Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
nic pod przymusem
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
robię to co chcę, nie to co muszę

[RAH]
Nigdy, przenigdy mi nie rozkazuj
nie chcę słuchać nakazów, zakazów
tego typów wyrazów nie znoszę
na tym bazuj od razu, Cię proszę
noszę w sobie niechęć (niechęć)
jak do brania na krechę (krechę)
taką już mam cechę (cechę)
niech to się niesie echem (echem)
mam swoje konekty, swoje projekty
sam tam stroje korekty
mam wiele perspektyw, mają defekty
lecz nie chcę słuchać dyrektyw
pytasz czy wolno mi?
ja mam swą wolność i
formą swawolną Ci
otwieram wszystkie drzwi
pytasz czy wolno mi?
już odpowiadam ci
ja mam swą wolność i
ona w mym sercu brzmi

[FO & RAH] x2
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
nic pod przymusem [nic pod przymusem]
robię to co chcę [robię to co chcę]
nie to co muszę [muszę]

[Fo]

Jedziemy
skosztuj tej weny to liryczny przemyt
bez ściemy
gościu god damn it
ktoś kto miał problemy
sprzedał duszę za PLN-y
ja nie muszę, wiemy
co to, to nie my
ominiemy
to poruszy zenit
skoro ja nie muszę, to ty też nie musisz
słyszysz
i niech inni będą głusi
a w tej ciszy
zliczysz co masz policzyć
a masz co liczyć, znaczy się
każdy ma coś na co patrzy
po co to tłumaczyć
jedziemy
Wojtek, Sebastian
nośniki nastaw
głośniki, daj start, oj
to bity z miasta, boy
przyzwyczajaj się, styl wielki jak Jumbo Jet
robię co chcę, a ja je coco jumbo,
te mam to gdzieś
chcę to zrobię wieś
wejde jak Rambo, wiesz?
albo też jako Commando, uwierz

[RAH & FO] x2

Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
nic pod przymusem
Sum-a-Sum-a-Rum [Sum-a-Sum-a-Rum]
robię to co chcę, nie to co muszę
(Hukos)
Niech betonowy Chrystus nad Rio de Janeiro powie
Czemu bezradnie przygląda się fawelom
A dama z pochodnią z Nowo Jorskiej Liberty Island
Powie o milionach emigranckich marzeń
Niech cały święty marmu ze ścian Lichenia powie
Czy Bóg tam jest czy Boga tam nie ma
Niech kamienie ze Świętego Azteckiego Tenochitlan
Powiedzą jak Hiszpanie gwałtem płodzili Meksykan
Daj głos kamieniom w rękach ludzi bez grzechu
One zawszę mają pierwszeństwo lecąc w powietrzu
Gdyby Oświęcimska ściana rozstrzelań mówić zaczęła
Usłyszałbyś salwe SS-Mann'skich mauserów
Więzienne mury Kopernika i San Quentin
Ściszonym głosem niech szepczą bandyckie legendy
Mury Stoczni Gdańskiej dadzą powody do dumy
Nasze niewolnictwo nazywało się komunizm

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]

(Te-Tris)
Papa was a rolling stone, może dlatego ziom
Gdziekolwiek nie zasnę potrafie mieć dom
Ale noc bywa ciężka, głosy rodzą insomnie
Ściany szepczą do mnie, każda z nich ma swoją historie
Ściany - nie przystawie szklanki do nich
Ustawiam percepcję na zoom, ja chcę fakty gonić
Resztki prawdy spod warstwy tapety i tynku
Nie tylko w Stonehenge, tajemnice są w każdym budynku
Tu czas rzeźbi twarze jak na górze Rushmore
Trudno się budzić, ale jeszcze trudniej zasnąć
Zatańcze jak Rock Steady, obudzę miasto
Nie ograną tego Ci to w twarz meduzie patrzą
Znam to, nie ma ideałów
A życie to nie pierdolona giełda minerałów
Piasku w klepsydrach daj nagrodę po latach
Dla betonowych róż, nie diamentów na pustakach

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]

(Hukos)
Niech cegły Minaretu Imperium Ottomanów
Powiedzą czy w Europie jest miejsce dla Muzułmanów
Pięć razy na dzień obracają twarz ku Mecce
Niechciani synowie Unii Europejskiej
Dumny Sfinks patrzący na piramidy
Zdradzi tajemnice egipskiej matematyki
Niech betonowe getta Edwarda Gierka
Powiedzą czemu w domach z betonu miłości nie ma
Bezsilne krzyki latami wsiąkają w ściany
Truje zbrojony azbest i wzajemna nienawiść
Pekińska Świątynia Nieba powie o rozwoju
I co gdyby Chińczycy nie wymyślili prochu
Dziś kule na frontach nie mają narodowości
W tych miejscach Bóg ze wstydem odwraca oczy
Chrystus ze Świebodzina, nowy król Polski powie
Czemu ten naród trawi mania wielkości .

Ref.:
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niech kamienie przemówią, a ludzie milczą
Niemi świadkowie historii, one widziały wszystko . [2x]
Aha, tak, stara szkoła wraca

To jest L.I.R.O.Y., W.Y.P. 3
Po dziesięciu latach znowu cię rozpieprzy
Kielecki hip-hop tak jak Projekt Hamas
Nie ma możliwości żeby zabić ten hałas
Tak, ja reprezentuję Kielce
Środkowe palce hejterom w podzięce
Słuchaj dzieciaku to jest właśnie stara szkoła
To znowu napierdala w blokach dookoła
Ja robię to tak, L to mój znak

Robię to już ponad dwadzieścia lat
Tak, znasz mnie, właśnie, znowu w radiu masz mnie
Zapierdalam ostro na FM paśmie
Niezły kawał skurwysyna
Kielecka platyna z Pocieszki chłopaczyna
Płyt pół tuzina, cały sort prima
Wchodzi w twoje uszy tak jak w żyły efedryna

[x2]
Teraz tak to robimy, razem
Właśnie tak to robimy, razem
Kielce, mamy tu swoją starą bazę
To jest rap, a robimy to tak

Stara data jak na rapa
Stara szkoła ma już swoje lata
Brudne południe, nie potrzebna tu mapa
James Brown by powiedział - wiesz co?
Jego muzyka nauczyła mnie fanka
Jest dobra jak zimnego piwa szklanka
Raz, dwa, trzy, wyliczanka
Kilka dobrych płyt, nie pal Janka
Mocny, wściekły bit, włącz granie
Piwo, jaranie, panowie i panie
Kręcą już bale, jest przewspaniale
DJ ma płyty, ciekawe czy ma talent
Prawdziwi b-boy'e co kochają swój taniec
I ci, których sztuka utrwalona jest spray'em
To jest hip-hop nigdy stop
Choć wskoczył już 2005 rok
To niezły szok dla kilku niedowiarków
Stara ekipa z centralnego parku
Tak, aha, tak, stara ekipa z centralnego parku

[x2]
Teraz tak to robimy, razem
Właśnie tak to robimy, razem
Kielce, mamy tu swoją starą bazę
To jest rap, a robimy to tak

LWWL szlachetny metal
Na szyjach Projekt Hamas vendetta
Wszystko zbudowane na fundamentach
Starej szkoły rapu reprezentant
To B do R do X, tu jestem
W mieście chaosu, hardcore'u i przestępstw
Dobrze pamiętam co było przedtem
A to co jest teraz dla mnie jest święte
Matka nauczyła mnie żeby wierzyć
Ulica żeby przeżyć, hajs żeby się dzielić
Od starej szkoły do nowych czasów
Widząc zarobasów, obserwując biznes
Ktoś mówił, że rap jest dla dzieciaków
To teraz powiem, że dzieciaki są dla rapu
W.Y.P. 3, temat odświeżam
Leszczy namierzam, na nagrywkę podjeżdżam
W połowie lat dziesiątych
Po dziesięciu latach rap znowu nas łączy
Ta historia jeszcze się nie kończy
Miej dylemat, to tyle na ten temat
Każdy sukinsyn chciałby dowodów
Myślisz, że robię ten rap bez powodów?
Odcinam się, nie wącham twojego smrodu
Rozpływam w mieście jak kostka lodu

[x2]
Teraz tak to robimy, razem
Właśnie tak to robimy, razem
Kielce, mamy tu swoją starą bazę
To jest rap, a robimy to tak
ziomek mówiłem nie raz, że gonię jak pies
że na chuj ten wysiłek jak zżera mnie stres
dwa długie lata gonił mnie jakiś cieć
dwa długie lata, a ja z długiem, ej, pamiętasz my
mówiłem nie raz jaki ten kraj jest dziki
wtyki, wtyki, a i tak jesteś nikim
z resztą wiem swoje, chcesz to się pomęcz
wiem co się da, czas stąd spierdalać, ziomek

moment to nie miało przecież tak wyglądać
każdy miał mieć lepiej przy tylu nowych światopoglądach
to coś na styl ronda, chyba znowu w syfie pływasz
znowu chcesz się stąd kurwa zrywać (wybacz)
nie mam trzymam więc cię nie pogrzebie
600 kilosów na zachód i już byłoby ci lepiej
przecież każdy chce many-many każdy ty zajarany
ledwo za morzem, a już prawie jak Stany
tutaj wciąż za nic plany, pojebany ksiądz jest władzą
wkrótce zanim coś odjebiesz profilaktycznie cię wsadzą
dadzą ci pseudo-szansę na społeczne pseudo-awanse
co naprawdę zdradzieckim transem
z neo-radzieckim lansem, do władzy brną tu cioty
chcą tego czego my czytaj luzu, fur i floty
u nas pomysł to kłopoty, życie w dupę daje kopy
w szczególności życie w pierdolonym Meksyku Europy

Pozmieniało się chłopaki (w głowach)
tobie to powiem, a niech usłyszy wielu
ocknijcie się ludzie, król Midas na sumieniu
zawsze będę mówił o tym co sami widzicie

to podobno miało wyglądać inaczej
miał być spokój a każdy wokół miał mieć jakąś pracę
tracę się już w tym sam, znowu zajeb, który znam
a jak myślisz dlaczego kurwa bez Puq'a gram
trwam w tym jak jebnięty wiesz nie przy zerze spięty
a 50% bliskich nad Tamizą pali skręty
to już chyba stałe elementy życia w tym regionie
ciśnij ostro do matury, a potem na wyspy ziomek
bo co poniektórym tylko może się tu udać
tam masz fuchę, funty i czarnuchów w klubach
masz szansę, przecież tutaj nic się nie zmieni
robisz rap to go pierdol, nawet nie wyjdziesz z podziemi
to jedno, a drugim korzeni sedno jednak
chcesz żyć tu na ten czas musisz z gównem się pojednać
to przedsmak, a jednak pieprzę migracyjny popyt
wolę mieszkać w pierdolonym Meksyku Europy

Pozmieniało się chłopaki (w głowach)
tobie to powiem, a niech usłyszy wielu
ocknijcie się ludzie, król Midas na sumieniu
zawsze będę mówił o tym co sami widzicie
Daj start zaczynamy to zamieszanie x 7
Daj start zaczynamy tooo

Mam słów zamieć w planie panowie i panie
daj play, dawaj z tym ej grzej po membranie
przez litry potu i tony polotu - złap moją banie
bo mam manie na pisanie takich rzeczy -
nie zaprzeczysz ze poniekąd całego tego gówna to leczy
I chociaż masz to w mp3 a nie w oryginale
To gdy stoisz tak przede mną nie obchodzi mnie tow cale
Budzi mnie koszmar ten sam dobrze go znam
pot na mym ciele efektem sennych doznań,
kto raz poznał smak samotności
ten poczuje go znów gdy Morfeusz do ugości,
rzucone kości co było to za mną
ja stąpam ostrożnie by nie wjebać się w bagno,
dobra dość wylewności palę bongo by zasnąć,
ale pełnia księżyca mnie wyciąga na miasto.
Nie ma opcji nie zasnę tej nocy,
zerkam na zegarek pół godziny do północy,
przecieram oczy kompletuję ekwipunek parę złotych do kiermany bezpiecznie kitram jarunek
bo nie jeden UBEK czai się tu pośród ulic
jak nie orientujesz ziomek parę lat możesz przytulić,
nie ma co mulić szybki telefon do ziomka,
tej nocy przynajmniej sam nie będę się błąkał.
Gdy wsiadałem do fury, bas poruszył społeczniaków,
huj wam w dupę konfitury przekaz tylko dla swojaków,
piona ziomuś co tam,
gra gitara okam dawaj weź coś tam zbuduj z holenderskiego topa,
to nie konopia po centrum kręcą się fele,
na bankowej wypinają cyce jakieś marne cwele,
na kasę łase niedomyte maszkarony,
chcesz je spenetrować lepiej załóż na raz 3 kondomy fuj,
jedziemy w huj stąd kupmy jakąś kire,
w nocy nie śpi to miasto nawet na chwilę,
sięga po sztylet zakapturzona postać terroryzuję chłopca wyprawa nocna musi być owocna,
nie szukam podstaw wracam do fury,
nie ingeruję palców pokarmowej miejskiej natury.
Katowice noca nieciekawa okolica,
pęka szyba ktoś się zrywa głośno wyje pizda,
to dzielnica ginie interweniuje policja,
pilnuj swoje fanty, przypal flora jak cię pies zapyta,
centrum ligota , bogucice , Tauzen , Brynów
pod osłoną nocy masa zabronionych czynów,
u dzielnice wychowują sztywno bez padaki,
siema dobre chłopaki jebać mundurowych skurwysynów.
Chyba każdy już wie i widzi, co się dzieje
XXI wiek a ludzkość szaleje
Bez konsekwencji, bez odpowiedzialności
Bez żadnych granic i bez sennej wolności..
Młodzi biegają z komórkami i kręcą
Od tak zabawa, by sobie kogoś znowu zdeptać
Śmiać się z tych, którzy nie są w stanie się obronić
Bo słaby będzie słaby, wiec trzeba go obrobić
A knypki się bawią niszcząc ludzkie więzi
Na drugi dzień ktoś wisi na gałęzi..
A ty w TV znowu coś bredzisz
Mam święty kraj, w którym żyją sami świeci..
Zero kultury, rodzicielskiej ręki
Zero wartości, pomysłu na wychowanie dzieci
Chrześcijański kraj a jadu za trzech
Podzieleni wszyscy taki grupowy grzech..

Coś już dawno nie gra tu
Wartość gaśnie mimo słów.
To nie słowa leczą
Tylko czyny i Ty wiesz to

Nikt się nie przyzna, bo to nie dotyczy nas
Mamy swoje życie, problemów las
Że ktoś cierpi, nie interesuje nas
Chyba, że na pokaz, no to wtedy tak
Mamy świetne dzieci i damy im wszystko
By tylko zajęły się sobą na chwilkę
Zakupy, praca, co niedzielę do kościoła
W dni powszednie zrobić z tolerancji oszołoma
Nie powiesz, że nie, bo to widzę wszędzie
Najważniejszy porządek moralny, pięknie
Posprzątać pod dywan, że ludzie są źli
Że dzieci wariują i że cierpimy my
Najważniejszy jest obraz, że wszystko OK
Bo lepiej udawać niż wstrząsnąć tym złem
Od kultur, subkultur i pseudo realiów
Ja chce się odciąć i odejść gdzieś..

Coś już dawno nie gra tu
Wartość gaśnie mimo słów
To nie słowa leczą
Tylko czyny i Ty wiesz to
I ZWROTKA: PJUS

To była prosta gadka: ja i ta pani
Po kilku drinkach, jeszcze przed kawami
Jakiś klub przed nami, kilka osób i taras
Nie znam jej dobrze, ale wziąłbym od zaraz
Kiwa wypity balast, ale staram się słuchać
Ona mówi, że w końcu sam się oszukam
Ale co, jak? Proszę cię powtórz
Ona, że ma chłopaka i nie szuka innych chłopców
Ha, ja na odwrót, nie ma stałych kobiet
Jak taką spotkam, to chętnie ją pozdrowię
Tymczasem sobie stojąc, pijąc tu z tobą
Mógłbym nagle pójść i wziąć te dwie obok
Jestem swołocz? Ha, co za słowo
Mówią: Pjus na baby, ta gadka to nowość
Skoro masz tyle lat, mówi mi dalej
Mógłbyś przestać pić, przestać szaleć
Przegrasz talent, przegrasz ze wszystkim
Jeśli nadal będziesz brał te dziwki
Tu nie chodzi o cipki, czy stan twego krocza
Spotkałeś złe kobiety, widzę to po oczach
Spotkasz tę jedyną, będzie uhm urocza
Będziesz szczęśliwy, na pewno ją pokochasz
Ja niezbyt trzeźwy, widać to po ruchach
Kochanie pogadamy jak przyśni ci się kutas, wiesz

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki (przestań)
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, wiesz?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie dam rady, oł?)
Ja będę dla Ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

II ZWROTKA: PJUS

Jay nie ma problemów, w sumie to już emeryt
Nas mówi: fuck pimpin, ale w łóżku ma Kelis
Ja nie chcę dzielić tych lat w jednym związku
Nie chcę kwiatów już zwiędłych, ha po prostu
Na pierwszym krążku mówiłem: miałem ich parę
Jedne są simple, inne past, inne ssą dalej
I stale chodzi o nie i ten mój korzeń
Czasem jestem chamem, o mój Boże!
Najebany SMS'y, wiesz, zero wyczucia
„Królowo jesteś piękna, ja chcę się z Tobą ruchać”
Trudno, jak adresatka akurat nie ma chcicy
Gorzej jak ma akurat operację macicy
Czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
Momentami je wszystkie ogarnia przestrach
Że coś chcą ciągle od takiego prostaka
Chciały fruwać? (aha) Mogły tylko poskakać

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?, co?)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak

III ZWROTKA: PJUS

To jest co? Chamstwo trochę jak Szybki Szmal
Jestem chamem? Trudno Ale czy być kimś mam?
To moje tempo, nie jakiś przód peletonu
To (mhm) nie spóźnienie czy brak telefonów
To brak symptomów mówienia im kocham
To różne akcje, które kończą się na szlochach (uh)
Czasem mi płaczą, że nie były na zakupach
Na ogół płaczą nad ranem, że boli je dupa
Kazia Szczuka powie, że jestem public enemy
Trudno co robić? Kaziu wpadnij, idziemy gdzieś
Kobiety lubią by bić je po twarzach
Same o to proszą, nie ma co się obrażać
I mówić, że moje akcje kończą się udręką
Dobra przynajmniej nie robię tego ręką
Pół żartem, pół serio, więc się zastanów
Fruźki wolą optymistów? Wyraźnie wolą chamów

REFREN: MES, FLOW

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania podłóg (co?)
(Jeszcze nie zacząłem)
Nie traktuj mnie jak te dziwki
(Jakie znowu dziwki, ha?)
Ten jeden raz butelki sobie odmów
(Nie umiem wiesz?)
Ja będę dla ciebie wszystkim (nie słuchałem ich)

Mówiły mi, mówiły mi tak:

Nie traktuj mnie (co?)
Nie traktuj mnie (nie znasz się, wiesz?)
Ten jeden raz (co? co? co?)
Ja będę dla ciebie wszystkim
(Proszę cię, przestań)

SKIT: STASIAK

On chory jest
Mogę pierdolnąć mój śpiewany flow
Hej dziewczyny
One jego chcą (oooooł)
Lubią to
Wyglądam jak LL Cool J
No może jestem grubszy tu i ówdzie (ha-ha-ha-ha)
Ale wiem to, że dziewczyny lubią zajebisty hip-hop
I chłopaki też lubią dobry hip-hop
Jeden gość przyszedł na świat z biednej rodziny,
chciał wyjechać stad niż zostać tu gdzie żyje.
Nie znosił życia, był zamknięty sobie przez nie,
matka piła alkohol dopóki zaglądała często.
W pewnym momencie,
szybki pomysł przyszedł mu do głowy,
zerwać się za granicę, zarobić trochę mamony,
kupić dziewczynie prezent ,
pokazać się z dobrej strony,
funty zaoszczędzić,
wynaleźć tanie mieszkanie.
Ciężko na robocie czasem masz takie zdanie,
odebrać pensje i wysłać parę groszy mamie.
Czasem w pubie spędzasz czas,
myślami przebierasz, myśląc czasem,
gdzie oni są, co robią teraz?
To polskie drogi, ty taką trasę wybierasz,
bo przecież wybrałeś, więc gdzie jesteś teraz?
Widziałem Ciebie wtedy ,teraz się sponiewierasz,
a ty ? gdzie teraz jesteś?

Ref:
gdzie teraz jesteś?
już teraz nie ma Cię wśród nas,
gdzie teraz jesteś? czasem łąpie gorycz ,łapie żal,
gdzie teraz jesteś? wszystkiego dobrego nam,
gdzie teraz jesteś? na rejonie został tylko cień. /2

Następny smutny list przyszedł od typka zza krat,
gdzieś za murem przysyłam myśli, rodziny mu brak.
Czuję się dobrze ten styl myślę,
iż nie, jak dzieci ,jak szkoła,
mija Tobie każdy dzień ,
dzieciaki ten skuz chodź nie wiedzą gdzie jest,
niestety pieniądz napędzą tę szatańską machinę,
nie masz wpływu na to, nie jesteś temu winien,
czy lepsze życie jest w zasięgu ręki? odstaw ręki,
Boże dzięki za życie,
dzięki ,dzięki ,mogło być gorzej .
Jestem ty gdzie jestem, zasadziłem tu korzeń,
zapuścimy kotwice i mam oczy otwarte,
szerokie źrenic, życzę każdemu z fartem .
Tamte czasy i tryb życia już nic nie warte,
mam w kartach pokera i zgromną hante,
tak żyję jak chcę i nie spadam na parter,
a ty gdzie jesteś teraz? no gdzie ,gdzie ,gdzie .

Ref:
gdzie teraz jesteś?
już teraz nie ma Cię wśród nas,
gdzie teraz jesteś? czasem łąpie gorycz ,łapie żal,
gdzie teraz jesteś? wszystkiego dobrego nam,
gdzie teraz jesteś? na rejonie został tylko cień. /2
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wszystko układa sie tak jak powinno
Nic nie chce znieniać,bo ciesze chwilą
Mam to co chciałem i więcej już nie chce
Nawet jak trzeba to częściej się zrzekne
Mam też skarb co wypełnia mi serce
Mam to serce co wypełnia mi przestrzeń
Mam też muzyke co gra mi nad uchem
(???)

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wcale nie jest tak że sie nigdy nie ciesze
Że mam to wszystko i że jeszcze wierze
Może być lepiej i nigdy gorzej
Jest,było,będzie,tutaj dobrze
Mimo tego że nie zawsze jest(eldorado?)
Od problemów aż robi mi się słabo
Wiem po co jesteś(?)
Na przekór modzie odchodzących wzorców
Uwierz mi niby mam tak samo jak ty
Tylko czsami los sobie z nas drwi
A i tak jest dobrze z resztą tak ma być
Bo w tym TO tkwi i będziemy żyć
Żyć jest w takich prostych rzeczach
Tylko rozejrzyj sie wokół i idż po zakrętach
Mam ludzi co wierzą że nie moge przestać
Że mam pisać przekaz w tych prostych tekstach
Hymm stop chwila kolejna rozkmina
Kolejna barjera duma sie zaczyna
Nie,nie myśl tylko idż dalej prosto
Osrto przez siebie trzymaj sie tego mocno
Chcesz żeby było tu tak mniej więcej
Te chwile momenty oklaski w ręce
Nigdy nie zwątpie przed siebie pędze
Wiem że będzie tu tak mniej więcej

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było ty tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...
Aha... Fisz z... aha... la la la laj
Aha... jeszcze raz....
A dziki tłum przelewa się po ulicach, chodzą jakby zaczarowani.
Ja gubię się jak zwykle, miasto dla mnie labirynt, w którym wyjścia nie ma
Betonowa dżungla, co ulica to ten sam schemat.
Nie wiem gdzie jestem, czy idę tam gdzie trzeba
Rozpływam się w tłumie, rozpływam się na dobre.
W tramwaju duszno, śmierdzi potem, jadę w złą stronę i z powrotem.
Gubię się na ulicy, w supermarketach, gdzie wzrok rozmywa się, hałas uderza w potylice.
Szukam pieniędzy w kieszeniach, nic nie mogę znaleźć.
Pocę się, wybiegam z powrotem na ulicę, gdzie tak ciasno, słońce oślepia jest tak jasno.
A proszę ratuj S.O.S krzyczę ratuj mnie, bo zgubiłem drogę kolejny raz,
Kolejny raz zeżarło mnie, wiec wzywam Cię ratuj mnie,

Aha aha ratuj mnie....
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj

A ratuj mnie proszę, wyciągnij mnie stąd, bo jestem taki mały
Tutaj mały, gdzie nie idę popełniam błąd, tędy idę nie tedy gdzie trzeba
Błagalnym wzrokiem gapie się w kierunku nieba S.O.S
A weź mnie gdzieś daleko, gdzieś gdzie nikogo nie ma,
Gdzie słychać każdy oddech, gdzie kontroluje każdy krok,
Nie umawiaj się ze mną przy jakiejkolwiek ulicy, bo ja nie wiem gdzie to jest
Dotrę tam za rok, za dwa, uciekam stąd
Lecz zawsze tu wracam, obracam głową o stopni sto osiemdziesiąt parę,
Szukając wyjścia zgubiłem się do tego mam talent
Mam problem by stąd się wydostać, problem nie byle jaki.
Macham łapami daję Ci znaki

La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj

Atakuje mnie hałas, atakuje mnie tłok, atak przestrzeni
Klęczę, chwytam swoja głowę, połowę drogi mam za sobą, przed sobą mam.
Gubię się w mieście, po mieście nie chodzę sam,
Wracam do punktu wyjścia, mam mokra koszulę,
Tulę do siebie łeb, by uchronić się przed atakiem miasta,
Przed atakiem przestrzeni lekko zakłóconej
Odpadam, już nie chcę, wołam o pomoc, opadam na ryj,
Już nie chcę więcej, weź mnie stąd...

La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
La la la la, la la la laj
A S.O.S
La la la la, la la la laj
Idę na spacer, ale tam gdzie życie się już nie toczy
to świat który widzę brat gdy zamykam oczy
czas będzie tam stać jak na osiedlach bloki
ja idę słyszę rap i myślami stawiam kroki
mijam twarze, setki marzeń, świat bez granic
kiepskich zdarzeń, których czas nie wymaże za nic
w oczach blask niczym gwiazd a nagroda grammy
ten sprzed lat zanim czas nas nauczył ranić
widzę ludzi których już przy mnie nie ma tam
mówię im siema i mówię do zobaczenia, bo
wszystko się zmienia lecz stan w mojej głowie
jest ten sam, jak chcesz to coś Ci opowiem
mijam tam dawne miejsca, szukam tam szczęścia,
chwile z przeszłości przeglądam jak zdjęcia
nie szukaj złości, szukaj miłości
bym móc ją pamiętać i wziąć ją w objęcia

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]

Idę na spacer, mijam siebie gdy byłem dzieciakiem
i siedziałem z kaseciakiem brata zajarany rapem wiesz
i kiedy latem, znów opuszczałem chatę,
by na boisku grać nawet gdy pogoda w kratę
pamiętam jedną zimę gdy czas w tył przewinę
i pierwszy tekst tak jak pierwszą dziewczynę,
pierwszy sex tak jak pierwszą imprezę
na której zgubiłem ostrość zupełnie jak Pezet
czasy liceum, pierwsze projekty,
gdy wspólnie z kumplami tworzyliśmy kolektyw
i chociaż teksty dziś są do korekty
to czas tej zajawki był kurwa najlepszy
pamiętam mainstream był wtedy odległy
miałem sen, by tam być i ten sen mi się spełnił
idę po dzielni, mam walkmana w kielni,
żeby świat w mojej głowie wspomnieniami wypełnił

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]

Idę na spacer po marzenia, gdy zacząłem je spełniać
i tak nie spodziewanie dostałem wtedy maila,
było napisane - chcemy z Tobą spotkanie
i że warto mi pomóc bo widać we mnie potencjał
byłem nieświadomy co czas może przynieść,
dziś gram w całej Polsce, ty znasz moje imię *To jest piękne!*
Mój rap który płynie przez świat,
a ja wciąż taki sam od lat mogę go grać
pamiętam kiedy musiałem podjąć decyzję,
i porzuciłem coś, co kochałem dziś mam bliznę
wszedłem w rap biznes, dziś nie żałuje i
spełniam sny, dobrych chwil nie brakuje mi
wszystkie dni siedzą we mnie, czuję tą chemię,
zanim odejdę opowiem Ci o mnie,
chwile są piękne, a drogi kręte,
dlatego wiem, że warto mieć swoją ulicę wspomnień!

W mojej głowie ten czas płynie wolniej
bo jest parę spraw których brat nie zapomnę
tamte chwile ciągle wracają do mnie
chyba każdy ma swoją ulicę wspomnień! [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo