Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni.

I. Z faktem, z fartem, słowa uwagi warte
Jak my, Bezimienni, tworzymy dobrą partię.
Co by się nie działo, jakby źle nie było,
Najważniejsze żeby tylko dobrze się skończyło.
Z fartem, brachu, we wszystkich żyłach twoich,
Czas rany goi, a ta nuta bólu ukoi.
Na grosz sparzony, na zimne już dmucha,
Najchujowsze scenariusze, się odpuka.
Z fartem, bracie, oby się udało,
By szczęścia w życiu nigdy nie było mało.
Żeby to co stać nigdy nie miało,
Nigdy się nie stało, nigdy się nie stało.
To system zmusza do hujowych akcji.
To on spowodował, że teraz byłem w akcji.
Chłopaków w każdym mieście, niech dopisuje szczęście,
Tym co na oriencie, bo takich ich zajęcie.
I wszystkim tym, którzy mają plany,
Aby plan, który mają został zrealizowany,
Aby szczęścia zawsze trochę dopisało,
By zamierzony, cel osiągnąć się udało.

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni.

II. Fura, nie rejestrowana,
Stacja kontroli, pojazdu od nowości nie widziała.
Warzna sprawa w planach, lecz trzeba tam dojechać.
A najebane w aktach może mi to zaniechać.
Z rana, zezwoniła babcia, że jakaś morda wrzaska,
W towarzystwie czterech.
Na kwadrat wjechała, z aresztowaniem celem.
No rzesz kurwa co się dzieje, no rzesz kurwa co się dzieje.
A miałem święty spokój, to banda niebieskich koloków.
Zawsze powód znajdzie, żeby życie Ci uprzykrzyć jak najbardziej.
Cisza zrobi to w standardzie, polegam na farcie i dalej gaz przed siebie.
Dojadę spokojnie to będę w siódmym niebie.
Nagle co to? W oczach mi się jebie? NIE
Bandy chuja patrol, z lizakiem na baczność, błysk w oku przyciął.
A moja czarna żaba nie wzbudza zaufania, mogę przysiąc.
Już pewien zatrzymania, w głowie darmowe wakacje od stronnika
policjanta, lecz tego dnia fart się mnie trzymał,
Jaki zamulony chłopaczyna, za mną, szedł z swoją panną,
Chciał się popisać, przejechał dwie linie i zapłacił lizak.
Kierowany we mnie, przeciołem bezpiecznie myśląc ej chłopak,
Masz u mnie browar, fart i znowu korawodar.
Na ciągłego farta, liczy dobra banda,
I jak my tysiące: jeden miłość, drugi problem a trzeci pieniądze.
Kieruje marzenia, każdy z nich jest do spełnienia.
Wystarczy nadzieja, hart ducha, szczęście, a zawsze jakoś będzie.
Uwierz, mnie też nie raz dorwie lipa.
Lecz fartem życie jest moja mysza i zaufanie w grupach,
Co wbija chuja w tych co strzelają z ucha.
Słuchaj, dobre słowo to otucha,
Dzięki Wam za to.
Dzięki dla chłopaków za kratą.
Z serca pozdrowienia i odrobinie farta.
Do szybkiego zobaczenia.
Brat z fartem się miewaj.
Do szybkiego zobaczenia.
Do szybkiego.

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni. x 2
A bauaua poznałem twora i mówi do niej
Excuse me seniora
Czy nie masz ochoty na bara bara
Dziś wychodzi z domu mój stary i stara
Mam pewien plan ( plan ) jestem dziś sam ( sam )
Więc nie bój się o wpadkę bo prezerwatywy mam
Ty sobie myślisz że chcę cię wykorzystać
Ja nie zaprzeczam muszę ci to przyznać
Że mam wielka ochotę się z tobą popierdolić
Mówisz jesteś cnotą to będzie bardzo boleć
Więc mowie prosto w oczy koteczku masz ochotę
Wpadnij wieczorem zbadamy twoja cnotę (cnotę).

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Romantyczna kolacja każdego potrzeba
Kupiłem mineralną i bochenek chleba
I wino z jabłek te trochę tanie
Będzie wspaniale będzie wspaniale
O dzwonek podchodzę do drzwi
Otwieram je szeroko za nimi stoisz ty
Zawijasz się do środka wyglądasz wspaniale
To jest trochę podejrzane nic nie mowie ale
Widzę że w swej dłoni wielka torbę masz
Wyjmujesz z niej pejcz i skórzany płaszcz (uuu)
Dziewczę się przebrało pierwszy cios zadało
Czuje dziwne dreszcze i proszę o jeszcze!

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok

Od czasu biczowania minęło już wiele
Lecz pozostały rany na mym ciele
Wiele ośmielę się powiedzieć wam
Było całkiem młodzieżowo i co mi tam z ran
Nie była ona cnotą nie da się zaprzeczyć
Robiłem z nią dziś w nocy bardzo dziwne rzeczy
Na koniec wam powiem wszystkim jelenie
Za każdy z nas ma jakieś zboczenie
Wnuczek czy córka ojciec czy babka
Powie ci w takich wypadkach

Ref. X4
Każdy lubi robić ten skok w bok
[ Nie bierz do końca na poważnie tego tekstu, to już jest sprawa damsko-męska. Generalnie każdy się kiedyś kłócił z laską... każdy... zresztą co ja Ci tu będę pierdolił. Sprawdź to. Trzy, dwa, jeden ! Ej jedziemy. ]

1.
Ja Cię proszę dziewczyno, lepiej wrzuć na luz,
No i nie krzycz tak na mnie, bo śmierdzi Ci z ust,
Tak między nami, czy wydaje się Tobie, że sram diamentami,
W hajs zamieniam pergamin, powiedz, czemu oczekujesz luksusu ?
Czy ciężko Ci podnieść obcas do autobusu ?
Na obiad sushi - nie wnikam,
Zjadłabyś gówno, gdyby je polecił cosmopolitan,
Srebro niedobre, złoto niedobre,
Lepiej od razu wyjebać w byle błoto cyrkonie,
Jak Jezus plastiku w platynę nie zamieni,
I tak powiesz, że na tanie rzeczy masz uczulenie,
Co mam się sprzedać, iść za sukcesem,
I zakończyć batalię z jajami jak orzeszek?
Krzyknij jeszcze raz, lub przyjeb plaskaczem,
Nie mam głowy jak struś, żeby chować ją w piasek.

Ref.:
Ja, Ty, My, Oni - wszyscy mi znani,
i te same na co dzień problemy z kobietami. x2

2.
Dziewczyno nie patrz na mnie, jakbym zabił Ci ojca,
Ja wiem - w domu syf, ale kiedyś posprzątam, lecz nie dziś,
I nie krzycz, ja Cię proszę,
Czy wyglądam jakbym miał przed nazwiskiem mister Proper ?
Inna wytrzymać by nie była ze mną w stanie,
To zdanie jak kilka innych - znam już na pamięć,
I koleżanki Twoje, ta banda od narzekań,
Takie mają doświadczenie, że nikt na nie nie czeka,
Wybacz, ale dopóki żyję, w łazience zawsze pozostawię otwarty kibel,
I nie rób mi awantur, o światło gdy noc,
Bo nie chcę przypominać kto tu płaci za prąd,
Mówisz, że dla kolegów poświęcę zdrowie,
Znasz każdego z nich, czemu w twarz im nie powiesz ?
Mam dość narzekań, marudzenia w temacie,
Jak tak - koniec z seksem, dziś śpisz na kanapie !

[ Nie no kotku, przepraszam Cię, wiesz no, nie na poważnie tak, tak wiesz, no, nie będziesz, nie, nie, nie mów, że się obrazisz znowu, obraziła..., no nie warto, się nie obrażaj, no co Ty, przecież ja nie na po...,nic na po... przepraszam ! ]

Ref.:
Ja, Ty, My, Oni - wszyscy mi znani,
i te same na co dzień problemy z kobietami. x2

[ No, no daj buziaczka i się nie obrażaj, no chodź, buziaczka daj. ]
[ Dobra, jak Ty się tak obrażasz, to ja też się obrażam, nie chcesz...[?] I tak mam hip-hop.. ]

3.
Kochanie, jestem głodny życia i spragniony wyzwań,
Nie mam dość chcę oddychać,
Mój rap to nie relikwia,
Ponad blok, ponad chmury,
Tu nie patrzy się co dzień
Jak agresja tu znudzi, albo trwoga to z Bogiem,
Kochanie jestem głodny szczęścia z Tobą,
Pragnienie serca, dotyka Twego piękna żono,
Dałaś mi wszechświat sobą,
Chociaż nieszczęścia mrożą, życie ma słodko-gorzki smak,
Jack'a Daniels'a z colą,
Kochanie jestem głodny przygód i spragniony podróży,
Męczy mnie u ludzi to, że dużo łakomych na stówy,
Sto gram, sto kilo, sto euro pod klubem,
Nie sam, a z rodziną,
Dam Ci flavour na stówę,
Kochanie, jestem głodny czasu i miejsca,
Spragniony szczerości, na tej ziemi, gdzie żyć mam,
Wybacz, się nie sprzedam - nie ma takiej ceny,
Kochanie jestem głodny nieba i spragniony ziemi,

Kochanie, jestem głodny życia i spragniony wyzwań,
Nie da się bez ryzyka, niezależności wygrać,
Nie ma, że ktoś Ci dziś da do szczęścia bilet,
Dla ludzi różnych wyznań, religia tworzy thriller,
Kochanie jestem głodny myśli o nas,
Spragniony chwil, dla których mógłbym żyć i skonać,
Jeśli na szczyt to z Tobą musi być ta droga,
Szczery do krwi, bo słowo pali złych, jak pożar,
Kochanie jestem głody rapu, spragniony liter,
Ostatni samuraj w tym fachu, ostrym jak shurikan
Saga trwa, syn dorasta, w kulcie hip-hopu za ojcem,
Chociaż, dla jego szczęścia - każdą decyzję poprę,
Kochanie jestem głodny świata,
Spragniony uczuć, gdy większość z życia robi Jackass,
Czy mam współczuć im ? Nie wiem, bo nic ich nie chce zmienić,
Kochanie jestem głodny nieba i spragniony ziemi ...
1. Papapgerapgetdown ! Znowu spotykamy się. To ja Karramba chyba znacie już mnie. Zagorzały przeciwnik kokainy, marihuany, amfetaminy. To ja wam wciąż zapinam, że dragi zabijają. Bramy krainy śmierci przed wami otwierają. Tak rap kaznodzieja słuchajcie mnie wszyscy we mnie jedyna nadzieja, by oczyścić wasze mózgi wasze umysły dragi to "szit" bracia z nad Wisły . Pomyślicie co za palant nie zna się na modzie pewnie typ kolesia co nawija o pogodzie. W kościele krzyżem leczy nie pali i tak dalej Bullshit, Bullshit nie macie racji wcale . Byłem czarną owcą dla mojej rodziny ulica, mecze, mordobicia i zadymy. Problemy w szkole jak margines społeczny. Przytrzymany umysłowo dla niektórych niebezpieczny komisariat na komendzie bardzo dobrze poznałem. Izba wytrzeźwień 2,5 promila miałem .

Ref: No drugzz!...

2. Marihuany niejednokrotnie próbowałem, pamiętam jak dziś lat 16 wtedy miałem. To bardzo głupi wiek, wiem to z doświadczenia prawie każdy przypadek wymaga ostrego leczenia. Słodkie i wiotkie opaleni kolesie. Sex na tylnim siedzeniu w kradzionym mercedesie. Podwójna wpadka ciąża i stróże prawa tak po "maryśce" skończyła się ta zabawa. Niestety to głupota młodzieńczego wieku. Wina społeczeństwa nie znajdziesz na to leku. Jeśli masz 16 lat i takie środowisko... Sam wiele przeżyłem na własnej skórze jako jeden z niewielu w Krakowskiej subkulturze. Chciałem się oderwać, odbić w inną stronę pomyślałem sobie, że jeszcze nie wszystko stracone. Sam sobie dałem szansę na normalne życie zacząłem mieć zasady olałem dragi i picie. Poznałem kogoś kto mi pomógł, komu zależało i tak moje życie w końcu sensu nabrało!

Ref: No drugzz...

3. O boom Digi Ye Zapina rap kaznodzieja. Słuchajcie mnie wszyscy we mnie jedyna nadzieja żeby wam młodym ludziom przetłumaczyć maksymalnie, że naprawdę bardzo często kończy się fatalnie takie podejście do sprawy jakie miałem ja kiedy miałem 16-17 lat. Powiesz dobra, ale teraz czasy są zupełnie inne dragi to norma, a moje rady są dziecinne przecież co by powiedziała twoja dziewczyna gdybyś zamiast na jojta zaprosił ją do kina. Nastała taka moda więc nie chcesz się wyłamać swojej dobrej pozycji wśród kumpli, nie chcesz złamać Bullshit Bullshit nie sugeruj się posłuchaj moich rad ja nie życzę ci źle.
Ej ja tylko chciałem poukładać swoje życie
Potańczyć do brzmienia twoich złotych skrzypiec
Teraz jestem skazany na te bicze
Za wcześnie na to by palić na twoim grobie znicze
Bóg nie umarł jak mówił kiedyś Nietzsche
Taki to nie koncert życzeń i przyczyn
Widzisz kilka przyczyn tego stanu rzeczy
To nie mity wyczyn jak skity
W życiu przerwa luz
Mnie to rusza jak czarodziejski mus
Wszyscy chcieli by grać w otwarte karty
Jak na otwartym może głośne szanty
Głos zdarty polityczne kanty
Wszyscy wiedzą że to nie są wcale żarty
Płynie taki świat się burzy
Kruszy mury a co mówię bzdury
Który to rok nastał?
Ile lat minęło?
Co dopóty gdzie te wolne miasta?
Wolność słowa prawa Piasta
Wcale to nie jest taka sprawa jasna

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Krótkowzroczność to największy ból
Nie zostanę królem nawet jak bym mógł
Bo nie o to chodzi to nie chodzi o to
By być na topie by ślinić się na tron
Ej zapomnij o wszystkim
Tym czymś się czym patrz na symbol snów
Tylko tryumf liczy się tu nie ten materialny
Nie ten idealny
Ziemski jak ludzki człowiek
Nie ten mesjalny lodowiec
Który topi się ze złości nienawiści
A ktoś żywi zimnym chłodem
Wolnym krokiem idę bokiem
Lukam na ten pośpiech zwany tłokiem
Ludzie pchają się między rokiem 2003 a 2008 2009
Wielki bunt koniec z tym jak grom na tłum

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już x4
Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej

1.)
Tańcz na stole, tańcz na szkle
Jeśli tylko masz ochotę
To co możesz zrobić już
Też zawsze możesz zrobić potem
Rób to co chcesz, albo nie rób nic
Niech nikt ci nie mówi jak żyć
Więc mówię ci
Wstań, krzycz
Tylko jeśli ty sam tego chcesz
Mówię tańcz, myśl,
Bo nikt nie wie tego co ty wiesz

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

2.)
[Jabaman jedzie z rymem]


Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

3.)
[Jabaman znowu nawija]

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej

Refren:
Obiecują lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

Lepsze jutro, może jutra już nie będzie
Czemu masz być tu, kiedy możesz być wszędzie
Chcemy wszystko albo nic, a nawet więcej
Jak dla ciebie to za dużo - jesteś w błędzie

4.)
[Jabaman]
Taki skurwysyn...kocham Cię
Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć,
Ja chwycę cie mocniej i przytulę, weź mnie dotknij.
Wierzchem swojej dłoni przejedź po moim policzku,
Poczuj twardy zarost, spójrz mi w oczy, jestem - przyjdź tu,
Na serio tysiąc słów, tysiąc gestów i pomysłów,
Jestem przy Tobie, bliskość, pomieszanie zmysłów,
Piękna kobieto już na starcie się zachłysnąłem
Twoją urodą, kocham Cię, więc cały płonę,
Chcę Cię za żonę, nigdy już nie zechcę innej,
Potrzebuje tylko Ciebie, więc pytam czy za mnie wyjdziesz,
Zrobić Ci krzywdę? Uwierz nie ma takiej opcji,
To najważniejszy track z moich historii miłosnych,
Kocham Cię, bądź mym oparciem, inspiracją,
Uosobieniem marzeń, piękną, zmysłową kochanką,
Ten track nie hardcore, ja Ci go nie zafunduje,
Po prostu ze mną bądź nie zawiodę, obiecuję!

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Jesteś taka słodka, taka piękna, uśmiechnięta,
Jak po wypaleniu skręta, pełen relaks - ja wymiękam,
Przed Tobą klękam, bo Ty jesteś tego warta,
Wiem, że miałem farta, czysta miłość, niepoddarta,
Zapewnić bezpieczeństwo Tobie piękna dla mnie standard,
Gdy zasypiasz na mej piersi, a ja czuwam wartę - wariat
Bez Ciebie starta bania, bym już przepadł,
Czysty przykład na to, że można liczyć na człowieka,
To nowy etap, ja przeżywam dziś renesans,
Ona z książką przy herbacie, nie myśli o mercedesach,
Nie mają pojęcia Ci co plotkami się karmią,
Że on i ona na to szczęście patent mają,
"Przeciwieństwa przyciągają" coś w tym jest i te dwa Pe
Od dziś stanowią jedność o tym ten kawałek jest,
A ja kocham Cię wiesz, jeszcze nieraz to powtórzę,
Jesteś mą drugą połówką, czekałaś na mnie najdłużej.

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Ty beze mnie marzniesz, ja bez Ciebie nie istnieję,
Dam Ci moje ciepło, którym z miejsca Cię ogrzeję,
Chcę być Twoim cieniem, robić z Tobą mnóstwo rzeczy,
Życie z Tobą przeżyć, możesz ufać mi i wierzyć,
Możesz mnie wyleczyć z tych defektów, które mam ja,
Jestem spoko typkiem, mówisz fajny facet wariat,
Pragnie Cię kanalia, który w domu jest kimś innym,
Twardziel o łagodnym sercu, często pozytywny,
Poruszam Cię do łez, przeprawiam Cię o dreszcze,
Potęguje Twe emocje, Ty wariujesz, pragniesz jeszcze,
Wystarczy nam na potem, mam ochotę trwać przy Tobie,
Jeszcze nie raz Cię zaskoczę, bo chcę - wiem, że tak zrobię,
Kocham Cię nie plotę, mój plan realizuje,
Jesteś moim tlenem, który wciągam gdy Cię czuję
I proponuje wspólne życie, Rych nie bredzi,
Jesteś tą odpowiednią, proszę bądź matką mych dzieci!

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!( x2)
Ref.x2
Pią pią
To jest Poznań Piątkowo
Pią pią
Tutaj jest hip hopowo
Pią pią
Tutaj jest betonowo
Pią pią
A ty kiwaj głową

Z jednym miejscem jestem właśnie całym sercem
A te produkcje nazywam dobrym ścierwem
Jesteś kiepski? Więc zrób sobie przerwę
Z takich jak ty czerpię energię
I z werwą pędzę miękkich męczę
Choćbym szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę
Pod każdym względem rap jest mi na rękę
Jest moim narzędziem by podkreślić napięcie
Ot co dziś wjeżdżamy z chorą porcją
Pią Pią to jest to jest nasz miejski folklor
I kiedy robi się gorąco kuzyn uchyl okno
Bo to jest PDG nie będzie słodko z pewnością
A głośno mocno szybko procentowo
To Piątkowo proste bujaj głową
Język prosty jak Basic crazy jak AZ
Nie Jay-Z w poszukiwaniu prawdy jak Dick Tracy
Wożę się z kuzynami a nie panną Daisy
Czają to przede wszystkim tutejsi
Do biby zawsze pierwsi nie blokersi
Nie Pudelsi tylko podziemni MC
Niczym Rasco miasto jak Tabasko
A w nim tworzona sztuka jaki Picasso
Z pasją na sto jeden procent
Północny biegun przy szkockiej białe noce

Ref.x2
To jest Pią pią
To jest Poznań Piątkowo
Pią pią
Tutaj jest hip hopowo
Pią pią
Tutaj jest betonowo
Pią pią
A ty kiwaj głową
Otwieram oczy zlany potem pokój ujebany błotem
Wali alkoholem lokum wokół pare zgonów spokój
Boże jak się tu dostałem no chuj myśle mieszkanie w bloku
Ide w nieznane w toku dalej fajer na widoku
Odpalam faje nic nie zapamiętałem
Co mi zostaje chwytam typa i się pytam czy poznaje mnie
Litanie mu nadaje w sumie mu się nie udaje
Unieść aktu rozmawianie tudzież oddychanie
Chuj z baranem jade dalej budze jakąś typiare
Ta mi tu na luzie wstaje bez kitu ma przejebane
Włosy ma powyrywane ale to frajer rutyna bo bajer
Jest dalej dziewczyna przeklina straciła pamięć czaj klimat
Pytam ją jak się nazywa ona że nie wie i rzyga
Potem że chyba Monika, nie wierze bywa nie wnikam
Unikat mówię ci szczerze bo reszta miała tak samo
A ja bym chciał się dowiedzieć co tu się stało
Rozjebany wazon w chuj butelek flaszek cały szereg mało
Piasek wszędzie jebie haszem zjarane fotele
Co tu się działo wiem niewiele jeszcze mniej ci ludzie
Amok, dzielnie biere natlok usterek i dalej móżdże
Pamiętam żę w niedziele byłem w klubie albo na domówie
W sumie nie wiem gubie się na pewno piłem wóde
I może to ceregiele głupie i się nie naucze
Że alko zbyt wiele łupie po systemie jak po dupie
WC moim celem celuje podniebieniem
Musze wyrzucić to siebie nim wróce topie skojarzenie
W głowie mam niewiele tak boli mnie myślenie
Lecz jak się skupie to wykupie abonament na wspomnienie
Sprawdzam zegarek na lapie, połapie się przecież
Lukam na date czaisz patent 2010
Chyba nie jestem na czasie ja cie, to było w niedziele
Ale nie w tym roku raczej coś z tym wyświetlaczem jest - nie wiem
Chyba mam zasięg, chwytam za phona pytam zioma
Który rok dziś macie bo coś mi jebie po oponach bracie
Nie wiem to choroba total jestem nie w temacie
Stary idź do psychologa albo zmień kuracje
No kurwa kumaj akcje jak to dziwi tego poranku
Mam takie atrakcje że wyśle CV do lunaparku
Bani fragmentacje nawyki do wykitowania na bank tu
Zostało mi jakieś 4 dni i 25 taktów
Dobra powracam do faktów niewiele ich tu goszczę
Poza tym że po melanżu straciłem 4 miesiące
Kurwa nie dobrze chwytam czteropak wychodze
Wszystko na opak po drodze to grozy kino ku przestrodze
Łapie 148 i zawijam na chate
Siadam na kompie rozkmina czy to nawijam naprawde
A jaki był tego finał nowina stary nie pytaj odpalam neta
I czytam że dziś wychodzi ta płyta
"Żaden rząd nie może utrzymać się długo przy władzy, jeżeli będzie się opierał tylko na bagnetach i czołgach."

1.Dziś nie bez przyczyn
Tłum na ulicy krzyczy
W tym kraju robotniczym
Niczym są robotnicy
A władza wdraża przymusem ustrój
Który głównie zraża i sprzyja ubóstwu
Było ich stu, dwustu tysiąc sto tysięcy
I między nimi niewidzialne więzy
Stali na placu Stalina, zdani na siebie
Spontaniczny wydarzeń przebieg
Jeszcze wczoraj strach trzymał ich w ryzach
Strach puścił nadzieję, strach nadzieję zagryzał
Dziś byli społeczeństwem, szli w jednym rzędzie
Nikt nie chciał w swoim kraju czuć się, jak więzień
I nikt się nie wycofał, mimo ofiar
Mimo, że cena tego była wysoka
Ale zbudowano pomnik, który nie zginie
Potomni pytają, kto był temu winien
To ta elita marna
To ta totalitarna władza
Której jedyną siłą jest armia
Wszędzie na całym świecie jest przeszkodą
By mogły rosnąć społeczeństwo i wolne słowo
Bo demokracja może być zasadą
Ale demokracja też może być fasadą
Dziś możemy swobodnie nieść treść
Oddajmy cześć
Poznań pięć sześć.

Krew przelana w Poznaniu obciążą wroga. Obciąża wrogie Polsce ośrodki imperialistyczne i reakcyjne podziemie, które są bezpośrednimi sprawcami zajść.

2.Coś pęka wtedy, gdy rośnie ucisk
I wybucha, kiedy to dotyczy ludzi
Są granice, które mają własny alarm
Tych sygnałów nie zagłuszy żaden hałas
Nie ma planów, które mogą być receptą
Statystyka nie dotyka tego, co jest wewnątrz
Tam nie dociera sonda, aparatu to władzy
Co jak dzika horda bije tak, by zabić
Czasem rośnie napięcie, zaczyna iskrzyć
To zupełnie inny świat, niż ten opisany w Biblii
Szukanie wroga przez największego kata
Gdy dyplomacja pada, zostaje tylko atak
Ten chory system nie zdał egzaminu
Trzeba poczuć wolność, choć na kilka minut
To dławione życie, które nie rozkwita
Słychać tylko serca bicie tych, których to dotyka
Tysiące osób zebranych solidarnie
Prośby, kontra rząd, co wystawia armię
Chodźmy, mamy prawo mieć swoje zdanie
Wielu z tych, co poszło nigdy nie powstanie
Czarny czwartek, czerwiec, miasto Poznań
W pięćdziesiątym szóstym pisała się historia
Teraz jesteśmy wolni, mamy wolny wybór
Wybierajmy godnie, nie przynosząc wstydu.

"Powtarzamy bowiem raz jeszcze. Nie ostoi się długo żaden rząd i żadna władza, jeżeli terror i przemoc będą jedynym jej oparciem. W ostatniej stancji bowiem decydował i decyduje nadal człowiek."
Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

We mnie tyle samo tolerancji by zrozumieć innych
ile arogancji bo niektórych ludzi chyba nie zrozumiem nigdy
tyle samo we mnie podejrzeń co zaufania
iluzja życia mami prawdą pełną zakłamania
we mnie tyle samo radości ile gniewu
me spojrzenie pada na podłogę lub leci ku niebu
tyle samo we mnie możliwości co niemocy
nie każdemu jest pisane abym mu otworzył oczy
we mnie tyle samo napięcia co spokoju
potok wykrzyczanych słów konsternacja na koju
tyle samo we mnie mądrości co głupoty
co znaczy mieć farta i wpierdolić się w kłopoty
we mnie tyle samo pogardy co szacunku
dla brata wita ciosy psubrata kierunku
tyle samo chęci poznania zła i dobra
obok siebie na półce losy Boba i Adolfa

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

W moim życiu tyle samo razy na wozie co pod nim
wiem więcej niż potrzebowałem albo byłem głodny
moje życia to pasmo wzlotów i upadków
tu nie sinusoida nie zależy od przypadków
w moim życiu tyle samo razy celu blisko
ile zmarnowałem szans ale na szczęście nie wszystko
w moim życiu się działo nie da się zaprzeczyć
me oczy ujrzały piękno ale i plugawe rzeczy
i tak leci dzień po dniu noc po nocy
akceptuje w sobie obie strony mocy
moje życie co dzień czegoś mnie nauczy
to co dzisiaj było klapą jutro już być nie musi
kradnę słowa i przelewam je na papier
tyle samo razy na mnie mówili złodziej co raper
w moim życiu często choć samotnie nigdy sam
za to że byliście przy mnie na zawsze dzięki wam

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

Masz tu moje życie na tej płycie odbita ma dusza
dwie połowy mej natury ścierają się w twoich uszach
szczery do bólu posypie ci rany solą
przełącz się drugą płytę w tedy szybciej się zagoją
teraz już wiem zrozumiałem już na zawsze
że moje życie tutaj to wielkie pasmo doświadczeń
chwila wyboru szala waha się jak złodziej
wiesz o co chodzi bo decydujesz sam na co dzień
to moje życie moje łzy moje szczęście
moje blizny mój charakter me zasady przenajświętsze
to moje życie moje błędy moja pasja
tu masz moje poglądy mego życia narracja
to moje życie mój styl moja płyta
moje słowa szczere a ty w moim świecie witaj
to moje życie o nim tu każdy kawałek
czuję że jestem gotów bo długo na to czekałem ( taa)

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.
Brama na Targowej widzę Los Vatos Locos czarnym sprejem
to Warszawa "Praszka" , tu są moi przyjaciele
wporzo chłopaki są dealerzy i złodzieje,
imprezowe laski wielu MC i Dj'e tutaj żyje,
tu się zajebiście Bawię, gdzie ja kurwa jestem!?
-Na północnej Pradze Hip-Hop strefa przekręty,
ulicy żołnierze , pierdolona prawda wisi w atmosferze
a w eterze słychać zajebiste rymy
respekt dla "Praszki" dla Vatos Locos Klimy ,
-ząbki bujają się w rytmie Hip-Hop ,
zajebiste fury , towar pierwszy sort,
moi przyjaciele Vatos Locos Klan
tak z nimi odpierdalam ostre akcje libacje
imprezowe sytuacje, łycha na śniadanie a koka na kolacje.

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos

Limanowa 018 Hip-Hopowa strefa
każdy tutaj wie co to "kosa" i brecha
Tupak z pod pidele koka jointy i melanrz
zajebiste laski Hip-Hopowa karuzela
dalej Nowy Sącz - Stary Sącz - Zakopane,
Hip-Hopowe bity są tu znane i lubiane
Do nosa podawane skręcane i spalane
Vatos Locos Klan sprejami na ścianie.
-Radom osiedle Michałów
zajebista strefa przekrętów i przewałów
zero przypału. Jointy i muzyka
Doktor Drew w Samochodowych Głośnikach napierdala ,
bujają się chłopaki, imprezy zadymy policyjne ataki - Zajebiście
ja to kocham i tym żyje
tak, duże pięć dla Radomia Bije.

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos

Zapierdalam dalej witam Skierniewice,
Dobre interesy przy Hip-Hop muzyce,
stary Listopa, Gladiatorzy Miasta-
dziwki kokaina zawsze zajebista akcja,
na drarzem raper misiek jego syn i Ekipa ,
Joiny Kokaina Hip-Hop muzyka
Olsztyn faza mój Brat z "Wester Plate"
nastukany Hip-Hopowym tematem -
Rzeszów zakład karny -
Załęże Marinero Vatos Locos video Hip-Hop stereo
w końcu moja ulica gdzie się wychowałem
WITOSA KRAKÓW, z tąd wypierdalałem
pierwsze oficjalne rymy - z Krakowa w powietrze
Vatos Locos Klan wbija się w przestrzeń ,
cała Polska w temacie jest zajebiście
dziękówa Chłopaki za to ze wporzo byliście

Ref.
Cała Polska w temacie.
Cała Polska w Temacie.
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie
Cała Polska w Temacie - Vatos Locos
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo