Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Proceder, JLB,
Hemp G-R-U cały czas...

[Bilon]
Warszawo ma, patrz w oku mym łza,
bo nie wiem czy jeszcze zobaczę cię jutro.
Warszawo ta, co w murach ma żal,
nie czują cię ci co znają cię za krótko.
Warszawo ma, ty na swych barkach masz
zmęczone bramy i drapacze ze szkła.
Smog wisi nad, ja kocham cię i tak,
dopóki na Starówce gołębie będą srać.
Moja Stolico u jednych budzisz miłość, inni cię nienawidzą,
milczą ci co zrozumieli nie ma nic za friko.
Bo ulica bryką snuje się z ekipą,
nadwiślański blady świt, przygląda się chodnikom.
Krytyką truję, niedoskonałości,
znam paru gości, co zesrało się z zazdrości.
Pluję na cenzurę, rzucone były kości.
Sieknę grochówkę na starym rużyku,
nie ma już cinkciarzy, bank przejął koryto.
Przyszłość z plastiku skrada się niczym kostucha,
na Legii zawierucha, bo frajer jebnął z ucha.
Z buta, na pięcie zawijam na Śródmieście,
na każdym skrzyżowaniu kamery walą zdjęcie.
Pięknie! Big Brother na moim podwórku,
nie mam szacunku dla sztucznego wizerunku.
Zmiana kierunku, na eMOKa trza się gubić,
jest czym się chlubić, choć można i się zgubić.
Nie ma co się łudzić, do korzeni czas powrócić,
powtarzam całe życie Warszawa da się lubić, Warszawa da się lubić.

Ref.
Warszawa, Warszawa zawsze da się lubić,
możesz szczęście znaleźć, możesz tu szczęście zgubić.
Dobro i zło czai się za winklem,
życie i śmierć leci jednym cyklem.
Warszawa, Warszawa zawsze da się lubić,
możesz się tutaj stoczyć, a możesz się też wybić.
Morowy klimat panuje na mieście, i w ogóle, i w szczególe i pod każdym innym względem.

[Kaczy]
Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,
na każdy rozkaz Twój za Legię damy krew.
Stój, Niebieski chuj pluj mu w odznakę,
jestem Warszawiakiem 95 moim znakiem.
Tutaj tym samym szlakiem podąża wielu,
prosto do celu.
Aby znowu wejść na tor,
jebane CBŚ łapie kolejny trop.
Znów zapada zmrok, ulica żyje,
każde z tych brudnych osiedli swe tajemnice kryje.
To co niczyje migiem jest rozszarpane,
tak właśnie wygląda nasze miasto kochane.
(Tak właśnie wygląda nasze miasto kochane)
Tu nadrapane brat, nie masz co liczyć,
głodnego przecież nigdy nie zrozumie syty.
Sam powiedz czy ty znasz prawo ulicy,
uwierzysz w te slogany, które kurwa są niczym.
Wiem co się liczy, co mnie nie zgubi,
lubię swoje miasto, bo Warszawa da się lubić.
A jest się czym chlubić, bądź tego pewien,
warszawscy bracia krwi to jest dla was, Proceder.

Ref.
Warszawa, Warszawa zawsze da się lubić,
możesz szczęście znaleźć, możesz tu szczęście zgubić.
Dobro i zło czai się za winklem,
życie i śmierć leci jednym cyklem.
Warszawa, Warszawa zawsze da się lubić,
możesz się tutaj stoczyć, a możesz się też wybić.
Morowy klimat panuje na mieście, i w ogóle, i w szczególe i pod każdym innym względem.

[Wilku]
WWA, WWA da się lubić,
nie ma co marudzić.
Nie daj sobie wmówić, że pracy nie ma,
ziom, to zwykła ściema.
Masz alternatywę.
Pieprzyć dylemat, jeden schemat, brat, a klimat inny,
młodzi za karierą opuszczają dom rodzinny.
Laserom odchodzi parę groszy z wypłaty,
oddają passerom, dilerom dorobek taty.
Nocne kluby, afery, karetki na sygnale,
rano na fejsie będzie sprawozdanie.
Był dobry balet, taxi pod domem czeka,
odbyło się bez kraksy, nie narzekaj.
Temat rzeka, został tylko opon smród,
na wydatki pójdzie złota karta matki w ruch.
Na co czekasz? Zginęło nowe BMW tej nocy,
Szukasz pomocy? Nie, nie dam się zaskoczyć.
Gdy patrzę w Twe oczy zmęczone jak moje,
to kocham to miasto zmęczone jak ja.
Gdzie Wilku i Bilon zrobili co swoje,
gdzie miasto zielenią oddycha.

Ref.
Warszawa, Warszawa zawsze da się lubić,
możesz szczęście znaleźć, możesz tu szczęście zgubić.
Dobro i zło czai się za winklem,
życie i śmierć leci jednym cyklem.
Warszawa, Warszawa zawsze da się lubić,
możesz się tutaj stoczyć, a możesz się też wybić.
Morowy klimat panuje na mieście, i w ogóle, i w szczególe i pod każdym innym względem.
Psie ***** się ty co knujesz nam przeciwko
Beznamiętna *****o wy*****laj ino szybko
Do mnie się nie zbliżaj, chcesz kopać dół pode mną?
Ja sam cię w nim zakopię *****o, bądŹ tego pewną
To jedno, się przysadzisz jest w*****
Chłopaki w gotowości, me wariaty są ze mną
To tempo zbyt szybkie, już niejeden się wykończył
To po drugie, jak list gończy nie da ci szybkiego spocznij
W przekazie prości, wolnym być, żyć po swojemu
W świecie pozbawionym reguł zadbać o każdy szczegół
By nie stracić czujności, ktoś tu towar chciał ochrzcić
Myśli - mam znajomości, więc se przytnie, kalkuluje
Dookoła same szuje, śmiecie, *****i, *****e
Zmień swego dilera, kiedy ten cię oszukuje
Ten świat dawno zszedł na psy, wszystko to jest bez sensu
Jak brać kokę z dziewczyną i nie uprawiać z nią *****u
Co dzień narażony jestem na złośliwe plotki
Przez te głupie idiotki - że toksyczny, że słodki

Z życiem się przeprosić, pożegnać cały syf
Odbić od tych, dla których nic nie znaczysz
Nie zatęsknisz za nimi - spróbuj, a zobaczysz
Nie zatęsknisz za nimi - spróbuj, a zobaczysz
To różnica znacząca, niech wszystkie *****y zamilkną
Jeśli zadasz się z *****ą tę znajomość skończ szybko
Jesteś bandziorem? szanuj wrogów w tym mieście
Sam i nie wchodŹ w układy, przypał - ponieś konsekwencje
Nawet gdy rodzinie twej łzy do oczu się cisną
Przenigdy nie współpracuj z *****oną policją

Sławny, bardziej ważny, doceniony, ma zdolności
Podziemne znajomości z przeszłości, teraŹniejszości
Doprowadzą w konsekwencji do sukcesu w przyszłości
Po stokroć mądrzejszy, bogatszy, duchowo mocny

Wczoraj młody gniewny, dziś stary wilk przebiegły
Bogatszy o błędy, doświadczenia z życia wzięte
Przetrwać kolejną z burz, zabrać jej z ręki nóż
No cóż ona może począć w tej sytuacji?
Czy odbierze mi życie w przypływie desperacji?
Czy kolejny raz usłyszę - Rysiek nie miałeś racji?
Słyszę, znów się zachwycałem jej wspaniałym ciałem
Wszystkie te, których pragnąłem, lecz nigdy ich nie miałem
I kolejny dramat, już jest Carlos Valderrama
Sytuacja po*****na, przekminimy to do rana
Poszła przypudrować nos w stylu Kate Moss
Dla jej rodziny cios, gdy prawda wyszła na jaw
To, że zamiast studiować się puszcza - co za jaja
To, że utrzymuje ją przy forsie jeden pajac
Ja nie muszę się wysilać, to bankowo się zdarzy
Ona o tym nie marzy, bo to dla niej jak odruch
To jak ognisty podmuch i znów zło bierze górę
Wszystkie te *****y, które kochają twoją furę
Zadzwoniła, że nie przyjdzie, bo musiała być gdzie indziej
Bo za*****lała się nie z tobą na ósmym w windzie

Sławny? bardziej ważny? sławny? sławny?

Sławny, bardziej ważny, doceniony, ma zdolności
Podziemne znajomości z przeszłości, teraŹniejszości
Doprowadzą w konsekwencji do sukcesu w przyszłości
Po stokroć mądrzejszy, bogatszy, duchowo mocny

Będąc żywym dowodem na niezależność twórczą
Mogę śmiało spojrzeć w lustro, chcesz, cytuj mnie wybiórczo
Mówię co myślę - za słowa mnie nie złapiesz
Odmawiany przez słuchacza nie do podważenia pacierz
Przysłowiowe "nic" miałem za czasu Wajsberga
Teraz chlam Carlsberga, wspominam dawne chwile
Czasy niemiłe z których dużo wyniosłem
Start z rapowym rzemiosłem, hart ducha, pokora
Niejedna nocka chora, powód by mieć doła
To o tym jak przetrwać - twarda życia szkoła
Ilu jest takich? mówią, że liczy się forsa
Dla mnie setny numer Soulsa, pod chatą nie stoi Porschak
Jaki ten świat mały, to ten co mnie wyśmiewał
Przyciąłem go z auta jak za Kuroniową czekał
Los płata ludziom figle, nie czyń drugiemu co tobie
Nie miłe, bo za chwile możesz sam zapłakać, tyle
Kandydaci do tronu - jak ugryŹć 10 milionów?
Myślą o dorobku w ciągu jednego sezonu
Wciąż mamy fanów, nasze ksywy zdobią mury
Jak depesze się dorobię swojej własnej subkultury
Trudno ci być sobą? na ludzi się otwórz
Wiem, że może to być dla ciebie najdłuższa podróż
Robię to co kocham, może to jest moja wina
*****ysyny nam złorzeczą, ja popijam Jim Beam'a
Lutowany na kwadracie zaczynam se rozkminiać
Kto w rapie był od zawsze, kto pod temat się podszywa
Rap recydywa znów się odzywa
Znów to zrobiłem, nie potrafisz mnie zatrzymać
Agresji wyraz częsty, z życia niebezpieczne teksty
Szaleniec na którego znacznie wpłynął wiek XX
Powracam, bo wzywają ludzkie sprawy, obowiązki
Nie oderwiesz się od książki, Pe autorem jest szorstkim
Wciąż z podniesioną gardą, chcesz sprawdzić moje saldo?
Wynik wciąż dodatni, *****ysyny mną gardzą

Sławny, bardziej ważny, doceniony, ma zdolności
Podziemne znajomości z przeszłości, teraŹniejszości
Doprowadzą w konsekwencji do sukcesu w przyszłości
Po stokroć mądrzejszy, bogatszy, duchowo mocny
[VNM]
Mam teraz twój słuch, chodź ze mną, zamień słowo
Znam Cię z opowiadań, lecz teraz sam chce pogadać z Tobą
Nie odwracaj się, tak właśnie z Tobą
Chce od Ciebie czegoś więcej niż żebyś tu przy tym pomachał głową
Chce żebyś powiedział mi, dlaczego w ogóle słuchasz mnie
Czym dla ciebie jest muzyka, czego w ogóle szukasz w niej
Muzyka może łączyć, a te CD są trefne
Jedyne czego tu dzisiaj potrzeba to tanie slogany na bicie i refren.

[Ref.]
Zastanawiam się czy ty mnie rozumiesz,
Obiektywny być już chyba nie umiem,
Wszystko wtórne, wszystko nudne,
Ale znajdziemy się w tłumie jeśli to kochasz tak jak ja
Jeśli to kochasz tak jak ja, jeśli to kochasz tak jak ja
I nie obawiaj się, bo zanim Cię oszukam
To wcześniej będę musiał tutaj przestać to grać
Mnie na Vivie nie obchodzi hit, chce to zrobić tak jak
jeszcze tego nie zrobił nikt

[VNM]
10 lat za nimi, trzymasz tempo też?
czy zostajesz i mówisz VNM pierdol się,
bo jesteś fejkiem, dla wielu będę J.Colem i Drakem
w podziemiu byłem Mesem, Pezetem, w ogóle to Eisem,
wtedy równali mnie do najlepszych w Polsce
i wiem że teraz porównają do najlepszych na globie, to pewne
nigdy nie byłem skromny, mam prawo do tego,
idole twoi zapytani to samo powiedzą,
dzieciak z Elbląga zajawka jak stąd do stanów
od fejmu z trotuarów do lejbelów hologramów,
a jak Sokół pierwszego show nie grałem przed Run DMC
wyjechać do Warszawy chciałem ten plan mi się śnił,
bo jak Sokoła mój pierwszy track nie był na kultowym Volcie
ale w budce w kącie grałem rap na chujowym kompie
dlatego...

[Ref.]
Zastanawiam się czy ty mnie rozumiesz,
Obiektywny być już chyba nie umiem,
Wszystko wtórne, wszystko nudne,
Ale znajdziemy się w tłumie jeśli to kochasz tak jak ja
Jeśli to kochasz tak jak ja, jeśli to kochasz tak jak ja
I nie obawiaj się, bo zanim Cię oszukam
To wcześniej będę musiał tutaj przestać to grać
Mnie na Vivie nie obchodzi hit, chce to zrobić tak jak
jeszcze tego nie zrobił nikt

[VNM]
10 lat za nimi, trzymasz tempo też?
czy zostajesz i mówisz VNM pierdol się,
bo w podziemiu byłeś kimś, na legalu staczasz się
było słychać że żyłeś tym, a teraz to praca jest
serio? styl 834 dziś już tak banalny
ale tu niektórzy dopiero zaczęli robić na nim hajsy, ale nie ja
jesteśmy 10 lat za stanami, ej ale nie ja
powiedz czy przez to cie stracę teraz,
za to że tą większość hejtuję prawie w ciemno
bo to stare idę w nie zbadane paru pójdzie za mną, wiem to
Czy pójdziesz ze mną, czy wspólny tu grunt zahaczymy?
Czy usłyszysz te podwójne, potrójne tu rymy?
Jak sprawdzam branże to czasami mi w ogóle się nie chce poświęcać,
i myślę że pójdę do monopolowego i ta wóda będzie mi sama te teksty napędzać
Atakuje śmiech mnie, szybkie te refleksje
Mimo że nurtuje cash mnie to być chce gdzie respekt jest,
a respekt jest jak rym piecze gdzie tekst jest
Na palcach ręki zliczę pojedyncze na De Nekst Best
Odchodzisz ode mnie nie cierpię tak jak Werter
Na pewno nie polegnę, pobiegnę dalej, farewell
Patrze na gwiazdy i nic tam nie jest zapisane
więc jak wierzysz we mnie to jestem twoim fanem, amen

[Ref.]
Zastanawiam się czy ty mnie rozumiesz,
Obiektywny być już chyba nie umiem,
Wszystko wtórne, wszystko nudne,
Ale znajdziemy się w tłumie jeśli to kochasz tak jak ja
Jeśli to kochasz tak jak ja, jeśli to kochasz tak jak ja
I nie obawiaj się, bo zanim Cię oszukam
To wcześniej będę musiał tutaj przestać to grać...
Nie zapominam,
Nie zapominam,
Nie zapominam,
Nie zapominam,

Bocianek..
S.T.O.K. ..(Na Stoku)
Śliwki.. (Ślichowice)
Dalnia.. (Pod Dalnią)
Broadway.. (Świętokrzyskie)
Jarnów.. (Czarnów)
Wspólna.. (Ul.)
Radliń... (Radlińska)
Wizja.. (Wizja H24)
Wendetta..
Tercet.. (Tercet Trojan)
Ósme.. (Ósme niebo)
V.E.T.O. ..
Wzgórze.. (Wzgórze Ya-Pa 3)
LZ.. (Lazurowy Grad)
PH.. (Projekt Hamas)

Nie zapomne tego, nie zapomne,
Tych wszystkich chwil i wspólnych dni..
Nie zapomne o Was, nie zapomne,
To jest we mnie, ciągle dodaje mi sił..
Nie zapomne tego nie zapomne,
To wywiera progress, to tworzy styl..
Nie zapomne o nich, nie zapomne,
Bo obrałem droge tą dzięki nim..

C.I.A. ..
MOB.. (New MOB Crew)
3L.. (3 Litry)
JR.. (Junior Crew)
ABK..
JF.. (Junior Family)
DTP.. (Dzieci Tajnego Podziemia)
BF.. (Bomb Forces)
Baton..
Wembley..
Igor..
Bartazz..
Bioły..
Sancho..
Simet..
BG2.. (2 Edycja Broken Glass)

Nie zapomne tego, nie zapomne,
Tych łamanych kresek, electro, break d,
Nie zapomne o Was, nie zapomne,
To jest we mnie, ciągle dodaje mi sił..
Nie zapomne tego nie zapomne,
To wywiera progress, to tworzy styl..
Nie zapomne o nich, nie zapomne,
Bo obrałem droge tą dzięki nim..

ref x2.

Pragnę Wam podziękować i oddać Wam należy Wam szacunek,
Za energię jaką włożyliście w promowanie i rozwój naszej kultury tu - w Kielcach,
Za to, że mieliście tą siłę, napędzaną młodzieńczym buntem i co najważniejsze,
wręcz fanatyczną pasję, która porwała za sobą tłumy ludzi, w tym mnie,
zapatrzonymi w nowe zjawisko czterech elementów..
To właśnie dzięki Wam odnalazłem siebie - Dzięki ludziom z którymi się wychowałem,
Dzięki ekipom, z którymi trzymałem i tworzyłem muzykę, dzięki braiterom i b-boyom, którzy tworzyli magię tej kultury..
To stało się częścią mnie..
Dziękuje Wam, że mogłem w tym uczestniczyć..
Nie zapominam o tym..Ty też..nie zapominaj..
Będę się starał ku...obiecuję ku..okej? Modro!

Możesz mnie poniżać, ubliżac i [?]
To wszystko nic, i tak będę żyć.
Możesz starać się z kumplami mnie zaszczuć,
Ja znowu stanę na dachu autobusu w płaszczu.
Dzieciaku, nie wyślesz mnie do piachu,
nawet jakbyś wysłał mnie, to nie wyślesz rapu.
Podobno wiecze są tylko diamenty,
Jak tak, to rap jest na pewno następny.
Możesz pluć[??] szczekać i warczeć,
Czekać i tak to nic nie da.
Możesz śnić i marzyć, zeby mnie pogrzebać,
Ku... to nic nie da, robię co potrzeba.
Ta cała sytuacja mnie umacnia,
to pogrzebanie żywcem i ekshumacja.
Powiedz dzi..., co pier... Ci chce,
Że wiedzą już o niej w innych miastach.

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Skur... krążą, nic z tym nie zrobimy,
Przecież mam te rymy, które im tak ciążą.
Skur... drążą, są dociekliwe,
Ten hip-hop jest pełen hip-hopowych dzi...
Konsekwentnie jestem tu, gdzie przedtem,
I odciąłem się od nich na S.P.O.R.T.
Ile lat już słucham je... o mnie,
Oprzytomniej, odpier...się ode mnie z ziomblem.
Nie wiem, kto ma tu większy dystans, niż ja,
Najgłośniejszy spiź... jak zbliża sie policja.
Dla mnie pozostanie śmianie z zażenowaniem,
Baranie, masz pozdrowienia od mistrza.
Właśnie, dwa dwanaście apokalipsa
Jest bliska, powiedz to chłopakom z boiska.
Rzeka bluzgów wyschła, moze [?] się rozstąpi,
Rap z nieba zstąpi, wątpisz?

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Każda dyktatura potrzebuje wrogów,
Akurat jestem wrogiem dyktatorów obu.
Ch.. wie, może jest ich wokół więcej,
W miejsce terroru staje ruch oporu.
Nie robię z tego żadnej martyrologii,
Fakty są takie, ze jestem z tych, co by mogli.
Nic z tym nie zrobic, odbij skur...
Takich jest wielu, co maja mnie na celu.
Będą pluć, będą szczuć, będa jączyć,
Potem beda przez to kiepsko kończyć.
To już nie jest Glamrap, to radio Varsavia
I jak łatwo nie wyłączysz tego radia
Ten co sie stawiał może zerwać kajdany
Jak zaufanie zanieść tym, komu ufamy.
Czy zostałem zrozumiany? Doskonale.
Jeszcze tyle do zrobienia mamy, gramy dalej!

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2
Palę majki, tak jakbym palił fajki
Mam super Nike
I super flow jakbym był z Jamajki
Mieszkam na blokach
Gdzie walą jointy zamiast bajki
na dobranoc, a na dzień dobry walą rajki
Na kwadratach cichodajki
Młode Bułgarki przy drogach
Po dwóch zmianach, ledwo stoją na nogach
Ogarnia trwoga w kościołach potomków pogan
Tylko sie boją czy na prawdę wielbią Boga
Dymi pożoga na tym budując fundament
Wiesz co jest grane?
Goń jutro by uciszyć lament
Mój talent, to droga światła, rap na kompaktach
A pół miasta biega na białych diabłach
Kiedyś walili po kablach,
Grali na kiblach
Każdy z nich był dumny
Dziś każdy dzierży własny gwóźdź do trumny
Człowiek rozumny
Czas trudny mieli przez sumienia tryby
Żyję na prawdę, a nie na niby

[Ref: 2x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną

W dziewięćdziesiątych na ulicach było pełno wiary
Starzy pili, a dzieciaki krzyczały pobite gary,
Dziś, mają koszmary, choć namiary biorą na nich dupy
Rosną rozmiary gdy idziesz życiem na skróty
Napruty, długim szarym korytarzem
Chory, niejednemu łeb porył, taki algorytm
Lecą wieczory,
Zabawa, gwar pełne kluby
Ryczą motory, znów jazda
Banknoty, bluby
Trans dupy, bauns gruby
Wszystko bez sensu
Czułem się jakbym stał wciąż w tym samym miejscu
Wyścig do szelestu
Po chuj mi to wszystko?
Ja to ja, a nie imię i nazwisko
Mam kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie czają
Ci syci nie dojadają, głodni nie jedzą
Choć pokój wciąż ogłaszają, wojna za miedzą

[Ref: 2x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną

Ja mówię iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili (ej)
Sedno tkwi w jednej chwili

(Ja mówię)
Iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili (iskra się..)
Sedno tkwi w jednej chwili (joł)

(Ja mówię)
Iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili
Sedno tkwi w jednej chwili

Iskra się tli, mili (iskra się.. ej)
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili
(sprawdź to)

[Ref: 4x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną
No siemasz cześć nie widziałem Cię dawno
Co tam u Ciebie słychać? Spotykasz się jeszcze z ta panną?
Tyle już słyszałem że już nie wiem co jest prawdą
Sam zresztą wiesz ludzie plotami się karmią
Pracujesz gdzieś? Czy się uczysz?
Czy robisz jakąś inną rzecz czy tylko wieczorami się włóczysz
I co z muzyką bo coś ostatnio o Was jest cicho
Tylko mi nie mów że ostatnia płyta jest ostatnią płytą
Robicie coś w ogóle? Czy już finito?
Aha rozumiem to jak wyjdzie to od razu kupuję
A u mnie co? Wiesz jak jest szczęśliwym być próbuję
Nie za wiele się zmieniło wszystko po staremu w sumie
W sumie git trzeba żyć jakoś chyba sam rozumiesz?
Przybywa nam lat tych lat nikt nam nie odejmuje
Co poza tym? Poza tym luz tak po krótce
Realizuję marzenia bo życie jest krótkie
Dobra zawijam się do zobaczenia wkrótce
Wkrótce bo przecież jesteś odbiciem w mym lustrze

Myślę o tym jak to będzie kiedy będę tam gdzie Ty będziesz
Po drugiej stronie tego co nie nieuniknione

No witam chłopaku jak tam u Ciebie?
Trochę czasu się nie widzieliśmy co się pozmieniało nie wiem
Siadaj mów opowiadaj ja posłucham
Nic ciekawego raz dobrze raz muka jak to tutaj zwylke
Hajsu mało a człowiek żyć chce co się zarobiło się wydało
Jeszcze pożyczyło znasz to co u Ciebie? Lepiej nawiń
U mnie zbiera żniwo miasto hera wciąż zabiera
Nie przebiera w środkach znów kolejny odpadł
A jak u mnie? Rodzina wyjechała by zarobić klopsa
Ale nigdzie nie jest słodko dają radę ale bez kokosów
Ot co ja tu sam choć mi mówią że tu sam nie jestem bosko
Melanżujesz ćwiczysz jakiś sport coś?
Ćwiczę byłem parę razy wiesz na boksie
Ale picie mi łagodzi te godziny wiesz samotne nocne
Wtedy nie lubię być trzeźwy bo nie mogę usnąć
Myśląc o wszystkim bez przerwy Świat jest pustką
Noc jest próżnią która niszczy
Jak ogólnie? Zdrowi wszyscy? Całe szczęście
No to dobrze powiem Ci ze za nimi tęsknię Tak jak ja
Tak mocno ty tęsknisz bo jesteśmy jednym
Moje odbicie w lustrze pozdrawiam bądź dzielny widzimy się wkrótce...

Myślę o tym jak to będzie kiedy będę tam gdzie Ty będziesz
Po drugiej stronie tego co nie nieuniknione
Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej

Siema chłopak, nawijka na bitach, wita cię szajba
Zajeb focha bo mój styl jest dużo lepszy twój maybach
Ludzie nocy noszą kosy, chłopaki robią deal, posyp
Zapal bongosy taki właśnie polski team
Żyj albo umieraj dziś diabeł na audiencji
Weteran napiera i nie bierze za to pensji
Ku pamięci dobrych ziomów bo dla nich teraz skona
Nie wpierdalaj się z tym kiczem lepiej wracaj do przedszkola
Zdrowia dla tych ludzi, którzy wiedzą co to znaczy iść na żywioł
Ulica nie śpi, nowe treści, epizod
Ty kradniesz bo masz fobie, drugi bo ma dziecko głodne
To obłęd, że polityk zarabia naszym kosztem
Walka o chleba kromkę, skrywane ludzkie grzechy
Idź do agentury jeśli trzeba ci uciechy
Buntownicze pokolenie o systemie głośno krzyczy
Prawdziwy rap to prawdziwa sztuka ulicy

Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej

Wychodzę z bramy, znowu ten sam typ jest najebany
Bo dla ciebie to jest menel, dla mnie to człowiek przegrany
Plany tu niech się sypią, dziwki tu niech się sypią
One szukają sponsora by zarobić swoją cipą
Idę, ktoś mnie zaczepia, prosi o jałmużnę
Jeśli mam to tobie dam, chociaż mam niewielki budżet
Rejon metra na śródmieściu psy zatrzymują mnie w przejściu
Noszę dres, jestem łysy to czeszą na wejściu
Chuj w dupę fuchę taką mieć to żenada
Bo to pies na układach gruby hajs tu zarabia
A ja wracam na ulicę by zarobić na jedzenie
W kiermanie hajs liczę i znów łapie mnie wkurwienie
Zaciśnięte pięści, jak HG z ulicy wieści
Tego syfu w bani czasem nie da się pomieścić
Buntownicze pokolenie o systemie głośno krzyczy
Prawdziwy rap to prawdziwa sztuka ulicy

Ref. x2
To, to ten rap gram bo
To mój tlen więc jazda
HWDP proste
Pu, pu, puść to głośniej
JP, JP na 100%, Firma, PROSTO na 100%, w góre ostro na 100%-zapamiętaj to na 100% (2x)

Elo elo Bosski Roman, Wojtek Sokół a jak Firma, ZiP Skład .. elo

Bosski:
To co robie, czy zarobie, czy nie robie na 100%
Gram szum, zbieram tłum, jest full na 100%
I co byś ty nie robił też rób to na 100%
W 100% o talentach rozwijanych mowę doceń
Mijają dnie, mijają noce, starzejesz sie, więc żyj na 100%
Musisz wierzyć w siebie!Po co ci tajemne moce? W 1 lidze chcesz grać? Musisz grać na 100%
Po to sie umęczę i po to sie opoce bym miał satysfakcje, że gram na 100%, jaka będzie przyszłość? Nie wiem, nie jestem prorokiem, ale na pewno lepsza jeśli dasz z siebie 100%.
Nasz świat musi przetrwać na 100%, jesteśmy w porządku na 100%, jesteśmy wariatami na 100%, nienawidzimy psów 100%(2x).
Wszystkie akcje fachowe robimy na 100% bo nikomu nie smak chyba na dołku spędzone noce: rzeczy w depozycie, a w zamian zatęchłe koce, muszę myśleć dobrze bo mam dziecko ziomek w drodze.
To co robie, czy zarobie, czy nie robie na 100%
Gram szum, zbieram tłum, jest full na 100%
I co byś ty nie robił też rób to na 100%
W 100% o talentach rozwijanych mowę doceń (2x)
Sokół:
Ziomek jeśli jestem z tobą to stówę, jeśli wchodzę w coś to na stówę, jeśli mówię to na stówę możesz pewien być..
Ziomek jak jesteś ze mną to na stówę, jeśli wchodzisz w coś to na stówę, jeśli mówisz to, to na stówę mogę pewien być.
Na tym polega życie człowieka, musisz polegać i dawać pewność, jak ktoś da dupy to z niego dupa, dana dupa może pęknąć.
Jak się uda to co chcemy przyjacielu będzie święto, jak nie wyjdzie nie płaczemy na 100% nie tak prędko.
Ziomek bo jak wchodzę w coś to na stówę probuje wciąż aż to wyjdzie, probuje wciąż aż osiągam cel i biorę nowy.Wiem, że ty też chcesz dalej iść, wchodzę budzę na stówę i byłoby dobrze gdybyś tak jak my atakował te schody.

Przeciwko kurewstwu na 100%, dla dobrych ludzi na 100%, prawdziwy hip-hop na 100%, JP, JP na 100% (2x)
To co robie, czy zarobie, czy nie robie na 100%
Gram szum, zbieram tłum, jest full na 100%
I co byś ty nie robił też rób to na 100%
W 100% o talentach rozwijanych mowę doceń(2x)
Firma to słowa z dedykacją dla ulicy raz tutaj dupę sprzedasz-całe życie się to liczy, jedno musisz wiedzieć odrazu od początku-zadawaj się tu z tymi co naprawdę są w porządku.
W ostatniej zwrotce jest to ostatecznym wnioskiem, możesz być na topie chłopie albo stać pod kioskiem, nie osiągniesz wiele jeśli myślisz tylko nosem do cudności nigdy nie ma 100%.

Ziomek jeśli jestem z tobą to stówę, jeśli wchodzę w coś to na stówę, jeśli mówię to na stówę możesz pewien być..
Ziomek jak jesteś ze mną to na stówę, jeśli wchodzisz w coś to na stówę, jeśli mówisz to, to na stówę mogę pewien być.
JP, JP na 100%, Firma PROSTO na 100%, w górę ostro na 100%-zapamiętaj to na 100%.
Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień, że za wszystko ktoś nas rozliczy
Nie chce wiecej palić zniczy , młode pokolenie krzyczy
Nie chce odejsć z tego świata jako napis na nagrobku
Jako zwykły napis , wiem ze mam siłę w środku
Jedno życie , wybierz życie albo zdychaj
Nie oszukasz przeznaczenia , smierć na każdym rogu czycha
Ale powiedziane że każdy kowalem swego losu
Męczennicy których domem bedzie chłód ciemnego grobu
Niewolnicy przeznaczenia , zmagamy sie z żywotem
W świecie gdzie brak przebaczenia , milczenie nie jest złotem
Przynajmniej nie w tych czasach , gdzie każdy chce byś przegrał
Gdzie gdy jak się potkniesz , upadniesz to caly tłum cie zdepta
Trzeba mieć stalowe nerwy żeby coś tu zdobyć
Jedna nieuwagi chwila i powstają nowe groby
To o tym jebanym zyciu ktore kruche jest jak kreda
Pieklo jest tutaj na ziemi , ty zyj albo umieraj .

Piekło jest tutaj na ziemi , ty żyj albo umieraj
Nie chcesz w zyciu nic juz zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf sie godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień ze każdy z życiem się pożegna
W życiu nie ma nic pewnego , jedynie śmierć jest pewna
Jak jest jedno życie , to chcę w życiu coś osiągnąć
Nie chcę przez to życie przejść tylko klecząc i się modląc
Ale panie jeśli słyszysz to proszę cię o wsparcie
Pomóż wszystkim swoim dzieciom zagubionym już na starcie
Można wszystko zdobyż , nie ma niemozliwych rzeczy
Nie wierzysz we własne siły to sam siebie okaleczysz
Nie jestem filozofem ale to życiowe prawdy
Po pierwszym strzale leżysz jak nie bedziesz trzymal gardy
Zycie nas nie pieści , chwile ulotnej radości
Nikogo nie oszczędza życie nie zna litości
Nieraz plułem na to życie i chciałem je zakończyć
I tak będzie co ma być wiec wole żyć i tutaj błądzić
Zbaczać , podnosić się , to co mam doceniać
Będzie co ma być , ty żyj albo umieraj

Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten caly syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba
Życiowa zaprawa, która trwała całe lata
Niejednego brata, spotkałem w tych klimatach
Niejednego brona, jabola i batata
Niejednego drina wychlał Rych gdy latał
Szukając sposobności by żyć godnie, się nie złościć
By pierdolić słabości, użalanie się nad losem
Los człowieczy herosem, byłem wtedy w okolicy
Jak wszyscy nędznicy, nikt tu nie szukał przyczyn
Czemu my, czemu za nas innym wstyd, taki Jeżycki byt
Wciąż kredyt, potrzeby, kroki ostrożne, żeby nie zaliczyć gleby
Innym razem szybkie susy, niczym strzała z kuszy
To przypał, czas ruszyć przed siebie, walka o życie
Tu jest wojna jak w Belfast, albo bomby w Madrycie
Modląc się o lepsze życie, bycie lepszym człowiekiem
Dorastałem, a z wiekiem rozwinąłem swój fach
Czy to talent, czy traf, jeden mach, pod bramą rap
Jest klawo, klawo, skurwysyny biją brawo
Ten co robi to dla was, i dla własnej świadomości
Że czuje się potrzebny, przyjmij to do wiadomości
Nasz rap od zera, początki bywają trudne
997, niech psa chowają w trumnie
Wciąż dumnie, nie durnie, w bandanach obskórnie
Po bramach znów skórnie na kartce tekst notuje
Wszyscy to chuje, jeśli nie słuchają rapu
Inaczej niż dzisiaj, wczoraj nie było łatwo

Niech oficjalne media biją non stop kurwą brawo
A ja będę się cieszył nadal swą uliczną sławą
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba
Uliczna sława, która dumą mnie napawa

Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława

Dziś to teraźniejszość, raperów jest tu większość
Znaczna część to pozerstwo, brak finezji, talentu
Z maniurą konfidentów obgadują za plecami
Zamiast konsekwentnie się odznaczyć wynikami
Nagradza je ulica, to ludzie z krwi i kości
A nie hołota z branży, to nagroda publiczności
Prawdziwa, nie od święta, w chuju mam konsumenta
Masowego odbiorcę, dla nich ta puenta
Nie popełnię błędu, śpię spokojnie, patrzę w lustro
Ludzie nie chichoczą na mój widok, choć ochoczo
Podbijają by zagaić, nikt z was mnie nie obraził
Żaden z was mnie nie zranił, bezsensu za mną łaził
I to jest dla mnie sygnał, że się nie należy wstydzić
Za własne poczynania siebie samego brzydzić
Szczerość w naszym klubie, to lubię, klubowicze
Jest impra, krzyczę: SLU ponad życie
Już do końca tak będzie, z nami poryte dekle
Wykolejone asy, kanalie przebiegłe
Bez was to wszystko jest pozbawione sensu
Nie chcemy fejmu, masowego protestu
Chce logicznego tekstu, z muzyką kontekstu
Masy nowych wersów, w formie manifestu
Na osiedlu co krok, prawie co drugi blok
Nadaje nasze tracki, to miłe chłopaki
Dzięki za wsparcie, pierdol radiowe stacje
Co kreują uparcie tandetę, którą w żartach
Zanuci z kumplami, i wtedy będzie śmiesznie
Syf na chujowych bitach, tak zwyczajne brednie
Więc jebać te komedie, my dla ulic odwiecznie
Dla prawdziwych ludzi, bo tutaj nasze miejsce
To nasza muzyka, co wypełnia ludzkie serce
Dla ulic odwiecznie, bo tutaj nasze miejsce

Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława

Niech oficjalne media biją non stop kurwą brawo
A ja będę się cieszył nadal swą uliczną sławą
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba

Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Uliczna sława, która dumą mnie napawa
Uliczna sława, tak, uliczna sława
Ta, 25 luty 2008...

Pamiętasz mnie jeszcze? Kiedyś było milczenie...
... a dzisiaj chcę Ci to przypomnieć, przypomnę Ci, przypomnę
Bo nie tak łatwo jest zapomnieć, przypomnę Ci
Nie tak łatwo jest zapomnieć, przypomnę Ci

Nie znam lepszego sposobu by złość odreagować
Niż te wersy na mikrofon puścić i pierdolnąć browar
Może mam odwiedzić burdel i podłączyć jakąś kurwę
Siedząc w domu dopić wódkę, wyjść do ziomów gdzieś na wódkę
I znów na pełnej kurwie myląc dzień wczorajszy z jutrem
To przestało już być smutne nawet, ta
Los wciąż drwi ze mnie okrutnie, z życia zrobił mi kabaret
Się przewija kupa lasek, ja chcę tą co była wcześniej
Bo to przez nią kurwa nie śpię, mam depresje i się tracę
A mówiłaś przejdzie z czasem, będzie lepiej, że zobaczę
Zobaczyłem, miałaś rację, ale wrak człowieka w lustrze
Kiedy przemywałem twarz wycierałem ją przed lustrem

Zanim umrę kurwa mać, nie chcę nic od tego świata
Który śmieje mi się w twarz i chuja na mnie wykłada
Jak Ci się układa ? Mam nadzieję, że jest git
I że w przeciwieństwie do mnie kurwa jakoś w nocy śpisz
Boję się spytać, ale masz może kogoś ?
Patrzysz na niego jak na mnie, kiedy byliśmy ze sobą
Może zrobisz to z nim w wannie jak my pierwszy raz ze sobą
Pojedź kurwa na wakacje, tam gdzie ja jeździłem z Tobą
I daj mu słowo, i zarzeknij się na śmierć
Że go kochasz jak nikogo, daj mu tak jak dałaś mnie
Powiedz, że nigdy jeszcze nie byłaś taka szczęśliwa
Powiedz kilka razy jeszcze, kiedy będziecie się bzykać
I podziękuj mu, że jest jednym telefonem w nocy
Tak jak dziękowałaś dla mnie setki razy kurwa w oczy
Powiedz "to nie o to chodzi" kiedy będziecie się kłócić
Wspomnij mu o swojej matce, by się poczuł kurwa smutny
Tak samo jak ja, gdy dawałaś mi swój żal
Pożycz mu hajs, a jak będziesz z nim w galerii
Buzi tak jak dla mnie daj, jak ci kupi dwie bluzeczki
Sylwester będzie niezły ,spędźcie go na dwie pary
Tak jak my dwa lata wcześniej u Emila i Asi
A jak mu przypasi, kup mu te same perfumy, które kupowałaś dla mnie
Daj także balsam do skóry, to ten sam którym się smaruję po goleniu
Nie pytaj czemu, zrozum za długo mnie znasz
Niezależnie czy mnie nie chcesz będę z Tobą kurwa mać
Pamięć to nie spam. Będę w niej i w Twoich snach
Wtedy gdy będziesz spać, spotkasz się z koleżanką
Pójdziesz wieczorem chlać, albo gdy wyjdziesz na miasto
Na ulicy, w autobusie, wyrzuć ramkę z fotografią
Ja i tak po Ciebie wrócę, przyjdę i przypomnę Ci
Że to nie było tak dawno w sumie..

Zobaczysz mnie wtedy gdziekolwiek nie spojrzysz
Usłyszysz mnie nawet jak nie będziesz słuchać
Czegokolwiek nie dotkniesz, to jakbyś mnie poczuła
To nie jest takie proste zapominać o ludziach

Zobaczysz mnie wtedy gdziekolwiek nie spojrzysz
usłyszysz mnie nawet jak nie będziesz słuchać
Czegokolwiek nie dotkniesz, to jakbyś mnie poczuła
to nie jest takie proste zapominać o ludziach /x5

Kotku, nie miej mi tego za złe, nie tak łatwo jest wymazać cztery lata. To nie jest kawałek przeciwko Tobie..

Kochałem Cię..

Chcę tylko żebyś o tym pamiętała, bo brak mi słów na to jak łatwo można wymazać cztery lata..
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo