Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Noc, miasto, czas dla poszukiwaczy wrażeń,
Światła, rytm, ulic szyk, nonstop prowadzi nas razem,
Łódzki styl, z Łódzkich stron,
W ręku browarex to jest gość
W ten sposób chcę się zestarzeć bo mam dość
Już problemów, wieczór dym zmian,
Wzmocnione goldeny king-size
Żarem na dżinsach,
Akcja freestyle, grupka ludzi,
słychać beatbox, wersy płyną jak Lincoln
Klasyka jak "The Flinstones".

(Zaczyna się ta częsć, wtedy zaciskam pięść,
Czuje mocna z ulicą więź.
Tresć to prosta Ostry wersus riposta.
chłosta na karku

Dajesz, dajesz, bo przecież
Dla tych chwil noc gra,
Dziś moc mam jak marzyciel na dropsach,
W rymach jak korsarz,
Strzał po strzale,
By uskutecznić talent, chwytasz?
Ta sama ekipa na tych samych chwytach,
Bez ryzyka, bez stresu,
Noc jest nasza,
Świat do góry nogami odwracam,
Pierwsza klasa,
Płuca pełne,
Luz jest we mnie,
Raz dla Lolka
Szybka kontra
W mózgu perwer

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto dziś nie mogę zasnąć,
Zasnąć dziś nie mogę,
Nocne tabasko,
Więc wrzuć na luz człowiek.

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto dziś nie mogę zasnąć,
Zasnąć dziś nie mogę,
Nocne tabasko,
Więc wrzuć na luz człowiek.

Ta noc to klasyk,
Choć bez świateł kasy,
A co byś chciał?? Eaa?
I do wypłaty dotrwać,
Z dala od merów pro-klas
Płynie zmrożona gołda,
Byle by tylko utrzymać kontakt dobra, spoko.
Bałucki folklor jest pełen kontrol,
Choć tak szczerze przydałby się sponsor,
Po to by świat upięknić,
To znów moje pierdolone pragnienie sestercji
By stan konta zwiększyć.
E-e
Muszę zapomnieć,
Godziny płyną,
Ja na rewirach z nabitą szyją,
Chcę luz podtrzymać żyjąc na co dzień w nerwach,
Każda minuta wolna jest jak w oceanie perła,
Dziś jest to pewniak jak muza z membran,
Czyli czas werbla, co uprzyjemnia moment,
Stania przy ławce pod domem,
Same pyski znajome,
Za bliskich kielonek raz w górę,
By tej pokusie ulec,
Wasze zdrowie,
Zdrowie wszystkich niedomkniętych powiek,
Zwiadowców chińskich,
Relaks mym bogiem
Raz dla lolka,
Dwa dla mych ludzi,
By dzisiejszego wieczoru już nikt nam nie zakłócił noo.

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto dziś nie mogę zasnąć,
Zasnąć dziś nie mogę,
Nocne tabasko,
Więc wrzuć na luz człowiek. x2

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto... x5

Łdz to czas dla nas !!!
Wiesz, po ulicach mego miasta mknę
Sam na sam z myślami, deszcz oczyścił powietrze
Spacer ze słuchawkami, Miles gra, ale ja myślę
Czy zatrzymanie czasu byłoby dobre faktycznie
No, bo czy sensem jest bezruch, czy pęd ku
Ciągły ruch czy stanie w miejscu tak bez sensu
Istotą chwili jest by zgasła natychmiast niemal
"Nie ma" było, "nie ma" będzie, istnieje tylko "teraz"
A teraz wciąż się zmienia, ciągły postęp
Nie można go zatrzymać i ucieka w nieskończone
Ciągle mam wątpliwości, albo zbyt łatwo ufałem
Wolno mi wątpić, kiedyś duszono to gazem
Byt kształtowały pałki, ludzie mieli odwagę
Dziś nie czytamy gazet, wokół nas kulturowy szalet
Świat ma zgagę, tylko jedno jest zapewnione
Czas - prąd rzek obojętnych niesie nas w ujścia stronę

On bezlitośnie, bez skrupułów, bez sumienia
Wielki zegarmistrz nie przestaje go nakręcać
Osobiście wobec czasu nie mam roszczeń żadnych
Po co? idę przed siebie, w ostrogach, chociaż boso
Jego klątwa jest życia stanem naturalnym
Doktor Faust woła - chwilo trwaj - i skutek był fatalny
Co z tego, że z kolejnym dniem kolejne garby
Cierpi kręgosłup i stawy, lecz coraz bliżej prawdy
Aktywny, by marsz nigdy nie stał się monotonny
Nie chcę czekać na śmierć, sam - stary i bezbronny
Ląduję na dnie, też wiem jak to smakuje
Na dnie szklanki odliczam chwile aż skapituluję
W tych momentach myślę o stolicy Bohemi
Spacery ulicami, równe rzędy kamienic
Czerwone dachy w mieście, które znaczyła historia
Na górze stoi metronom, mówi jak błaha jest wojna
Reżimy, imperia, potęgi, mocarstwa
Zmiecie je czas, to upierdliwe tykanie zegarka
Ref.:
To jest tylko nasze zdanie na to całe zamieszanie
Światełko i Sykuś zawsze będzie takie granie
To jest tylko nasze zdanie na to całe zamieszanie
Peja i Działek zawsze będzie takie granie.

Peja Pejkulka niepodobny do księżulka
choć o twarzy aniołka to nie jebnę tu fikołka
bo charakter Sykusia tego z bajki Owidiusza
Bajka ma klimat,jest rozjebka to mnie rusza.
Rafał mówi ryj chrząszczowy z bajki chińskiej
wieszczar mowy,żadnej zmowy,ryj zgredowy z małoletniej obudowy
czyli ciała kilogramy mocno spadły
trudny jakby podupadły czas podnosić znów ciężary
lecz nie 075 oczy nieźle już dostały i widziały swoje
widziały swoje zdegenerowane oczy moje,oczy Twoje,
bo procenty nie uciekły,trudny spity wciąż wygięty,jakieś skręty
bardzo mało hany palę może z glonami kosmitami jednego,no prawie
o poprawie nie ma mowy,obietnice milion nowych
i trzy bańki starych.obiecuję,wciąż przysięgam się poprawię
już jest dobrze,już dobrze no prawie
harcore daje nam popalić w tej życiowej zaprawie
nie udaję tylko żyję intensywnie lub zapiję to
i tak na swoje wyjdę,i tak na swoje wyjdę
i nie 300% tyle ma zabójczy ocet nie przyjepiam etykietki
na swój produkt on jest lekki,może trudny i paskudny
czasem ciężki nieobłudny,to mnie kręci-projekt trudny
dla nas dobry,dla Was nudny.
zawsze gotów jestem złożyć kilka wersów brudnych,trudnych
wariacje piwniczne wszystkim tutaj znane
mega kurwa burger i zestawy obrzygane w powrotnej wjebane
chociaż radio skasowane,już jest piwo i postoje co 20 minut prawie
noc gwiaździsta,droga mglista,klimat wiksa,grymas pyska
wszystko dobrze,po staremu to wycieczka zajebista
tak jeździmy tam gdzie lubią,chętnie gramy nieraz długo
czasem krótko w nietrzeźwości zaprawieni mocno wódką
zmiana świateł,co się dzieje,Decks ma jazdę,nie szaleje
Gość jest spoko ciuch ciurugi ciągle mam u niego długi
wciąż przywozi nowe płyty na talerzach nie ma kichy.
mixer w plecak,w łapy płyty,tak jeździmy i chodzimy
non stop gramy,my nie chamy,czasem kasę zarabiamy.
wydajemy,znów brakuje.nas tu 10 stół spiryta
część kupiona,część przepita tak się kręci
klub obfita no i żegnam mało ludzi,syf,frekwencja,puste miejsca
to nie dla nas są zajęcia,grać na chujowych przyjęciach
zawsze inne przedsięwzięcia grać na żywo,oddać serca
i choć gadka jest twarda nie potrzeba Bodyguarda
zostawiam ich frajerom pokroju tego i tamtego
przecież jeśli jest w porządku nikt nie sadzi się bez wątku
że coś do nas ma ja nie lubię takich odbic
pospolitego plucia,chęci nabijania guza
zresztą temat nas nie rusza nas to przecież nie dotyczy
ludzie na koncertach przynoszą co piwo,blanty?
nie,przychodzą z niczym doceniony każdy wyczyn
tego typu reakcje,zawsze budują,rozwijają konwersacje
wyrazy wdzięczności dla nas każdy widz jest gościem
chwile zabawy na rymy zamieniamy,kontakt ze słuchaczem ważny
klimat w każdym klubie fajny,choć nie zawsze jest tak samo
raz na wolno,raz na bani wtedy inaczej sprawni
konkretnie najebani Shakin Stevens i Wiślanie
wtedy nie wiem co się stanie,jestem hardcorem
wokół siebie zamieszanie
kumple na mikach,oni mają zaufanie chociaż Działek patrzy krzywo
na pijackich 100 wyczynów
bo chyba się nie zmienię,bo nie dla mnie planowanie
próba zawsze lepiej idzie niż te żywe granie.
Gramofony odpalone,wszystko już gotowe,
Tylko Sykuś gdzieś zniknął a poszedł po piwo nowe
aaa znów wdrapuje się na scenę,bit już odpalony
wszyscy patrzą co się dzieje tyle ludzi naraz
nie lada wyczyn ich przytrzymać,gadka się rozwija.
wiem jak przykłuć ich uwagę,robię swoje,wkładam serce
jestem jednym żywiołem jako woda lub ogień.
nieobliczalny jak płomień,ludzie skaczą,znaczy się bawią
oko cieszy, grdyka skacze,puls podskoczył to nieważne
jeszcze nieraz dziać się zacznie tak jak teraz lub podobnie
nie narobię przeciez w spodnie duży poklask daje wiarę
pcha do przodu to co robię sens nadaje i znaczenie
jeszcze większe niz myślałem talent do przekazu uczuć
chwil radości,czarnych myśli i wszystkiego co się przysni
wysłuchacie,my się wszyscy nieźle tu produkujemy
chwila sceny a nie ściemy i nieważne czy jest kasa
my za poklask dziękujemy ja tak to własnie widzę
nie wiem -Ty jesteś widzem,patrzysz inaczej
możesz skaczesz rzadziej i

Ref.:
To jest tylko nasze zdanie na to całe zamieszanie
Sykuś i światełko zawsze będzie takie granie
To jest tylko nasze zdanie na to całe zamieszanie
Peja i Działek zawsze będzie takie granie.

To jest tylko nasze zdanie na to całe zamieszanie
Nasze zdanie,nasze.
Zakręty w życiu znam ostre
nie raz wyciągnięto dłoń chociaż o pomoc nie proszę
swój bagaż noszę sam ale wiem że nie jestem sam
kiedy bębny grają i w życiu sprawy się walą tak
znam tych co upadli z wielkim hukiem
za mało siły i zbyt wiele złudzień
życie potrafi się rozsypać w 5 minut
W 5 minut w które tracisz cały sens w życiu
cięszko się wraca gdy los wywali za nawias
nie jesteś nikim jedynie śmieciem dla świata
100 tysięcy ludzi uśnie na ulicy
utopione w morzu rezygnacji życiorysy
nie wielu ma odwagę schylić się i być człowiekiem
słuchać nie brzydzić się człowiekiem
Śmieci śmierdzący szlam dla was
ja wolę dworzec niż salon
z tym śmieciem chcę rozmawiać

Na ulicy ich mijasz codziennie widzisz ich twarze
tysiące isntnień utopionych w miasta gwarze
gdy biegniesz za szczęściem oni swój bagaż niosą
idą przez życie w ostrodach ale boso
ulica staje się domem
a wszystkie plany zaczynają iść ślepym torem
nadzieja umiera rozpacz pojawia się w oczach
upada człowiek a nie żul,menel czy kloszard
ty milczysz wiem to już stało się nawykiem
nie podajesz ręki obojętność masz za taktykę
ty najchętniej dotknąłbyś go tylko patykiem
na odległość by nie zaraził ciebie żadnym syfem
dla was śmieci dla nas ludzie z historią
oni wciąż będą obok ci walczący o godność
po za nawias wypchnięci w ciągłej walce o przetrwanie
żyją chodź wielu nie pozwala żyć im dalej

Nie mów że świat daje równe szanse
nie mów żebym uczył się żyć z dystansem
status finansowy status społeczny
iluzje żeby człowiek czuł się bezpieczny
gra jak monopol tylko pionki są żywe
mają emocje a skutki gry są prawdziwe
łatwo skreślać ktoś przegrał i upadł
na marginesie człowiek którego nikt nie słucha

Uliczne zombi może zrobić tylko krzywdę
więc od razu za życia wystawmy mu klepsydrę
po co taki ma żyć jak jest tylko robakiem
tysiąc powodów się znajdzie żeby szybko go zabić
to margines a stamtąd już się nie wraca
po co dawać szansę człowiekowi to się nie opłaca
lepiej siedzieć cicho i pielęgnować swój bałagan
niż wyciągnąć z bagna jednego który oto błaga
Jestem na dnie, w nocy we dnie,
łapię fale krótkie, długie, średnie,
siedzę w sednie, myśl mi blednie,
sam sobie, sam głowię się mętnie,
myśli wyślij, kto wymyślił je,
myśli szukać? nie wiem gdzie,
głębia, wiesz co, bierz co, masz to,
weź to, daj to drapieżcom.
Harde, czarne, sztuki sakralne,
zimno subpolarnie daje centralnie,
świat na szach i mat, białe i czarne,
pola jak cola, w dni upalne,
marnie hmm nie tak łatwo, dobranoc,
zostaw zapalone światło.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Fokus

od dna, odbija instynkt, sęk w tym,
że każdy sukinsyn nadęty to zwęszy,
i wie gdzie cię uderzyć - uważaj!
spadniesz, będziesz na dnie, nie poddawaj się, wstawaj.
od dna, odbija chęć, wiesz - uwierz,
że ten dzień nadejdzie prędzej niż mówię.
pretendenci do tronu mają ostro w czubie,
niejeden ci tlen zakręci, i dzięki.
Pójdziesz na dno, wszyscy kradną,
inni, wiedzą nie jest łatwo, bezrobocia współczynnik.
to fakt, od lat niewinni, silni młodzi,
sami na to wpadną, babilon, dobrobyt.
rap mą tratwą, prosto w oczy kataraktą,
patrz czas cały, gnoje wpadną na skały,
co jest?, to wodopoje chwały gnoje, co jest?
świat nigdy nie był i nie będzie doskonały.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Bezwzględny, zmęczony, zmartwiony,
plan zmian plan błysków, istotą pomysłów,
zmysł zmysłów, dno, dnoceanu żadnych planów,
jeden nałóg, znaj mnie, znajdź na dnie tonę w sobie, stojąc na głowie, za karę w kącie błąd błądzę,
sąd na sobą sądzę, ja rządzę trącę,
jak szkło wszystko nisko, trzeszczy, drży, dźwięczy,
ja dno kruchy urok, zło, tło, głębia i to,
przerażony zbrodnią,
rozszalały umysł skwierczy jak pochodnia,
od środka wsadzony do ognia,
oprzytomniej oprzytomniał,
rani, pali piecze, do dna lecę, tonę ja czy kto,
co?, jesteś jak namiętnych pocałunków szczęściem,
smutku odzwierciedleniem, rozczarowania prostym gestem, radości chwilą, tak bólu szansą na ucieczkę
i śmiechu szczeblem, łza czystości sercem.
Susza tłumi, zagłusza, wywija i o dno wali,
zachwiany?, zachwiany.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie


W oddali pyk pyk cyk cyk tyka dotyk rusza,
fala ogłusza mnie i zagłusza wiesz,
na własnym titanicu gdzieś tam gdzieś tam gdzieś,
podwodna żegluga smuga,
a strona druga za-agatka,
ma-aha se zagadam zgadnij zgaduj,
wynajdź i wynajduj i znajduj spokój,
wy-pad, sły-chać jęki, stęki, męki,
mętlik, mąci, nęci, chęci,
i fragmenty zapuszczone jak korzenie,
a czy wydostać się zdołasz,
czy podołasz z d-n-o z doła,
z morskich fal, ich żal oceany i morza o zgrozza,
oto ich odwieczna proza.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Śliwka Tuitam

Dobra.
Syk losu osób, rwał ile chciał kłosy włosów,
a zasób słów rósł z chaosu.
Obok bok w bok i ja i kwiecie lotosu,
a było nas tu ze stu,
historia jak ze snu i minki.
Te ludziska, mam dla was nowinki, prosto z serca,
co na styk tyka przez pyki, to nawyki PFK kliki,
co tuła się w murach od samego rana,
poranna fama co jak budzik budzi,
tego co jak kamień zaklęty spał,
szał pał niczym w San Paulo łał
i oszalał niejeden rapstar przez dar,
który ten tam na górze mi dał,
w mig jak nić wplótł mnie w ten rap miting,
raping, kosmiczny jak E.T.
Ja i ty, oko w oko głęboko.
Pi-pi-ja-ja-ni CDS.
Tak na oko jest wysoko gdzieś,
bijąc piątki obłokom, no to cześć.
(obłokom no to cześć,obłokom no to cześć)
Spędzę ci sen z powiek, aha, dawaj
słyszysz ten wokal, flow czekasz na dis
znów z tej strony Pih, moje życie jeden wielki beef
Be do eSdo Te do O d Ka
chcesz czy nie i tak nie będziesz spał
Faul dzieciak tu nie można grać fair
nie odchodzę od stołu dopóki karta mi żre
ambicje biorą górę krzywo na to patrzę
wkurwiony zejdź z drogi, serio łapię jazdę
spędzę ci z powiek sen po ostateczny dzień
pamiętaj nie przeżyjesz dłużej niż twój cień
punchliny daj mi mówisz ręczę nie przegapisz
ej ty z dupy eMCe złap mnie jeśli potrafisz
twój rap za rok będzie martwy, zapomniany
my robimy hałas, teraz cztery ściany
głos zbolały, na pokrzepienie seta
przekaz za mocny do TV

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 2)

Szmule strzelają z oka, frajerzy z ucha
tymczasem ja rozpierdalam lokal, dzieciak słuchaj
ruszaj się ruszaj malutka zabiorę cię później
wariat ci przyniesie klubowe kontuzje
dobrzy umierają w chłodzie, źli w płomieniach
czuje żar w dłoniach ziom rozbija temat
niszczę spokój wokół nienawidzę ciszy
ja i mój jedno karatowy skurwysyn
noc daje nam znaki dziecko miasta płacze
nad głowami świeci krwawy księżyc w trzeciej kwadrze
nie mów mi nie mów przydupas ze wszystko w porządku
daje rap nie utrzymasz obiadu w żołądku
mordą kłapnie do mnie zrobi sobie przewóz
wredny w domu pewnie odlewa się do zlewu
eses i bemo wiesz rzucone są kości
eS Zet Ygrek Ha niech bas wyrwie im wnętrzności

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 2)

Dj zetrzyj z adapterów kurz
Powracam znów (x 3)
Dj zetrzyj z adapterów kurz

Sprawe naświetlę zrozumie kumaty
chodź ze mną jeśli rodzina spisała cię na straty
otworzą ogień, spędzimy im sen z powiek
wytłumaczymy swój świat naszym słowem
Pe I Ha i szycha ty dzieciak lutuj lutuj
Prędzej czy później wypierdoli ich z butów
Usłyszą klik i klak naciskanie spustu
Tej nocy radia pogrążą wszystkich w smutku

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 4)
Popatrz, dorośli zapomnieli o kimś, o tych mniejszych istotach szukających Boga.
Dzieciństwo zmienia się w koszmarne losy.
Proszę posłuchaj tych kilku słów i powiedz sobie dosyć.
Na samym czarnym lodzie masz 26 mln.
Te dzieci płaczą, bo nie mieli szczęścia, żeby móc od tak sobie wziąć kulkę do ust.
Z jakich snów się to tworzy? Przecież ja chcę, żeby było dobrze.
200 tys. małych istot musi trzymać karabiny, żeby móc przetrwać.
Mini żołnierze, walczący w samotności giną, tylko po to, by nie żebrać.
Statystyki męczą oczy i serce. To są dziesięcioletnie dzieci, zapomniane pośmiertnie.
Nawet chyba nie wie, że ćwierć miliarda musi tu pracować ciężko, żeby przeżyć to piekło.
Nie mówię o tym, że ¾ z tych dzieciaków jest skazanych na pożarcie przez nieludzki świat.
Bracie już nie mówię o świecie, nie potrafię pisać i czytać,
A ty nawet nie chcesz czytać w gazetach co się dzieję.
Choć media nie chcą dzielić się tym bólem z nami, bo to nie sensacja.
Ważniejszy skandal. STOP, pomyśl o nich, a zostaw ten banał, stary.
"Żaden rząd nie może utrzymać się długo przy władzy, jeżeli będzie się opierał tylko na bagnetach i czołgach."

1.Dziś nie bez przyczyn
Tłum na ulicy krzyczy
W tym kraju robotniczym
Niczym są robotnicy
A władza wdraża przymusem ustrój
Który głównie zraża i sprzyja ubóstwu
Było ich stu, dwustu tysiąc sto tysięcy
I między nimi niewidzialne więzy
Stali na placu Stalina, zdani na siebie
Spontaniczny wydarzeń przebieg
Jeszcze wczoraj strach trzymał ich w ryzach
Strach puścił nadzieję, strach nadzieję zagryzał
Dziś byli społeczeństwem, szli w jednym rzędzie
Nikt nie chciał w swoim kraju czuć się, jak więzień
I nikt się nie wycofał, mimo ofiar
Mimo, że cena tego była wysoka
Ale zbudowano pomnik, który nie zginie
Potomni pytają, kto był temu winien
To ta elita marna
To ta totalitarna władza
Której jedyną siłą jest armia
Wszędzie na całym świecie jest przeszkodą
By mogły rosnąć społeczeństwo i wolne słowo
Bo demokracja może być zasadą
Ale demokracja też może być fasadą
Dziś możemy swobodnie nieść treść
Oddajmy cześć
Poznań pięć sześć.

Krew przelana w Poznaniu obciążą wroga. Obciąża wrogie Polsce ośrodki imperialistyczne i reakcyjne podziemie, które są bezpośrednimi sprawcami zajść.

2.Coś pęka wtedy, gdy rośnie ucisk
I wybucha, kiedy to dotyczy ludzi
Są granice, które mają własny alarm
Tych sygnałów nie zagłuszy żaden hałas
Nie ma planów, które mogą być receptą
Statystyka nie dotyka tego, co jest wewnątrz
Tam nie dociera sonda, aparatu to władzy
Co jak dzika horda bije tak, by zabić
Czasem rośnie napięcie, zaczyna iskrzyć
To zupełnie inny świat, niż ten opisany w Biblii
Szukanie wroga przez największego kata
Gdy dyplomacja pada, zostaje tylko atak
Ten chory system nie zdał egzaminu
Trzeba poczuć wolność, choć na kilka minut
To dławione życie, które nie rozkwita
Słychać tylko serca bicie tych, których to dotyka
Tysiące osób zebranych solidarnie
Prośby, kontra rząd, co wystawia armię
Chodźmy, mamy prawo mieć swoje zdanie
Wielu z tych, co poszło nigdy nie powstanie
Czarny czwartek, czerwiec, miasto Poznań
W pięćdziesiątym szóstym pisała się historia
Teraz jesteśmy wolni, mamy wolny wybór
Wybierajmy godnie, nie przynosząc wstydu.

"Powtarzamy bowiem raz jeszcze. Nie ostoi się długo żaden rząd i żadna władza, jeżeli terror i przemoc będą jedynym jej oparciem. W ostatniej stancji bowiem decydował i decyduje nadal człowiek."
Jej oczy jak anioła, tak patrzy na mnie ona
Jak wyśniona ona woła, wymarzona kusicielka
Taka piękna ponętna, przed nią każdy by spękał
Jak wadliwa guma pęka, uliczna twarda poza
Jak tigra bels kosa na takie chcesz mieć nosa
Ona w zasięgu poza, w tym na bank ma klasę
Musisz być w jej oczach asem, o niej pomyśleć czasem
Głową nie kutasem, wiem niektóre węszą kasę
Ono zna modliszek masę i przygląda się im czasem
Jak toplessom na krecie, mono przy jednej kobiecie
A stereo sami wiecie, nie może być tej opcji
Bo wszystko to co dobre, to się najszybciej kończy
A to co mnie łączy z wybranką mego serca
Tego mi nie da, żadna lania ponętna
Zwali z nóg siłą skręta, atmosfera napięta
Ostatnie takie tango w pewnym miejscu pamiętam
Znika polowa czasu to jak u nas half life
Zagapiony na lolity, trzyma ciśnienie siada
Propozycje wysiadam, do zera zredukować fikcje
Kuszące suki, jak anonse towarzyskie

Znów mi się to przyśni to ja brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów w łbie wszystkich
Zakosztować w tym wszystkim, przebić piątkę rozpuście
A potem usłyszeć skurwysynu oszuście
To brudne myśli, ile strat ile korzyści
Zastanawiasz się po wszystkim pasuje Ci styl nasty?
Ja chciałbym zostać tylko w świecie fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić!

Chcesz mnie poznać baby? Potańczyć ze mną maybe?
Chcesz do gęby? Dziecko kup Se batonik
I weź go słodka Suzy, uważaj bo cię pobrudzi
Brudne style Rysia, niegrzecznego co marudzi
Odjechana widzi we mnie Tarkana,
A bakterii bliżej jest do miastowego chama
Który na kolana nie upadnie przed byle kim
Chcesz być jak [?] proces ten jest daleki
Ostudź się weź leki, zamsz ten koszmar z powieki
Uwierz weź cos do ummm… niech to cię rozpierdzieli
I żebyście wiedzieli ze codziennie mam tak prawie
Bez kokieterii musze być jak ten skurwiel
Który w oczach innych może się okazać durniem
Ze śmiertelną powagą być gentelman jak Rumago
Chcesz stać przede mną nago,
Dla mnie być smaczną potrawą
No klawo jak cholera, z tego nie będzie miłości może być tylko afera
Jesteś słodka lecz spadaj, o patrz tam znajdziesz frajera
Który nawet nie przebiera, podbija kija wbija, mówi nara się wybija
Ty chcesz mnie tak rozpijać, kobieto samotna czego warta jest ta chwila?
Kobieto samotna czego warta jest ta chwila?

Znów mi się to przyśni to ja brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów w łbie wszystkich
Zakosztować w tym wszystkim, przebić piątkę rozpuście
A potem usłyszeć skurwysynu oszuście
To brudne myśli, ile strat ile korzyści
Zastanawiasz się po wszystkim pasuje Ci styl nasty?
Ja chciałbym zostać tylko w świecie fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić!

Nie wiesz jak jest ciężko gdy jaram się jak dziecko
Uśmiecham zdradziecko, brudne myśli trują umysł
Faceci tracą rozumy, to nie powód do dumy
I świadomość, że ta chciwość, na szybki sex prawdziwość
Jest realnym zagrożeniem, wytrwać to postanowienie
By nie skończyć jak świnia, Pe życiowe marzenie
Zabić cierpienie, ciężko jakie to proste,
Popularność i pieniądze dostosować do potrzeb
Brudne myśli trujące, na manowce prowadzące
I spytają zaraz o receptę Rycha czarne owce
Kiedy ja jej nie posiadam chociaż jestem hip hopowcem
To wszystkiego w życiu nie znam, bądź człowiekiem rada nie zła
Gdy brudne grzeszne myśli spróbują cię okiełznać

Znów mi się to przyśni to ja brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów w łbie wszystkich
Zakosztować w tym wszystkim, przebić piątkę rozpuście
A potem usłyszeć skurwysynu oszuście
To brudne myśli, ile strat ile korzyści
Zastanawiasz się po wszystkim pasuje Ci styl nasty?
Ja chciałbym zostać tylko w świecie fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić!
Mój rap pełen sprzeczności, bo filozof ze mnie żaden
Gram ten rap, nie szukam zadym, a co idzie za tym?
Ja przedstawiam ten świat takim, jakim go widzę
Nie rzadko to co fałsz jest tym, czym się brzydzę
Zdarza się zbłądzić, upaść zbyt nisko
Być tylko Hedonistą - na ten temat to wszystko
Z tobą być blisko, nigdy już cię nie zawieść
Nie skłamać, nie krzyczeć, to wszystko czego pragnę
Nie chcę bycia diabłem, nie chcę by życie bagnem było
Wszystko nagle się zmieniło na gorsze
Zrozum, mnie proszę, ja też wiele zniosę
Więc o to mieć Źle, nie rozmienić się na grosze
Znów chcę być blisko, przepraszam za wszystko
Nie będę tłumaczył, że to przez trudne dzieciństwo
Z ludŹmi być blisko, bliżej niż kiedykolwiek
Nie mówić, że cię kocham gdy jest to nie istotne
Lub nie szczere, nie praw*****, to by było *****ysyństwo
Tak wprowadzić cię w błąd - na ten temat to wszystko
Mówią jestem artystą, wcześniej też tak mówiłem
Lecz jestem zwykły chłopak, który ma jeszcze tę siłę
Który, chce mieć rodzinę pomimo że skrzywdził bliskich
Może najbliższych - ten temat przemilczmy
Dziś bilet wilczy, w biznesie to wystarczy
Ten co wraca na tarczy - ten co najczęściej warczy
Który wciąż walczy, brak tu gloryfikacji
Ile można nawijać, że w tym czuję się ważnie
Na ten temat wystarczy, bo ten temat mniej ważny
Każdy temat poważny, nawet gdy krok nie rozważny
To zamieniam go w tekst, taki Rychu już jest
I dokończę ten wers twierdząc, że nie the best
Ale też znośnie jest byle nie dragi, *****
Bo tu rap pierwszy jest i nie kichą ten tekst

Temat za tematem, rap nawijam to wszystko
Chcę by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką
Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
Dla was wszystkich te wersy, by w niepamięć nie odeszły

Temat za tematem, rap nawijam to wszystko
Chcę by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką
Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
Dla was wszystkich te wersy, by w niepamięć nie odeszły

Czas się zastanowić nad przyszłością, lecz po co?
Myśli we łbie się plączą, do planów przejść ochoczo
Czy wyjdzie coś z tego? strach zapytać, wiem, że wyjdzie
Mieć w sobie optymistę, masz go też? niech plany wszystkie
Wypalą, niech się spełni sen, wszelkie marzenia
Żeby swój świat pozmieniać czasem niewiele trzeba
Kroki rozważne, nie jak te w odmiennych track'ach
Które zapisałem w stylu - Hardcore Mother Fucker
Dadzą gwarancję, pewność siebie i racje
Konsekwencje nie są złe, gdy czyny są odważne
Chcę zachować spokój, czas podjętych decyzji
Nie jak wariaci wszyscy się kierować emocjami
Lecz to nie takie proste opanować emocje
Emocje są złe, skutki tego żałosne
Wiele wyniosłem, gdy most palił się pode mną
Czy to był ostatni? tego nie wiem na pewno
Stabilizacja, to zbyt wielu przerasta
Mobilizacja, do działań nigdy basta
Tę płytę nastaw, w tym jest mnóstwo szaleństwa
Są bezeceństwa, ale jest też ta kwestia
Ta której słuchasz właśnie teraz i tutaj
Trochę m*****izatorstwa, nie hardcorowa nuta
I gdy wracasz z buta masz świadomość porażki
To na ten koncert wpadnij - ziom od nowa zacznij
Wiem, łatwo mi mówić, uwierz nie miałem łatwo
Zbierzesz swe plony, tylko wpierw zasadŹ ziarno
Wiedz, to nie bzdury, a więc głowa do góry
Skrusz wszystkie mury, za nimi znajdziesz świat
Który se wymarzyłeś, swoje przeżyłeś
ZnajdŹ w sobie siłę - walcz o każdy przywilej

Temat za tematem, rap nawijam to wszystko
Chcę by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką
Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
Dla was wszystkich te wersy, by w niepamięć nie odeszły

Temat za tematem, rap nawijam to wszystko
Chcę by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką
Już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
Dla was wszystkich te wersy, by w niepamięć nie odeszły
Yo, sprawdź to, O$ka, Pezet, Stasiak, aha yo

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Trudno jest w nic nie wierzyć, więc czas to zmienić
Nie mogę zasnąć, mam depresję każdej jesieni
Nie mogę grać w to, nie mogę walczyć, nie mogę
Coraz więcej rzeczy dla mnie coraz mniej znaczy Boże
Coraz mniej znaczy człowiek, a znaczył wiele dla mnie
Zgubiłem się mam nadzieję nie na zawsze
To znaczy, że będzie znaczył gdy się odnajdę
Inaczej to wszystko będzie gówno warte
Wiesz to całe ścierwo ciągle widzę z bliska
Tu gdzie pieniądz to bóg, a alkohol to modlitwa
Pieniądz to wróg eh raczej alkohol
Wiesz, nie wierzę w nic, w ani jedno twoje słowo
Nie wierzę dziś, ale chcę wierzyć jutro
Chcę patrzeć w przyszłość, nie mówić trudno
Chcę patrzeć w przyszłość znów być dobrym, zdrowym
Musze uwierzyć i nie schodzić z tej drogi

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Co to za kraj, znowu coś się spierdoliło
Tylko hajs bez wiary, jest nadzieja, a gdzie miłość
Już nie tylko beton szary, cały świat gubi barwy
I tak bez wiary byle do przodu mówi każdy
Wszystko w ratach, w połowie tracąc zapał
Tracąc wiarę, czekając na to co się stanie
Nie wierzę w uczciwość, nie ma co się dziwić
Jak tydzień w tydzień pojawia się kolejny Rywin
Kolejni chciwi chcą nam wszystko zabrać
Niby sprawiedliwi zapomnieli co to prawda
Oni chcą brać, tylko wytyka błędy każdy
My mamy rap i zajebiste blendy, bandy
Trzeba się skarżyć bo tak to nikt nie zauważy
Te wszystkie błazny kurczowo trzymają się władzy
Ja mam marzenia, mimo wszystko trzymam fason
Yo, pierdole system ale robię to z klasą, aha

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Popatrz...
Wiara czyni cuda...
Da nam siłę...
Wierzę, że się uda...
Jutro i dziś...
Podnieś głowę...
Mimo, że problemy sprzymierzają się przeciwko...
Ponad wszystko wiara najważniejsza jest...
Tak jest...

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić
ośka

Pezet,stasiak
Ej ja tylko chciałem poukładać swoje życie
Potańczyć do brzmienia twoich złotych skrzypiec
Teraz jestem skazany na te bicze
Za wcześnie na to by palić na twoim grobie znicze
Bóg nie umarł jak mówił kiedyś Nietzsche
Taki to nie koncert życzeń i przyczyn
Widzisz kilka przyczyn tego stanu rzeczy
To nie mity wyczyn jak skity
W życiu przerwa luz
Mnie to rusza jak czarodziejski mus
Wszyscy chcieli by grać w otwarte karty
Jak na otwartym może głośne szanty
Głos zdarty polityczne kanty
Wszyscy wiedzą że to nie są wcale żarty
Płynie taki świat się burzy
Kruszy mury a co mówię bzdury
Który to rok nastał?
Ile lat minęło?
Co dopóty gdzie te wolne miasta?
Wolność słowa prawa Piasta
Wcale to nie jest taka sprawa jasna

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Krótkowzroczność to największy ból
Nie zostanę królem nawet jak bym mógł
Bo nie o to chodzi to nie chodzi o to
By być na topie by ślinić się na tron
Ej zapomnij o wszystkim
Tym czymś się czym patrz na symbol snów
Tylko tryumf liczy się tu nie ten materialny
Nie ten idealny
Ziemski jak ludzki człowiek
Nie ten mesjalny lodowiec
Który topi się ze złości nienawiści
A ktoś żywi zimnym chłodem
Wolnym krokiem idę bokiem
Lukam na ten pośpiech zwany tłokiem
Ludzie pchają się między rokiem 2003 a 2008 2009
Wielki bunt koniec z tym jak grom na tłum

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już x4
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo