Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Cztery ściany ciszy, a Ty jak pitbull na smyczy,
kiedy własny ból policzysz to impossible jak mission,
musisz żyć tu , a wisi czas na stryczku i milczy,
stumilowy las artystów cmentarzysko myśli,

tu gdzie krzyczy beton, typy rozbite fetom Ty,
widzisz to poniekąd gdyby odejść stąd daleko,
i zakopać dyby, chyba nie gdybam dzisiaj,
chwytam powietrze czemu nie mogę oddychać

chciałbym zaśpiewać Ci recital i niech zdobi go muzyka,
dzisiaj nie widzę problemów, gubię się już w litrach,
może pozwolisz, że zapytam ile warta jest liryka,
może mnie wyzwoli Ty a może rozpierdoli mnie po stykach,

waham się, nie widzę klamek tutaj,
chodź wypierdole je z buta, szybko, bye bye buka,
chyba oszuka mnie, znów, Ty nie szukaj mnie tu,
nic tu po mnie, pozostaje tylko bunt.. (tylko bunt)

ref.x2

i nie możesz zrobić nic, to pierdolone Alcatraz,
musisz tutaj żyć, a każdy moment to pułapka,
każda chwila to matnia zaplątana w biały kaftan,
sam na sam z betonem i muzyka na słuchawkach.

to betonowa klatka a w niej tylko Ty (ty)
gdy ktoś założył Ci kaftan potem zamknął drzwi (drzwi)
obojętna wyliczanka, kto odpadnie z gry (gry)
gdy kolejna szklanka w dłoni koi zaspokoi sny w agonii,

ja czy Ty (ty) My czy Oni, nic tu po nich,
jesteśmy wolni?!, proszę Cie, przestań pierdolić!
alkoholizm, daj mi spirytus kurwa, a mój spirit już urwał zawory,
jak furia tenory nakurwia w opory,

pozwól opowiem Ci story, o tym jaki świat jest chory,
parę zwrotek mnie wybroni zanim będzie po nim,
może uciec w metafory muszę zagłuszyć demony,
nigdy jak niewolnik, nigdy jak oni kurwa słyszysz?!

waham się, nie widzę tutaj klamek nigdzie,
a gdzie jest zamek ?, może potrafisz wskazać wyjście ?
chyba zostanę chwilkę zanim przekroczę próg, znów,
pozostaje tylko bunt.. (bunt)

ref.x4
Joka
Proszę lody bambino i dwa razy capuccino
Margerite na rate ja trenuje tu karate
I w lising puszczam słowa
Hardkorowa moja głowa
Polska mowa, jest bardzo dziś nie zdrowa
Nowa moda wujem Samem zarażona ona
W języku Michaela Jacksona I Antygona
W Nowym Jorku
Niedługo dubbing na Bolku i Lolku
Wnioskuj Joka rymuje po polsku
W języku Michaela Jacksona Antygona w Nowym Jorku
Niedługo od wtorku dubbing na Bolku i Lolku
Więc wnioskuj Joka rymuje po polsku
Wnioskuj Joka, Joka rymuje po polsku
Wnisokuj Joka rymuje po polsku
Wnioskuj Daaab rymuje po polsku

Dab
Czyżby rymy są jak grzyby
Na polanie rosną same coś do dupy to zbieranie
To schylanie, trudne jest
Wybieranie tych jadalnych bardzo żmudne jest
Sturbowany jestem srodze, bo po drodze
Zaliczyłeś do koszyka
Przepięknego sromotnika
Który znika właśnie teraz w paszczy twojej jamy
A mimika twa, niewzruszona nadal trwa
Jako świadectwo że umysł masz jak dziecko
Uchodzić za mistrza chcesz
A rozumy wszystkie zjesz wtedy wiesz
Jesteś najlepszym grzybiarzem w okolicy
Tamten sie nie liczy sami przeciwnicy
I nawet jeśli nie wiesz który z grzybów jest trujący
Nieszkodzi, niechcący dajesz etykiete koleszkom z tej łąki
Wnioskuj y Dab rymuje polsku x3
Wnioskuj Magik rymuje po polsku

Magik
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
Rym nie zginie
Szeleszcząc na wietrze
Jak liść niesiony przez powietrze do celu płynie
Język obcy obciąć czas na gilotynie, o nie trafia mnie
Nie, nie, nie wstydź sie
Ja nie strzępie języka
wrzucając słowa do śmietnika, przenika
Tajemniczej księgi czytelnika
W polskim mieście, treści nasuwa wnioski Magika
Wnioskuj ja rymuje po polsku x3

Jonasz
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, ja rymuję po polsku
Wnioskuj, Jajonasz rymuje po polsku

Zaraz, zaraz, skąd ten ambaras?
Chyba stąd, wszyscy naraz sądzą, że są z USA'u
Nie, nie, nie, błąd, ojejejej, hejże ha
W mojej grze as, natomiast w twojej raz po raz pas
Więc wśród nas znajdź swoją twarz
Pokaż polskie oblicze jej stary
Ni mniej, ni więcej
Ja mam zasady, do staropolskiej rady
produkcji
Bez żenady się stosuje tak co dzień, bo z niej
Redukcji drogą wnioskuję, by hip-hopową mową
Odpowiednie polskiej rzeczy nadać polskie słowo
W rzeczy samej otóż to i sprawdź to
Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2

[?] od koksu, od wódy, od fety, od grzybów, kwasów [?] szybkie kobiety
Niestety tak już jest, bo ten świat daje nam grzech
Nie tak miało być, ale tak niestety jest
Zarabiasz no i tracisz, ktoś na tobie się wzbogacił
Ktoś za wiele stracił i ogień życia zgasił
Nie wytrzymał tego tempa, swoje życie przegrał
Życie mamy w naszych rękach, choć prowadzi nas na cmentarz
Znęca się ojciec pijak nad całą swoją rodziną
Co to za rodzina, gdy rodziną tanie wino
Jesteś kimś dopiero wtedy, kiedy masz cyfry na koncie,
kiedy czuć od ciebie forsę, sprawy załatwiasz przy Bolsie
Nie tak miało być, że narkotyki priorytetem
Co drugi zryty dekiel, młode suki walą fetę
Powiem jedno, na mój rozum to cały świat oszalał
I daj mi teraz powód, żebym dalej się tu starał

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2

Znowu zginął młody chłopak, słysząc to boli mnie serce
Nie siadaj za kółko na fazie, bo powtórzysz tragedię
Nigdy więcej, Boże, nie zabieraj ludzi młodych
A wy ludzie młodzi zmuście do myślenia głowy
Bo cienka linia między życiem a śmiercią
Cały czas można narzekać i stać pod sklepem z butelką
Przecież nie o to tu chodzi i tak byc nie może
Ty komóś też pomożesz to też ci ktoś pomoże
Toć nie zawsze tak jest, bo nie raz wypruwasz flaki
Kiedy ty potrzebujesz pomocy, to cię ktoś wystawi
To nie bawi, to boli, znowu jebać to kurestwo
Tą gorycz należy strawić, w życiu przecież nie ma lekko
To piekło, na zasiłku matka wychowuje dzieci
Bezdomny od samego rana przeszukuje śmieci,
żeby zarobić na szamę, by mógł byc przcież żywy
To jest, kurwa przejebane, świat jest niesprawiedliwy

Nie tak miało być, to prowadzi do zagłady
Nie tak miało być, pieniądze, władza, układy
Nie tak miało być, coraz więcel człowiek płaci
ale tak musimy żyć w świecie wielkich korporacji x2
1. Rodzi się, oddycha, żyje, je i pije
Jak każda istota ta w której dusza się kryję
Rozwija się i rozmnaża, cykl ten się powtarza
Co z ziemi powstało do ziemi spowrotem powraca
Wszyscy jeteśmy ze światła, wszyscy go potrzebujemy
Ze światła wyrasta życie które pielęgnujemy
Każda żywa istota ma potrzeby żeby przeżyć
Można olać to, a może sobie pomożemy
Razem raźniej, po prostu przypatrz się uważnie
Jak żywa istota rozwija się na Twoich oczach
Bezbronna tak jak Ty kiedy byłeś jeszcze dzieckiem
Też szukałeś ochorny w ramionach przed niebezpieczeństwem
Teraz ja sam jestem opiekunem istoty
Wspieram ją całym sercem zawsze kiedy ma kłopoty
Teraz ja jestem oparciem na którym polega
I zawsze gdy mam okazję starannie ją podlewam

Ref:
Spójrz, jak to wszystko tutaj żyję
We wszystkim co żyje tutaj też dusza się kryję
Spójrz, jak tu życie się rozwija
Lepiej się rozwijać niż się nawzajem zabijać.
Spójrz, jak tu wszystko reaguje
To wszystko reaguje na to co kto tutaj czuje
Spójrz i to życię też pokochaj
Bo właśnie to życie to jest ta istota.

2. Żyje, reaguję jak każdy z nas czuję
Próbuję tu przetrwać jak każdy z osiedla
Jak dzieciak także z otoczenia chłonie wszystko
Też nie bez znaczenia jest dla niego środowisko
Tak jak ja też nie przetrwa tutaj bez powietrza
Tak jak ja tutaj mieszka, ma prawo do tego miejsca
Mój koleżka z parapetu jest zawsze tam gdzie trzeba
Tak ja mi i jemu też potrzeba błękitnego nieba
Czuję jak jest coś z nim nie tak
Jak dzieciak cierpi w milczeniu
Daję do zrozumienia, że wisi coś w otoczeniu
Wtedy jest jak mój opiekun, przewodnik po przyrodzie
Mówi mi to tak jak dziecku, tak żyjemy w symbiozie
Dbam o niego, a on mnie, tak sobie pomagamy
Pochalmy to mamy tematy, sobie pogadamy
mamy wspólne korzenia z pod ziemia, a więc za tem
Jak matką jest ziemia to kwiatek jest moim bratem.

Ref:
...

3. Widzi, rozwija się przyjaciel z parapetu
Żywa istota to prowokator uśmiechu
Czeka na mnie zawsze wiernie w przedpokoju
Zawsze gdy go zobaczę jestem już w dobrym nastroju
Żywa istota, mój przyjaciel z taboretu
Wierny kompan i strażnik rodzinnych sekretów
Jest niemym świadkiem z życia w pełni i kłopotach
To kwiatek co jest mi bratem i tu jest istota
Kiedy poznam że coś nie tak się z nim dzieję
Podleję go i już kropla powoduję, że się śmieję
To istota która czai i tak jakby krwawi
Też potrafi się bawić, zawsze w melanżu siedzi z nami
Choć jest troche nadymione, zapomnę o zasłonie
To dobrze nam tu razem, nikt nie stoi tu w wazonie
Wszystko z ziemi tu wyrasta, rozwija się wybitnie
I od nas zależy to czy twe życie tu rozkwitnie.
Kocham i nienawidzę być sam,
Kocham, bo nienawidzę tych dam,
Zabierają mi wolność którą mam,
Którą tak cenię, o którą tak dbam,
Nienawidzę bo nie udało się nam,
Choć mieliśmy tak pięknie skrojony plan,
Nie otworzymy już zamkniętych bram,
Po raz kolejny praktyka teorii zadała kłam,
A w teorii mieliśmy być wolni,
Razem i osobno chyba jesteśmy niezdolni żyć,
Niezdolni by, jakoś to ogarnąć,
Wiem w życiu nie ma nic za darmo,
Za każdą decyzją ukryte są koszty,
Z dnia na dzień staliśmy się sobie obcy,
Wiem, jestem swego losu panem,
Ale to wyzwanie jest jak podróż w nieznane,
I widzę same znaki zapytania,
Czy potrafimy żyć bez zaufania,
Ja odpowiem Ci bez zawahania,
Ale najpierw odpowiedz sobie sama.

Ref.
Każde Twoje zdanie
Jest, jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
To zdjęcie na ścianie
To tylko pozostanie
To po nas pozostanie
Tracę zaufanie X5

Jestem facetem, czasem wzrok ucieka w bok na inną kobietę.
Ale przy Tobie czuję się najlepiej..
Jesteś jedyną wśród setek, tysięcy.
Coś niezwykłego jest między nami,
Znaliśmy się na wylot, dzieliliśmy niemal każdą chwilą,
Chyba dobrze nam ze sobą było,
Czy to miłość, czy tylko zażyłość,
Nie wiem -- ważne że to się zdarzyło,
I chyba nam odbiło, to się na nas odbiło,
To prawie nas zabiło, serce mocniej zabiło,
Była adrenalina, było ostro,
I chyba nas poniosło to chyba nas przerosło,
Dziś chcę zaufać Ci -- jak kiedyś,
Wspólne chwile razem znów przeżyć,
W każde Twoje zdanie znów wierzyć,
Robić razem znów to co należy.
Ref.
Każde Twoje zdanie
Jest , jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
To zdjęcie na ścianie
To tylko pozostanie
to po nas pozostanie x2

Tracę zaufanie x6
masz taki komfort, jesteś disko
siostra wróciła, coś się zmieniło
chłopaki krążą jak satelity
lecą bomby, kolejna misja
lecą bomby na afganistan

masz taki komfort, jesteś disko
wszystko, co masz, lubi błysnąć
siostra mówi, że wyglądam jak robal
koleżankom się nie podobam

masz taki komfort, jesteś disko
wszystko, co masz, lubi błysnąć
był mecz, wygrała polska
nie wiem z kim, wysiadł mi polsat

masz taki komfort, jesteś disko
siostra wróciła, coś się zmieniło
koledzy siostry robią heil hitler
lecą bomby, kolejna misja
lecą bomby na afganistan

masz taki komfort, jesteś disko
mi ciągle bliżej do sex pistols
ja mam mieszkanie tam, gdzie nie trzeba
źle się odżywiam, źle się ubieram

masz taki komfort, jesteś disko
wszystko, co masz, lubi błysnąć
przegrałem mecz z juventusem
roztrzaskałem klawiaturę

masz taki komfort, jesteś disko
jakbyś mieszkała za granicą
myślą o tobie pod prysznicem
lecą bomby, kolejna misja
lecą bomby na afganistan

masz taki komfort, jesteś disko
wszystko, co masz, lubi błysnąć
siostra mówi, że pięknie wyglądasz
nosisz się w wiśniowych kolorach

masz taki komfort, jesteś disko
wszystko, co masz, lubi błysnąć
kolega ma twoje zdjęcie
całe pokryte jest jego sercem

masz taki komfort, jesteś disko
masz taki komfort, jesteś disko
masz taki komfort, jesteś disko
Józek

Jak Molesta, obniżam próg tolerancji
dziś wielu gamoni chce się wbić do naszej branży
nie jeden sapie bo ja zarabiam na rapie
a im często życie wręcza lewy papier
brak pomysłów na to co w życiu robić
jak długo można do biura szlifować chodnik
pan w gajerze płacze nad swoim losem
podły świat go zdusił i podstępnie sprzedał kose
zmęczony wszystkim dalej szuka swojej szansy
bo musi walczyć o te słupki w bilansie
gubi ostrość rozum zawiesza na kołku
a cel chce osiągnąć w najgorszy sposób
my idealiści z własnymi marzeniami
wy roboty systemu często przegrani
to dwa różne światy istniejące obok siebie
więc nie wchodź w ten który nie jest dla Ciebie


Pele

Ty po robocie parkujesz na foksal
jak chcesz zbajerzyć dupę to wrzucasz jej dropsa
ja na ustawkę podjeżdżam osiemnastką
bruda z cola spacer przez miasto
hajs i wolność z takim przybyłeś zamysłem
przegapiłeś moment gdy cie porwał system
i przeklinasz to miasto te ulice
ja na tych ulicach co roku palę znicze

Włodi

Ty inaczej rozumiesz słowo sukces
sypiesz dziwkom kreski na lustrze
dzielisz to kartą najlepszą z kilku
a one chwalą twój garnitur co
jestem pewien to jest nasze miejsce
gonię marzenia i zaniedbuję resztę
nagiąć umysł dać z siebie jak najwięcej
nagrać rap wziąść córke na ręce

Eldo

Czujesz to pod skórą na wyczucie
co jest rapem a co pop kulturą
mylisz się jeśli myślisz że nie wiem oczym mówie
to delikatne temat kto powiela schemat a kto coś umie
pan ładny na bankiecie w towarzystwie
takich jak on chałturników z nazwiskiem
nie w takich miejscach mieszka kreatywność
jednak era to z krzykiem stamtąd dawno uciekła
my łobuziaki którym Bóg dał wrażliwość
wy oportuniści którym los dał możliwość
nie każdy pomysł na siebie jest mądry
nie każdy rap który się sprzedał jest dobry
skumaj muzyka miasta w jego światłach dojrzewa
bez świateł mediów i tak wielu ją wybiera
o własnych siłach zaczynaliśmy od zera
przystaw ucho do ulicy usłyszysz nas jeszcze nie raz
Zamykam oczy, jak bym nagle zobaczył coś ohydnego
Mimo wszytko życie toczy się, obojętne dlaczego
Złe chwile tylko zapadają mi w pamięci
A te dobre jak sen, umykają gdy wchodzi cień
Nie pytaj mnie kim są ludzie w garniturach
Poco żyć, skoro i tak kiedyś zamknie się trumna?
Płoną znicze, ludzie płoną dusze w urnach
Zamykam oczy i wiem, że świat się nie skończy tutaj
Żyjemy w grupach, mimo wszystko idziemy po trupach
A że żywot własną walkę toczy, by w końcu upaść
Poco nam to? Reguły, zasady, prawa?
Bagnet na broń, zabijmy się w imię stada
Każdy powtarza te same błędy
W człowieku jest kasa, jak w taniej odzieży
Boimy się narażać, droga nie tędy
Czas nadać kierunek, by móc życie przeżyć

REF.
Zamknij oczy, kilkunastu nas
Obrało cele, prace[?], apostolski trans
Wiem, wiem
To wszystko masz przez ten hajs
I za ten hajs, ha, gdzie go masz? x2

Mam na imię Milioner, ana nazwisko [?[ludzi[?]
Umieram by się odrodzić, żeby w końcu stąd uciec
Jestem jak nowo narodzony głupiec
Na ziemie sprowadzony, bo się połapał w oszustwie
Kim są ludzie? I czy ziemia jest jedynym rajem?
Gdzie jest bóg, który wie że mu zginął Abel?
Kiedy zrobią z uczuć walutę, i ktoś straci palec?
Każdy symbol ma skruchę, tylko trzeba ją znaleźć
Ta, kiedyś myślałem że gdy umrę to skończy się świat
Dziś rozumiem, że nie do końca jest tak
Każdy ma drogę, którą biegnie
I tak w sumie, mogę przeciwstawić się tym faktom
Co jeśli dusze znikają z czasem?
I wkrótce nic nie zostanie z naszych marzeń?
Każdy z nas umrze, lecz nie wszyscy razem
Bo bóg jest, i ma na życie patent

REF.
Zamknij oczy, kilkunastu nas
Obrało cele, prace[?], apostolski trans
Wiem, wiem
To wszystko masz przez ten hajs
I za ten hajs, ha, gdzie go masz? x2
Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Czuję oddech na plecach, niewiarygodnie zimny oddech
Mam pecha, chciałbym stąd wyjechać
I wycisnąć pomarańcz prosto na twoją skórę
Odrzucić brawurę i zająć się tobą
Wciąż będąc sobą nie omijam kolizji
Mam dość hipokryzji, potrzebuję relaksu
Dam odpocząć miastu, miasto też da mi spokój
I moja płyta nigdy nie będzie płytą roku
Chce napić się soku, wciągnąć z dymem towar
I nie być winnym, zacząć śnic o czymś innym
A na wszystkie porażki i wrogów splunąć
Tak mógłbym to ująć i przejść do rzeczy
Wiem, wiem, że masz wszystkie te rzeczy
I niech Bóg ubezpieczy nasze plany na przyszłość
Mój rap, moja rzeczywistość i twoja bliskość
To jest rap, wszystko

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?
[tylko tekstyhh.pl]
Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Czuję oddech na plecach, niewiarygodnie zimny oddech
Chcę to zmienić, z tobą na życie dobre
Dobre życie z tobą sam na sam gdzieś daleko tam
Realizując nasz kolejny plan bez dwóch zdań
Jestem na to gotów, chcę odpocząć od kłopotów
Od ludzi, którzy mówią o nas milion złych słów
To jest nasze true, to jest nasza prawda
Bardzo ważna dla mnie taka jest ta rap gra
Wszystkie testy zgniotę w jedną wielką kulę
Mogę toczyć ją i nie pisać już w ogóle
Całkiem rzucić to i wrócić dopiero potem
Dla ciebie mogę zrobić to, jesteś moim złotem
Ja tylko chcę być daleko stąd
Kochać nasze sprawy i zadbać o nasz dom
Chce poczuć twoją bliskość
To jest rap, mój rap, wszystko

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?

Nasze sprawy kocham, chcę mieć tak zawsze, ja patrzę
Jak ty nas za to nienawidzisz, bo mówimy prawdę
Jak w teatrze nasze ruchy obserwujesz
To nas stresuje, czujesz?
Nie trudno jest powiedzieć
Nie trudno jest powiedzieć
Właściwie to nic nie musisz wiedzieć
Możesz śpiewać bajki, wciąż opluwać mic'i
Wysilać się pisząc [?] wzięte wprost z małego palca
Jednak nic nie udzie spod mojego lirycznego walca
Wychodzisz na malca, wyobraźnia dobra rzecz
Lecz bez przesady, zbyt dużo wymyślania zmienia twe zalety w wady
I nigdy nie dasz rady upodobnić się do czarnych prosto z getta
Z tej kieszeni chustki higieniczne nie Beretta
Rzeczywistość jest fatalna, ale także jest realna
Tak jak nasza niepokonywalna sztuka leksykalna
Zostajemy pod powierzchnią ziemi jak korzenie drzewa
[?] wszystkie wątpliwości natychmiast rozwiewam
Wielu MC gra, udaje, bo im się wydaje
Że nikt tego nie sprawdzi, że nikt się nie skapuje
Mówią, że są twardzi, jeden od drugiego większym lujem być próbuje
Żaden z nich nie robi tego, co naprawdę czuje
A w sumie nic z tego nie wychodzi
Lanie wody bardzo łatwo ci przychodzi
To nie jest sztuka
Powiem jedno - zawsze uderzamy w sedno
Bo nie udajemy i wszystkich takich szanujemy
Pamiętaj, nie trudno jest powiedzieć
Jednak musisz coś naprawdę na ten temat wiedzieć
Musisz coś naprawdę na ten temat wiedzieć

Nie trudno jest powiedzieć
Każdy mówi rób coś, po co masz na dupie siedzieć
No jasne, można wciąż gadać i gadać
Puste rymy układać, puste słowa wypowiadać
Obietnice składać, życie jednak to nie są obrady sejmowe
Nowe projekty rządowe?
Tu nie myślisz, co powiedzieć, żeby ludzie na ciebie zagłosowali
Byś nie musiał podawać się do dymisji, by być cały czas na fali
Tu próbujesz znaleźć sens, zapamiętać życia każdy kęs
Związać koniec z końcem, z każdej sytuacji wyjść zawsze z twarzą
Rozróżniać tych prawdziwych i tych co tylko o tym marzą
Bardzo ważne, z czym ludzie ciebie kojarzą
Jak jesteś przez nich postrzegany
A to nie zależy od tego czy jesteś wygadany
Jak wiesz, czego chcesz i masz własne zdanie
Momentalnie jesteś w pewien sposób szanowany
Frajera rozpoznaję przy pierwszym spotkaniu
Zamienisz z nim parę słów
I otrzymujesz wynik jak na lekarskim badaniu
Zwykły cel pisane przez duże C
Można lecieć jak ktoś chce
[?] trzy razy dziennie, tylko w taki sposób pomóc możesz
Jeśli sam nie będzie chciał się zmienić to już nic mu nie pomoże
Przed zastosowaniem tej kuracji przeczytaj ulotkę
Przedawkować można, co się zdarza
Trzeba ściśle trzymać się zaleceń specjalisty
Od tych spraw albo lekarza
Nie ma potrzeby trzymać pacjenta w izolacji
Ta choroba nie zaraża
Czytamy wszędzie, produkcja w 100% hip-hopowa
Słucha, szkoda gadać, boli głowa
Cała masa małolatów hip-hopowych w 100%
100% wiedzy o skrętach
Gdyby nie te modne rzeczy ze skate-shopu
To by nie było dla nich hip-hopu
Słucham, chciałeś coś powiedzieć?
Daj spokój, idź się lepiej coś na ten temat dowiedzieć
(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy przyjechały i palą tą, marihuaninę,
-łaa pierdolisz,
-noo i mają kozaki na wiązanie,
-olaboga i co teraz,
-dzwonimy po Miuosha.

-halo!
-no Miuosh, Punksy przyjechały,
-Punksy?
-No i Skinksy,
-Skinksy?
-marihuanine kurwy palą,
-marihuaninie?
-no i mają te..,
-kozaki?
-no kozaki,
-u nas na (Chebziu?),
-dobra, już tam lecę,
-ok.)

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(Miuosh)
Spośród wygód, wyskok, przygód uniform
By obronić dobrych a obić złym typom
Dam ci to czego ci nie da policja
Nie da ci kościół, armia i koalicja
Idź tam a ja tam przybędę z nikąd
By obronić ludzkość znaną mi praktyką
To ptak, samolot, to pocisk, niedolot
Jeśli zbiegli z paniką - to Miuosh solo
Jak heros napinam złych stereo
Obronie miasta i zarządze przełom
Jak Zorro ciemnym typom zrobie horror
Obronie wsie no bo wszystko mi wolno
Więc wołaj gdy tylko coś się dzieje
Od czego są super przyjaciele
Więc dzwoń gdy tylko boisz się o coś
Przybędzie Miuosh ze swa mocą

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Miuosh – obrońca miast i wsi /2x

(-Władek
-co?
-Punksy, Skinksy wróciły i mają te, kije od palanta,
-łooo pierdolisz,
-no i krasule od Marylki przegonili z pola
-olaboga i co teraz?
-dzwonimy po Rahuanego)

Nie ma łusek, sierści, pierza chociaż siedzi w nim zwierzak,
Gdy mentliczek, pentliczek bez względu na wiek
Siemano zbóje cos czuje że tu jest rozgardiasz
Awaria, syf i malaria
Gdy jakiś wariat wejdzie tobie w drogę
Jak na komisariat dzwoń ja ci pomogę
Zrobię mu ogień, hardcore’u powiew
Wytępię w nim wszystko co wrogie
Stał jak świecznik w rzędzie będę
Chronił jak bezpiecznik będę
Napawał się własnym fejmem
Kiedy każdy grzesznik zejdzie
Subtelnie pogłaszczę po główce rapsem
Bezczelnie zdzielę go po dupce klapsem
Rzetelnie przejmę mu każdą synapsę
Na wieczór skończę swą misję ze sznapsem

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To rrr – obrońca miast i wsi

Mimo iż strach w tobie tkwi
Mimo iż boisz się otworzyć drzwi
Zawołaj mnie i powiedz mi
To Rahu – obrońca miast i wsi.
Nie słyszysz? wcale nie znaczy, że tego nie ma
W sercach dzieciaków nadzieja - album dojrzewa
Niespokojny charakter jak ocean przy sztormie
Tymi daje z siebie więcej niż kiedykolwiek
Ulica obserwuje wokół asfaltu wstęgi
Tu nikt nie wygrał losu na loterii
Produkcje jak gorący ołów przeszywają ciało
Co słychać? trochę się piło, trochę...
PiH'u powtórz raz jeszcze - niech wiedzą co się działo
Trochę się piło, trochę...
Znowu cyfry, odbezpieczone pióro trafi w gusta
Jak Moro - moce ubrania - polska produkcja
Serce przyspieszyło od truchtu do sprintu
To nadal ten sam Tymi i ten sam PiH'u
Głos pełen emocji, słowa kontrowersji
Nie było nas długo, czekałeś? już jesteśmy

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Znowu te wersy, pierwszy raz je słyszysz
To moje pismo, poczuj je nosem
Prawie po dwóch latach, znów będziemy w cut'ach
Do kurwy nędzy jesteśmy z powrotem
Brak pieniędzy? grosz by się przydał
miastu, któremu nikt nic nie miał, a PiH to wydarł
Nie chcę ochłapów, posunięcia trudne
Powoli z górę status - się nie skundlę
nie ugnę, nie będę na palcach stąpał
Coś się nie podoba? to jak Borixon - rekontra
Kontra - złap to jak dym z jointa
Mam nadzieję, że wkrótce załapiemy kontakt
Czekałaś długo? i co tu teraz masz?
Dla wszystkich cukiereczków jak miłość jeden spazm
Czekałeś długo? zobaczysz na koncertach
Poczekaj, nie pękaj, zapij to wódą
Odbezpieczone pióro, masz to co najlepsze
Na razie nawijaj ze mną refren

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Droga mnie kręta, kto ma potencjał?
2RX - płyta za płytą, chłopaki piszą
Rap nie zginie, po koncertach tyle przyjęć
Nie wierzysz? przyjedź, zobacz jak wóda płynie
Niedługo przedsmak wersów na płytę drugą
Zapowiadam z dumą nowy krążek, na nim
nowy bity, nowe rymy, nowe historie
Nowe JedenSiedem ponad rok po "Niewiadomej"
Dużo się zmieniło, że ja pierdolę

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo