Popularne piosenki. Polski Hip Hop

mam nadzieję że zrozumiesz
taa właśnie tak Diox DHO

Ej Ty ! weź nie mów mi kim mam być
Po raz drugi sprzedane
Trzy razy D jak Bin Laden z Manhattanem
Jak kobiety z makijażem
Jak ja z moim składem daje sobie radę
Związany z hip-hopem
Jak rakiety z Wimbledonem
Jak Krause Bernabéu ja po sukcesy gonię
Ty może nie rozumiesz więc Ci powiem
Ja po to mam kobiety by z nią być
Nic na pokaz po to robię rap aby w nim tkwić
Sam popatrz nie wiozę się jak pan
Robiąc szpan bo mam Loga
Reprezentuję siebie nie ulicę
Wierzę w Boga
x2 Nie myślę już o tym co z dnia na dzień
Ból przynosi
Nie myślę już o tych których muszę o coś prosić
Trzy razy D Diox mori
Bez względu na to jak głośno będziesz mówić
I tak Cię nie usłyszę ...
Ej Ty ! weź nie cwaniakuj
Na mnie nie zrobisz wrażenia
Ja takich jak Ty chowam sobie po kieszeniach
Na sowim podwórko
Nawet kundel głośno szczeka
Nie wiesz o co chodzi nie czekaj
Usiądź słuchaj dbaj o spokój ducha
Dbaj o swoich bliskich
Nie każdy kto się błyszczy
Ma zawsze złote serce
Wielu ma intencje które kłócą się z dobrem
Ja pamiętam by prawdę trzymać w życia godle
Sam dobrze wiesz że najgłośniej szczeka
Pies który dawno stracił zęby nie tędy
Tędy kręty korytarz zaprowadzi nas
Po sukces patrzę komu ufam idę swoją
Drogą zawsze będzie stał ktoś z wyciągnięta dłonią
CHWD moim wrogom CHWD !
x2 Nie myślę już o tym co z dnia na dzień
Ból przynosi
Nie myślę już o tych których muszę o coś prosić
Trzy razy D Diox mori
Szampany kokaina drogie teledyski
Snickersy slim pasty tanie dziwki
Rolexy produkcje używki
Życzę wszystkim by horyzont się poszerzał
Pewnie być mnie sprzedał jako jesteś
Moim wrogiem
To jest numer dissów nie pozdrowień !
Zatańczę pod dyktando ale na Twoim grobię
Diox DHO trzy razy D Diox mori
Rozumiesz ?
Bez względu na to ilu ludzi będzie chciało
Mnie zniszczyć
Bez względu na to co się będzie działo
Zawsze bęz względny wobec nich
CHWD moim wrogom !
Pamiętaj Diox mori !
Nie lubisz mnie...x4

Donguralesko:
Słyszysz te klaskacze no raczej
Od nich puls skacze
Co cię wkurwia jebane wąchacze
Jak zjebane wahacze w aucie
SiedŹ na chacie albo siedŹ na aucie
Nie wydaje mi się żebym znał cię
Chcesz żebym bał się tego, czego
Niewiadomego hejtujesz mnie
Hejtuj grę nie DGE
Wiesz, że wisi mi to
Tak jak wisi mi mój wisior
Włącz telewizor ja robię syf
Psy przyniosą schizol
A ty walcz ze swą shizą
I z moich tekstów analizą
To kolejny epizod
Mam w studiu garnizon
Jak żyto bizon koszę rymy
I czy to widzą skurwysyny się nie zastanawiam
Rolę uprawiam jak rolnik
Mogę zwolnić mogę przyspieszyć
I w parę chwil zapisać zeszyt
Nie lubisz mnie, proszę bardzo
Znielub moje siano
Tych ludzi, tą grę
To miejsce gdzie to nagrano
Siemano, reguły gry, hip-hop witam
Ja jadę grubo na bitach a za niedługo płyta
I kolejne nie lubisz mnie? ustaw sie w kolejkę
Obgryzaj paznokcie, zedrzyj w tramwaju naklejkę
Jak nikt nie patrzy pokaz fucka
Dostań ze złości raka
Zerwij plakat, pobij młodszego brata
Wyżyj się klnij
Zajeb banią w powałę
Napizgaj się towarem
I tak nie będziesz Guralem

Kaczor:
Nienawidzisz mnie hmm niech pomyślę dlaczego
Dlatego że chciał byś a nie jestem twym kolegą
Dlatego że jestem ze składu PDG kartel
Ja dla ciebie bulterierem ty dla mnie tylko chartem
Posługuję się fartem by moje było na górze
Mam PDG szajkę kartel i jemu służę
Nawijam dłużej niż większość tych słabych pajaców
Co brzmią na mikrofonie gorzej niż dziwka na kacu
Nienawidzisz chłopaku, leczysz swoje kompleksy
Mojego rapu słuchasz non-stop studiując teksty
Ty robisz z chłopakami meksyk nie pizgaj beksy
PogódŹ się z tym faktem i tak będę najlepszy
Będę policję pieprzył za to też mnie nie lubisz
Jak pakt NATO więŹ łączy mnie i moich ludzi
Jak szampan Dorato jesteś tylko tanim chwytem
I nudzisz, zrób sobie z nienawiści sznytę
My tu tworzymy elitę dla nas hip-hop to życie
Chciał byś tak brzmieć na bicie, nie da rady, żal mi cię
Gdy mój styl będzie lśnił niczym słońce w zenicie
Ty będziesz gnił w jakieś norze gdy do trzech policzę
Jeden, dwa, trzy (trzy, trzy)
Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścioł w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
Peja:

Beznadzieja, znieczulica, brak prespektyw ,zła ulica,
W desperacji na krawędzi, żyjac w nędzy, o tym teksty,
Wróg odwieczny, niebezpieczny, polityka, jej patenty,
Pierdolnięty! Ten kto myślał, że zgodze się na to jak jest chodz by w myślach!!

O.S.T.R.
Po Po Po POLSKA!
Sy... System samowolka!
Niech każde polityczne kłamstwo zginie!(zginie)

WWO
Wiesz co jest najgorsze?

Pelson
W pierdlolonej bezczynności się pograżać!
Prawdziwe słowa musza mieć pokrycie.

Fenomen
Sam już nie wiem co widze gdy na Was patrze, debile!

Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścioł w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
[O.S.T.R.]
Budzi mnie hałas, ktoś wali w moje drzwi, ty
Patrzę na zegarek, moja pierwsza myśl to psy, zły
Zaglądam w wizjer, kto to może być
I czemu tutaj przyszedł, po co, skąd i z kim
Film się zaczyna, oddech mi przyśpieszył, leci w krew adrenalina
Klimat znasz, ręka, zamek, szkło w drugiej ręce
Jakby co nic nie widziałem, otwórz chamie mówi głos, co noc
TV zakłóca, znam życie na Bałutach, tu nawet sobie się nie ufa
Puka znów, cóż, napierdala drzwi, ty
Szukam nóż tu leży koło płyt, chwyć go myślę
Lecz, czy ostrze mi da spać i to wszystko zniknie nie wiem
Może by wiedział Schwarzenneger co sprawdza nas codziennie
Więc ja sprawdzę siebie, nie gardzę niebem
Po prostu stale idą kryminały w głowie
Choć nie oglądam, ale kino to ci powiem
Że ziomki bracie giną za proszek za grosze
Za crack, heroinę, jeden strzał to rykoszet prosto w kark
Pyska świat w jupiterach, jeden*****, wolę żyć, idę spać, nie otwieram

[Craig G]
Got an email from my homeboy Tytus:
About a show in Poland
So I asked when the flight is:
He said thursday
I said for sure I'm doin it:
Meet me out in Łódź
I touchdown in Lublinek:
As I packed I hope police won't ruin it:
They keep a close watch out
Just cause the crew I'm with:
Okay I hit JFK:
At the ticket counter people
Lookin in a way:
I'm thinkin bout the show
Little did I know:
The hip-hop police tailed my ass
From the door:
Investigatin every rapper
So they can bust them:
Luckily I peeped em on the low
Going through customs:
Went about my buisness
The show got tore down:
Hollered at O.S.T.R.
To drop some pronouns in the lab:
Got the address called a cab
And at that very moment that's
When shit went bad:
A car chase ensued
I was nervous and zoning:
Blowin through
These little ass streets
Like I'm in Ronin:
And i'ts like 4 in the mornin
I finally hit O's spot:
It went form bad to worse
When I found out
The doors locked:
DAMN
Ref.:
Nie chce być mitem
Skurwielu pracuje nad bitem
Chce mieć z tego pożytek i porządną płytę
Nie chce być mitem
Obietnice porośnięte pajęczyną
Nie kojarz tego z moją drużyną (z naszą drużyną)
Nie chce być mitem
Skurwielu pracuje z zeszytem
Chce mieć z tego pożytek i porządną płytę
Nie chce być mitem
Obietnice porośnięte pajęczyną
Nie kojarz tego z moją drużyną

[Doniu]
Pieprzeni ściemniacze
Czasami mam omamy, że żyję w starożytnej Grecji
Same bożki, figurki, co jeden to lepszy
Jeden wałki kręci, inny ma układy
Kombinuje dragi, telefony w myśl zasady
Powie ci za ile, kiedy i zadzwoni jutro
(he he he wyjebiemy go)
Tydzień se poczekasz i telefon
- halo, trudno nie da się wiesz
jeszcze nie mam, innym razem
musze lecieć, zadzwoń jeszcze
- to narazie
Takich to na pęczki widuje codziennie
Obiecują, kombinują (pierdoleni mitomani)
Tak banał za banałem naiwniakom ładują stale
Nie daj się omamić (nie) to właśnie chwale (ta)
Nie obiecuję, ale staram się najmocniej
By zaufanie nam było pomostem
I kiedy mały DeOeNIU mówi, że się stara
Chce przez to powiedzieć właśnie, że

Ref.

[Liber]
Ja z zeszytem a ty z fifką
Ja łącze rym z bitem, ty używkę z jeszcze jedną używką
Co dziwko, może nie mam racji, przecz
Ale wiedz, że ja biegnę a ty cofasz się wstecz
Jesteś mitem, niestety znikniesz jak komety
Wolisz kreski fety, a ja wole linie mety
Znowu mówisz, że niedługo spadną nam z głów berety
Czekam na twoje płyty, na kasety
Premiera się przeciąga
Kuchta dymu i biała mąka stoją w pierwszym rzędzie
Ta piosenka będzie bajką o tonącym okręcie
Jesteś główną postacią
Twoje obietnice nic nie znaczą
Znam cie z wódki synu
Twój styl to dużo słów i brak czynu
Zawieszony jak komórka bez pinu
Może boli cię to, że my stoimy tam gdzie ty byś chciał
Gdybyś działał nie ćpał to może też byś tu stał

Ref.

[Kris]
I jeszcze jeden przykład, to historia dość zwykła
O typach, którym praca uczciwa już zbrzydła
Oraz wszelkie prawidła łącznie z ręką Bożą
Worzą się i worzą, tu przyłożą tam pogrożą
Świadkowie są i nawet widzą i słyszą
Myślę sobie pewnie ci goście już wiszą
A tu o nich piszą na pierwszych stronach gazet (co?)
Pismak miał fazę w rekonstrukcji wydarzeń same błędy
Nie ma pojęcia, że sam stworzył legendy
Nowa gwiazda wschodzi, wśród ludzi budzi podziw
Do cholery o co chodzi?
On jest zwykłym skurwielem
Łatwiej o wiele być mitycznym bohaterem
Tak niż obywatelem artystą
Potrafisz tak jak my, no to wystąp
Ja kryminalistą, co ja podobny tobie?
Koleś jest jedna różnica, ja naprawdę coś robię

Ref.
[RAH]

Piękna sobota, lokal
ten wstręt nie spuszcza mnie z oka
myślał chyba że pęknę jak pokal
na widok mięśni wróżących knock-out
głodny afery osiłek - steryd
arbiter ludzkich pomyłek
party schyłek jeśli uznasz przewiniłeś
za zasiłek na kolejny zastrzyk w tyłek
miał ten zły dzień, albo tydzień
bez znaczenia, cienias wyżyć się idzie
o-o oszalały hormony, mój ziom oblężony
ruszam do obrony
a-a-adrenalina, nie wytrzymam
dawaj tu tego skurwysyna
wściekła mina, pękła lina
gna maszyna, czas na finał
oparty na rękoczynach
w imię ojca, syna..
już napina we mnie ciosów lawina
i natarcie, wsparcie - gdzie się wszyscy podziali?
kumple moi byli i poznikali
jeden za wszystkich - tak nas nauczali
Mini na linii ognia nie nawalił
fuck'i śle w typa, już bez ryzyka
gotów na wszystko bo blisko ekipa ma - wypas

[RAH, KAMS & FO] x2

A-a-adrenalina
HC klimat
żelazna kurtyna
A-a-adrenalina
akcje jak z kina
których się nie zapomina

[KAMS]

To realia - nie film w telewizorze
o późnej porze czychać na ciebie może
wiele zagrożeń jak wtedy, Boże
przeżyłem chwile grozy jak w horrorze!
Jeszcze przed stacją na dworze podbili
wy - wypierdalać w tej chwili
ja czarnej bili reprezentanto
wraz z swoją bandą
tera mamy manto
manto to my mamy niemal gwaranto-wane
przejebane, w pół do czwartej nad ranem
najwyższy czas pomyśleć nad planem ucieczki z BP
ci otoczyli już drzwi
ja to nie Bruce Lee
oni ciężkiej wagi
mimo to promile w krwi dodały nam odwagi
wyszliśmy na raz, a raczej każdy z nas
wlazł w gówno po pas
na zewnątrz czterech chopa
plus siedmiu kolesi z dwuch Mesi i foka
widać na pierwszy rzut oka
wszyscy zdrowo poszli po zatokach
nie chce udawać proroka
ale zapowiada się na szybki knock-out
szybki knock-out - szybki jak w walce Lenox kontra Gołota
w nielada kłopotach, drze się idiota:
do mnie! do mnie no bo w ruch pujdzie klama!
wrócić? nie, raczej inny mam zamiar
obrót, wypierdalana z AND1'ana
patrze po kompanach - reakcja ta sama
przecież nikt nie chce gun'a przy skroni
i choć w pogoni za mną kilku luji
odstawiam ich jak Carl Lewis na bieżni
dzięki szybkim nogom unikliśmy rzeźni
tak dzięki szybkim nogom unikliśmy rzeźni

[RAH, KAMS & FO] x2

A-a-adrenalina
HC klimat
żelazna kurtyna
A-a-adrenalina
akcje jak z kina
których się nie zapomina

[FO]

Chuj z tym że przekliman
zerwała ze mną dziwczyna - finał,
wszystko moja wina
wciąż żyję, świat hien, dziś piję
wypierdalaj bo cie zabije klient
bez słowa zasuwam na nogach po klubach
pogoda chujowa, zima, barman, wóda
zobacz podróba loga Eukanuba
choroba umysłowa, podłoga, spluwam
jest druga, noc jeszcze długa
samoobsługa, za moment zatonę w długach
załoga czuwa - z monet zapomoga, spłonę
na Boga ugaś ten płonień
żałoba, fruwam w nałogach,
szukam wroga, o-o o-o zobacz
ten mi się nie podoba
te ziomek
choć no na stronę - masz przepierdolone
miałem życie, żonę
przed klubem na schodach
przed ślubem przygoda
flaszka rozwalona
teraz sam z mikrofonem
akcja zwolniona
kiedyś tylko ja i ona
trzech nie pokonam
dziś opadła zasłona
ręka opuszczona
spójrz kochanie to męka
już tylko obrona
kochanie pamiętam
szczęka przestawiona
nie skonam! dziś przepowiednia spełniona

[RAH, KAMS & FO] x2

A-a-adrenalina
HC klimat
żelazna kurtyna
A-a-adrenalina
akcje jak z kina
których się nie zapomina
dene hastu projekt całe centrum objął
bo robię to jak ja chce nie jak inni robią
i widzę jak chłopaki drogę srebra zdobią
ja patrzę i przyswajam widzę jak swe szanse łowią
racje niebieskie pytam się gdzie tu sens jest ?
jeden za wszystkich a i tak wszyscy liczą pensję
liczy się kapucha chłopaki o tym wiedzą
a nie potrafią słuchać sami bredzą
na dupach siedzą w domach a gdy ochotę masz na romans
jedną sprawę zajmą ci innymi dwoma
za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł
pozwól mu się wydostać robię to co mówi mi mama
mój szef i dwie szefowe projekt przechodzi przez mą głowę
gładko jak pullover
w łeb jak pole minowe kto wie ? co gdzie ?
akcje osiedlowe papier pamiętasz ten dzień
jak nic chcesz być duży to ćwicz
jestem duży to kić prohibited 2000
pomysł w głowie się tli

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]

zostać w tym klimacie
na tej chacie dostać majka
to bajka ja jako z tej bajki postać
rano wstać nagrać spać na dysku pozostać
wdech - wydech thc dzisiaj sprostać
czekając na telefon śląc smsy
odrzucając stresy zostawić marginesy
na poważne tematy kładę rymy na tym
a poza tym kazi zieleń służy mi jak stewardessy
w chmurach akurat dziś pełna kultura
robię swoje jak gore aparatura za oknami pada
lecz temperatura ponad podziałami
kiedy gadam szura jak wichura
która myśli turla to w smaku dla ciebie jak wór dla chłopaków czy nie ?
no o te sprawy trzeba dbać z polotem
wypierdalam z butów jak kopnięcie z obrotem

ja wcinam się w liryczną akcję tak jak reporter
walczę o kasę w momencie kiedy pusty portfel
pilnuj swoich spraw nie wyjdziesz na idiotę wchodzę
styl hiphop miasta jak bruce z obrotem
ha ha i er jest prawdziwym powodem
nie walczę o finanse nie walczę o nagrodę
jak kapitan kloss na straży stawki stoję
prawdziwy hiphop i dziwne nastroje
w mieście gdzie każdy pilnuje interesu
łatwy zarobek szybki jak przesłanie smsu
prawdziwa jazda dokładać do biznesu
nie sztuka gdy każdy na mieście kasy szuka łepek
pełna kontrola w ręku motorola
otwiera drzwi od merola i myślisz skąd ta kasa się wzięła ?
lewy interes tak akcja się zaczęła
ludzie po głowie drapią się skąd on kasę bierze
zarabia na zieleni lub papierze
na ten temat nie mówię otwarcie i szczerze
bo w solidarność wśród tych ludzi wierze

za mikrofonami postać w głowie siedzi pomysł pozwól mu się wydostać [x2]
Wspomnieniom nigdy precz, Staszica Story wstecz
Jeszcze trzy lata temu, myślałeś o mnie leszcz
Rychu mówi jak jest, skąd jest, o tym ten tekst
A jak było dobrze wiesz, Staszica Story bierz (wiesz)

Nie w tempie szaleńczym chociaż z nędzy do pieniędzy
To nie trwało to chwilę, niczym kinowy seans
Długa wyboista droga, po sztukę nie na pokaz
Rychu Peja w trzecim roku nowej ery będąc szczery
Prawda o samym sobie i o życiu do cholery
Tyle rzeczy i zdarzeń schwytanych straconych marzeń
Tyle chwil i skojarzeń, próbek myśli ofiarze
Zbrodni i karze monotonna egzystencja
Herosi z okolicy z którymi mam przymierza
Już wiesz do czego zmierzam, niezwykły bieg wydarzeń
Ja grom nie liczę sparzeń jestem Rychu nadal marzę
Jak na schodach u szewca Rychu ulicy piewca
Wali skillem morderca i częstuje ludzi hajem
Robić rap z jajem, freestyle'ować nie przestaję
Kolejny dzień nad ranem, biedny czas lecz serce rade
Bo z każdym darmozjadem Rychu dzielił niedolę
Pierdolić niewolę sami stworzyliśmy getto
Tubylcy ich piekło tu zdarzyło się niejedno
Turyści nie wskazani, bez mapy zagubieni
Gdybyście wiedzieli ilu tu walecznych ludzi
Nie raz nudy nikt nie nudzi te obchody po dzielnicy
Jak ja, Wrosz i nędznicy nawiązuję do przeszłości
Do życia w skromności do przynależności
Wszechogarniającej złości, która pozbawia radości
Mały dzieciak pod piwoszem zbierał grosze na słodycze
Nie udaję, że nie widzę, nie udaję, że nie słyszę
Ledwo dyszę, ale mam coś, tylko nie wydaj na browar
Żeby z fajką się małolat po kątach nie chował
I nie próbuj gadać kumplom, że mam przy sobie towar
Pod sklep podbijam (ziomal) tu każdy mnie kojarzy
Widok znajomych twarzy, z moich zrujnowanych okien
Dziś sklep już nie istnieje tak samo jak me lokum
Z boku obserwuję zmiany nieco podłamany
Gdzie na lepsze pytam, z administracji chamy
Co drugi rdzenny człowiek został wyeksmitowany
Pozostali nieliczni sprawiedliwość społeczna
Mega kurwa ciota Wiesława Magnuszewska
Znasz mnie od dziecka, lecz uważaj przyjdzie kreska
Ile razy mnie sprzedała twa rodzina kurewska
Na psach w prokuraturze skurwysynu jesteś tchórzem
Robiłeś po gaciach sam na sam w zniszczonej bramie
Ja mam ulicy znamię, a ty kurwo masz przesrane
Skończysz jak zdrajca, nie jak męczennik na krzyżu
Ty gnij na Staszica ja zamieszkam w Paryżu
I życzę wszystkim bliskim, którzy złapali odciski
By wyrwali się z siedliska biedoty i zgnilizny
Pozdrawiam znane gęby ja nad Morzem Śródziemnym
Tego życzę każdemu, by powiedział stop nędzy
Tego życzę każdemu, tego chcę niczego więcej

Wspomnieniom nigdy precz, Staszica Story wstecz
Jeszcze trzy lata temu, myślałeś o mnie leszcz
Rychu mówi jak jest, skąd jest, o tym ten tekst
A jak było dobrze wiesz, Staszica Story bierz (wiesz)

Wspomnieniom nigdy precz, Staszica Story wstecz
Jeszcze trzy lata temu, myślałeś o mnie leszcz
Rychu mówi jak jest, skąd jest, o tym ten tekst
A jak było dobrze wiesz, Staszica Story bierz (wiesz)

I jeszcze tu wrócę będzie cash kupie mą dzielnie
Jak master z no limit Rychu postąpi dzielnie
Nie zabronisz mi marzyć o was myślę codziennie
Siedząc z wiksą na alejce odwiedzam jedno miejsce
Chcąc wykazać się gestem dla was to jest ważne
Wsłuchujecie się we własne życie, życie właśnie
Mój zapał nie zgaśnie nikt nie ma do mnie żalu
Że nie ma mnie na balu, że teraz na legalu
Że czasu za mało, nie jestem stałym elementem
Jak przy nie zmienia się nic, byłem JE Rezydentem
Dobrze wiesz że nie uciekłem, musiałem znaleźć dom
Zbudować dla kobiety i rodziny mocny schron
Pe nie gówniany dom raczej złote dziecko szczęścia
Co z nieszczęścia czyni dobro i nadzieję daje
Wiesz jak kawałki to tracki obserwujesz mnie jak żyję
Patrz nie utyłem złotem się nie obwiesiłem
(Mam auto kurwa) jeżdżę autem jak zamówię
Tygodniowo na taryfy spokojnie wydam stówę
Nie połówę jak kiedyś wchodzę witają zgredy
Pe dorzuca monety, bo tak musi być niestety
Mam priorytety wady i zalety też, wiesz dobrze wiesz
Rychu Peja alias weź cash, bierz co chcesz, weź
Jestem żywym dowodem, że możesz jeśli chcesz
Więc obudź się wstawaj będę krzyczał jak Danzel
It's working to działa, włącz sprzęt, a przybędę

Wspomnieniom nigdy precz, Staszica Story wstecz
Jeszcze trzy lata temu, myślałeś o mnie leszcz
Rychu mówi jak jest, skąd jest, o tym ten tekst
A jak było dobrze wiesz, Staszica Story bierz (wiesz)

Wspomnieniom nigdy precz, Staszica Story wstecz
Jeszcze trzy lata temu, myślałeś o mnie leszcz
Rychu mówi jak jest, skąd jest, o tym ten tekst
A jak było dobrze wiesz, Staszica Story bierz (wiesz)
Niezależnie od sytuacji zawsze broń swoich racji
To dla twojej informacji, reszta jest owiana tajemnicą
Jedni będą krytykować, inni się zachwycą
Jedni będą cir szanować, drudzy znienawidzą
Ale mam swoich ludzi, oni tak samo świat widzą (proste)
Chłopaki z Czumy dla was słowa życzliwe
Razem uczymy się tego co prawdziwe i fałszywe
Próbujemy osiągnąć to co się wydaje niemożliwe
Może ty mi powiesz jak przetrwać w tym państwie
Gdzie codzienność oparta jest na przekrętach i kłamstwie
Że w życiowym spektaklu pieniądz gra główną role
Kto szasta flotą, ma władze i kontrole
Spróbuj zrozymieć, zaznaczam specjalnie
Łatwiej dym rozpętać niż go skończyć triumfalnie
Pomyśl racjonalnie, bo nie ma co udawać
Jakoś w tym życiu trzeba sobie rade dawać
Kolejne kroki stawiać rozsądnie i rozważnie
Nie myśl przesądnie, tylko traktuj to poważnie
Wierz zawsze w siebie i zachowaj ideały
Pamiętaj o szerych słowach, które zawsze bolały
To droga do celu, a nie droga do chwały
Na zawsze taki sam, czerwony i biały
Dlatego zastanów się dobrze zanik kogoś tu wykpisz
Bo jestem ciągle z chłopakami, dlatego ve victis

Ref.:
Prawda boli, ale trzeba ją powiedzieć
Z chłopaczynami na miejscu już nie moge wysiedzieć
Wiedzieć rzeczy oczywiste wcale nie jest łatwo
Wyjdź na ulice i sprawdź to x2

Sprzedawcy bestsellerowych opowieści tanich
Głupoty gadają, ludzie łykają nie patrz na nich
Bo życiowej prawdy przekaz niesie ten, który ją zna
Przecież takich niema, to wszystko lipa i ściema
Wtedy zaczyna się schemat
Zdajesz sobie sprawę, że to ty przegrałeś
Wtedy siadasz na ławe i tak na dobrą sprawe
Wiesz, że tylko sobie możesz ufać
Lecz to jest nie prawda, kolejna skrucha
W niebezpiecznych ruchach ufać trzeba nie do końca nigdy
Nie wygra ten, kto jest nie ufny lub naiwny
W życiu trzeba być sprytnym, żeby sobie jakoś radzić
I jak wielki szu, o tyle grać, by nie przesadzić
Ciągłe przekręty, kłamstwa i brednie
Nie rażą cię, to są sytuacje powszednie
Życie biegnie z pokorową twarzą zawsze
Kto mądrzejszy ten ślady za sobą zatrze
To się dzieje tutaj, w szarych blokach, nie w teatrze
Zawsze tak na to patrze, widze wszystko co się dzieje
Żeby było lepiej chce i co z tego mieć nadzieje
Tylko moge, żeby w życiu odpowiednią wybrać droge
Ktoś pomoże, cisza przeraża mnie
Szanuje tych, co jak trzeba zawsze za mną wstawią się
Być charakternym, to sie wie, to sie wie
To sie wie

Ref.

O wilku mowa, a on na ciebie się czai (ta)
Nie wierzysz, spytaj Ziaji, on życie zna
Tak jak ja, Yelonki i Szopena załoga
To nie pierwsza noga podłożona pod mój krok
Dla ciebie to szok, a dla mnie prawda
Problemy związane jak kokarda
Uderzają we mnie wszystkie naraz jak petarda
Potrzebna mocna garda i uniki konkret
Wtedy jest możliwość, że do celu dotre
Bo niby każdy mówi prawde, ale patrząc im w oczy
Nie rozpoznasz fałszywki, to on cie zaskoczy
Nagle granice przekroczy i masz chuj do powiedzenia
A życie się toczy, więc uważaj kogo na rozmowe zabierasz
Patrz dokładnie w kim przyjaciół wybierasz
Spójrz na kim się opierasz, z kim trzymasz
Czy pomoże ci, kiedy zadyma
Czy w remach tylko możesz mieć do niego zaufanie
I nie upadnie (nie upadnie), bo kto upadnie ten nie wstanie
Sam napewno nie, są potrzebmi ludzie zaufani
To jest ważniejsze od ciuchów Karla Kani
Ci co nie ufają nikomu (to co) są przegrani
Ci co ufają jak naiwniacy - przekręcani
Oczywista sprawa, to uliczne prawa
W mieście Warszawa nie jeden chuj strzela z ucha
Ale nad takimi krąży uliczna kostucha
Kto słucha ten wyciągnąć wnioski potrafi
Nie ma zaufania tak jak w mafii
Każdy każdemu na ręce się patrzy
Jeszcze jest taka ekipa (kto?) co rozleci się raz dwa trzy
Nie ma co gadać komuś trzeba ufać
Bo inaczej w stolicy miejsca nie ma co szukać
Dla siebie w stolicy przecież nie jest jak w niebie
Codzień nowe problemy przy codziennym chlebie
A kto się złamał wydał wyrok na siebie
Wydał wyrok na siebie, wydał wyrok na siebie

Ref.
Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień, że za wszystko ktoś nas rozliczy
Nie chce wiecej palić zniczy , młode pokolenie krzyczy
Nie chce odejsć z tego świata jako napis na nagrobku
Jako zwykły napis , wiem ze mam siłę w środku
Jedno życie , wybierz życie albo zdychaj
Nie oszukasz przeznaczenia , smierć na każdym rogu czycha
Ale powiedziane że każdy kowalem swego losu
Męczennicy których domem bedzie chłód ciemnego grobu
Niewolnicy przeznaczenia , zmagamy sie z żywotem
W świecie gdzie brak przebaczenia , milczenie nie jest złotem
Przynajmniej nie w tych czasach , gdzie każdy chce byś przegrał
Gdzie gdy jak się potkniesz , upadniesz to caly tłum cie zdepta
Trzeba mieć stalowe nerwy żeby coś tu zdobyć
Jedna nieuwagi chwila i powstają nowe groby
To o tym jebanym zyciu ktore kruche jest jak kreda
Pieklo jest tutaj na ziemi , ty zyj albo umieraj .

Piekło jest tutaj na ziemi , ty żyj albo umieraj
Nie chcesz w zyciu nic juz zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten cały syf sie godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj

Przyjdzie kiedyś taki dzień ze każdy z życiem się pożegna
W życiu nie ma nic pewnego , jedynie śmierć jest pewna
Jak jest jedno życie , to chcę w życiu coś osiągnąć
Nie chcę przez to życie przejść tylko klecząc i się modląc
Ale panie jeśli słyszysz to proszę cię o wsparcie
Pomóż wszystkim swoim dzieciom zagubionym już na starcie
Można wszystko zdobyż , nie ma niemozliwych rzeczy
Nie wierzysz we własne siły to sam siebie okaleczysz
Nie jestem filozofem ale to życiowe prawdy
Po pierwszym strzale leżysz jak nie bedziesz trzymal gardy
Zycie nas nie pieści , chwile ulotnej radości
Nikogo nie oszczędza życie nie zna litości
Nieraz plułem na to życie i chciałem je zakończyć
I tak będzie co ma być wiec wole żyć i tutaj błądzić
Zbaczać , podnosić się , to co mam doceniać
Będzie co ma być , ty żyj albo umieraj

Piekło jest tutaj na ziemi , to żyj albo umieraj
Nie chcesz w życiu nic już zmienić , to żyj albo umieraj
Na ten caly syf się godzisz , to żyj albo umieraj
Dajesz (?) gdy wychodzisz , to żyj albo umieraj
Dopóki nic nie mówię nie wiesz nic o mnie
a ja dopóki czuje wiem, że żyje jak człowiek
i wcale nie muszę ukrywać winy za sumieniem
bo krystalicznie czystą duszę miał tylko jeden
możesz wyjść z bólu da się ludziom wybaczać
ale nie zapomną bólu nawet gdy się wyspowiadasz
dupy chcą uwieść i rzucić i winą Cię ochlapać
są jak płytkie kałuże, w które głęboko się wpada
nie zobaczysz nigdy diabła w jaskrawych barwach
bez śladów na znakach jak zbrodnia doskonała
nie każda pasja jest ryzyka warta
bo nie zawsze wygrywa Twoja ostatnia karta
ja robię to tak i widzę w tym sens
Ty możesz to brać jak nie chcesz to nie
dla mnie to całe życie to weszło mi w krew
i kocham to jak rodzice kochają dzieci swe

ref. Ja chcę szczuć wszystko co mam
i powstać znów jak powstaje rap
Być blisko chcę być mnie wspierał
Mam wszystko czego potrzeba x2

Siadam tu. czuję to coś o czym mówię
Gdy pisze, maluje obraz, w którym chcę uciec
gdzieś tam gdzie ludzie wierzą, że mogę unieść
ten ciężar bez którego płynę jak strumień
pierwszy raz tak się czułem (wiesz) to było latem
wtedy gdy ją poznałem, ale dziś jest inaczej
Bóg wymazał to barwę, zaszczepił pasję
zostawił mi wiarę gdy odchodził jak testament
to coś dzięki czemu drzyma moja nadzieja
to coś przy czym zwykła cisza jest taka piękna
chcę dużo oddychać i pisać nie przestać
to mój ostatni finał nie odbieram zwycięstwa
choć nie wszystko pójdzie jak bym chciał na bank
ale będę się starał i dam wszystko co mam
nauczyłem się, że gdy wszystko wygląda jak w snach
bo dopiero gdy jest pełnia szczujesz ich prawdziwy smak.

ref. Ja chcę szczuć wszystko co mam
i powstać znów jak powstaje rap
Być blisko chcę być mnie wspierał
Mam wszystko czego potrzeba x2
kręć się kręć się kręć się jak jakiś film
kręć się kręć się kręć się w planach na następne dni
kręć się kręć się kręć się jak jakiś film
kręć się kręć się kręć się w planach na następne dni
dni dni dni dni dni dni
ej kręć się kręć się kręć się jak jakiś film
kręć się kręć się kręć się kręć się (ej kręć się) a
1 2 3 a b c moje piórko kręć się wokół mnie
tak jak ja kręcę się jak orbita
ta zależność grubą nicią szyta jest
kręć się ja mam rękę ręce dwie
którymi kręcę gdy najdzie mnie
ochota na małe bach bach bach bach bach
kręć sie ale nie kręć proszę tylko nie kręć mi tu
bo od kręcenia wyrzuty sumienia
jak na skórze wyrzód
więc kręć się jak bączek na błazerii
kręć się jak losy na loterii
gdzie można wygrać sobie coś
kręć się wokół wokół mnie
moja pani jak lolek się kręci
albo jak ktoś kto dał sobie w banie
kręć się jak kółko w kółko w stanie kręcenia mej osoby skromnej
ej kręćmy się wokół siebie ja do ciebie ty do mnie
aż nieprzytomnie bach na ziemie bach bach
kręć się (no) kręć się jak jakiś film
(kręć się) kręć się kręć się jak jakiś film
kręć się kręć się kręć się (ej kręć się)
kręć się kręć się kręć się
ty pójdziesz na film ja pójdę na film
ja pójdę tam ty pójdziesz tam
kręcę się więc ty też się kręć
kręćmy się jak ćmy koło lampy
gdzie ja tam ty
kręć sie jak giganty blanty albo jak w aparacie klisza
cisza grobowa ty się gdzieś schowasz i się nie kręcisz wcale
jak palec sam wtedy wołam
kręć się kręć się ej kręć się
kręć się kręć sie jak jakiś film
kręć się kręć się kręć się w planach na następne dni dni dni dni ej
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo