Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Mógłbym ci powiedzieć prosto ziomek tu z mostu
Ile trzeba żeby twój dobry człowiek się rozpruł w końcu
I nie ważne więzy, wizja paru lat w pace
Często rozwiąże każdy język
Mógłbym ci powiedzieć o typie co bierze
To [?] raz w nos, bo mnie nie wy*****ie go
Gdzie idzie? pewnie idzie przed siebie bo
Spytasz go co będzie tu z nim, on sam nie wie co
Mógłbym ci powiedzieć o złych bibach
Tych na których śmierć zbiera tu z nich żniwa

Łyk piwa, odwagi ci przybywa
Ale nikt grawitacji nie wykiwa
Ty, mógłbym ci powiedzieć o zdradzie
Tak *****ysyńskiej, że gorszą ciężko jest sobie wyobrazić
Ale w życiu nie jesteśmy na scenie
Czasem od prawdy lepsze jest milczenie

Mógłbym ci opowiedzieć o dniach lekkich i ciężkich
O spokoju ducha i wzmożonej agresji
O sercu bestii, które również krwawi
Przez system, którego nie da się strawić
O dziecku co za swoim ojcem tęskni
O tęskniącym ojcu, który spogląda z [?]
Mógłbym ci opowiedzieć o ludziach prawdziwych
I o takich za których trzeba się wstydzić
Mógłbym ci opowiedzieć i nawijać bez końca
O braterstwie i zawsze pamiętających ziomkach
O miłości mojej, która przy mnie trwała
I o walce o wolność, którą ze mną wygrała

Mógłbym opowiedzieć o tym co widziałem
Tam gdzie byłem, co robiłem, czego dotykałem
Mógłbym opowiadać o swojej przeszłości
Ile krzywdy zrobiłem najbliższym po złości
W napadach euforii, bólu i żalu, stop, chwila, pomału

Mógłbym opowiedzieć bez cienia farmazonu
Jak blisko jest z rynsztoka do tronu
O szczerej przyjaźni, której się nie traci
O tym ilu łbów udawało braci
W biurku w szafce gruby plik listów
A w niej więcej prawilności niż miało ich trzystu
Dalej ci podpowiem jadąc tym tematem
Przemyśl to dwa razy zanim kogoś nazwiesz bratem
O milionach kłamstw i tandet tych strzyków
O napompowanych koksach udających zawodników
O bliznach na twarzy, które są bezcenne
Dały do myślenia tak jak noce bezsenne
O bestialskim ojcu, patologii w domu
O tym pięciolatek nie mówił nikomu
O bezradnej matce, której ciężko samej
Wychowywać syna, słuchaj tego dalej
O niesprawiedliwości i chorym systemie
O dobrych chłopakach noszących jego brzemię
O zmianach na lepsze, które wyszły z doświadczenia
O ubogich ludziach, których nikt nie docenia
O głodnych dzieciach bez śniadania w szkole
Zamiast o aferach to dostrzegać wolę
O tym jak trudno radzić se samemu
O tym, że trudniej wybacza się bliskiemu
Mógłbym opowiadać nie widząc zakończenia
Że bardziej od ran bolą przykre wspomnienia
O tym jak wątpiłem, że na ludzi kiedyś wyjdę
A więcej ci opowiem jak do ciebie przyjdę

Bezimienni, Sokół, VNM
Mógłbym ci opowiedzieć

Mógłbym ci opowiedzieć o wzroku czyjejś matki
Gdy jej syn poszedł siedzieć
O wzroku matki, kiedy urodziła syna
O wzroku syna, gdy matka zawodzi
O tym jak się jak się czujesz kiedy ktoś odchodzi
O uśmiechniętych oczach ukochanej mojej
O najpiękniejszych nocach wtulonych we dwoje
Mógłbym opowiedzieć, ale cenię prywatność
Po co ma im psuć krew znów zawiść i zazdrość
Mógłbym ci opowiedzieć własne wspomnienia
Kiedy radość wygranej tłumiły wyrzuty sumienia
Zawsze w porządku, zawsze charakterny Sokół
Tak jak ty byłem naiwną ofiarą bloków
Miłość, tylko ona nas wyzwoli
Bo lepiej jest nie walczyć, kiedy walka jest o nic
Lepiej trzy razy stracić niż raz się w*****ić
I pamiętaj o tym towarzyszu niedoli
1. Mam złe wieści dla kiepskich, zrzucam treści balast,
przybywam po haracz, na bicie będę szalał.
Mijam rywala jak Salas, dwóch na raz, trzech,
lepiej żebyś się strzegł, uwaga!
Gram nadal, gram va bank, mowisz: to żenada,
że nada się to tylko na amatorski składak.
Ja nie składam broni, pseudonim waleczny emsi,
słuchasz moich płyt: merci.
Nie jak Mel-C czy Riki, riki-tiki, to skandal,
rap w mojej wersji, urok techniki jak Kiki Musampa.
Lub mnie lub nie lub i tak będę swoje robił,
bohaterski jak Robin Hood, chcesz wejść
wpisz login: Wielkopolska, WLKP, Allstarr,
hiphop dający energię jak Isostar.
Poczuj wysokie tentno przyśpieszonego pulsu,
Lajner silny jak Ursus nie zbacza z kursu.

REF. Rejs czwarty - same za siebie mówią fakty.
Lajna - wciąż płynie ta łajba,
żaden łajdak nie stanie mi na drodze,
zawsze gotowy do walki, choć moim celem jest rozejm.

2. Jeśli twa liryka jest słaba, ciedź cicho,
Mez na bicie Tabba, przez konkurencji sito,
przedzieram się, rządzę jak cesarz Hirohito,
wojowniczy jak Gerald, reżyser gry jak Enzo Sifo.
Żaden cenzor nas nie ograniczy, żaden recenzent,
jego wypociny nędzne są dla mnie niczym.

Strzelasz w nas?! Pudło! Pudło!
Zamilknij jesli nie chcesz żebym tupnął.
Zadbaj bardziej o jakość liter, schowaj swój skalpel,
Mez arbiter wręcza Ci dziś czerwoną kartkę.
Nie będę tym co na siłę zmienia akcenty,
by recenzenty orzekły, że jego tekst jest nieprzeciętny.
Jestem wstrętny, z gadką ciętą coraz bardziej,
słabych emsi zostawiam sępom na pożarcie.
Tej, groźny jak Tuhaj Bej, jestem tutaj, wierz mi,
Czwart rejs, jak Masta Ace witam w mojej rzeźni.

3. Mam więcej żaru niż Ja-Rule, więcej czaru niż wyspy Aru,
nie słyszałeś wcześniej moich płyt? Żałuj!
Do szału doprowadzam marnych emsi,
Podnosisz larum, rym wystrzelony w Ciebie jak Pershing.
Łaku, pocałuj mnie prosto w ...
mam tupet, jesteś przeciw, wylatujesz z hukiem.
Wykładam karty, rejs czwarty, liryczny szatan
wysyła swoją treść w cztery strony globu.
Świata urok, dla jednych eldorado, dla drugich podziemny styks,
błędnego koła cykl, czy to paradoks?
Życie wystawia paragon, nieliczni sobie poradzą,
życzę Ci byś już po stracie tuż nie wyglądał blado.
Rozłóż siły, to długi dystans, żarty na bok,
celem ominąć karambol i zwyciężyć jak Szabo.
Po to mój rap, mój styl, rymy idą paradą,
żonglerka słowem, choć to nie cyrk, to sprawia radość.
Jest wiele rzeczy, które stwarzają problem
Jest wiele rzeczy, o które się po prostu modle
Sprostuj prośbę, by oddech wyjął ją z gardła
Postępuj mądrze bo w mądrości fach nasz
Strach gna na oślep, ośle tego nie potrafisz dostrzec
Że nie wszystko tu za pieniądze,
Zza wielkich lornet obserwuje kosmos
Jesteśmy zacofani ale za to mamy rozgłos
Kochana Polsko nie chce być oszustem
Co zamiast prezentu włoży bombę pod poduszkę
Tak nóż tnie żyły i odchodzą siły
Podporą mini wiara by być i się starać
Rozpal puchara, wiesz ziom nie warto
Zawsze jest tak, że jakoś wybór masz bo
Nie warto kończyć z tym co końca nie ma
Ja, my, wy, oni pogrążeni w problemach...

Ref.
Możesz mieć wszystko i jednocześnie nic
W tym żyć, to syf, mam sumienie
Możesz mieć wszystko a jednocześnie nic
To syf... zapomnienie

Schodowe klatki, w nich awantur macki, laski
Frajerów od Mazdy znasz ich, zmora osiedli
Fajna się rucha ale dla pieniędzy
Tu nie ma serpentyn, są opowieści,
W których byś streścił, życie przedmieści
Od leszków królewskich mocnych do żywca
W tym miejscu jak kiepscy to prosty trick nasz
Poznaj życie, żadna szkoła tego nie nauczy cie
Gdzie nauczyciel też ma czas wolny
A z tego co wiem to fanatyk mocnych
Matematyk z Polski samego środka
44 lata lecz zapali lolka
Amerykanka wolna, masz społeczeństwo szare
Każdy ma tajemnic i problemów harem
No bo każdy myśli, panie że to
Fart na loterii, wygrywasz za żeton
Ty chcesz to mieć ja muszę to mieć
K.I.D.M. 5 Platynowy sombrero
Nakładam raperom na głowę mój styl (Mój syf) mój rap
To co robie go tak }x2

Mój dobry ziom to Don Perinion
W modzie droga odzież
To co lubi dzisiejsza młodzież
Ciągły lans w samochodzie
A po za tym... lśnią złote karaty
Stówa wydaje ją jakbym spluwał
To nie próba, jaka próba ?
Próbe to mam na złotych studolarówach
Siedzę w klubach mam tu niezły ubaw, kumasz ?

Ref.

Mam chili mam dwie butelki tequili
Mam peeling, mam różnorodność styli
Jade sobie z tym jak z płytami Philips
Drapie bo od lat siedzimy już w rapie
Raperom daje platynowe sambrero
Stresu mniej niż zero jestem aferom
Szalony despero z hard core-owom komerom
Słucham ? patrz suko nam po ciuchach

To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć
To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć

Trzeba określić cele i zrobić to mądrze
To do czego dąże to sława i pieniądze
Chce miec tak jak książe posiadłość i pałac
własną podobizne w skałach tak jak prezydenci w Stanach
W złotej klatce tresowanego jaguara
Spędzać życie na muzyce i niekończoncych balach
Do tego właśnie hajs do tego właśnie fana
Chce mieć szampan i szampana więcej koki niż panama
Na wrogów zsyłać najgorszy dramat
BMW od Hammana
Szelest w grubych plikach
Większy rozgłos niż zatopienie Titnica
Nominacje do Fryderyka
Nakład w platynie nie w empikach
Żeby moja klika z problemów ze mną wyszła
Zgarnąć wiecej hajsu niż Blade i Crystal
Po pierwsze dla sławy pozwala żyć w myślach
Po drugie na szmalu jak dają korzystaj
Nie budda nie Krishna
Tylko oklaski i mamona
Diamentowa korona dziewięć dziwek w trzech domach
Całodobowa ochrona lepsza niż dla Papieża
Hajs, szacunek i sława do tego będe zmierzał

To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć
To nie z mafią układy tylko show bisnes
Bez lansu tutaj ziom przestajesz istnieć

Chce mieć wszystko za freeko, mieszkać w Puerto Rico
W moim pięknym domu upajac sie muzyką
Pić wściekłe psy tylko bez tabasca
Platynowa maska tylko kaska i kaska
Mieć pięć burdeli w tym że jeden na kółkach
Ja i moja spółka 5 K T N wulkan
Zbijac same bąble tak jak moi ziomble
Mieć lasek z lwem wychodzić na spacer
Do Holandii skoczyc sobie na bangi
Nad polebkiem ganji i tylko po to
I żeby sały tombak zamienił sie w złoto
Właśnie o to mi chodzi właśnie tylko o to

Ref.
Jedź na trasę i rozpierdol wszystko.

Ba!

RPS, RPS.

Oni nie będą się zniżać do mego poziomu ziomuś,
tak wytłumaczą brak odpowiedzi, tylko komu?
Skoro Rysiek, owy poziom, ziom raczej zawyżył,
RPS kontra Ci co postawili na mnie krzyżyk.
Wiedz, że płytowe premiery mają to do siebie kolo,
że trzeba zrobić szum wokół siebie, więc pierdolą.
Eldo, ten co nie potrafi nikogo zdissować solo,
zrób to sam, jak Słodowy, potrafisz? To zwrócę honor.
Siła złego na jednego, lecz to o mnie mówią ten zły,
mimo że wciąż gram koncerty, pieprze hejterskie podszepty.
Komenty tych, którzy są inteligentni,
ja ponoć nie jestem, choć nagrywam niezłe teksty.
No i powiedzmy, że z przypadku jestem w branży,
tyle lat się utrzymuje z bycia głupim, taki zaszczyt.
A na poważnie jeśli jestem głupi bratku,
to wiedz, że ci z Pariasów są głupsi nawet w stadku.

Bo ty dobrze się czujesz po silnej dawce THC,
to ci nie przeszkadza, chociaż masz ast-mę.
Ale astma przeszkodziła odpowiedzieć na poziomie
niezły zgryz mają gamonie, z tym od wagi piórkowej.
Wzrasta barometr, współczucia się nie wykłócam,
nie potrafisz odpowiedzieć, chcesz pożyczę tobie płuca.
Tym kawałkiem, zmuszam do działania aferzystów,
Peja to ten człowiek, który włożył wasz "hip-hop" w cudzysłów.

Liżcie się po fiutach, wymyślajcie mi od dekli,
grając na farmazonie debiutanckich płyt, polegli.
Szczyt to nie progres, progres na nim się utrzymać,
nowe bity, nowe teksty, wciąż nagrywać nie zżynać.
Przecież to nie moja wina, że ta moja krzywa rośnie,
a moja ksywa rzuca cień na wasze rzeczy chłopcze.
Ja wiem, że chcesz być gościem, lecz to nie rok '97,
chcesz zbierać wiecznie propsy, za wejście w poczet legend?
Lecz tu i teraz ten rap, jak u Palucha
musi być na poziomie, więc rozwijaj styl smutas.
Przykro mi chłopcy, wasz styl to stanie w miejscu,
nie pomogła liryczna podpórka Leszka dla fejków.
Więc heikum-keikum, dzisiaj idźcie na malucha,
rozglądajcie się uważnie, czas zdeptać karalucha.
W gardle posucha, wiem to może zniszczyć,
ty molestujesz, lecz ja maltretuję mistyk.

Bo ty dobrze się czujesz po silnej dawce THC,
to ci nie przeszkadza, chociaż masz ast-mę.
Ale astma przeszkodziła odpowiedzieć na poziomie
niezły zgryz mają gamonie, z tym od wagi piórkowej.
Wzrasta barometr, współczucia się nie wykłócam,
nie potrafisz odpowiedzieć, chcesz pożyczę tobie płuca.
Tym kawałkiem, zmuszam do działania aferzystów,
Peja to ten człowiek, który włożył wasz "hip-hop" w cudzysłów.

Składnia gramatyczna w rapie? To nie filologia polska.
Zamiast slagnu, poematy, no tak - Polska to wioska.
Więc dalej obciach, chcesz być ćwierćinteligentem?
To powtarzaj te brednie, że w rapie musi być pięknie.
Jak mów to biegle, kurwa kto ich tak wychował?
Rap to muza dla łajdaków, spróbuj się wyluzować.
Wyciągnij wnioski, jeśli jesteś mądry chłopak,
to wiesz że rap z podwórek na zawsze nas zahartował.
Szanuję słowa, inny styl, sam wiele słucham,
lecz nie wkładam w twój talerz z zupą swego palucha.
Uszanuj słuchacz, nawet gdy mych płyt nie słuchasz,
jeśli masz inny wzorzec, spoko, graj to w głośnikach.
Setki porównań kto lepszy, kto przeciwnie,
Psychofani PFK cisną Firmie, to debilne.
O.S.T.R-y jest bogiem, za to Peja to prostak,
zobacz ile nienawiści w tych gównianych postach.

To zwykły obciach powiem, nie chcesz nie słuchaj,
znajdź swoją niszę, bit dla swego serducha.
Mówią, że podzielił polski Hip-Hop, ten hardy Peja,
lecz ten Hip-Hop był od zawsze podzielony, więc to ściema.
Słuchaczu ściema, cenisz kilka ekip naraz?
Ja nie powiem Ci wybieraj między mą, a nimi. Nara.
Jeśli chcesz zaprzestać słuchać moich płyt, OK
choćby na rzecz Tedego, Molesty wesprzesz Eldoke.
Ten rap jak poker, mam swego ASa w rękawie,
pragniesz naprawy Hip-Hopu? Jeśli tak, dam Tobie radę,
jeśli nie, szukaj winnych, powiem - nie bądź dziecinny,
jeśli chcesz by Hip-Hop łączył, to nie hejtuj, nie bądź dziwny.
Byłbym naiwny myśląc, że to coś to zmieni,
bo Hip-Hop się podzielił bez obecności Peji.
Spróbuj się zmienić słuchaczu i rapperze
i chuj mnie obchodzi czy wierzysz, że mówię szczerze.

(Dobre, nie?)

Bo, bo ja dobrze się czuje po silnej dawce THC,
to mi nie przeszkadza, chociaż mam as-tmę.
I każdy dzień rozpoczynać blantem...
Budzi mnie koszmar ten sam dobrze go znam
pot na mym ciele efektem sennych doznań,
kto raz poznał smak samotności
ten poczuje go znów gdy Morfeusz do ugości,
rzucone kości co było to za mną
ja stąpam ostrożnie by nie wjebać się w bagno,
dobra dość wylewności palę bongo by zasnąć,
ale pełnia księżyca mnie wyciąga na miasto.
Nie ma opcji nie zasnę tej nocy,
zerkam na zegarek pół godziny do północy,
przecieram oczy kompletuję ekwipunek parę złotych do kiermany bezpiecznie kitram jarunek
bo nie jeden UBEK czai się tu pośród ulic
jak nie orientujesz ziomek parę lat możesz przytulić,
nie ma co mulić szybki telefon do ziomka,
tej nocy przynajmniej sam nie będę się błąkał.
Gdy wsiadałem do fury, bas poruszył społeczniaków,
huj wam w dupę konfitury przekaz tylko dla swojaków,
piona ziomuś co tam,
gra gitara okam dawaj weź coś tam zbuduj z holenderskiego topa,
to nie konopia po centrum kręcą się fele,
na bankowej wypinają cyce jakieś marne cwele,
na kasę łase niedomyte maszkarony,
chcesz je spenetrować lepiej załóż na raz 3 kondomy fuj,
jedziemy w huj stąd kupmy jakąś kire,
w nocy nie śpi to miasto nawet na chwilę,
sięga po sztylet zakapturzona postać terroryzuję chłopca wyprawa nocna musi być owocna,
nie szukam podstaw wracam do fury,
nie ingeruję palców pokarmowej miejskiej natury.
Katowice noca nieciekawa okolica,
pęka szyba ktoś się zrywa głośno wyje pizda,
to dzielnica ginie interweniuje policja,
pilnuj swoje fanty, przypal flora jak cię pies zapyta,
centrum ligota , bogucice , Tauzen , Brynów
pod osłoną nocy masa zabronionych czynów,
u dzielnice wychowują sztywno bez padaki,
siema dobre chłopaki jebać mundurowych skurwysynów.
Człowieku dobrej woli, bądź pozdrowiony,
bądź zawsze zdrowy, odcinaj kupony,
jednoosobowa armia w każdym zawarta,
nie raz by to zrozumieć musisz dotknąć bagna,
takie realia to jest miejski szlak,
diament to niezależność, szacunek to skarb,
ten piękny dar moją ekipę karmi,
podnieś ręce w górę dołącz do (Hemp Armii).
Mentalne podobieństwo,
siłą jest braterstwo każdego dnia (w Hemp Armii),
miłość nienawiść dobro i zło,
to życia front Hemp Armii krąg,
dla wielu to szok, a gdy zapada zmrok,
na bazie tłok i trzęsie się blok, w łuk zgina się strop ,
niebieski dym, wypełnia cały schron,
przed domem plon,
a na nimi kona stara dzielnica i życia stara szkoła,
chociaż od nowa nie raz coś zacząć trzeba,
tym czasem pięć, a ręce me do nieba (Hemp Gru).


(Refren)
(w Hemp Armii)

Chodź bliżej Ty poczuj tą moc.

(w Hemp Armii)

Miłość, nienawiść, dobro i zło

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!


(Dill Gang)
Chodź bliżej Ty poczuj tą moc,
Hemp Armia daje siłę mi non stop,
z ekipą idę swą bo oni idą ze mną,
niesiemy światło tym co wokół ciągle widzą ciemność,
stawiam na jedność, lojalność,
braterstwo ze mną sami swoi, my idziemy po zwycięstwo,
bo gdy jest ciężko, ktoś podaje dłoń,
pomaga wstać a nie celuje w skroń,
powraca smak dobrej konopi do płuca,
bo tylko brykiet i piach znów można tu turlać bo,
najświeższy sort wjeżdża na ulice,
reprezentuje prawdę ziom fałszu nienawidzę,
my gramy w jednej lidze tu ważna jest współpraca,
pomagasz człowiekowi to i człowiek Ci pomaga,
prowadzi nas rozwaga, każdy dzień jest szkołą życia,
nie jest źle choć mamy jeszcze wiele do zdobycia,
nic do ukrycia gdy wspólnie działamy,
razem wzmacniamy fundament Hemp Armii,
to dzięki przyjaźni stoimy tu razem,
nagrywamy rap dla tych którzy czają bazę.


(Refren)
(w Hemp Armii)

Chodź bliżej Ty poczuj tą moc.

(w Hemp Armii)

Miłość, nienawiść, dobro i zło

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!


Masz kolejny poziom w zasięgu swoich rąk Hemp Gru,
JLB - razem tworzymy krąg, kruszymy plon,
ziom szanuj swych braci,
jeśli chcesz jak my cieszyć się owocem pracy Dill Gang,
ziom równa się prawdziwy Hip Hop. Dj B-Boy, Writer, Mc mamy to wszystko,
zajawka, spot, muzyka, tatuaże, trawka,
nieważne tu czy tam biuro czy ławka,
sprawdź nas ziom, sprawdź czy to prawda,
jestem na szczycie to jest twoja szansa,
za raperów marnych jointa dzisiaj spalmy,
jeden buch mordercą myśli czarnych,
ziom weź się ogarnij nie bądź zachłanny,
spraw by twój biznes na pewno był legalny,
słuchasz w domu na banicji czy w zakładzie karnym pozdrówki,
śle Wilku człowiek Hemp Armii.


(Refren)
(w Hemp Armii)

Chodź bliżej Ty poczuj tą moc.

(w Hemp Armii)

Miłość, nienawiść, dobro i zło

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!
Ej ty, weź powiedz mi coś czego nie wiem
Ciężko mnie zaskoczyć, bo swojego jestem pewien
Powinieneś to wiedzieć, zanim otworzysz tu pysk
Oprócz zdania moich bliskich nie obchodzi mnie nic
Ty, możesz już iść, weź na forum się wpisz
Jeśli nie stać cię nawet na to kim możesz być
Wielu gadało mi, dziś kij w nich wbijam
Wielu z nich pogubiło się w swych rozkminach
O skutkach, przyczynach, potrzebach, powodach
O dupie typa, którą ktoś bajerzył na schodach
O prawdzie, przekazie, stylu i klasie
Z którą mówiąc nawiasem w trakcie z wami tracą zasięg
Dobra, zawijam, na razie, nie chce mi się nadawać
Jak stara baba gdzieś pod blokiem o sąsiadach
Trzymam się z dala o tych podwórkowych schiz
Jak macie gadać tak, lepiej nie mówcie nic

x8 Mówili mi

Po co mi krzywe gadki, kto z kim i dlaczego
Komu kto ile zabrał, a nie znaleźli winnego
Ile bokiem miał z tego ten co wystawiał na przypał
Kto jest tu celebrytą, a kto się pod klubem zrzygał
Tanie sensacje chwyta ten co leczy kompleksy
Nie dbam o czyjeś względy, szoruj gdzie indziej węszyć
Mówili mi już jak mam żyć, co mam myśleć
Szyfry, przepisy, rady, moralny czyściec
Ciekawsze perspektywy mam na codzień, się nie wczuwam
Kto komu co posuwa i że ktoś znów strzelił z ucha
Olewam i nie słucham, w cudzych butach nie chodzę,
Jak typ co ze szklanką przy ścianie zarywa noce
Dbam o swoje pieniądze, swoje życie i biznes
Nie wcinam się w czyjeś jak ci co chcą tu błyszczeć
Po wypitym litrze mówią więcej niż zwykle
Mówili, mówili, mówili mi to się wytnie

x12 Mówili mi
Hook:
I didnt know that it could hit me 3x

I thought I gave you all my dreams
I guess I just woke up
I thought I said how I feel so many times
I guess you didnt care
I thought I had a good friend in you
I guess I was dead wrong
I am so furious that I wasted so much life
and you knew it all the time, and you knew it all time

Hook:
I didn't know that it could hit me 4x
I had no clue

I thought you came up to me because
you heard my caring voice
I never expected so much cold
I guess I was naive
Now I am just thinking what I did
that turned out to be so wrong
I see no sense in all of this
your intentions were not that gold
I didn't know all this before
now stronger than I thought, I am stronger than I thought

Hook
I didn't know that it could hit me 4x

Bridge:
I never expected we would be on the same page, but
I never suspected your heart could be this cold,
I am eaten by my rage
but I will be fine, I know this craziness will pass
I didn't know, I didn't know

Hook
I didn't know that it could hit me 8x
To GDE
Nowe milenium
To jest polski Wall Street
2011 Szpady-Szpady

Rap to kurnik, tracki to kwoki złotonioski
Mam najtłustsze bity i słów potop boski
Dla was o was rap, więc wyciągnij wnioski
Jestem Donald Trump, a to jest polski Wall Street
Wow, Dow Jones, Szpadyzorny macher
Na złotej liście Forbes wyżej niż Warren Buffett
Hip-hop Wunderwaffe, hej csii halt die Klappe, patrz!
Między oczy rymem wali w kniapę, pow
Gardła zdarte, zapisana wuchta kartek
W betonowej dżungli jestem lampartem
Jestem brudnym rapu bękartem, pierwszym hartem w gonitwie
Mówię otwarte słowa uparte wybitnie
Sporo warte akcje szybują w górę
Wchodzą na parkiet giełdowy, zgarniają pulę
Popatrz na górę, jesteśmy tam, gdzie jest tęczy koniec
Wydaję płytę, do twych rąk ją doręczy goniec

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu

Wariuje YouTube, wrzawa na GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
DGE jest tu! Nie wiedzą co z tym zrobić
Nienawidzą mnie, jestem jak Balcerowicz
Ty myślisz, że jesteś Ben Affleck? Jesteś waflem
Halsuję kafel za kaflem, wpływam na taflę
Mam latające pantofle, jestem jak Hermes
Szybuję, to znów nurkuję, jak Juliusz Verne
Mam werwę, mam w jajach spermę i olej w głowie
My babe, zanim odejdę, to swoje zrobię
Droższy niż Walmart, jak Gary Oldman gram
Mam więcej skillu niż hajsu mają w Goldman Sachs
Patrzysz na faceta, co w lodówce ma co jeść
Mam PeCeta, a złożył mi go sam Bill Gates
Zamilcz więc, bo wjedzie brudny czarny Benz
I zabierze cię w parę niezbyt fajnych miejsc

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu

Ogłaszam wszem i wobec nowe milenium
Mój korzeń ma swój początek w ciemnym podziemiu
Zaklinacz deszczu, robi się mokro w okamgnieniu
Betonowe lasy mokną w pola widzeniu
Ogłaszam wszem i wobec nowe milenium
Mój korzeń ma swój początek w ciemnym podziemiu
Zaklinacz deszczu, robi się mokro w okamgnieniu
Betonowe lasy mokną w pola widzeniu

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
1. Papapgerapgetdown ! Znowu spotykamy się. To ja Karramba chyba znacie już mnie. Zagorzały przeciwnik kokainy, marihuany, amfetaminy. To ja wam wciąż zapinam, że dragi zabijają. Bramy krainy śmierci przed wami otwierają. Tak rap kaznodzieja słuchajcie mnie wszyscy we mnie jedyna nadzieja, by oczyścić wasze mózgi wasze umysły dragi to "szit" bracia z nad Wisły . Pomyślicie co za palant nie zna się na modzie pewnie typ kolesia co nawija o pogodzie. W kościele krzyżem leczy nie pali i tak dalej Bullshit, Bullshit nie macie racji wcale . Byłem czarną owcą dla mojej rodziny ulica, mecze, mordobicia i zadymy. Problemy w szkole jak margines społeczny. Przytrzymany umysłowo dla niektórych niebezpieczny komisariat na komendzie bardzo dobrze poznałem. Izba wytrzeźwień 2,5 promila miałem .

Ref: No drugzz!...

2. Marihuany niejednokrotnie próbowałem, pamiętam jak dziś lat 16 wtedy miałem. To bardzo głupi wiek, wiem to z doświadczenia prawie każdy przypadek wymaga ostrego leczenia. Słodkie i wiotkie opaleni kolesie. Sex na tylnim siedzeniu w kradzionym mercedesie. Podwójna wpadka ciąża i stróże prawa tak po "maryśce" skończyła się ta zabawa. Niestety to głupota młodzieńczego wieku. Wina społeczeństwa nie znajdziesz na to leku. Jeśli masz 16 lat i takie środowisko... Sam wiele przeżyłem na własnej skórze jako jeden z niewielu w Krakowskiej subkulturze. Chciałem się oderwać, odbić w inną stronę pomyślałem sobie, że jeszcze nie wszystko stracone. Sam sobie dałem szansę na normalne życie zacząłem mieć zasady olałem dragi i picie. Poznałem kogoś kto mi pomógł, komu zależało i tak moje życie w końcu sensu nabrało!

Ref: No drugzz...

3. O boom Digi Ye Zapina rap kaznodzieja. Słuchajcie mnie wszyscy we mnie jedyna nadzieja żeby wam młodym ludziom przetłumaczyć maksymalnie, że naprawdę bardzo często kończy się fatalnie takie podejście do sprawy jakie miałem ja kiedy miałem 16-17 lat. Powiesz dobra, ale teraz czasy są zupełnie inne dragi to norma, a moje rady są dziecinne przecież co by powiedziała twoja dziewczyna gdybyś zamiast na jojta zaprosił ją do kina. Nastała taka moda więc nie chcesz się wyłamać swojej dobrej pozycji wśród kumpli, nie chcesz złamać Bullshit Bullshit nie sugeruj się posłuchaj moich rad ja nie życzę ci źle.
[Bilon]
To pieniądz brudny, pieniądz jest zły
nie to nie tak, panem musisz być ty
spełniać swe sny, na jawie dbać o wpływ
z niczego coś - możesz wejść do tej gry.
Ulica twarda jest, więc zapnij pas
i zus okrada nas, tylko szmal sos hajs
kasy fiskalnej trzask
daj tyle ile masz
pozostaw wartości - tak funkcjonuje świat
i znów zabrał kogoś piach, bo strach
nie pozwolił mu się bać
tralala kurwa mać
pieniądz pokój ma mi dać
mojej rodzinie start i z tobą bracie fart
kiedyś ciężki track dziś bawełniany szlak
pozostaje sobą, jak dobrej trawy smak
nieraz mówili mi - o swoje walcz
do przodu śmiało wal
życie tak krótko trwa
poza ludzką krzywdą, błogosławiony dar
zamieniam ten track na podróż w inny stan
nie materialny haj, zanim weźmiesz daj
budujmy lepszy kraj, jestem z wami, elo bye

[Wilku]
Nielegalne interesy, maszynka sos liczy
Diil Gang nielegalny uniwersytet ulicy
musisz być sprytny, jeśli chcesz być na powierzchni
musisz być ambitny, lecz nie bądź śmieszny
jest tak - nie chcesz mieszkać tam gdzie w oknach kraty
zostaw to, zostaw, idź do uczciwej pracy
siedzą ziomy na boisku, grają w kosza, piją browar
stoją łebki pod szkołami opychają dzieciom towar
prawdziwe słowa, twój koniec jest bliski
uważaj, bo życiowy parkiet bywa śliski
bałeś się bólu i sprzedałeś brata na komendzie
on wyjdzie - a bez bólu i tak się nie obejdzie
jesteś w błędzie - jeśli myślisz inaczej
krwawe pieniądze, wymuszenia i haracze
narkotyki, broń, prostytucja i napady
brudny pieniądz w twojej dłoni na to nie ma rady
przyjacielu błądzących na swojej drodze spotkasz wielu
wytrwale podążaj do wyznaczonych celów
w stu procentach oddaj się swojej zajawce
by nie obudzić się z pustą butelką na ławce.

[Bilon]
Ci, którzy działają w branży od dawna
to Ci, którzy działają cicho i spokojnie.
A Ci, którzy chcą wszystkiego naraz:
dziewczyn, blasku, pieniędzy
Oni nie przetrwają.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo