Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Jak cię widzą tak cię piszą, obserwują każdy detal
To nie wasza strefa, ciekawość kurewska cecha
Można być ciekawym, ale przecież są granice
To jest nasze życie, pierdolicie bo widzicie bo słyszycie
Że ten KaeN znowu ostro jest naćpany, nachlany
Że znowu śniegiem blat jest posypany
Mamy nasrane pod deklem, rymamy gadam biegle
Rzucam słowa wściekłe, przeszłość jest naszym przekleństwem
Szaleństwem, szaleńcem taki jest mój zamysł
Przejebany z tego znany, ty jesteś taki cwany?
Na ulicy wydygany a bujasz się jak hustla
Sprawa jasna, tak cię widzą ale taka nie jest prawda
Ploty na mój temat? Dla mnie to normalka
Nie zdziwię się jak będą mówić, że wpierdalam browna
Pozory mylą, ludzie widzą to co chcą zobaczyć
Nawet zmiana na lepsze dla nikogo nic nie znaczy

ref. x2
Przecież oni więdzą więcej o nas niż my sami
Z jakimi filmami zmagamy się w bani
Z jakimi problemami mamy do czynienia
My żyjemy tylko po to by dogonić marzenia

Jak cię widzą tak cię piszą, kto tutaj jest zwykłą cipą?
Jebanym pozerem, zerem, aferę robi tu lipną
Pierdoli bo słyszał, się wozi taka cipa
Dalej w gównie się on babra lub nie schodzi z nocnika
Gardło zalewam procentem nie zaciskam na nim pętlę
To jest perwers, [?] cioty zetrę
Wredny szczyl, który zjadł całą aptekę
Definicja tego, że dragi nie robią najlepiej z człowiekiem
Z wiekiem może i przychodzi mądrość
Nie jest prosto kiedy nie za dobrze jest z psychiczną formą
Mordą moją jest każdy dobry pielgrzym
Oczy przetrzyj i przejrzyj ten który tylko węszy
Szuka plotek oraz pikantnych skandali
Muka dla tych co pierdolą bo się nasłuchali
Wyjebani zostali, wjebali się na minę
Ty skumaj tą rozkminę, skumaj sens wszystkich liter

ref. x2
Przecież oni więdzą więcej o nas niż my sami
Z jakimi filmami zmagamy się w bani
Z jakimi problemami mamy do czynienia
My żyjemy tylko po to by dogonić marzenia
Zawsze byłem, jestem i będę fanem 3H
Hip – hop honeys, które mają czym oddychać
Przy tym ważona dycha, dziś problemów świata nie chce
Rozwiązać wole cienkie sznureczki, będzie pięknie
Ty zrzucisz je z siebie, te szmatki to jak brzemię
Zrzuć, poczuj odprężenie, poczuj się dobrze
Mów do mnie ciągle, mów do mnie mądrze
Mów do mnie łotrze, tak Rychu jest łotrem
O ciebie się otrę, ja kocur, ty kocica
W twych oczach chcica, kiedyś byłaś dziewica
Nie wstydź się, nie powiem moim kumplom że świntuszysz
Że zmysły moje burzysz, wciąż swym dupskiem mnie kusisz
Mam ci je zepsuć, z przyjemnością nie protestuj
Już gotowa do testu, tak w bezczynności nie stój
To świat 1000 gestów, 1000 i jednej nocy
Odrobina przemocy, wedle życzeń, chcesz zaskoczyć
Ja miałem sen proroczy i wiedziałem, że tak będzie
Suko rozpustna pokarz swoją perfekcje
Twoja zagadkowa mina, w zasięgu wzroku wagina
Tu niema co rozkminiać (niema, niema, niema)
Już się zaczyna, pieprze dystans, czas się zbliżyć
Językiem cię zwilżyć, wszystko wporządku kotku
Chcesz poczuć mnie w środku, to dla mnie pestka
Na wszystko gotowa moja średnia europejska
To nie groteska, raczej przez trzy X extra
Świat tysiąca ekstaz, zwięczeniem tego mój ekstrakt
Chcesz go mieć wszędzie, jaka pewna, niewierna
Z pewnością nie naiwna, super kurwiszczał
Jak masz na drugie, czy ja cię lubię
Do zobaczenia w klubie, pokój każdej dobrej dupie
Te akty, to fakty, zalkowe, hardcore’owy
Styl newschool’owy, a tematy archiwalne
Stary jak świat, pół serio, pół żartem
Dziś stawiam na zabawę, rozejdź się z tym palantem
Na dupsko twe obławę zaczynamy, więc je wystaw
A z pewnością damy radę, a ty na tym skorzystasz
Suko perfekcyjna, dupę swą wystaw
Suko perfekcyjna, dupę swą wystaw
W perfekcyjnym stylu cię zajebie rap artysta

Jestem strasznie pewnym siebie hardcore’owym skurwysynem
W cipce twej nie zginę, nie stosuj głupich sztuczek
Bo skurwiel cię stłuczę, to nie będą lajty, klapsy
Dupsko będzie sine, a ty będziesz miała spazmy
Tekst to odważny, kilka z was chciało sprawdzić
Ile w tym prawdy, poznały, byłem twardy
Mój urok nieodparty, już skończyły się żarty
Musi tylko być czysta, nie robić tego za fanty
Mogę napluć ci w pysk, jeśli tylko tego pragniesz
Wylądować na dnie, nie aniele lecz diable
Będzie nieładnie, ale właśnie tego pragniesz
Dobrze wiesz jak to będzie, jeśli chcesz, znasz mój adres
Ty poczułaś ciare, a to tylko słowa z bitem
Nie jestem harcerzykiem, który wciąż miksuje kitę
Nasz seks nie będzie skitem, raczej podwójny CD’ek
Chcesz się poczuć jak w niebie, zapraszam do bram piekieł
Poryty dekiel tak, że mogą wejść tabletki
Nie będę miękki, nie będę zbyt spięty
Jarają mnie te gierki, zdolny, zdrowy hetero
Przyprowadź koleżankę, podgłośnimy stereo
Nie wskazany error, pieprzyć dyskomfort
Wszystko mam zaplanowane w drobnych szczegółach słonko
Czas otworzyć okno, w pokoju zbyt gorąco
Brzmi zachęcająco, pachnie nocą upojną
Sto procent owocną, reprezentuje Lutę
Jako misji mnie nie kojarz z typem na jedną minutę
Każdą laputę zbałamucę tym tekstem
Jeśli teraz to słyszysz, to włóż w swe figi rękę
Ja przy tobie nie klęknę, tak dojadę że jękniesz
Nie mam kompleksów, kocham to, to jest piękne
I z dumy pęknę, nad ranem, gdy bokiem poszłaś
Jestem pewien że doszłaś, nie raz, czas już pospać
Dobranoc, na noc, raczej dzień dobry
Skurwiel niedobry, i mu wielu podobnych
Sukcesu głodny, znów zaglądam do szklanki
I nie zmienia się nic, matki, żony, kochanki
[Ostry]
Jestem, jestem swój, wielu Ci to powie
Dla niewielu chuj, dla "lapsów" w cudzysłowie
Rap, rebela, ogień z naszych ust
Do nas to dociera, specyficzny gust
Jednak ktoś odbiera, wiem że będzie dobrze
Ten rap nie umiera do wielu to dotrze
A ten kto nas poprze, to dla niego piona
Jeszcze raz powtórzę, południowa strona
Pora w końcu ruszyć, słabeuszy będzie kruszyć
A jak go zabraknie, jak brak wody będzie suszył
Mikrofony dają ogień - proste i skuteczne
Twoje komentarze są śmieszne i zbyteczne
Nie zmienię złego zdania chodź by nie wiem co
Nie zmienię swej postawy chodź by nie wiem kto
Mamy swoją jazdę, teraz masz jej próbę
Waleczne słowa oraz bity grube

[Mara]
Łamiemy bariery tak jak kodeksy prawne
Rap z pełnej pizdy, spisuję kolejna kartkę
Pióro od miecza groźniejsze, a mój długopis to armia
Ze mną nie jeden wariat i nie brak nam poparcia
Nie zatrzyma tych słów patrol, czołg czy inny wynalazek
Jak szukasz w necie wrażeń to se konia zwal na brazzers
Nas nie zaszufladkujesz na jakimś kurwa forum
Ta wasza tam krytyka to jak gra pozorów
Jeden przed drugim kozaczy, a czym większy od drugiego
Kozaki co wystawiłbym ich do walki z kobietą
Z tych co śmigał z teledyskiem niby na wiejską dyskę
To było o wspomnieniach które sercu bliskie
Wzięło nas na sentymenty, więc klimat był spokojny
Gdybym spisał wszystkie akcje to byś miał relację z wojny
Usłyszał byś hardcore że ??? przy tym to już soule
A mama by Ci wyjebała przez okno ten krążek
Dziś łamiemy bariery z pomocą Benta i KOrmana
I skończ pierdolić kto z nas zasługuje na legala
Tu mieszanka stylów z pod śląskiego godła
??? zajawkowe, a Ty weź nie spadnij z siodła
Ty kowboj internetu z barierami z waty
Weź się lepiej stąd zawijaj bo wyłapiesz lapy
Kiedy ja robiłem rap, Ciebie nie było jeszcze w planach
Zabieraj stąd kolegów, swój komputer i spierdalaj

[Bent]
Wciąż nabieram mocy przez to Twoja spada
Byłeś kiedyś, ej patrz ja jestem nadal
Masz zasady? Ja jadę wbrew regułom
Siedem lat syfu, który cisnę tumult ziom
Wiele przeżyłem, jestem człowiekiem po przejściach
Niszczymy bariery z tym co nosimy w sercach ejj
Mamy muzykę, przyjaciół i rodzinę
Nuty to naboje, powodują że giniesz
Moi ludzie stoją murem, stawiamy na ryzyko
Numer jeden tutaj to wiara i miłość
Tylko Bóg wie co nam stanie na drodze
Ja stanę twarzą w twarz, przeszkodzie napluje w mordę
Wiesz nie ma co pękać misja wytępić kurestwo
Tępym nożem już niebawem morderstwo
Ty promujesz fikcję, my prawdę z ulicy
Dostaniemy szacunek, Ty zostaniesz z niczym

[KOrmi]
KOrmi, Bezimienni, wszyscy pewni swoich celi
Od nas, o nas, rap do was kontra ???
Mieli mózgi, bluzgi stawiają do pionu
Łamię rap bariery, ze zbrojonego betonu
Ten track tak mocno, że rozkurwia
Aplikuje track w głąb betonowej dżungli
Nie dla kundli, a tytuł z charakterem
Mamy talent, potencjał, koniec bycia zerem
Jak większość gruda plus wóda powtarzany temat
Nie złamie się barier przez powielany schemat
Po uszy w problemach, słyszysz głos sumienia
Zmieniam priorytety, niestety Ty nic nie zmieniasz
Do teraz mamy sztamę trzymamy się zasad
Od teraz mamy rap w cieniu Golkondowych fasad
Na kaca tylko praca, nie wierzę w cuda
Wierzę w Ciebie, w siebie, wierzę że nam się uda
Chwila, moment, klikasz, nie masz, wyrzucasz, opróżniasz
Rezygnujesz, się tłumaczysz, opóźniasz i zmuszasz
Do najprostszych rozwiązań, chcesz spasować? - mała spacja
Praca i wysiłek w kosz, ostatnia stacja - rezygnacja
Nie poddawać się na racjach, gdy dojeżdżasz na końcówkę
Za friko, na przypał, damkę, kredytówkę
Nie podzielę się smutkiem, po sobie znać nic nie dam
Zrezygnować? - to przegram, teraz tu z Wiśniowym biegam
I dyskusja się poważna po raz tysięczny wywiąże
Będzie dobrze - nie dobrze, pierdolę dziwne opcje
Dolewam żeby dotrzeć, zrobię co postanowiłem
Nowych rzeczy rejestracja to już teraz zwyciężyłem
Tyle razy w cud wierzyłem, ile razy w cud wątpiłem
Tak jak w siebie, w to wszystko, zagubiony sens znalazłem
Jak testament w Saragossie Ski Skład jest bezpiecznym gniazdem
Nie narobię w nie, poważnie do sprawy podchodzę
Mimo przeszkód na drodze i życiowej niewygodzie
Potraktowani srogo los wystawił ich na próby
Tak bardzo bliscy zguby nie przemyślane rozróby
No co by było gdyby, po to, żeby dzieci miały
Niech nie zdarzy cię się stres, jeszcze nie jeden kawałek
Przez nas wspólnie nagrany to zadanie cel obrany
Peja nie zrezygnowany i dlatego wciąż wygrany
Pesymizm niewskazany, nie rezygnuj chuj zaciskaj
Nawet jeśli w koło bluzgami będą ciskać
Bo i tak oponentów nic nie znaczą przezwiska
Zrobię mój rap tak, żeby kiepski cienko piszczał

Ostatnia stacja rezygnacja - błąd - z niej wysiadaj
Jedź cały czas, przyśpiesz do przodu zapierdalaj
Ostatnia stacja rezygnacja wciskasz pas to się skończysz
Nawet mi nie próbuj zwolnić, słyszysz, nie próbuj zwolnić

Ostatnia stacja rezygnacja - błąd - z niej wysiadaj
Jedź cały czas, przyśpiesz do przodu zapierdalaj
Ostatnia stacja rezygnacja wciskasz pas to się skończysz
Nawet mi nie próbuj zwolnić, słyszysz, nie próbuj zwolnić

Ile razy z sił opadłeś nie wiedząc co dalej
Widząc kolejne przeszkody przed oczami masz zamęt
Tracisz spod nóg grunt i przygasa w tobie bunt
Bo wysiłki, twoja praca, wszystko w pył się obraca
I nie pomogą prośby, modlitwy i groźby
Stajesz na krawędzi myśląc już nie będę dobry
Znałem jednego który rozpacz swoją nosił w środku
Miał ojca i matkę wszystko było w porządku
A pewnego dnia smutnego, nigdy go nie zapomnę
Wyszedł na balkon, myśląc ja już nie nadążę
I w jednej krótkiej chwili przekreślił całą przyszłość
Matka do dziś płacze myśląc nad swoją winą
Co było przyczyną, że sił na walkę zabrakło
Poddał się tak łatwo, tak szybko światło zgasło
Stracił na chwilę cele, które wyznaczył
Ty się trzymaj swoich i nie będę ci tłumaczył
Że bez nich jesteś nikim, że bez nich nic nie znaczysz
A gdy wiarę swoją stracisz znajdziesz się na stacji
Tak zwanej rezygnacji, grubą cenę zapłacisz
Za bilet powrotny, bądź Szwajcar niezawodny

Ostatnia stacja rezygnacja - błąd - z niej wysiadaj
Jedź cały czas, przyśpiesz do przodu zapierdalaj
Ostatnia stacja rezygnacja wciskasz pas to się skończysz
Nawet mi nie próbuj zwolnić, słyszysz, nie próbuj zwolnić

Ostatnia stacja rezygnacja - błąd - z niej wysiadaj
Jedź cały czas, przyśpiesz do przodu zapierdalaj
Ostatnia stacja rezygnacja wciskasz pas to się skończysz
Nawet mi nie próbuj zwolnić, słyszysz, nie próbuj zwolnić!
Halo, no ja w takiej sprawie,
Że ja wysłałem tutaj do wytwórni demo
Aha, nie przesłuchujecie dem tak?
Wyrzuciliście tak? tak wyrzuciliście
To was serdecznie pierdolę kurwa
Będziecie moje demo wyrzucać, tak?
Pieprzyć was cały biznes

Tak tutaj jest, co?! co?! co?!
Tak tutaj jest, tu, co?!
Prawdziwy rap tak, prawdziwy hip-hop
Czy jest tu Polska?! made in ŁDZ

Dość mam już chuj-stwa
Ciągłego oszusta w robieniu z siebie bóstwa
W patencie a'la Gulczas, kwestia komercji
Czyli pieprzonego syfu, który ma zysk zatwierdzić
Pech skarci tych - co dając tandetę liczą na ludzką naiwność
Fiut nie kreatywność, a z nas niby cwel-party
Dla tych miękkich jak Masmix top efekt w stylu Matrix
Co brak wam słów tu? ja preferuję pro-liryczne kung-fu
Dla głupców tych co się czują na siłach by nazwać mnie dziwką
A łatwo własną dumą się zachłysnąć
Idź stąd jak masz łgać – wsadź za hajs, dla urwanych gwiazd
Rzeczywistość prosty czas z wiedzą uliczną nie ma szans
Ten co próbuje ponad głowami srać
Jak masz ikrę wys-kocz, styl wolny jest moją zaliczką
Palanty z hip-hopu nie zrobicie country
Ani disco, bo skopię wam tyłki jak Stoiczkow

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

O.S.T.R. znów - zero łaski dla nowobogackich przyzwyczajeń
Mnie nie kupi żaden frajer tandetą popu
Pierdolę franców co wszystkich wokół mają w kroku
mój spokój, wasz stres kując jak agrest Bałut prosto crush test
na ostro w walce środkowym palcem wytknę
Że wasz biznes to zwykłe zarabianie tyłkiem
Nie w tym rzecz ta tkwi, nie dam się zhańbić
Dupsko nie Społem być człowiekiem nie ułatwi
To w oczy kole - koniec kurestwa
W niby charytatywnych przedsięwzięciach
Pokażcie sens w was, gdzie tu prawda - standard
To jak nie idzie biznes idzie Viagra plus adoracja wtórna
Wożenia pizdy po wytwórniach z pedalstwem typu Turnau
Dla was jak chwast - rap - świat wolnych katów
Nie zrobicie z prostych ludzi prostaków
zamknąć mordy, sensacji łowcy
Jesteście chuja warci jak z chipsami Hołowczyc

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał
Tu się wszystko zaczęło
Lat temu kilkanaście
Kraków terytorium zero dwanaście
Kumple, osiedle, piłka i muzyka ,
Szkoła, wagary stary to klasyka przecież wiesz,
Wiesz jak to jest
Pierwszy wypity alkohol i pierwszy sex .
Brak kasy, kradzieże uliczne klimaty,
Komisariaty stary ucieczki z chaty ,
Nauczyciele nastawieni do ciebie jak do wroga,
Wroga numer jeden ,
Policja za wygląd zawija cię na dołek
Stary masz tego dosyć
Idziesz w drugą stronę
Ludzie patrzą na ciebie jak na chore zjawisko.
Stary nie rozumiem pojebane jest wszystko
I tylko osiedle i twoi przyjaciele pozwalają ci
odczuć, że nie jesteś zerem.
Ref: "Jeee" Vatos locos clan...
2.Kumple stary są wpisani w życiorys są
Najlepszym lekarstwem
Kiedy jesteś chory
To z nimi przeżywasz zamotane akcje,
Podniebne loty i życiowe grawitacje,
Ostre libacje, wypady na kobiety,
Browary na czas.
Kto pierwszy do mety?
Osiedlowe akcje i lewe interesy
Stary zajebiste chwile i pierdolone stresy
"Filut marineru" moja stara drużyna
Nasze akcje do dzisiaj miło wspominam.
Przestawiliśmy Kraków do góry nogami
Skręty, alkohol, kolacje ze świecami
Cracovia Kraków zadymy
Zawsze razem Vatos Locos Clan
Dostarczył wrażeń niejednemu
Waha "bryza",
Szacunek dzienkówa za whisky
Mój ulubiony trunek
Ref:...
3.Kumple ulica tylko to jest normalne.
Wchodzisz w ten klimat pasuje idealnie
Dla takich jak ja wie to każdy kto zna mnie.
1996 to był ważny rok,
To wtedy powiedziałem Los Vatos Locos
I myślę tak dalej.
Trzymajmy się razem stary
To podstawa łączy nas
Muza, ulica i totalna zabawa .
Moi przyjaciele Kraków -Katowice - Wrocław -
Radom - Olsztyn - 3miasto- Skierniewice -
Warszawa - Praga - Północ Vatos Locos
Rodzina najostrzejsze akcje,
Zajebista klima to moja drużyna,
Mój świat i mój styl,
To moja "zajawka",
Moje życie, mój film ze mną na scenie
Mój brat "for real" Ref:...
Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać,
żeby to życie przeżyć, wspomnienia do grobu zabierać.
Sobą być, mentalnie nie umierać,
i od zera do teraz napierać na sterach.
Bądź co bądź, całodobowo bądź sobą,
mądrość zdobądź, nałogowo nie błądź, młodość,
jednak nie zawsze rządzicie swoimi prawami,
powiedz kto jak nie Ty zajmie się Twoimi sprawami.
Wychodzisz na ulicę, tutaj czujesz swąd nieszczęść,
które Ci wciąż jeszcze przypomina skąd jesteś.
Przez życie maszerujesz jak armia na front,
wiesz, że niektórzy rady nie dają, popełniają błąd.
Widoki z dachów bloków na bloki innych osób,
tutaj wokół chaosu musisz znaleźć sposób,
żeby nie klepać biedy, życia na kredyt,
żeby życie przeżyć, nie być jednym z tych, co w życiu liczą gleby.

Refren:
Rodzimy się z krzykiem, dorastamy w buncie,
stąpamy przez życie po grząskim gruncie.
Stawiam w przód pewnie następny krok,
tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.

2.
Kolejny rok leci, wracam tu, by postawić krok trzeci,
ten sam blok, śmieci.
Te same stare miasto, serce moje ukochane,
żyję, gram w Białymstoku, wychowany tak jak Franek.
Żaden z nas nie Mały Książę, raczej Hrabia Fatall,
czy pracuje, czy kombinuje, zarabia szmal.
Obyś zarabiał więcej i tak okrada nas kraj,
na razie w Polsce jeszcze się nie zapowiada na raj.
Każdy sobie radzi tu, jakoś dźwiga swój krzyż,
jak sobie nie dasz rady dopada Cię strzyga, to krzycz.
Jeden za wszystkich nie zawsze znaczy wszyscy za jednego,
dlatego jak umiesz liczyć to licz na siebie i tego..
się naucz pomału, skanduj to, teraz słuchaj co mówię,
życie nic innego jak wystawienie przez Boga na próbę.
Przyjaciele blisko, wrogowie jeszcze bliżej,
z reguły traktują Cię nisko, Ty ich z reguły niżej.

Refren:
Rodzimy się z krzykiem, dorastamy w buncie,
stąpamy przez życie po grząskim gruncie.
Stawiam w przód pewnie następny krok,
tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.

3.
Kobieta mego życia co raz częściej mnie się pyta,
kiedy w końcu zacznę zarabiać coś na tych płytach.
Na razie dalej należę do tych, co marzą, wstyd,
ale talent nie gra w parze razem ze sprzedażą płyt.
Musisz zrozumieć, wybaczyć, że nie mam planu B,
choć mogę zostawić wszystko, polecieć do Stanów gdzieś,
i tylko z Tobą na nowo wszystko zaczynać,
dobrze wiesz, że mi też marzy się dom i rodzina.
I proszę Cię kochanie nie pytaj mnie o to więcej,
bo kocham was obie, Ciebie i muzykę, nocą klęczę,
modlę się do Boga, żeby wskazał mi drogę,
dlatego robię to co robię i robię co mogę.
Ile to już lat na karku, na plecach doświadczeń bagaż,
nieustanna walka z czasem, tutaj gdzie z życiem się zmagasz.
Stawiasz w przód pewnie następny krok, tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.

Refren:
Rodzimy się z krzykiem, dorastamy w buncie,
stąpamy przez życie po grząskim gruncie.
Stawiam w przód pewnie następny krok,
tak by w tyle nie zostawać lub zepchniętym w bok.
Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.

Byliśmy jak dwie komety, z dwóch galaktyk
I fartem się przecięły nasze trakty
Ty chciałaś cały świat wziąć na barki
Ja chciałem cały świat i dużo melanży i robić rap
Nie byłem zbyt dojrzały - to fakt, czasem potrzeba czasu
Lecz czasem goni czas, trzeba działać od razu
Dałaś mi kredyt zaufania
Na jakiś czas wyjechałaś, zawalił mi się świat
Przez jakiś czas się nie mogłem pozbierać
Mówili mi o domkach z kart i że tak się nie da
Że to nie może wiecznie trwać i im dłużej tym gorzej
Że jednym cięciem trzeba [Ciach!] uciąć temu korzeń
Nie mogłem tak, ty nie mogłaś też z resztą
Choć przez to jeszcze po powrocie było z nami ciężko
Przeszliśmy piekło, jak to inaczej nazwać
Dziś jesteś ze mną więc droga była tego warta

Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.

Kiedyś nasz cały dobytek mieścił się w dwie walizki
Czasem ich nawet nie rozpakowywaliśmy
Żyliśmy w biegu, w pośpiechu - to tu, to tam
I raz to była Łódź, raz to był Rotterdam
Nie chciałem tak, wkońcu czas to zmienił
Dziś wydajemy wspólny hajs na te rzeczy z Ikei
Do wynajętych czterech ścian, gdzie jesteśmy razem
Pieprzyć Skype, wolę jak trzaskami drzwiami czasem
Wkurzamy się, ale jesteś obok mnie - codziennie
Wkońcu nauczę się nie zostawiać skarpetek wszędzie
Zamykać toaletę, zmywać co drugi dzień
Pewnie niewiele zrobię z tym pierdzeniem przez sen
Ale ty wiesz, że moje serce jest tylko twoje
Dziś znamy się jak łyse konie, widzisz ironię?
Wszystkie te chore ślubne konkursy, zagadki to my rozkładamy na łopatki

Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.

Od paru lat tak nam płynie czas razem
I raz na jakiś czas myślę, jak to się zmienia z czasem
Nasi znajomi nie obchodzą osiemnastek - już
Ich matki zmieniają się w babcie - co rusz
Ci sami, co ze mną pili na murkach
Dziś pokazują mi zdjęcia rodziny w komórkach
Tu syn, tam córka i trudno jest uwierzyć
Ja robię rap, myślałem, że to mój świat przyspieszył
Koncerty, klipy, wywiady, płyty -
Dostałem to lecz dziś myślę, że nie to się liczy
Nie to się liczy, tak pod koniec dnia
Trzeba odnaleźć kogoś do drurzyny świat kontra ja
Świat kontra my i wiesz o czym mówię
Trzeba odnaleźć kogoś, kto cię tak rozumie
Trują nam o ślubie, ale my mamy czas
Jeśli nie jutro, pojutrze - na bank

Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.
WWA , to śród rejon kolejny raz mnie budzi.
Jestem nową aferą - podaj to do swoich ludzi.
KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Pseudo raperzy kicha , do śmietnika muszą zdychać - wypad !
Z takim ścierwem pokażę ci co to ferment.
Pokażę kto ma energię , do tego nasrane we łbie .
Będzie grubo . Zalani wódą tak jak te osiedla.
Żołnierz jest na froncie , nie bierze żadnego jeńca .
Ten morderca się nakręca , napędza nowa ofiara.
Widzisz - nie mogę cię złamać - zamach za wysoka fala
Cieciu ! Banda klepów , myślą że tworzą sztuke mają tupet
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !
Po po podaj dalej to to , rozjebuje skalę !
Kieruję to do tych kalek co , co się wożą
Ich poziom jest pod moich butem ,
Jestem jednym z tych co tworzy sztukę !

KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Dla was bracia słowa szczere .
Podaj dalej to , oj to to to !
Rozjebuje skale !
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !

To 100 procent to cię kopie to ma jaja
Ta fala się dostraja , w tłumie znika każdy pajac.
W górę kielon ! Wódę leją , walą bez popity !
Szajba wjeżdża na twój rejon , pozdrawiam dobre ekipy ,
Potrafię być jadowity , gdy słyszę beztalencia .
Bez polotu , bez kłopotu jednym wersem suki skreślam .
Po pierwsze - wiara w naszego pana mnie uskrzydla
Po drugie - uważam , bo system zakłada sidła .
Po trzecie najważniejsze , by pomagać swoim bliźnim ,
I nie ma nic pomiędzy , wsłuchaj się w aforyzmy !
To odrapane mury , to zabiegane szczury .
Zajechane puste dziury , zajebane dobre fury .
Do kabury sięga ręka na bicie niczym jak rzeźnik
dopada cię cała seria , zapraszam do moich rzeźni.
Psychopata wita zawodnika na rejonie .
Załadowałem naboje w mieście które płonie !

KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Dla was bracia słowa szczere .
Podaj dalej to , oj to to to !
Rozjebuje skale !
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !

Wizyty na komendach , codzienna kolęda trwała
Pała to pała , do niej nienawiścią pałam !
Gra gitara ! Kiedy mam siano idę na całość .
Kiedy siara to zapominam co to jest dekalog.
Halo , ba , zawiozę bagaż - uwaga - pełen doświadczeń .
Nie idę po trupach do celu jak robił to Makbet .
Co nagle to po diable , dzięki za dane szanse .
Wtedy kiedy wpadłem groziły zakłady karne !
To dla ekip z charakterem ,
Dla was bracia słowa szczere .
Dla was bracia jedna miłość !
Jeden cel , jeden sens , jeden żywot !
Epilog psychopata daje tobie co bezczelne .
Ale kwoty rzuca cenne , kłopoty tutaj są częste .
To pewne będzie ci lepiej bo masz ściągnięty kaganiec .
I podaj dalej , po po podaj dalej !

KaeN - moje imię płynie w rymie , czy mnie słychać ?
Dla was bracia słowa szczere .
Podaj dalej to , oj to to to !
Rozjebuje skale !
Ja mam pierdolnięcie - wchodzę z hukiem !
Kochac to nie znaczy zawsze to samo
uwazaj ziomek bo ta suka leci na twoje siano
co znaczy kochac poznac jej nie dano
zweryfikuj wtórnie może sypiasz z blacharą

On zarabial grubo ona sie cieszyla
za jego pieniadze dobrze sie bawila
ze podatkow nie placil pretensji nie miala
ze pieniedze z nielegalu nigdy nie narzekala
kolezanek w chuj miala z nimi sie smiala
na imprezy zadupcala autem chlopaka sie bujala
wszystko za jego hajs kupowala prezenty przyjmowala
chyba zle nie miala
Final tej historii dla chlopaka byl nie mily
bo o nim zapomniala jak go psy skrecily
wylapal pare lat bez zawieszenia
i nie ma juz dziewczyny co by przyszla na widzenia
niejedna taka byla co za hajs chlopaka zyla
pozniej sie powalil to go zostawila
znamy tutaj wszyscy wasze zjebane pomysly
by chlopakom stracił umysly wy jebane swinie
wiec wszystkie dziwki co tylko hajsu chcecie
by wytrzec podloge wami sie nadajecie
te bez szkoly jak i po uniwersytecie
jednakowo glupa palic umiecie
a skoro do mordy bierzesz dla kasy
spierdalaj na pigalak tam sa szlafy twojej klasy
wiec wszystkie świnie co tylko hajsu chcecie
by wytrzec podloge wami sie nadajecie
moze do burdelu pracowac pojdziecie
powiem to w oczy kazdej falszywej kobiecie
chlopaki ida siedziec wy dupczyc sie idziecie
choc bylyscie dla nich najwazniejsze na swiecie
czas zrobic rakiete ty myslisz ze to zarty
wolisz po extasy trzy setki i na party
wiec wszystkie swinie co tylko hajsu chcecie
by wytrzec podloge wami sie nadajecie

Kochac to nie znaczy zawsze to samo
uwazaj ziomek bo ta suka leci na twoje siano
co znaczy kochac poznac jej nie dano
zweryfikuj wtórnie moze sypiasz z blachara

co jest ja sie pytam twoj facet w kryminale
zanim tak sie stalo razem byliscie stale
dalas sie zwiesc ktos wysluchaj twoje zale
ale ty oddalas dupe aby znowu wejsc na fale
jego bracia ziomkowie tobie pomagali
ty nie mialas czasu bo ciebie to wali
pamietasz jak na rakiete ci dawali
ale ty to przejebalas na wojażach do lokali
ej ej co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
po co teraz te kulawe numery
elastycznie sie zmieniasz dla kariery
tu nie bedzie mydlanej opery
wez swoj leb zresetuj bede z toba szczery
stracisz godnosc to juz lipa
na to bardzo wiele rzeczy sie wlicza
twoją klatą przetargowa byla cipa
zwykla glupia kurwa buta

Kochac to nie znaczy zawsze to samo
uwazaj ziomek bo ta suka leci na twoje siano
co znaczy kochac poznac jej nie dano
zweryfikuj wtornie moze sypiasz z blachara

Ziomek wybierz ta najlepsza
nie pierwsza lepsza
nie ta co wszyscy pieprza
uwierz ty bierz ja
bo one grzesza chca sie wyruchac z twoim kolezka
ty idziesz siedziec a one z kija
wypijają inne mleczko
z taka maniura precz stad
teraz dziwko wiesz to

Pamietam znajomego ktory ze mna siedzial
dziewczyna go zdradzala z listu sie dowiedzial
zapytalem co jej zrobi wiesz co mi powiedzial
czego oczy nie widza temu sercu nie zal
ja bym tak nie mogl zywcem bym pogrzebal
do konca kary raczej nie jest blisko
twoja ukochana zabiera ci wszystko
po miescie za reke chodzi z innym typem
twoj najwiekszy skarb wlasnie rucha sie w cipe
i tak co weekend tak co weekend
a ty siedzisz pod cela i opalasz fifke
i nie chce ci sie wierzyc ze masz dziewczyne dziwke
wszystko to by bylo na tyle
milosna historia trwala tylko chwile
jednak sa dziewczyny co sla rakiety
kochaja swoich mezow
nie chodza sie wyjebac na balety
prawo kobiety wlasnie tak
prawo kobiety brawo kobiety wlasnie tak
prawo kobiety wlasnie tak brawo kobiety wlasnie tak
firma firma
Zamknij oczy...
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
Bo życie to największy ze wszystkich cudów

1. [Buka]
Spójrz na ptaki, jak szybują ponad nami
Chłonąc błękit tego świata, niebieski aksamit
Spójrz na kwiaty. Każda szata ich tętni barwami
Każdy organizm to mapa i plany ze szczegółami
Spójrz na promienie światła pomiędzy liściami
Wzbij spojrzenie nad asfalt między drzew koronami
Każda z korzeni wyrasta, aby trwać nad nami
Na straży stać nam, za nic zapamiętywać czas nam
Spójrz na oceany i plaże w piaskach
I morza wodospady, i kolaże nocy w gwiazdach
Spójrz na obrazy miasta, potem na szczyty gór,
Monumentalna prawda ich krzyczy znad chmur
Spójrz na srebrny puch, płatki śniegu w przestrzeni
Niczym diamenty dusz tych zaklętych z bieli
Spójrz na wielki cud, jakim jesteśmy tu
I nawet setki słów go nie określi, no cóż!

Ref.
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu.
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu i
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu,
bo życie to największy ze wszystkich cudów.

Dziś zamknij oczy, policz do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzysz je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycisz bez trudu
bo życie to największy ze wszystkich cudów

Zamknij oczy...

2. [Buka]
Spójrz na dziecka śmiech, jego pierwsze kroki
Pierwszy wdech powietrza, przedbiegi, przygody
Czas mrozi się w dźwiękach werbli trwogi,
Ale drogi do szczęścia to kręte schody
Jednak zdobi je odwieczna głębia wymowy
Tego, co nie może przejść nam z serca do głowy
Aby zdobyć po kolei w częściach pejzaż zgody
Namalowany przez wszechświat bez pędzla w dłoni
Zamknij oczy i pomyśl o nim, nieważne symbole
Czy naprawdę jest możliwe, by był wymyślony?
Czy naprawdę wszystko jest przypadkiem losowym?
Nie sądzę. Sposoby, by odnaleźć prawdę, są w Tobie
Jak linie papilarne, unikalna każda z sekund
I nakarmię nimi garści, póki starczy oddechu
I nawet, gdybym nigdy miał nie zrozumieć sensu
Dziś ja dziękuję za ten dar, bo to coś więcej

Ref.
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
bo życie to największy ze wszystkich cudów

Dziś zamknij oczy, policz do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzysz je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycisz bez trudu
bo życie to największy ze wszystkich cudów

3. [Skor]
Podnieś wzrok, poczuj ciepło promieni
Zanurz się w głębi złocistej jesieni
W śniegu bieli poczuj chłód przemijania
Nim przebiśniegi oznajmią swój zamiar
I świat zmieni się w zieleni barwach
Składając ziemi pocałunek na wargach
Na losu kartach znów spiszemy strofy
Sumując nasze dokonania i głupoty
A uczuć dotyk znów przyniesie uśmiech
Karmiąc nas tym, co ludzkie, aż w końcu uśnie
By wrócić później i zachwycić sercem
Balans na równoważni 'smutek' i 'szczęście'
Nie trzeba więcej, tylko ufaj nadziei
Nie trzeba więcej, tylko pamiętaj o nas
Przeciw wszystkiemu, co ciągle nas dzieli
Przeciw wszystkiemu, co chce nas pokonać

Ref.
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
bo życie to największy ze wszystkich cudów

Dziś zamknij oczy, policz do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzysz je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycisz bez trudu
bo życie to największy ze wszystkich cudów
To kolejna wyprawa nocna
By tu świętować mam dziś wiele podstaw
Piąta wyprawa, piąta rocznica
Dziesięć lat Bosski już tutaj ma V.I.P'a
Ponownie witam, wszystkich na sali
Co dzisiaj pijesz, co dzisiaj palisz
Wyprawy nocnej, miasta paraliż
Bez nas baletu nie będzie tu za nic
Jesteśmy na fali, nie mamy robali
Jedynie w tequili się czasem pojawi
Bawimy się dobrze a hejter się dławi
Zróbcie hałas, ruszamy!

Wyprawa[bom,bom] ,wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa nocna x2

Viva La Vida i La Vida Loca
Dbaj o postawę bo będzie wynocha
Po co alkohol lub loty na prochach
Sama muzyka to czysta radocha
Czas płynie szybko, mega chujo*o
Wciąż trzeba robić tą wyprawę nową
Niedzielny zjazd nie zniechęca załogi
Gdy klimat jest błogi to wciąż niosą nogi
Jasno się robi plaga jest zombi,
Często tak podczas on bilet odbił
Mamy sposoby, mamy załogi
z którymi mega wyprawy się robi

Wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa nocna x2

To my pierdolicy prosto ze skali
Aromat się chwali, dobrze się pali
To cel tej wyprawy i gwóźdź jest programu
na wieczór wjeżdżamy do Amsterdamu
Przez centrum wyprawa po zakup towaru
Już chyba zjarałem się od tych oparów
i kto na wyprawę wyruszy dziś z nami
nie może narzekać że tu się nie bawi
już druga kolejka i słychać już śmiech
płaczemy ze śmiechu uprani we trzech
bo zamiast melanżu lub co dzień ja wole
Po chwili przerwy w Holandii role.

Wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa nocna x2

Idziesz na imprezę co się stanie nie wiesz
na wyprawie nocnej może dzisiaj się wyjebi*sz
może księciu z bajki się w Tobie zakocha
wszystko jest możliwe, bo to jest wyprawa nocna

To jest ta impreza to jest ten klub
w poszukiwaniu znajomych głów
tu są moje ziomki maniur jest w brud
Mamy czarny pas, w wyrywaniu dup.

Idziesz na imprezę co się stanie nie wiesz
może chłopaczyno ostro dzisiaj se pojebiesz
może śliczna d*pa się w tobie zakocha
wszystko jest możliwe bo to jest wyprawa nocna

Każdemu się załącza imprezowy kod
budzimy się do życia gdy zapada zmrok
idziemy na wyprawę to będzie niezły lot
dzisiaj tylko jaram, jaram jak smok

Wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa[bom,bom], wyprawa nocna x2

Idę z buta na wyprawę!
Jadę furą na wyprawę!
Samolotem na wyprawę!
Płynę płynę na wyprawę!
spontanicznie na wyprawę!
energicznie na wyprawę!
fantastycznie na wyprawę!
Bawimy dalej się panowie i panie

Idę z buta na wyprawę!
Jadę furą na wyprawę!
Samolotem na wyprawę!
Płynę płynę na wyprawę!
spontanicznie na wyprawę!
energicznie na wyprawę!
fantastycznie na wyprawę!
Bawimy dalej się panowie i panie !
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo