Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Siła w czynach nie w słowach, mieszanka wybuchowa
Poznań, Toruń się jednoczy jak Kartel puszcza towar
Wybuchowy jak wulkan, gorący jak lawa
Szybka zdzwonka na łączach jest nagrywka jasna sprawa
Z miasta do miasta 2 stówy ciśnie audabat
Pierwszoligowi gracze Toruń, Poznań dla nas brawa
W prawilnym szeregu widzisz te wściekłe mordy
Toruń, Poznań się jednoczy, w eter rzuca te sorty

To P.D.G. banda, P.T.P. banda, K do G banda, S.L.U. banda
Znów będzie skandal we wszystkich miastach i na landach
Na raz mamy mandat z prawdą za pan brat
Kaczy to kamrat z ulicy wariat
To świeże gówno, a nie stylu antykwariat
Poznań, Toruń husaria, będzie awaria
Już trwa batalia, rozdana talia
Kart jest i pełna asów gotowych na starcie
Ja mówię otwarcie, szacunek dajcie
Jeśli nie chcecie to wypierdalajcie stąd
Przykozaczyłeś, popełniłeś błąd synu

Przygotuj się na testy kto wykręci większy Meksyk
Kilometry idą w setki, a nas łączy kurwa prestiż
Bo jak duma i teksty, a wy macie, wiem, kompleksy
I czerpiemy z niego radość, gdy wy macie tylko stres
Przy tym fakt jest jak flow, trzeba łączyć z sobą armię
Żeby przetrwać albo jebnąć tu najlepszy numer w kraju
Ej, frajer nie rozumiesz jeśli jesteś już gotowy
Bo po stronie konkurencji pozostaje tylko skowyt

To do fury i do klubów dla wybrańców i dla tłumów
To dla ulic, dla osiedli, Toruń, Poznań swego pewni
Słowiański styl ode mnie dla was w czystej formie
Ten track i każdy z nas wyznaczamy w rapie normę
Nowe twarze, starzy gracze, mocne stopy i cykacze
W tym kawałku idą w parze, Toruń, Poznań miasta nasze
Dla raperów mam kaganiec, dla DJ'ów kajdan
Masz problem wypierdalaj P.T.P. i Paluch fighter, ej

Toruń, Poznań to te godziny na trasie
A robimy rap na ogólnopolski zasięg
(Właśnie tak) Toruń, Poznań my zjednoczeni w prawdzie
Silni jak zawsze, ale teraz jeszcze bardziej (właśnie tak)
Toruń, Poznań nie dla lamusa co zamula
Północny Toruń, Rychu Peja, Paluch, Kaczor, Gural
Nie bujamy w chmurach, bujamy się do hardcore'ów
I niech gębę stulą wszystkie pedały na forum

Scena bity, rymy całe życie zobaczycie
Jak o świcie te trzy bandy będą pizgać wyśmienicie
Nie potrzeba mi cię jeśli jesteś pizdą
By cię zniszczyć na tym bicie
To mistrzowski rap nie wyciek
To czysta energia, którą chłoniesz prosto od nas
Masz tu szereg postaw od początku już do końca
Atak jak riposta P.D.G. , P.T.P. zostaw
Jeśli boisz się poparzyć, bo to od nas dziś jest postrach

Jako za cyce na glebę cię powalić
Dla takiej bandy skurwysyńskich graczy nie ma skali
Wszystkie mordy i hardcorowy rap
Toruń, Poznań się jednoczy, teraz to fakt
Tak, wykrzywiasz mordę, ja mam za sobą hordę
Ludzi, którzy siedzą w tym od lat więc zamknij mordę
Możesz się tylko wkurwić, bo giniesz w kłębach dymu
Prosta maksyma - życie według zasad, skurwysynu

Najlepsi zawodnicy z Poznania i Torunia
Połączyli siły, a ty się kurwo tłumacz
Jest nas jeszcze więcej i uderzamy prędzej
To rap, który buja w miastach ulicami wszędzie
To rap, który jednoczy jak gadam, ty wiesz o czym
Kilku skurwysynów robi rzeźnię, przejrzyj na oczy
To track, którym miażdżymy i nabijamy ostro
Miłość do muzyki, wysłuchaj tego głośno

Zachodni wiatr wieje, w okno betonowe lasy mokną
Pod nowym horyzontom z Poznania do Toronto
Frajerów paraliżującą myślą istotną
Nie sprzedać rapu nigdy dotąd nigdy odtąd
Mam to czego oni nie dotkną, puszczam do lasu, niech połkną
Czegoś nie czają, nie cofną, DJ'om daj, niech to potną
Mógłbym koalicjantom Baccardi z colą i fantą
Nie jest mi szkoda, bo warto, to prawdy szkoła, siemanko
Niezłą dolą i mantrą, płynę gondolą z mą bandą
Ponad betonową dżunglą całą noc dartą złem
Lecz od startu wiem po co nam to znowu
Hip-hopowy most między Poznaniem, a Toruniem!!
Wiem, że gamonie chciałyby Game'a po polsku
dziewczyny chciałyby Pharella po polsku
pewnie w końcu zrobią jakiś casting po prostu
a potem Popcorn - szmata, co leży w każdym kiosku
dla koncernów muzyka jest kurwą
wcisnąć byle gówno, dzieciaki i tak to kupią
akceptują hip-hop tylko ten ładnych panów
w białych koszulach nie chcemy tu łysych chamów
tabloidy tak zafałszują prawdę
teraz na celowniku Tede i Rosati w fakcie
paparazzi kontroluj się
hieny węszą sensację, hieno pierdol się
dajcie nam prawo być zwykłymi ludźmi
chyba mamy to prawo choć gra nas MTV i VIVA
zbyt dosadnie - tylko tak umiem, wybacz
znamy swoją prawdę, nie zamieciesz jej pod dywan

Nudzisz się lub boisz sam siebie
masz kompleksy musisz coś ukrywać
po co to robisz nie wiem, ja swoją prawdę znam
a ty? chcesz zamieść prawdę pod dywan

Nudzisz się lub boisz sam siebie
masz kompleksy musisz coś ukrywać
po co to robisz nie wiem, ja swoją prawdę znam
a ty? chcesz zamieść prawdę pod dywan
chcą mieć Hollywood nad Wisłą, pozują głupki
kreują byle co, showbiz nie znosi pustki
szukają sensacji w rap świecie
lecz rap to nie Showbiz chyba, że ten z A.G. w duecie
powiedz, jeździsz do sklepu Maserati?
tu jest inaczej, masz fart jak rap twój czynsz płaci
nudzą się więc piszą bzdury
rozkminiają pilnie kto i ile ma dziur po kuli
i pewnie chciałbyś być tam
psychofanie ślinisz się do wynajętych tancerek na teledyskach
dam ci pięćdziesiąt centów za twoje słowa
pięćdziesiąt centów żebyś długopis schował
dam ci pięćdziesiąt centów za twój rap
pięćdziesiąt centów za twój durag
wyobraźnia bujna, z głową w chmurach
lecz to nie jest Hollywood ale Polska skumaj

Nudzisz się lub boisz sam siebie
masz kompleksy musisz coś ukrywać
po co to robisz nie wiem, ja swoją prawdę znam
a ty? chcesz zamieść prawdę pod dywan

Nudzisz się lub boisz sam siebie
masz kompleksy musisz coś ukrywać
po co to robisz nie wiem, ja swoją prawdę znam
a ty? chcesz zamieść prawdę pod dywan
Onar:
Warszawa w sercu Polski to miasto w moim sercu
Żyły pompują syf do miejskiego krwioobiegu
Każdy w biegu, tętnice zapchane życiem jak peron
Tu każdy dba o hajs,a nikt nie dba o choresterol
Tu chcesz wsiąść do pociągu byle jakiego
Ja mam tu korzenie i genealogiczne drzewo
Nie przyjechałem tu na studia, ani po lepszą pracę
Jestem swój chłopak od zawsze na zawsze
Krople biją w parapet, dzisiaj niebo płacze
Niewinne dzieci miasta odchodzą w niepamięć
My walczymy o lepsze ciuchy, fury i dom
A inni o kawałek chleba i jaki kolwiek kąt
To oni popełnili błąd czy ktoś za nich go popełnił
Żyjemy, żeby zginąć i jesteśmy obojętni
WWA, tutaj nigdy nic się nie zmieni
Bo czas (oł) leci jak wózki na V-rally

Słoń:
Jestem z miasta to widać, słychać i czuć z daleka
Od kołyski aż po uderzenie trumiennego wieka
Jedyni żyją w ściekach, inni harują ospali
To rzeczywistość labiryntu z betonu i stali
Hałas świeżych spalin, w mgłach trującego smogu
Tu nauczyliśmy się odróżniać przyjaciół od wrogów, synu
Podziękuj Bogu, lecz pamiętaj o diable
Tu dzieciaki graja w scrabble, układają nazwy tablet
Ktoś nagle w środku nocy zaczął przeraźliwie wrzeszczeć
Jakby nieostrożnie wdepnął nogą w kłusownicze kleszcze
Streszcze to po krótce, lecz sam dopisz Sobie finał
Trzech wygłodniałych typów kontra młoda dziewczyna
To nie są historie z kina kończące się happy end'em
Życie bywa wstrętne, oczy pogrążone obłędem
Jesteśmy tętnem rapu, pomiń fałszywe kurestwo
Dożywotnio reprezentuje P do N z kreską

Ref. (2x)
Jestem z miasta (ej) to widać
Jestem z miasta (ej) to słychać
Jestem z miasta (ej) to czuć
Jestem z miasta (ej) to widać (ej) słychać (ej) i czuć (jeszcze raz)

Shellerini:
Widziały wiele, ale milczą, dedykuje to tym fyrtlom
Gdzie najważniejsze to wywinąć się jako Jay Simpson
Jedyni wyjść stąd chcą, kiedy drudzy idą pod prąd, tu
Właściwej ścieżki niestety nie wskaże tom-tom
Nieważne czy to Pią Pią czy Warszawski Urysnów
Wszędzie ten sam przymus, wybór zależy od wpływów, synu
Nad miastem zły duch w sercach nienawiść wypiera miłosć
Z bajzlu w papierach tutaj zło ma wiele imion, tu
Syreny wyją przyznaj znajoma melodia
Wszyscy jesteśmy z miasta i właśnie w mieście nas spotkasz
Wychylam do dna co dnia, patrze na krajobraz bez zmian
Mój ukochany Poznań to dla mnie cały wszechświat
Te historie z sąsiedztwa ceni specyficzny urok
Zbliża się północ, płonie rulon, chwytam za pióro
Znów będzie rumor, dla nas pierdolony standard
Mały Shelma, Shellerini PDG jestem z miasta

Paluch:
Jestem z miasta gdzie hajs i lans liczy się na maxa
Ja idę swoją drogą dalej z frajerami jazda
Żyję tutaj i kocham każdy dzień, inne myślenie
Jakbym wdychał kurwa inny tlen
Jestem z miasta to widać, bo styl mam unikalny
Jestem z miasta to słychać, bo mówie nie jak każdy
Jestem z miasta to czuć, bo mam psychiczne jazdy
Tempo życia i stres już dawno zgubiłem azyl
Tutaj latem szukasz cienia, jesienią szukasz słońca
Dupy szukają miłości później dla dziecka ojca
Sytuacje trudne jak autystyczne alkoholik
Rozwiązujesz sie w sposób, który najbardziej zaboli
Grubo ustawiony może być najchudszy leszcz
Zanim dojdzie do spięcia to słowa na zamiary mierz
Bo tutaj tak jest i tutaj tak się żyje
Ja tutaj umrę i tu się urodziłem

Ref. (4x)
Jestem z miasta (ej) to widać
Jestem z miasta (ej) to słychać
Jestem z miasta (ej) to czuć
Jestem z miasta (ej) to widać (ej) słychać (ej) i czuć!
Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?

Ten syf robię, by zobaczyć uśmiech dzieciaków z getta
Wiem po co to robię, nie zapomnę - pamiętam
Kurwa rzuca oszczerstwa, to jest totalna schiza
Jak w knajpie z obrzynem szalony czarnuch Blizzard
Chcesz się naćpać to podążaj za zapachem
Gandzior kręci joy'a, bleta jego bratem
Lubisz tę jazdę, towar łyżeczkami wpieprzasz
Z nami odlecisz nie gorzej niż Bryan [?]
Ten co robi wciąż gnój, ten z ekipy Lutawhuii
Zazdrościsz w miejscu stój gorszy niż nicpoń Jack luj
Zróbcie pierdolony hałas lub jak wolisz make some noise
Umysł znów płata figle jak w kawałku Getto Boys
I tak jak Heavy D powiem przestań się złościć
Nie mam dla ciebie złotko nic prócz miłości
Może i nie będę narzeczonym Kelly Rowland
Ale na bank będę robił ten rap made in Poland
Za to zaśpiewam sto lat, nie czarnuch a Polak
To i tak czarnuch w nim siedzi sprawdź, weź się przekonaj
Co rok lub półtora świeży wzorc, za to dola
W euro posła by dolar ten rap wyciąga z doła
Napierdala stara szkoła, ty krzycz człowieku hola
Podstawowa zasada - to nie ustąpić pola

Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?

Już nie pamiętam kiedy dobre życie się zaczęło
Jestem non-stop na ty z Władysławem Jagiełłą
A te kolejne dzieło burzy szmatom krew w żyłach
'95 w rapie siła, ta siła zwyciężyła
Wiem, że twoją sukę jara ten Rysiowy wokal
Stymuluje ją lepiej niż wciągnięta koka
Wiem ona to kocha, jest przy tobie, lecz w marzeniach
Chciała by być tutaj dla mnie, to nie wiele zmienia
Chcesz żyć z jedną z tych Pener? za żonę mieć Kirę Kener?
To raczej feler, nieszczęście, tak to widzę
Bo kurwice to kurwice nie kobiety niestety
Pomyliłeś priorytety no toś jest jebany kretyn
Jestem prawie pewien, że to miasto mnie nie kocha
Jak sprzedajny glina na zejściu po prochach
To Polska po prostu, nie pomyl z Ameryką
W tym kraju nie pojawi się choćby jeden Serpico
Wydaję nową płytę, nie zaprzeczysz tym faktom
Właśnie ją czyta lektor the discos compactos
To raczej harcore rocko nie Tiziano Ferro
Na przekór wszystkim znienawidzonym frajerom
Chcesz mi pokrzyżować szyki, na to nie starczy ci siły
Ty nie zrobisz tej kariery jak Snoop Dogg dla No Limit
Nie powiem wam dzisiaj, że jesteście do pizdy
Przegraliście więc powiem jedynie - Gloria Victis

Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?

Jak Belmondo zawodowiec ja wypełniam swoją misję
Słabe pizdy niszczę, wciąż skazany na banicję
W niebezpiecznym mieście na zabójczej ziemi
To jak prawo bronx'u, które nigdy się nie zmieni
Pięćdziesiąt stów w kieszeni, pokoncertowa zdobycz
Rozpierdalam wszystko jak Konstanty Pawłowicz
Zrobię dym, wypierdolę ci pokalem na dopingu
Jak Begbie Frank z jebanego Trainspotting'u
Klub Tropikana drinki, figi to nie blef
Wciąż pijany, szalony oldschool'owy Flavor Flav
Chcesz przekroczyć tę linię? gwarantuję nie przeżyjesz
Muzyka marginesu wiedz, że ona ma siłę
Mam hardcorowe brzmienie tak jak Jim Morrison dziwki
Jak Pablo miał używki jak Harvey Keitel brzydki
Zanim powiesz kochance, że to był ostatni raz
I jak Jon Bon Jovi życz jej miłego dnia

[x2]
Mogłem uciec z tego syfu, który ty nazwałeś gettem
Ale getto we mnie siedzi, ten syf trzyma mnie za serce
Im dalej w drodze jestem, tym częściej myślę, grzęznę
Korzeni się nie wyprę, zatem co skończony jestem?
Powiedz ile razy chciałeś zrobić coś więcej,
podjąć ryzyko, żeby chwycić za nogi szczęście.
Człowiek jest tylko mięśniem
i sprzymierzeńcem tego,
co dał na Bóg,
aby nas odróżnić od zwierząt.
Dlatego
Nie jestem w stanie przewidzieć wszystkiego
efektem czego moje sumienie
jest brudne, jak beton.
Pomimo tego ciężko jest
pogodzić ego z przemijaniem,
które zabija mnie z roku na rok
i z dnia na dzień.
Moim zdaniem,
wszystko musi znów się zrównoważyć,
bo na tej planecie
szansa się nie zdarza dwa razy.
Warto zauważyć,
tu każdy ma możliwości spore
to stwarza konflikt
w reakcji z wyborem.
Biorę to co mogę,
być może to zbyt wiele.
Ja zrobię swoje,
a Ty wymyśl swój kolejny pretekst.
I wcale nie wiem,
czy to dla mnie jest najlepsza droga,
po prostu korzystam z okazji,
robię to co kocham.

Ref.
Halo
Siema
Cześć, cześć, co tam?

Powiedz, ile razy mogłeś zrobić coś
Tyle razy mogłem czemuś zapobiec.
Błąd z Twojej strony często przynosi porażkę.
Tak się mszczą na nas niewykorzystane okazje. / x2

Powiedz,
ile razy próbowałeś i kończyłeś na niczym.
Doszukiwałeś się przyczyn w działaniach innych.
Jak wiele zbudowałeś dróg,
by zawracać
i jak wiele upłynęło dni
i przeminęło snów
o tych czasach.
Nie chodzi tu o materializm.
Raczej o ducha i syntezy przeżyć.
Nie o ekspertyzy analityków,
wykresy, ich przemysł.
Miłość i słowo to zawiłość,
gdy drogą tą, którą idziesz
kieruje ktoś obok,
wiedz dokąd idziesz.
Jeśli wiesz, spoko.
Jeśli nie, zawróć i zacznij na nowo.
Każda szansa to Twoja okazja,
i szanuj ją.
Bez planu każda akcja to porażka,
bez planu, ziom, to możesz już zawracać.
Nasz plan, pośród plam
to okazja ta, która pcha
nas w auta tam,
gdzie jest potrzeba wyrzucania
słów na majka. ( tak )
Każdy dzień,
to nasz kolejny pierwszy etap.
Hi – Fi Banda nadzieja z każdym dniem krzyczy meta!

Ref.
Halo
siemasz

Ej, powiedz ile razy mogłeś zrobić coś?
Tyle razy mogłem czemuś zapobiec
Błąd z Twojej strony często przynosi porażkę.
Tak się mszczą na nas niewykorzystane okazje. / x2

Moje pomysły,
moje okazje.
Patrzę na nie, jak na mydlaną bańkę.
Tak samo ma każdy,
tak samo, jak każdy walczę.
Ty olej to,
zwal na społeczne szanse.
Chuj z czyjąś drogą,
tu możliwość awansem
i znów nie mogę być sobą taki, jak chcę.
Mój cel nie jest na okładce
swoje widzę
chyba słyszysz w gadce, nie? nie?
Synchronizuj się z miastem,
albo rozum, system go obejdź,
Bo wszystko to nie
całość, to jest tylko część.
To nie prysło
nawet jak spoko
nowe znajdę gdzieś.
Nie pękam, jak one,
widzę, czuje chęć
to naturalne, jak
Wykorzystaj okazję, łap.
Wykorzystaj okazję, łap.
Widzę cię, synku, masz gdzieś tak z piętnaście lat
Razem z kumplami nagrywacie na jamniku track
To coś o życiu, w sumie wiecie wszystko o tym
Dorośli by oddali wszystko za te parę złotych
Wy nie oddacie tej wolności za papier
Tyczy się codzienności to i tu tak samo jest z rapem
Kto się sprzedaje, ten się wita z końcem
A ty prawdziwy zostajesz dopóki wschodzi słońce
Dziś gracie pierwszy koncert, ok, to spory test
Choć wyglądacie groźnie, was pożera stres
Na scenie mylisz tekst, jak zresztą każdy z kumpli
Który wychylił fest z flaszki, co by się rozluźnić
Lecz i tak nie ma tego złego, drzecie japy na full
Tylko tych ludzi pod sceną to nie rusza ni chuj
W sumie nie wiecie dlaczego, więc publika to kicha
Ale cię zżera pycha

Widzę cię z nimi w tych klubach
Z ciebie jest cały czas taka sama suka
Zła i cwana dupa, wkręcasz teraz ich jak nas
Parę lat wstecz, parę, parę lat x2

Które to wasze demo? już macie ich parę
Więc mnie nie dziwi, jakie macie już o sobie mniemanie
Wy, nawet kiedy nie gracie macie tą fazę na walki
I nawet czasem wpadacie i zabieracie majki
Tamci są tylko w tle, przy was
Nawet jak zechcą sprawdzić się w rymach
To muszą wiedzieć, że czasem krew się na bitwach leje
Kiedy wpadacie ty i twoi złodzieje, tak tu się dzieje
Żyjecie snem, jesteście gwiazdami
Lecz zamiast Hennessy, leje się Lech litrami
Ty możesz chcieć nawet mnie zabić za to co mówię teraz
Ale po co mi to?
Na co komu taki, co to robi po to, żeby tu mieć tylko melanż?
Wy i tak macie swój świat
Na opadnięcie tych klapek potrzeba paru lat
Czuję się, jakbym cię znał, dlatego tak tu wzdycham
Brat, ale cię zżera pycha

Widzę cię z nimi w tych klubach
Z ciebie jest cały czas taka sama suka
Zła i cwana dupa, wkręcasz teraz ich jak nas
Parę lat wstecz, parę, parę lat x2

Minęło parę lat, dziś już masz wydany pierwszy album
Zmieniła ci się twarz, teraz słuchasz funku
Czy coś zostało po szczeniaku z tamtych pierwszych zwrotek
Oprócz tych paru kiepskich fotek? bądźmy szczerzy, ziomek
Ty ciągle w sobie to masz
Kiedy oglądasz video, na którym koncert grasz
Jara cię fakt, że ci ludzie robią hałas dla ciebie
Po paru latach zdaje się to dawać efekt
Ciśnienie? Nie, już nie ma ciśnienia
Czy czujesz presję? nie, już nie grasz z podziemia
Pompujesz tekst za tekstem w fanów
I ściągasz Nike ze Stanów
Nagrywasz drugi album, jesteś poziom wyżej
Nosisz się lepiej niż najświeższy ziom na rewirze
I jak cię widzę, to myślę sobie tylko tak
Kurwa mać, ty wyglądasz, jak ja

Widzę cię z nimi w tych klubach
Z ciebie jest cały czas taka sama suka
Zła i cwana dupa, wkręcasz teraz ich jak nas
Parę lat wstecz, parę, parę lat x2
Mówisz mi, że chlanie i ćpanie gubi ludzi.
Najbardziej hajs ich gubi, ale tylko tych głupich.
Tych podatnych, bez zasad, ideałów.
Biegną świńskim truchtem do koryta pełnego dolarów.
A im więcej żrą, tym łaknienie rośnie.
Gadamy już tak ze sobą jak kiedyś, co nie?
Nie. Bo nie mamy kurwa mać, w mordę, już o czym.
Mam małe ambicje? Nie, po prostu nie jestem żarłoczny.
Nie wszystko dla wszystkich. Kocham bliskich.
Ale bliscy są mi bliżsi, niż te pierdolone zyski.
Niż ten zimny wzrok papierowego Jagiełły.
Twoja zachłanność drażni mnie jak skórę papier ścierny.
Twój brzuch wydęty jest tylko przenośnią,
Bo nie dzielisz się jedzeniem jak dziwki miłością.
Pamiętaj, trzeba żreć, ale z rozsądkiem.
Zdechniesz sam, ale przynajmniej z pełnym żołądkiem.

Każdy chce i musi żreć
ALE
Nie każdy ma do tego
TALENT.
Umiar, niejeden zgłupiał.
WCALE
Już o nim nie pamiętam,
Ty o nim nie pamiętasz. (x2)

Każdy lubi żreć, jak nie lubi, to kłamie.
Mówią o tobie śmieć, bo kochasz tylko żarcie.
Kochasz tylko drogie, bo chujowe jest tanie.
Bo tanie jest chujowe, apetyt rośnie w miarę.
Wiesz czego, kolego.
Dlaczego jesteś durniem?
Bo od hajsu puchniesz jak skarbonka na komunie.
I Kochasz drogie knajpy i kochasz drogie kluby.
Mnie inspirują emocje i kocham ludzi.
Też mógłbym iść w tą stronę
I zapomnieć skąd jestem, ale przede wszystkim dokąd dążę,
Po co jestem, dlaczego na palcu mam obrączkę.
Jak słyszę Muzykę, nie słyszę jak liczą się pieniądze.
Każdy kto mnie zna, wie, że mam serce,
po operacji, ale jest jak bezkres.

Każdy chce i musi żreć
ALE
Nie każdy ma do tego
TALENT.
Umiar, niejeden zgłupiał.
WCALE
Już o nim nie pamiętam,
Ty o nim nie pamiętasz. (x2)
Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum przed wami impreza J.J. i Karramba z nowym tekstem uderza, imprezowo, młodzieżowo, wam teraz zapodamy hej yoł men się macie damy digi digi digi die historia się zaczyna, alkohol, kolesie, nie jedna ekstra dziewczyna party u znajomych osiemnaste urodziny, muzyka na ful, roztańczone blondyny, rozpalone brunetki jakże skąpo ubrane przez obecnych kolesi obserwowane jest naprawdę cool, jest zawodowo w stu procentach jest odlotowo.

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum riwi stiwi stiwis zgoł ekstra laski bęk, bęk party szoł rozpalone brunetki są naprawdę doskonałe w samej bieliźnie chcą pochwalić się swym ciałem jes, jes, jes na stół jedna wskoczyła ruchem swoich bioder sensacje wzbudziła, a kolesie nic jakby z innego świata bardziej od panienek jarcuje ich herbata, kawa, pączki, sałatki i kanapki jak na 90 urodzinach swojej babki hmmmmmm kobiety są zawiedzione, nie zadowolone, nie zaspokojone.

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum ktoś dobija się do drzwi J.J. i Karramba tak to właśnie my, czarno białe imprezowe rap pogotowie zaraz się zacznie panie i panowie. Kolesie do domu, paciorek i do spania teraz koleżanki już nie będzie ściemniania nasz DJ rozkłada swoje gramofony J.J. i ja zapinamy mikrofony chwila ostrego rapu na dobry początek, dziewczyny są ekstra nie udają niewiniątek znów taniec na stole striptiz i te sprawy rozkręciła się impreza, rap i sex zabawy kolesie załamani może trochę zawstydzeni ale na pewno poważnie zgorszeni widząc cztery gorące namiętne, kobiety odkrywające swoje wszystkie sekrety przed jednym facetem nie uwierzyli z okrzykiem na ustach imprezę opuścili, a dziewczyny są szczęśliwe dowartościowane na na na czyli party udane.

Ref: Bum, bum, bum …
Teraz D A R I O
Najbardziej wyrośnięty DJ pomiędzy płytami
Rzadko wie czego chce
Najgłodniejsza bestia nawet pomiędzy swymi setami
Terror 2KFC
On to kręci panienkami po parkietach jak boczkami
Gdy powietrze w klubie wre
Gdy zaczyna serdelkami operować westaksami
Cała sala, aż się drze
Siemandero oto mixtape numer trzy
Otwórz łeb i leć na parkiet tu wyrywać jakąś szparkę
DJ Serla napierdala ty mnie słuchasz
Od głośników bije fala, aż się rozpierdala skala

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Czujesz to, wiem, drużyna A w komplecie
Doniu, Kris, Liber to spotkamy się na mecie
Cel klub, a przy dekach czeka na nas duży człowiek
Dario Invader poznasz go po łysej głowie
Imprę rozkręci igiełki połamie, winyle pogubi
Ale zagra dla nas w pełnej gamie swoich możliwości tak
A więc rzuć się za nim w pościg mixtape numer trzy
Mnóstwo zajebistych gości

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Fotograf jest księciem zdjęć, Decks jest królem cięć
Niech się trzęsie ziemia oto mixtape trzecia część
Trzecia część, trzecia część, trzecia część (musisz to mieć)
Trzecia część trików dla dziewczyn dla chłopczyków
Trzecia część trików, szykuj miejsce dla klasyku
Liber, jedna trzecia A część wyjęta z kompleciku
Trzy zaciśnięte pięści trójki Ascetoholików
Nigdy stop, Decks to nasz jest chłop
To Wielkopolska all star Poznań
Zapamiętaj to usłysz to
To triki dzikie jak dziki zachód numer szybki
To jest przynęta na wszystkie rybki
Więc to stestuj i naucz się tego tekstu
Tylko jeden jest Decks nie ma dwóch Decks’ów
Nie protestuj i naucz się tego tekstu
Tylko jeden jest Decks nie ma dwóch Decks’ów

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Dario!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Oto Dario muzyczne anumalium
Wykręcone, zmiksowane, niczym w radiu nadawane
Już gromadzi tłumy fanek
Pod głośnikiem stanę, co jest grane?
DJ Decks planet, wnet prosimy o zamęt
Hardkorowców i o bauns każdą damę
Nie bądź głupią trzęś pupą z całą grupą
Lewo prawo, prawo lewo
Góra dół zaraz złapię cię w pół
I ruszymy jak te rymy
Jednym ciałem nie zwolnimy, bo tam ciałek
Całe swoje już pakuję w ten kawałek
Miałeś coś do niego? ssij pałę durniu
To na wschodzie, na zachodzie, na północy i południu
Leci przez kraj i obejmuje go jak strajk
Jak shark który wdarł się w gardło opalaczy kan
To Wielkopolski stan, a przy stole jego pan
Tam najlepsza imprezka i największa sjesta
Tris cannabis mixtape DJ Decksa

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!

Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mixtape od Darioo!
Słuchaj, słuchaj, słuchaj, bo to jest to
Hip-Hop mix i kalaho!
Dobra czas wyskoczyć z liści i zrobić to lepiej ha
Mezo, Dj Hen tak na bicie, tak to idzie!

Yo to nie jest tak, że jakiś łach może tu podejść
I zrobić to tak jak ja to robię!
Polskie bagno zamęt pogoń za sianem
Wznoszę ożywczy powiew w ten zaścianek
Mój wywód w bitwie o strefy wpływów
Parę strof takich byś powiedział ale kot kto
Rymem zapiera dech w piersiach zawiera treść w wersach
Hiobową wieścią uśmierca tych
Bo na diss którzy chcą, lecz stylu nie mają i muszą się wlec z tyłu
Niektórych mocno boli nasz rozgłos
Ten tępy Ten Typ święty Piotr Apostoł
Dorabiasz mi gębę z niezłym skutkiem
Ale twoje argumenty są niezbyt słuszne
Górę biorą emocje nie intelekt
Chcesz jedną z moich wielbicielek? chętnie się podzielę
Ja nie mam rozterek która ksywa jest prawdziwa
Wiadomo, że moja wybacz
Twoje pseudo już dawno zgarnął Rysiek R.
Cały świat się przeciw tobie sprzysiągł
Ej Piotrek! Nie łam się, ten typ tak ma!
Ależ brutalna jest ta rap gra
Tak na marginesie dodam jeszcze na koniec
Nie bądź taki hustla, hustla na mikrofonie!

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo

Włażę na bit Mezo - kamikadze
Nie wiem czy ten beef da mi kasę
Wiem, że dostarczę wrażeń chłopakom na forum
Wiem, że to uderzy jak piorun
Panczlajner, ha, właśnie teraz
Panczlajner ha więc się nie przeraź
Patrz na mnie jak ataki odpieram
Nie ulegnę presji nie dam się skreślić
Choć w swej profesji nie używam mięśni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
A nawet jeśli to lepiej zejdŹ mi z drogi
Bo tylko ja wiem dokładnie jak to zrobić!
A ludzie pierdolą o jakimś hiphopolo
Mają gula, bo przed ryjem wyrósł im taki kolos
Zawiść? Tym gardzę
Tym bardziej, że sam jesteś szczery jak uśmiech sprzedawcy w McDonaldzie
Coś się na ciebie znajdzie Numer Raz
Jeśli umiesz zrób dobry numer raz
Zresztą oszczędzę ci większych szykan
Jedna rzecz zawsze byłeś cieniem Tedzika w 3H
Tak to idzie Mezo, Tabb, Dj Hen wiem
Słuchasz tego z zapartym tchem
Bo to spektakl, sekta na promocji, rozumiesz?
Czy mam dać przekład na polski?

Być zawistnym drogi Piotrze
Lepiej być ambitnym chłopcem
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność, przemyśl, spocznij

Ref.x2
Czwarty rejs jest jak Masta Ice witam w mojej rzeźni
Mam rymy o których nikt z was nawet nie śni
Włażę na bi-bit Me-Me-Me-Me-Mezo
Sięgając nieba, wyrażając pragnienia
Moment nie do przewidzenia, czy to coś zmienia?
Szukam mocnego uosobienia, to trwa chwilę
Albo wieczność jak perpetuum mobile
Pe Ce Zet eŁ style prezentacja punkt pierwszy,
Zasięg tych fal jeszcze szerszy
Szybki jak Pershing środek przekazu
Atak w uszy od razu jak w obronę Lizarazu.
Bazując na tym, wskazując dwa światy
Nie szukam aprobaty, własne graty.
Jest mi dobrze, nie narzekam
Od łódzkiego człowieka O-S-T-R-Y
Płyną słowa jak browar
A nad każdym zdaniem batalia naukowa
Atmosfera grobowa mnie nie dotyczy
Bo mam dookoła ludzi, na których liczyć
Mogę zawsze i w każdej okoliczności
W grupie nieznośni, ale tak bywa
Nie chcę spędzić życia na ławce kar jak Oliwa
W stylu wolnym treściwa gadka tylko w tym gronie
Niezapomniane wieczory na zachodniej stronie
Teofilowa - katharsis i Obóz by wspólne słowa propagować
By zastosować w odpowiednim momencie
Teraz O.S.T.R. solo i nowe przedsięwzięcie

ref.
A więc bądź przy tym jak tworzy się historia
Bez zbędnych sporów typu Dawid i Goliat
R-A-P euforia na przełomie wieków
To wszystko zawarte w O eS Te eR Ygreku

Sięgając nieba, czego więcej mi trzeba
Wystarczy się nie bać i do przodu iść
Nie masz respektu dla S.I.M.I. to buty czyść
Kolo zżółkł jak liść i po kłopocie
Chociaż presja rośnie jak kac po sobocie
Drobna sugestia, kwestia wygląda tak
Skrzypek co XXL ubiorem zastąpi frak
By nie skończyć jak tic-tac w programie dla świrów
Tu bałucki wyrób, ściślej tam gdzie Teofilów
Efekt negocjacji przy playstacji z F.A. Sinatrą
Wniosek: hip-hop dla nas jak patron
eR A Pe ratunkową tratwą na nudę
Dołącz do tego jeszcze Uniejów ogródek
I wspólne grillowanie, humoru nakręcanie
Wzajemne, stopniowe pozytywów nastawianie
Wieczorne rymowanie Czizz, Mizone, Spinache
Wesoła mina, bo ktoś wolny podtrzymał
Wtedy znikł ten świat, który ze mnie siły wyzymał
Gdyby czas się zatrzymał nie było by kłopotów
Sprawy nie przyjęły by złego obrotu
A teraz co gdzie jest czai się problemów zlot,
Który chciałby bym skończył jak Aerofłot
Za pomocą plot, a ja wolę wyluzować
Poobserwować i dopiero atakować
Wiem gdzie chcę zaparkować, ee - mój teren
Ale czy ktoś robi z tego aferę?
Takie myśli szczere, nie przypadkiem powiedziane
O.S.T.R. solo teraz już wiesz co jest grane.

ref.
A więc bądź przy tym jak tworzy się historia
Bez zbędnych sporów typu Dawid i Goliat
R-A-P euforia na przełomie wieków
To wszystko zawarte w O eS Te eR Ygreku
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo