Popularne piosenki. Polski Hip Hop

REF.
Chciałbym wejść do studia i powiedzieć co myślę
I rzygnąć takie gówno, tylko mi tu bez ciśnień
O tym że droga brudna jest, a w tym przemyśle
Myślę że dowiesz się o tym dziś x2

Moja muza to jest hardcor rap
To hardcor skład, "P H" to gra bierz to brat
12 lat w tej dziedzinie, już mówili mi że minie mi to
Jak śnieg po zimie, a ja żyję tym bo
Słyszę różnice między "big L" a "big Punem"
Hip-Hop, ma tą technikę którą kładzie na tej prawdzie dziwko
Uczył mnie "Sensei" samary, a "Snoop" pokazał "boogie"
"Dr.Dree" z towaru kręcił "Jointy", i palił jak szlugi
Przeszliśmy drogę, ale gdzie zawiodła nas ziomek?
Zawiodła "MP3", polifonii dzwonek ziomek
Zawiodła droga która stała się zbyt trudna
Już upadła duma w nas
Chciałbym wejść do studia, i nagrać ten kawałek bez ciśnień
Dostajesz ten "Mixtape", za karę i liczbę
Ściągniętych masę płyt, ja w rytm muzyki
Robie ten hit, bo mi wstyd po prostu

REF.
Chciałbym wejść do studia i powiedzieć co myślę
I rzygnąć takie gówno, tylko mi tu bez ciśnień
O tym że droga brudna jest, a w tym przemyśle
Myślę że dowiesz się o tym dziś x2

Chcesz dotknąć prawdy? Nieodbiegam w temacie daleko
Takie prawdy złe jazdy, co mówi co jest co
Ja mam pewność że z rap gry wyjdziesz, góra za miesiąc
Ja zostaje bo wiesz co? Mam na wszystkich daleko
Miałem pęd do muzyki tej, gdy "hei" był modny
Dzisiaj na "Top Trendy", wygrywa dupa "Dody"
I "18L" co zagrał "Magika"
Wszyscy plują mu w ryj, mówią że pada deszcz i znika
Nie wież tym palantom, nie wież im bo niewarto
Każdy z nich wziął zato szmal i gra niby hardcor rap
Lecz przyjdą dni kiedy ich świat, zrobi koło
bo spalą wszystkie mosty, i będzie niewesoło
No co mam powiedzieć dziś, gdy nie mam wpływu?
Nawet "Diss" nie zabije ich, ja daję wybór
No bo kim oni są, żeby ci prawić wywód?
To psy, na ten szmal i te karty "chipu"

REF.
Chciałbym wejść do studia i powiedzieć co myślę
I rzygnąć takie gówno, tylko mi tu bez ciśnień
O tym że droga brudna jest, a w tym przemyśle
Myślę że dowiesz się o tym dziś x2
Pisali o nas to ci w miodowych butach
Na twarzy duma, to ci w czapkach na uszach
Białe Airmaxy wiesz, te z systemem
Nogi mniej bolą, kiedy przez miasto biegnę

Nie palę samochodów, nie biję się z psami
Choć często wyglądam dokładnie jak ci sami
Których widziałeś w TV spod paryskich bloków
Te same buty i dresy kontra błyski w oku

Możesz się spinać na nasz styl, trudno, cóż zrobić
My mamy szyk i zawsze wiemy co założyć
Kurtka DeMobil, militarny styl no logo
Niosą mnie Air Force 1 trampki nie samolot

Moja fryzura na rekruta, dres Lacoste
Co myślisz o butach, bluza - chcesz taką?
Czasem spojrzenie jakbym zabił komuś ojca
Strój spod ziemia ale to ja znam się na książkach

WWA miasto szyku ale i stylowych bubli
Buty Ferrari i różowe polówki
Na mieście mnóstwo pedałów chociaż żaden nie jest gejem
Zajarali się Beckham'em i latają z irokezem

Niejeden nawinął już o kwestiach mody
Pseudokibice, punki, kopie Dody
Spodnie z krowy, bandany, różowa skóra
Mam styl z bloków lecz nie wyglądam jak burak
Po tym, co noszę dobrze widać skąd jestem
Zbyt brzydki i bez lansu, by chodzić po Chmielnej
Z boku mody o której piszą różne Glamoury
Fryzury zero z boku trzy milimetry u góry

Piję w bramie choć nie robię za żula
Żyję na trybunach więc mam styl casual
Pantofle do taxi, Airmaxy na klapki
Ziomy mają bytu więcej niż lat matki

Na wkładce świateł mam polo z aligatorem
Wielu z nas lubi tą markę chociaż koszty są spore
Baggy Mass Denim bo nie śpiewamy falsetem jak Bee Gees
Robimy rap i po ubraniu już to widzisz

Wkładam na siebie to co daje moro sponsor
Albo wyglądam jak z Miami Don Johnson
Jak pies, ee, to może jak Al Pacino
Kobiety, wolę je rozbierać dziewczyno

Białe Airmaxy, dresy Lacoste
Miodowe Timberlandy, czarne sześć piątki
Miejski klasyk jak King Size Smokie
King Size ten rap, wielkie bloki
Patrz, teraz twoje tra la la la la
BRX teraz tu w studio odpierdala
Bo mieszkam sobie w schronie
I płyty Krzyśka pogonie
Po 1,50 czyli po 15
Teraz właśnie znacie mnie
Znaoznajcie teraz KNT
I wszystkich frestajlowców, to się wie
KNT swoje płyty wytłacza
A Borixon je sprzedaje za marnego groszacza
Aaa, tak jest
VNM
Oni chcą religii, dam ją tym zimnym sercom
Nie wierzysz we mnie? Kurwa jesteś innowiercą
Kto wielki się wozi, ubóstwiaj tego
Skurwysynu wiesz, że mam wielki wóz jak niebo.
Masz wolną chatę, panna z tobą tam siedzi
Wpadam tam ona mówi mi zwrotę weź przewiń
Nawijam i wychodzę i ziomek mnie nie wiń
Że kurwa zostałeś sam w domu jak Kevin.
Nie umiesz ściemniać tu po wódce, bez kitu
Ja mam Blefa, jak bym miał połówkę Flexxipu
Na dzielni u mnie stoją codziennie głowy
U ciebie na dzielni stoi tylko dzielnicowy.
Robisz zdjęcia na swój album, baunsuj więc
Ja termometrom w studio daje na mic'u rtęć
Twój album nie wyszedł, a masz slajdów z pięć
Ja mam album, ty masz tylko album zdjęć.
A śmiejesz się twórco wielki, śmiej się dalej
Te flow zrobi ci kurwa uśmiech Chelsea
Robisz solo? Może sprawdzę to, nie wiem
Ale weź ziomków, nie chce mi się śmiać tylko z ciebie.

W.E.N.A
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy nigdy kurwa, nigdy nigdy

Wpierdalam się do studia, znów muszę coś nawinąć
Chcesz mieć ze mną beef? Kurwa przyjedź do mnie na Marymont
Ty nigdy się nie ruszysz, jestem tego pewny
Bo fałszywi gracze nie opuszczają swoich osiedli.
Stój na swoim miejscu, bez szaleństw
Rapowałem kiedy Islam robił panele z Al Kaiem
Bez zarzutu jak usłyszysz mnie salutuj
Jestem jak nowa kolekcja Diil - nie dla lamusów.
(Napierdalam) na klasykach i na ciężkich mainstreamach
Masz problem? Na siłę wpierdolę ci swój klimat
Nie karzę ci mnie lubić, bierz swoich ludzi
Sam nie dasz mi rady, choć nie jestem kurwa duży.
Twój rap się kurwa zużył, na chuj bity brudzisz?
Kreujesz wizerunek mój jeden wers go zburzy
Skończ pierdolić ten flow cie przeszkoli
I stań przede mną napierdolę cie jak rum bez coli.
Skurwysynu

Ref.
Nie chcesz ze mną beefu
Schyl głowę kiedy wchodzę na mic, ta
Nie chcesz ze mną beefu
Spytaj ziomka on ci powie na bank, że ty
Nie chcesz ze mną beefu
Kto punchem gra? Kto power tu ma?
Nie chcesz ze mną beefu
V N M! W.E.N.A!

VNM
Czekasz przed beefem i sapiesz pot, w japę ci wsiąka
Biegnij chuju, ja i tak cie złapie jak kolka
Chcesz przyjść na mój pogrzeb? Durniu dobra
Przyjdź na niego, ja wyskoczę z trumny jak Jordan.
Chce ze mną wojny na trackach sukinsyn
Będzie ją miał, powie PiS (peace) jak bracia Kaczyńscy
Kurz oblazł już twoich kartek arkusz
Ja mam fanów, twój fan to antykwariusz.
Twój album jest świeży? chyba tylko cena
Na twój świeży album czeka tylko hiena
Mój album (aaahh) i za niską cenę,
Za to jest fresh jak Prince of Bel-Air
Te flow zabije twoją niunie, wyczaj ceny
I zamiast róż idź do kwiaciarni po chryzantemy
Robię Wietnam, nie mówię slangiem ściem
Polska to Pl, rozwiń sobie VNM.

W.E.N.A
Twoją sztuczność wyczuwam na odległość
Nie robisz niczego o czym mówisz (Ty) co da ci konflikt ze mną
Kładę równo, nie chcesz żebym się na ciebie naprawdę uwziął
Daj mnie na rewir to ci spalę studio.
Twoi ludzie o mnie stale mówią
Zostaniesz sam, oni z moim głosem dalej pójdą
Chyba o mnie nie zapomniałeś kurwo
Ale nie pamiętasz, że rap sprawiał ci trudność.
Ze mną sobie nie poradzisz
Eksplodujesz jak tylko eksponuje twoje wady
Wu do E wredny skurwiel, słów pełnych kurwek
Chcesz mieć ze mną beef? jesteś pewny? Chuj wiesz!

Ref.
Nie chcesz ze mną beefu
Schyl głowę kiedy wchodzę na mic
Nie chcesz ze mną beefu
Spytaj ziomka on ci powie na bank, że ty
Nie chcesz ze mną beefu
Kto punchem gra? Kto power tu ma?
Nie chcesz ze mną beefu
V N M! W.E.N.A!

Wu do E człowieku, VNM forteca studio
Nie chcesz skurwysynu kurwa nie chcesz beefu ze mną
nawet nie podchodź do nas
I z VNM tez nie chcesz beefu

Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa(skurwysynu)
Nigdy nigdy kurwa, nigdy nigdy
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa(skurwysynu)
Proszę, podaruj mi uśmiech i miłość
A uczucie oddam ze zdwojoną siłą
Nie jest moją winą, że zapominasz o mnie
Że jestem tylko dzieckiem, samemu nie dorosnę

Gdybym miał taką moc by tu przetwarzać świat ten
By honor z zaufaniem przeważał nad blaskiem
Co z tym bogactwem, cierpicie na przesyt?
Za mało na dzień ginie z głodu w Afryce dzieci?
Ty przestań bredzić, że wolno czas latem płynie
W końcu rozjebie łeb ci pięciolatek z karabinem
Za broń i kokainę i za życie w gnoju non-stop
Co bawi ciebie widok jak brzuchy z głodu rosną?
Nalana mordo wypchana kotletem
To nasza Europa wysławiana w świecie
Wolisz odlecieć, sumienie zabijać
Niż myśleć co się dzieje z noworodkami w Chinach
I chuj kogo obchodzi dzień poprzedni
Handel dziećmi, ustalanie cen nieletnich
To twój pierdolony cel tajlandzkiej wycieczki
Oby los kiedyś ciebie na zawsze zbezcześcił
Spójrz w oczy mordercy na przeciw zagadce
Żyjemy w świecie dzieci zabitych przez matkę
Przymierze z diabłem, era dorosłych
Pytasz o realia? w nich nie ma miłości

[x2]
Proszę, podaruj mi uśmiech i miłość
A uczucie oddam ze zdwojoną siłą
Nie jest moją winą, że zapominasz o mnie
Że jestem tylko dzieckiem, samemu nie dorosnę

[refren angielski]
Chyba odpuszcze sobie dzisiaj lacoste,
Wrzucam na noge czarne pumy nad koctke.
Chce odo tiuke i nówki sztuki,
Chcesz je zobaczyc? Zrób mi buki.
W strefie zostane bo już raczej blisko
Chyba nie wpuszczą mnie na zamek Wintsor.
Ale poza tym wpuszczą wszędzie.
Tutaj też jestem już pełnoletnia.
Wbijam i kurs na bar po pierwsze.
Za browar płace dobrą dyszkę na rękę.
Będzie bolało jak sprawdzę kurs.
Bo zarabiam w zetach, a przepije funty.
Proszę barmana żeby dolał bakardi,
Bo nie chę o fundusz jak Polak sie martwić.
Przepuszczam w kantorze miesięczna pensję,
mam ciężki portwel i lekką rękę.

Ref.
To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Od zmieżchu do świtu.
Ood zmierzchy do świtu. X3

To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Noc basów i bitó, jeea.

Klimat jest jaki jak skąd to masz.
A ja robie oczy jak london eye.
I najpierw piję a potem tańczę,
Albo odwrotnie, zanim zacznę.
Zmieniamy miejscówke (lilu łap sie).
Nie łapię co mówi ten hindus w taksie.
A jeśli mówisz że masz już dość,
To sie nie unoś jak londyński most.
ŁAilie, i Kainow i Dasy Rascal,
Stare dobre czasy czyli Rap Sound.
Nie mów że sież bo nie widzisz stąd.
Wszystko zasłania ci British Fog.
Żałuj człowieku że cie tu nie ma.
Impreza grubsza niż Heid Menrena.
Czuję się jak królowa prawie,
A William mnie jeszcze nie poznał nawet.

Ref.
To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Od zmieżchu do świtu.
Ood zmierzchy do świtu. X3

To będzie długa noc,
To będzie długa nooc.
Noc basów i bitó, jeea.

Nie ma lebszego miejsca na clubbing,
Bo tu sie po prostu nie da nie bawić
O szustej skumam, jestem gdzieś na wyspach,
Bo tytaj sie nie da wyspać.
ONAR:
Ej!
Hip hop to miejsce gdzie możemy się spotkać,
Pogadac o zwrotkach walnąc browar na schodkach.
Możemy się pośmiac z Fake MC's , ze starych czasów,
Z drogi którą nikt już nie chce iśc i ze starych tracków .
Pamiętajmy o korzeniach ale ważne co jest teraz,
Ale najważniejsze jutro to co możemy pozmieniać.
Kiedy słyszę taki beat myślę z kim nagrać,
A nie z kim miec beef, dać szacunek wziąc zwrotkę która zamknie twoj pysk.
Jak każdy MC noszę Hate'ing na plecach,
Ale nosze jeszcze więcej propsów na Letarg.
Słuchają bloki i osiedla, dzielnice i osiedla,
Raperzy są różni a muzyka jedna.
Sztuczne podziały to gówno już nie wróci,
Tu nie ma kto się godzic, bo nikt się nie pokłóci.
Pamiętaj rapowanie rąk nie brudzi,
Ten track to dowód ze Hip-hop jest od ludzi dla ludzi.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

KOSI :
Dobra, słuchaj mnie kolo ty kolo pewnie mnie znasz,
Nie muszę być tu ikoną, ikoną jest każdy z nas,
Skoro życie ma mieć kolor ten kolor chce lepiej widzieć,
Ja oddałem swoje serce tej kulturze, tej muzyce.
To jest ten hip hop on wiecznie będzie trwał,
Ty nie próbuj nas podzielić, bo zostaniesz wtedy sam jak palec.
Dostałeś palec, chciałeś odgryźć całą rękę?
Ty kurwo! Szukasz podziałów by kosić grubą pęgę.
NIE MA CHUJA! Jest jeden hip hop, jest jedno życie,
Jeden Bóg jeden świat, ej halo czy nas słyszycie?
To JWP, Hudy HZD i Onar! (tak jest!)
W jedności siła nikt już nas nie pokona.
Od lat trzymamy Brat respekt dla dobrych składów,
WWA, Wrocław, Kato, Poznań, Trójmiasto, Kraków.
Od lat trzymamy fason sprawdz ty numero uno,
Diss respekt dla Hejterów nawet na nich bym nie splunął.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

HUDY HZD :
Pozwolę nazwać się wybrańcem ziomal to nie nowość,
Robię prawdziwy Hip-hop inaczej jestem sobą,
Jestem dzieckiem tej gry w tą gre wszedłem wierząc,
że mam ja we krwi niszczę tych co rap kaleczą.
Ja za jednym podziałem i ty zostaniesz ze mną,
Styl i jego brak różni jak światło i ciemność,
Nastąpił BUM na rap i przyciągnął leszczy,
To gówno i chłam i znów zaciskać zęby.
Mam przemyślany plan gdy hastuje Słowami,
Znów rzuciłem je na bloki, znów te bloki je zagrały,
Dały mi inspiracje, wiesz co jest grane dzieciak,
Porwała mnie zajawka nie zrzutka na setkę.
Ja jestem ta kobieta: czysta pasja,
Wiesz czyj czas nastał Diil Gang moc wzrasta.
Choć Prawdziwych garstka, Ja pcham to ziomal,
Od lat tu jestem Kosi, HZD, Onar OO!

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop
1. Mam złe wieści dla kiepskich, zrzucam treści balast,
przybywam po haracz, na bicie będę szalał.
Mijam rywala jak Salas, dwóch na raz, trzech,
lepiej żebyś się strzegł, uwaga!
Gram nadal, gram va bank, mowisz: to żenada,
że nada się to tylko na amatorski składak.
Ja nie składam broni, pseudonim waleczny emsi,
słuchasz moich płyt: merci.
Nie jak Mel-C czy Riki, riki-tiki, to skandal,
rap w mojej wersji, urok techniki jak Kiki Musampa.
Lub mnie lub nie lub i tak będę swoje robił,
bohaterski jak Robin Hood, chcesz wejść
wpisz login: Wielkopolska, WLKP, Allstarr,
hiphop dający energię jak Isostar.
Poczuj wysokie tentno przyśpieszonego pulsu,
Lajner silny jak Ursus nie zbacza z kursu.

REF. Rejs czwarty - same za siebie mówią fakty.
Lajna - wciąż płynie ta łajba,
żaden łajdak nie stanie mi na drodze,
zawsze gotowy do walki, choć moim celem jest rozejm.

2. Jeśli twa liryka jest słaba, ciedź cicho,
Mez na bicie Tabba, przez konkurencji sito,
przedzieram się, rządzę jak cesarz Hirohito,
wojowniczy jak Gerald, reżyser gry jak Enzo Sifo.
Żaden cenzor nas nie ograniczy, żaden recenzent,
jego wypociny nędzne są dla mnie niczym.

Strzelasz w nas?! Pudło! Pudło!
Zamilknij jesli nie chcesz żebym tupnął.
Zadbaj bardziej o jakość liter, schowaj swój skalpel,
Mez arbiter wręcza Ci dziś czerwoną kartkę.
Nie będę tym co na siłę zmienia akcenty,
by recenzenty orzekły, że jego tekst jest nieprzeciętny.
Jestem wstrętny, z gadką ciętą coraz bardziej,
słabych emsi zostawiam sępom na pożarcie.
Tej, groźny jak Tuhaj Bej, jestem tutaj, wierz mi,
Czwart rejs, jak Masta Ace witam w mojej rzeźni.

3. Mam więcej żaru niż Ja-Rule, więcej czaru niż wyspy Aru,
nie słyszałeś wcześniej moich płyt? Żałuj!
Do szału doprowadzam marnych emsi,
Podnosisz larum, rym wystrzelony w Ciebie jak Pershing.
Łaku, pocałuj mnie prosto w ...
mam tupet, jesteś przeciw, wylatujesz z hukiem.
Wykładam karty, rejs czwarty, liryczny szatan
wysyła swoją treść w cztery strony globu.
Świata urok, dla jednych eldorado, dla drugich podziemny styks,
błędnego koła cykl, czy to paradoks?
Życie wystawia paragon, nieliczni sobie poradzą,
życzę Ci byś już po stracie tuż nie wyglądał blado.
Rozłóż siły, to długi dystans, żarty na bok,
celem ominąć karambol i zwyciężyć jak Szabo.
Po to mój rap, mój styl, rymy idą paradą,
żonglerka słowem, choć to nie cyrk, to sprawia radość.
(MAG MAGIK I)

Kim oni są, kim my jesteśmy jesteśmy?
Jesteśmy Kaliber 44, wierz mi
Nadchodzimy już by rozjebać Twój mózg
I sprawdź to, to jest nasz pierdolony hardcore rap
Prosto z Bogucic, nie chcemy uczyć
Prosto z Bogucic, by opętać Wasze mózgi na zawsze
Wokół 44 magicznej liczby czar Cie ogarnie, marnie, hej
Po raz pierwszy w Polsce psychorap
Coraz głośniej, coraz mocniej, właśnie tak
Nadszedł czas, tu jest start
Nasze imię znasz wiec je wykrzycz jeszcze raz!

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x

(Abra dAb)

To jest właśnie nasza pierdolona Magia
Tak uderza w Twój mózg bo prowadzi nas Maria!
Wyobraź se nóż jak wrzenia Ci go w brzuch
Jesteśmy tuż tuż, nie pytaj któż to
Cóz, to, nie wiesz jak żniwo zbiera brzytwa, która tnie?
O włos Cie trafi, jesteś z nami? I o nie!
To mój styl: gdzie Magia, gdzie Miecz, musze Wierzyć
Że ktoś tam musi wiedzieć w kogo ja mam uderzyć!
Moje ciało na ziemi stoi, widzę wzrok
Skur...... jak nie kumasz usłysz mój głos!
Bo to prawda, jasne jak wschodząca gwiazda
Moje życie, a nasze imię brzmi Kaliber!

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x

(„Ś.P. Brat Joka)

Gdzie? Kto? Kiedy? Gdzie? Kto? Kiedy?
Skąd to się bierze?
Czterdzieści i Czterej mej Pani rycerze?
Dym z moich ust, który spływa na Ciebie
Czy potok słów, mówisz: nie, jeszcze nie wiem!
Więc podejdź bliżej, niech Twój mózg opuści klatkę
Zrozumiesz wszystko kiedy poznasz moja Matkę
Me słowo, mój miecz, Jej Magia i życzenie
Wcieramy w Ciebie wszystko na Jej postanowienie!
Więc chodź, jeszcze tylko jeden raz
To jest, to jest Zakon Marii, czy teraz nas znasz?

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x
Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x

To Katowice, ludzi widzę, znam ulicę i te życie tu,
cały brud i smród, który wciąga.
Od wczoraj do dziś pokonałem tysiąc mil,
milion chwil, ej pisz o tym, jak ten świat wygląda, ziom.
W okolicach Spodka i Ronda dom, jestem stąd,
pieprze tron, co moje to moje.
Mikrofon i usta to broń, słowa to naboje,
a ty goń za tym, za czym ja już nie gonie.
Mam ten pułap, od 8 lat się po miastach tułam,
grając rap dla kultury w kapturach.
Patrz od Projektora, co roku premiera hula,
robię swoje, a nie się kurwa zamulam.

Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x

Wiesz, ja nie mam biura, tylko wynajęte m2,
rap biznes, on gdzieś tam z boku się rozkręca.
Co kładziemy na półki, to wyciągamy z serca,
bez wczuty, zbędnych liczby, tworzymy własny wszechświat.
Tak od płyty do płyty, z planami na następne,
zawsze wierzyłem w to, że kiedyś będzie pięknie.
Bo czuję się jak Bóg, kiedy w tle słychać loop,
i gdy ścieram pot, czując huk po kolejnym koncercie.
Nie wierzyli, że oddam temu serce,
dziś znam swoich ludzi i mam moje miejsce.
Ty pierdolisz brednie, syf robisz niepotrzebnie,
daj sobie rok, zobaczymy kto pęknie.
Ja znowu puszczam bit i wychodzę na balkon,
chciałem być kimś, a nie kolejną kalką.
Myśli dyktuję rytm, a pomysły alko,
choć życie rapem czasem jest życie walką.

Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x

Choć mam za sobą parę legend, to własną buduję z wiekiem,
jedno życie lata - 2, 3, 4, LP ja jebię.
I znam Ciebie, nieważne co ode mnie, to chujnia,
a ja gram co weekend bez świąt.
Już mnie nie wkurwiasz, idę po swoje na raty,
w czasie gdy reszta osiedla znów przepija wypłaty.
Gram te klimaty, mam hordę swoich, z nią tematy,
ziom, puść głośniej bit, kartki, pare piw i nic po za tym.
Nie liczę zysków, przestałem liczyć straty,
to nie 97' to nie rap dla kumatych.
To nie metafora, co track mi śpiewaj sto-lat,
zabij słabostki wytknę je nie raz po raz.
Scena jest chora, a ty musisz się z niej leczyć,
i nieważne co byś mówił, dzisiaj mi nie zaprzeczysz.
Bo gdy łapie za miasto ono nie może zasnąć,
a gdy ty łapiesz za nie temperatura w dół leci.

Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x
Gdy tak siedzę w fotelu, cieszę się, że mam kaca
Gdy tak sobie siedzę i nie muszę nigdzie wracać
Szkoła, praca dawno nie istnieją
Może założę buty i wyjdę na rejon
Życie na projektach to narkotyk jak pejotl
Żyję na projektach więc zaczynam się od pejot
Jedni piątkę skleją, z innymi palę na murku
Dziś fun spokoju, niekoniecznie fan subkultur
Dziś suk w chuj tu więc wracam do domu
Posłucham bitów, może puszczę hity z balkonu
Wypiję soku karton, dziś niepotrzebny stres
Wczoraj graliśmy koncert w Tango & Cash
Dopiero wyszła płyta, trochę pytań szczerszych
Widziałem [?] raperów co znają nasze teksty
To nie był majstersztyk, ta, jeszcze będą
Teraz oddamy się poza domem weekendom
Oddadzą się nam panie co czują brak chłopa
Odwiedzę dla smaku jakiś funk lokal
Co będzie jutro, jaki kierunek i trasa
Wciąż z 2cztery7 pewnie też będę miał kaca

[x2]
Moje myśli zwalniają tempa
Prysznic, miód i mięta, wierz mi
Jest mi dobrze, odbieram bodźce
Slow motion

Na kaca najlepsza jest pani, która robi masaż
Bynajmniej nie praca, a organizm wywraca na lewą stronę
A za diss do bicia będziesz haftował
Jak automat do gry, ale nie będzie z tego monet
Stawką jest obraz dnia, kilka maźnięć farbą
Dlatego powiedzą ci wyglądasz niewyraźnie, albo nie spałeś zbyt dobrze
Mój polski sen to nie ciuchy Lacoste'y, a dupy płyty i jadłospis
Wiem, jak wtedy gdy w nocy gdy graliśmy G-Funk
Gdy otworzyłem oczy potrzeby mogłem spisać w hieroglifach
Zacna dupa, chłodnej cieczy dzbanek
Na kacu nic nie jest zbyt skomplikowane
Abstynencja to nie dla zęba czasów fluor
To przepis jak być do końca życia jęczybułą
Slow motion, poskładaj swój kac jak Lego, Duplo
Niech to będzie tłem dla ciebie, a dla Głośnego ukłon

[x2]
Moje myśli zwalniają tempa
Prysznic, miód i mięta, wierz mi
Jest mi dobrze, odbieram bodźce
Slow motion

Kupę dobrych słów od przyjaciół
Na temat rapu Funk - dla smaku
Kurs na zachód dla chłopaków do fur
Dla dzieciaków coś znów, oni wolą hardcore
Ja też, nie dziwne, tylko mój ma inną definicję
I zniknie duma, choć nie każdy to kuma
Bo słowa uznania przyszły z dobrych miejsc
Popatrz, było głośno co tam, ale kurz już opadł
Łatwo w narcyzm popaść, nie o to chodzi, wierz mi
O treści, przez bity, instrumenty
Z wysokiej poprzeczki start na poziomie mocno bro
Ciężej potrzymać, bardzo łatwo podciąć to
Ze skromnością bywa różnie, to trudne
Kłopoty, wytwórnie, plany ze studiem
Koncerty, chcemy odwiedzić kilka miejsc
Choć życie ostudzi te zapędy na tournee
Tango & Cash to już przeszłość promocyjny
Teraz pewnie solo Mes namieszają te zapiski w uszach
Gwizdy, piski, ale łeb mnie napierdala
Przecież mogłem wczoraj nie pić, ale tak też nie wypada
Dzień wyjęty z życia, nawet najlepszym się zdarza
Jutro wstanę pewien, wiesz już o co lata
Nowe 2cztery7, Mes, Pjus, gruby Stasiak
Proste, Mes, Pjus, gruby Stasiak

[x2]
Moje myśli zwalniają tempa
Prysznic, miód i mięta, wierz mi
Jest mi dobrze, odbieram bodźce
Slow motion
[Bosski Roman]
Na nie wąskim kiczu znów wypływa nowa gwiazda,
Ekstra dobra miazga pragnie stac sie slawna,
Niech idzie do diabla ten leb bananowy,
Poziom zerowy HWD do polowy,
Co najwyzej klapa napewno nie szczere brawa,
Totalna klapa mimo to medialna slawa,
Widzi to Krakow, brzydzi sie tym Warszawa,
I kolejna schodzi gwiazda calkiem niemrawa

[Sokół]
Zjadlbys gowno zeby tylko moc byc w telewizji,
Trudno, inaczej jest sie wybic z prowincji
Chcialbys byc na mega postac po popcornie,
Zloz sam siebie w 3 tygodnie,
Sa gamonie co az poca sie ich dlonie,
Jak wyobrazaja sobie ze ich rozpoznaja obcy,
Dziwne to dla mnie jak chlopcy co se doprawiaja cycki,
Byc soba przede wszystkim

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
Co zrobisz by zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Byleby uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic
lansujesz swój pysk i nie wiesz co to wstyd
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt

[Tadek]
Wole nieconico niz palcami wytykany,
Lepiej w waskim gronie bo psy zniszcza twoje plany,
Lepiej w dobrym stylu jak chcesz byc szanowany,
Lepiej trzymaj fason a nie cisnij by byc znanym,
Hiphopolowcy - przez was hip hop podrabiany,
Pogarda dla was ten kawalek zakrapiany,
Do wiejskich bazarow wasz styl dopasowany,
W wasza muzyke i w was wszystkich wbijamy.

[Jędker]
Szczerze, pierdole mydlana opere,
Szczerze, na dole nie znaczy byc zerem,
Przyjdzie dzien gdy medialne dziwki wymiekna,
Powrot do korzeni, petla, sedno,
Jedno jeszcze chcialem dodac :
Wysmiewcy rapu mozecie sie pakowac,
Kariere, sprzedajnosc, prywatnosc zachowac,
Odrzucam medialnosc, nie dam sie prowokowac,

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
Byleby zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
byleby uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic
lansujesz swój pysk i niewiesz co to wstyd
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt

[Sokół]
Marzy ci sie zabalowac z Olivierem,(co?)
Chcialbys robic kariere, byc Paschalskiej partnerem,
Kurwa nie wiem jak masz zwichrowany dekiel,
Mam gdzie indziej granice przypalu, tego jestem pewien,
Wiesz ile warta jest prywatnosc?
Szybko gasnie ten kto swieci zbyt jasno,
Chcesz byc slynny? Chcesz byc gwiazda?
Ja jestem inny bo normalny - znasz to?

[Kali]
Chce wedrzec sie w ramiona slawy,
A nie wszystko zlote co swieci sie,
Chcesz blysku fleszy, bananowej enklawy,
Pamietaj medal ma strony dwie, glupcze,
Twoim celem padają slawy,
Po trupach do celu byleby przebic sie,
Chcesz zdobyc tron tylko po co nie wiesz sam,

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
Byleby zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
byleby by uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic,
lansujesz swój pysk i nie wiesz co to wstyd
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt

[Bosski Roman]
Firma nie sprzedala sie, nie sprzeda sie nigdy,
Na poziomie, ziomie non stop nielegalne rytmy,
Nie w glowie nam o slawe chore gonitwy,
Firma jest juz legenda, slowa ostre jak brzytwy,
Z WWO potęgą wkraczamy do bitwy
z takimi lanserami ktorych umysl plytki,
I sukcesu a wartosci ludzie panuja nad wszystkim,
Dla ludzi wartosci sukces jest oczywisty,

[Jędker]
Pierdole schematy, bariery, kraty mury,
Kocham nagrywac, a bogato uzywac,
Maniury, szczerze - nie martwie sie niczym,
Szczerze - ostatnia dyszka, nie szukam przyczyn,
Papierki potrzebne do diabla sa niczym,
W porownaniu kim jestesmy w tym rownaniu,
Cale pokolenia rosna na naszym zdaniu,
Sluchasz draniu? Slyszysz draniu,

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
byleby by zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
byleby by uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic
lansujesz swój pysk i nie wiesz co to wstyd
być sławnym być nie warzne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo