Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Leniwa noc
Fajki, śledź, wódka, ona tańczy
Leniwe kluski, nóżki, wódka, sok z pomarańczy
Wódka, wódka, wódka (starczy)- byle do jutra
Dziś patologia, dżungla, małpy

Leniwa noc
W tangu smutny, zmiana w walczyk
Czerwona japa, mętny wzrok- Co się kurwa patrzysz?!
Białe koszule, pognieciony obrus w kwiaty z plastiku
Szczere jak jej uśmiech do tych typów

Wokół szczęśliwi jak ja obcy
Wzrok w podłogę, myśli gdzieś ze sobą prowadzą rozmowę
Życie to szuja- wołał ktoś, miał rację
Gdy kontrolują, cię niekontrolowane sytuacje
Z życiem na huśtawce
Zdrowie Pań!- krzyczę znów- zdrowie!
Fajki, tatar, wódka, spowiedź
Życie to banał, wśród bomb mam odpowiedź- Na pewno? To weź ją kurwa zdradź, ofermo!
Zdrowie!

Znów nad stołem, noc leniwa
Ktoś coś chce, bełkocze coś, mówi jak się nazywa
Coś papla i myśli, mnie jak imadło presja gniecie
Wyłączam się- pauza, patrzę na nią na parkiecie
Wódka, szlug, szlug pod wódkę mam w kiecie
Ona jak motyl w swoim podniebnym piruecie
Tańczy dla mnie tylko
Duch może, jeden diabeł nawet tej nocy ruszyć z nią w tańcu przez Warszawę

Kieliszki puste- serce zbyt pełne
Myśli utopione w wódce- bagno bezdenne
Dzisiaj nie usnę, wiem
Stołeczny walczyk
Polej, bomba, szlug, idę tańczyć!
Nie ta pora, nie ten stan, nie ta głowa- do kogo ta mowa?- Pcha się cham, wchodzi w słowa
Ech, ta noc, testosteron chce się rozładować
Jeszcze chwilę, jeszcze jedną wypiję
Kran- zimna woda- żyję!

Bal trwa dalej
Gdzie jest ona, bal nad bale
Nucę- bo jeśli przygoda, to w Warszawie!- he he
Z panną taką, jak ona, cały świat pokonać
Pośród tych, co nie wstaną z kolan
O czym mówisz, jesteś sam- mówi rozsądek
Zimny prysznic, choć na łeb to leje się wrzątek
Precz cholero!Wolę sen od Ciebie!
Świadomość- idź precz!
Wolę jak głupiec- nic nie wiem, nic nie czuję, nie chcę, niczego nie rozumiem
Chce egzystencja esencję, gdzieś po drodze zgubię
Życie, wciąż cie lubię - choć nie krzyczę jak Edyta(?)
Ale wciąż Cię propsuje, kiedy ktoś o Ciebie spyta

Kieliszki puste, jak kieszenie
Bar stawia!
No to luz!- długo nie trzeba nas namawiać
Zjawa tańczy, zimna wódka, sok z pomarańczy
Wódka, wódka i jeszcze jedna, starczy..
W ciemności słucham kaset na słuchawkach.
Miasto śpi, czerwone diody zapalają się w rytm.
Mam mniej lat niż dzieli nas dziś, od tych chwil, dziesięć…
Rodziców nie ma ze trzy dni.
Papieros ma smak życia i nie smakuje mi.
Zabieram walkmana i nie zamykam drzwi.

Gdybym wiedział wtedy, że istniałaś…
Przyszedłbym.
Gdybym wiedział wtedy, że istniałaś…
Przyszedłbym.

Kilka lat później jadę nocą bez pomysłu.
Zero atrakcji jest tu dla takich turystów.
Papieros wciąż miałby zły smak, ale go brak…
Żółte światła pulsują, dając znak.
Wciąż słuchałem tych kilku ulubionych płyt.

Gdybym wiedział, że istniałaś - przyjechałbym.
Gdybym wiedział, że istniałaś - przyjechałbym.
Gdybym wiedział, że istniałaś - przyjechałbym.

Znów ten stan, że nie wiem, co mam robić.
Niby wszystko gra i niby o to chodzi,
Ale leżę sam, po ciemku na podłodze.
I muzyka gra, a ja wstaje i wychodzę.
Mam ochotę iść, chociaż nie mam wcale celu.
Mam ochotę pić i wchodzę do hotelu.
Nie chcę spać tu dziś, tylko biorę zapalniczkę.
Zapalam papierosa i wynoszę popielniczkę.
Ja jestem tragiczny? Czy życie jest tragiczne?
W barze na rogu zostawiam zaliczkę.
Marzę o bogu, co ześle mi kogoś,
Kto pomoże mi zrozumieć, że życie jest śliczne.
Jestem trzeźwy, jakbym wcale nic nie pił.
Jestem wcięty, ale ludzie są ślepi.
Jestem niezły, czemu nie mam kobiety?
Kobiety mam niezłe, ale nie moje niestety.
Mam więcej, inni mają po jednej.
Mam mniej, bo żadnej konkretnej.
Nie mam nic, nie mam nawet pomysłu.
Jestem sam, ale walczę, jak trzystu.
Wszedłbym teraz przez ścianę do Ciebie,

Gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz.
Gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz.
Gdybym wiedział, że w ogóle istniejesz.
Ale tego nie wiem…

Za kilka lat pewnie będę nadal sam,
Budząc się z nową nią,
ten sam utwór będzie robił tło.
Nocą będę czekał,
Bo całe życie jakoś tak czekałem…
Na Ciebie, choć nie wiem, czy istniejesz.
Czekam dalej.
Papieros ma smak życia i nie ma smaku wcale.
Mój stary ipod idzie ze mną grać mi ten kawałek.

Jeśli dowiem się, że istniejesz.
Przyjadę.
Jeśli dowiem się, że istniejesz.
Przyjadę.
Jeśli dowiem się, że istniejesz.
Przyjadę.
Bo ja lubię dobrze spędzać czas
gdy w kiermanie hajs ze mną jest
gdy rap, rap w głośnikach ciągle gra
to jest ziomek to czym jaram się

Kręcę felgami ulicami miasta
słoneczny dzień nastał
to jest czas na lekki melanż w cieniu parasola
na plaży albo na chacie łycha, lód, cola
lubię dobrze spędzać czas, lubię hajs, lubię grać
w rytmie H-H na bicie Bra-ha
jest ze mną paru ludzi których noszę w sercu
gdzieś wśród nich kilku lirycznych morderców
my robimy ten rap byś go puszczał wciąż
kiedy pukasz ją wtedy słuchasz to
to gorący styl nie poparz się tym
i nie powstrzyma tego żaden *****ysyn
tymczasem hawirę zamieniam w kasyno
powiedz o tym swoim ziomkom i dobrym dziewczynom
by wzięli to co lubią i niech wpadną do nas
możesz liczyć na wygraną lub na szybki romans
pijemy henesi, colę i szkocką
jeśli nie robi to ci to weŹ mi odsłoń
ten stół przy którym czekają na mnie ziomy
podbijam rzucam na pulę i przytulam żetony
umelo cipeczki do nas się śmieją
tylko barometr ulega ciśnieniom
wszyscy na luzie a jak chłopak
to leży w naszej naturze i jest właśnie tak

Bo ja lubię dobrze spędzać czas
gdy w kiermanie hajs ze mną jest
gdy rap, rap w głośnikach ciągle gra
to jest ziomek to czym jaram się

Ziom jak zwykle po oporach
startowaliśmy już o wczesnych porach
jak na wyspach Bora Bora temperatura jest wysoka
piękne kobiety alkohol koka
dobra muzyka dobra ekipa
ziom pierwsza klasa nie żadna lipa
joł kolejka za kolejką grube mixy w beret
następne banknoty żegnają się z portfelem
gorące niunie zdążyłem zauważyć
seks mają wypisane na twarzy
może się zdarzyć że będę się mylił
ale zmieni się to gdy napije się teqilli
dla mnie tylko lód, whisky i szklanka
i przez me gardło płynie balantines
potem Donny w moim krysztale
więc nie przestawaj i polewaj dalej
kolejny dobry zakątek na mapie
tak to Kolumbie odwiedzałem z Brahu bratem
te cipki są tu i co najlepsze
one nie idą spać tylko one chcą jeszcze
to jest ten dzień a będzie ich więcej
to melanż z klasą więc są już Bentley
to jak spijać szampana mała z twych sutków
a jednym słowem melanż z nami to luksus

Bo ja lubię dobrze spędzać czas
gdy w kiermanie hajs ze mną jest
gdy rap, rap w głośnikach ciągle gra
to jest ziomek to czym jaram się
(Przed przeznaczeniem nie uciekniesz o nie
prędzej czy później śmierć i tak dopadnie Cię)

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia x2

Złowieszczy chichot ostatni oddech

Żegnasz swoje życie płacisz za zbrodnie

Pętla na twej szyi pot na twoim ciele
Serce dziwnie przyspiesza wyobrażasz się w grobie
Przez głowę pędzą myśli kalejdoskop przeżyć
Już nie zdążysz nic powiedzieć
Nikt nie może cię odwiedzić
Bo na spotkanie ze śmiercią wybierasz się sam
Więc mocno się trzymaj póki jeszcze jesteś tam
Nie pierdol się z tym gównem nie bój się kostuchy
Bo boją się tylko głupcy i staruchy
Zasrana śmierć to przedziwne wydarzenie
Dla niejednych udręka dla innych wybawienie
Dlaczego mam żyć w zasranej niewoli
Dlaczego mam umierać szybko lub powoli
Na chuj ci ten joint mawia twoja sista
Ofiar palenia jest już bardzo długa lista
Pieprzona rodzinka nadaje ci bez przerwy
Nie masz na to siły wykończyły się rezerwy

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia x2

Śmierć uderza szybko śmierć uderza precyzyjnie
Dlaczego tylu ludzi nagła śmiercią teraz ginie

Nie mogę tego ścierpieć ja tego nie kumam
Nie pojmuję nie rozumiem i zbyt często się wkurwiam
Gdy słyszę od kolesi że znów kogoś zastrzelili
Pobili śmiertelnie w bajorze utopili
Godzina śmierci wybije każdemu
Lecz wybija zbyt wcześnie dla ludzi bardzo wielu
Bardzo dużo ludzi umiera przedwcześnie
Nie nacieszą się życiem lecz nie żyje się wiecznie
Godne życie bez zmartwień i problemów

Jest niestety luksusem dostępnym dla niewielu
Znajdują się też tacy którzy w życiu mieli wszystko
Lecz stracili to zbyt wcześnie przekreślając swoją przyszłość

W czym szukać przyczyny nagłej śmierci umierania
Nie pomogą tu modlitwy przepowiednie i kazania
Coraz więcej przemocy jest w umysłach ludzkich
By życie trwało dłużej by nikt go nie zakłócił

Narkotyki AIDS i fala nienawiści
Myślicie wszyscy że jesteście tacy czyści
Bez zmartwień nałogów macie czyste sumienia
Nie zboczycie ze swej ścieżki nie traficie do więzienia
Gówno nie wierzę nie możecie tego wiedzieć
Więc róbcie wszystko aby było jeszcze lepiej

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia x2

Nie można się przeciwstawiać Boskim prawom natury
Nie powstrzyma się śmierci na to nie ma receptury
Lecz uwierzcie mi ja tam długo żyć wole
Niż w wieku lat trzydziestu nagle szybko skończyć w dole

Żyjemy by umrzeć żyjemy też by żyć
By spłodzić potomka by w tym życiu kimś być
Być albo nie być oto jest pytanie
Odpowiedzcie mi lepiej co po śmierci się stanie
Nic nie czujesz nie oddychasz nie kochasz nie żyjesz
Gdy wybije twa godzina myślisz po co się rodziłeś

Żyjemy aby umrzeć nikt tego nie zmieni
Nikt nie chce opuszczać ukochanej Matki Ziemi
Więc ja proszę i przestrzegam byście szanowali życie
Nie tylko te swoje szanuj innych należycie
Nie bij bliźniego nie przelewaj czyjejś krwi
Przecież sam nie jesteś za tym żeby ciebie ktoś bił
Przecież każdy chce żyć długo i szczęśliwie
Bo strach przed śmiercią nikogo nie ominie

Godzina śmierci godziną wybawienia
Właśnie w chwili śmierci kończą się twoje zmartwienia
Yo Poznań - jedziemy z tym
Polska - jedziemy z tym
Matheo - jedziemy z tym
Gural - jedziemy z tym
Bity - jedziemy z tym
Cuty - jedziemy z tym
Rymy - jedziemy z tym
Flow - jedziemy z tym
W studio - jedziemy z tym
W klubie - jedziemy z tym
W aucie - jedziemy z tym
W mieście - jedziemy z tym
Wrzuty - jedziemy z tym
Tagi - jedziemy z tym
Słyszysz - jedziemy z tym
Manewry - jedziemy z tym

Ja pójdę dziś do studia brat
Tam rap nagram
Wiele różnych znaczeń ma
Rapa nagram
Palę jointy, robię track
Taka tam tam
Teraz cały Mufflon skład
Gra na samplach

Dla jednych chytry
Dla innych przykry niczym wytrych
Bystry mister mistyk, który ma pełne kanistry
Palę tetro-hydro-cannabinol
Leki, Docki, Cristale
Niebywale, nie oszalej tutaj wśród alej

Robię rymy a zawistnym brat gram na nerwach
Z Matheo dziś jadę brat na Manewrach
Flow na pętlach tak napędza
Mieszkam w piętrach, jadę na mixtape'ach

Te eksperymenty w laboratorium, patentowanie dŹwięków
To podstawa tego jak w nurkowaniu opanowanie lęku
Potęgowanie ten, ten tu podbijanie bębnów
Na wskutek treningu od momentu mam rymowanie w ręku

Yo Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do Poznań - jedziemy z tym
PDG - jedziemy z tym
Do mixtape - jedziemy z tym
Manewry - jedziemy z tym
Bedoka
ej dla palantów piosenka
Siemanko mówi debiutant to moja druga płyta
what the fuck to geniusz, albo fart ty o to mnie nie pytaj
miałem w pytę flow na bitach, już od pradziadka plemnika
a ty łykasz to jak pipę dziatwa hiva

Drgam jak fliper jak słyszę te kłamstwa lite nastaw kite hustla
tu masz 12stą płytę - pytanie - gdzie dychę zastać?
wpisz te hasła sam na googlownicę - może dyskografia?
S do S i solo typie mam wbite sporo nagrań

Poza kontrolą jestem a te leszcze dreszcze mają
że sami nie mogą, wieszczę - jeszcze się posrają
bo mam takie dojebanie znają, że sam nie ogarniam
oni mamom to przyznają, jak ich wołają na kwadrat

Mam traktat u diabła, wiara teraz mnie ogarnia ładnie
ciekawe co zgarnie wariat kiedy mnie dopadnie
a ty downom z kablem w gardle, jeszcze download na dokładkę
bo nie jestem tu przez fart głąb i kurwa nie przypadkiem

Ref.
o co ci teraz biega? że mam ten lelelele - legal
6 lat podziemia i z niczym za lele - legam
O co ci teraz biega? zę mam ten lelelele - legal
6 lat podziemia chyba z niczym nie zallegam /2x

nie trafiłem tutaj przez koneksję, wbiłem z buta w resztę tekstem
weź ten respekt tu daj ekspert i te kwestie skumaj wreszcie
-wdech- masz pojęcie liczę do trzech - a może do pięciu męczy tu pech
że nie wiesz jak będzie, bo pędzi tu geniusz i będzie jebnięcie najlepiej to weź

siedem cystern tabletek, z dopingiem na w pizdę czystą fetę
i popij to, z tym że łyżka lepiej, po coli cię nic to nie poklepie
i policz złożonych miliony do woli pierdoli mnie bolid minionych teorii - albo nie
chcę jechać wolniej, jak oni, bo potem mnie gnoje nie mogą dogonić

myślisz, że to lotto i wygrałem szóstkę w totka
ale lata latam pod to, bo nie chciałem dłużej w to grać (cholera)
teraz zamiast skreślać numer, w klubie skreślam ci autograf
a ty po jednym albumie, w sumie może odpal polsat

bo to praca od początku do końca, w porządku opcja?!
może obczaj to po prostu włącz sam, zamiast się wymądrzać
dla nich pierwsza miłość, to mój pierwszy sound na wieloślad
ale błąd - zanim to było, to byłem po 5ciu rozwodach i 5ciu trójkątach ziom

Ref.
o co ci teraz biega? że mam ten lelelele - legal
6 lat podziemia i z niczym za lele - legam
O co ci teraz biega? zę mam ten lelelele - legal
6 lat podziemia chyba z niczym nie zallegam /2x
Mes:
Leniwe popołudnie, snuję się,
Nie wiele mam miejsca tu, ale to mój schron
Wyciągam się za biurkiem i tak cieszy mnie
Nie ma na nim matematycznych wzorów całych stron
Nie wiesz jak bardzo wkurwiały mnie
Dwie matematyki z rzędu, Boże jakże wspominam to
Wyobraźnią posiłkowałem się, grzeszyłem w myślach z koleżanką
Dopóki nie wezwali mnie do tablicy z widocznym wzwodem
I zarumieniony zwiałem stamtąd.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówił, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.

Mes:
Odhaczyłem tę maturę, dostałem czas na rzeczy które
kocham bardziej, niż popijawy, grube melanże, zgrabne baby
te słabości nie zastąpią muzyki mi, ale potrzebowałem na to paru lat,
żeby każdy głos, który mówi mi jak mam nagrywać i wyglądać,
od razu wysyłać do kąta.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówić, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.

WdoWA:
Nie zdejmuję z manekinów gotowych kompletów,
Nie mam humoru na żeton ani firmowych uśmiechów,
Nie robię sobie na przekór nie mając w domu TV,
Nie łażę pół dnia po sklepach, bo wiem czego mi trzeba
Kiedy mi smutno to śpiewam, nie idę na terapię,
Nie robię nic, jeśli muszę, ale nie potrafię,
To nie jest dla mnie jak matma, fizyka i chemia,
Wzory, którymi oddycham przeczą prawom ciążenia.
I nie ma dla mnie znaczenia co jest dziś trendy i w modzie,
Choć czasem się nie ubieram, to to by było ??
Jestem królową zamku, jestem strażnikiem twierdzy,
I wiem, że bronić chcę skarbu rzadkiego w świecie współczesnym,
Dawno wyzbyłam się presji, gardzę rodzajem damy,
Chcieli mieć złoto na rękach, to mają złote kajdany,
I chociaż mapy bez granic, mamy swobodę na pozór,
Tylko nieliczni odważą się wyjść z bloków.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówić, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.
Huuu... Dokładnie taaak...
Zróbmy to dzis bejbee... (ooohhhaaa)
Czuje się jak Mrozu...

Zróbmy to dziś bejbe
bo wiem, że lubisz hardcore seks
więc klękaj do miecza Mi
no bo piszę dla Ciebie kolejny tekst
nie jesteś dziewicą już,
ale królową łóżka jeszcze nie
więc musisz zrobić coś
choć to co już umiesz nie jest złe
zrób dla Mnie coś więcej, weź chuja w ręce
potem wsadź go do ust
oddam Ci serce, dodam Ci pensje
jeśli powiększysz biust
ja nie chce prostych słów
a mówisz prosto znów
nie jesteś dziwką choć
tak naprawdę to sypiesz się dla stów

to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł

dobrze wiem, że lubisz targać,
czuć go na wargach, głębokie gardła robisz szybko
mimo, że jesteś twarda
to i tak tej nocy jeszcze nazwe Cię dziwką
lubie mocną dawke, lubisz ostrą jazdę
więc pokaż na co stac Cię
masz ładną maskę , ja nagrywam taśmę
po której zrobisz mi laskę

to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
to nie jest hip-hop , ty ty ty jesteś dziwką i i i i zrobisz wszystko by dzisiaj zejść nisko ooł
Nie ma mnie tu już... nie... nie...
Nie ma mnie tu już
o tym wiecie przecież
Nie ma mnie na tym świecie

I:
Sam sobie na przekór bez reguł
Wiesz wśród szczegółów z góry kultury
Bez leków, przekuł serce me, wygrał tercje te
Nie mogę ciągnąć dłużej, wróże krańce swe
Weźcie róże a ja pod nimi sześć stóp
Nie myśląc drugi raz o tym miejscu
Zejdź tu do mnie wspomnij nieprzytomnie
Głuchym szeptem przypomnij mi o mnie
Zwiędnie hajdanoujde w stronę wieka pójdę
By usłyszeć swą kolejną bujdę, widzisz groby?
Mój ten co nad nim brak płonie, koniec smętnych
Pod zmrożoną warstwą Ziemi

Ref:
Nie ma mnie tu już
o tym wiecie przecież
Nie ma mnie na tym świecie [4x]

II:
To mało, przezroczyste me ciało
Tam gdzie wiatr popchnał tam się zostało
Żałość słyszę sponad głowy mej
Ciche licząc dni na Ziemi tej
Pragnę połknąć stronę jakaś
Wole drzeć pykle pysk niż być tu niejakoś
Żyć swym nie życiem skrycie w znanym micie
Niedosływszy sentencji żal mi Cię
Nie ma mnie tu już (nie ma) widzicie przecież
Kolejne wolne miejsce na świecie
Luka mimo to zastępstw nie szukam
Zemszcze się za nie pamięć
Z Kostuchą do drzwi zapukam

Ref:
Nie ma mnie tu już
o tym wiecie przecież
Nie ma mnie na tym świecie [4x]
Ten numer jest dla wszystkich tych
którzy nawijają o tym
że mogę nawijać tylko że jestem od lat
albo o jakimś baunsie joł
albo że to jest clubbing ziom
wiesz to jest zwrotka o życiu
wiesz?
dla was tekst o życiu
wiesz?

Różnica między nami jest niewielka
niestety
nić porozumienia pękła
co? co pierdolisz że się zmieniłem ?
różnica jak żyje a jak żyłem
mówisz że na pewno byłem wychowany w pięknym domu
mieszkanie od 21 lat bez remontu
mówisz że wychowany w rodzinnym szczęściu
ostatni raz ojca widziałem w wieku lat pięciu
Szczęśliwe dzieciństwo - pół na pół
mama wszystko by dla mnie dała, ojciec chuj
co urodziny czekanie na telefon
dziecko nie pojmie że ojciec jest z inną kobietą
nie pojmie
jak można zapomnieć ?
o urodzinach imieninach gwiazdce ?
spać spokojnie,
zapaść w głęboki sen się nie obudzić
marzenie jak ten, każdy może wyjść na ludzi

Sam nie wiesz gdzie dokładnie jest prawda
pewien siebie jak ćma lecieć do światła
obraz w głowie budujesz na domysłach
i się nie domyślasz że prawda jest przykra x2

Mówisz jaki jestem, a nic nie wiesz o mnie
Nie wiesz o czym chcę zapomnieć, w jakiej jestem formie
Teksty o śmierci trochę mnie śmieszą
Coś mi tu śmierdzi, ci którzy gówno wiedzą
Mówisz - prawie umarłem gdy mnie ugryzła osa
ledwo życie wydarłem gdy krew leciała z nosa
szukasz sensacji coś ci powiem
że już praktycznie umarłem jako człowiek
co ze zdrowiem ?
nikt nie myślał
przeżyłem śmierć kliniczną która po mnie przyszła
operacje na otwartym sercu
głuchy dźwięk
prosta linia na ekranie
życia cień
kilkadziesiąt sekund brak oddechu
brak bicia serca mimo podawanych leków
wróciłem z tamtej strony bogaty w wiarę
w szczęście, w talent
wam go daję

Sam nie wiesz gdzie dokładnie jest prawda
pewien siebie jak ćma lecieć do światła
obraz w głowie budujesz na domysłach
i się nie domyślasz że prawda jest przykra x2
1. Witam Cię ulico obiecuję - nie zamulę
Ja wracam na podwórko jak w '96 Bulet
Mam tę pasje tak czuje, ta pasja inspiruje
Śmiertelna pasja rap i jego praojczulek
Na ty z trueschool'em, lecz częściej hardcore
I weterani z Compton z tą całą ich sielanką
U mnie też bagno, jeżyckie szambo
W głowie bałagan jak Jambo mambo
Kto kuma zna to, ten slang wyliczanką
Jeżycki rytm, hip hop komando
Z SLU bandą to o planach na przyszłość
Życzę nam Darku - by z reedukacją wyszło.
Nie nazwą tego kiszką, coś jak Primo i Guru
Dobra przesadzam to Polska królu
Nie chcesz przymuruj albo wypłyń z czymś lepszym
Śmiertelna pasja rap - moja muza i teksty

Ref. Śmiertelna pasja rap ja witam Cię ulico
Nadal prawdziwy rap nikt tu w chuja nie przyciął
Śmiertelna pasja rap, jeśli chcesz mogę przysiąc
Tu Rychu z Kaczorem dziś ten numer Ci wyciął

2.Żyć tym o czum nawijasz i nawijasz jak się żyje
Śmiertelna pasja rap nie wiesz czemu? Wnet odkryjesz
Jak intensywnie żyjesz czyżby zgodnie z tym opisem
Jeśli nie wykonasz hardcorowych ruchów złapiesz rysę
A może w tym opisie będzie całe moje życie
Lecz czy muszę je zniszczyć, żeby spodobało Ci się?
Mój rap na ciężkim bicie, ciężkie życie i klimaty
Udowadniać wiarygodność, dzień za dniem spisać na straty
Tyle marzeń, tyś kumaty, no to skumaj bazę synek
Że rap to często muza i nie trzeba tych rozkminek
To w cieście tym rodzynek, kto lepszy pokaż palcem
A co jeśli to ciasto się okaże zakalcem?
Ja jestem malcem w obliczu wszechświata
Jestem jednostką w rapie wymiatam
Nie kłamie, gadam jak jest, co czuje, widzę
Zbyt wiele złego, tym dziś się brzydzę
Nie muszę brnąć w to, by album był spoko
Starczą wspomnienia i sprawne oko
Trochę talentu, żeby nie wyszły bzdury
Rychu Peja SoLUfka znany z literatury

Ref. Śmiertelna pasja rap ja witam Cię ulico
Nadal prawdziwy rap nikt tu w chuja nie przyciął
Śmiertelna pasja rap jeśli chcesz mogę przysiąc
Tu Rychu z Kaczorem dziś ten numer Ci wyciął

3. Po pierwsze z pasji, po drugie dla fanów
Po trzecie dla peklu by nie rezygnować z życiowych planów
Weź się zastanów co dla ciebie ważniejsze
Umrzeć na ulicy czy wyrwać się w lepsze miejsce
Z pamięcią o korzeniach, bo one tkwią w nas na zawsze
Historie pisane krwią, czasami niosą porażkę
Każda jest lekcja, która pokory uczy w murach
Z betonu huczy fura, w garażu przekręcam kluczyk
I z piskiem ruszam, w tym gównie jest dusza
Bas dudni w uszach, a w zapisanych papieru arkuszach
Prawdę odnajdziesz, nie z kapelusza wziętą
Tak aby sprostać życiowym zakrętom
Żeby nie zostać z pętlą zaciśniętą na karku
Gównianą metą lub nie spłaconym kredytem w banku
Wciskam gaz w deskę choć życie mówi - parkuj
Jak WSRH wywieram presje, koniec żartów synu

Ref. Śmiertelna pasja rap ja witam Cię ulico
Nadal prawdziwy rap, nikt tu w chuja nie przyciął
Śmiertelna pasja rap jeśli chcesz mogę przysiąc
Tu Rychu z Kaczorem dziś ten numer Ci wyciął x2
Gonię towar po to by,życie miało godny poziom
mam same powody,może mi modły pomogą
złapał bym się roboty,na własne życzenie tonę
wiele we mnie głupoty,non stop zagrożenie chłonę
płonę,pozostanie popiół,ciało pochłonie ziemia
koniec moich kłopotów,kiedy powiem do widzenia
pa,to tylko ja,zniszczony narkotykami młokos
to tylko ja,zraniony czynami głęboko
z jakich powodów kradłem - z uczucia głodu
zjadłem,ze stromych schodów spadłem
do radiowozu wpadłem,nie zniżę tonu diable
stanę do pionu nagle,chyba ziomuś upadłeś
ruszam do boju jasne,do wodopoju właśnie
gdzie życie cieszy non stop,jebany gnoju gaśniesz
należy ci się to,jesteś bez winy to rzucaj kamieniem pierwszy
święte sukinsyny z tym ciemnym sumieniem grzeszy.

Kto dał wam to prawo,kto dał ci upoważnienie by sądzić
to całe zło karą,kto tłamsi to na tej arenie błądzi x2

Najłatwiej kogoś oceniać,ślepotą własnej pychy
ciąży waga sumienia,głupotą właśnie dyszysz
masa tego plemienia,autorytarny kawał
wiele do powiedzenia na temat moralnych zasad
kasa wyznacza pozycje,o to szatan ten
bieda każe na banicję,ona stacza cię
nowy porządek świata,to elity raj
narzucona równowaga,niewolniczy kraj
daj graj daj,to świadectwo swojej nieskazitelności
potwierdzone kalectwo,stan twojej ułomności
forma mojej ekspresji,to te płonące wyrazy
wybuch mojej agresji,wynik szerzącej zarazy
nakazy,zakazy - bzdura,nie stępisz mego pióra
ono smaży,parzy skóra,męczę ego tego chuja
popełniane błędy,wpisane w narodziny
popełniane do śmierci,ostatniej danej godziny

Kto dał wam to prawo,kto dał ci upoważnienie by sądzić
to całe zło karą,kto tłamsi to na tej arenie błądzi x2

Oni uczą zachowania,wpajają puste tezy
sami duszą przykazania,profanują żyzne gleby
otoczenie wchłania,bo to jedyny wzór
daje szansę poznawania,zostawia toksyny tu
na zawsze zostanę ćpunem,to bóle zalane w szale
w sobie odzyskałem dumę,to nie wylewane żale
czyhają na regres te obrzydliwe hieny
zdychają przebiegłe bo mają wadliwe geny
kochana prokurator wolałaby żebym wisiał
jebana w dupę szmato,nadal grzeszy bandyta
nadal się cieszy z życia,pomimo tego szamba
umysłowa dziewica dla mentalnego karła
prawda boli,obnaża niedoskonałości wnętrza
powoli przeraża śmiertelności esencja
potencjał wykorzystam,osądu nie liczę chama
fizycznie ja znikam,widzę oblicze pana.

Kto dał wam to prawo,kto dał ci upoważnienie by sądzić
to całe zło karą,kto tłamsi to na tej arenie błądzi x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo