Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Siedzę na brzegu świata
Macham nogami
I myślę, że dalej nic nie ma
Wszystko za nami
A ciężko jest w tej sytuacji
Iść przed siebie
A znajdę tysiąc powodów
Na ten krok jeden
A może jednak nie warto
Oglądać się
Może tam dalej jest coś
Czeka na mnie
A może odwrócę się jednak
Popatrzę wstecz
I może coś za sobą znajdę
A może nie

Siedzę na brzegu świata
I nic nie rozumiem
Ty mówisz, że tyle potrafię
Ja czuję, że nic nie umiem
Mówisz, że wiem wiele więcej
Ja wiem, że nic nie wiem
I znów przecież mam tylko siebie
Wiec mam tak niewiele
I ponoć to jest prawie talent
Ale niekoniecznie
Ja czuję, że już się wypalam
Talenty są wieczne
I wszystko miało się udać
I być tak wspaniale
A siedzę na brzegu świata
I nie wiem co dalej

Życie to obłęd, ale żyję je dla Ciebie
Ciągle coś mnie popycha wciąż i coś mnie wciąż do przodu ciągnie
I coraz mocniej wiąże każdy nowy koniec z końcem
Przeciągam strunę i pozwalam jej ponownie rozbrzmieć

Życie to obłęd, ale żyję je dla Ciebie
Ciągle coś mnie popycha wciąż i coś mnie wciąż do przodu ciągnie
I coraz mocniej wiąże każdy nowy koniec z końcem
Ale nadzieję wiąże z nowym początkiem

Życie i ciągle gubię kierunek i tracę z oczu horyzont
I zbaczam z właściwej ścieżki
I ciągle gubię się

I ciągle gubię kierunek i tracę z oczu horyzont
I zbaczam z właściwej ścieżki
I ciągle gubię się
To jak łyk czystej kiedy wchodzimy na bit
Najlepszy rap z ulic, to nie *****iały hit
Tu i teraz dla bloków i kamienic
Nie ma takiej opcji żebym chciał to zamienić
Ej, teraz i tu, ej Paluch, Rychu
Ej, to Poznań tu, ej, robimy gnój
Ej, bezgotówkowy rap oparty na szacunku
Teraz i tu idziemy razem w jednym kierunku
Tu i teraz dochodzi do połączenia
To z definicji pener i penerski rap z podziemia

Tego syfu nie wyceniaj, bo to nie ma swojej ceny
Sprzedajemy płyty, a siebie nie sprzedajemy
Tu i teraz *****ć komercyjne hieny
Na padlinie robią hajs, czuć odór ze sceny
Tej, nie chcę być fame, jebie mnie to czy mi wierzysz
To hardcore rap z centrum Piątkowa i Jeżyc

[x2]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem

Tylko teraz '09, Rychu Pe SoLUfka wjeżdża
To Paluch i Pewniak, że ten towar weźmiesz wiesz jak
To się robi w mieście, dla kiepskich rap przekleństwem
Kiedy między P i N Rychu Pe postawi kreskę
Tu i teraz to szaleństwem jeśli chciałbyś nas skasować
Jeśli chcesz się dostosować spróbuj znaleźć patent, zobacz
Tu się nie ma co czarować, że od teraz będziesz w grze
I zaczniemy cię szanować, pokaż na co stać cię tej
Tu i teraz Rychu Peja, mieszam szampana z Red Bullem
Z definicji pener, który się nie stanie żulem
Tu i teraz prezentuję ten temat, nic się nie zmienia
Mój rap to moje życie, moje życie to nie ściema
Tu i teraz masz dylemat, podać chcesz weryfikacji
Po*****ny jak Asterix dzierżę dwa pociski w garści
Wyrwani z matni, tu i teraz legal Paluch
To życie od muzyków dla ludzi na nielegalu
Nie z nami żałuj, tu i teraz czas promocji
Dla miasta w którym rap od zawsze był czymś mocnym
Słowa wyroczni słabych skazać na przegraną
Te słowa mają moc rymy, bity, szacun, siano

[x2]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem

Pokaż drugie miasto które ma taki potencjał
Przyszłość naszej sceny leży tylko w naszych wersach
Nie ma tutaj racji bytu zwykły przeciętniak
Udowadniamy klasę na najlepszych projektach
Mamy rap, pasję, bit jak Kaczor i Shelka
I ten rap, pasja, bit jest perełką w morzu ścierwa
Nie braknie energii, nieskończona rezerwa
Musiałbyś mnie zabić żeby sprawić żebym przestał
Do końca siedzę w rapie, na dzisiaj to jest pewniak
Dla wrogów dawka powietrza w żyłę wstrzyknięta
I jesteśmy kwita, teraz wam serce pęka
Tak jak mi kiedy w radiu lecie wasza piosenka
Tej, rozumiesz to, tej

[x4]
Teraz i tu w imieniu tego miasta
Z niezmienną dumą jedzie poznańska jazda
Sytuacja jasna, wyrównajcie szereg
Tylko na ruletce wygrywasz będąc zerem
1. Może kiedyś przyjdzie taki dzień,
że spotkamy się tam może gdzieś
ja nie wiem, tylko Bóg to wie
że zanim umrę świat może skończy się
więc chcę śnić jak bym wiecznie miał żyć
a żyć jakby miało mnie nie być
bo ja nie chce tak po prostu życia przeżyć
chcę coś wiedzieć chcę się znowu cieszyć
wiem że gdzieś ktoś tam na mnie czeka
nie wiem jeszcze kto wiem że mam przetrwać
wtedy gdy jest źle wiem co mnie czeka
doskonale wiem żeby wierzyć w człowieka
ten świat często kradł mi łzy
ludzie często kradli mi dni
ale nie mam nic za złe nikomu już więcej
dlatego chcę wam dać teraz moje serce

Ref. x2
Wiem że oddam za to krew
Wiem że to nie tylko sen
Bo to na prawdę spełni się
Wiem że przyjdzie taki dzień
Wiem że kiedyś znajdziesz mnie
Bo to na prawdę spełni się

2. Za te dni i za te myśli
życie to przecież balans korzyści
co do strat to coś o nich wiem
dlatego z łatwością przyznaje się że
nie raz ktoś płakał nie raz ktoś śmiał
przeze mnie me myśli nie powiem że nie
z drugiej strony musisz wiedzieć że
gdy dam Ci coś więcej nie pozbędziesz się
nie jestem herosem ale mam w sobie coś
co napędza mą krew co powoduje gniew
gdy widzę jak ktoś oszukuje mnie
jestem bardzo szczery bo to pociąga mnie
nie licz na walkę ja chcę być fair
tak łatwo w tych czasach popełnić grzech
nie jestem święty ale wiem co i jak
wierzę w ludzi po prostu wierzę w nas

Ref. x2
Wiem że oddam za to krew
Wiem że to nie tylko sen
Bo to na prawdę spełni się
Wiem że przyjdzie taki dzień
Wiem że kiedyś znajdziesz mnie
Bo to na prawdę spełni się
K8:
Podaj mi dłoń, podejdź ze mną tam skąd odwrotu nie ma już tu
Słodsza ze stron od tej którą znasz, z obrotu tych spraw ucieszy się kilku

Pjus:
Ja nie udam że nie widzę, dlatego stoję tutaj
Nie pozwalam Ci się poddać marnotrawny egoisto
Nie teraz, nie tu, nie dla czystej fanaberii
Naprawdę chcesz przestać istnieć by sprawdzić kim jesteś?
Aa, wiem. Emocje są ci potrzebne, odżywiasz się nimi
Ale tam nie ma nic, zero, nul. (kurwa Piotrek opanuj się)
Letnia woda i twoje ukochane komedie romantyczne
To przecież na prawdę wulkan emocji

K8:
Podaj mi dłoń, podejdź ze mną tam skąd odwrotu nie ma już tu
Słodsza ze stron od tej którą znasz, z obrotu tych spraw ucieszy się kilku

Pjus:
Wierzę w blizy z granicy przekraczania siebie
Nie pozwalają zapomnieć, że możesz być po tej stronie
Ból? to część ciebie, bliski przyjaciel, doradca - nic więcej
Ale przecież już więcej go nie poznasz,
jeśli specjalnie podasz tamtej rękę
Słowa mogą ranić? to chcę by cię bolało chuju
Byś czuł, wiedział jak to jest rzygać z bezradności
Ale jeśli z nią pójdziesz nie dowiesz się co na prawdę warto
Co? jesteś chory z przeciętności? nie lecz tego nieuleczalnie
Yo, aha, pozostawiam zobacz
Bez ej, bez yo wiesz, wiesz zobacz, ej

Czas dostać ten hajs, sprawa prosta ten hajs
Weź kopsaj ten hajs, weź go daj
Daj mi moją działkę, mój marny procent
Pchasz mnie z kawałkiem, jestem raperem doceń
Wiem, że zarabia wydawca i manager
Ten co robi koncert i jakaś kurwa w barze
A dla mnie marnych parę groszy które zostanie
Nie będę się prosił, sram na nie
Sram na was, sram na to
Takie są układy w Polsce i czy warto
Się starać, wkładać serce
Co chcecie od Onara, mówią, że nic więcej
Tylko pojedź, podpisz, sam sobie załatw
A wy co ? A my weźmiemy hajs i strzała
Proste, najwygodniejsze z rozwiązań
Pomocna dłoń tylko na papierze, ile można
Proste, każdy do pomocy chętny
Rapbiznesmeni, którzy na sobie robią przekręty
Proste, już dla mnie wszystko jest jasne
Trzeba dbać o swoje bo każdy dba o własne

REF.[x2]
Pozostawiam to bez komentarza
Nie dlatego że nie chce się narażać
Tylko już brak mi słów dla tych pustych słów
Dla tych pustych głów i znów

Jeśli chodzi o melanż każdy ma hajs na melanż
Jeśli chodzi o melanż na niego hajs zbierasz
A na polską płytę nikt nie chce zbierać
Freestyle'owcy od bitew, hiphopowcy od teraz
Coraz lepsze ciuchy, coraz mniejsze płytoteki
Coraz większe luki, tutaj nie wystarczy niestety
Brak hajsu, tak to chcesz usprawiedliwiać
Chęć baunsu, nie omija cię żadna biba
Wiem, że płyty w Polsce są za drogie
Ale co zabija muzykę - pirat i kopie
A w hiphopie podobno kochasz szczerość
Kochasz prawdę, której ja w tobie widzę zero
Bo gdybyś ją kochał to byś wspierał rynek
Ostry melanż czy płyta, przecież masz alternatywę
Wybierasz melanż bo to z internetu raczej trudno ściągnąć
Szybciej i trzeba płyty też to wspólne dobro
Udostępniacie je i coraz większe kręgi
Płyty z ręki do ręki, kto na tym traci ? Dzięki

REF.[x4]
Pozostawiam to bez komentarza
Nie dlatego że nie chcem się narażać
Tylko już brak mi słów dla tych pustych słów
Dla tych pustych głów i znów
Tak my wiemy my będziemy tu zawszę
Dla tych ludzi którzy znają tę prawdę
Dla tych miejsc które dały nam szansę
Dla tych chwil co nie kupią ich pieniądze żadne

Bezgranicznie oddany zasadom wyniesionym z domu
w sercu kodeks praw młodego wychowanka bloku
z miłością dla miasta i wszystkich jego potomków
żyjemy dumnie tu gdzie nie ma ruchomych schodów
przywiązani do pochodzenia tak jak każdy z was
choć żyjemy gdzie indziej to ty też tak samo masz
i miasta twarz tworzysz z dumą zwycięzcy
ja oddaje jemu hołd poświęcając jemu wersy
bezgranicznie oddany wyryte przy dacie śmierci
dla tego co ważne oddany do grobowej deski
do tego w co wierzę nie zmienisz mojego podejścia
bo jeśli w coś wierzę to właśnie temu się poświęcam
i nie szukam zrozumienia jeśli czegoś nie pojmujesz
o to co bliskie dbam reszty nie potrzebuję
bezgranicznie oddany jak pierdolnięty fanatyk
chcę żyć tutaj na full, nigdy nie na raty tej

[x2]
Tak my wiemy my będziemy tu zawsze
Dla tych ludzi którzy znają tę prawdę
Dla tych miejsc które dały nam szansę
Dla tych chwil co nie kupią ich pieniądze żadne

Nikt nie kazał mi tu zostać ani nie trzymał na siłę
mogłem uciec stąd i przeżyć życie gdzie indziej
iść na łatwiznę w wiecznej pogoni za kwitem
zawsze miałem tą świadomość nigdzie stąd nie spierdoliłem
bezgranicznie oddany dla ludzi i dla miejsc
na samą myśl o tym kurwa przechodzi mnie dreszcz
mój numer to 10 i nie traktuje go jak celi
bo czuję się lepiej 30 metrów od ziemi
ile tekstów o tym, ile moich wersów znasz
wychwalasz jedną ziemię która dała mi twarz
ona daje schronienie kiedy chce daje relaks
tutaj toczy się życie na tacy podany temat
podwórko to nasz ogród a to mój trawnik
spracowani ludzie tutaj mają swój parking
czasem przeklinam to miejsce które ból ze sobą niesie
ale to kawałek mnie tutaj bije moje serce

[x2]
Tak my wiemy my będziemy tu zawsze
Dla tych ludzi którzy znają tę prawdę
Dla tych miejsc które dały nam szansę
Dla tych chwil co nie kupią ich pieniądze żadne
1. Piątka BeeMa, podjeżdża Jezus.
Co ma ze sobą stary znowu mamy rebus.
Może dziwki, może winyle, może kokę, a może tequile nie ważne.
Jest zajebiście.
Biały proszek i zielone liście.
To impreza a nie kurwa stypa.
Sie bawimy przy hardcorowych bitach.
DJ BBX, dziura forin i laski klan VL wbija sie do akcji.
Wieprzowiny ostro napalone do robienia druta nie zastąpione

REF. Siemasz Jezus how do you do kurwa
Jest git
Siemasz Jezus how do you do kurwa
Jest git x2

2 Hey wieprzowiny komin mi dymi.
Mówi Jezus król kokainy.
Moje rymy to czysta perwersja.
Jak podoba wam sie moja erekcja?
Pierwsza lekcja zajebisty temat.
Pierdolenie sensem istnienia.
Huj z teorią, liczy sie praktyka.
Jest tequila, koka i muzyka.
Wieprzowiny zaczynamy akcje.
Dozwolone są wszelkie dewiacje, konfiguracje, figury i style.
To by było na tyle.

REF. Hey Karamba how do you do kurwa
Jest git.
Hey Karamba how do you do kurwa
Jest git. x2

Jest Git

Jest Git
Mysle o latach które straciłem
O kartkach których nie zapisałem
O przegapionych szansach które miałem
Z dnia na dzień sam znikałem teraz tu
Uzależniony jestem lirycznym narkomanem
Twarde poglady radykalne rozwiazania
Poszły w niepamięć
Teraz w zwolnionym tempie działania
Dzwięk skok w słuchawkach na spoko
Bo nie ma czasu na nerwy zawsze z majkiem
Dopóki swiat nie zrobi sobie przerwy
Bijac się non stop lecz słowem tu na scenie
Na wolno w pełni istnienia
Nie ma co odmawiać
Najważniejsze bliskich szczęscie
Choć dłonie od potu lekkie
Wciąż trening by wynik dał radosci więcej

Ref. Nie musisz mówić mi że pamiętasz
Ja również pamiętam
Za każdym razem kiedy mam mikrofony w rękach
Mam co wspominać i te wspomnienia sa piękne
Doskonale wiem skad przyszedłem

I to jest piękne samo w sobie pamiętam dobrze
Po jakiej drodze przyszedłem którędy chodzę
Dlaczego tutaj jestem co tworze
Kto podał mi rękę dzięki nim teraz mogę
Mogę mieć plany być wygranym
Ruszać w przyszłosć czekać na zmiany
Widzieć jak kwitną owoce pracy
W która wkładamy wszystko
Być artysta tworzacym hip hop
Oddać się rytmom oddać wam wszystko
Rzeczywistosć która oddycham jestem tego blisko
Pamiętam nie zapomne bo zawsze jest wspomnienie
Cały nasz poczatek znam swoje korzenie
Tworzymy swój portret bo nie spadłem od dawna ziemie
Dopóki na twarz spadaja mi promienie słońca
Nie zapomne podstaw bo je cenie

Ref.

Jeden dla wszystkich wypasionych emce
Dwa dla tych co tysiac dwiescie
Traktuja jak instrument nie narzędzie
Trzy jakie trzy bez testu to moje życie
Pytasz co mikrofon i szacunek ludzi
Daje mi siłe więc chce przeżyć je
Z tym szacunkiem tu na scenie
Szanowani przez podziemie
Bo do szpiku niezależnie
Pewien swoich wartosci wyborów
Pewien płyt pewien planów nowych
Bit tylko przypomina mi
Że to prawie jak mistrz
Że jestem tu na majku
I że jeżdże po kraju
Więc odejdz daj mi robić swoje
Takie życie wybrałem
Twardo w postanowieniach stoje
Inaczej byłbym nikim bo
Najważniejsze jest słowo to dysk głowa
Stanowi jednosć w życiu i na scenie
Bo chrzanić jasni rozdwojenie

Ref.

Do zrobienia więcej mamy niż do wspominania
Przywołuje chwile gdy wsłuchuje się w pierwsze nagrania
Pierwsze rymy pierwsze mikrofonu dotknięcie
Gdy po drugiej stronie tłumu mogłem stanać na koncercie
Mieć mikrofon w ręce trzy razy szybsze serce
To chwile ciężkie tak jak *** przy srebrze
Ale wiem że buduje historie swoja dzięki temu
To jest piękne tak jak wielki stos peelenów
Studnia przeszłosci jeszcze nie jest tak głęboka
Echo eLdoKa słyszymy hip hop w swoich krokach
Wspomnienia zależa od dobrych lokat w cieniach
Wiat zmienia mnie na tyle ile ja go zmieniam

Ref.
[I to jest piękne...
Uzależniony jestem lirycznym narkomanem
I to jest piękne...
Doskonale wiem skąd przyszedłem] x2

Nie musisz mówić mi że pamiętasz
Ja również pamiętam
Za każdym razem kiedy mam mikrofony w rękach
Mam co wspominać i te wspomnienia sa piękne
Doskonale wiem skad przyszedłem
Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Gdy wędruje w ościstych kwiatkach, chwastach
Spracowany choć pracy nie zaznał
Obeznany w gramach wybawca rapa
Samozwańczy mistrz na wielośladach
Składa i modle odpowiada
Wstaje w południe, bo pracował w nocy
A może cień rzucający się pod oczy
Nadal swe życie toczy, przemierza doby
Życia toboły jak w siatkach nosi
Choć nie z Biedrony tylko z LaCoste'y
Gostki, chłostki, moje tropy
Szukam jak pies i jak pies będę tropić
A w monotonii pływać to grzech, więc co robić
Dumać w ustroni czy w łowić głowy

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

I z doby na dobę dalej się snuje
Deukatuje, zdezlukaj mój tekst
To mym atutem robię to głównie
By swoim butem nie kroczyć w gównie
Więc dalej frunę omijam chmurkę,
Choć co raz po raz ląduje u mnie.
Skunksem się czuję jak z butem sznurówek
I razem związuje je w humor i nutę.
Więc z dłutem jak szewczyk dratewka zapieprzam,
By wpadnąć w wersa i nie spać w petach.
Tudzież wierszokleta, nie kaleka, nie poeta
Pierwszorzędna puenta z wiertła, które czuję

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka
To się wszystko zaczęło lat temu kilkanaście
Kraków terytorium 012 kumple osiedle
Piłka i muzyka szkoła wagary stary to klasyka
Przecież wiesz wiesz jak to jest
Pierwszy wypity alkohol i pierwszy sex
Brak kasy kradzieże uliczne klimaty
Komisariaty stary ucieczki z chaty
Nauczyciele nastawieni do ciebie jak do wroga wroga nr 1
Policja za wygląd zawija Cię na dołek stary masz tego dosyć
Idziesz w druga stronę ludzie patrzą na ciebie jak na chore zjawisko
Stary nie rozumiem pojebane jest wszystko
I tylko osiedle i twoi przyjaciele pozwalają ci odczuć ze nie jesteś zerem

(angielski)

Kumple stary są wpisani w życiorys
Są najlepszym lekarstwem kiedy jesteś chory
To z nimi przezywasz zamotane akcje
Podniebne loty i życiowe grawitacje
Ostre libacje wypady na kobiety
Browary na czas kto pierwszy do mety
Osiedlowe akcje i lewe interesy
Stary zajebiste chwile i pierdolone stresy
Firut marinero moja stara drużyna
Nasze akcje do dzisiaj milo wspominam
Przestawiliśmy Kraków do góry nogami
Skręty alkohol kolacje ze świecami
Cracovia Kraków zadymy zawsze razem
Vatos locos klan dostarczał wrażeń
Nie jednemu haha ….. szacunek
Dziękówa za whisky mój ulubiony trunek

(Angielski)


Kumple ulica tylko to jest normalne
Wchodzisz w ten klimat pasuje idealnie
Dla takich jak ja wie to każdy kto znaaaa mnie 1996
To był ważny rok to wtedy powiedziałem los Vatos locos
Myślę tak dalej trzymajmy się razem stary to podstawa
Łączy nas muza ulica i totalna zabawa moi przyjaciele
Kraków Katowice Wrocław radom Olsztyn… Skierniewice
Warszawa Praga północ Vatos locos rodzina najostrzejsze
Akcje zajebista Klima to moja drużyna mój świat i mój styl
To moja zajawka moje Zycie mój film zemną na scenie
Mój brat for Real…..

(angielski)
Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

1. O mamma mia cherpus zielona pietruszka, może kurczaczek, skrzydełko czy nóżka, Bartolini się was zapytowywuje mistrz włoskiej kuchni nie powtarzalny, mistrz patelni fenomenalny sprytny i przebiegł
y jak sam James Bond, na cztery mile wyczuje każdy twój bł±d oddany przyjaciel smoka wawelskiego z Krakowa grodu królewskiego, kiedy zajdzie potrzeba jest zawsze gotowy Bartolini, Bartłomiej kucharz zawodowy.
Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

2. Na wieść o porwaniu znajomego profesora Bartolini oszalał wizyta u doktora oczywiście w poradni zdrowia psychicznego. Brak pi±tej klepki i schizofrenia kiedy się dowiedział zaniemówił z przerażeni
a zamknęli go w klinice dla chorych na umyśle nad planem ucieczki nie musiał długo myśleć jee, przeskoczył przez mury zrobił to lepiej niż najlepsze kangury.

Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

3. Bartolini to naprawdę koleś odlotowy BMK 7, telefon komórkowy, imprezy, alkohol, szybkie kobiety. Zajął się porwaniem Gąbki Baltazara zresztą film na ten temat zdobył oskara. Kilka telefonów, znaj
omi kilerzy i ten który porwał g±bkę już leży. Jak głosi legenda szpiegował go szpieg Don Pedro z krainy deszczowców zbiegł i tu Bartoliniemu się plany skrzyżowały wyszło na to, że jednak nie jest ta
k doskonały, że nie jest lepszy od swojego konkurenta, od Karramby, sprytniejszego pacjenta.

Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

4. Teraz cała prawda wyjdzie na światło dzienne, powiem wam jak było nic nie ściemnię. Za słabe były kucharza układy Don Pedro był lepszy Bartolini nie dał rady. Znalazła go nad Wisł± wczesnym ranem
policja szesnaście ran kutych w głowie amunicja. Baltazara Gąbki już więcej nie widziano pomimo tego, że w całym kraju go szukano z prywatnych źródeł wiem, że pływa gdzieś w Wiśle w betonowych butach
hahaha i oczywiście w bajce nie podali prawdy wiadomo cenzura wiem, wiem, wiem totalna bzdura.
Ref: Mamma mia ija, ija , mamma mia ija, ija, mamma mia …
Jesteśmy królami ulic lub podwładnymi nocy
Tymi którzy nie dają lub potrzebują pomocy
Tymi co patrzą w dół lub patrzą prosto w oczy
Których obojętnie mijasz lub nie umiesz przeskoczyć
Jesteśmy synami Aniołów i córkami Koryntu
Owocami miłości lub efektem paru drinków
Tymi pracowitymi i żyjącymi na szwilku
Sypą dla bogaczy lub na ulicznym dopingu
Jesteśmy tymi którzy budzą strach lub tymi których kochasz
Tymi co mają świat lub tą ławkę na blokach
Paroma co mówią prawdę lub setkami na pokaz
Tymi co robią rytmy lub cisną w majka wokal
Tymi co chcą tym żyć i tymi którzy plują
Tymi co w dupie mają hajs i tymi co kalkulują
Tymi co snują się bez sensu lub tymi zlani z precedensu
Wierzącymi że gdzieś jest sensu tu

Ref.
Nie ma takiej siły, która nas zatrzyma...
To jest nas czas, to jest chwila...To nie mija...
Trzeba dalej zapierdalać w ten uliczny rytm...
Ten ogień w nas nie zgaśnie....
To jest nas czas..Jestem tu...

Mamy zajawkę na rap lub mieszkania na kredyt
To my coś kreujemy i my w coś chcemy wierzyć
To my dajemy szanse, walczymy by przeżyć
Ograniczamy horyzont lub wizje chcemy szerzyć chcemy szerzyć
Jesteśmy tymi co chcą wojny lub co walczą o pokój
Zawsze w centrum wydarzeń lub gdzie spokojnie z boku
Nie mamy imion, choć mamy takie które nie zginą
Żyjemy sami bądź adrenaliną
Albo widzimy cel albo brniemy jak ślepi
Jesteśmy tymi co niszczą i tymi co chcą krzepić
Tymi co wezmą życia, tymi co dadzą dzieci
Tymi co głośno mówią tak, i co mają coś przeciw
Jesteśmy przykładem rozwoju i obrazem regresu
Ostoją spokoju i plątaniną stresu
Nadzieją narodu, świata hajsu i samochodów
Lub pierdolonym szczytem marginesu

Ref.
Nie ma takiej siły, która nas zatrzyma...
To jest nas czas, to jest chwila...To nie mija...
Trzeba dalej zapierdalać w ten uliczny rytm...
Ten ogień w nas nie zgaśnie....
To jest nas czas..Jestem tu...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo