Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Budzi mnie koszmar ten sam dobrze go znam
pot na mym ciele efektem sennych doznań,
kto raz poznał smak samotności
ten poczuje go znów gdy Morfeusz do ugości,
rzucone kości co było to za mną
ja stąpam ostrożnie by nie wjebać się w bagno,
dobra dość wylewności palę bongo by zasnąć,
ale pełnia księżyca mnie wyciąga na miasto.
Nie ma opcji nie zasnę tej nocy,
zerkam na zegarek pół godziny do północy,
przecieram oczy kompletuję ekwipunek parę złotych do kiermany bezpiecznie kitram jarunek
bo nie jeden UBEK czai się tu pośród ulic
jak nie orientujesz ziomek parę lat możesz przytulić,
nie ma co mulić szybki telefon do ziomka,
tej nocy przynajmniej sam nie będę się błąkał.
Gdy wsiadałem do fury, bas poruszył społeczniaków,
huj wam w dupę konfitury przekaz tylko dla swojaków,
piona ziomuś co tam,
gra gitara okam dawaj weź coś tam zbuduj z holenderskiego topa,
to nie konopia po centrum kręcą się fele,
na bankowej wypinają cyce jakieś marne cwele,
na kasę łase niedomyte maszkarony,
chcesz je spenetrować lepiej załóż na raz 3 kondomy fuj,
jedziemy w huj stąd kupmy jakąś kire,
w nocy nie śpi to miasto nawet na chwilę,
sięga po sztylet zakapturzona postać terroryzuję chłopca wyprawa nocna musi być owocna,
nie szukam podstaw wracam do fury,
nie ingeruję palców pokarmowej miejskiej natury.
Katowice noca nieciekawa okolica,
pęka szyba ktoś się zrywa głośno wyje pizda,
to dzielnica ginie interweniuje policja,
pilnuj swoje fanty, przypal flora jak cię pies zapyta,
centrum ligota , bogucice , Tauzen , Brynów
pod osłoną nocy masa zabronionych czynów,
u dzielnice wychowują sztywno bez padaki,
siema dobre chłopaki jebać mundurowych skurwysynów.
Proszę Ciebie, uwierz w siebie, Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
Ja wiem jak to boli jak Bóg czasem zapomni,Jak odpadają skrzydła, jak już nie jesteśmy wolni
Nigdy nie byliśmy ale kiedyś będziemy, Żyj nie umieraj – uwierz nie umrzemy
Czujesz się słaba, bezradna i jeszcze ten który dał Ci życie zaciska Ci kleszcze
Są inni wokoło, będzie ich więcej ( jesteś daleko ale wiedz że z Tobą jestem)
Bezsens jest sensem, życie jest testem, wiem że Cię stać na to byś zdała to świetnie
Sumienie masz jedno, duszę masz jedną, nie wybaczysz sobie jak zrobisz coś głupiego
Zło jest złem i złem pozostanie, jak jest Ci źle możesz płakać w moje ramię
Możesz wziąć to co tutaj pozostanie albo odrzucić przeszłość nowe wyzwanie

Saro masz całe życie przed sobą, pomyśl jak możesz pokochać kogoś
Tyle gwiazd świeci nad Tobą, mrugnij do nich a oni pokryją Cię swoją opoką
Pokryją wiarą, siłą i nadzieją byś była silna, innych ludzi weną jedną z tych gwiazd możesz być co świecą ludzie więcej nie zaprzeczą
że urodziłaś się po to żeby żyć jeszcze przyjdzie czas by z tego świata się zmyć chciałbym umrzeć w spokoju życie krzyż
mamy dużo, do grobu nie weźmiemy nic, tabula rasa wypełnij ją jak szkic
bądź dzielna - ja wiem to nie proste wiesz jak Twój brat, że miałem kiedyś siostrę
Bóg mi ją zabrał, myślałem jak się pogodzę - chyba tak musi być każdy ma swą drogę
Proszę Ciebie uwierz w siebie Będzie lepiej tak jak w niebie(x4)
I ZWROTKA: PJUS

To była prosta gadka: ja i ta pani
Po kilku drinkach, jeszcze przed kawami
Jakiś klub przed nami, kilka osób i taras
Nie znam jej dobrze, ale wziąłbym od zaraz
Kiwa wypity balast, ale staram się słuchać
Ona mówi, że w końcu sam się oszukam
Ale co, jak? Proszę cię powtórz
Ona, że ma chłopaka i nie szuka innych chłopców
Ha, ja na odwrót, nie ma stałych kobiet
Jak taką spotkam, to chętnie ją pozdrowię
Tymczasem sobie stojąc, pijąc tu z tobą
Mógłbym nagle pójść i wziąć te dwie obok
Jestem swołocz? Ha, co za słowo
Mówią: Pjus na baby, ta gadka to nowość
Skoro masz tyle lat, mówi mi dalej
Mógłbyś przestać pić, przestać szaleć
Przegrasz talent, przegrasz ze wszystkim
Jeśli nadal będziesz brał te dziwki
Tu nie chodzi o cipki, czy stan twego krocza
Spotkałeś złe kobiety, widzę to po oczach
Spotkasz tę jedyną, będzie uhm urocza
Będziesz szczęśliwy, na pewno ją pokochasz
Ja niezbyt trzeźwy, widać to po ruchach
Kochanie pogadamy jak przyśni ci się kutas, wiesz

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki (przestań)
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, wiesz?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, oł?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

II ZWROTKA: PJUS

Jay nie ma problemów, w sumie to już emeryt
Nas mówi: fuck pimpin, ale w łóżku ma Kelis
Ja nie chcę dzielić tych lat w jednym związku
Nie chcę kwiatów już zwiędłych, ha po prostu
Na pierwszym krążku mówiłem: miałem ich parę
Jedne są simple, inne past, inne ssą dalej
I stale chodzi o nie i ten mój korzeń
Czasem jestem chamem, o mój Boże!
Najebany SMS'y, wiesz, zero wyczucia
„Królowo jesteś piękna, ja chcę się z Tobą ruchać”
Trudno, jak adresatka akurat nie ma chcicy
Gorzej jak ma akurat operację macicy
Czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
Momentami je wszystkie ogarnia przestrach
Że coś chcą ciągle od takiego prostaka
Chciały fruwać? (aha) Mogły tylko poskakać

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?, co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak

III ZWROTKA: PJUS

To jest co? Chamstwo trochę jak Szybki Szmal
Jestem chamem? Trudno Ale czy być kimś mam?
To moje tempo, nie jakiś przód peletonu
To (mhm) nie spóźnienie czy brak telefonów
To brak symptomów mówienia im kocham
To różne akcje, które kończą się na szlochach (uh)
Czasem mi płaczą, że nie były na zakupach
Na ogół płaczą nad ranem, że boli je dupa
Kazia Szczuka powie, że jestem public enemy
Trudno co robić? Kaziu wpadnij, idziemy gdzieś
Kobiety lubią by bić je po twarzach
Same o to proszą, nie ma co się obrażać
I mówić, że moje akcje kończą się udręką
Dobra przynajmniej nie robię tego ręką
Pół żartem, pół serio, więc się zastanów
Fruźki wolą optymistów? Wyraźnie wolą chamów

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
(Jeszcze nie zacząłem)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie umiem wiesz?)
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie (co?)
Nie traktuj mnie (nie znasz się, wiesz?)
Ten jeden raz (co? co? co?)
Ja będę dla ciebie wszystkim
(Proszę cię, przestań)

SKIT: STASIAK

On chory jest
Mogę pierdolnąć mój śpiewany flow
Hej dziewczyny
One jego chcą (oooooł)
Lubią to
Wyglądam jak LL Cool J
No może jestem grubszy tu i ówdzie (ha-ha-ha-ha)
Ale wiem to, że dziewczyny lubią zajebisty hip-hop
I chłopaki też lubią dobry hip-hop
Idę na spacer, ale tam gdzie życie się już nie toczy
to świat który widzę brat gdy zamykam oczy
czas będzie tam stać jak na osiedlach bloki
ja idę słyszę rap i myślami stawiam kroki
mijam twarze, setki marzeń, świat bez granic
kiepskich zdarzeń, których czas nie wymaże za nic
w oczach blask niczym gwiazd a nagroda grammy
ten sprzed lat zanim czas nas nauczył ranić
widzę ludzi których już przy mnie nie ma tam
mówię im siema i mówię do zobaczenia, bo
wszystko się zmienia lecz stan w mojej głowie
jest ten sam, jak chcesz to coś Ci opowiem
mijam tam dawne miejsca, szukam tam szczęścia,
chwile z przeszłości przeglądam jak zdjęcia
nie szukaj złości, szukaj miłości
bym móc ją pamiętać i wziąć ją w objęcia

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]

Idę na spacer, mijam siebie gdy byłem dzieciakiem
i siedziałem z kaseciakiem brata zajarany rapem wiesz
i kiedy latem, znów opuszczałem chatę,
by na boisku grać nawet gdy pogoda w kratę
pamiętam jedną zimę gdy czas w tył przewinę
i pierwszy tekst tak jak pierwszą dziewczynę,
pierwszy sex tak jak pierwszą imprezę
na której zgubiłem ostrość zupełnie jak Pezet
czasy liceum, pierwsze projekty,
gdy wspólnie z kumplami tworzyliśmy kolektyw
i chociaż teksty dziś są do korekty
to czas tej zajawki był kurwa najlepszy
pamiętam mainstream był wtedy odległy
miałem sen, by tam być i ten sen mi się spełnił
idę po dzielni, mam walkmana w kielni,
żeby świat w mojej głowie wspomnieniami wypełnił

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]

Idę na spacer po marzenia, gdy zacząłem je spełniać
i tak nie spodziewanie dostałem wtedy maila,
było napisane - chcemy z Tobą spotkanie
i że warto mi pomóc bo widać we mnie potencjał
byłem nieświadomy co czas może przynieść,
dziś gram w całej Polsce, ty znasz moje imię *To jest piękne!*
Mój rap który płynie przez świat,
a ja wciąż taki sam od lat mogę go grać
pamiętam kiedy musiałem podjąć decyzję,
i porzuciłem coś, co kochałem dziś mam bliznę
wszedłem w rap biznes, dziś nie żałuje i
spełniam sny, dobrych chwil nie brakuje mi
wszystkie dni siedzą we mnie, czuję tą chemię,
zanim odejdę opowiem Ci o mnie,
chwile są piękne, a drogi kręte,
dlatego wiem, że warto mieć swoją ulicę wspomnień!

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]
Jedź na trasę i rozpierdol wszystko.

Ba!

RPS, RPS.

Oni nie będą się zniżać do mego poziomu ziomuś,
tak wytłumaczą brak odpowiedzi, tylko komu?
Skoro Rysiek, owy poziom, ziom raczej zawyżył,
RPS kontra Ci co postawili na mnie krzyżyk.
Wiedz, że płytowe premiery mają to do siebie kolo,
że trzeba zrobić szum wokół siebie, więc pierdolą.
Eldo, ten co nie potrafi nikogo zdissować solo,
zrób to sam, jak Słodowy, potrafisz? To zwrócę honor.
Siła złego na jednego, lecz to o mnie mówią ten zły,
mimo że wciąż gram koncerty, pieprze hejterskie podszepty.
Komenty tych, którzy są inteligentni,
ja ponoć nie jestem, choć nagrywam niezłe teksty.
No i powiedzmy, że z przypadku jestem w branży,
tyle lat się utrzymuje z bycia głupim, taki zaszczyt.
A na poważnie jeśli jestem głupi bratku,
to wiedz, że ci z Pariasów są głupsi nawet w stadku.

Bo ty dobrze się czujesz po silnej dawce THC,
to ci nie przeszkadza, chociaż masz ast-mę.
Ale astma przeszkodziła odpowiedzieć na poziomie
niezły zgryz mają gamonie, z tym od wagi piórkowej.
Wzrasta barometr, współczucia się nie wykłócam,
nie potrafisz odpowiedzieć, chcesz pożyczę tobie płuca.
Tym kawałkiem, zmuszam do działania aferzystów,
Peja to ten człowiek, który włożył wasz "hip-hop" w cudzysłów.

Liżcie się po fiutach, wymyślajcie mi od dekli,
grając na farmazonie debiutanckich płyt, polegli.
Szczyt to nie progres, progres na nim się utrzymać,
nowe bity, nowe teksty, wciąż nagrywać nie zżynać.
Przecież to nie moja wina, że ta moja krzywa rośnie,
a moja ksywa rzuca cień na wasze rzeczy chłopcze.
Ja wiem, że chcesz być gościem, lecz to nie rok '97,
chcesz zbierać wiecznie propsy, za wejście w poczet legend?
Lecz tu i teraz ten rap, jak u Palucha
musi być na poziomie, więc rozwijaj styl smutas.
Przykro mi chłopcy, wasz styl to stanie w miejscu,
nie pomogła liryczna podpórka Leszka dla fejków.
Więc heikum-keikum, dzisiaj idźcie na malucha,
rozglądajcie się uważnie, czas zdeptać karalucha.
W gardle posucha, wiem to może zniszczyć,
ty molestujesz, lecz ja maltretuję mistyk.

Bo ty dobrze się czujesz po silnej dawce THC,
to ci nie przeszkadza, chociaż masz ast-mę.
Ale astma przeszkodziła odpowiedzieć na poziomie
niezły zgryz mają gamonie, z tym od wagi piórkowej.
Wzrasta barometr, współczucia się nie wykłócam,
nie potrafisz odpowiedzieć, chcesz pożyczę tobie płuca.
Tym kawałkiem, zmuszam do działania aferzystów,
Peja to ten człowiek, który włożył wasz "hip-hop" w cudzysłów.

Składnia gramatyczna w rapie? To nie filologia polska.
Zamiast slagnu, poematy, no tak - Polska to wioska.
Więc dalej obciach, chcesz być ćwierćinteligentem?
To powtarzaj te brednie, że w rapie musi być pięknie.
Jak mów to biegle, kurwa kto ich tak wychował?
Rap to muza dla łajdaków, spróbuj się wyluzować.
Wyciągnij wnioski, jeśli jesteś mądry chłopak,
to wiesz że rap z podwórek na zawsze nas zahartował.
Szanuję słowa, inny styl, sam wiele słucham,
lecz nie wkładam w twój talerz z zupą swego palucha.
Uszanuj słuchacz, nawet gdy mych płyt nie słuchasz,
jeśli masz inny wzorzec, spoko, graj to w głośnikach.
Setki porównań kto lepszy, kto przeciwnie,
Psychofani PFK cisną Firmie, to debilne.
O.S.T.R-y jest bogiem, za to Peja to prostak,
zobacz ile nienawiści w tych gównianych postach.

To zwykły obciach powiem, nie chcesz nie słuchaj,
znajdź swoją niszę, bit dla swego serducha.
Mówią, że podzielił polski Hip-Hop, ten hardy Peja,
lecz ten Hip-Hop był od zawsze podzielony, więc to ściema.
Słuchaczu ściema, cenisz kilka ekip naraz?
Ja nie powiem Ci wybieraj między mą, a nimi. Nara.
Jeśli chcesz zaprzestać słuchać moich płyt, OK
choćby na rzecz Tedego, Molesty wesprzesz Eldoke.
Ten rap jak poker, mam swego ASa w rękawie,
pragniesz naprawy Hip-Hopu? Jeśli tak, dam Tobie radę,
jeśli nie, szukaj winnych, powiem - nie bądź dziecinny,
jeśli chcesz by Hip-Hop łączył, to nie hejtuj, nie bądź dziwny.
Byłbym naiwny myśląc, że to coś to zmieni,
bo Hip-Hop się podzielił bez obecności Peji.
Spróbuj się zmienić słuchaczu i rapperze
i chuj mnie obchodzi czy wierzysz, że mówię szczerze.

(Dobre, nie?)

Bo, bo ja dobrze się czuje po silnej dawce THC,
to mi nie przeszkadza, chociaż mam as-tmę.
I każdy dzień rozpoczynać blantem...
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wszystko układa sie tak jak powinno
Nic nie chce znieniać,bo ciesze chwilą
Mam to co chciałem i więcej już nie chce
Nawet jak trzeba to częściej się zrzekne
Mam też skarb co wypełnia mi serce
Mam to serce co wypełnia mi przestrzeń
Mam też muzyke co gra mi nad uchem
(???)

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wcale nie jest tak że sie nigdy nie ciesze
Że mam to wszystko i że jeszcze wierze
Może być lepiej i nigdy gorzej
Jest,było,będzie,tutaj dobrze
Mimo tego że nie zawsze jest(eldorado?)
Od problemów aż robi mi się słabo
Wiem po co jesteś(?)
Na przekór modzie odchodzących wzorców
Uwierz mi niby mam tak samo jak ty
Tylko czsami los sobie z nas drwi
A i tak jest dobrze z resztą tak ma być
Bo w tym TO tkwi i będziemy żyć
Żyć jest w takich prostych rzeczach
Tylko rozejrzyj sie wokół i idż po zakrętach
Mam ludzi co wierzą że nie moge przestać
Że mam pisać przekaz w tych prostych tekstach
Hymm stop chwila kolejna rozkmina
Kolejna barjera duma sie zaczyna
Nie,nie myśl tylko idż dalej prosto
Osrto przez siebie trzymaj sie tego mocno
Chcesz żeby było tu tak mniej więcej
Te chwile momenty oklaski w ręce
Nigdy nie zwątpie przed siebie pędze
Wiem że będzie tu tak mniej więcej

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było ty tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...
Pani redaktor sprzedaje pani temat, prosto z ulicy centralnie z podziemie,
o małolatach o dzieciakach o szczeniakach o pogrążonych w nędzy Polakach
.Pani oskarża młody przestępca \"diluje\" bije kombinuje i przekręca nad
ofiarami się znęca, złodziej, bandyta, bardzo groŹny morderca. Pani
redaktor a czyja to wina , ważny jest skutek lecz ważniejsza przyczyna
dziurawe buty kiedy zbliża się zima - starych nie stać na ciuchy dla syna.
Dzieciak nie jest ślepy kuma sprawę, bardzo szybko los zmienia zasadę ,
być znaczy mieć nie zawsze zgodnie z prawem, w chorym systemie
\"wyniucha\" każda sprawę. Jednak uczciwie próbuje zdobyć środki, łapie
robotę nosi ulotki mija miesiąc, dzieciak wali po sałatę spadaj Mały raz
zapomnij o wypłacie. ściema na maXa życiowa nauka nie będę frajerem już
nikomu nie zaufam, nigdy więcej nie dam się oszukać teraz ja tak Frajerów
będę stukać

Ref. Dzieci gorszego Boga dla nich słonce nie chce wstać, dzieci Gorszego
Boga stoją w cieniu naszym miast, Dzieci gorszego Boga ciągle więcej
pośród nas, Dzieci gorszego Boga, Dzieci gorszego Boga

Pani redaktor dzieciak łapie układy być znaczy mieć wedle nowej zasady,
nocne wypady sklepy samochody, Się poprawia jego stan finansowy. Już nie
chodzi głodny, zaniedbany, nie kroi nocą kasy z portfel mamy, czasem stuka
dziesionę na frajerach z dumą obejmuje nowy etat - pasera, potem dealera
następnie chwyta gnata , strzela zabija by zgadzała się kasa. Pani
redaktor zdziwiona trochę zdumiona a może przerażona. Skumaj temat i skup
się na przyczynie, otwórz oczy a zobaczysz kto jest winien, nie dzieciak
nie ja i nie mafia z Wołomina. W politykach i systemie przyczyna to oni
robią śmieci z uczciwych ludzi, na zysk zero szans za to szansa na długi,
na nie godne życie z gównianą przyszłością, zobacz jak niewielu wychodzi
na prostą. I nie ***** mi jeden z drugim że to farsa, że to temat
wyssany z palca, płace respektem niewinnym dzieciakom Gorszego Boga, Pani
redaktor

Ref. Dzieci gorszego Boga dla nich słonce nie chce wstać, dzieci Gorszego
Boga stoją w cieniu naszym miast, Dzieci gorszego Boga ciągle więcej
pośród nas, Dzieci gorszego Boga, Dzieci gorszego Boga
Jest wiele rzeczy, które stwarzają problem
Jest wiele rzeczy, o które się po prostu modle
Sprostuj prośbę, by oddech wyjął ją z gardła
Postępuj mądrze bo w mądrości fach nasz
Strach gna na oślep, ośle tego nie potrafisz dostrzec
Że nie wszystko tu za pieniądze,
Zza wielkich lornet obserwuje kosmos
Jesteśmy zacofani ale za to mamy rozgłos
Kochana Polsko nie chce być oszustem
Co zamiast prezentu włoży bombę pod poduszkę
Tak nóż tnie żyły i odchodzą siły
Podporą mini wiara by być i się starać
Rozpal puchara, wiesz ziom nie warto
Zawsze jest tak, że jakoś wybór masz bo
Nie warto kończyć z tym co końca nie ma
Ja, my, wy, oni pogrążeni w problemach...

Ref.
Możesz mieć wszystko i jednocześnie nic
W tym żyć, to syf, mam sumienie
Możesz mieć wszystko a jednocześnie nic
To syf... zapomnienie

Schodowe klatki, w nich awantur macki, laski
Frajerów od Mazdy znasz ich, zmora osiedli
Fajna się rucha ale dla pieniędzy
Tu nie ma serpentyn, są opowieści,
W których byś streścił, życie przedmieści
Od leszków królewskich mocnych do żywca
W tym miejscu jak kiepscy to prosty trick nasz
Poznaj życie, żadna szkoła tego nie nauczy cie
Gdzie nauczyciel też ma czas wolny
A z tego co wiem to fanatyk mocnych
Matematyk z Polski samego środka
44 lata lecz zapali lolka
Amerykanka wolna, masz społeczeństwo szare
Każdy ma tajemnic i problemów harem
No bo każdy myśli, panie że to
Fart na loterii, wygrywasz za żeton
Mam to i tamto, mam to i owo
Nie stój pod ścianą i bujaj głową
Bujaj, bujaj głową nocą jak puchacz
Ja mam to co mam, a ty masz słuchać.
(2x)

[Rafi]
Weź na wstrzymanie i posłuchaj mnie synku
Bo mam głos, jak młot, który kruszy mury budynku
Mam wuchte (skrecz) młodych wilków
I zapału tyle, ile bokser na ringu
Mam patenty, które rozrywają cię na strzępy
Mam radar, co wykrywa moje błędy
Co jest sępy, uruchomcie sprzęty
Bo mam rymy o smaku chili, nie o smaku mięty
Mam ochotę na skręty, więc je pale
Mam w dupie co o tym powiesz, więc pale dalej
Z Guralem i Ramoną, mam to i owo
Mam certyfikat by używać prawdziwe słowo, yo
PDG Kartel, ja mam członkowską karte
I za ich zdrowie mam ochotę wychlać trzyczwarte
Mam rap, który gram wam na bicie Miksera
I mam nadzieję, że wam to mózgi sponiewiera

[ref]
Mam to i tamto, mam to i owo
Nie stój pod ścianą i bujaj głową
Bujaj, bujaj głową nocą jak puchacz
Ja mam to co mam, a ty masz słuchać.
(2x)

[donGURALesko]
Znów Gural gada, znów rymów kanonada
Uwaga, to jest RR Brygada
Saga, PDG, wiesz my tak mamy
Mamy plany, wypalamy kany kilogramy
Mamy farta, mamy blanta, jak rastaman
Zawsze mamy coś do dodania
Mamy luz blues, jak John Lee Hooker
Chcesz go zakłócić, to chuj ci w dupe
Mamy teorie, mamy praktyke
Każdy z nas, jest rzemieślnikiem
Mamy stylu fabryke, mamy styl ,
Mamy dryl, brylujemy jak brylant
Bo od zajebania mamy styla
Mamy kumpli, mamy akry betonowej dżungli
Wokół, na ogół mamy krew w oku
I cenimy pokój, i cynimy z boku sobie cyne
I sławimy całą PDG rodzine
Najbardziej pijani wiesz, my tak mamy
Najjaśniej świecimy, my tak mamy
Nie wiemy, jak to robimy, my tak mamy
My to mamy, my to po prostu mamy

[ref]
Mam to i tamto, mam to i owo
Nie stój pod ścianą i bujaj głową
Bujaj, bujaj głową nocą jak puchacz
Ja mam to co mam, a ty masz słuchać.
(2x)

[Ry23]
Mam bity, teksty, teksty mam - słuchać
Mam bity, teksty, teksty mam - słuchać
Mam bity, teksty, teksty mam - słuchać
Mam bity, teksty, teksty mam - słuchać
Mam bity, teksty, teksty mam, moro lateksy mam
Jebany Meksyk, jak Kaczulin cały klan
Mam niecny plan, do którego dążę
Nie rapu książe, tylko ten co powoduje ciąże rapu
Masz tu papu, które daje ci atut
Rap bez Vatu, produkcja wariatów z Emiratów
Z miasta drogowych piratów
Którzy nie płacą mandatów
Wielki jak planeta Saturn
nie mam stygmatów za to
Mam mam mam mam wcuhte energii
Pożytkuję ją pizgając słowa do perki
Ja mam żołądek wielki, mam dwie sprawne nerki
Które filtrują mi płyn, gdy łykam bąbelki
Ja mam swoje perełki, mam białe kruki
Będą słuchać tego twoje wnuki
A wszystkie sztuki, te większe i mniejsze
Będą trząsły mięsem, inna reakcja jest bezsensem na to
Jestem rymu amator, kreator rymu
Z Rafim i Donguralesko (synu)
Na Miksera bicie (synu)
Ramona 23, mam swoje pięć minut

[ref]
Mam to i tamto, mam to i owo
Nie stój pod ścianą i bujaj głową
Bujaj, bujaj głową nocą jak puchacz
Ja mam to co mam, a ty masz słuchać.
(2x)
Dobra wyłącz to, teraz wyłącz]

[Sie masz ziom
Reprezentacja 2003 powraca
Z lat 80-tych osiedli
Wiesz o czym prawię
Sprawdź to
Tak jest na tych podwórkach
Aha]

Polskie nagrania, czarny winyl do bitu trzeszczy.
W tym harmonia wierszy, o czasach dzisiejszych.
Nie jestem najmądrzejszy, choć swoje mi wpojono.
Projekt mi wiadomość, nie bój się idę z pokorą.
Bez cienizny jak picolo, patrz ziom full kolor.
Już nie ma disco polo, taśmy na stadionach płoną.
To nasz pierdolony zysk, nie karz mi tego pojąć.
Pierwsza luta w pysk, tak się zaczyna prolog.
Od wschodu słońca tłum, Aleksandrowaska.
Miasto się budzi, dzień nocny tajemnice burzy.
Powrót do dłużyzn, znów wygasza zapał.
To nasze życie na ogół rozłożone w ratach.
Poznaj smak świata, ta planeta jest nasza.
Czyli moja, Twoja, wszystkich!
Nie przeraża mnie widok czarnej terrorystki.
Przez Bałuckie uliczki, prowadzi mnie instynkt.
Między szare budynki tak tu się żyje.
Ogniwo pęka to nie kod delta.
Skład tych linijek, to rzeczywistość.
Znać prefiks, co wykręci przyszłość, która nie będzie pomyłką.
Nie czas na skurwysyństwo!
Rap bez teorii spisków.
Treść przy rymach jak pit bull przy biglu.
Nie myślę, co znajdzie się na singlu.
Jestem zwykły, brzmi to zwyczajnie.
Gdybym był ślepy, niszczyłbym MC brayl’em.
To już brzmi fajnie.
Co jest sensacją to pozycję umacnia.
Po co mi to?
Ważne żeby nikt nigdy nie wsadził mnie w uniform.
W ceremonii sztywnej jak klawikord.
Dziś ja ze swoją kliką fakt [fakt].
Modne to słowo podejmuję ryzyko.
Doba za Tobą z energią jak kopiko.
Próbując pojąc dwa cztery non-stop jak w palcach tremolo.

Dwa cztery godziny, skoku adrenaliny.
Przemycam prawdę sprawnie jak winyl.
Ziom miejmy pewność, że kiedyś nas odwiedzi Władek Jagiełło.
I będzie tego pełno.
Dwa cztery godziny, skoku adrenaliny.
Przemycam prawdę sprawnie jak winyl.
Ziom miejmy pewność, że kiedyś nas odwiedzi Władek Jagiełło.
I będzie tego pełno.

Dedykowane tym, co na koncertach nie piszczą.
To pismo od serca, nie pop-mekeka.
Zjawisko kurestwa, ognisko nakręca rykowisko.
Każdy mi byłby bratem tak naprawdę chcąc zabłysnąć.
To wyszło z czasem, jasno jak wokal na pater.
Wypłatę zgarnął Bóg,znów eksplodował krater słów.
Poszły pięści, nie wymagam byś oddawał cześć mi.
Zdrada to zdrada, to też nie mój werdykt ziom.
Był pewnien zespół charakter zespuł sześciu.
Trzech jest OK trzech raczej skreśl już.
W krainie gestów tu rządzi Kozakiewicz.
Dla konfidentów prawdy, gotowe szeregi.
Pies! Bez pana, bez rasy, bez rodowodu
Bez obroży, bez kagańca, bez smyczy
Zwykły i szary, który samotnie ulicami się włóczy
Zbyt dużo widzi jeszcze więcej nieufności się
uczy
Jak masa innych, małych, wielkich, młodych,
starych
Zwykłych, szarych, brudnych, przemokniętych
Jest ich tak wiele
Najlepsi przyjaciele
Wielki sztuczny uśmiech przyklejony do twarzy
Kawałek mięsa w ręku
Piesku chodź powąchaj sobie
Możesz sobie pomarzyć
Pokazujesz że to dla mnie, pogwizdujesz,
przywołujesz
Głaskasz mnie po główce poklepujesz
jak ty bardzo mnie żałujesz
Zapominasz, że pies wyczuje jak ktoś go oszukuje
Ale ty masz to czego tak bardzo potrzebuję
Cud który uśpi głód, a mnie uratuje
Nienawidzę tego! Wstydzę się za to!
Bo kiedy ty mi mówisz „PROŚ!”
Ja staję na dwóch łapach
Krzyczysz „LEŻEĆ!” Ja się kładę
„SIAD!” Ja siadam
Płaszczę się przed tobą, błagam
Odgryzł bym ci rękę
Ale nadal staram się przekonać cię prośbami
Patrzę smutnymi oczami
„Nie pomogą oczy, musisz skoczyć!”
A mi ślina z pyska kapie i tylko się gapie
Trącam cię łapami
Pożeram oczami to co trzymasz w dwóch palcach
A ty machasz tym i głupio się uśmiechasz
„Jak doskoczysz to dostaniesz!”
Ponademną wisi i kusi mnie moje pierwsze danie
Upokorzenie, którego sobie nigdy ni wybaczę
Skaczę! Jak na zawołanie
Ty dajesz mi zadanie
A do mnie należy jego odpowiednie wykonanie
Może wreszcie to dostane!
Chwila spełnienia jest już bliska
Ale czar pryska
Gdy ty zabierasz rękę tuż sprzed mego pyska

Ref.
Nie ma za mną nic
A przede mną jedno
Przedmiot pożądania
Coś co mnie pociągnie na dno
Chęć posiadania

„Wyżej piesku, musisz skoczyć wyżej!”
Zadowolony z siebie, podsuwasz coraz bliżej
Swą dłoń pod mój nos
„Daj głos! Daj głos!”
Patrzę na wprost
Ostatnia szansa by wydostać się spod kreski
I zmienić swój skomlący, pieski głos
W pełen bożej łaski, anielski głos
Wyjść z gówna miejskich ścieków
Spod mostu wejść na most
Być czymś więcej niż marny, szary, dzielnicowy
cień
Przecież podobno każdy pies ma swój dzień
Mówią tak ludzie sukcesu spoza wielkiej wody
Nie ma takiej przeszkody, której nie pokonasz
Dasz radę! Jak nie sam to kosztem innych
niewinnych
To ich pech, a nie grzech, nie bądź dziecinny
Trzeba coraz wyżej mierzyć
Nie przestawaj w siebie wierzyć
Kurwa! Ja staram się tu przeżyć
I myślę jak zdobyć
To co ma mnie zbawić
Sprawić że uwierzę w siebie
I poczuję się wreszcie jak czystej rasy pies
W swym rasowym niebie
Nadeszło moje pięć minut, zostały jeszcze dwie
Bierze górę chęć, pomimo że sumienie mówi NIE
PSIE! Twój dzień jest dzisiaj, ruszaj i nie
czekaj!
Nie pomogą prośby pozostaje tylko SIŁA
I choćby to zła droga była
Musisz zrobić to czego ulica cię najlepiej
nauczyła

Ref.
Nie ma za mną nic
A przede mną jedno
Przedmiot pożądania
Coś co mnie pociągnie na dno
Chęć posiadania

Tak… Jak na znak – ATAK – Ruszam!
Już nie proszę, nie wzruszam oczami
Nie trącam łapkami… przerażam kłami!
Wyszczerzam je, zamierzam wyrwać zdobycz razem z
twoimi palcami
Rozszarpię cię, tym razem ja zabawie się twoimi
uczuciami
Koniec z gierkami
Tak naprawdę, jesteśmy wszyscy tacy sami
Poskładani – Pół na pół
Ze złości i obojętności
Kości zostały już rzucone
Za późno już spójrz!
Moje oczy płoną, zęby lśnią
Zaraz spłyną twą krwią
I głowę dam, że już nie czujesz się jak PAN
Straciłeś kontrolę i teraz PIES gra główną rolę
To wszystko to już nie jest widowisko na twój
rozkaz
Zaraz wielki szary okaz na pokaz
Zaciśnie szczęki na kości twojej ręki
SKACZĘ!
I tylko dzięki opatrzności me kły nie dosięgły
cię
O nie! Twój wzrok wrogo błyska
Kopiesz mnie swą noga z bliska
Siła mną ciska
Aż tam gdzie ściana niska
Od brudu i wilgoci śliska
Prosto w róg śmietniska
I koniec widowiska!
Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Wiesz, ludzie mówią plotki a sięga tu do wiedzy niewielu
prawdę o mnie znają tylko koledzy z liceum.
Chociaż dzisiaj mnie dzielą centymetry do celu
nie przeliczam każdej chwili na monety w portfelu.
Też tak nie rób bo będziesz miał wrzody od wrażeń
a to mózg nie monety tworzą schody do marzeń.
Gdy umrzemy a cmentarz nasze groby pokaże
nie będzie ważne ile miałeś albo wypiłeś w barze.
Zostawiam gaże skupiam się na muzyce
na gaże przyjdzie czas i wtedy ją przelicze.
Teraz idę pod wiatr i rozumiem, że życie
to ucieczka od dna po to by być na szczycie.
Mówią o kwicie ci którzy nie sa kwita
ja mówię o płycie a na niej o przeżyciach.
Na innych nie liczę bo czasem ich brak tu
ale muszę iść dalej wiesz pomimo wiatru.


Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Mama zawsze mi mówiła, że sam świata nie zbawię
ale bliskich przyjaciół na bank nie mogę zawieść.
Mam tak wiele wad i tak samo ich nie trawie
jak tych paru spraw, których nigdy nie naprawię brat.
To już za mną, nie słucham co kto bredzi.
A na dawne pytanie nie szukam odpowiedzi bo
ktoś mnie uprzedził i dał parę wskazówek
żebym nie bał się żyć i grał stale na stówę.
Liczyłem na wielu, na wielu przeliczyłem
więc nie mów przyjacielu mi jak nigdy nim nie byłeś.
Mówią, że się zmieniłem ale to tylko plotka
bo byli ze mną chwilę i więcej nie chce ich spotkać.
Paru ziomów życie przewinęło z taktem
to jak kolejna część do przeminęło z wiatrem.
I nawet jeśli spadnę a w życiu wpadnę w zakręt
wiem, że mogę wstać pora rozwinąć żagle.

Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo