Popularne piosenki. Polski Hip Hop

I nawet jeśli miałbym być ten ostatni głupek,
Który rzuca się w życie i od rozsądku woli tupet.
To będę, każdego dnia budując swą legendę,
Ty też, Bóg po równo obdziela każde osiedle.
Serce to młot, daj zamek, wiara go zburzy,
Serce to klucz otwiera duszy drzwi do ludzi,
Mapę zostaw w domu, kompas to intuicja,
Jak się poruszać i się nie zgubić, stare miasto dało przykład.
'El mam pytanie', myślisz znam odpowiedz na nie,
Czy coś wiem, mam masę wątpliwości na pokładzie,
Wiem jedno, nawet kiedy statek będzie pędził do dna,
Będę walczył, patrz mi w oczy, kurwa nigdy się nie poddam.
Płacimy hajs za haj, ten naturalny jest za darmo,
Za słowa i za emocje mamy raj na własność,
Iluzje wciąż nas wciągają nas w bagno beznadziei,
A bez niej człowieka złamać tak łatwo.

Żeby tylko doświadczyć, żeby tylko coś przeżyć,
Żeby czuć, że ciągle walczę, by mocno w coś wierzyć,
Stając się coraz starszy, nie pogubić się w faktach,
Na boisku i trybunach gra pod dyktando hasła,
Żeby tylko doświadczyć, żeby tylko coś przeżyć,
Żeby czuć, że ciągle walczę, by mocno w coś wierzyć,
Stając się coraz starszy, nie pogubić się w faktach,
Żyj żyj żyj żyj na maksa!!!

Tak często patrzę w twarz smutku i strachu,
Lecz równie często w złoty blask szczęścia u przyjaciół,
Tysiąc szans, nie miej boya (?), odwaga to nie wada,
Odważ się, nie odważaj, sprawiedliwość wagą włada.
Idealiści jak ja naiwna mniejszość,
Aktywiści, zaangażowanie kontra obojętność,
Myśli przeciętność, tak to blaga,
Taki świat szybko, łatwo i niczego nie wymagać,
Wiem, tyle tu pokus ja też uczę się odmawiać,
Myślisz, że mam swój sposób żeby była równowaga,
Tyle osób, dróg, tyle planów i pomysłów,
Tyle snów, tyle nocy bez snu testem dla zmysłów.

Żeby tylko doświadczyć, żeby tylko coś przeżyć,
Żeby czuć, że ciągle walczę, by mocno w coś wierzyć,
Stając się coraz starszy, nie pogubić się w faktach,
Na boisku i trybunach gra pod dyktando hasła,
Żeby tylko doświadczyć, żeby tylko coś przeżyć,
Żeby czuć, że ciągle walczę, by mocno w coś wierzyć,
Stając się coraz starszy, nie pogubić się w faktach,
Żyj żyj żyj żyj na maksa!!!

Wiem, będą mówli Ci "Daj sobie spokój"
Wiem, mówili mi a teraz nie trzymają kroku ,
Nic a nic nie trać chwil na pretensje, walcz,
Ścinaj głowy, biegi rzek zmieniaj, z diabłem tańcz,
Jeśli masz cel to warto nawet z nim oszukać go
Na koniec jak czerstwiaka wziąć pod bit,
Za ogon, i za okno mocy woli nie dotkną,
Mogą rzucać, kamienie nie zrobią krzywdy kroplom,
Dziecko słońca działa jak promienie, wiedz to,
Widzi piękno, "a świat się śmieje gdy śmieje się dziecko"
Tak mówią trochę prawdy jest w tych hasłach,
Żyj, żyj, żyj na maksa.

Zawsze robię swoje w stu procentach,
Już dawno to pojąłem,
Idź swoją drogą,
Tego się trzymaj w stu procentach,
Twój los w twoich rękach.

Żeby tylko doświadczyć, żeby tylko coś przeżyć,
Żeby czuć, że ciągle walczę, by mocno w coś wierzyć,
Stając się coraz starszy, nie pogubić się w faktach,
Na boisku i trybunach gra pod dyktando hasła,
Żeby tylko doświadczyć, żeby tylko coś przeżyć,
Żeby czuć, że ciągle walczę, by mocno w coś wierzyć,
Stając się coraz starszy, nie pogubić się w faktach,
Żyj żyj żyj żyj na maksa!!!

Nadzieja, wola, pewność i spokój,
Miasto, smak wiosny na każdym kroku,
Ja, tysiąc elementów, jedna całość,
Syreni gród, ostatnia z nocy,
Dobranoc!
Walki ludzi na miecze z kamfory
Sorry to wszystko działa na mnie jak spory
Chory człowiek jest tym nam dziś, który
Co prowadzą moją duszę do zgody
Co mnie to wszystko sam se poradzę
Zamiast do kuchni dam życie na tacy
Wszyscy już mówią, że jestem wariatem
Za ten stan rzeczy rzucił bym szaty
Każdy zbawienny warty i zwarty
Za bezcen zostanie sprzedać się na tym
rynku handlu dyszami jak z waty
Zero odwagi by postawić się fatum
Boże uratuj to, co już mamy
Coraz więcej jest wszystkich oddanych
Jezusowi zła kolekcji to radany
Ja poezją ulicy leczę twoje rany
Zbijam to wszystko rzucając ten kamyk
A my tutaj sobie piękni, oddani
Co jeszcze wstanie znów z nas wytworzyć
Koszty myśli, wulkanie pokory
Z woli wszystkich poległych na polu
Padli, powstały te wszystkie spory

Ref: Kiedy wszyscy wpadną w szał
Kwestia czasu i będziesz sam x4

2. Kiedy wszyscy wpadną w szał będzie koniec
Nic nie uratuje tego świata przed zgonem
Łaknie śnienia, zero snu przed wschodem
Ja ciągle jednak wierzę, przepowiem
Gdzie są ci, co mieli być herosami
Gdzie są ci, co odgrażali się palcami
Gdzie są ci, co żyli wartościami
Gdzie są ci, co ……………
Życia przeszły to jakoś znika
Czeka z każdym porażki wygrać
Czasu nie liczyć jak zegar tyka
Wiesz, że kiedyś powoli zanika

Ref: Kiedy wszyscy wpadną w szał
Kwestia czasu i będziesz sam x8
1.[Lilu]
Chciałbyś być jednym z tych, którym się zawsze udaje,
Dlatego jesteś jednym z tych co zawsze udaje
To życie czego chcemy nie każdemu daje
A trzeba pchać je dalej
Chciałbyś mieć na wszystkie decyzje wpływ
Szukasz podtekstów w każdej z nich
A tak naprawdę nie wie nikt
czy ty to na pewno ty

Nie chcę pieniędzy,
Ni dóbr materialnych Ty wiesz,
Nie pragnę władzy
I bogactw i sławy i nie…
Nie dawaj mi swej miłości,
Gdy nie chcesz jej dać…
Uszanuj tylko to że swoje zdanie mam…

[Ref.]
Kiedy mówię nie,
Myślę nie (nie myślę nie)
Mówię nie
Więc nie myślę tak…(nie myślę tak)
Nie mów mi że wiesz co myślę
Kiedy nie wiesz co mówisz sam… x2

2.[Lilu]
Znów mówisz mi co myślę,
I myślisz że wiesz wszystko… nie
Ty nie wiele wiesz
Gdy mówię nie, to myślę nie..
Nie oznacza tak.. wiesz powiedziałam raz
Więc zapamiętaj że
Nie myślę tak gdy mówię nie…

3.[Ras Luta]
Ymm, ej, yo
Babilonie spierdalaj
Trzymaj się z dala
Twoją chorą gadką
Moich uszu nie kalaj
Dobrze wiem
Zalewa cię żółci fala
Kiedy widzisz jak młody człowiek
W życiu się stara
Więc wara

Jestem wolny,
Więc mówię to co chce
Jestem mądry
Wiec myślę to co chcę
Jestem silny
Więc żyję tak jak chce…
Chłopaku nigdy nie wchodź mi w drogę…

Ej…
To jest Luta i Lilu
Jak dwie tony trotylu
Na kodeksie numer trzy
Jak nie jarzysz to zcziluj
Słowa i myśli płyną
Jak wody Nilu
Prawda pozostanie wolna
Chociaż wrogów ma tylu.. Ilu?

Nie chcemy tego co wy chcecie dać nam
Każdy z nas ma na życie własny plan
Nikt nie będzie żył za mnie
Ja muszę sam…
Prędzej zdechnę,
Niż oddam to co mam

[Ref.]
Kiedy mówię nie,
Myślę nie (nie myślę nie)
Mówię nie
Więc nie myślę tak…(nie myślę tak)
Nie mów mi że wiesz co myślę
Kiedy nie wiesz co mówisz sam… x3
Wiesz jak jest było i będzie
Zawsze każdy dba o swoje
Pilnuj interesów... a pójdą zgodnie z planem
Ty też nie żyjesz w miejscu gdzie...
Tak znaczy tak, nie znaczy nie
Pieniądze, przyjaźnie, wpływy, seks
Tak znaczy tak, nie znaczy nie
Życie na jawie czy tylko sen?
Czy tak znaczy tak, nie znaczy nie
Wokół osi zła kolejny dzień
Tak znaczy tak, nie znaczy nie

1.
Od dnia szóstego stąpamy po tej podłej ziemi
Mamy ręce - zabijamy, mamy usta - kłamiemy,
Orgia much, nie ufaj hipokrytom
Zawiedzie cię oko, to oko dzieciak wykol,
Zimny pocałunek w szyję, w otchłań spadasz
To miasto tym żyje, po prostu jak Chada
Zasady są po to żeby je łamać?
Wszyscy wywodzimy się od gada
Liczą się przyjaciele i milczenia zmowy
Reżim, kurwy, nalot dywanowy
Mała wycieczka do piekła i z powrotem
Tu grzesznicy modlą się najgłośniej
Nie znasz dnia ani godziny, walczysz
Ofiary wojny w chwale wracają na tarczy
Niewidzialna ręka rzuca twój los na szalę
Coś w tobie pęka, życie łamie morale

ref.
Skurwysyny, wszystkich przysypie ziemia
Czujesz się na siłach, możesz nas oceniać
Wróg w agonii, my nie oni, towarzysze broni
Nie sądź innych, nie będziesz sądzonym
Błyskawice składają nam hołd
Krwawy sport, nie przyszedłem tu po żołd
Każdy to słyszy, ulica krzyczy
Gloria Victis

2.
Marsz żałobny w tonacji rap gra, gdy jadę furą
Wrogów gardła podrzynam fortepianową struną,
Unisono ze łzami w oczach pierdolą
Lojalność nie była nigdy ich mocną stroną
Na pierwszym planie zawsze zaprzeczanie
Dalej wściekłość, groźby, próba przekupstwa, błaganie
Co? Światła gasną, muzyka cichnie
W tej ekipie nikt nikogo nie wsypie
To dla moich ludzi, dla dobrych chłopaków
Wiedzie się tym, którzy nie boją się strachu
Na wojennej ścieżce na zawsze chłopak z bloków
Ten obraz pozostanie na siatkówce oczu
Bez pardonu, to dla moich bliskich
Jebać ukryte koszty, mamy ukryte zyski
Nie możesz ich pobić, przyłącz się do nich
Odejmować i dzielić, lepiej dodawać i mnożyć

ref.
Skurwysyny, wszystkich przysypie ziemia
Czujesz się na siłach, możesz nas oceniać
Wróg w agonii, my nie oni, towarzysze broni
Nie sądź innych, nie będziesz sądzonym
Błyskawice składają nam hołd
Krwawy sport, nie przyszedłem tu po żołd
Każdy to słyszy, ulica krzyczy
Gloria Victis

3.
Mam frakcję jastrzębi na czele swojej armii
Kiedy nieprzyjaciół trupy toczą już larwy
Pod ludzką twarzą ukryty instynkt hieny
Garść ziemi i na grób chryzantemy
Niejeden Simon Templar jest pierdolonym sępem
Podasz dłoń, uważaj urwie ci rękę
Tak jak każda racja ma swój rewers
Tak wojna to biznes i kwitnie interes
Tu ulice ślepe, tu wilczy dół
Usłyszaną prawdę dziel zawsze na pół
Doświadczenie - mądrości krynica
Może kołysać, trauma vs dolce vita
Zawistne mordy karmione wronami
Patrzę na nich, dzisiaj srają zębami
Chwała przegranym, dzieciak o tym pamiętaj
Twarda dyscyplina, ucz się na cudzych błędach

ref.
Skurwysyny, wszystkich przysypie ziemia
Czujesz się na siłach, możesz nas oceniać
Wróg w agonii, my nie oni, towarzysze broni
Nie sądź innych, nie będziesz sądzonym
Błyskawice składają nam hołd
Krwawy sport, nie przyszedłem tu po żołd
Każdy to słyszy, ulica krzyczy
Gloria Victis
Jeden - tyle razy można się urodzić
Dwa - tyle jaj może jedno życie stworzyć
Trzy - jak życzenia, które nie spełnią się nigdy,
Ale kocham o nich marzyć bo to pomaga mi żyć dziś

Cztery - jak cztery takty na cztery wersy
Pięć - dla każdego co chce wersy dopieścić
Sześć - tyle metrów kwadratowych ma kabina
Tu, gdzie styl tworzy wers a wers tworzy klimat

Siedem - jak Siedem Cudów Świata, dziedzictwo
Bo ósmym cudem dla mnie przez te lata był hip-hop
Dziewięć tysięcy kilo od Nowego Jorku
Bliżej Nowego Targu i tatrzańskich kurortów

Dziesięć - jak Pele, Zidane, Leo Messi
Przy jedenastce marzeń złapie cię niemoc mięśni
Wynik inteligencji by być zawsze gotowym
Do pracy nad stylem co dzień dwanaście godzin

Trzynastego w piątek uwierzę w każdy koniec
Czternaście cyfr, kod wpisz i dzwoń po swoją żonę
Ziom za ziomem każdy chce widzieć cycki
Piętnaście minut, daj jej kwadrans akademicki

Szesnastki lubią żyć gdy tylko starzy płacą,
A w wieku tym już nawet nie ma władzy prokurator
Siedemnaście tysięcy - chyba tyle do Melbourne,
To że tam pojadę kiedyś sobie przyrzekłem

Osiemnaście - jak ilość tytułów Boston Celtics,
Choć dziewiętnasty przepadł znowu jak łódzkie derby
Dwadzieścia złotych w kielni oszczędzę na bilecie
Dwadzieścia jeden tramwaj też nie jeździ tam przecież

Dwudziesta druga - cisza, syna ogarnął sen
Będzie tu tym kim Jordan kiedyś dla N.B.A
Dwadzieścia trzy Chicago parkiet zdobiony logiem,
Do pracy nad stylem co dzień dwa-cztery na dobę
Poznaj miasto moje
Tak Wiśniowy nas wspiera
Trzeba rade dać
Bo dla niego coś na temat
Złą sławą owiane
Aż tak nie jest przejebane
Bo nawet w naszym mieście jest zajebisty balet

[Liber]
A, Drużyna A
Uważaj szybko stary, jeśli nie chcesz mucki
To jest nieludzki, wielkopolski trójką bermudzki
Mamy pojebane mózgi, wole gangsterskie fanaberie

[Kris]
Flaga, na niej wściekły bulterier
Atmosfera walki w tle

[Doniu]
Z automatu serie
Całe lata w twoich oczach widzę tą scenerie
Konflikty, strzelaniny, wojny, powiedź to ci się śni?

[Kris]
Idź wypożycz se film jeśli koniecznie pragniesz krwi

[Liber]
Najważniejsze, żeby gęsta piana ciekła z ust
Obracała w gruz rzeczy dobre, właśnie to jest twój gust?
Kręci cię jak biust po przeróbce, rób se nadzieje złudne

[Kris]
Poznań to nie wyspy bezludne

[Liber]
Co za trudne, się przyzwyczaj

[Doniu]
Dziesięć, dziewięć, osiem

[Liber]
Dalej nie odliczaj

[Doniu]
To nie nasz obyczaj, nie kryminał
Nie Soprano rodzina

[Kris]
Ślina osuszona fanów wrzawą
W mieście obarczonym złą sławą

[Owal/Emcedwa]
Z konfliktu jednostek warto zrobić wielką wojnę
Zatoka Perska wielkopolska, manewry zbrojne
Fama idzie w miasto, opcja polska, poligon morawsko
WLKP pod napięciem, plan odnosi fiasko
Trzeba wytłumaczyć jasno, HWDP dla ścierwa
Telefon to Beretta, gnaty, fety, torba pełna
Zachód polski gra na nerwach, wieczna wojna, nigdy przerwa
Armia Poznań bataliony hadeo to rezerwa
Żyjesz tą legendą (żyję), jak zegar stoisz w miejscu
A czas ucieka, szybko, szybko wszystkie famy zniknął
Lepiej weź poprawkę cipko na akcję wyjebane
Emcedwa, strefa Poznań, miasto złą sławą owiane

[Mejger]
To nie fikcja poznańska koalicja trzyma sztamę
Cele te same, łak MC pisz testament
Bo Meith tu jest, luz blus spryt lisi
Chcesz mnie zatrzymać, nie starczy ci sił
Ja tu tworzę ustrój, cały świat mam u stóp
Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł
Nie jestem sam, ze mną cała banda
Rapu wysoki standard i wspólny sztandar
Zjednoczeni pod poznańskim herbem
Ty chcesz wywoływać ferment, ja uderzać jak werbel
I zrobić coś wartościowego dla swego miasta
Wielkopolska ekspansja, czas nastał, uszy nadstaw

Ref.:

I moje miasto i moje miasto
I moje miasto złą sławą owiane x4

[Hans]
Pies jest więc zejdź mi z drogi
Trzy kroki w tył pókim dobry
I co powiesz na dzień dobry
Jeśli chcesz agresji
Narusz teren tej posesji
To moje więc tego bronie
Ono tonie, ja też tonę
Płonie, będę nadal tam stał
Grał i śmiał ci się w ryj
Szczerze szczerząc swe kły
Bo wy macie więcej hajsu niż my
Zalew takiego szajsu jak wy
Łyknę zaraz naraz bez popity
Wasze zdrowie bo mojego szkoda
Więc lepiej nie piej koguciku o niedzieli bo w sobotę
Te twoje dziengi to potęgi n-tej zostaną ci wzięte
Po koncercie w mieście pod napięciem
Uwierzcie, duże napięcie, setki watów i wariatów
I gramy głośno, mocno choć to sprawdź to, posłuchaj
Eskulap, MO, Blue Note to tutaj jest luta
Mamy pyry giri skitki, mamy bany
I w wagonach kilogramy kukabany przemycamy
Mamy małe mocne polskie, piwo z kokainą
A ty sraj tym swoim importowanym aj
Pedale bez jaj, kurwa jaki to jest kraj
Rozpoznaj nas Hans, 52, Poznań
Zapisz, zapamiętaj, doznaj
Ten bit eswek oddaj lub się poddaj
Przyjmij to, takie są zasady
Nic nam nie zrobicie bo nie dacie nam rady
Ta, wreszcie ktoś się nie bał i zajebał
SLU a teraz na legalu ale nigdy na sprzedaż
Kapiszi, czy ma być wpisik?

Ref.

[Mientha]
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt

[Medi Top]
Poznaj moje miasto złą sławą owiane
Na południu centrum pakt gdzie wredne ryje
Nom dobrze obgane, modne telefony
W świecie gdzie nie liczy się nic oprócz mamony
Ja do strzału skory
Pięć godzin snu i pod oczami wory
Kocham to miasto bo tu się urodziłem
Tu pierwsze jaranko, pierwsze bójki
Tu pierwszy raz z ekipą Martini piłem
Tu mnie hip-hop trafił, tu pierwsza złamana miłość
Kiedy do księżyca wyłem, kiedy w stylu tyłem
Bo styl mój, obszerny, gruby
Nigdy krótki jak smak gumy Hubby Bubby
A dla ciebie nie ma nic przyjemniejszego
Jak wpadka do kieszeni nowej stówki
Dalej z braćmi lecę
Sto trzydzieści dwa uderzenia na minutę
Obojętnie gdzie bym nie był i co bym nie robił
Prezentuje lute, pokój miastu
Gdzie duch da ma troje i same łby zakute
I same łby zakute, ble

[Lamzaz]
Złą sławą owiane, poznaj moje miasto
W kilku słowach streszczę jasno
Znam je jak kieszeń własną
Gdy latarnie w parku gasną
Tu rodzony, tu wieczności wrota się zatrzasnął
Póki co jestem, Lamzaz z podziemnym atestem
Dzień jak co dzień, częste chmury gęste
Żadnej łaski, w siłę rośnie PC poznański
Warty hip-hop nad warszański, czujesz kopa?
Szacunek ludzi, miejsce na wagę złota
Lamzaz lokalny patriota
Nie padnę na dechy jak z Lenoksem Gołota
Wieczne za BueLe nie raz nastawie karku
Jak Senne Oko mówi żyć i umrzeć w PC parku

[Senne Oko]
Moje miasto złą sławą owiane
Tu byłem, będę i tu zawsze zostanę
Parku południowa strona
Tu jedna miłość ciągle żywa
Szarość dnia rozmywa, czasem ciężko bywa
Bo to pieskie życie
To, że Poznań żyje słyszysz na płycie
Proste słowa dają do myślenia
Okolica się nie zmienia, ale ludzie tak
O reputację trzeba dbać
Za daleko doszliśmy, żeby dupy dać
Skuci w te same kajdany gdy omijane many
Dajemy to co prawdziwe, marzenia ciągle żywe
I możliwości wielkie, żaden pysk nie mięknie
Wiele lat za nami, ale czasu nikt nie liczy

[Peja]
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce

[Wiśniowy]
Gdzie najgłośniej bity słychać
Gdzie najlepiej gra muzyka
Gdzie technika ma znaczenie
W sercu miasta siła drzemie
Gdzie wybija się podziemie
Tu gdzie MC są na scenie
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie
Gdzie najlepsze są imprezy
Gdzie najwięcej jest nagrywek
Gdzie podziemne studia rodzą
Rzeczy, które kraj okrążą
Gdzie powstają rzeczy które
Niezależnie tworzą scenę
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie

[Peja]
Weź podbij do taty, tata prawdę ci pokaże
Całą prawdę, tylko prawdę i nie tylko tatuaże
Jak one mnie nie zmażesz, SLU gang dla Poznania
Od teraz nawyki, styl rozpoznawany dla was
I jeszcze wstecz trochę cofam się by wspomnieć piekło
Od P do N z kreską, nie przyglądaj się tym wersom
Nie porównuj swoją wersją, proste masz liryczny wpierdol
Dla wszystkich niedowiarków, którzy dali notę mierną
Dla wszystkich niedowiarków, nie zdejmuję sztangi z barków
W czasie ostatnie serii, dziki zachód tu na prerii
Bez zaliczkowej premii atakuję cały Allstar
Nie wypowiadaj się zanim nas nie poznasz
Zanim nie usłyszysz oto poznańskie podziemie
Masz skurwysynu scenę, która nie istnieje
Do mnie należy zadanie jej nachalne promowanie
Jak składy teraz są w klanie, czas podnosić poprzeczkę
Zjednoczony Poznań, a nie miasto pod napięciem
Bo to było by przegięcie jak literówki w tekście
Znowu kpiny w mieście, obronię się nareszcie
Dziwi cię, że źli, zdziwiony tu wykręcasz minę
Dziękuję Allstarowi, że nikt z was nie jest kuzynem, kuzynem

Ref.
Idziesz przed siebie mijając tysiąc myśli, to jest wyścig a wokół cisza która niszczy,
chciałbyś coś co chyba nigdy się nie przyśni , nawet Tych czystych, brudne ulice zgryzły wedle proroctw dotrzesz kiedyś do czego tak mówią księgi ponoć
a te księgi płoną ,w ludzkich rękach te słowa toną ,
jedni idą tam gdzie inni ludzie od tych miejsc stoją,
inni gonią za tą prawdą obłudy broniąc bo już dawno nie ma prawdy
nie został nawet honor oni pójdą za Tobą myśląc,
że masz rację myśląc emocjami nie myślą już głową koniec jest blisko
czuje go za kartki próbujesz podnieść głowę a i tak jesteś nisko i tak jesteś
cicho choć dzieli Nas studio w sumie dzieli Nas wszystko dokąd zmierzamy tak szybko

ref. Dokąd to idziesz gdzie jest Twój koniec,
wśród tysiąca łez tak szybko utoniesz, gdzie jest Twe światło gdzie
jest Twój koniec wśród tysiąca słów tak szybko spłoniesz

Ludzie toną w długach w długach wobec siebie jak nie prawda to obłuda,
która w każdym z Nas drzemie czy ja dobrze widzę czy Ty się z tego śmiejesz
jutro wiatr Ci zawieje będą śmiali się z Ciebie nie ma litości nie ma znaków
na niebie, nie ma haków na Ciebie tworzymy jedno plemię gramy w tej samej lidze jesteśmy dalej niż bliżej chyba chcemy razem wzbić się coraz wyżej
daj mi nadzieję i daj mi ten powód bym dał Ci nadzieje na Twój wielki powrót,
daj mi choć jeden znak dobrej woli bym dał Ci scenariusz do Twej nowej roli boli
Cię lecz trzeba pchać to do przodu ludzie zdarci od chłodu pogubili się zrozum
choć dzieli Nas kartka dzieli Nas wszystko dokąd idziemy zmierzamy tak szybko

ref. Dokąd to idziesz gdzie jest Twój koniec,
wśród tysiąca łez tak szybko utoniesz, gdzie jest Twe światło
gdzie jest Twój koniec wśród tysiąca słów tak szybko spłoniesz.
Teoretycznie wszystko z planem
choć na sercu kamień
z bagna się w końcu wydostane
światu pokaże
dosyć już wrażeń
Bóg dał mi odwagę bym
w siłę rósł z dnia na dzień
Luz wkręca kolejny przystanek
Miej na uwadze to co przed oczyma
miejsce w którym życie się kończy jak i zaczyna
Non stop na baczności
Nienawiść
w obliczu miłości
Głośnik na full
by świat muzyką zatruć
Od startu zakręty
Nie jestem święty, nigdy nie byłem
Magia w znaczeniu czterech liter
Szczere z bitem wersy
Jestem w stanie to potwierdzić
w przeklętych słowach - prawda boli
Bez aureoli ciężko szczęście dogonić
I tak los charakter szkoli..
Witam państwa w ometkowanym świecie
Ona czuje się w nim jak WC-Picker w toalecie,
Bo ona ma style jak TVN
W jednym palcu każdy trend,
Co otwiera drzwi na salony typom typu młody wilk.
Chwyta metki, ogląda czy w kółku ma 'R'
Nieważne czy wygodne czy ciśnie jak cierń,
Ważne czy sprzedaje się jak prostytutka
Czy jest to bestseller?
Logotypy zbiera jak znaczki w klaserze,
Logotypy ciągną jak magnes,
Bo to ważne, żeby mieć logo
Stać dumnie wyprostowany,
A nie garbić się jak Quasi Modo.
Oto nowy model, co jak partytura rodzi się w bólach
Dbać o niego, pieścić, karmić jak Tamagotchi
Węszy, szuka tego co trendy,
A nie tego, co przeminęło jak Jarocin.
I kiedy on sznuruje swe buty, ona zerka na metkę,
Prześwietla ją jak roentgen,
Bo najgorsze zło na świecie to tanie imitacje,
Kreacje bez logo,
Które się wożą, się noszą na byle kim jak Basinger,
Więc nie ma happy endu, jak w jakimś tanim filmie!

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Chłopaki marzyli o niej nocami,
Pod kołdrami, palcami jak origami przerabiali temat
Bijąc kolejne rekordy jak Marianna Rokita,
Robiili to w myślach non-stop,
Jak na winylowych płytach.
Klei się blend, znamy ten trend
Dolce & Gabbana, Sonia Rykiel,
Zawsze w firmowych sklepach, nigdy w komisie.
Całe życie słodkie jak kisiel,
Wyznaczać trend jak kierunek kompas,
Jak Alcatraz nie ma ucieczki, bo ona śni jak CD,
Jak tysiąc dolarów,
A oni bladzi jak podróbki z Tajwanu.

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Trwa gala a la Telekamery,
The winner is szpakowaty emeryt,
Ze złotą kartą w kieszeni.
Jak na loterii trafił jej się los,
Padnie twój logotyp made in Boss,
Wzięty pod włos.
Ona dmucha mu w kaszę,
Przeciąga się zgrabnie, gdy on podejmuje wypłatę.
Bo ona kocha banknoty, tuli je, liże
Czuje ich zapach, gdy tylko jest bliżej
Bo on potrzebuje filtru,
By móc tu głową sięgać wyżej.
I happy end jak w jakimś tanim filmie,
Ona zgarnie spadek, gdy on na serce kitnie.
Taki numer wytnie jak cenzura słowo "chuj",
Byle mieć nowy firmowy glamour-strój
Byle mieć nowy firmowy glamour-strój

Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce,
Imitacji ona nie zeche,
Ona ma złote te serce.
Trzyma je w portmone netce,
Imitacji ona nie zechce,
Ona ma złote te serce,
Które ma logo na metce.
Imitacji ona nie zechce.

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...

Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji, imitacji
Tanich imitacji...
Panie Ahmadineżad
wiem że przyjdzie to z trudem
ale choć na chwile jak ludzie
siądźmy żeby w szyję dać
stawiam wódę
weź pan uderz ze mną kielon czy dwa
bo brniesz bez postojów a ten kielon peron ci da
świat w stereotypach dziś pogrążony na amen
niewpadłby na tak szatański pomysł żeby pić z szatanem
i też nie pali się by pić z nim mój organizm
znam lepsze rozrywki
dużo chętniej napiłbym się z Hatamim
ale co robić skoro jak wiadomo panu
niemam wpływu na wybór prezydenta iranu
więc nieważne czy to słyszysz z CD czy skąd
ja mam tu zimne 0,7 i szkło
wiem, że koran broni jak esperal
ale kielonik?
od kielonika nie zawali się Teheran
zwłaszcza, że jeśli mam być szczery to może pomóc
pan zaglądasz do koranu rzadziej niż ja do pani domu

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Ej Mahmudzie nie ma co się czaić
tylko jedziesz z koksem jedziesz zdrowie Lechaim
apropo co to za pomysł
żeby wymazywać z mapy moich starszych braci
Ahmadineżad weź się napij
nie pijmy za radykalizm
wypijmy za to pokolenie irańczyków które cię obali
kibicuję tej idei jak najgłębiej
skoro nawet Hamenei jest przy tobie gołębiem
zgadzam się
Bush jest szaleńcem ale z drugiej strony
ty nie wypadasz lepiej pomyśl bo
to nie jest pogląd nazbyt sprytny mieć mu za złe
że macha brzytwą kiedy wciąż mu dajesz nowe brzytwy
przemyśl to zamiast stękać
ja tym czasem polewam
o ho flaszka pękła i zdaje się
że to ostatni kielon więc nie jęcz tylko wal go
może wreszcie wytrzeźwiejesz

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon
Decyzja juz zapadła
pozostał jeden wariant
tylko śmierć może rozłączyć mariaż
wariant, chcesz wiedzieć co zrobiłem
dlaczego, jak, dwadzieścia sześć lat
w środku wrak
bonwłajaż
podjeżdżam nic mnie nie dręczy
w moich słowach prawda przeżyć wewnętrznych
zło weszło z butami do mojej duszy
dziś prędzej atak serca niż ofensywa skruchy
oczu nie zamydlam po co się oszukiwać
w nocy umieram, a południe schodze po dwa piwa
moja wina i nic mnie nie zatrzyma
mitsubishi kokaina
jeżeli umre z rana to na pewno na zwał
sam to widzisz , wszystko w całość się układa
znaki na niebie, ziemi mówią pe i ha
czego od życia może chcieć taki gość jak ja

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

wiem, że jestem winny, wina po mnie płynie
temat ten na pewno ciebie nie pominie
tu prawda nie zginie , zostanie pośród ludzi
wiem, że jestem winien, a to sumienie brudzi
zobacz przyjacielu jak życie tu wygląda
ja tu się budzę i powietrzem zaciągam
stąd moja siła, ten rap płynie w żyłach
nasza przepowiednia nie zawsze jest miła
wiele już widziałem i z wami się tym dzielę
blizny na ciele i przyjaciele ze mną
już wielu z was wybrało drogę ciemną
to nie wszystko jedno, samo to nie minie
ja po to sięgnąłem i tego jestem winien
ciebie nie winie sam to zgotowałem
chociaż mogłem przestać to nie przestawałem
strzał za strzałem i kłopoty z prawem
teraz dzieciaku zdaj sobie z tego sprawę

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny [x2]

niejeden chłopaczyna do bram nieba puka
alkohol potrafi wszystko z życia wypłukać
wmawiam sobie, jutro przestaję
przez wódkę dużo straciłem nic nie zyskałem
czas ucieka , nic się nie zmienia
droga, którą wybrałem prowadzi do zatracenia
wspomnienia o zdarzeniach trzymam w pamięci
bo to koi ból nakręca spiralę śmierci
kolejny łyk, czuję ciepła falę
kolejny, morderstwo doskonałe

Nie tykaj tego, bo to cie zgubi
chada teraz mówi, spójrz popadasz w długi
los dla takich jak ty nie uznaje ulgi
ja wiem co czujesz, gdy w lustro patrzysz
teraz już wiem życie to zaszczyt
sam sobie winien, więc wyciągam wnioski
to prawdziwy widok rzeczypospolitej polski
tu się urodziłem i poznałem miasto
pod dwunastką na dzielnicy grochów
powstałeś z prochu to w proch się obrócisz
powiedz jeśli chcesz nam coś zarzucić

są takie chwile kiedy jesteś bez silny
się decydujesz chociaż odradzają inni
kielich goryczy, teraz go wypijmy
sam, sam sobie winny x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo