Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Dziś nikt nie popsuje mi wieczoru
czasem w klub idziemy before w domu
muszę być pewnym, że gra jakiś kot
Panda, Volt, Marian, Kostek, Maku, Nos
Twister, Haem, Grubazz, Homer
o kimś zapomniałem, ale wasze zdrowie
lubię czasem piwko, częściej chleje wódę
muszę się upewnić, że nie brak tu rudej
i lubię też przysiąść z wódą w łapie
muszę się upewnić, że będę miał kanapę
browar czasem też kończą się szklanki
jebać lokal co leje trunki w plastik
barmanki, znajomi, ziomki, koleżanki
muszę się upewnić, że będą tam tańczyć
od parkietu po parking, przez kible po bar
muszę się upewnić, bo dziś będę tam

Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

Kiedy wpadam na najbę udaję, że nie słyszę
gości szepcących - skurwiel przyszedł
teraz muszą założyć pannom smycze
a one ten Mes niech on na nic nie liczy
puszczam to mimo uszu, bo w nocy
nie szukam cudzych żon, szukam niezłej procy
cycków i ust dla mnie nieustannie
wierzę, że nie kłamiesz gdy pytam czy dymał cię Pezet
muszę się upewnić, wpisać pin w drybla
Pezet też mnie pyta, nie gustujemy w dublach
najba bez pół poetów i ćwierć gejów
chcę widzieć ludzi dla których komplement to chlejus
widowiskowych domówek już się nie robi
tendencja, hermetyzacja środowisk
gospodarz pod nosem miał jeszcze mleko
i bał się, że Stasiak zajebie mu telefon
najba, chcę więcej rapu, mniej dubstepu
blisko nocny, żadnych pielgrzymek do sklepu
bez nakoksowanych bywalczyń ambasad
raczej mocna brygada fanów Snoop'a i Nas'a
Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

Koncerty wyjazdowe to coś o fortunie
nie chodzi o hajs, ale kilka posunięć
które pchną te koło by mogło się kręcić
jak nie zapłacą niech się modlą o zęby
grałem dla pięciu osób, grałem za darmo
dla organizatorów i tak grasz na czarno
na start ziom sprawdź bas i sopran
żebym potem widział oklaski, dobra
martwię się jak nagłośnienie dzisiaj
ja nie bardzo ważne żebyś ty coś słyszał
2cztery7, Flexxip, Ten Typ
dobrze by publika znała nasze teksty
bo to jest taki prosty usług obieg
wy robicie swoje - my robimy ogień
potem na piwo za dzień coś od karteli
show a potem nawinął Jay i R.Kelly
i nie chodzi o fiestę jak szczanie na twarz
bardziej o bezdech tych lepszych pań
jak się bawić to tak by czas dobrze płynął
jak zawijać ważne żebyś miał co zawinąć

Muszę upewnić się, że będzie dobrze tam
gdzie dotrzeć mam i będą ludzie, których znam choć trochę
jutro dopadnie mnie potężny kac
więc no już chodź tu, mów co, jak tam będzie

2cztery7 i Donatan
G-Funk dla was mam dziwki
2cztery7 i Donatan
G-Funk dla was mam niewiasty
Wiesz jak jest było i będzie
Zawsze każdy dba o swoje
Pilnuj interesów... a pójdą zgodnie z planem
Ty też nie żyjesz w miejscu gdzie...
Tak znaczy tak, nie znaczy nie
Pieniądze, przyjaźnie, wpływy, seks
Tak znaczy tak, nie znaczy nie
Życie na jawie czy tylko sen?
Czy tak znaczy tak, nie znaczy nie
Wokół osi zła kolejny dzień
Tak znaczy tak, nie znaczy nie

1.
Od dnia szóstego stąpamy po tej podłej ziemi
Mamy ręce - zabijamy, mamy usta - kłamiemy,
Orgia much, nie ufaj hipokrytom
Zawiedzie cię oko, to oko dzieciak wykol,
Zimny pocałunek w szyję, w otchłań spadasz
To miasto tym żyje, po prostu jak Chada
Zasady są po to żeby je łamać?
Wszyscy wywodzimy się od gada
Liczą się przyjaciele i milczenia zmowy
Reżim, kurwy, nalot dywanowy
Mała wycieczka do piekła i z powrotem
Tu grzesznicy modlą się najgłośniej
Nie znasz dnia ani godziny, walczysz
Ofiary wojny w chwale wracają na tarczy
Niewidzialna ręka rzuca twój los na szalę
Coś w tobie pęka, życie łamie morale

ref.
Skurwysyny, wszystkich przysypie ziemia
Czujesz się na siłach, możesz nas oceniać
Wróg w agonii, my nie oni, towarzysze broni
Nie sądź innych, nie będziesz sądzonym
Błyskawice składają nam hołd
Krwawy sport, nie przyszedłem tu po żołd
Każdy to słyszy, ulica krzyczy
Gloria Victis

2.
Marsz żałobny w tonacji rap gra, gdy jadę furą
Wrogów gardła podrzynam fortepianową struną,
Unisono ze łzami w oczach pierdolą
Lojalność nie była nigdy ich mocną stroną
Na pierwszym planie zawsze zaprzeczanie
Dalej wściekłość, groźby, próba przekupstwa, błaganie
Co? Światła gasną, muzyka cichnie
W tej ekipie nikt nikogo nie wsypie
To dla moich ludzi, dla dobrych chłopaków
Wiedzie się tym, którzy nie boją się strachu
Na wojennej ścieżce na zawsze chłopak z bloków
Ten obraz pozostanie na siatkówce oczu
Bez pardonu, to dla moich bliskich
Jebać ukryte koszty, mamy ukryte zyski
Nie możesz ich pobić, przyłącz się do nich
Odejmować i dzielić, lepiej dodawać i mnożyć

ref.
Skurwysyny, wszystkich przysypie ziemia
Czujesz się na siłach, możesz nas oceniać
Wróg w agonii, my nie oni, towarzysze broni
Nie sądź innych, nie będziesz sądzonym
Błyskawice składają nam hołd
Krwawy sport, nie przyszedłem tu po żołd
Każdy to słyszy, ulica krzyczy
Gloria Victis

3.
Mam frakcję jastrzębi na czele swojej armii
Kiedy nieprzyjaciół trupy toczą już larwy
Pod ludzką twarzą ukryty instynkt hieny
Garść ziemi i na grób chryzantemy
Niejeden Simon Templar jest pierdolonym sępem
Podasz dłoń, uważaj urwie ci rękę
Tak jak każda racja ma swój rewers
Tak wojna to biznes i kwitnie interes
Tu ulice ślepe, tu wilczy dół
Usłyszaną prawdę dziel zawsze na pół
Doświadczenie - mądrości krynica
Może kołysać, trauma vs dolce vita
Zawistne mordy karmione wronami
Patrzę na nich, dzisiaj srają zębami
Chwała przegranym, dzieciak o tym pamiętaj
Twarda dyscyplina, ucz się na cudzych błędach

ref.
Skurwysyny, wszystkich przysypie ziemia
Czujesz się na siłach, możesz nas oceniać
Wróg w agonii, my nie oni, towarzysze broni
Nie sądź innych, nie będziesz sądzonym
Błyskawice składają nam hołd
Krwawy sport, nie przyszedłem tu po żołd
Każdy to słyszy, ulica krzyczy
Gloria Victis
Panie Ahmadineżad
wiem że przyjdzie to z trudem
ale choć na chwile jak ludzie
siądźmy żeby w szyję dać
stawiam wódę
weź pan uderz ze mną kielon czy dwa
bo brniesz bez postojów a ten kielon peron ci da
świat w stereotypach dziś pogrążony na amen
niewpadłby na tak szatański pomysł żeby pić z szatanem
i też nie pali się by pić z nim mój organizm
znam lepsze rozrywki
dużo chętniej napiłbym się z Hatamim
ale co robić skoro jak wiadomo panu
niemam wpływu na wybór prezydenta iranu
więc nieważne czy to słyszysz z CD czy skąd
ja mam tu zimne 0,7 i szkło
wiem, że koran broni jak esperal
ale kielonik?
od kielonika nie zawali się Teheran
zwłaszcza, że jeśli mam być szczery to może pomóc
pan zaglądasz do koranu rzadziej niż ja do pani domu

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Ej Mahmudzie nie ma co się czaić
tylko jedziesz z koksem jedziesz zdrowie Lechaim
apropo co to za pomysł
żeby wymazywać z mapy moich starszych braci
Ahmadineżad weź się napij
nie pijmy za radykalizm
wypijmy za to pokolenie irańczyków które cię obali
kibicuję tej idei jak najgłębiej
skoro nawet Hamenei jest przy tobie gołębiem
zgadzam się
Bush jest szaleńcem ale z drugiej strony
ty nie wypadasz lepiej pomyśl bo
to nie jest pogląd nazbyt sprytny mieć mu za złe
że macha brzytwą kiedy wciąż mu dajesz nowe brzytwy
przemyśl to zamiast stękać
ja tym czasem polewam
o ho flaszka pękła i zdaje się
że to ostatni kielon więc nie jęcz tylko wal go
może wreszcie wytrzeźwiejesz

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon
Witam, mam 23 lata, nie ważne jak mam na imię i nazwisko
wszyscy od zawsze mówią na mnie Hukos, i niech tak zostanie
niech od teraz będzie ważne tylko to co chcę powiedzieć
bo ta produkcja to mój głos, całej tej przestrzeni
która mnie otacza, to jest mój światopogląd
moje doświadczenia, i moje przeżycia
ta płyta jest moim małym wkładem, w to co tak bardzo kocham
a to co potocznie ludzie nazywają Hip Hopem
tak, dedykuje ją wszystkim moim bliskim, którymi mogę nazwać
moimi braćmi i moimi siostrami
wiecie co, od zawsze chciałem mówić to co siedzi mi w głowie
i dawać to ludziom
na pierwszej płycie Panoramy Paru Faktów, urodziłem się jako raper
na tej produkcji, uczę się chodzić
i słuchając jej zastanówcie się chociaż przez chwilę
co będzie jak ten typ w końcu nauczy się latać
a do tego dąże, dobra jeszcze raz witam was wszystkich
Hukos, Ostrze moich oskarżeń, Zaczynamy

Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam, to moja płyta
witam, o nic nie pytaj
Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam to moja płyta
kawał mego życia x2

Witam, na wschodzie od granicy
na zachód od słońca,
z tej perspektywy wszystko inaczej wygląda
witam, w mariażu kultur, stolicy buntu
na ulicach masz klimaty a'la You got me, Rootsów
witam, wśród moich ludzi co bronią honoru ulic
zamiast broni i kuli w sercu pokłady dumy
witam, bigotów wspomnień z pomników odlanych w brązie
chociaż ta rewolucja zdążyła o nich zapomnieć
witam, małych ludzi ale pełnych wielkiej wiary
dla was pokłon i szacunek bo nie boją się marzyć
witam, martwe dusze teraz wleje w nich nadzieje
jeszcze będzie nas więcej, a świat należy do Ciebie
witam, moich wrogów, znowu kurwom dam powód
na te tematy do blogów, jak dla was drugi po bogu
witam bandytów mikrofonów, oldschoolowców, trueschoolowców
i niech reszta się dziwi, nasz świat odlany z wosku
witam moich braci, no i witam moje siostry
bądźmy perłami w korownie, w łonie wolnej Polski

Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam, to moja płyta
witam, o nic nie pytaj
Witam, Hukos na bitach
witam, z tego nośnika,
witam to moja płyta
kawał mego życia x2
Dobra wyłącz to, teraz wyłącz]

[Sie masz ziom
Reprezentacja 2003 powraca
Z lat 80-tych osiedli
Wiesz o czym prawię
Sprawdź to
Tak jest na tych podwórkach
Aha]

Polskie nagrania, czarny winyl do bitu trzeszczy.
W tym harmonia wierszy, o czasach dzisiejszych.
Nie jestem najmądrzejszy, choć swoje mi wpojono.
Projekt mi wiadomość, nie bój się idę z pokorą.
Bez cienizny jak picolo, patrz ziom full kolor.
Już nie ma disco polo, taśmy na stadionach płoną.
To nasz pierdolony zysk, nie karz mi tego pojąć.
Pierwsza luta w pysk, tak się zaczyna prolog.
Od wschodu słońca tłum, Aleksandrowaska.
Miasto się budzi, dzień nocny tajemnice burzy.
Powrót do dłużyzn, znów wygasza zapał.
To nasze życie na ogół rozłożone w ratach.
Poznaj smak świata, ta planeta jest nasza.
Czyli moja, Twoja, wszystkich!
Nie przeraża mnie widok czarnej terrorystki.
Przez Bałuckie uliczki, prowadzi mnie instynkt.
Między szare budynki tak tu się żyje.
Ogniwo pęka to nie kod delta.
Skład tych linijek, to rzeczywistość.
Znać prefiks, co wykręci przyszłość, która nie będzie pomyłką.
Nie czas na skurwysyństwo!
Rap bez teorii spisków.
Treść przy rymach jak pit bull przy biglu.
Nie myślę, co znajdzie się na singlu.
Jestem zwykły, brzmi to zwyczajnie.
Gdybym był ślepy, niszczyłbym MC brayl’em.
To już brzmi fajnie.
Co jest sensacją to pozycję umacnia.
Po co mi to?
Ważne żeby nikt nigdy nie wsadził mnie w uniform.
W ceremonii sztywnej jak klawikord.
Dziś ja ze swoją kliką fakt [fakt].
Modne to słowo podejmuję ryzyko.
Doba za Tobą z energią jak kopiko.
Próbując pojąc dwa cztery non-stop jak w palcach tremolo.

Dwa cztery godziny, skoku adrenaliny.
Przemycam prawdę sprawnie jak winyl.
Ziom miejmy pewność, że kiedyś nas odwiedzi Władek Jagiełło.
I będzie tego pełno.
Dwa cztery godziny, skoku adrenaliny.
Przemycam prawdę sprawnie jak winyl.
Ziom miejmy pewność, że kiedyś nas odwiedzi Władek Jagiełło.
I będzie tego pełno.

Dedykowane tym, co na koncertach nie piszczą.
To pismo od serca, nie pop-mekeka.
Zjawisko kurestwa, ognisko nakręca rykowisko.
Każdy mi byłby bratem tak naprawdę chcąc zabłysnąć.
To wyszło z czasem, jasno jak wokal na pater.
Wypłatę zgarnął Bóg,znów eksplodował krater słów.
Poszły pięści, nie wymagam byś oddawał cześć mi.
Zdrada to zdrada, to też nie mój werdykt ziom.
Był pewnien zespół charakter zespuł sześciu.
Trzech jest OK trzech raczej skreśl już.
W krainie gestów tu rządzi Kozakiewicz.
Dla konfidentów prawdy, gotowe szeregi.
Powiedz, co chcesz a ja dam Ci to
Powiedz, co chcesz a ja zagram to x2

Te zobacz znowu twardo stoję
Znowu mikrofon w dłoni znowu robie swoje
Znowu mam wenę jak nie słuchasz to nie
Zgasłem na chwilkę, ale znowu rzucę płomień
Chodź do mnie, bo ja nie odejdę
Weź radość może zatoczy swój promień
Nie mam wokół tłumów, ale tłumie bóle
Że wole fakt, że nie lubisz mnie w ogóle
Nie lubisz słów tych, nie lubisz myśli
Nie lubisz mych idei, że mój sen się w końcu zyści
Nie o sławie i wcale nie o forsie
ale o tym by ludzie byli dobrzy, proszę
Zwykłe marzenie ciągle w nie wierzę
Że obudzę się w spokoju a nie aferze
Jak tak można żyć jak mam Ci pomóc?
Powiedz, co chcesz a może dam Ci to zrozum

Ref:
Powiedz, co chcesz a ja dam Ci to
Powiedz, co chcesz a ja zagram to x2

Powiedz, co chcesz, więc a dam Ci to ja
Nie milkli wtedy, gdy warto wołać
Wystarczy moment wystarczy parę chwil
Byś dostał siły by zmienić siebie, więc wiesz
Powiedz, co chcesz Ty a nie ktoś inny
Nie marnuj czasu, gdy możesz wołać

Ref:
Powiedz, co chcesz a ja dam Ci to
Powiedz, co chcesz a ja zagram to x2
Ej ty, weź powiedz mi coś czego nie wiem
Ciężko mnie zaskoczyć, bo swojego jestem pewien
Powinieneś to wiedzieć, zanim otworzysz tu pysk
Oprócz zdania moich bliskich nie obchodzi mnie nic
Ty, możesz już iść, weź na forum się wpisz
Jeśli nie stać cię nawet na to kim możesz być
Wielu gadało mi, dziś kij w nich wbijam
Wielu z nich pogubiło się w swych rozkminach
O skutkach, przyczynach, potrzebach, powodach
O dupie typa, którą ktoś bajerzył na schodach
O prawdzie, przekazie, stylu i klasie
Z którą mówiąc nawiasem w trakcie z wami tracą zasięg
Dobra, zawijam, na razie, nie chce mi się nadawać
Jak stara baba gdzieś pod blokiem o sąsiadach
Trzymam się z dala o tych podwórkowych schiz
Jak macie gadać tak, lepiej nie mówcie nic

x8 Mówili mi

Po co mi krzywe gadki, kto z kim i dlaczego
Komu kto ile zabrał, a nie znaleźli winnego
Ile bokiem miał z tego ten co wystawiał na przypał
Kto jest tu celebrytą, a kto się pod klubem zrzygał
Tanie sensacje chwyta ten co leczy kompleksy
Nie dbam o czyjeś względy, szoruj gdzie indziej węszyć
Mówili mi już jak mam żyć, co mam myśleć
Szyfry, przepisy, rady, moralny czyściec
Ciekawsze perspektywy mam na codzień, się nie wczuwam
Kto komu co posuwa i że ktoś znów strzelił z ucha
Olewam i nie słucham, w cudzych butach nie chodzę,
Jak typ co ze szklanką przy ścianie zarywa noce
Dbam o swoje pieniądze, swoje życie i biznes
Nie wcinam się w czyjeś jak ci co chcą tu błyszczeć
Po wypitym litrze mówią więcej niż zwykle
Mówili, mówili, mówili mi to się wytnie

x12 Mówili mi
FOKUS:
Powiem tak:
Ten track po zakrętach
Centralnie walnie w oponenta
Generalnie nikt nie pamięta
o elementach to elementarz YO
O to FO syn prezydenta depta Ci po piętach
Flow rezydenta flow
To potentat po procentach
i po skrętach na patentach bez Elo absolwenta YO
Chłopcy i dziewczęta
Liryka wygnięta
Ktoś was opętał
OH NO
Nie bądź taka spięta
Znowu będę klnął
ta muza jest przegięta

Ref
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą

RAHUENE:
Hipnoza PFK wirtuoza
Poza obszarem REM, poza 3 wymiarem
Z M-ów, miasta ze snów, słów harem darem
Larmo znów niczym Makita z udarem ma parę
Yo lolita ściągaj klapki
To nie dolce vita
Mi ta dynamika chyta serce i wizyta
Stoisz wryta, Rahuene z oczu Ci czyta
O nic nie pyta boś pospolita jest kobita
oś - współrzędne - lokal wybrany mamy
Niezbędne - pokal i many many
Bezwzględne total spontamy damy
Koło błędne - polej zanim zwiędnę!!

Ref
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą
Wiesz co się dzieje, wiesz co się dzieje
Wszystko się dzieje na twoich oczach
A ty nie wiesz co się dzieje
Na twoich oczach wszystko dzieje się

Ref.: Na twoich oczach wszystko dzieje się x2

Oko patrzy i co widzi realia
Wyłapuje wszystkie banalia
Nie ma cofania bo rozdana już talia
Realia, realia, realia
Ciemna noc, daleko do rana
Duży dom, a w nim ona sama
Szmery przy drzwiach wejściowych, stukot
Ona sama, a w telefonie głucho
Ciemną postać wzrokiem dotyka, panika
Adrenalina, która bije do głowy mocno
Pot przykleja do pleców koszule nocną
Przed oczami wszystkie przeżyte dni
Noża błysk i już śpi

Ref. x4

[Borixon]
To się dzieje, diabeł już się śmieje
Kolejna rekonstrukcja, to kit nie jest
Kilku gościom chodzi o szelest
W małym mieście kantor
W radiu przebój Ireny Santor
Są duzi, ten pierwszy to gladiator
Nic nie możesz poradzić na to
Pomiatają tobą jak brudną szmatą
Wiesz za co, za hajs, za to

Ref. x4

Coś się święci, wokół nastukani pacjenci
Po osiedlu diler się kręci
Ma kieszenie pełne ganji
Co na własną rękę przywiózł z Holandii
Już poszukują go grubi ludzie
Wie, na sucho mu to nie ujdzie
Chwile potem odzywa się krzykiem
Już zapoznał się z bagażnikiem
Migiem sam sobie cios zadał
Teraz już dla nich to będzie sprzedawał

Ref. x4
[Eldo]
Rap parias, co wspina się na Parnas,
Z życiem stanąłem do tanga aby lśnić jak gwiazda
Nie moją karmą cień, ani wśród liderów,
Rap, dr Strange bohater outsiderów
Głosuję gremium, lecz kto liczy głosy powiedz?
Po co pytać skoro wszyscy i tak znają odpowiedź
Często spotykam się z takim podejściem
Muzyka to zabawa, po co robić z niej coś więcej?
Muszę być zadrą w opcji fuck you, pay me
Muszę być twardy, z kamienia prawie jak Ben Green
Piszę tekst, robisz beat a i tak koniec jest taki,
Że większość kupi płytę na Stadionie
Złudzeń koniec, bo to co mamy do nagrania
To nasze myśli a nie styl życia do sprzedania
I tak ktoś powie, ej Eldo weź powiedz,
Czy znasz serwer, z którego twoją płytę ściągnę?
Rap robię zamiast pisać, wciąż w głowie mam ogień
Bo ten rap projekt w Polsce dawno już poległ

[Jotuze]
Kiedyś myślałem, że będzie fajnie, mając ten wybór,
Dziś odrzucam środowisko bo znam je na wylot
To, co było w cenie, dziś zmieniło swoją wartość,
A ten ogień w sercu powoli zaczyna gasnąć
Idę dalej, choć nad sobą widzę kruki
Robię ten rap, gdyż poświęciłem się dla sztuki
Jednak coraz częściej z tą najgorszą myślą,
Że tak ważne słowa okazują się pomyłką
Coraz częściej myślę by być incognito,
Bo ktoś nie szanuje pracy i od razu liczy bilon
Bez wyrazu gra, jej tempo nadaje profit
Łatwo zniszczyć muzykę, która działa jak narkotyk
Postrzegany przez pryzmat tych wykresów i tabel
Muszę dalej w ten sposób tańczyć swój życia balet
Zamiast mieć spokój, muszę być wilkiem w świecie owiec,
By ten rap mógł przetrwać w erze hitów "Jak zapomnieć"
Każdy ma swoją drogę, nie zabraniam jej nikomu,
Jednak większość niszczy sztukę bez powodu
Jaki cel w tym powiedz, dla mnie to blamaż,
To jest ten rap parias co wspina się na Parnas

[Eldo]
Jakim cudem może być wszystko na swoim miejscu,
Skoro ty masz gdzieś to, co my mamy w sercu?
Herce do herców, nie na pokaz bez sensu
Staram się a przegrywam przed startem w blokach
To nie jest kwestia finansów, nie mam ambicji mieć zamku
Choć egzekwuję hajs swój, od lat na majku, miałem sporo nadziei,
Że uda się coś zmienić, dziecko wylało się z kąpieli
Jednak, rap biznes to spełnienie marzeń,
Na szczęście już o tym nie marzę, to bicie głową w ścianę
Chłodno myślę, wciąż tu jestem też dlatego,
Że dla wielu z was znaczymy coś więcej

[Jotuze]
Nie będę bił się o listy, hołduję innym wartościom,
Pirat w ręku małolata traktuję z obojętnością
Nie ma się co zagłębiać w coś, co nie ma sensu,
Mit upadł, jest papka kreowana przez mędrców
Znów wrócę do domu, spojrzę na tę starą ścianę
Z nadzieją czy zawiśnie nowa płyta w antyramie
Dokładnie tak, nie inaczej, Makiaveli
Czysty produkt białostockich osiedli

ref. Wszystkie szuje tego świata
Chciałyby cię dziś rozszarpać
Nigdy nie trać prawdy z oczu
Nadszedł dziś czas patriotów

Trzymam w ręku repertuar ludzkich klęsk
Akademia Walecznych Serc
Chociaż ołów w nogach zamiast żelaza w rękach
Nie czekaj na śmierć, droga do zwycięstwa
Dzieciak podnieś do góry głowę
Nie chcę słyszeć że morale są zerowe
Wielka Pardubicka, ustalmy pryncypia
Niech twój but trafia na wrażliwe miejsca
Niech ścierwo w strachu klepie zdrowaśki
rasowy napastnik, masz ich w garści
Co jest gorszego od pustych chęci
Bycia lekkim za życia, dopiero ciężkim po śmierci
Szare bloki, tu pogrzebany pies
Studiują na nas psychiczne reakcje na stres
Ciągle jeszcze żywi, bierzemy to na barki
Pierdolona psychologia pola walki

Włączasz telewizor, latasz po kanałach
Nie da się ukryć, jedyny sport jaki uprawiasz
Ciągle powtarzasz, że to cię pierdoli
Utknąłeś jak Jason Statham w jednej roli
Patrząc na to, czuję jakbym miał by-passy
Az nimi zaszyta w sercu igła i kawał szmaty
Kapisz? Idź po rozum do głowy
Twoi kumple i wrogowie to te same osoby
Szanuj nazwisko, robisz to w swoim imieniu
Chcesz pokoju? Szykuj się do wojny- parabellum
Dokładnie celuj, nie daj satysfakcji gnojom
Czcij ojca swego i matkę swoją
Chociaż czasem bliscy nas zawodzą
Wspieraj brata, zawsze razem atak
Wet za wet, nie szukaj łaski
Agresję wyssałeś już z mlekiem matki
Zbierz się w sobie, weź się w garść, nie śpij
jesteś z krwi i kości a nie kurwa z pleksi
Wściekły pitbull ze stalową szczęką
Żaden marny onanista z obolałą ręką
Walcz o przetrwanie, wielkie wygrane
Lub zdychaj jak menel, gdzieś w pustostanie
Karty trzymaj przy orderach
Niech zła sława cię wyprzedza

Chcą nas oszwabić z tego w co wierzycie
W Boga, w siebie, we własne życie
Kpią z twoich przekonań, chcą żebyś się tłumaczył
Wyboista droga pełna podszeptów Judaszy
Tu kultem otacza się kłamstwo
Prawdy- jest jak na lekarstwo
Niech nie drgnie ci powieka, nie zadrży ręka
Nie wierz w człowieka, ludzie to zwierzęta
Niech nigdy nie zawiedzie cię pamięć
pamiętaj porażki, na podorędziu nienawiść
To walka o życie, kły rozbitej szyby
Chcą wgryźć się w tętnicę, są blisko szyi
Nie zapomnij skąd jesteś, z jakim żyjesz genem
Traktuj bliźniego swego jak on ciebie
Pała będzie zawsze pałą
Dla nas gloria i chwała
Kłade chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu!!

16:25 piątek ze szpitalnej sali
słychać dziecka pierwszy krzyk
przychodzi bez intencji złych
6 noworodków tego dnia jeden z nich
po 10 latach ksywa pih
teraz troche później po narodzinach
o dwie i pół dekady
ze świata kombinacji i zdrady
nie przynoszę ci raju w cenie kasety czy płyty
daje ci troche haju, grudę dobrej rap muzyki
rozbij to ze mną, słowa rozsyp na bity
wciągnij to ze mna a ja zwinę twoj banknot
żaden podstęp, serio kopsy
wiesz tak rozklepiało na czarno każde słowo moim posłem
takich okazji się nie odmula
moich ziomków notoryczny rytuał
nie zmula weź środek zmroź i
przełyk bez nerwów
z zasady jest dobrze kop....

kłade
chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu [x2]

Mówi się o chłopaczynach, którzy rap przynoszą
słyszy się o tych hotelach, które nigdy już ich nie zaproszą
przygląda się tym losom to dobry sequel
jutro będzie ich a obok gwiazdy będą piły dykte
czujesz jak nawijam tak oddycha miasto
to łysych głów a nie zaświerzbionym pederastom
dla chłopaczyn znaczy dla miastowych
tu nigdzie indziej mamy stały popyt
bloki jak krajobraz tropikalny
mają teraz dla pismaków potencjał medialny
sprzedają rap hurtem rap w detalu
szukają dzieciaka z blokowiska w każdym calu
chcą skandalu na publiczny użytek
rytmu i szeptu, krwi zmieszanej z bitem
pihem nie manipuluj inaczej ułóż swoją przyszłość
tylko złap i nie mów to co o was myślą

kłade
chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu [x2]

Kolejny dzień, kolejny wyklad z rapologii
praktyka nie z książek tych zdarzeń nie ma w teorii
nazywasz mnie blokersem weź do kurwy odbij
wiesz kim jestem świadkiem patologii
masz dobre intencje, chcesz pomóc to nie przeszkadzaj
przyczepiasz metki, szukasz na mnie haka wypierdalaj
jesteśmy niszą, piszą spalić chłam
z wyborczej reszta i delisia kłam klan znajda
z chujnią na głowie śpiewa teksty ojca
szlauf sam mówił zarabia na alfonsach
jeden od drugiego gorszy
nadstawia ucha tam gdzie słyszy ton z pobrzękiem forsy
mają fryderyka każdy z nich o nas czyta
sami o sobie śpiewają:
zostawcie titanica nie wyciągajcie go
teraz rap muzyka nawijam to
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo