Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pani redaktor sprzedaje pani temat, prosto z ulicy centralnie z podziemie,
o małolatach o dzieciakach o szczeniakach o pogrążonych w nędzy Polakach
.Pani oskarża młody przestępca \"diluje\" bije kombinuje i przekręca nad
ofiarami się znęca, złodziej, bandyta, bardzo groŹny morderca. Pani
redaktor a czyja to wina , ważny jest skutek lecz ważniejsza przyczyna
dziurawe buty kiedy zbliża się zima - starych nie stać na ciuchy dla syna.
Dzieciak nie jest ślepy kuma sprawę, bardzo szybko los zmienia zasadę ,
być znaczy mieć nie zawsze zgodnie z prawem, w chorym systemie
\"wyniucha\" każda sprawę. Jednak uczciwie próbuje zdobyć środki, łapie
robotę nosi ulotki mija miesiąc, dzieciak wali po sałatę spadaj Mały raz
zapomnij o wypłacie. ściema na maXa życiowa nauka nie będę frajerem już
nikomu nie zaufam, nigdy więcej nie dam się oszukać teraz ja tak Frajerów
będę stukać

Ref. Dzieci gorszego Boga dla nich słonce nie chce wstać, dzieci Gorszego
Boga stoją w cieniu naszym miast, Dzieci gorszego Boga ciągle więcej
pośród nas, Dzieci gorszego Boga, Dzieci gorszego Boga

Pani redaktor dzieciak łapie układy być znaczy mieć wedle nowej zasady,
nocne wypady sklepy samochody, Się poprawia jego stan finansowy. Już nie
chodzi głodny, zaniedbany, nie kroi nocą kasy z portfel mamy, czasem stuka
dziesionę na frajerach z dumą obejmuje nowy etat - pasera, potem dealera
następnie chwyta gnata , strzela zabija by zgadzała się kasa. Pani
redaktor zdziwiona trochę zdumiona a może przerażona. Skumaj temat i skup
się na przyczynie, otwórz oczy a zobaczysz kto jest winien, nie dzieciak
nie ja i nie mafia z Wołomina. W politykach i systemie przyczyna to oni
robią śmieci z uczciwych ludzi, na zysk zero szans za to szansa na długi,
na nie godne życie z gównianą przyszłością, zobacz jak niewielu wychodzi
na prostą. I nie ***** mi jeden z drugim że to farsa, że to temat
wyssany z palca, płace respektem niewinnym dzieciakom Gorszego Boga, Pani
redaktor

Ref. Dzieci gorszego Boga dla nich słonce nie chce wstać, dzieci Gorszego
Boga stoją w cieniu naszym miast, Dzieci gorszego Boga ciągle więcej
pośród nas, Dzieci gorszego Boga, Dzieci gorszego Boga
Kochanie wiem, że masz dziesiątki kompleksów
Słyszę te tony wątpliwości prosto z Twoich ust
Gdy mówię Ci, że jestem fanem Twoich wdzięków
Nigdy nie miej wątpliwości co do moich słów
Olej to, co chce Ci sprzedać Vogue i Cosmo
Kanony, które tworzą wybiegi mody i Photoshop
Dla mnie jesteś piękną doskonałością
I nie powinno Cię obchodzić to, co woli ktoś

Wrzucam swoje rzeczy do bagażnika
Z trzaskiem zamykam go i znikam w trasie
Zostajesz kochanie tu sama dzisiaj
Ty wiesz, że w aucie często tracę zasięg
Patrzę jak znika mój blok w lusterku
Zostawiam to mieszkanie gdzieś w tyle
Śmiejemy się w ekipie jak zwykle z pierdół
I zapominam o Tobie przez chwilę
W hotelu rzucam ciuchy na łóżko
Jakoś tu głucho i pusto, i nic nie pachnie jak Ty
Za oknem szaro, buro, smutno i ponuro
Odkąd ruszyłem z domu dupsko pogoda zeszła na psy
Za chwil trochę podjedzie taxi pod hotel
Zabrać całą hołotę pod głośny i zadymiony klub
Zbieram się w sobie jak mogę
Lecz w mojej głowie co moment powraca myśl o Tobie
O tym żebyś była tu

I kiedy tak leżę na łóżku i nie ma tu Ciebie
Ten sufit boleśnie wydaje mi się obcy
I możesz mi wierzyć - tęsknię po ludzku tylko do Ciebie
I nie ma lepszej, piękniejszej choć wiem, że w siebie wątpisz

Ref.
Kochanie wiem, że masz dziesiątki kompleksów
Słyszę te tony wątpliwości prosto z Twoich ust
Gdy mówię Ci, że jestem fanem Twoich wdzięków
Nigdy nie miej wątpliwości co do moich słów
Olej to, co chce Ci sprzedać Vogue i Cosmo
Kanony, które tworzą wybiegi mody i Photoshop
Dla mnie jesteś piękną doskonałością
I nie powinno Cię obchodzić to, co woli ktoś

Budzę się rano w pokoju
W powietrzu czuć mieszankę alkoholu i papierosów z wczoraj
I znowu myślę o Tobie, z dala od domu
O Twojej skórze i włosach, i oczach, biodrach, ramionach
Kołdra nie daje ciepła mi, jak Ty kiedy leżysz obok
Emanuje z Ciebie seksapil, nawet kiedy śpisz błogo
Wierz mi na słowo królowo czuję Twój brak
I czekam aż wszyscy się zbiorą
I znowu wrócimy na szlak do naszych Pań
Ha, tak mam tę jedną
I to ona sprawia, że mam powody żeby się prędzej zebrać
I mimo, że teraz niejedna wokoło kręci się
To po koncertach wolę te wieczory spędzać solo
Poczekać na Panią mojego serca
Co czeka na mnie, bo wie jak pragnę jej
Piękna dla mnie co dzień, nawet bez make-up'u
Dobrze o tym wie, nie ma dla mnie miejsc, które są jak dom
Kiedy jej nie ma jak tu

I kiedy tak leżę na łóżku i nie ma tu Ciebie
Ten sufit boleśnie wydaje mi się obcy
I możesz mi wierzyć - tęsknię po ludzku tylko do Ciebie
I nie ma lepszej, piękniejszej choć wiem, że w siebie wątpisz

Ref.
Kochanie wiem, że masz dziesiątki kompleksów
Słyszę te tony wątpliwości prosto z Twoich ust
Gdy mówię Ci, że jestem fanem Twoich wdzięków
Nigdy nie miej wątpliwości co do moich słów
Olej to, co chce Ci sprzedać Vogue i Cosmo
Kanony, które tworzą wybiegi mody i Photoshop
Dla mnie jesteś piękną doskonałością
I nie powinno Cię obchodzić to, co woli ktoś
Wstawaj, kolejny dzień zmagań
Wstawaj, kolejny dzień, musisz mu sens nadać
Kawa pomaga, aby serce szybciej zabiło
Wszystko co masz: praca, miłość
To wprawia cię w ruch, sprawia, że znów
Rezygnujesz ze snu, by usunąć pare kół spod nóg
A dziś kolejny egzamin,
A zanim go zdasz będziesz bił się z myślami
Bo na co dzień ciężko znaleźć bodziec
I ciężko iść ścieżką, by żyć z sobą w zgodzie
Bo wiesz co, człowiek potrafi być bestią
A przez to tworzy sobie na Ziemi piekło
Trudno sprawić radość, pokonać słabość
To kolejna z wojen, którą toczę robiąc swoje
Niepokoje, a życie kręci się swoim torem
Dlaczego Bóg akceptuje taką losu kolej?
Wiele osób mówi: „Olej tęskliwe chwile,
Chwytaj, za dużo pytań, za dużo czytasz”
Przecież to moja praca, moja miłość,
Ostrzegam przed tym, żeby nie było.

Ref.
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy

Trochę empatii, współczucia
Czy żyjemy w świecie które ją wyklucza?
Możemy sobie wmawiać, że tylko siano
Lecz budzimy się rano i tęsknimy za nią
Żyjemy tęsknotą, choć jak dotąd
Tylko od święta, potrafimy być wspólnotą
Gdy sytuacja jest napięta pada blady strach
Ożywają cechy zapomniane tak
Przechodzi agresja, przychodzi refleksja
Tłumy chcą wreszcie odświeżyć umysł
Uśpione dobro, godność, człowieczeństwo
Często zapominamy o nim w pogoni za pensją
Rzadko wychodzimy ponad swą kruchość
Dotychczas głusi, nagle nadstawiamy ucho
Rzucamy wszystko, ruszamy z misją
Słyszymy głos blisko, idziemy za tą intuicją
Ruszamy z miejsca, by się poświęcać
Prawdziwie zwyciężać, czujemy to w sercach
W sumieniach czujemy, stajemy się lepsi
Choć świat przynosi codziennie złe wieści

Ref. /x2
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Nie damy się pokonać,
Wstawaj, musimy się zmierzyć ze światem
Wygramy
(MoniLove)
Ref: Do Słońca wyciągamy ręce
prócz jego żaru nie chcąc więcej.
Otwarty umysł, czyste serce.
My chcemy więcej, prócz tego więcej nic.
Bo przecież nic nie daje tyle
ile zatrzymać się na chwile.
Za sobą komplikacji mile.
Skupienia więcej, by móc spokojnie żyć.

(MoniLove)
Równowaga pomaga bardziej, niż procenty.
Błogi sen jest cenniejszy, niż wciąż być zajętym
tym gonieniem za celem, wciąż nie ogarniętym,
więc się skup na jednym, Ty się skup na jednym.
Więcej szczęścia, niż szczęście czuć plan karkołomny.
Szczęście stanem jest ducha, o tym nie zapomnij.
Ile nie miał byś hajsu, ile nie miał byś rzeczy,
możesz szczęścia nie zaznać, temu nikt nie zaprzeczy.
W równowadze sens mówię więc, bo życie sinusoidą jest sukcesów i klęsk.
Energię mam z natury jak woda i wiatr
i zmienić tego nie zdoła ten chory świat.

(Kali)
Ref: Do Słońca wyciągamy ręce
prócz jego żaru nie chcąc więcej.
Otwarty umysł, czyste serce.
My chcemy więcej, prócz tego więcej nic.
Bo przecież nic nie daje tyle
ile zatrzymać się na chwile.
Za sobą komplikacji mile.
Skupienia więcej, by móc spokojnie żyć.

(Kali)
Równowaga, to stan gdy duch i ciało się jednoczy.
Często uciekam tam, po prostu zamykam oczy.
I kiedy tak trwam, czuję, że wszystko się łączy.
W tym świecie nie ma wojen, hajsu, głodu i przemocy.
Ze sobą nie walczę, bo unoszę się wysoko.
Moje ciało śpi, działa podświadomości i oko.
Gdy zanika materia, świat rozciąga się szeroko,
lewituje pół na pół, czuję się co najmniej spoko.
Równowaga daje mi złapać kontrast,
pomiędzy dobrem, a złem, między piekłem, a niebem.
Równowaga pomaga mi sprostać,
temu, co psuje mój sen, zabiera tlen.

(Kali)
Ref: Do Słońca wyciągamy ręce
prócz jego żaru nie chcąc więcej.
Otwarty umysł, czyste serce.
My chcemy więcej, prócz tego więcej nic.
Bo przecież nic nie daje tyle
ile zatrzymać się na chwile.
Za sobą komplikacji mile.
Skupienia więcej, by móc spokojnie żyć.
Decyzja juz zapadła
pozostał jeden wariant
tylko śmierć może rozłączyć mariaż
wariant, chcesz wiedzieć co zrobiłem
dlaczego, jak, dwadzieścia sześć lat
w środku wrak
bonwłajaż
podjeżdżam nic mnie nie dręczy
w moich słowach prawda przeżyć wewnętrznych
zło weszło z butami do mojej duszy
dziś prędzej atak serca niż ofensywa skruchy
oczu nie zamydlam po co się oszukiwać
w nocy umieram, a południe schodze po dwa piwa
moja wina i nic mnie nie zatrzyma
mitsubishi kokaina
jeżeli umre z rana to na pewno na zwał
sam to widzisz , wszystko w całość się układa
znaki na niebie, ziemi mówią pe i ha
czego od życia może chcieć taki gość jak ja

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

wiem, że jestem winny, wina po mnie płynie
temat ten na pewno ciebie nie pominie
tu prawda nie zginie , zostanie pośród ludzi
wiem, że jestem winien, a to sumienie brudzi
zobacz przyjacielu jak życie tu wygląda
ja tu się budzę i powietrzem zaciągam
stąd moja siła, ten rap płynie w żyłach
nasza przepowiednia nie zawsze jest miła
wiele już widziałem i z wami się tym dzielę
blizny na ciele i przyjaciele ze mną
już wielu z was wybrało drogę ciemną
to nie wszystko jedno, samo to nie minie
ja po to sięgnąłem i tego jestem winien
ciebie nie winie sam to zgotowałem
chociaż mogłem przestać to nie przestawałem
strzał za strzałem i kłopoty z prawem
teraz dzieciaku zdaj sobie z tego sprawę

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

niejeden chłopaczyna do bram nieba puka
alkohol potrafi wszystko z życia wypłukać
wmawiam sobie, jutro przestaję
przez wódkę dużo straciłem nic nie zyskałem
czas ucieka , nic się nie zmienia
droga, którą wybrałem prowadzi do zatracenia
wspomnienia o zdarzeniach trzymam w pamięci
bo to koi ból nakręca spiralę śmierci
kolejny łyk, czuję ciepła falę
kolejny, morderstwo doskonałe

Nie tykaj tego, bo to cie zgubi
chada teraz mówi, spójrz popadasz w długi
los dla takich jak ty nie uznaje ulgi
ja wiem co czujesz, gdy w lustro patrzysz
teraz już wiem życie to zaszczyt
sam sobie winien, więc wyciągam wnioski
to prawdziwy widok rzeczypospolitej polski
tu się urodziłem i poznałem miasto
pod dwunastką na dzielnicy grochów
powstałeś z prochu to w proch się obrócisz
powiedz jeśli chcesz nam coś zarzucić

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny x2
[GURAL]
Wjeżdża Rymmajster, i oni, zielony Chrysler, homie, osiedlowy snajper szef kolonii, wchodze przez komin, ze mną Mufloni, wiesz o co chodzi, nie wiesz nie szkodzi. Wigilia od paru godzin, zlot rapowych rodzin, sprawdź tego typa brat, zaraźliwy jak świńska grypa squad, w oczach mają lód, na saniach mają wór, zapodają brud, pytają wo ist wurst skurwysyny

[RAFI]
To ośmiu najgorszych gwiazdorów pod słońcem, każdy ma za uszami grzechów tysiące, rózgami wymiatamy tak jak jackie chan nunchaku, a prezenty dajemy tylko niegrzecznym dzieciakom, krzak merry z lampkami miga widać go z daleka, a karp sobie pływa głupi nie wie co go czeka, to magia Bożego Narodzenia, a na sprzętach rozbrzmiewa kolęda, PDG na święta.

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2

[RAMONA 23]
Podjechali tu Bentley'em P.D.G., piją jakieś dziwne płyny w grubym szkle, mamy tu paru gości co jadą po całośći, a po chuj? Kto to wie.
ho, ho, leci Ry w swym zaprzęgu, dzikich reniferów saniami pełnymi sprzętu, w tym roku gwiazdka będzie inna niż zwykle, to Szpadyzorne Crew, tu, robi dziś wigilie, domy(domy), wille(wille), bloki(haa) nie ważne, dajemy po garach dopóki gwiazdka nie zgaśnie, a ty mała(mała) od gwiazdora szpadyzora możesz dostać sztywną rózgę albo prezent z wora, nie jeden by wolał być tu z nami dziś do rana, nie wie o co kaman a więc robi za bałwana, a jeśli byłaś w tym roku niegrzeczna, to w te święta (ej) możesz zapomnieć o prezentach!

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2

[QLOP]
Dzownią dzwonki nokii, śnieg już pada, święta są od święta, więc przeoczyć nie wypada, jak odkleić mnie od pada, nie miej nadziei odpada, choinka jak Burego pozdro akurat tak się składa, chlejem za Betlejem i palimy lole spore, tę lalę biorę będę dla niej dziś gwiazdorem, ta omawia jakiś biznes widać że lubi X-MAS, ja mam dla niej wielką rózgę, pełen worek no i git jest.

[MATHEO]
A ja nie o prezentach bo to wesoła nowina, dziadzior odwołuje święta, PDG swoje zaczyna, przybieżeli na kolędę, patrz co się dzieje, będzie lepsza impreza, niż była w Betlejem (ta), jeden za drugim piją, zacierają ręce, aby w przyszłym roku siana było więcej niż w stajence, na pasterce w górę łapy, otwieramy wór i ofiary lepsze mamy niż trzech króli, poczuli.

[BUBEL]
Hohoho, tej gwiazdor, co z moim Roycem?, czekam na walizkę z forsą, wielką jak dupa Beyonce, już ci o tym pisałem jak byłem brzdącem, patrzą ile to już lat czekam na te pieniądze, ej zobacz jak się świętuje u nas, one mają siano pod obrusem, my mamy skuna, mamy hasło przewodnie: zastaw się a postaw, tu się bawią szpadyzory, PDG kuzynostwa.

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2

[SHELLERINI]
Prószy śnieg, choć nie koniecznie za oknem, ten stary zgred chyba już do was dzisiaj nie dotrze, wśród nocnej ciszy, tyty wypełnione po brzeg, po pierwszej flaszce pierwszą gwiazdkę trudno dostrzec, to ten pozytywny styl niczym Grinch, pamiętasz? WSRH w tym momencie właśnie kradnę wam święta, druga butelka, na drugą nóżkę coś jak Maklak, przykro mi, cóż, w tym roku gwiazdor troszkę zachlał

[KONI]
Ten grubas z siwą brodą, no i z workiem na plecach,(co?) znów cię olał nie ma tego co obiecał, ty czekasz o zmroku, a wokół pusty pokój, wzrasta niepokój, dolina jak co roku, miał być stos biżuterii, Blingów, branzoletek, a tu znów para skarpetek, no i kolejny sweter, to idzie w eter PDG pizga comeback święta, to poparzy cię jak wrzątek.

[REFREN]
Żebyś też w chuj siana miał miał wciąż miał, żebyś te PDG hity brał i brał, żebyś tu za zdrowie nasze chlał i chlał, za nasz przyszły rok. x2
Mes:
Leniwe popołudnie, snuję się,
Nie wiele mam miejsca tu, ale to mój schron
Wyciągam się za biurkiem i tak cieszy mnie
Nie ma na nim matematycznych wzorów całych stron
Nie wiesz jak bardzo wkurwiały mnie
Dwie matematyki z rzędu, Boże jakże wspominam to
Wyobraźnią posiłkowałem się, grzeszyłem w myślach z koleżanką
Dopóki nie wezwali mnie do tablicy z widocznym wzwodem
I zarumieniony zwiałem stamtąd.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówił, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.

Mes:
Odhaczyłem tę maturę, dostałem czas na rzeczy które
kocham bardziej, niż popijawy, grube melanże, zgrabne baby
te słabości nie zastąpią muzyki mi, ale potrzebowałem na to paru lat,
żeby każdy głos, który mówi mi jak mam nagrywać i wyglądać,
od razu wysyłać do kąta.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówić, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.

WdoWA:
Nie zdejmuję z manekinów gotowych kompletów,
Nie mam humoru na żeton ani firmowych uśmiechów,
Nie robię sobie na przekór nie mając w domu TV,
Nie łażę pół dnia po sklepach, bo wiem czego mi trzeba
Kiedy mi smutno to śpiewam, nie idę na terapię,
Nie robię nic, jeśli muszę, ale nie potrafię,
To nie jest dla mnie jak matma, fizyka i chemia,
Wzory, którymi oddycham przeczą prawom ciążenia.
I nie ma dla mnie znaczenia co jest dziś trendy i w modzie,
Choć czasem się nie ubieram, to to by było ??
Jestem królową zamku, jestem strażnikiem twierdzy,
I wiem, że bronić chcę skarbu rzadkiego w świecie współczesnym,
Dawno wyzbyłam się presji, gardzę rodzajem damy,
Chcieli mieć złoto na rękach, to mają złote kajdany,
I chociaż mapy bez granic, mamy swobodę na pozór,
Tylko nieliczni odważą się wyjść z bloków.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówić, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.
Miuosh:
Pamiętam jak wczoraj martwiło nas dziś
A dziś nie martwi nas już żadne jutro
Żeby życiu dorównać przez morze problemów i gówna
Płyniemy na ślepo naszą łódką
Jedyny romans jaki mamy to ten z wódką
To chyba ona jest naszą drugą połówką
Problemów w domach nie załatwisz harówką
Trzeba pić, głośno żyć, przecież jesteśmy tu krótko!
Mówi się trudno, a większość spływa po nas
Nie chcemy wygrywać, możemy dać się pokonać
Porozstawiani jak flaszki po monopolach
Warci tyle ile na nogi wyrzyga nam bankomat
Ten sam pot na skroniach i gorzki smak w ustach
Poupychani w jakiś umazanych łóżkach
Prawda leży na dnie czy to w butelkach czy w puszkach
Jeśli nie wierzysz no to spójrz tam!

Ref :
To życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Biegniemy na ślepo, chuj z tym co będzie później
Zaczynamy tak samo ale kończymy różnie
Bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle

To życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Biegniemy na ślepo, chuj z tym co będzie później
Zaczynamy tak samo ale kończymy różnie
Bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle

Miuosh:
Pamiętam jak wczoraj nie martwiło nas dziś
A dziś martwi nas jutro każde
Żeby życiu dorównać przez morze problemów i gówna
Chcemy płynąć chodź mamy dziurawe żagle
Wszystko zmieniło się tak nagle ziom
Kiedyś gibon i piwo teraz rachunki i dom
Potrzeby wyrastają ze wszystkich stron
I sam Bóg raczy wiedzieć skąd mamy na to wszystko wziąć
Trudno znaleźć okazję żeby co wypić
Tym bardziej że co drugi teraz o szlugi się cipi
Kipisz pod ścianą drogich klubów z przeszłości
Robią miejsce tym którymi byliśmy w latach świetności
A rano mdłości i żal do samych siebie
Po chuj biegliśmy w stronę której żaden nie był pewien
Ja nie wiem. Wiesz?
Prawda leży na dnie, tylko nikt kurwa nie wie gdzie leży na prawdę

Ref :
To życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Biegniemy na ślepo, chuj z tym co będzie później
Zaczynamy tak samo ale kończymy różnie
Bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle

To życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Biegniemy na ślepo, chuj z tym co będzie później
Zaczynamy tak samo ale kończymy różnie
Bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle

Puq
Tak na prawdę dziś czy wczoraj to nie ważne ziom
Wczoraj zajechałeś kartę dziś ktoś musi spłacić ją
To nie ważne, że wczoraj odcięli Ci telefon
Jutro możesz trafić szóstkę i kupić nowy dom
To życie sypie się nam rąk, sam już nie wiem
Czy wódka i kawior będzie czy będzie woda z chlebem, skumaj
Raz na szczycie, raz na glebie, raz pomocny raz w potrzebie
Raz na ślubie innym razem na pogrzebie
Chuj z tym co będzie później, kiedy teraz
Mamy za co pójść gdzieś i pośród regałów przebierać
Chuj z tym co było wczoraj, los nie wybiera
Lepiej to olać, zresetować się jak ram w komputerach
I tak będzie w kółko, nic się nie zmieni
Żeby zrozumieć to gówno zostaliśmy stworzeni.
Szczęściem po równo nikt nas nigdy nie podzieli
Trzeba żyć z całych sił to nasz czas na tej ziemi!

Ref :
To życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Biegniemy na ślepo, chuj z tym co będzie później
Zaczynamy tak samo ale kończymy różnie
Bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle

To życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Biegniemy na ślepo, chuj z tym co będzie później
Zaczynamy tak samo ale kończymy różnie
Bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle
Elo Firma, Hemp Gru

Ref. [x2]
Młody człowieku podnieść w górę serce
Wyciągnij ręce, blisko jest szczęście
Każdego dnia wciąż stawaj się lepszym
Wygrywa ten który jest mądrzejszy

Wiem życie jest ciężkie i nikomu nie jest lekko
Bądźcie dumnie że to Polska właśnie jest naszą kolebką
Bądź ciekawy mej wartości nie kurewstwo tego świata
Biada temu co koledze wsunie w kieszeń rękę lepką
Nie próbujcie się wynosić sami wyżej niż stoicie
Niech to inni was szanują za to jak idziesz przez życie
Masz zasady? - znakomicie, chcecie rządzić chyba kpicie
Wiele razy smutny koniec pseudo królów zobaczycie
Sami sobie rozkminicie kogo będziecie szanować
Żeby później nie żałować, zapamiętaj moje słowa
Że z tych niby w porządku większa połowa
Będzie chciał nam sprać mózg żeby móc na nas żerować
To JP propaganda dla młodych Polskich głów
Nie szukaj dymu młody, trzymaj z dala się od psów
Znajdź w życiu swoje miejsce do spraw dobre podejście
Zamień na energie każde złe życiowe przejście

Ref. [x2]
Młody człowieku podnieś w górę serce
Wyciągnij ręce, blisko jest szczęście
Każdego dnia wciąż stawaj się lepszym
Wygrywa ten który jest mądrzejszy

Ja dopiąłem swego choć nie było to proste
Chciałbym żeby każdy dzieciak mógł to zrobić w Polsce
Bądź do końca sobą nie rozmieniaj się na drobne
A kiedyś załapiesz co naprawdę znaczy JP
Kiedyś zrozumiesz że Firma robi dobrze
Mentalnie tym kurwom na górze robimy pogrzeb
Jebać system jestem z wami dzieciak to jest proste
Nie chce żebyś skończył naćpany pod mostem
Są setki patentów nie musicie wcale kraść
Zawsze o tym pamiętajcie kurwa wasza mać
Szybki hajs dupy kluby czy Cie na to stać
Myślisz o tym po nocach nie możesz przez to spać
Nie daj sobie wmówić że są dobre narkotyki
Nie daj sobie wmówić tego że jesteś nikim
Nie daj sobie wmówić bo to zazdrości w strzyki
Nie daj sobie wmówić mówią hardcorowe typy

Ref. [x2]
Młody człowieku podnieś w górę serce
Wyciągnij ręce, blisko jest szczęście
Każdego dnia wciąż stawaj się lepszym
Wygrywa ten który jest mądrzejszy

Małolaci rozwijajcie się i stawajcie bogatsi
Szanujcie i permujcie to co mówią do was starsi
Lepiej uczyć się na błędach i doświadczeniu brata
Który nieco starszy jest i zna uroki świata
Niejeden autorytet karmi was dragami
Karmi was kłamstwami każe latać z nożami
Nadstawiacie się dla takich kurewskimi wybrykami
Potem powie wam chuj z wami a wy zostaniecie sami
Ofiarnymi kozłami a nie aferowiczami
Nie starajcie się stać bo ten klimat jest do bani
Człowieka młodego ponosi stare ego
Ponosi duma i pragnienia czasem wiele złego
Lecz pomyśl sam dlaczego nie stawać się mądrzejszym
Pokora i szacunek uczynią Cię silniejszym
Każdy chce tu być najlepszy, największy oraz pierwszym
Ale z takim nastawieniem najszybciej życie spieprzysz

Teraz małolaci podnieście w górę serca
I środkowy palec do wrogiego systemu
Z dnia na dzień bondzie lepsi, mądrzejsi i silniejsi
Walczcie a szczęście trafi się każdemu

Ref. [x2]
Młody człowieku podnieś w górę serce
Wyciągnij ręce, blisko jest szczęście
Każdego dnia wciąż stawaj się lepszym
Wygrywa ten który jest mądrzejszy
Rahim:
Zauważ, że patrząc w tył, nie da się iść w przód
odczuwasz dyskomfort, więc coś z tym zrób
dokonanych szkód nie odmieni cud
nie zamknie tych wrót nawet tysiąc prób

Fokus:
Zauważ, że zawsze może być jeszcze gorzej
karawana musi iść, gdy rozstępuje się morze
pozostali - pozostali, szedłeś ze słoneczną tarczą
oni stali w cieniu, mając miecz ze stali szedłeś walcząc

Rahim:
Zauważ, że patrząc w tył, nie da się iść w przód
posuwasz się w miejscu, wiec coś z tym zrób
zamień myśli chłód, przeszłości głód
starań swych trud na słońca wschód

Fokus:
Zauważ, że znajdzie się ktoś od ciebie lepszy
pomimo tego masz być sobą i iść swoją drogą
ty - to twój wróg i to najbardziej niebezpieczny
trzeba przejść w przód, ufać swoim czynom a nie słowom

Refren:
Co jest?
Biedny Wschód, bogaty Zachód
północ już minęła, jest południe
Róża Wiatrów. / x4

Fokus:
Pamiętaj, trzeba iść patrząc twarzą w słońce
nawet w oczy, patrz mu w oczy, noce są gorące
oczy wszytko widzące, zaplanowana przyszłość
czekaj do rana, nie ma się co łamać - jesteś blisko

Rahim:
Pamiętaj, idąc na zachód, że za plecami wschód
ciepło wzrasta, pęka pod stopami lód
to nieznanych wód dotyka spód stóp
na szczęścia łut czyha twój grób

Fokus:
Pamiętaj, tylko jeden koniec będzie końcem
południe, o północy mamy z wami, gramy koncert
jeśli jesteście z nami to podnieście w górę ręce
trzeba mieć plany, my je mamy, otwieramy serce

Rahim:
Pamiętaj, idąc na zachód, że za plecami wschód
rajski ogród, a za płotem smród
nie stój jak słup, wyrównajmy chód
pokonajmy trud - cała naprzód

Refren:
Co jest?
Biedny Wschód, bogaty Zachód
północ już minęła, jest południe
Róża Wiatrów. / x4
Dokąd idziesz? Dokąd wy idziecie wszyscy?
Dar od Boga... Ludzie zapomnieli

Dokąd idziesz? Dokąd wy idziecie wszyscy?
Dar od Boga... Ludzie zapomnieli

Ludzie zapomnieli dokąd idą tym bardziej skąd przyszli
Zanikają wartości ludzie toczą ciągły wyścig
Konsumuj człowiek i pomnażaj swoje zyski
Ja mówię Ci nie wierz w to, pieniądze nie są wszystkim
Dokąd idziesz dokąd wy idziecie wszyscy?
Oni chcą był byś produktem po grób aż od kołyski
Te marne pyski sprzedali by swych bliskich
Myślą że są kotami a to zwykłe szare myszki
Kręcą się kiszki dzieci przymierają głodem
Brakuje tu zrozumienia od każdego wieje chłodem.
Matki młode nie płaczą za swoim płodem
Usunięty dar od Boga jako jeden mniej problem.
Jaki Bóg? Boga nie ma. Dla was Bogiem
Złota karta i modlitwy do bożka z kreskowym kodem
Chcesz dogonić modę luksusowym samochodem
Ale zapomniałeś kim jesteś tu panie BMW.

Zadaj pytanie czy naprawdę jesteś wolny?
Czy decydujesz sam, czy jesteś do tego zdolny?
Rozwija cię świadomość, czy karmi iluzja?
Ten podprogowy przekaz do lewej półkuli fuzja!

To na ludzkości zbrodnia globalnej dezinformacji
To więzienie bez krat ty więźniem manipulacji
Niewolnik każdej nacji w szeregu biurokracji
Światowe zniewolenie pod przykrywką demokracji
Ten świat zwariował mówię ci siostro to prawda
Kolejny pochłonięty przez nietolerancji bagna.
Ten świat zwariował mówię ci bracie to prawda
Patrz jak zalewa nas gniew i nienawiści magma.
Ty w stanie aberracji w drodze do mumifikacji
Po chemicznej kuracji kaja[?] w polaryzacji
Ulega dysocjacji trzeba jej reinkarnacji
A ludziom motywacji wzajemnej integracji
Ten świat zwariował, mówię ci bracie to prawda
Kolejna dusza zaprzedana pożywkom dla diabła
Ten świat zwariował mówię ci siostro to prawda
Patrz jak kolejny z nich sam sobie zakłada kajdan

Zadaj pytanie czy naprawdę jesteś wolny?
Czy decydujesz sam, czy jesteś do tego zdolny?
Rozwija cię świadomość, czy karmi iluzja?
Ten podprogowy przekaz do lewej półkuli fuzja!

Oni zapomnieli jak powinniśmy żyć tu
Gdzie się podziała miłość każdy walczy jak Stu, ej!
Od siebie daj coś podaj rękę mu
Bo jedno jest wszystkim, wszystko jednym jak Bóg.
Chimery po dewiacji na rządowej delegacji,
Spisek globalizacji chcą pozbawić nas wakacji,
Ty broń swoich racji w obliczu Iluminacji,
Pamiętaj słowa kłamcy puste jak wciśnięcie spacji!
Oni zapomnieli jak powinniśmy żyć tu
Zaniedbane dusze kosztem fizycznego balastu, ej!
Błądzimy we mgle a odpowiedź jest tu
Gdzie bije twe serce odkryj w sobie ten cud
Potrzeba nam miłości, miłości bez apelacji
Oczyszczenia czakry na każdej kondygnacji
w momencie kulminacji powiem ci jedno
Otwórz oczy a ujrzysz prawdę na pewno

Zadaj pytanie czy naprawdę jesteś wolny?
Czy decydujesz sam, czy jesteś do tego zdolny?
Rozwija cię świadomość, czy karmi iluzja?
Ten podprogowy przekaz do lewej półkuli fuzja!
To moje zwrotki co rozchodzą się jak prasa
Jak tanie plotki które kocha masa
Hamasa dotknij styl
Ten styl w takich czasach to jest balsam na rany tych
Co wiedzą czym rap gra jest
Ja mam dosyć dzisiaj kasa rządzi muzą
Radio co puszcza te gnioty mówi trudno
Noi gówno dalej tłoczy wespół z ułomnych MC wytwórni
Ja nie lubię hołoty więc jadę z tą chujnią
Po pierwsze niechce więcej słyszeć o UMC
Po drugie Kielce nigdy nie były fabryką gówien
Po trzecie wiem co mówię nawijam prawdę
Kocham tę rap grę jak żaden inny skurwiel

Ref.
Wciąż w jedną stronę z pętlom idę
bluźnierca ziom sprawdź ten mixtape
Stąd wszytko wydaje się inne
Tu przytnę, wytnę tam urwę bit ej

Dobra teraz na chwile się cofnij w czasie
Kiedy Rydzyk miał mały zasięg a Liroy był w trasie
Wtedy LEWARY Poundy na pełnym wypasie
Czapki ze zgiętym dachem sztuki, stówki czasem
Pamiętam opaloną lufkę jak kasety
Kiedy szłem dopadnięty musiałem przewijać ołówkiem
To moja mama mi kupiła "Scyzoryka"
Co było później nie pytaj dowiesz się na moich płytach
Jestem dziś nawijam jak ***
Projekt Hamas sprawdź nas
Chcesz się zmierzyć mój diss z mikrofonem
Zmienia życie więc pysk!!
Idę wciąż w jedną stronę

Ref.
Wciąż w jedną stronę z pętlom idę
bluźnierca ziom sprawdź ten mixtape
Stąd wszytko wydaje się inne
Tu przytnę, wytnę tam urwę bit ej x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo