Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Pono]
Najmniejszy gest jest pozornie bez znaczenia
Chcesz zrozumieć sens czegoś, co sensu nie ma?
Z doświadczenia wiem (wiem)
Każdy próbuje się wzbogacić
Sensem staje się tylko to co może się opłacić
Możesz stracić i to dużo, słyszysz ciszę przed burzą?
Czy to co ci wróżą głosy z nikąd
Mówią, że brniesz ku wynikom
Nie wiesz, że sam się stać możesz zdobyczą
Na to liczą ci co ci źle życzą
To ludzie co krzyczą, że jest źle
Nikt nic nie robi by było lepiej
A w tle kolejny głodny biedę klepie
Przecież przedtem był kimś
Dziś przed sklepem siedzi prosząc
Byś kopsnął trochę miedzi (widzisz)
Ciebie też to może spotkać
Myślisz, że tu sens słyszysz?
To rozpacz ludzi, których wieczny głód budzi
By sprostać - grasz
Nie znasz reguł? odpadasz w przedbiegu
Każdy szczegół jest istotny
Wie to każdy rozsądny chłopaczyna
To nie nowina, życie jak lina
Kończy się to co się zaczyna

To wszystko jest bez sensu, lecz nic bez znaczenia
Chcesz zrozumieć sens czegoś, co sensu nie ma?
Jebać urojenia, nie wszystko jest do zrozumienia
Jak wrażenia?

[Pono]
Lepiej jedno słowo przed niż dwa po
Bo bankowo to (to) znaczy z reguły przegrane
Najcięższą ranę możesz zadać najlżejszy dotyk
Zawsze pomagać na kłopoty będzie polski złoty
To jak narkotyk, wymioty są to skutki uboczne
Całe życie do roboty aż pod ziemią spoczniesz
Coś widocznie jest nie tak, bo tu sensu brak (brak)
Fakt, zarobisz na obiad to będziesz jadł
Dlaczego kradł? bo był głodny
Jak ma zarobić dzieciak, który jest bezdomny?
Tak wygląda bezsensowny świat
Do obrony zmuszony bezbronny
Ma knockout, to istotny punkt
Bo odpadł podczas pierwszych rund
I to za dług, którego nikt nie mógł spłacić
Według doświadczenia, to co tracisz doceniasz
Bo tak naprawdę nie masz wyjścia
Los rolę wciąż odmienia
Pozostają tylko w myślach wspomnienia
Jak wrażenia? nie wszystko jest do zrozumienia
Nie raz mowa milczenia ocenia to według znaczenia
Nie do wybaczenia jest ciszy przerwanie
Gdy najlepsze słowo to to niewypowiedziane
[tylko tekstyhh.pl]
To wszystko jest bez sensu, lecz nic bez znaczenia
Chcesz zrozumieć sens czegoś, co sensu nie ma?
Jebać urojenia, nie wszystko jest do zrozumienia
Jak wrażenia?

[Wilku]
(HG, WDZ, ZIP, Pono)
Ważne co jest teraz, bo ono trwa wiecznie
Życie na krawędzi bywa niebezpieczne
Lecz nie zapominaj nigdy o co walczysz
Wiesz swoje, lecz to nie wystarczy
Los karci zagubionych tych, co nie potrafią
Wziąć się w garść, oni się bawią by na mordę paść
Co? nie chcesz wstać czy nie możesz się podnieść?
Musisz klęskę odnieść, by wzbudzić drzemiące siły
Dzieciak, dzieciak, nie zawsze będę miły a prawdziwy
Zajawką czynienia dobrej woli pókim żywy, to nie zgrywy
Nie leję wody jak fałszywi i jak oni nie rzucam słów na wiatr
Bo jak mój brat nie liczę godzin i lat, zysków i strat
Wiem gdzie start, tylko Bóg wie gdzie meta
Hemp Gru, mentalność getta, schyl się po zeta
Kto się wywyższa ten nie lepszy od peta
Mówisz - e tam? nie widzisz? czy udajesz kreta
Co ma zrobić kobieta z dzieckiem od męża oddalona
W imię prawa osamotniona, na pastwę rzucona losu
Nie słyszysz? czy nie masz serca głosu?
Idziesz na dno, bezradność z beznadzieją chodzą w parze
Kto temu winien? nikt palcem nie wskaże
Oni wiedzą, dla nich i tak już się smażę
A ja pozostanę niewolnikiem marzeń aż do końca

To wszystko jest bez sensu, lecz nic bez znaczenia
Chcesz zrozumieć sens czegoś, co sensu nie ma?
Jebać urojenia, nie wszystko jest do zrozumienia
Jak wrażenia? (HG, WDZ, ZIP, Pono)
Szad :
Piszę po nocach... Czasem bez skreśleń jak Mozart..
Widzę to w oczach tubylców z okolicznych moczar.
Mówią mi "Nie odkładaj pióra , bo rap akurat potrzebuje tych , co przędą grubą sieć jak tarantula, bo. Dać Ci mikrofon to jak zlecić coś komuś."
Zawsze miałem świętych ziomów- byli jak "Święci z Bostonu"!
Czasem pomogłem coś komuś innym razem ktoś pomógł
I tak wdzięczność do zgonu trochę jak w GhostDog'u..
Są znowu...! Kipi atrament , a rapy ukochane są dla nas koranem.
Skończę to jak Mahomet ranem. Tematy same płyną wszechoceanem,
Skuma to Do 3% Amen! 3W Fokus...!
Synu otóż mamy to coś , co kręci do tyłu globus.
Z tylu pokus , w tych akurat nie da się nie przykuć wzroku.
Mimo tego syfu wokół. Mimo krzyku wrogów.
Warkotu silników , smogu , precyzja jak chirurg w oku..! Ha..Ha..Ha!

Pork :
To był kraj bez kamer , bez akcji w stylu Kain i Abel.
Martwy gajer wisiał w szafie, jakby za karę.
Patrzył jak martwym się kładę , a rankiem znowu zmartwychwstaję.
Szły kolejne paczki fajek od kumpla matki taniej.
Wtedy nie mógł mieć każdy nike'ek zapach trawki w pubie.
Był czymś normalnym jak to ,że flow na kartki kładę.
To były dni kiedy mi wyznaczył kierunek bit
I spelunek dym , nikt i nic nie mówił jak żyć mam.
A dziś biegnę wciąż ,wszędzie proch , czuję wszędzie swąd!
Patrzę w górę , jakby stamtąd ktoś spuścił setkę bomb.
Choć nie jestem księdzem to. Wiem ,że nie odpędzę klątw!
Biegnie rok niezmiennie zresztą , jest tu biednie wciąż.
Jeden sprzedaję nienawiść , drugi kupuje miłość.
W świecie gdzie musisz zabić , by odebrać coś siłą.
Kolejny ranek i choćbyś miał jak Willas talent.
Może zabrać Cię ta gra szybciej niż Ridla ćpanie!

Fokus:
Sprawdź ten flow. Mam w sobie go na sto procent!
Skąd? Skąd się wziął? To nieokiełznane moce.
W innej epoce - konie , karoce spienię i spocę.
Pędzę przez dnie i noce. Sprawdź to i oceń!
Sprawdź ten track koło wbija takt.
Po drodze od lat, stu procent to znak
Ja ściągam wodze , wychodzę i widzę jak się nie wyswobodzę bo tak !
Bo to trwa od lat tam skąd pochodzę...Sprawdź ten skład.
Oddaję twojej załodze cały ten świat bez wad.
Który przesadnie przesłodzę.
Mam w sobie żar i dar i sam sobie czwarty wymiar spłodzę.
Bo jestem Bogiem i mogę! I uwierz we mnie- nadchodzę!
Myśmy to robili , kiedy nie było debili. A nie było chwili , żeby ich nie było. Czyli wtedy kiedy żeśmy zaczynali. Znali nas ze styli!
Byśmy ze stali oni byli mili. Myśmy odkrywali jak Salvador Dhali.
Oni nas pytali co tam jest w oddali ?
Myśmy to sprawdzali, potem przynosili im i oddawali.YoŁ!
Sprawdź ten flow! Mam go w sobie na sto procent.
Wiem skąd się wziął. To wysoce nieokiełznane moce.
I była wojna jest pokój
Nie przewidziałeś proroku to Trzeci Wymiar i Fokus...!

Nullo :
Nigdy nie mówię nigdy , bo nigdy-nigdy nie jest za późno bracie.
Kładę te rymy na kartkę tak jak malarz swe cienie na płótno kładzie.
24 godziny na dobę tworzę to morze zwartych słów.
Do mieszkań zanoszę nowiny, na które wylewam prawdy tusz.
Szukam bratnich dusz, co wykrzesują z martwych słów
Pojebany Animusz jak Canibus na papirus.
Spójrz..Dla Ciebie to kartki bzdur , dla mnie to czarny blues.
Nie masz jak Mastiff kłów. A szczekasz jakby to były walki psów.!
Zakładam na Ciebie kaganiec , zaczynam kazanie!
Mam manie na pranie.
To siada na banie , na pamięć jak Szada gadanie.
Nie lecę na famie to tanie.
Codziennie to nowe dodane zdanie.
Niezmiennie rzucamy kamienie na szaniec.
Codziennie to samo pytanie pada ,dlaczego dziś każdy gada Bragga ?
Szad , Null , Pork, Smok tną brawurą pod prąd.
Flow gra tu , bo non stop wciąż naturą folklor.
Niepokonani jak Fort Nox , czy Boston Celtics!
Dzień dobry Polsko my robimy tak - jesteśmy MC'S

[x4]
Ej, robimy to tyle lat, ilu z was robi to taki szmat czasu
Ilu z was kradnie czas (patrz graczu)
Łatwo pomylić brak smaku z unikatowym gustem
Oryginał z odbiciem w lustrze, iluzje z pół-snem
Teraz D A R I O
Najbardziej wyrośnięty DJ pomiędzy płytami
Rzadko wie czego chce
Najgłodniejsza bestia nawet pomiędzy swymi setami
Terror 2KFC
On to kręci panienkami po parkietach jak boczkami
Gdy powietrze w klubie wre
Gdy zaczyna serdelkami operować westaksami
Cała sala, aż się drze
Siemandero oto mixtape numer trzy
Otwórz łeb i leć na parkiet tu wyrywać jakąś szparkę
DJ Serla napierdala ty mnie słuchasz
Od głośników bije fala, aż się rozpierdala skala

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Czujesz to, wiem, drużyna A w komplecie
Doniu, Kris, Liber to spotkamy się na mecie
Cel klub, a przy dekach czeka na nas duży człowiek
Dario Invader poznasz go po łysej głowie
Imprę rozkręci igiełki połamie, winyle pogubi
Ale zagra dla nas w pełnej gamie swoich możliwości tak
A więc rzuć się za nim w pościg mixtape numer trzy
Mnóstwo zajebistych gości

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Fotograf jest księciem zdjęć, Decks jest królem cięć
Niech się trzęsie ziemia oto mixtape trzecia część
Trzecia część, trzecia część, trzecia część (musisz to mieć)
Trzecia część trików dla dziewczyn dla chłopczyków
Trzecia część trików, szykuj miejsce dla klasyku
Liber, jedna trzecia A część wyjęta z kompleciku
Trzy zaciśnięte pięści trójki Ascetoholików
Nigdy stop, Decks to nasz jest chłop
To Wielkopolska all star Poznań
Zapamiętaj to usłysz to
To triki dzikie jak dziki zachód numer szybki
To jest przynęta na wszystkie rybki
Więc to stestuj i naucz się tego tekstu
Tylko jeden jest Decks nie ma dwóch Decks’ów
Nie protestuj i naucz się tego tekstu
Tylko jeden jest Decks nie ma dwóch Decks’ów

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Oto Dario muzyczne anumalium
Wykręcone, zmiksowane, niczym w radiu nadawane
Już gromadzi tłumy fanek
Pod głośnikiem stanę, co jest grane?
DJ Decks planet, wnet prosimy o zamęt
Hardkorowców i o bauns każdą damę
Nie bądź głupią trzęś pupą z całą grupą
Lewo prawo, prawo lewo
Góra dół zaraz złapię cię w pół
I ruszymy jak te rymy
Jednym ciałem nie zwolnimy, bo tam ciałek
Całe swoje już pakuję w ten kawałek
Miałeś coś do niego? ssij pałę durniu
To na wschodzie, na zachodzie, na północy i południu
Leci przez kraj i obejmuje go jak strajk
Jak shark który wdarł się w gardło opalaczy kan
To Wielkopolski stan, a przy stole jego pan
Tam najlepsza imprezka i największa sjesta
Tris cannabis mixtape DJ Decksa

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!
Ideał jest tam, gdzie mieszkam, gdy bit mi życie streszcza
Wśród ludzi, którzy szukają podejścia z życzeń we snach
Łódź - to idzie z miejsca, które wpaja procent
Tu najczęstszym zawodem jest dla nas bezrobocie
Życie na zwłokę, Joker nie ma co się bać czy płakać
Trzy stówy na miesiąc płacą szwaczce z pośredniaka
Chcesz się nachapać? to chapaj te trzy stówy
Trzy stówy w kilka godzin kluby wyciągają z ludzi
Łatwo się zgubić, bo los jest tu próbą
Jak jest źle możesz zawsze zadzwonić po Pavulon
Wolisz opcję z kulą? to da się zrobić wariat
Wystarczy, że odwiedzisz w Łodzi Juwenalia
To tylko moje miasto, obiecana ziemia
Gdzie każdy z nas ma tu jazz i moc przetrwania z genach
Zapomnij o jenach, dolarach, Euro, funtach
Bo jedyna prawda, to prawda twego jutra
Póki co jesteś moją imaginacją,
Ucieleśnij się, nadejdzie jasność,
Lubię jak wszyscy patrzą z zazdrością,
Kiedy razem bastion budujemy,
Zęby ostrza fiasko,
Zrobię wszystko by nie spotkało nas to,
Przyszłością jesteś, grzejesz mnie jak webasto,
Ty masz to coś, soczysta tak jak mango,
Nigdy nie mam cię dość,
Uczucie wyższe rangą niż robin hood i marion,
Ty nie dajesz w kość, jaram się tobą jak palacze holandią,
Czuje wolność zawsze, kozacko, codzień inaczej,
Nie ważne czy zakładasz szpilki czy kapcie,
KC nawet bardziej, Ty i ja miłosny kartel,
Niepotrzebny mi harem tak jak Bonnie i Clyde,
Tworzymy parę, w przeciwieństwie do nich,
Będziemy dalej żyć, bez Ciebie czuje sahare daj mi pić,
Nie powiem do Ciebie "stupid bitch" nawet za karę tam gdzie ty,
Nie patrzę na zegarek jesteś kobiecości wulkanem,
Każdy typ opuszcza kopare, nic a nic nie obchodzi mnie ich zdanie,
Pełna ciepła, nie masz serca jak kamień!
Choć już nie raz myślałem, że to ty,
To jeszcze Cię nie spotkałem!

Ref.
Tak wiem, że to Ty.
Jesteś nim, jesteś nią jedyny,
W swoim rodzaju, tylko z Tobą chce być,
Z Tobą chcę żyć, kochać jak dziś,
Na zawsze, budzić się każdego rana,
Obok Ciebie w niebie nie jestem sama,
Ty masz to coś, czego nie ma nikt inny,
Dlatego chcę z Tobą być.

Figura najlepsza skóra najgładsza,
Choć nie jesteś moja pierwsza to chyba już ostatnia,
Jesteś powodem dla którego nie chce sam spać,
I myślę o Tobie jak o mojej muzie,
A gdy we dwoje na luzie,
Zmieniaj się w wampa kotku,
Kocham to, i chce więcej i dłużej i w związku z tym,
Daj miękkiego sampla, zrobię soundtrack,
Do związku nieulotnego jak z blanta dym,
Ja i Ty, marzenie każde zmienmy w czym,
Nie ważne co mówią, uczucia wioda prym,
Ufaj mi, ufam tobie, choć słuchasz bełkot jak za mocno się zrobię,
Za cenę wszelką chcę łzom zapobiec,
Nie chce być ich powodem
Chce berło, tron, wygodę,
Dla mojej królowej jak inaczej być może,
Skoro codzień mam Cię w sercu i w głowie?

Ref.
Tak wiem, że to Ty.
Jesteś nim, jesteś nią jedyny,
W swoim rodzaju, tylko z Tobą chce być,
Z Tobą chcę żyć, kochać jak dziś,
Na zawsze, budzić się każdego rana,
Obok Ciebie w niebie nie jestem sama,
Ty masz to coś, czego nie ma nikt inny,
Dlatego chcę z Tobą być.

Chce być z Tobą, z Tobą żyć,
Z troskami walczyć,
Z Tobą pod kołdrą tańczyć jak małpy bonobo,
Wiem bałtyk twych słonych łez wylany,
Przez głupie kłótnie i stres którym przesiąkamy,
Wiedz, że jestem, gdy mnie nie ma wykonuje plany,
Dla nas highlife by mieć hajs na Bahamy,
Byśmy mogli spełnić swe największe sny,
Ja i Ty a pod nami świata szczyt,
Wiem jest zbyt wiele akcji, których spryt nie załatwi,
Dlatego Ty i moja mama wciąż się o mnie martwi,
Na Hi-fi żołnierz JWP Mafii,
Dla Ciebie tak jak tylko on potrafi,
Szaleje na punkcie twe ciało, intelekt,
Masz w ciele boskość, a w charakterze każdy ma feler,
Wiele przed nami, właśnie żyje po to słonko,
By do Ciebie wracać każdą nocą,
Mam przed oczami foto, na nim twój uśmiech,
Zawsze mnie wspiera w drodze po sukces,
Wyjeżdżam dziś lecz jutro wrócę kiciu,
Twój miś. PS. Nadajesz sens memu życiu.

Ref.
Tak wiem, że to Ty.
Jesteś nim, jesteś nią jedyny,
W swoim rodzaju, tylko z Tobą chce być,
Z Tobą chcę żyć, kochać jak dziś,
Na zawsze, budzić się każdego rana,
Obok Ciebie w niebie nie jestem sama,
Ty masz to coś, czego nie ma nikt inny,
Dlatego chcę z Tobą być.
Dzień zwykły szary dzień
Cisza w domu tak
Przerywa dźwięk telefonu
(Siemasz co?gdzie?
Dobra zaraz będę)
Już wrzucam skoki
Jak co dzień mijam
Szaro bure bloki
Tu stawiam pierwsze kroki
I w siłę obrastam
Muzyka miasta
Poziom adrenaliny wzrasta
Ty znasz to uczucie ziomek
Proste że znam
To sieka jak pięć gram
Wszystko za to dam
AWW miasto
Tam jestem urodzony
Tą muzyką zaszczepiony
Z lekka wykręcony
Zapraszam w moje strony
Tu moi ludzie żyją
Tu marzenia gniją
Tu rynsztoki kryją
Rap bez morału szczery
Pokonuje bariery
Rzeczywistość miksuje
Jak na dwa adaptery
Widocznie widzę w tym cel
P2E między nimi L bez cenzury
Niech dymu chmury
Zasłonią świat który
Już dawno mi zbrzydł
Za który mi wstyd
Ewenement bity niech płyną
Słowa które nigdy nie zaginą
Jak miejska muzyka
Na europoziomie
Cały czas działam świadomie
Pisząc anatomie współczesnych farmazonów
Z magnetofonu JVC bomb aster
Słychać na klatce
Zjednoczoną z miastem
Podziemną scenę
Niewielką cenę
Za to zapłacisz
Więcej zyskasz niż stracisz
Nie pamiętasz zapisz Ewenement
Dla dzielnic muzyka
Zapomnij o narkotykach
Masz doczynienia z dobrym towarem
Dodaj zioło z browarem
Jeszcze mały harem
A gołym okiem będzie widoczny
Jeden efekt uboczny
Kupujesz album tegoroczny

Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ja to moja gra
To jak łza
Czyste tchnienie
Nowe brzmienie
Warszawskie podziemie
Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ty szczery przekaz
To codzienność muzyka miasta
Ewenement jedność

Muzyka miasta to oddech miasta
Nie dla wszystkich dostępna
Jak najwyższa kasta
To pod ludzi ciężko pracujących
To choroby ludzi od nich konających
Muzyka miasta
I jej proste założenie
Stopa to grzech
A werbel wybaczenie
lustruje natchnienie
Tych co chcieli pisać
Odrzucili opcje od niej na ulicy zdychać
Muzyka miasta
Skun który wkracza na twą drogę
Jesteś ze mną lub (lub) jesteś moim wrogiem
Stara prawda
Żywa jak ogień w moich oczach
Nie mogę zapomnieć o nieprzespanych nocach
Gdy puls jak rytm własną prędkość mi wyznacza
Już nikt nie będzie mówił mi co się opłaca
Bo gdy wstanie świt
Sytuacja się odwraca
Robię co mam zrobić i do domu wracam
Muzyka miasta
W domu ona żyje
W radiu odpoczywa
Przekaz w sobie kryje
Miasta muzyka
Tory życia przełyka
Problemów dotyka
Nie boi sie rozgłosu
To jest nowa droga wyjścia z chaosu
Muzyka w mieście
Tak jak my w rzeczywistości
Trzeba nabrać ostrości w patrzeniu i w pisaniu
W tej sytuacji schodzimy do drugiego planu
Nie dotkniesz tego syfu
Lecz poczujesz go na skórze
Po wielkiej chmurze wiem że w słusznej sprawie służę
Wychodzę poza i zakłamanie burze
Muzyka miasta ja i moi ludzie
Ewenement Hemp Gru tu na górze
Wciąż na luzie
Niech chwila ta jak najdłużej trwa
Weź głośniej jebać cichosza
Bo to dla nas nasza muzyka gra

Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ja to moja gra
To jak łza
Czyste tchnienie
Nowe brzmienie
Warszawskie podziemie
Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ty szczery przekaz
To codzienność muzyka miasta
Ewenement jedność
Który to już sezon pakujesz w nos towar?
Ile to już lat, chłopak szczerze mi cie szkoda
Reedukacja, czas poglądy zrewidować
Stosuje uliczny rap jako odtrutkę słowa
Ty chcesz wiecznie żałować, niepotrzebnie się trujesz
Spróbuj zacząć od nowa, jak w "Na Serio" skutkuje
Możesz żyć elegancko, niż być zaćpanym łachudrą
Dziś jesteś tym drugim, inne może być jutro
Ty koniecznie chcesz się sparzyć?
Posłuchaj poparzonego, on na pewno ci powie, że dragi to nic dobrego
Wszystkiego nie wiedzieliśmy, w zderzeniu z rzeczywistością
Dla mnie podły live przeszłością, z całą swoją brutalnością
Znajdź grupę wsparcia, która zechce ci pomóc
Bo w pojedynkę trudno, nawet bardzo ciężko ziomuś
Nie odrzucaj dobrych rad, cały świat przeciwko tobie
Tylko tak ci się wydaje, nic się nie bój, zdrowiej chłopie

ref:
Może w końcu zrozumiesz, sens drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz, złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać, to twoja racja, czas się przebudzić, reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz własne błędy, nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem, masz siłę?
Jakoś się żyje łap ostatnia szansa, wyrwać się z bagna, reedukacja

On kocha Cię nad życie, chociaż górę biorą nerwy
To, że bije, później pije nazwiesz to życiem codziennym?
Na razie nie jest źle, lepiej nad tym się zastanów
Gdy rodzice po raz enty zastaną cię skatowaną
Ubolewasz nad losem, miałaś mieć super rodzinę
Zamiast szczęścia czujesz strach, on ma wciąż wkurwioną minę
Jest strasznym skurwysynem, przecież nie o tym marzyłaś
To, że masz z nim dzieciaka, ma Ciebie przy nim zatrzymać
To, że krzywdzi was obu, to zapewne twoja wina
Zupa znów była za słona, znów cios, który z nóg ścina
Nie wiesz jego obietnicą, że to już ostatni raz
Ze przeprasza, w pracy ciężko, że ostatni raz dał w gaz
Policz lice na ciele, ile miałaś stłuczeń złamań
Piękne podpuchnięte oczy, zapłakane masz od rana
Zostaw tego chama, kobiecino weź się ratuj
Tak mi szkoda ciebie siostro, nad swym życiem się zastanów
Już zapewne ktoś ci wspomniał, zasługujesz na lepszego
Na takiego, co doceni twoje naturalne piękno
Spytam, kiedy koleżanki widziały cie uśmiechniętą
Taki żywot męczennico, nazwę domową gehenną
Za poświęcenie wpierdol, tym się miłość ma objawiać?
To co przeżywasz, to nie miłość jest, a dramat
Zamiast ciosów przytulasy, zamiast krzyków czułe szepty
Zamiast obelg śmiech pocieszny, zamiast poniżeń prezenty
A Ty nie bój się miłości, w końcu znajdziesz ja dziewucho
Tylko rozstań się z tym katem, który nazywa cie suką

ref:
Może w końcu zrozumiesz sęk, drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz, złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać, to twoja racja, czas się przebudzić, reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz, własne błędy nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem, masz siłę?
Jakoś się żyje, łap ostatnia szansa, wyrwać się z bagna, reedukacja

Olej rówieśniczą presję, realizuj swoje pasje
Bo twój podwórkowy gang, z wolna się wykruszać zacznie
Wspomnisz moje słowa, gdy za kilka lat skumasz
Nikt nie przeżył swego życia, tak jak pragnął akurat
Ty dla ziomów bądź w porządku, ale własne zdanie mniej
Zapamiętaj słowo nie, podbij je stanowczym hej!
Usłyszysz leszcz, gej wal w mordę lecz pierw pomyśl
Czy ten gang osiedlowy, Cię nie sprzeda za te ciosy
Że nie wszyscy są w porządku, powinieneś o tym wiedzieć
Ruszysz gówno za człowieka, pójdziesz siedzieć niezły przejeb
Musisz też wiedzieć głupcy, lubią puszczać famy
Ze zdania swego znany, będziesz często nielubiany
Na szacunek zapracujesz, tylko mądrymi słowami
Szanuj swoje życie, bo masz tylko jedno czaisz?
Dbaj o swoich bliskich i nie daj się ogłupić
Dobrze wiem, że świat zwariował lecz nie wszystko da się kupić
Nawet jeśli złupisz innym kieszenie to fikcja
Myślisz, że świat jest twój, spójrz na to przez inny pryzmat
Pamiętaj edukacja i wartości rodzinne, to solidny fundament, na tym oprzyj swój biznes
Bez tego jesteś słaby, ja nie miałem takiej szansy
Lecz nie zabrakło szczęścia i czynów na zbyt odważnych
Zapamiętaj to chłopak, że się każdy będzie Ryśkiem
SLU, Reedukacja, uratować kilka istnień

ref.:
Może w końcu zrozumiesz sęk, drzemiący w tych tekstach
W końcu coś zmienisz, złe życie besztasz
Chcesz jakoś przetrwać, to twoja racja, czas się przebudzić, reedukacja
Może w końcu dostrzeżesz, własne błędy nie czyjeś
W końcu przestaniesz walczyć z życiem, masz siłę?
Jakoś się żyje, łap ostatnia szansa, wyrwać się z bagna, reedukacja
1.Czwarta nad ranem, oczy niewyspane,
nie mogę zasnąć za oknem płacze deszcz.(deszcz)
To do Ciebie wiesz?
Czy mnie pamiętasz?
To najszczerszy tekst pisze go od serca.(od serca)
Samotność jak gorączka nocą dopada,
sam na sam z bezsennością bez skutku się zmagam.
Myślę o Tobie i jakoś nie mogę przestać
cały mój świat w Twojej osobie się streszczał.
Robiliśmy błędy wiem jesteśmy ludźmi.
Życie nie pomogło knuło co mogło by nas poróżnić.
Los wypowiedział wojnę nam nie było reguł
tylko konwulsyjny puls codziennego biegu.
Każde niepotrzebne słowo do dzisiaj przeklinam (przeklinam)
to smutne na co dzień człowiek się zapomina.
W końcu zastaje dom pusty zresztą sama wiesz
nie pożegnałaś się. Chciałaś uniknąć łez.

Ref.
Ja wiem, że lepiej byłoby nie czuć nic (nie czuć nic) albo cofnąć czas (jeszcze raz)
Nie chce z tym tak żyć widocznie tak być musi (tak być musi)
Nigdy, nigdy, nigdy (ta chwila już nigdy, nigdy, nigdy) nigdy już nie wróci

2. Wsiadam do pociągu gdziekolwiek mnie zabierze
żałuję tylko że Ty mnie nie odbierzesz.
Nie na tą stronę spadła życia moneta
na końcu podróży nikt na mnie nie czeka.
Nazajutrz mróz(mróz) pustego łóżka cisza wokół
i wódka która nadal parzy w usta.(usta)
Biegnę przed siebie nieznaną mi drogą
nie wiem gdzie, po co i nie wiem dla kogo.
Nie mam już Ciebie nie mam największa strata.
Nienawidzę za to siebie życia i całego świata.
Jeszcze raz zatańcz ze mną bo chcę to przeżyć
znam prawdę, ale nie chcę przestać wierzyć.
Dlaczego mój i Twój świat się zderzył?
Najgorsze, że na te pytania są odpowiedzi.
Te dni się skończyły, a koniec jest końcem.
Życie życiem. Jaka róża takie kolce.

Ref.
Ja wiem, że lepiej byłoby nie czuć nic (nie czuć nic) albo cofnąć czas (jeszcze raz)
Nie chce z tym tak żyć widocznie tak być musi (tak być musi)
Nigdy, nigdy, nigdy (ta chwila już nigdy, nigdy, nigdy) nigdy już nie wróci

3.Pamiętam jak się uśmiechałaś, jak zasypiałaś
delikatną grę mięśni Twojego ciała.
Styczniowy deszcz tworzył na gałęziach drzew sople.
W powietrzu parował Twój ciepły oddech.
Czułem Twój smak byłaś dla mnie tak bliska.
Twoje wilgotne włosy obok mojego policzka.
Bezpowrotna przeszłość dlatego mnie smuci.
To wszystko minęło nigdy już nie wróci !

Ref.
Ja wiem, że lepiej byłoby nie czuć nic (nie czuć nic) albo cofnąć czas (jeszcze raz)
Nie chce z tym tak żyć widocznie tak być musi (tak być musi)
Nigdy, nigdy, nigdy (ta chwila już nigdy, nigdy, nigdy) nigdy już nie wróci
Drużyna A i W L K P
Nie mówimy co masz robić jeśli sam wiesz czego chcesz
Oto info dla kumatych braci, sióstr i dla ich matek
Ludzi, konfiskatek dla tych z domów i zza kratek
My nie tani macho co hip-hopu się uhaczą
I dla dziwek bez dowodu podrabiają bragadaccio
[?] rymy nie robimy swoim stylem nie chełpimy
Chcesz charyzmy? to się dorób chociaż blizny
Wypijemy, pogadamy my nie pójdziemy ci w tany
Jak te trąby nam zagrają - sam się jebnij! - [?]
Jak ten wygłodniały husky dorwę gardło i bez łaski
Tym co ciągną wózki w grozie będziesz robił tylko laski
Nasz trzech i pies od serca my z nim razem
To nie tylko duchy w tekstach, ale ciało z tym przekazem
Idzie w Polskę całą wielką naszą Wielkopolskę
Max za słuchaczy, kielon za łamaczy
Utartych opinii to nie Nestle Cini-Minis, ale życia czarna kawa
Dla ciebie zabawa, dla mnie noce i dnie zdeterminowane troską
O rodzinę, moich bliskich, o dziewczyny o ich wszystkich
Mój rap dla nich, dla mnie i dla ciebie
O lepsze jutro prośba zawsze prosto, nie na glebie
Wernikal na życie, by cię nie wziął od [?]
Wiadomości od świadomych powiedz, że rozumiesz

....Tylko narratorem, bez żadnej kopii...
...Całymi dniami ja jestem tylko narratorem...
Drużyna A! narratorem

Trinken, hulanken zabezpiecza flankę wbija w ciebie chuja
I podnosi swoją rangę, poznaj moją bandę
Bo to hip-hop prawa stróże wypaleni niczym żużel
Wytrwamy najdłużej, widzisz na posturze
Kuta gwiazda ze srebra, luta miasta nie przegra
Ty uważaj byś nie przebrał miarka jest jedna
Walka z nami jest wredna i z posiłkami których nie brak
Nadchodzi odsiecz dla świadomych ja ją poślę
Dla ogłupionych ostrze i ostrze dla tych co wyniośle
Bit biją na oślep - nie masz nic ośle
Jak cykory przez cały życiorys mówią sorry
Kiedy ryj mają opluty szykujcie swoje dupy
Świadomość i my, świadomość świata, świat brutalny, a nie miły
Świadomość kruchości, bo dla Boga jesteśmy jak pyły
Krew z krwi, żyła z żyły, z matek które nas rodziły
Ci od koksu idą do boksu, wy od błędów, my od wniosków
Wy dla trendu, my po prostu, umiemy to robimy
Rozumiemy więc uczymy głupszych
Łaknąc prawdziwego rapu niczym insuliny cukrzyk
Usłysz tu krzyk grubszy i donośny jak te trąby - w podkładzie
Jak bomby - to kładzie w promieniu 200 mil proste rządzi ten styl
Na kolana i łeb schyl z pokorą Desperado
Nic nie zdziałasz tutaj szpadą bądź tego świadom

Ref:

Świadomości od świadomych świadomy swej wartości
Świadomości dla rozwoju twojej świadomości x4

Pięć Dwa Dębiec Hans
Wyjazd dla was przyjaźń i rap przyjedź i sprawdź
Twarde więzy więzi więźniów własnych przekonań
Własnych dokonań świadomych wyborów torów
Umysł wolny od chorób chcesz to się z tym zmierz
Masz siły to mnie porób, to mnie porób
I każdy więzień uzależnień niech to weźmie do siebie
Niech się przejmie, przemyśli, życie to wyścig nienawiści
Po to by ziścić to co wyśnisz my tu staliśmy
A wy gdzie wtedy byliście?
My tu zostaniemy, a wy już poznikaliście
Każdy walczy, choć czasem sił nie starczy
Osłabiasz się sam to tym bardziej, los takich karci
I wierz mi tu nie chodzi tylko o silę mięśni
Umysł musi być trzeźwy niech nie śpi, a czuwa
Nie budź demonów, bo czeka cię próba i zguba
Jak ci się nie uda wyjść cało, wyj śmiało
Teraz będzie bolało
Lepiej zapobiec pomyśleć w trakcie niż dobiec po fakcie
Kolejny wychył i jest po wszystkim my tu byliśmy
My tu jesteśmy, śpieszmy z pomocą dla reszty
Nieśmy przekaz, grzeszmy, bierzmy to co nasze
To nie przestroga to metoda na wroga, taaa
Z Bogiem lub mimo Boga (z Bogiem lub mimo Boga)
Uruchom mózg, pociągnij spust, puść z ust słów
Raporty płyną przez aorty dzielnic
Dziennik mój manifest muzyczny tak jak protest uliczny
Krzyczy z konkretnych przyczyn
(Pięć Dwa) krzyczy z konkretnych przyczyn

Tysiące plakatów pelery w ogniu tarapatów
W kałuży płaczu wypełnia się ich fatum
Spójrz jak lecą na dół berła, trony świętych świętokratów
To jest wielkopolska liga katów jeszcze dzikszy, szybszy Polski zachód
Herosi wykąpani w Styksie, a my teraz kryj się, dziw się, wstydź się
Czekaj na me przyjście gdy za karę wezmę twoją rybcię - żywcem
Smok śpi on nie śni V I P chcę
Ja jego mam dla dam jestem jak Adam dla Ew
Zrywam owoc bogom, wrogom przekazując grzech
Prosto z poznańskich stref żebym nie był tobie wbrew
Mów do mnie szef (szef) mów do mnie szef (szef)
Posłuchaj mnie bądź świadom tej sceny, bądź świadom i przemyśl
Żyjemy po różnych stronach sceny, a na scenie różne trendy
Z puentą i bez puenty, fakty, wiadomości, baśnie, legendy
Chciałeś buntu - ubrałeś hardcorowy mundur
Nie płyń tam gdzie nie masz gruntu, ja też mam ścięty fundusz
W rymach łatwo jest łkać i płakać, sprzedać to i grać
Odwrotnie niż natrafiamy

Ref:

Świadomości od świadomych świadomy swej wartości
Świadomości dla rozwoju twojej świadomości x4
Staram się żyć jak król i nie chodzi mi o sos i splendor,
Mam głos i nim tu zrobię sztos na pewno.
Jak boss nie boję się o swój los i tętno,
Bo kto w tym kraju kur... trzyma takie tempo?
Tutaj trafia do serc mojej zwrotki każdy herc,
Więc zamiast pier.. lepiej powiedz gdzie mój Merc jest.
Rap to jest klasa, choć nie pisze o nim prasa,
Dla niej to jest kosmos jeszcze większy, niż ten w NASA.
Ja mam tasak, tnę słowa pod bębny,
Mogę pociąć słabych MC, chcesz? Będziesz następny!
Zrozum, takie jest życie,a los bywa wredny,
Zostałbym alkoholikiem, gdybym wypił za błędy.
Z pierwszej ręki masz newsy ode mnie,
Fakty z mojego życia ja spisuję codziennie.
Ja wiem, to bezczelne, ale może coś zmieni,
Oboje zrozumiemy w końcu dokąd idziemy.

Dokąd? Dokąd? Do-do-do-dokąd?
Dokąd? Dokąd? Do-do-do-dokąd?

Ja pier... tych, co graja muzę tu pod kotlety,
jestem jak pająk, tylko, ze przepuszczam zwrotki po sieci.
Niestety nie jestem słodki, jak lizaki dla dzieci,
Bo mówię prawdę,więc mój rap w radiu na bank nie poleci.
Dziś młode pokolenie woli plastik i banał,
tylko hajs, tani lans i oprawka Ray Ban'a.
Z muzyki czerpią tyle, co głusi, to nie fama,
Bo muzyka mas mediów to dla mnie dzisiaj dramat, ziom.
Jestem z tych, którzy mieli odwagę,
Powiedzieć komuś prosto w oczy, ze robi żenadę.
Dlatego szanuje tych, którzy robią tak samo,
Bo wyznają wartości trochę ważniejsze, niż siano.
Ej, też chcę mieć sos i żyć pełnią życia,
Ale wiem, ze na końcu Bóg mnie będzie rozliczał.
I choć mógłbyś usiąść i sporo o tym napisać,
Dla mnie najlepszą puentą chyba będzie dziś cisza.

Dokąd? Dokąd? Do-do-do-dokąd?
Dokąd? Dokąd? Do-do-do-dokąd?
Dokąd?
Po co i dlaczego
ten tego no i tamten tamtego
no i ny ny y y nie zaspany
zamotasupłany
niesamowiarygodnie ujeupierdukurwielony
zapodawany na wynos mózg mam
bełkota gada gadam
i zajadam i nabijam i odpadam
i ha ha ha ha a o co chodzi co chodzi
kogo to obchodzi
dochodzi godzina i budzi ludzi
wodzi nas czas za nos, nie szkodzi
wchodzi... i nie wychodzi
jestem na łodzi podwodzi
nic mnie nie nudzi
budzi się we mnie ludzik
stworek obserwatorek
on odkorkowuje korek
korka wpadamy do wirek
cały cyrek
to worek z z zabawkami
bawi się nimi, tymi moimi myślami
do góry nogami a tu sami swoi
więc niczego się nie boi i broi
a smok stoi
i czeka na człowieka który ciągnie na machu
idę do Ciebie brachu...
yhy, yhy, jestem tutaj wszelakie takowy zataj
i razem ze mną lataj
pa ta ta ta ta ta taj
dzisiaj na smoku z fokusem
kłusem
otul się głosem
mierz czas papierosem
lub zimnym psim nosem
nic pod przymusem
wszystko nonsensem
razem z fokusem...
Uliczna produkcja,brudna introdukcja
promocja, kontraktacja, dystrybucja
mówili fuks mam, tylko Bóg dał nam ten instruktarz
Idę nie truchtam, wybór wielu dróg mam
Słów klecha,znów biorę mega macha
Znów będe jechał,skurwiele znów maja pecha
Na nic ich dywagacje, tłuste kolacje przy wódzie
Liliputy żrą, ty nie martw się, wielkoludzie
Niech żrą , niech im drżą łydy
Będę z płuc miecha dął aż wybiję osiedlowe szyby,nie gram na niby
15 lat w stażu, jak jebany Microsoft zaczynaliśmy w garażu
krew, pot i łzy - całe moje honorarium
Teraz siedzę jak Suworow opisując to akwarium
Powiększam Terytorium,wyszedłem z szarych projektów
Dla mnie dłuższy spacer to 100 tysięcy kilometrów

Nawijam to na widelec,niczym Spaghetti
Hip-Hop consiglieri , Leci confetti
Giovanni Gotti ,co robi wkręty na pętli
Jebani hejci toczą pianę jakby byli wściekli
Olaboga ja weteran jak Hulk Hogan
bo traktuje jak swoje poletko Pana Boga
Oni mają mnie za wroga ja jestem zwykły uparciuch
W tym kraju sukces mierzysz ilością nieprzyjaciół
To twardy sport,parzy wszystko czego dotkniesz
Tak zwana branża czeka tylko aż się potkniesz
Mam twarde łokcie i miękkie serce zawsze tak miałem
Dziękuje Bogu za ten dar który dostałem
Przetrwałem,przeżyłem,choć nie zawsze było miło
Teraz czekam tylko by się trzecie zdrowe urodziło
Tobie mleko sie rozlało , mi sie piwo uwarzyło
Od zawsze na zawsze Wiara, Nadzieja i Milość

Zanim mieszkańcy Polski powyciągają wnioski
To prezydentem Rosji zostanie Chodorkowski
Wyciągnij wnioski to nie jest rap beztroski
dla głupich dup co siedzą pala papieroski
Relacja Koluszki, duszny przedział,brudne poduszki
Dudnią koła,chrupią słone paluszki,zółte okruszki
Puste pogaduszki o niczym,jak koledzy co memłają o ulicy
Ja poszukuje przyczyn, bo efekty każdy widzi
Tym co myślą o mnie źle,śle pozdrowienia z Fidżi
jak Prodigy,jestem pierdolony Fire starter
Zaklinacz deszczu,przedstawienie już otwarte!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo