Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Żyjemy w świecie, gorszym niż kiedyś.
Diabeł znów podnosi łeb, po to tylko żeby,
skłócić nasze serca, które biją jednym rytmem.
Teraz ktoś ma pecha, ten diabeł kogoś wytnie.
Nikt już nie chce stać w długich kolejkach.
Dobro rzuciło się ze wstydu w przepaść.
Jeszcze ktoś tam klęka, jeszcze ktoś przysięga.
Choć to namiastka, to już pozostało w strzępach.
Gdzieś zgubiliśmy tą jedną drogę, tą naszą siłę.
Władza wciąż nas bije.
Oddaliśmy jej wszystko, oni zapomnieli o nas,
a my o sobie samych, szkoda.
Butni się pytamy, że co my nie damy rady,
a w głębi serca, czujemy tą bezradność.
W oczach częściej łzy, nikt nie prosi, żąda.
Nie pozostało nic, jak ta jedna droga.

Teraz wszyscy mówią chcę.
Teraz każdy tupie w ziemię.
Nie akceptujemy klęsk.
Dzisiaj nikt już nie chce cierpieć.
Składamy dłonie, modląc się.
Nikt już nie wie, kto jest w niebie.
Okradamy się ze swych wnętrz.
Dziś wszyscy żyjemy w gniewie.

Wszystkim się wydaje, że kupili tani bilet,
w jedną stronę, że cierpienia trwają chwilę,
że nikt nie pamięta, co sobie stwarzamy.
Piekło na ziemi, że dusimy się w tych pętlach.
Z pozoru silni, łatwo połykamy głód.
Na raz, pełni humoru, rozrywa nas z płuc para.
Tylko kłamstwa, uchodzą tak łatwo z gardła.
Brak sukcesów, to dla nas jakaś chora kara.
Gdzie prawdziwe szczęście ?
Gdzie podziała się wrażliwość ?
Gdzie sentyment do człowieka, zamienił się w bilon.
W którym miejscu popełniła błąd ludzkość ?
Kiedy ludzie przestali widzieć co czynią ?
Nie wiem sam, jaki dzień jutro będzie.
Czy nasze dobro zmieni się w legendę ?
Czy człowiek sam zrezygnuje, z tego co kocha ?
Nie wiem sam, ale musi być jakaś jedna droga.

Teraz wszyscy mówią chcę.
Teraz każdy tupie w ziemię.
Nie akceptujemy klęsk.
Dzisiaj nikt już nie chce cierpieć.
Składamy dłonie, modląc się.
Nikt już nie wie, kto jest w niebie.
Okradamy się ze swych wnętrz.
Dziś wszyscy żyjemy w gniewie. [x2]

Przecież da się to naprawić, to nie jest tak,
że musimy krzywdzić innych.
Chodzimy po ziemi, to pomyślmy o wszystkich.
Nie potrzebujesz do dobra, żadnej religii.
Czyniąc dobro nie wchodzisz na miny.
Wierzymy w wartości, przynajmniej większość z nas.
Już tyle zła, w historii dało krew na rękach.
A ciągle mało, wciąż wpadamy w wir kłamstw.
Dostajemy już tak dużo, a wciąż musimy kraść.
Czyjeś serca, wnętrza, bierzemy wszystko.
Nie musimy brać, najeść można się małą łyżką.
Wszystko jest dobre, co od zła odciąga,
bo wiem, że gdzieś jest ta jedna droga.

Teraz wszyscy mówią chcę.
Teraz każdy tupie w ziemię.
Nie akceptujemy klęsk.
Dzisiaj nikt już nie chce cierpieć.
Składamy dłonie, modląc się.
Nikt już nie wie, kto jest w niebie.
Okradamy się ze swych wnętrz.
Dziś wszyscy żyjemy w gniewie. [x2]
Nie mów mi, że nie pójdziesz,
Nie mów i, że nie zrobisz,
Bez przerwy to powtarzasz,
Mam tego szczerze dosyć.
Nie mów, że nie masz siły
I jesteś już zmęczony,
Bo tak mnie tym zmęczyłeś,
Że ma już dosyć.

Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.
Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.

I będę sama chodzić,
O Tobie nie pomyślę
I pójdę tam i tutaj,
Ciebie z powrotem wyślę
Już się nie denerwuję,
Bo przecież nie ma o co.
Takie jak ja gdy chcą
To same sobie chodzą.


Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.
Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.

Chodź, proszę Cię chodź ze mną, chodź ze mną
Janie chcę sama, ja się boję
No, chodź, jest zimno i ciemno
Może byś ze mną poszedł do mnie?

Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.
Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.

Nie to nie...
Nie to nie...
Nie to nie...
Nie za kasą i seksem chociaż żyje w wielkim mieście
Mam otwarty umysł o tym się dzisiaj dowiedzcie (że)
Możliwości sporo nawet tez pamiętam lekcje
W czasach życia na kresce hołd oddaje dziś męce,
W kulturowym tyglu w wielkim świecie przeciw wojnie
Choć często niespokojne sytuacje czy to pojmiesz?
Pokazuje w jaki sposób można co chce się osiągnąć
Na kolejny level wspiąć się znaczy poziom
To ziom, znaczy to że możesz wszystko
Jak na czwórce Decks'a wiem odrobię pierwszy milion
Bo mam mentalność inną dusza wojownicza sprawia
Że buduje i naprawiam gdy spierdolę sprawę działam
Gdy grób zbadany badam ja i SLU ponownie
Bez błędnych obsunięć jestem pewien nie do mnie
Pieprzyć te kamery te kariery chce mieć wiedzę
Chcesz bierz profity jesteś próżny - się przejedziesz

Pokonując granice własnej wytrzymałości
Wznosisz się na wyżyny własnych umiejętności
Bo to życie oferuje nam dziś wiele możliwości
A ty łap los w swoje ręce nadal bądź duchowo mocny

Żaden filozof zwykły czubek co ma zapał
Nie czas umrzeć na zawał nerwowego życia nadmiar
Bierność banał ja wybieram szereg działań
Podejmuje każde z wyzwań więcej robię niż gadam
Chce miłości od Brata od Siostry każda strata
Boli tak mocno jak z kuszy przebita klata
Bo miłość to ból tak jak nawijał Ja Rule ta
Nie będę żul bo nawet gdy w Rapie Król
Potrzebuje tego życia tego nie chcę dziś kreować
Własny świat reprezentować pełen dumnych postaw zobacz
Posłuchaj słyszysz? Będziesz miał co komentować
Pokonuje bariery których tak się boisz pognać
Zdążyłeś mnie poznać do bólu szczery jak zawsze
Pragnę być wolnym kochanym i wiem że stać mnie
Na życie które jeszcze będzie cudne zawsze
Podejmować wysiłki przez to będzie kozackie

Pokonując granice własnej wytrzymałości
Wznosisz się na wyżyny własnych umiejętności
Bo to życie oferuje nam dziś wiele możliwości
A ty łap los w swoje ręce nadal bądź duchowo mocny

Nie kurewskie,lecz piękne nikt nie skminił refrenu
Tendencje do narzekań tak wielu obywatelów
Wyjeżdżają za chlebem by uzyskać marny status
Bycia w Polsce jednym z tych statystycznych szaraków
Na Jeżycach syf nie inaczej na Brooklynie
Takie same możliwości?Czyżby?Niech rozkminie
To jest o łamaniu granic kawałek ucz się pilnie
Świat należy do nas nie do ludzkich pomyłek
Chwytaj dzień brat znajdź tu na życie chwile
Nie jak systemowy robot nie poczujesz że żyjesz
Wiem trzeba zapierdalać,lecz uważam to nie wszystko
By coś ci w życiu wyszło walcz zdobądź godną przyszłość
Traktowany marginalnie mam być błędem czuć się nikim?
Dla mnie nie możliwa była sytuacja Rych jak viking
Chce stanowić przykład że wciąż można walczyć wierzysz
Członkiem nowych wyzwań czas by siły sprzymierzyć

Pokonując granice własnej wytrzymałości
Wznosisz się na wyżyny własnych umiejętności
Bo to życie oferuje nam dziś wiele możliwości
A ty łap los w swoje ręce nadal bądź duchowo mocny

Razem zburzymy każdą ścianę miedzy nami
(dobre motto dla człowieka bądź człowiekiem)
Nie ma odległości ani ani granic
(my i w w w w i wy)
jesteśmy razem Hip Hop- przetrwa, nie umrze.
Rap realistyczny, niezawiły, tematyczny
To mój środek wyrazu jak los apokaliptyczny
Hip-hop to pół środek przekazu zarodek
Pozostawiam więcej pytań niż latający spodek
A co Tobie do tego stylu używam jakiego
Chcę i rozwijam swoją uliczną grę
Niepodobną do innych, nieściągniętą oryginalną
Reprezentuję moich braci a nie tych co mną gardzą
Fajnie mówić o rzeczach dotąd niezbadanych
Dobrze jest wśród swoich, lepiej niż w grupie nieznanych
Ciekawe jaki los chciałby? sam sobie zgotować
Ile jesteś w stanie zrobić by się komuś przypodobać
Rymy o niczym to nie moja domena
Mam tu swój konkretny przekaz chociaż słona jego cena
Ściema? jej nie ma chcesz się wyrwać z mego cienia
Ja nikomu nie przeszkadzam, nie wyprzedzam, nie przedrzeźniam
Może tylko mi się zdaje, dobra mina do złej gry
Gówno prawda nigdy się nie ścigam wiesz kto i Ty
Ja nie bawię się rymami, to co robię to walka
Ścisłe grono odbiorców jak pieprzona wyliczanka
To nie są jakieś żarty jak gra w trzy karty
Mój los mi dobrze znany, niczym papier ścierny zdarty
Gdy Ty bawisz się w mc ja przekazuje swoją wiedzę
Bardzo częste analizy niepodobne do schizy
Konkretne rozmowy na różne sposoby
Swoisty to przekaz i nie jednoosobowy
Zajebiście wyzwolony bardzo podobny do zmowy
Jak jedyna opozycja do ogólnie przyjętych zasad
Nadal jestem i tworzę pozostawiając swój ślad
Bo wraz z moją załogą oni wiedzą oni tworzą
Chcemy przekazać konkret a nie jakieś pustosłowie
Nie działami w ścisłej zmowie bo na legalne to co robię
Jak prawdziwa spowiedź - realistyczna wypowiedź.

Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz, musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć

Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz, musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć

Musisz uwierzyć, ale zawsze masz wybór
Nie zmuszamy do niczego, ale Ty na siłę nie rób
Tego wiesz, czego jeśli rzeczy nie czujesz
Odpierdalasz nie wiesz co, kaleczysz, pajacujesz
To co ja kocham łączy mnie i moich braci
Jedna wspólna idea, muzyka przyjaźń znaczy
Więcej dla mnie niż zdajesz sobie sprawę
Więc wykładam dalej problem jak kawę na ławę
89' rok a nie jak młodzi 98' wchodziłem z hip-hopem w zmowę
Więc nie mów tu o modzie
Swobodna wypowiedź wprowadza Cię w temat z każdym razem jest inna
Od schematu odmienna
Wiem, że kręci Cię ulica to sprawa niewymierna
Poetyka z rynsztoka tak wielu o tym mówi
Lepiej bawić się rymami, przy okazji przekaz gubić
Po co się trudzić można rytmicznie mówić
Bardzo dużo kojarzyć za to bardzo mało lubić
Jedno do drugiego jak czarne do białego
Mało ładu mało składu dużo nietolerancji
Śladu od wschodu do zachodu przez południe i północ
Jest na styk, nie zakręć konkurencji rośnie spójność
I tak już chyba będzie. Nie, nie jestem w błędzie
Już niedługo spore grono nowych mc tu przybędzie
I trzymać tak dalej niech stworzy się potęga
Nie zapomnij jednak bracie słowa message czyli przekaz

Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz, musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć

Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Musisz, musisz uwierzyć, jeśli chcesz to z nami przeżyć
Jest grzeszna, pocieszna, nie grzeczna, zepsuta
Jeszcze nie laputa z taką jak ta jest luta
Do domu nie wróci z buta, nie proponuj jej tramwaju
Zwanego pożądaniem, mimo że jest na haju
Się poczujesz jak w raju, kiedy chwyci Cię za prącie
Nie wyświetlaj jej tematów, Twoich cyfer na koncie
Ty nie znasz się na sporcie to Twój błąd - nauki
Ona jak outside'er a Ty żółtodziób ruki
Chcesz uniknąć swej mruki, myśl brachu - czuwaj
Wiem, że serce Twe nie sługa, ale moment chodź słuchaj
Jeszcze jej nie pukaj bo to tylko hormony
Zbyt szybko, stan ten zwolnij, sprawdź jej popęd do mamony
Wybadaj małą sucz, w oczach rentgen - nie romans
Miłosny rezonans, czas prześwietlić Ci duszę
Zanim skuszę się muszę - wiedzieć sam na czym stoję
Pomimo, że mi stoi, od dłuższej chwili boli
To przeżyję dyskomfort, bo po co mi kłopot
Na dłuższą metę bida, nowa intryga
Na nic się nie przyda i o to zwrotki pointa
Chcę byś była normalna, nie oryginalnie jebnięta

No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej!
W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może
Znów na ciśnieniu podkurwiony, to emocje
Te dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie
Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste
Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości
O to męski szowinista z odrobiną wrażliwości

Suka to suka, zawsze okiem mruga
Zawsze zwilży usta, w głowie liczona kapusta
A głowa pusta - no weź się z taką ustaw
Tak se gada, gada, chodzi kurwa przegląda się w lustrach
Intelekt ma nabyty, a wrodzona tylko chcica
Pije ponad miarę kiedyś skończy w chacicach
Minę ma jak za karę, znów na fochu i z żalem
Syndromem matki polki rozchodzące skandalem
Złożył bym z niej ofiarę - mym bogom, demonom
Wtedy ziom co się z nią męczył był by w raju jedną nogą
Nie chcę głupiej, chcę mądrą, chcę szczodrą, uśmiechniętą
Która bez zahamowań wyjdzie na przeciw mym patentom
Chcę tylko jedną, tę odpowiednią
Dla niej, oddał bym żebro i bym kurwa nie miał żebra
Nie uczciwa sentencja, to kobieca sekwencja
Jak męska impotencja cecha - nie pożądana
Daję - co chcesz brać w zamian ja też mam wady piękna
Jeśli mnie oszukasz, suko bądź przeklęta

No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej!
W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może
Znów na ciśnieniu podkurwiony, to emocje
Te dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie
Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste
Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości
O to męski szowinista z odrobiną wrażliwości

Bo o tymjest ten tekst, co męczą chcą katować
Wkurwiają moich ziomów, to słyszę w ich rozmowach
Syf zamiast mózgu wzajemny brak szacunku
O skażonym gatunku, jedna nić porozumienia
Miało być tak dobrze, a z dnia na dzień się zmienia
Życie zmienione w schemat, pamiętasz spontaniczność
Radość, bezkrytyczność własny uśmiech na twarzy
Kiedy znów się przydarzy chęć na chwilę zapomnienia
Kwestia - przyzwyczajenia wyrwać się z odrętwienia
Co zabija w nas wszystko, męczysz się znów nie wyszło
Tak chcesz spoglądać w przyszłość masz tu fiasko, nie ognisko
Miało ogrzać wasz dom, jesteś taki jak on!
Ile razy to słyszałeś, te wylewane żale, chore skandale
Piekło miłosnego związku, ona to pierdoli no to oddasz jej z nawiązką

No i co? Chuj! Znów to samo? Gorzej!
W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może
Znów na ciśnieniu podkurwiony, to emocje
Te dialogi radosne, teraz zaledwie szorstkie
Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste
Relacje oschłe, nikt z nas nie chce przykrości
O to męski szowinista z odrobiną wrażliwości
[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi

[PiH]
Obraz stoi przed oczami
Nie potrafię oddychać ustami, wiesz mnie zatyka
Tracę głos jak dławiący gardło but
Los wspomnień mroczna moc
Gdzie dziś marzenia nasze są?
Blizny po szczęściu, oko zaszło mgłą
Mamy bezwietrzny wieczór
Cisza krzyczy szeptem, którego nikt nie umie słyszeć
Uciec od tego i nie wrócić
Kłopoty, zamknąć oczy, zniknąć w nocy
Uśmiech przez łzy- to nic nie zmieni
Niczego nie da się naprawić, wyjaśnić, wymienić
Naszych problemów nie rozwiąże już telefon
Kolejny raz w ścianę uderzam pięścią
Chociaż nie jestem winny, tępy ból, zapijmy...
Tak bardzo czuję się bezsilny...

[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi

[PiH]
Kropla wody drąży kamień, kropla krwi - rany
Wiesz skąd pochodzimy, to wiesz gdzie zmierzamy
Do końca tańczysz, chociaż to smutny bal
Dla niektórych karnawał, dla Ciebie nawał kar
Życie to marny żart, krzyczałeś "cheese",
Śmiałeś się, chociaż pętla na szyi spijała łzy
Ziemia bez serca skazuje na żałobę
Jeszcze wczoraj w Twoich dłoniach słyszałem brzęk monet
Nikt nie wiedział, że życie Ci ciąży
Dziś zerkasz z gwiazdozbioru, wczoraj w klubie z loży
Zamykam oczy, wybija godzina niefartu
Tak jakbym puszczał w ruch sekwencję wypadków
Nikt Ciebie nie zwróci, nikt tego nie zmieni
Leżysz czarną mgłą osnuty, oddech pełen ziemi
Zapadnięty w gardło martwy język, cisza
Obraz stoi przed oczami, nie oddychasz

[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi

[PiH]
Jakbyś nie chciał być już stąd
Stał na ostatnim piętrze,
Ogień trawi Twój dom
Nie walczysz o powietrze
Powiew wiatru, gdy Twój los się tli
Gotowy do upadku, w oczach błyszczą łzy
Niespełnione marzenia, snu ostatni akt
Każą się uśmiechnąć, zwiędły życia kwiat
Ręce masz z tyłu, stoisz na krawędzi
Ręce masz z tyłu, skrzydła anioła śmierci

[Miodu]
Powiedz mi, ilu takich samych jak my
Powiedz mi, nienawidzi takich jak my
Powiedz mi, czemu zabijamy by żyć
Powiedz mi, czemu tylko echo / x2

[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi
PALUCH :
Ostatni rapu obrońca prawdą łamię kości ,
Ide po zachodzie słońca przez życiowe ciemności,
Nie czuje lęku w mroku nie potrzebuje ognia ,
Możesz dotrzymać mi kroku mój rap twoja pochodnia,
To nie ważne czy masz nike czy krawat i garnitur,
W potylice leci high kick jak jesteś tu dla kwitu
Wchodzę w labirynty jaskiń nie masz ich w przewodniku,
To potrafi tylko nasz team weź to na pamieć wykuj,
DIIL GANG B.O.R z nimi na pewno,
Wspólnie przez życie idziemy razem w ciemno,
Bez rywalizacji chuj w ryj biznesmenom,
Tu sukces moich ludzi jest dla mnie kurwa premią,
Jeśli nie kumasz tej jazdy to trzymaj się na dystans,
Brakuje ci nie wiele do wychowawczego liścia ,
Głupie pomysły niech zostaną w twoich myślach ,
Na drodze którą idziemy nigdy nie będziesz błyszczał TEJ !

HUDY HZD:
Wskoczyłbym za nich w ogień ziomal mam takich ludzi,
Nie chce mówić o tych których w ten ogień bym wrzucił,
Idę w ciemno ziom za swoją jazdą ,
Odrzucam przy tym ciemność ciemniakom niosąc światło ,
Inspiracją moc życie w warszawskim syfie,
Liczę i ponad dychę jestem z tym na streecie,
Z trzech liter moje imię ,
Imię HZD nocą czy dniem jedna twarz , wiara , jeden cel.
Podążam w ciemno za tym co koduje w sercu,
Mam bliskich mam tych co rozumiem bez słów ,
Nie psuj mi nerwów ty i ty koleżko ,
Zejdź na ziemie chociaż sram na leszczy obecność ,
Niech jebną się w banie ci co biegną za fałszem ,
Nie żyją , umarli na swym parszywym starcie ,
Weź pancerz do walki ziomal idź z bogiem,
Swój koniec jak i badziew rozpierdol o podłogę.

ONEK 87:
Aha , ja za każdym razem daje z siebie stoprocent,
Pomimo tego że formą zapłaty są często grosze ,
Jebać to w końcu nie chodzi o pieniądze ,
Chociaż mogłyby one rozwiązać nie jeden problem,
Mam swoją drogę idę tą drogą w ciemno ,
Paluch, Jongmen,Hudy i jasiek razem ze mną ,
Na przekór trędom dajemy tobie nutę ,
Bo żaden z nas nie ma zamiaru wchodzić komuś w dupę ,
Mam swoją grupę ludzi którzy to docenią,
To HSE klika od lat tworzymy jedność ,
Każdy z nich to synonim słowa pewność,
Bo na każdego z nich mogę postawić kurwa w ciemno,
Skumaj sedno słów i sens tych wersów,
To tak jakbym podarował tobie kilka stów,
Znów daje tobie prawdziwy RAP prosto z serca,
Onek 87 B.O.R reprezentant.
To miejski styl dziś robimy rozpierdol ,
Bo kiedy mixer nam daje bit my bierzemy go w ciemno,
I jeszcze jedno by podkreślić sedno sprawy,
Nie gramy tego dla zabawy dzieciak.

JASIEK MBH:
To wjazd w ciemno bo dziś tego częścią jest rap,
Wchodzę w ciemno bo to co wnoszę księgą to [blau ?]
Brat bierz to mimo że jakoś cienko działa hip hop,
Księga światła możesz na to w ciemno stawiać milion,
Daj bit ziom za słabych odpalaj znicz ziom
Za słaby skill zgon czekaj ich kara dziś ziom,
Kara beef płoń nie zwlekam odpalam im w skroń ,
Zawleczka granat i pada opada dziś on ,
To nasz czas ta gra należy do nas.
DILL GANG sprawdź to odpalam najświeższy towar ,
On za mnie wciąż a ja za niego ,
Mam ten lot więc jak chcesz to przejawiaj przemoc ,
Bo idę w ciemno za mym bratem w bitwę ,
Ty masz nadzieje że się jakoś wślizgniesz ,
[Co jest widzę kres fakty nawet jadą ściśle ]???
Nawet nie wiedzą że wyłapią w pizdę Ha !

Jognmen :
Ja idę bez skrupułów przez wyrzuty sumienia ,
A nie wypowiedziana prawda jest bez znaczenia ,
Najpierw coś musisz stracić po to byś mógł doceniać ,
A żeby mieć pewność trzeba zacząć od wątpienia.
Skryte marzenia w patologii i biedzie ,
Nienawiść to uczucie na którym się nie zawiedziesz.
I wiedzie się w ciemności psalm 23 pan jest moim pasterzem
nie boi się iść na przeciw.
Jeśli kochasz swe dzieci boże to na mnie popatrz,
I dopomóż moim najbliższym których tak kochasz,
Wśród kłamstwa trwa prawda jak wśród śmierci życie.
DILL GANG propaganda to znaczy więcej widzieć ,
Spośród tysiąca zwycięstw ty wybierz jedno ,
Stań się tym za którym ktoś pójdzie w ciemno ,
Ja daję jedną setną markę na zawszę ,
Jongmen Dill Gang w ciemności jasno patrzę.
Nie słyszysz? wcale nie znaczy, że tego nie ma
W sercach dzieciaków nadzieja - album dojrzewa
Niespokojny charakter jak ocean przy sztormie
Tymi daje z siebie więcej niż kiedykolwiek
Ulica obserwuje wokół asfaltu wstęgi
Tu nikt nie wygrał losu na loterii
Produkcje jak gorący ołów przeszywają ciało
Co słychać? trochę się piło, trochę...
PiH'u powtórz raz jeszcze - niech wiedzą co się działo
Trochę się piło, trochę...
Znowu cyfry, odbezpieczone pióro trafi w gusta
Jak Moro - moce ubrania - polska produkcja
Serce przyspieszyło od truchtu do sprintu
To nadal ten sam Tymi i ten sam PiH'u
Głos pełen emocji, słowa kontrowersji
Nie było nas długo, czekałeś? już jesteśmy

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Znowu te wersy, pierwszy raz je słyszysz
To moje pismo, poczuj je nosem
Prawie po dwóch latach, znów będziemy w cut'ach
Do kurwy nędzy jesteśmy z powrotem
Brak pieniędzy? grosz by się przydał
miastu, któremu nikt nic nie miał, a PiH to wydarł
Nie chcę ochłapów, posunięcia trudne
Powoli z górę status - się nie skundlę
nie ugnę, nie będę na palcach stąpał
Coś się nie podoba? to jak Borixon - rekontra
Kontra - złap to jak dym z jointa
Mam nadzieję, że wkrótce załapiemy kontakt
Czekałaś długo? i co tu teraz masz?
Dla wszystkich cukiereczków jak miłość jeden spazm
Czekałeś długo? zobaczysz na koncertach
Poczekaj, nie pękaj, zapij to wódą
Odbezpieczone pióro, masz to co najlepsze
Na razie nawijaj ze mną refren

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Droga mnie kręta, kto ma potencjał?
2RX - płyta za płytą, chłopaki piszą
Rap nie zginie, po koncertach tyle przyjęć
Nie wierzysz? przyjedź, zobacz jak wóda płynie
Niedługo przedsmak wersów na płytę drugą
Zapowiadam z dumą nowy krążek, na nim
nowy bity, nowe rymy, nowe historie
Nowe JedenSiedem ponad rok po "Niewiadomej"
Dużo się zmieniło, że ja pierdolę

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście
Zawsze byłem, jestem i będę fanem 3 H
Hip Hop Honeys, które mają czym oddychać
Przy tym ważona dycha, dziś problemów świata nie chcę
Rozwiązać wolę cienkie sznureczki, będzie pięknie
Ty zrzucisz je z siebie te *****ki, to jak brzemię
Zrzuć, poczuj odprężenie, poczuj się dobrze
Mów do mnie ciągle, mów do mnie mądrze
Mów do mnie łotrze, tak Rychu jest łotrem
O ciebie się otrę - ja kocur, ty kocica
W twych oczach chcica, kiedyś byłaś dziewica
Nie wstydŹ się, nie powiem moim kumplom, że świntuszysz
Że zmysły moje burzysz, wciąż swym dupskiem mnie kusisz
Mam ci je zepsuć? z przyjemnością, nie protestuj
Już gotowa do testu? tak w bezczynności nie stój
To świat tysiąca gestów, tysiąca i jednej nocy
Odrobina przemocy, wedle życzeń, chcesz zaskoczyć?
Ja miałem sen proroczy i wiedziałem, że tak będzie
Suko rozpustna, pokaż swoją perfekcję
Twoja zagadkowa mina, w zasięgu wzroku wagina
Tu nie ma co rozkminiać - nie ma, nie ma, nie ma
Już się zaczyna, pieprzę dystans, czas się zbliżyć
Językiem cię zwilżyć - wszystko w porządku kotku?
Chcesz poczuć mnie w środku? to dla mnie pestka
Na wszystko gotowa moja średnia europejska
To nie groteska raczej, przez trzy X ekstra
Świat tysiąca ekstaz, zwieńczeniem tego mój ekstrakt
Chcesz go mieć wszędzie? jaka pewna, niewierna
Z pewnością nie naiwna, super *****istrzał
Tak masz na drugie? heh, czy ja cię lubię?
Do zobaczenia w klubie, pokój każdej dobrej dupie
Te akty to fakty z alkowe, hardcore'owe
Styl new school'owy, a tematy archiwalne
Stare jak świat, pół serio, pół żartem
Dziś stawiam na zabawę, rozejdŹ się z tym palantem
Na dupsko twe obławę zaczynamy, więc je wystaw
A z pewnością damy radę, a ty na tym skorzystasz
Suko perfekcyjna dupę swą wystaw
Suko perfekcyjna dupę swą wystaw
W perfekcyjnym stylu cię za*****ie rap artysta

Jestem strasznie pewnym siebie hardcore'owym *****ysynem
W *****ce twej nie zginę, jest w stosunku pi sztuczek
Bo *****iel cię stłucze, to nie będą lighty klapsy
Dupsko będzie sine, a ty będziesz miała spazmy
Tekst to odważny, kilka z was chciało sprawdzić
Ile w tym prawdy - poznały, byłem twardy
Mój urok nie odparty, już skończyły się żarty
Musisz tylko być czysta, nie robić tego za fanty
Mogę napluć ci w pysk, jeśli tylko tego pragniesz
Wylądować na dnie - nie aniele, lecz diable
Będzie nieładnie, ale właśnie tego pragniesz
Dobrze wiesz jak to będzie, jeśli chcesz - znasz mój adres
Już poczułaś ciary, a to tylko słowa z bitem
Nie jestem harcerzykiem, który wciąż miksuje kitę
Nasz ***** nie będzie skitem, raczej podwójny CD'ek
Chcesz się poczuć jak w niebie? zapraszam do bram piekieł
Poryty dekiel, tak, w grę mogą wejść tabletki
Nie będę miętki, nie będę zbyt spięty
Jarają mnie te gierki, zdolny, zdrowy hetero
PrzyprowadŹ koleżankę - pogłośnimy stereo
Nie wskazany error, pieprzyć dyskomfort
Wszystko mam zaplanowane w drobnych szczegółach słonko
Czas otworzyć okno, w pokoju zbyt gorąco
Brzmi zachęcająco, pachnie nocą upojną
Sto procent owocną - reprezentuję Lutę
Jako misję mnie nie kojarz z typem na jedną minutę
Każdą laputę zbałamucę tym tekstem
Jeśli teraz to słyszysz to włóż w swe figi rękę
Ja przy tobie nie klęknę, jak dojadę, że jękniesz
Nie mam kompleksów, kocham to, to jest piękne
I z dumy pęknę nad ranem, gdy bokiem poszłaś
Jestem pewien, że doszłaś, nie raz, czas już pospać
Dobranoc na noc, raczej dzień dobry
*****iel niedobry, jemu wielu podobny
Sekscesów głodny, znów zaglądam do szklanki
I nie zmienia się nic - matki, żony, kochanki
Popatrz mi prosto w oczy i powiedz co cie boli
na otwarte rany chcesz dosypywać soli,
a słowa jak nóż wbijasz prosto w serce
nie ma siły los już szykuje ci zemste.

Ochłoń, ty myślisz że jesteś najlepszy
ty czujesz się najważniejszy
przez siebie zbyt przeceniany,
to ma dwie strony
nikogo nie musisz udawać
pycha bywa jak zdrada
ty myślisz że możesz więcej,
a za plecami zacierasz ręce
oboje wiemy jak jest
szybko z tej gry odpada
ten kogo zżera duma i ten co najwięcej gada
wiem że doigrasz się, zimny wiatr w oczy wieje
wtedy zobaczysz kto, kto się ostatni śmieje

Popatrz mi prosto w oczy i powiedz co cie boli
na otwarte rany chcesz dosypywać soli,
a słowa jak nóż wbijasz prosto w serce
nie ma siły los już szykuje ci zemste.

Zimny wiatr on zawsze tu sprząta,
czujesz brat nie możesz temu sprostać
nie masz szans sprawa jest prosta,
tych pare wersów jest jak ostra chłosta,
nie nawidzisz mnie, że robie swoje dalej
nie tolerujesz mnie, że tyle płyt wydaje
nie nawidzisz mnie, bo życie ciebie nienawidzi
oczywiście każdy swoich błędów się wstydzi.
Musi być zawsze jakaś granica normy,
dzieciaku przeżyj to co ja i bądź skłonny
zrozumieć mój świat, który jest odporny
na zimny wiatr, który przeżywa sztormy.

To zimny wiatr on zawsze tu sprząta,
czujesz brat nie możesz temu sprostać
nie masz szans sprawa jest prosta,
tych pare wersów jest jak ostra chłosta.

Na dobroć tej kwestii trzeba sobie zasłużyć
zacznij to naprawiać to co zacząłeś burzyć,
weź to do serca, bo ja wszystko pamiętam,
kurewskie zachowanie zapamiętam.
Dzi dzi dzi dziwko, Dj dziadzior
dzi dzi dzi dzi dzi dzi dzi dziwko, Dj Dziadzior
dzi dzi dziwko

Tylko spokojnie wokół nie spokojny czas
jedni mają gwiezdne wojny a inni wojny gwiazd
robie wolny wjazd na house, dudni bas cały czas
potem będe ciągnął hajs
zrzędną miny a ci co mieli gadać zamilkli
wyjebali ich tak jak świstaka z milki
wyja wilki krążą królowe kibli
chodzą błyszczą szminki stukają szpilki
one kuszą chcą to muszą to mieć
wszystko co chcesz w zamian dadzą ci wejść
one kuszą chcą to muszą to mieć
wszystko co chcesz, one muszą to mieć..

Wróci potem skurwielu to co było przed tem
to jakbyś leciał w te i z powrotem jumbo jet-em
te rymy wsciekłe jak pacjenci, jestem legendą
a oponęci byli są i będą, smutni i pojechani
to jak sputnik wiruje na około bani
okrutni pojebani, szklana pogoda, szklana pułapka,
szklanki na stole, do szklanek polej , whisky i cole
walimy shota mamy leworwer i melonik
siedze pije lemonik na misji jak Johnny Mnemonic
Gin i tonik , a polski hip-hop wszedł i wyszedł
zostało bez grosz za pięć dyszek jak pięć szyszek
takich oznakieciowych to nowy to rynkowy
ten przebojowy, nie ma o o lipa cisza medialna
sami wiecie wszyscy i tak siedzą w internecie
a na ulicach pusto, a w TV chujem wieje
co się wogóle dzieje rap atakuje knieje
DJ dziadzior P D G fm, siedzie w klitce na slums'u
ten

Mówi DJ dziadzia allias hardcorowy papa
don dada, świeżo upieczony tata
rym składam, PDG wandal, wymiatam
ze mną moja banda na track'ach
znam się na tych tematach, pach pach
poskładane co?, jadę o piątej nad ranem
wiesz co jest grane to Dj Dziadzior
wiesz co jest grane

Teej, to PDG to te mroczne gęby
to ta ekipa, która budzi śpiące królewny
słyszysz wrogów, podszepty, nie widoczne błędy
a tu dudniące bębny

Salamalejkum , jeździłeś slalomem ?
Nie nalejesz z pustego nawet jakbyś był Salomonem
Nie odwracaj psa ogonem , w sumie kota
Kontrowersje , jak konferencje Palikota
Wali stopa , zaraz się wywali kompakt
Będą wnet płakali
Kali znowu zgubił kopa
Lolka wali , pali bo nie pali głupa
Raw nie wali jak Kali gula
On za głowe wali
Fura , cóż za bzdura będe z Tobą szczery
W grodzie króla kraka co dzień jakaś draka
płynie wisła szeroka, szydzi na imprezach toca,
idę na najebe na dobrą techniawe,na ławe kłade kawe,
Jak Mercedresu,czas to na relaks po dawce stresu
nie lada gratka oparta na wydatkach,
DJ świruje bez takse ide,
widzę bębene zatem wzrok zawieszam na pośladkach..

W grodzie króla kraka codzień jakaś draka
płynie wisła szeroka, szydzi na imprezach toca,
idę na najebe na dobrą techniawe,na ławe kłade kawe,
Jak Mercedresu,czas to na relaks po dawce stresu
nie lada gratka oparta na wydatkach,
DJ świruje ide bez takse,
widzę penere zatem wzrok zawieszam na pośladkach
Wyprawa nocna musi być owocna mocna porcja bitów
i torba pełna hitów
A tu firma rodzina nie jedna knajpa wspomina
od szczylów skurwysyna, teqila, cytryna skład ziół
pali Finał, Ostry kocioł noca, mocną mam najebe,
zaspokajam swą potrzebe czasem skutkiem jest debet
Tak spadaj na drzewo każdy frajerze, barmanki zmawiają pacieże
W eterze roznosi sie fama,że alkoholu litry,
palona marihuana,Tak gruby hip-hop w głośnikach,
Balanga a nie lipa,jeszcze coś zarucham to będe,
miał full wypas

Wsiadam do windy w ostatniej chwili wbiegają dwie pindy,
wyglądają jak kurwy z Indii ,ja w koszulce indi-bindi sss..
Jarać teraz ciągle sie chce,
jestem na górze na wstępie jaram hity duże,
dobry melanż dzisiaj wróżę,
Bramkarzowi w mej posturze wejściówki chce,
Ale zbędne konwenanse i lokalny DJ,
Po lewej ta ekipa jedni skręty,inni procenty mają w bitach,
Uściski dłoni i do baru do kolejki,
Chuda z Zakopiejki brzy już jak doktor dżejki,
W kierunku Dj-ki jakaś malolatka,
Prosząc o kawałek wsadza ręce za batejki

Po chwili podjeżdżam do flaszki teQuili Pomidor i Popek,
Już grubo się opili,wtedy opcja trwa konsumpcja kolumbia,
Siupa postawi na nogi nawet trupa,
Przywejściu chuda grupa pali popa że podoba im się ta nuta..

Ref.
Tak to na balandze,co piątek co sobota,
Cała knajpa wokół dostańcie za slota,
Tak to na balandze słuchaj daj bucha,
Banda tych świrów pewno ostro sie rucha..

Wchodze na impreze widze typ na mnie patrzy,
Ja na typa znajoma morda mi ta i coś mi w głowie świta,
Znany przydomek,Firmy koncertowy ziomek,
siemanko wita kilka kroków dalej mnie spotyka,
to dla was kolejna bita,
Ostry jak siekiera,po buchu mnie zabiera,
Osłabłem wsiadam na wokera,prawie z niego spadłem,
tak sie najebałem że pobladłem,
po sali za ręke z jakimś turbo diabłem,
Idę dalej a ty diable szalej,szalej,szalej...
Do rana bez kitu,wszystko pasuje mi tu,
Melanż od zmierzchu do świtu,
W nocnych godzinach szczytu,każdy pijany
wszystkie emocje sięgają zenitu

Ref.
Tak to na balandze,co piątek co sobota,
Cała knajpa wokół dostańcie za slota,
Tak to na balandze słuchaj daj bucha,
Banda tych świrów pewno ostro sie rucha.. x2

Na balangę do rana,ekipa z firmy przygotowana,
jest wódka i duża ilośc chlania,
Tłum przyszli wciska się na chama,
Firma na scenę wołana normalna anuluksja,
Prezentowana,po kilku buchach,
cała widownia nas słucha,
ręce w górę,zajaram za was dużą chmure,
Ściągam bucha idę dalej,
Na parkiecie czuję hiramową wiarę
mocny bit tu kręcę chce go więcej przesyłam
pozdrowienia Firma szanuje twarde zgromadzenie

Tak to na balandze co piątek co sobota
cała knajpa wokół dostaje sie za kota
ale koncert się szykuje. biore mikrofon i rymuje
krzycze chuj wam w morde wszystkie konfidenckie szuje
teraz dla wszystkich psiaków może jest jakiś na sali wiedźcie
że Tadek wielki chuj na was wywalił.
Tak to na balandze słuchaj daj bucha
banda tych świń pewno ostro się rucha.
Ale robi sie już późno musi paśc to pytanie co dalej robimy
i kto ma jaranie przeliczam sos przeznaczony na rozjebanie
trzeba by podjechać typek ma wolne mieszkanie
kto kupuje wóde to pije z nami banie

Ref.
Tak to na balandze,co piątek co sobota,
Cała knajpa wokół dostańcie za slota,
Tak to na balandze słuchaj daj bucha,
Banda tych świrów pewno ostro sie rucha.. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo