Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Pamiętam kiedyś moje życie jak koszmarny sen,
zanieczyszczone emocje, zanieczyszczony tlen,
to ten moment, gdy stanąłem nieruchomo w martwym punkcie,
pucha moim domem, zatrzymany w czasu nurcie.
Tik tak, tik tak, wskazówka się nie cofa,
tik tak, tik tak, zniknęło to co kocham,
leże nie szlocham, znosze próżni katusze,
ale czuje jak każda sekunda rozrywa mi duszę.
Być tu muszę, dziś, jutro, pojutrze,
droga do wolności to przy pasku gada klucze,
chcę stąd uciec, robie to gdy zasypiam,
ale gdy się budzę raj znika.
Od apelu do apelu, snuję plany na przyszłość,
to trzyma mnie przy życiu, tłumi złość, gdy mam dość.
Teraz już wiem tak teraz już rozumiem,
czekam na zmartwychwstanie, dzień otwierania trumien.

Ref.
To jedna szansa, szansa jedna na milion,
aby uciec z tego świata w którym marzenia giną,
jeśli odbiłeś się od dna tego piekła,
to nie wracaj tu więcej, nie patrz za siebie, nie zerkaj.

Wychodzę na świat, koniec niewoli wątku,
cieszę się bardziej niż bym trafił szóstkę w Totolotku,
uczę się życia ponownie po za celą,
która była miejscem pogrzebanym sześć stóp pod ziemią.
Coś we mnie w środku zmieniło się na zawsze,
jestem innym człowiekiem, inaczej na wszystko patrze,
muszę się ogarnąć to od losu nowa szansa,
mam cel przede wszystkim nigdy tam nie wracać.
Po jakimś czasie marzenia uleciały,
jak ptaki w ciepłe kraje to polski obraz szary.
Nie wiem co robić, walczy we mnie anioł z diabłem,
mam pracować za groszę czy kraść tak jak kradłem?
Gdy tak czekałem bezczynnie stojąc w miejscu,
przypomniałem sobie, że mam talent do pisania tekstów,
to mój cel z nim chce do raju ucieć,
wydostałem się z piekła już nigdy tam nie wrócę.

Ref.
To jedna szansa, szansa jedna na milion,
aby uciec z tego świata w którym marzenia giną,
jeśli odbiłeś się od dna tego piekła,
to nie wracaj tu więcej, nie patrz za siebie, nie zerkaj.

Jeden świat, jeden Bóg, jeden wróg a Ty w nim,
jeden kat, jeden ból, jeden trud, ile to już dni?
Drażni Cię ta codzienność szara, w oczy patrz mi,
widzę w nich strach i nie wiara kocioł jaźni.
Bądźmy poważni, bądźmy ziomku szczerzy,
nie dojdziesz do niczego wciąż katując na playstation,
skończ pieprzyć, że nic nie potrafisz,
każdy ma jakiś talent, leniu skończ flora palić.
Przestań palić, przestań pić jak Ci nie służy,
skocz do głębokiej wody zamiast taplać się w kałuży,
jeśli cię nuży, codzienny dzień świstaka,
przestań z fusów wróżyć, niedoli pokaż fucka.
Znika padaka, gdy obierasz cel, frontalny atak,
zostań Panem życia, pożegnaj nieboraka,
gdy nad swoim losem płaczesz to zapamiętaj,
to Ty kreujesz przyszłość, wszystko w Twoich rękach.

Ref.
To jedna szansa, szansa jedna na milion,
aby uciec z tego świata w którym marzenia giną,
jeśli odbiłeś się od dna tego piekła,
to nie wracaj tu więcej, nie patrz za siebie, nie zerkaj. 2x
Yo, aha, pozostawiam zobacz
Bez ej, bez yo wiesz, wiesz zobacz, ej

Czas dostać ten hajs, sprawa prosta ten hajs
Weź kopsaj ten hajs, weź go daj
Daj mi moją działkę, mój marny procent
Pchasz mnie z kawałkiem, jestem raperem doceń
Wiem, że zarabia wydawca i manager
Ten co robi koncert i jakaś kurwa w barze
A dla mnie marnych parę groszy które zostanie
Nie będę się prosił, sram na nie
Sram na was, sram na to
Takie są układy w Polsce i czy warto
Się starać, wkładać serce
Co chcecie od Onara, mówią, że nic więcej
Tylko pojedź, podpisz, sam sobie załatw
A wy co ? A my weźmiemy hajs i strzała
Proste, najwygodniejsze z rozwiązań
Pomocna dłoń tylko na papierze, ile można
Proste, każdy do pomocy chętny
Rapbiznesmeni, którzy na sobie robią przekręty
Proste, już dla mnie wszystko jest jasne
Trzeba dbać o swoje bo każdy dba o własne

REF.[x2]
Pozostawiam to bez komentarza
Nie dlatego że nie chce się narażać
Tylko już brak mi słów dla tych pustych słów
Dla tych pustych głów i znów

Jeśli chodzi o melanż każdy ma hajs na melanż
Jeśli chodzi o melanż na niego hajs zbierasz
A na polską płytę nikt nie chce zbierać
Freestyle'owcy od bitew, hiphopowcy od teraz
Coraz lepsze ciuchy, coraz mniejsze płytoteki
Coraz większe luki, tutaj nie wystarczy niestety
Brak hajsu, tak to chcesz usprawiedliwiać
Chęć baunsu, nie omija cię żadna biba
Wiem, że płyty w Polsce są za drogie
Ale co zabija muzykę - pirat i kopie
A w hiphopie podobno kochasz szczerość
Kochasz prawdę, której ja w tobie widzę zero
Bo gdybyś ją kochał to byś wspierał rynek
Ostry melanż czy płyta, przecież masz alternatywę
Wybierasz melanż bo to z internetu raczej trudno ściągnąć
Szybciej i trzeba płyty też to wspólne dobro
Udostępniacie je i coraz większe kręgi
Płyty z ręki do ręki, kto na tym traci ? Dzięki

REF.[x4]
Pozostawiam to bez komentarza
Nie dlatego że nie chcem się narażać
Tylko już brak mi słów dla tych pustych słów
Dla tych pustych głów i znów
Wszystkich kurwa… Dla wszystkich zwariowanych wariatek…
Dla wszystkich wspaniałych kobiet, dla których miłość jest uczuciem najwyższym.
Aaa! Sprawdź to, sprawdź ten syf. Dla wszystkich kobiet taa ,a jak, byłaś serca biciem…

Nikt nie chce być samotny, dziś chciałbym Cię przytulić
Zwariować właśnie z Tobą, nie chcę się zamulić
Wiem… Wiem, masz innego więc dlaczego mnie całujesz?
Co Ty do mnie czujesz? Wrażliwa na mój dotyk
Jeszcze ten jeden raz jesteś dla mnie jak narkotyk
Jeszcze ten jeden dotyk, uśmiech Twój jak serca promyk
Znów się uśmiechasz, słodka siostro jestem Twój,
tylko Twój, tylko bądź przy mnie, trwaj, proszę Cię stój
Chcę być razem z Tobą, tylko z Tobą, Twoja kolej
Tylko mnie nie olej, jesteś moim idolem
Jeśli chcesz to wszystko będzie tak, jak planowaliśmy
Mieć Ciebie przy sobie w łóżku, dzisiaj znów mi się przyśnisz
Chce przy Tobie być, nie wymarzę Cię z pamięci
Tych dotyków, mnie to kręci, wiem, że też tak to czujesz
Wiem, że już żałujesz, że w ogóle mnie poznałaś
Gdybym tylko mógł, znów bym poczuł, tak to działa
Smak zapach Twego ciała, nie zostawiaj mnie na lodzie
Bez Ciebie jak na głodzie jestem nieźle wpieprzony
Uwikłany w pajęczynę miłości, odurzony
Uwikłany bardzo mocno i do tego odrzucony

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Eee!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
(Posłuchaj tego, dziewczyno…)

Wciąż Cię dotykać, mówić co do Ciebie czuje
Słuchać co Ty mówisz, wiedz, że tego potrzebuję
Wyczytać z Twoich oczu, scałować z Twoich ust
Wszystko to co pragniesz ukryć przede mną, wiem jedno
Jesteś dobrą dziewczyną, a zapomnieć się z Tobą
Dla takiego kogoś jak ja to zakazany owoc
Całować zapamiętale, wyrzucić wszystkie żale
Czy ty wiesz ile to znaczy? Przysięgam, w chuja nie wale
Tak jestem łajdakiem, daj mi szansę a zostanę
Mam kilka zalet, będzie nam przedoskonale
Pozwól się wykazać, i nie będzie mi wstyd
Przy Tobie mogę płakać i to nie wstawiany kit
Ja w klubach małolatkom, bądź mych dzieci matką
Pierwszy seks, poczekam, warto, zagram otwartą kartą
Co ty na to? Nie bardzo, jesteś straconą szansą
Przy Tobie inne gasną, bo tyś jest moją gwiazdą
Mógłbym się zmienić, przy Tobie wyjść na ludzi
Przy Tobie nigdy w życiu nie zaczął bym się dusić
Wiem nie mogę Cię zmusić, i nawet nie spróbuję
Nikogo tak jak Ciebie w życiu mym nie potrzebuję

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Dziewczyno!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Sprawdź to!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Rozgrzeje Cię jak nikt!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą

Niech Ci wytłumaczę, co to dla mnie w ogóle znaczy
Że dziewczyna jak Ty właśnie tak na mnie patrzy
Bliski rozpaczy ale twardo trzymam fason
Kocham Cię, wiem to, nasz romans czas zacząć
Może jednak jestem pewniak? Nie, jesteś pewna
To dramat nie komedia, pewnie mina mi zrzedła
Mogła byś być tą jedną na milion, nie za milion
Nie chce być z inną, przyrzekam bingo!
Dziś piję Twoje zdrowie, kocham Cię bowiem
I weź się o tym dowiedz, niech każdy zna ten cover!

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Eee!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Flow to ma Joe,ja mam tylko gadane
nie hara mnie obcych haseł przeszczepianie
na nasz grunt,grunt to wpłasny patent,bunt
wyczucie rytmu,kilka słów granie bez nut
i nim zdarzy się cud,my musimy Ci wystarczyć
hasło improwizowane,tak improwizowane
ja nie wiem co powiem,a Ty nie wiesz co się stanie
proste granie,mały humor,dosyć duże zamieszanie
poruszenie przez to brzmienie co w tym drzemie me korzenie
sięgają dosyć głęboko,także nowe rzeczy spoko
zapoznaj sie więc z teraźniejszą filozofią
prezentuję mały luzik,robię to dla moich ludzi
chcesz powaznie nam zaszkodzić?
wciąż się trudzisz i się łudzisz że wymarzesz nas z mapy
...respektów dasz przykłady
wyciągniesz każdy brud i nim zdarzy się cud
znikniemy z horyzontu,atak z pierwszej linii frontu
nigdy się nie poddamy,nasz region bitem wspierany
nowa partię rozgrywamy,wizerunku nie zmieniamy
Nie!! nie zmieniamy wizerunku
teraz kilka krótkich zdań,kilka słów o szacunku
wiele miłości dla wariatów z okolicy
ulicznych cwaniaków,wykolejonych asów,
przegranych,którzy walczą,nigdy nie patrz z pogarda
mały telewidz,wspólny temat jedno hasło
dla wszystkich zywicieli pasożyt Sykuś wielkie dzięki
teraz składa co niedziela kluchy gratis u sąsiada.
a teraz konkrety,tylu ludzi,o rety!zadymiona eksa z placu
szybko poznasz ich od razu
dla drugiego pieknego,dla taty Rajmundiego,dla DECKSa klimaty
na WESTcie o big baty więc uważaj,daj respekt,dibo kontroluje resztę
przenosze się w tekście,PC park jestem nareszcie
każdy kręci jak może o black mic Da Blaze nas poprze
zemsta jak słodyczy,dymi projekt to się liczy
zawsze będę z Wami,pokręcimy znów gałami teraz STOP
powrót stare sprawy przybrały obrót
obrzucony błotem w ... spór przy płycie stare waśnie
kto czarną owcą,kto zawinił to nieważne
93'rok nie zapomnę zima szok,afro starego Ajsmen wie o co w tym biega
i to nic że czas przemija,czas zostawić coś po sobie
kilka upragnionych chwil szybko zamienić w opowieść
i to jeszcze nie koniec,królik Rossman będzie dobrze
tylu ludzi na was czeka,spotkamy się na wolce
Pokój wszystkim draniom,przede wszystkim huliganom
przecież nas znasz, .....nasza twarz i choć spadek
był blisko każdy wierzył no i wyszło.
jeszcze dużo się wydarzy,ja pozdrawiam kumpli zawsze
u zbiegu stulecia,w zyciu tyle złych rzeczy
ktoś ginie ktoś strzela ktoś bije ktoś kaleczy
tego nie da się wyleczyć dużo niepotrzebnych śmieci
ciągle pamiętam prędola,nie zapomnij go odwiedzić
dla wszystkich normalnych bez ego kolosalnych
rozmiarów hip hopu,twórców w całym kraju
wielu składów,zaprzyjaźnionych gadów
piątkowski,częstochowski,każdy równy żaden gorszy
dla tych lokalnych róbcie dalej ja to chwalę
Kaczka,wiesz o co chodzi, masz zacięcie i talent
Pamiętam też o Ważce,powiększyła się rodzina
nie pękaj,będzie dobrze,nowy etap zaczynasz
a dziewczyna Mała Mi nic nie obiecuje Ci
jesteś wszystkim co najlepsze niech tak już zostanie wiecznie
a koniecznie lemart jeden dwa,stara hip hopowa gra
odlotowca familia trzeba razem sie trzymać
i rozwijać wspólną pasję,hip hop nigdy nie wygaśnie
no właśnie mc Grześ,dałeś import na swej taśmie 90'
i dlatego wciąż do przodu by nie sprawic wam zawodu
dla wszystkich wystarczy,postaram się poważnie
Trudny Sykuś twardziel,znany jako Peja bardziej
powoli będę konczył wóda jebie komóry
znaczy szwankuje pamięć jeśli o kimś zapomniałek
szczerze przepraszam, zapomnieć nie chciałem
I nim zdarzy się cud my musimy Ci wystarczyć
Sykuś,Peja,Decks lodowiec już tu jest
taki tekst i nim się zdarzy cud.
ref.: [x2]
Masz 37 powodów by się zabić
37 worków, a w środku cannabis
od wtorku do wtorku tak mija Ci tydzień
37 wątków w komiksie zwanym życie

37-my raz jebany kot mi przebiegł drogę
i nie dość, że specjalnie to jeszcze nie był kotem
37 zwrotek o tym na co mam ochotę
potem nie wiem o co chodzi, ale wychodzi to okej
37-my raz boję się, że mnie wpierdoli była
(raw raw) Darling proszę, nie zaczynaj
37-ma kpina, mina i może przeklinam
ale to nie moja wina, że ta świnia mnie dobija
i fajnie było jak mieszkałem w domku w Anglii
a teraz dom tu jak All Bundy, mój blok trwa 2 przystanki
a sąsiad nie ma pracy generalnie jest sępem
i gdyby nie był śmiercią, to bym go zabił śrubokrętem
37-my raz gadam z tym wykrętem
doktor Skacz - wypisywacz samobójstwa na receptę
i będzie tego więcej zanim sam skorzystam
siemano, to miasto Fatum 37-ma ulica

ref.: [x2]
Masz 37 powodów by się zabić
37 worków, a w środku cannabis
od wtorku do wtorku tak mija Ci tydzień
37 wątków w komiksie zwanym życie

Kumaj klimat moja dawna jest ze śmiercią na wakacjach
w domu trzymam kota, który gada i sypia w jej gaciach
oprócz pilota i bata nie ma tutaj co porabiać
zawsze chujowa pogoda, minuta to jest dekada
a tak poza tym to nadal prześladuje mnie ta baba stara, dziwka
zmartwychwstała naraz gada blada, pizda
i dopada mnie kolizja, 37 głosów na tak, by się napizgać
37-my fuck w moją stronę od życia
ja razy dwa każdy z nas ma ustroje w psychiatrykach
37-ma klika robi rap taki sam
ja klikam te w opisach i dostaje palpitacji zrycia
37-my raz spisuje mnie policja, skandal
twoja mama ma mambę, a ja mam mandat
na kwadrat dziś komornika wbita się zamykam chyba
siemano, to miasto Fatum 37-ma ulica

ref.: [x2]
Masz 37 powodów by się zabić
37 worków, a w środku cannabis
od wtorku do wtorku tak mija Ci tydzień
37 wątków w komiksie zwanym życie
Proszę, podaruj mi uśmiech i miłość
A uczucie oddam ze zdwojoną siłą
Nie jest moją winą, że zapominasz o mnie
Że jestem tylko dzieckiem, samemu nie dorosnę

Gdybym miał taką moc by tu przetwarzać świat ten
By honor z zaufaniem przeważał nad blaskiem
Co z tym bogactwem, cierpicie na przesyt?
Za mało na dzień ginie z głodu w Afryce dzieci?
Ty przestań bredzić, że wolno czas latem płynie
W końcu rozjebie łeb ci pięciolatek z karabinem
Za broń i kokainę i za życie w gnoju non-stop
Co bawi ciebie widok jak brzuchy z głodu rosną?
Nalana mordo wypchana kotletem
To nasza Europa wysławiana w świecie
Wolisz odlecieć, sumienie zabijać
Niż myśleć co się dzieje z noworodkami w Chinach
I chuj kogo obchodzi dzień poprzedni
Handel dziećmi, ustalanie cen nieletnich
To twój pierdolony cel tajlandzkiej wycieczki
Oby los kiedyś ciebie na zawsze zbezcześcił
Spójrz w oczy mordercy na przeciw zagadce
Żyjemy w świecie dzieci zabitych przez matkę
Przymierze z diabłem, era dorosłych
Pytasz o realia? w nich nie ma miłości

[x2]
Proszę, podaruj mi uśmiech i miłość
A uczucie oddam ze zdwojoną siłą
Nie jest moją winą, że zapominasz o mnie
Że jestem tylko dzieckiem, samemu nie dorosnę

[refren angielski]
A ja wychyle dzisiaj szklankę jedną, drugą - szkło
chyba mi niefajnie, jeszcze z pół do w pół do - co
chyba nie do do czwartej i tak w kółko
chyba mi niefajnie i łykam to gówno, to zło

co? chyba szkło, chyba mi niefajnie,
chyba zapominam się i dotykam te pannę i tę
chodź zatańcz dla mnie, ładnie na dnie wódki
zrobimy to nagle, padniesz dla mnie

twarde sutki, marne skutki - szkło
chyba mi ni fajnie chyba mnie to uśpi - to co
jak kusi to musisz wziąć, upić (szkło)
chyba mi to walnie i już mnie nie puści (to co)

fajne maniurki, na parkiecie trunki
upalne stosunki, chyba wiecie co?
i chyba nie muszę mówić, dobrze sam to lubisz
może znasz dzień drugi after jeszcze after po afterze
także musisz !

Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

pokale, dupy, dowalę totale wody, opatentowane łupy
- to walę to walę, balet, kabaret, pokale, kluby,
lufy opalane - nalej, oparem towarem upij
- to walę to walę, dalej

smirnoff, bols, daniels, desperados, grzaniec,
zimno coś, dajesz przester na vox, łapiesz?
(koks) i zaśpiewam ci piosenkę,
o tym jak to robić trzeba, żeby było pięknie

gramy w butelkę, chyba mi nie pęknie,
mini mini mani na bani bywa konkretnie,
szkło, jak dynamit i głowa się pali,
wymowa się wali - cóż - chyba niepotrzebnie

wzywam tragedię na parkiecie perwer
w pakiecie mam setę a na setę mam panienkę
dziś proszę ją o rękę i obiecuję przyszłość,
a jutro szkło pęknie i pójdę prosić inną


Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

Show me the way to the next whisky bar...
oh, don't ask why... oh, don't ask why... (x3)
1. Chada
Będą chodzić za tobą po to by cię podsłuchać
Będą chodzić, aż kurwy zedrą podeszwy w butach
Ciągle chcą udowodnić to, że jesteśmy winni
Ludzie podłych patentów i nie spójnych opinii
Pragną ciebie prześwietlić i zniewolić człowieka
Zajrzyj do moich rzeczy, zobaczysz co cię czeka
Decyduję o sobie, mam już dość spekulacji
Oni węszą, słuchają, żądni tanich sensacji
Piją pianę, wkurwiają i podpalają w snach
Szkoliłem się na blokach i uwielbiam swój fach
Cokolwiek byś nie zrobił w sumie masz przejebane
Odczytają to zawsze za nieudany manewr
Jesteś dla nich ofiarą, mają swoje sposoby
Więc kontroluj się ziomuś jak prowadzisz rozmowy
Nie wiem czy się z tym zgodzisz, ale sporo w tym racji
Zostajemy przedmiotem jebanej obserwacji

Ref.
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
O to w czym problem, już piszą ten protokół
Bo co byś tu nie robił, to mają cię na oku
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
Sprawa jest przykra, nie przyglądaj się biernie
Może właśnie w tej chwili ktoś czyta twoje maile

2. Pih
Zostawiam dokumenty, hajs, klucze, skrzypi krata
Zamykam powoli szafkę, dziś widzenie brata
W kolejce do odwiedzin wyczekują bliscy
Szczęki tej machiny, mielą życiorysy
To kraj gdzie ręce zaciera rozgrzany sąd
Zielona wyspa, na podsłuchach wisi rząd
To żaden stereotyp, dziś to jest pewne
Fałszywe jest ryże, ryże jest wredne
Przeglądają ci bilingi, telefony
Możesz być spokojny dopóki kradniesz miliony
Nawet jak śpisz musisz trzymać wartę
Jedno oko przymknięte, drugie pół otwarte
Nie, nie potrzebne są nam akta
I bez tego permanentna inwigilacja
Prześladuje nas nie jeden agenturalny śmieć
Nas społeczeństwo, które daje im żryć
Zasznurowane usta, zaciśnięta pięść
Temidę opluć, uciąć tej kurwie łeb
Nic nie wiem, nie widziałem, z boku stałem
Z pomówienia na dzień dobry dają ci areszt
Mają cię na oku, nadają sprawię biegu
Domniemanie winy to tylko szczegół
Czujesz już lepkie maski prokuratury
Jak Siwers, Łysol, Ero, zawsze bez cenzury

Ref.
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
O to w czym problem, już piszą ten protokół
Bo co byś tu nie robił, to mają cię na oku
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
Sprawa jest przykra, nie przyglądaj się biernie
Może właśnie w tej chwili ktoś czyta twoje maile

3. Kajman
Chcą nas wsadzić za kraty, dać płaty, zdelegalizować
Nasz rap ich nie bawi, bo sami grają rolę w tych zwrotkach
Ogólna hipnoza ITI nie jest podła
Ona stoi z szechterem na straży propagandy donka
Chcą nas cenzurować, bo mamy posłów na blokach
Rap to brudny wokal, plus co z ust wypluje głowa
Ej, zobacz to wszystko się dzieje na naszych oczach
Szatan śmieje się gdy kusi, musimy udusić gnoja
Po pierwsze zamienniki, to jest najważniejsze
Po drugie wyjeb numer, jeśli nie jesteś go pewien
Po trzecie psy nie są głupie, te kurwy są wściekłe
Kiedy łapię cię jakiś kundel to kłódka na gębę
Kumasz, tu masz dekalog, żebyś nie upadł
Słuchaj bo autocenzura przyda ci się jeszcze
W Pl wbiją w plecy siekierę, jeśli masz więcej
Nazwą cię dilerem, bo chciałem przyjść na imprezę z zielskiem
[Eldo]
Rap parias, co wspina się na Parnas,
Z życiem stanąłem do tanga aby lśnić jak gwiazda
Nie moją karmą cień, ani wśród liderów,
Rap, dr Strange bohater outsiderów
Głosuję gremium, lecz kto liczy głosy powiedz?
Po co pytać skoro wszyscy i tak znają odpowiedź
Często spotykam się z takim podejściem
Muzyka to zabawa, po co robić z niej coś więcej?
Muszę być zadrą w opcji fuck you, pay me
Muszę być twardy, z kamienia prawie jak Ben Green
Piszę tekst, robisz beat a i tak koniec jest taki,
Że większość kupi płytę na Stadionie
Złudzeń koniec, bo to co mamy do nagrania
To nasze myśli a nie styl życia do sprzedania
I tak ktoś powie, ej Eldo weź powiedz,
Czy znasz serwer, z którego twoją płytę ściągnę?
Rap robię zamiast pisać, wciąż w głowie mam ogień
Bo ten rap projekt w Polsce dawno już poległ

[Jotuze]
Kiedyś myślałem, że będzie fajnie, mając ten wybór,
Dziś odrzucam środowisko bo znam je na wylot
To, co było w cenie, dziś zmieniło swoją wartość,
A ten ogień w sercu powoli zaczyna gasnąć
Idę dalej, choć nad sobą widzę kruki
Robię ten rap, gdyż poświęciłem się dla sztuki
Jednak coraz częściej z tą najgorszą myślą,
Że tak ważne słowa okazują się pomyłką
Coraz częściej myślę by być incognito,
Bo ktoś nie szanuje pracy i od razu liczy bilon
Bez wyrazu gra, jej tempo nadaje profit
Łatwo zniszczyć muzykę, która działa jak narkotyk
Postrzegany przez pryzmat tych wykresów i tabel
Muszę dalej w ten sposób tańczyć swój życia balet
Zamiast mieć spokój, muszę być wilkiem w świecie owiec,
By ten rap mógł przetrwać w erze hitów "Jak zapomnieć"
Każdy ma swoją drogę, nie zabraniam jej nikomu,
Jednak większość niszczy sztukę bez powodu
Jaki cel w tym powiedz, dla mnie to blamaż,
To jest ten rap parias co wspina się na Parnas

[Eldo]
Jakim cudem może być wszystko na swoim miejscu,
Skoro ty masz gdzieś to, co my mamy w sercu?
Herce do herców, nie na pokaz bez sensu
Staram się a przegrywam przed startem w blokach
To nie jest kwestia finansów, nie mam ambicji mieć zamku
Choć egzekwuję hajs swój, od lat na majku, miałem sporo nadziei,
Że uda się coś zmienić, dziecko wylało się z kąpieli
Jednak, rap biznes to spełnienie marzeń,
Na szczęście już o tym nie marzę, to bicie głową w ścianę
Chłodno myślę, wciąż tu jestem też dlatego,
Że dla wielu z was znaczymy coś więcej

[Jotuze]
Nie będę bił się o listy, hołduję innym wartościom,
Pirat w ręku małolata traktuję z obojętnością
Nie ma się co zagłębiać w coś, co nie ma sensu,
Mit upadł, jest papka kreowana przez mędrców
Znów wrócę do domu, spojrzę na tę starą ścianę
Z nadzieją czy zawiśnie nowa płyta w antyramie
Niezależnie od sytuacji zawsze broń swoich racji
To dla twojej informacji, reszta jest owiana tajemnicą
Jedni będą krytykować, inni się zachwycą
Jedni będą cir szanować, drudzy znienawidzą
Ale mam swoich ludzi, oni tak samo świat widzą (proste)
Chłopaki z Czumy dla was słowa życzliwe
Razem uczymy się tego co prawdziwe i fałszywe
Próbujemy osiągnąć to co się wydaje niemożliwe
Może ty mi powiesz jak przetrwać w tym państwie
Gdzie codzienność oparta jest na przekrętach i kłamstwie
Że w życiowym spektaklu pieniądz gra główną role
Kto szasta flotą, ma władze i kontrole
Spróbuj zrozymieć, zaznaczam specjalnie
Łatwiej dym rozpętać niż go skończyć triumfalnie
Pomyśl racjonalnie, bo nie ma co udawać
Jakoś w tym życiu trzeba sobie rade dawać
Kolejne kroki stawiać rozsądnie i rozważnie
Nie myśl przesądnie, tylko traktuj to poważnie
Wierz zawsze w siebie i zachowaj ideały
Pamiętaj o szerych słowach, które zawsze bolały
To droga do celu, a nie droga do chwały
Na zawsze taki sam, czerwony i biały
Dlatego zastanów się dobrze zanik kogoś tu wykpisz
Bo jestem ciągle z chłopakami, dlatego ve victis

Ref.:
Prawda boli, ale trzeba ją powiedzieć
Z chłopaczynami na miejscu już nie moge wysiedzieć
Wiedzieć rzeczy oczywiste wcale nie jest łatwo
Wyjdź na ulice i sprawdź to x2

Sprzedawcy bestsellerowych opowieści tanich
Głupoty gadają, ludzie łykają nie patrz na nich
Bo życiowej prawdy przekaz niesie ten, który ją zna
Przecież takich niema, to wszystko lipa i ściema
Wtedy zaczyna się schemat
Zdajesz sobie sprawę, że to ty przegrałeś
Wtedy siadasz na ławe i tak na dobrą sprawe
Wiesz, że tylko sobie możesz ufać
Lecz to jest nie prawda, kolejna skrucha
W niebezpiecznych ruchach ufać trzeba nie do końca nigdy
Nie wygra ten, kto jest nie ufny lub naiwny
W życiu trzeba być sprytnym, żeby sobie jakoś radzić
I jak wielki szu, o tyle grać, by nie przesadzić
Ciągłe przekręty, kłamstwa i brednie
Nie rażą cię, to są sytuacje powszednie
Życie biegnie z pokorową twarzą zawsze
Kto mądrzejszy ten ślady za sobą zatrze
To się dzieje tutaj, w szarych blokach, nie w teatrze
Zawsze tak na to patrze, widze wszystko co się dzieje
Żeby było lepiej chce i co z tego mieć nadzieje
Tylko moge, żeby w życiu odpowiednią wybrać droge
Ktoś pomoże, cisza przeraża mnie
Szanuje tych, co jak trzeba zawsze za mną wstawią się
Być charakternym, to sie wie, to sie wie
To sie wie

Ref.

O wilku mowa, a on na ciebie się czai (ta)
Nie wierzysz, spytaj Ziaji, on życie zna
Tak jak ja, Yelonki i Szopena załoga
To nie pierwsza noga podłożona pod mój krok
Dla ciebie to szok, a dla mnie prawda
Problemy związane jak kokarda
Uderzają we mnie wszystkie naraz jak petarda
Potrzebna mocna garda i uniki konkret
Wtedy jest możliwość, że do celu dotre
Bo niby każdy mówi prawde, ale patrząc im w oczy
Nie rozpoznasz fałszywki, to on cie zaskoczy
Nagle granice przekroczy i masz chuj do powiedzenia
A życie się toczy, więc uważaj kogo na rozmowe zabierasz
Patrz dokładnie w kim przyjaciół wybierasz
Spójrz na kim się opierasz, z kim trzymasz
Czy pomoże ci, kiedy zadyma
Czy w remach tylko możesz mieć do niego zaufanie
I nie upadnie (nie upadnie), bo kto upadnie ten nie wstanie
Sam napewno nie, są potrzebmi ludzie zaufani
To jest ważniejsze od ciuchów Karla Kani
Ci co nie ufają nikomu (to co) są przegrani
Ci co ufają jak naiwniacy - przekręcani
Oczywista sprawa, to uliczne prawa
W mieście Warszawa nie jeden chuj strzela z ucha
Ale nad takimi krąży uliczna kostucha
Kto słucha ten wyciągnąć wnioski potrafi
Nie ma zaufania tak jak w mafii
Każdy każdemu na ręce się patrzy
Jeszcze jest taka ekipa (kto?) co rozleci się raz dwa trzy
Nie ma co gadać komuś trzeba ufać
Bo inaczej w stolicy miejsca nie ma co szukać
Dla siebie w stolicy przecież nie jest jak w niebie
Codzień nowe problemy przy codziennym chlebie
A kto się złamał wydał wyrok na siebie
Wydał wyrok na siebie, wydał wyrok na siebie

Ref.
Bezczel
Wszystko czego potrzebuje to pióro i papier
Rymy serwuje jakbym był pieprzonym Kool G Rapem
Rzuca w ludzi rapem i to mu sie nie znudzi raczej
W tym nie gubi sie, chlubi, lubi sie wkurwić czasem
Jestem wróżbitą, widzę sadzą ulice pokryte
Sam kochaną dzielnice w sercu, w metryce wyryte mam
Dobra gra celebra, bada exacerba
Huragan z membran, wiesz o czym gadam
Odwaga pomaga, zrobię Wietnam
Kraj jeszcze nie jest gotowy na takiej flow sie w Polsce urodził
Przechuj podziemiem na legalną scenę tu po by scenę uzdrowić
To jednoosobowa armia w rapie synu
Ja stoję na czele jak na czele Watykanu papież synu
Osiem zero kilogramów żywej wagi w rymach
Twoja siostra moczyć swoje sromowe wargi zaczyna
Solo Bezczel to jak pierdolona krucjata
Pierwsza prawdziwa przepowiednia pieprzonego końca świata

Ref.
Dla wszystkich dobrych typów
Co lubią zapach szczytów
Lubią szereg plików
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobry mord
Co lubią dobry sort
Dla nich ten godny joint
Krzycz hip hop
Dla wszystkich pięknych świń
Co jarają sie tym
Z membran leci dym
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobrych ludzi
Którym sie to nie nudzi
Dla nich ten rap tu dziś
Krzycz hip hop

Wszystko czego potrzebuje to jest jeden bit
Nie jestem kurwą co sie wyjebie za kwit
To jak Muay Thai pierdolony wbijam na Twój hawir z kolana
I władam liryką jak polityką Javier Solara
To całkiem nowe oblicze polskiego rapu dzieciaku
Niech idzie na ulice, nie podskakuj mi na track'u
Wbijam do kabiny i nawijam wersy które
Postawią do pionu całą hordę tych fałszywych kurew
Niech to lata po chatach
To jakbyś usłyszał po latach Tupac'a
Wszystkie oczy na mnie, shut the fuck up
Hejterzy są w szoku, poopadały im kopary
A za słuchanie tych zwrotek dostali kary od starych
Ej stary sklej wary i lepiej pilnuj siostry dziewicy
Bo szczytuje przy moich zwrotkach nawet gdy są o niczym
Masz swoje suki, ze smyczy nie spuszczaj na koncertach
Bo kiedy pod sceną piszczy z pizdy leci jej koncentrat

Ref.
Dla wszystkich dobrych typów
Co lubią zapach szczytów
Lubią szereg plików
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobry mord
Co lubią dobry sort
Dla nich ten godny joint
Krzycz hip hop
Dla wszystkich pięknych świń
Co jarają sie tym
Z membran leci dym
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobrych ludzi
Którym sie to nie nudzi
Dla nich ten rap tu dziś
Krzycz hip hop

Wszystko czego potrzebuje to jest jeden mic
Wchodze na scenę, czujesz jak Cie po głowie jebie vibe
Nie chce wsparcia ten flow, nie do zdarcia jak teflon
I wpierdalam sie tutaj z buta jak Tupac do Death Row
Mam wersy grube jak Biggie i Big Pun razem wzięci
Ty puść to w klubie na próbę i uwierz że tłum rozkręci
Mam w czubie i lubię gdy w klubie pęka słupek rtęci
Mówię co myśle i myślę co mówię ziom powiem Ci
Najszczersi raperzy nie raz bywają hipokrytami
Możesz mi wierzyć, nie bujam sie z ekipą tych drani
Nie stawiaj mnie w jednym szeregu z nimi, w jednej linii
Ja idę z tymi samymi co niegdyś jak Shellerini
Róznica między nami a nimi jest ogromna
My niesiemy prawdę taką jaka jest a nie jaka jest wygodna
Do odopowiedniej formy odpowiednią treść mam
I sram na to ziomek
Bo czyj będzie ten rok?
A.D.H.D. wiesz sam

Ref.
Dla wszystkich dobrych typów
Co lubią zapach szczytów
Lubią szereg plików
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobry mord
Co lubią dobry sort
Dla nich ten godny joint
Krzycz hip hop
Dla wszystkich pięknych świń
Co jarają sie tym
Z membran leci dym
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobrych ludzi
Którym sie to nie nudzi
Dla nich ten rap tu dziś
Krzycz hip hop
Śladem po sobie będzie wszystko co zdziałam
Śladem po mnie będzie dla was hałas
Przekrwione oczy na zdjęciach u przyjaciół
Zjebane dyski to pech, pech albo fatum
To, że TeWu ma momenty i, że czasem się zagrzewa
Charaktery, różnice, wyjście poddać się logice
To co pozostawię na mych odbiorców postawię
Pozytywnej interpretacji zostawię, me teksty
TeWu rap w słusznej sprawie, zostaną
Rysa na psychice kilku kobiet

To, że kilka się przestanie szmacić
Dobre argumenty przy konfliktach
Okruchy szczytów dla skrzatów
Głupie plotki o mnie i o reszcie
Spowodują tylko sławę pośmiertnie
Zobaczysz tak będzie
Nie ma co pukać w drewno nie malowane
Pierdol zabobony, fakty wszystkim znane
Chcę zostawić szczerość, chcę zostawić słowa, chcę
Chcę zostawić prawdę, bo tylko zalety ma
Kiedy już odejdę tylko jej będziesz chciał
Wtedy zwrócisz uwagę na wersy, które słyszysz
Możliwe, że złapie cię bunt i duma
Będziesz krzyczał, krzyczysz - TeWu rap yo

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...

Już za, na karku ćwiartka, tak
Uwieczniona następna kartka
A najważniejsze przekaz i wiersze
Gramofono wyjadaczy, bombingowo, wymiataczy zmieszczę
Zwany wariatem, z małolatem na matę przemieszczę
Stukam za to czeka z koką w domieszce, odpukam
Życiowe stresy, nocne dreszcze na biegu streszczę
Co za bezczel, dziesięć razy roku pory wyjście na szerokie tory
Byłem chory, gdy nie wychyliłem nosa z nory
Z nie na farta po piętach ci drepcze
Więc na razie tylko szepczę, wróżę
Chciałem lecz nie umiem, więc nie będę śpiewał w chórze
Mam rodzinę, kocham inną muzę i napis na murze w głowie
Więcej nie piękniejsze i duże
Walczy tu podwórze, uszanuj graffiti burzę

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...

Płonące logo, zapisane zakurzone zaszłe zeszyty
Dusza idzie drogą, nietykalne bity, donośny głos
Bezradność, ból, wstyd, przeraźliwy krzyk
Wieczny psycholog, niebieski fanatyk
Potok tuszu, testament slangiem na arkuszu
Ścięte dredy w worku w białym kapeluszu
Cisza, martwe ściany
Dźwięk nie oznajmia kolejnego dnia został przechowany
Zbiorowa rozpacz odszedł z tysiąca
Mieszkaniec Świętochłowic, szacunek do końca
Przykład pozostał, synu pamiętaj
Godnie reprezentuj, kontynuuj marzenia, powstań
Łączy nas podpis, granitu krew
Ta sama pasja, ten sam powiew
Milion odbitych stóp na śląskiej ziemi
Bądź dzielna matko, wierze w ciebie
Nie płacz dobrze mi tu w niebie, patrz

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo