Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jak już wiesz a może nie ja bardzo bardzo
bardzo boje się o mój mózg o moje komórki szare
stare ale pare ich mam mam złoty plan namber one
dr.Spaiki spaiki psychiatra spaiki nie ślubne
dziecko słynnej "Łaiki" więc pale gumy uderzam
do lekarza "de za wi" akcja się powtarza mołs
miky mołs miky mołs miky mołs - oo sory to nie
ta płyta .

ref. To doktor spaiki psychiatra
spaiki ... ... ... łałl spaiki ...

2. Jestem w gabinecie "szobli da gun" szum plum
szalaka la boom plum plam plim plim plam fiu fiu
tragiczny mój stan psychiczny to nie utęk klan
to jasnie tan to Karramba z Krakowa i jego
zaczarowana głowa jezowa sołlowa i hardcorowa
HipHopowa ted metalowa a mista lowa lowa spikee
ratuj niee niema tematu łee .

ref. To doktor spaiki psychiatra
spaiki ... ... ... łałl spaiki ...

Yes Yes yo Yes Yes jes spaiki cudowny pies ,
przyjoł zbadał zaradził nie zdradził ale
doradził jedyny ratunek dla mojej głowy to
wielki wyczyn gitarowy Piotra Zandera życiowe
solo a więc uderzam do Zandiego tuk tuk kto ?
Karramba jest Piotrek zlos siemasz co się dzieje
Piotruś proszę zagraj mi na gitarze bo
oszaleje , Karramba ma coś z deklem , no włąsnie
oto chodzi że właśnie mam z deklem stary zagraj
cos - no dobra - łał dzięki ale afera nagroda
Nobla dla Zandera Spaiki mój doktorze twoja
porada zawsze pomoże więc pamiętaj w razie
gdybyś oszalał Spaiki a boom siala lala ref. To

ref. To doktor spaiki psychiatra
spaiki ... ... ... łałl spaiki ...
Myśli moje, paranoje
Ból, cierpienie dławię w sobie
Wielka siła w naszych czynach i słowie
To co dobre daję tobie

W moim życiu wiele spraw, które chcę sfinalizować
Jeszcze nie wiem jak, ale chcę zamknąć kolejny rozdział
To co trzeba mieć to nerwy, odporność na stres
Koncentracja na zadaniu, negatywne myśli precz
Mam ciężki charakter, cały syf jest głęboko we mnie
Czasami wybucham i wtedy łatwo o spięcie
Cierpienie mojej rodziny to też moje cierpienie
Wiem co mi pomoże, ona daje ukojenie

Nie poczujesz szczęścia jak nie poznałeś cierpienia
Ja czasem jestem szczęśliwy, te chwile bardzo doceniam
Jeśli tylko bym mógł, oddałbym ich połowę
Jeśli wiedziałbym na pewno, że tobie tym pomogę
Posłuchaj mnie, ten track bardzo osobisty
Kto ma wiedzieć ten wie, nie mówię tego do wszystkich
Nie czuję się rodziną z każdą poznaną mordą
Z rodziną do śmierci, inni przychodzą i odchodzą

[x2]
Myśli moje, paranoje
Ból, cierpienie dławię w sobie
Wielka siła w naszych czynach i słowie
To co dobre daję tobie

Zawsze staram się oddać tobie całe serce
Dosyć smutku i łez, chcę zobaczyć co jest piękne
Wiem, że do niektórych spraw mam zbyt chłodne podejście
Bo idę twardo przez życie i nigdy nie chciałem lecieć
I kiedy rzucą cię na glebę, nazwą ciebie śmieciem
Wtedy będę ostatnim, który pomoc przyniesie
Razem z tobą się zemszczę za wszystkie wyrządzone krzywdy
To więzi krwi, których nie rozjebie żaden wytrych
Rozumiesz to? czy nigdy o tym nie myślałeś
Jak wierny pies stu procentowe oddanie
Ja nie wiem czy ty też postąpiłbyś tak dokładnie
Ja bez zastanowienia podejmuję działanie
Ty słuchasz tego tekstu, nie chcę wiedzieć co czujesz
Bo mogłoby się okazać, że do nikogo to mówię
Wiem, tacy są ludzie, więc może jesteś kimś więcej
Ode mnie daję sto procent, nie chcę niczego w podzięce

[x2]
Myśli moje, paranoje
Ból, cierpienie dławię w sobie
Wielka siła w naszych czynach i słowie
To co dobre daję tobie
Yo Poznań - jedziemy z tym
Polska - jedziemy z tym
Matheo - jedziemy z tym
Gural - jedziemy z tym
Bity - jedziemy z tym
Cuty - jedziemy z tym
Rymy - jedziemy z tym
Flow - jedziemy z tym
W studio - jedziemy z tym
W klubie - jedziemy z tym
W aucie - jedziemy z tym
W mieście - jedziemy z tym
Wrzuty - jedziemy z tym
Tagi - jedziemy z tym
Słyszysz - jedziemy z tym
Manewry - jedziemy z tym

Ja pójdę dziś do studia brat
Tam rap nagram
Wiele różnych znaczeń ma
Rapa nagram
Palę jointy, robię track
Taka tam tam
Teraz cały Mufflon skład
Gra na samplach

Dla jednych chytry
Dla innych przykry niczym wytrych
Bystry mister mistyk, który ma pełne kanistry
Palę tetro-hydro-cannabinol
Leki, Docki, Cristale
Niebywale, nie oszalej tutaj wśród alej

Robię rymy a zawistnym brat gram na nerwach
Z Matheo dziś jadę brat na Manewrach
Flow na pętlach tak napędza
Mieszkam w piętrach, jadę na mixtape'ach

Te eksperymenty w laboratorium, patentowanie dŹwięków
To podstawa tego jak w nurkowaniu opanowanie lęku
Potęgowanie ten, ten tu podbijanie bębnów
Na wskutek treningu od momentu mam rymowanie w ręku

Yo Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do mixtape - jedziemy z tym
Manewry - jedziemy z tym
(Kali- Emocjom
Kali 2002-2004.)

Aha. Właśnie tak. 2004.
Ten sam smak. Ten sam K. Ten sam K.
Nowy track. Sprawdź.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom.

Nie bój się, nie ma się czego bać,
Ten świat i tak będzie trwać.
Bierz tyle ile chcesz, dawaj tyle ile możesz dać,
Dostaniesz czego Ci potrzeba,
Może dotkniesz nieba?
Jesteś tu po to by przetrwać.
Słuchaj zasad. Nauczysz się latać.
Eter ożywia kamień ale kamień zawsze spada,
Kamień zawsze tonie.
Kiedy kamień uderza o kamień
Może rozniecić ogień, rozniecić ogień,
Ale po co Ci ogień? Ci ogień?
Skoro świeci słońce? Świeci słońce,
Nie daj owładnąć się przez emocje,
Przez te złe emocje.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom. (x2)

Z tej perspektywy Ziemia wygląda pięknie,
To dobre miejsce, tu żyje moje serce, tu jest moje szczęście,
Mój czas biegnie,
Podaj mi rękę pokażę Ci wschód słońca w niebie,
Pokaże Ci przestrzeń, w której miejsce nie gra roli,
Bo jesteś wszędzie.
I wszystko jest prawdziwe tak jak Ty i ja,
Nie ma grawitacji, nie odczujesz się jak ptak,
Nie odczujesz tam upływu lat,
Nie odczujesz bólu, porzuć strach,
Nie ma się czego bać,
Nie daj owładnąć się przez strach.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom. (x2)

Czasem strach ma wielkie oczy,
Doliną ciemności kroczysz,
Szaleńcy wywołują wojny,
Szaleńcy detonują bomby,
Seks jest niebezpieczny,
Bez zabezpieczeń koniecznych,
Tego nie da się wyleczyć,
Nie ma takich pieniędzy,
Palenie grozi śmiercią lub kalectwem,
Alkohol szkodzi zdrowiu,
Życie jest niebezpieczne.

Nie daj owładnąć się emocjom,
Nie daj owładnąć się rządzą,
Nie daj owładnąć się pieniądzom. (x3)
(Przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie
prędzej czy później śmierć i tak dopadnie Cię)

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia x2

Złowieszczy chichot ostatni oddech

Żegnasz swoje życie płacisz za zbrodnie

Pętla na twej szyi pot na twoim ciele
Serce dziwnie przyspiesza wyobrażasz się w grobie
Przez głowę pędzą myśli kalejdoskop przeżyć
Już nie zdążysz nic powiedzieć
Nikt nie może cię odwiedzić
Bo na spotkanie ze śmiercią wybierasz się sam
Więc mocno się trzymaj póki jeszcze jesteś tam
Nie pierdol się z tym gównem nie bój się kostuchy
Bo boją się tylko głupcy i staruchy
Zasrana śmierć to przedziwne wydarzenie
Dla niejednych udręka dla innych wybawienie
Dlaczego mam żyć w zasranej niewoli
Dlaczego mam umierać szybko lub powoli
Na chuj ci ten joint mawia twoja sista
Ofiar palenia jest już bardzo długa lista
Pieprzona rodzinka nadaje ci bez przerwy
Nie masz na to siły wykończyły się rezerwy

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia x2

Śmierć uderza szybko śmierć uderza precyzyjnie
Dlaczego tylu ludzi nagła śmiercią teraz ginie

Nie mogę tego ścierpieć ja tego nie kumam
Nie pojmuję nie rozumiem i zbyt często się wkurwiam
Gdy słyszę od kolesi że znów kogoś zastrzelili
Pobili śmiertelnie w bajorze utopili
Godzina śmierci wybije każdemu
Lecz wybija zbyt wcześnie dla ludzi bardzo wielu
Bardzo dużo ludzi umiera przedwcześnie
Nie nacieszą się życiem lecz nie żyje się wiecznie
Godne życie bez zmartwień i problemów

Jest niestety luksusem dostępnym dla niewielu
Znajdują się też tacy którzy w życiu mieli wszystko
Lecz stracili to zbyt wcześnie przekreślając swoją przyszłość

W czym szukać przyczyny nagłej śmierci umierania
Nie pomogą tu modlitwy przepowiednie i kazania
Coraz więcej przemocy jest w umysłach ludzkich
By życie trwało dłużej by nikt go nie zakłócił

Narkotyki AIDS i fala nienawiści
Myślicie wszyscy że jesteście tacy czyści
Bez zmartwień nałogów macie czyste sumienia
Nie zboczycie ze swej ścieżki nie traficie do więzienia
Gówno nie wierzę nie możecie tego wiedzieć
Więc róbcie wszystko aby było jeszcze lepiej

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia x2

Nie można się przeciwstawiać Boskim prawom natury
Nie powstrzyma się śmierci na to nie ma receptury
Lecz uwierzcie mi ja tam długo żyć wole
Niż w wieku lat trzydziestu nagle szybko skończyć w dole

Żyjemy by umrzeć żyjemy też by żyć
By spłodzić potomka by w tym życiu kimś być
Być albo nie być oto jest pytanie
Odpowiedzcie mi lepiej co po śmierci się stanie
Nic nie czujesz nie oddychasz nie kochasz nie żyjesz
Gdy wybije twa godzina myślisz po co się rodziłeś

Żyjemy aby umrzeć nikt tego nie zmieni
Nikt nie chce opuszczać ukochanej Matki Ziemi
Więc ja proszę i przestrzegam byście szanowali życie
Nie tylko te swoje szanuj innych należycie
Nie bij bliźniego nie przelewaj czyjejś krwi
Przecież sam nie jesteś za tym żeby ciebie ktoś bił
Przecież każdy chce żyć długo i szczęśliwie
Bo strach przed śmiercią nikogo nie ominie

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia
Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni.

I. Z faktem, z fartem, słowa uwagi warte
Jak my, Bezimienni, tworzymy dobrą partię.
Co by się nie działo, jakby źle nie było,
Najważniejsze żeby tylko dobrze się skończyło.
Z fartem, brachu, we wszystkich żyłach twoich,
Czas rany goi, a ta nuta bólu ukoi.
Na grosz sparzony, na zimne już dmucha,
Najchujowsze scenariusze, się odpuka.
Z fartem, bracie, oby się udało,
By szczęścia w życiu nigdy nie było mało.
Żeby to co stać nigdy nie miało,
Nigdy się nie stało, nigdy się nie stało.
To system zmusza do hujowych akcji.
To on spowodował, że teraz byłem w akcji.
Chłopaków w każdym mieście, niech dopisuje szczęście,
Tym co na oriencie, bo takich ich zajęcie.
I wszystkim tym, którzy mają plany,
Aby plan, który mają został zrealizowany,
Aby szczęścia zawsze trochę dopisało,
By zamierzony, cel osiągnąć się udało.

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni.

II. Fura, nie rejestrowana,
Stacja kontroli, pojazdu od nowości nie widziała.
Warzna sprawa w planach, lecz trzeba tam dojechać.
A najebane w aktach może mi to zaniechać.
Z rana, zezwoniła babcia, że jakaś morda wrzaska,
W towarzystwie czterech.
Na kwadrat wjechała, z aresztowaniem celem.
No rzesz kurwa co się dzieje, no rzesz kurwa co się dzieje.
A miałem święty spokój, to banda niebieskich koloków.
Zawsze powód znajdzie, żeby życie Ci uprzykrzyć jak najbardziej.
Cisza zrobi to w standardzie, polegam na farcie i dalej gaz przed siebie.
Dojadę spokojnie to będę w siódmym niebie.
Nagle co to? W oczach mi się jebie? NIE
Bandy chuja patrol, z lizakiem na baczność, błysk w oku przyciął.
A moja czarna żaba nie wzbudza zaufania, mogę przysiąc.
Już pewien zatrzymania, w głowie darmowe wakacje od stronnika
policjanta, lecz tego dnia fart się mnie trzymał,
Jaki zamulony chłopaczyna, za mną, szedł z swoją panną,
Chciał się popisać, przejechał dwie linie i zapłacił lizak.
Kierowany we mnie, przeciołem bezpiecznie myśląc ej chłopak,
Masz u mnie browar, fart i znowu korawodar.
Na ciągłego farta, liczy dobra banda,
I jak my tysiące: jeden miłość, drugi problem a trzeci pieniądze.
Kieruje marzenia, każdy z nich jest do spełnienia.
Wystarczy nadzieja, hart ducha, szczęście, a zawsze jakoś będzie.
Uwierz, mnie też nie raz dorwie lipa.
Lecz fartem życie jest moja mysza i zaufanie w grupach,
Co wbija chuja w tych co strzelają z ucha.
Słuchaj, dobre słowo to otucha,
Dzięki Wam za to.
Dzięki dla chłopaków za kratą.
Z serca pozdrowienia i odrobinie farta.
Do szybkiego zobaczenia.
Brat z fartem się miewaj.
Do szybkiego zobaczenia.
Do szybkiego.

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni. x 2
Potrzebuję go, by przejąć ten lokal
Daj mi tylko go, bo naprawdę kocham
Zrobię takie show, nikt nie będzie szlochał
Rap przez majk to jest dla mnie w chuj radocha, ale

Z ciotami brak układów, koncerty są dla ludzi
Którzy wiedzą po co przyszli, już zdążyłem się wkurzyć
Nie zapraszaj nas panie kierowniku na dyski
Nie pchaj nas w ten klimat, na który ludzie przyszli
Ja nie zwiększę ci obrotów na biletach i przy barze
Gdy wśród białych rękawiczek, lirycznie się rozmarzę
Na upokorzenie skarze, lub odczuje satysfakcje
Gdy wszystkim udowodnię, że to błąd, miałem rację
Bazuje w takich miejscach, w których uskuteczniasz jazdę
Konsekwentnie udowadniam cedząc każde słowo ważne
Dla mnie ludzie na koncertach, to moi ludzie właśnie
Przypadkowy odbiorca, ludzie, mam wyobraźnie
Możesz obraźić się właśnie, lecz co powiem, pamiętasz
Nie kupuj moich płyt, jeśli hip - hopu nie znasz
Nie słuchaj i nie patrz dance - borowy chłopczyku
Lepiej wydaj na żel i garść fajowskich piguł
Moja noga nie postanie na tanecznym parkieciku
Tylko dlatego że hajs, dasz za bity w głośniku
Nie po to rap tworzyłem, żebyś robił hopsa-hopsa
Wole robić mój rap przy prawdziwych beatboxach
Tylko w miejskich dżunglach, na halach i w klubach
Z ludźmi mieć po pachy ubaw, oni z rękami w górze
W kolejnej dymów chmurze, przy zajebistym sprzęcie
Przy wyjściu im powiedzieć: naraz ręce podnieście
Przyjedziecie, będzie nieźle, i co, i tandeta
Nie jestem na etacie, dysk dżokeja, nie ten etap
A granie do kotleta, pozostawiam konkurencji
Tym którzy są nieźli, myślą sukces odnieśli
Żadna to radocha, grać dla ciebie gdy nie kochasz
Tego rytmu, tej pętli, gdy bit mi DJ sklei
Nie odbierzesz mi wiary, nie odbierzesz nadziei
Mój rap jest dla ludzi, którzy znają rap, nie rapa
Olać takich jak ty, to dla mnie żadna strata

Potrzebuje go, by przejąć ten lokal
Daj mi tylko go, bo naprawdę kocham
Zrobię takie show, nikt nie będzie szlochał
Rap przez majk to jest dla mnie w chuj radocha, ale

Chłopaki z Massa zrobili mi koncert
Po którym stracił bym wolność, straciłem tylko pieniądze
Trochę nerwów i czasu, w mediach sporo hałasu
Rzucony na pożarcie, stos prasowych rarytasów
Z zarzutów oczyszczony, ale o tym nie powiedzą
Bo gustują w skandalach, tylko za sensacją węszą
Mendy, hieny, koleżcy mi życzliwi
Nikomu nie zaufam, bo to kiepski pomysł by był
Najlepiej gdybym wybył, o tym marzy zbyt wielu
Jak się spotka twarzą w twarz to nawija: przyjacielu
Bagno, bez celu, jeden cel, wbić monetę
Reklamować tandetę w zamian za lepszy obraz
I teraz się obraź, za to że jestem szczery
Obserwuje ten wyścig, to jak chcesz przejąć stery
Wplątany w machinę, którą tak potępiałeś
Odpowiedz sobie sam, sam wiesz czy się sprzedałeś
Słyszę oburzenia głosy, jak w czasach "Głuchej nocy"
Ja widzę jak do hitu, konsekwentnie dążysz
Może zdążysz, ja bez ciśnień, kiedyś to wszystko się skończy
Chcesz zabezpieczyć przyszłość, ze mną siły połączyć
Nie, to nie potrzebne, ja nigdzie nie biegnę
Znam swoje miejsce, znów mam słuchać te brednie
Hipokryzja legnie w gruzy, czas ten syf zburzyć
Nie przestaje się burzyć, bo na odcisk ci deptam
I z błotem besztam, wiem że chcesz żebym przestał
Ale nie, bo ktoś musi, ten syf zarobków skruszyć
Ja nie dam się skusić, ja wole z tego szydzić
Żyje z płyt i koncertów, nadal jestem prawdziwy

Potrzebuje go, by przejąć ten lokal
Daj mi tylko go, bo naprawdę kocham
Zrobię takie show, nikt nie będzie szlochał
Rap przez majk to jest dla mnie w chuj radocha, ale
Hasta lá vista, w toku apokalipsa
strzał w stylu Giggsa, szybki aż w fotel wciska
Ostry zakazany jak ekshibicjonista, który
macha swoim fiutem do taktów partytury
przepędzając głodne szczury, pędzące za zyskiem,
a mnie chuj obchodzi, kto ze szczurów jest ministrem
biegającym za cyckiem swojej sekretarki grożąc,
że jeśli ona nie da mu szparki,
to zrobi jej z dupy sanki i wyleje z roboty,
ale czego można oczekiwać od partyjnej cioty?
Lepiej w stylu Gołoty z kupą strachu na karku,
zabrać tyłek w troki, kierując się w stronę banku.
To jest ta ambicja, zza opuszczonych kurtyn,
by skończyć jak Partyka skacząc przez jogurty.
Ludzie sprzedani jak kurwy, w roli bohaterów,
promowanych przez oklaski zawodowych klakierów.
Nie ma miejsca dla maruderów, co zwalniają zyski,
na do widzenia kopa w plecy, pakuj walizki.
A wynajęci stażyści już zrobią miłą aurę,
by sympatycznie oznajmiono ci, że jesteś downem.

Ref.:
A co ja kretyn? Jak Pi i Sigma z Macplanety,
szukając idei w popularności Salety,
wyjawmy sekrety, powiedzmy kto konfident,
w państwie w którym to z papieża nabija się prezydent

A co ja kretyn? Jak Pi i Sigma z Macplanety,
szukając idei w popularności Salety,
wyjawmy sekrety, powiedzmy kto konfident,
w państwie w którym to z papieża nabija się prezydent

Ciągnie się życie jak na niemieckich, erotycznych filmach gdzie;
42-letnia, wykształcenie średnie, dyspozycyjna...
gwiazda telewizyjna pokazuje jak stworzona,
niech będzie pochwalona.
Wyznacz mi alternatywy właściwego zachowania.
Jakieś pytania? Nie? Wracaj do łgania
Morda w kubeł, bo żrą wszyscy jak Katarzyna Wróbel całą świata paszę,
nazywając mnie Judaszem.
A gdzie ten kultury attaché co to nasze złote zwinął.
Za ocean odpłynął. I pi...
Zginął, brawo bravissimo bo w życiu "Świat według Kiepskich",
co drugi leci jak na lustracji Oleksy.
Maści interesy sun citron tequila
i wracaj do świrów jak Wioletta Willas.
To jest pewne jak to, że każdy milion bezpański,
zgarnia szybko po programie Hubert Urbański.
Wynalazki dla kaski, rączka rączkę,
a wszyscy mają gorączkę biegając za wypłatą,
co robi z nas idiotów jak "Uśmiechu Maraton",
PL MTV Patrol i masz oblicze Polski,
z nieudolnym komentarzem jaki daje Szpakowski.
Każdy jest beztroski, wszak jesteśmy Polakami,
tak wychowani, by biegać za złotówkami
i nic nie ma za nic

Ref.:
A co ja kretyn? Jak Pi i Sigma z Macplanety,
szukając idei w popularności Salety,
wyjawmy sekrety, powiedzmy kto konfident,
w państwie w którym to z papieża nabija się prezydent

A co ja kretyn? Jak Pi i Sigma z Macplanety,
szukając idei w popularności Salety,
wyjawmy sekrety, powiedzmy kto konfident,
w państwie w którym to z papieża nabija się prezydent
Ten zakątek świata należy do mnie
póki mam gdzie wracać nie boję się wspomnień.
Był i będzie nasz ten zakątek świata
tu poczekam na ciebie żebyś wiedział, że masz dokąd wracać.

REFREN
Potrzebuję to wiedzieć,
że mam czekać na ciebie.
Potrzebuję cię mieć gdzieś,
nie przy sobie, ale dla siebie.

Potrzebuję to czuć, że
mogę zawsze cię czuć
i potrzebuję byś poczuł
możesz zawsze tu wrócić.

RAHIM
Hej kochanie, dostałem wezwanie, muszę biec,
jeśli chcesz mnie mieć wyczekuj tu kiedy będę gdzieś.
Ja wrócę kiedyś z ekspedycji,
powrót zapisany w definicji niczym nuty w kompozycji.
Ruszam z marszu do krainy cudów i fikcji
fałszu i paradoksalnych ekspozycji.
Ruszam z krucjatą, ja jadę z homilią.
Nie jeden z trzystu, a jeden na milion.
Wynagrodzę sumę utraconych chwil, yo.
Po czym znów będziemy familią.

REFREN

ZWROTKA
Bo ty musisz jechać ja to wiem i na pewno
Będę tu czekać dopóki promienie słońca zwiędną.
Będę tu czekać niech z drzew liście spadną setny raz,
Bo mogę czekać tu na ciebie nawet setki lat.

Bo ty musisz jechać, chociaż nie chcesz, ja wiem to,
więc będę czekać, póki domy w gruzach legną.
Bo ty musisz jechać, ale ja muszę zostać,
bo do kogo wróciłbyś po odbudowanych mostach?

A kiedy wrócisz już ci nigdy nie pozwolę
tak długo nie być i tak daleko odejść.
Zalana szczęściem, że nareszcie już jesteś,
tylko kiedy to będzie?

REFREN
Uważam, że telewizja jest świetna,
Tyle że jest w niej bardzo dużo smutno informacji,
nienajlepszych, często wręcz przygnębiających,
więc proponuję, żebyśmy dzisiaj żadnych informacji sobie
nie przekazywali, tylko chodźmy się napić i już.

Kolejny brukowiec pisze, jak w Polsce wygląda hip hop
zatrudniają specjalistów, wiedzą o rapie wszystko
medialny bajzel, siedzą, śledzą i wiedzą błyszczą,
mają nas za baranów, którym przypadkiem coś wyszło.
Ile można pisać jak rapera rozpoznać ?
Jaką ma ideologię, w jak szerokich chodzi spodniach co dnia,
czy pali skręty ? Czy całe życie trzeźwy ?
Czy zna patenty na to, by w rapie być niezłym ?
Pomyśl, po co mówisz, jak nie jesteś świadomy,
Ty widzisz bandę gówniarzy, widocznie jesteś niewidomy
weź to zostaw, zanim napiszesz kodeks rapowca
nieważne co byś zrobił, i tak to będzie marna opcja
proste? posłuchaj, bo to Feno, Spinache i Ostr
nawija o medialnej lipie, która prawie wszędzie dotrze
skłamie według potrzeb, bez kitu, tak się sprawy mają.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy na rzeczy się znają.

Ja jestem tym, którego cień wzbudza lęk, ten znasz,
ten sekwens, niszczę media jak alkohol alka seltzer
tekst po tekście, nie na sprzedaż morda
za fałszywe obietnice na billboard'ach, z bloków historia
wolna od kamer, wolna od szpanerstw, a my w nim pewni,
jak sakrament i oby dalej tak, pierdolę cały ten tv-świat
pełen krzywych barw, mam swój szlak, którego nie znajdziesz
na listach, ten chłam cały dla mnie jest gówno wart
brzmi mój mic, czas Technics'a, syf na kat,
prosto w obiektyw, ferment ich na wzór sekty
ej to jest Twój cykl informacji, zruchanych redaktorek
koniec gestów, niedopowiedzeń radiowych, obsranych siedzeń
mam coś w duszy, czego mi nie zabierzesz, czyli
hip hop, nie po to by błysnąć, tylko dać prawdę najczystszą
niszcząc media jak king kong, alergia ciała, chamy
tego nie ruszaj, bo to owoc zakazany

Cienka linia między kłamstwem a prawdą
media kłamią, już powiedział ktoś dawno
a ja sram na nich
x2

Wciąż skacze jak starta płyta,
bo wciąż o rapie wszędzie jest słychać,
oceniają nas, rzucają się na gardło,
opisują nas patrząc przez krzywe zwierciadło,
opisują ogół na podstawie kilku osób,
wnioskując po wyglądzie, że to ten sam sposób,
tok myślenia, dziennikarz przez rap to fleszy błysków,
prosto z cienia, to dla zysków,
pełno pysków z dyktafonem,
w oczach z canonem,
Ostr i Fenomen, patrząc w waszą stronę, wstecz kilka lat
wtedy dla was głupi małolat, nie było tak?
a jak teraz patrzę, prosto w oczy wam się śmieję,
wtedy chciałem u was być teraz wy macie nadzieję,
ee, sram na media kłamstwami przepełnione,
choć nie cofnę się i wiem co jeszcze musi być zrobione,
biegać za swoim ogonem by grzać miejsce na grzędzie,
byłem w mediach, znam te media, wiem, że prawdy tam nie będzie.
Znasz ten ryj z telewizji, ale nie wiesz o nim nic.
Poznaj mnie na ulicy, a nie przez medialny pic.
Każde słowa można zmontować tak, że wyjdzie chała
zbuduj sobie łódkę z cegieł i płyń sprawdzić jak działa
mentor, za prawdziwe słowa nie można emitować
poszło na żywo, ekipę trzeba reanimować.
To takie porno, tylko pod przykrywką,
wszyscy redaktorzy, redaktorki, każde z was jest dziwką.
Tutaj hip hop bałuty, nasz świat ze złudzeń obdarty,
na blokowiskach, ulicach dawno skończyły się żarty,
a w tv nieskończone party i pizdy ulizane,
nasze życie to mentor, dla was zakazane.
- Godzina za 15 trzecia witam zespół Wzgórze Ya Pa 3
To już wasza trzecia płyta chciałem was o coś zapytać
Na wstępie zapytam dlaczego nazwa Wzgórze?
- Nie będe odpowiadał na to pytanie dłużej
- Co z Radoskórem?
- To kolejne pytanie - V.E.T.O. tematyki znam je
Nie kupisz tego w bramie to zasilanie
Okazjonalnie z obniżką na gramie
W.Z.G.Ó.R.Z.E. i V.E.T.O.
Osobno czy razem?
Czytaj A.G.R.O.
- Co to jest Agro możecie wytłumaczyć?
- Tak jasne człowieku, Agro to Wzgórze Ya Pa 3
To V.E.T.O. i kilku naszych ludzi
W potrójnym wydaniu Hip Hop nigdy się nie nudzi
- Dla kogo i kiedy kolejna płyta?
- Trzy niebawem Kto wyda? Nie wnikaj bo nie trza
Na pewno nie bo nie trza Wzgórza tam nie trza
Ref.: Zadasz mi pytanie byle było z sensem
Uważaj o co pytasz głupi nie jestem
To nie Hip Hop czarnych tylko styl polarny
Jesteśmy biali i to jest normalne x2
- Opiszcie w skrócie styl swojej muzyki
- Dla siebie dla pięniedzy i naszej publiki
To nie Hip Hop czarnych tylko styl polarny
Jesteśmy biali i to jest normalne
- Czy w Polsce zaistniała już Hip Hopu scena?
- Napewno 10 osób doszło do porozumienia
Szacunek dla Trzyha, Molestik Mistyka
V.O.L.T. dzięki za wsparcie przy płytach
Dla Edytoriału i Jan Mariana
Dla Numera Raz i załogi Gana
Jajonasz, 3X i 44
Born Juices, Sektor i Thinkadelic
Wielu przedstawicieli Hip Hopowej sceny
Nie czas na oceny i na porównania
Każdy przecież ma swój styl rymowania
- Co sądzisz o środkach do stymulowania?
- Temat na zawsze jest tematem służy do jarania - za 30 kupie grama
- Imprezy po koncertach często?
- No jasne, najbardziej hardcorowy pokój to 515
Imprezy bankowo i jest młodzieżowo
Szczegółów tego zajścia niestety nie pamiętam
Straciłem rachube w kieliszkach i skrętach
Tak sie bawi Wzgórze Y P 3 pamiętaj
- Muzyka to hobby, praca czy relaks. Powiedz czy zarabiasz dużo kasy teraz?
- Dwie płyty i współudział w kilku innych numerach, ale kasy nie ma to wypowiedź szczera
To co myślisz o nas nic tu nie po zmienia
Wzgórze Ya Pa 3 sprawa dla reportera
Ref. x2
Czarny chleb, czarny chleb, czarne złoto
Czarny chleb, czarny chleb właśnie po to
Czarny chleb, czarny chleb aby żywić
Czarny chleb, czarny chleb może dziwić
Czarny chleb, czarny chleb do rąk daję
Czarny chleb, czarny chleb, tu czas staje
Czarny chleb, czarny chleb prosto z Polski
Czarny chleb, czarny chleb tylko śląski

W kantorze nie zamienisz, a jednak takie ważne
Czarny, brudny kamień znaczenie ma poważne
Tu, na tej ziemi, gdzie dniami i nocami
Teraz kombajnami, a kiedyś kilofami
O ludziach tutaj mówię, i o tym, co ich żywi
Bo z tego, co robią są dumni i szczęśliwi
I o Śląsku tutaj mówię, co mu życie dało
Prawie 5 milionów ludzi to nie mało
I choć wszystko tu upada, Śląsk nie upadnie
Pamiętając, że nie zawsze wszystko pięknie, ładnie
Nie zostawaj w tyle, bądź na bieżąco
Słuchaj, niech to działa wzmacniająco
Pozostanę przy tym, że korzenie zawsze moje
Korzeni nie zapomnę, przy tym zawsze stoję
Może Bóg tak chciał, nie wiem, tak po prostu
Że czasami brak tchu, taki los tu
Na jedynej ziemi, niezmiennie niezamienni
Pośród tysięcy istnień, Bezimienni
Bo to Śląsk życie dał i wciąż nam żyć daje
Jakby źle nie było w sercu mym zostaje

Czarny chleb, czarny chleb, czarne złoto
Czarny chleb, czarny chleb właśnie po to
Czarny chleb, czarny chleb aby żywić
Czarny chleb, czarny chleb może dziwić
Czarny chleb, czarny chleb do rąk daję
Czarny chleb, czarny chleb, tu czas staje
Czarny chleb, czarny chleb prosto z Polski
Czarny chleb, czarny chleb tylko śląski

Ile czasu już minęło od poprzednich lat
A tu pracowici ludzie dalej tworzą świat
Z czarnego kamienia, gdzie kryje śląska ziemia
Ludzie bez zmęczenia przebijają się przez ściany
By niejeden w Polsce dom został solidnie ogrzany
Przypatrz się, co unosi się nad nami
To czarny kamień spalający się tonami
Roboczy styl życia doprowadził do czynu
Że ojciec mógł powiedzieć - jedz, drogi synu
jedz drogi wnuku, jedz droga siostro
Kiedyś i twoje dzieci także dorosną
i wspomną te słowa, że kiedyś kopalnia
dała ludziom pracować (ludziom pracować)
rodzinę wyżywić i dzieci wychować
Bo Śląsk stworzony z bryły o czarnym kolorze
Stawił ludzkość na nogi, co mieli trochę gorzej
Lecz likwidując niektóre miejsca pracy
Zebrali się nasi rodacy
I do boju w ogień szli tysiącami
Nie dało się zatrzymać ich, jak fali Tsunami
Bezimienni razem z wami, razem z wami, razem z wami

Czarny chleb, czarny chleb, czarne złoto
Czarny chleb, czarny chleb właśnie po to
Czarny chleb, czarny chleb aby żywić
Czarny chleb, czarny chleb może dziwić
Czarny chleb, czarny chleb do rąk daję
Czarny chleb, czarny chleb, tu czas staje
Czarny chleb, czarny chleb prosto z Polski
Czarny chleb, czarny chleb tylko śląski

Tu się budzę i zasypiam, wokół klimat, jak po stypach
Trud pracy, który krąży po ludziach, jak grypa
Śląsk to miejsce się nazywa, a uwierz słów nie styka
Ile miłości w chodnikach, osiedlach i ulicach
I tych szybach kopalnianych
W miejscu gdzie czarny chleb dał niejednemu 4 ściany
Kocham to powietrze, dla niejednego ciężkie
W tym klimacie jest się jak ryba w wodzie
Wychowani w kominowym smrodzie
Który pachnie mi od bajtla
Choć krajobraz trochę inny niż opisywany w bajkach
Tu gdzie płynie Bryna, tu wszystko się zaczyna
Tu niejedna spracowana mina nosi w sobie dumny wyraz
W cieniu srebrnego komina, Bombatyka rozkmina
Pod oknami bloków, które miały służyć za sypialne lokum
A stało się dobytkiem życia co drugiej rodziny
Można rzecz - kara, bez winy
Los urządza sobie kpiny, a oni dają radę
Pracowitość i wytrwałość równa się z obiadem
Dla nich czarny chleb to nie zakalec
Nieśmiertelna pamięć o poległych pod ziemią
Niech na ich cześć wiatry z dymem wieją
Tuż nad śląską glebą, nad naszymi głowami
Otoczeni kopalniami, które horyzontu są połową
Bezimienni w hołdzie, bezimiennym grobom

Czarny chleb, czarny chleb, czarne złoto
Czarny chleb, czarny chleb właśnie po to
Czarny chleb, czarny chleb aby żywić
Czarny chleb, czarny chleb może dziwić
Czarny chleb, czarny chleb do rąk daję
Czarny chleb, czarny chleb, tu czas staje
Czarny chleb, czarny chleb prosto z Polski
Czarny chleb, czarny chleb tylko śląski
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo