Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mówią, że rap jest jak narkotyk
Wiec odłóż inne dragi na bok
I zobacz, wlatuje w bit
Tak jak tagi na blog(OK)
Nie czujesz rapu
Załóż bugi na rok
Ja ich nie noszę
A wersami mogę zapić jak glock
Młody kot i weteran
Moja dłoń pisze słowa
To glock no i kałach
Dodać broń maszynowa
wiec, Kiedy wchodzę na bit a jak ten
To ludzie wdychają te płyty jak tlen
Ludzie kochają te hity
I wiem, ze hejter tworzy te mity jak sen

Sprawdź ten groove
Patrz jak tłusto klepie
Chcesz mnie jechać znów
Najpierw suko zrób to lepiej
Pokaz styl, pokaż luz,
Potem puść to w eter
Coś nie wyszło?(uuuu)
Bo robisz gówno przecież
Ja byłem w podziemiu
Dziś gram z pierwszą ligą
Ty chowaj się w cieniu
Gdy ja gnam przez poligon,
I, Wiem, ze jest wielu co nas brat nienawidzą
Ale rap to mój gnat
Więc go gram dalej idąc

To mój czas, ziom
To twój czas ziom
Zabójcza Broń
/2x

To już czas ziom,
To już czas ziom,
Nie odpuszczaj
Nie odpuszczam ziom
Ten mixtape wypuszcza Wielkie Joł!

Idź z kumplem na bro ,
weź po jednym na głowę
I kto wygra ten mecz to tak hip-hopowe,
Lecz jak wjadę z rapem weź go na klatę
Bierz co ci daje , zamknij japę zatem
Bo widzisz rap jest pełen ludzi chytrych
Ten co zjadł na nim zęby,
wcale mnie nie wygryzł
Trudno tu nazwać kogoś przyjacielem
To walka o wpływy, walka o teren
Każdy dba o interes hajs to władza
Co tak nie jest?- hajs się zgadza
Rap to bron słowa mogą zabić
Wiesz to ziom ten majk to karabin
Te kurwy z kabin są jak te kurwy w oknach
Prawda jest okropna wiesz kto proch ma
Ładować w rury to podpalać lonty
Masz wąty? a paszoł won że stad ty
Chyba rzygać mi się chcę
Jak słucham o mnie bluzgów
Odlschool, trueschool i newschool jadą na jednym wózku
Ej panowie może w końcu zmienicie temat,
Bo jak będzie trzeba,
To każdy z was się sprzeda
I pies cie jebał, chuj ci w dupę klaunie
I kiedyś będzie normalnie
Będzie punkt dla mnie
Bo rap to bron ty się gon podkul ogon
My mamy go w środku a ty masz logo kogoś

To mój czas, ziom
To twój czas ziom
Zabójcza Broń
/2x

To już czas ziom,
To już czas ziom,
Nie odpuszczaj
Nie odpuszczam ziom
Ten mixtape wypuszcza Wielkie Joł!

Nie czuje presji ja
Stres i wątpliwości zostawiam to jest
Miejski prestiż ja kiepskich
Pozdrawiam co do większych pensji
To znam z opowiadań
Mam wersy i teksty warte więcej niż prawda
Wiem nie wypada rzucać tekst na wiatr
Przez to zobaczyłem setki ściętych głów jak kat
I nie mów ze wyrzucisz kilka stów na blat
Tylko wyrzuć w swoim rapie kilka gul na track(aha)
Nie jeden łak czuł ze biegnie na czele
Dziś choć jest ze oddycha
W rapie już nie istnieje
Ta bron jest zabójcza
Choć krew się nie leje
Skroń pada strzał rap wjeżdża na teren
bezimienni-16.czas zatrzyma serce (plyta "Co Mnie Nie Zabije To Mnie Wzmocni" (grudzień 2011)

mamy swoje zycie,jeszcze wczoraj bylo nasze
zapal troche mniejszy , ognia w sercu nie ugasze
mamy te wspomnienia ktore droga nasza dala
przeszlosc nas łaczyla i na przyszlosc hartowala
czasy tak odlegle i przetarty stary szlak
wiele dobrych chwil a goryczy znany smak
czas zatrzyma serce narazie twarze zmienia
wtedy tym sie zylo dzisiaj zostaly wspomnienia
to juz inny rozdzial ale ksiazka jest ta sama
jesli bedziesz ruszal nie zagoi Ci sie rana
nie ma co probowac glowa muru nie przebijesz
od nadmiaru wiedzy nigdy nie przytyjesz
nie ma takich rzeczy ktorych zdobyc nie da rady
zaakceptuj siebie twoje oraz innych wady
czesto gole piesci na scianie poniszczone
chociaz szklane oczy jednej lzy nie uronie

czas jest bezlitosny i to on zatrzyma serce
ogarnie cie nieznany bol,obezwladni rece
zanim to sie stanie jeszcze wiele ciezkich chwil
uwierz mi, co Cie nie zabije doda sil

ilu z was mialo czas by zrobic cos dla siebie
ilu z nas tu zna kwas a jednak nie na glebie
czasy pelne bólu niepokoju i cierpienia
wiele bliskich osob powiedzialo dowidzenia
nie ten pierwszy raz w oczach to na piachu
spojrz tam gleboko a nie dojrzysz strachu
chcielismy tak wiele a nie wiele z tego mamy
bol cierpienie trwoga wszystko to przetrwamy
czas zatrzyma serce tylko to jest pewne
lepszy zimny prysznic kiedy mysli gniewne
wszystkie zle doznania ucza wytrwalosci
zmarszczki wyzynaja lzy smutku i radosci
droge maja jedna choc inna ich przyczyna
swiat ci sie nie konczy gdy zostawia cie dziewczyna
kiedy presje wywieraja badz zasada swoim wierny
podejmuj walke nikt nie jest niesmiertelny

czas jest bezlitosny i to on zatrzyma serce
ogarnie cie nieznany bol,obezwladni rece
zanim to sie stanie jeszcze wiele ciezkich chwil
uwierz mi, co Cie nie zabije doda sil
Ref.
Stara, gruba dziwka ze sklepu Metro
Stara czarownica z monopolowego.
x3
Stara, gruba dziwka ze sklepu Metro
Stara czarownica.

1.
Kiedyś wyszedłem po fajki do sklepu nie wiem czemu w sumie
Przecież rzuciłem je dwa dni temu a to trzecie popołudnie
No to po to pójdę kupię bo rzucić nie umiem w dupie
I tak skończę z nimi w trumnie, tyle o tym gównie u mnie.
A więc wychodzę, po drodze spotykam psa - ma obrożę
Fika, chce obsikać, pierdol sie azorze!
Żesz to żesz kurwa bestia jebana sie rzuca, grożę mu kurwa
Weź wypierdalaj bo cie obturlam w odchodzie twego pana
On do mnie spoko ziom, bez urazy
Zmykam stąd, dobra, yo dog, sie więcej nie spotkamy
Chuju wykastrowany. Idę dalej na pohybel
Monopol otwierany zwykle jest o tej godzinie
I o ile sie nie myle to będzie ze siedem zyle
Tyle, tyle co ma za godzine prawie każdy klient w Chile.
Patrzę przesz szybę, tam baba dobrze znana mi
Stara baba-jaga nieokrzesana jak sklepu drzwi
Vis a vi mnie już ta kurwa
Otwierając je czułem że znowu przybywa chujnia

- LM'y light'y poproszę.
- Nie ma kurwa!
- Jak to nie ma co za ściema toć widzę je tutaj o!
- Twoja stara!
- Co?
- Twoja stara! Wypierdalaj!
- Aj! O co Pani chodzi, ja chce tylko zajarać!


Typiara się spojrzała jakby zabić chciała ciała.
Poczerwieniała gruba baba stara
Nie żartowała.
Z pyska leciała piana jak z browara
Z browara nabuzowanego jak bum tra la la la la!
Teraz ta dziwka wskoczyła na lade jak pisklak
Zachwiała sie nader bo równowagę złapała, zaczęła pizgać!
Chciałem uciekać, lecz pizda była szybsza
Złapała mnie za kark mój, kąsała po policzkach!
W mej dłoni zapalniczka, płomień sparzył kurwę!
Ta splunęła kwasem we mnie, rzuciła jogurtem,
Zaczęła szaleć tak, że bałem się że umrę!
Jakże to by marnie wyglądało na urnie!
I chuj nie, musze kurwie uciec albo kurwę zabić
Na nic zdało się AWP na nic, zdały się shotgun'y, guny.
Fire in the hole! Dziwko padnij na bary!
Fire in the hole! Dziwko padnij na bary!


Ref. (La la la la)
To była stara, gruba dziwka ze sklepu Metro
To była stara czarownica z monopolowego.
x4

- A! Ku pamięci gruba dziwko! Mam nadzieję że pójdziesz do piekła!
- Nie ma kurwa!

La la
La la.
(w tle)
Żył sobie śledź
Moje życie to bajka
Pyk, myk, figi didab, jakiś chiński zwiad
Chyba na oczy mi się wkradł
Pyk, pyk, pyk, (Ale mi dynda) pyk, pyk, pyk

Pyk, myk, figi didab fiku miku
Już w innym pokoiku
Zamykam oczka na boczkach wisze
Kołyszę do bitu
Biorę oddech nie panikuję
Nad mą niby landią, pruję w izolofoteliku
Gdy co nieco skręcam włączam migacz tiku tiku
Wszystko mi dynda jak jaja i faja u jamników
Z mego ego kokpitu to ja kontroluję mój móżdżek
Nie on mnie, a więc przenoszę nas do witu
A co to jest to witu? to to co wy mi tu tu?
Nie, to polana na-malowana słoneczną nutą
Utopi smutki bez kredytów i kwitów
Witu to mitu kraina gdzie nic nie jest do kitu
Sobie to wyedytuj tu
Uczę się sztuki cierpliwego zdobywania szczytów

Mówią, że jestem Mentosem w hip-hopowym piórniku
Co z tego gdy nikt nie rozgryza mnie ani mego mętliku
Już nie wyliczam wyników a życie czynię ciągiem wideoklipów
Trochę w nim dramatu, trochę w nim dowcipu, ha ha
Dziś nie wystawiam faktur, dziś należę do VIP'ów
Macha weź i usiądź ze mną na słonku koło domku
Chwil halucynogennych jak mak
Gdy coś będzie za trudne doładujemy
Sobie IQ kartą Tak Tak
A w faktach powiedzieli, że NASA
Przyznała mi migdałów masaż za to
Że noszę kosmos we łbie
W tak przyziemnych czasach
A wszystko to w Łukęcinie na wczasach
Gdzie zaprosił mnie dyrektor tego ośrodka Janusz Lubikwasa
Miał jeszcze trzy takie kompleksy
W tym jeden taki, że
Prawa ręka z pleksy cuchnęła mu jak wędzona kiełbasa
Przez to nikt nie odezwał się do niego na portalu nasza-klasa
A koledzy na WF'ie zawsze śmiali się
Z jego ku - śśśtykających fikołków na matach
Żal mi serce oplata
Znowu jak TGV po torach pływam po tematach
I wtedy tamże wszedłem na stołówkę, a tam
Przy stoliku obok sztucznego kwiata
Który wyglądał jak Gonzo
Na podwieczorek cały ten
Polski kisiel wsuwał formuły
Mistrz świata Fernando Alonso
Myślę może ma brata, który lepi tu pierogi
Ale widzę jak dociska prawą nogę do podłogi
Nie wierzę szczerze leżę na bruku
W myślach tłukę talerze i ocucam się w ich huku
Po godzinie wystrzeliłem jak z łuku
Podbiegam, pytam czy mogę autograf
A on odpowiada mi jasne L.U.C.'u
Wtedy witamy się ukłonami
Pytam - panie Fernando
Cóż pan nad Bałtyku falami
Przecież polskie morze kiedy nie zamarza
Cuchnie grzyboglonami
A Fernando mi na to

Wiesz czasami pomiędzy wyścigami
Wpadam tu i tam by zainwestować trochę money
Wiesz na polskim wybrzeżu chcę założyć sieć
Ekstrawaganckich supermarketów z kontrabasami
Wiesz Pobierowo, Dziwnówek, Mielno wiesz
Wpadłem też by wykupić waszą Cepelię
I rzucić ją na świat jak granat odłamkowy
Wiesz za rok to będzie koncern światowy
Dokoła globu eksport masowy
Jutro w Nowym Jorku ostatnie rozmowy
Detale na finale
Co do wykupienia wieżowca od ONZ
Pod światową centralę
A na szczycie dwustumetrowy Neon
Cepelia co wieczór jak fajkę sam odpalę

No a tak przy okazji to chciałem
Sprawdzić czy to prawda
Że pewnego razu w Wiśle

Żył sobie śledź, który nieźle śledził łzy
Złych śledzi dzięki miękkim zwojom w umyśle
Mówiąc ściślej

[x2]
Żył sobie śledź, ślepy śledź
Który lubił myśleć o ślepym ośle
Który oślepł, bo ślepo wierzył
Że mu życie samo szczęście przyśle
Żył sobie śledź, ślepy śledź
Który lubił myśleć
O tym czy być czy mieć
Czy czynić raczej dobrze czy Źle

Życie to bajka

[korekta trigger]
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My...

[Pezet]
Ludzie spoglądają na mnie z boku,
Różne rzeczy wnioskują z moich kroków:
Ile tutaj stoi bloków wokół?
Kto dostrzeże w nas uczucia, kto spisze nam protokół,
a kto krzyknie 'rap to rewolucja roku'?
Czytaj klisze z moich oczu, nie obniżysz moich lotów.
Odejdziesz, a mikrofon pójdzie ze mną do grobu,
On jest moją bronią, to moja duma i honor,
Nie mam oprócz niego nikogo, jest moją ikoną.
Skoro nie rozumiesz rzeczy, które mnie bolą,
To tylko mój hip-hop umie pojąć to wszystko.
Sprawdź bity, sprawdź intro, potem sprawdź co ludzie myślą,
Nasz świat nie jest fikcją, wytłumacz im to...
Marzy mi się czarny Lincoln, lecz jak go wyrwać wilkom?
Rozumiem więc, czemu czasem chłopaki biorą winstrol...
Ludzie kpią z nas zanim zdążą nas poznać,
Biorą nas za przestępców bo nie widzą w nas dobra.
Nie ma problemów, to nie ma przyczyn czy uczuć,
Przyczyny zawsze są, a uczuć nie ma bez zarzutów.
Nie znajdziesz w sobie Bonda, nie stworzył cię Hollywood,
Twardo stoisz na nogach, chcą okraść cię z twoich ról.
Bliscy nie chcą się oddać, nie wierzą w nasz intelekt,
W naszą muzykę, we wszystko co w nas szczere...
Rujnują nasze plany, jesteśmy diabłami dla nich,
Biorą nas za nic, a w tłumie też jesteśmy sami.
Multum subkultur, to świat nas zmusza do buntu,
Co chcesz od chłopaków, którzy ciągle siedzą na murku?
Jeśli nie zmieniasz nam gruntu, nie podasz nam ręki,
Kręci tym anielski pył i martwi prezydenci.
To z waszych rezydencji świat do tego nas popycha,
Tworzycie nasze wizerunki, lecz nasz problem was nie dotyka.
My chcemy tylko naszą wolność,
Chcemy robić hip-hop i mieć spokojną przyszłość...

My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk

[Pezet]
Wciąga nas show biznes, tylko taki świat pozwala nam istnieć,
Marzyć i myśleć, chociaż życia nie pokolorował Disney,
Choroba zniknie, połowa z nich chce na nas polować,
Ukraść nam życie, ukraść słowa - dla nich zdrada to plac zabaw,
Uwierzcie mi, my pamiętamy o swych wadach.
Nie mamy jeszcze nic,
a chcemy szczęściem tego świata wreszcie żyć
My, ukryty w mieście krzyk,
Za lepsze życie, za siłę którą chcemy w duszy mieć,
Ten świat uczy mnie być skurwysynem, kruszy mnie,
swój wysiłek zdusić chce, chce ten wyścig wygrać...
Tylko Bóg wie jeśli jest którą drogę wybrać;
Kroczyć drogą serca i dla ludzi się poświęcać,
Dla tych ludzi, którzy chcą twój sen kraść, nic o nas bez nas.
Wiesz - trudno by było żyć z hip-hopu.
Za naszą wolność, naszą muzykę, za pokój...

My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My...
Nie nawidzisz mnie i to jest piękne stary, wiesz.?
Posłuchaj mnie...
Wkurwia cię to, ze B.R.O tutaj zgarnia tej fejm,
możesz być Plejer, ale nigdy nie będziesz the game .
I ja się smieję, lepiej leszczu wróć na ławkę.
Zamykasz grę, rzekomo raczej zamykasz stawkę.
Słuchałem ten diss, ale bez potrzeby,
zamiast siedzieć w studiu, posiedź u logopedy.
Ja mam inne potrzeby, więc mówię biss.
Ja nagram audio tune, Ty nagrasz auto diss.
W tytule pytasz się, czy to wolno .. chłopaku ..
Niestety, lecz nie wolno tak kaleczyć rapu.
Nagrałeś pod baste, chciałeś wejść w moje buty,
ale kurwa, ten diss nie ma półtorej minuty.
To dosyć śmieszne, bo miał być wczoraj,
Ty sam to napisałeś, więc akcja jest chora.
Jeśli tyle czasu pisałeś ten tekst,
to jednak tylko mój level, tak naprawdę jest next.
Dobrze, że w tle śpiewasz chu-chu-churem,
bo nie słychać jak się kurwa tu za-plu-plu-plułeś.
Złe komentarze piszą sznu-sznu-sznurem.
Co do sznura, to sam w niego zainwestujesz.
Szkoda że mnie nie znasz, może wtedy kolo,
byś wiedział że na głowie mam natural color.
Ja tak hulam solo, Ty zamulasz sporo.
Ludzie jak Ty, skąd oni się tutaj kurwa biorą.
Twoje argumenty, następny i następny.
Każdy z nich naprawdę dla mnie jest kurwa piękny.
Nie odpowiem na nie i nie zmarnuję kartki,
bo sam o tym mówiłem, w kawałku "Z innej bajki".
Naprawdę stary mam w dupie takich wrogów,
mówisz, że się nie poznamy, ja mówię dzięki Bogu.
Naprawdę, nie potrzebny Ci lot ze schodów,
bo już po tym dissie synu, jesteś krok od grobu.

No cześć, to znowu ja.. Twój ulubiony raper.
Cóż... postanowiłem też użyć tego cudownego bitu.
Posłuchaj mnie.

O cześć, czuje stres.
B.R.O szybko kolejna część.
Ty łap to dziwko tą pięść za pięść,
nagrywaj dissy jeśli masz chęć.
Nie znasz mnie, po co te dissy.
Z bitu wypadasz jak skurwysyn.
Mogę tu gadać, i mieć Cię z byty,
bo odpowiadam tu do takiej cipy.
To twoje flow jest marne,
nagrywamy nie legalnie.
Ja brzmię jak legal,
ale Ty kurwa niestety nie brzmisz fajnie.
Jesteś spocony downie,
jak byś tu siedział w saunie.
I choć coś Ci się wydaje,
to dla mnie niestety nawijasz marnie.
Ten diss to rzuty karne,
ale to kurwa nie loteria,
bo tak mnie wnerwiasz,
że mogę przerwać ten sztuczny uśmiech na twoich zębach.
Nie znam raperów, mam paliwo,
nowe bity Cię kurwa zdziwią,
a tak jak z płyty to gram na żywo,
a takie cipy zgarniam jak żniwo.

Więc jeśli masz z tym problem,
wróć do domu napisz nowy diss.
Jak już, to wbijam chłopcze i nie odpowiem Ci-i-i-i..i.
Łoł.

Ahaa. Dokładnie tak.
Stary, ja nie wiem po co Ty to zrobiłeś.
Nie znamy się.
Nie wiem, chciałeś wyskoczyć.? Trudno.
Twój diss był przechujowy,
ale ja Ci już nigdy więcej nie odpowiem
i musisz być tego świadomy, tak.?
Możesz nagrać na mnie kurwa płytę dissów.
Mam na Ciebie wysrane.
Nagram płytę hitów, synu.
Aha..

B.R.O
Teraz tu nieco spokojniej, sklepy z „odjechanymi” ciuchami, kafejki, bary.

Cóż, za chwilę objadamy się ryżem w innym chińskim lokalu, którego kuchni nie.

Blog poświęcony bollywoodzkim produkcją filmowym, muzyce, strojach ).

Cóż by tu napisać ) Bollywoodem zaczęłam interesować się kilka miesięcy temu.

Kiedyś wpadłam w głęboką studnię czasu i wciąż.

3 Było tu kilka osób mezo i paula znaczenie odległosci tekst

Samotność-cóż po ludziach? Długo mnie tu nie było! Inne opowiadania zapewne sięjuż skończyła, alja ciąlge ciągne jedno, to samo, nudne opo;(No, ale cóż czas mi nie pozwala na pisanie.

cóż, spłonął gdy płakałam bo słyszałam jak wykrzykuje twoje imię, twoje imię leżąc z tobą mogłabym zostać tam, zamknąć oczy, czuć cię tu na zawsze, Byłem przekonany, że umieści8łem tą fregate - no cóż - skleroza PS. Czy widzę tu pewną inspirację? ;P Sam pomysł powstał jeszcze dośc dawno temu (w odległej.

Tu otwarłem drzwi – i cóż? Ciemność w krąg – nic więcej już. Patrząc w mrok ten na wsze strony, stałem trwożny i zdumiony, Rojąc mary, jakich dotąd.

SPRAWDZ CZY ZNASZ ŚLĄSKIE SŁÓWKA?. KLIKNIJ TU 15pkt -jesteś ślązak, 10pkt-14pkt-no nieżle, 5pkt-9pkt-no cóż nauczysz się jeszcze, 1pkt-4 pkt, -fajny gorol z ciebie Powiedz, że zostaniesz tu dla mnie. Widzisz? Wiem, że lubisz kształtne panienki. Spoglądasz na jej pośladki, skąpe ciuszki. Cóż mogę powiedzieć Dzisiaj mieliśmy znów próbę bez wokalu. Cóż każdy z nas ma jakieś obowiązki, przy których granie jest na którymś tam miejscu w kolejce. Tu otwarłem drzwi – i cóż? Ciemność w krąg – nic więcej już. Patrząc w mrok ten na wsze strony, stałem trwożny i zdumiony, Rojąc mary, jakich dotąd głąb.

cane corso - Jestem śliczny piesek i cóż tu dodać!! Zdjęcia w kilka godzin po katastrofie Tupolew Tu-154. Samolot Rządowy RP - Tupolew.

Ale cóż prezydent sam zadecyduje, i może trochę potrwać!!! xD P; zimek 26-12-2008 g.

Opowiadanie o przygodach Runo Misaki z Bakugan.

-Ziemia, nie wierzę że tu wróciłam. No cóż muszę zmienić swój wygląd. WSZYSTKIE DZIAŁY DOSTĘPNE SĄ PO REJESTRACJI!!! REJESTRACJA ZAMKNIĘTA !!!.

wątpię że ktokolwiek tu zajrzy ale cóż mezo i paula znaczenie odległosci tekst zapraszamy! W hotelowym basenie pływa Piotruś , ale nagle straciła majtki. No cóż tu zrobić mezo i paula znaczenie odległosci tekst Wychodzi z basenu i chwyta pierwsza lepszą tabliczkę i wybiega do hotelu. openonline. pl - cóż za piękna porażka ) - Grupy dyskusyjne dla facetów.

tylko, że tu jeszcze dodatkowo dochodzi problem przy ewentualnej kradzieży.

Tu turyści przybywają i zabytki podziwiają. Więcej rzeczy mógłbym rzec tu, ale po cóż moje słowa Lepiej sam zobacz to wszystko, spakuj torbę i już w drogę. Redaktor Gospodarz bajki opowiada, więc … cóż tu pisać, ACTA to nie są conventa pacta … Jiba (0 46 – w poprzednim wątku) Moje współczucie jest dla reżysera.

czy są tu osoby BI?.

Cóż, ja jestem BI. Zresztą, mam dziewczynę. Co w tym niezwykłego? I tak jak.

Wiocha. pl Hmmm cóż mezo i paula znaczenie odległosci tekst Mimo iż być może nie ma tu wiochy pozostawię to na dobre!!! Cóż tu czynić im dano? Czy to rzesza biedaków bezdomna? Głowy wsparli strudzone, cóż ich twarze zmarszczone? Przecież pracę ich dzienną płacono. mezo i paula znaczenie odległosci tekst notkę D nie wiem jeszcze czy będzie ona długa czy też krótka D ale cóż postaram się coś ciekawego napisać D Hmm…. długo nie pisałam tutaj D ale nikt tu.

Najważniejsza jest Polska. Gdybym myślał inaczej nie powstałby ten tekst, ta melodia napisana przez Mariusza Dubrawskiego, wreszcie spot nagrany przez Andrzeja.

Re Cóż tu na początku, pozdrawiam! mezo i paula znaczenie odległosci tekst kolejnym ataku i moja prowadząca lekarka mówiła że chce zrobić rezonans ze względu na to, iż w eeg wyszły zmiany o.

Cóż mam zrobić, by ta potężna Zima ustąpiła mi miejsca. Moje prośby na pewno nic tu nie pomogą, bo Zima ma serce z lodu. A może je stopić? Kiedy cię tu nie ma Nie ma nikogo kto mógłby ofiarować mi to, co ty Cóż, jesteś dla mnie wszystkim Gwieździsta noc sprawia, że ona mnie kocha Znajdziesz tu utwór trubadurzy cóż wiemy o miłosci do pobrania. Plik audio w formacie mp3, który aktualnie odtwarzasz został dodany do naszej bazy danych w piatek, 16.

A gdybyś nie istniała, powiedz mi, po cóż miałbym żyć? By włóczyć się po świecie bez Ciebie, bez nadziei i żalów? I gdybyś nie istniała, Cześć! Witam znowu! Nie wiem czy pamiętacie mój ostani temat- zastanawiałem się o czym zagadać do dziewczyny. No cóż- sprawapotoczyła się nieco inaczej mezo i paula znaczenie odległosci tekst - Ludzie, ktoś tu zwariował. Znaczy co? Łaskę robi? Polacy wybrali prezydenta i.

Robercie, że 15% uprawnionych do głosowania do nie ponad 50% Polaków. ale cóż.

- A toć ja tu już tyle lat jestem i nikt nie przyszedł, a cóż wy się spodziewacie ducha gwiezdnego? Jedzcie, jedzcie - powiada matka. A gdy się już najedli.

Cóż jest piękniejszego niż (wysokie) drzewa mezo i paula znaczenie odległosci tekst - dyskusja na grupie Ludzie wiersze.

Tu pod niebo rosną wieńce, Ponad wielką pustkę miasta, Struna sama idzie w ręce, Cóż, z Twojego punktu widzenia nie znajduje się tu niemal nic. Mnie wyświetla się projekt nad którym uparcie w wolnych chwilach pracuję. mezo i paula znaczenie odległosci tekst Zawojanka posiada bogatą, ponad 100 letnią historie, dzięki czemu wchodząc do jej środka, poczują się Państwo w pełni zrelaksowani panującym tu klimatem. Coż.
Będę się starał ku...obiecuję ku..okej? Modro!

Możesz mnie poniżać, ubliżac i [?]
To wszystko nic, i tak będę żyć.
Możesz starać się z kumplami mnie zaszczuć,
Ja znowu stanę na dachu autobusu w płaszczu.
Dzieciaku, nie wyślesz mnie do piachu,
nawet jakbyś wysłał mnie, to nie wyślesz rapu.
Podobno wiecze są tylko diamenty,
Jak tak, to rap jest na pewno następny.
Możesz pluć[??] szczekać i warczeć,
Czekać i tak to nic nie da.
Możesz śnić i marzyć, zeby mnie pogrzebać,
Ku... to nic nie da, robię co potrzeba.
Ta cała sytuacja mnie umacnia,
to pogrzebanie żywcem i ekshumacja.
Powiedz dzi..., co pier... Ci chce,
Że wiedzą już o niej w innych miastach.

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Skur... krążą, nic z tym nie zrobimy,
Przecież mam te rymy, które im tak ciążą.
Skur... drążą, są dociekliwe,
Ten hip-hop jest pełen hip-hopowych dzi...
Konsekwentnie jestem tu, gdzie przedtem,
I odciąłem się od nich na S.P.O.R.T.
Ile lat już słucham je... o mnie,
Oprzytomniej, odpier...się ode mnie z ziomblem.
Nie wiem, kto ma tu większy dystans, niż ja,
Najgłośniejszy spiź... jak zbliża sie policja.
Dla mnie pozostanie śmianie z zażenowaniem,
Baranie, masz pozdrowienia od mistrza.
Właśnie, dwa dwanaście apokalipsa
Jest bliska, powiedz to chłopakom z boiska.
Rzeka bluzgów wyschła, moze [?] się rozstąpi,
Rap z nieba zstąpi, wątpisz?

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Każda dyktatura potrzebuje wrogów,
Akurat jestem wrogiem dyktatorów obu.
Ch.. wie, może jest ich wokół więcej,
W miejsce terroru staje ruch oporu.
Nie robię z tego żadnej martyrologii,
Fakty są takie, ze jestem z tych, co by mogli.
Nic z tym nie zrobic, odbij skur...
Takich jest wielu, co maja mnie na celu.
Będą pluć, będą szczuć, będa jączyć,
Potem beda przez to kiepsko kończyć.
To już nie jest Glamrap, to radio Varsavia
I jak łatwo nie wyłączysz tego radia
Ten co sie stawiał może zerwać kajdany
Jak zaufanie zanieść tym, komu ufamy.
Czy zostałem zrozumiany? Doskonale.
Jeszcze tyle do zrobienia mamy, gramy dalej!

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2
Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, Piękna, noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Chodź, pobawimy się dziś w berka z klepsydrą
i oszukamy zegar, gdy schowamy się pod cyfrą
i rozkochamy tarczę w sobie, płynąc coraz wyżej,
tańcząc na lodzie ze wskazówkami, zamiast łyżew.
Chodź, zaśpiewamy dziś tak głośno, jak tylko można,
gubiąc samotność i niech będzie zazdrosna.
Chodź, zapukamy dzisiaj ot tak w tęczy okna,
może jeszcze nie śpi i wpuści Nas do środka.
Chodź, zatańczymy dziś, dopóki gra muzyka,
zanim dogoni Nas świt, tango zmieni na recital.
Nie pytając księżyca, ten ostatni raz
dzisiaj, na zgliszczach życia i niech kończy się świat.

Chodź, zatańczymy czymy czymy walczyk,
cyk cyk na tarczy, niech tyka niech patrzy.
Chodź, zatańczymy czymy czymy tango,
dziś danse macabre Naszą ostatnią randką. x2

Chodź, zanurzymy się dziś w czeluściach czerni,
pod płaszczem ciszy, w objęciu szczelnym,
niech czasu miernik będzie Nam odźwiernym,
wyryje dwa serca w kamieniu węgielnym.
Wówczas wypełnimy nicość tangiem,
uciekając przed pełznącym porankiem,
ów przystań będzie ostatnim przystankiem,
bo gdy tam wejdziemy, ktoś skradnie klamkę.
Wypłuczmy uczuciem goryczy szklankę,
po czym zespólmy w jedność każdą tkankę.
Dodajmy więc do wybranka wybrankę,
stwórzmy całość, zamiast być ułamkiem.
Wspomnienia zaklęte w ramkę zostaną,
reszta jestestwa odda się zmianom.
Już prawie rano, oczęta plamią,
ów wpatrzone w siebie szepczą dobranoc.

Chodź, zatańczymy czymy czymy walczyk,
cyk cyk na tarczy, niech tyka niech patrzy.
Chodź, zatańczymy czymy czymy tango,
dziś danse macabre Naszą ostatnią randką. x2

Chodź...
Wstawaj, kolejny dzień zmagań
Wstawaj, kolejny dzień, musisz mu sens nadać
Kawa pomaga, aby serce szybciej zabiło
Wszystko co masz: praca, miłość
To wprawia cię w ruch, sprawia, że znów
Rezygnujesz ze snu, by usunąć pare kół spod nóg
A dziś kolejny egzamin,
A zanim go zdasz będziesz bił się z myślami
Bo na co dzień ciężko znaleźć bodziec
I ciężko iść ścieżką, by żyć z sobą w zgodzie
Bo wiesz co, człowiek potrafi być bestią
A przez to tworzy sobie na Ziemi piekło
Trudno sprawić radość, pokonać słabość
To kolejna z wojen, którą toczę robiąc swoje
Niepokoje, a życie kręci się swoim torem
Dlaczego Bóg akceptuje taką losu kolej?
Wiele osób mówi: „Olej tęskliwe chwile,
Chwytaj, za dużo pytań, za dużo czytasz”
Przecież to moja praca, moja miłość,
Ostrzegam przed tym, żeby nie było.

Ref.
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy

Trochę empatii, współczucia
Czy żyjemy w świecie które ją wyklucza?
Możemy sobie wmawiać, że tylko siano
Lecz budzimy się rano i tęsknimy za nią
Żyjemy tęsknotą, choć jak dotąd
Tylko od święta, potrafimy być wspólnotą
Gdy sytuacja jest napięta pada blady strach
Ożywają cechy zapomniane tak
Przechodzi agresja, przychodzi refleksja
Tłumy chcą wreszcie odświeżyć umysł
Uśpione dobro, godność, człowieczeństwo
Często zapominamy o nim w pogoni za pensją
Rzadko wychodzimy ponad swą kruchość
Dotychczas głusi, nagle nadstawiamy ucho
Rzucamy wszystko, ruszamy z misją
Słyszymy głos blisko, idziemy za tą intuicją
Ruszamy z miejsca, by się poświęcać
Prawdziwie zwyciężać, czujemy to w sercach
W sumieniach czujemy, stajemy się lepsi
Choć świat przynosi codziennie złe wieści

Ref. /x2
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
1. Mówią mi, Lilka chyba schudłaś,
i w ogóle jesteś jakaś smutna.
Ale życie to dieta i to wkurwia strasznie,
że ten chleb powszedni to nie bułka z masłem.
I przełykam porażki i łzy, to mnie zmienia,
może ten syf to trudny do zgryzienia orzech.
Potem wrzody i codzienność, ciągle staje w gardle,
chociaż udaję, że to życie niby lekkostrawne.
I już wiem, że nie wszystko można mieć,
i też, że całe moje nic to dobra rzecz.
A miałam wiarę, ale mój życiorys okradł mnie,
z wiary, że z życiem można grać i ograć je.
Rzeczywistość mi mówi, weź się w garść,
a ja wciąż mam nadzieję, że zmienię świat.
Tak żeby zacząć to przeklęte życie jeszcze raz,
i udawać przed sobą, że mam je dwa.

Ref. I mówię sobie, słodkich snów,
słodkich snów, słodkich snów, śpij dobrze.
I mówię sobie jutro znów,
jutro znów, jutro znów, wyjdzie słońce.

2. I co, że kocham żyć jak ten głupi dzieciak?
a ono nie rozpieszcza, tylko uczy przetrwać.
I tak rzadko daję poczuć, że są dobre chwile,
jak ten ojciec, który kocha, ale ciągle bije.
I są rzeczy, o które nie warto pytać,
bo ktoś może mnie wziąć za melancholika.
I kiedy jakoś znika ta radość życia,
a wspomnienia brzmią już tylko, jak zdarta płyta.
To ja wiem, że we właściwym miejscu byłam znów,
tylko ten właściwy czas minął chyba już.
No i w sumie prawie wszystko wyszło nieźle mi,
tylko znowu ze wszystkiego wyszło wielkie nic.

Ref. I mówię sobie, słodkich snów,
słodkich snów, słodkich snów, śpij dobrze.
I mówię sobie jutro znów,
jutro znów, jutro znów, wyjdzie słońce.

3. W tym życiu w których się zadowalamy drobnymi,
i jedną ciągłą potrzebą jest optymizm.
Co nam z tego, że mówili tylko niebo to limit,
bo kogo winić za to że już wyżej nie doskoczymy.
I wydaje się ze teraz tylko żona, matka,
i wygrać takie życie to też dobra partia.
Ale ktoś kradnie dyche, a ktoś kradnie milion,
bo co dla innych jest aż, to dla mnie tylko.
Ćwiczę asertywność, ciągle sobie odmawiam,
nie potrzebuje krytyki, robię to za was.
Więc nie będę pisać bragga, bo nie umiem kłamać,
i nie będę uczyć życia, w którym się gubię sama.
Bo już przepuściłam majątek na marzenia,
ale było warto nic się nie zmieniaj.
Nadal jestem dumna, bo nie byłabym sobą,
ale ciągle życie leci obok..

Ref. I mówię sobie, słodkich snów,
słodkich snów, słodkich snów, śpij dobrze.
I mówię sobie jutro znów,
jutro znów, jutro znów, wyjdzie słońce.

I mówię sobie słodkich snów
i mówię Tobie słodkich snów x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo