Popularne piosenki. Polski Hip Hop

To był Wojtek, ze Swarzędza pod Poznaniem
robił w biznesie rodzinnym, ojciec Lechu był stolarzem
całe jego życie między pracą a tartakiem
i raczej trudno powiedzieć, żeby kochał tą stolarkę
siostra mieszka w Łodzi, on jest towarzyszem matki
stary po robocie chodzi grać na automaty
koledzy z technikum zarabiają w Irlandii
on samotnie wieczorami rozpuszcza lód w Finlandii
Ci dla których coś znaczył dawno dopadł rozkład
od wypadku dziadków mija właśnie trzecia wiosna
i nie jest radosna, bo brakuje mu tych rozmów,
po dostaniu tego ciosu do dzisiaj się nie podniósł
brakuje motywacji, z domu nie nadejdzie wsparcie
myślał o ucieczce, nowym życiowym starcie
był tego pewien po każdej wypitej flaszce,
ale na trzeźwo już nie myślał tak odważnie.

Pewnego dnia w zakładzie zjawił się Tomek
kiedy Wojtek kończył on zaczynał tą samą szkołę
przyszedł na praktyki uczyć się do zawodu
tej, stary go przyjął, bo myślał, że może pomóc
szybko się przekonał, że to nie jest łatwy temat
wybuchowy Lechu chciał go z roboty wyjebać
za to z jego synem połączyła go butelka
co wieczór na fajrant gadali o swoich problemach
poruszali każdy temat, po wódzie psychoterapia
Wojtek tęsknił za byłą, Tomek rozumiał go jak brata
o sobie nie gadał, wódę łoił duszkiem
nie gardził dragami, podejście miał do życia luźne
na ryju uśmiech, tej, w oczach rozjebka
przychodził na kacu, czym wkurwiał jeszcze bardziej Leszka
Wojtek wstawiał się za nim i w pracy poprawiał błędy
poznał przyjaciela w biedzie, kurwa, był tego pewny.

Minął jakiś czas i zbliżały się wakacje
koniec praktyk, Tomek planuje emigracje
dzień przed odejściem mówi o tym Wojtasowi
łzy cisną się do oczu, nie chce znowu być samotny
prosi żeby został, że ogarną wspólny biznes
ten odmawia na luzie, mówi że już kupił bilet
"więc wypijmy jeszcze raz za chwile na Polskiej ziemi"
wychylili po połówce, wjebali Tomka tabletki
ten zaprawiony stał i patrzył na Wojtka reakcje
po takiej dawce urwały mu się animacje
ukryty skurwiel odkrył o sobie prawdę
rozebrał go do naga i bawił się jego ciałem
w ekstazie nie mógł widzieć w progu stojącego Leszka,
który wjechał na kurwie z siekierką do rąbania drewna,
pociął skurwiela w kawałki, zrobił trumnę i zakopał
"Twój kumpel już wyjechał?" rano zapytał Wojtka.
Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

Ścierwo od dealera ścierwo cię sponiewiera
"ścierwo jest dobre" ścierwo jest drogie
To gówno cię wykończy zwali na podłogę
Nie możesz się podnieść jesteś na haju
W głowie akcja filmu myślisz że jesteś w raju

Jesteś ujebany przyjebałeś coś mocnego
Teraz odjeżdżasz lecz uważaj kolego
Bo raj to gówno co cię urzekło
Ten pieprzony raj zaraz zmieni się w piekło

Bo od tego gówna wysiądzie ci mózg
Rozmieniasz się na drobne aby poczuć tani blues
Dealer to twój kumpel dealer nie ma serca
Dealer to kurwa dealer to morderca

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

Śmiertelny zastrzyk morderczy biały proszek
Czy już nie ma nadziei nawet Bóg tu nie pomoże
Narkotyki i dealerzy to religia tego świata
Więc uważaj bądź czujny miej oko na brata
Chroń swą rodzinę i przestrzegaj każdego
Nie bierzcie nie dilujcie czy nie wiecie dlaczego

Przecież jest to rzeczą straszną kiedy małe dzieci zaczną
Nasze przyszłe pokolenie padnie ofiarą tej zarazy
Ja przestrzegam nie raz a wiele razy
Gdy młoda narkomanka tuż po porodzie
Obserwuje i widzi swoje dziecko na głodzie


Przeraźliwy płacz tej małej istoty
Która jest uzależniona

Co wtedy czują matka i dziecko
Czy takie scenyje mają prawo być
Nie sądzę wiec zastanów się idioto
Skąd nieszczęścia się biorą
Zastanów się co robisz bo to jest na pewno zbrodnią
Morderstwo morderco efekt twojej działalności

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera

"Świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia"
Ten kto to powiedział miał chyba pierdolca
Haj to ucieczka od życia kłopotów
Pierdolonych problemów
Tylko dokąd spytajcie o to handlarza narkotyków
Kiedy będzie wam wydzielał małą porcję zastrzyków

Narkotyki bardzo szybko życie ci spierdolą
Odbiorą co najlepsze wrzucą cię w błoto

Więc pierdol to wszystko i skończ z tym nałogiem
A dealer pan i władca przestanie być twym bogiem

Sprzedawać narkotyki to tak samo jak mordować
To takie proste śmierć innym dozować
Pierdol dealera dealer cię sponiewiera
Pierdol dealera kutas cię nabiera
To się wszystko zaczęło lat temu kilkanaście
Kraków terytorium 012 kumple osiedle
Piłka i muzyka szkoła wagary stary to klasyka
Przecież wiesz wiesz jak to jest
Pierwszy wypity alkohol i pierwszy sex
Brak kasy kradzieże uliczne klimaty
Komisariaty stary ucieczki z chaty
Nauczyciele nastawieni do ciebie jak do wroga wroga nr 1
Policja za wygląd zawija Cię na dołek stary masz tego dosyć
Idziesz w druga stronę ludzie patrzą na ciebie jak na chore zjawisko
Stary nie rozumiem pojebane jest wszystko
I tylko osiedle i twoi przyjaciele pozwalają ci odczuć ze nie jesteś zerem

(angielski)

Kumple stary są wpisani w życiorys
Są najlepszym lekarstwem kiedy jesteś chory
To z nimi przezywasz zamotane akcje
Podniebne loty i życiowe grawitacje
Ostre libacje wypady na kobiety
Browary na czas kto pierwszy do mety
Osiedlowe akcje i lewe interesy
Stary zajebiste chwile i pierdolone stresy
Firut marinero moja stara drużyna
Nasze akcje do dzisiaj milo wspominam
Przestawiliśmy Kraków do góry nogami
Skręty alkohol kolacje ze świecami
Cracovia Kraków zadymy zawsze razem
Vatos locos klan dostarczał wrażeń
Nie jednemu haha ….. szacunek
Dziękówa za whisky mój ulubiony trunek

(Angielski)


Kumple ulica tylko to jest normalne
Wchodzisz w ten klimat pasuje idealnie
Dla takich jak ja wie to każdy kto znaaaa mnie 1996
To był ważny rok to wtedy powiedziałem los Vatos locos
Myślę tak dalej trzymajmy się razem stary to podstawa
Łączy nas muza ulica i totalna zabawa moi przyjaciele
Kraków Katowice Wrocław radom Olsztyn… Skierniewice
Warszawa Praga północ Vatos locos rodzina najostrzejsze
Akcje zajebista Klima to moja drużyna mój świat i mój styl
To moja zajawka moje Zycie mój film zemną na scenie
Mój brat for Real…..

(angielski)
Nowy dzień, stare słońce
Pali w oczy, powieki ciężkie
w nadziei, że może coś się zmieni.
Na rękach łzy noszę cierpkie
I zamiast żyć tu pięknie odhaczam w kalendarzu
moje dni kolejne
Uśmiecham się do ciebie, Ty od razu do mnie z pyskiem
Dałbym ci rękę to pewnie jeszcze mnie ugryziesz
Dałbym ci serce to pewnie mi je wyrwiesz

Jak żyć kiedy takie jest podejście?
Jak żyć kiedy tak jest coraz częściej?
Kiedy tak jest tu i w sumie chyba wszędzie
Kiedy takich ludzi przybywa coraz więcej
Kiedy nasze życie to coraz więcej biedy
Kiedy coraz więcej istot popada w niebyt
Próbując iść lecz nie wiadomo gdzie
i nie wiadomo którędy

Jak żyć kiedy świat ma nas w dupie
Kiedy człowiek człowiekowi stał się wilkiem
Jak żyć kiedy wokół obojętność
Krzyczę znowu wokół każdy milknie,
Jak żyć kiedy żyć już się nie da.
Kiedy piekło tu, a chcemy nieba.
Kiedy czas nam ucieka i czasu nie ma,
jak żyć kiedy nie chcesz a trzeba

Nie mi oceniać, ale jak żyć kiedy
biodra ich bolą od grubych kieszeni
Kiedy świat kopie po dupie, końca nie ma
Nie ma ciszy, spokoju
no chyba że w ziemi
To się nie zmieni, nie zmieni się człowiek
Głupota świeci, głupoty szuka
a na końcu i tak sam siebie wyrucha
Nic się nie stało, będą strzelać głupa
Po trupach do celu, po co i czemu?
Będą błagać diabła, by móc wyłudzać
Wyssać energię, do tego nawrzucać
Chuj z tym jakie będą nasze odczucia
Myślisz, że jak nas opluwasz
nie wyjdzie ci złamanie kręgosłupa
Więc nie pouczaj, nie masz już prawa
Jesteś dla nas bankiem, twoja zasługa

Jak żyć kiedy świat ma nas w dupie
Kiedy człowiek człowiekowi stał się wilkiem
Jak żyć kiedy wokół obojętność
Krzyczę znowu wokół każdy milknie,
Jak żyć kiedy żyć już się nie da.
Kiedy piekło tu, a chcemy nieba.
Kiedy czas nam ucieka i czasu nie ma,
jak żyć kiedy nie chcesz a trzeba

Jak żyć kiedy świat ma nas w dupie
Kiedy człowiek człowiekowi stał się wilkiem
Jak żyć kiedy wokół obojętność
Krzyczę znowu wokół każdy milknie,
Jak żyć kiedy żyć już się nie da.
Kiedy piekło tu, a chcemy nieba.
Kiedy czas nam ucieka i czasu nie ma,
jak żyć kiedy nie chcesz a trzeba
Śladem po sobie będzie wszystko co zdziałam
Śladem po mnie będzie dla was hałas
Przekrwione oczy na zdjęciach u przyjaciół
Zjebane dyski to pech, pech albo fatum
To, że TeWu ma momenty i, że czasem się zagrzewa
Charaktery, różnice, wyjście poddać się logice
To co pozostawię na mych odbiorców postawię
Pozytywnej interpretacji zostawię, me teksty
TeWu rap w słusznej sprawie, zostaną
Rysa na psychice kilku kobiet

To, że kilka się przestanie szmacić
Dobre argumenty przy konfliktach
Okruchy szczytów dla skrzatów
Głupie plotki o mnie i o reszcie
Spowodują tylko sławę pośmiertnie
Zobaczysz tak będzie
Nie ma co pukać w drewno nie malowane
Pierdol zabobony, fakty wszystkim znane
Chcę zostawić szczerość, chcę zostawić słowa, chcę
Chcę zostawić prawdę, bo tylko zalety ma
Kiedy już odejdę tylko jej będziesz chciał
Wtedy zwrócisz uwagę na wersy, które słyszysz
Możliwe, że złapie cię bunt i duma
Będziesz krzyczał, krzyczysz - TeWu rap yo

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...

Już za, na karku ćwiartka, tak
Uwieczniona następna kartka
A najważniejsze przekaz i wiersze
Gramofono wyjadaczy, bombingowo, wymiataczy zmieszczę
Zwany wariatem, z małolatem na matę przemieszczę
Stukam za to czeka z koką w domieszce, odpukam
Życiowe stresy, nocne dreszcze na biegu streszczę
Co za bezczel, dziesięć razy roku pory wyjście na szerokie tory
Byłem chory, gdy nie wychyliłem nosa z nory
Z nie na farta po piętach ci drepcze
Więc na razie tylko szepczę, wróżę
Chciałem lecz nie umiem, więc nie będę śpiewał w chórze
Mam rodzinę, kocham inną muzę i napis na murze w głowie
Więcej nie piękniejsze i duże
Walczy tu podwórze, uszanuj graffiti burzę

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...

Płonące logo, zapisane zakurzone zaszłe zeszyty
Dusza idzie drogą, nietykalne bity, donośny głos
Bezradność, ból, wstyd, przeraźliwy krzyk
Wieczny psycholog, niebieski fanatyk
Potok tuszu, testament slangiem na arkuszu
Ścięte dredy w worku w białym kapeluszu
Cisza, martwe ściany
Dźwięk nie oznajmia kolejnego dnia został przechowany
Zbiorowa rozpacz odszedł z tysiąca
Mieszkaniec Świętochłowic, szacunek do końca
Przykład pozostał, synu pamiętaj
Godnie reprezentuj, kontynuuj marzenia, powstań
Łączy nas podpis, granitu krew
Ta sama pasja, ten sam powiew
Milion odbitych stóp na śląskiej ziemi
Bądź dzielna matko, wierze w ciebie
Nie płacz dobrze mi tu w niebie, patrz

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...
Poznaj miasto moje
Tak Wiśniowy nas wspiera
Trzeba rade dać
Bo dla niego coś na temat
Złą sławą owiane
Aż tak nie jest przejebane
Bo nawet w naszym mieście jest zajebisty balet

[Liber]
A, Drużyna A
Uważaj szybko stary, jeśli nie chcesz mucki
To jest nieludzki, wielkopolski trójką bermudzki
Mamy pojebane mózgi, wole gangsterskie fanaberie

[Kris]
Flaga, na niej wściekły bulterier
Atmosfera walki w tle

[Doniu]
Z automatu serie
Całe lata w twoich oczach widzę tą scenerie
Konflikty, strzelaniny, wojny, powiedź to ci się śni?

[Kris]
Idź wypożycz se film jeśli koniecznie pragniesz krwi

[Liber]
Najważniejsze, żeby gęsta piana ciekła z ust
Obracała w gruz rzeczy dobre, właśnie to jest twój gust?
Kręci cię jak biust po przeróbce, rób se nadzieje złudne

[Kris]
Poznań to nie wyspy bezludne

[Liber]
Co za trudne, się przyzwyczaj

[Doniu]
Dziesięć, dziewięć, osiem

[Liber]
Dalej nie odliczaj

[Doniu]
To nie nasz obyczaj, nie kryminał
Nie Soprano rodzina

[Kris]
Ślina osuszona fanów wrzawą
W mieście obarczonym złą sławą

[Owal/Emcedwa]
Z konfliktu jednostek warto zrobić wielką wojnę
Zatoka Perska wielkopolska, manewry zbrojne
Fama idzie w miasto, opcja polska, poligon morawsko
WLKP pod napięciem, plan odnosi fiasko
Trzeba wytłumaczyć jasno, HWDP dla ścierwa
Telefon to Beretta, gnaty, fety, torba pełna
Zachód polski gra na nerwach, wieczna wojna, nigdy przerwa
Armia Poznań bataliony hadeo to rezerwa
Żyjesz tą legendą (żyję), jak zegar stoisz w miejscu
A czas ucieka, szybko, szybko wszystkie famy zniknął
Lepiej weź poprawkę cipko na akcję wyjebane
Emcedwa, strefa Poznań, miasto złą sławą owiane

[Mejger]
To nie fikcja poznańska koalicja trzyma sztamę
Cele te same, łak MC pisz testament
Bo Meith tu jest, luz blus spryt lisi
Chcesz mnie zatrzymać, nie starczy ci sił
Ja tu tworzę ustrój, cały świat mam u stóp
Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł
Nie jestem sam, ze mną cała banda
Rapu wysoki standard i wspólny sztandar
Zjednoczeni pod poznańskim herbem
Ty chcesz wywoływać ferment, ja uderzać jak werbel
I zrobić coś wartościowego dla swego miasta
Wielkopolska ekspansja, czas nastał, uszy nadstaw

Ref.:

I moje miasto i moje miasto
I moje miasto złą sławą owiane x4

[Hans]
Pies jest więc zejdź mi z drogi
Trzy kroki w tył pókim dobry
I co powiesz na dzień dobry
Jeśli chcesz agresji
Narusz teren tej posesji
To moje więc tego bronie
Ono tonie, ja też tonę
Płonie, będę nadal tam stał
Grał i śmiał ci się w ryj
Szczerze szczerząc swe kły
Bo wy macie więcej hajsu niż my
Zalew takiego szajsu jak wy
Łyknę zaraz naraz bez popity
Wasze zdrowie bo mojego szkoda
Więc lepiej nie piej koguciku o niedzieli bo w sobotę
Te twoje dziengi to potęgi n-tej zostaną ci wzięte
Po koncercie w mieście pod napięciem
Uwierzcie, duże napięcie, setki watów i wariatów
I gramy głośno, mocno choć to sprawdź to, posłuchaj
Eskulap, MO, Blue Note to tutaj jest luta
Mamy pyry giri skitki, mamy bany
I w wagonach kilogramy kukabany przemycamy
Mamy małe mocne polskie, piwo z kokainą
A ty sraj tym swoim importowanym aj
Pedale bez jaj, kurwa jaki to jest kraj
Rozpoznaj nas Hans, 52, Poznań
Zapisz, zapamiętaj, doznaj
Ten bit eswek oddaj lub się poddaj
Przyjmij to, takie są zasady
Nic nam nie zrobicie bo nie dacie nam rady
Ta, wreszcie ktoś się nie bał i zajebał
SLU a teraz na legalu ale nigdy na sprzedaż
Kapiszi, czy ma być wpisik?

Ref.

[Mientha]
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt

[Medi Top]
Poznaj moje miasto złą sławą owiane
Na południu centrum pakt gdzie wredne ryje
Nom dobrze obgane, modne telefony
W świecie gdzie nie liczy się nic oprócz mamony
Ja do strzału skory
Pięć godzin snu i pod oczami wory
Kocham to miasto bo tu się urodziłem
Tu pierwsze jaranko, pierwsze bójki
Tu pierwszy raz z ekipą Martini piłem
Tu mnie hip-hop trafił, tu pierwsza złamana miłość
Kiedy do księżyca wyłem, kiedy w stylu tyłem
Bo styl mój, obszerny, gruby
Nigdy krótki jak smak gumy Hubby Bubby
A dla ciebie nie ma nic przyjemniejszego
Jak wpadka do kieszeni nowej stówki
Dalej z braćmi lecę
Sto trzydzieści dwa uderzenia na minutę
Obojętnie gdzie bym nie był i co bym nie robił
Prezentuje lute, pokój miastu
Gdzie duch da ma troje i same łby zakute
I same łby zakute, ble

[Lamzaz]
Złą sławą owiane, poznaj moje miasto
W kilku słowach streszczę jasno
Znam je jak kieszeń własną
Gdy latarnie w parku gasną
Tu rodzony, tu wieczności wrota się zatrzasnął
Póki co jestem, Lamzaz z podziemnym atestem
Dzień jak co dzień, częste chmury gęste
Żadnej łaski, w siłę rośnie PC poznański
Warty hip-hop nad warszański, czujesz kopa?
Szacunek ludzi, miejsce na wagę złota
Lamzaz lokalny patriota
Nie padnę na dechy jak z Lenoksem Gołota
Wieczne za BueLe nie raz nastawie karku
Jak Senne Oko mówi żyć i umrzeć w PC parku

[Senne Oko]
Moje miasto złą sławą owiane
Tu byłem, będę i tu zawsze zostanę
Parku południowa strona
Tu jedna miłość ciągle żywa
Szarość dnia rozmywa, czasem ciężko bywa
Bo to pieskie życie
To, że Poznań żyje słyszysz na płycie
Proste słowa dają do myślenia
Okolica się nie zmienia, ale ludzie tak
O reputację trzeba dbać
Za daleko doszliśmy, żeby dupy dać
Skuci w te same kajdany gdy omijane many
Dajemy to co prawdziwe, marzenia ciągle żywe
I możliwości wielkie, żaden pysk nie mięknie
Wiele lat za nami, ale czasu nikt nie liczy

[Peja]
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce

[Wiśniowy]
Gdzie najgłośniej bity słychać
Gdzie najlepiej gra muzyka
Gdzie technika ma znaczenie
W sercu miasta siła drzemie
Gdzie wybija się podziemie
Tu gdzie MC są na scenie
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie
Gdzie najlepsze są imprezy
Gdzie najwięcej jest nagrywek
Gdzie podziemne studia rodzą
Rzeczy, które kraj okrążą
Gdzie powstają rzeczy które
Niezależnie tworzą scenę
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie

[Peja]
Weź podbij do taty, tata prawdę ci pokaże
Całą prawdę, tylko prawdę i nie tylko tatuaże
Jak one mnie nie zmażesz, SLU gang dla Poznania
Od teraz nawyki, styl rozpoznawany dla was
I jeszcze wstecz trochę cofam się by wspomnieć piekło
Od P do N z kreską, nie przyglądaj się tym wersom
Nie porównuj swoją wersją, proste masz liryczny wpierdol
Dla wszystkich niedowiarków, którzy dali notę mierną
Dla wszystkich niedowiarków, nie zdejmuję sztangi z barków
W czasie ostatnie serii, dziki zachód tu na prerii
Bez zaliczkowej premii atakuję cały Allstar
Nie wypowiadaj się zanim nas nie poznasz
Zanim nie usłyszysz oto poznańskie podziemie
Masz skurwysynu scenę, która nie istnieje
Do mnie należy zadanie jej nachalne promowanie
Jak składy teraz są w klanie, czas podnosić poprzeczkę
Zjednoczony Poznań, a nie miasto pod napięciem
Bo to było by przegięcie jak literówki w tekście
Znowu kpiny w mieście, obronię się nareszcie
Dziwi cię, że źli, zdziwiony tu wykręcasz minę
Dziękuję Allstarowi, że nikt z was nie jest kuzynem, kuzynem

Ref.
Moje słowa jak historie pradawne
Ciągle żywe na topie nie na dnie
Do póki jestem i wyrażam się składnie
Nie dopuszczam myśli że Grammatik upadnie
I zniknie w przeciągu jednej chwili
Tak jak inni przychodzili później odchodzili
Nie dając sobie rady twarze w dłoniach skryli
Na tej płaszczyźnie nic nie zdobyli
Trudno zawsze trafiają się przeszkody
Nawet jeśli przełamane pierwsze lody
Głusi na dobro kreatorzy taniej mody
Hity od sprawdzonych nie ważny projekt nowy
Dlatego Jotuze na krytykę zawsze głuchy
Nie pozwolę by krzyżował ktoś me ruchy
A więc basta zostaw mnie i ludzi z mego miasta

Ref.: Zawsze żywi trzymając swoje słowo
Zawsze twardo robiąc swoje bo warto
Nie ufając fartom nieznanym życia kartom
Zawsze żywi zawsze żywi x2

Wiem jak dużo jeszcze roboty cały czas
I widzę tą siłę w nas pełną mocy
Lecz mnóstwo roboty
Ja omijam kłopoty
Instynkt pozwala mi żyć swoim życiem
Marzyć i realizować rymować rap grać
Robić swoje
Jakie stop
To niezależny hip hop
Samodzielnie tylko z pomocą paru kumpli
To miłość do tej grupy nienawiść do durni
Do krytyków co w życiu majka w ręku nie mieli
Gdy robiliśmy oni na dupie siedzieli
Teraz z nich milion sceny specjalistów
Ekspertów od gówna nie słyszących słów
Dużo chcę osiągnąć wy wciąż przeszkadzacie
Widzicie to ale tego nie słuchacie

Ref.

Nie pozwolę sobie na luksus pójścia do piachu
Dopóki dla kumpli ważne będzie słowo brachu
Wiele rzeczy przede mną i jeszcze dla mnie
Kolorowa przyszłość jak kolejny rzut wanie
Znasz to uczucie nie do opisania
Jeden głupi moment pierwszy krok do sprzedania
Ale na to nie pora przynajmniej nie teraz
Poczekam będę nadal moich ludzi wspierał
Słowa dobierać rozważnie
Uważać by nie wtopić i nie przejść przez łaźnie
Tylko głupi na odwrót zrobi i przeżyje kaźnie
Ja taki nie jestem życie dla mnie testem
Do walki nie ruszam pod byle pretekstem
Rzadko gaszę innych Kozakiewicza gestem
Nie posługuje się wyszukanym tekstem
Spekulacje myślenie abstrakcyjne
Do niczego nie prowadzi kłopoty gromadzi
I nawet gdy matczyna dłoń po głowie gładzi
Tak już musi być nikt na to nic nie poradzi

Zanim trafiłem tutaj przeszedłem długą drogę
Boje fizyczne doskonalenie umysłowe
Robiłem swoje
Ćwiczyłem praktykowałem
Tylko tego chciałem więc nie burz moich marzeń
Nie prowokuj złych zdarzeń
To moje granie
Rymowanie o tym że na krytykę głuchy
O tym że wykonałem konkretne ruchy
Nie gadałem nie plotkowałem nie ściemniałem
Załatwiałem i jak jebana mrówka pracowałem
Teraz zbieram plony teraz czas na sukces
Teraz scena podziemia piedestale widzieć grupę
A do tych chcą był bym trupem
Pocałujcie mnie w...
CHCWD chowaj się
[Intro: VNM]
V N M, ta!
Stary zaufaj mi. Zawsze będę robił nowe rzeczy. Zrobię je na tej płycie, na następnej i na jeszcze następnej. VNM, możesz być pewien, ta!

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

[VNM]
Wizja mglista, zdobędę te jeansy G-Star,
Nim po liścia moje kiksy pies będzie na pizdach fiskał
Zrobię to rapem, bo będę piękne linijki pizgał
Rap to kumpel, dziesiątki tysięcy ten sukinsyn mi stał
Takie wersy to nie rymowanka z czuj stary
Takich wersów nie zrobi mój stary czy twój stary
Nie zrozumie ich moja mama czy twoja mama,
Daro z VIVY z O Co Kaman, nie skuma tu o co kaman
Oni nie, ale tu paru tak
Ten co to flow tutaj kuma to zna
Hejtuje ten, który gula tu ma,
I suma sumarum on z chuja tu spadł
Ta, wersy express, tak jak NSX
Jak nie wiesz ocb? Do okładki dorzucę tekst też
Robię swoję, miga za plecami liga mi,
Bo mam ich za sobą wciąż, stojąc z lustrami vis a vis
Pieprzę te CD ich
W miesiąc zrobiłbym złoto jak dałbym na cały album Flesze czy Widzę ich, bo...

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć..

[VNM]
Kto stoi w miejscu ten się cofa, więc
z czasem forma ginie im,
Styl ich jakby zakonserwowany w formalinie był i,
Śmieszne, że jest tu na to syty popyt,
Ej, jakbym z takim skillem tu nie miał dillu synu brałbym psychotropy
A tak by mogło być i tak labelom tu dobrze się wiodłoby,
Ale w tym lofcie czas otworzyć okno by,
Ta muzyka tu miała progress, nowa szkoła się rozwijała na dobre,
Żeby każda tak zwana gwiazda starała się zmieniać, a nie rozmieniała na drobne,
Ale to czcze życzenia, tu się niewiele zmienia
Apetyt na nowe rzeczy maleje od przejedzenia, ale,
Moi fani mogą mi na bank ufać,
Że ich za tandetę nigdy nie będę na hajs ruchać
Nie nawijał Wiz Khalifa tu
Takich tekstów nie pisze się w pół godziny po czterech piwach i splifach dwóch
To jest szacunek, tworzymy tą subkulturę,
Więc zmieńmy jej wizerunek, pchnijmy go w górę, bo ciągle...

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć...
Granice eliminują tylko tych ospałych (sprawdź to, kręć to)
to dla każdego inne piekło (piekło).
Przemyśl to, choć system wciąż kuleje
u nas nadzieje mieć, niewinnych dla nich nie ma lekko.

Wciąż ciągła walka o pokój, lepsze jutro (lepsze jutro).
Myślą, mięśniem, czynem, mówmy krótko.
Razem jesteśmy w stanie ruszyć z posad głazy.
Don, Drużyna A, Liber, Kris - brońmy szansy dziś.

(Dziś) ten, jutro tamten jest pierwszy, dzierży berło.
(A my) w ciemno idziemy drogą codzienną.
Zgrają partię, nową partię a naród szarpie
i niewielu z nich mówi o zwycięskiej szarfie.

Reszta patrzy na teatrzyk, reszty się strzeżcie,
walczymy razem dziś o szczęście.
I przy Dnieprze niech to słowo wesprze was,
pozdrowienia z Polski - Drużyna A.

Zrzucę jarzmo tych co mnie drażnią
narzucając mi niewolę każdą.
Wolę własne pasmo chyba to jest jasne,
że nie zgasło światło w sercu.

Przez kłamstwo oszczerców, oni stoją na kobiercu
z diabłem i mówią mu, że padłem im do stóp.
Jednak próg w mojej dłonie mówi,
że mam dług w stosunku do nich,
bracia - Bóg nas chroni, w sprawie słusznej.

Jeśli teraz nie naprawisz czegoś,
nie zrobisz tego później (nie zrobisz później).

Razom nas bahato, nas ne podołaty /x4

Przy mikrofonach nie myślę o milionach,
ja myślę o tym czego jeszcze można dokonać, wiesz.
Nie muszę tu zarobić tyle co Comarch,
natomiast chcę ratować życie jak Monar.

Gdy na salonach dzielą świat na strzępy,
te dźwięki budzą lęki u Łukaszenki.
Białoruś - bądźcie następni.
Zbiry - wkrótce się skończą wam
dioksyny i tiry.

Na razie pełni wiary w tych którście wybrali
dla nich stali w mrozie, w pomarańczowym kolorze.
Ja jestem sceptykiem - mój kraj tego wymaga,
głośnym krzykiem na płycie swój sprzeciw wyrażam.

Ideały się depcze, słowa wielkie zapomina,
dla małych spraw wiecznie prywata, układ (świnia).
Realizm prosto z Polski - to dla was Ukraina,
lepiej miejcie na oku to co u was się zaczyna.

Polityku jeden z drugim, pamiętajcie małych ludzi,
bo bez nich żaden z was nigdy nie byłby taki duży.
Nie zapominajcie nigdy, bo lud nigdy nie zapomni,
za kłamstwa, krzywdy przyjdzie czas że się upomni.

Bo razom nas bahato - to daje nam odwagi,
i nas ne podołaty, bo nie dacie nam rady
(52 dębiec, 52 dębiec,)
(Nas ne podołaty, bo nie dacie nam rady)

Razom nas bahato - jest nas wielu.
Nas ne podołaty - nas nie pokonacie! /x4

Pełen blask, zdeterminowany tłum,
te obrazki pokazują siłę demokracji.
Fałsz zmusza do reakcji ludzi,
by przerwać bezwład, zrzucić ucisk.

Uścisk dłoni, poparcie w walce
te wartości nie są dla nas martwe.
Jest nas wielu, mamy oczy otwarte
i na starcie jesteśmy gotowi na starcie

w miejscach gdzie nie ma miejsca na wolność
gdzie normą jest życie na codzień ze zbrodnią.
Nie powstrzyma nas siła dyktatur, to siła rapu
przeciwko sile strachu.

Razem jest nas wielu, więc nas nie pokonacie
nawet jak wyschnie pisak i spłonie papier.
Władam rapem na etacie własnym, szukam satysfakcji,
świat ułożony jest z mozaiki.

Odkryj nowe miejsca jak Marco Polo,
możesz zbuntować potęgę jak rodyjski kolos.
Możesz działać solo albo działać razem,
ale za granie solo świat policzy ci marżę.

Dwójka - dokładam swój element blisko,
poznaj moje zdanie, zmienisz zdanie szybko.
Jedna wiara w przenośni i jako symbol,
jutro już na serio, niech twe usta krzykną.

Razom nas bahato, nas ne podołaty /x4
Razom nas bahato - jest nas wielu.
Nas ne podołaty - nas nie pokonacie!
Ej, ty kolo myśl sobie co ci się żywnie podoba
I oby nie jebła ci do łba woda sodowa
Mam Amsterdam nie ruszając się z Mokotowa
Wolę się nastukać niż wciągać i gotować
Ej, ty kolo chciałbyś błyszczeć jak diament?
Lecz jesteś fermenciarzem i tylko siejesz zamęt
Zmienia styl trzy razy na godzinę
Dla mnie zostaniesz zwykłym marnym skurwysynem
Ej, ty kolo czaisz o co przypierdala?
Podrabiane prawilniaki trzymają się z dala
Dla takich jak ty jesteśmy chamami
My takich jak wy nazywamy lamusami
Ej, ty kolo zadowalasz się sloganami?
Czujesz niechęć do zapoznania się z faktami?
Damy radę, bo szacunek mamy
HG wciąż ci sami nie dajemy się omamić
Ej, ty kolo cwaniaczku za dychę
Zapamiętałem cię wyłapiesz na michę
Nie raz jeszcze balansku strzeż się
W moim mieście moi ludzie są deszczem
(Ej, ty kolo) ej, ty kolo masz lipę
Nigdy nie próbuj mącić w mej ekipie
Twoje pady dla prawdziwych są kitem
Razem z Hemp Gru [?] do celu idę

Niegdyś w ząbek czesany dzisiaj w kółko golony
Uważaj buraku, bo zostałeś namierzony
Nie unikniesz swojej drogi to są bloki i pogróżki
Rozłóż karty tarot poznaj jutro swe u wróżki
Raperom sombrero na głowę zakładasz
Zawiąż se sznurówki do czegoś się nadasz
Platynowym gównem plujesz, rekord bijesz
W koło jedna granda by wywołać skandal
Będą tańczyć jak im zagrasz, jest balecik
Na nim polskie suki, parę słów mam powiedzieć
By uniknąć w świecie luki, tylko zobacz koluniu
Niczym twarze Hollywoodu okrzyknęli się gwiazdami
Niby wszystko na polewkę, a swą dupę by sprzedali
W Arkadiusa sklepie koncert, niezły wypas
Ostry konkret oddaj twarz a zabierz forsę
Fundnę ci w szampanie kąpiel
Jeszcze jedno zanim skończę
Być czarniejszym od murzyna
Ciężka sprawa ale bywa (ale bywa)

Ej, ty kolo romarszcz te pryszczate czoło
To parę miedziaków trące tu w około, jadę
Mój prywatny widok nigdy z taką gębą
Nie dość, że ruszył w kit to gubi tępo
Otwartość za to nigdy ust mi nie zamyka
Spryt to logika i gamoń zmyka
Bo u mnie zawsze w cenie powiew myśli czysty
Żart równy powadze, tylko fifty-fifty
Pod warunkiem, że (że) wiesz jak to się je (je)
Co z czym i kiedy i po co się to żre
Jadę dalej masz numero uno
Zapamiętaj trzymaj fason z dumą
Teraz duet, nie wpadaj w zamułę
Zaczyna koncert w rapie, po chuj masz dumę?
I wieża wre energię życiową
Tylko z tymi co się dzielą, swoją ślę
Na koniec quatro z tym już nie tak łatwo
Testosteron w środku, a w około stadko
Koleżki partnerka jak najbardziej święta
Jakie tutaj świry? jaka kurwa mięta?
Lamusów trzeba gnać i sprawa jest zamknięta (ciach)
[Eldo]
Rap parias, co wspina się na Parnas,
Z życiem stanąłem do tanga aby lśnić jak gwiazda
Nie moją karmą cień, ani wśród liderów,
Rap, dr Strange bohater outsiderów
Głosuję gremium, lecz kto liczy głosy powiedz?
Po co pytać skoro wszyscy i tak znają odpowiedź
Często spotykam się z takim podejściem
Muzyka to zabawa, po co robić z niej coś więcej?
Muszę być zadrą w opcji fuck you, pay me
Muszę być twardy, z kamienia prawie jak Ben Green
Piszę tekst, robisz beat a i tak koniec jest taki,
Że większość kupi płytę na Stadionie
Złudzeń koniec, bo to co mamy do nagrania
To nasze myśli a nie styl życia do sprzedania
I tak ktoś powie, ej Eldo weź powiedz,
Czy znasz serwer, z którego twoją płytę ściągnę?
Rap robię zamiast pisać, wciąż w głowie mam ogień
Bo ten rap projekt w Polsce dawno już poległ

[Jotuze]
Kiedyś myślałem, że będzie fajnie, mając ten wybór,
Dziś odrzucam środowisko bo znam je na wylot
To, co było w cenie, dziś zmieniło swoją wartość,
A ten ogień w sercu powoli zaczyna gasnąć
Idę dalej, choć nad sobą widzę kruki
Robię ten rap, gdyż poświęciłem się dla sztuki
Jednak coraz częściej z tą najgorszą myślą,
Że tak ważne słowa okazują się pomyłką
Coraz częściej myślę by być incognito,
Bo ktoś nie szanuje pracy i od razu liczy bilon
Bez wyrazu gra, jej tempo nadaje profit
Łatwo zniszczyć muzykę, która działa jak narkotyk
Postrzegany przez pryzmat tych wykresów i tabel
Muszę dalej w ten sposób tańczyć swój życia balet
Zamiast mieć spokój, muszę być wilkiem w świecie owiec,
By ten rap mógł przetrwać w erze hitów "Jak zapomnieć"
Każdy ma swoją drogę, nie zabraniam jej nikomu,
Jednak większość niszczy sztukę bez powodu
Jaki cel w tym powiedz, dla mnie to blamaż,
To jest ten rap parias co wspina się na Parnas

[Eldo]
Jakim cudem może być wszystko na swoim miejscu,
Skoro ty masz gdzieś to, co my mamy w sercu?
Herce do herców, nie na pokaz bez sensu
Staram się a przegrywam przed startem w blokach
To nie jest kwestia finansów, nie mam ambicji mieć zamku
Choć egzekwuję hajs swój, od lat na majku, miałem sporo nadziei,
Że uda się coś zmienić, dziecko wylało się z kąpieli
Jednak, rap biznes to spełnienie marzeń,
Na szczęście już o tym nie marzę, to bicie głową w ścianę
Chłodno myślę, wciąż tu jestem też dlatego,
Że dla wielu z was znaczymy coś więcej

[Jotuze]
Nie będę bił się o listy, hołduję innym wartościom,
Pirat w ręku małolata traktuję z obojętnością
Nie ma się co zagłębiać w coś, co nie ma sensu,
Mit upadł, jest papka kreowana przez mędrców
Znów wrócę do domu, spojrzę na tę starą ścianę
Z nadzieją czy zawiśnie nowa płyta w antyramie
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo