Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Wiesz, ludzie mówią plotki a sięga tu do wiedzy niewielu
prawdę o mnie znają tylko koledzy z liceum.
Chociaż dzisiaj mnie dzielą centymetry do celu
nie przeliczam każdej chwili na monety w portfelu.
Też tak nie rób bo będziesz miał wrzody od wrażeń
a to mózg nie monety tworzą schody do marzeń.
Gdy umrzemy a cmentarz nasze groby pokaże
nie będzie ważne ile miałeś albo wypiłeś w barze.
Zostawiam gaże skupiam się na muzyce
na gaże przyjdzie czas i wtedy ją przelicze.
Teraz idę pod wiatr i rozumiem, że życie
to ucieczka od dna po to by być na szczycie.
Mówią o kwicie ci którzy nie sa kwita
ja mówię o płycie a na niej o przeżyciach.
Na innych nie liczę bo czasem ich brak tu
ale muszę iść dalej wiesz pomimo wiatru.


Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Mama zawsze mi mówiła, że sam świata nie zbawię
ale bliskich przyjaciół na bank nie mogę zawieść.
Mam tak wiele wad i tak samo ich nie trawie
jak tych paru spraw, których nigdy nie naprawię brat.
To już za mną, nie słucham co kto bredzi.
A na dawne pytanie nie szukam odpowiedzi bo
ktoś mnie uprzedził i dał parę wskazówek
żebym nie bał się żyć i grał stale na stówę.
Liczyłem na wielu, na wielu przeliczyłem
więc nie mów przyjacielu mi jak nigdy nim nie byłeś.
Mówią, że się zmieniłem ale to tylko plotka
bo byli ze mną chwilę i więcej nie chce ich spotkać.
Paru ziomów życie przewinęło z taktem
to jak kolejna część do przeminęło z wiatrem.
I nawet jeśli spadnę a w życiu wpadnę w zakręt
wiem, że mogę wstać pora rozwinąć żagle.

Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2
To był Wojtek, ze Swarzędza pod Poznaniem
robił w biznesie rodzinnym, ojciec Lechu był stolarzem
całe jego życie między pracą a tartakiem
i raczej trudno powiedzieć, żeby kochał tą stolarkę
siostra mieszka w Łodzi, on jest towarzyszem matki
stary po robocie chodzi grać na automaty
koledzy z technikum zarabiają w Irlandii
on samotnie wieczorami rozpuszcza lód w Finlandii
Ci dla których coś znaczył dawno dopadł rozkład
od wypadku dziadków mija właśnie trzecia wiosna
i nie jest radosna, bo brakuje mu tych rozmów,
po dostaniu tego ciosu do dzisiaj się nie podniósł
brakuje motywacji, z domu nie nadejdzie wsparcie
myślał o ucieczce, nowym życiowym starcie
był tego pewien po każdej wypitej flaszce,
ale na trzeźwo już nie myślał tak odważnie.

Pewnego dnia w zakładzie zjawił się Tomek
kiedy Wojtek kończył on zaczynał tą samą szkołę
przyszedł na praktyki uczyć się do zawodu
tej, stary go przyjął, bo myślał, że może pomóc
szybko się przekonał, że to nie jest łatwy temat
wybuchowy Lechu chciał go z roboty wyjebać
za to z jego synem połączyła go butelka
co wieczór na fajrant gadali o swoich problemach
poruszali każdy temat, po wódzie psychoterapia
Wojtek tęsknił za byłą, Tomek rozumiał go jak brata
o sobie nie gadał, wódę łoił duszkiem
nie gardził dragami, podejście miał do życia luźne
na ryju uśmiech, tej, w oczach rozjebka
przychodził na kacu, czym wkurwiał jeszcze bardziej Leszka
Wojtek wstawiał się za nim i w pracy poprawiał błędy
poznał przyjaciela w biedzie, kurwa, był tego pewny.

Minął jakiś czas i zbliżały się wakacje
koniec praktyk, Tomek planuje emigracje
dzień przed odejściem mówi o tym Wojtasowi
łzy cisną się do oczu, nie chce znowu być samotny
prosi żeby został, że ogarną wspólny biznes
ten odmawia na luzie, mówi że już kupił bilet
"więc wypijmy jeszcze raz za chwile na Polskiej ziemi"
wychylili po połówce, wjebali Tomka tabletki
ten zaprawiony stał i patrzył na Wojtka reakcje
po takiej dawce urwały mu się animacje
ukryty skurwiel odkrył o sobie prawdę
rozebrał go do naga i bawił się jego ciałem
w ekstazie nie mógł widzieć w progu stojącego Leszka,
który wjechał na kurwie z siekierką do rąbania drewna,
pociął skurwiela w kawałki, zrobił trumnę i zakopał
"Twój kumpel już wyjechał?" rano zapytał Wojtka.
Nieważne, że właśnie straciłeś prace, to raczej
Znak, że trzeba zacząć żyć inaczej
Nieważne, że moja żona obrażona
Gdyż ona chcę mnie w domu
, a ja gdzieś w szponach
Show-biznesu, bez stresu, ej kochanie
Nie rozumie, że robie to też dla niej
Nieważne, że znów z Anglią dwie przegrane
Już niedługo w planie mecze z Azerbejdżanem
Nieważne, że Lepper rośnie w siłę

Lepiej żyć z Lepperem niż z Kim Dzong Ilem
Nieważne, że na giełdzie poważne spadki
I tak nie masz przecież żadnych akcji

Nieważne myśli te
Co jest ważne przecież wiesz
Nieważne myśli złe
Pokaz mi jak to jest
Nieważne myśli te
Co nieważne musisz też
Nieważne musisz zapomnieć
Nieważne, że dziś masz w kieszeniach pusto
To raczej znak, że musisz je napełnić jutro
Nieważne, że nie wygrałeś w totka
Najmniej smakuje to co przychodzi ot, tak
Nieważne, że masz grypę i kaszel
Lepsza taka grypa od grypy ptasiej
Nieważne, że paliwo
cały czas drogie
przecież możesz odkurzyć rower i w drogę

Nieważne, że zostawiła Cię ta jedyna
Gdy jest ci smutno zawsze możesz walnąć drina
Nieważne, że nie czujesz go jeszcze w głowie
Człowiek, to musi wejść w krwiobieg

Nieważne, że ten kraj jest pełen przywar
Nieważne, że nie zawsze wygrywasz
Nieważne, że życie mija tak szybko
Nieważne, czy to się nazywa hip-hop
Nieważne, że nie śpiewasz jak Pavarotti
Nieważne, że nie latasz na paralotni
Nieważne, że dzisiaj nie będzie słońca
Nieważne, że pracy nie widać końca
Nieważne, że wydana kolejna stówka
Że oblana kartkówka, że nie działa kablówka
Nieważne, że jutro poniedziałek
Nieważne wszystko co tu powiedziałem

Twoje każde
Te zmartwienia dziś
Są nieważne nie
I ZWROTKA: PJUS

To była prosta gadka: ja i ta pani
Po kilku drinkach, jeszcze przed kawami
Jakiś klub przed nami, kilka osób i taras
Nie znam jej dobrze, ale wziąłbym od zaraz
Kiwa wypity balast, ale staram się słuchać
Ona mówi, że w końcu sam się oszukam
Ale co, jak? Proszę cię powtórz
Ona, że ma chłopaka i nie szuka innych chłopców
Ha, ja na odwrót, nie ma stałych kobiet
Jak taką spotkam, to chętnie ją pozdrowię
Tymczasem sobie stojąc, pijąc tu z tobą
Mógłbym nagle pójść i wziąć te dwie obok
Jestem swołocz? Ha, co za słowo
Mówią: Pjus na baby, ta gadka to nowość
Skoro masz tyle lat, mówi mi dalej
Mógłbyś przestać pić, przestać szaleć
Przegrasz talent, przegrasz ze wszystkim
Jeśli nadal będziesz brał te dziwki
Tu nie chodzi o cipki, czy stan twego krocza
Spotkałeś złe kobiety, widzę to po oczach
Spotkasz tę jedyną, będzie uhm urocza
Będziesz szczęśliwy, na pewno ją pokochasz
Ja niezbyt trzeźwy, widać to po ruchach
Kochanie pogadamy jak przyśni ci się kutas, wiesz

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki (przestań)
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, wiesz?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, oł?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

II ZWROTKA: PJUS

Jay nie ma problemów, w sumie to już emeryt
Nas mówi: fuck pimpin, ale w łóżku ma Kelis
Ja nie chcę dzielić tych lat w jednym związku
Nie chcę kwiatów już zwiędłych, ha po prostu
Na pierwszym krążku mówiłem: miałem ich parę
Jedne są simple, inne past, inne ssą dalej
I stale chodzi o nie i ten mój korzeń
Czasem jestem chamem, o mój Boże!
Najebany SMS'y, wiesz, zero wyczucia
„Królowo jesteś piękna, ja chcę się z Tobą ruchać”
Trudno, jak adresatka akurat nie ma chcicy
Gorzej jak ma akurat operację macicy
Czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
Momentami je wszystkie ogarnia przestrach
Że coś chcą ciągle od takiego prostaka
Chciały fruwać? (aha) Mogły tylko poskakać

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?, co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak

III ZWROTKA: PJUS

To jest co? Chamstwo trochę jak Szybki Szmal
Jestem chamem? Trudno Ale czy być kimś mam?
To moje tempo, nie jakiś przód peletonu
To (mhm) nie spóźnienie czy brak telefonów
To brak symptomów mówienia im kocham
To różne akcje, które kończą się na szlochach (uh)
Czasem mi płaczą, że nie były na zakupach
Na ogół płaczą nad ranem, że boli je dupa
Kazia Szczuka powie, że jestem public enemy
Trudno co robić? Kaziu wpadnij, idziemy gdzieś
Kobiety lubią by bić je po twarzach
Same o to proszą, nie ma co się obrażać
I mówić, że moje akcje kończą się udręką
Dobra przynajmniej nie robię tego ręką
Pół żartem, pół serio, więc się zastanów
Fruźki wolą optymistów? Wyraźnie wolą chamów

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
(Jeszcze nie zacząłem)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie umiem wiesz?)
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie (co?)
Nie traktuj mnie (nie znasz się, wiesz?)
Ten jeden raz (co? co? co?)
Ja będę dla ciebie wszystkim
(Proszę cię, przestań)

SKIT: STASIAK

On chory jest
Mogę pierdolnąć mój śpiewany flow
Hej dziewczyny
One jego chcą (oooooł)
Lubią to
Wyglądam jak LL Cool J
No może jestem grubszy tu i ówdzie (ha-ha-ha-ha)
Ale wiem to, że dziewczyny lubią zajebisty hip-hop
I chłopaki też lubią dobry hip-hop
Proszę Ciebie, uwierz w siebie, Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Ja wiem jak to boli jak Bóg czasem zapomni,Jak odpadają skrzydła, jak już nie jesteśmy wolni
Nigdy nie byliśmy ale kiedyś będziemy, Żyj nie umieraj – uwierz nie umrzemy
Czujesz się słaba, bezradna i jeszcze ten który dał Ci życie zaciska Ci kleszcze
Są inni wokoło, będzie ich więcej ( jesteś daleko ale wiedz że z Tobą jestem)
Bezsens jest sensem, życie jest testem, wiem że Cię stać na to byś zdała to świetnie
Sumienie masz jedno, duszę masz jedną, nie wybaczysz sobie jak zrobisz coś głupiego
Zło jest złem i złem pozostanie, jak jest Ci źle możesz płakać w moje ramię
Możesz wziąć to co tutaj pozostanie albo odrzucić przeszłość nowe wyzwanie

Saro masz całe życie przed sobą, pomyśl jak możesz pokochać kogoś
Tyle gwiazd świeci nad Tobą, mrugnij do nich a oni pokryją Cię swoją opoką
Pokryją wiarą, siłą i nadzieją byś była silna, innych ludzi weną jedną z tych gwiazd możesz być co świecą ludzie więcej nie zaprzeczą
że urodziłaś się po to żeby żyć jeszcze przyjdzie czas by z tego świata się zmyć chciałbym umrzeć w spokoju życie krzyż
mamy dużo, do grobu nie weźmiemy nic, tabula rasa wypełnij ją jak szkic
bądź dzielna - ja wiem to nie proste wiesz jak Twój brat, że miałem kiedyś siostrę
Bóg mi ją zabrał, myślałem jak się pogodzę - chyba tak musi być każdy ma swą drogę
Proszę Ciebie uwierz w siebie Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Teraz ja powiem wam, o co chodzi nam man
Sam sobie pan, siedzę w studiu i w nim ćpam,
Mam gram gramik, rymów bank w bani
Ze mną klan drani
Dostałem to zamiast nagrody Grammi
Nagrywam z dj’ami, trwam z szaleńcami
To rym dla nich, jest to za nich, grubych przelotów prowodyrami
PDG zawodnicy, wersy złe jak ksiądz Rydzyk
Zrobię ci kuku – jak Dzieci kukurydzy
Wiec dziś opuść swoją wieś, bo my, kolejny mecz gramy
Chce mieć helikopter jak z okładki Cash Money
Ten bit jest z lasu, czujesz? Śmierdzi mchem
Wiesz co to jest? Gural, Matheo i Hen
Teraz ja powiem wam, DJ Hen tnie, ja niechętnie rzucam wers na pętle

Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im

Ja teraz powiem co w głowie mam
Póki dziwki robią chłam, ja nie będę sam tu
(nadał napierdalał...ołłł)
Ja muzyki cham, ja dźwięków pan
Zza studia bram, słyszę świat tam.
(będę napierdalał...ołłł)
Jak Robin i Batman, nie jak diabeł co piekieł bram
Jak Chingis-Han – ja tu nadal napierdalam
To nie do obejścia fakt, jak na rzece pięć tam
Mowie wam, nie ma szans, ze nie będę napierdalał yo
Właśnie wybudowaliśmy sobie tron,
Chopin rapu i Hardcorowy Papa czytaj Don
Sygnał nadajemy, zalejemy cię jak cement
Dwóch skurwysynów ze studia PIĄTY ELEMENT
Robię tu zament
Mam wersy zbite na amen, jedna to całość
Hej, czy już wiesz co się stał
To się stało, pochowało twoja pierdoloną dumę
Człowiek tę wiadomość jak dżumę
Właśnie puszczam w obieg,

Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Pewien niepokój jakby nagle ktoś odwiedził pokój
Demony zmroku patrzą i chcą wyjść na światło
Dziwny stan, taki chaos myśli
Cisza przed burzą, która powietrze oczyści
2HB, kartka coraz mniej biała
Mam alfabet, ogranicza mnie jedynie wyobraźnia
Rano było rano, a ja wciąż żyłem
Może napiszę coś - pomyślałem, potem to zrobiłem.
ziomek mówiłem nie raz, że gonię jak pies
że na chuj ten wysiłek jak zżera mnie stres
dwa długie lata gonił mnie jakiś cieć
dwa długie lata, a ja z długiem, ej, pamiętasz my
mówiłem nie raz jaki ten kraj jest dziki
wtyki, wtyki, a i tak jesteś nikim
z resztą wiem swoje, chcesz to się pomęcz
wiem co się da, czas stąd spierdalać, ziomek

moment to nie miało przecież tak wyglądać
każdy miał mieć lepiej przy tylu nowych światopoglądach
to coś na styl ronda, chyba znowu w syfie pływasz
znowu chcesz się stąd kurwa zrywać (wybacz)
nie mam trzymam więc cię nie pogrzebie
600 kilosów na zachód i już byłoby ci lepiej
przecież każdy chce many-many każdy ty zajarany
ledwo za morzem, a już prawie jak Stany
tutaj wciąż za nic plany, pojebany ksiądz jest władzą
wkrótce zanim coś odjebiesz profilaktycznie cię wsadzą
dadzą ci pseudo-szansę na społeczne pseudo-awanse
co naprawdę zdradzieckim transem
z neo-radzieckim lansem, do władzy brną tu cioty
chcą tego czego my czytaj luzu, fur i floty
u nas pomysł to kłopoty, życie w dupę daje kopy
w szczególności życie w pierdolonym Meksyku Europy

Pozmieniało się chłopaki (w głowach)
tobie to powiem, a niech usłyszy wielu
ocknijcie się ludzie, król Midas na sumieniu
zawsze będę mówił o tym co sami widzicie

to podobno miało wyglądać inaczej
miał być spokój a każdy wokół miał mieć jakąś pracę
tracę się już w tym sam, znowu zajeb, który znam
a jak myślisz dlaczego kurwa bez Puq'a gram
trwam w tym jak jebnięty wiesz nie przy zerze spięty
a 50% bliskich nad Tamizą pali skręty
to już chyba stałe elementy życia w tym regionie
ciśnij ostro do matury, a potem na wyspy ziomek
bo co poniektórym tylko może się tu udać
tam masz fuchę, funty i czarnuchów w klubach
masz szansę, przecież tutaj nic się nie zmieni
robisz rap to go pierdol, nawet nie wyjdziesz z podziemi
to jedno, a drugim korzeni sedno jednak
chcesz żyć tu na ten czas musisz z gównem się pojednać
to przedsmak, a jednak pieprzę migracyjny popyt
wolę mieszkać w pierdolonym Meksyku Europy

Pozmieniało się chłopaki (w głowach)
tobie to powiem, a niech usłyszy wielu
ocknijcie się ludzie, król Midas na sumieniu
zawsze będę mówił o tym co sami widzicie
Budzi mnie koszmar ten sam dobrze go znam
pot na mym ciele efektem sennych doznań,
kto raz poznał smak samotności
ten poczuje go znów gdy Morfeusz do ugości,
rzucone kości co było to za mną
ja stąpam ostrożnie by nie wjebać się w bagno,
dobra dość wylewności palę bongo by zasnąć,
ale pełnia księżyca mnie wyciąga na miasto.
Nie ma opcji nie zasnę tej nocy,
zerkam na zegarek pół godziny do północy,
przecieram oczy kompletuję ekwipunek parę złotych do kiermany bezpiecznie kitram jarunek
bo nie jeden UBEK czai się tu pośród ulic
jak nie orientujesz ziomek parę lat możesz przytulić,
nie ma co mulić szybki telefon do ziomka,
tej nocy przynajmniej sam nie będę się błąkał.
Gdy wsiadałem do fury, bas poruszył społeczniaków,
huj wam w dupę konfitury przekaz tylko dla swojaków,
piona ziomuś co tam,
gra gitara okam dawaj weź coś tam zbuduj z holenderskiego topa,
to nie konopia po centrum kręcą się fele,
na bankowej wypinają cyce jakieś marne cwele,
na kasę łase niedomyte maszkarony,
chcesz je spenetrować lepiej załóż na raz 3 kondomy fuj,
jedziemy w huj stąd kupmy jakąś kire,
w nocy nie śpi to miasto nawet na chwilę,
sięga po sztylet zakapturzona postać terroryzuję chłopca wyprawa nocna musi być owocna,
nie szukam podstaw wracam do fury,
nie ingeruję palców pokarmowej miejskiej natury.
Katowice noca nieciekawa okolica,
pęka szyba ktoś się zrywa głośno wyje pizda,
to dzielnica ginie interweniuje policja,
pilnuj swoje fanty, przypal flora jak cię pies zapyta,
centrum ligota , bogucice , Tauzen , Brynów
pod osłoną nocy masa zabronionych czynów,
u dzielnice wychowują sztywno bez padaki,
siema dobre chłopaki jebać mundurowych skurwysynów.
To jest pech, obyś zdechł
Każda runda z nim to cios w plecy,
Trzymam się rzeczy, choć trudno mi nie zaprzeczyć, że
Szczęściem najczęściej żyją w filmach,
W rytmie, który narzuca gazeta telewizyjna.
Porażka seryjna, pod nogami lodu tafla,
A ja pusty w ryj, póki grosza nie wrzuci matka,
Jestem próżny narzekając non-stop na brak kwitu,
Masz: pułapka ludzkiego pasożytu
To dla dzieci dobrobytu świat się kręci
Czy rozumiem to?
Po części.
Czy pojmuję to?
Mniej więcej.
Czujesz? Tak forsa w ręce śmierdzi,
Za którą wielu straciło by swój honor
Idąc w paradzie cwelów,
A w portfelu plik partnerów do każdej gadki,
Niby do tego dąży człowiek, znaczy podatnik.
Ale wiesz co mnie martwi?
Nie pliki banknotów,
Tylko ciągłe robienie z uczciwych ludzi idiotów.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Co to kurwa jest? moja życiowa misja?
Ustępować grubym babom w tramwaju miejsca?
Sytuować swoją dupę jak najbliżej wyjścia,
Licząc na ratunek w dymie zielonego liścia?
Widzisz: rzeczywistość szarych murów ludzi klęski,
Biednych od urodzenia do grobowej deski.
Czym jest dla nich prestiż?
Jak to detal
Pech się z nimi nie pieści
Garb rośnie na plecach.
Co to jest pech? los?
Tu nie chodzi o nazwę.
Raczej o bzdury, za które
wszyscy wszystkim mają za złe.
A ja wstanę jak upadnę,
Bo pierdolę takie życie,
W którym problem zsyła problem,
Jeszcze wystawia mi kwitek.
A ludzie patrząc klaszczą,
Jak coś nie pójdzie.
Nie poległeś w tej?
To polegniesz w drugiej rundzie
A jak ujdziesz dalej
Staniesz się taki jak inni
Robiąc przy każdym potknięciu
skurwysynów z niewinnych.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Czym właściwie jest pech?
Wolą przypadku?
Czy głupotą nastolatków?
Czy ciągiem wypadków?
A może liczbą wydatków,
Na potrzeby beztroskie?
A życie jak fiut
w czasie wzwodu bywa proste.
Byle do przodu z dnia na dzień pchając wózek
Przez podwórze, chałtura po chałturze
Bo muszę. Co to pech?
Odpowiedzi nie znasz jeszcze?
Pech to gówno na podeszwie.
Pech do 24 w areszcie
Pech to śmierć na Evereście,
Pech to wpada bąbiącego pociągi podmiejskie.
Masz sumienie czyste? spoko,
Jeśli nie, błędy Ci ludzie wywloką,
Tylko po to, by poczuć swoją wyższość,
Sytuację korzystniejszą,
W śmiechu protezy błyszczą,
A mnie gówno obchodzi, co inni o mnie myślą
Robię swoje mam pecha?
Nie narzekam, może czasem,
Ale mnie wystarczy lokum w bloku,
Nie pałace.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.
A bauaua poznałem twora i mówi do niej
Excuse me seniora
Czy nie masz ochoty na bara bara
Dziś wychodzi z domu mój stary i stara
Mam pewien plan ( plan ) jestem dziś sam ( sam )
Więc nie bój się o wpadkę bo prezerwatywy mam
Ty sobie myślisz że chcę cię wykorzystać
Ja nie zaprzeczam muszę ci to przyznać
Że mam wielka ochotę się z tobą popierdolić
Mówisz jesteś cnotą to będzie bardzo boleć
Więc mowie prosto w oczy koteczku masz ochotę
Wpadnij wieczorem zbadamy twoja cnotę (cnotę).

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Romantyczna kolacja każdego potrzeba
Kupiłem mineralną i bochenek chleba
I wino z jabłek te trochę tanie
Będzie wspaniale będzie wspaniale
O dzwonek podchodzę do drzwi
Otwieram je szeroko za nimi stoisz ty
Zawijasz się do środka wyglądasz wspaniale
To jest trochę podejrzane nic nie mowie ale
Widzę że w swej dłoni wielka torbę masz
Wyjmujesz z niej pejcz i skórzany płaszcz (uuu)
Dziewczę się przebrało pierwszy cios zadało
Czuje dziwne dreszcze i proszę o jeszcze!

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Od czasu biczowania minęło już wiele
Lecz pozostały rany na mym ciele
Wiele ośmielę się powiedzieć wam
Było całkiem młodzieżowo i co mi tam z ran
Nie była ona cnotą nie da się zaprzeczyć
Robiłem z nią dziś w nocy bardzo dziwne rzeczy
Na koniec wam powiem wszystkim jelenie
Za każdy z nas ma jakieś zboczenie
Wnuczek czy córka ojciec czy babka
Powie ci w takich wypadkach

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok
FOKUS:
Powiem tak:
Ten track po zakrętach
Centralnie walnie w oponenta
Generalnie nikt nie pamięta
o elementach to elementarz YO
O to FO syn prezydenta depta Ci po piętach
Flow rezydenta flow
To potentat po procentach
i po skrętach na patentach bez Elo absolwenta YO
Chłopcy i dziewczęta
Liryka wygnięta
Ktoś was opętał
OH NO
Nie bądź taka spięta
Znowu będę klnął
ta muza jest przegięta

Ref
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą

RAHUENE:
Hipnoza PFK wirtuoza
Poza obszarem REM, poza 3 wymiarem
Z M-ów, miasta ze snów, słów harem darem
Larmo znów niczym Makita z udarem ma parę
Yo lolita ściągaj klapki
To nie dolce vita
Mi ta dynamika chyta serce i wizyta
Stoisz wryta, Rahuene z oczu Ci czyta
O nic nie pyta boś pospolita jest kobita
oś - współrzędne - lokal wybrany mamy
Niezbędne - pokal i many many
Bezwzględne total spontamy damy
Koło błędne - polej zanim zwiędnę!!

Ref
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo