Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Sokół]
Dyktafon na boisku, melanże u Felipe
Wtedy wszyscy razem, każdy z nas zrozumiał, ze jest Zipem
Puszkonoga, kolejny buch na przeciwpożarowych schodach
Nieważna pogoda, kto dalej po browarze pstryknie kapslem
Miejskie sporty - zośka i siedzenie na ławce
Coś tam znalazło się w kieszeni zawsze
Żeby życie stało się ciekawsze
Nagrywanie nasze przyszło naturalnie
Pierdolę rozgłos, nic nachalnie
Wraz ze wzrostem wiadomości wprost proporcjonalnie
Rosła chęć by w kryminalnej nie mieć swoich zdjęć
Nikt nie wierzył w edukacje raczej (raczej)
Dziś inaczej na to patrzę, poważnie
Wiedza, rozwój to zajebiście ważne
Wtedy doraźnie parę złoty zabijało kłopoty na chwilę
Bo na ile może starczyć tyle?
Do roboty znowu też się nie spieszyłem
Na flotę za kawałki nie liczyłem
Nagrywałem, tak żyłem, nawet nie marzyłem
Że to sposób, że to jest nowa droga wyjścia z chaosu
Dziś widzę jak niektórzy robią to tylko dla sosu
Zrozum, to jest nowa droga wyjścia z chaosu

Ref.: [Natalia]
Jesteś panem swego losu
Tylko zrozum, ster jest w twoich rękach
Decydujesz tylko, tylko ty

[Jędker]
Kombinacja, praca, czy opłaca ci się deficyt pieniężny
Gdzie wyjścia nie widać?
Idziesz na całość, szczęście może się przydać
W chaosie pogrążony, ile byś nie rzucił kurw
Jakbyś nie czuł się urażony - klęska
Równowaga nową drogą, dwa przeciwieństwa
Cierpliwość to kwestia przecięcia gordyjskiego węzła
Łapczywość i chciwość pozostanie przeklęta
We Własnej Osobie, gdy dochodzę do głosu
To jest nowa droga wyjścia z chaosu
Nie oddać w ręce innych własnego losu
Dla mnie to jest nowa droga wyjścia z chaosu
Krótko, zwięźle i na temat, nie poemat, rymy uliczne
Stany psychiczne teksty oddają, jedni przychodzą
Drudzy oddalają się szybko
Strach przed niewiadomą jest ich przykrywką

Ref.
Jesteś panem swego losu
Tylko zrozum, ster jest w twoich rękach
Decydujesz tylko, tylko ty
Wokół więcej ziomów niż przyjaciół
Więcej smutku, utrapień niż na miłość czasu
Wiadomo, także z mojej winy
Kto się odzywa do mnie tak bez przyczyny?
To nie nowiny - smutna rzeczywistość
Dlatego słucham racji mej rodziny
Patrzę w przyszłość i tą bliższą i tą odległą
Chcę zawsze móc powiedzieć, że stanowię z kimś jedność
Wokół ćpuny alko-ułudę wyznające
I mój kochany sport, który razi ich jak słońce
Nie będę gońcem, sztywnego świata obrońcę szukaj
W zakłamanej polityce muka
Rymy WWO coś w podobie do białego kruka
Ostrzeżenie dzieciak, niejeden zaczynał od bucha
Później za ostro podmuchał
Teraz na centrali ciągle w kable puka

Każdy zna granice swej wytrzymałości
Sokół, Deszczu Strugi, Realista weź posłuchaj tych gości
Nie wymądrzeń - życiowych mądrości i uszanuj, nie dość ci?
Pamiętaj zgredziu

Nie jestem jak ty egocentrykiem
Nie jestem jak on najlepszym zawodnikiem
Nie jestem Akonem, czyli typem samotnikiem
Zobaczysz jeszcze na mym ręku ZIP fingiel
Pozdrawiam przyjaciela, zwanego Sickiem
Ten tekst to nie dżingiel, ani żadna kalka
Dla prawdziwych fanów, nie lada gratka
Jak dla nas wszystkich życie - nieustanna walka
Myślisz jestem nie wiadomo kim, jeśli ktoś podchwyci
Zejdź na Ziemię, bo na razie jesteś tyci-tyci
Ja życzliwością przecieram swoją drogę
Własną uczynnością, jak mogę to pomogę
Rozbiję wszystkie smutki swym humorem
Wolę dobrym duchem być niż upiorem
Nie jaram się horrorem lecz radosnym życiem
Wolę budzić się nie wieczorem lecz o świcie

Każdy zna granice swej wytrzymałości
Sokół, Deszczu Strugi, Realista weź posłuchaj tych gości
Nie wymądrzeń - życiowych mądrości i uszanuj, nie dość ci?
Pamiętaj zgredziu...
[FO]
Co co co zrobisz jeśli ?

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...

[FO]
...albo suką wredną, wiem jedno na pewno
pobledną ci, których uderzyło w samo sedno to piekło
zapierdalać na zaległą ratę, stać się automatem,
aby stać cię na zapłatę było latem,
no było lato, byłem małolatem
lubiłem grać vabank, a bank na bank ma na to patent
za pan brat z rapem
piwo to paliwo, napęd i wydatek
ale niekiedy jest się potentatem
a zatem nie było dylematem ile i jakie
tyle tylko byle by nie było byle jakie
wszyscy kurwa pili, nie gardzili smakiem
tamtym latem rozruszałem sam nie jedną chatę
[pff] jebany bohater, ale nie żałuję,
czujesz, człowiek się odkuje jeśli dużo podróżuje
będę miał – zainwestuję
tu jest ukryty przekaz
na razie czas mi ucieka
a więc uciekam, na razie
poczekaj...

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...

[RAH]

...albo ssakiem z brakiem pomysłów na padakę
na codzień zwany ponurakiem przechodzień
taniej a gorzej,
a może lepiej a drożej
pomnożę..
ściana płaczu - minus na wyświetlaczu, o Boże!
debet w wyborze ci pomoże
algebra skłania by zebrać i na ulicę żebrać
to jednak recepta dla lebra
czarne szlaczki na białym tle jak zebra
[stres!] ogarnia organizm niczym febra
[wiesz!] niegdyś ten temat nam obcy
młodzi chłopcy - full opcji do adopcji
opcji otrzymywanych w promocji
opcji pełnych pozytywnych emocji
począwszy od tego, że świat był prostszy
a klimat zdrowszy skończywszy,
zważywszy na proces przemian
epidemia zesłana na ziemian
kasa jest? [nie ma] a ma być, więc idź
i bez cienia zwątpienia
szukaj jej strumienia
jak nie – będzie przemiał
jak słabych na akademiach
polska alchemia – z niczego zrobić złote
by pokryć kwotę swojego zadłużenia
co zrobisz jeśli
w kieszeniach ostatki,
dziura w budżecie,
przeciek śle cię na łopatki
co zrobisz jeśli
usłyszysz dźwięk kołatki
[stuk-puk] odgłos windykatora z klatki

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...
To nie złudzenia
To chora rzeczywistość
Znów przesyła pozdrowienia
Dają do myślenia proste słowa
Czysta prawda w nich ukryta
Takie życie taka płyta
A zrozumieniem wszczyta
Tam gdzie źródło wiedzy a w nim
Życiodajna woda
Gorzkich chwil osłoda
Na życiowych schodach
Spragnionych sił kona
Przywróci wiarę może skróci cierpienia
To moment ukojenia
Chwila zapomnienia
W nim materialny rap
Niszczy pokolenia
To zły znak czas reakcji
Ewenement w takiej sytuacji
Kiedy może nie być Happy end'u
Bo za wiele błędów zło kusi
Takie życie tak być musi
Na co czekasz
Szybko idź to przekaz
Po co głupio pytasz komu
Wszystkim a w szczególności bliskim
Jak tańczysz to uważaj
Bo życiowy parkiet bywa śliski

Takie życie ziomek
Nie ustająca próba
Walcz o pozycje a zachować się ją uda
Pozorna nuda
Dla dzieciaków to zguba największa
Po dragi sięga i świat swój upiększa
Zajrzyj do wnętrza
Przepaść się powiększa
Rzeczywistość staje się coraz cięższa
Wilku zwycięża bo wiara moją mocą
Takie życie ludzie przychodzą i odchodzą
Wszyscy umrzeć muszą
Ci którzy się rodzą
Mimo woli bardzo boli
Gdy najbliżsi zawodzą
Po co z drogi schodzą przez siebie wyznaczonej
Takie życie ziomek chcesz siedz w psiarni pierdolonej
Nie wszystko stracone
Nadzieję jeszcze mam
Ja tu a ty tam
Enest nigdy sam
PG z nimi gram
Elo Pelson mnie zna
Tak takie życie ziomek musi się przyjąć
Takim jakim jest nie da się go minąć
Z porażki trza wyjąć nauczkę na przyszłość
Nie zawsze wygrywasz
Niestety tak wyszło
Zachowaj czystość
W kontakcie ze stoczoną myślą
Takie życie nie wszyscy tak myślą

Ref.: Takie życie na co dzień widać
Elo Elo Elo może Ci się przydać
Ewenement słychać że wiedzą jak jest życie
Słowo i jego lustrzane odbicie
Ulice ulice pełne czystych faktów
Desperackich aktów
Zerwanych paktów
Życie takie
Takie życie niestety
Z przodu wady
A gdzieś z tyłu zalety

Takie nieszczęście ktoś odszedł kogo znałem
Tuż obok w klatce się wychowałem
Tą samą piłkę kopałem z nim
W pamięci wszystkie wspólne chwile
Nawet cześć siema tylko
O nieobecnych mówić się nie zwykło
Wszystkim jest przykro
Co się stało
Matka płacze bo straciła syna
Czas rozpaczy tak jak seans się zaczyna
Pół roku pewnie minie nim dojdzie do siebie
Widziałem jak rzuca na grób syna glebę
Widziałem tez na pogrzebie
Jego kolegę
Wszyscy w oczach stała się tragedia
Głos o to nie dba
Serce to co innego
Żal serca matczynego w smutku pogrążonego
Takie życie wierze że Bóg tak chciał
Nie da się odwrócić nerwowy szał
Z bezsilności przeznaczenie jest na litości
Takie życie pokazuje znamienicie
Trzeba dalej brnąć na zły los klnąć
W garść się wziąć
Ta sytuacja ugniata me uczucia
Prawda to niepowtarzalna jazda
Jak pierwsza kokaina po stracie rodzina
Odchodzi goić rany
Czas pomoże goić rany
Takie życie czas pomoże goić rany

Ref. x3
Wszedłem na scenę nie po to, żeby z niej zejść.
Cześć! Jestem tu 10 rok, mam treść.
Chodź oficjalnie wydaję od niedawna.
Legalnie, nielegalnie, prawda, to zawsze prawda.
Tego się trzymam, jak bit trzyma się sampla,
gram 10 lat, 10 lat ta sama banda.
Moi ludzie ze mną, odpalam majka
Moi ludzie ze mną nawet gdy gasną światła.
To nie jest rap na lans przy małolatkach,
nie kręci mnie koks na cyckach i lany szampan.
Kręci mnie składnia, zajawka nie zgasła,
nie muszę stać w nike'ach bez względu na wack gram.
Leszcze mówią, że mam jebanego farta,
lecz ten wykres zna progres, co wykracza nad diagram.
Niepodrabialna marka, styl bez atrap,
niezatapialna barka na falach szerokiego pasma.

To jest Diox, to jest Diox, HIFI BANDA!
Chwiał ma winylową płytę, ja mam mic'a
To jest Diox, to jest Diox, HIFI BANDA!
Little da bit, palą się podeszwy w nike'ach.

I nawet jeśli grają mój clip na Vivie,
to grają co nagrałem, nie gram nic pod publikę.
Gram dla publiki w weekend, co weekend,
pcham rap na głośniki, to mój świat, moje życie.
W niektórych clubach myślą, że jestem VIP'em,
ale jestem kim byłem, aż tak się nie zmieniłem.
Wiem skąd przyszedłem, wiem dokąd idę,
idę tą samą drogą, wciąż tym samym krzyżem.
Znam prawdy ulic, tak, jak znam ulicę,
nie mam nic do udowodnienia tej twojej klice.
I nawet jeśli czujesz się mistrzem w tej lidze,
mistrzu wyluzuj! Co najwyżej jesteś vice.
Wiem co jest grane wokół, wciąż widzę.
O karton się potknął Sokół, wziął płytę.
Dziś oficjalnie niebanalnie ze stylem
wykorzystuje szanse, pcham mój rap na winyle.

To jest Diox, to jest Diox, HIFI BANDA!
Chwiał ma winylową płytę, ja mam mic'a
To jest Diox, to jest Diox, HIFI BANDA!
Little da bit, palą się podeszwy w nike'ach.
Drużyna A i W L K P
Nie mówimy co masz robić jeśli sam wiesz czego chcesz
Oto info dla kumatych braci, sióstr i dla ich matek
Ludzi, konfiskatek dla tych z domów i zza kratek
My nie tani macho co hip-hopu się uhaczą
I dla dziwek bez dowodu podrabiają bragadaccio
[?] rymy nie robimy swoim stylem nie chełpimy
Chcesz charyzmy? to się dorób chociaż blizny
Wypijemy, pogadamy my nie pójdziemy ci w tany
Jak te trąby nam zagrają - sam się jebnij! - [?]
Jak ten wygłodniały husky dorwę gardło i bez łaski
Tym co ciągną wózki w grozie będziesz robił tylko laski
Nasz trzech i pies od serca my z nim razem
To nie tylko duchy w tekstach, ale ciało z tym przekazem
Idzie w Polskę całą wielką naszą Wielkopolskę
Max za słuchaczy, kielon za łamaczy
Utartych opinii to nie Nestle Cini-Minis, ale życia czarna kawa
Dla ciebie zabawa, dla mnie noce i dnie zdeterminowane troską
O rodzinę, moich bliskich, o dziewczyny o ich wszystkich
Mój rap dla nich, dla mnie i dla ciebie
O lepsze jutro prośba zawsze prosto, nie na glebie
Wernikal na życie, by cię nie wziął od [?]
Wiadomości od świadomych powiedz, że rozumiesz

....Tylko narratorem, bez żadnej kopii...
...Całymi dniami ja jestem tylko narratorem...
Drużyna A! narratorem

Trinken, hulanken zabezpiecza flankę wbija w ciebie chuja
I podnosi swoją rangę, poznaj moją bandę
Bo to hip-hop prawa stróże wypaleni niczym żużel
Wytrwamy najdłużej, widzisz na posturze
Kuta gwiazda ze srebra, luta miasta nie przegra
Ty uważaj byś nie przebrał miarka jest jedna
Walka z nami jest wredna i z posiłkami których nie brak
Nadchodzi odsiecz dla świadomych ja ją poślę
Dla ogłupionych ostrze i ostrze dla tych co wyniośle
Bit biją na oślep - nie masz nic ośle
Jak cykory przez cały życiorys mówią sorry
Kiedy ryj mają opluty szykujcie swoje dupy
Świadomość i my, świadomość świata, świat brutalny, a nie miły
Świadomość kruchości, bo dla Boga jesteśmy jak pyły
Krew z krwi, żyła z żyły, z matek które nas rodziły
Ci od koksu idą do boksu, wy od błędów, my od wniosków
Wy dla trendu, my po prostu, umiemy to robimy
Rozumiemy więc uczymy głupszych
Łaknąc prawdziwego rapu niczym insuliny cukrzyk
Usłysz tu krzyk grubszy i donośny jak te trąby - w podkładzie
Jak bomby - to kładzie w promieniu 200 mil proste rządzi ten styl
Na kolana i łeb schyl z pokorą Desperado
Nic nie zdziałasz tutaj szpadą bądź tego świadom

Ref:

Świadomości od świadomych świadomy swej wartości
Świadomości dla rozwoju twojej świadomości x4

Pięć Dwa Dębiec Hans
Wyjazd dla was przyjaźń i rap przyjedź i sprawdź
Twarde więzy więzi więźniów własnych przekonań
Własnych dokonań świadomych wyborów torów
Umysł wolny od chorób chcesz to się z tym zmierz
Masz siły to mnie porób, to mnie porób
I każdy więzień uzależnień niech to weźmie do siebie
Niech się przejmie, przemyśli, życie to wyścig nienawiści
Po to by ziścić to co wyśnisz my tu staliśmy
A wy gdzie wtedy byliście?
My tu zostaniemy, a wy już poznikaliście
Każdy walczy, choć czasem sił nie starczy
Osłabiasz się sam to tym bardziej, los takich karci
I wierz mi tu nie chodzi tylko o silę mięśni
Umysł musi być trzeźwy niech nie śpi, a czuwa
Nie budź demonów, bo czeka cię próba i zguba
Jak ci się nie uda wyjść cało, wyj śmiało
Teraz będzie bolało
Lepiej zapobiec pomyśleć w trakcie niż dobiec po fakcie
Kolejny wychył i jest po wszystkim my tu byliśmy
My tu jesteśmy, śpieszmy z pomocą dla reszty
Nieśmy przekaz, grzeszmy, bierzmy to co nasze
To nie przestroga to metoda na wroga, taaa
Z Bogiem lub mimo Boga (z Bogiem lub mimo Boga)
Uruchom mózg, pociągnij spust, puść z ust słów
Raporty płyną przez aorty dzielnic
Dziennik mój manifest muzyczny tak jak protest uliczny
Krzyczy z konkretnych przyczyn
(Pięć Dwa) krzyczy z konkretnych przyczyn

Tysiące plakatów pelery w ogniu tarapatów
W kałuży płaczu wypełnia się ich fatum
Spójrz jak lecą na dół berła, trony świętych świętokratów
To jest wielkopolska liga katów jeszcze dzikszy, szybszy Polski zachód
Herosi wykąpani w Styksie, a my teraz kryj się, dziw się, wstydź się
Czekaj na me przyjście gdy za karę wezmę twoją rybcię - żywcem
Smok śpi on nie śni V I P chcę
Ja jego mam dla dam jestem jak Adam dla Ew
Zrywam owoc bogom, wrogom przekazując grzech
Prosto z poznańskich stref żebym nie był tobie wbrew
Mów do mnie szef (szef) mów do mnie szef (szef)
Posłuchaj mnie bądź świadom tej sceny, bądź świadom i przemyśl
Żyjemy po różnych stronach sceny, a na scenie różne trendy
Z puentą i bez puenty, fakty, wiadomości, baśnie, legendy
Chciałeś buntu - ubrałeś hardcorowy mundur
Nie płyń tam gdzie nie masz gruntu, ja też mam ścięty fundusz
W rymach łatwo jest łkać i płakać, sprzedać to i grać
Odwrotnie niż natrafiamy

Ref:

Świadomości od świadomych świadomy swej wartości
Świadomości dla rozwoju twojej świadomości x4
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.

Często jestem leniwy, chociaż staram się z tym walczyć
Szanse nierówne są jak armia i partyzanci
Armia - to świat który pędzi na złamanie karku
Partyzanci - mój charakter, który wybudzam z letargu
W głowie wiem, że pociąg ma odjechać
To tylko zły sen, że na mnie nie poczekał
Wiesz po czym można poznać człowieka
Że kiedy je żarcie reszta zachowuje się jak zwierzęta
Nie jak lwy, raczej jak hieny
Bo boją się jutra którego może niebyć
Czekając na peronie chcę życie przeżyć
Ale o to chodzi żeby każdy dzień to był pierdolony pewnik?
Odpowiedz sobie co robię
Czy już jadę, czy dopiero jestem na peronie,
Idź po bilet, kasy jeszcze śa czynne
Ja tak zrobiłem, dlatego żyję.

Ref.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.

Wolisz pierwszą klasę albo kuszetkę
Pamiętaj, najpierw musisz mieć bilet w swojej ręce
Trzymać go mocno jak swoją kobietę za rękę
I nigdy nie puszczać bo wtedy coś pęknie
Pięknie jest przez chwilę, piękne są tylko chwile
Podróż trwa, kilometry, mile
Dekady, lata, miesiące, dni, godziny
Jestem w podróży, jak wrócę to się zobaczymy
Chyba że wsiądziesz gdzieś na trasie, usiądziemy zwarcie
I poleje się to, co spowalnia na starcie
Wszystkich tych którzy nawet jadą na gapę
W tej podróży nie ma ulg, nie możesz dać w łapę
Bo nie ma komu, daleko do domu
Ale jeśli ktoś czeka w nim to masz szczęście ziomuś
Ciągle koniec to początek, początek to koniec
Bo to trwa, jak niekończąca się opowieść.

Ref.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Wsiąść do pociągu byle jakiego nie chcę, chcę, chcę czegoś więcej
Mam, mam bilet w ręce a kierunek trasy determinuje serce.
Dzień zwykły szary dzień
Cisza w domu tak
Przerywa dźwięk telefonu
(Siemasz co?gdzie?
Dobra zaraz będę)
Już wrzucam skoki
Jak co dzień mijam
Szaro bure bloki
Tu stawiam pierwsze kroki
I w siłę obrastam
Muzyka miasta
Poziom adrenaliny wzrasta
Ty znasz to uczucie ziomek
Proste że znam
To sieka jak pięć gram
Wszystko za to dam
AWW miasto
Tam jestem urodzony
Tą muzyką zaszczepiony
Z lekka wykręcony
Zapraszam w moje strony
Tu moi ludzie żyją
Tu marzenia gniją
Tu rynsztoki kryją
Rap bez morału szczery
Pokonuje bariery
Rzeczywistość miksuje
Jak na dwa adaptery
Widocznie widzę w tym cel
P2E między nimi L bez cenzury
Niech dymu chmury
Zasłonią świat który
Już dawno mi zbrzydł
Za który mi wstyd
Ewenement bity niech płyną
Słowa które nigdy nie zaginą
Jak miejska muzyka
Na europoziomie
Cały czas działam świadomie
Pisząc anatomie współczesnych farmazonów
Z magnetofonu JVC bomb aster
Słychać na klatce
Zjednoczoną z miastem
Podziemną scenę
Niewielką cenę
Za to zapłacisz
Więcej zyskasz niż stracisz
Nie pamiętasz zapisz Ewenement
Dla dzielnic muzyka
Zapomnij o narkotykach
Masz doczynienia z dobrym towarem
Dodaj zioło z browarem
Jeszcze mały harem
A gołym okiem będzie widoczny
Jeden efekt uboczny
Kupujesz album tegoroczny

Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ja to moja gra
To jak łza
Czyste tchnienie
Nowe brzmienie
Warszawskie podziemie
Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ty szczery przekaz
To codzienność muzyka miasta
Ewenement jedność

Muzyka miasta to oddech miasta
Nie dla wszystkich dostępna
Jak najwyższa kasta
To pod ludzi ciężko pracujących
To choroby ludzi od nich konających
Muzyka miasta
I jej proste założenie
Stopa to grzech
A werbel wybaczenie
lustruje natchnienie
Tych co chcieli pisać
Odrzucili opcje od niej na ulicy zdychać
Muzyka miasta
Skun który wkracza na twą drogę
Jesteś ze mną lub (lub) jesteś moim wrogiem
Stara prawda
Żywa jak ogień w moich oczach
Nie mogę zapomnieć o nieprzespanych nocach
Gdy puls jak rytm własną prędkość mi wyznacza
Już nikt nie będzie mówił mi co się opłaca
Bo gdy wstanie świt
Sytuacja się odwraca
Robię co mam zrobić i do domu wracam
Muzyka miasta
W domu ona żyje
W radiu odpoczywa
Przekaz w sobie kryje
Miasta muzyka
Tory życia przełyka
Problemów dotyka
Nie boi sie rozgłosu
To jest nowa droga wyjścia z chaosu
Muzyka w mieście
Tak jak my w rzeczywistości
Trzeba nabrać ostrości w patrzeniu i w pisaniu
W tej sytuacji schodzimy do drugiego planu
Nie dotkniesz tego syfu
Lecz poczujesz go na skórze
Po wielkiej chmurze wiem że w słusznej sprawie służę
Wychodzę poza i zakłamanie burze
Muzyka miasta ja i moi ludzie
Ewenement Hemp Gru tu na górze
Wciąż na luzie
Niech chwila ta jak najdłużej trwa
Weź głośniej jebać cichosza
Bo to dla nas nasza muzyka gra

Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ja to moja gra
To jak łza
Czyste tchnienie
Nowe brzmienie
Warszawskie podziemie
Muzyka miasta
Miasto potrzebuje jej
Tak jak ty szczery przekaz
To codzienność muzyka miasta
Ewenement jedność
Bum ralalala karramaba oszalał
Bum tralalala karramaba oszalał
Bum tralalala karramaba oszalał
Bum tralalala bum tralalala

Opowiem wam bajkę jak kot palił fajkę
A kocica papierosa na co obrzydliwa osa
Ukąsiła kocice bardzo boleśnie
cierpiała kocica nawet we śnie
Czereśnie zaczął dziobać szpak Marceli
Chociaż się bronił i tak wszyscy go widzieli.
Niestety grzywna co do czynu relatywna
Zakaz fruwania aż do odwołania.
Sierotka Marysia nad Marcelim się rozczula
Łzy ciekną jej ciurkiem, a w ręku cebula
Nie, nie płacz Marysiu wpadnij do nas na imprezę
mój bit mój rym cię nie zawiedzie.

Ref razy 2

Moja ulijanko klęknij na kolanko
Nie! Bo pobrudzisz nowe rajstopki
Hmmmm jaki ty masz uśmiech słodki
Do rzeczy: cztery małe różowe świnki
Jak donoszą gazety nie lubią gąski Balbinki
Za to że w miejscy w którym spożywają
Gąska Balbinka zniosła jajo
Lis Leon znany wszystkim ze swojego sprytu
Z ciemnych interesów handlu bronią i przemytu
obiecał świnkom zająć się balbinką
na co kot feliks ostro powiedział nie!
gąska balbinka należy się mnie
a więc leonie zapomnij o niej

Morał tej historii jest niesamowicie prosty
o dame swego serca bądź zawsze zazdrosny
nie dłub w nosie bo możesz zwichnąć sobie palce
ryby akwariowe hodój w umywalce
nie całój się w bramie z pierwszą lepszą dziewczyną
pamiętaj że adasia możesz złapać także śliną
nie wsadzaj żabom słomek i ich nie nadmuchój
sprawdź swój telefon czy nie jesteś na podsłuchu
pamiętaj w razie gdybyś nie oszalał
rapój razem ze mną bum tralalala

ref

Mało nas mało nas do pieczenia chleba
trala la trala la na na na na naaa na
Czasem nie ma co do garnka włożyć bo za mały dochód
Łzy cisną się do oczu, nie chcę zostać na uboczu
W mroku błądzi dusza, która upada jak Ikar
Ze sobą polemika, depresja serdecznie wita, witam
Coś ci nie idzie, chciałbyś podciąć sobie żyły
Na co czekasz, zrób to, pokaż ile w tobie siły
Szczerze jesteś nikim, ojciec często to powtarzał
Pamiętasz? Spłodzenie ciebie to był dobry kawał
Daj mi spokój, zaciskam zęby, zaciskam pasa
Zaciskam pięści, melancholia jak bumerang wraca do mnie
Parę wspomnień, po których przechodzą dreszcze
Większość czasu poza domem, dorastanie na najebce
To tylko czyste fakty, to prawdziwa rozmowa
Jako dzieciak tylko chciałem żeby ktoś mnie przypilnował
A ja przy własnej matce chłopak tu dzieliłem towar
Bo moja mama to kobieta hardkorowa, proste

ref. x2
Przychodzą takie chwile chce się rezygnować
Są jak wylew, który cię sparaliżował
Myśli, które nie dają nam zasnąć
Chwile, w których traci się samego siebie, wartość

Chcę na chwilę się zatrzymać by spokój znalazły nerwy
Bo bez przerwy na tym froncie gdzie masa tych poległych
Ten przebiegły, ten pazerny, witam ze społecznych nizin
Ludzie muszą tutaj kraść żeby tu wyżyć
Analizy nic nie dadzą gdy jest na umyśle skaza
Siedzę sam w tych czterech ścianach, jeden krok od załamania
Bania pęka, nie do wytrzymania są te głosy
Mówię dosyć, nie chcę któregoś dnia z okna wyskoczyć
Za szybko dorosłem, za dużo zakazanych owoców
[?], powstaliśmy z prochu
Całe życie tyrasz, potem w samotności zdychasz
Cała ta matematyka, biologiczny zegar tyka
Czas odlicza i coraz bliżej do spotkania z Panem
Czy przejmie nas jako dzieci, czy skaże cię na wygnanie
Co? Coraz bliżej tak, E coraz bliżej do spotkania z Panem, Panie

ref. x2
Przychodzą takie chwile chce się rezygnować
Są jak wylew, który cię sparaliżował
Myśli, które nie dają nam zasnąć
Chwile, w których traci się samego siebie, wartość
Ściągnij
[Pih]
To z krwi i kości rap nawijka do bitu
Tu szept dzieciaku ma siłę krzyku
Słowa ode mnie dla ciebie prosto z serca
Choć nie mam już duszy i twarzy dziecka
To rap z krwi i kości cieszy i boli
Nie opuści cię nigdy w doli i niedoli
Bez obłudy rap trudno o to w tych czasach
Za garść srebrników nie da ci pocałunku judasza
To codzienność stres za stresem nerwy
Wersy wyłowione wprawione w koronę perły
Ten rap jest o mnie o tym, co robię
Tobie nie powie, co jest między prawdą a Bogiem
Tak jak nie zrobi tego martwy noworodek
Ten rap to życie, które kończy się zgonem
To krew i kości idziesz ich śladem
Przez podwórka klatki złą sławą owiane
Będziesz słyszał z samochodów
latem
O tym, że życie wyciska człowieka jak szmatę
Jedyny w swoim rodzaju z bloków klimat
Czasem nie zdołasz naporu łez powstrzymać
Ten rap to wytrwałość niszczy i burzy
To zapał, którego nic nie może ostudzić
Liczę na to, że ten rap ciebie obudzi
Z krwi i kości mowa słowa do ludzi

[Żułf]
Proste z krwi i kości jestem jak rap
Z tekstu bitu z sampla skrecz też
Każdy inny ja też inny jestem
Nie wrzeszcz tylko klimat jest ten
Lub podobnie
Prawdziwy dwa cztery na dobę sobą
Swoje robię tak jak inni, jeśli mogą
Sobie pozwolić na ten luksus

Prosto z ust do ustu
Wojny bez spluw spustów
Stos bluzgów
Luz tuż przed zmrokiem
Twarze z okien znają mnie jaki jestem powiem
Sobą we własnej osobie
Tylko swoje robię
Tylko ze swoimi tylko
Jaki jestem pytasz ich milkną

To z krwi i kości rap
Ten rap to my
Chada, Fenomen, Pih
Dla dzieciaczyn
Jeszcze jeden prawdziwy klasyk [x2]

[Chada]
Każdego dnia wspinam się po życia schodach
Najważniejsza sprawa to ze swoimi zgoda
Czasami w gniewie odwracam się od Boga
To gorzkie słowa, za które płacę słono
Czy ty człowieku wiesz co to jest honor
Znasz to uczucie to dla ciebie klasyk
Podkręć basy takie czasy tu nastały
Twoje głośniki ten rap będą grały
Teraz się dziele tą karta z notesu
Dla ludzi z marginesu dla tych z krwi i kości
Bo tutaj życie nie uznaje litości
To dla ciebie dzieciak każdy to przyzna
To nasza ojczyzna
Tu strach, że cię złapią
Jebane społeczniaki, co na ręce się gapią
Oni dziś toną a my na powierzchni
Chada proceder ciemnej strony zwierzchnik

[Ekonom]
Przedstawiamy świat z perspektywy takich ludzi jak my
Pozbawiony jest iluzji to są fakty
To, na co patrzysz to jak byś sam teraz stał w obliczu prawdy
To jakby życie chciało skłamać, ale ktoś je na tym nakrył
Ty widziałeś wszystko to, to o tym piszesz to nadaje sens muzyce i ożywia
takty
To, na co liczę jak ty
To szczerość przekazu, bo sens jest
Tylko wtedy w rapie, kiedy wkładasz w niego serce
I dla mnie w tym temacie innej drogi nie ma wiedz, że
Nawet, jeśli inna istnieje to ja ją pieprzę
Od zawsze teraz w studiu kiedyś tam na ławce
O tym świecie mówić zawsze o tym tylko, na co patrzę
Życie wystawia na próby stwarza różne sytuacje
Już nie jeden się pogubił ma problemy własne
Dla wielu ludzi właśnie przedstawiam jedyna wersję
To jest rap z krwi i kości dosyć wers za wersem

To z krwi i kości rap
Ten rap to my
Chada, Fenomen, Pih
Dla dzieciaczyn
Jeszcze jeden prawdziwy klasyk
Mam miłość (miłość) dla braci A.G.R.O. (o) dla wszystkich którzy
rytmem walczą to jest moja miłość i ją ochronię jak pierwszy wiosny
promień oświetla dłonie działa mikrofon wysyła do ciebie zagmatwany słowem
bitu gram (gram) cały świat rozumie rytm serca z głębi duszy prosto z
dna (z dna) jest rok (rok) jeden dziewięć dziewięć szósty (szósty)
słowo (słowo) rytm nigdy nie będzie pusty (pusty) powracam słowami
wracam myślami to walka stylów między stylami ty pragniesz być mc (tak)
ty chcesz mc (tak chce) to jest jak podróż w czasie break-d graffiti
Grand Master Flash i Cnem Apollo toasterzy słowo i przebijam się głową (
głową) dokonano przewrotu w muzyce estetyce energia (energia) i hip
hop penetruje ulice (ulice) rok steady crew sprawdź mą technikę bo to
jest hip hop non stop!

Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!

To hip (i) hop (hop) nigdy stop (stop) Wzgórze jest tu (tu) to
drugi nasz krok (krok) skok (skok) w rok (rok) dziewięćdziesiąt
siedem słuchaj zaufaj specjalnie dla ciebie układanie rymowanie dźwięku
szukanie tematów znajdowanie sensu(sensu) on jest (jest) ale musisz go
odnaleźć szukaj a znajdziesz już to słyszałeś tak (tak) niebezpieczny
jak crack (crack) Wzgórze daje swój drugi znak (znak) nasz styl to
aspekt oczywisty bit skreach rym wszystko wpada do myśli (myśli).

Pokazałeś mi (mi) jaki jest początek gry (gry) pokazałeś mi słowa
pokazałeś mi rym (rym) tak jak wtedy jeden dziewięć dziewięć cztery (
cztery) to był rok mój skok stąd do atmosfery stary (stary) teraz staje
obok ciebie (ciebie) moje usta już mówią (mówią) i muszę to (to)
powiedzieć teraz (teraz) dzięki tobie umiem już wybierać między dobrem a
złem i za kim stanąć mam no powiedz co się dzieje w twojej głowie (głowie
) zobacz kim ty jesteś i gdzie ja teraz stoje dla ciebie (ciebie) trudne
jest do zrozumienia że to jest mój skład (skład) to mój cały układ!

Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Rymowanie układanie dźwięków szukanie tematu znajdowanie sensu!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo