Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić

Ref. x2
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić

[Pele]
Wciąż mówicie mi jak mam żyć
Co mam robić w co wierzyć
Ja po prostu chcę być jak Spartakus
Nie rewolucjonistą lecz wiecznie wolny
I tryb życia wieść cichy i spokojny
A ty trzymaj orient oni są nieobliczalni
Czują się bezkarni w majestacie prawa
Które tworzą sami schowani za kuloodpornymi szybami
Ustawiają tak światy żeby
Zaspokajać tylko swoje potrzeby
Tede dobrze powiedział
Całkiem prawdopodobne rapowanie będzie dla nich niewygodne
A dzieciaki prawdy głodne wiedzą że rewolucja jest blisko
Przecież wszystko ma granice jeszcze chwilę i wyjdziemy na ulicę
Zjednoczeni w sile krętactwem zmęczeni
Z nadzieją że może w końcu coś to zmieni
Niestety nie uchronią ich immunitety
Czas na konkrety gdy budzą agresje
Rośnie bezrobocie masowe recesje
Reformy inflacje nowelizacje
Ustawy podatki poprawki akcyzy publiczne analizy
Wszystko chuj warte
Gdy każdy w zaparte by drugi nie błysnął
Ale nic to kryzys dopadł szkolnictwo
Korupcja sądownictwo upada górnictwo
Służba zdrowia w stanie krytycznym
Tak samo tragiczny jest stan dróg publicznych
Stocznie i huty na skraju bankructwa
A oni nabierają wody w usta
Obca jest im krzywda ludzka
Autodestrukcja coraz bliżej rewolucja
Nie to że podjudzam fakty stwierdzam
Rzeczywistość je potwierdza

Ref. x2
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić

[Vienio]
Bezrobocie w Polsce sięga zenitu
W niepamięć odszedł Człowiek z Granitu
Ludzie szarej strefy czekają profitu
Szukając patentu na poprawę swego bytu
Opieka socjalna ledwo już przędzie
Nic nie załatwisz w żadnym urzędzie
Pijany prezydent wygłasza orędzie
Zrobili mu zdjęcie pieniądze w kopercie
Co się stało w tym kraju nad Wisłą
Z tą charyzmą tego narodu
Owoce ogrodu zła i wściekłości
Bardzo daleko jest od stanu przytomności
Przepadły gdzieś pieniądze emerytów
Rzesze prawników alkoholików
Strajki górników szlugi z przemytu
Chleb i mleko w sklepie do zeszytu
Coraz trudniej związać koniec z końcem
Wyjdą na słońce ludzie cienia
Powstrzymaj nas nie mamy nic do stracenia
Obraz kontrolny i tylko zakłócenia
Brak porozumienia ofiary reżimu
W końcu wyrobić socjalne minimum
Demonstracje akta w archiwum
Nikt nie zajmuje się już pracą uczciwą

Ref. x4
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić
To jest sygnał, bitwa, mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Od kołyski aż po grób idę z wami cały klub
Wrogom nie popuszczam i wygrany będzie jeden
Czysty baria idzie jak husaria
Skarbów kolekcjoner, ja i moja banda
Do utraty tchu,do utraty krwi
Zapomnij że cię mdli, walcz i się bij

Jak Chirokezi zabijamy z gracją
Strzał niewidzialny, do obrony , nie masz szans bo
Tyle sił ile potu na treningach
Z uśmiechem do nagginga
Pytam o co binga
Bumcie na kozaku ci zabieram
łatwo nie pójdzie nie strugaj bohatera bo
ja zamieniam cię z drużyną w szary pył
Sajonara, było miło nie płacz będziesz żył

Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda

Walkę mamy w genach,
Wliczona w pokolenia
W bitwach w chwili trach
Nie mamy nic do stracenia
Wytrwać na placu boju
Pomimo Znoju bez przestoju
Podkręcamy tępo
Aż wrogom lecą sojusz
Nie ma litości w nastroju sportowej złości
Sprzęt tutaj nie gra więc przegrają gorsi
A nikt o nich nie dba
Wygrana jest jedna
To jej chcą kibice których musi sobie zjednać
Modły nie niosą przeciwników pod samosąd
Wszystko fair play jest okey
Jeśli nerwy nie poniosą
Nie warz się mnie tknąć żadną mocą
Mam za sobą ludzi którzy
Walczą krwawią i się pocą
Skaczą w ogień za mną i w najgorszy kocioł
Bo wiedzą że ja za nich bym się pociął
Nadjeżdża pociąg żelazny to husaria
Nieprzyjazny gdy wynik ważny jak Jezus I Maria

Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna,
Rzut pięść strzał dalej kontra
Da-nah-wah'uwsdi
Mała wojna
Nie bierzemy jeńców tak to wygląda
Wiesz, po ulicach mego miasta mknę
Sam na sam z myślami, deszcz oczyścił powietrze
Spacer ze słuchawkami, Miles gra, ale ja myślę
Czy zatrzymanie czasu byłoby dobre faktycznie
No, bo czy sensem jest bezruch, czy pęd ku
Ciągły ruch czy stanie w miejscu tak bez sensu
Istotą chwili jest by zgasła natychmiast niemal
"Nie ma" było, "nie ma" będzie, istnieje tylko "teraz"
A teraz wciąż się zmienia, ciągły postęp
Nie można go zatrzymać i ucieka w nieskończone
Ciągle mam wątpliwości, albo zbyt łatwo ufałem
Wolno mi wątpić, kiedyś duszono to gazem
Byt kształtowały pałki, ludzie mieli odwagę
Dziś nie czytamy gazet, wokół nas kulturowy szalet
Świat ma zgagę, tylko jedno jest zapewnione
Czas - prąd rzek obojętnych niesie nas w ujścia stronę

On bezlitośnie, bez skrupułów, bez sumienia
Wielki zegarmistrz nie przestaje go nakręcać
Osobiście wobec czasu nie mam roszczeń żadnych
Po co? idę przed siebie, w ostrogach, chociaż boso
Jego klątwa jest życia stanem naturalnym
Doktor Faust woła - chwilo trwaj - i skutek był fatalny
Co z tego, że z kolejnym dniem kolejne garby
Cierpi kręgosłup i stawy, lecz coraz bliżej prawdy
Aktywny, by marsz nigdy nie stał się monotonny
Nie chcę czekać na śmierć, sam - stary i bezbronny
Ląduję na dnie, też wiem jak to smakuje
Na dnie szklanki odliczam chwile aż skapituluję
W tych momentach myślę o stolicy Bohemi
Spacery ulicami, równe rzędy kamienic
Czerwone dachy w mieście, które znaczyła historia
Na górze stoi metronom, mówi jak błaha jest wojna
Reżimy, imperia, potęgi, mocarstwa
Zmiecie je czas, to upierdliwe tykanie zegarka
Tylko kurwa puknij w stół, a nożyce się odezwą
jesteś tak sprzedajną dziwką, więc cię teraz wszyscy wezmą
wojna! brutalna niespokojna, niepokorny wizerunek, hip hopowa platforma. SLU na twój syf szmato odporna, najpierw sie rapowac naucz a potem mi to pokaz zaprawiony w bojach rozpoznaje Cie od razu moda na hip hop, z nogi nie spuszczajac z gazu
po calosci jade bo sie brzydze tym wszystkim
przemysl muzyczny- robalem obslizglym
niech w przelyku ci to stanie za to pajacowanie
zarabiasz na tym krocie
kłamiąc ze rady nie dajesz
i tlumaczysz jak Cie spytam ze to tylko jest muzyka
czysta rozrywka, plynie przeblysk z glosnika
uszy trzeba zatykac (he)albo odwrotnie
wyostrzyc sluch na bodzce i co sie teraz potniesz
skandalista jeden taki zawsze gotowy do draki
juz sie wkurwili chlopaki, ze na wiksie taki wjezdza
niby w porzadku, ale ciagle cie objezdza
podpucha chcesz sie ruchac
to poszukaj se spulasów
chcesz jelenia, to do lasu
co rajcuje cie Eminem
marzysz o tym by byc swirem
juz cie dawno rozkmienilem
guwniane jednostki, zakompleksione lajzy
surfuja po stronach na czat wrzucaja obrazy
nigdy nie pokaza twarzy bo nasrane maja w gaciach
miej sie na bacznosci bo stary PEJA wraca!
chcesz mi pojechac to sie sto razy zastanow
bylem, jestem, bede mistrzem Polski w ublizaniu
w ponizaniu nokautach, bitew mnie MC nie bierze
mily niogdy nie bylem, niepotrzebne mi przymierze
z nikim, slyszysz!?
w huju mam jak to odbierzesz
nienawiscia przezarty na nic mnie nie nabierzesz
kazdy czlowiek mi bliski
wszystkie glodne pyski
szacunek maja dla mnie
dla czlowieka i artysty
to stosunek osobisty, wiec ucinam w pół zdania
ze ski skladem i Luta nadal mam wspolne zadania
kazda produkcja jest tutaj doceniana
szacunek dla mych ludzi i dla skladow z Poznania!
korzystajac z nakladu
docieram do odbiorcow
pozdrawiam wszystkich polskich prawdziwych hip hopowcow
mlodocianych oldschoolowcow
tych co tancza, co maluja
tych co graja, co miksuja
cale serce w to pakuja
w sprzet inwestuja
dobre plyty kupuja
tych co znaja sie na rzeczy
co nasz hip hop kultywuja

ref.
znikjacy punkt
nie poddaja sie bez walki
jestem elementem luty< ktory ma solo kawalki
znikjacy punkt
nie poddaje sie bez walki
kolejna runda dla nas i punkty bez kalki
znikjacy punkt
nie poddaje sie bez walki
dekada undergrundu
wiec morde kurwa zamknij
znikajacy punkt
nie poddaje sie bez walki
dekada undergrunde
wiec morde kurwa zamknij!

2. troche pozytywu
ale cisnienie nie zeszlo
pelno syfu z domieszka
orginalni zlodzieje
zrzynaja te bezmuzgi
to sie w naszej Polsce dzieje
technika, tematyka, bity, muzyka
wszystko gdzies juz to slyszalem
znowu chce mi sie rzygac
czy nadejdzie poprawa (he)
nie jestem naiwniakiem
wszyscy sadza ze maniakiem
tolerowac nie potrafie
akceptowac ten stan rzeczy
to samego siebie zdradze
zly*** dla kurestwa
nic na to nie poradze
bo rzadza, gwiazdorstwo
skomentuje to glosno
wyscig szczurow na ostro
po trupach rzemioslo
do rangi sztuki se wynosisz
zes, kurwa znowu se zakpiles
ze huj wie co tu zrobiles
ze jaki jestes dobry
na bujanie swobodny
na bank graby nie podajesz
bo masz sie za lepszego
do koryta sie dopchales
najslabsi na swoim
od zawsze tak bylo
prawo rynku wymaga
pospolitym byc musisz
i wszystko bedzie dobrze, ty z sumieniem sie klocisz
czy masz pozostac soba
czy dac wszystko se narzucic
o kurwa co za tydzien
powtarzam sie tym brzydze
ale nie mam przewidzen
niema imprezy w parku
przy gandzi i browarku
przy tehniksach i numarku
za glosno nielegalnie
zbyt onosnie jest sprosniej
tak zaloga LUTY zero jeden wita wiosne
normalnie nie wyniosles
myslisz ze jestesmy na dnie
robie to co kocham,
tobie korona zla spadnie
a ty skurwysynu piszesz
ze publika farmazoniarz
wkurwiam cie bo nie chce mego zycia przehandlowac
w przeciwienstwie do ciebie
kimkolwiek kurwo jestes
jak guralka z big brothera
chcesz wyplynac na kurestwie
tak widze te kwestie
byle wchodzić na mixtape'y
a potem jakos bedzie
bez kontraktu i agenta
tlumy ruszam na koncertach
potwierdza to kolejna z vhsu kaseta
kolejna krecona bleta
WRE temat poeta
PCP z betonu rzeka sie niedlugo wyleje
kto ostatni to sie smieje
szacunek ble wspomnienie

ref.
znikajacy punkt......

3. legenda, srenda, slowa bez autoryzacji
powod do frustracji
konflikt to zrodlo sensacji
media manipuluja
nie dawac sie hujom
twardy badz slyszysz
numero uno pozycja
na zawsze prawda kontra pierdolona fikcja
dla ludzi badz czlowiekiem
dla artystow badz artysta
dusza nie czysta
bo ministrant ze mnie zaden
po emisji tych numerow
znow napisza szukam zadym
wszyscy sa wkurwieni
buraki sie ekscytuja
dajemy im powody
sie tym guwnem zachlystuja
o muzyke mnie pytaj
i innych co to czuja
o muzyke mnie pytaj
slyszysz? i innych co to czuja
o muzyke mnie pytaaj
i innych co to czuja
slyszysz kurwo!? o muzyke mnie pytaj!!!
[Bilon]
To pieniądz brudny, pieniądz jest zły
nie to nie tak, panem musisz być ty
spełniać swe sny, na jawie dbać o wpływ
z niczego coś - możesz wejść do tej gry.
Ulica twarda jest, więc zapnij pas
i zus okrada nas, tylko szmal sos hajs
kasy fiskalnej trzask
daj tyle ile masz
pozostaw wartości - tak funkcjonuje świat
i znów zabrał kogoś piach, bo strach
nie pozwolił mu się bać
tralala kurwa mać
pieniądz pokój ma mi dać
mojej rodzinie start i z tobą bracie fart
kiedyś ciężki track dziś bawełniany szlak
pozostaje sobą, jak dobrej trawy smak
nieraz mówili mi - o swoje walcz
do przodu śmiało wal
życie tak krótko trwa
poza ludzką krzywdą, błogosławiony dar
zamieniam ten track na podróż w inny stan
nie materialny haj, zanim weźmiesz daj
budujmy lepszy kraj, jestem z wami, elo bye

[Wilku]
Nielegalne interesy, maszynka sos liczy
Diil Gang nielegalny uniwersytet ulicy
musisz być sprytny, jeśli chcesz być na powierzchni
musisz być ambitny, lecz nie bądź śmieszny
jest tak - nie chcesz mieszkać tam gdzie w oknach kraty
zostaw to, zostaw, idź do uczciwej pracy
siedzą ziomy na boisku, grają w kosza, piją browar
stoją łebki pod szkołami opychają dzieciom towar
prawdziwe słowa, twój koniec jest bliski
uważaj, bo życiowy parkiet bywa śliski
bałeś się bólu i sprzedałeś brata na komendzie
on wyjdzie - a bez bólu i tak się nie obejdzie
jesteś w błędzie - jeśli myślisz inaczej
krwawe pieniądze, wymuszenia i haracze
narkotyki, broń, prostytucja i napady
brudny pieniądz w twojej dłoni na to nie ma rady
przyjacielu błądzących na swojej drodze spotkasz wielu
wytrwale podążaj do wyznaczonych celów
w stu procentach oddaj się swojej zajawce
by nie obudzić się z pustą butelką na ławce.

[Bilon]
Ci, którzy działają w branży od dawna
to Ci, którzy działają cicho i spokojnie.
A Ci, którzy chcą wszystkiego naraz:
dziewczyn, blasku, pieniędzy
Oni nie przetrwają.
"Żaden rząd nie może utrzymać się długo przy władzy, jeżeli będzie się opierał tylko na bagnetach i czołgach."

1.Dziś nie bez przyczyn
Tłum na ulicy krzyczy
W tym kraju robotniczym
Niczym są robotnicy
A władza wdraża przymusem ustrój
Który głównie zraża i sprzyja ubóstwu
Było ich stu, dwustu tysiąc sto tysięcy
I między nimi niewidzialne więzy
Stali na placu Stalina, zdani na siebie
Spontaniczny wydarzeń przebieg
Jeszcze wczoraj strach trzymał ich w ryzach
Strach puścił nadzieję, strach nadzieję zagryzał
Dziś byli społeczeństwem, szli w jednym rzędzie
Nikt nie chciał w swoim kraju czuć się, jak więzień
I nikt się nie wycofał, mimo ofiar
Mimo, że cena tego była wysoka
Ale zbudowano pomnik, który nie zginie
Potomni pytają, kto był temu winien
To ta elita marna
To ta totalitarna władza
Której jedyną siłą jest armia
Wszędzie na całym świecie jest przeszkodą
By mogły rosnąć społeczeństwo i wolne słowo
Bo demokracja może być zasadą
Ale demokracja też może być fasadą
Dziś możemy swobodnie nieść treść
Oddajmy cześć
Poznań pięć sześć.

Krew przelana w Poznaniu obciążą wroga. Obciąża wrogie Polsce ośrodki imperialistyczne i reakcyjne podziemie, które są bezpośrednimi sprawcami zajść.

2.Coś pęka wtedy, gdy rośnie ucisk
I wybucha, kiedy to dotyczy ludzi
Są granice, które mają własny alarm
Tych sygnałów nie zagłuszy żaden hałas
Nie ma planów, które mogą być receptą
Statystyka nie dotyka tego, co jest wewnątrz
Tam nie dociera sonda, aparatu to władzy
Co jak dzika horda bije tak, by zabić
Czasem rośnie napięcie, zaczyna iskrzyć
To zupełnie inny świat, niż ten opisany w Biblii
Szukanie wroga przez największego kata
Gdy dyplomacja pada, zostaje tylko atak
Ten chory system nie zdał egzaminu
Trzeba poczuć wolność, choć na kilka minut
To dławione życie, które nie rozkwita
Słychać tylko serca bicie tych, których to dotyka
Tysiące osób zebranych solidarnie
Prośby, kontra rząd, co wystawia armię
Chodźmy, mamy prawo mieć swoje zdanie
Wielu z tych, co poszło nigdy nie powstanie
Czarny czwartek, czerwiec, miasto Poznań
W pięćdziesiątym szóstym pisała się historia
Teraz jesteśmy wolni, mamy wolny wybór
Wybierajmy godnie, nie przynosząc wstydu.

"Powtarzamy bowiem raz jeszcze. Nie ostoi się długo żaden rząd i żadna władza, jeżeli terror i przemoc będą jedynym jej oparciem. W ostatniej stancji bowiem decydował i decyduje nadal człowiek."
Dlaczego przez tyle lat slepo wierzylem w Ciebie?
W Twoje smieszne historyjki o piekle i o niebie, Ziom?
W jakim celu odwiedzalem Twoj wielki Dom?
Wierzac w milosc i dobroc Twa, co?
Zawsze miales na Swej tacy ode mnie kase
Mimo, ze nie bylem nigdy grubym zarobasem.
Wiesz, nie smierdzialem hajsem
I wiesz, ze nie zylem jak w bajce, tak.
Powiedz mi dlaczego ja tak wierzylem w Ciebie.
Po co te modlitwy? Do dzisiaj tego nie wiem.
Po co caly ten cyrk: chrzciny i komunie.
Nie rozumiem i zrozumiec nie umiem.
Zupelnie nie znasz zycia, Ty nie wiesz co to bol,
Nie wiesz co to strach i lzy slone bardziej niz sol.
Ty nie wiesz co to milosc,
Bo nie ma Ciebie, Ziom i nigdy nie bylo.

Ref. Gdzie byles jak modlilem sie?
Gdzie byles jak plakalem?
Gdzie byles jak nosilem Cie?
Gdzie byles jak blagalem?

Czy pamietasz ten dzien jak mi zabrales Matke, co?
Pewnie nie. Za to ja przezylem szok, wiesz?
Mam ochote na Tobie zemscic sie.
Kiedys Cie kochalem, dzis nienawidze.
A pamietasz ten dzien, gdy mi zabrales Ojca?
Przyklady Twej "dobroci" moge wymieniac bez konca.
Po tym wszystkim zupelnie mnie olales,
Ja w Ciebie wierzylem, a Ty mnie nie kochales.
Anial Stroz tez sie gdzies wycofal,
Wtedy Jego miejsce zajela pani koka.
Zycie na trzezwo stalo sie nie do przyjecia,
Wokol szyi zaciskala mi sie petla, wiesz?
Nadal krzyz nosze na piersiach,
Ale to ozdoba, bo z mojego serca wyrzucilem Cie.
Zakonczony temat.
Dla mnie Koles Twoja Postac to sciema!

Ref. Gdzie byles jak modlilem sie?
Gdzie byles jak plakalem?
Gdzie byles jak nosilem Cie?
Gdzie byles jak blagalem?

Nie ma Cie, teraz wiem dlaczego ciagle krew
Tak bezsensownie przelewana jest.
Nie ma Cie, teraz wiem dlaczego tyle zla,
Nienawisci i zawisci w nas.
Twoi Posrednicy robia bardzo gruby hajs,
Wyciagajac krocie od oklamanych mas.
Pod przykrywka Boga ustawiaja sie.
Ej, Bog! Ty juz nie obchodzisz mnie!

Ref. Gdzie byles jak modlilem sie?
Gdzie byles jak plakalem?
Gdzie byles jak nosilem Cie?
Gdzie byles jak blagalem? /x2

Gdzie byles jak modlilem sie?
Osobisty styl, z tym stale się stykam
Chciałem kogoś opisać i znalazłem ochotnika
Michał jeszcze ja, oka, nazwisko?
Po co Ci to? Podam pseudo - Cirson
Cirson lepiej broi od Detroit Pistons
Za czasów Isiah'a, zenit mam równie blisko
Cirson lepiej broi od Detroit Pistons
Za czasów Isiah’a, zenit mam równie blisko

Yo, ta, ta
Pora zaczynać, rola raporatora, tak
Moja mowa do was: Cira się nie zacina jak
A a Adam Michnik ja a a nadal szybki jak Kipketer
Gibki jęzor z werwą napierdala kontrowersy w eter
Weterani, nie chcę was ranić skądże
Ale Białostoczanin co czai robi to dobrze
O Jezu przez mamę mam przejebane z miejsca
Bo ma posadę, którą stale krytykujesz w tekstach
A lepsza opcja, ja się tym zasłuchuje
Para paradoksów na odsłuch zasługuje
Posłów ignoruje, ją miłuję - proste
Powiem prawdę - wolę jawnie, nie istotne jakim kosztem
Gorzkie komentarze, krytyka
Widzę typa co pyta: ”Jakim on prawem rapu tyka?!”
Chwyta cię kurwica, mam rodzica polityka
A ulica utyka, w jego wersach jej mało
Stul pysk, włóż dysk, jeszcze raz przesłuchaj całość!
Śmiało, zbadaj czy to co gadam to blef
Precz! Patrz na siebie

Osobisty styl, z tym stale się stykam
Chciałem kogoś opisać i znalazłem ochotnika
Osobisty styl, z tym stale się stykam
Chciałem kogoś opisać i znalazłem ochotnika

Michał, wspiera Er A Pe z chodnika
Jak ten zbiór niedopałków w mym kawałku o alkoholikach
Co u licha? Wspieram go od dawna
Gram z zespołem swoje, a ty z zespołem yyy
Swego głosu tembrem, dla paru osób zamknę gębę
Błędem były brednie, że jutro z inną bandą będę
Ha! Pewnie, chcielibyście mi wmówić nielojalność
Marność nad marnościami i wszystko marno o ość
O o ktoś znowu na mnie jedzie: ”Nadziane dziecię
dziennie dziesięć bań puszcza”
Flota z polotem z powrotem wraca Ci na usta
I huśta się tam, niczym kuter podczas sztormu
Pada w obieg, prawda człowiek? Ty następną formuj
Poinformuj mnie jak będzie po wszystkim
Dwa zero zero trzy, osobistyl!

Osobisty styl, z tym stale się stykam
Chciałem kogoś opisać i znalazłem ochotnika
Osobisty styl, z tym stale się stykam, styka!
To moje zwrotki co rozchodzą się jak prasa
Jak tanie plotki które kocha masa
Hamasa dotknij styl
Ten styl w takich czasach to jest balsam na rany tych
Co wiedzą czym rap gra jest
Ja mam dosyć dzisiaj kasa rządzi muzą
Radio co puszcza te gnioty mówi trudno
Noi gówno dalej tłoczy wespół z ułomnych MC wytwórni
Ja nie lubię hołoty więc jadę z tą chujnią
Po pierwsze niechce więcej słyszeć o UMC
Po drugie Kielce nigdy nie były fabryką gówien
Po trzecie wiem co mówię nawijam prawdę
Kocham tę rap grę jak żaden inny skurwiel

Ref.
Wciąż w jedną stronę z pętlom idę
bluźnierca ziom sprawdź ten mixtape
Stąd wszytko wydaje się inne
Tu przytnę, wytnę tam urwę bit ej

Dobra teraz na chwile się cofnij w czasie
Kiedy Rydzyk miał mały zasięg a Liroy był w trasie
Wtedy LEWARY Poundy na pełnym wypasie
Czapki ze zgiętym dachem sztuki, stówki czasem
Pamiętam opaloną lufkę jak kasety
Kiedy szłem dopadnięty musiałem przewijać ołówkiem
To moja mama mi kupiła "Scyzoryka"
Co było później nie pytaj dowiesz się na moich płytach
Jestem dziś nawijam jak ***
Projekt Hamas sprawdź nas
Chcesz się zmierzyć mój diss z mikrofonem
Zmienia życie więc pysk!!
Idę wciąż w jedną stronę

Ref.
Wciąż w jedną stronę z pętlom idę
bluźnierca ziom sprawdź ten mixtape
Stąd wszytko wydaje się inne
Tu przytnę, wytnę tam urwę bit ej x2
1. Papapgerapgetdown ! Znowu spotykamy się. To ja Karramba chyba znacie już mnie. Zagorzały przeciwnik kokainy, marihuany, amfetaminy. To ja wam wciąż zapinam, że dragi zabijają. Bramy krainy śmierci przed wami otwierają. Tak rap kaznodzieja słuchajcie mnie wszyscy we mnie jedyna nadzieja, by oczyścić wasze mózgi wasze umysły dragi to "szit" bracia z nad Wisły . Pomyślicie co za palant nie zna się na modzie pewnie typ kolesia co nawija o pogodzie. W kościele krzyżem leczy nie pali i tak dalej Bullshit, Bullshit nie macie racji wcale . Byłem czarną owcą dla mojej rodziny ulica, mecze, mordobicia i zadymy. Problemy w szkole jak margines społeczny. Przytrzymany umysłowo dla niektórych niebezpieczny komisariat na komendzie bardzo dobrze poznałem. Izba wytrzeźwień 2,5 promila miałem .

Ref: No drugzz!...

2. Marihuany niejednokrotnie próbowałem, pamiętam jak dziś lat 16 wtedy miałem. To bardzo głupi wiek, wiem to z doświadczenia prawie każdy przypadek wymaga ostrego leczenia. Słodkie i wiotkie opaleni kolesie. Sex na tylnim siedzeniu w kradzionym mercedesie. Podwójna wpadka ciąża i stróże prawa tak po "maryśce" skończyła się ta zabawa. Niestety to głupota młodzieńczego wieku. Wina społeczeństwa nie znajdziesz na to leku. Jeśli masz 16 lat i takie środowisko... Sam wiele przeżyłem na własnej skórze jako jeden z niewielu w Krakowskiej subkulturze. Chciałem się oderwać, odbić w inną stronę pomyślałem sobie, że jeszcze nie wszystko stracone. Sam sobie dałem szansę na normalne życie zacząłem mieć zasady olałem dragi i picie. Poznałem kogoś kto mi pomógł, komu zależało i tak moje życie w końcu sensu nabrało!

Ref: No drugzz...

3. O boom Digi Ye Zapina rap kaznodzieja. Słuchajcie mnie wszyscy we mnie jedyna nadzieja żeby wam młodym ludziom przetłumaczyć maksymalnie, że naprawdę bardzo często kończy się fatalnie takie podejście do sprawy jakie miałem ja kiedy miałem 16-17 lat. Powiesz dobra, ale teraz czasy są zupełnie inne dragi to norma, a moje rady są dziecinne przecież co by powiedziała twoja dziewczyna gdybyś zamiast na jojta zaprosił ją do kina. Nastała taka moda więc nie chcesz się wyłamać swojej dobrej pozycji wśród kumpli, nie chcesz złamać Bullshit Bullshit nie sugeruj się posłuchaj moich rad ja nie życzę ci źle.
Tak, właśnie tak, tak! Rychu Peja!
Rychu Pe SoLUfka, tak! Właśnie tak!
Specjalnie dla chłopaków ze Spółdzielni
P-ń Szczecin, tak! Ajjj!
Kiedy sprawdzasz moje wersy, na tym bicie, tekst w zeszycie
Te trzy miasta w nich kotwiczę, takie życie te ulice
Jestem to brzmi dumnie, plus to brzmienie brudne
Od lat rapem się trudnie, nie wyglądam tak paskudnie
Jak mnie media chcą kreować, nie umią się zachować
Moim miejscem jest scena, na niej chcę się zacharować
Do końca przy tym zostać, chcesz? To spróbuj sprostać
Naszym wymaganiom, potrafisz? Możesz zostać!
Jestem ważna postać, bo uważam się za kogoś
Jestem ten jegomość, który pizga w leszczy srogo
Zderzysz się z podłogą, po tym haku leżysz łaku
Na kwadracie u chłopaków, co w Spółdzielni staną brahu
Rap bez obciachu, bo tu nie ma co rozkminiać
Szybko tu nawijam, jeszcze szybciej się zawijam
EuroCity "Berolina", Rychu Pe zna ten klimat
Prawdziwy rap nas trzyma, wszystkich razem jak rodzina!
[Sokół]:
Ja nie zerkam na ciebie uśmiechnięty z plakatów
Nie rozumiem małolatów, którzy chcą autografów
Chłopaku, podpisać jakiejś sztuni na cyckach się mogę
I tak nie wiem po co, ale z chęcią to zrobię
A tobie powiem ty, weź się ocknij wreszcie
Będę robił hip hop do końca niezależnie
W moim mieście różne dziwne rzeczy dzieją się uwierzcie
Najprawdziwsi wpadli w finansowe kleszcze
Do tego jeszcze może odechcieć się rymować
Jak widzisz ilu w zyskach chce partycypować
A pro nagłośnienia nie umie nikt zorganizować dobrego
Mam dosyć tego biznesu fonograficznego
Kilka z koncertów zdjęć, śmiesznych recenzji pięć
To pamiątki, siadaj, kręć, opowiem ci inne wątki
O ludziach, którzy pogubili gdzieś swe rozsądki
Sam robiłem to zawsze dla zajawki i dalej tak
Ale uwzględniam poprawki i nie z zachłanności
Po prostu sczaiłem ilu gości zarobiło na tym co mówiłem
Nie dość ci? Uszanuj
Nie chcę być tutaj dla nikogo wzorcem porostu szanuję odbiorcę
Nigdy kiedy piszę nie zastanawiam się co chcesz usłyszeć
Spójrz na podwórka, to nie "Ojciec Chrzestny 4"
Sam słyszałem strzały jak na pierdolonej wojnie
Ale wciąż próbuje żyć tutaj spokojnie
Wreszcie pojmiesz, że nie ma co się wozić
Niektórzy być może nie powinni się urodzić
Mówisz tak? Nie mi to oceniać. B.H.O. Ta, Uszanuj 2, uszanuj 2, w witrynach odbicia ZIP skład.

Ref. Uszanuj, przestań x4

[Fu]: Aha, więc uszanuj, słyszysz jak to dobrze brzmi?
Nadszedł czas hip hopowych żniw, wszędzie pełno jadowitych żmij, nie ufaj im
[Koro]: Wsłuchaj się w te muzykę, pierdolić ich krytykę
Mam własny pogląd, estetykę
Chcesz poznać tą psychikę?
Mówiąc wprost, chcesz coś osiągnąć paląc kolejny most?
Między tobą a nim porozumienia post
Układy, które zastygły jak wosk. Pieprzyć fanfary
[Fu]: Macie swoje stado krishna hare, kurwa eskobary
Słuchaj młody, stary: pieczętuję ci na twarzy ZIP czcionkę
Razem z nimi rozpocznę ZIP nagonkę, oszołomkę, wyciśnij z płaczu gąbkę...
[Koro]: Masz kropkę nad "i", co przyciąga wzrok jak złoty hajfik, który w słońcu lśni
Jest coś nie tak? Ziomek, powiedz mi
[Fu]: Wiele pozytywnych zachowań, rachowań, rokowań, dostosowań
A styl ZIP hip hop niezły kop, nigdy stop, za wysoki lot, odbij w bok
[Koro]: Masz kłopot, zetrzyj pot, uderz w krąg
Ludzi obłąkanych rząd, więc uszanuj to skurwysynu...
[Fu]: ...To co robię
[Mieron]: I na zawsze chłopak, utrwal to w głowie
Uszanuj dwa trzy zera Mieron Zipero tak powie
Kto się dowie? Kto ma więcej racji?
Deliberuj swym umysłem steruj, byś nie dostał serca palpitacji
Nie nam przyszło ocenianie, w recenzji kłamstwo oszamię na śniadanie
Dobra, ale przecież nie o tym mówimy
Szeregami muzycznymi w polskim rapie tkwimy
I wiesz po co? I my, po co to robimy?
By zaznaczyć, że jesteśmy ludźmi prostymi
W Polsce, rzecz prosta urodzonymi, tymi białymi z tymi intencjami prawdziwymi.

Ref. x4

[Jędker]:
To czysty hard core, to Zipów Skład uszanuj
Dwa do zera dla nas, nie komera dla mas
Sami za siebie, nikt inny za nas. Bit dla was
Który sczyści nie wszystko zawsze układa się po myśli
Nie w tym przypadku jak w walce z nałogiem
Ci z ekipy co wytrwali poszedł bym za nimi w ogień
W pierwszy stopień, gdzie nie jeden sztywniak
Wbity w garniak, pobledłby jak martwiak
Jedi hip hop maniak, daj mi tylko znak porozmawiamy inaczej
Ilu takich co kracze, pierdolą głupoty raczej...
Nie ma co się żalić, że hajs w plecy, czy ziomek podleczył
Zaradzić jak schorowany typ, który się wyleczył
Niejeden przeczył jakoś sobie w życiu umiem poradzić
Szanuje tylko tych, co szanują mnie
Taki będę na zawsze- ZIP, komu się nie należy, nie życzę źle
Przemyślałeś postępowanie swe?
Wychwycone każde fałszywe zagranie twe, razi mnie
Nadal zbyt wielu nie wie, że hip hop to kultura, a nie tylko praca
Po coś to w końcu mówię: Uszanuj powraca...
[Felipe]: Klamka zapadła. Prawdziwy hip hop z duszy, serca i gardła
ZIP styl dla ulicy, z premedytacją, lepszy czy gorszy?
Skończ z tą licytacją z determinacją, improwizacja to już tradycja
Uszanuj (uszanuj) nigdy tłumu bożyszcze
To nie czcze gadanie, o racje walczę, nie pragnę wrzaw
sprawę sobie zdaj, zazdrość zdław
De facto uszanuj dwa -tysiące rok, Felipe, ZIP, kolejny milowy krok

Ref. x4

[Pono]:
Uszanuj chałap, załap i załatw to co powiedziałeś
Mówiłeś to co chciałeś, stałeś, co mówić wiedziałeś
Nie śmiałeś się i mówić się nie bałeś, teraz powiedz
Co zrobić? Na co wychodzisz? Z mordy cholewa
Uszanuj, bo tak trzeba, nie olewa się obietnic
Bo miewa się złe dni, przetnij, a zobaczysz co to znaczy się tłumaczyć natrętnym
Nie bądź bezczelny, nie wpierdalaj kitu
Umowa, słowa wśród Zipów, ma honorowa, tytuł
Do bitu, Pono, tworzę, za każde moje słowo odpowiedzialność ponoszę
Uszanuj, w witrynach odbicia, Koras, Fu, Felipe, Mieron, elo ZIP, uszanuj...
[Koro]: To, co było, a co jest teraz dla mnie istotniejsze
uszanuj raz jeszcze, ma znaczenie głębsze, dla ciebie większe, lub mniejsze
Nie bój się zmiany na lepsze, bo ja w nią wierzę i wiem że ktoś do serca to sobie bierze
Chyba że nie, będzie trzecia część, uszanuj, na tym kończę, cześć
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo