Popularne piosenki. Polski Hip Hop

834 . To w tych drzwiach, których już nie otworzysz ....

Kiedyś my szczyle na boisku, trening i piłka
i nie pamiętam jak każdy z nas ją zmienił na DillPag.
Dziś powinno mi być tylko przykro bo
moje dzieciństwo wiesz jakby szybko znikło to.
Ja nie śpiewam tu "Gdzie się podziała prywatka",
lecz wspominam głośny brzdęk rywala na klatkach.
Z kumplami wtedy się paliło i chlało,
dziś się okazało ,ze dla niektórych to było za mało.
Popłynęli, do jointów doszła kreska
i lecieli ziomy, mówiłeś: skończ z tym, przestań..
Niektórzy skończyli, ale ze szkołą.
Co drudzy mówili: Ja tylko palę to zioło.
Stale i w kółko 'gdzie jest to stare podwórko?'
Dzisiaj wolny czas to balet, a balet to kółko.
Ta wersja wspomnienia, spala nam czas jak feniks.
Dużo czasu minęło, każdy z nas się zmienił.

Myślę o tym teraz jak pisze te słowa,
chcę przed klepsydrą na tym bicie się schować.
Ten czas nasze młode lata w popiół obrócił .
Z roku na rok mi bardziej szkoda, bo to już nie wróci. [ x2 ]

Jednym z problemów zaczęły mieć wtedy pieniądze.
Robiłem je na osiedlu przez 4 miesiące,
krótko , lecz miałem hajsu nieco na bal.
Udowodniłem sobie też , że suki lecą na szmal.
Miałem trochę szczęścia, jak mój ziom,
bo jego to sypnął jebany frajer, co nie od tego to łyknął.
W tym miejscu przytoczę stare pojęcie, ze kurwa
"Frajer na zawsze , frajerem będzie" .
U niektórych jeszcze leci ta flota na świndlu.
Życzę im tego samego co Małolat na singlu.
Dla psów każdy na pierwszy rzut oka jest winny.
wiem o tym od dziecka, mieszkałem w blokach, nie w willi.
Do drzwi tamtych czasów znikła ta klamka,
gdzie do szczęścia starczyła tylko piłka i bramka.
Tamte wspomnienia spala nam czas jak feniks,
dużo czasu minęło, każdy z nas się zmienił.

Ten czas już nie wróci....

Myślę o tym teraz jak pisze te słowa,
chcę przed klepsydrą na tym bicie się schować.
Ten czas nasze młode lata w popiół obrócił .
Z roku na rok mi bardziej szkoda, bo to już nie wróci. [ x2 ]
Proszę, podaruj mi uśmiech i miłość
A uczucie oddam ze zdwojoną siłą
Nie jest moją winą, że zapominasz o mnie
Że jestem tylko dzieckiem, samemu nie dorosnę

Gdybym miał taką moc by tu przetwarzać świat ten
By honor z zaufaniem przeważał nad blaskiem
Co z tym bogactwem, cierpicie na przesyt?
Za mało na dzień ginie z głodu w Afryce dzieci?
Ty przestań bredzić, że wolno czas latem płynie
W końcu rozjebie łeb ci pięciolatek z karabinem
Za broń i kokainę i za życie w gnoju non-stop
Co bawi ciebie widok jak brzuchy z głodu rosną?
Nalana mordo wypchana kotletem
To nasza Europa wysławiana w świecie
Wolisz odlecieć, sumienie zabijać
Niż myśleć co się dzieje z noworodkami w Chinach
I chuj kogo obchodzi dzień poprzedni
Handel dziećmi, ustalanie cen nieletnich
To twój pierdolony cel tajlandzkiej wycieczki
Oby los kiedyś ciebie na zawsze zbezcześcił
Spójrz w oczy mordercy na przeciw zagadce
Żyjemy w świecie dzieci zabitych przez matkę
Przymierze z diabłem, era dorosłych
Pytasz o realia? w nich nie ma miłości

[x2]
Proszę, podaruj mi uśmiech i miłość
A uczucie oddam ze zdwojoną siłą
Nie jest moją winą, że zapominasz o mnie
Że jestem tylko dzieckiem, samemu nie dorosnę

[refren angielski]
1. Piątka BeeMa, podjeżdża Jezus.
Co ma ze sobą stary znowu mamy rebus.
Może dziwki, może winyle, może kokę, a może tequile nie ważne.
Jest zajebiście.
Biały proszek i zielone liście.
To impreza a nie kurwa stypa.
Sie bawimy przy hardcorowych bitach.
DJ BBX, dziura forin i laski klan VL wbija sie do akcji.
Wieprzowiny ostro napalone do robienia druta nie zastąpione

REF. Siemasz Jezus how do you do kurwa
Jest git
Siemasz Jezus how do you do kurwa
Jest git x2

2 Hey wieprzowiny komin mi dymi.
Mówi Jezus król kokainy.
Moje rymy to czysta perwersja.
Jak podoba wam sie moja erekcja?
Pierwsza lekcja zajebisty temat.
Pierdolenie sensem istnienia.
Huj z teorią, liczy sie praktyka.
Jest tequila, koka i muzyka.
Wieprzowiny zaczynamy akcje.
Dozwolone są wszelkie dewiacje, konfiguracje, figury i style.
To by było na tyle.

REF. Hey Karamba how do you do kurwa
Jest git.
Hey Karamba how do you do kurwa
Jest git. x2

Jest Git

Jest Git
Ja i cały mój skład dziś wjeżdżamy do klubu,
chcesz mi popsuć ten wieczór ? ejjj ,lepiej nie próbuj !
Chuj osób, chuj szosu,chuj obcych,chuj swoich,
ze mną cały skład,który murem za mną stoi.
Paru gnoi z bramki znowu patrzy się krzywo,
oni wiedzą, że my jakby co,to idziemy na żywioł.
Ej koleżanko,nie wpadłem tu postać,
tamta niunia wygląda,jakby chciała dzisiaj possać.
Dzieciaki wiedza,że my -to pierwsza liga,
że każdy z nas,to uliczny chuligan.
Ja i mój skład,nie stwarzamy pozorów,
robić swoje,być sobą- to sprawa honoru.
Ej (ejj) cały klub już czuje dramat,
wszystkie oczy w tym miejscu skierowane są na nas.
Z ziomkami sztama-od zawsze tak było,
jedna krew,jeden styl,jeden szyk,jedna miłość.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ja i cały mój skład,
powrót o świcie,kobiety,które za nas by oddały własne życie.
One patrzą się na nas,weź to poczuj,
ich faceci od tej chwili boja się je stracić z oczu.
My w tym lokalu przejmujemy loże,
wiem,że jest źle,a będzie jeszcze gorzej.
Boże ratuj,ledwo stoję na nogach,
a zresztą,koleżko po co mieszać w to Boga?
Jeszcze jedna wódka,jeszcze jeden browar,
ziomek coś tam mówi, ale plączą mu się słowa.
Jesteśmy tutaj,czuję,że żyję,
a Ty,chociaż chcesz,wiesz nas nigdy nie przebijesz.
Znowu przy barze barman polewa,
po chuj mnie się pytasz,przecież widzisz jak się miewam.
Jeszcze przestroga,zważka na słowa,
taka nonszalancja może wiele tu kosztować.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ty kręcisz dupą, Dj kręci woskiem,
my kręcimy tym melanżem,możesz o tym pisać książkę.
I to nie będzie szmila,tylko prawdziwy bestseller,
urywki z życia na bitach,a nie na wesele.
Tu śpiewki,tańce hulańce, szyi przypał,
psom na bramce,kagańce zakłada moja ekipa.
Gdybyś się pytał,gdzie mnie znaleźć, to zawsze słychać,
my zawsze tam,gdzie chamstwo i głośniej niż muzyka.
Jakiś typek podbija i propsuje mnie za beef,
inny mówi,że 'Pod Prąd' ,to najlepsza z moich płyt.
Jeszcze inny najebany mi cytuje zwrotkę z 'Ładuj'
już przedstawia swoje plany i chce moje gadu-gadu.
Przyszedłem tu na melanż,więc mnie nie zamulaj,
chłopaki już popili, więc włączył się odkurzacz.
Majaczą światła,a powietrze gęste jest jak syrop,
możesz zrobić tapetę z banderą,z tego co wypito.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)
Tysiące słów i możliwości w tobie
Jeśli masz dwie ręce, wykorzystaj obie
Bez-imienni wszyscy młodzi prości
Zrobimy, co chcemy, bo mamy możliwości
Żeby w tym burdelu, nie stracić godności
Iść po całości bez, ubytku na wartości

To wcale nie jest prawdą, że, niema innej drogi
Są tysiące możliwości, choć wysokie mają progi
Swoją szansę chwytaj, bierz i się nie pytaj
Nie za wszelką cenę, bo nie wszystko ma swą cenę
Wszystkie me sukcesy osiągnąłem walką
Wybieram Bezimienni, za to z dobrą marką
Możliwości różne, opcja tworzy opcje
Zgodnie z tą maksymą, nic, co ludzkie nie jest mi obce
Zagubieni w tłumie, swoich szans nie dostrzegamy
Rozglądaj się uważnie, by skończyć swoje plany
Walczę mimo wszystko, wiem, że mogę wszystko
Na wyciągnięcie ręki, czyli bardzo blisko
I uważam jak tańczę, bo rzeczywiście bywa ślisko
Chwytam swojej szansy, by nie upaść bardzo nisko
Spójrz dokładnie, ile możliwości wokół mnie jest tu ciągle spokój
Nie jest takie trudne wykonane kroku
Weź to do serca i zaufaj takim jak ty
Iż samo nie przychodzi, to nie brednie, to są fakty

Tysiące słów i możliwości w tobie
Jeśli masz dwie ręce wykorzystaj obie
Bez-imienni wszyscy młodzi prości
Zrobimy, co chcemy, bo mamy możliwości
Żeby w tym burdelu nie stracić godności
Iść po całości bez ubytku na wartości

To nie z serii bajer tysiąca i jednej nocy
Możliwości tysiąc i rap, który jednoczy
Tych, którym lipa, nieraz patrzy w oczy
Los najchętniej by cię stoczył, zepchnął do uboczy
Lecz na tym się nie kończy, młody jesteś, gdzie tam finał
Chwytaj z bratem flachę, i toast o mur rozbijaj
Tandeta to w Chinach, u nas konkret działaj
Tak długo jak wała, jutro z rana z Tobą wstała
Nie masz się co poddawać
Zyska tylko ten który o swoje się stara
[Na łódkę koniec świata]?
Nie chce ci przedstawiać lecz jedna skromna rada
Swoich błędów nie powtarzaj bo to błędne koło
Spróbuj w końcu pojąć że w żalu łatwo jest utonąć
Twardo na nogach stojąc znajdziesz możliwość niejedną
Tyle dróg ile ludzi to jest sprawą pewną
Zamuleńców pewną mukę biegną
Inni prywatne piekło zamienili w codzienność
Godząc się na chłostę a lepiej wstać na nogi
Uwierz bardziej proste
Czasem krok w przód to naprawdę wielki postęp
Miki bezimienni siebie zawsze pewni
Rap naszą drogą tak jak my po swoje sięgli
MDM to wie bierze się co chce
Dobra halba antybiotyk na wszystkie kłopoty
Masz możliwości tysiąc więc bierz się do roboty
Bierz się do roboty rap gra bierz się do roboty

Tysiące słów i możliwości w tobie
Jeśli masz dwie ręce wykorzystaj obie
Bez-imienni wszyscy młodzi prości
Zrobimy co chcemy bo mamy możliwości
Żeby w tym burdelu nie stracić godności
Iść po całości bez ubytku na wartości
Ona wyszła, trzasnęła drzwiami,
mówiąc ze w dupie ma to że mnie zrani
i nie obchodzi ją świat miedzy nami,
świat który łączył marzenia i plany.
Byłem głupi i nie mam nastroju,
bo dziś siedzę sam w tym pustym pokoju.
Mam tego dość, problemy na drodze,
telefon, słuchawki i buty, wychodzę..
Było późno ja byłem na mieście,
rap na słuchawkach i luźno nareszcie.
Ciężki tydzień, trudno uwierzcie,
studio i studia, sesja i sesje.
Nie ma ludzi, jest pusto ja nie śpię,
ale oni pewnie długo już we śnie.
Powoli wdycham to rześkie powietrze,
w tym mieście gdzie ludzie znów walczą jak bestie.
Dzwoni telefon, wiem ze to ona,
staram się w głowie myśli pozbierać
i chociaż nie mam ochoty z nią gadać
to wciskam zielony i kurwa odbieram,
słyszę "przepraszam".
To trudne, to złudne proszę nie teraz.
Zrób jeden krok, podejmij decyzje
i przestań w końcu kurwa wybierać.

Ja dobrze wiem jak jest i wiem że Ty też wiesz,
dlatego przestań grać i powiedz w końcu czego chcesz?
Ja dobrze wiem jak jest i wiem że Ty też wiesz,
dlatego przestań grać i powiedz w końcu czego chcesz?

Byłem z nią, pewny spokojny,
czułem że wszystko wróci do normy.
Długa rozmowa, wrażliwe słowa,
zacząć od nowa chcieliśmy bez wojny.
Było dobrze, łamałem bariery,
wtedy jej uśmiech wydawał się szczery,
tylko wydawał, choć pozostawiał
w oczach i w sercu resztkę nadziei.
Widziałem po niej ze chciała mnie dotknąć,
czekając tylko na proste efekty.
Chowała w sobie pustkę tak mocno
że nie znalazłby jej nawet detektyw.
Była w tym dobra, ja byłem słaby,
a ona ukłuła mnie w tyłek insekty,
chyba znała wszystkie moje wady
bo wtedy hormony jej ciała uległy.
Tydzień po tym całkiem przypadkiem
szedłem na spacer mijając jej klatkę.
Stała z nim, całując go w usta,
jej oczy spojrzały na moją czapkę.
Szedłem dalej, tak obojętnie,
gdy ona krzyknęła "to nie tak jak myślisz".
I może wszystko byłoby piękne
gdybym nie czuł że byłem jej bliski..

Ja dobrze wiem jak jest i wiem że Ty też wiesz,
dlatego przestań grać i powiedz w końcu czego chcesz?
Ja dobrze wiem jak jest i wiem że Ty też wiesz,
dlatego przestań grać i powiedz w końcu czego chcesz?

Tysiące słów dzielę na prawdę
a potem pomnoże je przez obietnice.
Wtedy zrozumiem co tu jest ważne,
bo wynik pokaże mi jakie jest życie.
Milion zdań które mówiłaś
kręci się wokół mnie jak po orbicie.
Teraz nie zmieni mnie już żadna siła
bo Twoje piękno to krzywe odbicie.
Wiem, to był tylko epizod,
który wtedy mnie wiele nauczył,
by nie ufać tym co nienawidzą prawdy,
bo prawdy nie da się kupić.
Pisałaś bym wrócił,
nie dam dłużej Ci ze mną tak grać.
Nie wiem co myślisz i czego znów pragniesz,
wiem tylko jedno: nie chce Cie znać.

Ja dobrze wiem jak jest i wiem że Ty też wiesz,
dlatego przestań grać i powiedz w końcu czego chcesz?
Ja dobrze wiem jak jest i wiem że Ty też wiesz,
dlatego przestań grać i powiedz w końcu czego chcesz?
Piękna jak te z okładek gazet
Niewinna choć wie że dzięki urodzie da rade
Skromna na zewnątrz w środku armani i chanel
Masz czułość i kłamstwa serialowy baranie
Metamorfoza krótki seans zdychania
Metka z firmowych salonów szafa cała w ubraniach
Długie kręte rzęsy i spojrzenie jak modelka
Opalone zgrane nogi wiecznie wyciągnięta ręka
Bardzo odważne kreacje seksualne musicale
Nowy telefon od Gacha siemasz co u niego słychać
Delikatny makijaż strój podkreślający kształty
Nowe wcielenie aniołka w dobrym guście ma żarty
Autobusem nie jeździ pieszo zdzierają się buty
Jak podjedziesz dobrym wózkiem może wtedy da ci dupy
Znasz ten typ dobrze bo to dla nich są te brawa
Jak idą przez miasto tyłki oglądać w wystawach
W jej kalendarzu trudno o wolną chwilę
Rubryki bogaci biedni frajerzy debile
Wiadomo chłopak chciałbyś w pierwszej sie załapać
Parę razy zapłacisz później masz czas żeby płakać
Są pod każda postacią to zależy na co trafisz
Tak naprawdę jesteś po to żeby za tą kurwę płacić

Wyjebałbym cię ale szkoda mi na to czasu
Nie wyrwę cię moim kosztem z impasu
Ej obudź się w jakim świecie ty żyjesz
Zamiast cukru do kawy ty wsypujesz cilest x2

szukasz księcia z bajki co ma miliony na koncie
oddasz mu się cała no bo tak kochasz pieniądze
Noce gorące pierwszy krok w życiowych planach
Odkładaj na starość bo kiedyś zostaniesz sama
Femme fatale w klubie w najlepszych ciuchach
Ciekawe co zrobisz kiedy urośnie ci dupa
Jedna suka druga suka trzecia suka
Słuchaj suko takich jak ty to nie szukam
Ciepły kąt łóżko pod oknem fotel
Śnią się złote góry kiedy dojeżdżasz na hotel
Szampan w kieliszkach całe ciało zlane potem
Uśmiech masz na twarzy bo masz dzianego idiotę
Sponsor na rok na dwa potem następny
Bezcelowa z klubu która uwielbia prezenty
Historia pozbawiona jakiejkolwiek puenty
Kapeć to kapeć a ja nie jestem pierdolnięty
Normalne porządne dziewczyny dla was szacunek
Ładna dupa to nie wszystko dbaj o swój wizerunek
Normalne porządne dziewczyny dla was szacunek
Ładna dupa to nie wszystko dbaj o swój wizerunek)

Wyjebałbym cię ale szkoda mi na to czasu
Nie wyrwę cię moim kosztem z impasu
Ej obudź się w jakim świecie ty żyjesz
Zamiast cukru do kawy ty wsypujesz cilest x4
Świat potworów,
Świat chorych wzorów,
Świat codzienej śmierci,
Świat porodów,ludzie zdrowi uciekają do chorób,które atakują nasz piękny świat pozorów.
Znowu przyjdzie,nam walczyć i płakać o coś, co i tak ludzie zbeszczeszczą, bo dobry świat po co?
Świat zbrodni,
Świat miłości,
Świat smutków i świat radości,
Świat zła,
Świat burzący mosty,
Światem dobrych,którego macie dosyć.[yo]
Świat ginie,
Świat Cię pożęra,
Świat się zmienia na gorsze,mówiąć dobru dowidzenia.
Dowidzenia światu,dowidzenia ludziom,
Dobro ze złem ciagle sie kłócą.
A ja dziękuje wszystkim,dowidzenia nucąc.

Te dwa światy,biedny i bogaty,
kłócą się ze sobą a ludzie rzerują na tym,
te dwa światy na północy i południu,
początek zła,to nie koniec ,to PRELUDIUM. x2

Grosz do grosza,chcesz sakiewke napełnić.
zbierając pieniądze, misji nie spełnisz.Tak
Ten świat nabiera tempa,
a Ty zanim pobiegniesz to już sie zmęczysz.
Pięknie klęczysz,gdy masz brzytwe na karku.
W świecie podarków,który wali sie na barki,
a to początek,dopiero świat sie rozkreca,
zło sie rozkreca i depcze po pietach,
to PRELUDIUM do tego,
do świata gorszego.
Zapłąciłęś diabłu?To teraz płące światu [proste]
Świat mądrości i świat głupoty
Świat czułości i świat wredoty
Świat przyjaciół
Świat wrogów
Świat religi i dziwnych bogów
na pokaz modów,szlacheckich rodów,
Świat ginący a idący do przodu

Te dwa światy,biedny i bogaty,
kłócą się ze sobą a ludzie rzerują na tym,
te dwa światy na północy i południu,
początek zła,to nie koniec ,to PRELUDIUM. x4
Mysle o latach które straciłem
O kartkach których nie zapisałem
O przegapionych szansach które miałem
Z dnia na dzień sam znikałem teraz tu
Uzależniony jestem lirycznym narkomanem
Twarde poglady radykalne rozwiazania
Poszły w niepamięć
Teraz w zwolnionym tempie działania
Dzwięk skok w słuchawkach na spoko
Bo nie ma czasu na nerwy zawsze z majkiem
Dopóki swiat nie zrobi sobie przerwy
Bijac się non stop lecz słowem tu na scenie
Na wolno w pełni istnienia
Nie ma co odmawiać
Najważniejsze bliskich szczęscie
Choć dłonie od potu lekkie
Wciąż trening by wynik dał radosci więcej

Ref. Nie musisz mówić mi że pamiętasz
Ja również pamiętam
Za każdym razem kiedy mam mikrofony w rękach
Mam co wspominać i te wspomnienia sa piękne
Doskonale wiem skad przyszedłem

I to jest piękne samo w sobie pamiętam dobrze
Po jakiej drodze przyszedłem którędy chodzę
Dlaczego tutaj jestem co tworze
Kto podał mi rękę dzięki nim teraz mogę
Mogę mieć plany być wygranym
Ruszać w przyszłosć czekać na zmiany
Widzieć jak kwitną owoce pracy
W która wkładamy wszystko
Być artysta tworzacym hip hop
Oddać się rytmom oddać wam wszystko
Rzeczywistosć która oddycham jestem tego blisko
Pamiętam nie zapomne bo zawsze jest wspomnienie
Cały nasz poczatek znam swoje korzenie
Tworzymy swój portret bo nie spadłem od dawna ziemie
Dopóki na twarz spadaja mi promienie słońca
Nie zapomne podstaw bo je cenie

Ref.

Jeden dla wszystkich wypasionych emce
Dwa dla tych co tysiac dwiescie
Traktuja jak instrument nie narzędzie
Trzy jakie trzy bez testu to moje życie
Pytasz co mikrofon i szacunek ludzi
Daje mi siłe więc chce przeżyć je
Z tym szacunkiem tu na scenie
Szanowani przez podziemie
Bo do szpiku niezależnie
Pewien swoich wartosci wyborów
Pewien płyt pewien planów nowych
Bit tylko przypomina mi
Że to prawie jak mistrz
Że jestem tu na majku
I że jeżdże po kraju
Więc odejdz daj mi robić swoje
Takie życie wybrałem
Twardo w postanowieniach stoje
Inaczej byłbym nikim bo
Najważniejsze jest słowo to dysk głowa
Stanowi jednosć w życiu i na scenie
Bo chrzanić jasni rozdwojenie

Ref.

Do zrobienia więcej mamy niż do wspominania
Przywołuje chwile gdy wsłuchuje się w pierwsze nagrania
Pierwsze rymy pierwsze mikrofonu dotknięcie
Gdy po drugiej stronie tłumu mogłem stanać na koncercie
Mieć mikrofon w ręce trzy razy szybsze serce
To chwile ciężkie tak jak *** przy srebrze
Ale wiem że buduje historie swoja dzięki temu
To jest piękne tak jak wielki stos peelenów
Studnia przeszłosci jeszcze nie jest tak głęboka
Echo eLdoKa słyszymy hip hop w swoich krokach
Wspomnienia zależa od dobrych lokat w cieniach
Wiat zmienia mnie na tyle ile ja go zmieniam

Ref.
[I to jest piękne...
Uzależniony jestem lirycznym narkomanem
I to jest piękne...
Doskonale wiem skąd przyszedłem] x2

Nie musisz mówić mi że pamiętasz
Ja również pamiętam
Za każdym razem kiedy mam mikrofony w rękach
Mam co wspominać i te wspomnienia sa piękne
Doskonale wiem skad przyszedłem
refren (Jędker)
Krew ziemi sól,solą ziemi krew. Gniew rodzi ból tak jak ból rodzi gniew.

(Jędker)
Zwykłe osiedle, za dnia niewinne. Psy wczuwają się jak w filmie. To dla Ciebie dziwne? Skąd. Nienawiścią bije każdy mur, każdy kąt. Za daleko stąd do gór złotych tu najłatwiej nocą poczuć ból i kłopoty. Co za ludzie mordują się dla paru złotych? Krew solą tej ziemi, to co dokonane się nie zmieni. W smutku pogrążeni tracą bliskich by za późno ich docenić...

refren (Jędker)
Krew ziemi sól,solą ziemi krew. Gniew rodzi ból tak jak ból rodzi gniew.

(Jędker)
Była zima, ciemna strefa miasta, dochodziła 19, stałem sam nie z ekipą. Tajne psy otoczyły mnie znikąd. Było im bardzo przykro, nic nie znaleźli. Sztywno swoje twierdzić przekazał świętej pamięci. 7lat latowała Go ubecja, ja inaczej, bo od dziecka nie zaznałem wojny. Bądź spokojny, wcale jej nie szukam. Na czarną godzinę odłóż gniew. Krew płynie kanałami całej strefy. W obronie własnej walczyć, bo to konkrety. Blizny na twarzach starców w autobusach, miejsca pamięci na ulicach miasta, z którego nie miała zostaź nawet miazga...

refren (Jędker)
Krew ziemi sól,solą ziemi krew. Gniew rodzi ból tak jak ból rodzi gniew.
Życie to bezustanne przeciąganie liny szatan cieszy się kiedy my wątpimy zacznij swoje słowa przelewać na czyny udowodnij dziś to przed sobą samym dobry przyjaciel jest lekiem na rany raz zwyciężamy a dwa ulegamy każdy z nas czeka na zmiany na lepsze Ja tu oddycham Warszawskim powietrzem Moje słowa nie są pisane na wietrze znam wielu tych którzy to potwierdzą walcząc z nędzą wciąż z zimna krwią wierni przyjaciele zawsze obok są życie nie jest grą oni znają to czemu więc wielu z nas dotykało dno poznałem już że życie nie jest łatwe wchodzę na tratwę a ona znowu tonie lecz swoje sprawy biorę w Swoje dłonie żyje w betonie tez tak jak wy i tak jak Ty widzę świat zły obrazy które źle mi się kojarzą ale z opresji trzeba wyjść z twarzą to jest dla tych którzy o wolności marzą.

Jak odnaleźć lepsze jutro proszę powiedz mi co uczynić by łzy zamienić w sny tak samo jak My znasz to i Ty pukam do Ciebie nie zamykaj drzwi . x2

Stracony czas muszę wkrótce odrobić teraz bezsilność bez wahań trzeba pobić musisz się zdobyć na to by wybaczyć każda chwila co dzień to tłumaczy to rap dla graczy i rap dla kibica nasza ulica pełna nie pokoju Chada zawsze dla ludzi naszego pokroju ciągle w boju bo codzienność jest przykra i nie jest trudno znaleźć na to przykład widzisz te twarze z zatraconą nadzieją Ci co się śmieją i Ci którzy płaczą mam nadzieje że oni mi wybaczą mam nadzieje chodź czasem Cię zawodzę proszę Boże daj lepszą prognozę niech wszystko zmierza tylko ku dobremu bo każdy z nas ma tysiące problemów wbrew temu co chciał byś tu usłyszeć Ja nie milczę tylko piszę .

Jak odnaleźć lepsze jutro proszę powiedz mi co uczynić by łzy zamienić w sny tak samo jak My znasz to i Ty pukam do Ciebie otwórz swoje drzwi . x2

Popatrz na mnie Ja nigdy się nie z hańbię wiesz czemu każdy do pieniędzy garnie Ja swoim słowem twoje zmysły karmie wygląda marnie nie odwlekła przyszłość Twoje marzenie w praktyce nie wyszło niegdyś był ogień lecz został iskrą po prostu wszystko szyte cieką nicią Moje słowa wierne Moim przeżyciom tu mogę przysiąc bądz pewien kto rysował świat sięgał po czarną kredę zostanę tu i nie zawiodę Ciebie życie jak w niebie nie to nie tu brakuje hajsu i brakuje snu porażka znów daje do myślenia Warszawski grunt to przeklęta ziemia nie ma znaczenia gdzie się urodziłeś musisz odzyskać to co straciłeś.
Właśnie, właśnie tak, właśnie tak

[Wojtas]
Listopad trzynasty siedem trzy
Światło życia ujrzałem wtedy
Dzieciństwo normalne jak inne dzieci
Nikt wtedy nie wiedział co we mnie siedzi
Biegałem po podwórku, grałem w piłe
Tak, to były beztroskie chwile
Wrastałem w środowisko, rosłem w siłę
Na tyle by dziś docenić te chwile
Poznałem człowieka, miejscowego króla breaka
Na dyskotekach ten taniec wszystkich urzekał
Miałem 16 lat, nie chciałem dłużej czekać, zwlekać
Zacząłem więc tańczyć breaka
Ulicznego foot stepa ktoś miał na kasetach
Wideo, połamane rytmy ze stereo
Na macie karton nie sali i betonie
Hartowałem w tańcu nogi, dłonie
Break w treningu jak karate kata
Chcesz ćwiczyć, doskonalisz, do tego wracasz
Ktoś poszedł za kraty, ktoś do poprawiacza
Ja dzięki tej fascynacji miałem farta
Popatrz na chłopaków z Brocken Glass 2
Dziś break to światowa inspiracja
Wielu fanatyków jest tego tańca
Bi-boy to rapu jest miecz i tarcza

[Borixon]
To było jak ugryzłem pierwszy życia kęs
Jak wszystko zaczynało już nabierać swój sens
To był początek moich zwycięstw i klęsk
Wtedy poczułem jak smakuje pierwszy ges
Na sobie ciuchy typu odzież tania
Bo tam właśnie kupowałem ubrania
Kilku miesięczny etap w starym białym fiacie
Dwóch łysych, ja i mój łysy przyjaciel
W pewnym okresie klatka stanęła
Wtedy na poważnie pomyślałem, że chce rap
To był w moim życiu bardzo ważny krok
Przyjaźń z Agro Składem, wódka plus zgadnij co

[Zajka]
Zgadnij kiedy, zgadnij jak, proste
Dziewięć jeden zaczynałem rap
Pierwsze moje demo, powracam do tych lat
Trzech małolatów, pierwsza próba rapu
Bez cyfrowych datów, na domowym sprzęcie
Dwie wierze, mikrofon, to zajęcie czasu było
Ten eksperyment stał się moją siłą później
Parę osób w Kielcach to podchwyciło
Właśnie tak stara szkoła ruszyła
Udowodniła, że po Polsku da się
Popatrz na zasięg, zobacz co to dało
Dla mnie dobrze, że tak się stało

Właśnie, właśnie tak
Właśnie, właśnie tak
Właśnie, właśnie tak
Właśnie tak, właśnie tak było

Właśnie, właśnie tak
Właśnie, właśnie tak
Właśnie, właśnie tak
Właśnie tak, właśnie tak było
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo