Popularne piosenki. Polski Hip Hop

(bobby d)
wpatrujesz się w horyzont, lecz widzisz ciągle to samo
ludzi, którzy się wzajemnie zabijają,
zapatrzonych w zachód, nie mających szczęścia
ludzi - którzy swe problemy rozwiązują pięścią
dlaczego ? - dlaczego tak jest,
że siedzisz grzecznie w domu, a zdychasz jak pies ?!
jako dorosły musisz na nowo dorastać
żeby nauczyć się żyć w tych pojebanych czasach !

(liroy)
a ja widzę krew, ciała ofiar do okoła
nikt nie przeżył, nikt stąd uciec nie zdołał
widzę 6 6 6 znak bestii wypalony na twej twarzy
kolor czerwony, widzę kolor szary
ty wiesz co ja widzę, bo ty widzisz to samo
ciągle było nam za mało kain & abel walczą zaciekle
coraz dalej od raju - witaj w piekle

ref.
apokalipsa, apokalipsa nas czeka! x4

ii
(liroy)
a ja ciągle w twych oczach widzę śmierć
na ulicy dookoła widzę śmierć
gdziekolwiek nie spojrzę widzę śmierć
piekło na ziemi - co to kurwa jest ?
syn morduje matkę, brat strzela do brata
motywem była zazdrość, pretekstem była kasa
sałata, pierdolone pieniądze, dla nich gotów jesteś zabić
nawet własną siostrę
wyrzynamy samych siebie, zwierzęta
nieskażona przyroda, kto ją jeszcze pamięta ?
za religię, przekonania jesteś gotów zabić ojca
powiedz skurwysynu czy nie widzisz końca ?

(bobby d)
do rzek wpuszczeane są jakieś świństwa
a nasze morze to rodzaj wysypiska
chcieć musisz - ale to czasem nie wystarcza
bo człowiek nigdy nie wie, kiedy posłuży jako tarcza
biedny starzec który walczył za nasz kraj
teraz szuka na śmietniku jedzenia
nie bój się wysłuchać mego ostrzeżenia
nadchodzi bobby d władca podziemia

ref.
apokalipsa, apokalipsa nas czeka! x4

iii
(bobby d)
"to nie jest nowy jork"
o jakich oni mówią rzeczach ?!
ósmoklasista z "dziewioną"
gwałty na dzieciach
zaprzeczasz ? - tak ?
bo cię to nie obchodzi, że moi bracia giną
od karabinów i noży
bobby nadchodzi - liroy powraca
więc wytrzep skurwysynu gówno które masz w gaciach
nadciąga apokalipsa -
- koniec świata ! -

(liroy)
linia życia ci się skraca
szybko skraca się twój czas
już widać twarz bestii to co czeka nas
to apokalipsa, apokalipsa
jak było napisane, znaki na ulicy
poukładane, wszystkie pasują do siebie
jak puzzle - układanka
otwieracz piekła
jeden ruch & aaa .................

ref.
apokalipsa, apokalipsa nas czeka! x4
To ja Peja skurwiel ten pieprzony MC
Ja otwieram ceremonie teraz ja opowiem ci
Co czuje co myślę i o czym chce rymować
Nie można tu udawać pozować czy żartować
To podstawowy rytm wbija się do głowy
Jestem królem mikrofonu i pękają zasłony
Wtedy się obnażam ja i moje rymy
Nie ma tutaj pozwy wtedy jestem prawdziwy
Uwielbiam recytować prześladuje mnie rytm
Zaraz eksploduje wyszukuje jedna z płyt
Więc dajemy czadu nie chcemy tracić dupy
Szybko i sprawnie składam rymy do kupy
Nie zostanie przecież z tyłu nie bój kurwa
Nie bój nie bój nie bój
Ten kawałek recytacji to materiał na przebój
Jestem rąbnięty nieźle pogięty
Mój styl jest uliczny mój język zawzięty
Dużo recytuje składam zajebiste frazy
A że często rzucam mięsem-skurwielu bez urazy
Tak po prostu mówię więc i tekst jest rozjebany
Niekiedy na koncertach ludzie patrzą jak pawiany
Gdy rzucam rymami recytuję niczym skurwiel
Uprawiam poezję bo nie jestem zwykłym durniem
Peja trudny dzieciak wszyscy mnie tu znają
Niektórzy mnie nie lubią niektórzy mnie słuchają
Po pierwszej płycie niczym was już nie zachwycę
Teraz albo numer dwa wszystko nadal nieźle gra
Uderzył nowy rok minęło znów kilka miesięcy
Pomysłów w mojej głowie jest naprawdę coraz więcej
Mam ciężkie objawy poważne zatrucie
Obsesja rytmu coś pod nosem wciąż nucę
Potrzeba rymowania potrzeba recytacji
Przesłoniła mi wszystko nawet wiję wakacji
Odpoczynek nie teraz-wyśpię się w grobie
Choć na graniu w kapeli tak niewiele zarobię

Yo stuknięte białasy mówię raz i dwa
Pieprzony Iceman tak teraz ja
Rymuje nie truje polecą kurwy polecą chuje
Taki jest mój styl i dobrze się w nim czuje
Peja zaczął lecz ja jeszcze nie chcę skończyć
Niech muzyka Rap wszystkich nas złączy
Połączy ją i nigdy nie rozłączy
A jeśli ktoś tego nie chce niech się kurwa odłączy
Strzeli sobie w łeb i żywot swój zakończy
United Clan ja także ich znam
Popieram i pozdrawiam kurwa nie ściemniam wam
Było raz i dwa a teraz jest trzy
To nie są koszmary to nie są też sny
To pieprzony Iceman oraz pierdolony Kid
Slums Attack grupa walcząca o byt
S L U M S-zapamiętaj to dobrze jeśli jeszcze nie wiesz
Atak przez dwa T a na końcu CK
Śmierć kurwom pozerom nasza dewiza jest taka
Po trzy jest zawsze cztery po cztery pięć i sześć
Przekaż wszystkim dookoła naszą wspaniałą wieść że
Hip-Hop don't stop bo to nie jest żaden wrak
Który zatonie i trafi go szlak
Siedem osiem dziewięć no i wreszcie dziesięć
Niech wieść o Slums Attack po świecie się rozniesie

Jeszcze został nam tutaj trzeci MC
Który o grupie Slums Attack coś powiedzieć chce

Slums? Slums Attack-o co tutaj chodzi
Ja znam kolesi gdy byli jeszcze młodzi
Zawsze lubili dobitnie gadać
Muzę i rymy do kupy składać
Peja i Iceman to dwaj psychole
Kochają Lecha wierni kibole
Skurwiele wszystkich tutaj znają
Co jest dookoła oni total w dupie mają
Lecz teraz ja mam mikrofon
To ja Grzechu nadaję ton
Ze Starej Szkoły się wywodzę
Teraz powracam na scenę wychodzę
I jeszcze coś do powiedzenia mam
I teraz wam pokaz dam
Nie jestem gangster nie jestem pener
Niejedni uznają to za feler
Ale ja to mam w dupie
I trzymam się w kupie
Kupy nikt nie ruszy
A moje teksty płyną z duszy
Lubię panienki lubie się bawić
Ile ich miałem nie będę się chwalić
Bo ja jestem Grzechu rapu as
I swoim tekstem pogrąże was
Lubię też wypić drugów niw odmawiam
Lecz nikogo do niczego nie namawiam
I tak mój tekst wolno się ciągnie
Lecz jeszcze Peja z giwery i pociągnie
Więc końcówka jest taka
My to najlepsza paka
Schodzimy ze sceny jak żar rozpaleni
Krzyki oklaski oto sławy blaski
[Intro: VNM]
V N M, ta!
Stary zaufaj mi. Zawsze będę robił nowe rzeczy. Zrobię je na tej płycie, na następnej i na jeszcze następnej. VNM, możesz być pewien, ta!

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

[VNM]
Wizja mglista, zdobędę te jeansy G-Star,
Nim po liścia moje kiksy pies będzie na pizdach fiskał
Zrobię to rapem, bo będę piękne linijki pizgał
Rap to kumpel, dziesiątki tysięcy ten sukinsyn mi stał
Takie wersy to nie rymowanka z czuj stary
Takich wersów nie zrobi mój stary czy twój stary
Nie zrozumie ich moja mama czy twoja mama,
Daro z VIVY z O Co Kaman, nie skuma tu o co kaman
Oni nie, ale tu paru tak
Ten co to flow tutaj kuma to zna
Hejtuje ten, który gula tu ma,
I suma sumarum on z chuja tu spadł
Ta, wersy express, tak jak NSX
Jak nie wiesz ocb? Do okładki dorzucę tekst też
Robię swoję, miga za plecami liga mi,
Bo mam ich za sobą wciąż, stojąc z lustrami vis a vis
Pieprzę te CD ich
W miesiąc zrobiłbym złoto jak dałbym na cały album Flesze czy Widzę ich, bo...

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć..

[VNM]
Kto stoi w miejscu ten się cofa, więc
z czasem forma ginie im,
Styl ich jakby zakonserwowany w formalinie był i,
Śmieszne, że jest tu na to syty popyt,
Ej, jakbym z takim skillem tu nie miał dillu synu brałbym psychotropy
A tak by mogło być i tak labelom tu dobrze się wiodłoby,
Ale w tym lofcie czas otworzyć okno by,
Ta muzyka tu miała progress, nowa szkoła się rozwijała na dobre,
Żeby każda tak zwana gwiazda starała się zmieniać, a nie rozmieniała na drobne,
Ale to czcze życzenia, tu się niewiele zmienia
Apetyt na nowe rzeczy maleje od przejedzenia, ale,
Moi fani mogą mi na bank ufać,
Że ich za tandetę nigdy nie będę na hajs ruchać
Nie nawijał Wiz Khalifa tu
Takich tekstów nie pisze się w pół godziny po czterech piwach i splifach dwóch
To jest szacunek, tworzymy tą subkulturę,
Więc zmieńmy jej wizerunek, pchnijmy go w górę, bo ciągle...

[Ref.]
Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć to chuj mnie obchodzi

Wtórne płyty też tu robią cash wiem,
ale zaufaj mi, nie po to tu przyszedłem
To wszystko płonie w nas,
i to wszystko to nie hajs
Możesz nie wierzyć...
Dziś nikt nie popsuje mi wieczoru
czasem w klub idziemy before w domu
muszę być pewnym, że gra jakiś kot
Panda, Volt, Marian, Kostek, Maku, Nos
Twister, Haem, Grubazz, Homer
o kimś zapomniałem, ale wasze zdrowie
lubię czasem piwko, częściej chleje wódę
muszę się upewnić, że nie brak tu rudej
i lubię też przysiąść z wódą w łapie
muszę się upewnić, że będę miał kanapę
browar czasem też kończą się szklanki
jebać lokal co leje trunki w plastik
barmanki, znajomi, ziomki, koleżanki
muszę się upewnić, że będą tam tańczyć
od parkietu po parking, przez kible po bar
muszę się upewnić, bo dziś będę tam

Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

Kiedy wpadam na najbę udaję, że nie słyszę
gości szepcących - skurwiel przyszedł
teraz muszą założyć pannom smycze
a one ten Mes niech on na nic nie liczy
puszczam to mimo uszu, bo w nocy
nie szukam cudzych żon, szukam niezłej procy
cycków i ust dla mnie nieustannie
wierzę, że nie kłamiesz gdy pytam czy dymał cię Pezet
muszę się upewnić, wpisać pin w drybla
Pezet też mnie pyta, nie gustujemy w dublach
najba bez pół poetów i ćwierć gejów
chcę widzieć ludzi dla których komplement to chlejus
widowiskowych domówek już się nie robi
tendencja, hermetyzacja środowisk
gospodarz pod nosem miał jeszcze mleko
i bał się, że Stasiak zajebie mu telefon
najba, chcę więcej rapu, mniej dubstepu
blisko nocny, żadnych pielgrzymek do sklepu
bez nakoksowanych bywalczyń ambasad
raczej mocna brygada fanów Snoop'a i Nas'a
Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

Koncerty wyjazdowe to coś o fortunie
nie chodzi o hajs, ale kilka posunięć
które pchną te koło by mogło się kręcić
jak nie zapłacą niech się modlą o zęby
grałem dla pięciu osób, grałem za darmo
dla organizatorów i tak grasz na czarno
na start ziom sprawdź bas i sopran
żebym potem widział oklaski, dobra
martwię się jak nagłośnienie dzisiaj
ja nie bardzo ważne żebyś ty coś słyszał
2cztery7, Flexxip, Ten Typ
dobrze by publika znała nasze teksty
bo to jest taki prosty usług obieg
wy robicie swoje - my robimy ogień
potem na piwo za dzień coś od karteli
show a potem nawinął Jay i R.Kelly
i nie chodzi o fiestę jak szczanie na twarz
bardziej o bezdech tych lepszych pań
jak się bawić to tak by czas dobrze płynął
jak zawijać ważne żebyś miał co zawinąć

Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

2cztery7 i Donatan
G-Funk dla was mam dziwki
2cztery7 i Donatan
G-Funk dla was mam niewiasty
Poznaj miasto moje
Tak Wiśniowy nas wspiera
Trzeba rade dać
Bo dla niego coś na temat
Złą sławą owiane
Aż tak nie jest przejebane
Bo nawet w naszym mieście jest zajebisty balet

[Liber]
A, Drużyna A
Uważaj szybko stary, jeśli nie chcesz mucki
To jest nieludzki, wielkopolski trójką bermudzki
Mamy pojebane mózgi, wole gangsterskie fanaberie

[Kris]
Flaga, na niej wściekły bulterier
Atmosfera walki w tle

[Doniu]
Z automatu serie
Całe lata w twoich oczach widzę tą scenerie
Konflikty, strzelaniny, wojny, powiedź to ci się śni?

[Kris]
Idź wypożycz se film jeśli koniecznie pragniesz krwi

[Liber]
Najważniejsze, żeby gęsta piana ciekła z ust
Obracała w gruz rzeczy dobre, właśnie to jest twój gust?
Kręci cię jak biust po przeróbce, rób se nadzieje złudne

[Kris]
Poznań to nie wyspy bezludne

[Liber]
Co za trudne, się przyzwyczaj

[Doniu]
Dziesięć, dziewięć, osiem

[Liber]
Dalej nie odliczaj

[Doniu]
To nie nasz obyczaj, nie kryminał
Nie Soprano rodzina

[Kris]
Ślina osuszona fanów wrzawą
W mieście obarczonym złą sławą

[Owal/Emcedwa]
Z konfliktu jednostek warto zrobić wielką wojnę
Zatoka Perska wielkopolska, manewry zbrojne
Fama idzie w miasto, opcja polska, poligon morawsko
WLKP pod napięciem, plan odnosi fiasko
Trzeba wytłumaczyć jasno, HWDP dla ścierwa
Telefon to Beretta, gnaty, fety, torba pełna
Zachód polski gra na nerwach, wieczna wojna, nigdy przerwa
Armia Poznań bataliony hadeo to rezerwa
Żyjesz tą legendą (żyję), jak zegar stoisz w miejscu
A czas ucieka, szybko, szybko wszystkie famy zniknął
Lepiej weź poprawkę cipko na akcję wyjebane
Emcedwa, strefa Poznań, miasto złą sławą owiane

[Mejger]
To nie fikcja poznańska koalicja trzyma sztamę
Cele te same, łak MC pisz testament
Bo Meith tu jest, luz blus spryt lisi
Chcesz mnie zatrzymać, nie starczy ci sił
Ja tu tworzę ustrój, cały świat mam u stóp
Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł
Nie jestem sam, ze mną cała banda
Rapu wysoki standard i wspólny sztandar
Zjednoczeni pod poznańskim herbem
Ty chcesz wywoływać ferment, ja uderzać jak werbel
I zrobić coś wartościowego dla swego miasta
Wielkopolska ekspansja, czas nastał, uszy nadstaw

Ref.:

I moje miasto i moje miasto
I moje miasto złą sławą owiane x4

[Hans]
Pies jest więc zejdź mi z drogi
Trzy kroki w tył pókim dobry
I co powiesz na dzień dobry
Jeśli chcesz agresji
Narusz teren tej posesji
To moje więc tego bronie
Ono tonie, ja też tonę
Płonie, będę nadal tam stał
Grał i śmiał ci się w ryj
Szczerze szczerząc swe kły
Bo wy macie więcej hajsu niż my
Zalew takiego szajsu jak wy
Łyknę zaraz naraz bez popity
Wasze zdrowie bo mojego szkoda
Więc lepiej nie piej koguciku o niedzieli bo w sobotę
Te twoje dziengi to potęgi n-tej zostaną ci wzięte
Po koncercie w mieście pod napięciem
Uwierzcie, duże napięcie, setki watów i wariatów
I gramy głośno, mocno choć to sprawdź to, posłuchaj
Eskulap, MO, Blue Note to tutaj jest luta
Mamy pyry giri skitki, mamy bany
I w wagonach kilogramy kukabany przemycamy
Mamy małe mocne polskie, piwo z kokainą
A ty sraj tym swoim importowanym aj
Pedale bez jaj, kurwa jaki to jest kraj
Rozpoznaj nas Hans, 52, Poznań
Zapisz, zapamiętaj, doznaj
Ten bit eswek oddaj lub się poddaj
Przyjmij to, takie są zasady
Nic nam nie zrobicie bo nie dacie nam rady
Ta, wreszcie ktoś się nie bał i zajebał
SLU a teraz na legalu ale nigdy na sprzedaż
Kapiszi, czy ma być wpisik?

Ref.

[Mientha]
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt

[Medi Top]
Poznaj moje miasto złą sławą owiane
Na południu centrum pakt gdzie wredne ryje
Nom dobrze obgane, modne telefony
W świecie gdzie nie liczy się nic oprócz mamony
Ja do strzału skory
Pięć godzin snu i pod oczami wory
Kocham to miasto bo tu się urodziłem
Tu pierwsze jaranko, pierwsze bójki
Tu pierwszy raz z ekipą Martini piłem
Tu mnie hip-hop trafił, tu pierwsza złamana miłość
Kiedy do księżyca wyłem, kiedy w stylu tyłem
Bo styl mój, obszerny, gruby
Nigdy krótki jak smak gumy Hubby Bubby
A dla ciebie nie ma nic przyjemniejszego
Jak wpadka do kieszeni nowej stówki
Dalej z braćmi lecę
Sto trzydzieści dwa uderzenia na minutę
Obojętnie gdzie bym nie był i co bym nie robił
Prezentuje lute, pokój miastu
Gdzie duch da ma troje i same łby zakute
I same łby zakute, ble

[Lamzaz]
Złą sławą owiane, poznaj moje miasto
W kilku słowach streszczę jasno
Znam je jak kieszeń własną
Gdy latarnie w parku gasną
Tu rodzony, tu wieczności wrota się zatrzasnął
Póki co jestem, Lamzaz z podziemnym atestem
Dzień jak co dzień, częste chmury gęste
Żadnej łaski, w siłę rośnie PC poznański
Warty hip-hop nad warszański, czujesz kopa?
Szacunek ludzi, miejsce na wagę złota
Lamzaz lokalny patriota
Nie padnę na dechy jak z Lenoksem Gołota
Wieczne za BueLe nie raz nastawie karku
Jak Senne Oko mówi żyć i umrzeć w PC parku

[Senne Oko]
Moje miasto złą sławą owiane
Tu byłem, będę i tu zawsze zostanę
Parku południowa strona
Tu jedna miłość ciągle żywa
Szarość dnia rozmywa, czasem ciężko bywa
Bo to pieskie życie
To, że Poznań żyje słyszysz na płycie
Proste słowa dają do myślenia
Okolica się nie zmienia, ale ludzie tak
O reputację trzeba dbać
Za daleko doszliśmy, żeby dupy dać
Skuci w te same kajdany gdy omijane many
Dajemy to co prawdziwe, marzenia ciągle żywe
I możliwości wielkie, żaden pysk nie mięknie
Wiele lat za nami, ale czasu nikt nie liczy

[Peja]
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce

[Wiśniowy]
Gdzie najgłośniej bity słychać
Gdzie najlepiej gra muzyka
Gdzie technika ma znaczenie
W sercu miasta siła drzemie
Gdzie wybija się podziemie
Tu gdzie MC są na scenie
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie
Gdzie najlepsze są imprezy
Gdzie najwięcej jest nagrywek
Gdzie podziemne studia rodzą
Rzeczy, które kraj okrążą
Gdzie powstają rzeczy które
Niezależnie tworzą scenę
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie

[Peja]
Weź podbij do taty, tata prawdę ci pokaże
Całą prawdę, tylko prawdę i nie tylko tatuaże
Jak one mnie nie zmażesz, SLU gang dla Poznania
Od teraz nawyki, styl rozpoznawany dla was
I jeszcze wstecz trochę cofam się by wspomnieć piekło
Od P do N z kreską, nie przyglądaj się tym wersom
Nie porównuj swoją wersją, proste masz liryczny wpierdol
Dla wszystkich niedowiarków, którzy dali notę mierną
Dla wszystkich niedowiarków, nie zdejmuję sztangi z barków
W czasie ostatnie serii, dziki zachód tu na prerii
Bez zaliczkowej premii atakuję cały Allstar
Nie wypowiadaj się zanim nas nie poznasz
Zanim nie usłyszysz oto poznańskie podziemie
Masz skurwysynu scenę, która nie istnieje
Do mnie należy zadanie jej nachalne promowanie
Jak składy teraz są w klanie, czas podnosić poprzeczkę
Zjednoczony Poznań, a nie miasto pod napięciem
Bo to było by przegięcie jak literówki w tekście
Znowu kpiny w mieście, obronię się nareszcie
Dziwi cię, że źli, zdziwiony tu wykręcasz minę
Dziękuję Allstarowi, że nikt z was nie jest kuzynem, kuzynem

Ref.
Dr Skacz:
Drogi słuchaczu, widzę że dotarłeś do końca płyty
gratuluję, jak się nie podobało to weź ją wyrzuć
pewnie i tak ściągnąłeś ją z neta
a jak się podobało to się nie dziwię
sam bym sobie ją kupił gdybym nie był postacią fikcyjną
a na koniec dla wszystkich piosenka

Jeszcze raz to powiem.

Gdy dopada Cię depresja i nie wiesz co robić masz
aż z oczu łezka spływa zalewa Ci twarz
to potrzebna jest tabletka połknij ją albo weź kwas
hera w bletkach koi wszystkie rany w nas
połóż się na torach chyba na to pora
odjaraj towar i nie pytaj konduktora
lub otwierając browar wetknij głowę w sedes
to metoda na 2 przecież na delirium trening
nie męcz się chłopak tak wszystko jest super
a cały świat przecież i tak ma Cię w dupie
więc załącz to na loopie i odjaraj cannabis
Panie słuchaczu, musisz się Pan zabić... zabić... zabić...
Flow to ma Joe,ja mam tylko gadane
nie hara mnie obcych haseł przeszczepianie
na nasz grunt,grunt to wpłasny patent,bunt
wyczucie rytmu,kilka słów granie bez nut
i nim zdarzy się cud,my musimy Ci wystarczyć
hasło improwizowane,tak improwizowane
ja nie wiem co powiem,a Ty nie wiesz co się stanie
proste granie,mały humor,dosyć duże zamieszanie
poruszenie przez to brzmienie co w tym drzemie me korzenie
sięgają dosyć głęboko,także nowe rzeczy spoko
zapoznaj sie więc z teraźniejszą filozofią
prezentuję mały luzik,robię to dla moich ludzi
chcesz powaznie nam zaszkodzić?
wciąż się trudzisz i się łudzisz że wymarzesz nas z mapy
...respektów dasz przykłady
wyciągniesz każdy brud i nim zdarzy się cud
znikniemy z horyzontu,atak z pierwszej linii frontu
nigdy się nie poddamy,nasz region bitem wspierany
nowa partię rozgrywamy,wizerunku nie zmieniamy
Nie!! nie zmieniamy wizerunku
teraz kilka krótkich zdań,kilka słów o szacunku
wiele miłości dla wariatów z okolicy
ulicznych cwaniaków,wykolejonych asów,
przegranych,którzy walczą,nigdy nie patrz z pogarda
mały telewidz,wspólny temat jedno hasło
dla wszystkich zywicieli pasożyt Sykuś wielkie dzięki
teraz składa co niedziela kluchy gratis u sąsiada.
a teraz konkrety,tylu ludzi,o rety!zadymiona eksa z placu
szybko poznasz ich od razu
dla drugiego pieknego,dla taty Rajmundiego,dla DECKSa klimaty
na WESTcie o big baty więc uważaj,daj respekt,dibo kontroluje resztę
przenosze się w tekście,PC park jestem nareszcie
każdy kręci jak może o black mic Da Blaze nas poprze
zemsta jak słodyczy,dymi projekt to się liczy
zawsze będę z Wami,pokręcimy znów gałami teraz STOP
powrót stare sprawy przybrały obrót
obrzucony błotem w ... spór przy płycie stare waśnie
kto czarną owcą,kto zawinił to nieważne
93'rok nie zapomnę zima szok,afro starego Ajsmen wie o co w tym biega
i to nic że czas przemija,czas zostawić coś po sobie
kilka upragnionych chwil szybko zamienić w opowieść
i to jeszcze nie koniec,królik Rossman będzie dobrze
tylu ludzi na was czeka,spotkamy się na wolce
Pokój wszystkim draniom,przede wszystkim huliganom
przecież nas znasz, .....nasza twarz i choć spadek
był blisko każdy wierzył no i wyszło.
jeszcze dużo się wydarzy,ja pozdrawiam kumpli zawsze
u zbiegu stulecia,w zyciu tyle złych rzeczy
ktoś ginie ktoś strzela ktoś bije ktoś kaleczy
tego nie da się wyleczyć dużo niepotrzebnych śmieci
ciągle pamiętam prędola,nie zapomnij go odwiedzić
dla wszystkich normalnych bez ego kolosalnych
rozmiarów hip hopu,twórców w całym kraju
wielu składów,zaprzyjaźnionych gadów
piątkowski,częstochowski,każdy równy żaden gorszy
dla tych lokalnych róbcie dalej ja to chwalę
Kaczka,wiesz o co chodzi, masz zacięcie i talent
Pamiętam też o Ważce,powiększyła się rodzina
nie pękaj,będzie dobrze,nowy etap zaczynasz
a dziewczyna Mała Mi nic nie obiecuje Ci
jesteś wszystkim co najlepsze niech tak już zostanie wiecznie
a koniecznie lemart jeden dwa,stara hip hopowa gra
odlotowca familia trzeba razem sie trzymać
i rozwijać wspólną pasję,hip hop nigdy nie wygaśnie
no właśnie mc Grześ,dałeś import na swej taśmie 90'
i dlatego wciąż do przodu by nie sprawic wam zawodu
dla wszystkich wystarczy,postaram się poważnie
Trudny Sykuś twardziel,znany jako Peja bardziej
powoli będę konczył wóda jebie komóry
znaczy szwankuje pamięć jeśli o kimś zapomniałek
szczerze przepraszam, zapomnieć nie chciałem
I nim zdarzy się cud my musimy Ci wystarczyć
Sykuś,Peja,Decks lodowiec już tu jest
taki tekst i nim się zdarzy cud.
Ej, to 0-22, odbierz telefon
Zamknij oczy, włącz umysł, wyłącz przeciąg
Posłuchaj, usiądź wygodnie, odrzuć świat ten za oknem
Który mówi coś, ja milczę - ty mów do mnie
Pozwól, by świat zwolnił, pozwól by ten dźwięk
Był tym co musisz wdychać, by był twoim powietrzem
Naprawdę chciałbym wiedzieć, co czujesz
Czy jestem jak Kashpirovsky, nudzę cię i hipnotyzuję?
Piszemy dalej, muzyka jak konfesjonał
Jedziemy dalej, to nasz długi marsz, nasza droga

Najczystsza forma, rap bez cięcia, proste
To mój hymn życia, na którym wyrosłem
To jest jak garda przeciw złu tego świata
Patrzcie jak dziś znów triumfuje prawda
Jedziemy dalej jak za starych dobrych czasów
Wśród bębnów, basów i z winylowej płyty trzasków
Uwalniamy ekspresję, tak, niech ona leci w miasto
Niech otwiera umysły, a zmęczonym pozwala zasnąć
Da szansę przeżyć zagubionym na rozdrożach
To rap gramatyczny, którego nie sposób nie poznać
Dziękuję za te chwile, które spędziliśmy razem
Za chwile wrażeń, kolejny tour z prawdziwym rapem
Więc gdy na koncercie pod sceną staniesz
Podnieś ręce w górę jeśli czujesz ten kawałek

Wiele więcej nie umiem, choć Bóg nie skąpił mi talentu
Jednak najlepiej czuję się tu na stopień werblu
Oddycham rapem, wiesz, jeszcze lubię pisać
Grać koncerty, jeździć po Polsce, chcę jeszcze nagrywać
Pytają czasem - po co ten Grammatik
Po tylu latach dla was rap jest jeszcze fajny?
To jest tak, że razem robimy coś istotnego dla nas
Póki patrzymy sobie w oczy nie ma sensu przestawać
Jeszcze chwila nim znajdziemy przystań
Kolejna płyta, kolejny dziki rok na walizkach

Te koncerty jeden za drugim i Polska nasza
To było wtedy, gdy nieśliśmy "Światła miasta"
Teraz podobnie, choć wkraczamy w nowy etap
Reaktywacja od serca, a nie na sprzedaż
Tyle lat na scenie, a my wciąż tacy sami
Taki sam rap gramy, tak samo świat postrzegamy
Odnajdujemy szczęście w tych tak prostych dźwiękach
S33 laboratorium - liryczna Mekka
Z determinacją zwracamy rap, gdzie jego miejsce
Wzrasta ciśnienie, coraz szybciej bije serce

Dziękuję za te chwile, które spędziliśmy razem
Za chwile wrażeń, kolejny tour z prawdziwym rapem
Więc gdy na koncercie pod sceną staniesz
Podnieś ręce w górę jeśli czujesz ten kawałek
POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

To, nie jest bitwa, o to kto zdobędzie mistrza,
Nadszedł nasz czas, by tą szanse wykorzystać,
Ty! Nie oceniaj nas, tylko po ksywkach,
Bo i tak będziesz puszczał to na ciężkich "vixach",
Ten rap, lata w kółko na boiskach,
Jak crack, wciągnął nas i nie ma już wyjścia,
To czas po to by rozwinąć skrzydła,
Na max pompuje i mam pewność że wygram,
Wytrwam jak ciągle z mocą i z tą energią,
Pompuje rap jak Twój ziom na mecie ścierwo,
I wiesz co? szczerze? pierdoli mnie krytyka,
Robię swoje i na stówe to fruwa po ulicach,
Na fyrtlach słychać, że niby mam farta,
Człowieku, ta szansa, była zapisana w gwiazdach,
Na kartkach, wciąż prawda, to nas słychać na klatkach,
Salut hejterzy zapraszam do mnie na kwadrat!

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

Siema, wchodzę i zwijam ten temat, potrafię zjadać i zżerać,
Ja pompuje rap, Ty się pompuj jak materac,
Masz krzywo pod sufitem? Chyba zjebał Cie architekt,
Mówisz, wieje chujem na scenach, wieje, bo dajesz lipe,
Siema! Hejterze, po numerze pewnie mnie rozpoznasz,
Bo masz ból odbytu, jakbyś siadł dupą na gwoździa,
Ja mam nastrój, Ty zastuj, Ty powiedz swemu miastu,
Że niszczę króli podwórek w wieku lat osiemnastu,
Stawiam krok, mocny, to jak obstawiamy zakłady,
Że jak dasz mi rok więcej, to będzie rok twojej zagłady,
Nie jesteś pewny mnie? Nie musisz, to nie żaden rozkaz chłopcze,
Jak zajmę Twój teren, to pewnie osrasz się po łokcie,
I dużo, nie mieli wiele, choć cieli wiele,
Bo mieli cele, każdy ich cel był, sterem,
Sterów był szereg i sorry, ale dalej wale w banie,
Mam talent i wchodzę w cipkę twojej niuni, kurwa! Jak do lokalu z browarem !

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

Jeśli się nie znamy, to Ci powiem coś o sobie,
Jestem Leszek i chuj z tym, jak mam w dowodzie,
Robię taki rap jak lubię i pierdole co jest w modzie,
To nie hit, głupi chwyt w Twojej mamy samochodzie,
To jest podwórkowy rap, mówią że mało ambitny,
Ale mówią tak Ci, co się kują na policji,
Nie szukaj tu fikcji, tylko szczery przekaz,
Wychowany na osiedlach to charakter jest z osiedla,
Sprawdź kto pompuje rap, kto został w dupie,
W państwie, gdzie niewielu może odnieść sukces,
Postawiłem na to wszystko, olewając resztę, w sumie,
Pamiętam początki w piwnicy u mnie,
Nowy Sącz moje miasto, pozdrowienia dla podwórek,
Bez tych ludzi tam, nie byłoby mnie w ogóle,
I wpadną do mnie jutro i wypijemy wódkę,
I skończymy dziś, kurwa! Nachlani w jakimś klubie!

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.

Zapowiadają deszcz, ich prognozy są szwindlem,
Pod budynkiem TVP zerzniemy pogodynkę,
Tu nie pomogą tricki i żadne tanie czary,
Muzyka podwórek, masz czarno na białym,
Jedna z niewielu opcji na tych szarych blokach,
Gdzie z roku na rok rośnie, bezrobocia stopa,
Gdzie los Ci daje w kość, a w oczach tylko bledniesz,
Tu jedni maja dość, Ty masz jak sobie weźmiesz,
Dziś w samotności piszesz, treść kolejnych zwrotek,
Uliczny cieśla, majka trzymasz jak młotek,
I czujesz tą agresje, ja też tak to widzę,
Podatne na cios ich miękkie potylice,
Nieważne w której lidze, to chwila jest wolności,
Nad kartką w studiu jak Bóg rzucasz kośćmi,
Skurwysyny boją się nocnego marka,
Los bloków to Titanic, rap to nasza Arka!

POMPUJ!
Dzieciak nie pokutuj!
Zużyłeś buty? nie możesz chodzić bez butów, tylko.
POMPUJ!
Rap, idź z dumą do końca,
I trzymaj się tego, choćbyś musiał wszystko oddać.
POMPUJ!
Bo tego chcą osiedla,
Podwórkowy rap, który żyje w naszych sercach.
POMPUJ!
Pokaż, że masz wiarę i talent,
I dalej grasz na bani, na fazie, na zawsze, na stałe.
Witam państwa w ometkowanym świecie
Ona czuje się w nim jak WC-Picker w toalecie,
Bo ona ma style jak TVN
W jednym palcu każdy trend,
Co otwiera drzwi na salony typom typu młody wilk.
Chwyta metki, ogląda czy w kółku ma 'R'
Nieważne czy wygodne czy ciśnie jak cierń,
Ważne czy sprzedaje się jak prostytutka
Czy jest to bestseller?
Logotypy zbiera jak znaczki w klaserze,
Logotypy ciągną jak magnes,
Bo to ważne, żeby mieć logo
Stać dumnie wyprostowany,
A nie garbić się jak Quasi Modo.
Oto nowy model, co jak partytura rodzi się w bólach
Dbać o niego, pieścić, karmić jak Tamagotchi
Węszy, szuka tego co trendy,
A nie tego, co przeminęło jak Jarocin.
I kiedy on sznuruje swe buty, ona zerka na metkę,
Prześwietla ją jak roentgen,
Bo najgorsze zło na świecie to tanie imitacje,
Kreacje bez logo,
Które się wożą, się noszą na byle kim jak Basinger,
Więc nie ma happy endu, jak w jakimś tanim filmie!

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Chłopaki marzyli o niej nocami,
Pod kołdrami, palcami jak origami przerabiali temat
Bijąc kolejne rekordy jak Marianna Rokita,
Robiili to w myślach non-stop,
Jak na winylowych płytach.
Klei się blend, znamy ten trend
Dolce & Gabbana, Sonia Rykiel,
Zawsze w firmowych sklepach, nigdy w komisie.
Całe życie słodkie jak kisiel,
Wyznaczać trend jak kierunek kompas,
Jak Alcatraz nie ma ucieczki, bo ona śni jak CD,
Jak tysiąc dolarów,
A oni bladzi jak podróbki z Tajwanu.

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Trwa gala a la Telekamery,
The winner is szpakowaty emeryt,
Ze złotą kartą w kieszeni.
Jak na loterii trafił jej się los,
Padnie twój logotyp made in Boss,
Wzięty pod włos.
Ona dmucha mu w kaszę,
Przeciąga się zgrabnie, gdy on podejmuje wypłatę.
Bo ona kocha banknoty, tuli je, liże
Czuje ich zapach, gdy tylko jest bliżej
Bo on potrzebuje filtru,
By móc tu głową sięgać wyżej.
I happy end jak w jakimś tanim filmie,
Ona zgarnie spadek, gdy on na serce kitnie.
Taki numer wytnie jak cenzura słowo "chuj",
Byle mieć nowy firmowy glamour-strój
Byle mieć nowy firmowy glamour-strój

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...
To był Wojtek, ze Swarzędza pod Poznaniem
robił w biznesie rodzinnym, ojciec Lechu był stolarzem
całe jego życie między pracą a tartakiem
i raczej trudno powiedzieć, żeby kochał tą stolarkę
siostra mieszka w Łodzi, on jest towarzyszem matki
stary po robocie chodzi grać na automaty
koledzy z technikum zarabiają w Irlandii
on samotnie wieczorami rozpuszcza lód w Finlandii
Ci dla których coś znaczył dawno dopadł rozkład
od wypadku dziadków mija właśnie trzecia wiosna
i nie jest radosna, bo brakuje mu tych rozmów,
po dostaniu tego ciosu do dzisiaj się nie podniósł
brakuje motywacji, z domu nie nadejdzie wsparcie
myślał o ucieczce, nowym życiowym starcie
był tego pewien po każdej wypitej flaszce,
ale na trzeźwo już nie myślał tak odważnie.

Pewnego dnia w zakładzie zjawił się Tomek
kiedy Wojtek kończył on zaczynał tą samą szkołę
przyszedł na praktyki uczyć się do zawodu
tej, stary go przyjął, bo myślał, że może pomóc
szybko się przekonał, że to nie jest łatwy temat
wybuchowy Lechu chciał go z roboty wyjebać
za to z jego synem połączyła go butelka
co wieczór na fajrant gadali o swoich problemach
poruszali każdy temat, po wódzie psychoterapia
Wojtek tęsknił za byłą, Tomek rozumiał go jak brata
o sobie nie gadał, wódę łoił duszkiem
nie gardził dragami, podejście miał do życia luźne
na ryju uśmiech, tej, w oczach rozjebka
przychodził na kacu, czym wkurwiał jeszcze bardziej Leszka
Wojtek wstawiał się za nim i w pracy poprawiał błędy
poznał przyjaciela w biedzie, kurwa, był tego pewny.

Minął jakiś czas i zbliżały się wakacje
koniec praktyk, Tomek planuje emigracje
dzień przed odejściem mówi o tym Wojtasowi
łzy cisną się do oczu, nie chce znowu być samotny
prosi żeby został, że ogarną wspólny biznes
ten odmawia na luzie, mówi że już kupił bilet
"więc wypijmy jeszcze raz za chwile na Polskiej ziemi"
wychylili po połówce, wjebali Tomka tabletki
ten zaprawiony stał i patrzył na Wojtka reakcje
po takiej dawce urwały mu się animacje
ukryty skurwiel odkrył o sobie prawdę
rozebrał go do naga i bawił się jego ciałem
w ekstazie nie mógł widzieć w progu stojącego Leszka,
który wjechał na kurwie z siekierką do rąbania drewna,
pociął skurwiela w kawałki, zrobił trumnę i zakopał
"Twój kumpel już wyjechał?" rano zapytał Wojtka.
PIH:
To coś więcej niż rap!
Nie płacz!

Nie płacz kiedy odjadę, sercem będę przy Tobie,
dziś te łzy spija beton, świeże kwiaty na grobie.
Nieuwagi chwila, niekontrolowany poślizg,
w kierownicy żebra i urwane wnętrzności.
Płaczą osiedla, płaczą bloki.
W tym samym czasie w Boliwii mielą liście koki,
dealerzy ze środkowo-wschodniej europy.
Tak płaczą ich matki gdy idą za kratki.
On wychodzi w noc, stal odbija zemsty blask,
jakiś skurwysyn ją zgwałcił, żyletką pociął twarz.
Dobrze wie nie pomogą łzy, jest silny
uderza, winny czy niewinny, niech płaczą też inni.
Jak diamenty, gwiazdy na czarnym aksamicie,
w krzywym zwierciadle odbite ziemskie życie.
Niebo zna na dole dramat, z góry ktoś patrzy,
pada od rana i się nie przejaśni.

RUDY MRW:
To jest jak zły sen gdy widzisz kolejną łzę,
PIH:
tak tutaj jest, chodź ze mną - nie bój się!
RUDY MRW:
Podaj mi dłoń i nie patrz za siebie wcale,
w nas tkwi ta złość, tu beton spija żale.

RUDY MRW:
Beton, beton, tu się świecą okien ślepia,
to wielka płyta z ludzkiego nieszczęścia.
Tu tęcza jest gdy schodzą Ci sińce,
a barwy szczęścia masz włączając telewizje.
Tu łzy szybkie, ze wstydem ronione przez ojców,
gdy syn znów naćpany wraca z detoksów.
To szloch matek, szloch dziewczyn każda łza oczyszcza,
gdy ich syna, męża, chłopca zawinęła policja.
Tu żyzna gleba nawieziona setką nieszczęść,
tu gdzie cnoty już zgniotły kłopoty codzienne.
Beton spija tu łzy, za tych co nie mogą
i za tych co, choć źli, odeszli zbyt młodo.
Tu wielu wysyła w półlitrówkach S.O.S,
gdy ich matki się modlą o trzeźwości dzień.
Gwiazdy dawno tu spadły, nikt życzeń nie szeptał,
już tylko diabeł pamięta o tych miejscach.
Więcej słów nie trzeba, byś poznał rzeczywistość,
to niekończący ból - blokowisko.

RUDY MRW:
To jest jak zły sen gdy widzisz kolejną łzę,
PIH:
tak tutaj jest, chodź ze mną - nie bój się!
RUDY MRW:
Podaj mi dłoń i nie patrz za siebie wcale,
w nas tkwi ta złość, tu beton spija żale.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo