Popularne piosenki. Polski Hip Hop

-O, jakie ładne kwiatki... A nie. To groby. Ale kwiatki mają na grobach. Cześc Stefan!
-Czesc
-Czesc
-Czesc. Co robisz?
-Widziałeś... Widziałeś moją ciocię?
-Widziałem, nogi nie ma.
-Jebany zombie nogę jej odgryzł i nie ma jej.
-Noo, skurwysyn!
-Ale pobrudziła mnie krwią, dziwka. Ca-cały we krwi bylem i we flakach.
-O kurwa!
-Ale nie wiem czy w nodze są flaki, może to było coś innego niż flaki, ale..
-Jelita! Jelita!
-Ła-ładnie tutaj.
-Ładnie
-Ładnie. Tak, tak grobowo, tak zombie.
-Tak fajnie
-Tak estetycznie.
-Estetycznie. Skurwysyn zaraz się upierdoli. Spierdalaj!
-Kurwa spierdalaj jebany zombie, no kurwa wypierdalaj kurwo jebana, no spierdalaj, kurwa!
Ja wypierdalam gonga, wypierdalam gonga
Ja wypierdalam gonga...

Wypierdalam gonga rym, co poraża jak anakonda mówi Góral liryczny kombajn,
styl walki na słowa jak mortal kombat lubię rymy rąbać jak Tomak mój
kompan, klika blant klik byt cyka jak zegarowa bomba, styka poznańska
kontra, nwzd bit squad i k do g nadciąga PDG yo! Rymów z teka bomba z
ciemności jadra chwyta jak słonia trąba, pompa, co pompuje rymy na
compact, kontrast prosto z ulicy jak sonda, plomba, skrecz jak dj honda,
nie gwiazda jak Jane Fonda nie podróba jak tombak, bo rym Góral nie
wygląda, napierdalam dalej jak Alberto Tomba, moje słowa nie są pod zastaw
jak lombard, ding, dong jak dzwony gonga, wypale z dzwonga cos blado
wygląda, wiec dymem się zaciągam, kocze stronga i wypierdalam gonga...

Atmosfera się zagęszcza, co to kurwa nadciąga? To Rafi i N.W.Z wypierdalają
gonga, było już o wszystkim i o niczym a teraz konkrety masz towar i
blety? To nie stój jak kretyn! Bo tylko flety podpierają parapety więc
zapraszam do zabawy i facetów i kobiety, niestety są ludzie i ludzie dwie
strony medalu zawsze wśród motyli znajdzie się karaluch. Na co czekasz?
kiwasz głową się wstydzisz? Albo jesteś głuchy albo nas nie nawiedzisz,
albo nie rozumiesz Laidback`owego stylu bycia, chcesz to pytaj ja nie mam
nic do ukrycia. 2 5 na karku tu nie dobijasz targu masz ile masz, gdy
unikasz zakamarków, ja mam już swoje lata wiec nie będzie żadna szmata
mnie pouczać jak stary wyga mary ma mi rzucać, bo robię to od lat wynikiem
tego Beat Squad, wieczna piona z kuzynami wieczny topór z frajerami
szacunek dla tych, którzy robią to, co robią i wkładają w to serce, bo
tu nie trzeba nic więcej.

Szare blokowisko i betonowe schody ja tu byłem! Jestem wszystkim znany i gotowy na wszelakie propozycję chodź nie walczę o pozycje i o miejsce w rankingu, , czy na scenie czy na ringu. Jestem jak wrzód na dupie. Pamiętajcie skurwysyny, undeground`owy guru saga rodziny. Tera gonga wypierdalam więc ode mnie z dala, projekt się wpierdala. Przebudzony Dontomalone, dobra nara potem się postaram. Dobra nara!
Musiałem to napisać Stary ej...
To była misja jak emisja spalin
Oni stali tam jarali faje jak naspidowani
HM typa i nie czaisz ale zajebani oparami
Dawali mi do skumania naje

Pan komisarz ze stali broda jak Panoramix
I ziomal poda z wąsami
Jak Brudny Harry ze stali
Skumali że wali mnie to co oni mi opisali
Poznali że sobie mogą tu zrobić błogo palcami

Na nowo mi to wkręcali
Bez kitu mitów podhali
Skumał to mało mnie to wali
Jak kawały twojej mamy
Albo twojej starej
Dejavu tu to bawi mnie bez kitu
I tak nic wam nie powiem
Do bitu spizgam to potem
Opowieść rodem z kronik
Czy kronikali oni oblukali
Okruwali fragmentami w chuja grali
Zrezygnowali w tym momencie
Z zadawania pytań
Gość zajebał drzwiami kajdankami..
Zamachał i wydarł się:
Odzywaj się psie czy niegrzecznie jest się
Powietrzem okrywać i zbywać mnie
Jeszcze nie skończyłem wybacz
Skończyłem nagrywać
Teraz obije Cię i tak minie
Trzeba się stąd zmywać

Chwilę zajęła taktyka rozjebania typa
Mi na trybie karate kid'a
Unikat nie no chyba styka
Czy nie strzała odbita
Ja spadam Nara nie Witam
Ofiara pada zabita
Ja wypierdalam jak Ikar

I przejebane mam już totalnie
Nie ma to tamto
Ran(run) na miasto
Hardcore jak w Grand Theft Auto
Mam to fakt no
Banknot mam to darmo
Znam to państwo
Gdzie za to mnie nie zgarną

Pięć przed jedenastą
Sześć kroków
Patio
Na karku szwadron
Ćwoku daj to auto
Fuck You
Znowu lokum mi otwarto
Przejebane
Sto psów już za mną
A ja w chujowym vanie
W chujowym stanie
Z chujowym dojebaniem
Zdecydowanie jest chujowo
No bo nie wiem co jest grane
I stąpam teraz po lianie
Jak spotkam nieraz te panie
Co nie wiedzą co to zabezpieczanie
Gdy ściągają ubranie

Dalej
Skurwysyny dają fajer
Mają power
I pękają przy mnie szyby
I mnie mają auto staje
I przegrałem nie na niby
Myśle wyjebane
Wpisze cheaty
I rozwalę cipy tak to nie ma lipy

Professional Killer
Chwilę jeszcze więcej
Delete, Spacja, Enter
Nieskończone życie
Dawaj amunicję bezsens
Kurwa coś nie idzie
Albo mam zjebaną wersję
Albo to prawdziwe życie
No to pięknie mówię
Sorry ziomy nie wiedziałem
Myślałem że grałem
A to sorry chyba nie jest baje czaje
No zjebałem to
Ja się odpalę w chatę
Dobra ja nic nie wiem
W morda parter

Masz prawo zachować milczenie.
E, niewiesz co jest? Chcesz mała klapsa ?
W akcji erotic master lalowe salsa, old school alkatras
Me czika Bonita przyklejona do rurki, jak szczyl do nocnika
Serce mi pika, bądź moja bejbe.
Myślę podejdę, pałeczkę przejmę,
A jej cialo uuu, te pośladki uuu lalala...
Podejść się wstydzę, choć ręcę bliżej mini spódniczki.
Masz tyłeczek śliczny, do uszka szepcze, sam czuje dreszcze.
Chodź cię popieszczę, tak jak nikt jeszcze.
Może się zmieszczę, w karnecie tańca.
Choć mój stan sie pogarsza, to piwo mnie wzmacia.
Uwierz w co mówię, bo na codzień ćwiczę
Sztukę wkładania ręki pod spódnicę.
Niewyglądasz na dziewice, full wypas, serwis
Bo ja pełen energii, jak zdrowy plemnik.
Pokażę ci raj, pokażę ci zło...
Oh... oh... o-oo

Uwiedziony przez wróżkę, w pokoju z łóżkiem
Lala w łazience, więc opróżniam puszkę
Pijąc duszkiem mocnego le-e, energia te-e,
Muzyka w tle-e, rozglądam się-e lać mi się chce-e.
Mówię poczekam, ona wyjdzie, ja wskoczę,
Rozluźnię kroczę i spowrotem się zgłoszę,
Bo już walkę z moczem toczę, muszę wytrzymać
Przecież nie mogę się zeszczać, bo byłby finał.
I na nic cały klimat i wszystkie komplementy
Jak nie uchwycę puenty. Wiem, jestem wcięty,
Ale kuśka pracuje, więc czekam na WC,
Nerwy swe studzę, by nie wyjść jak uczeń.
Wiem, gdzieś były klucze, szybko tam wejdę,
Zkorzystam z WC i stresy niepotrzebne pewnie-e...
Niby to proste, ale po tylu browarach prosto nie dotre.
Dotarłem, z zamkiem i poszło,
A ta laska sikała na stojąco !
Ref:
Znowu robie rap i obudze cale miasto,
Wszystkim skurwysynom dzisiaj nie dam, nie dam zasnac, x2

Znowu wchodze w bit i w petle lubie ten pieprzony syf
Zamknij ryj zamknij gebe czujesz ten pieprzony styl?
Chce miec kwit i chce miec penge zrobic ten pieprzony deal
Podnies rece na koncercie trzymaj az opadna z sil
Kiedy wchodze na majka nie mozesz uwierzyc
Jestem z tych ktorym jeszcze zalezy
Wrzuc to na plyte pusc to na wiezy
Niech to uslysza wszyscy frajerzy
Mamy styl i mamy flow i gramy z nim, robimy show
Nasi fani z nami sa bo tak to robią high school boys
Wiem ze to bragga i co nie wypada?
Robisz taki rap ktory pali jak lawa
Chuj ci do tego to nie twoja sprawa
Wiesz ktorym palcem B.R pozdrawia?
Miasto warszawa, miasto podwarsza
Komu tu naprawde naleza sie brawa,
Zaliczam awans, spadasz na zawal
a reszta raperów wsadź sobie w nawias.

Ref:
Znowu robie rap i obudze cale miasto,
Wszystkim skurwysynom dzisiaj nie dam, nie dam zasnac, x4

Znowu wchodze w mocne werble, zapisuje kartki ziom
Tobie to jest dziś potrzebne jak na na nogach nike'i oo
Kiedy słyszysz ze mam werwe masz na plecach ciarki co?
Znowu tym hejterów wnerwie bo mam mocno zdarte flow
Pracuje w studio od nocy do rana
Wyrzucam te wersy jak bomby Osama
Mowie na łamach ze szykuje zamach
W klubie ten rap znow wali po scianach
Uwierz kochana - B.R to amant
Lepiej uwazaj jak zostalas sama
lece na bitach jak raperzy w stanach
A nie pale trawki tu w kilogramach
Znowu na miescie leci moj towar
B.R nareszcie lepi te slowa
Zauwazyles jak buja sie glowa?
Musisz tą ksywkę przeliterować oo
Oo B.R.O
Jak mnie nie znasz to zmienię to
Wchodzi nowe pokolenie
Co chce zmienić dużo na scenie ziom.

Ref:
Znowu robie rap i obudze cale miasto,
Wszystkim skurwysynom dzisiaj nie dam, nie dam zasnac, x4

Ja znowu robie rap (rap)
Ziomus dokladnie tak (tak)
Wez to teraz sprawdz (sprawdz)
Spadam tutaj jak grad (grad)
Hejtom tu od lat (lat)
Argumentow brak (brak)
Wez poczuj ten smak (smak)
To moj kolejny track, tak !

Ref:
Znowu robie rap i obudze cale miasto,
Wszystkim skurwysynom dzisiaj nie dam, nie dam zasnac, x4
Mam już dosyc tych gimbusow
już dosyc tego buntu,
Mam już dosyc tego kultu,
Neo dzieci, neo kundlu
Mama tato dali fona, super dla nich piona
Dali kompa, dali siec a w necie fora
Maja łotra w domu, który amfe wciaga
Zycie kopnie cie w tylek, Zycie sprzeda ci gonga
lepiej idz do szkoly, lepiej poucz się troche
ja w książkach siedziałem ten rok za rokiem,
Najpierw glodny byłem wiedzy
Czasem zylem sobie w nedzy pod blokiem.
Miałem pedy do wierszy
po tym były teksty
Potem byłem lepszy
teraz zjadam mase leszczy
Tobie się spieszy, do fejmy wśród fleszy
Lepiej wroc do szkoly a nie pieprzysz 3 po 3
Czy może jestes za fajny, masz tagi na bluzkach
Żadna panna nie chce glupka, który siada w podstawowkach
Wracaj do budy, a nie mi bluzgasz. tu

Weź się spamiętaj, siegnij po rozum
Komu potrzebny jest zyciowy konus
Lepiej daj cosik komus, albo daj sobie
Daj sobie szanse, tyle ludzi chce ci pomoc

Zamiast ciagnac dragi, idz do domu po szkole
Tam pomoz rodzicom, bratu pomoz siostrze
Nie spieprz zycia, nie chowaj alko pod stolem
Pomozesz innym, pomoga tobie proste,

Boli mnie to no pewnie ze tak w ustach gorzki smak
Gdy taka gra jak z dzieciaka robi się wrak a jak
To Kopnij pokuse
Nie po to to nuce
zeby gadac do siebie
Ale po to bys ruszyl dupe
W szkole twe miejsce
Nie lubisz to polub
Uczesczaj tam czesciej
Nie od razu będziesz Kolumb
Ameryki nie odkryjesz
Ale znajdzasiesz wszystko
Co potrzebne ci w zyciu pogodz się z mysla
Chcesz być cwaniak, to ganiaj
Wsadzaj pieniadze do prania
Jak masz cel by rówieśnik ci się kłaniał
To masz jak w banku, ale rozbij ten bank
smrod będzie się uwalnial
będzie blado, będzie bania
będziesz gostek pierwszego dania
którego diabel wchlania
weź to zapomnij, o tej przenosni,
bo mnie już uszy bola od tego gadania
teraz ty rob , zrob wykonaj zadania a nie gadaj
W pospiechu ucieklas, by te szczescie dostac
Odpanie Ci reka która na mnie podniosłaś
Mam dluga pamiec, nie licz na spanie,
Nadejde Ciebie w snach, będę meczyl Ciebie stale
Jak duch, Twój który sledzi każdy ruch Twoj,
Modl się o to by Bog Twój, glod Twój
Zaspokoil bol Twój czul jak ja czulem swój,
Tylko Twój Bog to bilon a Mój Bog to Twój wrog
Widzisz pare lat, liczysz, mi wszystko liczysz
Na ciebie nie można liczyc, z czasem się przeliczysz
Niczym nie zaskoczysz mnie, nawet Twój wyczyn,
By podnieść słuchawkę zdrowia porzyczyć, przyczym
Krzyczysz od rzeczy, zycze Ci krzepy, bys sama sobie przebaczyla wszystkie grzechy
Bilon nie slucha i bilon Twoj smierdzi, 6 stop pod ziemia hajs Ci zgnije jak twój przepych

To dla wszystkich kobiet
skrzywdz mnie raz, a szybko sie dowiesz
ze zycie odda i sploniesz

Jestes przykładem, cham chamem pozostanie,
Nie milo jade, ale prawda moim zdaniem,
Wiedz zatem, na te chwile mam ten patent,
Nigdy juz w lustrze swoich lez nie zobacze
Raptem minal czas nasz, czas z rapem zaczac
Niedowiarkom pokazac ze rap moim bratem
Za dlugi czas miałem w glowie bajzel,
Zycie było kpina tylko gowno warte
ale jakims fartem ucieklo to piekło przeszlo
Teraz dragi szczęścia, i to sztuczne piekno ale
Beztroski Zywot możesz wsadzic sobie w dupe
Otworz w koncu oczy zasłonięte innym fiutem,
Wiedz ze przejde przez to przez waskie kleszcze
Na twój widok nawet mój pies ma dreszcze
Wiedz ze droga jest krotka, do zwyklej pogardy
Teraz rap ten gram gdy ty przygryzasz wargi
Mój rap pełen sprzeczności, bo filozof ze mnie żaden
gram ten rap nie szukam zadym, a co idzie za tym
ja przedstawiam ten świat, takim jakim go widzę
nie rzadko to co fałsz, jest tym czym się brzydzę
zdarza się zbłądzić, upaść zbyt nisko
być tylko hedonistą, na ten temat to wszystko
z Tobą być blisko, nigdy już Cię nie zawieść
nie skłamać, nie krzyczeć, to wszystko czego pragnę
nie chcę bycia diabłem, nie chcę by życie bagnem
było, wszystko nagle się zmieniło na gorsze
zrozum mnie proszę, ja też wiele zniosę
wiem co to mieć źle, nie rozmienić się na grosze
znów chcę być blisko, przepraszam za wszystko
nie będę tłumaczył, że to przez trudne dzieciństwo
z ludźmi być blisko, bliżej niż kiedykolwiek
nie mówić, że Cię kocham, gdy jest to nieistotne
lub nieszczere, nieprawdziwe, to by było skurwysyństwo
tak wprowadzić Cię w błąd, na ten temat to wszystko
mówią jestem artystą, wcześniej też tak mówiłem
lecz jestem zwykły chłopak, który ma jeszcze tę siłę
który chce mieć rodzinę, pomimo, że skrzywdził bliskich
może najbliższych, ten temat przemilczmy,
dziś bilet wilczy, w biznesie to wystarczy
ten co wraca na tarczy, ten co najczęściej warczy
który wciąż walczy, brak tu gloryfikacji
ile można nawijać, że w tym czuje się ważny
na ten temat wystarczy, bo ten temat mniej ważny
każdy temat poważny, nawet gdy krok nierozważny
to zamieniam go w tekst, taki Rychu już jest
i dokończę ten wers twierdząc, że nie the best
ale też znośnie jest byle nie dragi, sex
bo tu rap pierwszy jest i nie kichą ten tekst

Ref x2
Temat za tematem rap nawijam to wszystko,
chce by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką,
już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
dla was wszystkie te wersy, by w niepamięć nie odeszły

Czas się zastanowić nad przyszłością, lecz po co ?
myśli we łbie się plączą, do planów przejść ochoczo
czy wyjdzie coś z tego, strach zapytać,
wiem, że wyjdzie, mieć w sobie optymistę,
masz go też, niech plany wszystkie
wypalą niech się spełni, sen wszelkie marzenia
żeby swój świat pozmieniać, czasem niewiele trzeba
kroki rozważne, nie jak te w odmiennych trackach
które zapisałem w stylu hardcore mother fucker
dadzą gwarancję, pewność siebie i rację
konsekwencje nie są złe, gdy czyny są odważne
chcę zachować spokój, czas podjętych decyzji
nie jak wariaci wszyscy, się kierować emocjami
lecz to nie takie proste, opanować emocje
emocje są złe, skutki tego żałosne
wiele wyniosłem, gdy most palił się pode mną
czy to był ostatni, tego nie wiem na pewno
stabilizacja, to zbyt wielu przerasta
mobilizacja do działań, nigdy basta
tę płytę nastaw, w tym jest mnóstwo szaleństwa
są bezeceństwa, ale jest też ta kwestia
ta której słuchasz właśnie teraz i tutaj,
trochę moralizatorstwa nie hardcore'owa nuta
i gdy wracasz z buta masz świadomość porażki
to na ten koncert wpadnij, ziooom od nowa zacznij
wiem, łatwo mi mówić, uwierz nie miałem łatwo
zbierzesz swe plony, tylko wpierw zasadź ziarno
wiedz to nie bzdury, a więc głowa do góry
skrusz wszystkie mury, za nimi znajdziesz świat,
który se wymarzyłeś, swoje przeżyłeś
znajdź w sobie siłę, walcz o każdy przywilej

Ref x2
Temat za tematem rap nawijam to wszystko,
chce by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką,
już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
dla was wszystkie te wersy, by w niepamięć nie odeszły.
Wszędzie gdzieś się znajdą te wariaty i twardziele
Co nie boją się i biorą wszystkie bloki na piszczele
Gdy wandale znów odpierdalają akcje na przypale
To nie chodzi im bynajmniej wcale o detale
Tak na ostro na hardcorze jak demolka to nie ważne
Czy na dworze, może w barze lub w przedziale
W alkoholowym szale zawsze może dojść do trzody
Lecz kto inny będzie już podliczał wyrządzone szkody
Najpierw poszło z buta no i potem już boruta na całego
Wandal nieraz jeszcze coś rozwali
Jeden z drugim zawsze będą rozrabiali
Najważniejsze żeby ich za rękę nie złapali
Nawet wtedy, kiedy chuje będą się czepiali, oskarżali
To nie znajdą siły na wandali
Nie powstrzyma nikt tej fali niszczącej jak tsunami
Agresywnie, wściekle, bo na nic się nie zdadzą
Groźby, kary porządkowych stróży prawa, interwencje
A więc w tym momencie lacha w konsekwencje, lacha w konsekwencje

Spójrz, kto to robi usłysz, usłysz, kto to opisuje
Czynne oko patrzy, ręka prawdę zapisuje
Dla jednych bandyci a dla innych szuje, chuje
Wyjebane mam na to, mikrofonem dalej szczuję
Polityka mnie truje, ja przy niej nie majstruję
Mam swoje zajęcie, więc czasu nie marnuję
Wiem, kto co robi i kto klimat czuje
Kto się, czym zajmuje, kto po nocach wędruje?
Wiem, o co chodzi, bo puls ulicy czuję
Wiem co to szacunek, bowiem kogoś za coś szanuję
Własnymi słowami, w tym tak operuję
To wszystko nastawione niekoniecznie negatywnie
Więc dobry czas to myślę pozytywnie
Jak coś mnie wkurwia to myślę agresywnie
Wiem to taki stan, który czasem mam, który dobrze znam
Lecz jak będę potrzebował to nie zostanę sam
Bo dzwonów swoich mam, bo dzwonów swoich mam, mam!

Możesz mówić o mnie wandal, przed mikrofonem stoję ja i moja banda
Możesz mówić o mnie wandal, wandal, wandal
Możesz mówić o mnie wandal, przed mikrofonem stoję ja i moja banda
Możesz mówić o mnie wandal, wandal, wandal
Wiedz, że się nie chwalę, Rych od zawsze był wandalem
I to na wysoką skalę, rozpierdolki ma zaprawę
W tym temacie mnie poznacie, to już wiecie, jest hekta
Szybko załącza się rambo bardzo często, nie od święta
Agresor Vendetta, pojeb, człowiek demolka
Sympatyk terroryzmu, u mnie tak to wygląda
Kolejny hotelowy kompakt, wystarczy wódkowy podkład
Łapię wir, niszczyciel Conan, rozpierdalam od środka
Niewinnie wyrwany kontakt, lekki w telewizor kopniak
Z futryn wychodzą drzwi, Ruchu, Dario to spontan
Zakłócenia w percepcji, znowu syf na recepcji
My tak strasznie wygięci, coś rozjebać - to nas kręci
Nie święci w restauracjach, patrz chłopaki potrafią
Żarcie jest podłe, robię rozpiździel
Przestaje być słodki, krążą latające spodki
Talerze, co nie wierzysz, mówię szczerze, destrukcja
Postawa prawidłowa chodź niepożądana w skutkach
Rzecz ludzka zrobić trzodę, wypierdolić wygodę
Jak najwięcej zdemolować, podejście zawodowe
Mam wychlane, no to walę, jestem, byłem, pozostałem
Wandalem, co na wejściu z sekurą ma zadarte
Nie przesrane, bo to oni muszą Rycha ciągle gonić
Czwarte piętro - apartament, kurwa, nie ma co już rozbić
Oni chcą się do drzwi dobyć, barykada, kwadrat, zdobycz
Po moim trupie, pod stopami szkło pęka
Obolała ręka, co kinkiety wyrywa
Z przewodami ze ściany, zasłony, firany
Lecz i karnisz najebany, chciałbym skoczyć na żyrandol
Jak na liany Tarzan, apogeum, konstruktor
Tyle z domu wyniosłem, w domu często było smutno
Nazajutrz bilans strat, podlicz, zrób wyciąg z salda
Czeka stop, przy nas chuj, mówi Ochódzki wariat
Panowie się uciszą albo będzie komisariat
Morda, leżeć mi tam gałgan, Jaro zajeb pana z kibla
Telefonu awaria, ten aparat jest już miazgą
A dlaczego? po prostu, był problem z wyjściem na miasto
Była gruba impreza wspomina rozpalona głowa
Pewnego razu latem przyczepa campingowa
I od nowa jak Molesta ja również robię skandal
Rychu Peja, Tim chaos możesz mówić o mnie wandal

Dobra teraz gdy nikt się nie spodziewa
Trzeba przeprowadzić nieoczekiwany desant
Wszystko zapięte na ostatni guzik
Wszystko gra, gra orkiestra
Następnego dnia szok społeczeństwa
Co to? kto to? skurwysyny
Jedno po drugim przekleństwa
Bezsilność wyrażona słowami, reakcja najczęstsza
Nie masz o tym zielonego pojęcia
Właśnie przeszedłeś przyśpieszony kurs
Cios i unik nie do przyjęcia
Znowu można wyczuć w powietrzu, że coś się szykuje
Typ podąża szybkim krokiem
Na drugiej stronie ulicy baba w oknie obcina
Swoim niezawodnym wzrokiem
Przegapiłaś seans, dziś spokojne życie wiodę jutro może

Możesz mówić o mnie wandal, przed mikrofonem stoję ja i moja banda
Możesz mówić o mnie wandal, wandal, wandal
Możesz mówić o mnie wandal, przed mikrofonem stoję ja i moja banda
Możesz mówić o mnie wandal, wandal, wandal
W połowie pełne? nie, puste do połowy
Tak się toczą wewnątrz głowy nocne polaków rozmowy
W połowie pełne? nie, puste do połowy

Wkurwia mnie praca, znowu mam kaca
Łeb zazwyczaj tak nie boli, a dzisiaj pęka
Coś dolali do alkoholi? jakiś metyl czy co?
W sumie to też coś kurwa gorzej dzisiaj widzę
Jakiś debil chyba no już tam więcej nie przyjdę
Pierdolę, mam dosyć tego chuja, buja się jak skóra na chuju
Co on to kurwa nie ma, Audi rocznik '98 kurwa
Jakby się miał czym chwalić pedał jebany
Chociaż żonę to ma slim
Mogła by się poocierać, żonka ma styl
I lubi się przebierać przy otwartych drzwiach
Raz mnie przycięła jak patrzałem
To się zasłoniła tak, że wszystko widziałem
Taka aparatka ta sąsiadka
Tylko nie wiem co ona robi z tym piździelcem
Jego, jego chyba kurwa nikt nie lubi
Gdyby kurwa nie stawiał wódy to bym też nie chodził
Naczy można pierdolić o tym samym
A to, że firma mu dobrze działa
A to, że kupił meble do mieszkania
Że ma kurwa w planach basen na ogródku, w planach ma
Bo się wyjebie, naszczam mu kurwa w ten basen
Nie będę już gadał z tym kutasem, pierdolę
Za, za politykę się chce brać
Że takim chujom to się zawsze coś udaje
I ciągle ma ryj uśmiechnięty, non-stop kurwa banan
Bym mu jakąś ścierą do podłogi ten uśmieszek
Zmył z tej jajowatej głowy
Studencik, pan magister po studiach
Srał pies te studia, przepłacił to ma
Jak ktoś nie ma to kurwa ni chuja
Tylko tyra rano, wieczorem do wyra
Sranie, spanie i szamanie
Raz na miesiąc jebanie
Tylko światło trza zgasić, bo nie stanie
No co? to samo mięcho tyle lat
To już kurwa anty działa, nie chce się w ogóle patrzeć
Kurwa w dupę z tym wszystkim, się żyć nie chce

[x3]
W połowie pełne? nie, puste do połowy
Tak się toczą wewnątrz głowy nocne polaków rozmowy
W zawiści, pożądaniu, wbrew 9, 10 przykazaniu
Frustracja na kolację, gorycz do śniadania
Żółć do popicia, poranny ćmik i kawa
Czasem dziwię się jak ten świat nabiera tempa
Patrzę z boku na tych, co mają zawleczkę w zębach
Granatem w tych co są przeciwko
Pocałunek tym, którzy padli na kolana
Pomyliły się określenia
Kto bohater, a kto kłamie
A kto siedzi cicho, gdy inny widzi kłapie
Ludzie w innych krajach kochają bohaterów, żołnierzy, przywódców, nawet gangsterów
Trzeba być ikoną by trafić na usta wszystkich
Wbić się w pamięć, tablice, ulice i muzea
Tak naprawdę żołnierz to zwykły człowiek
Odbiera życie innym w czyjej obronie ?
Wolę być bezbronnym, ale czcić życie, a nie strzelać do innych - być bohaterem
W czyjejś ojczyźnie, takich ojczyzn jest wiele
Poległy żołnierz jest nikim winny, bo cele są różne
Człowiek jeden szanuje życie, czy tylko siebie?

Wierzysz w to co ja?
Nie bo taki świat
Wierzysz w bohaterów, których mit ten dawno padł
Otwórz oczy bo, jest po co zrobić to,
Twoi bohaterzy zamiast kochać czynią zło

Nie ma wielu bardziej sprawiedliwych śmierci
Każdy ma prawo do oddechu
Ci mniejsi i więksi
Bohaterem jest ten, który się uśmiechnie
Powie "nie", gdy ktoś na rozkaz biegnie
Po co nam te konflikty
Światu wystarczy wierzyć w pokój
A byłoby o wiele lepiej
Co z tego, że moja wiara to utopia
Kopia raju i to mi się podoba
Po co rzucasz kwiaty tym, którzy walczą
Lepiej oddaj hołd tym co walczą o inne życie
Nie wstydzę się swoich poglądów
Swoich typów na bohaterów
Tym bardziej waszych sądów
Komu z resztą to wszystko potrzebne
Starasz się jak możesz zrobić coś dobrze, pewnie
Może wtedy zaczniemy gadać o bohaterach
Dopóki co jest dużo do naprawy w naszych genach.

Wierzysz w to co ja?
Nie bo taki świat
Wierzysz w bohaterów, których mit ten dawno padł
Otwórz oczy bo, jest po co zrobić to,
Twoi bohaterzy zamiast kochać czynią zło
Wierzysz w to co ja?
Nie bo taki świat
Wierzysz w bohaterów, których mit ten dawno padł
Otwórz oczy bo, jest po co zrobić to,
Twoi bohaterzy zamiast kochać czynią zło
Nie wiem czemu ranisz tak mocno
Mówiłeś kocham i nagle inna jest
A teraz już mam swój własny świat
Przestałam płakać

Nie wiesz czemu? nie rozumiesz? powiedziałem ci prawdę
To jak grom z jasnego nieba, wiem trafiłem cię nagle
Ciągle kłamstwa, wyjazdy pod przykrywką romanse
W zdobywaniu uczuć innych - wracam z kolejnym awansem
Ty mnie pytasz - sam nie wiem - kocham się z nią zatracać
I nie mam po tym kaca, tu w grę nie wchodzi kasa
To nie pinda na obcasach - z krwi i kości dziewczyna
Nie wyczyści mego konta jak ta Ginger z Kasyna
Pytasz jaka przyczyna? czego tobie brakuje?
Co takiego jest w niej? nazwiesz gnojem i *****em?!
Cisza, nie lamentujesz, łzy to przyczyny skutek
Z emocji ściska cię w gardle, w zarodku chcesz zdusić smutek
By za niedługo pęknąć, chciałbym móc wcisnąć mute
Bo z sumienia wyrzutem za te wyrządzoną krzywdę
Będę żył jeszcze długo, zawiodłem, wiem to przykre
Rzucę krótkie przepraszam i z twojego życia zniknę

Nie wiem czemu ranisz tak mocno
Mówiłeś kocham i nagle inna jest
A teraz już mam swój własny świat
Przestałam płakać

Nie liczę, że wybaczysz, bo szczerze tego nie chcę
Zdrady smak ponosisz klęskę, ja na korzyść - me szczęście
Wypalony doszczętnie, brak chemii między nami
Nie chcę żyć wspomnieniami - dzielnie znosiłaś presję
Uzasadnione pretensje, że flirtuję najczęściej
Wprost na twoich oczach, zniosłaś wiele porównań
Wciąż na mnie syczałaś, nie przestając się w*****iać
Ściemniałem, że się wydurniam, zlizując toczoną pianę
Żyłem z tą świadomością, że w końcu kiedyś się stanie
To te panie kochanie namieszały mi we łbie
Swym osiągiem się chełpię w męskim gronie to fakty
Mówiłem, że cię kocham i to niebyły żarty
Ale z uczuć obdarty, wina leży po środku
Skłamałem, ja oszust skorzystałem ze środków
I bujnąłem się w tej, która nie jest idiotką
I mogę być pewien na sto, że z wzajemnością

Nie wiem czemu ranisz tak mocno
Mówiłeś kocham i nagle inna jest
A teraz już mam swój własny świat
Przestałam płakać

Teraz mam swój świat
Teraz mam swój świat

Ile to trwało, miałem powiedzieć wcześniej?!
Chciałem setki razy, skrywając swą depresję
Z jej strony presję? w żadnym razie, to bezsens
Ona chce dać mi szczęście, nie wierzyła w odejście
Że zostawię cię wreszcie, czuła, że wciąż cię kocham
Ja wiedziałem, że po nocach długo w poduszkę szlocha
I, że z tobą radocha, że żyje się nam jak w bajce
Bo tylko w takich sceneriach z nią kochałem się właśnie
Rujnując twoje życie przepuszczałem z nią fortunę
Ty zachowałaś dumę w końcu rzekłaś - rozumiem
I spytałaś mnie czy wiem jak ty teraz się czujesz
I co teraz knuję, nie chcesz moich przeprosin
Obrzydzenia nie kryłaś, o nic nie będziesz się prosić
Upokorzeń znosić, tyle lat jak to się stało?!
Mówisz mi od*****ło, kocham inną z tą nadzieją
Żeby za jakiś czas nie powtórzyła słów refrenu

Nie wiem czemu ranisz tak mocno
Mówiłeś kocham i nagle inna jest
A teraz już mam swój własny świat
Przestałam płakać
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo