Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Proszę Ciebie, uwierz w siebie, Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Ja wiem jak to boli jak Bóg czasem zapomni,Jak odpadają skrzydła, jak już nie jesteśmy wolni
Nigdy nie byliśmy ale kiedyś będziemy, Żyj nie umieraj – uwierz nie umrzemy
Czujesz się słaba, bezradna i jeszcze ten który dał Ci życie zaciska Ci kleszcze
Są inni wokoło, będzie ich więcej ( jesteś daleko ale wiedz że z Tobą jestem)
Bezsens jest sensem, życie jest testem, wiem że Cię stać na to byś zdała to świetnie
Sumienie masz jedno, duszę masz jedną, nie wybaczysz sobie jak zrobisz coś głupiego
Zło jest złem i złem pozostanie, jak jest Ci źle możesz płakać w moje ramię
Możesz wziąć to co tutaj pozostanie albo odrzucić przeszłość nowe wyzwanie

Saro masz całe życie przed sobą, pomyśl jak możesz pokochać kogoś
Tyle gwiazd świeci nad Tobą, mrugnij do nich a oni pokryją Cię swoją opoką
Pokryją wiarą, siłą i nadzieją byś była silna, innych ludzi weną jedną z tych gwiazd możesz być co świecą ludzie więcej nie zaprzeczą
że urodziłaś się po to żeby żyć jeszcze przyjdzie czas by z tego świata się zmyć chciałbym umrzeć w spokoju życie krzyż
mamy dużo, do grobu nie weźmiemy nic, tabula rasa wypełnij ją jak szkic
bądź dzielna - ja wiem to nie proste wiesz jak Twój brat, że miałem kiedyś siostrę
Bóg mi ją zabrał, myślałem jak się pogodzę - chyba tak musi być każdy ma swą drogę
Proszę Ciebie uwierz w siebie Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Kłade chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu!!

16:25 piątek ze szpitalnej sali
słychać dziecka pierwszy krzyk
przychodzi bez intencji złych
6 noworodków tego dnia jeden z nich
po 10 latach ksywa pih
teraz troche później po narodzinach
o dwie i pół dekady
ze świata kombinacji i zdrady
nie przynoszę ci raju w cenie kasety czy płyty
daje ci troche haju, grudę dobrej rap muzyki
rozbij to ze mną, słowa rozsyp na bity
wciągnij to ze mna a ja zwinę twoj banknot
żaden podstęp, serio kopsy
wiesz tak rozklepiało na czarno każde słowo moim posłem
takich okazji się nie odmula
moich ziomków notoryczny rytuał
nie zmula weź środek zmroź i
przełyk bez nerwów
z zasady jest dobrze kop....

kłade
chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu [x2]

Mówi się o chłopaczynach, którzy rap przynoszą
słyszy się o tych hotelach, które nigdy już ich nie zaproszą
przygląda się tym losom to dobry sequel
jutro będzie ich a obok gwiazdy będą piły dykte
czujesz jak nawijam tak oddycha miasto
to łysych głów a nie zaświerzbionym pederastom
dla chłopaczyn znaczy dla miastowych
tu nigdzie indziej mamy stały popyt
bloki jak krajobraz tropikalny
mają teraz dla pismaków potencjał medialny
sprzedają rap hurtem rap w detalu
szukają dzieciaka z blokowiska w każdym calu
chcą skandalu na publiczny użytek
rytmu i szeptu, krwi zmieszanej z bitem
pihem nie manipuluj inaczej ułóż swoją przyszłość
tylko złap i nie mów to co o was myślą

kłade
chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu [x2]

Kolejny dzień, kolejny wyklad z rapologii
praktyka nie z książek tych zdarzeń nie ma w teorii
nazywasz mnie blokersem weź do kurwy odbij
wiesz kim jestem świadkiem patologii
masz dobre intencje, chcesz pomóc to nie przeszkadzaj
przyczepiasz metki, szukasz na mnie haka wypierdalaj
jesteśmy niszą, piszą spalić chłam
z wyborczej reszta i delisia kłam klan znajda
z chujnią na głowie śpiewa teksty ojca
szlauf sam mówił zarabia na alfonsach
jeden od drugiego gorszy
nadstawia ucha tam gdzie słyszy ton z pobrzękiem forsy
mają fryderyka każdy z nich o nas czyta
sami o sobie śpiewają:
zostawcie titanica nie wyciągajcie go
teraz rap muzyka nawijam to
1. Mam złe wieści dla kiepskich, zrzucam treści balast,
przybywam po haracz, na bicie będę szalał.
Mijam rywala jak Salas, dwóch na raz, trzech,
lepiej żebyś się strzegł, uwaga!
Gram nadal, gram va bank, mowisz: to żenada,
że nada się to tylko na amatorski składak.
Ja nie składam broni, pseudonim waleczny emsi,
słuchasz moich płyt: merci.
Nie jak Mel-C czy Riki, riki-tiki, to skandal,
rap w mojej wersji, urok techniki jak Kiki Musampa.
Lub mnie lub nie lub i tak będę swoje robił,
bohaterski jak Robin Hood, chcesz wejść
wpisz login: Wielkopolska, WLKP, Allstarr,
hiphop dający energię jak Isostar.
Poczuj wysokie tentno przyśpieszonego pulsu,
Lajner silny jak Ursus nie zbacza z kursu.

REF. Rejs czwarty - same za siebie mówią fakty.
Lajna - wciąż płynie ta łajba,
żaden łajdak nie stanie mi na drodze,
zawsze gotowy do walki, choć moim celem jest rozejm.

2. Jeśli twa liryka jest słaba, ciedź cicho,
Mez na bicie Tabba, przez konkurencji sito,
przedzieram się, rządzę jak cesarz Hirohito,
wojowniczy jak Gerald, reżyser gry jak Enzo Sifo.
Żaden cenzor nas nie ograniczy, żaden recenzent,
jego wypociny nędzne są dla mnie niczym.

Strzelasz w nas?! Pudło! Pudło!
Zamilknij jesli nie chcesz żebym tupnął.
Zadbaj bardziej o jakość liter, schowaj swój skalpel,
Mez arbiter wręcza Ci dziś czerwoną kartkę.
Nie będę tym co na siłę zmienia akcenty,
by recenzenty orzekły, że jego tekst jest nieprzeciętny.
Jestem wstrętny, z gadką ciętą coraz bardziej,
słabych emsi zostawiam sępom na pożarcie.
Tej, groźny jak Tuhaj Bej, jestem tutaj, wierz mi,
Czwart rejs, jak Masta Ace witam w mojej rzeźni.

3. Mam więcej żaru niż Ja-Rule, więcej czaru niż wyspy Aru,
nie słyszałeś wcześniej moich płyt? Żałuj!
Do szału doprowadzam marnych emsi,
Podnosisz larum, rym wystrzelony w Ciebie jak Pershing.
Łaku, pocałuj mnie prosto w ...
mam tupet, jesteś przeciw, wylatujesz z hukiem.
Wykładam karty, rejs czwarty, liryczny szatan
wysyła swoją treść w cztery strony globu.
Świata urok, dla jednych eldorado, dla drugich podziemny styks,
błędnego koła cykl, czy to paradoks?
Życie wystawia paragon, nieliczni sobie poradzą,
życzę Ci byś już po stracie tuż nie wyglądał blado.
Rozłóż siły, to długi dystans, żarty na bok,
celem ominąć karambol i zwyciężyć jak Szabo.
Po to mój rap, mój styl, rymy idą paradą,
żonglerka słowem, choć to nie cyrk, to sprawia radość.
1. [Miuosh]
Te bloki rodzą szczury, wypluwają szczury na świat,
Jakby ktoś zebrał zasady i na wszystkie naraz nasrał.
I nieważne czy prowincja, czy jebane centrum miasta
Będziesz krakać jak wrona jeśli wśród wron dorastasz.
Hałastra, ograbiona z honoru,
Trzeba się naćpać, najebać i wrócić do domu.
A po kryjomu każdy zaciska pięści,
Bo gdyby tylko Bóg istniał pewnie przyszłoby się na nim zemścić komuś.
Magazyn zamiennych części systemu
Bez wiary w przyszłość, bo nic nam nie wyszło po naszemu.
Lepiej zamilknąć, przestań krzyczeć, nic nie mów.
Dogorywaj po cichu w szeregu zbędnych genów.
Znów budząc się w więzieniu bez krat,
Po raz wtóry ogarnia nas bezwład jakby brakowało tlenu.
Ciągle chcemy zmieniać ten świat, choć nie da się bez strat,
A na spokój jakby nie w smak jest jemu.

Ref.
Wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart

To wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart

2. [Bisz]
Też czułem się nikim nieraz
Wyciągając na przystanku dłoń do kibla po trochę dłuższego peta
Po szkole z ekipą idąc na hamburgera
Kłamiąc, że nie jestem głodny, mając w drobnych może ze dwa zeta
Dziś czuję się dziwnie, gdy na PKS-ach
Obcinają mnie moje cienie, gdy opierdalam kebab
A im ślina pali język, honor nie pozwala żebrać
Nie wiedzą, że ja wiem jak to jest nie mieć szczęścia
Gdy dobry czuje zawiść, przede wszystkim czuje wstyd
Że zdolny jest do takich małych uczuć, gorzej, gdy
Rodzi się w nim nienawiść do siebie,
a potem wylewa w agresji, nagle człowiek w lustrze to nie ty
Jesteś szczurem ziomuś, to życie to kanał
I czy ja je, czy ono mnie? Kto kogo pokonał?
Na terytorium wroga przyjmujesz jego zasady gry
I kto na tym traci najwięcej? Z zasady ty
Na tysiące godzin kilka minut szczęścia
Których nie przyniesiesz w rękach do domu, przywleczesz w zębach
Musimy przeżyć i wierzyć w to
Że da się zmienić coś, stoimy w blokach, ready, steady…

Ref.
To wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart

To wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart
I ZWROTKA: PJUS

To była prosta gadka: ja i ta pani
Po kilku drinkach, jeszcze przed kawami
Jakiś klub przed nami, kilka osób i taras
Nie znam jej dobrze, ale wziąłbym od zaraz
Kiwa wypity balast, ale staram się słuchać
Ona mówi, że w końcu sam się oszukam
Ale co, jak? Proszę cię powtórz
Ona, że ma chłopaka i nie szuka innych chłopców
Ha, ja na odwrót, nie ma stałych kobiet
Jak taką spotkam, to chętnie ją pozdrowię
Tymczasem sobie stojąc, pijąc tu z tobą
Mógłbym nagle pójść i wziąć te dwie obok
Jestem swołocz? Ha, co za słowo
Mówią: Pjus na baby, ta gadka to nowość
Skoro masz tyle lat, mówi mi dalej
Mógłbyś przestać pić, przestać szaleć
Przegrasz talent, przegrasz ze wszystkim
Jeśli nadal będziesz brał te dziwki
Tu nie chodzi o cipki, czy stan twego krocza
Spotkałeś złe kobiety, widzę to po oczach
Spotkasz tę jedyną, będzie uhm urocza
Będziesz szczęśliwy, na pewno ją pokochasz
Ja niezbyt trzeźwy, widać to po ruchach
Kochanie pogadamy jak przyśni ci się kutas, wiesz

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki (przestań)
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, wiesz?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, oł?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

II ZWROTKA: PJUS

Jay nie ma problemów, w sumie to już emeryt
Nas mówi: fuck pimpin, ale w łóżku ma Kelis
Ja nie chcę dzielić tych lat w jednym związku
Nie chcę kwiatów już zwiędłych, ha po prostu
Na pierwszym krążku mówiłem: miałem ich parę
Jedne są simple, inne past, inne ssą dalej
I stale chodzi o nie i ten mój korzeń
Czasem jestem chamem, o mój Boże!
Najebany SMS'y, wiesz, zero wyczucia
„Królowo jesteś piękna, ja chcę się z Tobą ruchać”
Trudno, jak adresatka akurat nie ma chcicy
Gorzej jak ma akurat operację macicy
Czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
Momentami je wszystkie ogarnia przestrach
Że coś chcą ciągle od takiego prostaka
Chciały fruwać? (aha) Mogły tylko poskakać

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?, co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak

III ZWROTKA: PJUS

To jest co? Chamstwo trochę jak Szybki Szmal
Jestem chamem? Trudno Ale czy być kimś mam?
To moje tempo, nie jakiś przód peletonu
To (mhm) nie spóźnienie czy brak telefonów
To brak symptomów mówienia im kocham
To różne akcje, które kończą się na szlochach (uh)
Czasem mi płaczą, że nie były na zakupach
Na ogół płaczą nad ranem, że boli je dupa
Kazia Szczuka powie, że jestem public enemy
Trudno co robić? Kaziu wpadnij, idziemy gdzieś
Kobiety lubią by bić je po twarzach
Same o to proszą, nie ma co się obrażać
I mówić, że moje akcje kończą się udręką
Dobra przynajmniej nie robię tego ręką
Pół żartem, pół serio, więc się zastanów
Fruźki wolą optymistów? Wyraźnie wolą chamów

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
(Jeszcze nie zacząłem)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie umiem wiesz?)
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie (co?)
Nie traktuj mnie (nie znasz się, wiesz?)
Ten jeden raz (co? co? co?)
Ja będę dla ciebie wszystkim
(Proszę cię, przestań)

SKIT: STASIAK

On chory jest
Mogę pierdolnąć mój śpiewany flow
Hej dziewczyny
One jego chcą (oooooł)
Lubią to
Wyglądam jak LL Cool J
No może jestem grubszy tu i ówdzie (ha-ha-ha-ha)
Ale wiem to, że dziewczyny lubią zajebisty hip-hop
I chłopaki też lubią dobry hip-hop
Pewien niepokój jakby nagle ktoś odwiedził pokój
Demony zmroku patrzą i chcą wyjść na światło
Dziwny stan, taki chaos myśli
Cisza przed burzą, która powietrze oczyści
2HB, kartka coraz mniej biała
Mam alfabet, ogranicza mnie jedynie wyobraźnia
Rano było rano, a ja wciąż żyłem
Może napiszę coś - pomyślałem, potem to zrobiłem.
O jak dobrze być pierdolniętym w głowę
Patrzeć na czarno biały świat , widzieć tylko tą lepszą połowę
Gdy wokół ludzie normalni , nie pozwolę szarą normalnością się nakarmić
W czasach gdzie ostatnim przyjacielem został telewizor
O jak dobrze być pierdolniętym.
Kochać tych wszystkich który ciebie nienawidzą W tym chorobliwie zdrowym świecie żyć jak największą schizmą Jak dobrze wiedzieć że każdy uszanować mnie potrafi , że Politycy nie zajmują się głupotami w stylu zakazania pornografii
Że tylko dobrzy ludzie znajdują się w mafii
Że żyjemy w świecie , który nie zna ani głodu , ani nędzy ,
ani chorób , ani zbrodni , ani wojen . Że wszyscy się wręcz karmią pokojem , o jak dobrze jest mieć ostrą paranoje
Jak dobrze jest bezgranicznie w ludzi wierzyć
Wystawiać bez obaw dupę , widzieć że nikt cię w nią nie uderzy
Jak bobrze myśleć że w ludziach zostały człowieczeństwa strzępy
Jak dobrze być pierdolniętym

Ref.: 2x

O jak dobrze być pierdolniętym w głowę
Jak dobrze być trochę pierdolniętym w głowę

Jak dobrze wiedzieć że w szkole zrobią z ciebie porządnego obywatela
Wezmą cię do wojska , nauczą cię strzelać
Zrobią z ciebie mężczyznę
Jak dobrze wiedzieć że ludźmi kieruje coś więcej niż tylko biznes. Jak dobrze czuć się jednostką szczęśliwą Jak słodko mieć tą świadomość że istnieje sprawiedliwość
Jak dobrze nie widzieć że świat to gumowa piłka
Która już od dawna ma odkręcony wentyl
" Popatrz " - mówią , patrzę i nie widzę tego co oni O jak dobrze jest być pierdolniętym

Ref.: 2x

O jak dobrze być pierdolniętym w głowę
Jak dobrze być trochę pierdolniętym w głowę

O jak dobrze , jak dobrze
O jak dobrze , jak dobrze
Jeden gość przyszedł na świat z biednej rodziny,
chciał wyjechać stad niż zostać tu gdzie żyje.
Nie znosił życia, był zamknięty sobie przez nie,
matka piła alkohol dopóki zaglądała często.
W pewnym momencie,
szybki pomysł przyszedł mu do głowy,
zerwać się za granicę, zarobić trochę mamony,
kupić dziewczynie prezent ,
pokazać się z dobrej strony,
funty zaoszczędzić,
wynaleźć tanie mieszkanie.
Ciężko na robocie czasem masz takie zdanie,
odebrać pensje i wysłać parę groszy mamie.
Czasem w pubie spędzasz czas,
myślami przebierasz, myśląc czasem,
gdzie oni są, co robią teraz?
To polskie drogi, ty taką trasę wybierasz,
bo przecież wybrałeś, więc gdzie jesteś teraz?
Widziałem Ciebie wtedy ,teraz się sponiewierasz,
a ty ? gdzie teraz jesteś?

Ref:
gdzie teraz jesteś?
już teraz nie ma Cię wśród nas,
gdzie teraz jesteś? czasem łąpie gorycz ,łapie żal,
gdzie teraz jesteś? wszystkiego dobrego nam,
gdzie teraz jesteś? na rejonie został tylko cień. /2

Następny smutny list przyszedł od typka zza krat,
gdzieś za murem przysyłam myśli, rodziny mu brak.
Czuję się dobrze ten styl myślę,
iż nie, jak dzieci ,jak szkoła,
mija Tobie każdy dzień ,
dzieciaki ten skuz chodź nie wiedzą gdzie jest,
niestety pieniądz napędzą tę szatańską machinę,
nie masz wpływu na to, nie jesteś temu winien,
czy lepsze życie jest w zasięgu ręki? odstaw ręki,
Boże dzięki za życie,
dzięki ,dzięki ,mogło być gorzej .
Jestem ty gdzie jestem, zasadziłem tu korzeń,
zapuścimy kotwice i mam oczy otwarte,
szerokie źrenic, życzę każdemu z fartem .
Tamte czasy i tryb życia już nic nie warte,
mam w kartach pokera i zgromną hante,
tak żyję jak chcę i nie spadam na parter,
a ty gdzie jesteś teraz? no gdzie ,gdzie ,gdzie .

Ref:
gdzie teraz jesteś?
już teraz nie ma Cię wśród nas,
gdzie teraz jesteś? czasem łąpie gorycz ,łapie żal,
gdzie teraz jesteś? wszystkiego dobrego nam,
gdzie teraz jesteś? na rejonie został tylko cień. /2
To jest pech, obyś zdechł
Każda runda z nim to cios w plecy,
Trzymam się rzeczy, choć trudno mi nie zaprzeczyć, że
Szczęściem najczęściej żyją w filmach,
W rytmie, który narzuca gazeta telewizyjna.
Porażka seryjna, pod nogami lodu tafla,
A ja pusty w ryj, póki grosza nie wrzuci matka,
Jestem próżny narzekając non-stop na brak kwitu,
Masz: pułapka ludzkiego pasożytu
To dla dzieci dobrobytu świat się kręci
Czy rozumiem to?
Po części.
Czy pojmuję to?
Mniej więcej.
Czujesz? Tak forsa w ręce śmierdzi,
Za którą wielu straciło by swój honor
Idąc w paradzie cwelów,
A w portfelu plik partnerów do każdej gadki,
Niby do tego dąży człowiek, znaczy podatnik.
Ale wiesz co mnie martwi?
Nie pliki banknotów,
Tylko ciągłe robienie z uczciwych ludzi idiotów.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Co to kurwa jest? moja życiowa misja?
Ustępować grubym babom w tramwaju miejsca?
Sytuować swoją dupę jak najbliżej wyjścia,
Licząc na ratunek w dymie zielonego liścia?
Widzisz: rzeczywistość szarych murów ludzi klęski,
Biednych od urodzenia do grobowej deski.
Czym jest dla nich prestiż?
Jak to detal
Pech się z nimi nie pieści
Garb rośnie na plecach.
Co to jest pech? los?
Tu nie chodzi o nazwę.
Raczej o bzdury, za które
wszyscy wszystkim mają za złe.
A ja wstanę jak upadnę,
Bo pierdolę takie życie,
W którym problem zsyła problem,
Jeszcze wystawia mi kwitek.
A ludzie patrząc klaszczą,
Jak coś nie pójdzie.
Nie poległeś w tej?
To polegniesz w drugiej rundzie
A jak ujdziesz dalej
Staniesz się taki jak inni
Robiąc przy każdym potknięciu
skurwysynów z niewinnych.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Czym właściwie jest pech?
Wolą przypadku?
Czy głupotą nastolatków?
Czy ciągiem wypadków?
A może liczbą wydatków,
Na potrzeby beztroskie?
A życie jak fiut
w czasie wzwodu bywa proste.
Byle do przodu z dnia na dzień pchając wózek
Przez podwórze, chałtura po chałturze
Bo muszę. Co to pech?
Odpowiedzi nie znasz jeszcze?
Pech to gówno na podeszwie.
Pech do 24 w areszcie
Pech to śmierć na Evereście,
Pech to wpada bąbiącego pociągi podmiejskie.
Masz sumienie czyste? spoko,
Jeśli nie, błędy Ci ludzie wywloką,
Tylko po to, by poczuć swoją wyższość,
Sytuację korzystniejszą,
W śmiechu protezy błyszczą,
A mnie gówno obchodzi, co inni o mnie myślą
Robię swoje mam pecha?
Nie narzekam, może czasem,
Ale mnie wystarczy lokum w bloku,
Nie pałace.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.
Hook:
I didnt know that it could hit me 3x

I thought I gave you all my dreams
I guess I just woke up
I thought I said how I feel so many times
I guess you didnt care
I thought I had a good friend in you
I guess I was dead wrong
I am so furious that I wasted so much life
and you knew it all the time, and you knew it all time

Hook:
I didn't know that it could hit me 4x
I had no clue

I thought you came up to me because
you heard my caring voice
I never expected so much cold
I guess I was naive
Now I am just thinking what I did
that turned out to be so wrong
I see no sense in all of this
your intentions were not that gold
I didn't know all this before
now stronger than I thought, I am stronger than I thought

Hook
I didn't know that it could hit me 4x

Bridge:
I never expected we would be on the same page, but
I never suspected your heart could be this cold,
I am eaten by my rage
but I will be fine, I know this craziness will pass
I didn't know, I didn't know

Hook
I didn't know that it could hit me 8x
FOKUS:
Powiem tak:
Ten track po zakrętach
Centralnie walnie w oponenta
Generalnie nikt nie pamięta
o elementach to elementarz YO
O to FO syn prezydenta depta Ci po piętach
Flow rezydenta flow
To potentat po procentach
i po skrętach na patentach bez Elo absolwenta YO
Chłopcy i dziewczęta
Liryka wygnięta
Ktoś was opętał
OH NO
Nie bądź taka spięta
Znowu będę klnął
ta muza jest przegięta

Ref
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą

RAHUENE:
Hipnoza PFK wirtuoza
Poza obszarem REM, poza 3 wymiarem
Z M-ów, miasta ze snów, słów harem darem
Larmo znów niczym Makita z udarem ma parę
Yo lolita ściągaj klapki
To nie dolce vita
Mi ta dynamika chyta serce i wizyta
Stoisz wryta, Rahuene z oczu Ci czyta
O nic nie pyta boś pospolita jest kobita
oś - współrzędne - lokal wybrany mamy
Niezbędne - pokal i many many
Bezwzględne total spontamy damy
Koło błędne - polej zanim zwiędnę!!

Ref
To co słyszysz
To towarzyszy
Nocnym wypadom
DESPERADOS
W nocnej ciszy są zagładą
Jak tornado wszyscy jadą
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo