Popularne piosenki. Polski Hip Hop

(Vixen)
Ziomuś, teraz wszystko albo nic yo

Ej, może nie jestem znany i może nigdy nie będę
Ale dalej mam plany by coś zmienić na lepsze
Robię non stop tracki chcę wywołać epidemię
Wolę widzieć swoją drogę niż usypywać ścieżkę
Nic nie robię z przypadku choć było ich kilka
Bo gdyby ich nie było to bym się tak nie rozwijał
Twoje życie to funclub, twoje życie to misja
Nie ma nic bez strachu, nie da się go omijać
Może gdybym dostał szansę by walczyć o medal
To pokazałbym im klasę i że gram z przeznaczenia
Ty stoisz jak stałeś, a ja muzykę mam w genach
Bo chowasz w rękawie damę, a ja mam w rękach jokera
Jeszcze nic nie podpisałem bo nie potrzebny był ciężar
Mam rapy zapisane w historii i w mym DNA
Może gdybym był inny to byłoby prosto
Ale wolę być sobą i płynąć pod prąd jak łosoś

(Sandra)
Wszystko to,
Wszystko to, co mam zdobyłem sam
Nic nie będziesz miął jak nie chcesz brać
Wszyscy tu myślą,że za płytki są pliki
A tak naprawdę nie mam więcej niż inni /*2

(Vixen)
Mam kurwa fire
Sprawdź to i kończ swoje pierdolenie
Bo masz bajer bez smaku jak po pijaku
Jedziesz na mnie? Fuck you
Zobacz na moją rękę, środkowy palec
Jest jak saturn, włożyłem pierścień
Jak wchodzisz na scenę rozpalasz ogień, chyba
Bo ludzie rzucają mięsem jakby przyszli na grila
A gdy ja dam tester są pod sceną ponoć
A finał wygląda tak, że ty masz w spodniach mokro
Wiem, że nie jestem królem i nie znajduję tej forsy
Choć pokazuję ci grube, bo nie mam palczy w drobnych
Rozkmiń tą muzę, te zwrotki dla dorosłych
Ja poczekam aż sie wczujesz,
Jak tam wzgórza mają oczy
Po czym ci powiem, że masz popływ niezły
Bo moje rymy zjadły z twej głowy wersy
Bo jak wczoraj pisałeś i miałeś dobre teksty
A teraz razem się pytają: Kurwa, gdzie my jesteśmy?

(Sandra)
Wszystko to,
Wszystko to, co mam zdobyłem sam
Nic nie będziesz miął jak nie chcesz brać
Wszyscy tu myślą,że za płytki są pliki
A tak naprawdę nie mam więcej niż inni /*2
Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Pijemy zdrowie twe
Bo łatwo mówić że
Ułoży wszystko się
i już nie będzie źle

Tym lepiej jeśli te
Proroctwa kłamstwem są
Upije wkrótce się
i zawiść zgubie swą

Pijemy zdrowie tych
Co dziś weseli są
Przyjaciół krewnych złych
Co z mego życia drwią

Tym lepiej jeśli mnie
Rozdrażnią winą swą
Upije wkrótce się
Nienawiść zgubie swą

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Za moje zdrowie pij
Pijemy z winem je
i jeśli chcesz to bij
A jeśli nie to nie

Tym lepiej jeśli mnie
Cios dosięgnie twój
Upije wkrótce się
i żal zgubie swój

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upije wkrótce się
i miłość zgubie swą

Wiec pijmy cala noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Wiec pijmy póki źle
Wiec pijmy żeby pić
Upije wkrótce się
Nadziei zerwę nic

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)

Za te dziewczyny pij
Co kochać będą mnie
Za te dziewczyny pij
Co mówią o mnie źle

Tym lepiej jeśli te
Dziewczyny zimne są
Upije wkrótce się
i miłość zgubie swą

Wiec pijmy cala noc
Aż zwalę się pod stół
By smutek stracił moc
Bym nie czuł nic com czuł

Wiec pijmy póki źle
Wiec pijmy żeby pić
Upije wkrótce się
Nadziei zerwę nic

Napełnij szklankę mi
Ostatni nalej raz
Napełnij szklankę mi
i pójdę bo już czas
Nie płaczę pozwól pić
Bo wstyd mi sobą być
Napełnij szklankę mi (x2)
Teraz D A R I O
Najbardziej wyrośnięty DJ pomiędzy płytami
Rzadko wie czego chce
Najgłodniejsza bestia nawet pomiędzy swymi setami
Terror 2KFC
On to kręci panienkami po parkietach jak boczkami
Gdy powietrze w klubie wre
Gdy zaczyna serdelkami operować westaksami
Cała sala, aż się drze
Siemandero oto mixtape numer trzy
Otwórz łeb i leć na parkiet tu wyrywać jakąś szparkę
DJ Serla napierdala ty mnie słuchasz
Od głośników bije fala, aż się rozpierdala skala

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Czujesz to, wiem, drużyna A w komplecie
Doniu, Kris, Liber to spotkamy się na mecie
Cel klub, a przy dekach czeka na nas duży człowiek
Dario Invader poznasz go po łysej głowie
Imprę rozkręci igiełki połamie, winyle pogubi
Ale zagra dla nas w pełnej gamie swoich możliwości tak
A więc rzuć się za nim w pościg mixtape numer trzy
Mnóstwo zajebistych gości

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Fotograf jest księciem zdjęć, Decks jest królem cięć
Niech się trzęsie ziemia oto mixtape trzecia część
Trzecia część, trzecia część, trzecia część (musisz to mieć)
Trzecia część trików dla dziewczyn dla chłopczyków
Trzecia część trików, szykuj miejsce dla klasyku
Liber, jedna trzecia A część wyjęta z kompleciku
Trzy zaciśnięte pięści trójki Ascetoholików
Nigdy stop, Decks to nasz jest chłop
To Wielkopolska all star Poznań
Zapamiętaj to usłysz to
To triki dzikie jak dziki zachód numer szybki
To jest przynęta na wszystkie rybki
Więc to stestuj i naucz się tego tekstu
Tylko jeden jest Decks nie ma dwóch Decks’ów
Nie protestuj i naucz się tego tekstu
Tylko jeden jest Decks nie ma dwóch Decks’ów

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Oto Dario muzyczne anumalium
Wykręcone, zmiksowane, niczym w radiu nadawane
Już gromadzi tłumy fanek
Pod głośnikiem stanę, co jest grane?
DJ Decks planet, wnet prosimy o zamęt
Hardkorowców i o bauns każdą damę
Nie bądź głupią trzęś pupą z całą grupą
Lewo prawo, prawo lewo
Góra dół zaraz złapię cię w pół
I ruszymy jak te rymy
Jednym ciałem nie zwolnimy, bo tam ciałek
Całe swoje już pakuję w ten kawałek
Miałeś coś do niego? ssij pałę durniu
To na wschodzie, na zachodzie, na północy i południu
Leci przez kraj i obejmuje go jak strajk
Jak shark który wdarł się w gardło opalaczy kan
To Wielkopolski stan, a przy stole jego pan
Tam najlepsza imprezka i największa sjesta
Tris cannabis mixtape DJ Decksa

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!
[Zajka]
Wiele historii, których tak różny finał
Ilu których znam pójdzie jeszcze na przemiał
Alternatywy jeden z drugim nie miał
Z założonymi rękami na cud nie będzie czekał
Ten co uszedł cało i ten co się wjebał
Co za to grozi doskonale wiedział bo
Nie ma pracy, wszystkie zajęte wakaty
Życie nie każdemu rozdało dobre karty
Niestety, niestety wypełniasz od totka blankiety
O aferze w rządzie piszą gazety
Trzeba kupić na obiad, kolację i śniadanie
Opłacić telefon, TV i mieszkanie
I niewiele hajsu ci na życie zostanie
Dlatego wielu bierze się za worów opylanie
Nikt nie wiedział co później się stanie
Prochy, piguły, czekolada i jaranie
Trzy mordy, które może kochać tylko matka
I chłopak zapierdala do radioli w kajdankach
Smutna kołysanka, gra huśtawka
Ciągle ktoś podejmuje grę, wysoka stawka
Smutny finał w scenografii z betonowych bloków
Kolejna twarz znika i tak mija rok po roku
A i tak mija rok po rok (co, co) jesteś w szoku?

Ref.:
Wiele historii, których tak różny finał
Wiele historii, których tak różny finał
Wiele historii, których tak różny finał
Wiele historii, których tak różny finał

[Wojtas]
To już wiesz, rodziny sobie nie wybierasz
Jesteś jej ogniwem i w niej się docierasz
Zaczynasz od zera, czas płynie bez przerwy
Rodzina da ci miłość, albo zepsuje nerwy
Nerwice, nerwy, kolejny neurotyk
Nie jeden małolat poczuł dotyk tego
Gdy musiał patrzeć na pysk pijanego taty
Lekarz dla spokoju przepisał obiaty
Ale nie przepisał recepty jak ma żyć
W końcu nerwy puściły, musiał zgreda zbić
Obić pysk, ale to nic nie zmieniło
Na drugi dzień znowu widział zapite ryło
Myślisz, że tak nie było, że oparłem to na kicie
Ilu jest skurwieli co zatruwają życie
Najebani terroryści swych własnych mieszkań
Takim nie wystarczy powiedzieć weź przestań
Biała omamy, agresja, majaki
Wiesz co ci powiem, ty nie bądź taki
Nie staraj się pozostać typem skurwysyna
Wiele historii, których różny jest finał

Ref. (2x)

[Borixon]
Wiele historii, których różny jest finał
Nie wszystkie pamiętam, wszystko zapominam
Może to i dobrze, mówię co na język rzuci ślina
Mam podstawy, moje podstawy to rodzina
Ta historia z mojej płyty była prawdziwa
Tak bywa, prawda moją głową kiwa
Wiesz prawda kole i tak ją powiem chcesz czy nie chcesz
Zębów kurwa nie szczerz fałszu
Borixon nie raz na jointach, nie raz na rauszu
Życie, życie masz mordę, musisz ją wykarmić
Życie, życie dzieciaki bloków i raperzy fajni
Samochody a w nich kurwy tajni
Hajsu głodni, hajsu nie masz, hajsu daj mi, daj mi, ta

Ref. (2x)
Te postawy wynikają z intensywnego stylu życia
To konsekwentne odtwarzanie tego, co się w życiu zdarza
Bez komentarza! Tak po prostu bywa
Że pusta jest lodówka to przestało mnie przerażać
Umiemy żyć z dnia na dzień, to co, że się narażam
Nigdy nie upokarzam, problemy wciąż nowe
Że to przeszkadza, wciąż mówisz uważaj
A ja śmierć mam i uważam za pewną wartość
Gdy brakuje człowieka, zauważasz stratę bardzo
Niespełnione obietnice, przyprawiają o wyrzuty
99 jest rocznicą nie tylko w hip hopie
Nuty odrzuć w kąt, samplingu tu narracja
Moja dominacja, smutny to nie moja działka
Jak operą fascynacja, wole jazz improwizacja
Albo Spidera Herbiego Madman zawsze przyzna racja
Dwa światy, jeden cel, Stretch Armstrong dał pierwszą lekcje
My też mamy w chuj sekcje, lute nie dętą orkiestrę
Całkiem nowe nie zapomnę, Chicago lat 30’
Jazz światło na hip hop przełoży, a Ty tego nie poznasz
Bo nie wyszło legalnie, nie kupisz tego w sklepie
Brudne rzeczy nie przeszły przez pralnie
Tempo 75, ja wolę 90, rym szybko jak tempo bolero
Słucham cię meczysz cholero i smucisz, więc się lepiej ucisz
Czy ?bakszad? muli jak by był struty
To dźwięki Poznania, nie dźwięki Kalkuty
Mamy swoją stylistykę, swój język, może to slang
Sprawna gadka outsider’ów SLU gang
Steży, kto wierzy, proceder się szerzy
Marzenia na wieży i spadek z wieżowca
To przemawiał Syki Kid sędzimir czarna owca

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Ty nic na to nie poradzisz, jeśli nie znasz, nie obcujesz
Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Nie obchodzi mnie, że trujesz, nie poczujesz, jeśli blefujesz

I siedzę, fotel wciąż ten sam stary
Prezent po dziadku Alojzym, doskonały
Trzy pokolenia praktyki, nie ważne wszystkie odwyki
Nie zamkniesz mnie nigdzie, zawsze zjebie Ci jazdę
Mówię poważnie, prowokujący styl, prawdziwy jak ja sam
Zawsze w chuja gram, na to zawsze znajdę czas
Na wolnym zawodników pokaż, chętnie się zmierzę
Nie konieczne przymierze, co dobre docenię
Co prawdziwe jak płomienie nie zagaszę
Wyrażam siebie, ciebie to jebie, solopejka uderzenie
Mocne jak ziemi trzęsienie ale zbędne agrożenie
Choć odstaje od reszty nikt nie może grzecznić
Jestem wredny, nie tandetny Inżynier dźwięku DJ, MC
I producent w jednym, konkretny, przestałem się wahać,
Wykładam całą gamę dźwięku, asortymentu pełen wachlarz,
Jaką drogę przebyłem, ty przy tym nie byłeś
Gdy ja gangsterzyłem, ty słuchałeś, pewnie się śmiałeś
Ciekawe co sam odpierdalałeś, [nagrywałeś?] pewnie nic!
Czekasz na debiut u grubego, więc ćwicz potem kasę licz
Wielkopolska nie no limits z ulic ucieczki
Nie uchwycisz, nie zarejestrujesz w kadrze,
Jak to drzewo co uschło pod bramą ja uschnę także
To ważne, każde słowo, jak przepiękne dźwięki złożone na nowo
Premier cudotwórcą, jeszcze paru innych mogą nie raz uratować życie
Choć to nie pierwszy krok na scenę, jak słyszę arenę
Czuję się tylko ich cieniem, jak bezbronne dziecko
Dam się poprowadzić lekko do przodu, żeby sprawdzić się znowu
By nie sprawić zawodu, nie ma problem co do zwodu
Seksoholik pokroju bohaterów obu Kolgejta i Luka
Bawić się w seks jest luta, mój cel jest tutaj

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Ty nic na to nie poradzisz, jeśli nie znasz, nie obcujesz
Jak przekupy na targu, nie targuję się o cenę towaru
Pytasz co ty? Zdziwiony, że gramy za zwroty
Trzeba być człowiekiem pomóc drugiemu w potrzebie
Nigdy nie odmówię, o tym Malik mówił w rymach
Teraz się śmiejesz ze 10 osób to kpina
Ja szanuje pierwszą piątkę i przybijam stale piątkę,
PTUSBejowi święty skład na bez ludną wyspę zabiorę,
Zawsze poważnie, produkcja, skrecze,
Crazy pomógł, gdy ja jeszcze kaleczeniem się zajmowałem
Na czarnych mało pojmowałem, teraz poziom się podniósł
Jestem DJ znaczy chłopak od puszczania płyt
Jeszcze nie turtejblista ale to przecież nie wstyd
I to mnie jara, undergroundowy biały lejbel
Muzy nie ma chyba lepszej, tak jak ekipy konkretniejszej
Wiesz gnojki od nabojki, od rozrachunku kości
I wdepnięcia w chodnik, w potrzebie odkręcający drogie głowy
Szacunek nie jest strachem wymuszonym
Każdy dobry w tym co robi, umiem przypierdolić
Ale lepiej z mikrofonem się obchodzić
Więc to pierwsze zostawiam rutynowanym ekspertom
Nie odpierdalam pucki, jeśli lubią to mnie zechcą w swojej ekipie,
Oznacza to jedno, albo jesteś swój i tu trafiłem w samo sedno,
Nie mogę zboczyć z toru, z życiowego wyboru
Nie można się wycofać tak jak nie można stracić honoru
Trzeba trzymać się według planu, kumple wyłamek nie uznają
W jedności siła, dlatego piszą o nas w zinach
Tego nie dowiesz się z kina, bohaterowie ukrytych kamer
Psi zapis z operacji mamy za frajer, skie pieskie posunięcie
Zawsze zawalczę, nie raz jeszcze się sparzę
Ale zawsze swoje pokażę, przed psami nie ma fobii
To mówi swój człowiek, gdy zawiną cię na dołek
Będziesz miał świadomość, że spędzasz kurwom sen z powiek
I niech każdy się dowie, że nie przegrałeś
To tylko konsekwencja potyczki, nie wielkiej wojny
Ode mnie szacunek za każdą bitwę z psim wrogiem znienawidzonym!

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Ty nic na to nie poradzisz, jeśli nie znasz, nie obcujesz
Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Nie obchodzi mnie, że trujesz, nie poczujesz, jeśli blefujesz

Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
I chuj mnie obchodzi, że lepszy się czujesz
Właśnie takie postawy od zawsze prezentuję
Takie postawy, 99 to są moje postawy
I zawsze takie były, tu nie ma nic na niby
Nara
To GDE
Nowe milenium
To jest polski Wall Street
2011 Szpady-Szpady

Rap to kurnik, tracki to kwoki złotonioski
Mam najtłustsze bity i słów potop boski
Dla was o was rap, więc wyciągnij wnioski
Jestem Donald Trump, a to jest polski Wall Street
Wow, Dow Jones, Szpadyzorny macher
Na złotej liście Forbes wyżej niż Warren Buffett
Hip-hop Wunderwaffe, hej csii halt die Klappe, patrz!
Między oczy rymem wali w kniapę, pow
Gardła zdarte, zapisana wuchta kartek
W betonowej dżungli jestem lampartem
Jestem brudnym rapu bękartem, pierwszym hartem w gonitwie
Mówię otwarte słowa uparte wybitnie
Sporo warte akcje szybują w górę
Wchodzą na parkiet giełdowy, zgarniają pulę
Popatrz na górę, jesteśmy tam, gdzie jest tęczy koniec
Wydaję płytę, do twych rąk ją doręczy goniec

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu

Wariuje YouTube, wrzawa na GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
DGE jest tu! Nie wiedzą co z tym zrobić
Nienawidzą mnie, jestem jak Balcerowicz
Ty myślisz, że jesteś Ben Affleck? Jesteś waflem
Halsuję kafel za kaflem, wpływam na taflę
Mam latające pantofle, jestem jak Hermes
Szybuję, to znów nurkuję, jak Juliusz Verne
Mam werwę, mam w jajach spermę i olej w głowie
My babe, zanim odejdę, to swoje zrobię
Droższy niż Walmart, jak Gary Oldman gram
Mam więcej skillu niż hajsu mają w Goldman Sachs
Patrzysz na faceta, co w lodówce ma co jeść
Mam PeCeta, a złożył mi go sam Bill Gates
Zamilcz więc, bo wjedzie brudny czarny Benz
I zabierze cię w parę niezbyt fajnych miejsc

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu

Ogłaszam wszem i wobec nowe milenium
Mój korzeń ma swój początek w ciemnym podziemiu
Zaklinacz deszczu, robi się mokro w okamgnieniu
Betonowe lasy mokną w pola widzeniu
Ogłaszam wszem i wobec nowe milenium
Mój korzeń ma swój początek w ciemnym podziemiu
Zaklinacz deszczu, robi się mokro w okamgnieniu
Betonowe lasy mokną w pola widzeniu

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu

Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Polski Wall Street, GPW
Wrzawa na NASDAQ, jazda, DGE jest tu
Aha , to takie prawdziwe , aha

Ref.:
Mów prawde!
Patrz prosto w oczy mnie juz nie, moze ich ona zaskoczy,
Mów prawde!
Bo to nie blizny, one nie robią z ciebie mężczyzny.

Łżesz jak pies trzymając ręke na bibli
To życie jest a nie na ekranie filmy
Nigdy wiecej z tobą wódki nigdy wiecej daj mi pyska
Wole z obcym starcić niż z tobą zyskać
W telefonie nie mam juz tego nazwiska
Przed oczami stoi nadal twoja mina sfinksa
Pamietasz osiedle ? zawsze ramie w ramie
Nauczyłem sie serce ma krutka pamięc
Żąglowałeś zaufaniem , wypadło z rąk
Na tyle , po sprawie zamknął sie krąg
Jaki jesteś z natury ? znów kogoś podbórzysz?
Żałoba żal zawsze zbliża ludzi
Jedyna racja jest twoją święta racją
Żucasz sie na wode jak butelka z informacją
Oplata mackami wszystkich twój farmazon
Co lubią dawać sie mu poddadzą

Ref.: Mów prawde!
Patrz prosto w oczy mnie juz nie, moze ich ona zaskoczy,
Mów prawde!
Bo to nie blizny, one nie robią z ciebie mężczyzny. x2

Co ty do mnie mówisz ? mnie już nie oszukasz
Mocne słowa , a jak szczasz to kucasz
Myślisz że jesteś kim ? ręką boga ?
Po co sie przybijasz jak nie dotrzymasz słowa
Nie wiesz co to wstyd on cie nie ogarnia
Nie wiesz co to honor zewsząt ciebie gonią
Prawda spełzła z twarzy dorzywotnio
Jeszcze sie przekonasz nieszcześcia ciebie dotkną
Nie tam żebym źle tobie życzył
Ale to powraca los lubi sie rozliczyć
Nigdy już nie beziesz inny sie nie zażekaj
Przed samym soba sie nie ucieka
Twoje slowa pamiętają masz u nogi kule
Tutaj chciałeś zabrnąć to ślepy zaułek
Sam zostałeś wokół ciebie pusto
Taki ważny byłeś że nie patrzyłeś w lustro

Ref.: Mów prawde!
Patrz prosto w oczy mnie juz nie, moze ich ona zaskoczy,
Mów prawde!
Bo to nie blizny, one nie robią z ciebie mężczyzny. ... x2

Kiedy patentu na kłamstwo ci zabraknie
Poprosisz o pomoc marie boską matke
Głos sumienia zaklebnujesz , sie uratujesz
Twój głupi usmiech wrogość pacyfikuje
Życie to teatr znam cie artysto
Poznałem twój alfabet kiedy piliśmy czystą
Cfane źrenice w twoich oczach płoną
Szczerością nie grzeszysz jak twoja dupa urodą
Głęboki sen zostanie przetrącony
Bo miejsce gdzie nurkujesz to mętne wody
Z tąd wia z tej strony jak moja ulica
Z tąd ludzie wiedzą nie mam nic do ukrycia
Smiertelna dawka fałszu ich nie zabije
Nieszczęściem nikt nie żyje ręka ręke myje
Dzięki nim do życia jestem gotów
Przyjaźń nie kurestwo wyciąga z kłopotów

Ref.: Mów prawde!
Patrz prosto w oczy mnie juz nie, moze ich ona zaskoczy,
Mów prawde!
Bo to nie blizny, one nie robią z ciebie mężczyzny. ... x2
[VNM]
Yo (VNM)
Hej, stary, zobacz co tu się dzieje (ta)
Jest ze mną Niger K2F i Boxi 834 (dokładnie). Elbląg bejbi, yo!

[Niger]
Po dwóch tysiach mil dzisiaj chcę znów czuć ten styl bycia,
Cofnąć się 8 lat życia w tył wyczaj,
Zarażać rapem jakbym nosił HIV,
By wszystkie niunie wiedziały kto to ja i V.
Kiedy kilkadziesiąt ludzi na miejscu było normą,
Wiesz raz leciałeś na wolno,
Tekst, raz chlałeś polmos, gdzieś,
Albo z panną sam na sam tu miałeś porno, Bryana Banks(?),
To miało sens, koncert, Jane, browar, TV, duszkiem,
Weed palili w lufce,
Ludzie ręce w gorze jakby byli w podstawówce,
Pener na scenę machnął puszkę,
Ale odrzucają tam z graczem jak Ray Allen,
To zawsze było motywacją jak Jay-Z i Farrel,
Lat parę, sprawdź gdzie jest mój ziom,
Nuda na scenie - nie, kurwa, nie wieje już nią,
Chujowe rapy, kładziemy wreszcie kres tu im
De Nekst Best - patrz, jestem next to him,
pod bunch tekstów deal, elbląski ekstrakt
Rozjebie Ci łeb, jakbyś przedawkował mocny specjał!

Refren
[VNM]
Nie ma wiatru, bo to przeminęło z dźwiekiem,
Te chwile PKP, piękne, kurwa, piekne.
Nawinąć z wami zawsze ziomy fajnie,
Boxi, Niger, VNM, oltajmerz, oltajmerz...
x2

[Boxi]
Upalny bezwietrzny dzień, słońce daje w japę,
My, skuci browcem, idziemy pod klatkę.
Tu pod blokiem spotykam zioma,
Gdzie jak jest na melanżu, zawsze coś leci z okien...
Potem idziemy do kumpla w kilku jak pleja,
Jebnęliśmy teksty do bitu w przesterach.
Pierwsze teksty bez kitu od teraz,
Poczułem to, kurwa, mój głos na nośniku napierał.
To były czasy, gdzie bombili yorki i last,
a ja kręciłem bary jak foki, najs
Kręciłem hajs na piwach z banki
I kiedyś budzę się w pokoju z oknem bez klamki,
Na drugi dzień bekę ma jeden,
Mówi ze najebany szczałem pod sklepem,
Podjeżdża suka, ktoś mnie klepie jak cieć,
Mówię 'spierdalaj', odwracam się, a tam pies.
Do Stegny tez to był kozak wypad,
Jak zajebany chciałem pić browar z chodnika
Beka i tagi na budach, śmietnikach,
Później zjebaliśmy bo był przypał.

Refren x2

[VNM]
Mam roześmiana japę jak Jim Carrey, jak widzę te cyfry, litery,
Mam tu Nigera K2F, Boxiego 834,
I przed oczami te sesje na majku, co tam działo się...
Kto nie zna typów tych, o mnie mało wie,
Majk za 5 tysi? Ta, chyba 6 dysi,
Z Nigerem 3 płyty, które szły po 3 dychy,
Albo dwa pięć - to nieważne,
Ważne, że hajp dawał tam nam ten dynamiczny majk w łapie,
Fristajle na pomniku przy oparach szczytu,
Grupa pijanych zawodników flow da do beatu
Albo na schodach pod VC, każdy z nas jak King Luther miał sen,
Boxi Niger i VN-M, poznał rap nas i dopadła nas ochota straszna,
Żeby ten flow w końcu wydostać z miasta.
I robimy to 2005 834, demo jam,
Boxi, VNM i Denver też, V odpocznij, opłaciło się
Zapierdalanie z nogą w gipsie połowę Polski,
I nie wiem, jak dawałem radę, kiedy Boxi dawał wolny,
Napierdolony jak jebany szpadel, dzisiaj legal wtedy rap z podziemia,
Ale nie zamieniłbym tych chwil nawet na mclarena, siema,
VNM, Niger i Boxi, wiedziałem, że w końcu znowu rap nas złączy, piona ziomki!

Refren x2
Gdzie jest dzisiaj rap?
Gdzie jest rap?
Byle kopciuch z osiedla robi z siebie proce
Typ ma w dloni Reeds'a chce nawijać o koce
Cale ich zycie to fikcja,niebyt
Gdyby nie farmazon,byliby niemi
Gdzie jest dzisiaj rap?
Whitehouse kwiaty zła

Ref: Te słowa musza zabić zatrzymać serce
Z chromowanej stali Colt peacmaker
Dam dzis ci zagrac w rosyjska ruletke
Na nieswiadomce z pelnym bebenkiem
To jakbym podal cyjanek bez zalu
W powietrzu zapach gorzkich migdalow
Orzel czy reszka czuć chłod metalu
I tylko ja znam trzecia strone medalu

Pokolenie i-poda chce miec mordy ma bilboardach
Dzis ich pochowam na cmentarzu w Cropptown
Slowa bit piora atrament i papier mam
Oni dobry humor zastapiony prozakiem ta?
Szczekanie slysze wsrod tych prze-kotów
Kazdy z nich ma punchy tyle co łysy włosów
Wczora podziemie dzis na scenie w futrach
Ssą fiuta jakby miało nie być jutra
Zamiast misji emisja na 4 łapy kuci nawet
Moje gruppies biora tych leszczy na huki
8 mila ich inspiracja co jest?
Teraz stoja na mili zielonej
Na mieliznach karier nie znajda nawet monet
Mą wojenna barwe soft zawija na Torent
Noz przy ich gardle wszystko skonczone
Co plewą co ziarnem?
Chce sama prawde

Ref: Te słowa musza zabić zatrzymać serce
Z chromowanej stali Colt peacmaker
Dam dzis ci zagrac w rosyjska ruletke
Na nieswiadomce z pelnym bebenkiem
To jakbym podal cyjanek bez zalu
W powietrzu zapach gorzkich migdalow
Orzel czy reszka czuć chłod metalu
I tylko ja znam trzecia strone medalu

Mam pytanie jak Lis ,co z tą Polską?
Mp3 za free gdzie moj pierdolony Rolls Roys
Bez hipokryzji,niech inni oczy mydla
Niekomercyjnosc tez ma wartosc komercyjna
Pierdole uklady bez disów do szuflady
Kto jest Che Gevarą rap gry
To huta wojskowa pomoz mi o tysiąc
A bedziesz mial dzis rewolucje
Fałszywy chłam wypierdalam jak spam dzieciak
To nie jest rap o klepaniu po plecach
Chcesz sluchac Piha,nie zrób sobie krzywdy
Jebać policyjne hymny
Ten dym cie zgwałci i ich mundurów błękit
Słonce przysłoni o kontury czarnej chmury
Suma strachów gdy czas isc do piachu
Usta szepczą modły do Św. Judy

Ref: Te słowa musza zabić zatrzymać serce
Z chromowanej stali Colt peacmaker
Dam dzis ci zagrac w rosyjska ruletke
Na nieswiadomce z pelnym bebenkiem
To jakbym podal cyjanek bez zalu
W powietrzu zapach gorzkich migdalow
Orzel czy reszka czuć chłod metalu
I tylko ja znam trzecia strone medalu

Polityczna poprawność salutuj
Dzieciak prosto stój na bacznosc
Rap idzie na dno znajdą głos dano
Hip hop traci tozsamość x 5
Mialem sen wiesz ze tez Ci sie to przysni
Jak oni wisza na drzewach zamiast lisci
Wczoraj slyszales ten smiech,ucichł przed chwila
Zdziwione czoła namaszczam benzyną
Ich image ten anturaż i caly design
Moge tylko nienawidziec prosto w twarz ublizac
Pamietasz ten pismak,pucołowata pyza
Gęba napelniona z szambem prezerwatywa
Na biegunke pióra stop koninktura jak licze
Wygrał dwie rzecz,gałąź i stryczek
Zapalmy znicze to ciszy chwila
Koncza jak zapchlona menażeria Villas
Wciąż się zadaję z tymi samymi ludźmi
Wciąż skurwysynom nie pozostaję dłużny
Wciąż pragnę szczęścia dążę do bycia lepszym
dla ludzi być ludzkim resztę frajerstwa pieprzyć
Wciąż tutaj jestem związany z osiedlem
statystyczny cham, który działa przebiegle
Wciąż taki sam na krzywdę ludzką wyczulony
dla kurestwa obojętny obowiązkiem przytłoczony
Wciąż brak zadumy bo sukcesy są złudne
Wciąż to samo życie choć już nie takie smutne
Wciąż nowe kłótnie o swoje trza się upomnieć
Chciałem więcej miłości ale czas jest na wojnę
Wciąż nie spokojne myśli
Wciąż wiele zawiści
Wciąż ludzie którzy chcą czerpać tylko korzyści
Wciąż wierze że się ziści marzenie żyć w spokoju
Wciąż sporo gnoju na ulicach rozbojów
Wciąż szanowany przez tych co byli zawsze
Wciąż dla nich pisze nagrywam bo to ważne
Wciąż te same przyjaźnie i miejsca w których bywam
Wciąż jestem Rychu Peja tak się nazywam
Wciąż przywiązany do miejsc lat młodzieńczych
Wciąż mam prawdziwe teksty
Wciąż kocham pisać wersy
Wciąż z ambicjami na początki nie stawiam
Wciąż jestem swój chociaż więcej zarabiam
Wciąż was namawiam do zmian na lepsze wyjdzie
Wciąż jak wy błądzę upadam ludzi krzywdzę
Wciąż mam swą listę ulubionych longplay’i
Wciąż możesz słuchać do bólu rapu Peji
Wciąż bez układów kompromisom mówię wyjazd
Wciąż walczę fair nawet gdy los nie sprzyja
i wciąż przepita szyja nawet jeśli trunek droższy
Wciąż pełen obaw że sytuacja się pogorszy
Wciąż bezustannie nie zaspokajam swych pragnień
Wciąż jestem tego świadom jak łatwo skończyć w bagnie
Wciąż okłamuję bliskich w sklepach detal ukradnę
Wciąż przeklinam życie które często bywa bagnem

Ref.x2
Wciąż niebezpieczny dla wrogów odwiecznych
Wciąż niezbyt grzeczny dla wrogów odwiecznych
przez ludzi kochany ja za to wam wdzięczny
Wciąż napierdalam o sprawach społecznych

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym
Wciąż bardziej kozak niż tchórz warto być dzielnym
Wciąż wyjebane ma banały i podpuchy
Wciąż dobre nuty na salonów sygnał głuchy
Wciąż godne życie nie straciłem wyobraźni
Wciąż bardziej zły częste rozdwojenie jaźni
Wciąż nadal poważny albo raczej posępny
Wciąż jestem z tobą
Wciąż jestem bezdzietny
Wciąż bardziej skurwiel i zgnilizna tak sadzę
Wciąż nadal walczę żyje zarabiam pieniądze
Wciąż na zmianę liczę choć wysoko zaszedłem
Wciąż pamiętam przeszłość i wspominam życie biedne
Wciąż jak ty więdnę i bez uczucia zdycham
Wciąż będą ...dzwonił do ...
Wciąż pod sklepami lipa tylko ja się wyróżniam
Wciąż nie mam wózka nadal grozi mi puszka
Wciąż spore chęci by zapisać nowy zeszyt
Wciąż cena kręci
Wciąż rap nie dla dzieci
Wciąż jakoś leci
W ciąż wynajmuję studio
tak jak mieszkanie w którym rzadko jest nudno
Wciąż to samo gówno kocham tego epicentrum
Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu
(Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu)

Wciąż mam tę siłę na zmagania z niecodziennym [x4]
Wczoraj dzisiaj jutro nadal wciąż bez patentu)[x3]
Siła w czynach nie w słowach, mieszanka wybuchowa
Poznań, Toruń się jednoczy jak Kartel puszcza towar
Wybuchowy jak wulkan, gorący jak lawa
Szybka zdzwonka na łączach jest nagrywka jasna sprawa
Z miasta do miasta 2 stówy ciśnie audabat
Pierwszoligowi gracze Toruń, Poznań dla nas brawa
W prawilnym szeregu widzisz te wściekłe mordy
Toruń, Poznań się jednoczy, w eter rzuca te sorty

To P.D.G. banda, P.T.P. banda, K do G banda, S.L.U. banda
Znów będzie skandal we wszystkich miastach i na landach
Na raz mamy mandat z prawdą za pan brat
Kaczy to kamrat z ulicy wariat
To świeże gówno, a nie stylu antykwariat
Poznań, Toruń husaria, będzie awaria
Już trwa batalia, rozdana talia
Kart jest i pełna asów gotowych na starcie
Ja mówię otwarcie, szacunek dajcie
Jeśli nie chcecie to wypierdalajcie stąd
Przykozaczyłeś, popełniłeś błąd synu

Przygotuj się na testy kto wykręci większy Meksyk
Kilometry idą w setki, a nas łączy kurwa prestiż
Bo jak duma i teksty, a wy macie, wiem, kompleksy
I czerpiemy z niego radość, gdy wy macie tylko stres
Przy tym fakt jest jak flow, trzeba łączyć z sobą armię
Żeby przetrwać albo jebnąć tu najlepszy numer w kraju
Ej, frajer nie rozumiesz jeśli jesteś już gotowy
Bo po stronie konkurencji pozostaje tylko skowyt

To do fury i do klubów dla wybrańców i dla tłumów
To dla ulic, dla osiedli, Toruń, Poznań swego pewni
Słowiański styl ode mnie dla was w czystej formie
Ten track i każdy z nas wyznaczamy w rapie normę
Nowe twarze, starzy gracze, mocne stopy i cykacze
W tym kawałku idą w parze, Toruń, Poznań miasta nasze
Dla raperów mam kaganiec, dla DJ'ów kajdan
Masz problem wypierdalaj P.T.P. i Paluch fighter, ej

Toruń, Poznań to te godziny na trasie
A robimy rap na ogólnopolski zasięg
(Właśnie tak) Toruń, Poznań my zjednoczeni w prawdzie
Silni jak zawsze, ale teraz jeszcze bardziej (właśnie tak)
Toruń, Poznań nie dla lamusa co zamula
Północny Toruń, Rychu Peja, Paluch, Kaczor, Gural
Nie bujamy w chmurach, bujamy się do hardcore'ów
I niech gębę stulą wszystkie pedały na forum

Scena bity, rymy całe życie zobaczycie
Jak o świcie te trzy bandy będą pizgać wyśmienicie
Nie potrzeba mi cię jeśli jesteś pizdą
By cię zniszczyć na tym bicie
To mistrzowski rap nie wyciek
To czysta energia, którą chłoniesz prosto od nas
Masz tu szereg postaw od początku już do końca
Atak jak riposta P.D.G. , P.T.P. zostaw
Jeśli boisz się poparzyć, bo to od nas dziś jest postrach

Jako za cyce na glebę cię powalić
Dla takiej bandy skurwysyńskich graczy nie ma skali
Wszystkie mordy i hardcorowy rap
Toruń, Poznań się jednoczy, teraz to fakt
Tak, wykrzywiasz mordę, ja mam za sobą hordę
Ludzi, którzy siedzą w tym od lat więc zamknij mordę
Możesz się tylko wkurwić, bo giniesz w kłębach dymu
Prosta maksyma - życie według zasad, skurwysynu

Najlepsi zawodnicy z Poznania i Torunia
Połączyli siły, a ty się kurwo tłumacz
Jest nas jeszcze więcej i uderzamy prędzej
To rap, który buja w miastach ulicami wszędzie
To rap, który jednoczy jak gadam, ty wiesz o czym
Kilku skurwysynów robi rzeźnię, przejrzyj na oczy
To track, którym miażdżymy i nabijamy ostro
Miłość do muzyki, wysłuchaj tego głośno

Zachodni wiatr wieje, w okno betonowe lasy mokną
Pod nowym horyzontom z Poznania do Toronto
Frajerów paraliżującą myślą istotną
Nie sprzedać rapu nigdy dotąd nigdy odtąd
Mam to czego oni nie dotkną, puszczam do lasu, niech połkną
Czegoś nie czają, nie cofną, DJ'om daj, niech to potną
Mógłbym koalicjantom Baccardi z colą i fantą
Nie jest mi szkoda, bo warto, to prawdy szkoła, siemanko
Niezłą dolą i mantrą, płynę gondolą z mą bandą
Ponad betonową dżunglą całą noc dartą złem
Lecz od startu wiem po co nam to znowu
Hip-hopowy most między Poznaniem, a Toruniem!!
Naser:
Mam te kody dostępu , wpadam w centrum zamętu ,
jak Dark Man nie czuje lęku mam dar człowieku
i power dla mnie mury są z tektur metrów parę
dzieli mnie od marzeń odległych Niegdyś jak Neptun
Nie czaisz Moich tekstów wracaj do lektur
po suszy nadchodzi czas deszczu i burzy
Ty wiesz ze mam wersy niczym kody dostępu
trafiam jak piorun w drzewo pod którym chciałeś się ukryć.
Zmieniam Cluby rap wypalony jak cegła
Vixen i Naser masz tu trzeźwy materiał
Nie wypał z deka ostatnie lata ale nie spałem
wracam teraz zapan brat z bratem
Ideał ze mnie żaden raczej idealista
opisać nie opisane to moja chora ambicja
otwieramy bramy kody dostępu zgodnie z planem
trafiając w moje łapy delektuj sie tym rapem .

Ref:
Mamy Co Chcieliśmy x 2
Trzeba wierzyc nie kumasz moich tekstów to wracaj do lektur
KODY Dostępu !

Vixen:
Doszedłem tutaj z buta szybko jak Hayabusa
Pedze jak Kuzaj kumam bo mam dobry pułap
Tępa Kula kulam słowa jestem jak pioruny w chmurach ,
Włączam sygnał jak ambulans by mnie było słychać kumasz ?!
Dostałem swoje cyfry otwieram nimi drzwi
w które wchodzą tylko Vip'y Jestem Nim !
Daje wam tlen jak nikt gdy dzis wchodzę na Street !
Mam promien jak Nikt ! Daje Płomień mój Styl !!
Mam Formę przekształcam sie jak transformers
by skakać coraz wyżej jak skate border
, rozwijam wrodzony talent jak Harry Potter
Rozdaje Bank słów jak hajs totolotek!
Wbijam Cie w fotel gdy przyśpieszam (adrenalina)
wbijam kod dostępu długi jak limuzyna
Ty sie topisz jak cyna w słowach bez pokrycia
To pranie mózgu co cie złamie jak Titanica !!

Ref
Mamy Co Chcieliśmy x 2
Trzeba wierzyc nie kumasz moich tekstów to wracaj do lektur
KODY Dostępu !

Massey:
Full eksperymentuj się orientuj z zakrętu zamętu antidotum kody dostępu
Skrętów masa nie wygasa pomysłów lista
Naciskam , tu pizgam na pizgach i nie na wyspach
Tylko swoje cały czas napieram
napieram nadzieram nadzieram napieram napieram
teraz oryginalny styl bezcera
nie raz słysze "Hujowy rap " Wolał bym usłyszeć cisze
Dyszec nie zamierzam odświeżam pamięć
Wiem co jest grane Zbadane opisane zesłane z góry
słuchają mury kaptury szczury łapią łapią ten Vocal
mam kody dostępu do rapu to Nokaut !
Mam Liryczny wpierdol niczym bejsbol na kolanie
nagranie przesłanie zbadanie granie odkrywanie rapu
mam szyf cyfer dzieli sie pół na pół
dla ziomków znajomków i nie dobrych chłopaków !!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo