Popularne piosenki. Polski Hip Hop

REF. x2
Stracic latwo godnosc , gdy zycie patologia
Czesto wychodzi podlosc , staje sie analogia
To moralny upadek to codziennych zdarzen swiadek
Czesto przez przypadek traci sie rownowage

1.Diabel kusi nas na codzien , tylko glupi nie odpowie
Czarne kruki miejskich schorzen, dlugi, bostwa i rozpusta
Tlusta z lustra (?) torba, dobrze wiem to morda
Rzadza doznan nas urzadza tak jak rzadza pieniadza
Chorda dziw lubiacych syf , zdziry kochaja banknoty
Zapach floty, drogie gabloty, piekny polski zloty
Plus dobry modny klub , masa tych wygodnych dup
Dupa tak zarabua wsrod bardzo podobnych suk
Szkoda gadac jak te suki czesza kieszen,
szczerza zeby i czekaja na kolejny prezent
Jest jak w niebie , nie tylko ty ja jebiesz, chlopak
konczy sie koka,gouda , flota zeby zalac pake
Juz cie nie kocha bo pierdolisz zwykla blache
Byla bo ty miales kase tymczasem zachowaj klase
To XXI w. witamy w Polsce,
nigdy nie myl tego z jakims tanim moralizatorstwem.

REF. x2
Stracic latwo godnosc , gdy zycie patologia
Czesto wychodzi podlosc , staje sie analogia
To moralny upadek to codziennych zdarzen swiadek
Czesto przez przypadek traci sie rownowage

2.To depresja , ujemna materia rodzi patologie
Alko jak bakteria , problem czesto staje sie nalogiem
Bowiem czarny omen nigdy nie odstapi kroku
Powod dowod na swoj sposob kazdy ma poryty globus
Pokus masa, kasa rozjebana w automatach
Cala wyplata zatopiona zostaje w (?)
Zywot na minusie na spolecznym marginesie
To procent pozwala na chwile zapomniec o stresie
Niesie smierc zbiera zniwo to powiedz alkoholikom
Ktorym sens zycia splynal w rynsztok,sensu nie widza
Wyszlo tak a nie inaczej pija, zala sie nad losem
Zgnija razem z tym chaosem , kazdy z nas stanie sie prochem
Kazdy z nas bedzie sadzony, kazdy bedzie musial odejsc
Wazne w jakim stylu czlowiek i czy z samym soba w zgodzie
To XXI w. witamy w Polsce,
nigdy nie myl tego z jakims tanim moralizatorstwem.

REF. x2
Stracic latwo godnosc , gdy zycie patologia
Czesto wychodzi podlosc , staje sie analogia
To moralny upadek to codziennych zdarzen swiadek
Czesto przez przypadek traci sie rownowage
Pamiętam kiedyś moje życie jak koszmarny sen,
zanieczyszczone emocje, zanieczyszczony tlen,
to ten moment, gdy stanąłem nieruchomo w martwym punkcie,
pucha moim domem, zatrzymany w czasu nurcie.
Tik tak, tik tak, wskazówka się nie cofa,
tik tak, tik tak, zniknęło to co kocham,
leże nie szlocham, znosze próżni katusze,
ale czuje jak każda sekunda rozrywa mi duszę.
Być tu muszę, dziś, jutro, pojutrze,
droga do wolności to przy pasku gada klucze,
chcę stąd uciec, robie to gdy zasypiam,
ale gdy się budzę raj znika.
Od apelu do apelu, snuję plany na przyszłość,
to trzyma mnie przy życiu, tłumi złość, gdy mam dość.
Teraz już wiem tak teraz już rozumiem,
czekam na zmartwychwstanie, dzień otwierania trumien.

Ref.
To jedna szansa, szansa jedna na milion,
aby uciec z tego świata w którym marzenia giną,
jeśli odbiłeś się od dna tego piekła,
to nie wracaj tu więcej, nie patrz za siebie, nie zerkaj.

Wychodzę na świat, koniec niewoli wątku,
cieszę się bardziej niż bym trafił szóstkę w Totolotku,
uczę się życia ponownie po za celą,
która była miejscem pogrzebanym sześć stóp pod ziemią.
Coś we mnie w środku zmieniło się na zawsze,
jestem innym człowiekiem, inaczej na wszystko patrze,
muszę się ogarnąć to od losu nowa szansa,
mam cel przede wszystkim nigdy tam nie wracać.
Po jakimś czasie marzenia uleciały,
jak ptaki w ciepłe kraje to polski obraz szary.
Nie wiem co robić, walczy we mnie anioł z diabłem,
mam pracować za groszę czy kraść tak jak kradłem?
Gdy tak czekałem bezczynnie stojąc w miejscu,
przypomniałem sobie, że mam talent do pisania tekstów,
to mój cel z nim chce do raju ucieć,
wydostałem się z piekła już nigdy tam nie wrócę.

Ref.
To jedna szansa, szansa jedna na milion,
aby uciec z tego świata w którym marzenia giną,
jeśli odbiłeś się od dna tego piekła,
to nie wracaj tu więcej, nie patrz za siebie, nie zerkaj.

Jeden świat, jeden Bóg, jeden wróg a Ty w nim,
jeden kat, jeden ból, jeden trud, ile to już dni?
Drażni Cię ta codzienność szara, w oczy patrz mi,
widzę w nich strach i nie wiara kocioł jaźni.
Bądźmy poważni, bądźmy ziomku szczerzy,
nie dojdziesz do niczego wciąż katując na playstation,
skończ pieprzyć, że nic nie potrafisz,
każdy ma jakiś talent, leniu skończ flora palić.
Przestań palić, przestań pić jak Ci nie służy,
skocz do głębokiej wody zamiast taplać się w kałuży,
jeśli cię nuży, codzienny dzień świstaka,
przestań z fusów wróżyć, niedoli pokaż fucka.
Znika padaka, gdy obierasz cel, frontalny atak,
zostań Panem życia, pożegnaj nieboraka,
gdy nad swoim losem płaczesz to zapamiętaj,
to Ty kreujesz przyszłość, wszystko w Twoich rękach.

Ref.
To jedna szansa, szansa jedna na milion,
aby uciec z tego świata w którym marzenia giną,
jeśli odbiłeś się od dna tego piekła,
to nie wracaj tu więcej, nie patrz za siebie, nie zerkaj. 2x
Boże użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień żyć tylko jednym dniem,
i czerpać radość chwili która trwa,
i w tych trudnych doświadczeniach losu
ujrzeć drogę wiodącą do spokoju,
i przyjąć jak Ty to czyniłeś,
ten grzeszny świat takim jakim jest naprawdę,
a nie takim jakim ja chciałbym go widzieć,
i ufać ,że jeżeli posłusznie poddam się Twojej woli to wszystko będzie jak należy.
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście u Twojego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną...

Kronika II: Siła Charakteru...
Młody M...
ej dziewczyny, fajne mokasyny ma
będą piski, bo na imprę przybył sam
przewiezie je dużym Fiatem, Tico, Punto
mam na paznokciach droższy lakier niż to gówno

i to może imponuje tym lalkom
że masz z wyższej półki buty i wdzianko
ale jeśli ma mnie zwabić twój hajs to
wiedz, że płacę własną kartą
kiedy wchodzę do klubu krzyczysz au, ou
twoje teksty nie ruszają mnie za bardzo
jeszcze raz się odezwiesz, będzie sajgon
nie jestem zabawką

za kogo ty mnie masz?
chyba się z lekka pomyliłeś
jak nie chcesz dostać w twarz
to nie gap się już na mój ah-ah
za kogo ty mnie masz?
ej, ty, bo chyba nie ten adres
cokolwiek chcesz mi dać
stać mnie na własne

kiedy wchodzisz do klubu mówią uuu
pseudo-play'a wpadł na polowanie znów
znaleźć chętną pannę tutaj będzie łatwo
ale ja nie jestem tą panną
jeśli tańczę na barze to mam kaprys
i mam w dupie czy mnie na nim zauważysz
nie założę dla ciebie krótkiej kiecki weź
zrobię to dla siebie, wiesz?

nie chcę być dziewczyną z twojego refrenu
nie chcę dostać w klipie swoich 4 sekund
na bibie będę błyszczeć, ty wiesz przecież
na koncercie nie trzęsę tyłkiem lecz parkietem
kiedy patrzę tak na ciebie - z czym do ludzi?
czy w second-handach rzucili skórzane kurtki?
nic cię nie ośmiesza bardziej niż pozory
spieprzaj a swój browar do rachunku mi dolicz

[x2]
za kogo ty mnie masz?
chyba się z lekka pomyliłeś
jak nie chcesz dostać w twarz
to nie gap się już na mój ah-ah
za kogo ty mnie masz?
ej, ty, bo chyba nie ten adres
cokolwiek chcesz mi dać
stać mnie na własne
Ref:Pamiętam jak kiedyś wyglądał świat
Który mnie otaczał
Jak czas go zmieniał
Tam wspomnieniami wracam
Do wszytskich pięknych dni
Do chwili, które już odeszły
Mam to w sercu jak o życiu teksty

[Ekonom]
Wspominam te czasy beztroskie
Pamiętam wszystkie akcje
Gdzie na podórku świeciło slońce w wakacje graliśmy w piłę
Kilku chłopaków
Ja mam to przed oczami ten świat
Ja wlaśnie pochodze stamtąd
Chcę pamiętac, żałować nie warto
Bo to był moment
W którym los grał odkrytą kartą, pózniej Fenomen
Tak się zaczęło to wszytsko
Chociaż się nie spodziewałem,
Że domowe nagrania będą w efekcie materiałem
Tak wyszło, tak zawsze chciałem i tak jest dobrze
Pisać teksty a pózniej pociagiem w Polskę
Na koncerty, gdziekolwiek
Na których jest zawsze głośno
To wielkie marzenie po prostu jest rzeczywistością
I teraz cały świat, który gna w mej osobie
ma porządek i ład
Bo wszystko w nim jest hip-hopowe
Wygląda to tak, wiem naprawdę co tu robię
I ten skład, który tak po prostu tutaj pozdowię
Słyszysz, zmieniło się tu parę rzeczy
Szukasz przyczyn?

To tylko dzięki ludziom,
Na których wciąż mogę liczyć
Co tutaj się liczy, od zawsze prawda i przyjazń
Trzeba razem się trzymać
Nie zacznę bo to jest finał

Ref.

[Żółf]
Zawsze chciałem tak mieć, była obawa
Czy uda mi się życie tak poukładać
To nie sprawa zajawki, nie momentu
To jedno z marzeń z życia
Nie z patentu, nie z kina
Nie chce zostać sam na szynach życia
Mam przyjaciół od melanżu i od bycia
W staduim śpiączki, to nie gorączki
Nie anginy, to... dobrze wiedzą chłopaczyny
co?... aż się kręci łza w oku ze szcześcia
Wielka wdzięczność za to
Że jest tak, tak jak być powinno
Wyszedłem w życiu na prostą
A szedłem drogą inną, zupełnie
To jest we mnie, tego się trzymam
Bo wszytsko co dziś mam jest oparte na rymach
Więc nie odejdę, nie puszczę
Nie przepuszczę szansy
Przyjaciele-mam ich
Za kapustą chcesz to sam idz
nie dam forsie się omamić, nie dam
Fenomen, marzenie spełniam

Ref. x2
A ja, a ja
Po-trze-bu-ję-go, by przejąć ten lokal
Daj-mi-tyl-ko-go, to naprawdę kocham
Zro-bię-ta-kie-show - nikt nie będzie szlochał
Rap-przez-mic-to-jest dla mnie w ***** radocha, ale

Wciąż z wami, brak układów, koncerty są dla ludzi
Którzy wiedzą po co przyszli, już zdążyłem się wkurzyć
Nie zapraszaj nas panie kierowniku na dyski
Nie pchaj nas w ten klimat, na który ludzie przyszli
Ja nie zwiększę ci obrotów na biletach i przy barze
Gdzie wśród białych rękawiczek lirycznie się rozmarzę
Na upokorzenie skażę lub odczuję satysfakcję
Gdy wszystkim udowodnię, że to błąd! miałem rację
Nie wpasuję w takich miejscach, w którym uskuteczniasz jazdę
Konsekwentnie udowadniam cedząc każde słowo ważne
Dla mnie ludzie na koncertach to moi ludzie właśnie
Przypadkowy odbiorca? ludzie, mam wyobraŹnię!
Możesz obrazić się właśnie, lecz co powiem spamiętasz
Nie kupuj moich płyt jeśli hip-hopu nie znasz
Nie słuchaj i nie patrz dancehallowy chłopczyku
Lepiej wydaj na żel i garść fajowskich piguł
Moja noga nie postanie na tanecznym parkieciku
Tylko dlatego, że hajs dasz za bity w głośniku
Nie po to rap tworzyłem żebyś robił hopsa hopsa
Wolę robić mój rap przy prawdziwych beatboxach
Tylko w miejskich dżunglach, na halach i w klubach
Z ludŹmi mieć pod pachy ubaw, oni z rękami w górze
W kolejnej dymu chmurze, przy za*****istym sprzęcie
Przy wyjściu im powiedzieć - naraz ręce podnieście
Przyjedziecie, będzie nieŹle, i co? i tandeta
Nie jestem na etacie disc jockey'a, nie ten etap
A granie do kotleta pozostawiam konkurencji
I Tym, którzy są nieŹli, myślą sukces odnieśli
Żadna to radocha grać dla ciebie, gdy nie kochasz
Tego rytmu, tej pętli, gdy bit mi DJ sklei
Nie odbierzesz mi wiary, nie odbierzesz nadziei
Mój rap jest dla ludzi, którzy znają rap nie rapa
Olać takich jak ty to dla mnie żadna strata

Po-trze-bu-ję-go, by przejąć ten lokal
Daj-mi-tyl-ko-go, to naprawdę kocham
Zro-bię-ta-kie-show - nikt nie będzie szlochał
Rap-przez-mic-to-jest dla mnie w ***** radocha, ale

Chłopaki z Massa zrobili mi koncert
Po którym straciłbym wolność, straciłem tylko pieniądze
Trochę nerwów i czasu, w mediach sporo hałasu
Rzucony na pożarcie stos prasowych rarytasów
Z zarzutów oczyszczony, ale o tym nie powiedzą
Bo gustują w skandalach, tylko za sensacją węszą
Mendy, hieny, koleżcy mi życzliwi
Nikomu nie zaufam, bo to kiepski pomysł by był
Najlepiej gdybym wybył, o tym marzy zbyt wielu
Jak się spotkam twarzą w twarz to nawija przyjacielu
Bagno bez celu, jeden cel, zbić monetę
Reklamować tandetę w zamian za lepszy obraz
I teraz się obraŹ za to, że jestem szczery
Obserwuję ten wyścig, to jak chcesz przejąć stery
Wplątany w machinę, którą tak potępiałeś
Odpowiedz sobie sam, sam wiesz czy się sprzedałeś
Słyszę oburzenia głosy jak w czasach "Głuchej nocy"
Ja widzę jak do hitu konsekwentnie dążysz
Może zdążysz, ja bez ciśnień, kiedyś to wszystko się skończy
Chcesz zabezpieczyć przyszłość, ze mną siły połączyć?
Nie, to nie potrzebne, ja nigdzie nie biegnę
Znam swoje miejsce, znów mam słuchać te brednie?
Hipokryzja legnie w gruzy, czas ten syf zburzyć
Nie przestajesz się burzyć, bo na odcisk ci deptam
I z błotem besztam, wiem, że chcesz żebym przestał
Ale nie, bo ktoś musi ten syf zarodku zdusić
Ja nie dam się skusić, ja wolę z tego szydzić
Żyję z płyt i koncertów, nadal jestem prawdziwy

Po-trze-bu-ję-go, by przejąć ten lokal
Daj-mi-tyl-ko-go, to naprawdę kocham
Zro-bię-ta-kie-show - nikt nie będzie szlochał
Rap-przez-mic-to-jest dla mnie w ***** radocha, ale
Świat potworów,
Świat chorych wzorów,
Świat codzienej śmierci,
Świat porodów,ludzie zdrowi uciekają do chorób,które atakują nasz piękny świat pozorów.
Znowu przyjdzie,nam walczyć i płakać o coś, co i tak ludzie zbeszczeszczą, bo dobry świat po co?
Świat zbrodni,
Świat miłości,
Świat smutków i świat radości,
Świat zła,
Świat burzący mosty,
Światem dobrych,którego macie dosyć.[yo]
Świat ginie,
Świat Cię pożęra,
Świat się zmienia na gorsze,mówiąć dobru dowidzenia.
Dowidzenia światu,dowidzenia ludziom,
Dobro ze złem ciagle sie kłócą.
A ja dziękuje wszystkim,dowidzenia nucąc.

Te dwa światy,biedny i bogaty,
kłócą się ze sobą a ludzie rzerują na tym,
te dwa światy na północy i południu,
początek zła,to nie koniec ,to PRELUDIUM. x2

Grosz do grosza,chcesz sakiewke napełnić.
zbierając pieniądze, misji nie spełnisz.Tak
Ten świat nabiera tempa,
a Ty zanim pobiegniesz to już sie zmęczysz.
Pięknie klęczysz,gdy masz brzytwe na karku.
W świecie podarków,który wali sie na barki,
a to początek,dopiero świat sie rozkreca,
zło sie rozkreca i depcze po pietach,
to PRELUDIUM do tego,
do świata gorszego.
Zapłąciłęś diabłu?To teraz płące światu [proste]
Świat mądrości i świat głupoty
Świat czułości i świat wredoty
Świat przyjaciół
Świat wrogów
Świat religi i dziwnych bogów
na pokaz modów,szlacheckich rodów,
Świat ginący a idący do przodu

Te dwa światy,biedny i bogaty,
kłócą się ze sobą a ludzie rzerują na tym,
te dwa światy na północy i południu,
początek zła,to nie koniec ,to PRELUDIUM. x4
Ja i cały mój skład dziś wjeżdżamy do klubu,
chcesz mi popsuć ten wieczór ? ejjj ,lepiej nie próbuj !
Chuj osób, chuj szosu,chuj obcych,chuj swoich,
ze mną cały skład,który murem za mną stoi.
Paru gnoi z bramki znowu patrzy się krzywo,
oni wiedzą, że my jakby co,to idziemy na żywioł.
Ej koleżanko,nie wpadłem tu postać,
tamta niunia wygląda,jakby chciała dzisiaj possać.
Dzieciaki wiedza,że my -to pierwsza liga,
że każdy z nas,to uliczny chuligan.
Ja i mój skład,nie stwarzamy pozorów,
robić swoje,być sobą- to sprawa honoru.
Ej (ejj) cały klub już czuje dramat,
wszystkie oczy w tym miejscu skierowane są na nas.
Z ziomkami sztama-od zawsze tak było,
jedna krew,jeden styl,jeden szyk,jedna miłość.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ja i cały mój skład,
powrót o świcie,kobiety,które za nas by oddały własne życie.
One patrzą się na nas,weź to poczuj,
ich faceci od tej chwili boja się je stracić z oczu.
My w tym lokalu przejmujemy loże,
wiem,że jest źle,a będzie jeszcze gorzej.
Boże ratuj,ledwo stoję na nogach,
a zresztą,koleżko po co mieszać w to Boga?
Jeszcze jedna wódka,jeszcze jeden browar,
ziomek coś tam mówi, ale plączą mu się słowa.
Jesteśmy tutaj,czuję,że żyję,
a Ty,chociaż chcesz,wiesz nas nigdy nie przebijesz.
Znowu przy barze barman polewa,
po chuj mnie się pytasz,przecież widzisz jak się miewam.
Jeszcze przestroga,zważka na słowa,
taka nonszalancja może wiele tu kosztować.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ty kręcisz dupą, Dj kręci woskiem,
my kręcimy tym melanżem,możesz o tym pisać książkę.
I to nie będzie szmila,tylko prawdziwy bestseller,
urywki z życia na bitach,a nie na wesele.
Tu śpiewki,tańce hulańce, szyi przypał,
psom na bramce,kagańce zakłada moja ekipa.
Gdybyś się pytał,gdzie mnie znaleźć, to zawsze słychać,
my zawsze tam,gdzie chamstwo i głośniej niż muzyka.
Jakiś typek podbija i propsuje mnie za beef,
inny mówi,że 'Pod Prąd' ,to najlepsza z moich płyt.
Jeszcze inny najebany mi cytuje zwrotkę z 'Ładuj'
już przedstawia swoje plany i chce moje gadu-gadu.
Przyszedłem tu na melanż,więc mnie nie zamulaj,
chłopaki już popili, więc włączył się odkurzacz.
Majaczą światła,a powietrze gęste jest jak syrop,
możesz zrobić tapetę z banderą,z tego co wypito.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)
Ref. x2
Dzięki niemu jestem dzięki niemu przeżyłem
Rap daje mi siłę rap daje mi siłę
Od kiedy tu jestem zawsze w niego wierzyłem
Rap daje mi siłę rap daje mi siłę

To wbijam i wiem
Mam stopę i werbel
To jest mój label
Na własną rękę przez to przejdę
Życie ścieli pomysły proste że je przejmę
Póki co nie odpuszczę żadnego
Póki tu będę
Muzyka daje mi to co potrzebuję
Mam bit rapuję mam płytę promuję
Nie puszczę kantem
Chłopaki wiedzą jestem ryzykantem
To jest mój fach
Zrobię co chcę z tym fantem
Pieniądze liczą się liczą je wszyscy
Recenzje piszą się czytają je wszyscy
Dla mnie najważniejsi są bliscy
Piszę teksty ej DJ włącz techniksy
Słowa które wypowiadam dają mi satysfakcję
Rap daje satysfakcje rap daje mi siłę
To jest seans na który od dawna mam bilet
Mogę mieszać style lubię mieszać style

Ref. x2
Dzięki niemu jestem dzięki niemu przeżyłem
Rap daje mi siłę rap daje mi siłę
Od kiedy tu jestem zawsze w niego wierzyłem
Rap daje mi siłę rap daje mi siłę

Pozostawił we mnie ślady na zawsze
To jest hiphop to jest nasz rap daje mi siłę
Kolejne dni kolejne chwile to jest rapu piękno
Utrzymuję tempo czuję przyspieszone tętno
To jest rap rap daje mi siłę
Dzięki temu przeżyłem pomaga też moim ziomkom
Robimy go w Polsce bo kochamy cię Polsko
Robić rap jest mistrzowsko rap daje nam siłę
Spomiędzy blokom spomiędzy domów i posesji
Słychać nas cały czas jesteśmy
Wszyscy w górę pięści rap daje nam siłę
Są piękne chwile każdy dzień zostawmy w tyle

Ref. x4
Dzięki niemu jestem dzięki niemu przeżyłem
Rap daje mi siłę rap daje mi siłę
Od kiedy tu jestem zawsze w niego wierzyłem
Rap daje mi siłę rap daje mi siłę
[GURAL]
Wjeżdża Rymmajster, i oni, zielony Chrysler, homie, osiedlowy snajper szef kolonii, wchodze przez komin, ze mną Mufloni, wiesz o co chodzi, nie wiesz nie szkodzi. Wigilia od paru godzin, zlot rapowych rodzin, sprawdź tego typa brat, zaraźliwy jak świńska grypa squad, w oczach mają lód, na saniach mają wór, zapodają brud, pytają wo ist wurst skurwysyny

[RAFI]
To ośmiu najgorszych gwiazdorów pod słońcem, każdy ma za uszami grzechów tysiące, rózgami wymiatamy tak jak jackie chan nunchaku, a prezenty dajemy tylko niegrzecznym dzieciakom, krzak merry z lampkami miga widać go z daleka, a karp sobie pływa głupi nie wie co go czeka, to magia Bożego Narodzenia, a na sprzętach rozbrzmiewa kolęda, PDG na święta.

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2

[RAMONA 23]
Podjechali tu Bentley'em P.D.G., piją jakieś dziwne płyny w grubym szkle, mamy tu paru gości co jadą po całośći, a po chuj? Kto to wie.
ho, ho, leci Ry w swym zaprzęgu, dzikich reniferów saniami pełnymi sprzętu, w tym roku gwiazdka będzie inna niż zwykle, to Szpadyzorne Crew, tu, robi dziś wigilie, domy(domy), wille(wille), bloki(haa) nie ważne, dajemy po garach dopóki gwiazdka nie zgaśnie, a ty mała(mała) od gwiazdora szpadyzora możesz dostać sztywną rózgę albo prezent z wora, nie jeden by wolał być tu z nami dziś do rana, nie wie o co kaman a więc robi za bałwana, a jeśli byłaś w tym roku niegrzeczna, to w te święta (ej) możesz zapomnieć o prezentach!

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2

[QLOP]
Dzownią dzwonki nokii, śnieg już pada, święta są od święta, więc przeoczyć nie wypada, jak odkleić mnie od pada, nie miej nadziei odpada, choinka jak Burego pozdro akurat tak się składa, chlejem za Betlejem i palimy lole spore, tę lalę biorę będę dla niej dziś gwiazdorem, ta omawia jakiś biznes widać że lubi X-MAS, ja mam dla niej wielką rózgę, pełen worek no i git jest.

[MATHEO]
A ja nie o prezentach bo to wesoła nowina, dziadzior odwołuje święta, PDG swoje zaczyna, przybieżeli na kolędę, patrz co się dzieje, będzie lepsza impreza, niż była w Betlejem (ta), jeden za drugim piją, zacierają ręce, aby w przyszłym roku siana było więcej niż w stajence, na pasterce w górę łapy, otwieramy wór i ofiary lepsze mamy niż trzech króli, poczuli.

[BUBEL]
Hohoho, tej gwiazdor, co z moim Roycem?, czekam na walizkę z forsą, wielką jak dupa Beyonce, już ci o tym pisałem jak byłem brzdącem, patrzą ile to już lat czekam na te pieniądze, ej zobacz jak się świętuje u nas, one mają siano pod obrusem, my mamy skuna, mamy hasło przewodnie: zastaw się a postaw, tu się bawią szpadyzory, PDG kuzynostwa.

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2

[SHELLERINI]
Prószy śnieg, choć nie koniecznie za oknem, ten stary zgred chyba już do was dzisiaj nie dotrze, wśród nocnej ciszy, tyty wypełnione po brzeg, po pierwszej flaszce pierwszą gwiazdkę trudno dostrzec, to ten pozytywny styl niczym Grinch, pamiętasz? WSRH w tym momencie właśnie kradnę wam święta, druga butelka, na drugą nóżkę coś jak Maklak, przykro mi, cóż, w tym roku gwiazdor troszkę zachlał

[KONI]
Ten grubas z siwą brodą, no i z workiem na plecach,(co?) znów cię olał nie ma tego co obiecał, ty czekasz o zmroku, a wokół pusty pokój, wzrasta niepokój, dolina jak co roku, miał być stos biżuterii, Blingów, branzoletek, a tu znów para skarpetek, no i kolejny sweter, to idzie w eter PDG pizga comeback święta, to poparzy cię jak wrzątek.

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2
El Polako, El Polako!
El Polako, El Polako!

Pamiętaj! Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe
Źle życzysz bliźniemu? Obyś złapał kiłę!
Oglądałeś Piłę? Puknij się kurwa w głowę
Nie wszystko co możliwe, to koniecznie jest zdrowe
Udajesz sowę mądrą głowę, pohukujesz, nie czujesz,
Że się czarujesz i plujesz, gdy lawirujesz
Możesz kurwa rżnąc głupa, lecz też upadniesz, wiesz?
Rzym upadł, Berlin upadł, Konstantynopol też
Co ty w ogóle wiesz? O czym ty kurwa mówisz?
Jestem jak Johnny Cash, dostaję cash od ludzi
Rap biznes rąk nie brudzi, siano studzi emocje
Dzwoni życiowy budzik, przekaz dzielę na porcję
Zachowam proporcje właściwe
Proporce na wietrze wieją armii uczciwej
Pamiętam tych kilka prostych zasad z podwórka
Wybieraj: czerwona czy niebieska pigułka

"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali
"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali

Pamiętaj!
Pamiętaj! Kłamstwo ma krótkie nogi
Taki jesteś wysoki jak od głowy do podłogi
Właśnie nie wyższy, ani nie niższy
Po chuja pyszczysz?! Ciężar głowy taszczysz,
Spójrz w górę, zobacz szczyt jak u Grubsona
I tak jak 23 Ramona - pali się, pali się
Robię sąd na mikrofonach, dym na oponach
Para na blokach, gwara na domach
Jara na blokach, tagi na spalonych domofonach
Dym po gibonach, zapierdol w finansów szponach
Cała nadzieja w pięćdziesięciu milionach, kurwa Lotto
Łapy ujebane dotąd odtąd na co dzień
Byle płynąć, byle nie na spodzie
Drinki na lodzie, szklanki na ladzie i trupy w szafie
Kręgi na wodzie, ślemy sygnał w parafię
Zawsze idź za króliczkiem (zawsze co?)
Zawsze idź za króliczkiem

"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali
"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali

Pamiętaj!
Pamiętaj! Nigdy nie pokazuj palcem
Byś nie był malcem, zakalcem co zginie w walce marnie
Pamiętaj! Nie ujdzie ci to bezkarnie
Zanim siądziesz na tą zjeżdżalnię dwa razy pomyśl
Jak Nowy Tomyśl plecie koszyki, pleciesz androny
Chcesz mieć wyniki? Nie kłam! Będziesz skończony
Pamiętaj, nie pożądaj żony swojego kumpla
Bo twoja stara nie rozpozna twojego truchła
Gadki bomba wybuchła, rymów wuchta
Ja spokojnie idę, ty jak chcesz truchtaj
Pamiętaj! Nie licz na fuksa, to jak doping na koksach
Hip-hop heksa, życie na paradoksach
Konie prychają w boksach gotowe do wyścigu
Jesteś trzeźwy? Nie gadaj głupot, nie pizgaj piguł
I nie jedz grzybów jak nie masz z kim ani po co
El Polako! El poyo loco budzi się nocą

"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali
Jaman!
"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali

"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali
"Follow the rabbit", grunwaldzki gambit, na fali ten typ
Co rymy wali, potem daje w palnik na sali
Będziemy grali i wszyscy będą walnie hasali
A ja chcę tylko żeby pamiętali
Ref.:
Ludzie, kto tam tak głośno krzyczy
Aż wszystko słychać na ulicy
Ja wolę żyć w ciszy x4

[Wojtas]
Wolę żyć w ciszy, ja biorę co swoje
Dziwne nastroje, zmienne nastroje
Są sprawy, których naprawdę się boje
Są gnoje co wtykają nos w nie swoje
Sprawy, sprawy, zbyt był ciekawy
Poleciał łeb zgilotynowany
Ludzka zawiść to jest najgorsze
A zarazem to doznanie bardzo polskie
Wybijesz się w górę, ogół tak uzna
Wozi się mówią, trzeba go obrównać
To przechodzi z pokolenia w pokolenie
Takie myślenie, ludzkie ględzenie
Jeden myśli powiększając swoje mienie
Drugi to widząc czuje tylko wkurwienie
Są też o takiej mentalności typy
Co mają za długie języki
Tworzą opowieści dziwnej treści mity
Grzeją kity zakompleksiali schizolicy
Są też tacy, tak to nie żart
Plujesz mu w ryj, mówi z deszczem wiatr
To wszystko prawda, to wszystko jest fakt
Ludzka nienawiść jest gorsza niż rak

Ref. (2x)

[Borixon]
To mnie motywuje, rymy, które rasuje
Wróg, który disuje zwroty, które nagrywam
Potem wykasowuje, bo rap nie smakuje
Jak buffer wibruje to mnie dopinguje, motywuje
Z kim się poruszam dla tych żyje moja dusza
Z kim się martwię, z kim stawiam nową partię
Co mnie cieszy, z kim jeżdżę na imprezy
Gdzie są fajni raperzy, gdzie są fajni raperzy
Czego słucham, z jakiego źródła towar niucham
Pewnie chciałbyś wiedzieć co mam w kieszeniach ciucha
Gdzie nagrywam, gdzie zarobiony hajs ukrywam
Z kim się budzę i którzy to są moi ludzie
O czym gadam, na mieście jaka nowa fama
Kto teraz jest lama, kogo graba poważana
Kto się liczy i kto tam tak głośno krzyczy
To ludzie, dzieciaku kapujesz?
Telefon wibruje, fałszywy co kruje
W głowie mózg się lasuje, nad materiałem pracuje
Telefon wibruje, fałszywy co kruje
W głowie mózg się lasuje, nad materiałem pracuje

Ref. (2x)

[Zajka]
Nową historię znajomy ktoś stworzył
Drugi to usłyszał, swoje dołożył
Zmieniona wersja przez jakiegoś idiotę
Który w ten sposób puszcza nową plotę
Nie to, że wkręca, tylko że ma ochotę
Ma zadatki na starą dewotę
Ciągle gada, morda się nie zamyka wcale
Żywi się pasożyt kolejnym skandalem
A jak to robi widać wyraźnie
Pozmienia fakty jak tylko ma okazje
Wypije więcej, zaczyna swe fantazje
I tak wszyscy wiedzą, że jest błaznem
Dla mnie to dramat, jego przegrana
Nie zawsze da się z chama wypędzić chama
Plota na pysku jak piekąca rana
Zostanie na pysku jak piekąca rana

Ref. (4x)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo