Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ej, ty kolo myśl sobie co ci się żywnie podoba
I oby nie jebła ci do łba woda sodowa
Mam Amsterdam nie ruszając się z Mokotowa
Wolę się nastukać niż wciągać i gotować
Ej, ty kolo chciałbyś błyszczeć jak diament?
Lecz jesteś fermenciarzem i tylko siejesz zamęt
Zmienia styl trzy razy na godzinę
Dla mnie zostaniesz zwykłym marnym skurwysynem
Ej, ty kolo czaisz o co przypierdala?
Podrabiane prawilniaki trzymają się z dala
Dla takich jak ty jesteśmy chamami
My takich jak wy nazywamy lamusami
Ej, ty kolo zadowalasz się sloganami?
Czujesz niechęć do zapoznania się z faktami?
Damy radę, bo szacunek mamy
HG wciąż ci sami nie dajemy się omamić
Ej, ty kolo cwaniaczku za dychę
Zapamiętałem cię wyłapiesz na michę
Nie raz jeszcze balansku strzeż się
W moim mieście moi ludzie są deszczem
(Ej, ty kolo) ej, ty kolo masz lipę
Nigdy nie próbuj mącić w mej ekipie
Twoje pady dla prawdziwych są kitem
Razem z Hemp Gru [?] do celu idę

Niegdyś w ząbek czesany dzisiaj w kółko golony
Uważaj buraku, bo zostałeś namierzony
Nie unikniesz swojej drogi to są bloki i pogróżki
Rozłóż karty tarot poznaj jutro swe u wróżki
Raperom sombrero na głowę zakładasz
Zawiąż se sznurówki do czegoś się nadasz
Platynowym gównem plujesz, rekord bijesz
W koło jedna granda by wywołać skandal
Będą tańczyć jak im zagrasz, jest balecik
Na nim polskie suki, parę słów mam powiedzieć
By uniknąć w świecie luki, tylko zobacz koluniu
Niczym twarze Hollywoodu okrzyknęli się gwiazdami
Niby wszystko na polewkę, a swą dupę by sprzedali
W Arkadiusa sklepie koncert, niezły wypas
Ostry konkret oddaj twarz a zabierz forsę
Fundnę ci w szampanie kąpiel
Jeszcze jedno zanim skończę
Być czarniejszym od murzyna
Ciężka sprawa ale bywa (ale bywa)

Ej, ty kolo romarszcz te pryszczate czoło
To parę miedziaków trące tu w około, jadę
Mój prywatny widok nigdy z taką gębą
Nie dość, że ruszył w kit to gubi tępo
Otwartość za to nigdy ust mi nie zamyka
Spryt to logika i gamoń zmyka
Bo u mnie zawsze w cenie powiew myśli czysty
Żart równy powadze, tylko fifty-fifty
Pod warunkiem, że (że) wiesz jak to się je (je)
Co z czym i kiedy i po co się to żre
Jadę dalej masz numero uno
Zapamiętaj trzymaj fason z dumą
Teraz duet, nie wpadaj w zamułę
Zaczyna koncert w rapie, po chuj masz dumę?
I wieża wre energię życiową
Tylko z tymi co się dzielą, swoją ślę
Na koniec quatro z tym już nie tak łatwo
Testosteron w środku, a w około stadko
Koleżki partnerka jak najbardziej święta
Jakie tutaj świry? jaka kurwa mięta?
Lamusów trzeba gnać i sprawa jest zamknięta (ciach)
Siedzę na brzegu świata
Macham nogami
I myślę, że dalej nic nie ma
Wszystko za nami
A ciężko jest w tej sytuacji
Iść przed siebie
A znajdę tysiąc powodów
Na ten krok jeden
A może jednak nie warto
Oglądać się
Może tam dalej jest coś
Czeka na mnie
A może odwrócę się jednak
Popatrzę wstecz
I może coś za sobą znajdę
A może nie

Siedzę na brzegu świata
I nic nie rozumiem
Ty mówisz, że tyle potrafię
Ja czuję, że nic nie umiem
Mówisz, że wiem wiele więcej
Ja wiem, że nic nie wiem
I znów przecież mam tylko siebie
Wiec mam tak niewiele
I ponoć to jest prawie talent
Ale niekoniecznie
Ja czuję, że już się wypalam
Talenty są wieczne
I wszystko miało się udać
I być tak wspaniale
A siedzę na brzegu świata
I nie wiem co dalej

Życie to obłęd, ale żyję je dla Ciebie
Ciągle coś mnie popycha wciąż i coś mnie wciąż do przodu ciągnie
I coraz mocniej wiąże każdy nowy koniec z końcem
Przeciągam strunę i pozwalam jej ponownie rozbrzmieć

Życie to obłęd, ale żyję je dla Ciebie
Ciągle coś mnie popycha wciąż i coś mnie wciąż do przodu ciągnie
I coraz mocniej wiąże każdy nowy koniec z końcem
Ale nadzieję wiąże z nowym początkiem

Życie i ciągle gubię kierunek i tracę z oczu horyzont
I zbaczam z właściwej ścieżki
I ciągle gubię się

I ciągle gubię kierunek i tracę z oczu horyzont
I zbaczam z właściwej ścieżki
I ciągle gubię się
To był Wojtek, ze Swarzędza pod Poznaniem
robił w biznesie rodzinnym, ojciec Lechu był stolarzem
całe jego życie między pracą a tartakiem
i raczej trudno powiedzieć, żeby kochał tą stolarkę
siostra mieszka w Łodzi, on jest towarzyszem matki
stary po robocie chodzi grać na automaty
koledzy z technikum zarabiają w Irlandii
on samotnie wieczorami rozpuszcza lód w Finlandii
Ci dla których coś znaczył dawno dopadł rozkład
od wypadku dziadków mija właśnie trzecia wiosna
i nie jest radosna, bo brakuje mu tych rozmów,
po dostaniu tego ciosu do dzisiaj się nie podniósł
brakuje motywacji, z domu nie nadejdzie wsparcie
myślał o ucieczce, nowym życiowym starcie
był tego pewien po każdej wypitej flaszce,
ale na trzeźwo już nie myślał tak odważnie.

Pewnego dnia w zakładzie zjawił się Tomek
kiedy Wojtek kończył on zaczynał tą samą szkołę
przyszedł na praktyki uczyć się do zawodu
tej, stary go przyjął, bo myślał, że może pomóc
szybko się przekonał, że to nie jest łatwy temat
wybuchowy Lechu chciał go z roboty wyjebać
za to z jego synem połączyła go butelka
co wieczór na fajrant gadali o swoich problemach
poruszali każdy temat, po wódzie psychoterapia
Wojtek tęsknił za byłą, Tomek rozumiał go jak brata
o sobie nie gadał, wódę łoił duszkiem
nie gardził dragami, podejście miał do życia luźne
na ryju uśmiech, tej, w oczach rozjebka
przychodził na kacu, czym wkurwiał jeszcze bardziej Leszka
Wojtek wstawiał się za nim i w pracy poprawiał błędy
poznał przyjaciela w biedzie, kurwa, był tego pewny.

Minął jakiś czas i zbliżały się wakacje
koniec praktyk, Tomek planuje emigracje
dzień przed odejściem mówi o tym Wojtasowi
łzy cisną się do oczu, nie chce znowu być samotny
prosi żeby został, że ogarną wspólny biznes
ten odmawia na luzie, mówi że już kupił bilet
"więc wypijmy jeszcze raz za chwile na Polskiej ziemi"
wychylili po połówce, wjebali Tomka tabletki
ten zaprawiony stał i patrzył na Wojtka reakcje
po takiej dawce urwały mu się animacje
ukryty skurwiel odkrył o sobie prawdę
rozebrał go do naga i bawił się jego ciałem
w ekstazie nie mógł widzieć w progu stojącego Leszka,
który wjechał na kurwie z siekierką do rąbania drewna,
pociął skurwiela w kawałki, zrobił trumnę i zakopał
"Twój kumpel już wyjechał?" rano zapytał Wojtka.
[RAH]

Piękna sobota, lokal
ten wstręt nie spuszcza mnie z oka
myślał chyba że pęknę jak pokal
na widok mięśni wróżących knock-out
głodny afery osiłek - steryd
arbiter ludzkich pomyłek
party schyłek jeśli uznasz przewiniłeś
za zasiłek na kolejny zastrzyk w tyłek
miał ten zły dzień, albo tydzień
bez znaczenia, cienias wyżyć się idzie
o-o oszalały hormony, mój ziom oblężony
ruszam do obrony
a-a-adrenalina, nie wytrzymam
dawaj tu tego skurwysyna
wściekła mina, pękła lina
gna maszyna, czas na finał
oparty na rękoczynach
w imię ojca, syna..
już napina we mnie ciosów lawina
i natarcie, wsparcie - gdzie się wszyscy podziali?
kumple moi byli i poznikali
jeden za wszystkich - tak nas nauczali
Mini na linii ognia nie nawalił
fuck'i śle w typa, już bez ryzyka
gotów na wszystko bo blisko ekipa ma - wypas

[RAH, KAMS & FO] x2

A-a-adrenalina
HC klimat
żelazna kurtyna
A-a-adrenalina
akcje jak z kina
których się nie zapomina

[KAMS]

To realia - nie film w telewizorze
o późnej porze czychać na ciebie może
wiele zagrożeń jak wtedy, Boże
przeżyłem chwile grozy jak w horrorze!
Jeszcze przed stacją na dworze podbili
wy - wypierdalać w tej chwili
ja czarnej bili reprezentanto
wraz z swoją bandą
tera mamy manto
manto to my mamy niemal gwaranto-wane
przejebane, w pół do czwartej nad ranem
najwyższy czas pomyśleć nad planem ucieczki z BP
ci otoczyli już drzwi
ja to nie Bruce Lee
oni ciężkiej wagi
mimo to promile w krwi dodały nam odwagi
wyszliśmy na raz, a raczej każdy z nas
wlazł w gówno po pas
na zewnątrz czterech chopa
plus siedmiu kolesi z dwuch Mesi i foka
widać na pierwszy rzut oka
wszyscy zdrowo poszli po zatokach
nie chce udawać proroka
ale zapowiada się na szybki knock-out
szybki knock-out - szybki jak w walce Lenox kontra Gołota
w nielada kłopotach, drze się idiota:
do mnie! do mnie no bo w ruch pujdzie klama!
wrócić? nie, raczej inny mam zamiar
obrót, wypierdalana z AND1'ana
patrze po kompanach - reakcja ta sama
przecież nikt nie chce gun'a przy skroni
i choć w pogoni za mną kilku luji
odstawiam ich jak Carl Lewis na bieżni
dzięki szybkim nogom unikliśmy rzeźni
tak dzięki szybkim nogom unikliśmy rzeźni

[RAH, KAMS & FO] x2

A-a-adrenalina
HC klimat
żelazna kurtyna
A-a-adrenalina
akcje jak z kina
których się nie zapomina

[FO]

Chuj z tym że przekliman
zerwała ze mną dziwczyna - finał,
wszystko moja wina
wciąż żyję, świat hien, dziś piję
wypierdalaj bo cie zabije klient
bez słowa zasuwam na nogach po klubach
pogoda chujowa, zima, barman, wóda
zobacz podróba loga Eukanuba
choroba umysłowa, podłoga, spluwam
jest druga, noc jeszcze długa
samoobsługa, za moment zatonę w długach
załoga czuwa - z monet zapomoga, spłonę
na Boga ugaś ten płonień
żałoba, fruwam w nałogach,
szukam wroga, o-o o-o zobacz
ten mi się nie podoba
te ziomek
choć no na stronę - masz przepierdolone
miałem życie, żonę
przed klubem na schodach
przed ślubem przygoda
flaszka rozwalona
teraz sam z mikrofonem
akcja zwolniona
kiedyś tylko ja i ona
trzech nie pokonam
dziś opadła zasłona
ręka opuszczona
spójrz kochanie to męka
już tylko obrona
kochanie pamiętam
szczęka przestawiona
nie skonam! dziś przepowiednia spełniona

[RAH, KAMS & FO] x2

A-a-adrenalina
HC klimat
żelazna kurtyna
A-a-adrenalina
akcje jak z kina
których się nie zapomina
Ryzykuję gdy kombinuję
Nie tylko wtedy gdy skuna potrzebuję jak tlenu
Wiem, że na dwóch uda się jednemu
Spytasz mnie dlaczego, spójrz na Monte kolego
Widzisz tego drugiego, dla mnie nic nowego
Może dla gościa innego, niekumatego
Nie wiedzącego jak kombinować
Jak kłusować, mój przypadek to rabować
Skrupuły z litością pochować, cały czas polować
Turysto przed nami nie uda ci się schować portfela
To mnie śmieszy, rozwesela gdy stajesz przy Popku, Zizim, Pomidorze
My cię kupimy, ty krzykniesz - o Boże
I wiedz, nic ci wtedy nie pomoże kombinatorze bez licencji
Ryzykując będzie ci potrzebny iloraz inteligencji
Plus zebranych referencji, potem wóz albo przewóz

Razem z ekipą z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawałki, zarabiam pieniądze
Razem z ekipą z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawałki, zarabiam pieniądze

Popek to mój brat, kombinujemy od wielu lat
Wybiliśmy się w świat siedem lat temu
Do was przyjechałem, dobrych chłopaków od razu zapoznałem
Hajs napierdalałem, kilka strzałów z Gutkiem miałem
Gdy Tadek z Kalim zapodaje upijam piękne panie
Ewakuacja za moment przytrafi się niezbyt przyjemna sytuacja
Lamusom zbędna konfrontacja
W moich pięściach aktywacja
Dla nich degradacja
Racja, buźka pęka jak pistacja
Ewakuacja, ewakuacja

Zarabiam sos na kombinacji drodze
Jak z kimś robię interes to wspólnika nie zawodzę
Teraz po drodze odwiedzę jeszcze parę miejscówek
Dzisiaj ostra balanga skombinować trza jarunek
Lecz frajerstwo kombinuje, kombinuje
Patrzy jakby cię oszukać, więc nie należy byle komu ufać
Teraz nastukać się chcę w dobrym przyjaciół gronie
Pamiętaj byś kombinując zawsze był po tej dobrej stronie
Wstaję rano myślę co by dzisiaj zrobić
Może uda mi się dzisiaj jakiś hajs zarobić
Tego co wykombinuje nikt nie przewidzi
Posłuchajcie małolata co z policji szydzi
Opisuje w rymach co na co dzień widzi

Razem z ekipą z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawałki, zarabiam pieniądze
Razem z ekipą z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawałki, zarabiam pieniądze

Najebka, palonko i szybko się zmienia
Stan mojego zarobienia
Pozostaje gruba penga do kupienia
Boski nie penia i wyrusza na wózki
Tłok jeden na drugim jak na talerzu kluski
Stoi społeczniaczka wielka dama
Nie wie, że zaraz będzie wyjebana
Brat zasłania , biorę się do kitrania
Poszło, wysiadka ona nawet nie świadoma
Że padła i w mym ręku jest moja mamona
Jak się dowie to chyba jebnie zgona
W Krakowie, nieznajomy niech się pilnuje człowiek
Zarobiony spuszcza sen z powiek
A dziesiony to też sposób na zarobek
Jakiś parobek w tłocznym autobusie
Pengę ma na wierzchu, ulegam pokusie
Na wsiadce pojawiam się i znikam
Odbieram derę, floriańską pomykam
Pomidora spotykam, ma opuchnięte ręce
Bo złapał jakiś przypał, jakiś buc go przyłypał
Ale buce wiedza to sami, że po akcji z nami
Trudno zbierać żeby złamanymi palcami

Zgrzeszę żeby hajs dobry weszedł
Rozumiesz tą depeszę? Dobrze się czuję z cashem
Dorobię sobie no i wtedy mam na ruchy
W 144 są dobre wybuchy, jebać policyjne grupy
Utrudnia to artyzmem swym Andrzej Mleczko
Plakaty są wszędzie, wyluzuj Jędrek deczko
Elektryczna pizda się zjarzy, oburzenie na twarzy
Kręci aferę no a przypał wiadomo czasem się stanie
Cztery chuje w dupę wam jak na Dobermanie
Społeczniacy, a poza tym
Można poderwać towar cycaty
Zajarać jakieś wariaty
Nigdy za kraty, nigdy za kraty
Gdzie, co i jak każdy z nas tu obcina
KRK 2001, hardcore dolina
Yo, aha, pozostawiam zobacz
Bez ej, bez yo wiesz, wiesz zobacz, ej

Czas dostać ten hajs, sprawa prosta ten hajs
Weź kopsaj ten hajs, weź go daj
Daj mi moją działkę, mój marny procent
Pchasz mnie z kawałkiem, jestem raperem doceń
Wiem, że zarabia wydawca i manager
Ten co robi koncert i jakaś kurwa w barze
A dla mnie marnych parę groszy które zostanie
Nie będę się prosił, sram na nie
Sram na was, sram na to
Takie są układy w Polsce i czy warto
Się starać, wkładać serce
Co chcecie od Onara, mówią, że nic więcej
Tylko pojedź, podpisz, sam sobie załatw
A wy co ? A my weźmiemy hajs i strzała
Proste, najwygodniejsze z rozwiązań
Pomocna dłoń tylko na papierze, ile można
Proste, każdy do pomocy chętny
Rapbiznesmeni, którzy na sobie robią przekręty
Proste, już dla mnie wszystko jest jasne
Trzeba dbać o swoje bo każdy dba o własne

REF.[x2]
Pozostawiam to bez komentarza
Nie dlatego że nie chce się narażać
Tylko już brak mi słów dla tych pustych słów
Dla tych pustych głów i znów

Jeśli chodzi o melanż każdy ma hajs na melanż
Jeśli chodzi o melanż na niego hajs zbierasz
A na polską płytę nikt nie chce zbierać
Freestyle'owcy od bitew, hiphopowcy od teraz
Coraz lepsze ciuchy, coraz mniejsze płytoteki
Coraz większe luki, tutaj nie wystarczy niestety
Brak hajsu, tak to chcesz usprawiedliwiać
Chęć baunsu, nie omija cię żadna biba
Wiem, że płyty w Polsce są za drogie
Ale co zabija muzykę - pirat i kopie
A w hiphopie podobno kochasz szczerość
Kochasz prawdę, której ja w tobie widzę zero
Bo gdybyś ją kochał to byś wspierał rynek
Ostry melanż czy płyta, przecież masz alternatywę
Wybierasz melanż bo to z internetu raczej trudno ściągnąć
Szybciej i trzeba płyty też to wspólne dobro
Udostępniacie je i coraz większe kręgi
Płyty z ręki do ręki, kto na tym traci ? Dzięki

REF.[x4]
Pozostawiam to bez komentarza
Nie dlatego że nie chcem się narażać
Tylko już brak mi słów dla tych pustych słów
Dla tych pustych głów i znów
K8:
Podaj mi dłoń, podejdź ze mną tam skąd odwrotu nie ma już tu
Słodsza ze stron od tej którą znasz, z obrotu tych spraw ucieszy się kilku

Pjus:
Ja nie udam że nie widzę, dlatego stoję tutaj
Nie pozwalam Ci się poddać marnotrawny egoisto
Nie teraz, nie tu, nie dla czystej fanaberii
Naprawdę chcesz przestać istnieć by sprawdzić kim jesteś?
Aa, wiem. Emocje są ci potrzebne, odżywiasz się nimi
Ale tam nie ma nic, zero, nul. (kurwa Piotrek opanuj się)
Letnia woda i twoje ukochane komedie romantyczne
To przecież na prawdę wulkan emocji

K8:
Podaj mi dłoń, podejdź ze mną tam skąd odwrotu nie ma już tu
Słodsza ze stron od tej którą znasz, z obrotu tych spraw ucieszy się kilku

Pjus:
Wierzę w blizy z granicy przekraczania siebie
Nie pozwalają zapomnieć, że możesz być po tej stronie
Ból? to część ciebie, bliski przyjaciel, doradca - nic więcej
Ale przecież już więcej go nie poznasz,
jeśli specjalnie podasz tamtej rękę
Słowa mogą ranić? to chcę by cię bolało chuju
Byś czuł, wiedział jak to jest rzygać z bezradności
Ale jeśli z nią pójdziesz nie dowiesz się co na prawdę warto
Co? jesteś chory z przeciętności? nie lecz tego nieuleczalnie
(Eldo)
Grammatik 2004...

Wiesz czegoś nie rozumiem,mamy spokojne miejsce,
a wciąż celowo zanurzamy się w szaleństwie.
Dostajemy wszystko. Jedni dziękują z pokorą,
inni chcą zabrać do siebie tak jak Cropp zabrał Moro.
Gonimy za tym, co najszybciej znika,
lekceważymy to co na prawdę jest istotne,
szczęście i relaks znajdujemy w pastylkach,
za ten hajs kupię książkę, by serce przestało być głodne.
Polskie stracone pokolenie, choć gruby Mann się śmieje,
teatr zaprosił mnie na scenę.
Sam też zdradzam siebie, jestem tylko człowiekiem.
Mefisto wciąż chce źle, a jakimś cudem wciąż jest lepiej.
Odzyskuję wiarę w miasto krwawych historii,
wielkiej piłki i najlepszego rapu z Polski.
Dokładnie kształtuję swoją rzeczywistość,
nic trudnego: plan, wola i to wszystko.
W tańcu śmierci, bo urodziłem się w żałobę,
"Książę poetów" trzy dni wcześniej tragicznie odszedł.
Nie mam gotowych sposobów. to się dzieje po prostu,
za ręce razem do horyzontu...

(Jotuze)
Czasami krzywdzisz siebie wybierając złe sposoby,
chcesz pogrzebać strach aby złapać drugi oddech.
Uwolnić się od tego co prowadzi do złego,
miało być dobrze a wyszło coś zupełnie odwrotnego.
Zapominasz przy tym, że jesteś tylko człowiekiem,
pewnych rzeczy nie przeskoczysz by uwolnić się od cierpień.
Nikt nie dał ci tej siły tylko jeden ją posiada,
jest za wcześnie nie otworzy się dla ciebie niebios brama.
W łatwy sposób chcesz uciec, bo ten świat cię odrzuca,
sięgasz po to antidotum gdy silniejsza jest pokusa.
Nie dajesz szansy ludziom, którymi od lat się otaczasz,
kiedyś z nimi smakowałeś szczęścia, a teraz zawracasz.
Popatrz z innej perspektywy, znajdź cel, te rzeczy dobre,
spróbuj zajść tak daleko jak tylko możesz,
To, że nie raz jest źle nie oznacza przecież końca,
można iść do przodu choćby po jeden dotyk słońca.
Inni mają to od życia, ty niestety musisz walczyć,
dla ciebie droga bez wybojów z czasem też się znajdzie...

W świecie którym dziś szczęście pożera ludzkie wartości,
znajdź spokój odkryj karty i olej ten pościg.
Pewne rzeczy nie dzieją się wiesz od tak po prostu,
a ty na siłę nie szukaj tych zdradliwych sposobów.
Możesz biec, wiadomo często lepszy jest spacer,
kochaj i żyj w harmonii, a na pewno nie stracisz.
Zamiast bić głową w mur i zatracać się w myślach,
żyj obok tego wszystkiego a odnajdziesz swoją przystań

(Eldo)
Ja w takim miejscu jak to, w sytuacjach czasem hardcore,
kto mówił że będzie łatwo? Po prostu dalej z akcją,
Fakt. To jest mój punkt widzenia słuchaj,
ja po prostu mam w życiu ludzi, którym ufam.
Poza tym mam swoją godzinę duchów cztery zero,
ołówek sam pisze, myśli dostają życie.
Ktoś pytał mnie nie dawno, czy mam sposób...
Tak dobrze przecież wiesz jakie jest wyjście z chaosu.
Otóż, żaden z tych mądrych nie wie, drogi gościu,
usiądź ze mną, oddech i w sobie znajdź spokój.
Rok pędzi, świateł pięknych kobiet neonów,
2004 nie wiem jak trafić do domu...

(Jotuze)
Dzisiaj wiele nas dzieli, dużo rzeczy nas różni,
stawiamy nowe mury,zamiast te stare burzyć.
Błędy uczą ludzi tylko sprytu i przebiegłości.
Człowiek 2004 to zagadka czy dowcip... ?
Ciągle powtarzają ludzie wokół mnie ze
muszę zostać kimś Zele
już nie pytają się czy ja tego chce
czy to nie dziwne ?

Dzisiaj czuje jak "Din" kiedyś sztuki mówiły mi
ze facet musi być kimś
by się nie dawał byle lasce dziś
Bija przez my`space po koncercie z brandem
podchodzą same i zapraszają mnie na after
weź tomka ze sobą ja wezmę koleżankę
w którym Hotelu kimacie , czy to apartament
w sumie nie ważne wiesz ja zwykle nie pije
zwykle nie tańczę bez majtek i się nie rucham gdzie popadnie
Dobra ok my mamy co innego w planie
Dobranoc słonce rano wyruszamy w trasę
Kolejny dialog kończę i zostają same
jedną zawija mój ziomek poda ci gałę
a [wzrost?] smutna prawdę czy słodkich kłamstw
chcesz zarzuć "Dafse" i wywijasz na pełnej
taka wariatkę omijam szerokim kręgiem
bo czasem szmule mnie mylą z 50 centem

Kimś yoo
Musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć
byś był kimś haa musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć

Inna sceneria obcinki w galeriach
jak ryk niemowlęcia i hihot mnie wnerwia
Patrzą z przyczajki jak robię zakupy
ciekawe kim jest ta sztuka
co z nim dziś wybiera produkty
albo na światłach
jak jada ojca wózkiem
Śmieja się do mnie i podkręcają muzę
przeważnie leci tam Molesta i kumple
wiec nie wiem sam czy dla nich jestem kumplem czy dupkiem
czasem siedząc na tarasie u Borysa
On doprawia karkówkę ja kiełbe nacinam
mowie mu słuchaj jaka miałem fazę dzisiaj
jak jechałem autobusem [mi?] i się zaczyna
śmiejemy się Ludzie w Ck znają moja gębe
Nie wszyscy oczywiście nie jestem Tede
Są takie chwile ze bywa naprawdę śmiesznie
Bo czasem ludzie mnie mylą z pewnym raperem

Kimś yoo
Musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć
byś był kimś haa musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć byś był kimś

Ziomus nie poddawaj się
Każdy z nas ma na tym świecie swoje miejsce
Ja mam tak samo jak ty teraz juz wiesz ze
możesz robić co chcesz i być tym kim jesteś
ja przeszedłem drogę przez ciernie i kolce
I był taki okres ze już miałem dość
ale kilku ludzi wyciągnęło do mnie dłonie
i pokazało jak żyć w zgodzie z własnym sercem
Jesteś kimś gdy duma rozpiera ci wnętrze
nie z głupoty lecz z własnej wartości
tu nie chodzi o zele z szacunkiem
się płaci wciąz w tej 3RP taaa
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią musisz być kimś yooo
Ref.:
Ludzie, kto tam tak głośno krzyczy
Aż wszystko słychać na ulicy
Ja wolę żyć w ciszy x4

[Wojtas]
Wolę żyć w ciszy, ja biorę co swoje
Dziwne nastroje, zmienne nastroje
Są sprawy, których naprawdę się boje
Są gnoje co wtykają nos w nie swoje
Sprawy, sprawy, zbyt był ciekawy
Poleciał łeb zgilotynowany
Ludzka zawiść to jest najgorsze
A zarazem to doznanie bardzo polskie
Wybijesz się w górę, ogół tak uzna
Wozi się mówią, trzeba go obrównać
To przechodzi z pokolenia w pokolenie
Takie myślenie, ludzkie ględzenie
Jeden myśli powiększając swoje mienie
Drugi to widząc czuje tylko wkurwienie
Są też o takiej mentalności typy
Co mają za długie języki
Tworzą opowieści dziwnej treści mity
Grzeją kity zakompleksiali schizolicy
Są też tacy, tak to nie żart
Plujesz mu w ryj, mówi z deszczem wiatr
To wszystko prawda, to wszystko jest fakt
Ludzka nienawiść jest gorsza niż rak

Ref. (2x)

[Borixon]
To mnie motywuje, rymy, które rasuje
Wróg, który disuje zwroty, które nagrywam
Potem wykasowuje, bo rap nie smakuje
Jak buffer wibruje to mnie dopinguje, motywuje
Z kim się poruszam dla tych żyje moja dusza
Z kim się martwię, z kim stawiam nową partię
Co mnie cieszy, z kim jeżdżę na imprezy
Gdzie są fajni raperzy, gdzie są fajni raperzy
Czego słucham, z jakiego źródła towar niucham
Pewnie chciałbyś wiedzieć co mam w kieszeniach ciucha
Gdzie nagrywam, gdzie zarobiony hajs ukrywam
Z kim się budzę i którzy to są moi ludzie
O czym gadam, na mieście jaka nowa fama
Kto teraz jest lama, kogo graba poważana
Kto się liczy i kto tam tak głośno krzyczy
To ludzie, dzieciaku kapujesz?
Telefon wibruje, fałszywy co kruje
W głowie mózg się lasuje, nad materiałem pracuje
Telefon wibruje, fałszywy co kruje
W głowie mózg się lasuje, nad materiałem pracuje

Ref. (2x)

[Zajka]
Nową historię znajomy ktoś stworzył
Drugi to usłyszał, swoje dołożył
Zmieniona wersja przez jakiegoś idiotę
Który w ten sposób puszcza nową plotę
Nie to, że wkręca, tylko że ma ochotę
Ma zadatki na starą dewotę
Ciągle gada, morda się nie zamyka wcale
Żywi się pasożyt kolejnym skandalem
A jak to robi widać wyraźnie
Pozmienia fakty jak tylko ma okazje
Wypije więcej, zaczyna swe fantazje
I tak wszyscy wiedzą, że jest błaznem
Dla mnie to dramat, jego przegrana
Nie zawsze da się z chama wypędzić chama
Plota na pysku jak piekąca rana
Zostanie na pysku jak piekąca rana

Ref. (4x)
Wszystkich kurwa… Dla wszystkich zwariowanych wariatek…
Dla wszystkich wspaniałych kobiet, dla których miłość jest uczuciem najwyższym.
Aaa! Sprawdź to, sprawdź ten syf. Dla wszystkich kobiet taa ,a jak, byłaś serca biciem…

Nikt nie chce być samotny, dziś chciałbym Cię przytulić
Zwariować właśnie z Tobą, nie chcę się zamulić
Wiem… Wiem, masz innego więc dlaczego mnie całujesz?
Co Ty do mnie czujesz? Wrażliwa na mój dotyk
Jeszcze ten jeden raz jesteś dla mnie jak narkotyk
Jeszcze ten jeden dotyk, uśmiech Twój jak serca promyk
Znów się uśmiechasz, słodka siostro jestem Twój,
tylko Twój, tylko bądź przy mnie, trwaj, proszę Cię stój
Chcę być razem z Tobą, tylko z Tobą, Twoja kolej
Tylko mnie nie olej, jesteś moim idolem
Jeśli chcesz to wszystko będzie tak, jak planowaliśmy
Mieć Ciebie przy sobie w łóżku, dzisiaj znów mi się przyśnisz
Chce przy Tobie być, nie wymarzę Cię z pamięci
Tych dotyków, mnie to kręci, wiem, że też tak to czujesz
Wiem, że już żałujesz, że w ogóle mnie poznałaś
Gdybym tylko mógł, znów bym poczuł, tak to działa
Smak zapach Twego ciała, nie zostawiaj mnie na lodzie
Bez Ciebie jak na głodzie jestem nieźle wpieprzony
Uwikłany w pajęczynę miłości, odurzony
Uwikłany bardzo mocno i do tego odrzucony

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Eee!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
(Posłuchaj tego, dziewczyno…)

Wciąż Cię dotykać, mówić co do Ciebie czuje
Słuchać co Ty mówisz, wiedz, że tego potrzebuję
Wyczytać z Twoich oczu, scałować z Twoich ust
Wszystko to co pragniesz ukryć przede mną, wiem jedno
Jesteś dobrą dziewczyną, a zapomnieć się z Tobą
Dla takiego kogoś jak ja to zakazany owoc
Całować zapamiętale, wyrzucić wszystkie żale
Czy ty wiesz ile to znaczy? Przysięgam, w chuja nie wale
Tak jestem łajdakiem, daj mi szansę a zostanę
Mam kilka zalet, będzie nam przedoskonale
Pozwól się wykazać, i nie będzie mi wstyd
Przy Tobie mogę płakać i to nie wstawiany kit
Ja w klubach małolatkom, bądź mych dzieci matką
Pierwszy seks, poczekam, warto, zagram otwartą kartą
Co ty na to? Nie bardzo, jesteś straconą szansą
Przy Tobie inne gasną, bo tyś jest moją gwiazdą
Mógłbym się zmienić, przy Tobie wyjść na ludzi
Przy Tobie nigdy w życiu nie zaczął bym się dusić
Wiem nie mogę Cię zmusić, i nawet nie spróbuję
Nikogo tak jak Ciebie w życiu mym nie potrzebuję

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Dziewczyno!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Sprawdź to!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Rozgrzeje Cię jak nikt!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą

Niech Ci wytłumaczę, co to dla mnie w ogóle znaczy
Że dziewczyna jak Ty właśnie tak na mnie patrzy
Bliski rozpaczy ale twardo trzymam fason
Kocham Cię, wiem to, nasz romans czas zacząć
Może jednak jestem pewniak? Nie, jesteś pewna
To dramat nie komedia, pewnie mina mi zrzedła
Mogła byś być tą jedną na milion, nie za milion
Nie chce być z inną, przyrzekam bingo!
Dziś piję Twoje zdrowie, kocham Cię bowiem
I weź się o tym dowiedz, niech każdy zna ten cover!

Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą (Eee!)
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
Chcę tak bardzo pierdolić się z Tobą
[Intro: VNM]
V N M, ta!
Stary zaufaj mi. Zawsze będę robił nowe rzeczy. Zrobię je na tej płycie, na następnej i na jeszcze następnej. VNM, możesz być pewien, ta!

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

[VNM]
Wizja mglista, zdobędę te jeansy G-Star,
Nim po liścia moje kiksy pies będzie na pizdach fiskał
Zrobię to rapem, bo będę piękne linijki pizgał
Rap to kumpel, dziesiątki tysięcy ten sukinsyn mi stał
Takie wersy to nie rymowanka z czuj stary
Takich wersów nie zrobi mój stary czy twój stary
Nie zrozumie ich moja mama czy twoja mama,
Daro z VIVY z O Co Kaman, nie skuma tu o co kaman
Oni nie, ale tu paru tak
Ten co to flow tutaj kuma to zna
Hejtuje ten, który gula tu ma,
I suma sumarum on z chuja tu spadł
Ta, wersy express, tak jak NSX
Jak nie wiesz ocb? Do okładki dorzucę tekst też
Robię swoję, miga za plecami liga mi,
Bo mam ich za sobą wciąż, stojąc z lustrami vis a vis
Pieprzę te CD ich
W miesiąc zrobiłbym złoto jak dałbym na cały album Flesze czy Widzę ich, bo...

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć..

[VNM]
Kto stoi w miejscu ten się cofa, więc
z czasem forma ginie im,
Styl ich jakby zakonserwowany w formalinie był i,
Śmieszne, że jest tu na to syty popyt,
Ej, jakbym z takim skillem tu nie miał dillu synu brałbym psychotropy
A tak by mogło być i tak labelom tu dobrze się wiodłoby,
Ale w tym lofcie czas otworzyć okno by,
Ta muzyka tu miała progress, nowa szkoła się rozwijała na dobre,
Żeby każda tak zwana gwiazda starała się zmieniać, a nie rozmieniała na drobne,
Ale to czcze życzenia, tu się niewiele zmienia
Apetyt na nowe rzeczy maleje od przejedzenia, ale,
Moi fani mogą mi na bank ufać,
Że ich za tandetę nigdy nie będę na hajs ruchać
Nie nawijał Wiz Khalifa tu
Takich tekstów nie pisze się w pół godziny po czterech piwach i splifach dwóch
To jest szacunek, tworzymy tą subkulturę,
Więc zmieńmy jej wizerunek, pchnijmy go w górę, bo ciągle...

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo