Popularne piosenki. Polski Hip Hop

A ja wychyle dzisiaj szklankę jedną, drugą - szkło
chyba mi niefajnie, jeszcze z pół do w pół do - co
chyba nie do do czwartej i tak w kółko
chyba mi niefajnie i łykam to gówno, to zło

co? chyba szkło, chyba mi niefajnie,
chyba zapominam się i dotykam te pannę i tę
chodź zatańcz dla mnie, ładnie na dnie wódki
zrobimy to nagle, padniesz dla mnie

twarde sutki, marne skutki - szkło
chyba mi ni fajnie chyba mnie to uśpi - to co
jak kusi to musisz wziąć, upić (szkło)
chyba mi to walnie i już mnie nie puści (to co)

fajne maniurki, na parkiecie trunki
upalne stosunki, chyba wiecie co?
i chyba nie muszę mówić, dobrze sam to lubisz
może znasz dzień drugi after jeszcze after po afterze
także musisz !

Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

pokale, dupy, dowalę totale wody, opatentowane łupy
- to walę to walę, balet, kabaret, pokale, kluby,
lufy opalane - nalej, oparem towarem upij
- to walę to walę, dalej

smirnoff, bols, daniels, desperados, grzaniec,
zimno coś, dajesz przester na vox, łapiesz?
(koks) i zaśpiewam ci piosenkę,
o tym jak to robić trzeba, żeby było pięknie

gramy w butelkę, chyba mi nie pęknie,
mini mini mani na bani bywa konkretnie,
szkło, jak dynamit i głowa się pali,
wymowa się wali - cóż - chyba niepotrzebnie

wzywam tragedię na parkiecie perwer
w pakiecie mam setę a na setę mam panienkę
dziś proszę ją o rękę i obiecuję przyszłość,
a jutro szkło pęknie i pójdę prosić inną


Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

Show me the way to the next whisky bar...
oh, don't ask why... oh, don't ask why... (x3)
Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścioł w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
Peja:

Beznadzieja, znieczulica, brak prespektyw ,zła ulica,
W desperacji na krawędzi, żyjac w nędzy, o tym teksty,
Wróg odwieczny, niebezpieczny, polityka, jej patenty,
Pierdolnięty! Ten kto myślał, że zgodze się na to jak jest chodz by w myślach!!

O.S.T.R.
Po Po Po POLSKA!
Sy... System samowolka!
Niech każde polityczne kłamstwo zginie!(zginie)

WWO
Wiesz co jest najgorsze?

Pelson
W pierdlolonej bezczynności się pograżać!
Prawdziwe słowa musza mieć pokrycie.

Fenomen
Sam już nie wiem co widze gdy na Was patrze, debile!

Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścioł w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
(feat.Kaczor, Gandzior, Glon)

Kto tu robi ten rap to jest ninjownia skład
to te bity tu na flaki na koncertach braw
a setka spraw jeszcze nie ogarnięta
jedziemy z tym syfem dopóki na bicie pętla
brzmi, to człowiek z blizną grzmi do mikrofonu
kolejny raz otwieram drzwi do mego domu
E-ma-Z RZ znów P do N kreska
to właśnie tu mieszka niejeden mój dobry koleżka
z Golonem, Peją i Gandim hardcore jak skok na banji
gramy w to jak w jumanji, bo lubimy tak grać dziś
a tobie dam dziś mojego stylu porcję
coś co wywołuje u zawistnych torsje
pędzisz jak szczur lądowy co nabawił się choroby morskiej
pozdrowienia od ekipy najgorszej
to ten rynsztok ale exclusive niczym Porsche Carrera
by odurzyć słuchacza rapowym chajem
to Kaczor grajek ten co tańczy i śpiewa
i jak każdy z was zapierdala za kawałkiem chleba
miasto mam w nim daje i czasem w nim gleba
to i tak pewnie tu znajdę swój skrawek nieba synu

Kto tu robi ten rap hardcorowy jak crack
K do G SLU Południowe Centrum Park
kto tu robi ten rap Kodex 3
wyrok na K do G SLU Południowe Centrum

Prawdziwy uliczny groove
nadchodzi przyczajony smok
wypierdolę was wszystkich w kosmos
moje mistyczne flow jambado nie coś w stylu skrecza
torby zielska i alkohol
nie czaisz bluesa to wypierdalaj stąd
policze graczom zera proste dla frajera
prawdziwa strona w tej kwestii nic się nie zmienia
odrzuć skurwiela co gra mknie skują w łąkach bo się wcina
wszędzie tam gdzie nie ma jak lamedia
ten wers działa jak gumka i na szczura trutka
ląd bomba atomowa prosto w mego PcP
to jest ta pyskówa
honor mknie jak przestrzelona stówa
ten styl dzieciak jest jak nieustanna gra
jak jesteś dobry to czasem się wygrywa
podczas gdy system się przegrzewa
ja ciągle w dół mknę
spokojnie nie pierdolnie
nieskończone źródło z hip-hopu czerpie energie
a ty fusie nie ja
dawaj ten hajs idem daj na drzewie
ze mną prawdziwe pyski biegną pewnie
i skutecznie razem dilujemy na mistrzowskim bicie
ja Ganda, Rychu i gracz z numerem jeden
na Kodexie robimy hardcore klasyke
nie żadne brednie
każda sucz odpowiedzią cie nas sypnie
skręcam się w eter na mikrofonie
wyciągnij mnie suko, wyciągnij mnie

Kto tu robi ten rap hardcorowy jak crack
K do G SLU Południowe Centrum Park
kto tu robi ten rap Kodex 3
wyrok na K do G SLU Południowe Centrum

Ten rap jak złoty strzał pierdoleni ramones
1 2 3 4 w drugiej strefie syf chłoniesz
pomocne dłonie to gracz z numerem pierwszym
Glon i Ganda najlepsi, Rysiu Peja dzisiaj streścił
tych kilka nowych wierszy
wiesz o co tutaj chodzi
Kodex 3 nadchodzi a na nim outsiderzy
bo przede wszystkim szczerzy nic nie muszę udowadniać
pokój numer 4 pierdolony rozgardiasz
nie chciej nas sprawdzać to rap uzależnienie
żadne podziemie chociaż media to zlewają
weź spierdalaj jak zając albo skacz się tym jarając
rób swoje to proste weź na parkiet swą damę
będę chciał to zapierdolę rap [?]
właśnie tak skurwysyny ninjownia a jak
a ty zaraz przejebane będziesz miał jak jeden strzał
ten rap będę grał z kolegami z mego miasta
za ten rynsztok w grach miasta
nie kumasz spytaj dzidzi
bo raz jestem jak dzidzia a za chwile jak Luigi
stylem życia się brzydzi niejedna kurwa zobacz
jak prawdziwy rap zdążył nas wszystkich wychować
nie potrafisz odżałować żeś przegapił taki występ
Stoprocent nie na listę cipko zrzuć figowy listek
pokaż nam pizdę ja dodam swój mikrofon
pełna kontrola jak Decks i gramofon
ninja nie może być miętka weź panienko nie pękaj
widze masz już mic'a w rękach więc zaśpiewaj nam pięknie
kto ten syf ogarnie na pewno nie wymięknie
kto ten syf ogarnie to my poryte dekle

Kto tu robi ten rap hardcorowy jak crack
K do G SLU Południowe Centrum Park
kto tu robi ten rap Kodex 3
wyrok na K do G SLU Południowe Centrum

Chciałeś tego rapu trafiłeś dobrze brachu
bo masz tutaj wariatów co znają się na fachu
to Kodex numer 3 wyrok na wszystkich wack'ów
witamy w świecie złym w fabryce kozak track'ów
na koncertach na bitach miasto was wita to ta ekipa
nie żadna lipa elita Poznań
teraz nas poznaj ninjownia skład pełen doznań
nawet nie pytaj to tajemnica to zła ulica
co wychowała nas na dzielnicach
robimy dzisiaj zło jest biba wyśmienita
GRU Lutawhuiiklik tak to czytaj
kolejnej wódy litr i odpalamy tricka
weź kurwa duży łyk materiał szybko zdycha
dym nasz przenika gęsty jak ciebie wersy
4 perwersy druga strefa ty na to czekasz
więc dalej przekaż kto nadchodzi i czym to grozi
żeby nie było zaskoczenia, wykolejenia
nie byłeś z nami w czwórce to jesteś cienias
Witam państwa w ometkowanym świecie
Ona czuje się w nim jak WC-Picker w toalecie,
Bo ona ma style jak TVN
W jednym palcu każdy trend,
Co otwiera drzwi na salony typom typu młody wilk.
Chwyta metki, ogląda czy w kółku ma 'R'
Nieważne czy wygodne czy ciśnie jak cierń,
Ważne czy sprzedaje się jak prostytutka
Czy jest to bestseller?
Logotypy zbiera jak znaczki w klaserze,
Logotypy ciągną jak magnes,
Bo to ważne, żeby mieć logo
Stać dumnie wyprostowany,
A nie garbić się jak Quasi Modo.
Oto nowy model, co jak partytura rodzi się w bólach
Dbać o niego, pieścić, karmić jak Tamagotchi
Węszy, szuka tego co trendy,
A nie tego, co przeminęło jak Jarocin.
I kiedy on sznuruje swe buty, ona zerka na metkę,
Prześwietla ją jak roentgen,
Bo najgorsze zło na świecie to tanie imitacje,
Kreacje bez logo,
Które się wożą, się noszą na byle kim jak Basinger,
Więc nie ma happy endu, jak w jakimś tanim filmie!

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Chłopaki marzyli o niej nocami,
Pod kołdrami, palcami jak origami przerabiali temat
Bijąc kolejne rekordy jak Marianna Rokita,
Robiili to w myślach non-stop,
Jak na winylowych płytach.
Klei się blend, znamy ten trend
Dolce & Gabbana, Sonia Rykiel,
Zawsze w firmowych sklepach, nigdy w komisie.
Całe życie słodkie jak kisiel,
Wyznaczać trend jak kierunek kompas,
Jak Alcatraz nie ma ucieczki, bo ona śni jak CD,
Jak tysiąc dolarów,
A oni bladzi jak podróbki z Tajwanu.

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Trwa gala a la Telekamery,
The winner is szpakowaty emeryt,
Ze złotą kartą w kieszeni.
Jak na loterii trafił jej się los,
Padnie twój logotyp made in Boss,
Wzięty pod włos.
Ona dmucha mu w kaszę,
Przeciąga się zgrabnie, gdy on podejmuje wypłatę.
Bo ona kocha banknoty, tuli je, liże
Czuje ich zapach, gdy tylko jest bliżej
Bo on potrzebuje filtru,
By móc tu głową sięgać wyżej.
I happy end jak w jakimś tanim filmie,
Ona zgarnie spadek, gdy on na serce kitnie.
Taki numer wytnie jak cenzura słowo "chuj",
Byle mieć nowy firmowy glamour-strój
Byle mieć nowy firmowy glamour-strój

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...
Ty chcesz to mieć ja muszę to mieć
K.I.D.M. 5 Platynowy sombrero
Nakładam raperom na głowę mój styl (Mój syf) mój rap
To co robie go tak }x2

Mój dobry ziom to Don Perinion
W modzie droga odzież
To co lubi dzisiejsza młodzież
Ciągły lans w samochodzie
A po za tym... lśnią złote karaty
Stówa wydaje ją jakbym spluwał
To nie próba, jaka próba ?
Próbe to mam na złotych studolarówach
Siedzę w klubach mam tu niezły ubaw, kumasz ?

Ref.

Mam chili mam dwie butelki tequili
Mam peeling, mam różnorodność styli
Jade sobie z tym jak z płytami Philips
Drapie bo od lat siedzimy już w rapie
Raperom daje platynowe sambrero
Stresu mniej niż zero jestem aferom
Szalony despero z hard core-owom komerom
Słucham ? patrz suko nam po ciuchach

To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć
To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć

Trzeba określić cele i zrobić to mądrze
To do czego dąże to sława i pieniądze
Chce miec tak jak książe posiadłość i pałac
własną podobizne w skałach tak jak prezydenci w Stanach
W złotej klatce tresowanego jaguara
Spędzać życie na muzyce i niekończoncych balach
Do tego właśnie hajs do tego właśnie fana
Chce mieć szampan i szampana więcej koki niż panama
Na wrogów zsyłać najgorszy dramat
BMW od Hammana
Szelest w grubych plikach
Większy rozgłos niż zatopienie Titnica
Nominacje do Fryderyka
Nakład w platynie nie w empikach
Żeby moja klika z problemów ze mną wyszła
Zgarnąć wiecej hajsu niż Blade i Crystal
Po pierwsze dla sławy pozwala żyć w myślach
Po drugie na szmalu jak dają korzystaj
Nie budda nie Krishna
Tylko oklaski i mamona
Diamentowa korona dziewięć dziwek w trzech domach
Całodobowa ochrona lepsza niż dla Papieża
Hajs, szacunek i sława do tego będe zmierzał

To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć
To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć

Chce mieć wszystko za freeko, mieszkać w Puerto Rico
W moim pięknym domu upajac sie muzyką
Pić wściekłe psy tylko bez tabasca
Platynowa maska tylko kaska i kaska
Mieć pięć burdeli w tym że jeden na kółkach
Ja i moja spółka 5 K T N wulkan
Zbijac same bąble tak jak moi ziomble
Mieć lasek z lwem wychodzić na spacer
Do Holandii skoczyc sobie na bangi
Nad polebkiem ganji i tylko po to
I żeby sały tombak zamienił sie w złoto
Właśnie o to mi chodzi właśnie tylko o to

Ref.
Dr Skacz:
Drogi słuchaczu, widzę że dotarłeś do końca płyty
gratuluję, jak się nie podobało to weź ją wyrzuć
pewnie i tak ściągnąłeś ją z neta
a jak się podobało to się nie dziwię
sam bym sobie ją kupił gdybym nie był postacią fikcyjną
a na koniec dla wszystkich piosenka

Jeszcze raz to powiem.

Gdy dopada Cię depresja i nie wiesz co robić masz
aż z oczu łezka spływa zalewa Ci twarz
to potrzebna jest tabletka połknij ją albo weź kwas
hera w bletkach koi wszystkie rany w nas
połóż się na torach chyba na to pora
odjaraj towar i nie pytaj konduktora
lub otwierając browar wetknij głowę w sedes
to metoda na 2 przecież na delirium trening
nie męcz się chłopak tak wszystko jest super
a cały świat przecież i tak ma Cię w dupie
więc załącz to na loopie i odjaraj cannabis
Panie słuchaczu, musisz się Pan zabić... zabić... zabić...
Jan "Kyks" Skrzek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień
O mój Śląsku, niszczą cie te fabryki
O mój Śląsku, niszczą twe serce zielone, płuca twej duszy.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

1.
Bo gdy otwieram oczy, to kocham to co widzę
Różowe powietrze, tabliczka Katowice
Tu wolniej płynie życie, wśród porażek i zwycięstw
Tu smak węgla i sadzy, wśród słów leży na bicie
To picie zmienia pryzmat, historia jest jak blizna
Odmienność to charyzma, tak nas tu wychowano
Każdy dom niczym przystań, ziemia czarna i żyzna
Przekleństwem jest cienizna, to kreuje tożsamość
To za to wszystko co zabrano nam przez lata
To dla tych miejsc, do których trzeba wracać
Ja wiem, każdy ich cios nas wzbogaca
Ich wiarą jest pieniądz, naszą honor i praca
To kraj w kraju tonący w tonie wałów i stratach
Na ziemi gdzie z Bogiem, przeplata się szatan
I choć nie raz, los kazał nam w przepaść skakać
My nauczyliśmy się latać.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

2.
Bo kiedy bierzesz wdech, da się wyczuć pech tych ulic
To zeszły wiek, wszystkich nas tak znieczulił
Pomoc dla nas to populizm, nie raz nim nas opluli
My to ten gorszy naród - biedy, brudu i żuli
Przekuli nasze dobro, na nasze wieczne brzemię
Dziś nie patrzą już w oczy, patrzą pod ziemię
Niespełnione obietnice i znów ściema po ściemie
Wraca im czucie, gdy tu wraca cierpienie
A nam zostaje niebo i kolory dzielnic
I przekonania ojców, którym jesteśmy wierni
Smak tej wody, zapach tych miejsc i
zlepek historii, mistyki i tajemnic
Jebać brak pamięci, my nieugięci
Świat ostro kręci, świat lubi pędzić
Rok po roku całe życie na krawędzi
Ci co latają nad tym wszystkim, co śmierdzi.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

3.
Bo jeśli wiesz skąd jesteś, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Jeśli znasz swoje miejsce, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Jeśli wiesz gdzie masz serce, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Bo gdy umiera coś świętego, to wstępuję go do nieba
Podnieś ręce i krzycz nie ma przebacz.

Jan "Kyks" Skrzek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień
O mój Śląsku, niszczą cie te fabryki
O mój Śląsku, niszczą twe serce zielone, płuca twej duszy.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4
Moje słowa jak historie pradawne
Ciągle żywe na topie nie na dnie
Do póki jestem i wyrażam się składnie
Nie dopuszczam myśli że Grammatik upadnie
I zniknie w przeciągu jednej chwili
Tak jak inni przychodzili później odchodzili
Nie dając sobie rady twarze w dłoniach skryli
Na tej płaszczyźnie nic nie zdobyli
Trudno zawsze trafiają się przeszkody
Nawet jeśli przełamane pierwsze lody
Głusi na dobro kreatorzy taniej mody
Hity od sprawdzonych nie ważny projekt nowy
Dlatego Jotuze na krytykę zawsze głuchy
Nie pozwolę by krzyżował ktoś me ruchy
A więc basta zostaw mnie i ludzi z mego miasta

Ref.: Zawsze żywi trzymając swoje słowo
Zawsze twardo robiąc swoje bo warto
Nie ufając fartom nieznanym życia kartom
Zawsze żywi zawsze żywi x2

Wiem jak dużo jeszcze roboty cały czas
I widzę tą siłę w nas pełną mocy
Lecz mnóstwo roboty
Ja omijam kłopoty
Instynkt pozwala mi żyć swoim życiem
Marzyć i realizować rymować rap grać
Robić swoje
Jakie stop
To niezależny hip hop
Samodzielnie tylko z pomocą paru kumpli
To miłość do tej grupy nienawiść do durni
Do krytyków co w życiu majka w ręku nie mieli
Gdy robiliśmy oni na dupie siedzieli
Teraz z nich milion sceny specjalistów
Ekspertów od gówna nie słyszących słów
Dużo chcę osiągnąć wy wciąż przeszkadzacie
Widzicie to ale tego nie słuchacie

Ref.

Nie pozwolę sobie na luksus pójścia do piachu
Dopóki dla kumpli ważne będzie słowo brachu
Wiele rzeczy przede mną i jeszcze dla mnie
Kolorowa przyszłość jak kolejny rzut wanie
Znasz to uczucie nie do opisania
Jeden głupi moment pierwszy krok do sprzedania
Ale na to nie pora przynajmniej nie teraz
Poczekam będę nadal moich ludzi wspierał
Słowa dobierać rozważnie
Uważać by nie wtopić i nie przejść przez łaźnie
Tylko głupi na odwrót zrobi i przeżyje kaźnie
Ja taki nie jestem życie dla mnie testem
Do walki nie ruszam pod byle pretekstem
Rzadko gaszę innych Kozakiewicza gestem
Nie posługuje się wyszukanym tekstem
Spekulacje myślenie abstrakcyjne
Do niczego nie prowadzi kłopoty gromadzi
I nawet gdy matczyna dłoń po głowie gładzi
Tak już musi być nikt na to nic nie poradzi

Zanim trafiłem tutaj przeszedłem długą drogę
Boje fizyczne doskonalenie umysłowe
Robiłem swoje
Ćwiczyłem praktykowałem
Tylko tego chciałem więc nie burz moich marzeń
Nie prowokuj złych zdarzeń
To moje granie
Rymowanie o tym że na krytykę głuchy
O tym że wykonałem konkretne ruchy
Nie gadałem nie plotkowałem nie ściemniałem
Załatwiałem i jak jebana mrówka pracowałem
Teraz zbieram plony teraz czas na sukces
Teraz scena podziemia piedestale widzieć grupę
A do tych chcą był bym trupem
Pocałujcie mnie w...
CHCWD chowaj się
Dlaczego przez tyle lat slepo wierzylem w Ciebie?
W Twoje smieszne historyjki o piekle i o niebie, Ziom?
W jakim celu odwiedzalem Twoj wielki Dom?
Wierzac w milosc i dobroc Twa, co?
Zawsze miales na Swej tacy ode mnie kase
Mimo, ze nie bylem nigdy grubym zarobasem.
Wiesz, nie smierdzialem hajsem
I wiesz, ze nie zylem jak w bajce, tak.
Powiedz mi dlaczego ja tak wierzylem w Ciebie.
Po co te modlitwy? Do dzisiaj tego nie wiem.
Po co caly ten cyrk: chrzciny i komunie.
Nie rozumiem i zrozumiec nie umiem.
Zupelnie nie znasz zycia, Ty nie wiesz co to bol,
Nie wiesz co to strach i lzy slone bardziej niz sol.
Ty nie wiesz co to milosc,
Bo nie ma Ciebie, Ziom i nigdy nie bylo.

Ref. Gdzie byles jak modlilem sie?
Gdzie byles jak plakalem?
Gdzie byles jak nosilem Cie?
Gdzie byles jak blagalem?

Czy pamietasz ten dzien jak mi zabrales Matke, co?
Pewnie nie. Za to ja przezylem szok, wiesz?
Mam ochote na Tobie zemscic sie.
Kiedys Cie kochalem, dzis nienawidze.
A pamietasz ten dzien, gdy mi zabrales Ojca?
Przyklady Twej "dobroci" moge wymieniac bez konca.
Po tym wszystkim zupelnie mnie olales,
Ja w Ciebie wierzylem, a Ty mnie nie kochales.
Anial Stroz tez sie gdzies wycofal,
Wtedy Jego miejsce zajela pani koka.
Zycie na trzezwo stalo sie nie do przyjecia,
Wokol szyi zaciskala mi sie petla, wiesz?
Nadal krzyz nosze na piersiach,
Ale to ozdoba, bo z mojego serca wyrzucilem Cie.
Zakonczony temat.
Dla mnie Koles Twoja Postac to sciema!

Ref. Gdzie byles jak modlilem sie?
Gdzie byles jak plakalem?
Gdzie byles jak nosilem Cie?
Gdzie byles jak blagalem?

Nie ma Cie, teraz wiem dlaczego ciagle krew
Tak bezsensownie przelewana jest.
Nie ma Cie, teraz wiem dlaczego tyle zla,
Nienawisci i zawisci w nas.
Twoi Posrednicy robia bardzo gruby hajs,
Wyciagajac krocie od oklamanych mas.
Pod przykrywka Boga ustawiaja sie.
Ej, Bog! Ty juz nie obchodzisz mnie!

Ref. Gdzie byles jak modlilem sie?
Gdzie byles jak plakalem?
Gdzie byles jak nosilem Cie?
Gdzie byles jak blagalem? /x2

Gdzie byles jak modlilem sie?
Śladem po sobie będzie wszystko co zdziałam
Śladem po mnie będzie dla was hałas
Przekrwione oczy na zdjęciach u przyjaciół
Zjebane dyski to pech, pech albo fatum
To, że TeWu ma momenty i, że czasem się zagrzewa
Charaktery, różnice, wyjście poddać się logice
To co pozostawię na mych odbiorców postawię
Pozytywnej interpretacji zostawię, me teksty
TeWu rap w słusznej sprawie, zostaną
Rysa na psychice kilku kobiet

To, że kilka się przestanie szmacić
Dobre argumenty przy konfliktach
Okruchy szczytów dla skrzatów
Głupie plotki o mnie i o reszcie
Spowodują tylko sławę pośmiertnie
Zobaczysz tak będzie
Nie ma co pukać w drewno nie malowane
Pierdol zabobony, fakty wszystkim znane
Chcę zostawić szczerość, chcę zostawić słowa, chcę
Chcę zostawić prawdę, bo tylko zalety ma
Kiedy już odejdę tylko jej będziesz chciał
Wtedy zwrócisz uwagę na wersy, które słyszysz
Możliwe, że złapie cię bunt i duma
Będziesz krzyczał, krzyczysz - TeWu rap yo

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...

Już za, na karku ćwiartka, tak
Uwieczniona następna kartka
A najważniejsze przekaz i wiersze
Gramofono wyjadaczy, bombingowo, wymiataczy zmieszczę
Zwany wariatem, z małolatem na matę przemieszczę
Stukam za to czeka z koką w domieszce, odpukam
Życiowe stresy, nocne dreszcze na biegu streszczę
Co za bezczel, dziesięć razy roku pory wyjście na szerokie tory
Byłem chory, gdy nie wychyliłem nosa z nory
Z nie na farta po piętach ci drepcze
Więc na razie tylko szepczę, wróżę
Chciałem lecz nie umiem, więc nie będę śpiewał w chórze
Mam rodzinę, kocham inną muzę i napis na murze w głowie
Więcej nie piękniejsze i duże
Walczy tu podwórze, uszanuj graffiti burzę

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...

Płonące logo, zapisane zakurzone zaszłe zeszyty
Dusza idzie drogą, nietykalne bity, donośny głos
Bezradność, ból, wstyd, przeraźliwy krzyk
Wieczny psycholog, niebieski fanatyk
Potok tuszu, testament slangiem na arkuszu
Ścięte dredy w worku w białym kapeluszu
Cisza, martwe ściany
Dźwięk nie oznajmia kolejnego dnia został przechowany
Zbiorowa rozpacz odszedł z tysiąca
Mieszkaniec Świętochłowic, szacunek do końca
Przykład pozostał, synu pamiętaj
Godnie reprezentuj, kontynuuj marzenia, powstań
Łączy nas podpis, granitu krew
Ta sama pasja, ten sam powiew
Milion odbitych stóp na śląskiej ziemi
Bądź dzielna matko, wierze w ciebie
Nie płacz dobrze mi tu w niebie, patrz

[x4]
Ślad po sobie, ślad, ślad po sobie...
Decyzja juz zapadła
pozostał jeden wariant
tylko śmierć może rozłączyć mariaż
wariant, chcesz wiedzieć co zrobiłem
dlaczego, jak, dwadzieścia sześć lat
w środku wrak
bonwłajaż
podjeżdżam nic mnie nie dręczy
w moich słowach prawda przeżyć wewnętrznych
zło weszło z butami do mojej duszy
dziś prędzej atak serca niż ofensywa skruchy
oczu nie zamydlam po co się oszukiwać
w nocy umieram, a południe schodze po dwa piwa
moja wina i nic mnie nie zatrzyma
mitsubishi kokaina
jeżeli umre z rana to na pewno na zwał
sam to widzisz , wszystko w całość się układa
znaki na niebie, ziemi mówią pe i ha
czego od życia może chcieć taki gość jak ja

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

wiem, że jestem winny, wina po mnie płynie
temat ten na pewno ciebie nie pominie
tu prawda nie zginie , zostanie pośród ludzi
wiem, że jestem winien, a to sumienie brudzi
zobacz przyjacielu jak życie tu wygląda
ja tu się budzę i powietrzem zaciągam
stąd moja siła, ten rap płynie w żyłach
nasza przepowiednia nie zawsze jest miła
wiele już widziałem i z wami się tym dzielę
blizny na ciele i przyjaciele ze mną
już wielu z was wybrało drogę ciemną
to nie wszystko jedno, samo to nie minie
ja po to sięgnąłem i tego jestem winien
ciebie nie winie sam to zgotowałem
chociaż mogłem przestać to nie przestawałem
strzał za strzałem i kłopoty z prawem
teraz dzieciaku zdaj sobie z tego sprawę

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

niejeden chłopaczyna do bram nieba puka
alkohol potrafi wszystko z życia wypłukać
wmawiam sobie, jutro przestaję
przez wódkę dużo straciłem nic nie zyskałem
czas ucieka , nic się nie zmienia
droga, którą wybrałem prowadzi do zatracenia
wspomnienia o zdarzeniach trzymam w pamięci
bo to koi ból nakręca spiralę śmierci
kolejny łyk, czuję ciepła falę
kolejny, morderstwo doskonałe

Nie tykaj tego, bo to cie zgubi
chada teraz mówi, spójrz popadasz w długi
los dla takich jak ty nie uznaje ulgi
ja wiem co czujesz, gdy w lustro patrzysz
teraz już wiem życie to zaszczyt
sam sobie winien, więc wyciągam wnioski
to prawdziwy widok rzeczypospolitej polski
tu się urodziłem i poznałem miasto
pod dwunastką na dzielnicy grochów
powstałeś z prochu to w proch się obrócisz
powiedz jeśli chcesz nam coś zarzucić

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny x2
Proszę Ciebie, uwierz w siebie, Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Ja wiem jak to boli jak Bóg czasem zapomni,Jak odpadają skrzydła, jak już nie jesteśmy wolni
Nigdy nie byliśmy ale kiedyś będziemy, Żyj nie umieraj – uwierz nie umrzemy
Czujesz się słaba, bezradna i jeszcze ten który dał Ci życie zaciska Ci kleszcze
Są inni wokoło, będzie ich więcej ( jesteś daleko ale wiedz że z Tobą jestem)
Bezsens jest sensem, życie jest testem, wiem że Cię stać na to byś zdała to świetnie
Sumienie masz jedno, duszę masz jedną, nie wybaczysz sobie jak zrobisz coś głupiego
Zło jest złem i złem pozostanie, jak jest Ci źle możesz płakać w moje ramię
Możesz wziąć to co tutaj pozostanie albo odrzucić przeszłość nowe wyzwanie

Saro masz całe życie przed sobą, pomyśl jak możesz pokochać kogoś
Tyle gwiazd świeci nad Tobą, mrugnij do nich a oni pokryją Cię swoją opoką
Pokryją wiarą, siłą i nadzieją byś była silna, innych ludzi weną jedną z tych gwiazd możesz być co świecą ludzie więcej nie zaprzeczą
że urodziłaś się po to żeby żyć jeszcze przyjdzie czas by z tego świata się zmyć chciałbym umrzeć w spokoju życie krzyż
mamy dużo, do grobu nie weźmiemy nic, tabula rasa wypełnij ją jak szkic
bądź dzielna - ja wiem to nie proste wiesz jak Twój brat, że miałem kiedyś siostrę
Bóg mi ją zabrał, myślałem jak się pogodzę - chyba tak musi być każdy ma swą drogę
Proszę Ciebie uwierz w siebie Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo