Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Spędzę ci sen z powiek, aha, dawaj
słyszysz ten wokal, flow czekasz na dis
znów z tej strony Pih, moje życie jeden wielki beef
Be do eSdo Te do O d Ka
chcesz czy nie i tak nie będziesz spał
Faul dzieciak tu nie można grać fair
nie odchodzę od stołu dopóki karta mi żre
ambicje biorą górę krzywo na to patrzę
wkurwiony zejdź z drogi, serio łapię jazdę
spędzę ci z powiek sen po ostateczny dzień
pamiętaj nie przeżyjesz dłużej niż twój cień
punchliny daj mi mówisz ręczę nie przegapisz
ej ty z dupy eMCe złap mnie jeśli potrafisz
twój rap za rok będzie martwy, zapomniany
my robimy hałas, teraz cztery ściany
głos zbolały, na pokrzepienie seta
przekaz za mocny do TV

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 2)

Szmule strzelają z oka, frajerzy z ucha
tymczasem ja rozpierdalam lokal, dzieciak słuchaj
ruszaj się ruszaj malutka zabiorę cię później
wariat ci przyniesie klubowe kontuzje
dobrzy umierają w chłodzie, źli w płomieniach
czuje żar w dłoniach ziom rozbija temat
niszczę spokój wokół nienawidzę ciszy
ja i mój jedno karatowy skurwysyn
noc daje nam znaki dziecko miasta płacze
nad głowami świeci krwawy księżyc w trzeciej kwadrze
nie mów mi nie mów przydupas ze wszystko w porządku
daje rap nie utrzymasz obiadu w żołądku
mordą kłapnie do mnie zrobi sobie przewóz
wredny w domu pewnie odlewa się do zlewu
eses i bemo wiesz rzucone są kości
eS Zet Ygrek Ha niech bas wyrwie im wnętrzności

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 2)

Dj zetrzyj z adapterów kurz
Powracam znów (x 3)
Dj zetrzyj z adapterów kurz

Sprawe naświetlę zrozumie kumaty
chodź ze mną jeśli rodzina spisała cię na straty
otworzą ogień, spędzimy im sen z powiek
wytłumaczymy swój świat naszym słowem
Pe I Ha i szycha ty dzieciak lutuj lutuj
Prędzej czy później wypierdoli ich z butów
Usłyszą klik i klak naciskanie spustu
Tej nocy radia pogrążą wszystkich w smutku

Ref. Otwórz do mnie ogień
Spędzę ci sen z powiek (x 4)
Czasem chcemy żyć normalnie, nic więcej
Czasem ktoś lub coś nam wiąże ręce
Czasem niezależnie czego byś chciał, plany tracą znaczenie
Gdy pada strzał, cziki pał /x2

Byłaś niewinna i czysta jak śnieg
Piątkowa uczennica, dojrzała ponad wiek
Umiałaś spędzać całe dnie w bibliotece
Chłonęłaś sen o całkiem innym świecie
Chciałaś, by tak jak bohaterce z tych książek
Przydarzył ci się piękny książe
Pojawił się tu ktoś, kto coś w sobie miał
Mimo wątpliwości, wymieniłaś z nim obrączki
I padł strzał
Świat przyspieszył w moment
Książe się zmienił, tęskniłaś za domem
Nie poszło chyba nic po twojej myśli
Twój mąż pił, chciał cię bić, spakowałaś walizki
Zostawiłaś w tyle przeszłość
Wróciłaś do rodziny, gdzie cię nie mógł dosięgnąć
Spotkaliście się ponownie na jednej z sal
Sąd pozwolił wam się rozejść
Padł strzał

Czasem chcemy żyć normalnie, nic więcej
Czasem ktoś lub coś nam wiąże ręce
Czasem niezależnie czego byś chciał, plany tracą znaczenie
Gdy pada strzał, cziki pał /x2

Byłaś piękna i smutna
Znów się pojawił ktoś, ale byłaś nieufna
Trwało to, mogło nie mieć przyszłości
Ale ten ktoś czekał, aż nabierzesz pewności
Wymieniłaś znów obrączki z nim
Marzył wam się dom i syn
Chcieliście dobrze żyć, mieliście dobry plan
Lekarz powiedział, że nigdy nie będziesz w ciąży
Padł strzał
Posypały się plany
Wątpiłaś w siebie, może nawet i w was chwilami
I żeby nie bić się z myślami
Zajęłaś się książkami, zaczęłaś nową szkołę
Mijały dni i tygodnie wam
Czasem gdy czegoś bardzo chcemy, wieje w oczy wiatr
Któregoś dnia już nie poszłaś tam
I nie wróciłaś do szkoły, bo byłaś w ciąży
Padł strzał

Czasem chcemy żyć normalnie, nic więcej
Czasem ktoś lub coś nam wiąże ręce
Czasem niezależnie czego byś chciał, plany tracą znaczenie
Gdy pada strzał, cziki pał /x2

Wychowaliście jedynaka jak w bajce
Tak długo czekaliście, aż się przy was znajdzie
Otworzyliście jego serce na ludzi
Za dużo brał do siebie, w końcu się zaczął gubić
Rzucił was, traciliście kontakt
A on tak wiele głupich myśli chował w głowie po kątach
Pewnego wieczora, kiedy się mocno schlał
Widział broń w domu ziomka
I prawie padł strzał
"Nie martw się o mnie, mamo
Nie mógłbym tego zrobić wam, nic mi się nie stało
Nie zawsze bywa tak łatwo, jak chcemy
Nie zawsze można gładko zejść ze sceny
I czasem mamy kiepskie momenty, kiepskie dni
Czasem ja, czasem ty
Lecz myślę o tym, co pokazaliście mi
I czego bym chciał, chcę być taki jak wy
I chcę iść, nawet, gdy pada strzał

Czasem chcemy żyć normalnie, nic więcej
Czasem ktoś lub coś nam wiąże ręce
Czasem niezależnie czego byś chciał, plany tracą znaczenie
Gdy pada strzał, cziki pał /x2
Jestem na dnie, w nocy we dnie,
łapię fale krótkie, długie, średnie,
siedzę w sednie, myśl mi blednie,
sam sobie, sam głowię się mętnie,
myśli wyślij, kto wymyślił je,
myśli szukać? nie wiem gdzie,
głębia, wiesz co, bierz co, masz to,
weź to, daj to drapieżcom.
Harde, czarne, sztuki sakralne,
zimno subpolarnie daje centralnie,
świat na szach i mat, białe i czarne,
pola jak cola, w dni upalne,
marnie hmm nie tak łatwo, dobranoc,
zostaw zapalone światło.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Fokus

od dna, odbija instynkt, sęk w tym,
że każdy sukinsyn nadęty to zwęszy,
i wie gdzie cię uderzyć - uważaj!
spadniesz, będziesz na dnie, nie poddawaj się, wstawaj.
od dna, odbija chęć, wiesz - uwierz,
że ten dzień nadejdzie prędzej niż mówię.
pretendenci do tronu mają ostro w czubie,
niejeden ci tlen zakręci, i dzięki.
Pójdziesz na dno, wszyscy kradną,
inni, wiedzą nie jest łatwo, bezrobocia współczynnik.
to fakt, od lat niewinni, silni młodzi,
sami na to wpadną, babilon, dobrobyt.
rap mą tratwą, prosto w oczy kataraktą,
patrz czas cały, gnoje wpadną na skały,
co jest?, to wodopoje chwały gnoje, co jest?
świat nigdy nie był i nie będzie doskonały.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Bezwzględny, zmęczony, zmartwiony,
plan zmian plan błysków, istotą pomysłów,
zmysł zmysłów, dno, dnoceanu żadnych planów,
jeden nałóg, znaj mnie, znajdź na dnie tonę w sobie, stojąc na głowie, za karę w kącie błąd błądzę,
sąd na sobą sądzę, ja rządzę trącę,
jak szkło wszystko nisko, trzeszczy, drży, dźwięczy,
ja dno kruchy urok, zło, tło, głębia i to,
przerażony zbrodnią,
rozszalały umysł skwierczy jak pochodnia,
od środka wsadzony do ognia,
oprzytomniej oprzytomniał,
rani, pali piecze, do dna lecę, tonę ja czy kto,
co?, jesteś jak namiętnych pocałunków szczęściem,
smutku odzwierciedleniem, rozczarowania prostym gestem, radości chwilą, tak bólu szansą na ucieczkę
i śmiechu szczeblem, łza czystości sercem.
Susza tłumi, zagłusza, wywija i o dno wali,
zachwiany?, zachwiany.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie


W oddali pyk pyk cyk cyk tyka dotyk rusza,
fala ogłusza mnie i zagłusza wiesz,
na własnym titanicu gdzieś tam gdzieś tam gdzieś,
podwodna żegluga smuga,
a strona druga za-agatka,
ma-aha se zagadam zgadnij zgaduj,
wynajdź i wynajduj i znajduj spokój,
wy-pad, sły-chać jęki, stęki, męki,
mętlik, mąci, nęci, chęci,
i fragmenty zapuszczone jak korzenie,
a czy wydostać się zdołasz,
czy podołasz z d-n-o z doła,
z morskich fal, ich żal oceany i morza o zgrozza,
oto ich odwieczna proza.

Ref.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie.
Jawnie na dnie oceanu ja wiem,
tam gdzie zasne zanurzony na dnie

Śliwka Tuitam

Dobra.
Syk losu osób, rwał ile chciał kłosy włosów,
a zasób słów rósł z chaosu.
Obok bok w bok i ja i kwiecie lotosu,
a było nas tu ze stu,
historia jak ze snu i minki.
Te ludziska, mam dla was nowinki, prosto z serca,
co na styk tyka przez pyki, to nawyki PFK kliki,
co tuła się w murach od samego rana,
poranna fama co jak budzik budzi,
tego co jak kamień zaklęty spał,
szał pał niczym w San Paulo łał
i oszalał niejeden rapstar przez dar,
który ten tam na górze mi dał,
w mig jak nić wplótł mnie w ten rap miting,
raping, kosmiczny jak E.T.
Ja i ty, oko w oko głęboko.
Pi-pi-ja-ja-ni CDS.
Tak na oko jest wysoko gdzieś,
bijąc piątki obłokom, no to cześć.
(obłokom no to cześć,obłokom no to cześć)
Jej oczy jak anioła, tak patrzy na mnie ona
Jak wyśniona ona woła, wymarzona kusicielka
Taka piękna ponętna, przed nią każdy by spękał
Jak wadliwa guma pęka, uliczna twarda poza
Jak tigra bels kosa na takie chcesz mieć nosa
Ona w zasięgu poza, w tym na bank ma klasę
Musisz być w jej oczach asem, o niej pomyśleć czasem
Głową nie kutasem, wiem niektóre węszą kasę
Ono zna modliszek masę i przygląda się im czasem
Jak toplessom na krecie, mono przy jednej kobiecie
A stereo sami wiecie, nie może być tej opcji
Bo wszystko to co dobre, to się najszybciej kończy
A to co mnie łączy z wybranką mego serca
Tego mi nie da, żadna lania ponętna
Zwali z nóg siłą skręta, atmosfera napięta
Ostatnie takie tango w pewnym miejscu pamiętam
Znika polowa czasu to jak u nas half life
Zagapiony na lolity, trzyma ciśnienie siada
Propozycje wysiadam, do zera zredukować fikcje
Kuszące suki, jak anonse towarzyskie

Znów mi się to przyśni to ja brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów w łbie wszystkich
Zakosztować w tym wszystkim, przebić piątkę rozpuście
A potem usłyszeć skurwysynu oszuście
To brudne myśli, ile strat ile korzyści
Zastanawiasz się po wszystkim pasuje Ci styl nasty?
Ja chciałbym zostać tylko w świecie fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić!

Chcesz mnie poznać baby? Potańczyć ze mną maybe?
Chcesz do gęby? Dziecko kup Se batonik
I weź go słodka Suzy, uważaj bo cię pobrudzi
Brudne style Rysia, niegrzecznego co marudzi
Odjechana widzi we mnie Tarkana,
A bakterii bliżej jest do miastowego chama
Który na kolana nie upadnie przed byle kim
Chcesz być jak [?] proces ten jest daleki
Ostudź się weź leki, zamsz ten koszmar z powieki
Uwierz weź cos do ummm… niech to cię rozpierdzieli
I żebyście wiedzieli ze codziennie mam tak prawie
Bez kokieterii musze być jak ten skurwiel
Który w oczach innych może się okazać durniem
Ze śmiertelną powagą być gentelman jak Rumago
Chcesz stać przede mną nago,
Dla mnie być smaczną potrawą
No klawo jak cholera, z tego nie będzie miłości może być tylko afera
Jesteś słodka lecz spadaj, o patrz tam znajdziesz frajera
Który nawet nie przebiera, podbija kija wbija, mówi nara się wybija
Ty chcesz mnie tak rozpijać, kobieto samotna czego warta jest ta chwila?
Kobieto samotna czego warta jest ta chwila?

Znów mi się to przyśni to ja brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów w łbie wszystkich
Zakosztować w tym wszystkim, przebić piątkę rozpuście
A potem usłyszeć skurwysynu oszuście
To brudne myśli, ile strat ile korzyści
Zastanawiasz się po wszystkim pasuje Ci styl nasty?
Ja chciałbym zostać tylko w świecie fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić!

Nie wiesz jak jest ciężko gdy jaram się jak dziecko
Uśmiecham zdradziecko, brudne myśli trują umysł
Faceci tracą rozumy, to nie powód do dumy
I świadomość, że ta chciwość, na szybki sex prawdziwość
Jest realnym zagrożeniem, wytrwać to postanowienie
By nie skończyć jak świnia, Pe życiowe marzenie
Zabić cierpienie, ciężko jakie to proste,
Popularność i pieniądze dostosować do potrzeb
Brudne myśli trujące, na manowce prowadzące
I spytają zaraz o receptę Rycha czarne owce
Kiedy ja jej nie posiadam chociaż jestem hip hopowcem
To wszystkiego w życiu nie znam, bądź człowiekiem rada nie zła
Gdy brudne grzeszne myśli spróbują cię okiełznać

Znów mi się to przyśni to ja brudne myśli
Zatruwają umysł, burza mózgów w łbie wszystkich
Zakosztować w tym wszystkim, przebić piątkę rozpuście
A potem usłyszeć skurwysynu oszuście
To brudne myśli, ile strat ile korzyści
Zastanawiasz się po wszystkim pasuje Ci styl nasty?
Ja chciałbym zostać tylko w świecie fantazji
Brudnych myśli poważnych nigdy w życiu nie ujawnić!
Witaj mordo, składam litery dusząc w sobie łzy
Ja po stokroć jestem wdzięczny, że byłeś przy mnie Ty
Z obłoków to widzisz, że nie jestem już szczeniakiem
Nikt nie był na to gotów, że pożegnasz się ze światem
Byłeś, jesteś, będziesz bratem, zostanie w pamięci zapis
Wiesz, nie posiadam żadnej Twojej fotografii
Mam wspomnienia, pamiętam te dobre rady
Czas wiele pozmieniał, nigdy więcej nie zbijemy graby
Lekką niech Ci będzie ziemia, nadzieja, że tam Ci jest lepiej
Słońca promieniem piszę, bo tak mówi mi natchnienie
Sumienie względem Ciebie zawsze było czyste
To o czym myślę, to wysyłam w tym liście
Kiedy tylko widzę iskrę na niebie, jestem pewien
Że to znak od Ciebie, czuwasz nade mną, w to wierzę
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2

Tyle godzin spędzonych na rozmowach, nasze plany
Nadal boli, te słodkie, gorzkie słowa, w nas zostały
Los ugodził, prosto w serce został wbity sztylet
Bliskich dobił, gdy każdy otrzymał tragiczną nowinę
Mordo, co tam u mnie? Szlifuję dar mi dany
Pogląd, działam czujniej, musiałem dokonać zmiany
Odtąd dragi dla mnie to już tylko przykra przeszłość
"Nie odchodź" mówiły, zostawiły na mnie piętno
Zwycięstwo odniosłem na tej płaszczyźnie
Życia piękno, odnalazłem siłę by zawrócić Wisłę
Byłbyś dumny, poznać Ciebie to był zaszczyt
Oddaję Tobie hołd, daleko stąd na mnie patrzysz
Anioł stróż trzyma dłoń na mym ramieniu
Kraina wiecznego snu zabrała Cię przyjacielu
Nie cofnę czasu, mamy dbać o Twoje dobre imię
Spotkamy się chłopaku, kiedy śmierć mnie zawinie

Ref.
Pozostały wspomnienia nam, Ciebie nie ma
Chłodne dni, ciemne noce, coraz bliżej
Pochłonie czarna ziemia nas
Strata przyjaciela, łzy, jeden moment, w sercu żyjesz x2
Prawdziwy hip-hop, sprawdź to

Znów wchodzę do klubu, gość mnie pyta czy ja jeszcze robię hip-hop
Czy to jest to true-school, czy już jestem dziwką
A kiwa przy tym głową i tańczy przy tym jego dupa
Mówię - ten twój stary chyba zrobił cię na drutach
Gościu chcę wyjść ze mną na freestyle
I znów się wkurwię, nie mam czasu synku
Dziś jest tyle dup w tym klubie
Zajmij się swoją baby, bo ktoś ci ją ukradnie
A moje ziomy dzisiaj są tu, i wiesz co? zgadnij
Zamiast freestylu idź może tańczyć na rurce
Bo jesteś taka cipką, że twój stary traktuje cię jak córkę
Ej, wobec starej szkoły już spłaciłem swoje długi
W kurwę, nie nawinę z tobą nawet za cipkę twojej niuni
ty, nie pytaj mnie co jest z hip-hopem
Bo wiesz, że mam to gówno we krwi
i kurwa biorę za to flotę
mam flow w małym palcu
we wskazującym pewność, wiesz
w środkowym punche mówiące - pierdol się
spójrz na nasze twarze, tu ja i moje ziomy
to nie pieprzony Various Manx
tu masz hip-hop jak na dłoni
jeszcze nie wiesz, o co kaman
to rozejrzyj się i spieprzaj
nie widzisz tu hip-hopu to se idź na techno

Jacyś goście są tu, ale nie mają tego w sobie, tego, co my (my)
Media znowu są tu, ale nie są gotowe na ten styl (styl)
Sztuki znowu są tu, ale nie są gotowe na nasz luz (luz)
I moje ziomki są tu i mają ten hip-hop w sobie, tylko spójrz (spójrz)
[tylko tekstyhh.pl]
włączam telewizor i puszczają mi kolejny singiel Verby
mówią mi, że to jest hip-hop i jest niezły
i puszczają mi nerwy, a dla nich wszystko spoko
myślę, ty lepiej zmień nazwisko, brzmisz jak DJ Bobo
później czat z blondynką, której mam nie mylić z Dodą
ale ma tak tlenione włosy, że może oddychać pod wodą
śpiewa gorzej niż jej były mąż, ten nie jest lepszy
jutro będzie miał na głowie wszystkie kolory tęczy
jeden prezenter w TV mówi, że go ceni za to
ale wygląda na takiego, co się wieczorem kąpie z tatą
więc w sumie kurwa kładę chuja na to
robię tu prawdziwy rap, a nie tylko hit na lato
i nie pytaj mnie, czemu nie chcę wejść w tą branżę
bo boję się, że Reni Jusis kiedyś mnie znajdzie
i przyciągnę ją jak magnes, więc wolę robić hip-hop
a jak nie będę miał hajsu to prześpię się z Przybylską
spójrz na moją twarz, tu ja i to osiedle
to nie pieprzony Various Manx, tu hip-hop jest wszędzie
ej, to co słyszysz w mediach to ci nie wystarczy
hip-hop jest na tych osiedlach, a ja trzymam go w garści

[x2]
Jacyś goście są tu, ale nie mają tego w sobie, tego, co my (my)
Media znowu są tu, ale nie są gotowe na ten styl (styl)
Sztuki znowu są tu, ale nie są gotowe na nasz luz (luz)
I moje ziomki są tu i mają ten hip-hop w sobie, tylko spójrz (spójrz)
Moje wczoraj było bez następstw ale szukało ich długo
więc moje dziś zbudzi się po jedenastej grubo
niewiele zmienia ta pora bo po raz setny
dziś ma to samo co wczoraj co miał dzień przed tym
od najwcześniejszych godzin po zmrok
wszystkie dni mają problem jeśli chodzi o wzrok
machnąłbym ręką na wadę nieistotną
zniósłbym astygmatyzm przeżyłbym krótkowzroczność
ale one łapią ostrość nawet kiedy w dal patrzą
i mają bogatą wiedzę o kolorach a nawet a nawet bogatszą
nie słabnie im wzrok choć patrzą non stop
moje dni widzą nieźle problem w tym że wąsko
niewielka wada która sprawia że te dni widzą tylko to na co patrzą
akurat i gryzą ten mały horyzont z nawet dobrą skalą
lecz bez szans żeby objąć całość

Z dnia na dzień żeby wzrok przywykł
uczę moje dni zmiany perspektywy
bo wciąż wąsko widzą mimo tylu przynęt
a tak trudno zwiększyć im horyzont choćby o centymetr
z dnia na dzień żeby wzrok przywykł
uczę moje dni zmiany perspektywy
i każdemu z nich co tak pilnie oka strzeże
mówię patrz trochę szerzej patrz trochę szerzej

Wcześniej dni nie były często gotowe
ale dziś biorę moje dziś na męską rozmowę
i mówię mu "Wiem że masz wadę ale chuj z wadą
przestań tak wypatrywać jutra i spójrz w prawo
spójrz w lewo gdyby pójść na bok
żeby puls tego wyczuć co dotychczas było pół-zjawą
e ej nie bądź chłopcem schowaj tę pogardę
wiem że kryjesz pod nią strach przed tym co jest obce
to prosty chwyt nie próbuj go ze mną
mam dość tych dni uwikłanych w codzienność
tolerujesz innych brawo
teraz gardź tolerancją idź dalej znajdź w sobie ciekawość
może to po ciemnym wczoraj taki kac ci przypadł
ale przestań wszystko wiedzieć zacznij pytać
i nawet bez ambicji że cokolwiek dostrzeżesz
patrz trochę szerzej patrz trochę szerzej"

Z dnia na dzień żeby wzrok przywykł
uczę moje dni zmiany perspektywy
bo wciąż wąsko widzą mimo tylu przynęt
a tak trudno zwiększyć im horyzont choćby o centymetr
z dnia na dzień żeby wzrok przywykł
uczę moje dni zmiany perspektywy
i każdemu z nich co tak pilnie oka strzeże
mówię patrz trochę szerzej patrz trochę szerzej
Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x

To Katowice, ludzi widzę, znam ulicę i te życie tu,
cały brud i smród, który wciąga.
Od wczoraj do dziś pokonałem tysiąc mil,
milion chwil, ej pisz o tym, jak ten świat wygląda, ziom.
W okolicach Spodka i Ronda dom, jestem stąd,
pieprze tron, co moje to moje.
Mikrofon i usta to broń, słowa to naboje,
a ty goń za tym, za czym ja już nie gonie.
Mam ten pułap, od 8 lat się po miastach tułam,
grając rap dla kultury w kapturach.
Patrz od Projektora, co roku premiera hula,
robię swoje, a nie się kurwa zamulam.

Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x

Wiesz, ja nie mam biura, tylko wynajęte m2,
rap biznes, on gdzieś tam z boku się rozkręca.
Co kładziemy na półki, to wyciągamy z serca,
bez wczuty, zbędnych liczby, tworzymy własny wszechświat.
Tak od płyty do płyty, z planami na następne,
zawsze wierzyłem w to, że kiedyś będzie pięknie.
Bo czuję się jak Bóg, kiedy w tle słychać loop,
i gdy ścieram pot, czując huk po kolejnym koncercie.
Nie wierzyli, że oddam temu serce,
dziś znam swoich ludzi i mam moje miejsce.
Ty pierdolisz brednie, syf robisz niepotrzebnie,
daj sobie rok, zobaczymy kto pęknie.
Ja znowu puszczam bit i wychodzę na balkon,
chciałem być kimś, a nie kolejną kalką.
Myśli dyktuję rytm, a pomysły alko,
choć życie rapem czasem jest życie walką.

Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x

Choć mam za sobą parę legend, to własną buduję z wiekiem,
jedno życie lata - 2, 3, 4, LP ja jebię.
I znam Ciebie, nieważne co ode mnie, to chujnia,
a ja gram co weekend bez świąt.
Już mnie nie wkurwiasz, idę po swoje na raty,
w czasie gdy reszta osiedla znów przepija wypłaty.
Gram te klimaty, mam hordę swoich, z nią tematy,
ziom, puść głośniej bit, kartki, pare piw i nic po za tym.
Nie liczę zysków, przestałem liczyć straty,
to nie 97' to nie rap dla kumatych.
To nie metafora, co track mi śpiewaj sto-lat,
zabij słabostki wytknę je nie raz po raz.
Scena jest chora, a ty musisz się z niej leczyć,
i nieważne co byś mówił, dzisiaj mi nie zaprzeczysz.
Bo gdy łapie za miasto ono nie może zasnąć,
a gdy ty łapiesz za nie temperatura w dół leci.

Ref
Jeśli oddajesz temu miejscu więcej niż chyba możesz,
tak jak ja, podnieś pięści i pochyl głowę.
Za oknem świat, Ty czekasz co o nim Ci powiem,
ja zawsze będę mówił i tracił zdrowie. //2x
Jak już wiesz a może nie ja bardzo bardzo
bardzo boje się o mój mózg o moje komórki szare
stare ale pare ich mam mam złoty plan namber one
dr.Spaiki spaiki psychiatra spaiki nie ślubne
dziecko słynnej "Łaiki" więc pale gumy uderzam
do lekarza "de za wi" akcja się powtarza mołs
miky mołs miky mołs miky mołs - oo sory to nie
ta płyta .

ref. To doktor spaiki psychiatra
spaiki ... ... ... łałl spaiki ...

2. Jestem w gabinecie "szobli da gun" szum plum
szalaka la boom plum plam plim plim plam fiu fiu
tragiczny mój stan psychiczny to nie utęk klan
to jasnie tan to Karramba z Krakowa i jego
zaczarowana głowa jezowa sołlowa i hardcorowa
HipHopowa ted metalowa a mista lowa lowa spikee
ratuj niee niema tematu łee .

ref. To doktor spaiki psychiatra
spaiki ... ... ... łałl spaiki ...

Yes Yes yo Yes Yes jes spaiki cudowny pies ,
przyjoł zbadał zaradził nie zdradził ale
doradził jedyny ratunek dla mojej głowy to
wielki wyczyn gitarowy Piotra Zandera życiowe
solo a więc uderzam do Zandiego tuk tuk kto ?
Karramba jest Piotrek zlos siemasz co się dzieje
Piotruś proszę zagraj mi na gitarze bo
oszaleje , Karramba ma coś z deklem , no włąsnie
oto chodzi że właśnie mam z deklem stary zagraj
cos - no dobra - łał dzięki ale afera nagroda
Nobla dla Zandera Spaiki mój doktorze twoja
porada zawsze pomoże więc pamiętaj w razie
gdybyś oszalał Spaiki a boom siala lala ref. To

ref. To doktor spaiki psychiatra
spaiki ... ... ... łałl spaiki ...
W kraju demokracji ciągły brak stabilizacji
Mówisz że nie mam racji siejesz ziarno prowokacji?
A ten tani chwyt nacji obłudników którzy kraczą
Za parę marnych groszy do gardła ci skaczą
A sługusy się odznaczą przypucują się do mendy
Na bank taki odbiera druga wypłatę z komendy
Wniosek pochopnie wysunięty? Ostrożności nie zaszkodzi
Lepiej dmuchać na zimne niż wpierdolić się jak młodzi
Jeden miał przy sobie kozik i teraz jest na wczasach
Co jakiś czas ktoś wraca co jakiś czas ktoś z drogi zbacza
Kruchy lód się załamuje pod ciężarem nie rozpaczam
Ale chodzę wkurwiony bardziej niż rozżalony
Że kolejny bliski sercu wariat został osadzony
Wyciągnij z tego wnioski albo jesteś porobiony
Byle pajda była mała żeby wyrok zawieszony
Myślę o przyszłym tygodniu najchętniej chciałbym uciec
Przed organem sprawiedliwości ze Ski Składem stanąć muszę
Ryzyko podjęte to ataku konsekwencja
Trzeba z gówna się wyślizgać to na przyszłość daję lekcję
Zawiasy to jak lejce jeden błąd na mordę lecę
Nie chcę tego hecę za dużo do stracenia
Jeden niefart tyle zmienia jest pies to do widzenia
Zanim za późno będzie lepiej zawalcz o swe życie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Kolejny ruch wykonuje na życia planszy
Bądź uważny by nie przegapić szansy
Wpada w trans i nie interesi mnie czy ci pasi
Zdążę skończyć zanim joint się dogasi
Złodzieje dilerzy i bandziory są wszędzie
Jeden siedział drugi będzie a ten właśnie wyszedł
Nie jednym zdarzyło się mieć przerwę w życiorysie
Co poradzisz życie różne scenariusze pisze
Ważne że elegancko i zawsze w porządku
Prawdą jest miłość gorętsza od wrzątku
Są tu Wilku Bilon Hemp Gru JLB
Spokojnie ze snu się budzę i hawir opuszczam
Pozdrówki dla tych których drugim domem jest puszka
Zważka na usta zważka na ruchy
Zważka bo ściany mają uszy
Rap w oddali i słowa otuchy
Dla ziomali co grzeją ostre wyroki
Spójrz w obłoki i ja tam popatrzę
Spójrz na bloki tam jak zawsze pełno syfu
Ludzie są zmuszani do nielegalnego bytu
Bez zachwytu czując nóż na gardle
Robią swoje interesy czarne
Myślisz że tak fajnie jest za półdarmo tyrać
Chwila a co system zrobił dla mnie
Nie ogarniesz WDZ cios Ski Skład HG

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Czy pamiętasz tego gościa co od życia mało dostał
Choć problemom miał sprostać, tego dnia los chciał
By się w prawa łapy dostał i za kratą został
Nie zapomnę o tobie, w mej pamięci ważna postać
Wielu z nas, próbując z biedy się wydostać
Może słono zapłacić bo chce szybko się wzbogacić
Więc niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Chcesz przegrać swoje życie myśląc o lepszym bycie
Niech nie zdarzy ci się nawet najmniejsza wpadka
Wyrok w zawieszeniu czeka na ciebie pułapka
Ale wiadomo przecież bez ryzyka nie ma zysku
Nieraz jeszcze dostaniesz od życia po pysku
Chcesz paczki żywnościowe za akcje hardcorowe
Stań przed lustrem i sam odpowiedz sobie na pytanie tak trudne
Jak syzyfowe prace, czy za następną wpadkę gotówką czy wolnością zapłacę
Kto ma racje w wyścigu po pieniądze
Chyba tylko ten kto sam wnioski wyciągnie
Jeden niewłaściwy ruch i właściwie już po mnie
Ale nie wyrzeknę się swych marzeń osobistych dążeń
Nie zapomnij tych słów i nie zapomnij o mnie
Nie zapomnij o mnie [nie zapomnę]

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Nie mówię ci co masz robić
Jak zarobić trudno wie to każdy sam nie jestem święty
W rapie mam swą szansę chcę uniknąć pajdy
Nie mam czasu na siedzenie chociaż trudno
Zmienić swoje przeznaczenie
Co ma być to będzie płacz nic nie pomoże
Bądź z nami dobry Boże
I uchroń nas proszę od niefartownych zdarzeń
Wszyscy od dziecka dążą do spełnienia marzeń
Non stop desperado i ulicy fascynacje
Matka czeka w domu on nie wraca na kolację
Ty bracie drogi chroń swoje nogi
Od poślizgowych akcji przymusowych wakacji
Nie w Madrycie a za więzienną kratą
Cały czas orient niech nigdy cię nie złapią
Ja tego ci życzę nie ma co przekładać
Czasu na zdobycze produkt rzecz nabyta
Czasy już nie schwytasz różnie bywa tak naprawdę
Lecz zastanów najpierw ty się
Czy opłaci ci się mieć przerwę w życiorysie
Czy opłaci ci się mieć przerwę w życiorysie
HG Szady Sik Kaczy HP o was zawsze pamiętamy
Elo Ski Skład BPPsku dla was
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Ten zakątek świata należy do mnie
póki mam gdzie wracać nie boję się wspomnień.
Był i będzie nasz ten zakątek świata
tu poczekam na ciebie żebyś wiedział, że masz dokąd wracać.

REFREN
Potrzebuję to wiedzieć,
że mam czekać na ciebie.
Potrzebuję cię mieć gdzieś,
nie przy sobie, ale dla siebie.

Potrzebuję to czuć, że
mogę zawsze cię czuć
i potrzebuję byś poczuł
możesz zawsze tu wrócić.

RAHIM
Hej kochanie, dostałem wezwanie, muszę biec,
jeśli chcesz mnie mieć wyczekuj tu kiedy będę gdzieś.
Ja wrócę kiedyś z ekspedycji,
powrót zapisany w definicji niczym nuty w kompozycji.
Ruszam z marszu do krainy cudów i fikcji
fałszu i paradoksalnych ekspozycji.
Ruszam z krucjatą, ja jadę z homilią.
Nie jeden z trzystu, a jeden na milion.
Wynagrodzę sumę utraconych chwil, yo.
Po czym znów będziemy familią.

REFREN

ZWROTKA
Bo ty musisz jechać ja to wiem i na pewno
Będę tu czekać dopóki promienie słońca zwiędną.
Będę tu czekać niech z drzew liście spadną setny raz,
Bo mogę czekać tu na ciebie nawet setki lat.

Bo ty musisz jechać, chociaż nie chcesz, ja wiem to,
więc będę czekać, póki domy w gruzach legną.
Bo ty musisz jechać, ale ja muszę zostać,
bo do kogo wróciłbyś po odbudowanych mostach?

A kiedy wrócisz już ci nigdy nie pozwolę
tak długo nie być i tak daleko odejść.
Zalana szczęściem, że nareszcie już jesteś,
tylko kiedy to będzie?

REFREN
Ludzie oczekują ode mnie wielu rzeczy
Większości nie otrzymują, nie da się zaprzeczyć
Ja będę wierzyć, będę grzeszyć
Będę cudze dusze leczyć i kaleczyć
Jest we mnie tyle samo ukojenia co wkurwienia
Ja zmieniając się nie zmieniam jak wrażenia
Peniasz? chcesz się szybko dostosować
Ciebie sterują, ty chcesz wysterować
Cymbał w piach chować - ty to umiesz
Ja robię krok w tył i się gubię w tłumie
Inne zasady, ale cel ten sam
Robić co się lubi, realizować plan
Jednak byłbym głupi gdybym tak jak ty
Wciąż grał wśród ludzi już czas się obudzić
Blacha na odmuł dla wszystkich zagubionych gości
Witam was w rzeczywistości
Ty namawiasz wszystkich żeby byli jak ty
Wielu to łyka i wchodzi do gry
Ja nie jestem Bogiem żeby tworzyć swoje kopie
Ale słyszę z okien WWO jak idę szybkim krokiem
Bo mimo wszystko masz związane ręce
Choć twoich klonów jest coraz więcej
Nadejdzie blacha dla zagubionych gości
Witam was w rzeczywistości

Zamiast ją mijać poczuj rzeczywistość
Dla niektórych przeszłość to przyszłość
Teraźniejszość? przecież jej nie ma
To co mówię teraz właśnie powiedziałem
Czy nie tak? poszło i dotrze jeszcze nie raz
Słuchaj zamiast bezmyślnie japę otwierać
Ludzie prości wałkowani bez litości
Witam was w rzeczywistości
Marzysz, przymykasz oczy
Wszystko się rozmywa, jest ładniej chyba
Ale bywa, że widok ostrych krawędzi
Może wielu rozczarowań w życiu zaoszczędzić
Z drugiej strony nadzwyczajna przezorność
To przekleństwo które też psuje widoczność
Realny świat widoczny dookoła nas pełen iluzji
Brat więc co jest czym zdecyduj sam
Ja mam swój pogląd - o tym nawijam
Czasami nie wiem już lecz to szybko mija
Nie sprzyjam tym, co sobie robią w głowie filmy
Jestem normalny czyli dla wielu inny
I jeszcze raz napomknę o wrogości
Zazdrości, propagandzie, iluminacji dla ludzkości
Korupcji, niegospodarności
Witam was w rzeczywistości
Elo
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo