Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref.:
Spróbuj, spróbuj a będziesz chciał jeszcze
Spróbuj, za to nie skończysz w areszcie
Spróbuj, spróbuj a będziesz chciał jeszcze
Spróbuj, nowy towar pojawił się na mieście

Spróbuj, a będziesz chciał jeszcze wreszcie
Nowy towar pojawił się na mieście - bierzcie
Za to nie skończysz w areszcie
śpiesz się bo musisz to mieć - uwierzcie
Wystarczy chcieć (chcieć) jak słuchasz
Skręć pierdolnij se buchaty w uszach
I siec a to cię rozrusza, to zmusza czy czujesz?
Wez spróbuj zrozumieć

Ref. x2

Musisz to graj, gra to jak nałóg
Nie ma co się bać złotego strzału
Więc wez się zastanów, po co pomału
Lepiej od razu dawaj to na full
Niech rośnie gul tym co nie wierzyli
Ból czuje ten co się mylił
Volume na maksa, cała klatka się trzęsie
Tak, tak to bywa na kolędzie

Ref. x2

Wśród nocnej ciszy słyszysz bit się rozchodzi
Tak bawią się młodzi, właśnie tak
Jest to jak światło, złap to
Włącz to by trafić było łatwo
Zgaś to jak tego nie lubisz
Sprawdz co się stanie jak się zgubisz
Znam to, sam w tym nikt nie przetrwa
Dowód na koncertach frekwencja.

Ref. x2
Przejrzałeś na oczy człowieku uparty
Otworzyłeś drzwi już dawno otwarte
Myślałeś, że los przyniesie Ci kartę
Najwyższą z talii
Gdzieś ty kurwa był jak rozum rozdawali
Bo twojej matce smutno jak upadasz kolejny raz
Rzeczywistość to jakiś marazm
Zacząłeś pod sklepem swoje imperium gotować
Zapomniałeś swoim dzieciom jedzenia kupować
Trudno teraz się schować przed samym sobą
Zapomniałeś że matka jest najważniejszą osobą
Za późno obudziłeś się ze zrzutu
Dzieci głodne nie zadbane twoje syny pierworodne
Czy zrobiłeś coś żeby tego nie zaznały
Szczękały z zimna całą noc znów płakały
Gdzie jest w tym cel jaka ambicja
To skurwiała policja
Tu system i bieda
Żyć normalnie znów nie da
Dobry kawałek chleba
Zwykle nie jest w zasięgu ręki
W słowach tej piosenki odnajdziesz siłę
By iść przez życie z podniesioną głową
Zgodnie z samym sobą

Ref.: Pytanie
Działa twój instynkt - Twój zapał nie wystygł x3
Jesteś bez winy podnieś kamień
Zadaj ranę
No powiedź
Działa twój instynkt - Twój zapał nie wystygł x3
Jesteś bez winy podnieś kamień
Zadaj ranę

Kolejne nagranie
Jakbym kolejny raz się urodził
Ktoś mi zaszkodził lecz nie zmienię biegu zdarzeń
Jesteś bez winy podnieś kamień
Zadaj ranę
Zwykle wyroki boskie są nie zbadane
Może po to słuchasz mnie
By wyjechać z zajezdni na drogę
Zostaw za sobą podziemną trwogę
Patrzę na podłogę niespełnione ambicje
Tam jest ich miejsce
A tu sytuacji wyjście
Smutek i żal to przyjaciele fałszywi
Wciśnięty w kąt pokoju
Na pewno nieszczęśliwy
Los bywa złośliwy
Chyba wiesz to z doświadczenia
Za plecami chciwy lecz to nie ma już znaczenia
Coś stać się musi już wpisane są kody
On ledwo oddycha dajcie mu wody
Napotkał na przeszkody jak co piąty z tłumu
Strasznie wokół tej sprawy jest dużo szumu
Krzywy ryj na karku
Brak środków do życia
Brak jest majątku wszystko od początku
Nie ma tym porządku
Wcale wcale

Ref. x2
ej dziewczyny, fajne mokasyny ma
będą piski, bo na imprę przybył sam
przewiezie je dużym Fiatem, Tico, Punto
mam na paznokciach droższy lakier niż to gówno

i to może imponuje tym lalkom
że masz z wyższej półki buty i wdzianko
ale jeśli ma mnie zwabić twój hajs to
wiedz, że płacę własną kartą
kiedy wchodzę do klubu krzyczysz au, ou
twoje teksty nie ruszają mnie za bardzo
jeszcze raz się odezwiesz, będzie sajgon
nie jestem zabawką

za kogo ty mnie masz?
chyba się z lekka pomyliłeś
jak nie chcesz dostać w twarz
to nie gap się już na mój ah-ah
za kogo ty mnie masz?
ej, ty, bo chyba nie ten adres
cokolwiek chcesz mi dać
stać mnie na własne

kiedy wchodzisz do klubu mówią uuu
pseudo-play'a wpadł na polowanie znów
znaleźć chętną pannę tutaj będzie łatwo
ale ja nie jestem tą panną
jeśli tańczę na barze to mam kaprys
i mam w dupie czy mnie na nim zauważysz
nie założę dla ciebie krótkiej kiecki weź
zrobię to dla siebie, wiesz?

nie chcę być dziewczyną z twojego refrenu
nie chcę dostać w klipie swoich 4 sekund
na bibie będę błyszczeć, ty wiesz przecież
na koncercie nie trzęsę tyłkiem lecz parkietem
kiedy patrzę tak na ciebie - z czym do ludzi?
czy w second-handach rzucili skórzane kurtki?
nic cię nie ośmiesza bardziej niż pozory
spieprzaj a swój browar do rachunku mi dolicz

[x2]
za kogo ty mnie masz?
chyba się z lekka pomyliłeś
jak nie chcesz dostać w twarz
to nie gap się już na mój ah-ah
za kogo ty mnie masz?
ej, ty, bo chyba nie ten adres
cokolwiek chcesz mi dać
stać mnie na własne
Przepraszam że tak wyszło,
znowu nie mówisz nic.
Tak między nami ucichło
więc może lepiej krzycz,
a jeszcze wczoraj było pięknie,
więc co sie stało dziś?
I za tym wczoraj dzisiaj tęsknie,
a tylko w jutro można iść.
poczekaj na mnie jeszcze nic nie stwierdzaj
poczekaj na mnie weź ze mną ten ciężar
poczekaj na mnie zwolnij na zakrętach
poczekaj na mnie ja jeszcze ucze się na błędach

Nie szkodzi że nie dzisiaj
widać tak miało być
nie nie będę o nic pytać
zdecyduj za mnie Ty
ja spakowałam nam na później
te wszystkie nasze lepsze dni.
Bo przecież w życiu bywa różnie,
a ja nie che już jutro znów musieć zapytać Cię czy...
poczekaj na mnie jeszcze nic nie stwierdzaj
poczekaj na mnie weź ze mna ten ciężar
poczekaj na mnie zwolnij na zakrętach
poczekaj na mnie

poczekaj na mnie jeszcze nic nie stwierdzaj
poczekaj na mnie weź ze mną ten ciężar
poczekaj na mnie zwolnij na zakrętach
poczekaj na mnie ja jeszcze...
Jesteś TY (taak)
tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie
jesteś TY, tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie

Czuje twoj zapach, dotykam Cię po tylu latach, patrz na mnie, nie jesteś tu sama, świat jest dla nas,
Ty jesteś moim światem, przychodze tu z rapem a Ty świeć jak słońce latem, jesteś brylantem błyszcz dla mnie Kotku,
wiem co masz w środku, jesteśmy całością, jedną możliwością, patrz na mnie, jestem,
jednym gestem mogę przekazać wszystko, Twoich ludzi bliskość i nasza wspólna przyszłość,
patrz na mnie to nasza rzeczywistość, gorąc kuje czuje jest dla nas, lód który spijam jest dla nas,
pomieszam to w jedność bo wiem jedno, Taak?
patrz na mnie a zobaczysz to napewno, patrz na mnie,
a zobaczysz jedność, patrz na mnie, wiem to napewno,

Jesteś TY (taak)
tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie
jesteś TY, tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie

Błyszcz, błyszcz potrzebuje Twojego blaku dziś, patrz na mnie, musisz przy mnie być,
zabiore Cie tam gdzie nie zabrał nikogo nikt, ten sam rytm, Twoi ludzie,
ja i Ty, błyszcz dla mnie, patrz na mnie, kochaj mnie, cały czas zajmie nam ta troska,
jesteś boska patrz na mnie, zostań, przekonasz sie jaka będzie riposta, słodka jak cukier jest Twoja skóra,
nasza temperatura jest bliska zenitu, jedna miłość i my tu, patrz na mnie, przytul,
jestem tu, nie moge wyjść z zachwytu, Twoje oczy zaspane błyszczą dla mnie wieczorem i nad ranem,jesteś obok mnie,
patrz na mnie, patrz na mnie

Jesteś TY (taak)
tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie
jesteś TY, tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie

Jesteś TY (taak)
tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie
jesteś TY, tylko dla mnie, tylko moja, patrz na mnie
jesteśmy jedną całością, jedną możliwością, patrz na mnie
Jestem głosem twoich myśli tych wypaczonych, złych
Podążaj krwawym śladem na opustoszały strych
Gdzie niewidomy mnich wróży z ludzkich wnętrzności
Nagie wiedźmy tańczą wokół sterty płonących kości
Opętałem głośnik, wyrzucam z siebie słowa pełne nienawiści, złości
I jeśli masz dość ich to lepiej wyłącz synu
Jestem głosem ludzi dla których normalność to przymus
Beat Squad przyniósł zapach lata, ja przynoszę smród zgnilizny
Morderczy instynkt, po amputacyjne blizny
Nekrofagi, glizdy - produkcje nie dla wszystkich
To jak fetysz na duszenie elementami bielizny
Daje ci mieszankę Tłustych, Traged Mena, Scervino
Sępy zataczają koła nad cuchnącą padliną
Słabi zginą, synu wiesz to, zresztą weź ich pomiń
Bo tnę jak niewidomy fryzjer z sekatorem w dłoni
Przez krematoryjny komin ulatnia się czarny dym
Płoną ciała, poznaj widok zastygniętych w bólu min
Każdy rym, który wypluję to klasyk jak Suspiria
A twój pseudo rap to soundtrack do życiorysu Miriam
Ja chory styl mam, sram na tych pedałów z forum
Dzieci sieci rozkminiają definicje horror core'u
Podkręć volume, witam cię w morderczym karnawale
Niech tryska jucha z żółcią wszystkich zawistnych kalek
Weź tępy kawałek szkła do ręki, zagryź zęby
Samookaleczenie to bolesne eksperymenty
Oto wioska przeklętych, po nocy się nie wałęsaj
Tu wartość ludzkiego życia mierzy się przez wagę mięsa

Oto Krwawy Aperitif, pogrzebowe pieśni
Żaden samozwańczy prorok o tym wydarzeniu nie śnił
Witamy w rzeźni, świat kłamstw i pleśni
To gówno Cię po pierwszej degustacji uzależni
Synu wierz mi, dolewam weny do ognia
Z podciętych żył jak z pięciolinii wypływa melodia

Tata jej nie brał na ręce by nosić,
nie dawał jej o co ta zwykła prosić,
gdy stawał w drzwiach,i zamierał jej głosik,
zbierała wszystko co z pracy przynosił,
nie słuchał jej gdy mówiła, że boli,
nie ważne, że córka, ważne, że stoi,
wmawiała sobie, że tak właśnie woli,
mokra od bluzgów i męskich ustroi,
Rano nie powie nic mamie, bo po co,
mama dobrze wie co dzieje się nocą,
mama nie słyszy,
mama nie powie, nie czuje,
tata tym kieruje - hajsem i przemocą.

Ukrzyżowany ptak powiewa na chorągwi
Sznur zakrwawionych jelit ciągnie za sobą zombi
Holocaust i Wąglik, te rzeczy stworzył człowiek
Sadystyczne porno z udziałem ciężarnych kobiet
Między diabłem a Bogiem żyją ogłupieni ludzie
Strach, przemoc, kłamstwa, wojny i zepsucie
Niektórzy chcą stąd uciec, ale nie mają dokąd
Wymieszanie piekielnego ognia z poświęconą wodą
Modlitwy nie pomogą jeśli Bóg Cię nie słucha
Jedyny pewnik dotyczący życia to kostucha
Zanim wyzioniesz ducha i nadejdzie smutny koniec
Wyprujesz sobie flaki żeby żyć na poziomie
Zimnie dłonie beznadziei w śmiertelnym ucisku
Oplatają grdyki wszystkich sprzedajnych ministrów
Pedofil biskup całuje złoty krzyż
Biały gołąb pikuje w dół zamiast lecieć wzwyż
Jak chcesz to krzycz, ludzka psychika jest krucha
Nie bierz przedmałżeńskich nauk od typa, który nie rucha
Słuchaj zawsze tego co podpowie serce
Nie daj sobą manipulować nigdy więcej
Przepraszam rodzinę za te wulgarne wiersze
Po pierwsze tak wyładowuję agresje
Po drugie czuje zmęczenie miejskim syfem
Musze to opisać w miarę prostym językiem
Za dużo myślę, to jest mój głowny problem
Widzę problemy innych, których nigdy nie dotknę
Ale taką mam pasje i nie żebym się wpierdałał
Mam swoje utrapienia ciągle rośnie ich skala
Mówię o sobie że jestem dobrym człowiekiem
Chociaż niektóre nawyki przychodzą dopiero z wiekiem
Ja ci pomogę wstać jeśli spadniesz na dno
Ja ci pomogę spaść jeśli grasz fałszywą kartą
Zastanów się czy warto wziąść i mieć wrogów
Czy niektóre tajemnice zabrać ze sobą do grobu

Pytasz jaki jestem
Masz tu odpowiedź
Pytasz jaki jestem
Z tekstu się dowiedz
Ja wiem jaki jestem
Dobrze znam siebie
Jestem jednym z tych którzy leczą podziemie
Pytasz jaki jestem
Masz tu odpowiedź
Pytasz jaki jestem
Z tekstu się dowiedz
Ja wiem jaki jestem
Dobrze znam siebie
Jestem jednym z tych którzy leczą tą secenę

Urodzony w Poznaniu Chrobrego, jestem stąd
Blok dziesięć piętro siedem, tam mam swój kąt
Szacunek dla tych z którymi zawsze trzymam sztame
Od dzieciaka razem, nie raz było przechlapane
Akcje policzyjne i rodzinne dramaty
W oknach kraty, niektórzy oglądali
Jedni już wyszli, drudzy jeszcze tam zostali
Pozdrówki dla was niech ten czas szybko zleci
Powrotu do stęsknionych, rodziców, kobiet, dzieci
Tutaj na wolności wcale nie jest kolorowo
Młodzi zamiat nauki wciągają prochy zawodowo
Chciałoby siępowiedzieć: Kurwa za moich czasów
Ale mój czas się nie skończył on dopiero będzie
Dąże do tego żeby rap był wszędzie
Kiedy osiągnę ten cel, to obiorę następny
Bo napieram do przodu i widoczne są postępy
Ja sam lub z aifam wam pokazujemy klase
Tu nie chodzi o kase, Niejarzący nie zrozumie
Mamy rap w sercu, Tak jak miliard w rozumie

Pytasz jaki jestem
Masz tu odpowiedź
Pytasz jaki jestem
Z tekstu się dowiedz
Ja wiem jaki jestem
Dobrze znam siebie
Jestem jednym z tych którzy leczą podziemie
Pytasz jaki jestem
Masz tu odpowiedź
Pytasz jaki jestem
Z tekstu się dowiedz
Ja wiem jaki jestem
Dobrze znam siebie
Jestem jednym z tych którzy leczą tą secenę

Nie z bogatego domu, nie z patologii
Wychowała mnie mata z ojcem a nie chodnik
Doceniam to i potrafię widzieć piękno
Szanuję tych którzy mieli w życiu piekło
Mam wpojone wartości, wiem co komu się należy
Żeby mieć siłę, trzeba trochę kurwa przeżyć
A poza tym uwierzyć, że potrafie zrobić wszystko
Chociaż czasem były wpadki i nie wszystko dobrze wyszło
Pierdole biznes, mam swoje miejsce w szeregu
Mam paru kolegów których to pochłoneło
Teraz się pucują chcą odzyskać wizerunek
Przecież ja im nie mówiłem jaki obrać kierunek
Jeśli chodzi o mnie to wybrałem swoją drogę
Napierdalam ile mogę mam wyboru swobodę
Więc na skrzyżowaniu dróg mogę pójść w inną stronę
Jeszcze nie wiem czy to zrobie, wszystko pokarze życie
Lecz nie warto się sprzedać by być na szczycie

Pytasz jaki jestem
Masz tu odpowiedź
Pytasz jaki jestem
Z tekstu się dowiedz
Ja wiem jaki jestem
Dobrze znam siebie
Jestem jednym z tych którzy leczą podziemie
Pytasz jaki jestem
Masz tu odpowiedź
Pytasz jaki jestem
Z tekstu się dowiedz
Ja wiem jaki jestem
Dobrze znam siebie
Jestem jednym z tych którzy leczą tą secenę
Przychodzimy, odchodzimy tu z rękami pustymi.
Nie zabierzesz stąd kariery, nie zabierzesz też rodziny.
Zostawisz tu nawet ciało, niby to jest oczywiste, mimo zobacz ilu z nas przywiązanych do swych istnień.
Trudzi się kilkoro ludzi, by obudzić w Tobie ducha.
Nie bój się to nie wybucha, niszczy bombowa posucha.
Kiedy zabłąkana dusza,do gówna leci jak mucha, przywiązania i pragnienia zmusiły ją do cierpienia.
Ludzkie ciało bardzo cenne, prezent jest to w tym wymiarze, tylko my mamy okazję, by rozwijać się w tym garze.
Milioności przeróżnych rzeczy, od nich trzeba się wyleczyć.
I na swym duchowym polu, odnaleźć w sobie absolut.

REF. :
Oprócz błękitnego nieba.
Nic mi dzisiaj nie potrzeba.
Oprócz błękitnego nieba.
Do szczęścia nic mi nie potrzeba.

Dziś nie chcę słyszeć już zgiełku za oknem.
Czarne niebo, spaliny, ulice mokre.
Telefon napiera ale go nie odbieram.
Miejski byt w skroń mnie uwiera
Wszystko dookoła wydaje się obce.
Rozmazane jak na niewyraźnej fotce.
Babilon zniewala, więc lola dopalam
Pardon.
Ale ja dzisiaj stąd wypierdalam.
Air max na nogach jest, skitrany worek jest, JP szaty, anty pies.
Ku przygodzie jak Jonny Quest.
Do domu się oddalam, temu co przede mną mówię salam.
Idę tam gdzie słońce, gdzie nie pada deszcz.
Gdzie natężenie decybeli lekiem dla uszu jest.
Gdzie nie dosięgną mnie zakazy i praw cały kodeks.
Chciałbym już tam być ale nie kończy się tekst mój.

REF. :
Oprócz błękitnego nieba.
Nic mi dzisiaj nie potrzeba.
Oprócz błękitnego nieba.
Do szczęścia nic mi nie potrzeba.

Codzienne życie zostawiam w tyle dziś.
Byle do przodu, byle przed siebie iść.
Ciągle szukam miejsca swego ukojenia.
Za duży gwar, chcę dla siebie trochę cienia.
Wszystko co ważne teraz nie znaczy nic.
Pośród betonu więcej nie mogę gnić.
Ile kroków jeszcze mam do postawienia.
Aby osiągnąć stan umysłu oczyszczenia.
Idę tam gdzie słońce, gdzie nie pada deszcz.
Gdzie natężenie decybeli lekiem dla uszu jest.
Gdzie nie dosięgną mnie zakazy i praw cały kodeks.
Chciałbym już tam być ale nie kończy się tekst.
Idę tam gdzie serce bliżej Boga jest.
Gdzie mogę dotykać chmur, gdzie wartość traci kesz
Gdzie nie sięga Babilon, ani systemowa wesz.
Chciałbym już tam być ale ciągleee...

Idę, idę, ciągle ide tam. [x3]
Idę, idę, idę ciągle.
Idę, idę, ciągle ide tam. [x3]
Idę, idę, idę ciągle.

REF. :
Oprócz błękitnego nieba.
Nic mi dzisiaj nie potrzeba.
Oprócz błękitnego nieba.
Do szczęścia nic mi nie potrzeba. [x2]
Niezły burdel w głowie, 'niezły' to kiedyś mówił, że jest
teraz tylko jest nic poza tym
9 dych pogardy do samego siebie
dziś dźwiga najebany do chaty i tak w kółko
co dzień od samego rana, płynie w Polsce śpiewka wszystkim dobrze znana
przez osiedla, bloki, leci przez dzielnice
idą święta nago po ulicy, bo ma plan
w głowie ma wizję, młotek i chęci
on już mówił, że to kiedyś wykręci
do kurwy kiedyś was wszystkich rozpierdolę
nikt nie przepuszczał, że w wigilię przy stole
czerwień świeci w święta, świeci zajebiście
on ma pustkę w głowie wykarmioną na spirycie
to jest tak kiedy człowiek czuje, że pęka
to ten moment w życiu którym człowiek wymięka

Ref.
Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
takie opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Od rana on to czuł już od szóstej
dzieciak ocierany o szóstej ze złudzeń, tak co rano
krzyk matki za ścianą, ruszył ten wydarzeń ciąg synu posłuchaj "ja dziś zabiję tatę"
padło echem przez pokój słowo tak ostre jak skalpel
to 15 lat koszmaru życia z katem
eksplodowało o szóstej nad ranem w moim bloku
chłopak słucha słów matki
w szoku nie jest (nie), bo dobrze wie co tu jest grane
chętnie sam zrobił by ten makabryczny plan
więc bierze nóż duży i czeka na tatę
to nie św. Mikołaj, bo święty ma jedynie młotek-zabawkę
dzieciak wie co ma zrobić teraz

Ref.
Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
takie opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach

Cicha noc, święta noc gówno prawda
najebany stary, skatowana matka
opowieści śmigają po klatkach
wyryte na ścianach jak wiersze na kartkach
To powtórka z rozrywki
Prawdziwy beat street, podwórka i ksywki
Rap za zyski, gorący, czysty, zwykły
Hajs daj fifty-fifty producent MC
Pieprzony dream team miejski high life i panienki
Bity i teksty niczym Bitexy
Farby, bikini i laski seksi, imprezki plus Bacardi
Tanie imprezki, wojenne barwy
Obrońcy jak Calvin Klein oryginalni, spokojni na majkach twardzi
Słuchasz, chce tutaj czuć ten pieprzony smród forsy
To rap poza prawem, Rutkowski przejmie sprawę
Pezet realia z życia w Warszawie
To tylko ja dla dzieciaków, którzy w swoich szykach chcą tylko rap
Słuchasz i nie nawijam tutaj wcale o sukach
Lepszy mój prestiż niż twój plastik
Twój rap tutaj się fiuta
Ruszasz i nie dotrzymasz kroku moim krokom
Bo od początku żyję tu gdzie te historie się toczą

Ref.:
To powtórka z rozrywki
Prawdziwy beat street, podwórka i ksywki
Pezet realia z życia w Warszawie
Słuchasz, to tylko ja dla dzieciaków
Ej, kto jest najlepszy w tej pieprzonej branży

[Pezet]
Ce Zet E O Wu I Ek u ktoś głośno szczeka tu
To apteka słów czeka znów przekaz plus rzeka miłości
Nie sprzedam słów tylko dla forsy, chce palić mosty
Chce tego hajsu, za mną przeszłości łańcuch
Chce konta w banku z kontem bankrut chce poznać fan klub
Rozmiar XL i liryczne patenty
Jak można myśleć, że droga nie tędy
Biznes owszem wole rap niż ten handel towcem
Odejdę w porę tak byś mnie dostrzegł
Ha, co jest, coś powiedział Pezet, to jak głos z nieba Pezet
Chcesz mnie zabić bo mój rap to najwyższy szczebel

Ref.:
To powtórka z rozrywki
Prawdziwy beat street, podwórka i ksywki
Pezet realia z życia w Warszawie
Słuchasz, to tylko ja dla dzieciaków
Ej, kto jest najlepszy w tej pieprzonej branży

To autentyk, ten typ będzie waszą krew pił
Leczy was jak Strepsils, lepiej sprawdź te wersy
Prestiż, dla mnie ten wasz rap to tylko festyn
Ja i Obrońcy jak Larry Bird i Boston Celtics
Prosto zobaczymy kto zdobędzie mistrzostwo
Pezet sieje popłoch jak u piór w operze
Styl i upór który wciąż niszczy wasze mózgi
Zjadam łaków jak musli, król rapu z betonowej dżungli
Strachu dla gorących dziewczyn, dla chłopaków
I dla sjesty, chcesz miejski mieć styl to mnie przekrzycz
Ej, kto jest najlepszy w tej pieprzonej branży
Boisz się przyznać, sorry wiesz jak to zabrzmi
Kiedy,
za oknem oprócz chmur i kurzu tu nie ma nic,
a szczekanie psa przypomina tu wycie hieny Ci.
czarny kruki fruną dookoła jak sępy i
ból zaciska zęby Ci i
pada deszcz,
pioruny ziemię kolą, od blasku tereny płoną,
a jebany los przypomina do znudzenia
follow up,
do tego że lekko nie jest,
Bóg się z nas na pewno śmieje,
to i tak wiedz, że
gdzieś świeci słońce dla nas,
niekoniecznie takie, że
będziesz z lodem poncz
sączył na Majorce zaraz, słońce,
które po deszczu robi
wielkie, piękne tęcze na niebie
i pada ten
koniec tęczy na ziemię,
spełnię marzenie jak Parias zakładam plecak,
lecę tam i nie ręczę za siebie
dzierżę, swój
los mam w ręce,
bo to znajdę krasnoludka tam,
zajebię go i wezmę złoto; mimo,
że często tęcza znika za horyzont
i znikają kolory, dogonię ją
i mimo, że nie wiem sam czy po właściwej
stronie globu tu stoję,
bo może nim dojdę do końca tęczy, ląd połknie go
mimo, że jest to za piękne, to wiem,
ciągle wierze, że spełnię ten sen
i dotknę ją,
czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy
znowu robię na kolory łowy, bo

Kiedy pada deszcz, a błyskawice tną niebo,
nawet kiedy w oczy wieje zimny wiatr
Ty musisz dalej biec i pokonać tą niemoc
uwierz, tylko tak zobaczysz inny świat,
bo po deszczu, wiedz, że,
słonce zrobi wielką tęczę na niebie
w jej stronę pędź, bo spełnisz sen, kiedy tylko dotkniesz jej.

6 lat temu,
w UK na lotnisku pracowałem, tu
i zalewałem pałe full, time nie
z doskoku jak Alley Oop,
dzieciak,tam wpadł zarabiać hajs,
po to by ruszyć do Warszawy mógł i
zdobyć świat,
dzieciak sen gonił,
obiecuję, że pęgi będzie tu mniej trwonił,
żeby nie został tylko bej po nim,
a tu nie działa telefon,
z domu co dzień dzwoni,
boją się, że syn zniknie i
zostanie tu dźwięk po nim,
mówiliby lame o nim,
ale dzisiaj twardo na nogach,
jak sekwoi ten pień stoi,
spełnił wielkie marzenie,
ma nowe wielkie jak pięć boisk,
i ciągle ten sen goni,
przez to dziś,
po cash lecę,
bo widziałem jak deszcz w lecie
zostawiał tęczę nad samolotami
w Exeter,
czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy
znowu robię na kolory łowy, bo

Kiedy pada deszcz, a błyskawice tną niebo
nawet kiedy w oczy wieje zimny wiatr
Ty musisz dalej biec, i pokonać tą niemoc;
uwierz, tylko tak zobaczysz inny świat,
bo po deszczu, wiedz, że,
słonce zrobi wielką tęczę na niebie;
w jej stronę pędź, bo spełnisz sen, kiedy tylko dotkniesz jej.

Kiedy pada deszcz, a błyskawice tną niebo
nawet kiedy w oczy wieje zimny wiatr
Ty musisz dalej biec, i pokonać tą niemoc;
uwierz, tylko tak zobaczysz inny świat,
bo po deszczu, wiedz, że,
słonce zrobi wielką tęczę na niebie
w jej stronę pędź, bo spełnisz sen, kiedy tylko dotkniesz jej.

1. Samochody chłopaków są w kolorach pastelowych, a spódnice naszych dziewczyn są w kolorach pastelowych.
Samochody chłopaków są w kolorach pastelowych, spódnice dziewczyn w kolorach pastelowych, świat który mnie otacza w kolorach pastelowych, przetrwa tylko ten o nerwach stalowych.
O tym żeby się załamać nie ma mowy, na codzień ulica, styl życia sportowy, tamci śmigają, wszystkie ogolone głowy, załatwiacze, tak jest jak my chcemy, nie inaczej, to co uzbieramy jest już nasze, jeszcze smakiem jointa wszystko kurwa okraszę, nie ma rzeczy niemożliwych - wszystko da się, paszcza nasz hip-hop, paszcza jego zasięg, i nie pierdol że życie nie jest oparte na kasie, to jak bez wosku każda świeca gaśnie. Moje ziomble odbierają na tym samym paśmie, właśnie...znasz mnie, znasz mnie?

REf. Samochody chłopaków są w kolorach pastelowych, spódnice dziewczyn w kolorach pastelowych, świat który mnie otacza w kolorach pastelowych, jest w kolorach pastelowych x2

2. świat w kolorach pastel, życie pod miastem, tu niejeden już okazał się chwastem, kręcę temat tytuł filmu "Bland master" i wciąż mam farta, pastelowe życie, w którym idzie mi karta, gra jest tego warta, wciąż pamiętam, choć niejeden pętak depcze po piętach, sytuacja napięta, trzeba wyjść z niej cało, ktoś plecie bzdury, nieważne, żałość, różnie bywało, jeszcze różnie będzie, kolory pastelowe rozmazują się w pędzie, na patędzie choć wiesz, że wszystko mija, klorowe plamy czasem wychodzą nijak, pastel ma, ale czasem odbija, to nie śmieszne, zostawiając z tyłu to, co było wcześniej...

REf. Samochody chłopaków są w kolorach pastelowych, spódnice dziewczyn w kolorach pastelowych, świat który mnie otacza w kolorach pastelowych, jest w kolorach pastelowych x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo