Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jestem zbuntowanym głosem i nadzieję niosę
Dla tych co nie mają i za życia umierają
To stracone pokolenie ale kocham tą ziemię
bo (bo) Polak o mnie mówią w Europie nas nie lubią
Bo z tej samej gliny wszyscy kozaczymy
We krwi to mamy kajdany zrywamy
Nie daj się udupić łudom ogłupić
Los czarno na białym dla mnie zapisanym
Nie dam sobie wmówić kogo mam polubić
Z kogo brać przykład ojciec dał mi wykład
I w sercu zaszczepił w wiarę swe marzenia
synu punkt widzenia wiąże się z siedzenia
że żyć na swej skórze ja tak mity duże
jeszcze raz powtórzę mamy to w naturze
nie dam się oszukać życie twarda sztuka
każdy dzień nauka każdy nowa lekcja
doświadczeń kolekcja pros marzeń projekcja
głos buntu we mnie budzi z ono niosę go wśród ludzi
ognia we mnie nie zgasisz bierzesz coś więc płacisz
zbuntowanej nacji oddasz sto procent racji

Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Wiśniowy jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Wiśniowy jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem

Idę za ciosem nie godzę się z losem
pytasz ile jeszcze zniosę tak dostawać po nosie
sytuacja się zaostrza sprawa jest na nożu ostrza
ile tak można do skutku wciąż podążam
w jednym kierunku wzgardzonym wizerunku
upatruje siłę durniu przeogromny potencjał
i rozdarte ludzkie serca masy niemoc ogarnia
a władza jest bezkarna stłumi każdą demonstrację
siłowe rozwiązania zniszczą twą determinację
ci na górze mają rację twej krwawicy na wakacje
nie jedna gruba świnia bada skurwysyna elektorat już zaczyna
a ty pytasz czyja wina czarny, biały, szary bądź czerwony
urzędowy terroryzm zmusi ciebie do pokory
sankcje, zapory finansowo cię pognębią
zapłać albo zgnijesz i tak ciągle zbierasz wpierdol
[To jest bagno] Nie wierzysz chodzi tylko im o jedno
wycyckasz maksymalnie, wyssać krew wspólną to piętno
nie godź się z losem tak jak ja się nie godzę
bunt w sobie noszę w młodych umysłach rozniecam
[Nie zbyt mocno się podniecasz] tylko prawdę chcę pokazać
społeczności mej przekazać zanim nadejdzie zaraza
twe marzenie się nie ziści bo ci ktoś kieszenie czyści
parlamentarzyści patrzą ile jest korzyści
ja nie patrzę obojętnie i co mamy być dumni ?
z żebrów naszego rządu o wejście do Unii ?
na ten temat słowa buntu wściekłej lirycznej furii
chcesz żebym przestał ? Najpierw język mi utnij
bo zbuntowanej nacji po mimo obserwacji
uderzam do akcji a kryptonim operacji brzmi uświadomienie
to kawałka jest przesłanie długo będzie pamiętane
jak czerwcowe powstanie to nie pogodzone z losem głosy zbuntowane.
[głosy zbuntowane głosy zbuntowane]

Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Wiśniowy jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem

Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Wiśniowy jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem

Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Wiśniowy jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem

Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem
Wiśniowy jestem zbuntowanym głosem
wszystkich tych ludzi, którzy nie godzą się z losem

Onomatopeja jestem zbuntowanym głosem [głosem głosem] . .
Uważam, że telewizja jest świetna,
Tyle że jest w niej bardzo dużo smutno informacji,
nienajlepszych, często wręcz przygnębiających,
więc proponuję, żebyśmy dzisiaj żadnych informacji sobie
nie przekazywali, tylko chodźmy się napić i już.

Kolejny brukowiec pisze, jak w Polsce wygląda hip hop
zatrudniają specjalistów, wiedzą o rapie wszystko
medialny bajzel, siedzą, śledzą i wiedzą błyszczą,
mają nas za baranów, którym przypadkiem coś wyszło.
Ile można pisać jak rapera rozpoznać ?
Jaką ma ideologię, w jak szerokich chodzi spodniach co dnia,
czy pali skręty ? Czy całe życie trzeźwy ?
Czy zna patenty na to, by w rapie być niezłym ?
Pomyśl, po co mówisz, jak nie jesteś świadomy,
Ty widzisz bandę gówniarzy, widocznie jesteś niewidomy
weź to zostaw, zanim napiszesz kodeks rapowca
nieważne co byś zrobił, i tak to będzie marna opcja
proste? posłuchaj, bo to Feno, Spinache i Ostr
nawija o medialnej lipie, która prawie wszędzie dotrze
skłamie według potrzeb, bez kitu, tak się sprawy mają.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy na rzeczy się znają.

Ja jestem tym, którego cień wzbudza lęk, ten znasz,
ten sekwens, niszczę media jak alkohol alka seltzer
tekst po tekście, nie na sprzedaż morda
za fałszywe obietnice na billboard'ach, z bloków historia
wolna od kamer, wolna od szpanerstw, a my w nim pewni,
jak sakrament i oby dalej tak, pierdolę cały ten tv-świat
pełen krzywych barw, mam swój szlak, którego nie znajdziesz
na listach, ten chłam cały dla mnie jest gówno wart
brzmi mój mic, czas Technics'a, syf na kat,
prosto w obiektyw, ferment ich na wzór sekty
ej to jest Twój cykl informacji, zruchanych redaktorek
koniec gestów, niedopowiedzeń radiowych, obsranych siedzeń
mam coś w duszy, czego mi nie zabierzesz, czyli
hip hop, nie po to by błysnąć, tylko dać prawdę najczystszą
niszcząc media jak king kong, alergia ciała, chamy
tego nie ruszaj, bo to owoc zakazany

Cienka linia między kłamstwem a prawdą
media kłamią, już powiedział ktoś dawno
a ja sram na nich
x2

Wciąż skacze jak starta płyta,
bo wciąż o rapie wszędzie jest słychać,
oceniają nas, rzucają się na gardło,
opisują nas patrząc przez krzywe zwierciadło,
opisują ogół na podstawie kilku osób,
wnioskując po wyglądzie, że to ten sam sposób,
tok myślenia, dziennikarz przez rap to fleszy błysków,
prosto z cienia, to dla zysków,
pełno pysków z dyktafonem,
w oczach z canonem,
Ostr i Fenomen, patrząc w waszą stronę, wstecz kilka lat
wtedy dla was głupi małolat, nie było tak?
a jak teraz patrzę, prosto w oczy wam się śmieję,
wtedy chciałem u was być teraz wy macie nadzieję,
ee, sram na media kłamstwami przepełnione,
choć nie cofnę się i wiem co jeszcze musi być zrobione,
biegać za swoim ogonem by grzać miejsce na grzędzie,
byłem w mediach, znam te media, wiem, że prawdy tam nie będzie.
Znasz ten ryj z telewizji, ale nie wiesz o nim nic.
Poznaj mnie na ulicy, a nie przez medialny pic.
Każde słowa można zmontować tak, że wyjdzie chała
zbuduj sobie łódkę z cegieł i płyń sprawdzić jak działa
mentor, za prawdziwe słowa nie można emitować
poszło na żywo, ekipę trzeba reanimować.
To takie porno, tylko pod przykrywką,
wszyscy redaktorzy, redaktorki, każde z was jest dziwką.
Tutaj hip hop bałuty, nasz świat ze złudzeń obdarty,
na blokowiskach, ulicach dawno skończyły się żarty,
a w tv nieskończone party i pizdy ulizane,
nasze życie to mentor, dla was zakazane.
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Szad:
Spójrz mi prosto w źrenice niech widzę twe obietnice
bo chyba ja jestem krótkowidzem
te realia to malaria
a ten kraj ma szanse żeby niedługo tu była druga Somalia,
kradzione pieniądze dawno już pierze Szwajcaria,
żal jak patrzę jaki kraj mam
czasem chce wziąć Time Out i oby dalej od tego łajna,
ciekawostki może to że cząstki Polski
poszły jak akcje na Wallstreet w obce ręce
kto z kim wnioski rozkmiń kiedyś napiszą o tym książki.
Wille, pakty, konta, jachty to fakty nad tym cień katarakty
a gdy ktoś docieka prawdy ma w tym interes prywatny:
to-to fakty to-to fakty

Nullo:
Co tu może kodeks karny posiada własne prawa rynek czarny
to nadzwyczajny układ tajny to jest kasa
zyski, s-klasa dziwki whisky opon piski zakazane pyski
oni maja wszystkich w garści a wiec nie ma o co się martwic
problem tkwi w czynach władzy to pajęczyna powiązani nią Polacy

Pork:
Jednych stać to żyją chwilą dla nich to karnawał w Rio jedzą i tyją
inni żywią się padlinę nie dbając o szkliwo.
Jedni mają w rodzinie poparcie już na starcie
a drugim zabrakło na tyle szczęścia
by urodzić się w miejscach gdzie siła nie opiera się na pięściach
czytałem stało gdzieś tam,
że pomoże regeneracja nowej generacji racja, alternatywa edukacja
lecz przeliczasz dzwonki połowę szkół to prywatne skarbonki.

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Peja:
Żyjemy na świecie gdzie co cztery sekundy ktoś tutaj umiera z głodu
Daj mi skurwysynu do radochy jeszcze więcej powodów,
za aferą afera afera afera ferment goni frajera
który kradnie poniewiera gdy przypał sie wypiera jego głód nie rozpiera.
Moralny upadek spekulacje ich skutki
pozawyżajmy ceny w euro sztucznie osłabiajmy złotówki
w parlamencie zgnilizna na ulicach głód robotnicze wendety
niestety z góry było to do przewidzenia tak jak hatrick Paulety.
Frajerom wciąż mało kilku z nich się zebrało
nic to nie dało jak obrady na szczycie w Mao,
a biedny człowiek je na zapas i nie pytaj dlaczego tak zrobi
a nasz rząd suwerenny liże dupę Bushowi.
Gdzie równość społeczna doktryna zbyt niebezpieczna
PRL był ubogi lecz ja ten system besztam
i tak jak cała reszta wrzucam grosze do skarbonek
konta jachty kontrakty tego ci życzę ziomek

Pork:
Forsa i człowiek związek który niszczy myśli,
powiedz myślę inaczej niż ty, że to korzyści wyścig
czekamy kiedy sen się ziści być jak kraj kwitnącej wiśni
patrzeć bez zawiści! błąd niestety! W miarę jedzenia rośnie apetyt,
fakt ten odczytany z ludzkich twarzy nie z gazety.
Na tym etapie tematem utrapień ludzkie bezmapie
od dawna rządzi tutaj papier wiec i ja ten patent u siebie w kieszeni,
bo wiem ze świat się nigdy nie zmieni

Nullo:
Tyle lat ten sam temat, tyle lat ten dylemat,
tyle lat ten sam schemat, tyle lat i nic się nie zmienia
kiedy będzie ten dzień gdy przestanę oceniać błędy, zobaczę postępy.
Kiedy będzie dzień, gdy będzie już OK nam tu, w końcu, Trzeci wymiar
SLU

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości,
już rzucone kości.Jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.
Popatrz na ich twarze, a zobaczysz oznaki, wobec siebie szczerości(Firma,Legnica-Kraków)

Pomidor:
Spójrz na te twarze, ciacha na fazie obcinaj sztuki przy barze,
mizerne mają makijaże, każda na extazie myśli tylko o zarobasie,
o drogich winach, lecz po dwóch godzinach, razem z tapetą, schodzi takiej adrenalina
myślała że przewiezie się na cudzych plecach, wynikła z tego heca,
taką szmule, tylko pieniądz podnieca, co? teraz smutna mina ? taki jest finał
nie oddał bym za nią, nawet taniego wina, z taką maniurą, jest szybka rozkmina.
Spójrz na te twarze, o tym dzisiaj marze, na kartce papieru czy w głowie, Firma!
Na pierwszym miejscu w Legnicy i w Krakowie, życie rozrywkowe,
te twarze chodzą razem w parze jak brat z bratem, tacy jak my, żądzą światem
Nasza ekipa atakuje szybko jak grypa, społeczniakom wielka wbita,
pewność szybko znika,z twarzy chemika,
więc nie patrz się na nasze twarze, bo zostaniesz opakowany w bagaże
Chcesz? to spróbuj, wszystko się okaże.

Kali:
Czas pokaże, jak będą wyglądać nasze twarze, a bliznami się nie zrażę, pamiętaj,
kto kogo ukaże, jeszcze się okaże, szukasz wrażeń,
chcesz czegoś lekkiego to posłuchaj Norbiego
Co z tego masz Łobuzie, aspiracje nie duże, jak nocni stróże,
zapierdalasz dziewczyn z ostrą miną po bujaniu i fryzurze ciśniesz na Pacino(?)
Z kolegami konfidentami szponcisz i mącisz, nigdy ci za wiele, zajebani szpąciciele
mam do was nienawiści wiele, egoiści, niedoścignieni w swej zawiści
spójrz na ich maski, ucisk działa na nich jak oklaski, to rzecz prosta,
F.I.R.M.A cię nie sprzeda, to nie "cosa nostra", tylko z ulicy riposta,
nie podołasz, zostaw, póki masz twarz!(Póki masz twarz)

Popek:
Spójrz na twarze niewinnych, bogu ducha winnych ludzi
spójrz na tych twarze co z nieszczęściem w parze
patrzę na twarz swojej matki, widzę nękające ją podatki,
nie ma hajsu na wydatki, na starość dorywczo sprząta klatki
nie zwiąże końca z końcem, obraz bez sensownej pracy
na farta są tu tacy, co myślą tak jak ja, cała Firma
ma zdanie na ten temat, w tym kawałku ma schemat, opis, mój rękopis
kartka, długopis dla mnie nie brudnopis, w tym kawałku masz wszystkich ludzi
twarzy rysopis.

Ref:
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości
już rzucone kości. Jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.

Boski Roman:
Pojawiam się, moja twarz ukryta, nie znasz mnie a mówisz że bandyta?
moja twarda psychika, przy Firmie znika, kawał byka Chemika,
Precyzyjna zarobku technika jak liryka, widzisz z Firmy typa
słyszysz Firmy płyta, ruszasz się do bita
czy czujesz przekaz ze mną chwyta w górze tych, by powstały te bity
by w mieście szacunek był dla tej ekipy
nie jeden nowobogacki wpadnie w macki naszej korporacji
dostanie w cycki pąk słowacki, mój zysk to czyjaś strata,
fakt,inteligentnie robię mój atak, fata intensywnie Romanem wymiata
atrapa pali do brata, to towar gorący fascynująco, imponujący rap młodych agresorów
tyle lekcji, kombinacji ile spalonych skuna worów, rap narracje,
zgrany zespół jak podczas hardcoró

Ref:
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości
w dniu rzuconych kości, jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.

[Unknow]:
Patrząc, na te twarze widzę tysiące niespełnionych marzeń,
co raz mniej tych którym się udaje, pokonać własną nie wiarę
od lat te same błędy kardynalne, całe społeczeństwa postępują machinalnie
miejski amok wciąga, dla mnie noc odskocznia, nawet wtedy twarze i burackie ryje
kurestwem z nich bije, no ile jeszcze razy będę patrzył na te japy,
służbistów kupujących na raty od łachmaniarzy aż po tych najbogatszych
nie ma takich co by byli non stop szczęśliwi.

(Pokaż są prawdziwą twarz, jak ją masz)
Ten zakątek świata należy do mnie
póki mam gdzie wracać nie boję się wspomnień.
Był i będzie nasz ten zakątek świata
tu poczekam na ciebie żebyś wiedział, że masz dokąd wracać.

REFREN
Potrzebuję to wiedzieć,
że mam czekać na ciebie.
Potrzebuję cię mieć gdzieś,
nie przy sobie, ale dla siebie.

Potrzebuję to czuć, że
mogę zawsze cię czuć
i potrzebuję byś poczuł
możesz zawsze tu wrócić.

RAHIM
Hej kochanie, dostałem wezwanie, muszę biec,
jeśli chcesz mnie mieć wyczekuj tu kiedy będę gdzieś.
Ja wrócę kiedyś z ekspedycji,
powrót zapisany w definicji niczym nuty w kompozycji.
Ruszam z marszu do krainy cudów i fikcji
fałszu i paradoksalnych ekspozycji.
Ruszam z krucjatą, ja jadę z homilią.
Nie jeden z trzystu, a jeden na milion.
Wynagrodzę sumę utraconych chwil, yo.
Po czym znów będziemy familią.

REFREN

ZWROTKA
Bo ty musisz jechać ja to wiem i na pewno
Będę tu czekać dopóki promienie słońca zwiędną.
Będę tu czekać niech z drzew liście spadną setny raz,
Bo mogę czekać tu na ciebie nawet setki lat.

Bo ty musisz jechać, chociaż nie chcesz, ja wiem to,
więc będę czekać, póki domy w gruzach legną.
Bo ty musisz jechać, ale ja muszę zostać,
bo do kogo wróciłbyś po odbudowanych mostach?

A kiedy wrócisz już ci nigdy nie pozwolę
tak długo nie być i tak daleko odejść.
Zalana szczęściem, że nareszcie już jesteś,
tylko kiedy to będzie?

REFREN
Wszystkiego nie najlepszego, od mojego to wara
Ciągle myślę o tobie w kategorii ofiara
W moich oczach poległeś, nie przyjmuję przeprosin
Niezależnie od tego, którą mamy na osi
Ciągle ciebie przeklinam, kurwa tu nie ma przebacz
A mówiłeś, że śmiało mam na tobie polegać
Poleciłeś mi typka, który zwichnął się z hajsem
Jak Pih dam ci dłoń, ale policzę palce
Potem bójka pod klubem, poszło chyba o szelest
Ciężko było nie dostać, skoro ich było czterech
Ty uciekłeś pajacu, jesteś zwykłym frajerem
Jeszcze kurwa się sprułeś, że ci kręcę aferę
Tego było za wiele, podjechałem z Danielem
Poskładałem cię dziwko w tą pamiętną niedzielę
Jesteś zerem i tyle, stawiam na tobie krzyżyk
Do gorszego poziomu już się nie można zniżyć

Ref. x2
Wszystkiego nie najlepszego, no i nic się nie zmienia
Ja najchętniej to nie znał bym cię nawet z widzenia
Wszystkiego nie najlepszego, każdy wers tutaj rani
Ty zobaczysz, że skończysz z chujem między zębami

Mój celownik wędruje znów na ciebie skurwysynu
Twoje życie klasy B, nie pruj się do mystreamu
Pamiętasz tamtą plotę? Milczenie jest złotem
Tak mówiłeś, lecz dobrze wiemy co było potem
Nie zawaham się użyć słów, które zabolą
Gorzkich przemyśleń, dosadnych jak nekrolog
Pamiętasz szmato Wojtka? Wtedy to się działo
Od włażenia mu w dupę, zbrązowiało ci ciało
Byłem wtedy naiwny, nie wspomnę już o pechu
Dziś wymieniam cię z psami na tym samym oddechu
Lekką utratę twarzy? Możesz kurwa zapomnieć
Już ją dawno straciłeś i nie oprzesz się o mnie
Nikomu nie zazdroszczę, kiedy ty stoisz w ogniu
Ja się śmieję z ziomkami osiem razy w tygodniu
Życzę byś się nie podniósł, wiesz, że mam ciebie za nic
Idziesz na dno skurwielu, jak pieprzony Titanic

Ref. x2
Wszystkiego nie najlepszego, no i nic się nie zmienia
Ja najchętniej to nie znał bym cię nawet z widzenia
Wszystkiego nie najlepszego, każdy wers tutaj rani
Ty zobaczysz, że skończysz z chujem między zębami

Teraz weź doceń to jaką szansę dostajesz
Będzie o tobie głośno, spłynie to całym krajem
Teraz pójdź kogoś oczerń, swoim starym zwyczajem
Potem zamiast (******), przyjmij nazwisko frajer
Nie masz żadnych przyjaciół, ja się wcale nie dziwię
Już od dziecka zapewne byłeś obiektem szyderstw
Gdy o tobie wspominam, z litością głową kiwam
Jednak matka natura potrafi być złośliwa
Nie opatrzysz tej rany, ty jak niechciana ciąża
Jesteś takim chujozą na jakiego wyglądasz
Poznaliśmy się znajdo, ja ci kurwa pomogłem
A co w zamian dostałem, powiedz mi jak tak mogłeś?
Ale dno, masz dzieciaka, który nie zna cię suko
Dobrze wiem, że ci pewnie nawet nie jest z tym głupio
Nie porównuj się zdziro do tych dobrych chłopaków
Ty w najlepszym przypadku skończysz gdzieś na zmywaku

Ref. x2
Wszystkiego nie najlepszego, no i nic się nie zmienia
Ja najchętniej to nie znał bym cię nawet z widzenia
Wszystkie nie najlepszego, każdy wers tutaj rani
Ty zobaczysz, że skończysz z chujem między zębami
Niech to się pali w eterze na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie, ta.
Niech to się pali w eterze, na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie.

Wiesz, mam temperament jak TomB,
przez wenę w rapie daję wersem serce.
To nie Kanye West, a to nie wytwórnia Group music,
mimo to w chuj ludzi, wie kto robi hałas wśród nich.
Sprawdzaj, gram za siebie, czuje rap jak 2pac.
Sram na Ciebie, możesz co najwyżej nas posłuchać,
Saper fail tej branży, dusza, to nie w słowach,
słowa przelewam na kartki by rap poszedł do Was.
(...)
Ty za nimi musisz powędrować jak tymy na dekach,
na werbalch, dobry flow ma.
Zobacz, chcę przejść do historii jak (...),
ale świat dziś mówi 'Mezo to wprawdzie rap'.
Wiesz co, pierdol się i daj nam swoje grać,
bo ten touchdown poleci tobie w twarz.
Masz rap, który możesz nazwać ekstra klasą.
Teraz Sebson, VNM cie w wersach spalą.

Niech to się pali w eterze na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie, ta.

Siema Wojtas, siema Sebson, joł. VNM synu, dokładnie tak, aha, joł.

Odkąd pamiętam, dla siebie gram ten rap,
nie było nikogo dla kogo bym miał to grać.
Chyba, że dla pengi, jasne, że tak
od zawsze chciałem przekładać kartki na track za hajs.
Gubisz kwadrat taki na maksa najs,
Ty, albo chociaż tak jak Basta rajs, ta.
Niestety kolo nie w tym kraju,
za rap mogę częściej wstawać na niezłym haju nazajutrz.
Nie znaczy to że nie jest ok,
flotę jeszcze z tego zrobię,
to nie tak że mi przejdzie bokiem.
Swoją dupę po to ścierwo wlokę,
idę pewnym krokiem i szybko jakbym jebnął kokę.
Pijawy widzą że moje skillsy cene,
jebane złodzieje, nie dostaniecie nic ode mnie.
W razie jak jakiś down tego nie wie,
gram za siebie, nie będę przecież grał za Ciebie

Niech to się pali w eterze na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie, ta.

To jest rap, po to by stał się modny,
kto daje po trzy wzrotki, weź bardziej się ocknij.
To jest tak że młodzi MC chcą być coraz lepsi,
a ich rap to tylko to że mają na nogach conversy.
My gramy za siebie, większość nie wie co to honor
i stanął na linii ognia, aż spłonął młodo.
Ja zawsze mogłem ziomek powiedzieć 'Gram to od serca',
mam w żyłach rap jak Method Man albo Redman.
I ciągle niezależnie rzucam prawdę na track,
chuj mnie to boli, że ty zakładasz maske na twarz.
Na twoje wszystkie posty kładę punch line,
mogę się założyć, że zapiszesz to na dv-kach.
Nagrywasz słabe gówno, a chcesz zabłysnąć w gronie,
lepiej zamknij gębę i na nas schyl tą głowę.
Piszesz na forum bzdury, że kurwa umarł rap,
a to kawałek tak buja Was jak Wu-Tang Clan.
Mógłbym ci powiedzieć prosto ziomek tu z mostu
Ile trzeba żeby twój dobry człowiek się rozpruł w końcu
I nie ważne więzy, wizja paru lat w pace
Często rozwiąże każdy język
Mógłbym ci powiedzieć o typie co bierze
To [?] raz w nos, bo mnie nie wy*****ie go
Gdzie idzie? pewnie idzie przed siebie bo
Spytasz go co będzie tu z nim, on sam nie wie co
Mógłbym ci powiedzieć o złych bibach
Tych na których śmierć zbiera tu z nich żniwa

Łyk piwa, odwagi ci przybywa
Ale nikt grawitacji nie wykiwa
Ty, mógłbym ci powiedzieć o zdradzie
Tak *****ysyńskiej, że gorszą ciężko jest sobie wyobrazić
Ale w życiu nie jesteśmy na scenie
Czasem od prawdy lepsze jest milczenie

Mógłbym ci opowiedzieć o dniach lekkich i ciężkich
O spokoju ducha i wzmożonej agresji
O sercu bestii, które również krwawi
Przez system, którego nie da się strawić
O dziecku co za swoim ojcem tęskni
O tęskniącym ojcu, który spogląda z [?]
Mógłbym ci opowiedzieć o ludziach prawdziwych
I o takich za których trzeba się wstydzić
Mógłbym ci opowiedzieć i nawijać bez końca
O braterstwie i zawsze pamiętających ziomkach
O miłości mojej, która przy mnie trwała
I o walce o wolność, którą ze mną wygrała

Mógłbym opowiedzieć o tym co widziałem
Tam gdzie byłem, co robiłem, czego dotykałem
Mógłbym opowiadać o swojej przeszłości
Ile krzywdy zrobiłem najbliższym po złości
W napadach euforii, bólu i żalu, stop, chwila, pomału

Mógłbym opowiedzieć bez cienia farmazonu
Jak blisko jest z rynsztoka do tronu
O szczerej przyjaźni, której się nie traci
O tym ilu łbów udawało braci
W biurku w szafce gruby plik listów
A w niej więcej prawilności niż miało ich trzystu
Dalej ci podpowiem jadąc tym tematem
Przemyśl to dwa razy zanim kogoś nazwiesz bratem
O milionach kłamstw i tandet tych strzyków
O napompowanych koksach udających zawodników
O bliznach na twarzy, które są bezcenne
Dały do myślenia tak jak noce bezsenne
O bestialskim ojcu, patologii w domu
O tym pięciolatek nie mówił nikomu
O bezradnej matce, której ciężko samej
Wychowywać syna, słuchaj tego dalej
O niesprawiedliwości i chorym systemie
O dobrych chłopakach noszących jego brzemię
O zmianach na lepsze, które wyszły z doświadczenia
O ubogich ludziach, których nikt nie docenia
O głodnych dzieciach bez śniadania w szkole
Zamiast o aferach to dostrzegać wolę
O tym jak trudno radzić se samemu
O tym, że trudniej wybacza się bliskiemu
Mógłbym opowiadać nie widząc zakończenia
Że bardziej od ran bolą przykre wspomnienia
O tym jak wątpiłem, że na ludzi kiedyś wyjdę
A więcej ci opowiem jak do ciebie przyjdę

Bezimienni, Sokół, VNM
Mógłbym ci opowiedzieć

Mógłbym ci opowiedzieć o wzroku czyjejś matki
Gdy jej syn poszedł siedzieć
O wzroku matki, kiedy urodziła syna
O wzroku syna, gdy matka zawodzi
O tym jak się jak się czujesz kiedy ktoś odchodzi
O uśmiechniętych oczach ukochanej mojej
O najpiękniejszych nocach wtulonych we dwoje
Mógłbym opowiedzieć, ale cenię prywatność
Po co ma im psuć krew znów zawiść i zazdrość
Mógłbym ci opowiedzieć własne wspomnienia
Kiedy radość wygranej tłumiły wyrzuty sumienia
Zawsze w porządku, zawsze charakterny Sokół
Tak jak ty byłem naiwną ofiarą bloków
Miłość, tylko ona nas wyzwoli
Bo lepiej jest nie walczyć, kiedy walka jest o nic
Lepiej trzy razy stracić niż raz się w*****ić
I pamiętaj o tym towarzyszu niedoli
Nie wiedziałem w jaki sposób to zrobie
ale wiedziałem że nie dam się wiesz
nie przegram mojego życia...

nie jednego z moich kumpli bez pardonu nazwiesz żulem
każdy z nich tu stosuje od zawsze opcje bullet
a ja się dobrze czuje w swoim środowisku wierny
ulice z krwi i kości chcesz to czuj się od nich lepszy
ja nie dałem tutaj odczuć żadnemu z moich ziomków
bo demonstrować siłę moge takim jak ty gnojkom
od lat funkcjonuje w tych dwóch światach naprzemiennie
dziś melina jutro salon bo prawdziwość siedzi we mnie
bo nie musze nic udawać kurtynka czy też sława
wciągają zaraźliwie tych bez charakteru zasad
nawet gdy byłem chudzielcem na dzielnicy byłem wielki
nie ma miejsca jak dom ziomek nie ma stąd ucieczki
pozostaje w dobrej formie chociaż standard życia lepszy
to w głowie się nie pieprzy nie chce czuć się najważniejszy
bo nie umniejszy twoich zasług dobry człowiek
z którym co dzień zbijam piątki i na rogu z nim stoje


(ref. x2)
chcesz przyjrzeć mi się z bliska to klasyka jeżycka
znam tu każdego pyska dla nich od lat w tych rytmach
z życia korzystam portretuje rzeczywistość
ulic na których przeżyłem i nie dałem się zamulić

mam szacunek na dzielnicy i wszystko mi to styka
wystarczy że Jeżyce powiedzą że mają rycha
dbam o tradycje podtrzymuje ten pierdzielnik
cały czas kombinuje żeby nie opuszczać dzielni
nie każdy ma tu bejmy jaki wzrost gospodarczy
to co widze na ulicach w zupełność mi wystarczy
tu salonów ciążowych tyle co monopolowych
tu nieznane są najnowsze trendy mody kanony
dzieciaki palą wąsy wciąż kurwy ślą donosy
a złodzieje piją wódke po nieprzespanej nocy
wzmacniają się przez nosy to rzeczywistość posyp
stosują uliczną przemoc której na co dzień masz dosyć
co brama to melina to Jeżyce -znasz klimat
smak drin taniego wina co rusz rozbita rodzina
której synonimem jest zacne słowo konkubinat
złapany w sidła życia jeżycka siła

(ref. x2)
chcesz przyjrzeć mi się z bliska to klasyka jeżycka
znam tu każdego pyska dla nich od lat w tych rytmach
z życia korzystam portretuje rzeczywistość
ulic na których przeżyłem i nie dałem się zamulić

masz tu moją własną interpretacje losu biedoty
prezentuje nurt muzyczny który pakuje w kłopoty
chcesz rynkowo zdyskontować mode którą zwiastuje
prezentując nowe tracki niecny plan ci pokrzyżuje
ekspresja chamstwa chuligaństwa na koncertach
rynsztokowy język z tego chcesz mnie zapamiętać
SLU exa co na ciężkim rapie zna się
nie przypadne do gustu poniedziałkowej prasie
próbowali mnie skazać na ostracyzm łajdacy
pieprze ich wydaje płyty wciąż jeżdże w trasy
oto kamień milowy w dziejach polskiej muzyki
mam dziś czelność tak twierdzić zgodny z prawdą przytyk
ten co nie stroni od zadym ziomek na to nie ma rady
bo nie wchodze w układy z dziwkami jak tanie szmaty
co bardziej przystępne tracki chcą grać w radiostacjach martwych
zapomnieli o muzyce z zawartością serum prawdy

(ref. x2)
chcesz przyjrzeć mi się z bliska to klasyka jeżycka
znam tu każdego pyska dla nich od lat w tych rytmach
z życia korzystam portretuje rzeczywistość
ulic na których przeżyłem i nie dałem się zamulić

myśmy walczyli pazurami się chwytali tego co,
co mogliśmy mieć tutaj, to było kiedyś dla nas wszystkim
te kurwa mury ten wiesz odpadające tynki w środku ,
te zagrzybiałe kurwa mieszkania w których ludzie gotują jedzą śpią i
próbują się kochać...
Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni.

I. Z faktem, z fartem, słowa uwagi warte
Jak my, Bezimienni, tworzymy dobrą partię.
Co by się nie działo, jakby źle nie było,
Najważniejsze żeby tylko dobrze się skończyło.
Z fartem, brachu, we wszystkich żyłach twoich,
Czas rany goi, a ta nuta bólu ukoi.
Na grosz sparzony, na zimne już dmucha,
Najchujowsze scenariusze, się odpuka.
Z fartem, bracie, oby się udało,
By szczęścia w życiu nigdy nie było mało.
Żeby to co stać nigdy nie miało,
Nigdy się nie stało, nigdy się nie stało.
To system zmusza do hujowych akcji.
To on spowodował, że teraz byłem w akcji.
Chłopaków w każdym mieście, niech dopisuje szczęście,
Tym co na oriencie, bo takich ich zajęcie.
I wszystkim tym, którzy mają plany,
Aby plan, który mają został zrealizowany,
Aby szczęścia zawsze trochę dopisało,
By zamierzony, cel osiągnąć się udało.

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni.

II. Fura, nie rejestrowana,
Stacja kontroli, pojazdu od nowości nie widziała.
Warzna sprawa w planach, lecz trzeba tam dojechać.
A najebane w aktach może mi to zaniechać.
Z rana, zezwoniła babcia, że jakaś morda wrzaska,
W towarzystwie czterech.
Na kwadrat wjechała, z aresztowaniem celem.
No rzesz kurwa co się dzieje, no rzesz kurwa co się dzieje.
A miałem święty spokój, to banda niebieskich koloków.
Zawsze powód znajdzie, żeby życie Ci uprzykrzyć jak najbardziej.
Cisza zrobi to w standardzie, polegam na farcie i dalej gaz przed siebie.
Dojadę spokojnie to będę w siódmym niebie.
Nagle co to? W oczach mi się jebie? NIE
Bandy chuja patrol, z lizakiem na baczność, błysk w oku przyciął.
A moja czarna żaba nie wzbudza zaufania, mogę przysiąc.
Już pewien zatrzymania, w głowie darmowe wakacje od stronnika
policjanta, lecz tego dnia fart się mnie trzymał,
Jaki zamulony chłopaczyna, za mną, szedł z swoją panną,
Chciał się popisać, przejechał dwie linie i zapłacił lizak.
Kierowany we mnie, przeciołem bezpiecznie myśląc ej chłopak,
Masz u mnie browar, fart i znowu korawodar.
Na ciągłego farta, liczy dobra banda,
I jak my tysiące: jeden miłość, drugi problem a trzeci pieniądze.
Kieruje marzenia, każdy z nich jest do spełnienia.
Wystarczy nadzieja, hart ducha, szczęście, a zawsze jakoś będzie.
Uwierz, mnie też nie raz dorwie lipa.
Lecz fartem życie jest moja mysza i zaufanie w grupach,
Co wbija chuja w tych co strzelają z ucha.
Słuchaj, dobre słowo to otucha,
Dzięki Wam za to.
Dzięki dla chłopaków za kratą.
Z serca pozdrowienia i odrobinie farta.
Do szybkiego zobaczenia.
Brat z fartem się miewaj.
Do szybkiego zobaczenia.
Do szybkiego.

Ref. Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
woli walki i zimnej krwi.
Właśnie dzisiaj życzę szczęścia Ci,
ciągłej fartji, samych dobrych dni. x 2
ONAR:
Ej!
Hip hop to miejsce gdzie możemy się spotkać,
Pogadac o zwrotkach walnąc browar na schodkach.
Możemy się pośmiac z Fake MC's , ze starych czasów,
Z drogi którą nikt już nie chce iśc i ze starych tracków .
Pamiętajmy o korzeniach ale ważne co jest teraz,
Ale najważniejsze jutro to co możemy pozmieniać.
Kiedy słyszę taki beat myślę z kim nagrać,
A nie z kim miec beef, dać szacunek wziąc zwrotkę która zamknie twoj pysk.
Jak każdy MC noszę Hate'ing na plecach,
Ale nosze jeszcze więcej propsów na Letarg.
Słuchają bloki i osiedla, dzielnice i osiedla,
Raperzy są różni a muzyka jedna.
Sztuczne podziały to gówno już nie wróci,
Tu nie ma kto się godzic, bo nikt się nie pokłóci.
Pamiętaj rapowanie rąk nie brudzi,
Ten track to dowód ze Hip-hop jest od ludzi dla ludzi.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

KOSI :
Dobra, słuchaj mnie kolo ty kolo pewnie mnie znasz,
Nie muszę być tu ikoną, ikoną jest każdy z nas,
Skoro życie ma mieć kolor ten kolor chce lepiej widzieć,
Ja oddałem swoje serce tej kulturze, tej muzyce.
To jest ten hip hop on wiecznie będzie trwał,
Ty nie próbuj nas podzielić, bo zostaniesz wtedy sam jak palec.
Dostałeś palec, chciałeś odgryźć całą rękę?
Ty kurwo! Szukasz podziałów by kosić grubą pęgę.
NIE MA CHUJA! Jest jeden hip hop, jest jedno życie,
Jeden Bóg jeden świat, ej halo czy nas słyszycie?
To JWP, Hudy HZD i Onar! (tak jest!)
W jedności siła nikt już nas nie pokona.
Od lat trzymamy Brat respekt dla dobrych składów,
WWA, Wrocław, Kato, Poznań, Trójmiasto, Kraków.
Od lat trzymamy fason sprawdz ty numero uno,
Diss respekt dla Hejterów nawet na nich bym nie splunął.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

HUDY HZD :
Pozwolę nazwać się wybrańcem ziomal to nie nowość,
Robię prawdziwy Hip-hop inaczej jestem sobą,
Jestem dzieckiem tej gry w tą gre wszedłem wierząc,
że mam ja we krwi niszczę tych co rap kaleczą.
Ja za jednym podziałem i ty zostaniesz ze mną,
Styl i jego brak różni jak światło i ciemność,
Nastąpił BUM na rap i przyciągnął leszczy,
To gówno i chłam i znów zaciskać zęby.
Mam przemyślany plan gdy hastuje Słowami,
Znów rzuciłem je na bloki, znów te bloki je zagrały,
Dały mi inspiracje, wiesz co jest grane dzieciak,
Porwała mnie zajawka nie zrzutka na setkę.
Ja jestem ta kobieta: czysta pasja,
Wiesz czyj czas nastał Diil Gang moc wzrasta.
Choć Prawdziwych garstka, Ja pcham to ziomal,
Od lat tu jestem Kosi, HZD, Onar OO!

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop
Za oknem mróz, dzień za niedługo oczy zmruży,
Zapada już błogi sen, sekunda się dłuży,
Księżyc w pełni odbija się w kałuży,
W głębi mętlik to podróż do wnętrza duszy,
Jesteś dzieckiem nieoszlifowany diament,
Otoczenie zostawia znamię w bałaganie,
Kształtowanie własnego ego proces twórczy,
Obserwowanie później działanie w drogę czas ruszyć,
Poczuć pokusy, poczuć zdradę, szukać sensu,
Poznać uczucie lęku, sentymentu no i wstrętu,
Popełnić masę błędów daleko od obłędu,
Najważniejsze to co w sercu, nie zatrzymuj pędu,
Epicentrum, iskra powoduje pożar,
Działa niczym talizman, rozświetla drogę zorza,
Jak spojrzenie bazyliszka dla wroga będzie groza,
Marzenie w Tobie dojrzewa,zostawia ślad jak płoza!

Słyszysz głosy, one mówią, one mówią "wyjmij broń"!
Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, "ruszaj na front"!
Słyszysz głosy, one mówią, one mówią "wyjmij broń"!
Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, "ruszaj na front"!

Masa tych nieprzyjemności, wrogości, rzucane kłody,
Ilu gości z zazdrości, robią się schody,
Bez litości, bez godności to ich metody,
Masz wartości to w złości nie trać głowy,
Drogowskaz pokazał drogę wędrówki,
Ona czasami przeraża to element łamigłówki,
Dumą Cię napawa każdy osiągnięty sukces,
Gdzie doprowadzi wyprawa będzie wiadomo wkrótce,
Każdy dzień, każda noc pogłębia w Tobie nadzieję,
Ogrzewa niczym koc gdy chłodny wiatr wieje,
Ogromna siła drzemie, zostaje wydobyta,
Zaczynasz się czuć jak tytan, energia jak galaktyka,
Załamanie znika, pozostaje chęć podboju w boju
Nie ma postoju, spoko już postawię na sojusz,
Spada na Ziemię piorun, nareszcie wyrwał się z sideł,
Teraz to dostałeś skrzydeł, odnalazłeś Atlantydę!

Słyszysz głosy, one mówią, one mówią "wyjmij broń"!
Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, "ruszaj na front"!
Słyszysz głosy, one mówią, one mówią "wyjmij broń"!
Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, "ruszaj na front"!

Czujesz jak energia rozpala Twoje sensory,
Rozumiesz swój potencjał, obudził się dziki goryl,
Szara eminencja wkręca się na salony, szalony
Obala kanony, jesteś uzbrojony,
Teraz doskonale wiesz jaka w Tobie drzemie siła,
Przeszedłeś każdy test nie da rady Cię zatrzymać,
Pojemna machina ruszyła, wyzwolił demon
W kolejnej stadium pokemon, Ty wiesz gdzie się podział nemo,
Jesteś jak Romeo, Twoja pasja jest jak Julia,
Oddałbyś za nią życie Ty i ona jedna trumna,
Pielęgnujesz ją jest dumna odkrywacie nieodkryte,
Zdobywacie niezdobyte płyniecie jednym korytem,
Zbudowani jak jeden organizm, jedna tkanina,
Spada lawina, podnosi adrenalina,
Stop zapanował spokój ciemność stała się jasnością,
Ty i Twoja pasja nareszcie staliście się jednością!

Słyszysz głosy, one mówią, one mówią "wyjmij broń"!
Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, "ruszaj na front"!
Słyszysz głosy, one mówią, one mówią "wyjmij broń"!
Anioła dotyk zdejmuje uprząż, zdejmuje uprząż, "ruszaj na front"!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo