Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref:
Wykorzystaj to co masz, odsłoń swą twarz.
Naprawdę warto... tak.(2x)

Dano ci wiele, żyjesz wiele.
Odkryj w sobie, odkryj w swoim ciele.
Mogę poprowadzić, mogę być na czele.
Nie będziemy w tyle. Do póki żyje,
jeszcze wiele w sobie odkryję.
Na tym oparty jest ten świat.
Może być bez wad, może być bez skaz.
Ile jeszcze mogę dać, ile mogę brać,
ile mogę trwać. Mocno na Ziemi stać.
Z dnia na dzień mądrzejszy, zawsze etyczniejszy,
gdy powiem, że dzięki rodzicom
posiadam skarb ten najcenniejszy.
Mocny ale, jeszcze będzie mocniejszy.
Wszystko to co trzymam w garści, w sobie.
To co myślę, zaraz opowiem, opowiem... tak, tak.

Ref:
Wykorzystaj to co masz odsłoń swą twarz.
Naprawdę warto... tak.(2x)

Historii życia zrobiłem wiele bez przykrycia,
bez maski, bez fałszu. Dość mam tego fałszu.
Nie każdy pomagał, mówił i pocieszał.
Złego życiu na swym haku wieszał,
dość namieszał, dość przeżył.
Słów na wiatr puszczał i czekał,
na całe me życie złowrogo chuchał
aż potknie się ma noga, będzie trwoga,
będzie wił i stukał, jak to przykro, jak to źle,
ale nie mam oczy i widzę co się dzieję za plecami.
Mówisz te badziewie, skąd to się bierze.
Tylko głowa w dół, a ręce opadają już siły nie mają.
Dzięki Bogu są ludzie, którzy zawsze powiedzą,
zawsze pocieszą, zawsze wyleczą.
Wszystko odwrócą do normalności przywrócą najbliżsi.
Tak jest, dla was jest ten tekst.
Dla wszystkich szacunek jest.

Ref:
Wykorzystaj to co masz odsłoń swą twarz.
Naprawdę warto... tak.(2x)
Szare życie i nadzieje na poprawę jutra
Nie chodzi o luksusy, ale niepewność jest smutna
I sto razy gorsza od faktów dokonanych
Dużo problemów w życiu rozpracowanych
Co się stanie to się stanie codzienności nowe formy
Szary koloryt każdy jest od tego chory
Nie ugrzęznąć w gównie- podstawowe zadanie
To dla mnie jest ważne jak w gadce przesłanie
A socjolog znów powie, że dzieciaki zbuntowane
W związku z wiekiem dorastania, co on ma do gadania
Życia nie zna, a przedstawia żywy dowód prostowania
Bo sierota już nie kradnie i w ośrodku jest fajnie
Beznadziejność ustroju brzmi to, co najmniej banalnie
[Bez komentarza] W życiu różnie się zdarza
Raz nie mam, co jeść, więc się sprężam i narażam
Raz mam potąd wszystkiego, więc się dzielę z kolegą
Komu co potrzeba? Jeśli mam to sprawy nie ma
W końcu nie jest tak najgorzej, chociaż mogłoby być lepiej
To nie jest świat trzeci, reżim z chińskim pojebem
A i tak, co parę kroków ktoś zalicza glebę
Dać radę trzeba tak jak w starym kawałku
Ulice mego miasta pełne wyjebek i wałków
Luksusowe salony znane tylko z teledysków
Też chcę mieć więcej, więc dam komuś po pysku
To przejaw frustracji chwila stresu i po akcji
Wypchany skórzany farcik finał bandyckiej napaści
Paragrafy mogą zawsze zrzucić do przepaści
Tak czy inaczej nie pobudzam wyobraźni
Nie wybiegam, co by było, bo wtedy się wymięka
Wchodzę na raz lub pasuję - psycha klęka
A sposób normalny, mogę zamiatać ulice
Firmowy kombinezon i firmowe nożyce
Strzyżenie trawników i bankomatowa karta
Taki myśli, że ma farta, ta robota gówno warta
Bo ja dupy nie ruszając nigdzie na 8 godzin
Nie gorzej mam od niego, samo do mnie przychodzi
Sposób niełatwy, ale zawsze plan bratni
W układach otwarty w peletonie lojalny
[Bez komentarza] radę daję to nie ściema
Jeszcze na koniec: nie ryzykujesz to nie masz

Czujesz to, to, to
Widzisz to, to, to
Czujesz to, to, to
Widzisz to, to, to

Bez przerwy śledzę ruchy, małolatów poczynania
Co ich do błędu skłania, na duszy wieczna rana
Dzieci same się chowają, na to nie ma porównania
Bo boli i szokuje nawet mnie w kilku przypadkach
Zaniedbania w rodzicielstwie chyba co druga sąsiadka - matka
Ja wiem każdy się stara jeden lepiej, drugi gorzej
Nieraz nikt nie pomoże, bo sam zrobić nic nie możesz
Bieda nie jest ciekawa, 93' no i wcześniej
W życiu kłopoty odwieczne, strach przed końcem miesiąca
Sprawa wiele znacząca, gdy osoba tyrająca
Nie może spać po nocach topiąc smutki w alkoholu
I nie trudno do rozboju dochodzi, wszyscy młodzi
Każdy w konflikt z prawem wchodzi, bo inaczej nie można
Chcesz się mądrzyć? Weź zostaw nie żyjesz tak więc spasuj
Masz o zdaniu parę asów to się ciesz
Co innego Peja Wesz, ale nikt żółcią nie pluje
Życia mego nie żałuję nie zamieniłbym na Twoje
Tutaj jestem, tu stoję nie żadne przeboje
Ja wiem swoje dodać projekt równa się kawałek dojeb
Mówi uliczny gnojek

[Czujesz to, to, to]
Każdy pyta o więcej z tym się identyfikuję
Ja wam rymów nie żałuję tylko w jeden rytm celuję
[Czujesz to?] Jeżycki klimat buduję - właśnie
[Widzisz to?] w nim najlepiej się czuję
Berlin, Paryż, Amsterdam wiesz, że nigdy się nie sprzedam
Pojadę, ale wrócę spokój Jeżycki zakłócę
Znowu kogoś zbałamucę i frajera ryj ukrócę
Zawistny mówi, że smucę, kiepskich zawsze pouczę
Nawrzucam, gdy nie styka nie potrafisz to nie tykaj
Nie zabieraj się za to, mówię do Ciebie szmato
Zaniżasz poziom w mieście, dostałeś w ryj nareszcie
Na razie to przenośnia, stwarzasz problem - sadząca
Szukasz kłopotów? Ja eliminuję wrogów
Bit, rym, pięść cały czas jestem gotów

Czujesz to, to, to
Widzisz to, to, to
Wiesz co się dzieje, wiesz co się dzieje
Wszystko się dzieje na twoich oczach
A ty nie wiesz co się dzieje
Na twoich oczach wszystko dzieje się

Ref.: Na twoich oczach wszystko dzieje się x2

Oko patrzy i co widzi realia
Wyłapuje wszystkie banalia
Nie ma cofania bo rozdana już talia
Realia, realia, realia
Ciemna noc, daleko do rana
Duży dom, a w nim ona sama
Szmery przy drzwiach wejściowych, stukot
Ona sama, a w telefonie głucho
Ciemną postać wzrokiem dotyka, panika
Adrenalina, która bije do głowy mocno
Pot przykleja do pleców koszule nocną
Przed oczami wszystkie przeżyte dni
Noża błysk i już śpi

Ref. x4

[Borixon]
To się dzieje, diabeł już się śmieje
Kolejna rekonstrukcja, to kit nie jest
Kilku gościom chodzi o szelest
W małym mieście kantor
W radiu przebój Ireny Santor
Są duzi, ten pierwszy to gladiator
Nic nie możesz poradzić na to
Pomiatają tobą jak brudną szmatą
Wiesz za co, za hajs, za to

Ref. x4

Coś się święci, wokół nastukani pacjenci
Po osiedlu diler się kręci
Ma kieszenie pełne ganji
Co na własną rękę przywiózł z Holandii
Już poszukują go grubi ludzie
Wie, na sucho mu to nie ujdzie
Chwile potem odzywa się krzykiem
Już zapoznał się z bagażnikiem
Migiem sam sobie cios zadał
Teraz już dla nich to będzie sprzedawał

Ref. x4
Niektóre z tych dziewczyn tak ładne są
WeŹ taką aaaa Pamelę Anderson
Włożył bym chętnie swój klarnet w nią
W LA tam dni tak upalne są
ustalmy coś to że to niemożliwe to jedno
Ale fantazje na temat dziwek to przedmiot moich myśli
Nie dziw mi się, słowo, najbardziej kreci zakazany owoc,
Tu mogę mięć Marysię, mogę Martę
Mogę z Krysią poćwiczyć parter
Dotyczy to dziewczyn w Nysie i w Kłodzku
Siemasz postawić Ci drinka?
To chodŹ tu i skończ już komentować że to podryw
Na rapera, na hiphopowca
Ja nie raz widziałem w akcji takich ziomów bez hajsu
Bez zębów a zabierali niunie do domów
Płaciły za taxi w obie strony
Bo to nie kwestia sławy tylko flirtu...pomyśl...
To nie kwestia sławy tylko filtru

Ref.
Na świecie są takie panie ze ***** mać
Ile bym dał żeby taka Umę Thurman znać
ile bym dał żeby chociaż złapać ją za dupę
Albo z Jessicą Albą wychylić lufę
na świecie są takie panie że daj spokój
Dałbym zwrot podatku z tego roku żeby
móc zbliżyć się pogadać z nią
Christina Ricci czy . Charlize Theron

A wy Tyra Banks i Elektra Carmen
A my Skrzyneczka nie Naomi Campbell
Ja sam wiem proszę chcę pogadać z nią
Jennifer Lopez albo Aliston
Każda z nich często mówi chcę go tulić
A utulić mogła by Jennifer Love Hewitt
kobiety z tych ulic chcą byśmy je chcieli
I my je chcemy lecz wolimy Kelis
przelicz mamy Brodzik i Włodarczyk
To nas nie obchodzi to nam nie wystarczy
widzę jak patrzysz jesteśmy poważni tu
Nie wystarczy że masz tylko fajny biust
I że patrzysz kochanie na mój garnitur
Bo do prawy nie jesteś nawet Heidi Klum.

Ref.
Na świecie są takie panie ze ***** mać
Ile bym dał żeby taka Umę Thurman znać
ile bym dał żeby chociaż złapać ją za dupę
Albo z Jessicą Albą wychylić lufę
na świecie są takie panie że daj spokój
Dałbym zwrot podatku z tego roku żeby
móc zbliżyć się pogadać z nią
Christina Ricci, Charlize Theron

W tym temacie można wiele topić słów
Na ścianie jest zdjęcie z Penelope Cruz
widzę jej oczy , biust pełne worki już
Wiele kopii tu chcę wytropić znów
Dobrze znam swój gust włączam Fashion TV
O rzesz Ty zdziwisz się mój limit to tylko 5 minut
Na tym kanale bo mam ten talent zakochiwać się stale
Dasz wiarę morda no co tak patrzysz?
Wiesz chociaż kto to Jordan i Caprice
Mam taki kaprys by poznać Naomi
Ale ona mi nie powie nic o anatomii
Marzę o nich ale one są daleko
Tylko polskie dziewczyny piją polskie mleko
Polski dekolt i ten polski uśmiech
Na wiele zelej czas będzie póŹniej
powiem open up na razie wpuść mnie
Marzę tylko moja kobieta dziś nie uśnie
To nie kawałek dla niej ani dla fanów
Pozdrawiam przyszłe fanki z poza oceanu

Która najbardziej? Chyba Cathrine Zeta Jones,
Mógłbym ją na bigos i kotleta wziąć
pokazać jej Polski ród Polski cud
Z dala od plotek i płotek Hollywood
jej mąż ten co od dawna nigdzie nie zagrał
WeŹ przestań Cathrine, Michael Douglas?
Jest stary niech pali fajkę albo gra w Scrable’a
To ja zasłużę na poranny aplauz
Angelina Jolie, Angelino poliż
Wolisz tych pojebów typu Colin Farrell
Masz dziecko i masę pozwów o rozwód
Zaopiekuję się wami pozwól
Mam pecha nie mogę mieć Przybylskiej Ani
Ani Nastazji Klińskiej rozpiąć stanik
Za nic nie przepuściłbym okazji
Dorwania sławnej dupy byle nie Anastazji

Ref.
Na świecie są takie panie ze ***** mać
Ile bym dał żeby taka Umę Thurman znać
ile bym dał żeby chociaż złapać ją za dupę
Albo z Jessicą Albą wychylić lufę
na świecie są takie panie że daj spokój
Dałbym zwrot podatku z tego roku żeby
móc zbliżyć się pogadać z nią
Christina Ricci czy Charlize Theron
(Hukos)
Niech betonowy Chrystus nad Rio de Janeiro powie
Czemu bezradnie przygląda się fawelom
A dama z pochodnią z Nowo Jorskiej Liberty Island
Powie o milionach emigranckich marzeń
Niech cały święty marmu ze ścian Lichenia powie
Czy Bóg tam jest czy Boga tam nie ma
Niech kamienie ze Świętego Azteckiego Tenochitlan
Powiedzą jak Hiszpanie gwałtem płodzili Meksykan
Daj głos kamieniom w rękach ludzi bez grzechu
One zawszę mają pierwszeństwo lecąc w powietrzu
Gdyby Oświęcimska ściana rozstrzelań mówić zaczęła
Usłyszałbyś salwe SS-Mann'skich mauserów
Więzienne mury Kopernika i San Quentin
Ściszonym głosem niech szepczą bandyckie legendy
Mury Stoczni Gdańskiej dadzą powody do dumy
Nasze niewolnictwo nazywało się komunizm

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]

(Te-Tris)
Papa was a rolling stone, może dlatego ziom
Gdziekolwiek nie zasnę potrafie mieć dom
Ale noc bywa ciężka, głosy rodzą insomnie
Ściany szepczą do mnie, każda z nich ma swoją historie
Ściany - nie przystawie szklanki do nich
Ustawiam percepcję na zoom, ja chcę fakty gonić
Resztki prawdy spod warstwy tapety i tynku
Nie tylko w Stonehenge, tajemnice są w każdym budynku
Tu czas rzeźbi twarze jak na górze Rushmore
Trudno się budzić, ale jeszcze trudniej zasnąć
Zatańcze jak Rock Steady, obudzę miasto
Nie ograną tego Ci to w twarz meduzie patrzą
Znam to, nie ma ideałów
A życie to nie pierdolona giełda minerałów
Piasku w klepsydrach daj nagrodę po latach
Dla betonowych róż, nie diamentów na pustakach

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]

(Hukos)
Niech cegły Minaretu Imperium Ottomanów
Powiedzą czy w Europie jest miejsce dla Muzułmanów
Pięć razy na dzień obracają twarz ku Mecce
Niechciani synowie Unii Europejskiej
Dumny Sfinks patrzący na piramidy
Zdradzi tajemnice egipskiej matematyki
Niech betonowe getta Edwarda Gierka
Powiedzą czemu w domach z betonu miłości nie ma
Bezsilne krzyki latami wsiąkają w ściany
Truje zbrojony azbest i wzajemna nienawiść
Pekińska Świątynia Nieba powie o rozwoju
I co gdyby Chińczycy nie wymyślili prochu
Dziś kule na frontach nie mają narodowości
W tych miejscach Bóg ze wstydem odwraca oczy
Chrystus ze Świebodzina, nowy król Polski powie
Czemu ten naród trawi mania wielkości .

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]
Jeden - tyle razy można się urodzić
Dwa - tyle jaj może jedno życie stworzyć
Trzy - jak życzenia, które nie spełnią się nigdy,
Ale kocham o nich marzyć bo to pomaga mi żyć dziś

Cztery - jak cztery takty na cztery wersy
Pięć - dla każdego co chce wersy dopieścić
Sześć - tyle metrów kwadratowych ma kabina
Tu, gdzie styl tworzy wers a wers tworzy klimat

Siedem - jak Siedem Cudów Świata, dziedzictwo
Bo ósmym cudem dla mnie przez te lata był hip-hop
Dziewięć tysięcy kilo od Nowego Jorku
Bliżej Nowego Targu i tatrzańskich kurortów

Dziesięć - jak Pele, Zidane, Leo Messi
Przy jedenastce marzeń złapie cię niemoc mięśni
Wynik inteligencji by być zawsze gotowym
Do pracy nad stylem co dzień dwanaście godzin

Trzynastego w piątek uwierzę w każdy koniec
Czternaście cyfr, kod wpisz i dzwoń po swoją żonę
Ziom za ziomem każdy chce widzieć cycki
Piętnaście minut, daj jej kwadrans akademicki

Szesnastki lubią żyć gdy tylko starzy płacą,
A w wieku tym już nawet nie ma władzy prokurator
Siedemnaście tysięcy - chyba tyle do Melbourne,
To że tam pojadę kiedyś sobie przyrzekłem

Osiemnaście - jak ilość tytułów Boston Celtics,
Choć dziewiętnasty przepadł znowu jak łódzkie derby
Dwadzieścia złotych w kielni oszczędzę na bilecie
Dwadzieścia jeden tramwaj też nie jeździ tam przecież

Dwudziesta druga - cisza, syna ogarnął sen
Będzie tu tym kim Jordan kiedyś dla N.B.A
Dwadzieścia trzy Chicago parkiet zdobiony logiem,
Do pracy nad stylem co dzień dwa-cztery na dobę
Granice eliminują tylko tych ospałych (sprawdź to, kręć to)
to dla każdego inne piekło (piekło).
Przemyśl to, choć system wciąż kuleje
u nas nadzieje mieć, niewinnych dla nich nie ma lekko.

Wciąż ciągła walka o pokój, lepsze jutro (lepsze jutro).
Myślą, mięśniem, czynem, mówmy krótko.
Razem jesteśmy w stanie ruszyć z posad głazy.
Don, Drużyna A, Liber, Kris - brońmy szansy dziś.

(Dziś) ten, jutro tamten jest pierwszy, dzierży berło.
(A my) w ciemno idziemy drogą codzienną.
Zgrają partię, nową partię a naród szarpie
i niewielu z nich mówi o zwycięskiej szarfie.

Reszta patrzy na teatrzyk, reszty się strzeżcie,
walczymy razem dziś o szczęście.
I przy Dnieprze niech to słowo wesprze was,
pozdrowienia z Polski - Drużyna A.

Zrzucę jarzmo tych co mnie drażnią
narzucając mi niewolę każdą.
Wolę własne pasmo chyba to jest jasne,
że nie zgasło światło w sercu.

Przez kłamstwo oszczerców, oni stoją na kobiercu
z diabłem i mówią mu, że padłem im do stóp.
Jednak próg w mojej dłonie mówi,
że mam dług w stosunku do nich,
bracia - Bóg nas chroni, w sprawie słusznej.

Jeśli teraz nie naprawisz czegoś,
nie zrobisz tego później (nie zrobisz później).

Razom nas bahato, nas ne podołaty /x4

Przy mikrofonach nie myślę o milionach,
ja myślę o tym czego jeszcze można dokonać, wiesz.
Nie muszę tu zarobić tyle co Comarch,
natomiast chcę ratować życie jak Monar.

Gdy na salonach dzielą świat na strzępy,
te dźwięki budzą lęki u Łukaszenki.
Białoruś - bądźcie następni.
Zbiry - wkrótce się skończą wam
dioksyny i tiry.

Na razie pełni wiary w tych którście wybrali
dla nich stali w mrozie, w pomarańczowym kolorze.
Ja jestem sceptykiem - mój kraj tego wymaga,
głośnym krzykiem na płycie swój sprzeciw wyrażam.

Ideały się depcze, słowa wielkie zapomina,
dla małych spraw wiecznie prywata, układ (świnia).
Realizm prosto z Polski - to dla was Ukraina,
lepiej miejcie na oku to co u was się zaczyna.

Polityku jeden z drugim, pamiętajcie małych ludzi,
bo bez nich żaden z was nigdy nie byłby taki duży.
Nie zapominajcie nigdy, bo lud nigdy nie zapomni,
za kłamstwa, krzywdy przyjdzie czas że się upomni.

Bo razom nas bahato - to daje nam odwagi,
i nas ne podołaty, bo nie dacie nam rady
(52 dębiec, 52 dębiec,)
(Nas ne podołaty, bo nie dacie nam rady)

Razom nas bahato - jest nas wielu.
Nas ne podołaty - nas nie pokonacie! /x4

Pełen blask, zdeterminowany tłum,
te obrazki pokazują siłę demokracji.
Fałsz zmusza do reakcji ludzi,
by przerwać bezwład, zrzucić ucisk.

Uścisk dłoni, poparcie w walce
te wartości nie są dla nas martwe.
Jest nas wielu, mamy oczy otwarte
i na starcie jesteśmy gotowi na starcie

w miejscach gdzie nie ma miejsca na wolność
gdzie normą jest życie na codzień ze zbrodnią.
Nie powstrzyma nas siła dyktatur, to siła rapu
przeciwko sile strachu.

Razem jest nas wielu, więc nas nie pokonacie
nawet jak wyschnie pisak i spłonie papier.
Władam rapem na etacie własnym, szukam satysfakcji,
świat ułożony jest z mozaiki.

Odkryj nowe miejsca jak Marco Polo,
możesz zbuntować potęgę jak rodyjski kolos.
Możesz działać solo albo działać razem,
ale za granie solo świat policzy ci marżę.

Dwójka - dokładam swój element blisko,
poznaj moje zdanie, zmienisz zdanie szybko.
Jedna wiara w przenośni i jako symbol,
jutro już na serio, niech twe usta krzykną.

Razom nas bahato, nas ne podołaty /x4
Razom nas bahato - jest nas wielu.
Nas ne podołaty - nas nie pokonacie!
Każdy powinien mieć szansę podejść do życia z dystansem ciągle przez życie zawsze do końca oświetlany promieniami obrzucany pytaniami, nieracjonalnymi pretensjami,
on i ona muszą trudności pokonać wyślę walentynkę choćby była spóźnioną i która nasycona czułymi słowami "Wiesz, że Cię kocham, że jesteś piękna, ze zawsze dla mnie będziesz najpiękniejsza". Choć prawie Cię nie znam podasz rękę pójdziemy przyznam tam gdzie nie słychać natłogu życia w ludzi tłumie widzę w Tobie kogoś kto zrozumie, poda rękę, podejmie walkę razem ze mną. Rzeczywistością, która stała się codzienną w tym świecie pełnym możliwości w którym ja i ty w miłości nie zważamy na przeciwności losu, przekór wszystkim, nawet wszystkim naszym bliskim niech zobaczą nasze łzy, niech zobaczą razem ja i ty przed siebie, niech zobaczą że ja pocieszam Ciebie, a ty pocieszasz mnie i siedzisz blisko ludzie biorą to za widowisko, w moich oczach wystawiając się na pośmiewisko no co tam dla mnie cenniejsza jesteś od najszczerszego złota, które szczersze być nie może niż Twoje serce, a my wiemy to oboje, jeszcze pokonamy razem życia trudności i znoje.

ref.
Ludzie o smutnej minie każdy mieć szanse powinien, co przyniesie nowy dzień który nieść szanse powinien, szczęście w miłości, czy może znów kolejne rozczarowanie?

Kolejne rozczarowanie, nie tego już za wiele mam dość wszystkich gości psów wygnanych, łez nie przespanych nocy a to wszystko przez kobiety bo one są naszym napędowym motorem. Może w porę się zorientujesz, co na prawdę czuje ogień który psuje właśnie w Twoją stronę tę spóźnioną walentynkę kieruje trochę nie typową ale jakże oryginalną w każdą chłodną noc kiedy ty z miną marną to co poprawi ci humor to właśnie ta piosenka nie w głowie mi żadna inna panienka tylko ty, ty i te wszystkie wizje. Gdy zamykam oczy widzę Twoją twarz twój uśmiech który promieniuje jak słońce w zenicie ten przebłysk w oczach to odbicie urzeczywistnienie moich zdarzeń a ja w dalszym ciągu pragnę tylko Ciebie czekam na Twą miłość tylko otwórz swe serce a zobaczysz będzie jak w niebie właśnie z Tobą chcę przejść przez życie właśnie z Tobą chcę budzić się o świecie właśnie z tobą chcę kroczyć jedną drogą właśnie z Tobą chcę osiągnąć to czego inni nie mogą.

ref.
Ludzie o smutnej minie każdy mieć szanse powinien co przyniesie nowy dzień, który powinien Ci przynieść szczęście i miłość czy może znów kolejne rozczarowanie ...
Aha... Fisz z... aha... la la la laj
Aha... jeszcze raz....
A dziki tłum przelewa się po ulicach, chodzą jakby zaczarowani.
Ja gubię się jak zwykle, miasto dla mnie labirynt, w którym wyjścia nie ma
Betonowa dżungla, co ulica to ten sam schemat.
Nie wiem gdzie jestem, czy idę tam gdzie trzeba
Rozpływam się w tłumie, rozpływam się na dobre.
W tramwaju duszno, śmierdzi potem, jadę w złą stronę i z powrotem.
Gubię się na ulicy, w supermarketach, gdzie wzrok rozmywa się, hałas uderza w potylice.
Szukam pieniędzy w kieszeniach, nic nie mogę znaleźć.
Pocę się, wybiegam z powrotem na ulicę, gdzie tak ciasno, słońce oślepia jest tak jasno.
A proszę ratuj S.O.S krzyczę ratuj mnie, bo zgubiłem drogę kolejny raz,
Kolejny raz zeżarło mnie, wiec wzywam Cię ratuj mnie,

Aha aha ratuj mnie....
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj

A ratuj mnie proszę, wyciągnij mnie stąd, bo jestem taki mały
Tutaj mały, gdzie nie idę popełniam błąd, tędy idę nie tedy gdzie trzeba
Błagalnym wzrokiem gapie się w kierunku nieba S.O.S
A weź mnie gdzieś daleko, gdzieś gdzie nikogo nie ma,
Gdzie słychać każdy oddech, gdzie kontroluje każdy krok,
Nie umawiaj się ze mną przy jakiejkolwiek ulicy, bo ja nie wiem gdzie to jest
Dotrę tam za rok, za dwa, uciekam stąd
Lecz zawsze tu wracam, obracam głową o stopni sto osiemdziesiąt parę,
Szukając wyjścia zgubiłem się do tego mam talent
Mam problem by stąd się wydostać, problem nie byle jaki.
Macham łapami daję Ci znaki

La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj

Atakuje mnie hałas, atakuje mnie tłok, atak przestrzeni
Klęczę, chwytam swoja głowę, połowę drogi mam za sobą, przed sobą mam.
Gubię się w mieście, po mieście nie chodzę sam,
Wracam do punktu wyjścia, mam mokra koszulę,
Tulę do siebie łeb, by uchronić się przed atakiem miasta,
Przed atakiem przestrzeni lekko zakłóconej
Odpadam, już nie chcę, wołam o pomoc, opadam na ryj,
Już nie chcę więcej, weź mnie stąd...

La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
A bauaua poznałem twora i mówi do niej
Excuse me seniora
Czy nie masz ochoty na bara bara
Dziś wychodzi z domu mój stary i stara
Mam pewien plan ( plan ) jestem dziś sam ( sam )
Więc nie bój się o wpadkę bo prezerwatywy mam
Ty sobie myślisz że chcę cię wykorzystać
Ja nie zaprzeczam muszę ci to przyznać
Że mam wielka ochotę się z tobą popierdolić
Mówisz jesteś cnotą to będzie bardzo boleć
Więc mowie prosto w oczy koteczku masz ochotę
Wpadnij wieczorem zbadamy twoja cnotę (cnotę).

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Romantyczna kolacja każdego potrzeba
Kupiłem mineralną i bochenek chleba
I wino z jabłek te trochę tanie
Będzie wspaniale będzie wspaniale
O dzwonek podchodzę do drzwi
Otwieram je szeroko za nimi stoisz ty
Zawijasz się do środka wyglądasz wspaniale
To jest trochę podejrzane nic nie mowie ale
Widzę że w swej dłoni wielka torbę masz
Wyjmujesz z niej pejcz i skórzany płaszcz (uuu)
Dziewczę się przebrało pierwszy cios zadało
Czuje dziwne dreszcze i proszę o jeszcze!

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Od czasu biczowania minęło już wiele
Lecz pozostały rany na mym ciele
Wiele ośmielę się powiedzieć wam
Było całkiem młodzieżowo i co mi tam z ran
Nie była ona cnotą nie da się zaprzeczyć
Robiłem z nią dziś w nocy bardzo dziwne rzeczy
Na koniec wam powiem wszystkim jelenie
Za każdy z nas ma jakieś zboczenie
Wnuczek czy córka ojciec czy babka
Powie ci w takich wypadkach

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok
Poznaj miasto moje
Tak Wiśniowy nas wspiera
Trzeba rade dać
Bo dla niego coś na temat
Złą sławą owiane
Aż tak nie jest przejebane
Bo nawet w naszym mieście jest zajebisty balet

[Liber]
A, Drużyna A
Uważaj szybko stary, jeśli nie chcesz mucki
To jest nieludzki, wielkopolski trójką bermudzki
Mamy pojebane mózgi, wole gangsterskie fanaberie

[Kris]
Flaga, na niej wściekły bulterier
Atmosfera walki w tle

[Doniu]
Z automatu serie
Całe lata w twoich oczach widzę tą scenerie
Konflikty, strzelaniny, wojny, powiedź to ci się śni?

[Kris]
Idź wypożycz se film jeśli koniecznie pragniesz krwi

[Liber]
Najważniejsze, żeby gęsta piana ciekła z ust
Obracała w gruz rzeczy dobre, właśnie to jest twój gust?
Kręci cię jak biust po przeróbce, rób se nadzieje złudne

[Kris]
Poznań to nie wyspy bezludne

[Liber]
Co za trudne, się przyzwyczaj

[Doniu]
Dziesięć, dziewięć, osiem

[Liber]
Dalej nie odliczaj

[Doniu]
To nie nasz obyczaj, nie kryminał
Nie Soprano rodzina

[Kris]
Ślina osuszona fanów wrzawą
W mieście obarczonym złą sławą

[Owal/Emcedwa]
Z konfliktu jednostek warto zrobić wielką wojnę
Zatoka Perska wielkopolska, manewry zbrojne
Fama idzie w miasto, opcja polska, poligon morawsko
WLKP pod napięciem, plan odnosi fiasko
Trzeba wytłumaczyć jasno, HWDP dla ścierwa
Telefon to Beretta, gnaty, fety, torba pełna
Zachód polski gra na nerwach, wieczna wojna, nigdy przerwa
Armia Poznań bataliony hadeo to rezerwa
Żyjesz tą legendą (żyję), jak zegar stoisz w miejscu
A czas ucieka, szybko, szybko wszystkie famy zniknął
Lepiej weź poprawkę cipko na akcję wyjebane
Emcedwa, strefa Poznań, miasto złą sławą owiane

[Mejger]
To nie fikcja poznańska koalicja trzyma sztamę
Cele te same, łak MC pisz testament
Bo Meith tu jest, luz blus spryt lisi
Chcesz mnie zatrzymać, nie starczy ci sił
Ja tu tworzę ustrój, cały świat mam u stóp
Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł
Nie jestem sam, ze mną cała banda
Rapu wysoki standard i wspólny sztandar
Zjednoczeni pod poznańskim herbem
Ty chcesz wywoływać ferment, ja uderzać jak werbel
I zrobić coś wartościowego dla swego miasta
Wielkopolska ekspansja, czas nastał, uszy nadstaw

Ref.:

I moje miasto i moje miasto
I moje miasto złą sławą owiane x4

[Hans]
Pies jest więc zejdź mi z drogi
Trzy kroki w tył pókim dobry
I co powiesz na dzień dobry
Jeśli chcesz agresji
Narusz teren tej posesji
To moje więc tego bronie
Ono tonie, ja też tonę
Płonie, będę nadal tam stał
Grał i śmiał ci się w ryj
Szczerze szczerząc swe kły
Bo wy macie więcej hajsu niż my
Zalew takiego szajsu jak wy
Łyknę zaraz naraz bez popity
Wasze zdrowie bo mojego szkoda
Więc lepiej nie piej koguciku o niedzieli bo w sobotę
Te twoje dziengi to potęgi n-tej zostaną ci wzięte
Po koncercie w mieście pod napięciem
Uwierzcie, duże napięcie, setki watów i wariatów
I gramy głośno, mocno choć to sprawdź to, posłuchaj
Eskulap, MO, Blue Note to tutaj jest luta
Mamy pyry giri skitki, mamy bany
I w wagonach kilogramy kukabany przemycamy
Mamy małe mocne polskie, piwo z kokainą
A ty sraj tym swoim importowanym aj
Pedale bez jaj, kurwa jaki to jest kraj
Rozpoznaj nas Hans, 52, Poznań
Zapisz, zapamiętaj, doznaj
Ten bit eswek oddaj lub się poddaj
Przyjmij to, takie są zasady
Nic nam nie zrobicie bo nie dacie nam rady
Ta, wreszcie ktoś się nie bał i zajebał
SLU a teraz na legalu ale nigdy na sprzedaż
Kapiszi, czy ma być wpisik?

Ref.

[Mientha]
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt
Południowy centrum pakt, bo to jest traktat
Południowy centrum pakt

[Medi Top]
Poznaj moje miasto złą sławą owiane
Na południu centrum pakt gdzie wredne ryje
Nom dobrze obgane, modne telefony
W świecie gdzie nie liczy się nic oprócz mamony
Ja do strzału skory
Pięć godzin snu i pod oczami wory
Kocham to miasto bo tu się urodziłem
Tu pierwsze jaranko, pierwsze bójki
Tu pierwszy raz z ekipą Martini piłem
Tu mnie hip-hop trafił, tu pierwsza złamana miłość
Kiedy do księżyca wyłem, kiedy w stylu tyłem
Bo styl mój, obszerny, gruby
Nigdy krótki jak smak gumy Hubby Bubby
A dla ciebie nie ma nic przyjemniejszego
Jak wpadka do kieszeni nowej stówki
Dalej z braćmi lecę
Sto trzydzieści dwa uderzenia na minutę
Obojętnie gdzie bym nie był i co bym nie robił
Prezentuje lute, pokój miastu
Gdzie duch da ma troje i same łby zakute
I same łby zakute, ble

[Lamzaz]
Złą sławą owiane, poznaj moje miasto
W kilku słowach streszczę jasno
Znam je jak kieszeń własną
Gdy latarnie w parku gasną
Tu rodzony, tu wieczności wrota się zatrzasnął
Póki co jestem, Lamzaz z podziemnym atestem
Dzień jak co dzień, częste chmury gęste
Żadnej łaski, w siłę rośnie PC poznański
Warty hip-hop nad warszański, czujesz kopa?
Szacunek ludzi, miejsce na wagę złota
Lamzaz lokalny patriota
Nie padnę na dechy jak z Lenoksem Gołota
Wieczne za BueLe nie raz nastawie karku
Jak Senne Oko mówi żyć i umrzeć w PC parku

[Senne Oko]
Moje miasto złą sławą owiane
Tu byłem, będę i tu zawsze zostanę
Parku południowa strona
Tu jedna miłość ciągle żywa
Szarość dnia rozmywa, czasem ciężko bywa
Bo to pieskie życie
To, że Poznań żyje słyszysz na płycie
Proste słowa dają do myślenia
Okolica się nie zmienia, ale ludzie tak
O reputację trzeba dbać
Za daleko doszliśmy, żeby dupy dać
Skuci w te same kajdany gdy omijane many
Dajemy to co prawdziwe, marzenia ciągle żywe
I możliwości wielkie, żaden pysk nie mięknie
Wiele lat za nami, ale czasu nikt nie liczy

[Peja]
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Dla nas imprezy najlepsze (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce (Miasto Poznań)
Co się dzieje tutaj streszczę (Miasto Poznań)
Znam jedno takie miejsce

[Wiśniowy]
Gdzie najgłośniej bity słychać
Gdzie najlepiej gra muzyka
Gdzie technika ma znaczenie
W sercu miasta siła drzemie
Gdzie wybija się podziemie
Tu gdzie MC są na scenie
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie
Gdzie najlepsze są imprezy
Gdzie najwięcej jest nagrywek
Gdzie podziemne studia rodzą
Rzeczy, które kraj okrążą
Gdzie powstają rzeczy które
Niezależnie tworzą scenę
Tu jest najlepiej, znów powtórzę wyrażenie

[Peja]
Weź podbij do taty, tata prawdę ci pokaże
Całą prawdę, tylko prawdę i nie tylko tatuaże
Jak one mnie nie zmażesz, SLU gang dla Poznania
Od teraz nawyki, styl rozpoznawany dla was
I jeszcze wstecz trochę cofam się by wspomnieć piekło
Od P do N z kreską, nie przyglądaj się tym wersom
Nie porównuj swoją wersją, proste masz liryczny wpierdol
Dla wszystkich niedowiarków, którzy dali notę mierną
Dla wszystkich niedowiarków, nie zdejmuję sztangi z barków
W czasie ostatnie serii, dziki zachód tu na prerii
Bez zaliczkowej premii atakuję cały Allstar
Nie wypowiadaj się zanim nas nie poznasz
Zanim nie usłyszysz oto poznańskie podziemie
Masz skurwysynu scenę, która nie istnieje
Do mnie należy zadanie jej nachalne promowanie
Jak składy teraz są w klanie, czas podnosić poprzeczkę
Zjednoczony Poznań, a nie miasto pod napięciem
Bo to było by przegięcie jak literówki w tekście
Znowu kpiny w mieście, obronię się nareszcie
Dziwi cię, że źli, zdziwiony tu wykręcasz minę
Dziękuję Allstarowi, że nikt z was nie jest kuzynem, kuzynem

Ref.
A ja idę dalej
patrzę na wibrujący świat
wszyscy się kręcą wokół mijających lat
starzy człowiek odbraca się,
patrzy,
przystanie,
chwyta moje ramie
pyta: „co jest daniel?”
zobacz na mnie nie chcesz być taki sam
nie chcesz mieć tych zmarszczek
nie chcesz mieć tych ran
nie oczekuj cudów od siebie, innych
nie oskarżaj innych gdy sam jesteś winny
bóg jest jeden
ma to wszystko na głowie
6 miliardów westchnień
zwalcza swoje fobie
lubisz to ja wiem to dobrze
normalne jest mieć przecież wątpliwości
nie dobrze jest w tedy gdy inni ponoszą koszty
”coś ty?”- mówisz mi prosto w oczy
czas patrzy na to by się jednoczyć
nawet gdy ktoś umiera twoje życie dalej toczy
ostrzyj swój miecz by zadać ten cios

komu potrzebny jest ten śmiertelny krąg
po co komu wyciskać krwawy sok
ciesz sie życiem póki bóg daje szanse
tworzysz to co ludzie zwą tu szajsem [x2]

po co tworzy się ludzi gotowych by zabić
po co daje się im w rękę broń i uczy jak ja nabić
po co wojny o system
historia liczy kartki to ludzie ja tworzą
gdy inni wierzą w bajki
o lepszym świecie
ja w to wieże bo to pisze
choć nie raz słysze „daj se spokój wszystko pryśnie”
ja uparcie jednak dążę do celu
by pokazać że świat jeszcze uratuje wielu
wiele dusz potrzebuje modlitwy i szansy
ludzie to więcej niż zbiór jednej masy
to jednostki osobne nie kategorie razem
przecież każdy ma problemy i szuka swojej pasji
wiec spójrz na to tak jak najlepiej potrafisz
usiąść na chwile i szukaj swej okazji
nie dawaj szansy diabłu on ciebie wykorzysta
weźmie twoją duszę i już jej nie odzyskasz

komu potrzebny jest ten śmiertelny krąg
po co komu wyciskać krwawy sok
ciesz sie życiem póki bóg daje szanse
tworzysz to co ludzie zwą tu szajsem [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo