Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie bardzo wiem jak świat znów kręci
DKA A nawija i mąci
Wszystko czym żyje wszystko co mam
Zawsze jedynemu Bogu w niebie powierzam
Staram sie żyć najpełniej jak moge
Nie chować w ciemnościach znajdować dobroć w sobie
Dlaczego ludzie tak bardzo kłamią
Dlaczego oni sumienia nie maja
Dlaczego ludzie tak bardzo nienawidzą
Dlaczego w pieniądzu zbawienie oni widzą
Dlaczego niektórzy bracie zbijają
Dlaczego oni wiary nie mają
Po co to wszystko komu i na co
Ludzie za szybko nadzieję w sobie tracą
Ale ja nie dam sie tobie tak łatwo
Wira w mej duszy nie pozwoli ci na to
Zatkam swoje uszy
Zamknę się w duszy
Zobaczysz że już nigdy nikt sie nie wywróci
Przygotuj sie na to bo ja już nie moge
Wyjedz stąd posze znajdz inną drogę

Ref. x2
Dlaczego tak bardzo nienawidzą
Dlaczego tak bardzo się wstydzą
Dlaczego oni wiary nie mają
Dlaczego oni nikogo nie kochają

W życiu swoim wiele przeżyłem
Wiele pokory się przy tym nauczyłem
Szukałem swojej drogi długo i mętnie
Ale za to teraz jak w niebie jest pięknie
Powiedz dlaczego tak często się chowasz
Dlaczego tak kłamiesz i gubisz się w słowach
Nie na tym polega życie kochany
Nic nie osiągniesz będąc ciągle pijany
Ocknij się chłopie otwórz swoje oczy
Zobacz jak twoje marne życie sie toczy
Kołem żałosnym nudnym i prostym
Tak dziwnym jak bardzo relatywnym
Marze o tym by ludzie nie wątpili
Do bólu uwierzyli w to co zawsze wierzyli
By nigdzie nie błądzili
Myśli swe uspokoili
By miejsce znaleźli
hip-hop odnaleźli
By tak było zawsze pięknie i miło
By to wszystko sie już nigdy nie skończyło
Wiara pozostaje bo właśnie wyznaje
Że kiedyś tak będzie i wcale nie udaję

Ref. x4
Kolejne dzwonki,może sen dziś mnie uwolni
Może spokojnie zamknę oczy kiedy Słońce zechce się schować
Narazie nic z tego,trzeba nad czymś pracować
Pulsują skronie już, a jeszcze tyle musi zrobić głowa
Dziś umrę,położę sie by uspokoić głowę
Kolejny dzwonek,dla mnie zabójcza broń
Danny Glover (?),ok,wiem nerwy nic nie dadzą
Wiem,ale wkur*** sie bez przerwy
Tak to jest,jak się zrobi błędy i trzeba naprawiać
Już późno,a jutro mam rano wstawać
Jak zresztą codziennie, nie czas się poddawać
Jest dzień zabawy,lecz dzisiaj powaga
Skupiona uwaga,koncetracja
I mimo stresu jutro też będą świecić światła miasta

Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres
Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres

Do stresu dochodzi tęsknota i
I pogłębiasz doła drzwi zamknięte
I tylko ściany towarzyszą w wojnach z własną świadomością
Chcesz być sam,nie ze światem, ze sztuczną litością
Bez ludzi ogarnięty sobą,myśleć o tym co się stanie
Mam tak w Ramadanie, dwa osiem dwa cztery głowy wyciszanie
Uspokajanie,walka z wewnętrznym wrogiem
By jutro się obudzić z pełną świadomością o sobie
Regeneracja,spokój,cisza
W pewnym momencie tylko oddech słychać
Metafizyka
Nie wierzysz? Jak uchodek (?) znikać
Uciekać bez stresu,cały mieć spokój w tym bloku od pierwszego życia roku
Szukając recepty na szczęście mam przyjacięlską rękę
Stres? Już bez obawy porządkuję sprawy
Pozdrowienia, Eldo Ka z Warszawy...

Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres
Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres

Posłuchaj,lekarstw nie mam, play stacja,kino
Cokolwiek i tak do kłopotu wracam każdą myślą
Jest tylko hip-hop afrodyzjak i lek na wszystko x7
Okej, teraz go zarymuję

Są nowiny
Skurwysyny... dziewczyny...
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej
Życie to nie zawsze droga
Na niej róże
Duże Pfk, raz na dole, raz na górze
I potrafię słodko-kwaśny
Być jak chilli gdy się wkurzę
To nie do wiary!
To czary-mary!
Słyszę w oddali
To surrealizm, jak Salwador Dali
eM A Gie I Ka
Tak jak Mulder i Scully
Za was jointa spali
Tym co się odwrócili
Pfk nie są mili
Jak Milli Vanilli
Czyli
Zapraszam skurwysyny
Na me narodziny
To nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Życie to teatrzyk
Nikt się nie ogląda
Każdy patrzy
Jak zdobyć główną rolę
Najlepiej raz, dwa, trzy
I pierdolę
Wolę być otwarty, odkryty
Na stole karty
Chcieli mnie pogrzebać
Oho! Wolne żarty!
Czy zajmujesz się biznesem
Czy hip hopem
Tu i tu łapią okazję podróżując autostopem
I pochopne opinie
Egzotyczne jak pinie
Spójrzmy prawdzie w oczy
Z tego nikt się nie wywinie
Skurwysynie ej, uważaj,
Kiedy znajdziesz się na minie
Będzie bum! Bum!
Czy słyszysz ten tłum?
Gra eM A Gie I Ka
Znów robi szum
I szura
Nie jak huragan, wichura
A wbrew zasadom, wbrew fizyki prawom
Ruszam się żwawo
A więc bijcie brawo Skurwysyny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
Są nowiny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest już

Wyrok wydali
Wyrok wykonali
Żywcem pogrzebali
Mnie to wali
Na fali, skurwysyny
Co? Co? Kpiny? To nowiny!
Czyżby zrzedły wam miny?
Dźwięki maszyny
Z powrotem na szyny
eM A Gie I Ka
Powoli na wyżyny
I przypomnę wam styl
W którym jestem jedyny
Raz, dwa, trzy, no i wy
Skurwysyny
Brak tematów czy podziały ponad porozumieniem
Tak czy tak, miło było
Dla was wszystkich być natchnieniem
Bo za te wszystkie lata
Tu jest rekompensata
Znów jestem skory
Zbijać score'y jak na automatach
A dlaczego
Znowu ufam memu superego?
Nie pytaj, tego nie wie nikt
Bo nikt nie wie tego
Że mam coś czego nie masz ty
A to coś wspaniałego
I szukaj tego czegoś
W moich tekstach zawartego
To kwestia szczerości nie żaden wybór
Ja, eM A Gie I Ka
Ekskalibur I nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A Gie I Ka
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A Gie I Ka jest już
To dla mojego syna każde uderzenie serca
Nie chcę przepraszać cię za to, że we mnie sumienie mieszka
Widzisz ja wierzę w wszechświat, cyrkulację planet
W każdej sekundzie moim bogactwem
przesłanie
Mam w sobie zielony parlament, czy to mądre?
Bo są ważniejsze sprawy niż trzymać z płytą formę
Daj, się zaciągnę tym świeżym powietrzem
Świeżym jak w '92 nowa Amiga 600
Jebać komercję, mam ponad wszystko szyk
Wolę mieć zdrową rodzinę niż sprzedać milion płyt
Bydło dziś chciałoby pało żyć pełną gębą
Ciągle im mało, ich kanon iść przez to piekło

Ty dla cyfr ta przyjemność, jak to wytłumaczysz?
Ten koks zabija ciebie i jeszcze za to płacisz
Nie ma co jebać tu o dragach
I bez nich farmazony ludzie ci lubią wmawiać
Zła sława miażdży
Już wolę być tu nikim niż nazywać się Falandysz
Ty nie zabijaj prawdy, dla mnie prosta riposta
Wiem, że historia drażni nawet od Nobla Bolka
Powiedz, kto dotrwał nieskażony i czysty
Czy ktoś może być dobry? zapomnij, to instynkt
Bez ironii sukinsyn wybacz, ale to szczerość
Przez tych ludzi mógłbym chodzić i zabijać siekierą

[x2]
Dla wszystkich tych, co non-stop wierzą dzisiaj w prawdy przekaz
Dla wszystkich tych, co widzą przyszłość świata w naszych dzieciach
Dla wszystkich tych, co mają w sobie honor, dumę
Tam gdzie miłość jest bogiem, a każde słowo królem

To dla moich bliskich, przyjaciół i ich rodzin
Ze Stanów, Europy, całej Polski i Łodzi
Lewy prosty łakomym, dla nich Whiskas w miękkim
Mój dom tylko znajomym jest jak Łyskacz wielki
Ej, frajerzy nie tędy, tu dla was nie ma miejsca
Moda kreuje zajawkę, wybacz nie dla nas misja
Od urodzenia w genach to dany człeku rytm
Tylko poczekaj trzy lata, rozwali cię mój syn
Bez problemów żyć chcę, chyba jak każdy tutaj
I trzymam się założeń jak tej prawdy w nutach
Jakiej karmy szukasz? jeśli nie wystarczy standard
Sensacja goni skandal od prowokacji wariat
To z kumulacji hajs na procencie z tych lokat
Gdzie by uzyskać blask sypią na syf dziś brokat
Ty pokaż lepiej świat, jaki mógłby spotkać nas
Gdyby ktoś w końcu zajebał te kurwy w rządach, patrz
To ponad planem, poszukiwanie szczęścia
W zamian masz wersję demo gdzie na ekranie przedsmak
Tego, czego w projektach nie spotkasz, na co dzień
Moim szczęściem hip-hop, tu każda zwrotka jest domem

[x2]
Dla wszystkich tych, co non-stop wierzą dzisiaj w prawdy przekaz
Dla wszystkich tych, co widzą przyszłość świata w naszych dzieciach
Dla wszystkich tych, co mają w sobie honor, dumę
Tam gdzie miłość jest bogiem, a każde słowo królem
Możesz myśleć, że złoto daje szpan przy kolegach
Możesz myśleć, że oto cały rap w tym zalega
Możesz myśleć, że po to mamy czas by go sprzedać
Ludziom mego pokroju imponuje wiedza (x2)

Nic mi nie jest, nie ja odczuwam zawiść
Uważaj co myślisz, może obłuda zabić
Widzisz czy mamy sami zdobyć tą wiedzę
Jak za informacjami gramy w chory intelekt
Nie wiesz nic poza tym, że jest bajzel wokół
By zareagować syf musisz bardziej poczuć
Nie mów mi, że to łaska się poddać
Kurwa taka łaska to jak mlaskać przy jądrach
Zostaw, fobia nie dla mnie, nie chcę się zastanawiać
Czy kolejny raz przewali nas ten plan,
Który zabija tu prawdę
Każdego dnia co pół godziny tylko tyle byś w chuj bał się
Patrz, nie szukaj, jeden strzał by upadł
Jeden drań, niby spoko póki tu nie postrzelisz siebie sam
To sztuka czy też fart, nauka czy też dar
Mój skarb to intelekt, tyle mam

Możesz myśleć, że złoto daje szpan przy kolegach
Możesz myśleć, że oto cały rap w tym zalega
Możesz myśleć, że po to mamy czas by go sprzedać
Ludziom mego pokroju imponuje wiedza (x2)

Urodzeni by przegrać, pochowani by wygrać
Przecież chcemy tu przetrwać, tacy sami mi przyznasz
Nasza religia to bunt i w to wierzę
Bo mam mózg co ponad wszelką cenę chciałby wszystko wiedzieć
Jeśli to szelest to tylko ortalion
Albo tekst co powoli w rytmie pływa nad kartką
Prestiż, podziemie - to wszystko w nas
Bo tak już jest, los pozwoli, przyjdzie chwila by zasnąć
Nie ufam stacjom, nieważne jaki program
Mówię co myślę, nie znam się na poglądach
Klątwa w młodzieżowych prądach czy trendach
Moskwa czy Belgrad ktoś zawsze sieje postrach w tych kręgach
Nie ma zmiłuj!
Choć wiedza jeśli boli z reguły zmienia świrów
Jak masz dylemat, przemyśl sobie zdanie
Ile kabzy trzeba mieć by wiedzieć co jest grane

Możesz myśleć, że złoto daje szpan przy kolegach
Możesz myśleć, że oto cały rap w tym zalega
Możesz myśleć, że po to mamy czas by go sprzedać
Ludziom mego pokroju imponuje wiedza (x2)

Ogłupieni przez radio, telewizję, prasę
Kurwa masz syfu chłonnych jak w reklamie podpasek
Przekażesz to w czasie pokoleniom dalej
Czyli gołe dupy, koko i ten jebany kabaret
Pierdolę Mam Talent przez talent i dumę
Widzisz skrzypce na mordzie chuje rozwalę instrument
Tu masz brzytwę i z informacji pizdę
Daj czadu! Zrobimy żywe show plus transmisję przekazu
Postaw zarzut, ja ich mam całe multum
Chociażby, że za drobne sprzedali panie trueschool
Chcieli hajsu nie wiedzy, wynalazków i przeżyć
I odblasków, czy śledzisz jak im świat skąpi kunsztu?
Raperzy dzisiaj dissują się sami
Nie mów, ich flow i teksty jak 10 lat temu
Bez problemu, jebać rap oparty na bredniach
Moje tracki to ja a nie łatwik i pewniak

Możesz myśleć, że złoto daje szpan przy kolegach
Możesz myśleć, że oto cały rap w tym zalega
Możesz myśleć, że po to mamy czas by go sprzedać
Ludziom mego pokroju imponuje wiedza (x2)
Jan "Kyks" Skrzek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień
O mój Śląsku, niszczą cie te fabryki
O mój Śląsku, niszczą twe serce zielone, płuca twej duszy.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

1.
Bo gdy otwieram oczy, to kocham to co widzę
Różowe powietrze, tabliczka Katowice
Tu wolniej płynie życie, wśród porażek i zwycięstw
Tu smak węgla i sadzy, wśród słów leży na bicie
To picie zmienia pryzmat, historia jest jak blizna
Odmienność to charyzma, tak nas tu wychowano
Każdy dom niczym przystań, ziemia czarna i żyzna
Przekleństwem jest cienizna, to kreuje tożsamość
To za to wszystko co zabrano nam przez lata
To dla tych miejsc, do których trzeba wracać
Ja wiem, każdy ich cios nas wzbogaca
Ich wiarą jest pieniądz, naszą honor i praca
To kraj w kraju tonący w tonie wałów i stratach
Na ziemi gdzie z Bogiem, przeplata się szatan
I choć nie raz, los kazał nam w przepaść skakać
My nauczyliśmy się latać.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

2.
Bo kiedy bierzesz wdech, da się wyczuć pech tych ulic
To zeszły wiek, wszystkich nas tak znieczulił
Pomoc dla nas to populizm, nie raz nim nas opluli
My to ten gorszy naród - biedy, brudu i żuli
Przekuli nasze dobro, na nasze wieczne brzemię
Dziś nie patrzą już w oczy, patrzą pod ziemię
Niespełnione obietnice i znów ściema po ściemie
Wraca im czucie, gdy tu wraca cierpienie
A nam zostaje niebo i kolory dzielnic
I przekonania ojców, którym jesteśmy wierni
Smak tej wody, zapach tych miejsc i
zlepek historii, mistyki i tajemnic
Jebać brak pamięci, my nieugięci
Świat ostro kręci, świat lubi pędzić
Rok po roku całe życie na krawędzi
Ci co latają nad tym wszystkim, co śmierdzi.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

3.
Bo jeśli wiesz skąd jesteś, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Jeśli znasz swoje miejsce, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Jeśli wiesz gdzie masz serce, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Bo gdy umiera coś świętego, to wstępuję go do nieba
Podnieś ręce i krzycz nie ma przebacz.

Jan "Kyks" Skrzek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień
O mój Śląsku, niszczą cie te fabryki
O mój Śląsku, niszczą twe serce zielone, płuca twej duszy.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4
Ref. x2
Upadek, popatrz ludzie wokół upodleni
Jednym tak się ułożyło inni chyba tak chcieli
Opisuje sytuacje tu na naszej polskiej ziemi
Może jestem naiwny ale nie trace nadziei

1.
Mężatka z obcym zgredem po pijaku idą w bale
Zwiedzili w ten sposób wiele spelun i toalet
Nie widzą swego upadku , widzą w sobie dużo zalet
Mam się śmiać czy płakać ?
Czy to pogrzeb czy kabaret ?

Patrze na dzieciaka na gangstera mknie na fali
W podrubach naszych ubrań zajebani pseudo-fani
Małolatka rżnie się za kase bardzo tanio
Kilku równieśników w szkole poszło by w ogień za nią
Ona z obcym zgredem się ruchała dzisiaj rano
Co będzie o tym myśleć jak już będzie starszą panią
Piętnastolatkowie z dobrych domów ćpają koke
Przecież perspektywy mieli przed sobą szerokie
Młodsze dziewczyny są chętne i mają gardła głębokie
Może nie jest to mój problem lecz pisze bo spać nie moge
Ich rodzice z braku czasu wciąż nie mogą do nich dotrzeć
Nie chcą widzieć że ich dzieci już szykują własny pogrzeb
Oni swoje życie wciąż prowadzą rym kariery
Serce ich córeczki gubi rytm i łapie szmery
Gdzie indziej małolaci ostre ekipy tworzą
Jeden z nich się rozjebał, dalej razem z nim się wożą
Może oczy otworzą lecz jak dla mnie już za późno
Bez zastanowienia chuj w nich wbijam tu na lóźno
I choć jak o tym myślę to robi mi się smutno
To niektóre rzeczy trzeba skwitować krótko

Ref. x2
Upadek, popatrz ludzie wokół upodleni
Jednym tak się ułożyło inni chyba tak chcieli
Opisuje sytuacje tu na naszej polskiej ziemi
Może jestem naiwny ale nie trace nadziei

2.
Opowiem ci skąd ja to znam
Skąd się bierze tu ten chłam
Wyłam ludzi którzy mieli w życiu przecież wiele szans
Jeden raz możesz tylko stąd odejść
Nie prowokuj sytuacji które ciążą na tobie
Póki jesteśmy młodzi , nie czas taplać się w grobie
Stań na przeciw chorobie , porządek zrób w głowie
Życie cie testuje , ciebie tylko stać na mało
Ziomek omal nie dostrzegasz upadku , będzie bolało

Upadek , jaka droga do niego prowadzi ?
Z jakich powodów ziomek planuje cie zdradzić ?
Czemu matka zaczyna mieć gdzieś dzieci swe ?
Kiedy stają się dorosłe i czy wcześniej już są złe ?
Na jakiej jesteś drodze , czy upadek czeka Cie ?
Czy przyszłość widzisz jasno czy starasz dojrzeć we mgle ?
Kiedy z pożądnego gościa robi się ćpun i pijak
Kiedy masz wszystko gdzieś i wszystko odczuwasz nijak
Interes interesem chuj że trefna praca
Tylko taki biznes najbardziej się opłaca
Drugi broń i cały szereg przestępstw
To profesje stare jak świat i bardzo dobrze płatne
Wszyscy mają w dupie fakt że jest to nielegalne
Nasze doskonałe prawo jest ślepe i banalne
Życie nie jest tak wspaniałe lecz nie każdy o tym wie
Jeśli źle się urodziłeś to nie będzie ci zbyt łatwo
Chwytasz życie pełną garścią lecz nic nie jest za darmo
Pieniądz pieniądz to najlepsza rzecz na świecie
Jeśli bez nich wystartujesz to nie znajdziesz się na mecie
Różne myśli cię zadręczają
My tego nie mamy oni kurwa tak to mają
Ja też bym to chciał dlaczego by nie
Zabierając innym przecież bogacimy się
Lecz nie w taki sposób powinno się zarabiać
Nie można całe życie innych ludzi okradać
Ciemne interesy ciemną stroną twego życia
Uważaj bo w ciemności możesz trafić do kicia
Błądzisz w nicości w tym ścieku bezprawia
Będziesz tak w tym gnił póki jeszcze zarabiasz

Jesteśmy skurwielami lecz nie damy się
Wprowadzić w ciemne interesy złe x3

Jeśli nie masz kasy i żadnego wsparcia
Wtedy życie jest ciężkie bo przyszłość cię przeraża
Idealny stert by szybko zboczyć z drogi
Na każdym kroku będziesz walił wszystkich w rogi
Ludzi się nie rani rani się drani
Tacy zawsze się znajdują
Biją kradną mordują
Więc ty też bądź gotów do walki ze złym światem
Ja potrafię cię zrozumieć że nie jestem całkiem za tym
Przecież masz z tego interes przecież czerpiesz profity
Z twej inicjatywy ten typ został pobity
Potrafisz czynić najróżniejsze kurestwa
Gdy kasy brakuje trzeba sprzedawać drogie świństwa
Każdy sposób wydaje się być dobry
Byle tylko nie wpaść byle tylko zarobić

Jesteśmy skurwielami lecz nie damy się
Wprowadzić w ciemne interesy złe x3

Nie po to dają życie by po prostu je zjebać
Żyć można uczciwie a nie diabłu się zaprzedać
Więc stul ten ryj i wczuj się w rytm mej mowy
Ja cię sponiewieram niczym czkana pantera
Nie jestem frajerem ni rodzonym gangsterem
Nie jestem zabójcą ani dewiantem
Nie jestem też dziwką nie jestem też wariatem
Jestem zwykłym skurwielem
I podzielę się z wami
Wypijemy kilka flaszek i pójdziemy się zabawić
Lecz ja nadal nie poopieram waszego zarobkowania
Wasza praca jest o krok od wyroku i skazania
Nie czas na bzdury nie czas na śliskie dziury
Nasza muza rusza mury z piwnic spierdalają szczury
Bo nadchodzi Slums Attack nie do wyjebania plakat
Mam tylko nadzieję i proszę cię o jedno
Nie sprzedawaj tanio skóry bo skórę masz jedną

Jesteśmy skurwielami lecz nie damy się
Wprowadzić w ciemne interesy złe x3
1. Mam swoją pasje, która pozwala mi na świat patrzeć jaśniej,
schowajcie miny kwaśnie, dzisiaj nic mi nie straszne.
To nie jest żartem, czujesz w sobie żar ten,
Jestem sobie okrętem i żaglem i żadne zażarte,
Bitwy o stołki, gonitwy za sianem,
Nie obchodzą mnie, trafiła kosa na kamień.
Bo idzie młodość, mamy w sobie moc i energię,
Nie wtłoczycie nas tak łatwo w tą maszynerię.
Ja nie będę jej trybem, zniewolony jak Tybet,
Wyzwolony z sideł swoją drogą idę.
Choć nikła szansa by się nie uwikłać w ten system,
Ja włożę wszystek sił aby mieć sumienie czyste.
Razem jesteśmy w stanie wstrząsnąć tym fundamentem,
Utemperować nas ciężko, idziemy szybkim tempem.
Nie mamy w głowach pusto, kiedyś Woodstock i Jarocin,
Dziś wystrzelony hiphopowy pocisk.

REF. Nasze zapisane kartki, po plecach przechodzące ciarki,
Ich asem w talii jest kasa, nas to nie martwi,
Dla nas są martwi, nie mają szans z nami,
Chrzanić ich hajs, my mamy życie usłane rymami.

2. 2. My mamy szałas, ale to nasz hałas słychać,
wy macie pałac, ale tam jest cicho.
Słyszę tylko wasz chichot,
Wiem, ja w waszych oczach to ten don Kichot.
Okej, dajcie ten wiatrak to go zmiażdżę,


Jeśli sprawa tego warta walczę o co ważne.
Bronię swoich oaz, oraz hiphopowych enklaw,
Dać świadectwo prawdzie to sprawa piękna.
Wprawdzie nie zostało już wiele takich miejsc,
W świecie gdzie bohaterem Rockefeler i Gates.
Życie ala Judym chluby Ci nie przyniesie,
Takich nikt nie pamięta, miejscem bohaterów cmentarz.
Puenta mówiąca jak żyć ukryta w sercu,
Nie do opisania za pomocą prostych wersów.
Ile jesteś w stanie poświęcić w imię zasad,
Odpowiedz sobie na to pytanie będąc sam na sam.

3. 3. Wzniosłe hasła, wiara w uczciwe życie, młodość,
Mocne serca bicie i bycie sobą.
Piękne slogany, słomiany zapał i nagły zapad,
Zgubiona mapa, z rzeczywistością zatarg.
Inaczej zapisany arkusz zmienia scenariusz,
Podziemny emisariusz cała siłę z siebie zdarł już.
Teraz wytyczną jego jest ekonomia,
Na domiar złego zagrożona jest nasza autonomia.
Zanim z nami wygrasz najesz się jednak sporo strachu,
Ja będę bronił ja Cafu, z siłą życiową jak Afu.
Kiedyś uliczna partyzantka, żywa tkanka hiphopu,
Teraz konta w bankach, to wymusza nasz opór.
Receptą rap terapia, kontra apatia, kontra konta,
Rap kompan z którym podpisałem wieczny kontrakt.
Czujesz? Kapujesz? Wiesz co mam na myśli?
Na zawsze będziemy trzymać się z tymi co trzeba
Z tymi co pomogą, gdy zabraknie chleba
Nigdy z innymi ludźmi nie stuprocentowymi
Lecz niestety do czynienia mamy z takimi
Ale ten tekst dla tych z którymi na co dzień spoko żyję
Kiedy mi serce bije źle im tak samo
Z nimi mi żyć dano i tu łzy szczęścia kapią
I tego nie schlapią i ci co się głupio gapią
Nikt tego nie zniszczy, o tym tekst piszczy
Na zawsze z wami, wierzę, że życie to da mi...

Szacunek za szacunek, frajerstwo za frajerstwo
To nasza zasada, którą nam życie pokazało
Z kim żyć a z kim nie to znaczy za kim iść kiedy trzeba
To za tymi co pomogą gdy zabraknie chleba
Tylko im rękę podać trzeba, bo oni cię wspierają
Kochają, szanują, poważają, ufają
Na nich można polegać, nic tylko oni się liczą
I dlatego swoich ludzi szanuję, podziwiam, im dziękuję
Za to, że są ze mną, w każdych chwilach pomagają
Tych dobrych, tych złych, ten utwór o was, dla was właśnie
Razem już od dawna i mam nadzieję, że to nie zgaśnie
Niech zostanie tak na zawsze, wy ze mną ja z wami
Wierzę, że życie to da mi, wierzę, że życie to da mi
Rap wciąż wszędzie gra mi jak otworzę z chłopakami
Którzy tak samo myślą, tak samo na życie patrzą
Jak bieda czasem w oczy boli oni nie płaczą
Bo moje teksty tłumaczą, do przodu, bez załamka
Otwarte drzwi, wolna klamka będzie zawsze dla ludzi
Których mój krzyk budzi, których mój krzyk budzi
Dla innych nie ma i nigdy nie będzie
I to jest piękne jak morze, jeśli istniejesz
To właśnie za tych co są ze mną, za to dziękuję ci Boże
Nogę podłożę tylko tym co się głupio patrzą
Oni dla mnie znaczą tyle co bateria zużyta
Nienawiść do nich na zawsze grubą nicią zszyta
Na bloku spray'em napis - są zasady
Zapisz sobie to i nie kpij, nie kpij sobie z tego
Z tego co dla mnie ma cenę wysoką
Środkowy palec na zawsze wszystkim naszym wrogom
Umrzeć musi każdy, ale ja nie chcę narazie
Bo mam dla kogo żyć, bo mam dla kogo żyć
Dla swojej muzyki, którą kocham jak dziki
Dla prawdziwych ludzi, nie dla tych co uniki
Na zawsze razem powtarzam jeszcze raz teraz
Z wami do przodu i niech ta droga się nie łamie
Mamo ciebie kocham, ty dobrze wiesz, że nie kłamię
To właśnie oni, oni, ludzie, w których wierzę
Z nimi wiele przeżyłem i jeszcze wiele przeżyję
Na nich się nie zawiodę, stawiam 100% pewności
Levy dasz radę, tylko więcej cierpliwości
Szacunek dla [?] za malownicze zdolności
To talent warty zazdrości, tyle szczerości
Na zawsze z wami, wierzę, że życie to da mi...

Na zawsze będziemy trzymać się z tymi co trzeba
Z tymi co pomogą, gdy zabraknie chleba
Nigdy z innymi ludźmi nie stuprocentowymi
Lecz niestety do czynienia mamy z takimi
Ale ten tekst dla tych z którymi na co dzień spoko żyję
Kiedy mi serce bije źle im tak samo
Z nimi mi żyć dano i tu łzy szczęścia kapią
I tego nie schlapią i ci co się głupio gapią
Nikt tego nie zniszczy, o tym tekst piszczy
Na zawsze z wami, wierzę, że życie to da mi...

W moim sercu miejsce tylko dla tych co tego warci
I ten tekst napisany płynie dla tych co ze mną
W porządku ludzi nawet za plecami
I niech tak zostanie w porzo, zawsze blisko siebie
Nigdy na dystans, jesteś w porzo to dla ciebie
Choć trudno jest poznać na pierwszy rzut oka człowieka
Łatwiej jest poznać to kiedy pies zaszczeka
Ale trzeba się przypatrzeć mu, dobrze zobaczyć
Stwierdzić jaki jest czy ziomek czy gra
Czy warto mu zaufać, ty mówisz tak, tak
Ty mówisz tak, tak, bo z oczów dobrze patrzy
Gówno prawda, może to dobra mina do złej gry
Takich ludzi wkoło ciebie jest przyjacielu
Więc nie daj się oszukać miłym, ale fałszywym ryjom
Oni mają dwie twarze z czego jedną kryją
Więc nie daj się omamić, nadzieję w sobie zabić
Że są ludzie jeszcze gdzieś, którym warto podać rękę
Że są ludzie jeszcze gdzieś, którym warto podać rękę
Niestety tam gdzie w kieszeni monety
Przyjaciół nie znajdziesz, nie znajdziesz niestety
Niestety tam gdzie w kieszeni monety
Przyjaciół nie znajdziesz, nie znajdziesz niestety
Prawdziwych przyjaciół w biedzie się poznaje
Ale jeszcze to trochę do myślenia daje
Z tymi co od dawna do dziś nie zatarte twarze
Piątki przybijam, tak, piątki przybijam
Fałszywych ludzi, unikam, omijam
Tak jak z imprez zawsze *****owych się zwijam
Szacunek dla bliźniego, o tym w rapie nawijam
Akceptacja ze strony mego środowiska
Wysoka nie niska choć klasa społeczna niska
Ale to blokowiska są przecież nie pałace
Ale najważniejsze, że za przyjaźń nie płacę
Ona wzięta od siebie, a nie z portfela
Nie liczy się to co kto robi, jak żyje
Najważniejsze, że przyjaźni za plecami nie kryje
To dla was te dźwięki za to, że ze mną, dzięki
To dla was te dźwięki za to, że ze mną, dzięki

Na zawsze z wami, wierzę, że życie to da mi
Bo ja zawsze tutaj będę na nic twoje
groźby w słowach
Frajerów pierdole jak monitoring na stadionach
Więc uwaga na łobuza - łobuz może nabić guza
Sam problemów nie szukam lecz
zbastować trudna sztuka
Tak jak moja liryka wciąż brudna jest taktyka
Ale nigdy w partyzanta
wole twarzą w twarz mieć farta
Mogę wygrać lub przegrać, psycha rozjebana zdarta
Działek ci to powie kłótnia kłótnią darcie mordy
W samych tylko żartach
jestem trudny nie wygodny
Dlaczego taki jestem? A jaki mam być?
Nikt mi nie pokazał jak przez życie mam iść
Sam sobie radź! /nóż kurwa mać/
Osadzony w realiach musze rade dać!
"Przestań chlać, wróć do szkoły,
zdobądź zawód" te pierdoły
Nie dotyczą mnie jak socjal-bony z OPSu
Żyjąc w stresie pragnę stresu
tak jak człowiek głodny seksu
Z tym akurat jest w porządku limit
w granicach rozsądku
Sex jest jak narkotyk tu zaciera
się ślad wątku - w porządku
Byle do piątku. weekend zawsze
jest abstrakcja tylko nieraz rewelacja
Tam gdzie gramy się nie nudzą,
mogę przejść się trasa różna
Przyjechać, przylecieć jeśli tylko tego chcecie
66-16 uderzy teraz właśnie,
chociaż czas na nowe produkcje
Stare zakłucają waśnie, legendy i ploty,
upadki i wzloty
O tamtym i o tym, mądre rzeczy i głupoty
No co ty? Pytasz z mina idioty,
nie wiedziałeś że to żyje?
Że rozkwita, rośnie w sile? Dobrze
w huilutaklik razem z Any obla stylem
Żadnym szczylem, po prostu rymuje
Swoich rymów nie studiuje nie poprawiam kombinuje
Z malej głowy słowa strzelam i nie
bije na oślep - wszystko ma podstawy ośle
Jeśli tego nie rozumiesz to nie jesteś żadnym gościem
Sykus ma w tej kwestii dużo do powiedzenia
Wiem na kim mam polegać same dobre skojarzenia
Że nie lubię Owidiusza to niczego nie zmienia
Nikogo nie skrzywdzę bo dla swoich
jestem się masz w porządku w chuj
A nie jakiś tam gnój, to tylko uliczny
rynsztok kiedyś było cool
Piękna trawa i huśtawki i przed każda chatą ławki...
Nawet tego nie pamiętam.. wszystko
się poszło jebać
Czołg przyjechał i odjechał
popękany chodnik przetrwał
To i my tu damy rade pewnie nigdy nie wyjadę...
Nie dla mnie grilowanie w ogródku przy altanie
Zresztą nie ma co żałować, tutaj dobrze jest!
Szanować przecież umiem to co mam bo o to dbam
Jak ogrodnik o swe plony wciąż
jestem zadowolony
Chociaż z mina winowajcy
niejednokrotnie skojarzony
To aktorskie zadatki, ściema to pijackie gadki
Zawsze można wytłumaczyć po co
pije czemu żyje...
Tysiąc usprawiedliwiam a
sumienie tylko jedno
Nieraz przed obliczem blednie
chociaż wiara załamana
Wciąż się wierzy w cos od rana
Tysiąc myśli co się przyśni a co
spełni, misje grzechu czas wypełnić
To na tyle, jestem w tyle, czas ucieka, życie czeka
Nie? Jakie obrazy przyszłości nijakie
Taką dolinę nieraz załapać potrafię.
Co to ma być tu ?!

Tego kwiata to pół świata więc na chuj mi jedna dziura
Lepsza kurwa niż domowa kura, ja tam wole kurwik
Bo po co mi w domu kurbik, baba przykładowej matki
Wole stukać Azjatki, murzynki, mulatki
Sram na twoje wydatki, nie dam ci tutaj nic
Nie zawracaj mi dupy, daj mi spokojnie żyć
Teraz wiem, pieniądze spierdoliły ci psychikę
Tacy jak ty kiedyś zostaną tu sami
Teraz chuj z wami i z tym tańcem z gwiazdami
Ja wam nie zazdroszczę, jestem ponad tym
Szczere wy penery, a gol dupę dla kariery
Tu na tych blokach siedzą większe talenty
Mają serce, zasady, ambicje i patenty
Nie jak te mendy, wielkie gwiazdy, to droga nie dla mnie
Jazdy, wasze są tu dla mnie śmieszne
Tyle lat już tutaj jestem, mam styl własny, idę tędy
Jebać trendy, sztuczne gęby, chuj wam w zęby pizdy!
Mama, tata, syn, córka - dosłownie wszyscy
Utalentowane w dupę jego mać całe rodzinki,
bo mają kurwa pieniążki i nagle wszyscy
Mają tutaj do wszystkiego talent
A gdyby nie taty fortuna, chuj by był nie balet
A najgorsze to jest to, że media ich promują
Albo pokazują jak pedały się całują, jak pedały się całują
A mojego rapu tam nie puszczą, bo jest wulgarny
Gdzie tu jest logika ? Szczera muzyka ?
Gdzie ta telewizja? Programy na poziomie
Kurwa dzieciakom robicie bajzel w głowie
To syf jak na ogniku ten stary pawilon
Nie chcę by dla mojej córki ideałem była Paris Hilton

Co to ma być tu ?! To jeden wielki syf
Ja nie chcę mieć tu do czynienia z tym
I pamiętaj jedno, nie pójdę tam gdzie ty
Bo modne jest bycie złym, zrobić dym tu dziś, ej !

Teraz to ten blisko ciebie chłopak
Na głośnikach, bitach, hitach za damkę
Nie za dużą bańkę, przechwałki, rymy
O dupie maryny, powróż sobie z giry
Wtedy będziesz wiedział czy jesteś prawdziwy
Tu kurewstwo spy, słabe programy w TV
W Vivie, MTV, jak matka z córką wybierają chłopca
Obierając kiwi, no proszę cię
Zamiast muzyki, płyt, lansowanie mózgów dzieciakom, kit
Leszki pieski odwieszą dwanaście, Kaziu Staszewski
Promowanie ludzi bez wartości , muzyki bez prawdziwości
(4Fun) powinna nosić nazwę "Telewizja down na paśmie trwam"
Teraz dojebiemy po całości psom, którzy płacą
By na płytach być dorośli, być donośni, głośni, znani fajnie
Lubiani, pożądani, bezwstydnicy, kłamcy - chuj z wami !
Jak z tym Tańcem z gwiazdami, homoseksualizm w modzie
Coraz bardziej bije z zachodu, przez morze
Komercjalizacja, miksy, plagiaty hitów starej daty
Beztalencia, szmaty, kraty, piję za was ścierwa, dalej piję szkło
Pluję na was, sram na was, jadę na was, bo
Towarzystwo adoracji zjadających własny ogon, o !

Co to ma być tu ?! To jeden wielki syf
Ja nie chcę mieć tu do czynienia z tym
I pamiętaj jedno, nie pójdę tam gdzie ty
Bo modne jest bycie złym, zrobić dym tu dziś /x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo