Popularne piosenki. Polski Hip Hop

[Peja]
Jak Cali Agenci mam na dobre życie chęci
Czym różnie się od innych (niczym) robię to co umiem
Mam zdolności wybitne (może) wiem, że mnie rozumiesz
Wiedz, że także dużo umiesz tylko w siebie brachu uwierz
Podnieś się, złap napęd a wnet rozwiniesz tu skrzydła
Wuchta bezsilnego bydła, zdychają nie chcąc wytrwać
I ucieczka w narkotyki, riki tiki, max rozjebka
Bez świadomości życia swego nie polepszasz
Zero przyjemności, wrażliwości, znieczulica
Tej (ulica) od J do E, takie życie was zachwyca?
Jedna miłość do wszystkiego co otacza, daje przetrwać
Tylko nie rozpaczać, marzeń nie zatracać, nie płacz
Nie wstydź się swych pragnień, nie załamuj gdy porażka
Wiedz, że nie skończysz tu na dnie, rap to nie jest z mlekiem kaszka
Siedem chudych lat minęło, ja powoli to odczuwam
Kluby, muza, wóda, na ulicach rozróba
Gdy przypał to zguba nawet wrogom mym nie życzę
W imieniu ludzi krzyczę, w sercu zawsze mam Jeżyce
Tylko od ciebie zależy jak wygląda Twoje życie
I choć dzielą nas różnice dąż do życia w dobrobycie
Czy w bogactwie, skrajnej biedzie, o suchym ryju czy obiedzie
Tylko od Ciebie, pamiętaj, nie czekaj masz wybór przecież

Ref.:
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

Wierze w siebie, wierze w Ciebie, wierzę w to co robię
Miłość, ukojenie, spokój znajduję w hip hopie
Gdy stopa mocno kopie, robię głośniej i odpadam
Wierzę w to, że nowy tekst do tego bitu składam
Wierzę w to i siadam, piszę to mi przeznaczone
Pozostawię coś po sobie zanim ducha tu wyzionę
Wierzę, że się uda, mój rap to nie masówa
Proces twórczy fucha trudna jak nocna robota brudna
Taką wykonuje większość
Powody brak perspektyw, jutra lepszego niepewność
Znam ludzi gotów uczestniczyć w każdym przedsięwzięciu
Nie obce życie w napięciu, nieodłączny stres w zajęciu
Jak się boisz no to skręć tu, oni pójdą dalej prosto
Ty powiesz, że pod górkę, przerażony jesteś mocno
Życie, wolność do stracenia, lecz postępek się nie zmienia
Sfrustrowani sprawnie walczą, reszta jest już bez znaczenia
Wydarzeń opis dla mnie, młody się do fuchy garnie
W życiu może wybrać marnie, źle obstawi daną partię
Bierze co chce bo tu cena nie gra roli
Powierz w głowie się pierdoli, ryzyka smak nie boli
Tylko zachęca, nęci, nabierają chęci
Na jeszcze więcej, jeszcze bo niełatwo ich powstrzymać
Większość małolatów chce właśnie takie życie wybrać
Często nie chcą inaczej, łapią się prostych rozwiązań
Bo twardym wymogom życia muszą jakość sprostać

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to

To normalne, że wyciągniesz rękę po wszystko co możesz
Nauczony nie mieć nic, z kumplem się podzielisz wzorzec
Do naśladowania ten kto wzbrania, pierdol drania
Materialny układ zawsze do zlikwidowania
Styl konsumpcyjny w życiu wszystkiego nie przesłania
Nie daj się omotać kasie, nie zapomnij skąd pochodzisz
Zawsze będziesz miał na plus, wiedz że ludzi coś obchodzisz
I choć z nędzy do pieniędzy nikt nie wytknie Ci
Masz więcej, bo na sukces ten jebałeś, harowałeś ile wlezie
Lepszy wcale nie jesteś, ale pomóc możesz przecież
Wiadomo, że pomożesz o tym zawsze musisz wiedzieć
Nie potrzeba mi nic gdy jesteś ze mną w drogę, jedziesz?

Ref.
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Ja ci w tym nie pomogę, jedynie coś podpowiem
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Nadać sens temu co robisz, musisz wybrać ją świadomie
Musisz spróbować wybrać właściwą drogę
Umiesz robić coś dobrze, wiedz że rade dać możesz
A więc rób to
( Kali- Bomby / feat. Kozak, Mały Eszesz, Łysonżi, Ciech.
Kali 2002-2004.)

Niestety nasz spokój i naszą radość zburzyły ostatnie informacje, które dotarły
z tutejszej stacji metra, gdzie dwie godziny temu dwóch zamaskowanych Arabów podłożyło bomby. Chuj wam w dupę Arabowie. Bin Laden fuck off. Już nie będziesz patronatem na mojej płycie.

Bomby nad Warszawą. (x7)
Bomby nad Warszawą zmierzają prosto do Ciebie. (x4)

Co to za święta wojna?
Nadciąga noc nie spokojna,
Czeka bomba, Allah spogląda,
Kiedy będziesz w ogniu pozdrów swojego Boga od nas,
Co chcesz osiągnąć mącąc spokój ludziom dobrej woli,
Nie rozumieją waszej wojny.
Co to za Bóg, który kocha bomby?
Męczennicy to tylko samobójcy, mordercy bezbronnych,
Za taką ofiarę po drugiej stronie nie ma nagrody. O nie.
Są granicę tolerancji i fanatycy kultu przekroczyli je,
Nie rozkminie tego co ich pcha by przelewać niewinną krew,
On nie zmyje jej, ma ręce brudne jak ściek,
Którym płynie nienawiści potok, śmiercionośny gniew.
Niestety nie usłyszy mnie, nie zrozumie mnie, nie zatrzyma się.
No bo to jest święta wojna wiem, wszystko na opak wiem,
Nawrotny Antychrysta legion.
Z ukrycia szerzą terror ale i tak dostaną wpierdol,
Kiedyś na pewno,
No bo to po naszej stronie: spokój, pokój, dobrobyt i szczęście.
Oni nigdy nie śnią o karabinach. Chcą ich więcej, więcej.
My mamy miłość i wolność, swobodę wyborów
W końcu oni nie wolą kobiety jak u nas psy nie wolą drobnych alfonsów,
Którzy nie wolą swojej kobiety to jest nic bez kitu,
Ale oni zabijają nasze kobiety, kiedy jadą do pracy metrem w godzinach szczytu.
Niby to parę tysięcy kilometrów stąd do Madrytu,
Ale to się może zdarzyć w naszym mieście na naszym chodniku.
Jebać islamistów jeśli to ta sama religia karze zabijać tych,
Którzy czczą tego bez winy przybitego do krzyża,
Eldo siedzisz w Meczecie, pomyśl o swojej kobiecie, matce
I rozejrzyj się, czy któryś Arab nie podłoży Ci bomby na klatce?
Rozejrzyj się dokładnie.
Bo dokładnie teraz wybucha ta bomba.

Bomby nad Warszawą. (x4)

Niestety, niestety na bieżąco muszę poinformować, że zginęło 169 osób a 247 leży w ciężkim stanie w szpitalu. Niestety.

Bomby nad Warszawą zmierzają prosto do Ciebie. (x4)

Przyjdzie ta chwila skończy się zabawa,
Zaczniemy za swoje grzechy odpowiadać,
Przyjdzie ta chwila poznasz smak zemsty,
Każdy z nas przecież jest z tych,
Przyjdzie ta chwila zacznie się piekło dla nas,
Ostatecznie dobro będzie zło karać,
Przyjdzie ta chwila zapłacimy za grzechy,
Bez litości tak jak my kiedyś,
Czarne chmury nad Warszawą,
To zwiastun katastrofy, zagłada miastu grozi,
Najwyższy czas już odliczanie trwa,
Wśród nas nie ma przypadku zła sprawców świata,
Sprawiedliwość weźmie sprawy w swoje ręce,
Wykona wyrok na mnie, Tobie i reszcie,
Bądź pewien, że przyjdzie po Ciebie,
Bądź pewien nie umkniesz przed gniewem.

Zewsząd głosy, że Osama planuje zamach,
Wysadzi metro albo rozjebie nam pałac,
Siedząc w oparach, kolejny joint rozmywa kadry
Warszawa w ogniu jak Nowy York i Madryt,
Szukając prawdy, wybuchła wojna, ktoś się uparł,
Polska musi wejść w dupę Georga Busha,
Coś się zaczyna. Czy czujesz się pewnie?
Nie będzie Multikina albo wysadzą galerię.

Zbieram energię.
Muszę się skupić, by kolejnym numerem skopać im dupy,
Bo tak w sumie ten numer to jeden wielki ładunek,
Rozumiem i mam obawy, że za oknami
Zamiast osiedla zobaczę strefę Gazy,
Wiele złego może się zdarzyć, też bym nie chciał
Przecież tak samo jak Ty korzystam z metra.

Bomby nad Warszawą (x8)

Yo, yo. Nie jest tak źle bo bomby może nie dotrą tu do nas,
Chyba, że nasz nowy prezydent, który tutaj Leper, Leper te helikoptery, które na Mazurach widział może nie dolecą jednak, może nie dolecą. Bądźmy czujni. Bądźmy czujni
w imię hip-hopu, w imię wszystkich płyt, które mają tu powstać. W imię hip-hopu.
Kontrolujcie wszystkich kolerolsów kolorowych. Jak kupujesz kebaba sprawdź czy ten sos to nie jest sos wąglikowy, sprawdź to.
Nigdy podporządkowany zawsze będę się buntował
Zawsze będę walczył, walczył o swoje słowa
Gotowy na wszystko mogę przyjąć porażkę
Do trzech razy sztuka póŹniej Ty mój ciężar taszczysz
Ciernista droga wciąż nowe ostrzeżenia
Nie chce być Syzyfem i dŹwigać kamienia
Lecz nigdy lekką ręką, będę walczył o honor
Wszędzie wodospady wiem że jest stromo
Sporo upadków lecz zawsze się podnoszę
Skończą się porażki ponad wszystko się uniosę
I nigdy nie zawiodę incognito rośnie w siłę
kiedyś dojdę do celu - taką myślą żyję

Ref.x2
Tutaj gdzie jestem mam swoje szczęście
Swoich ludzi i pomocne ręce i nie chce nic więcej
Swoje problemy i życie, którym żyjemy
Ponad wszystko

Te parę rzeczy, które ponad wszystko stawiam
Życia codzienność w metropolii jaką jest Warszawa
Sława niszczy tych wszystkich wewnętrznie płytkich
Los za niski mało wiary i ambicji
Garstka ludzi z którymi zawsze jest o czym pogadać
Dążyć do spełnienia misji i sobie pomagać
Dla wszystkich którzy przez długie lata są mi bliscy
Dla Małolata czego się nie robi dla brata
Nie szata zdobi człowieka czas ucieka
W szybkim tempie dorastać uczą realia miasta
Własna ideologia którą chciałbym zachować
Marzenia dają spokój rozluŹniają jak Joga
Popatrz ponad wszystkich czarne chmury zawisły
Pomalowane mury nieeleganckie garnitury
Za niski cel wybierz czerń lub biel
Ej ja też bym chciał mieć problemów mniej
Zasady twarde złamią niejeden charakter
Ponad wszystko uczucia głębsze niż jakieś przeciętne
Znieść porażkę to wcale nie jest takie łatwe
Społeczeństwo martwe życie mętne ludzie gubią prawdę
Nagle z szarego życia zaczyna być widać
Fałszywe lustrzane odbicia Twego oblicza
Szyta cienką nicią rzeczywistość Cię przerasta
Fałszywa zajawka w Twojej głowie w kurz obrasta
Jasna strona życia - czasem ciemne przeżycia
To nas nie zachwyca kim jestem? - pytasz
Odpowiedzi nie otrzymasz ponad wszystko incognito
klimat Ursynów tu wszystko się zaczyna
Tu początek historii w życiu jak młyn zaklętym
Z nas nie są bohaterzy o których krążą legendy
W świecie bezwzględnym ponad wszystko zachować sumienia czystość
Jak woda przejrzystą każdą bliską osobę nad wszystko cenić
Siła płomieni zjednoczeni od korzeni
Na przestrzeni wieków nieprawdy ścieków
Z których znowu musimy wypić oceany lęków
W centrum uwagi znowu objawi się pieniądz
A my tylko uczucia ponad wszystko ceniąc
Rozmkiniamy zagadki życiowej łamigłówki
Cały czas tańcząc do dŹwięków zepsutej lutni
Topiąc smutki w szklankach wódki
Ludzie życie marnują a my prawdę czując, rymując
Kontrując ataki ponad wszystko znajome chłopaki

Ref.x2
Tutaj gdzie jestem mam swoje szczęście
Swoich ludzi i pomocne ręce i nie chce nic więcej
Swoje problemy i życie, którym żyjemy
Ponad wszystko

Ponad kłamliwe miasto całe życie jest zagadką
Wciąż biegnę do celu nigdy nie jest łatwo wiem że jest twardo
Lecz wyżej poprzeczka zawsze ponad wszystko wyciągnięta zawleczka
Upadek na zakrętach i znowu zło zwycięża
Pieniądz jest fałszywy podziemie to potęga
U boku moi ludzie za nami spalone mosty
Ciekawe co z tej układanki umysły wyniosły
Tor prosty to jakaś pomyłka znowu się waham
Wszędzie są zakręty grę opanował szatan
Ostateczny sąd lecz ja w prawo nie wieże
Same *****ysyny znów na glebie leżę
To walka o przetrwanie by być ponad wszystkim
Ogień zapłonął już wygranej jestem bliski
To wszystko tajemnica zawarta w szarych blokach
W podziemnym świecie nie myślę o kłopotach
Tu znajdę spokój swej duszy dam odpocząć
Najpierw dojdę do celu szybko jak z pieniędzmi pociąg
Trochę wiary w siebie i już będziesz na górze
Lecz to wszystko podziemnie - to jemu właśnie służę
To jemu właśnie służę

Ref.x4
Tutaj gdzie jestem mam swoje szczęście
Swoich ludzi i pomocne ręce i nie chce nic więcej
Swoje problemy i życie, którym żyjemy
Ponad wszystko
Widzę cię! Od niedawna stoisz w tym tłumie,
który wie i rozumie jak strumień tych sumień
zmienić i unieść całe zło lokując w czasie przeszłym.
Ty stoisz tu i krzyczysz głośniej od reszty.
I to jest muszę przyznać nowszy trend,
bo wczoraj stałeś obok w tłumie widząc owczy pęd,
a dziś zdrowszy ten, kto gotów dostrzec tych wszystkich,
którzy tak pięknie mówią, że to prostsze niż myślisz.
Jeden stoi z przodu i gniewem płonie,
więc ty spijasz słowa z jego ust i chłoniesz.
On ma modny krawat, pasuje jak ulał,
problem w tym, że pod krawatem jest brunatna koszula.
A ty w tym tłumie ufającym bezdennie,
choć fakt, wyglądacie znacznie lepiej ode mnie.
Czoła wprawdzie niskie, ale gładkie dość,
bo dotychczas raczej nieskażone wątpliwością.
Jasne myśli wprost z jasnych twarzy można czytać.
Same pewne odpowiedzi, żadnych pytań.
Rozmawiacie tak pięknie jakby to sen był,
a wszystko co błyszczy w tych rozmowach to te niemożliwie białe zęby.
Kiedy tak stoisz w tym tłumie beztroskim,
na który cień rzuca choćby cień wątpliwości.
W tym kartelu myśli chorych na pewność,
przyjacielu bądź tak dobry i zrób dla mnie jedno:

Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i zanim uznasz tych co mają ją za zbędne ogniwo,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość.

A ty słuchasz i zanim skończę już przeczysz,
bo w tym co mówię widzisz tylko nóż w plecy.
W ogóle słyszeć nie jest dane mi nic już,
bo strasznie bełkoczesz przez tę pianę na pysku.
Wierz mi, trudno o zaufanie,
gdy tak pięknie bezgrzeszni chwytają za kamień.
I ten żółty buldożer, co go jeszcze wczoraj mogłem tak chwalić,
dziś rozsądek zmienił na dobre w fundamentalizm.
Widzisz świat doskonale.
Nikt ci nie wmówi, że czarne jest czarne a białe jest białe,
bo rozróżnianie barw jest jedną z zalet licznych,
gdy świat, który widzisz jest monochromatyczny.
Patrzysz w lustro i nie masz problemów żeby usnąć
skoro usypia cię słuszność.
Tylko nie sposób zjechać z tych słusznych torów,
kiedy wolność wyboru już oddałeś w ręce uzurpatorów.
Mówisz, że cenisz prawdę? Owszem,
zwłaszcza gdy brzmi z tylu gardeł jednogłośnie
i masz jasność, i masz pewność, i masz spokój.
I tego ostatniego nawet ci zazdroszczę.
Widzisz, u mnie spokój jest rzadszy,
bo do dziś nie dałem pod topór doradcy
i póki co jest wciąż we mnie ta fraza,
która na szczęście co jakiś czas mi powtarza:

Kiedy wszyscy oprócz ciebie równiuteńko idą,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i kiedy kpisz z prawdy, którą ktoś uważa za jedynie prawdziwą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i gdy nie wierzysz, że twoja perspektywa jest jakąkolwiek perspektywą,
ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość;
i nim uznasz tych co nie mają ją za zbędne ogniwo,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość.
RAH & FO]

Pstrokate dźwięki w słuch,
ręki ruch, myśli trucht
Hallo ??
Tak witam cię mów,
Bez pustych słów
nawijasz men, nie owijasz
i czyjaż to sprawka że podbijasz
mi wyjaw ?

[Witam cię serdecznie
Słyszałem ostatnio twój jakiś jeden kawałek,
Wiesz tak sobie pomyślałem
Czy też dasz mi posłuchać Twe pozostałe?]

Przypuszczałem że to o tyle szumu
Z rozumu to zgumuj
Kawałki sumuj słuchając albumu

[No właśnie a ja bym taki jeden z chęcią wydał u siebie]

Bez przegięć!
Tłumacze, siedzę tu czas tracę
Prace własnym tempem suną facet
Rozpatrzę twój wniosek raczej
i być może się odezwę, zobaczę

[Mam kontrakt dam wam z hajsem kontakt
poprzez transfer gotówki na konta]

Wole spontan + rozsądek
Nadążasz ?
To ty nasrasz a kto to posprząta??

[RAH & FO] x2

Podpisz ten papier ziomek
Szrajbnij tu i tu i tu załatwione
W moment przydomek twój uświadomię
Witam w rap biznes zone

[RAH]

Ten jeden podpis da ci siłę, moc,
to o czym śniłeś wszystko o czym marzyłeś
Tu masz kawkę przeleć jeszcze raz wzrokiem
strzel parawkę, jak czkawkę złap dawkę
Luksusu - bez przymusu, bez minusów
Tak zwą swą kasę krezusów
[Uff]
Cała ta słodycz to podchody
Jak młodych złowić, kupić, ogłupić bez sody
Zdupić w nich ich wyzwalanie tych
naturalnych synergii muzyczno-wokalnych
Bez negacji trywialnych
Weź owy tajny kurs pozostania wydajnym

[RAH & FO] x2

Podpisz ten papier ziomek
Szrajbnij tu i tu i tu załatwione
W moment przydomek twój uświadomię
Witam w rap biznes zone

[FO]

Płać many płać many many płać
Zarobiłeś na mnie to cię stać teraz płać [płać]
Ja nie będę płakać że dla ciebie jestem nikim [nikim]
Poszczuję prawnikiem to wyszło z matematyki
[Ej] Patrz komu ufasz!!
Są sprawy których nie wie słuchacz
Musisz grać niczym gracz
Przy czym nie dać się oszukać
[Słyszysz?]
To nauka na uszach
Masz na zimne dmuchać
Sparz się raz posłuchasz nas
to nie podpucha
[Wytnij załóż z pieniędzy okulary 3D na ryj]
Produkcja, promocja, dystrybucja - 3 wymiary
[raz]
Znasz ceny znasz ceny cen
ściemy cen, ceny ściem
Jak znasz ściemy to się ceń
[dwa]
Znasz ludzi w mediach, [nie?? To tragedia]
Jak poznasz to szanuj ich pracę jednak
[3D] DDD przybij wielkie pięć
W końcu zawsze dzwoń może obejdzie się bez spięć

[RAH & FO] x2

Sprzedaj mu kawałek nieba
Nieba nie weźmie ciebie mu potrzeba
Jak grać, trwać nie dać się wyjebać
Czego się po nim spodziewać..
ONAR:
Ej!
Hip hop to miejsce gdzie możemy się spotkać,
Pogadac o zwrotkach walnąc browar na schodkach.
Możemy się pośmiac z Fake MC's , ze starych czasów,
Z drogi którą nikt już nie chce iśc i ze starych tracków .
Pamiętajmy o korzeniach ale ważne co jest teraz,
Ale najważniejsze jutro to co możemy pozmieniać.
Kiedy słyszę taki beat myślę z kim nagrać,
A nie z kim miec beef, dać szacunek wziąc zwrotkę która zamknie twoj pysk.
Jak każdy MC noszę Hate'ing na plecach,
Ale nosze jeszcze więcej propsów na Letarg.
Słuchają bloki i osiedla, dzielnice i osiedla,
Raperzy są różni a muzyka jedna.
Sztuczne podziały to gówno już nie wróci,
Tu nie ma kto się godzic, bo nikt się nie pokłóci.
Pamiętaj rapowanie rąk nie brudzi,
Ten track to dowód ze Hip-hop jest od ludzi dla ludzi.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

KOSI :
Dobra, słuchaj mnie kolo ty kolo pewnie mnie znasz,
Nie muszę być tu ikoną, ikoną jest każdy z nas,
Skoro życie ma mieć kolor ten kolor chce lepiej widzieć,
Ja oddałem swoje serce tej kulturze, tej muzyce.
To jest ten hip hop on wiecznie będzie trwał,
Ty nie próbuj nas podzielić, bo zostaniesz wtedy sam jak palec.
Dostałeś palec, chciałeś odgryźć całą rękę?
Ty kurwo! Szukasz podziałów by kosić grubą pęgę.
NIE MA CHUJA! Jest jeden hip hop, jest jedno życie,
Jeden Bóg jeden świat, ej halo czy nas słyszycie?
To JWP, Hudy HZD i Onar! (tak jest!)
W jedności siła nikt już nas nie pokona.
Od lat trzymamy Brat respekt dla dobrych składów,
WWA, Wrocław, Kato, Poznań, Trójmiasto, Kraków.
Od lat trzymamy fason sprawdz ty numero uno,
Diss respekt dla Hejterów nawet na nich bym nie splunął.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

HUDY HZD :
Pozwolę nazwać się wybrańcem ziomal to nie nowość,
Robię prawdziwy Hip-hop inaczej jestem sobą,
Jestem dzieckiem tej gry w tą gre wszedłem wierząc,
że mam ja we krwi niszczę tych co rap kaleczą.
Ja za jednym podziałem i ty zostaniesz ze mną,
Styl i jego brak różni jak światło i ciemność,
Nastąpił BUM na rap i przyciągnął leszczy,
To gówno i chłam i znów zaciskać zęby.
Mam przemyślany plan gdy hastuje Słowami,
Znów rzuciłem je na bloki, znów te bloki je zagrały,
Dały mi inspiracje, wiesz co jest grane dzieciak,
Porwała mnie zajawka nie zrzutka na setkę.
Ja jestem ta kobieta: czysta pasja,
Wiesz czyj czas nastał Diil Gang moc wzrasta.
Choć Prawdziwych garstka, Ja pcham to ziomal,
Od lat tu jestem Kosi, HZD, Onar OO!

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop
Włącz CD, wduś repeat i ten track katuj
To ten brat gra tu, który ma mandatów
Niezapłaconych cały plik, tak jak Joka
Robię bling-bling tu na blokach
Jak brokat, pukam jak koka
Chropowaty wokal kaleczy MC's jak zbity pokal
Do bitu dobitny pokaz
To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? (cipo)

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
To jest flow ewenement

A kiedy Mixer zagra w midi
Bit błyśnie jak P.Diddy w twoim pierdolonym CD
Jak sam widzisz jadę dźwięcznie jak język Jidisz
A nie drętwo jak Krzysztof Ibisz
Po chuj się dziwisz?
Nic nie poradzisz, ja mam to we krwi
Mnie nie omamisz, ze mnie nie drwij
Będę jak chłop w cerkwi, będę jak Derwisz, będę jak Amisz
Jak mnie wnerwisz wywabię cię jak Vanish
Po chuj się dziwisz? nie kleisz?
Jadę z wyczuciem jak DJ Feel-X
Gural z PDG filii mili
Pierdol kult pieniądza, to harakiri
Życie to nie biling, doceń ulotność chwili
Ile takich chwil żeśmy razem przeżyli?
Ile promili? ile Tequili żeśmy wyhylylili?
Ilu szczyli co myślą, że się wycwanili?
I ilu debili co szydzili z naszych planów?
Sam powiedz, sam powiedz
Jedno tempo, drugie tempo, trzecie tempo
Nie dasz rady tępa łempo tym patentom

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
To jest flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement
1. Raz w życiu byłem nad jeziorem z wędką
chociaż w rybołówstwie jestem cienki jak w demokracji Łukaszenko
ale nic to
czas stracić wędkarskie dziewictwo
taka okazja nie trafi mi się prędko
wędkowanie to rzecz dobra jeśli tylko mam tu siedzieć i podziwiać krajobrazy ciągle tylko
rzucam siadam czekam czekam i chuj
wciąż ten sam harmonogram
żadnej ryby kurde
aż nagle robi się burdel żyłka wodę tnie jak brzytwa
Jezu, tu potrzebna jest interwencja szybka
więc zrywam się, szarpie, wyciągam, a tu z wody wyskakuje złota rybka
co kurwa?
nie słyszałeś o tej bajce z życzeniami, złota rybka ze złotymi zębami
ja blady jak pergamin
jednak rybacy muszą być dzielni
raz rybce śmierć
lecz powiem jej życzenie może spełni
złota rybko mówię
posłuchaj jakby to powiedzieć
zasadniczo nie najlepiej mi się wiedzie
chciałbym żeby przestały mnie naglić rzeczy które mnie naglą
i może jeszcze Lamborghini Diablo
forse chce mieć
niech uwolni każdy talent który we mnie drzemie
spraw żebym zrozumiał chemie
żebym przestał być leniem
albo nie
ja się będę opierdalał
niech się wszystko dzieje samo
ale ma być dobrze rybka zrozumiano
i pluszowych misiów więcej niż kolesi w boysbandzie
złota rybka na to
słuchaj mały
ni chuja nic z tego nie będzie
Ref: Weź swój los w swoje ręce a ręce daj w górę |
złota rybka zapomnij poszła na emeryturę |razy 2
nie czekaj na cud z nieba to nic nie da |
tylko zwycięzca dostanie złoty medal |
2. Wiem że masz takie akcje że patrzysz za okno
los w dupę kopie najwyższy czas też go kopnąć
jest ci ciężko doprawdy
przeczytaj Grzesiuka
los jest ślepy więc wcale nie tak trudno go oszukać
patrze i nie wiem co to siedzi w tych ludziach
że nie wiedzą że żeby wygrać wyścig trzeba wziąć w nim udział
szukają szczęścia tam gdzie nikt go nie spotka
tkwiąc w kolejkach do kolektur totolotka
rzeczywistość nie jest słodka
ja wiem to
problemów więcej niż na Kursku
miejsca mniej niż w cinquecento
życie narzuca tempo
więc je dogoń złap za ogon
ty też to możesz jeśli inni to mogą
forsa leży na ulicy być może
ale żeby tam leżeć musi najpierw spaść z nieba a z tym już gorzej
najwyższy czas wziąć się w garść ziomuś szczęście przyjdzie trzeba tylko trochę mu pomóc
Ref: Weź swój los w swoje ręce a ręce daj w górę |
złota rybka zapomnij poszła na emeryturę |razy 2
nie czekaj na cud z nieba to nic nie da |
tylko zwycięzca dostanie złoty medal
Styl życia gnoja, N.O.J.A

Przygotowany na to, by znów rozczarowywać
w takim samym stopniu jak zachwycać (ta)
Przygotowany na kolejne wiadro pomyj
z którego nic sobie nie zrobię. (tak)
Oddaję wam ten materiał jako kawał dobrej sztuki muzycznej
po raz kolejny podnosząc sobie poprzeczkę jako artyście
a wam jako słuchaczom i nie ważne co kto tym razem powie
Rychu Peja był i jest stylowym gnojem. (ta,ta,ta)

Jakie życie taki rap, ok, to tylko muza
Niech wszystkich tych fałszywych mój styl życia gnoja wkurza
Jak u każdego burza w mózgu, czas na new school
Reprezentuję hip-hop od zawsze na tym wózku
Jadę pod prąd, jebać modę bracie, siostro
Dzięki prawdziwym za prawdziwą dłoń pomocną
Krytyk powie o mnie - artystyczna prowokacja
Nic o mnie nie wiedząc P do N – wjeżdżam z laczka.
Moja afirmacja stylu życia nie zachwyca
To mój rap, mój styl, mój głos, moja ulica
Styl życia gnoja, gnoja życia styl czytaj
Życie ostro dojeżdża, to tylko rap, bywaj.
Ten kawałek, jest wyrazem hołdu jaki chciałbym złożyć całej kulturze Hip Hop
muzyce Rap, która była ze mną przez całe życie
i mnie ukształtowała i ma wpływ na to jakim jestem człowiekiem teraz

Pierwszy props pionierom, pierwszy skrecz Grand Wizard Theodore'a
potem był Kool Herz, Kurtis Blow był heros
ta, a Cool Kids się piął dopiero, te kurtki z czarną banderą
co promował je Chuck D, z Public Enemy
królował Ice-T, razem z Eazym E, Cube'm, Renem, Yella i Dr.Dre
Rakim, Eric B za liderem i czaj EPMD chciało spełniać sny ta
czyli, Eric i Parish zarabiali dolary, bomby spadły na Paryż
MDM, Stary Shen, nasz kontynetn stary
dodaj LoopTroop, ruska perkusja i Dj Vadim
Skandal z Warszawy, Gentleman made in Germany
tak więc w Europie witamy, a rzut kamieniem są Stany
ta ( pamiętacie to ? )
Mówie o czasach kiedy, Biggie Small's na tej ziemi
wpierdalał hamburgery, Tupaca nikt nie zastrzelił
pomimo, że Quens Bridge, od Mobb Deppa, to Kormeki
promowało rewolwery, Nas startował do kariery,
a Jay-Z nie był emeryt, lecz swój triumf miał Puff Daddy
świat zepsuł smak pieniędzy ta, niestety
W Nowym Jorku nawijali definicje, Moss Def i Talib Kwali
wracam wspomnieniami, zafascynowany płytami, gdzie się strzelali
I got 5 on it, i Long Beach Cali, Polska drugie Stany
koszulę w krate na fali, chcę tylko pić i palić ta

Sprawdź, teraz szybki przeskok w teraźniejszość
te same późniejsze czasy

To czai tu na głos jak Tuba, jeszcze Madlib dodaj Dumas
kumaj to nie hula w klubach, niestety
jak Dan The Automator, i generał Patton
a dla chał na lato, jak Company Flow pokazuje Fuck Off
pokazuje Fuck Off, pokazuje Fuck Off
[Peja]
Ski Skład
Parę hien w życiu namawiało do kurestwa
Jak myślisz, co wybrałem, być nie mieć to moja kwestia
Jak najdalej od takich, którzy chcieli by dorobić
Jak pasożyt się podłączyć do umiejętności twoich
I ssać by chciało, widzę takich, to mnie czyści
Z twojej ciężkiej pracy chcieli by mieć korzyści
Przydupasy, podłączki, uśmiechy, uścisk rączki
Branżowi ocieracze przyczepiają się jak rzepy
Propozycję warte grzechu, opcja na rok te tandety
Zaróbmy parę groszy, wspólnie zróbmy coś fajnego
Zawsze powiem wypierdalaj, jeszcze nie wiesz dlaczego?
Na ty to mów kolegom bo ja do nich nie należę
Chociaż kwiczę i leżę to chałtury się nie chwycę
Grzecznie też umiem odmówić, nie dociera, to zaryczę
Kocham muzę nie banknot, hajs mnie nie zdegenerował
Jedynie zła ulica i berbela żołądkowa
Kontroluję swoje ruchy jak odprawa paszportowa
A tych paru chce przemycać, jakieś brudy wnieść na pokład
Zagraj koncert w jego ciuchach a współpraca będzie dobra
Tych kilku drobnych cwaniaczków, pseudo promotorów popatrz
Kombinują jak rap sprzedać i za niego skasować
Pod przykrywką promować, nawpierdalasz się do syta
Tylko nie z mego koryta, być nie mieć jesteśmy kwita
Oto kolejny cytat z kolejnego klasyka
Bez pomocy i ryzyka, że ktoś słucha i rzyga
Że ktoś patrzy i pluje, wiedz, że dobrze tu główkuje
Z kim trzeba się umówię, trzymaj się ode mnie z dala
Podejmuje decyzję na które godność mi pozwala
A hieny żrą ochłapu psując nam wszystkim opinie
Ich czas niedługo minie, mówię swoim w rodzinie
Być nie mieć to brzmi naiwnie, inaczej nie dam ci przeżyć
To jest właśnie ta wartość, w którą zawsze będę wierzyć
Być nie mieć

Ref.: Być nie mieć to odwieczny dylemat
Być nie mieć my we dwóch coś na temat
Być nie mieć konsekwentnie ten sam schemat
Przemyśl to sam, bo reguły na to nie ma x2

[Wiśniowy]
Kolejny dzień tygodnia, który ciężko się zaczyna
Siódma trzydzieści czas do pracy się zbliża
Zmęczone oczy moje i zawsze wredna mina
Przed siebie idę twardo, żeby do piątku wytrzymać
Gdzie leży przyczyna, że pieniędzy wciąż za mało
Więcej by się chciało i niech w końcu by się stało
Ale nigdy nie posłuchał podpowiedzi jegomościa
Który z mojej muzyki będzie robił sobie hity (obciach)
Wejdź do studia, ja przeliczę jakie przynosisz profity
Wolę z Peją się ustawić, żeby bity poukładać
Wolę z Decksem w domu wokale popoprawiać
Potem wsiąść do bany, bez biletu ale z wiarą
Że to co robię będzie lepszym się stawało
A dla ciebie to za mało, mówisz że się nie cenię?
Najważniejsze są pieniądze, ale nie na mojej scenie
Wole, żeby ten kto słuchał to co robię docenił
Żeby tylko mi powiedział: żebyś Wiśnia się nie zmienił
Bo dobrą idziesz drogą i kumple ci pomogą
Żebyś doszedł do celu jak doszło już wielu
A gdy wreszcie już tam będziesz pieniądz też tam czekał będzie
Wtedy tego jesteś pewny, że zawdzięczasz wszystko sobie
I każdego dnia to wspomnisz obmyślając plany nowe
Jaka ciężka była droga, lecz odwagi ci to doda
Być nie mieć, Ski Skład, Wiśniowy oto moje dla was słowa

Ref. x2
Żyjemy w świecie, gorszym niż kiedyś.
Diabeł znów podnosi łeb, po to tylko żeby,
skłócić nasze serca, które biją jednym rytmem.
Teraz ktoś ma pecha, ten diabeł kogoś wytnie.
Nikt już nie chce stać w długich kolejkach.
Dobro rzuciło się ze wstydu w przepaść.
Jeszcze ktoś tam klęka, jeszcze ktoś przysięga.
Choć to namiastka, to już pozostało w strzępach.
Gdzieś zgubiliśmy tą jedną drogę, tą naszą siłę.
Władza wciąż nas bije.
Oddaliśmy jej wszystko, oni zapomnieli o nas,
a my o sobie samych, szkoda.
Butni się pytamy, że co my nie damy rady,
a w głębi serca, czujemy tą bezradność.
W oczach częściej łzy, nikt nie prosi, żąda.
Nie pozostało nic, jak ta jedna droga.

Teraz wszyscy mówią chcę.
Teraz każdy tupie w ziemię.
Nie akceptujemy klęsk.
Dzisiaj nikt już nie chce cierpieć.
Składamy dłonie, modląc się.
Nikt już nie wie, kto jest w niebie.
Okradamy się ze swych wnętrz.
Dziś wszyscy żyjemy w gniewie.

Wszystkim się wydaje, że kupili tani bilet,
w jedną stronę, że cierpienia trwają chwilę,
że nikt nie pamięta, co sobie stwarzamy.
Piekło na ziemi, że dusimy się w tych pętlach.
Z pozoru silni, łatwo połykamy głód.
Na raz, pełni humoru, rozrywa nas z płuc para.
Tylko kłamstwa, uchodzą tak łatwo z gardła.
Brak sukcesów, to dla nas jakaś chora kara.
Gdzie prawdziwe szczęście ?
Gdzie podziała się wrażliwość ?
Gdzie sentyment do człowieka, zamienił się w bilon.
W którym miejscu popełniła błąd ludzkość ?
Kiedy ludzie przestali widzieć co czynią ?
Nie wiem sam, jaki dzień jutro będzie.
Czy nasze dobro zmieni się w legendę ?
Czy człowiek sam zrezygnuje, z tego co kocha ?
Nie wiem sam, ale musi być jakaś jedna droga.

Teraz wszyscy mówią chcę.
Teraz każdy tupie w ziemię.
Nie akceptujemy klęsk.
Dzisiaj nikt już nie chce cierpieć.
Składamy dłonie, modląc się.
Nikt już nie wie, kto jest w niebie.
Okradamy się ze swych wnętrz.
Dziś wszyscy żyjemy w gniewie. [x2]

Przecież da się to naprawić, to nie jest tak,
że musimy krzywdzić innych.
Chodzimy po ziemi, to pomyślmy o wszystkich.
Nie potrzebujesz do dobra, żadnej religii.
Czyniąc dobro nie wchodzisz na miny.
Wierzymy w wartości, przynajmniej większość z nas.
Już tyle zła, w historii dało krew na rękach.
A ciągle mało, wciąż wpadamy w wir kłamstw.
Dostajemy już tak dużo, a wciąż musimy kraść.
Czyjeś serca, wnętrza, bierzemy wszystko.
Nie musimy brać, najeść można się małą łyżką.
Wszystko jest dobre, co od zła odciąga,
bo wiem, że gdzieś jest ta jedna droga.

Teraz wszyscy mówią chcę.
Teraz każdy tupie w ziemię.
Nie akceptujemy klęsk.
Dzisiaj nikt już nie chce cierpieć.
Składamy dłonie, modląc się.
Nikt już nie wie, kto jest w niebie.
Okradamy się ze swych wnętrz.
Dziś wszyscy żyjemy w gniewie. [x2]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo