Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wciąż pytasz, jestem Tytan.
Możesz komuś strzelać, ja będę twoją złość chwytał.
Czytam tam tu "kim ja jestem". Bezsens, tajnych bumeraj(???).
Innych biorą bez serca w duszy.
Chcą wiedzy, rady, spokoju i wiary, by każdy jeden dzień był zaczarowany.
A ja chce wam dać to, pasmo, światło, które w życiu by nie zgasło.
By ten świat nie trzasnął, a był raczej jak bastion.
Skromny w małym sercu, lecz cudowną szansą.
Nie musisz pluć mi w twarz, by wyrazić poglądy.
Możesz rękę podać, zamienić słowo.
Każdy czyn pozostawia konsekwencje.
Myśl, potem rób. Z wielu dróg wybierz przyszłość czystą, bezbarwną jak krystal.
Wybierzesz źle diabeł wszystkie siły z ciebie wyssa.
Powiesz "kim ja jestem, żeby nas pouczać".
Ty nie pytaj, tylko słuchaj, po prostu zamknij usta.
Nie jestem ideałem, nawet daleko mi do niego.
Ale mam swe cele, by niczego nie zmarnować.
Bo to do was słowa, te nuty i wysiłek.
Ja mam dużo i nic się nie zmieniłem.

Raz powiedział dwa trzy mówił cały czas (ssssss) w mieście się pojawił
nagle zabójczy gras czas (czassss) to pieniądz a pieniądz dziś rządzi
rozwinął interes (interes) i po mieście błądził różne rzeczy sprzedaje
młodzieży taki młody człowiek aż nie chce się wieżyc białe zielone zielone
i białe oraz te pod język te papierki małe całe polówkę hurtem detalem
młodych ludzi grono upośledzone jest całe nie jest to prawda co mówią w
eterze kto chce to bierze kto nie chce nie bierze (bierze) wierze że
nigdy nie wmuszał w nikogo wszyscy szli do niego bo miał niedrogo znak (
znak) rozpoznawczy mały wesoły fiat (fiat) bo wszyscy tam palili!

Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!

Nawet ten co został gwiazdą upośledzał siebie i pół swego miasta (miasta) rasta (rasta) nie ma tu nic do tego tylko pieniądze były jego
potrzebą dobrze wiedział o tym że handel zielonym białym i nie tylko jest
zabroniony (zabroniony) błąd jego tkwił właśnie w tym (w tym) że za
dużo palił i w długi się wbił wszyscy widzieli codziennie miał jazdę palił
na śniadanie obiad i kolacje (racje) racje pieniędzy ze swojej sprzedaży
połowę oddał temu połowę przesmażył zdarzył się mu (mu) wypadek taki że
zdjęcie z kryminalnej zrobili mu jaki wniosek z tego wypływa że taki
interes bywa niebezpieczny!

Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!

Jeden dziewięć dziewięć pięć rok (jeden dziewięć dziewięć pięć) on
przeżył szok (szok) i upośledził całe miasto i nawet ten (ten) który
biały miał czas (czas) lubił i przestał lubić sprzedawać gras (sss)
czas tu goni żeby dobry układ mieć żeby dobrym być trzeba tylko bardzo
chcieć (chcieć) jego interesy nie były wspaniałe miał kłopoty z sercem a
wciągał i palił nie chwalił się nigdy to jego interesy (interesy)
doznawał porażek odnosił sukcesy stresy często dziwne bywają (bywają)
kiedy na ulicy wszyscy się zabijają strata dilera polega na cierpieniu
gdzie (gdzie) jest mój diler on zginął w oka mgnieniu lego klocki bardzo
wciągają tak samo jak to co oni sprzedają!

Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Jeden joint drugi jony trzeci joint! Palący się tytoń!
Ref.:
Ciemno już, zgasły wszystkie światła
Ciemno już, noc nadchodzi, głucha x2

Słuchaj to, sprawdź to, to Peja Sykuś, Medi Top
I Mienthi Mienth krew za krew, połączenie stref
Nocna rozpierducha to nie blef
I dalej krok za krokiem w złodziei mieście
Czasami jest taka nuda, że gubię się w dymie
Jak pieprzone rodzynki w domowym cieście
Nadchodzą nocne mary, więc zróbcie przejście
W sumie olej zadymę, dziś tylko drag i rap mnie interesuje
Przez biznes porażony w tym mieście jak grom
Każdemu lancerowi w mordę pluję
Często nocna jazda z Mienthim, wtedy kontempluje
I tak wokoło pełno geji pizga fuckie
A ja sam se biegam, ciągle biegam, biegam
Jak się coś przyklei do łapy to sprzedam
Wierzysz w to, to rzuć okiem na palące projekty PCP
Czekam tu na ciebie, od razu DżeJkiem cię skatuje
Byś wczuł się w to miejsce, poczuł mistyczny
Sprawdź to, ja reprezentuje moich ludzi
I a oni reprezentują mnie
Obskurne czasy, skazani na piekło na ziemi, tego jestem pewien
Bo ciągle klepie biedę
Samoobrona w kieszeni za zawsze na bicie
Niosą mnie dzieciaki pogrążone w biede
Dalej stale wale swoją prostą przed siebie
Robię to i tylko ode mnie zależy jak ja to na kartce uchwycę
Moje ukochane brudne ulice
Obnażone tak, że aż dreszcze są i tchu brak

Ref.
Ciemno już, zgasły wszystkie światła
Ciemno już, noc nadchodzi, głucha x2

Głucha noc, noc głucha, ja, Wiśniowy z nami Grucha
W centrum miasta zawierucha, sto pięćdziesiąt siedem głucha
Patroli prewencji fucha, zakuć nas, przetransportować
Długa była noc, nie kleiła się rozmowa
Do niczego się nie pucować, to Ski składu zmowa
Głupa palę, ściemniam, ściemniam, mnie tam przecież nie było
Parę piwek się wypiło, z impry do domu wracałem
Przecież nikogo nie tłukłem, w sklepach szyb nie wybijałem
Obciążony tym zeznaniem, cztery osiem przesiedziałem
Wśród zgłoszeń szczekaczki suki księżyc podziwiałem
Szybki dojazd na aleje, diabeł w ryj mi się śmieje
Myślę sobie oszaleje, mają kolejne zgłoszenie
Wyciągają mnie z klatki, straszą pójdziesz za kratki
Zapowiadają sanki bez rymów i szklanki
Ta noc była długa, najebkowicz uga buga
Wyczynia w centrum cuda, w każdy weekend pewna zguba
Nieświadomy swych poczynań, wytrzeźwiej, sobie przemyśl
Co w nocy wyczyniasz, raport zaliczonej gleby
Głucha noc sto procent zakazane owoce
Długie nie przespane noce i patrzały podkrążone
Kolorowe neony, światła miasta ja wpatrzony w to wszystko
Obrazy, trasy znam na pamięć większość
Wariat udowadnia męskość, szaleństwo, noce piekło
Głucha noc, noc głucha Meditowi, Mienthi słuchaj
Jeden z drugim wariaty, chłonie noc nowe ofiary
Ja odbijam dziś do chaty bo chce dziś uniknąć kary
Za szaleństwo noc głucha, głucha noc pewna zguba
Głucha noc pewna zguba, to piekło pewna zguba

Ref.
Ciemno już, zgasły wszystkie światła
Ciemno już, noc nadchodzi, głucha x2

Z mroku wysłany płomień przetrwania odsłoni
Wszyscy chodźcie za mną w stronę światła
Noc mnie obrasta, zabójcza substancja miasta
Nie zależny głos rasta, PeCe parkowy pożeracz chany
Mienthi many many, bez szacunku niedoceniany
Bajecznie nawdychani i chuj WueRE puenta
Splifar pora zaklęta
Jedna miłość, jeden człowiek Mienth może mięta
Co się liczy, to się liczy co ci minie to nie zginie
Kryminalne style trudne, pośród ciszy dźwięki brudne
Z twoich usta same fałsze zgubne, psycha zryta
Sama kana nie zyta, siema gua bo przebita
Następny dobry bandyta i WueRE dranie
Na głowie mam to zdanie, bestialski wzrok
Dzisiaj ciemna noc, ciepła noc
Miłości nie ma, mocno zaciskam pięści
W letnich ogrodach okryty czarną płachtą niosę złe wieści
Ja Mefistofeles, przyniosę twoim cierpieniom kres
Nieprzespane noce, ciągły stres, życie takie piękne jest
Dziecino słuchaj prawdy z moich ust
Nie chcę widzieć na twej twarzy znowu łez
Wyrzucę wszystko co najgorsze jest
Zanim powiem dobrze jest, dobrze jest

Ref. (2x)
Ciemno już, zgasły wszystkie światła
Ciemno już, noc nadchodzi, głucha x2
Dla niej nie liczyły się banknoty i kwoty
To ty, tylko ty i twój dotyk złoty
Stereotyp dziś odchyla miękki woal
Ona tak jak boa owija się dookoła jego szyi
Tym razem nikt się nie pomylił
Choć dziś wieczór się odkryli to nie decyzja chwili
Tu są, bo tak chcą, ona ma go a on ma ją
Jutro się rozstaną, ale dzisiaj to nie błąd
Ależ skąd, w tle lekki blues, na niebie wielki wóz
Cichy szał splecionych ciał bez podtekstu i bez tła
Jutro tak w tłumie dnia ze swych oczu zginą
Nigdy nie zapomną, choć nawet nie znają swoich imion

Ostatniej nocy nie myliłeś się myśląc, że możemy sobie pomóc
Ostatniej nocy, dla mnie chwile zawisną w powietrzu na wieczność
Ostatniej nocy, jeszcze do ciebie wrócę, obiecałam ci to już
Ostatniej nocy, ostatniej nocy kochałeś się ze śmiercią

Cała sala kołysała się w takt twoich bioder
Niejeden dałby za nie świat, bo ich ogień
Wabił spojrzenia, lecz zamieniał ćmy barowe w popiół
Dawał do zrozumienia żeby dać sobie spokój
On był wiarygodny, jaką siłę ma przypadek
Siadłaś na przeciw mnie, kiedy kończyłem kawę
Nawet nie wiedząc, że tej nocy będę grał tu
I że od godziny sączę cabernet twych kształtów
Egzaltuj mnie - mówiło twe spojrzenie
Adoratorów amatorów jest tu zatrzęsienie
Ale to pokolenie jest miejscami puste
i nie dziwi mnie, że oni nie są w pani guście
Pani uśmiech porywa w potoku pokus
Ja pragnę się zapaść w ten niepokój pani loków
W cieniu bloków bez odwrotu, wokół cyklonu
Myślę, że możemy sobie pomóc

Ostatniej nocy nie myliłeś się myśląc, że możemy sobie pomóc
Ostatniej nocy, dla mnie chwile zawisną w powietrzu na wieczność
Ostatniej nocy, jeszcze do ciebie wrócę, obiecałam ci to już
Ostatniej nocy, ostatniej nocy kochałeś się ze śmiercią

Dialog, zachwyt jak analog szumi w głowach
Chaos, który włada salą, tłumi słowa
Lecz nasza rozmowa mija lepki przestwór
Wiesz to ukradkowa gra dyskretnych gestów
Jest tu miejsce na nieco gry jak w małym teatrze
Czas szybko mija, kiedy na ciebie patrzę
Dla ciebie zaćmię ten smętny bezlik
Wykwintnym blaskiem dziwnie pięknych syntezji
Kiedy będą nas wieŹli do pani
Pijani, nie tyle winem, co uczuciami
My zadamy sobie tysiące nie pytań
I poszukamy odpowiedzi gdzieś na językach
Czasami śnię, me sny tak rzeczywiste
Że boję się, że pani może nie istnieć
Że to się skończy jak wszystkie sny
Mleczna bladość, wieczna radość - ty

Ostatniej nocy nie myliłeś się myśląc, że możemy sobie pomóc
Ostatniej nocy, dla mnie chwile zawisną w powietrzu na wieczność
Ostatniej nocy, jeszcze do ciebie wrócę, obiecałam ci to już
Ostatniej nocy, ostatniej nocy kochałeś się ze śmiercią

Drugie piętro, namiętność i zimne usta
Noc zabiła we mnie wiarę w inne bóstwa
Dym i lustra, szósta śmierć już o świcie
Kochanie pani było walką o życie
Rozkosz na szczycie, wybuch
Pani spełnienie da mi zbawienie, nim nas porwie zmęczenie
Drżenie ciał, pani szept bym nie ustał
w poszukiwaniu tego, czego nie ma pustka
Nie dałem rady pani dogonić
Puste mieszkanie, wiotka nić pani woni
Otumaniony tym nocnym szałem
Powtarzam kilka słów, które zapamiętałem

[x3]
Ostatniej nocy kochałem się ze śmiercią
To było przeznaczenie, zatem nie mogłem uciec
Teraz co dzień oddycham pełną piersią
Bo ona obiecała - jeszcze do ciebie wrócę

Szukaj mnie w zakamarkach pamięci
Tutaj jest mój obraz ukryty
Patrz na mnie spod powiek zamkniętych
Żeby te wspomnienia nigdy nie znikły
Szukaj mnie
Ty chciałbyś mieć w rymach ciąg i w ogóle flow fajne
I żeby każdy punch to proch, a ty to bombardier
Chciałbyś mieć własną erę znać teren jak Tomb Rider
I żeby pachniał nawet twój jebany pot Clain'em

Ten kolo chciałby rymami ciąć kartkę jak Ghostwriter
Do tego jarać tyle ile Bob Marley
Mieszkać tam gdzie Bronx, Harlem i pierdolić Long Island
Tylko szkoda, że to twoje miasto to nie Nowy York dla mnie

Chciałbyś mieć mój image, w chuj kminić, czuć rymy
Chciałbyś kłóć nimi i pluć nimi
Gnój czynić brudnymi, tłustymi podwójnymi
Żeby się wkurwili

Tu co drugi chciałby grać już jako rookie w play-off
Do tego mieć staż długi tak jak Mookie Blaylock
Mieć offence jak Shawn Kemp na obręcz
A masz kompleks i stąd ten nonsens
Pewnie chciałbyś zrobić wsad tak jak McGrady
Mieć rap we krwi tak jak to ma Jay-Z
Nie mieć limitów jak Master P
I pewnie chciałbyś wejść na bit jak Cypress Hill

To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Na bicie Creon...
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Są takie rzeczy, na które nie masz wpływu
Robić to z duszą - wiem, jak ten Majls Davis chcesz
Przy tym kasować jak ten hajs Kane West
Być pamiętanym jak to Gravediggaz
I rozpoznawanym jak The Game czy Bill Gates
Być bardziej znanym niż Charles Kurtis jest
Żeby gadali, że masz hajs, fame i gest
I wizerunek miejski hustler i pies
To może najpierw jak Wesley Snipes zdejmij dres

Chciałbyś wiecznie czuć werwę i mieć własny ród z herbem
By biznesu bulterier strzegł cię jak wrót Cerber
By u twoich stóp leżał zdominowany Hugh Hefner
A o twój renomowany biust z fame'em zabiegał każdy klub label
Pieprzona lux baby, chce błyszczeć jak sznur pereł
Jedyna ze stu playmate co wjeżdża jak tłum czerwień
Zdecydowana na każdy ruch byleby tylko móc
Być zawodowo zadowoloną, czuć jak one na tronie
Przed jej chatą stałby Maybach, gdzieś dalej stałby Benz
Wyzbyta z kajdan z wyglądem jak Tira Banks
Taka lux maszyna co iskrzy na długich szynach
Co lubi brzdęk, brzdęk, blink, blink sprzęt trzech trzymać

Chciałbyś tyle ról ile Demi Moore gra
Pedicure, manicure perły, czarna suknia
Tania dama w łóżkach, Kamasutra
Powiedz ile dałabyś by nie widzieć z rana lustra?

A ci uśpieni, niemi, wśród płomieni chemii
Chcieliby nie liczyć na dzielnicach cieni
Dziedziczyć z korzeni elit siłę by to zmienić
Ci potępieni wierzyć by chcieli w siłę nadziei
Wierzyć, że jest więcej odcieni bieli

To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Na bicie Creon...
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Są takie rzeczy, na które nie masz wpływu

Chciałbyś jak Linkin Park, mieć szybki szmal, szybki start
Zysk i szpan, z singli brać tyle co Chingy hajsu
Whisky bar, czysty gram, do tego dziwki fun
I tak jak Mystical chciałbyś mieć blink-blink łańcuch

Chciałbyś choć jeden raz zawrócić czas zegar
A może chciałbyś jutro się obudzić w Las Vegas?
Chciałbyś kupić to co nie jest tu dziś na sprzedaż
Ale się nie da, mówi Szad siemasz
Czasami się ma, czasem się miewa, częściej się nie ma
Bo by mieć to przeważnie długo się dojrzewa
Czasami chciałbyś skrawek nieba, ale się nie da
Nie ten czas, nie ten człowiek, nie ta planeta temat rzeka

To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Na bicie Creon...
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Są takie rzeczy, na które nie masz wpływu
Ej, mała jak wcisnęłaś się w te jeansy?
Twój tyłek jest w nich skandaliczny.
Trochę nie halo jak na fashion victim.
Co do rozmiarow, pomyliły Ci się liczby.
Ten typ przed chwilą Cie rozbierał w myśli,
ale nie musi już bo wie, że masz stringi.
Patrze i widzę, ej, że coś Ci się wylewa,
ale już dalej nawet nie chcę o tym śpiewać.

One są za małe gdzieś o dwa rozmiary,
jakbyś ubrała się w nogawkę od pary,
ciekawe czy w ogóle możesz w nich siedzieć?
Szczerze, wole nie wiedzieć.

Pewnie musiałaś je zapinać na leżąco,
pewnie musiałaś podskakiwać żeby wciągnąć.
Uważasz, że wyglądasz spox i pokażesz komuś.
Zmartwię Cię, lepiej nie wyglądaj z domu.(x2)

[Ka bum] jesteś na maksa glamour,
biodrówki, rurki, rybaczki to krój.
Torebki, baletki dobrane pod strój.
Jesteś królową, a miasto to dwór.
Ale, jest małe ups kiedy widzę Twój tyłek,
ta naga pupa pozdrawia przechodniów i rynek.
Oprócz tego, że jest fajna, mówi, że jesteś ruchalna.
Jak dla mnie, akcja za mało unikalna,
ale tam idzie ziomek z płetwą na głowie,
nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie.
Poza tym ma dziurawy i wytarty spodzień
i chętnie się schowa pod Twoim parasolem.
Olem, olem, ej, ej, pasujecie do siebie jak tubka i klej,
a po miesiącu przyjaciółki będą słuchać:
'on nie chce rozmawiać, chce się tylko stukać'.
Ja się mu nie dziwię,on gra szczerze i uczciwie,
w końcu pierwszy zagadał do niego Twój tyłek.

Pewnie musiałaś je zapinać na leżąco,
pewnie musiałaś podskakiwać żeby wciągnąć.
Uważasz, że wyglądasz spox i pokażesz komuś.
Zmartwię Cię, lepiej nie wyglądaj z domu.(x2)

Poluzuj w pasie mała, bo nie na czasie nadal
są ciuchy, które w szóstej klasie miałaś.
Nikogo nie nabrałaś, na mniejszy rozmiar
cała sala zwariowała, jak się w nich pokazałaś.

Proszę Cię, na Boga, nie siadaj koło mnie,
nie chcę stracić oka przez guzik od spodni.
Bo ty masz glokka, a nie Levi'sy,
marka na pokaz tych co źle czytają nazwy.

One są za małe gdzieś o dwa rozmiary,
jakbyś ubrała się w nogawkę od pary,
ciekawe czy w ogóle możesz w nich siedzieć?
Szczerze, wole nie wiedzieć.

Pewnie musiałaś je zapinać na leżąco,
pewnie musiałaś podskakiwać żeby wciągnąć.
Uważasz, że wyglądasz spox i pokażesz komuś.
Zmartwię Cię, lepiej nie wyglądaj z domu.(x2)
PMM, ekipa z zacięciem wszystko z sensem
Na ten track O.S.T.R. daje banger
Co było wcześniej to historia którą znać chcesz
Poznać czy w chuj wyczaisz postaw
Pierwsza zwrotka napisana gdzieś po katach
W studiu montaż, kac po goudzie i po jointach
To jak kompakt, dawaj kontrakt, myśl przewodnią
Dobrego motta, sukces wliczony w koszta
Jazda ostra tak by doceniła Polska
PMM usiądź, napisz se posta
Poprzeczka wzrosła, wzrastać będzie do końca
Za to do dna piję browka przy grubych zwrotkach
Ogarniam melanż, SZN tu mnie spotkasz
Chcesz mnie poznać? żygaj hajs skurwysynu
Czas w tej branży posprzątać kurz szczecińskiego stylu

[x2]
Chcesz wiedzieć kto? to odpal płytę
Chcesz wiedzieć co? wsłuchaj się w treść liter
Chcesz wiedzieć skąd? wsłuchaj się w słowa
Chcesz wiedzieć jak? sam na koncertach zobacz

PMM banda na rejonach
Chodź to się przekonasz opowiemy ci coś o nas
Zobacz Wężu chłopak 1999
Z chłopaczynami, tu z kolegami siedzę
Nagle zjazdy jeśli chcesz wiedzieć mówiąc dosadnie
Zaciery zacierające zacierem dokładnie
Afery w co wciągnęły mnie to tylko dla mnie
Uważniej patrzę po rejonach na ulicach
Ważne, że z każdym ważnym jestem już kwita
Mikrofon chwytam, CZK reprezentant
Ścieżka kręta, melanż, noc, ulica zamknięta
Pamiętam o tych gębach, będę o was pamiętał
Prawda w wersach 2001 pierwszy koncert
Skombinowałem sprzęt i podłączamy łącze
Potem konkret JKWL dochodzi do głosu
Jesteśmy kowalami własnego losu
Prywatny sposób mam na rap biznes w kraju
PMM z SZN w ŁDZ na haju
Oceny sobie daruj, recenzenci do konta z torbą szmalu
Bo kontrakt, PMM, morda

[x2]
Chcesz wiedzieć kto? to odpal płytę
Chcesz wiedzieć co? wsłuchaj się w treść liter
Chcesz wiedzieć skąd? wsłuchaj się w słowa
Chcesz wiedzieć jak? sam na koncertach zobacz

[x3]
PMM PMM SZ-N
PMM PMM PMM
[Kali]
Dookoła ciągle mnie pytają, po co i dlaczego?,
Nie uchyle rąbka tego wątka, bo chuj ci do tego,
Było minęło i nie wróci już więcej, bo do pewnych
Spraw mam bezkompromisowe podejście,
Zrób mi przejście, nadchodzę jak Armageddon,
Kali solo, nowo narodzony, wjeżdża na twój rejon,
Mordo, co by się nie działo, dam se rade,
Byłem sobą się nie zmienię, postępuje radykalnie,
Niejedną mam wadę, ale staram się ogarnąć,
Mam do załatwienia sprawy, nie kolejną sprawę karną,
Cenny jak Leonardo mój upór do pisania,
Bo to dzięki niemu, nie muszę jeść pod celą śniadania,
I jest dobra bania i ziomeczku jest pięknie,
Czasem pusta kiermana, ale Kali nie wymięknie,
Co byś o mnie nie powiedział to jedno jest pewne,
Że ja robię to co czuje, a nie to co mi na rękę.

Wielu nie wierzy, że spoko kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,
Wielu nie wierzy, że sporo kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,
Wielu nie wierzy, że spoko kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,
Wielu nie wierzy, że sporo kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,

[Peja]
Bezkompromisowo, to zakres moich działań,
Chociaż stronie od konfliktów, robię swoje, się staram,
Aby jakość mego życia, rosła wprost proporcjonalnie,
Do wykonywanej pracy, mam wyniki, więc jest fajnie,
To dzięki mej ferajnie, która wspiera mnie w działaniach,
Świat rzucamy na kolana, znaczące dokonania,
Ważne by w tym wszystkim, nie zatracać się na wieczność,
Wciąż pracować zamiast żyć, wtedy życie nazwę klęską,
Zawsze jest niebezpieczeństwo, że ten stan może cię zmienić,
Nie traktuj ludzi z góry, swoich ludzi trzeba cenić,
Bezpretensjonalny przemysł, reprezentujemy, przemyśl!,
Ile do zrobienia rzeczy, których kompromis nie zmienił,
BO trzeba się cenić, BO żebyś docenił nie wystarczy,
Na łatwiznę iść, by plan wypalił, wiemy kiedy można,
Odpowiednio dostosować się do potrzeb,
Podwórko, dom, gdzie dobrze, pełen sukces, odpocznę!

Wielu nie wierzy, że spoko kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,
Wielu nie wierzy, że sporo kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,
Wielu nie wierzy, że spoko kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,
Wielu nie wierzy, że sporo kroczysz tą drogą,
Zawsze zrobię po swojemu, wciąż bezkompromisowo,

[Kali]
Bez znaczenia na to, gdzie nogi poniosą mój tułów,
Zawsze mam swoje zdanie, niezależnie od tłumu,
Ci poszukiwacze szumu, chcieliby nas przeskanować,
Nie zaproszę was do domu, musicie to uszanować,
Być niezależnym, być panem swego losu, dla mnie
Monumentalne w osiągnięciu patosu,
Ja unikam chaosu, bo dla mnie nie jest twórczy,
Nie sprzedać się dla kariery,
chociaż nie raz w brzuchu burczy,
Mówię to co myślę, to oznaka szczerości,
Jak ci to nie na rękę, dobij do fałszywych gości,
Dla takich bez litości, podstępne chorągiewy,
Mają parcie do kariery, jak do padliny hieny,
Ciągle radykalnie, nie oglądam się za siebie,
Dłoń podaje brat, gdy wyląduje na glebie,
Ciągle radykalnie, z życiem wciąż na bakier,
Wiedz, że będzie dobrze i przynajmniej mam charakter.
TAA!
Widziałem w sobie zło
i czułem jak rozpiera mnie.
Gdy cichy diabeł śpi,
wołam Boga by pomógł mi,
Lecz nikt nie słyszy mnie
i grzech sam pojawia się.
Gdy ludzie proszą bym
pomógł przejść przez ciężkie dni
Ja odpycham ich,
choć chciałbym inaczej uwierz mi,
Lecz siedzi we mnie coś,
co trzyma dusze, twardo tak,
Wiec co mam zrobić by,
uciec ciemnym siłą gdzieś
Bym mógł uwolnić się,
do waszego świata przejść.

Skąd mam wiedzieć, że jutro grzech nie zniszczy mnie.
Jak mam ufać, gdy nawet Bóg nie słyszy mnie. x2

Nie wymagam wiele by,
poprawić stan swego serca i...
Nie wiedzieć czemu nie
odważysz się by zrozumieć mnie.
Tak łatwo poddać się,
ale ja chce żyć i cieszyć się,
Bo nie warto ronić łez,
które wcale nie chcą leczyć Cię.
Widzę pełno myśli tu,
wirują wokół głowy mej...
Nie wiedzieć czemu nie
nie chcą dać odpocząć mi
kolejny raz nie mogę wstać
zło mnie trzyma powala w dół
nie mogę uciec tu
bo grzech znów zniewala mnie

Skąd mam wiedzieć, że jutro grzech nie zniszczy mnie.
Jak mam ufać, gdy nawet Bóg nie słyszy mnie x2
Musiałem to napisać Stary ej...
To była misja jak emisja spalin
Oni stali tam jarali faje jak naspidowani
HM typa i nie czaisz ale zajebani oparami
Dawali mi do skumania naje

Pan komisarz ze stali broda jak Panoramix
I ziomal poda z wąsami
Jak Brudny Harry ze stali
Skumali że wali mnie to co oni mi opisali
Poznali że sobie mogą tu zrobić błogo palcami

Na nowo mi to wkręcali
Bez kitu mitów podhali
Skumał to mało mnie to wali
Jak kawały twojej mamy
Albo twojej starej
Dejavu tu to bawi mnie bez kitu
I tak nic wam nie powiem
Do bitu spizgam to potem
Opowieść rodem z kronik
Czy kronikali oni oblukali
Okruwali fragmentami w chuja grali
Zrezygnowali w tym momencie
Z zadawania pytań
Gość zajebał drzwiami kajdankami..
Zamachał i wydarł się:
Odzywaj się psie czy niegrzecznie jest się
Powietrzem okrywać i zbywać mnie
Jeszcze nie skończyłem wybacz
Skończyłem nagrywać
Teraz obije Cię i tak minie
Trzeba się stąd zmywać

Chwilę zajęła taktyka rozjebania typa
Mi na trybie karate kid'a
Unikat nie no chyba styka
Czy nie strzała odbita
Ja spadam Nara nie Witam
Ofiara pada zabita
Ja wypierdalam jak Ikar

I przejebane mam już totalnie
Nie ma to tamto
Ran(run) na miasto
Hardcore jak w Grand Theft Auto
Mam to fakt no
Banknot mam to darmo
Znam to państwo
Gdzie za to mnie nie zgarną

Pięć przed jedenastą
Sześć kroków
Patio
Na karku szwadron
Ćwoku daj to auto
Fuck You
Znowu lokum mi otwarto
Przejebane
Sto psów już za mną
A ja w chujowym vanie
W chujowym stanie
Z chujowym dojebaniem
Zdecydowanie jest chujowo
No bo nie wiem co jest grane
I stąpam teraz po lianie
Jak spotkam nieraz te panie
Co nie wiedzą co to zabezpieczanie
Gdy ściągają ubranie

Dalej
Skurwysyny dają fajer
Mają power
I pękają przy mnie szyby
I mnie mają auto staje
I przegrałem nie na niby
Myśle wyjebane
Wpisze cheaty
I rozwalę cipy tak to nie ma lipy

Professional Killer
Chwilę jeszcze więcej
Delete, Spacja, Enter
Nieskończone życie
Dawaj amunicję bezsens
Kurwa coś nie idzie
Albo mam zjebaną wersję
Albo to prawdziwe życie
No to pięknie mówię
Sorry ziomy nie wiedziałem
Myślałem że grałem
A to sorry chyba nie jest baje czaje
No zjebałem to
Ja się odpalę w chatę
Dobra ja nic nie wiem
W morda parter

Masz prawo zachować milczenie.
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My...

[Pezet]
Ludzie spoglądają na mnie z boku,
Różne rzeczy wnioskują z moich kroków:
Ile tutaj stoi bloków wokół?
Kto dostrzeże w nas uczucia, kto spisze nam protokół,
a kto krzyknie 'rap to rewolucja roku'?
Czytaj klisze z moich oczu, nie obniżysz moich lotów.
Odejdziesz, a mikrofon pójdzie ze mną do grobu,
On jest moją bronią, to moja duma i honor,
Nie mam oprócz niego nikogo, jest moją ikoną.
Skoro nie rozumiesz rzeczy, które mnie bolą,
To tylko mój hip-hop umie pojąć to wszystko.
Sprawdź bity, sprawdź intro, potem sprawdź co ludzie myślą,
Nasz świat nie jest fikcją, wytłumacz im to...
Marzy mi się czarny Lincoln, lecz jak go wyrwać wilkom?
Rozumiem więc, czemu czasem chłopaki biorą winstrol...
Ludzie kpią z nas zanim zdążą nas poznać,
Biorą nas za przestępców bo nie widzą w nas dobra.
Nie ma problemów, to nie ma przyczyn czy uczuć,
Przyczyny zawsze są, a uczuć nie ma bez zarzutów.
Nie znajdziesz w sobie Bonda, nie stworzył cię Hollywood,
Twardo stoisz na nogach, chcą okraść cię z twoich ról.
Bliscy nie chcą się oddać, nie wierzą w nasz intelekt,
W naszą muzykę, we wszystko co w nas szczere...
Rujnują nasze plany, jesteśmy diabłami dla nich,
Biorą nas za nic, a w tłumie też jesteśmy sami.
Multum subkultur, to świat nas zmusza do buntu,
Co chcesz od chłopaków, którzy ciągle siedzą na murku?
Jeśli nie zmieniasz nam gruntu, nie podasz nam ręki,
Kręci tym anielski pył i martwi prezydenci.
To z waszych rezydencji świat do tego nas popycha,
Tworzycie nasze wizerunki, lecz nasz problem was nie dotyka.
My chcemy tylko naszą wolność,
Chcemy robić hip-hop i mieć spokojną przyszłość...

My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk

[Pezet]
Wciąga nas show biznes, tylko taki świat pozwala nam istnieć,
Marzyć i myśleć, chociaż życia nie pokolorował Disney,
Choroba zniknie, połowa z nich chce na nas polować,
Ukraść nam życie, ukraść słowa - dla nich zdrada to plac zabaw,
Uwierzcie mi, my pamiętamy o swych wadach.
Nie mamy jeszcze nic,
a chcemy szczęściem tego świata wreszcie żyć
My, ukryty w mieście krzyk,
Za lepsze życie, za siłę którą chcemy w duszy mieć,
Ten świat uczy mnie być skurwysynem, kruszy mnie,
swój wysiłek zdusić chce, chce ten wyścig wygrać...
Tylko Bóg wie jeśli jest którą drogę wybrać;
Kroczyć drogą serca i dla ludzi się poświęcać,
Dla tych ludzi, którzy chcą twój sen kraść, nic o nas bez nas.
Wiesz - trudno by było żyć z hip-hopu.
Za naszą wolność, naszą muzykę, za pokój...

My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My...
[x4]
To jak pierwszy buch, muzyka i klub
Rap daje mi siłę, kolejny ruch, jestem tu

To jest Borixon, świeży towar
O$ka przez $ jak dolar, sok, browar
Muzyka i klub, to jest jedna z dróg
Moje show bez prób, nie ma to, że wróg
Normalny soundsystem, moich tekstów mixtape
Nasz kluby są wszystkie, dajesz ziom z tym dyskiem
Yo pozytyw, teraz słyszysz bity
Jesteśmy przy tym, tu jest nasze miejsce
Rap sensei, zaklubuję się na śmierć PiH'u
To jest dobry melanż bez kwików
Rap z głośników, rap dla słuchaczy
DJ przykozaczy swoje sety jak zwykle
Mam bucha, pyknę, bez zamułek
Klub to nie przytułek, to jest bauns, kapujesz?
Muzyka i klub, pierwszy buch
Rap daje mi siłę, to jest kolejny mój ruch

[x4]
To jak pierwszy buch, muzyka i klub
Rap daje mi siłę, kolejny ruch, jestem tu
To jak dobry buch, muzyka i klub
Jak z południa brud, którego się nie pozbędę
Byłem tu i będę, muzyka jest we mnie
Jestem w klubie, zanurzam się w tłumie, ziom
Brudne południe dla chłopaków wielkie joł
Dla wszystkich, którzy są tu moc jointów
Siła drinków, pełny parkiet
Odpalmy ten bankiet, czas na darmową szamkę
Lubię gratisy, wiem, że też lubisz troszkę
Chcę zobaczyć O$kę gdzieś przy sałatkach z groszkiem
Pozdrowienia dla was śle cała sala
O$ka przez $ jak dolar, Borixon, hałas

[x8]
To jak pierwszy buch, muzyka i klub
Rap daje mi siłę, kolejny ruch, jestem tu
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo