Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Analogia feat. Sokół, Fu, Peja - Byłem pewien

[Rdw]
Pożyczyłem kwit, bo koleżki byłem pewien
Ufałem kobiecie, dlaczego w sumie nie wiem
Młody byłem tak żyłem, że byłem pewniejszy świata
Mijają lata nauka wpada
Kiedyś byłem pewien, że dane
Słowo jest najważniejsze
Że miłość to uczucie jest największe
Dziś wiem, że agresji w człowieku może zebrać się więcej
Byłem pewien jednak już nie jestem
Byłem pewien trochę wcześniej teraz oficjalnie
Wole mówić nie mam, nie wiem, nie chce
Znów ze smutkiem w dół spoglądać
Ziemia zmienia swój kształt nie jako kula, lecz w ludziach
Byłem pewien żyjąc tutaj, że nie można zginąć za nic
Że najbliżsi nie mogą ranić, że trzeba ufać sobie pomagać
I ze sobą nie walczyć
Że tak żyć można i doczekać końca
Byłem pewien, lecz nie umiem już tak na świat patrzeć
Bo kolejna opcja weryfikuje cała sytuację
Bez wstydu?? znam które otrzymałem i otrzymuje dalej
Nie zawsze mając rację
Żyję tego jestem pewien
Boże prowadź gdy już nie mogę, gdy wątpię, gdy już nie chcę

Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Choć wokół obłuda
Błędne przekonania pokazało życie
Wiem, wiem toniemy w brudach

[Peja]
Będąc pewny swoich racji na bank żyje się łatwiej
Lecz uważaj bo przez zbytnią pewność wylądujesz na dnie
Byłem pewien nie kradłeś, nie zdradziłeś – źle nie życzysz
Coraz mniej jest tych wariatów jak Hosel lojality
Byłem pewien, że sukces w zasięgu ręki
Że bez interesów funkcjonuje pomoc za podzięki
Że nie dla sum na kontach ten beatmaker łączy dźwięki
Że nie po to rap nagrywam by piszczały panienki
Byłem pewien, a teraz lęki zamiast pewności
Siebie byłem pewien, nie zawiedziesz mnie ja ciebie
Nie skończę na glebie, chciałem samemu se ufać
Ile razy dla spokoju ducha miałem się oszukać
By sumienie mnie zmęczyło gorączkowych myśli
Byłem pewien, że ten wyścig nie dla mnie jest
Że wszyscy są ze mną nie przeciwko
Że życie jest dziwką
Że nie jest rozrywką, a przeważnie rozgrywką
Że aż tak mi będzie przykro gdy kolejny raz rozłąka
Że nadejdzie ten moment kiedy odrzucę ziomka
Że nos zmęczę tylko raz i nie więcej
Byłem pewien jak tego, że wysiłki przy muzyce nadaremne
Że to co jest we mnie tego nikt mi nie odbierze
Że się nie wypalę mówię szczerzę wciąż wierzę
Jestem pewien choć pewników coraz mniej w moim życiu
Zwariowanym jak czasy w którym przyszło nam się zmagać
Jednego jestem pewien będą nadal

Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Choć wokół obłuda
Błędne przekonania pokazało życie
Wiem, wiem toniemy w brudach

[Sokół]
Byłem pewien ja wiedziałem, że tak będzie jak Włodi
I nie wiem czemu miałbym zwątpić
Pomyśl kiedy ludzie są naprawdę silni
Kiedy wierzą w siebie czy kiedy wierzą w nich inni
O tym usłyszysz na WWO 3
Teraz mówię, że byłem pewien tak jak Ty
I nadal jestem co najważniejsze
Wiem, że ma miejsce dla mnie i serce
I w moim sercu jest miejsce ich
Nie zwątpię, nie odbiorę im sił
Jestem pewien i życzę tego wam
Że mimo sporów nie zostanę sam
Zip Skład zawsze unikam chały
Czasami musze ludziom powtarzacz banały
Bo zaniechali wzajemnej wiary
I zapomnieli, że ludzie nie są idealni
Wybaczenie to podstawa mych wierzeń
Zwątpienie największym z przekleństw
Skarbem ludzie, którym możesz ufać
Martwym ten, który nie ma ducha
Chcesz to złap bucha, chcesz to jebnij kreskę
Chcesz to strzel sobie w łeb, chcesz to zrób coś jeszcze
Jestem pewien Zip Składu co Ty na to Fu?

[Fu]
W życiu naszym są różne etapy
Mamy na to wpływ lub sumienia straty
Silne więzi nie zerwą nawet stalowe kraty
Pomórz mi to ja pomogę z chęcią Tobie
To szczera prawda zawarta w moim słowie

[Sokół]
Nie ma wśród nas mentalnych bliźniąt
Każdy z nas wybrał drogę inną
Nasz czas nie minął on jeszcze nie nadszedł
To samo do reszty przyjaciół i do Ciebie skarbie
Jestem pewien i będę zawsze [x4]

Wierze, że rozczarowanie
Nie zabierze mi wiary
Choć wokół obłuda
Błędne przekonania pokazało życie
Wiem, wiem toniemy w brudach
[Diox - refren]
powiedz o co grasz, powiedz dokąd zmierzasz
powiedz co to strach i czy boisz się umierać
powiedz jaki plan, co zrobisz gdy nie wypali
powiedz gdzie twoje dzieci, gdzie twoje Ferrari

[Diox]
gram o zwycięstwo jak każdy prawdziwy facet
celebrując każdy wdech, inwestując czas w pracę
zmierzam za horyzont do złączenia ziemi z niebem
upadam, wstaję, niezmiennie idę przed siebie
nie boję się porażek, strach to stan równowagi
wsiadam, świat zapierdala jak Ferrari
jeszcze będzie czas - cannabis, whisky, ananasy
na razie żyję by grać, co tu gadać, takie czasy
ułożyłem plan A, plan B nie istnieje
cokolwiek ma się wydarzyć, że nie wypali, nie wierzę
zbyt wiele poświęciłem, od lat grałem szczerze
dwa pięć mam na karku, jeden zero na papierze
dzieci brak, na razie czekam na monetę
fortuna toczy się kołem, dlatego stoję w cypherze
nie zjeżdżam do pit stopu, depczę gaz w dechę
lepszy niż samochód roku, bezpiecznie wjeżdżam na metę

[Diox - refren]
powiedz o co grasz, powiedz dokąd zmierzasz
powiedz co to strach i czy boisz się umierać
powiedz jaki plan, co zrobisz gdy nie wypali
powiedz gdzie twoje dzieci, gdzie twoje Ferrari

[W.E.N.A.]
powiem ci o co gram, powiem ci dokąd zmierzam
ten pan, który przedarł się z podziemia na legal
to ja, strach to iluzja, nie mam na nią czasu
będzie dzień, w którym zostawię przyjaciół
plan na to życie mam na bank skuteczny
jak nie wypali wyciągnę z zawleczki bezpiecznik
ty przewijasz moje dzieci, tato wersy
chodź, pokażę ci jak w 4,8 dojść do setki
przekroczyć limit, grać o radość dalej
być zawsze krok przed nimi, bo czas nigdy nie staje
nie mówię bracie, że nigdy się nie bałem
kiedy umrę, nawet nie zatrzymuj się nad moim ciałem
plan to upajać się każdą obecną chwilą
wypala częściej niż ja papierosów kilo
znasz moje dzieci, napiszę ich milion
i wsiądę do Ferrari, aby przywitać Marymont

[Diox - refren]
powiedz o co grasz, powiedz dokąd zmierzasz
powiedz co to strach i czy boisz się umierać
powiedz jaki plan, co zrobisz gdy nie wypali
powiedz gdzie twoje dzieci, gdzie twoje Ferrari

[Hades]
zawsze grałem żeby być numer jeden, a nie dwa
kształtowałem swój styl pierdolone dziesięć lat
dalej w tą stronę idę, pod prąd płynę odkąd
wysiłek okazał się tą jedyną możliwością
podobno strach ma wielkie oczy, nie wiem wiele o strachu
gdy przechodzi obok mnie, patrzy w ziemię jak lamus
nie mam zamiaru umierać, nie przestaję oddychać
nie boję się śmierci, bo nie boję się życia
nie przeliczam go na hajs, to nie w moim stylu
przyjdzie sam, bo mój plan to świadomy wybór
jednym słowem mam przy sobie plecak trotylu
Had terrorysta z WWA bez szans na niewybuch
bo dobry ojciec musi bronić potomstwo
płodzę szesnastu synów z każdą kolejną zwrotką
nowe Ferrari, wolę stare dobre Volvo
lepsze to niż się żalić i być czyjąś własnością

[Diox - refren]
powiedz o co grasz, powiedz dokąd zmierzasz
powiedz co to strach i czy boisz się umierać
powiedz jaki plan, co zrobisz gdy nie wypali
powiedz gdzie twoje dzieci, gdzie twoje Ferrari

[Małpa]
jak H do I do F do I gram dla sportu
wiesz dokąd zmierzam? znów zostawiam ci ślad na krążku
wciąż żyje w związku z rapem - to konkubinat
bo choć nie łączy nas papier co dzień chce mnie wydymać
wiem czym jest strach, ale będę trzymał gębę na kłódkę
przez jakiś czas, a z wątpliwości obetrę was wkrótce
żyje się raz, wiem lepiej niż kto inny
że gdy przychodzi śmierć człowiek jest bezsilny
jestem naiwny, bystry, szczery nad wyraz
zamknę pyski wszystkim, pizdy w pień powycinam
to mój plan, to mój instynkt każe zabijać
pytasz co gdy nie wypali, przecież słyszysz jak nawijam
nie mam Ferrari, za to zbierałem na Zondę
lecz Clio tyle mi pali, że ostatnio mam z tym problem
dzieci? wiesz jak jest, wciąż nie mam pewności
ty też pewnie nie pamiętasz kilku imprez z młodości

[Diox - refren]
powiedz o co grasz, powiedz dokąd zmierzasz
powiedz co to strach i czy boisz się umierać
powiedz jaki plan, co zrobisz gdy nie wypali
powiedz gdzie twoje dzieci, gdzie twoje Ferrari
(Świat się skrzywił, on krzywi się dalej
Wiesz, świat coraz mniej da się wyjaśnić)

Wybory wygrał Obama, z kaset straszy Osama
Daj pilota, zmienię kanał, kolejny banał
Szukają Polańskiego jak kiedyś Najmrodzkiego
Ibisza boli ego, stary udaje młodego
Kolagen i silikon to dzisiejsze substancje
Uśmiechy i poklepywanie siebie tworzy relacje
Interakcje to konwencja, ja pierdolę to
Bo prawda to esencja i wsjo
Obiecuję Ci Ty paparazzi z lunetą, krótka piłka
Ja, Ty, pięść, twarz i beton.
Psss jaki paparazzi? Ciao ragazzi
Bo rap dziś to tylko rodzaj atrakcji
Pastwi się świat bo jeden głupek z drugim
Zamiast robić coś dla gry, to umie tylko się wygłupić
Taki biznes, chamskie serca mają chwilę i trzeba się załapać
By do raju kupić bilet

Na ekranie pan i pani, dużo różu i błyskotek
Sensu za nic, bal jak z kiepskich dyskotek

(Świat się skrzywił, on krzywi się dalej
Wiesz, świat coraz mniej da się wyjaśnić)

Tańczy jakaś para, typ chce cofnąć czas z zegara
Pół Polski na to patrzy i się jara
Janowski - kolejny młody wiecznie wciąż śpiewa i tańczy
Ja włączam "Dom Zły", play, banału starczy
Dlaczego Kinga Rusin, nie Kinga Preis?
Dlaczego musi iść za tym nie jakość lecz hajs?
Psia kość! Ach te mrzonki naiwniaka
Byle jakoś, trudno, tak być musi, nie ma co płakać
Klaka cóż, czytam Frondę i 44, olewam bzdurne fobie
Rozum przejmuje stery, patrz, walcz o świat
Tylko ten wokół siebie, bo reszta ma swój los
Swój tor i nie zna siebie, elita jeśli nie wiesz - pytasz
Chowasz się w moc kreacji, nie toniesz w zachwytach
Na szczytach wśród atrakcji, zazdrość psssss
Słabych cecha, byle na złość byle co z talentem jak Teka!

Uśmiechy i kreacje, dużo fałszu i pozorów
Karmią wyobraźnię ludzi sprzed telewizorów

(Świat się skrzywił, on krzywi się dalej
Wiesz, świat coraz mniej da się wyjaśnić)

Yo, Nietzsche, Fromm, Hegel i co mi po tym ej
Młoda pani weterynarz cywilizuje wieś, super
To, co publiczne dawno już jest trupem
A prywatne - daj ciała dam Ci sukces, głupek!
Wspólne songi, byle było, to show-biznes
I to ma trwać a Blake’a wrzuć w swoją niszę
Słyszę szum, to oddolny ruch rozumów bo mamy was dość
Erato z flagą pośród tłumów
I będą gadać, liczby przecież nie kłamią
Chcą to mają, tacy są to oglądają
Mów, ja wiem że tylko tym tłumaczysz swoje chamstwo
Bo ludziom warto dawać piękno, nie karmić ich papką!
To co robimy tu teraz! (cały czas!) Płyniemy na bicie tak! (właśnie tak!)
To doskonała jest nuta! (sprawdź to!) Chce żeby każdy ją znał! Właśnie tak!
To co robimy tu teraz! (cały czas!) Śledzi od dziś cały kraj! (właśnie tak!)
To wyjebana jest nuta! (sprawdź to!) Chce żebyś głośno to grał! Cały czas!

Vixen jest tym gościem, który dał bit do najsłodszej
A ja w ramach partneru mu nagrałem jedną zwrotkę!
Trzecie podejście, nowy podkład, Ty dziś gościem!
Znów dajesz bit! I jedziemy z tym- proste!
Od normy odstępstwo! Ty po raz enty masz tu!
Peja i Vixen na tym bicie w hołdzie miastu!
Bo każdy z nas tu, robi rap ten jak potrafi!
To pierdolnięcie Ziomuś jest na najwyższej skali!
Złapani w fali, tak płyniemy, spróbuj z nami!
W górze z rękami, w Polsce trzęsiemy klubami!
Bez medialnego wsparcia, zbieram komplet na koncercie!
W szeregu nie stanę i nie zagram tak jak chcecie!
Bo ciecie wiecie, że ta muza sprawą ważną!
Od tylu lat! Nie nazywam tego pracą!
Chociaż mi płacą, nadal kocham to i chuj w to,
że pedały w radiostacjach nie zagrają tego- trudno!

To co robimy tu teraz! (cały czas!) Płyniemy na bicie tak! (właśnie tak!)
To doskonała jest nuta! (sprawdź to!) Chce żeby każdy ją znał! Właśnie tak!
To co robimy tu teraz! (cały czas!) Śledzi od dziś cały kraj! (właśnie tak!)
To wyjebana jest nuta! (sprawdź to!) Chce żebyś głośno to grał! Cały czas!

Łapówy nie dam za te pochlebne recenzje!
Puszczę na ulicę, ona pożre to wściekle!
W łeb nie oberwę! Klub, ulica mym odbiorcą!
Fajne panny i kozaki co trzymają z nami mocno!
Nie czuj się obco, jesteś swój to wbijaj w balet!
Nie ma tu żadnego "ale"! Nie śpimy! Lecimy dalej!
Zażywam szalej, oto oldscholowy Rychu,
który uzależnił się od rapu czy narkotyków?
Tak brzmiał artykuł, kiedyś o tym nawinąłem!
Tak jestem ćpunem co na rap ma jazdy chore!
Kolejny projekt napędowym jest motorem!
Tan rap hardcorem! Dla gamoni horrorem!
To co robimy tu teraz drzwi na salon nam otwiera!
Chcesz stanąć mi na drodze? Wjadę z buta więc spierdzielaj!
Chcę to się wdzieram bezczelnie na szczyt TOPlisty!
Pobladły słabe pizdy! Ja nie w roli szansonisty!
Do diabła idź z tym, bo wychodzę dziś z nowością!
Powiało świeżością, jestem tej niezgody kością!
I teraz ością, w twoim gardle tak ci stoję!
Sprawdź nowy projekt nim zadławisz się! KONIEC!

To co robimy tu teraz! (cały czas!) Płyniemy na bicie tak! (właśnie tak!)
To doskonała jest nuta! (sprawdź to!) Chce żeby każdy ją znał! Właśnie tak!
To co robimy tu teraz! (cały czas!) Śledzi od dziś cały kraj! (właśnie tak!)
To wyjebana jest nuta! (sprawdź to!) Chce żebyś głośno to grał! Cały czas!

Mam cel ! Chcę być kimś! Nigdy nie być już dłużny!
Tutaj krew, pot i łzy! Wierzę, że to się zwróci!
Z każdym dniem chcę tu żyć by podwajać swe punkty!
To jak bieg z resztką sił ale czujesz, że musisz
lecieć gdzieś tam, za czymś, żeby sensu nie zgubić!
A jak ty nie czujesz nic, spróbuj wejść w moje buty!
Zostawiam pieczęć odbitą na twoim ciele!
Bo tak oddycham dźwiękiem byś zobaczył w nim siebie!
Masz mnie gdzieś? Spoko! Mam to głęboko!
Nie zależy mi by mieć kogoś kto jest obok,
przy mej nodze jak pies i przytakuje mi głową!
Bo masz kurwa swój łeb! Możesz sam wszystko pojąć!
A My to robimy tak, że kruszy się grunt pod stopą!
I chuj ci w oko! Bo te głośniki robią wiatr taki że włosy ci stoją!
Na lajcie robimy rap przełomowy jak koło!
Delektują się tlenem bo jesteśmy chwilą ponoć!
A łapią ciśnienie jakby byli kilometr pod wodą!
Mój polot to kolos jak wcześniej! Z duszą zdobywcy!
Bo mi wbito mikrofon w serce! W walentynki!

To co robimy tu teraz! (cały czas!) Płyniemy na bicie tak! (właśnie tak!)
To doskonała jest nuta! (sprawdź to!) Chce żeby każdy ją znał! Właśnie tak!
To co robimy tu teraz! (cały czas!) Śledzi od dziś cały kraj! (właśnie tak!)
To wyjebana jest nuta! (sprawdź to!) Chce żebyś głośno to grał! Cały czas!

To jest to co robimy! Patrz! Płyniemy na bicie tak!
To doskonała nuta, więc wiesz, chcę żeby każdy ją znał!
Co robimy teraz, śledzi cały kraj! Będziemy grać gorący rap!
YO! Aż zapali się dach!
Witamy państwa na pokładzie naszych linii lotniczych
Lot będzie trwał 2 godziny 45 minut
Mamy nadzieję, że dolecicie spokojnie
zapiąć pasy w miejsce przeznaczenia
Nie skromny syf tak, wykupione macie wczasy właśnie na tej wyspie

Nie skromny syf, dzisiaj All Inclusive
I nie będzie mi wstyd jak chcę zrobię hit
Przelot, już lecę, na pokładzie są hece
X.O. Hennesy, wiecie kto rozkręca imprezę
Biba pod palmą, wypijmy za tamto
Rum z Colą, Fantą plus Smirnoff z wkładką
Zbyt często nie rzadko, to jest niezłą gratką
Nie skurwiel z posadką tylko ze slumsów szczeniak
Twe szanse oceniam, czy zdobędę tę panią
Tak patrzę sobie na nią no i wołam - siamano
Sympatyków mało [?] czas wygrzać
Póki młody korzystać, wiem, że nie każdego stać
Ja nie będę się śmiać i wypiję wasze zdrowie
Też kiedyś nie mogłem, nic nie miałem - pokój człowiek
Tak całe życie sobie nic nie robić tylko leżeć
Nażreć się do syta, mieć co palić, w to nie wierzę
Trzeba zapierdalać, by to wszystko móc opłacić
Mówi o mnie kilku - jak ten skurwiel się bogaci
Za swoje mam to wszystko teraz możesz się wkurzyć
Ale życie chcę brać tylko w systemie All Inclusive
Za swoje mam to wszystko teraz możesz się wkurzyć
Ale życie chcę brać tylko w systemie All Inclusive

Tak, tak, właśnie tak
All Inclusive...

Przyjmij to do wiadomości nigdy już nie będę pościł
Dla nędzy brak litości syf eliminuje sprawnie
Swe sprawy ogarnę i gdy czas jest to się bawię
Usypane mam na ławie czasem nastrój se poprawie
Przy wzmocnionej kawie w towarzystwie pięknych kobiet
To nie jest fajne życie lecz niestety bardzo drogie
Nie będę się tobie tłumaczył, żem rozrzutny
Że wydaję euro, funty, nawyki? jesteś smutny
Bo ja nie jestem butny? Rycha pycha nie pożarła
Nadal brak tu lansu chociaż lubię rozgardiasz
Jay M.D. Remy Martin, pół serio pół żartem
Z koleżką nie palantem na kwadracie trwa impreza
A osiedle plotkuje, a policja mnie namierza
A zazdrośni się wkurwiają, a ta suka nie dowierza
Że ze mnie kawał zwierza, nie odmawiam pacierza
Tylko All Inclusive mówię ci - to wam polecam

All Inclusive...

Full opcja radosna tak prosta, że aż czasem
Myślę, że to wszystko się nie dzieje sie naprawdę
Wtedy szczypię się w ryja i dziękuję za to sobie
Bo prawić standard życia możesz prawie zawsze, gnojek
Często tak mówią, lecz za moje imprezują
Nie stawiam byle sukom, byle szujom
Pejowce częstują, tak już było lata wcześniej
Kiedy mój starszy brat rozpierdalał swoje czesne
Kieszonkowe te kwestie nikt z nas nigdy nie był skąpy
Że po szkodzie człowiek mądry to normalne ale szalej
Zdarza się przejebać kwoty, których nie wymienię
Talent mam do wydawania, mam do zarabiania
Wiem w co się uwikłałem, a, że chciałem to wydałem
Najbardziej zarobiony raper w III RP
I w IV też tak będzie, a jak nie to będzie pech

All Inclusive...

Jak wylądujemy to już będzie pełna pizda
All Inclusive, właśnie tak
Poprzez piaskownice, boiska i nagrania,
Poprzez ławki szkolne i codzienne spotkania
Moi powiernicy prosto z Mazowsza stolicy
Z tej najbliższej okolicy, ci ubodzy zawodnicy,
Z nimi zawarte przymierze, sojusz na mocy przyjaźni,
To dla was ten kawałek w dowód łączącej przyjaźni,
Jeśli będziesz ich oczerniać, sam wystawiasz się na mukę,
Z nimi tworzę sztukę, każdy dzień daje naukę,
Poparcie, szacunek, wiara i siła,
Sztuka prawdziwej przyjaźni, która z tropu nas nie zbiła,
Wiele spięć i krzywych akcji, wtedy on przymruży oko,
Były nieciekawe dni, najważniejsze, że jest spoko,
Trzeba z dnia na dzień żyć, kiedyś przyjdą lepsze czasy
Ja tak bardzo w to wierzę i wierzą też chłopacy,
To co stawia nas wyżej i to co dodaje chęci,
To najcenniejszy skarb, przyjaźń, która nie zniechęci,
Wolę zdechnąć niż być sam, kroczyć po życia zakrętach,
Kogoś masz za plecami, no to wtedy nie pękasz,
Po tamtej stronie marzeń stoją oni gdzieś w oddali,
To prawdziwi przyjaciele, stoją tam gdzie zawsze stali,
Mogą zniknąć pieniądze, bo znikają w jednej chwili,
To co szczere zawsze będzie, pozostają ci co byli.
Pozostaną ci co byli, pozostaną.

Ref:
To przyjaźń zdejmuje z ciebie pasmo milczenia,
Wierne słowo chłopaczyny, który pracę twą docenia,
Ile dróg z nimi przebytych, ile dróg z chłopakami,
Ile godzin za nami, czy jesteśmy tacy sami?
Dziwnie postrzegani, a świat wokół nas się kręci,
To właśnie dla tych wszystkich, którzy są w naszej pamięci,
Pozdrawiam serdecznie rada trochę wyobraźni
To dla was ten kawałek w dowód łączącej przyjaźni.

W pamięci pozostają najlepsze życia sceny,
Przy was nie mam tremy, dobrze wiemy czego chcemy,
Dzięki wam staję się lepszy, dzięki wam wiara tak mocna,
Fortyfikacja celu to praca też owocna,
Nie ma rzeczy niemożliwych, przekonałem się, przyznaje,
Rozpędziłem się, nie stanę, czekaj na nowe nagranie,
A ty siedzisz sam w domu, tylko ty i te pieniądze,
Dupę wypiąłeś, po latach czy ktoś powie "cześć"? Nie sądzę,
Naraziłeś się na zgubę, gdzie są twoi przyjaciele?
Czy wiesz, że oprócz pieniędzy pozostało tak niewiele,
Naucz się szanować bliskich, bo to bardzo ważna sprawa,
Po raz kolejny powtarzam: życie to nie jest zabawa.

Ref:
To przyjaźń zdejmuje z ciebie pasmo milczenia,
Wierne słowo chłopaczyny, który pracę twą docenia,
Ile dróg z nimi przebytych,ile dróg z chłopakami,
Ile godzin za nami, czy jesteśmy tacy sami?
Dziwnie postrzegani, a świat wokół nas się kręci,
To właśnie dla tych wszystkich, którzy są w naszej pamięci,
Pozdrawiam serdecznie rada trochę wyobraźni
To dla was ten kawałek w dowód łączącej przyjaźni.


Ramie w ramie wciąż idę, jak Flap razem z Flipem,
Zapieprzamy przez życie, cel to znaleźć się na szczycie,
Każdy trzyma swoją kartę, którą los go obdarował,
Kiedyś będzie dobrze - niejeden dawniej tak skandował,
Teraz życie prawdziwe nowe stawia wyzwania,
Przyjaźń wystawia na próbę, twarze szczere odsłania,
Rzuca kłody pod nogi, ktoś oczernia za plecami,
Przyjaciele prawdziwi, cieszy mnie to że ich mamy,
Dotrzymuję kroku tym, których szczere są intencje,
Wobec tych fałszywych wyciągnę wkrótce konsekwencje,
Wiem, czasem robię głupstwa, inny sposób bycia drażni,
To dla was ten kawałek w dowód łączącej przyjaźni,
Rzeczy, które cieszą nie pozwolą nam zapomnieć,
Te spędzone razem chwile, ławki szkolne, setki wspomnień,
Nie ma takiej możliwości, wstęga przyjaźni nie pęka,
Przyjaciele prawdziwi, cały czas o was pamiętam,
Idę za nimi, bo oni idą za mną,
Wiesz jak to się nazywa? To lojalność,
Nie popadną w skrajność,
Mają misje do spełnienia,
Ramię w ramię wciąż idą, a więc zacznij to doceniać.

Ref:
To przyjaźń zdejmuje z ciebie pasmo milczenia,
Wierne słowo chłopaczyny, który pracę twą docenia,
Ile dróg z nimi przebytych, ile dróg z chłopakami,
Ile godzin za nami, czy jesteśmy tacy sami?
Dziwnie postrzegani, a świat wokół nas się kręci,
To właśnie dla tych wszystkich, którzy są w naszej pamięci,
Pozdrawiam serdecznie rada trochę wyobraźni
To dla was ten kawałek w dowód łączącej przyjaźni.
Po tym kawałku rodzice powiedzą mi - synu!
Rodzice dziewczyn wyzwą od skurwysynów
Bać się swych czynów, wiem to skądinąd
Wiem, co to post w łóżku, wiem, co to postinor
Mimo to wiem, będę naprawdę dobrym tatą
Gdy one to mówią, biorę poprawkę na to
Że będą chciały złapać mnie na wychów
Więc zanim z nimi skończę, kończę im w przełyku
Proszki, latex, napędzamy kapitalizm
Tu mamę i tatę dzieci później poznały
Z resztą mam dla nich niespodziankę taką
Kilka mam jest na oku, wybierzcie nią z tatą
Zanim zaczną myśleć o ciągłości gatunku
Dorobi się ich kilku, kilku rachunków, wiesz
One wszystkie myślą tak samo
Spytaj córkę, co robi, by nie zostać mamą

Mamoo! zapytasz, kim był tata
Tatoo! powiesz, czemu w tych latach
Nie myślałeś, że bycie głową rodziny
Bo nie chciałem mieć dzieci z poczuciem winy

Mamoo! czy na ciebie ktoś tak woła?
Tatoo! czy na ciebie ktoś tak woła?
A ja nie chcę teraz odrabiać tej lekcji
Konceptualny numer o antykoncepcji

Pokazywała koleżankom z dumą brzuch
Dwóch chłopców i ślub już! powtórz!
Jak to? przestań, męczą mnie głupie żarty
Powiedział - jakie dziecko? jakie bądź otwarty? (co?)
Dziewczyno! co ty masz w głowie? (nic!)
To jak ja w portfelu, powiedz - dokąd chcesz iść?
Ze mną możesz, jak to mówią, załatwić to
Naprawić błąd, wybrać mniejsze zło
Bo jakie jest wyjście? darł japę
A ona tam stała płakała, bo znała datę
To już osiem tygodni, może dziewięć
Proszę przypomnij sobie - mówił
Ja nie wiem, jadłaś pigułki, to ja olałem gumkę
Zbladła, celowo odstawiła je na półkę
Łajza, jak mogła? - myślał tak często
Lubił ją, ale dać złapać się na dziecko?
Ona tak naiwna, on tak przebiegły
On już w Stanach, ona mieszka u krewnych
Dziecko w drodze, co robić? orient!
Nie pytaj mnie, skąd znam takie historie
Jest tyle sposobów, by założyć rodzinę
Znam szczęśliwców i znam matkę z synem
Znam matkę z trojgiem, wierz mi
Konceptualny numer o antykoncepcji

Mamoo! zapytasz, kim był tata
Tatoo! powiesz, czemu w tych latach
Nie myślałeś, że bycie głową rodziny
Bo nie chciałem mieć dzieci z poczuciem winy

Mamoo! czy na ciebie ktoś tak woła?
Tatoo! czy na ciebie ktoś tak woła?
A ja nie chcę teraz odrabiać tej lekcji
Konceptualny numer o antykoncepcji

Dla każdego z nas taki czas przyjdzie
Przyjdzie czas na poważne decyzje
Czy wyjdziesz za mnie? patrz jak czas leci
Kochanie, czy zostaniesz matką moich dzieci?
Z tą bajką pożegnałem się już dawno
Już dawno zdążyłem oswoić się z prawdą
Dziecko to skarb, bo nie pochodzi od bociana
Dziecko to miłość, to tata plus mama
I chcę, by tak było - to trudne w tych czasach
Chcę, by z miłości był mały Stasiak
Żeby nie patrzył jak ta miłość wygasa
Żeby nie płakał, tak jak płakał tata
Mijają lata i chciałbym, by mi wyszło
Powoli snując z tobą plany na przyszłość
Porażeni tą iskrą nie z dnia na dzień
Podejmiemy tą decyzję razem
Bum! Wasze zdrowie, mazel tov
Bit bardziej wymuskany niż David Hasselhoff
I to szpadyzornia wszyscy hände hoch
Dziś lądujemy na twoim Bahnhof
Jak Khalidov walę cios między oczy
Wale jak kilof, skurwielu sprawdź moje Stilo
Wokół Babilon, jeden kula banknot a inny bilon
Jeden żeni gram ziom a inny kilo
Muzyka, ciągle gram ją, chuj w ryj debilom
Jeden na milion, siemanko jadę z homilią
Dziwne przygody miewam jak Stitch i Lilo
Walczę jak godzilla z mechagodzillą
Żyję chwilą, daleko za ósmą milą
Przegrywałem rap na kasety stilon, kiedyś
Polski odlschool dziś mam rap swój na włosku
Wnioskuj Gural rapuje po Polsku
Fuck you wychodzę po angielsku
Gadam po zielsku, szmugluje rym po sąsiedzku, uuu ziomeczku
Zostawię to w spadku mojemu dziecku
W spadku mojemu dziecku

Dźwięk poza kontrolą, whisky z colą,
DGE, PDG technikolot
Lecę kurwa jak Szeregowiec Dolot
I niech się wszyscy pierdolą
Ponoć, ludzie tego chcą, ludzie tego pragną,
Ponoć ludzie kochają bagno
Gówno mnie obchodzi czego chcą ludzie
Do tego gdzie jesteśmy doszliśmy w wielkim trudzie
W pocie czoła, rycząc w różnych zespołach
Słysząc o różnych pierdołach
O różnych recenzjach, zdaniach i opiniach
natura świni jest taka, że kwiczy świnia
Weź rozkminiaj tak jak chcesz ten tekst
Gówno mnie obchodzi jaki skleisz kontekst
Kodex IV gram pierdolę modę, mam metodę
Słabi MC wciąż leją wodę
Rapu kadet wciąż mam jedną zasadę
Chcesz, czy nie chcesz musisz dawać radę
Widziałem niejedną swatę, niejedną zdradę
Nie podążam za stadem przenigdy
I w wasze konflikty wbijam chuja
Robię rap który buja (co?)
Robię rap który buja (co?)
Robię rap który buja

Mówią panie Szpadyzorze, jak pan tak może
Najechałem Podkarpackie i Pomorze
Najechałem Zachodniopomorskie
Warmińsko-mazurskie, Podlaskie i Dolnośląskie
Lubuskie i Wielkopolskie
Łódzkie, Świętokrzyskie, Opolskie i Małopolskie
Lubelskie, Mazurskie, Kujawsko-pomorskie i wielokrotnie Śląskie
Dzięki muzyce, dzięki niebu,
Dzięki temu w całej Polsce mam po kilku kolegów
Podróżuję bez stresu i bez gniewu
Wciąż odwiedzam tych szesnaście województw
(Bo to jest tak..Bo to jest tak..Bo to jest tak..hej)
Bo to jest tak ,że kiedy patrze na Ciebie to cala moja dusza
ciało plonie w niebie,
A kiedy Ciebie nie ma,wszystko się zmienia,
głębokie przemyślenia i wracają wspomnienia,
To jest nie do zapomnienia cieplo Twego ciala,
smak Twoich lez na moich ustach,na zawsze
w mym sercu masz złotą komnatę ,
zamknięte drzwi i opuszczoną klate,
Na zawsze w pamięci jak z bliskim pięść do pięści,
jednak podjąlem decyzje - sam zostalem,przegralem?
Chyba nie ,robie to co chce, muzyka przyjaciele
,reszta w tle e..reszta w tle..ta..

Silne jak morfina,która w Ciebie się wrzyna
nic już nie czujesz,ale miłość przeszywa x2

(Bo to jest tak..Bo to jest tak..Bo to jest tak..)
Bo to jest tak,że nie zawsze jest po Twojej myśli,
wtedy rozumiesz tych co na życiu źle wyszli,
Czujesz jaki ból potrafi sprawić milość
złamane serce boli bardziej niż złamana kość, kośc -
zlość odlóż na bok,przemyśl to,czy warto coś zaczynać
i tylko brać,czy lepiej zaczekać i calego z siebie dać,
ludzie hej czy wy tego nie widzicie,
mówicie ,że kochacie,a naprawdę się ranicie,
mówisz "Ona jest piękna to chyba przeznaczenie
wiem na pewno ,ja mam doświadczenie",
a ja Ci kurwa mówie to jest tylko złudzenie,
nie patrz okiem tylko sercem,może wtedy zdanie zmienię
i tak wiem,że do Ciebie nie dociera,
dla większości z was każda laska to ściera,
zastanówcie sie pojeby wasze matki też kobiety,
one najbardziej potrzebują milości,
zróbcie coś żeby w końcu ją poczuły..(żeby w końcu ją poczuły)

Silne jak morfina,która w Ciebie się wrzyna,
nic już nie czujesz,ale miłość przeszywa x2
Penersko jak zawsze
Wjeżdżamy tu z tematem
Trzy klasyczne pyry razem Paluch, Sheller, Waber
Wypity procent za wszystkie mordy nasze (raczej)
Za każdym razem na koncercie wypite zdrówko wasze
Nasze dzielnice to Sołacz i Pion Pion
Kiedy pijemy za nie to rzadko trzymamy pion pion
Na dziesięć razy pięćdziesiątka jedna flaszka pusta
Połówka krąży w żyłach jeszcze trzy połówki ustaw
Jeden kielon za każdą zajebistą akcje
Wypijemy za wszystkie to kurwa odpadniemy w trakcie
Nie zapominamy o rapowych rodzinach
PDG Aifam Klika od tego Łoli zaczyna
Szlachetne trunki za każdego producenta
Julas, Miler, Dj. Story za ten bit od miksera
Na koniec za Poznań rodzinę i rapową scenę
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Shellerini

Dziś nie oszczędzam trzustki to toast za prawdziwych
Żebyś się nie zdziwił sam pracujesz na swe CV
Tym fałszywym chuj w pysk fyrtel bywa pamiętliwy
Znów mają wypite Paluch Waber Shellerini
Równo w linii na stole stoją flaszki Finki
Pierwsza szybko poszła za wieczorne ( ??????)
Druga za to że każdy z nas to rapu (?????)
Szukasz potwierdzenia spójrz ( ????)
Parte głębszych za dzień następny i naszą wiarę
Szwankuje błędnik ale znów staje pod barem
Tu gdzie kufle i szklanki kielony i kielichy
Ty gdzie kumple i fanki za nich kolejne łyk łychy
Na bank usłyszysz jak wzniesiemy w klubie toast
Bo tak się bawi tak się bawi wyższa szkoła
To za z tych z talentem co mają wciąż nadzieje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x

Waber

Reprezentuje Poznań Reprezentuje Aifam klikę
Chłopców padających po jednym piwie
Lepiej niech nie widze Poznań rasową Pyre
Która ma korzenie w rapie a nie w piciu
SP ( ???) na twoich oczach rośnie w siłe
Frajerzy na pochybel i skserowane style
Polej Tequile za Niebiesko-Białe barwy
Twardy Ostry Zbuntowany jest tu każdy
Jedziemy dalej w miasto bo tutaj rap żyje
W zadymionym klubie lub pod twoim blokiem sie pije
I tak to idzie z tygodnia na tydzień
Mamy tą tradycje więc nie rób za pizdę
Tylko wlewaj w siebie coraz większą ilość płynów
Pamiętaj nigdy nie odmawiaj alku synu
Za tych co nie mogą zawsze odleje
Daj więcej powodów to jeszcze więcej więcej w siebie wleje

Ref:

Wypita seta wypita flacha i litr
Wypity browar wypita wóda i Gin
Pijemy za to co w życiu dodaje sił
Ty masz jakiś powód to przy tym kawałku pij 2x
1. Gdy na mnie patrzysz wiem o kim myślisz,
Chcesz ze mnie czerpać słodkie korzyści
Wyluzuj koleś
Weź zimny prysznic
Nic nie kombinuj
Bo nic nie wymyślisz
Jestem gorąca lecz nie dla Ciebie
Nigdy nie będziesz numerem jeden
Nigdy nie poznasz mojego ciała , nigdy nie dotkniesz

Blondi drapieżna i słodka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Blondi klan Vatos locos
Blondi

Blondi drapieżna i słodka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Jestem gorąca nie dla każdego
Blondi
Nie pytaj dlaczego

Stan Twojej kasy nie ma znaczenia
Twoja siódemka nie zrobi wrażenia
Jestem kobietą nie do kupienia
Nie dla frajerów
Zakumaj temat
Klan vatos locos to moja klima
Spoko drużyna moja rodzina
Jazda na maxa gorący klimat
Chłopaki z miasta z nimi się trzymam

Blondi drapieżna i słodka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Blondi klan vatos locos
Blondi

Blondi drapieżna słodka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Jestem gorąca nie dla każdego
Blondi
Nie pytaj dlaczego

Blondi drapieżna i słodka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Blondi klan vatos locos
Blondi

Blondi drapieżna i słodka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Jestem gorąca nie dla każdego
Blondi

Tak tak tak
Tak moja siostra blondi przy mikrofonie
Odbij frajerze nie startuj do niej
Bo nie dla ciebie jej młode ciało
Klan vatos locos
Będzie bolało
Kiedy w kolano dostaniesz kulę
Porażka to warszawa prażka
Tak to my
Krwiożercze psy
Tacy jak ty to dla nas wszy
Klan vatos locos
Nasza maskotka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Blondi
Nie dla was leszcze
Blondi

Klan vatos locos
Nasza maskotka
Jak biały tygrys nie czarna kotka
Blondi
Nie dla was leszcze
Blondi
Dzień znaczy rym znaczy szesnaście wersów
tekst zaczym płyn nie jasnych koneksów
skonektuj pream prampa mixer wejście
strzela jak na imsze spięcie teraz nastaw
system bejbe tak działa werbel tak stopa
tak haj hed to Europa walce o pokoju fajke
fajtem muzyka rym giga bajtem
pozdrawiam brygad wiele to biba daj te
biba i lampke kiwa sie sampler zanim pokrywa spadnie
okrywam twarde

Ref. Czy jest tu ŁDZ ? (my mamy głos my mamy broń)
Czy jestu tu Wrocław?(my mamy głos my mamy broń)
Czy jest tu Szczecin?(my mamy głos my mamy broń)
Czy jest tu WWA?(my mamy głos my mamy broń)
Czy jest tu Kraków?(my mamy głos my mamy broń)
Czy jest tu Poznań ?(my mamy głos my mamy broń)
Czy jest tu Trój Miasto?(my mamy głos my mamy broń)
Czy są tu Katowice? (my mamy głos my mamy broń)

Oddał bym życie za hip-hop za flow i jego styl bo
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo