Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Rahim:
Zauważ, że patrząc w tył, nie da się iść w przód
odczuwasz dyskomfort, więc coś z tym zrób
dokonanych szkód nie odmieni cud
nie zamknie tych wrót nawet tysiąc prób

Fokus:
Zauważ, że zawsze może być jeszcze gorzej
karawana musi iść, gdy rozstępuje się morze
pozostali - pozostali, szedłeś ze słoneczną tarczą
oni stali w cieniu, mając miecz ze stali szedłeś walcząc

Rahim:
Zauważ, że patrząc w tył, nie da się iść w przód
posuwasz się w miejscu, wiec coś z tym zrób
zamień myśli chłód, przeszłości głód
starań swych trud na słońca wschód

Fokus:
Zauważ, że znajdzie się ktoś od ciebie lepszy
pomimo tego masz być sobą i iść swoją drogą
ty - to twój wróg i to najbardziej niebezpieczny
trzeba przejść w przód, ufać swoim czynom a nie słowom

Refren:
Co jest?
Biedny Wschód, bogaty Zachód
północ już minęła, jest południe
Róża Wiatrów. / x4

Fokus:
Pamiętaj, trzeba iść patrząc twarzą w słońce
nawet w oczy, patrz mu w oczy, noce są gorące
oczy wszytko widzące, zaplanowana przyszłość
czekaj do rana, nie ma się co łamać - jesteś blisko

Rahim:
Pamiętaj, idąc na zachód, że za plecami wschód
ciepło wzrasta, pęka pod stopami lód
to nieznanych wód dotyka spód stóp
na szczęścia łut czyha twój grób

Fokus:
Pamiętaj, tylko jeden koniec będzie końcem
południe, o północy mamy z wami, gramy koncert
jeśli jesteście z nami to podnieście w górę ręce
trzeba mieć plany, my je mamy, otwieramy serce

Rahim:
Pamiętaj, idąc na zachód, że za plecami wschód
rajski ogród, a za płotem smród
nie stój jak słup, wyrównajmy chód
pokonajmy trud - cała naprzód

Refren:
Co jest?
Biedny Wschód, bogaty Zachód
północ już minęła, jest południe
Róża Wiatrów. / x4
Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Gdy wędruje w ościstych kwiatkach, chwastach
Spracowany choć pracy nie zaznał
Obeznany w gramach wybawca rapa
Samozwańczy mistrz na wielośladach
Składa i modle odpowiada
Wstaje w południe, bo pracował w nocy
A może cień rzucający się pod oczy
Nadal swe życie toczy, przemierza doby
Życia toboły jak w siatkach nosi
Choć nie z Biedrony tylko z LaCoste'y
Gostki, chłostki, moje tropy
Szukam jak pies i jak pies będę tropić
A w monotonii pływać to grzech, więc co robić
Dumać w ustroni czy w łowić głowy

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

I z doby na dobę dalej się snuje
Deukatuje, zdezlukaj mój tekst
To mym atutem robię to głównie
By swoim butem nie kroczyć w gównie
Więc dalej frunę omijam chmurkę,
Choć co raz po raz ląduje u mnie.
Skunksem się czuję jak z butem sznurówek
I razem związuje je w humor i nutę.
Więc z dłutem jak szewczyk dratewka zapieprzam,
By wpadnąć w wersa i nie spać w petach.
Tudzież wierszokleta, nie kaleka, nie poeta
Pierwszorzędna puenta z wiertła, które czuję

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka
[FO]
Co co co zrobisz jeśli ?

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...

[FO]
...albo suką wredną, wiem jedno na pewno
pobledną ci, których uderzyło w samo sedno to piekło
zapierdalać na zaległą ratę, stać się automatem,
aby stać cię na zapłatę było latem,
no było lato, byłem małolatem
lubiłem grać vabank, a bank na bank ma na to patent
za pan brat z rapem
piwo to paliwo, napęd i wydatek
ale niekiedy jest się potentatem
a zatem nie było dylematem ile i jakie
tyle tylko byle by nie było byle jakie
wszyscy kurwa pili, nie gardzili smakiem
tamtym latem rozruszałem sam nie jedną chatę
[pff] jebany bohater, ale nie żałuję,
czujesz, człowiek się odkuje jeśli dużo podróżuje
będę miał – zainwestuję
tu jest ukryty przekaz
na razie czas mi ucieka
a więc uciekam, na razie
poczekaj...

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...

[RAH]

...albo ssakiem z brakiem pomysłów na padakę
na codzień zwany ponurakiem przechodzień
taniej a gorzej,
a może lepiej a drożej
pomnożę..
ściana płaczu - minus na wyświetlaczu, o Boże!
debet w wyborze ci pomoże
algebra skłania by zebrać i na ulicę żebrać
to jednak recepta dla lebra
czarne szlaczki na białym tle jak zebra
[stres!] ogarnia organizm niczym febra
[wiesz!] niegdyś ten temat nam obcy
młodzi chłopcy - full opcji do adopcji
opcji otrzymywanych w promocji
opcji pełnych pozytywnych emocji
począwszy od tego, że świat był prostszy
a klimat zdrowszy skończywszy,
zważywszy na proces przemian
epidemia zesłana na ziemian
kasa jest? [nie ma] a ma być, więc idź
i bez cienia zwątpienia
szukaj jej strumienia
jak nie – będzie przemiał
jak słabych na akademiach
polska alchemia – z niczego zrobić złote
by pokryć kwotę swojego zadłużenia
co zrobisz jeśli
w kieszeniach ostatki,
dziura w budżecie,
przeciek śle cię na łopatki
co zrobisz jeśli
usłyszysz dźwięk kołatki
[stuk-puk] odgłos windykatora z klatki

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...
1. Może kiedyś przyjdzie taki dzień,
że spotkamy się tam może gdzieś
ja nie wiem, tylko Bóg to wie
że zanim umrę świat może skończy się
więc chcę śnić jak bym wiecznie miał żyć
a żyć jakby miało mnie nie być
bo ja nie chce tak po prostu życia przeżyć
chcę coś wiedzieć chcę się znowu cieszyć
wiem że gdzieś ktoś tam na mnie czeka
nie wiem jeszcze kto wiem że mam przetrwać
wtedy gdy jest źle wiem co mnie czeka
doskonale wiem żeby wierzyć w człowieka
ten świat często kradł mi łzy
ludzie często kradli mi dni
ale nie mam nic za złe nikomu już więcej
dlatego chcę wam dać teraz moje serce

Ref. x2
Wiem że oddam za to krew
Wiem że to nie tylko sen
Bo to na prawdę spełni się
Wiem że przyjdzie taki dzień
Wiem że kiedyś znajdziesz mnie
Bo to na prawdę spełni się

2. Za te dni i za te myśli
życie to przecież balans korzyści
co do strat to coś o nich wiem
dlatego z łatwością przyznaje się że
nie raz ktoś płakał nie raz ktoś śmiał
przeze mnie me myśli nie powiem że nie
z drugiej strony musisz wiedzieć że
gdy dam Ci coś więcej nie pozbędziesz się
nie jestem herosem ale mam w sobie coś
co napędza mą krew co powoduje gniew
gdy widzę jak ktoś oszukuje mnie
jestem bardzo szczery bo to pociąga mnie
nie licz na walkę ja chcę być fair
tak łatwo w tych czasach popełnić grzech
nie jestem święty ale wiem co i jak
wierzę w ludzi po prostu wierzę w nas

Ref. x2
Wiem że oddam za to krew
Wiem że to nie tylko sen
Bo to na prawdę spełni się
Wiem że przyjdzie taki dzień
Wiem że kiedyś znajdziesz mnie
Bo to na prawdę spełni się
Ciągle powtarzają ludzie wokół mnie ze
muszę zostać kimś Zele
już nie pytają się czy ja tego chce
czy to nie dziwne ?

Dzisiaj czuje jak "Din" kiedyś sztuki mówiły mi
ze facet musi być kimś
by się nie dawał byle lasce dziś
Bija przez my`space po koncercie z brandem
podchodzą same i zapraszają mnie na after
weź tomka ze sobą ja wezmę koleżankę
w którym Hotelu kimacie , czy to apartament
w sumie nie ważne wiesz ja zwykle nie pije
zwykle nie tańczę bez majtek i się nie rucham gdzie popadnie
Dobra ok my mamy co innego w planie
Dobranoc słonce rano wyruszamy w trasę
Kolejny dialog kończę i zostają same
jedną zawija mój ziomek poda ci gałę
a [wzrost?] smutna prawdę czy słodkich kłamstw
chcesz zarzuć "Dafse" i wywijasz na pełnej
taka wariatkę omijam szerokim kręgiem
bo czasem szmule mnie mylą z 50 centem

Kimś yoo
Musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć
byś był kimś haa musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć

Inna sceneria obcinki w galeriach
jak ryk niemowlęcia i hihot mnie wnerwia
Patrzą z przyczajki jak robię zakupy
ciekawe kim jest ta sztuka
co z nim dziś wybiera produkty
albo na światłach
jak jada ojca wózkiem
Śmieja się do mnie i podkręcają muzę
przeważnie leci tam Molesta i kumple
wiec nie wiem sam czy dla nich jestem kumplem czy dupkiem
czasem siedząc na tarasie u Borysa
On doprawia karkówkę ja kiełbe nacinam
mowie mu słuchaj jaka miałem fazę dzisiaj
jak jechałem autobusem [mi?] i się zaczyna
śmiejemy się Ludzie w Ck znają moja gębe
Nie wszyscy oczywiście nie jestem Tede
Są takie chwile ze bywa naprawdę śmiesznie
Bo czasem ludzie mnie mylą z pewnym raperem

Kimś yoo
Musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć
byś był kimś haa musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć byś był kimś

Ziomus nie poddawaj się
Każdy z nas ma na tym świecie swoje miejsce
Ja mam tak samo jak ty teraz juz wiesz ze
możesz robić co chcesz i być tym kim jesteś
ja przeszedłem drogę przez ciernie i kolce
I był taki okres ze już miałem dość
ale kilku ludzi wyciągnęło do mnie dłonie
i pokazało jak żyć w zgodzie z własnym sercem
Jesteś kimś gdy duma rozpiera ci wnętrze
nie z głupoty lecz z własnej wartości
tu nie chodzi o zele z szacunkiem
się płaci wciąz w tej 3RP taaa
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią musisz być kimś yooo
Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

1. O mamma mia cherpus zielona pietruszka, może kurczaczek, skrzydełko czy nóżka, Bartolini się was zapytowywuje mistrz włoskiej kuchni nie powtarzalny, mistrz patelni fenomenalny sprytny i przebiegł
y jak sam James Bond, na cztery mile wyczuje każdy twój bł±d oddany przyjaciel smoka wawelskiego z Krakowa grodu królewskiego, kiedy zajdzie potrzeba jest zawsze gotowy Bartolini, Bartłomiej kucharz zawodowy.
Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

2. Na wieść o porwaniu znajomego profesora Bartolini oszalał wizyta u doktora oczywiście w poradni zdrowia psychicznego. Brak pi±tej klepki i schizofrenia kiedy się dowiedział zaniemówił z przerażeni
a zamknęli go w klinice dla chorych na umyśle nad planem ucieczki nie musiał długo myśleć jee, przeskoczył przez mury zrobił to lepiej niż najlepsze kangury.

Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

3. Bartolini to naprawdę koleś odlotowy BMK 7, telefon komórkowy, imprezy, alkohol, szybkie kobiety. Zajął się porwaniem Gąbki Baltazara zresztą film na ten temat zdobył oskara. Kilka telefonów, znaj
omi kilerzy i ten który porwał g±bkę już leży. Jak głosi legenda szpiegował go szpieg Don Pedro z krainy deszczowców zbiegł i tu Bartoliniemu się plany skrzyżowały wyszło na to, że jednak nie jest ta
k doskonały, że nie jest lepszy od swojego konkurenta, od Karramby, sprytniejszego pacjenta.

Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

4. Teraz cała prawda wyjdzie na światło dzienne, powiem wam jak było nic nie ściemnię. Za słabe były kucharza układy Don Pedro był lepszy Bartolini nie dał rady. Znalazła go nad Wisł± wczesnym ranem
policja szesnaście ran kutych w głowie amunicja. Baltazara Gąbki już więcej nie widziano pomimo tego, że w całym kraju go szukano z prywatnych źródeł wiem, że pływa gdzieś w Wiśle w betonowych butach
hahaha i oczywiście w bajce nie podali prawdy wiadomo cenzura wiem, wiem, wiem totalna bzdura.
Ref: Mamma mia ija, ija , mamma mia ija, ija, mamma mia …
Mysle o latach które straciłem
O kartkach których nie zapisałem
O przegapionych szansach które miałem
Z dnia na dzień sam znikałem teraz tu
Uzależniony jestem lirycznym narkomanem
Twarde poglady radykalne rozwiazania
Poszły w niepamięć
Teraz w zwolnionym tempie działania
Dzwięk skok w słuchawkach na spoko
Bo nie ma czasu na nerwy zawsze z majkiem
Dopóki swiat nie zrobi sobie przerwy
Bijac się non stop lecz słowem tu na scenie
Na wolno w pełni istnienia
Nie ma co odmawiać
Najważniejsze bliskich szczęscie
Choć dłonie od potu lekkie
Wciąż trening by wynik dał radosci więcej

Ref. Nie musisz mówić mi że pamiętasz
Ja również pamiętam
Za każdym razem kiedy mam mikrofony w rękach
Mam co wspominać i te wspomnienia sa piękne
Doskonale wiem skad przyszedłem

I to jest piękne samo w sobie pamiętam dobrze
Po jakiej drodze przyszedłem którędy chodzę
Dlaczego tutaj jestem co tworze
Kto podał mi rękę dzięki nim teraz mogę
Mogę mieć plany być wygranym
Ruszać w przyszłosć czekać na zmiany
Widzieć jak kwitną owoce pracy
W która wkładamy wszystko
Być artysta tworzacym hip hop
Oddać się rytmom oddać wam wszystko
Rzeczywistosć która oddycham jestem tego blisko
Pamiętam nie zapomne bo zawsze jest wspomnienie
Cały nasz poczatek znam swoje korzenie
Tworzymy swój portret bo nie spadłem od dawna ziemie
Dopóki na twarz spadaja mi promienie słońca
Nie zapomne podstaw bo je cenie

Ref.

Jeden dla wszystkich wypasionych emce
Dwa dla tych co tysiac dwiescie
Traktuja jak instrument nie narzędzie
Trzy jakie trzy bez testu to moje życie
Pytasz co mikrofon i szacunek ludzi
Daje mi siłe więc chce przeżyć je
Z tym szacunkiem tu na scenie
Szanowani przez podziemie
Bo do szpiku niezależnie
Pewien swoich wartosci wyborów
Pewien płyt pewien planów nowych
Bit tylko przypomina mi
Że to prawie jak mistrz
Że jestem tu na majku
I że jeżdże po kraju
Więc odejdz daj mi robić swoje
Takie życie wybrałem
Twardo w postanowieniach stoje
Inaczej byłbym nikim bo
Najważniejsze jest słowo to dysk głowa
Stanowi jednosć w życiu i na scenie
Bo chrzanić jasni rozdwojenie

Ref.

Do zrobienia więcej mamy niż do wspominania
Przywołuje chwile gdy wsłuchuje się w pierwsze nagrania
Pierwsze rymy pierwsze mikrofonu dotknięcie
Gdy po drugiej stronie tłumu mogłem stanać na koncercie
Mieć mikrofon w ręce trzy razy szybsze serce
To chwile ciężkie tak jak *** przy srebrze
Ale wiem że buduje historie swoja dzięki temu
To jest piękne tak jak wielki stos peelenów
Studnia przeszłosci jeszcze nie jest tak głęboka
Echo eLdoKa słyszymy hip hop w swoich krokach
Wspomnienia zależa od dobrych lokat w cieniach
Wiat zmienia mnie na tyle ile ja go zmieniam

Ref.
[I to jest piękne...
Uzależniony jestem lirycznym narkomanem
I to jest piękne...
Doskonale wiem skąd przyszedłem] x2

Nie musisz mówić mi że pamiętasz
Ja również pamiętam
Za każdym razem kiedy mam mikrofony w rękach
Mam co wspominać i te wspomnienia sa piękne
Doskonale wiem skad przyszedłem
Decyzja juz zapadła
pozostał jeden wariant
tylko śmierć może rozłączyć mariaż
wariant, chcesz wiedzieć co zrobiłem
dlaczego, jak, dwadzieścia sześć lat
w środku wrak
bonwłajaż
podjeżdżam nic mnie nie dręczy
w moich słowach prawda przeżyć wewnętrznych
zło weszło z butami do mojej duszy
dziś prędzej atak serca niż ofensywa skruchy
oczu nie zamydlam po co się oszukiwać
w nocy umieram, a południe schodze po dwa piwa
moja wina i nic mnie nie zatrzyma
mitsubishi kokaina
jeżeli umre z rana to na pewno na zwał
sam to widzisz , wszystko w całość się układa
znaki na niebie, ziemi mówią pe i ha
czego od życia może chcieć taki gość jak ja

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

wiem, że jestem winny, wina po mnie płynie
temat ten na pewno ciebie nie pominie
tu prawda nie zginie , zostanie pośród ludzi
wiem, że jestem winien, a to sumienie brudzi
zobacz przyjacielu jak życie tu wygląda
ja tu się budzę i powietrzem zaciągam
stąd moja siła, ten rap płynie w żyłach
nasza przepowiednia nie zawsze jest miła
wiele już widziałem i z wami się tym dzielę
blizny na ciele i przyjaciele ze mną
już wielu z was wybrało drogę ciemną
to nie wszystko jedno, samo to nie minie
ja po to sięgnąłem i tego jestem winien
ciebie nie winie sam to zgotowałem
chociaż mogłem przestać to nie przestawałem
strzał za strzałem i kłopoty z prawem
teraz dzieciaku zdaj sobie z tego sprawę

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

niejeden chłopaczyna do bram nieba puka
alkohol potrafi wszystko z życia wypłukać
wmawiam sobie, jutro przestaję
przez wódkę dużo straciłem nic nie zyskałem
czas ucieka , nic się nie zmienia
droga, którą wybrałem prowadzi do zatracenia
wspomnienia o zdarzeniach trzymam w pamięci
bo to koi ból nakręca spiralę śmierci
kolejny łyk, czuję ciepła falę
kolejny, morderstwo doskonałe

Nie tykaj tego, bo to cie zgubi
chada teraz mówi, spójrz popadasz w długi
los dla takich jak ty nie uznaje ulgi
ja wiem co czujesz, gdy w lustro patrzysz
teraz już wiem życie to zaszczyt
sam sobie winien, więc wyciągam wnioski
to prawdziwy widok rzeczypospolitej polski
tu się urodziłem i poznałem miasto
pod dwunastką na dzielnicy grochów
powstałeś z prochu to w proch się obrócisz
powiedz jeśli chcesz nam coś zarzucić

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny x2
Morderstwo czy zabójstwo to na jedno wychodzi
Niczym Kain i Abel człowiek bratu swemu szkodzi
Nastaje na życie wyrządza wielką krzywdę
Odebrać komuś życie po raz kolejny użyć brzytwę
Pistolet nóż czy baseballowy kij
Dostaniesz raz przez łeb i będziesz w piachu gnił
Nie można przez moment być sobą wyluzować
Bo życie w strachu musi nas paraliżować
Całkowicie uczulony na zło pieprzoną zbrodnie
Kroczę swoimi ścieżkami dawno minęły dni pogodne
Gdy byłeś uśmiechnięty niczego się nie bałeś
Nie musiałeś się ukrywać za grzechy żałowałeś

Teraz co innego musiałeś się uzbroić
Nie tylko w cierpliwość
Broń daje ci pewność
Jest kilka wyjść z sytuacji zdradliwych
Lecz wybrałeś wyjście najgorsze z możliwych
Zabicie człowieka niczego nie zmienia
Nie można zabić prawdy uspokoić sumienia
I tak jak w telewizji trup ściele się gęsto
Tak samo na ulicach wiele ofiar pada często

Kara śmierci za zabójstwo i porwanie
Śmierć za śmierć to nie jest rozwiązanie
Zabijać by ukarać kto dał takie prawo
By wieszać zabójców czy zabijać krwawo
Nie tędy droga to nie załatwia sprawy
Co sprawia że ludzie zabijają dla zabawy
Pieniędzy kobiet pozycji społecznej
Z nienawiści przez przypadek czy z nędzy odwiecznej

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x2

Oko za oko ja dzisiaj cytuję
Na całym świecie mordują różni chuje
Nieznane są motywy nieznane okoliczności

Życie dzisiaj nic nie warte co stanie się w przyszłości
Czy będzie jeszcze gorzej czy nastanie poprawa
Kiedy się zakończy ludzkich mas krwawa rozprawa
Bez względu na to wszystko na pieprzone konsekwencje
Zabitych i zabójców jest kurwa coraz więcej
Nie można obojętnie patrzeć na te sprawy
Choć temat nieprzyjemny wielokrotnie omawiany
W Bibli napisano "V nie zabijaj"
Lecz same słowa nie mogą cię powstrzymać
Brak miłości zrozumienia tolerancji
Na pewno źródła nienawiści nie zagasi
Gleba każdemu kto nastaje na me życie
W obronie swojego nie pomyślę o twoim
Bo dla swoich wrogów nie będę miał serca
Ze zwykłego cwaniaka wykluwa się morderca

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x4

Morderstwo nie ma języka ma jednak organ wyrazu
Sam obraz zbrodni działa jak zaraza
Sceny mordu filmy sensacyjne
To pieprzona inspiracja dla wielu psycholi
Już w ich umysłach żądza mordu się rodzi
Ludzka nienawiść jest większa niż sądziłem
Jak bardzo byłem ślepy jak bardzo się myliłem
Przypadkowe ofiary niezawinione śmierci
Pozostają bez odezwy nie wywołują dreszczy
To taki naturalne że ktoś kogoś zabije
Zmarnuje czyjeś życie i sam pod celą zgnije
Zabić bez litości by wyrównać rachunki
A potem dać się zamknąć nie zobaczyć domu, kumpli
Codziennie ktoś umiera codziennie giną ludzie
I nikt nic nie robi aby tego uniknąć

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x2
Opowiem teraz o czymś starym jak świat
Choć mam dopiero dwadzieścia jeden lat
Na temat szacunku mam wiele do powiedzenia
Reprezentuję Molesta gówniarskie marzenia
Szanowanie forma umysłu wzbogacenia
Ludzie szanują pieniądz i będą tak robić
Pewnie dlatego że tak trudno go zarobić
Dosyć na ten temat nie chcę się wywodzić
Ten kto wrażliwy ten szacunku wymaga
Obraziłeś go on za siebie nie odpowiada
Wtedy gada i gada bluzga i bluzga
Wytłumaczenia nie szuka i w głowę się puka
Wiadomo że pozory najczęściej mylą
Tak jak to że skromnie ludzie głowy chylą
Szkoda że nie wytłumaczysz wszystkim debilom
Że szacunek jest do zrozumienia kluczem
Z dnia na dzień coraz lepiej się go uczę
Wiadomo jeśli chce się czegoś wymagać
Przede wszystkim trzeba to dawać
śmiechu głupców się nie bać
Szanuj się człowieku jak cię na to stać
A kiedy przyjdzie czas na kłótnie
Brat prędzej język sobie utnie
Nie będzie cię obrażać myśl rezolutnie
Używając mocnych słów skończysz smutnie

Ref. [x4]
Jedno co dajesz i bierzesz od braci
Tu nie chodzi o szelest szacunkiem się płaci

Cham będzie chamem na wieki wieków amen
Więc trzymaj się swych ludzi a nic ci się nie stanie
Robienie hip-hopu to nasze zadanie
Wyciągnij dłoń do kumpla by nie został gejem w bramie
I weź mu wytłumacz czym dla ciebie jest żebranie
To co się liczy to poszanowanie
Jeśli nie wiesz o co chodzi czeka z błotem cię zmieszanie
Na próżno poszło twe wychowanie
Nie pomoże tu błaganie ani łez wylewanie
Niemiłe zagranie jak kumpla oszukanie
Mam własne rozeznanie nawet w nastukanym stanie
Wiem komu trzeba ufać a kto jest tylko draniem
Chada wie co to szacunek i tak już zostanie
Rymuję dla przyjaciół i to me zamiłowanie
Pozdrawiam całą Klimę to ostatnie moje zdanie
To idzie dla wszystkich z winylu i z kompakt dysku
Każdy z nas przecież dostał po pysku
Przekręty zakręty pałki i skręty
Za mało czasu harmonogram napięty
Zmęczony po całym dniu chciałem się pobawić
Lamusów proszę za drzwiami zostawić
Dobrą muzykę nastawić
Co robisz gdzie jesteś to mnie nie obchodzi
Kto cię za nos wodzi który lamus jakiś problem ma
Niech szuka rozwiązania
Kiedy patrzę w twoje oczy to widzę to co u mnie Przepalonych lamusów prezentujesz mi dumnie
Przywałki masz chyba we krwi
W dzisiejszych czasach to nikogo nie dziwi
Kiedy twojego koleżkę molestuje ktoś zrób coś
Twojego sąsiada gnębi ktoś zrób coś
Obiecanych obietnic zawsze dotrzymuj
Wtedy zawsze dla swoich będziesz swój
Stój, stój oddawaj zawsze pieniężne długi
Wtedy zawsze będziesz pierwszy nigdy nie będziesz drugi
Tak już jest nikt nie lubi żyć w nędzy
Każdy zapierdala w poszukiwaniu pieniędzy
Czy wyświadczyłeś kiedyś komuś coś za darmo
Jeśli nie przyszłość twoją widzę czarno
Nie zrobisz więcej niż możesz zrobić
Lepszego od siebie przecież nie możesz pobić

Ref. [x4]

Każdy z moich koleżków wie co to szacunek
Bo to każdego człowieka wizerunek
Być w porządku z chłopakami to jedyny warunek
Bo nie chodzi tutaj tylko o rymowanie
Chodzi o to byś miał godność i ogólne poważanie
O swoich koleżkach miej jak najlepsze zdanie
Co ci powiem to niech między nami zostanie
Ktoś puścił głupią famę
Puścisz głupią famę będziesz miał kłopoty same
Ja trzymam z kumplami i trzymam z nimi sztamę
Nie ma takiej możliwości żebym kiedyś dał plamę
Nie wiesz co to szacunek to pisz sobie testament
Jestem dumny z tego że z Klimą w zgodzie żyję
Razem z nami blanty pali razem z nami wódkę pije
Kolejna zasada każdy każdego kryje
Wiadomo jest przecież ręka rękę myje
Szacunek.
[Stasiak]
Mógł mieć wszystko lecz właśnie dziś to prysło
Wyszedł z domu z walizką nie mówiąc nic szybko
Zostawił list matce który później znalazła w szafce
Zalały łzy twarz i czytała kilka razy uważnie
Droga mamo, przepraszam ale tak być musiało
Za parę godzin zadzwonią że znaleźli moje ciało
Ty wierzysz w niego więc widocznie Bóg tak chciał
Że moje światło już nie świeci wśród świateł miasta
Chciałem zadbać o to, by wykorzystać to co
Daliście mi głupotą było to że byłem idiota
Wpadłem w wir tych chwil pieniądze były mym powietrzem
Oddychałem nim zajęty losem swym w najlepsze
Na pierwsze miejsce zabawa, szkoła na drugi plan
Mówiła cała Warszawa o tym, że długi mam
Ze złymi ludźmi zadarłem musiałem robić co chciał ten
Którego znaleźli rankiem z poderżniętym gardłem
Nie miałem innego wyjścia, chyba już się domyślasz
Że to ja byłem tym tam, który zabił by żyć jak
Każdy człowiek niewinny, rodzina i praca
To koniec mej życia linii, przepraszam...

Ref:
Jeśli masz start masz w życiu coś ważnego wiesz
Jeśli nie to masz czas, nie zmarnuj tego ej
Jest jedno życie wiele szans biegniesz
Dziś mamy rap lecz życie nie jest filmem z happy endem

[Pezet]
Spędzał czas przykładnie z rodziną zanim zaginął
Siedział twarz w twarz ze świnią w ryj o starych bawiło to
Palił chlał wino potem kasyno poker
Rzucił hokej ufali na wyrost choć gubił flotę
Nocne kluby hotel i balangi
Na wylot walił heroiną mówił to katharsis albinos
Łatwo było go więc rozpoznać
Złota blinda ćpunom mówił wiesz to tombak jest
Lombard wymiana złota na hajsy fanty
Nokia stereo sony hi-fi yo
Brązowa śmierć z jego białych źrenic
Do zoba wiesz mówił spotkamy się na tamtej ziemi
Mózg jak ozon dziurawy gdzie nocą bawił
Nie wiedział nikt po co zabił trzy ofiary
Mafiozo z Pragi graficiarz
Przy nim aerozol dragi i jakaś siksa
Dżinsy baggins canabis dla niego koniec
List zostawił na krawacie ojca zawisł na balkonie

Ref.

[Dizkret]
Nie czuł się dobrze tu miał dość i w zamian
Pomyślał że pojedzie do ciotki w Stanach
Od Polski z dala żyć chciał zostać
I nie myślał o powrocie najpierw dostał wizę
Potem sprzedał wszystko żeby mieć na start
Dwa dni przed wylotem przestał spać
Nerwy puściły mu, całą noc w zdjęciach grzebał
Potem przespał cały długi lot za ocean
Wylądował na JFK sam z jedną torbą
Liczył na rodzinę, myślał że mu pomogą
Dali mu spać przez tydzień i ani dnia dłużej
Mieli go za nic był dla nich intruzem
Kiedyś był elegancki chodził w marynarach
Teraz w brudnym t-shircie mył gary w barach
Kiedyś był kimś w Polsce skończył studia nawet
Teraz w nędznej knajpie był popychadłem
Załamany kontemplował życie przez noce
W dusznej, zapyziałej klicie bez okien
Nic się nie zmieniło po rocznym trudzie
To co samo obce miasto i obcy ludzie
W końcu poznał dziewczynę na imprezie dla Polonii
Przyjechała z Łodzi miała prace sprzątała domy
Miał z kim pogadać, zaczęli się spotykać
Zaszła w ciąże on każdej pracy się chwytał
I tak leciała historia miłosna
Stałą pracę dostał, mył okna w wieżowcach
Z najwyższych budynków, patrzył na miasto
Miał co jeść i gdzie spać, łatwiej było zasnąć
Szło im jakoś cieszyli się stałą pracą
Ale na kilka dni za nim skończyło się lato
Źle sypiać zaczął, i już tak się czuł nieraz
Wychodząc z domu miał robotę w dwóch wieżach
Miał przyjść na obiad ale nie wrócił
I sen skończył się, cały świat o tym mówił

Ref. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo