Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Teoretycznie wszystko z planem
choć na sercu kamień
z bagna się w końcu wydostane
światu pokaże
dosyć już wrażeń
Bóg dał mi odwagę bym
w siłę rósł z dnia na dzień
Luz wkręca kolejny przystanek
Miej na uwadze to co przed oczyma
miejsce w którym życie się kończy jak i zaczyna
Non stop na baczności
Nienawiść
w obliczu miłości
Głośnik na full
by świat muzyką zatruć
Od startu zakręty
Nie jestem święty, nigdy nie byłem
Magia w znaczeniu czterech liter
Szczere z bitem wersy
Jestem w stanie to potwierdzić
w przeklętych słowach - prawda boli
Bez aureoli ciężko szczęście dogonić
I tak los charakter szkoli..
Daj start zaczynamy to zamieszanie x 7
Daj start zaczynamy tooo

Mam słów zamieć w planie panowie i panie
daj play, dawaj z tym ej grzej po membranie
przez litry potu i tony polotu - złap moją banie
bo mam manie na pisanie takich rzeczy -
nie zaprzeczysz ze poniekąd całego tego gówna to leczy
I chociaż masz to w mp3 a nie w oryginale
To gdy stoisz tak przede mną nie obchodzi mnie tow cale
pamiętaj
piąty element nie śpi nigdy
nowe gówno, nowy mixtape
dzień za dniem, DJ Hen, co

Słyszysz, nie jesteś PIMP, jesteś pimpuś (Gural)
Jesteś GimPlus i nie masz szans więc nie świntusz
Zobacz błysk blinku w moim oku
słucha tego co najmniej kilku w twoim bloku
(co najmniej) jest nas tu kilkunastu lub kilkuset
Idź to powiedz miastu pimpusiek
Powiedz gdzie jest hajs tu
łazi wiara, szuka
każdy wygadany jak Kazimiera Szczuka
Ze mną Mateo, król wie heist du
Yo, bit mi daj tu
Wiesz, że miał być B-Tight tu
Ale jest w Raichu, ja zarobię ten hajs tu
robię bauns tu, dziwko, wie heist du?
Weź nie błaznuj, pracuj, nie pajacuj
Dziś na bloku, jutro na pałacu
Szczękościsk, pisk i trans
Cannabis, ananas
Pozdrowienia dla wszystkich was

Nie ma szans, by ta maszyna zrobiła stop
Pot spływa po tej maszynie gdy grot strzały celnej
Przebija kolejną tępą łępę
Szok przeżywają ci co wiedzą co drzemie we mnie
Od wielu lat perpetum mobile pod pętle
Bo ja najchętniej spaceruję przez pętlę
Wielkimi buciorami, którymi zajdę po rentę
z rzędem ludzi, którzy mają na to sposób
i są tak skuteczni jak moje za trzy w koszu
Brak tu futr i diamentów, brak sprzętu, brak nerwów
Brak, złotych zębów i asowych serwów brak
A jak ptak, chodzisz wygięty jak nimbus
Ty pamiętaj, nie jesteś pimpem, jesteś pimpuś najwyżej
I nie obchodzi mnie co cię gryzie
Tu trzeba być pewnym i na pewność nie szydzę
Poczułeś świeżą bryzę w PDG t-shirt
A potem rusz w świat ze swym krzyżem
Ja mógłbym przyrzec, że PDG Mietka
Rozkręca imprezę lepiej niż szybka setka przy barze
To sekta, twych marzeń bywa
W moim obszarze ludzie mówią o rapie jak o zarazie
I darze, tak czasem zdarza się
W zapasie mam to wszystko czego ci braknie
Własne pomysły i chatę na bagnie
To nie ładnie z twej strony, że nie wiedziałeś do tej pory
Kto traktuje słabych MC jak tonic
[tylko tekstyhh.pl]
Ty jesteś pimpuś, nie jesteś PIMP
PDG Kartel synu, Dynastia Ming wchodzi na ring
Prawdziwość dla gry, łazarskie łagry
Szwadrony prawdy bez fałszywych obietnic
jak przed wyborami radnych
Słów dosadnych tu wiele, jak nagród w audiotele
Bez stylu niestety byłbyś tu tylko cwelem
Ja jestem królem stylu, Poznań to jest mój teren
Ty jesteś chujem szczylu jak ci co rąbią herę
Żałosne, chciałbyś być kimś, a jesteś nikim
Zazdrosny, chciałbyś być PIMP a nawet nie masz bryki
Robisz uniki to lepiej bądź szybszy, to dobra rada
Kaczor cię znów przechytrzył
Na przekór wszystkim znów stare nowe przymierze
Dla moich bliskich znów jedna miłość w to wierzę
Gdy ja przy sterze to trzymaj się, zapnij pasy
I zmów już pacierz, bo możesz nie wrócić z tej trasy, yo

piąty element, wiesz o co chodzi
ha, miasto tętni życiem
wszyscy chodzą, patrzą co się dzieje
każdy szuka tego hajsu tu
Niezły burdel w głowie, 'niezły' to kiedyś mówił, że jest
teraz tylko jest nic poza tym
9 dych pogardy do samego siebie
dziś dźwiga najebany do chaty i tak w kółko
co dzień od samego rana, płynie w Polsce śpiewka wszystkim dobrze znana
przez osiedla, bloki, leci przez dzielnice
idą święta nago po ulicy, bo ma plan
w głowie ma wizję, młotek i chęci
on już mówił, że to kiedyś wykręci
do kurwy kiedyś was wszystkich rozpierdolę
nikt nie przepuszczał, że w wigilię przy stole
czerwień świeci w święta, świeci zajebiście
on ma pustkę w głowie wykarmioną na spirycie
to jest tak kiedy człowiek czuje, że pęka
to ten moment w życiu którym człowiek wymięka

Ref.
Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
takie opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Od rana on to czuł już od szóstej
dzieciak ocierany o szóstej ze złudzeń, tak co rano
krzyk matki za ścianą, ruszył ten wydarzeń ciąg synu posłuchaj "ja dziś zabiję tatę"
padło echem przez pokój słowo tak ostre jak skalpel
to 15 lat koszmaru życia z katem
eksplodowało o szóstej nad ranem w moim bloku
chłopak słucha słów matki
w szoku nie jest (nie), bo dobrze wie co tu jest grane
chętnie sam zrobił by ten makabryczny plan
więc bierze nóż duży i czeka na tatę
to nie św. Mikołaj, bo święty ma jedynie młotek-zabawkę
dzieciak wie co ma zrobić teraz

Ref.
Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
takie opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach
Teraz ja powiem wam, o co chodzi nam man
Sam sobie pan, siedzę w studiu i w nim ćpam,
Mam gram gramik, rymów bank w bani
Ze mną klan drani
Dostałem to zamiast nagrody Grammi
Nagrywam z dj’ami, trwam z szaleńcami
To rym dla nich, jest to za nich, grubych przelotów prowodyrami
PDG zawodnicy, wersy złe jak ksiądz Rydzyk
Zrobię ci kuku – jak Dzieci kukurydzy
Wiec dziś opuść swoją wieś, bo my, kolejny mecz gramy
Chce mieć helikopter jak z okładki Cash Money
Ten bit jest z lasu, czujesz? Śmierdzi mchem
Wiesz co to jest? Gural, Matheo i Hen
Teraz ja powiem wam, DJ Hen tnie, ja niechętnie rzucam wers na pętle

Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im

Ja teraz powiem co w głowie mam
Póki dziwki robią chłam, ja nie będę sam tu
(nadał napierdalał...ołłł)
Ja muzyki cham, ja dźwięków pan
Zza studia bram, słyszę świat tam.
(będę napierdalał...ołłł)
Jak Robin i Batman, nie jak diabeł co piekieł bram
Jak Chingis-Han – ja tu nadal napierdalam
To nie do obejścia fakt, jak na rzece pięć tam
Mowie wam, nie ma szans, ze nie będę napierdalał yo
Właśnie wybudowaliśmy sobie tron,
Chopin rapu i Hardcorowy Papa czytaj Don
Sygnał nadajemy, zalejemy cię jak cement
Dwóch skurwysynów ze studia PIĄTY ELEMENT
Robię tu zament
Mam wersy zbite na amen, jedna to całość
Hej, czy już wiesz co się stał
To się stało, pochowało twoja pierdoloną dumę
Człowiek tę wiadomość jak dżumę
Właśnie puszczam w obieg,

Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Raz biznesmen szef siedmiu spółek, sześciu banków
Pięciu hoteli i czterech luksusowych kółek
Miał znajomych w AWS, mój Boże
Jednym słowem wiodło mu się nienajgorzej
Idylla - mogłoby się wydawać
Z tym, że podupadł na zdrowiu
No, w sumie to miał zawał
Wyszedł z tego, co miał nie wyjść, a jak?
Wziął go lekarz i powiedział tak:
"Panie, co tak spieszno panu z tą ciasną trumną?
Masz pan żonę, masz pan dzieci, weź pan urlop
Rzuć pan wszystko, serce może walnąć w każdej chwili
I spierdalaj na wakacje, nie wiem, do Brazylii!"
Ziomek się przestraszył, w końcu zawał to nie katar
Wsiadł w samolot i na drugi koniec świata
A tam: spacer, relaks, joga, chuje-muje
Mówił: "Tak, teraz odpoczynku potrzebuję"
Tu się rzecz komplikuje, bo po dwóch dniach lenistwa
Cała nadzieja na powrót do zdrowia prysła
Otóż była tam przystań, w tej mieścinie rzadkiej,
Na którą nasz bohater trafił przypadkiem
pomyślał: "O, tu ludzie pracy są też"
I podszedł do rybaka który chlał wino, zresztą piąte
Popatrzył i żeby zacząć gadkę chyba, powiedział:
-No co tam słychać panie rybak?
A rybak na to:
-A dobrze, dzisiaj rano wstałem
Wziąłem łódkę, trochę popływałem, kurwa
Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście
I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie
-Od dwunastej? - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne?
-A co? Siądę tu gdzieś i wino pierdolnę
Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole:
-Pozwolisz, że dam ci radę...
-A co! Pozwolę!
-Jak to kurwa? O dwunastej dzień pracy skończony?
Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl!
Połowiłbyś od rana aż do chwili kiedy słońce znika
I po tygodniu miałbyś pana pomocnika
Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, a potem trzecią
Po roku śmigałbyś pięknym miejskim kutrem
Później drugim, siódmym i tak dalej...
Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale?
Tu rybak przerwał:
-Panie, muszę powiedzieć, że pomysł niezły
Ale ze mną co bedzie?
-Jak to co? Będziesz odpoczywał sobie!
-Tak? No a co ja teraz robię?
Hook:
I didnt know that it could hit me 3x

I thought I gave you all my dreams
I guess I just woke up
I thought I said how I feel so many times
I guess you didnt care
I thought I had a good friend in you
I guess I was dead wrong
I am so furious that I wasted so much life
and you knew it all the time, and you knew it all time

Hook:
I didn't know that it could hit me 4x
I had no clue

I thought you came up to me because
you heard my caring voice
I never expected so much cold
I guess I was naive
Now I am just thinking what I did
that turned out to be so wrong
I see no sense in all of this
your intentions were not that gold
I didn't know all this before
now stronger than I thought, I am stronger than I thought

Hook
I didn't know that it could hit me 4x

Bridge:
I never expected we would be on the same page, but
I never suspected your heart could be this cold,
I am eaten by my rage
but I will be fine, I know this craziness will pass
I didn't know, I didn't know

Hook
I didn't know that it could hit me 8x
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wszystko układa sie tak jak powinno
Nic nie chce znieniać,bo ciesze chwilą
Mam to co chciałem i więcej już nie chce
Nawet jak trzeba to częściej się zrzekne
Mam też skarb co wypełnia mi serce
Mam to serce co wypełnia mi przestrzeń
Mam też muzyke co gra mi nad uchem
(???)

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wcale nie jest tak że sie nigdy nie ciesze
Że mam to wszystko i że jeszcze wierze
Może być lepiej i nigdy gorzej
Jest,było,będzie,tutaj dobrze
Mimo tego że nie zawsze jest(eldorado?)
Od problemów aż robi mi się słabo
Wiem po co jesteś(?)
Na przekór modzie odchodzących wzorców
Uwierz mi niby mam tak samo jak ty
Tylko czsami los sobie z nas drwi
A i tak jest dobrze z resztą tak ma być
Bo w tym TO tkwi i będziemy żyć
Żyć jest w takich prostych rzeczach
Tylko rozejrzyj sie wokół i idż po zakrętach
Mam ludzi co wierzą że nie moge przestać
Że mam pisać przekaz w tych prostych tekstach
Hymm stop chwila kolejna rozkmina
Kolejna barjera duma sie zaczyna
Nie,nie myśl tylko idż dalej prosto
Osrto przez siebie trzymaj sie tego mocno
Chcesz żeby było tu tak mniej więcej
Te chwile momenty oklaski w ręce
Nigdy nie zwątpie przed siebie pędze
Wiem że będzie tu tak mniej więcej

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było ty tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...
Budzi mnie koszmar ten sam dobrze go znam
pot na mym ciele efektem sennych doznań,
kto raz poznał smak samotności
ten poczuje go znów gdy Morfeusz do ugości,
rzucone kości co było to za mną
ja stąpam ostrożnie by nie wjebać się w bagno,
dobra dość wylewności palę bongo by zasnąć,
ale pełnia księżyca mnie wyciąga na miasto.
Nie ma opcji nie zasnę tej nocy,
zerkam na zegarek pół godziny do północy,
przecieram oczy kompletuję ekwipunek parę złotych do kiermany bezpiecznie kitram jarunek
bo nie jeden UBEK czai się tu pośród ulic
jak nie orientujesz ziomek parę lat możesz przytulić,
nie ma co mulić szybki telefon do ziomka,
tej nocy przynajmniej sam nie będę się błąkał.
Gdy wsiadałem do fury, bas poruszył społeczniaków,
huj wam w dupę konfitury przekaz tylko dla swojaków,
piona ziomuś co tam,
gra gitara okam dawaj weź coś tam zbuduj z holenderskiego topa,
to nie konopia po centrum kręcą się fele,
na bankowej wypinają cyce jakieś marne cwele,
na kasę łase niedomyte maszkarony,
chcesz je spenetrować lepiej załóż na raz 3 kondomy fuj,
jedziemy w huj stąd kupmy jakąś kire,
w nocy nie śpi to miasto nawet na chwilę,
sięga po sztylet zakapturzona postać terroryzuję chłopca wyprawa nocna musi być owocna,
nie szukam podstaw wracam do fury,
nie ingeruję palców pokarmowej miejskiej natury.
Katowice noca nieciekawa okolica,
pęka szyba ktoś się zrywa głośno wyje pizda,
to dzielnica ginie interweniuje policja,
pilnuj swoje fanty, przypal flora jak cię pies zapyta,
centrum ligota , bogucice , Tauzen , Brynów
pod osłoną nocy masa zabronionych czynów,
u dzielnice wychowują sztywno bez padaki,
siema dobre chłopaki jebać mundurowych skurwysynów.
[x3]
Stając przed lustrem czasem zastanawiam się
Co jest oszustwem, a co nie
Czy po drugiej stronie jestem jeszcze ja
Czy tylko odbicie mętne w tafli szkła.

[x2]
Chciałbym odrzucić strach i wygrać z pustką
Chciałbym zatrzymać czas, spalić oszustwo
Chciałbym zobaczyć nas, nie puścić już z rąk
Dziś pęka to lustro.

Dzisiaj pęka to lustro (pęka to lustro).
Pezet jak...
Pezet jak...

Gdy pojawiam się w pobliżu wszystko płonie żywym ogniem
Rap sto procent, patrz Pezet tańczy na twoim grobie
(Pezet jak) Doktor Jekyll i Mister Hyde
Ale teraz jestem tym, który da ci dziś ten vibe
Włącz sound-system, graj, nie bądź frajerem
Cel, pal, wciśnij play, daj sobie ten high z raperem
Wpuszczam rymy w bit jak trucizny w atmosferę
I to ci daje żyć lub rujnuje ci karierę
Mam tą charyzmę, która każe mi być liderem
I zostawi ci w ich psychice blizny jakbym ciął skalpelem
Mam tak szalony flow, że myślę, że jestem chory
Mam to coś, co omamia twoje receptory
Nie jesteś przytomny i przyda sie defibrylator
Mam numer do twojej dupy i zrobię to z jej matką
Czysty hardcore, robię zamach na rozgłośnię
Kiedy puszczam mój rap to pani redaktor czuje, że zaraz dojdzie
Trzymam mic'a, nie pytaj co się stało z nim
Z resztą, kto ci pozwolił wyjść z domu przed Halloween
Wack MC's jak ty przy tym mówią - stanął mi
Moje wersy spalą ich

[x2]
Jeśli chodzi o rap - zostawiam za sobą trupy
Jeśli chodzi o rap to mój jest spoks a twój do dupy
Mam mordercze punche jak kula w łeb
I rozpierdalam cię na starcie, więc kurwa bujaj się

Gdy przejmuję mic'a czujesz, że jadę ostro
Tak, że gdybyś nie był jedynakiem przespałbyś się z siostrą
Mój rap smakuje bosko dla całej Polski
To ja hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
Węszące psy szykują pościg
Bo ich dzieci piją przy tym wódkę i palą jointy
Ich córki mają orgazm, gdy to napierdala w głośnik
A komendant po tym gównie ląduje na Kolskiej
Całe miasto płonie jakbym zrzucił napalm
Lecę na pełnej kurwie jak Boeingi nad Manhattan
Gdy wychodzę z klubu to, bo zabrakło wódki w barach
I nie wiem czy ja to ja i nie wiem czyja to chata
Gdy jestem w pobliżu swoją przyszłość widzisz czarną
Tak, że w duszy po cichu modlisz się o noc polarną
Ten rap jest jak numer z twoja panną
Hardcore'owy i brudny, tylko, że numer był za darmo
Za ten rap kradnę hajs z twojego konta
Kiedy kończę, twoja matka krzyczy - kto to posprząta?
Jak masz mój kompakt to akcja jest poważna
Rap z Ursynowa absolutny mistrz jak FC Barca

[x2]
Jeśli chodzi o rap - zostawiam za sobą trupy
Jeśli chodzi o rap to mój jest spoks a twój do dupy
Mam mordercze punche jak kula w łeb
I rozpierdalam cię na starcie, więc kurwa bujaj się
(Hukos)
Niech betonowy Chrystus nad Rio de Janeiro powie
Czemu bezradnie przygląda się fawelom
A dama z pochodnią z Nowo Jorskiej Liberty Island
Powie o milionach emigranckich marzeń
Niech cały święty marmu ze ścian Lichenia powie
Czy Bóg tam jest czy Boga tam nie ma
Niech kamienie ze Świętego Azteckiego Tenochitlan
Powiedzą jak Hiszpanie gwałtem płodzili Meksykan
Daj głos kamieniom w rękach ludzi bez grzechu
One zawszę mają pierwszeństwo lecąc w powietrzu
Gdyby Oświęcimska ściana rozstrzelań mówić zaczęła
Usłyszałbyś salwe SS-Mann'skich mauserów
Więzienne mury Kopernika i San Quentin
Ściszonym głosem niech szepczą bandyckie legendy
Mury Stoczni Gdańskiej dadzą powody do dumy
Nasze niewolnictwo nazywało się komunizm

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]

(Te-Tris)
Papa was a rolling stone, może dlatego ziom
Gdziekolwiek nie zasnę potrafie mieć dom
Ale noc bywa ciężka, głosy rodzą insomnie
Ściany szepczą do mnie, każda z nich ma swoją historie
Ściany - nie przystawie szklanki do nich
Ustawiam percepcję na zoom, ja chcę fakty gonić
Resztki prawdy spod warstwy tapety i tynku
Nie tylko w Stonehenge, tajemnice są w każdym budynku
Tu czas rzeźbi twarze jak na górze Rushmore
Trudno się budzić, ale jeszcze trudniej zasnąć
Zatańcze jak Rock Steady, obudzę miasto
Nie ograną tego Ci to w twarz meduzie patrzą
Znam to, nie ma ideałów
A życie to nie pierdolona giełda minerałów
Piasku w klepsydrach daj nagrodę po latach
Dla betonowych róż, nie diamentów na pustakach

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]

(Hukos)
Niech cegły Minaretu Imperium Ottomanów
Powiedzą czy w Europie jest miejsce dla Muzułmanów
Pięć razy na dzień obracają twarz ku Mecce
Niechciani synowie Unii Europejskiej
Dumny Sfinks patrzący na piramidy
Zdradzi tajemnice egipskiej matematyki
Niech betonowe getta Edwarda Gierka
Powiedzą czemu w domach z betonu miłości nie ma
Bezsilne krzyki latami wsiąkają w ściany
Truje zbrojony azbest i wzajemna nienawiść
Pekińska Świątynia Nieba powie o rozwoju
I co gdyby Chińczycy nie wymyślili prochu
Dziś kule na frontach nie mają narodowości
W tych miejscach Bóg ze wstydem odwraca oczy
Chrystus ze Świebodzina, nowy król Polski powie
Czemu ten naród trawi mania wielkości .

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo