Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wszystko układa sie tak jak powinno
Nic nie chce znieniać,bo ciesze chwilą
Mam to co chciałem i więcej już nie chce
Nawet jak trzeba to częściej się zrzekne
Mam też skarb co wypełnia mi serce
Mam to serce co wypełnia mi przestrzeń
Mam też muzyke co gra mi nad uchem
(???)

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...

Wcale nie jest tak że sie nigdy nie ciesze
Że mam to wszystko i że jeszcze wierze
Może być lepiej i nigdy gorzej
Jest,było,będzie,tutaj dobrze
Mimo tego że nie zawsze jest(eldorado?)
Od problemów aż robi mi się słabo
Wiem po co jesteś(?)
Na przekór modzie odchodzących wzorców
Uwierz mi niby mam tak samo jak ty
Tylko czsami los sobie z nas drwi
A i tak jest dobrze z resztą tak ma być
Bo w tym TO tkwi i będziemy żyć
Żyć jest w takich prostych rzeczach
Tylko rozejrzyj sie wokół i idż po zakrętach
Mam ludzi co wierzą że nie moge przestać
Że mam pisać przekaz w tych prostych tekstach
Hymm stop chwila kolejna rozkmina
Kolejna barjera duma sie zaczyna
Nie,nie myśl tylko idż dalej prosto
Osrto przez siebie trzymaj sie tego mocno
Chcesz żeby było tu tak mniej więcej
Te chwile momenty oklaski w ręce
Nigdy nie zwątpie przed siebie pędze
Wiem że będzie tu tak mniej więcej

Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Żeby było ty tak mniej więcej
Żeby było tu tak mniej więcej
Mniej więcej tak...
Spędzę ci sen z powiek, aha, dawaj
słyszysz ten wokal, flow czekasz na dis
znów z tej strony Pih, moje życie jeden wielki beef
Be do eSdo Te do O d Ka
chcesz czy nie i tak nie będziesz spał
Faul dzieciak tu nie można grać fair
nie odchodzę od stołu dopóki karta mi żre
ambicje biorą górę krzywo na to patrzę
wkurwiony zejdź z drogi, serio łapię jazdę
spędzę ci z powiek sen po ostateczny dzień
pamiętaj nie przeżyjesz dłużej niż twój cień
punchliny daj mi mówisz ręczę nie przegapisz
ej ty z dupy eMCe złap mnie jeśli potrafisz
twój rap za rok będzie martwy, zapomniany
my robimy hałas, teraz cztery ściany
głos zbolały, na pokrzepienie seta
przekaz za mocny do TV

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 2)

Szmule strzelają z oka, frajerzy z ucha
tymczasem ja rozpierdalam lokal, dzieciak słuchaj
ruszaj się ruszaj malutka zabiorę cię później
wariat ci przyniesie klubowe kontuzje
dobrzy umierają w chłodzie, źli w płomieniach
czuje żar w dłoniach ziom rozbija temat
niszczę spokój wokół nienawidzę ciszy
ja i mój jedno karatowy skurwysyn
noc daje nam znaki dziecko miasta płacze
nad głowami świeci krwawy księżyc w trzeciej kwadrze
nie mów mi nie mów przydupas ze wszystko w porządku
daje rap nie utrzymasz obiadu w żołądku
mordą kłapnie do mnie zrobi sobie przewóz
wredny w domu pewnie odlewa się do zlewu
eses i bemo wiesz rzucone są kości
eS Zet Ygrek Ha niech bas wyrwie im wnętrzności

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 2)

Dj zetrzyj z adapterów kurz
Powracam znów (x 3)
Dj zetrzyj z adapterów kurz

Sprawe naświetlę zrozumie kumaty
chodź ze mną jeśli rodzina spisała cię na straty
otworzą ogień, spędzimy im sen z powiek
wytłumaczymy swój świat naszym słowem
Pe I Ha i szycha ty dzieciak lutuj lutuj
Prędzej czy później wypierdoli ich z butów
Usłyszą klik i klak naciskanie spustu
Tej nocy radia pogrążą wszystkich w smutku

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 4)
Budzi mnie koszmar ten sam dobrze go znam
pot na mym ciele efektem sennych doznań,
kto raz poznał smak samotności
ten poczuje go znów gdy Morfeusz do ugości,
rzucone kości co było to za mną
ja stąpam ostrożnie by nie wjebać się w bagno,
dobra dość wylewności palę bongo by zasnąć,
ale pełnia księżyca mnie wyciąga na miasto.
Nie ma opcji nie zasnę tej nocy,
zerkam na zegarek pół godziny do północy,
przecieram oczy kompletuję ekwipunek parę złotych do kiermany bezpiecznie kitram jarunek
bo nie jeden UBEK czai się tu pośród ulic
jak nie orientujesz ziomek parę lat możesz przytulić,
nie ma co mulić szybki telefon do ziomka,
tej nocy przynajmniej sam nie będę się błąkał.
Gdy wsiadałem do fury, bas poruszył społeczniaków,
huj wam w dupę konfitury przekaz tylko dla swojaków,
piona ziomuś co tam,
gra gitara okam dawaj weź coś tam zbuduj z holenderskiego topa,
to nie konopia po centrum kręcą się fele,
na bankowej wypinają cyce jakieś marne cwele,
na kasę łase niedomyte maszkarony,
chcesz je spenetrować lepiej załóż na raz 3 kondomy fuj,
jedziemy w huj stąd kupmy jakąś kire,
w nocy nie śpi to miasto nawet na chwilę,
sięga po sztylet zakapturzona postać terroryzuję chłopca wyprawa nocna musi być owocna,
nie szukam podstaw wracam do fury,
nie ingeruję palców pokarmowej miejskiej natury.
Katowice noca nieciekawa okolica,
pęka szyba ktoś się zrywa głośno wyje pizda,
to dzielnica ginie interweniuje policja,
pilnuj swoje fanty, przypal flora jak cię pies zapyta,
centrum ligota , bogucice , Tauzen , Brynów
pod osłoną nocy masa zabronionych czynów,
u dzielnice wychowują sztywno bez padaki,
siema dobre chłopaki jebać mundurowych skurwysynów.
Człowieku dobrej woli, bądź pozdrowiony,
bądź zawsze zdrowy, odcinaj kupony,
jednoosobowa armia w każdym zawarta,
nie raz by to zrozumieć musisz dotknąć bagna,
takie realia to jest miejski szlak,
diament to niezależność, szacunek to skarb,
ten piękny dar moją ekipę karmi,
podnieś ręce w górę dołącz do (Hemp Armii).
Mentalne podobieństwo,
siłą jest braterstwo każdego dnia (w Hemp Armii),
miłość nienawiść dobro i zło,
to życia front Hemp Armii krąg,
dla wielu to szok, a gdy zapada zmrok,
na bazie tłok i trzęsie się blok, w łuk zgina się strop ,
niebieski dym, wypełnia cały schron,
przed domem plon,
a na nimi kona stara dzielnica i życia stara szkoła,
chociaż od nowa nie raz coś zacząć trzeba,
tym czasem pięć, a ręce me do nieba (Hemp Gru).


(Refren)
(w Hemp Armii)

Chodź bliżej Ty poczuj tą moc.

(w Hemp Armii)

Miłość, nienawiść, dobro i zło

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!


(Dill Gang)
Chodź bliżej Ty poczuj tą moc,
Hemp Armia daje siłę mi non stop,
z ekipą idę swą bo oni idą ze mną,
niesiemy światło tym co wokół ciągle widzą ciemność,
stawiam na jedność, lojalność,
braterstwo ze mną sami swoi, my idziemy po zwycięstwo,
bo gdy jest ciężko, ktoś podaje dłoń,
pomaga wstać a nie celuje w skroń,
powraca smak dobrej konopi do płuca,
bo tylko brykiet i piach znów można tu turlać bo,
najświeższy sort wjeżdża na ulice,
reprezentuje prawdę ziom fałszu nienawidzę,
my gramy w jednej lidze tu ważna jest współpraca,
pomagasz człowiekowi to i człowiek Ci pomaga,
prowadzi nas rozwaga, każdy dzień jest szkołą życia,
nie jest źle choć mamy jeszcze wiele do zdobycia,
nic do ukrycia gdy wspólnie działamy,
razem wzmacniamy fundament Hemp Armii,
to dzięki przyjaźni stoimy tu razem,
nagrywamy rap dla tych którzy czają bazę.


(Refren)
(w Hemp Armii)

Chodź bliżej Ty poczuj tą moc.

(w Hemp Armii)

Miłość, nienawiść, dobro i zło

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!


Masz kolejny poziom w zasięgu swoich rąk Hemp Gru,
JLB - razem tworzymy krąg, kruszymy plon,
ziom szanuj swych braci,
jeśli chcesz jak my cieszyć się owocem pracy Dill Gang,
ziom równa się prawdziwy Hip Hop. Dj B-Boy, Writer, Mc mamy to wszystko,
zajawka, spot, muzyka, tatuaże, trawka,
nieważne tu czy tam biuro czy ławka,
sprawdź nas ziom, sprawdź czy to prawda,
jestem na szczycie to jest twoja szansa,
za raperów marnych jointa dzisiaj spalmy,
jeden buch mordercą myśli czarnych,
ziom weź się ogarnij nie bądź zachłanny,
spraw by twój biznes na pewno był legalny,
słuchasz w domu na banicji czy w zakładzie karnym pozdrówki,
śle Wilku człowiek Hemp Armii.


(Refren)
(w Hemp Armii)

Chodź bliżej Ty poczuj tą moc.

(w Hemp Armii)

Miłość, nienawiść, dobro i zło

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!

(w Hemp Armii)
To jest to!
Panie Ahmadineżad
wiem że przyjdzie to z trudem
ale choć na chwile jak ludzie
siądźmy żeby w szyję dać
stawiam wódę
weź pan uderz ze mną kielon czy dwa
bo brniesz bez postojów a ten kielon peron ci da
świat w stereotypach dziś pogrążony na amen
niewpadłby na tak szatański pomysł żeby pić z szatanem
i też nie pali się by pić z nim mój organizm
znam lepsze rozrywki
dużo chętniej napiłbym się z Hatamim
ale co robić skoro jak wiadomo panu
niemam wpływu na wybór prezydenta iranu
więc nieważne czy to słyszysz z CD czy skąd
ja mam tu zimne 0,7 i szkło
wiem, że koran broni jak esperal
ale kielonik?
od kielonika nie zawali się Teheran
zwłaszcza, że jeśli mam być szczery to może pomóc
pan zaglądasz do koranu rzadziej niż ja do pani domu

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Ej Mahmudzie nie ma co się czaić
tylko jedziesz z koksem jedziesz zdrowie Lechaim
apropo co to za pomysł
żeby wymazywać z mapy moich starszych braci
Ahmadineżad weź się napij
nie pijmy za radykalizm
wypijmy za to pokolenie irańczyków które cię obali
kibicuję tej idei jak najgłębiej
skoro nawet Hamenei jest przy tobie gołębiem
zgadzam się
Bush jest szaleńcem ale z drugiej strony
ty nie wypadasz lepiej pomyśl bo
to nie jest pogląd nazbyt sprytny mieć mu za złe
że macha brzytwą kiedy wciąż mu dajesz nowe brzytwy
przemyśl to zamiast stękać
ja tym czasem polewam
o ho flaszka pękła i zdaje się
że to ostatni kielon więc nie jęcz tylko wal go
może wreszcie wytrzeźwiejesz

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad lejmy bo
na trzeźwo masz zanadto inwazyjny ton
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon

Panie Ahmadineżad chlejmy gdyż
na trzeźwo masz zanadto chwiejny styl
na trzeźwo zbyt wielkie sprawy nas dzielą
więc pij pan oto polany kielon
To już nie jest noc, ale jeszcze nie ma dnia.
Znowu zmieniam bok, szkoda, że mam je tylko dwa.
Księżyc wisi w oknie i na złość ziewa raz po raz, ale jest noc jeszcze czas, żeby wreszcie móc wstać.

Nie mogę spać - boję się, że coś mi się przyśni.
Nie mogę wstać - nie chcę budzić ludzi nocą.
Nie mogę spać - w głowie mam za dużo myśli.
Nie mogę wstać...

Znowu budzę się oświcie, jakaś czwarta rano.
I znów czekam z własnym życiem aż wszyscy wstaną.
Chcę znów zasnąć, mieć jakieś sny o Tobie,
Bo Cię nie ma ze mną, ale jakoś oczy mi się zamknąć nie chcą.

Nie mogę spać - boję się, że coś mi się przyśni.
Nie mogę wstać - nie chcę budzić ludzi nocą.
Nie mogę spać - w głowie mam za dużo myśli.
Nie mogę wstać...
nie mam po co...

[...]

Nie mogę spać - boję się, że coś mi się przyśni.
Nie mogę wstać - nie chcę budzić ludzi nocą.
Nie mogę spać - w głowie mam za dużo myśli.
Nie mogę wstać...
nie mam po co...
To moje zwrotki co rozchodzą się jak prasa
Jak tanie plotki które kocha masa
Hamasa dotknij styl
Ten styl w takich czasach to jest balsam na rany tych
Co wiedzą czym rap gra jest
Ja mam dosyć dzisiaj kasa rządzi muzą
Radio co puszcza te gnioty mówi trudno
Noi gówno dalej tłoczy wespół z ułomnych MC wytwórni
Ja nie lubię hołoty więc jadę z tą chujnią
Po pierwsze niechce więcej słyszeć o UMC
Po drugie Kielce nigdy nie były fabryką gówien
Po trzecie wiem co mówię nawijam prawdę
Kocham tę rap grę jak żaden inny skurwiel

Ref.
Wciąż w jedną stronę z pętlom idę
bluźnierca ziom sprawdź ten mixtape
Stąd wszytko wydaje się inne
Tu przytnę, wytnę tam urwę bit ej

Dobra teraz na chwile się cofnij w czasie
Kiedy Rydzyk miał mały zasięg a Liroy był w trasie
Wtedy LEWARY Poundy na pełnym wypasie
Czapki ze zgiętym dachem sztuki, stówki czasem
Pamiętam opaloną lufkę jak kasety
Kiedy szłem dopadnięty musiałem przewijać ołówkiem
To moja mama mi kupiła "Scyzoryka"
Co było później nie pytaj dowiesz się na moich płytach
Jestem dziś nawijam jak ***
Projekt Hamas sprawdź nas
Chcesz się zmierzyć mój diss z mikrofonem
Zmienia życie więc pysk!!
Idę wciąż w jedną stronę

Ref.
Wciąż w jedną stronę z pętlom idę
bluźnierca ziom sprawdź ten mixtape
Stąd wszytko wydaje się inne
Tu przytnę, wytnę tam urwę bit ej x2
W 97 miałem 11 lat wtedy prolog na kasecie przyniósł zioma starszy brat
Wiesz jak jest, nagle na głowie staje cały twój świat i choć nie kumasz połowy
Też jak oni też chcesz w to grać

98 miałem spodnie w które do dziś chyba wejdę i choć pierdo*iłem deskę
Mówili że jestem skejtem , mama śmiała się , ojciec mówił mi że to przegięcie
Kiedy ja liczyłem szewki daszek czapek z logiem Lakers.,

99 pierwszy raz wy****** mi dziesionę , kurwy syny wzięły czapkę
Z przed tych paru wersów ziomek , weszła trzycha , weszły Sobieskie i bronek ,
Pierwsza wóda na garażach i rzyganie za domem

2000 poczekaj to za moment rok wcześnie reforma kazała mi zmienić szkole.
Jakaś nauka ? Jakaś tam była,
okolica nauczyła jak szybko kończyć na dole.

Pamiętam każdy dzień i każdy motyw
Każdy problem i wszystkie kłopoty
Wszystkie upadki i wszystkie wzloty
I nigdy nie zapomnę o tym .

Jak każdy miałem ekipę z którą marnowałem dni, jakaś rura parę piw
Pierwsze dupy chce się żyć, a że życie lubi dzieciakowi spuścić wpie****
W szczególności temu który nie wie co to piekło,
Półtora roku szkoły dwie, kurator też, dozór jest
I fart fest, że nie zakład dla ambitnych
Dzieciaki lubią bawić się , częścią być w grze
Uważaj ziom, bo życiowy parkiet bywa śliski

02 mój pokój, u boku ziomek z mikowskich bloków
Prace w toku , napie***** ( ? )
Marne pół roku , brak ambicji i niepokój
Zamieniłem w naście bitów i pierwszych tekstów stertę
Niczym nie jarasz się jak pierwszym koncertem ,
Z czasem te większe ,te dla publiki szerszej
Innym wzrokiem zaczynasz ogarniać przestrzeń
Każde zdarzenie przenosząc w te wiersze

Pamiętam każdy dzień i każdy motyw
Każdy problem i wszystkie kłopoty
Wszystkie upadki i wszystkie wzloty
I nigdy nie zapomnę o tym .

04 z Rahem ruszamy wspólną watache
Wspólne studio, flow równo, kapał na papier
Receptura i Miraż to minęło jak chwila
Potem przyszedł dzień by zerwać coś co było już nijakie
Ja, nie zostałem sam chociaż mówiła raczej patrz
Dalej z nimi gram ponad 1000 dni na Blacie

08.02 rusza Fandango Gang, ty mówisz ze to nie ja
Ja uważam inaczej
Rok później premiera, świat przede mną zaczął się otwierać
Co weekend na bicie w innym mieście wybieraj
Pogrzeb od dawna wewnątrz mnie się dociera
Powiedziałem„ nigdy kurwa jeśli nie teraz „
Resztę znasz już.
Poprzedni rok minął szybko, sporo hajsu
Dużo wódy i bistro za parę lat nagram to znowu
Bo mam do tego powód i na te kartę znowu stawiam wszystko

Pamiętam każdy dzień i każdy motyw
Każdy problem i wszystkie kłopoty
Wszystkie upadki i wszystkie wzloty
I nigdy nie zapomnę o tym .
1. [Miuosh]
Te bloki rodzą szczury, wypluwają szczury na świat,
Jakby ktoś zebrał zasady i na wszystkie naraz nasrał.
I nieważne czy prowincja, czy jebane centrum miasta
Będziesz krakać jak wrona jeśli wśród wron dorastasz.
Hałastra, ograbiona z honoru,
Trzeba się naćpać, najebać i wrócić do domu.
A po kryjomu każdy zaciska pięści,
Bo gdyby tylko Bóg istniał pewnie przyszłoby się na nim zemścić komuś.
Magazyn zamiennych części systemu
Bez wiary w przyszłość, bo nic nam nie wyszło po naszemu.
Lepiej zamilknąć, przestań krzyczeć, nic nie mów.
Dogorywaj po cichu w szeregu zbędnych genów.
Znów budząc się w więzieniu bez krat,
Po raz wtóry ogarnia nas bezwład jakby brakowało tlenu.
Ciągle chcemy zmieniać ten świat, choć nie da się bez strat,
A na spokój jakby nie w smak jest jemu.

Ref.
Wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart

To wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart

2. [Bisz]
Też czułem się nikim nieraz
Wyciągając na przystanku dłoń do kibla po trochę dłuższego peta
Po szkole z ekipą idąc na hamburgera
Kłamiąc, że nie jestem głodny, mając w drobnych może ze dwa zeta
Dziś czuję się dziwnie, gdy na PKS-ach
Obcinają mnie moje cienie, gdy opierdalam kebab
A im ślina pali język, honor nie pozwala żebrać
Nie wiedzą, że ja wiem jak to jest nie mieć szczęścia
Gdy dobry czuje zawiść, przede wszystkim czuje wstyd
Że zdolny jest do takich małych uczuć, gorzej, gdy
Rodzi się w nim nienawiść do siebie,
a potem wylewa w agresji, nagle człowiek w lustrze to nie ty
Jesteś szczurem ziomuś, to życie to kanał
I czy ja je, czy ono mnie? Kto kogo pokonał?
Na terytorium wroga przyjmujesz jego zasady gry
I kto na tym traci najwięcej? Z zasady ty
Na tysiące godzin kilka minut szczęścia
Których nie przyniesiesz w rękach do domu, przywleczesz w zębach
Musimy przeżyć i wierzyć w to
Że da się zmienić coś, stoimy w blokach, ready, steady…

Ref.
To wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart

To wszystko runie nam na głowę tak jak domek z kart
Wciąż chcemy zmienić coś, choć ponoć nie ma na to szans
Życie tak się układa jak pozwala mu fart
Tyle ile masz, tyle jesteś wart
Jestem na dnie, w nocy we dnie,
łapię fale krótkie, długie, średnie,
siedzę w sednie, myśl mi blednie,
sam sobie, sam głowię się mętnie,
myśli wyślij, kto wymyślił je,
myśli szukać? nie wiem gdzie,
głębia, wiesz co, bierz co, masz to,
weź to, daj to drapieżcom.
Harde, czarne, sztuki sakralne,
zimno subpolarnie daje centralnie,
świat na szach i mat, białe i czarne,
pola jak cola, w dni upalne,
marnie hmm nie tak łatwo, dobranoc,
zostaw zapalone światło.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Fokus

od dna, odbija instynkt, sęk w tym,
że każdy sukinsyn nadęty to zwęszy,
i wie gdzie cię uderzyć - uważaj!
spadniesz, będziesz na dnie, nie poddawaj się, wstawaj.
od dna, odbija chęć, wiesz - uwierz,
że ten dzień nadejdzie prędzej niż mówię.
pretendenci do tronu mają ostro w czubie,
niejeden ci tlen zakręci, i dzięki.
Pójdziesz na dno, wszyscy kradną,
inni, wiedzą nie jest łatwo, bezrobocia współczynnik.
to fakt, od lat niewinni, silni młodzi,
sami na to wpadną, babilon, dobrobyt.
rap mą tratwą, prosto w oczy kataraktą,
patrz czas cały, gnoje wpadną na skały,
co jest?, to wodopoje chwały gnoje, co jest?
świat nigdy nie był i nie będzie doskonały.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Bezwzględny, zmęczony, zmartwiony,
plan zmian plan błysków, istotą pomysłów,
zmysł zmysłów, dno, dnoceanu żadnych planów,
jeden nałóg, znaj mnie, znajdź na dnie tonę w sobie, stojąc na głowie, za karę w kącie błąd błądzę,
sąd na sobą sądzę, ja rządzę trącę,
jak szkło wszystko nisko, trzeszczy, drży, dźwięczy,
ja dno kruchy urok, zło, tło, głębia i to,
przerażony zbrodnią,
rozszalały umysł skwierczy jak pochodnia,
od środka wsadzony do ognia,
oprzytomniej oprzytomniał,
rani, pali piecze, do dna lecę, tonę ja czy kto,
co?, jesteś jak namiętnych pocałunków szczęściem,
smutku odzwierciedleniem, rozczarowania prostym gestem, radości chwilą, tak bólu szansą na ucieczkę
i śmiechu szczeblem, łza czystości sercem.
Susza tłumi, zagłusza, wywija i o dno wali,
zachwiany?, zachwiany.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie


W oddali pyk pyk cyk cyk tyka dotyk rusza,
fala ogłusza mnie i zagłusza wiesz,
na własnym titanicu gdzieś tam gdzieś tam gdzieś,
podwodna żegluga smuga,
a strona druga za-agatka,
ma-aha se zagadam zgadnij zgaduj,
wynajdź i wynajduj i znajduj spokój,
wy-pad, sły-chać jęki, stęki, męki,
mętlik, mąci, nęci, chęci,
i fragmenty zapuszczone jak korzenie,
a czy wydostać się zdołasz,
czy podołasz z d-n-o z doła,
z morskich fal, ich żal oceany i morza o zgrozza,
oto ich odwieczna proza.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Śliwka Tuitam

Dobra.
Syk losu osób, rwał ile chciał kłosy włosów,
a zasób słów rósł z chaosu.
Obok bok w bok i ja i kwiecie lotosu,
a było nas tu ze stu,
historia jak ze snu i minki.
Te ludziska, mam dla was nowinki, prosto z serca,
co na styk tyka przez pyki, to nawyki PFK kliki,
co tuła się w murach od samego rana,
poranna fama co jak budzik budzi,
tego co jak kamień zaklęty spał,
szał pał niczym w San Paulo łał
i oszalał niejeden rapstar przez dar,
który ten tam na górze mi dał,
w mig jak nić wplótł mnie w ten rap miting,
raping, kosmiczny jak E.T.
Ja i ty, oko w oko głęboko.
Pi-pi-ja-ja-ni CDS.
Tak na oko jest wysoko gdzieś,
bijąc piątki obłokom, no to cześć.
(obłokom no to cześć,obłokom no to cześć)
Brama na Targowej widzę Los Vatos Locos czarnym sprejem
to Warszawa "Praszka" , tu są moi przyjaciele
wporzo chłopaki są dealerzy i złodzieje,
imprezowe laski wielu MC i Dj'e tutaj żyje,
tu się zajebiście Bawię, gdzie ja kurwa jestem!?
-Na północnej Pradze Hip-Hop strefa przekręty,
ulicy żołnierze , pierdolona prawda wisi w atmosferze
a w eterze słychać zajebiste rymy
respekt dla "Praszki" dla Vatos Locos Klimy ,
-ząbki bujają się w rytmie Hip-Hop ,
zajebiste fury , towar pierwszy sort,
moi przyjaciele Vatos Locos Klan
tak z nimi odpierdalam ostre akcje libacje
imprezowe sytuacje, łycha na śniadanie a koka na kolacje.

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos

Limanowa 018 Hip-Hopowa strefa
każdy tutaj wie co to "kosa" i brecha
Tupak z pod pidele koka jointy i melanrz
zajebiste laski Hip-Hopowa karuzela
dalej Nowy Sącz - Stary Sącz - Zakopane,
Hip-Hopowe bity są tu znane i lubiane
Do nosa podawane skręcane i spalane
Vatos Locos Klan sprejami na ścianie.
-Radom osiedle Michałów
zajebista strefa przekrętów i przewałów
zero przypału. Jointy i muzyka
Doktor Drew w Samochodowych Głośnikach napierdala ,
bujają się chłopaki, imprezy zadymy policyjne ataki - Zajebiście
ja to kocham i tym żyje
tak, duże pięć dla Radomia Bije.

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos

Zapierdalam dalej witam Skierniewice,
Dobre interesy przy Hip-Hop muzyce,
stary Listopa, Gladiatorzy Miasta-
dziwki kokaina zawsze zajebista akcja,
na drarzem raper misiek jego syn i Ekipa ,
Joiny Kokaina Hip-Hop muzyka
Olsztyn faza mój Brat z "Wester Plate"
nastukany Hip-Hopowym tematem -
Rzeszów zakład karny -
Załęże Marinero Vatos Locos video Hip-Hop stereo
w końcu moja ulica gdzie się wychowałem
WITOSA KRAKÓW, z tąd wypierdalałem
pierwsze oficjalne rymy - z Krakowa w powietrze
Vatos Locos Klan wbija się w przestrzeń ,
cała Polska w temacie jest zajebiście
dziękówa Chłopaki za to ze wporzo byliście

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo