Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Będę się starał ku...obiecuję ku..okej? Modro!

Możesz mnie poniżać, ubliżac i [?]
To wszystko nic, i tak będę żyć.
Możesz starać się z kumplami mnie zaszczuć,
Ja znowu stanę na dachu autobusu w płaszczu.
Dzieciaku, nie wyślesz mnie do piachu,
nawet jakbyś wysłał mnie, to nie wyślesz rapu.
Podobno wiecze są tylko diamenty,
Jak tak, to rap jest na pewno następny.
Możesz pluć[??] szczekać i warczeć,
Czekać i tak to nic nie da.
Możesz śnić i marzyć, zeby mnie pogrzebać,
Ku... to nic nie da, robię co potrzeba.
Ta cała sytuacja mnie umacnia,
to pogrzebanie żywcem i ekshumacja.
Powiedz dzi..., co pier... Ci chce,
Że wiedzą już o niej w innych miastach.

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Skur... krążą, nic z tym nie zrobimy,
Przecież mam te rymy, które im tak ciążą.
Skur... drążą, są dociekliwe,
Ten hip-hop jest pełen hip-hopowych dzi...
Konsekwentnie jestem tu, gdzie przedtem,
I odciąłem się od nich na S.P.O.R.T.
Ile lat już słucham je... o mnie,
Oprzytomniej, odpier...się ode mnie z ziomblem.
Nie wiem, kto ma tu większy dystans, niż ja,
Najgłośniejszy spiź... jak zbliża sie policja.
Dla mnie pozostanie śmianie z zażenowaniem,
Baranie, masz pozdrowienia od mistrza.
Właśnie, dwa dwanaście apokalipsa
Jest bliska, powiedz to chłopakom z boiska.
Rzeka bluzgów wyschła, moze [?] się rozstąpi,
Rap z nieba zstąpi, wątpisz?

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2

Każda dyktatura potrzebuje wrogów,
Akurat jestem wrogiem dyktatorów obu.
Ch.. wie, może jest ich wokół więcej,
W miejsce terroru staje ruch oporu.
Nie robię z tego żadnej martyrologii,
Fakty są takie, ze jestem z tych, co by mogli.
Nic z tym nie zrobic, odbij skur...
Takich jest wielu, co maja mnie na celu.
Będą pluć, będą szczuć, będa jączyć,
Potem beda przez to kiepsko kończyć.
To już nie jest Glamrap, to radio Varsavia
I jak łatwo nie wyłączysz tego radia
Ten co sie stawiał może zerwać kajdany
Jak zaufanie zanieść tym, komu ufamy.
Czy zostałem zrozumiany? Doskonale.
Jeszcze tyle do zrobienia mamy, gramy dalej!

Ref.: Teraz to teraz, dziś to dziś, kiedyś kiedyś,
Ciągle chcę żyć, jakby jutra miało nie być.
Ciagnie się za mną to i tamto,
Bo mam flow, co robi pod moje dyktando! x2
1. Chada
To moje życie, w którym miałem tą przerwę
W chuj gnoju przerzuciłem zanim znalazłem perłę
Widziałem wiele na placu zwanym Szembek
Skończyłem z ekscesami i z pierdolonym ścierwem
Zamykam gębę tym wszystkim podłym szujom
Już nie postąpię tak jak oni oczekują
Nic dodać i nic ująć, po prostu życia proza
Choć tu na tych osiedlach wymiękł niejeden kozak
Trzymam ciśnienie, masz tu kolejny tytuł
I nigdy się nie ugnę pod ostrzałem krytyków
Życie to hazard, zrozumiesz jak przejebiesz
Nie da ci tego co chcesz lecz to co ma dla ciebie
Wiem to na pewno, nie ma się co wykłócać
Nie łatwo jest wybaczyć, gdy ranne są uczucia
Dziś razem z nimi z osiedla adeptami
Przedstawiam wam to życie pod pełnymi żaglami

Ref. Jopel
Moje życie, moje, nie twoje
Moje zostaw w spokoju, za swoje uderz się w twarz
Ludzie mojego pokroju znają najgorszą z prawd
Tak czytają cię na ogół jak piszesz się dla nich sam

Moje życie i twoje fakt, niezależnie czy na bicie, na stree'cie taki jest rap
Będą słuchać mnie ulice, bo krzyczę im prosto w twarz
Nawet te najgorsze z prawd i daje im swoje ja

2. Jopel
Jopel to alkoholik, ćpun i stary kurwiarz
Chuj gorszy dla nich, od nich bo jedno co ich wkurwia
Że choć nie patrzą w lustra przy rannej toalecie
To patrzą na mnie kurwa i często widzą siebie
Jestem dla ciebie tylko jeśli jesteś dla mnie
Zanim wspomnienia pogrzebiesz to cię najpierw z nich okradnę
Jestem tu nie spadłem, jednocześnie słowo
Będąc jedną nogą w bagnie, drugą z niego wychodząc
Ja nastawiony wrogo, mam swoje powody
Tu każdy z was jest sobą i tak jak każdy robi
Dla ciebie rap to hobby, ja serio pruję żyły
Moje życie to te zwrotki i mówię ci bez lipy
Na bicie trafiam w sedno a nie jak oni w bity
Nie próbując, a będąc tnę prawdziwie prawdziwych
Dla tych którzy są ze mną, za mną jestem przy nich
Nie podoba się pierdol, bo nie jestem życzliwy

Ref. Jopel
Moje życie, moje, nie twoje
Moje zostaw w spokoju, za swoje uderz się w twarz
Ludzie mojego pokroju znają najgorszą z prawd
Tak czytają cię na ogół jak piszesz się dla nich sam

Moje życie i twoje fakt, niezależnie czy na bicie, na stree'cie taki jest rap
Będą słuchać mnie ulice, bo krzyczę im prosto w twarz
Nawet te najgorsze z prawd i daje im swoje ja

3. Chada
To moje życie, które zakończy zgon
Jak nie rozumiesz kurwa to mózg przełącz na ON
Przyjaciół krąg topnieje niczym sople
Na szczęście są też tacy jak kurwa Komar z Joplem
Wiem, to okropne, że wieszam swoich jeńców
Ale w kurwę kredytów mam nadal w twoim sercu
Scenariusz życia ziomuś nie ma co kadzić
Na pewno w żadnej z ról nie chciałbyś się obsadzić

4. Jopel
Mijałem takich jak ja i brzydziłem się nimi
Gardziłem takim jak ty i gardzę do tej chwili
I choć się nie różnimy zanadto, aż tak bardzo
Tacy jak ty takimi samymi jak my gardzą
Taka jest równowartość sumień człowieka w sumie
Też chciałbym się uśmiechać, lecz chyba już nie umiem
Nie mów, że nie rozumiem, nie jestem obojętny
Ci którzy myślą chujem na chuju zjedli zęby

Ref. Jopel
Moje życie, moje, nie twoje
Moje zostaw w spokoju, za swoje uderz się w twarz
Ludzie mojego pokroju znają najgorszą z prawd
Tak czytają cię na ogół jak piszesz się dla nich sam

Moje życie i twoje fakt, niezależnie czy na bicie, na stree'cie taki jest rap
Będą słuchać mnie ulice, bo krzyczę im prosto w twarz
Nawet te najgorsze z prawd i daje im swoje ja
Jesteśmy królami ulic lub podwładnymi nocy
Tymi którzy nie dają lub potrzebują pomocy
Tymi co patrzą w dół lub patrzą prosto w oczy
Których obojętnie mijasz lub nie umiesz przeskoczyć
Jesteśmy synami Aniołów i córkami Koryntu
Owocami miłości lub efektem paru drinków
Tymi pracowitymi i żyjącymi na szwilku
Sypą dla bogaczy lub na ulicznym dopingu
Jesteśmy tymi którzy budzą strach lub tymi których kochasz
Tymi co mają świat lub tą ławkę na blokach
Paroma co mówią prawdę lub setkami na pokaz
Tymi co robią rytmy lub cisną w majka wokal
Tymi co chcą tym żyć i tymi którzy plują
Tymi co w dupie mają hajs i tymi co kalkulują
Tymi co snują się bez sensu lub tymi zlani z precedensu
Wierzącymi że gdzieś jest sensu tu

Ref.
Nie ma takiej siły, która nas zatrzyma...
To jest nas czas, to jest chwila...To nie mija...
Trzeba dalej zapierdalać w ten uliczny rytm...
Ten ogień w nas nie zgaśnie....
To jest nas czas..Jestem tu...

Mamy zajawkę na rap lub mieszkania na kredyt
To my coś kreujemy i my w coś chcemy wierzyć
To my dajemy szanse, walczymy by przeżyć
Ograniczamy horyzont lub wizje chcemy szerzyć chcemy szerzyć
Jesteśmy tymi co chcą wojny lub co walczą o pokój
Zawsze w centrum wydarzeń lub gdzie spokojnie z boku
Nie mamy imion, choć mamy takie które nie zginą
Żyjemy sami bądź adrenaliną
Albo widzimy cel albo brniemy jak ślepi
Jesteśmy tymi co niszczą i tymi co chcą krzepić
Tymi co wezmą życia, tymi co dadzą dzieci
Tymi co głośno mówią tak, i co mają coś przeciw
Jesteśmy przykładem rozwoju i obrazem regresu
Ostoją spokoju i plątaniną stresu
Nadzieją narodu, świata hajsu i samochodów
Lub pierdolonym szczytem marginesu

Ref.
Nie ma takiej siły, która nas zatrzyma...
To jest nas czas, to jest chwila...To nie mija...
Trzeba dalej zapierdalać w ten uliczny rytm...
Ten ogień w nas nie zgaśnie....
To jest nas czas..Jestem tu...
(Eldo)
Grammatik 2004...

Wiesz czegoś nie rozumiem,mamy spokojne miejsce,
a wciąż celowo zanurzamy się w szaleństwie.
Dostajemy wszystko. Jedni dziękują z pokorą,
inni chcą zabrać do siebie tak jak Cropp zabrał Moro.
Gonimy za tym, co najszybciej znika,
lekceważymy to co na prawdę jest istotne,
szczęście i relaks znajdujemy w pastylkach,
za ten hajs kupię książkę, by serce przestało być głodne.
Polskie stracone pokolenie, choć gruby Mann się śmieje,
teatr zaprosił mnie na scenę.
Sam też zdradzam siebie, jestem tylko człowiekiem.
Mefisto wciąż chce źle, a jakimś cudem wciąż jest lepiej.
Odzyskuję wiarę w miasto krwawych historii,
wielkiej piłki i najlepszego rapu z Polski.
Dokładnie kształtuję swoją rzeczywistość,
nic trudnego: plan, wola i to wszystko.
W tańcu śmierci, bo urodziłem się w żałobę,
"Książę poetów" trzy dni wcześniej tragicznie odszedł.
Nie mam gotowych sposobów. to się dzieje po prostu,
za ręce razem do horyzontu...

(Jotuze)
Czasami krzywdzisz siebie wybierając złe sposoby,
chcesz pogrzebać strach aby złapać drugi oddech.
Uwolnić się od tego co prowadzi do złego,
miało być dobrze a wyszło coś zupełnie odwrotnego.
Zapominasz przy tym, że jesteś tylko człowiekiem,
pewnych rzeczy nie przeskoczysz by uwolnić się od cierpień.
Nikt nie dał ci tej siły tylko jeden ją posiada,
jest za wcześnie nie otworzy się dla ciebie niebios brama.
W łatwy sposób chcesz uciec, bo ten świat cię odrzuca,
sięgasz po to antidotum gdy silniejsza jest pokusa.
Nie dajesz szansy ludziom, którymi od lat się otaczasz,
kiedyś z nimi smakowałeś szczęścia, a teraz zawracasz.
Popatrz z innej perspektywy, znajdź cel, te rzeczy dobre,
spróbuj zajść tak daleko jak tylko możesz,
To, że nie raz jest źle nie oznacza przecież końca,
można iść do przodu choćby po jeden dotyk słońca.
Inni mają to od życia, ty niestety musisz walczyć,
dla ciebie droga bez wybojów z czasem też się znajdzie...

W świecie którym dziś szczęście pożera ludzkie wartości,
znajdź spokój odkryj karty i olej ten pościg.
Pewne rzeczy nie dzieją się wiesz od tak po prostu,
a ty na siłę nie szukaj tych zdradliwych sposobów.
Możesz biec, wiadomo często lepszy jest spacer,
kochaj i żyj w harmonii, a na pewno nie stracisz.
Zamiast bić głową w mur i zatracać się w myślach,
żyj obok tego wszystkiego a odnajdziesz swoją przystań

(Eldo)
Ja w takim miejscu jak to, w sytuacjach czasem hardcore,
kto mówił że będzie łatwo? Po prostu dalej z akcją,
Fakt. To jest mój punkt widzenia słuchaj,
ja po prostu mam w życiu ludzi, którym ufam.
Poza tym mam swoją godzinę duchów cztery zero,
ołówek sam pisze, myśli dostają życie.
Ktoś pytał mnie nie dawno, czy mam sposób...
Tak dobrze przecież wiesz jakie jest wyjście z chaosu.
Otóż, żaden z tych mądrych nie wie, drogi gościu,
usiądź ze mną, oddech i w sobie znajdź spokój.
Rok pędzi, świateł pięknych kobiet neonów,
2004 nie wiem jak trafić do domu...

(Jotuze)
Dzisiaj wiele nas dzieli, dużo rzeczy nas różni,
stawiamy nowe mury,zamiast te stare burzyć.
Błędy uczą ludzi tylko sprytu i przebiegłości.
Człowiek 2004 to zagadka czy dowcip... ?
Ha.. Ha... Ha.. Ha!

[Bilon BPP]
1.Rozganiam wiatr, buduję głośną ciszę
Choć niewidomy jestem, to całkiem nieźle widzę [aha]
Dalej w las, wciąż generuję szumy
Każdy kolejny dzień jest powodem do dumy
Jestem stąd, gdzie nie brakuje stresu
Wielofalowy ruch przy zarabianiu cashu
Ziomy z interesu, też dotkneli marginesu
A kłębią się chmury, zostaje smak Jazzu
Dalej strzał, znów się filcują mózgi
Kolejna ustawa klepnięta przez łapówki
Puste lodówki kontra nówki motorówki
Zaklinam deszcz, a krople lecą z wódki
Kto grubo gra ten w końcu wygrać musi
Ty leć do mamusi gdy ciśnienie wali w uszy
Woda dla suszy, osłoda dla duszy
Nikt mnie nie zmusi mówiąc do mnie "stary musisz"!
Zatruwam fałsz, wyrywam pasożyta
Zgrzytam zębami i mordę mu zamykam
Nie wnikam, znikam tam gdzie moja kobita
Uliczna liryka Hemp, DillGang ma ekipa!

Ref.

Bo rap ma tę moc
Wolność słowa wypowiedzi
Bo my robimy rap dla tych co są na krawędzi
Bo słowa to potęga, ale czyny jeszcze większe
Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!
Bo rap ma tę moc
Wolność słowa wypowiedzi
Bo my robimy rap dla tych co są na krawędzi
Bo słowa to potęga, ale czyny jeszcze większe
Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!

[Hudy HZD]

2. Wiedz, że widzę wokół beton
Tematy mam jak na dłoni
Wierzę, mam mówić o tym
Bóg mnie zesłał w te strony
Cel ma być osiągnięty
Wróg ma [ma] być zniszczony, pewniak
Wiem jak to stworzyć i przyłożyć Ci do skroni
To mój dalszy ciąg historii
Na chodnikach miasta
Tu tusz niczym krew
Ta kartka lek na kłamstwa
Mieszkam tam brat gdzie rap gra wyrywa z bagna
Przedstawiam uliczna liryka
Hemp Armia nie zwalnia
Niech każda z kurw zniknie spod nóg
Brat wróć, jak wszedłeś w syf tu porzuć śmietnik
Jak wróg zacznie drwić, nie przechodź obojętny
Orędzie to dzieciaku byś se nie zrył czachy od kolędy
Bez przerwy powtarzam Ci
odpadasz z gry,nie kierujesz się instyktym
A na los wpływ ma syf
Za wjazdem bajzlu wejdź na strych
Brat idź, myśl, dziel się nie żałuj chleba
Zostań przytomny, nawet gdy wokół resztę wygrzewa
Niewiedza to bieda
Ziomal czas to obrócić, tak trzeba
Pozostań zdrowy, myślisz przecież skrótem
Zduś co masz zdusić
Fartem ziom odwróci

Ref.

Bo rap ma tę moc
Wolność słowa wypowiedzi
Bo my robimy rap dla tych co są na krawędzi
Bo słowa to potęga, ale czyny jeszcze większe
Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!
Bo rap ma tę moc
Wolność słowa wypowiedzi
Bo my robimy rap dla tych co są na krawędzi
Bo słowa to potęga, ale czyny jeszcze większe
Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!

[Wilku WDZ]

3.Napełnię twoje ucho
Napełnię twe serducho
mój tekst jak ayahuasca to TNT na sucho
Znasz zasady? Jeśli nie to jesteś nowy
Nie jesteś gotowy [hmm..] to nie ma mowy
Jesteś świątynią, więc zachowaj czystość
Czeka Cię świetlista przyszłość
Chcesz służyć słusznej sprawie
To poczytaj Pismo
Wierzysz w Ojca, Syna, Ducha [Amen]
On ogarnia wszystko
Tak jak Noe, Abraham, Mojżesz czy Jeremiasz
Dobrych synów na świat wyda matka ziemia [Tak.. tak..]
Trzeba przekuć miecze na lemiesze
Jedynie właściwy tok myślenia w nowej erze
Wstydzę się i brzydzę swym gniewem
Lecz kim byłbym bez tego? [Co?] Tego nie wiem
Zasłaniam twarz rękoma, gdy dopada mnie amok
Staram się, próbuję, lecz to nie to samo [Nie..]
Wstanę rano i wykonam znak krzyża
[Bracie] upadłego świata koniec się zbliża
Proszę wybacz, cisza niechaj twego ducha buja
Chwała Panu Jedynemu, Alleluja!

Ref.

Bo rap ma tę moc
Wolność słowa wypowiedzi
Bo my robimy rap dla tych co są na krawędzi
Bo słowa to potęga, ale czyny jeszcze większe
Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!
Bo rap ma tę moc
Wolność słowa wypowiedzi
Bo my robimy rap dla tych co są na krawędzi
Bo słowa to potęga, ale czyny jeszcze większe
Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!

[Bo rap ma tę moc]
[Bo my robimy... ]
[To potęga]

Uliczna liryka możesz se to robić wszędzie!
Ja mam 20 lat, Ty masz 20 lat przed nami siódme niebo...
Więc taka skryta i niedostępna proszę Ciebie (x5) nie bądź...
Ref. 2x
Dziewczyno jak wino uderzasz do głowy, aniele tak wiele dla Ciebie bym zrobił, podryw to dobry pomysł na wieczór - mój zapał Twój zapach unosi się w powietrzu.

Mez
Panienko pod Twe okienko uderzam jak ułan, to ja Luis Fernandez Mez Don Juan, to jedna z moich taktyk, styl a'la romantyk błyszczący intelektem, tajemniczy jak sekret, szalony jak break dance, wpadnij w moje szpony, to pewne - będzie nieźle hardkorowo jak Onyx, mam pomysł, tylko mi uwierz, daj się uwieść, ej pomyśl - ja i Ty i gromy z nieba, nie bacz na przeciwności - rozpal serca płomyk, dla Ciebie pisał bym wierszem poezji tomik. oh, jesteś wybuchowa jak proch, nawijam, dla Ciebie Włoch wykrzyknąłby - "Mamma mia", jesteś pięknym zjawiskiem, iskier trzask czas dla nas - dzwony miłości już biją na alarm, hipnotyzujesz jak morska syrena dziewko, nie przestane śpiewać Ci serenad, choć śpiewam kiepsko.

Ref. 2x

Mez
Druga opcja - podryw na hip-hopowca, nieprawdopodobny upał idzie jakaś ryba, niezła dzida, prędka akcja - wędka, spławik, stajesz "vis a vis" niej i zaczynasz prawić, mówisz: "Hi, Hi mam hajs hajs daj daj się poderwać, ajjj" znam wielu rap-artystów, znasz ich z teledysków, mam więcej fame'u niż Dre, więcej bejmów niż fiskus, nie męcz ją undergroundem, powiedz blazing, yo baby, jestem amazing, Mezi, gorący jak Jay-z, jest popyt na hip-hopy, wiem, ze tez słuchasz czarna muzę - Naughty by Nature, no co Ty? - ja tez ich lubię, zaproszę Cię na mój jacht jeśli dasz buzi, rejs zatoką, jacuzzi, just cruisin, wykorzystam szansę jak Patrice Loko, mam na Ciebie oko biało-głowo powiedz słowo, a wywołam rokosz.

Liber
To co widzę sprosta wszystkim wymaganiom, ej panienko, ta piosenka - pójdźmy za nią gdzieś... w niezbadany, zapomniany kanion, w Polsce słonce zaświeci dziś jak nad Hiszpanią, użyj ramion - podejdź bliżej i się przytul kotku, aniele jesteś celem wszystkich w tym ośrodku, a laleczki-seniority robią tylko marne tło, jesteś filią piekna jedna na milion sto, właściwie się nie dziwię, wiesz jak na mnie działa to, ruszę gdy usłyszę gong, będę walczył jak Tong Poo, ostro na Ciebie pójdę bez osłon, na wszystkie fronty, czyniąc Cię boginią moich świątyń (aniołku) dla Ciebie potnę tych kołków jak drwal, jak OeSTeR tych ze stołków i niech żyje bal, więc się chwal z kim spędziłaś te wieczorne pory - Mez, Liber Liber, Mez oto wzory i milką upory, chcesz zaśpiewam Ci jak Piasek, ale na ten balet wybierz się bez masek, jeszcze nie wiem kiedy wybuduje basen, ale na to nie licz, nie jestem R.Kelly, weź to sobie szybko rybko przelicz, polski raper, jeżdżę Fiatem albo Autosanem, bejbe nie No
Limit, tylko polski lejbel - prosto z WLKP - dla wszystkich fajnych babek, dla wszystkich fajnych babek
Ref. 2x
Dziewczyno jak wino uderzasz do głowy, aniele tak wiele dla Ciebie bym zrobił, podryw to dobry pomysł na wieczór - mój zapał Twój zapach unosi się w powietrzu.
2cztery7, roczniki 82-83
te brzmienia urodziły się z nami
na bicie Snobe

Głupie, głupie rzeczy, głupie rzeczy zrobimy dziś
Głupie, głupie rze-czy, głupie będziemy szyć
(Zrobimy dziś jakąś głupią rzecz)

Budzę jej matkę i kota telefonem w nocy
Chcę miłość jej wyznać, głupią rzeczą zaskoczyć
Głupie rzeczy jak dyskusje z psiarnią, co dobija się do drzwi
Mogą zdarzyć się na domówce, na której popija Piotrek Szmidt
Jakiś wybryk, brak rozsądku i kontroli
Opory znikły, i brzuch mnie jutro rozboli
Zapiekanka o drugiej, wcześniej cebula i śledzik
Potem walę tą cebulą, muszę przez zęby cedzić
Flirty, i aż mi głupio, choć jestem takim playa rolling stonesem
Jest jakaś szansa, że ona też jadła śledzia z Zakąsek
Kiedyś na melanże nosiłem samarki koksu, kiedy zawojowywałem underground
Teraz zacznę te małe zestawy do mycia zębów, co dali mi w air france

Głupie, głupie rzeczy, głupie rzeczy zrobimy dziś
(Zrobimy dziś jakąś głupią rzecz)
Głupie, głupie rze-czy, głupie będziemy szyć
Wciąż szyć, grubą nicią szyć

Paliłem coś i straszne bzdury bredzę
Ale gram w grę, która sprawdza twoją wiedzę
Mądre pytania, ale głupie odpowiedzi
Witam się z głupkiem, który dzisiaj we mnie siedzi (cześć)
Odpowiadam źle, ledwo widzę kontroler
Inni gracze zarzucają złą wolę
Na głowie robię coś a la turban
Oni grają swoje, a ja gram durnia
I nawet teraz, jak to wam mówię
Rymy są głupie, a ja w nosie dłubię
Uśmiech idioty, bez mądrych tekstów
Znasz to (YY-YY) jeśli nie, stestuj

Głupia rzecz, jakaś głupia, głupia rzecz
Jakaś głupia rzecz, jakaś głupia, głupia rzecz...

Nie rób tego, to głupie - Jak to
Ja żadko jestem osobą poważną
I z katalogu zajęć ubarwień i uciech
Zawsze do głowy mi wpadają te głupie
Mam w dupie czy to wypada, czy nie
Chcesz uciec ze wstydu, spalasz już się
Ale luuz i tak obrócę to w żart
Nikt na powaznie nie weźmie mnie tak
Zaprzeczam zasadom savoir vivre
Kurtuazyjnie mogę przeprosić dziś
I na salonach jest nieobliczalnie
Tę bezę zjem chętnie, nachalnie
B*****nie proste, wystąpię z tym
Jak nie znam się na tym, to będę szył
I głupią rzeczą jest może brak przykładów
Ale ile nawijać można na temat gazów

Głupie, głupie rzeczy, głupie rzeczy zrobimy dziś
(głupia rzecz)
Głupie, głupie rze-czy, głupie będziemy szyć
(te głupie, głupie będziemy szyć)
Głupie, głupie rzeczy, głupie rzeczy zrobimy dziś
(grubo) głupie, głupie rze-czy, głupie będziemy szyć
Wciąż szyć, Mes, oni chcą szyć
Głupie, głupie rzeczy...

to jest tak brat, DJ M-Easy za konsoletą
teraz zimno/e [?] powietrze, miłego śniegu
[Eldo]
Rap parias, co wspina się na Parnas,
Z życiem stanąłem do tanga aby lśnić jak gwiazda
Nie moją karmą cień, ani wśród liderów,
Rap, dr Strange bohater outsiderów
Głosuję gremium, lecz kto liczy głosy powiedz?
Po co pytać skoro wszyscy i tak znają odpowiedź
Często spotykam się z takim podejściem
Muzyka to zabawa, po co robić z niej coś więcej?
Muszę być zadrą w opcji fuck you, pay me
Muszę być twardy, z kamienia prawie jak Ben Green
Piszę tekst, robisz beat a i tak koniec jest taki,
Że większość kupi płytę na Stadionie
Złudzeń koniec, bo to co mamy do nagrania
To nasze myśli a nie styl życia do sprzedania
I tak ktoś powie, ej Eldo weź powiedz,
Czy znasz serwer, z którego twoją płytę ściągnę?
Rap robię zamiast pisać, wciąż w głowie mam ogień
Bo ten rap projekt w Polsce dawno już poległ

[Jotuze]
Kiedyś myślałem, że będzie fajnie, mając ten wybór,
Dziś odrzucam środowisko bo znam je na wylot
To, co było w cenie, dziś zmieniło swoją wartość,
A ten ogień w sercu powoli zaczyna gasnąć
Idę dalej, choć nad sobą widzę kruki
Robię ten rap, gdyż poświęciłem się dla sztuki
Jednak coraz częściej z tą najgorszą myślą,
Że tak ważne słowa okazują się pomyłką
Coraz częściej myślę by być incognito,
Bo ktoś nie szanuje pracy i od razu liczy bilon
Bez wyrazu gra, jej tempo nadaje profit
Łatwo zniszczyć muzykę, która działa jak narkotyk
Postrzegany przez pryzmat tych wykresów i tabel
Muszę dalej w ten sposób tańczyć swój życia balet
Zamiast mieć spokój, muszę być wilkiem w świecie owiec,
By ten rap mógł przetrwać w erze hitów "Jak zapomnieć"
Każdy ma swoją drogę, nie zabraniam jej nikomu,
Jednak większość niszczy sztukę bez powodu
Jaki cel w tym powiedz, dla mnie to blamaż,
To jest ten rap parias co wspina się na Parnas

[Eldo]
Jakim cudem może być wszystko na swoim miejscu,
Skoro ty masz gdzieś to, co my mamy w sercu?
Herce do herców, nie na pokaz bez sensu
Staram się a przegrywam przed startem w blokach
To nie jest kwestia finansów, nie mam ambicji mieć zamku
Choć egzekwuję hajs swój, od lat na majku, miałem sporo nadziei,
Że uda się coś zmienić, dziecko wylało się z kąpieli
Jednak, rap biznes to spełnienie marzeń,
Na szczęście już o tym nie marzę, to bicie głową w ścianę
Chłodno myślę, wciąż tu jestem też dlatego,
Że dla wielu z was znaczymy coś więcej

[Jotuze]
Nie będę bił się o listy, hołduję innym wartościom,
Pirat w ręku małolata traktuję z obojętnością
Nie ma się co zagłębiać w coś, co nie ma sensu,
Mit upadł, jest papka kreowana przez mędrców
Znów wrócę do domu, spojrzę na tę starą ścianę
Z nadzieją czy zawiśnie nowa płyta w antyramie
Tak my wiemy my będziemy tu zawszę
Dla tych ludzi którzy znają tę prawdę
Dla tych miejsc które dały nam szansę
Dla tych chwil co nie kupią ich pieniądze żadne

Bezgranicznie oddany zasadom wyniesionym z domu
w sercu kodeks praw młodego wychowanka bloku
z miłością dla miasta i wszystkich jego potomków
żyjemy dumnie tu gdzie nie ma ruchomych schodów
przywiązani do pochodzenia tak jak każdy z was
choć żyjemy gdzie indziej to ty też tak samo masz
i miasta twarz tworzysz z dumą zwycięzcy
ja oddaje jemu hołd poświęcając jemu wersy
bezgranicznie oddany wyryte przy dacie śmierci
dla tego co ważne oddany do grobowej deski
do tego w co wierzę nie zmienisz mojego podejścia
bo jeśli w coś wierzę to właśnie temu się poświęcam
i nie szukam zrozumienia jeśli czegoś nie pojmujesz
o to co bliskie dbam reszty nie potrzebuję
bezgranicznie oddany jak pierdolnięty fanatyk
chcę żyć tutaj na full, nigdy nie na raty tej

[x2]
Tak my wiemy my będziemy tu zawsze
Dla tych ludzi którzy znają tę prawdę
Dla tych miejsc które dały nam szansę
Dla tych chwil co nie kupią ich pieniądze żadne

Nikt nie kazał mi tu zostać ani nie trzymał na siłę
mogłem uciec stąd i przeżyć życie gdzie indziej
iść na łatwiznę w wiecznej pogoni za kwitem
zawsze miałem tą świadomość nigdzie stąd nie spierdoliłem
bezgranicznie oddany dla ludzi i dla miejsc
na samą myśl o tym kurwa przechodzi mnie dreszcz
mój numer to 10 i nie traktuje go jak celi
bo czuję się lepiej 30 metrów od ziemi
ile tekstów o tym, ile moich wersów znasz
wychwalasz jedną ziemię która dała mi twarz
ona daje schronienie kiedy chce daje relaks
tutaj toczy się życie na tacy podany temat
podwórko to nasz ogród a to mój trawnik
spracowani ludzie tutaj mają swój parking
czasem przeklinam to miejsce które ból ze sobą niesie
ale to kawałek mnie tutaj bije moje serce

[x2]
Tak my wiemy my będziemy tu zawsze
Dla tych ludzi którzy znają tę prawdę
Dla tych miejsc które dały nam szansę
Dla tych chwil co nie kupią ich pieniądze żadne
Wszystkich kurwa… Dla wszystkich zwariowanych wariatek…
Dla wszystkich wspaniałych kobiet, dla których miłość jest uczuciem najwyższym.
Aaa! Sprawdź to, sprawdź ten syf. Dla wszystkich kobiet taa ,a jak, byłaś serca biciem…

Nikt nie chce być samotny, dziś chciałbym Cię przytulić
Zwariować właśnie z Tobą, nie chcę się zamulić
Wiem… Wiem, masz innego więc dlaczego mnie całujesz?
Co Ty do mnie czujesz? Wrażliwa na mój dotyk
Jeszcze ten jeden raz jesteś dla mnie jak narkotyk
Jeszcze ten jeden dotyk, uśmiech Twój jak serca promyk
Znów się uśmiechasz, słodka siostro jestem Twój,
tylko Twój, tylko bądź przy mnie, trwaj, proszę Cię stój
Chcę być razem z Tobą, tylko z Tobą, Twoja kolej
Tylko mnie nie olej, jesteś moim idolem
Jeśli chcesz to wszystko będzie tak, jak planowaliśmy
Mieć Ciebie przy sobie w łóżku, dzisiaj znów mi się przyśnisz
Chce przy Tobie być, nie wymarzę Cię z pamięci
Tych dotyków, mnie to kręci, wiem, że też tak to czujesz
Wiem, że już żałujesz, że w ogóle mnie poznałaś
Gdybym tylko mógł, znów bym poczuł, tak to działa
Smak zapach Twego ciała, nie zostawiaj mnie na lodzie
Bez Ciebie jak na głodzie jestem nieźle wpieprzony
Uwikłany w pajęczynę miłości, odurzony
Uwikłany bardzo mocno i do tego odrzucony

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Eee!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
(Posłuchaj tego, dziewczyno…)

Wciąż Cię dotykać, mówić co do Ciebie czuje
Słuchać co Ty mówisz, wiedz, że tego potrzebuję
Wyczytać z Twoich oczu, scałować z Twoich ust
Wszystko to co pragniesz ukryć przede mną, wiem jedno
Jesteś dobrą dziewczyną, a zapomnieć się z Tobą
Dla takiego kogoś jak ja to zakazany owoc
Całować zapamiętale, wyrzucić wszystkie żale
Czy ty wiesz ile to znaczy? Przysięgam, w chuja nie wale
Tak jestem łajdakiem, daj mi szansę a zostanę
Mam kilka zalet, będzie nam przedoskonale
Pozwól się wykazać, i nie będzie mi wstyd
Przy Tobie mogę płakać i to nie wstawiany kit
Ja w klubach małolatkom, bądź mych dzieci matką
Pierwszy seks, poczekam, warto, zagram otwartą kartą
Co ty na to? Nie bardzo, jesteś straconą szansą
Przy Tobie inne gasną, bo tyś jest moją gwiazdą
Mógłbym się zmienić, przy Tobie wyjść na ludzi
Przy Tobie nigdy w życiu nie zaczął bym się dusić
Wiem nie mogę Cię zmusić, i nawet nie spróbuję
Nikogo tak jak Ciebie w życiu mym nie potrzebuję

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Dziewczyno!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Sprawdź to!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Rozgrzeje Cię jak nikt!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą

Niech Ci wytłumaczę, co to dla mnie w ogóle znaczy
Że dziewczyna jak Ty właśnie tak na mnie patrzy
Bliski rozpaczy ale twardo trzymam fason
Kocham Cię, wiem to, nasz romans czas zacząć
Może jednak jestem pewniak? Nie, jesteś pewna
To dramat nie komedia, pewnie mina mi zrzedła
Mogła byś być tą jedną na milion, nie za milion
Nie chce być z inną, przyrzekam bingo!
Dziś piję Twoje zdrowie, kocham Cię bowiem
I weź się o tym dowiedz, niech każdy zna ten cover!

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Eee!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Wypity alkohol trochę nas zamroczył
Lecz mimo tego nic nas nie zaskoczy
Kij do baseball'a, butelka od jabola
Jest się czym bronić, jest czym w ryj włoić
Bo niełatwo jest nam wcale od bójek różnych stronić
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Żeby go nie stracić musimy uważać
My wcale nie chcemy się zbyt szybko z nim rozstawać
Gówno nas obchodzą laski i problemy
My i tak mimo woli na ten temat wszystko wiemy
Bić się już nie chcę, jutro tak będzie suszyć
W pubie niczym raju dupy nie chce mi się ruszyć
Lecz czas już wstawać, lecz czas już iść
Gdy się nie zgodzimy to pomogą na wyjść
Rozróba nam nie w głowie więc się żegnamy
Niczego po drodze nie roz*****lamy
Obok na ulicy znaną *****ę spotykamy
Mała pogawędka, bo byliśmy napaleni
Z reguły nie odgrzewam dwa razy tej samej pieczeni
Kumpel ją wziął i poszli do bramy
W międzyczasie poczułem jaki jestem na*****ny
Wśród ach'ów, ech'ów, ekstatycznych okrzyków
Puściłem pawia na koszulkę pablików

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia

Życie na luzie, totalny wy***** bracie
Siedzisz z kurewką i pieprzysz ją na chacie
Jesteście na haju, zabawa się rozkręca
*****a się spisała i znowu cię zachęca
Masz zamiar poświęcić jej chwilę
Wtem ***** jakiś *****iel wpada z hukiem na melinę
Yo, yo motherfucker to cała moja paka
Po*****na załoga zwala się na chatę
Otwierasz drzwi, wy*****lasz z chaty *****ę
Robicie balang, słychać was aż tutaj
Jeśli niedowierzasz to przyjdŹ sam i posłuchaj
...
Od tego chlania wysiada nam mózg
Białas jak ty powinien skumać ten shit
Kradniemy, bijemy by zapewnić sobie byt
Wiesz to taki syndykat jedna wielka rodzina
Wie ma w niej miejsca na obcego *****ysyna
Frajerów spławiamy, innych odwalamy
Giwery są w użyciu, nie obchodzą nas ofiary
Frajerów się wykańcza a ich *****i dyma
Wykończymy *****ieli, nikt nas nie powstrzyma

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia

Masz problem, chcesz się ładować
Nie podchodŹ do mnie, bo się mogę zdenerwować
I dziewięć kul ci ***** w łeb wpakować
Jeśli masz problem to sobie zwal
Bo gdy do mnie się zbliżysz to możesz być bez jaj
Wszystkie *****iele wiedzą, że jestem danger, danger
Taki crazy *****iel co mocno leje i uderza
Jano ma Stilo jeśli jesteś dziewczyną
To wy*****laj ode mnie i lepiej się nie zbliżaj
Bo tobie przy*****ię i ci *****o naubliżam
Nie jestem z tych co cukierkują i często się śmieją
Jestem oszołomem, *****ną zwykłą Peją
Nie wszyscy nas lubią, nie wszyscy tolerują
Lecz mamy to w dupie co o nas ***** mówią
*****iele się złoszczą, często nam zazdroszczą
Są przeciwko nam, to zupełnie inny klan
To świry, które dawno powinny gryŹć ziemię
Wielokrotnie wyobrażałem się na ich pogrzebie
Przyjdzie i na to niedługo ***** czas
Wywieziemy tych białasów samochodem w jakiś las
Tam bez żadnych ceregieli się ich szybko od*****i
Właśnie w tak *****iały sposób załatwia się tu gnoi
Każdy, who know me, wie, że ze mnie jest wymiatacz
Na ***** ze mną zadzierasz i próbujesz się miotać
I tak jak odok położę wszystkich trupem
Nie obchodzi mnie twe życie, nie jestem jakiś głupek
W głowie tylko żyje jeden mocny, ciężki bit
Żyję tym czym mam, a jeśli jest tego niewiele
Nie przejmujcie się mną, pokój z wami przyjaciele
Rozumiem was dobrze ta muzyka jest trucizną
Jeśli słuchasz gangsta jesteś prawdziwym mężczyzną

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia

Te wszystkie drogie *****i, które szczypią cię po tyłku
Chcą skubnąć ci z portfela ile tylko się da
Śmiejąc się na maxa, naprawdę do rozpuku
Starają się pozyskać choć jedno twe spojrzenie
Przekrzykują się nawzajem, chcą zrobić wrażenie
Jesteś roz*****ny, chory od tego
Znów kilka tyłków walczy o twe ego
Płacisz za szatnię i wychodzisz z klubu
Spotykasz znajomych wyszukujesz kilka szlugów
Częstujesz, ich zapraszasz na imprezę
Wsiadacie do bryki, odpalasz rakietę
Robicie balang, słychać was aż tutaj
Jeśli niedowierzasz to przyjdŹ sam i posłuchaj

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My...

[Pezet]
Ludzie spoglądają na mnie z boku,
Różne rzeczy wnioskują z moich kroków:
Ile tutaj stoi bloków wokół?
Kto dostrzeże w nas uczucia, kto spisze nam protokół,
a kto krzyknie 'rap to rewolucja roku'?
Czytaj klisze z moich oczu, nie obniżysz moich lotów.
Odejdziesz, a mikrofon pójdzie ze mną do grobu,
On jest moją bronią, to moja duma i honor,
Nie mam oprócz niego nikogo, jest moją ikoną.
Skoro nie rozumiesz rzeczy, które mnie bolą,
To tylko mój hip-hop umie pojąć to wszystko.
Sprawdź bity, sprawdź intro, potem sprawdź co ludzie myślą,
Nasz świat nie jest fikcją, wytłumacz im to...
Marzy mi się czarny Lincoln, lecz jak go wyrwać wilkom?
Rozumiem więc, czemu czasem chłopaki biorą winstrol...
Ludzie kpią z nas zanim zdążą nas poznać,
Biorą nas za przestępców bo nie widzą w nas dobra.
Nie ma problemów, to nie ma przyczyn czy uczuć,
Przyczyny zawsze są, a uczuć nie ma bez zarzutów.
Nie znajdziesz w sobie Bonda, nie stworzył cię Hollywood,
Twardo stoisz na nogach, chcą okraść cię z twoich ról.
Bliscy nie chcą się oddać, nie wierzą w nasz intelekt,
W naszą muzykę, we wszystko co w nas szczere...
Rujnują nasze plany, jesteśmy diabłami dla nich,
Biorą nas za nic, a w tłumie też jesteśmy sami.
Multum subkultur, to świat nas zmusza do buntu,
Co chcesz od chłopaków, którzy ciągle siedzą na murku?
Jeśli nie zmieniasz nam gruntu, nie podasz nam ręki,
Kręci tym anielski pył i martwi prezydenci.
To z waszych rezydencji świat do tego nas popycha,
Tworzycie nasze wizerunki, lecz nasz problem was nie dotyka.
My chcemy tylko naszą wolność,
Chcemy robić hip-hop i mieć spokojną przyszłość...

My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk

[Pezet]
Wciąga nas show biznes, tylko taki świat pozwala nam istnieć,
Marzyć i myśleć, chociaż życia nie pokolorował Disney,
Choroba zniknie, połowa z nich chce na nas polować,
Ukraść nam życie, ukraść słowa - dla nich zdrada to plac zabaw,
Uwierzcie mi, my pamiętamy o swych wadach.
Nie mamy jeszcze nic,
a chcemy szczęściem tego świata wreszcie żyć
My, ukryty w mieście krzyk,
Za lepsze życie, za siłę którą chcemy w duszy mieć,
Ten świat uczy mnie być skurwysynem, kruszy mnie,
swój wysiłek zdusić chce, chce ten wyścig wygrać...
Tylko Bóg wie jeśli jest którą drogę wybrać;
Kroczyć drogą serca i dla ludzi się poświęcać,
Dla tych ludzi, którzy chcą twój sen kraść, nic o nas bez nas.
Wiesz - trudno by było żyć z hip-hopu.
Za naszą wolność, naszą muzykę, za pokój...

My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My, ukryty w mieście krzyk
My...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo