Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Cztery ściany ciszy, a Ty jak pitbull na smyczy,
kiedy własny ból policzysz to impossible jak mission,
musisz żyć tu , a wisi czas na stryczku i milczy,
stumilowy las artystów cmentarzysko myśli,

tu gdzie krzyczy beton, typy rozbite fetom Ty,
widzisz to poniekąd gdyby odejść stąd daleko,
i zakopać dyby, chyba nie gdybam dzisiaj,
chwytam powietrze czemu nie mogę oddychać

chciałbym zaśpiewać Ci recital i niech zdobi go muzyka,
dzisiaj nie widzę problemów, gubię się już w litrach,
może pozwolisz, że zapytam ile warta jest liryka,
może mnie wyzwoli Ty a może rozpierdoli mnie po stykach,

waham się, nie widzę klamek tutaj,
chodź wypierdole je z buta, szybko, bye bye buka,
chyba oszuka mnie, znów, Ty nie szukaj mnie tu,
nic tu po mnie, pozostaje tylko bunt.. (tylko bunt)

ref.x2

i nie możesz zrobić nic, to pierdolone Alcatraz,
musisz tutaj żyć, a każdy moment to pułapka,
każda chwila to matnia zaplątana w biały kaftan,
sam na sam z betonem i muzyka na słuchawkach.

to betonowa klatka a w niej tylko Ty (ty)
gdy ktoś założył Ci kaftan potem zamknął drzwi (drzwi)
obojętna wyliczanka, kto odpadnie z gry (gry)
gdy kolejna szklanka w dłoni koi zaspokoi sny w agonii,

ja czy Ty (ty) My czy Oni, nic tu po nich,
jesteśmy wolni?!, proszę Cie, przestań pierdolić!
alkoholizm, daj mi spirytus kurwa, a mój spirit już urwał zawory,
jak furia tenory nakurwia w opory,

pozwól opowiem Ci story, o tym jaki świat jest chory,
parę zwrotek mnie wybroni zanim będzie po nim,
może uciec w metafory muszę zagłuszyć demony,
nigdy jak niewolnik, nigdy jak oni kurwa słyszysz?!

waham się, nie widzę tutaj klamek nigdzie,
a gdzie jest zamek ?, może potrafisz wskazać wyjście ?
chyba zostanę chwilkę zanim przekroczę próg, znów,
pozostaje tylko bunt.. (bunt)

ref.x4
Nie musisz być bogaty żeby mieć wszystko,

nie jeden juz poważnie zapętlony,

nie musisz być biedny żeby nie mieć nic,

nie umiesz szczęścia zauważyć spójrz na ludzi chodzi o nich.

Tej ekipie nie potrzeba złota dla otuchy.

Zamiast świecić wole wykonywać ruchy,
mieć coś czego nie da się zdjąć,
mieć moc nawet doły sam sądź,
błogosławiony bądź jak rozwijasz ducha,
do okoła wszyscy tylko hajs chcą naruchać.
Słuchaj, ja sam do ducha drzwi wciąż tylko pukam,
wciąż nie mam czasu żeby w wiatr się wsłuchać
Jak ta kapucha zdominowała świat, jest wszędzie spadek, vat, pensja, podatek
ludzie zamiast ubrań chcą na sobie nosić szmalec,
chuj w krój obwińmy sie wielkim dolarem,
moim bliskim nie potrzeba złota by być silnym,
jestem normalny, czyli dla wielu inny.
Po tamtej stronie nie będzie depozytu,
ciężko będzie temu który pojmie to dopiero na finiszu,
mistrzu, przecież ja też chce pieniędzy, lecz w swojej równowadze do duchowej wiedzy
w tym świecie bez obu tych rzeczy ciężko przeżyć,
hajs łatwo sprzeniewieżyc a duszę spieniężyć.

Nie musisz być bogaty żeby mieć wszystko,

nie jeden juz poważnie zapętlony,

nie musisz być biedny żeby nie mieć nic,

nie umiesz szczęścia zauważyć, spójrz na ludzi chodzi o nich.
1.Ja się już pierdoli to pierdoli się wszystko na raz
nie chce się już starać
rzeczywistość szara ci pokaże setki zdarzeń
mnóstwo nie spełnionych marzeń
znów podłapałem grubą fazę
pierwsza rzecz to śmierć dobrego chłopaka
wiele razy KaeN płakał i płacze kurwa nadal
nadal ból nadal smutek pamięć nigdy nie zginie
spotkamy się chłopaku kiedy śmierć się zawinie
jedna suka głupia suka twierdziła ze jest w ciąży
wiedziała że chciałem dzieciaka chciała mnie pogrążyć
co? zabiłaś mnie i jak się teraz czujesz
kiedy w twarz ci pluje zamknij sobie japę chujem
trzecia sprawa mama dzwoni ze był wjazd na chatę
w głowie szybki pacierz kiedy kurwa zamkną kratę
zrozum mój własny ojciec życzył mi śmierci
to masakra bo te obrazy zostaną w pamięci

Ref:
Jak każdy na tym pierdolonym globie nosze w sercu ból
miłość dla przyjaciół a dla kurew dół tchu
kwestii odbieranych lekcji
życiowych projekcji dążenie do perfekcji

2.Rap kaleka głupia kurwo zdychaj i nie szczekaj
Kurwo ssij głupi psie dojedź mnie bo ja czekam nie uciekam
wydygana Pisko dziwko ja gram czystko
nie słuchaj kozaka bo jest ślisko
cipko wiem o co chodzi ciebie zazdrość zżera
wiesz ze mam cię za frajera
wiesz poniewieram wiesz gram w otwarte karty
wiesz te twoje rymy żarty nie jesteś synek ważny
nie jesteś synek twardy
jestem dobry w te klocki wiec lepiej leszczu spocznij
wiec lepiej Se odpocznij
klękaj pana dotknij łosiu co tak sapiesz
daj Se spokój bo mikrofon chlapiesz
nie stękaj klękaj jestem w pizdu lepszy ty to wiesz
łapiesz zwałe bo cię szmato pojechałem
byłem zawsze sobą i na takich jak ty szczałem
na chuj przypierdalasz przecież to ty nie masz szacunku
takie jak ty cioty są daleko w tyle głupi chujku
Aha. 2008. Muzyka Ofensywna. To jest to (Hollyłódź) na co mówimy Bałódź styl. Liryczna krav maga. Mój ziom Dusza też tu jest.
~

Wszystko co robisz - na nic.
Bo ja nie rzucę tego - za nic.
Żeby to przerwać, musiałbyś mnie zabić.
Mówiłem to nie raz, nie dwa, bo to prawdziwe.
Chociaż ja sam nieraz nie mam siły,
Nie rzucam tego, idę.
Mnie nie dopada strach przed klęską.
Jeśli ci się wydaje, że się do mnie zbliżyłeś,
Czeka cie piekło - dziecko, prościej tego nie ujmę.
Przyszykuj się na walki ferwor.
Dzisiaj wracamy na pełnej kurwie.
Sznuruj pysk, stul japę. Szybko formatuj dysk,
Żebym się nie dowiedział co nagrałeś cichaczem,
Kiedy myślałeś, że to koniec.
Jesteś dalej frustratem, co?
My mamy dalej luz w sobie.
Król jest na tronie, znów płonie papirus.
Jeden na stu przeżyje tu. Reszta kończy na grillu.
Hollyłódź to miasto niespełnionych marzeń.
Jeśli zwątpiłeś w nas choć jeden raz,
Pokażę Ci, że jest inaczej.

[Ref.]
Pierdolę kiepski rap, pierdolę lekki strach.
Pierdolę tych, co nic nie widzą, tylko problem w nas.
Cokolwiek powiesz nam, ponownie w osiedlach
Słychać to coś, co cię unosi jak w snach. (x2)

Te wszystkie słabe dziwki, to ledwo chodzą.
A ja dla rozrywki wracam tu znów, by przebiec obok.
Gdy wam brakuje słów, ja mam sporo w zapasie.
I czuję się jak Bóg, bo gówno na mnie macie.
Nawet gdy gracie wszyscy tu, jako zespół,
Nie musi być nas dwóch, byście się nabawili kompleksów.
Bo kiedy w tym miejscu lecą nasze albumy,
To tu w powietrzu czuć smród waszej spalonej dumy.
Mój umysł pluje tym 24/h.
Czasami budzą mnie wersy, bo czasem śni mi się rap.
Ty przy tym ślinisz się jak wściekły pitbull,
Lecz zostaw to dla ziomków, ja nie dam się polizać po tyłku.
Pierdolę fałsz i za to mam szacunek ludzi.
Wiem ile jestem wart, po koncercie mi nie musisz mówić.
Nie musisz witać się, jak nie jesteś w tym szczery.
Pierdolę cie - Dziś mówię ci to ze sceny.

[Ref.]
Pierdolę kiepski rap, pierdolę lekki strach.
Pierdolę tych, co nic nie widzą, tylko problem w nas.
Cokolwiek powiesz nam, ponownie w osiedlach
Słychać to coś, co cię unosi jak w snach. (x2)
Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

1. O mamma mia cherpus zielona pietruszka, może kurczaczek, skrzydełko czy nóżka, Bartolini się was zapytowywuje mistrz włoskiej kuchni nie powtarzalny, mistrz patelni fenomenalny sprytny i przebiegł
y jak sam James Bond, na cztery mile wyczuje każdy twój bł±d oddany przyjaciel smoka wawelskiego z Krakowa grodu królewskiego, kiedy zajdzie potrzeba jest zawsze gotowy Bartolini, Bartłomiej kucharz zawodowy.
Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

2. Na wieść o porwaniu znajomego profesora Bartolini oszalał wizyta u doktora oczywiście w poradni zdrowia psychicznego. Brak pi±tej klepki i schizofrenia kiedy się dowiedział zaniemówił z przerażeni
a zamknęli go w klinice dla chorych na umyśle nad planem ucieczki nie musiał długo myśleć jee, przeskoczył przez mury zrobił to lepiej niż najlepsze kangury.

Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

3. Bartolini to naprawdę koleś odlotowy BMK 7, telefon komórkowy, imprezy, alkohol, szybkie kobiety. Zajął się porwaniem Gąbki Baltazara zresztą film na ten temat zdobył oskara. Kilka telefonów, znaj
omi kilerzy i ten który porwał g±bkę już leży. Jak głosi legenda szpiegował go szpieg Don Pedro z krainy deszczowców zbiegł i tu Bartoliniemu się plany skrzyżowały wyszło na to, że jednak nie jest ta
k doskonały, że nie jest lepszy od swojego konkurenta, od Karramby, sprytniejszego pacjenta.

Ref: Mamma mija ija, ija , mamma mija ija, ija, mamma mija …

4. Teraz cała prawda wyjdzie na światło dzienne, powiem wam jak było nic nie ściemnię. Za słabe były kucharza układy Don Pedro był lepszy Bartolini nie dał rady. Znalazła go nad Wisł± wczesnym ranem
policja szesnaście ran kutych w głowie amunicja. Baltazara Gąbki już więcej nie widziano pomimo tego, że w całym kraju go szukano z prywatnych źródeł wiem, że pływa gdzieś w Wiśle w betonowych butach
hahaha i oczywiście w bajce nie podali prawdy wiadomo cenzura wiem, wiem, wiem totalna bzdura.
Ref: Mamma mia ija, ija , mamma mia ija, ija, mamma mia …
[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię

1. Ej, czemu ludzie wciąż propagują zło
Media pokazują wciąż tego świata dno
Wszyscy biegną gdzieś po co i na co
Nie wiem sam ale wam opisuje tło
Oj, często mam dosyć tego
Życie dobija mnie sto na sto
Ale nie poddam się dawaj do przodu bo
Nielegalny rytm daje lolo

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie

2. Ja nie mam kula, się nie zamulam
Komery lulam, to mi na chuja
A gadka czuła, że z rana rura.
Która wciąż budzi bo taka jest jej natura
To pop kultura to jakaś bzdura
Fałszywi koledzy potrzebni mi na chuja
Nie mnie, nie truje jak konfitura
Bo to za hajsem co zatraca was na fulla

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Głupkowaci ludzie znowu tu kozaczą
Mówią tobie jedno, robią tobie drugie
Chorągiewek, ja nie lubie
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię

3.Znam kilka zasad więc to święte
Dotrzymać słowa, to konieczne
Choć fałszywi zacierają ręce
Nie dać się tym co mówią najwięcej
Nie, bo po co to wszystko
Po co udawać choć inaczej wyszło
Nie, szacunku nie kupisz
Pomyśl dwa razy zanim znów się wygłupisz
Głęboko popatrz nam w oczy
Nie, nigdy nas nie zaskoczysz
Po co na siłę szukać wrażeń powiedz po co
Powiedz po co, powiedz po co

Na ulicy złote myśli jak tu jest i co tu zmienić
Jak ktoś jest elgancki powinieneś to docenić
W okół przemądżałego frajerstwa tłumy
Myślą że zjedli wszystkie rozumy
Zero skromności tylko przyrost chorej dumy
Będą z tobą zgodni jak Firma, nie grube sumy
Wydawał się normalny a to łeb zakuty
W głowach im tylko frajerskie skruty
Chcę być zawsze stwórcom harcorowej nuty
W okół myśli chore wszyscy idą bandziorem
Powiedz co zawadza że ludzie honor tracą
Czy przestaje im zależeć, czy dobrze im zapłacą

[Refren]
Mówię po co, mówię na co
Ból, ludzie umierają, matki płaczą
Powiedz gdzie tu sedno, bo się chyba gubie
Świat jest chory, ja wam mówię
Mówię po co, mówię na co
Co by nie robili zawsze tracą
Najpierw mówią jedno, chwilę drugie
Chorągiewek ja nie lubię
W automacie Mercedes 300 CL mknie po asfalcie, a gdzie jedziemy nie wiem.
Noc szara, w radio Piotr Skała ja o rapie gadam,
a za szybami śpiąca Warszawa. I gdy widzę białe koszule w TV wiem,
że gdy nosiłem iwy Ty nosiłeś piramidy.
Remont to u klienta lub w domu możesz mieć,
ja pamiętam jak pół sali miało kurtki sześć pięć,
koszule sześć pięć teraz bluzy 5G, bo to nie dziewięć pięć
i świat zmienił się. To zero dwa dwa kropka com,
zero dwa dwa od początku życia mój dom.
Rondo, on na gaz wciska ostro paf paf pes, wyrzucam splifa za okno.
W zakręt ostro obok Powąski przy piekarni, gdzie nie ma chleba, choć sporo tam mąki.

Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz świat jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalam splifa, włączam rap.
Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz rap jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalasz silnik, włączam rap.

Klik, klik to z zapalniczki, splif zapłonął.
Silnik pss, pss, splif za okno, my dalej drogą combo.
Miejskie tagi to hieroglify jak w Comombo
obok rajd na dwa pasy, my prawym prawie na luzie,
bo w prawym lustrze widzę lodówę ziom.
Przykitraj lolka, tam masz kompakt
puść to głośniej. Jedziemy w Polskę na koncert, mamy eskortę,
psy na ogonie i pięć sztuk, które spłonie tam i z powrotem.
Eldo, Diox, Dany Drumz lecimy trasą bogaci w szacunek ludzi tych,
którzy tym płacą hajs, hajs to wolność za pracę.
Ty musisz to skumać, bo w przeciwnym wypadku nie będzie nas u was.
U nas noc, żółte światła, spoko jest dobrze,
splif w dłoni, non stop orient to dobry nawyk,
Eldo, Diox, nocny rajd ulicami Warszawy.

Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz świat jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalam splifa, włączam rap.
Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz rap jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalasz silnik, włączam rap.

Zbiegam po schodach, myślę co się zmieniło,
słucham Buckshot'a, myślę kiedy ten czas minął.
Od czasów wersy, rymy, zwrotki i słowa
Koncertów Grammatik maestro edytoriał, klipów
na VHS oglądanych u Józka.
Ledwo zdałem maturę ze studiów wylali Józka.
Dzwonię do Józka, ustalam wyjazd na koncert,
jedziemy do studia nagrać kolejny long play.
Nie żałuję, bo nie umiem, nie zapominam i nie pamiętam,
swoją przyszłość buduję. A rap? Dobre płyty wciąż wychodzą,
chociaż media nie widzą, chociaż media się wstydzą
grać muzykę trochę inną niż ta łatwa
rapera co nagrywa reklamy dla McDonalda.
Halo, tak tak, północ, spoko gra, wpadaj,
weź samochód, ja wezmę jointy i rap.

Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz świat jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalam splifa, włączam rap.
Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz rap jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalasz silnik, włączam rap.

Posłuchaj.
Pamiętasz Wiatruczas? Szans już brak,
by tamten czas powrócił, choć w blaskach świateł miasta
Nas nuci One Mic, my gramy. Żółte światła,
miga nam świat przed oczami. To liga gigantów,
liga tych co przegrali, wybrali gigant na ulicach miasta.
To zero dwa dwa, dycha po dwa dwa, zawijam w palcach,
oddycham tym, gdy mijam tych, których zabija czas jak amstaff.
Film płonie, dłonie wybijają rytm, bas gra.
Ten bas wyniósł nas ponad asfalt ulic miasta,
którego honor krwią splamiono, to duma państwa,
którego mapę znamy na pamięć.
My - Diox i Człowiek, który ukradł Ci alfabet,
dziś jedziemy tam, gdzie nie było nas dotąd,
jedziemy dać wers na bit.
Możemy dać Ci słowo, GRM, Eldo, HiFi, Diox bankowo.Noc,rap, samochód
(Jaźwa)
Jak nie wiesz, co mówisz, to się, kurwa, nie odzywaj
A nawet jak coś powiesz i tak na dno to spływa
Zawsze tak bywa, prawda na wierzch wypływa
i co dzień zdobywa zwolenników coraz więcej
ludzi, którzy częściej biorą los w swoje ręce.
I tym się różnimy, my wiemy, co mówimy.
A ty znów pleciesz, co ślina na język przyniesie.
Ja wiem, co mówię, bo wiem kto pierwszy wymięknie.

(Fu)
Olej, pierdol to, co słyszysz
Mnóstwo pustych słów, a ty dyszysz
Kto ci podpadł, na palcach liczysz
I tak nie zliczysz wszystkich bitches
I tak nie zamkniesz wszystkim mord
Czujesz z daleka ich jebany swąd
Wiem, co mówię, bo w sercu czuję to
To nie zabawa w głuchy telefon
Śmierdzi ci morda, to nie przesąd
Laleczki Giuseppe strugane śmieszą
Wkręca o życiu, zmusza do opinii
O tym nawijają rap, teraz prawilni
Nie damy się złamać, jesteśmy silni,
Mówiąc szczerze - na pewno inni
Całego stada taka ta zasada
Prawdomówność to jest teraz wada.

Ref:
Ty mów, co wiesz
Ja wiem, co mówię

(Sokół)
Czy ty potrafisz segregować informacje?
Czy tak podajesz wszystko, o czym wiesz, dalej
Ja też pierdolę kłamstwo oraz spekulacje
Pora jednak wznieść toast za przemilczane akcje
Ja wiem, co mówię, ty mówisz, co wiesz, tak jest
Szczerość z nami od podstaw, najpełniejsze informacje
Jednak znajdziesz w nie napisanych zwrotkach
Żaden łeb nie pozna, jak wygląda to od środka
O nie, nie, nie

(Koras)
Trzeba wiedzieć, co się gada
Za swe słowa odpowiadasz
Tak się składa tutaj prawda
Tylko prawda albo narta
To nie idzie z duszy, tylko z serca
Długi język twój morderca
Trzymaj go za zębami, zalecam
Lepiej się ugryźć niż się podniecać
O tym pamiętać zawsze
I nie pękać nigdy
Nie zaniechać starań
Się nie sprzedaj i ty
Nie wszystko mówi się wszystkim
Choćbyś nie wiem jak był czysty
Jakbyś nie miał intencji czystych
Nie wszystko jest dla wszystkich

Ref:
Ty mów, co wiesz
Ja wiem, co mówię

(Mieron)
Posłuchaj szczerość, elo, teraz Mieron, Zipero
Głosem z serca, ZIP, jedna prawda, masz to w wersach
Umiesz prawdę mówić? Zasiej prawdę, mów ją głośniej
A w przyszłości niejeden dzieciak na niej wyrośnie
Niektórzy mówią, co wiedzą, my wiemy, co mówimy
I wiem (wiem) że się nie pogubimy
To na pewno. A ktoś tam znów coś zmyśla.
Wiemy jedno: prawda istnieje, kłamstwo się wymyśla.

(Jędker)
Nie wiadomo jak, gdzie i po co
Robią swój rap i się pocą
Myślą, że wszystkich ogołocą
ZIP potęguje mocą
Lat już dziesięć, o co? O co?
Nie powiem, gdzie nas znaleźć nocą
Nie masz tematów, nie palisz batatów
Nie znasz stygmatów, nie pomagasz bratu
Wiem, co mówię, to jest pewne
Znów my kontra kawałki rzewne
Nie nasza liga, nie nasz poziom,
Pamiętaj, muru nie przebijesz głową
Chciałeś tekścinę? Masz tu gotową
ZIP zostanie sobą
Każdy z nas wyjątkową osobą
Prosto w życiu, z podniesioną głową

Ref:
Ty mów, co wiesz
Ja wiem, co mówię

Felipe)
O czym mówią moje wersy, jest wynikiem mych refleksji
Te refleksje wypadkową moich przeżyć
Te przeżycia są efektem mych decyzji
W konsekwencji dają moje życie
Moje życie to ten rap
Rap to słowa, a te słowa
Znaczą dla mnie więcej niż jest w stanie pojąć głowa
Nieraz żeś próbował rap sabotować
Chciałeś mówić, lecz dopadła cię milczenia zmowa
U nas o tym nie ma mowy, kłamstwa trzeba napiętnować

(Pono)
Co tu gadać, nie ma co opowiadać
Japa a gada, japa a odpowiada
Odpada ten, co się wygada
Jak zdrada w układach,
Na to nic nie pomaga
Sam wybadaj, kto gada banialuka
Rap to jest sztuka, nie świrowanie głupa
Dam wam kruka, sam szukam rozwiązań
Słuchaj, po stylu to poznaj
To tylko treść, przekaz przemycony
ZIP Skład, nasz rap jest wyważony
Choć przewieziony jest jeden raper
Wiem, wiem, co mówię
Przelewam to na papier
Kto nie w temacie, niech lepiej siedzi cicho
Masz to, grasz to, to z tym wychodź
Bądź co bądź, jak wiesz, co jest grane,
To wiesz, że czasem lepsze to nie powiedziane
Tak

Ref:
Ty mów, co wiesz
Ja wiem, co mówię
Mówisz mi, że chlanie i ćpanie gubi ludzi.
Najbardziej hajs ich gubi, ale tylko tych głupich.
Tych podatnych, bez zasad, ideałów.
Biegną świńskim truchtem do koryta pełnego dolarów.
A im więcej żrą, tym łaknienie rośnie.
Gadamy już tak ze sobą jak kiedyś, co nie?
Nie. Bo nie mamy kurwa mać, w mordę, już o czym.
Mam małe ambicje? Nie, po prostu nie jestem żarłoczny.
Nie wszystko dla wszystkich. Kocham bliskich.
Ale bliscy są mi bliżsi, niż te pierdolone zyski.
Niż ten zimny wzrok papierowego Jagiełły.
Twoja zachłanność drażni mnie jak skórę papier ścierny.
Twój brzuch wydęty jest tylko przenośnią,
Bo nie dzielisz się jedzeniem jak dziwki miłością.
Pamiętaj, trzeba żreć, ale z rozsądkiem.
Zdechniesz sam, ale przynajmniej z pełnym żołądkiem.

Każdy chce i musi żreć
ALE
Nie każdy ma do tego
TALENT.
Umiar, niejeden zgłupiał.
WCALE
Już o nim nie pamiętam,
Ty o nim nie pamiętasz. (x2)

Każdy lubi żreć, jak nie lubi, to kłamie.
Mówią o tobie śmieć, bo kochasz tylko żarcie.
Kochasz tylko drogie, bo chujowe jest tanie.
Bo tanie jest chujowe, apetyt rośnie w miarę.
Wiesz czego, kolego.
Dlaczego jesteś durniem?
Bo od hajsu puchniesz jak skarbonka na komunie.
I Kochasz drogie knajpy i kochasz drogie kluby.
Mnie inspirują emocje i kocham ludzi.
Też mógłbym iść w tą stronę
I zapomnieć skąd jestem, ale przede wszystkim dokąd dążę,
Po co jestem, dlaczego na palcu mam obrączkę.
Jak słyszę Muzykę, nie słyszę jak liczą się pieniądze.
Każdy kto mnie zna, wie, że mam serce,
po operacji, ale jest jak bezkres.

Każdy chce i musi żreć
ALE
Nie każdy ma do tego
TALENT.
Umiar, niejeden zgłupiał.
WCALE
Już o nim nie pamiętam,
Ty o nim nie pamiętasz. (x2)
Daj start zaczynamy to zamieszanie x 7
Daj start zaczynamy tooo

Mam słów zamieć w planie panowie i panie
daj play, dawaj z tym ej grzej po membranie
przez litry potu i tony polotu - złap moją banie
bo mam manie na pisanie takich rzeczy -
nie zaprzeczysz ze poniekąd całego tego gówna to leczy
I chociaż masz to w mp3 a nie w oryginale
To gdy stoisz tak przede mną nie obchodzi mnie tow cale
Niezła miejscóweczka, dobrze się zrelaksować w takim miejscu, spokój, cisza
-Patrz kto idzie
-Siemano chłopaki
-Hee chłopaki to szewca w drewniane gwoździe prostują
-Spoksik, wczoraj byłem na cool imprezce, trochę baunsiku, trochę techniaweczki, wiesz dropsik...eee...naprawdę odlot na maxa stary
-No i?
-Wylansowałem cztery suczki, takie super, że szok stary mowię ci kurwa
-Taa? no i gdzie je masz?
-Yyy...już jechaliśmy taksówką, a tu nagle wiesz mam zadzwoniła, taki obciach stary, ale wiesz no siła wyższa nic nie poradzę prawie mi obcięła kieszonkowe stary no
-To ciężka historia koluniu z falistej tektury przyjacielu mojej zdechłej pszczoły
-Eee...nooo...załapię się na buszka?
-Masz przy gwizdku zjaraj se całego
-Dzięki stary
-Ale wyjdź już z talerza, bo cię frytki napierdolą
W górę garda, twarda, zdrowa mowa
Kontra szalone słowa, nowa choroba szalonych głów
Kraj cweli ma w rządach, zarobieni na nierządach
Ci co w tym siedzą, wiedzą, że nie są sądzeni w sądach
Immunitety, diety, bogactwo, pławią się w tym, wiją
Jak robactwo w padlinie, czyja wina
Nie ma winnych, zapomnij o winie
Odpowiedzialność rozmyć, umywać ręce
Wyprzeć się, pozbyć się chytrze podejrzeń
Nikt na siebie nie weźmie, jeśli tylko coś jest źle
Prawa są na papierze, masz go, tyś złotych
To są też dla ciebie, nie masz, nie dasz, to ci się je odbierze
A obrońca z urzędu przyjdzie tylko posiedzieć
W sprawiedliwość nie wierzę, dopóki sam jej nie wymierzę
Jak dzikie zwierzę w plenerze, wymierzę, uderzę
Dopóki nie leżę, dopóki dycham, póki nie zdycham
Skoczę do gardła, to moja walka
To moja sprawiedliwość, tak jak oni mają swoją
Chcą by się ich bać tak, niech oni też się boją

Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach

Ten co był zerem jest ministrem, a minister jest skończony
Aby dopchać się do chlewa wstąpił do Samoobrony
Ratuje się Flipem, zbiera ekipę, nie wyszło mu z wytrychem
Po wyborach wróżę procentową stypę
Jarosław nie ma konta, dla Flipera jest frajerem
Bo gdy Fliper zdradzał żonę, Jarosław został premierem
Teraz rządzi i dzieli, jak cezar braku, PAP mu nie żal
Wsadził za dupy do ciupy Flipa, głównego żołnierza
Ziobro kręci bez pamięci prawem, ma przy tym zabawę
Tu politycy i agenci z opozycji są układem
Nawet jeśli byli w Siciu, gdzie są sami czyści, święci
Po odejściu z Siciu to zdemaskowani konfidenci
PO ma za lidera Donalda, wielkiego cyca
Co by chciał, ale się boi w polityce jak dziewica
Niby jest, ale go nie ma, niby mówi, ale bebla
Nawet kopytek Rokita odszedł dawno z tego debla
Wysłał żonę, gdzie czart nie może, tam kobietę poślą
Żona mieli jęzorem, pewnie w domu było za głośno
Wykorzystała to morda nasza, Kwach co nie trzeźwieje
Naród stoi za nim murem, a świat z narodu się śmieje
Wielki wódz, powrócił dumny, gruby i zawiany
Plącze mu się język, bo stawiają mu szampany
Kraj cweli ma w rządach, w kraju mieszkają barany
Dają nabrać się na szybkie zmiany i puste slogany

Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach

Gdzie ta godność, po rzekomej odnowie moralnej
Gdy nie jest karane, kiedy gestem - heil Hitler
Zamawia się pół litra, albo pięć piw, tak?
Gdzie ta wolność, której nie było kiedyś?
A teraz jeśli wejdziesz między kaczki
Musisz kwakać tak jak braćki, a kto kwacze inaczej
Temu dziub w tubę, wyciągnąć teczkę i prokuraturę
Mają potrzeby, aby ciebie uderzyć
Opór czynny i bierny, żeby wiedzieć trzeba przeżyć
Twoje prawa idą w niebyt, dobra rada zaciśnij zęby
Może zaboli mniej, gdy przygotujesz się lepiej
Nastawisz się, że może być już tylko źle
Albo gorzej niż jest, tylko proszę nie łam się
Nie daj się, nie bój się ich, pokornie czekaj na dzień
Gdy szyfr zamienisz w szyk, a za tobą stanie w szyk
Milion takich jak my, przyjdzie czas by tępić wszy
Wyplenić robactwo i syf, wyleczyć państwo z nich
Tam gdzie kończy się Polska, tam jest Kołchoz dla świń
Tam gdzie gnije padlina, tam jest miejsce dla sępów
Tam gdzie wije się żmija pośród naszych ekskrementów
To miejsce damy wam przestępcom
Budujcie tam swój Babilon od samych fundamentów
Wznieście wieżę Babel i zostańcie już w tym miejscu

Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża

Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Choroba podąża, jak niechciana ciąża
Cierpi na nią Polska, kreuzweli ma w rządach
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo