jeśli słyszysz to proszę cię o wsparcie
Pomóż wszystkim swoim dzieciom zagubionym już na starcie
Można wszystko zdobyż , nie ma niemozliwych rzeczy
Nie wierzysz we własne siły to sam siebie okaleczysz
Nie jestem filozofem ale to życiowe prawdy
Po pierwszym strzale leżysz jak nie bedziesz trzymal gardy
Zycie nas nie pieści , chwile ulotnej radości
Nikogo nie oszczędza życie nie zna litości
Nieraz plułem na to życie i chciałem je zakończyć
I tak będzie co ma być wiec wole żyć i tutaj błądzić
Zbaczać , podnosić się , to co mam doceniać
Będzie co ma być , ty żyj albo umieraj

Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten caly syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj
to jest ten styl pod przekozackie bity, Chada ten zły zepsuty zaszyty,
słowo krytyki od zawsze po mnie spływa, Ty palisz swoje kartki gdy słyszysz co nagrywam,
ja zrywam owoce tego zatrutego drzewa to proceder - broń, uczciwie żyć sie nie da

ja przelewam to na papier kolejny wers za wersem,
to tej muzyce oddalam swoje serce,
o rapie mam pojęcie ja jestem nim zatruta,
wiem że nam nie dorównasz choć nawet byś się uparł,
gdy słuchasz tego syfu to nigdy nie masz dosyć,
to stawia Cię na nogi po nieprzespanej nocy

przesiąknąłem tym klimatem ja mam to we krwi, CeHaADeA Gie do A Be do I,
my robimy swoje ziomuś to zagra w Twoim domu,
i pewnie Twoich starych doprowadzi do zgonu, kolejny gwóźdź do trumny tych co nie dowierzali,
masz kolo solo album ulica to pochwali

my będziemy to grali i nikt nam nie przeszkodzi, ja rzucam to na miasto musisz się z tym pogodzić,
jesteś przeciwko albo jesteś z nami, rób dzieciaku tak żeby nie gnić za kratami,
dziś za ten rap idź podziękować Bogu, nigdy nie złagodzimy reżimu dla wrogów

nie puszczaj tego dziecku bo możesz mu zaszkodzić, ten rap mi towarzyszy od dnia moich narodzin,
pisze kolejne wersy i tym ulicom sluże, nie chodzi o zbyt głośny śpiew w kościelnym chórze,
ja tak jak Gabi też na miasto to rzucam, to jest ten styl co sny ludziom zakłóca

ej weź to głośniej niech usłyszą na rewirze, mam cel do osiągnięcia i jestem coraz bliżej,
Chada puszcza w miasto solo minęło trochę czasu, ma w dloni talię kart złożona z samych asów,
Ty od czasu do czasu daj się temu ponieść, w czasach gdzie każdy każdemu patrzy na dłonie

gdy biore pióro do ręki to nie marnuje tuszu, Ty wyjmij kij z dupy i wate z uszu,
my chujowymi MC`s wycieramy podłoge, jak wtedy tak i teraz frajerom krzyż na drogę,
przesyłam pozdrowienia dla tych w zakladach karnych, ten styl dedykuje dla ludzi z mojej ferajny

ej witam piątka dla każdego gracza, jestem z tego miasta które błędów nie wybacza,
to jest ten styl co w parter Cię sprowadza, syf co wciąga ludzi jak pieprzony hazard,
postawisz na nas na pewno nie umoczysz, za kazdy wers skurwielu wydrapałbys oczy

CeHaADeA nie musze chodzić w złocie, to styl za który pewnie mam już dożywocie,
bity, klipy, single, płyty, w razie jakby co to wiesz ze jesteś kryty, te wersy są jak knyty pozostawiają blizny, Twoja żona tego słucha i pozbywa się bielizny

ej, gdy mnie słuchasz to zaczynasz się ślinić, teraz dobrze wiesz kogo za to wszystko winić,
to nie jest finish to dopiero rozgrzewka, tu gdzie psy wciąż prześladują na projektach,
to jest mój spektakl kurtyna w góre, rap co bezpowrotnie rozjebie Ci fure !
G.R.O.CH.Ó.W. ciężko było tu dorastać
Tak jak narodziny, śmierć może mnie tu zastać
Ziomek z tego miasta wciąż pełen nadziei
Wszystkim konfidentom CHWD od złodziei
Tutaj los nie wybiera, dla frajera
Coraz ciężej jest nazwać kogoś mianem przyjaciela
To ty dzieciaku tego rapu jesteś adresatem
To pierdolone życie wciąż wyciska nas jak szmatę
Trzymaj sztamę z bratem, trzymaj sztamę z ziomkiem
Gdy zabraknie mu chleba, odstąp mu ostatnią kromkę
Jedni mają szczęście, inni mają farta
Czekam aż do mnie odwróci się karta
To jest ten kraj, gdzie uczciwie żyć się nie da
Jak Peja, ja również dobrze wiem co znaczy bieda
Temu co sprzedał prosto w ryj - tfu
Weź otwórz oczy, obudź się ze snu

Weź obudź się ze snu, bądź z nami bracie znów
Z pośród tysiąca dróg wybierz dobrą, bądź zdrów
Weź obudź się ze snu, to ostatni gwizdek bracie
Bo śmierć to twój wróg, a życie to przyjaciel

Ciężkie to życie, bo nastały takie czasy
Pragnienie władzy i pieniędzy - gówno znaczy
Masz tu wyjadaczy, którzy nie odpadli, biegli
Z niejednego pieca Chada Rych ten chleb jedli
Pozbądź się tej pętli co zaciska się na szyi
Nie podejmuj desperackich kroków - to dla debili
Wytrzymaj w ciężkiej chwili by nam udowodnić ziomuś
Jeśli masz charakter to nie musisz nic nikomu
Specjalnie udowadniać, to raport z tego bagna
Wyczołgać się i sprawdzać, każdy dzień to jak wyzwanie
Być trzeźwym, mieć pamięć i ogólne szanowanie
Chada, Peja pod prąd druga część nawiązanie
Jeśli chcesz to dostaniesz, bo kto szuka ten znajdzie
Życie chcesz oszukać, lepiej pogrąż się w prawdzie
Mówię poważnie, bo to wszystkich nas się tyczy
Bo można całe życie walczyć i zostać z niczym

Weź obudź się ze snu, bądź z nami bracie znów
Z pośród tysiąca dróg wybierz dobrą, bądź zdrów
Weź obudź się ze snu, to ostatni gwizdek bracie
Bo śmierć to twój wróg, a życie to przyjaciel

Czasem czynię bliźniemu to co mi nie jest miłe
Jest i było ciężko, ale się nie powaliłem
Bóg mi daje siłę, nigdy nie zwątpiłem
Choć były chwile, że na życie chęć traciłem
Patrzę na podwórko, tam kłopoty się czają
Doszło już do tego, że się kumple okradają
Miłość i nienawiść sypiają wciąż ze sobą
Nadejdzie czas rozliczeń to podziękuję wrogom
To nie jest ważne gdzie kto się wychował
Otwórz szerzej oczy, uwierz w moje słowa
Poczuj ten smak, poczuj ten dotyk
Hazard, alkohol, kobiety, prochy
Piękne prognozy, już w nie nie wierzę
Brudne pieniądze, sztosy, kradzieże
Zło i nienawiść wciąż w parze idą
C.H.A.D.A., ulica mój żywioł

Weź obudź się ze snu, bądź z nami bracie znów
Z pośród tysiąca dróg wybierz dobrą, bądź zdrów
Weź obudź się ze snu, to ostatni gwizdek bracie
Bo śmierć to twój wróg, a życie to przyjaciel

Kolejny dzień, słońce nad jeżyckim miastem
Wklejam jak paste nie kopiuję to jasne
Mam pomysły własne i zasady, człowiek sprawdź mnie
To jeden z wojowników, który się nie podda kłamstwem
Patrzę na podwórko a tu jest dozgonna przyjaźń
Trzymam się tych ludzi, którym ufam, im chcę sprzyjać
Nie skończę jak Pyjas wolę bić niż być pobitym
Pod prąd lecz do przodu, pieprzyć brat ściemnione kity
Pieprze te kity i się skłaniam ku modlitwie
Wciąż pamiętam o problemach, o wyrządzonej krzywdzie
Bo na dobre nam to wyjdzie jeśli przejrzymy na oczy
Życie mnie zaskoczy swoim pięknem, ziomek dożyj
Każdej pięknej chwili, bo to wszystko jest przed tobą
Nie oglądaj się za siebie, masz ludzi co ci pomogą
CHWD wrogom, lecz na siłę ich nie szukam
A ty obudź się ziomek, stań na nogi, bądź tutaj.
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!

Wiesz Dab, lubię dobry bit
Lubie kiedy bit mi wpada w ucho
Bo lubie like lubię hivi vipe
I łykam to na sucho
Lubię rous, reagge, dnace, hole
Lubię Dab wikked style ale
Dookoła nas jeździ shit
Wciska kit wcale
Nie łykam tego bo
Znam cos lepszego co
Choć ja do końca nie wiem
Sprawia, że jestem w niebie
Nie łykam tego bo
Zawsze wiedziałem to
Że to co wam przytoczę
Przyniesie nam owoce
I wprawi w drżenie całe polskie podziemie
Bo są też kwiaty tam gdzie rosną korzenie

Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!

GUTDA, da ci bit tak jak weed dał nam dobry Jah
Poczekaj a, poczujesz povoka patarkipeka
Tylko OKa ty i ja reszte jak kanfarazinka
Pokaż co naj-lepsze pasz chodź tu tańcz de a
potupra

Lubię dobre jointy ale,
nie ma ale kiedy palisz baku dalej
Lubię piękne dupcie ale,
nie ma ale kiedy kręcisz dupą dalej
Lubię dobre texty ale,
nie ma ale kiedy piszesz teksty dalej
Lubie kun-siung beng-beng ale,
nie ma ale ja to ciągle palę

Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
Lubię dobre jointy ale bez tyteksu
Lubię piękne dupcie ale bez latexu
Lubię dobre texty ale bez kontekstu
Lubie kun-siung beng-beng ale bez podtekstów
Yo!
INTRO
Reprezentuja... styl to was buja
O.S.T.R. mam tego czuja, kiedy tylko wskazuja
ci palcem co rekonstru...uja
(raptowne realia, ragga ma freestajla, bo to co każdy mówi)
(by SZAFRAN)

Kwasu
Z północy na raz ja tutaj sie wymyka
gramy mikrofonu już ragga zawodnika
Z tego miejsca w Polsce styka, moja technika, Kwasa
ragga klasa, jest tego cała masa, to moja trasa
której się trzymam w rytmie się wyginam
nie rozkminiam, tylko rozpoczynam i nie kończe
słowa łącze plącze w jedną całość, w jedną bipę
pozdrawiam ekipę EL-DZW, EL-DZWuuu jestem tu
oni też ze mną tutaj są, to nie błąd
Wiem skąd jestem, jestem stąd
gdy zataczam duży krąg, słychać gong, słychać gong

Po pierwsze ragga, po drugie ragga, po trzecie ragga
ragga która mi pomaga, ja tym władam, stoję na podeście
i nie spadam, dużo treści składam, nagrywam, opowiadam
jaki teren badam, gdzie mam być to wpadam,
gdzie mam zadać cios to zadam

Pablopavo
O Panie Panie łaski łaski łaski
to są ragga ragga rytmy rytmy rytmy
o Panie Panie łaski łaski łaski
Raggamuffin płynie do Ciebie, falami falami falami
Nadawanie, dodawanie, kiedy gra tu ragga
Fu i Pablopavo Ja mówie teraz uwaga TAK!
Nadawanie, dodawanie, kiedy gra tu ragga
Ragga manifestacja teraz właśnie do Ciebie gada
Bada świat, wszystkie okoliczności
jak przeżyć tutaj bracie teraz wśród nieprawości
Jak iść drogą tą, Ja mówie Tobie bracie kiedy nadejdzie sąd
Ja daję tutaj, daję tutaj, daję tutaj moc
Fu jest obok mnie ja mówie to Wielki Cloth
który ragga ma w gębie
który ragga ma w duszy
a Raggamuffin napewno Ciebie tak poruszy AJ!

Fu
Ragga muffla ragga saga, rozwinięta flaga
ragga na horyzoncie, ragga plaga nie jest zniknie
jak Saddam, wiec gadam, dziś to waga ragga
uwaga równowaga pomaga, raggamuffin odwaga
szaga jeszcze pare ciosów zadam przy czym często
kłaniam ten gatunek badam rozkładam stragan
czy na strychu bałagan zwany odoru sie domaga
nie wypadam nakaż szacunek to roots reggae posiadam
z rytmu nie wypadam płyte szczerze składam
się zastanawiam jak to będzie w tym kraju
czy ten gatunek znajdzie swoje miejsce, bedzie nieźle wszędzie
sam defekt pewnie wniescie, o dragu zejście
ludzie siłe zbieżcie wreszcie nareszcie
druga twarz FU incognito ragga sito z głowy mi to nie wybito
vandal bandyto ragga sito ragga psycho ragga psycho
vandal bandyto ragga psycho ragga psycho ragga psycho

O.S.T.R.
Bo to co każdy mówi że sie myle myle myle
napinam odto-odtąd sie nie myle myle myle
byle wylew słów na papier
yle yle myle takie to pióro drapie
co to katapulta słowo pulta sie nawija
wyle myle byle i wiem że ja żyja
yle yle pytam ponownie dola dola
Capital Master zostaw hajs babilona
dopóki na takim koszta o takich może sprostać
bo to co każdy mówi że się myle myle myle
byle byle daj to naj dylej dylej dylej
a yle yle yle zostaw hajs tu
babilonofobia opcja spal to z marszu i widzisz że jesteś w potrzasku
raptowne realia raggamuffin styla raptowne realia raggamuffin styla
raptowne realia raggamuffin styla raptowne realia raggamuffin styla

Mercedresu
Popatrz no jak, zmienia sie świat, ile juz lat wpisanych do strat
chwile, a ty robisz tyle żeby nie pozostać w tyle
politycy ciągle podkecają tempo, na ulicy ilu typa jak szkło pękło
silni to przetrawają słabi wymiękną, widzisz to sam, dobrze to znam
codzień to mam i widze ten świat, w sekunde możesz przegrać albo wygrać runde
stać sie championem albo stać jak te kundle
zmienic chcesz los, stawiasz na sztos, o mały włos
nie dostał byś w nos, a życia cios jak petarada
nóz masz do gardła, grymas na wargach przed twarzą garda
zryta ta karta, atak na farta, gra świczki warta, nie walczysz narta
Włączasz moją starą plyłe, mówisz że się zmieniłem
Przyznaje, się zmieniłem, tylko gdzie ty kurwa byłeś
Jak nagrywałem pierwszy Płomień, tak, to były czasy
Tylko wtedy ty z koleżankami na podwórku grałeś w klasy
Na tym podwórku które uczyło mnie Hip Hopu
Rap, deskorolka, w nocy mazanie po bloku
W autobusie, metrze, na przystanku
Onar był wtedy inny, nie pierdolił ze chce hajsu
Miałem paręnaście lat i jeszcze wtedy było spoko
Przyszła osiemnastka a z nią pierdolona dorosłość
Rachunki, życie u matki choć jak na własną rękę
Nie zapłacisz, nie pogadasz a jak nie kupisz to i nie zjesz
Lodówka pusta jak butelka po melanżu wczorajszym
Na niego trzeba było mieć bo powtarzał się jak sampling
Perwsze kluby, pierwsze kawałki i pierwsze koncerty
Pierwsze grosze który każdy wydawał jak pierdolnięty
Na głupoty, alkohol, dziewczyny i ciuchy
Na ten najnowszy dres, na podwórku by się wyróżnić
Cały czas tak jest, na podwórku wszyscy widzą
Jak masz nową skórę był zarobek, mogą przysiac
Coś się zmieniło, życie się zmieniło, chcesz to je prześpij
Bo ze starym po sklepach będziesz śmigał do czterdziestki

REF. x 2
Zmieniło się to podwórko i życie na nim
Ludzie których znaliśmy teraz nie znamy
We mnie zaszły zmiany, w Tobie zaszły
W nas zaszły zmiany bo wszyscy się zmieniamy

Mówisz raperzy się zmienili, w Tobie też zaszły zmiany
Kiedyś kupowałeś płyt,y dziś każdy album masz zgrany
Na I-pod'zie który kiedyś też nie był w modzie
Tak samo my kiedyś w autobusie, teraz w samochodzie
Podobno się zmieniłem bo nie poznaję ludzi
Kurwa mać się ogarnij, skąd? Z podstawówki?
Ten który śmiał się, że mam szerokie spodnie i zajawkę
""Tak, Onar to mój ziom,, z nim siedziałem w ławce""
Pierdol się, takich nie ściemniam tylko nie pamiętam
Towarzystwa z wyższych sfer którym śmierdziała moja ręka
Teraz słuchają płyt żeby wiedzieć co jest modne
Na podwórku mówią Yo i spuszczają spodnie
Dziewczyny tu i u gdzie przychylniej patrzą na mnie
Bo moja niunia ma Tommy Polo Sport i Nine West
Bo nie mam jednej pary butów tylko mam dziesięć
Słuchaj, lepsze, żadnej kurwa nie kupiłem w sklepie
Jestem tu gdzie jestem i sprawił to tylko mój głos
Upór, styl, a nie z branżowcami wywąchany koks
Ten kawałek to refleksja a nie żaden przełom
Trochę się zmieniło, bo parę lat minęło

REF x 2
Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej

Siema chłopak, nawijka na bitach, wita cię szajba
Zajeb focha bo mój styl jest dużo lepszy twój maybach
Ludzie nocy noszą kosy, chłopaki robią deal, posyp
Zapal bongosy taki właśnie polski team
Żyj albo umieraj dziś diabeł na audiencji
Weteran napiera i nie bierze za to pensji
Ku pamięci dobrych ziomów bo dla nich teraz skona
Nie wpierdalaj się z tym kiczem lepiej wracaj do przedszkola
Zdrowia dla tych ludzi, którzy wiedzą co to znaczy iść na żywioł
Ulica nie śpi, nowe treści, epizod
Ty kradniesz bo masz fobie, drugi bo ma dziecko głodne
To obłęd, że polityk zarabia naszym kosztem
Walka o chleba kromkę, skrywane ludzkie grzechy
Idź do agentury jeśli trzeba ci uciechy
Buntownicze pokolenie o systemie głośno krzyczy
Prawdziwy rap to prawdziwa sztuka ulicy

Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej

Wychodzę z bramy, znowu ten sam typ jest najebany
Bo dla ciebie to jest menel, dla mnie to człowiek przegrany
Plany tu niech się sypią, dziwki tu niech się sypią
One szukają sponsora by zarobić swoją cipą
Idę, ktoś mnie zaczepia, prosi o jałmużnę
Jeśli mam to tobie dam, chociaż mam niewielki budżet
Rejon metra na śródmieściu psy zatrzymują mnie w przejściu
Noszę dres, jestem łysy to czeszą na wejściu
Chuj w dupę fuchę taką mieć to żenada
Bo to pies na układach gruby hajs tu zarabia
A ja wracam na ulicę by zarobić na jedzenie
W kiermanie hajs liczę i znów łapie mnie wkurwienie
Zaciśnięte pięści, jak HG z ulicy wieści
Tego syfu w bani czasem nie da się pomieścić
Buntownicze pokolenie o systemie głośno krzyczy
Prawdziwy rap to prawdziwa sztuka ulicy

Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej
Zatruty przeżyciami znowu w ludzi tracę wiarę
z owrzodzonej duszy wymioty lecą na kartkę
nie piszę o wszystkim, to osobista sprawa
to co dla mnie jest jasne, to dla ciebie inna prawda
mam rodzinę i rodzeństwo, w życiu jestem jedynakiem
bo Twój najwierniejszy wróg to często niewierny przyjaciel
tylko w cztery oczy zdejmuje swoją maskę
a w nowym otoczeniu myli dupę z lizakiem
pierdolę to i nie mogę na to patrzeć
zamiast kochać mnie za kłamstwo nienawidź mnie za prawdę
to nie jest łatwe, przestrzegać swój wewnętrzny kodeks
i trzymać się tego, jak coś sobie postanowię
przyjaźnie tkane fałszem to sztuczna tkanina
ja umacniam z bliskim więzi nicią z jedwabnika
bezcenne uczucie, szlachetne jak platyna
nie ma miejsca by wybaczyć, nie chcę na nowo zaczynać

dla słabych aktorów ja nie mam miejsca
nie chcę brać udziału w farbowanych gierkach
ciągle tyka zegar, my już nie jesteśmy dziećmi
oby nasze dzieci poprawiły nasze błędy (x2)

nie ma zasad w tej grze, jeśli są, to kto jest sędzią?
nikt nie skurwi Cię za to, że sprzedałeś wierność
nie liczy się hajs w życiu, liczą się czyny
a ładny zarost nie zrobi z Ciebie mężczyzny
nie poznałeś smaku łez, to nie poznasz łez szczęścia
to kilka prostych prawd jak nawinął Shelka
ulice w mieście znam na pamięć, zasady pamiętam
i wiem, że Twój parszywy los leży w Twoich rękach
możesz przyprawić swoje życie, jeśli nudzi Cię ten świat,
ale jak coś jest za ostre traci swój właściwy smak
można łatwo się pogubić i nie odnaleźć sensu
trzymam się swych ludzi, z prostej nie robię zakrętu
jak nie masz argumentów odpuść sobie kłótnie,
żebyś później sam siebie nie musiał nazwać durniem
ja umiem słuchać i pamiętam rozmów setki
nigdy nie musiałem grać, bo nie męczą mnie kompleksy

dla słabych aktorów ja nie mam miejsca
nie chcę brać udziału w farbowanych gierkach
ciągle tyka zegar, my już nie jesteśmy dziećmi
oby nasze dzieci poprawiły nasze błędy (x2)
Łatwo przyszło, łatwo poszło
Nie płacz za tym bracie, siostro
Kiedy wszystko poszło w las
Chuj z tym, dosięgniesz to kolejny raz
Łatwo przyszło, łatwo poszło
Nie płacz za tym bracie, siostro
Kiedy wszystko poszło w las
Chuj z tym

Wczoraj było dobrze kupiłeś se gruby łańcuch
Dzisiaj leci do żyda, jesteś goły nie masz hajsu
Wczoraj królem baunsu rządziłeś na parkiecie
Dzisiaj popierdalasz w klapkach, ale fartownie w lecie
W zimie na krecie, na wypasie nie na mecie
Pełny asortyment usług, prostytutka na tablecie
Zajebiście se polecie, na przełajnie po deptaku
Dziewczyno nie żałuj, nie żałuj chłopaku

Łatwo przyszło, łatwo poszło
Nie płacz za tym bracie, siostro
Kiedy wszystko poszło w las
Chuj z tym, dosięgniesz to kolejny raz
Łatwo przyszło, łatwo poszło
Nie płacz za tym bracie, siostro
Kiedy wszystko poszło w las
Chuj z tym
Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2

[?] od koksu, od wódy, od fety, od grzybów, kwasów [?] szybkie kobiety
Niestety tak już jest, bo ten świat daje nam grzech
Nie tak miało być, ale tak niestety jest
Zarabiasz no i tracisz, ktoś na tobie się wzbogacił
Ktoś za wiele stracił i ogień życia zgasił
Nie wytrzymał tego tempa, swoje życie przegrał
Życie mamy w naszych rękach, choć prowadzi nas na cmentarz
Znęca się ojciec pijak nad całą swoją rodziną
Co to za rodzina, gdy rodziną tanie wino
Jesteś kimś dopiero wtedy, kiedy masz cyfry na koncie,
kiedy czuć od ciebie forsę, sprawy załatwiasz przy Bolsie
Nie tak miało być, że narkotyki priorytetem
Co drugi zryty dekiel, młode suki walą fetę
Powiem jedno, na mój rozum to cały świat oszalał
I daj mi teraz powód, żebym dalej się tu starał

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2

Znowu zginął młody chłopak, słysząc to boli mnie serce
Nie siadaj za kółko na fazie, bo powtórzysz tragedię
Nigdy więcej, Boże, nie zabieraj ludzi młodych
A wy ludzie młodzi zmuście do myślenia głowy
Bo cienka linia między życiem a śmiercią
Cały czas można narzekać i stać pod sklepem z butelką
Przecież nie o to tu chodzi i tak byc nie może
Ty komóś też pomożesz to też ci ktoś pomoże
Toć nie zawsze tak jest, bo nie raz wypruwasz flaki
Kiedy ty potrzebujesz pomocy, to cię ktoś wystawi
To nie bawi, to boli, znowu jebać to kurestwo
Tą gorycz należy strawić, w życiu przecież nie ma lekko
To piekło, na zasiłku matka wychowuje dzieci
Bezdomny od samego rana przeszukuje śmieci,
żeby zarobić na szamę, by mógł byc przcież żywy
To jest, kurwa przejebane, świat jest niesprawiedliwy

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo