Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.: x2
To tylko oni żyjący w monotonii
Oni, to tylko oni i nic nie zostanie po nich
Oni, każdy kolejny to anonim
To tylko oni, brak celu oczy im przesłonił
To tylko oni!

[Szad]
Ślepi i niemi bo zagubieni w beznadziei
Zamurowani w scenerii miejskich arterii niczym w celi
Przy czym zamiast przyczyn widzą tylko cień na ścianie
A nie to co jest na pierwszym planie
Panowie, panie skamieniali cali
Sami w sobie zakłamani, popatrz na nich
Eliminowani zanim w ogóle na nich wypadnie, dokładnie

[Nullo]
Jeżeli telewizyjny szum dla ciebie człowieku
Jest jak vademecum
W ręku pilot i żyjesz tą chwilą
Bo te chwile życie ci umilą
To jesteś jedną z miliona osób
Które mówią, że to na życie sposób też
A wiesz jak jest - jesteś więźniem fotela
Zdominowała cię nie jedna telenowela
Twój pokój to cela, odosobniony archipelag
Ukryta kamera, ty w roli frajera, wiedz to!
Jesteś jak fikcja, bezsens to twoja misja
Czy kiedykolwiek widziałeś świat z bliska
Czy to błysk na ekranie, serce jak kamień
Mózg już dawno na dywanie
To wszystko w tym programie, kończymy nadawanie

Ref. x2

[Teke]
Skamieniali jak dinozaury, nie widzą prawdy
Zapatrzeni w czarną skrzynkę obserwują pod progami
Między telenowelami a kolejnymi faktami
Mają przed oczami broń, silniejszą niż dynamit
Non stop zachwyt, śmiech, panika, strach lub podziw
Obserwują co gdzie kiedy matka ziemia nam nie spłodzi
Chcą się godzić, za plecami wojny i terroryzm
Na Wiejskiej rozmyślają jak tu życie nam osłodzić
Ubezwłasnowolnić no i zakuć w dyby
I niech władza absolutna zapewnia nam dobry byt
Hajs i wtyki to dziś główne tryby polityki
Afery a'la Rywin do kieszeni bokiem wpływy
Politycy grają swoje oskarowe role
Przy nich Halle Berry obdarują tylko złotym globem
To szklana pułapka, oczy niebieskie od telewizorów
Szklana pułapka, wypchane mózgi przekazem spod progu

Ref. x2

[Pork]
To tylko on, czytelnik
Który nie spostrzegłby powyrywanych stron
Ślepy na postęp, to tylko on, oni
Ci, którzy są zdominowani negatywnymi myślami
Wierzą, że świat kręci się dla nich
Pozwolili by latami odpływały ambicje i plany
A cztery ściany stemperowały temperamenty
Biorąc fikcje za autentyk, kiedyś to wilki
Dziś po prostu sępy
Granice eliminują tylko tych ospałych (sprawdź to, kręć to)
to dla każdego inne piekło (piekło).
Przemyśl to, choć system wciąż kuleje
u nas nadzieje mieć, niewinnych dla nich nie ma lekko.

Wciąż ciągła walka o pokój, lepsze jutro (lepsze jutro).
Myślą, mięśniem, czynem, mówmy krótko.
Razem jesteśmy w stanie ruszyć z posad głazy.
Don, Drużyna A, Liber, Kris - brońmy szansy dziś.

(Dziś) ten, jutro tamten jest pierwszy, dzierży berło.
(A my) w ciemno idziemy drogą codzienną.
Zgrają partię, nową partię a naród szarpie
i niewielu z nich mówi o zwycięskiej szarfie.

Reszta patrzy na teatrzyk, reszty się strzeżcie,
walczymy razem dziś o szczęście.
I przy Dnieprze niech to słowo wesprze was,
pozdrowienia z Polski - Drużyna A.

Zrzucę jarzmo tych co mnie drażnią
narzucając mi niewolę każdą.
Wolę własne pasmo chyba to jest jasne,
że nie zgasło światło w sercu.

Przez kłamstwo oszczerców, oni stoją na kobiercu
z diabłem i mówią mu, że padłem im do stóp.
Jednak próg w mojej dłonie mówi,
że mam dług w stosunku do nich,
bracia - Bóg nas chroni, w sprawie słusznej.

Jeśli teraz nie naprawisz czegoś,
nie zrobisz tego później (nie zrobisz później).

Razom nas bahato, nas ne podołaty /x4

Przy mikrofonach nie myślę o milionach,
ja myślę o tym czego jeszcze można dokonać, wiesz.
Nie muszę tu zarobić tyle co Comarch,
natomiast chcę ratować życie jak Monar.

Gdy na salonach dzielą świat na strzępy,
te dźwięki budzą lęki u Łukaszenki.
Białoruś - bądźcie następni.
Zbiry - wkrótce się skończą wam
dioksyny i tiry.

Na razie pełni wiary w tych którście wybrali
dla nich stali w mrozie, w pomarańczowym kolorze.
Ja jestem sceptykiem - mój kraj tego wymaga,
głośnym krzykiem na płycie swój sprzeciw wyrażam.

Ideały się depcze, słowa wielkie zapomina,
dla małych spraw wiecznie prywata, układ (świnia).
Realizm prosto z Polski - to dla was Ukraina,
lepiej miejcie na oku to co u was się zaczyna.

Polityku jeden z drugim, pamiętajcie małych ludzi,
bo bez nich żaden z was nigdy nie byłby taki duży.
Nie zapominajcie nigdy, bo lud nigdy nie zapomni,
za kłamstwa, krzywdy przyjdzie czas że się upomni.

Bo razom nas bahato - to daje nam odwagi,
i nas ne podołaty, bo nie dacie nam rady
(52 dębiec, 52 dębiec,)
(Nas ne podołaty, bo nie dacie nam rady)

Razom nas bahato - jest nas wielu.
Nas ne podołaty - nas nie pokonacie! /x4

Pełen blask, zdeterminowany tłum,
te obrazki pokazują siłę demokracji.
Fałsz zmusza do reakcji ludzi,
by przerwać bezwład, zrzucić ucisk.

Uścisk dłoni, poparcie w walce
te wartości nie są dla nas martwe.
Jest nas wielu, mamy oczy otwarte
i na starcie jesteśmy gotowi na starcie

w miejscach gdzie nie ma miejsca na wolność
gdzie normą jest życie na codzień ze zbrodnią.
Nie powstrzyma nas siła dyktatur, to siła rapu
przeciwko sile strachu.

Razem jest nas wielu, więc nas nie pokonacie
nawet jak wyschnie pisak i spłonie papier.
Władam rapem na etacie własnym, szukam satysfakcji,
świat ułożony jest z mozaiki.

Odkryj nowe miejsca jak Marco Polo,
możesz zbuntować potęgę jak rodyjski kolos.
Możesz działać solo albo działać razem,
ale za granie solo świat policzy ci marżę.

Dwójka - dokładam swój element blisko,
poznaj moje zdanie, zmienisz zdanie szybko.
Jedna wiara w przenośni i jako symbol,
jutro już na serio, niech twe usta krzykną.

Razom nas bahato, nas ne podołaty /x4
Razom nas bahato - jest nas wielu.
Nas ne podołaty - nas nie pokonacie!
Morderstwo czy zabójstwo to na jedno wychodzi
Niczym Kain i Abel człowiek bratu swemu szkodzi
Nastaje na życie wyrządza wielką krzywdę
Odebrać komuś życie po raz kolejny użyć brzytwę
Pistolet nóż czy baseballowy kij
Dostaniesz raz przez łeb i będziesz w piachu gnił
Nie można przez moment być sobą wyluzować
Bo życie w strachu musi nas paraliżować
Całkowicie uczulony na zło pieprzoną zbrodnie
Kroczę swoimi ścieżkami dawno minęły dni pogodne
Gdy byłeś uśmiechnięty niczego się nie bałeś
Nie musiałeś się ukrywać za grzechy żałowałeś

Teraz co innego musiałeś się uzbroić
Nie tylko w cierpliwość
Broń daje ci pewność
Jest kilka wyjść z sytuacji zdradliwych
Lecz wybrałeś wyjście najgorsze z możliwych
Zabicie człowieka niczego nie zmienia
Nie można zabić prawdy uspokoić sumienia
I tak jak w telewizji trup ściele się gęsto
Tak samo na ulicach wiele ofiar pada często

Kara śmierci za zabójstwo i porwanie
Śmierć za śmierć to nie jest rozwiązanie
Zabijać by ukarać kto dał takie prawo
By wieszać zabójców czy zabijać krwawo
Nie tędy droga to nie załatwia sprawy
Co sprawia że ludzie zabijają dla zabawy
Pieniędzy kobiet pozycji społecznej
Z nienawiści przez przypadek czy z nędzy odwiecznej

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x2

Oko za oko ja dzisiaj cytuję
Na całym świecie mordują różni chuje
Nieznane są motywy nieznane okoliczności

Życie dzisiaj nic nie warte co stanie się w przyszłości
Czy będzie jeszcze gorzej czy nastanie poprawa
Kiedy się zakończy ludzkich mas krwawa rozprawa
Bez względu na to wszystko na pieprzone konsekwencje
Zabitych i zabójców jest kurwa coraz więcej
Nie można obojętnie patrzeć na te sprawy
Choć temat nieprzyjemny wielokrotnie omawiany
W Bibli napisano "V nie zabijaj"
Lecz same słowa nie mogą cię powstrzymać
Brak miłości zrozumienia tolerancji
Na pewno źródła nienawiści nie zagasi
Gleba każdemu kto nastaje na me życie
W obronie swojego nie pomyślę o twoim
Bo dla swoich wrogów nie będę miał serca
Ze zwykłego cwaniaka wykluwa się morderca

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x4

Morderstwo nie ma języka ma jednak organ wyrazu
Sam obraz zbrodni działa jak zaraza
Sceny mordu filmy sensacyjne
To pieprzona inspiracja dla wielu psycholi
Już w ich umysłach żądza mordu się rodzi
Ludzka nienawiść jest większa niż sądziłem
Jak bardzo byłem ślepy jak bardzo się myliłem
Przypadkowe ofiary niezawinione śmierci
Pozostają bez odezwy nie wywołują dreszczy
To taki naturalne że ktoś kogoś zabije
Zmarnuje czyjeś życie i sam pod celą zgnije
Zabić bez litości by wyrównać rachunki
A potem dać się zamknąć nie zobaczyć domu, kumpli
Codziennie ktoś umiera codziennie giną ludzie
I nikt nic nie robi aby tego uniknąć

Nie zabijaj nie zabijaj zabijanie nic nie daje
Przemoc fizyczna to nie jest rozwiązanie x2
Dziś nikt nie popsuje mi wieczoru
czasem w klub idziemy before w domu
muszę być pewnym, że gra jakiś kot
Panda, Volt, Marian, Kostek, Maku, Nos
Twister, Haem, Grubazz, Homer
o kimś zapomniałem, ale wasze zdrowie
lubię czasem piwko, częściej chleje wódę
muszę się upewnić, że nie brak tu rudej
i lubię też przysiąść z wódą w łapie
muszę się upewnić, że będę miał kanapę
browar czasem też kończą się szklanki
jebać lokal co leje trunki w plastik
barmanki, znajomi, ziomki, koleżanki
muszę się upewnić, że będą tam tańczyć
od parkietu po parking, przez kible po bar
muszę się upewnić, bo dziś będę tam

Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

Kiedy wpadam na najbę udaję, że nie słyszę
gości szepcących - skurwiel przyszedł
teraz muszą założyć pannom smycze
a one ten Mes niech on na nic nie liczy
puszczam to mimo uszu, bo w nocy
nie szukam cudzych żon, szukam niezłej procy
cycków i ust dla mnie nieustannie
wierzę, że nie kłamiesz gdy pytam czy dymał cię Pezet
muszę się upewnić, wpisać pin w drybla
Pezet też mnie pyta, nie gustujemy w dublach
najba bez pół poetów i ćwierć gejów
chcę widzieć ludzi dla których komplement to chlejus
widowiskowych domówek już się nie robi
tendencja, hermetyzacja środowisk
gospodarz pod nosem miał jeszcze mleko
i bał się, że Stasiak zajebie mu telefon
najba, chcę więcej rapu, mniej dubstepu
blisko nocny, żadnych pielgrzymek do sklepu
bez nakoksowanych bywalczyń ambasad
raczej mocna brygada fanów Snoop'a i Nas'a
Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

Koncerty wyjazdowe to coś o fortunie
nie chodzi o hajs, ale kilka posunięć
które pchną te koło by mogło się kręcić
jak nie zapłacą niech się modlą o zęby
grałem dla pięciu osób, grałem za darmo
dla organizatorów i tak grasz na czarno
na start ziom sprawdź bas i sopran
żebym potem widział oklaski, dobra
martwię się jak nagłośnienie dzisiaj
ja nie bardzo ważne żebyś ty coś słyszał
2cztery7, Flexxip, Ten Typ
dobrze by publika znała nasze teksty
bo to jest taki prosty usług obieg
wy robicie swoje - my robimy ogień
potem na piwo za dzień coś od karteli
show a potem nawinął Jay i R.Kelly
i nie chodzi o fiestę jak szczanie na twarz
bardziej o bezdech tych lepszych pań
jak się bawić to tak by czas dobrze płynął
jak zawijać ważne żebyś miał co zawinąć

Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

2cztery7 i Donatan
G-Funk dla was mam dziwki
2cztery7 i Donatan
G-Funk dla was mam niewiasty
Powiedz, co chcesz a ja dam Ci to
Powiedz, co chcesz a ja zagram to x2

Te zobacz znowu twardo stoję
Znowu mikrofon w dłoni znowu robie swoje
Znowu mam wenę jak nie słuchasz to nie
Zgasłem na chwilkę, ale znowu rzucę płomień
Chodź do mnie, bo ja nie odejdę
Weź radość może zatoczy swój promień
Nie mam wokół tłumów, ale tłumie bóle
Że wole fakt, że nie lubisz mnie w ogóle
Nie lubisz słów tych, nie lubisz myśli
Nie lubisz mych idei, że mój sen się w końcu zyści
Nie o sławie i wcale nie o forsie
ale o tym by ludzie byli dobrzy, proszę
Zwykłe marzenie ciągle w nie wierzę
Że obudzę się w spokoju a nie aferze
Jak tak można żyć jak mam Ci pomóc?
Powiedz, co chcesz a może dam Ci to zrozum

Ref:
Powiedz, co chcesz a ja dam Ci to
Powiedz, co chcesz a ja zagram to x2

Powiedz, co chcesz, więc a dam Ci to ja
Nie milkli wtedy, gdy warto wołać
Wystarczy moment wystarczy parę chwil
Byś dostał siły by zmienić siebie, więc wiesz
Powiedz, co chcesz Ty a nie ktoś inny
Nie marnuj czasu, gdy możesz wołać

Ref:
Powiedz, co chcesz a ja dam Ci to
Powiedz, co chcesz a ja zagram to x2
A ja idę dalej
patrzę na wibrujący świat
wszyscy się kręcą wokół mijających lat
starzy człowiek odbraca się,
patrzy,
przystanie,
chwyta moje ramie
pyta: „co jest daniel?”
zobacz na mnie nie chcesz być taki sam
nie chcesz mieć tych zmarszczek
nie chcesz mieć tych ran
nie oczekuj cudów od siebie, innych
nie oskarżaj innych gdy sam jesteś winny
bóg jest jeden
ma to wszystko na głowie
6 miliardów westchnień
zwalcza swoje fobie
lubisz to ja wiem to dobrze
normalne jest mieć przecież wątpliwości
nie dobrze jest w tedy gdy inni ponoszą koszty
”coś ty?”- mówisz mi prosto w oczy
czas patrzy na to by się jednoczyć
nawet gdy ktoś umiera twoje życie dalej toczy
ostrzyj swój miecz by zadać ten cios

komu potrzebny jest ten śmiertelny krąg
po co komu wyciskać krwawy sok
ciesz sie życiem póki bóg daje szanse
tworzysz to co ludzie zwą tu szajsem [x2]

po co tworzy się ludzi gotowych by zabić
po co daje się im w rękę broń i uczy jak ja nabić
po co wojny o system
historia liczy kartki to ludzie ja tworzą
gdy inni wierzą w bajki
o lepszym świecie
ja w to wieże bo to pisze
choć nie raz słysze „daj se spokój wszystko pryśnie”
ja uparcie jednak dążę do celu
by pokazać że świat jeszcze uratuje wielu
wiele dusz potrzebuje modlitwy i szansy
ludzie to więcej niż zbiór jednej masy
to jednostki osobne nie kategorie razem
przecież każdy ma problemy i szuka swojej pasji
wiec spójrz na to tak jak najlepiej potrafisz
usiąść na chwile i szukaj swej okazji
nie dawaj szansy diabłu on ciebie wykorzysta
weźmie twoją duszę i już jej nie odzyskasz

komu potrzebny jest ten śmiertelny krąg
po co komu wyciskać krwawy sok
ciesz sie życiem póki bóg daje szanse
tworzysz to co ludzie zwą tu szajsem [x2]
[FO]
Co co co zrobisz jeśli ?

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...

[FO]
...albo suką wredną, wiem jedno na pewno
pobledną ci, których uderzyło w samo sedno to piekło
zapierdalać na zaległą ratę, stać się automatem,
aby stać cię na zapłatę było latem,
no było lato, byłem małolatem
lubiłem grać vabank, a bank na bank ma na to patent
za pan brat z rapem
piwo to paliwo, napęd i wydatek
ale niekiedy jest się potentatem
a zatem nie było dylematem ile i jakie
tyle tylko byle by nie było byle jakie
wszyscy kurwa pili, nie gardzili smakiem
tamtym latem rozruszałem sam nie jedną chatę
[pff] jebany bohater, ale nie żałuję,
czujesz, człowiek się odkuje jeśli dużo podróżuje
będę miał – zainwestuję
tu jest ukryty przekaz
na razie czas mi ucieka
a więc uciekam, na razie
poczekaj...

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...

[RAH]

...albo ssakiem z brakiem pomysłów na padakę
na codzień zwany ponurakiem przechodzień
taniej a gorzej,
a może lepiej a drożej
pomnożę..
ściana płaczu - minus na wyświetlaczu, o Boże!
debet w wyborze ci pomoże
algebra skłania by zebrać i na ulicę żebrać
to jednak recepta dla lebra
czarne szlaczki na białym tle jak zebra
[stres!] ogarnia organizm niczym febra
[wiesz!] niegdyś ten temat nam obcy
młodzi chłopcy - full opcji do adopcji
opcji otrzymywanych w promocji
opcji pełnych pozytywnych emocji
począwszy od tego, że świat był prostszy
a klimat zdrowszy skończywszy,
zważywszy na proces przemian
epidemia zesłana na ziemian
kasa jest? [nie ma] a ma być, więc idź
i bez cienia zwątpienia
szukaj jej strumienia
jak nie – będzie przemiał
jak słabych na akademiach
polska alchemia – z niczego zrobić złote
by pokryć kwotę swojego zadłużenia
co zrobisz jeśli
w kieszeniach ostatki,
dziura w budżecie,
przeciek śle cię na łopatki
co zrobisz jeśli
usłyszysz dźwięk kołatki
[stuk-puk] odgłos windykatora z klatki

[FO & RAH]

Co zrobisz jeśli nie ma drogi ucieczki
jak uciec przed cieniem powiedz mi
Co zrobisz jeśli nie ma czasu na myślenie
nie ma czasu nawet na strach przed przerażeniem
To są te wydatki, na które musisz zdobyć kasę
nie wiem, wydobyć choćby spod podłogi nawet czasem
zero gadki, to ma sens, to na sen
tymczasem, inkasent chce kasę,
a ty stajesz sie kutasem...
Wypity alkohol trochę nas zamroczył
Lecz mimo tego nic nas nie zaskoczy
Kij do baseball'a, butelka od jabola
Jest się czym bronić, jest czym w ryj włoić
Bo niełatwo jest nam wcale od bójek różnych stronić
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Żeby go nie stracić musimy uważać
My wcale nie chcemy się zbyt szybko z nim rozstawać
Gówno nas obchodzą laski i problemy
My i tak mimo woli na ten temat wszystko wiemy
Bić się już nie chcę, jutro tak będzie suszyć
W pubie niczym raju dupy nie chce mi się ruszyć
Lecz czas już wstawać, lecz czas już iść
Gdy się nie zgodzimy to pomogą na wyjść
Rozróba nam nie w głowie więc się żegnamy
Niczego po drodze nie roz*****lamy
Obok na ulicy znaną *****ę spotykamy
Mała pogawędka, bo byliśmy napaleni
Z reguły nie odgrzewam dwa razy tej samej pieczeni
Kumpel ją wziął i poszli do bramy
W międzyczasie poczułem jaki jestem na*****ny
Wśród ach'ów, ech'ów, ekstatycznych okrzyków
Puściłem pawia na koszulkę pablików

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia

Życie na luzie, totalny wy***** bracie
Siedzisz z kurewką i pieprzysz ją na chacie
Jesteście na haju, zabawa się rozkręca
*****a się spisała i znowu cię zachęca
Masz zamiar poświęcić jej chwilę
Wtem ***** jakiś *****iel wpada z hukiem na melinę
Yo, yo motherfucker to cała moja paka
Po*****na załoga zwala się na chatę
Otwierasz drzwi, wy*****lasz z chaty *****ę
Robicie balang, słychać was aż tutaj
Jeśli niedowierzasz to przyjdŹ sam i posłuchaj
...
Od tego chlania wysiada nam mózg
Białas jak ty powinien skumać ten shit
Kradniemy, bijemy by zapewnić sobie byt
Wiesz to taki syndykat jedna wielka rodzina
Wie ma w niej miejsca na obcego *****ysyna
Frajerów spławiamy, innych odwalamy
Giwery są w użyciu, nie obchodzą nas ofiary
Frajerów się wykańcza a ich *****i dyma
Wykończymy *****ieli, nikt nas nie powstrzyma

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia

Masz problem, chcesz się ładować
Nie podchodŹ do mnie, bo się mogę zdenerwować
I dziewięć kul ci ***** w łeb wpakować
Jeśli masz problem to sobie zwal
Bo gdy do mnie się zbliżysz to możesz być bez jaj
Wszystkie *****iele wiedzą, że jestem danger, danger
Taki crazy *****iel co mocno leje i uderza
Jano ma Stilo jeśli jesteś dziewczyną
To wy*****laj ode mnie i lepiej się nie zbliżaj
Bo tobie przy*****ię i ci *****o naubliżam
Nie jestem z tych co cukierkują i często się śmieją
Jestem oszołomem, *****ną zwykłą Peją
Nie wszyscy nas lubią, nie wszyscy tolerują
Lecz mamy to w dupie co o nas ***** mówią
*****iele się złoszczą, często nam zazdroszczą
Są przeciwko nam, to zupełnie inny klan
To świry, które dawno powinny gryŹć ziemię
Wielokrotnie wyobrażałem się na ich pogrzebie
Przyjdzie i na to niedługo ***** czas
Wywieziemy tych białasów samochodem w jakiś las
Tam bez żadnych ceregieli się ich szybko od*****i
Właśnie w tak *****iały sposób załatwia się tu gnoi
Każdy, who know me, wie, że ze mnie jest wymiatacz
Na ***** ze mną zadzierasz i próbujesz się miotać
I tak jak odok położę wszystkich trupem
Nie obchodzi mnie twe życie, nie jestem jakiś głupek
W głowie tylko żyje jeden mocny, ciężki bit
Żyję tym czym mam, a jeśli jest tego niewiele
Nie przejmujcie się mną, pokój z wami przyjaciele
Rozumiem was dobrze ta muzyka jest trucizną
Jeśli słuchasz gangsta jesteś prawdziwym mężczyzną

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia

Te wszystkie drogie *****i, które szczypią cię po tyłku
Chcą skubnąć ci z portfela ile tylko się da
Śmiejąc się na maxa, naprawdę do rozpuku
Starają się pozyskać choć jedno twe spojrzenie
Przekrzykują się nawzajem, chcą zrobić wrażenie
Jesteś roz*****ny, chory od tego
Znów kilka tyłków walczy o twe ego
Płacisz za szatnię i wychodzisz z klubu
Spotykasz znajomych wyszukujesz kilka szlugów
Częstujesz, ich zapraszasz na imprezę
Wsiadacie do bryki, odpalasz rakietę
Robicie balang, słychać was aż tutaj
Jeśli niedowierzasz to przyjdŹ sam i posłuchaj

Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Nasza dzielnica nikogo nie zachwyca
Nasza ulica to część naszego życia
Krzyczmy głośno tutaj wszyscy , prawdę której nikt nie zniszczy
zasad żaden z nas nie zmienia, FIRMA człowieku to sposób myślenia

Pośród tych ulic, Pośród tych wszystkich dzielnic
Wszędzie pełno takich którzy na zasady ciemni
Zmieni w swym zdaniu swoich czynach będą zmienni
Będziesz chciał coś im tłumaczyć to oburzą się bezczelni
Te chorągiewy bez mózgu i wyrazu
Potrzebują przynęty i w gruncie drogowskazu
Jeśli niuchną twego siana albo się ciebie boją
Może ci się zdawać że po twojej stronie stoją
Tych trutni rojom próbują przewodzić
Tacy co chcą się nachapać a prawdzie chcą zaszkodzić
Ja od tych chorągiewek trzymam się z dala
Niech refren teraz ze mną powtarza cała sala

My po tej samej stronie dla polskich wszystkich dzielnic
W hermetycznym gronie dla siebie bez tajemnic
Chorągiewek ziomek ja nie lubię bardzo i śmieci którzy
zasadami gardzą . x2

My jesteśmy ludźmi zasad i dobrymi chłopakami
Ale zapamiętaj sobie nie jesteśmy kibicami
Kibicowski świat znamy dobrych ludzi szanujemy
Ale zapamiętaj aferzysto nie kibicujemy
Ciągle robią nam problemy zgulowane głowy chore
Dziwny afer wciąż nastroje ja się wcale was nie boję
Lecz unikam tego syfu prujecie się za rap szczery
Reprezentujemy Polskę ludzi zasad to nie bery
My dla każdej dobrej bandy nie zależnie od regionu
Przyjedziemy i zagramy źle nie życzymy nikomu
Jeśli jednak aferzyści dalej będą siać niezgodę
Znikną uliczne zasady zniknie FIRMA poczuj trwogę
Za nim zaczniesz nam ubliżać opierając się na plotkach
Pomyśl najpierw o przesłaniu zawartemu w naszych zwrotkach
Robimy to kurwa dla was dla ulicy dla szacunku
Byle chorągiewa głupia nie popsuje wizerunku.

Krzyczmy głośno tutaj wszyscy , prawdę której nikt nie zniszczy
zasad żaden z nas nie zmienia , FIRMA człowieku to sposób myślenia x2

Sfilmowane hieny zdrajcy i przerzuty
Ktoś normalny by powiedział że to jakieś są wygłupy
Nie szukają prawdy z zasadami lecz waluty
Nie szukają wspólników tylko zarobku na skróty
Czy znasz mnie szujo co mącisz za plecami
Jak siedzicie z kolegami i prujecie się naćpani
Bandy zawistnych matołów tak naprawdę zgulowani
Podkręcają wymyślają często skrycie chcą być nami
I szału już dostaje jak robią z nas kibiców
Przypinają etykietki Wisła czy Cracovia
Ile razy mam powtarzać nie jesteśmy kibicami
Przeciwko kurestwu walczą nasze słowa
Przeciw donosicielom i policji skurwiałej
Pies na boku się nachapie a ludzi zamyka dalej
Więc kolejny raz szczerym słowem walczy FIRMA
Bo co druga sprawa w sądzie co najmniej jest dziwna

Krzyczmy głośno tutaj wszyscy , prawdę której nikt nie zniszczy
zasad żaden z nas nie zmienia , FIRMA człowieku to sposób myślenia x2

Przeciwko systemowi reprezentuje podziemie
Odkręcone rozmyślania schodzą jednak tu na ziemie
Mijam tych co mylą fikcje z prawdy wątkiem
Kiedy ja się staram związać koniec mocno tu z początkiem
Dla dzieci jestem miły dla dobrych dup szarmancki
Dla wspólników zaś uczciwy w rozliczeniach elegancki
Nie cisnę na gwiazdora nie cisnę na bandziora
Jak ta cała chora oszołomów sfora
Starsi mówią że wśród młodych młodzi mówią ze wśród starych
Znalazło by się jeszcze coś więcej normalnych
Może to przez narkotyki tak się porobiło
Kilku ludzi mówi jednak że zawsze tak było

My po tej samej stronie dla polskich wszystkich dzielnic
W hermetycznym gronie dla siebie bez tajemnic
Chorągiewek ziomek ja nie lubię bardzo i śmieci którzy
zasadami gardzą . x2

Krzyczmy głośno tutaj wszyscy , prawdę której nikt nie zniszczy
zasad żaden z nas nie zmienia , FIRMA człowieku to sposób myślenia x2
Walki ludzi na miecze z kamfory
Sorry to wszystko działa na mnie jak spory
Chory człowiek jest tym nam dziś, który
Co prowadzą moją duszę do zgody
Co mnie to wszystko sam se poradzę
Zamiast do kuchni dam życie na tacy
Wszyscy już mówią, że jestem wariatem
Za ten stan rzeczy rzucił bym szaty
Każdy zbawienny warty i zwarty
Za bezcen zostanie sprzedać się na tym
rynku handlu dyszami jak z waty
Zero odwagi by postawić się fatum
Boże uratuj to, co już mamy
Coraz więcej jest wszystkich oddanych
Jezusowi zła kolekcji to radany
Ja poezją ulicy leczę twoje rany
Zbijam to wszystko rzucając ten kamyk
A my tutaj sobie piękni, oddani
Co jeszcze wstanie znów z nas wytworzyć
Koszty myśli, wulkanie pokory
Z woli wszystkich poległych na polu
Padli, powstały te wszystkie spory

Ref: Kiedy wszyscy wpadną w szał
Kwestia czasu i będziesz sam x4

2. Kiedy wszyscy wpadną w szał będzie koniec
Nic nie uratuje tego świata przed zgonem
Łaknie śnienia, zero snu przed wschodem
Ja ciągle jednak wierzę, przepowiem
Gdzie są ci, co mieli być herosami
Gdzie są ci, co odgrażali się palcami
Gdzie są ci, co żyli wartościami
Gdzie są ci, co ……………
Życia przeszły to jakoś znika
Czeka z każdym porażki wygrać
Czasu nie liczyć jak zegar tyka
Wiesz, że kiedyś powoli zanika

Ref: Kiedy wszyscy wpadną w szał
Kwestia czasu i będziesz sam x8
POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

To, nie jest bitwa, o to kto zdobędzie mistrza,
Nadszedł nasz czas, by tą szanse wykorzystać,
Ty! Nie oceniaj nas, tylko po ksywkach,
Bo i tak będziesz puszczał to na ciężkich "vixach",
Ten rap, lata w kółko na boiskach,
Jak crack, wciągnął nas i nie ma już wyjścia,
To czas po to by rozwinąć skrzydła,
Na max pompuje i mam pewność że wygram,
Wytrwam jak ciągle z mocą i z tą energią,
Pompuje rap jak Twój ziom na mecie ścierwo,
I wiesz co? szczerze? pierdoli mnie krytyka,
Robię swoje i na stówe to fruwa po ulicach,
Na fyrtlach słychać, że niby mam farta,
Człowieku, ta szansa, była zapisana w gwiazdach,
Na kartkach, wciąż prawda, to nas słychać na klatkach,
Salut hejterzy zapraszam do mnie na kwadrat!

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

Siema, wchodzę i zwijam ten temat, potrafię zjadać i zżerać,
Ja pompuje rap, Ty się pompuj jak materac,
Masz krzywo pod sufitem? Chyba zjebał Cie architekt,
Mówisz, wieje chujem na scenach, wieje, bo dajesz lipe,
Siema! Hejterze, po numerze pewnie mnie rozpoznasz,
Bo masz ból odbytu, jakbyś siadł dupą na gwoździa,
Ja mam nastrój, Ty zastuj, Ty powiedz swemu miastu,
Że niszczę króli podwórek w wieku lat osiemnastu,
Stawiam krok, mocny, to jak obstawiamy zakłady,
Że jak dasz mi rok więcej, to będzie rok twojej zagłady,
Nie jesteś pewny mnie? Nie musisz, to nie żaden rozkaz chłopcze,
Jak zajmę Twój teren, to pewnie osrasz się po łokcie,
I dużo, nie mieli wiele, choć cieli wiele,
Bo mieli cele, każdy ich cel był, sterem,
Sterów był szereg i sorry, ale dalej wale w banie,
Mam talent i wchodzę w cipkę twojej niuni, kurwa! Jak do lokalu z browarem !

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

Jeśli się nie znamy, to Ci powiem coś o sobie,
Jestem Leszek i chuj z tym, jak mam w dowodzie,
Robię taki rap jak lubię i pierdole co jest w modzie,
To nie hit, głupi chwyt w Twojej mamy samochodzie,
To jest podwórkowy rap, mówią że mało ambitny,
Ale mówią tak Ci, co się kują na policji,
Nie szukaj tu fikcji, tylko szczery przekaz,
Wychowany na osiedlach to charakter jest z osiedla,
Sprawdź kto pompuje rap, kto został w dupie,
W państwie, gdzie niewielu może odnieść sukces,
Postawiłem na to wszystko, olewając resztę, w sumie,
Pamiętam początki w piwnicy u mnie,
Nowy Sącz moje miasto, pozdrowienia dla podwórek,
Bez tych ludzi tam, nie byłoby mnie w ogóle,
I wpadną do mnie jutro i wypijemy wódkę,
I skończymy dziś, kurwa! Nachlani w jakimś klubie!

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

Zapowiadają deszcz, ich prognozy są szwindlem,
Pod budynkiem TVP zerzniemy pogodynkę,
Tu nie pomogą tricki i żadne tanie czary,
Muzyka podwórek, masz czarno na białym,
Jedna z niewielu opcji na tych szarych blokach,
Gdzie z roku na rok rośnie, bezrobocia stopa,
Gdzie los Ci daje w kość, a w oczach tylko bledniesz,
Tu jedni maja dość, Ty masz jak sobie weźmiesz,
Dziś w samotności piszesz, treść kolejnych zwrotek,
Uliczny cieśla, majka trzymasz jak młotek,
I czujesz tą agresje, ja też tak to widzę,
Podatne na cios ich miękkie potylice,
Nieważne w której lidze, to chwila jest wolności,
Nad kartką w studiu jak Bóg rzucasz kośćmi,
Skurwysyny boją się nocnego marka,
Los bloków to Titanic, rap to nasza Arka!

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.
Ciągle powtarzają ludzie wokół mnie ze
muszę zostać kimś Zele
już nie pytają się czy ja tego chce
czy to nie dziwne ?

Dzisiaj czuje jak "Din" kiedyś sztuki mówiły mi
ze facet musi być kimś
by się nie dawał byle lasce dziś
Bija przez my`space po koncercie z brandem
podchodzą same i zapraszają mnie na after
weź tomka ze sobą ja wezmę koleżankę
w którym Hotelu kimacie , czy to apartament
w sumie nie ważne wiesz ja zwykle nie pije
zwykle nie tańczę bez majtek i się nie rucham gdzie popadnie
Dobra ok my mamy co innego w planie
Dobranoc słonce rano wyruszamy w trasę
Kolejny dialog kończę i zostają same
jedną zawija mój ziomek poda ci gałę
a [wzrost?] smutna prawdę czy słodkich kłamstw
chcesz zarzuć "Dafse" i wywijasz na pełnej
taka wariatkę omijam szerokim kręgiem
bo czasem szmule mnie mylą z 50 centem

Kimś yoo
Musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć
byś był kimś haa musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć

Inna sceneria obcinki w galeriach
jak ryk niemowlęcia i hihot mnie wnerwia
Patrzą z przyczajki jak robię zakupy
ciekawe kim jest ta sztuka
co z nim dziś wybiera produkty
albo na światłach
jak jada ojca wózkiem
Śmieja się do mnie i podkręcają muzę
przeważnie leci tam Molesta i kumple
wiec nie wiem sam czy dla nich jestem kumplem czy dupkiem
czasem siedząc na tarasie u Borysa
On doprawia karkówkę ja kiełbe nacinam
mowie mu słuchaj jaka miałem fazę dzisiaj
jak jechałem autobusem [mi?] i się zaczyna
śmiejemy się Ludzie w Ck znają moja gębe
Nie wszyscy oczywiście nie jestem Tede
Są takie chwile ze bywa naprawdę śmiesznie
Bo czasem ludzie mnie mylą z pewnym raperem

Kimś yoo
Musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć
byś był kimś haa musisz być
przecież liczą na to wszyscy ci bliscy byś
robił sukces za niezła sumkę i żył jak chcesz
oni wiedza jak żyć byś był kimś

Ziomus nie poddawaj się
Każdy z nas ma na tym świecie swoje miejsce
Ja mam tak samo jak ty teraz juz wiesz ze
możesz robić co chcesz i być tym kim jesteś
ja przeszedłem drogę przez ciernie i kolce
I był taki okres ze już miałem dość
ale kilku ludzi wyciągnęło do mnie dłonie
i pokazało jak żyć w zgodzie z własnym sercem
Jesteś kimś gdy duma rozpiera ci wnętrze
nie z głupoty lecz z własnej wartości
tu nie chodzi o zele z szacunkiem
się płaci wciąz w tej 3RP taaa
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią na mnie Kajman k2
Mówią musisz być kimś yooo
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo