Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Chyba odpuszcze sobie dzisiaj lacoste,
Wrzucam na noge czarne pumy nad koctke.
Chce odo tiuke i nówki sztuki,
Chcesz je zobaczyc? Zrób mi buki.
W strefie zostane bo już raczej blisko
Chyba nie wpuszczą mnie na zamek Wintsor.
Ale poza tym wpuszczą wszędzie.
Tutaj też jestem już pełnoletnia.
Wbijam i kurs na bar po pierwsze.
Za browar płace dobrą dyszkę na rękę.
Będzie bolało jak sprawdzę kurs.
Bo zarabiam w zetach, a przepije funty.
Proszę barmana żeby dolał bakardi,
Bo nie chę o fundusz jak Polak sie martwić.
Przepuszczam w kantorze miesięczna pensję,
mam ciężki portwel i lekką rękę.

Ref.
To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Od zmieżchu do świtu.
Ood zmierzchy do świtu. X3

To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Noc basów i bitó, jeea.

Klimat jest jaki jak skąd to masz.
A ja robie oczy jak london eye.
I najpierw piję a potem tańczę,
Albo odwrotnie, zanim zacznę.
Zmieniamy miejscówke (lilu łap sie).
Nie łapię co mówi ten hindus w taksie.
A jeśli mówisz że masz już dość,
To sie nie unoś jak londyński most.
ŁAilie, i Kainow i Dasy Rascal,
Stare dobre czasy czyli Rap Sound.
Nie mów że sież bo nie widzisz stąd.
Wszystko zasłania ci British Fog.
Żałuj człowieku że cie tu nie ma.
Impreza grubsza niż Heid Menrena.
Czuję się jak królowa prawie,
A William mnie jeszcze nie poznał nawet.

Ref.
To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Od zmieżchu do świtu.
Ood zmierzchy do świtu. X3

To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Noc basów i bitó, jeea.

Nie ma lebszego miejsca na clubbing,
Bo tu sie po prostu nie da nie bawić
O szustej skumam, jestem gdzieś na wyspach,
Bo tytaj sie nie da wyspać.
Te postawy wynikają z intensywnego stylu życia
To konsekwentne odtwarzanie tego, co się w życiu zdarza
Bez komentarza! Tak po prostu bywa
Że pusta jest lodówka to przestało mnie przerażać
Umiemy żyć z dnia na dzień, to co, że się narażam
Nigdy nie upokarzam, problemy wciąż nowe
Że to przeszkadza, wciąż mówisz uważaj
A ja śmierć mam i uważam za pewną wartość
Gdy brakuje człowieka, zauważasz stratę bardzo
Niespełnione obietnice, przyprawiają o wyrzuty
99 jest rocznicą nie tylko w hip hopie
Nuty odrzuć w kąt, samplingu tu narracja
Moja dominacja, smutny to nie moja działka
Jak operą fascynacja, wole jazz improwizacja
Albo Spidera Herbiego Madman zawsze przyzna racja
Dwa światy, jeden cel, Stretch Armstrong dał pierwszą lekcje
My też mamy w chuj sekcje, lute nie dętą orkiestrę
Całkiem nowe nie zapomnę, Chicago lat 30’
Jazz światło na hip hop przełoży, a Ty tego nie poznasz
Bo nie wyszło legalnie, nie kupisz tego w sklepie
Brudne rzeczy nie przeszły przez pralnie
Tempo 75, ja wolę 90, rym szybko jak tempo bolero
Słucham cię meczysz cholero i smucisz, więc się lepiej ucisz
Czy ?bakszad? muli jak by był struty
To dźwięki Poznania, nie dźwięki Kalkuty
Mamy swoją stylistykę, swój język, może to slang
Sprawna gadka outsider’ów SLU gang
Steży, kto wierzy, proceder się szerzy
Marzenia na wieży i spadek z wieżowca
To przemawiał Syki Kid sędzimir czarna owca

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Ty nic na to nie poradzisz, jeśli nie znasz, nie obcujesz
Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Nie obchodzi mnie, że trujesz, nie poczujesz, jeśli blefujesz

I siedzę, fotel wciąż ten sam stary
Prezent po dziadku Alojzym, doskonały
Trzy pokolenia praktyki, nie ważne wszystkie odwyki
Nie zamkniesz mnie nigdzie, zawsze zjebie Ci jazdę
Mówię poważnie, prowokujący styl, prawdziwy jak ja sam
Zawsze w chuja gram, na to zawsze znajdę czas
Na wolnym zawodników pokaż, chętnie się zmierzę
Nie konieczne przymierze, co dobre docenię
Co prawdziwe jak płomienie nie zagaszę
Wyrażam siebie, ciebie to jebie, solopejka uderzenie
Mocne jak ziemi trzęsienie ale zbędne agrożenie
Choć odstaje od reszty nikt nie może grzecznić
Jestem wredny, nie tandetny Inżynier dźwięku DJ, MC
I producent w jednym, konkretny, przestałem się wahać,
Wykładam całą gamę dźwięku, asortymentu pełen wachlarz,
Jaką drogę przebyłem, ty przy tym nie byłeś
Gdy ja gangsterzyłem, ty słuchałeś, pewnie się śmiałeś
Ciekawe co sam odpierdalałeś, [nagrywałeś?] pewnie nic!
Czekasz na debiut u grubego, więc ćwicz potem kasę licz
Wielkopolska nie no limits z ulic ucieczki
Nie uchwycisz, nie zarejestrujesz w kadrze,
Jak to drzewo co uschło pod bramą ja uschnę także
To ważne, każde słowo, jak przepiękne dźwięki złożone na nowo
Premier cudotwórcą, jeszcze paru innych mogą nie raz uratować życie
Choć to nie pierwszy krok na scenę, jak słyszę arenę
Czuję się tylko ich cieniem, jak bezbronne dziecko
Dam się poprowadzić lekko do przodu, żeby sprawdzić się znowu
By nie sprawić zawodu, nie ma problem co do zwodu
Seksoholik pokroju bohaterów obu Kolgejta i Luka
Bawić się w seks jest luta, mój cel jest tutaj

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Ty nic na to nie poradzisz, jeśli nie znasz, nie obcujesz
Jak przekupy na targu, nie targuję się o cenę towaru
Pytasz co ty? Zdziwiony, że gramy za zwroty
Trzeba być człowiekiem pomóc drugiemu w potrzebie
Nigdy nie odmówię, o tym Malik mówił w rymach
Teraz się śmiejesz ze 10 osób to kpina
Ja szanuje pierwszą piątkę i przybijam stale piątkę,
PTUSBejowi święty skład na bez ludną wyspę zabiorę,
Zawsze poważnie, produkcja, skrecze,
Crazy pomógł, gdy ja jeszcze kaleczeniem się zajmowałem
Na czarnych mało pojmowałem, teraz poziom się podniósł
Jestem DJ znaczy chłopak od puszczania płyt
Jeszcze nie turtejblista ale to przecież nie wstyd
I to mnie jara, undergroundowy biały lejbel
Muzy nie ma chyba lepszej, tak jak ekipy konkretniejszej
Wiesz gnojki od nabojki, od rozrachunku kości
I wdepnięcia w chodnik, w potrzebie odkręcający drogie głowy
Szacunek nie jest strachem wymuszonym
Każdy dobry w tym co robi, umiem przypierdolić
Ale lepiej z mikrofonem się obchodzić
Więc to pierwsze zostawiam rutynowanym ekspertom
Nie odpierdalam pucki, jeśli lubią to mnie zechcą w swojej ekipie,
Oznacza to jedno, albo jesteś swój i tu trafiłem w samo sedno,
Nie mogę zboczyć z toru, z życiowego wyboru
Nie można się wycofać tak jak nie można stracić honoru
Trzeba trzymać się według planu, kumple wyłamek nie uznają
W jedności siła, dlatego piszą o nas w zinach
Tego nie dowiesz się z kina, bohaterowie ukrytych kamer
Psi zapis z operacji mamy za frajer, skie pieskie posunięcie
Zawsze zawalczę, nie raz jeszcze się sparzę
Ale zawsze swoje pokażę, przed psami nie ma fobii
To mówi swój człowiek, gdy zawiną cię na dołek
Będziesz miał świadomość, że spędzasz kurwom sen z powiek
I niech każdy się dowie, że nie przegrałeś
To tylko konsekwencja potyczki, nie wielkiej wojny
Ode mnie szacunek za każdą bitwę z psim wrogiem znienawidzonym!

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Ty nic na to nie poradzisz, jeśli nie znasz, nie obcujesz
Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Nie obchodzi mnie, że trujesz, nie poczujesz, jeśli blefujesz

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
I chuj mnie obchodzi, że lepszy się czujesz
Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Takie postawy, 99 to są moje postawy
I zawsze takie były, tu nie ma nic na niby
Nara
Poszła w ruch mysz, poszła klawiatura,
poszła znów wzwyż temperatura, klaszcz,
ze słów słowna mikstura,
poznasz już dziś to...rrrrrrr

Poszła w ruch mysz, poszła klawiatura,
poszła znów wzwyż temperatura, klaszcz,
ze słów słowna mikstura,
poznasz już dziś to...rrrrrrr

Poszła w ruch mysz, poszła klawiatura,
poszła znów wzwyż temperatura, klaszcz,
ze słów słowna mikstura,
poznasz już dziś to...RECEPTURA
To ja - Twój życiorys, chodź ze mną mam pomysł,
pokaże Ci sedno i przedmiot mych odkryć,
pamietasz te zwrotki "żyj chwilą, zapomnij,
bo miną Ci co płyną z prądem jak płotki"?
Pamiętasz te schodki w stronę monotonii,
w pogoni, bo cel goni by od niej odbić,
pamietasz to, wiem, zobacz gdzie żeśmy doszli,
pare stopni wstecz wszystko mogło się skończyć,
chodź dalej, pamietasz tamto skrzyzowanie tych alej,
Jakie było Twe rozwiązanie i lament,
pamiętasz, czy już zapomniałeś?
Za ramie nie zerkaj, tam krwawi Twój talent,
Parter w kartek strzępach, chłodne mieszkanie,
W nim skulony dzieciak, ze zdartym kolanem,
uśpiony w piosenkach, oparty o ścianę,
nie budźmy go, mimo to chodźmy dalej,
prosto korytarzem, aż do późnych zdarzeń,
gdzie z marzeń, pozostały tylko witraże,
ubazgrane piachem, oddane bez walki,
mimo obiecanek i przetartej kartki,
Pamiętasz tą gorycz przełknięcia porażki,
gdy przyszedł też po Ciebie i śmiał się w twarz Ci,
podałem Ci ręke, wskazując na tarczy
Dwunastą piosenkę, Twej ostatniej szansy...
Chciałbym móc wejść do twoich myśli
potem wyjść i spytać co naprawde myślisz
chciałbym znać twój kod do sejfu
potem zmienić go żebyś nie miał dostępu
chciałbym nigdy się tym nie znudzić
i mieć tu na biurku czerwony guzik
wyłączyć nim niektórych ludzi
i wyprać na świecie wszystkie brudy
chciałbym ale to nie jest real
nieraz tak mam jak zajaram ziela
to jest Borixon poznaj skurwiela
niektórych onieśmiela mój relaks
nagrywam rapy z przesłanką prostą
dobra nie cofaj jak poszło to poszło
mam nadzieje że reszta się ścieła
dziś robie tylko szum do dzieła

Szum dziś moge zrobić tylko szum
nowy Borixon jestem tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
a ty dziewczynko jesteś tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
ej chłopaki jesteście tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
BRX jestem tu

Siemano to jest druga część dziś
moge zrobić dla niej tylko szum wiesz
jestem o krok od sukcesu
tymczasem pozdrawiam dzieciaków biznesu
nie jara mnie już druga połowa
oni mają szum ale tylko w głowach
to jest moja nowa wersja lansu
szum zrobie w klubie baunsuj
licz pliki sraj w narkotyki
nie zrobisz tak dziś jutro jesteś nikim
ja jestem sobą dzieciak
zacieram bity i mieszkam w Kielcach
juicy juice jak blok ubrania i sok
i kurwy które chcą jeść nam z rąk
drugi raz powtórka hasło
moge zrobić szum sprawdź to

Szum dziś moge zrobić tylko szum
nowy Borixon jestem tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
a ty dziewczynko jesteś tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
ej chłopaki jesteście tu
szum dziś moge zrobić tylko szum
BRX jestem tu (x2)
Jestem na dnie, w nocy we dnie,
łapię fale krótkie, długie, średnie,
siedzę w sednie, myśl mi blednie,
sam sobie, sam głowię się mętnie,
myśli wyślij, kto wymyślił je,
myśli szukać? nie wiem gdzie,
głębia, wiesz co, bierz co, masz to,
weź to, daj to drapieżcom.
Harde, czarne, sztuki sakralne,
zimno subpolarnie daje centralnie,
świat na szach i mat, białe i czarne,
pola jak cola, w dni upalne,
marnie hmm nie tak łatwo, dobranoc,
zostaw zapalone światło.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Fokus

od dna, odbija instynkt, sęk w tym,
że każdy sukinsyn nadęty to zwęszy,
i wie gdzie cię uderzyć - uważaj!
spadniesz, będziesz na dnie, nie poddawaj się, wstawaj.
od dna, odbija chęć, wiesz - uwierz,
że ten dzień nadejdzie prędzej niż mówię.
pretendenci do tronu mają ostro w czubie,
niejeden ci tlen zakręci, i dzięki.
Pójdziesz na dno, wszyscy kradną,
inni, wiedzą nie jest łatwo, bezrobocia współczynnik.
to fakt, od lat niewinni, silni młodzi,
sami na to wpadną, babilon, dobrobyt.
rap mą tratwą, prosto w oczy kataraktą,
patrz czas cały, gnoje wpadną na skały,
co jest?, to wodopoje chwały gnoje, co jest?
świat nigdy nie był i nie będzie doskonały.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Bezwzględny, zmęczony, zmartwiony,
plan zmian plan błysków, istotą pomysłów,
zmysł zmysłów, dno, dnoceanu żadnych planów,
jeden nałóg, znaj mnie, znajdź na dnie tonę w sobie, stojąc na głowie, za karę w kącie błąd błądzę,
sąd na sobą sądzę, ja rządzę trącę,
jak szkło wszystko nisko, trzeszczy, drży, dźwięczy,
ja dno kruchy urok, zło, tło, głębia i to,
przerażony zbrodnią,
rozszalały umysł skwierczy jak pochodnia,
od środka wsadzony do ognia,
oprzytomniej oprzytomniał,
rani, pali piecze, do dna lecę, tonę ja czy kto,
co?, jesteś jak namiętnych pocałunków szczęściem,
smutku odzwierciedleniem, rozczarowania prostym gestem, radości chwilą, tak bólu szansą na ucieczkę
i śmiechu szczeblem, łza czystości sercem.
Susza tłumi, zagłusza, wywija i o dno wali,
zachwiany?, zachwiany.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie


W oddali pyk pyk cyk cyk tyka dotyk rusza,
fala ogłusza mnie i zagłusza wiesz,
na własnym titanicu gdzieś tam gdzieś tam gdzieś,
podwodna żegluga smuga,
a strona druga za-agatka,
ma-aha se zagadam zgadnij zgaduj,
wynajdź i wynajduj i znajduj spokój,
wy-pad, sły-chać jęki, stęki, męki,
mętlik, mąci, nęci, chęci,
i fragmenty zapuszczone jak korzenie,
a czy wydostać się zdołasz,
czy podołasz z d-n-o z doła,
z morskich fal, ich żal oceany i morza o zgrozza,
oto ich odwieczna proza.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Śliwka Tuitam

Dobra.
Syk losu osób, rwał ile chciał kłosy włosów,
a zasób słów rósł z chaosu.
Obok bok w bok i ja i kwiecie lotosu,
a było nas tu ze stu,
historia jak ze snu i minki.
Te ludziska, mam dla was nowinki, prosto z serca,
co na styk tyka przez pyki, to nawyki PFK kliki,
co tuła się w murach od samego rana,
poranna fama co jak budzik budzi,
tego co jak kamień zaklęty spał,
szał pał niczym w San Paulo łał
i oszalał niejeden rapstar przez dar,
który ten tam na górze mi dał,
w mig jak nić wplótł mnie w ten rap miting,
raping, kosmiczny jak E.T.
Ja i ty, oko w oko głęboko.
Pi-pi-ja-ja-ni CDS.
Tak na oko jest wysoko gdzieś,
bijąc piątki obłokom, no to cześć.
(obłokom no to cześć,obłokom no to cześć)
Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

No i jak wtorek trzynasta piętnaście
Ręce w górę właśnie centrala gaśnie
Pora na telefon, żeton, dzwonię
Odwiedzam Kraków joł Street na Błonie
Nikt nie podnosi ruszamy dalej
Uderzamy w następną alej
Taa dupy na rolach zamiatają podłogi
Krótkie spódnice, uśmiechy, długie nogi
Dwa trzy na karku ktoś załapie rogi
Zahaczyć, by taką ee wysokie progi
Mam dwie cwajki wiem co zrobię z nimi
Tu widzę mini tam się czai mini
Minimalne ceny, trza w tym posiedzieć
By dostać twórczej weny (thanks much very)
Nara G-2 w plecaku moje keny
Nara G-2 w plecaku moje keny
Joł! teraz ja moje kilka słów
Kocham loty nocą i polski naród
Enede i cud zamawiam kilka wód
Dwie na dzień odlot i sen
Nie ma co robić, więc robię to co robię
Moja brygada wyjaśni ci, powie
Rano na śniadanie Amsterdam towar zachodni
Już jest dzień pogodny, teraz modny

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Tyłki się kręcą i kręci się bit
Cyce do góry idziemy na chyt
Podejdę, spytam o drogę
Wyjaśni (mi-i) w łóżku (mi-i) powie
Otwarte okna pół-nagie (kocice)
Dopadną każdego te śląskie (ulice)
Tera do Maxa zakupić kilka płyt
Każdy krok śledzę jak (detektyw)
Wolny podstawa, styl, mocne wrażenie szyj
Pro-prowokacje suki, dym, hardkor, rym
Zaufanie, każdy przypał liczyć mogę na nich
Ta sama twarz, myśli, ten sam rytm
Dup! to serce w uszach megaherce
A ja na belce, na granicie
Gliwice - cipki z tego miasta
Świętochłowicki ośrodek i basta
Nie jestem rasta, a dług mój wzrasta
Nie ma paliwa i nie ma w ujebanym swetrze
Z ręki do ręki, na wietrze, nad ławkami
Zarobek, zielone powietrze i z nami
Papu skład, wyrywani, zdani na siebie skazani
Zwani Tuwaandalami każdy inaczej w bani
Już nalej wódę, grudę krusz, gramy
Niech otworzy rap polskie podziemie bramy
Kapisz ty również potrafisz odpychany byłeś
Zregenerowałeś siły, żyjesz?
Teraz masz przetartą drogę więc sobie poradzisz
Dawaj młode pokolenie patrzy
TeWu zmusza i tłumaczy
Stara szkoła wciąż na topie we Wschodniej Europie

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita

Stracony czas dokucza wyjęty spod klucza
Tera hulaj dusza TeWu zmusza
Ślady pozostawia z nimi ruszaj, z nimi ruszaj
(Słuchaj bita) górnośląski folklor wita
Palę majki, tak jakbym palił fajki
Mam super Nike
I super flow jakbym był z Jamajki
Mieszkam na blokach
Gdzie walą jointy zamiast bajki
na dobranoc, a na dzień dobry walą rajki
Na kwadratach cichodajki
Młode Bułgarki przy drogach
Po dwóch zmianach, ledwo stoją na nogach
Ogarnia trwoga w kościołach potomków pogan
Tylko sie boją czy na prawdę wielbią Boga
Dymi pożoga na tym budując fundament
Wiesz co jest grane?
Goń jutro by uciszyć lament
Mój talent, to droga światła, rap na kompaktach
A pół miasta biega na białych diabłach
Kiedyś walili po kablach,
Grali na kiblach
Każdy z nich był dumny
Dziś każdy dzierży własny gwóźdź do trumny
Człowiek rozumny
Czas trudny mieli przez sumienia tryby
Żyję na prawdę, a nie na niby

[Ref: 2x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną

W dziewięćdziesiątych na ulicach było pełno wiary
Starzy pili, a dzieciaki krzyczały pobite gary,
Dziś, mają koszmary, choć namiary biorą na nich dupy
Rosną rozmiary gdy idziesz życiem na skróty
Napruty, długim szarym korytarzem
Chory, niejednemu łeb porył, taki algorytm
Lecą wieczory,
Zabawa, gwar pełne kluby
Ryczą motory, znów jazda
Banknoty, bluby
Trans dupy, bauns gruby
Wszystko bez sensu
Czułem się jakbym stał wciąż w tym samym miejscu
Wyścig do szelestu
Po chuj mi to wszystko?
Ja to ja, a nie imię i nazwisko
Mam kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie czają
Ci syci nie dojadają, głodni nie jedzą
Choć pokój wciąż ogłaszają, wojna za miedzą

[Ref: 2x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną

Ja mówię iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili (ej)
Sedno tkwi w jednej chwili

(Ja mówię)
Iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili (iskra się..)
Sedno tkwi w jednej chwili (joł)

(Ja mówię)
Iskra się tli, mili
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili
Sedno tkwi w jednej chwili

Iskra się tli, mili (iskra się.. ej)
Marszczą się brwi debili
Czego byśmy nie mówili
(sprawdź to)

[Ref: 4x]
Te kilka lat, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Ci szybcy nie nadążają, mądrzy nie wiedzą
Chcesz wiedzieć co tu się dzieje?
Proszę cię bardzo
Dziś w nocy samotni płaczą
A nadzy marzną
Jak nie teraz to, kiedy? Weźmiesz się w garść
Jak nie teraz to, kiedy? Będzie cię stać
Jak nie teraz to, kiedy? Na co liczysz?
To dla ziomów spod klatek dla tych z ulicy [x2]

[Żółf]
Biorę w garść się
Biorę w garść je
Chce mieć hajs wiesz
Chcesz mieć hajs też
To nasz czas jest nie?
To, kiedy? Gdzie? Jak nie dziś tu
Kiedy on straty liczy już maminsynku idź mi w pizdu
Trzeba zaryzykować żeby zyskać
Trzeba coś kreować żeby przetrwać iść tak
Żyć jak chce się
Złotą karta kupisz ciuch na złotą jesień
Lexa auto znać jak własną kieszeń pełną monet
Trzeba na to robić już ostatni dzwonek
Co jest słysz mnie to jest dziś ten dzień
Dziś ten dzień twojej osoby a ja błyszcze
Na tle klatek ze swoimi dziwne od zawsze tu stoimy inne
Marki na ciuchach niż wiesz kiedyś teraz kminisz
Do przodu ze swoimi finisz
Licz się by z tobą się liczyli chcesz mieć, czyli być
Wiesz trzeba się wysilić wtedy git jest

Ref
Jak nie teraz to, kiedy? Weźmiesz się w garść
Jak nie teraz to, kiedy? Będzie cię stać
Jak nie teraz to, kiedy? Na co liczysz?
To dla ziomów spod klatek dla tych z ulicy [x2]

[Ekonom]
E do k do o do nom
To ziom
Chyba znasz mnie
Myślisz trochę jak nie?
To, kiedy zaczniesz
Wychodzić myślami poza tą osiedlowa ławkę
Zamykasz krąg to błąd no i to jest straszne wierz mi
Bo ja się patrzę na tych, co od niej odeszli i zrozumieli to
Po to by móc popłynąć z prądem
A ty brodzisz dalej głąbie
Nie rozumiesz nic a w ogóle to chyba nie chcesz wiesz
Wydaje ci się, że pieniądze spadną z deszczem nie?
Ty nie masz alternatyw to raczej śmieszne
Sam pokonałem drogę spod bloku dotąd gdzie jestem
I dzięki temu nagrywamy trzecią płytę wreszcie ziom
Ty może też coś zrobisz zmierz się, co?

Jak nie teraz to, kiedy? Weźmiesz się w garść
Jak nie teraz to, kiedy? Będzie cię stać
Jak nie teraz to, kiedy? Na co liczysz?
To dla ziomów spod klatek dla tych z ulicy [x2]
To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x2]

Z dala od problemów od klubu i zgiełku
Z dala od rodziny od przyjaciół i zamętu
Mieli bardzo krótki proces i surowy wymiar kary
(Zbyt surowy!) bez adwokata bez zarzutów bez ławy
Tych dwóch chłopaków na światłach w ciemnym aucie
Dopiero na rozbiegu życia na starcie
Tamci mieli blachy oni tylko nagie ręce
Tamci mieli broń oni wóz - i nic więcej
Klamki w ruch proch przerwał nocny spokój
Uciekać próbowali tamci grzali jak w amoku
Z jednym z chłopaków lepiej drugiego nie ma
Tamci mieli chronić a nie do nich strzelać
Śledztwo kuleje prasa milczy ja mówię
Bo dzień za dniem przynosi chore scenariusze
Nie raz wracam w nocy do domu furą
Myślę o nich już wiem nie warto kłaniać się kulom

To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x2]

Noc pełna może być słodyczy
Tej nocy jednak to zupełnie nie dotyczy!
Nóżka zawinąć już czas stąd swoje dupska
Czyżak czapka no to buźka życzę ci zdrówka
Główka mi działa więc stąd spierdalam już nara
Nie chcę abyś zaraz z rana pisano o mnie ofiara
Albo brama od serca kark za plecami mi rdzewiała
Żyć i uciekać czy gnić bo chciałeś czekać
Najlepiej było nie być tu kiedy działo się to
Teraz myśl i decyduj wybierając mniejsze zło
Tu nikt ci nie podpowie ja też nic nie zrobię
Uciekaj póki możesz i gryź ryj obrożę
Samemu na tej drodze bo nikt ci nie pomoże
Ryj przy podłodze by nie paść na przeszkodzie
Wystrzegać się przynęty podsuniętej ze złej ręki
Bać się pętli bać się męki bać nie woli bać udręki
Bać się ufać ciągle słuchasz będę tuż tuż
Oddech na karku czuć bo ktoś musiał ich szczuć
Ostatnich gryzą psy obyś nie był to ty
Ostrz pazury i kły wchodząc do gry biegnij co sił
Za toba psy gończe mięsa pragną
Wszystko się skończy gdy cię dopadną

To to to
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Są za tobą ej (za tobą) chcą zatrzymać ci serce
To złe miejsce zły czas uciekaj! Raz! Raz!
Mają broń ty nagą dłoń i nic więcej [x4]
[Pezet]

Yo aha
Yo aha
Yo

Słyszałem, że niektórzy mówią, że robimy hajs w plikach
Hajs? Jaki hajs chciałbym ten hajs wydać
Możesz hajs mi dać jak masz go jak widać
Ten hajs chyba robią ci co chodzą z klamką
Ten hajs śmiga gdzieś na Cargo hajs znika
Bananowcy wciąż nim gardzą, zapytaj
Jaki Pezet miał kapitał nie myl mnie z gwiazdą
Myślisz że robie wielki hajs na płytach? Nie bardzo
Ej ile razy jeszcze powiesz, że się zmieniłem
To nie przez hajs bo jak mam hajs wiem ile
Biznes to w tym kraju robi Leszek Miller
A ja znam swoje saldo i z niczym się nie kryję
Znam paru gości co robią flotę na czarno
Gonie za hajsem bo muszę życie jak poker jak bagno
Życie jest kruche lecz moje życie jest prawdą
Nie rzucam się na każda stówę bo rzuciłbym to dawno

Marzę o plikach euro, o szczytach w Alpach
Fabrykach Kenzo i o klimach w autach
Yo, czasem przeklinam w żartach
I mówię kurwa chciałbym dostać ten hajs od Rywina tak tak
Ty chciałbyś trzymać nihtclub
Gdzie sztuki chcą się wyginać w majtkach
I chcą się upić ja chciałbym bywać w knajpach
I bywać na bibach najbach
Ej przestań gadać na razie nadal trzymam majka
Na razie wciąż marzę o ciuchach Lacosty
Pewnie coś kupię chociaż wiem, że się narażę na koszty
Na razie dla forsy nie zrobiłem tyle ile mógłbym
A znam takiego co tak robi i jest nudny
Ten syf jest brudny jak to miasto
W tym mieście mija dużo czasu zanim kurwy zasną
W tym mieście minie dużo czasu zanim gruby banknot
Będę miał zawsze w kieszeni - musiałbym kupić kantor

Yo
Czasem mam gorsze chwilę i nie mogę wyjść z długów
Czasem myślę, że wiem jak to jest być w cugu
Czasem myślę, że byłby ze mnie dobry diler
I czasem moja twarz wygląda jak noc żywych trupów
Z hajsem to jest tak, że raz biorą a raz dają
Ja tylko marzę i patrzę: Honda, nowy Clariot
Ja tylko marzę jak każdy w tym pieprzonym kraju
Otwieram wino z moją dziewczyną w moim raju
Żeby zmienić coś nie muszę wejść do Unii
Na pewno coś się wtedy zmieni tylko u nas czy u nich
Na pewno coś się wtedy zmieni tylko gdzie na lepsze
Jest tylko kilka takich miejsc jak Polska na tym świecie
[Liber]
Oto brygada żyjących poza miastem
Niektórzy mogli sądzić, że jesteśmy chwastem
My mamy swoją jazdę, na początku sami
Dzisiaj coraz więcej ludzi chce z nami
Od ulicy po wioskę szerokim pomostem
Przemierzać Polskę, osiągnąć jakiś postęp
(to proste) to proste bierzemy udział w biegu
Ale tylko po swojemu, bez narzucania twardych reguł
Jedni z wielu, jednak niepowtarzalni, tacy fajni
Dziewczyno otwórz wrota twej sypialni
I czekaj chwile, spalę blanta już do ciebie ide
Liber maga star, rap lider
I co powiesz na to, że jesteśmy w tym najlepsi
My chłopaki ze wsi gdzie nie kupisz pepsi
I gdzie nie ma prądu stojąc na polu chwały
Skacz jak Adam Małysz, dam koronę chłopakom
Prawdziwa gra, nigdy nie ufajcie plakatom
To nie rajd BMW moi drodzy, zrozumcie to maraton
Życie, nie tylko biznes, chciało by się na łatwiznę
Ale nie ma dróg na skróty (nie ma)
Słyszeliście, chowajcie swoje buty
My byliśmy świadomi, że trzeba będzie gonić
Że będzie trzeba sił na to, żeby się wyłonić
Na to, żeby się wyłonić

Ref.:

Pół na pół, wytrzymam albo legnę
Na tej bieżni rozległej gdzie nic nie jest pewne
W dni słoneczne i tak samo w dni ulewne
Po swojemu działam, jestem, biegnę x2

[Kris]
To nasz debiut na legalnym szczeblu
Kuzyni w deblu, przygotuj się na hip-hopowy przewrót
Zrób nam miejsce do manewru
Większe tak, bym się nie wlókł za tą zgrają
Za zespołami, które stylu nie mają i padają
Dla nich bieżnia jest twarda jak beton
Wiodę peleton najbardziej wytrwałych
Drużyna A, siedmiu wspaniałych
Z dzikiego zachodu, świeży to produkt
Zaspokój nim trzęś największego głodu
Bez obaw (spoko), ta gra jest czysta
Gdzie dwóch się bije tam jestem, korzystam
Pokonuje dystans (pokonuje), przewagę zwiększam
Udowadniam, że oryginalność zwycięża (zwycięża)
Samozaparciem, ja o rolę oręża
W dwuletniej walce o prawo do bytu
Przesądziła siła wyrachowania i sprytu
Powstało A (A) zapamiętaj ten tytuł
Jako opozycję, do wszelkich zgrzytów
Można się bronić, ale nie tak jak oni
W nieustannej pogoni (kto) kto najlepszy, kto pierwszy
Pieprzyć każdy tytuł champion (champion)
Reprezentuje wielkopolski region (wielkopolski)
Podziemny wielkopolski region

Ref.

[Peja]
Dla mnie zawiązane buty
Dla mnie zawiązane buty
Dla mnie zawiązane buty

Ref.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo