Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pele
Szusza w gardle przerywa sne pobutka
w głowie mi szumi jeszcze wczorajsza
wódka wczorajsza noc wcale krótka
nie była a dla nie których pewnie się
jeszcze nie skończyła następny dzień
tym co zwykle Ikarusem lekko spózniony
na ustawkę z Tytusem misja dostarczyć
master na winyle, puszczam sms i odpływam
na chwilę dzień dobry za ile i czy wogóle da się
przerwal zamuły telefon w miedzyczasie żeby
zagrać taki sztos jak w trasie wiesz z tym koleżką
co gra na kontrabasie przystanek centrum z nieba
leje żar to szybkie tempo oszałamia miejski gwar
Tysiące ludzi miliony spraw do załatwienia skręce
se jointa i poszukam gdzieś cienia zobaczę co slychać
u chłopaków w Yakuzie na ławkach przy muzie
szczegół klipów dogadam wpadnę do Dysku i spadam
do Schronu jutro trzeba oddac singiel do Pomatonu
po drodzę odwiedzę antykwariat płytowy może znajdę
coś co wzbogaci projekt nowy dzień po dniu tydzień
w tydzień brat tak od siedmiu lat

Refren,2x

Tak od Siedmiu lat elo dzień w dzień tydzień w tydzień elo
czuje ze to wszystko elo w dobrą stronę idzie elo

Vienio

Elo trzeba skończyć na piątek poligrafię zrobię to najlepiej
jak potrafię a w miedzyczasie projekt ulotki w autobusie
pomysł do nowej zwrotki gdzieś na ulice wymyśle plan
promocji ten temat wzbudza wciąż wiele emocji szybko do
studia środkiem lokomocji dziesiątki opcji którą wybiorę
tylko z uporem Pelson coś zdziałamy a nasze plany same
w czyn się zamienią razem z premierą najnowszego krążka
odczuję ulgę i dalej podążam szlakiem winyli kompaktów
i kaset naklejek masę ruszamy w trasę zdobyć kolejną
plakietkę z koncertu grubo ponad setkę graliśmy napewno
skrzynię pancerną Dj karmi płytami wjedżam do studia z
nowymi tekstami tam z koleżkami chwilę odpocznę kolejna
płyta zamknie cykl całoroczny

Refren,4x

Tak od Siedmiu lat elo dzień w dzień tydzień w tydzień elo
czuje ze to wszystko elo w dobrą stronę idzie elo
Bra, tak, nie dla ciebie ta gra, ha, a jak
Rychu Peja SoLUfka tak gada, tak, tak
Tak, zawsze miałem w dziurce od chuja te twoje gierki wiesz
Brałem poprawkę na to co robisz i co mówisz
Ale teraz postanowiłem cię skończyć, pamiętaj
To tylko jedna runda, bra

Po pierwsze to ci nie odpowiem jako raperowi
Nawet małe dzieci wiedzą robisz rap chujowy
Więc odpowiem tobie jako tak zwanemu człowiekowi
Bo już dość mam farmazonów, które na mój temat tworzysz
Zapłaciłeś mi za koncert, pokój obrócony w pył
Co się stało dziwce, powinieneś zamknąć ryj
Powinieneś o tym wiedzieć, skoro jesteś taki git
Pewnych rzeczy się nie mówi, teraz za to się wstydź
Gówno cię obchodzi moja wiara, jaki jestem
Zadbaj ty o siebie, zakryj te buraki wreszcie
Chciałeś nas przekręcić, pamiętasz wylot do Stanów?
Kto od Caby na me konto wziął zaliczkę się zastanów
Pamiętam gdzie bywałeś ty naćpany plus Wilanów
Taki z ciebie kozak? jesteś sobą? weź się szanuj

He, masz dość? he, to nie wszystko, co za gość
Ukradnę ci bit i pokażę na czym polega prawdziwy rap
Rap, rap, jak to się robi, jak Tim Dog z N.W.A.
Z tym jednym małym wyjątkiem, że tam wszyscy potrafili rapować
Sprawdź, sprawdź, bra, bra

Rok wcześniej na osiedlu w mieście stołecznym Warszawa
Też prosiłem cię z koleżką żebyś tam coś poukładał
Miałeś coś ogarnąć, powiedziałeś, że mam czekać
W drodze powrotnej do nas, połówkę samemu żeś zeżarł
To, że kłamiesz i okradasz kolegów, wiem to od dawna
U mnie każdy miał list gończy, ale płyt o tym nie składa
Bo twój wizerunek gangsta to dla mnie zwykła przesada
Wciąż mi się tłumaczysz gdy już zaczynamy gadać
Ile razy ci mówiłem, że należy ci się wpierdol
Weź mi tu nie pierdol i nie opowiadaj pierdoł
Jesteś w chuj żałosny, wiesz, przestań mnie szanować
Za te moje teksty, ty nic nie wiesz o słowach
Farmazoniarz i grafoman, niespełniony raper zobacz
W zasadzie nic do ciebie nie mam - chcesz na rap ze mną stratować?
Może pieści chcesz skrzyżować? ja widziałem strach w twych oczach
Nie umiałeś spojrzeć w twarz człowiekowi, co za rozpacz
Nie w Warszawie, nie w Poznaniu, nawet na zadupiu świata
Nie usiądę, nie pogadam, nie napiję się, nie zbratam
Zachowujesz się jak szmata, oto pierwszy cios Slums Attack
Dziś się kończy twa kariera, odłóż mic, do domu wracaj
Studyjny pseudo-gangster, pseudo-raper, a czy człowiek?
Ja nie zrobię ci przypału, wpierw się dobrze zastanowię
Ja zawdzięczam ci zdrowie? pierwsze słyszę, słuchaj Andrzej
To ty się podszywałeś w SMS'ach pod mafię
A Domino wraz z ekipą powiedzieli przyjeżdżajcie
W tym hotelu nikt tam nie był, lecz broniłeś mnie, ty twardziel
Sterydy, kokaina, chcesz to dalej to rozkminiaj
Ty nie wiesz co to sport, wizerunek masz debila
I znów będziesz przepraszał, gdy staniemy twarzą w twarz
Nie znałeś Żuroma? no to go słuchaczu znasz
To diss bez ubliżania, tak jak chciałeś diss z kulturą
Dla mnie pseudo gangster Żurom, jest po prostu zwykłą...z cenzurą

Tak, taki charakterny typ jak ty, obraził mi Medi Top Glona, pamiętasz?
Nikt nie będzie mówił kurwa o moich ziomkach: per w morde jebany, tak
Oddaj hajsy Rafałowi, wiesz za co, za tłocznię
Za płyty wytłoczone Rudiego, WdoWY, za składaki
Nie masz namiaru na Rafała? ja ci go dam
Skończ te swoje machlojki, kumam, że nie wyrabiasz z muzyki
Z własnej twórczości, musisz być wydawcą, organizatorem koncertów
Kumplem znanych raperów, przestań używać moich nagrań do cutów
Bo je profanujesz bydlaku, he, ej lepiej strzel se w łeb charakterniaku
Hajs, jesteś tak przerysowany, popatrz na te swoje zdjęcia
Kurwa, nie robiłem tak groźnych min odkąd skończyłem 16 lat
Kurwa, masz pecha to walcz o swoje, bo puchy ci nikt nie życzy kurwa
Ale nie wciągaj mnie w te swoje kurwa gówienko, kumasz?
Jakby ci kurwa odpowiedzieli, jeden jedyny jakiś Mezio
Za ten numer o hip-hopolowcach z twojego pierwszego wymęczonego krążka
To już bym nie musiał kurwa tutaj nagrywać tego numeru
Bo byłoby po tobie, kapujesz? szczerość? jaka szczerość? w czym?
Gdzie ta szczerość? nigdy nie złożysz prawdziwej zwrotki, kumasz?
To jest ode mnie szczerość na koniec, tak jak mnie prosiłeś
Żebym podsumował twoją płytę, tak, jedni to mają inni nie
Zrozum to w końcu, nie nadajesz się do rapu
Nie pierdol głupot na mój temat Żurom, tak
Skończyłem, proste, jak Mieciu
Mamy czas. my mamy czas.

Mamy czas, pełen obraz, siedzi sporo dobra w nas.
Nie chodzi o poklask mas.
Jeszcze raz, spoko, dobra, to dla moich ludzi z miast.
Budzi nas w betonowych budowlach bas, stopa, werbel.
Śpimy w blasku gwiazd i budzimy się o brzasku, tylko po to, by mieć przerwę i czas na tą stertę spraw.
Mam ofertę na trasę na masę- tymczasem daję pas.
Idę parkiem, jak lasem.
Zieleń jest jak tlen- zawijam ją, zapalam ją, dzień jest jak sen.
Płynę z falą osiem... dziesiąt BPM, zjem to, bo to jest dobre jak krem.
Potem slalom na center , ej, zweryfikowałem tą ofertę, naciśnij play.
Niepojęte, że hej.
Ziomek, lej to z procentem.
Jak klej kleję rymy ewidentne, ok?
Jest ok.

My i słońce i nikogo nawet wiatru wokół.
Spokój. Słońce zachodzące pośród bloków.
Uspokajające-daj spokój kolejny dzień teatru za horyzontem pokój. x2

My mamy czas,a tylko raz nie będzie jutra.
Dziś mamy blask i zapominamy o kłótniach.
Malutka grudka.
Palimy hasz o smutkach zapominamy.
Nie zapominamy o skutkach.
Bo to nie wódka, niektórym chyba matka, trochę kultury, nie stoimy jak szczury po klatkach.
Każdy ponury klimat odsyłamy w cień.
Ten dzień jest po to, by rozwiać chmury, porozmawiać brat, tak?
Poopowiadać bzdury, spalić blanta.
Pochwalić się, pożalić, to do tego soundtrack.
Nie dotyczy nic nas-sielanka.
Mam tak samo jak ty- czarno na białym jak manta, sny na jawie, fantastyczne.
Jak latawiec zostajemy dziś na ziemi, nie ma wiatru prawie.
Nie odlatujemy, wiemy, nie możemy zawieść.
Chillujemy , jak w enklawie, leżymy na trawie.

My i słońce i nikogo nawet wiatru wokół.
Spokój. Słońce zachodzące pośród bloków.
Uspokajające-daj spokój kolejny dzień teatru za horyzontem pokój. x2

Uspokajające hip hopu bębny.
Poza horyzontem znika dzień następny.
To tu odczuć sentymenty można.
Zgubić zęby albo wyjść nietkniętym z tych bloków.
Poznać ludzi, wśród nich odnaleźć przyjaciół.
Spotkaj się z nimi, już dzisiaj nie pracuj, nudzisz.
Ocknij się, powstań, mamy jeszcze tyle czasu.
Zadzwoń jak się obudzisz. [uoioi]
Zapalimy sensi, wypijemy piwo, porzucamy kamieniami w butelki na żywo.
Ten styl to ogniwo łańcucha bez kłamstwa.
Ściągam bucha, piję łyka, wypłacam kuksańca.
Zapraszam do tańca.
Nie oceniam, wysłuchuję do końca.
To blask zachodzącego słońca wtrąca się nam.
Życie nas wykańcza.
Błysk w oku szaleńca.
Dziś spokój mam, zostawiamy to tam.

My i słońce i nikogo nawet wiatru wokół.
Spokój. Słońce zachodzące pośród bloków.
Uspokajające-daj spokój kolejny dzień teatru za horyzontem pokój.

hej! x3
Can you borrow my brain for five seconds?
And just be like
Dude can't handle it, unplug this bastard

Może nie jestem zbyt przystojny,
Mówią mi, że jestem zbyt chudy
Ale gdy wchodzę do klubu, czuję się jak Hank Moody
Wódka, seks, szlugi, w ustach pet
Choć miałem tylko wyjść i kupić chleb
Pomyliłem z klubem sklep znów
Skarbie mówiłem ci, że to nie blef, nie gramy w filmie
Nie wiem skąd ten zew we mnie jest
Chciałbym mieć stałe, silne, fajne relacje z kimś
Lecz plany inne są
Mieszam tequillę z Jimem Beamem i gin
Więc daj mi sok
Wiem, że chciałaś iść na randkę, na kolację, do teatru i
Mieliśmy na wakacje płynąć statkiem albo jachtem ale
Zapomniałem o tym, zabłądziłem gdzieś przypadkiem
Rozmawiałem z Charliem Sheenem, spytaj mojego psychiatrę
Miałem odłożyć na willę, chciałem założyć rodzinę
Ale zanim to zdążyłem zrobić spożyłem tequillę znów i
Budzę się z otwartym piwem, mów mi party killer
Patrzę w lustro, jest ósma,
Kurwa jestem Charliem Sheenem

Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen

Zwykły we mnie, Charlie Sheen i ten co ma czasem dół
Rozdwojenie jaźni? nie, po prostu jest nas dwóch i pół
W moich spodniach top gun, obawiam się, że znów wystrzeli
Nie licz na ulgi dla elit pokażę im brudny smak melin
Charlie Obelix? Piotrek Sheen, Mes? Gubię się w nazwach
Tygrysia krew? znam to, to chyba coś jak Tygrysia Maska
Dotykam nieba, rewiduję poglądy na grawitację i zdrowy rozsądek
Po to mam ego by móc je modyfikować
startem przygód jest alter nygus, zobacz
wśród no-life'ów, no-skilli to tajfun co przyszpili młodszych szczyli
Starszych zmyli, wciśnie delete
I uczestniczą w tym bitches jak Denise Richards,
Na pryczy je liczę jak na ringu nim założą stryczek ze stringów
Charlie Sheen i ja, totally different
Jakbyśmy gadali szyfrem
Kochamy syf ten jednak
I fundujemy słabej dziwce temblak
Chcą nas dojechać? najpierw wejdź na jakdojade
Ich styl denny, dziary z henny,
Ja jestem tak szlachetny, tatuuje mnie grawer

Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen

Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Charlie Sheen, Charlie Sheen
Nie zapominam,
Nie zapominam,
Nie zapominam,
Nie zapominam,

Bocianek..
S.T.O.K. ..(Na Stoku)
Śliwki.. (Ślichowice)
Dalnia.. (Pod Dalnią)
Broadway.. (Świętokrzyskie)
Jarnów.. (Czarnów)
Wspólna.. (Ul.)
Radliń... (Radlińska)
Wizja.. (Wizja H24)
Wendetta..
Tercet.. (Tercet Trojan)
Ósme.. (Ósme niebo)
V.E.T.O. ..
Wzgórze.. (Wzgórze Ya-Pa 3)
LZ.. (Lazurowy Grad)
PH.. (Projekt Hamas)

Nie zapomne tego, nie zapomne,
Tych wszystkich chwil i wspólnych dni..
Nie zapomne o Was, nie zapomne,
To jest we mnie, ciągle dodaje mi sił..
Nie zapomne tego nie zapomne,
To wywiera progress, to tworzy styl..
Nie zapomne o nich, nie zapomne,
Bo obrałem droge tą dzięki nim..

C.I.A. ..
MOB.. (New MOB Crew)
3L.. (3 Litry)
JR.. (Junior Crew)
ABK..
JF.. (Junior Family)
DTP.. (Dzieci Tajnego Podziemia)
BF.. (Bomb Forces)
Baton..
Wembley..
Igor..
Bartazz..
Bioły..
Sancho..
Simet..
BG2.. (2 Edycja Broken Glass)

Nie zapomne tego, nie zapomne,
Tych łamanych kresek, electro, break d,
Nie zapomne o Was, nie zapomne,
To jest we mnie, ciągle dodaje mi sił..
Nie zapomne tego nie zapomne,
To wywiera progress, to tworzy styl..
Nie zapomne o nich, nie zapomne,
Bo obrałem droge tą dzięki nim..

ref x2.

Pragnę Wam podziękować i oddać Wam należy Wam szacunek,
Za energię jaką włożyliście w promowanie i rozwój naszej kultury tu - w Kielcach,
Za to, że mieliście tą siłę, napędzaną młodzieńczym buntem i co najważniejsze,
wręcz fanatyczną pasję, która porwała za sobą tłumy ludzi, w tym mnie,
zapatrzonymi w nowe zjawisko czterech elementów..
To właśnie dzięki Wam odnalazłem siebie - Dzięki ludziom z którymi się wychowałem,
Dzięki ekipom, z którymi trzymałem i tworzyłem muzykę, dzięki braiterom i b-boyom, którzy tworzyli magię tej kultury..
To stało się częścią mnie..
Dziękuje Wam, że mogłem w tym uczestniczyć..
Nie zapominam o tym..Ty też..nie zapominaj..
to jest ten styl pod przekozackie bity, Chada ten zły zepsuty zaszyty,
słowo krytyki od zawsze po mnie spływa, Ty palisz swoje kartki gdy słyszysz co nagrywam,
ja zrywam owoce tego zatrutego drzewa to proceder - broń, uczciwie żyć sie nie da

ja przelewam to na papier kolejny wers za wersem,
to tej muzyce oddalam swoje serce,
o rapie mam pojęcie ja jestem nim zatruta,
wiem że nam nie dorównasz choć nawet byś się uparł,
gdy słuchasz tego syfu to nigdy nie masz dosyć,
to stawia Cię na nogi po nieprzespanej nocy

przesiąknąłem tym klimatem ja mam to we krwi, CeHaADeA Gie do A Be do I,
my robimy swoje ziomuś to zagra w Twoim domu,
i pewnie Twoich starych doprowadzi do zgonu, kolejny gwóźdź do trumny tych co nie dowierzali,
masz kolo solo album ulica to pochwali

my będziemy to grali i nikt nam nie przeszkodzi, ja rzucam to na miasto musisz się z tym pogodzić,
jesteś przeciwko albo jesteś z nami, rób dzieciaku tak żeby nie gnić za kratami,
dziś za ten rap idź podziękować Bogu, nigdy nie złagodzimy reżimu dla wrogów

nie puszczaj tego dziecku bo możesz mu zaszkodzić, ten rap mi towarzyszy od dnia moich narodzin,
pisze kolejne wersy i tym ulicom sluże, nie chodzi o zbyt głośny śpiew w kościelnym chórze,
ja tak jak Gabi też na miasto to rzucam, to jest ten styl co sny ludziom zakłóca

ej weź to głośniej niech usłyszą na rewirze, mam cel do osiągnięcia i jestem coraz bliżej,
Chada puszcza w miasto solo minęło trochę czasu, ma w dloni talię kart złożona z samych asów,
Ty od czasu do czasu daj się temu ponieść, w czasach gdzie każdy każdemu patrzy na dłonie

gdy biore pióro do ręki to nie marnuje tuszu, Ty wyjmij kij z dupy i wate z uszu,
my chujowymi MC`s wycieramy podłoge, jak wtedy tak i teraz frajerom krzyż na drogę,
przesyłam pozdrowienia dla tych w zakladach karnych, ten styl dedykuje dla ludzi z mojej ferajny

ej witam piątka dla każdego gracza, jestem z tego miasta które błędów nie wybacza,
to jest ten styl co w parter Cię sprowadza, syf co wciąga ludzi jak pieprzony hazard,
postawisz na nas na pewno nie umoczysz, za kazdy wers skurwielu wydrapałbys oczy

CeHaADeA nie musze chodzić w złocie, to styl za który pewnie mam już dożywocie,
bity, klipy, single, płyty, w razie jakby co to wiesz ze jesteś kryty, te wersy są jak knyty pozostawiają blizny, Twoja żona tego słucha i pozbywa się bielizny

ej, gdy mnie słuchasz to zaczynasz się ślinić, teraz dobrze wiesz kogo za to wszystko winić,
to nie jest finish to dopiero rozgrzewka, tu gdzie psy wciąż prześladują na projektach,
to jest mój spektakl kurtyna w góre, rap co bezpowrotnie rozjebie Ci fure !
Będę się starał ku...obiecuję ku..okej? Modro!

Możesz mnie poniżać, ubliżac i [?]
To wszystko nic, i tak będę żyć.
Możesz starać się z kumplami mnie zaszczuć,
Ja znowu stanę na dachu autobusu w płaszczu.
Dzieciaku, nie wyślesz mnie do piachu,
nawet jakbyś wysłał mnie, to nie wyślesz rapu.
Podobno wiecze są tylko diamenty,
Jak tak, to rap jest na pewno następny.
Możesz pluć[??] szczekać i warczeć,
Czekać i tak to nic nie da.
Możesz śnić i marzyć, zeby mnie pogrzebać,
Ku... to nic nie da, robię co potrzeba.
Ta cała sytuacja mnie umacnia,
to pogrzebanie żywcem i ekshumacja.
Powiedz dzi..., co pier... Ci chce,
Że wiedzą już o niej w innych miastach.

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Skur... krążą, nic z tym nie zrobimy,
Przecież mam te rymy, które im tak ciążą.
Skur... drążą, są dociekliwe,
Ten hip-hop jest pełen hip-hopowych dzi...
Konsekwentnie jestem tu, gdzie przedtem,
I odciąłem się od nich na S.P.O.R.T.
Ile lat już słucham je... o mnie,
Oprzytomniej, odpier...się ode mnie z ziomblem.
Nie wiem, kto ma tu większy dystans, niż ja,
Najgłośniejszy spiź... jak zbliża sie policja.
Dla mnie pozostanie śmianie z zażenowaniem,
Baranie, masz pozdrowienia od mistrza.
Właśnie, dwa dwanaście apokalipsa
Jest bliska, powiedz to chłopakom z boiska.
Rzeka bluzgów wyschła, moze [?] się rozstąpi,
Rap z nieba zstąpi, wątpisz?

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Każda dyktatura potrzebuje wrogów,
Akurat jestem wrogiem dyktatorów obu.
Ch.. wie, może jest ich wokół więcej,
W miejsce terroru staje ruch oporu.
Nie robię z tego żadnej martyrologii,
Fakty są takie, ze jestem z tych, co by mogli.
Nic z tym nie zrobic, odbij skur...
Takich jest wielu, co maja mnie na celu.
Będą pluć, będą szczuć, będa jączyć,
Potem beda przez to kiepsko kończyć.
To już nie jest Glamrap, to radio Varsavia
I jak łatwo nie wyłączysz tego radia
Ten co sie stawiał może zerwać kajdany
Jak zaufanie zanieść tym, komu ufamy.
Czy zostałem zrozumiany? Doskonale.
Jeszcze tyle do zrobienia mamy, gramy dalej!

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2
Ref:
Chcę się obudzić, stanąć na streecie, krzyczeć,
Chce czuć życie,
Chce czuć luz, by móc krzyczeć,
Chce się obudzić, stanąć na streecie,
Nigdy nie zasnąć, bicie serca słyszeć,
Widzieć las rąk. (x2)

Pork:
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser,
Mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg,
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość,
Znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator,
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie,
Chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież,
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę,
Wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie.

Dziś wyłączam swoją Nokię jako protest,
Wyłączam kompa i TV, niech świat się pląta i krzywi,
Dziś wyłączam wszystko, chowam peryskop,
Dziś ten świat to trotyl, a człowiek jest iskrą.
Uzależnieni od seksu, alkoholu, nikotyny,
Cybernautyki, pieniędzy i adrenaliny,
Od księży, mediów i od spiny na streecie,
Uzależnieni od uzależnień - życie.

Nullo:
Nie ma wolności bez ryzyka, bez ciągłych pytań,
Bez podłych szykan, bo wiem, że to polityka,
Ponoć to oddech życia - dowód to Ikar,
Dla mnie wolność w tym kraju jest jak czek bez poktycia.

Ci z górnej półki, ciągną za sznurki, dodają zera,
W hierarchii pod nimi kurwy, ich cena to kariera,
W kniejach dżungli pracują mrówki- pokolenia,
Nie liczą już dni ci, co spóźnili się na seans.
Miałem sen o wolności, tak jak Martin Luter King,
Dlatego wylewam na kartki smutek dziś,
Nie ma wolności bez walki, bez przelanej ludzkiej krwi,
Życie to ring, sparing, w jednej sali z Brucem Lee.
Jesteśmy ludźmi, braćmi, nacji, masz to jak w banku,
Próźni, dumni, trudni, tyle w nas fałszu,
Jesteśmy równi, choć to jest równe kłamstwu,
Wolność zależy od tego, jak długi mamy łańcuch.

Szad:
Mam 25 lat, a nie pamiętam daty swych imienin,
W kieszeni klucz, telefon, gram zieleni,
Mieszkam w jednej z kamienic, gdzie tynk leży na ziemi,
Mam 25 lat, ej, czas coś zmienić.

Ponoć szukamy szczęścia, tylko dlaczego w kłamstwach,
Pięściach, pogardliwych treściach,
W opowieściach urojonych w chorych głowach na przedmieściach,
Gdzie tynk odpada ze ścian- szczęście - kwesta podejścia.
Bądźmy szczerzy, chociaż ta prawda tam gdzieś leży,
Wierzysz w to, w co chcesz wierzyć, bo chcesz wierzyć,
Bo chcesz źle życzyć każdemu, kogo życie cieszy,
Ja wtedy myśle: rap trenuj, no weź zeszyt!
I pierdol resztę, czasem trzeba być ślepcem,
Zbyt wielu głupców ma się za mówców, śmieszne.
Zby wielu sprawców ma się za zbawców, pieprze.
To jakiś bezsens, ja taki być nie chcę.

Ref:
Chcę się obudzić, stanąć na streecie, krzyczeć,
Chce czuć życie,
Chce czuć luz, by móc krzyczeć,
Chce się obudzić, stanąć na streecie,
Nigdy nie zasnąć, bicie serca słyszeć,
Widzieć las rąk. (x2)
Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej

Siema chłopak, nawijka na bitach, wita cię szajba
Zajeb focha bo mój styl jest dużo lepszy twój maybach
Ludzie nocy noszą kosy, chłopaki robią deal, posyp
Zapal bongosy taki właśnie polski team
Żyj albo umieraj dziś diabeł na audiencji
Weteran napiera i nie bierze za to pensji
Ku pamięci dobrych ziomów bo dla nich teraz skona
Nie wpierdalaj się z tym kiczem lepiej wracaj do przedszkola
Zdrowia dla tych ludzi, którzy wiedzą co to znaczy iść na żywioł
Ulica nie śpi, nowe treści, epizod
Ty kradniesz bo masz fobie, drugi bo ma dziecko głodne
To obłęd, że polityk zarabia naszym kosztem
Walka o chleba kromkę, skrywane ludzkie grzechy
Idź do agentury jeśli trzeba ci uciechy
Buntownicze pokolenie o systemie głośno krzyczy
Prawdziwy rap to prawdziwa sztuka ulicy

Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej

Wychodzę z bramy, znowu ten sam typ jest najebany
Bo dla ciebie to jest menel, dla mnie to człowiek przegrany
Plany tu niech się sypią, dziwki tu niech się sypią
One szukają sponsora by zarobić swoją cipą
Idę, ktoś mnie zaczepia, prosi o jałmużnę
Jeśli mam to tobie dam, chociaż mam niewielki budżet
Rejon metra na śródmieściu psy zatrzymują mnie w przejściu
Noszę dres, jestem łysy to czeszą na wejściu
Chuj w dupę fuchę taką mieć to żenada
Bo to pies na układach gruby hajs tu zarabia
A ja wracam na ulicę by zarobić na jedzenie
W kiermanie hajs liczę i znów łapie mnie wkurwienie
Zaciśnięte pięści, jak HG z ulicy wieści
Tego syfu w bani czasem nie da się pomieścić
Buntownicze pokolenie o systemie głośno krzyczy
Prawdziwy rap to prawdziwa sztuka ulicy

Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej
Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień, że za wszystko ktoś nas rozliczy
Nie chce wiecej palić zniczy , młode pokolenie krzyczy
Nie chce odejsć z tego świata jako napis na nagrobku
Jako zwykły napis , wiem ze mam siłę w środku
Jedno życie , wybierz życie albo zdychaj
Nie oszukasz przeznaczenia , smierć na każdym rogu czycha
Ale powiedziane że każdy kowalem swego losu
Męczennicy których domem bedzie chłód ciemnego grobu
Niewolnicy przeznaczenia , zmagamy sie z żywotem
W świecie gdzie brak przebaczenia , milczenie nie jest złotem
Przynajmniej nie w tych czasach , gdzie każdy chce byś przegrał
Gdzie gdy jak się potkniesz , upadniesz to caly tłum cie zdepta
Trzeba mieć stalowe nerwy żeby coś tu zdobyć
Jedna nieuwagi chwila i powstają nowe groby
To o tym jebanym zyciu ktore kruche jest jak kreda
Pieklo jest tutaj na ziemi , ty zyj albo umieraj .

Piekło jest tutaj na ziemi , ty żyj albo umieraj
Nie chcesz w zyciu nic juz zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf sie godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień ze każdy z życiem się pożegna
W życiu nie ma nic pewnego , jedynie śmierć jest pewna
Jak jest jedno życie , to chcę w życiu coś osiągnąć
Nie chcę przez to życie przejść tylko klecząc i się modląc
Ale panie jeśli słyszysz to proszę cię o wsparcie
Pomóż wszystkim swoim dzieciom zagubionym już na starcie
Można wszystko zdobyż , nie ma niemozliwych rzeczy
Nie wierzysz we własne siły to sam siebie okaleczysz
Nie jestem filozofem ale to życiowe prawdy
Po pierwszym strzale leżysz jak nie bedziesz trzymal gardy
Zycie nas nie pieści , chwile ulotnej radości
Nikogo nie oszczędza życie nie zna litości
Nieraz plułem na to życie i chciałem je zakończyć
I tak będzie co ma być wiec wole żyć i tutaj błądzić
Zbaczać , podnosić się , to co mam doceniać
Będzie co ma być , ty żyj albo umieraj

Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten caly syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj
Włączasz moją starą plyłe, mówisz że się zmieniłem
Przyznaje, się zmieniłem, tylko gdzie ty kurwa byłeś
Jak nagrywałem pierwszy Płomień, tak, to były czasy
Tylko wtedy ty z koleżankami na podwórku grałeś w klasy
Na tym podwórku które uczyło mnie Hip Hopu
Rap, deskorolka, w nocy mazanie po bloku
W autobusie, metrze, na przystanku
Onar był wtedy inny, nie pierdolił ze chce hajsu
Miałem paręnaście lat i jeszcze wtedy było spoko
Przyszła osiemnastka a z nią pierdolona dorosłość
Rachunki, życie u matki choć jak na własną rękę
Nie zapłacisz, nie pogadasz a jak nie kupisz to i nie zjesz
Lodówka pusta jak butelka po melanżu wczorajszym
Na niego trzeba było mieć bo powtarzał się jak sampling
Perwsze kluby, pierwsze kawałki i pierwsze koncerty
Pierwsze grosze który każdy wydawał jak pierdolnięty
Na głupoty, alkohol, dziewczyny i ciuchy
Na ten najnowszy dres, na podwórku by się wyróżnić
Cały czas tak jest, na podwórku wszyscy widzą
Jak masz nową skórę był zarobek, mogą przysiac
Coś się zmieniło, życie się zmieniło, chcesz to je prześpij
Bo ze starym po sklepach będziesz śmigał do czterdziestki

REF. x 2
Zmieniło się to podwórko i życie na nim
Ludzie których znaliśmy teraz nie znamy
We mnie zaszły zmiany, w Tobie zaszły
W nas zaszły zmiany bo wszyscy się zmieniamy

Mówisz raperzy się zmienili, w Tobie też zaszły zmiany
Kiedyś kupowałeś płyt,y dziś każdy album masz zgrany
Na I-pod'zie który kiedyś też nie był w modzie
Tak samo my kiedyś w autobusie, teraz w samochodzie
Podobno się zmieniłem bo nie poznaję ludzi
Kurwa mać się ogarnij, skąd? Z podstawówki?
Ten który śmiał się, że mam szerokie spodnie i zajawkę
""Tak, Onar to mój ziom,, z nim siedziałem w ławce""
Pierdol się, takich nie ściemniam tylko nie pamiętam
Towarzystwa z wyższych sfer którym śmierdziała moja ręka
Teraz słuchają płyt żeby wiedzieć co jest modne
Na podwórku mówią Yo i spuszczają spodnie
Dziewczyny tu i u gdzie przychylniej patrzą na mnie
Bo moja niunia ma Tommy Polo Sport i Nine West
Bo nie mam jednej pary butów tylko mam dziesięć
Słuchaj, lepsze, żadnej kurwa nie kupiłem w sklepie
Jestem tu gdzie jestem i sprawił to tylko mój głos
Upór, styl, a nie z branżowcami wywąchany koks
Ten kawałek to refleksja a nie żaden przełom
Trochę się zmieniło, bo parę lat minęło

REF x 2
[Sokół]
Czasami wolałbym nie wiedzieć
Czasami wolałbym nie rozumieć
Żyć sobie w hermetycznym świecie
Jak dobrze urodzeni ludzie

[Jędker]
Z czasem dochodzą doświadczenia
Nic się nie zmienia sobie patrzę
To wiedza czyni nas słabszymi
Albo nas wzmocni na zawsze

[Sokół]
Czasami wolałbym nie wiedzieć
Czasami wolałbym nie rozumieć
Żyć sobie w hermetycznym świecie
Jak dobrze urodzeni ludzie

[Jędker]
Z czasem dochodzą doświadczenia
Nic się nie zmienia sobie patrzę
To wiedza czyni nas słabszymi
Albo nas wzmocni na zawsze
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo