Popularne piosenki. Polski Hip Hop

No i znowu oni, w składzie osłabionym
Trochę uboższym lecz z rapem niezmienionym
Teraz słyszysz dwóch, z pewnością to jest pech
Sercem i duszą zawsze jesteśmy w trzech
Trzym się przyjacielu i nie trać wiary w siebie
Ja nigdy nie zapomnę i pamiętać będę ciebie
A rok temu spodziewał by się ktoś
Że cały nasz plan pójdzie drogą w skroś
Że tak się potoczą, rozejdą nasze drogi
Zawsze będziesz nasz przyjaciel drogi
Teksty nasze, wynikają z doświadczenia
Zeszłoroczne wydarzenia dały do myślenia
I choć nowy dzień, to na tej samej drodze
Cały czas stąpam, cały czas po niej chodzę
I tak charakternie z rapem ciągle w parze
Nad przepaścią swoje losy ważę
Spotykane twarze, teraz już nie marzę
Pozbawiony marzeń, wiedziałem, że się sparzę
Dobrze o tym wiem, że życie ma zakręty
Daleko od ciebie, taki los przeklęty
I wahając się, na rozstaju dróg
Jaki będzie wybór, wie to tylko Bóg
Jaki będzie finał, on to tylko wie
Na te przeszłe błędy, tylko się już klnie
Bezimienny rap, robi zamieszanie
Nas trzech Bezimiennych i tak już pozostanie

Bezimienni, a jednak mówi wiele
Bezimienni na zawsze przyjaciele
Nie pisany układ zawsze między nami
Charakternie z tobą, my pod tym podpisani
Bezimienni dla przyjaciela swego
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Nas trzech Bezimienni, to za chuja się nie zmieni
Przez los połączeni, ich śmierć tylko rozdzieli
Projekt dalej w toku, choć bez ciebie u boku
To twoja ksywa, wciąż nam dotrzymuje kroku
Pewne jak dwanaście miechów w roku
Wróć na swoje miejsce, do sprawy podejście
Na uśpionym oriencie, bo za siebie zawsze pewni
Nas trzech Bezimienni, w jednym kierunku zawsze będą biegli
Rap to nasza droga, na ulicach i na blokach
Słychać szczere słowa, produkcja dwa gotowa
Brat siekaj za to browar, niech po głośnikach hula
Dawaj to na fulla, dla nas więcej warte niż toto-lotkowa pula
Rap co nie zamula, tutaj zwykły pionek, może sięgnąć nawet króla
Przyjaźń to nie bzdura i my to pamiętamy
Dlatego do końca charakternie z tobą gramy
Do końca charakternie z tobą gramy
Dzieli nas odległość, na bank nie przynależność
Choć trzech głosów siła, dziś długo tak zawarta
To ksywa Ryjek, jest tu zapisana w każdych paktach
To nie żaden traktat, to charakterna sztama
Co dostrzec nam pozwala, że co szczerze narodzone
Umrzeć nie ma prawa, zapisane na kartkach dla ciebie pozdrowienia
Ryjek, Ostry, Mara - charakternie z tobą
A ten nawyk nigdy się nie zmienia, nigdy się nie zmienia (nigdy)

Bezimienni, a jednak mówi wiele
Bezimienni na zawsze przyjaciele
Nie pisany układ zawsze między nami
Charakternie z tobą, my pod tym podpisani
Bezimienni dla przyjaciela swego
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
Bezimienni w mieście, słyszałeś gdzieś to już?
Bezimienni dwa, nie osiada na nas kurz
Ostrybit produkcja, tak było rok temu
Ryjek te słowa dedykowane jemu
Teraz dobrze wiesz, ilu przyjaciół masz
Nie martw się chłopaku, my zachowamy twarz

Jeden za dwóch, dwóch, dwóch za jednego
Nie spierdolimy tego, ufaj jak kolegom
Którym pakiet dajesz w credo
My co dzień pewni swego
Słowa zapisane w sercu, a nie na chodniku kredą
Bezimienni w mieście, płyta dwa na teście
Znów charakterne wejście, zasad się trzymamy
My z tobą, a ty z nami, nie złamiemy tego
Choć to nie jest regulamin
W tej kwestii tacy sami, a zmian pełno
Kilka przyjaźni zwiędło, lecz niejedna
Bezimiennych sztama pozostaje nieśmiertelna

Bezimienni, a jednak mówi wiele
Bezimienni na zawsze przyjaciele
Nie pisany układ zawsze między nami
Charakternie z tobą, my pod tym podpisani
Bezimienni dla przyjaciela swego
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Ty o mnie, ja o tobie, ja o tobie, a ty o mnie
My żyjemy skromnie, ten rap obustronnie
RJK - zwą mnie, Ostry - zwą mnie, Mara - zwą mnie
Ref. [Emilia]
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) i przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic (nic) i znowu nie wiedzieć co może z tego być
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) i przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic (nic) i znowu nie wiedzieć...

[Rahim]
Słyszę szum odległych wspomnień, gdy me ślępczą nieprzytomnie
po mnie tak depczą niezłomnie, nim się zakleszczą nic tu po mnie spadam
czyny ogromne śniadam, te skromne pod spód wkładam
mimo iż to karkołomne wiekopomne dzieło składam
z czasem opór napotykam, magia magika, flashback i łykam
wtedy zanikam i nos wtykam tam gdzie zegar przestał tykać
upadł Ikar, nastała cisza, zerwany film, pęknięta klisza,
wciąż dotyka, serce pika, naście lat wstecz Paktofonika
kret poznał skale Richtera - tąpnęła litosfera,
siedliśmy przy sterach komputera i mixera, kariera
od zera do bohatera możesz mi nie dowierzać
nie raz mówię co chcę i niczego mi nie żal
nauka nie poszła w las, ta sztuka wchłonęła nas
a czas zmienił brzegi naszych faz na kolejki do kas
do gry słowami doszedł bas, chętnie przeżyłbym to jeszcze raz
ale kompas nie wytycza już wspólnych tras

[Lilu]
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył i złapać najlepszą z wszystkich chwil
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył i złapać najlepszą z wszystkich chwil

[Fokus]
Nie wiem czemu ale wtedy kiedy wieki temu Cię poznałem,
zakochałem się w oka mgnieniu, brałem Cię jak chciałem,
miałem Cię, nie bałem się, że opuścisz mnie - to Twój geniusz
Twoje słodkie usta szeptały głupstwa, krzyczałem do lustra
wiem już głupstwa, galopowaliśmy po betonowym więzieniu,
mustang
poznawaliśmy się, pokazywałaś mi jak żyć w dzikim otoczeniu,
nauczyłaś, twój slang nauczył mnie, nauczyłem się nazywać bez problemu rzeczy po imieniu,
Na fejsie status, jak to jest - drum and bass
Na wejście - Hip hop back in the days
na szczęście to tylko ty jesteś znana w kilku odmianach i z kilku miejsc,
tyle lat, tyle miejsc i migają mi twarze w przebiegu wydarzeń, wyruszamy w rejs,
tyle lat, tyle miejsc, tyle przejść, tyle wrażeń razem z kalendarzem,
w parze z bagażem doświadczeń, co noc melanże przy barze,
tonąc razem przy spełnianiu marzeń, pomoc
życie staje się ciekawsze, ponoć będę z tobą na zawsze, ty i ja,
wszystko co najlepsze, ty i ja, gdy gram role w teatrze ty, to gram na każdym centymetrze,
powodujesz dreszcze, jesteś deszczu szelestem, jeszcze
dzięki tobie jestem jeszcze, i wiem czym jest szczęście
i wiem czym jest respekt.

[Lilu, Emilia]
Niczego nie żałuję kiedy patrzę wstecz, nic bym nie zmieniła,
Gdybym wiedziała wtedy to co teraz wiem, nic bym nie zmieniła
Niczego nie żałuję kiedy patrzę wstecz, nic bym nie zmieniła,
Gdybym wiedziała wtedy to co teraz wiem, nic bym nie zmieniła

Ref. [Emilia]
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) by przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic (nic) i znowu nie wiedzieć co może z tego być
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) by przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic i znowu nie wiedzieć...

[Lilu]
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył, i złapać najlepszą z wszystkich chwil
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył, i złapać najlepszą z wszystkich chwil
Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Gdy wędruje w ościstych kwiatkach, chwastach
Spracowany choć pracy nie zaznał
Obeznany w gramach wybawca rapa
Samozwańczy mistrz na wielośladach
Składa i modle odpowiada
Wstaje w południe, bo pracował w nocy
A może cień rzucający się pod oczy
Nadal swe życie toczy, przemierza doby
Życia toboły jak w siatkach nosi
Choć nie z Biedrony tylko z LaCoste'y
Gostki, chłostki, moje tropy
Szukam jak pies i jak pies będę tropić
A w monotonii pływać to grzech, więc co robić
Dumać w ustroni czy w łowić głowy

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

I z doby na dobę dalej się snuje
Deukatuje, zdezlukaj mój tekst
To mym atutem robię to głównie
By swoim butem nie kroczyć w gównie
Więc dalej frunę omijam chmurkę,
Choć co raz po raz ląduje u mnie.
Skunksem się czuję jak z butem sznurówek
I razem związuje je w humor i nutę.
Więc z dłutem jak szewczyk dratewka zapieprzam,
By wpadnąć w wersa i nie spać w petach.
Tudzież wierszokleta, nie kaleka, nie poeta
Pierwszorzędna puenta z wiertła, które czuję

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka

Pobudka dla kruka to nie gratka
Powódka dla kruka to sąsiadka
Malutka dla kruka wpadka - trawka
Zielona jak natura matka
1. Chada
Będą chodzić za tobą po to by cię podsłuchać
Będą chodzić, aż kurwy zedrą podeszwy w butach
Ciągle chcą udowodnić to, że jesteśmy winni
Ludzie podłych patentów i nie spójnych opinii
Pragną ciebie prześwietlić i zniewolić człowieka
Zajrzyj do moich rzeczy, zobaczysz co cię czeka
Decyduję o sobie, mam już dość spekulacji
Oni węszą, słuchają, żądni tanich sensacji
Piją pianę, wkurwiają i podpalają w snach
Szkoliłem się na blokach i uwielbiam swój fach
Cokolwiek byś nie zrobił w sumie masz przejebane
Odczytają to zawsze za nieudany manewr
Jesteś dla nich ofiarą, mają swoje sposoby
Więc kontroluj się ziomuś jak prowadzisz rozmowy
Nie wiem czy się z tym zgodzisz, ale sporo w tym racji
Zostajemy przedmiotem jebanej obserwacji

Ref.
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
O to w czym problem, już piszą ten protokół
Bo co byś tu nie robił, to mają cię na oku
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
Sprawa jest przykra, nie przyglądaj się biernie
Może właśnie w tej chwili ktoś czyta twoje maile

2. Pih
Zostawiam dokumenty, hajs, klucze, skrzypi krata
Zamykam powoli szafkę, dziś widzenie brata
W kolejce do odwiedzin wyczekują bliscy
Szczęki tej machiny, mielą życiorysy
To kraj gdzie ręce zaciera rozgrzany sąd
Zielona wyspa, na podsłuchach wisi rząd
To żaden stereotyp, dziś to jest pewne
Fałszywe jest ryże, ryże jest wredne
Przeglądają ci bilingi, telefony
Możesz być spokojny dopóki kradniesz miliony
Nawet jak śpisz musisz trzymać wartę
Jedno oko przymknięte, drugie pół otwarte
Nie, nie potrzebne są nam akta
I bez tego permanentna inwigilacja
Prześladuje nas nie jeden agenturalny śmieć
Nas społeczeństwo, które daje im żryć
Zasznurowane usta, zaciśnięta pięść
Temidę opluć, uciąć tej kurwie łeb
Nic nie wiem, nie widziałem, z boku stałem
Z pomówienia na dzień dobry dają ci areszt
Mają cię na oku, nadają sprawię biegu
Domniemanie winy to tylko szczegół
Czujesz już lepkie maski prokuratury
Jak Siwers, Łysol, Ero, zawsze bez cenzury

Ref.
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
O to w czym problem, już piszą ten protokół
Bo co byś tu nie robił, to mają cię na oku
Jebać cenzurę, jebać policję
Przez telefon w tym kraju zamawiaj tylko pizzę
Sprawa jest przykra, nie przyglądaj się biernie
Może właśnie w tej chwili ktoś czyta twoje maile

3. Kajman
Chcą nas wsadzić za kraty, dać płaty, zdelegalizować
Nasz rap ich nie bawi, bo sami grają rolę w tych zwrotkach
Ogólna hipnoza ITI nie jest podła
Ona stoi z szechterem na straży propagandy donka
Chcą nas cenzurować, bo mamy posłów na blokach
Rap to brudny wokal, plus co z ust wypluje głowa
Ej, zobacz to wszystko się dzieje na naszych oczach
Szatan śmieje się gdy kusi, musimy udusić gnoja
Po pierwsze zamienniki, to jest najważniejsze
Po drugie wyjeb numer, jeśli nie jesteś go pewien
Po trzecie psy nie są głupie, te kurwy są wściekłe
Kiedy łapię cię jakiś kundel to kłódka na gębę
Kumasz, tu masz dekalog, żebyś nie upadł
Słuchaj bo autocenzura przyda ci się jeszcze
W Pl wbiją w plecy siekierę, jeśli masz więcej
Nazwą cię dilerem, bo chciałem przyjść na imprezę z zielskiem
Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia
Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak
Przyspieszona akcja serca to szach i mat
To po prostu życie, w którym pieniądz jest górą, to fakt
3, 2, 1, 0 start i akcja!
Chwila strachu jest tego warta
A klatka stop - Twój los zna tylko tarota karta
Pierd.... to bo to Twoja życiowa szansa
Na sukces, którym jest
Więcej szmalu, więcej czadu, więcej dup zabija Twój stres przez

Ref.

Więcej szmalu, ni ma szmalu!
Skąd go brać? Skąd mam brać? Nie mam jak!

Ref. (3x)

Spójrz na mnie, jestem tutaj na scenie
Mam pragnienie, zupełnie tak jak Ty
Moje życie to dążenie
Powiedz mi, jak bardzo tego chcesz
Delikatny dreszcz gładzi Twoje podniebienie
I już wiesz i ja i pogoda dla bogaczy
W Tej krainie pada deszcz, wiosenny też
Bo nie tylko jesienny i listopadowy
Powoli pomysły wskakują do głowy
Co to znaczy?
Sytuacja Twe życie potoczy i wyznaczy
Po-po-po-popchnie w grono innych graczy
Pytanie,a jaka będzie stawka?
Pytanie zostanie, nie ma odpowiedzi na nie
Stop klatka, marzenie, zapomnij. Akcja! Akcja!
To pragnienie zmienia Twe widzenie
Niemy film, milczenie, kolory czarny - biały
Popraw kolory, coś nie tak z kolorami
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami
Mitshubishi, jackoozie, silikony i palenie!

Ref. (4x)

I co to jest ten błysk w Twym oku widzę znów
Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł
Całymi dniami leżeć i pierd.... dziwki
I ha! I ha! Ten cel jest już bliski
Jak wyciągniecie ręki po zakazany owoc
Ziemia obiecana! Trzeba umieć sobie pomóc!
Wyjaskrawię Twój styl
Jesteś pod presją - chcesz to? Bierz to! Niech to
Ch.. ile czasu strącił ojciec Twój
By pokazać Ci jak masz żyć tu jest klif:
Bierz co chcesz i nie patrz czy to źle czy nie
Swoją głowę rzucasz dziś na szale
Zwycięstwa poczuj smak, życie daje Ci znak
Jak masz spełnić swe sny by być inny, lepszy
Los, tutaj tylko Ty stawkę ustalasz:
Va banque - wszystko na wszystko, jak nie to spierdalasz!

Ref. (4x)

Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Rap to forma
Styl życia co dnia
Tu liczą się sillsy gorące jak Kalifornia
Raz, dwa – próba, jestem
Klapki usuwam, otwórz zmysły na oścież
Spal z nią w nocy pościel
Ja spalę majka albo splifa na oknie
Albo pójdę nad Wisłę i będę myślał, aż zmoknę
Harmonia słów o nie, aż mnie korci
Ale nie chcę wam zaśmiecać głów, jestem tu dziś
By położyć myśl na Funk, na żywo
Działamy na emocje, nie skończy się paliwo
Tańcz, bo to jest gra, ściana parzy
Twój jest parkiet ja składam wyrazy
Tańcz, bo to jest gra ściana drapie, krzesło kłuje, cały w smarze jest parapet
Kapitan Picard do maszynowni full napęd, wersy palą papier
Tańcz, jakby najki w systemach miały napalm,
Jakbyś nie mógł przestać, bo wpadłbyś w zapaść
Tańcz, wejdź w koło brooklin rock zrób to
Zejdź w dół sixstep, babe, freeze, footwork
Jakby jutrzejszy dzień miał nie nadejść
Jakby za słaby flow wymierzali karę
Jakby świat wokół zwolnił
Mózg przetwarzał fonię
I produkował dwie emocje spokój i harmonię
Tańcz tańcz z życiem
Jeśli padniesz wstań
Wspinaj się bo ono smak ma na szczycie
By każdą chwilę wciągać pełną piersią
Odurzająco słodka jakby było to przestępstwo
E vivalarte chwilo trwaj inne bla bla
Ja po swojemu chociaż to też droga trafna
Sam na sam lewy prosty garda
Dzisiaj na parkiecie wyślę smutki do diabła

Życie to gra, przy szachownicy z diabłem
Mam [3]wiążę go sznurowadłem
Tańcz aż padniesz, ja piję aż padnę
By czuć, że żyję, napalm w każdej żyle, nastat w gardle
Spal barwy, rzuć krzesła za okno
Spal strach, wylej emocje – niech zmokną
Pal licho
Tańcz, dzisiaj ty i parkiet
Funk, bit, scretch, rap taki bankiet ziom
Jeśli tylko nie masz kości z drewna i agresji - ją wyrzuć za drzwi
tu jest nie potrzebna
Mamy to co chcesz i vice versa, 100% live odpicowana wersja
Tańcz, air force one odpal do startu
Bądź na serio, my nie stroimy żartów
Mamy odpalone słońca w sercu i emocje w dźwięku każdego z instrumentów
Rytm, kocham te harmonie przeklęte
Kochasz, w krainie czarów z bębnem pod rękę
Pokaż flow, szukasz? Masz, dam ci świeczkę i lornetkę,
Zobacz, gdzie ustawiłem poprzeczkę
Dumny drań, ale dranie mają sny i marzenia
Gotowi są umrzeć za nie
Świat zmieniać - to jutro
Dziś mam misję ograć diabła, dać mu w pysk prosto z najka
Otwieram oczy zlany potem pokój ujebany błotem
Wali alkoholem lokum wokół pare zgonów spokój
Boże jak się tu dostałem no chuj myśle mieszkanie w bloku
Ide w nieznane w toku dalej fajer na widoku
Odpalam faje nic nie zapamiętałem
Co mi zostaje chwytam typa i się pytam czy poznaje mnie
Litanie mu nadaje w sumie mu się nie udaje
Unieść aktu rozmawianie tudzież oddychanie
Chuj z baranem jade dalej budze jakąś typiare
Ta mi tu na luzie wstaje bez kitu ma przejebane
Włosy ma powyrywane ale to frajer rutyna bo bajer
Jest dalej dziewczyna przeklina straciła pamięć czaj klimat
Pytam ją jak się nazywa ona że nie wie i rzyga
Potem że chyba Monika, nie wierze bywa nie wnikam
Unikat mówię ci szczerze bo reszta miała tak samo
A ja bym chciał się dowiedzieć co tu się stało
Rozjebany wazon w chuj butelek flaszek cały szereg mało
Piasek wszędzie jebie haszem zjarane fotele
Co tu się działo wiem niewiele jeszcze mniej ci ludzie
Amok, dzielnie biere natlok usterek i dalej móżdże
Pamiętam żę w niedziele byłem w klubie albo na domówie
W sumie nie wiem gubie się na pewno piłem wóde
I może to ceregiele głupie i się nie naucze
Że alko zbyt wiele łupie po systemie jak po dupie
WC moim celem celuje podniebieniem
Musze wyrzucić to siebie nim wróce topie skojarzenie
W głowie mam niewiele tak boli mnie myślenie
Lecz jak się skupie to wykupie abonament na wspomnienie
Sprawdzam zegarek na lapie, połapie się przecież
Lukam na date czaisz patent 2010
Chyba nie jestem na czasie ja cie, to było w niedziele
Ale nie w tym roku raczej coś z tym wyświetlaczem jest - nie wiem
Chyba mam zasięg, chwytam za phona pytam zioma
Który rok dziś macie bo coś mi jebie po oponach bracie
Nie wiem to choroba total jestem nie w temacie
Stary idź do psychologa albo zmień kuracje
No kurwa kumaj akcje jak to dziwi tego poranku
Mam takie atrakcje że wyśle CV do lunaparku
Bani fragmentacje nawyki do wykitowania na bank tu
Zostało mi jakieś 4 dni i 25 taktów
Dobra powracam do faktów niewiele ich tu goszczę
Poza tym że po melanżu straciłem 4 miesiące
Kurwa nie dobrze chwytam czteropak wychodze
Wszystko na opak po drodze to grozy kino ku przestrodze
Łapie 148 i zawijam na chate
Siadam na kompie rozkmina czy to nawijam naprawde
A jaki był tego finał nowina stary nie pytaj odpalam neta
I czytam że dziś wychodzi ta płyta
Tu się wszystko zaczęło
Lat temu kilkanaście
Kraków terytorium zero dwanaście
Kumple, osiedle, piłka i muzyka ,
Szkoła, wagary stary to klasyka przecież wiesz,
Wiesz jak to jest
Pierwszy wypity alkohol i pierwszy sex .
Brak kasy, kradzieże uliczne klimaty,
Komisariaty stary ucieczki z chaty ,
Nauczyciele nastawieni do ciebie jak do wroga,
Wroga numer jeden ,
Policja za wygląd zawija cię na dołek
Stary masz tego dosyć
Idziesz w drugą stronę
Ludzie patrzą na ciebie jak na chore zjawisko.
Stary nie rozumiem pojebane jest wszystko
I tylko osiedle i twoi przyjaciele pozwalają ci
odczuć, że nie jesteś zerem.
Ref: "Jeee" Vatos locos clan...
2.Kumple stary są wpisani w życiorys są
Najlepszym lekarstwem
Kiedy jesteś chory
To z nimi przeżywasz zamotane akcje,
Podniebne loty i życiowe grawitacje,
Ostre libacje, wypady na kobiety,
Browary na czas.
Kto pierwszy do mety?
Osiedlowe akcje i lewe interesy
Stary zajebiste chwile i pierdolone stresy
"Filut marineru" moja stara drużyna
Nasze akcje do dzisiaj miło wspominam.
Przestawiliśmy Kraków do góry nogami
Skręty, alkohol, kolacje ze świecami
Cracovia Kraków zadymy
Zawsze razem Vatos Locos Clan
Dostarczył wrażeń niejednemu
Waha "bryza",
Szacunek dzienkówa za whisky
Mój ulubiony trunek
Ref:...
3.Kumple ulica tylko to jest normalne.
Wchodzisz w ten klimat pasuje idealnie
Dla takich jak ja wie to każdy kto zna mnie.
1996 to był ważny rok,
To wtedy powiedziałem Los Vatos Locos
I myślę tak dalej.
Trzymajmy się razem stary
To podstawa łączy nas
Muza, ulica i totalna zabawa .
Moi przyjaciele Kraków -Katowice - Wrocław -
Radom - Olsztyn - 3miasto- Skierniewice -
Warszawa - Praga - Północ Vatos Locos
Rodzina najostrzejsze akcje,
Zajebista klima to moja drużyna,
Mój świat i mój styl,
To moja "zajawka",
Moje życie, mój film ze mną na scenie
Mój brat "for real" Ref:...
WWA , to śród rejon kolejny raz mnie budzi.
Jestem nową aferą - podaj to do swoich ludzi.
KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Pseudo raperzy kicha , do śmietnika muszą zdychać - wypad !
Z takim ścierwem pokażę ci co to ferment.
Pokażę kto ma energię , do tego nasrane we łbie .
Będzie grubo . Zalani wódą tak jak te osiedla.
Żołnierz jest na froncie , nie bierze żadnego jeńca .
Ten morderca się nakręca , napędza nowa ofiara.
Widzisz - nie mogę cię złamać - zamach za wysoka fala
Cieciu ! Banda klepów , myślą że tworzą sztuke mają tupet
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !
Po po podaj dalej to to , rozjebuje skalę !
Kieruję to do tych kalek co , co się wożą
Ich poziom jest pod moich butem ,
Jestem jednym z tych co tworzy sztukę !

KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Dla was bracia słowa szczere .
Podaj dalej to , oj to to to !
Rozjebuje skale !
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !

To 100 procent to cię kopie to ma jaja
Ta fala się dostraja , w tłumie znika każdy pajac.
W górę kielon ! Wódę leją , walą bez popity !
Szajba wjeżdża na twój rejon , pozdrawiam dobre ekipy ,
Potrafię być jadowity , gdy słyszę beztalencia .
Bez polotu , bez kłopotu jednym wersem suki skreślam .
Po pierwsze - wiara w naszego pana mnie uskrzydla
Po drugie - uważam , bo system zakłada sidła .
Po trzecie najważniejsze , by pomagać swoim bliźnim ,
I nie ma nic pomiędzy , wsłuchaj się w aforyzmy !
To odrapane mury , to zabiegane szczury .
Zajechane puste dziury , zajebane dobre fury .
Do kabury sięga ręka na bicie niczym jak rzeźnik
dopada cię cała seria , zapraszam do moich rzeźni.
Psychopata wita zawodnika na rejonie .
Załadowałem naboje w mieście które płonie !

KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Dla was bracia słowa szczere .
Podaj dalej to , oj to to to !
Rozjebuje skale !
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !

Wizyty na komendach , codzienna kolęda trwała
Pała to pała , do niej nienawiścią pałam !
Gra gitara ! Kiedy mam siano idę na całość .
Kiedy siara to zapominam co to jest dekalog.
Halo , ba , zawiozę bagaż - uwaga - pełen doświadczeń .
Nie idę po trupach do celu jak robił to Makbet .
Co nagle to po diable , dzięki za dane szanse .
Wtedy kiedy wpadłem groziły zakłady karne !
To dla ekip z charakterem ,
Dla was bracia słowa szczere .
Dla was bracia jedna miłość !
Jeden cel , jeden sens , jeden żywot !
Epilog psychopata daje tobie co bezczelne .
Ale kwoty rzuca cenne , kłopoty tutaj są częste .
To pewne będzie ci lepiej bo masz ściągnięty kaganiec .
I podaj dalej , po po podaj dalej !

KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Dla was bracia słowa szczere .
Podaj dalej to , oj to to to !
Rozjebuje skale !
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !
Ludzie oczekują ode mnie wielu rzeczy
Większości nie otrzymują, nie da się zaprzeczyć
Ja będę wierzyć, będę grzeszyć
Będę cudze dusze leczyć i kaleczyć
Jest we mnie tyle samo ukojenia co wkurwienia
Ja zmieniając się nie zmieniam jak wrażenia
Peniasz? chcesz się szybko dostosować
Ciebie sterują, ty chcesz wysterować
Cymbał w piach chować - ty to umiesz
Ja robię krok w tył i się gubię w tłumie
Inne zasady, ale cel ten sam
Robić co się lubi, realizować plan
Jednak byłbym głupi gdybym tak jak ty
Wciąż grał wśród ludzi już czas się obudzić
Blacha na odmuł dla wszystkich zagubionych gości
Witam was w rzeczywistości
Ty namawiasz wszystkich żeby byli jak ty
Wielu to łyka i wchodzi do gry
Ja nie jestem Bogiem żeby tworzyć swoje kopie
Ale słyszę z okien WWO jak idę szybkim krokiem
Bo mimo wszystko masz związane ręce
Choć twoich klonów jest coraz więcej
Nadejdzie blacha dla zagubionych gości
Witam was w rzeczywistości

Zamiast ją mijać poczuj rzeczywistość
Dla niektórych przeszłość to przyszłość
Teraźniejszość? przecież jej nie ma
To co mówię teraz właśnie powiedziałem
Czy nie tak? poszło i dotrze jeszcze nie raz
Słuchaj zamiast bezmyślnie japę otwierać
Ludzie prości wałkowani bez litości
Witam was w rzeczywistości
Marzysz, przymykasz oczy
Wszystko się rozmywa, jest ładniej chyba
Ale bywa, że widok ostrych krawędzi
Może wielu rozczarowań w życiu zaoszczędzić
Z drugiej strony nadzwyczajna przezorność
To przekleństwo które też psuje widoczność
Realny świat widoczny dookoła nas pełen iluzji
Brat więc co jest czym zdecyduj sam
Ja mam swój pogląd - o tym nawijam
Czasami nie wiem już lecz to szybko mija
Nie sprzyjam tym, co sobie robią w głowie filmy
Jestem normalny czyli dla wielu inny
I jeszcze raz napomknę o wrogości
Zazdrości, propagandzie, iluminacji dla ludzkości
Korupcji, niegospodarności
Witam was w rzeczywistości
Elo
Urodziliśmy się w szpitalach, na białych salach
Z dala od świata gdzie ojcem marazm a matką wiara
Nikt nas nie pytał, nikt nic nie ustalał
Choć każdy dobrze wiedział, że ten świat dawno oszalał

Idę ciężkim krokiem niszczony miejskim smogiem
Wokół mnie setki okien, mijam blok za blokiem
Tutaj ludzie patrzą błędnym wzrokiem
przez tyle wylewanych łez na co dzień
spróbuj wejść im w drogę
pode mną asfalt, przede mną wyrasta krajobraz ruin miasta
tu życie dusi, jak dusi astma
tu musisz być jak hustla
bo w świecie kłamstwa poradzi sobie tylko garstka
Już jedenasta, na uszach Gangstarr
idę, wtulony w blask lamp
widzę zniszczony nasz kraj totalnie
zdewastowane, pozamykane kopalnie
ten kto tu ma najlepiej, skumaj, to ten co najwięcej kradnie
delikatnie świecą latarnie, wciąż idę
mija kolejny rok, tydzień, kolejna noc i dzień
nienawidzę monotonii, która za mną jak cień idzie
dlatego piszę - to miasto samych gangsterów
na bank wielu z nich odczuwa brak celu
szukając szczęścia w portfelu
tu pieniądz jest bogiem, człowiek zaś wrogiem
skręcam tuż za rogiem, wszędzie czarny kurz na drodze

[x2]
Urodziliśmy się w szpitalach, na białych salach
Z dala od świata gdzie ojcem marazm a matką wiara
Nikt nas nie pytał, nikt nic nie ustalał
Choć każdy dobrze wiedział, że ten świat dawno oszalał

Miasto, które kiedyś było barwnym niebem
dziś jest dla wielu martwym stepem, pokrytym czarnym śniegiem
tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem
zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem
Pomyśl, żyję w mieście, w którym szczęście
Przeliczane jest na tony, całe domy tutaj żyją z węgla
Pomyśl, w prywatnych przeręblach plony
Piętra stromych dziupli kryją węgla tony
Ej, kto zna tę dziuplę posłodzi dziś herbatę cukrem
Posłodzi żona, dzieci, dzieci kumpli, kumple
Ziemia jest źródłem, strach przed niepewnym jutrem
Dla jednych grobem, dla innych domem, smutne
Ludzie, którzy umarli jako ludzie
A jednak są tu minuta po minucie
A jednak żyją z tym uczuciem, że ich pociąg uciekł
Peron pokryty czarnym śniegiem, mam złe przeczucie
To szara niepokolorowana ta kolorowanka mikropoli
Ta szara niepokolorowana kolorowanka z tej historii
To moje miasto, a w nim ludzie moi
Miasto w letargu o poranku a w nim ja i oni

[x2]
Urodziliśmy się w szpitalach, na białych salach
Z dala od świata gdzie ojcem marazm a matką wiara
Nikt nas nie pytał, nikt nic nie ustalał
Choć każdy dobrze wiedział, że ten świat dawno oszalał

Kiedyś to miasto kibiców, skinów i punków
dziś bieda szybów i pustych kont w banku
kiedyś to miasto blasku czynów i faktów
Tu dziś nadzieja szuka głupców, bieda swych skalpów
Tu po 23 zasypia nawet bruk na streecie
Umiera każda z dróg, każdy klub
A życie jak lód topi się jak loop na bicie
Co dzień to samo, wciąż te same sample to samo rano
Tutejsze wampy straszą na planszy jak Banshee
A w rynku knajpy to plajty za bójki i kanty
Tutejsze lampy jak zmory świecą nie dając światła
Samotne tory zjada rdza i ciszy aplauz
A w tle uśpione szyby, kominy z nimi na linii
Puste magazyny, stare kopalnie
Jak zabawki z plasteliny w rękach Boga
Który już dorósł więc je zostawił
Zostawił także zawiść, nienawiść i zdrady

[x2]
Być może to miasto to twoje miasto
Ono nas budzi i nie daje zasnąć, nie daje zgasnąć
Może to miasto to twoja własność
Wciąż walczymy, jest wiele szans, yo, trzymamy bastion
A na chuj mam z toba gadac zadnych korzysci z tego nie mam
przestan dupe mi zawracac patrz jak za biznesem biegam
po co z toba wspolpracowac
jestes nikim wes zobacz
jestej nie wart moich bitow
chcialbys ze mna rapowac ?
nie chce sluchac twych problemow
mam ochote sie najarac
chce miec wiecej nie chce gadac
moj egoizm chce wspomagac
i rozwija go dziewczyna, dziwka jesli nie dasz wybacz
nie uslyszysz komplementow zadnego milego slowa
nie mam z tego korzysci to po co z toba mam zartowac
po co dyskutowac
chcesz zapytac mnie o godnosc ?
o bezinteresownosc ?
a co to dzisiaj znaczy
w kolo pelno naciagaczy
tyle samo naiwniakow
na slepo mi ufaja, sami siebie przekrecaja
bo z byt mocno chca wierzyc ze w porzadku ludzi znaja
na slepo mi ufaja, sami siebie przekrecaja
bedzie dobrze powtarzaja
pieknie plyna, nie wracaja

Peja egoista i wszystkie wkurwione rymy
pomysl chytry jak skurwysynów przechytczyć
jak on komu tak on tobie
skurwysynu wez sie dowiec
ja nie pomoge tobie jesli czujesz sie lepszy
Skurwysynu, przestan kolo nas weszyc

E-GO-ISCI brudni,czysci
swiat pelen zepsucia, skurwialej zawisci
niewiele spraw bez przeszkod idzie po twojej mysli
kazdy patrz na korzysci EGO EGO EGO-ISC
zycia bezwzgledne reguly
pieniadz pozamiatal wszystkich
a twoj przecwania instynkt
zmusza cie bys ranil wszystkich
mysla tylko o sobie o potrzebie o moj Boze
wierzysz ze ci pomoc moze
to jak srodek docelowy
nie oceniam, nie osodzam
bo nie o nas jest ten motyw
byles kumplem okazales sie frajerem
nie ty pierwszy w chuja walisz, bez nas zostajesz zerem
a ja zapomne o tobie tak jak o wczorajszej czkawce
zgasniesz szybko jak mi minutówka na klatce
pograles z nami w chuja ?
nie wystarczy zwykle sorry
bede bezwzgedny jak nagonka na terrory

Peja egoista i wszystkie wkurwione rymy
pomysl chytry jak skurwysynów przechytczyć
jak on komu tak on tobie
skurwysynu wez sie dowiec
ja nie pomoge tobie jesli czujesz sie lepszy
Skurwysynu, przestan kolo nas weszyc

Peja egoista i wszystkie wkurwione rymy
pomysl chytry jak skurwysynów przechytczyć
jak on komu tak on tobie
skurwysynu wez sie dowiec
ja nie pomoge tobie jesli czujesz sie lepszy
Skurwysynu, przestan kolo nas weszyc
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo