Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Palę majki, tak jakbym palił fajki
Mam super Nike
I super flow jakbym był z Jamajki
Mieszkam na blokach
Gdzie walą jointy zamiast bajki
na dobranoc, a na dzień dobry walą rajki
Na kwadratach cichodajki
Młode Bułgarki przy drogach
Po dwóch zmianach, ledwo stoją na nogach
Ogarnia trwoga w kościołach potomków pogan
Tylko sie boją czy na prawdę wielbią Boga
Dymi pożoga na tym budując fundament
Wiesz co jest grane?
Goń jutro by uciszyć lament
Mój talent, to droga światła, rap na kompaktach
A pół miasta biega na białych diabłach
Kiedyś walili po kablach,
Grali na kiblach
Każdy z nich był dumny
Dziś każdy dzierży własny gwóźdź do trumny
Człowiek rozumny
Czas trudny mieli przez sumienia tryby
Żyję na prawdę, a nie na niby

[Ref: 2x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną

W dziewięćdziesiątych na ulicach było pełno wiary
Starzy pili, a dzieciaki krzyczały pobite gary,
Dziś, mają koszmary, choć namiary biorą na nich dupy
Rosną rozmiary gdy idziesz życiem na skróty
Napruty, długim szarym korytarzem
Chory, niejednemu łeb porył, taki algorytm
Lecą wieczory,
Zabawa, gwar pełne kluby
Ryczą motory, znów jazda
Banknoty, bluby
Trans dupy, bauns gruby
Wszystko bez sensu
Czułem się jakbym stał wciąż w tym samym miejscu
Wyścig do szelestu
Po chuj mi to wszystko?
Ja to ja, a nie imię i nazwisko
Mam kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie czają
Ci syci nie dojadają, głodni nie jedzą
Choć pokój wciąż ogłaszają, wojna za miedzą

[Ref: 2x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną

Ja mówię iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili (ej)
Sedno tkwi w jednej chwili

(Ja mówię)
Iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili (iskra się..)
Sedno tkwi w jednej chwili (joł)

(Ja mówię)
Iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili
Sedno tkwi w jednej chwili

Iskra się tli, mili (iskra się.. ej)
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili
(sprawdź to)

[Ref: 4x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną
Siedziałeś cicho na dupie prawie 3 miechy cieciu
i ponownie awanturą chcesz wepchnąć album do sklepów
L4 mi nie trzeba sam sobie pracodawcą
bo mam te prace sprawdź to bezrobotnym mięknie jajco
Ty pajacyku i menago twój Jacyków
Tede Jakuza dwoch przestrzelonych typów
gardło jak to gardło rapem je zajeżdzam ostro
lecz to ciebie pojebańcu dziwka zaraziła ospą
czy miał wtedy zwolnienie ? bo na swoj koncert nie dotarł ?
przez kolumbijski katar i weneryk kurwa total
tak sie zamotał że nie czekał na odpowiedź
torpedując mą zapowiedź boi sie ten mały chłopiec
a więc zaczynam bo wiem to co nie zakończone
mimo iż zapowiadałem że udziału w tym nie biore
mowisz na mnie pener? to jest moje drugie imie
wydziabane mam na szyi to ty tępy skurwysynie
i jeśli chcesz ubliżyc to sie wysil kreaturo
obrażasz swą posturą polski rap gruba ruro
zebraleś baty czas spisać ciebie na straty
miedzy nogi bierzesz co? dildo z okładki erraty?
spocząć na propsach nie moja jazda
jazde urzadzic? ci sprawa ważna
w życiu rozgardiasz swoim wprowadzasz
znów z dupy daleś , mowiąc ze suka zdradza
stracileś twarz pokazując swe oblicze
fałszywa dziwko dziś dla ciebie ten stryczek
to jak policzek, uprzedzam bedzie wiecej
Tede jest kurwą a kraj zaciera ręce

Ref:
Te date zapamieta niebawem cały wszechświat
to wydarzenia z 12 września
to jest o hejtach jak będą kończyć
Tede ten szmaciarz ,do nich dołączył
po to by zdobyć nieco rozgłosu
masz gdzieś chłopaka , p-r hip hopu
chodzi o ciebie, chce fejmu rura
tylko po to ten beef, pretekst-Zielona Góra

Myślał że jest niezły a spierdolił do Tunezji
zamiast nagrywać teksty trzymał za zębami język
poparcia wiece to 35-lecie
nie o hip hop chodziło a o Jacusia przeciez
ciebie pierdole bo jesteś cieńki Bolek
i odwołam Ci jeszcze kilka koncertów koleś
no i widze co robisz, szalejesz jak ranny jeleń
chcialem to olać lecz jeszcze nie oleje
boli cie że ludzie skandują "jebać Tedego"
sami to krzyczą ja nie zmuszam ich do tego
ty i twoj dystans to raczej sprzeczność
rozrywką dla mnie,urządzić ci piekło
mieszkasz w stolicy a zachowujesz sie jak pastuch
hurtowo nagrywa na przód wstyd przynosi miastu
jest pocisk masz odpowiedź i tak w kółko [tak robie]
a ty naprzód kombinujesz niezliczoną ilość zwrotek
zrozum debilu zakladam hipotetycznie
nawet gdybyś zdołał wygrać nic nie zdolasz , wiem to przykre
zszarganej reputacji nie dasz rady naprawić
jak na trupa to powinien zamknąc ryj, zamilcz panicz
tede plus hip hop równa sie jemu nie wyszło
to bieguny przeciwległe wiec precz z tym kurestwem
w Warszawie świety? raczej z chuja wyciety
ja gralem te dissy w Warszawie jesteś przeklęty
a u mnie to nigdy gwiazdą nie bedziesz
chyba ze znow nawinę. spadająca gwiazda Tede...

Ref:
Te date zapamieta niebawem cały wszechświat
to wydarzenia z 12 września
to jest o hejtach jak będą kończyć
Tede ten szmaciarz ,do nich dołączył
po to by zdobyć nieco rozgłosu
masz gdzieś chłopaka , p-r hip hopu
chodzi o ciebie, chce fejmu rura
tylko po to ten beef, pretekst-Zielona Góra

Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest

Luknijmy tej czemu kurwa jest
Bo ta gota nazewnictwo tede pluje sie
w ilu przypałowych akcjach bierze udział tej
ja nie zlicze na palcach obu rąk dobrze wiesz
Tede łapiesz schize cie nienawidze pseudo biznes robisz smierdzisz mi
powinien dobrze widziec czemu tak na niego wołam gorzej niż ta kurwa która robi sie za towar
ty nie wsciekaj sie z trudem powiesz ze to pewne komercyjna prostytutka alias TDF jedzie ci cała scena jedzie ci peja twoje kiepskie dissy lecą w kosz zamykam temat i trzymaj się ochłapu który zgarniasz burak bo to ja zgarniam szmal ty robisz smiech akurat pracujesz w tvn za słaby sos jest przerwa w nagraniach po lazienkach pizgasz koks wciąż pozujesz na bogacza limit przekraczasz naprawde jest golasem który chce tandete stwarzać bo zeby jakos wyzyc musi kurwic sie i dla tego cie nazywa kurwą TDF

Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Dlaczego tede kurwą jest
Pozdro, pozdro, D.A.B., drugie solo

Twój brat to Mortimer, a siostra Pelagia
Z dupy wzięty wers puszczam debilom na wabia
Na podwórku stoi pasjans, wiesz jak się go stawia
Tył, przód, cała pizda na siebie zarabia
Co widzę z okna to jakbym wzrok miał na dachu
Kiedyś Bogucice, a teraz widzę Kraków
Za całe życie dzięki rodzinie mej i bratu
Dzięki za bycie na tej płycie dla chłopaków
Pozdro, pozdro, kolejne nagrywki wiosną
Jedziemy w trasę, złoimy dupy pasem mocno
Będzie ostro, zielony jaź, witaj Polsko
Puść to jeszcze raz, a ja zapierdalam w kosmos

Panie i panowie Abra D.A.B. opuścił właśnie pierdolony budynek
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec o tym ten rec
Co by tu rzec można się wściec tyle już hec pora na rec
Wiedz spec że już dawno irytuje mnie ta niepoprawność
Gadką jawną gładko przeciwstawność
Rzeźbie weź mnie wysłuchaj otrzeźwiej
Notabene - Rahuene nie menel
Wokal ponad zrozumienie w plener
Zdenerwowany miernotą sprawy istotą
Sceny biedotą jak nigdy dotąd
Ktoś mi doniósł [doniu]
Że poniósł cię czar 5 minut gamoniu
Nie jesteś Bogiem! Uświadom to sobie!
Nie ma krzty boskości w tobie! To wiedz!

Już złością zaciekli ci co szybko biegli
[pierdolnął!]
Wylał się im na łeb mętlik
[Nie wolno!]
Tak powoli-ich to boli
[Szybcy w agonii chcą nas przegonić]
Ej to ma sens w ogóle??
Żegnam pośpiech czule
PRT w dwustule
Powoli w góre
W rytm lichych pociągnięć
Realnych osiągnięć nawiniętych na szpulę
Czuję jak oni ku mnie miliony dłoni
Z zamysłu by mój spokój odgonić
Wydrzeć mi go ze skroni
Umieścić mnie w chuamu toni nie będę was gonił
Dam spokój dam tempo ja i lokum
W prac toku wbrew prędkości wokół
Stojąc wokół CeDeków w amoku
Pełnych na przekór prędkości biernym

Nie nie niedogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]

Nie potrafię i nie chcę robić takich hitów
30 centów grzbietów zeszytów
To standard ja jarzę a garze jak Gandalf
Kto nie kuma - tu czarne na białym jak panda
Ile dałbym by zapomnieć ten skandal
Żenującego clowna Klaudia ma downa
Wszystkie chwile gdy debile te mają swe złe chwile
Ile można jak sauna??
Suczki?? Morda psie suczku!!
Naucz się od psa w łóżku kilku kruczków
Diss? Jaki diss??- reakcja normalna
Na ten poziom rapu - porażka totalna

Nie nie nie dogonisz mnie
Biegne wolniej ale w tym cały sens
dd dymi się im z pod dekli
łaa za szybcy się wciekli [x2]
Psie ***** się ty co knujesz nam przeciwko
Beznamiętna *****o wy*****laj ino szybko
Do mnie się nie zbliżaj, chcesz kopać dół pode mną?
Ja sam cię w nim zakopię *****o, bądŹ tego pewną
To jedno, się przysadzisz jest w*****
Chłopaki w gotowości, me wariaty są ze mną
To tempo zbyt szybkie, już niejeden się wykończył
To po drugie, jak list gończy nie da ci szybkiego spocznij
W przekazie prości, wolnym być, żyć po swojemu
W świecie pozbawionym reguł zadbać o każdy szczegół
By nie stracić czujności, ktoś tu towar chciał ochrzcić
Myśli - mam znajomości, więc se przytnie, kalkuluje
Dookoła same szuje, śmiecie, *****i, *****e
Zmień swego dilera, kiedy ten cię oszukuje
Ten świat dawno zszedł na psy, wszystko to jest bez sensu
Jak brać kokę z dziewczyną i nie uprawiać z nią *****u
Co dzień narażony jestem na złośliwe plotki
Przez te głupie idiotki - że toksyczny, że słodki

Z życiem się przeprosić, pożegnać cały syf
Odbić od tych, dla których nic nie znaczysz
Nie zatęsknisz za nimi - spróbuj, a zobaczysz
Nie zatęsknisz za nimi - spróbuj, a zobaczysz
To różnica znacząca, niech wszystkie *****y zamilkną
Jeśli zadasz się z *****ą tę znajomość skończ szybko
Jesteś bandziorem? szanuj wrogów w tym mieście
Sam i nie wchodŹ w układy, przypał - ponieś konsekwencje
Nawet gdy rodzinie twej łzy do oczu się cisną
Przenigdy nie współpracuj z *****oną policją

Sławny, bardziej ważny, doceniony, ma zdolności
Podziemne znajomości z przeszłości, teraŹniejszości
Doprowadzą w konsekwencji do sukcesu w przyszłości
Po stokroć mądrzejszy, bogatszy, duchowo mocny

Wczoraj młody gniewny, dziś stary wilk przebiegły
Bogatszy o błędy, doświadczenia z życia wzięte
Przetrwać kolejną z burz, zabrać jej z ręki nóż
No cóż ona może począć w tej sytuacji?
Czy odbierze mi życie w przypływie desperacji?
Czy kolejny raz usłyszę - Rysiek nie miałeś racji?
Słyszę, znów się zachwycałem jej wspaniałym ciałem
Wszystkie te, których pragnąłem, lecz nigdy ich nie miałem
I kolejny dramat, już jest Carlos Valderrama
Sytuacja po*****na, przekminimy to do rana
Poszła przypudrować nos w stylu Kate Moss
Dla jej rodziny cios, gdy prawda wyszła na jaw
To, że zamiast studiować się puszcza - co za jaja
To, że utrzymuje ją przy forsie jeden pajac
Ja nie muszę się wysilać, to bankowo się zdarzy
Ona o tym nie marzy, bo to dla niej jak odruch
To jak ognisty podmuch i znów zło bierze górę
Wszystkie te *****y, które kochają twoją furę
Zadzwoniła, że nie przyjdzie, bo musiała być gdzie indziej
Bo za*****lała się nie z tobą na ósmym w windzie

Sławny? bardziej ważny? sławny? sławny?

Sławny, bardziej ważny, doceniony, ma zdolności
Podziemne znajomości z przeszłości, teraŹniejszości
Doprowadzą w konsekwencji do sukcesu w przyszłości
Po stokroć mądrzejszy, bogatszy, duchowo mocny

Będąc żywym dowodem na niezależność twórczą
Mogę śmiało spojrzeć w lustro, chcesz, cytuj mnie wybiórczo
Mówię co myślę - za słowa mnie nie złapiesz
Odmawiany przez słuchacza nie do podważenia pacierz
Przysłowiowe "nic" miałem za czasu Wajsberga
Teraz chlam Carlsberga, wspominam dawne chwile
Czasy niemiłe z których dużo wyniosłem
Start z rapowym rzemiosłem, hart ducha, pokora
Niejedna nocka chora, powód by mieć doła
To o tym jak przetrwać - twarda życia szkoła
Ilu jest takich? mówią, że liczy się forsa
Dla mnie setny numer Soulsa, pod chatą nie stoi Porschak
Jaki ten świat mały, to ten co mnie wyśmiewał
Przyciąłem go z auta jak za Kuroniową czekał
Los płata ludziom figle, nie czyń drugiemu co tobie
Nie miłe, bo za chwile możesz sam zapłakać, tyle
Kandydaci do tronu - jak ugryŹć 10 milionów?
Myślą o dorobku w ciągu jednego sezonu
Wciąż mamy fanów, nasze ksywy zdobią mury
Jak depesze się dorobię swojej własnej subkultury
Trudno ci być sobą? na ludzi się otwórz
Wiem, że może to być dla ciebie najdłuższa podróż
Robię to co kocham, może to jest moja wina
*****ysyny nam złorzeczą, ja popijam Jim Beam'a
Lutowany na kwadracie zaczynam se rozkminiać
Kto w rapie był od zawsze, kto pod temat się podszywa
Rap recydywa znów się odzywa
Znów to zrobiłem, nie potrafisz mnie zatrzymać
Agresji wyraz częsty, z życia niebezpieczne teksty
Szaleniec na którego znacznie wpłynął wiek XX
Powracam, bo wzywają ludzkie sprawy, obowiązki
Nie oderwiesz się od książki, Pe autorem jest szorstkim
Wciąż z podniesioną gardą, chcesz sprawdzić moje saldo?
Wynik wciąż dodatni, *****ysyny mną gardzą

Sławny, bardziej ważny, doceniony, ma zdolności
Podziemne znajomości z przeszłości, teraŹniejszości
Doprowadzą w konsekwencji do sukcesu w przyszłości
Po stokroć mądrzejszy, bogatszy, duchowo mocny
Ref.
Stara, gruba dziwka ze sklepu Metro
Stara czarownica z monopolowego.
x3
Stara, gruba dziwka ze sklepu Metro
Stara czarownica.

1.
Kiedyś wyszedłem po fajki do sklepu nie wiem czemu w sumie
Przecież rzuciłem je dwa dni temu a to trzecie popołudnie
No to po to pójdę kupię bo rzucić nie umiem w dupie
I tak skończę z nimi w trumnie, tyle o tym gównie u mnie.
A więc wychodzę, po drodze spotykam psa - ma obrożę
Fika, chce obsikać, pierdol sie azorze!
Żesz to żesz kurwa bestia jebana sie rzuca, grożę mu kurwa
Weź wypierdalaj bo cie obturlam w odchodzie twego pana
On do mnie spoko ziom, bez urazy
Zmykam stąd, dobra, yo dog, sie więcej nie spotkamy
Chuju wykastrowany. Idę dalej na pohybel
Monopol otwierany zwykle jest o tej godzinie
I o ile sie nie myle to będzie ze siedem zyle
Tyle, tyle co ma za godzine prawie każdy klient w Chile.
Patrzę przesz szybę, tam baba dobrze znana mi
Stara baba-jaga nieokrzesana jak sklepu drzwi
Vis a vi mnie już ta kurwa
Otwierając je czułem że znowu przybywa chujnia

- LM'y light'y poproszę.
- Nie ma kurwa!
- Jak to nie ma co za ściema toć widzę je tutaj o!
- Twoja stara!
- Co?
- Twoja stara! Wypierdalaj!
- Aj! O co Pani chodzi, ja chce tylko zajarać!


Typiara się spojrzała jakby zabić chciała ciała.
Poczerwieniała gruba baba stara
Nie żartowała.
Z pyska leciała piana jak z browara
Z browara nabuzowanego jak bum tra la la la la!
Teraz ta dziwka wskoczyła na lade jak pisklak
Zachwiała sie nader bo równowagę złapała, zaczęła pizgać!
Chciałem uciekać, lecz pizda była szybsza
Złapała mnie za kark mój, kąsała po policzkach!
W mej dłoni zapalniczka, płomień sparzył kurwę!
Ta splunęła kwasem we mnie, rzuciła jogurtem,
Zaczęła szaleć tak, że bałem się że umrę!
Jakże to by marnie wyglądało na urnie!
I chuj nie, musze kurwie uciec albo kurwę zabić
Na nic zdało się AWP na nic, zdały się shotgun'y, guny.
Fire in the hole! Dziwko padnij na bary!
Fire in the hole! Dziwko padnij na bary!


Ref. (La la la la)
To była stara, gruba dziwka ze sklepu Metro
To była stara czarownica z monopolowego.
x4

- A! Ku pamięci gruba dziwko! Mam nadzieję że pójdziesz do piekła!
- Nie ma kurwa!

La la
La la.
To jest centrum mojego miasta (miasta) wielu młodych ludzi z niego
wyrasta takich jak ty (ty) twój brat czy siostra czeka na ciebie co
druga prosta ulica (ulica) miasto to martwica Sienkiewicza taki zwyczaj
wał (wał) ale to rzecz jasna bo takie są właśnie ulice mego miasta
podziękuj rodzicom a zwłaszcza tacie (tacie) którego ostatni raz
widziałeś w fiacie oddawał długi chyba swojej córki (córki) potem dostał
tylko raz albo dwa brat siedzi już na kilka lat (lat) zrobił zły interes
i nagle wpadł (wpadł) bo każdy młody człowiek tak wyrasta bo tu właśnie
są ulice mego miasta!

To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!
To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!
To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!
To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!

To jest centrum mego miasta (miasta) centrum mojej dzielnicy (dzielnicy
) nie ma tutaj nic stary kto to pyta (pyta) na co dzień widzę biały
dzień który jest ostrzeżeniem dla mnie i dla ciebie na raz na dwa (dwa)
albo na trzy (trzy) trzy jebane sposoby odpowiadam tobie co to jest
centrum i centrum co to jest (jest) przemoc rodzi się i zabija ciebie
taka jest prawda i każdy o tym wie (wie) tak będzie (będzie) chcesz
tego czy nie chcesz (nie) jeszcze popamiętasz (popamiętasz) cmentarz
(cmentarz) mojego miasta elementarz jeszcze popamiętasz (popamiętasz)
cmentarz (cmentarz) elementarz!

To jest podzielenie między czarnym a białym (białym) centrum mego miasta
jest miejscem doskonałym to jest podzielenie między dołem a górą centrum
mego miasta jest środkiem dziurą nie ważne jesteś stąd czy nie stąd (nie
stąd) o jebane centrum może ci zaszkodzić (ta) podzielenie jest ponad
podzieleniami Wzgórze Ya-Pa 3 niech będzie z wami centrum miasta (miasta
) czyli ulica (ulica) groźne twarze groźna okolica (okolica) smród i
brud daje wiele do myślenia życie się toczy centrum się nie zmienia!

To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!
To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!
To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!
To właśnie jest (centrum mego miasta)! To właśnie jest (centrum mego
miasta) centrum mego miasta!

Centrum mego miasta!
Centrum mego miasta!
Centrum mego miasta!
Centrum mego miasta!
Czas odnotować ten fakt przykry
przywykliśmy do rzeczy absolutnie niezwykłych
by mieć jasność, świat co raz nie da się wyjaśnić
nie dziwi nas to, bo nie dziwi już nas nic.
Jutro się zdarzy rzecz pozornie niesłychana
Gabriel Janowski założy koncern "polski Banan"
Ja nadstawię ucha z prawa i z lewa
i usłyszę: "no, można było się tego spodziewać"
i cwaniak a że podły Boże za zło tego nie miej mu,
został obrany wicemarszałkiem sejmu
"nic dziwnego" a tym którzy twierdzą że tu zaszedł postęp
przypominam że ten facet wciąż jest posłem.
Czy są dziś jeszcze jednostki zdziwione
tym że źródłem szczęścia może być polifoniczny dzwonek?

Nikt się nie dziwi chociaż jakby nie liczyć
jeśli chodzi o zdrowy rozsądek mamy deficyt
świat się skrzywił, mało tego on krzywi się dalej
lecz nikogo nie dziwi ogrom tych szaleństw

A ja wciąż mam nadzieję że jeszcze kiedyś krzyknę
Ach! To doprawdy niezwykłe!
I wciąż żyję myślą że rzec mi będzie dane
Och! To rzeczywiście niesłychane
A ja wciąż mam nadzieję że jeszcze kiedyś krzyknę
Ach! To doprawdy niezwykłe!
I wciąż żyję myślą że rzec mi będzie dane
Och! To rzeczywiście niesłychane

To co znasz nie dziwi cię bo trzyma Cię jak grawitacja
zaś nieznane wcale Cię nie ciekawi
masz jak wszyscy, ludzie których już nie dziwi to co widzą
w dużym pokoju kolorowy telewizor
mnie już długo nie dziwi i nie pozbawia oddechu
to z czego śmieją się ludzie w maratonie uśmiechu
swoją drogą im częściej Manuela sypnie żartem
tym bardziej jestem panu wdzięczny panie Walter
ani trochę nie zdziwiło mnie w Idolu
czerstwe poczucie humoru najmniejszego z jurorów
bo wyjściem z wszystkiego jest pojechać komuś grubo
widz się bawi, a ja gratuluję panie Kubo
Otwieram Wyborczą, czytam co wyprawia Rywin
zdziwił bym się gdybym tylko potrafił się jeszcze zdziwić
nikt nie krzyczy przyzwyczajony do takich przygód
nie obchodzi nas to na co nie mamy wpływu
Ktoś walczy o coś? To wariat, poważnie go nie bież
wszak dziś każdy walczy o siebie
żadnych wojowników, zatem oprócz wojowników limba
moje pokolenie pogodziło się ze światem a ja z nim wraz

lecz wciąż mam nadzieję że jeszcze kiedyś krzyknę
Ach! To doprawdy niezwykłe!
I wciąż żyję myślą że rzec mi będzie dane
Och! To rzeczywiście niesłychane
I wciąż mam nadzieję że jeszcze kiedyś krzyknę
Ach! To doprawdy niezwykłe!
I wciąż żyję myślą że rzec mi będzie dane
Och! To rzeczywiście niesłychane
Jopel.
Być może to szaleństwo, bo napewno nie przypał.
Ten rap jest jak świadectwo na to, że w nocy nie sypiam.
Już przestałem wnikać chyba.. w to czy to mi się opyla.
Nie doszukuj się zajawki tam gdzie robią bilans.
Moja dziewczyna ? Częściej miewam ją niż mam.
Jak ten hajs, który ubywa mi każdego dnia.
Znowu stoję sam, pośród 4 ścian jak palec.
I patrzę się w siną dal tak jakbym chciał tam coś znaleźć.
Ale nie widze nic.. Ani nikogo !
I słyszę tylko ten bit i na nim daje Ci słowo.
Że będę w tym życiu kimś, gdy inni nie mogą sobą.
Za oknem dochodzi świt, papieros wciąż tli się obok.
Goniąc za codziennością, forsą, obranym celem
nie liczę już nawet dni, jak i nie liczę na Ciebie.
Na nowo musimy iść po drodze tracąc sumienie
i resztę zostałych sił, których było niewiele.

Ref.
(Płynę)
Po morzu strat i nie mam nic do stracenia
I może to morze strat, a może to już ocean.
Ten rap jak jedna z tratw, innego ratunku nie ma.
I może ostatnia z szans, a może szansy już nie ma.
(Tonąc)
Na morzu strat już nie mam nic do stracenia
I może to morze strat, a może to już ocean.
Ten rap jak jedna z tratw, innego ratunku nie ma.
I może ostatnia z szans, a może szansy już nie ma.

Miuosh.
Układ był jeden, bo skoro dam wszystko z siebie
To po czasie to musi tu wrócić, inaczej pojebie mnie.
Dzisiaj znam tę gre na wylot, wiesz ?
A Ci co niby ją znają,
wciąż mówią na mnie Mioush zamiast Miuosz - przykre
Od początku to srałem na ten biznes.
Pieniądze i swe starania możesz wsadzić w pizde - i tyle
Chcesz robić Grube Jointy, jesteś świstek
od ruchania w dupe masz opuchliznę - jesteś szczylem
Nie zlicze ile hajsu przeszło bokiem
Z matmy byłem ćwokiem, wolałem wierszy słuchać pod blokiem.
Inne podejście jak Sony Crockett.
Chce poczuć świat w moich rękach nie oglądać go zza okien, brat.
Nie pamiętasz ? Ja nie zapomnę nigdy.
Przed Pogrzebem* każdy grób wydawał mi się być przykry.
Dziwki krzyczą, niech krzyczą, ja wciskam Rec- i play.
To mój jebany Cast Away, ej!

Jopel.
Budowałem nowe związki, i ruinowałem stare.
Spałem pijany jak menel na schodach w klubie za barem .
I może gdzieś mnie mijałeś, i może o mnie słyszałeś.
I tym się różnię od Ciebie, że nie wiem o Tobie wcale.
Nie pale.. Jak zapytasz mnie o sztynks,
A i tak mam paranoje w głowie.. tak jakbym był..
W jednych z zamkniętych wind bez drzwi i spadał w dół
I nie mógł już zrobić nic, i czekał tylko na huk.
To jest jak cug - ta cała nasza codzienność.
I lepiej powala z nóg i ryje mózg niż mefedron.
I szkoda, że to sam Bóg nie siedzi za reżyserką,
bo wtedy może bym mógł uwierzyć w jego obecność.
Tu! gdzie obojętność stała się substytutem.
A więzi międzyludzkie zastąpiono facebook'iem.
Jak mam nie mieć w dupie Ciebie i świata, WYBACZ ?
Skoro nie ma Cię przy mnie, a kiedyś byłaś... !

Ref.
(Płynę)
Po morzu strat i nie mam nic do stracenia
I może to morze strat, a może to już ocean.
Ten rap jak jedna z tratw, innego ratunku nie ma.
I może ostatnia z szans, a może szansy już nie ma.
(Tonąc)
Na morzu strat już nie mam nic do stracenia
I może to morze strat, a może to już ocean.
Ten rap jak jedna z tratw, innego ratunku nie ma.
I może ostatnia z szans, a może szansy już nie ma.
(Bo to jest tak..Bo to jest tak..Bo to jest tak..hej)
Bo to jest tak ,że kiedy patrze na Ciebie to cala moja dusza
ciało plonie w niebie,
A kiedy Ciebie nie ma,wszystko się zmienia,
głębokie przemyślenia i wracają wspomnienia,
To jest nie do zapomnienia cieplo Twego ciala,
smak Twoich lez na moich ustach,na zawsze
w mym sercu masz złotą komnatę ,
zamknięte drzwi i opuszczoną klate,
Na zawsze w pamięci jak z bliskim pięść do pięści,
jednak podjąlem decyzje - sam zostalem,przegralem?
Chyba nie ,robie to co chce, muzyka przyjaciele
,reszta w tle e..reszta w tle..ta..

Silne jak morfina,która w Ciebie się wrzyna
nic już nie czujesz,ale miłość przeszywa x2

(Bo to jest tak..Bo to jest tak..Bo to jest tak..)
Bo to jest tak,że nie zawsze jest po Twojej myśli,
wtedy rozumiesz tych co na życiu źle wyszli,
Czujesz jaki ból potrafi sprawić milość
złamane serce boli bardziej niż złamana kość, kośc -
zlość odlóż na bok,przemyśl to,czy warto coś zaczynać
i tylko brać,czy lepiej zaczekać i calego z siebie dać,
ludzie hej czy wy tego nie widzicie,
mówicie ,że kochacie,a naprawdę się ranicie,
mówisz "Ona jest piękna to chyba przeznaczenie
wiem na pewno ,ja mam doświadczenie",
a ja Ci kurwa mówie to jest tylko złudzenie,
nie patrz okiem tylko sercem,może wtedy zdanie zmienię
i tak wiem,że do Ciebie nie dociera,
dla większości z was każda laska to ściera,
zastanówcie sie pojeby wasze matki też kobiety,
one najbardziej potrzebują milości,
zróbcie coś żeby w końcu ją poczuły..(żeby w końcu ją poczuły)

Silne jak morfina,która w Ciebie się wrzyna,
nic już nie czujesz,ale miłość przeszywa x2
Piszę płytę ze swym życiem jednocześnie
razem choć to pierwsze nie od razu stało
się tak samo ważne jak to drugie z czasem,
przyszłość też mam na nią własny patent
choć z ulicy nie jesteśmy nasz rap to nie
delikates, rynek rodzi nowe płyty o tym
samym w innej szacie takie same jak te
stare wszystkim znane tak jak pacierz,
ja zawijam się do domu żeby zrobić se
herbatę, siąść za biurko, chwycić kartkę i
popłynąć znów z tematem, wiesz robię
tak co wieczór, prawie chcę wypromować
ten materiał, nie zarobię na tym grosza
w Tobie wiele więcej floty, mógłbym
biegać po skejt shopach gonić to po
dziesięć złotych też nie liczyłbym na
zwroty wtedy to nie o to chodzi i nie
o to też chodziło kiedyś co nie
Białystok, podziemna scena ziomek to
paradoks najpierw klepią Cię po plecach
później za plecami jadą, czas pokazał kto
jest kto, czas weryfikuje krwawo, ciągle
nagrywamy rap chuja na gamoni kładąc,
możesz mieć za sobą ziomków całe stado
nawet, możesz mieć brygadę z pięciu
osiedli ekipę ja wciąż mam determinację,
masz okazję ją usłyszeć.

Nie wiem, nazwij to jak chcesz, lecz
na pewno to nie talent na to, że dziś
słyszysz mnie sam solidnie pracowałem,
moi rodzice co do mnie mieli inne plany,
chcieli żebym był lekarzem pewnie są
rozczarowani, nie raz pierwszy, nie ostatni
jeszcze bliskich rozczaruję, często wracam
najebany, albo nie wracam w ogóle, z
przyjaciółmi więcej czasu spędzam, mniej
odwiedzam niunie, hajs nie trzyma się mej
ręki chociaż nawet nie pracuję, myślę o
tym często kiedy spaceruję znowu, ciemne
niebo, kilka drzew, czekam gdzieś na
autobus, garstka ludzi, więcej miejsc pustych,
gdy wracam do domu, klimat wieczoru na nic
tego nie zamienię, z kielni dźwięk telefonu,
więc odczytuję sms, wygraj dziesięć
samochodów, wyślij siedem dwa dwa siedem,
nigdy nie wysyłam powód w takie głupoty
nie wierzę, sny zostawiam dla idiotów, chcę
realizować cele.

Jedna miłość, a może dwie w każdym razie
towarzystwo się skurwiło zdaję sobie z tego
sprawę i już mnie nie dziwi wcale to, że
matka mego ziomka nawet w kuchni przy
pierogach robiąc dla rodziny obiad nuci se
pod nosem refren co go jak wracała z pracy
usłyszała w radiu ESCE też go słyszę chcę czy
nie chcę choćby wtedy, gdy w kolejce z
wózkiem w spożywczaku stoję zewsząd
wypływa badziewie, a niekompetentni ludzie
nazywają to hip-hopem, ja uśmiecham się
pod nosem, lekko ramionami wzruszam,
dla mnie słuchacz to koneser, muzyka,
synonim sztuka, jeden kradnie telefony,
drugi żre piguły w klubach, inna do tych
telefonów chętnie za kody się rucha, ziomki
dym trzymają w płucach aż nie zaczną nim
kaszleć, nie jest łatwo tego słuchać, a
nagrywać tym bardziej, płytki oddech,
mam astmę, ale walczę mam powód,
raz dla bliskich to ważne, dwa ostatnie
dla wrogów, puszczam swoją jazdę w
teren podziemie, Białystok, Toruń.
Co słychać na osiedlu? o to wciąż pytam chłopaków
I tych z ulicy wraków, wolnych degeneratów
Zaniedbane młode matki, niechciane dzieci z pod klatki
Nie stroniące od wpadki, zwariowane sąsiadki
Młodzież okoliczną, te uczącą się - nierobów
I tych co utrzymują swe rodziny - dzięki Bogu
Do domów, nikomu z nas tu nie jest spieszno
Słońce w zenicie, powiew wiatru, oto piękno
Bo niejedną piękną każdy z nas w sercu nosi
Trudy codziennego życia, problemy z klasą znosi
I cieszę się tym życiem, każdą jego wolną chwilą
Udowadniając debilom, że pieniądz żadną siłą
Więcej miłości, mieć przy sobie kilka osób
Wtedy bezkolizyjnie zniesiesz nieprzychylność losu
I to jest właśnie sposób, by godnie żyć w betonie
Duma, radość, miłość - w górę ręce gamonie
Nikt nie utonie w tym bagnie, nawet na dnie
Tli się nadzieja, ja to wiem tego nie zgadłem
Więcej optymizmu, pomimo dydaktyzmu
Który serwuje góra, tak, to mowa o szczurach
A ty przetrwaj w tych murach jak ja, to nie bzdura
Zwycięży prawda choć bolesna jak komuna

...Prawda zwycięży...

Prawda zwycięży - zwycięży prawda
Prawda jest naga, prawdą odwaga
Ludziom pomagać, dać z siebie wszystko
Nie zawieść bliskich, oto motto na przyszłość

Dozwolone wszystkie chwyty zdobyć szczyty jak Kossity
Często się zamartwiam, ale w bojach wsza obyty
I choć zawiodłem wielu, nadal słyszę - przyjacielu
Nadal do celu z wierną sobie ekipą
Raczej Maybach niż Tico, ale to nie istotne
Bo prawda to prawda, a nonsens to nonsens
Z dala od kłopotów, prowokacji, farmazonu
Tylko rap nagrywać - żyć, już do końca - ludziom pomóc
Całkiem oficjalnie, nie jak kiedyś po kryjomu
Seks, dragi, rap - trzy elementy gnoju
Co ty chcesz wiedzieć? mam coś więcej powiedzieć?
Od rzeczy nie gadam, więc problemu z tym nie będzie
Lecz czy mogę ci ufać? to pytanie do ciebie
Chcesz mnie wysterować, to ja wysteruję ciebie
Doping naturalny, ty mnie pytasz o nienawiść
Tak często bywam zły, świata nie zdołam naprawić
Zrozumiesz to dopiero wtedy, gdy wykrzykniesz - przestań
Już na własnej skórze czujesz - to blokowa agresja
(To blokowa agresja...)

Prawda zwycięży - zwycięży prawda
Prawda jest naga, prawdą odwaga
Ludziom pomagać, dać z siebie wszystko
Nie zawieść bliskich, oto motto na przyszłość

Prawda zwycięży - zwycięży prawda
Prawda jest naga, prawdą odwaga
Ludziom pomagać, dać z siebie wszystko
Nie zawieść bliskich, oto motto na przyszłość

Ta prawda bywa żalem, a nierzadko też skandalem
Kontrowersja ku chwale, mej ojczyzny tu gdzie stale
Jestem w tych miejscach, mój dom, cała reszta
By pamięć nie odeszła w nieznane, tam gdzie mieszka
Zbyt wielu przegranych, już do końca tam zostaną
Stracili swoją szansę na wielką wygraną
A ja pluję na to wszystko, nie dam z siebie zrobić miazgi
Czy prawo istnieje? nie troszczę się o drobiazgi
Ten kawałek nie pastisz, nie dla korzyści
Niech będą przeklęci jebani oportuniści
Z dala od fikcji, często piszę w afekcie
Wkładam w to serce, z premedytacją, częściej
A wy to bierzcie, prawda jest dobrze znana
Dla mej drużyny blamaż? opcja nie wskazana
Tu wiary trzeba, selavi, tak to idzie
Raz dno, raz na szczycie, '97, pener, życie
Te prawdę słyszycie i to nie po raz pierwszy
Wciąż będę pieprzył jak ciężko jest tych wierszy
Szybko nie zapomnisz, bądźcie spokojni
Nadzieja jest w nas, nie prędko ktoś nas zastąpi

Prawda zwycięży - zwycięży prawda
Prawda jest naga, prawdą odwaga
Ludziom pomagać, dać z siebie wszystko
Nie zawieść bliskich, oto motto na przyszłość

Prawda zwycięży - zwycięży prawda
Prawda jest naga, prawdą odwaga
Ludziom pomagać, dać z siebie wszystko
Nie zawieść bliskich, oto motto na przyszłość

...Prawda zwycięży - zwycięży prawda...
...Prawda zwycięży - zwycięży prawda...
...Prawda zwycięży - zwycięży prawda...
...Prawda zwycięży - zwycięży prawda...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo