Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Świeci luna, pali Gural znów bata
DGE hakuna matata, nie strugam wariata
Melodie na strunach przeplatam
Dobre słowo to fortuna magnata
Pocztówka z mojego świata, rap entertainer
Szpady-trener, dyszę jak Vader
Nie wiedzą kiedy wejdę, nie wiedzą kiedy przyjdę
Nie wiedzą kiedy wyjdę...
Szpady, Szpady, Szpady, Szpady bejbe
Po chuj się łudzisz, mamisz? Porzuć swoją zawiść
Bo wrzodów się nabawisz, wiesz że nic nie poradzisz
Gural liryczny karabin, rap-rabin, złość swoją zabij
Jedziemy jak konwój pełen miłości cabby
Mówi Szpady Robin Hood, co zadymę robi znów
Uprawiam ten lobbing swój, nie zmęczył mnie drogi krój
Dla nich stosy pod nogi kłód pośród pożogi łun
Choć mówili ślimak, ślimak, ślimak pokaż rogi mu!

Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać

Świeci luna, Gural nie śpi, on czuwa
Nowy kwadrat, nowa parapetówa
Nowa wczuwa, Szpadyzornia nie śpi w ogóle
Dzieci nocy, na nosie mam Szpady-gogle
Jak moi ziomble mają ciągle wakacje
Na nic twe dywagacje, bije dzwon na kolację
Mam akredytację, mam dotację z ulicy
Z Wielkopolski stolicy, dzicy Szpady-zawodnicy
My... mamy basy, cyki, sample, mamy werble
Niszczymy pętle, Szpady, Szpady, Szpady bejbe
Mamy kolejne wielkie aspiracje
Przez hip-hop stacje gnamy, wiemy - mamy rację
Zamówienia na płyty, kontraktacje na ciuchy
Mamy widok na jutro, mamy siano na ruchy
Mamy odciski na palcach od liczenia kabony
Mam rymów miliony i parcie na mikrofony
I... mamy żetony żeby grać w rap-kasynie
I równowagi zmysł by robić balans na linie
W karabinie kule, żeby strzelać w sedno
I nie jest mi wszystko jedno...

Jedziemy z tym
Jedziemy z tym
Jedziemy z tym
Jedziemy z tym
Jedziemy z tym

Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać

Do luny wyję, do drzwi twoich znów kołaczę tym
To nie Wilkowyje, lecz mam wciąż wilkołacze sny
Chcę pobiec, przeżyć chwilę nocną w zgodzie ze swym zen
Wlać w siebie szybko, mocno - znowu poczułem zew
Pompuję krew, Gural wydziela substancje
Masz palpitację? Palę plantacje, znam chiromancję
Mili państwo...
Na pojebaństwo dożywotnią gwarancję dam

Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Świeci luna, błyszczy księżyca blask
Dziś jest pełnia, dzisiaj nie mogę spać
Dziś chcę grać, wódę chlać, blanty jarać
Pijanić, dopierdalać, napierdalać
Usta milczą, mięśnie spontanicznie drgają
Chcesz wybuchnąć, nerwy nieustannie grają
W środku ogień choć na zewnątrz się tli
Tętno rośnie, otwierają wam się drzwi
Wyjście z szatni, czysty umysł i donośny głos spikera
Echo głosu gdzieś odbija ostatki słów trenera
Głucha cisza w moich uszach, koncentracji jeszcze łyk
Cień ucieka, światło razi a trybuny dają ryk
Pewnym krokiem, pewny siebie z dobrą nutą idę w przód
Tak jak zawsze niby syty, a wciąż walki czuję głód
Długa droga choć do mety ale idę tam gdzie to
W czterech kątach narożniki a tam tylko ja i on
Gdy uderzę sierpa w głowę będzie jak na żniwach kosa
Z głowy zlecą krople potu jak poranna rosa
Choć to ring, pełen spokój tutaj jestem jak u siebie
Wiesz jak będzie ?
Ja nad tobą, Ty na glebie
Głębie oczu i już jestem bardzo blisko
Damian moje imię a Jonak to nazwisko
Głośny gong, wiem co robić teraz mam
Pięści w górę, no i w końcu sam na sam.

Idź, idź, idź i walcz !
Idź, idź, chłopak walcz !
Idź, idź, dajesz tempo !
Idź, idź, wygrasz wiem to ! x4
To ja Peja skurwiel ten pieprzony MC
Ja otwieram ceremonie teraz ja opowiem ci
Co czuje co myślę i o czym chce rymować
Nie można tu udawać pozować czy żartować
To podstawowy rytm wbija się do głowy
Jestem królem mikrofonu i pękają zasłony
Wtedy się obnażam ja i moje rymy
Nie ma tutaj pozwy wtedy jestem prawdziwy
Uwielbiam recytować prześladuje mnie rytm
Zaraz eksploduje wyszukuje jedna z płyt
Więc dajemy czadu nie chcemy tracić dupy
Szybko i sprawnie składam rymy do kupy
Nie zostanie przecież z tyłu nie bój kurwa
Nie bój nie bój nie bój
Ten kawałek recytacji to materiał na przebój
Jestem rąbnięty nieźle pogięty
Mój styl jest uliczny mój język zawzięty
Dużo recytuje składam zajebiste frazy
A że często rzucam mięsem-skurwielu bez urazy
Tak po prostu mówię więc i tekst jest rozjebany
Niekiedy na koncertach ludzie patrzą jak pawiany
Gdy rzucam rymami recytuję niczym skurwiel
Uprawiam poezję bo nie jestem zwykłym durniem
Peja trudny dzieciak wszyscy mnie tu znają
Niektórzy mnie nie lubią niektórzy mnie słuchają
Po pierwszej płycie niczym was już nie zachwycę
Teraz albo numer dwa wszystko nadal nieźle gra
Uderzył nowy rok minęło znów kilka miesięcy
Pomysłów w mojej głowie jest naprawdę coraz więcej
Mam ciężkie objawy poważne zatrucie
Obsesja rytmu coś pod nosem wciąż nucę
Potrzeba rymowania potrzeba recytacji
Przesłoniła mi wszystko nawet wiję wakacji
Odpoczynek nie teraz-wyśpię się w grobie
Choć na graniu w kapeli tak niewiele zarobię

Yo stuknięte białasy mówię raz i dwa
Pieprzony Iceman tak teraz ja
Rymuje nie truje polecą kurwy polecą chuje
Taki jest mój styl i dobrze się w nim czuje
Peja zaczął lecz ja jeszcze nie chcę skończyć
Niech muzyka Rap wszystkich nas złączy
Połączy ją i nigdy nie rozłączy
A jeśli ktoś tego nie chce niech się kurwa odłączy
Strzeli sobie w łeb i żywot swój zakończy
United Clan ja także ich znam
Popieram i pozdrawiam kurwa nie ściemniam wam
Było raz i dwa a teraz jest trzy
To nie są koszmary to nie są też sny
To pieprzony Iceman oraz pierdolony Kid
Slums Attack grupa walcząca o byt
S L U M S-zapamiętaj to dobrze jeśli jeszcze nie wiesz
Atak przez dwa T a na końcu CK
Śmierć kurwom pozerom nasza dewiza jest taka
Po trzy jest zawsze cztery po cztery pięć i sześć
Przekaż wszystkim dookoła naszą wspaniałą wieść że
Hip-Hop don't stop bo to nie jest żaden wrak
Który zatonie i trafi go szlak
Siedem osiem dziewięć no i wreszcie dziesięć
Niech wieść o Slums Attack po świecie się rozniesie

Jeszcze został nam tutaj trzeci MC
Który o grupie Slums Attack coś powiedzieć chce

Slums? Slums Attack-o co tutaj chodzi
Ja znam kolesi gdy byli jeszcze młodzi
Zawsze lubili dobitnie gadać
Muzę i rymy do kupy składać
Peja i Iceman to dwaj psychole
Kochają Lecha wierni kibole
Skurwiele wszystkich tutaj znają
Co jest dookoła oni total w dupie mają
Lecz teraz ja mam mikrofon
To ja Grzechu nadaję ton
Ze Starej Szkoły się wywodzę
Teraz powracam na scenę wychodzę
I jeszcze coś do powiedzenia mam
I teraz wam pokaz dam
Nie jestem gangster nie jestem pener
Niejedni uznają to za feler
Ale ja to mam w dupie
I trzymam się w kupie
Kupy nikt nie ruszy
A moje teksty płyną z duszy
Lubię panienki lubie się bawić
Ile ich miałem nie będę się chwalić
Bo ja jestem Grzechu rapu as
I swoim tekstem pogrąże was
Lubię też wypić drugów niw odmawiam
Lecz nikogo do niczego nie namawiam
I tak mój tekst wolno się ciągnie
Lecz jeszcze Peja z giwery i pociągnie
Więc końcówka jest taka
My to najlepsza paka
Schodzimy ze sceny jak żar rozpaleni
Krzyki oklaski oto sławy blaski
Dokładnie tak, nie inaczej, Makiaveli
Czysty produkt białostockich osiedli

ref. Wszystkie szuje tego świata
Chciałyby cię dziś rozszarpać
Nigdy nie trać prawdy z oczu
Nadszedł dziś czas patriotów

Trzymam w ręku repertuar ludzkich klęsk
Akademia Walecznych Serc
Chociaż ołów w nogach zamiast żelaza w rękach
Nie czekaj na śmierć, droga do zwycięstwa
Dzieciak podnieś do góry głowę
Nie chcę słyszeć że morale są zerowe
Wielka Pardubicka, ustalmy pryncypia
Niech twój but trafia na wrażliwe miejsca
Niech ścierwo w strachu klepie zdrowaśki
rasowy napastnik, masz ich w garści
Co jest gorszego od pustych chęci
Bycia lekkim za życia, dopiero ciężkim po śmierci
Szare bloki, tu pogrzebany pies
Studiują na nas psychiczne reakcje na stres
Ciągle jeszcze żywi, bierzemy to na barki
Pierdolona psychologia pola walki

Włączasz telewizor, latasz po kanałach
Nie da się ukryć, jedyny sport jaki uprawiasz
Ciągle powtarzasz, że to cię pierdoli
Utknąłeś jak Jason Statham w jednej roli
Patrząc na to, czuję jakbym miał by-passy
Az nimi zaszyta w sercu igła i kawał szmaty
Kapisz? Idź po rozum do głowy
Twoi kumple i wrogowie to te same osoby
Szanuj nazwisko, robisz to w swoim imieniu
Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny- parabellum
Dokładnie celuj, nie daj satysfakcji gnojom
Czcij ojca swego i matkę swoją
Chociaż czasem bliscy nas zawodzą
Wspieraj brata, zawsze razem atak
Wet za wet, nie szukaj łaski
Agresję wyssałeś już z mlekiem matki
Zbierz się w sobie, weź się w garść, nie śpij
jesteś z krwi i kości a nie kurwa z pleksi
Wściekły pitbull ze stalową szczęką
Żaden marny onanista z obolałą ręką
Walcz o przetrwanie, wielkie wygrane
Lub zdychaj jak menel, gdzieś w pustostanie
Karty trzymaj przy orderach
Niech zła sława cię wyprzedza

Chcą nas oszwabić z tego w co wierzycie
W Boga, w siebie, we własne życie
Kpią z twoich przekonań, chcą żebyś się tłumaczył
Wyboista droga pełna podszeptów Judaszy
Tu kultem otacza się kłamstwo
Prawdy- jest jak na lekarstwo
Niech nie drgnie ci powieka, nie zadrży ręka
Nie wierz w człowieka, ludzie to zwierzęta
Niech nigdy nie zawiedzie cię pamięć
pamiętaj porażki, na podorędziu nienawiść
To walka o życie, kły rozbitej szyby
Chcą wgryźć się w tętnicę, są blisko szyi
Nie zapomnij skąd jesteś, z jakim żyjesz genem
Traktuj bliźniego swego jak on ciebie
Pała będzie zawsze pałą
Dla nas gloria i chwała
Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

Ścierwo od dealera ścierwo cię sponiewiera
"ścierwo jest dobre" ścierwo jest drogie
To gówno cię wykończy zwali na podłogę
Nie możesz się podnieść jesteś na haju
W głowie akcja filmu myślisz że jesteś w raju

Jesteś ujebany przyjebałeś coś mocnego
Teraz odjeżdżasz lecz uważaj kolego
Bo raj to gówno co cię urzekło
Ten pieprzony raj zaraz zmieni się w piekło

Bo od tego gówna wysiądzie ci mózg
Rozmieniasz się na drobne aby poczuć tani blues
Dealer to twój kumpel dealer nie ma serca
Dealer to kurwa dealer to morderca

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

Śmiertelny zastrzyk morderczy biały proszek
Czy już nie ma nadziei nawet Bóg tu nie pomoże
Narkotyki i dealerzy to religia tego świata
Więc uważaj bądź czujny miej oko na brata
Chroń swą rodzinę i przestrzegaj każdego
Nie bierzcie nie dilujcie czy nie wiecie dlaczego

Przecież jest to rzeczą straszną kiedy małe dzieci zaczną
Nasze przyszłe pokolenie padnie ofiarą tej zarazy
Ja przestrzegam nie raz a wiele razy
Gdy młoda narkomanka tuż po porodzie
Obserwuje i widzi swoje dziecko na głodzie


Przeraźliwy płacz tej małej istoty
Która jest uzależniona

Co wtedy czują matka i dziecko
Czy takie scenyje mają prawo być
Nie sądzę wiec zastanów się idioto
Skąd nieszczęścia się biorą
Zastanów się co robisz bo to jest na pewno zbrodnią
Morderstwo morderco efekt twojej działalności

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

"Świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia"
Ten kto to powiedział miał chyba pierdolca
Haj to ucieczka od życia kłopotów
Pierdolonych problemów
Tylko dokąd spytajcie o to handlarza narkotyków
Kiedy będzie wam wydzielał małą porcję zastrzyków

Narkotyki bardzo szybko życie ci spierdolą
Odbiorą co najlepsze wrzucą cię w błoto

Więc pierdol to wszystko i skończ z tym nałogiem
A dealer pan i władca przestanie być twym bogiem

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera
Stara szkoła wciąż na topie we wschodniej Europie
Ten bit kopie, moc w hajhecie, werblu, stopie, yo
Ja tu żyję, ja to wiem to kolejny rok
Do góry głowy, do góry i dumny krok [x2]

Na początku lat dziewięćdziesiątych, gadka nie lada, otoczenie bada
Pierwsze rymy składa nadal, nie ma bata, dobre buntu lata
Dalej gada grandzi, inspiracją po gandzi
Niedziol, Gee, toć to ci Tuwandalo, Dono men di
Na wstępie wstępnie, Cham do góry pnie i Spidi kuzyn pięknie
Drogi się rozeszły ha, nikt nie wymieknie następnie Gie giba w pasiach
W gaciach nie mięknie fuck, niejeden wspólny pęknie track
Stopa, stopa, werbel, klank, sport zajawe slum dung
Kawę na ławę, rapu pound PAPU Band, kapisz? jo to kleja ty nie bawisz
Wolę dente, gitarki, klawisz, stare sample czaisz
Oddajcie brzmienie, oddam mienie, ściętej głowy marzenie
Chyba, nie ma co tu gdybać, a skąd, niezmienny pogląd
Jak w wodzie ryba, wybacz lecz pod prąd

[x2]
Stara szkoła wciąż na topie we wschodniej Europie
Ten bit kopie, moc w hajhecie, werblu, stopie, yo
Ja tu żyję, ja to wiem to kolejny rok
Do góry głowy, do góry i dumny krok

Stary włącz to gówno włącz, oburącz
Na pewno nie będzie źle tylko włącz
A skąd? a wiesz? a co? a chcesz?
Z E-Europy, z a-analogów
To to co, co, co, to co słyszysz
Europo, krzyczysz, Europo, krzyczysz
Miłe były czasy kiedy producent się nie byczył
I ciężka praca tak jak podczas kaca
Dobre ekipy, stare bity, TeWu Asta la Victoria
Per sempre baby, wskakuj tutaj i pokumaj
Starej budy klei i nowy staff rap starego staff rapu
Nie ominie, nie wykludzi, nie pobrudzi
Bona, bona buc ma brudzić nana, nanana
Móc się wdupić tam gdzie nie trzeba
Stara szkoła nie umrze, nie, nie ma, nie ma

[x2]
Stara szkoła wciąż na topie we wschodniej Europie
Ten bit kopie, moc w hajhecie, werblu, stopie, yo
Ja tu żyję, ja to wiem to kolejny rok
Do góry głowy, do góry i dumny krok

Podkręć na fule szpony w górę, podkręć co nie Gie?
Od dziewięć dwa w mojej krwi, Paryż pierwsze CD
Dystrybucja Andegrandaz, Pii, zaszczepili mi, podkręć na fule, podkręć
Old, old, old, old, niezliczone cienie PAPU Mord
Kult, dołącz, wskakuj w TeWu rwący nurt
Powtórka z historii za oceanem start
Łap, łap na wschodzie europy drugi etap
Maniole starej daty jeszcze kilka lat pomęczą
Nie klęczą tyskie sączą z rapem nigdy nie skończą
Bywało różnie, chwile zwątpienia bywały
Zapełniały dema regały, przysparzały lokalnej chwały
Zakodowana wiedza hardcore szpeca, Wyrwani Recordz-Ślad poleca
Pozdro Wro, Pokolo, Grupa 13, ho
Pokłony dla braci, dzięki wam TeWu se radzi
Nowe słoniole se sadzi, gromadę gromadzi
PAPU Band, PAPU Band szoruj tam gdzie mocny sound, PAPU Band
Info na plakatach darcie w pakach, serce dla kultury
Koncerciki, mury, tanie fury, śliczne córy
Płonie logo na suteczkach pieści cziki, kocha
Srebro dynda, wciąga na najwyższe szczeble autentycznych winda
Rynek łapie stare sample, budzi dźwięki archiwalne
Kluby wypełnione, biletów już dawno brak, sprzedane
Skończ *****, skończ, skończ *****ić, że umiera
Umrze produkt nie kultura, autentyczne opowieści
Jak nie w mediach to w podziemiu, lata płyną blisko do trzydziestki
Na ulicach drobne zmiany, dziwny człowiek niegdyś, lepiej teraz postrzegany
Synek pionierów szanuj wkład, rytm kolejnych lat
Peja, WWO, Zipera, K.A.S.T.A., Molesta, O.S.T.R.y, W.Y.P 3, Hemp Gru
Ta, wszyscy powstaliśmy z jednego gruzu

[x2]
Stara szkoła wciąż na topie we wschodniej Europie
Ten bit kopie, moc w hajhecie, werblu, stopie, yo
Ja tu żyję, ja to wiem to kolejny rok
Do góry głowy, do góry i dumny krok
Nowy dzień, stare słońce
Pali w oczy, powieki ciężkie
w nadziei, że może coś się zmieni.
Na rękach łzy noszę cierpkie
I zamiast żyć tu pięknie odhaczam w kalendarzu
moje dni kolejne
Uśmiecham się do ciebie, Ty od razu do mnie z pyskiem
Dałbym ci rękę to pewnie jeszcze mnie ugryziesz
Dałbym ci serce to pewnie mi je wyrwiesz

Jak żyć kiedy takie jest podejście?
Jak żyć kiedy tak jest coraz częściej?
Kiedy tak jest tu i w sumie chyba wszędzie
Kiedy takich ludzi przybywa coraz więcej
Kiedy nasze życie to coraz więcej biedy
Kiedy coraz więcej istot popada w niebyt
Próbując iść lecz nie wiadomo gdzie
i nie wiadomo którędy

Jak żyć kiedy świat ma nas w dupie
Kiedy człowiek człowiekowi stał się wilkiem
Jak żyć kiedy wokół obojętność
Krzyczę znowu wokół każdy milknie,
Jak żyć kiedy żyć już się nie da.
Kiedy piekło tu, a chcemy nieba.
Kiedy czas nam ucieka i czasu nie ma,
jak żyć kiedy nie chcesz a trzeba

Nie mi oceniać, ale jak żyć kiedy
biodra ich bolą od grubych kieszeni
Kiedy świat kopie po dupie, końca nie ma
Nie ma ciszy, spokoju
no chyba że w ziemi
To się nie zmieni, nie zmieni się człowiek
Głupota świeci, głupoty szuka
a na końcu i tak sam siebie wyrucha
Nic się nie stało, będą strzelać głupa
Po trupach do celu, po co i czemu?
Będą błagać diabła, by móc wyłudzać
Wyssać energię, do tego nawrzucać
Chuj z tym jakie będą nasze odczucia
Myślisz, że jak nas opluwasz
nie wyjdzie ci złamanie kręgosłupa
Więc nie pouczaj, nie masz już prawa
Jesteś dla nas bankiem, twoja zasługa

Jak żyć kiedy świat ma nas w dupie
Kiedy człowiek człowiekowi stał się wilkiem
Jak żyć kiedy wokół obojętność
Krzyczę znowu wokół każdy milknie,
Jak żyć kiedy żyć już się nie da.
Kiedy piekło tu, a chcemy nieba.
Kiedy czas nam ucieka i czasu nie ma,
jak żyć kiedy nie chcesz a trzeba

Jak żyć kiedy świat ma nas w dupie
Kiedy człowiek człowiekowi stał się wilkiem
Jak żyć kiedy wokół obojętność
Krzyczę znowu wokół każdy milknie,
Jak żyć kiedy żyć już się nie da.
Kiedy piekło tu, a chcemy nieba.
Kiedy czas nam ucieka i czasu nie ma,
jak żyć kiedy nie chcesz a trzeba
Ej, to 0-22, odbierz telefon
Zamknij oczy, włącz umysł, wyłącz przeciąg
Posłuchaj, usiądź wygodnie, odrzuć świat ten za oknem
Który mówi coś, ja milczę - ty mów do mnie
Pozwól, by świat zwolnił, pozwól by ten dźwięk
Był tym co musisz wdychać, by był twoim powietrzem
Naprawdę chciałbym wiedzieć, co czujesz
Czy jestem jak Kashpirovsky, nudzę cię i hipnotyzuję?
Piszemy dalej, muzyka jak konfesjonał
Jedziemy dalej, to nasz długi marsz, nasza droga

Najczystsza forma, rap bez cięcia, proste
To mój hymn życia, na którym wyrosłem
To jest jak garda przeciw złu tego świata
Patrzcie jak dziś znów triumfuje prawda
Jedziemy dalej jak za starych dobrych czasów
Wśród bębnów, basów i z winylowej płyty trzasków
Uwalniamy ekspresję, tak, niech ona leci w miasto
Niech otwiera umysły, a zmęczonym pozwala zasnąć
Da szansę przeżyć zagubionym na rozdrożach
To rap gramatyczny, którego nie sposób nie poznać
Dziękuję za te chwile, które spędziliśmy razem
Za chwile wrażeń, kolejny tour z prawdziwym rapem
Więc gdy na koncercie pod sceną staniesz
Podnieś ręce w górę jeśli czujesz ten kawałek

Wiele więcej nie umiem, choć Bóg nie skąpił mi talentu
Jednak najlepiej czuję się tu na stopień werblu
Oddycham rapem, wiesz, jeszcze lubię pisać
Grać koncerty, jeździć po Polsce, chcę jeszcze nagrywać
Pytają czasem - po co ten Grammatik
Po tylu latach dla was rap jest jeszcze fajny?
To jest tak, że razem robimy coś istotnego dla nas
Póki patrzymy sobie w oczy nie ma sensu przestawać
Jeszcze chwila nim znajdziemy przystań
Kolejna płyta, kolejny dziki rok na walizkach

Te koncerty jeden za drugim i Polska nasza
To było wtedy, gdy nieśliśmy "Światła miasta"
Teraz podobnie, choć wkraczamy w nowy etap
Reaktywacja od serca, a nie na sprzedaż
Tyle lat na scenie, a my wciąż tacy sami
Taki sam rap gramy, tak samo świat postrzegamy
Odnajdujemy szczęście w tych tak prostych dźwiękach
S33 laboratorium - liryczna Mekka
Z determinacją zwracamy rap, gdzie jego miejsce
Wzrasta ciśnienie, coraz szybciej bije serce

Dziękuję za te chwile, które spędziliśmy razem
Za chwile wrażeń, kolejny tour z prawdziwym rapem
Więc gdy na koncercie pod sceną staniesz
Podnieś ręce w górę jeśli czujesz ten kawałek
Walki ludzi na miecze z kamfory
Sorry to wszystko działa na mnie jak spory
Chory człowiek jest tym nam dziś, który
Co prowadzą moją duszę do zgody
Co mnie to wszystko sam se poradzę
Zamiast do kuchni dam życie na tacy
Wszyscy już mówią, że jestem wariatem
Za ten stan rzeczy rzucił bym szaty
Każdy zbawienny warty i zwarty
Za bezcen zostanie sprzedać się na tym
rynku handlu dyszami jak z waty
Zero odwagi by postawić się fatum
Boże uratuj to, co już mamy
Coraz więcej jest wszystkich oddanych
Jezusowi zła kolekcji to radany
Ja poezją ulicy leczę twoje rany
Zbijam to wszystko rzucając ten kamyk
A my tutaj sobie piękni, oddani
Co jeszcze wstanie znów z nas wytworzyć
Koszty myśli, wulkanie pokory
Z woli wszystkich poległych na polu
Padli, powstały te wszystkie spory

Ref: Kiedy wszyscy wpadną w szał
Kwestia czasu i będziesz sam x4

2. Kiedy wszyscy wpadną w szał będzie koniec
Nic nie uratuje tego świata przed zgonem
Łaknie śnienia, zero snu przed wschodem
Ja ciągle jednak wierzę, przepowiem
Gdzie są ci, co mieli być herosami
Gdzie są ci, co odgrażali się palcami
Gdzie są ci, co żyli wartościami
Gdzie są ci, co ……………
Życia przeszły to jakoś znika
Czeka z każdym porażki wygrać
Czasu nie liczyć jak zegar tyka
Wiesz, że kiedyś powoli zanika

Ref: Kiedy wszyscy wpadną w szał
Kwestia czasu i będziesz sam x8
Flow to ma Joe,ja mam tylko gadane
nie hara mnie obcych haseł przeszczepianie
na nasz grunt,grunt to wpłasny patent,bunt
wyczucie rytmu,kilka słów granie bez nut
i nim zdarzy się cud,my musimy Ci wystarczyć
hasło improwizowane,tak improwizowane
ja nie wiem co powiem,a Ty nie wiesz co się stanie
proste granie,mały humor,dosyć duże zamieszanie
poruszenie przez to brzmienie co w tym drzemie me korzenie
sięgają dosyć głęboko,także nowe rzeczy spoko
zapoznaj sie więc z teraźniejszą filozofią
prezentuję mały luzik,robię to dla moich ludzi
chcesz powaznie nam zaszkodzić?
wciąż się trudzisz i się łudzisz że wymarzesz nas z mapy
...respektów dasz przykłady
wyciągniesz każdy brud i nim zdarzy się cud
znikniemy z horyzontu,atak z pierwszej linii frontu
nigdy się nie poddamy,nasz region bitem wspierany
nowa partię rozgrywamy,wizerunku nie zmieniamy
Nie!! nie zmieniamy wizerunku
teraz kilka krótkich zdań,kilka słów o szacunku
wiele miłości dla wariatów z okolicy
ulicznych cwaniaków,wykolejonych asów,
przegranych,którzy walczą,nigdy nie patrz z pogarda
mały telewidz,wspólny temat jedno hasło
dla wszystkich zywicieli pasożyt Sykuś wielkie dzięki
teraz składa co niedziela kluchy gratis u sąsiada.
a teraz konkrety,tylu ludzi,o rety!zadymiona eksa z placu
szybko poznasz ich od razu
dla drugiego pieknego,dla taty Rajmundiego,dla DECKSa klimaty
na WESTcie o big baty więc uważaj,daj respekt,dibo kontroluje resztę
przenosze się w tekście,PC park jestem nareszcie
każdy kręci jak może o black mic Da Blaze nas poprze
zemsta jak słodyczy,dymi projekt to się liczy
zawsze będę z Wami,pokręcimy znów gałami teraz STOP
powrót stare sprawy przybrały obrót
obrzucony błotem w ... spór przy płycie stare waśnie
kto czarną owcą,kto zawinił to nieważne
93'rok nie zapomnę zima szok,afro starego Ajsmen wie o co w tym biega
i to nic że czas przemija,czas zostawić coś po sobie
kilka upragnionych chwil szybko zamienić w opowieść
i to jeszcze nie koniec,królik Rossman będzie dobrze
tylu ludzi na was czeka,spotkamy się na wolce
Pokój wszystkim draniom,przede wszystkim huliganom
przecież nas znasz, .....nasza twarz i choć spadek
był blisko każdy wierzył no i wyszło.
jeszcze dużo się wydarzy,ja pozdrawiam kumpli zawsze
u zbiegu stulecia,w zyciu tyle złych rzeczy
ktoś ginie ktoś strzela ktoś bije ktoś kaleczy
tego nie da się wyleczyć dużo niepotrzebnych śmieci
ciągle pamiętam prędola,nie zapomnij go odwiedzić
dla wszystkich normalnych bez ego kolosalnych
rozmiarów hip hopu,twórców w całym kraju
wielu składów,zaprzyjaźnionych gadów
piątkowski,częstochowski,każdy równy żaden gorszy
dla tych lokalnych róbcie dalej ja to chwalę
Kaczka,wiesz o co chodzi, masz zacięcie i talent
Pamiętam też o Ważce,powiększyła się rodzina
nie pękaj,będzie dobrze,nowy etap zaczynasz
a dziewczyna Mała Mi nic nie obiecuje Ci
jesteś wszystkim co najlepsze niech tak już zostanie wiecznie
a koniecznie lemart jeden dwa,stara hip hopowa gra
odlotowca familia trzeba razem sie trzymać
i rozwijać wspólną pasję,hip hop nigdy nie wygaśnie
no właśnie mc Grześ,dałeś import na swej taśmie 90'
i dlatego wciąż do przodu by nie sprawic wam zawodu
dla wszystkich wystarczy,postaram się poważnie
Trudny Sykuś twardziel,znany jako Peja bardziej
powoli będę konczył wóda jebie komóry
znaczy szwankuje pamięć jeśli o kimś zapomniałek
szczerze przepraszam, zapomnieć nie chciałem
I nim zdarzy się cud my musimy Ci wystarczyć
Sykuś,Peja,Decks lodowiec już tu jest
taki tekst i nim się zdarzy cud.
Morderstwo czy zabójstwo to na jedno wychodzi
Niczym Kain i Abel człowiek bratu swemu szkodzi
Nastaje na życie wyrządza wielką krzywdę
Odebrać komuś życie po raz kolejny użyć brzytwę
Pistolet nóż czy baseballowy kij
Dostaniesz raz przez łeb i będziesz w piachu gnił
Nie można przez moment być sobą wyluzować
Bo życie w strachu musi nas paraliżować
Całkowicie uczulony na zło pieprzoną zbrodnie
Kroczę swoimi ścieżkami dawno minęły dni pogodne
Gdy byłeś uśmiechnięty niczego się nie bałeś
Nie musiałeś się ukrywać za grzechy żałowałeś

Teraz co innego musiałeś się uzbroić
Nie tylko w cierpliwość
Broń daje ci pewność
Jest kilka wyjść z sytuacji zdradliwych
Lecz wybrałeś wyjście najgorsze z możliwych
Zabicie człowieka niczego nie zmienia
Nie można zabić prawdy uspokoić sumienia
I tak jak w telewizji trup ściele się gęsto
Tak samo na ulicach wiele ofiar pada często

Kara śmierci za zabójstwo i porwanie
Śmierć za śmierć to nie jest rozwiązanie
Zabijać by ukarać kto dał takie prawo
By wieszać zabójców czy zabijać krwawo
Nie tędy droga to nie załatwia sprawy
Co sprawia że ludzie zabijają dla zabawy
Pieniędzy kobiet pozycji społecznej
Z nienawiści przez przypadek czy z nędzy odwiecznej

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x2

Oko za oko ja dzisiaj cytuję
Na całym świecie mordują różni chuje
Nieznane są motywy nieznane okoliczności

Życie dzisiaj nic nie warte co stanie się w przyszłości
Czy będzie jeszcze gorzej czy nastanie poprawa
Kiedy się zakończy ludzkich mas krwawa rozprawa
Bez względu na to wszystko na pieprzone konsekwencje
Zabitych i zabójców jest kurwa coraz więcej
Nie można obojętnie patrzeć na te sprawy
Choć temat nieprzyjemny wielokrotnie omawiany
W Bibli napisano "V nie zabijaj"
Lecz same słowa nie mogą cię powstrzymać
Brak miłości zrozumienia tolerancji
Na pewno źródła nienawiści nie zagasi
Gleba każdemu kto nastaje na me życie
W obronie swojego nie pomyślę o twoim
Bo dla swoich wrogów nie będę miał serca
Ze zwykłego cwaniaka wykluwa się morderca

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x4

Morderstwo nie ma języka ma jednak organ wyrazu
Sam obraz zbrodni działa jak zaraza
Sceny mordu filmy sensacyjne
To pieprzona inspiracja dla wielu psycholi
Już w ich umysłach żądza mordu się rodzi
Ludzka nienawiść jest większa niż sądziłem
Jak bardzo byłem ślepy jak bardzo się myliłem
Przypadkowe ofiary niezawinione śmierci
Pozostają bez odezwy nie wywołują dreszczy
To taki naturalne że ktoś kogoś zabije
Zmarnuje czyjeś życie i sam pod celą zgnije
Zabić bez litości by wyrównać rachunki
A potem dać się zamknąć nie zobaczyć domu, kumpli
Codziennie ktoś umiera codziennie giną ludzie
I nikt nic nie robi aby tego uniknąć

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x2
Dr Skacz:
Drogi słuchaczu, widzę że dotarłeś do końca płyty
gratuluję, jak się nie podobało to weź ją wyrzuć
pewnie i tak ściągnąłeś ją z neta
a jak się podobało to się nie dziwię
sam bym sobie ją kupił gdybym nie był postacią fikcyjną
a na koniec dla wszystkich piosenka

Jeszcze raz to powiem.

Gdy dopada Cię depresja i nie wiesz co robić masz
aż z oczu łezka spływa zalewa Ci twarz
to potrzebna jest tabletka połknij ją albo weź kwas
hera w bletkach koi wszystkie rany w nas
połóż się na torach chyba na to pora
odjaraj towar i nie pytaj konduktora
lub otwierając browar wetknij głowę w sedes
to metoda na 2 przecież na delirium trening
nie męcz się chłopak tak wszystko jest super
a cały świat przecież i tak ma Cię w dupie
więc załącz to na loopie i odjaraj cannabis
Panie słuchaczu, musisz się Pan zabić... zabić... zabić...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo