Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Zawsze byłem, jestem i będę fanem 3 H
Hip Hop Honeys, które mają czym oddychać
Przy tym ważona dycha, dziś problemów świata nie chcę
Rozwiązać wolę cienkie sznureczki, będzie pięknie
Ty zrzucisz je z siebie te *****ki, to jak brzemię
Zrzuć, poczuj odprężenie, poczuj się dobrze
Mów do mnie ciągle, mów do mnie mądrze
Mów do mnie łotrze, tak Rychu jest łotrem
O ciebie się otrę - ja kocur, ty kocica
W twych oczach chcica, kiedyś byłaś dziewica
Nie wstydŹ się, nie powiem moim kumplom, że świntuszysz
Że zmysły moje burzysz, wciąż swym dupskiem mnie kusisz
Mam ci je zepsuć? z przyjemnością, nie protestuj
Już gotowa do testu? tak w bezczynności nie stój
To świat tysiąca gestów, tysiąca i jednej nocy
Odrobina przemocy, wedle życzeń, chcesz zaskoczyć?
Ja miałem sen proroczy i wiedziałem, że tak będzie
Suko rozpustna, pokaż swoją perfekcję
Twoja zagadkowa mina, w zasięgu wzroku wagina
Tu nie ma co rozkminiać - nie ma, nie ma, nie ma
Już się zaczyna, pieprzę dystans, czas się zbliżyć
Językiem cię zwilżyć - wszystko w porządku kotku?
Chcesz poczuć mnie w środku? to dla mnie pestka
Na wszystko gotowa moja średnia europejska
To nie groteska raczej, przez trzy X ekstra
Świat tysiąca ekstaz, zwieńczeniem tego mój ekstrakt
Chcesz go mieć wszędzie? jaka pewna, niewierna
Z pewnością nie naiwna, super *****istrzał
Tak masz na drugie? heh, czy ja cię lubię?
Do zobaczenia w klubie, pokój każdej dobrej dupie
Te akty to fakty z alkowe, hardcore'owe
Styl new school'owy, a tematy archiwalne
Stare jak świat, pół serio, pół żartem
Dziś stawiam na zabawę, rozejdŹ się z tym palantem
Na dupsko twe obławę zaczynamy, więc je wystaw
A z pewnością damy radę, a ty na tym skorzystasz
Suko perfekcyjna dupę swą wystaw
Suko perfekcyjna dupę swą wystaw
W perfekcyjnym stylu cię za*****ie rap artysta

Jestem strasznie pewnym siebie hardcore'owym *****ysynem
W *****ce twej nie zginę, jest w stosunku pi sztuczek
Bo *****iel cię stłucze, to nie będą lighty klapsy
Dupsko będzie sine, a ty będziesz miała spazmy
Tekst to odważny, kilka z was chciało sprawdzić
Ile w tym prawdy - poznały, byłem twardy
Mój urok nie odparty, już skończyły się żarty
Musisz tylko być czysta, nie robić tego za fanty
Mogę napluć ci w pysk, jeśli tylko tego pragniesz
Wylądować na dnie - nie aniele, lecz diable
Będzie nieładnie, ale właśnie tego pragniesz
Dobrze wiesz jak to będzie, jeśli chcesz - znasz mój adres
Już poczułaś ciary, a to tylko słowa z bitem
Nie jestem harcerzykiem, który wciąż miksuje kitę
Nasz ***** nie będzie skitem, raczej podwójny CD'ek
Chcesz się poczuć jak w niebie? zapraszam do bram piekieł
Poryty dekiel, tak, w grę mogą wejść tabletki
Nie będę miętki, nie będę zbyt spięty
Jarają mnie te gierki, zdolny, zdrowy hetero
PrzyprowadŹ koleżankę - pogłośnimy stereo
Nie wskazany error, pieprzyć dyskomfort
Wszystko mam zaplanowane w drobnych szczegółach słonko
Czas otworzyć okno, w pokoju zbyt gorąco
Brzmi zachęcająco, pachnie nocą upojną
Sto procent owocną - reprezentuję Lutę
Jako misję mnie nie kojarz z typem na jedną minutę
Każdą laputę zbałamucę tym tekstem
Jeśli teraz to słyszysz to włóż w swe figi rękę
Ja przy tobie nie klęknę, jak dojadę, że jękniesz
Nie mam kompleksów, kocham to, to jest piękne
I z dumy pęknę nad ranem, gdy bokiem poszłaś
Jestem pewien, że doszłaś, nie raz, czas już pospać
Dobranoc na noc, raczej dzień dobry
*****iel niedobry, jemu wielu podobny
Sekscesów głodny, znów zaglądam do szklanki
I nie zmienia się nic - matki, żony, kochanki
Ref.
Wiara nie żyje, miłość leży gdzieś chłodna
Za honor i jego pamięć pijemy do dna
Odwaga to plotka, braterstwo spadło w otchłań
Uczciwość? Ją tutaj rzadko można spotkać (x2)

Miuosh:
To jasna kwestia ...(?)
Życie to więcej niż wóda i kluby
Choć coraz szybciej da się w tym wszystkim zgubić
To luki, w myśleniu i dążeniu:
dopóki kolejny dzień pozwoli znów nam się upić
Zasady to suki, lans obsrał prawdę i nauki
Jeśli umiesz jeszcze w coś wierzyć, to jesteś głupi
Ogłupił nas owczy pęd, pełen ściem i przekłamań
Poupychanych w marnie poskładanych zdaniach
To mania brania, szukania okazji do zarabiania
Przecież nikt nam niczego nie zabrania
Honor to inna bania, tu liczą się wskazania:
na wielkość, na ilość, na siłę posiadania
A dokonania? Jebać je, chuj że z nimi
Zobacz jak oni wszyscy się zmienili
To czemu oddali krew, pot, serce i feeling
Łatwo sprzedali w jednej chwili

Ref.
Wiara nie żyje, miłość leży gdzieś chłodna
Za honor i jego pamięć pijemy do dna
Odwaga to plotka, braterstwo spadło w otchłań
Uczciwość? Ją tutaj rzadko można spotkać (x2)

Zeus:
Jestem jak Jezus, Zeus co chodzi po wodzie
Odcinam wam dostęp tlenu jak w karetce Nowocień
Koniec. Bo nie ma zasad jak kiedyś
Ty byś wydymał własną siostrę pchając jej ostrze w plecy
W świecie tandety co się ceni jak sztuka
Sztuką jest szukać prostych rzeczy lecz nikt tu nie chce szukać
Nikt nie chce słuchać, tu każdy chce gadać
Najbardziej zakłamana kurwa chce pouczać o zasadach
Gotujesz się. Co tu jest dobrem co złem?
Ojciec mnie uczył żyć z honorem, być jak Superman
Lecz bycie super to dzisiaj bycie głupkiem na dnie
Lepiej zamachać chujem gdy pozujesz do zdjęć
Z miłością życia nagrać sextape i puścić w sieć
Pierdolić to co mówią i po trupach przeć na przód
Robić cash, dwoić troić swój fame,
co dzień przesunąć człowieczeństwu żyletkę po nadgarstku

Ref.
Wiara nie żyje, miłość leży gdzieś chłodna
Za honor i jego pamięć pijemy do dna
Odwaga to plotka, braterstwo spadło w otchłań
Uczciwość? Ją tutaj rzadko można spotkać (x2)

Olo:
Życia aspekty- przyszłość bez ciśnień, a ściślej
Jesteśmy starsi, kumamy bazę, czasem tak myślę
Lecą minuty, nawijam tekst pod te nuty
Co tu ma sens, mówię więc wprost, co jest do dupy
Kiedyś jak z bratem, tym rapem żyłem na co dzień
Dylemat chwil? Bratnia krew. Policjant i złodziej.
Koncepcja sekty. Ty walcz i bądź konsekwentny
Telewizja, radio, prasa, wykłady, konspekty
Pęka głowa, nie dupa, jedna torba jak sztuka
W szarym zaułku: nawijka rap, freestyle do loop'a
Gówniarz rozrabiał wcześniej, potem długo już nie brał
Skręce jointa po spill'u, wiesz, cały tydzień w nerwach
Pieprzyć nagrody Grammy, to my tu gramy remix
Nocne życie, za dnia uleci gdzieś jak fenix
Wyrwany rap z tych ulic, dziś to daje nam całość
Jesteśmy wirusem w życiu, kurwa, zawsze nam mało.

Ref.
Wiara nie żyje, miłość leży gdzieś chłodna
Za honor i jego pamięć pijemy do dna
Odwaga to plotka, braterstwo spadło w otchłań
Uczciwość? Ją tutaj rzadko można spotkać (x2)
Od początku muszę tego słuchać?
Ta, musisz.
Dobra, niech tak będzie.

MAGIK:
Ja tego muszę słuchać...

Raz
Gdybam. Gdyby to nie było na niby x2
Gdyby, gdyby to nie było na niby
Gdyby świat cały
Obrósł w niebieskie migdały
Gdyby Magik był doskonały
Gdyby podziały gdzieś się podziały
Gdyby ryby głos też miały
Kaktusy na dłoniach by wyrastały
Gdyby po Ziemi stąpały ideały
Biały byłby czarny
A czarny biały
Indywidualnie na życzenie upały
Wciąż smakowały te same specjały
Minerały każdej skały
Szlachetne jak kryształy
A wszystkie kawały
To tylko kawały
Gdyby czyn był godny chwały.

FOKUS:
Gdyby Fokus nie był tak zarozumiały
Gdyby wrony nie krakały
Gdyby kozy nie skakały
Gdyby tak psy nie gryzły,koty nie drapały
A komary nie wkurwiały
Gdyby dyskojeby tak się nie rzucały
Gdyby równiejsze z równymi równać chciały
Gdyby nowe hip hopowe kluby powstawały
Gdyby foki w klubach tych dupami wywijały
A ekipy rymowały
A się nie napierdalały
Gdyby składy tak jak mówią reprezentowały
Gdyby z pióra słowa dosłowne spływały
Gdyby w Gie O Pe zwykłe deszcze padały
Gdyby szyby i kominy mnie nie otaczały
A kraina Niby-Niby
Gdyby kromki spadały odwrotnie
Gdyby przerzutnie pociągały mnie okropnie
Gdyby rymy się składały wielokrotnie
Gdyby hip hopowe głowy dostawały stopnie
A stopnie wystawiane by nie były pochopnie
Gdyby u mnie na oknie stały
Kwiaty paproci i niebieskie migdały
Gdyby ich cechy się uzupełniały

RAHIM:
Gdyby cudowne sny się sprawdzały
Gdyby Rahim zbierał pochwały
Gdyby problemy zmieniały się w banały
Gdyby z wszystkich treści morały wypływały
Gdyby partnerki partnerów swych kochały
Gdyby oczy nie płakały
A usta się wciąż śmiały
Gdyby powracały piękne chwile i trwały
Gdyby lepsze czasy nastały
Gdyby kawki nie padały
Gdyby pały nie ścigały
Gdyby składy hip hop grały
Przy tym nie dawały chały
Gdyby gazy nie wybuchały
A pożary nie wyniszczały
Gdyby wody nie zalewały
Kataklizmy nie istniały
Gdyby bratnie dusze się wspierały
I sobie ufały
Gdyby rymy tylko na wolno powstawały
Gdyby farby nie zaciekały
I na murze nie matowiały
Gdyby wielkie nominały
Każdą kieszeń oblężały
Na plakatach by widniały
PFK inicjały
No a konfesjonały
By innowierców pochłaniały
Gdyby wszelkie bariery pozanikały
Gdyby żadne serduszka nie pękały
Gdyby kary winnych spotykały
Gdyby każdy był wyrozumiały
Piękna jak te z okładek gazet
Niewinna choć wie że dzięki urodzie da rade
Skromna na zewnątrz w środku armani i chanel
Masz czułość i kłamstwa serialowy baranie
Metamorfoza krótki seans zdychania
Metka z firmowych salonów szafa cała w ubraniach
Długie kręte rzęsy i spojrzenie jak modelka
Opalone zgrane nogi wiecznie wyciągnięta ręka
Bardzo odważne kreacje seksualne musicale
Nowy telefon od Gacha siemasz co u niego słychać
Delikatny makijaż strój podkreślający kształty
Nowe wcielenie aniołka w dobrym guście ma żarty
Autobusem nie jeździ pieszo zdzierają się buty
Jak podjedziesz dobrym wózkiem może wtedy da ci dupy
Znasz ten typ dobrze bo to dla nich są te brawa
Jak idą przez miasto tyłki oglądać w wystawach
W jej kalendarzu trudno o wolną chwilę
Rubryki bogaci biedni frajerzy debile
Wiadomo chłopak chciałbyś w pierwszej sie załapać
Parę razy zapłacisz później masz czas żeby płakać
Są pod każda postacią to zależy na co trafisz
Tak naprawdę jesteś po to żeby za tą kurwę płacić

Wyjebałbym cię ale szkoda mi na to czasu
Nie wyrwę cię moim kosztem z impasu
Ej obudź się w jakim świecie ty żyjesz
Zamiast cukru do kawy ty wsypujesz cilest x2

szukasz księcia z bajki co ma miliony na koncie
oddasz mu się cała no bo tak kochasz pieniądze
Noce gorące pierwszy krok w życiowych planach
Odkładaj na starość bo kiedyś zostaniesz sama
Femme fatale w klubie w najlepszych ciuchach
Ciekawe co zrobisz kiedy urośnie ci dupa
Jedna suka druga suka trzecia suka
Słuchaj suko takich jak ty to nie szukam
Ciepły kąt łóżko pod oknem fotel
Śnią się złote góry kiedy dojeżdżasz na hotel
Szampan w kieliszkach całe ciało zlane potem
Uśmiech masz na twarzy bo masz dzianego idiotę
Sponsor na rok na dwa potem następny
Bezcelowa z klubu która uwielbia prezenty
Historia pozbawiona jakiejkolwiek puenty
Kapeć to kapeć a ja nie jestem pierdolnięty
Normalne porządne dziewczyny dla was szacunek
Ładna dupa to nie wszystko dbaj o swój wizerunek
Normalne porządne dziewczyny dla was szacunek
Ładna dupa to nie wszystko dbaj o swój wizerunek)

Wyjebałbym cię ale szkoda mi na to czasu
Nie wyrwę cię moim kosztem z impasu
Ej obudź się w jakim świecie ty żyjesz
Zamiast cukru do kawy ty wsypujesz cilest x4
Ref.
Nie mam czasu umierać zmieniać się nie licz że odejdę
Odwaga pcha nas przed siebie
Zależy tylko od ciebie
Czy się na nią zdobędziesz
Pozostaniesz na tym świecie
Czy za wcześnie z niego odejdziesz

Czy jest zawsze dobrze cudownie świeci słońce
Czy zawsze tylko trzeźwo na zjawiska patrze
Zawsze z szacunkiem do siebie bo przecież
Jak bym ćpał to bym niszczył siebie sam
Mam obowiązek żyć pełnia dni
Zapewnić godne życie sobie i bliskim
Być człowiekiem silnym by nie skończyć na ulicy
Mam obowiązek pisać dobre rymy kontrolować mikrofon
I to co wychodzi w pełni krytykować bo mam to prawo
Jedno co tak naprawdę chodzi to ta pieprzona jakość
Ej tylu rozmieniło swoje talenty w życia pułapkach
Chcąc skręcić a tam za rogiem już czeka szatan
Jakikolwiek chłopak nie bierz tego dosłownie
To dragi głupota co jest nim to nie jest istotne
Ważne że jest gdzieś i czeka cierpliwie
Gdy zaczniesz żyć chciwie on zabierze cie
Nie pytaj co jest istotne chyba tak naprawdę
Zdrowy rozsadek szacunek do rodziny
Bo tylko ja masz tak naprawdę
I z nią odważnie radze sobie
Z tym życia bagnem przyjaciel taki który słucha
Przez trzeźwe nie brązowe oko

Ref.

Wszechobecna rzeczywistość skażona brudem
Oderwanie się od niej praktycznie graniczy z cudem
Przychodzi z wielkim trudem wymaga poświeceń
Nie sugeruj się tłumem ludzi będzie jeszcze więcej
Patrz się na siebie staraj się być człowiekiem
Bierzesz przykład z tych na których najbardziej ci zależy
Oszukasz ich a każdy z nich nie uwierzy
Już w żadne twoje słowo postąpiłeś bezpardonowo
Życie nie potraktuje cię ulgowo
Wtedy mogą cię dopaść wyrzuty sumienia
Dziwisz się to z braku zadośćuczynienia
To się będzie za tobą wlec próbujesz szybciej biec
Uciec od tego koszmaru to jak sen na jawie
Nie mam zamiaru utracić daru jaki otrzymałem
Pogrzebać talentu który tak długo szlifowałem
Wciąż nad nim pracuje to styl który ukazuje
Moja osobowość mój sposób bycia
Co procentuje na przyszłość na najbliższe lata
Mojego życia to mnie urządza z góry
Jednak wszystkiego nie przesadza
Odczuwam to jak brak pieniądza chcąc nie chcą
Żyjąc z miesiąca na miesiąc dobrze o tym wiedząc
Czując to codziennie się z tym budząc
Się nie podłamując po dzień dzisiejszy
Śmiało o tym rymując

Ref.

Jak można zostawić cześć siebie na tym świecie
I odejść jak nie po kolei trzeba mieć w głowie
By zrezygnować ja będę walczyć i wygrywać
By zakładać sobie cele i ich szczyty zdobywać
Inaczej ta ławka schodowa klatka zostanie ze mną
Do końca świata a chce spokoju przepięknej żony
Która nie ma pustej głowy przyjaciółki
Z która można mówić wszystko i spędzać wieczory
Popatrz dla mnie najważniejsze bezpieczeństwo
Święty spokój a szaleństwo pokazywać tylko
W rymach gdy tłusty bit a bit maszyna
Mieć coś w domu ja i rodzina prywatność
Za własne czyny odpowiedzialność
Z życia wygranych radość
Te światła miasta będą świecić
Bo energii pełne wolne
Od zazdrości prosto bijące serca
Modle się o szczęście kocham tych z którymi
Od zawsze na ta drogę która idę patrze
Wiem że czasem jestem nieprzyjemny
Ale bo gdy są problemy czynnik obronny
By nie zwariować potem jest normalnie
Kocham słońce kocham kochać
Kocham dobry rap kocham szacunek
Szanuje miłość kocham wiatr latem
Kocham wieczory z dziewczyną
Jestem sobą kocham siebie
Pieprze co sobie myślicie
Mimo wszystko co jest tutaj
Kocham życie

Ref. x2
Witaj mordo, składam litery dusząc w sobie łzy
Ja po stokroć jestem wdzięczny, że byłeś przy mnie Ty
Z obłoków to widzisz, że nie jestem już szczeniakiem
Nikt nie był na to gotów, że pożegnasz się ze światem
Byłeś, jesteś, będziesz bratem, zostanie w pamięci zapis
Wiesz, nie posiadam żadnej Twojej fotografii
Mam wspomnienia, pamiętam te dobre rady
Czas wiele pozmieniał, nigdy więcej nie zbijemy graby
Lekką niech Ci będzie ziemia, nadzieja, że tam Ci jest lepiej
Słońca promieniem piszę, bo tak mówi mi natchnienie
Sumienie względem Ciebie zawsze było czyste
To o czym myślę, to wysyłam w tym liście
Kiedy tylko widzę iskrę na niebie, jestem pewien
Że to znak od Ciebie, czuwasz nade mną, w to wierzę
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2

Tyle godzin spędzonych na rozmowach, nasze plany
Nadal boli, te słodkie, gorzkie słowa, w nas zostały
Los ugodził, prosto w serce został wbity sztylet
Bliskich dobił, gdy każdy otrzymał tragiczną nowinę
Mordo, co tam u mnie? Szlifuję dar mi dany
Pogląd, działam czujniej, musiałem dokonać zmiany
Odtąd dragi dla mnie to już tylko przykra przeszłość
"Nie odchodź" mówiły, zostawiły na mnie piętno
Zwycięstwo odniosłem na tej płaszczyźnie
Życia piękno, odnalazłem siłę by zawrócić Wisłę
Byłbyś dumny, poznać Ciebie to był zaszczyt
Oddaję Tobie hołd, daleko stąd na mnie patrzysz
Anioł stróż trzyma dłoń na mym ramieniu
Kraina wiecznego snu zabrała Cię przyjacielu
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2
Jest dawno, dawno temu.
Siedzimy zamknięci w pomieszczeniu
do którego nas nie widzieć czemu,
nie wiadomo kto przeniósł.
Postawił premium i wychodzić zabronił.
I to z grubsza wszystko co wiadomo o nim.
O nas też wiadomo niewiele przyznam,
prócz tego, że nie konweniowała nas ta izba.
I, mimo że chwilę trwało to premium na czczo,
nie minął kwadrans zanim całe gremium chciało wiać stąd.
Ale jak tu wiać skoro drzwi zamknięto?
Jest wprawdzie małe okno, ale to szóste piętro!
„Siódme!” Nawet siódme zobacz!
Myślę że oknem nie mamy co próbować.
Jeden z nas sięgając za pazuchę popadł w rechot.
„Co tam masz?” „Telefon!”
To dzwoń po kogoś i powiedz temu komuś,
że sami nie wyjdziemy i czekamy, żeby ktoś nam pomógł.
„Jasne!” I w tej sytuacji marnej,
on zaczął dzwonić do straży pożarnej.
„Halo!” Aż nagle zauważył ktoś słusznie w sumie:
„To nie ten numer!”
I jakby jeszcze mało było mi tu zgrzytów,
zaczęła na nas płynąć woda z sufitu.
„Co?” „Weź mnie nie pytaj!”
„Tu potrzebna jest szybka pomoc hydraulika!”
Któryś z nas najwidoczniej obeznany z życiem
wytrzasnął skądś miskę i podłożył ją pod wyciek.
„Sprawdź to!” „Nie no wierzę, że wytrzyma,
tym niemniej jak najszybciej robiłbym stąd wymarsz.”
Ten od komy zauważył, że czas nadszedł,
żeby wreszcie „za okno patrzeć”
„Patrzysz!" „Patrzę!" „Patrz!"
Popatrzył i wyszło z niego kto on zacz...
Bo taki nam szatański pomysł podsunął,
by z tego okna ordynarnie pofrunąć.
Ale kto ma lecieć i na czym tu latać, na misce??
„Jak na gramofonach twister!"
„Twister?! Wybacz ja żywego go wolę."
Lecz on nalegał: „Zamieńmy role"
„Nie powiesz mi, że sam polecisz przecież?"
„Niech chcesz uwierzyć? To popatrz jak lecę!"
Cofnął się, zaczął biec i gdy do okna dobiegł,
wyfrunął przez nie jak pieprzony szybowiec.
("aaaaa!!")
Potem podszedł drugi. „Co też przez okno pryskasz?„
„Chyba już się domyślasz."
Za nim, kolejno cała reszta wyfrunęła, wyjąc.
Jeden nawet się pożegnał „Adios!"
A gdy już wszyscy wylecieliśmy stamtąd,
do pokoju wszedł ten, który wcześniej go zamknął.
„Ej chłopaki! Jak pragnę zdrowia w życiu!
Nie siedźcie tu w sypialni moich rodziców!
Obok w pokoju jest impreza, wóda, fruzie, mało?
W ogóle gdzie wy jesteście? Kto otworzył okno? Halo!"
I wołał nas ten gospodarz pełen dobrych chęci,
kiedy my tu już dawno wyfrunięć.
Powiał nas wolności zefir i wrócimy dopiero rano,
po kefir oraz paracetamol.
To jeszcze wbrew pozorom nie koniec,
albowiem pewien głębszy sens ma cała ta opowieść.
Bo fruwać jest generalnie nieroztropnie,
więc nie pijcie przy otwartym oknie!
(Kali- Emocjom
Kali 2002-2004.)

Aha. Właśnie tak. 2004.
Ten sam smak. Ten sam K. Ten sam K.
Nowy track. Sprawdź.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom.

Nie bój się, nie ma się czego bać,
Ten świat i tak będzie trwać.
Bierz tyle ile chcesz, dawaj tyle ile możesz dać,
Dostaniesz czego Ci potrzeba,
Może dotkniesz nieba?
Jesteś tu po to by przetrwać.
Słuchaj zasad. Nauczysz się latać.
Eter ożywia kamień ale kamień zawsze spada,
Kamień zawsze tonie.
Kiedy kamień uderza o kamień
Może rozniecić ogień, rozniecić ogień,
Ale po co Ci ogień? Ci ogień?
Skoro świeci słońce? Świeci słońce,
Nie daj owładnąć się przez emocje,
Przez te złe emocje.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom. (x2)

Z tej perspektywy Ziemia wygląda pięknie,
To dobre miejsce, tu żyje moje serce, tu jest moje szczęście,
Mój czas biegnie,
Podaj mi rękę pokażę Ci wschód słońca w niebie,
Pokaże Ci przestrzeń, w której miejsce nie gra roli,
Bo jesteś wszędzie.
I wszystko jest prawdziwe tak jak Ty i ja,
Nie ma grawitacji, nie odczujesz się jak ptak,
Nie odczujesz tam upływu lat,
Nie odczujesz bólu, porzuć strach,
Nie ma się czego bać,
Nie daj owładnąć się przez strach.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom. (x2)

Czasem strach ma wielkie oczy,
Doliną ciemności kroczysz,
Szaleńcy wywołują wojny,
Szaleńcy detonują bomby,
Seks jest niebezpieczny,
Bez zabezpieczeń koniecznych,
Tego nie da się wyleczyć,
Nie ma takich pieniędzy,
Palenie grozi śmiercią lub kalectwem,
Alkohol szkodzi zdrowiu,
Życie jest niebezpieczne.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom. (x3)
Brama na Targowej widzę Los Vatos Locos czarnym sprejem
to Warszawa "Praszka" , tu są moi przyjaciele
wporzo chłopaki są dealerzy i złodzieje,
imprezowe laski wielu MC i Dj'e tutaj żyje,
tu się zajebiście Bawię, gdzie ja kurwa jestem!?
-Na północnej Pradze Hip-Hop strefa przekręty,
ulicy żołnierze , pierdolona prawda wisi w atmosferze
a w eterze słychać zajebiste rymy
respekt dla "Praszki" dla Vatos Locos Klimy ,
-ząbki bujają się w rytmie Hip-Hop ,
zajebiste fury , towar pierwszy sort,
moi przyjaciele Vatos Locos Klan
tak z nimi odpierdalam ostre akcje libacje
imprezowe sytuacje, łycha na śniadanie a koka na kolacje.

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos

Limanowa 018 Hip-Hopowa strefa
każdy tutaj wie co to "kosa" i brecha
Tupak z pod pidele koka jointy i melanrz
zajebiste laski Hip-Hopowa karuzela
dalej Nowy Sącz - Stary Sącz - Zakopane,
Hip-Hopowe bity są tu znane i lubiane
Do nosa podawane skręcane i spalane
Vatos Locos Klan sprejami na ścianie.
-Radom osiedle Michałów
zajebista strefa przekrętów i przewałów
zero przypału. Jointy i muzyka
Doktor Drew w Samochodowych Głośnikach napierdala ,
bujają się chłopaki, imprezy zadymy policyjne ataki - Zajebiście
ja to kocham i tym żyje
tak, duże pięć dla Radomia Bije.

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos

Zapierdalam dalej witam Skierniewice,
Dobre interesy przy Hip-Hop muzyce,
stary Listopa, Gladiatorzy Miasta-
dziwki kokaina zawsze zajebista akcja,
na drarzem raper misiek jego syn i Ekipa ,
Joiny Kokaina Hip-Hop muzyka
Olsztyn faza mój Brat z "Wester Plate"
nastukany Hip-Hopowym tematem -
Rzeszów zakład karny -
Załęże Marinero Vatos Locos video Hip-Hop stereo
w końcu moja ulica gdzie się wychowałem
WITOSA KRAKÓW, z tąd wypierdalałem
pierwsze oficjalne rymy - z Krakowa w powietrze
Vatos Locos Klan wbija się w przestrzeń ,
cała Polska w temacie jest zajebiście
dziękówa Chłopaki za to ze wporzo byliście

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Myśli moje, paranoje
Ból, cierpienie dławię w sobie
Wielka siła w naszych czynach i słowie
To co dobre daję tobie

W moim życiu wiele spraw, które chcę sfinalizować
Jeszcze nie wiem jak, ale chcę zamknąć kolejny rozdział
To co trzeba mieć to nerwy, odporność na stres
Koncentracja na zadaniu, negatywne myśli precz
Mam ciężki charakter, cały syf jest głęboko we mnie
Czasami wybucham i wtedy łatwo o spięcie
Cierpienie mojej rodziny to też moje cierpienie
Wiem co mi pomoże, ona daje ukojenie

Nie poczujesz szczęścia jak nie poznałeś cierpienia
Ja czasem jestem szczęśliwy, te chwile bardzo doceniam
Jeśli tylko bym mógł, oddałbym ich połowę
Jeśli wiedziałbym na pewno, że tobie tym pomogę
Posłuchaj mnie, ten track bardzo osobisty
Kto ma wiedzieć ten wie, nie mówię tego do wszystkich
Nie czuję się rodziną z każdą poznaną mordą
Z rodziną do śmierci, inni przychodzą i odchodzą

[x2]
Myśli moje, paranoje
Ból, cierpienie dławię w sobie
Wielka siła w naszych czynach i słowie
To co dobre daję tobie

Zawsze staram się oddać tobie całe serce
Dosyć smutku i łez, chcę zobaczyć co jest piękne
Wiem, że do niektórych spraw mam zbyt chłodne podejście
Bo idę twardo przez życie i nigdy nie chciałem lecieć
I kiedy rzucą cię na glebę, nazwą ciebie śmieciem
Wtedy będę ostatnim, który pomoc przyniesie
Razem z tobą się zemszczę za wszystkie wyrządzone krzywdy
To więzi krwi, których nie rozjebie żaden wytrych
Rozumiesz to? czy nigdy o tym nie myślałeś
Jak wierny pies stu procentowe oddanie
Ja nie wiem czy ty też postąpiłbyś tak dokładnie
Ja bez zastanowienia podejmuję działanie
Ty słuchasz tego tekstu, nie chcę wiedzieć co czujesz
Bo mogłoby się okazać, że do nikogo to mówię
Wiem, tacy są ludzie, więc może jesteś kimś więcej
Ode mnie daję sto procent, nie chcę niczego w podzięce

[x2]
Myśli moje, paranoje
Ból, cierpienie dławię w sobie
Wielka siła w naszych czynach i słowie
To co dobre daję tobie
1. Witam Cię ulico obiecuję - nie zamulę
Ja wracam na podwórko jak w '96 Bulet
Mam tę pasje tak czuje, ta pasja inspiruje
Śmiertelna pasja rap i jego praojczulek
Na ty z trueschool'em, lecz częściej hardcore
I weterani z Compton z tą całą ich sielanką
U mnie też bagno, jeżyckie szambo
W głowie bałagan jak Jambo mambo
Kto kuma zna to, ten slang wyliczanką
Jeżycki rytm, hip hop komando
Z SLU bandą to o planach na przyszłość
Życzę nam Darku - by z reedukacją wyszło.
Nie nazwą tego kiszką, coś jak Primo i Guru
Dobra przesadzam to Polska królu
Nie chcesz przymuruj albo wypłyń z czymś lepszym
Śmiertelna pasja rap - moja muza i teksty

Ref. Śmiertelna pasja rap ja witam Cię ulico
Nadal prawdziwy rap nikt tu w chuja nie przyciął
Śmiertelna pasja rap, jeśli chcesz mogę przysiąc
Tu Rychu z Kaczorem dziś ten numer Ci wyciął

2.Żyć tym o czum nawijasz i nawijasz jak się żyje
Śmiertelna pasja rap nie wiesz czemu? Wnet odkryjesz
Jak intensywnie żyjesz czyżby zgodnie z tym opisem
Jeśli nie wykonasz hardcorowych ruchów złapiesz rysę
A może w tym opisie będzie całe moje życie
Lecz czy muszę je zniszczyć, żeby spodobało Ci się?
Mój rap na ciężkim bicie, ciężkie życie i klimaty
Udowadniać wiarygodność, dzień za dniem spisać na straty
Tyle marzeń, tyś kumaty, no to skumaj bazę synek
Że rap to często muza i nie trzeba tych rozkminek
To w cieście tym rodzynek, kto lepszy pokaż palcem
A co jeśli to ciasto się okaże zakalcem?
Ja jestem malcem w obliczu wszechświata
Jestem jednostką w rapie wymiatam
Nie kłamie, gadam jak jest, co czuje, widzę
Zbyt wiele złego, tym dziś się brzydzę
Nie muszę brnąć w to, by album był spoko
Starczą wspomnienia i sprawne oko
Trochę talentu, żeby nie wyszły bzdury
Rychu Peja SoLUfka znany z literatury

Ref. Śmiertelna pasja rap ja witam Cię ulico
Nadal prawdziwy rap nikt tu w chuja nie przyciął
Śmiertelna pasja rap jeśli chcesz mogę przysiąc
Tu Rychu z Kaczorem dziś ten numer Ci wyciął

3. Po pierwsze z pasji, po drugie dla fanów
Po trzecie dla peklu by nie rezygnować z życiowych planów
Weź się zastanów co dla ciebie ważniejsze
Umrzeć na ulicy czy wyrwać się w lepsze miejsce
Z pamięcią o korzeniach, bo one tkwią w nas na zawsze
Historie pisane krwią, czasami niosą porażkę
Każda jest lekcja, która pokory uczy w murach
Z betonu huczy fura, w garażu przekręcam kluczyk
I z piskiem ruszam, w tym gównie jest dusza
Bas dudni w uszach, a w zapisanych papieru arkuszach
Prawdę odnajdziesz, nie z kapelusza wziętą
Tak aby sprostać życiowym zakrętom
Żeby nie zostać z pętlą zaciśniętą na karku
Gównianą metą lub nie spłaconym kredytem w banku
Wciskam gaz w deskę choć życie mówi - parkuj
Jak WSRH wywieram presje, koniec żartów synu

Ref. Śmiertelna pasja rap ja witam Cię ulico
Nadal prawdziwy rap, nikt tu w chuja nie przyciął
Śmiertelna pasja rap jeśli chcesz mogę przysiąc
Tu Rychu z Kaczorem dziś ten numer Ci wyciął x2
Ej, to 0-22, odbierz telefon
Zamknij oczy, włącz umysł, wyłącz przeciąg
Posłuchaj, usiądź wygodnie, odrzuć świat ten za oknem
Który mówi coś, ja milczę - ty mów do mnie
Pozwól, by świat zwolnił, pozwól by ten dźwięk
Był tym co musisz wdychać, by był twoim powietrzem
Naprawdę chciałbym wiedzieć, co czujesz
Czy jestem jak Kashpirovsky, nudzę cię i hipnotyzuję?
Piszemy dalej, muzyka jak konfesjonał
Jedziemy dalej, to nasz długi marsz, nasza droga

Najczystsza forma, rap bez cięcia, proste
To mój hymn życia, na którym wyrosłem
To jest jak garda przeciw złu tego świata
Patrzcie jak dziś znów triumfuje prawda
Jedziemy dalej jak za starych dobrych czasów
Wśród bębnów, basów i z winylowej płyty trzasków
Uwalniamy ekspresję, tak, niech ona leci w miasto
Niech otwiera umysły, a zmęczonym pozwala zasnąć
Da szansę przeżyć zagubionym na rozdrożach
To rap gramatyczny, którego nie sposób nie poznać
Dziękuję za te chwile, które spędziliśmy razem
Za chwile wrażeń, kolejny tour z prawdziwym rapem
Więc gdy na koncercie pod sceną staniesz
Podnieś ręce w górę jeśli czujesz ten kawałek

Wiele więcej nie umiem, choć Bóg nie skąpił mi talentu
Jednak najlepiej czuję się tu na stopień werblu
Oddycham rapem, wiesz, jeszcze lubię pisać
Grać koncerty, jeździć po Polsce, chcę jeszcze nagrywać
Pytają czasem - po co ten Grammatik
Po tylu latach dla was rap jest jeszcze fajny?
To jest tak, że razem robimy coś istotnego dla nas
Póki patrzymy sobie w oczy nie ma sensu przestawać
Jeszcze chwila nim znajdziemy przystań
Kolejna płyta, kolejny dziki rok na walizkach

Te koncerty jeden za drugim i Polska nasza
To było wtedy, gdy nieśliśmy "Światła miasta"
Teraz podobnie, choć wkraczamy w nowy etap
Reaktywacja od serca, a nie na sprzedaż
Tyle lat na scenie, a my wciąż tacy sami
Taki sam rap gramy, tak samo świat postrzegamy
Odnajdujemy szczęście w tych tak prostych dźwiękach
S33 laboratorium - liryczna Mekka
Z determinacją zwracamy rap, gdzie jego miejsce
Wzrasta ciśnienie, coraz szybciej bije serce

Dziękuję za te chwile, które spędziliśmy razem
Za chwile wrażeń, kolejny tour z prawdziwym rapem
Więc gdy na koncercie pod sceną staniesz
Podnieś ręce w górę jeśli czujesz ten kawałek
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo