Popularne piosenki. Polski Hip Hop

róż zachodzącego słońca tłucze właśnie w jego szyby
on mieszkał to od dzieciństwa, przezroczysty dla dzielnicy
nie zakłócając spokoju, wtopił się w asfalt
świat leżał tam u dole, on zaś był hen, u stóp miał sypialnię tego miasta,
pośród sklejanych modeli, rozklekotanych mebli
żegnał sie ze światem, by zawrzeć pakt z samym diabłem
wśród kurzu, sterty gazet, tak oto jest najpiękniejsza kobieta w mieście
to przy niej drżą wargi i pocą się ręce, w gardle stoi jak kość cały alfabet
pani szanowna w aureoli - diabeł, co serce nosi w pudełku zapałek
spija krew z warg tych co spłonęli w różnym wieku mężczyźni miejscowych elit
najpiękniejsza kobieta w mieście
on robi w myślach jej zdjęcie, układa do snu wyblakły polaroid
w samotnym wielkim łóżku mózg tu to projektor ekranem powieki
nie dbając o luksus, sztywny jak manekin

tęskni za tobą dzień i noc
ogromne miasto, każdy blok
tęskni za tobą aż po świt,
każdą ulicą płyną słone łzy

Najpiękniejsza kobieta w mieście, nowe możliwości, nowe neuronalne pętle,
czyli prąd co stymuluje serce
spoglądał kątem oka na nią z okna na piętrze, bo mieszkała w sąsiedztwie
przekrwione po nieprzespanej nocy oczy, spocone ręce
szorstkie niczym pumex, marszczy kępy brwi, gryzie ołówek
nerwowo skrobiąc kciuka naskórek.
Ona nigdy nie spojrzała w jego stronę, wybierała zawsze takich co spogladają na świat rozporek.
On wie, że jego miłość jest jak góry morza oceany
mknie ekstraklasą nad płonącymi wieżowcami
dobrze wiedziała, że gdy idzie korytarzem patrzy widzów więcej niż na filmie Matrix
młodzi chłopcy, co za drzwiami opowiadali, co by zrobili, gdyby dorwali
jak smakowali ją, perwersje
kiedy wracała słychać było klaksonów całą orkiestrę
spoconych kolesi, którzy byli gotów ujażmić bestię
on widział te sceny z okna na piętrze
w zazdrości swojej tłukł jej zdjęcie, w spoconej ręce, najpiękniejsza kobieta w mieście

tęskni za tobą dzień i noc
ogromne miasto, każdy blok
tęskni za tobą aż po świt,
każdą ulicą płyną słone łzy

miłość wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi, jak pacierz klepał te słowa
gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg za snem lepkim jak złodzieja palce
zapisywał te sny, kartka po kartce, które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci
to bezpieczeństwa wentyl na złe chwile,
gasił światło więc czytał mniej książek, wspominał ją czule kładł rączkę na kołdrze
z kolegami dzielił swe libido pragnąc jej dziko, dyrygował nimi choć jego imię to nie
Lutosławski Witold, bezwarunkowa reakcja wrodzona, wszystko stoi, basta !
kiedy przechodzi gdzieś blisko najpiękniejsza kobieta miasta,
kiedy wyjeżdżała pod rękę z panem tego świata, chłopcy skapitulowali,
poddali się zamiast odpierać atak
miasto bez najpiękniejszej to nie to samo miasto, ogień nie pozwala ciągle zasnąć
płaczą wieżowce, całe osiedla
tęsknią wiatrem, burzą w rozpalonych sercach

tęskni za tobą dzień i noc
ogromne miasto, każdy blok
tęskni za tobą aż po świt,
każdą ulicą płyną słone łzy
Jak nie teraz to, kiedy? Weźmiesz się w garść
Jak nie teraz to, kiedy? Będzie cię stać
Jak nie teraz to, kiedy? Na co liczysz?
To dla ziomów spod klatek dla tych z ulicy [x2]

[Żółf]
Biorę w garść się
Biorę w garść je
Chce mieć hajs wiesz
Chcesz mieć hajs też
To nasz czas jest nie?
To, kiedy? Gdzie? Jak nie dziś tu
Kiedy on straty liczy już maminsynku idź mi w pizdu
Trzeba zaryzykować żeby zyskać
Trzeba coś kreować żeby przetrwać iść tak
Żyć jak chce się
Złotą karta kupisz ciuch na złotą jesień
Lexa auto znać jak własną kieszeń pełną monet
Trzeba na to robić już ostatni dzwonek
Co jest słysz mnie to jest dziś ten dzień
Dziś ten dzień twojej osoby a ja błyszcze
Na tle klatek ze swoimi dziwne od zawsze tu stoimy inne
Marki na ciuchach niż wiesz kiedyś teraz kminisz
Do przodu ze swoimi finisz
Licz się by z tobą się liczyli chcesz mieć, czyli być
Wiesz trzeba się wysilić wtedy git jest

Ref
Jak nie teraz to, kiedy? Weźmiesz się w garść
Jak nie teraz to, kiedy? Będzie cię stać
Jak nie teraz to, kiedy? Na co liczysz?
To dla ziomów spod klatek dla tych z ulicy [x2]

[Ekonom]
E do k do o do nom
To ziom
Chyba znasz mnie
Myślisz trochę jak nie?
To, kiedy zaczniesz
Wychodzić myślami poza tą osiedlowa ławkę
Zamykasz krąg to błąd no i to jest straszne wierz mi
Bo ja się patrzę na tych, co od niej odeszli i zrozumieli to
Po to by móc popłynąć z prądem
A ty brodzisz dalej głąbie
Nie rozumiesz nic a w ogóle to chyba nie chcesz wiesz
Wydaje ci się, że pieniądze spadną z deszczem nie?
Ty nie masz alternatyw to raczej śmieszne
Sam pokonałem drogę spod bloku dotąd gdzie jestem
I dzięki temu nagrywamy trzecią płytę wreszcie ziom
Ty może też coś zrobisz zmierz się, co?

Jak nie teraz to, kiedy? Weźmiesz się w garść
Jak nie teraz to, kiedy? Będzie cię stać
Jak nie teraz to, kiedy? Na co liczysz?
To dla ziomów spod klatek dla tych z ulicy [x2]
Rób co daje Tobie satysfakcję
Rob to co daję Tobie w życiu pasje
Ja tylko daje inspirację
Dalej musisz sam sama iść
By odkryć swoje miejsce
Gdzie kryje się Twoje w życiu szczęście
Tego życzę Ci

1.
Wszystko się zmienia, zmieniają się pokolenia
Z przeżytych lat pozostają tylko wspomnienia
Dzieciństwo - pierwsza lekcja jazdy na dwóch kołach
Kolejny wrzesień, zaczynała się znów szkoła
Obrazy żywe jakby to było wczoraj
Pierwsza klasa, pierwsza praca, pierwsza kasa
Pierwsza miłość, jakby to było jedną chwilą
Serce mocniej zabiło, dziś jesteśmy rodziną
Dziś jesteśmy dorośli, mój i twój rocznik
I szykujemy grunt dla swych latorośli
Dać im więcej szans niż nam dało życie
Być rodzicem, być jak pierwszy nauczyciel
Pomóc dotrzeć im do swych własnych misji
By nie goniły naszych niespełnionych ambicji
Nie mamy recepty by spełniać ich sny
Niech popełniają trochę mniej błędów niż my

2.
Kto wycierał pierwszych porażek łezki
Nasi rodzice zawsze w sercu najlepsi
Dziś to nasza misja, nasza wizja
Jak wychować tego naszego małego mistrza
A przy okazji nie zabrać dzieciństwa
Nie pozwolić by wyrósł cwany egoista
Wyważyć proporcje, by być dobrą matką i dobrym ojcem
Nie tylko sponsorem co daje forsę
Złoty środek leży pewnie gdzieś na styku
Chcę pokazać drogi a ty pójdziesz nimi sama smyku
Każdy twój samodzielny krok chwyta za serce
Gdzie znajdziesz swoje miejsce w tym społeczeństwie
Wiem, czasem emocje biorą górę
Ale naprawdę cieszy mnie gdy z całych sił próbujesz
I zawsze będziesz miała moje wsparcie
Twoje szczęście -- tego przecież chcę najbardziej
(Dosyć, dosyć dosyć)
Dość mam gierek, ściem i kłamstw.
Po-każ swą prawdziwą twarz.
Weź-miesz tyle ile dasz.
Kłam-stwo zniszcz, o prawdę walcz.x4

Już dosyć mam, ciągłego niepokoju,
już dosyć, złego,sztucznego nastroju.
Dosyć z niczego głupich przyczyn,
nie zaskoczysz mnie, k***a, teraz niczym.
Dosyć, krzyczę głośno-dosyć,
dosyć, dosyć, że w końcu,
żeby wyrwał uszy, każdej oczy.
Hardcore life nie dla najmłodszych,
dosyć tego, bo każdy jest mądry.
Jeden mądrzejszy od drugiego,
na pośmiewisko, wystawia swoje ego.
Opary absurdu to banialuki.
Co to za cyrk ?
Co to za burda ?
Dosyć tego zakłamanego 'gówna'
Bujda gangi z choinki się urwał.
Dosyć głupoty, której nie mogę ścierpieć,
ta nadzieja wzrasta i daje mi przeżyć,to.

Dość mam gierek, ściem i kłamstw.
Po-każ swą prawdziwą twarz.
Weź-miesz tyle ile dasz.
Kłam-stwo zniszcz, o prawdę walcz.x4

Odbijam od tego, zawijam,
szybko przewijam, nawijam,
nie chcę więcej fory,
z twarzą tak wręcz wbijam.
Chcesz coś zmienić?
A nic się nie zmienia.
Ktoś ma zawsze coś do powiedzenia.
Mało skuteczności, więcej, ej Ty.
Ja każdą walkę na mikrofon zamieniam.
Dosyć kłamstwa, fałszywych oczu.
Stawić temu czoła teraz jestem gotów.
Dosyć wojny-dosyć, dosyć, dosyć.
Bardzo chciałbym tak tego dożyć.
Ludzką ręką, zburzyć twardy mur.
Pokazać wrogom i zakopać tur
Jak Tony Montana, zasypać pychę.
Zawisieć, stawić czoła takim jednym trikiem.
Jestem ZIP-em, typem nie buntownikiem.
Dla fałszywych ludzi zawsze przeciwnikiem.

Dość mam gierek, ściem i kłamstw.
Po-każ swą prawdziwą twarz.
Weź-miesz tyle ile dasz.
Kłam-stwo zniszcz, o prawdę walcz.x4
1.Widze to samo gdy wygladam za okno,
wiem ze moje slowa do Ciebie dotra.
Bywalo ze gdy spogladam w czasy dawne,
daje Ci prawde i uczucia kradne.
Zycie kolezko to studyjna powiesc
na wiele pytan chcesz znalezc odpowiedz
twoich problemow nie rozwiaze spowiedz,
niektorzy zyja inni klepia biede.
A w moich myslach na zawsze proceder
ide przed siebie przez kolejny rok
musisz uwazac na nastepny krok,
daje Ci dlon i mocno ja trzymam.
To o czym mowiles ja nie zapominam
wstege milosci nienawis przecina,
jedna rodzina wspolny kryminal
tu twoja droga konczy sie i zaczyna.
Tu czyste dlonie nie uczciwosc brudzi
ciekawe czy twoj syn wyjdzie nma ludzi,
to slowo budzi i marzenia grzebie
Ja ide przed siebie

Ref.Ktos wierzy w Boga ktos wierzy w diabla
pamietaj, nasze slowo to prawda.
Podnosze sie choc czasami upadam
latwiej jest zyc gdy przyjaciel pomaga.
Teraz dla Ciebie PIh i Chada.
wiesz kim jestem swiadkiem patologii

2.To nie nawijki pod pedalskie melodyjki
chcesz to to bierz to dzieciaku i zyj tym,
jezekli klamie niech zamilkne jak kamien
historia prawdziwa z osiedla Ciebie karmie.
Przynajmniej raz w zyciu los pokaze Ci dno
nie zawsze bedziesz mogl wybrac mniejsze zlo
sytuacje jak nie wykorzystasz sie mszcza
wiesz o czym mowie nie ma miejsca jak dom.
Patenty na zarobek jak mgla sie snuja
mysli sie gubia umysl swoj rujnuja,
koleje zycia jak karty tasuja
pytanie bez odpowiedzi czy ufac ludziom.
Zycie nie historia sie nie powtarza
nie daje drugiej gry w barazach slabosc obnaza,
zycie sie toczy czlowiek sie stacza
mosty niektorych lepiej nie przekraczac,
masz gest chcesz oddac czesc spoleczenstwu
do czasu tu szczescie buduje sie na nieszczesciu.
Ulegasz szalenstwu to jhest cala prawda
wierzyles w Boga teraz wracasz sie do diabla

Ref.Ktos wierzy w Boga ktos wierzy w diabla
pamietaj, nasze slowo to prawda.
Podnosze sie choc czasami upadam
latwiej jest zyc gdy przyjaciel pomaga.
Teraz dla Ciebie PIh i Chada.
wiesz kim jestem swiadkiem patologii

Tu jest przedpiekle kazdy dzien dniem sadu
dzieciaku nie schodzimy z linii frontu,
brak w tym rozsadku ginie kolejna dusza
myslimy o skrotach ktore kusza nas jak Chrystusa.
Proste fakty nic do ukrycia diabel kieruje kolejami tego zycia
zbija cie z tropu wywozi w pole
chcesz trafic na problem nie pytasz o droge.
To nasze slowo prosto z zycia wziete
czemu dzieciaku wiazesz sobie petle
zycie przeklete znowu tu sie budzi
Warszawski rap to dla moich ludzi
gdy tego sluchasz wiem co masz na mysli
najgorszy sen znowu Ci sie przysnil
wciaz zaplatani w sieciach nienawiscie
"Tego nie zdepczesz" - to racja PIH
to jest nasz e zycie ktore ciagle trwa
to jest gra ktorej nikt nie zatrzyma
moi przyjaciele wierni jak riodzina
jedna maksyma zawsze podaj dlon
siegaj po bron i swoich ludzi bron..
Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Wiesz, ludzie mówią plotki a sięga tu do wiedzy niewielu
prawdę o mnie znają tylko koledzy z liceum.
Chociaż dzisiaj mnie dzielą centymetry do celu
nie przeliczam każdej chwili na monety w portfelu.
Też tak nie rób bo będziesz miał wrzody od wrażeń
a to mózg nie monety tworzą schody do marzeń.
Gdy umrzemy a cmentarz nasze groby pokaże
nie będzie ważne ile miałeś albo wypiłeś w barze.
Zostawiam gaże skupiam się na muzyce
na gaże przyjdzie czas i wtedy ją przelicze.
Teraz idę pod wiatr i rozumiem, że życie
to ucieczka od dna po to by być na szczycie.
Mówią o kwicie ci którzy nie sa kwita
ja mówię o płycie a na niej o przeżyciach.
Na innych nie liczę bo czasem ich brak tu
ale muszę iść dalej wiesz pomimo wiatru.


Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2

Mama zawsze mi mówiła, że sam świata nie zbawię
ale bliskich przyjaciół na bank nie mogę zawieść.
Mam tak wiele wad i tak samo ich nie trawie
jak tych paru spraw, których nigdy nie naprawię brat.
To już za mną, nie słucham co kto bredzi.
A na dawne pytanie nie szukam odpowiedzi bo
ktoś mnie uprzedził i dał parę wskazówek
żebym nie bał się żyć i grał stale na stówę.
Liczyłem na wielu, na wielu przeliczyłem
więc nie mów przyjacielu mi jak nigdy nim nie byłeś.
Mówią, że się zmieniłem ale to tylko plotka
bo byli ze mną chwilę i więcej nie chce ich spotkać.
Paru ziomów życie przewinęło z taktem
to jak kolejna część do przeminęło z wiatrem.
I nawet jeśli spadnę a w życiu wpadnę w zakręt
wiem, że mogę wstać pora rozwinąć żagle.

Oni mówią, że wzlot to początek upadku
a zamiast ufac mitom ty trzymaj się faktów.
I nawet kiedy spadasz jak domino bratku
to musisz iść dalej tutaj pomimo wiatru. x2
(Gram żeby grać.. ahh z resztą,
ten co grał, a nie gra będzie grał,
tylko ten co pierdolił a..
już nie pierdoli ten nigdy.. pss!)

(Tak! Gadka oparta na faktach, sprawdź to gówno!)

1. Yo! PDG yo to moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały,
na polu chwały, PDG plan w trakcie,
nie abstrakcje, to rym na fakcie,
w trzecim akcie na kompakcie - sprawdź Gurala,
szala przechylą nadciąga fala,
rozpala gorączka złota świat oszalał,
balast odrzucam i wciąż trzymam balans,
skala rośnie jak napięcie w dniu szakala,
wyzwala energie, mity obala,
od graczy dla graczy, wciąż napierdalam,
chropowata technika robi hałas,
gdzieś z tyłu ktoś gwizda żeby dać mi znak,
powoli do przodu jak silnik Diesla,
chłone życie jak uchodźców Pakistan,
mam taki stan, trzymam wszystko na dystans,
mista Gural pizga, życie to fist style,
chwila nie uwagi i Asta La Vista,
pizgam, sypie iskra, pełna pizda,
istna, chwila soczysta potem pizgram,
życia sztuka jak Buena Vista,
dyplomacja jak pismak, obskórna jak bistra,
i straszna jak krzyk w ginących piskach - opon,
podpływam na wodę głęboką,
Poznań wita, na chuj mi ta sprzedajna polityka,
oparta na kitach z wrogami kita,
lecz ja jak pijak w chuj w to wbijam i tak,
nie chce jak Ikar polecieć zbyt wysoko,
tak podpowiada mi logika,
póki pikawa tyka, póki hula ma technika,
wiesz, bestia wciąż dzika zaklęta w głośnikach,
jade przez życie na ostrych bitach.

Ref. 2x
Oparta na faktach, paktach i kontaktach,
gadka idzie w miasto na kompaktach,
na kontraktach składam moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały!

(na dwa kanały, na dwa kanały..)

2. donGURALesko, jerzą się na głowie (co?!) - włosy,
zapiąć pasy, zgasić papierosy,
wchodze w kombosy, gładko jak Eddie w Tekkenie,
Grunwaldzkie podziemie, tu wyzwolenie drzemie,
jak Mortal Combat - Kartel kohorta,
zachodni wiatr wieje - dziesięć skali Beauforta,
mój portal? www.tłuste rymy.com - don -
GURALesko głos jak ostatni smok,
teraz przy sterach nawiguje Laska i Magiera,
pełna moc na Poznańskich panterach,
bit napiera, naciera, hardcorowa opera,
więcej magii niż w przygodach Harry'ego Pottera,
to Grunwaldzka riwiera podwoje swoje otwiera -
jak przygody Guliwera w krainie Lily Butów,
nacisk wywiera i do kumatych dociera,
głośniej niż Pavarotti, Domingo i Carreras -
razem wzięci, kręci jak karuzela,
jak bambus na adapterach chroni jak morski Keira,
błyszczy kaski azjiera puści jak kariera,
od pierdolonego bucy buta do milionera.

(Gadka oparta na faktach, gadka oparta na faktach..)

Ref. 2x
Oparta na faktach, paktach i kontaktach,
gadka idzie w miasto na kompaktach,
na kontraktach składam moje inicjały,
Gural w stereo uderza na dwa kanały!

(na dwa kanały, na dwa kanały..)

(Tak, pojebany Gural, donGURALesko, hardcorowy Papa,
bandyta mikrofonu, Killaz Group, PDG Kartel i K.A.S.T.A. Squad
Sprawdź to gówno! 2002, a saga trwa nadal sprawdź to gówno, sprawdź to gówno!)

(Dobrze kombinujesz, dobrze!)
Spójrzcie na niego jak podnosi się z łóżka
która na osi 13 taki to powinien przekonać się co to musztra
mówi że zwalcza pęd po hajs i parcie na szkło
kiedyś artyści zwalczali system uparcie dziś co?
monitor ma napęczniały jakby działał na drożdże
stary gramofon zamiast iPoda to nieostrożne być w tyle
każda naiwna siksa to zezna
piszą mu znaczki w smsach on większości nie zna
analogowy skurwiel budzi nas dwukropek nawias
my jednak wcale nie zamierzamy przestać go namawiać
Piotrek ożeń się (ożeń się) wyjedź na wyspy
kup konsolę, nagraj kilka rapowych kolend jak wszyscy
co jest? nie słyszę z oddali głosu społeczeństwa
nagrywa dla garstki osób i myśli że to sens ma
gdyby mógł mieszkałby w starej kamienicy z windą
na dole stałby czarny cadillac pozbawiony tuningu
panny które go chcą strzelają own goal
bo zamiast chodzić w sukienkach wyglądają jak Sean Paul
zawieszony w czasie poprawia mankiet
różowe kluby na głowach czuby tłamsi G-Funkiem
nie wpisuje się w obecny tryb baby boom
nie zgarnia coraz większych sum
dziewczyny piją z nim czując w głowach szum
kieruje swoje chciwe oko na ich dupy i robi zoom

[x2]
Społeczeństwo strzela we mnie
oczekiwaniami, które ja mam spełnić
baby boom i do roboty codziennie
kiedy ja bym raczej każdej robił tylko boom babe

Jaka to wielkość twoich sztuk to dwie główne jego troski
pewnie myśli, że jest pierdolonym młodym Big Lebowski
kiedy się budzi zwykle jest spłukany
a jak nie zajara zwykle jest zjebany
bo pali tyle co Devin The Dude
i nie przestanie chyba że zdarzy się nie wiem kurwa jakiś cud
sam prowokuje cały czas z tym łazi
a jak go złapią trzeba będzie zrobić free Ciech
inaczej się obrazi
no kiedy wrócisz do grona chodzących w kółko z żoną za rączkę
on na to ziewa i mówi stałe związki są nużące
w szowinistach nie ma swoich wrogów
znajdź taką z czymś pod czaszką
dla niego pod czaszką może być nawet jogurt
temat małżeństwo i praca zaczyna fukać
to ten czas w którym matka wspomina już o wnukach
jest jak dawałam ci opierunek i wikt
przynajmniej dla mnie nagraj raz coś ładnego na przykład z Kasią Wilk
trwasz w prywatnym zacofaniu wiernie
idź na siłownie, kup komputer, podłącz internet
na odczep rzucasz siemasz cześć
odpala kolejnego jointa, ma to wszystko gdzieś

Społeczeństwo strzela we mnie
oczekiwaniami, które ja mam spełnić
baby boom i do roboty codziennie
kiedy ja bym raczej każdej robił tylko boom babe

Mam swoje miejsce i w nim wiem że jestem bezpieczny
wojownik chociaż nie jak wy w bitwie o status społeczny
ktoś na ucho pieprzy, o pracy, o perspektywach
ja to wszystko wiem ale mój świat wolność się nazywa
dzięki niemu wiem jak to jest coś przeżywać
wszystko jedno z kim pijesz i jak się nazywasz
ja nawet nie mam zegarka, a zawsze wiem na co jest pora
nie mam zdrowia rozpieprzam siebie nie słuchając porad
załóż moje spodnie na godzinę,
a sam zobaczysz skąd i na co trzeba brać siłę jak żyję
samotność jest wyborem bo nie ma zgody we mnie by żyć
na siłę z kimkolwiek kto po prostu chce się na mnie wyżyć
nie umiem służyć za lek na nudę
emiter plotek kiedy już spotkamy się przy barze w klubie
(zdrowie) wszystkim którzy chcą mnie zmienić
sto lat
ja się śmieję skacząc jak dziecko po przeszkodach

[x2]
Społeczeństwo strzela we mnie
oczekiwaniami, które ja mam spełnić
baby boom i do roboty codziennie
kiedy ja bym raczej każdej robił tylko boom babe
Rap rap rap rap rap yo yo yo yo yo yo yo ...
O jak dobrze rozpocząć rapistyczną płytę
gdzie nie wepchnę ucha mam przykłady znakomite
bit bitem ale jak ją zacząć skończyć i zapełnić
żeby słuchać leżał plackiem jak jak w kościele wierni
to jest sztuka zrobić takie intro
sampel lepszy niż na saksofonie Bill Clinton
jak dobrze słowa dograć z płyt rodzimych rapistów
wyłania się mniej więcej taki obraz
masz jakiś pomysł na numer ?
Eeee zbiór tematów dostępny na stronie
www dobryrap pl
nie kombinuj nic dobrego nie wymyślisz
z reszta po co słuchacze to tradycjonaliści
niech cię Bóg broni przed jakimś wyszukanym słowem
pamiętaj słuchacz który nic nie rozumie jest głuchy jak Beethoven
na twój rap więc ***** na słownictwo połóż
to nie jest czas dla ambitnych zespołów
masz jakaś zajawkę ? Rzuć ją !
popularność rzadko idzie w parze z ewolucją
nie przesadzaj z formą nie ważne jaka treść jest
a najlepiej niech to będzie
instrukcja obsługi życia w mieście
albo song o ilości nieszczęść
albo jeszcze kurde nie wiem sam coś wymyśl
nie wychylaj się bo Źle skończysz prędko
pamiętaj dziś najcenniejsza jest przeciętność
bądŹ łysy na klipach
na koncertach nadęty
chcę czuć w twoich prostych słowach dekadentyzm
zrób numer o tym jak to na*****iłeś głupią glinę
kiedy ten bezczelnie spytał o godzinę
jeśli chodzi o fruzię masz tyle wiedzieć o nich
ile jest ci potrzebne by uskuteczniać swój hedonizm
żeby twój rap był jeszcze bardziej hip hopowy
bełkot przez zęby, pokaż swoja wadę wymowy
tak człowieku szczękościsk
to jest najkrótsza droga do popularności
masz wątpliwości ?
zrodził się dylemat to powtórz za mną :
"yo yo yo hiphop hiphop siema siema"
nagraj to wszystko i już jest pierwsza liga
zapewniam czy trafi się eee która to wyda
teraz już tylko kariera, wywiady dla Życia na Gorąco i Music Makera
koncerty, klipy, wszystko w sponsorowanych ciuchach
tylko proszę zrób tak bym nie musiał tego słuchać
Dobra czas wyskoczyć z liści i zrobić to lepiej ha
Mezo, Dj Hen tak na bicie, tak to idzie!

Yo to nie jest tak, że jakiś łach może tu podejść
I zrobić to tak jak ja to robię!
Polskie bagno zamęt pogoń za sianem
Wznoszę ożywczy powiew w ten zaścianek
Mój wywód w bitwie o strefy wpływów
Parę strof takich byś powiedział ale kot kto
Rymem zapiera dech w piersiach zawiera treść w wersach
Hiobową wieścią uśmierca tych
Bo na diss którzy chcą, lecz stylu nie mają i muszą się wlec z tyłu
Niektórych mocno boli nasz rozgłos
Ten tępy Ten Typ święty Piotr Apostoł
Dorabiasz mi gębę z niezłym skutkiem
Ale twoje argumenty są niezbyt słuszne
Górę biorą emocje nie intelekt
Chcesz jedną z moich wielbicielek? chętnie się podzielę
Ja nie mam rozterek która ksywa jest prawdziwa
Wiadomo, że moja wybacz
Twoje pseudo już dawno zgarnął Rysiek R.
Cały świat się przeciw tobie sprzysiągł
Ej Piotrek! Nie łam się, ten typ tak ma!
Ależ brutalna jest ta rap gra
Tak na marginesie dodam jeszcze na koniec
Nie bądź taki hustla, hustla na mikrofonie!

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo

Włażę na bit Mezo - kamikadze
Nie wiem czy ten beef da mi kasę
Wiem, że dostarczę wrażeń chłopakom na forum
Wiem, że to uderzy jak piorun
Panczlajner, ha, właśnie teraz
Panczlajner ha więc się nie przeraź
Patrz na mnie jak ataki odpieram
Nie ulegnę presji nie dam się skreślić
Choć w swej profesji nie używam mięśni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
A nawet jeśli to lepiej zejdŹ mi z drogi
Bo tylko ja wiem dokładnie jak to zrobić!
A ludzie pierdolą o jakimś hiphopolo
Mają gula, bo przed ryjem wyrósł im taki kolos
Zawiść? Tym gardzę
Tym bardziej, że sam jesteś szczery jak uśmiech sprzedawcy w McDonaldzie
Coś się na ciebie znajdzie Numer Raz
Jeśli umiesz zrób dobry numer raz
Zresztą oszczędzę ci większych szykan
Jedna rzecz zawsze byłeś cieniem Tedzika w 3H
Tak to idzie Mezo, Tabb, Dj Hen wiem
Słuchasz tego z zapartym tchem
Bo to spektakl, sekta na promocji, rozumiesz?
Czy mam dać przekład na polski?

Być zawistnym drogi Piotrze
Lepiej być ambitnym chłopcem
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność, przemyśl, spocznij

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo
Wychodzę z domu, dookoła widzę brud
Tu gdzie nie dociera słońce i dzieci czują głód
To nie góra to spód, obłuda, smutek, chłód
Na ulicach ból, rządzi nim martwy król
Powodów w chuj by ubrać gazową maskę
Wyjść na ulicę i sięgnąć po to co nasze
Jebać ich łaskę, chcą abym czuł się winny
Za to, że mój światopogląd od reszty inny
Ciągle stoimy za prawem do wolności
To my dzieciaki ulic pozbawione młodości
Toczymy ciągłą walkę o namiastkę radości
By każdy z nas nigdy już nie musiał pościć
W obliczu złości do ręki biorę kamień
By odebrać to co nam było odebrane
Nie poddamy walki choćby nadejdzie kraniec
Padniemy jak te kamienie rzucone na szaniec

[x2]
Widziałem na ulicy gaz
Widziałem na ulicy gaz
Na ulicach Babilonu gaz
Gaz, gaz, gaz na ulicach

Widziałem gaz na ulicy w stolicy
Kiedy górnicy przyszli polityków rozliczyć
Rok 2005 wakacje
Ja paliłem jointy, ojciec walczył o racje
Słyszałem hałas na ulicach miasta
Gdy policja zamordowała trzynastolatka
Słupsk styczeń '98
Bruk, na policję, cios za ciosem
Padły strzały na marszu blantów
Wszyscy cali co nie zmienia faktów
Jaki kraj strzela do rodaków
W którym stróże prawa robią za oprawców
Braszku tu nie ma czarów haruj, haruj
Zarób aby mieć co włożyć do garów
Witam wśród wykolejonych asów
Tu rewolucja to kwestia czasu

[x2]
Widziałem na ulicy gaz
Widziałem na ulicy gaz
Na ulicach Babilonu gaz
Gaz, gaz, gaz na ulicach
A teraz dzieci wujek TDF i wujek Sir Michu zagrają Wam piosenkę o miłości.
Miłość to jest ważna rzecz.
Miłość kobiety do mężczyzny, miłość kobiety do hajsu tego mężczyzny, jego możliwości...

Ekstra ekstra, jadę po eksach w tekstach.
TDF bestia. TDF matkojebca.
Zobacz jak łatwo jest szufladkować.
Wrzucili mnie przed laty gdzieś do szuflady przez słowa.
Rap jest z serca, od Killa Hertza, w wersach.
Ja fakty stwierdzam, to nie wersal, potwierdzam.
Siadaj, to niepisana zasada pierwsza,
koleżka siada, słucha pana i nie wierzga (nie wierzga).
Zasada druga - wjeżdża panicz z flowem.
Dziś nie masz szczęścia. Wiesz, jak to ja pierdolę?
Trzecia zasada, uwaga - to troja, koleś.
Uwierz, mi to lata i jak to musi boleć.

Ref. (x4)
Jeb, jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Jeb, jeb, jeb, jeeeeb!

Całe zło-o-o na siebie biorę.
Ach!
Mam ten flo-o-ow z którym jestem Fiodorem.
Musisz złapać to jak zasięg w Orange.
Jak czasem ja I-Phonem jak jestem w studiu tu na dole.
Inni raperzy też czasem mówią o byłych
i co, że moje znane były, nic z tym nie zrobimy.
I co, że były dziewczyny, co chciały być znane?
Po to chapały pałę? To kurwy takie same!
Każdy kawałek rapu jest o kawałku życia.
Nie mamy braków tematów, bo mamy życia oblicza.
Mamy życie na bitach, mamy ścierwa na werblach.
Rap fakty stwierdza, nie da się tego przerwać.

Ref. (x4)
Jeb, jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Jeb, jeb, jeb, jeeeeb!

W świecie który znam raczej nie znajdziesz dziewic.
Raczej znajdzie Cię kurwa, co się chce przebić.
Tak już jest i nie zmienisz tego, na to nie licz.
Szmata jest szmatą od niedzieli do niedzieli!
Jeżeli masz wątpliwości, to kamień rzuć.
Ja biorę winę na siebie, jak zmienisz zdanie wróć.
Tak, jesteś jedną z tych rur, co oblewają się wąsem.
Te rzeczy mają miejsce właśnie tu - w Polsce.
Dla mnie ten cały rap jest wyrazów formą.
Kurwa, my z Jamą Zła tu nagrywamy porno.
Posłuchaj, mamy wolność i nam tak wolno.
A tamta kurwa niech się zajmie swoja torbą.

Ref. (x4)
Jeb, jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Jeb, jeb, jeb, jeeeeb!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo