Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie ma mnie dla nikogo...
Nie ma mnie dla nikogo...
Znasz to, nie?

Ogólnie dostępne na bieżąco
Istne życie na gorąco
Załatwiam sprawę pieklącą
Jak zwykle nowe się wtrącą
Mą głowę zmącą
Często z równowagi wytrącą
Z czasem
Wpływa to na mnie męcząco
Niepokojąco
Z natłokiem spraw stresująco
Wiesz, w ciągłym pędzie, biegu,
Szarych ludzi szeregu,
Czasem w błędzie, szczegół...
Pośród twardych reguł
I na śniegu ślady
Ludzkiej defilady
Ściemniane obiady
Zajob do przesady
Praca, laska, dom, wykłady,
Kumple i skład ponad składy
Super podkłady, wywiady, kolejne estrady
Całe miriady tych kwestii
Nie dałbym rady bez autosugestii
Załatwić tych z tych leżących w mej gestii
Wtłoczony w szablon monotonii
Jak w Diablo
Wyrwany z agonii
W matni problemowej toni
W nieustannej pogoni za spokojem
Czasem spędzanym we dwoje
Gdy nastroje tworzą sentymentalne przeboje
Kiedy wiem na czym stoję
Swoje
Smutki na partnerki ramieniu koję
Całe roje spraw zostawiam poza pokojem
Poję energię na kolejne boje
Gnoję wewnętrzną paranoję
I w kierat wkraczam
Wpierw się dwoję
Cele wyznaczam
Potem troję
Z drogi nie zbaczam
Poza terytorium działań nie wykraczam
Nie wykraczam...
Przytaczam sens mej nieobecności
Z konieczności odcięcia od rzeczywistości
Bo smak wolności szkicuje
Szkielet życia abstrahującego od skłonności
Do zawiłości
Do duchowej starości
Ogłaszam wszem i wobec
Nie ma mnie dla ludzkości

Chcę mieć spokój
W stresowych sytuacji
Natłoku
Jestem jak statek zadokowany
W doku
Od półtora roku
Nikogo na widoku
Tylko dźwięki hip-hopu
Na dziewiątym piętrze w bloku
Tak między nami
Sam na sam z płytami
Nikt mi nie da tego
Co to właśnie da mi
Badam grunt pod stopami
Gdzie mi kurwa z butami?!
To jak Koontza "Szepty"
Słyszane za uszami
Wciąż sami jak palec
Co dobrze nie wróży
Obcy jak ósmy pasażer podróży
Milionami
Na przestrzeni Ziemi rozsiani
Obcują tu obcy wyobcowani
Ludzie
Co to ma być?
Pytam
Co to ma znaczyć?
Tego wrogom nie można wybaczyć
Niestety
Wszystko ma swe priorytety
Vis a vis z drzwiami
Od pokoju do planety
Panie i panowie
Są tacy co stają na głowie
Tak, jakby wszyscy byli w zmowie
Do czasu aż sobie jeden z drugim uzmysłowi
Jacy oni wszyscy są małostkowi
Aż rzygać się chce
Ten kto to wie, kurwa
Życie upstrzone jak gołębim gównem
Bulwar
Zrobi tak jak ja
Pójdzie własną drogą
Prócz cienia
Nie ma ze mną nikogo

W powietrzu czuć Heinekenem
Gdy żegnam się z problemem
Pokój dla tych co w pokoju są
Sam na sam z tym sound systemem
Wiem, że czasem trudno być Supermanem
Gdy wtłaczany pod ciśnieniem
Stres jest działań terenem
Znam jak Ty te noce nieprzespane
By nad ranem
Zawikłane kwestie podjąć z nowym
Planem jak z taranem
Dokładnie znam to
Mam te same
Myśli skołatane
Znam to, jest mi znane uczucie z tym związane
Co jest grane?
Marzenia niewypowiadane
Zapominane bo nie doczekałem się na zmianę
Przekonanie,
Że po którymś ciosie się nie wstanie
Co jest grane?
Czasem głupie pytanie, nie?
Bakanie, popadanie w manię
Życie diametralnie inne niż to na ekranie
Walka o przetrwanie
I kombinowanie
Wprowadza mnie w stan gdzie zdecydowanie
Za dużo sytuacji, które szybko nużą
Za dużo ruchów, które niczemu nie służą
Dużo za dużo akcji, które wszystko burzą,
Które źle wróżą
Tak jak cisza przed burzą
I łżą jak psy
Pierdoląc trzy po trzy
Ej, ej, ej Ty
Trzeba było myśleć gdy
Po fakcie łzy zalały Ci oczy
I tak przez siedem dni
Dzień w dzień ten sen się śni
Witam Cię dniu z poziomu fotela
Z wnętrzy M3
Witam Cię, dniu niewdzięczny
Tu po tej drugiej złej stronie tęczy
Witam bez kwiatów naręczy
Bez zastrzeżeń
Dzień, który przede mną piętrzy
Jeszcze większy
Cień nad światem wewnętrznym
Witam, choć z dnia na dzień coraz bardziej niezręczny
Jestem tenże gest nikt mnie nie wyręczy
Wiesz jak męczy
Myślenie o stanie rzeczy
Wiesz jak jest, gdy czyjś czyn czyimś słowom przeczy
Wiesz jak to leczyć
Lecz to kaleczy
Race THC
Jak dwa ostrza mieczy
Na razie walczę
I na jaranie warczę
Chcesz też uwierz, ja
Dostarczę Ci tarczę
Może nie wystarczę
Ale będę tuż obok
Prócz Ciebie nie ma mnie dla nikogo

Nie ma mnie dla nikogo...
Nie ma mnie dla nikogo..
Nie ma mnie dla nikogo...
Nie ma mnie dla nikogo..
wszystkie ladies tak jak ja
łapią oddech na raz
wszyscy playaz z nami w takt
łapią oddech na dwa

pomiędzy wierszami czytaj
to kolejna orbita
z posklejanych dźwięków tu wynika
tam tuka tika tika...

słuchaj dalej będziesz krzyczeć: 'więcej, więcej!'
przy kokpicie spaso mówi: 'bas podkręcę!'
a ja liczę tu do dwóch i zaraz wejdę
będzie nieźle, wiem, że nieźle będzie ej, ej, ej...

bas podkręcę

mała ma plan na sound
dałam wam 'ała' stan
nalałam słow w ten bas
zagramy tikatuka tikatuka tam

bas podkręcę
Te Ulice Mnie Szanują,ja Przynoszę Im Światło
Ty Marzysz O Tym Bratku Jak O Seksie Z Azjatką
Się Pozmieniało,już Gadam Z Moją Matką
Na Szczęście Się Rozstałem W Porę Z Jedną Furiatką
Chwytam Za Szkło,z Ekipą Wznoszę Toast
Tu Mam Poparcie Sceny I Ten Boski Patronat
Wciąż Na Rejonach,wciąż Winny I Niewinny
Potrafię śmiać Się Z Siebie, Lecz Prościej Jest Mi Z Innych
Ty Nie Płacz Gdy Jest Ciemno,paciorek ładnie Zmów
A Ja W Tym Samym Czasie Przepije Kilka Stów
Te Oczy żarem Płoną I Mówią Mam Się Dobrze
Ci Wszyscy Hipokryci Zapraszam Na Ich Pogrzeb
Muszę Cię Ostrzec Do Ludzi To Dociera
I Kurwa Dzięki Bogu Przejaśnia Się W Papierach
I Widzę Cię Chłopaku Jak Twoje Ręce Drżą
I W Akcie Desperacji Przytulasz Siostrę Swą

Ref.Mam Się Dobrze A Ty?
Mam Się Dobrze
Mam Się Dobrze Ziom
Mam Się Dobrze A Ty?
Posłuchaj Mam Się Dobrze
X2

Mam Się Dobrze Koleszko,ciągle Do Przodu Idę
Zostawiłem Gdzieś Z Tyłu Tych Co Szyli Intrygę
Wskakuje W Nike, Już Mało Co Mnie Martwi
Ten Cały życia Trud Biorę Na Własne Barki
Dzwoni Koleszka,jest W Piekle Jedną Nogą
(Weź Powiedz Co Zrobiłeś,że Masz To Już Za Sobą)
Zacząłem Wierzyć I Szanować Tą Forsę
Przestałem Dzielić Dni Na Złe I Na Te Gorsze
Dziś Mam Się Dobrze I Rzucam Rap Na Miasto
I Pieprze To Uczucie Co Dawno Już Wygasło
Włączam Hifi I Nie Chwytam Za Brzytwę
Numer "Mieli Być Tu" Cytuję Jak Modlitwę
Gdy Słońce Wstaje,to świeci Tylko Dla Mnie
Lecz Nie Jest Bratku Tak,że Czuje Się Bezkarnie
Pisze Te Wersy,jutro Znowu Coś Nagram
"Number step?" Mgła Zwątpienia Opadła

Ref.Mam Się Dobrze A Ty?
Mam Się Dobrze
Mam Się Dobrze Ziom
Mam Się Dobrze A Ty?
Posłuchaj Mam Się Dobrze

Posłuchaj Mam Się Dobrze,tu Pośród Swoich
Mam Ten Styl,który Wciąż Nieudaczników Niepokoi
Stoję Na Piedestale, Kładę życie Na Szalę
Są Też Ci,którzy Głośno Przeklinają Mój Talent
To Jest Warszawski Styl Pod Niczyje Dyktando
Jeśli Chcesz To Ci Zaraz Zrobię Tutaj Pearl Harbor
Resztę Sam Sobie Dopisz,jak By Co To Pomogę
Dziś Dla Ciebie Mam Ból No I Krzyżyk Na Drogę
Cały Czas Ziomek Z Bogiem,każdy Wers Jest Jak Spowiedź
Jeśli Będę Zmęczony,proszę Pozwól Mi Odejść
Nie Przemilczę Niczego,chociaż By Zabolało
Ciągle Idę Na Całość,ziomuś Jeszcze Ci Mało
Wpierdoliłem Się W Bagno, Ale To Już Jest Za Mną
Już Za Sobą Mam świąt,ten Widziany Na Czarno
Nie Na Darmo Tu Stoję,karmiąc Cię Niepokojem
Jak Ci Kurwa Nie Pasi, To Se Zapuść "ich Troje"

Ref.Mam Się Dobrze A Ty?
Mam Się Dobrze
Mam Się Dobrze Ziom
Mam Się Dobrze A Ty?
Posłuchaj Mam Się Dobrze
Cirap, ta!
Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, zero, start!
Dziesięć - jestem osobą, która słowo niesie
Na chwilę solo, bo za sobą ludzi sporo przecież
Dziewięć - sprawdź ten świat należy do Ciebie
Dopóki żyję tej sztuki nie pokryję cieniem
Osiem - siła w nas, siła w naszym głosie
Co się rozchodzi po osie - dlach dla was proszę
Siedem - powtarzam wystarczy wierzyć w siebie
By móc obnażać lęk tego co z Ciebie śmieje
Sześć - nieść treść gdzieś w przestrzeń
Siema, siema, cześć, dobrze że jesteś
Pięć - piona dla grona co na co dzień widzę
Po po pokój dla groma co nocą nucą to co docenią ulice
Cztery ery dyletantów koniec, hen hen od kantów pcham tu hardcore, co jest?
Po trzy [bo co/no cóż] szukam przyczyn skazy niedoli w obliczach
powiedz co Cię boli bo powoli kończę odliczać
Dwa - to rada gdy padasz jak domek z kart
Jeden żywot masz. jeden jesteś gotów no to start
No to start, ta
Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem, sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, start!
Cirap, sprawdź [sprawdź to] ta, tak, tak, tak, tak.
MAG::
Rzeknij coś na ten temat

STRAHO::
Gdy czegoś bardzo mocno chcę,
Wtedy problemu nie ma, znasz ten schemat
Olej każdy dylemat, jest zbędny,
Posiadasz cel, nie wiesz którędy iść, ja ci powiem, tędy
Nie spadaj jak liść na ziemię
Pnij się do góry, spełniaj swe marzenia
Tak już jest jest z pokolenia na pokolenie
Żeby mieć, trzeba mocno tego chcieć
To logiczne jak sieć, widzisz cel – wyciąg rękę i leć za nim
Samo gadanie na nic, dla pewnego swego nie ma granic

MAG::
Nie wystarczy momencik, czy odrobina dobrych chęci
Chcieć to móc, więc mogę, bo to mnie nęci
Miejcie w pamięci, wszyscy razem wzięci oponenci
Mogą dziś nosem kręcić i życie spędzić na niczym
Do każdego kogo to dotyczy – zrób następny ruch zamiast wciąż się byczyć
To wyczyn, na który chyba cię stać,
Nie masz nic do stracenia, więc nie musisz się bać,
Nic tylko trwać i stawiać .... kolejne kroki
H I P- H O P sprawa nie cierpiąca zwłoki,
To łączy ludzi... jak walkie-talkie
Jak góry, stoki, jak świat długi i szeroki
Jest

FOKUSMOK::
Kiedy chcę, potrafię się zmobilizować do działania
To kwestia obierania celów i ich osiągania
Starania nie wystarczą do wykonania zadania
Zawsze jest od zajebania załatwiania i biegania
Jestem tu od nadawania sprawom toku,
Od wykonywania i wydawania na nie wyroku
Odkładania ich ad acta
Będziesz w szoku
Nie spodziewałeś się tego nawet po samochodzie roku
Człowieku
Przecież wiesz, że jesteś w stanie załatwić wszystko,
tak jak załatwiasz bakanie..
podejmij wyzwanie i postaw na kombinowanie
przestaw się na działanie
zostaw gadanie na ostatnim planie
weź się za realizowanie swoich marzeń
chcieć – oznacza wpływać na przebieg wydarzeń
to takie naturalne – bać się mocnych wrażeń
lecz wiadomo – nikt nie wyjdzie z tego gówna bez obrażeń

MAG::
Jeśli mam na coś ochotę, resztę odkładam na potem
To staje się priorytetem, a milczenie, które złotem
Przestaje być kłopotem, bowiem wiem, że galopem
Można znaleźć się między kowadłem a młotem
Bo każdy, nawet najmniejszy orzech do zgryzienia
Aby okazał się pestką, jest kwestią do przemyślenia
A więc pomóż sobie, rusz głową, zamiast stawać na głowie
To recepta, bądź czynny, aktywny jak wulkan Etna
Na życie mam metodę, co daję wolność i swobodę,
Jeśli wiem czego chcę, brnę nie idąc na ugodę

STRAHO::
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...

nic trudnego
nic trudnego

Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia
Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak
Przyspieszona akcja serca to szach i mat
To po prostu życie, w którym pieniądz jest górą, to fakt
3, 2, 1, 0 start i akcja!
Chwila strachu jest tego warta
A klatka stop - Twój los zna tylko tarota karta
Pierd.... to bo to Twoja życiowa szansa
Na sukces, którym jest
Więcej szmalu, więcej czadu, więcej dup zabija Twój stres przez

Ref.

Więcej szmalu, ni ma szmalu!
Skąd go brać? Skąd mam brać? Nie mam jak!

Ref. (3x)

Spójrz na mnie, jestem tutaj na scenie
Mam pragnienie, zupełnie tak jak Ty
Moje życie to dążenie
Powiedz mi, jak bardzo tego chcesz
Delikatny dreszcz gładzi Twoje podniebienie
I już wiesz i ja i pogoda dla bogaczy
W Tej krainie pada deszcz, wiosenny też
Bo nie tylko jesienny i listopadowy
Powoli pomysły wskakują do głowy
Co to znaczy?
Sytuacja Twe życie potoczy i wyznaczy
Po-po-po-popchnie w grono innych graczy
Pytanie,a jaka będzie stawka?
Pytanie zostanie, nie ma odpowiedzi na nie
Stop klatka, marzenie, zapomnij. Akcja! Akcja!
To pragnienie zmienia Twe widzenie
Niemy film, milczenie, kolory czarny - biały
Popraw kolory, coś nie tak z kolorami
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami
Mitshubishi, jackoozie, silikony i palenie!

Ref. (4x)

I co to jest ten błysk w Twym oku widzę znów
Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł
Całymi dniami leżeć i pierd.... dziwki
I ha! I ha! Ten cel jest już bliski
Jak wyciągniecie ręki po zakazany owoc
Ziemia obiecana! Trzeba umieć sobie pomóc!
Wyjaskrawię Twój styl
Jesteś pod presją - chcesz to? Bierz to! Niech to
Ch.. ile czasu strącił ojciec Twój
By pokazać Ci jak masz żyć tu jest klif:
Bierz co chcesz i nie patrz czy to źle czy nie
Swoją głowę rzucasz dziś na szale
Zwycięstwa poczuj smak, życie daje Ci znak
Jak masz spełnić swe sny by być inny, lepszy
Los, tutaj tylko Ty stawkę ustalasz:
Va banque - wszystko na wszystko, jak nie to spierdalasz!

Ref. (4x)

Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
[x3]
Stając przed lustrem czasem zastanawiam się
Co jest oszustwem, a co nie
Czy po drugiej stronie jestem jeszcze ja
Czy tylko odbicie mętne w tafli szkła.

[x2]
Chciałbym odrzucić strach i wygrać z pustką
Chciałbym zatrzymać czas, spalić oszustwo
Chciałbym zobaczyć nas, nie puścić już z rąk
Dziś pęka to lustro.

Dzisiaj pęka to lustro (pęka to lustro).
Lubię słuchać, gdy jest już późno, gdy wszyscy śpią
Kiedy gwiazdy lśnią
I jest cichy cały dom, wtedy piszę
I zagłębiam się w tą ciszę
To, co słyszę, to jedynie wyobraźnia
Cienie straszą, odchodzą, kiedy się przejaśnia
Jest już ciemno, spokojnie, tak jest tylko w baśniach
Gdzieś za oknem w oddali jakiś pies ujada
Zapewne ktoś stoi teraz na rozdrożach świata
Ktoś odkrywa niepojęte sprawy
Jest już późno, piszę...
(Jeszcze nie śpisz mały?)
Jeszcze nie śpię
To nie są rzeczy, które widzę we śnie
Jak odgłosy w mieście, hałasy, zgiełk tłumu
Kolorowe litery gdzieś na wyłomach murów
Czasy królów odeszły, nastały czasy pełne bólu
Piszę o tym wszystkim, by poezji stać się bliskim
Jak ci którzy odeszli, tysiące ludzi
Jest już późno, czas iść spać, z nie marudzić
Czekam, kiedy znowu muza do mnie wróci

Światła miasta już dawno zgasły, jest ciemno
Z długopisem nad kartką spędzam moja noc bezsenną
Warszawy echo, echo wydarzeń z dni ubiegłych
Jak z DVD obrazki, to telinie tekstu z kartki
Noc bez dźwięków żadnych, zupełna cisza
Tylko nierówny oddech słychać i znów
Godzina duchów, by oddać hołd muzie
Nocnych pisarzy, co w dnia nudzie inspirację znajdują
I opisują to później, może być różnie
Może ładnie to wszystko dzisiaj się poskłada
A może nie i finałem będzie kartka podarta, jak Bóg da
Wiem, że ta cisza daje mi komfort, nieźle
Potem nagra się teraz płynie wyraz po wyrazie
Na kartce, a we śnie szukam ukojenia
Teraz wylewam tutaj, co mnie wnerwia
Chwila relaksu, przerwa
I dalej, choć zaschło w gardle
Wieczór, to pora rzeczy poważnych, pieprzę banały
Pisane nocą myśli, nacechowane melancholią
Wiem, że teraz ktoś, gdzieś zostawia myśl się niekończącą
Stawiając pomnik słowem, co od spichrzu trwalszy
Jak Horacy piszę, by czasu upływanie zwalczyć
Mój sposób, by od szarości dnia gdzieś odejść
Swoja krainę z marzeń, budować swoim słowem
Odskocznia od tego, co czeka mnie rano
Nocne pisanie, dobranoc
On stoi w korytarzu tuż przy drzwiach nieruchomo
i patrzy w mrok i to taki mrok w którym myśli toną
wiek trudno zgadnąć ale trudno też pominąć,
że ma łeb, na którym siwizna przegrywa z łysiną
wiele nie zabrał pół walizki może
widać że jeździ tym pociągiem od dawna i zawsze o tej porze
zawsze na tej trasie zawsze wsiada z tyłu
żeby stanąć w korytarzu w takim samym stylu
jakby tutaj przyrósł
pewnie wraca od córki co intelekt ma z genów
bo wyjechała z domu na studia już wiele lat temu
i żyje w wielkim mieście właśnie wyszła za mąż
on jest dumny z niej ale wciąż tęskni za nią
i teraz tory do pustego domu go wiodą
mieszka z żoną
ale nie gadają ze sobą
i mrok za oknem jakby jeszcze się umacniał
on gasi szluga i wysiada to jego stacja

Obejrzyj ze mną parę zdjęć może cię porwie to
pośpieszne połączenie skądkolwiek dokądkolwiek bądź
nocny pociąg pełen ludzi i duchów
jestem bliżej nich łapię ich w lot bo łapię ich ruchu 2x

Szósty wagon za Warsem kawałek
ona siedzi tuż przy drzwiach w pustym przedziale
czemu przy drzwiach może chce się przesiąść nie wiem
ma pięćdziesiąt lat ale wygląda na pięćdziesiąt siedem
niewiele życia w tej przestrzeni
bo ona patrzy w pustkę nieobecnym wzrokiem nieruchomych źrenic
była tu obecna widać ślady
ale teraz jej nie ma cofnęła się w czasie o cztery dekady
żeby tym razem zebrać się w sobie
i odwrócić to wybrać niewybraną wtedy drogę
by uciec wyobraźnią w płodną wizję
i choćby w myślach podjąć niepodjęte decyzje
trwa to chwilę po czym wraca tu na swoją bazę
gdzie córka rzadko dzwoni a mąż jest obcy chociaż żyją razem
nie ma dokąd wracać mimo wszystko
ona zbiera się i wychodzi z małą walizką

Obejrzyj ze mną parę zdjęć może cię porwie to
pośpieszne połączenie skądkolwiek dokądkolwiek bądź
nocny pociąg pełen ludzi i duchów
jestem bliżej nich łapię ich w lot bo łapię ich ruchu 2x

Za oknem taki mrok że za gradło chwyta
ale ona nie patrzy przez okno ma co czytać
a nawet gdyby nie miała to mrok by jej nie znalazł zbyt łatwo
bo ona gdzie nie spojrzy widzi światło
to wygodny przedział ekspres
przed nią jazda przyszłość
a przeszłość za nią barwna niedorzecznie
i mało co jej mąci ten jasny spokój
może tylko pusty wzrok ojca raz na pół roku
może matka i cały ten jej niezgrabny taniec
gdy snuje się niepotrzebna nikomu przez puste mieszkanie
widzi ich rzadko zbyt rzadko może
zresztą czasu nie ma żeby myśleć bo zaraz dworzec
trzy pary torów wiodą w mrok bez celu
trzy pociągi a w nich trzy przedziały w śroku troje pasażerów
choćbyś się wytężał tor zmieniał szynom
nie pojadą razem mogą się najwyżej minąć

Obejrzyj ze mną parę zdjęć może cię porwie to
pośpieszne połączenie skądkolwiek dokądkolwiek bądź
nocny pociąg pełen ludzi i duchów
jestem bliżej nich łapię ich w lot bo łapię ich ruchu 2x
Wszystkie imiona dziewczyn zostały zmienione
Wszelkie podobieństwo jest zupełnie przypadkowe

Francuski hip hop holenderski skun
Polskie brunetki blondynki
Nie egzotyczne drinki
I nie kolumbijski wdech tylko zimny Lech
W ilości jeden dwóch trzech
Krótko Piotruś niech
Niech nasz przyjaźń nie zaginie
Dobra co robimy
Ustawka jest przy kinie
Sprawę załatwimy
Za chwilę podzwonimy
Ziomek sprawdź w telefonie
Pozycja numer 5 to Gośka szybkie dłonie
Dalej 6 Kaśka lekko tłusta
Ale ma mistrzowskie usta
Wiadomo są gusta i guściki
Dzwoń do pięknej Weroniki
Siemasz siemasz jak się bawisz
Masz dziś wolny klawisz
Chyba nas tak nie zostawisz
Będę o 9 będzie piękna historia
Wezmę z sobą ziomków
I niezbędne akcesoria

Wszystko wszystko co najlepsze

Drugą cześć zacznę od momentu
Gdy po wypaleniu 200 skrętów
Wśród chaosu i zamętu
Zobaczyłem piękna? mmmm
Pierwszy lepszy z patentów
Elo jak tam co słychać
Powiedziała zajebiście
Czy chciałabyś zapalić ze mną liście
3 minuty później na jej rozpalonym ciele
zobaczyłem tylko stringi
z wrażenia zapodziałem gdzieś smokingi
to był prosty schemat
czyli krótko i na temat
szybka lekcja francuskiego
się żyje się żyje ziomuś coś pięknego

Wszystko wszystko co najlepsze x8

Wież ziomek posiadanie już karane
Zioło było jest i będzie jarane
Owoce zakazane ich smak obala fikcje
Wciąż jebać policję wciąż jaranie i jaranie
Nie możliwe jest skuna przedawkowanie
5G ich esencja smaku i zapachu
Zjedź skręta bez strachu
Elo ty po fachu
I co ich towar biorę
Sami wiecie to ilości spore
Żaden z nas nie jest amatorem
Marihuana leczy głowy chore
Prochy nie pod żadnym pozorem
Zioło biorę kruszę i kręcę
Jeszcze nie umiesz to patrz nam na ręce
Mówią przestań jarać a my więcej i więcej
Ile by nie było to i tak jest za mało
Wypierdalaj z chałą tylko snesi naturalnie
Chce mieć tego całą szklarnię z ziomkami kameralnie
Bo po co nam leszcze jak podstęp towar zwietrze
Ziom brom cipka i wszystko co najlepsze
I wiedź że Ewenement dym w formie dźwięku
Nie mam lęku paranoi i fobii
Wszyscy różni ale w jednym zgodni
Trawki głodni więc odtąd nie mów mi że to źle proszę
Ja dorzucę swe 3 grosze
Do praczasów się odnoszę
Jak oni wtedy ja dziś gandzie noszę
Tysiące lat zielonych tak w wielu kulturach
O co cała awantura
Zakaz to bzdura właśnie go łamię
Nie kłamię wie ten kto zna mnie
Skręt w bramie na ławce w domu na schodowej klatce
Z siuwaksem mocnym w autobusie nocnym
Zanurzony w skunie odwiedzam swoją niunie
Wiesz OCB każdy robi to jak u umie
Ta tak jak u mnie
Ona to rozumie że ja bardzo lubię
Zajarać przed wszystkim i po wszystkim
Ten stan mi jest bliski
Od skręcania jonitów mam na kciukach odciski
Od zawsze nastukane pyski
Moi ludzie nie ulegają nudzie
Dziecino wystarczy chcieć
I wszystko łatwiej pójdzie

Ref.:
Wszystko wszystko co najlepsze x8

[Vienio]
Chęć wypicia dobrego piwa tak
Przylgnęła do mnie tak jak moja ksywa Vienio
Znów się odzywa bo złapałem smaka
Na czteropak Żywca albo Tyszczaka
Od razu po studio na ulice w nazwie z chmielem
Pierdolnąć piwko z Pelem moim przyjacielem
Nie wiem kiedy skończymy cały czas ktoś dzwoni
To już 5 butelka jest w mojej dłoni
Ta to nie jest pieprzony smak aronii
Spod tego sklepu dzisiaj chyba nikt nie przegoni
Prawdziwe szaleństwo nas dwóch chopy mamy
Wszystkie ekspedientki nas rozpoznawały
Idzie tych dwóch co robią wciąż kawały
Nieraz też mówiły że jesteśmy chamy
Dwóch zgredów z mapetów Himilsbach i Maklak
Jest parę złotych - możliwości wachlarz
We dnie czy w nocy EBszczak czy Tyskie
Zaraz atakujemy wszystkie Puby pobliskie
Na każdym kozackim melanżu być musze
Heineken przyglądam się jakiejś awanturze
Zaczynam przy nocnym tuż przy swoim biurze
Kończę bo wiem że jutro znów to powtórzę
Teraz do domu powrót 727
Ile wypiłem nie wiem znajomy teren
Daleko i znów jutro powrót do studio
Znów na wielką trudno

Ref.:
Wszystko wszystko co najlepsze x8
Niemowle goni za dolarem jak na okładce Nirvany
ja nie modlę się o to już bym został zrozumiany
przez wszystkich znawców rapu, ja szydzę z tych
którzy kojarzą ha byle grafomana z Det Juinks
a nie wiedzą kim jest DJ Quick
dlaczego to ma być mniej wartościowe choćby rap z Oakland
typ który nawija o gangach on lokalny folk gra
hej bękart jawy i snu obciąga rękaw
ciekawy mych słów, kurwa, takich płyt mogę nagrać w chuj to głębia
zawyrokuje znawca subkultur
ja nie mogę zawieść fanów więc trzymam się nurtu ze Stanów
2cztery7 odpal wóz, odpal grill
to rebeliancki projekt celebrowania dobrych chwil
choćbym miał w zamian dostać respekt 3 osób
które rozumieją, że w g-funku nie chodzi o ilość sosu
to nie bounce, biorę receptę na lans czy kontest bohemy
o brzmieniu piszą daty, których też wkurwia przemysł
pionierzy funk-g nie wierzysz może poza F.F.O.D.
zainspirowani mainstraem'em zanim nadszedł Swizz Beats
krytyka, która dotyczyła tamtych była najostrzejsza
dziś chciałoby się mieć taki mainstream jak za czasów pierwszej płyty Maisa

[x2]
Dostarczamy dobry funk
za te parę złotych możesz go mieć
dzisiaj, kiedy g-funk mało kto już gra
nasi fani przybijają nam 5

Lubisz g-funk, powiem ci jak ja na to patrzę
nie jestem niebieski czy czerwony, czy jak Game cratsem
robię muzykę, nie jestem tutaj gangu rezydentem
nie jestem z tych co Clinton kojarzą tylko z prezydentem
easy fuck fight nie miałem krzyża z 2Pac'iem
sram na dissy, że to nie funk, bo jestem Polakiem
kolejny fakt, nie byłem ani razu w Long Beach
lecz robię funk w kraju rapu, zapisanych orbit
co z tego, że nie mam za to propsów
od ciebie proszę największy props mam u typa co przestał słuchać w '98
to te bity mijały na pętlach popularnych kliszach
te wersy nie mieszanka Ostrego i Fisza
i to życie mi zwisa jak south central kartel
i to wciąż ważne ile dziewczyn sprowadzam w parter
ile zdrowia mam patrzę tyle używam życia
ile życia w tych wersach każde zdanie to g-funk

Dostarczamy dobry funk
za te parę złotych możesz go mieć
dzisiaj, kiedy g-funk mało kto już gra
nasi fani przybijają nam 5

Słuchaj, wiem to zależy od podejścia
ale przegrani raczej nie mówią o zwycięstwach
więc opuść głowę, idź do szatni teraz cisza
coś zamyka ci mordę to g-funk, to nasza płyta
mówisz znowu o tym samym wtórne, monotonne
ale od lat z ziomem sellin' koke on the corner
od zawsze te dupy chcą nam robić dobrze
i nie wiemy co wybrać colę, browar czy goude

Nie mamy cały rok ciepło ani za sąsiada ojczyzny tortilli
ale to na pewno bardziej szczere niż punk rock z willi
west coast to dla mnie jak dla innych fajka z haszyszem
usłyszałem pisz jak żyjesz, żyj tak jak piszesz
stop, wyłącz komputer, wyloguj się z forum ziom
jak nie znasz przynajmniej Ice Cube'a to szoruj stąd
jakbym miał [?] nie znając Moliceya
albo dokonujących piszą młodzieży tego miasta
odwiedzał tylko prywatne licea
Siemasz skarbie, 5 minut gdy gasną światła.
Wtopieni w siebie, choć czasem wszystKo nas przerasta .
Mamy to coś, czego nie można zniszczyć
To setki pięknych chwil w świecie tak pełnym nienawiści.
To coś wyryte w naszych zaciśniętych dłoniach
To dla nas, to o nas z życia kolejna strona.
Akompaniament myśli, a wiatr uderza o szybę,
To jest to coś, coś co nie może być fałszywe.
To ma być szczere, ma być prawdziwe,
Musi iskrzyć ma być odsKocznią,
Bo życie to jest wielKi wyścig.
Ma angażować nie może być obojętne,
Musi dawać nam siłę i to jest własnie w tym pięKne .
Bez przesłodzonych słów uczucie ma być oczywiste,
Kilka minut z nią i moge spoKojnie pomyśleć .
Moge zapomnieć, przerwać na chwilę tą jazdę,
5 minut wstaje świat, to co jest taK ważne.
Ty dobrze wiesz czasem jest słodKa czasem słona,
A myślimy o tym, to wszystko tętni w naszych domach .
To jest odsłona, tego co my wszyscy wiemy
Czasem to wielkie szczęście wiedz, że bywają problemy
Wiesz to rozumiesz jeśli jesteś przy tym blisKo,
5 minut w żółtym świecie, na ten temat już wszystko.

To ma być tu i tam numer jeden po prostu pierwsze.
To ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego co chcemy zamienić na wieczność.
To ma być tu i tam numer jeden po prostu pierwsze.
to ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego co chcemy zamienić na wieczność.

Dajesz sto procent, wymagaj stu procent dla siebie,
5 minut dla mnie i 5 minut jest dla Ciebie.
To płynie swoim torem, minuty zmienia w godziny,
To jest to coś, o czym Ty i ja myślimy.
Mamy to wszystko i wiemy, którą drogą kroczyć.
Realistyczny sen gdy zamykają sie nam oczy.
Zakodowany obraz dla nas dzień miesza się z nocą.
Dobrze wiesz, że to to (to co tkwi w nas głęboko).
To ma wybaczać ma być oparciem w trydnych chwilach
To ma być wszystkim sekunda, minuta, godzina.
Czy tydzień, czy miesiąc, czy rok to ma być trwałe.
Ma być naszą przestrzenią wszystko to, to fundament.
To ma być moje, to ma być Twoje taK to czuje,
Jeśli ma byc inczej to się nie angażuje.
Ma byc poważne, szczera gra w otwarte karty,
Ma być zimą na wietrze z boku zostawiamy żarty.
(Nie ważny pieniądz) w tych sprawach nigdy sie nie liczy.
5 minut uniesienia słychać je nawet w ciszy

To ma być przemyślane, przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego, co chcemy zamienić w wieczność.
To ma być tu i tam numer jeden, po prostu pierwsze.
To ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane, przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego, co chcemy zamienić na wieczność.
To ma być tu i tam numer jeden, po prostu pierwsze.
To ma przemawiać i w bez sensie być sensem.
To ma być przemyślane, przez to ma przemawiać pewność.
To 5 minut tego,co chcemy zamienić na wieczność.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo