Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Tylko kurwa puknij w stół, a nożyce się odezwą
jesteś tak sprzedajną dziwką, więc cię teraz wszyscy wezmą
wojna! brutalna niespokojna, niepokorny wizerunek, hip hopowa platforma. SLU na twój syf szmato odporna, najpierw sie rapowac naucz a potem mi to pokaz zaprawiony w bojach rozpoznaje Cie od razu moda na hip hop, z nogi nie spuszczajac z gazu
po calosci jade bo sie brzydze tym wszystkim
przemysl muzyczny- robalem obslizglym
niech w przelyku ci to stanie za to pajacowanie
zarabiasz na tym krocie
kłamiąc ze rady nie dajesz
i tlumaczysz jak Cie spytam ze to tylko jest muzyka
czysta rozrywka, plynie przeblysk z glosnika
uszy trzeba zatykac (he)albo odwrotnie
wyostrzyc sluch na bodzce i co sie teraz potniesz
skandalista jeden taki zawsze gotowy do draki
juz sie wkurwili chlopaki, ze na wiksie taki wjezdza
niby w porzadku, ale ciagle cie objezdza
podpucha chcesz sie ruchac
to poszukaj se spulasów
chcesz jelenia, to do lasu
co rajcuje cie Eminem
marzysz o tym by byc swirem
juz cie dawno rozkmienilem
guwniane jednostki, zakompleksione lajzy
surfuja po stronach na czat wrzucaja obrazy
nigdy nie pokaza twarzy bo nasrane maja w gaciach
miej sie na bacznosci bo stary PEJA wraca!
chcesz mi pojechac to sie sto razy zastanow
bylem, jestem, bede mistrzem Polski w ublizaniu
w ponizaniu nokautach, bitew mnie MC nie bierze
mily niogdy nie bylem, niepotrzebne mi przymierze
z nikim, slyszysz!?
w huju mam jak to odbierzesz
nienawiscia przezarty na nic mnie nie nabierzesz
kazdy czlowiek mi bliski
wszystkie glodne pyski
szacunek maja dla mnie
dla czlowieka i artysty
to stosunek osobisty, wiec ucinam w pół zdania
ze ski skladem i Luta nadal mam wspolne zadania
kazda produkcja jest tutaj doceniana
szacunek dla mych ludzi i dla skladow z Poznania!
korzystajac z nakladu
docieram do odbiorcow
pozdrawiam wszystkich polskich prawdziwych hip hopowcow
mlodocianych oldschoolowcow
tych co tancza, co maluja
tych co graja, co miksuja
cale serce w to pakuja
w sprzet inwestuja
dobre plyty kupuja
tych co znaja sie na rzeczy
co nasz hip hop kultywuja

ref.
znikjacy punkt
nie poddaja sie bez walki
jestem elementem luty< ktory ma solo kawalki
znikjacy punkt
nie poddaje sie bez walki
kolejna runda dla nas i punkty bez kalki
znikjacy punkt
nie poddaje sie bez walki
dekada undergrundu
wiec morde kurwa zamknij
znikajacy punkt
nie poddaje sie bez walki
dekada undergrunde
wiec morde kurwa zamknij!

2. troche pozytywu
ale cisnienie nie zeszlo
pelno syfu z domieszka
orginalni zlodzieje
zrzynaja te bezmuzgi
to sie w naszej Polsce dzieje
technika, tematyka, bity, muzyka
wszystko gdzies juz to slyszalem
znowu chce mi sie rzygac
czy nadejdzie poprawa (he)
nie jestem naiwniakiem
wszyscy sadza ze maniakiem
tolerowac nie potrafie
akceptowac ten stan rzeczy
to samego siebie zdradze
zly*** dla kurestwa
nic na to nie poradze
bo rzadza, gwiazdorstwo
skomentuje to glosno
wyscig szczurow na ostro
po trupach rzemioslo
do rangi sztuki se wynosisz
zes, kurwa znowu se zakpiles
ze huj wie co tu zrobiles
ze jaki jestes dobry
na bujanie swobodny
na bank graby nie podajesz
bo masz sie za lepszego
do koryta sie dopchales
najslabsi na swoim
od zawsze tak bylo
prawo rynku wymaga
pospolitym byc musisz
i wszystko bedzie dobrze, ty z sumieniem sie klocisz
czy masz pozostac soba
czy dac wszystko se narzucic
o kurwa co za tydzien
powtarzam sie tym brzydze
ale nie mam przewidzen
niema imprezy w parku
przy gandzi i browarku
przy tehniksach i numarku
za glosno nielegalnie
zbyt onosnie jest sprosniej
tak zaloga LUTY zero jeden wita wiosne
normalnie nie wyniosles
myslisz ze jestesmy na dnie
robie to co kocham,
tobie korona zla spadnie
a ty skurwysynu piszesz
ze publika farmazoniarz
wkurwiam cie bo nie chce mego zycia przehandlowac
w przeciwienstwie do ciebie
kimkolwiek kurwo jestes
jak guralka z big brothera
chcesz wyplynac na kurestwie
tak widze te kwestie
byle wchodzić na mixtape'y
a potem jakos bedzie
bez kontraktu i agenta
tlumy ruszam na koncertach
potwierdza to kolejna z vhsu kaseta
kolejna krecona bleta
WRE temat poeta
PCP z betonu rzeka sie niedlugo wyleje
kto ostatni to sie smieje
szacunek ble wspomnienie

ref.
znikajacy punkt......

3. legenda, srenda, slowa bez autoryzacji
powod do frustracji
konflikt to zrodlo sensacji
media manipuluja
nie dawac sie hujom
twardy badz slyszysz
numero uno pozycja
na zawsze prawda kontra pierdolona fikcja
dla ludzi badz czlowiekiem
dla artystow badz artysta
dusza nie czysta
bo ministrant ze mnie zaden
po emisji tych numerow
znow napisza szukam zadym
wszyscy sa wkurwieni
buraki sie ekscytuja
dajemy im powody
sie tym guwnem zachlystuja
o muzyke mnie pytaj
i innych co to czuja
o muzyke mnie pytaj
slyszysz? i innych co to czuja
o muzyke mnie pytaaj
i innych co to czuja
slyszysz kurwo!? o muzyke mnie pytaj!!!
Słuchaj tego Liber...
I tylko żeby nie było 4x

Co się sypie wszystko szybko wszystko nagle opuść żagle, odłóż szablę, odpuść sobie diable, zostaw co moje, nie zrywaj gruntu na którym stoje, zostaw co nasze,bierz do piekła swoje paranoje, świata z gwiezdnych wojen urojeń, złudnych pojęć, gdzie normalne spokoje stają się nie pokojem, coś tu gniecie ciężar zwycięża, kręgi gniecie, ciężar braku planu, braku stanu wzniesień, brak pocieszeń, muzyka w głowie pusta kieszeń, nocne rzezie, kogoś przypadkowo trafia przecie, bez winy bez przyczyny, jak w procesie, puzzle – porządek się rozpada coś jak w przyrodzie jesień, małe upadki, nie trwałe interesy, wpadki, zrozpaczone matki, wykręcone nastolatki, mez ... zobacz puste kluby bez próby zmian w repertuarze, co z tym idzie w parze w tym obszarze będzie szarzej, rap nie da wam gwarancji zróbcie folklor dancing, młodzi pójdą w plener się naćpać, to bilansik, wszystko płynie, nawet żule degustanci przez tapeciarzy wyparci, zostali w drobny pył starci, jeszcze mało rośnie chaos tak to streszcze szczeszki śmieszki plus pokaźne kwaśne deszcze, dla siebie chcę przestrzeni żebyś też miał przestrzeń przemyśl to sobie i sam dopowiedz resztę.

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu

Dzielić świat na regiony lepsze i gorsze bo tu masz biedę tu masz forsę dla mnie to nonsens, globalny chaos zła całość podzielona na miłujących pokój i chcących ich pokonać dlaczego dziś niektórzy wolą po prostu zginąć, widzą przyszłość która będzie nową Hiroszimą, nieszczęśliwi fanatycy zniszczenia, co jest w ich domach, żyją z mottem obal świat który Cię wychował, bez obaw bo śmierć i życie jest dla nich niczym, w imię Boga niszcząc pogan giną na ulicy, terroryści czy męczennicy dla rajskich bogactw wysyłają niewinnych do kostnicy, tylko rządzący mają prawo dochodzenia przyczyn,na grobie amerykanina zobaczysz 100 zniczy, milionów ginących na peryferiach świata nikt nie liczy sprawiedliwość krzyczy , telewizja milczy te sytuacje można przenieść na polskie realia nie jeden wariat wybierze destrukcyjny wariant bez szans na awans w życiu popada w bezradność i rozpacz ludzkich więzi rozpad podatny na każdy rozkaz bloki, wachlarz środowisk, ludzie światowi, przeciętniaki, szaraki i obiboki, wysoki jak bezrobocie poziom różnorodności niska jak inflacja akceptacja odmienności przed marginesem nie uchronią wille i fortece to przeniknie jak epidemia zostanie skażona ziemia jedna ziemia jeden świat jeden organizm egzamin z człowieczeństwa dla społeczeństwa

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu
Gdybyś tylko mógł to co byś zmienił, co ?
Tu gdzie żyjemy, w miejskiej przestrzeni
Problemami gnieceni, przed siebie dalej brniemy
Gdybyś tylko mógł coś zrobić
Co byś zrobił, żeby pomóc człowiekowi

[Zółf]
Zastanawiam się nad tym co bym cofnął, zmienił
Oby to by było dobrze, żebym dobrze to ocenił
Co zmienić bym chciał, wiesz wyrzucił z życia
To kiedy komuś stała się krzywda
Kiedy poleciałem na równowagi skrzydłach wysoko
Nad bloki, BMW, za wysoko, tak jest już
Na szczęście nie spadłem jak Ikar, jak i tam tak i tu
Za blisko słońca kończysz żyć już
Słysz mnie, zmienił bym podejście do szkoły
Oczywiście dziś wiesz, był by to priorytet
Tak myślę, tak żyć chce w świecie wartości
Gdzie warte są pieniądze a nie umiejętności
Co bym zmienił ? Paru pseudo typków
Nie dopuścił do nagrania paru pseudo hitków
Anielski pył, koniec promowania syfu
To ścieżki diabła, choć anielsko białe
Cała prawda za każdym razem przez ciebie staje się martwa
Za każdym razem słyszę fałsz, gdzie jest prawda
Zmieniłbym to, zmieniłbym ile mógłbym
Spokojną przyszłość dla naszych dzieci
Tego nie kupisz

Ref. x2

[Ekonom]
Zacząłbym chyba od wojen
Żeby ten świat mógł nacieszyć się pokojem
Cały terror bym wysłał w pizdu z wyścigiem zbrojeń
A te wszystkie mądre głowy co zmieniają ustroje
Wysłałbym wiesz gdzie, wtedy byłoby nieźle
Ej, nie mają pracy młodzi ludzie po studiach
Telewizja kłamie, próbuje z ciebie zrobić durnia
Następne wybory - do zobaczenia przy urnach
Nie ma zmowy milczenia, polski rap wyszedł z podziemia
Słuchaj jak bym pozmieniał rzeczywistość co jest tutaj
Wszędzie układy a demokracja jest krucha
Stary człowiek ledwo kaszle, tak by złapał bucha przecież
To miało wyglądać odrobinę lepiej
Nie ma kłamstwa i przemocy, to proste
Każdy mieszkaniec zadowolony żyje w Polsce
Na sklepowych półkach wszystko tanieje, a nie jest droższe
Widzisz, tylko kto ma siłę by zażegnać kryzys

Ref. x2

[Zółf]
Ty słysz to, co bym zmienił, dużo jak ty - wszystko
Żeby każdy docenił to co ma czyjąś bliskość
Żeby każdy szanował czyjąś wolną wole
Słowa miały wartość, co jest ?
Słyszysz, ej ty słyszysz, słuchasz
Łatwiej po spaleniu, ściągaj bucha
Chuchał na swoje dziecko każdy by rodzic
Prawdziwy byłby każdy, nie słodził
To bym pozmieniał i wiele jeszcze
Ale mogę tyle co wy, uwierzcie

[Ekonom]
Nie byłoby tylu chorób nieuleczalnych
Nikt by szybko nie ginął
Chciałbyś zobaczyć horror musiałbyś odwiedzić kino
Owszem, wtedy wszystko byłoby o wiele prostsze
Jak ktoś takie życie zna, to ja takiemu zazdroszczę
Mglista przyszłość, to tą mgłę też bym obszedł
Też bym dał ludziom dużo pieniędzy proste
W błyskawicznym tempie świat poczynił by postęp, progres
Zmienić mentalność ludzi byłoby dobrze
Taki skurwysyn...kocham Cię
Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć,
Ja chwycę cie mocniej i przytulę, weź mnie dotknij.
Wierzchem swojej dłoni przejedź po moim policzku,
Poczuj twardy zarost, spójrz mi w oczy, jestem - przyjdź tu,
Na serio tysiąc słów, tysiąc gestów i pomysłów,
Jestem przy Tobie, bliskość, pomieszanie zmysłów,
Piękna kobieto już na starcie się zachłysnąłem
Twoją urodą, kocham Cię, więc cały płonę,
Chcę Cię za żonę, nigdy już nie zechcę innej,
Potrzebuje tylko Ciebie, więc pytam czy za mnie wyjdziesz,
Zrobić Ci krzywdę? Uwierz nie ma takiej opcji,
To najważniejszy track z moich historii miłosnych,
Kocham Cię, bądź mym oparciem, inspiracją,
Uosobieniem marzeń, piękną, zmysłową kochanką,
Ten track nie hardcore, ja Ci go nie zafunduje,
Po prostu ze mną bądź nie zawiodę, obiecuję!

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Jesteś taka słodka, taka piękna, uśmiechnięta,
Jak po wypaleniu skręta, pełen relaks - ja wymiękam,
Przed Tobą klękam, bo Ty jesteś tego warta,
Wiem, że miałem farta, czysta miłość, niepoddarta,
Zapewnić bezpieczeństwo Tobie piękna dla mnie standard,
Gdy zasypiasz na mej piersi, a ja czuwam wartę - wariat
Bez Ciebie starta bania, bym już przepadł,
Czysty przykład na to, że można liczyć na człowieka,
To nowy etap, ja przeżywam dziś renesans,
Ona z książką przy herbacie, nie myśli o mercedesach,
Nie mają pojęcia Ci co plotkami się karmią,
Że on i ona na to szczęście patent mają,
"Przeciwieństwa przyciągają" coś w tym jest i te dwa Pe
Od dziś stanowią jedność o tym ten kawałek jest,
A ja kocham Cię wiesz, jeszcze nieraz to powtórzę,
Jesteś mą drugą połówką, czekałaś na mnie najdłużej.

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!

Ty beze mnie marzniesz, ja bez Ciebie nie istnieję,
Dam Ci moje ciepło, którym z miejsca Cię ogrzeję,
Chcę być Twoim cieniem, robić z Tobą mnóstwo rzeczy,
Życie z Tobą przeżyć, możesz ufać mi i wierzyć,
Możesz mnie wyleczyć z tych defektów, które mam ja,
Jestem spoko typkiem, mówisz fajny facet wariat,
Pragnie Cię kanalia, który w domu jest kimś innym,
Twardziel o łagodnym sercu, często pozytywny,
Poruszam Cię do łez, przeprawiam Cię o dreszcze,
Potęguje Twe emocje, Ty wariujesz, pragniesz jeszcze,
Wystarczy nam na potem, mam ochotę trwać przy Tobie,
Jeszcze nie raz Cię zaskoczę, bo chcę - wiem, że tak zrobię,
Kocham Cię nie plotę, mój plan realizuje,
Jesteś moim tlenem, który wciągam gdy Cię czuję
I proponuje wspólne życie, Rych nie bredzi,
Jesteś tą odpowiednią, proszę bądź matką mych dzieci!

Kocham Cię, chciałbym powiedzieć Tobie, że
bardzo kocham Cię i mam nadzieje, że Ty o tym wiesz!( x2)
Ej ja tylko chciałem poukładać swoje życie
Potańczyć do brzmienia twoich złotych skrzypiec
Teraz jestem skazany na te bicze
Za wcześnie na to by palić na twoim grobie znicze
Bóg nie umarł jak mówił kiedyś Nietzsche
Taki to nie koncert życzeń i przyczyn
Widzisz kilka przyczyn tego stanu rzeczy
To nie mity wyczyn jak skity
W życiu przerwa luz
Mnie to rusza jak czarodziejski mus
Wszyscy chcieli by grać w otwarte karty
Jak na otwartym może głośne szanty
Głos zdarty polityczne kanty
Wszyscy wiedzą że to nie są wcale żarty
Płynie taki świat się burzy
Kruszy mury a co mówię bzdury
Który to rok nastał?
Ile lat minęło?
Co dopóty gdzie te wolne miasta?
Wolność słowa prawa Piasta
Wcale to nie jest taka sprawa jasna

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już

Krótkowzroczność to największy ból
Nie zostanę królem nawet jak bym mógł
Bo nie o to chodzi to nie chodzi o to
By być na topie by ślinić się na tron
Ej zapomnij o wszystkim
Tym czymś się czym patrz na symbol snów
Tylko tryumf liczy się tu nie ten materialny
Nie ten idealny
Ziemski jak ludzki człowiek
Nie ten mesjalny lodowiec
Który topi się ze złości nienawiści
A ktoś żywi zimnym chłodem
Wolnym krokiem idę bokiem
Lukam na ten pośpiech zwany tłokiem
Ludzie pchają się między rokiem 2003 a 2008 2009
Wielki bunt koniec z tym jak grom na tłum

Nic kompletnie nic tutaj nie mów
Bo było to tu wcześniej już
Bo ja znam to najlepiej
Bo to było to tu już x4
[Sokół]:
Ja nie zerkam na ciebie uśmiechnięty z plakatów
Nie rozumiem małolatów, którzy chcą autografów
Chłopaku, podpisać jakiejś sztuni na cyckach się mogę
I tak nie wiem po co, ale z chęcią to zrobię
A tobie powiem ty, weź się ocknij wreszcie
Będę robił hip hop do końca niezależnie
W moim mieście różne dziwne rzeczy dzieją się uwierzcie
Najprawdziwsi wpadli w finansowe kleszcze
Do tego jeszcze może odechcieć się rymować
Jak widzisz ilu w zyskach chce partycypować
A pro nagłośnienia nie umie nikt zorganizować dobrego
Mam dosyć tego biznesu fonograficznego
Kilka z koncertów zdjęć, śmiesznych recenzji pięć
To pamiątki, siadaj, kręć, opowiem ci inne wątki
O ludziach, którzy pogubili gdzieś swe rozsądki
Sam robiłem to zawsze dla zajawki i dalej tak
Ale uwzględniam poprawki i nie z zachłanności
Po prostu sczaiłem ilu gości zarobiło na tym co mówiłem
Nie dość ci? Uszanuj
Nie chcę być tutaj dla nikogo wzorcem porostu szanuję odbiorcę
Nigdy kiedy piszę nie zastanawiam się co chcesz usłyszeć
Spójrz na podwórka, to nie "Ojciec Chrzestny 4"
Sam słyszałem strzały jak na pierdolonej wojnie
Ale wciąż próbuje żyć tutaj spokojnie
Wreszcie pojmiesz, że nie ma co się wozić
Niektórzy być może nie powinni się urodzić
Mówisz tak? Nie mi to oceniać. B.H.O. Ta, Uszanuj 2, uszanuj 2, w witrynach odbicia ZIP skład.

Ref. Uszanuj, przestań x4

[Fu]: Aha, więc uszanuj, słyszysz jak to dobrze brzmi?
Nadszedł czas hip hopowych żniw, wszędzie pełno jadowitych żmij, nie ufaj im
[Koro]: Wsłuchaj się w te muzykę, pierdolić ich krytykę
Mam własny pogląd, estetykę
Chcesz poznać tą psychikę?
Mówiąc wprost, chcesz coś osiągnąć paląc kolejny most?
Między tobą a nim porozumienia post
Układy, które zastygły jak wosk. Pieprzyć fanfary
[Fu]: Macie swoje stado krishna hare, kurwa eskobary
Słuchaj młody, stary: pieczętuję ci na twarzy ZIP czcionkę
Razem z nimi rozpocznę ZIP nagonkę, oszołomkę, wyciśnij z płaczu gąbkę...
[Koro]: Masz kropkę nad "i", co przyciąga wzrok jak złoty hajfik, który w słońcu lśni
Jest coś nie tak? Ziomek, powiedz mi
[Fu]: Wiele pozytywnych zachowań, rachowań, rokowań, dostosowań
A styl ZIP hip hop niezły kop, nigdy stop, za wysoki lot, odbij w bok
[Koro]: Masz kłopot, zetrzyj pot, uderz w krąg
Ludzi obłąkanych rząd, więc uszanuj to skurwysynu...
[Fu]: ...To co robię
[Mieron]: I na zawsze chłopak, utrwal to w głowie
Uszanuj dwa trzy zera Mieron Zipero tak powie
Kto się dowie? Kto ma więcej racji?
Deliberuj swym umysłem steruj, byś nie dostał serca palpitacji
Nie nam przyszło ocenianie, w recenzji kłamstwo oszamię na śniadanie
Dobra, ale przecież nie o tym mówimy
Szeregami muzycznymi w polskim rapie tkwimy
I wiesz po co? I my, po co to robimy?
By zaznaczyć, że jesteśmy ludźmi prostymi
W Polsce, rzecz prosta urodzonymi, tymi białymi z tymi intencjami prawdziwymi.

Ref. x4

[Jędker]:
To czysty hard core, to Zipów Skład uszanuj
Dwa do zera dla nas, nie komera dla mas
Sami za siebie, nikt inny za nas. Bit dla was
Który sczyści nie wszystko zawsze układa się po myśli
Nie w tym przypadku jak w walce z nałogiem
Ci z ekipy co wytrwali poszedł bym za nimi w ogień
W pierwszy stopień, gdzie nie jeden sztywniak
Wbity w garniak, pobledłby jak martwiak
Jedi hip hop maniak, daj mi tylko znak porozmawiamy inaczej
Ilu takich co kracze, pierdolą głupoty raczej...
Nie ma co się żalić, że hajs w plecy, czy ziomek podleczył
Zaradzić jak schorowany typ, który się wyleczył
Niejeden przeczył jakoś sobie w życiu umiem poradzić
Szanuje tylko tych, co szanują mnie
Taki będę na zawsze- ZIP, komu się nie należy, nie życzę źle
Przemyślałeś postępowanie swe?
Wychwycone każde fałszywe zagranie twe, razi mnie
Nadal zbyt wielu nie wie, że hip hop to kultura, a nie tylko praca
Po coś to w końcu mówię: Uszanuj powraca...
[Felipe]: Klamka zapadła. Prawdziwy hip hop z duszy, serca i gardła
ZIP styl dla ulicy, z premedytacją, lepszy czy gorszy?
Skończ z tą licytacją z determinacją, improwizacja to już tradycja
Uszanuj (uszanuj) nigdy tłumu bożyszcze
To nie czcze gadanie, o racje walczę, nie pragnę wrzaw
sprawę sobie zdaj, zazdrość zdław
De facto uszanuj dwa -tysiące rok, Felipe, ZIP, kolejny milowy krok

Ref. x4

[Pono]:
Uszanuj chałap, załap i załatw to co powiedziałeś
Mówiłeś to co chciałeś, stałeś, co mówić wiedziałeś
Nie śmiałeś się i mówić się nie bałeś, teraz powiedz
Co zrobić? Na co wychodzisz? Z mordy cholewa
Uszanuj, bo tak trzeba, nie olewa się obietnic
Bo miewa się złe dni, przetnij, a zobaczysz co to znaczy się tłumaczyć natrętnym
Nie bądź bezczelny, nie wpierdalaj kitu
Umowa, słowa wśród Zipów, ma honorowa, tytuł
Do bitu, Pono, tworzę, za każde moje słowo odpowiedzialność ponoszę
Uszanuj, w witrynach odbicia, Koras, Fu, Felipe, Mieron, elo ZIP, uszanuj...
[Koro]: To, co było, a co jest teraz dla mnie istotniejsze
uszanuj raz jeszcze, ma znaczenie głębsze, dla ciebie większe, lub mniejsze
Nie bój się zmiany na lepsze, bo ja w nią wierzę i wiem że ktoś do serca to sobie bierze
Chyba że nie, będzie trzecia część, uszanuj, na tym kończę, cześć
Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

We mnie tyle samo tolerancji by zrozumieć innych
ile arogancji bo niektórych ludzi chyba nie zrozumiem nigdy
tyle samo we mnie podejrzeń co zaufania
iluzja życia mami prawdą pełną zakłamania
we mnie tyle samo radości ile gniewu
me spojrzenie pada na podłogę lub leci ku niebu
tyle samo we mnie możliwości co niemocy
nie każdemu jest pisane abym mu otworzył oczy
we mnie tyle samo napięcia co spokoju
potok wykrzyczanych słów konsternacja na koju
tyle samo we mnie mądrości co głupoty
co znaczy mieć farta i wpierdolić się w kłopoty
we mnie tyle samo pogardy co szacunku
dla brata wita ciosy psubrata kierunku
tyle samo chęci poznania zła i dobra
obok siebie na półce losy Boba i Adolfa

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

W moim życiu tyle samo razy na wozie co pod nim
wiem więcej niż potrzebowałem albo byłem głodny
moje życia to pasmo wzlotów i upadków
tu nie sinusoida nie zależy od przypadków
w moim życiu tyle samo razy celu blisko
ile zmarnowałem szans ale na szczęście nie wszystko
w moim życiu się działo nie da się zaprzeczyć
me oczy ujrzały piękno ale i plugawe rzeczy
i tak leci dzień po dniu noc po nocy
akceptuje w sobie obie strony mocy
moje życie co dzień czegoś mnie nauczy
to co dzisiaj było klapą jutro już być nie musi
kradnę słowa i przelewam je na papier
tyle samo razy na mnie mówili złodziej co raper
w moim życiu często choć samotnie nigdy sam
za to że byliście przy mnie na zawsze dzięki wam

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

Masz tu moje życie na tej płycie odbita ma dusza
dwie połowy mej natury ścierają się w twoich uszach
szczery do bólu posypie ci rany solą
przełącz się drugą płytę w tedy szybciej się zagoją
teraz już wiem zrozumiałem już na zawsze
że moje życie tutaj to wielkie pasmo doświadczeń
chwila wyboru szala waha się jak złodziej
wiesz o co chodzi bo decydujesz sam na co dzień
to moje życie moje łzy moje szczęście
moje blizny mój charakter me zasady przenajświętsze
to moje życie moje błędy moja pasja
tu masz moje poglądy mego życia narracja
to moje życie mój styl moja płyta
moje słowa szczere a ty w moim świecie witaj
to moje życie o nim tu każdy kawałek
czuję że jestem gotów bo długo na to czekałem ( taa)

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.
To właśnie dla tych to dla przyjaciół mi bliskich
Dla wszystkich chłopaków, bo dzięki nim odnoszę zyski
Poznaje świat, omijam fałszywe pyski
I duchowo rosnę, chociaż finansowo niski
Ta życiowa farsa i droga pełna chaszczy
Jak śmiertelna gra, w której grać mam zaszczyt
Jak Syzyf kamień pcham, ja muszę los pod górę taszczyć
Tu trzeba przetrwać, a nie wdrapać się na szczyt
Chyba każdy ma chwilę, że się po cichy żegna
I prosi Boga żeby życia nie przegrał
Na szczęście jest siła jedna, która przeciwności niszczy
Znak trzymanej sztamy, który na niebie błyszczy
Pozwala pozbierać myśli i wreszcie wytrzeć pot z czoła
Czy marzenie się ziści i czy życiu podołam
Życie to szkoła, a ja w niej uczyć się muszę
Tu każdy błąd to porażka, a ja muszę być prymusem
Otwieram duszę
Słowa do tych co im zawdzięczam wszystkie piękne te chwile
Za nich zawsze poręczam
Sytuacja nie zręczna gdy sam nie może się podnieść
Zawsze wyciągnięta ręka (wyciągnięta ręka)
Tak przez lata, przez życie, którym rządzi bóg i szatan
Cały czas unikając ostrego toporu kata
Aluminiowa krata, ta piekielna kotara
Dla wszystkich z pod znaku szprycy śmiertelna kara

Ref.:
O życiu teksty, nie przepisane z gazety
To życiowe sytuacje, nocne balety ze swoimi
To życiowe problemy z którymi nie dajesz rady
Życia zalety i wady, życiowe historię, które poruszą
To dla tych, którzy są ze mną chociaż nie muszą
Nie wszystko wiedzący ale życie znający
Nie wszystko wiedzący ale życie znający

Krok za krokiem przed siebie razem z tą bandą
Cały czas po swojemu, nie pod czyjeś dyktando
I choć nie którzy to co robimy nazwą grandą
Krytykanci, takich typów w dupie mam
Bo ze mną te twarze, które szacunkiem darze
Dla nich właśnie potoki moich wyrażeń opisy zdarzeń
Dużo mocnych bitów tak jak dużo mocnych wrażeń (dużo mocnych wrażeń)
Bez kitu, bo tylko prawda tutaj się liczy
Słowa ściemniacza są niczym, widzisz?
Od jego farmazonów bolą aż uszy
On nawija i nawija jego nos coraz dłuższy

Ekipa jest święta
W życiowych sytuacjach nie ugięto obstająca przy swoich racjach
To moi ludzie w postanowieniach są jak ze stali
Masz coś łobuzie?
To pilnuj się bo tak jak Ali zmasakruje Ci buzie
Za moich wszystko jestem w stanie
Szopena, Czumy piątka, dla was to nagranie
Nagrywanie, zajęcie wciągające
Jak zarabianie pieniędzy na dziesiątce
Nigdy nie przestanie to się podobać
Dopóki chłopaczyny będą ze mną rymować
Nigdy nie przestanę o tym mówić
Dopóki będę miał za sobą ludzi
Dopóki istnieje to z nimi (z nimi)
Dopóki się śmieje z tymi samymi
Dopóki oddycham to przetrwam i nadzieję mam
Że błąd zauważę zanim się sparzę
Chłopaczyny zobaczymy co życie pokaże
Które chcę przeżyć razem ze swoją bandą
Nie sam jak komando, bo to jest życie
Solo to sobie można wyjebać na płycie
A w codzienności wsparcie u swoich trzeba mieć
By z twarzą własną trwać, tego chcieć

Ref.

Metropolia zasypia, widać drugie jej oblicze
To idzie dla tych ludzi, z którymi życia dni liczę
Głęboko w duszy krzyczę, kamienie spadają na serca
A w życiowym meczu to dopiero pierwsza tercja
W której muszę grać i wygrywać jako człowiek myślący
Nie wszystko wiedzący ale życie znający
Tak przez ten świat idący, słyszący często głos rozwagi
Mający wiarę w siebie, która dodaje odwagi
Dużo uwagi na sprawy, których do końca nie rozumiem
Na mijające wydarzenia, których wyjaśnić nie umiem
Chociaż dużo pojąłem, to na pewno nie wszystko
Trzeba ufać tylko swoim, z nimi trzymać się blisko
Ostrożnie iść do przodu, czasem może być ślisko
Po co być za wysoko jak można spokojnie żyć nisko
Tak w tym świecie zakłamanym w zimę, pokrytym bielą
Świąteczne nastroje jak chłopak spędza święta pod celą
Aż serce żal ściska, łza w oczu błyska
To samo wkurwienie gdy pies na klatce ci wiska
Ale myślę, że sobie w życiu poradzę
Bo potrafię kombinować i swoich ideałów nie zdradzę
Zawsze znajdzie się ktoś kto uzupełni braki
Kto podniesie na duchu, za to dzięki chłopaki
[Bilon]
To pieniądz brudny, pieniądz jest zły
nie to nie tak, panem musisz być ty
spełniać swe sny, na jawie dbać o wpływ
z niczego coś - możesz wejść do tej gry.
Ulica twarda jest, więc zapnij pas
i zus okrada nas, tylko szmal sos hajs
kasy fiskalnej trzask
daj tyle ile masz
pozostaw wartości - tak funkcjonuje świat
i znów zabrał kogoś piach, bo strach
nie pozwolił mu się bać
tralala kurwa mać
pieniądz pokój ma mi dać
mojej rodzinie start i z tobą bracie fart
kiedyś ciężki track dziś bawełniany szlak
pozostaje sobą, jak dobrej trawy smak
nieraz mówili mi - o swoje walcz
do przodu śmiało wal
życie tak krótko trwa
poza ludzką krzywdą, błogosławiony dar
zamieniam ten track na podróż w inny stan
nie materialny haj, zanim weźmiesz daj
budujmy lepszy kraj, jestem z wami, elo bye

[Wilku]
Nielegalne interesy, maszynka sos liczy
Diil Gang nielegalny uniwersytet ulicy
musisz być sprytny, jeśli chcesz być na powierzchni
musisz być ambitny, lecz nie bądź śmieszny
jest tak - nie chcesz mieszkać tam gdzie w oknach kraty
zostaw to, zostaw, idź do uczciwej pracy
siedzą ziomy na boisku, grają w kosza, piją browar
stoją łebki pod szkołami opychają dzieciom towar
prawdziwe słowa, twój koniec jest bliski
uważaj, bo życiowy parkiet bywa śliski
bałeś się bólu i sprzedałeś brata na komendzie
on wyjdzie - a bez bólu i tak się nie obejdzie
jesteś w błędzie - jeśli myślisz inaczej
krwawe pieniądze, wymuszenia i haracze
narkotyki, broń, prostytucja i napady
brudny pieniądz w twojej dłoni na to nie ma rady
przyjacielu błądzących na swojej drodze spotkasz wielu
wytrwale podążaj do wyznaczonych celów
w stu procentach oddaj się swojej zajawce
by nie obudzić się z pustą butelką na ławce.

[Bilon]
Ci, którzy działają w branży od dawna
to Ci, którzy działają cicho i spokojnie.
A Ci, którzy chcą wszystkiego naraz:
dziewczyn, blasku, pieniędzy
Oni nie przetrwają.
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić

Ref. x2
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić

[Pele]
Wciąż mówicie mi jak mam żyć
Co mam robić w co wierzyć
Ja po prostu chcę być jak Spartakus
Nie rewolucjonistą lecz wiecznie wolny
I tryb życia wieść cichy i spokojny
A ty trzymaj orient oni są nieobliczalni
Czują się bezkarni w majestacie prawa
Które tworzą sami schowani za kuloodpornymi szybami
Ustawiają tak światy żeby
Zaspokajać tylko swoje potrzeby
Tede dobrze powiedział
Całkiem prawdopodobne rapowanie będzie dla nich niewygodne
A dzieciaki prawdy głodne wiedzą że rewolucja jest blisko
Przecież wszystko ma granice jeszcze chwilę i wyjdziemy na ulicę
Zjednoczeni w sile krętactwem zmęczeni
Z nadzieją że może w końcu coś to zmieni
Niestety nie uchronią ich immunitety
Czas na konkrety gdy budzą agresje
Rośnie bezrobocie masowe recesje
Reformy inflacje nowelizacje
Ustawy podatki poprawki akcyzy publiczne analizy
Wszystko chuj warte
Gdy każdy w zaparte by drugi nie błysnął
Ale nic to kryzys dopadł szkolnictwo
Korupcja sądownictwo upada górnictwo
Służba zdrowia w stanie krytycznym
Tak samo tragiczny jest stan dróg publicznych
Stocznie i huty na skraju bankructwa
A oni nabierają wody w usta
Obca jest im krzywda ludzka
Autodestrukcja coraz bliżej rewolucja
Nie to że podjudzam fakty stwierdzam
Rzeczywistość je potwierdza

Ref. x2
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić

[Vienio]
Bezrobocie w Polsce sięga zenitu
W niepamięć odszedł Człowiek z Granitu
Ludzie szarej strefy czekają profitu
Szukając patentu na poprawę swego bytu
Opieka socjalna ledwo już przędzie
Nic nie załatwisz w żadnym urzędzie
Pijany prezydent wygłasza orędzie
Zrobili mu zdjęcie pieniądze w kopercie
Co się stało w tym kraju nad Wisłą
Z tą charyzmą tego narodu
Owoce ogrodu zła i wściekłości
Bardzo daleko jest od stanu przytomności
Przepadły gdzieś pieniądze emerytów
Rzesze prawników alkoholików
Strajki górników szlugi z przemytu
Chleb i mleko w sklepie do zeszytu
Coraz trudniej związać koniec z końcem
Wyjdą na słońce ludzie cienia
Powstrzymaj nas nie mamy nic do stracenia
Obraz kontrolny i tylko zakłócenia
Brak porozumienia ofiary reżimu
W końcu wyrobić socjalne minimum
Demonstracje akta w archiwum
Nikt nie zajmuje się już pracą uczciwą

Ref. x4
Rewolucja jest blisko na ulicę wyjdą dzieci
Wszem i wobec zademonstrują sprzeciw
By zapobiec musiałoby się wiele zmienić
Sam powiedz potrafisz to ocenić
W ciemności słucham kaset na słuchawkach.
Miasto śpi, czerwone diody zapalają się w rytm.
Mam mniej lat niż dzieli nas dziś, od tych chwil, dziesięć…
Rodziców nie ma ze trzy dni.
Papieros ma smak życia i nie smakuje mi.
Zabieram walkmana i nie zamykam drzwi.

Gdybym wiedział wtedy, że istniałaś…
Przyszedłbym.
Gdybym wiedział wtedy, że istniałaś…
Przyszedłbym.

Kilka lat później jadę nocą bez pomysłu.
Zero atrakcji jest tu dla takich turystów.
Papieros wciąż miałby zły smak, ale go brak…
Żółte światła pulsują, dając znak.
Wciąż słuchałem tych kilku ulubionych płyt.

Gdybym wiedział, że istniałaś - przyjechałbym.
Gdybym wiedział, że istniałaś - przyjechałbym.
Gdybym wiedział, że istniałaś - przyjechałbym.

Znów ten stan, że nie wiem, co mam robić.
Niby wszystko gra i niby o to chodzi,
Ale leżę sam, po ciemku na podłodze.
I muzyka gra, a ja wstaje i wychodzę.
Mam ochotę iść, chociaż nie mam wcale celu.
Mam ochotę pić i wchodzę do hotelu.
Nie chcę spać tu dziś, tylko biorę zapalniczkę.
Zapalam papierosa i wynoszę popielniczkę.
Ja jestem tragiczny? Czy życie jest tragiczne?
W barze na rogu zostawiam zaliczkę.
Marzę o bogu, co ześle mi kogoś,
Kto pomoże mi zrozumieć, że życie jest śliczne.
Jestem trzeźwy, jakbym wcale nic nie pił.
Jestem wcięty, ale ludzie są ślepi.
Jestem niezły, czemu nie mam kobiety?
Kobiety mam niezłe, ale nie moje niestety.
Mam więcej, inni mają po jednej.
Mam mniej, bo żadnej konkretnej.
Nie mam nic, nie mam nawet pomysłu.
Jestem sam, ale walczę, jak trzystu.
Wszedłbym teraz przez ścianę do Ciebie,

Gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz.
Gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz.
Gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz.
Ale tego nie wiem…

Za kilka lat pewnie będę nadal sam,
Budząc się z nową nią,
ten sam utwór będzie robił tło.
Nocą będę czekał,
Bo całe życie jakoś tak czekałem…
Na Ciebie, choć nie wiem, czy istniejesz.
Czekam dalej.
Papieros ma smak życia i nie ma smaku wcale.
Mój stary ipod idzie ze mną grać mi ten kawałek.

Jeśli dowiem się, że istniejesz.
Przyjadę.
Jeśli dowiem się, że istniejesz.
Przyjadę.
Jeśli dowiem się, że istniejesz.
Przyjadę.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo