Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Zawsze byłem w stanie wytrzymywać presje
Po latach myślę, że jestem w stanie już niewiele więcej
Dać siebie pod naciskiem, gram ostro na stole leży przecież nasze życie
Niewiele trzeba żeby zabrali Ci dziewictwo
dostałem team urzędników którzy planują przyszłość
Nowe niewolnictwo musisz mieć na ten papier,
Który pan Józef co miesiąc wręcza Ci w łapę
Moje serce wspiera pracą burłaka korporację
Ja nie umiem moja głowa reaguje strachem
Zamykam się jak sklepy na zlot możnych polityki
Czuję nic nic nie chcę mam i tak dużo więcej
Mógłbym śpiewać, oglądać chmury na wspak jak Dandy
Z hersztejem motyków w bandy
Wolę tak, po co mi ciało z siłowni
Żaden Win Diesel bardziej typ z tefen hawking mini
Jak moris z klasą by postawić sobie pomnik
Własnymi rękoma od słońca spalić oczy
Głupi idealista z zimnym sercem pełen dumy
Miliard pomysłów jak ignorantów wkurzyć
Jakość jak audycje leksa w radio
Podpisz tą kartę, jesteś z nami powiedz ze mną Evviva L'arte!!

Zawsze byłem w stanie wytrzymywać presje
Po latach myślę, że jestem w stanie już niewiele więcej
Dać siebie pod naciskiem, gram ostro na stole leży przecież nasze życie
To powtórka z rozrywki znowu patrzą mi na ręce
Panowie zza biurek dbający o moje szczęście
Z każdym dniem bardziej brany pod lupę
Swoim głupim gadaniem małolat może przynieść zgubę
Wiele lat pracowałem na to, co mam teraz
A ktoś bezczelnie próbuje mi to odebrać
Marzenia zdeptać, kłamstwami nakarmić głowę
To tak jakbym w tym wyścigu stanowił problem
Przecież jestem tylko głosem niemego tłumu
Obserwator życia kieruję się siłą rozumu
Widzę rzeczy, których ktoś nie stara się dostrzec
Otwarte oczy chodzi o to by widzieć ostrzej
Być w tym miejscu traktuj jak przetrwanie
Ideały na skutek wpływów odchodzą w niepamięć
Równowaga zachwiana w sercu żal, ale do kogo?
Do siebie czy do ludzi, którzy mają mnie za logo?
Staram się zrozumieć tych mądrzejszych ode mnie
Jednak zawsze brak wniosków, tracę czas nadaremnie
Chce upiększać obraz tak dawno zachwiany
Nieraz wbrew sobie, lecz wciąż z nadzieją na zmiany
Mam ułożone życie, które daje mi wytchnienie
Mnóstwo wyrzeczeń, zawsze spokojnie nigdy na siłę
Sam na sam w czterech ścianach kontemplując chwilę
Myśli tysiąc jak zabić niechęć, która w innych żyje
Zwracam się ku górze, lecz nie po to by błagać
Bóg pomoże naprawić to, co da się poskładać
Czasem łudzę się, lecz to słabość każdego
Nie chcę naprawiać świata chcę widzieć coś pozytywnego

Wiesz celem jest spokój tak by pisać bez ciśnień
Opuścić cele kłopotów w sanktuarium w bloku
Jesienne liście za oknem deszcz, zwykłe życie
Ja patrzę w szybę nad kartką z długopisem
Ułożyłem sobie plan realizując swój udział
Jeden z elementów kosmicznych równań
Pisanie jest moim powietrzem, wypełnia przestrzeń
Chociaż ekonomia krzyczy porzuć te wiersze
A jeśli przyjdą zlicytować dom, w którym mieszkasz
Bagnet na broń najważniejsza jest poezja!!
OSTeR mówisz? Co to, kurwa, za cwel?
Nadciąga ironiczna prawda jak za czasów PRL.
Kielicha strzel, bo ciężko będzie przełknąć tą pigułę.
Zepsuję tym wszystko, chyba że już wszystko zepsułem.
Syf zebrany ogółem jak w rumuńskim burdelu,
A w środku zamiast lasek banda poprzebieranych gejów.
Ej stary, a tabu? Tabu? Walić cenzurę.
Pierdolić polityków i tych, co wciskają bzdurę.
Masz tu świata karykaturę jak z ruskiego komiksu.
Poznaj wulgaryzmów miksturę jak skazany sens grypsów.
Czuję się w tym jak zboczeniec w krainie cycków.
Dlatego robię hip-hop na wzór domowych Tape-Mix'ów.
Nadciąga OSTeR sprawiając ból jak kac kupa
Temu, co dzień wcześniej był zalany w trupa.
A więc zamiast walić głupa, kielicha strzel.
Tak O plus S plus T plus R
O plus S plus T plus R plus U plus J plus FUNK
Plus O plus B plus O z kreską, Zet, a jak...

O plus S plus T plus R plus U plus J plus FUNK
Plus O plus B plus O z kreską, Zet, a jak...

Chcesz zobaczyć miliony złotych monet, pełne sejfy,
Chcesz zobaczyć laseczki pod bikini duże piersi.
Chcesz zobaczyć las posesji w kwadratowych milach,
A zobaczysz, ale porno w konwencji Radia Maryja.
Nadciąga OSTeR budząc u krytyków wstręt;
Jesteś chujowy, bo nie dorastam ci do pięt.
Jak wdeptany kent w chodnik,
Choć myślę, że mój mózg wielkością adekwatny jest do spodni.
To udowodnij, chciałoby się.
Wszak myśli po długopisie,
Kręcę rapa, a nie kwiczę. Dla mnie słodycze HaCe,
Po których to w panice laski uciekają z płaczem.
Pełen luzik, tak to robię, tak to widzę, tak to kręcę.
Bit pod sampler, rytm na pętlę,
A ty bądź impotentem,
Albo pokaż jaja większe.
Mówisz, że przeginam?
Dla mnie nic nie jest święte.
Prosto z Łodzi, Bałut klimat. Staje serce.
Puszczam chmurę, więc ją podtrzymaj.

O plus S plus T plus R plus U plus J plus FUNK
Plus O plus B plus O z kreską, Zet, a jak...

O plus S plus T plus R plus U plus J plus FUNK
Plus O plus B plus O z kreską, Zet, a jak...

...Paranoja...
...I koniec...
W piątek 13-tego bez mrugnięcia okiem wyszłaś z domu
Wiedziałem - nie zaufam już nikomu
Spojrzałem tylko w smutne oczy psa i ciszę domu
Wiedziałem - nie zaufam już nikomu
Bezsens, bezkres, bezmiar, bezład
Jak ten świat wyglądał będzie bez nas
Jak poskładać to wszystko na nowo?
Jak zostawić to wszystko za sobą?
Jacek Żakowski by chyba nie ogarnął tego
Jan Kułakowski by chyba nie ogarnął tego
Sam Kołakowski by nie chyba ogarnął tego
Nie ogarniam także ja, co w tym złego, że
Siedzę tutaj sam pogrążony w INTER REGNUM
Czekam tutaj sam bo coś wisi w powietrzu
Na ciele dreszcze, w sercu bezkrólewie
Idę po nowe i lepsze, przed siebie

Powiedz mi - ile potrwa bezkrólewie
Pomóż mi - dzisiaj jestem w potrzebie
Na zbyt wiele pytań odpowiadam nie wiem
Nie wiem, nie wiem, nie wiem!

Coś się kończy, coś zaczyna się - trzymam się
Czas mija i jakoś nie zabija mnie
Nie jest źle, łapię się, na tym że
Musiałem chyba potknąć się, aby w końcu ocknąć się
Teraz ostrożnie stawiam każdy krok
Badam każdy trop, to był ważny rok
Płynę dalej przez życia wody wezbrane
Stawiam przed sobą kolejne wyzwanie
Chcę się odrodzić jak Feniks
Chcę jeszcze bardziej docenić
Ilość przestrzeni, blasków i cieni tego świata
Co czasem obezwładnia jak Lewiatan
Daje ostro popalić nam często
Jest nie fair, to jego przekleństwo
Ale znajdziemy tu swoje miejsce i wiesz co?
I nadejdzie królestwo!

Powiedz mi - ile potrwa bezkrólewie
Pomóż mi - dzisiaj jestem w potrzebie
Na zbyt wiele pytań odpowiadam nie wiem
Nie wiem, nie wiem, nie wiem!
Zaczynam znowu, mam nowy powód, posłuchaj ziomuś
To kolejny rok po tym jak wyszliśmy ze schronu
Kolejny krok do przodu, a razem ze mną (tak)
Wszyscy ci, którzy byli pewni tego czego chcą
Pozdrowienia jak zwykle dla wszystkich przyjaciół
Są blisko, nie muszą płacić za nasz hip-hop
Nie muszą, bo ten hip-hop jest w nas od dawna
Nie ma możliwości żeby ktoś nam go zabrał
To był ten old-school, pieprzony old-school
W którym popaliłeś sobie wszystkie mosty, wnioskuj
W którym zatańczyłeś swój pieprzony nokturn
Ja to *****ę i planuję koncert w Spodku
Chciałbym cię zobaczyć w środku i powiedzieć witam
Ale wcześniej zadam ci dwanaście krótkich pytań
Krótkich pytań, na które chcę znać odpowiedŹ
Wiesz o co chodzi? co? po prostu pytam sobie

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

W momencie, w którym zacząłem słuchać rapu
Wiedziałem, że muszę iść na całość, nigdy na pół
Na pół to mogliśmy zamówić pizzę z dodatkiem
Mój rap nie był przypadkiem, chciałem prażyć rapem
Nową płytą zamykam ten okres
Odczuwam progres, myśl sobie co chcesz
Czy jest to złe czy dobre, ja jestem nadal ziomblem
Nie jestem gwiazdą, która tańczy pasodoble
To jest nasz hip-hop, sprawdŹ jego poziom
Możesz to zrobić zamiast opijać go ognistą wodą
Oni to robią, oni tu stoją i patrzą na nas
Chcę żeby pokazali co to szkoła stara
LWWL dotyka rękami chmur
To dla was za wysoki mur, dla mnie to dopiero próg
Rozwinę skrzydła, zabiorę pod nie kogo trzeba
Nowy Borixon, sprawdŹ, to działa, do dzieła
Dwanaście pytań, moich pieprzonych pytań
To całe ja i cała moja kolejna płyta
Odpowiedzi jak zwykle udzieli nam codzienność
Tak już jest tutaj, taka jest kolejność

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?
Dzień w dzień tracę sens w rapie tu przez papier
Bo pies w rapie, za wieś łakomy cash łapie
Jeb *****ę, ten tekst, cały tu jest katem
Na wers kładę ten tekst, VNM the next raper
EX, TRA, VNM ma
To na co czekała ty cała ta gra, na pewno
Nie dla ciebie ten flash jest, nie dla ciebie
Jesteś gwiazdą? nie widzę ciebie na niebie nie
Ktoś musi robić rap, nie dla TV
Nie dla radia, nie gotowe na moje CD media

Dupy się drą, mój sukces pachnie jak Louis Vuitton
Dlatego twoja dupa lubi to flow
Talent z bloku na szlaku po czek chłopaku
Rozlało tu kilku krew na tracku
Nie jestem rasistą, ale jaka równość?
Nigdy nie miałem sobie równych ty *****o

Kładź się spać, na ciebie nastał czas
VNM ma na co czekała cała ta gra (gra)
Każda z was, skąpana w blasku gwiazd
Myślała, że już nie położę nogi na gaz (gaz)
Raz na max, w iPodzie nastaw rap
Przypomnisz sobie jak usłyszałeś go pierwszy raz (raz)
Każda z was, popowo rapowych *****
Słodkich snów *****ysynu to jest rap, rap, rap

Prędzej zobaczę znów atak na Manhatan
Niż u nas na rotacji będzie naprawdę rap latał
A V na trackach, jak as lata
Gdzie disco rap *****a nogi ma jak wata
Chcą być jak Pac czy B.I.G.
MVP, VIP, a co drugi z nich brzmi
Jakby tata na gwiazdkę kupił mic mu
I buty, gdyby tak dać mógł prócz najków IQ
Whisky pij z lodem a pisz ogień
Albo pij wodę i pisz blogi ty idź z bogiem
Boso od lat, zapominają co to jest rap
Fani nie błądzą sądząc, że ja mogę to dać
Lecę tu git, to, że źle lecę to kit
VNM flow henesi bit
Tu co który krzyczy, że jest królem, weź przestań
Biorę nóż i udowadnia im, że ich krew nie jest niebieska

Kładź się spać, na ciebie nastał czas
VNM ma na co czekała cała ta gra (gra)
Każda z was, skąpana w blasku gwiazd
Myślała, że już nie położę nogi na gaz (gaz)
Raz na max, w iPodzie nastaw rap
Przypomnisz sobie jak usłyszałeś go pierwszy raz (raz)
Każda z was, popowo rapowych *****
Słodkich snów *****ysynu to jest rap, rap, rap

Pop bez beki, ścierwo to tnę w sęki
I to tak strasznie, że sam cierpię na flashbacki
***** w pop nawet za pieprzone maybacki
Każdy z nas sra na to jak ***** tlen peki
Krew w sieci V weny na kleks leci
Matki raperów już dziś przestaną mieć dzieci
MP3 king, ja jadę nim na ich
Po koncercie niech pęknie telebim
Twój koleś jak Jay kładzie tu tekst płatnie
I wiesz fajnie, ale dla mnie to West Kanye
VNM flow jak rex, jak czerniak
Peb, Henson, bit, supreme jak primo

Kładź się spać, na ciebie nastał czas
VNM ma na co czekała cała ta gra (gra)
Każda z was, skąpana w blasku gwiazd
Myślała, że już nie położę nogi na gaz (gaz)
Raz na max, w iPodzie nastaw rap
Przypomnisz sobie jak usłyszałeś go pierwszy raz (raz)
Każda z was, popowo rapowych *****
Słodkich snów *****ysynu to jest rap, rap, rap
- Kris, Wiśnia
- Wiśnia, Kris
- O co dbamy?
- O pestiż
- Tak jest, o prestiż czym chcemy się cieszyć?
- Prestiżem
- Właśnie czym
- Ski skład, Acetoholix
- Oborniki Poznań

[Kris]
Czym, prestiżem we własnym rewirze
Jak najbardziej i wyżej, w obcych też
Wiesz, ale dupy nikt nie liże
Szczujesz to pogryzę
Polecam analizę
Taką od dechy do dechy
Wewnętrzne cechy
Tak a nie inaczej
Nie rozumiesz, to tłumacze
Chcemy go zdobyć, Kris i Wiśniowy
Stuprocentowy autentyk
Hej, droga wiedzie tędy
Przez autorytet, nowy nabytek
Zdobywany siłą, rozumem i bitem
Niezbyt pokorni, do wszystkiego zdolni
Lepiej nie kantuj jak nie lubisz awantur
Naszego desantu, rymy i na zamku
I bez żadnej dywersji
(daj wiarę tej sugestii)
My w każdej kwestii nie tylko jako MC
Dbamy o prestiż

Ref.: To rap, rap to z brudnych ulic i podwórek
Dociera do ciebie czy tego nie czujesz (tego nie czujesz)
To mówi tylko ten co widzi własny sen
I drogę do spełnienia, choć nie każdy to docenia x2

[Wiśniowy]
Nie wszystko jest złotem co się świeci
Tak mówią starzy ludowi poeci
Tych oni tak mówi, chociaż złoto lubi
Każdy chce mieć więcej i to ludzi gubi
Długi bez pokrycia, odebrane życia
Coraz więcej chcica, żeby dotknąć szczytu
W swoim krótkim życiu, chociaż raz na moment
Oto ludzi omen, żeby móc odpocząć
Żeby móc rozpocząć całkiem nowe życie
Wszyscy to widzicie w swoim szarym bycie
Lepiej każdy chce mieć, więcej każdy chce mieć
Szybciej każdy chce mieć, choć celu nie widać
Życia ci zabraknie, każdy tylko łaknie
Na ludzkości bagnie zapominasz o tym
Co stanowi filar bytu na tej ziemi
Każdy tylko ceni, żeby nic nie stracić
Biedni i bogaci jak Peja dwa światy
Ja wybrałem mój i do tego chuj
Pomóc chcesz czy szkodzić, skubać czy dołożyć
Że jestem za młody, żeby sobie radzić
Przestań mi tu kadzić, nie umiesz poradzić
Zyski za to dzielić, gotówkę se przelicz
Ja do domu wrócę, tam mam swoją twierdzę
I ludzi za których zagram o wszystko
Dziwi cię zjawisko, sercu memu blisko
Leży cały Wilson, tu poznałem wszystko
Miłość, przyjaźń, zdradę, pierwszą dobrą rade
Ale tu nie utknę, życie mam za krótkie
Korzeni nie utnę, zawsze tu powrócę
Jak do mistrza uczeń, ta, zawsze tu powrócę
Jak do mistrza uczeń, jak do mistrza uczeń (ha)

Ref.

[Kris]
Mam tam jakiś koncept, jadę na koncert
Z publiką się łącze

[Wiśniowy]
Z wielką dumą kończę
Bo daje z siebie wszystko
Cenisz to zjawisko?

[Kris]
Ja o nie walczę, stale i uparcie
W literę W złączone cztery palce

[Wiśniowy]
Co to oznacza
WLKP dziś wraca
Niewiernych karci

[Kris]
A jeśli nami gardzisz
To swoim przekonaniem tylko nas utwardzisz

[Wiśniowy]
W postanowieniu słuchaj jeleniu
W moim myśleniu nie znajdziesz luki

[Kris]
Przejrzyj te druki
Ja liczę je na sztuki
Liryka od niedawna
(poczekaj jeszcze trochę)
A będzie wytrawna

[Wiśniowy]
Jak białe wina
Czekaj jeszcze chwila
A zrzednie ci mina
Kiedy zobaczysz co to dla nasz znaczy

[Kris]
Pełne poświęcenie w studiu i na scenie
Zupełnie oddani bez żadnych granic
Rap fanatycy

[Wiśniowy]
Ty klipy liczysz
Kiedy nas słyszysz zalega cisza
Wiśnie i Krisa rozgryźć być chciał?

[Kris]
To twój samobójczy strzał
Ciebie nie będzie, a ja będę trwał
Bo każdy z nas widzi, bo każdy z nas widzi
Drogę do spełnienia choć nie każdy to docenia
W trzyletniej historii włączyli mi Prosze Państwa
Na Dwa miesiące telewizję... co sie stało?
Wojna, Panie Wojna... Tak jest..."

W telewizorni walka, w ręku warka
Już nie ma sensu wariat, nie jeden w polu zasłabł
Obok mnie salsa lecz nie ta przez wzmacniacz
Tylko ziom mój, co znów płuco dymem zniekształca
Myśle, sobie to łaska patrzeć na wojne
Ten film stworzyło życie, a nie Warner
Choć zamieszane w to nie jeden koncern, pomyśl
Co jest dziś, końcem jak dla mnie początkiem jest koncert ziomy
Tu nie ważne są pieniądze, tzn się domyśl
dosyć mydlanych oper, sprzedanych za rope
Ej, znam tą filozofie, zna ją każdy w Europie
Bo ile upadło potęg, a a a a a po co mi to?!
Zła gra, gra w sam raz zgubiła litość
Jestem polakiem, nie pierdol o kwachu
Autorytet to papież, bez zbędnych postulatów
Chodzi o pokój, łapiesz?! Jeden kilka sekund
I nie ma nas na mapie, nie licz na return
Na nas sabat mate, wieców magia zniknie
Ludzkość dostanie po papie, tyle co do istnień...

Ref.
Dawno nie sprawdzałem jak to działa
Po prostu siedze sobie i skacze po programach...
Wiesz...
Dawno nie sprawdzałem jak to działa
Po prostu siedze sobie i skacze po programach...

Zmień program, może się któryś do nastroju dogra
TVN, urywki, Michał daje autograf
Powrót pilot, ilość nie jakość,
Za to teraz tu giną, i za to teraz płacą
Na wszystko gotowym dziś fartom
Nie podkowy a start pod zasłony piasku
Ilość spalonych masztów, łączy się w pierwiastku zła
Czyli Wu O Jot eN A, co dotknie nas, eee zobaczysz
Zrobią z tego reality ale tylko dla bogatych
Bo biedni będą przy tym , za co,
Bogaty zapłaci, rozłóż na raty
zioooom, obyś nie chybił
To wojna o większy hajs niż daje Rywin
Obraz prawdziwy bez zniekształceń
Na pewno wiedziałbyś, smakując walke
Ej, salsa wiesz co, olać, wyłączam
Od dziś za pokój pale każdego lolka

To nasza planeta, zwana matką
I my ludzie, co się nigdy nie zmieniamy łatwo
Ulicy bogactwo, cztery elementy
Północ, południe, wschód, zachód, sztuk współczesnych
Nie mam kamieni szlachetnych, mam na karku czaszkę
Z pod czapki z daszkiem, płynie myśli, tok następstw
Wyślij to miastem, w tempie servisco
Muzyka to hip hop, hip hop jest rozgrywką
To nasza planeta, brudna, zaniedbana
Smutków kanonada, ciągnie się tak jak gama
Przez sześć oktaw, kto temu sprosta
Jak nie potrafisz, no to zostaw...
1. Postaraj się to poczuć,
To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu,
Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta,
Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach,
Zapadaj w letarg ten rap jest niczym azbest,
Mam pierdolony żal chcę by to było jasne,
Chciałbym odpuścić,lecz kurwa nie potrafię,
Jak dobrze,że tak łatwo mój ból przejmuje papier,
Ten numer to nie zbrodnia,
Iskra mnie nie ogrzeje ja potrzebuje ognia,
I jeśli będzie trzeba, z premedytacją zranię,
I szkoda że tak żywa ta dawnych czasów pamięć,
Dziś niemal sam z tym pierdolonym bólem,
Poczujesz tego wydźwięk wkładając moją skórę,
Są rzeczy które traktuje tu jak spowiedź,
I piszę to od serca nie wysługując Bogiem,

"..Chada WGW, Ciągle wierze w cel jaki sobie wyznaczyłem,
Tu nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi,
Dzisiaj potrafię walczyć już poza horyzont,
Ty mówisz przecież dobrze wiesz jak było?.."

2. To kurwa jakieś kpiny,
Nie zbudujesz kapitału na moim poczuciu winy,
Ej skurwysyny, ten niepokoju sprawca,
Przychodzi do was we śnie,zabiera wszystko w zastaw,
Nie ma problemu sam daje sobie rade,(Co?)
Nie ma co jak kurwa własnego syna zawieść,
Wkręcony w tryby gniewu,
Piszę to po godzinach,
To kwintesencja prawdy gorzka jak kokaina,
Surowy klimat i w piękne za nadobne,
Te wszystkie sprawy w sądach to wyłącznie mój problem,
Ciągle do przodu, mój Anioł Stróż mnie wspomógł,
NIe powiem żebym nie chciał dorastać w innym domu,
O nic nie pytam bo kurwa wiem niestety,
Że życie po omacku też ma swoje zalety,
Pazerność ,Chciwość tu nie ma na to leku,
Tak już jest jak hajs zmienia kolejność priorytetów,

".. Teraz już wiem co jest dla mnie najcenniejsze,
Nie ulegam wpływom, nie tracę pewności siebie,
Chada WGW, wciąż tą samą prawdą , tak .. "

3. Zaklinam się na Boga,
Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach,
Jedna bliska osoba , przemilcze ciepłe słowa,
Zamiast podać mi dłoń, poszła mnie wymeldować,
Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna?
Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna,
No i chuj, że przeklinam i że nie jestem święty,
Tak czy siak nie polegne w walce na argumenty,
Mówię o tym co boli i cholernie uwiera ,
Bo zabrakło cię wtedy kiedy twój syn umierał,
Wychowałaś złodzieja dla mnie to żaden wstyd,
Gorsza lipa to teraz w tempo nie wejść w ten bit,
Ulica mnie chowała,
Robisz wszystko wbrew temu co mi kiedyś wpajałaś,
Człowiek błędy popełnia i ma prawo odwetu,
Jeszcze znajdzie się taki co ci zrobi na przekór,
Kotku,
Schowaj swe pazurki,
Nie chcesz chyba mnie podrapać,
Wiesz ze nie mam złych intencji,
Kiedy chcę ciebie za ogon złapać,
Są powody do mruczenia,
A ja mam taki powód,
Ja mam takie coś,
Więc po co ta złość,

To jest to,
Co tygryski lubią najbardziej,
To jest to,
Dzięki czemu kotki mruczą najgłośniej,
Nie musisz się bać,
Nic ci sie nie stanie,
To jest tylko rajskie mleczko,
Specjalne wydanie,
Podejdź jeszcze bliżej,
Klęknij na kolanie,
Moje kochanie,
Jedyny sposób na jego uzyskanie,
To ssanie,

Ja wiem ze lubisz takie zabawianie,
Tylko czasem lubisz bawić sie przekomażaniem,
Tak oznacza nie,
Nie oznacza tak,
Sensu brak,
Wszystko na wspak,
Jedyne co się nie zmieniło nadal czuje twój zapach i twój smak,

Kto sie czubi ten sie lubi,
A co jeszcze kotek lubi,
Może buzi, buzi,
Może podrapać za uszkiem,
Pogładzić paluszkiem,
I nazwać "Koteczkiem",
Albo poczęstować koktajlem Malibu z Coca-Colą albo z mleczkiem,
A może opowiedzieć ci bajeczkę,

Za siedmioma górami,
Za siedmioma dolinami, rzekami, lasami,
Była sobie przepiękna kraina,
Powietrze czyste tak jak kokaina,
Delikatny powiew wiatru jak muśnięcie twoich ust,
Słońce gorące tak jak w Kaliforni,
Lecz mnie nie rozgrzewa jak twoje pośladki i twój biust,
Błyskawicznie tak jak naciśnięty spust,
Jest jezioro,
A tuż biały domek,
A w tym domku ty razem ze mną,
Przy mnie poczujesz że żyjesz,
Ze mną,
Poczujesz sie potrzebną.

Chyba widziałem kotka,
Co by kotek chciał,
Pierwsza i druga zwrotka,
Kici, Kici miał, x4

Chyba widziałem kotka,
A nie to ta idiotka,
Która myśli ze jest tak cudowna,
Zmysłowa,
Ponętna,
A jednyne co sprawia ze ma takie duże powodzienie,
To to ze zawsze jest chętna,

I co dziwisz się bracie,
Powiedz kto na widok laski która sciaga gacie,
Za przejażdzke samochodem,
Puścić to mimochodem,
Ładne nogi,
Uśmiechnięta minka,
I czerwona szminka,
Kiedyś troche zbyt śmiała dziewczynka,
Teraz sexbomba blodnynka,

z tym ze włosy farbowane,
rzęsy sztuczne,
A paznokcie przyklejane,
I 5 mm tynku,
Na porytej po (???) twarzy,
Mimo to wszystkim sie marzy,
"Chociaż jedna noooc",

Ale niestety ona jest luksusowa,
Tak jak diamentowa kolia,
Lub limuzyna rządowa,
W głowie tylko bumy,
Drogie perfumy,
Podrabiane szampany,
Wina i koronkowa bielizna,
Zawsze niezbyt skąpa,
By pozostały ukryte,
Rozstępy na dupie i piersiach blizna,
Życie usłane rózami,
Zabawami,
Prezentami,
Wciąż nowymi facetami,
Zużytymi prezerwatywami,

Jeszcze szczęscie i sielanka,
Jak wyjęta z życia bajka,
Jak księżniczka uwięziona gdzieś daleko z tąd,
7 mórz,
7 gór i 7 rzek,
Dzieli ją jak 7 grzechów głównych,
Od piękności,
A gdy patrzy w lustro widzi tylko cień kobiecośći.

Chyba widziałem kotka,
Co by kotek chciał,
Pierwsza i druga zwrotka,
Kici, Kici miał, x4

Daj mi te noc, te jedną noc [daj mi]
Daj mi te noc [kotku], te jedną noc [taaa]
Daj mi te noc, te jedną noc [dawaj]
Daj mi te noc [taaak], te jedną noc
1. Masz hajs, ale żyje się o wiele trudniej,
i humoru nie poprawi teleturniej,
W głowie chmurne niego gdy nad ranem,
musisz biec, bo ktoś tu jest twoim panem.
Tyranem twarda ręku rynku
On już jakiś czas wiedzie prym.
Tu rządzi egoizm, stoisz przy swoim
Stoisz, nawet wtedy kiedy nie przystoi
Demokracja mówi, jesteśmy równi,
rynek pokazuje, jesteśmy różni.
Ekonomia wypiera polityczną władzę,
a wobec tego obywatel czuje się jak karzeł.
Rynek dyktatorem nieomylnym
Rynek uczy cię być pilny i silny!
Jest wszechobecny i ma charyzmę
Tylko śmierdzi to talitaryzmem
Śnięci ludzie wyczekują tylko śmierci
cele realizują tylko w ćwierci
Prawo pięści wypiera więzi międzyludzkie
Taka cena za ekonomiczny sukces
Nie patrzę na to jak na zbrodnie,
ale żeby żyć zgodnie z sobą, trzeba żyć godnie
Słowo "Solidarność" pamiętasz jeszcze?
Chyba warto przypomnieć tą kwestie.

REF. Jeśli możesz to zrób to
Lepsze, lepsze, lepsze jutro
lepsze, lepsze x2

2. Kim byśmy byli bez marzeń, bez utopii
To od pierwotnych czasów daje doping.
Do przekraczania ułomnej natury barier
tworzy fundamenty kultury. Najpierw
Człowieka stwarza sytuacja, głównie fart,
zdecydował, że miałeś w życiu równy start.
Mógłbyś równie dobrze mieć dziś kłopot
Wygrałeś? To świetnie lecz są gdzieś obok
Ludzie o których nasz świat zapomniał,
ich życie to klęska, ziemska agonia.
A ich jedyną bronią jest agresja,
która ostatecznie ich przekreśla
Nie nawidzą, bo nie widzą żadnych dróg
A każdy kolejny dzień sprawia ból.
Jak się stawia pierwszy krok trzeba im pokazać
potem będą już sami chadzać
Chcą możliwości, a nie jałmużny
wiedz, że w przyszłości będą Ci za to dłużni
A ty będziesz żył w zdrowszym społeczeństwie
gdzie życie nie jest przekleństwem
Nie potzreba nam tu Che Guevary trzeba wiary
We wspólnotę, daj z siebie choć trochę
Jeśli wierzysz w nich, to zrób to jeszcze dziś
by zobaczyć lepsze jutro i szczęście " PEACE!"

REF. Jeśli możesz to zrób to...
Kocham i nienawidzę być sam,
Kocham, bo nienawidzę tych dam,
Zabierają mi wolność którą mam,
Którą tak cenię, o którą tak dbam,
Nienawidzę bo nie udało się nam,
Choć mieliśmy tak pięknie skrojony plan,
Nie otworzymy już zamkniętych bram,
Po raz kolejny praktyka teorii zadała kłam,
A w teorii mieliśmy być wolni,
Razem i osobno chyba jesteśmy niezdolni żyć,
Niezdolni by, jakoś to ogarnąć,
Wiem w życiu nie ma nic za darmo,
Za każdą decyzją ukryte są koszty,
Z dnia na dzień staliśmy się sobie obcy,
Wiem, jestem swego losu panem,
Ale to wyzwanie jest jak podróż w nieznane,
I widzę same znaki zapytania,
Czy potrafimy żyć bez zaufania,
Ja odpowiem Ci bez zawahania,
Ale najpierw odpowiedz sobie sama.

Ref.
Każde Twoje zdanie
Jest, jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
To zdjęcie na ścianie
To tylko pozostanie
To po nas pozostanie
Tracę zaufanie X5

Jestem facetem, czasem wzrok ucieka w bok na inną kobietę.
Ale przy Tobie czuję się najlepiej..
Jesteś jedyną wśród setek, tysięcy.
Coś niezwykłego jest między nami,
Znaliśmy się na wylot, dzieliliśmy niemal każdą chwilą,
Chyba dobrze nam ze sobą było,
Czy to miłość, czy tylko zażyłość,
Nie wiem -- ważne że to się zdarzyło,
I chyba nam odbiło, to się na nas odbiło,
To prawie nas zabiło, serce mocniej zabiło,
Była adrenalina, było ostro,
I chyba nas poniosło to chyba nas przerosło,
Dziś chcę zaufać Ci -- jak kiedyś,
Wspólne chwile razem znów przeżyć,
W każde Twoje zdanie znów wierzyć,
Robić razem znów to co należy.
Ref.
Każde Twoje zdanie
Jest , jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
To zdjęcie na ścianie
To tylko pozostanie
to po nas pozostanie x2

Tracę zaufanie x6
[Peja]
Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci
Czym różnie się od innych (niczym) robię to co umiem
Mam zdolności wybitne (może) wiem, że mnie rozumiesz
Wiedz, że także dużo umiesz tylko w siebie brachu uwierz
Podnieś się, złap napęd a wnet rozwiniesz tu skrzydła
Wuchta bezsilnego bydła, zdychają nie chcąc wytrwać
I ucieczka w narkotyki, riki tiki, max rozjebka
Bez świadomości życia swego nie polepszasz
Zero przyjemności, wrażliwości, znieczulica
Tej (ulica) od J do E, takie życie was zachwyca?
Jedna miłość do wszystkiego co otacza, daje przetrwać
Tylko nie rozpaczać, marzeń nie zatracać, nie płacz
Nie wstydź się swych pragnień, nie załamuj gdy porażka
Wiedz, że nie skończysz tu na dnie, rap to nie jest z mlekiem kaszka
Siedem chudych lat minęło, ja powoli to odczuwam
Kluby, muza, wóda, na ulicach rozróba
Gdy przypał to zguba nawet wrogom mym nie życzę
W imieniu ludzi krzyczę, w sercu zawsze mam Jeżyce
Tylko od ciebie zależy jak wygląda Twoje życie
I choć dzielą nas różnice dąż do życia w dobrobycie
Czy w bogactwie, skrajnej biedzie, o suchym ryju czy obiedzie
Tylko od Ciebie, pamiętaj, nie czekaj masz wybór przecież

Ref.:
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

Wierze w siebie, wierze w Ciebie, wierzę w to co robię
Miłość, ukojenie, spokój znajduję w hip hopie
Gdy stopa mocno kopie, robię głośniej i odpadam
Wierzę w to, że nowy tekst do tego bitu składam
Wierzę w to i siadam, piszę to mi przeznaczone
Pozostawię coś po sobie zanim ducha tu wyzionę
Wierzę, że się uda, mój rap to nie masówa
Proces twórczy fucha trudna jak nocna robota brudna
Taką wykonuje większość
Powody brak perspektyw, jutra lepszego niepewność
Znam ludzi gotów uczestniczyć w każdym przedsięwzięciu
Nie obce życie w napięciu, nieodłączny stres w zajęciu
Jak się boisz no to skręć tu, oni pójdą dalej prosto
Ty powiesz, że pod górkę, przerażony jesteś mocno
Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia
Sfrustrowani sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia
Wydarzeń opis dla mnie, młody się do fuchy garnie
W życiu może wybrać marnie, źle obstawi daną partię
Bierze co chce bo tu cena nie gra roli
Powierz w głowie się pierdoli, ryzyka smak nie boli
Tylko zachęca, nęci, nabierają chęci
Na jeszcze więcej, jeszcze bo niełatwo ich powstrzymać
Większość małolatów chce właśnie takie życie wybrać
Często nie chcą inaczej, łapią się prostych rozwiązań
Bo twardym wymogom życia muszą jakość sprostać

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

To normalne, że wyciągniesz rękę po wszystko co możesz
Nauczony nie mieć nic, z kumplem się podzielisz wzorzec
Do naśladowania ten kto wzbrania, pierdol drania
Materialny układ zawsze do zlikwidowania
Styl konsumpcyjny w życiu wszystkiego nie przesłania
Nie daj się omotać kasie, nie zapomnij skąd pochodzisz
Zawsze będziesz miał na plus, wiedz że ludzi coś obchodzisz
I choć z nędzy do pieniędzy nikt nie wytknie Ci
Masz więcej, bo na sukces ten jebałeś, harowałeś ile wlezie
Lepszy wcale nie jesteś, ale pomóc możesz przecież
Wiadomo, że pomożesz o tym zawsze musisz wiedzieć
Nie potrzeba mi nic gdy jesteś ze mną w drogę, jedziesz?

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo