Popularne piosenki. Polski Hip Hop

834 . To w tych drzwiach, których już nie otworzysz ....

Kiedyś my szczyle na boisku, trening i piłka
i nie pamiętam jak każdy z nas ją zmienił na DillPag.
Dziś powinno mi być tylko przykro bo
moje dzieciństwo wiesz jakby szybko znikło to.
Ja nie śpiewam tu "Gdzie się podziała prywatka",
lecz wspominam głośny brzdęk rywala na klatkach.
Z kumplami wtedy się paliło i chlało,
dziś się okazało ,ze dla niektórych to było za mało.
Popłynęli, do jointów doszła kreska
i lecieli ziomy, mówiłeś: skończ z tym, przestań..
Niektórzy skończyli, ale ze szkołą.
Co drudzy mówili: Ja tylko palę to zioło.
Stale i w kółko 'gdzie jest to stare podwórko?'
Dzisiaj wolny czas to balet, a balet to kółko.
Ta wersja wspomnienia, spala nam czas jak feniks.
Dużo czasu minęło, każdy z nas się zmienił.

Myślę o tym teraz jak pisze te słowa,
chcę przed klepsydrą na tym bicie się schować.
Ten czas nasze młode lata w popiół obrócił .
Z roku na rok mi bardziej szkoda, bo to już nie wróci. [ x2 ]

Jednym z problemów zaczęły mieć wtedy pieniądze.
Robiłem je na osiedlu przez 4 miesiące,
krótko , lecz miałem hajsu nieco na bal.
Udowodniłem sobie też , że suki lecą na szmal.
Miałem trochę szczęścia, jak mój ziom,
bo jego to sypnął jebany frajer, co nie od tego to łyknął.
W tym miejscu przytoczę stare pojęcie, ze kurwa
"Frajer na zawsze , frajerem będzie" .
U niektórych jeszcze leci ta flota na świndlu.
Życzę im tego samego co Małolat na singlu.
Dla psów każdy na pierwszy rzut oka jest winny.
wiem o tym od dziecka, mieszkałem w blokach, nie w willi.
Do drzwi tamtych czasów znikła ta klamka,
gdzie do szczęścia starczyła tylko piłka i bramka.
Tamte wspomnienia spala nam czas jak feniks,
dużo czasu minęło, każdy z nas się zmienił.

Ten czas już nie wróci....

Myślę o tym teraz jak pisze te słowa,
chcę przed klepsydrą na tym bicie się schować.
Ten czas nasze młode lata w popiół obrócił .
Z roku na rok mi bardziej szkoda, bo to już nie wróci. [ x2 ]
Bosski
To jest moje życie, tak to jest moje życie
Lepiej dobrze je poznajcie nim pochopnie ocenicie
Nie zapomnijcie prędko bo ja robię ten rap dla was
Uliczna droga, piękno nie szpani-sztuczne sztuczne prawa
Zakłamana kariera? Nie, więc skończ pierdolić brednie
Szacunek za szacunek i Bosski dalej biegnie
Zły umysł szybko więdnie, zawiśnie tutaj wszędzie
Prawa karmy kozaku, za nic nie obejdziesz
Ja pobierałem lekcje, ciężkie życia lekcje
By ogień w sercu i zasady dał być człowiekiem
Rap jest tutaj dla mnie, lecz ja jestem tu dla was
By wam motywację i przesłanie dawać

Ref.
Moje życie, to nauka w stylu hardcore
Moje życie, pod tytułem "Tu nie łatwo"
Honor i szacunek, zawsze oddawałem braciom
Moje życie, moje słowa winnych karcą
Moje życie, pasja, szukanie tu sensu
Moje życie, prawda wychodząca zza zakrętu
Moje życie, wola aby zmienić coś najlepsze
Moje życie, siła, które mi nie uniesiecie

Juras
Moje życie, było wykręcone osiedlowe akcje
Fascynacje złem rzadko wychodzą na zdrowie
Dzisiaj wiem, to było głupie
Dwukrotne spotkanie ze śmiercią
I wielokrotne otarcie się o puchę
Jakimś cudem przetrwałem i porwał mnie rap
Zrozumiałem, że śródmieście to nie cały świat
Pojechałem w Polskę, na nie jeden koncert
Zarobiłem forsę i wydałem forsę, uwierzyłem w postęp, proste
W między czasie źle działo się dla sióstr,
Starzy wyjadacze zaliczyli dół i grób,
Kogoś okradali kumple bo był bezbronny
Po kim byś się nie spodziewał ten został koronnym
Ja porzuciłem ten świat bezlitosny, poszedłem w kick-boxing
I zostałem sześciokrotnym mistrzem Polski
Kadra Polski i duma ze spełnionych marzeń
Własna sekcja, Street Fighter, a co będzie dalej czas pokaże
Na razie realizuje pasję i mam plany
Z Firmą nagrywamy, nowy poziom osiągamy,
A co dalej z moim życiem usłyszycie
To na nowej płycie, jeszcze w tym roku
Trzymaj się bracie, pokój

Ref.
Moje życie, to nauka w stylu hardcore
Moje życie, pod tytułem "Tu nie łatwo"
Honor i szacunek, zawsze oddawałem braciom
Moje życie, moje słowa winnych karcą
Moje życie, pasja, szukanie tu sensu
Moje życie, prawda wychodząca zza zakrętu
Moje życie, wola aby zmienić coś najlepsze
Moje życie, siła, które mi nie uniesiecie

Popek
Odpierdolcie się ode mnie, odpierdolcie się od nas
Co się kurwa gapisz? jak bym Cię okradł
Media z nas zrobiły, ofiarnego kozła
To jest nasze życie i naszym musi zostać
Firma jest mocna, Firma jest prosta
Firma jest ostra, Firma jest z ulicy i tak musi zostać
Firma pod podręcznikiem ulicznego naukowca
Przestań za mną wszędzie łazić, prosza
Nie rób zemnie gwiazd, po co ta szopka?
Jestem zwykłym typem, ksywa Popek, kropka
Tu masz moje życie, jedna zwrotka
To dla mojej matki, ojca
To dla naszych fanów
To dla naszych ziomków i kompanów
To dla naszych ukochanych maniur
To dla naszych ziomków na skazaniu
To jest część naszego życia w jednym nagraniu
Część naszego życia w jednym nagraniu, właśnie tak

Ref.
Moje życie, to nauka w stylu hardcore
Moje życie, pod tytułem "Tu nie łatwo"
Honor i szacunek, zawsze oddawałem braciom
Moje życie, moje słowa winnych karcą
Moje życie, pasja, szukanie tu sensu
Moje życie, prawda wychodząca z zasad kręgu
Moje życie, wola aby zmienić coś najlepsze
Moje życie, siła, które mi nie uniesiecie
Nogi gładkie, włosy długie, zaczajona, pod tapetą chowa swe wcielenie drugie, zobacz ją, jaka ładna, jaka zgrabna, byś się nie pomylił, bo to wysłannica diabła, robi się na bóstwo, takich kobiet mnóstwo, są nie do zdobycia jak w kieszeni pusto, w lustro patrzą, patrzą, widzą swoje odbicie z rana, którego się wstydzą, nie myśl, że z ropuchy zmienisz się w księżniczkę, możesz tylko trafić w emeryczną piczkę, choćby nie wiem co, dla mnie to jest zło, na jedyną giczą kaczkę poszło chłopów sto, a kaczuszka, ze stu osób wybiera, nie szuka mężczyzny, a szuka frajera, będzie afera…

Ej laska, nie mów, że żeś ciasna, dotykana przez pół miasta, to jest sprawa jasna, twoja własna inteligencja, poprowadzi cię do następnego bielizny zdjęcia, szminka, manicure,pod oczy kredka, obcas, mini i mała torebka, najpierw idzie dycha, później idzie setka, koło ciebie kręci dupą już kokietka…

Niezła ta maniurka, pani magister z podwórka,wiązanego i sławnego doktora jest to córka, chodzi dobrze z kasą, nienaganny ma też fason, dużo z części ciała również pokazała, aby z tym do klatki świnia poleciała, a gdy chłopak pytał, tak się zapierała, że nikomu nigdy się jeszcze nie oddała, mocno zaprzeczała, że to z nim pierwsza spała, a na próbie hasło ‘dawaj dawaj’ to dawała, a on myślał, że partnerka będzie stała, kokietka będzie grała, bo w tym dorastała, tak się wychowała i tak będzie miała, bo tak wychowana wielka, pierdolona dama ze skrzywionym charakterem, niby dla niej jesteś zerem, stary za sponsora, ale to jej trochę mało, coś od przydupasa wyciągnąć by się dało, ocknij się pało, zobacz, co się stało, na skinięcie palca, tańczysz jak do walca, schowaj portfel, zobacz, co się stanie, coś mi się staje, że będzie słabe grzanie…

Ej laska, nie mów, że żeś ciasna, dotykana przez pół miasta, to jest sprawa jasna, twoja własna inteligencja, poprowadzi cię do następnego bielizny zdjęcia, szminka, manicure,pod oczy kredka, obcas, mini i mała torebka, najpierw idzie dycha, później idzie setka, koło ciebie kręci dupą już kokietka…

Gdylu, gdylu, gdylu, browari podbita, klaps na dupę, wysty wita, rozkręcona biba, na niej bezimienny już mi gra na bitach, od kielonów się nie migam, bo tej nocy by coś zagruchał - takim w głowie świta, jedna noc i kwita, bo z kurwą głębszy związek to 100% lipa,podbita do pierwszej, ale okazało się, że ta ma typa, typ się obok miga, można by na buty go prze śmigać, ale po co, w końcu kapy dzisiaj mam na podryw, nie na kocioł, wszystkie lepsze panny pewnie się już na parkiecie pocą, mokre cipki nocą, ze mną pod barem rządzą, aż miło pomyśleć, że się coś dzisiaj pociśnie,dotarłem na parkiet, o już jedną widzę, po pól litra nawet fajna taka, co w domu ma chłopaka, na boku nie jednego bracha, a jej motto to zabawa, już na celowniku, z bratem po kielichu, wyostrzony bajer: Się ma, tutaj Malabety, anie żaden frajer, śmigam więc do baru: ej barowa weź coś nalej, kilka miłych słówek, choć są zbędne, ona mana czole napis:dziś mi pizda pęknie,idziemy na chatę?, ona bez pardonu: chętnie, a taki kurw, uwierz na świecie jest nie jedna, szacunek panno piękna, anie taka, co o swą kobiecość nie dba, na głowę pierdolnięta, między udam i jarmark, w robieniu lachy Harward, tylko w kwestii komu tydzień temu pamięć marna, za te prawdziwe damy, za was z chłopakami kielony w górę i spijamy…
PTKWO 06

Nocne miasto Poznań, to jest to co kocham
Piszę to co widzę, mówię o życiu w tych blokach
Obserwacje życia w mieście, to jest mój pokarm
Zawsze bliżej podziemia, nigdy nie na pokaz
Dla was jedna miłość, to dla moich ludzi
Zasypiają przy rapie i rano rap ich budzi
Uliczny styl z Piątkowa, zaznacz dzielnicę na mapie
Żyję na tych osiedlach i żyć tutaj ptrafię
Odnajduję się w klimacie, znalazłem w życiu miejsce
Natchnienie czerpie z ulic i to słychać w każdym tekście
Dramatów codziennie rozgrywa się tutaj setki
Ja tutaj żyję, dla ciebie to społeczne ścieki

Jedna miłość, dla moich ludzi
Miasto Poznań
Czas się obudzić
Na ulicach i osiedlach
tutaj rap się kryje
będę go bronić swoim rape dopóki żyję x2

Te betonowe domy, wielorodzinne deski
To piękne szare tło, dla tych bogatych posesji
Ci z nowych bloków i domów boją się tu chodzi
Boją się nas, boją się że możemy pobić
Nie wiedzą co zrobić kiedy ktoś pyta o drobne
Myślą że są okradan,i chcą oddać cały portfel
To są właśnie te różnice, dla nich obce jest życie
Nie wiedzą co znaczy nie mieć, żyją w dobrobycie
Jedna miłość dla tych, co pomagają słabszym
Wszyscy są równi, nizależnie od kasy
Te bloki to forteca, to jak centralne masy
Mieszkańcy są podobni tutaj zanikają klasy

Jedna miłość, dla moich ludzi
Misto Poznań
Czas się obudzić
Na ulicach i osiedlach
Tutaj rap się kryję
Będę bronił go swoim rapem dopóki żyję x2
Wychowany przez wilki na dzielnicach zwyczaj
Z radiowozu dziwki chciałyby nas schwytać
Nie pytaj mnie czym jest ulica to "blikstrig" szybka piłka klik klik
hajs odznacza typa
To był zwykły dzień jak kolejny dzień
W ten upalny dzień był najlepszy cień
Ja i paru koleżków plus trzepak
Ktoś dostał w mordę z trepa
Potem straszy brat go oklepał
Normalna rzecz dziesięciolatków
Nagle zza winkla bloku wybiega dwóch starszych chłopków
ben Johnson przy nich mógłby płakać o wynik
biegli dwadzieścia metrów dalej do klatki na piętro
Tempo, tempo nikt nie wie co się dzieje
Ktoś dla żartów chyba powiedział że to złodzieje
Śmiech lecz śmiech się ucina biegną kurwy
Jeden trzyma klamkę psa trzyma ten drugi
Gdzie? Którędy? Podbili bez "dzień dobry"
Wredne mordy autorzy frajerskiej sondy
Trochę zdziwili się gdy:
Dziesięciolatki zrobiły głupie miny
i zabrały zabawki

REF.
Życie chce znów zniszczyć mnie
Wystawia mnie na te próby złe
Te próby złe chcą mnie zgubić, wiem
Gdy mordę stulić, wiem gdy mam odezwać się - x2

Jakieś pięć lat później to samo miejsce
Ja i kumple na ławce, już było trochę ciemniej
Mamy 15 lat, wiemy kto kręci osiedlem
Sami zarabiamy nieźle
Już za rok tytoń mnie wciągnie na lat 7
Matka z córą i wujem wpadnie w szok na pogrzebie
I tak stoimy tu codziennie, niema co robić
Nagle, stój! Łapcię go! Krzysiek oco chodzi?
I w tym momencie widzę typa, z całej siły bije kobietę
Drugi za torebkę chwyta, mają przypał
Witam, Pudziankowski(?) sqot wasz błąd
Tą drogą przystanka mogła w nocy wracać moja matka
Jego matka, twoja matka, będzie jadka!
Noi gratka, dla kilku typów co lubią się trzaskać
Tak tu jest synuś, historia na faktach
Więc zamknij ryj, i posłuchaj reszty rymów
Pościg, bieg wkurwionych gości, ej w złości
Wiadomości jutro mówią o tym
byli już na wyciągniecie ręki
Gdy przecięli skrzyżowanie na czerwonym
Ale chociaż bez torebki

REF.
Życie chce znów zniszczyć mnie
Wystawia mnie na te próby złe
Te próby złe chcą mnie zgubić, wiem
Gdy mordę stulić, wiem gdy mam odezwać się - x2
Wszystko przemija, odchodzi w zapomnienie
Możliwe, że te rymy stracą też sens i znaczenie
Czas szybko ucieka i nasz się pewnie skończy
Więc próbuje opowiedzieć o tym co nas wszystkich łączy
Sekundy, minuty, godziny i dni
Bezpowrotnie spod kontroli spierdalają mi
Nie można nic zrobić by ten czas jakoś odzyskać
Nie mogę przestać myśleć, że wskazówka się przemieszcza
Oddala, nie cofa tylko szybko rwie do przodu
Nie mogę się pogodzić z tym uczuciem zawodu
Jakiego? - pytasz, przecież nic się nie dzieje
Czas kradnie nam życie, a ty masz jeszcze nadzieje
Na zdobycie czegokolwiek, na dotarcie do końca
W tak bardzo krótkim czasie jedna chwila cię wyniosła
I to na razie wszystko, tylko żeby to nie prysło
Nie pękło, nie jebło na pół jak ziarenko
Które szybko zasadziłeś i czekasz na profity
Bity są dobre i myśli swobodne
Szybko przelatują, jak ten czas ulatują
Kłują w oczy, do złudzenia są podobne
Jak marzenia, jak pragnienia jak spotkania przygodne
Łagodne jest zjawisko które się właśnie zrodziło
Bez jednego strzału z nikąd wszystkie chmury przepędziło
Ale czas nadal ucieka, kradnie chwile upragnione
Spełnione zostało to co docenione
Ostatecznie jednak nie zostało wyniesione
Pozostało w podziemiu, podzieliło w oka mgnieniu
Na wrogów, sympatyków, sceptyków, zwolenników
Mógłbym tu wyliczać odbiorców bez liku
Lecz na to nie pora i nieodpowiedni czas
Choć chcę wciąż być na topie i nie mówić nigdy pas
To właśnie teraz, w tej odpowiedniej chwili
Zarzucam szybko refren kochani moi mili

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Na moim narożniku się nadal nic nie zmienia
Choć nie ma mnie tutaj nie ma tu już mego cienia
Czas zapierdala, ale tu jakby się zatrzymał
Choć zniszczona okolica to zachował się klimat
Który jest nie do zniesienia, który nas tu wszystkich trzyma
Nie puszcza, nie pociesza, nie rozpieszcza i nie wzrusza
Nie śmieszy, nie cieszy, nie pomaga nic ulepszyć
Robię co chcę, a że ciebie nie stać nie
To weź to zaakceptuj i puść do przodu mnie
Nie blokuj, nie toruj, nie rozpuszczaj brzydkich plotów
Gotów jestem wszystkiemu stawić czoła
Zapobiec wszystkim sporom narastającym dookoła
To i tak nie powstrzymam nadchodzących zmian
Bo ten czas szybko przemija, coraz mniej już życia mam
I wierzcie mi ludzie nie wytrzymam tego dłużej
Ze straconą każdą chwilą czuję się jeszcze gorzej
I nie mogę nic powiedzieć i nie mogę się dowiedzieć
Czy osiągnę to co chcę, czy może zrobię coś źle
Wypadnę z obiegu i wykończę się
Bo żyję chwilą, nie poddaję się schematom
Katuję wciąż mikrofon, nie zadaje się ze szmatą
I dla was dziś właśnie prezentuję swój styl
Szybko, w pośpiechu, by nie stracić cennych chwil
I nawet jeśli teraz niczego nie dokonam
To wiem, że próbowałem i spokojnie sobie skonam
Więc wychodzę na ulicę, by obwieścić tajemnicę
By przybić z wami piątkę, by wspomóc okolicę
Dzielnicę hmm...ukochaną mą ulicę
Na której się wciąż chowam, którą na co dzień widzę
Pustka dookoła, szarzyzna jebana
Ludzka masa alkoholem wspomagana
Popękane mury, czasu odciśnięte piętno
Piękno, tutaj to pojęcie abstrakcyjne
Tutaj wszystko dookoła jest jakieś kurwa dziwne
Pokręcone, pokrzywione, czarno-białe i matowe
Nie można powiedzieć żeby było to cudowne
Jest jak jest, ale tu się nic nie zmienia
Te same ryje w bramach, takie same wspomnienia
Uniesienia, przeżycia, sytuacje i libacje
Naprawdę mówię prawdę każdy przyzna mi tu rację
Chociaż czas nam ucieka, chociaż czas nam ulatuje
Tutaj nic się nie zmienia, każdy życie swe marnuje

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila

Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
Czas przemija, czas przemija
Odchodzi w zapomnienie każda upragniona chwila
XXI wiek świata bliskie zakończenie
grzesz braciszku grzesz, po co ci jest rozgrzeszenie?
XXI wiek korzystaj z wszystkich uciech
gwałć, zabijaj, kradnij... wszystko miej w dupie
(x2)

Grzech za grzechem, uciechę kolejną sobie dostarczasz
gdy jednak czeka cię wpadka, to uciekasz do pół światka
twoja ratunkowa tratwa to, to kolejny grzech
wiesz jak jest, chciałbyś dobrze niestety to znowu pech
nie ma czasu, rachunek sumienia... co ty?
nie ma czasu na głupoty, gdy dobry jest diabła dotyk
bo to co zakazane jest najczęściej takie dobre
do nieba o pomste... po co?
wiele wygód masz tu, proste:
masz tu chlanie, masz tu ćpanie, masz tu granie, z diabłem taniec
faktycznie...
bardzo dobre, to co zakazane
czasem postanawiasz zmianę, jednak gdy przychodzi wieczór
wszystko zapomniane i znowu wracasz do grzechu
i znowu rozkosz nad tobą bierze górę
widzisz ją, jaką ma skórę? weź poczęstuj ją swym chujem!
widzisz? bierz ją! popatrz jak się suka cieszy
ona nie przestanie dawać, a ty nie przestaniesz grzeszyć

XXI wiek świata bliskie zakończenie
grzesz braciszku grzesz, po co ci jest rozgrzeszenie?
XXI wiek korzystaj z wszystkich uciech
gwałć, zabijaj, kradnij... wszystko miej w dupie

Proste, wziąłeś łatwą sukę, na tych wysokich obcasach
suka była przecież łatwa, to włożyłeś w nią kutasa
a w domu twoja panna czeka, myśli kiedy wrócisz
myśli: „jak się dobrze bawi, niech sobie siedzi u kumpli’’
czasem grzesząc niszcząc siebie,
niszczysz uczucia swych bliskich
są niby kobiety, lecz to nastoletnie dziwki
co imprezę inny fiut, znowu obrobiony drut
nie ważne to czy to dom, czy to bar, czy nocny klub
takie czasy...
wszystko się obraca wokół kasy
krawaciarze?
to banda zaprogramowanych maszyn
obiecują złote góry, ich rola na tym się kończy
robią to,po to żeby omotać głowę wyborcy
nasi dziadkowie walczyli, żeby była wolna ziemia
nie po to, żebyś godłem chamie dupe se wycierał
każdy grzeszy, ty grzeszysz wobec całego narodu
masz napchane sadło? ciesz się, bo wielu umiera z głodu.

XXI wiek świata bliskie zakończenie
grzesz braciszku grzesz, po co ci jest rozgrzeszenie?
XXI wiek korzystaj z wszystkich uciech
gwałć, zabijaj, kradnij... wszystko miej w dupie
Dopiero dziś otwieram Tobie drzwi od domu
Jest mi wstyd, bo ten dom, był domem z pozoru
Ojciec pił do zgonu, oddał nałogu
Matce brakło sił, wybrała drogę do grobu
Z czasem molestował mnie i bił bez oporów
Jak tu żyć bez upiorów?
Nienawidziłam wieczorów, nienawidziłam siebie
Nie rozróżniałam kolorów i nie chodziło o ciebie
Ty, ty byłeś tęczą na niebie, ręką w potrzebie
Aniołem stróżem
A ja?
Ja byłam męką dla ciebie
Niedostępną, jak nie wiem, dziś powie tchórzem
Nie, nie mogłam tak dłużej, w tej skórze
Katusze wciąż raniły mą duszę
Ja czułam, że krztuszę się życiem,
Że muszę uciec stąd
W Berlinie byłam zwykłą dziwką
Studia: kierunek prostytucja
W nocy w łóżkach zarabiałam dobry w chuj hajs
Proch, wódka, miałam dość już
Myślałam o popełnieniu samobójstwa
Lecz nagle na świat przyszła moja córka
Na ścianie nie mam już plakatu Kurta
I nucę jej codziennie kołysankę do łóżka
Musiałam Cię spotkać i poczuć czułość
Kochać się z Tobą nie oszukując
Ciężko żyć codziennie pokutując
Teraz wiem, że życie jest dla tych, co budują
Przepraszam, szczerze żałuję
Wybaczysz?
Nie wiem, czy wybacza się tchórzom
Nie masz wrażenia, że nas podsłuchują?
Muszę kończyć, a wnioski zostawmy ludziom

Mówiła mi: idź przez życie po prostej, a prostsze okażą się dni
Mówiła mi: życie może być szorstkie, a pośpiech najostrzejszą z brzytw
Mówiła mi, że uczucie pomostem, że z pierwszym, lepszym gościem, to wstyd
Mówiła mi, że takie są najgorsze, co w ciszy kochają swój krzyk
Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Czuję oddech na plecach, niewiarygodnie zimny oddech
Mam pecha, chciałbym stąd wyjechać
I wycisnąć pomarańcz prosto na twoją skórę
Odrzucić brawurę i zająć się tobą
Wciąż będąc sobą nie omijam kolizji
Mam dość hipokryzji, potrzebuję relaksu
Dam odpocząć miastu, miasto też da mi spokój
I moja płyta nigdy nie będzie płytą roku
Chce napić się soku, wciągnąć z dymem towar
I nie być winnym, zacząć śnic o czymś innym
A na wszystkie porażki i wrogów splunąć
Tak mógłbym to ująć i przejść do rzeczy
Wiem, wiem, że masz wszystkie te rzeczy
I niech Bóg ubezpieczy nasze plany na przyszłość
Mój rap, moja rzeczywistość i twoja bliskość
To jest rap, wszystko

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?
[tylko tekstyhh.pl]
Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Czuję oddech na plecach, niewiarygodnie zimny oddech
Chcę to zmienić, z tobą na życie dobre
Dobre życie z tobą sam na sam gdzieś daleko tam
Realizując nasz kolejny plan bez dwóch zdań
Jestem na to gotów, chcę odpocząć od kłopotów
Od ludzi, którzy mówią o nas milion złych słów
To jest nasze true, to jest nasza prawda
Bardzo ważna dla mnie taka jest ta rap gra
Wszystkie testy zgniotę w jedną wielką kulę
Mogę toczyć ją i nie pisać już w ogóle
Całkiem rzucić to i wrócić dopiero potem
Dla ciebie mogę zrobić to, jesteś moim złotem
Ja tylko chcę być daleko stąd
Kochać nasze sprawy i zadbać o nasz dom
Chce poczuć twoją bliskość
To jest rap, mój rap, wszystko

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?
Moje słowa jak historie pradawne
Ciągle żywe na topie nie na dnie
Do póki jestem i wyrażam się składnie
Nie dopuszczam myśli że Grammatik upadnie
I zniknie w przeciągu jednej chwili
Tak jak inni przychodzili później odchodzili
Nie dając sobie rady twarze w dłoniach skryli
Na tej płaszczyźnie nic nie zdobyli
Trudno zawsze trafiają się przeszkody
Nawet jeśli przełamane pierwsze lody
Głusi na dobro kreatorzy taniej mody
Hity od sprawdzonych nie ważny projekt nowy
Dlatego Jotuze na krytykę zawsze głuchy
Nie pozwolę by krzyżował ktoś me ruchy
A więc basta zostaw mnie i ludzi z mego miasta

Ref.: Zawsze żywi trzymając swoje słowo
Zawsze twardo robiąc swoje bo warto
Nie ufając fartom nieznanym życia kartom
Zawsze żywi zawsze żywi x2

Wiem jak dużo jeszcze roboty cały czas
I widzę tą siłę w nas pełną mocy
Lecz mnóstwo roboty
Ja omijam kłopoty
Instynkt pozwala mi żyć swoim życiem
Marzyć i realizować rymować rap grać
Robić swoje
Jakie stop
To niezależny hip hop
Samodzielnie tylko z pomocą paru kumpli
To miłość do tej grupy nienawiść do durni
Do krytyków co w życiu majka w ręku nie mieli
Gdy robiliśmy oni na dupie siedzieli
Teraz z nich milion sceny specjalistów
Ekspertów od gówna nie słyszących słów
Dużo chcę osiągnąć wy wciąż przeszkadzacie
Widzicie to ale tego nie słuchacie

Ref.

Nie pozwolę sobie na luksus pójścia do piachu
Dopóki dla kumpli ważne będzie słowo brachu
Wiele rzeczy przede mną i jeszcze dla mnie
Kolorowa przyszłość jak kolejny rzut wanie
Znasz to uczucie nie do opisania
Jeden głupi moment pierwszy krok do sprzedania
Ale na to nie pora przynajmniej nie teraz
Poczekam będę nadal moich ludzi wspierał
Słowa dobierać rozważnie
Uważać by nie wtopić i nie przejść przez łaźnie
Tylko głupi na odwrót zrobi i przeżyje kaźnie
Ja taki nie jestem życie dla mnie testem
Do walki nie ruszam pod byle pretekstem
Rzadko gaszę innych Kozakiewicza gestem
Nie posługuje się wyszukanym tekstem
Spekulacje myślenie abstrakcyjne
Do niczego nie prowadzi kłopoty gromadzi
I nawet gdy matczyna dłoń po głowie gładzi
Tak już musi być nikt na to nic nie poradzi

Zanim trafiłem tutaj przeszedłem długą drogę
Boje fizyczne doskonalenie umysłowe
Robiłem swoje
Ćwiczyłem praktykowałem
Tylko tego chciałem więc nie burz moich marzeń
Nie prowokuj złych zdarzeń
To moje granie
Rymowanie o tym że na krytykę głuchy
O tym że wykonałem konkretne ruchy
Nie gadałem nie plotkowałem nie ściemniałem
Załatwiałem i jak jebana mrówka pracowałem
Teraz zbieram plony teraz czas na sukces
Teraz scena podziemia piedestale widzieć grupę
A do tych chcą był bym trupem
Pocałujcie mnie w...
CHCWD chowaj się
[Vixen]
Jestem tu kimś, bo czuje się pewnie gdy wchodzi bit, yo
To pismo, serce, nazywaj to rapu biblią
Bierz to, co płynie z wewnątrz i gra w tempo
Włącz play to usłyszysz ‘Hello’, jak w Play Station
Pnę się w górę jak rtęć, mam to w naturze sam wiesz
Jestem tu królem, bo zyskałem szacunek za grę
Wyczuwam wszystko jak pies
Słabych dziś truje mój wers
Buduję przyszłość swoją jakby zdać maturę na 5
Jak jestem na bicie zanika każdy mój kompleks
Wchodzi bit i mam popływ jakbym jechał na koksie
Weź rozkmiń te zwrotki, to flow, to łamie kości
Moje ciepło topi lody, przygotuj się na odwilż
Muszę nauczyć się sporo ale stale się zmieniam
Zawsze walczę o honor a przy tym spełniam marzenia
Doskonale swój rap, nie jestem wcale dziś na medal
Bo widzenie swych wad to jedna z zalet, których nie masz!

Ref.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.

[Młodziak]
Jak zaczynałem byłem sam, nie było wsparcia
Bity, sprzęty, mixy, mikrofon i kartka
Od tylu lat nie opuszcza zajawka
Jeden ziom odbił, a dzisiaj myśli żeby wracać
Nikt mi nic nie dał, wypracowałem to
Moje miejsce w wielkiej stolicy ziom
Spadłem jak bomba, sens życia, w trzech słowach
Bity plus wokal, nie musisz mnie kochać
Mają żal, bo nasyciłem scenę
A chcieli by być dziś gdzie ja jestem
Chcieli by móc mieć moje miejsce
To wielka praca a nie wielkie koneksje
Rap nas łączy od Krakowa do Gdańska
Piję browar z ziomami, znowu tu wracam
Jak masz mój kompakt to akcja jest poważna
To Młody M, dziś numer jeden na majkach!

Ref.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.

[Vixen]
Ziom, gdy ja nawijam to Ty stajesz się pajacem
A gdy podnoszę wzrok one patrzą jak w obrazek
Twój bajer to parter, gdy mój to poddasze
Lepiej zacznij szukać pozytywnych stron z przegranej
To rewolucja, choć mnie żadne techno nie łapie
Twarde jak teflon, słowa na papier, święte jak papież
Ranie Was jak zostanie z piękna po latach wrażeń,
Gdy ona zrywa przez telefon i mówi, że traci zasięg
Gdy Ty palisz z fify, ja nagrywam płyty
Jestem tajemniczy, bo mam własne chwyty
W rapie robię backflipy’y, a Ty umiesz tylko indy
Sławni alchemicy, ty próbujesz, lecz nie widzisz
Ze mną nie wygrasz, jak z alkoholem na bibach
Ostry jak brzytwa, zarzynam, czujesz? Idą żniwa
Żaden rywal nie wytrwa, łowię głowy jak rybak
Jestem tu z powołania, rozpoczynam pontyfikat

Ref.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Przyszedłem znikąd, Ty! Możesz nie znać mnie
Ale, to czysty hip-hop, czas zmienić grę
Przyszedłem znikąd, ej! A jak znałeś mnie wcześniej
Znaczy, że kochasz ten hip-hop i jara Cię podziemie.
Dobra mam siekierę, sznur na nogi ofiary
jestem wrogi, zdesperowany, gotowy by zabić
zaspokoić nienawiść, zrealizować plan
mam milion sposobów jak zahamować skunka
Mi nie potrzebny, ja wolę cichą pracę
są spece co w tym tu ziomek widzą patent
Znam zaplecze budynku i datę odwiedzin
nie pytaj mnie skąd, bo w te dane nie uwierzysz
Wiedzy brak równy stratom, nie błądź amator
Przecież nie chcę obserwować świata siedząc za kratą
Wszyscy bredzą, że na to nie ma szans, mają rozum
no i lans, ej ty nie bądź menciu taki hop do przodu
To nie gra jak w GTA czy SEGA Mega Drive
Do napisu "game over" wystarczy z nieba strzał
Tylko zostawisz po sobie DNA i wszystko chuj ziom
pole, plan, kilka map za maryjną furtką
Do zobaczenia jutro, już widzę twoją twarz
te białka przekrwione, oczy, co się boja spać
To wiadomość od zła, tak to ponoć strach rodzi stres
To, że siebie jeszcze możesz znać to mój gest
Przyjdę jak w domu gniew, płacz, awantura
Pojawię sie znikąd niczym klan Nakamura
Robiąc hałas nie wskórasz chłopak nic
To daje do myślenia tu jeśli kochasz żyć

[x2]
Zabiję cię, kiedy wszyscy będą już wokół spać
Nakryje cię, wtedy padnie w potylice ten pierwszy strzał
Zawinę cię, by dzień we dwóch nie spotkał nas
To chwile gniewu objawił mi, nie ma, że stres, nie ma, że strach

Chcesz być pobity przez mistrza
Nienawidzę cię za flow, metafory, bity i freestyle
za płyty i styl, na koncertach ten show
Nienawidzę twoich fanów, głowy im poukręcam
Zło to zapamiętasz po ostatni oddech
Jeden strzał znikąd masz zagadki problem
przez zabawy z ogniem spłonie dom i trupy
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz
Twoje Bałuty, eee... każdy jest tu wrogiem
Przykładem może być, że widzę cię z projektu co dzień
podejdź tu ziomek a skręcę ci kark
Zginiesz pod domem, naprędce jak [?]
Chcesz tu karetkę? na bank to nie pomoże
To pieza rap, wyrwę głowę jak korzeń
Czuje adrenalinę ciężko ją powstrzymać
Tylko byle do nocy, tu koleżko twój finał
Ściemniać zaczyna się za oknem
Na horyzoncie już odpływa ziomek przepalone słońce
Jeszcze trochę błądzę oczami po oknach
przypał jeśli tylko kogoś pod blokami spotkam
Dobra, nadeszła chwila patrzę na blok
Już każdy kima, to już jest ta godzina
Zaczynam walkę, pod klatkę i na piętro
drzwi widzę zamknięte co podbija mi tętno
Chwila jebania z Gerdą, knebel na twarz
Co? taki jesteś ostry, wystarczy jeden strzał

Możesz mnie zabić za moją wiarę i myśli
złożyć ofiarę swym bliskim tylko za kasę z walizki
Ziomek, nie płaczę by być kimś, to nie ta misja
i tak przez ten syf brat nie da planeta żyć nam
Możesz mnie zabić za to, że kocham hip-hop
za to, że nie obchodzi mnie czy walniesz focha dziwko
Moja droga do Kingstone to siła medytacji
a nie pierdolony scratch, 8 Mila i rap
Ty możesz zabić mnie, na linie zawisnę
Po minie zawistnej czas płynie pomyślnie
To nie mój problem i tak coś spowoduje
że w życiu kiedyś ja zwolnię
bo nie chcę widzieć samych szpiegów w oknie
Możesz mnie zabić i tak przeżyję
chociażby za tej płyty kolejną godzinę
za flavour w kabinie, pozwól, że flow nawinę
mam ich ze sto i płynę a wróg przez to marzyłem
musisz przepchnąć tu ślinę zanim poczynisz zamach
tu możesz mnie zabić, bo jestem leniwy jak hamak
Z każdego kilograma poza dźwiękiem
serca tętnem nie usłyszysz nic i to jest piękne

Czasami zdarza się, że gubimy też się
powtarzać to dwa razy znaczy tu tyle, co dziś nie mówić nic
To tylko świat, może wydarzyć się tu każdy miks
jeśli mam żyć to tylko tu i tylko z tym by mieć tu styl

Możesz mnie zabić w życiu widziałem dość
dlatego wiem, że ludzkim zachowaniem najczęściej złość
Zabezpiecz broń, tym mnie tu nie przestraszysz
bo co drugi to desperat, co umiera w krainie chmur drapaczy
Możesz mnie zabić za zazdrość i kompleksy
jak sie wkurwię stój na baczność, bo jestem niebezpieczny
Nieobliczalny wierz mi, radzę plan swój popraw
chociaż współczuje jak ktoś cię tu z mojej strony spotka
To moja morda czyli coś co prześladuje umysł
brutalna prawda jak pachnidło, poczuj perfumy z twojej skóry
Ta szczerość onieśmiela jak adaptacja złego
niemoc źrenice poszerza
Możesz mnie zabić oddam swoje organy
wiecznie młody chociaż przez pół życia zbyt ujarany
To nie szkodzi lubię ten nawyk, porusza mi czaszkę
niczym wiatr unoszący ponad taflę, w locie ważkę
Możesz mnie zabić za to, że wierzę w przyszłość
szerzę jej zajebistość, bo nie umiem jej wykląć
To Bałuty i Brigstone, prawdy nie zabijesz człowiek
może kiedyś będziesz sławny, ale nie nad moim grobem

Czasami zdarza się, że gubimy też się
powtarzać to dwa razy znaczy tu tyle, co dziś nie mówić nic
To tylko świat, może wydarzyć się tu każdy miks
jeśli mam żyć to tylko tu i tylko z tym by mieć tu styl
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo