Popularne piosenki. Polski Hip Hop

YO sprawdź to
Moje szczęście to luz tylko spokojnie
Ja właśnie tu mam swoją Kalifornię
Mam to co chcę tworzę to jest piękne
I tak naprawdę nie wiem czy chcę więcej
Podejdę pewnie bliżej bo nie chcę słyszeć
Że wstydzę się stać przy swojej muzyce
Ktoś przyszedł robimy to w tym klimacie
Riczi na gitarze a Piotrek na basie
Ten zapęd to lekkich łatwych rytmów
To nie dla mnie jadę pod ten bit tu
Żebym mógł dziś kupić tą Colę i kebab
I robię to tak bo niewiele mi trzeba
Siemasz nagraliśmy właśnie taką płytę
Jaką mamy teraz ochotę usłyszeć
Ciszę zagłusz posłuchaj zanim zaśniesz
2cztery7 z funkowym smaczkiem

Nie potrzeba wiele mi do szczęścia
Bo mam co jeść i mam co pić
I dobrze wiem że nie muszę już więcej mieć
Ważne że spokojnie śpię
Czasem jeszcze dupa dobry seks
Książka piwo i jazz
Ale najważniejsze jest sumienie
Bo czasem mam hajs a jest źle

Od dawna już mi obcy szczeniacki bunt
Tym zajmują się chłopcy
Faceci własny grunt przygotowują
Dla jednych to jest szkoła szanuję to
Uczą się pracują w pocie czoła
Legalnie lub nie bynajmniej już mnie
Nie można zaliczyć do tej grupy
Rusz więc głową pomyślałem
Zająłem się sobą
I teraz powiem ci jak wygląda tych działań owoc
Urósł dojrzał nie potrzebuje wygód
Jeśli mowa o pieniądzach to karuzela przygód
Ale portfela nie tuczę ulegając banałom
W refrenach o tym że jest szaro czy życie Tarot
Życie to wiem tylko czym jest moje
Nadal to mnóstwo dziwnych historii
I o nich opowiadam
O mieście o seksie o chlaniu koniecznie
Na sukces ja patrzę tylko co jest w lodówce

Nie potrzeba wiele mi do szczęścia
Bo mam co jeść i mam co pić
I dobrze wiem że nie muszę już więcej mieć
Ważne że spokojnie śpię
Czasem jeszcze dupa dobry seks
Książka piwo i jazz
Ale najważniejsze jest sumienie
Bo czasem mam hajs a jest źle

Wiesz nie lubię mas które przejdą bezsensu
Wolę przejść jak NAS od Seico do Rolexów
By tych wersów ktoś kiedyś posłuchał
Nie rzucam się na hajs i tak mam dużo brzucha
Jak [?] tutaj grać funk i pierdolić że jest jakaś gra
Ja mam czym nakryć stolik
Wolę powoli zgodnie z umysłem nie jak debil
Nie bierz mnie za Twistę mów mi raczej Dewin
Mam pewien plan jeśli jesteś fanką
Nieważny banknot dam ci mój funk sok weź go
Nie bój się plamy na swetrze
Połkniesz albo w siebie to wetrzesz
Przecież wiesz że ja nie lubię patosu
Wiesz że nie mogę wiele wymagać od losu
Jedyny sposób by czuć ten życia powiew
Obudzić się jutro i nadal ufać sobie wiesz

Mój zestaw potrzeb to nie przestać i mieć dobrze
Robić częściej to co lubię nie co trzeba
Rzadziej myśleć czy mnie ubiegł
Palić papierosa opierając się o trzepak
W sumie tego czego potrzebuję
Dla mnie jest naprawdę wielkie
Jeszcze dla nas M2 takie z kibelkiem
Wiem jak to nazwiesz powiesz że banał
Może ale powiedz jeszcze jaka jest tego zjawiska skala
W te spokojne dni staram trzymać się od niego z dala
Ale kiedy życie skręca się jak serpentyna
Chcę banału żeby było tępe że nie warto o nim nawet pisać w rymach
Ciężko o nim mówić tak jak pisać pierwszy w życiu singiel
Chciałbym tylko je ułożyć tak jak chipsy Pringles
Twardziel ze mnie bo szukałem sensu
I słyszałem znajdziesz kiedy też to pojmiesz
Powiedz sobie wiesz jest moje

Nie potrzeba wiele mi do szczęścia
Bo mam co jeść i mam co pić
I dobrze wiem że nie muszę już więcej mieć
Ważne że spokojnie śpię
Czasem jeszcze dupa dobry seks
Książka piwo i jazz
Ale najważniejsze jest sumienie
Bo czasem mam hajs a jest źle
Trzask w drzwi, klucze w zamkach, czwarty hak, pośpiech na dół
By pokazać się dziś światu na podwórku od wariatów
Na wejściu słyszę - ratuj!, oczekują drobniaków
Mam tylko kartę z PIN-em i dychę w papieżaku
Odpalam to co mam, marszo-bieg do bankomatu
Pod sklepem widzę zwadę, ZK dwóch ex-Szamaków
W głowię koncert mam Kraków, wokale u Donia
Jakiś ***** do *****ienia umową chciał przekonać
Telefony wykonam, lista połączeń spora
Rycha codzienna zmora, Internet - czeka poczta
Myślę ile można kiedy relaks odskocznia
Jeszcze nie teraz, management mnie wykończy
*****iały serwer, z netem nie mogę się połączyć
Wreszcie jest, wklepnę hasło mam zaliczkę na Jasło
Puszczam reader techniczny na ten koncert i fiasko
Kolejny błąd na stronie, przez zęby cedzę bluzgi
Zaciskam pięści w dłonie, dobra zrobię to póŹniej
Bo na spotkanie ważne dziś nie mogę się spóŹnić
Za pięć minut trzynasta, jest ciasno w centrum miasta
Pora biznes-lunch'u, skończę będzie z siedemnasta
Mam swój mały stolik, mały browar nie zaszkodzi
Nie jestem alkoholik mimo, że się powodzi
Wreszcie wchodzi promotor z twarzy podobny do nikogo
Nażre się na moje konto, że mam klasę się dziwi
Jest amatorem, nie posiada swego CV
Raczej mu nie ufam - weŹ połowę wypłać z góry
Reszta to small-talk'i, wiesz o pogodzie bzdury
Do widzenia kończę gościa, teraz pani redaktorka
Chce znać kulisy pracy, ja obcinam jej tyłek
Który z gracją prezentuje, poszukując dyktafonu
Raczej się rozczaruje, parę słów do mikrofonu
Ile z rapem? czemu hip-hop? dlaczego w ogóle wyszło?
Banały to wszystko, coś tam gadam, wodzę wzrokiem
Ona noga na nogę, myślę - Rychu ty świnio,
Ona zlizuje z warg zmysłowo piankę z cappuccino
Odmulam, z tą dziewczyną już dziś raczej nic nie zdziałam
Zostawię wizytówkę, wywiad będę poprawiał
Ciężkie życie rappera, tak mam ***** pracy nawał
A depresja rappera w tym temacie to nie banał

Mój rap to ma profesja, przez ten rap wielka presja
Wielka depresja większa niż u DMX'a
Oto ma kwestia nie dać się usunąć w cień
W*****iony na depresję, kolejny szalony dzień

Mój rap to ma profesja, przez ten rap wielka pensja
Wielka depresja większa niż u DMX'a
Oto ma kwestia - nie dam się usunąć w cień
W*****iony na depresję, kolejny szalony dzień

Kilka godzin mi zleciało szybko jak moment chwila
Drugie danie o tej porze, wiadomo kassa mija
Jestem tu codziennie, często jemy to co chcemy
W lokalu ex-wydawca wypłaca nam tantiemy
Odbiór kwitujemy, swój procent zwija Darek
Wsiada do Passata i tyle go widziałem
Nie lubię takich dni, a to dopiero poniedziałek
Z tego wszystkiego o siłowni zapomniałem
Skoczę tam wieczorem jeśli w ogóle się wyrobie
Dziś nie będzie przyjemności poza tym, że coś zarobię
Znów chwilę na powietrzu, o znajomek siamanko
Jak leci? powolutku, idę sprawdzić przelew w banku
Legendy już krążą o tym jakie mam saldo
Coś w końcu trzeba zrobić by nie upaść znów na dno
WuBeK, kolejka, gorąco wymiękam
Pani od kredytów życzliwie na mnie zerka
Każda sekunda zwłoki to dla Ryszarda męka
Jeszcze trzy lata temu to nie realna scenka
Wreszcie jest moja kolej, dzwoni Pudy - weŹ to olej
Nie mogę to eliksir, na tym stracimy wszyscy
Zaraz mnie sczyści przez te interesy
W pogoni dla korzyści przeżywamy nowe stresy
Wychodzę, załatwione, radio taxi dzwonię
SMS'y jak szalone, jeden po drugim lecą
A trzeci telefon alarmem przypomina
Że pan gwiazdor na fochu ma wizytę u fryzjera
***** afera, czas robić się na bóstwo
W lusterka auta zerkam rzeczywiście lecz za póŹno
I życiowy dramat w chorej głowie się zaczyna
Gdy łapie się na tym że wolnego czasu nie mam
Przed siódmą, a już ziewam czas zmienić okolicę
W taryfie hajs liczę przy popowej muzyce
Power play'owym hicie z wytwórni UMC
Pan zmieni mi tę stację, nie chcę słuchać gówna więcej
Dowozi mnie na miejsce przeznaczenia tu wysiadam
Tak, klient gotowy, to za kurs, na razie, spadam

Mój rap to ma profesja, przez ten rap wielka presja
Wielka depresja większa niż u DMX'a
Oto ma kwestia nie dać się usunąć w cień
W*****iony na depresję, kolejny szalony dzień

Mój rap to ma profesja, przez ten rap wielka pensja
Wielka depresja większa niż u DMX'a
Oto ma kwestia - nie dam się usunąć w cień
W*****iony na depresję, kolejny szalony dzień

Tu na swoich starych śmieciach Rych ma chwilę na oddech
Zrobię tu zakupy, Jeżyce najwygodniej
Kosmetyki Lewiatan, koszul w SunSet'ie
Na wagę w Łodzi wiecie brek, bielizna w komplecie
O trzeciej najgorzej, ludzie wracają z syłki
Wrzucam kamuflaż pro forma dla zmyłki
Zyskam więcej czasu gdy oleję dwa spotkania
Siedzę w perfumerii, testy z DolceGabana
Ale kanał takie życie to banał
Chcę do kina, do parku, na ławkę tak bym gadał
Z chłopakami nic nie robił, czas marnował tak jak kiedyś
Jeszcze nie dawno w czasie klepania biedy
A tu życie chce mnie zmienić o tym kolejny tekst
Zaszła nieoczekiwana dla Rycha zmiana miejsc
Dzwoni ktoś z TVN'u, czy się piszę na rozmowę?
Tylko się uśmiecham, musi przełknąć odmowę
Jaka gala w Sheratonie, a w jakim charakterze?
Że niby jestem trendy? pani mówi to szczerze?
Olewam takie spędy, w sens idei nie wierzę
Z resztą tego dnia mam koncert, nie chodzi pieniądze
Tam ludzie czekają i dla mnie to proste
Znów ktoś na linii, słyszę ciepły damski glos
Można się rozmarzyć, ona, cała noc i sztos
Na ziemię zejdŹ, bo tu lipa jest akurat
To laska z telefonii, nie zapłacona faktura
I tak co chwila, stale ktoś coś, zwariowałem
Marzę by [?] się na*****ć w karnawale
Uciec choć na moment od życia co nie zwalnia
Tempa, które powoduje niezły rozgardiasz

Życie poza kontrolą...
[Ha, ha, ta]
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany [Co? Dobra!]
Ten kto z nimi trzyma na zawsze jest przegrany [Co? Dobra!]
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany [Co? Dobra!]
HWDP x3 Hemp Gru

Świat za krat nie taki kolorowy
By nienawidzić psów znów miałem powód nowy
Rap hardcorowy tak bardzo
Mimo to dzieciaki do tego się garną
Hemp Gru spal to o nic nie martw się nie warto
O pardon WDZ zbyt surowy
Za kasę marną brata bić jesteś już gotowy?
Wybij sobie z głowy szukać na komendzie pracy
Chuj idzie na łatwiznę, bo zarobić nie potrafi
Przekonasz się dopiero gdy bliskiego przez szmaty stracisz
Lecz są i tacy co przyjmują blaty
Wszystko idzie załatwić
Jak parę trzy zapłacisz
Służbiska na zmianie i masz przechlapane
Wpierdol za chęć do życia
Wiesz co jest grane?
W mordy jebane kurwy rozjeżdżałbym walcem
Nie wymagam wiele o swoje walczę
Uważam by chwile warte przeżycia najbardziej
Niczym woda nie przeciekły mi przez palce
Kombinuję jak mogę żeby było łatwiej
Pamiętam że na dołku dechy twardy chleb ze smalcem
Niczym nie gardzę braciszku z fartem
Postawiłem wszystko na jedna kartę
Mówię co czuję o czym myślę i co widzę
Moich ludzi kocham a policji nienawidzę
Elo

Ref.
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany
Ten kto z nimi trzyma na zawsze jest przegrany
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany
HWDP x7

Tworzy we mnie słowo więc wylewam myśli
Wielkie emocje zdrowej nienawiści
Tworzącej się latami
Patrząc na ludzkie świństwa
Łączone z cierpieniami
Widząc przelaną krew na wojnach
Dyktowane głupoty
Domowe kłopoty nie z powodów floty
Dzieciak na gigant przez ojca pedofila
Matki morderczynie nie ludzie a świnie
Za to na chwilę trafiają do puszki
Ukradniesz pietruszki i wyłapiesz więcej
Nie sprawiedliwość aż opadają ręce
W kryminalnym MC wciąż pokazana prawda
Te teksty na faktach osss temu wałka
Winny, niewinny - nie ważne jest na sankach
Głos do ludzi niech toczy się ta walka
Tępiąca kurestwo, wszelkie podobieństwo
Zwierzęcą zwyrodniałość
Nie ma tu miejsca na wyrozumiałość
Nie, niema !
Pętlę na szyi zaciskam coraz mocniej
Kłamstwo, obłuda są naszej grupie obce
Z dumą na twarzy nastukany towcem
Mówię krótko elo ty wybierz i zrób to
Temat netto nie brutto
Dwie strony ma moneta
Nienawiść do policji to jest moja meta
Elo

Ref.
[Wszyscy razem, Cały czas!]
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany [Co? Dobra!]
Ten kto z nimi trzyma na zawsze jest przegrany [Tak!]
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany [Co? HWDP!]
HWDP x6 Hemp Gru

Nienawiść do policji tak nas wychowano
Tępić frajerstwo tak wychowano nas
Z tysiąca przyczyn i tysiąca powodów
Będziemy głosić wszyscy na cały świat
HWDP śmierć kurwom i frajerom
Na zawsze wolność ludziom i złodziejom
Tu gdzie kryminalny syf - sprawiedliwości brak
Bez przebaczenia świat wokół przestępczy szlak
Patrzę w to życie ziom wciąż widzę to
Jebana policja tylko przemoc i zło
Ziomków mnóstwo[mnóstwo] za więzienną kratą
Grube wyroki chuj nie wiadomo za co
Pogrążyć się jest łatwo trudniej wydostać
Nienawiść była jest [jest] i musi zostać
Spójrz dookoła ziom otwórz oczy
Tysiące pokus ziom nie trudno zboczyć
Ja nie dam się zaskoczyć to myśl przewodnia
Idę do przodu jak [elo, elo] żywa pochodnia
Litość to zbrodnia wiem muszę pamiętać
Nie pękać, przetrwać, nie dać się spętać w żelastwo
Dzieciak wiesz przecież znasz to
Pokój, fałsz, obłuda kłamstwo
Robię to co chcę zrobić
Biorę to co chcę wziąć
Nienawiść do policji ze mną całe życie, bo…

Ref.
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany [Ta, ta]
Ten kto z nimi trzyma na zawsze jest przegrany
Nienawiść do policji tak zostałem wychowany [Co? Co?]
Ten kto z nimi trzyma na zawsze jest przegrany
HWDP x7
Yes! Yes! Yes! papa rapa Bang hous w mojej głowie wciąż Miki Mouze . Miki Mouze, Miki Mouze, Miki Mouze iz in Da House. Rok 97 w moim mózgiem coraz gorzej Matka Teresa z Kalkuty nawet mi nie pomoże . Wciąż się starzeje, a umysłowo cofam. Pierdolnęły mi scalaki o kurwa katastrofa wciąż pomysły mam nowe i coraz bardziej pojebane nie zamierzam się leczyć choć mam w mózgu nasrane w zamian za moją twórczość oddział zamknięty. Panie Karramba jest pan pierdolnięty.

Ref: Miky Mouze Iz in da House

Co ja kurwa mam w głowie? Konkursowe pytanie czekam na odpowiedz panowie i panie na pewno nie mózg to zostało potwierdzone. Moje pomysły są popierdolone na prawej ręce pijane różowa pantera 3 letniemu synowi zakupiłem burteliera Afera! zamordował wszystkie kundle w bloku dzielnicowy i reszta już go mają na oku Aaaamorda ciągle mi się nie zamyka moja muzyka jest jak moja psychika - pojebana łał sami posłuchajcie i razem ze mną ryja powydzierajcie

Ref: Miki Mouze Iz in da House

O! Boom shakalakalaka boom! Kto kocha tak jak ja płyty winylowej szum? Kto zbiera Astelixy i inne komiksy? Kto ma bardziej pojebane ode mnie pomysły niech mordę wydziera razem ze mną gardło zdziera Miki Mouze nadeszła nowa era. Naprowadzam was na nowy zajebisty tor uwaga napierdalam one , two threee, four.

Ref: Miky Mouze Iz in da House
Pisali o nas to ci w miodowych butach
Na twarzy duma, to ci w czapkach na uszach
Białe Airmaxy wiesz, te z systemem
Nogi mniej bolą, kiedy przez miasto biegnę

Nie palę samochodów, nie biję się z psami
Choć często wyglądam dokładnie jak ci sami
Których widziałeś w TV spod paryskich bloków
Te same buty i dresy kontra błyski w oku

Możesz się spinać na nasz styl, trudno, cóż zrobić
My mamy szyk i zawsze wiemy co założyć
Kurtka DeMobil, militarny styl no logo
Niosą mnie Air Force 1 trampki nie samolot

Moja fryzura na rekruta, dres Lacoste
Co myślisz o butach, bluza - chcesz taką?
Czasem spojrzenie jakbym zabił komuś ojca
Strój spod ziemia ale to ja znam się na książkach

WWA miasto szyku ale i stylowych bubli
Buty Ferrari i różowe polówki
Na mieście mnóstwo pedałów chociaż żaden nie jest gejem
Zajarali się Beckham'em i latają z irokezem

Niejeden nawinął już o kwestiach mody
Pseudokibice, punki, kopie Dody
Spodnie z krowy, bandany, różowa skóra
Mam styl z bloków lecz nie wyglądam jak burak
Po tym, co noszę dobrze widać skąd jestem
Zbyt brzydki i bez lansu, by chodzić po Chmielnej
Z boku mody o której piszą różne Glamoury
Fryzury zero z boku trzy milimetry u góry

Piję w bramie choć nie robię za żula
Żyję na trybunach więc mam styl casual
Pantofle do taxi, Airmaxy na klapki
Ziomy mają bytu więcej niż lat matki

Na wkładce świateł mam polo z aligatorem
Wielu z nas lubi tą markę chociaż koszty są spore
Baggy Mass Denim bo nie śpiewamy falsetem jak Bee Gees
Robimy rap i po ubraniu już to widzisz

Wkładam na siebie to co daje moro sponsor
Albo wyglądam jak z Miami Don Johnson
Jak pies, ee, to może jak Al Pacino
Kobiety, wolę je rozbierać dziewczyno

Białe Airmaxy, dresy Lacoste
Miodowe Timberlandy, czarne sześć piątki
Miejski klasyk jak King Size Smokie
King Size ten rap, wielkie bloki
Ty chciałbyś mieć w rymach ciąg i w ogóle flow fajne
I żeby każdy punch to proch, a ty to bombardier
Chciałbyś mieć własną erę znać teren jak Tomb Rider
I żeby pachniał nawet twój jebany pot Clain'em

Ten kolo chciałby rymami ciąć kartkę jak Ghostwriter
Do tego jarać tyle ile Bob Marley
Mieszkać tam gdzie Bronx, Harlem i pierdolić Long Island
Tylko szkoda, że to twoje miasto to nie Nowy York dla mnie

Chciałbyś mieć mój image, w chuj kminić, czuć rymy
Chciałbyś kłóć nimi i pluć nimi
Gnój czynić brudnymi, tłustymi podwójnymi
Żeby się wkurwili

Tu co drugi chciałby grać już jako rookie w play-off
Do tego mieć staż długi tak jak Mookie Blaylock
Mieć offence jak Shawn Kemp na obręcz
A masz kompleks i stąd ten nonsens
Pewnie chciałbyś zrobić wsad tak jak McGrady
Mieć rap we krwi tak jak to ma Jay-Z
Nie mieć limitów jak Master P
I pewnie chciałbyś wejść na bit jak Cypress Hill

To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Na bicie Creon...
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Są takie rzeczy, na które nie masz wpływu
Robić to z duszą - wiem, jak ten Majls Davis chcesz
Przy tym kasować jak ten hajs Kane West
Być pamiętanym jak to Gravediggaz
I rozpoznawanym jak The Game czy Bill Gates
Być bardziej znanym niż Charles Kurtis jest
Żeby gadali, że masz hajs, fame i gest
I wizerunek miejski hustler i pies
To może najpierw jak Wesley Snipes zdejmij dres

Chciałbyś wiecznie czuć werwę i mieć własny ród z herbem
By biznesu bulterier strzegł cię jak wrót Cerber
By u twoich stóp leżał zdominowany Hugh Hefner
A o twój renomowany biust z fame'em zabiegał każdy klub label
Pieprzona lux baby, chce błyszczeć jak sznur pereł
Jedyna ze stu playmate co wjeżdża jak tłum czerwień
Zdecydowana na każdy ruch byleby tylko móc
Być zawodowo zadowoloną, czuć jak one na tronie
Przed jej chatą stałby Maybach, gdzieś dalej stałby Benz
Wyzbyta z kajdan z wyglądem jak Tira Banks
Taka lux maszyna co iskrzy na długich szynach
Co lubi brzdęk, brzdęk, blink, blink sprzęt trzech trzymać

Chciałbyś tyle ról ile Demi Moore gra
Pedicure, manicure perły, czarna suknia
Tania dama w łóżkach, Kamasutra
Powiedz ile dałabyś by nie widzieć z rana lustra?

A ci uśpieni, niemi, wśród płomieni chemii
Chcieliby nie liczyć na dzielnicach cieni
Dziedziczyć z korzeni elit siłę by to zmienić
Ci potępieni wierzyć by chcieli w siłę nadziei
Wierzyć, że jest więcej odcieni bieli

To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Na bicie Creon...
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Są takie rzeczy, na które nie masz wpływu

Chciałbyś jak Linkin Park, mieć szybki szmal, szybki start
Zysk i szpan, z singli brać tyle co Chingy hajsu
Whisky bar, czysty gram, do tego dziwki fun
I tak jak Mystical chciałbyś mieć blink-blink łańcuch

Chciałbyś choć jeden raz zawrócić czas zegar
A może chciałbyś jutro się obudzić w Las Vegas?
Chciałbyś kupić to co nie jest tu dziś na sprzedaż
Ale się nie da, mówi Szad siemasz
Czasami się ma, czasem się miewa, częściej się nie ma
Bo by mieć to przeważnie długo się dojrzewa
Czasami chciałbyś skrawek nieba, ale się nie da
Nie ten czas, nie ten człowiek, nie ta planeta temat rzeka

To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Na bicie Creon...
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
To nowy rok, nowy rok, nowe 3W
Są takie rzeczy, na które nie masz wpływu
Mógłbym ci powiedzieć prosto ziomek tu z mostu
Ile trzeba żeby twój dobry człowiek się rozpruł w końcu
I nie ważne więzy, wizja paru lat w pace
Często rozwiąże każdy język
Mógłbym ci powiedzieć o typie co bierze
To [?] raz w nos, bo mnie nie wy*****ie go
Gdzie idzie? pewnie idzie przed siebie bo
Spytasz go co będzie tu z nim, on sam nie wie co
Mógłbym ci powiedzieć o złych bibach
Tych na których śmierć zbiera tu z nich żniwa

Łyk piwa, odwagi ci przybywa
Ale nikt grawitacji nie wykiwa
Ty, mógłbym ci powiedzieć o zdradzie
Tak *****ysyńskiej, że gorszą ciężko jest sobie wyobrazić
Ale w życiu nie jesteśmy na scenie
Czasem od prawdy lepsze jest milczenie

Mógłbym ci opowiedzieć o dniach lekkich i ciężkich
O spokoju ducha i wzmożonej agresji
O sercu bestii, które również krwawi
Przez system, którego nie da się strawić
O dziecku co za swoim ojcem tęskni
O tęskniącym ojcu, który spogląda z [?]
Mógłbym ci opowiedzieć o ludziach prawdziwych
I o takich za których trzeba się wstydzić
Mógłbym ci opowiedzieć i nawijać bez końca
O braterstwie i zawsze pamiętających ziomkach
O miłości mojej, która przy mnie trwała
I o walce o wolność, którą ze mną wygrała

Mógłbym opowiedzieć o tym co widziałem
Tam gdzie byłem, co robiłem, czego dotykałem
Mógłbym opowiadać o swojej przeszłości
Ile krzywdy zrobiłem najbliższym po złości
W napadach euforii, bólu i żalu, stop, chwila, pomału

Mógłbym opowiedzieć bez cienia farmazonu
Jak blisko jest z rynsztoka do tronu
O szczerej przyjaźni, której się nie traci
O tym ilu łbów udawało braci
W biurku w szafce gruby plik listów
A w niej więcej prawilności niż miało ich trzystu
Dalej ci podpowiem jadąc tym tematem
Przemyśl to dwa razy zanim kogoś nazwiesz bratem
O milionach kłamstw i tandet tych strzyków
O napompowanych koksach udających zawodników
O bliznach na twarzy, które są bezcenne
Dały do myślenia tak jak noce bezsenne
O bestialskim ojcu, patologii w domu
O tym pięciolatek nie mówił nikomu
O bezradnej matce, której ciężko samej
Wychowywać syna, słuchaj tego dalej
O niesprawiedliwości i chorym systemie
O dobrych chłopakach noszących jego brzemię
O zmianach na lepsze, które wyszły z doświadczenia
O ubogich ludziach, których nikt nie docenia
O głodnych dzieciach bez śniadania w szkole
Zamiast o aferach to dostrzegać wolę
O tym jak trudno radzić se samemu
O tym, że trudniej wybacza się bliskiemu
Mógłbym opowiadać nie widząc zakończenia
Że bardziej od ran bolą przykre wspomnienia
O tym jak wątpiłem, że na ludzi kiedyś wyjdę
A więcej ci opowiem jak do ciebie przyjdę

Bezimienni, Sokół, VNM
Mógłbym ci opowiedzieć

Mógłbym ci opowiedzieć o wzroku czyjejś matki
Gdy jej syn poszedł siedzieć
O wzroku matki, kiedy urodziła syna
O wzroku syna, gdy matka zawodzi
O tym jak się jak się czujesz kiedy ktoś odchodzi
O uśmiechniętych oczach ukochanej mojej
O najpiękniejszych nocach wtulonych we dwoje
Mógłbym opowiedzieć, ale cenię prywatność
Po co ma im psuć krew znów zawiść i zazdrość
Mógłbym ci opowiedzieć własne wspomnienia
Kiedy radość wygranej tłumiły wyrzuty sumienia
Zawsze w porządku, zawsze charakterny Sokół
Tak jak ty byłem naiwną ofiarą bloków
Miłość, tylko ona nas wyzwoli
Bo lepiej jest nie walczyć, kiedy walka jest o nic
Lepiej trzy razy stracić niż raz się w*****ić
I pamiętaj o tym towarzyszu niedoli
Panie i panowie oto D.J.-X
We własnej osobie
W tej dobie pora na mix
Zatem ruszają płyty obie
O obydwie, panie i panowie
Toż to D.J.Feel-X w rolach głównych w odnowie
HOP hop siup siup, HIP-HOP zrób lub
Tak aby hulał jak hula-hoop
Hulaj dusza! Feel-X'a płyt nie ruszaj
Bo w pętlę wpadł zawieszoną na uszach
Kręci nią swoje zwoje na tym rdzeniu
Tu troje jak jeden, w cztery, cztery imieniu
Nie bacząc na skutki, celowo fałszującej nutki
Czy zakres fali będzie długi, średni, czy krótki?
Bo to pobudki komercyjnej prostytutki
Co w swej jakości urągają jej tożsamości
A nasz D.J. to ta druga strona medalu
D.J. na medal jest w każdym calu!
Tak jest kapralu, jak i reszta załogi
Czy dziś dobrze bronią, władam?
Tak wypadam i życzę dobrej drogi!

Laga HIP- platyna -HOP i laga
Mistrz puszczania dymu stawia taga
Żaden rozum nas nie złamie
Kiedy stary z nami staniesz
W szranki i konkury przyj... z grubej rury
Jak rudy Gustaw wprost spod Leningradu
D.J. bity ustaw i gadu-skreczu-gadu
Potem psiku, psiku i farsz na stoliku
Gramofono-haszo-lago-holiku
To twój skład, respekt na blat
Współpraca z nami jak składanie orgiami
Bajkami zamotani zaklejeni plastrami
Wybuchają jak dynamit, z minami jak górami
W całej sali klon na klan
Numer jeden gra
Bez jeb.... sraki i bez popa
Absolutnie wiem co jest grane, tamburynowanie!
Panie i panowie o to:

D.J.Feel-X we własnej osobie
D.J.Feel-X we własnej osobie
D.J.Feel-X we własnej osobie

Hej D.J.! Bity klej (klej)
Nie mów nigdy mi
Że klej w twoim adapterze dzisiaj się wyliże
Graj, Zapuszczaj jak czarodziejska różdżka
Ruszam z kłębuszka
Ruszam na paluszkach
Reprezentujesz tu, reprezentujesz tam
Prędko a ja to skądś znam
Wiem że jak HIP-HOPowy dżem rusza
Gdy obrażasz kobitę obfitą, jak tusza Mariusza
Celny jak kusza Wilhelm Tella
Szybki jak Porsche Carrera
Wozisz mnie teraz jak pasażera
I myślę nieraz że już czas, już grasz
Jestem wyczulony na twoje gramofony
Jestem obrażony, kiedy bit nie jest zapętlony
I nikt nie powie, że to kit w mojej głowie
Niech się każdy dowie
Bo oto me posłowie
Słów tutaj było mrowie
Ale kto wie co to za człowiek
Panie i panowie, o to D.J.Feel-X we własnej osobie
Mam dobre życie z tego punktu widzenia piszę
Znalazłem schronienie już na pierwszej płycie, wiesz?
Proste życie chociaż lubię uciec
Sny udało się ukraść dzięki braciom Lumierre
Dzisiaj dużo łatwiej zajrzeć za horyzont
Czytam Kates'a i Blake'a dalej gram swój epizod
Mogę się łudzić, że otaczając się zbytkiem
Zapomniałbym o śmierci, ale cóż to za życie
Gonić za królikiem, który jest iluzją
I wypluć płuca, by obudzić się, gdy jest już za późno
Chcę się zmieścić w ucho igielne
Karmić serce, gdy głodne, to duch stworzył materię
Duch uruchamia 2HB w ręce
Wyłączam ciało, dziś zmysły powiedzą najwięcej
Taki skok do Nibylandii na spacer po obłokach
Za rękę z kimś, kogo kochasz, wiesz?
To mój wybór, nikogo nie namawiam
Idę dalej, gram koncerty, nowe zwrotki składam
Świat pędzi, ja wolę się zastanawiać
Bohater outsiderów rap Dr.Strange dla was

Rozum ponad materią
Rozum ponad materią

Życie tak, by Eternia nie była Ziemią Ulro
By nie dać satysfakcji głupcom
Sens życia? mówisz, że szukasz
Ja wolę patrzeć na świat z ukrycia
Zza szyby jak inni biorą go na niby

Tak niewiele potrzeba, by wszystko tu było prostsze
Łatwiej żyć mając do wielu rzeczy mniejszy dostęp
Uwierz, że to co wokół nas może być piękne
Znajdź spokój, uwolnij zmysły, odrzuć tę materię
Ona zaślepia, ludzie zmieniają się w zwierzęta
Szybko niszczy uczucia, wiesz, i pozbawia szczęścia
Dla wielu jest to dziś ucieczka od codzienności
Ze świata trudnych rzeczy przemieszcza świat rzeczy prostszych
Skrót przez życie bez emocji i skrupułów
Rozum ponad materią dziś rzadko trafia do tłumu
Chciałbym uciec z kimś świadomie w godny sposób
I nie martwić się, że los mnie zostawi na rozdrożu
Najgorzej jest wylądować gdzieś samotnie
Bez nadziei i wiary czekać, aż śmierć nas dotknie

Mam swój plan, wiesz, nawet gdy świat brudzi ręce
Nie chcę otaczać się zbytkiem, bez tego i tak mam więcej
Czuję się lepiej wciąż w harmonii z otoczeniem
Taki narrator, któremu wzrok wyostrzał się z wiekiem
W różnych miejscach w nieustannej podróży
Z głową w chmurach - takie życie się nie nudzi
Jednak co to za życie, gdybym myślał wciąż o sobie
W sercu wiele twarzy, może teraz mówię o tobie

Rozum ponad materią
Rozum ponad materią

Życie tak, by Eternia nie była Ziemią Ulro
By nie dać satysfakcji głupcom
Sens życia? mówisz, że szukasz
Ja wolę patrzeć na świat z ukrycia
Zza szyby jak inni biorą go na niby
Boże użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień żyć tylko jednym dniem,
i czerpać radość chwili która trwa,
i w tych trudnych doświadczeniach losu
ujrzeć drogę wiodącą do spokoju,
i przyjąć jak Ty to czyniłeś,
ten grzeszny świat takim jakim jest naprawdę,
a nie takim jakim ja chciałbym go widzieć,
i ufać ,że jeżeli posłusznie poddam się Twojej woli to wszystko będzie jak należy.
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście u Twojego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną...

Kronika II: Siła Charakteru...
Młody M...
Ten kawałek dedykowany jest mojemu serdecznemu przyjacielowi, ziomkowi,
Piotrkowi Jasynowi -
aby wiedział że życie jest całe przed nim, ej, ej.

I co teraz?
Mówiłem o tym wcześniej
Jakieś pretensje?
Wciąż tu jestem
Bezszelestnie
Za zamkniętymi drzwiami
Ciekawscy do granic
Świat raczy problemami,
Płacze pergamin
To o nich i to dla nich
Sorry, nie znam wszystkich imion
Wiesz ilość młodych
Których szczęśliwy los w życiu ominął
Dowody?
Zobacz jak w biurokracji giną
Dość pertraktacji
Nikt nie zrozumiał spraw zawiłych
Jak Shumman na fortepianu strunach
Na nic zaduma, na nic psychoanalityk
Skurwysyny!
Ja chce liczyć deficyt
Skreśla tych z ulicy
Wpisani do rubryki 997 Ya-Pa
Po raz drugi jak nic nie wiesz a tak
Czyste przymierze, Boże igrzysko
O tym co blisko gdy wzrok fakty pierze
Zwierzchnictwo woli być ślepe jak Lepper
Zostawmy polityków - żaden z nich biedy nie klepie
Możesz nazwać grzechem to że palę jointy
Teraz nazwij fakty z domu dziecka o numerze 5.

Ref.
Boże igrzysko
Litości w oczach nie rozpoznasz
Te rzeczy dzieją się od lat
Lepiej się odlać, zapomnieć, ominąć
Póki się sprawy nie rozwiną (póki się sprawy nie rozwiną). (2x)

Niby brzmi ironicznie
Lecz śmiech jest tu zgubny
Poziomu człowieczeństwa nie budują koturny
Zanim trafię do urny jeszcze zdąże się napatrzeć
Jak uśmiech byle kogo dziecko chroni jak naparstek
Tu podłość, dziecięce porno i to nie wiesz odkąd
Mam takiego zioma
Co sprawiedliwość wymierzył raz swymi rękoma
I było to słuszne
W cichym budynku społeczeństwo sztuczne
Sztuczne prawa, sztuczna adaptacja
Życie to kaucja co naprawdę nic nie wyjaśnia
W kwestii wartości i względnego bogactwa
Sala dorosłych, uparci jak osły
I ślepi jak ćma
Dość tych co myśli przepłacili śmiercią
Stanął na drodze mentor
Serce zbite jak termos staje się rzeczą zbędną
Boże igrzysko - to wszystko ma swoją kolejność
Dla tych co czują odrębność na własnej skórze
To nie pieprzone historie które mają tylko urzec
Ubaw - jest tam na górze lolek z aniołem stróżem
Wierze w to bardziej jak myślę o tym - uwierz
Wiem że odnajdę kiedyś sens tajemnicy
Od powodów do przyczyn
Łódzcy gruźlicy w oparach smogu
Dziękują Bogu za rozum.

Ref.
Boże igrzysko
Litości w oczach nie rozpoznasz
Te rzeczy dzieją się od lat
Lepiej się odlać, zapomnieć, ominąć
Póki się sprawy nie rozwiną (póki się sprawy nie rozwiną). (4x)
Znów jesteśmy razem, to nie cud
WDZ ulicy król kontra jej bród
Wytęż słuch, znów zarobię parę stów
Za każdym rogiem czai się wróg więc wracam
Pamiętam, jedyną obroną jest atak
Nie obchodzi mnie czy się z tym zgadzasz
Kara dla każdego co nie umie dopilnować swego
Ej, ty kolo od mego wara
Jesteśmy solą w oku, ty lepiej daj se spokój
Śledź nasz każdy ruch krok po kroku
WWA lokum, co? ciebie to boli?
Każdy na bloku takich jak ty pierdoli
Wolisz nie wychylać się? niech tak zostanie
Na mych nieprzyjaciół bądź tarczą mi Panie
Prawda w lamusach wciąż wzbudza trwogę
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

Teraz powiedz mi (powiedz mi)
Kim jesteś ty i ty (ty i ty)
Ja i tak wiem co zrobię (aha)
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

To jest wrogi świat nastawionych wrogo
Patrzą z zawiścią na nasze logo
Ups...znów chybiłeś śmieciu
Każdy twój ruch z łatwością mogę przeczuć
I bądź gotowy na sprawiedliwy osąd
Pokaż co zrobiłeś ty sam jak dotąd
Ewenement świadom zasad tej gry
Zawsze gardził takimi jak ty
Bo na sto osób - dwudziestu konfidentów
Którym jest brak pasji i talentu
Trzeba być czujnym, bo wróg wciąż czyha
Molesta zawiera się w tych ośmiu tytach
My chcemy widzieć prawdy oczami
By zagrożenie móc w porę oddalić
Łatwo się zgubić, my znajdziemy drogę
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

Teraz powiedz mi (powiedz mi)
Kim jesteś ty i ty (ty i ty)
Ja i tak wiem co zrobię (aha)
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem
Jesteś ze mną...

Patrz mi w oczy, powiedz, że to śmieszne
Czas i miejsce, w którym żyjesz są bezpieczne
Zejdź na ziemię, za dobrą cenę
Brat brata sprzeda, tu nie ma przebacz
Dobrze znam sprawę – hajs kręci światem
Wszystko przesiąka tu jego zapachem
Pod własnym dachem nawet możesz mieć wroga
Znasz ten ból? człowiek sam zobacz
Rozwijam skrzydła i słyszę - kark złam
Gamoniu pal za to nie twoja szansa
Wiem, mój sukces to powód, że nie sypia mój wróg
On po prostu chce bym gryzł piach
Rób co chcesz, poczekamy do jutra
Jak na razie proponuję czysty układ
Jak Wilku mam kogoś za kim skoczę w ogień
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

Teraz powiedz mi (powiedz mi)
Kim jesteś ty i ty (ty i ty)
Ja i tak wiem co zrobię (aha)
Ty jesteś ze mną lub jesteś moim wrogiem

W czasach kiedy każdy chce dla siebie wszystko
Sztuką jest tu żyć i wciąż grać czysto
Ja i ty ubierzmy dziś to w proste słowa
I ustalmy to by uniknąć rozczarowań
Musimy liczyć na siebie, wiesz, a nie na fart
Między nami ma być jak między Bonnie i Clyde
Przytul się, powiedz tak, między prawdą, a Bogiem
Czy jesteś gotowa by pójść za mną w ogień?
Elo, Pelson często z motyką na księżyc
(Ale) z wiarą, że zawsze możemy zwyciężyć
Dla mnie każdy upadek jest sukcesu nawozem
A pieniędzy na przyjaźń nigdy nie przełożę
Nic nie zmieni świat, ja zacząłem od siebie
Więc już nigdy nie będzie tak jak w 9 7
Teraz powiedz mi ile można żyć "Skandalem"?
Otwórz się na mój progres i chodźmy dalej
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo