Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ten bit jest jak strzał,
Czuć tu dym lecz nie z glocka,
Ten rytm jak gandzie rozprowadzamy na blokach,
Ten hit na lokal wlewam jak browar w pokal,
Uderzenie tych, którzy nie polegli popatrz,
Patrzę po oknach, blokach,
W powietrzu czuję hip-hop,
Tagi grafy breake'i,
W przejściach widziałem to wszystko,
Żyłem tą myślą, że kiedyś gdy tu stanę
Usłyszę jak nasz rap katuje twą membranę,
Co jest kurwa zgrane, pootwierać okna,
Na środku boiska brat weź blete odpal,
Żyję w środowiskach gdzie droga do celu,
To wyznacznik sukcesu,
Choć fart sprzyja nie wielu,
W myśl tego procesu cisnę system na masę,
Jednocząc masę klatek jednym rapem,
Tematem muzycznym wspieramy familie,
W ten sposób w SZN słowo staje się hymnem.

Ref. x2
Co dzień budzą się by grać
Dla nich nie ma innych prawd...

Pełną parą na salon,(?), wódy galon,
Między stolikiem slalom,
Wjazd na scenę i halo,
To w SZN nagrano PMM weź orientuj,
MPC'et na bicie, to nie bal dla studentów,
Pochodzę z projektów,
Tu dzień zaczynam joijem,
Tu psy cierpią na bezsenność,
Baby na paranoję,
Kurwy po grubych numerach,
Mylą kibel z pokojem,
Rap daje odetchnąć ziomuś wciąż tu stoję,
Jakbym odrodził się na nowo,
Tłusty bas, dobre słowo plus moi ludzie wkoło,
Daj mi żyć w ten rytm, spełni się stuprocentowo,
Na okrągło żyję tym, wiodę prym nie strój min krzywych,
Na streecie styl dobry dill będzie wciąż żywy,
Tu każdy gra trzepie chajs by być wciąż syty,
Tu walka trwa, jaraj się albo stój wryty,
Wciąż żyję tym wiodę prym nie strój min krzywych,
Na streecie styl dobry dill będzie wciąż żywy,
Tu każdy gra trzepie chajs by być wciąż syty,
Tu walka trwa, jaraj się albo stój wryty.
Prawdziwy hymn dla alkoholików, moczymordy salut!

Ref.
Szyja! moja ekipa wbija w PR
Dwie flaszki w spodniach to chyba żadna zbrodnia
Szyja! po prostu świnia, pijak
Jeszcze raz do dna, wszystkie szkła 100g. x2

Miasto nocą oferuje wiele atrakcji,
W radiu Vanessa Paradise, żule w taxi
Ze mną moje ziomy, działam nawalony
Świat przez denko butelek jak Działa Nawarony
Ból wątroby, ledwo zipie serce
Wątpię czy ktokolwiek chciałby ode mnie nerkę
Ta noc jak żadna inna, będzie szampańska
Taranem przez osiedle jak Ilona Felicjańska
Nie jestem święty, błądzić rzeczą ludzką
Kolejny dzień Rendez-vous z wódką
Za urwany film nic innego Oskar
Jak u kacapów na lotnisku Iza Trojanowska
To nie dla lumpów, którzy nie trzymają moczu
Jak spirytus - czysty przekaz z Białegostoku
W tym stanie przypominam Patricka Batemana
Stop! Możesz przeczytać mi moje prawa

Ref.
Szyja! moja ekipa wbija w PR
Dwie flaszki w spodniach to chyba żadna zbrodnia
Szyja! po prostu świnia, pijak
Jeszcze raz do dna wszystkie szkła 100g. x2

Na żywo, pieprzony bigos
Olimpijskie tempo, pijacki bełkot
Zatańczysz ze mną, póki idę prosto
Może być ostro, pozwy o ojcostwo

Z abstynentem mam tyle wspólnego co z ministrantem
Znasz to jak mantrę, kant za kantem
Bywam nieobliczalny, lekko narowisty
Na podłogę lecą szkła, strzelam do pianisty
Czuję się nie swój, nie ma to tamto
Kiedy niebezpiecznie spada we krwi poziom alko
Hotel pęka w szwach, od pięści dziury w ścianach
Całę życie z wariatami, ekipa pijana
Zbierałem podwiązki, rozbijałem związki
Byłem tym typem, co w głowach im mącił
Wódka na trzy palce w szklance, rzucone kości
Do drinków kruszę lód, lód twojej pewności
Ona jest jak kobieta, poznasz ją ustami
Pamiętaj jedno dzieciak - nigdy nie pij z kurwami
W t-shircie Chodź Na Hotel to może być trudne
Gdy gole na wyjeździe liczą się podwójnie

Ref.
Szyja! moja ekipa wbija w PR
Dwie flaszki w spodniach to chyba żadna zbrodnia
Szyja! po prostu świnia, pijak
Jeszcze raz do dna wszystkie szkła 100g. x2

Kto rano wstaje, ten w szyje daje
i niema tego złego, swój pozna swego
Karniak, sznaps, seta, kielon, lufa
Każdy już miękki jak masło w upał
Polska i wódka, wódka i Polska
Świat się wokół zmienia to zawsze constans
Jesteś jak dziecko kiedy polewa Pihu
Dziecko zatrzaśnięte w lodówce na śmietniku
Zimna butelka z ręki do ręki krąży
Moczymordy nigdy matki w ciąży
Chlejesz sporo mała, ale jesteś krótko stażem
Skończysz pod stołem albo pod gospodarzem
Upić się na amen, bez policji kłopotów
Trzymam się tej myśli jak pijany płotu
W sztosie nie zasnę, nienawidzę stanu
Kiedy nie pomaga nic liczenie baranów

Ref.
Szyja! moja ekipa wbija w PR
Dwie flaszki w spodniach to chyba żadna zbrodnia
Szyja! po prostu świnia, pijak
Jeszcze raz do dna wszystkie szkła 100g. x4
Heej!
Wypijmy na zdrowie – jeden, drugi, trzeci
Niech żyje nam, tak to jakoś leci
Zagrycha śledzie, przewijka z chłopcami
Barman podbija z nowymi lufami
Dobra muzyka, dwa lolki na stole
Pomału śliczne stają się największe trole
Zakończe w parterze, więc coś jakby Judo
Jak się bawić to się bawić, lubię jak jest grubo
Pokaż mi udo, unieś spódnicę
Najpierw za dupę, potem za cyce cię chwycę
Na parkiecie śmigam choć tańczyć nie potrafie
A przez chwile tak myślałem gdy kończyłem drugą flache
Ostry nawija, znasz tego chama
Jedno jest pewne dziś nie zostaniesz sama
Z niejednej imprezy znasz tego typa
Walę, bujam, bujam, walę, Ty udawaj VIP’a
Dobra ekipa na dobrym balecie
Pije swoje, twoje, nasze, wasze zdrowie, o tym wiecie
W klubie czy w chacie, bas trzęsie gacie
Rap od ekipy, którą dobrze znacie
Pamięć zawodzi najczęściej w niedziele
Z dzieciństwa też pamiętam niewiele
Morał jest taki i miej go zawsze w głowie
Póki masz zdrowie, pij innych zdrowie

Ref:
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Co dziś pijemy?!
Wódę!
Co dziś pijemy?!
Browar!
Co dziś pijemy?!
Łychę!
Co dziś pijemy?!

Dziś nawet nie dotrwałem do „niech żyją nam”
Zamiast tańczyć i się bawić spałem pod ławką sam
Pocą mi się ręce, z baru zaś idzie gorzoł
Chyba nie chce więcej, kumpel Kaś trzyma poziom
Jak na górze piwo z pyska, szajs ci się pieni
Nie zesrać się, nie zeszczać się, nie spać na ziemi
Rano piwo, kac chudy, Hast, Bezimienni
Lubimy się najebać i już nic tego nie zmieni
Rano łeb jak kibel, piliśmy bimber
Normalnie o tej porze, jak kiedyś śpiewał Kaliber
Po raz kolejny zgon, znów spierdolił mi bibę
A patologii zew działa wszystkim na pohybel

Ref:
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Niech żyje nam, niech żyje nam
Sto lat sto lat niech żyje nam
Co dziś pijemy?!
Wódę!
Co dziś pijemy?!
Browar!
Co dziś pijemy?!
Łychę!
Co dziś pijemy?!
Pieniądz to morderca najbardziej brutalny
W historii świata nieporównywalny do nikogo
Nie przyrównasz do niczego
Powiedzcie jak mogliśmy dopuścić do tego
Przemoc, narkotyki, wojny, prostytucja
Fałszywa przyjaźń, morderca, korupcja
Wspólnym mianownikiem tego wszystkiego
Jest pieniądz i nie zmienisz tego
Dlaczego? powiedz mi dlaczego?
Żądza posiadania niesie z sobą tyle złego
Nie ma już przyjaźni, bezinteresowności
Pieniądz zniszczył wszystko, nie ma już miłości…
Yo Poznań - jedziemy z tym
Polska - jedziemy z tym
Matheo - jedziemy z tym
Gural - jedziemy z tym
Bity - jedziemy z tym
Cuty - jedziemy z tym
Rymy - jedziemy z tym
Flow - jedziemy z tym
W studio - jedziemy z tym
W klubie - jedziemy z tym
W aucie - jedziemy z tym
W mieście - jedziemy z tym
Wrzuty - jedziemy z tym
Tagi - jedziemy z tym
Słyszysz - jedziemy z tym
Manewry - jedziemy z tym

Ja pójdę dziś do studia brat
Tam rap nagram
Wiele różnych znaczeń ma
Rapa nagram
Palę jointy, robię track
Taka tam tam
Teraz cały Mufflon skład
Gra na samplach

Dla jednych chytry
Dla innych przykry niczym wytrych
Bystry mister mistyk, który ma pełne kanistry
Palę tetro-hydro-cannabinol
Leki, Docki, Cristale
Niebywale, nie oszalej tutaj wśród alej

Robię rymy a zawistnym brat gram na nerwach
Z Matheo dziś jadę brat na Manewrach
Flow na pętlach tak napędza
Mieszkam w piętrach, jadę na mixtape'ach

Te eksperymenty w laboratorium, patentowanie dŹwięków
To podstawa tego jak w nurkowaniu opanowanie lęku
Potęgowanie ten, ten tu podbijanie bębnów
Na wskutek treningu od momentu mam rymowanie w ręku

Yo Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do mixtape - jedziemy z tym
Manewry - jedziemy z tym
Ja i cały mój skład dziś wjeżdżamy do klubu,
chcesz mi popsuć ten wieczór ? ejjj ,lepiej nie próbuj !
Chuj osób, chuj szosu,chuj obcych,chuj swoich,
ze mną cały skład,który murem za mną stoi.
Paru gnoi z bramki znowu patrzy się krzywo,
oni wiedzą, że my jakby co,to idziemy na żywioł.
Ej koleżanko,nie wpadłem tu postać,
tamta niunia wygląda,jakby chciała dzisiaj possać.
Dzieciaki wiedza,że my -to pierwsza liga,
że każdy z nas,to uliczny chuligan.
Ja i mój skład,nie stwarzamy pozorów,
robić swoje,być sobą- to sprawa honoru.
Ej (ejj) cały klub już czuje dramat,
wszystkie oczy w tym miejscu skierowane są na nas.
Z ziomkami sztama-od zawsze tak było,
jedna krew,jeden styl,jeden szyk,jedna miłość.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ja i cały mój skład,
powrót o świcie,kobiety,które za nas by oddały własne życie.
One patrzą się na nas,weź to poczuj,
ich faceci od tej chwili boja się je stracić z oczu.
My w tym lokalu przejmujemy loże,
wiem,że jest źle,a będzie jeszcze gorzej.
Boże ratuj,ledwo stoję na nogach,
a zresztą,koleżko po co mieszać w to Boga?
Jeszcze jedna wódka,jeszcze jeden browar,
ziomek coś tam mówi, ale plączą mu się słowa.
Jesteśmy tutaj,czuję,że żyję,
a Ty,chociaż chcesz,wiesz nas nigdy nie przebijesz.
Znowu przy barze barman polewa,
po chuj mnie się pytasz,przecież widzisz jak się miewam.
Jeszcze przestroga,zważka na słowa,
taka nonszalancja może wiele tu kosztować.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)

Ty kręcisz dupą, Dj kręci woskiem,
my kręcimy tym melanżem,możesz o tym pisać książkę.
I to nie będzie szmila,tylko prawdziwy bestseller,
urywki z życia na bitach,a nie na wesele.
Tu śpiewki,tańce hulańce, szyi przypał,
psom na bramce,kagańce zakłada moja ekipa.
Gdybyś się pytał,gdzie mnie znaleźć, to zawsze słychać,
my zawsze tam,gdzie chamstwo i głośniej niż muzyka.
Jakiś typek podbija i propsuje mnie za beef,
inny mówi,że 'Pod Prąd' ,to najlepsza z moich płyt.
Jeszcze inny najebany mi cytuje zwrotkę z 'Ładuj'
już przedstawia swoje plany i chce moje gadu-gadu.
Przyszedłem tu na melanż,więc mnie nie zamulaj,
chłopaki już popili, więc włączył się odkurzacz.
Majaczą światła,a powietrze gęste jest jak syrop,
możesz zrobić tapetę z banderą,z tego co wypito.

Ref.: Ja i cały mój skład,jesteśmy tutaj.
Ja i cały mój skład,witamy w klubach.
Ja i cały mój skład,leje się wóda.
My walczymy do rana,w grę nie wchodzi nuda. (x2)
(Ry23)
W moich żyłach płynie krew świeża, nawija Ry Ave Cezar
Miotacze słów znów ustawieni są na wieżach
Wiesz, że mam to czego pragnie pół Polski
Bo kiedy gadam stoisz we własnym gównie po kostki
Miasta, wioski, aa... nie istotne
Białystok, Poznań gra wam dzisiaj HardDobranockę
Konkurencja wciąż wysyła za mną list gończy
Bo ten rap to bomba, która pozbawia ich kończyn .

(Oldas)
Znajome mordy wokół mnie gdy to pcham ze stylem
I widzę uniesione dłonie mówiąc 'walcz z festynem'
Zapamiętaj ksywę, potem rzuć ją na bloki
Niech znają komitywę między Pe do eN i Białymstokiem
Pięćset kilometrów, ale jeden hip-hop
Bo chodzi tylko o ten gruby styl jak (?)
Gramy to z sercem, wkładamy coś więcej
Niż w chuja w tą grę, oddajemy co najlepsze .

(Koni)
Jeśli kochasz to co robisz, zwykle nie jest to pracą
Talent nie idzie w parze z wysoką płacą
Ehe, te starania tu nie wiele znaczą
W rapie nie wystarczy być łysym jak Gorbaczow
Świeża krew płynie między blokami
Razem działamy, między nami nie ma granic
Tu swoich się nie rani, tej, to wiem na pewno
Nikt ci nigdy nie da nic za nic, chyba że wpierdol .

(Kubiszew)
To rap który na podwórkach ma się znakomicie
To żywy dowód tego, że tu każdy kocha życie
Nie próbuj oceniać, bo się nie da żadną miarą
To życie ludzi, którzy przez nie idą pełną parą
Ja pierdole stereotyp, biorę życie w swoje ręce
Nie chce widzieć jak spierdala, chce od niego czegoś więcej
W moich żyłach płynie świeża krew - siła nie zamuła
To Kubiszew, DrugaStrefa, to Białystok i Fabuła .

(Konradziwo Fabuła)
Świeża krew mocno rusza, masz to w swoich uszach
Bit cię ogłusza, wali tak mocno, że ścianami aż porusza
Mnie to rozjusza - pobudza do działania
W kooperacji nagrania z Białegostoku do Poznania
Dosyć bujania w obłokach, popatrz
Jesteśmy tu i teraz, czternastu chłopa jak wejście smoka
Wszyscy są w szokach, wzywajcie kardiologa
Na Boga, palpitacja serca ogólna krajowa

(Sheller WSRH)
Kojarzą nas źle, zresztą zawsze tak było
Kiedy my robimy hałas cała reszta siedzi cicho (Cicho)
Licho nie śpi, licho z nami tańczy
Nie oddaje szans, z krwi i kości Poznańczyk
Jak rój szarańczy wróżę lipę twoim klonom
Niezależnie jaki status działa w podziemiu jak John Connor
I niech się pierdolą Ci co niby lepiej wiedzą
Poznań, Białystok - jeden rap, jedno niebo .

(Kobra Fataem)
Świeża krew, mimo że stężenie alko zbija z nóg
Bo gdy wbija tu Białystok Miasto Grzechu wpada w cug
Wasze zdrowie, kolejny pous kat idzie w kraj
Siema Polska, tu każdy wie, że mamy ten vibe
Czwórka poszła, dzielimy te szesnastki na pół
Nagrywamy to i wyciągamy flaszki na stół
Skurwysynu, Ci MC jeszcze w chuj namieszają tu
Bo szczają na hejt i czają flow, mają skill synu .

(Bezczel Fabuła)
Ulice w wersach, wersy z ulicy - vice versa
Wiesz co się liczy, Szacunek Ludzi Ulicy w sercach
Hołd B-Boy'om, Writer'om, nie Ksero Boy'om, Bajter'om
Co się nie boją, raperom, zespołom, DJ'om
Co biorą to serio i robią to serio pod swoją banderą
Ze sporą aferą, nie Doniom, Liberom
Kondonom, pozerom, to horror i terror (Włącz synu play!)
BeSTeOKa, Fabuła i Wuchta Wiary Tej .

(Mrokas Aifam)
Mroookas to energi wulkan
Jesteś z nami, bo tu dobrej Wiary Wuchta, w gardło wódkę lej
Mroookas na życie plan mam, do świadomych rap gram
Do twojej psychiki robię włam
A ty jaraj się tym, jaraj, mordo złota
Dla ciebie rap robota, najwyższa jakość, nie jak szmata z Croop'a
Daj mi Montane wytaguję całą ścianę
Że Białystok z Poznaniem rozkręca w twoim mieście balet .

(Paluch Aifam)
Przybijam pięć, sześć, przybijam siedem
Dajemy więcej niż rap, dajemy siebie
Białystok, Pe do eN - dla słabych mamy knebel
Miliardy rymów, hektolitry juchy świeżej
Pływamy w niej, naturalne przeciwciała
Serce sceny, kondycja nie do zajechania
Jadę na bezdechu, cięte zwrotki zjadam
Trochę pokory, kurwy, wszystkie łajzy na kolana .

(Poszwixxx Fabuła)
Kiedy serce się wyrywa, skacze adrenalina
Systemy aort zasila świeża hemoglobina
Pompują krew komórki, osocze
Z tych sześciu litrów krwi w nas, litr stanowi czterdzieści procent
Pulsują tętnice, 96' BPM
Dopamina naszym mózgom dostarcza świeży tlen
Nie ma co psuć krwi, hejt po chuju spływa
Jedziemy na grubo, a kurwy już rozkładają drogowy dywan .

(Słoń WSRH)
Zostawiamy po sobie dym, zgliszcza i popiół
Lęcą cegły ze stropu, oto dr Octopus
Trzymam majk jak topór, z nieba spada deszcz ropuch
To zwiastun apokalipsy pseudo gwiazd hip-hopu
Przygotuj się na ból, sika czerwona fontanna
Trauma - przebijam mózg z uśmiechem klowna
Przeklęta kompania, zjednoczona armia
Jeśli polski rap umiera to jestem jak nekromanta .

(Ede Fabuła)
Z majka na nośnik, to rozkurwi ci głośnik
Dwa miasta w gotowości, brak oznak litości
Brat, moc znajomości, mamy PDG i Aifam
Jak SLU, WSRH kolabo F do A
Poznań, BeSTeOKa, Polska płonie żywym ogniem
Bujamy każdym blokiem, aż szyby lecą z okien
Tu nie przejdą bokiem stopy, werble i basy
W powietrzu wisi flow, już szaleją sejsmografy .

(Gandi Ganda PCP)
Sprawdź na bicie wyskok, dziś Poznań i Białystok
Zapierdalamy after po koncercie pijąc czystą
Whisky, wódę, rudą, prosto w ryj joint na grubo
Stawiamy czoła trudom, te dwa miasta co się lubią
Nie gubią się w temacie, tutaj macie przykład, sprawdźcie
Będziesz wiedział, że to my, bo jak włączysz zgubisz papcie
Dobry bit, szczery rym, prawda w wersach nie jak w Fakcie
Zamiast bawić się pierdolisz, więc nie pierdol tylko baw się .
Powiedz, czy ty widzisz to, co się dzieje za twym oknem
Obok ciebie, u sąsiada to jak Polska pada na twarz przed tobą i płacze
Tylko proszę nie mów mi znowu , że jest inaczej niż ja mówię
Że to moja chora wyobraźnia, wymysł rapera i czysta fantazja
Bo ty wiesz co ja mówię, ale mówisz coś zupełnie innego
Dlaczego? Powiedz mi dlaczego tak jest
Że takie same oczy widzą dwie różne rzeczy
Takie same uszy słyszą dwa różne słowa
Język wielu ludzi mówi zupełnie co innego
Niż w tym czasie myśli głowa
Powiedz mi jak długo jeszcze będziesz mówił głośno - NIE
Myśląc - TAK, powiedz jak długo jeszcze będziesz mówił że to fałsz
Wiedząc bardzo dobrze , że to prawda,
Powiedz jak długo jeszcze.

REF.
Daleko zaszło, że do tegoi doszło
Zaiste, daleko zaszło, że do tego doszło
Daleko zaszło, że do tego doszło
Zaiste, daleko zaszło, że do tego doszło

Powiedz, jak długo jeszcze będziesz patrzył w drugą stronę
Kiedy ktoś obok Ciebie depcze ludzką twarz,
Kiedy ktoś wyciąga dłoń byś mu pomógł
A ty w zamian wyciągasz swoją broń
Ile jeszcze czasu musi minąć
Byś powiedział głośno to co myślisz tak naprawdę a nie fałsz
Powiedz, ile dzieci musi zginąć byś zrozumiał
Że to nie od filmów czy muzyki lecz od ciebie zależy
Jakim człowiekiem jest twoje dziecko
Więc poświęcaj mu trochę więcej czasu
Niż swojej pogoni za pieniędzmi

REF.
Daleko zaszło, że do tego doszło
Zaiste, daleko zaszło, że do tego doszło
Daleko zaszło, że do tego doszło
Zaiste, daleko zaszło, że do tego doszło

Zaiste, daleko zaszło że do tego doszło,
Wokół chaos, morderstwa, same przestępstwa i fałsz
Ludzie mordują się nawzajem dla pieniędzy,
To nie przejaw filmów,
To jest przejaw nędzy narodu,
Pogoni za pieniędzmi i chwałą
Miłość do bliźniego gdzieś się zapodziała,
Na białe mówią czarne, na czarne - sam wiesz,
Często z wierzchu anioł kryje w sobie wesz
Też brak tolerancji, brak zrozumienia,
Życie ludzkie w horror zmienia się,
Gdzie spojrzysz widać śmierć
Szerzy się cierpienie, wciąż narasta gniew i przemoc
Powiedz jak długo jeszcze będziesz głuchy, jak długo ślepy
Jak długo jeszcze niemy,
Powiedz co takiego musi stać się jeszcze
Powiedz - jak długo jeszcze
Dziś muzykę miasta tworzą krople z parapetem
Znów nie mogę spać, choć omijam łukiem fetę
Usiadł na oknie anioł stróż tym razem
Ej, mam parę pytań a propo dawnych marzeń
Czemu pozwoliłeś by legły w gruzach?
Gdzie byłeś, gdy lekarz mówił o moich płucach?
To były moje urodziny dwunaste
A miałem biegać po murawie, być jak Van Basten
Nie mam pretensji i nie chcę rozliczać
W końcu dostałem drugą szansę od życia
Tak wiem, do snu też można się zmusić
Można też usnąć i już nigdy nie wrócić
Jednym daje złagodzić ból wódki szklanka
Innym strzykawka, albo sznurek i klamka
Ale to jest zbyt proste, to jest tchórzostwem
Trzeba przetrwać zimę, żeby móc poczuć wiosnę

[Eldo]
Jest już późno, piszę by nie myśleć o niej
O tym, że w życiu jest trudno doczekać się na dnia koniec
Przez te lata, ciemność stała się dobrym kumplem
Mówię jej - hello, jak Paul Simon i Art Garfunkel
Nie jestem z tych, którzy łzami się dzielą
Gonię marzenia i wierzę w to, że kiedyś się spełnią
Wiesz, sam je spełniam, bo mam odwagę marzyć
I cholerny upór by pragnienia prawdą się stały
I niech żyje życie, nie umiem poddać się, położyć
Odpuścić, z rezygnacją, czekać na śmierć
Zazdroszczę tym, co umieją zmusić się do snu
Ja w taką noc umiem tylko płakać potokiem słów
Wychodzę z domu, bo słowa są za mocne
Jedyny towarzysz, księżyc nad uśpionym Solcem
Ławka, kartka, czarna noc i ja
Jest już późno - piszę i chcę jak najwięcej z życia

Ref. 2x
Tak wiem, można zmusić się do snu
W małym pokoju ciemniejszym niż grób
Lecz co mam zrobić gdy się wszystkie zna
Cierpienia i rozkosze, które daje ten świat

[Włodi]
Późno w nocy ściskam w ręku kilka kartek
Mogę tchnąć w nie życie, one wciąż są martwe
To taka noc, kiedy dusza robi bilans
A ja chwytam się wszystkiego byle do rana wytrzymać
Widziałem siebie - zawód archeolog
Zamiast skończyć szkołę, to skończyłem pod szkołą
Często bolą tego typu porażki
Tak los naprawdę potrafi z nas zakpić
Pytanie do matki co było gorsze
To jak ojciec kłamał czy jak od nas odszedł?
Teraz sam jestem ojcem - kopią bez wzoru
Nie dać plamy w tej kwestii - to kwestia honoru
W tym pokoju, na tych emocjach
Buduję upór do walki gdy nie mogę spać po nocach
I nie po prochach - poznasz to po oczach
Ten człowiek wierzy w siebie, wcale nie chce się poddać

[Pjus]
Tak wiem, że można się zmusić do snu
Wiem, że można tak nie używać tych słów
Typu mój słuch, typu moje zdrowie
Te same myśli są wciąż jak spowiedź
Na poduszki połowie jest konfesjonał
Ten dla którego nie jesteś pionkiem
Skonałbyś mógł podzielić się każdym szeptem
Wyznam ci słowa, wyznam ci grzech ten
Wyznam ci to co mówiłem setki razy
To co już było, to co może się zdarzyć
Nie kryję urazy za to, że mam ten uraz
Dupa dzwoni, że w ciąży, wiem, to bzdura
Narzekam na wszystko - to takie polskie
Matematyka - ile dziś wypił mój ojciec
Słucham go i proszę żeby to nie był zawał
Dlatego jeszcze nie śpię i to ci opowiadam

Ref. 2x
Tak wiem, można zmusić się do snu
W małym pokoju ciemniejszym niż grób
Lecz co mam zrobić gdy się wszystkie zna
Cierpienia i rozkosze, które daje ten świat
Ty i ty i ty i ty i ty …
Byłem z dziewczyną, którą jarał nowy strumień,
Moment uwaga i miała miliard w rozumie.
Słuchała rapu, ja stawałem się raperem,
Głównie by jej imponować, bo dawała mi tak wiele.
Korepetycje z rapu po godzinach:
Z N.W.A, Healtha Skelta (?) i Gravediggaz.
I gdzie są te dla których rap to nie R.Kelly,
Które jara styl Cosmo, ale tego z paneli.
Które wolą spalić lolka nad Wisłą,
Niż mieć sporo bubli, które lśnią i błyszczą.
Które chcą czuć, nie gonić za pozycją.
Kryzys na rynku, a ja mam farta mimo wszystko.
Po swojej drodze życia iść ze zgrają,
Tych szczególnych, którzy inspirację mi dają.
Znasz na bank kogoś, z kim chwilę trwają
Zbyt krótko, że nawet całe życie to za mało.

(Chorus) 2 X

Ty i ty i ty i ty i ty
Ty i ty i ty i ty i ty
Ty i ty i ty i ty i ty

Za kinem Relax jest sklep z płytami
Tam znalazłem rap i za to propsy dla nich.
A potem dziki szał pierwszych odkryć:
Pierwsze zwrotki i spełnienia smak zbyt słodki.
Uzależniony, kiedyś wszystko na żywioł,
Teraz tak by 100% pro zagrać na żywo.
To była 45-ka Rocksteady, z rysunkową okładką
Po latach ktoś mi ją zwędził.
Dywan zniknął z podłogi w pokoju,
Basy dudniły, a sąsiad nie miał spokoju,
Ani dnia więcej. Znam wiele podobnych historii
O opętaniu, z którego nie chcesz się uwolnić.
Nocny świat, w którym rytm jest królem,
A ktoś na pewno będzie chciał sprawdzić, co umiesz
W kole możesz dostać gruby rachunek,
Azizi Hustla, Kingz of Warsaw – szacunek.

(Chorus)

Ty i ty i ty i ty i ty
Ty i ty i ty i ty i ty

Niewielu znam twardzieli, większych niż ten typ
Którzy tyle cierpieli, wciąż myślę że to sen zły.
Jedynie mara, która męczy,
a to 100% real, któremu nie możesz zaprzeczyć.
W niewielu kwestiach mamy zdanie podobne,
Aksjologiczne bieguny, lecz to nieistotne.
Łączy nas przeszłość dziś i jutro
I miłość do liter, kiedy nie możemy usnąć.
Myślę ile siły musiał wygrzebać,
By nie odpuścić i rezygnacji się nie dać.
Ile mądrości w dystansie do spraw,
Których nie pozmienia i na które wpływu nie ma.
To tylko aspekt - drobne ziarno,
mała część osobowości, którą trudno ogarnąć.
Twórca słów wróci wkrótce na fonii,
Toujours vivre , tylko głupiec w to wątpi.
Znam treść waszych snów
Za parę słów, brać parę stów
Za karę znów, zakałę mózg
Które tak kocham
Za te lochach w podziemiach
Wasza domena to denar
Powietrza w płuca nabieram

I napieram zabierać tym co przy sterach za zera
Prorokami nazywani, prawami obwarowani do granic
A nas to rani, bo my już styrani od tyrani drani tych piranii za sterami, czaisz?

To są wasze prawa, wasz hajs, wasz świat, wasza ziemia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To jest moje życie, mój czas, moja walka i marzenia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To są wasze prawa, wasz hajs, wasz świat, wasza ziemia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To jest moje życie, mój czas, moja walka i marzenia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat

Po raz ostatni nastaw dłonie po hajs z mas skarbonek
Bo wasz nastał koniec i was jak nascar gonię
I sny o koronie tak jak Szachtar Donieck
To fałszu maska płonie jak Ali Agca zrobię
Dla was papieżem i Bogiem są papierowi królowie
Autostradą do raju skrają do haju się pchają oszuści, ta
Przy tym nas mają za kundli,
Wezmę butelki, kamienie tak jak radzili mi Cool kids
I zatańczę na ich grobach jakbym usłyszał full clip, ta
To idzie do was kurwy
Znad krawędzi pocztówki, z tego Hukos jest dumny

To są wasze prawa, wasz hajs, wasz świat, wasza ziemia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To jest moje życie, mój czas, moja walka i marzenia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To są wasze prawa, wasz hajs, wasz świat, wasza ziemia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To jest moje życie, mój czas, moja walka i marzenia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To są wasze prawa, wasz hajs, wasz świat, wasza ziemia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
To jest moje życie, mój czas, moja walka i marzenia
Koniec pierdolenia, krótko i na temat
Powitajcie człowieka, którego wiatr słów powiewa jak kajdan
Czy to ptak, samolot ruch głów a to ja i mikrofon duet jak Doda i Majdan
Co naciera bez oporu paradonu jak łajdak
Powiedz że wróciłem i nadciągam z mikrofonem po ulicach jak z Oskarem Wajda
Jak wariat ja i ma ferajna
Na swoim miejscu bez testu jak na Nowym Świecie palma
Kiedy mnie zobaczysz salutuj
przygotuj ogień z armat
Na szyję krawat
I strzał na niebo jak Balak
Kiedy chodze po obcyche terytoraich ktoś krzyczy "spier..."
A ja inaczej mam na imie więc nie wiem o czym frustrat gada
Zacina się jak Michnik Adam
Pomylił się jak instytut badań
Moje imię to fenomenalny, super unikalny wieje zieje mi zgęby jak Halny
Więc ogień
Ogień mam jak palnik
Jestem strzał w dziesiątkę a ty przykro mi niewypał
Zanim mnie obrazisz to mamusi swej zpaytaj
Podobno był dis co sam się zdisował
Toż to fenomen na światową skalę jak minister Roman

Jeżeli jestem małpą to jestem gorylem
Dzień dobry państwu i rzucam się na szyję

Jestem naładowany jak karta miejska, skrzydła mam jak Redbull
Ja potrzebuje jak soku potu krwi
a ty na zdjęciach zyczysz sobie retusz
Jak do portretu wytrenowana mina
A ja nie jestem debiutant jak na mundialu Tabago i Trynided
To widać jednym okiem tak jak pirat
Ja nie skończę
jak reżyser "Pasji" co krzyczy jak nazi
Bo uruchamiam gwiezdne wrota mej pyskatej wyobraźni
Pisanej mikrofonem
Mam głowę twardszą niż Zidan
nakład większy niż Wamp
Jestem mega jak avans a ty mini jak Van
rozpoczynam wyścig
Na liście bestellerów jak "Kod Leonarda da Vinci"
Mam słowiańską dusze kuszę napieta jak Wilhem Tell
To nie inwazja muszek, kaktusów z irokezem na żel
To inwazja barbarzyńców z żyletkami na językach
Kroje mym jęzorem jak gnojek z portfelika
Jak minister da amanestje to może będzie złota płyta

Jeżeli jestem małpą to jestem gorylem
Dzień dobry państwu i rzucam się na szyję

A ktoś mówi że wypaliłem się jak łebki zapałek
Ma dziure w głowie, stopery w uszach jak w cieście zakalec
Gdyby wojny toczyć na słowa
Byliby zwycięzcy ale nie było by ofiar
3,2,1 pal
ten pocisk ma miłośc jak T.love
Wygrani toną w powodzi braw
Przegrani w gwizdach
Lecą kartki w kalendarzu w tempie Allegro
Brzuch co rósł spuchł jak kokos a mięśnie mi więdną
Pisane mikrofonem wersy podniesione z chodnika
To nie piracki materiał tylko legalny towar na laserowych płytach
Od potu błyszczę się jak rosa
Tnę jak kosa, bombarduję jak Mosad
Niezniszczalny jak mak gajwer
Młody gniewny jak miszel pfajer
Co serce ma dziki jak lyncz
A nie miękkie jak harlekin
Miłośc to recepta jak recepta na refundowane leki
Słabych emce biorę w zęby mojej szczęki tak jak rekin
Jeśli masz wątpliwości to przynieś wariograf
Zrobimy test i stestujemy moje słowa
Jak wyjdzie że kłamię to płyte do sklepu oddaj
A ja spłone jak pochodnia

Jeżeli jestem małpą to jestem gorylem
Dzień dobry państwu i rzucam się na szyję
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo