Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ten bit jest jak strzał,
Czuć tu dym lecz nie z glocka,
Ten rytm jak gandzie rozprowadzamy na blokach,
Ten hit na lokal wlewam jak browar w pokal,
Uderzenie tych, którzy nie polegli popatrz,
Patrzę po oknach, blokach,
W powietrzu czuję hip-hop,
Tagi grafy breake'i,
W przejściach widziałem to wszystko,
Żyłem tą myślą, że kiedyś gdy tu stanę
Usłyszę jak nasz rap katuje twą membranę,
Co jest kurwa zgrane, pootwierać okna,
Na środku boiska brat weź blete odpal,
Żyję w środowiskach gdzie droga do celu,
To wyznacznik sukcesu,
Choć fart sprzyja nie wielu,
W myśl tego procesu cisnę system na masę,
Jednocząc masę klatek jednym rapem,
Tematem muzycznym wspieramy familie,
W ten sposób w SZN słowo staje się hymnem.

Ref. x2
Co dzień budzą się by grać
Dla nich nie ma innych prawd...

Pełną parą na salon,(?), wódy galon,
Między stolikiem slalom,
Wjazd na scenę i halo,
To w SZN nagrano PMM weź orientuj,
MPC'et na bicie, to nie bal dla studentów,
Pochodzę z projektów,
Tu dzień zaczynam joijem,
Tu psy cierpią na bezsenność,
Baby na paranoję,
Kurwy po grubych numerach,
Mylą kibel z pokojem,
Rap daje odetchnąć ziomuś wciąż tu stoję,
Jakbym odrodził się na nowo,
Tłusty bas, dobre słowo plus moi ludzie wkoło,
Daj mi żyć w ten rytm, spełni się stuprocentowo,
Na okrągło żyję tym, wiodę prym nie strój min krzywych,
Na streecie styl dobry dill będzie wciąż żywy,
Tu każdy gra trzepie chajs by być wciąż syty,
Tu walka trwa, jaraj się albo stój wryty,
Wciąż żyję tym wiodę prym nie strój min krzywych,
Na streecie styl dobry dill będzie wciąż żywy,
Tu każdy gra trzepie chajs by być wciąż syty,
Tu walka trwa, jaraj się albo stój wryty.
[VNM]
Daj mi, paczkę Marlboro Light, parę litrów wody daj
Kawę, kompa, studyjne monitory najs,
Hajsu mi nie trzeba, bo z tym zrobię tu solo hajs,
Na śniadanie jogurt, na podwieczorek lody dasz,
Pociąg do Sopotu, by poczuć chłodny na molo wiatr,
Potem piwo, TV, Krwawy Sport, Van Dam i Bolo Young, ta
i wydać muszę wreszcie ten cash
Spotkasz mnie w klubie, na mieście to wiesz,
Będziesz chciała, ja zechcę Cię mieć,
To nie łudź się, że to miłość, przecież wiesz, że to sex,
Tylko przed koncertem Smirnoff, ja będę pił go,
Daj majka na scenę, nim wszystko zamienię w pył, bo
to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyję to muzyka, ta


[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
Bo tylko to mnie stymuluje

[VNM]
Jak słyszę te dźwięki, gdy na telefonie mp3,
W Polsce poziom? nie, ale w Stanach zamyka gębę mi
J.Cole na słuchawkach zwrotki tu jedzie mi
Nagrałem "Widzę ich" ,ale w busie patrzę się w ziemię dziś
w sumie nie w ziemię, odlatuję gdzieś indziej
Zupełnie jak na scenie, gdy ucho ten dźwięk przyjmie,
DJ wyjmie te decki, hypeman przy mnie
Czekałem na to, kiedy tu wreszcie ten dzień przyjdzie
Teraz robię to, wieczorem wpada ziomek na konsolę, bo
barometry płoną, już kielony tu na stole są
Te szybkie życie jest piękne, jak dziewczyny na naszych klipach,
te rymy na tych bitach i ksywy na satelitach.
Polski sen, technika? robię koncert jej,
muzyka? robię forsę z niej.
Byłbym niemy? nawijałbym morsem, ej,
bo to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyje to muzyka, ta.

[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
Bo tylko to mnie interesuje

[VNM]
Polityka może być dla Ciebie ważną sprawą,
ja, nie głosuje, ale nie narzekam więc mam prawo, ta
Ty masz prawo, by na co dzień znieczulać się trawą
Ja palę tylko kiedy gram, bo to maja faza, ta
I nie pogadasz ze mną o samochodach i celebrytach,
kolorowych magazynach, IPhone'ach i telehitach
Wszystko to nudzi mnie, dźwięk klawiatury budzi mnie
Pewnie jak Bukowski, tu przez to nie lubię ludzi, nie
Ja kocham fanów, oni kochają tą muzykę, jak ja
Sam jestem fanem, czekam aż mój idol płytę nagra
Z Empiku wracam z nią i włączam kiedy wbije w kwadrat,
słucham jej i czuję, jakbym przypierdolił wbite z wiadra
Z nią mi dzień mija, zasypiam z nią i budzę się
O to czy znudzę się, założę z Tobą o wódę się
Bo to, że rucham, jem, pije to mi styka,
ale to po co tu żyje to muzyka, ta

[Ref.]
To wszystko czego potrzebuję
To wszystko czego potrzebuję

To wszystko czego potrzebuję,
bo tylko to mnie stymuluje
bo tylko to mnie interesuje
Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej

1.)
Tańcz na stole, tańcz na szkle
Jeśli tylko masz ochotę
To co możesz zrobić już
Też zawsze możesz zrobić potem
Rób to co chcesz, albo nie rób nic
Niech nikt ci nie mówi jak żyć
Więc mówię ci
Wstań, krzycz
Tylko jeśli ty sam tego chcesz
Mówię tańcz, myśl,
Bo nikt nie wie tego co ty wiesz

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

2.)
[Jabaman jedzie z rymem]


Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

3.)
[Jabaman znowu nawija]

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

4.)
[Jabaman]
To jak łyk czystej kiedy wchodzimy na bit
Najlepszy rap z ulic, to nie *****iały hit
Tu i teraz dla bloków i kamienic
Nie ma takiej opcji żebym chciał to zamienić
Ej, teraz i tu, ej Paluch, Rychu
Ej, to Poznań tu, ej, robimy gnój
Ej, bezgotówkowy rap oparty na szacunku
Teraz i tu idziemy razem w jednym kierunku
Tu i teraz dochodzi do połączenia
To z definicji pener i penerski rap z podziemia

Tego syfu nie wyceniaj, bo to nie ma swojej ceny
Sprzedajemy płyty, a siebie nie sprzedajemy
Tu i teraz *****ć komercyjne hieny
Na padlinie robią hajs, czuć odór ze sceny
Tej, nie chcę być fame, jebie mnie to czy mi wierzysz
To hardcore rap z centrum Piątkowa i Jeżyc

[x2]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem

Tylko teraz '09, Rychu Pe SoLUfka wjeżdża
To Paluch i Pewniak, że ten towar weźmiesz wiesz jak
To się robi w mieście, dla kiepskich rap przekleństwem
Kiedy między P i N Rychu Pe postawi kreskę
Tu i teraz to szaleństwem jeśli chciałbyś nas skasować
Jeśli chcesz się dostosować spróbuj znaleźć patent, zobacz
Tu się nie ma co czarować, że od teraz będziesz w grze
I zaczniemy cię szanować, pokaż na co stać cię tej
Tu i teraz Rychu Peja, mieszam szampana z Red Bullem
Z definicji pener, który się nie stanie żulem
Tu i teraz prezentuję ten temat, nic się nie zmienia
Mój rap to moje życie, moje życie to nie ściema
Tu i teraz masz dylemat, podać chcesz weryfikacji
Po*****ny jak Asterix dzierżę dwa pociski w garści
Wyrwani z matni, tu i teraz legal Paluch
To życie od muzyków dla ludzi na nielegalu
Nie z nami żałuj, tu i teraz czas promocji
Dla miasta w którym rap od zawsze był czymś mocnym
Słowa wyroczni słabych skazać na przegraną
Te słowa mają moc rymy, bity, szacun, siano

[x2]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem

Pokaż drugie miasto które ma taki potencjał
Przyszłość naszej sceny leży tylko w naszych wersach
Nie ma tutaj racji bytu zwykły przeciętniak
Udowadniamy klasę na najlepszych projektach
Mamy rap, pasję, bit jak Kaczor i Shelka
I ten rap, pasja, bit jest perełką w morzu ścierwa
Nie braknie energii, nieskończona rezerwa
Musiałbyś mnie zabić żeby sprawić żebym przestał
Do końca siedzę w rapie, na dzisiaj to jest pewniak
Dla wrogów dawka powietrza w żyłę wstrzyknięta
I jesteśmy kwita, teraz wam serce pęka
Tak jak mi kiedy w radiu lecie wasza piosenka
Tej, rozumiesz to, tej

[x4]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem
Chada
Są tacy, którym z zasady ręki nie podaję
C.H.A.D.A i Pih szanujemy się nawzajem
Oni to Oni a My to My
Dwulicowych skurwysynów jebać tak samo jak psy
Ja znam zasady gry i nie dbam o opinię
Ty zgiń, jeśli przerwałeś zaufania linię
Marny raperze weź się stąd zawijaj
Ja mówię szczerze : teraz twój czas mija
Każdy farmazon łykasz tak jak spermę
Jebać tych co za plecami sieją ferment
Nie, nie, nie, nie zostaniemy przyjaciółmi
P... P... P... Pih to mój wspólnik
My wciąż na scenie a obsrańców to boli
Tylko zwycięstwo może dziś nas zadowolić
To jest ten styl pełen bólu, pełen złości
Środkowy palec ziomuś zawsze w gotowości

Ref. x4
Mówisz, że w domu masz wielki dramat
A tego gówna słucha nawet moja mama, ej

Pih
Przynoszę dramat, jestem jak ból, który nie mija
We wrogów wbijam, pies im mordę lizał
Mówią 'miłość jest ślepa' a ich życie to suka
Nie jeden z nich kocha tą kurwę, przejdę po ich butach
Nie puszczaj pary, chociaż przed oczami dramat
Jesteś silny, na tyle na ile pozwalam
Nieśmiertelny rap ,nigdy nie zginie
Jestem z pokolenia, które piło jodynę
Najgorszy sen się spełnia, wiedziałeś, że wrócę
Jadę po tobie na tracku jak po burej suce
Prawdo odporni? Tu nic nie jest na niby
Ty jesteś jak cyrkonia, wyglądasz jak prawdziwy
Walczysz o hast powietrza, domysłów potop
Białystok, w twoją twarz jak chloroform
Ty swój dzień gonisz bolesną choć szczere
Życie to nie komiks, tu nie będziesz bohaterem
Na przeciw ciebie, wychodzi ode mnie znowu
Dramat, czysta prawda, w siedmiu gramach ołowiu
Wybiła godzina, wskazówki mówią 'popatrz'
To już nie zegarek, to bomba zegarowa

Ref. x4
Mówisz, że w domu masz wielki dramat
A tego gówna słucha nawet moja mama, ej

Chada
Z frajerami kosa, z przyjaciółmi sztama
C.H.A.D.A i Pih, dziś wam serwujemy dramat
To jest ten styl, w który wkładamy serce
Twoja matka o ten syf pewnie ma do nas pretensje
Poszło w osiedle, ten rap na wagę złota
Podkręć to głośniej jeśli jesteś swój chłopak
Wjeżdżam na scenę, może ziomuś wpadniesz
Daję ten rap, nikt nas z tego nie okradnie

Pih
To rap moje realia, skrzepów, betonu dotknij
Te utwory żyją bez radiowej promocji
Amatorka przed snem może ssać nam pałę
Codziennie o tej samej porze mają happy hour
Mówisz, że w domu masz wielki dramat
Przed lustrem zakładasz swojej starej ubrania
Muzyka miasta, przy niej gaśnie każda kurwa
Zepnij włosy, zabierz buty na koturnach
Nasz Klik jest gotowy jak sportowiec na zawody
Tyle czasu na treningi przeznaczenie bez swobody
Lat, miesięcy, dni, godzin, minut, sekund tych
Jesteś jak my ja to Ty - Ty to ja cały skład, cały świat
Super zajebisty brat, extra równa super wymiar
Wszystkim znana ta zadyma, nikt nie zmusza, nikt nie trzyma
Nikt nie szydzi, nikt nie zrzyna - zadyma, jedna wielka rodzina
Więzy krwi, wspólne łzy, jedna miłość, jeden typ
Jeden czyn, jeden rym, jeden podmuch, jeden styl
To ogla anymaniak trudna dzieciak, skurwysyn
Czarny koń, lub outsider zawodowo jak street fighter
Nie mam pierwszego gona chociaż nie źle walę w matę
Bo ulicznym stylem wielu frajerów pobiłem
Wygrywałem przed czasem chociaż nie raz się męczyłem
Zdobyłem kilkanaście tytułów i medali
Teraz pora by o Kliku wszyscy opowiadali
Słuchali, oceniali w rytm bitu się bujali
Puszczali to w kółko bawili razem z nami
Jak na balu pojebani lub na desce z dresiarzami
Nie pomyl nas czasami bo różnica między nami - gramy
Wschodnie czy zachodnie rusza
Kartonowe wytłoczki mają cały syf wygłuszać
Mocne sonika to gówno Cię zatyka nie porażam i makro
To nie moja taktyka zazdrościsz ASER'a wyrywam sampera
To kalsyka mistrzów a nie jakaś pozera czy ściema
Zrozum i poczuj nas tu nie ma, nas tu nie ma
Nas tu nie ma, nas tu nie ma, nas tu nie ma
No to kto atakuje, dlaczego się kotłuje?
Dlaczego nowe brzmienie Twoje ucho wciąż katuje?
Jeden klik, jeden trik czy oblicza łącze w mig
Poznań żyje, tętno bije, nikt nie strzela, nikt nie ginie
Trudny dzieciak i Slums Attack w Kliku jak w rodzinie

Którzy mówią to przeminie, jestem pewien, że nie zginie
I to prędzej przebije, mnie zabije tej liczby nie omine
132 - tak liczę w wersach zgine, z ciężkiej gatki słynę
Trudny dzieciak PC Park mixem me życie owinę
Że im flagę rozwinę, życie z braćmi przepłynę
Tam gdzie trzeba, podłożę rymu minę
Całe życie z betonu to ubieranka
A teraz ludzie mówią demoralizująca przebieranka
Osobowości ściema niczym dolców bańka
Ma pani mózg a ja polska ani ruska bańka w stańkach
Szukasz sensacji Południowe Centrum Park
Do zgonna ekipa tej samej oblamacji
Kupa śmiechu i muzycznej akcji
Nie wyginiemy nigdy, dobrze wiesz, że nie masz racji
Ulicznym słowem władam znów społecznej rywalizacji

[Mientha]
Ciągłym metalizacji, Południowo Centralny
Targany, zielenią osłaniany, z góry Meff przesłany
Siłą ognia jestem wspierany dzień fifla glow
I Sykuś, Syk, Syk, prosty uliczny Lutawhuiklik
Zjednoczony Poznań, tyle zobowiązań
Doznań ulicznych powiązań - jak kto woli
PCP jak kto chce, nie mów nie tylko nabij kane
I chuj i będzie Lutawhui, Lutawhuii
To ja Meffi Mientha jestem podzielony 132
Podwojony, płomieniem rozpalony i nie ugaszony
Tak jak mój i brat - synek fiflak anymaniak [anymaniak]

Pytasz kto to? Senne Oko WRE
Maniakalni debiutanci liściem złączeni
Od nienawiści do jednej miłości jedna klika
Wierna nie zmienna ekipa
Uliczna mowa niczym brudna robota
Południowe Centrum Park - opactwem bata
Harcerza Wargameju nie ważne o cene
Szarego człowieka bluzgają ściemą
Moja mata wasza strata
Najlepszą obrona - Atak!
Mówi brata, kilka osób jeden cel
Anymaniak, Peja PWE prawdziwej sceny z przekazem
Zmieniamy dzielnice jedziemy obrazem
132 wypełnia krąg w moim składzie
Z dnia na dzień kto z kim przystaję
Ten powinien zostaje i zapodaje
Reprezentuje, piszę w postaci tekstu ujmuję
Kilk ten moim drugim odbiciem
PC Parkowym obliczem
I moje miasto złą sławą owiane
Zgodnie ze zwyczajem
Robie do dobrej gry złą minę
Kolejny człowiek za mną z świata - nazywaj godzinę

Jak będzie trzeba rzekę przepłyne
Rozpędzam z czarnych chmur kurtynę
Blask otacza tą rodzinę, ze mną żyję, ze mną zginie
Odkrywając nieznane odnajduje gdzie jest szukane i zapomniane
Lamzas odbicie lustrzane, przesłane przez sen
Tak to te, outblank pwn tu jest
I co i jestem, przez korzenie po sam kwiat
Decks, Peja, PC Park my zmieniamy innym świat
Prawdy fakt dużo wart, wschodnie czy zachodnie wciska start
Poznańskie granie na pierwszym planie
Chcesz czy nie tak też zostanie
Poznań Rataje, kto z kim przystaje raz nacji dostaje
132 toną wszystkie blaski
Dla potrzeby zmieniam i wybieram aski
Korekcja zdarzenia obla albo wynik podwojenia
Crazy anymaniak w PC Parku
Na zawsze do końca istnienia
1. I co zapytowywuje się was - gówno rozliczenia nadszedł czas, a więc wale, uderzam moim rymem prosto w ryj. Kij bejzbolowy, kij, mój kij jest gotowy pierdolony skurwysynu obsrany pismaku słuchaj mego rymu, bo do ciebie teraz mówię, a wiec wytęż swój słuch , kopnąłeś mnie w kostkę czyli teraz mój ruch. Karramba to narkoman z dzielnicy podgrodzie tak napisałeś uległeś głupiej modzie, modzie na kity, na pierdolone bzdury wystawiłeś świadectwo, że brak ci kultury i że tak naprawdę to gówno o mnie wiesz jop mather fucker zginiesz .

Ref. Gównooo ty o mnie wiesz moje imię opluć chcesz honor splamiłeś mój ja zabije umysł twój .

2. Pchasz się do gipsu niszcząc moje dobre imię Karramba, Karramba zgrzeszyłeś więc zginiesz , naraziłeś się też ziomkom Podgórze Kraków to nie Podgrodzie to Podgórze wieśniaku, a więc stań, teraz stań ze mną twarzą w twarz jop skurwysynu co do powiedzenia masz , gdy zamieszczasz moja fotografię podpisem Kłentin Narantino poczuj się padlina gdy poczujesz na swym ciele mój pierdolony wzrok krok no zgadnij jaki będzie mój następny chętny jestem by połamać twoją twarz grasz zemną w chuja więc przegrasz, bo tak naprawdę to gówno o mnie wiesz jop mather fucker zginiesz .

Ref. Gównooo ty o mnie wiesz moje imię opluć chcesz honor splamiłeś mój ja zabije umysł twój

3. Karramba to narkoman hee śmieszą mnie te słowa , moja głowa no właśnie bardzo schorowana, moja psychika od dawna pojebana , rozdwojenie jaźni na to cierpię według ciebie wypowiadam się przeciwko, a sam w kanał jebie według ciebie jak już wcześniej powiedziałem, obiecałem haaa samemu sobie jop skurwysynu, że wiesz co zrobię z twoją nędzną dupą gdy staniemy twarzą w twarz wtedy mnie poznasz o tak poznasz jestem dumny, że ten nauk jest mi obcy. Naukowcy potwierdzają moje słowa, że tak naprawdę ty gówno o mnie wiesz jop skurwysynu zginiesz !!! jop skurwysynu zginiesz!!! jop skurwysynu, jop skurwysynu .

Ref. Gównooo ty o mnie wiesz moje imię opluć chcesz honor splamiłeś mój ja zabije umysł twój .
Zobacz, jakie się bujają laski
W twoim ulubionym klubie, nogi długie
Stary myślisz – to właśnie lubię
Walisz dużą lodowatą wódę
Obcinka, selekcja naturalna
Patrzysz, które będzie idealna
Ta choroba nie jest uleczalna, o nie, he he
Skóra gładka, długie czarne włosy
Słodkie usta i duże oczy
Towar pełen rozkoszy
Będzie twoja stary jeszcze tej nocy
Robisz podjazd, czego się napijesz
Jak się bawisz i jak ci na imię
Dobre wrażenie robi na niej twoja kasa
Twoja fura i twoja własna chata

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać

Matka mówi, a ojciec potwierdza
Od uczucia ważniejsza jego pęga
Twoje serce gówno ma do tego
Masz mieć faceta ostro zarobionego
Z własnych kwadratem, furą i biznesem
Jeśli go nie kochasz, to pokochaj jego kieszeń
Bo miłość to bzdura
Istnieje w filmach i tanich lekturach
Kilka spotkań, intymne sytuacje
Wpadasz stary w miłosną pułapkę
Rok, może dwa i poznajesz prawdę
Brzydkie staje się to, co było ładne
Wpuszcza cię w kanał, sędzia dzieli kasę na pół
Zaliczasz dół
Wyciągasz gnata, sześć złotych kul
Tak stary, zmieniasz się w kata

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać.

Jaka Twoja, Twoja cena? x2

Jaka, kochanie, twoja cena
Wolisz w dolarach czy wolisz w PLN-ach
Cena za miłość, dom i rodzinę
Powiedz, nim wpakuje się na minę
Jaka, kochanie, twoje cena
Mówisz, że kochasz, a ja czuje, że to ściema
Gdybym nie miał tego co posiadam
To nie chciałabyś nawet ze mną nawet gadać.

Jaka Twoja, Twoja cena?
Siedzę w domu za oknem, szary kapie deszcz
obmywa te szare klatki na katharzis może ja sie załapie też
Myslami trafie gdzies , gdzie zamazane tlo
Moja pamiec oswietli jak fotografie flesz
Byl czas kiedy bylem pewien czego chce
A nie bylo w tym niczego co tu teraz jest
Bo chodz plany masz na alles klar
To czesto wyimaginowany swiat jak Avatar
To stara spiewka ,ale czemu nabieram sie na nia stale
choc nie wiem jak sie staram przestac ?
I gonie za czyms, za wszelke cene
A kiedy to dostane, przestaje to byc fenomenem
To samo bedzie nowa wiosna
to prosta ekonomia, potrzeby zaspokojone rosna
CZasami nawet nie wiem dokad spiesze
I przed oczami widze flesze, tylko flesze

Ref. Nata
Zycie widze je jak krotkie flesze
Zbyt szybko mijam je, zbyt szybko mijam kazdy dzien
uciekaja mi ,te fotografie chwil
i biegnie po nie, biegne do nich
chce zatrzymac ten czas

Zycie pedzi jak kolorywch aut slady na
Dlugo naswietlanych fotach autostrady ta
Tyle pali co Testarossa Ferrari
Ja nie chce byc za stary na kesz, zeby wydac go
Skumales? Zycie duzo zabiera teraz
Jak nie masz a gdy W kocnu masz to niebawem Cie zabiera ziemia
I to nie jest spoko,ale spoko
ze zycie jest niekoniecznie flota ono tez jest po to
Zeby za gnoja grać w kopa, tu, piłką w pieciu
Gdy zachodzace slonce plonie na widno kregu
Za pare lat w tym samym gronie na piwko w kregu
Gdy w kieszeni miales tylko tych kilka dziegow
Dzis w biegu za nimi czas trace
I boje sie tak jak kazdy facet
Ze spojrze wstecz kiedy mi stuknie 40 jesien
Ale przed oczami zobacze flesze, tylko flesze

Ref. Nata
Zycie widze je jak krotkie flesze
Zbyt szybko mijam je, zbyt szybko mijam kazdy dzien
uciekaja mi ,te fotografie chwil
i biegnie po nie, biegne do nich
chce zatrzymac ten czas

Reagowałem spontanicznie na każdy sukces jak bym miał ADHD
A kiedy patrze tam wstecz ledwo usmiecham sie
Zycie powinno powiedziec mi "AJ oł Ju"
Bo zamiast usmiechu dostalem slajd show
Nie robilem wielu zdjec to zle
Bo w pamieci za pare lat tych zdjec bedzie o wiele mniej
Dobrze ,że mikrofon moje wokale utrwala
On da mi to czego nie da mi zaden aparat
Na starosc wlacze to bede marzyl
O tym Zeby wrocic tu to łzy poplyna po twarzy
Na tym swiecie jestes jeden raz
To boli najbradziej gdy przychodzi na Ciebie czas ta
Kiedy ujrze slonce ostatni blask
Poczuje ze to juz czas
Kiedy ostatni raz ,zamkne oczy chcialbym czuc ze sie ciesze
Gdy pod powiekami zobacze flesze , moje flesze

Ref. Nata
Zycie widze je jak krotkie flesze
Zbyt szybko mijam je, zbyt szybko mijam kazdy dzien
Uciekaja mi ,te fotografie chwil
I biegnie po nie, biegne do nich
Chce zatrzymac ten czas
Dj BPP,
Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali, Kali.

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie

[Bilon]
Brak równowagi zasiewa ferment duży
Słońce i tak musi wyjść po burzy
Promień osuszy, wilgoć poleci w eter
Jak gorzej być nie może, na pewno będzie lepiej
Znam dobrze stan ten, upadków uniesień
Namiętne lato, też depresyjną jesień
Serce nie sługa, jest ważne czy się ufa
Myślisz nie ona za chwilę będzie druga
To żadna sztuka, dziś szukam zrozumienia
Kochamy się znów, znów kręci się ziemia
Spełnia się sen, spełniają się marzenia
W dobie oszołomienia powróciła chemia
Czystego tchnienia bez przebaczenia nie ma
Bolesna prawda niż cukierkowe kłamstwa
Za pięć dwunasta by była sprawa jasna
Miłość jak czkawka każdego czasem targa

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie wtedy ja kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie wtedy ja kocham Ciebie

Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo, ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic
Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo, ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic

[Wilku]
Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
Jeśli grasz w te grę, to musisz grać czysto
Wiesz, nie przelicza się wszystkiego na monetę
Pamiętaj, tylko leszcz podnosi rękę na kobietę
Nie czaję tych, co trwają w dziwnych związkach
Kochasz to jesteś, nie to nara piątka
Czas posprzątać bałagan na strychu
Trzeba przeżyć to samemu jak powiedział Rychu
Szczeniacka miłość, to nie dojrzała miłość
Zaufanie, zrozumienie są prawdziwą siłą
Jakby nie było wciąż będę się starał
Przeszłość minęła, dziś już nie nawalam
Cóż takie czasy, dzieci mają dzieci
Porno w sieci z monitorów nęci
Prawdziwa miłość, to nie miłość chora
Masz dość, zmień to, wolna twoja wola

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy nie kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja nie kocham Ciebie

[Kali]
Kiedy ja kocham Ciebie Ty mówisz to nie ma sensu
Co było wypalone jak popiołka pełna skrętów
Za dużo zakrętów, za dużo przykrych słów
Nie chcesz dzielić ze mną życia, nie mamy podobnych snów
Kiedy Ty kochasz mnie ja mówię 'daj spokój skarbie'
Brakuje mi już sił, przez Ciebie wyglądam marnie
Nad nami chmury czarne dawno po zachodzie słońca
Wiem, chcieliśmy dobrze lecz zbliżamy się do końca
Nagle mówisz kocham Cię a ja czuję to samo
Te dwa proste słowa dają ukojenia ranom
Wczoraj nienawiść wyznaliśmy koszmarną
To dziś poranione dwie połówki znowu w tango
I bądź tu mądry, synchronizuj dwa serca
Bo to co cię uskrzydla potrafi być jak morderca
Się nie nakręcam już więcej nie rozkminiam
Bo prawdziwe uczucie co by się nie działo nie przemija

Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja kocham Ciebie
Kiedy ja kocham Ciebie wtedy Ty kochasz mnie
Kiedy Ty kochasz mnie ja kocham Ciebie

Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic
Sytuacja jedna, w odbiorze myśli różne
Ty widzisz kwadratowo ja widzę podłużnie
Na jednym świecie przyszło i tak nam żyć
Lecz życie bez miłości nic nie jest warte, nic

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
Na pewno będzie lepiej, by była sprawa jasna
Zaufanie jest pra-pra prawdziwą siłą
To co czuję to jest pewniak

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
Napewno będzie lepiej, by była sprawa jasna
Prawdziwa miłość przetrwa wszystko
To co czuję to jest pewniak
A ja wychyle dzisiaj szklankę jedną, drugą - szkło
chyba mi niefajnie, jeszcze z pół do w pół do - co
chyba nie do do czwartej i tak w kółko
chyba mi niefajnie i łykam to gówno, to zło

co? chyba szkło, chyba mi niefajnie,
chyba zapominam się i dotykam te pannę i tę
chodź zatańcz dla mnie, ładnie na dnie wódki
zrobimy to nagle, padniesz dla mnie

twarde sutki, marne skutki - szkło
chyba mi ni fajnie chyba mnie to uśpi - to co
jak kusi to musisz wziąć, upić (szkło)
chyba mi to walnie i już mnie nie puści (to co)

fajne maniurki, na parkiecie trunki
upalne stosunki, chyba wiecie co?
i chyba nie muszę mówić, dobrze sam to lubisz
może znasz dzień drugi after jeszcze after po afterze
także musisz !

Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

pokale, dupy, dowalę totale wody, opatentowane łupy
- to walę to walę, balet, kabaret, pokale, kluby,
lufy opalane - nalej, oparem towarem upij
- to walę to walę, dalej

smirnoff, bols, daniels, desperados, grzaniec,
zimno coś, dajesz przester na vox, łapiesz?
(koks) i zaśpiewam ci piosenkę,
o tym jak to robić trzeba, żeby było pięknie

gramy w butelkę, chyba mi nie pęknie,
mini mini mani na bani bywa konkretnie,
szkło, jak dynamit i głowa się pali,
wymowa się wali - cóż - chyba niepotrzebnie

wzywam tragedię na parkiecie perwer
w pakiecie mam setę a na setę mam panienkę
dziś proszę ją o rękę i obiecuję przyszłość,
a jutro szkło pęknie i pójdę prosić inną


Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

Show me the way to the next whisky bar...
oh, don't ask why... oh, don't ask why... (x3)
Brahu :
Mimo wszystko jadę przed sie
na zakręcie driftem to życie przypomina bitwę,
żaden bif nie powstrzyma mnie za ambitnie
cisnę, chuj wie wszystkie japy zawistne,
opad dla bliskich, liczymy zyski
Ci co zbierają dowody niech się walą na cycki,
wszystkich, chcieli by nas tu, w świetle oklasków,
pozbawić sznurowadeł i pasków,
jest jak jest, recyklesing norma,
hartuje się co dnia by nie spadła forma
możesz nie wierzyć ale czuje że żyję
zawsze gdy kolejny produkt ściska mnie tu za szyję
życia proza zamiast sielanki groza,
jeśli ma z tym kurwa problem nie pomoże proza
oryginał nie z kartki, mam serce do walki,
zabiera dziwkom głos jak dziewczynką zapałki, ta.

Refren:
Pomimo kłód na drodze mej,
pomimo bólu stresu wiem
przejść muszę przez to całe kurestwo i ..
i radę sobie dać.

VNM :
Mimo że tyle lat nie grali na Vivie MTV mnie,
VNM sam nawijałem imię te,
mimo że wanderzy nim zobaczyli mnie, zabiłem tylu co Steven Segal w Multikinie ej,
mimo że nawet jak masz chore flow i podwojone rymy za show masz kolombro,
ziom ma jakiś fame to foki wolą go
a ty przemierzasz te bloki solo bo
te skillsy to nie fame koleś
masz skillsy ale nie masz promocji, nie fame'u to jest game over,
mimo że to wszystko jest popierdolone
i te hajsy, pytasz kiedy będą one ?
I może że czasu brak, kasy też, czasem brak cały czas grałem ten jebany rap
i synu na dobre mi to wyszło
robiłem to mimo co?
Mimo wszystko!

Refren:
Pomimo kłód na drodze mej,
pomimo bólu stresu wiem
przejść muszę przez to całe kurestwo i ..
i radę sobie dać.

Brahu :
Są tacy co chcą zniszczyć Cię, wyczyścić Cię,
oczernić gdy za bardzo błyszczysz się, piździ, wiem
to zimny świat nie ma litości tutaj,
w moim sercu mróz nawet gdy na zewnątrz jest upał,
ilu chce abyś upadł, nie da im satysfakcji
gdy klękają do fiuta w dworcowej ubikacji,
nie pozwól by niedorozwój wpływał na przyszłość
to wszystko patrz w oczy wszystkim fałszywym pyskom
życie nie bajka jak mini mini,
masz włączonego majka to nie mili vanili
mam tylko jedno życie, którego jestem pewien,
kilkadziesiąt problemów za nimi nowy level
muszę przejść przez to, stawić czoła testom
kolejny dzień kolejny problem
coś mi mówi 'kreśl go'
łeb w górę, odpulam te myśli które mulą mnie, jebać je, mam recepturę, ej

Refren:
Pomimo kłód na drodze mej,
pomimo bólu stresu wiem
przejść muszę przez to całe kurestwo i ..
i radę sobie dać.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo