Popularne piosenki. Polski Hip Hop

A na chuj mam z toba gadac zadnych korzysci z tego nie mam
przestan dupe mi zawracac patrz jak za biznesem biegam
po co z toba wspolpracowac
jestes nikim wes zobacz
jestej nie wart moich bitow
chcialbys ze mna rapowac ?
nie chce sluchac twych problemow
mam ochote sie najarac
chce miec wiecej nie chce gadac
moj egoizm chce wspomagac
i rozwija go dziewczyna, dziwka jesli nie dasz wybacz
nie uslyszysz komplementow zadnego milego slowa
nie mam z tego korzysci to po co z toba mam zartowac
po co dyskutowac
chcesz zapytac mnie o godnosc ?
o bezinteresownosc ?
a co to dzisiaj znaczy
w kolo pelno naciagaczy
tyle samo naiwniakow
na slepo mi ufaja, sami siebie przekrecaja
bo z byt mocno chca wierzyc ze w porzadku ludzi znaja
na slepo mi ufaja, sami siebie przekrecaja
bedzie dobrze powtarzaja
pieknie plyna, nie wracaja

Peja egoista i wszystkie wkurwione rymy
pomysl chytry jak skurwysynów przechytczyć
jak on komu tak on tobie
skurwysynu wez sie dowiec
ja nie pomoge tobie jesli czujesz sie lepszy
Skurwysynu, przestan kolo nas weszyc

E-GO-ISCI brudni,czysci
swiat pelen zepsucia, skurwialej zawisci
niewiele spraw bez przeszkod idzie po twojej mysli
kazdy patrz na korzysci EGO EGO EGO-ISC
zycia bezwzgledne reguly
pieniadz pozamiatal wszystkich
a twoj przecwania instynkt
zmusza cie bys ranil wszystkich
mysla tylko o sobie o potrzebie o moj Boze
wierzysz ze ci pomoc moze
to jak srodek docelowy
nie oceniam, nie osodzam
bo nie o nas jest ten motyw
byles kumplem okazales sie frajerem
nie ty pierwszy w chuja walisz, bez nas zostajesz zerem
a ja zapomne o tobie tak jak o wczorajszej czkawce
zgasniesz szybko jak mi minutówka na klatce
pograles z nami w chuja ?
nie wystarczy zwykle sorry
bede bezwzgedny jak nagonka na terrory

Peja egoista i wszystkie wkurwione rymy
pomysl chytry jak skurwysynów przechytczyć
jak on komu tak on tobie
skurwysynu wez sie dowiec
ja nie pomoge tobie jesli czujesz sie lepszy
Skurwysynu, przestan kolo nas weszyc

Peja egoista i wszystkie wkurwione rymy
pomysl chytry jak skurwysynów przechytczyć
jak on komu tak on tobie
skurwysynu wez sie dowiec
ja nie pomoge tobie jesli czujesz sie lepszy
Skurwysynu, przestan kolo nas weszyc
Bywam tu i tam miejsce nieważne nie wiem
Plan jest jeden kartkę mam piszę, siedzę
Bo wiem, że od tego zależę wiesz jak jest
Się nie szczerze jak widzę bezsens, nie wiesz
Jutro też jest dzień Hi-Fi to wielka piątka
Podejście zmień jak widzisz w nas ziomka
Hip-Hop nie jest tam gdzie przemyślany spontan
I większość problem ma, bo nie wygląda
Czujesz, pozy dogląda na trackach się pruje
I mówi, że to to, jak to nie to czego potrzebuje
Wiem o co biega ziom z tym nie pudłuję
Hi-Fi, zero zero strzał.

Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
Dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
Jutro może nie być nic, dziś to wszystko

Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
Dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
Jutro może nie być nic, dziś to wszystko

Wszystko co mam to muzyka, czytaj plan za dzisiaj
Praktyka czyni mistrza zazwyczaj
Jak ziomboy klika, jak czarnuch na bitach
Te wersy to tytan, zresztą chyba słychać to
Pierwsza liga, chociaż nie przeczytasz o nas
Na ostatnich stronach dziennika, to gruba dawka
adrenaliny łyk jutra nie ma nadal,
bo liczy się tylko dziś
To wada wszystkich, zaletą u nielicznych
Jak zawsze droga do porozumienia przez konflikty
Ani dziś, ani nigdy nie oddamy siebie za cyfry
Biegniemy wciąż *****ć zyski.
Liczy się tylko to, co mamy teraz
Choć z tym wszystkim coraz częściej ***** mnie strzela, (*****ć)
Głowa do góry, bo przede wszystkim otwarty umysł
Żyjmy tak, żeby się nie pogubić.

Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
Dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
Jutro może nie być nic, dziś to wszystko

Dziś tu, jutro tam mam zamiar wykonać swój plan
Dać rap, dać prawdziwy Hip-Hop,
Jutro może nie być nic, dziś to wszystko

Jedno miejsce, plan ten sam, legalny staf
To gandzi woń jak kenzo, to gardzi woń jak pot
To jest jak dual szok, podpięte majki, winyle są
To stąd jak flow jak front, z północy zapada zmrok
Co krok królowie nocy, nieważny jest czas
I nieważne jest miejsce, zawsze pamiętam
Jak Jędker wiem swoje, realizuje projekt
Plany stawiam ponad cel, sto czterdzieści procent
Na dziewięć trzy BPM, nieważne brat
Czy to Gdańsk, czy Warszawa
Dziś muzyka jest językiem wszechświata
I nikt i nic, dopowiedz za nas
[Liber]
Polski sarmata to pijacka krucjata
Język lata jak łopata
Potem męczy się i plącze
Ja kolejny browar sącze (ale najebany)
Jeszcze nie kończe
Mam kondycje, moją chwiejącą pozycje
Dzięki temu, że lubie tradycje
Nic mnie nie wybije z równowagi psychicznej
Tak jak dragi, ćpuny to są wraki
Już nie godne mej uwagi
Nigdy więcej nie poświęce
Dla mnie prosze złoto w butelce
Gul, gul, gul i wciąga mnie jak twister
Uzupełniam braki, idzie już nowy karnister (no myśle)
To szkodzi zdrowiu, mówi minister
Który sam nie stroni
Ani kropli nie uroni kiedy kwas polewa
Odmówić nie wypada, przeciąga się i ziewa
Potem siada na skórzanym fotelu
Potem gada od rzeczy
Za dużo, za dużo wypił cieczy
Przespał osiem godzin, w głowie szumi, co za ból
Chwyta butelke i robi gul, gul, gul

Ref.:
I gul, gul, gul i tak się staje żul
Gul, gul, gul ładuj zbiornik na full
Gul, gul, gul i tak się staje żul
Gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul

[Doniu]
Butelka i gardła, niezłe przyżądy
Dzięki którym możesz poczuć w głowie zajebiste prądy
Obraz jak w Rubinie, ostrości brakuje
Trochę kontrast tu zawodzi no i głośność szwankuje
Oznaki chlania, łojenia, pizgania
Na okrągło dawania
Trzeźwością pogardzania
Na plusie dobry humor, giętkość języka
Imprezowa dynamika, bo ty ciągle tykasz (tykasz)
Jak bomba zegarowa twoja głowa, nie!
Tragedia Kurska tu się chowa
Kiedy rano w lustrze zombi
A we łbie ostro trąbi
Mówisz to ostatni raz
Lecz zanim zrobisz pas stwierdzisz
Najwyżej pójdę do AA
I dalej, choć ospale
Bierzesz browal i w kanale nie przejęty wcale
Kończysz wątek
-tak, słucham-
-cześć mówi Liber, pizgamy w piątek, wiesz?-

Ref.

[Kris]
Popijawa z kumplami piękna sprawa
Pamiętam to, że nikt nie odstawał
Każdy z nas przynajmiej raz spawał
Butelek nawał, potencjał niezły by się zdawał (tak)
Zawsze tyle by nie zabrakło
Połowa jest ze skórą wyblakłą, jak trupy bladą
Żegna się z gromadą, żegna się z zasadą godnie
Jak się daje to porządnie
Nie jednokrotnie do przedawkowania chwila
Te wyznania dla promila w różnych stylach
Kończy się tak samo, pamięcią przerwanął
Postawą zachwianął, lekkim przechyleniem
10 w skali Bufforta, wykręcona morda
Ostatni kontakt z otoczeniem
Następny krok ze zwątpieniem
To nie wrażenie, już wiem, że przesadziłem
Nie żałuje, dobrze się bawiłem
I wszystko grało
Obudziłem się i nie wiem co się stało
Wzrokiem wodze, patrze leże na podłodze

Ref: x4

-jestem król-
A bauaua poznałem twora i mówi do niej
Excuse me seniora
Czy nie masz ochoty na bara bara
Dziś wychodzi z domu mój stary i stara
Mam pewien plan ( plan ) jestem dziś sam ( sam )
Więc nie bój się o wpadkę bo prezerwatywy mam
Ty sobie myślisz że chcę cię wykorzystać
Ja nie zaprzeczam muszę ci to przyznać
Że mam wielka ochotę się z tobą popierdolić
Mówisz jesteś cnotą to będzie bardzo boleć
Więc mowie prosto w oczy koteczku masz ochotę
Wpadnij wieczorem zbadamy twoja cnotę (cnotę).

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Romantyczna kolacja każdego potrzeba
Kupiłem mineralną i bochenek chleba
I wino z jabłek te trochę tanie
Będzie wspaniale będzie wspaniale
O dzwonek podchodzę do drzwi
Otwieram je szeroko za nimi stoisz ty
Zawijasz się do środka wyglądasz wspaniale
To jest trochę podejrzane nic nie mowie ale
Widzę że w swej dłoni wielka torbę masz
Wyjmujesz z niej pejcz i skórzany płaszcz (uuu)
Dziewczę się przebrało pierwszy cios zadało
Czuje dziwne dreszcze i proszę o jeszcze!

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Od czasu biczowania minęło już wiele
Lecz pozostały rany na mym ciele
Wiele ośmielę się powiedzieć wam
Było całkiem młodzieżowo i co mi tam z ran
Nie była ona cnotą nie da się zaprzeczyć
Robiłem z nią dziś w nocy bardzo dziwne rzeczy
Na koniec wam powiem wszystkim jelenie
Za każdy z nas ma jakieś zboczenie
Wnuczek czy córka ojciec czy babka
Powie ci w takich wypadkach

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok
Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej

1.)
Tańcz na stole, tańcz na szkle
Jeśli tylko masz ochotę
To co możesz zrobić już
Też zawsze możesz zrobić potem
Rób to co chcesz, albo nie rób nic
Niech nikt ci nie mówi jak żyć
Więc mówię ci
Wstań, krzycz
Tylko jeśli ty sam tego chcesz
Mówię tańcz, myśl,
Bo nikt nie wie tego co ty wiesz

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

2.)
[Jabaman jedzie z rymem]


Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

3.)
[Jabaman znowu nawija]

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

4.)
[Jabaman]
To jest sygnał, bitwa, mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Od kołyski aż po grób idę z wami cały klub
Wrogom nie popuszczam i wygrany będzie jeden
Czysty baria idzie jak husaria
Skarbów kolekcjoner, ja i moja banda
Do utraty tchu,do utraty krwi
Zapomnij że cię mdli, walcz i się bij

Jak Chirokezi zabijamy z gracją
Strzał niewidzialny, do obrony , nie masz szans bo
Tyle sił ile potu na treningach
Z uśmiechem do nagginga
Pytam o co binga
Bumcie na kozaku ci zabieram
łatwo nie pójdzie nie strugaj bohatera bo
ja zamieniam cię z drużyną w szary pył
Sajonara, było miło nie płacz będziesz żył

Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda

Walkę mamy w genach,
Wliczona w pokolenia
W bitwach w chwili trach
Nie mamy nic do stracenia
Wytrwać na placu boju
Pomimo Znoju bez przestoju
Podkręcamy tępo
Aż wrogom lecą sojusz
Nie ma litości w nastroju sportowej złości
Sprzęt tutaj nie gra więc przegrają gorsi
A nikt o nich nie dba
Wygrana jest jedna
To jej chcą kibice których musi sobie zjednać
Modły nie niosą przeciwników pod samosąd
Wszystko fair play jest okey
Jeśli nerwy nie poniosą
Nie warz się mnie tknąć żadną mocą
Mam za sobą ludzi którzy
Walczą krwawią i się pocą
Skaczą w ogień za mną i w najgorszy kocioł
Bo wiedzą że ja za nich bym się pociął
Nadjeżdża pociąg żelazny to husaria
Nieprzyjazny gdy wynik ważny jak Jezus I Maria

Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo.
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo
Tak mistrz ceremonii gadał
Brawo.
Złoty medal zdobył...
Na podium się wdrapuje, dziękuje wszystkim dziękuje.... ujjje...
DJ, DJ, DJ,.....
DJ !
DJ.
Prosto w mózg trafia jak rosyjska mafia, róg Marii Konopnickiej, Leopolda Staffa, to demagogia wraca, czas zabić skurwysynów, mikrofon to skalpel, ryk to Sztazi chirurg, zwykły tani wyrób, pamiątka PRL'u na przeciw kontra buldorzerów teraz świat zoperuj, Hera zna burdelów, gdzie ja, hak do celu, wewnątrz okazicieli chmielu, szczerba wielu. W genach strach - wiesz znam takiego durnia, co puścił nażeczoną na chwile do Hamburga, za tyle to tak kurwa, zawinie kota z dupska, co boli? Prawda! W uszach chuczy ból. Jak kurwie nie ufać, dupy krój, popyt twój lepiej ziom nie skruszaj, trzepie grom Zeusa prosto wklate, to całe nasze życie gówno warte razem z vatem, odpal wache, kopsaj patent, na obcej blasze, poddam godna konta zasięg, dobra ognia, luz na trasie, gaz na blacie, dla jedych okazyjnie dla drugich jest to fachem, Ich Bin Polaken, sukinsynie łapiesz?

Nieważne co na głowie nosisz mycke czy turban, w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać, gdzie chodzisz, co ruchasz, na jakich suburbiach? Jak widzisz tylko siebie to reszty nie podkurwiaj! x2

Syn Barbary i Marka, zamiast famfar falstart, miał być szampan jak na tamte czasy lampka, mówiła mi matka: WYBRANO SETKI IMION; człowiek powiem prawde - miałem być dziewczyna; Ada znam jedną choć przesadza z kokainą, co do tego mam pewność bo jara ją Funky Filion, sanki - kino, w formie blant z masturbiną, wiatr jak Skarley przeminął, żyć po diable nam przyszło z amfetaminą w gardle, poznać wiedzy wykładnie, trzeba być nastolatkiem, jak jest? Fatalnie! A jak miało być? Na twarzach wstyd, powtarza rytm, o darach i przepaściach, by w końcu nastał nasz czas, brak rozsądku, cały świat i jego farsa...

Nieważne co na głowie nosisz mycke czy turban, w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać, gdzie chodzisz, co ruchasz,na jakich suburbiach? Jak widzisz tylko siebie to reszty nie podkurwiaj! x2

[??] nie ma cie jestem drugi! Kluby grubych uzi zgubi hajs ten co ubił, luby stróży wystarczy ręce umyć u nich, gubisz kuzyn zaszczyt, w sensie gubisz umysł. Druid kusi, Sage suszy, raczej suszi - nawpierdalaj się, aż się zakrztusisz, to jest prawdy dzwon, to jest prawdy gong? Błąd! Sytuacji splot sytuacji, sport nieszczęśliwej gwiazdy, goń się proś się, łowców pierdol za konpie, wszak i tak tobie dokopie, choć jedno nie przyjmuje kopert, siemasz Mr.Proper! Za 3 złote na godzine? Za tyle nie stałbym przy gilotynie! Kasując lewych eMCe raz na tydzien, ziom wole skroń swa wystawić przez szybe, co jest wstydem? To że kocham ten teren? Dla jedych jestem ziomkiem dla drugich złodziejem, w tobie ten ma wiedzieć, a co? Sie nie intereś! Szanuj zieleń, na zawsze jedna miłość CZESŁAW NIEMEN [*] Dwa tysiące cztery - ten kraj jest moim niebem!

Nieważne co na głowie nosisz mycke czy turban, w co wierzysz, gdzie robisz, co jesz i jak chcesz się ubrać, gdzie chodzisz, co ruchasz,na jakich suburbiach? Jak widzisz tylko siebie to reszty nie podkurwiaj! x2
1. Co to za świat w którym żyjesz ty, w którym żyje ja, w którym żyjemy my ?? No powiedz, no powiedz mi dlaczego matka czworga dzieci dusi łzy żebrając na ulicy na kolejne śniadanie podczas kiedy jedno z dzieci umiera z głodu w bramie. Zapytasz o ojca, ja ci odpowiem - ojciec siedzi tymczasowo w areszcie rejonowym. Pracodawca mało płacił więc wynosił co się dało, aż pewnego dnia niestety się wydało. Nie pomogło tłumaczenie, że dzieci i rodzina, rozprawa, sąd orzeknięta wina. Zatrzymany tymczasowo, aż do wyjaśnienia ława się domaga za ten czyn potępienia, nie obchodzą ich dzieci mają gdzieś realia sędzia ma to samo zdanie - podły kanalia.
(…..)
2. Co to za świat w którym żyjesz ty, w którym żyje ja, w którym żyjemy my ?? No powiedz, no powiedz mi jeśli nie potrafisz ja odpowiem ci. Kaleki ojciec matka dawno w grobie leży, nadzieja w córce aby mogli jakoś przeżyć, niestety bezrobocie, pozostaje ulica zamiast iść na studia skończyła jako ulicznica. To nie jest fikcja, to naprawdę się dzieje straciłem już chyba jakąkolwiek nadzieję. Dali nam kapitalizm lecz instrukcji nie dali, jak z niego korzystać nie napisali. Każdy kręci, każdy kombinuje pseudo biznesmen to znaczy wykorzystuje. Taki jest świat w którym żyjesz ty, w którym żyje ja, w którym żyjemy my.
(…..)
Klub pełen dup chuj nie jeden ma branie
Wśród siedzeń mód tu podejdziesz na bajer
Gadkę rozwiązuje rum lub szkło setka z bananem
Chcesz być w klubie ubierz się jak na Panamę
Gocie wersacje, buty krawaty
Cały butik od taty co ziom kupisz po za tym?
Drogie sztuki, szmaty te co lecą na brykę
Kolesi co się zamienili z małpą na psychikę
Jeśli masz coś to wyceń pokaż to jak umiesz
Perfumen, brilaten zwei blondi oraz jungen
Ruchen brauchen, kapiszi hajsu wypłać
To ten klub gdzie z tych dup tu każda działa jak dziwka
Płatka wystaw, dwu najlepiej wystaw trzech
Poczuj śpiew i czekaj na efekt
Tak tu jest każda sztuka tylko hajsu chce. ej dobra
O co be? Płyń no i hajs idzie w dym
Ona i on czy to nie wygląda sztucznie?
Jak nie wiadomo kto z nich dłużej siedział przed lustrem
Na mózgu mieć kłódkę jak możesz na to patrzeć?
Wyrwane brwi u gościa to trąca pedalstwem.
Masz metrokurwę? W kurwę to nie jasne.
Masz ten klub dup sto procent jeśli stać cię.

Ref:
Jeśli masz gruby portfel niczym dwie walizki
To hajsem kupisz lale, kurwy, szmaty, dziwki
W klubie to patent to z patentów najszybszy
Jak pocałujesz jedną to pocałujesz wszystkich

Mamo jak poznałaś się z ojcem?
He dziecku nie powiesz że płynęłaś na koksie
Że kolega miał forsę, że to nie takie proste.
Że to te lata szkolne.
Dobra oszczędź.
Na Majorce.
Wierzysz w cuda? one zdarzają się w klubach
Żeby fruwać mózg znów zapija pigóła
Stan drakula patrz jak mu spada czaszka
Solarka żel, garniak kanada na laczkach
Dzieci napchanych starych z pod godła kibel
Ej czy masz coś odsprzedać? Wyglądasz jak diler.
Bo mam dżinsy i bluzę? nie widział mnie jubiler
A w tym klubie taki jak ja tylko krzywi minę?
Durni jazda to aplauz z mózgu po kokainie
Masz w jedną stronę bilet Adios muczaczos
Tacy jak ty krótko żyją za co jeszcze płacą?
Choć jak zacząć to skończyć o kogo forsę chodzi?
To ten klub w którym chuj by jeden był gdyby nie rodzic.

100 złotych
200 złotych
300 złotych
400 złotych
500
Tysiączek
Dwa Tysiączki
Banieczka
No właśnie to jest dla was
dla was wszystkich

Ref:
Jeśli masz gruby portfel niczym dwie walizki
To hajsem kupisz lale, kurwy, szmaty, dziwki
W klubie to patent to z patentów najszybszy
Jak pocałujesz jedną to pocałujesz wszystkich
Ciemna noc, na drodze gwiezdnej biżuterii księżyc
A może to ktoś z góry patrzy na nas z przerębli
Nic nie jest pewne, tym bardziej tutaj wierz mi
Gdzie jest dyrygent tej pieprzonej orkiestry
Mgła już opadła, wszyscy zawiedli
Rozczarowanie to chleb powszedni
Nie są możliwe już happy end'y
Wszystko jest jasne, pierdol to, biegnij

[x2]
Nie oglądaj się, pierdol to, biegnij

Mama dobrze mnie wychowała, nigdy tak nie mówię
Nie jeden pedał by powiedział, że ma wszystko w dupie
Sztony niesie krupier, z lodem piję setkę
Dwa palce przy skroni, puść w ruch tą ruletkę
Gdybym miał pistolet dawno strzeliłbym już sobie w głowę
Złap tą metaforę, pójdźmy dalej trochę
Stolik, obok życie jak pieprzony poker
Kto zgarnie tą flotę, kto rozbije bank
Być jak John Malkovich, być jak Donald Trump
Na szali wszystko co miałem i będę miał
Kto odwróci pierwszy wzrok, czyj runie plan
To zimny świat, jedynie łzy tu parzą
Na policzkach ciekły azot
Człowieka to wewnętrznie niszczy
Na co dzień w cztery oczy, twarz pokerzysty
Fałszywe mordy, które były ze mną
Dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą
Kto jest kto, kto szczery, kto hipokryta
Komu każde słowo jak piasek w zębach zgrzyta
Uciekasz, bierzesz rozbieg, skaczesz ze skały
Modlisz się w duchu by anioły Cię złapały
Znów zabijasz swego Boga, kryzys wiary
Są rzeczy nad którymi nie mamy władzy

[x2]
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij

Teraz wgryź się porządnie ale przełykaj po trochu.
Mdły sok i miąższ strutego owocu
Smak spłynie na wargi bukiet pogardy
Czujesz tą chemię nadpsutych przyjaźni
Niejedna akuszerka straciła do nas serce
Gdy odbiera poród załamuje ręce
Jutro będzie lepiej, niech tylko minie noc ta
To filozofia dobra dla małego chłopca
Proszę mnie zostaw ze samym sobą
Rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
Mam już odpuścić czy dobrać w Black Jack'u
Podjąć ryzyko, zapomnieć o pechu
Pierdolnąć drzwiami, stamtąd się wynieść
Uciec duszą, chociaż bez grosza przy niej
Ludzie zawsze widzą to co chcą widzieć
Znów się stoczyłeś z powrotem pijesz
To obca ziemia, jesteś jak wróg
Najchętniej by Cię zamknęli, wyrzucili klucz
Zaciśnij zęby, sam niczego nie zmienisz
Uśmiechnij się, ręce schowaj do kieszeni

[x2]
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij

Ludzie się karmią tym co Ci nie wyszło
I smucą tym co Ci się udało
Zauważyłeś?
Te twarze na które już nie możesz patrzeć
Zawinąłbyś się od tego gdzieś daleko
Przynajmniej na chwilę, ale to jest życie
Nie zerwiesz się, nie na długo
Musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia

[x2]
Nie oglądaj się, trujący jak bluszcz
Ludzkich uczuć mur, spycha Cię w dół
Serce pęka w pół, ból, pierdol to, biegnij
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo