Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ten kawałek, jest wyrazem hołdu jaki chciałbym złożyć całej kulturze Hip Hop
muzyce Rap, która była ze mną przez całe życie
i mnie ukształtowała i ma wpływ na to jakim jestem człowiekiem teraz

Pierwszy props pionierom, pierwszy skrecz Grand Wizard Theodore'a
potem był Kool Herz, Kurtis Blow był heros
ta, a Cool Kids się piął dopiero, te kurtki z czarną banderą
co promował je Chuck D, z Public Enemy
królował Ice-T, razem z Eazym E, Cube'm, Renem, Yella i Dr.Dre
Rakim, Eric B za liderem i czaj EPMD chciało spełniać sny ta
czyli, Eric i Parish zarabiali dolary, bomby spadły na Paryż
MDM, Stary Shen, nasz kontynetn stary
dodaj LoopTroop, ruska perkusja i Dj Vadim
Skandal z Warszawy, Gentleman made in Germany
tak więc w Europie witamy, a rzut kamieniem są Stany
ta ( pamiętacie to ? )
Mówie o czasach kiedy, Biggie Small's na tej ziemi
wpierdalał hamburgery, Tupaca nikt nie zastrzelił
pomimo, że Quens Bridge, od Mobb Deppa, to Kormeki
promowało rewolwery, Nas startował do kariery,
a Jay-Z nie był emeryt, lecz swój triumf miał Puff Daddy
świat zepsuł smak pieniędzy ta, niestety
W Nowym Jorku nawijali definicje, Moss Def i Talib Kwali
wracam wspomnieniami, zafascynowany płytami, gdzie się strzelali
I got 5 on it, i Long Beach Cali, Polska drugie Stany
koszulę w krate na fali, chcę tylko pić i palić ta

Sprawdź, teraz szybki przeskok w teraźniejszość
te same późniejsze czasy

To czai tu na głos jak Tuba, jeszcze Madlib dodaj Dumas
kumaj to nie hula w klubach, niestety
jak Dan The Automator, i generał Patton
a dla chał na lato, jak Company Flow pokazuje Fuck Off
pokazuje Fuck Off, pokazuje Fuck Off
K jak kurwica
A jak alkoholizm
T jak teorie spisków
idź w pizdu jak się boisz
ej wiesz ze jest tu Śląsk
znów daje Kapelmajster nad miastem hołd

Teraz na micu bracie daje rade pierdolić fejm
daje na ostro jadę skurwysynu proste jak zwierz
lubię co lubię i tak polubisz ja wiem
nie jesteś kurwa murzynem nie pierdol ten trend
ej bądź sobą nie oddaj tego za nic
rozpierdolę ten szajs do granic
nawet gdy jesteśmy dziennie obłąkani
Aniele Stróżu mój Katowice znów na fali
tu bracie znów na bani i chyta cie kurwica
talentu nie pożyczam bo mój stary mnie okrzyczał
z okna widzę szyb, z okna widzę spodek
zawsze daje rade w rapie popatrz samorodek
H jak hujaszek S jak skurwysyn
T jak tendencje do picia co ma ten skurczybyk
powiem tak "dobrze znam ten krajobraz"
30 lat tu żyję brat sobie wyobraź

K jak kurwica
A jak alkoholizm
T jak teorie spisków
idź w pizdu jak się boisz
ej wiesz ze jest tu Śląsk
znów daje Kapelmajster nad miastem hołd

Nie minął rok od premiery znowu wpadam tu man
zwija gram to ta wataha co spala chłam
aż spoglądam w to co gram
ja mam w chuju twoje zdanie
uwierz to ze tu jestem to coś więcej niż talent
robota co weekend, (?)
takie życie wiem man mogłoby być ciężej
mówisz że robili lipę że grubymi nićmi szyte
klękaj i poleruj aż się kurwa w nim przejże
są sprawy ważne i ważniejsze
ważniejsze i bliskie i wszystkie tematy jak niespełnione ambicje
i ja pcham ten syf i od zawsze mam wiarę
mówiłem brat to coś więcej niż talent
RAP - MIUOSH HAST konkret KATO za oknem
to miasto pachnie pięknie od kobiety gdy jest mokre
TuNaDole na dobre po życia kres
pierdolimy falstart to Śląsk tu jest
[CIRA]
Plastikowy kosmos, bracie i siostro, ustawiam ostrość,
ster na styl, pseudosfer zwanych wioską.
Gwiazdo rap zbiory upchane w swoim pudełku,
prastare astralne ciała lewitują po piekiełku.
Bransolety, sygnety, balety huczne,
ich fanki i kobiety, niestety wszystko jest sztuczne.
Łowcy nocy lecą i coś na stałe,
wysysając gwiezdny pył przez rulonik z nominałem.
Tu zespoleni w konstelacjach,
ktoś nowy, ktoś świeży #konsternacja.
Stacja kosmodromu to czarna dziura,
buch dla naiwnych w radioaktywnych chmurach.
Zaplątani w czasoprzestrzeń, lecą do dzisiaj,
I ain't touching this shit, yo, it's artifical
Nie chcę być taką gwiazdą, ludzi fantazją,
2011, sprawdź to!

Ref:
Pozdrawiam wszystkie gwiazdy, za ksero i za playback,
za jedno słabe demo i niemoc na ich koncercie.
Za imitację flow plecy w stronę publiki,
to dla Was gwiazdeczki z plastikowej galaktyki.
Pozdro! Wszystkie gwiazdy za ksero i za playback,
za jedno słabe demo i niemoc na ich koncercie.
Za imitację flow plecy w stronę publiki,
to dla Was gwiazdeczki z plastikowej galaktyki.

[Bisz]
To życie, w którym żyją oni, to science fiction,
z naciskiem na drugi człon, fałsz.
Nikt mi nie powie, że oni nie widzą swych kłamstw,
zwykli zakrywać nimi prosty fakt , że są tak zwykli.
Wiesz co stanowi dzisiaj opium dla mas?
Cały show biznes pierdoloną opcją kopiuj, banał.
Nie jeden Don Kichot tu o tą kopię łamał,
ale wracał na tarczy albo kopią się stawał.
To gówno wchłania, jak czarna dziura, nie ma odwrotu,
sztuka jest warta chuja, gdy nie ma obrotu.
I słuchasz w radiach eunuchów zamiast hip hopu,
który wciąż ma jaja, by pokazać dramat tych bloków.
Niech żyją, tam gdzie żyją, na pieprzonym księżycu,
my ratujemy morze ludzi od ich zgubnych wpływów.
Rośniemy w dół, w podziemiach jak stalaktyty,
wbijając chuj w ich plastikowe galaktyki.

Ref:
Pozdrawiam wszystkie gwiazdy, za ksero i za playback,
za jedno słabe demo i niemoc na ich koncercie.
Za imitację flow plecy w stronę publiki,
to dla Was gwiazdeczki z plastikowej galaktyki.
Pozdro! Wszystkie gwiazdy za ksero i za playback,
za jedno słabe demo i niemoc na ich koncercie.
Za imitację flow plecy w stronę publiki,
to dla Was gwiazdeczki z plastikowej galaktyki.

[Te-Tris]
Dla niektórych w galaktyce, jestem tylko trylobitem,
choć czasami zastanawiam się, czy oni widzą życie? ja,
Mój mikrokosmos żywi splifem z kryptonitem,
i co noc ze sklepienia, przywołuje milion liter.
Ich logikę, pierdolę,
mózgi sztuczne jak Sputnik, Łajki w Nike'ach.
Ich dupy, jak martwe suki w próżni,
grawitacja ich ściągnie, nawet bez Hubbla.
Widzę jak okłamują nas te szklane planetaria,
znajdę jasny światła ton, to mój statek, matka.
Przebrnę dead space, odetchnę i zasnę w światłach.
W białych karłach, został tylko obcy blask,
wojna światów, gatunków, dominacja obcych ras.
Jesteśmy stąd, a nie z Marsa, czy z Wenus,
może to czasem, dlatego nie wystarcza nam tlenu.
Lawina problemów, jakby Atlas zaniemógł,
ale plastikowy kosmos nie wyznacza nam celów.
Rozjadę jak walec, zrób skok stąd na drogę Wiejską
Dla mnie jesteś świeżym asfaltem #poseł Godson
Nie mam nic z rasisty, więc się proszę nie dąsać
Głupi żart, dziwnie on wygląda #Bronek bez wąsa.
Warszawiak, lecz to Polska mnie zdołała ukoić
Chyba tam częściej kisiłem ogóra niż tutaj #słoik.
Nie mam prawka choć to byłby patent
Miałbym relację z ojcem wreszcie, gdym w salonie kupił Tatę.
Czym są hashtagi, spytałem Tomba
Ofertą, teraz by stać się jego szybszą wersją #Alberto
Płynę, zamiast żagla mam grzywkę, co nie
Ty zawijasz do portu, łeee-sb (USB) #płaczki
Zacznij być mniej pokraczny lub płać mi ziomal
Zamurowało cię już? Dobrze. Przerobię cię na bankomat.
Moje słowa ważą, twoje słowa nużą
Gdy ktoś myśli gażą wtedy w sztuce nie znaczy dużo!
Być jak pryszcz? Raczej jak gęsia skórka wzbierasz,
How does it feel? - spytaj swe przedramię teraz.
Polski beef, wołowina znaczy
Jem tylko argentyńską #papież, ta polska ma coś z klaczy
Zbite konie (o nie), bronię przed tym mą kolonię
W jej gronie niejeden pionier od Mokotowa do Moniek, ziomie
Się rozgadałem, sorry, nie śpisz jeszcze?
Bit Snobe, za co poli, alko miaga, Typ Mes Ten

Zwykły kot? Nie. Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.

Zwykły kot? Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.

Ja wyczuwam pismo nosem i cisnę
Inni SMSują po towar, wyczuwają nosy pismem
Ten świat, każdy się go zrozumieć stara
Wszystko miesza się ze wszystkim, Lil Wayne, Rooney Mara
Moi wrogowie są jak wściekłe panny, to na pewno
Chcą atencji, bo najbardziej przeraża je obojętność
Wakacje? Raz na Helu, pracuję na future
Oni brzmią jakby byli ciągle na helu #Madzia Buczek
Nasze akcje idą w górę, spytaj Kuby Knapa
Skurwiel jest wysoko, lepiej by nie zapadł na zespół Apa*
Z daleka jedziesz metrem, musiałeś się pod ziemię zapaść
Milcz i w myślach zwij mnie Piotruś Pan japa
Berbeć, co za słowo, berbeć, parz mi herbę
Chciałbyś działać z J&B lecz odzywa się tylko Gerber
Mody przemijają, a jebać ten kawałek
Ani jego, ani hashtagów nie będzie na płycie wcale!

Zwykły kot? Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.

Zwykły kot? Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.
Pozytyw, negatyw, dla tych czy dla tamtych
Proste dla kumatych, dla tych co znają klimaty
Pamiętam, nie zapomnę lata 90-te
Gratki o świętej wojnie, to czasy niespokojne
Brutalna konfrontacja zdobywanie sektora
To nie wyobraźnia chora, horror jak z telewizora
Sobotniego wieczora, wrzawa znowu podniesiona
Taka droga obrana, chuligańska odsłona
Dzielne chłopaki, bo o nich tu mowa
Każdy z nich spróbował życia posmakować
Nic ująć nic dodać to stara historia
Wyjazdy, kobiety, każdy lubi imprezować
Swą drużynę dopingować, non-stop rywalizować
Z wrogim klubem sparować, dobrze znokautować
Życie nadal się toczy tak jak u kimona zobacz
Że chłopaki z Arki nawzajem umią się szanować
Niezliczone wyprawy na obce terytoria
Czy to wyprawa na kadrę, czy potyczka ligowa
Zawsze w honorowy sposób obecność zaznaczona
A w dzisiejszych czasach znacznie ranga podniesiona
Pytasz do czego zmierzam moment już wyjaśniam
Że chłopaków naszła nagła transformacja
Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Wartościowa rzecz tak jak filmowy Oscar
Zdobycie wice mistrzostwa rugbistów walka ostra
Na szczyty ich wyniosła, atmosferę podniosła
A ja dzięki tym faktom daje rymy na soundtrack
To nie dla słabeuszy, rugby każdego poruszy
Nie jednego ogłuszy gdy trzeba zatrzymać
Obali przeciwnika, by kolejny mecz wygrać
Taka twarda taktyka wszystkim nam może się przydać

Chuligan, chuligan, to jest chłopak który
Chłopak który za swój klub odda bardzo wiele
Odda, będzie się bił za ten klub
Jeżeli ktoś będzie ubliżał na ten klub
To on będzie się za niego bił
Będzie, będzie trwał przy nim zawsze
To są chyba tacy najwierniejsi kibice
Którzy jak mówię to są elitarne grupy
To są elitarne i takich prawdziwych chuliganów
To ja uważam że w Polsce można byłoby policzyć na palcach
Dwóch rąk grupy takie w Polsce
Bo są to, są to rzadkie rzeczy
Zazwyczaj są to kibice którzy mienią się chuliganami
A w gruncie rzeczy są zwykłymi szczurkami takimi
Którzy sobie jeżdżą na jakieś tam mecze
Pokrzyczą troszeczkę wezmą śmietnik wrzucą do do sklepu
Przez szybę wystawową i on i on i on i on uważa się za chuligana
A to jest, a to jest taki chuligan, który takich dziesięciu chuliganów
Nas wyszło dwóch i myślą, że ciężko by się czuli na pewno
A prawdziwy chuligan na pewno, na pewno się z tym nie obnosi
Idzie sobie bez szalika ubrany jak przeciętny
Każdy normalny człowiek nie rzuca się w oczy na pewno
Chodzi, tłucze no i tak to wygląda

Znam ekscesy stadionowe
Wszystkie te miejsca okropnych wojen
Pamiętam co było dużo adrenaliny
Chłopak co ma dużo siły wiele złego, bójki były
Puchar polski liga mistrzów seria zdarzeń na wyjeździe
Spróbuj wysiedzieć na krześle, bo ostro teraz będzie
Zerwać wrogie barwy z płotu sieć upadków i wzlotów
Wyrwać piłkę w tym tłoku dobiec tam gdzie kumpel gotów
Na przyjęcie podania, przecież nikt tu nie nawala
Wyminąć przeciwnika, własnym ciałem się osłaniać
Tak to wygląda to możliwość wygrania
To możliwość wygrania, to możliwość wygrania
Bo to jest brutalna gra dla twardych zawodników
Oni wiedzą czego chcą, zdecydowani na wszystko
By osiągnąć swój cel, który jest już tak blisko
Chłopak pokazuje męstwo, liczy się każde zwycięstwo
Za cenę sukcesu on odda królestwo
Rozładować emocje i w końcówce przyśpieszyć
Przeważyć szalę i z sukcesów się cieszyć
Dziś na sportowo, z szacunkiem dla rywali
W rugby się gra, rugby się chwali

Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Co nie zauważasz, pytasz jaka przemiana
A kto po boisku za piłką gania

Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Co nie zauważasz, pytasz jaka przemiana
A kto po boisku za piłką gania

Pytasz jaka przemiana, co nie zauważasz
A kto w lidze rugby na sportowo się naparza
Co nie zauważasz, pytasz jaka przemiana
A kto po boisku za piłką gania
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha

[Buka]
chcesz to się obraź na mnie, jak na swoją pannę
kiedy Ci nie daje, bojąc się, że nie styka na viagrę
albo nie odzywaj, skoro Cię biorą na wytrzeźwiałkę
po sporo najbie, z piccolo w finale solo na umywalkę
ach te melanże, nie? nie ma, że dowalam się
niemalże rozwala mnie ta naja, kiedy odpalam Cię
pokaż że to żenada, jak składasz,
nawalam, spawam byle gdzie, byleby z dala,
od tego wara, no kiedy odpalam tu PC
oni mówią mi 'przesada', moje drugie imię to napalm atak
kiedy dopłynę to jak Sinatra na track latam jak ptak
kiedy nawinę tu na faktach jak ta walka
z Rzymian napadam na rap, na Kartaginę
na paktach, jak Italia ginie
oni mówią 'total compact', man, weź tu comeback
na podkład, wypowiadam wojnę jak Deutschland
oni mówią 'obczaj', kiedy wbija tu Be do Ka
skumam propsa, klimat i pięć na blokach


oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha

[Mati]
Oni mówią mi 'eM do A do Te do I'
powalam ich, gdy z podziemi daję flow na bit
dawaj mi canna-cannabis, ja tu i moja misja
Buks i koalicja, nie pic, kurwa przyznaj
to nie wystrasz się chłopcze, bo zesrasz się w pościel
ci goście donośni jak brzeszczota ostrze tną
muszę Cię ostrzec, tak będzie najprościej
że prędzej czy później masz headshota w skroń
no i taki z Ciebie cowboy, taki z Ciebie hustla
powracam i milionami słów uderza w miasta
bo nastał czas, by na stałe zapomnieć o maskach
o maskaradach, paradach, ma rada to rap grać
więc bazgram tu bas grad, nie wiesz co się stanie?
napierdalam karabinami, jak mój stary w Afganistanie
panowie, panie to moje zamiłowanie
nie waż mi się na drodze stanąć
nie ma takiego bicia synek
dziękuję, dobranoc


oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal

[K2]
czekaj... czekaj... czekaj... czekaj...
mic check out, miast mega
jak z gwiazd pegaz,
patrz się mam ja jak CKM,
tak się, na fakcie mam te akty, stan
to potnie chłopak Cię, jak katana
sprawdź mnie
wjeżdżam, synu, na betonowy sześcian
i mieszczam, to flow nie daję spać
wciąż, nadal jest audio, fale, fest track
sound fale, wiesz tam, ziom dalej jest tak
czekaj, daj mi time i mic mi daj
chłopak trzymaj i graj, play muthafuckin' high
mówią 'masz synu flow, techniki fest, tej liki jest dany cziki nest'
i the best player, mam fire i ten bajer mam
idę, daję tej tajemnej magii czar
Ty patrz pan, masz z buta kick na twarz
Buka feat. K2, Jukasz bit aplauz
aplauz
Już nie bunkier, nie klita, na salonie dzisiaj witam
Leję koniak do kielicha, patrzę jak pod Żabką zdycha
Ten co nie ma spoko, a w kolekturze lotto
Cztery bańki są do wzięcia i to już teoretycznie
Ktoś zgarnął ostatnią kumulację, fantastycznie
Schodzę na ziemię i jak zawsze bezkrytycznie
To z mego okna widok, wiesz piździ nieprzeciętnie
To pogoda dla bogaczy, żyję tu w jeżyckim getcie
Siedem tłustych lat wiecie, bo ja wiem lekko nie było (ta)
Na lepsze się zmieniło, obiecałem wam nawinąć
A ten znów zbiera na wino, ta zniszczona amfetaminą
Co się stało z tą dziewczyną, z którą chciałem iść pod kino?
Zmiany są widoczne jak kwitnący, oni gorzej
Ci rdzenni mieszkańcy okolicy najwidoczniej
Się mają coraz gorzej, chociaż z klasą trzymam fason
Tu niejeden, a farmazon skrywa ich prawdziwe ja
Żyją marzeniami, które spełniam tylko ja
Widzę w nich tysiące niewykorzystanych szans
Ja tutaj mam wakacje, a czy ty masz na kolację?
Zmieni się na lepsze więc nawijam zanim zaśniesz
Lecz innego nic nie jestem w stanie tobie opowiedzieć
Bo tu zmiany niewidoczne, a ja kocham w tym siedzieć

Zmieni się na lepsze coś innego ci opowiem
Zmieni się na lepsze

Ref.: Zmieni się na lepsze coś innego ci opowiem
I zmieniło się na lepsze, dzisiaj jesteś moim wrogiem
Zmieni się na lepsze jak dla kogo Pe nawija
Zmiany są widoczne, jestem stąd, nie zapominam.

Marzę by zjeść obiad, a tu jeszcze siłka w planie
Myślę jakie panie przyjdą w piątek na performance
Która da natchnienie, o której nie zapomnę
I wspomnę o niej w tekście, w konkretnym kontekście
Przestawię tam miejsce, kocham rap, taki jestem
Znam się na kobitach, niewskazana [?]
Chcę kobiety wypas, lalki z getta, weź się przypatrz
Co z oczu mych wyczytasz, wiedz nie jestem durniem
Ja i ty z miernym skutkiem, słabo widzę tą spółkę
Ja mam swój habit, a ten jebany babich
W liczenie hajsu się bawi, nic nie zdoła naprawić
A ja czasem jak Momos, taxi nie autobus
Wyśmiewam tych kiepskich, nikt nie może ci pomóc
Zostaw to dziwko, nigdy nie zdobędziesz stylu
Nie będziesz miał skillu, nie będziesz miał tylu
Serii dziewczyn szczylu, chcesz na rap ze mną startować?
Możesz supportować, lecz nie moją klikę zobacz.

Ref.: Zmieni się na lepsze coś innego ci opowiem
I zmieniło się na lepsze, dzisiaj jesteś moim wrogiem
Zmieni się na lepsze jak dla kogo Pe nawija
Zmiany są widoczne, jestem stąd, nie zapominam.

Ja i [?] daj na rano, Peja nie jak Johnny B
Choć śpiewam wraz z nim, drę ryj, wiem jestem kimś
Kto potrafi się uporać z tym syfem dookoła
Choć napięty grafik na relaks przyszła pora
Byle do wieczora, koniak, woda i ręczniki
Już jestem cały dziki, dziś na scenie atak kliki
Dzikie wybryki, to ja zwierzę sceniczne
Mam na sali komplet i znów jest fantastycznie
Nie chcę fanatycznie, chociaż jest tu paru takich
Co wypruło by se flaki albo mi, ej chłopaki
Bierzcie te dziewczyny, które są jeszcze do wzięcia
Wyglądają pięknie jak modelki na zdjęciach
Patrz ta ma boskie ciało i usta jakich mało
A ty zerkasz nieśmiało, pocałować by się chciało
Rozgrzej ją tak jak rozgrzewa ją ta muza
Ruszaj do niej ruszaj, zobacz jak tą dupą rusza
Chyba, że bezczynność to jest twoje drugie imię
Dziś idę na pohybel, major, gross, lider
Twórca niezłych szyder, za ile mnie pokochasz?
Bezinteresownie? już zdołałem się zakochać.

Ref.: Zmieni się na lepsze coś innego ci opowiem
I zmieniło się na lepsze, dzisiaj jesteś moim wrogiem
Zmieni się na lepsze jak dla kogo Pe nawija
Zmiany są widoczne, jestem stąd, nie zapominam. [x2]
(feat. Asia Kwaśnik)

Twoje piękno odcisnęło swoje piętno
Poznałem Cię - poczułem dziką namiętność
Zaręczyny, zaślubiny - szybkie tempo
Domek, potomek - wszystko prędko
Bo zawsze chciałem mieć prawdziwą damę
Z gładkim licem, z sercem jak diament
Choć nasze charaktery nie są tożsame
Kocham twój szalony temperament
Zawsze chciałaś mieć dżentelmena
Więc byłem twoim księciem Wiliamem
Stałaś się wyniosła jak Telimena
I zaczęło to wszystko pachnieć rozłamem
Przystopuj więc kochana odrobinę
Choć nie chcę Ci wydawać rozkazu
Jak Mona Lisa robisz słodką minę
Zejdź na ziemie z obrazu i nie dokazuj

Ref:.
Nie dokazuj nie dokazuj, Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud.
Nie od razu, nie od razu. Nie od razu stopisz serca mego lód.
Nie dokazuj niania, nie dokazuj, Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud.
Nie od razu, nie od razu. Nie od razu stopisz serca mego lód.

Co najbardziej chwyta mnie za serce
Gdy przypomnę sobie lata młodzieńcze
To jak widzisz mnie i płoniesz rumieńcem
Potem nie zdarzało się to już więcej
Damsko-męski dialog nigdy nie kończy się
Myślę, że to się nie skończy źle
Że to wszystko kiedyś nie wykończy mnie
Chyba nie, pozdrowienia Tobie śle
Piję zdrowie mojej damy , gdyś ona
Sprawia że odczuwam dysonans
Z tych przeciwieństw jednak prawdziwie
Rodzi się dramatyczna życiowa harmonia
Wszystko co robić robisz z wdziękiem
Przeżywam z tobą niejedną udrękę
Lecz rano i tak chwytam Cię mocno za rękę
A w radiu grają naszą ulubioną piosenkę

Ref:.
Nie dokazuj nie dokazuj, Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud.
Nie od razu, nie od razu. Nie od razu stopisz serca mego lód.
Nie dokazuj niania, nie dokazuj, Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud.
Nie od razu, nie od razu. Nie od razu stopisz serca mego lód.
Z dedykacją dla wszystkich frajerów, co srają wyżej niż dupy mają.

Co ty tu robisz?
Po prostu niczym się nie martwię
Co ty tu robisz?
Może trafię jakąś partię.

Mógłbym przecież nawinąć że mój styl to diament
Że mam dom jak zamek, a w nim 50 kamer
Że śmigam po ulicy z Ganem Magnum
Nawet Pan Bóg nie zmieni krainy karłów
Proszę nie wariuj
Realia śmierdzą jak dwusuwowy Wartburg
Ten świat jest twierdzą, jak ludzie twierdzą
Szansę masz jedną by znaleźć się wewnątrz
Daj tu co najcenniejsze
Brak słów, intencji, istnień
Czas ingerencji byś te szczegóły dostrzegł
Wartburg nie Porsche patrząc na Dossię
Wozi się portret gościa z twarzą jak omlet
Solari komplet
Wyobraź sobie Pididi ostre
Cincini słodkie
Cycki i włoskie towarzyski
Jak to mówią orgiet
Możesz być głąbem a i tak poznasz o co dobre
Zresztą dziś głąbów nie ma
To o problemach jaka na temat
Temat w myśli zamieniam
Mógłbym przecież nawinąć że mam miliard kasyno
Tłuste rymy jak Beata Maksymow
Nidoścignione jak BM'a z turbiną
Jeśli wolisz Ale Kino wywal krążek
Albo daj mi te pieniądze
Albo daj mi te pieniądze.

Ref.
Jeśli liczysz na dziwki, fureksy, koktajle
Na pannę co robi spox to i owo
Jeśli liczysz na śliwki, diureksy, kopalnie
Na saunę
To dobij koks i chuj z tobą. (2x)

Tutaj wszystko dzieje się naprawdę
Niektórym nie dane spoważnieć
Mógłbym nawijać że mam te osiedla
Postawione na papierowych cegłach
Ironia tonie
Marzyć o panteonie nie śmiem
Odwiedzając filharmonie westchnę
O bańce w kopercie
Każdy ma niby preferencje
A tu strychnina w ofercie
Mogę rymować że pieprzę system
Mam dolce, euro, konta pod jednym przyciskiem
Dolche Pedro kontrakt nie równa się z zyskiem
Ojciec nie dawał - nie ma
Po chuj mam mówić o BM-ach?
Domach, basenach?
Co mam to relaks
A relaksu nie sprzedam za Chiny
Z tej samej gliny
Te same winy
Choć każdy to na swój sposób kmini
Jak uniknąć rozgłosu
Liczą się czyny
Zobacz - dla popeliny słowa
To zwykły towar jak browar
Gdzie morał?
Po chuj mam mówić o bankach?
Mój dom to Bałuty a nie Sri Lanka.

Aha, więc sprawdź to!

Ref.
Jeśli liczysz na dziwki, fureksy, koktajle
Na pannę co robi spox to i owo
Jeśli liczysz na śliwki, diureksy, kopalnie
Na saunę
To dobij koks i chuj z tobą. (2x)

Co ty tu robisz?
Poprostu niczym się nie martwię
Co ty tu robisz?
Może trafię jakąś partię. (2x)
A ja wychyle dzisiaj szklankę jedną, drugą - szkło
chyba mi niefajnie, jeszcze z pół do w pół do - co
chyba nie do do czwartej i tak w kółko
chyba mi niefajnie i łykam to gówno, to zło

co? chyba szkło, chyba mi niefajnie,
chyba zapominam się i dotykam te pannę i tę
chodź zatańcz dla mnie, ładnie na dnie wódki
zrobimy to nagle, padniesz dla mnie

twarde sutki, marne skutki - szkło
chyba mi ni fajnie chyba mnie to uśpi - to co
jak kusi to musisz wziąć, upić (szkło)
chyba mi to walnie i już mnie nie puści (to co)

fajne maniurki, na parkiecie trunki
upalne stosunki, chyba wiecie co?
i chyba nie muszę mówić, dobrze sam to lubisz
może znasz dzień drugi after jeszcze after po afterze
także musisz !

Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

pokale, dupy, dowalę totale wody, opatentowane łupy
- to walę to walę, balet, kabaret, pokale, kluby,
lufy opalane - nalej, oparem towarem upij
- to walę to walę, dalej

smirnoff, bols, daniels, desperados, grzaniec,
zimno coś, dajesz przester na vox, łapiesz?
(koks) i zaśpiewam ci piosenkę,
o tym jak to robić trzeba, żeby było pięknie

gramy w butelkę, chyba mi nie pęknie,
mini mini mani na bani bywa konkretnie,
szkło, jak dynamit i głowa się pali,
wymowa się wali - cóż - chyba niepotrzebnie

wzywam tragedię na parkiecie perwer
w pakiecie mam setę a na setę mam panienkę
dziś proszę ją o rękę i obiecuję przyszłość,
a jutro szkło pęknie i pójdę prosić inną


Ref. x2
pozwól, że ci zaśpiewam o mym trunku dumnym
to mój kolega wbijacz gwoździ do trumny
pozwól, że ci zanucę o mej flaszce pięknej
mojej kochance, gdy proszę ją o rękę

Show me the way to the next whisky bar...
oh, don't ask why... oh, don't ask why... (x3)
To coś niczym seks
słodki jak likier
władza smakuje jak Snickers
sadza szachuje rubrykę
ten sam problem od Łodzi aż po Katowice
dlatego daje Ci te wersy spisane pod bitem
odbite na nawierzchni jak asfalt
to my w rapu chaszczach
idziemy do celu jak Szakhtar
bo w tym nasza szansa
szansa w tym nasza
praca plus praca
i jeszcze raz praca
pacan nie zawracaj
wybacza się raz
potem spłata za twarz
nasz obyczaj
jak płomień na zniczach
w Vipach w USA
tu napięta kusza
mózg w luz wpycha
i zmusza by oddychał
tytuły ty wykaż
one teraz w powietrzu
z bibuły duplikat
zieleń parlamentu

OSTR na majku
plus EMADE na nutach
Yo, sprawdź to, O$ka, Pezet, Stasiak, aha yo

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Trudno jest w nic nie wierzyć, więc czas to zmienić
Nie mogę zasnąć, mam depresję każdej jesieni
Nie mogę grać w to, nie mogę walczyć, nie mogę
Coraz więcej rzeczy dla mnie coraz mniej znaczy Boże
Coraz mniej znaczy człowiek, a znaczył wiele dla mnie
Zgubiłem się mam nadzieję nie na zawsze
To znaczy, że będzie znaczył gdy się odnajdę
Inaczej to wszystko będzie gówno warte
Wiesz to całe ścierwo ciągle widzę z bliska
Tu gdzie pieniądz to bóg, a alkohol to modlitwa
Pieniądz to wróg eh raczej alkohol
Wiesz, nie wierzę w nic, w ani jedno twoje słowo
Nie wierzę dziś, ale chcę wierzyć jutro
Chcę patrzeć w przyszłość, nie mówić trudno
Chcę patrzeć w przyszłość znów być dobrym, zdrowym
Musze uwierzyć i nie schodzić z tej drogi

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Co to za kraj, znowu coś się spierdoliło
Tylko hajs bez wiary, jest nadzieja, a gdzie miłość
Już nie tylko beton szary, cały świat gubi barwy
I tak bez wiary byle do przodu mówi każdy
Wszystko w ratach, w połowie tracąc zapał
Tracąc wiarę, czekając na to co się stanie
Nie wierzę w uczciwość, nie ma co się dziwić
Jak tydzień w tydzień pojawia się kolejny Rywin
Kolejni chciwi chcą nam wszystko zabrać
Niby sprawiedliwi zapomnieli co to prawda
Oni chcą brać, tylko wytyka błędy każdy
My mamy rap i zajebiste blendy, bandy
Trzeba się skarżyć bo tak to nikt nie zauważy
Te wszystkie błazny kurczowo trzymają się władzy
Ja mam marzenia, mimo wszystko trzymam fason
Yo, pierdole system ale robię to z klasą, aha

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić

Popatrz...
Wiara czyni cuda...
Da nam siłę...
Wierzę, że się uda...
Jutro i dziś...
Podnieś głowę...
Mimo, że problemy sprzymierzają się przeciwko...
Ponad wszystko wiara najważniejsza jest...
Tak jest...

Ref. x2
Trudno nie widzieć sensu, nie widzieć wiary
Wiem, że jestem częścią tej pieprzonej farsy
Wiem, muszę znaleźć znów coś co będę cenić
Trudno jest nie wierzyć, więc czas to zmienić
ośka

Pezet,stasiak
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo