Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Gural & Wally-e]
Wychylylybymy x4

Yo

Ref: x2
Leje się Tequilla
A my gramy w bilard
A ty weŹ się nie wychylylaj
A ja jestem reprezentantem styla
Group Killa co?
Matka nie uczyla?

[Gural]
600 Stopni Celsjusza w twoich uszach
Łbem bit rusza rym mknie jak Katiusza
Jak kusza napięty to ten typy to patenty
To te momenty ten typ po raz enty
Wychylylybymy z kumplamy Whisky
Bardziej hardkorowi niż Limp Bizkit
Wypalylybymy i aż po wbitki
Parę bliskich i chuj wszystkich
Najpierw czystej potem dodaję Colę
Ja pierdolę dzisiaj jestem idolem
Polej na stole kolejną Colę
Ciągle chodzę napizgany jak mój człowiek Olle
Lux-Torpeda styl szybki jak Vectra
I wypasiony jak Carmen Electra
Kasty Heksa gorąca jak Teksas
Jak mixtejpy FunkMaster Flexa
Ty żerujesz na własnych kompleksach
Stylu ekstrakt więc gram super ekstra
Ekstrawaganza styl popaprańca
Zapraszam do tańca dziś pijemy Granca

Ref: x2

[Walli-e]
Z niewiarygodną techniką, z nową liryką
Wysoki woltaż studio fonoplastykon
600 stopni celsjusza jak Eroticon
Bit gorący jak romans Clintona z Monicą
Robię to z tym jak Rutkowski z paniką
Ja gram razem z kliką jak i mimiką
Wyróżniam się stylem jak Lem fantastyką
Tu i teraz nie zwiążesz mnie z polityką
Z żadną frakcją jestem bitu atrakcją
Na giełdzie wróże gwałtownym wzrostem akcją
Robię to gościnnie yo nagminnie
Robię to no bo to lubię więc proszę nie wiń mnie
Rym chodzi głowa samoczynnie i automatycznie
Znów płynie dosyć płynnie na trakach
W innych miastach innych watach
Kasta nagrywam czujesz ten zapach?
To swąd, ta ekipa nie jest stąd
To jest Wrocław-Poznań nowy front
Świeży powiew yo Volt puść to w obieg
Miało by nie wyjść nie wyobrażam sobie
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób
Wpływ na treść twych wniosków
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób
Wpływ na treść twych wniosków
Bierzmy róbmy to tak po prostu
To jest nasz sposób

Ref: x4

[Gural]
Leje się tequilla Yo
Nie nauczyla cie?
Wychylylybymy
Wychylylybymy
PDG

[Walli-e]
Wychylylybymy
A ty?
WeŹ się nie wychylylaj

[Gural]
Hola Hola
Świat potworów,
Świat chorych wzorów,
Świat codzienej śmierci,
Świat porodów,ludzie zdrowi uciekają do chorób,które atakują nasz piękny świat pozorów.
Znowu przyjdzie,nam walczyć i płakać o coś, co i tak ludzie zbeszczeszczą, bo dobry świat po co?
Świat zbrodni,
Świat miłości,
Świat smutków i świat radości,
Świat zła,
Świat burzący mosty,
Światem dobrych,którego macie dosyć.[yo]
Świat ginie,
Świat Cię pożęra,
Świat się zmienia na gorsze,mówiąć dobru dowidzenia.
Dowidzenia światu,dowidzenia ludziom,
Dobro ze złem ciagle sie kłócą.
A ja dziękuje wszystkim,dowidzenia nucąc.

Te dwa światy,biedny i bogaty,
kłócą się ze sobą a ludzie rzerują na tym,
te dwa światy na północy i południu,
początek zła,to nie koniec ,to PRELUDIUM. x2

Grosz do grosza,chcesz sakiewke napełnić.
zbierając pieniądze, misji nie spełnisz.Tak
Ten świat nabiera tempa,
a Ty zanim pobiegniesz to już sie zmęczysz.
Pięknie klęczysz,gdy masz brzytwe na karku.
W świecie podarków,który wali sie na barki,
a to początek,dopiero świat sie rozkreca,
zło sie rozkreca i depcze po pietach,
to PRELUDIUM do tego,
do świata gorszego.
Zapłąciłęś diabłu?To teraz płące światu [proste]
Świat mądrości i świat głupoty
Świat czułości i świat wredoty
Świat przyjaciół
Świat wrogów
Świat religi i dziwnych bogów
na pokaz modów,szlacheckich rodów,
Świat ginący a idący do przodu

Te dwa światy,biedny i bogaty,
kłócą się ze sobą a ludzie rzerują na tym,
te dwa światy na północy i południu,
początek zła,to nie koniec ,to PRELUDIUM. x4
Raz, dwa, trzy ...

Jestem DKA i niosę przekaz,
słyszysz ten bit i masz ciarki na plechach.
To jest Dekada wiesz, że nie przegram,
Wiesz, że od dawna mam swój los w rękach.
Nie musisz klękać, co ? Warto było czekać,
Idź sobie na innych teraz psy wieszać.
To jest ten track co krzepi Twoje rany,
to jest typ co niszczy Ci membrany.
Przecież to ten co nie mieści się nam w bramy,
Niech będzie pop ten irokez zasrany.
Jak mały dzieciak, dałem unieść się emocjom,
że jeden z drugim zajmą się promocją.
Kopali mnie po tyłku, było ich kilku,
Teraz ja kopię ich i wychodzę na prostą.
Jaki to problem, że to co robię jest dobre,
Wstyd Ci się przyznać to faktycznie masz problem.

Ref.
Ja już wygrałem, co miałem wygrać,
Ja już przegrałem, co miałem przegrać.
Muzyce wziąłem, co miałem wyrwać,
i ze spokojem mogę z nią się pożegnać.

Historia jest brutalna, historia się powtarza,
to jak pierwsze paragrafy z elementarza.
Jak to ? - Tak to, nie dziwię się reakcjom,
że stoisz wryty nie wierząc uszom - de facto.
Byłem już to wcześniej, byłem tutaj prędzej,
znałem ludzi język, teraz zrobię to po prostu lepiej.
Pół tej sceny chciałoby tej weny,
chciałoby też, żeby mieli pół tej wiedzy co ja.
Mogę tych kawałków zrobić całe płyty,
byłbyś krytyk cichy [??]
Od rapu do popu gram to po prostu,
Ten bit to monstrum co powstał na Śląsku.
Nie marudź, że "Debiut" to klasyk co wbija,
w 2003 uznali "Debiut" za chuja wart.
Więc czego Ty chcesz od tej muzyki ?
Bo brakuje Ci palców by te CeDeki zliczyć.

Ref.
Ja już wygrałem, co miałem wygrać,
Ja już przegrałem, co miałem przegrać.
Muzyce wziąłem, co miałem wyrwać,
i ze spokojem mogę z nią się pożegnać.
Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścioł w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
Peja:

Beznadzieja, znieczulica, brak prespektyw ,zła ulica,
W desperacji na krawędzi, żyjac w nędzy, o tym teksty,
Wróg odwieczny, niebezpieczny, polityka, jej patenty,
Pierdolnięty! Ten kto myślał, że zgodze się na to jak jest chodz by w myślach!!

O.S.T.R.
Po Po Po POLSKA!
Sy... System samowolka!
Niech każde polityczne kłamstwo zginie!(zginie)

WWO
Wiesz co jest najgorsze?

Pelson
W pierdlolonej bezczynności się pograżać!
Prawdziwe słowa musza mieć pokrycie.

Fenomen
Sam już nie wiem co widze gdy na Was patrze, debile!

Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścioł w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
Witam na bitach, wita Mezo kapitan
Witam w świecie w którym rządzi kapitał
Kto tak nie sądzi jest jak kosmita lub yeti
W świecie w którym rządzi marketing
Nie walczę o wolność południowej Osetii
Walczę o wolność swojej nowej kasety
Pośród sztormów i burz, chyba już opadł kurz
Świat mnie trochę oszukał i zbrukał
Coż, idę dalej i podnoszę pułap
M do E do Z do O wieczny tułacz
Wypływa na szerokie wody - jak Odys
Lajner służy tyle lat a jest - jak nowy
Czuję się jak młody Bóg, wstąpił we mnie nowy duch
Jestem gotowy na nowy ruch
na nowy trud, i nie ma mowy tu o białej fladze
gnamy wciąż do świata naszych marzeń

Ref.
Jestem Jacek Mejer, niosę nadzieję
Rok 2-0-1-1, start
Wyruszam Lajnerem w kolejną odyseję
A gdy widzę problem mówię CEL-PAL

Czasem nie wiesz, co wybrać? Wcale się nie dziwię
Życie -- nieustanna walka przeciwieństw
Dramatyczna jak grecki epos
Gdzie się podział rycerski etos poprzednich epok
Biegniemy jak szczury by zgubić peleton
Na ślepo, na dopalaczach czy innych epo
Ja nie chcę tą drogą iść, i nie chcę w ten sposób żyć
Choć wiem do ideału mi daleko
Dlatego biorę oddech i łapie świeżość
I piję za tych, którzy już w nic nie wierzą
Popadli w tarapaty, podpadli pod paragrafy
Zostaw przeszłość, nie wyciągaj trupa z szafy
Błędy młodości, dziś jesteśmy dorośli
Świadkowie naoczni, daj to na głośnik
8-2 rocznik, 2-8 lat na karku cóż
Nie siedzimy w parku już

Ta pogoń nie ma końca, i taki
jest problem , że nie znajdujemy swej Itaki
Życie - ulotne i kruche
Dzisiaj jest super, jutro możesz być trupem
Skazani na wieczny bieg, pewną klęskę
Wybór jest naszym darem i przekleństwem
Nienasyceni, spóźnieni jak PKP
Nie policzymy szczęścia w PKB
Wszystkiego nie załatwi NLP
A ty tego nie przetrwasz jak NRD
Biegniemy na bezdechu, wśród zgiełku i pośpiechu
Świecie, daj odpocząć na chwilę przy brzegu
Nabrać sił by znów ruszyć w dal
Kolejny start, kolejny cel-pal
Ja i cały mój skład dziś wjeżdżamy do klubu,
chcesz mi popsuć ten wieczór ? ejjj ,lepiej nie próbuj !
Chuj osób, chuj szosu,chuj obcych,chuj swoich,
ze mną cały skład,który murem za mną stoi.
Paru gnoi z bramki znowu patrzy się krzywo,
oni wiedzą, że my jakby co,to idziemy na żywioł.
Ej koleżanko,nie wpadłem tu postać,
tamta niunia wygląda,jakby chciała dzisiaj possać.
Dzieciaki wiedza,że my -to pierwsza liga,
że każdy z nas,to uliczny chuligan.
Ja i mój skład,nie stwarzamy pozorów,
robić swoje,być sobą- to sprawa honoru.
Ej (ejj) cały klub już czuje dramat,
wszystkie oczy w tym miejscu skierowane są na nas.
Z ziomkami sztama-od zawsze tak było,
jedna krew,jeden styl,jeden szyk,jedna miłość.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ja i cały mój skład,
powrót o świcie,kobiety,które za nas by oddały własne życie.
One patrzą się na nas,weź to poczuj,
ich faceci od tej chwili boja się je stracić z oczu.
My w tym lokalu przejmujemy loże,
wiem,że jest źle,a będzie jeszcze gorzej.
Boże ratuj,ledwo stoję na nogach,
a zresztą,koleżko po co mieszać w to Boga?
Jeszcze jedna wódka,jeszcze jeden browar,
ziomek coś tam mówi, ale plączą mu się słowa.
Jesteśmy tutaj,czuję,że żyję,
a Ty,chociaż chcesz,wiesz nas nigdy nie przebijesz.
Znowu przy barze barman polewa,
po chuj mnie się pytasz,przecież widzisz jak się miewam.
Jeszcze przestroga,zważka na słowa,
taka nonszalancja może wiele tu kosztować.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ty kręcisz dupą, Dj kręci woskiem,
my kręcimy tym melanżem,możesz o tym pisać książkę.
I to nie będzie szmila,tylko prawdziwy bestseller,
urywki z życia na bitach,a nie na wesele.
Tu śpiewki,tańce hulańce, szyi przypał,
psom na bramce,kagańce zakłada moja ekipa.
Gdybyś się pytał,gdzie mnie znaleźć, to zawsze słychać,
my zawsze tam,gdzie chamstwo i głośniej niż muzyka.
Jakiś typek podbija i propsuje mnie za beef,
inny mówi,że 'Pod Prąd' ,to najlepsza z moich płyt.
Jeszcze inny najebany mi cytuje zwrotkę z 'Ładuj'
już przedstawia swoje plany i chce moje gadu-gadu.
Przyszedłem tu na melanż,więc mnie nie zamulaj,
chłopaki już popili, więc włączył się odkurzacz.
Majaczą światła,a powietrze gęste jest jak syrop,
możesz zrobić tapetę z banderą,z tego co wypito.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)
Dziękówa za historii dalszą część
dziękówa za tak samo zaciśniętą pięść
ta historia musi dalej się wieść
stokrotne dzięki za kawałków nowych treść
dzięki dzięki dzięki dobre słowo
staram się jak mogę sztywno hardcore’owo
dziękówa bo tylko razem stajemy się mądrzejsi
samemu robię głupstwa nie chcę wstydzić podejść się do lustra
niegdyś oddzielnie a obecnie razem
dwóch małolatów z podwójnym przekazem
stoją po środku wielkiej metropolii
nawijają o tym co cieszy a co boli
dla chłopaków których to na pewno zadowoli
na bank dla jednych zwykli ludzie dla innych gang
wielka familia słońce slang
zrobili już dużo każdy z nich
trzy razy szacunek bo wielka siła
w nich
żywym trwają hip hop tak jak na straży mnich
elo dla chłopaków czy jestem na szkole czy w skrzydlatej budce
następne nagrania są wkrótce

Dziękówa chłopakom za bucha
za prawdziwego ducha
na pewno każdy z nich mnie posłucha
to dla ludzi godnych szacunku i uwagi
mówi Pele chłopaczyna z północnej Pragi
zjednoczeni w dymie pozostaniemy w cieniu
tak jak Włodi nawijam po ciężkim upaleniu
mówię o tym co boli o tym co widzę
jestem z ulicy nigdy tego się nie wstydzę
mam swoją stolicę tutaj dobrze się czuję
tu mam swoich ziomków razem z nimi kolęduję
zawsze za nimi stanę tak ulica wychowuje
dobre słowo dla nich nigdy nic nie kosztuje
wszystkim dobrym chłopakom przesyłam pozdrowienia
siemasz HP Szady Kaczor elo dla Vienia
jeszcze dużo do zdobycia mniej do stracenia
więc dziękówa wam chłopaki
Zawsze byłem, jestem i będę fanem 3 H
Hip Hop Honeys, które mają czym oddychać
Przy tym ważona dycha, dziś problemów świata nie chcę
Rozwiązać wolę cienkie sznureczki, będzie pięknie
Ty zrzucisz je z siebie te *****ki, to jak brzemię
Zrzuć, poczuj odprężenie, poczuj się dobrze
Mów do mnie ciągle, mów do mnie mądrze
Mów do mnie łotrze, tak Rychu jest łotrem
O ciebie się otrę - ja kocur, ty kocica
W twych oczach chcica, kiedyś byłaś dziewica
Nie wstydŹ się, nie powiem moim kumplom, że świntuszysz
Że zmysły moje burzysz, wciąż swym dupskiem mnie kusisz
Mam ci je zepsuć? z przyjemnością, nie protestuj
Już gotowa do testu? tak w bezczynności nie stój
To świat tysiąca gestów, tysiąca i jednej nocy
Odrobina przemocy, wedle życzeń, chcesz zaskoczyć?
Ja miałem sen proroczy i wiedziałem, że tak będzie
Suko rozpustna, pokaż swoją perfekcję
Twoja zagadkowa mina, w zasięgu wzroku wagina
Tu nie ma co rozkminiać - nie ma, nie ma, nie ma
Już się zaczyna, pieprzę dystans, czas się zbliżyć
Językiem cię zwilżyć - wszystko w porządku kotku?
Chcesz poczuć mnie w środku? to dla mnie pestka
Na wszystko gotowa moja średnia europejska
To nie groteska raczej, przez trzy X ekstra
Świat tysiąca ekstaz, zwieńczeniem tego mój ekstrakt
Chcesz go mieć wszędzie? jaka pewna, niewierna
Z pewnością nie naiwna, super *****istrzał
Tak masz na drugie? heh, czy ja cię lubię?
Do zobaczenia w klubie, pokój każdej dobrej dupie
Te akty to fakty z alkowe, hardcore'owe
Styl new school'owy, a tematy archiwalne
Stare jak świat, pół serio, pół żartem
Dziś stawiam na zabawę, rozejdŹ się z tym palantem
Na dupsko twe obławę zaczynamy, więc je wystaw
A z pewnością damy radę, a ty na tym skorzystasz
Suko perfekcyjna dupę swą wystaw
Suko perfekcyjna dupę swą wystaw
W perfekcyjnym stylu cię za*****ie rap artysta

Jestem strasznie pewnym siebie hardcore'owym *****ysynem
W *****ce twej nie zginę, jest w stosunku pi sztuczek
Bo *****iel cię stłucze, to nie będą lighty klapsy
Dupsko będzie sine, a ty będziesz miała spazmy
Tekst to odważny, kilka z was chciało sprawdzić
Ile w tym prawdy - poznały, byłem twardy
Mój urok nie odparty, już skończyły się żarty
Musisz tylko być czysta, nie robić tego za fanty
Mogę napluć ci w pysk, jeśli tylko tego pragniesz
Wylądować na dnie - nie aniele, lecz diable
Będzie nieładnie, ale właśnie tego pragniesz
Dobrze wiesz jak to będzie, jeśli chcesz - znasz mój adres
Już poczułaś ciary, a to tylko słowa z bitem
Nie jestem harcerzykiem, który wciąż miksuje kitę
Nasz ***** nie będzie skitem, raczej podwójny CD'ek
Chcesz się poczuć jak w niebie? zapraszam do bram piekieł
Poryty dekiel, tak, w grę mogą wejść tabletki
Nie będę miętki, nie będę zbyt spięty
Jarają mnie te gierki, zdolny, zdrowy hetero
PrzyprowadŹ koleżankę - pogłośnimy stereo
Nie wskazany error, pieprzyć dyskomfort
Wszystko mam zaplanowane w drobnych szczegółach słonko
Czas otworzyć okno, w pokoju zbyt gorąco
Brzmi zachęcająco, pachnie nocą upojną
Sto procent owocną - reprezentuję Lutę
Jako misję mnie nie kojarz z typem na jedną minutę
Każdą laputę zbałamucę tym tekstem
Jeśli teraz to słyszysz to włóż w swe figi rękę
Ja przy tobie nie klęknę, jak dojadę, że jękniesz
Nie mam kompleksów, kocham to, to jest piękne
I z dumy pęknę nad ranem, gdy bokiem poszłaś
Jestem pewien, że doszłaś, nie raz, czas już pospać
Dobranoc na noc, raczej dzień dobry
*****iel niedobry, jemu wielu podobny
Sekscesów głodny, znów zaglądam do szklanki
I nie zmienia się nic - matki, żony, kochanki
Dumnie noszę te skoki w prążki, liczę pieniążki
mam flow ciężki zna mnie połowa polski
jestem jak Wolski, co ujął róg cętkowany gięty
tępe łępy, myślą że jestem jebnięty
ja mam patenty, RAP wkręty to bezpieczeństwa wentyl
dla odętych mam w sercu RAP elementy
stare jak dęby, z Rogalina
to pro kabina w jej słowa wbijam, za oknem sroga zima
tak środa mija, na ryju sroga mina, życiowa droga mima
mówią że boga nima to paplanina zerżnięta od Gagarina
Mr. Dobalina, Mr.Bob Dobalina

ref.
Dumnie noś skoki w prążki x6

Jestem taki , noszę dumnie w prążki skoki
robię tracki, wypuszczam krążki na bloki
w środek pogoni gorączki, gdzie pieką pączki
hajs z rączki do rączki ludzie tutaj mają swe bolączki
dyndają sprzączki na pasku zadań, Fuck Acta
coraz mniej sprzedają na kompaktach
moja oparta na faktach gadka hula, mówi Gural
a kurwy wciąż mają gula Bo chuja mają i zgarniają wciąż mniej
Ja swoje wiem, wciąż jestem głodny i wciąż jem
I wciąż gram w grę, na której jestem szczycie
w tej nędznej piramidzie, na tym marnym ludzkim bycie
za to na fajnym bicie, chcąc mieć życie jak w Madrycie
goniąc ciągle w witrynach odbicie własne
w witrynach odbicie własne

ref.
Dumnie noś skoki w prążki x6
Czas moim sprzymierzeńcem
Ulegam odnowieniu
Ktoś związuje me ręce
Odpada po namyśleniu
Wiem że siła w nowym pokoleniu drzemie
Co złego w dążeniu do doskonałości nie wiem
Czemu ludzie prości nie wykorzystują swych talentów
Zły system produkuje wciąż zakrętów
Nie pozawala palić skrętów zrzucić pętów
Świat do nieba pełen ludzkiego lamentu
Znam studentów którzy pod kopułą wcale nie mają miękko
Dalej wkrętka za wkrętom i nie nie nie tak prędko
Z nami nie pójdzie ci tak łatwo
Ogień w oczach dzieciak ty znasz to
I masz to co ja igraszką nie jest życie
To gra która nigdy nie ma końca
Jak nadzieja jak promienie słońca
Masz umysł myśl to od Boga dar
Już dziś w drogę rusz byś nie musiał zostać w tyle
Śnisz sen ma w nim miejsce i ja w nim jestem
Wiem że się nie mylę na ile liczysz
Ten tak jak każdy przecież popełnia błędy
Którędy iść sam wybieram choć labirynt kręty
Dotrę nie czas na sentymenty
Człowiek pieprzyć mendy
Tak brzmi moje zdanie
WDZ Hemp Gru i niech tak pozostanie
Dzieciak

Z blokowiska małolat niespełna 16 lat
Cudowny dzieciak umysł młody wiedzy głodny
Wybrał kierunek odwrotny niż jego rówieśnicy
W pobliskiej okolicy od podwórka z dala od ulicy
Chłopak ambitny z domu był bidny
Chciał się wyrwać z getta za wszelką cenę
Skończysz szkołę zdać maturę
Iść na studia które umożliwiłyby mu
Lepszy byt start w życiu dały przywilej
Na tyle ile będzie go na to stać
By móc zostać być kimś jak człowiek żyć
W końcu stanąć na równe nogi
Wszelkie przeszkody pokonać schody
Zdobyć wysokie progi odnaleźć się w świecie
Surowych zasad do przesady chorych ideologii
Gdzie nie jeden postanowił zwątpił
On nie poddał się do końca wierzył w siebie
Dzisiaj spełnia się to marzenie jednak opłaca się do celu dążenie
Po tylu latach starań pan magister wykształcenie wyższe
W życiu stabilizacja satysfakcja z tego że do wszystkiego doszedł
Sam tam dokąd podążał dotarł
Jaki morał z tego że dla chcącego nie ma nic trudnego
Dziś daleko jutro blisko
Elo

Chudy 2003 nowe nagrania
Wiele szans w życiu do wykorzystania
Nie zliczysz tylko trzeba umieć je wychwycić
Teraz się wycisz dragi coraz bliższe
No widzisz nie masz się czym szczycić
Na mnie możesz już nie liczyć
Posłuchałem dobrej rady nie szukam zwady
Szacunkiem wyrabiam swą pozycję
Nie w chodzę w układy których potem sam się wyprę
Nie jesteś moim ziomkiem nie znam cię
Nie obchodzisz mnie nic a nic
Chcesz być dla wrogiem
Czy podstawisz mi nogę
Co jest pragniesz mojej zguby
Ludzie nienawidzą się mówiąc że to z nudy
Na siłę chcą zatrzymać powalić na glebę
Dlaczego niech spytają sami siebie
Tak najlepiej nie wiem co to będzie jutro
Coś ci nie pasuje wypierdalaj krótko
Ja robię swoje się nie przejmuję
Dostałem szansę na pewno jej nie zmarnuję
HZD chwile wykorzystuję
Pozdrawiam Służewiec który mnie wychowuje
Elo

Cudowny dzieciak
Odrapane ściany woda z kranu kapie
Dwa bujane krzesła przy drewnianym blacie
Obrus na ceracie czasem go się wytrze
Suche chryzantemy w półlitrówce po czystej
Pożółkłe firanki słoik zamiast szklanki
Wychudzony dzieciak bez opieki matki
Absolwentem Harvardu ulicznego
Starzy najebani nie dbali o niego
Wigilię z kolegą w oczach znieczulica
Choć już prawie tonie brzytwy się nie chwyta
Ma świadomość zło na niego czyha
Jest bardziej podatny
Jego bracia już zaliczyli mamry
W poszukiwaniu manny
Chcąc być bardziej fajnym nosić modne najki
On śmigał w sofiksach nie znał się na piksach
W szkole dobra średnia
Nie chwalił się w domu bo rodzina obojętna
Szybciej wydoroślał mimo wszystko jednak
Zachował twarz dziecka
Sumienie czyste teraz swoją ma rodzinę
Perspektywy inne więzi bardzo silne
Nikt ich nie zniszczy
Swoją wytrwałością zbudował je od zgliszczy
Dziś został lekarzem i cierpienie niszczy
Patrzy i widzi jak syn jego rośnie
Dzisiaj jest tak pięknie a było tak żałośnie

Ref. x4
Cudowny dzieciak to często drań
Waleczne serce tak go możesz zwać
W żyłach płynie krew
To poczciwa twarz
Daj se na wstrzymanie jak coś do niego masz
Yoł..To DGE yoł, Studio 5 Element
(Windy skrzypią, Bracie, prosto z serca)

Wieją zachodnie wiatry
Wieją zdradliwe wiry
Ta gadka idzie stąd na rewiry
Wchodzi w labirynt bloków
Pałaców królów
Krainy mroku
Kroków na bruku
Drzew i staw (stuff?) kruków
Wąskich cieśnin bloków
Miejskich muskuł
Napiętych myśli
Cięciw w mózgu
Tych stosów marzeń
Pokrytych kurzy gęstą warstwą
Takie właśnie jest to państwo
W nocy pijaństwo
Moloch co sypia mało
W ciągu błyszczy a na kacu budzi żałość
Ja mam tą swoistą naleciałość
On z pola walki butem
To nostalgii mute’m(?) tu czuć
Ja wydeptaną ścieżką idę
Gdzie obcy ludzie

Chciałbym uciec ale sam nie mam dokąd
Man (sam nie mam dokąd, man)
Sam nie mam dokąd

A co oprócz tego
Co raz więcej pytań dlaczego
Co raz więcej złego
No i mniej dobrego
Tak na oko
A poza tym spoko
Cały czas wiara lubi ćpać
Się zdradzać
Nie wybaczać
I nie lubi głośno mówić
Bo to nie wypada
A jak pozdrawia sąsiada
To w myślach go obraża
Cały czas ludzie donoszą
Innych sypią
Windy skrzypią
Sen o raju okazał się lipą
Cały czas ludzie się sprzedają tanio
Nie przyglądają się twarzą tylko ubraniom
Paplają lecz nic nie mówią
Żyją ze złością
Gdy bogatsi ich goszczą
To im zazdroszczą
Cały czas Yo
REF.
Jak Hirosima, Nagasaki
Nie wytrzymasz, nie masz za kim iść
Nocą puste szlaki ulic mokną, na nich ty!
Nie wytrzymasz x2

Wieżdzam jak "Kuba Rozpruwacz", "GRU"
Tu masz na projektach, ból który zatruwa
Monotonia, wiem mam ten sen coraz częściej
Odczuwam depresje, tu ciemna strona zobacz
To są Kielce, miękkim krokiem ofiary po gibona
W tym mieście, ich nikt nie pokona ziomal
To nie szczęście, w tych oknach na piętrze
W tym mieście, w tych domach, przyjdź do nas

REF.
Jak Hirosima, Nagasaki
Nie wytrzymasz, nie masz za kim iść
Nocą puste szlaki ulic mokną, na nich ty!
Nie wytrzymasz x2

Dopijam łychę z ziomem, więc to już koniec
Dawaj dołóż mi dychę, to zapłonie lolek
Pusty kieliszek przypomina mi, która godzina?
Musze iść, późno kończę dziś, jutro wcześnie zaczynam
Kielce, nosz kurwa co za miasto
Znowu nie mogę, zasnąć
W nocy alarmy nie gasną
Przecieram oczy, myślę co by było z tamtą gdybym
Inaczej skończył, naszą rozmowę ostatnią
Ziomek, kiedyś przyjdę pogadać
Twój pogrzeb, mnie zmienił, "strzyga" coraz częściej wpada
A ja chce zasnąć, tylko wciąż to przekładam
Już żaden telewizor nie gra
A ja nadal:

REF.
Jak Hirosima, Nagasaki
Nie wytrzymasz, nie masz za kim iść
Nocą puste szlaki ulic mokną, na nich ty!
Nie wytrzymasz x2

Już tylko cisza, noc mnie usypia
Znikam, noc mnie wita
- "Witaj"
Monotonia, wiem mam ten sen coraz częściej
Odczuwam depresje, tu ciemna strona zobacz
Kim dziś jestem, a kim bym mógł być
Wstyd mi, bo serce biję w rytm tych ulic złych
Taki jestem, bezbronny teraz
Znikam, niska muzyka mnie pożera
Kolejny dzień, kolejną noc się wydziera jakiś
Pijany chłop, co mi sen zabiera
I wkurwia mnie, i tak tu jest codziennie człowiek
Z lekka sen, prywatny bół, "Made in Poland"

REF.
Jak Hirosima, Nagasaki
Nie wytrzymasz, nie masz za kim iść
Nocą puste szlaki ulic mokną, na nich ty!
Nie wytrzymasz x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo