Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Uważam, że telewizja jest świetna,
Tyle że jest w niej bardzo dużo smutno informacji,
nienajlepszych, często wręcz przygnębiających,
więc proponuję, żebyśmy dzisiaj żadnych informacji sobie
nie przekazywali, tylko chodźmy się napić i już.

Kolejny brukowiec pisze, jak w Polsce wygląda hip hop
zatrudniają specjalistów, wiedzą o rapie wszystko
medialny bajzel, siedzą, śledzą i wiedzą błyszczą,
mają nas za baranów, którym przypadkiem coś wyszło.
Ile można pisać jak rapera rozpoznać ?
Jaką ma ideologię, w jak szerokich chodzi spodniach co dnia,
czy pali skręty ? Czy całe życie trzeźwy ?
Czy zna patenty na to, by w rapie być niezłym ?
Pomyśl, po co mówisz, jak nie jesteś świadomy,
Ty widzisz bandę gówniarzy, widocznie jesteś niewidomy
weź to zostaw, zanim napiszesz kodeks rapowca
nieważne co byś zrobił, i tak to będzie marna opcja
proste? posłuchaj, bo to Feno, Spinache i Ostr
nawija o medialnej lipie, która prawie wszędzie dotrze
skłamie według potrzeb, bez kitu, tak się sprawy mają.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy na rzeczy się znają.

Ja jestem tym, którego cień wzbudza lęk, ten znasz,
ten sekwens, niszczę media jak alkohol alka seltzer
tekst po tekście, nie na sprzedaż morda
za fałszywe obietnice na billboard'ach, z bloków historia
wolna od kamer, wolna od szpanerstw, a my w nim pewni,
jak sakrament i oby dalej tak, pierdolę cały ten tv-świat
pełen krzywych barw, mam swój szlak, którego nie znajdziesz
na listach, ten chłam cały dla mnie jest gówno wart
brzmi mój mic, czas Technics'a, syf na kat,
prosto w obiektyw, ferment ich na wzór sekty
ej to jest Twój cykl informacji, zruchanych redaktorek
koniec gestów, niedopowiedzeń radiowych, obsranych siedzeń
mam coś w duszy, czego mi nie zabierzesz, czyli
hip hop, nie po to by błysnąć, tylko dać prawdę najczystszą
niszcząc media jak king kong, alergia ciała, chamy
tego nie ruszaj, bo to owoc zakazany

Cienka linia między kłamstwem a prawdą
media kłamią, już powiedział ktoś dawno
a ja sram na nich
x2

Wciąż skacze jak starta płyta,
bo wciąż o rapie wszędzie jest słychać,
oceniają nas, rzucają się na gardło,
opisują nas patrząc przez krzywe zwierciadło,
opisują ogół na podstawie kilku osób,
wnioskując po wyglądzie, że to ten sam sposób,
tok myślenia, dziennikarz przez rap to fleszy błysków,
prosto z cienia, to dla zysków,
pełno pysków z dyktafonem,
w oczach z canonem,
Ostr i Fenomen, patrząc w waszą stronę, wstecz kilka lat
wtedy dla was głupi małolat, nie było tak?
a jak teraz patrzę, prosto w oczy wam się śmieję,
wtedy chciałem u was być teraz wy macie nadzieję,
ee, sram na media kłamstwami przepełnione,
choć nie cofnę się i wiem co jeszcze musi być zrobione,
biegać za swoim ogonem by grzać miejsce na grzędzie,
byłem w mediach, znam te media, wiem, że prawdy tam nie będzie.
Znasz ten ryj z telewizji, ale nie wiesz o nim nic.
Poznaj mnie na ulicy, a nie przez medialny pic.
Każde słowa można zmontować tak, że wyjdzie chała
zbuduj sobie łódkę z cegieł i płyń sprawdzić jak działa
mentor, za prawdziwe słowa nie można emitować
poszło na żywo, ekipę trzeba reanimować.
To takie porno, tylko pod przykrywką,
wszyscy redaktorzy, redaktorki, każde z was jest dziwką.
Tutaj hip hop bałuty, nasz świat ze złudzeń obdarty,
na blokowiskach, ulicach dawno skończyły się żarty,
a w tv nieskończone party i pizdy ulizane,
nasze życie to mentor, dla was zakazane.
W kraju demokracji ciągły brak stabilizacji
Mówisz że nie mam racji siejesz ziarno prowokacji?
A ten tani chwyt nacji obłudników którzy kraczą
Za parę marnych groszy do gardła ci skaczą
A sługusy się odznaczą przypucują się do mendy
Na bank taki odbiera druga wypłatę z komendy
Wniosek pochopnie wysunięty? Ostrożności nie zaszkodzi
Lepiej dmuchać na zimne niż wpierdolić się jak młodzi
Jeden miał przy sobie kozik i teraz jest na wczasach
Co jakiś czas ktoś wraca co jakiś czas ktoś z drogi zbacza
Kruchy lód się załamuje pod ciężarem nie rozpaczam
Ale chodzę wkurwiony bardziej niż rozżalony
Że kolejny bliski sercu wariat został osadzony
Wyciągnij z tego wnioski albo jesteś porobiony
Byle pajda była mała żeby wyrok zawieszony
Myślę o przyszłym tygodniu najchętniej chciałbym uciec
Przed organem sprawiedliwości ze Ski Składem stanąć muszę
Ryzyko podjęte to ataku konsekwencja
Trzeba z gówna się wyślizgać to na przyszłość daję lekcję
Zawiasy to jak lejce jeden błąd na mordę lecę
Nie chcę tego hecę za dużo do stracenia
Jeden niefart tyle zmienia jest pies to do widzenia
Zanim za późno będzie lepiej zawalcz o swe życie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Kolejny ruch wykonuje na życia planszy
Bądź uważny by nie przegapić szansy
Wpada w trans i nie interesi mnie czy ci pasi
Zdążę skończyć zanim joint się dogasi
Złodzieje dilerzy i bandziory są wszędzie
Jeden siedział drugi będzie a ten właśnie wyszedł
Nie jednym zdarzyło się mieć przerwę w życiorysie
Co poradzisz życie różne scenariusze pisze
Ważne że elegancko i zawsze w porządku
Prawdą jest miłość gorętsza od wrzątku
Są tu Wilku Bilon Hemp Gru JLB
Spokojnie ze snu się budzę i hawir opuszczam
Pozdrówki dla tych których drugim domem jest puszka
Zważka na usta zważka na ruchy
Zważka bo ściany mają uszy
Rap w oddali i słowa otuchy
Dla ziomali co grzeją ostre wyroki
Spójrz w obłoki i ja tam popatrzę
Spójrz na bloki tam jak zawsze pełno syfu
Ludzie są zmuszani do nielegalnego bytu
Bez zachwytu czując nóż na gardle
Robią swoje interesy czarne
Myślisz że tak fajnie jest za półdarmo tyrać
Chwila a co system zrobił dla mnie
Nie ogarniesz WDZ cios Ski Skład HG

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Czy pamiętasz tego gościa co od życia mało dostał
Choć problemom miał sprostać, tego dnia los chciał
By się w prawa łapy dostał i za kratą został
Nie zapomnę o tobie, w mej pamięci ważna postać
Wielu z nas, próbując z biedy się wydostać
Może słono zapłacić bo chce szybko się wzbogacić
Więc niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Chcesz przegrać swoje życie myśląc o lepszym bycie
Niech nie zdarzy ci się nawet najmniejsza wpadka
Wyrok w zawieszeniu czeka na ciebie pułapka
Ale wiadomo przecież bez ryzyka nie ma zysku
Nieraz jeszcze dostaniesz od życia po pysku
Chcesz paczki żywnościowe za akcje hardcorowe
Stań przed lustrem i sam odpowiedz sobie na pytanie tak trudne
Jak syzyfowe prace, czy za następną wpadkę gotówką czy wolnością zapłacę
Kto ma racje w wyścigu po pieniądze
Chyba tylko ten kto sam wnioski wyciągnie
Jeden niewłaściwy ruch i właściwie już po mnie
Ale nie wyrzeknę się swych marzeń osobistych dążeń
Nie zapomnij tych słów i nie zapomnij o mnie
Nie zapomnij o mnie [nie zapomnę]

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Nie mówię ci co masz robić
Jak zarobić trudno wie to każdy sam nie jestem święty
W rapie mam swą szansę chcę uniknąć pajdy
Nie mam czasu na siedzenie chociaż trudno
Zmienić swoje przeznaczenie
Co ma być to będzie płacz nic nie pomoże
Bądź z nami dobry Boże
I uchroń nas proszę od niefartownych zdarzeń
Wszyscy od dziecka dążą do spełnienia marzeń
Non stop desperado i ulicy fascynacje
Matka czeka w domu on nie wraca na kolację
Ty bracie drogi chroń swoje nogi
Od poślizgowych akcji przymusowych wakacji
Nie w Madrycie a za więzienną kratą
Cały czas orient niech nigdy cię nie złapią
Ja tego ci życzę nie ma co przekładać
Czasu na zdobycze produkt rzecz nabyta
Czasy już nie schwytasz różnie bywa tak naprawdę
Lecz zastanów najpierw ty się
Czy opłaci ci się mieć przerwę w życiorysie
Czy opłaci ci się mieć przerwę w życiorysie
HG Szady Sik Kaczy HP o was zawsze pamiętamy
Elo Ski Skład BPPsku dla was
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie

Ref. x2
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
I niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
Niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)

Te kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Te szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą
Kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą

Siedzę w aucie na luzie, w wyjebanej bluzie
Jeździmy w mrozie, zimni jak goście w yakuzie
Jak na Kaukazie zimni dranie w wielkim turbanie
Skręcamy na zakazie, nikt nie wie co znów mamy w planie
Na koncertach las rąk, trzymamy ton
Na szybach mamy szron, na herbach mamy szpon
Mówią, że we łbie mamy pstro, niech mówią co chcą
Trzymamy pion, tłuczemy szkło, Mazel Tov!
Bomba w Nagasaki, dmę macha jak Marley
Jak Honda, Kawasaki, Yamaha i Harley
Biorę macha, z prędkością 2 Macha latam
Nie zdążą mnie sfotografować w radarowych aparatach
Wieje chłód klimy, wiozę w aucie kawałek zimy
Tak jeździmy, porzuć mętne rozkminy
Robimy to na węch i na słuch to robimy
Wiesz o co kaman, wiesz o co kaman...

(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)

Wieje chłód klimy, wiozę w aucie kawałek zimy
Tak jeździmy, porzuć mętne rozkminy
Wiesz o co kaman, wiesz o co kaman, wiesz o co kaman

Te kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Te szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą
Kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą

Jeździmy w deszczu, jeździmy w dżdżu
Jeździmy w śniegu, jeździmy w mróz
Kulamy wóz, mamy ten Szpady-luz
Znamy blues, jak rapujemy - leci para z ust
Nie naciskam na spust, robię rymy
Tak jeździmy, wokół szare mury, dymiące kominy
Krążymy po autodromie na poligonie
Siedzę na tronie jak Mazda S siedział na chromie
Robię dwa tysiące kilometrów w weekend
Słyszysz? Czujesz? Widzisz Szpady-klikę
Tu i tam, krążymy po mapie Polski
Wyciągnij wnioski... to jest polski Wall Street

Te kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą
Kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą

Jadą jadą chłopcy, chłopcy Szpadyzorzy
Jak jeszcze nie masz mojej płyty, to ją pożycz
Jadą jadą chłopcy, chłopcy Szpadyzorzy
Jak jeszcze nie masz mojej płyty, to ją kurwa pożycz

Te kilka aut, kilkanaście lub kilkadziesiąt
Te szybkie wciąż wyprzedzają, bo się w chuj spieszą
Chcesz wiedzieć czym tu się jeździ, proszę cię bardzo
Dziś w nocy syreny wyją, motory warczą

(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
Motory warczą
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
Motory warczą
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
Motory warczą
(Tak jeździmy, tak - słyszysz?)
Motory warczą, charczą
Firma Firma
Zła Firma
Z roku na rok coraz bardziej zła
Ła ła ła ła ła

[Bosski Roman]
Masz coś do firmy - Pojebało cię
Robisz sobie firmy - Pojebało cię
Nie ma na nas siły - Pojebało cię
Firma reprezentuje polską ulice
Dzwonisz na psy to wypierdalaj
Zadajesz się z kurwami więc wypierdalaj
? za nami więc wypierdalaj
Uliczny hardcor to nasz raj
Że co, że gdzie, że co, że jak
Kto jest pojebany
Firma, Hardcorowy świat
Że co, że jak, że co, że gdzie
Firma w krakowie, czyli ? ode mnie
Jak? Tak. Prawdę potrafimy dać
Mimo że tysiące kilometrów los oddzielił nas
Nasze słowa hardcorowe nie pójdą w las
Pora na pokaz, a nigdy pas
Nowe brzmienie, stare korzenie
Firma na scenie, z budy wypierdolenie
Nasze marzenie, nasze dążenie
Nasze spełnienie, nasze pobudzenie

[Pomidor]
Hardcorowa Firma jest teraz tu
Hardcorowa nuta obudzi was ze snu
Jak nie zobaczysz to będzie cud
Udaje ducha, ty też tak zrób
Przypału najebiesz - kopiesz se grób
Ja zmieniam miejscówki, ty też tak zrób
Dotkniesz ?, patrz teraz tu
Rozdajemy stówki jak karty Wielki Szu

[Nie znam :D]
Treść po angielsku

[Kali]
Ćpam tę muzykę, bo ona kręci mnie jak koka
Studio baza londyn, nowe nagranie u Popa
Dawaj nowe rytmy przyłożę od kopa
Zrobisz to lepiej Dawaj, dawaj, poka, poka!
Przekaz dla kumatych nie od bogatego ćwoka (?)
Takie kurewstwo jak wystrzał z glocka
Londyn, Krk, Kali eee Firma
JP CHWDP do zobaczenia papa!

[Pomidor]
Jak cię pierdolnę, nie pomoże PZU
Jak widzę taką cipke to brak mi słów
Minie jakiś czas i spotkamy się znów
Nie ostatni raz odgarnę cię od psów
? brak ci tchu<
Sniły mi się sądy, wyrwałem się ze snu
Mamy swe poglądy, każdy sobie król
Ulica jest zła i karmi ją ból
Dlaczego do chuja skacze ci gul?
Wiem, że tego nie przeczytasz, man
Ale jaram się wszystkim, co nagrywasz i mam
Prośbę, też nagrywam z ziomkiem EPkę
Takie pierwsze wiersze, wiem, że jeszcze kiepskie, lecz
Może oceń je, powiedz, proszę, co robię źle
Jestem gotowy, żeby motać w grze, dograsz się?
Czy możesz dodać ten link na fejsie
Masz jakiś wolny bit? Z góry dzięki wielkie
Cieszę się, że nie umiem otruwać przez myśli
Ludzie są, kurwa, bezmyślni
Skoro wiesz, że nie czytam, nie klikaj „wyślij”
Szkoda mi życia na to, sam widzisz w tym shit
Bit, feat, macie już pomysł na klip?
Atakuj profil, nie wchodzę od godzin na priv
Paru takich jak ty stawia mnie w narożnikach
A w mailach nie ma śladu po linkach czy załącznikach

Ref.
Każdego dnia zasypuje mi skrzynkę
Lawina wiadomości jak te, te
Czas nie chce stanąć choć na godzinkę
A każdy liczy na ODP., co nie?
Więc zanim nazwiesz mnie sukinsynem
Który nawet nie odpisze na mail
Pomyśl o tym, że może robię teraz płytę
Albo też mam życie, okej?

Siema, siema, wjeżdża opcja szpieg
Robisz płytę? Ziom, jak będzie ona brzmieć?
Tak jak poprzednia, czy nie? Będą goście jacyś?
Kiedy do studia wjeżdżasz? Ile masz numerów nagranych?
Masz jakieś plany co do daty? Ile będzie klipów?
Macie już projekt okładki? Może masz już tytuł?
Powiedz, szykujesz się do beefu? Ciągle nie gadasz z tamtym?
Nie ma pocisku na tego pana w jednym z punchy?
Czy my się znamy? Nie wydaje mi się
Lecz jasne, bracie, zdradzę ci plany na życie
Po co mi te wywiady, profile i cała reszta?
Odkryję wszystkie karty przez jednego maila
Właśnie teraz trafił ci się złoty strzał
Nauczę cię jeszcze w godzinę pisać zwrotki jak ja
Masz, ziomuś, farta jak nikt, przed tobą prawda naga
Lecz w zamian musisz skończyć żyć, bo byś się wygadał

Ref.
Każdego dnia zasypuje mi skrzynkę
Lawina wiadomości jak te, te
Czas nie chce stanąć choć na godzinkę
A każdy liczy na ODP., co nie?
Więc zanim nazwiesz mnie sukinsynem
Który nawet nie odpisze na mail
Pomyśl o tym, że może robię teraz płytę
Albo też mam życie, okej?

Wiem, że nie znamy się, ale chcę zrobić akcję
Ktoś mi bliski ma urodziny, byłoby fajnie
Na tę okazję nagrać parę słów od siebie
Dokładniej chodzi mi o parę słów od ciebie
Wziąłbyś kamerkę, co nie? Dla ciebie to moment
I nagrałbyś życzenia i pozdrowienia, bo wiesz, ziomek
Bez przerwy puszcza w samochodzie twoją muzę
W ogóle może wpadłbyś na urodziny i zagrał numer?
Zwariuję, oszaleję, serio
Albo ci ludzie pogłupieli, albo coś jest ze mną
Nie mam pojęcia, kim jest ziom, co ma urodziny
Lecz takie coś obchodzę u znajomych albo u rodziny
Płyty w prezencie dostanie z pierwszego sortu
Jak zechcesz mogę nawet i wyskoczyć z tortu
Myślę, że poczta mogłaby się stać narzędziem tortur
I w oczach sądu mógłbym łatwo się wykręcić z mordu

Ref.
Każdego dnia zasypuje mi skrzynkę
Lawina wiadomości jak te, te
Czas nie chce stanąć choć na godzinkę
A każdy liczy na ODP., co nie?
Więc zanim nazwiesz mnie sukinsynem
Który nawet nie odpisze na mail
Pomyśl o tym, że może robię teraz płytę
Albo też mam życie, okej?
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości,
już rzucone kości.Jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.
Popatrz na ich twarze, a zobaczysz oznaki, wobec siebie szczerości(Firma,Legnica-Kraków)

Pomidor:
Spójrz na te twarze, ciacha na fazie obcinaj sztuki przy barze,
mizerne mają makijaże, każda na extazie myśli tylko o zarobasie,
o drogich winach, lecz po dwóch godzinach, razem z tapetą, schodzi takiej adrenalina
myślała że przewiezie się na cudzych plecach, wynikła z tego heca,
taką szmule, tylko pieniądz podnieca, co? teraz smutna mina ? taki jest finał
nie oddał bym za nią, nawet taniego wina, z taką maniurą, jest szybka rozkmina.
Spójrz na te twarze, o tym dzisiaj marze, na kartce papieru czy w głowie, Firma!
Na pierwszym miejscu w Legnicy i w Krakowie, życie rozrywkowe,
te twarze chodzą razem w parze jak brat z bratem, tacy jak my, żądzą światem
Nasza ekipa atakuje szybko jak grypa, społeczniakom wielka wbita,
pewność szybko znika,z twarzy chemika,
więc nie patrz się na nasze twarze, bo zostaniesz opakowany w bagaże
Chcesz? to spróbuj, wszystko się okaże.

Kali:
Czas pokaże, jak będą wyglądać nasze twarze, a bliznami się nie zrażę, pamiętaj,
kto kogo ukaże, jeszcze się okaże, szukasz wrażeń,
chcesz czegoś lekkiego to posłuchaj Norbiego
Co z tego masz Łobuzie, aspiracje nie duże, jak nocni stróże,
zapierdalasz dziewczyn z ostrą miną po bujaniu i fryzurze ciśniesz na Pacino(?)
Z kolegami konfidentami szponcisz i mącisz, nigdy ci za wiele, zajebani szpąciciele
mam do was nienawiści wiele, egoiści, niedoścignieni w swej zawiści
spójrz na ich maski, ucisk działa na nich jak oklaski, to rzecz prosta,
F.I.R.M.A cię nie sprzeda, to nie "cosa nostra", tylko z ulicy riposta,
nie podołasz, zostaw, póki masz twarz!(Póki masz twarz)

Popek:
Spójrz na twarze niewinnych, bogu ducha winnych ludzi
spójrz na tych twarze co z nieszczęściem w parze
patrzę na twarz swojej matki, widzę nękające ją podatki,
nie ma hajsu na wydatki, na starość dorywczo sprząta klatki
nie zwiąże końca z końcem, obraz bez sensownej pracy
na farta są tu tacy, co myślą tak jak ja, cała Firma
ma zdanie na ten temat, w tym kawałku ma schemat, opis, mój rękopis
kartka, długopis dla mnie nie brudnopis, w tym kawałku masz wszystkich ludzi
twarzy rysopis.

Ref:
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości
już rzucone kości. Jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.

Boski Roman:
Pojawiam się, moja twarz ukryta, nie znasz mnie a mówisz że bandyta?
moja twarda psychika, przy Firmie znika, kawał byka Chemika,
Precyzyjna zarobku technika jak liryka, widzisz z Firmy typa
słyszysz Firmy płyta, ruszasz się do bita
czy czujesz przekaz ze mną chwyta w górze tych, by powstały te bity
by w mieście szacunek był dla tej ekipy
nie jeden nowobogacki wpadnie w macki naszej korporacji
dostanie w cycki pąk słowacki, mój zysk to czyjaś strata,
fakt,inteligentnie robię mój atak, fata intensywnie Romanem wymiata
atrapa pali do brata, to towar gorący fascynująco, imponujący rap młodych agresorów
tyle lekcji, kombinacji ile spalonych skuna worów, rap narracje,
zgrany zespół jak podczas hardcoró

Ref:
Popatrz na tę twarz, w lustrze odbitą
nie raz obitą, czy sam do siebie, podbił byś z witą?
Proste że tak, nie mam wątpliwości, nie wzbudzam litości
w dniu rzuconych kości, jestem już taki, choć w około
społeczniaki, nad stylem i zarobkiem, pracują chłopaki.

[Unknow]:
Patrząc, na te twarze widzę tysiące niespełnionych marzeń,
co raz mniej tych którym się udaje, pokonać własną nie wiarę
od lat te same błędy kardynalne, całe społeczeństwa postępują machinalnie
miejski amok wciąga, dla mnie noc odskocznia, nawet wtedy twarze i burackie ryje
kurestwem z nich bije, no ile jeszcze razy będę patrzył na te japy,
służbistów kupujących na raty od łachmaniarzy aż po tych najbogatszych
nie ma takich co by byli non stop szczęśliwi.

(Pokaż są prawdziwą twarz, jak ją masz)
Ten zakątek świata należy do mnie
póki mam gdzie wracać nie boję się wspomnień.
Był i będzie nasz ten zakątek świata
tu poczekam na ciebie żebyś wiedział, że masz dokąd wracać.

REFREN
Potrzebuję to wiedzieć,
że mam czekać na ciebie.
Potrzebuję cię mieć gdzieś,
nie przy sobie, ale dla siebie.

Potrzebuję to czuć, że
mogę zawsze cię czuć
i potrzebuję byś poczuł
możesz zawsze tu wrócić.

RAHIM
Hej kochanie, dostałem wezwanie, muszę biec,
jeśli chcesz mnie mieć wyczekuj tu kiedy będę gdzieś.
Ja wrócę kiedyś z ekspedycji,
powrót zapisany w definicji niczym nuty w kompozycji.
Ruszam z marszu do krainy cudów i fikcji
fałszu i paradoksalnych ekspozycji.
Ruszam z krucjatą, ja jadę z homilią.
Nie jeden z trzystu, a jeden na milion.
Wynagrodzę sumę utraconych chwil, yo.
Po czym znów będziemy familią.

REFREN

ZWROTKA
Bo ty musisz jechać ja to wiem i na pewno
Będę tu czekać dopóki promienie słońca zwiędną.
Będę tu czekać niech z drzew liście spadną setny raz,
Bo mogę czekać tu na ciebie nawet setki lat.

Bo ty musisz jechać, chociaż nie chcesz, ja wiem to,
więc będę czekać, póki domy w gruzach legną.
Bo ty musisz jechać, ale ja muszę zostać,
bo do kogo wróciłbyś po odbudowanych mostach?

A kiedy wrócisz już ci nigdy nie pozwolę
tak długo nie być i tak daleko odejść.
Zalana szczęściem, że nareszcie już jesteś,
tylko kiedy to będzie?

REFREN
Huuu... Dokładnie taaak...
Zróbmy to dzis bejbee... (ooohhhaaa)
Czuje się jak Mrozu...

Zróbmy to dziś bejbe
bo wiem, że lubisz hardcore seks
więc klękaj do miecza Mi
no bo piszę dla Ciebie kolejny tekst
nie jesteś dziewicą już,
ale królową łóżka jeszcze nie
więc musisz zrobić coś
choć to co już umiesz nie jest złe
zrób dla Mnie coś więcej, weź chuja w ręce
potem wsadź go do ust
oddam Ci serce, dodam Ci pensje
jeśli powiększysz biust
ja nie chce prostych słów
a mówisz prosto znów
nie jesteś dziwką choć
tak naprawdę to sypiesz się dla stów

to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł

dobrze wiem, że lubisz targać,
czuć go na wargach, głębokie gardła robisz szybko
mimo, że jesteś twarda
to i tak tej nocy jeszcze nazwe Cię dziwką
lubie mocną dawke, lubisz ostrą jazdę
więc pokaż na co stac Cię
masz ładną maskę , ja nagrywam taśmę
po której zrobisz mi laskę

to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
Pożycz mi żetonu
Muszę skorzystać z telefonu

Tu międzymiastowa
Rozmowa błyskawiczna
Proszę rozmawiać!

Raz, dwa, raz, dwa
To jest próba mikrofonu
Wiem po co mówię, czemu mówię, co i komu
Znam to co robię, tak jak znam drogę do domu
Do mieszkań się dostaję, nie używając łomu
Kur.., jak to? - zapytasz bez pardonu
tak to, nie dostałeś paragonu
Sąsiedzi z twego pionu
Słyszeli mnie z balkonu
Zapewniam, uwaga! Nie wszedłem po kryjomu
Posłuchaj czy słyszysz jakieś dźwięki gramofonu?
to z magnetofonu - może
A może z CD-romu
Może tak , może nie
Może prrr... A kto to wie?
Rymuję po polsku
Bo nie jestem z Waszyngtonu
Londynu, Rzymu, czy z nad Balatonu
Nikogo nie klonuję, bo nie lubię klonu
Nie chcę tronu i korony i salonu
Nie chcę czapki, pałki, pagonu pentagonu
Nie rymuję dla banknotów, ani dla bilonu
Nie czepiam się tak, jak wagon wagonu
Szybuję jak ptak lub pasażer balonu
Nie niszczę jak crack
Nie szkodzę nikomu
Nie spuszczam z tonu
Nie zaniżam poziomu
Reklama wycięta z kartonu
Jak reklama makaronu
Sranie, rymowanie na potrzeby sezonu
Niesienie pogromu, Rambo 8, Hammurabi z Babilonu

Po co to komu?
Po co to komu?
Po co to komu?
Po co to komu?
Rap to forma
Styl życia co dnia
Tu liczą się sillsy gorące jak Kalifornia
Raz, dwa – próba, jestem
Klapki usuwam, otwórz zmysły na oścież
Spal z nią w nocy pościel
Ja spalę majka albo splifa na oknie
Albo pójdę nad Wisłę i będę myślał, aż zmoknę
Harmonia słów o nie, aż mnie korci
Ale nie chcę wam zaśmiecać głów, jestem tu dziś
By położyć myśl na Funk, na żywo
Działamy na emocje, nie skończy się paliwo
Tańcz, bo to jest gra, ściana parzy
Twój jest parkiet ja składam wyrazy
Tańcz, bo to jest gra ściana drapie, krzesło kłuje, cały w smarze jest parapet
Kapitan Picard do maszynowni full napęd, wersy palą papier
Tańcz, jakby najki w systemach miały napalm,
Jakbyś nie mógł przestać, bo wpadłbyś w zapaść
Tańcz, wejdź w koło brooklin rock zrób to
Zejdź w dół sixstep, babe, freeze, footwork
Jakby jutrzejszy dzień miał nie nadejść
Jakby za słaby flow wymierzali karę
Jakby świat wokół zwolnił
Mózg przetwarzał fonię
I produkował dwie emocje spokój i harmonię
Tańcz tańcz z życiem
Jeśli padniesz wstań
Wspinaj się bo ono smak ma na szczycie
By każdą chwilę wciągać pełną piersią
Odurzająco słodka jakby było to przestępstwo
E vivalarte chwilo trwaj inne bla bla
Ja po swojemu chociaż to też droga trafna
Sam na sam lewy prosty garda
Dzisiaj na parkiecie wyślę smutki do diabła

Życie to gra, przy szachownicy z diabłem
Mam [3]wiążę go sznurowadłem
Tańcz aż padniesz, ja piję aż padnę
By czuć, że żyję, napalm w każdej żyle, nastat w gardle
Spal barwy, rzuć krzesła za okno
Spal strach, wylej emocje – niech zmokną
Pal licho
Tańcz, dzisiaj ty i parkiet
Funk, bit, scretch, rap taki bankiet ziom
Jeśli tylko nie masz kości z drewna i agresji - ją wyrzuć za drzwi
tu jest nie potrzebna
Mamy to co chcesz i vice versa, 100% live odpicowana wersja
Tańcz, air force one odpal do startu
Bądź na serio, my nie stroimy żartów
Mamy odpalone słońca w sercu i emocje w dźwięku każdego z instrumentów
Rytm, kocham te harmonie przeklęte
Kochasz, w krainie czarów z bębnem pod rękę
Pokaż flow, szukasz? Masz, dam ci świeczkę i lornetkę,
Zobacz, gdzie ustawiłem poprzeczkę
Dumny drań, ale dranie mają sny i marzenia
Gotowi są umrzeć za nie
Świat zmieniać - to jutro
Dziś mam misję ograć diabła, dać mu w pysk prosto z najka
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Szad:
Spójrz mi prosto w źrenice niech widzę twe obietnice
bo chyba ja jestem krótkowidzem
te realia to malaria
a ten kraj ma szanse żeby niedługo tu była druga Somalia,
kradzione pieniądze dawno już pierze Szwajcaria,
żal jak patrzę jaki kraj mam
czasem chce wziąć Time Out i oby dalej od tego łajna,
ciekawostki może to że cząstki Polski
poszły jak akcje na Wallstreet w obce ręce
kto z kim wnioski rozkmiń kiedyś napiszą o tym książki.
Wille, pakty, konta, jachty to fakty nad tym cień katarakty
a gdy ktoś docieka prawdy ma w tym interes prywatny:
to-to fakty to-to fakty

Nullo:
Co tu może kodeks karny posiada własne prawa rynek czarny
to nadzwyczajny układ tajny to jest kasa
zyski, s-klasa dziwki whisky opon piski zakazane pyski
oni maja wszystkich w garści a wiec nie ma o co się martwic
problem tkwi w czynach władzy to pajęczyna powiązani nią Polacy

Pork:
Jednych stać to żyją chwilą dla nich to karnawał w Rio jedzą i tyją
inni żywią się padlinę nie dbając o szkliwo.
Jedni mają w rodzinie poparcie już na starcie
a drugim zabrakło na tyle szczęścia
by urodzić się w miejscach gdzie siła nie opiera się na pięściach
czytałem stało gdzieś tam,
że pomoże regeneracja nowej generacji racja, alternatywa edukacja
lecz przeliczasz dzwonki połowę szkół to prywatne skarbonki.

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty

Peja:
Żyjemy na świecie gdzie co cztery sekundy ktoś tutaj umiera z głodu
Daj mi skurwysynu do radochy jeszcze więcej powodów,
za aferą afera afera afera ferment goni frajera
który kradnie poniewiera gdy przypał sie wypiera jego głód nie rozpiera.
Moralny upadek spekulacje ich skutki
pozawyżajmy ceny w euro sztucznie osłabiajmy złotówki
w parlamencie zgnilizna na ulicach głód robotnicze wendety
niestety z góry było to do przewidzenia tak jak hatrick Paulety.
Frajerom wciąż mało kilku z nich się zebrało
nic to nie dało jak obrady na szczycie w Mao,
a biedny człowiek je na zapas i nie pytaj dlaczego tak zrobi
a nasz rząd suwerenny liże dupę Bushowi.
Gdzie równość społeczna doktryna zbyt niebezpieczna
PRL był ubogi lecz ja ten system besztam
i tak jak cała reszta wrzucam grosze do skarbonek
konta jachty kontrakty tego ci życzę ziomek

Pork:
Forsa i człowiek związek który niszczy myśli,
powiedz myślę inaczej niż ty, że to korzyści wyścig
czekamy kiedy sen się ziści być jak kraj kwitnącej wiśni
patrzeć bez zawiści! błąd niestety! W miarę jedzenia rośnie apetyt,
fakt ten odczytany z ludzkich twarzy nie z gazety.
Na tym etapie tematem utrapień ludzkie bezmapie
od dawna rządzi tutaj papier wiec i ja ten patent u siebie w kieszeni,
bo wiem ze świat się nigdy nie zmieni

Nullo:
Tyle lat ten sam temat, tyle lat ten dylemat,
tyle lat ten sam schemat, tyle lat i nic się nie zmienia
kiedy będzie ten dzień gdy przestanę oceniać błędy, zobaczę postępy.
Kiedy będzie dzień, gdy będzie już OK nam tu, w końcu, Trzeci wymiar
SLU

Refren:
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Wille, pakty, konta, jachty, whisky, kontakty, zyski, kontrakty
eja eja ooo to fakty eja eja oo to fakty
Nie ma kłótni, jeden z najlepszych na majku w kraju
Możesz pieprzyć, ja piszę swoją Księgę Rodzaju
Łatwo spieprzyć, gdy chcesz biec na sto metrów
Jesteś lepszy? Szykuj formę na 48 wersów
Twój lekarz pomoże Ci rzucić majka w diabły
Przeczytasz to na płycie jak na fajkach
Dla tych, którzy zapomnieli o co biega chwila prawdy
Koniec telenoweli, nie ma przebacz
RAP, strach przed nami śmieszy mnie
Krach w stosunkach z mediami cieszy mnie
MAT, król złapany nagi na placu,
Sierota, blond cymbał w pałacu komponuje pop-foxtrota
Rap wrócił, działamy jak czyściciel
Ale nie w opcji szczota, bo to całe nasze życie
Słów używamy jak brzeszczota,
Pluje Ci w twarz rap Parias, który na Parnas, dotarł

I tak się robi rap, DJ, MC, sala
A jeśli nie wiesz o co chodzi, ziom, to spierdalaj
Mody teraz nie ma, skillsy na stół
Liryka i składnia, grasz? Mówię, sprawdzaj
Masz problem? Ej, on ma flow, No co ty
On robi show, on nie wpierdala się w kłopoty
Prawo Rutkowski masz puchar, weź się ocknij
Zacznij w końcu słuchać, ułóż swoje klocki
Rap na nocki jak Mesa picie na półki
A my też na barykadzie, Rap kontra półgłówki
Nie ma opcji by się sprzedać za złotówki
Sami pędzimy do nieba z sumieniem do spółki
Programowany świat, full Digital
To nie ja, wiesz, to pytasz, masz to na płytach
Mówią 'rapu nie ma!' Ja i Ty wiemy, że to lipa
Ja i Ty się śmiejemy, ciągle nas słychać

Rytm, kocham te harmonie przeklęte
Kochasz w krainie czarów z bębnem pod rękę
Pokaż flow, szukasz, masz dam Ci świeczkę i lornetkę
Zobacz, gdzie ustawiłem poprzeczkę
I idź stąd, jeśli nie wiesz, co to rap jest
To U.N.I.T.Y. a nie tanie prowokacje
Twoja kariera, pauza, ziom wciskam spację
W nowym zdaniu Cię już nie ma, angielski pacjent
Prom odpłynął, to nie błąd, że Ciebie na nim nie ma
Ja nawet pod prąd wszystkich wyprzedzam
Mam rap kompanię, z nią rap kopalnię
Kuźnię skillsów, czujemy się elitarnie
Twój rap to księga przysłów,
Ja jestem Moby Dick kreacji, mam brzuch pełen pomysłów
We władzy zmysłów, na straży rap ustaw
Mam już dosyć tych samych pysków, sznuruję wam usta
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo