Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Żaden ze mnie hatboj choć wożę się po klubach
Choć żaden ze mnie hatboj na wrogów spluwam
Rap to ma spluwa więc nie wkurwiaj mnie po prostu
Żadna kurwa nie zrobi z nas gorących chłopców
Wysmarowanych w wosku w reklamach na pokaz
Zyskują hajs, tracą szacunek w słuchaczy oczach
Mam respekt na blokach choć nie mam wielkich mięśni
Dziewczynki chcą się ze mną pieprzyć, żaden ze mnie piękniś
Mówię, że palę i chleję na rozmowach o pracę
To jest szczere przez to więcej zyskuję niż tracę
Talent rzucam na tacę, on jest moim asem
Unikatem zatem ten gorący rap rusza w trasę
Bo choć żaden ze mnie hatboj mam gorące rytmy
To rytmy w rytm których rozbieram dziewczyny
Zobaczymy czy trzymając się tej liny dam radę
Wspiąć się na szczyt swoich marzeń

Hatboj wyjaśnij mi slang, nie do końca wiem
Kim jest hatboj spytałem Głowę z SZN
Niech moje tłumaczenie to dobitnie pokaże
To gejowaty z irokezem lans inspektor gadżet
Styl, zadbaj o to żeby nie był chłopięcy
A ty zastanów się czy za te parę miesięcy
Magazyn mody, który ci ustala rytm życia
Nie będziesz śmiał się z tego co właśnie kupiłeś dzisiaj
Wystylizowany lans bounce'ki
Raczej wolę trzymać się przymiotnika elegancki
Faceci natapirowani w '85
Myśleli, że są ikonami stylu, dziś wstydzą się swoich zdjęć
Dlatego nie płynę z nurtem choćby sam
Gdy dzieci mówią o lansie podgłaśniam funk
Objaśniam wam różnice między klasą a trendy
Jak soul z winyla kontra plastikowe R'n'B
Bierz co potrzebne zamiast brać hurtem
Dopiero po maturze kupiłem pierwszą komórkę (a co?)
Nie sprzedawałem towcu, dziś jest mi potrzebna
Kiedy dzwoni Głowa mówi zdisujmy ciepłych chłopców

Nie mam włosów na żel, mordy zjaranej na solarium
Pseudo tuningu w furze, dobrze wiem, że gram hardcore
Oddasz mi się za darmo, na chuj uszczuplać portfel
I tak wszystko co chcesz znajduje się za rozporkiem
Usiądź wygodnie, poczekaj, zrobię ci drinka
Mam ten szarmancki gest, wiem, twój facet to pizda
Tombak na palcach, na szyi, w lombardzie pożyczka
Jest panem sytuacji gdy od kurew cię zwymyśla
Żaden ze mnie ciepły chłopiec zawód syn swego ojca
Jego jedyna praca to wybranie hajsu z konta
Rap zapierdalam co dnia by móc znów podpisać kontrakt
Byś mógł odpalić lonta, wsłuchać się w treść tego krążka
Nikt tu nie pląsa, nikt nie giba się jak Rezus
Nawet jak kłamię to prawda, a szmule i tak w to wierzą
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego?]

Szkoda, że nie potrafię śpiewać,
a szarpać nerwy.
Wybacz Ci nie pokażę nieba jak tarcza z Nebry,
nie znam algebry, nie liczę tu fanów,
nie zmienię swego ja niczym Albert Camus.
Tu zawsze po śniadaniu świeże loopowanie bębnów,
nie znam się na perkusji, lecz zaufałem sercu,
nie należę do mędrców, nie posiadam charyzmy,
tak i by gadać w tym miejscu i okradać naiwnych.
Z dala od willi drzwi pod blokiem otwieram,
choć jeszcze nie mam okien z widokiem na ocean.
Nie chcę umierać, z tą świadomością, że jedyne co widziałem to ten blok ziom
Nie ufam fachowcom, choć też się nie znam panie
nie ufam im, bo mówią mi to zbyt skomplikowanie,
to kit z oparkowaniem, zamiast wiedzy talentu,
ciągłe spekulowanie,
kosztem ziemi i sprzętu.
Nie chcę mieć władzy chamskiej popularności,
choć wszystko może się wydarzyć, nie znam się na promocji,
nie potrafię skakać,
nie potrafię leczyć,
nie potrafię tańczyć,
a cieszę się z małych rzeczy.

Ref:
Chciałbym powiedzieć, że nie wierzę w proroctwa,
franki, dolary, funty, euro na kontach,
to nie Armani, a retro po kosztach,
nie zabronię Ci marzyć,
bo ja tu tylko sprzątam!

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]

Wybacz Ostry to nie ten, co kocha szkołę
też nie jestem piękny, niczym Sophia Loren,
ej zobacz ziomek! To Rap od biedy, bo nie stać mnie nawet na Dodę,
czy majtki Celine Dion, zresztą Dody bym nie chciał,
po co mi pierdolnięta głupia jak z buta podeszwa,
przestań,
moje życie prywatne, to nie biznes i forsa,
nie to co mieć wydziabane na piździe "Radosław".
Nie jestem gwiazdą jak Brodka "Brodawa" nie jęczę jak ta baba,
nie przestrzegam przepisów na autostradach,
nie chcę udawać, że śmiesznie nad kubkiem,
w odróżnieniu od Wojewódzkiego ja nie jestem dupkiem!
Nie mam zamiaru kłamać gnido jak ty,
nie chcę by MTV zrobiło mój klip co lansi.
Nie chodzę na party,
W Rap nie jestem trendy, nie lubię gwiazd,
i pieprzę złote zęby!
To nie domek na prerii, a Bałuty i Polska,
jesteś niepewny tu możesz w jape dostać,
chuj mnie Piotrowska te puby i knajpy,
nie chodzę po klubach nie mam zabawy jak Ty,
nie chcę się skarżyć, czy innym przeczyć,
nie jestem fajny, a cieszę się z małych rzeczy.

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]

Ref:
Chciałbym powiedzieć, że nie wierzę w proroctwa,
franki, dolary, funty, euro na kontach,
to nie Armani, a retro po kosztach,
nie zabronię Ci marzyć,
bo ja tu tylko sprzątam!

[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
[Kiedyś w przyszłości, a może się trafi jeszcze coś innego?]
[Kiedyś w przyszłości, może się trafi coś lepszego, a może nie koniecznie?]
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (2x)

(Ziaja)
Ty powiedz ile wart jest człowiek
Ile masz go w sobie - sam sobie odpowiedz
Między prawdą a bogiem, niejeden był bychowiec
Wieczorem miasto wrogie strach mu bije spod powiek
Zaciśnięte pięści obie zasypia metropolia
W starciu ma nierówne szanse jak Dawid i Goliat
Jest sam a ich trzech to już pech, oddech wstrzymany
Nic nie zrobią, nie zabiorą przecież jestem spłukany
A może jednak się pomylił nagle w oczach trwoga
Zwiskali go, skopali, odebrali czucie w nogach
Więc może powiesz jako człowiek teraz
Dlaczego nasza wartość ciągle spada w strone zera?
Śmierć nie wybiera życie czasem krótkie i ulotne
Przez głupotę ludzką są tragiczne punkty zwrotne
Alkohol, fura mknie przed siebie jak wichura
Jaźwa mu się cieszy, pewnie gdzieś się spieszy
A po drodze zabił dwójkę dzieci na przejściu dla pieszych
To świata podłość odbiera nam oddech, wolność
Naszą godność której każdy potrzebuje
A niejeden ojciec jest co syna katuje
Poczekaj syn podrośnie później też odreaguje
To świat tak nas wychowuje, czy tylko my
Działamy tak na na siebie w tłumie tam gdzie ja i ty, ja i ty.

Ref.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (2x)

(Ekonom)
Ostatni dzwonek ze szkoły znów wybiega jakiś chłopak
To przesądzone jeszcze nie wie jaki pech go dopadł
Szedł w swoją stronę nie myślał wcale o kłopotach
Nie wie że na plecach ma spojrzenia pogrążone w gniewie
To dwóch typów starszych on parę groszy ma to im wystarczy
Odwdzięczą się za to że los ich karcił, kamienie w garści
On dostał w głowę raz, drugi strumienie farby
Hajsu tyle że se kupią szlugi
Nie przetrwał tej próby czasu ten niewinny chłopak
Karetka się spóźniła bo błądziła gdzieś po blokach
Chwila trwogi w oczach bliskich jedna myśl w głowie
Teraz powiedz ile tak naprawdę warty jest człowiek?
Ile ludzkie życie warte, co jest na serio co jest żartem?
Wrócisz bezpiecznie do domu i to jest fartem
Zastanów się chwile jak to wszystko łatwo przegrać
Życie to jest przywilej zobacz jak łatwo go odebrać.

Ref.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (2x)

(Żółf)
Dobrze wiesz jak jest dziś nie ma nic za darmo
Trzeba się o wszystko bić, trzeba
Ludzie biją się jak o kawałek nieba o kromkę chleba
Boże przebacz ale czy widzisz morderstwo na ulicy
Nie za pensje, nie za więcej - za grosze
Prosi cię to nie oddasz bo to twoje
Ugodzi cię i wtedy wiesz że jak swoje
Czy to tyle jest warte?
Życie ludzkie za kredytową kartę?
Czy telefon? Czy za sikor? Powiesz mi to?
Dlaczego krzyczą nocami bezbronne kobiety?
Dlaczego - i to w środku dnia niestety
Nekrolog, bo przycieli go z motorolą
Coś nie tak
Kto nie kradnie, nie zabija - bieda
To pętak który myśli że się dorobi jak sprzeda
Znaleziono ciało - morderstwo na tle rabunkowym
To zginęło 200 zł a nie samochody
Nie biżuteria chuj wie ile warta
To pięniądze na komorne które przykitrała matka.

Fenomen, tak, tak.

Ref.
Powiedz ile życie ludzkie warte jest
Powiedz ile jeszcze spadnie słonych łez
Powiedz ile jeszcze będzie tak jak jest
Wiesz - to powiedz ile, powiedz, powiedz. (4x)
Jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
nie wiesz nie wiesz nie wiesz to ja ci powiem
słuchaj naprawdę beznadziejne
szybki rachunek sumienia myślisz sobie
czy to przez mnie w stu procentach
czy wina leży po obu stronach
nie przemyślane czyny i nie przemyślane słowa
nie wiedziałem ze będę tego żałował tak gorzko
człowiek zawodzi jest za ciężko jest za ostro
życie jak stroboskop na zmianę zapierdalaja
wzloty i upadki ile porażek ile leż
przelanych w ramionach mojej matki a zagadki
przyczyny zachowań samemu kontemplacja
na ławce w centrum Ursynowa do góry głowa
ale nie w przenośni tylko dosłownie patrzę w niebo
leniwie płyną chmury szumią drzewa
ogółem jest spokojnie wszystko wolniej
wszystko zastyga dookoła mnie spokój
a w sercu rozgrywa się intryga
szukanie przyczyn dlaczego ktoś
tak a nie inaczej zrobił dlaczego zranił
zawiódł a potem odbił

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie

było wiele sytuacji podczas których
się na kimś zawiodłem
czego i dlaczego nie osiągnąłem
zobaczymy co jeszcze osiągnę
rozwiązania wygodne poszedłeś na łatwiznę
ty masz na twarzy uśmiech a ja na sercu bliznę
która przypomina o tym wszystkim
pieniądze peklarze pieniądze peklarze
jebac zyski jebac je ważne to co prawdziwe
bierz z życia to co najlepsze
mimo ze jest czasem niesprawiedliwe
nie możesz przez nie przejść na skróty
i tak jest dopóty dopóki
ktoś twojego przeznaczenia pisze nuty to jak druty
które ograniczają twoje wolność zawód na kimś
ból czy nauka to życiowa mądrość
zdolność przeciwstawiania się komuś lub czemuś
cos niezgodne z twoje natura
to porostu tego nie rób nie rób tego
bo możesz się na kimś zawieść
kochasz się bawić naukę tez można znaleźć w zabawie

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie

zawiodłeś się na kimś nie to gratuluje onar tu jest
zastanawia się jak się czuje świat pojmuje
teraz już zupełnie innych kategoriach w życiu
pewnych choć ten zawód jak na wyścigach memorial
to prawdziwa historia z życia wzięta
idź przed siebie nie odwracaj się nie pękaj
to puenta po przeżyciach młodego artysty
zawiodłem się na kimś na kimś bardzo bliskim
na kimś takim niby mogłem polegać bez przerwy
w stu procentach pewna sytuacja uśpione nerwy
super relaks uśpiona czujność nie wiedziałem
ze z dnia nią dzień ta budowla może runąć
od tak porostu runąć koniec i kropka
pamiętam smak twoich ust oooh jesteś słodka
porostu najlepsza najsłodsza z najsłodszych
chcesz znać prawdę to popatrz w moje oczy

REF (2x)
jakie to uczucie kiedy zawodzi człowiek
jakie to uczucie gdy ty zawodzisz mnie
jakie to uczucie jakie to uczucie
My robimy mixtape z Mateo w studiu
Jakoś tak popołudniu
W 2006 roku, dokładnie w grudniu
W połowie, dokładnie 15-ego
A skończymy go 7-ego lutego

Mam ten kozacki chłód
Nie ma trzech takich jak takich dwóch
Wiesz, że jadę wierzchem jak Lucky Luck
To problem jak taki dług, że to jest chuj
Jestem farmerem, mam te chodaki i taki puch
Fajne kozaki dla fajnych dup
Weź się wypnij
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co
To DGE z PDG Kliki, mam te wyniki
Mam te wyniki, yo

Siema koluniu, cześć niuniu
Aha, yo, a my znowu w studiu
Niejeden chciał, lecz nie uniósł
Byliśmy tu wieczorem, będziemy popołudniu
Bo mam ten kozacki chłód
Mam ten kozacki chłód
Nie ma trzech takich jak takich dwóch
Wiesz, że jadę wierzchem jak Lucky Luck
To problem jak taki dług, że to jest chuj
Jestem farmerem, mam te chodaki i taki puch
Fajne kozaki dla fajnych dup
Weź się wypnij
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co
Chcesz coś wstrzyknąć, to weź coś wstrzyknij, co

[2x]
My robimy mixtape z Mateo w studiu
Jakoś tak popołudniu
W 2006 roku, dokładnie w grudniu
W połowie, dokładnie 15ego
A skończymy go 7ego lutego
Ej sąsiedzi wiedzą, kiedy znowu piszę zwrotę
bo hula gruby bit 3 minuty przerwa i z powrotem
żaluzje w oknach drżą jak liść na wietrze
ludzie w tym bloku są wkurwieni na każdym piętrze
bo bit od kotła zagłusza im Teleexpres
chcę tylko usiąść i nawijać wiele nie chcę
odpalam browar będzie głośniej wiesz takie życie
a sąsiad zamiast pukać żonę, puka w kaloryfer
olewam go, bo mam już wers we łbie
wyłączysz te muzykę ej raczej nie najprędzej
sąsiadka na dole na kanapie się wierci
przeżywa drugą młodość jakby przyjechali Beatelsi
druga sąsiadka śpi po nasennych prochach
mam to gdzieś moja muzyka gwałci ją na śpiocha
cisza nocna to żart między dziesiątą a szóstą
wtedy właśnie piszę więc z ciszy nocnej raczej gówno
chcesz się wyspać to rezerwuj sanatorium
bo ten blok dla wrażliwych to sala tortur

[x2]
Kto buja całym blokiem, że szyby lecą z okien
O-Onar O-O-O-Onar
kto buja całą klatką, że nikt nie może zasnąć
O-Onar O-O-O-Onar

Ej, synek widzisz to szkło, które leci z okien
dziś niebezpiecznie stać pod blokiem
potem bit kopie po łbie, ej sprawdź to
na twoim miejscu wolałbym wsadzić palec w gniazdko
bo to jest PiH, Pyskaty i Onar
kiedy mówisz benger to wtedy mówisz o nas
i zobacz ej aż naukowcy mają wczówkę
bo to rap co przegina w sejsmografie wskazówkę
ty wiesz kto trzęsie tym osiedlem styl
nawet nie muszę na nim być moi ludzie to werble i bit
ten styl co tną w pół ile masz wzrostu
i tak stary będzie ci nastawiał kręgosłup
wystarczy mi, że słychać go od dachu po parter
to nie krzyk to szept tysięcy gardeł
bo mam tu całą armię i biorę hałas w dyby
puść to i niech polecą z okien szyby

[x2]
Kto buja całym blokiem, że szyby lecą z okien
Pysk, Pysk, Pysk, Pysk, Pysk
kto buja całą klatką, że nikt nie może zasnąć
Pysk, Pysk, Pysk, Pysk, Pysk

Kiedy wbijam się na track w powietrzu wisi mord
to tak jak kiedy pijesz szkocką i czujesz ten prąd
radzę ci wygodnie się położyć
ten głos zapowiada noc długich noży
sąsiad dzwoni po psy od zawsze był cipą
chcę być jak Danny DeDrow wygląda jak Danny De Vito
ja i mój mic, pusta dziewczyna w pionie czuję ten vibe
to ma moc w twoim stereo lecą końcówki
dom starców zawiesi im paski i sznurówki
ona stoi w ciąży na klatce schodowej
dziewiąty miesiąc, odeszły wody płodowe
kto buja tym blokiem SNS Onar
na stole towar, pęka średnia krajowa
nie z nami twoja żona zdzwonimy pół osiedla
a wszystko nakręcimy na ośmiu milimetrach

[x2]
Kto buja całym blokiem, że szyby lecą z okien
PiHSzou, PiHSzou
kto buja całą klatką, że nikt nie może zasnąć
PiHSzou, PiHSzou

[x2]
Kto buja całym blokiem, że szyby lecą z okien
O-Onar O-O-O-Onar
kto buja całą klatką, że nikt nie może zasnąć
O-Onar O-O-O-Onar

[x2]
Kto buja całym blokiem, że szyby lecą z okien
Pysk, Pysk, Pysk, Pysk, Pysk
kto buja całą klatką, że nikt nie może zasnąć
Pysk, Pysk, Pysk, Pysk, Pysk

[x2]
Kto buja całym blokiem, że szyby lecą z okien
PiHSzou, PiHSzou
kto buja całą klatką, że nikt nie może zasnąć
PiHSzou, PiHSzou
DonGuralEsko
Goryl feat. Waldemar Kasta, Miodu, Grubson

Idzie goryl we mgle, goryl we mgle..
Goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi mi,
a goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi,
Goryl we mgle, to jest goryl we mgle,
ten goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi mi,
a goryl we mnie, a goryl we mnie mówi mi,
a goryl we mnie mówi mi, a goryl we mnie mówi mi,
ten goryl we mnie mówi mi, ten goryl we mnie mówi mi..
ten goryl który mówi mi..

[donGuralesko]

Ej..
Goryl we mnie mówi patrz, mówi walcz,
Goryl we mnie mówi nie daj się ogłupić,
Goryl we mnie mówi wstań, mówi idź,
Goryl we mnie mówi nie daj się przekupić,
tym skurwysynom!!

Goryl we mnie mówi mi, nie wierz im, nie wierz w nic,
na końcu dnia przecież nie wie nic,
Stój na straży, gdy szala się przeważy nie wiesz kiedy,
zastępy bladych twarzy brony, dredy.

To jest goryl we mgle, gdzie zielony swe kolory drzew,
odgania spory złe, prawdy meteoryt mknie,
na bok wzory złe, sodomy i gomory chlew,
dziś słucham tylko goryla we mgle!

We mnie...
A goryl we mnie mówi mi, mówi mi... mówi mi...,
A goryl we mnie mówi mi, to ten goryl mówi mi.., ten goryl mówi mi..
mówi mi... , mówi mi...

[Kasta]

Ten goryl we mnie mówi pójdź, mówi znajdź,
Goryl we mnie mówi rób i nie żałuj.
Ej..
goryl we mnie mówi wuuuf, mówi znów,
rapuj wczoraj, dziś, rapuj nazajutrz,
RAGAMAN!

Ten goryl we mnie mówi mi...

Ten goryl we mnie mówi graj, mówi daj,
I mówi znaj muzykę co dla ludzi,
Goryl we mnie mówi masz, mówi zdasz egzamin swój,
jeśli ich nią pobudzisz, tak mówi mi.

[Miodu]
Zbyt wiele tu dróg, za dużo ludzi czekających ciągle na cud,
Błąd goni błąd.
A gdybym tak mógł powiedzieć im, to mija,
muzyka zmyje z Ciebie bród.

A goryl we mnie mówi..
Yes I, yes I, yes I

Ja tego nie sprzedam, bo nie ma tu na to ceny,
zobacz chłopak, moja przeszłość to ogień!
Mówią, że rady nie dam,
a goryl we mnie mówi mi, że to co najbardziej cenne, mam w Sobie.

[Grubson]

Ja tu tylko siedzę w Tobie, obserwuje nic nie robię,
nic dwa-cztery na dobę, a tak naprawdę to pic na wodę,
on głęboko we mnie zakorzeniony,
ja jego mocą zarażony,
daje mi siłę bym przetrwał,
znika na chwile bym bać się przestał.

A goryl we mnie mówi mi...
Nie bój się kochać ludzi,
szanować i wybaczać,
Nie pozwól aby w Tobie diabeł się obudził,
by w głowie przewracać.
Mówi mi by stłumić tych, co chcą bym upadł nisko,
I gubi ich, wystawiając na pośmiewisko.
To sprawdzony materiał, nie loteria. Podwyższona
jakość, co spełnia określone kryteria.
Moja werwa, to nałóg z którym nie potrafię zerwać.
Od inwencji twórczych nie sposób się oderwać.
Niech to wjeżdża w kluby i zamiata tandetne ścierwa.
Każdego jest to w stanie na parkiet poderwać.
Na zewnątrz rezerwat, ludzie skaczą sobie do gardeł.
Ja chcę tylko raczyć się dobrym rapem.
To mój napęd, zatem forma musiała dopisać.
Czuje pismo nosem, musiałem to wykorzystać
po raz kolejny, choć chód trochę chwiejny
się nie zataczam. Biorę mikrofon w dłoń i do akcji wkraczam.
Normy przekraczam wraz z dwudziestym pierwszym wiekiem.
Przez rap, momentami staję się nadczłowiekiem.
To giga bajty w połączeniu z zajawką mega, więc
nie przegap tego, co całą Polskę już obiega.

Ref:

Dla nas normą gra dużego formatu.
Samo życie pisze treść tematu.
Mistrzostwo w sztuce rapu, to nasz atut.
Więc nie dygaj przy tym rozprostować gnatów.

Od zawsze miałem dobry styl i fazę.
Znów dziś z przekazem jak Wilk wjeżdżam na twą bazę.
"Bum!" Raz, dwa, trzy- padaka ze sceny znika,
jak cały nakład tych bezcennych płyt w Empikach.
Wigor, Juras, Ero, jot-wu-pe-ce-pe klika.
Mamy więcej rymów i lepsze hity naprędce.
Choć byś się synu rok męczył przy piosence.
Zgniatam ją jednym wersem. Pęka ci serce!
To moja gra, a twoja gra weź skojarz.
Tak to kaleczysz, że sam sobie robisz pojazd.
-Dobra Ero weź to głupki, z nimi nie gadaj.
-Proste! Kelner trzy wódki na lożę, gdzie ma brygada!
Dobra odzież, sos- wciąż świat się kręci.
My nie dzieci kwiaty lecz jak ktoś ma coś niech skręci.
Dobrzy pacjenci i ich życiowa misja.
Dla koneserów na bitach z życia transmisja.

Ref:

Kiedyś! Kilku chłopaków z pod znaku zodiaku rapu,
rapujących na wagarach, po browarach, przy trzepaku.
Dziś! Gra dużego formatu! To dla mnie ważna kwestia
przejścia do następnego etapu. Mianowicie!
Chodzi mi o grę w pierwszej lidze. Wiesz,
progres jest najważniejszy- tak to widzę!
Dlatego ćwiczę i piszę kolejne teksty.
Dlatego staram się stawać coraz lepszy.
Dlatego cóż, już moje opowieści,
mają dobry flow plus niebanalne treści.
Chcę widzieć uniesione pięści.
Na koncertach tłum, że klub nie może go pomieścić.
W mojej duszy rap gra! Co do przyszłości nie mam
żadnych wątpliwości i proszę tylko Boga
Wszechmogącego, by chronił bliskich
Jurasa, Wigora i Ero, elo!

Robimy to jak trzeba bo mamy do tego nosa.
Słyszysz ten flow, bo poznajesz nas po glosach.
Jak zawsze warszawski styl wynosimy pod niebiosa.
Masz tu Jurasa Wigora i Herosa.
Niezapomniane wrażenia to nasz jedyny posag.
Gra dużego formatu umiejętności pokaz.
Niepowtarzalny okaz, dla podróbek to dokaz.
Dla nas dobre kluby, a nie tancbudy tam gdzie mokas,
więc szacunek okaż ludziom kompetentnym.
My jesteśmy urodzeni do zwalczania tandety.
Mamy ten rozmach, finezję i renomę,
a ty jarasz się tym rapem i trzymasz jego stronę!
Widzę ręce uniesione, słyszę donośne wrzawy,
ludzie są z nami, co do tego nie ma obawy.
Prosto z Warszawy lecą te fajerwerki,
a ty sprawdź ten format bo naprawdę jest wielki!

Ref:
To mój łeb moje dragi a ty zostaw to
Noszę dres, noszę baggy nonstop
Nie podoba się zabij mnie Had ma głos
Nie okaże się, że jestem klawisz jak Rick Ross
Wyjdź stąd bo to pokój czarnych płyt dziwko
Załóż stanik idź pod most łykać rzeczywistość
Wysyp proch i włóż w to nos
Nie podoba ci się haj trudno rzuć to.
Rzuć tym ej ten skurwysyn ma broń
Pęka szkło, będziesz stękać całą noc
Do utraty tętna nikt nie pozbiera zwłok.
Zostaw to, bo nie umyłeś brudnych rąk.
Paskudny swąd, ktoś rzyga bo chyba ma dość
Zrobią z tego spot, telewizja sprzedaje zło.
Obejrzysz to. Kręci co?
Wejdź na ręcznym, wrzuć leysy na ząb, zostaw to!

Najlepiej to zostaw
Nie można tak żyć
Dla ciebie to koszmar
Oddaj go mi

Najlepiej to zostaw
Nie można tak żyć
Dla ciebie to koszmar
Oddaj go mi

Nie można zostaw to nie twój rozmiar
Kingsize a nie krótka bletka do jointa
W twojej furze jest bomba
Wyłącz klimę, otwórz okna i odpal kompakt.
Ej, nie podoba się to zmień program
Skoro nie możesz znieść, że kasy ci nie oddam.
Nie zobaczysz jej, tak to wygląda
Się nie przyglądaj, gnoju to nie Wyborcza
Bo co? Już z mikrofonem było trudno się przedostać.
To nie zabawa, sprawa dla zawodowca
Jak coś zaczynasz doprowadź to do końca.
Masz inne zamiary lepiej to zostaw.

Najlepiej to zostaw
Nie można tak żyć
Dla ciebie to koszmar
Oddaj go mi

Najlepiej to zostaw
Nie można tak żyć
Dla ciebie to koszmar
Oddaj go mi
Ref.
Patrz na mnie jak płaczę się śmieję i tracę co miałem czego nie już koniec patrz na mnie (2x)

Patrz na mnie i przyjrzyj się dokładnie tym rysom twarzy,
z kim to ci się kojarzy?
staram się robić naprawdę to dobrze,
może się uda choć wiem że nie zdąrzę,
wiem że popełniłem parę błędów-trudno,
na błędach się uczę, bez błędów jest trudno,
wyciągam wnioski by nie spaść na dno,
jak kiedyś spadłem wiem, że nie jest łatwo,
co powiesz na to, że ciągle myślałem,
że z bólu czułem w żołądku ssanie,
zamiast mi pomóc to znowu tylko ty,
twoje problemy, zmartwienia i życiowy syf,
chyba nigdy nie miałem szans - powiedz szczerze,
zawsze było to coś, co drze się,
trzeba to było powiedziec mi przecież,
więc patrz teraz na mnie przyjrzyj się oczom,
mokną codziennie bo widziały sporo,
widziały śmierć, kogoś porażkę-moją,
umrze kiedyś-zrozumie i twoją,
patrz na mnie-zrozumie i twoją

Ref. Patrz na mnie... (2x)

Było tak fajnie, ale to tylko głowa wyobrażała sobie co chciała,
co ja chciałem, chwile wielkie tak naprawdę to małe,
cały ten okres na żywca przespałem,
miałaś mnie w garści, uciekłem daleko, sam teraz jestem,
ale powiem ci że to dobrze robi na umysł, moją głowę,
na nowe chwile nowe no może na nowe,
narazie leżę nieprzytomny na podłodze,
Boże, ile jeszcze tego mam w drodze,
bólu, cierpienia i ran ciętych nożem,
nic nie dochodzi do mnie jak muzykę tworzę,
najlepiej to bym się przed światem teraz schował,
może będę tego wszystkiego żałował,
teraz nie ma wyjścia, wiesz dobrze że nie,
więc ten ostatni raz spojrzysz się na mnie

Ref. Patrz na mnie... (3x)
Dobra czas wyskoczyć z liści i zrobić to lepiej ha
Mezo, Dj Hen tak na bicie, tak to idzie!

Yo to nie jest tak, że jakiś łach może tu podejść
I zrobić to tak jak ja to robię!
Polskie bagno zamęt pogoń za sianem
Wznoszę ożywczy powiew w ten zaścianek
Mój wywód w bitwie o strefy wpływów
Parę strof takich byś powiedział ale kot kto
Rymem zapiera dech w piersiach zawiera treść w wersach
Hiobową wieścią uśmierca tych
Bo na diss którzy chcą, lecz stylu nie mają i muszą się wlec z tyłu
Niektórych mocno boli nasz rozgłos
Ten tępy Ten Typ święty Piotr Apostoł
Dorabiasz mi gębę z niezłym skutkiem
Ale twoje argumenty są niezbyt słuszne
Górę biorą emocje nie intelekt
Chcesz jedną z moich wielbicielek? chętnie się podzielę
Ja nie mam rozterek która ksywa jest prawdziwa
Wiadomo, że moja wybacz
Twoje pseudo już dawno zgarnął Rysiek R.
Cały świat się przeciw tobie sprzysiągł
Ej Piotrek! Nie łam się, ten typ tak ma!
Ależ brutalna jest ta rap gra
Tak na marginesie dodam jeszcze na koniec
Nie bądź taki hustla, hustla na mikrofonie!

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo

Włażę na bit Mezo - kamikadze
Nie wiem czy ten beef da mi kasę
Wiem, że dostarczę wrażeń chłopakom na forum
Wiem, że to uderzy jak piorun
Panczlajner, ha, właśnie teraz
Panczlajner ha więc się nie przeraź
Patrz na mnie jak ataki odpieram
Nie ulegnę presji nie dam się skreślić
Choć w swej profesji nie używam mięśni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
A nawet jeśli to lepiej zejdŹ mi z drogi
Bo tylko ja wiem dokładnie jak to zrobić!
A ludzie pierdolą o jakimś hiphopolo
Mają gula, bo przed ryjem wyrósł im taki kolos
Zawiść? Tym gardzę
Tym bardziej, że sam jesteś szczery jak uśmiech sprzedawcy w McDonaldzie
Coś się na ciebie znajdzie Numer Raz
Jeśli umiesz zrób dobry numer raz
Zresztą oszczędzę ci większych szykan
Jedna rzecz zawsze byłeś cieniem Tedzika w 3H
Tak to idzie Mezo, Tabb, Dj Hen wiem
Słuchasz tego z zapartym tchem
Bo to spektakl, sekta na promocji, rozumiesz?
Czy mam dać przekład na polski?

Być zawistnym drogi Piotrze
Lepiej być ambitnym chłopcem
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność, przemyśl, spocznij

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo
S’check this out’uj to i posłuchaj FKS’a
stale wale rymy na miarę księgi guinessa
patrz choć pusta kiesa liryczny desant
śle jak smsa
nie jeden interesant odpada
wtedy kiedy gad gada wiem
że mówisz kumplom że to przesada
jak ten gość składa ja nadal
z liściem we fladze tak jak ma Kanada
patrz to się ciągnie jak Iliada
żaden fajans nie ma szans kiedy w trans wpada eFOKa
no kto przyjedzie i zbada akcje na blokach ?
co ? odpal socjologiczny nokaut
czterdzieści osiem metrów kwadratowych lokal
ja w nim jawnie patrzę memu miastu w oczy
jak skarabeusz każdy swoje gówno toczy
jak sokół patrze kto komu do gardła skoczy
jak pies wiesz jak jest więc nikt cię nie zaskoczy
twój człowiek, nie patrz spod zaciśniętych powiek
nie wierz w nic cokolwiek ten człowiek
ci powie, jak obiekt do zestrzelenia na polu rażenia
rakiet ziemia-ziemia nie masz już nic do stracenia.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo