Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Lat 16 piękna, młoda buzia - to jest nie z tej bajki
Ja bohater a Ursynów miejscem akcji
Pamiętam jak chłopaki tu jarali pierwsze blanty
A ja zbierałem hajs na najlepsze Nike
Pamiętam kłótnie matki z ojcem
I ...szczęście matki z ojcem
To pierwsze było częściej niż prywatki z Grolschem
Pamiętam pierwszy melanż, pierwsze nastolatki z jointem
Na jednej z takich imprez dwie gówniary zaszły w ciążę
Na jednej z takich imprez my mieliśmy zrobić wyścig
Gówniarze - małolatki, lecz jej starzy wcześniej przyszli
Człowiek, gdy dorośnie wtedy częściej myśli
Wtedy byłem gnojem i nie chciałem więcej niż nic
{Hah} Ten wyścig skończył się tak, że się nie zaczął
"W dupę" poznawałem świat, nie wiem jakoś
Nie lubię Siebie za to i żałuję chyba
Bo zawsze, kiedy chcę się związać z kimś mam z tym przypał
Zawsze...
Wtedy był czas, były imprezy
Tamtych Nike'ów nie kupiłem, lecz kupiłem begi
Wtedy twarze były młodsze
Jarzysz ? Melanże, triki na deskorolce
Lecz to się nigdy już nie zdarzy

Gubisz ostrość, wspomnień kalejdoskop...

{Ay} Wielu z tamtych zna mnie jako spokojnego chłopca
Który czasem zmieniał się w opornego gościa
Tłumił emocje, bazgrał mury
Wtedy nikt nie umiał nic zrozumieć z mej natury
Wtedy zew natury wzywał mnie na górę, gdzieś nad chmury
Wiesz, wtedy świat nie obchodził nas wogóle
Kiedy byłem bez matury i myślałem, żeby rzucić szkołę
Wtedy właśnie wyszedł drugi płomień
Byłem kiedyś głupim gnojem i jakiś czas potem
Myślałem tylko o tym, żeby upić się i chlać w Sobotę
Myślałem, żeby zgubić gdzieś świat w Sobotę
Płynąłem z tym na drugi brzeg
I cały czas to robię
Cały czas w tyle głupich miejsc wracam
Nie mam już nic z tej brawury, mam tylko kaca
Pamiętam jak przez maniury chlałem jak psychopata
Pamiętam to jak dziś, dziś to wszystko wraca
Wszystkie wtorki pod Remontem
Domówki w każdy Piątek
Pamiętam każdy melanż jak ostatni koncert
Wielu z tamtych nie zna mnie, wielu nie trawi
Ale nie było ich tam ze mną
A to się nigdy już nie zdarzy...

Gubisz ostrość, wspomnień kalejdoskop [3x]
Onar, Pezet, Małolat, tak
Ursynów, daj mi przeżyć, 2006, tak
Sprawdź to, wiesz

Na tych osiedlach gdzie bywa czasem ciężko jak skurwysyn
jedni chcą coś kupić i innym sprzedać albo gdzieś iść na dziwki
łatwo przegrać, ciężko przetrwać i mieć na życie
mama nie da a goście nie chcą żyć jak mnisi
więc gonią kokę i piorą flotę cały czas
albo biorą każdą robotę nawet za marny hajs
polskie złote tylko tym pozwolę rzucić w twarz
nie jak moje ziomki ja niepokorny i odważny
to nie dla typów cipowatych bardziej niż ich laski
cipowatych tak że jak krwawią to w podpaski
szybkie fury, szybki sex człowieku
tu wszyscy chcą to mieć, bo każdy żyje w pośpiechu
nie oceniaj ich, są wkurwieni nie zazdrośni
dla takich jak my nie ma już nic, nawet miłości
kumasz mogę zagrać o to, życie w kości
bo nie mam nic do stracenia oprócz niepewności

[x2]
Daj mi przeżyć w miejscu pełnym rozczarowań i szczęścia
daj mi przeżyć, bo mam sentyment do tego miejsca
wśród dziewczyn, dzieciaków, bloków i rapu
wrogów, skurwysynów, ziomów i dobrych chłopaków

Daj mi przeżyć w miejscu gorącym jak Majorka
tylko, że jest tu brudno i nikt nie chce tu posprzątać
ten brud i syf odbija się już na dzieciakach
gdy któregoś złapią psy, matka może tylko płakać
gdy wjadą do domu i zaczną szukać na pewno znajdą
ojciec będzie du-du-dukał
daj mi przeżyć gdzie ludzie różnie robią pensję
pensję swoich starych robią w tydzień albo prędzej
tutaj dobre serce, równa się kiepska przyszłość
okażesz się za dobry, będą chcieli ci zajebać wszystko
tu gdzie żarcie z fast-food'ow smakuje jak styropian
tu połowa walczy z nałogami a część po wyrokach jest już
chociaż szczerze nie powinni
bo wiesz, co by się nie stało, to każdy jest niewinny
daj mi przeżyć, tu gdzie więcej dziwek niż dobrych dziewuch
ziomów, którzy są przy tobie jak zrobisz przebój
nie masz hajsu, nie masz czasu, oni znikną jak widmo
zrobisz hajs, zrobisz klip, oni kurwa znowu przyjdą
daj mi przeżyć wśród tych społeczniaków zza firanek
którzy obcinają fury i mnie jak wracam nad ranem
daj mi przeżyć tu gdzie różnie rozumiane dobro
daj nam wszystkim miłość, szczęście, wolność
ta, aha, miłość, szczęście, wolność, ej

[x2]
Daj mi przeżyć w miejscu pełnym rozczarowań i szczęścia
daj mi przeżyć, bo mam sentyment do tego miejsca
wśród dziewczyn, dzieciaków, bloków i rapu
wrogów, skurwysynów, ziomów i dobrych chłopaków
[tylko tekstyhh.pl]
Gdybym urodził się na nowo, nic bym nie zmienił
chociaż życie tu zostawiło mi resztkę nadziei
tu gdzie budzisz się wkurwiony, jeśli w ogóle zaczniesz
albo budzisz się w miejscu, gdzie klawisz otwiera klapę
tu gdzie gonią towar cokolwiek im to przy niesie
więcej kwitów czy to co nawinąłem w czwartym wersie
zanim zdechnę chcę mieć coś za życia jak Pezet
trochę więcej z życia, mam kurwa niewiele
mam jeden mikrofon, więc daj mi tu przeżyć
lecz szukam roboty, tak tu miewają raperzy
tu gdzie czasem mam wrażenie, że mój ziomek we mnie wątpi
że staję się jego wrogiem, ale skleja mi piątki
a co piąty chciały mieć ziomka dziewuchę
wyobraża sobie ją i kurwa bawi się fiutem
tu jak Jay mamy 99 problemów
daj mi przeżyć, bo życie ma zbyt wysoką cenę

[x2]
Daj mi przeżyć w miejscu pełnym rozczarowań i szczęścia
daj mi przeżyć, bo mam sentyment do tego miejsca
wśród dziewczyn, dzieciaków, bloków i rapu
wrogów, skurwysynów, ziomów i dobrych chłopaków
Dokąd idziesz? Dokąd wy idziecie wszyscy?
Dar od Boga... Ludzie zapomnieli

Dokąd idziesz? Dokąd wy idziecie wszyscy?
Dar od Boga... Ludzie zapomnieli

Ludzie zapomnieli dokąd idą tym bardziej skąd przyszli
Zanikają wartości ludzie toczą ciągły wyścig
Konsumuj człowiek i pomnażaj swoje zyski
Ja mówię Ci nie wierz w to, pieniądze nie są wszystkim
Dokąd idziesz dokąd wy idziecie wszyscy?
Oni chcą był byś produktem po grób aż od kołyski
Te marne pyski sprzedali by swych bliskich
Myślą że są kotami a to zwykłe szare myszki
Kręcą się kiszki dzieci przymierają głodem
Brakuje tu zrozumienia od każdego wieje chłodem.
Matki młode nie płaczą za swoim płodem
Usunięty dar od Boga jako jeden mniej problem.
Jaki Bóg? Boga nie ma. Dla was Bogiem
Złota karta i modlitwy do bożka z kreskowym kodem
Chcesz dogonić modę luksusowym samochodem
Ale zapomniałeś kim jesteś tu panie BMW.

Zadaj pytanie czy naprawdę jesteś wolny?
Czy decydujesz sam, czy jesteś do tego zdolny?
Rozwija cię świadomość, czy karmi iluzja?
Ten podprogowy przekaz do lewej półkuli fuzja!

To na ludzkości zbrodnia globalnej dezinformacji
To więzienie bez krat ty więźniem manipulacji
Niewolnik każdej nacji w szeregu biurokracji
Światowe zniewolenie pod przykrywką demokracji
Ten świat zwariował mówię ci siostro to prawda
Kolejny pochłonięty przez nietolerancji bagna.
Ten świat zwariował mówię ci bracie to prawda
Patrz jak zalewa nas gniew i nienawiści magma.
Ty w stanie aberracji w drodze do mumifikacji
Po chemicznej kuracji kaja[?] w polaryzacji
Ulega dysocjacji trzeba jej reinkarnacji
A ludziom motywacji wzajemnej integracji
Ten świat zwariował, mówię ci bracie to prawda
Kolejna dusza zaprzedana pożywkom dla diabła
Ten świat zwariował mówię ci siostro to prawda
Patrz jak kolejny z nich sam sobie zakłada kajdan

Zadaj pytanie czy naprawdę jesteś wolny?
Czy decydujesz sam, czy jesteś do tego zdolny?
Rozwija cię świadomość, czy karmi iluzja?
Ten podprogowy przekaz do lewej półkuli fuzja!

Oni zapomnieli jak powinniśmy żyć tu
Gdzie się podziała miłość każdy walczy jak Stu, ej!
Od siebie daj coś podaj rękę mu
Bo jedno jest wszystkim, wszystko jednym jak Bóg.
Chimery po dewiacji na rządowej delegacji,
Spisek globalizacji chcą pozbawić nas wakacji,
Ty broń swoich racji w obliczu Iluminacji,
Pamiętaj słowa kłamcy puste jak wciśnięcie spacji!
Oni zapomnieli jak powinniśmy żyć tu
Zaniedbane dusze kosztem fizycznego balastu, ej!
Błądzimy we mgle a odpowiedź jest tu
Gdzie bije twe serce odkryj w sobie ten cud
Potrzeba nam miłości, miłości bez apelacji
Oczyszczenia czakry na każdej kondygnacji
w momencie kulminacji powiem ci jedno
Otwórz oczy a ujrzysz prawdę na pewno

Zadaj pytanie czy naprawdę jesteś wolny?
Czy decydujesz sam, czy jesteś do tego zdolny?
Rozwija cię świadomość, czy karmi iluzja?
Ten podprogowy przekaz do lewej półkuli fuzja!
Pezet
Najważniejsze jest podejście, a dzisiaj mam złe
Bo drugą dobę nie śpię i piję gdzieś na mieście.
To co najważniejsze zostało gdzieś w tle.
Sam nie wiem już gdzie jestem,
Niebo nie jest niebieskie. Dziś nie
Załatwię wszystkich trudnych spraw, we śnie
Miałbym przynajmniej drugi świat,
Lecz jestem tu gdzie wódka zwala z nóg
Tych, co przepijają hajs za zdrowie głupich suk.
Kilka stów żegna portfel, a mam ich coraz mniej
I tam gdzie miałem być nie dotrę, już nie.
Lecz to jeszcze nie najgorsze, bo chcę
wydać forsę na to, co się nosem wciąga jak tlen.
Kurwa mać, powinienem przestać chlać,
Lecz nie mogę, bo sam ze sobą walczę jak lew i
Kurwa mać, ona nie chce mnie znać
wcale nie dziwię się, lecz nie mogę przez to spać.

ref. Kajman
Hardcore?
Mam depresję i nie śpię,
Kto jest najlepszy w mieście? - ziomki
Hardcore?
Tacy jak my wiedzą lepiej, że najważniejsze jest podejście (x2)

Kajman
Ciągły ziping,
Gadające głowy w telewizji,
Przelatuję po nich jak F-16 po misji.
Znowu piszę i nie mogę skończyć zwrotki
I myślę, że wyjdę na balkon by skoczyć na chodnik.
Hardcore? Na razie o tym zapomnij,
Masz dobre życie, warto się o nie zatroszczyć.
To nie brzmi jak Tyskie i jointy,
To brzmi jak wszystkie dobre chwile w jedną złączyć.
Wiem, ale inaczej płyną dni,
Dobrą chwile trudno z tego dnia wyłowić.
Nieraz zwyciężyłem i nie zapominam o tym,
Bo mam siłę która nadaje mi ton gry.
Tacy jak my, to depresja i prochy,
Tacy jak my, dziś już nie wiem, o co im dokładnie chodzi.
Jestem człowiekiem przecież takim samym jak oni,
Tylko częściej mnie słychać w ich domowej rozgłośni.

ref. Kajman
Hardcore?
Mam depresje i nie śpię
kto jest najlepszy w mieście? - ziomki
Hardcore?
Tacy jak my wiedzą lepiej, że najważniejsze jest podejście (x2)

Pyskaty
Znów nie mogę spać, przed oczami mam wizję, wiesz?
Żyję aby grać, taką właśnie mam misję, ej.
Ziomy mówią "weź odpocznij,
Bo robisz to cały czas i lecisz na cały gaz, jak w tłoczni".
Lecz oni nie wiedzą, że tacy jak my
Bezczynnie na dupie nie siedzą, bo to daje nam żyć, ej.
Bo rap jest jak obsesja,
Choć trawi nas depresja, to nie możemy przestać.
Hardcore? Cały czas mam tu hardcore.
W każdy weekend zarwane noce przez alko.
I choć to walką jest, kocham tą grę,
I bynajmniej nie dlatego, że ona daje mi banknot.
I sprawdź nas, robię co robię i puszczam w obieg
To co dzień, choćbym miał jutro skończyć w grobie.
To nasz czas, daję to tobie,
Tylko pamiętaj, że to ci może spędzić sen z powiek.

ref. (scratch - wszyscy)

Hardcore? Na razie o tym zapomnij.
Drugą dobę nie śpię i piję gdzieś na mieście,
I żyję (x3) aby grać, taką właśnie mam misję,
Bo to nasz czas (x3)
Nie dziwię się, lecz nie mogę przez to spać.
Listen up (x4)
Bo to daje nam żyć.
Nie wiedziałem w jaki sposób to zrobie
ale wiedziałem że nie dam się wiesz
nie przegram mojego życia...

nie jednego z moich kumpli bez pardonu nazwiesz żulem
każdy z nich tu stosuje od zawsze opcje bullet
a ja się dobrze czuje w swoim środowisku wierny
ulice z krwi i kości chcesz to czuj się od nich lepszy
ja nie dałem tutaj odczuć żadnemu z moich ziomków
bo demonstrować siłę moge takim jak ty gnojkom
od lat funkcjonuje w tych dwóch światach naprzemiennie
dziś melina jutro salon bo prawdziwość siedzi we mnie
bo nie musze nic udawać kurtynka czy też sława
wciągają zaraźliwie tych bez charakteru zasad
nawet gdy byłem chudzielcem na dzielnicy byłem wielki
nie ma miejsca jak dom ziomek nie ma stąd ucieczki
pozostaje w dobrej formie chociaż standard życia lepszy
to w głowie się nie pieprzy nie chce czuć się najważniejszy
bo nie umniejszy twoich zasług dobry człowiek
z którym co dzień zbijam piątki i na rogu z nim stoje


(ref. x2)
chcesz przyjrzeć mi się z bliska to klasyka jeżycka
znam tu każdego pyska dla nich od lat w tych rytmach
z życia korzystam portretuje rzeczywistość
ulic na których przeżyłem i nie dałem się zamulić

mam szacunek na dzielnicy i wszystko mi to styka
wystarczy że Jeżyce powiedzą że mają rycha
dbam o tradycje podtrzymuje ten pierdzielnik
cały czas kombinuje żeby nie opuszczać dzielni
nie każdy ma tu bejmy jaki wzrost gospodarczy
to co widze na ulicach w zupełność mi wystarczy
tu salonów ciążowych tyle co monopolowych
tu nieznane są najnowsze trendy mody kanony
dzieciaki palą wąsy wciąż kurwy ślą donosy
a złodzieje piją wódke po nieprzespanej nocy
wzmacniają się przez nosy to rzeczywistość posyp
stosują uliczną przemoc której na co dzień masz dosyć
co brama to melina to Jeżyce -znasz klimat
smak drin taniego wina co rusz rozbita rodzina
której synonimem jest zacne słowo konkubinat
złapany w sidła życia jeżycka siła

(ref. x2)
chcesz przyjrzeć mi się z bliska to klasyka jeżycka
znam tu każdego pyska dla nich od lat w tych rytmach
z życia korzystam portretuje rzeczywistość
ulic na których przeżyłem i nie dałem się zamulić

masz tu moją własną interpretacje losu biedoty
prezentuje nurt muzyczny który pakuje w kłopoty
chcesz rynkowo zdyskontować mode którą zwiastuje
prezentując nowe tracki niecny plan ci pokrzyżuje
ekspresja chamstwa chuligaństwa na koncertach
rynsztokowy język z tego chcesz mnie zapamiętać
SLU exa co na ciężkim rapie zna się
nie przypadne do gustu poniedziałkowej prasie
próbowali mnie skazać na ostracyzm łajdacy
pieprze ich wydaje płyty wciąż jeżdże w trasy
oto kamień milowy w dziejach polskiej muzyki
mam dziś czelność tak twierdzić zgodny z prawdą przytyk
ten co nie stroni od zadym ziomek na to nie ma rady
bo nie wchodze w układy z dziwkami jak tanie szmaty
co bardziej przystępne tracki chcą grać w radiostacjach martwych
zapomnieli o muzyce z zawartością serum prawdy

(ref. x2)
chcesz przyjrzeć mi się z bliska to klasyka jeżycka
znam tu każdego pyska dla nich od lat w tych rytmach
z życia korzystam portretuje rzeczywistość
ulic na których przeżyłem i nie dałem się zamulić

myśmy walczyli pazurami się chwytali tego co,
co mogliśmy mieć tutaj, to było kiedyś dla nas wszystkim
te kurwa mury ten wiesz odpadające tynki w środku ,
te zagrzybiałe kurwa mieszkania w których ludzie gotują jedzą śpią i
próbują się kochać...
1. Piątka BeeMa, podjeżdża Jezus.
Co ma ze sobą stary znowu mamy rebus.
Może dziwki, może winyle, może kokę, a może tequile nie ważne.
Jest zajebiście.
Biały proszek i zielone liście.
To impreza a nie kurwa stypa.
Sie bawimy przy hardcorowych bitach.
DJ BBX, dziura forin i laski klan VL wbija sie do akcji.
Wieprzowiny ostro napalone do robienia druta nie zastąpione

REF. Siemasz Jezus how do you do kurwa
Jest git
Siemasz Jezus how do you do kurwa
Jest git x2

2 Hey wieprzowiny komin mi dymi.
Mówi Jezus król kokainy.
Moje rymy to czysta perwersja.
Jak podoba wam sie moja erekcja?
Pierwsza lekcja zajebisty temat.
Pierdolenie sensem istnienia.
Huj z teorią, liczy sie praktyka.
Jest tequila, koka i muzyka.
Wieprzowiny zaczynamy akcje.
Dozwolone są wszelkie dewiacje, konfiguracje, figury i style.
To by było na tyle.

REF. Hey Karamba how do you do kurwa
Jest git.
Hey Karamba how do you do kurwa
Jest git. x2

Jest Git

Jest Git
Zakręty w życiu znam ostre
nie raz wyciągnięto dłoń chociaż o pomoc nie proszę
swój bagaż noszę sam ale wiem że nie jestem sam
kiedy bębny grają i w życiu sprawy się walą tak
znam tych co upadli z wielkim hukiem
za mało siły i zbyt wiele złudzień
życie potrafi się rozsypać w 5 minut
W 5 minut w które tracisz cały sens w życiu
cięszko się wraca gdy los wywali za nawias
nie jesteś nikim jedynie śmieciem dla świata
100 tysięcy ludzi uśnie na ulicy
utopione w morzu rezygnacji życiorysy
nie wielu ma odwagę schylić się i być człowiekiem
słuchać nie brzydzić się człowiekiem
Śmieci śmierdzący szlam dla was
ja wolę dworzec niż salon
z tym śmieciem chcę rozmawiać

Na ulicy ich mijasz codziennie widzisz ich twarze
tysiące isntnień utopionych w miasta gwarze
gdy biegniesz za szczęściem oni swój bagaż niosą
idą przez życie w ostrodach ale boso
ulica staje się domem
a wszystkie plany zaczynają iść ślepym torem
nadzieja umiera rozpacz pojawia się w oczach
upada człowiek a nie żul,menel czy kloszard
ty milczysz wiem to już stało się nawykiem
nie podajesz ręki obojętność masz za taktykę
ty najchętniej dotknąłbyś go tylko patykiem
na odległość by nie zaraził ciebie żadnym syfem
dla was śmieci dla nas ludzie z historią
oni wciąż będą obok ci walczący o godność
po za nawias wypchnięci w ciągłej walce o przetrwanie
żyją chodź wielu nie pozwala żyć im dalej

Nie mów że świat daje równe szanse
nie mów żebym uczył się żyć z dystansem
status finansowy status społeczny
iluzje żeby człowiek czuł się bezpieczny
gra jak monopol tylko pionki są żywe
mają emocje a skutki gry są prawdziwe
łatwo skreślać ktoś przegrał i upadł
na marginesie człowiek którego nikt nie słucha

Uliczne zombi może zrobić tylko krzywdę
więc od razu za życia wystawmy mu klepsydrę
po co taki ma żyć jak jest tylko robakiem
tysiąc powodów się znajdzie żeby szybko go zabić
to margines a stamtąd już się nie wraca
po co dawać szansę człowiekowi to się nie opłaca
lepiej siedzieć cicho i pielęgnować swój bałagan
niż wyciągnąć z bagna jednego który oto błaga
Pani redaktor sprzedaje pani temat, prosto z ulicy centralnie z podziemie,
o małolatach o dzieciakach o szczeniakach o pogrążonych w nędzy Polakach
.Pani oskarża młody przestępca \"diluje\" bije kombinuje i przekręca nad
ofiarami się znęca, złodziej, bandyta, bardzo groŹny morderca. Pani
redaktor a czyja to wina , ważny jest skutek lecz ważniejsza przyczyna
dziurawe buty kiedy zbliża się zima - starych nie stać na ciuchy dla syna.
Dzieciak nie jest ślepy kuma sprawę, bardzo szybko los zmienia zasadę ,
być znaczy mieć nie zawsze zgodnie z prawem, w chorym systemie
\"wyniucha\" każda sprawę. Jednak uczciwie próbuje zdobyć środki, łapie
robotę nosi ulotki mija miesiąc, dzieciak wali po sałatę spadaj Mały raz
zapomnij o wypłacie. ściema na maXa życiowa nauka nie będę frajerem już
nikomu nie zaufam, nigdy więcej nie dam się oszukać teraz ja tak Frajerów
będę stukać

Ref. Dzieci gorszego Boga dla nich słonce nie chce wstać, dzieci Gorszego
Boga stoją w cieniu naszym miast, Dzieci gorszego Boga ciągle więcej
pośród nas, Dzieci gorszego Boga, Dzieci gorszego Boga

Pani redaktor dzieciak łapie układy być znaczy mieć wedle nowej zasady,
nocne wypady sklepy samochody, Się poprawia jego stan finansowy. Już nie
chodzi głodny, zaniedbany, nie kroi nocą kasy z portfel mamy, czasem stuka
dziesionę na frajerach z dumą obejmuje nowy etat - pasera, potem dealera
następnie chwyta gnata , strzela zabija by zgadzała się kasa. Pani
redaktor zdziwiona trochę zdumiona a może przerażona. Skumaj temat i skup
się na przyczynie, otwórz oczy a zobaczysz kto jest winien, nie dzieciak
nie ja i nie mafia z Wołomina. W politykach i systemie przyczyna to oni
robią śmieci z uczciwych ludzi, na zysk zero szans za to szansa na długi,
na nie godne życie z gównianą przyszłością, zobacz jak niewielu wychodzi
na prostą. I nie ***** mi jeden z drugim że to farsa, że to temat
wyssany z palca, płace respektem niewinnym dzieciakom Gorszego Boga, Pani
redaktor

Ref. Dzieci gorszego Boga dla nich słonce nie chce wstać, dzieci Gorszego
Boga stoją w cieniu naszym miast, Dzieci gorszego Boga ciągle więcej
pośród nas, Dzieci gorszego Boga, Dzieci gorszego Boga
[Intro]

Nie słuchaj mej muzy z charczka* ani z lapka
Jak już to na słuchawkach
To jakbym śpiewał darkside, słyszałbyś
Podobno jestem...

[Ref]
Nie słuchaj mej muzy z charczka* ani z lapka
Jak już to na słuchawkach
To jakbym śpiewał darkside, słyszałbyś
Podobno jestem w klapkach
Mówią nadzieja to głupców matka
Ale ponoć umiera ostatnia
Szczerze wierze, że pójdzie jak z płatka
Skuma przekaz każda dusza bratnia

[Rahim]
Wyobraź sobie sześcian, a w nim tapczan
Złota klatka i pośrodku Ty
W uchu balsam, volume na maksa
W ręku okładka, Hi-Fi vis-a-vis
Cały sęk, by ten krystaliczny dźwięk
Nad którym siedzimy godzinami
Brzmiał jak kamerton, a nie z dupy brzdęk
Był pożądany, nie niedoceniany
Nie ma takiego słuchania na pół gwizdka
To jak próbować dostrzec (?) z bliska
Czy oglądać mecz zza płotu boiska
Lub oczekiwać dojrzałości od chłystka
Idea czysta jak idealistka
Przyjrzyj się z bliska, skorzystaj
Obydwa zjawiska dzieli cienka piska
Jedno to pełnia, drugie czystka

[Ref]
Nie słuchaj mej muzy z charczka* ani z lapka
Jak już to na słuchawkach
To jakbym śpiewał darkside, słyszałbyś
Podobno jestem w klapkach
Mówią nadzieja to głupców matka
Ale ponoć umiera ostatnia
Szczerze wierze, że pójdzie jak z płatka
Skuma przekaz każda dusza bratnia

[Fokus]
Coś trzaska, elita jest tu więc podłącz to do gniazdka
I stestuj to na wynalazkach
I daj się przekonać jeśli łaska
Trzymasz to źle jak iPhona
Brzmienie miasta przerasta nas
Nastał czas by je pokonać
Włączcie to w domach, na dwunastkach**, CD-ROMach
Usiądźcie koło nas no i jazda
Ciśnienie narasta, brzmienie jak dla Hasta Jajonasz
(Włącz to na słuchawkach)
Posłuchaj jak płyną dźwięki, DiNO wiezie nas limuzyną
(Włącz to na słuchawkach)
Dzięki, Fo i Rah, posłuchaj ich jak Rasta jak zaraz nawiną
Raz, dwa, jeden na milion skądinąd
Skład z miasta, jednego na sto, a nie z Trójmiasta
Wszyscy do kast, to jest kino, co urasta do rangi klasyki jak kasyno
No i basta!

[Ref]
Nie słuchaj mej muzy z charczka* ani z lapka
Jak już to na słuchawkach
To jakbym śpiewał darkside, słyszałbyś
Podobno jestem w klapkach
Mówią nadzieja to głupców matka
Ale ponoć umiera ostatnia
Szczerze wierze, że pójdzie jak z płatka
Skuma przekaz każda dusza bratnia

[Rahim]
Wejdź do klubu, przyjdź na koncert,
poczuj ścisk jakbyś włożyła gorset,
W skali forte, gdzie jest Seba, Wojtek,
Dawid i drugi Sebek z mikroportem,
Daj no głośniej tego majka gostek,
jeden dwa, jeden dwa, sound check,
Podkręć bas niech ruszy każdą kostkę,
jeden deck, drugi deck, Hi-Tech,
Masz czelność w negatywnym komencie,
oceniać to zasłyszane pierdnięcie,
Masz to w prezencie, wersje na dobrym sprzęcie,
POCZUJ TO PIERDOLNIĘCIE!
To antidotum na zło zwane padaką, stawiaj na jakość nie na jako tako,
Co uchodzi za standard wszelako, stawiaj na jakość nie na jako tako,
To antidotum na zło zwane padaką, stawiaj na jakość nie na jako tako,
Co uchodzi za standard wszelako, stawiaj na jakość nie na jako tako...

[Ref]
Nie słuchaj mej muzy z charczka* ani z lapka
Jak już to na słuchawkach
To jakbym śpiewał darkside, słyszałbyś
Podobno jestem w klapkach
Mówią nadzieja to głupców matka
Ale ponoć umiera ostatnia
Szczerze wierze, że pójdzie jak z płatka
Skuma przekaz każda dusza bratnia

* "Charczek" - "charczący" głośnik
** Dwunastka - potocznie długogrająca płyta winylowa
Ciągle dążę do perfekcji, wolny umysł to potęga,
Ci co stali się legendą zawsze pierdolili schemat, wiem
dobrze pamiętasz kto pierwszy ruszył ten temat,
to syntetyczna mafia, dziś wielu chce nas powielać
Daje, więcej niż rap, tworzę nowy gatunek,
ciągły rozwój do nieba, lece od pierwszych demówek,
to jak, perła z podziemia, teraz zjada główny strumień,
kiedyś we mnie nie wierzyłeś, dziś stawiasz ostatnią stówę
Zgarniam konsekwencji plony, ma rozkminę cała branża,
paluch to ten skurwiel, co prawdziwy rap obraża,
wzbudzam niechęć hipokrytów, o rapie prawdę obdarzam,
nie mam miłości trueschoolu, chociaż zjadam ich na samplach
Sto procent wandal, brudzę rapem twoją chatę,
jeśli pierwszy raz to słyszysz, przyjmujesz kopa na klatę,
teraz, szukasz mnie w sieci, nie znam telewizji, kamer
znaki rozpoznawcze ; styl, i w ryju niebieski camel, TEJ !

REF :
Jeśli jestem pionierem, to jesteś nim razem ze mną,
jebać granice, razem podbijemy świat,
kiedy na koncertach słyszę, 'chcemy więcej tego'
wtedy jaram się życiem, wiem, że muszę dalej grać !

Tu najtańsze długopisy piszą najcenniejsze wersy,
najlepsi producenci dostarczają dla mnie bębny,
nasze logo nosisz z dumą, na niciach z bawełny,
razem podbijemy świat, pierdoląc muzyczne trendy,
Czuj się wyróżniony, jeśli w kółko tego słuchasz,
bo chodzi właśnie o ciebie, jak mówią 'świadomy słuchacz'
rap to całe moje życie, a nie sezonowa fucha,
5 albumów, 4 lata, nadal świeży, jak debiutant
Mogłem być wszędzie, ale pierdolę showbiznes,
przez te kurwy w polskim rapie mamy wielką bliznę,
jebać ich ksywy, to przecież oczywiste,
ci co wtedy się wybili do dziś krecą niezły biznes,
Płyty na siłę, na szybko, bez polotu
wersy i ksywy - kopia raperów z zachodu,
kariery oparte na niewiedzy odbiorców,
jeśli nie wiesz o czym mówię, to jesteś jednym z tych chłopców, TEJ !

REF:
Jeśli jestem pionierem, to jesteś nim razem ze mną,
jebać granice, razem podbijemy świat,
kiedy na koncertach słyszę, 'chcemy więcej tego'
wtedy jaram się życiem, wiem, że muszę dalej grać !

[A to jest Niebo.. To brakująca życia część.. Dziś mam tą pewność, że na Ziemi nie ma rzeczy, których nigdy nie mógłbyś mieć !]
Decyzja juz zapadła
pozostał jeden wariant
tylko śmierć może rozłączyć mariaż
wariant, chcesz wiedzieć co zrobiłem
dlaczego, jak, dwadzieścia sześć lat
w środku wrak
bonwłajaż
podjeżdżam nic mnie nie dręczy
w moich słowach prawda przeżyć wewnętrznych
zło weszło z butami do mojej duszy
dziś prędzej atak serca niż ofensywa skruchy
oczu nie zamydlam po co się oszukiwać
w nocy umieram, a południe schodze po dwa piwa
moja wina i nic mnie nie zatrzyma
mitsubishi kokaina
jeżeli umre z rana to na pewno na zwał
sam to widzisz , wszystko w całość się układa
znaki na niebie, ziemi mówią pe i ha
czego od życia może chcieć taki gość jak ja

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

wiem, że jestem winny, wina po mnie płynie
temat ten na pewno ciebie nie pominie
tu prawda nie zginie , zostanie pośród ludzi
wiem, że jestem winien, a to sumienie brudzi
zobacz przyjacielu jak życie tu wygląda
ja tu się budzę i powietrzem zaciągam
stąd moja siła, ten rap płynie w żyłach
nasza przepowiednia nie zawsze jest miła
wiele już widziałem i z wami się tym dzielę
blizny na ciele i przyjaciele ze mną
już wielu z was wybrało drogę ciemną
to nie wszystko jedno, samo to nie minie
ja po to sięgnąłem i tego jestem winien
ciebie nie winie sam to zgotowałem
chociaż mogłem przestać to nie przestawałem
strzał za strzałem i kłopoty z prawem
teraz dzieciaku zdaj sobie z tego sprawę

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

niejeden chłopaczyna do bram nieba puka
alkohol potrafi wszystko z życia wypłukać
wmawiam sobie, jutro przestaję
przez wódkę dużo straciłem nic nie zyskałem
czas ucieka , nic się nie zmienia
droga, którą wybrałem prowadzi do zatracenia
wspomnienia o zdarzeniach trzymam w pamięci
bo to koi ból nakręca spiralę śmierci
kolejny łyk, czuję ciepła falę
kolejny, morderstwo doskonałe

Nie tykaj tego, bo to cie zgubi
chada teraz mówi, spójrz popadasz w długi
los dla takich jak ty nie uznaje ulgi
ja wiem co czujesz, gdy w lustro patrzysz
teraz już wiem życie to zaszczyt
sam sobie winien, więc wyciągam wnioski
to prawdziwy widok rzeczypospolitej polski
tu się urodziłem i poznałem miasto
pod dwunastką na dzielnicy grochów
powstałeś z prochu to w proch się obrócisz
powiedz jeśli chcesz nam coś zarzucić

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny x2
To już nie jest noc, ale jeszcze nie ma dnia.
Znowu zmieniam bok, szkoda, że mam je tylko dwa.
Księżyc wisi w oknie i na złość ziewa raz po raz, ale jest noc jeszcze czas, żeby wreszcie móc wstać.

Nie mogę spać - boję się, że coś mi się przyśni.
Nie mogę wstać - nie chcę budzić ludzi nocą.
Nie mogę spać - w głowie mam za dużo myśli.
Nie mogę wstać...

Znowu budzę się oświcie, jakaś czwarta rano.
I znów czekam z własnym życiem aż wszyscy wstaną.
Chcę znów zasnąć, mieć jakieś sny o Tobie,
Bo Cię nie ma ze mną, ale jakoś oczy mi się zamknąć nie chcą.

Nie mogę spać - boję się, że coś mi się przyśni.
Nie mogę wstać - nie chcę budzić ludzi nocą.
Nie mogę spać - w głowie mam za dużo myśli.
Nie mogę wstać...
nie mam po co...

[...]

Nie mogę spać - boję się, że coś mi się przyśni.
Nie mogę wstać - nie chcę budzić ludzi nocą.
Nie mogę spać - w głowie mam za dużo myśli.
Nie mogę wstać...
nie mam po co...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo