Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Kiedy włączam play, przyjacielu, wszystko gaśnie.
Włączam emocje, wyłączam światło.
Wszystko inaczej pachnie.
Czuję przypływ szczęścia, niepohamowaną radość.
Uderza adrenalina
i zaciska gardło.
Ciśnienie coraz wyższe, tętno
coraz szybsze.
Tylko perkusja uderza równo jak wskazówka na cyferblacie
Słuchaj, bracie jestem teraz gdzie indziej.
Kocham jej słuchać, choć to takie infantylne.
Ale czuję się jak dzieciak w sklepie
ze słodyczami.
Mam tyle cukru we krwi, że mogę napędzać fabrykę czekolady.
Mózg jest omamiony, tworzy
różne obrazy.
A emocje są silniejsze, niż zapach parzonej kawy.
Wczoraj myli mi się z dzisiaj,
dzisiaj z jutrem.
To nie barwy szczęścia, chociaż wokół wszystko pulsuje.
Już
nic nie czuję,
ale o to chodzi przecież.
Puszczam Muzykę, Otwieram Okno i lecę.

Puszczam Muzykę.
Otwieram Okno.
I lecę.
I lecę.
Dostaję skrzydeł.
Otwieram Okno.
I lecę.
I lecę.
Już nic
nie widzę.
Otwieram Okno.
I lecę.
I lecę.

I lecę.
I wyżej.
I lecę.
I wyżej.
I lecę.
I wyżej.
I lecę.
I lecę.
I lecę.

Jest już po dwudziestej trzeciej.
Ludzie w swoich domach.
W bogactwie czy biedzie
włączają sny w swoich głowach.
Mój sen na jawie
jest tak realny.
Łapię cię za rękę.
Słucham cię, idziemy zatańczyć.
Bas
pulsuje, ja
nic nie czuję.
Jest ciepły, letni wieczór.
Tylko jakiś pijany dureń
chce nam przeszkodzić
i krzyczy coś pod oknem.
To nic nie szkodzi.
Ja przeklinam pod nosem.
Światło z lampy maluje na ścianach różne formy.
To, co widzimy, jest tym czym widzimy, czy czymś chorym,
Czy czymś niedobrym jest
tak się wyłączać na ulicach?
Pięści robią mniej złego, niż słowa w morzu łez.
Jesteś nikim nawet na swojej tratwie.
Muzyka to emocje, dzięki
którym łatwiej.
Ja Tobie wierny na zawsze,
bo o to chodzi przecież.
Włączam Muzykę, Otwieram Okno i lecę.

Puszczam Muzykę.
Otwieram Okno.
I lecę.
I lecę.
Dostaję skrzydeł.
Otwieram Okno.
I lecę.
I lecę.
Już nic
nie widzę.
Otwieram Okno.
I lecę.
I lecę.

I lecę.
I wyżej.
I lecę.
I wyżej.
I lecę.
I wyżej.
I lecę.
I lecę.
I lecę.
A teraz w dzień mojego toku myślenia
na boki odrzucam marzenia , przemyslenia i fakty
jak buchta wiary
wypłukani brudem ulicy na każdej dzielnicy tacy sami jak my
poruszający się w innych krajobrazach , innych klimatach
każdy widzi co się dzieje , nic się nie da zrobić przyjaciele , ja żyje chwilą przyjemności
w huju mam to,że was to złości - Dębiecka ulica ,nie ma litości nie może jej mieć , bo jak wszedzie, znajdzie się jakiś śmieć co więcej bodzi niż chce mieć łopu złotem obwieszony
zapamiętaj to życie , bo mozesz usłyszeć własnej duszy wycie i cierpienie .Spójrz na drugiego
ja cały czas daje nie boję się tego życia dopierdalającego, podkręcającego śrubkę
nie wywyższam się
nara nie kończe , kto inny doceni mnie , wtym momencie ciebie to nie interere nie nie

ref: ta ra na dan de 52 i GP x4

I Hans dla potrzeby prawa teraz wszystkich ludzi ściemnia , prawda nigdy się nie zmienia jest ta sama jak ta stara bida którą klepie każdy , stylistyka mocna constans nie masz podstaw to nie sprostasz
to nie prośba , groźba też nie
ostrzeżenie że nie łapie się tematów o których nic się nie wie
grasz to masz nie ma czego się bać
masz to jesz , tak to jest
bez pieniedzy trudna rzecz
na minusie muszę żyć
tak nie chce nikt
zrobić rachunek sumienia , bo na rachunki nie ma
coraz częściej w tym świecie pełnym węży trzeba grzeszyć żeby przeżyć
moge w ciebie wymierzyć i prosto w serce udezryć, bo ma swoje naboje , swoją zbroje swoją ostoję, zahartowaną w ogniu , dlatego się nie boję
Lata grania bez siana , jazdy tam i spowrotem , kwoty ,czasem ze zwrotem
co ty o tym wiesz nie wiesz nic ,a gadasz głupoty
to co przeżyłem to moje i nikt mi nie odbierze
to co zdobyłem to bronię bo w to najbardziej wierze
pytasz kto ja jestem mów mi polak większy jaki znak mój dwie zaciśnięte pieści , siła i bunt ,prawda i ból zawarte w treści, chcecie przeczyć przeczcie , nie wierzycie to lepiej uwierzcie
mam zasługi w swoim mieście, w geście jedności
wznieście swoje pięści jeśli tu jesteście , nie jesteście z nami to weźcie zróbcie przejście
bo wchodzi 52 Dębiec
Firma Firma
Zła Firma
Z roku na rok coraz bardziej zła
Ła ła ła ła ła

[Bosski Roman]
Masz coś do firmy - Pojebało cię
Robisz sobie firmy - Pojebało cię
Nie ma na nas siły - Pojebało cię
Firma reprezentuje polską ulice
Dzwonisz na psy to wypierdalaj
Zadajesz się z kurwami więc wypierdalaj
? za nami więc wypierdalaj
Uliczny hardcor to nasz raj
Że co, że gdzie, że co, że jak
Kto jest pojebany
Firma, Hardcorowy świat
Że co, że jak, że co, że gdzie
Firma w krakowie, czyli ? ode mnie
Jak? Tak. Prawdę potrafimy dać
Mimo że tysiące kilometrów los oddzielił nas
Nasze słowa hardcorowe nie pójdą w las
Pora na pokaz, a nigdy pas
Nowe brzmienie, stare korzenie
Firma na scenie, z budy wypierdolenie
Nasze marzenie, nasze dążenie
Nasze spełnienie, nasze pobudzenie

[Pomidor]
Hardcorowa Firma jest teraz tu
Hardcorowa nuta obudzi was ze snu
Jak nie zobaczysz to będzie cud
Udaje ducha, ty też tak zrób
Przypału najebiesz - kopiesz se grób
Ja zmieniam miejscówki, ty też tak zrób
Dotkniesz ?, patrz teraz tu
Rozdajemy stówki jak karty Wielki Szu

[Nie znam :D]
Treść po angielsku

[Kali]
Ćpam tę muzykę, bo ona kręci mnie jak koka
Studio baza londyn, nowe nagranie u Popa
Dawaj nowe rytmy przyłożę od kopa
Zrobisz to lepiej Dawaj, dawaj, poka, poka!
Przekaz dla kumatych nie od bogatego ćwoka (?)
Takie kurewstwo jak wystrzał z glocka
Londyn, Krk, Kali eee Firma
JP CHWDP do zobaczenia papa!

[Pomidor]
Jak cię pierdolnę, nie pomoże PZU
Jak widzę taką cipke to brak mi słów
Minie jakiś czas i spotkamy się znów
Nie ostatni raz odgarnę cię od psów
? brak ci tchu<
Sniły mi się sądy, wyrwałem się ze snu
Mamy swe poglądy, każdy sobie król
Ulica jest zła i karmi ją ból
Dlaczego do chuja skacze ci gul?
Potrzebuję go, by przejąć ten lokal
Daj mi tylko go, bo naprawdę kocham
Zrobię takie show, nikt nie będzie szlochał
Rap przez majk to jest dla mnie w chuj radocha, ale

Z ciotami brak układów, koncerty są dla ludzi
Którzy wiedzą po co przyszli, już zdążyłem się wkurzyć
Nie zapraszaj nas panie kierowniku na dyski
Nie pchaj nas w ten klimat, na który ludzie przyszli
Ja nie zwiększę ci obrotów na biletach i przy barze
Gdy wśród białych rękawiczek, lirycznie się rozmarzę
Na upokorzenie skarze, lub odczuje satysfakcje
Gdy wszystkim udowodnię, że to błąd, miałem rację
Bazuje w takich miejscach, w których uskuteczniasz jazdę
Konsekwentnie udowadniam cedząc każde słowo ważne
Dla mnie ludzie na koncertach, to moi ludzie właśnie
Przypadkowy odbiorca, ludzie, mam wyobraźnie
Możesz obraźić się właśnie, lecz co powiem, pamiętasz
Nie kupuj moich płyt, jeśli hip - hopu nie znasz
Nie słuchaj i nie patrz dance - borowy chłopczyku
Lepiej wydaj na żel i garść fajowskich piguł
Moja noga nie postanie na tanecznym parkieciku
Tylko dlatego że hajs, dasz za bity w głośniku
Nie po to rap tworzyłem, żebyś robił hopsa-hopsa
Wole robić mój rap przy prawdziwych beatboxach
Tylko w miejskich dżunglach, na halach i w klubach
Z ludźmi mieć po pachy ubaw, oni z rękami w górze
W kolejnej dymów chmurze, przy zajebistym sprzęcie
Przy wyjściu im powiedzieć: naraz ręce podnieście
Przyjedziecie, będzie nieźle, i co, i tandeta
Nie jestem na etacie, dysk dżokeja, nie ten etap
A granie do kotleta, pozostawiam konkurencji
Tym którzy są nieźli, myślą sukces odnieśli
Żadna to radocha, grać dla ciebie gdy nie kochasz
Tego rytmu, tej pętli, gdy bit mi DJ sklei
Nie odbierzesz mi wiary, nie odbierzesz nadziei
Mój rap jest dla ludzi, którzy znają rap, nie rapa
Olać takich jak ty, to dla mnie żadna strata

Potrzebuje go, by przejąć ten lokal
Daj mi tylko go, bo naprawdę kocham
Zrobię takie show, nikt nie będzie szlochał
Rap przez majk to jest dla mnie w chuj radocha, ale

Chłopaki z Massa zrobili mi koncert
Po którym stracił bym wolność, straciłem tylko pieniądze
Trochę nerwów i czasu, w mediach sporo hałasu
Rzucony na pożarcie, stos prasowych rarytasów
Z zarzutów oczyszczony, ale o tym nie powiedzą
Bo gustują w skandalach, tylko za sensacją węszą
Mendy, hieny, koleżcy mi życzliwi
Nikomu nie zaufam, bo to kiepski pomysł by był
Najlepiej gdybym wybył, o tym marzy zbyt wielu
Jak się spotka twarzą w twarz to nawija: przyjacielu
Bagno, bez celu, jeden cel, wbić monetę
Reklamować tandetę w zamian za lepszy obraz
I teraz się obraź, za to że jestem szczery
Obserwuje ten wyścig, to jak chcesz przejąć stery
Wplątany w machinę, którą tak potępiałeś
Odpowiedz sobie sam, sam wiesz czy się sprzedałeś
Słyszę oburzenia głosy, jak w czasach "Głuchej nocy"
Ja widzę jak do hitu, konsekwentnie dążysz
Może zdążysz, ja bez ciśnień, kiedyś to wszystko się skończy
Chcesz zabezpieczyć przyszłość, ze mną siły połączyć
Nie, to nie potrzebne, ja nigdzie nie biegnę
Znam swoje miejsce, znów mam słuchać te brednie
Hipokryzja legnie w gruzy, czas ten syf zburzyć
Nie przestaje się burzyć, bo na odcisk ci deptam
I z błotem besztam, wiem że chcesz żebym przestał
Ale nie, bo ktoś musi, ten syf zarobków skruszyć
Ja nie dam się skusić, ja wole z tego szydzić
Żyje z płyt i koncertów, nadal jestem prawdziwy

Potrzebuje go, by przejąć ten lokal
Daj mi tylko go, bo naprawdę kocham
Zrobię takie show, nikt nie będzie szlochał
Rap przez majk to jest dla mnie w chuj radocha, ale
Bo nie za to ma być kim chce być dla mnie
Nie to nie tam sa drzwi drogie panie.
Nie będę baranem, bo tym razem nie stane,
Jestem kim jestem i nim pozostane

nie jestem chamem, ale mogę nim być
jak traktowac dame, wiem co to styl
bo nie za to ma być kim chce być dla mnie
nie to nie tam sa drzwi drogie panie

Potrzebuje kobiety, która wie co i kiedy
sekrety nie istnieja, która nie boi się biedy
Kobiety, wiernej, nie musi lsnic pieknem,
Z ladnej miski się nie najesz, to jest pewne
we mnie znajdzie, oparcie to niezłe
kazde marzenie Twoje spelnie to pewne
Podejdz tu proszę, zobacz co tworze,
Choc nigdy już w zyciu kobiety nie poprosze
Sama tu podejdz ja nie podejde,
Ty się postaraj, ja od Ciebie nie wezme nic
Jaka ma być ona, wymarzona zona,
Ma umiec wszystko ma umiec dobrze gotowac,
Myśleć bystro, ma być wolna od jadu.
Wolna od bajzlu, wolna od szantazu
Jak dzieci wychowac, ma wiedziec od razu
Nawet jakby grat miał stac w garazu

Bo nie za to ma być kim chce być dla mnie
Nie to nie tam sa drzwi drogie panie.
Nie będę baranem, bo tym razem nie stane,
Jestem kim jestem i nim pozostane

nie jestem chamem, ale mogę nim być
jak traktowac dame, wiem co to styl
bo nie za to ma być kim chce być dla mnie
nie to nie tam sa drzwi drogie panie

Nie chce mieć spinki, paniusi co szminki
W torebce nosi a na nogach szpilki
W glowie pustka i na glowie chustka
Shady na oczach choc nie ma słońca a chmurka
Może ruszac się swietnie, oczy mieć wierne
Zamiary dobre, ale zdradzi to pewne,
Nie dobrze się robi zaraz kto się rozwodzi
50 procent hm no to o czyms dowodzi
Wozi swój Tylek, już od tych szpilek
Bola ja nogi, usta puchna od szminek
Wiesz szukam kogos, kto rusza glowa
Kto nie będzie kosztowal mnie przy tym drogo
Masz swoje cv to wyslij po chwili
Zobacze czy jestes slodka czy chili
Nie będziemy pili boom boomow z tequily
Bo masz być zona a nia panienka chwili
Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

We mnie tyle samo tolerancji by zrozumieć innych
ile arogancji bo niektórych ludzi chyba nie zrozumiem nigdy
tyle samo we mnie podejrzeń co zaufania
iluzja życia mami prawdą pełną zakłamania
we mnie tyle samo radości ile gniewu
me spojrzenie pada na podłogę lub leci ku niebu
tyle samo we mnie możliwości co niemocy
nie każdemu jest pisane abym mu otworzył oczy
we mnie tyle samo napięcia co spokoju
potok wykrzyczanych słów konsternacja na koju
tyle samo we mnie mądrości co głupoty
co znaczy mieć farta i wpierdolić się w kłopoty
we mnie tyle samo pogardy co szacunku
dla brata wita ciosy psubrata kierunku
tyle samo chęci poznania zła i dobra
obok siebie na półce losy Boba i Adolfa

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

W moim życiu tyle samo razy na wozie co pod nim
wiem więcej niż potrzebowałem albo byłem głodny
moje życia to pasmo wzlotów i upadków
tu nie sinusoida nie zależy od przypadków
w moim życiu tyle samo razy celu blisko
ile zmarnowałem szans ale na szczęście nie wszystko
w moim życiu się działo nie da się zaprzeczyć
me oczy ujrzały piękno ale i plugawe rzeczy
i tak leci dzień po dniu noc po nocy
akceptuje w sobie obie strony mocy
moje życie co dzień czegoś mnie nauczy
to co dzisiaj było klapą jutro już być nie musi
kradnę słowa i przelewam je na papier
tyle samo razy na mnie mówili złodziej co raper
w moim życiu często choć samotnie nigdy sam
za to że byliście przy mnie na zawsze dzięki wam

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.

Masz tu moje życie na tej płycie odbita ma dusza
dwie połowy mej natury ścierają się w twoich uszach
szczery do bólu posypie ci rany solą
przełącz się drugą płytę w tedy szybciej się zagoją
teraz już wiem zrozumiałem już na zawsze
że moje życie tutaj to wielkie pasmo doświadczeń
chwila wyboru szala waha się jak złodziej
wiesz o co chodzi bo decydujesz sam na co dzień
to moje życie moje łzy moje szczęście
moje blizny mój charakter me zasady przenajświętsze
to moje życie moje błędy moja pasja
tu masz moje poglądy mego życia narracja
to moje życie mój styl moja płyta
moje słowa szczere a ty w moim świecie witaj
to moje życie o nim tu każdy kawałek
czuję że jestem gotów bo długo na to czekałem ( taa)

Ref.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy dobro jak dzień się kończy
a zło jak noc zaczyna.
To jest ten moment
to jest ta chwila
gdy zło jak noc się kończy
a dobro jak dzień zaczyna.
- Godzina za 15 trzecia witam zespół Wzgórze Ya Pa 3
To już wasza trzecia płyta chciałem was o coś zapytać
Na wstępie zapytam dlaczego nazwa Wzgórze?
- Nie będe odpowiadał na to pytanie dłużej
- Co z Radoskórem?
- To kolejne pytanie - V.E.T.O. tematyki znam je
Nie kupisz tego w bramie to zasilanie
Okazjonalnie z obniżką na gramie
W.Z.G.Ó.R.Z.E. i V.E.T.O.
Osobno czy razem?
Czytaj A.G.R.O.
- Co to jest Agro możecie wytłumaczyć?
- Tak jasne człowieku, Agro to Wzgórze Ya Pa 3
To V.E.T.O. i kilku naszych ludzi
W potrójnym wydaniu Hip Hop nigdy się nie nudzi
- Dla kogo i kiedy kolejna płyta?
- Trzy niebawem Kto wyda? Nie wnikaj bo nie trza
Na pewno nie bo nie trza Wzgórza tam nie trza
Ref.: Zadasz mi pytanie byle było z sensem
Uważaj o co pytasz głupi nie jestem
To nie Hip Hop czarnych tylko styl polarny
Jesteśmy biali i to jest normalne x2
- Opiszcie w skrócie styl swojej muzyki
- Dla siebie dla pięniedzy i naszej publiki
To nie Hip Hop czarnych tylko styl polarny
Jesteśmy biali i to jest normalne
- Czy w Polsce zaistniała już Hip Hopu scena?
- Napewno 10 osób doszło do porozumienia
Szacunek dla Trzyha, Molestik Mistyka
V.O.L.T. dzięki za wsparcie przy płytach
Dla Edytoriału i Jan Mariana
Dla Numera Raz i załogi Gana
Jajonasz, 3X i 44
Born Juices, Sektor i Thinkadelic
Wielu przedstawicieli Hip Hopowej sceny
Nie czas na oceny i na porównania
Każdy przecież ma swój styl rymowania
- Co sądzisz o środkach do stymulowania?
- Temat na zawsze jest tematem służy do jarania - za 30 kupie grama
- Imprezy po koncertach często?
- No jasne, najbardziej hardcorowy pokój to 515
Imprezy bankowo i jest młodzieżowo
Szczegółów tego zajścia niestety nie pamiętam
Straciłem rachube w kieliszkach i skrętach
Tak sie bawi Wzgórze Y P 3 pamiętaj
- Muzyka to hobby, praca czy relaks. Powiedz czy zarabiasz dużo kasy teraz?
- Dwie płyty i współudział w kilku innych numerach, ale kasy nie ma to wypowiedź szczera
To co myślisz o nas nic tu nie po zmienia
Wzgórze Ya Pa 3 sprawa dla reportera
Ref. x2
[Liber]
Polski sarmata to pijacka krucjata
Język lata jak łopata
Potem męczy się i plącze
Ja kolejny browar sącze (ale najebany)
Jeszcze nie kończe
Mam kondycje, moją chwiejącą pozycje
Dzięki temu, że lubie tradycje
Nic mnie nie wybije z równowagi psychicznej
Tak jak dragi, ćpuny to są wraki
Już nie godne mej uwagi
Nigdy więcej nie poświęce
Dla mnie prosze złoto w butelce
Gul, gul, gul i wciąga mnie jak twister
Uzupełniam braki, idzie już nowy karnister (no myśle)
To szkodzi zdrowiu, mówi minister
Który sam nie stroni
Ani kropli nie uroni kiedy kwas polewa
Odmówić nie wypada, przeciąga się i ziewa
Potem siada na skórzanym fotelu
Potem gada od rzeczy
Za dużo, za dużo wypił cieczy
Przespał osiem godzin, w głowie szumi, co za ból
Chwyta butelke i robi gul, gul, gul

Ref.:
I gul, gul, gul i tak się staje żul
Gul, gul, gul ładuj zbiornik na full
Gul, gul, gul i tak się staje żul
Gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul, gul

[Doniu]
Butelka i gardła, niezłe przyżądy
Dzięki którym możesz poczuć w głowie zajebiste prądy
Obraz jak w Rubinie, ostrości brakuje
Trochę kontrast tu zawodzi no i głośność szwankuje
Oznaki chlania, łojenia, pizgania
Na okrągło dawania
Trzeźwością pogardzania
Na plusie dobry humor, giętkość języka
Imprezowa dynamika, bo ty ciągle tykasz (tykasz)
Jak bomba zegarowa twoja głowa, nie!
Tragedia Kurska tu się chowa
Kiedy rano w lustrze zombi
A we łbie ostro trąbi
Mówisz to ostatni raz
Lecz zanim zrobisz pas stwierdzisz
Najwyżej pójdę do AA
I dalej, choć ospale
Bierzesz browal i w kanale nie przejęty wcale
Kończysz wątek
-tak, słucham-
-cześć mówi Liber, pizgamy w piątek, wiesz?-

Ref.

[Kris]
Popijawa z kumplami piękna sprawa
Pamiętam to, że nikt nie odstawał
Każdy z nas przynajmiej raz spawał
Butelek nawał, potencjał niezły by się zdawał (tak)
Zawsze tyle by nie zabrakło
Połowa jest ze skórą wyblakłą, jak trupy bladą
Żegna się z gromadą, żegna się z zasadą godnie
Jak się daje to porządnie
Nie jednokrotnie do przedawkowania chwila
Te wyznania dla promila w różnych stylach
Kończy się tak samo, pamięcią przerwanął
Postawą zachwianął, lekkim przechyleniem
10 w skali Bufforta, wykręcona morda
Ostatni kontakt z otoczeniem
Następny krok ze zwątpieniem
To nie wrażenie, już wiem, że przesadziłem
Nie żałuje, dobrze się bawiłem
I wszystko grało
Obudziłem się i nie wiem co się stało
Wzrokiem wodze, patrze leże na podłodze

Ref: x4

-jestem król-
Łona, woda się gotuje!
Już idę, już idę..

Nie prubuj pić kawy tak jak ja
bo co ci to da?
Nie dla ciebie ta kawaa! ha!

No, jeden niewinny nawyk,
codziennie pije niezliczone ilosci kawy (taa..)
Bo rzadko kiedy siegam do innych trunków,
kawa jest dla mnie lepsza od świetego mikołaja
z workiem pełnym podarunków
ona, prowadzi mnie w dobrym kierunku,
albowiem: jedyny sposób na zabicie stresu
to dwie łyżeczki rozpuszczalnej albo z expresu.
Absolutnie czarny napój nie wymagajacy frazesu
potrzebny! jak nogi krzesłu!
Czasem zdarzaja sie sytuacje cholerne;
mówie:
-Poprosze kawę
-no.. nie ma kawy - mówi kelner
wtedy:
JAK TO KURWA NIE MA KAWY? - mówie oczywiscie
kawiarnie bez kawy sa na mojej czarnej liście..

Ref.
Kawaa! moja wspaniała kawa!
(nikt zabierać jej nie ma mi prawa) x4

Pedros, Jacobs czy Nescafe
kawy mam zawsze pełną szafę
a nawet jeżeli
nie mam, to znam takich obywateli
którzy kawe moga mi udzielić.
Ludzie na mój widok chowają głowę
w piasek jak strusie!
Bo wiedzą, że wyciągne od nich forsę na kawusie,
bo ona musi pic tego ilości znaczne,
MARNOWANIE KAWY, jest dla mnie świętokradztwem!!
W kraju demokracji ciągły brak stabilizacji
Mówisz że nie mam racji siejesz ziarno prowokacji?
A ten tani chwyt nacji obłudników którzy kraczą
Za parę marnych groszy do gardła ci skaczą
A sługusy się odznaczą przypucują się do mendy
Na bank taki odbiera druga wypłatę z komendy
Wniosek pochopnie wysunięty? Ostrożności nie zaszkodzi
Lepiej dmuchać na zimne niż wpierdolić się jak młodzi
Jeden miał przy sobie kozik i teraz jest na wczasach
Co jakiś czas ktoś wraca co jakiś czas ktoś z drogi zbacza
Kruchy lód się załamuje pod ciężarem nie rozpaczam
Ale chodzę wkurwiony bardziej niż rozżalony
Że kolejny bliski sercu wariat został osadzony
Wyciągnij z tego wnioski albo jesteś porobiony
Byle pajda była mała żeby wyrok zawieszony
Myślę o przyszłym tygodniu najchętniej chciałbym uciec
Przed organem sprawiedliwości ze Ski Składem stanąć muszę
Ryzyko podjęte to ataku konsekwencja
Trzeba z gówna się wyślizgać to na przyszłość daję lekcję
Zawiasy to jak lejce jeden błąd na mordę lecę
Nie chcę tego hecę za dużo do stracenia
Jeden niefart tyle zmienia jest pies to do widzenia
Zanim za późno będzie lepiej zawalcz o swe życie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Kolejny ruch wykonuje na życia planszy
Bądź uważny by nie przegapić szansy
Wpada w trans i nie interesi mnie czy ci pasi
Zdążę skończyć zanim joint się dogasi
Złodzieje dilerzy i bandziory są wszędzie
Jeden siedział drugi będzie a ten właśnie wyszedł
Nie jednym zdarzyło się mieć przerwę w życiorysie
Co poradzisz życie różne scenariusze pisze
Ważne że elegancko i zawsze w porządku
Prawdą jest miłość gorętsza od wrzątku
Są tu Wilku Bilon Hemp Gru JLB
Spokojnie ze snu się budzę i hawir opuszczam
Pozdrówki dla tych których drugim domem jest puszka
Zważka na usta zważka na ruchy
Zważka bo ściany mają uszy
Rap w oddali i słowa otuchy
Dla ziomali co grzeją ostre wyroki
Spójrz w obłoki i ja tam popatrzę
Spójrz na bloki tam jak zawsze pełno syfu
Ludzie są zmuszani do nielegalnego bytu
Bez zachwytu czując nóż na gardle
Robią swoje interesy czarne
Myślisz że tak fajnie jest za półdarmo tyrać
Chwila a co system zrobił dla mnie
Nie ogarniesz WDZ cios Ski Skład HG

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Czy pamiętasz tego gościa co od życia mało dostał
Choć problemom miał sprostać, tego dnia los chciał
By się w prawa łapy dostał i za kratą został
Nie zapomnę o tobie, w mej pamięci ważna postać
Wielu z nas, próbując z biedy się wydostać
Może słono zapłacić bo chce szybko się wzbogacić
Więc niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Chcesz przegrać swoje życie myśląc o lepszym bycie
Niech nie zdarzy ci się nawet najmniejsza wpadka
Wyrok w zawieszeniu czeka na ciebie pułapka
Ale wiadomo przecież bez ryzyka nie ma zysku
Nieraz jeszcze dostaniesz od życia po pysku
Chcesz paczki żywnościowe za akcje hardcorowe
Stań przed lustrem i sam odpowiedz sobie na pytanie tak trudne
Jak syzyfowe prace, czy za następną wpadkę gotówką czy wolnością zapłacę
Kto ma racje w wyścigu po pieniądze
Chyba tylko ten kto sam wnioski wyciągnie
Jeden niewłaściwy ruch i właściwie już po mnie
Ale nie wyrzeknę się swych marzeń osobistych dążeń
Nie zapomnij tych słów i nie zapomnij o mnie
Nie zapomnij o mnie [nie zapomnę]

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Nie mówię ci co masz robić
Jak zarobić trudno wie to każdy sam nie jestem święty
W rapie mam swą szansę chcę uniknąć pajdy
Nie mam czasu na siedzenie chociaż trudno
Zmienić swoje przeznaczenie
Co ma być to będzie płacz nic nie pomoże
Bądź z nami dobry Boże
I uchroń nas proszę od niefartownych zdarzeń
Wszyscy od dziecka dążą do spełnienia marzeń
Non stop desperado i ulicy fascynacje
Matka czeka w domu on nie wraca na kolację
Ty bracie drogi chroń swoje nogi
Od poślizgowych akcji przymusowych wakacji
Nie w Madrycie a za więzienną kratą
Cały czas orient niech nigdy cię nie złapią
Ja tego ci życzę nie ma co przekładać
Czasu na zdobycze produkt rzecz nabyta
Czasy już nie schwytasz różnie bywa tak naprawdę
Lecz zastanów najpierw ty się
Czy opłaci ci się mieć przerwę w życiorysie
Czy opłaci ci się mieć przerwę w życiorysie
HG Szady Sik Kaczy HP o was zawsze pamiętamy
Elo Ski Skład BPPsku dla was
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Słucham co mówi ulica, poruszam się w jej granicach
Wciąż łażę po obszarze pełnym niecodziennych zdarzeń
Rejestruję jak w kadrze, nikt tych śladów nie zatrze
Wciąż patrzę, z oceną się nie wcinam
Tylko nieraz głupia mina gdy przegina, gdy się truje
Ludzki chaos egzystuje, Peja tego nie hamuje
Peja tylko opisuje, przede wszystkim uczestniczy
Czy jest to jakiś wyczyn? robię to co robię
Mówię co chodzi po głowie, znowu cieszą rzeczy nowe
Pośród zgnilizny duchowej, wskrzeszam do życia załogę
Na schodach przy szewcu wszyscy gotowi do testu
Dym się kłębi, dym jest tu, pas startowy rzecz bez sensu
Ale pozbawia nas stresu, tutaj trafisz bez adresu
Ciemność rozświetla księżyc, ciszę przerywa sieć wrzasków
Nieraz budzi to niepokój jak pisków abumy laczków
Szybkie trzaskanie drzwi, masz to też? masz to ty?
Ciągle niespokojne sny jestem zczopowany tym
Dziwisz się? tylko głupi się nie boi
Forma kozirotu stoi, do póŹnej pory boli
Każdy chce się na*****ić, potem nie ma już pokory
Na razie nie jest Źle, jak na razie do tej pory
Pozdrawiam nocne zmory, rynek dobrze obstawiony
Leczy się tam każdy chory, tam są niezłe hardcore'y

Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia

Koło południa się budzę, co niektórzy dawno w pracy
Kto się nachodzi, wypaczy, tylko najwyższy przebaczy
Te same twarze, dobrze znane sytuacje
Nie pytaj o relację, ja zaznaczam, daję akcent
Dziobem przecież nie kłapię, a kto wywoła sensację
Kurwy, które dzwonią, niby pomoc sąsiedzka
Znają cię od dziecka, sieć konfitur zdradziecka
Nawet nie wypijesz Leszka, bo pies świeci, szuka zielska
*****ę ten system, nawrzucać nie omieszkam
Potem wszyscy się dziwią, cierpią niewinne ofiary
Oko za oko, kręcą głową nie do wiary
Debil po szkodzie zesrany, mówi sterroryzowany
Na przyszłość nauczka chamy, przestań świecić zza firany

Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia

Jeżyckie wybij okna to generacja płodna
Dla ciebie niewygodna, bo się czujesz lepszy od nas
U*****ny przez system masz gówno zamiast mózgu
Nic nie wiesz o szacunku, mówisz o nas wyrzutku
Jestem częścią pod gatunku według twego wizerunku
Ale zmienisz nastawienie, gdy podniosę ci ciśnienie
Strach zamienia cię w milczenie, teraz nasze ma znaczenie
Otoczenie i brzmienie, sposób na życie nie zmienię
Walki na hajs nie zamienię
Otwórz oczy, patrz co robię, nie świruję, że tu stoję
Ale wszystkie swoje cele osiągam w moment
Uczulony na krzywdę, znam przewinień granice
Między czarnym a białym co znaczące pochwycę
Nie zgniję w rynsztoku, nie przegram mego życia
Ty dalej nic nie kumasz, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia
Państwo, władza, kościół - wybacz, chce mi się rzygać
Zachodnia część Polski chciałaby też oddychać

[x2]
Nie przegram mego życia, taka dzieli nas różnica
Nic nie wiesz o ulicach, inną mentalność masz życia
Państwo, władza, kościół - wybacz chce mi się rzygać
Zachodnia część Polski chciałaby też oddychać
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości,
już rzucone kości.Jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.
Popatrz na ich twarze, a zobaczysz oznaki, wobec siebie szczerości(Firma,Legnica-Kraków)

Pomidor:
Spójrz na te twarze, ciacha na fazie obcinaj sztuki przy barze,
mizerne mają makijaże, każda na extazie myśli tylko o zarobasie,
o drogich winach, lecz po dwóch godzinach, razem z tapetą, schodzi takiej adrenalina
myślała że przewiezie się na cudzych plecach, wynikła z tego heca,
taką szmule, tylko pieniądz podnieca, co? teraz smutna mina ? taki jest finał
nie oddał bym za nią, nawet taniego wina, z taką maniurą, jest szybka rozkmina.
Spójrz na te twarze, o tym dzisiaj marze, na kartce papieru czy w głowie, Firma!
Na pierwszym miejscu w Legnicy i w Krakowie, życie rozrywkowe,
te twarze chodzą razem w parze jak brat z bratem, tacy jak my, żądzą światem
Nasza ekipa atakuje szybko jak grypa, społeczniakom wielka wbita,
pewność szybko znika,z twarzy chemika,
więc nie patrz się na nasze twarze, bo zostaniesz opakowany w bagaże
Chcesz? to spróbuj, wszystko się okaże.

Kali:
Czas pokaże, jak będą wyglądać nasze twarze, a bliznami się nie zrażę, pamiętaj,
kto kogo ukaże, jeszcze się okaże, szukasz wrażeń,
chcesz czegoś lekkiego to posłuchaj Norbiego
Co z tego masz Łobuzie, aspiracje nie duże, jak nocni stróże,
zapierdalasz dziewczyn z ostrą miną po bujaniu i fryzurze ciśniesz na Pacino(?)
Z kolegami konfidentami szponcisz i mącisz, nigdy ci za wiele, zajebani szpąciciele
mam do was nienawiści wiele, egoiści, niedoścignieni w swej zawiści
spójrz na ich maski, ucisk działa na nich jak oklaski, to rzecz prosta,
F.I.R.M.A cię nie sprzeda, to nie "cosa nostra", tylko z ulicy riposta,
nie podołasz, zostaw, póki masz twarz!(Póki masz twarz)

Popek:
Spójrz na twarze niewinnych, bogu ducha winnych ludzi
spójrz na tych twarze co z nieszczęściem w parze
patrzę na twarz swojej matki, widzę nękające ją podatki,
nie ma hajsu na wydatki, na starość dorywczo sprząta klatki
nie zwiąże końca z końcem, obraz bez sensownej pracy
na farta są tu tacy, co myślą tak jak ja, cała Firma
ma zdanie na ten temat, w tym kawałku ma schemat, opis, mój rękopis
kartka, długopis dla mnie nie brudnopis, w tym kawałku masz wszystkich ludzi
twarzy rysopis.

Ref:
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości
już rzucone kości. Jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.

Boski Roman:
Pojawiam się, moja twarz ukryta, nie znasz mnie a mówisz że bandyta?
moja twarda psychika, przy Firmie znika, kawał byka Chemika,
Precyzyjna zarobku technika jak liryka, widzisz z Firmy typa
słyszysz Firmy płyta, ruszasz się do bita
czy czujesz przekaz ze mną chwyta w górze tych, by powstały te bity
by w mieście szacunek był dla tej ekipy
nie jeden nowobogacki wpadnie w macki naszej korporacji
dostanie w cycki pąk słowacki, mój zysk to czyjaś strata,
fakt,inteligentnie robię mój atak, fata intensywnie Romanem wymiata
atrapa pali do brata, to towar gorący fascynująco, imponujący rap młodych agresorów
tyle lekcji, kombinacji ile spalonych skuna worów, rap narracje,
zgrany zespół jak podczas hardcoró

Ref:
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości
w dniu rzuconych kości, jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.

[Unknow]:
Patrząc, na te twarze widzę tysiące niespełnionych marzeń,
co raz mniej tych którym się udaje, pokonać własną nie wiarę
od lat te same błędy kardynalne, całe społeczeństwa postępują machinalnie
miejski amok wciąga, dla mnie noc odskocznia, nawet wtedy twarze i burackie ryje
kurestwem z nich bije, no ile jeszcze razy będę patrzył na te japy,
służbistów kupujących na raty od łachmaniarzy aż po tych najbogatszych
nie ma takich co by byli non stop szczęśliwi.

(Pokaż są prawdziwą twarz, jak ją masz)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo