Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Czas przyśpieszył czujesz szybciej tu leci
Pokój dla po koncertowych nienarodzonych dzieci
Wokół mnie banknot kredytowa
Wszechmogący złoty zamiast boga
P i h solo daleka droga
Robisz za ogon to jej nigdy nie pokonasz
My autostradą po prawej przerywamy pas
Kurwy które wpadły w trans nie kocham was
Tajna tatiana oferta limitowana
Ostro wzięty zakręt, mogą znależć nasze ciała
Nie tym razem na szyji srebrna równowaga
Balans powaga nie wyrabiasz to wysiadasz
Głupota i rozsądek w aferze w pojedynku
Tym razem wyszliśmy cali z labiryntu
Bez paniki dekompresja olej
Pije z gwinta nie ma polej

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem

Pech tym razem zwrotke otwiera
Ciągle w akcji widzisz na rozjazdach
W hotelu afera,
Wykręcone ręce, prawo do milczenia
czuje że żyje czuję że umieram
1,96 promila tak się bawi pierwsza liga
To większe gotówki, To częstsze klubówki
Spalone domówki, to wszystko tym razem
wyższe gaże, dziury same dzwonią
sądząc że się chetnie popierdolą
Jakbym był zigolo, wystarczy świeże polo
Cieknie zip, Tym razem P I H PIH
Nie do radia hit, nie bierz przykładu
Bo nie jestem model, Mówią że nie śpie pije
i Tylko pierdole, to naprawde wole
Sam nie szukam wrażeń, dużo się zmieniło

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem

Dysko kluby trawią moje miasto jak nowotwór
robaczywe w środku dj wali potwór
Dwieście kilometrów dalej dalej dalej
Trzecia edycja 600v tym razem
Nagrywki w schronie, zgon po zgonie
Skandaliczny jestem w swoim żywiole
A widze tych mcs na scenie dancing
Skaczą ale nie pod swoje wersy
Każdy z nich pierwszy przepuści to ksero
Nie ma gry fair, Niech słodkie rzeczy
Robi ferero kulturoznawcy hiphopu
na bank to zjebią, zrównają z ziemią
nieobiektywnie ocenią, nie są zemną
ściemnią nota będzie inna
żałosne dziury które szczą po windach
chłopaczyny i tak nawiną swoje 16stki
nie ważne kto na nas patrzy tym razem

Ref:x2
Dużo się zmieniło że ja pierdole
Tym, tym razem
Czas uczy człowieka ty znasz tą szkole
Tym, tym razem
Bity wkurwione lekko nie ma
Tym, tym razem
Dziś na trzeźwo, jutro trzeba się najebać
Tym, tym razem
Wiesz co się dzieje, wiesz co się dzieje
Wszystko się dzieje na twoich oczach
A ty nie wiesz co się dzieje
Na twoich oczach wszystko dzieje się

Ref.: Na twoich oczach wszystko dzieje się x2

Oko patrzy i co widzi realia
Wyłapuje wszystkie banalia
Nie ma cofania bo rozdana już talia
Realia, realia, realia
Ciemna noc, daleko do rana
Duży dom, a w nim ona sama
Szmery przy drzwiach wejściowych, stukot
Ona sama, a w telefonie głucho
Ciemną postać wzrokiem dotyka, panika
Adrenalina, która bije do głowy mocno
Pot przykleja do pleców koszule nocną
Przed oczami wszystkie przeżyte dni
Noża błysk i już śpi

Ref. x4

[Borixon]
To się dzieje, diabeł już się śmieje
Kolejna rekonstrukcja, to kit nie jest
Kilku gościom chodzi o szelest
W małym mieście kantor
W radiu przebój Ireny Santor
Są duzi, ten pierwszy to gladiator
Nic nie możesz poradzić na to
Pomiatają tobą jak brudną szmatą
Wiesz za co, za hajs, za to

Ref. x4

Coś się święci, wokół nastukani pacjenci
Po osiedlu diler się kręci
Ma kieszenie pełne ganji
Co na własną rękę przywiózł z Holandii
Już poszukują go grubi ludzie
Wie, na sucho mu to nie ujdzie
Chwile potem odzywa się krzykiem
Już zapoznał się z bagażnikiem
Migiem sam sobie cios zadał
Teraz już dla nich to będzie sprzedawał

Ref. x4
Szukamy Słońca na Ziemi,
Joł, Szukamy Słońca na Ziemi,
Szukamy Słońca na Ziemi,
Joł, Vixen ! Rozpalić tłum, joł joł.

Ref. Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
tak samo ja jak i ty chcemy coś zmienić, wszyscy na coś czekamy !
Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
to moje światło którym można się dzielić, bo trzeba nam więcej promieni!

To teraźniejszość buduje przyszłość bez pytań,
a wdzięczność utworzy piękno na kompromisach,
tu trzeźwość może odmulić jak w mordę pizda,
chociaż żeby się obudzić, mówią że trzeba się wyspać,
jarasz się wczoraj, nie czujesz dzisiaj,
ale to sprawa twoja jak się rozliczasz,
wszystkiego na raz nie będę chwytał bo chce oddychać,
z resztą nie mam ośmiu rąk i co ja, ośmiornica,
świecimy światłem co źródło ma wewnątrz nas,
pisze swą bajkę bo półmrok nie daje mi spać,
taką mam karmę grać - w kółko upadać by wstać.
Mam czystą kartkę budząc się rano jak ptak,
gdzie twój sen nie nauczyłem się przegrywać,
gram w tą grę póki mogę się się odkrywać,
wgłębiam się w marzenia szyte na wymiar,
spełniam je, jakbym miał lampę Aladyna.

Ref. Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
tak samo ja jak i ty chcemy coś zmienić, wszyscy na coś czekamy !
Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
to moje światło którym można się dzielić, bo trzeba nam więcej promieni!

Pojawiam się jak magik by błyszczeć jak brokat,
nie musisz mnie sadzić bo wyrosnołem z błota,
zapuszczam się z wami tam gdzie nie stała stopa,
mam fuksa chłopak, czasem jakbym trafiał w totka.
Czuje miłości stan, co się nie mieści w głowie,
to jest jak ciągły haj bez bletki bez komet,
tym co pomogli nam, jesteśmy wdzięczni ziomek,
dzięki za propsy wam, dzięki za promocje,
dzięki za komentarze, te złe i te dobre,
że wierzycie w mój progres ze zwrotki na zwrotkę,
widzimy się nie długo, chciałbym pogadać jeszcze,
do zobaczenia wkrótce w twoim mieście, podnosimy ręce,
rozświetlamy cienie, odwracam świat jakbym
przebiegunował ziemię, siła rośnie w nas, wynoszę track ponad zegar,
bo nasze serca i rap zawsze świecą jak w Vegas.

Ref. Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
tak samo ja jak i ty chcemy coś zmienić, wszyscy na coś czekamy !
Szukamy słońca na ziemi a nie nad nami,
szukamy słońca na ziemi,
to moje światło którym można się dzielić, bo trzeba nam więcej promieni!
Jadę sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Świńskie łajno wiozę wam do internetu.
Jadę sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Wszyscy wkoło jacyś spięci, ja mam czasu w bród.
Jadę sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Nazywam się Józek O-dmienny widzenia punkt
Jadę sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Wszyscy trąbią, wkurwa mają, ja mam czasu w bród
Jadę sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Czego oni na mnie trąbią – męczący naród
Jadę sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Wszyscy pędzą, wyzywają, poganiają ruch
A ja prykam sobie tym traktorem, w którym śpiewa L.U.C
Tu tu tu tu, tu tu tu tu.
Auta, piski, dziwki na maskach
szampan, używki, dla wszystkich Metaxa
can-cannabis, klaskaj
licealistki
szansa na miss miasta
i finalistki
raz dwa jazda na maksa
fokus hustla, masta majka Was pochlasta i basta
rusz tym tłustym tyłkiem laska
spusty na twarz, to nie pasta, mlaskaj!
ty plus ty biorę Wasze biusty pod zastaw
wchodzę w Wasze gusty jak wtyczka do gniazdka
mój styl jest pusty jak flaszka i chuj z tym!
daje sound jak Sound Blasta

Rusz tym, rusz tym i klaskaj
mój styl, styl tego miasta
rusz tym, mówie rusz tym ej laska
raz dwa na maksa bo dostaniesz klapsa
weź sie na to nastaw
rusz tym, mówie rusz tym i jazda
klaskaj a-a-aj rusz tym
szpilki i bluzki i tyłki i biusty

To dla koleżanek [mała!]
ja tutaj zostanę
i jesli coś powiesz,
zapomnę o tobie!

Mój rym, mój styl, Twoja laska
chuj z tym, dostanie klapsa
plus Ty, moj styl ryj ci roztrzaska
miazga!
nikt sie nie wykaraska
nasienie z miasta, mlaskaj!
i rusz tym, klaskaj
z ust dym, namiastka burzy
nikt cie nie pogłaska
kolce bez róży, duży jak dziewiętnastka
z miasta do miasta w podróży, baunsuj
wylansuj sie w tańcu
mała łańcuch
mała bo bedziesz szczekała w kagańcu
mała to ofiara z ciała dla samców

rusz tym, rusz tym i klaskaj
mój styl, styl tego miasta
rusz tym, mówie rusz tym ej laska
raz dwa na maksa bo dostaniesz klapsa
weź sie na to nastaw
rusz tym, mówie rusz tym i jazda
klaskaj a-a-aj rusz tym
szpilki i bluzki i tyłki i biusty

To dla koleżanek [mała!]
ja tutaj zostanę
i jesli cos powiesz, to masz przejebane

na górze róże [mała] na dole fiołki
ssij pałę!
My, dorośli od 10 lat mamy kredyty, mamy kredyty
Ojciec zawsze mówił mi, na imprezach zbytnio się nie odurzaj
A w życiu nigdy się nie zadłużaj. Czasy się zmieniły.
Ojcze, z końcem PRL-u żyjemy w trochę innej Polsce
Tu nie ma nic za friko i nie ma nic,kto mnie wie co jest ryzyko
Mamo miej litość. Mamo, mieszkanie u was na poddaszu to nie to samo
Chcemy być już na swoim z Anią. Wiesz że to anioł.
Wiesz jak opiekuje się dzieckiem
Wiesz że chce dla niej wszystkiego co najlepsze
I chcemy mieć w końcu własny kąt
Przestań mówić że ta decyzja to poważny błąd
Na kiedy mam mamo odkładać marzenia? Na kiedy ?
W banku powiedzieli, ze mamy szansę na kredyt

My, Młodzi od 10 lat, w wolnej Polsce od 20 lat
Mamy kredyty na 30 lat, to tylko 360 rat /x2

Aniu, byłem właśnie w naszym nowym mieszkaniu
Cudne! Będę w domu późnym popołudniem
Musze jeszcze wlecieć na chwilę do banku
Doradca poleca nam kredyt we franku
I wiesz co? na 100% mamy zdolność
Doniosę kilka papierków i mamy wolność
Powiem ci, ze patrzę na to z optymizmem
Musze tylko wytargować niską prowizje
Nie wiem czemu matka jest taka rozżalona
Nasza gospodarka pędzi jak szalona
Z resztą: wiem już czego chcę i się nie wycofam
Ucałuj Antka, do zobaczenia, kocham

My, Młodzi od 10 lat, w wolnej Polsce od 20 lat
Mamy kredyty na 30 lat, to tylko 360 rat /x2

I co z tego, że mówiłaś że to się skończy tak?
Kto mógł przewidzieć, ze tak skoczy frank?
Kto mógł przewidzieć ten pieprzony kryzys?
Ta rata to jakiś koszmar, wyzysk!
Nie chcę, nie chcę od was żadnej pomocy
Mam pracę, zapierdzielam od rana do nocy
Wiem, ze macie parę groszy na książeczce
Ale nie chcę ich mamo, powtarzam: nie chcę!
Damy sobie radę z Anią: Mamy siebie
I naprawdę tak ją kocham, ze nawet nie wiesz jak
Przełożymy wakacje i to wszystko
Wyszarpiemy sobie wymarzona przys

My, Młodzi od 10 lat, w wolnej Polsce od 20 lat
Mamy kredyty na 30 lat, to tylko 360 rat /x2
Ej, ej

Witaj w miejscu gdzie życie w szczęściu to przywilej
Musisz się zatrzymać i pomyśleć choć przez chwilę
co mnie napędza i daje mi siłę
to co mnie napędza sprawia, że żyję
Miłość do rapu już od paru dobrych wiosen (wiesz?)
Piszę nowy tekst, bo napędza mnie bit z moim głosem
kocham wbić się do studia, zrobić tam porządek
jak tego nie robię mam ze sobą problem
Czuje się źle, jest mi źle, jestem podkurwiony
a wystarczy coś nawinę i jak nowonarodzony
Napędza mnie taki bit jak ten po prostu skurwiel
nie dbam o barwę głosu i czy wyglądam schludnie
kolejna nagrywka od nas dla was, sprawdź to
Zawsze nagrywam jak kiedyś ten pierwszy raz z zajawką
ej znów jest piątek, znów koncert, wyjeżdżam
Te miasta, w nich kluby, to mnie napędza
wbijamy się na scenę, brawa dla nas, światła na nas
ten brud, pot, syf, dym, hałas
ludzie, ręce w górze, powtarzają nasze wersy
tylko rap i ten klimat tak może mnie napędzić
Tylko rap i ten klimat tak może mnie napędzić
Tylko rap i ten klimat tak może mnie napędzić
Tylko rap i ten klimat, tylko rap i ten klimat
Tylko rap, tylko rap, tylko rap i ten klimat

[x2]
Ci ludzie, te miejsca, to, to mnie napędza
Ten rap, bicie serca, to, to mnie napędza
Zwycięstwa i przejścia, to, to mnie napędza
To, to mnie napędza, to, to mnie napędza

Są rzeczy dzięki którym rozwijam skrzydła
dzięki nim wiem, że moje życie to misja
100% zajawki z tych podwórek z których jestem
nie mam tak, że się budzę i myślę, że to bezsens
kiedy mija mnie dobra fura na lśniących felgach
a w środku leci moja płyta to mnie napędza
wybijam z klubu gdzie DJ grał nasz ostatni singiel
z ziomkiem miały te w baniak, dupy kręciły tyłkiem
wbijamy się do jednej z warszawskich taryf
a w radiu nasz singiel bez cenzury jest na fali
jebać, że jest pierwsza w nocy, ode mnie to nie zależy
ale prawdziwy rap jest po północy, musisz mi uwierzyć
taksówkarz coś kojarzy i pod wąsem nuci refren
niejeden ziom tej nocy przy tej płycie wciągnie kreskę
nie lubił mnie, teraz mnie szanuje, jak mnie spotka
powie, że przesłuchał, że produkcja jest dobra
napędza mnie to jak dzieciaki z tych boisk
słuchają na bomboxach tego, który obok nich stoi
pytają o nowe rzeczy, czy w klipach będzie Ursynów?
To miejsce mnie napędza jak żadne inne w życiu
potrzebne mi jest wsparcie i bitu pętla
to wszystko sprawia, że żyję i mnie napędza
Wiesz, ej, to, to wszystko sprawia, że żyję i mnie napędza

[x2]
Ci ludzie, te miejsca, to, to mnie napędza
Ten rap, bicie serca, to, to mnie napędza
Zwycięstwa i przejścia, to, to mnie napędza
To, to mnie napędza, to, to mnie napędza
Dzięki wszystkim tym
Za te przyjaźnie zmarnowane
Z mojej i z waszej winy

I.
Wóz albo przewóz! Cii! Nic nie mów! Cii! Nic nie rób!
Rzeczywistość przeżuj, wypluj, zahartuj się, jak stal,
Bo w kilku sytuacjach może być farsa,
Inaczej na start, inaczej na metę,
Czyja maska? Kto przegrał z kretesem?
Przyjaciele, znajomi, koleżcy z podwórka,
Tak się nie robi, ogarnijcie się kurwa,
Hajs jest tylko hajsem, rap jest tylko rapem,
Czas już nie grać czasem, ja wybieram prawdę,
I palę mosty i zrywam kontakty z tymi,
I palę mosty i nie chcę rozmawiać z nimi,
Nie witać, nie gadać "Co słychać?",
Nie widać podanych dłoni, wiesz, co wynika?
Że dorosłem zrozumiałem nieco więcej,
Nie jest proste to, co niby łatwe i piękne,
Sami zaciskacie pętlę własnych kłamstw,
Nie pójdę już na rękę żadnemu z was,
Ej, to nie czas i miejsce żeby bawić się w licytacje,
Wiesz co będzie, kto ma rację,
Patrz uważnie, yo!

REF. [x2]
Palę za sobą mosty - nie wiem czy to dobrze,
Palę za sobą mosty - nie wiem czy to mądrze,
Ale nie chce mi się z niektórymi gadać,
Ich sprawa ich bałagan w ich układach - odpadam!

II.
Był koleżka, za którego mogłem skoczyć w ogień,
Myślałem, że on też by za mnie skoczył w ogień,
Ale coś mu odjebało i kurwa myśli że jest bogiem,
To ja tu żyję, to ja tu rap robię,
A on robi tylko kopie i to w dodatku marne,
My żyjemy hip hopem, a on mówi że jest fajnie,
Już nie dla mnie, może dla Ciebie
Ten most spłonął - co, już się nie śmiejesz?
Nie wiesz, ile jest coś warte, póki tego nie stracisz,
Pół serio pół żartem, przyjaźnią się płaci,
I to już nic nie znaczy dla Ciebie mieć ziomów,
Będziesz śmigał do pracy, a później od razu do domu,
Jeden browar przed snem, do autobusu pędem
Pracowniczy pędzel, jako szarak zdechniesz,
Śmiechu warte, Ziom w cudzysłowiu,
Spierdoliłeś się na parter, ziomie, z wyboru,
A może los tak chciał pokazałeś, jaki jesteś,
A może żeś tak grał pokazałeś własny bezsens,
Między nami spłonął most porozumienia,
Nie można ufać wszystkim ziomom, siema!

REF. [x2]
Palę za sobą mosty - nie wiem czy to dobrze,
Palę za sobą mosty - nie wiem czy to mądrze,
Ale nie chce mi się z niektórymi gadać,
Ich sprawa ich bałagan w ich układach - odpadam!
Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle

KALI
Słyszałeś ona kusi
patrzysz na nią i wiesz ,ze twoja dziś być musi
może uciekła z pod kiecki mamusi
połyka czy się krztusi
zasadnicze pytanie
tak w ogóle co dwie panie to nie jedna
po sznurku do sedna oporna nie jedna
ładna czy szpetna
muchy w nosie bo zadarty to nie żarty
obok koleżanki które śmiało nazwę czarty
trzy setki pól extazy i na party
jest grono świń chuja nie wartych
tak , tak
się wozicie i szczujecie
co do czego to nie chcecie
się napije bzdury plecie
zdecyduj się
hmm , z ciebie to jest niezła wariatka
po co ta gadka
zrozum
cannabis to nasz tlen
łapiesz temat ten
jeśli tak to .... "

POPEK
( halo halo )
" Może byś się ze mną chciała mm , mm , mmm
mam dużo seksualnych odchyłów
gdy widzę cię od tylu , tylu
pijana czy pod wpływem pyłu , pyłu
całymi moimi naaaaaaaajaranymi
oczyma rozbierana ile jeszcze do rana
twoja scena dobrze została zagrana
pali głupa ze zaspana
moja morda cała uhihana
raały czas mm , mm , mm
pobudka , ja pierdole puszcza wódka
dawaj malutka bajera krótka
mmm , mmm siedź jak prostytutka "

KALI REFREN
" Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle "

BOSKI ROMAN
" Na koncert hip hopowy podjeżdża limuzyna
w środku hardcore dolina i finał
trzęsie się już nie jedna dziewczyna
tak ta balanga się tutaj zaczyna
wiem co teraz zrobię wejdę do Jubilatki
są tam małolatki , nastolatki
na urozmaicenie są też mulatki
lansują się świnie maja odjazd wielki
na gotowiznę czekają już modelki , modelki
na lożach głównych penery, penery onal , anal numery
pokaz złoto papiery , papiery
ślicznotko nie znajoma
z nikim nie zrzeszona
podnieca cie mamona czy jesteś zarobiona
chcesz tego bitu chcesz tego głosu
chcesz poczuć to właśnie we właściwy sposób
okrążona w setki osób które wokół ciebie krąży
cały czas tylko do jednego dążysz
drążysz , drążysz i drążysz , drążysz , drążysz
w końcu będziesz w ciąży
pal , pal , pal towar póki kopie
wal , wal , wal świnie na topie
fachowa dupa Jennifer Lopez ,
pełnia księżyca , plaża w Saint Tropez
Boski się zachwyca dotyka cyca
dotyka cyca , dotyka cyca

REFREN KALI
" Są dziewczynki które tylko ciągle chcą drinki
jak widza piwo to robią głupie minki
dobre sztuki wypinają tyłki
a bazyle jak zwykle w tyle "

BOSKI ROMAN
" Pal , pal , pal towar póki kopie
wal , wal , wal świnie na topie
fachowa dupa Jennifer Lopez ,
pełnia księżyca , plaża w Saint Tropez
Boski się zachwyca dotyka cyca
dotyka cyca , dotyka cyca "

ŚWIĘTY
" Wpadłem po same uszy jak w bagno
wydostać stamtąd bardzo bym się pragnął
ale nie tym razem posłuchaj o czym gadka
tuz obok klatka nowa sąsiadka
gdzieś od tygodnia córka i matka
nie było już tak dawno ale jatka
stoję pod klatka nie za blisko bo wpadka
nagle wychodzi najazd stop klatka
jej widok moment mnie zatkał bo z zadka
trafia się taka fachowa małolatka
przesadnie śliczna , przesadnie gładka
uroda turbo mix kurwą Azjatką
jeans jej opinał się na pośladkach
usta w kolorze róży płatka
wpadłem po uszy jak w kompot śliwka
ale od dzisiaj liczy się tylko ta dziwka . "
Inne teksty piosenek tego wykonawcy:
Bazyle
Brat
Co robisz
Jeden buch
Kim Jestem W Twoich Oczach
Kombinacje
M.O Faja
Nasze postawy niezmienne
Przyjedź do KRK
Słowa na ulicy
Uważaj na cwaniaka
Wyprawa nocna II
Moje słowa jak historie pradawne
Ciągle żywe na topie nie na dnie
Do póki jestem i wyrażam się składnie
Nie dopuszczam myśli że Grammatik upadnie
I zniknie w przeciągu jednej chwili
Tak jak inni przychodzili później odchodzili
Nie dając sobie rady twarze w dłoniach skryli
Na tej płaszczyźnie nic nie zdobyli
Trudno zawsze trafiają się przeszkody
Nawet jeśli przełamane pierwsze lody
Głusi na dobro kreatorzy taniej mody
Hity od sprawdzonych nie ważny projekt nowy
Dlatego Jotuze na krytykę zawsze głuchy
Nie pozwolę by krzyżował ktoś me ruchy
A więc basta zostaw mnie i ludzi z mego miasta

Ref.: Zawsze żywi trzymając swoje słowo
Zawsze twardo robiąc swoje bo warto
Nie ufając fartom nieznanym życia kartom
Zawsze żywi zawsze żywi x2

Wiem jak dużo jeszcze roboty cały czas
I widzę tą siłę w nas pełną mocy
Lecz mnóstwo roboty
Ja omijam kłopoty
Instynkt pozwala mi żyć swoim życiem
Marzyć i realizować rymować rap grać
Robić swoje
Jakie stop
To niezależny hip hop
Samodzielnie tylko z pomocą paru kumpli
To miłość do tej grupy nienawiść do durni
Do krytyków co w życiu majka w ręku nie mieli
Gdy robiliśmy oni na dupie siedzieli
Teraz z nich milion sceny specjalistów
Ekspertów od gówna nie słyszących słów
Dużo chcę osiągnąć wy wciąż przeszkadzacie
Widzicie to ale tego nie słuchacie

Ref.

Nie pozwolę sobie na luksus pójścia do piachu
Dopóki dla kumpli ważne będzie słowo brachu
Wiele rzeczy przede mną i jeszcze dla mnie
Kolorowa przyszłość jak kolejny rzut wanie
Znasz to uczucie nie do opisania
Jeden głupi moment pierwszy krok do sprzedania
Ale na to nie pora przynajmniej nie teraz
Poczekam będę nadal moich ludzi wspierał
Słowa dobierać rozważnie
Uważać by nie wtopić i nie przejść przez łaźnie
Tylko głupi na odwrót zrobi i przeżyje kaźnie
Ja taki nie jestem życie dla mnie testem
Do walki nie ruszam pod byle pretekstem
Rzadko gaszę innych Kozakiewicza gestem
Nie posługuje się wyszukanym tekstem
Spekulacje myślenie abstrakcyjne
Do niczego nie prowadzi kłopoty gromadzi
I nawet gdy matczyna dłoń po głowie gładzi
Tak już musi być nikt na to nic nie poradzi

Zanim trafiłem tutaj przeszedłem długą drogę
Boje fizyczne doskonalenie umysłowe
Robiłem swoje
Ćwiczyłem praktykowałem
Tylko tego chciałem więc nie burz moich marzeń
Nie prowokuj złych zdarzeń
To moje granie
Rymowanie o tym że na krytykę głuchy
O tym że wykonałem konkretne ruchy
Nie gadałem nie plotkowałem nie ściemniałem
Załatwiałem i jak jebana mrówka pracowałem
Teraz zbieram plony teraz czas na sukces
Teraz scena podziemia piedestale widzieć grupę
A do tych chcą był bym trupem
Pocałujcie mnie w...
CHCWD chowaj się
Widziałem wielki świat, ten świat mnie zauroczył
swoim ciepłym dotykiem Midasowej dłoni.
Dym z mojego papierosa wsiąka w kuchenny okap,
głucha cisza wsiąka w ściany, w kolorze łososia.
Wydeptujemy różne ścieżki w pustych pokojach,
niedopowiedziane słowa, to zostanie po nas.
Byliśmy jak dwa różne płomienie świecy, czaisz?
Ty chcesz ogrzać świat swym ciepłem, ja chcę go spalić.
Choć szeptałem Ci na ucho jesteś moją kokainą,
miłość to tylko chemia, pomyłka z serotoniną.
Wymagałaś wielkich słów, których się boję.
Wspólne życie to nie tylko pierdzenie w tą samą kołdrę.
Jutro wrócę do pisania pamiętnika ćmy barowej,
żołnierz pachnący tytoniem, tanim alkoholem.
Samotność wytrę o ciała innych kobiet,
pod przeklętą gwiazdą urodzeni kochankowie.

Idźmy dalej nie oglądając się za siebie,
naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć.
Jutro wspomnienia przykryje czas,
dzisiaj nie ma nas, nie ma nas.

Zaczynać wszystko od nowa, tak można bez końca
powracać, karmić złudzenia potem odtrącać.
Nie szukaj powodów, powody są głęboko w nas
powody są dwa, jeden to Ty drugi to ja.
Już nie jesteśmy ludźmi ze szkła w deszczu kamieni,
stwardniała glina, z której jesteśmy ulepieni.
Nawet największy skurwysyn szuka bandit queen, czaisz?
Temu pierwsze żegnaj, równie gorzkie jak ostatnie.
Wszystko się zmienia, szybko wokół niekoniecznie zgodnie z planem
od dzisiaj w oczy nie umiemy sobie patrzeć.
Nagość pustych ramek, po wyrzuconych zdjęciach
została mi po tobie tylko niebieska szczoteczka.
Nie nazywam się Swarovski, ty aurora borealis
brak zgodności, źle oszlifowane kryształy.
Odwracam się w tył, cienia nie da się zostawić.
Ciemna strona wenus, nie my pierwsi, nie ostatni.

Idźmy dalej nie oglądając się za siebie,
naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć.
Jutro wspomnienia przykryje czas,
dzisiaj nie ma nas, nie ma nas.
Ta, onomato, SLU, 2001
To dla wszystkich te parę słów

Ref.: A ja kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
Kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
I kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, szydzę

[Peja]
Bo ja oglądać nie chcę zajebanych w trupa MC
Ale zmuszony jestem patrzeć na analfabetów
Tak zgrywają wielkich mistrzów zamiast wybrać się na detoks
Czy nie śmieszy cię to, nie wkurwia cię to?
Gdzie te rymy, gdzie charyzma, styl, ten hip hop gdzie to
Gorąco się zrobiło, spokój przejrzyj na oki
Nienawidzę hip hopu w którym ciągle coś pierdoli
Jeden z drugim artysta, weź posłuchaj jego freestyle
Potem skasuj go i wytrwaj przy swoich pozycjach
Znam tylu dobrych MC czekających na swą szansę
Śmieją się z wygłupów, gówno traktują z dystansem
Czwarta rano piętnaście, siedzę piszę i nie zasnę
Zanim nie skończę nienawidzieć te hałaste
Dobre, piękne bity ważne, przesłuchuje je jak każde
Weź podziękuj producentom no bo sam byś zrobił pasztet
To co robisz mi nie leży, mówię prawdę, po co kłamać
Po co mam udawać, że to klasyk, szkoda gadać
Się przestałem zastanawiać, słaba kondycja hip hopu
To właśnie twoja wina, czy ty jesteś zmienić gotów
Taki stan rzeczy, nie sądzę chcesz zaprzeczyć
Ta, onomato, SLU, 2001
To dla wszystkich te parę słów

Ref.:
A ja kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
Kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
I kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, szydzę

[Peja]
Bo ja oglądać nie chcę zajebanych w trupa MC
Ale zmuszony jestem patrzeć na analfabetów
Tak zgrywają wielkich mistrzów zamiast wybrać się na detoks
Czy nie śmieszy cię to, nie wkurwia cię to?
Gdzie te rymy, gdzie charyzma, styl, ten hip hop gdzie to
Gorąco się zrobiło, spokój przejrzyj na oki
Nienawidzę hip hopu w którym ciągle coś pierdoli
Jeden z drugim artysta, weź posłuchaj jego freestyle
Potem skasuj go i wytrwaj przy swoich pozycjach
Znam tylu dobrych MC czekających na swą szansę
Śmieją się z wygłupów, gówno traktują z dystansem
Czwarta rano piętnaście, siedzę piszę i nie zasnę
Zanim nie skończę nienawidzieć te hałaste
Dobre, piękne bity ważne, przesłuchuje je jak każde
Weź podziękuj producentom no bo sam byś zrobił pasztet
To co robisz mi nie leży, mówię prawdę, po co kłamać
Po co mam udawać, że to klasyk, szkoda gadać
Się przestałem zastanawiać, słaba kondycja hip hopu
To właśnie twoja wina, czy ty jesteś zmienić gotów
Taki stan rzeczy, nie sądzę chcesz zaprzeczyć
No to nagraj coś z klasą, słyszę wciąż te chały wtórne
Bo duże rap wytwórnie często wypuszczają chujnie
A ja nie zniżę głosu, przez co drożniejszy nie będę
Dwadzieścia zero jeden, dla podziemia laus zdobędę
Pozostając z tradycjami młodym odsłaniam część prawdy
To bitewne wersy, weź odpowiedź jak żeś twardy
Rymy nie wybuch petardy, raczej wiązka dynamitu
To dla sławnych MC parę difficulta kitów
Do zwady słownej gotów jak do obalenia mitu
To dla sławnych MC pare difficulta kitów

Ref.:
A ja kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
Kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
I kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, szydzę

[Peja]
Jeśli kocham twój hip hop to się z pewnością o tym dowiesz
Nie wystarczy kogoś poznać, a gdy znasz już dobre powiedź
To co robisz uświadomisz sobie parę ważnych rzeczy
Bez włażenia w dupę człowiek powie, więc uwierzysz
Są jeszcze ludzie w Polsce, znają kawał rap historii
Zaczynali od przegrywek a nie CD w świerzej folii
Są tacy pasjonaci, których ten stan boli
Że większość super MC dla pieniędzy się w tym szkoli
To jedyna motywacja, bo gdzie byłeś w dawnych czasach
Chociaż by z pięć lat temu, mówisz, że dupę zawracam
Kiedy nie było przemysłu kim byłeś punkowcem?
Teraz hip hopowcem, kserowanym gotowcem
Nikt nie będzie cię kochał, dla mnie to radocha, szlochaj
A ten co jest naprawdę przyzna rację mi w wywodach
No chyba, że się boi, swej opinii nie narazi
U ludzi z środowiska, którym nie chce zbytnio kadzić
I jak reszta wróg gracie, tak telewizyjna kurwo
Pajac zbiera hip hop, kłamie więc jadę z nim równo
Źle trafiłeś palancie, co czternaście lat w tym siedzisz?
Łżesz ludziom prosto w oczy, więc jak mógłbym ci uwierzyć
Jak faktyczni bohaterzy pokroju druha Sławka
To elita, mały procent, to bardzo mała dawka
Lecz skuteczne antidotum, on otruwa ludzkie dusze
To człowiek od hip hopu, o tym gościu wspomnieć muszę
I gdyby każdy z was chociaż trochę znał te rzeczy
To ten hip hop by nie kulał tylko się rozwijał, cieszył
Co na topie wchłoną przemysł, nie zbyt dobra puenta
Ziomuś jeszcze jedno, w rapie nie chodzi o skręta
Pamiętaj anemik, umiejętności rzecz święta
Ziomuś jeszcze jedno, w rapie nie chodzi o skręta

Ref.:
A ja kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
Kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, dla artystów ja kibicem
I kocham hip hop i ten hip hop nienawidzę
Z chujowizny szydzę, szydzę
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo