Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ta kultura topnieje dziś w moich rękach
I jeśli padnie nagle, mnie i tak zapamiętasz
Cały świat widzę w dźwiękach, gdy mówię stąd
Chuj, że droga jest kręta, idę wciąż pod prąd
Sam wiesz skąd, nie muszę krzyczeć
Znowu pisze o tym, co opowiedziało życie
Pieprzę bycie innym niż wszyscy na siłę
Kiedyś gdy nie miałem pomysłów, to też tak robiłem
Ty wiesz co, za ile? Ja wiem ile, za co
Po tylu latach wreszcie normalnie płacą
Wrony kraczą, niech kraczą, nie novum
Zawsze kurwy zazdroszczą rozchodu
Piąta, z czterech stron do grobu
Dopóki czytasz z moich ust, to wiem, że mam powód
I wiem, że mam wrogów, pokój ich duszom
Już niczym mnie nie ruszą, ta płyta to dowód!

„Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz.”
„Na kolanach, po kamieniach, póki tylko jest sens.”
„Mamy mikrofony, puchy i gramofony.”
„Posłuchaj, tych parę prawd, parę historii i miejsc.”

Ta kultura wystawia zęby, gdy gadam
Bo mówię Ci prawdę zawsze, choć nie zawsze wypada
Inaczej na to patrzę po tylu latach
Po tylu składach, po tylu wpadach
Już nie ma bata, żebym przestał
Good Morning Silesia
Mocniej płonie słońce, gdy na łące wjeżdżam
Nie kończę Man, dopiero się rozkręcam
Jestem dzieckiem rapu, ojcem tych przesłań
Znasz mnie, całego masz mnie w tych wersach
Non stop przed siebie, prosto z serca
Od czasu pierwszego herca na taśmach
Pierwszy nagle chciałem bity zajeżdżać
Rap reprezentant, po grób od kołyski
W zatłoczonych miejscach pot ścieka po wszystkim
Robię czystki, padają koneksje
To moje projekcje, to dla moich bliskich!

„Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz.”
„Na kolanach, po kamieniach, póki tylko jest sens.”
„Mamy mikrofony, puchy i gramofony.”
„Posłuchaj, tych parę prawd, parę historii i miejsc.”

Prawda boli, bo jest zwyczajnie szczera
Scena? Na scenie często jej nie ma
Kiedyś chciałem być numerem jeden
Już nie chce teraz, od jedynki jest zbyt blisko do zera
Ta kultura sama wybiera, kto ma tu zostać
I jeśli raz Cię nie zechce, to nie chce do końca
Liczy się to co moc ma, wiesz?
Sami o sobie stanowimy, na chuj ta promocja tępa?
Historia lubi się zapętlać
Jestem tu dłużej niż ty, trochę więcej pamiętam
Puenta? Łatwo wypaść na zakrętach
Częściej niż tematyka zmienia się zdarzeń wersja
Sesja, studio, Katowice za oknem
Strzeliła dekada, jebać tych co mają problem ze mną!
Ja wierzę w jedno – w fakty!
Co to za MC, co nie mówi prawdy?
Wierzę w Boga, płacę podatki, bo tak jest dobrze
Minie dwadzieścia wiosen, zacznę planować własny pogrzeb
Chciałbyś znaleźć coś na mnie to teraz weź się synku dobrze
Wszystko głęboko ukryte nie wywęszysz tego nozdrzem
Następny dzień, kolejna rata - tak przez lata
Będziesz popełniał błędy w nagrodę czeka złota krata
Dwieście programów, z pluszu poduszka, parę gramów
I jak być dobrym chłopcem kiedy wokół tylu chamów
Starasz się żeby zostawić coś po sobie
Tak by za jakiś czas powiedział dobrze ktoś o tobie
Wierzysz tak, że jesteś panem swego losu
By stać się V.I.P. nie wystarczy prawo głosu
To znajomości, kontraktowe zależności
Za toczącą się monetą wielu głupców rusza w pościg
Dość ich, a przecież widzisz to codziennie
Nie robisz z tym nic chociaż wkurwia cię niezmiernie

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, że szklane pudło to przyjaciel
Wielu przeżywa orgazm gdy reklamują nowe gacie
Kwadratowe światy porozstawiane w całej chacie
Ciepła rodzinnego w czasie reklam tu doznacie
Bardzo boli, umiera bliski, portfel, stówa
Miała ratować życie teraz zwyczajnie je opluwa
Ciągle powtarza - ciężko, a ta robota to harówa
Powołanie do jedno no, ale nie ma jak łapówa
Wszyscy biorą odpowiedź prosta jest przez kogo
Przez tych niby rządzących zwykle wstających lewą nogą
Święte krowy kroczące pogarbioną drogą
Dopóki czegoś nie spieprzą sami nie wiedzą ile mogą
Jesteś tutaj, a chyba miałeś być gdzie indziej
Znowu naciskasz przycisk w tej całej ciśnieniowej windzie
Piętro - parter, znów jakiś ćpun za tobą idzie
W sumie to nie ważne przecież sam jesteś na spidzie

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Różowe okulary ściągasz z twarzy jakiejś szmacie
Dobrze dziś wygląda może lepiej się poznacie

Przerywamy audycje z powodu usterek technicznych

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej

Jest tak, a miało być inaczej
Możesz prosić mnie, a ja i tak ci nie wybaczę
Ciężki twój los, ale nikt nad nim nie zapłacze
Jesteś tu sam i zmienisz tego raczej
1.To kolejny wschód słońca nad moim kochanym miastem
A ja pisze mój pamiętnik jak swego czasu Scarface
Jak legendarny Track Set trzymam rękę na pulsie
Prawdziwy rap z getta nikt nie powie oszuście
Bo żyje tu gdzie, wiarygodność jest podstawą
Do bycia prawdziwym w grze, bo ja gram to jak Kaczor
Rozwalam kiepskie radio, jak na haju Zły Porucznik
Przeciw komercyjnym gnidom, Riczi gotów do tej kłótni
Pseudo Dj weź mnie utnij, bo ja mam tu racje raczej
Opierdole was jak Chesweek opierdolił siostry Rachet
Jeszcze zaznaczę, że ten syf idzie na eksport
Towar pierwsza klasa jak stop, BM Bencrov
Posłuchaj tego weź no nie jednego niucha dziecko
Kopne Cię mocno w łeb, atakuje zdradziecko
To show jak u Mapetów, Riczi niczym zwierz na garach
Na serio napierdalam nie przebierając w ofiarach

Ref. Na serio całkiem serio wiedz, że to nie są żarty
Wszystkie rzeczy, które robisz w Poznaniu będąc martwym
Na Serio całkiem serio nowa płyta moje prawdy
Nie ma miejsca na herezje, jesteś miękki? - Trza być twardym

2.Moje życie jest jak film, a ta płyta niczym soundtrack
Nie chowam się po kątach, to Rap full kontakt spontan
Wypijmy do dna byle się nie zachlać, nie dać,
Nie zostawię moich Jeżyć jak Nicolas Cage Las Vegas
Koniec Stylu Życia Gnoja? No chyba cię pogięło
Rap ratuje mnie jak narzeczone Czecha Nogackiego
Ja miałem wiele obaw sama widzisz jak wyszło
Ja miałem zyskać z Tobą, a kurwa straciłem wszystko
Pieprze Cię dziwko, cały ten burdel,
będziesz kochał jak Sucre życie nie będzie cukrem
I mogłabyś błagać to wiedz, że nie przybędę
Bo Dziś wieczorem inna będzie mą Ewą Mendes
Na serio ten dzień nie długo nadejdzie
Wszędzie słuchać to będzie, ty też w to wejdziesz
Tak długo w tej grze, pół mego życia
"Na Serio" ta płyta to nowe solo Rycha!

Ref. Na serio całkiem serio wiedz, że to nie są żarty
Wszystkie rzeczy, które robisz w Poznaniu będąc martwym
Na Serio całkiem serio nowa płyta moje prawdy
Nie ma miejsca na herezje, jesteś miękki? - Trza być twardym

3. To miasto, w którym żyje często nie ma dla mnie serca
Miażdży jak "Wieczory z psów" Michała Lorenca
Ja nie zmierzam przestać, ja przy Tobie zrobię postęp
Nie handluje tym towarem, jak Radosław Wolf proste
W klubie idą głosy, małolaci żenią kosy
I lolity z talią osy chcą Cię tu o bajer prosić
Zależy mi na życiu, ty przepłacasz, chcesz wydać
Na tego co przemyca niczym Józek Trofita
Ja nie mogę se pozwolić na utratę tej kontroli
A zresztą to twój life, lub jak chcesz, rób jak wolisz
Co z ciebie za dziewczyna, że tak się zeszmaciłaś
Wypinając dupsko niczym Bianca Bakija
Taki finał na serio, chcesz być moją narzeczoną?
Powiesz o nas chłopakowi, orzesz kurwa co za horror
Gdzie jest twój honor, godzisz w dobre imię kobiet
Polujący na rapperów ty bezmózgi lachonie

Ref. Na serio całkiem serio wiedz, że to nie są żarty
Wszystkie rzeczy, które robisz w Poznaniu będąc martwym
Na Serio całkiem serio nowa płyta moje prawdy
Nie ma miejsca na herezje, jesteś miękki? - Trza być twardym
Wiesz czasem jak Ka gubię się w labiryntach myśli
A dym i kofeina próbują mój świat zatrzymać
Czasem jak Ka boję się każdy się boi
Gdy sobie uświadomi że na krawędzi już stoi
Wiesz znasz to uczucie być samemu
Biec lecz nie móc
Prawda o życiu zawarta w sennym marzeniu
Szukam prawdy zaczynam królika śledzić
Wtedy budzę się nie poznając żadnych odpowiedzi
Mam tyle pytań lecz znam reakcję na nie
Nie mam czasu nie tym razem jutro jutro może coś się stanie
Pokolenie nie ludzi lecz danych z tabel
żadne ja zawsze wy więc po co ja tak naprawdę?

Łatwiej myśleć o rzeczach zupełnie obcych
Świat zwolnił bass drży wciągam dym zamykam oczy
Taki moment mógłby nigdy się nie skończyć
Myślę o niej piję kawę palę papierosy

Próbuję pomóc szczęściu
Spaceruję gdzieś w myślach
Zapominam przy tym co jest tu tak ważne i istotne
Dotykam tego co jest jak drzewo na wietrze wiotkie
To czego chcę może odejść bezpowrotnie
Leżę gdzieś twarz w zaciśniętych dłoniach chowam
A serce podpowiada mi jak powinienem żyć
Za horyzont skrywam się skąpany w morzu beznadziei
Tak wiele chcę dać lecz niewiele mogę zmienić
I stoję gdzieś na tej krawędzi życia
Podczas gdy ona smacznie swoje marzenia śni
Tak bardzo chcę skoczyć z tej stromej skały w otchłań
Sam nie wiem po co chyba by osuszyć łzy

Łatwiej myśleć o rzeczach zupełnie obcych
Świat zwolnił serce drży wtedy gdy zamykam oczy
Taki moment dla mnie chyba nigdy się nie skończy
Znów myślę o niej piję kawę palę papierosy
Nie prosiłem się na ten świat lecz muszę żyć
będę żył dokładnie tak by każdy dzień był dobrym dniem
i wódę wciąż odstawiam w cień
dlatego robię to siano, dlatego robię to siano

Nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze
w tym numerze właśnie ten temat drążę
do nich dążę, mam nadzieję, że zdążę
zrobić to szybko, zrobić to dobrze
mądrze zależy jak rozumiesz słowo
w tym kraju żeby żyć ruszasz dupą albo głową
wypieram długie, radzić sobie umiem
nie potrafisz tego giniesz w szarym tłumie
ta, to nie jest droga z której jestem dumny
jeśli będę musiał będę robił to do trumny
Bóg mnie oceni, tylko jego zdanie cenię
poza nim nie ma nic, bo wszystko jest w cenie
chcą wymyślą swoje płacisz myślą inaczej
to świat bez litości raczej
musisz odnaleŹć się w tym bracie
jeśli chcesz być *****onym graczem

Nie prosiłem się na ten świat lecz muszę żyć
będę żył dokładnie tak by każdy dzień był dobrym dniem
i wódę wciąż odstawiam w cień
dlatego robię to siano, dlatego robię to siano

Co zrobić zrobię wszystko
żeby *****ne banknoty były blisko mnie
każdy jeden ziom wie jak zarobić je drogą śliską
to jawne pozbawione zasad igrzysko
wszystko umiesz liczyć licz na siebie
pamiętaj to dotyczy także ciebie
dlatego orient pa-pa-pa-patrz komu ufasz
bo nawet twój ziomek może cię wyruchać
ty robisz siano i ja robię siano
i jakby nie było pieniędzy zawsze mało
życie staje się droższe a apetyt rośnie
chętnie bym zamienił swoją Toyę na Porsche
potrzebuję siana jak tlenu
czego nie robimy dla *****onych PLN'ów
gdziekolwiek zdecyduję się ruszyć
chcę mieć co wypić, chcę mieć co kruszyć
ona chce sushi potem kino i melanż
chce to wszystko tutaj i teraz
ej, będę grał, nie patrzył biernie
jak z przed nosa ucieka mi cały świat

Nie prosiłem się na ten świat lecz muszę żyć
będę żył dokładnie tak by każdy dzień był dobrym dniem
i wódę wciąż odstawiam w cień
dlatego robię to siano, dlatego robię to siano

Całe Przymorze robi hajs
Zaspa robi hajs
cały Wrzeszcz robi hajs
GDA robi hajs
Sopot robi hajs
Gdynia robi hajs
cała Polska robi ten hajs
przez cały, cały czas
i
(scottie edge)
trapped behind borders
swimmin in foreign waters
importes, exporters
informers, flippin' on tape recorders
like da man dat knew too much
never knew enough
knew who to trust
i'm talkin espionage
in camoflauge
like boats on bogs
in bayou fogs
ya had ya secret plans
ya microfilm
secret agent man
a view to a kill
i'm talkin goldeneye
da l to da i
r-o-y
show me how ya spy
(mr. kaves)
the saint with the halo
the payroll
da kavesman
the mademan
don't give a fuck what you say man
take over your chat room, got my
powermac
on mr. kaves-dot-com,
if you wanna get it on da breathtaker
da bonebreaker
da freshmaker
the loanshark bet taker
the ny skyscraper

chorus:
spy vs. spy
look into my eyes
try to cross the border
to live & let die

ii
(liroy)
nowy jork, nowy jork!
liroy znów nadciąga tu
powiedz mi, powiedz co się stanie mu
kiedy...wkraczamy do miasta
liroy, lordz of brooklyn - cisnienie
narasta
wzrasta adrenalina, scyzoryk l swe
rymy zaczyna
mamy 1997 w kalendarzu na ścianie
zadanie proste - freestyle na planie
rym nasuwa się prosto z mojej głowy
odruch ten bracie jest bezwarunkowy
różowy cadillac przejeżdża obok mnie
pytanie zachodzi gdzie ja jestem, gdzie?
bay ridge, brooklyn, nowy jork
jeśli znasz ten klimat
jeśli znasz ten klimat to -
1995 to był rok kiedy pierwszy raz
ujrzalem nowy jork
polska - stany, czas na porównanie
jeśli na to liczysz - zapomnij!
nic się nie stanie takiego kolego
skoomaj moją przestrzeń
lordz of brooklyn powie ci coś
jeszcze...

chorus:
spy vs. spy
look into my eyes
try to cross the border
to live & let die

(breakdown w/sasch jenkins)

iii
(paulie two times)
throughtout the five boroughs
paulie's rockin thorough
you slept like a sedative
my style's never repetitive
you must pay attention
to what i bhe mentionin
when my microphone drops
it's your brain i'm dentin' in
inventin' in
lunical lyrics
with no repent
i'll leave that mug all red
and that nose bone bent
fuck the shure shot
i got the direct hit
my crew be on the rise
like alcohol & unemployment
but on a serious note
i rock mc's like the vote
from sea to shining sea
i got ya noddin'
like a bag a dee dee dee dee
(ad-money)
bangin billy bats
shootin craps on ya life wit a knife
for the streets of my turf, gettin' hurt
cross the line ny express - 007 fuck
that!
yo, he better pay his fuckin' debt
(bobalou & the 7th power)
it's the spyhunter - seven
comin' in the name of thunder
i bring hell like thunder
poland, hold up... new york's comin'
through
lob... that's my crew
bringin in to your dome once again
babalouu??? i meand dead
president get blow up, hold up
mc get smoked up
where ya gonna run?
ny you cannot run.
Peja:
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić i palnąć pięścią w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden, Bóg!

Beznadzieja, znieczulica, brak perspektyw, zła ulica,
W desperacji, na krawędzi, żyjąc w nędzy, o tym teksty,
Wróg odwieczny, niebezpieczny, polityka, jej patenty,
Pierdolnięty, ten kto myślał, że zgodzę się na to jak jest chodźby w myślach!!

O.S.T.R.
Po Po Po POLSKA!
Sy... System samowolka!
Niech każde polityczne kłamstwo zginie!(zginie)

WWO
Wiesz co jest najgorsze?

Pelson
W pierdlolonej bezczynności się pograżać!
Prawdziwe słowa musza mieć pokrycie.

Fenomen
Sam już nie wiem co widzę, gdy na Was patrze, debile!

Peja
( Ref. ) 2x
Nie wystarczy się wkurwić palnąć pięścią w stół,
Nie wystarczy wypowiadać wściekle tysięcy słów,
Nie wystarczy już obrać jednej z miliona dróg,
Co będzie z naszym krajem? Wie tylko jeden Bóg!
Ile kasy trzeba spylić by być dobrym MC
Jak łatwo się pomylić rzucając tysiące przekleństw
W moją stronę, teraz ja z mikrofonem ekstaza
O.S.T.R'a zaraza jak z rury wydechowej sadza
ŁDZ twa za mikrofon, O.S.T.R'y łódzkie shity
Ilu ma do dupy bity, ale zajebiste skity
Twój czek nie pokryty, a chcesz wciągać jak narkotyk
Twierdzę w Polsce dobry MC to dopiero prototyp
Na nic mikrofon złoty z master inicjałami
Jak scena to dno (dno) odbijam się dwiema nogami
Chcę być pro, ale za nic nie zmienię stylu
Zachodnia strona Teofilu i bez odwrotów
Ciągnięty w gówno hip-hopu mówię świadomie
Jeden jest tron, a wszyscy chcą siedzieć na tronie
Nawet ten na ogonie twierdzi w duszy, że najlepszy
Jak masz problem z oczami, to je kurwa przetrzyj
Ilu było takich co grali materiał na oślep
Na oślep to można ze sternikiem przy wiośle
Lepiej zmień stary pościel, ktoś tu się nie wysypia
Rozumiesz metaforę? zboczenie niczym Edypa
Być dobrym MC lipa, niby banalne
Ale który z koleżków płynie stylem jak kraulem
Kto w sercu ma czarne, gdy rodzice biali
Sam jestem białym chłopkiem ale nie będę się żalił

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Jak miło będzie patrzeć jak nas szlag trafi
Jak na ironię nawet czarny jest Kaczor Duffy
A taki show-man Buffy, cóż nic do niego nie mam
Też chciałbym mieć pieniążki, ale w Polsce z tym ściema
Zapłatą koncertowa trema i browar za friko
No i gdzie jest ten sen zwany Ameryką?
Wiem, podjąć ryzyko trzeba, a ja się wstydzę
Robię polski hip-hop choć go szczerzę nienawidzę
Podejdź bliżej ty, co dobrym MC się uważasz
Widzisz jeden temat w kółko się powtarza
Mnie to przeraża tylko jedno i to samo
Może z Ostrego gamoń prędzej niż dobry MC
Tyś pewnie lepszy jest ode mnie jakiś ksiądz na pasterce
Ale grono szersze co błędów nie dostrzega
Niby każdy jest super, a odpada w przebiegach
Przy byle Niemcu, dziwne robię rzecz bez sensu
Ale coś w tym jest, że każdy daje na fest
Być prawdziwym to znaczy przejść jakiś chrzest
Bzdura, bo teraz każdy jest prawdziwy
Choć gadając o ulicy rzeczywistość krzywi
I jak tu być życzliwym kiedy nawet twardy
Szuka z gumową kaczką, brzegu kąpielowej bali
Mitu niczym Jumanji mój pogląd jasny
Gdy każdy myśli, że jest super jak Andre Agassi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi

Patrzę na tych wszystkich, bez osobowości
Ty na polskiej scenie jesteś nieprawdziwy
Nieprawdziwych ma obawy, emsi
Huuu... Dokładnie taaak...
Zróbmy to dzis bejbee... (ooohhhaaa)
Czuje się jak Mrozu...

Zróbmy to dziś bejbe
bo wiem, że lubisz hardcore seks
więc klękaj do miecza Mi
no bo piszę dla Ciebie kolejny tekst
nie jesteś dziewicą już,
ale królową łóżka jeszcze nie
więc musisz zrobić coś
choć to co już umiesz nie jest złe
zrób dla Mnie coś więcej, weź chuja w ręce
potem wsadź go do ust
oddam Ci serce, dodam Ci pensje
jeśli powiększysz biust
ja nie chce prostych słów
a mówisz prosto znów
nie jesteś dziwką choć
tak naprawdę to sypiesz się dla stów

to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł

dobrze wiem, że lubisz targać,
czuć go na wargach, głębokie gardła robisz szybko
mimo, że jesteś twarda
to i tak tej nocy jeszcze nazwe Cię dziwką
lubie mocną dawke, lubisz ostrą jazdę
więc pokaż na co stac Cię
masz ładną maskę , ja nagrywam taśmę
po której zrobisz mi laskę

to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
Mam w głowie tykającą bombę, która niebawem porwie tłum
Zapalnik rymów w kopalni jak pierdolone bum
Spłonie ból który trawi mi mózgoczaszkę
Uwolnię się od ciała, moje myśli są nieważkie
Nie mam pracy, nie mam prawka, nie mam prawa żyć
Co?! Takiego chuja cepie, Ce do Pe liryczny mistrz (Hukos)
Pod 30-tke, jestem dzieckiem i starcem na pół
Nieogarnięty neurotyk, narkotykowy Bóg
Rozdaje dope dla słuchaczy na odwyku
Heroiczne grudy prawdy więc masz, nie panikuj
Strzał, córy Koryntu, to ten kocur rym tu dał
A wy dziwki się dziwcie jak tak można, chicky pow!
Łaaaa dzisiaj rozwiązuje supły
A kiedy mnie zabraknie Ty złam się i nie bądź smutny
Nie bądź smutna, udało Ci się mnie pozbyć
Jest mi lżej i wreszcie jestem wolny

Ref. x2
Supeł! Zostaje rozcięty na twoją zgubę
Supeł! Nie ma przyczyny i znika skutek
Supeł! Adios stary żal i smutek
Supeł! Supeł! Supeł!

Hukos:
Ilu z was myśli, że jestem nieudacznikiem
Mam takie marzenia jakie wy miewacie życie
Chciałem spalić świat, w twarz napluć światu
Za nieudane życie nie winię iluminatów
Największymi wrogami jesteśmy my sami
Życie, pasmo udręk przerywanych orgazmami
Nieszczęścia chodzą parami? Tylko w przysłowiach (Cira)
Na co dzień to raczej jak reakcja łańcuchowa
Jesteśmy ofiarami tej pieprzonej praktyczności
Używamy naszych ciał jako kart przetargowych
Jestem ekstrawertykiem
Szczególnie w weekend (Cira)
Na palcach liczę z kim łączy więcej niż kieliszek
Żeby Babcia nie karmiła, chodziłbym głodny
Żeby Matka wygoniła, byłbym bezdomny
Ojciec dał w mordę za bycie synem wyrodnym
Gdybym teraz nie miał marzeń leciałbym w chodnik

Ref. x2
Supeł! Zostaje rozcięty na twoją zgubę
Supeł! Nie ma przyczyny i znika skutek
Supeł! Adios stary żal i smutek
Supeł! Supeł! Supeł!
Kiedy patrzę w ich źrenice widzę własne odbicie
Wspomnienia które iskrzą jeszcze dziś oczy szklą
Mały pokój i ja modląc się za ciszą
Która była mi najbliższą rzeczą bliższą niż ona i niż on
Bliższą niż dom gdzie wyrosłem
Brak pieniędzy i alkohol niszczą proste
Ktoś powiedział mi opisz to opisuję
Nie wierzysz to spytaj moją siostrę ona też wie
Też pamięta boazerię na niej czerwień
Do dziś pewnie czeka aż ktoś kłótnie przerwie
Wiele razy uciekałem stamtąd uwierz znam to
Wiem co czuje dziecko myśli sobie biec bo
Jedyną myślą jest uciec stąd
Pamiętam późne popołudnie czwarte piętro
Im wyżej tym smutniej schody zamek kuchnię
Kiedy tak szedłem nieufnie patrząc czy alkohol cuchnie
Wiem jak boli i jak puchnie jeden Bóg wie o co były tamte kłótnie
Dziś nie pałam do nich gniewem lecz jednego jestem pewien
Ten dom to nie był eden ilu takich jak ja nie wiem
Nie dociekam lecz jako dziecko nie widziałem w nich człowieka wiedz to

ref.
A teraz śpij teraz śpij i zapomnij o tym
Co widziałeś, co słyszałeś, co przeżyłeś i
Pomyśl, że to sen, że to wcale nie działo się
Tak będzie lepiej śpij.

Drugie piętro w poniemieckiej kamienicy piękno ciszy zakłócone
Ktoś krzyczy to sąsiedzi z pietra
Mimo że byłem młody to pamiętam
Numer drzwi siódemka taka tam noc nie jedna
Jak ta ale do sedna
Spałem lulany przez mamę dopóki nie słyszałem różnych kłótni próżnych
Których nie rozumiałem czy to były omamy
Ze snu zerwany wlepiałem wzrok zaspany w mówiące ściany
Słyszałem głos kobiety nadęty facet krzyczał bez przerwy miał nerwy
Płacz dziecięcy niewyraźny choć tak ważny dla tysięcy rodziców
Tutaj był zbędny nie jak spirytus i goście
Ja owinięty w pościel myślałem bogu ducha winny malec po co komu łzy wylane
Pytanie za pytaniem przecież mogłem to być ja u mnie arkadia tam impra trwa
Huk szkła łamane krzesła słyszałem jak prosił lecz nikt nie przestał
Rano widziałem go pod brama z podrapana twarzą
Siedział na piłce pamiętam na rączkach sińce miał
Wspominam chłopca mieszkanie po nim to pustostan.

ref.
A teraz śpij teraz śpij i zapomnij o tym
Co widziałeś, co słyszałeś, co przeżyłeś i
Pomyśl, że to sen, że to wcale nie działo się
Tak będzie lepiej śpij.

Czarne opary nad miastem niczym mroczny zastęp zwiastowały burze
Jeszcze ja wpatrzony dłużej w taniec liści na wietrze
Oderwał mój wzrok chłopak w prującym się swetrze
Chciał schować się przed deszczem a światło latarni świeciło tuz nad nim
Zgadnij skąd spadły pierwsze krople
Widziałem sine policzki całe wilgotne na nich słone sople
A w nich utopione strach i smutek
Miałem zapytać po co nocą jak wyrzutek stoi pod drzewem
Lecz chyba zabrakło mi odwagi nie wiem
Cicho jak złodziej dalej siedziałem w samochodzie
I patrzyłem zza szyby na żywy obraz na bezbronne dziecko
I nikogo by strzec go na jego brudne dłonie i ubranie
Na zapłakane niewinne powieki miał wypieki pomimo chłodu
z powodu głodu zapadnięte policzki
Czemu nie wraca do domu
Jak myślisz?

ref.
A teraz śpij teraz śpij i zapomnij o tym
Co widziałeś, co słyszałeś, co przeżyłeś i
Pomyśl, że to sen, że to wcale nie działo się
Tak będzie lepiej śpij.
Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga
Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam
Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam
A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał

Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło
Umiem zjebać wszystko i na zgliszczach od początku
Zbudować nowy dom, to kilka nowych wątków
W muzyce być w porządku, nigdy nie zawiodłem ziomków
Za dobry powiedziałem, dedykowane
Mym ludziom ten balet, ja się wcale nie chwalę
Co miałem oddałem od siebie to ten szmalec
To twórczo się wpisuje na stałe w te kabałę
Oto nowy joyek jak i w Sun Lloret
Na najwyższym poziomie to rapowy gnojek powie
Warsztat unikat, dlaczego? nie wnikaj
Masz syf w głośnikach z parkietu nie znikaj
Nie lubisz mnie, zdychaj, z tej impry się zawiń
Lub naładuj karabin jeśli koniecznie chcesz mnie zabić
Ten co nie dał się zwabić w pułapkę, to mój atut
Narobić hałasu i utrzymać gwiazdy status
Tylu kutasów by chciało mieć to co ja
Być jak ja, grać jak ja, żyć jak ja, ha ha
Rychu będzie grał to nadal, journalista będzie badał
A jak zawistniak gadał tylko ten co mi zazdrościł
Świat bez litości szybko pozbawił mnie złudzeń
Wybrać cierpienie czy nudę? proste, że to pierwsze
Operuję wierszem, tego tracku nie spieprzę
Masz tu człowieku całkiem hardcore'ową wersję

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga
Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam
Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam
A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał

Ten pot, te łzy, ta krew, ta jedna miłość
Oto z mic'em zażyłość co odbiera mi zmysły
Wizerunek artysty, to człowiek z krwi i kości
Przy mic'u nie pości w gronie znakomitości
Jak ten przyblokowy chwast na pełnym oficjalu
Jak ten zadymiarski chlast na toksycznym nielegalu
Prowadzę się powoli, a niektórych bardzo boli
Fakt, że sobie radzę i co na to poradzę?
Środkowy palec raczej, tak czy inaczej
Jestem w grze i zaznaczę - nigdzie się nie wybieram
Przy mic'u, adapterach, to Rycha gadka szczera
Ryja wydzieram aż po zapalenie krtani
Potrafię ranić i sprawić, że się spalisz
Z nami zabawisz, odlecisz, nie dać się zabić
Mistrzowskie życie, jestem jego projektantem
Nie będę palantem, który nie ma planów, marzeń
Jak moje tatuaże, kolejny w życiu przełom
Odnotuję to jak na skórze nowe dzieło
A ty będziesz się przyglądał jak milczący świadek w cieniu
Wyjdź naprzeciw zdarzeniom na światło dzienne tlenu
Tańcz, miej się, kasuj zawczasu, pierdol brednie
Czy bardzo dobry rap ma oznaczać życie biedne?
Gdzie tak napisano, że za rap nie płacą siano?
Ważne by utrzymać wymarzoną posiadłość
Chcesz ogłosić upadłość? proszę bardzo, beze mnie
Jeszcze raz ci powtórzyć? powtarzam - pierdol brednie
Wracaj pod trzepak, tam na ciebie nikt nie czeka
Prócz nieudacznika, zabij w sobie człowieka
A ja tak nie chcę, nie zwlekam żyć na stówę
Apetyt mam wilczy na życie, uwierz

Nikt ode mnie nie wymaga żebym uprawiał bragga
Nikt nie mówi łamaga, gdy hardcore'u nie uprawiam
Gdy piszę życiówkę to nie kłamię, prawdę gadam
A szajsu nie poskładam nawet gdybyś o to błagał
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo