Popularne piosenki. Polski Hip Hop

22 – mamy w planach objazd po klubach
W plastikowych kubkach wóda, my w kilku furach
Wóda, ej wóda ( dobra ziomuś, jedziesz)

Nie ma innego miejsca dla nas, ręce w górze wysoko
Nie ma miejsca gdzie pepsi tak przegrywa z koką
Joshi, Fredi, Rocco, wzrokowa mocca, w środku skała
Klub - tu bramka, za dnia policyjna pała.
Hałas! Psy wyszły z budy, trzepią nam fury.
Za ziomków co nie mogą – butelki dnem do góry.
Rozdanie pierwszorzędne, sztuki piersiorzędne.
Do szklanki spada kostka lodu – wroga (...)
Barwy wieczoru, zawrotne tempo – luz to ten biust.
W ustach trzymasz chu-, chu-, chupa chose.
Sepy przy barze, znajome twarze.
Zauważ, stówa, wydaje ją jakbym spluwał.
Ona dorosła, seksi, rusza ciałem wokół
Oddałbym jej kluczyki, gdybym miał samochód
Szpagatem wyciągnie z podłogi gwoździe
Czyli ma patent, jest niegrzeczna
A jak będę miły. Łapy feeling, otwieram szampana
Niema, ej nie ma, nie ma innego miejsca dla nas.
Kiedy zapytasz: czy coś wziąłeś. Ja nic nie wiem.
H do W do D – 997
Klub!

Ref:
Nie ma innego miejsca dla nas! x8

Ej, to jest bounce, bounce, synek weź nie pękaj jak lód!
Dom jest spoko, lecz dziś nie ma innego miejsca jak klub.
Miejsca dla sztuk, które są kruche.
Gdyby Latkowski nagrał film, to straciłyby fuchę.
Są typy w swetrach, styl - bazar i Maniury w stringach.
Ten klub dziś aż pęka w szwach, coś jak Maryla w legginsach.
Dzisiaj nie ma innego miejsca dla nas
Ten czas nadszedł, cannabis popijamy ananas, potem whiskacze,
Bo my sikamy goudę, że aż wyskoczysz z kapci,
W szklanach większych od kryształów na regale u babci.
Ty spytaj taty, czy ci da w ogóle hajs na wódę.
Pyskaty, PIH i ziomble – my trzęsiemy tym klubem.
Uwierz! Bo niunie chcą się dziś tarzać w tej pościeli,
Pokaż nam hotel, dzisiaj Cassidy i R. Kelly.
Bierz tą kupelę, kumpele z nami, Ty, ja, Ty, ja.
Wiesz jak dzisiaj tu pełen lans.
Dziś zaklubuje się na śmierć, tak jak PiHu i Lerek
W opcji marskość wątroby albo niewydolność nerek,
Bo tu szybko pozbędziesz się części pensji
Nie jestem Patrick Swayze, ale dziś gram w ,,Dirty dancing”
Klub!

Ref:
Nie ma innego miejsca dla nas! x8

Nie ma innego miejsca dla nas – to nie fajans, lecz hardcore.
Chodź dziś z nami kochana, a zobaczysz, że warto.
Ruszam w bal na bogato, nie dbam o straty
Cały hajs jaki mam nie jest dorobkiem taty.
Tajne kurwy i szmaty, obstawiły już bramki.
Jebać ich, dla nas dziś najważniejsze są fanki.
Wszystkie szklanki do góry, ziomek weź nie łap doła.
To nie toast na hejnał, dupcie tańczą na stołach.
To dopiero początek, gruby sztos mam dziś w planach.
Ziomek! Nie ma innego miejsca dla nas.
Tu zostaje do rana, nie mam już wątpliwości,
Szukam zdziry na styl osiedlowej piękności.
Wiem, że się skończy, żaden z nas tu nie zaśnie.
Dziś przyjmuje strategię: zaklubować się na śmierć!
Poszedł szampan i whisky, teraz wjeżdża tekila,
Nie wiem sam czy dam radę wyjść stąd o własnych siłach.
Klub!

Ref:
Nie ma innego miejsca dla nas! x8
Teraz ja powiem wam, o co chodzi nam man
Sam sobie pan, siedzę w studiu i w nim ćpam,
Mam gram gramik, rymów bank w bani
Ze mną klan drani
Dostałem to zamiast nagrody Grammi
Nagrywam z dj’ami, trwam z szaleńcami
To rym dla nich, jest to za nich, grubych przelotów prowodyrami
PDG zawodnicy, wersy złe jak ksiądz Rydzyk
Zrobię ci kuku – jak Dzieci kukurydzy
Wiec dziś opuść swoją wieś, bo my, kolejny mecz gramy
Chce mieć helikopter jak z okładki Cash Money
Ten bit jest z lasu, czujesz? Śmierdzi mchem
Wiesz co to jest? Gural, Matheo i Hen
Teraz ja powiem wam, DJ Hen tnie, ja niechętnie rzucam wers na pętle

Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im

Ja teraz powiem co w głowie mam
Póki dziwki robią chłam, ja nie będę sam tu
(nadał napierdalał...ołłł)
Ja muzyki cham, ja dźwięków pan
Zza studia bram, słyszę świat tam.
(będę napierdalał...ołłł)
Jak Robin i Batman, nie jak diabeł co piekieł bram
Jak Chingis-Han – ja tu nadal napierdalam
To nie do obejścia fakt, jak na rzece pięć tam
Mowie wam, nie ma szans, ze nie będę napierdalał yo
Właśnie wybudowaliśmy sobie tron,
Chopin rapu i Hardcorowy Papa czytaj Don
Sygnał nadajemy, zalejemy cię jak cement
Dwóch skurwysynów ze studia PIĄTY ELEMENT
Robię tu zament
Mam wersy zbite na amen, jedna to całość
Hej, czy już wiesz co się stał
To się stało, pochowało twoja pierdoloną dumę
Człowiek tę wiadomość jak dżumę
Właśnie puszczam w obieg,

Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
Teraz ja powiem jej, o co chodzi tej
Teraz ja powiem mu, o co chodzi tu
Teraz ja powiem im, o co chodzi mi
Teraz ja powiem im... teraz ja powiem im
To jest pech, obyś zdechł
Każda runda z nim to cios w plecy,
Trzymam się rzeczy, choć trudno mi nie zaprzeczyć, że
Szczęściem najczęściej żyją w filmach,
W rytmie, który narzuca gazeta telewizyjna.
Porażka seryjna, pod nogami lodu tafla,
A ja pusty w ryj, póki grosza nie wrzuci matka,
Jestem próżny narzekając non-stop na brak kwitu,
Masz: pułapka ludzkiego pasożytu
To dla dzieci dobrobytu świat się kręci
Czy rozumiem to?
Po części.
Czy pojmuję to?
Mniej więcej.
Czujesz? Tak forsa w ręce śmierdzi,
Za którą wielu straciło by swój honor
Idąc w paradzie cwelów,
A w portfelu plik partnerów do każdej gadki,
Niby do tego dąży człowiek, znaczy podatnik.
Ale wiesz co mnie martwi?
Nie pliki banknotów,
Tylko ciągłe robienie z uczciwych ludzi idiotów.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Co to kurwa jest? moja życiowa misja?
Ustępować grubym babom w tramwaju miejsca?
Sytuować swoją dupę jak najbliżej wyjścia,
Licząc na ratunek w dymie zielonego liścia?
Widzisz: rzeczywistość szarych murów ludzi klęski,
Biednych od urodzenia do grobowej deski.
Czym jest dla nich prestiż?
Jak to detal
Pech się z nimi nie pieści
Garb rośnie na plecach.
Co to jest pech? los?
Tu nie chodzi o nazwę.
Raczej o bzdury, za które
wszyscy wszystkim mają za złe.
A ja wstanę jak upadnę,
Bo pierdolę takie życie,
W którym problem zsyła problem,
Jeszcze wystawia mi kwitek.
A ludzie patrząc klaszczą,
Jak coś nie pójdzie.
Nie poległeś w tej?
To polegniesz w drugiej rundzie
A jak ujdziesz dalej
Staniesz się taki jak inni
Robiąc przy każdym potknięciu
skurwysynów z niewinnych.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Czym właściwie jest pech?
Wolą przypadku?
Czy głupotą nastolatków?
Czy ciągiem wypadków?
A może liczbą wydatków,
Na potrzeby beztroskie?
A życie jak fiut
w czasie wzwodu bywa proste.
Byle do przodu z dnia na dzień pchając wózek
Przez podwórze, chałtura po chałturze
Bo muszę. Co to pech?
Odpowiedzi nie znasz jeszcze?
Pech to gówno na podeszwie.
Pech do 24 w areszcie
Pech to śmierć na Evereście,
Pech to wpada bąbiącego pociągi podmiejskie.
Masz sumienie czyste? spoko,
Jeśli nie, błędy Ci ludzie wywloką,
Tylko po to, by poczuć swoją wyższość,
Sytuację korzystniejszą,
W śmiechu protezy błyszczą,
A mnie gówno obchodzi, co inni o mnie myślą
Robię swoje mam pecha?
Nie narzekam, może czasem,
Ale mnie wystarczy lokum w bloku,
Nie pałace.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.

Bez skrupułów, bez litości
Tak do bólu w naiwności,
Drąży pech za każdy grzech.
Takie to rzeczy dzieją się, których nikt nie uniknie,
Takie to rzeczy dzieją się, kiedy pech błędny wytknie.
Niezły burdel w głowie, 'niezły' to kiedyś mówił, że jest
teraz tylko jest nic poza tym
9 dych pogardy do samego siebie
dziś dźwiga najebany do chaty i tak w kółko
co dzień od samego rana, płynie w Polsce śpiewka wszystkim dobrze znana
przez osiedla, bloki, leci przez dzielnice
idą święta nago po ulicy, bo ma plan
w głowie ma wizję, młotek i chęci
on już mówił, że to kiedyś wykręci
do kurwy kiedyś was wszystkich rozpierdolę
nikt nie przepuszczał, że w wigilię przy stole
czerwień świeci w święta, świeci zajebiście
on ma pustkę w głowie wykarmioną na spirycie
to jest tak kiedy człowiek czuje, że pęka
to ten moment w życiu którym człowiek wymięka

Ref.
Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
takie opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Od rana on to czuł już od szóstej
dzieciak ocierany o szóstej ze złudzeń, tak co rano
krzyk matki za ścianą, ruszył ten wydarzeń ciąg synu posłuchaj "ja dziś zabiję tatę"
padło echem przez pokój słowo tak ostre jak skalpel
to 15 lat koszmaru życia z katem
eksplodowało o szóstej nad ranem w moim bloku
chłopak słucha słów matki
w szoku nie jest (nie), bo dobrze wie co tu jest grane
chętnie sam zrobił by ten makabryczny plan
więc bierze nóż duży i czeka na tatę
to nie św. Mikołaj, bo święty ma jedynie młotek-zabawkę
dzieciak wie co ma zrobić teraz

Ref.
Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
takie opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo.
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo.
Złoty medal zdobył...
Na podium się wdrapuje, dziękuje wszystkim dziękuje.... ujjje...
DJ, DJ, DJ,.....
DJ !
DJ.
A bauaua poznałem twora i mówi do niej
Excuse me seniora
Czy nie masz ochoty na bara bara
Dziś wychodzi z domu mój stary i stara
Mam pewien plan ( plan ) jestem dziś sam ( sam )
Więc nie bój się o wpadkę bo prezerwatywy mam
Ty sobie myślisz że chcę cię wykorzystać
Ja nie zaprzeczam muszę ci to przyznać
Że mam wielka ochotę się z tobą popierdolić
Mówisz jesteś cnotą to będzie bardzo boleć
Więc mowie prosto w oczy koteczku masz ochotę
Wpadnij wieczorem zbadamy twoja cnotę (cnotę).

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Romantyczna kolacja każdego potrzeba
Kupiłem mineralną i bochenek chleba
I wino z jabłek te trochę tanie
Będzie wspaniale będzie wspaniale
O dzwonek podchodzę do drzwi
Otwieram je szeroko za nimi stoisz ty
Zawijasz się do środka wyglądasz wspaniale
To jest trochę podejrzane nic nie mowie ale
Widzę że w swej dłoni wielka torbę masz
Wyjmujesz z niej pejcz i skórzany płaszcz (uuu)
Dziewczę się przebrało pierwszy cios zadało
Czuje dziwne dreszcze i proszę o jeszcze!

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Od czasu biczowania minęło już wiele
Lecz pozostały rany na mym ciele
Wiele ośmielę się powiedzieć wam
Było całkiem młodzieżowo i co mi tam z ran
Nie była ona cnotą nie da się zaprzeczyć
Robiłem z nią dziś w nocy bardzo dziwne rzeczy
Na koniec wam powiem wszystkim jelenie
Za każdy z nas ma jakieś zboczenie
Wnuczek czy córka ojciec czy babka
Powie ci w takich wypadkach

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok
Hook:
I didnt know that it could hit me 3x

I thought I gave you all my dreams
I guess I just woke up
I thought I said how I feel so many times
I guess you didnt care
I thought I had a good friend in you
I guess I was dead wrong
I am so furious that I wasted so much life
and you knew it all the time, and you knew it all time

Hook:
I didn't know that it could hit me 4x
I had no clue

I thought you came up to me because
you heard my caring voice
I never expected so much cold
I guess I was naive
Now I am just thinking what I did
that turned out to be so wrong
I see no sense in all of this
your intentions were not that gold
I didn't know all this before
now stronger than I thought, I am stronger than I thought

Hook
I didn't know that it could hit me 4x

Bridge:
I never expected we would be on the same page, but
I never suspected your heart could be this cold,
I am eaten by my rage
but I will be fine, I know this craziness will pass
I didn't know, I didn't know

Hook
I didn't know that it could hit me 8x
bohaterowie znikli z ulic w pamięci ludzi ich nie ma
ich zmęczone twarze niszczeją gdzieś na pomnikach
prawodawcom wjeżdża kawior na burżuazyjne stoły
a i tak nimi wszystkimi rządzi Tymochowicz
kolejne puste krzesła przy wigilijnym stole
coraz bardziej mieć niż być, nie pytaj mnie co wole
nasze ładne dziewczyny za pracą lecą do Stanów
a za kilka lat w żłobkach będziesz miał afro polaków
żółte kartki na lodówce przyklejane na magnesy
tak rozmawiają z dziećmi przemian beneficjenci,
każdy z nas ma te dni chce tylko palić i pić
drapać rany do krwi, bezwiednie krzyczeć i wyć
z małego księcia został oddech i ?
nawet z diabłem w adwent ludzie mają karnawał
cyfrom ze statystyk wódka daje sens istnienia
tak jak kumplom z więzienia tri metyloksantyna

zobacz ilu z nas już dorosło,
z doświadczeniem w żaglach w świat poszło
o własnych siłach nie z matczyną rączką
to codzienny widok przez te okno

25 lat minęło jak jeden dzień,
lecz czasem problemy to nie był tylko zły sen
kiedyś beztroskie sceny teraz już wiem z czego chleb jem
rządowe hieny wprowadzają podwyżki cen
sprzedawaliby tlen jakby tylko mogli
osiągnęli już swój cel lecz nadal są głodni
najpierw to cywile czują wichry wojny
doceniając słoneczne chwile jak ludzie bezdomni
promieniami jest świadomość ,ze jesteśmy wolni
patriotą dzień i noc w tej kwestii jednostronni
jak nasi przodkowie na polskiej ziemi tworzę pomnik
dokonań jako człowiek i własnych błędów niewolnik
będąc zdolny do wszystkiego w walce,
jako zwykły pracownik na czyjejś łasce,
biedy nie zaznałem dzięki ojcu i matce,
czuje ze sie stałem białym orłem w czerwonej klatce
chwytam każdą okazje by sie wydostać
w innym państwie wakacje wrzucam na rozmach
spowrotem witam kraj bo chce tu zostać
to upadły raj - moja kochana Polska

zobacz ilu z nas już dorosło,
z doświadczeniem w żaglach w świat poszło
o własnych siłach nie z matczyną rączką
to codzienny widok przez te okno

głodne wilki jak barbarzyńcy w ogrodach Italii
nienawiść ich nie nakarmi jak wzdętych brzuchów Somalii
3,2 mega piksela w nokiach gimnazjalistów
W kiblu rejestruje o czym one nie mówią rodzicom,
po złym życiu nieważne, ze granit nagrobny błyszczy,
tak jak po złym seksie brudu nie zmyje prysznic,
piksy gwałtu dziurawią jak Rocco Siffredi
wstyd opada z makijażem wczorajszych dziewic
kolejna fajna sztuka szczęścia szuka z lamusem
bo ty nie masz nawet dla niej na piwo w puszce
patrzysz w lustro oddala się linia czoła
w przeciwieństwie do niej czas nigdy sie nie cofa
kombinacje szansą bezrobotnego absolwenta
tutaj nie tylko w snach nie umiemy biegać
z dziesięciu pięter w dół każdego pcha inny kamień
karzą Ci być Ikarem - trenuj powolne spadanie

zobacz ilu z nas już dorosło,
z doświadczeniem w żaglach w świat poszło
o własnych siłach nie z matczyną rączką
to codzienny widok przez te okno
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wszystko układa sie tak jak powinno
Nic nie chce znieniać,bo ciesze chwilą
Mam to co chciałem i więcej już nie chce
Nawet jak trzeba to częściej się zrzekne
Mam też skarb co wypełnia mi serce
Mam to serce co wypełnia mi przestrzeń
Mam też muzyke co gra mi nad uchem
(???)

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wcale nie jest tak że sie nigdy nie ciesze
Że mam to wszystko i że jeszcze wierze
Może być lepiej i nigdy gorzej
Jest,było,będzie,tutaj dobrze
Mimo tego że nie zawsze jest(eldorado?)
Od problemów aż robi mi się słabo
Wiem po co jesteś(?)
Na przekór modzie odchodzących wzorców
Uwierz mi niby mam tak samo jak ty
Tylko czsami los sobie z nas drwi
A i tak jest dobrze z resztą tak ma być
Bo w tym TO tkwi i będziemy żyć
Żyć jest w takich prostych rzeczach
Tylko rozejrzyj sie wokół i idż po zakrętach
Mam ludzi co wierzą że nie moge przestać
Że mam pisać przekaz w tych prostych tekstach
Hymm stop chwila kolejna rozkmina
Kolejna barjera duma sie zaczyna
Nie,nie myśl tylko idż dalej prosto
Osrto przez siebie trzymaj sie tego mocno
Chcesz żeby było tu tak mniej więcej
Te chwile momenty oklaski w ręce
Nigdy nie zwątpie przed siebie pędze
Wiem że będzie tu tak mniej więcej

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było ty tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...
Chyba każdy już wie i widzi, co się dzieje
XXI wiek a ludzkość szaleje
Bez konsekwencji, bez odpowiedzialności
Bez żadnych granic i bez sennej wolności..
Młodzi biegają z komórkami i kręcą
Od tak zabawa, by sobie kogoś znowu zdeptać
Śmiać się z tych, którzy nie są w stanie się obronić
Bo słaby będzie słaby, wiec trzeba go obrobić
A knypki się bawią niszcząc ludzkie więzi
Na drugi dzień ktoś wisi na gałęzi..
A ty w TV znowu coś bredzisz
Mam święty kraj, w którym żyją sami świeci..
Zero kultury, rodzicielskiej ręki
Zero wartości, pomysłu na wychowanie dzieci
Chrześcijański kraj a jadu za trzech
Podzieleni wszyscy taki grupowy grzech..

Coś już dawno nie gra tu
Wartość gaśnie mimo słów.
To nie słowa leczą
Tylko czyny i Ty wiesz to

Nikt się nie przyzna, bo to nie dotyczy nas
Mamy swoje życie, problemów las
Że ktoś cierpi, nie interesuje nas
Chyba, że na pokaz, no to wtedy tak
Mamy świetne dzieci i damy im wszystko
By tylko zajęły się sobą na chwilkę
Zakupy, praca, co niedzielę do kościoła
W dni powszednie zrobić z tolerancji oszołoma
Nie powiesz, że nie, bo to widzę wszędzie
Najważniejszy porządek moralny, pięknie
Posprzątać pod dywan, że ludzie są źli
Że dzieci wariują i że cierpimy my
Najważniejszy jest obraz, że wszystko OK
Bo lepiej udawać niż wstrząsnąć tym złem
Od kultur, subkultur i pseudo realiów
Ja chce się odciąć i odejść gdzieś..

Coś już dawno nie gra tu
Wartość gaśnie mimo słów
To nie słowa leczą
Tylko czyny i Ty wiesz to
Kłade chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu!!

16:25 piątek ze szpitalnej sali
słychać dziecka pierwszy krzyk
przychodzi bez intencji złych
6 noworodków tego dnia jeden z nich
po 10 latach ksywa pih
teraz troche później po narodzinach
o dwie i pół dekady
ze świata kombinacji i zdrady
nie przynoszę ci raju w cenie kasety czy płyty
daje ci troche haju, grudę dobrej rap muzyki
rozbij to ze mną, słowa rozsyp na bity
wciągnij to ze mna a ja zwinę twoj banknot
żaden podstęp, serio kopsy
wiesz tak rozklepiało na czarno każde słowo moim posłem
takich okazji się nie odmula
moich ziomków notoryczny rytuał
nie zmula weź środek zmroź i
przełyk bez nerwów
z zasady jest dobrze kop....

kłade
chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu [x2]

Mówi się o chłopaczynach, którzy rap przynoszą
słyszy się o tych hotelach, które nigdy już ich nie zaproszą
przygląda się tym losom to dobry sequel
jutro będzie ich a obok gwiazdy będą piły dykte
czujesz jak nawijam tak oddycha miasto
to łysych głów a nie zaświerzbionym pederastom
dla chłopaczyn znaczy dla miastowych
tu nigdzie indziej mamy stały popyt
bloki jak krajobraz tropikalny
mają teraz dla pismaków potencjał medialny
sprzedają rap hurtem rap w detalu
szukają dzieciaka z blokowiska w każdym calu
chcą skandalu na publiczny użytek
rytmu i szeptu, krwi zmieszanej z bitem
pihem nie manipuluj inaczej ułóż swoją przyszłość
tylko złap i nie mów to co o was myślą

kłade
chuja na rock kładę, chuja na pop
kładę chuja na klasykę daję rap muzykę
muzykę rap, rap który jest wyku
ode mnie dla was
daje to pihu [x2]

Kolejny dzień, kolejny wyklad z rapologii
praktyka nie z książek tych zdarzeń nie ma w teorii
nazywasz mnie blokersem weź do kurwy odbij
wiesz kim jestem świadkiem patologii
masz dobre intencje, chcesz pomóc to nie przeszkadzaj
przyczepiasz metki, szukasz na mnie haka wypierdalaj
jesteśmy niszą, piszą spalić chłam
z wyborczej reszta i delisia kłam klan znajda
z chujnią na głowie śpiewa teksty ojca
szlauf sam mówił zarabia na alfonsach
jeden od drugiego gorszy
nadstawia ucha tam gdzie słyszy ton z pobrzękiem forsy
mają fryderyka każdy z nich o nas czyta
sami o sobie śpiewają:
zostawcie titanica nie wyciągajcie go
teraz rap muzyka nawijam to
Idę na spacer, ale tam gdzie życie się już nie toczy
to świat który widzę brat gdy zamykam oczy
czas będzie tam stać jak na osiedlach bloki
ja idę słyszę rap i myślami stawiam kroki
mijam twarze, setki marzeń, świat bez granic
kiepskich zdarzeń, których czas nie wymaże za nic
w oczach blask niczym gwiazd a nagroda grammy
ten sprzed lat zanim czas nas nauczył ranić
widzę ludzi których już przy mnie nie ma tam
mówię im siema i mówię do zobaczenia, bo
wszystko się zmienia lecz stan w mojej głowie
jest ten sam, jak chcesz to coś Ci opowiem
mijam tam dawne miejsca, szukam tam szczęścia,
chwile z przeszłości przeglądam jak zdjęcia
nie szukaj złości, szukaj miłości
bym móc ją pamiętać i wziąć ją w objęcia

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]

Idę na spacer, mijam siebie gdy byłem dzieciakiem
i siedziałem z kaseciakiem brata zajarany rapem wiesz
i kiedy latem, znów opuszczałem chatę,
by na boisku grać nawet gdy pogoda w kratę
pamiętam jedną zimę gdy czas w tył przewinę
i pierwszy tekst tak jak pierwszą dziewczynę,
pierwszy sex tak jak pierwszą imprezę
na której zgubiłem ostrość zupełnie jak Pezet
czasy liceum, pierwsze projekty,
gdy wspólnie z kumplami tworzyliśmy kolektyw
i chociaż teksty dziś są do korekty
to czas tej zajawki był kurwa najlepszy
pamiętam mainstream był wtedy odległy
miałem sen, by tam być i ten sen mi się spełnił
idę po dzielni, mam walkmana w kielni,
żeby świat w mojej głowie wspomnieniami wypełnił

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]

Idę na spacer po marzenia, gdy zacząłem je spełniać
i tak nie spodziewanie dostałem wtedy maila,
było napisane - chcemy z Tobą spotkanie
i że warto mi pomóc bo widać we mnie potencjał
byłem nieświadomy co czas może przynieść,
dziś gram w całej Polsce, ty znasz moje imię *To jest piękne!*
Mój rap który płynie przez świat,
a ja wciąż taki sam od lat mogę go grać
pamiętam kiedy musiałem podjąć decyzję,
i porzuciłem coś, co kochałem dziś mam bliznę
wszedłem w rap biznes, dziś nie żałuje i
spełniam sny, dobrych chwil nie brakuje mi
wszystkie dni siedzą we mnie, czuję tą chemię,
zanim odejdę opowiem Ci o mnie,
chwile są piękne, a drogi kręte,
dlatego wiem, że warto mieć swoją ulicę wspomnień!

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo