Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ej ja tylko chciałem poukładać swoje życie
Potańczyć do brzmienia twoich złotych skrzypiec
Teraz jestem skazany na te bicze
Za wcześnie na to by palić na twoim grobie znicze
Bóg nie umarł jak mówił kiedyś Nietzsche
Taki to nie koncert życzeń i przyczyn
Widzisz kilka przyczyn tego stanu rzeczy
To nie mity wyczyn jak skity
W życiu przerwa luz
Mnie to rusza jak czarodziejski mus
Wszyscy chcieli by grać w otwarte karty
Jak na otwartym może głośne szanty
Głos zdarty polityczne kanty
Wszyscy wiedzą że to nie są wcale żarty
Płynie taki świat się burzy
Kruszy mury a co mówię bzdury
Który to rok nastał?
Ile lat minęło?
Co dopóty gdzie te wolne miasta?
Wolność słowa prawa Piasta
Wcale to nie jest taka sprawa jasna

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Krótkowzroczność to największy ból
Nie zostanę królem nawet jak bym mógł
Bo nie o to chodzi to nie chodzi o to
By być na topie by ślinić się na tron
Ej zapomnij o wszystkim
Tym czymś się czym patrz na symbol snów
Tylko tryumf liczy się tu nie ten materialny
Nie ten idealny
Ziemski jak ludzki człowiek
Nie ten mesjalny lodowiec
Który topi się ze złości nienawiści
A ktoś żywi zimnym chłodem
Wolnym krokiem idę bokiem
Lukam na ten pośpiech zwany tłokiem
Ludzie pchają się między rokiem 2003 a 2008 2009
Wielki bunt koniec z tym jak grom na tłum

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już x4
Otwieram oczy zlany potem pokój ujebany błotem
Wali alkoholem lokum wokół pare zgonów spokój
Boże jak się tu dostałem no chuj myśle mieszkanie w bloku
Ide w nieznane w toku dalej fajer na widoku
Odpalam faje nic nie zapamiętałem
Co mi zostaje chwytam typa i się pytam czy poznaje mnie
Litanie mu nadaje w sumie mu się nie udaje
Unieść aktu rozmawianie tudzież oddychanie
Chuj z baranem jade dalej budze jakąś typiare
Ta mi tu na luzie wstaje bez kitu ma przejebane
Włosy ma powyrywane ale to frajer rutyna bo bajer
Jest dalej dziewczyna przeklina straciła pamięć czaj klimat
Pytam ją jak się nazywa ona że nie wie i rzyga
Potem że chyba Monika, nie wierze bywa nie wnikam
Unikat mówię ci szczerze bo reszta miała tak samo
A ja bym chciał się dowiedzieć co tu się stało
Rozjebany wazon w chuj butelek flaszek cały szereg mało
Piasek wszędzie jebie haszem zjarane fotele
Co tu się działo wiem niewiele jeszcze mniej ci ludzie
Amok, dzielnie biere natlok usterek i dalej móżdże
Pamiętam żę w niedziele byłem w klubie albo na domówie
W sumie nie wiem gubie się na pewno piłem wóde
I może to ceregiele głupie i się nie naucze
Że alko zbyt wiele łupie po systemie jak po dupie
WC moim celem celuje podniebieniem
Musze wyrzucić to siebie nim wróce topie skojarzenie
W głowie mam niewiele tak boli mnie myślenie
Lecz jak się skupie to wykupie abonament na wspomnienie
Sprawdzam zegarek na lapie, połapie się przecież
Lukam na date czaisz patent 2010
Chyba nie jestem na czasie ja cie, to było w niedziele
Ale nie w tym roku raczej coś z tym wyświetlaczem jest - nie wiem
Chyba mam zasięg, chwytam za phona pytam zioma
Który rok dziś macie bo coś mi jebie po oponach bracie
Nie wiem to choroba total jestem nie w temacie
Stary idź do psychologa albo zmień kuracje
No kurwa kumaj akcje jak to dziwi tego poranku
Mam takie atrakcje że wyśle CV do lunaparku
Bani fragmentacje nawyki do wykitowania na bank tu
Zostało mi jakieś 4 dni i 25 taktów
Dobra powracam do faktów niewiele ich tu goszczę
Poza tym że po melanżu straciłem 4 miesiące
Kurwa nie dobrze chwytam czteropak wychodze
Wszystko na opak po drodze to grozy kino ku przestrodze
Łapie 148 i zawijam na chate
Siadam na kompie rozkmina czy to nawijam naprawde
A jaki był tego finał nowina stary nie pytaj odpalam neta
I czytam że dziś wychodzi ta płyta
Noc, miasto, czas dla poszukiwaczy wrażeń,
Światła, rytm, ulic szyk, nonstop prowadzi nas razem,
Łódzki styl, z Łódzkich stron,
W ręku browarex to jest gość
W ten sposób chcę się zestarzeć bo mam dość
Już problemów, wieczór dym zmian,
Wzmocnione goldeny king-size
Żarem na dżinsach,
Akcja freestyle, grupka ludzi,
słychać beatbox, wersy płyną jak Lincoln
Klasyka jak "The Flinstones".

(Zaczyna się ta częsć, wtedy zaciskam pięść,
Czuje mocna z ulicą więź.
Tresć to prosta Ostry wersus riposta.
chłosta na karku

Dajesz, dajesz, bo przecież
Dla tych chwil noc gra,
Dziś moc mam jak marzyciel na dropsach,
W rymach jak korsarz,
Strzał po strzale,
By uskutecznić talent, chwytasz?
Ta sama ekipa na tych samych chwytach,
Bez ryzyka, bez stresu,
Noc jest nasza,
Świat do góry nogami odwracam,
Pierwsza klasa,
Płuca pełne,
Luz jest we mnie,
Raz dla Lolka
Szybka kontra
W mózgu perwer

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto dziś nie mogę zasnąć,
Zasnąć dziś nie mogę,
Nocne tabasko,
Więc wrzuć na luz człowiek.

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto dziś nie mogę zasnąć,
Zasnąć dziś nie mogę,
Nocne tabasko,
Więc wrzuć na luz człowiek.

Ta noc to klasyk,
Choć bez świateł kasy,
A co byś chciał?? Eaa?
I do wypłaty dotrwać,
Z dala od merów pro-klas
Płynie zmrożona gołda,
Byle by tylko utrzymać kontakt dobra, spoko.
Bałucki folklor jest pełen kontrol,
Choć tak szczerze przydałby się sponsor,
Po to by świat upięknić,
To znów moje pierdolone pragnienie sestercji
By stan konta zwiększyć.
E-e
Muszę zapomnieć,
Godziny płyną,
Ja na rewirach z nabitą szyją,
Chcę luz podtrzymać żyjąc na co dzień w nerwach,
Każda minuta wolna jest jak w oceanie perła,
Dziś jest to pewniak jak muza z membran,
Czyli czas werbla, co uprzyjemnia moment,
Stania przy ławce pod domem,
Same pyski znajome,
Za bliskich kielonek raz w górę,
By tej pokusie ulec,
Wasze zdrowie,
Zdrowie wszystkich niedomkniętych powiek,
Zwiadowców chińskich,
Relaks mym bogiem
Raz dla lolka,
Dwa dla mych ludzi,
By dzisiejszego wieczoru już nikt nam nie zakłócił noo.

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto dziś nie mogę zasnąć,
Zasnąć dziś nie mogę,
Nocne tabasko,
Więc wrzuć na luz człowiek. x2

Łdz to czas dla nas
Re-elax miasto nocą
Nocą miasto... x5

Łdz to czas dla nas !!!
Zrozum, choć tyle rzeczy różni nas na pozór
Mimo wszystko to wiele rzeczy łączy nas obu
Każdy ma własny rozum, każdy po swojemu żyje
Znowu kolejny teks a trudno znaleźć sens jest na ogół /x2

Tak samo ja Ty oddycham jak Ty jak Wy i tak my
Znam tych i Ty tamtych Ty starczy tak samo pijesz-pij
Melanżuję jak Wy nie jednak wiesz tego bądź pewny
Zaboli krzyknę albo ugryzę się w język
Pierdolę bitwę wole wojnę zwyciężyć
Być nie zły być sobą tego chcesz? Ja tak samo
Być lepszym niż wczoraj wieczorem dziś rano
Być pewny swojego i swoich na czym się stoi
Bo mnie tak jak ciebie kiedyś porażka zaboli
Bo tak u mnie jak u Ciebie łzy płyną słone
Jak Ty muszę wybrać w którą iść stronę.
Z fasonem i twarzą taką jak przedtem
ale wiesz co? Ja piszę Ty słuchasz to jest najlepsze
jedyna różnica? Wątpię..
ale jedyna w tym tekście kończę...

Zrozum, choć tyle rzeczy różni nas na pozór
Mimo wszystko to wiele rzeczy łączy nas obu
Każdy ma własny rozum, każdy po swojemu żyje
Znowu kolejny tekst a trudno znaleźć sens jest na ogół /x2

Podejrzewam że nie różnimy się aż tak wręcz odwrotnie
Wierzę że mamy podobną opcję. Że Świat który ty widzisz za oknem
Że Świat w którym ja dorosłem mówiąc najprościej jest taki sam
Podejrzewam że nie różnimy się aż tak zrozum
Chociaż na pozór trudno to wszystko dostrzec
Jak Ty podobnie reaguję jak mam problem
Znowu wkurwiam się jak mam tylko jakiś powód
A Ty? Ty pewnie też tak samo masz na ogół
Proste nie jesteśmy jak dwie wody krople
Ale Tobie i mnie te tematy nie są obce
Nawijam o tym Ty o tym słuchasz bo w tym moc jest
Ja daję rym na bit w Tobie to wzbudza emocje
Widzisz? Słuchając możesz to co ja widziałem dostrzec
To takie proste obaj jesteśmy tylko ludźmi
I wiesz co ? Jesteśmy tak podobni choć tak różni...

Zrozum, choć tyle rzeczy różni nas na pozór
Mimo wszystko to wiele rzeczy łączy nas obu
Każdy ma własny rozum, każdy po swojemu żyje
Znowu kolejny tekst a trudno znaleźć sens jest na ogół /x2
Witaj mordo, składam litery dusząc w sobie łzy
Ja po stokroć jestem wdzięczny, że byłeś przy mnie Ty
Z obłoków to widzisz, że nie jestem już szczeniakiem
Nikt nie był na to gotów, że pożegnasz się ze światem
Byłeś, jesteś, będziesz bratem, zostanie w pamięci zapis
Wiesz, nie posiadam żadnej Twojej fotografii
Mam wspomnienia, pamiętam te dobre rady
Czas wiele pozmieniał, nigdy więcej nie zbijemy graby
Lekką niech Ci będzie ziemia, nadzieja, że tam Ci jest lepiej
Słońca promieniem piszę, bo tak mówi mi natchnienie
Sumienie względem Ciebie zawsze było czyste
To o czym myślę, to wysyłam w tym liście
Kiedy tylko widzę iskrę na niebie, jestem pewien
Że to znak od Ciebie, czuwasz nade mną, w to wierzę
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2

Tyle godzin spędzonych na rozmowach, nasze plany
Nadal boli, te słodkie, gorzkie słowa, w nas zostały
Los ugodził, prosto w serce został wbity sztylet
Bliskich dobił, gdy każdy otrzymał tragiczną nowinę
Mordo, co tam u mnie? Szlifuję dar mi dany
Pogląd, działam czujniej, musiałem dokonać zmiany
Odtąd dragi dla mnie to już tylko przykra przeszłość
"Nie odchodź" mówiły, zostawiły na mnie piętno
Zwycięstwo odniosłem na tej płaszczyźnie
Życia piękno, odnalazłem siłę by zawrócić Wisłę
Byłbyś dumny, poznać Ciebie to był zaszczyt
Oddaję Tobie hołd, daleko stąd na mnie patrzysz
Anioł stróż trzyma dłoń na mym ramieniu
Kraina wiecznego snu zabrała Cię przyjacielu
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2
Klub pełen dup chuj nie jeden ma branie
Wśród siedzeń mód tu podejdziesz na bajer
Gadkę rozwiązuje rum lub szkło setka z bananem
Chcesz być w klubie ubierz się jak na Panamę
Gocie wersacje, buty krawaty
Cały butik od taty co ziom kupisz po za tym?
Drogie sztuki, szmaty te co lecą na brykę
Kolesi co się zamienili z małpą na psychikę
Jeśli masz coś to wyceń pokaż to jak umiesz
Perfumen, brilaten zwei blondi oraz jungen
Ruchen brauchen, kapiszi hajsu wypłać
To ten klub gdzie z tych dup tu każda działa jak dziwka
Płatka wystaw, dwu najlepiej wystaw trzech
Poczuj śpiew i czekaj na efekt
Tak tu jest każda sztuka tylko hajsu chce. ej dobra
O co be? Płyń no i hajs idzie w dym
Ona i on czy to nie wygląda sztucznie?
Jak nie wiadomo kto z nich dłużej siedział przed lustrem
Na mózgu mieć kłódkę jak możesz na to patrzeć?
Wyrwane brwi u gościa to trąca pedalstwem.
Masz metrokurwę? W kurwę to nie jasne.
Masz ten klub dup sto procent jeśli stać cię.

Ref:
Jeśli masz gruby portfel niczym dwie walizki
To hajsem kupisz lale, kurwy, szmaty, dziwki
W klubie to patent to z patentów najszybszy
Jak pocałujesz jedną to pocałujesz wszystkich

Mamo jak poznałaś się z ojcem?
He dziecku nie powiesz że płynęłaś na koksie
Że kolega miał forsę, że to nie takie proste.
Że to te lata szkolne.
Dobra oszczędź.
Na Majorce.
Wierzysz w cuda? one zdarzają się w klubach
Żeby fruwać mózg znów zapija pigóła
Stan drakula patrz jak mu spada czaszka
Solarka żel, garniak kanada na laczkach
Dzieci napchanych starych z pod godła kibel
Ej czy masz coś odsprzedać? Wyglądasz jak diler.
Bo mam dżinsy i bluzę? nie widział mnie jubiler
A w tym klubie taki jak ja tylko krzywi minę?
Durni jazda to aplauz z mózgu po kokainie
Masz w jedną stronę bilet Adios muczaczos
Tacy jak ty krótko żyją za co jeszcze płacą?
Choć jak zacząć to skończyć o kogo forsę chodzi?
To ten klub w którym chuj by jeden był gdyby nie rodzic.

100 złotych
200 złotych
300 złotych
400 złotych
500
Tysiączek
Dwa Tysiączki
Banieczka
No właśnie to jest dla was
dla was wszystkich

Ref:
Jeśli masz gruby portfel niczym dwie walizki
To hajsem kupisz lale, kurwy, szmaty, dziwki
W klubie to patent to z patentów najszybszy
Jak pocałujesz jedną to pocałujesz wszystkich
Pezet
Najważniejsze jest podejście, a dzisiaj mam złe
Bo drugą dobę nie śpię i piję gdzieś na mieście.
To co najważniejsze zostało gdzieś w tle.
Sam nie wiem już gdzie jestem,
Niebo nie jest niebieskie. Dziś nie
Załatwię wszystkich trudnych spraw, we śnie
Miałbym przynajmniej drugi świat,
Lecz jestem tu gdzie wódka zwala z nóg
Tych, co przepijają hajs za zdrowie głupich suk.
Kilka stów żegna portfel, a mam ich coraz mniej
I tam gdzie miałem być nie dotrę, już nie.
Lecz to jeszcze nie najgorsze, bo chcę
wydać forsę na to, co się nosem wciąga jak tlen.
Kurwa mać, powinienem przestać chlać,
Lecz nie mogę, bo sam ze sobą walczę jak lew i
Kurwa mać, ona nie chce mnie znać
wcale nie dziwię się, lecz nie mogę przez to spać.

ref. Kajman
Hardcore?
Mam depresję i nie śpię,
Kto jest najlepszy w mieście? - ziomki
Hardcore?
Tacy jak my wiedzą lepiej, że najważniejsze jest podejście (x2)

Kajman
Ciągły ziping,
Gadające głowy w telewizji,
Przelatuję po nich jak F-16 po misji.
Znowu piszę i nie mogę skończyć zwrotki
I myślę, że wyjdę na balkon by skoczyć na chodnik.
Hardcore? Na razie o tym zapomnij,
Masz dobre życie, warto się o nie zatroszczyć.
To nie brzmi jak Tyskie i jointy,
To brzmi jak wszystkie dobre chwile w jedną złączyć.
Wiem, ale inaczej płyną dni,
Dobrą chwile trudno z tego dnia wyłowić.
Nieraz zwyciężyłem i nie zapominam o tym,
Bo mam siłę która nadaje mi ton gry.
Tacy jak my, to depresja i prochy,
Tacy jak my, dziś już nie wiem, o co im dokładnie chodzi.
Jestem człowiekiem przecież takim samym jak oni,
Tylko częściej mnie słychać w ich domowej rozgłośni.

ref. Kajman
Hardcore?
Mam depresje i nie śpię
kto jest najlepszy w mieście? - ziomki
Hardcore?
Tacy jak my wiedzą lepiej, że najważniejsze jest podejście (x2)

Pyskaty
Znów nie mogę spać, przed oczami mam wizję, wiesz?
Żyję aby grać, taką właśnie mam misję, ej.
Ziomy mówią "weź odpocznij,
Bo robisz to cały czas i lecisz na cały gaz, jak w tłoczni".
Lecz oni nie wiedzą, że tacy jak my
Bezczynnie na dupie nie siedzą, bo to daje nam żyć, ej.
Bo rap jest jak obsesja,
Choć trawi nas depresja, to nie możemy przestać.
Hardcore? Cały czas mam tu hardcore.
W każdy weekend zarwane noce przez alko.
I choć to walką jest, kocham tą grę,
I bynajmniej nie dlatego, że ona daje mi banknot.
I sprawdź nas, robię co robię i puszczam w obieg
To co dzień, choćbym miał jutro skończyć w grobie.
To nasz czas, daję to tobie,
Tylko pamiętaj, że to ci może spędzić sen z powiek.

ref. (scratch - wszyscy)

Hardcore? Na razie o tym zapomnij.
Drugą dobę nie śpię i piję gdzieś na mieście,
I żyję (x3) aby grać, taką właśnie mam misję,
Bo to nasz czas (x3)
Nie dziwię się, lecz nie mogę przez to spać.
Listen up (x4)
Bo to daje nam żyć.
Ref.
Na zawsze ona, jedyna jedna
Nie zatrzyma tego nawet kevlar
Każdy jej taniec w moich ramionach
O N A, ona wtulona
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej
Niech to trwa, nigdy się nie kończy
Nawet śmierć nas nie rozłączy

1.
Nie jesteś z tych, które na widok MC chcą ssać fiuta
Nie wiedziałaś, że nawijam, w dodatku brutal
Kocham patrzeć kiedy się nastukasz
Wiesz, że nie jaram, weź za mnie bucha
Głęboko w płuca, za wszystkie nasze dni
A każdy z nich nie déjà vu, a jamais vu
To co nas łączy mówią na to fluidy
Chwila, jestem jak nitro, Ty to gliceryna
Nie wiemy, co nas jutro spotka
Nasze życie wiruje, jak kule w bębnie totolotka
Na razie z fartem, Twoja szczęśliwa ręka
Gdy rzucasz kośćmi, wypada siódemka
To niedostępny dla innych wymiar
Kiedy ją trzymam nie wiesz co czuję
Odrywam się od myśli skażonych brudem
Ósmym świata cudem, nigdy brudem
Pary z ust chemia zmieszana z potem
A potem na niemoralne rzeczy mamy ochotę
To tylko dla niej to, love me tender
Kiedy wynoszę ją ponad tęczę

Ref.
Na zawsze ona, jedyna jedna
Nie zatrzyma tego nawet kevlar
Każdy jej taniec w moich ramionach
O N A, ona wtulona
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej
Niech to trwa, nigdy się nie kończy
Nawet śmierć nas nie rozłączy!

2.
Diabeł usiadł mi na stopę, pedał w podłogę
Czasy, kiedy życie dla mnie nic nie znaczyło było chwilą
Siłą, wyrywałem z serca miłość
Bez sensu, obraz gasł w bocznym lusterku
To przed bez Ciebie było tylko po to
Żebym mógł przeżyć to po już z Tobą
Co wczoraj pytaniem, dziś odpowiedzią
Samotność, niepewność więcej mnie nie śledzą
Czysta namiętność, halo ziemia
Bez zmarszczek na twarzy od siły ciążenia
Mógłbym jechać na przeciętych hamulcach
I wiedzieć, że w twarz nie wystrzeli mi poduszka
Umrzemy na śmierć, nic nie zabierze magii
Niech John Lennon zaśpiewa nam "Imagine"
W dzisiejszych czasach tylko to jest siłą
Spijam słowa z Twoich ust - bezwarunkowa miłość

Ref.
Na zawsze ona, jedyna jedna
Nie zatrzyma tego nawet kevlar
Każdy jej taniec w moich ramionach
O N A, ona wtulona
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej
Niech to trwa, nigdy się nie kończy
Nawet śmierć nas nie rozłączy!

3.
Czy te oczy mogą kłamać? Jej oczy nie kłamią
Zabiłaby za mnie, zamordowałbym za nią
Nieśmiertelne dusze, przez każdą burzę
Aż ziemia się zatrzyma, ani chwili krócej
Na zawsze razem, czas dla nas nie tyka
Powłoka ozonowa, trudno, niech znika
Bez hajsu, brylantów, high life'u, merca
Imponderabilia to dzikość serca
Są tacy którym nie w smak, zawiść z oczu
Pierdolę, ich głosy z off'u
Chociaż to trzecia w nocy, a nie piętnasta
W klubie żadna z tych do pięt Ci nie dorasta
Na zawsze razem, przez świata odór
W podwiązkach nosisz rewolwery na moich wrogów
Bez Ciebie życie w mieście, przez tydzień deszczu
Wygląda nietrzeźwo, w zatęchłym powietrzu

Ref.
Na zawsze ona, jedyna jedna
Nie zatrzyma tego nawet kevlar
Każdy jej taniec w moich ramionach
O N A, ona wtulona
Tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce
Zwykły jak ja człowiek nie chce nic więcej
Niech to trwa, nigdy się nie kończy
Nawet śmierć nas nie rozłączy!
Daj start zaczynamy to zamieszanie x 7
Daj start zaczynamy tooo

Mam słów zamieć w planie panowie i panie
daj play, dawaj z tym ej grzej po membranie
przez litry potu i tony polotu - złap moją banie
bo mam manie na pisanie takich rzeczy -
nie zaprzeczysz ze poniekąd całego tego gówna to leczy
I chociaż masz to w mp3 a nie w oryginale
To gdy stoisz tak przede mną nie obchodzi mnie tow cale
Ty jebany skurwysyny, dlaczego się nie uczysz,
Do kościoła nie chodzisz po ulicach się włóczysz,
Rówieśnicy na lekcje ty na 1 lub 2 piwka,
Jarek wraca już ze szkoły a ty jesteś gdzieś na dziwkach,
Nic Cię nie obchodzi rodzina i chata srasz na Politykę,
Nie kochasz nawet brata,
Nie dałem Ci na towar a ty sklep obrabowałeś,
Ja po cichu mam nadzieje, że ty w końcu w łeb dostaniesz,
Że zabiorą Cię do pierdla, że odsiedzisz kilka lat,
A kiedy dorośniesz zrozumiesz kto to brat.

Skurwielu nie rozumiesz mnie,
Posłuchaj lunie zanim porządnie wkurwię się,
Wypierdalaj z tej ulicy zabieraj dupe w kroki
Chce widzieć jak odchodzisz chce widzieć twoje kroki,
Jestem z Jeżyc dla niektórych to melina,
Lecz z nami wojujcie nie próbujcie zaczynać,
Tak to Slums Attack nie do wyjebania paka,
Śmierć kurwą i śmieć nasza dewiza jest taka,
Lubimy zaćpać, lubimy się upić,
Dobrze jest komuś wjebać, dobrze jest coś poduczyć,
Tak to do Ciebie ja naprawdę Cię szanuje,
W pełni Cię podziwiam, nie jesteś jakimś chujem,
Jednak do kurwy nędzy nie kumam klimatu,
Nie czuje muzy z pieprzonego aparatu,
To ścierwo co leci to pieprzeni wierszokleci,
Iceman i Peja ten pieprzony skurwiel,
Zamknij się dziwko i nie zgrywaj dziewicy,
Jeśli nie robisz pałek to spierdalaj z tej dzielnicy,

Bo Slums Attack to pieprzona spółka SA
Nasza muza Cię zajebie, rozpierdoli raz dwa,
Nie jesteśmy kurwa pieprzonymi gnojami,
Chodź walimy wałki na niektórych sramy,
Wiec zamknij ten ryj i zdecyduj się,
Albo jesteś z nami albo na ryj kurwo wal się.

To jest extra klasa chcesz obciągnąć mi kutasa,
Poczekaj jeszcze trochę niech się rozochocę,
Jesteś zwykłą dziwką co wyprawia numery,
Jestem z tych co biją i wszczynają afery,
Więc przestań się narzucać, przestań być jak suka,
Wiesz przecież kurwo, że do Ciebie nie zapukam,
Wole w tym momencie przebywać z kumplami,
Potem Cię i oddam oni będą Cię jebali,
Jesteś zaskoczona, a może rozczarowana,
Zaraz się wkurwię wypierdolę Ci z gana,
Coś mnie wkurwia, coś się nie rymuje,
To ściero jest zbyt dobre, znów się denerwuje,
Dziwki znów się patrzą jest około w pół do 3,
Zdarzę się upić potem jeszcze Cię przelecę,
Siedzę w tym ścierwie aż po same uszy,
Chyba sobie chapnę bo inaczej się uduszę,
Pistolet mnie wkurwia rwie się do mej dłoni,
Chce dziś kogoś zabić, wykończyć, zapierdolić,
Boli mnie głowa nic się nie podoba,
Chyba jednak zapukam, może zrobisz mi loda,
Było by to jakieś pierdolone rozwiązanie,
Przecież jeśli Cię przelecę nic Ci się nie stanie,
Nie umiem się śmiać, nie obchodzą mnie wiersze,
Nie myśl sobie dziwko, że wykurwisz mnie w powietrze,
Ta impreza już mnie wkurwia, wychodzę na durnia,
Ty stuknięta biała dziwko nie przyszłaś tu sama,
Wypierdol tego geja niech wraca do mieszkania,
Co on się rzuca coś mu kurwa nie pasuje,
Przeładuje giwerę zaraz skończę z tym chujem,
Jebana kupa gówna padła martwa na podłogę,
To mnie uspokaja znów zabijać mogę,
To mnie podnieca w pełni zadowala,
Chciałbyś pewnie wiedzieć jak tu gnoi się rozwala,

Na parkiecie króluje pieprzony Snoop Dogg,
Wszędzie czuje pot papierosów dym i smog,
Chcą się wyluzować nieźle się zabawić,
Musiałem ze skurwielem porządnie się rozprawić,
Teraz czujcie respekt, możecie się obawiać,
W większości przypadków wole strzelać niż gadać,
Że jest to frajerstwo, że jestem nie fair,
Że jestem kawał chuja jebany pener,
Wszystko się zgadza mnie to przecież nie przeszkadza,
Taka opinia w ogóle mnie nie zraża,
Gangsterskie gówno w którym się zanurzyłem,
Sprawiło niestety, że na gorsze się zmieniłem,
Takie straszne kryminalne ścierwo,
Wykańcza nas wszystkich konsekwentnie i powoli,
Zanim nas zapuszkują położymy paru gnoi,
Jebniemy coś wielkiego trafimy dużą rzecz,
Zajaramy jakieś ścierwo obejrzymy dobry mecz.

Nigdy się nie dowiesz co chodzi nam po głowach,
Nigdy się nie dowiesz o czym myślimy,
Jesteśmy Slums Attack nigdy się nie zmienimy.
Po co ukrywać, że mamy inne perspektywy
Ten co aluminium trzyma i ten co mieszka w willi
Chce wygrywać, sukcesem dzielić się z innymi
Ale bywa, że przegrani są pierwszymi
Bywa, liczę błędy każdy ma ich sporo
To jest prywatny horror, którędy iść by łapać kolor
Piszę list skoro i tak nie słucha mnie
Nikt z nas nie ma racji
Dziś to normalne jest a nie normalne powinno
Papuga powtórzy zawsze kiedy inni milczą
Załóż maskę, bo trawkę inni palą i dymią
Kto tak ma naprawdę jazdę, a komu jest przykro
Mówić z sensem? Kurwa, kto będzie słuchał?
Zrobię skandal odsuńcie lepiej jakiegoś trupa
Jakiegoś księdza na dupach
Dla wiernych satysfakcji
Powiedz to chłopak nikt z nas nie ma racji

Czy ci co piszą, bo myślą, że wiedzą, co wiedzą?
Nikt z nas nie ma racji
Czy ci co rządzą, bo sądzą, że znają nasz beton?
Nikt z nas nie ma racji
Ty, a może ci bo pracują za miedzą na lewo?
Nikt z nas nie ma racji
A może ja bo wytykam wam wszystkim to ścierwo?
Nie ma racji nikt

Nikt, ostatni będą pierwszymi
Mimo że olbrzymi dystans jest między nimi dzisiaj
Dziś na ulicach karate kit cię zachwyca
Bandyta, czy jesteś jednym z nich?
Ja widzę jak mieszają w głowach tym dzieciakom
A sami podążają nie właściwą drogą
Już niedługo sami się przekonają,
gdy ich własne dzieci przyjdą z rozbitą mordą
Kto ma prawo kreować moją moralność? No kto?
Innych odsuwać na bok za swoją wrogość?
Czy ja sumienie mogę traktować jako słabość?
Czy ty możesz zabić mnie, żeby pozostać sobą?
Kto wie? Nikt nie ma prawdy już dziś,
Nie ma wydałbym [rema?], ale zaginął w akcji
Większość narracji tutaj to że jest ta, siema,
ale jedno jest pewne nikt z nas nie ma racji

Czy ci co piszą, bo myślą, że wiedzą, co wiedzą?
Nikt z nas nie ma racji
Czy ci co rządzą, bo sądzą, że znają nasz beton?
Nikt z nas nie ma racji
Ty, a może ci bo pracują za miedzą na lewo?
Nikt z nas nie ma racji
A może ja bo wytykam wam wszystkim to ścierwo?
Nie ma racji nikt
Ref :
Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,
Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,

Ziomal zaprasza na występ już rozstawili cały soundsystem,
Brawa to Kielce i Warszawa, cisza przed burzą jak w breake postawa,
DJ ma miejscówkę wyżej, ma winyl ma dziewczyny ma driny
MC jest najgorętrzy rusza tłumem za bardzo dobrą sumę yo
Bgis każda z nich chce chwycić potem w hotelu je dokładnie policzysz
Wariat to nie antykwariat bo zaśnie przy Tobie lat 19

Ref :

Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,
Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,

Bit boy z podwójną siłą go smaże stojąc tóż przy barze
Bit boy w miejscu nie stoi ma wymiatacz, pozdrawiam bit boi
Driny to jest to co sączymy mamy w planach ich sączyć do rana
Forsa to jest to co z gorsza, tak porusza się nasz szalony orszak
Dalej pijmy po szklanie całej, patrzmy po biustach i po lizakach w ustach
Płyńmy, każdy z nas jest inny bez kitu po tej hurtowni hitów

Ref :

Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,
Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,

Z Tobą czuję się baunsowo czuję basy czuję je za sobą
Mam hajni są ze mną raperzy fajni, producenci dobre warzywo się święci
Browar, miękki i twardy towar w nosie i w płucach ziom mnie pobudza
Cygaja każdy ziom mnie jara, dla każdej przesady łamiemy zasady
Cyka pewnie słyszysz jak cyka, w najebkach nasz sqad to pierwsza liga
Camey po tej stronie samej bez kitu witam w hurtowni hitów

Ref :

Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,
Ziomal całym tłumem rusza masz rap w uszach bauns wymusza, camey po tej stronie samej, bez kitu styl hurtownia hitów,
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo