Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[x4]
To jak pierwszy buch, muzyka i klub
Rap daje mi siłę, kolejny ruch, jestem tu

To jest Borixon, świeży towar
O$ka przez $ jak dolar, sok, browar
Muzyka i klub, to jest jedna z dróg
Moje show bez prób, nie ma to, że wróg
Normalny soundsystem, moich tekstów mixtape
Nasz kluby są wszystkie, dajesz ziom z tym dyskiem
Yo pozytyw, teraz słyszysz bity
Jesteśmy przy tym, tu jest nasze miejsce
Rap sensei, zaklubuję się na śmierć PiH'u
To jest dobry melanż bez kwików
Rap z głośników, rap dla słuchaczy
DJ przykozaczy swoje sety jak zwykle
Mam bucha, pyknę, bez zamułek
Klub to nie przytułek, to jest bauns, kapujesz?
Muzyka i klub, pierwszy buch
Rap daje mi siłę, to jest kolejny mój ruch

[x4]
To jak pierwszy buch, muzyka i klub
Rap daje mi siłę, kolejny ruch, jestem tu
To jak dobry buch, muzyka i klub
Jak z południa brud, którego się nie pozbędę
Byłem tu i będę, muzyka jest we mnie
Jestem w klubie, zanurzam się w tłumie, ziom
Brudne południe dla chłopaków wielkie joł
Dla wszystkich, którzy są tu moc jointów
Siła drinków, pełny parkiet
Odpalmy ten bankiet, czas na darmową szamkę
Lubię gratisy, wiem, że też lubisz troszkę
Chcę zobaczyć O$kę gdzieś przy sałatkach z groszkiem
Pozdrowienia dla was śle cała sala
O$ka przez $ jak dolar, Borixon, hałas

[x8]
To jak pierwszy buch, muzyka i klub
Rap daje mi siłę, kolejny ruch, jestem tu
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta

Nie powiem Ci słuchaczu tego jaki nie jestem
Pod byle pretekstem nie będę się tłumaczył
Rychu wie ile znaczy, sam dla siebie ta muzyka
Opowiada Rychu Peja, jaki jest o tym ta płyta
Byś mnie więcej nie pytał, czego nie wiesz to posłuchaj
Bo każda minuta nowe wnioski ci nasuwa
Rychu się postara żeby grała dobra nuta
Jak domowe żarcie konsumujesz to właśnie
Ale fakt jest na fakcie, faktem poczuj to sprawdź mnie
76.09.17. już znasz mnie, porodówka na polnej
Potem raz szybciej raz wolniej
Upływał czas swobodniej, dziecko wojny niepokorny
Nie lubiło zbytnio ludzi tak jak swego imienia
I ksywy co wzbudzała w tamtych czasach salwy śmiechu
Szybko do mnie przyrosła, wiesz ksywa jak to ksywa
Ryszard A. pseudo Peja, tak to ja, tak się nazywam
O co chcesz spytać, co chcesz wiedzieć jak to było?
Się żyło, dorastało, się broiło, trochę piło
Dzieciństwo się skończyło, czas podwórka, podstawówka
Nim się człowiek obejrzał a tu Rychu ogólniak
Z marzeniami o studiach, one brutalnie przerwane
Przez życiowy zamęt, czas zarabiać, pieprzyć lament
1993 czasy nie zapomniane
Keos Gangster w radiu premierowa opcja
Defu mego ojca, szalona była postać
Czasy gdy moja ex była niestety next
Jeden miłosny tekst dedykuje tej kobiecie
Kto ma wiedzieć to wie, pogubiła się na świecie
Teraz wie, że ten czas sprzyjał kiedy przepita szyja
Szalony skład tworzyła, padła nazwa slums attack
Demówki na piratach, na ulicach i w chatach
W czasy czarnego afgana, gdy brat osłaniał brata
Pierwsze próby z rapem jego rejestrowania
Pierwsze próby z rapem jego rejestrowania

Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
Byś mnie nigdy więcej nie zapytał o czym jest ta płyta
E, niewiesz co jest? Chcesz mała klapsa ?
W akcji erotic master lalowe salsa, old school alkatras
Me czika Bonita przyklejona do rurki, jak szczyl do nocnika
Serce mi pika, bądź moja bejbe.
Myślę podejdę, pałeczkę przejmę,
A jej cialo uuu, te pośladki uuu lalala...
Podejść się wstydzę, choć ręcę bliżej mini spódniczki.
Masz tyłeczek śliczny, do uszka szepcze, sam czuje dreszcze.
Chodź cię popieszczę, tak jak nikt jeszcze.
Może się zmieszczę, w karnecie tańca.
Choć mój stan sie pogarsza, to piwo mnie wzmacia.
Uwierz w co mówię, bo na codzień ćwiczę
Sztukę wkładania ręki pod spódnicę.
Niewyglądasz na dziewice, full wypas, serwis
Bo ja pełen energii, jak zdrowy plemnik.
Pokażę ci raj, pokażę ci zło...
Oh... oh... o-oo

Uwiedziony przez wróżkę, w pokoju z łóżkiem
Lala w łazience, więc opróżniam puszkę
Pijąc duszkiem mocnego le-e, energia te-e,
Muzyka w tle-e, rozglądam się-e lać mi się chce-e.
Mówię poczekam, ona wyjdzie, ja wskoczę,
Rozluźnię kroczę i spowrotem się zgłoszę,
Bo już walkę z moczem toczę, muszę wytrzymać
Przecież nie mogę się zeszczać, bo byłby finał.
I na nic cały klimat i wszystkie komplementy
Jak nie uchwycę puenty. Wiem, jestem wcięty,
Ale kuśka pracuje, więc czekam na WC,
Nerwy swe studzę, by nie wyjść jak uczeń.
Wiem, gdzieś były klucze, szybko tam wejdę,
Zkorzystam z WC i stresy niepotrzebne pewnie-e...
Niby to proste, ale po tylu browarach prosto nie dotre.
Dotarłem, z zamkiem i poszło,
A ta laska sikała na stojąco !
Myślałeś, że ja zniknę
Że już nie będę nagrywał
Ale pomyliłeś się
Wracam z podwójną siłą
Witam wszystkich więc posłuchaj tego
Posłuchaj tego nowego więc

Weź się nie pytaj kto tu przybywa
Ja sam się przywitam, DKA DonKillA
Witam, witam, ty o nic nie pytaj
2009 klimaty, bity chwytaj

Ja gram ten hip-hop, strzelam jak pistol
Nie jestem kretem, wiem co to pop co to hip-hop
Przychodzę w blasku tych bitów trzasków
Przychodzę od was, oczekuję waszych wrzasków
Tu oklasków też aż ręce spuchną
A to dopiero zwiastun, jak cię boli weź se Fastum
Tu armii przybyło i serce urosło
Doszło do mnie, że jestem fajny i basta
Tu chodź i weź się dowiedz, bo ja zacząłem
A ty już się pożegnałeś, już napisałeś koniec
Za hajsem nie gonię, mam czyste dłonie
Nie muszę się tłumaczyć nikomu nawet żonie
Bóg dał mi talent, go nie roztrwonię
Bóg dał mi wiarę więc za nią nie gonię
Bronię muzyki mojej od zawsze
Będę za nią stał murem, póki rap, zawsze z pasją

Weź się nie pytaj kto tu przybywa
Ja sam się przywitam, DKA DonKillA
Witam, witam, ty o nic nie pytaj
2009 klimaty, bity chwytaj

Podgłośnij głośnik, niech w każdej rozgłośni
Każdy ogłosi, że DKA przychodzi
Ten nowy mixtape pełen nowości
Ty mi zazdrościsz, więc ty mi pisz słowa
Od grona panczów jak szkielet kości
Nie rości nic do mnie, nie musisz się wozić
Bo i tak na ciebie nawet nikt nie spojrzy
DKA DonKillA, wraca uśmiech, piękne oczy
Witam was wszystkich w moich skromnych progach
Klimat jest świetny by niektórych zdissować
Nie zrobię tego dla tego grubego
Co telefonował i obraził moje ego
Szkoda mi wersa na tego długiego
Chce być gangsterem, a wygląda jak Egon
Co ci do tego, że zaśpiewam do mego utworu
Nie zmulim, zamknij usta kolego

Weź się nie pytaj kto tu przybywa
Ja sam się przywitam, DKA DonKillA
Witam, witam, ty o nic nie pytaj
2009 klimaty, bity chwytaj

Przecież stanę do walki, bo nie używam kalki
Nie znam waszych tekstów, a wy śpiewacie me kawałki
Pokaż mi lepszą, kim to nie jesteś
Przecież znasz się na necie, we Fruicie bity klepiesz
Przecież grasz w Internecie
, jesteś rapu szefem
Szefie pokaż mi muzykę nie Kingston z hi-hatem
Ty jesteś hejter, bo kumpel ci nazdał
Nagraj dissa, kumpel odpowie, będzie frajda
Witam świecie, nie w Internecie
Że w końcu zrozumiesz, że DKA nie jest śmieciem
Niech wieść się ta niesie nawet w Internecie
Na forach, blogach, portalach
Ty w końcu weź się, niech skończą mówić
Niech zaczną słuchać
Niech zaczną dumać, niech zaczną to kumać
Witam, witam, ty o nic nie pytaj
2009 klimaty, bit chwytaj, yo

[x2]
Weź się nie pytaj kto tu przybywa
Ja sam się przywitam, DKA DonKillA
Witam, witam, ty o nic nie pytaj
2009 klimaty, bity chwytaj
[Pezet]

Yo aha
Yo aha
Yo

Słyszałem, że niektórzy mówią, że robimy hajs w plikach
Hajs? Jaki hajs chciałbym ten hajs wydać
Możesz hajs mi dać jak masz go jak widać
Ten hajs chyba robią ci co chodzą z klamką
Ten hajs śmiga gdzieś na Cargo hajs znika
Bananowcy wciąż nim gardzą, zapytaj
Jaki Pezet miał kapitał nie myl mnie z gwiazdą
Myślisz że robie wielki hajs na płytach? Nie bardzo
Ej ile razy jeszcze powiesz, że się zmieniłem
To nie przez hajs bo jak mam hajs wiem ile
Biznes to w tym kraju robi Leszek Miller
A ja znam swoje saldo i z niczym się nie kryję
Znam paru gości co robią flotę na czarno
Gonie za hajsem bo muszę życie jak poker jak bagno
Życie jest kruche lecz moje życie jest prawdą
Nie rzucam się na każda stówę bo rzuciłbym to dawno

Marzę o plikach euro, o szczytach w Alpach
Fabrykach Kenzo i o klimach w autach
Yo, czasem przeklinam w żartach
I mówię kurwa chciałbym dostać ten hajs od Rywina tak tak
Ty chciałbyś trzymać nihtclub
Gdzie sztuki chcą się wyginać w majtkach
I chcą się upić ja chciałbym bywać w knajpach
I bywać na bibach najbach
Ej przestań gadać na razie nadal trzymam majka
Na razie wciąż marzę o ciuchach Lacosty
Pewnie coś kupię chociaż wiem, że się narażę na koszty
Na razie dla forsy nie zrobiłem tyle ile mógłbym
A znam takiego co tak robi i jest nudny
Ten syf jest brudny jak to miasto
W tym mieście mija dużo czasu zanim kurwy zasną
W tym mieście minie dużo czasu zanim gruby banknot
Będę miał zawsze w kieszeni - musiałbym kupić kantor

Yo
Czasem mam gorsze chwilę i nie mogę wyjść z długów
Czasem myślę, że wiem jak to jest być w cugu
Czasem myślę, że byłby ze mnie dobry diler
I czasem moja twarz wygląda jak noc żywych trupów
Z hajsem to jest tak, że raz biorą a raz dają
Ja tylko marzę i patrzę: Honda, nowy Clariot
Ja tylko marzę jak każdy w tym pieprzonym kraju
Otwieram wino z moją dziewczyną w moim raju
Żeby zmienić coś nie muszę wejść do Unii
Na pewno coś się wtedy zmieni tylko u nas czy u nich
Na pewno coś się wtedy zmieni tylko gdzie na lepsze
Jest tylko kilka takich miejsc jak Polska na tym świecie
Nigdy Nie zapomnę chwil wspólnych spędzonych z Tobą
Jesteś osobą, której zawsze dałbym wszystko
Moje ciepło i uczucie, pragnę być tak blisko obok Ciebie
Ukochana masz coś w sobie,
Dobrze wiesz malutka ten kawałek dedykuje Tobie
Jeśli w coś nie wierzysz przypomnę Ci „Boline”
Pierwsza ławka i zwierzenia czy Cię zmuszam do myślenia
To uczucia tak piękne nie do zapomnienia
Spacery wieczorami oraz uśmiech na Twej twarzy
Najpiękniejsze czasy jakie mogły się przydarzyć mi
Nie pamiętam tych momentów byśmy byli źli
Wszystko było dopięte do samego końca
Kiedy przyjdzie ta potrzeba stanę jako Twój obrońca
Nigdy złego słowa…tak… szacunek i sentyment mam
Mogę powiedzieć że na wylot Cię już znam
I bez końca sobie wmawiam jeszcze rade dam
Może Ty masz inne zdanie nie poradzę nic już na nie
Wiem natomiast jedno żyj z właściwym przekonaniem …

Teraz ten utwór Tobie dedykuje, czy wiesz dlaczego?
Bo na to zasługujesz
Szanuj swe wybory, gdy nie trzeba ich nie zmieniaj,
Nigdy Ciebie nie zapomnę i będę doceniał

Tak… tego Ci dziś życzę żyj z właściwym przekonaniem,
A co na pewno ma stać się to się stanie
Masz kogoś innego na twym ślicznym oku
On jest teraz górą a ja już jestem z boku
Nie jestem typem sęka co zabiega o twe względy
Ale teraz różne drogi, Ty tamtędy a ja tędy
Chodzi właśnie o to że na siłę nic nie robię
A tym utworem w zadek też nie wchodzę Tobie
Pragnę Ci ukazać moje myśli i uczucia
Że jesteś wiele warta nie jak guma do żucia
Ty żyjesz młodością, zabawą i chwilami
Może to i dobrze bo, ja trochę wspomnieniami
Ale lubię patrzeć, kiedy świecisz promieniami
A ja czyje się wtedy jak Amor ze skrzydłami
Słońce jesteś cudowna…tak to nie ściema
Sprzyja Włochy, co jest grane nie do przewidzenia
„Nokia” wiadomości i to wszystko znikło nie ma
Twój numer jest widziany mile… powodzenia

Teraz ten utwór Tobie dedykuje, czy wiesz dlaczego?
Bo na to zasługujesz
Szanuj swe wybory, gdy nie trzeba ich nie zmieniaj,
Nigdy Ciebie nie zapomnę i będę doceniał
Czasem nie ma co do garnka włożyć bo za mały dochód
Łzy cisną się do oczu, nie chcę zostać na uboczu
W mroku błądzi dusza, która upada jak Ikar
Ze sobą polemika, depresja serdecznie wita, witam
Coś ci nie idzie, chciałbyś podciąć sobie żyły
Na co czekasz, zrób to, pokaż ile w tobie siły
Szczerze jesteś nikim, ojciec często to powtarzał
Pamiętasz? Spłodzenie ciebie to był dobry kawał
Daj mi spokój, zaciskam zęby, zaciskam pasa
Zaciskam pięści, melancholia jak bumerang wraca do mnie
Parę wspomnień, po których przechodzą dreszcze
Większość czasu poza domem, dorastanie na najebce
To tylko czyste fakty, to prawdziwa rozmowa
Jako dzieciak tylko chciałem żeby ktoś mnie przypilnował
A ja przy własnej matce chłopak tu dzieliłem towar
Bo moja mama to kobieta hardkorowa, proste

ref. x2
Przychodzą takie chwile chce się rezygnować
Są jak wylew, który cię sparaliżował
Myśli, które nie dają nam zasnąć
Chwile, w których traci się samego siebie, wartość

Chcę na chwilę się zatrzymać by spokój znalazły nerwy
Bo bez przerwy na tym froncie gdzie masa tych poległych
Ten przebiegły, ten pazerny, witam ze społecznych nizin
Ludzie muszą tutaj kraść żeby tu wyżyć
Analizy nic nie dadzą gdy jest na umyśle skaza
Siedzę sam w tych czterech ścianach, jeden krok od załamania
Bania pęka, nie do wytrzymania są te głosy
Mówię dosyć, nie chcę któregoś dnia z okna wyskoczyć
Za szybko dorosłem, za dużo zakazanych owoców
[?], powstaliśmy z prochu
Całe życie tyrasz, potem w samotności zdychasz
Cała ta matematyka, biologiczny zegar tyka
Czas odlicza i coraz bliżej do spotkania z Panem
Czy przejmie nas jako dzieci, czy skaże cię na wygnanie
Co? Coraz bliżej tak, E coraz bliżej do spotkania z Panem, Panie

ref. x2
Przychodzą takie chwile chce się rezygnować
Są jak wylew, który cię sparaliżował
Myśli, które nie dają nam zasnąć
Chwile, w których traci się samego siebie, wartość
Ściągnij
Kochanie wiem, że masz dziesiątki kompleksów
Słyszę te tony wątpliwości prosto z Twoich ust
Gdy mówię Ci, że jestem fanem Twoich wdzięków
Nigdy nie miej wątpliwości co do moich słów
Olej to, co chce Ci sprzedać Vogue i Cosmo
Kanony, które tworzą wybiegi mody i Photoshop
Dla mnie jesteś piękną doskonałością
I nie powinno Cię obchodzić to, co woli ktoś

Wrzucam swoje rzeczy do bagażnika
Z trzaskiem zamykam go i znikam w trasie
Zostajesz kochanie tu sama dzisiaj
Ty wiesz, że w aucie często tracę zasięg
Patrzę jak znika mój blok w lusterku
Zostawiam to mieszkanie gdzieś w tyle
Śmiejemy się w ekipie jak zwykle z pierdół
I zapominam o Tobie przez chwilę
W hotelu rzucam ciuchy na łóżko
Jakoś tu głucho i pusto, i nic nie pachnie jak Ty
Za oknem szaro, buro, smutno i ponuro
Odkąd ruszyłem z domu dupsko pogoda zeszła na psy
Za chwil trochę podjedzie taxi pod hotel
Zabrać całą hołotę pod głośny i zadymiony klub
Zbieram się w sobie jak mogę
Lecz w mojej głowie co moment powraca myśl o Tobie
O tym żebyś była tu

I kiedy tak leżę na łóżku i nie ma tu Ciebie
Ten sufit boleśnie wydaje mi się obcy
I możesz mi wierzyć - tęsknię po ludzku tylko do Ciebie
I nie ma lepszej, piękniejszej choć wiem, że w siebie wątpisz

Ref.
Kochanie wiem, że masz dziesiątki kompleksów
Słyszę te tony wątpliwości prosto z Twoich ust
Gdy mówię Ci, że jestem fanem Twoich wdzięków
Nigdy nie miej wątpliwości co do moich słów
Olej to, co chce Ci sprzedać Vogue i Cosmo
Kanony, które tworzą wybiegi mody i Photoshop
Dla mnie jesteś piękną doskonałością
I nie powinno Cię obchodzić to, co woli ktoś

Budzę się rano w pokoju
W powietrzu czuć mieszankę alkoholu i papierosów z wczoraj
I znowu myślę o Tobie, z dala od domu
O Twojej skórze i włosach, i oczach, biodrach, ramionach
Kołdra nie daje ciepła mi, jak Ty kiedy leżysz obok
Emanuje z Ciebie seksapil, nawet kiedy śpisz błogo
Wierz mi na słowo królowo czuję Twój brak
I czekam aż wszyscy się zbiorą
I znowu wrócimy na szlak do naszych Pań
Ha, tak mam tę jedną
I to ona sprawia, że mam powody żeby się prędzej zebrać
I mimo, że teraz niejedna wokoło kręci się
To po koncertach wolę te wieczory spędzać solo
Poczekać na Panią mojego serca
Co czeka na mnie, bo wie jak pragnę jej
Piękna dla mnie co dzień, nawet bez make-up'u
Dobrze o tym wie, nie ma dla mnie miejsc, które są jak dom
Kiedy jej nie ma jak tu

I kiedy tak leżę na łóżku i nie ma tu Ciebie
Ten sufit boleśnie wydaje mi się obcy
I możesz mi wierzyć - tęsknię po ludzku tylko do Ciebie
I nie ma lepszej, piękniejszej choć wiem, że w siebie wątpisz

Ref.
Kochanie wiem, że masz dziesiątki kompleksów
Słyszę te tony wątpliwości prosto z Twoich ust
Gdy mówię Ci, że jestem fanem Twoich wdzięków
Nigdy nie miej wątpliwości co do moich słów
Olej to, co chce Ci sprzedać Vogue i Cosmo
Kanony, które tworzą wybiegi mody i Photoshop
Dla mnie jesteś piękną doskonałością
I nie powinno Cię obchodzić to, co woli ktoś
Szczerze ?
Wiem, że też głupoty czynię
Była gdzieś tak siódma z rana
Jak zerkałem na godzinę
Leży sztuka rozebrana
A ja z moralniakiem przy niej
Wszystko byłoby w porządku,
Gdybym chociaż znał jej imię
To nie moja pierwsza z dziewczyn
Inne się zdarzało pieprzyć
Nawet jedna z tych poprzednich też mówiła, że mnie kocha
Potem widziałem jak ziomka obejmowała na klatce
To nie wszystko, słuchaj
To z tym samym ziomkiem właśnie ja siedziałem w jednej ławce
Kiedyś jeszcze w podstawowej
Szczerze ?
Też się wkurwiam tak jak każdy normalny, zdrowy człowiek
W końcu, szczerze
Piję często - nie wiem
Może mam to i po ojcu jakoś zapisane w genach
Może, czasem nawet i pomaga, ale
No powiedzmy sobie szczerze, w alkoholizm nie popada nikt od urodzenia
Wcale, w końcu wszystko jest dla ludzi, kiedy tylko jest z umiarem
Szczerze
Jakoś nigdy go nie miałem
Często byłem nie w porządku
Wobec Ciebie też kochanie
Choć świadomy swoich błędów, to i tak je popełniałem
Nie ma sensu tu przepraszać, wiem
W żywe oczy Ci kłamałem, też zdarzało mi się zdradzać też
Vice versa, jak Ty mnie, nie mówmy
Więc jesteśmy kwita
Życie w chuja wciąż pogrywa
Nigdy nie chciałem być gorszy
Razem z nim też pseudo ziomki, których wcześniej uważałem
A udają, że mnie znają, zawsze jak nagram kawałek
Szczerze
Święty spokój zawsze chciałem
Rzadko kiedy go zaznaję
Szkoła, rap na przemian balet
A dziś szkoła tak na zamianę
Znowu tylko wstaję rano
Znowu myślę sobie rano, że znów czeka mnie to samo
Co spotkało znowu wczoraj
Tak od rana do wieczora
Póki Słońce znowu wstanie, dając znów do życia powód, dalej..

Choć nadzieja nie umiera i wciąż jest na horyzoncie
Jak w grudniowy wieczór Słońce wcześniej znika z nieba
Czas, patrz jak zmienia ludzi, nas
Nie ma co, mały jest świat
Znamy się tylko z widzenia
Mijam nieszczere spojrzenia
Pada deszcz ze śniegiem z nieba
Na ulicach wkurwia breja
Znowu wkurwiam się na Keja
Bo ten nie porobił zwrotek
Kejo też się wkurwia, potem, bo do niego ciągle dzwonię
Tak się u mnie sprawy mają, ziomek
Sprawy moje, Ty jak masz to pilnuj swojej
Tak jakbyś nie zatracił z oczu
Nie od dziś wiem na czym stoję
Moje plany ciągle w toku
Mój rap tak jak Media Markt, nie jest kurwa dla idiotów
Ten rap to nie produkt, nie chcę nachalnej promocji
Od wymiotów po radości
Mówi człowiek z krwi i kości
Wcale nie pragnę litości
Czy miłości własnej dupy
Świata się naprawić nie da
Wszyscy jesteśmy zepsuci
Szczerze, wierzę, że się nie dasz
Szczerze, nie chciałbym zawrócić
I naprawiać swego życia
Mam przynajmniej o czym mówić
Na tej płycie, na tych bitach
Kwintesencja bije mocą
Bez zbędnego miłosierdzia
Szczery rap jak szczere złoto
Dla tych, co ich zawiść skręca
Wszystkim nachalnym idiotom
Będą wkurwiać się z napięcia
Tak jak kobiety przed ciotą
Nie pytaj co to
Ważne, że masz to na sprzęcie
Wolę grać anonimowo niż chujowo i z przegięciem
Pretensje ?
Każdy ma z was i mieć będzie, tak jak macie ryje spięte
Ty i twoje śmieszne ziomy
Koleżanka czuje mięte do mnie w przeciwieństwie do nich
I dzwoni
Chyba z trzeci raz już dzisiaj
Sapie do słuchawki, zdycha, mówi mi, że chce się bzykać
Rarytas wiesz, coś na upiększenie dnia
Moja niunia będzie zła
Kiedy wersy te usłyszy
Kwintesencja szczery rap
Aż do bólu, jak skurwysyn..
Znów jesteśmy razem, to nie cud
WDZ ulicy król kontra jej bród
Wytęż słuch, znów zarobię parę stów
Za każdym rogiem czai się wróg więc wracam
Pamiętam, jedyną obroną jest atak
Nie obchodzi mnie czy się z tym zgadzasz
Kara dla każdego co nie umie dopilnować swego
Ej, ty kolo od mego wara
Jesteśmy solą w oku, ty lepiej daj se spokój
Śledź nasz każdy ruch krok po kroku
WWA lokum, co? ciebie to boli?
Każdy na bloku takich jak ty pierdoli
Wolisz nie wychylać się? niech tak zostanie
Na mych nieprzyjaciół bądź tarczą mi Panie
Prawda w lamusach wciąż wzbudza trwogę
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

Teraz powiedz mi (powiedz mi)
Kim jesteś ty i ty (ty i ty)
Ja i tak wiem co zrobię (aha)
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

To jest wrogi świat nastawionych wrogo
Patrzą z zawiścią na nasze logo
Ups...znów chybiłeś śmieciu
Każdy twój ruch z łatwością mogę przeczuć
I bądź gotowy na sprawiedliwy osąd
Pokaż co zrobiłeś ty sam jak dotąd
Ewenement świadom zasad tej gry
Zawsze gardził takimi jak ty
Bo na sto osób - dwudziestu konfidentów
Którym jest brak pasji i talentu
Trzeba być czujnym, bo wróg wciąż czyha
Molesta zawiera się w tych ośmiu tytach
My chcemy widzieć prawdy oczami
By zagrożenie móc w porę oddalić
Łatwo się zgubić, my znajdziemy drogę
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

Teraz powiedz mi (powiedz mi)
Kim jesteś ty i ty (ty i ty)
Ja i tak wiem co zrobię (aha)
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną...

Patrz mi w oczy, powiedz, że to śmieszne
Czas i miejsce, w którym żyjesz są bezpieczne
Zejdź na ziemię, za dobrą cenę
Brat brata sprzeda, tu nie ma przebacz
Dobrze znam sprawę – hajs kręci światem
Wszystko przesiąka tu jego zapachem
Pod własnym dachem nawet możesz mieć wroga
Znasz ten ból? człowiek sam zobacz
Rozwijam skrzydła i słyszę - kark złam
Gamoniu pal za to nie twoja szansa
Wiem, mój sukces to powód, że nie sypia mój wróg
On po prostu chce bym gryzł piach
Rób co chcesz, poczekamy do jutra
Jak na razie proponuję czysty układ
Jak Wilku mam kogoś za kim skoczę w ogień
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

Teraz powiedz mi (powiedz mi)
Kim jesteś ty i ty (ty i ty)
Ja i tak wiem co zrobię (aha)
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

W czasach kiedy każdy chce dla siebie wszystko
Sztuką jest tu żyć i wciąż grać czysto
Ja i ty ubierzmy dziś to w proste słowa
I ustalmy to by uniknąć rozczarowań
Musimy liczyć na siebie, wiesz, a nie na fart
Między nami ma być jak między Bonnie i Clyde
Przytul się, powiedz tak, między prawdą, a Bogiem
Czy jesteś gotowa by pójść za mną w ogień?
Elo, Pelson często z motyką na księżyc
(Ale) z wiarą, że zawsze możemy zwyciężyć
Dla mnie każdy upadek jest sukcesu nawozem
A pieniędzy na przyjaźń nigdy nie przełożę
Nic nie zmieni świat, ja zacząłem od siebie
Więc już nigdy nie będzie tak jak w 9 7
Teraz powiedz mi ile można żyć "Skandalem"?
Otwórz się na mój progres i chodźmy dalej
Bo to historia bo to marzenia x3
Wykorzystuje moment x2
Co pozostanie po mnie ?
Co pozostanie po tym ?
Miłość do ludzi nigdy nie ide na skróty
Wykorzystuje moment x2
Wykorzystuje moment
nigdy nie tone
wypływam na powierzchnie
zostawiam ślady po mnie
nastaw zmysły na teksty
na tą harmonie
na coś nowego jeszcze nieraz zaklaszczesz w dłonie
nieraz a skąd o nie to nie muzyka idzie wolniej
to DKA przychodzi w czerwonej zonie (kto?)
właśnie o niej nieraz usłyszysz DKA w koronie

Bo to historia bo to marzenia x3
bo to historia godna przypomnienia
Nie nawidzisz mnie i to jest piękne stary, wiesz.?
Posłuchaj mnie...
Wkurwia cię to, ze B.R.O tutaj zgarnia tej fejm,
możesz być Plejer, ale nigdy nie będziesz the game .
I ja się smieję, lepiej leszczu wróć na ławkę.
Zamykasz grę, rzekomo raczej zamykasz stawkę.
Słuchałem ten diss, ale bez potrzeby,
zamiast siedzieć w studiu, posiedź u logopedy.
Ja mam inne potrzeby, więc mówię biss.
Ja nagram audio tune, Ty nagrasz auto diss.
W tytule pytasz się, czy to wolno .. chłopaku ..
Niestety, lecz nie wolno tak kaleczyć rapu.
Nagrałeś pod baste, chciałeś wejść w moje buty,
ale kurwa, ten diss nie ma półtorej minuty.
To dosyć śmieszne, bo miał być wczoraj,
Ty sam to napisałeś, więc akcja jest chora.
Jeśli tyle czasu pisałeś ten tekst,
to jednak tylko mój level, tak naprawdę jest next.
Dobrze, że w tle śpiewasz chu-chu-churem,
bo nie słychać jak się kurwa tu za-plu-plu-plułeś.
Złe komentarze piszą sznu-sznu-sznurem.
Co do sznura, to sam w niego zainwestujesz.
Szkoda że mnie nie znasz, może wtedy kolo,
byś wiedział że na głowie mam natural color.
Ja tak hulam solo, Ty zamulasz sporo.
Ludzie jak Ty, skąd oni się tutaj kurwa biorą.
Twoje argumenty, następny i następny.
Każdy z nich naprawdę dla mnie jest kurwa piękny.
Nie odpowiem na nie i nie zmarnuję kartki,
bo sam o tym mówiłem, w kawałku "Z innej bajki".
Naprawdę stary mam w dupie takich wrogów,
mówisz, że się nie poznamy, ja mówię dzięki Bogu.
Naprawdę, nie potrzebny Ci lot ze schodów,
bo już po tym dissie synu, jesteś krok od grobu.

No cześć, to znowu ja.. Twój ulubiony raper.
Cóż... postanowiłem też użyć tego cudownego bitu.
Posłuchaj mnie.

O cześć, czuje stres.
B.R.O szybko kolejna część.
Ty łap to dziwko tą pięść za pięść,
nagrywaj dissy jeśli masz chęć.
Nie znasz mnie, po co te dissy.
Z bitu wypadasz jak skurwysyn.
Mogę tu gadać, i mieć Cię z byty,
bo odpowiadam tu do takiej cipy.
To twoje flow jest marne,
nagrywamy nie legalnie.
Ja brzmię jak legal,
ale Ty kurwa niestety nie brzmisz fajnie.
Jesteś spocony downie,
jak byś tu siedział w saunie.
I choć coś Ci się wydaje,
to dla mnie niestety nawijasz marnie.
Ten diss to rzuty karne,
ale to kurwa nie loteria,
bo tak mnie wnerwiasz,
że mogę przerwać ten sztuczny uśmiech na twoich zębach.
Nie znam raperów, mam paliwo,
nowe bity Cię kurwa zdziwią,
a tak jak z płyty to gram na żywo,
a takie cipy zgarniam jak żniwo.

Więc jeśli masz z tym problem,
wróć do domu napisz nowy diss.
Jak już, to wbijam chłopcze i nie odpowiem Ci-i-i-i..i.
Łoł.

Ahaa. Dokładnie tak.
Stary, ja nie wiem po co Ty to zrobiłeś.
Nie znamy się.
Nie wiem, chciałeś wyskoczyć.? Trudno.
Twój diss był przechujowy,
ale ja Ci już nigdy więcej nie odpowiem
i musisz być tego świadomy, tak.?
Możesz nagrać na mnie kurwa płytę dissów.
Mam na Ciebie wysrane.
Nagram płytę hitów, synu.
Aha..

B.R.O
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo