Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wypływam z lądu na morze wątpliwości
Ale dzięki temu mnożę możliwości
Vita Activa
Yo!

Ref.
Przejmujemy kontrolę -- kontrolę
Nasz ruch, nasza kolej -- nasza kolej
Vita Activa -- na bitach Tabina
Gramy na 100% (x2)

Czasem tak jest ziom, czasem tak bywa
że Vita dzień zamienia się w Vita Activa
i kiwa się czas, to zakręcona doktryna,
gry na - sportowym duchu aż po sam finał,
a gdzie jest przyczyna, że twa twarz dziś jest sina,
przy nas poczujesz bluesa i się rozpoczyna,
Na bitach Tabbina, Mez, WS - flow przegina,
to kpina z tych co na dupie siedzą - ich wina,
ich mina obrazuje nieudolność, ich lina trzyma, a to nie jest żadna wolność,
Nasz ruch, nasza kolej - gramy na 100 %,
masz słuch no to polej, a nie stój jak docent i ...
Oceń to wszystko pod kątem swej pozycji,
wysoce że blisko potem będziesz kondycji,
a jak już ją zdobędziesz - bądź wszędzie,
aktywne życie w bicie, a nie w błędzie.

Ref.
Przejmujemy kontrolę -- kontrolę
Nasz ruch, nasza kolej -- nasza kolej
Vita Activa -- na bitach Tabina
Gramy na 100% (x2)

Vita activa -- życie cię wzywa, zdobywaj
Aktywa, niech rośnie twoja krzywa
Niech twoja ksywa będzie legendarna jak Jigga
Ten gigant co w najlepszych ligach śmiga
Skacze na głęboką wodę i wie już jak pływać
Jak widać trzeba walczyć do końca jak Wigan
Być symbolem sukcesu jak Fibak
Stary wyga, co nie straszny mu żaden rywal
Masz z życiem jakąś umowę to jej nie zrywaj
A jeśli wolisz gdybać to wracaj na zmywak
Chcesz to się wyżal i padaj do krzyża,
I wołaj panie wybaw, proszę Cię, wybacz
To nie czarodziejski dywan, magiczny wywar
naucz się problem dźwigać albo go wywal
Życie wzywa, czas upływa, czas na żniwa
Czas wygrywać, vita activa

Robię formę i walczę o Wiktorię
Wyruszam na wojnę by wygrać ją i mieć wolne
Gdy trzeba nie opuszczam linii frontu
nauczyła mnie tego muzyka rodem z Nowego Jorku
I nigdy nie powieszę mikrofonu na kołku
Choć chciałby tego pewnie niejeden kołtun
Zaczynałem od suportu, gdzieś na krańcu horyzontu
Widząc cel, albo jakby jego kontur
Mezo -- zakonu mikrofonu komtur
Działam na styku ryzyka i strefy komfortu
Dziś pływam od portu do portu
Porównując życie do sportu, nie schodzę z kortu
Nie myślę o bólu i klęsce
Myślę o zwycięstwie, widzę jak podnoszę w góry ręce
I mogę wyluzować i spojrzeć z zachwytem wstecz
Zrobiłeś to! Gem-Set-Mecz!

Ref.
Przejmujemy kontrolę -- kontrolę
Nasz ruch, nasza kolej -- nasza kolej
Vita Activa -- na bitach Tabina
Gramy na 100% (x2)

Gramy na 100 % (x4)
Widzisz to w moich oczach,
kiedy pól litra wódki, wypada z lodówki,
to serce krwawi, ciężko je zabić,

W górze szkła wódka, pierdolę gorzkie żale,
gorzką walę, pełna lodówka, kac z kacem wstanę,
na wszystko chuj kładę.x2

Muzyka bloków, wojna i pokój,
płynie w furach, zgubiłeś dziewczynę?
zakład, że jest u nas?,
mamy lot nad miastem jak nad kukułczym gniazdem,
osiedle, szyk, jak piję to nie kaszle.
Ta gra mnie wzywa, połówka, znowu prawie,
Chrystusowy wiek, nie proszą o dowód,
przedzieram sie przez klub, polo oblewam kolą,
trudno, nie skomlę jak wiejska baba nad trumną,
czas posypać, jednoręki bandyta, to jak wrzucenie
inserta, zawsze od serca, setka, drżąca ręka,
przy rozdaniu, nie ma tu leszczy którzy kurczą się w praniu.
hajsu pełna kieszeń, zatrzymaj resztę,
ma nad górną wargą meszek, takich nie bierzcie,
marzenie o wielkim szmalu, to jej nie przejdzie,
chcesz ją zabrać na parkiet, ona myśli o giełdzie.

W górze szkła wódka, pierdolę gorzkie żale,
gorzką walę, pełna lodówka, kac z kacem wstanę,
na wszystko chuj kładę.x2

Ściskasz banknot tak długo aż się zesra w dłoni,
gaszę cię jak kiepa, odbija jak Berlusconi,
czas spierdala jak Kubica, poliż bolid,
nie ma że boli, nasz skład to hedonizm,
życie jest chwilą, dni szybko płyną,
jutro może być już nie tak, gdy psy dojdą,
do pólpiętra, nemiroff w stakanach,to zapamiętaj,
najebmy się dziś zdrowo na sovieta,
przed nami 70 dziewic, dziwki, jedyne co mogę czuć,
to ich lady speed stick,mam swoje szczęście,
więcej mi nie trzeba i lęk wysokości,
nie muszę iść do nieba.
Tyle wypito dziś rumu i coli,
kumla jak była tak jest w niewoli,
na wieki wieków amen, to jest porażką
w pięciu typa modlić się nad jedną flaszką.

W górze szkła wódka, pierdolę gorzkie żale,
gorzką walę, pełna lodówka, kac z kacem wstanę,
na wszystko chuj kładę.x2

tu wszyscy piją, piją, wiesz jaki jest człowiek,
niektórzy chcą zapomnieć, inni przypomnieć sobie,
Dzin wydostał się z butelki i to ma sens,
na dnie oni znajdą ratunek S.O.S,
To czego mi życzysz, nie zdarzy się wkrótce,
TGV wśród trzustek jak piekła na przepustce,
trzymam się w pionie, chcę dalej żyć,
ten kto nie ma wrogów nie wart jest nic,
stul pysk, to PE I HA, A do A do ostatniego dnia,
i takie życie nigdy mi nie zbrzydnie,
aż zrobią mi od ramion do mostka nacięcie "Y"
daleko do rana, pije aż skonam, EKG - linia pozioma,
alkoholikom we wszystkich domach, aż skonam,
EKG - linia pozioma.

W górze szkła wódka, pierdolę gorzkie żale,
gorzką walę, pełna lodówka, kac z kacem wstanę,
na wszystko chuj kładę.x2
Ej, sprawdź to dzieciaku
Kiedyś i teraz
Onar - Kociołek, ej - Pod prąd, pamiętaj o tym

Pamiętam kiedyś te szczeniackie imprezki
Każdy weekend był gorący, żaden nie był kiepski
Alkohol wtedy płynął i szczerze nadal płynie
Choć już nikt nie jest takim szalonym *****ysynem
Szczanie z balkonu, rzyganie z balkonu
Ktoś miał w kieszeni słuchawkę od domofonu
Rozbite lustro i krew na klatce
Na wycieraczce ktoś zostawił prezent sąsiadce

Bo jak było za głośno zadzwoniła po psy
Na szczęście jeszcze nie ma ich
Ktoś chowa łup w plecak
Właściciel kwadratu płacze, bo ktoś coś za*****ł
Whisky do akwarium, coś zniknęło z baru
Parę ziomów pierwszy raz dostało kataru
Jointy w hurcie i detalu - wiele zmian tu nie ma
Są ci co jarają i ten co z tym biega
Picie na rekordy, dziewczyny na rekordy
Nikt rano nie pamiętał imienia ani mordy
Kiedyś byłem inny zmądrzałem czy dojrzałem
Nie wiem, ale nadal lubię dobry balet

[x2]
Już słychać psy
Oni chcą się bić
Każdy gracz chce grać
A sąsiedzi? a sąsiedzi chcą spać

Teraz jest inaczej, oficjalnie przy butelce
Jedni już nie mogą pić, inni mogą pić więcej
Ziom ma brudne ręce, bo liczy brudne setki
Ale to nie jego wina, że chcą żreć te tabletki
Te setki za kreski, każdy ma swój świat
Tu się robi dobry hajs albo robi dobry rap
Każdy bezpowrotnie swoją drogę wybrał
Niektórych od rana do wieczora męczy tyrka
Jeszcze kilka osób stąd śmiga na studia
Kiedy ja śmigam do studia, oni siedzą do popołudnia w ławce
A ja na ławce siedzę na rejonie
Tu jest płomień, tu można wypić browar z ziomem
Ale psy tego nie chcą
Baba się skarży, że nie może spać jej dziecko
Prosi o szybką interwencję na te ławki
Bo się boi wyjść z własnej klatki
Kilkunastu młodych, to my, alkohol i hałas
Ona nie rozumie nas bo za szybko zgrzybiała
Może zapomniała i kiedyś było pięknie
Melanż wtedy, melanż teraz ja zawsze chętnie

[x4]
Już słychać psy
Oni chcą się bić
Każdy gracz chce grać
A sąsiedzi? a sąsiedzi chcą spać
Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x

Mała prośba – weź nie śpiewaj
Co ty k***w zszedłeś z drzewa?
Zamknij ryj, bo się pogniewam
Prawa lewa, dywan szefa
Dałbym ci na imię Niefart
Ksywę dałbym Lewar
C***a nie wart, co mi lata i powiewa
Klaun, Whateva

Powiedz: co to za artysta
Przed którym jest kartka czysta?
Co najwyżej wokalista,
Co stepuje jak zagwizdasz
Jak im Cygan nie napisze, będzie blada p***a
Wróżę im, jak fatalista, że ich zje branża zawistna
Każdy mały skandalista węszy – ile na czym zyska
Kolorowa prasa, pisma, nie tam - no to na walizkach
Wasz talizman, klasa wyższa, wasza przystań
Jak się wysra telewizja, zostanie wam hipokryzja

Ścierać makijaż, hańbi was każdy ruch
Ścierać to z ryja, farby i czarny tusz
Bo pozabijam, wrzucę do klatki lwów
Klaunów uf, gówno w dolinie małych głów

Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x

Kiedyś kolo słuchał techno, dziś jest rastamanem
Choć nie jest fanem, nosi dready bo ma dużo fanek
Nie opiera się tabletką, woli to niż marihuanę
Myśli, że otworzył zamek, lecz te drzwi nie mają klamek
Wchodzi z buta, jego rasta dusza to boruta
Sam nie wiesz czego w reggae szuka i po co tego słucha
Uchachany biorę w płuca, bucha, jakbym widział ducha
Jeżeli on jest rastamanem to ja jestem k***a Tupac
Tutaj, każdy jest glamour w Dolinie Klaunoow
Wspina się na mur do raju po linie fałszu
W ręku samurajów, nikt to nie kuma nic,
Wyp***dalać do Bombaju – tam możecie dalej śnić

Dopóki kul zapas mam w magazynkach
Będę pluł wam w twarz za fałsz, jak w ”Psach” Linda
Przez lunapark, gdzie gra w kółko katarynka
Przejdzie słów huragan i zostawi zgliszcza

Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x

Kiedyś ziomuś był hejterem a dziś jest raperem
Robi muzyczny bestseler, chce wyjść przed szereg
Chce być rapu Guliwerem, słyszeć brzdęk pereł pięknej Mercedes
Tam gdzie Seszele, i żeby tylko seks celem był
Chcę czuć w grze szelest, być na topie jak Jack Herrer
Na koncie zer wiele, choć to nie New York czy L.A.
Chce jeździć Bentleyem, nie na ośle, jak w Betlejem
Lecz jeśli on jest raperem, synu ja jestem hejterem

Bo ona była studentką, lecz chciała być modelką
Piękną Europejką, by żyć poza koleją
Jej lusterko to je***y profil na Facebooku
Choć jej zdjęcia to fake, ziom, w połowie zrzutu
I tak poznała tego gościa, teraz jest seks friend
I załatwia pierwsze super sesje za dupę
Jej przyjaciele to Photoshop i skalpel
Jeśli ona jest modelką, ziom, ja jestem harcerz

Witam w Dolinie Klaunoow, tu każdy jest kim chce
Jak w filmie Jarmush, wybierasz, tylko wizje swe
Kostiumy błaznów wiszą w rozmiarze XXL
Ludzki kalambur, tu każdy wbić się chce
/2x
Kiedy słyszę plotki
wszędzie czytam plotki
ej lamusy bez kitu
***** zmieńcie temat

Ej, ty powiedz co cię w*****ia
że szanse wyjść z cienia dała mi wytwórnia
że ten legal jest kolejnym krokiem do celu
że zamiast hustlować na streecie mogę żyć z koncertów
jesteś żałosna *****o jak cała twa ekipa
w*****iasz się gdy tylko widzisz tego typa
który turla fele gdy ten na busa czeka
po prostu robię swoje podczas gdy ty narzekasz
pytasz się skąd jestem, skąd się wziąłem
*****ysynu przypomnij sobie starą szkołę
spytaj brata jak to było w tamtych latach
Razon skład Rsd na plakatch
Rude koty, modżawa, capoeira klasyk
tam dudniły pierwsze bity, rymy i basy
pamiętasz los melinos 69 bloków
przewijało się tam 400 osób w roku
10 lat melanżu i dobrych nagrywek
tysiące ludzi których do dziś znam z ksywek
kilka *****k runęło jak domy z kart
przez *****nych konfidentów ziomki patrzą zza krat
pozdro Marceli gdy wyskoczysz spod celi
znowu zapodamy dobre rapy ze sceny
'07 ja w '98 pierwsze nielegale
jak na tamte czasy tłuste

Lamusy się prują i świrują od lat
myślą że wokół nich kręci się świat
Krytykują oh to fakt
każdy z nich lepiej mnie zna

Lamusy się prują we wszystkich ich sram
jestem w grze ziom więc dalej gram
Robię swoje, bo tak
za mną niejeden prawdziwy brat

Nie od*****ło mi człowiek jestem tym samym ziomem
z którym możesz ponawijać zawsze kiedy masz problem
bliski dla bliskich kto ma wiedzieć ten wie
nie usłyszysz tego gówna na RMF FM
nie moim celem vabank ziomek doceń dobry rap
łatwo w*****ć się w to jak łatwo w*****ć się w krat
jeśli nie trawisz tego co nagrywam od lat
wyłącz radio albo przewiń to zupełnie ot tak
nie musi mnie gonić kraj ani nawet się znać
nikt nie każe ci na koncercinie pod sceną stać
nie tobie mnie oceniać brać pod lupę
zamiast pruć się *****o zamknij dupę
wielu nie czai wciąż czym jest dystans
jak radzę sobie z tym ty mnie wciąż pytasz
powiem to teraz i to po raz ostatni
kocham to, robię swoje, rozwiązanie zagadki

Lamusy się prują i świrują od lat
myślą że wokół nich kręci się świat
Krytykują oh to fakt
każdy z nich lepiej mnie zna

Lamusy się prują we wszystkich ich sram
jestem w grze ziom więc dalej gram
Robię swoje, bo tak
za mną niejeden prawdziwy brat
Słuchaj tego Liber...
I tylko żeby nie było 4x

Co się sypie wszystko szybko wszystko nagle opuść żagle, odłóż szablę, odpuść sobie diable, zostaw co moje, nie zrywaj gruntu na którym stoje, zostaw co nasze,bierz do piekła swoje paranoje, świata z gwiezdnych wojen urojeń, złudnych pojęć, gdzie normalne spokoje stają się nie pokojem, coś tu gniecie ciężar zwycięża, kręgi gniecie, ciężar braku planu, braku stanu wzniesień, brak pocieszeń, muzyka w głowie pusta kieszeń, nocne rzezie, kogoś przypadkowo trafia przecie, bez winy bez przyczyny, jak w procesie, puzzle – porządek się rozpada coś jak w przyrodzie jesień, małe upadki, nie trwałe interesy, wpadki, zrozpaczone matki, wykręcone nastolatki, mez ... zobacz puste kluby bez próby zmian w repertuarze, co z tym idzie w parze w tym obszarze będzie szarzej, rap nie da wam gwarancji zróbcie folklor dancing, młodzi pójdą w plener się naćpać, to bilansik, wszystko płynie, nawet żule degustanci przez tapeciarzy wyparci, zostali w drobny pył starci, jeszcze mało rośnie chaos tak to streszcze szczeszki śmieszki plus pokaźne kwaśne deszcze, dla siebie chcę przestrzeni żebyś też miał przestrzeń przemyśl to sobie i sam dopowiedz resztę.

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu

Dzielić świat na regiony lepsze i gorsze bo tu masz biedę tu masz forsę dla mnie to nonsens, globalny chaos zła całość podzielona na miłujących pokój i chcących ich pokonać dlaczego dziś niektórzy wolą po prostu zginąć, widzą przyszłość która będzie nową Hiroszimą, nieszczęśliwi fanatycy zniszczenia, co jest w ich domach, żyją z mottem obal świat który Cię wychował, bez obaw bo śmierć i życie jest dla nich niczym, w imię Boga niszcząc pogan giną na ulicy, terroryści czy męczennicy dla rajskich bogactw wysyłają niewinnych do kostnicy, tylko rządzący mają prawo dochodzenia przyczyn,na grobie amerykanina zobaczysz 100 zniczy, milionów ginących na peryferiach świata nikt nie liczy sprawiedliwość krzyczy , telewizja milczy te sytuacje można przenieść na polskie realia nie jeden wariat wybierze destrukcyjny wariant bez szans na awans w życiu popada w bezradność i rozpacz ludzkich więzi rozpad podatny na każdy rozkaz bloki, wachlarz środowisk, ludzie światowi, przeciętniaki, szaraki i obiboki, wysoki jak bezrobocie poziom różnorodności niska jak inflacja akceptacja odmienności przed marginesem nie uchronią wille i fortece to przeniknie jak epidemia zostanie skażona ziemia jedna ziemia jeden świat jeden organizm egzamin z człowieczeństwa dla społeczeństwa

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu
Przepraszam za to, że słucham rapu.
Za dziewczynę, którą kocham,
Ty możesz marzyć, ja dotykać i całować
Przepraszam za to, że nie ćpam,
Za otwarte serce w tekstach,
Za to, że nie mam leksa.
Przepraszam, że wierze w Boga,
Za to, że nagrywam z 52 Owal/Emcedwa,
Za to, że życie to bieżnia.
Przepraszam, że ta muzyka modna.
Jara jak pochodnia, a dziwki chcą autograf.
Przepraszam za pożyczone auto,
Nie Mazda 323 i wydech sparco,
Że nie znam tylu karków.
Przepraszam, że się kształcę,
Że pierdole waszą jazde (echo),
Tańce, narkotykowe transe.
Przepraszam, że zrozumieć trudno.
To rap, a nie gorące gówno,
Że jade z tobą równo.
Przepraszam za to, że jestem.
I że wkurwiam Cie tym tekstem. (echo)

A i choćby wystawili przeciw wielką armadę,
Ty się nie ugniesz, nawet sam, przecież dasz radę.
Zazdrosnych mnóstwo, gdy patrzą w lustro,
Nie mogą znieść obrazu, mają dość, że są bez wyrazu.
Przepraszam, że widzicie we mnie kogoś kim nie jestem,
Że kłuję w oczy denerwuje każdym drobnym gestem.
Z miną hardą, gadacie z pogardą o Hip Hopie,
Chłopie zamilcz zanim cię zakopie.
Przepraszam nie chodzę na solarę, nie palę,
Nie robie disco i że mam dobry wyskok,
Że talent dał mi Bóg, że czasem zwalam z nóg,
Że mimo prób, wróg musiał leżeć u mych stóp.
Przepraszam,że jestem z Poznania,
Że nie obniżam głosu,
Że swe nagrania robię na swój sposób.
Przepraszam, że nie jestem czarny.
Nie wtrącam Yo (echo) by być fajny.
I nie udaję chłopaków z ferajny.
Przepraszam, że mówię wprost wszystkim i w głos.
Nie rzadko paląc most, nieustannie kuszę los.
Przepraszam za wszystkie moje błędy, proszę dalej.
Będę bierny, pójdę dalej.

Sława jest słaba, bez słowa z żelaza można ją złamać.
Chowasz za mało, więc zdejmę twoją twarz z ołtarza.
Obraża mnie ten obraz próżności,
Pokaz mody, a nie możliwości.
Przystrojeni jak lalki, kalekie kalki.
Jak ci z rozkładówki sursa, jak suka z Hustlera.
Rapowy króliczek z pleja.
Teraz robisz się na czarnego chłopaka,
A on kiedy baka, gada se dowcipy o Polakach.
Jesteś jak taki czarnuch, co prostował kłaki,
A czasami, jak japończyk po solarce z dredami.
Jesteś sup o Mc białym murzynem,
A ja zwykłym złym polskim z Urszuli synem.
Siła płynie z krwią, duma razem z nią,
Dębiec, Dębiec jestem właśnie stąd.
I po co to złoto, sygnety cioto?
Zdejmij tą skarpetę z głowy idioto!
Modnie, ładnie aż spadnie szczeka w bagnie.
Na dnie tam cię dopadnę, chcesz to sprawdź mnie.
Mamona mnie nie mamy, jak tych wszystkich tanich drani.
Półmetrowy dla nich i dla tych co nie są z nami.
52 po raz pierwszy, po raz drugi nie sprzedali.
I damy po kant muzykę, którą gramy tak.
Słowami wyciągamy prawdę z otchłani,
Więc słuchaj mądrości od gości pełnych złości,
Nie dość ci to pomyśl o godności.
Kiedy spojrzysz w lustro i sam przeprosisz.
I lepiej proś, bo ktoś ci w przypływie złości,
Połamie kości, by przypomnieć o lojalności.
52 nie pozostawia żadnych wątpliwości.
I w każdego frajera mogę teraz chuja wbijać!
1. Jeszcze nie raz zapłaczesz z innego powodu.
Życie ostro przecina cię jak szogun.
Mam serdecznie dosyć nierządów,
ucinam to wszystko i bez prądu.
Co to się dzieje wielki Mez
a palantów laszcz
Zdięcia te łapią, czym świat jest.
ciągle słyszę „God's bless”
Wierz w co chcesz, a co chcesz to bierz.
Przez to wszystko pytasz: w czym jest sens?
Wiem że Nobel obróciłby się w grobie,
bo pokojowa nagroda znalazła swój pogrzeb.
Jak raz wybuchnie będzie koniec na dobre.
Kim stał się człowiek? Zakochał się w sobie.
Myśli, że władza czyni go mistrzem,
takie mistrzostwo prędzej go zniszczy.
Iskrzy to wszystko, słyszę to w ciszy.
Aparat pełny od zdjęć na tej kliszy.

Ref. Czy jest tam ktoś? Pytam wciąż.
Proszę przyjdź i ocal to. (2x)

2. Czasami ludzie myślą, że są kimś więcej,
lecz na koniec będą stać w tym samym rzędzie.
Nie będzie głupców, nie będzie trzęsień,
nie będzie chłamu, polityki smętnej,
halabard w rękach i AK,
ślepych reżimów, śladów od bata,
nie będzie tak zwanych pokojowców świata,
próbujących dziury w systemie łatać,
nikt nigdy nikomu nie naskoczy,
nie będziesz musiał śpiewać już Roty,
nikt nie będzie cię trzymał za poglądy,
nie będzie żadnych najazdów w nocy.
Ewidentnie niektórzy biorą to wszystko na serio
nie wiedząc, że są dwa wyjścia, góra inferno.
Chcesz nie chcesz wybiorą cię w ciemno.
Jak powypieprzać te sygnały w niebo?
Kto mi zabroni być tym kim jestem?
Mówić o tym co kiedyś przeszedłem.
Nie stałem w miejscu, bo to by był wielki ból.
Ci co stali umarli od srebrnych kul.
Zycie może być jak złocisty miód.
Jak tesu mówiło, że to jest cud.

Ref. Czy jest tam ktoś? Pytam wciąż.
Proszę przyjdź i ocal to. (2x)
właśnie na to czekam
1000 db podkręć to jak Beckham
i nie zwlekaj bo w szwach pękam
daj znać jak będzie moja wolna ręka
to nareszcie co powiecie na to ze do nas należy to stulecie
będzie pięknie zrobimy wykład
sprawdź jak to robi P.L.C.H i skład
aj uczcie się z nami lekcja numer jeden jak pływać z rekinami
dwa jak obracać bańkami majkami
by niunie z widowni kręciły dupami
ej jol stary będzie dumny
jak usłyszy jak rozwalasz kolumny
weź sprawdź to efekt ma podwójny
bo słabych mc wciąż wysyła do trumny

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli
wyślij temat od love do nienawiści
wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik
i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik

biznes psuja oczy chytre rejestrują
wykres zysk jest miarą to jest przykre halo
bit skrecz szarym murom przytnę
w chuja chujom zniknę będę czarna dziurą
i nie fikniesz
dobitnie syf stres własny system maaan
czyste myśli i spokojny sen
ja to wiem w ta gonitwę gram
system mam systematycznie
uam ten chłam nim umilknie
klikniesz wszystkie bliskie ci kontakty
ludzie jak ty dadzą o sobie znać
gdy krzykniesz masz ich obok nagle
sa z toba zawsze pomoga
znasz ich wiesz co moga zalatwic
gdyby slowa mogly zabic
w uszy watę a na oczy klapki
zatem nie ma bata musisz się postawić przed faktem
gdyby słowa mogły zabić miałbym kurwa akcent

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli
wyślij temat od love do nienawiści
wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik
i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik

to nie wyścig każdy z nas mówi to co myśli
wyślij temat od love do nienawiści
wyżsi o kilkanaście cali daj myślnik
i rób co chcesz dzisiaj na majku wykrzyknik
Top 3008 rok przymierza z kosmosem
Zmieniam stan rzeczy wedle natchnienia
Czarne chmury nad miastem, ziemia zapewni atrakcję
(To tu kto tam? szczyle, smak)
Klaun jak Beavis i Butt-head, znak w kulturze moderna
Rozsiany po tawernach, tak zmienia się kalendarz
Tak zmieniają się ludzie idąc przez tunel
każdy szorstki jak pumeks
Jest wiele rzeczy których nie zrozumiem
Czy zrozumieć nie chcę
Jeden trafi jak w szermierce, rap to jest Bentley
Którą kierowcą jest MC, wiesz?
(Gram co stanie się, mam to gram w eter)
Pcham go twardo jak z Atlanty Falcon
To plan do bram, obrał go fakt, zło, strach
Coś jeszcze? niczym klimat mafii alko i lata 30-te
Niebezpieczne - czaisz? jestem człowiekiem z przyszłości
Z przeszłością przenośni Polmos konflikt
Paradoksów wzmacnia, gra aglomeracja w snach
(3, 2, 1, 0 - giełdowy crack)
Poszło w sferę, nie jestem Jupiterem
3-0-0-0-8 cofnięty w 2003, syf nie bestseller płyt
tworzę jazz, jest z tym jazda, na czele armii ludzi z nikąd
to ja i moje ziomy i z tym związane ryzyko
zapoznaj się z rubryką nazwaną - nieznani
to my z otchłani jak w płucach kranik

Człowiek z przyszłości - mówi to coś ci?
Człowiek z nikąd - tzw. incognito
Ryzyko? - wszystko jest wliczone w koszta
Kto, gdzie, jak chce, byle sam sprostał!

Człowiek z przyszłości - mówi to coś ci?
Człowiek z nikąd - tzw. incognito
Ryzyko? - wszystko jest wliczone w koszta
Kto, gdzie, jak chce, byle sam sprostał!

Byłem, będę, jestem, być muszę
zero wykluczeń, ja nie ten co falsetem szyby tłucze
każdy wers to strzała, mikrofon mym łukiem
wiesz jak to działa? jak 3000-0-8 z muzyką, laser, garaż
DJ na świetnych plackach tłucze tricki
Jak sala krzyczy - tak zieleń zastąpiły monolity
(Dlatego tu jestem stres, dzień, noc i...)
Dzień w dzień tak to samo, tak to trend zer niczym Serrano
U boku anioł u drugiego diabeł (diabeł) wiem, że damy radę!
Dziś sen ten na patencie brygadę niesie, rap opanowuje eter
Tu niemożliwy przeciek przecież uderzam z impetem

Człowiek z przyszłości - mówi to coś ci?
Człowiek z nikąd - tzw. incognito
Ryzyko? - wszystko jest wliczone w koszta
Kto, gdzie, jak chce, byle sam sprostał!

Człowiek z przyszłości - mówi to coś ci?
Człowiek z nikąd - tzw. incognito
Ryzyko? - wszystko jest wliczone w koszta
Kto, gdzie, jak chce, byle sam sprostał!
!ąwruk z oklyt ogenlópsw eleiw eicam, YZAR AWD
.saw an mars ela
,saw an keławak ot ćyb łaim ...kaT
.jenjycilop elokzs w cąjuiduts
,hcatrecnok an PDWH ązcyzrK
.ęjcilop an ąinowzd
,ędrom w ejad zrainorhco mi kaj ...wółs ...łópsez tsej oT
...ileizdeiwop oc ,maW meiwop ein ...eż ,ileizdeiwoP
.ęktam ąjom ilawossidZ.
.ibul ein ozdrab ,ozdrab einm yrótk ,łópsez ynjaf ozdrab ikaT
...izdoŁ w łópsez ynjaf ikat tseJ

Wokół nienawiść zazdrość.
Wiesz, mam dość obłudy, której sens ciężko ogarnąć.
Może lepiej być gwiazdą w stylu Coco Jumbo; olać wszystko,
codziennie z inną dziwką, pierdolić HipHop.
Nie, nie ma tak łatwo!
Nawet, gdy zgaszone światło,
ludzie widzą co chcą, gdy na ręce patrzą.
Czekaj, aż gadać zaczną.
W tym tkwi sekret,
im dedykuję ten tekst i czekam na więcej przekleństw,
bo przecież w nich rap,
o takich samych jak oni pizdach,
co do własnych błędów nie potrafią się przyznać.
Zresztą to ich gra, którą chcą wygrać
za wszelką cenę, hańbiąc podziemie,
ja mam sumienie,
które mówi mi, jak mam postąpić,
by w siebie nie zwątpić,
by nigdy nie pchać ryja pod drin parasolki.
Strugając figo-fago dla modeli jak "burago".
Uczynienia zadość za wersy,
po którch miałem srać w pampersy.
Niech ich to męczy, nie mój to problem.
Wolę posłuchać, zamiast się mądrzyć co dla nich dobre,
bo nie w tym postęp, kiedyś to pojmiesz.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie mnie oceniać lepszych.
Rzecz w tym, że ciężko zamknąć pysk
w odniesieniu do reszty,
która na chama chce zamieścić
w kartach historii swój prestiż
najczęściej w demo wersji
odgrażając się mądrzejszym.
Wśród huku werbli mój krzyk,
dla ludzi pustych klątwa.
Nie pytaj mnie o rap,
bo ja tu tylko sprzątam.
I w tym chcę dotrwać do końca,
z dala od szpanerstw,
udoskonalając manewr,
jak dać sobie radę.
Nie musisz być miły.
I tak wiem, kiedy kłamiesz.
Masz tu dowód,
że mam słuch i powód,
by dziękować Bogu,
za to że nie zszargałem sobie honoru,
dokonując wyborów trudnych,
jak chcesz to ujmij.
Sam ustalę moment, w którym poczuję się dumny
pod stosem bzdur tych gości obłudnych,
fałszywych gestów, ja cały czas w tym miejscu
od świtu do zmierzchu,
w towarzystwie koleżków, dla których miłość jedna
w murach osiedla.
Czuję wolność, pojmując mądrość bez zawartości sorry,
Bo tu twa nienawiść, więc przestań w oczy kadzić.
Mnie tym nie zbawisz, czaisz?
Mam dosyć tej skurwiałej błazenady

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Ten kawałek nosi tytuł zazdrość...
Wiesz czemu... bo to jest zazdrość...
Zazdrość... ja nikomu niczego nie zazdroszczę
bez przewozu, po prostu z serca.
Bałuty reprezentacja, eudezet.
Pierdolić nieuzasadnione słowa krytyki.
Pierdolić wszystkich, co się doszukują tanich sensacji.
Koniec narracji.
Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Znalem go dobrze, nie pamiętam jak długo
Ale pieprzyć to, jednego jestem pewien
Że był ekstra z niego gość
Chodził z fajną laską, planowali wspólna przyszłość
Lecz gówno z tego wyszło, nic się im nie udawało
Bo na drodze do szczęścia stała wielka przeszkoda
Jej pieprzony ojciec, któremu to nie pasowało
Bo ten *****ny stary zgred zwykłym *****em był
Za każde ich spotkanie mocno córkę swoją bił
Zamykał ją w domu by nie mogła go spotykać
On miał nakaz aby ***** jej nie dotykać
Gdy jego kurewska nietolerancja przerodziła się w zawiść
Córka do ojca poczuła nienawiść
Ten jej *****iały tatuś miał nad wszystkim kontrolę
Gdyby ich nakrył - o ja *****ę

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

A przecież ten chłopak wcale nie był zły
Nie pił, nie palił i w ogóle nic z tych rzeczy
Ale nie, stary palant miał to gdzieś
Nienawidził go i często mu złorzeczył
Młody był załamany i tracił wszelką nadzieję
Przez starego zgreda niedługo oszaleje
Tak więc jedynym rozwiązaniem było kupno broni
To jedyny sposób aby przed nim się obronić
Jego laski nie cieszył fakt iż sprawił sobie guna
Przeczuwała tragedię, była trochę załamana

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Przyszedł dzień, w którym stary wykrył ich spotkanie
Wyzwał córkę od *****i i chciał sprawić jej lanie
Słysząc te obrazy nie wytrzymał jej kochany
Chwycił *****iela i przycisnął go do ściany
Przystawił mu pistolet prosto do skroni
Ale staruch był twardy, próbował się bronić
Gunem przy jego twarzy była wspaniała Beretta
Padły dwa strzały, młody zabił faceta
Jebnięty tatuś umarł a nasz koleś posiedzi
Będzie czekał na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Opowieść o białasie, który teraz siedzi
Czeka na kochaną, która wkrótce go odwiedzi

Trochę w tym żalu, trochę w tym zwierzenia
To zasrana historia z pieprzonego zdarzenia
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo