Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum przed wami impreza J.J. i Karramba z nowym tekstem uderza, imprezowo, młodzieżowo, wam teraz zapodamy hej yoł men się macie damy digi digi digi die historia się zaczyna, alkohol, kolesie, nie jedna ekstra dziewczyna party u znajomych osiemnaste urodziny, muzyka na ful, roztańczone blondyny, rozpalone brunetki jakże skąpo ubrane przez obecnych kolesi obserwowane jest naprawdę cool, jest zawodowo w stu procentach jest odlotowo.

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum riwi stiwi stiwis zgoł ekstra laski bęk, bęk party szoł rozpalone brunetki są naprawdę doskonałe w samej bieliźnie chcą pochwalić się swym ciałem jes, jes, jes na stół jedna wskoczyła ruchem swoich bioder sensacje wzbudziła, a kolesie nic jakby z innego świata bardziej od panienek jarcuje ich herbata, kawa, pączki, sałatki i kanapki jak na 90 urodzinach swojej babki hmmmmmm kobiety są zawiedzione, nie zadowolone, nie zaspokojone.

Ref: Bum, bum, bum …

Bum, bum, bum ktoś dobija się do drzwi J.J. i Karramba tak to właśnie my, czarno białe imprezowe rap pogotowie zaraz się zacznie panie i panowie. Kolesie do domu, paciorek i do spania teraz koleżanki już nie będzie ściemniania nasz DJ rozkłada swoje gramofony J.J. i ja zapinamy mikrofony chwila ostrego rapu na dobry początek, dziewczyny są ekstra nie udają niewiniątek znów taniec na stole striptiz i te sprawy rozkręciła się impreza, rap i sex zabawy kolesie załamani może trochę zawstydzeni ale na pewno poważnie zgorszeni widząc cztery gorące namiętne, kobiety odkrywające swoje wszystkie sekrety przed jednym facetem nie uwierzyli z okrzykiem na ustach imprezę opuścili, a dziewczyny są szczęśliwe dowartościowane na na na czyli party udane.

Ref: Bum, bum, bum …
Ref.
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoich ludzi
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoje sprawy

Ludzie po domach W.Z.G.Ó.R.Z.E w samochodach
W rozmowach o nas przy telefonach
W ostatnich dniach tylko w Kielcach
H do H 3H liryczny morderca
Marna dla miasta które daje mu oddychać
Porównać Klika do klimatów TK
I jeszcze V.E.T.O. Pęku wkurwiony dzieciak
S.C.H.I.M.I.D.T. dobrze o tym wie
Ze Wzgórze i 3H to Warszawa i Kielce
Mam tak samo jak Ty miasto swoje a w nim
Prawdziwych skurwysynów i zajebisty rym
Jest dla mnie miastem niezłym warto przywitać w nim
Dla mnie wszystkim dla was WWA a dla nas Kielce
Czymś bliskim nie opowiem Ci o wszystkim
Każdy ma korzenie i na mieście odciski.

Mam tak samo jak Ty miasto moje a tam ludzi swych
Sprawy swoje swój projekt tu stoję mało kolorowe sny
3H WYP3 w sobie to mam na osiedlu wyluzowany
Zawsze rasta szary dzień szare mury to dwa miasta
Bo ja mam swoje miasto jak Ty a tam ludzi i dym
Trzymam się z tym wiem kto jest kim co jest z czym
Wiem co jest gdzie z kim trzymać się z kim być a z kim nie
Nie boje się zawsze robię tylko to co chce
Warszawski Deszcz W.Z.G.Ó.R.Z.E
Dawaj Mario x5

Ref. x2

Dzień zwykły mego miasta przed 15
Słońce w zenicie na ulicy od ludzi ciasno
Może pójdę tu może pójdę tam
Nie istotne chce kupić kielecki gram
Po godzinie spotykam znajomych od towcu
Propozycja zjarać parę blunto-gotowców
Na pewno będzie jazda i miła faza
Jestem wariatem kreci mnie ostra trawa
Siedem buchów z nikąd i jestem w parku
Osiadam na ławce sytuacja się wyjaśni
Pojawiają się kumple Igor K. I Berkryty[?]
Breaki to rozmów są naszych tematyki
Wieczorem w wianku albo u Wojtyny
45 obrotów na 1200 wrzuć winyl
Moje miasto moje miasto a w nim
Jestem zajęty tym by sobą być

Miasto moje proste miasto twoje
I tu świeci słonce i tu jest wspólny projekt
Podwórko przyciąga i nic się już nie zmienia
WYP 3H nie do przewidzenia
Duma rozpierdala mnie jak Vienia
Masz cos do powiedzenia to weź to powiedz
Jak nie milcz jak na milczeniu owiec
Nie wiesz o co chodzi to weź się kurwa dowiedz
Co powiesz na to ja kocham to co robię
Nie myślę o złych rzeczach czasem marzę sobie
Warszawski jest na dworze inaczej być nie może
Pałac Kultury i centralny dworzec
Proszę Cię zostaw mnie w spokoju jak możesz
A mogę.
W całym kraju wre ciągła walka o byt
Pochłaniam wiadomości bez radości
Znam dobrze tą historię tak samo jak Ty
CK Kielce miasto moje a w nim
Moi ludzie moje miejsca i muzyka
Południowo-wschodni styl i liryka
Hip hop w głośnikach życie i praca
Chociaż często stad wyjeżdżam zawsze powracam
Nie pytaj nie pytaj nigdy dla czego
Bo jestem gościem z Kielc ulicy wojska polskiego
To jest moje miasto dlatego je cenię
Tu się urodziłem takie mam pochodzenie
Tu jest moja ulica i nie jestem sam
Fakt bardzo wielu ludzi znam
Pozdrawiam CK życie płynie jak rzeka
Wszyscy narzekają ja nie uciekam
Zostaje mam tu układ nie zawodny
Rodzina Agro styl południowo-wschodni

Ref. x2
Minęło 27 lat, od kiedy przyszedłem na świat, 71 rocznik - Kielce
Moje miasto, moja mała ojczyzna. Zajebista to jest oczywista sprawa
Mój dom to Pocieszki, a Pocieszki to zabawa
Stary, taka właśnie klima, czy lato czy zima, deszcz czy słońce
Zawsze tam było na max i bez końca
Od małego musiałem stawiać życiu czoła, podwórko, kumple - to była dla mnie szkoła.
Stary - imprezy, kanciapy, godziny policyjne, wojny osiedlowe
Niewinne dzieicństwo? - Stary zapomnij!
Niejedna osoba jeszcze raz to wspomni, jak było, kiedy osiedle się bawiło
Wspomnimy nieraz, jak to wtedy, stary, było
Od dzieciństwa miałem tylko same problemy, ciągle kłopoty ze szkołą, ojcem
Bez ściemy, stary, kumple i muza to była zajawka
Pierwsze ucieczki, kradzieże - bez Jacka i reszty nie byłoby to samo, pamiętam jak dziś
Nasze ucieczki, Częstochowa, Warszawa, Zakopane, Kraków, Limanowa
Małpa i ja - jeden wielki gigant, szukają nas starzy
Milicja nas ściga, a my kupujemy "domek-zabawkę"
Żółty z kwiatami, z firankami na dokładkę
Niełatwe czasy, stary, ale była jedna rzecz, o niej myślałem stale
Wydać kiedyś własną płytę, pojechać w trasę, zgarnąć kasę i kobiety
Mieć własne sklepy, dom i rodzinę, swoje własne studio i nie martwić się o jutro

Ref: Drugiego takiego nie ma na ziemi...Kielce
Drugiego takiego nie ma na ziemi...Kielce
Drugiego takiego nie ma na ziemi...Kielce

W końcu rok 91, nowe kilmaty, znowu uderzam przed siebie
Francja, półroczna hip-hopu szkoła
Kumple, budowla i muza dookoła mnie
Rok 92, tu się zaczyna muzyczna lawina, tworzy się klima
I powstaje PM COOL LEE pierwsza płyta
I Polska usłyszała - "LIROY wszystkich wita was". Tak to było
Potem koncerty ze "Wzgórzem" i "LIROY" uderza ponownie
Rok 95 i jak każdy wie -
"Scyzoryk, tak na mnie wołają", "Skubidu" i inne klimaty
Trasa koncertowa, flesze, nagrody, wywiady i test
- gdzie przyjaciel, a gdzie wróg się czai
Rok 95 to jak czary albo mary -
Lordz of Brooklyn - moi przyjaciele, czy jawa, czy sny?
Rok 96 - "Bafangoo" potem "L" - 97 "Skaczcie do góry"
Mamy rok 99 - moja nowa płyta, całkiem nowe nadzieje
"Bafangoo" część druga
Stary co się dzieje? SZAKA-L nadchodzi
Rok 99 - nikt mi nie przeszkodzi, nawet ty!
Mój rap pełen sprzeczności, bo filozof ze mnie żaden
gram ten rap nie szukam zadym, a co idzie za tym
ja przedstawiam ten świat, takim jakim go widzę
nie rzadko to co fałsz, jest tym czym się brzydzę
zdarza się zbłądzić, upaść zbyt nisko
być tylko hedonistą, na ten temat to wszystko
z Tobą być blisko, nigdy już Cię nie zawieść
nie skłamać, nie krzyczeć, to wszystko czego pragnę
nie chcę bycia diabłem, nie chcę by życie bagnem
było, wszystko nagle się zmieniło na gorsze
zrozum mnie proszę, ja też wiele zniosę
wiem co to mieć źle, nie rozmienić się na grosze
znów chcę być blisko, przepraszam za wszystko
nie będę tłumaczył, że to przez trudne dzieciństwo
z ludźmi być blisko, bliżej niż kiedykolwiek
nie mówić, że Cię kocham, gdy jest to nieistotne
lub nieszczere, nieprawdziwe, to by było skurwysyństwo
tak wprowadzić Cię w błąd, na ten temat to wszystko
mówią jestem artystą, wcześniej też tak mówiłem
lecz jestem zwykły chłopak, który ma jeszcze tę siłę
który chce mieć rodzinę, pomimo, że skrzywdził bliskich
może najbliższych, ten temat przemilczmy,
dziś bilet wilczy, w biznesie to wystarczy
ten co wraca na tarczy, ten co najczęściej warczy
który wciąż walczy, brak tu gloryfikacji
ile można nawijać, że w tym czuje się ważny
na ten temat wystarczy, bo ten temat mniej ważny
każdy temat poważny, nawet gdy krok nierozważny
to zamieniam go w tekst, taki Rychu już jest
i dokończę ten wers twierdząc, że nie the best
ale też znośnie jest byle nie dragi, sex
bo tu rap pierwszy jest i nie kichą ten tekst

Ref x2
Temat za tematem rap nawijam to wszystko,
chce by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką,
już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
dla was wszystkie te wersy, by w niepamięć nie odeszły

Czas się zastanowić nad przyszłością, lecz po co ?
myśli we łbie się plączą, do planów przejść ochoczo
czy wyjdzie coś z tego, strach zapytać,
wiem, że wyjdzie, mieć w sobie optymistę,
masz go też, niech plany wszystkie
wypalą niech się spełni, sen wszelkie marzenia
żeby swój świat pozmieniać, czasem niewiele trzeba
kroki rozważne, nie jak te w odmiennych trackach
które zapisałem w stylu hardcore mother fucker
dadzą gwarancję, pewność siebie i rację
konsekwencje nie są złe, gdy czyny są odważne
chcę zachować spokój, czas podjętych decyzji
nie jak wariaci wszyscy, się kierować emocjami
lecz to nie takie proste, opanować emocje
emocje są złe, skutki tego żałosne
wiele wyniosłem, gdy most palił się pode mną
czy to był ostatni, tego nie wiem na pewno
stabilizacja, to zbyt wielu przerasta
mobilizacja do działań, nigdy basta
tę płytę nastaw, w tym jest mnóstwo szaleństwa
są bezeceństwa, ale jest też ta kwestia
ta której słuchasz właśnie teraz i tutaj,
trochę moralizatorstwa nie hardcore'owa nuta
i gdy wracasz z buta masz świadomość porażki
to na ten koncert wpadnij, ziooom od nowa zacznij
wiem, łatwo mi mówić, uwierz nie miałem łatwo
zbierzesz swe plony, tylko wpierw zasadź ziarno
wiedz to nie bzdury, a więc głowa do góry
skrusz wszystkie mury, za nimi znajdziesz świat,
który se wymarzyłeś, swoje przeżyłeś
znajdź w sobie siłę, walcz o każdy przywilej

Ref x2
Temat za tematem rap nawijam to wszystko,
chce by mi wyszło, byś nie nazwał tego kiszką,
już nie jestem artystą, jestem swojak swej eksy
dla was wszystkie te wersy, by w niepamięć nie odeszły.
[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię

1. Ej, czemu ludzie wciąż propagują zło
Media pokazują wciąż tego świata dno
Wszyscy biegną gdzieś po co i na co
Nie wiem sam ale wam opisuje tło
Oj, często mam dosyć tego
Życie dobija mnie sto na sto
Ale nie poddam się dawaj do przodu bo
Nielegalny rytm daje lolo

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie

2. Ja nie mam kula, się nie zamulam
Komery lulam, to mi na chuja
A gadka czuła, że z rana rura.
Która wciąż budzi bo taka jest jej natura
To pop kultura to jakaś bzdura
Fałszywi koledzy potrzebni mi na chuja
Nie mnie, nie truje jak konfitura
Bo to za hajsem co zatraca was na fulla

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię

3.Znam kilka zasad więc to święte
Dotrzymać słowa, to konieczne
Choć fałszywi zacierają ręce
Nie dać się tym co mówią najwięcej
Nie, bo po co to wszystko
Po co udawać choć inaczej wyszło
Nie, szacunku nie kupisz
Pomyśl dwa razy zanim znów się wygłupisz
Głęboko popatrz nam w oczy
Nie, nigdy nas nie zaskoczysz
Po co na siłę szukać wrażeń powiedz po co
Powiedz po co, powiedz po co

Na ulicy złote myśli jak tu jest i co tu zmienić
Jak ktoś jest elgancki powinieneś to docenić
W okół przemądżałego frajerstwa tłumy
Myślą że zjedli wszystkie rozumy
Zero skromności tylko przyrost chorej dumy
Będą z tobą zgodni jak Firma, nie grube sumy
Wydawał się normalny a to łeb zakuty
W głowach im tylko frajerskie skruty
Chcę być zawsze stwórcom harcorowej nuty
W okół myśli chore wszyscy idą bandziorem
Powiedz co zawadza że ludzie honor tracą
Czy przestaje im zależeć, czy dobrze im zapłacą

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię
Mówię po co, mówię na co
Co by nie robili zawsze tracą
Najpierw mówią jedno, chwilę drugie
Chorągiewek ja nie lubię
chłopaki w klasie śnili o tobie
mieli niezłe osiągi sportowe
wygrali turniej klas w nogę
śnili o najdłuższych nogach w szkole
ja kończyłem na ławce rezerwowych
starałem się, by wstydu nie narobić
pan od w-fu brzuszek wydatny
podglądał cię w damskiej przebieralni
to było wtedy, gdy górnik grał z legią
pan bóg cię stworzył, szatan opętał
słuchało się sodom i anthrax
twoja sukienka ogromny skandal
opowiadały zazdrosne dziewczęta
że za tauzena zrobisz to, tamto
zbierałem lata, nie było to prawdą

na korytarzu mgła twoich perfum
pan bóg ją stworzył, szatan opętał
my ciągle tego nie robiliśmy
choć dużo sami trenowaliśmy
pan bóg ją stworzył, szatan opętał
ZX spectrum i heavi metal

ktoś rozpowiadał w szatni naokoło
że paznokciami wbijasz się głęboko
pierwszy spalony, pierwszy rzut rożny
w autobusie tłok był ogromny
płomień bebechy mi spalił
kiedy na plecach czułem twój stanik
istny babilon
krew na ścianach i ku klux klan

to był koniec, koniec podstawówki
sukienka słynna i kolanówki
mówiłem sobie, ach tam podejdę
powiem w oczy, jak bardzo cierpię
z grubej rury od razu zacznę
poliżę szyję jak jakiś znaczek
lecz zamiast tego mrugnąłem nieśmiało
machnąłem ręką, poszedłem na rambo

pan bóg ją stworzył, szatan opętał
ZX spectrum i heavi metal
słuchało się sodom i anthrax
twoja sukienka, ogromny skandal
Ref:
Projekty te same dziś,
to mamy w myśli.
Insekty skazane by,
się wyniszczyć.
Traktują nas jak złe psy
mamy tu żyć ty,
wygrywa ten co ma spryt,
na trupach zyski.

Projekty te same dziś,
to mamy w myśli.
Insekty skazane by,
się wyniszczyć.
Traktują nas jak złe psy
mamy tu żyć ty,
wygrywa ten co ma spryt,
na trupach zyski.

Podaruj sobie ten luz, obiecaj brat mi.
Oprócz cierpienia jest ból i nie ma prawdy.
Nie ma sumienia ten tłum bez wyobraźni
czuję głód pragnienie nie wystarcza to nasze skarby.
Bez celu chciwość, obłuda, oszustwo, fałsz,
problemów ilość odpływa tu z wódką wpław.
Nie chcemy znać siebie najlepiej to wiedzą ci co nie chcą znać siebie,
bo poznali kielon!
Leją się chaty, auta, setki ubrań,
leją się raty, działka, dzieci, studia.
Kretyn ukradł fortunę, a straci przez strumień
nie porozumień
nie że tu lubię,
nie że się umie,
chleje się w sumie każdy gatunek.
Nie wierzę w dumę, honoru, zaufania ratunek,
zobacz
te bloki to po kimś musi być bo,
te kilogramy koki i umysłowe bydło...

Ref:
Projekty te same dziś,
to mamy w myśli.
Insekty skazane by,
się wyniszczyć.
Traktują nas jak złe psy
mamy tu żyć ty,
wygrywa ten co ma spryt,
na trupach zyski.

Projekty te same dziś,
to mamy w myśli.
Insekty skazane by,
się wyniszczyć.
Traktują nas jak złe psy
mamy tu żyć ty,
wygrywa ten co ma spryt,
na trupach zyski.

Jesteśmy skażeni tym co dał Czarnobyl!
Cierpię na lenistwo i chcę nic nie robić
Wystarczy oddychać by komisję zdobyć
nie ważne jak,
nie ważne gdzie chcę żyć jak Pan mnie stworzył
mieć wszystko gratis najlepiej teraz,
i chuj co byś nie miał wszystko zabierze melanż.
W siebie nie strzelam
nie ma tu miłości,
bez wiedzy pracy,
pracy bez znajomości.
Tylko ten koks ty,
krwawi ci nos i,
kolejny...
by tylko w siebie nie zwątpić
tu kochają lobby,
ogólnie mówiąc,
lubią jak się pierdoli życie ludziom!
Nasz czarny humor,
weź nie dotykaj!
Nie mój, ale nie twój
jak pies ogrodnika
chcesz trochę szczęścia?
Świeżego szaleństwa?
Sory posiadamy tylko wersję demo do wzięcia.

Ref:
Projekty te same dziś,
to mamy w myśli.
Insekty skazane by,
się wyniszczyć.
Traktują nas jak złe psy
mamy tu żyć ty,
wygrywa ten co ma spryt,
na trupach zyski.

Projekty te same dziś,
to mamy w myśli.
Insekty skazane by,
się wyniszczyć.
Traktują nas jak złe psy
mamy tu żyć ty,
wygrywa ten co ma spryt,
na trupach zyski.
Teoretycznie wszystko z planem
choć na sercu kamień
z bagna się w końcu wydostane
światu pokaże
dosyć już wrażeń
Bóg dał mi odwagę bym
w siłę rósł z dnia na dzień
Luz wkręca kolejny przystanek
Miej na uwadze to co przed oczyma
miejsce w którym życie się kończy jak i zaczyna
Non stop na baczności
Nienawiść
w obliczu miłości
Głośnik na full
by świat muzyką zatruć
Od startu zakręty
Nie jestem święty, nigdy nie byłem
Magia w znaczeniu czterech liter
Szczere z bitem wersy
Jestem w stanie to potwierdzić
w przeklętych słowach - prawda boli
Bez aureoli ciężko szczęście dogonić
I tak los charakter szkoli..
Raz dwa, raz dwa, raz dwa.
To coś więcej niż rap.
PiH, Peja.
Zbyt dużo bólu.

To kawałek o cierpieniu, moi ludzie znają ból.
Zamiast celebrować cud, z swych narodzin robią gnój.
Pogubili się w tym życiu, które dało im popalić.
Ja też należę do nich, bo zdarzyło się nawalić.
Tu się nie ma czego chwalić, nie ma komu się żalić.
Zbyt dużo bólu w czasach pierwszych nielegali.
Jeszcze wcześniej za dzieciaka, nie chcę już tego pamiętać.
Każde spierdolone święta, awantury, cały w nerwach.
Jak pomóc sobie przetrwać w tak złych okolicznościach,
możesz po tym nas poznać, wychowani na przykrościach.
Życia codziennego, ja innego nie pamiętam,
i tak nieźle funkcjonuje chociaż jestem aspołeczniak.
Ten co wiele cierpiał, nie potrafi tego zrzucić,
bo balast jest zbyt ciężki, łatwo można się wkurzyć.
Ty nie musisz się w to wczuwać, jeśli miałeś fajny dom.
Kiedyś spytam Cię co to znaczy, mieć spokojne dzieciństwo.

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,
zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny,
zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim
zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,
zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny,
zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim
zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.

Skąd u mnie ta wrażliwość, ponad miarę skoro sapię
o prawię każdą bzdurę, jak służbista gram na apel.
Zapanować nie potrafię nad swoimi emocjami,
szybko się wkurwiam i wybucham jak dynamit.
Bo tu gdzie prawo pięści było wychowawczym knyfem,
możesz o tym gadać z Rychem, dyskutować, wątpię.
Pod prąd ku marzeniom ten skazany na porażkę,
już na pierdolonym starcie na przeżycie miałem parcie.
Miałem niezły pasztet, nie wiedziałem co to wsparcie,
całe życie o coś walczę ze wszystkimi zażarcie.
Ile dała byś miłości zawsze będzie mało siostro,
ten co debet ma na koncie, w uczuciach chce mieć odskok.
Od całego syfu który zna bez znieczulenia,
Jeden, dziewięć, siedem, sześć aż do teraz chce to zmieniać.
Trudny dzieciak to nie ksywa, trudny dzieciak to jest model,
to wytwór społeczeństwa, które nie jest wzorcowe.
Ból noszę w sobie, już na zawszę tak będzie,
nie potrafię go porzucić, w poczuciu krzywdy grzęznę.
Na razie to wyszedłem na super prostą nieźle,
ilu jest takich dzieciaków którzy mówią nie dobiegłem.

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,
zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny,
zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim
zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,
zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny,
zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim
zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.

Składam z papieru kolejny samolot wyrzucam go w góre,
wiatr wieje mi w oczy, po chwili pikuje, życie staje się zgrozą.
Ocean oddaje, ciała ofiar katastrofy.
To jest świat naszych marzeń, który legł w gruzach człowiek,
coraz więcej bólu, aż przestajesz czuć cokolwiek,
ciepłej wódki duży haust, idę przez to w ciemno,
nie jestem sam bliscy zmarli są już ze mną.
Oni dają mi siłę kiedy nie mam jej już,
tych kilka straconych dusz, wzbijam w powietrze kurz,
żeby funkcjonować ty też musisz pić,
bo potrafisz oddychać, ale nie potrafisz żyć.
Stoisz w oknie wspominasz, patrzysz na ten cmentarz,
pamiętasz nadzieja umierała Ci na rękach.
Klękasz, z oka odrywa się łza,
dłonie na kolanach, nie wygładzą kantów dnia.
Wokół cisza, wybierz jedną z dróg,
czy masz juz od życia zwątpienie, wiara, bóg.
Sam na sam, sam, sam ze sobą,
gdy nie masz już siły pluć w twarz wszystkim wrogom.
Chciałbym ci pomóc serdecznie z serca,
ale to tak jakby ślepiec chciał prowadzić ślepca.
Zbyt dużo bólu, karty na stół,
zagubieni w tym samych świecie czujemy ten sam ból.
To co w naszych snach, sprowadza na ziemie,
przez całe życie, czuje niezrozumienie.
Demony moje myśli nawiedzają często.
Bronię się agresją.

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,
zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny,
zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim
zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,
zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny,
zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim
zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.
Jeżeli ten joint nie zamknie nam powiek, wypalmy ich kilka nie dbam o zdrowie
Nie ważne ile mam kobiet, ile mieć będę teraz z Tobą chce tak leżeć – a comprende?
Odłóż bagaż doświadczeń, smutków plecak, dotknij głową mojej, połóż się na plecach
Pomyśl o rzeczach o których marzysz, zróbmy to znów jak wtedy na plaży
Czy potem w przyczepie gdy byliśmy sami, a Ty ciągle myślałaś że jesteśmy pod gwiazdami
Dobra z nami los obszedł się ciężko, brak przyszłości, a to nie tylko przeszłość
One przejdą nie dam tym zdzirą siebie, to proste że już tak jak w zero seven
I choć strzelę czasem straszną gafę i choć już nie umiem to jeszcze potrafię
Odgarnij włosy teraz chodź lepiej, zobaczmy albo zróbmy może mount better
Wiem ten owoc nie zbyt blisko pada, nie myśl o tym jest 14 listopada

To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę
Leże na łożu po lewej tak jak chcesz, po mojej prawicy leż
To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę
Odgarniam Twe włosy, w kark Cie gryzę i fajnie że Ty nie mówisz nie

A tak naprawdę to wiesz że nie jestem uparty, leż gdzie chcesz, ja położę się ze strony tamtej
Ważne żebym czuł że leżysz obok mnie, coś więcej jest w tym niby lenistwie
Wiem, brakuje jeszcze nuty, w powietrzu wieje ciszą, wygłupy w łóżku... będę disc dżokejem
Zagram pierwsze skrzypce, zacznę od intro, po co szybciej, ja lubię długie intro
Skoro dziś to tylko my, ja i ty w tej kołdrze, mamy do nagrania cały long play
Intro na szyi, drugi track na dekolcie, trzeci na brzuchu, czwarty to gorące
Jakby to tylko było naprawdę krążkiem, nagrali byśmy wspólnie całą antologie
Nieskromnie ale na pewno nie będzie to epka, chyba że spontanicznie na imprezkach
Wiesz mógłbym tak leżeć i zasnąć, i zasnę ale najpierw nagrajmy outro

To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę
Leże na łożu po lewej tak jak chcesz, po mojej prawicy leż
To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę
Odgarniam Twe włosy, w kark Cie gryzę i fajnie że Ty nie mówisz nie

Leż, połóż się, kładź się na plecach, Eldo skradł alfabet albo spadł on z pieca
Ale Tobie królewno mogę dzisiaj obiecać, że odnajdę dla Ciebie el , przyjemność gdzie
Podniecaj się z wooolna i leżmy, potem zerżnę Cię w pół jak befsztyk
Jestem tak ordynarnie subtelny, wpuść mnie z transportem śmietany przez swój urząd celny
Dzielmy czas, strzelmy po lufce, dzięki Bogu nie na polówce, sprzęt nie maganolufsent
ale jest git, wolno oddychaj i leż tak płasko jak ziemia Giertycha
Swoje intencje zacznę odtajniać, biorę pilota włączam składy Geremszlajna
Kładę dłoń na Twojej potylicy i na pewno, zaczynam mieć wrażenie że ktoś pukał wewnątrz
A to tylko ja, a Ty tylko nie zgrzytaj, od kiedy nie jesz mięsa salami to dla Ciebie rarytas
Lay on back tak brzmiał angielski tytuł, kochanie sprawdź czy na plecach nie mam syfów

To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę
Leże na łożu po lewej tak jak chcesz, po mojej prawicy leż
To był męczący tydzień, byłem i ledwo widzę
Odgarniam Twe włosy, w kark Cie gryzę i fajnie że Ty nie mówisz nie
Dym z papierosa szczypie w oczy, wino na klipie po tym
wchodze na bal i troche na bar sypie floty,
zrenice trwaja wisze tak kosmiczne loty, zapchane nosy
wplatomaty maja liche sloty, a bankomaty oprozniam, w piatki na worki
z tymi dla ktorych smak zwyciestwa jest gorzki, nie slodki
eks to kofeta, ktos nawinal tekst o kobietach, fajne
ale nie pamietam kto to lecial, znowu zdjecie na tle fundamentu,
ej wyluzuj menciu jestem najebany nie gram tu koncertu, ale twoja mala fajna
mozemy zrobic razem sztuke, zlapie ja z tylu za dupe powiem kała banga,
a ta mala fanka wyglada jakby chciala zeby ktos ja bral do tanga,
nalana cala szklanka gdzie wiecej wody niz soku robie tu hokus pokus,
zostaje szklanka i jakas dupa z boku w szoku

Z ziomeczkami mamy nawyki, wychodzimy na stacje zoladkowa ta 0,2
na dwa lyki, my zmieniamy klub ale nie dlatego ze szukamy dup,
trzeba przyjebac tam byl kibel oblegany w chuj, znow znika pare stow, tu,
rano lapiemy wkurw ale jeszcze noc jest tu, mow, co pijemy ziomboy,
narazie piwo, inaczej bedzie po winie i wyrwiemy tylko kiedy ziomboy,
na szluga ten ziomek zippo, kolo pyta kiedy nowy klipon i z jaka ekipa
mi to nie przeszkadza, ale nie wiem synu taki kraj masz,
vive to wlaczyl raz na jakis czas i sprawdz jakie rapy gram,
sajgon w bani, jak ja wygladam tak tu jak wygladaja narkomani,
do prawdy te melanze sa tu przejebane, znowu dwie pary spodni wypadla mi nokia za 9 baniek, kurr
Pozdrawiam was, pozdrawiam was wszystkich
Pozdrawiam cały skład co daje rap
Pozdrawiam KNT, pozdrawiam PIH (ta)
Wojtek, Zajka nie zapomne nigdy dnia (nigdy)
Pod ascetem rozmowa biały Uno Fiat, wiesz
Pozdrawiam matke, której zawdzięczam wiele
Tylko ona tak naprawdę jest moim przyjacielem
Moja siostra Kasandra, moja krew Olivia
Przepraszam Magda, nic mnie nie usprawiedliwia
Pozdrawiam mocno dziadka Boruskiego
Tylko ja tak naprawdę wiem dlaczego
Pozdrawiam całą familię z Kielc (Kielc)
Radek, Pęku, Gracjan, Alkarek, zaciśnięta pięść
Pozdrawiam Kube Szmita, Wojtka Szmita
Za parenaście lat zajaramy strita (proste)
Pozdrawiam cały, cały Gibon skład
Marian, Fiodor, Numer Raz, Białek, Łysy
Zajkos, Kiełbasa, Wujek, CNE
Po raz drugi pozdrawiam cię KNT i familiada
Nie zapominam Kasia i Chada
Pozdrawiam pierwszego polskiego psa Onara (ta)
4 P i HK, Ośka, Jarek
Pozdrawiam wszystkich znajomych z Warszawy i okolicy
Już jeden rok mieszkam tutaj w stolicy
Pozdrawiam Gienka, Kawe i Zenka
Piotruś, Gruber, Bi Fasolka gra i jest dobrze
Pozdrawiam Drzefa, MC 3D, Bart, Feel-x, Joka i Dab (tak)
Zajebisty kurwa gracie rap (proste)
Ta, Katowice pozdrawiam, wiecie o co biega
Dawno już nie byłem, zaproście mnie na impreze do klubu Mega
Warszawa sektor południowy, Zator, Julas, Radar, Damian
Pozdrawiam Fu, Koraz pozdrawiam
A teraz pozdrawiam Adasia (acha)
Czyli już nie pijemy nigdy?
Onar teledysk twój jest najlepszy na świecie
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z tego teledysku
Dobrze o tym wiecie
Pozdrawiam Matre baus, bausuj ze mną zawsze, bausuj ze mną (bausuj)
Pozdrawiam cię, zapraszam do współpracy na HK (HK)
Hardcorowa komercja, śródmieście zajebista draka
Pozdrawiam moje wszystkie płyty których jeszcze nie ma (nie ma)
Pozdrawiam które są, a zaczeło się od Wzgórza temat
I kurwa jest zajebiście
Pędziora jeszcze raz pozdrawiam, szalonego zioma (szacuneczek)
Mam tu Wu-Tang jak skurwysyn, yo
Pozdrawiam dziewczyny, które się ze mną dobrze pieprzą
Agata, Madzia, Marta, niewspomne o Ewie
Bo mieszkam cały czas na scenie
Ale byłem tak najebany, że było dobrze
DJ 600 Kilovolt pozdrawiam cię mocno
Teraz jest koniec moich pozdrowień
I KNT jeszcze raz pozdrawiam
Moc, moc pozdrowień
Aha, pozdrawiam was
Pozdrawiam cały skład co daje rap
Pozdrawiam was, pozdrawiam was
I pozdrawiam Andżulle
Andżulla, pozdrawiam cię najbardziej ze wszystkich
GibGibon to jest człowieku skład
To jest zajebisty kurwa skład
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo