Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Pele]
Ja mówię ty słuchasz i widzisz choć nie patrzysz
Moje osiedle pierwsze bloki dziesięć na krzyż
Jeszcze bez tynku a już widać
Rap OK albo ten i ten kocha się w tej i tej
Raczej emulsja niż spray
Ale widać z lotu ptaka
Zamykam oczy widzę siebie za dzieciaka
Do bramki z trzepaka kopię piłkę
Za chwilę pierwszy przypał w szkole
Pierwszy wstyd przyniosę matce
Pierwszy szlug u Winiego na klatce
Co różni poszkodowanego i sprawcę
Zaraz pierwszy raz zrozumiem gdy na dole w szkolnej szatni
Wyjdę na solo pierwszy konflikt załatwić
Wariacka młodość mistrzowskie beztroskie czasy
Zaraz zauważę ją choć od pierwszej klasy chodzi do tej samej klasy
Za chwilę gdzieś na domówce po raz pierwszy dotknę ją dyskretnie
Ona się zawstydzi obrazi i ucieknie
By po kilku dniach pod warunkiem że przyrzeknę
Jeszcze w podstawówce u koleżki na kablówce
Po raz pierwszy zobaczę irlandzką dumę za mikrofonem
Jeszcze nie wiem że też pójdę tą stronę
Na razie na dwójkach tam pod pawilonem
Wytrwale uczę się pierwszego flipa
Ze mną ekipa będzie z 50 osób
Za chwilę zacznę etap promocji nie tylko w sklepach
Pierwszy hajs łatwy hajs a wraz z nim
Po raz pierwszy teraz słuchaj człowiek
Zimna stal kajdanek blokuje krwioobieg

Ref. x4
Siedzę w domu sam wdycham słodki dym
Przed oczami mam rzeczywisty film

[Vienio]
W sąsiedztwie Służewca rosną wielkie bloki
Kieruję kroki na podwórka Ursynowa
Szkoła podstawowa ławki trochę zieleni
Czuję przywiązanie tak do mojej ziemi
Bo tu się wychowałem tutaj na tej szkole
Pierwsze eksperymenty moje z alkoholem
Z Włodim i z Krępolem pierwsze skejtowe triki
Pierwsze marzenia odnośnie muzyki
Tutaj na tych schodach poczułem kobiety zapach
Oboje byliśmy ciekawi świata
Pamiętam pierwsze bójki za małolata
Starsi koleżcy kopsnęli gdzieś batata
Kupione płyty hardkorowe koncerty
Pierwsze sygnały idź Vienio tędy
Młodzieńcze błędy świat narkotyków
Wiem dużo więcej od swoich rówieśników
Wszędzie pusty puszki walają się papiery
Tu pierwszy raz wyniosłem adaptery
Jakoś tamten czas płyną innym tempem
Beztroską młodość darzę sentymentem
Więcej dalej w świat nabrać pokory
Odkrywaj dzieciaku wciąż nowe kolory
Moje utwory dedykowane młodym
Słuchając tego pamiętaj o tym

Ref. x4
Siedzę w domu sam wdycham słodki dym
Przed oczami mam rzeczywisty film
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy

pani była miastem i światem całym
adidasy z bordo paskami
warszawa, upalny poranek
kolory miasta jakby wyprane
pamiętam każdy wdech i wydech
trochę żyję, ty trochę nie żyjesz
mówili mi: złamię ci serce
lepszy jest najnowszy tekken
mroźny, mglisty poranek
czerwonym jak krew tramwajem
prułem morzami, biegłem po dachach
krew miałem w butach jak jakiś wariat
przed klatką czarny kabriolet
podobno kolega ze szkoły
mówiłaś 'nie', patrząc mi w oczy

to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy

pani była miastem i światem całym
czynnym, świetlistym wulkanem
warszawa, upalny poranek
kolory miasta jakby wyprane
mówiła tak, jakby grała w filmie
ja byłem ciągle oddanym widzem
co noc transmisja na żywo
taki jest upał, że się rozpływam
jesteś aniołem, moją pościelą
lecę do ciebie, serca kometą
on znowu siedział przy stole
płonęły oczy, żywy płomień
twoja skóra jak plastelina
coraz grubszy miałaś makijaż
mówiłaś 'nie', patrząc mi w oczy

to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy

biegłem po dachach, biegłem do ciebie
w pięknej sierpniowej ulewie
ktoś mi powiedział, lepiej uważaj
widziano ją w towarzystwie handlarza
drże od nadmiaru kofeiny
myśląc o kształcie twej szyi
ty moje miasto, ty serce moje
ktoś stłukł butelkę na mej głowie
przed klatką czarny kabriolet
w krwi cały, padłem na chodnik
opanuj się, na boga, dosyć

to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam i piję czarną kawę
to tylko kawa i papierosy
kiedy jestem tu i tam, truję płuca nikotyną
to tylko kawa i papierosy
Nie wierz na słowo, a dociekaj kto ma rację
Wątpliwości krusz jak pistacje
Pierwszy głos często nadaje tonację
Daj go, czy usłyszysz chór i owacje?

Masz oczy patrz więc, bo się szybko zmienia
Tyle ludzi a każdy ma coś do powiedzenia
Tematy, tematy o tym, tamtym, do znudzenia
Opinie, opinie Ty wyrażaj i oceniaj cały czas

Choć wiesz, że nie pomogą najpiękniejsze słowa,
Gdy je mówisz wrogom i zjesz własny ogon,
Gdy będziesz w zgodzie z sobą
Co słowo odbijam ja ten świat kolorowo

Yo, bo ja mom tako energia
Smażę się we skwarze jak na frytki ziemniak
Działam na wyobraźnię jak na wilkołaka pełnia
Nie ściemniam, czas sobie i Wam rapem uprzyjemniam

Nasłuch na grad słów kiedy jadę z bitem
Wkurwiam się gdy typy robią na tych bitach lipę
Ja tu jestem po to żeby kmiotom robić stypę
Ekipę mam swoją, chopy są niepospolite

I Ty wiesz to, albo się dowiesz
Jak wiele mocy jest zawarte w mowie
I co zdziała słowem kiedy nim włada człowiek
Jak ogień, może zwrócić się przeciwko Tobie

To wiem na bank, sam mam ich w zanadrzu wiele
Kumuluję słowa, jestem ich kolekcjonerem
Ustawiam je w rządek, którego jestem premierem
Mam cele, ewidentnie mam też swą manierę

Znam triki, techniki, znam również fortele
Będziesz w szoku jakbyś opium jarał co niedzielę
Hokus pokus nie wierz oku, słuchaj co się dzieje
Proszę o niewiele jak biedni tudzież menele

Mam tu odpowiedni śpiewnik, który tyje beret
Wstrzyknij sobie w żyłki to jak narkomani herę
Przyjmij w lot to nie to samo, lot jak na Seszele
I to wciska w fotele ale portfel nie szczupleje

Ja złapię Cię na chacie tak jak akwizytor sknerę
I skubnę Cię okrutnie, zostaną same menele
Dodrapię się do tapet jak usłyszę choćby szelest
AbradAb stoi za sterem i zwrotka poszła w cholerę
I Ty wiesz to
[Ekonom]
Mówisz rap jest zły bo uzależnia, jak narkotyk
Sprzedaje rymy nie sprzedaje koki
To jest nasz świat człowieku, człowieku
Mówią bloki, a ty dalej nuć Edyty Górniak - Dotyk
Bo to nie tu, świat wygląda jak ze snu
Jak 1z2, z rzeczywistością randewu.
Bo tu problemów tłum, szczęśliwych chwil tylko garstka
Pech kopie dół, a każdy dzień to jedna warstwa
Poznałeś swój los? To co znasz się na żartach,
Widzisz!, a my dalej na farta liczymy, niby
No bo jak jest dobrze to tylko dobrze jest na niby
Z nikąd spadają problemy i jest kryzys
Gdybyś mógł tylko odwrócić bieg wydarzeń
Gdybyś mógł tylko być szczęśliwy
Niby to takie proste, powiedzmy sobie otwarcie
Że każdy już na starcie poznaje się na losu żarcie

Ref:
Ten los.. Los to nie żarty los bywa twardy...
Raz jest zielone a raz czerwony światło...
Los jest bezwzględny... Grał odkrytą kartą

[Zółf]
Otwarcie prosto z mostu, tak na starcie
Poznając się na tym losu żarcie
Chłopak uspokoił się, wyciszył - szukasz przyczyn ?
Konflikt z prawem, miał prawie, czas mija
Niewinnego, pies z domu zawija
Rozpoznany, sprawa wyrok, za co ?
Za to, że z brudnych interesów rękę wyjął ?
Los skurwiały, znów ma bombę
Chłopaczyna pierwszy raz
Chciał spróbować torbę
Kontrola, wiskanie w mordę
Za posiadanie, przylądek beznadziei
Licealista-świat złodziei
Nie jedni hajs mieli, pieli z zachwytu
Trzymając się złotych uchwytów
Teraz leżą, bo długobiorca uchwyty też wziął
Razem z wiedzą, hau po fura z żoną
Która kochała, jak wąchała co noc
Więc zaczęli tonąć, to też losu żart jest ponoć
Że jak się topisz, to i tak możesz spłonąć

Ref. x 2
Wódeczka! Nigdy dość nie mów!
Witam się z nią jak z kobietą tuż po przebudzeniu
Cała ekipa od rana napruta.
Oglądasz to z otwartą gębą przez dziurkę od klucza.
Ja tu solo. Mi tak wolno!
Wiesz, że zawsze wspieram Polmos.
Nie dla mnie kochana prohibicja,
gracja, dykcja czy aparycja.
Któraś nad ranem – zalani w pałę,
bo dla nas zawsze jest happy hour.
W tym stanie nie zamarza nawet w grudniu.
Kolejka za moich ziomków na południu.
Jeszcze raz zdrówka, co najmniej sto lat!
Za tych zatrzymanych, co przekręcą alkomat.
Za tych na myjce, tych jutro na siłce,
walczących z kacem i tych tracących pracę.

Ref: Czystego, mocnego picia
Dopóki starczy nam życia x2

Dziewczyny! Wszystkie bez lipy
wyrzućcie w górę swoje staniki.
Chłopaczyny, chłopaczyny…
One wiedza co robią, wiedzą co lubimy.
Z-z-z-z złap mnie na melanżu po północy.
S-s-s-s spojrzysz może diabłu w oczy.
Na wódki falach, w wódki oparach pływam.
Z balkonu moja mama obcina mnie chyba.
Dla mnie wsio ryba. Pijana twarz.
,, Mamo wstyd to kraść, z kobietą spać”
Pod nocnym kolejka. Walę z nimi bombę –
To moi ziomusie, ziomale, ziomble!
Idę zygzakiem, zaczynam taniec.
Nauczyłem się spać tam, gdzie mnie noc zastanie.
Jeszcze nie teraz, jeszcze nie doszli.
Co do moich możliwości nikt nie ma wątpliwości.
O! Żeby każdy dzień to była niedziela!
Od rana do nocy – dwa cztery / siedem melanż.
I bym całował dziewczyny, leniwie leżał.
To był aparitive, dzieciak słuchaj teraz…

Ref: Czystego, mocnego picia
Dopóki starczy nam życia x2

Trzymaj pion ziom, na więcej cię stać!
Trzymaj pion jeszcze możesz coś wlać!
Ożesz ich mać, dobiłem dna.
Zaczyna się na patriotyczną nutę grać.
Polska! Jeszcze raz Polska!
Ktoś źle usłyszał – przyniósł nam Bolsa…
Nie pijesz z nami – to jesteś nieswój.
Myślałeś, że Premium, to co? Bankowy zespół?!
Jesteś abstynent? Picie jest karą?
Dla ciebie parą byłby chłopak z gitarą.
Co kraj – obyczaj, ale tego nie czaję.
Mów od razu – pijesz czy sprzedajesz?
Mylisz krok, uważaj co się wydarzy.
Uśmiechasz się niewłaściwą stroną twarzy.
Pije za wszystkich, wiesz, mam ten dar.
Ostatnia kolejka, zamykają bar.

Ref: Czystego, mocnego picia
Dopóki starczy nam życia x2
Yo, sprawdź to, O$ka, Pezet, Stasiak, aha yo

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Trudno jest w nic nie wierzyć, więc czas to zmienić
Nie mogę zasnąć, mam depresję każdej jesieni
Nie mogę grać w to, nie mogę walczyć, nie mogę
Coraz więcej rzeczy dla mnie coraz mniej znaczy Boże
Coraz mniej znaczy człowiek, a znaczył wiele dla mnie
Zgubiłem się mam nadzieję nie na zawsze
To znaczy, że będzie znaczył gdy się odnajdę
Inaczej to wszystko będzie gówno warte
Wiesz to całe ścierwo ciągle widzę z bliska
Tu gdzie pieniądz to bóg, a alkohol to modlitwa
Pieniądz to wróg eh raczej alkohol
Wiesz, nie wierzę w nic, w ani jedno twoje słowo
Nie wierzę dziś, ale chcę wierzyć jutro
Chcę patrzeć w przyszłość, nie mówić trudno
Chcę patrzeć w przyszłość znów być dobrym, zdrowym
Musze uwierzyć i nie schodzić z tej drogi

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Co to za kraj, znowu coś się spierdoliło
Tylko hajs bez wiary, jest nadzieja, a gdzie miłość
Już nie tylko beton szary, cały świat gubi barwy
I tak bez wiary byle do przodu mówi każdy
Wszystko w ratach, w połowie tracąc zapał
Tracąc wiarę, czekając na to co się stanie
Nie wierzę w uczciwość, nie ma co się dziwić
Jak tydzień w tydzień pojawia się kolejny Rywin
Kolejni chciwi chcą nam wszystko zabrać
Niby sprawiedliwi zapomnieli co to prawda
Oni chcą brać, tylko wytyka błędy każdy
My mamy rap i zajebiste blendy, bandy
Trzeba się skarżyć bo tak to nikt nie zauważy
Te wszystkie błazny kurczowo trzymają się władzy
Ja mam marzenia, mimo wszystko trzymam fason
Yo, pierdole system ale robię to z klasą, aha

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Popatrz...
Wiara czyni cuda...
Da nam siłę...
Wierzę, że się uda...
Jutro i dziś...
Podnieś głowę...
Mimo, że problemy sprzymierzają się przeciwko...
Ponad wszystko wiara najważniejsza jest...
Tak jest...

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić
ośka

Pezet,stasiak
[Ostry]
Jestem, jestem swój, wielu Ci to powie
Dla niewielu chuj, dla "lapsów" w cudzysłowie
Rap, rebela, ogień z naszych ust
Do nas to dociera, specyficzny gust
Jednak ktoś odbiera, wiem że będzie dobrze
Ten rap nie umiera do wielu to dotrze
A ten kto nas poprze, to dla niego piona
Jeszcze raz powtórzę, południowa strona
Pora w końcu ruszyć, słabeuszy będzie kruszyć
A jak go zabraknie, jak brak wody będzie suszył
Mikrofony dają ogień - proste i skuteczne
Twoje komentarze są śmieszne i zbyteczne
Nie zmienię złego zdania chodź by nie wiem co
Nie zmienię swej postawy chodź by nie wiem kto
Mamy swoją jazdę, teraz masz jej próbę
Waleczne słowa oraz bity grube

[Mara]
Łamiemy bariery tak jak kodeksy prawne
Rap z pełnej pizdy, spisuję kolejna kartkę
Pióro od miecza groźniejsze, a mój długopis to armia
Ze mną nie jeden wariat i nie brak nam poparcia
Nie zatrzyma tych słów patrol, czołg czy inny wynalazek
Jak szukasz w necie wrażeń to se konia zwal na brazzers
Nas nie zaszufladkujesz na jakimś kurwa forum
Ta wasza tam krytyka to jak gra pozorów
Jeden przed drugim kozaczy, a czym większy od drugiego
Kozaki co wystawiłbym ich do walki z kobietą
Z tych co śmigał z teledyskiem niby na wiejską dyskę
To było o wspomnieniach które sercu bliskie
Wzięło nas na sentymenty, więc klimat był spokojny
Gdybym spisał wszystkie akcje to byś miał relację z wojny
Usłyszał byś hardcore że ??? przy tym to już soule
A mama by Ci wyjebała przez okno ten krążek
Dziś łamiemy bariery z pomocą Benta i KOrmana
I skończ pierdolić kto z nas zasługuje na legala
Tu mieszanka stylów z pod śląskiego godła
??? zajawkowe, a Ty weź nie spadnij z siodła
Ty kowboj internetu z barierami z waty
Weź się lepiej stąd zawijaj bo wyłapiesz lapy
Kiedy ja robiłem rap, Ciebie nie było jeszcze w planach
Zabieraj stąd kolegów, swój komputer i spierdalaj

[Bent]
Wciąż nabieram mocy przez to Twoja spada
Byłeś kiedyś, ej patrz ja jestem nadal
Masz zasady? Ja jadę wbrew regułom
Siedem lat syfu, który cisnę tumult ziom
Wiele przeżyłem, jestem człowiekiem po przejściach
Niszczymy bariery z tym co nosimy w sercach ejj
Mamy muzykę, przyjaciół i rodzinę
Nuty to naboje, powodują że giniesz
Moi ludzie stoją murem, stawiamy na ryzyko
Numer jeden tutaj to wiara i miłość
Tylko Bóg wie co nam stanie na drodze
Ja stanę twarzą w twarz, przeszkodzie napluje w mordę
Wiesz nie ma co pękać misja wytępić kurestwo
Tępym nożem już niebawem morderstwo
Ty promujesz fikcję, my prawdę z ulicy
Dostaniemy szacunek, Ty zostaniesz z niczym

[KOrmi]
KOrmi, Bezimienni, wszyscy pewni swoich celi
Od nas, o nas, rap do was kontra ???
Mieli mózgi, bluzgi stawiają do pionu
Łamię rap bariery, ze zbrojonego betonu
Ten track tak mocno, że rozkurwia
Aplikuje track w głąb betonowej dżungli
Nie dla kundli, a tytuł z charakterem
Mamy talent, potencjał, koniec bycia zerem
Jak większość gruda plus wóda powtarzany temat
Nie złamie się barier przez powielany schemat
Po uszy w problemach, słyszysz głos sumienia
Zmieniam priorytety, niestety Ty nic nie zmieniasz
Do teraz mamy sztamę trzymamy się zasad
Od teraz mamy rap w cieniu Golkondowych fasad
Na kaca tylko praca, nie wierzę w cuda
Wierzę w Ciebie, w siebie, wierzę że nam się uda
Ta, 25 luty 2008...

Pamiętasz mnie jeszcze? Kiedyś było milczenie...
... a dzisiaj chcę Ci to przypomnieć, przypomnę Ci, przypomnę
Bo nie tak łatwo jest zapomnieć, przypomnę Ci
Nie tak łatwo jest zapomnieć, przypomnę Ci

Nie znam lepszego sposobu by złość odreagować
Niż te wersy na mikrofon puścić i pierdolnąć browar
Może mam odwiedzić burdel i podłączyć jakąś kurwę
Siedząc w domu dopić wódkę, wyjść do ziomów gdzieś na wódkę
I znów na pełnej kurwie myląc dzień wczorajszy z jutrem
To przestało już być smutne nawet, ta
Los wciąż drwi ze mnie okrutnie, z życia zrobił mi kabaret
Się przewija kupa lasek, ja chcę tą co była wcześniej
Bo to przez nią kurwa nie śpię, mam depresje i się tracę
A mówiłaś przejdzie z czasem, będzie lepiej, że zobaczę
Zobaczyłem, miałaś rację, ale wrak człowieka w lustrze
Kiedy przemywałem twarz wycierałem ją przed lustrem

Zanim umrę kurwa mać, nie chcę nic od tego świata
Który śmieje mi się w twarz i chuja na mnie wykłada
Jak Ci się układa ? Mam nadzieję, że jest git
I że w przeciwieństwie do mnie kurwa jakoś w nocy śpisz
Boję się spytać, ale masz może kogoś ?
Patrzysz na niego jak na mnie, kiedy byliśmy ze sobą
Może zrobisz to z nim w wannie jak my pierwszy raz ze sobą
Pojedź kurwa na wakacje, tam gdzie ja jeździłem z Tobą
I daj mu słowo, i zarzeknij się na śmierć
Że go kochasz jak nikogo, daj mu tak jak dałaś mnie
Powiedz, że nigdy jeszcze nie byłaś taka szczęśliwa
Powiedz kilka razy jeszcze, kiedy będziecie się bzykać
I podziękuj mu, że jest jednym telefonem w nocy
Tak jak dziękowałaś dla mnie setki razy kurwa w oczy
Powiedz "to nie o to chodzi" kiedy będziecie się kłócić
Wspomnij mu o swojej matce, by się poczuł kurwa smutny
Tak samo jak ja, gdy dawałaś mi swój żal
Pożycz mu hajs, a jak będziesz z nim w galerii
Buzi tak jak dla mnie daj, jak ci kupi dwie bluzeczki
Sylwester będzie niezły ,spędźcie go na dwie pary
Tak jak my dwa lata wcześniej u Emila i Asi
A jak mu przypasi, kup mu te same perfumy, które kupowałaś dla mnie
Daj także balsam do skóry, to ten sam którym się smaruję po goleniu
Nie pytaj czemu, zrozum za długo mnie znasz
Niezależnie czy mnie nie chcesz będę z Tobą kurwa mać
Pamięć to nie spam. Będę w niej i w Twoich snach
Wtedy gdy będziesz spać, spotkasz się z koleżanką
Pójdziesz wieczorem chlać, albo gdy wyjdziesz na miasto
Na ulicy, w autobusie, wyrzuć ramkę z fotografią
Ja i tak po Ciebie wrócę, przyjdę i przypomnę Ci
Że to nie było tak dawno w sumie..

Zobaczysz mnie wtedy gdziekolwiek nie spojrzysz
Usłyszysz mnie nawet jak nie będziesz słuchać
Czegokolwiek nie dotkniesz, to jakbyś mnie poczuła
To nie jest takie proste zapominać o ludziach

Zobaczysz mnie wtedy gdziekolwiek nie spojrzysz
usłyszysz mnie nawet jak nie będziesz słuchać
Czegokolwiek nie dotkniesz, to jakbyś mnie poczuła
to nie jest takie proste zapominać o ludziach /x5

Kotku, nie miej mi tego za złe, nie tak łatwo jest wymazać cztery lata. To nie jest kawałek przeciwko Tobie..

Kochałem Cię..

Chcę tylko żebyś o tym pamiętała, bo brak mi słów na to jak łatwo można wymazać cztery lata..
Tu jest Szpila, tu jest Firma,
Tu jest JP, Fanatcy
Tu jest Szpila, tu jest Firma,
Tu jest JP, Fanatcy

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Wchodzi do walki Szpila, dla niego to będzie chwila,
Drugie starcie , nie Idylla, prawy prosty Cię usypia,
Ekipa to fanatycy, jest tu Firma rap ulicy,
Inteligentni, nie dzicy, przeciw wrogom i policji,
Zanim uśpi, Cię sierpowy i doleci do Twej głowy,
Ujrzysz JP i żegnamy, zostałeś znokautowany,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,
Z każdym obrotem ziemi wokół słońca
Widzę to wyraźnie świat już zbliża się do końca
Coraz mniej ludzkich uczuć w nas pozostaje
Coraz więcej zła do młodych umysłów się przedostaje
Brutalność połączona najczęściej z bezmyślnością
Owocuje bezsensowną złością, a moralnością
Zamiast serca kamień wypatrzone sumienie
Opisuję tylko nie liczę na to, że coś zmienię
Presja otoczenia musisz, musisz czy chcesz
Być jak oni, wierzysz tak jak oni, tak jak oni żyjesz
Z dnia na dzień, narkotyczny sen
Budzisz się na następny dzień, to nie był sen
Tak jest dzień w dzień, to rzeczywistość, jawa
Tonami wypalana trawa, wszystko jest ok
Niewinna zabawa, lecz ktoś na stół wyłożył zupełnie inne karty
Teraz twarde zabawki są w użyciu, a to już nie są żarty
Od wschodu do wschodu, jazda za kółkiem białego, sportowego samochodu
Kiedyś nazywany - Buli, teraz chudszy od miejscowych żuli
Nocą wyruszasz na podbój świata, a za dnia pijesz jak szmata
Właśnie tak, gnijesz, mimo że nadal żyjesz
Balansujesz na krawędzi, z której łatwo możesz spaść w dół
Módl się, żeby nowej zabawki nowej nie położyli na twój stół

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Z ostatnim promieniem słońca, ostatnim spojrzeniem

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Z ostatnim promieniem słońca, ostatnim spojrzeniem

Dzień po dniu niekończąca się opowieść, słuchać strzały
Syreny, płacz, rozpaczliwe krzyki, obdrapane kamienice
Baraki wypełniają mą dzielnicę. Małe dzieci chowane przez ulicę
Gdzieś w melinie najebani ich rodzice, brat w więzieniu
Siostra dawno zwiała z bogatym fagasem
W brzuchu burczy nieustanna walka z czasem, od pierwszego do pierwszego
Pusta kieszeń i lodówka, w środku ciemnego pokoju migająca jarzeniówka
A tuż pod nią czterolatek, w ubraniu zszytym z szmatek
Stoi i spogląda wielkimi oczami, grzebie w buzi brudnymi palcami
W ciszy słychać jego oddech ciężki jak ze stali
Zmęczony i samotny bez ciepła i miłości
Uwięziony w kręgu przytłaczającej ciemności
Jego matka chciała uciec od ciężkiego życia
Lecz alkohol to nie miejsce do ukrycia (to nie miejsce do ukrycia)
Co mam myśleć patrząc na takie obrazy
Tak przejrzyste niczym wyjęte z koszmaru
Jednak bardzo rzeczywiste i co zrobić, kiedy widzę
Dziecko tonące w krzyku lub znajduję noworodka na śmietniku
Jak mam nazwać kogoś, kto katuje własne dziecko bez powodu
Nie daje mu niczego oprócz cierpienia i głodu
Szukasz usprawiedliwienia, mówisz mi, że nic się nie zmienia
Sam miałeś takie dzieciństwo, teraz powtarzasz to samo świństwo
Pytasz mnie jak człowiek przegrany na starcie, może znaleźć życiowe oparcie
Kiedyś wierzyłem, że może, ale teraz już nie wierzę
Bo kiedy ty mi mówisz człowiek, ja słyszę zwierzę
I jak rzeczywiście nic na lepsze się nie zmienia
To w XXI wieku wszyscy zapomną o człowieku

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Z ostatnim promieniem słońca, ostatnim spojrzeniem

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Z ostatnim promieniem słońca, ostatnim spojrzeniem

Co wieczór kładę się na plecach i patrzę jak kręci się świat
Na brudnych interesach chłodzi boki metalowych krat
Tu ginie wróg, tam ginie brat spoglądam na błękitną planetę
Tak jak po przegranej bitwie patrzy na pobojowisko zwykły człowiek
A to co widzę sprawia ,że nie mogę zamknąć powiek
Tyle złych doświadczeń, tyle tragedii za nami a tu nadal dramat
Rozgrywa się nam przed oczami nadal wojny trawią niewinne istnienie
Bo ktoś tam na górze realizuje swoje założenie siedząc z dala od ognia
I świstających kul mówi nam co dobre ,a co złe co jest zgodne z prawem,a co nie
Wciąż stawiamy mury zabijamy za odmienną wiarę, inny kolor skóry
Depczemy wszystkie ideały by dojść do świętości plujemy na najwyższe wartości
Nazywasz pieniądz bogiem, a Boga swoim wrogiem
Robisz wszystko byle tylko jak najwięcej mieć
Niszczysz naszą matkę powiedz gdzie pójdziemy kiedy jej zabraknie
Co się z nami stanie co z nas pozostanie gdy spłonie nam dom
Odchodzi matka Ziemia, a wraz z nią wszystkie dzieci
Już coraz słabiej z nieba słońce świeci,
Już coraz ciszej bije serce świata, a nadal brat zabija brata

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Z ostatnim promieniem słońca, ostatnim spojrzeniem

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Z ostatnim promieniem słońca, ostatnim spojrzeniem

Szanuj bliźniego Twego jak siebie samego jak to się odnosi do życia twojego?
Być ,albo nie być o to jest pytanie zdepnij jak robaka każdego kto na twojej drodze stanie
Rozpychając się łokciami podążaj po trupach do celu
Inaczej nie osiągniesz nic mój przyjacielu tak sądzi wielu co najgorsze oni mają racje
Ja inwestuje w siebie to są moje obligacje liczy się to czego się nauczę w szkole
Życie i tak przydzieli mi wybraną rolę póki co mam nie wiele lat otworem stoi dla mnie świat
Jest ze mną rodzina siostra i brat sam spróbuje wykuwać swój los w tym chorym świecie
Przemocy sami dobrze o tym wiecie czasem zastanawiam się nad sensem
Tego wszystkiego uczysz się chcesz być kimś i co przyjdzie ci z tego?
Trafiasz w nieodpowiednie miejsce w złą godzinę zastrzelony przez swych braci
Opuszczasz na zawszę swą rodzinę
Skąd bierze się w nas tyle nienawiści
Skąd tyle złości, zazdrości, uczucia nie pewności
Odpowiedź czeka o 150mln km ponad naszymi głowami
Uniesiesz się tam kiedyś i spotkasz ze swoimi braćmi i siostrami,których nie ma tu już z nami
Pamiętaj Ty i słońce to jedność cała ,krystalicznie czysta bezwzględnie doskonała
Stała niezmienna od milionów lat dzięki niej istniejesz Ty i istnieje świat

Świat umiera, razem z naszym sumieniem
Koniec z samotnością, żegnam złe wspomnienia osób,
znów słyszę w moim domu odgłos suszarki do włosów,
znalazłem sposób to na szczęście recepta,
postarać się żyć z kimś naprawdę, nie od święta.
Ta achillesowa pięta to skończony epizod,
nie biegać za wieloma, tej jednej szczęście przysiąc.
Spokojnie żyjąc wiele radości doświadczasz,
wciąż pniesz się w górę zamiast na dno się staczać.
Kiedyś w rozpaczach życie brazylijski serial,
przy którym M jak Miłość to najwyżej komedia.
Ja jeden, ty jedna warto było marzyć pewniak!
Warto szukać tego szczęścia i czekać na nie a jednak!
Życie bywa piękne spróbuj dostrzec pozytywy,
a że czasem jest kurewskie, dziś tak powiem dla zgrywy.
Sprawdź to człowieku bo to dobra zaleta,
zmienić się z gówniarza w dojrzałego faceta.

Zawsze tak jest, że szczęście,
przychodzi do innych, jest wszędzie,
tylko nie tu i nie teraz,
i wydaje Ci się, że zawsze tak będzie.
Lecz na szczęście,
tak się tylko zdaje tobie,
bo szczęście,
jest tam gdzie coś dla innych robisz,
no i wreszcie,
od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz,
don't worry be happy i do przodu.

Przy mnie tak kobieta która nie będzie narzekać,
a jej kredyt zaufania, dla mnie droższy niż moneta,
wiem nie jestem łatwy, zbyt często neurotyczny,
wcześniej bardzo często osiągałem stan krytyczny,
wampir energetyczny to już przeszłość, że tak powiem.
Przy tobie mam powody do uśmiechu na co dzień.
Myśląc, że nie jestem godzien, nie wierzyłem, że się uda,
nie chciałem wierzyć w cuda, była rutyna i nuda.
Pijąc poranną herbatę tak spoglądam będąc w szoku,
jak stoisz u mego boku, w tym koku, w moim szlafroku, taa.
Odczuwam szczęście czuję piękno, chwili spokój,
szczęśliwy dzieciak, który pragnął żyć, jestem gotów.
Wziąć odpowiedzialność, być konsekwentnym,
nie jestem święty, ale dobry powiedzmy,
że wiem co mam już zrobić z moim życiem przepięknym,
żeby było najlepiej jeśli nie będę przeklęty.

Zawsze tak jest, że szczęście,
przychodzi do innych, jest wszędzie,
tylko nie tu i nie teraz,
i wydaje Ci się, że zawsze tak będzie.
Lecz na szczęście,
tak się tylko zdaje tobie,
bo szczęście,
jest tam gdzie coś dla innych robisz,
no i wreszcie,
od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz,
don't worry be happy i do przodu.

A ja co dzień się uczę czas odzyskać człowieczeństwo,
bez niego się grzęzło wpadłem w otchłań wiem jedno,
że piekło to miejsce, który sam tworzysz wiedz to,
tak błądząc po omacku, ty zgubisz się na pewno.
Nie ledwo, ledwo bo mam charakter ziomuś.
Potrafię pomóc komuś jak sobie, sprawdź to, pomóż.
Temu co pomocy tej od zaraz potrzebuje,
przynosiłem ból, teraz co innego czuje.
I mnie nie interesuje, że ktoś nie przychylnie gada,
niby co ty o mnie wiesz, takie rzeczy opowiadasz.
Nastawiony nieprzychylnie, lecz nie zburzysz tej harmonii.
Nie brakuje formy, słuchaczu bądź spokojny.
Mam to szczęście gadać i dla tego pozytywnie,
dziś jest o czułości, nie o wojnie czy bitwie.
Życie błogosławieństwem dajesz tyle niespodzianek,
już nie boję się gdy patrze, w przyszłość w nieznane.

Zawsze tak jest, że szczęście,
przychodzi do innych, jest wszędzie,
tylko nie tu i nie teraz,
i wydaje Ci się, że zawsze tak będzie.
Lecz na szczęście,
tak się tylko zdaje tobie,
bo szczęście,
jest tam gdzie coś dla innych robisz,
no i wreszcie,
od każdego słońca wschodu śmiejesz się i mówisz,
don't worry be happy i do przodu.
Tu się wszystko zaczęło lat temu kilkanaście -Kraków terytorium zero dwanaście kumple, osiedle, piłka i muzyka , szkoła, wagary stary to klasyka przecież wiesz, wiesz jak to jest pierwszy wypity alkohol i pierwszy sex . Brak kasy, kradzieże uliczne klimaty, komisariaty stary ucieczki z chaty , nauczyciele nastawieni do ciebie jak do wroga, wroga numer jeden , policja za wygląd zawija cię na dołek stary masz tego dosyć idziesz w drugą stronę ludzie patrzą na ciebie jak na chore zjawisko. Stary nie rozumiem pojebane jest wszystko i tylko osiedle i twoi przyjaciele pozwalają ci odczuć, że nie jesteś zerem.

Ref: "Jeee" Vatos locos clan...

Kumple stary są wpisani w życiorys są najlepszym lekarstwem kiedy jesteś chory to z nimi przeżywasz zamotane akcje, podniebne loty i życiowe grawitacje, ostre libacje, wypady na kobiety, browary na czas. Kto pierwszy do mety? Osiedlowe akcje i lewe interesy stary zajebiste chwile i pierdolone stresy "filut marineru" moja stara drużyna nasze akcje do dzisiaj miło wspominam. Przestawiliśmy Kraków do góry nogami skręty, alkohol, kolacje ze świecami Cracovia Kraków zadymy zawsze razem Vatos Locos Clan dostarczył wrażeń niejednemu waha "bryza", szacunek dzienkówa za whisky mój ulubiony trunek

Ref:. "Jeee" Vatos locos clan...

Kumple ulica tylko to jest normalne. Wchodzisz w ten klimat pasuje idealnie dla takich jak ja wie to każdy kto zna mnie. 1996 to był ważny rok, to wtedy powiedziałem Los Vatos Locos i myślę tak dalej. Trzymajmy się razem stary to podstawa łączy nas muza, ulica i totalna zabawa . Moi przyjaciele Kraków -Katowice - Wrocław - Radom - Olsztyn - 3miasto- Skierniewice - Warszawa - Praga - Północ Vatos Locos rodzina najostrzejsze akcje, zajebista klima to moja drużyna, mój świat i mój styl, to moja "zajawka", moje życie, mój film ze mną na scenie mój brat "for ril"

Ref:. "Jeee" Vatos locos clan...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo