Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Dzień w dzień tracę sens w rapie tu przez papier
Bo pies w rapie, za wieś łakomy cash łapie
Jeb *****ę, ten tekst, cały tu jest katem
Na wers kładę ten tekst, VNM the next raper
EX, TRA, VNM ma
To na co czekała ty cała ta gra, na pewno
Nie dla ciebie ten flash jest, nie dla ciebie
Jesteś gwiazdą? nie widzę ciebie na niebie nie
Ktoś musi robić rap, nie dla TV
Nie dla radia, nie gotowe na moje CD media

Dupy się drą, mój sukces pachnie jak Louis Vuitton
Dlatego twoja dupa lubi to flow
Talent z bloku na szlaku po czek chłopaku
Rozlało tu kilku krew na tracku
Nie jestem rasistą, ale jaka równość?
Nigdy nie miałem sobie równych ty *****o

Kładź się spać, na ciebie nastał czas
VNM ma na co czekała cała ta gra (gra)
Każda z was, skąpana w blasku gwiazd
Myślała, że już nie położę nogi na gaz (gaz)
Raz na max, w iPodzie nastaw rap
Przypomnisz sobie jak usłyszałeś go pierwszy raz (raz)
Każda z was, popowo rapowych *****
Słodkich snów *****ysynu to jest rap, rap, rap

Prędzej zobaczę znów atak na Manhatan
Niż u nas na rotacji będzie naprawdę rap latał
A V na trackach, jak as lata
Gdzie disco rap *****a nogi ma jak wata
Chcą być jak Pac czy B.I.G.
MVP, VIP, a co drugi z nich brzmi
Jakby tata na gwiazdkę kupił mic mu
I buty, gdyby tak dać mógł prócz najków IQ
Whisky pij z lodem a pisz ogień
Albo pij wodę i pisz blogi ty idź z bogiem
Boso od lat, zapominają co to jest rap
Fani nie błądzą sądząc, że ja mogę to dać
Lecę tu git, to, że źle lecę to kit
VNM flow henesi bit
Tu co który krzyczy, że jest królem, weź przestań
Biorę nóż i udowadnia im, że ich krew nie jest niebieska

Kładź się spać, na ciebie nastał czas
VNM ma na co czekała cała ta gra (gra)
Każda z was, skąpana w blasku gwiazd
Myślała, że już nie położę nogi na gaz (gaz)
Raz na max, w iPodzie nastaw rap
Przypomnisz sobie jak usłyszałeś go pierwszy raz (raz)
Każda z was, popowo rapowych *****
Słodkich snów *****ysynu to jest rap, rap, rap

Pop bez beki, ścierwo to tnę w sęki
I to tak strasznie, że sam cierpię na flashbacki
***** w pop nawet za pieprzone maybacki
Każdy z nas sra na to jak ***** tlen peki
Krew w sieci V weny na kleks leci
Matki raperów już dziś przestaną mieć dzieci
MP3 king, ja jadę nim na ich
Po koncercie niech pęknie telebim
Twój koleś jak Jay kładzie tu tekst płatnie
I wiesz fajnie, ale dla mnie to West Kanye
VNM flow jak rex, jak czerniak
Peb, Henson, bit, supreme jak primo

Kładź się spać, na ciebie nastał czas
VNM ma na co czekała cała ta gra (gra)
Każda z was, skąpana w blasku gwiazd
Myślała, że już nie położę nogi na gaz (gaz)
Raz na max, w iPodzie nastaw rap
Przypomnisz sobie jak usłyszałeś go pierwszy raz (raz)
Każda z was, popowo rapowych *****
Słodkich snów *****ysynu to jest rap, rap, rap
siema, nadchodze, niech przygotuje się ziemia
Powracam po przejściach jak kometa halleya
Po chuj mi przerwa, bujam tym, bo dla mnie to pestka
I trzęsę ziemią dziewięć w skali richtera
Bo mam coś co daje mi moc, gdy płynie flow
Gdzie jest tron, bo czuje, że ktoś spadnie na dno
Płynę jak prom yo, płynę na front, bo ten rap to broń
Choć przyszedłem z nikąd, bo stworzyło mnie tło
Widze perspektywy, mimo że życie to fightclub
Gdy chodze po bitach, czuję sie jak w świecie karłów
Mam pancze w niewoli, i nie boję się przyszłości
Zmieniam myśli w zwrotki, o których nie zapomnisz
Jestem jak żołnierz, przebijam głowe, jak jabłko
To był atak z zaskoczenia jak na Perl Harbor
Jebie mnie jak na mnie patrzą, i tak mnie nie znają
A To takie prymitywne, mówić co inni gadaja

ref.
Niech rośnie temperatura
Niech rośnie temperatura
Daj głośniej i się pobujaj
Mimo że jest tutaj 40 stopni celsjusza

Za wszelką cenę trzymam ja rap jak szelki
Wlecisz tam w kontener, z resztą słabych MC
Jesteś mniejszy wiele, jak twój biały penis
Ja jak shell V power, wlewam Wam energii
Możesz dać mi wiare, załórz się o nerki
Że przebiłbym skale, gdybym się tu spręzył
Ty masz wielki talent, ja mam dar jak Darek
Śłyszysz dźwięki kamer, jestem wielkim bratem
Ciągle ludziom mówię tu jest rap wbity
Ponoć mój flow w klubie czuje nawet security
Nie dam usiąść dupie uwierz, napinaj żyłki
Mogę dużo dłużej tu biec, tak jak Kenijczycy
Wpadniesz do mnie, jak wrócisz to wyślesz mi propsy
Mam korbe, buja to dobrze,kluby i bloki
Mam zawsze ochote, chcę ciepła w soboty
A w tych klubach jest gorąco jakbym przeniósł się na zwrotnik

ref.
Niech rośnie temperatura
Niech rośnie temperatura
Daj głośniej i się pobujaj
Mimo że jest tutaj 40 stopni celsjusza
To twoja luba Motorolla, lubicie se pogadać
Jak jest bluba i koniak trzyma nam się kondoma
Chociaż gruba to w dłoniach zawsze leży po wcięciu
Łatwiej palcem w nią wcelować, jak nie wierzysz to stestuj
Czy to twój kumpel iPhone? rozpierdolę go o ścianę
Jeśli ziomek go dostanę na sekundę, sprawdź to

Jesteś słuchawką czy ta słuchawka jest tobą?
Kurwa weź do ręki jabłko i se zrób na czole logo
Twoja dziewczyna Nokia? oddałbym ją do burdelu
Nic tu nie mów, od numeru ta przyczyna w kosztach
Skośnooka, wiotka, masz rasową kurwę
Choć satysfakcja mija tutaj ponoć z rachunkiem

I've got a call
Why I wanna do that?
Leave me the fuck alone
Phone-call please
Stop doing that
I crush, kill, destroy

A ten ziomal Ericsson?
Jebany wpierdala dziennie na stare to milion
Wyjmę ci baterię, kartę za karę ty pizdo
Nie wiesz, to podpowiem, twoim zamiarem jest zniknąć
Twój przyjaciel Siemens? rozpierdoliłbym go o kafelki
Resztę, wierz mi, wyrzuciłbym bracie w kibel
Ja cię widzę jak się trzęsiesz, cześć
-Cześć, oddzwonię, ale streść się, ty, bo moneta idzie
Ty nie pierdziel, twoja kochanka Prada?
Co można ją ładować na przystankach w tramwajach
W kiosku, na bazarach, to po prostu blachara
Się starać brat nie trzeba, chcesz z nią porozmawiać?
Pięć dych poszło się jebać

I've got a call
Why I wanna do that?
Leave me the fuck alone
Phone-call please
Stop doing that
I crush, kill, destroy
[tylko tekstyhh.pl]
Czy to twój kompan Mio? zapierdolę w ryj mu
Tylko jak go spotkam [?] bym mu na łeb zrzucił kilof
To mój żywioł, zniszczyć, zdeptać, rozkurwić
Cicha wojna, mój but kontra ekran komórki
To twój ziom Blackberry? zawiesza się w kółko
Jak nad komórką niemy czy nad powtórką debil
Czy na kurwie emeryt, sam wykręca numery
Wyjebe go przez balkon za ten hardcore od Ery
To twoja rura LG? niby figura sexi
Ponoć hula po głębszym, buja się przy mp3
Chociaż chuja nie pieści, to pieprzy na amen
Brat wolę mic'a, a ty płać abonament

I've got a call
Why I wanna do that?
Leave me the fuck alone
Phone-call please
Stop doing that
I crush, kill, destroy

[x2]
Dla jebanych iPhone'ów, jesteśmy żądni krwi
Dla Sony Ericsson'ów, jesteśmy żądni krwi
Dla Nokii, Siemensów, Blackberry, LG
Jesteśmy żądni krwi, jesteśmy żądni krwi
Ref.
Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic (x4)

Mam dość patrzenia
Jak zazdrość cię zżera
Unikasz spojrzenia twarz w twarz
Masz aż za dużo do powiedzenia (uważaj)
Nie obrażaj więcej
Nie obrzucaj mięsem
Jak skoczy napięcie
Gdy spotkamy się w mieście
Albo na koncercie
Patrz mi na ręce
Bo za siebie nie ręczę
Nie jestem żadnym emcem, Niemcem
Mów mi Hans Franc Frencel
Odłóż mikrofon i nie mów nic więcej
Zaciśnij pięści
To pride Dębicki
A w konsekwencji
Wyniesiesz z lekcji
Jak nie splamić honoru
Jak nie sprawić zawodu
Jak coś zrobić dla zasady
Jak poświęcić się dla sprawy
U mnie zawsze dumnie
Choćby w trumnie – DĘBIEC!
Siła w żyłach pływa
Wygrywam i przegrywam
To proste
Gorzki posmak troski z Polski
Zmień we wnioski
I nagraj to potem
Raporty rap o tym
Muzyka co dzień i przed snem
Niezbędna jak tlen
Nie palę aż zgasnę, jasne?
Słucham aż zasnę
Na słowa nie walczę właśnie
Znasz mnie
Patrz się w inną mańkę
Pchasz się? Skończ tą bujankę
Masz mnie błaźnie
Za kozaka na taśmie
Sprawdź mnie, gdy klasnę
Ty zgaśniesz, właśnie tak!
Przemyśl to
Masz czas by dojrzeć
Wróć by spojrzeć
Stań twarzą w twarz
I pokaż co masz!
Pokaż co masz...

Ref.
Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic (x4)

Słowa co was sprowadzą na ziemię
Mowa co wam zmieni spojrzenie
Co masz to mów
Ja nie cofam słów
Wierzę w to co mówię
Uwierz, mówię z przekonaniem
Zaangażowanie daję w to nagranie
Mocny tekst to lek na otrzeźwianie
Młodych Polaków
Na życiowym kacu
Pracuj lepiej nad sobą
Ratuj by się nie staczać
Bo tu praca nie popłaca
Jak sam nie wymacasz
To wracasz z niczym
Leżysz i kwiczysz
W tej dziczy na dzielnicy
Farciarz, bo mam
Dość wsparcia, dość żarcia
Innym na starcie
Nie starcza na starcia
Z kolejami życia
Na torach tych czasów
By bez nowych adidasów dać radę
Nadążyć za biegiem wydarzeń
Ja mam perspektywy
Ich się trzymam kurczowo
Też je masz, więc rusz głową
I zrób coś z sobą
Myśl przyszłościowo
By się śmiać w twarz wrogom
By stać twardo na ziemi
Jedną i drugą nogą
By móc pomóc
Wszystkim bliskim co nie mogą
Na państwowym garnuszku
Nie jest kolorowo (nie jest kolorowo)
Trzy i pół stówy zasiłku
Osiem stów pensja
Recesja jest jak presja
Stres bo nie stać cię by przetrwać
Płacz, trudności, przejścia
Z miejsca rodzi się agresja
Nie jest tak?
Trudno przestać o tym gadać
Sprawa jest jak zaraza
W konfrontacji trzeba się narażać
Nie uciekniesz, nie unikniesz
Możesz to odwlec na swą niekorzyść
By potem polec i dać się dobić
Nie wygram nie podejmując rękawic
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność! Przemyśl! Spocznij!

Ref.
Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic (x4)
1. Postaraj się to poczuć,
To czego nie zrozumiesz wyczytasz z moich oczu,
Doceniam to gdzie jestem i gaszę tu jak peta,
Tych wszystkich hipokrytów co grzebią w moich grzechach,
Zapadaj w letarg ten rap jest niczym azbest,
Mam pierdolony żal chcę by to było jasne,
Chciałbym odpuścić,lecz kurwa nie potrafię,
Jak dobrze,że tak łatwo mój ból przejmuje papier,
Ten numer to nie zbrodnia,
Iskra mnie nie ogrzeje ja potrzebuje ognia,
I jeśli będzie trzeba, z premedytacją zranię,
I szkoda że tak żywa ta dawnych czasów pamięć,
Dziś niemal sam z tym pierdolonym bólem,
Poczujesz tego wydźwięk wkładając moją skórę,
Są rzeczy które traktuje tu jak spowiedź,
I piszę to od serca nie wysługując Bogiem,

"..Chada WGW, Ciągle wierze w cel jaki sobie wyznaczyłem,
Tu nikt ani nic nie jest w stanie zepchnąć mnie z wybranej drogi,
Dzisiaj potrafię walczyć już poza horyzont,
Ty mówisz przecież dobrze wiesz jak było?.."

2. To kurwa jakieś kpiny,
Nie zbudujesz kapitału na moim poczuciu winy,
Ej skurwysyny, ten niepokoju sprawca,
Przychodzi do was we śnie,zabiera wszystko w zastaw,
Nie ma problemu sam daje sobie rade,(Co?)
Nie ma co jak kurwa własnego syna zawieść,
Wkręcony w tryby gniewu,
Piszę to po godzinach,
To kwintesencja prawdy gorzka jak kokaina,
Surowy klimat i w piękne za nadobne,
Te wszystkie sprawy w sądach to wyłącznie mój problem,
Ciągle do przodu, mój Anioł Stróż mnie wspomógł,
NIe powiem żebym nie chciał dorastać w innym domu,
O nic nie pytam bo kurwa wiem niestety,
Że życie po omacku też ma swoje zalety,
Pazerność ,Chciwość tu nie ma na to leku,
Tak już jest jak hajs zmienia kolejność priorytetów,

".. Teraz już wiem co jest dla mnie najcenniejsze,
Nie ulegam wpływom, nie tracę pewności siebie,
Chada WGW, wciąż tą samą prawdą , tak .. "

3. Zaklinam się na Boga,
Cały czas czuje brat jakbym piął się po schodach,
Jedna bliska osoba , przemilcze ciepłe słowa,
Zamiast podać mi dłoń, poszła mnie wymeldować,
Ziomuś o czym tu mowa? To jest miłość matczyna?
Słuchaj teraz to głos twego młodszego syna,
No i chuj, że przeklinam i że nie jestem święty,
Tak czy siak nie polegne w walce na argumenty,
Mówię o tym co boli i cholernie uwiera ,
Bo zabrakło cię wtedy kiedy twój syn umierał,
Wychowałaś złodzieja dla mnie to żaden wstyd,
Gorsza lipa to teraz w tempo nie wejść w ten bit,
Ulica mnie chowała,
Robisz wszystko wbrew temu co mi kiedyś wpajałaś,
Człowiek błędy popełnia i ma prawo odwetu,
Jeszcze znajdzie się taki co ci zrobi na przekór,
1. Siedzę w knajpie przyjemna atmosfera nagle czuję, że ktoś powoli mnie rozbiera kropelki potu płyną po moich policzkach. Bardziej ciasno i sztywno w moich ogrodniczkach. Przyjemny oddech poczułem na moim karku i lekki dotyk dłoni tuż przy prawym barku , już nie mam koszuli o jak mi cudownie zostały jeszcze szorty i jeszcze tylko spodnie. Znowu czuje dłonie na brzuchu i na karku mój pępek cały już w czerwonej pomadce tak mi jest wspaniale erotyczne dreszcze totalny odlot chce jeszcze, jeszcze, jeszcze .

Ref. Omamy, omamy ale jestem zalany omamy, omamy digi digi boom ... ... ...

2. Czuje delikatny język tuż za lewym uchem tak bardzo namiętnie okrężnym ruchem się porusza, tak porusza się pomału, a jak mi dobrze i mojemu ciału. Teraz tajemnicze ręce rozpinają mi guziczki miarowo i pomału ściągają mi ogrodniczki, a język równocześnie cały czas pracuje cudowny klimat pomału odlatuje. Ręce zaczynają masować moje uda, a język coraz większe zaczyna robić cuda. Tak mi jest wspaniale erotyczne dreszcze, totalny odlot chce jeszcze, jeszcze, jeszcze .

Ref. Omamy, omamy ale jestem zalany omamy, omamy digi digi boom ... ... ...

3. Ręce nieustannie moje uda masują, a usta i język całe ciało całują. Wreszcie jedna ręka pod szorty mi wjechała, by zacząć pieścić najpiękniejsza część ciała i nagle ktoś szarpie mnie za pety otwieram oczy nie widzę żadnej kobiety. Opróżniona butelka jaki jestem zalany to nawet nie był sen to pijackie omamy .

Ref. Omamy, omamy ale jestem zalany omamy, omamy digi digi boom ... ... ...
Ref.:
Nie chce być mitem
Skurwielu pracuje nad bitem
Chce mieć z tego pożytek i porządną płytę
Nie chce być mitem
Obietnice porośnięte pajęczyną
Nie kojarz tego z moją drużyną (z naszą drużyną)
Nie chce być mitem
Skurwielu pracuje z zeszytem
Chce mieć z tego pożytek i porządną płytę
Nie chce być mitem
Obietnice porośnięte pajęczyną
Nie kojarz tego z moją drużyną

[Doniu]
Pieprzeni ściemniacze
Czasami mam omamy, że żyję w starożytnej Grecji
Same bożki, figurki, co jeden to lepszy
Jeden wałki kręci, inny ma układy
Kombinuje dragi, telefony w myśl zasady
Powie ci za ile, kiedy i zadzwoni jutro
(he he he wyjebiemy go)
Tydzień se poczekasz i telefon
- halo, trudno nie da się wiesz
jeszcze nie mam, innym razem
musze lecieć, zadzwoń jeszcze
- to narazie
Takich to na pęczki widuje codziennie
Obiecują, kombinują (pierdoleni mitomani)
Tak banał za banałem naiwniakom ładują stale
Nie daj się omamić (nie) to właśnie chwale (ta)
Nie obiecuję, ale staram się najmocniej
By zaufanie nam było pomostem
I kiedy mały DeOeNIU mówi, że się stara
Chce przez to powiedzieć właśnie, że

Ref.

[Liber]
Ja z zeszytem a ty z fifką
Ja łącze rym z bitem, ty używkę z jeszcze jedną używką
Co dziwko, może nie mam racji, przecz
Ale wiedz, że ja biegnę a ty cofasz się wstecz
Jesteś mitem, niestety znikniesz jak komety
Wolisz kreski fety, a ja wole linie mety
Znowu mówisz, że niedługo spadną nam z głów berety
Czekam na twoje płyty, na kasety
Premiera się przeciąga
Kuchta dymu i biała mąka stoją w pierwszym rzędzie
Ta piosenka będzie bajką o tonącym okręcie
Jesteś główną postacią
Twoje obietnice nic nie znaczą
Znam cie z wódki synu
Twój styl to dużo słów i brak czynu
Zawieszony jak komórka bez pinu
Może boli cię to, że my stoimy tam gdzie ty byś chciał
Gdybyś działał nie ćpał to może też byś tu stał

Ref.

[Kris]
I jeszcze jeden przykład, to historia dość zwykła
O typach, którym praca uczciwa już zbrzydła
Oraz wszelkie prawidła łącznie z ręką Bożą
Worzą się i worzą, tu przyłożą tam pogrożą
Świadkowie są i nawet widzą i słyszą
Myślę sobie pewnie ci goście już wiszą
A tu o nich piszą na pierwszych stronach gazet (co?)
Pismak miał fazę w rekonstrukcji wydarzeń same błędy
Nie ma pojęcia, że sam stworzył legendy
Nowa gwiazda wschodzi, wśród ludzi budzi podziw
Do cholery o co chodzi?
On jest zwykłym skurwielem
Łatwiej o wiele być mitycznym bohaterem
Tak niż obywatelem artystą
Potrafisz tak jak my, no to wystąp
Ja kryminalistą, co ja podobny tobie?
Koleś jest jedna różnica, ja naprawdę coś robię

Ref.
Witam na bitach, wita Mezo kapitan
Witam w świecie w którym rządzi kapitał
Kto tak nie sądzi jest jak kosmita lub yeti
W świecie w którym rządzi marketing
Nie walczę o wolność południowej Osetii
Walczę o wolność swojej nowej kasety
Pośród sztormów i burz, chyba już opadł kurz
Świat mnie trochę oszukał i zbrukał
Coż, idę dalej i podnoszę pułap
M do E do Z do O wieczny tułacz
Wypływa na szerokie wody - jak Odys
Lajner służy tyle lat a jest - jak nowy
Czuję się jak młody Bóg, wstąpił we mnie nowy duch
Jestem gotowy na nowy ruch
na nowy trud, i nie ma mowy tu o białej fladze
gnamy wciąż do świata naszych marzeń

Ref.
Jestem Jacek Mejer, niosę nadzieję
Rok 2-0-1-1, start
Wyruszam Lajnerem w kolejną odyseję
A gdy widzę problem mówię CEL-PAL

Czasem nie wiesz, co wybrać? Wcale się nie dziwię
Życie -- nieustanna walka przeciwieństw
Dramatyczna jak grecki epos
Gdzie się podział rycerski etos poprzednich epok
Biegniemy jak szczury by zgubić peleton
Na ślepo, na dopalaczach czy innych epo
Ja nie chcę tą drogą iść, i nie chcę w ten sposób żyć
Choć wiem do ideału mi daleko
Dlatego biorę oddech i łapie świeżość
I piję za tych, którzy już w nic nie wierzą
Popadli w tarapaty, podpadli pod paragrafy
Zostaw przeszłość, nie wyciągaj trupa z szafy
Błędy młodości, dziś jesteśmy dorośli
Świadkowie naoczni, daj to na głośnik
8-2 rocznik, 2-8 lat na karku cóż
Nie siedzimy w parku już

Ta pogoń nie ma końca, i taki
jest problem , że nie znajdujemy swej Itaki
Życie - ulotne i kruche
Dzisiaj jest super, jutro możesz być trupem
Skazani na wieczny bieg, pewną klęskę
Wybór jest naszym darem i przekleństwem
Nienasyceni, spóźnieni jak PKP
Nie policzymy szczęścia w PKB
Wszystkiego nie załatwi NLP
A ty tego nie przetrwasz jak NRD
Biegniemy na bezdechu, wśród zgiełku i pośpiechu
Świecie, daj odpocząć na chwilę przy brzegu
Nabrać sił by znów ruszyć w dal
Kolejny start, kolejny cel-pal
W piątek 13-tego bez mrugnięcia okiem wyszłaś z domu
Wiedziałem - nie zaufam już nikomu
Spojrzałem tylko w smutne oczy psa i ciszę domu
Wiedziałem - nie zaufam już nikomu
Bezsens, bezkres, bezmiar, bezład
Jak ten świat wyglądał będzie bez nas
Jak poskładać to wszystko na nowo?
Jak zostawić to wszystko za sobą?
Jacek Żakowski by chyba nie ogarnął tego
Jan Kułakowski by chyba nie ogarnął tego
Sam Kołakowski by nie chyba ogarnął tego
Nie ogarniam także ja, co w tym złego, że
Siedzę tutaj sam pogrążony w INTER REGNUM
Czekam tutaj sam bo coś wisi w powietrzu
Na ciele dreszcze, w sercu bezkrólewie
Idę po nowe i lepsze, przed siebie

Powiedz mi - ile potrwa bezkrólewie
Pomóż mi - dzisiaj jestem w potrzebie
Na zbyt wiele pytań odpowiadam nie wiem
Nie wiem, nie wiem, nie wiem!

Coś się kończy, coś zaczyna się - trzymam się
Czas mija i jakoś nie zabija mnie
Nie jest źle, łapię się, na tym że
Musiałem chyba potknąć się, aby w końcu ocknąć się
Teraz ostrożnie stawiam każdy krok
Badam każdy trop, to był ważny rok
Płynę dalej przez życia wody wezbrane
Stawiam przed sobą kolejne wyzwanie
Chcę się odrodzić jak Feniks
Chcę jeszcze bardziej docenić
Ilość przestrzeni, blasków i cieni tego świata
Co czasem obezwładnia jak Lewiatan
Daje ostro popalić nam często
Jest nie fair, to jego przekleństwo
Ale znajdziemy tu swoje miejsce i wiesz co?
I nadejdzie królestwo!

Powiedz mi - ile potrwa bezkrólewie
Pomóż mi - dzisiaj jestem w potrzebie
Na zbyt wiele pytań odpowiadam nie wiem
Nie wiem, nie wiem, nie wiem!
Aha , yo
VNM kurwo, ta, dokładnie

Moje serce bije szybko jak Mohamed Ali
Krew płynie szybko jakbym koks w klamę walił
Ta, musi dojść szybciej do mózgu
Bo szybciej niż o nim myślę to new school.
Gram strasznie ten rap zawsze to V znasz mnie
Ich czas nadszedł, ich blask gaśnie, ten czas nasz jest
Mówią mi żebym grał coś przystępnego
Pierdol się mam fanów i bez tego.
Mówią do TV daj hit, każdy o tym marzy
Mi nie zależy na tym by mnie znali twoi starzy
Nie na Vivie nie w MTV nie w Empiku
Bez pliku zdobyłem respekt VIP'ów.
Polski odbiorca dojrzewa to śledzę na MySpace
Idą do mnie bo wiedzą gdzie vibe jest
To się nazywa popyt na rap, popyt na flow
Niuskul taa ich to boli jak kopy na twarz.
Nie sprzedam dupy za ballady na Esce
Robson też nie, te podkłady to bezcen
Jestem newschool na drodze po kwit
Schyl głowę kiedy wchodzę na bit (spierdalaj).

Ref:

Typy chcą poznać nas, bo oni wiedzą o tym, że
Gramy ogień, oo
Wiedzą, że robimy show
Dupy czują nasze flow
Oni chcą być tacy jak my
Raperzy chcą dopaść nas, ale nie wiedzą o tym, że
To co gramy new
Oni tak nie grają, bo
Co by się nie działo to
Tak nigdy nie nawiną

Jesteś kotem, dawaj ty męska łajzo
Nowa szkoła tu koty na rzęsach tańczą
Nie będą jak na ulicy Kimbo
Daleko im to tego, ty z czym do
ludzi, i bij stąd kiedy wchodzę na bit, bo
Byłem w Twoim wieku to napierdalałem zwroty pod beatbox
Ty play'a weź bit z eJay'a
Bo skillsy masz duże jak kutas u pigmeja, ta.
Dinozaury tu nie chcą dać mi jeść
Ja pierdole to i tak bo mój hype jest ekstra
I choć nie przerwę na szkło parcia
Szmatę w japę wetknę, odetnę ich od żarcia.
Media ruchają i będą ruchać
Jeden chuj co puszczą i tak ludzie to będą słuchać
Mnie szuka ten co chce stylu i
Weź sprawdź ilu ich jest, V to de next best.
Mówią bawię się flow, flow to nie zabawa
Wracam z Elbląga ziom to płonie Warszawa
Ma napawać mnie chęcią, to że ślą mi te brawa
Weź nie pierdol, konto to do mnie napawa.
Bez klipu, bez labelowego bitu
Bez kitu mój fame to koniec chorego mitu
Że jak nikogo nie znasz masz problem
Nikogo nie znałem, jebałem to, gram dobrze.
To VNM yo
Gramy te show
Mamy to flow
Damy się drą
Lamy się tną, ta

Ref:

Typy chcą poznać nas, bo oni wiedzą o tym, że
Gramy ogień, oo
Wiedzą, że robimy show
Dupy czują nasze flow
Oni chcą być tacy jak my
Raperzy chcą dopaść nas, ale nie wiedzą o tym, że
To co gramy new
Oni tak nie grają, bo
Co by się nie działo to
Tak nigdy nie nawiną

Aha, gramy new school synu
Zacznij się powoli kurwa przyzwyczajać
Studio forteca, 2008, Robson bit

Typy chcą poznać nas, bo oni wiedzą o tym, że
Gramy ogień, oo
Wiedzą, że robimy show
Dupy czują nasze flow
Oni chcą być tacy jak my
Raperzy chcą dopaść nas, ale nie wiedzą o tym, że
To co gramy new
Oni tak nie grają, bo
Co by się nie działo to
Tak nigdy nie nawiną
Jimmi już będziesz dziś zdychał, twój diss lipa i ty cipa
Jakbyś pytał na ten diss sam dał bit mi MeHow
To jest jak beef PiH'a przez Pe prze*****ny
Pewnie jak Pe w mailu powiesz mi, że nie czujesz się przegrany
Prawda boli typie moją płytę
Ściągnęło 10 tysi Eldo pchnął koło tysia z twoim feat.'em
Ty mensa w końcu skojarz
Że na Kodeksie byłeś, bo wygrałeś ten sam konkurs, co ja
Magiera wiedział, że trzeba zremikować twój stary track
Bo nowy z podniety byś z*****ł

A mi Magiera dał bit, *****o
Ja zbieram hity, tobie nawet się nie zbiera na hit
Moje dwa dissy miały 90 linii bez ściemniania
Ale twoje miały 70 bez śpiewania
Gdzie twoje podwójne, przyłóż się tu playa
Bo ja ładuję podwójnie jak kiedyś Heyah
Mówię Jimson to pizda, przykre strasznie
Że to w radiu brzmiałoby Jimson to pi jak 3.14
Rosół z Sokołem, Jimmi znowu bzdury
Kto w*****lał na JuNouDet rosół z kury
Co ty myślisz ja też grałem w Słupsku, prawda
***** mnie obchodzi, że grałeś w Elblągu ważne, że już nie zagrasz
Z Gorzowem sobie żarty robisz
Za mną tam są Yankes, Kero, Smark i Yowix
Skumałem z tym poronieniem
I to obraża moją matkę, nie wyczuło tego twoje psie powonienie
Kłam więcej, myślisz, że mnie to zaboli
Nie muszę kłamać, żeby cię roz*****ić
Za to ty masz ten kompleks tworzenia filmów
Kłamiesz jak *****, by zwinąć
Propsy za dissy bez filmów twoje umrą, zginą
Twój kompleks mnie tu ominął
***** ty masz filmowy kompleks jak Multikino
Chciałeś odbić argumenty we łbie pusto na pewno
Odbiłeś je jak obraz weneckie lustro na zewnątrz
Maciek masz tupet *****owy
Twoje argumenty odbijam, jak ty *****o dupę kumplowi
W Częstochowie masz grać znów koncert
Teraz go spróbuj dać za forsę
600 kilometrów byłem w Częstochowie, strzał w 10
Byłem zobaczyć czy dla ciebie na scenie tam stał już komp, ej
Chciałem dać dla Hirka brawo tępaku
Przynajmniej ja zrezygnowałem jak skumałem, że tracisz prawa do tracku
Ty teraz siedzisz głupku w domu
I czekasz na swój track w*****ny w reklamę krótkich kondomów
Bity, współczuję nieco Bobrowi
Prosiłeś go, a jak ktoś się prosi to mu robi
Trzem producentom fajnie na track się wbić
Ty masz Bobra chyba, że Hi-Tack dał ci bit
Beef'u ze mną wreszcie znasz skutki
W rymach jesteś dla mnie jak ten raper
Too Short, bo jesteś za krótki
Chciałeś być kotem, dobra skończ
VNM ten koleś to jest kot jak storch
Szmato każda linijka to gwóźdź do twojej trumny
Pochowam cię, później czuć się mogę dumny
Pochowa cię durniu tu ta trumna
Nie wyjdziesz z niej nie jesteś ***** Uma Thuman
Trumna nie jest nasza leszczu zczaj
Trumna jest dla ciebie, a nie dla nas jak Eskobar
Spytaj raperów kto kozackie wersy dał
A kto tylko pedalskie teksty miał
Dalej sztuczny fame dawaj koleżce
Ja od tej pory w rzucie monetą zawsze będę stawiał na reszkę
Jimmi cieciu zielony jak brokuły
Na twojej koszulce Nike'a pisałoby Just don't do it
Szansa na wosk, Jimms napisał zwrotki
Na JuNouDet, Metro i wył jak cipa
Z*****łeś szansę, te zwrotki to lipa
Z*****łeś szansę z woskiem Jimson, Ikar
Takich metafor chciałbyś zrobić duplikat
Lepiej pizdo poszukaj idź słownika
Niech ci Flinstone Ślizg poczyta
Jimson freestyle pisz na bitach mój diss i tak wygrał beef'a
Nie możesz żyć bez netu, net cię wciąga
Jak wyłączą go to jakbyś się po piekle krzątał
Wtedy z nudów *****o będziesz meble sprzątał
Włączą go powiesz o net jak pl portal
Wiem coś czego w necie nie ma na pewno
W twoim własnym mieście czeka cię w*****
Bo szczekać umiesz tylko na bicie
Dla ciebie rap to zabawa, dla mnie to jest cipko życie
Myślałeś, że to koniec chciałeś się odłączyć
Minuta, trzy sekundy z dupą też tak prędko kończysz
Wyśmiała cię, jesteś wieśniak
Wybrałeś toster, bo toster się z ciebie nie śmiał
Osiemdziesiąty piąty gwóźdź wbijam tu
Akurat wystają ci z trumny buty *****
Chciałeś ciąć mi ręce, ja ci obetnę nogi
Wyślę do twojej dupy chyba wiesz, co zrobi
Pisałeś diss na Bronksie, ty masz ten talent
Jesteś biały na Bronksie to byś mógł pisać testament
Kosztuje nie, ***** masz swój lament
Muszę w drukarce na sto linijek zmarnować atrament
Byłeś głośny, ale głodny skillsów
Po tym diss'ie będziesz cichy jak typ z młodych wilków
Słyszałem, że po jointach niezłą fazę łapiesz
Opowiedz swoim fanom o tym jak nasrałeś w szafie
Ostatnie cztery gwoździe chowam trumnę Sixty Deep
Zakopuję ją szybko, żebyś z oczu mi pizdo znikł
Na granicie tylko ślad zostanie
Tu spoczywa Jimson, król podziemia, samozwaniec
Zaczynam znowu, mam nowy powód, posłuchaj ziomuś
To kolejny rok po tym jak wyszliśmy ze schronu
Kolejny krok do przodu, a razem ze mną (tak)
Wszyscy ci, którzy byli pewni tego czego chcą
Pozdrowienia jak zwykle dla wszystkich przyjaciół
Są blisko, nie muszą płacić za nasz hip-hop
Nie muszą, bo ten hip-hop jest w nas od dawna
Nie ma możliwości żeby ktoś nam go zabrał
To był ten old-school, pieprzony old-school
W którym popaliłeś sobie wszystkie mosty, wnioskuj
W którym zatańczyłeś swój pieprzony nokturn
Ja to *****ę i planuję koncert w Spodku
Chciałbym cię zobaczyć w środku i powiedzieć witam
Ale wcześniej zadam ci dwanaście krótkich pytań
Krótkich pytań, na które chcę znać odpowiedŹ
Wiesz o co chodzi? co? po prostu pytam sobie

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

W momencie, w którym zacząłem słuchać rapu
Wiedziałem, że muszę iść na całość, nigdy na pół
Na pół to mogliśmy zamówić pizzę z dodatkiem
Mój rap nie był przypadkiem, chciałem prażyć rapem
Nową płytą zamykam ten okres
Odczuwam progres, myśl sobie co chcesz
Czy jest to złe czy dobre, ja jestem nadal ziomblem
Nie jestem gwiazdą, która tańczy pasodoble
To jest nasz hip-hop, sprawdŹ jego poziom
Możesz to zrobić zamiast opijać go ognistą wodą
Oni to robią, oni tu stoją i patrzą na nas
Chcę żeby pokazali co to szkoła stara
LWWL dotyka rękami chmur
To dla was za wysoki mur, dla mnie to dopiero próg
Rozwinę skrzydła, zabiorę pod nie kogo trzeba
Nowy Borixon, sprawdŹ, to działa, do dzieła
Dwanaście pytań, moich pieprzonych pytań
To całe ja i cała moja kolejna płyta
Odpowiedzi jak zwykle udzieli nam codzienność
Tak już jest tutaj, taka jest kolejność

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?

Gdzie jest ten koleżka, który by cię nie oszukał?
Gdzie jest ta jedyna twoja najpiękniejsza sztuka?
Gdzie jest ten hajs obiecany przez wydawcę?
Gdzie są twoje dzieci bawiące się tym hajsem?
Gdzie jest twoja reszta dana przez sprzedawcę w Tesco?
Gdzie twój grill? gdzie twój browar? gdzie jest twoje mięso?
Gdzie jest twój przyjaciel, ten jedyny ze wszystkich?
Gdzie są twoje wielko budżetowe teledyski?
Gdzie jest twój zespół? - prekursor tego stylu w Polsce
Gdzie są te kieszenie do których schowałeś forsę?
Gdzie jest lód do drinków, kiedy świeci słońce?
Gdzie ten gość, co robi najlepsze bity w Polsce?
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo