Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jan "Kyks" Skrzek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień
O mój Śląsku, niszczą cie te fabryki
O mój Śląsku, niszczą twe serce zielone, płuca twej duszy.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

1.
Bo gdy otwieram oczy, to kocham to co widzę
Różowe powietrze, tabliczka Katowice
Tu wolniej płynie życie, wśród porażek i zwycięstw
Tu smak węgla i sadzy, wśród słów leży na bicie
To picie zmienia pryzmat, historia jest jak blizna
Odmienność to charyzma, tak nas tu wychowano
Każdy dom niczym przystań, ziemia czarna i żyzna
Przekleństwem jest cienizna, to kreuje tożsamość
To za to wszystko co zabrano nam przez lata
To dla tych miejsc, do których trzeba wracać
Ja wiem, każdy ich cios nas wzbogaca
Ich wiarą jest pieniądz, naszą honor i praca
To kraj w kraju tonący w tonie wałów i stratach
Na ziemi gdzie z Bogiem, przeplata się szatan
I choć nie raz, los kazał nam w przepaść skakać
My nauczyliśmy się latać.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

2.
Bo kiedy bierzesz wdech, da się wyczuć pech tych ulic
To zeszły wiek, wszystkich nas tak znieczulił
Pomoc dla nas to populizm, nie raz nim nas opluli
My to ten gorszy naród - biedy, brudu i żuli
Przekuli nasze dobro, na nasze wieczne brzemię
Dziś nie patrzą już w oczy, patrzą pod ziemię
Niespełnione obietnice i znów ściema po ściemie
Wraca im czucie, gdy tu wraca cierpienie
A nam zostaje niebo i kolory dzielnic
I przekonania ojców, którym jesteśmy wierni
Smak tej wody, zapach tych miejsc i
zlepek historii, mistyki i tajemnic
Jebać brak pamięci, my nieugięci
Świat ostro kręci, świat lubi pędzić
Rok po roku całe życie na krawędzi
Ci co latają nad tym wszystkim, co śmierdzi.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4

3.
Bo jeśli wiesz skąd jesteś, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Jeśli znasz swoje miejsce, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Jeśli wiesz gdzie masz serce, podnieś ręce i krzycz
Podnieś ręce i krzycz
Bo gdy umiera coś świętego, to wstępuję go do nieba
Podnieś ręce i krzycz nie ma przebacz.

Jan "Kyks" Skrzek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień
O mój Śląsku, niszczą cie te fabryki
O mój Śląsku, niszczą twe serce zielone, płuca twej duszy.

Chórek:
O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień x4
Zawsze odbić się od dna

Sam już nie wiem kto kłamie kto ma jakie zadanie
powiedz mi człowieku,czy rozumiesz przesłanie
co znaczą te słowa,no podejdź weź zobacz
dla mnie muzyka rapowa to nie żadna pieśń nowa
nieprzesłodzona gadka stylowa
jak mam się hamować kiedy życie wciąż od nowa
przysparza doła lawina kłopotowa
powstrzymać niełatwo,trudno zahamować
przez to wyrzucony gniewa to jakieś rozwiązanie
każdemu się dostanie regularne nawarstwianie
bardzo nie lubię funkcjonować w tym stanie
normalnie,bo się nie da nieskoncentrowana sciema
psycha klęka,mnie tu nie ma nie dla mnie taki temat
dać radę trzeba i nieważne gdzie biegam
niezależnie od warunków nie przechodzi bez echa
odbija sie zawsze temat realny nie gaśnie
wierzę w to co robię,tak jak dziciak wierzy w baśnie
sposób logiczny ...patologiczny
raczej szorstki niż śliczny,masz rację, że uliczny
w poszukiwaniu zdobyczy pozycji i szacunku
każdy orze jak może bez utraty wizerunku
wiem że na to liczych bo każdy chce mieć lepiej
Ciebie też to dotyczy bo wiem że biede klepiesz
to nieżadna nowość,życie zdąrzy dać Ci w kość
a wkurwionych rzesze w zamian dają złość
nie jestem w tym sam,ja zabijam szarość dnia
myślą słowem i uczynkiem wciąż odbijam się od dna

Ref.:
Zawsze odbić się od dna trzeba radę dać
zawsze odbić się od dna trzeba rade dać
zawsze odbić się od dna trzeba radę dać
zawsze odbić się od dna,odbić się od dna

Łatwe numery to droga do kariery
ja wolę przekaz szczery sami stwarzamy bariery
separaty z wyboru,separaty z przeznaczenia
i nie zmienia się nic,wciąż te same marzenia
od zaćmienia do zaćmienia ciągła pogoń za pieniądzem
nie żebram o forsę chociaż śnię o Majorce
to pragnienia i żądze w chorym umyśle kipiące
na siłę wspierające ujścia nie znajdujące
frustracja jak towarzysz jest ze mn a za dnia i w nocy
nie szukam pomocy bo sam potrafię przeskoczyć
wszystkie przeszkody to nie sportowe zawody
bo stawka jest inna życie sprawa nienaiwna
rymów nauka pilna,alternativ dla rozbojów
pośród zmęczonych twarzy uruchamiam oldboyów
nastrajam do zycia przekazuję czas energii
zawsze są jakieś rezerwy słucham jak spowiednik
krótko Ci powiem nie wiem co to odpowiednik
dla mnie,ja robię oryginalnie
wiem że zycie marne ale doceniam je zawsze
gdy powstaje stan krytyczny,niebezpieczne zagrywki
gdzie tu związek jest logiczny?dobre pytanie
i nie pytaj czy to dobrze że sie komuś krzywda stanie
nie dla mnie to zadanie ustosunkowywanie
ani sprawa moralności,dawno rozrzucone kości
bez poczucia wartości co drugi tak żyje
na łeb,na szyję ten syf nas nie ominie
jedno wiem.nikt nie zginie byle nie popełniać głupot
trzymam się swoich rzeczy dla mnie wazny bitów stukot
prawdziwa muzyka i prawdziwa niezależność
wojna w przemyśle to przeszłość na licy teraźniejszość
wiem że jest nas mniejszość ale parę osób wierzy
trzeba dać radę,ludzie,trzeba jakoś przeżyć
w millenijnym szaleństwie nie poczłonie mnie ten syf
podświadomość odporna to jest nasz muzyczny typ

Ref.:
Zawsze odbić się od dna trzeba radę dać
zawsze odbić się od dna trzeba rade dać
zawsze odbić się od dna trzeba radę dać
zawsze odbić się od dna,odbić się od dna x2

Nie jest dziwne,trzeba radę dać nie ma przebacz
byleby w tej grze nie przegrać,piwo nalane trzeba wypić
przez obla pwn ... zaszczycić,dobrze by ten moment uchwycić
nie myślę że ze wstydu zapadłem się pod ziemię
bym musiał nie być płomieniem a jestem i dam radę
często żyję pond (prawem lub prawdę),nie mówię po to by zyskać sławę
nie jestem supergwiazdorem byłem jestem i będę żywiołem
sam nie wiesz gdzie spoczywa moje oko
ja i mój styl pod ziemią głęboko
co sądzisz o tym, co myślisz nie dbam o to
tak jak król ... zamieniam słowa w białe złoto
WRR zawsze będę walczył o to
chłamu nie walę,kanę palę stale
a kapocha Chealse pola nie przestaje
zjednoczony Poznań,nowe miasto-Rataje
zawsze odbiję się od dna,zawsze radę daję.

Ref.:
Zawsze odbić się od dna trzeba radę dać
zawsze odbić się od dna trzeba rade dać
zawsze odbić się od dna trzeba radę dać
zawsze odbić się od dna,odbić się od dna
Gonię towar po to by,życie miało godny poziom
mam same powody,może mi modły pomogą
złapał bym się roboty,na własne życzenie tonę
wiele we mnie głupoty,non stop zagrożenie chłonę
płonę,pozostanie popiół,ciało pochłonie ziemia
koniec moich kłopotów,kiedy powiem do widzenia
pa,to tylko ja,zniszczony narkotykami młokos
to tylko ja,zraniony czynami głęboko
z jakich powodów kradłem - z uczucia głodu
zjadłem,ze stromych schodów spadłem
do radiowozu wpadłem,nie zniżę tonu diable
stanę do pionu nagle,chyba ziomuś upadłeś
ruszam do boju jasne,do wodopoju właśnie
gdzie życie cieszy non stop,jebany gnoju gaśniesz
należy ci się to,jesteś bez winy to rzucaj kamieniem pierwszy
święte sukinsyny z tym ciemnym sumieniem grzeszy.

Kto dał wam to prawo,kto dał ci upoważnienie by sądzić
to całe zło karą,kto tłamsi to na tej arenie błądzi x2

Najłatwiej kogoś oceniać,ślepotą własnej pychy
ciąży waga sumienia,głupotą właśnie dyszysz
masa tego plemienia,autorytarny kawał
wiele do powiedzenia na temat moralnych zasad
kasa wyznacza pozycje,o to szatan ten
bieda każe na banicję,ona stacza cię
nowy porządek świata,to elity raj
narzucona równowaga,niewolniczy kraj
daj graj daj,to świadectwo swojej nieskazitelności
potwierdzone kalectwo,stan twojej ułomności
forma mojej ekspresji,to te płonące wyrazy
wybuch mojej agresji,wynik szerzącej zarazy
nakazy,zakazy - bzdura,nie stępisz mego pióra
ono smaży,parzy skóra,męczę ego tego chuja
popełniane błędy,wpisane w narodziny
popełniane do śmierci,ostatniej danej godziny

Kto dał wam to prawo,kto dał ci upoważnienie by sądzić
to całe zło karą,kto tłamsi to na tej arenie błądzi x2

Oni uczą zachowania,wpajają puste tezy
sami duszą przykazania,profanują żyzne gleby
otoczenie wchłania,bo to jedyny wzór
daje szansę poznawania,zostawia toksyny tu
na zawsze zostanę ćpunem,to bóle zalane w szale
w sobie odzyskałem dumę,to nie wylewane żale
czyhają na regres te obrzydliwe hieny
zdychają przebiegłe bo mają wadliwe geny
kochana prokurator wolałaby żebym wisiał
jebana w dupę szmato,nadal grzeszy bandyta
nadal się cieszy z życia,pomimo tego szamba
umysłowa dziewica dla mentalnego karła
prawda boli,obnaża niedoskonałości wnętrza
powoli przeraża śmiertelności esencja
potencjał wykorzystam,osądu nie liczę chama
fizycznie ja znikam,widzę oblicze pana.

Kto dał wam to prawo,kto dał ci upoważnienie by sądzić
to całe zło karą,kto tłamsi to na tej arenie błądzi x2
Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać,
żeby to życie przeżyć, wspomnienia do grobu zabierać.
Sobą być, mentalnie nie umierać,
i od zera do teraz napierać na sterach.
Bądź co bądź, całodobowo bądź sobą,
mądrość zdobądź, nałogowo nie błądź, młodość,
jednak nie zawsze rządzicie swoimi prawami,
powiedz kto jak nie Ty zajmie się Twoimi sprawami.
Wychodzisz na ulicę, tutaj czujesz swąd nieszczęść,
które Ci wciąż jeszcze przypomina skąd jesteś.
Przez życie maszerujesz jak armia na front,
wiesz, że niektórzy rady nie dają, popełniają błąd.
Widoki z dachów bloków na bloki innych osób,
tutaj wokół chaosu musisz znaleźć sposób,
żeby nie klepać biedy, życia na kredyt,
żeby życie przeżyć, nie być jednym z tych, co w życiu liczą gleby.

Refren:
Rodzimy się z krzykiem, dorastamy w buncie,
stąpamy przez życie po grząskim gruncie.
Stawiam w przód pewnie następny krok,
tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.

2.
Kolejny rok leci, wracam tu, by postawić krok trzeci,
ten sam blok, śmieci.
Te same stare miasto, serce moje ukochane,
żyję, gram w Białymstoku, wychowany tak jak Franek.
Żaden z nas nie Mały Książę, raczej Hrabia Fatall,
czy pracuje, czy kombinuje, zarabia szmal.
Obyś zarabiał więcej i tak okrada nas kraj,
na razie w Polsce jeszcze się nie zapowiada na raj.
Każdy sobie radzi tu, jakoś dźwiga swój krzyż,
jak sobie nie dasz rady dopada Cię strzyga, to krzycz.
Jeden za wszystkich nie zawsze znaczy wszyscy za jednego,
dlatego jak umiesz liczyć to licz na siebie i tego..
się naucz pomału, skanduj to, teraz słuchaj co mówię,
życie nic innego jak wystawienie przez Boga na próbę.
Przyjaciele blisko, wrogowie jeszcze bliżej,
z reguły traktują Cię nisko, Ty ich z reguły niżej.

Refren:
Rodzimy się z krzykiem, dorastamy w buncie,
stąpamy przez życie po grząskim gruncie.
Stawiam w przód pewnie następny krok,
tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.

3.
Kobieta mego życia co raz częściej mnie się pyta,
kiedy w końcu zacznę zarabiać coś na tych płytach.
Na razie dalej należę do tych, co marzą, wstyd,
ale talent nie gra w parze razem ze sprzedażą płyt.
Musisz zrozumieć, wybaczyć, że nie mam planu B,
choć mogę zostawić wszystko, polecieć do Stanów gdzieś,
i tylko z Tobą na nowo wszystko zaczynać,
dobrze wiesz, że mi też marzy się dom i rodzina.
I proszę Cię kochanie nie pytaj mnie o to więcej,
bo kocham was obie, Ciebie i muzykę, nocą klęczę,
modlę się do Boga, żeby wskazał mi drogę,
dlatego robię to co robię i robię co mogę.
Ile to już lat na karku, na plecach doświadczeń bagaż,
nieustanna walka z czasem, tutaj gdzie z życiem się zmagasz.
Stawiasz w przód pewnie następny krok, tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.

Refren:
Rodzimy się z krzykiem, dorastamy w buncie,
stąpamy przez życie po grząskim gruncie.
Stawiam w przód pewnie następny krok,
tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.
tara się człowiek z całych sił, to co ma to daje
Taka rola 10 godzin twarzą w twarz
Starzy negatywnie nastawieni, kasa podstawowa sprawa
Musisz mieć prezencje koleś jak z reklamy
O co chodzi? kobieta uczuć zero, daj spokój
Kasa bambolero taki chuj nie prowokuj
Szanuj miłość, miłość, a nie gówno zrozum ale nie za póŹno
Po raz ostatni stąpam po aktywnym wulkanie
Nie jestem chłopak na zawołanie, daj spokój oszołomom pokój
Ulica wychowała przyzwoicie na swój sposób
Człowiek a nie żul jak widzicie z tym się nie kryje
Słowo bije, bije prosto w centrale
Po raz ostatni jakieś gówno palę
Wchodzę w związki stale i co z tego mam? szkoda czasu
Druga połowa ta jedna na sto
Ta jedna na sto sypła groszem, wodę dała
Diabelski młyn nieświadomie rozruszała
Ała koleś w żyłę, kilka godzin chwile miłe
O-o-odjazdy, po raz ostatni widzisz gwiazdy
Również moje oczy, nienawiść maniol Te toczy w twym kierunku
Szuka zakończenia wielu tajemniczych spraw
Niebieski kolor który dręczy mnie w snach
Na zawsze w pamięci, zjebane bajtla plany, rany
Ból odczuwany przez jebaną policje zadany
Feralny los, zdarta psychika, coś harczy coś nie tak tika
Alkoholika serce tak bije ciężko się żyje De
Po raz ostatni widzisz chuju mnie

Po raz ostatni, po-po-po
Po raz ostatni, po raz ostatni
Po raz ostatni wiesz o co chodzi Te
Po raz ostatni widzisz chuju mnie

Po raz ostatni, po-po-po
Po raz ostatni, po raz ostatni
Po raz ostatni wiesz o co chodzi Te
Wiesz o co chodzi Te, wiesz o co chodzi Te

Jakoś wszystko się składa dziwnie, nie pomyśli
Ściemnianie was niszczy weŹ zwróć na to uwagę
Po raz ostatni robisz jazdy typu
Kombinujesz, ustawiasz, nic nie słychać z głośników
Nie jestem z tych typów którzy nic nie czają
Dla mnie takie leszcze niech spierdalają
Głupie kiwanie gówno daje
Pozostaje tylko niechęć i nerwówka nawzajem
Co się wydaje, a co prawdą jest szczerą
Bo ja, ty, my TeWu, TeWu, TeWu

Bez podstaw obarczony wzrokiem
Ty zostaw w spokoju sam na placu boju szybszym krokiem
Pośród tłumu nie nienawiści głupie odzywki w moją stronę
E w moją stronę kierowane palce nie da rade muszę ulec walce
Bywalcem jestem nocy, oni chcą w drugą stronę cię zwieść
Cóż tak musi być wypadało by się starać plamy sprać
Trza wyglądać, G2E będę jarać zawsze, znasz mnie
Wkurwiam się gdy widzę człowieka na dnie
Gdy laska nie chce wpaść, a wpadnie
Mina blednie na daremnie

Jest ciężko sam o siebie nie potrafisz zadbać
Ledwo wiążesz koniec z końcem chcesz dalej się z tym babrać
Czas brać, korzystać, przed tobą szansa
Przyszłość w kolorach o której marzysz
Pytanie - czy się odważysz? czy ryzyko podejmiesz?
Od trafnego wyboru zależy to kim będziesz
Dziś banan na twarzy każdego z nas z kolei
Nic tak nie cieszy jak mieć coś do zjarania
Od niedzieli do niedzieli, optymalnie trza się starać
Wyjść na swoje innym też coś przekazać
Tu uważać, tam zagadać, by się nie przejechać
Tak bywa w tych czasach normalnie masz pecha
Nie słuchasz, a aparat połyka ostatnią złotówę
Dosyć mam kurwa wystawiania na próbę

Po raz ostatni, po-po-po
Po raz ostatni, po raz ostatni
Po raz ostatni wiesz o co chodzi Te
Po raz ostatni widzisz chuju mnie

Po raz ostatni, po-po-po
Po raz ostatni, po raz ostatni
Po raz ostatni wiesz o co chodzi Te
Wiesz o co chodzi Te, wiesz o co chodzi Te
Ej dla tego ruchu głową
Ej, ej, dla tego ruchu głową
Ej, ej, dla tego ruchu głową
Dla tego ruchu głową

Dla tego ruchu głową
Panów i pań, i dla ulic gram
Pijany królik gna
Hip-hop chuligan
A wokół pląs i jebanych żuli bauns
Chcą grać jak Stuligrosz
I jak Kulczyk kurwa tulić hajs

Robię zrzut na house
To przyciągnie wzrok na bank!
W tych szarych blokach man
Życie jest jak skok na bank
Spinam konia w cwał, by dogonić szkwał
By mówili, że podobno byłem kot na schwał
Czego Bóg od nas chciał
Jakichś sekretnych informacji
Taniej atrakcji czy tej dyskretnej elegancji
Fani kina akcji, królowie libacji
Zakrapianych kolacji, całe życie w delegacji

Dla tego ruchu głową
Panów i pań, i dla ulic gram
Pijany królik gna
Hip-hop chuligan
A wokół pląs i jebanych żuli bauns
Chcą grać jak Stuligrosz
I jak Kulczyk kurwa tulić hajs

Czemu ludzie są przy nas
Pytał Paweł o przyczyny
Skąd te piękne dziewczyny
I dealerzy kokainy
Skąd? krewni, znajomi rodziny
Skąd? nałożnice i konkubiny
Skąd? dobre ziomy i skurwysyny
Goniąc do adrenaliny po złote runo
Tęsknią za komuną, wciąż gonią za fortuną
Śpiewali, że mury runą
Dziś mówią trudno
Numero uno to gonić nieuchwytne gówno
Piszę to w brudnopisie
Bo trudno o tym mówi mi się
I robi mi się smutno przy długopisie
I długo myślę o tym kim się stałem
Niedługo błyśnie, pomyślę: przetrwałem
Choć nie wiedziałem jaki jest kod dostępu
Noc innowierców kontra moc patentów
Wygodne życie zawdzięczam przodkom
Maluje jak Rothko
www.życiaprzelot.com

Dla tego ruchu głową
Panów i pań, i dla ulic gram
Pijany królik gna
Hip-hop chuligan
A wokół pląs i jebanych żuli bauns
Chcą grać jak Stuligrosz
I jak Kulczyk kurwa tulić hajs

Sprawdź rapu skrybę
Poznań - tu mam siedzibę
Free Pussy Riot
Wolny świat, wolny Tybet
Jesteś tylko trybem
Another brick in the wall
Tułaczem, żydem
Skąd ten nick im się wziął
Wagabundą, odmieńcem, (?)
Pijącym wino, goniącym za przyczyną
Gorącym kurwa chłopaczyną
Prostym swojskim, człekiem Polskim
Który wyciąga wnioski
You and I T I
W górę łapy daj
Zbudujemy nowy piękny raj

"What a wonderful world"

Dla tego ruchu głową
Panów i pań, i dla ulic gram
Pijany królik gna
Hip-hop chuligan
A wokół pląs i jebanych żuli bauns
Chcą grać jak Stuligrosz
I jak Kulczyk kurwa tulić hajs
Bo ja lubię dobrze spędzać czas
gdy w kiermanie hajs ze mną jest
gdy rap, rap w głośnikach ciągle gra
to jest ziomek to czym jaram się

Kręcę felgami ulicami miasta
słoneczny dzień nastał
to jest czas na lekki melanż w cieniu parasola
na plaży albo na chacie łycha, lód, cola
lubię dobrze spędzać czas, lubię hajs, lubię grać
w rytmie H-H na bicie Bra-ha
jest ze mną paru ludzi których noszę w sercu
gdzieś wśród nich kilku lirycznych morderców
my robimy ten rap byś go puszczał wciąż
kiedy pukasz ją wtedy słuchasz to
to gorący styl nie poparz się tym
i nie powstrzyma tego żaden *****ysyn
tymczasem hawirę zamieniam w kasyno
powiedz o tym swoim ziomkom i dobrym dziewczynom
by wzięli to co lubią i niech wpadną do nas
możesz liczyć na wygraną lub na szybki romans
pijemy henesi, colę i szkocką
jeśli nie robi to ci to weŹ mi odsłoń
ten stół przy którym czekają na mnie ziomy
podbijam rzucam na pulę i przytulam żetony
umelo cipeczki do nas się śmieją
tylko barometr ulega ciśnieniom
wszyscy na luzie a jak chłopak
to leży w naszej naturze i jest właśnie tak

Bo ja lubię dobrze spędzać czas
gdy w kiermanie hajs ze mną jest
gdy rap, rap w głośnikach ciągle gra
to jest ziomek to czym jaram się

Ziom jak zwykle po oporach
startowaliśmy już o wczesnych porach
jak na wyspach Bora Bora temperatura jest wysoka
piękne kobiety alkohol koka
dobra muzyka dobra ekipa
ziom pierwsza klasa nie żadna lipa
joł kolejka za kolejką grube mixy w beret
następne banknoty żegnają się z portfelem
gorące niunie zdążyłem zauważyć
seks mają wypisane na twarzy
może się zdarzyć że będę się mylił
ale zmieni się to gdy napije się teqilli
dla mnie tylko lód, whisky i szklanka
i przez me gardło płynie balantines
potem Donny w moim krysztale
więc nie przestawaj i polewaj dalej
kolejny dobry zakątek na mapie
tak to Kolumbie odwiedzałem z Brahu bratem
te cipki są tu i co najlepsze
one nie idą spać tylko one chcą jeszcze
to jest ten dzień a będzie ich więcej
to melanż z klasą więc są już Bentley
to jak spijać szampana mała z twych sutków
a jednym słowem melanż z nami to luksus

Bo ja lubię dobrze spędzać czas
gdy w kiermanie hajs ze mną jest
gdy rap, rap w głośnikach ciągle gra
to jest ziomek to czym jaram się
[Może mi ta przypadłość minie]

Boisz się wszystkiego - sam nie wiesz dlaczego
Boisz się wszystkiego - sam nie wiesz dlaczego
Boisz się wszystkiego - sam nie wiesz dlaczego
Boisz się wszystkiego - sam nie wiesz dlaczego
Boisz się ulicy, boisz się spaceru
Boisz się oddychać, tak jak innych wielu
Boisz się ludzi, boisz się emocji
Boisz się agresji, nie znosisz też wierności
Nie lubisz się bać, lecz i tak masz nasrane
Gdy widzisz ekipę, z którą masz przejebane
Nie lubisz się wychylać, boisz się kłopotów
Nie znosisz problemów, one kiedyś Cię przygniotą
Boisz się krytyki, boisz się szydery
Boisz się dialogu i z laską bajery
Boisz się policji, boisz się penerów
Boisz się zagrać w totka, skreślić 6 numerów
Boisz się w dzień, boisz się o zmroku
Boisz się wyrwać nawet z tego amoku
Natłoku codziennych spraw
Strach nakazuję Ci dalej się bać

[Ja się boje]
[Bo człowiek od zawsze, czegoś boi się
Albo wojny, albo głodu, albo sam siebie też]

Boisz się złości, odpowiedzialności
Boisz się miłości, boisz się zazdrości
Boisz się sąsiada, który z siekierą lata
Boisz się samego siebie, boisz się brata
Boisz się życia, boisz się śmierci
Boisz się wolności, boisz się jak ktoś Cię więzi
Usiedli, zniewoli, pożądnie rozpierdoli
Boisz się rosterek, boisz się ludzkiej niedoli
Szczęście w nieszczęściu, lecz Ty nadal się boisz
I naprawdę nie wiadomo, kiedy z tego się wyzwolisz
Wyrwiesz, wyleczysz, byś już mógł się uspokoić
I przestał się bać i przestał się bać
Byś mógł bez problemowo i bez strachu dobrze spać
W dzień się bawić, nie przejmować się głupstwami
Nabrać odrobinę wiary w to co robisz i iśc dalej
Wydeptywać swoją ścieżkę, zapisywać swoją kartę
Z perspektywy, czasu byś mógł mówić o tym żartem
Więc nie bój się człowieku,
Pomimo wszystko zostaw za sobą przeszłość
Sprubój wybudować przyszlość, sprubój wybudować przyszlość

[Ja się boje]
[Bo człowiek od zawsze, czegoś boi się
Albo wojny, albo głodu, albo sam siebie też]

Strach ma wielkie oczy, nie raz Cię zaskoczy
Więc trzeba z nim walczyć, aby dupy nie zmoczyć
Stanąć twarzą w twarz z problemem się zmierzyć
Oddaj? To niebezpieczeństwo, które chce Ciebie uderzyć
Ciężkie zmagania, wewnętrzne przełamania
Wyimaginowane postacie to do strachu Cię skłania
Możliwe też jednak, że zmusza do działania
I paraliż, który był na początku,
Może serio psuć nad granice zdrowego rozsądku
Bo to co się dzieję gówno nas otaczające
Doprowadza do furii lęku to przerażające
Gorące, spocone ciało,
Przyspieszony rytm serca skurcz w gardle to zamało
By zrozumieć cokolwiek z tego co się z Tobą dzieje
Kiedy masz nogi z waty, kiedy wszystkie Twe nadzieje
Stają się w jednej chwili jedną wielką niewiadomą
Bo strach w danej chwili, bez reszty Cię pochłonoł
I gdy boisz się wszystkiego sam nie wiesz dlaczego
To przywyknij żyć w strachu
Choć to nie jest nic dobrego, choć to nie jest nic dobrego

[Ja się boje]
[Bo człowiek od zawsze, czegoś boi się
Albo wojny, albo głodu, albo sam siebie też]

[Ja się boje]
[Bo człowiek od zawsze, czegoś boi się
Albo wojny, albo głodu, albo sam siebie też]
Jesteśmy na końcu tęczy,
Mamy straceńczy flow,
To rap pojebańcy, życia zapaleńcy,
Gural za nich ręczy, to Poznańskie ZOO,
Hoo! Kim u czorta jest ten gość?
To ten chory gen,
Jebany chromosom punchy,
Gdy gram, aborygen na niebie tańczy,
Jak ten typ z La Manchy,
Mam straceńczy flow,
Który, a bo ja wiem?
Ten od Sanczo Pansy,
Ci pojebańcy, liryczne pląsy na końcu tęczy,
Zjeżdżam z poręczy, wieszam się na obręczy,
Slam dunk, chropowaty mam głos,
Gram va banque, odwracam głowy jak Mike Jones,
Misterny mam plan, jak kurwa Hans Kloss,
I z tego mam fun, i z tego mam sos,
Czarnoksiężnik z krainy Oz,
Boss bossów, ulepiony z hałasu i chaosu.

To kruszy beton,

Ponad tęczą, to tutaj brat,
DGE, W do E,
popatrz na górę, podnieś głowę,
nas dwóch, tam gdzie jest tęczy koniec.

Ponad tęczą, to tutaj brat,
DGE, W do E,
popatrz na górę, podnieś głowę,
nas dwóch, tam gdzie jest tęczy koniec.

W do E i DGE,
W do E i DGE,
W do E i DGE,

Na końcu tęczy gram, a reszta konkurencji,
W amoku miejskim próbuje mnie na bloku zwęszyć,
Nie blokuj wejść, i pozwól im poczuć prestiż,
Wszyscy łakną gwiazd, ślepcy i proroków setki,
W natłoku presji mówią, że ze szczytu łatwo spaść,
Oślepia ich światło dnia, jednak patrzą na spód moich podeszw,
W których, w chuj po nich chodzę, umysł wolny od wątpliwości,
Znów tą wygodę mam, nie słyszę nienawiści, tu nie ma bliskich,
Nowy rezydent, w lidzę ponad życiem mniej ambitnych,
Ja nie schodzę niżej, nigdy nie złożę skrzydeł,
Nad nieboskłonem którego nie zamkną obiektywem,
Bez względu na przesłonę, swoje dłonie, w stronę mojej wyciągają,
Choć na moment chcą tu stanąć, dobrze pojeść,
Kolekcjoner światła, mój czas nastał, to nie koniec,
Formę co dzień chłonę, ciągle stoję kurwa,
To jest koniec.

Ponad tęczą, to tutaj brat,
DGE, W do E,
popatrz na górę, podnieś głowę,
nas dwóch, tam gdzie jest tęczy koniec
Ten numer jest dla wszystkich tych
którzy nawijają o tym
że mogę nawijać tylko że jestem od lat
albo o jakimś baunsie joł
albo że to jest clubbing ziom
wiesz to jest zwrotka o życiu
wiesz?
dla was tekst o życiu
wiesz?

Różnica między nami jest niewielka
niestety
nić porozumienia pękła
co? co pierdolisz że się zmieniłem ?
różnica jak żyje a jak żyłem
mówisz że na pewno byłem wychowany w pięknym domu
mieszkanie od 21 lat bez remontu
mówisz że wychowany w rodzinnym szczęściu
ostatni raz ojca widziałem w wieku lat pięciu
Szczęśliwe dzieciństwo - pół na pół
mama wszystko by dla mnie dała, ojciec chuj
co urodziny czekanie na telefon
dziecko nie pojmie że ojciec jest z inną kobietą
nie pojmie
jak można zapomnieć ?
o urodzinach imieninach gwiazdce ?
spać spokojnie,
zapaść w głęboki sen się nie obudzić
marzenie jak ten, każdy może wyjść na ludzi

Sam nie wiesz gdzie dokładnie jest prawda
pewien siebie jak ćma lecieć do światła
obraz w głowie budujesz na domysłach
i się nie domyślasz że prawda jest przykra x2

Mówisz jaki jestem, a nic nie wiesz o mnie
Nie wiesz o czym chcę zapomnieć, w jakiej jestem formie
Teksty o śmierci trochę mnie śmieszą
Coś mi tu śmierdzi, ci którzy gówno wiedzą
Mówisz - prawie umarłem gdy mnie ugryzła osa
ledwo życie wydarłem gdy krew leciała z nosa
szukasz sensacji coś ci powiem
że już praktycznie umarłem jako człowiek
co ze zdrowiem ?
nikt nie myślał
przeżyłem śmierć kliniczną która po mnie przyszła
operacje na otwartym sercu
głuchy dźwięk
prosta linia na ekranie
życia cień
kilkadziesiąt sekund brak oddechu
brak bicia serca mimo podawanych leków
wróciłem z tamtej strony bogaty w wiarę
w szczęście, w talent
wam go daję

Sam nie wiesz gdzie dokładnie jest prawda
pewien siebie jak ćma lecieć do światła
obraz w głowie budujesz na domysłach
i się nie domyślasz że prawda jest przykra x2
Peja, Slums Attack - Geneza
(MAG MAGIK I)

Kim oni są, kim my jesteśmy jesteśmy?
Jesteśmy Kaliber 44, wierz mi
Nadchodzimy już by rozjebać Twój mózg
I sprawdź to, to jest nasz pierdolony hardcore rap
Prosto z Bogucic, nie chcemy uczyć
Prosto z Bogucic, by opętać Wasze mózgi na zawsze
Wokół 44 magicznej liczby czar Cie ogarnie, marnie, hej
Po raz pierwszy w Polsce psychorap
Coraz głośniej, coraz mocniej, właśnie tak
Nadszedł czas, tu jest start
Nasze imię znasz wiec je wykrzycz jeszcze raz!

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x

(Abra dAb)

To jest właśnie nasza pierdolona Magia
Tak uderza w Twój mózg bo prowadzi nas Maria!
Wyobraź se nóż jak wrzenia Ci go w brzuch
Jesteśmy tuż tuż, nie pytaj któż to
Cóz, to, nie wiesz jak żniwo zbiera brzytwa, która tnie?
O włos Cie trafi, jesteś z nami? I o nie!
To mój styl: gdzie Magia, gdzie Miecz, musze Wierzyć
Że ktoś tam musi wiedzieć w kogo ja mam uderzyć!
Moje ciało na ziemi stoi, widzę wzrok
Skur...... jak nie kumasz usłysz mój głos!
Bo to prawda, jasne jak wschodząca gwiazda
Moje życie, a nasze imię brzmi Kaliber!

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x

(„Ś.P. Brat Joka)

Gdzie? Kto? Kiedy? Gdzie? Kto? Kiedy?
Skąd to się bierze?
Czterdzieści i Czterej mej Pani rycerze?
Dym z moich ust, który spływa na Ciebie
Czy potok słów, mówisz: nie, jeszcze nie wiem!
Więc podejdź bliżej, niech Twój mózg opuści klatkę
Zrozumiesz wszystko kiedy poznasz moja Matkę
Me słowo, mój miecz, Jej Magia i życzenie
Wcieramy w Ciebie wszystko na Jej postanowienie!
Więc chodź, jeszcze tylko jeden raz
To jest, to jest Zakon Marii, czy teraz nas znasz?

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo