Popularne piosenki. Polski Hip Hop

róż zachodzącego słońca tłucze właśnie w jego szyby
on mieszkał to od dzieciństwa, przezroczysty dla dzielnicy
nie zakłócając spokoju, wtopił się w asfalt
świat leżał tam u dole, on zaś był hen, u stóp miał sypialnię tego miasta,
pośród sklejanych modeli, rozklekotanych mebli
żegnał sie ze światem, by zawrzeć pakt z samym diabłem
wśród kurzu, sterty gazet, tak oto jest najpiękniejsza kobieta w mieście
to przy niej drżą wargi i pocą się ręce, w gardle stoi jak kość cały alfabet
pani szanowna w aureoli - diabeł, co serce nosi w pudełku zapałek
spija krew z warg tych co spłonęli w różnym wieku mężczyźni miejscowych elit
najpiękniejsza kobieta w mieście
on robi w myślach jej zdjęcie, układa do snu wyblakły polaroid
w samotnym wielkim łóżku mózg tu to projektor ekranem powieki
nie dbając o luksus, sztywny jak manekin

tęskni za tobą dzień i noc
ogromne miasto, każdy blok
tęskni za tobą aż po świt,
każdą ulicą płyną słone łzy

Najpiękniejsza kobieta w mieście, nowe możliwości, nowe neuronalne pętle,
czyli prąd co stymuluje serce
spoglądał kątem oka na nią z okna na piętrze, bo mieszkała w sąsiedztwie
przekrwione po nieprzespanej nocy oczy, spocone ręce
szorstkie niczym pumex, marszczy kępy brwi, gryzie ołówek
nerwowo skrobiąc kciuka naskórek.
Ona nigdy nie spojrzała w jego stronę, wybierała zawsze takich co spogladają na świat rozporek.
On wie, że jego miłość jest jak góry morza oceany
mknie ekstraklasą nad płonącymi wieżowcami
dobrze wiedziała, że gdy idzie korytarzem patrzy widzów więcej niż na filmie Matrix
młodzi chłopcy, co za drzwiami opowiadali, co by zrobili, gdyby dorwali
jak smakowali ją, perwersje
kiedy wracała słychać było klaksonów całą orkiestrę
spoconych kolesi, którzy byli gotów ujażmić bestię
on widział te sceny z okna na piętrze
w zazdrości swojej tłukł jej zdjęcie, w spoconej ręce, najpiękniejsza kobieta w mieście

tęskni za tobą dzień i noc
ogromne miasto, każdy blok
tęskni za tobą aż po świt,
każdą ulicą płyną słone łzy

miłość wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi, jak pacierz klepał te słowa
gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg za snem lepkim jak złodzieja palce
zapisywał te sny, kartka po kartce, które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci
to bezpieczeństwa wentyl na złe chwile,
gasił światło więc czytał mniej książek, wspominał ją czule kładł rączkę na kołdrze
z kolegami dzielił swe libido pragnąc jej dziko, dyrygował nimi choć jego imię to nie
Lutosławski Witold, bezwarunkowa reakcja wrodzona, wszystko stoi, basta !
kiedy przechodzi gdzieś blisko najpiękniejsza kobieta miasta,
kiedy wyjeżdżała pod rękę z panem tego świata, chłopcy skapitulowali,
poddali się zamiast odpierać atak
miasto bez najpiękniejszej to nie to samo miasto, ogień nie pozwala ciągle zasnąć
płaczą wieżowce, całe osiedla
tęsknią wiatrem, burzą w rozpalonych sercach

tęskni za tobą dzień i noc
ogromne miasto, każdy blok
tęskni za tobą aż po świt,
każdą ulicą płyną słone łzy
Ref: Uda się jednemu na stu,
Możesz być nim Ty, jeśli tylko masz już:
Konsekwencję, pasję i sprawność, by wyjść
Z podwórka na stadion. /2x

1. Gdy masz kilka lat, masz głowę pełną marzeń,
Gdy miałem kilka lat, chciałem zostać piłkarzem.
Barcelona 92 Polska gra w finale, srebro, powrót w chwale.
Każdy kto miał talent, chciał dotrzymać słowa.
Każdy chłopak chciał kopać, jak Juskowiak.
Pustkowia, zamieniały się w boiska,
Nawet te klepiska, ziemia najbardziej wyboista.
Czas leciał.. klasa 2 i 3, każdy dzieciak, chciał wtedy grać jak Trzeciak.
Wielu miało zapał, nie każdy się załapał.
Jeden zrezygnował wcześniej, jeden po latach.
Ci, którzy brzebrnęli - grają dziś dla Polski:
Boruc, Wasilewski, Błaszczykowski.
Widzisz ich w TV, o nich nadaje radio,
Dla nich podwórko, stało się furtką na stadion.

Ref: Uda się jednemu na stu,
Możesz być nim Ty, jeśli tylko masz już:
Konsekwencję, pasję i sprawność, by wyjść
Z podwórka na stadion. /2x

2. Z podwórka na stadion, długa droga,
Ale dlaczego miałbyś nie spróbować?
Wszystko, co możesz stracić, to trochę potu,
To nic nie boli, więc powoli, krok po kroku.
Rób postępy, drybling szlifuj, na kolejne zawody formę szykuj.
Strzał, korner, rzuty wolne, rzuty karne,
By przeciwnika szanse były marne.
Skutecznie, do ostatecznej Victorii, by w Glorii przejść do historii.
Jak Dudek, z Liverpoolem, bądź królem widowiska,
I zawsze graj, do ostatniego gwizdka.

Ref: Uda się jednemu na stu,
Możesz być nim Ty, jeśli tylko masz już:
Konsekwencję, pasję i sprawność, by wyjść
Z podwórka na stadion. /5x
Nowy brzask budzi nas kolejny raz,
Choć wczoraj prosiliśmy mocno Boga
By ten płomien już zgasł, a tu masz,
Podniósłbyś wrzask jak w czas swych narodzin,
Bez łask plan nie wychodzi, młodzi
Wolą się uszkodzić, żyć w zwidach,
Daj speeda, przecież następnego dnia
Nie widać, lepiej tego umilać.
Wrażenie, że myślenie o jutrze sprawia nam cierpienie.
Zapomnienie, dla nas może nie być jutra,
Rzeczywistość smutna, skrywana gdzieś głęboko,
Osiedlowy kokon. Trzeba go opuścić,
Ale iść nie ma dokąd, i to jest ten kłopot.
Rozglądam się, w długość i w szerokość sięgam,
Niby uśmiech i melanż, a jednak udręka,
Wiec wykluczę rap pouczeń,
Na nic zda się też morał, gdy psychika jest chora.
Plany na przyszłość, co najwyżej od rana do wieczora..

..Bo wciąż ten sam rejs, ten sam jeden akwen,
Ten sam ląd, świat i bieg za światłem.
Dworzec, ludzie na pół we śnie wczenśie rano,
Czekąjac za swą Bahn'ą przygladają się swym planom.
I znów to samo, i znów to samo.
Film zatrzymał się dawno już miejscowym weteranom,
Zgubili się w podróży, już nie powstaną.
Wypili czas, który im dano i dalej mordę moczą, po co?
Przed laty uciekł ich ostatni pociąg,
Jak co dzień kocioł, ujawnia się ich mglistym oczom.
Tłumy tych co nie chcą żyć na stacji
Odjeżdzają, mają plan w realizacji,
Bo mają wizje na co dzień i projekty na przodzie,
Na głodzie, najważniejszy chociaż jeden bodziec.
Do dalszych wypraw jak do potraw trzeba sypnąć przypraw,
Chociaż szczypta, marzenia jak zupka szybka..

Ref.
I to samo, jak co dzień to samo, i to samo.
Przyglądamy się planom..
Przyglądamy się planom..
I to samo, jak co dzień to samo, i to samo,
Przyglądamy się planom..
Przyglądamy się planom..

Obserwuję to stale, już nie dziwi mnie,
Że można nie planować, żyć z dnia na dzień
Tylko po to, by pilnować małych puzzli,
W końcu życie w naszych dłoniach.
Od świtu do nocy 3-6-5 ja nie chcę skonać.
To układanka Góry kontra sucha rzeczywistość,
Jednych trudzi dając siłę, innym.. przyszłość?
Gdzieś tam jest, zobaczymy co będzie,
Jak na razie kupa zmartwień innych w pierwszym rzędzie stoi.
Zdrowie, ciepło, szmal, by nie stracić tego trzeba walczyć,
Dzisiaj nie ma nic za darmo, za darmo umarło,
A praca i oparcie to dwa różne seriale,
Umiesz oprzeć się tej farsie? Umiesz?
Idę pod wiatr, choć innym w plecy wieje,
Oni przywileje, ja mam talent i się smieję,
Tylko to mi pozostaje, dziś zrobię ile mogę, jutro..?
Zobaczymy, wiesz, grunt że mam drogę.

Mam widok, do wyrazu dobrać dobry wyraz,
Teraz szukając dalej widzę jak spod firan,
Tyram w spółce jak za kółkiem kierowca tira,
Ja tak samo mam plany, przyglądam się tym planom.

Nawet gdy rano patrzę w lustro po całonocnym rajdzie,
Choć siadły baterie, szukam sił, coś się znajdzie
Zawsze, nadzieja, wiara i szczypta szczęścia, Liber ta blokada..
Wiem, zawsze do obejścia..
..Bez ceregieli, zbędnych forteli, bez niedomówień,
Tak, to właśnie lubię.
Gdy wszystko się zazębia, idzie jak po maśle,
Bez skoków i zadraśnięć jak na niezużytej taśmie,
Bez wyjaśnień, wszystko spoko, wszystko si,
Nie zawsze jest tak, ale znajdę jakiś trik.
Kładę jokera na pik i partia idzie dalej,
Jak plan planem? Ja pamiętam czego chciałem.

Ref.
I to samo, jak co dzień to samo, i to samo.
Przyglądamy się planom..
Przyglądamy się planom..
I to samo, jak co dzień to samo, i to samo,
Przyglądamy się planom..
Przyglądamy się planom..
Dobra czas wyskoczyć z liści i zrobić to lepiej ha
Mezo, Dj Hen tak na bicie, tak to idzie!

Yo to nie jest tak, że jakiś łach może tu podejść
I zrobić to tak jak ja to robię!
Polskie bagno zamęt pogoń za sianem
Wznoszę ożywczy powiew w ten zaścianek
Mój wywód w bitwie o strefy wpływów
Parę strof takich byś powiedział ale kot kto
Rymem zapiera dech w piersiach zawiera treść w wersach
Hiobową wieścią uśmierca tych
Bo na diss którzy chcą, lecz stylu nie mają i muszą się wlec z tyłu
Niektórych mocno boli nasz rozgłos
Ten tępy Ten Typ święty Piotr Apostoł
Dorabiasz mi gębę z niezłym skutkiem
Ale twoje argumenty są niezbyt słuszne
Górę biorą emocje nie intelekt
Chcesz jedną z moich wielbicielek? chętnie się podzielę
Ja nie mam rozterek która ksywa jest prawdziwa
Wiadomo, że moja wybacz
Twoje pseudo już dawno zgarnął Rysiek R.
Cały świat się przeciw tobie sprzysiągł
Ej Piotrek! Nie łam się, ten typ tak ma!
Ależ brutalna jest ta rap gra
Tak na marginesie dodam jeszcze na koniec
Nie bądź taki hustla, hustla na mikrofonie!

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo

Włażę na bit Mezo - kamikadze
Nie wiem czy ten beef da mi kasę
Wiem, że dostarczę wrażeń chłopakom na forum
Wiem, że to uderzy jak piorun
Panczlajner, ha, właśnie teraz
Panczlajner ha więc się nie przeraź
Patrz na mnie jak ataki odpieram
Nie ulegnę presji nie dam się skreślić
Choć w swej profesji nie używam mięśni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
A nawet jeśli to lepiej zejdŹ mi z drogi
Bo tylko ja wiem dokładnie jak to zrobić!
A ludzie pierdolą o jakimś hiphopolo
Mają gula, bo przed ryjem wyrósł im taki kolos
Zawiść? Tym gardzę
Tym bardziej, że sam jesteś szczery jak uśmiech sprzedawcy w McDonaldzie
Coś się na ciebie znajdzie Numer Raz
Jeśli umiesz zrób dobry numer raz
Zresztą oszczędzę ci większych szykan
Jedna rzecz zawsze byłeś cieniem Tedzika w 3H
Tak to idzie Mezo, Tabb, Dj Hen wiem
Słuchasz tego z zapartym tchem
Bo to spektakl, sekta na promocji, rozumiesz?
Czy mam dać przekład na polski?

Być zawistnym drogi Piotrze
Lepiej być ambitnym chłopcem
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność, przemyśl, spocznij

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo
To sprawdzony materiał, nie loteria. Podwyższona
jakość, co spełnia określone kryteria.
Moja werwa, to nałóg z którym nie potrafię zerwać.
Od inwencji twórczych nie sposób się oderwać.
Niech to wjeżdża w kluby i zamiata tandetne ścierwa.
Każdego jest to w stanie na parkiet poderwać.
Na zewnątrz rezerwat, ludzie skaczą sobie do gardeł.
Ja chcę tylko raczyć się dobrym rapem.
To mój napęd, zatem forma musiała dopisać.
Czuje pismo nosem, musiałem to wykorzystać
po raz kolejny, choć chód trochę chwiejny
się nie zataczam. Biorę mikrofon w dłoń i do akcji wkraczam.
Normy przekraczam wraz z dwudziestym pierwszym wiekiem.
Przez rap, momentami staję się nadczłowiekiem.
To giga bajty w połączeniu z zajawką mega, więc
nie przegap tego, co całą Polskę już obiega.

Ref:

Dla nas normą gra dużego formatu.
Samo życie pisze treść tematu.
Mistrzostwo w sztuce rapu, to nasz atut.
Więc nie dygaj przy tym rozprostować gnatów.

Od zawsze miałem dobry styl i fazę.
Znów dziś z przekazem jak Wilk wjeżdżam na twą bazę.
"Bum!" Raz, dwa, trzy- padaka ze sceny znika,
jak cały nakład tych bezcennych płyt w Empikach.
Wigor, Juras, Ero, jot-wu-pe-ce-pe klika.
Mamy więcej rymów i lepsze hity naprędce.
Choć byś się synu rok męczył przy piosence.
Zgniatam ją jednym wersem. Pęka ci serce!
To moja gra, a twoja gra weź skojarz.
Tak to kaleczysz, że sam sobie robisz pojazd.
-Dobra Ero weź to głupki, z nimi nie gadaj.
-Proste! Kelner trzy wódki na lożę, gdzie ma brygada!
Dobra odzież, sos- wciąż świat się kręci.
My nie dzieci kwiaty lecz jak ktoś ma coś niech skręci.
Dobrzy pacjenci i ich życiowa misja.
Dla koneserów na bitach z życia transmisja.

Ref:

Kiedyś! Kilku chłopaków z pod znaku zodiaku rapu,
rapujących na wagarach, po browarach, przy trzepaku.
Dziś! Gra dużego formatu! To dla mnie ważna kwestia
przejścia do następnego etapu. Mianowicie!
Chodzi mi o grę w pierwszej lidze. Wiesz,
progres jest najważniejszy- tak to widzę!
Dlatego ćwiczę i piszę kolejne teksty.
Dlatego staram się stawać coraz lepszy.
Dlatego cóż, już moje opowieści,
mają dobry flow plus niebanalne treści.
Chcę widzieć uniesione pięści.
Na koncertach tłum, że klub nie może go pomieścić.
W mojej duszy rap gra! Co do przyszłości nie mam
żadnych wątpliwości i proszę tylko Boga
Wszechmogącego, by chronił bliskich
Jurasa, Wigora i Ero, elo!

Robimy to jak trzeba bo mamy do tego nosa.
Słyszysz ten flow, bo poznajesz nas po glosach.
Jak zawsze warszawski styl wynosimy pod niebiosa.
Masz tu Jurasa Wigora i Herosa.
Niezapomniane wrażenia to nasz jedyny posag.
Gra dużego formatu umiejętności pokaz.
Niepowtarzalny okaz, dla podróbek to dokaz.
Dla nas dobre kluby, a nie tancbudy tam gdzie mokas,
więc szacunek okaż ludziom kompetentnym.
My jesteśmy urodzeni do zwalczania tandety.
Mamy ten rozmach, finezję i renomę,
a ty jarasz się tym rapem i trzymasz jego stronę!
Widzę ręce uniesione, słyszę donośne wrzawy,
ludzie są z nami, co do tego nie ma obawy.
Prosto z Warszawy lecą te fajerwerki,
a ty sprawdź ten format bo naprawdę jest wielki!

Ref:
PDG PDG yo!
Wycinamy wycinanki rymów! Sprawdź to!

My wycinamy wycinanki rymów,
PDG Kartel skurwysynu!

Rymy tłuste, aż leci ślina, skacze adrenalina
Gural zaczyna, chyba zrzedła ci mina!
PDG Kartel to moja rodzina, rym kolosalny jak Wielki Mur w Chinach.
Gural - rymów maszyna, dalej pocina
jak pociąg na szynach, żaden tryb się nie zacina.
Chcesz mnie zatrzymać? To chyba kpina! Przeginasz!
Tu się zgina pierdolony dziób pingwina!
Tekstów kombina, liryczna kabina
me życie tkwi w rymach - to ma hemoglobina.
Nie moja wina, że los jest jak angina - groźnie się kończy,
choć niewinnie się zaczyna.
Chcesz blichtru i śmiechu? To idź do kina!
Świat jest gorzki jak chinina i kwaśny jak cytryna.
Proste! - oryginał to oryginał!
Poczułeś klimat? To wypierdalam wina.

Wycinamy wycinanki rymów,
PDG Kartel skurwysynu! (x2)

Jak tygrys, chętnie bym cię stąd wygryzł.
Mówi Gural - krzywy zgryz. I co ty na to?
Sceny gladiator, ssie śmieci jak wentylator,
zawał plus zator, za to bzzz jak paralizotor.
Tnę jak DJ Kato, hip-hopowy raport,
skuteczny jak predator, wkurwiam jak (???)
Ulicy komentator, jak Rafi ziela degustator
Rymu kombinator, stylu imperator,
bitu punktator, mikrofonu dominator.
Jakoś gra to, tnę jak sekator, i co ty na to?
A to bardzo ciekawe, gdy mam jakąś sprawę,
wykładam kawę na ławę, dalej, kręćmy zabawę,
kręćmy bibę, lejmy piwem, słowa prawdziwe płyną mi z ryja leniwie,
nie wiem jak, sam się dziwię i wiem jedno na pewno,
drewno spłonie, gdy ogień drewnu da znać o sobie.
No powiedz, co myślisz teraz ty?
Rymów kadzidłem kadźmy,
radźmy w nocy jak ćmy,
błyszczymy, aż dostaną zaćmy
skurwysyny!
DonGuralesko z PDG rodziny!

Wycinamy wycinanki rymów,
PDG Kartel skurwysynu! (x2)

Ej! Co się patrzysz?
Nie lubię się płaszczyć!
Z kim mam zaszczyt?
Rymy same lecą z paszczy!
Fan zielonych chaszczy, z betonowej baszty,
Niech każdy patrzy, jaki jestem straszny!
Jaki nieopatrzny,
dowcip niesmaczny,
flow nieudaczny,
a styl? Pokraczny!
Hmm! Popatrzmy: rym tłusty, aż smaczny!
Ten wzrok, synu, jest chyba jednoznaczny!
Daleko ci do mnie, synu, jak stąd do Gruzji!
Wypierdalam pociski rymów niczym UZI!
To nie szampan,
nie dziwki,
nie koks,
nie jacuzzi!
To podziemny music
rym dla moich ludzi!
To wie każdy kuzyn, wie każdy kolega,
rymy-wkręty jak SEGA, jeszcze dużo chleba,
jadowity jak ameba, wtedy i kiedy trzeba
atakujesz? Bum! Gleba! Uuu! Co za zjeba!
Spadam z nieba kabum jak meteor,
GRU Gloria In Excelsis Deo!
Gural i bit, niczym Julia i Romeo!
Wtopiony w tło, jak pierdolony kameleon.
Podziemny panteon, tam chrzczony podziemia demon,
Gural solo, słono, nie video.

Wycinamy wycinanki rymów,
PDG Kartel skurwysynu! (x8)
Wychodzę z domu, dookoła widzę brud
Tu gdzie nie dociera słońce i dzieci czują głód
To nie góra to spód, obłuda, smutek, chłód
Na ulicach ból, rządzi nim martwy król
Powodów w chuj by ubrać gazową maskę
Wyjść na ulicę i sięgnąć po to co nasze
Jebać ich łaskę, chcą abym czuł się winny
Za to, że mój światopogląd od reszty inny
Ciągle stoimy za prawem do wolności
To my dzieciaki ulic pozbawione młodości
Toczymy ciągłą walkę o namiastkę radości
By każdy z nas nigdy już nie musiał pościć
W obliczu złości do ręki biorę kamień
By odebrać to co nam było odebrane
Nie poddamy walki choćby nadejdzie kraniec
Padniemy jak te kamienie rzucone na szaniec

[x2]
Widziałem na ulicy gaz
Widziałem na ulicy gaz
Na ulicach Babilonu gaz
Gaz, gaz, gaz na ulicach

Widziałem gaz na ulicy w stolicy
Kiedy górnicy przyszli polityków rozliczyć
Rok 2005 wakacje
Ja paliłem jointy, ojciec walczył o racje
Słyszałem hałas na ulicach miasta
Gdy policja zamordowała trzynastolatka
Słupsk styczeń '98
Bruk, na policję, cios za ciosem
Padły strzały na marszu blantów
Wszyscy cali co nie zmienia faktów
Jaki kraj strzela do rodaków
W którym stróże prawa robią za oprawców
Braszku tu nie ma czarów haruj, haruj
Zarób aby mieć co włożyć do garów
Witam wśród wykolejonych asów
Tu rewolucja to kwestia czasu

[x2]
Widziałem na ulicy gaz
Widziałem na ulicy gaz
Na ulicach Babilonu gaz
Gaz, gaz, gaz na ulicach
Daję ci coś czego nie zapomnisz
emocji więcej i prędzej niż sądzisz
uważaj, bo możesz popełnić błąd
to towar stąd, pierwszy sort, północny front
czujesz jak wzrasta tętno
nie ma odwrotu cóż to już pękło
wita cię piekło, masz z diabłem romans
twój umysł już należy do nas
zażyłeś raz zaskoczyłeś na dobre
nie możesz się uwolnić już i jest problem
chcesz tego więcej, masz myśli czarne
to jakbyś pieprzył Naomi Campbell
teraz już nigdy nie będzie jak przedtem
teraz już jest to twoim powietrzem
dusisz się, czujesz brak, a jak
zrozum, to działa właśnie tak

[x2]
Raz, spróbujesz tylko raz i koniec
masz bilet do piekła w jedną stronę
strach opętał cię i zrozumiałeś
to najmocniejszy towar jaki brałeś

Pulsuje w żyłach, wypieprza Źrenie
pompuje krew szybciej, masz ciśnienie
kontroli brak, wiesz co się dzieje
zagrasz raz jak się grasz nasz teren
okłamiesz się, to nie uzależnienie
nie złamiesz się, znowu wybierzesz chemię
słyszysz ten bełkot, co? pierdolenie
serce wybija tempo, ty się tępo śmiejesz
aha, ode mnie działka dla ciebie
friko kurwa walnij ją w kanał lecz do nikąd
wróć i ściemniaj ludziom jak Bill Clinton
skóry tylko dotknąłeś igłą
jesteś niewinny, to ona jest winną
każdy inny to samo by im wcisnął
norma, standard, proste, ty, ty
wracaj po więcej, wracaj po mocniej, zły

[x2]
Raz, spróbujesz tylko raz i koniec
masz bilet do piekła w jedną stronę
strach opętał cię i zrozumiałeś
to najmocniejszy towar jaki brałeś

Żeby brać ten towar wynosisz z domu fanty
pieprzyć miękkie zacząłeś od twardych
i chociaż drapiesz od spodu wieko trumny
kolejny sztos, z którego jesteś dumny
przywiązuje do pompy mózg twój
każdy zwój działa jak muskuł
ostatnie tango Paryż deszcz
w tym kasynie do gry zasiada śmierć
nie zmierzysz tego, odbij z tą wagą
chcesz uciec na detox, pieprzyć metador
ona spragniona kolejnej działki
chce jedną ścieżkę Ars'a Mundi
biało na czarnym daj kredytową kartę
mała nie wyskakuj z majtek
speedball z PiH'em znasz tą muzykę
bez bólu, to jest jak kula do burzenia murów

[x2]
Raz, spróbujesz tylko raz i koniec
masz bilet do piekła w jedną stronę
strach opętał cię i zrozumiałeś
to najmocniejszy towar jaki brałeś
Rap rap rap rap rap yo yo yo yo yo yo yo ...
O jak dobrze rozpocząć rapistyczną płytę
gdzie nie wepchnę ucha mam przykłady znakomite
bit bitem ale jak ją zacząć skończyć i zapełnić
żeby słuchać leżał plackiem jak jak w kościele wierni
to jest sztuka zrobić takie intro
sampel lepszy niż na saksofonie Bill Clinton
jak dobrze słowa dograć z płyt rodzimych rapistów
wyłania się mniej więcej taki obraz
masz jakiś pomysł na numer ?
Eeee zbiór tematów dostępny na stronie
www dobryrap pl
nie kombinuj nic dobrego nie wymyślisz
z reszta po co słuchacze to tradycjonaliści
niech cię Bóg broni przed jakimś wyszukanym słowem
pamiętaj słuchacz który nic nie rozumie jest głuchy jak Beethoven
na twój rap więc ***** na słownictwo połóż
to nie jest czas dla ambitnych zespołów
masz jakaś zajawkę ? Rzuć ją !
popularność rzadko idzie w parze z ewolucją
nie przesadzaj z formą nie ważne jaka treść jest
a najlepiej niech to będzie
instrukcja obsługi życia w mieście
albo song o ilości nieszczęść
albo jeszcze kurde nie wiem sam coś wymyśl
nie wychylaj się bo Źle skończysz prędko
pamiętaj dziś najcenniejsza jest przeciętność
bądŹ łysy na klipach
na koncertach nadęty
chcę czuć w twoich prostych słowach dekadentyzm
zrób numer o tym jak to na*****iłeś głupią glinę
kiedy ten bezczelnie spytał o godzinę
jeśli chodzi o fruzię masz tyle wiedzieć o nich
ile jest ci potrzebne by uskuteczniać swój hedonizm
żeby twój rap był jeszcze bardziej hip hopowy
bełkot przez zęby, pokaż swoja wadę wymowy
tak człowieku szczękościsk
to jest najkrótsza droga do popularności
masz wątpliwości ?
zrodził się dylemat to powtórz za mną :
"yo yo yo hiphop hiphop siema siema"
nagraj to wszystko i już jest pierwsza liga
zapewniam czy trafi się eee która to wyda
teraz już tylko kariera, wywiady dla Życia na Gorąco i Music Makera
koncerty, klipy, wszystko w sponsorowanych ciuchach
tylko proszę zrób tak bym nie musiał tego słuchać
A teraz dzieci wujek TDF i wujek Sir Michu zagrają Wam piosenkę o miłości.
Miłość to jest ważna rzecz.
Miłość kobiety do mężczyzny, miłość kobiety do hajsu tego mężczyzny, jego możliwości...

Ekstra ekstra, jadę po eksach w tekstach.
TDF bestia. TDF matkojebca.
Zobacz jak łatwo jest szufladkować.
Wrzucili mnie przed laty gdzieś do szuflady przez słowa.
Rap jest z serca, od Killa Hertza, w wersach.
Ja fakty stwierdzam, to nie wersal, potwierdzam.
Siadaj, to niepisana zasada pierwsza,
koleżka siada, słucha pana i nie wierzga (nie wierzga).
Zasada druga - wjeżdża panicz z flowem.
Dziś nie masz szczęścia. Wiesz, jak to ja pierdolę?
Trzecia zasada, uwaga - to troja, koleś.
Uwierz, mi to lata i jak to musi boleć.

Ref. (x4)
Jeb, jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Jeb, jeb, jeb, jeeeeb!

Całe zło-o-o na siebie biorę.
Ach!
Mam ten flo-o-ow z którym jestem Fiodorem.
Musisz złapać to jak zasięg w Orange.
Jak czasem ja I-Phonem jak jestem w studiu tu na dole.
Inni raperzy też czasem mówią o byłych
i co, że moje znane były, nic z tym nie zrobimy.
I co, że były dziewczyny, co chciały być znane?
Po to chapały pałę? To kurwy takie same!
Każdy kawałek rapu jest o kawałku życia.
Nie mamy braków tematów, bo mamy życia oblicza.
Mamy życie na bitach, mamy ścierwa na werblach.
Rap fakty stwierdza, nie da się tego przerwać.

Ref. (x4)
Jeb, jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Jeb, jeb, jeb, jeeeeb!

W świecie który znam raczej nie znajdziesz dziewic.
Raczej znajdzie Cię kurwa, co się chce przebić.
Tak już jest i nie zmienisz tego, na to nie licz.
Szmata jest szmatą od niedzieli do niedzieli!
Jeżeli masz wątpliwości, to kamień rzuć.
Ja biorę winę na siebie, jak zmienisz zdanie wróć.
Tak, jesteś jedną z tych rur, co oblewają się wąsem.
Te rzeczy mają miejsce właśnie tu - w Polsce.
Dla mnie ten cały rap jest wyrazów formą.
Kurwa, my z Jamą Zła tu nagrywamy porno.
Posłuchaj, mamy wolność i nam tak wolno.
A tamta kurwa niech się zajmie swoja torbą.

Ref. (x4)
Jeb, jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł

Wielkie Joł dwie litery widac kto robi show
A przy tym jest do bólu szczery
Wielu nas nie nawidzi, My przejmujemy stery
Kto dał Ci rap za free weź to sobie ziomuś przelicz
Oni mowią, że to wszystko jest tak proste szybkie łatwe
Ale hip-hop to nie tylko luźny czub czy tag na klatce
Lubie luźny rap na ławce i w studiu w innej gadce
To Tuniziano B.R.O wiesz kto już trzęsie miastem
Robie to na zajawce kocham to całym sercem
Nie pytaj mnie o stawke bo nie jeżdżę białym Mercem
Wrzucam na pętle więcej niż nie jeden myśli ziom
Zacieram ręce i zabójcza broń Wielkie Joł!

Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł

Podziały w rapie zaczynają mnie już wkurwiać
Więc znowu biorę papier a potem siadam do biurka
Wiem czego chcą podwórka to rap najwyższa półka
Ktoś go wrzuca na słuchawki a ktoś na cztery kółka
Ja wchodzę do studia no i znów kładę scieżki, tam
W podziemiu grałem już mainstream lecz to dalej miejski drum
Dlatego wiesz mi man, ten rap spada jak grom
Zaciskam pięści, biegnę na tron Wielkie Joł

Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Yea! Aha Ty wiesz co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
I kiedy wchodzę w taki bit musisz wiedzieć co to jest!
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Dlatego poczuj luz olej pierdolony stres
Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł, Wielkie Joł
Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Wiesz, ludzie mówią plotki a sięga tu do wiedzy niewielu
prawdę o mnie znają tylko koledzy z liceum.
Chociaż dzisiaj mnie dzielą centymetry do celu
nie przeliczam każdej chwili na monety w portfelu.
Też tak nie rób bo będziesz miał wrzody od wrażeń
a to mózg nie monety tworzą schody do marzeń.
Gdy umrzemy a cmentarz nasze groby pokaże
nie będzie ważne ile miałeś albo wypiłeś w barze.
Zostawiam gaże skupiam się na muzyce
na gaże przyjdzie czas i wtedy ją przelicze.
Teraz idę pod wiatr i rozumiem, że życie
to ucieczka od dna po to by być na szczycie.
Mówią o kwicie ci którzy nie sa kwita
ja mówię o płycie a na niej o przeżyciach.
Na innych nie liczę bo czasem ich brak tu
ale muszę iść dalej wiesz pomimo wiatru.


Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Mama zawsze mi mówiła, że sam świata nie zbawię
ale bliskich przyjaciół na bank nie mogę zawieść.
Mam tak wiele wad i tak samo ich nie trawie
jak tych paru spraw, których nigdy nie naprawię brat.
To już za mną, nie słucham co kto bredzi.
A na dawne pytanie nie szukam odpowiedzi bo
ktoś mnie uprzedził i dał parę wskazówek
żebym nie bał się żyć i grał stale na stówę.
Liczyłem na wielu, na wielu przeliczyłem
więc nie mów przyjacielu mi jak nigdy nim nie byłeś.
Mówią, że się zmieniłem ale to tylko plotka
bo byli ze mną chwilę i więcej nie chce ich spotkać.
Paru ziomów życie przewinęło z taktem
to jak kolejna część do przeminęło z wiatrem.
I nawet jeśli spadnę a w życiu wpadnę w zakręt
wiem, że mogę wstać pora rozwinąć żagle.

Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo