Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kto ty jesteś?
- Mówią na mnie Wilku WDZ,
jeszcze jeden mach, jeszcze jeden skręt.
Nikt przecież nie jest święty,
WW-A, uliczne sępy.
Ja i moi ludzie w kręgu zamkniętym.
Skąd pochodzisz?
- Tu się rodzę, tu budzę się co dzień,
pochodzę z Mokotowa miejsca gdzie,
wszyscy znają mnie,
bardzo z tego cieszę się.
HEMP G R U JLB
bez nerwów.
Co u ciebie?
-Joint, ten klucz drzwi otwiera,
skun szybko znika i wraca jak bumerang.
Rośnie napięcie, wzrasta tętno,
człowiek na oriencie, bo psy gończe węszą.

Kto ty jesteś?
- BPP Hemp G. Klucz,
daj na luz,
tak już.
Wolny człowiek znany jako Bilet,
cieszę się zdrowiem, wykorzystuję chwile,
ważny jest dla mnie los mojej rodziny, tyle.
Skąd pochodzisz?
- Bandycki Mokotów, z nocy tysiąca jednej,
trzeba działać przebiegle.
W sieć się nie dać schwytać,
stary górny tlenu nie brak jest tu czym oddychać, taaa.
Co u ciebie?
- Nie można narzekać przecież mogłoby być gorzej,
jak gdybym narzekał obciął rękę byś mi Boże.
Dziś mocno przyszłości patrzę prosto w oczy,
ciekawy jestem czym jutro mnie zaskoczy.

Kto ty jesteś?
- człowiek dobrej woli
o to dbam.
O czystej myśli z dala od fam.
Z pokojowym nastawieniem, dla dobrych ludzi, dobrem nie chybię,
Koras Z I P – me drugie imię.
Skąd pochodzisz?
- kontrast biurowców i kamienic,
to centrum dzielnic gdzie prędkości nie zatrzyma nic.
Śródmieście Południe nie znane z trenów bezpiecznych,
pozdrowienia dla pielgrzymów wiecznych.
Co u ciebie?
- Daję radę, słowem radzę , nie wadzę,
miej to na uwadze, powolutku się prowadzę
dobrze.
Czas mija w walce o lepsze życie coraz prędzej,
przyjdź pogadać jak chcesz wiedzieć więcej.

Kto ty jesteś?
- Romeo oponent regularny,
życie Warszawy dla mnie światem realnym.
W którym roi się jak w ulu, wychodzę z tego tłumu,
kreuję swój charakter siłą rozumu
Skąd pochodzisz?
- Gocław prawa strona miasta
zwykła ulica południowo - praska.
Namiastka rapu wizualna, lokalna wizja własna,
THS klika na zahe.
Co u ciebie?
- Jak to w życiu – czyli ogólnie,
raz się wiedzie dobrze albo bywa niefortunnie.
Zaciśnięte pięści GOCŁAW - dzielnica
z Hemp Gru bite żółwie.
Kto ty jesteś?
- syn Alka Pono, Zipem mnie ochrzczono,
W Zipa grono zaliczono, z dumą noszę Zip znamiono.
Honor, Bóg, rodzina, trzyma tak jak liny alpinisty,
tak jak wszyscy za jednego, tak ja sam jeden za wszystkich.
Skąd pochodzisz?
- Zza muru, z krainy toru królów, z krainy hazardu,
jak masz hajs to bombarduj.
To koksu rzeznia, wyścigi,
szkolne wygi z pierwszej ligi.
Stąd wyrasta życie miasta,
pal tu z ręki jedenastka.
Co u ciebie?
- Spoko git
dalej spryt ponad rozwaga.
Jak to Zip daję radę,
dalej jadę wraz z Zip składem.
Nie narzekam,
czas ucieka.
Temat rzeka jakoś płynie,
zanurzony w dymie
figiel i znowu coś się zwinie.
Elo!

Kto ty jesteś?
- Felipe - człowiek prosty, z krwi i kości,
ucieleśnienie światła i ciemności.
Swoje prawa rości do wolności,
dumny z uczciwości, Zip godności.
Skąd pochodzisz?
- Z Polski, Warszawa rewir Ursynowski, blokowisk masyw,
tu ludzi znam z ksyw.
W nocy wycie, auto wsyp dochodzi mych uszu,
sąsiedzi ani mru, mru to reguła tego buszu.
Co u ciebie?
- Się wiedzie z dozą animuszu,
nie żałuję wersom tuszu.
Orkiestra dusz, szczęście w duszy gra
nie pierwszy nie ostatni raz,
jest dobrze ziomale i oby tak dalej.

Kto ty jesteś?
- Na komendzie lunatyk,
haszysz gandzia fanatyk.
Hip – Hop maniak,
pewien swoich ludzi, swego zdania.
Z dobrym stylem utożsamiaj.
Ero kryptonim,
JWP to nie synonim.
Skąd pochodzisz?
- Warszawa city,
północna strona stolicy.
Drogowskazy to na murach graffiti.
Miejsce bytu mej ekipy tu,
Bielany, tu
Swój żywot wiodę
nie myl z rajskim ogrodem.
Co u ciebie?
- Wszystko po staremu Thc, uzdatniasz tlenu w płucach,
W tle gra rap nuta ze mną moja grupa.
JWP – czyli mistrzostwo non – stop,
pozdro dla H. G. na PROSTO.

Kto ty jesteś?
- (Scratch) Dj Brzydal.
Skąd pochodzisz?
- (Scratch) u-u-u Ursynów, u-u-u Ursynów.
Co u ciebie?
- (Scratch) Ja żyję jak chce.(Scratch) Ja nic nie muszę, dlatego mam czystą duszę.
ej dziewczyny, fajne mokasyny ma
będą piski, bo na imprę przybył sam
przewiezie je dużym Fiatem, Tico, Punto
mam na paznokciach droższy lakier niż to gówno

i to może imponuje tym lalkom
że masz z wyższej półki buty i wdzianko
ale jeśli ma mnie zwabić twój hajs to
wiedz, że płacę własną kartą
kiedy wchodzę do klubu krzyczysz au, ou
twoje teksty nie ruszają mnie za bardzo
jeszcze raz się odezwiesz, będzie sajgon
nie jestem zabawką

za kogo ty mnie masz?
chyba się z lekka pomyliłeś
jak nie chcesz dostać w twarz
to nie gap się już na mój ah-ah
za kogo ty mnie masz?
ej, ty, bo chyba nie ten adres
cokolwiek chcesz mi dać
stać mnie na własne

kiedy wchodzisz do klubu mówią uuu
pseudo-play'a wpadł na polowanie znów
znaleźć chętną pannę tutaj będzie łatwo
ale ja nie jestem tą panną
jeśli tańczę na barze to mam kaprys
i mam w dupie czy mnie na nim zauważysz
nie założę dla ciebie krótkiej kiecki weź
zrobię to dla siebie, wiesz?

nie chcę być dziewczyną z twojego refrenu
nie chcę dostać w klipie swoich 4 sekund
na bibie będę błyszczeć, ty wiesz przecież
na koncercie nie trzęsę tyłkiem lecz parkietem
kiedy patrzę tak na ciebie - z czym do ludzi?
czy w second-handach rzucili skórzane kurtki?
nic cię nie ośmiesza bardziej niż pozory
spieprzaj a swój browar do rachunku mi dolicz

[x2]
za kogo ty mnie masz?
chyba się z lekka pomyliłeś
jak nie chcesz dostać w twarz
to nie gap się już na mój ah-ah
za kogo ty mnie masz?
ej, ty, bo chyba nie ten adres
cokolwiek chcesz mi dać
stać mnie na własne
REF. x2
Stracic latwo godnosc , gdy zycie patologia
Czesto wychodzi podlosc , staje sie analogia
To moralny upadek to codziennych zdarzen swiadek
Czesto przez przypadek traci sie rownowage

1.Diabel kusi nas na codzien , tylko glupi nie odpowie
Czarne kruki miejskich schorzen, dlugi, bostwa i rozpusta
Tlusta z lustra (?) torba, dobrze wiem to morda
Rzadza doznan nas urzadza tak jak rzadza pieniadza
Chorda dziw lubiacych syf , zdziry kochaja banknoty
Zapach floty, drogie gabloty, piekny polski zloty
Plus dobry modny klub , masa tych wygodnych dup
Dupa tak zarabua wsrod bardzo podobnych suk
Szkoda gadac jak te suki czesza kieszen,
szczerza zeby i czekaja na kolejny prezent
Jest jak w niebie , nie tylko ty ja jebiesz, chlopak
konczy sie koka,gouda , flota zeby zalac pake
Juz cie nie kocha bo pierdolisz zwykla blache
Byla bo ty miales kase tymczasem zachowaj klase
To XXI w. witamy w Polsce,
nigdy nie myl tego z jakims tanim moralizatorstwem.

REF. x2
Stracic latwo godnosc , gdy zycie patologia
Czesto wychodzi podlosc , staje sie analogia
To moralny upadek to codziennych zdarzen swiadek
Czesto przez przypadek traci sie rownowage

2.To depresja , ujemna materia rodzi patologie
Alko jak bakteria , problem czesto staje sie nalogiem
Bowiem czarny omen nigdy nie odstapi kroku
Powod dowod na swoj sposob kazdy ma poryty globus
Pokus masa, kasa rozjebana w automatach
Cala wyplata zatopiona zostaje w (?)
Zywot na minusie na spolecznym marginesie
To procent pozwala na chwile zapomniec o stresie
Niesie smierc zbiera zniwo to powiedz alkoholikom
Ktorym sens zycia splynal w rynsztok,sensu nie widza
Wyszlo tak a nie inaczej pija, zala sie nad losem
Zgnija razem z tym chaosem , kazdy z nas stanie sie prochem
Kazdy z nas bedzie sadzony, kazdy bedzie musial odejsc
Wazne w jakim stylu czlowiek i czy z samym soba w zgodzie
To XXI w. witamy w Polsce,
nigdy nie myl tego z jakims tanim moralizatorstwem.

REF. x2
Stracic latwo godnosc , gdy zycie patologia
Czesto wychodzi podlosc , staje sie analogia
To moralny upadek to codziennych zdarzen swiadek
Czesto przez przypadek traci sie rownowage
Usta milczą, mięśnie spontanicznie drgają
Chcesz wybuchnąć, nerwy nieustannie grają
W środku ogień choć na zewnątrz się tli
Tętno rośnie, otwierają wam się drzwi
Wyjście z szatni, czysty umysł i donośny głos spikera
Echo głosu gdzieś odbija ostatki słów trenera
Głucha cisza w moich uszach, koncentracji jeszcze łyk
Cień ucieka, światło razi a trybuny dają ryk
Pewnym krokiem, pewny siebie z dobrą nutą idę w przód
Tak jak zawsze niby syty, a wciąż walki czuję głód
Długa droga choć do mety ale idę tam gdzie to
W czterech kątach narożniki a tam tylko ja i on
Gdy uderzę sierpa w głowę będzie jak na żniwach kosa
Z głowy zlecą krople potu jak poranna rosa
Choć to ring, pełen spokój tutaj jestem jak u siebie
Wiesz jak będzie ?
Ja nad tobą, Ty na glebie
Głębie oczu i już jestem bardzo blisko
Damian moje imię a Jonak to nazwisko
Głośny gong, wiem co robić teraz mam
Pięści w górę, no i w końcu sam na sam.

Idź, idź, idź i walcz !
Idź, idź, chłopak walcz !
Idź, idź, dajesz tempo !
Idź, idź, wygrasz wiem to ! x4
Poznaj miasto moje
Tak Wiśniowy nas wspiera
Trzeba rade dać
Bo dla niego coś na temat
Złą sławą owiane
Aż tak nie jest przejebane
Bo nawet w naszym mieście jest zajebisty balet

[Liber]
A, Drużyna A
Uważaj szybko stary, jeśli nie chcesz mucki
To jest nieludzki, wielkopolski trójką bermudzki
Mamy pojebane mózgi, wole gangsterskie fanaberie

[Kris]
Flaga, na niej wściekły bulterier
Atmosfera walki w tle

[Doniu]
Z automatu serie
Całe lata w twoich oczach widzę tą scenerie
Konflikty, strzelaniny, wojny, powiedź to ci się śni?

[Kris]
Idź wypożycz se film jeśli koniecznie pragniesz krwi

[Liber]
Najważniejsze, żeby gęsta piana ciekła z ust
Obracała w gruz rzeczy dobre, właśnie to jest twój gust?
Kręci cię jak biust po przeróbce, rób se nadzieje złudne

[Kris]
Poznań to nie wyspy bezludne

[Liber]
Co za trudne, się przyzwyczaj

[Doniu]
Dziesięć, dziewięć, osiem

[Liber]
Dalej nie odliczaj

[Doniu]
To nie nasz obyczaj, nie kryminał
Nie Soprano rodzina

[Kris]
Ślina osuszona fanów wrzawą
W mieście obarczonym złą sławą

[Owal/Emcedwa]
Z konfliktu jednostek warto zrobić wielką wojnę
Zatoka Perska wielkopolska, manewry zbrojne
Fama idzie w miasto, opcja polska, poligon morawsko
WLKP pod napięciem, plan odnosi fiasko
Trzeba wytłumaczyć jasno, HWDP dla ścierwa
Telefon to Beretta, gnaty, fety, torba pełna
Zachód polski gra na nerwach, wieczna wojna, nigdy przerwa
Armia Poznań bataliony hadeo to rezerwa
Żyjesz tą legendą (żyję), jak zegar stoisz w miejscu
A czas ucieka, szybko, szybko wszystkie famy zniknął
Lepiej weź poprawkę cipko na akcję wyjebane
Emcedwa, strefa Poznań, miasto złą sławą owiane

[Mejger]
To nie fikcja poznańska koalicja trzyma sztamę
Cele te same, łak MC pisz testament
Bo Meith tu jest, luz blus spryt lisi
Chcesz mnie zatrzymać, nie starczy ci sił
Ja tu tworzę ustrój, cały świat mam u stóp
Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł
Nie jestem sam, ze mną cała banda
Rapu wysoki standard i wspólny sztandar
Zjednoczeni pod poznańskim herbem
Ty chcesz wywoływać ferment, ja uderzać jak werbel
I zrobić coś wartościowego dla swego miasta
Wielkopolska ekspansja, czas nastał, uszy nadstaw

Ref.:

I moje miasto i moje miasto
I moje miasto złą sławą owiane x4

[Hans]
Pies jest więc zejdź mi z drogi
Trzy kroki w tył pókim dobry
I co powiesz na dzień dobry
Jeśli chcesz agresji
Narusz teren tej posesji
To moje więc tego bronie
Ono tonie, ja też tonę
Płonie, będę nadal tam stał
Grał i śmiał ci się w ryj
Szczerze szczerząc swe kły
Bo wy macie więcej hajsu niż my
Zalew takiego szajsu jak wy
Łyknę zaraz naraz bez popity
Wasze zdrowie bo mojego szkoda
Więc lepiej nie piej koguciku o niedzieli bo w sobotę
Te twoje dziengi to potęgi n-tej zostaną ci wzięte
Po koncercie w mieście pod napięciem
Uwierzcie, duże napięcie, setki watów i wariatów
I gramy głośno, mocno choć to sprawdź to, posłuchaj
Eskulap, MO, Blue Note to tutaj jest luta
Mamy pyry giri skitki, mamy bany
I w wagonach kilogramy kukabany przemycamy
Mamy małe mocne polskie, piwo z kokainą
A ty sraj tym swoim importowanym aj
Pedale bez jaj, kurwa jaki to jest kraj
Rozpoznaj nas Hans, 52, Poznań
Zapisz, zapamiętaj, doznaj
Ten bit eswek oddaj lub się poddaj
Przyjmij to, takie są zasady
Nic nam nie zrobicie bo nie dacie nam rady
Ta, wreszcie ktoś się nie bał i zajebał
SLU a teraz na legalu ale nigdy na sprzedaż
Kapiszi, czy ma być wpisik?

Ref.

[Mientha]
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt

[Medi Top]
Poznaj moje miasto złą sławą owiane
Na południu centrum pakt gdzie wredne ryje
Nom dobrze obgane, modne telefony
W świecie gdzie nie liczy się nic oprócz mamony
Ja do strzału skory
Pięć godzin snu i pod oczami wory
Kocham to miasto bo tu się urodziłem
Tu pierwsze jaranko, pierwsze bójki
Tu pierwszy raz z ekipą Martini piłem
Tu mnie hip-hop trafił, tu pierwsza złamana miłość
Kiedy do księżyca wyłem, kiedy w stylu tyłem
Bo styl mój, obszerny, gruby
Nigdy krótki jak smak gumy Hubby Bubby
A dla ciebie nie ma nic przyjemniejszego
Jak wpadka do kieszeni nowej stówki
Dalej z braćmi lecę
Sto trzydzieści dwa uderzenia na minutę
Obojętnie gdzie bym nie był i co bym nie robił
Prezentuje lute, pokój miastu
Gdzie duch da ma troje i same łby zakute
I same łby zakute, ble

[Lamzaz]
Złą sławą owiane, poznaj moje miasto
W kilku słowach streszczę jasno
Znam je jak kieszeń własną
Gdy latarnie w parku gasną
Tu rodzony, tu wieczności wrota się zatrzasnął
Póki co jestem, Lamzaz z podziemnym atestem
Dzień jak co dzień, częste chmury gęste
Żadnej łaski, w siłę rośnie PC poznański
Warty hip-hop nad warszański, czujesz kopa?
Szacunek ludzi, miejsce na wagę złota
Lamzaz lokalny patriota
Nie padnę na dechy jak z Lenoksem Gołota
Wieczne za BueLe nie raz nastawie karku
Jak Senne Oko mówi żyć i umrzeć w PC parku

[Senne Oko]
Moje miasto złą sławą owiane
Tu byłem, będę i tu zawsze zostanę
Parku południowa strona
Tu jedna miłość ciągle żywa
Szarość dnia rozmywa, czasem ciężko bywa
Bo to pieskie życie
To, że Poznań żyje słyszysz na płycie
Proste słowa dają do myślenia
Okolica się nie zmienia, ale ludzie tak
O reputację trzeba dbać
Za daleko doszliśmy, żeby dupy dać
Skuci w te same kajdany gdy omijane many
Dajemy to co prawdziwe, marzenia ciągle żywe
I możliwości wielkie, żaden pysk nie mięknie
Wiele lat za nami, ale czasu nikt nie liczy

[Peja]
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce

[Wiśniowy]
Gdzie najgłośniej bity słychać
Gdzie najlepiej gra muzyka
Gdzie technika ma znaczenie
W sercu miasta siła drzemie
Gdzie wybija się podziemie
Tu gdzie MC są na scenie
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie
Gdzie najlepsze są imprezy
Gdzie najwięcej jest nagrywek
Gdzie podziemne studia rodzą
Rzeczy, które kraj okrążą
Gdzie powstają rzeczy które
Niezależnie tworzą scenę
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie

[Peja]
Weź podbij do taty, tata prawdę ci pokaże
Całą prawdę, tylko prawdę i nie tylko tatuaże
Jak one mnie nie zmażesz, SLU gang dla Poznania
Od teraz nawyki, styl rozpoznawany dla was
I jeszcze wstecz trochę cofam się by wspomnieć piekło
Od P do N z kreską, nie przyglądaj się tym wersom
Nie porównuj swoją wersją, proste masz liryczny wpierdol
Dla wszystkich niedowiarków, którzy dali notę mierną
Dla wszystkich niedowiarków, nie zdejmuję sztangi z barków
W czasie ostatnie serii, dziki zachód tu na prerii
Bez zaliczkowej premii atakuję cały Allstar
Nie wypowiadaj się zanim nas nie poznasz
Zanim nie usłyszysz oto poznańskie podziemie
Masz skurwysynu scenę, która nie istnieje
Do mnie należy zadanie jej nachalne promowanie
Jak składy teraz są w klanie, czas podnosić poprzeczkę
Zjednoczony Poznań, a nie miasto pod napięciem
Bo to było by przegięcie jak literówki w tekście
Znowu kpiny w mieście, obronię się nareszcie
Dziwi cię, że źli, zdziwiony tu wykręcasz minę
Dziękuję Allstarowi, że nikt z was nie jest kuzynem, kuzynem

Ref.
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć
Ej dobra pierwsza zwrotka moja,
druga ha(u)ema, eur, hauema, hauema

Ulicy kontra daje tak jak chcę
Zwierzchnicy w dolcach
Macka lgnie, gnie
W ponad bunt słów, brak trzech rund
Tu strach weź złów, tu szlak sens gór
Ponad nami krzyż, zmysł ponad gryf
To ma to nie szampan i homar
To jest akcja rosomak, znaczy bierz to co mam
I do zo masz na pewno, jestem przezroczysty jak [szet grot?]
Być mordercą siedem, nie zabijaj
Ma prawo gnić w życiu największa żmija
Zna prawą syf ciul tak się mija
Policja ssie kija parlamentarzystom, oni premierowi
Wiesz już wszystko, jeśli chodzi o zwierzchnictwo
Wstąp, wystąp weź idź w chuj ty
Miejsce tam gdzie kurwy, stul pysk
Uczty tej tu nie tknie pies
Ej Bush, la busha (haaa)
Jeszcze jedno ziomek progres to konter na kontrze
Więc płonę z tym jointem, więc teraz tu broń się
Stop (stop), ej koniec (koniec)
Nie mamy tak wielkiego powodzenia u lasek co Piasek
nie mamy tyle kasy co R.Kelly, Nelly
Co zdziwiona mina, nie zrozumie rapu ten, którego rusza Mandaryna
chociaż nie od dzisiaj to nowa twarz na scenie
jelenie już nie gram koncertów za friko
czy za marną kaskę plus kiełbaskę, jedno piwko
krótka spódniczka, ładna buźka to nie wszystko
ja chcę czegoś więcej by poczuć z tobą szczęście
bilety na koncerty coraz droższe
przykro mi naprawdę, że niektórzy wejść nie mogą
burdel, a nie sala, piwo rozcieńczane z wodą
za pięć złoty, za to to mam dwa w monopolowym
nie podniosę wyżej głowy, bo wszystko ma granice
nie wyjdę na ulicę przecież i nie będę krzyczał
To ja, oto ja, walę to naprawdę
uwierz mi, mówię prawdę, głupotą dumy nie karmię
mam mózg a nie karmę tak jak podwórko nie farmę
pierdolenie rapu znawcy
pieprzę te wasze w magazynach obok płyty gwiazdki
pierdol te gwiazdki
sam sprawdź płytę, oceń, płytę oceń
nie rozumiesz o co loto
no to jak powiedział Panda
spójrz tam jest ściana - pierdalnij barana

[x2]
...jak masz rozum, zrozum to, bo warto...
[tylko tekstyhh.pl]
Oczy Boga na nas patrzą, rozumieją naszą pasję
Płaczą, gdy widzą ciebie, ranisz, nawet o tym nie wiesz
Wiem, nie rozumiesz, progress był, będzie i jest
Ja jestem szczęśliwy z tego co mi dała matka
Zrozum, że mam dom, a drugim schodowa klatka
Bajka, nie, to moje życie, kumasz, zrozumiałeś w końcu?
Że nie okradam twoich dzieci, że ubieram się inaczej
I, że do wojny nie pierwszy, ja taki sam jak ty
Wizerunek z góry zły widzisz
Ten który kradnie i to ten, który ciągle ćpa
Zrozum, że nie taki jak sobie to wyśniłeś
Że inny jestem, wiem, ale nie paliłem z twoim synem
Weź spójrz prawdzie w oczy i powiedz co jest grane
Widziałeś mnie na ulicy, a naćpany twój synalek
Że inny jestem i, że wizerunek chuligana
Zrozum to w końcu i, że większość to nieprawda
Obserwator, WBU to ci, którzy patrzą z ławki
Kościół kiedyś, bo kazali, dziękuję, chuj dzieciaki wali
Prawda, ulica, rap, kocham to, na to skazany
Nie zabiję matki dziecka, okryję swymi plecami
Walczyć nie chcę, słuchaj, dążyć porozumieniami
Trzeba do spokoju świata
Nie moja szata kata tego, który sieje zło
Który wchodzi w twoją duszę, cierpienie, krew, śmierć
Na to co dzień patrzeć muszę, pada teraz deszcz
Widzę - rozpętałem burzę

[x2]
...jak masz rozum, zrozum to, bo warto...
To jest melanż pełną gębą
To jest... gruby balet

Dziewczynki, chłopcy w górę ręce
Dziś znowu będzie imprezka
gdzie wuchta wódki i wuchta ćpanka
ChodŹ tu na koncert, ej, zabawa konkret
Ej stracimy hajsik, będzie baunsik
Dziewczynki kiecki w górę pokażcie majtki
Pokażcie chłopcom swoje pośladki
Gdyby widziały was wasze matki
To by wam w oknach założyły kratki
i koniec gadki wy małolatki
Pod klubem bramkarz się musi kłócić z jakimś czubem
Bo nachlał się spirytu i wariuje głupek
Mówi kogo nie zna, Boże, co za debil
Dalej stoi ekipa gotowa na wszystko
jak znam życie będzie krwawe widowisko
chłopaki chcą pokazać jak się bawi blokowisko
Dwie na fazie lalki podróbki Barbie
Na blond ofarbowane, wymalowane, wydepilowane
widać to gołym okiem a kiecki mają długości Marlboro setki
Chude jak żyletki, widać, że za worka fetki
Tak, gotowe na wszystko
Ej, barman nalej mi kurwa piwo
wjebał się w kolejkę jakiś debil
komuś jeszcze patrzy krzywo
szuka awantury
jestem ciekaw czy taki naprawdę jest z natury
czy tylko po pijaku mu odbija bija i nie zna kultury
w ogóle to wygląda jak by słuchał Sepultury
gdzieś tam u góry to znaczy na drugiej sali
ponoć kibel sie pali, jebani piromani
barmanka gasi, bramka tam włazi
robi porządek z naćpanym przedszkolem
choć były rewizje to ktoś wlazł z baseballem
za szmaty do szatni po kurtkę na czatę
to znaczy na zewnątrz, już tu nie wejdziesz



ref:[x2]
Super jest, bawimy się do rana
tylko powiedz mi czy wie o tym mama, tata
jak bawisz się ty i ty tutaj, ej

Ja stoję przed wejściem, czekam za wejściem
debata obok na temat płci pięknej
Dwóch opalonych ziomów napalonych
Młodych, szalonych, w chuj zadowolonych
Czekają aż wejdą w to nocne piekło
Bo chętnych dup dzisiaj tu pełno
ChodŹ tam ze mną, tam jest ciemno
Będę anonimowa, niemowa, jestem tu nowa
Niejednej na tabletach marzy się niemiecka orgia
niejedna jeszcze nie tak dawno temu ssała sobie cycek mamy
a dziś po dyskotekach ssasz po migdały
Kocha dobre pierdolnięcie na domówce w obie szpary
A mama się chwali nią swoim koleżankom
Mówi porządna dziewczyna, wymarzona córa
a za plecami mamy to zwykła rura
przy wejściu do klubu ktoś nie chce dać kaski
ziom chyba dawno nie miał obitej maski
na korytarzu trzaski trzech debili w trzy paski
chce wyrwać te wytapetowane laski
słychać oklaski dla DJ'a
W tłumie jakaś fleja wymiotuje, kumpel go ratuje
lecz Boże nikt mu nie pomoże
gdy bramka go wyrzuci to zmarznie na dworze
psy go zawiną i po hardcorze
250 złotych za hotel, a nie śmierdzi groszem on
Super jest, bawimy się do rana, stop
psy na sali, psss, mnie to wali
ponoć szukają tu tego co tydzień temu rozwalił
jakiegoś klienta, bo coś wziął a nie zapłacił
tam w męskim kiblu pita wódka w kilku
przyjechała karetka, bo w środku ktoś zemdlał
jak sie potem okazało chłopak się przećpał
Świeci luna, pali Gural znów bata
DGE hakuna matata, nie strugam wariata
Melodie na strunach przeplatam
Dobre słowo to fortuna magnata
Pocztówka z mojego świata, rap entertainer
Szpady-trener, dyszę jak Vader
Nie wiedzą kiedy wejdę, nie wiedzą kiedy przyjdę
Nie wiedzą kiedy wyjdę...
Szpady, Szpady, Szpady, Szpady bejbe
Po chuj się łudzisz, mamisz? Porzuć swoją zawiść
Bo wrzodów się nabawisz, wiesz że nic nie poradzisz
Gural liryczny karabin, rap-rabin, złość swoją zabij
Jedziemy jak konwój pełen miłości cabby
Mówi Szpady Robin Hood, co zadymę robi znów
Uprawiam ten lobbing swój, nie zmęczył mnie drogi krój
Dla nich stosy pod nogi kłód pośród pożogi łun
Choć mówili ślimak, ślimak, ślimak pokaż rogi mu!

Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać

Świeci luna, Gural nie śpi, on czuwa
Nowy kwadrat, nowa parapetówa
Nowa wczuwa, Szpadyzornia nie śpi w ogóle
Dzieci nocy, na nosie mam Szpady-gogle
Jak moi ziomble mają ciągle wakacje
Na nic twe dywagacje, bije dzwon na kolację
Mam akredytację, mam dotację z ulicy
Z Wielkopolski stolicy, dzicy Szpady-zawodnicy
My... mamy basy, cyki, sample, mamy werble
Niszczymy pętle, Szpady, Szpady, Szpady bejbe
Mamy kolejne wielkie aspiracje
Przez hip-hop stacje gnamy, wiemy - mamy rację
Zamówienia na płyty, kontraktacje na ciuchy
Mamy widok na jutro, mamy siano na ruchy
Mamy odciski na palcach od liczenia kabony
Mam rymów miliony i parcie na mikrofony
I... mamy żetony żeby grać w rap-kasynie
I równowagi zmysł by robić balans na linie
W karabinie kule, żeby strzelać w sedno
I nie jest mi wszystko jedno...

Jedziemy z tym
Jedziemy z tym
Jedziemy z tym
Jedziemy z tym
Jedziemy z tym

Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać

Do luny wyję, do drzwi twoich znów kołaczę tym
To nie Wilkowyje, lecz mam wciąż wilkołacze sny
Chcę pobiec, przeżyć chwilę nocną w zgodzie ze swym zen
Wlać w siebie szybko, mocno - znowu poczułem zew
Pompuję krew, Gural wydziela substancje
Masz palpitację? Palę plantacje, znam chiromancję
Mili państwo...
Na pojebaństwo dożywotnią gwarancję dam

Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Bezczel
Wszystko czego potrzebuje to pióro i papier
Rymy serwuje jakbym był pieprzonym Kool G Rapem
Rzuca w ludzi rapem i to mu sie nie znudzi raczej
W tym nie gubi sie, chlubi, lubi sie wkurwić czasem
Jestem wróżbitą, widzę sadzą ulice pokryte
Sam kochaną dzielnice w sercu, w metryce wyryte mam
Dobra gra celebra, bada exacerba
Huragan z membran, wiesz o czym gadam
Odwaga pomaga, zrobię Wietnam
Kraj jeszcze nie jest gotowy na takiej flow sie w Polsce urodził
Przechuj podziemiem na legalną scenę tu po by scenę uzdrowić
To jednoosobowa armia w rapie synu
Ja stoję na czele jak na czele Watykanu papież synu
Osiem zero kilogramów żywej wagi w rymach
Twoja siostra moczyć swoje sromowe wargi zaczyna
Solo Bezczel to jak pierdolona krucjata
Pierwsza prawdziwa przepowiednia pieprzonego końca świata

Ref.
Dla wszystkich dobrych typów
Co lubią zapach szczytów
Lubią szereg plików
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobry mord
Co lubią dobry sort
Dla nich ten godny joint
Krzycz hip hop
Dla wszystkich pięknych świń
Co jarają sie tym
Z membran leci dym
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobrych ludzi
Którym sie to nie nudzi
Dla nich ten rap tu dziś
Krzycz hip hop

Wszystko czego potrzebuje to jest jeden bit
Nie jestem kurwą co sie wyjebie za kwit
To jak Muay Thai pierdolony wbijam na Twój hawir z kolana
I władam liryką jak polityką Javier Solara
To całkiem nowe oblicze polskiego rapu dzieciaku
Niech idzie na ulice, nie podskakuj mi na track'u
Wbijam do kabiny i nawijam wersy które
Postawią do pionu całą hordę tych fałszywych kurew
Niech to lata po chatach
To jakbyś usłyszał po latach Tupac'a
Wszystkie oczy na mnie, shut the fuck up
Hejterzy są w szoku, poopadały im kopary
A za słuchanie tych zwrotek dostali kary od starych
Ej stary sklej wary i lepiej pilnuj siostry dziewicy
Bo szczytuje przy moich zwrotkach nawet gdy są o niczym
Masz swoje suki, ze smyczy nie spuszczaj na koncertach
Bo kiedy pod sceną piszczy z pizdy leci jej koncentrat

Ref.
Dla wszystkich dobrych typów
Co lubią zapach szczytów
Lubią szereg plików
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobry mord
Co lubią dobry sort
Dla nich ten godny joint
Krzycz hip hop
Dla wszystkich pięknych świń
Co jarają sie tym
Z membran leci dym
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobrych ludzi
Którym sie to nie nudzi
Dla nich ten rap tu dziś
Krzycz hip hop

Wszystko czego potrzebuje to jest jeden mic
Wchodze na scenę, czujesz jak Cie po głowie jebie vibe
Nie chce wsparcia ten flow, nie do zdarcia jak teflon
I wpierdalam sie tutaj z buta jak Tupac do Death Row
Mam wersy grube jak Biggie i Big Pun razem wzięci
Ty puść to w klubie na próbę i uwierz że tłum rozkręci
Mam w czubie i lubię gdy w klubie pęka słupek rtęci
Mówię co myśle i myślę co mówię ziom powiem Ci
Najszczersi raperzy nie raz bywają hipokrytami
Możesz mi wierzyć, nie bujam sie z ekipą tych drani
Nie stawiaj mnie w jednym szeregu z nimi, w jednej linii
Ja idę z tymi samymi co niegdyś jak Shellerini
Róznica między nami a nimi jest ogromna
My niesiemy prawdę taką jaka jest a nie jaka jest wygodna
Do odopowiedniej formy odpowiednią treść mam
I sram na to ziomek
Bo czyj będzie ten rok?
A.D.H.D. wiesz sam

Ref.
Dla wszystkich dobrych typów
Co lubią zapach szczytów
Lubią szereg plików
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobry mord
Co lubią dobry sort
Dla nich ten godny joint
Krzycz hip hop
Dla wszystkich pięknych świń
Co jarają sie tym
Z membran leci dym
Krzycz hip hop
Dla wszystkich dobrych ludzi
Którym sie to nie nudzi
Dla nich ten rap tu dziś
Krzycz hip hop
Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Gdy wędruje w ościstych kwiatkach, chwastach
Spracowany choć pracy nie zaznał
Obeznany w gramach wybawca rapa
Samozwańczy mistrz na wielośladach
Składa i modle odpowiada
Wstaje w południe, bo pracował w nocy
A może cień rzucający się pod oczy
Nadal swe życie toczy, przemierza doby
Życia toboły jak w siatkach nosi
Choć nie z Biedrony tylko z LaCoste'y
Gostki, chłostki, moje tropy
Szukam jak pies i jak pies będę tropić
A w monotonii pływać to grzech, więc co robić
Dumać w ustroni czy w łowić głowy

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

I z doby na dobę dalej się snuje
Deukatuje, zdezlukaj mój tekst
To mym atutem robię to głównie
By swoim butem nie kroczyć w gównie
Więc dalej frunę omijam chmurkę,
Choć co raz po raz ląduje u mnie.
Skunksem się czuję jak z butem sznurówek
I razem związuje je w humor i nutę.
Więc z dłutem jak szewczyk dratewka zapieprzam,
By wpadnąć w wersa i nie spać w petach.
Tudzież wierszokleta, nie kaleka, nie poeta
Pierwszorzędna puenta z wiertła, które czuję

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka
To jak łyk czystej kiedy wchodzimy na bit
Najlepszy rap z ulic, to nie *****iały hit
Tu i teraz dla bloków i kamienic
Nie ma takiej opcji żebym chciał to zamienić
Ej, teraz i tu, ej Paluch, Rychu
Ej, to Poznań tu, ej, robimy gnój
Ej, bezgotówkowy rap oparty na szacunku
Teraz i tu idziemy razem w jednym kierunku
Tu i teraz dochodzi do połączenia
To z definicji pener i penerski rap z podziemia

Tego syfu nie wyceniaj, bo to nie ma swojej ceny
Sprzedajemy płyty, a siebie nie sprzedajemy
Tu i teraz *****ć komercyjne hieny
Na padlinie robią hajs, czuć odór ze sceny
Tej, nie chcę być fame, jebie mnie to czy mi wierzysz
To hardcore rap z centrum Piątkowa i Jeżyc

[x2]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem

Tylko teraz '09, Rychu Pe SoLUfka wjeżdża
To Paluch i Pewniak, że ten towar weźmiesz wiesz jak
To się robi w mieście, dla kiepskich rap przekleństwem
Kiedy między P i N Rychu Pe postawi kreskę
Tu i teraz to szaleństwem jeśli chciałbyś nas skasować
Jeśli chcesz się dostosować spróbuj znaleźć patent, zobacz
Tu się nie ma co czarować, że od teraz będziesz w grze
I zaczniemy cię szanować, pokaż na co stać cię tej
Tu i teraz Rychu Peja, mieszam szampana z Red Bullem
Z definicji pener, który się nie stanie żulem
Tu i teraz prezentuję ten temat, nic się nie zmienia
Mój rap to moje życie, moje życie to nie ściema
Tu i teraz masz dylemat, podać chcesz weryfikacji
Po*****ny jak Asterix dzierżę dwa pociski w garści
Wyrwani z matni, tu i teraz legal Paluch
To życie od muzyków dla ludzi na nielegalu
Nie z nami żałuj, tu i teraz czas promocji
Dla miasta w którym rap od zawsze był czymś mocnym
Słowa wyroczni słabych skazać na przegraną
Te słowa mają moc rymy, bity, szacun, siano

[x2]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem

Pokaż drugie miasto które ma taki potencjał
Przyszłość naszej sceny leży tylko w naszych wersach
Nie ma tutaj racji bytu zwykły przeciętniak
Udowadniamy klasę na najlepszych projektach
Mamy rap, pasję, bit jak Kaczor i Shelka
I ten rap, pasja, bit jest perełką w morzu ścierwa
Nie braknie energii, nieskończona rezerwa
Musiałbyś mnie zabić żeby sprawić żebym przestał
Do końca siedzę w rapie, na dzisiaj to jest pewniak
Dla wrogów dawka powietrza w żyłę wstrzyknięta
I jesteśmy kwita, teraz wam serce pęka
Tak jak mi kiedy w radiu lecie wasza piosenka
Tej, rozumiesz to, tej

[x4]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo