Popularne piosenki. Polski Hip Hop

(MAG MAGIK I)

Kim oni są, kim my jesteśmy jesteśmy?
Jesteśmy Kaliber 44, wierz mi
Nadchodzimy już by rozjebać Twój mózg
I sprawdź to, to jest nasz pierdolony hardcore rap
Prosto z Bogucic, nie chcemy uczyć
Prosto z Bogucic, by opętać Wasze mózgi na zawsze
Wokół 44 magicznej liczby czar Cie ogarnie, marnie, hej
Po raz pierwszy w Polsce psychorap
Coraz głośniej, coraz mocniej, właśnie tak
Nadszedł czas, tu jest start
Nasze imię znasz wiec je wykrzycz jeszcze raz!

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x

(Abra dAb)

To jest właśnie nasza pierdolona Magia
Tak uderza w Twój mózg bo prowadzi nas Maria!
Wyobraź se nóż jak wrzenia Ci go w brzuch
Jesteśmy tuż tuż, nie pytaj któż to
Cóz, to, nie wiesz jak żniwo zbiera brzytwa, która tnie?
O włos Cie trafi, jesteś z nami? I o nie!
To mój styl: gdzie Magia, gdzie Miecz, musze Wierzyć
Że ktoś tam musi wiedzieć w kogo ja mam uderzyć!
Moje ciało na ziemi stoi, widzę wzrok
Skur...... jak nie kumasz usłysz mój głos!
Bo to prawda, jasne jak wschodząca gwiazda
Moje życie, a nasze imię brzmi Kaliber!

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x

(„Ś.P. Brat Joka)

Gdzie? Kto? Kiedy? Gdzie? Kto? Kiedy?
Skąd to się bierze?
Czterdzieści i Czterej mej Pani rycerze?
Dym z moich ust, który spływa na Ciebie
Czy potok słów, mówisz: nie, jeszcze nie wiem!
Więc podejdź bliżej, niech Twój mózg opuści klatkę
Zrozumiesz wszystko kiedy poznasz moja Matkę
Me słowo, mój miecz, Jej Magia i życzenie
Wcieramy w Ciebie wszystko na Jej postanowienie!
Więc chodź, jeszcze tylko jeden raz
To jest, to jest Zakon Marii, czy teraz nas znasz?

Zakon Marii do boju! Do boju! Do boju! Do boju!
Zakon Marii 2x
[Fokus]
Nie ufam nikomu, kocham tylko tych, co na to zasłużyli
Jeszcze nie szeleszczę kasą tak jak klasą z winyli
Więc nie przepuszczę żadnej chwili, gdyż żyję na kreskę
W każdą chwilkę wbijam szpilkę jak pinezkę w deskę
Życie jem jak Milkę bowiem wiem, że jestem lśnieniem
I oka mgnieniem, że będę wspomnieniem
Za pozwoleniem, sprawdź to
Zanim schowasz dzień pod powiekami
Powiedz co z Twoimi niepozałatwianymi sprawami
Czasami wręcz zasysam otoczenie moimi receptorami
Zachwycam się chwilami jak dobrymi produkcjami
Film na siatkówce zdobywa nagrodę Grammy
Za brak porównania z celuloidami
Momentami pomiędzy oddechami
Życie falami tsunami zalewa doznaniami i bodźcami
Razem z chłopakami chodzimy po mieście
Kilkanaście centymetrów ponad chodnikami
Taktowani przez dwa 1200
Przygniatani problemami ciągle na podeście
Z mikrofonami w ciągłym manifeście
Weźcie sprawdźcie to, bo to widać w każdym geście
Jesteście, więc zauważcie to nareszcie
Odbierzcie dzisiejszy dzień jak podarunek
Cieszcie się i obierzcie na jutro kierunek
Odważcie się, zróbcie ten krok, podnieście wzrok...
Na razie, strzałka, mówił Fokusmok

[Ref - Rahim&Magik]
Łapię chwile ulotne jak ulotka
Ulotne chwile łapię jak fotka x2

[Rahim]
Chwile ulotne chwytam jak sygnał satelita
I ta różnica - nie krążę po orbitach
Lecz twardo stąpam po chodnikach
Chcę żyć aktywnie nim wyciągnę kopyta
Jest pewna dewiza, którą znam: Carpe diem
Uznają ją ludzie, z którymi gram, o tym wiem
Z każdym dniem łapię chwile ulotne jak motyle
Na stałe koduję we fragmentach bądź całe
Zapamiętałem już ich bez liku
Wszystkie mam w sobie, żadnej w pamiętniku
Zaś w notatniku bądź w kalendarzyku
Notuję zadania i termin wykonania
Zgroza...
Gandzia zostawia ślady jak sanek płoza
Ma pamięć zawodna jak prognoza, to skleroza
Poza tym istnieje sprawnych komórek doza
Chwile przychodzą tam jak koza do woza
Raz łapię chwile - te słodziutkie choć krótkie
Innym razem te bezpowrotne i ulotne...
Tak, te bezpowrotne i ulotne. Sprawdź to!

[Ref - Rahim&Magik]
Łapię chwile ulotne jak ulotka
Ulotne chwile łapię jak fotka x2

[Magik]
Życie, życie nasze składa się z krótkich momentów
Cudownych chwil czy przykrych incydentów
Niczego nie przegapię, wszystkie je łapię
Korzystam z talentu, przelewam go na papier
Więc łapię chwile ulotne jak ulotka
Ulotne chwile łapię jak fotka
Dbam, by chwile ulotne jak notka
Nie uleciały jak ulotna plotka
W niepamięć... Każdy gest i każde zdanie
Obrazy przed oczami zawieszone jak na ścianie
Te w ramie - to jedno, co na pewno zostanie
Reszta przeminie jak znoszone ubranie
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień
Nie masz co wspominać? Lepiej swe życie zmień
Póki czas nie czeka na nas
Więc zaśpiewaj jeszcze raz:
Mamy po dwadzieścia lat
Przed sobą cały świat,
Przed sobą cały życia szmat
Więc jestem rad
Z każdego poranka i wieczoru
Dawno już dokonałem wyboru
I jestem dyspozytorem własnych torów
Spełniam się w muzyce hardcore'u
I wiem, że wspomnienie nigdy nie zginie
Tak jak wspomnienie o pierwszej dziewczynie
Jak czasy podstawówki, zbite butelki
Ubite lufki, starte zelówki w podróży
Polowanie na chwile się nie dłuży, się nie nuży

[Ref - Rahim&Magik]
Łapię chwile ulotne jak ulotka
Ulotne chwile łapię jak fotka x2
[Bosski Roman]
Na nie wąskim kiczu znów wypływa nowa gwiazda,
Ekstra dobra miazga pragnie stac sie slawna,
Niech idzie do diabla ten leb bananowy,
Poziom zerowy HWD do polowy,
Co najwyzej klapa napewno nie szczere brawa,
Totalna klapa mimo to medialna slawa,
Widzi to Krakow, brzydzi sie tym Warszawa,
I kolejna schodzi gwiazda calkiem niemrawa

[Sokół]
Zjadlbys gowno zeby tylko moc byc w telewizji,
Trudno, inaczej jest sie wybic z prowincji
Chcialbys byc na mega postac po popcornie,
Zloz sam siebie w 3 tygodnie,
Sa gamonie co az poca sie ich dlonie,
Jak wyobrazaja sobie ze ich rozpoznaja obcy,
Dziwne to dla mnie jak chlopcy co se doprawiaja cycki,
Byc soba przede wszystkim

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
Co zrobisz by zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Byleby uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic
lansujesz swój pysk i nie wiesz co to wstyd
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt

[Tadek]
Wole nieconico niz palcami wytykany,
Lepiej w waskim gronie bo psy zniszcza twoje plany,
Lepiej w dobrym stylu jak chcesz byc szanowany,
Lepiej trzymaj fason a nie cisnij by byc znanym,
Hiphopolowcy - przez was hip hop podrabiany,
Pogarda dla was ten kawalek zakrapiany,
Do wiejskich bazarow wasz styl dopasowany,
W wasza muzyke i w was wszystkich wbijamy.

[Jędker]
Szczerze, pierdole mydlana opere,
Szczerze, na dole nie znaczy byc zerem,
Przyjdzie dzien gdy medialne dziwki wymiekna,
Powrot do korzeni, petla, sedno,
Jedno jeszcze chcialem dodac :
Wysmiewcy rapu mozecie sie pakowac,
Kariere, sprzedajnosc, prywatnosc zachowac,
Odrzucam medialnosc, nie dam sie prowokowac,

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
Byleby zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
byleby uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic
lansujesz swój pysk i niewiesz co to wstyd
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt

[Sokół]
Marzy ci sie zabalowac z Olivierem,(co?)
Chcialbys robic kariere, byc Paschalskiej partnerem,
Kurwa nie wiem jak masz zwichrowany dekiel,
Mam gdzie indziej granice przypalu, tego jestem pewien,
Wiesz ile warta jest prywatnosc?
Szybko gasnie ten kto swieci zbyt jasno,
Chcesz byc slynny? Chcesz byc gwiazda?
Ja jestem inny bo normalny - znasz to?

[Kali]
Chce wedrzec sie w ramiona slawy,
A nie wszystko zlote co swieci sie,
Chcesz blysku fleszy, bananowej enklawy,
Pamietaj medal ma strony dwie, glupcze,
Twoim celem padają slawy,
Po trupach do celu byleby przebic sie,
Chcesz zdobyc tron tylko po co nie wiesz sam,

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
Byleby zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
byleby by uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic,
lansujesz swój pysk i nie wiesz co to wstyd
Byc slawnym byc nie wazne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt

[Bosski Roman]
Firma nie sprzedala sie, nie sprzeda sie nigdy,
Na poziomie, ziomie non stop nielegalne rytmy,
Nie w glowie nam o slawe chore gonitwy,
Firma jest juz legenda, slowa ostre jak brzytwy,
Z WWO potęgą wkraczamy do bitwy
z takimi lanserami ktorych umysl plytki,
I sukcesu a wartosci ludzie panuja nad wszystkim,
Dla ludzi wartosci sukces jest oczywisty,

[Jędker]
Pierdole schematy, bariery, kraty mury,
Kocham nagrywac, a bogato uzywac,
Maniury, szczerze - nie martwie sie niczym,
Szczerze - ostatnia dyszka, nie szukam przyczyn,
Papierki potrzebne do diabla sa niczym,
W porownaniu kim jestesmy w tym rownaniu,
Cale pokolenia rosna na naszym zdaniu,
Sluchasz draniu? Slyszysz draniu,

REF:[Kali,Mercedesu]
Byc slynnym byc nie wazne nic,
byleby by zdobyc glisty szczyt,
Byc slawnym byc nie wazne nic,
byleby by uslyszec pisk glupich pizd,

Byc slynnym byc nie wazne nic
lansujesz swój pysk i nie wiesz co to wstyd
być sławnym być nie warzne nic,
Zamiast muzyki sprzedajesz byt
(Brry, pał, pał, pał, pał, łoooooł)
Zachodni wiatr wieje(łoooooł)
5 Element (łoooooł)2x
Go, go

Ref.
Łoooooł Zachodni wiatr wieje(łoooooł),
znów budzi się tu język by znowu zwyciężyć,
łoooooł zachodni wiatr wieje(łoooooł),
zobacz wstaje księżyc to hymn pięciu dzielnic. 2x

(Łooooł)
1. To było w czasach kiedy ludzie mieli w sercu nadzieje,
2007 zachodni wiatr wieje,
i co z tego, że te rapy brzmią coraz bardziej tłusto,
kiedy w moim mieście coraz bardziej pusto.
Pogoń za kapustą, mięsną katapultą,
watah mnóstwo stąd do Acapulco(co?),
wyjazd jest tą furtką,
wszystkich wychowało nas podwórko,
teraz jak gadamy to tylko komórką(brrry, brrry).
Matka nie rozmawia z córką, ojciec z synem,
diabli wzięli całą wspaniałą rodzinę.
Robimy teraz dobrą minę do złej gry,
no i cały nasz wspaniały świat zszedł na psy,
i my razem z nim, chcemy czy nie chcemy,
gonimy plany, biegniemy, przemijamy,
pielęgnujemy stare rany, kamuflujemy białe plamy,
sami się rodzimy, sami umieramy

Ref.
Łoooooł Zachodni wiatr wieje(łoooooł),
znów budzi się tu język by znowu zwyciężyć,
łoooooł zachodni wiatr wieje(łoooooł),
zobacz wstaje księżyc to hymn pięciu dzielnic. 2x

2. Gadkę mam chorą, rymów mam sporo,
spotkasz mnie tam gdzie gorąc,
to Poznań five bourhs,
to tam biorą, blete, stuff i Malboro,
kruszą klem sporo, jest takich kilkoro,
to pią, pią Kilimandżaro,
niektórzy rozkminili dawno to,
i opuścili bagno co?,
bo zarobili banknot, zło,
nie jest sielanką to,
życie, co simanko ziom.
Mówi każdego dnia, rano biegniesz, gonisz sztafetę,
byleś był nie popłynął jak typ co fuka fetę,
mam tu kasetę sprzed lat wielu,
ten rap co puka w dekiel,
palenie, urodzony w PRLu.
Częściej niż poraszki,
same tryumfu człowiek widzieć skory,
sprawdź ten bit zrobił DJ Story.
Ten klimat chory, nie jednemu bratu łeb porył,
dla mnie i dla was niech to będzie lekcja pokory,

Ref.
Łoooooł Zachodni wiatr wieje(łoooooł),
znów budzi się tu język by znowu zwyciężyć,
łoooooł zachodni wiatr wieje(łoooooł),
zobacz wstaje księżyc to hymn pięciu dzielnic. 2x

(Gdzie podziali się?)6
(Młodociani dziani, dziani)8x
Zachodnia część Polski, grubo po 17.00
Dziś związany z mym miastem, rozmyślania nad relaksem
By wszystkie sprawy poważne na bok odstawić można
I nie bawić się po kosztach, tylko V.I.P.'em jak La Costa
By unosił się dokoła brudny zapach pieniądza
Jak na gangsterskich filmach ten przepych dobry deal ma
W głośnikach [?] zabawa, sprawa pilna
Czy ekscesy przy henesi, czarna łycha czy jingi
Nie Redhat Kingpin tylko rozmarzony Rychu
Wytrawny płyn w kielichu, bruda na stoliku
By zapomnieć o odwyku, abstynencja nie wskazana
By bounce'owców na kolana zwalić ceną szampana
W którym kąpią się lolity, które tańczą pod te bity
By obalić wszystkie mity to pora licytacji
Ceny ciuchów wakacji, robię przerzut do Francji
W nowej kolekcji Kangola i to nie od sponsora
Rychu wybecalował i to wyobraŹnia chora
Podpowiada cenę Dolar, mocne Euro to nie szkodzi
Przecież jesteśmy młodzi, dziś apetyt mam straszny
Za 2000 sikor? zbyt tani, przecież znasz mnie
Jak lans przez duże L no to ***** na poważnie
Niejednego rozdrażnię, który chciał mieć to na zawsze
A na razie to wyraŹnie w atrapach śmiga wariat
Bo dla niego szczyt lans, druga liga kawiarnia
Za osiem koła garniak, jakoś mogę się pokazać
Spróbować to nadać, przecież Rychu to gwiazda
Na niego leci każda, zobacz co ma na palcach
Na kciukach odciski od liczenia kapusty
Siedem lat tłustych, nowa era rozpusty
Osaczony przez biusty czyhające na upusty
Po chirurgicznej korekcji chcą wywołać stan erekcji
Na korzyść protekcji, taki dodatek do pensji
Wsiadam do taryfy i spisuję nowe wersy
Moc monety i presji czy pożarła mnie pycha?
Wiele sugestii, chcesz zapytaj Rycha
P pamięta jak było bez sukcesów w Januszkach
Niełatwej drodze do nich bez maminego garnuszka
Póki co nie grozi puszka, mogę dziś się nawalić
Tym sukcesem upić, stać mnie się chwalić
Czy wypada mi tak żyć? nigdy taki nie byłem
Wiem ile przeżyłem, to demonstracja siły
Na siłę zaślepione oślepiłem-oślepiły
Materialne tricki, których ja nie nazwę blefem
Mógłbym tak żyć, z życia zrobić uciechę
Podbić od ziomali, którzy na ulicy z Lechem
Z nowym na sumieniu grzechem w poszukiwaniu szczęścia
Żyją codziennością, ja nie zmienię się w księcia
Rychu Ochudzki *****ę lans i nadęcia
Prawdziwy R A P ten lans mnie nie nakręca
Prawdziwy R A P ten lans mnie nie nakręca
Rychu Ochudzki *****ę lans i nadęcia

Taa, lans, lans? przez duże L?

Robię lans ziom, robię lans ziom
Robię lans ziom, robię lans
Robię lans ziom, robię lans ziom
Robię lans ziom, robię lans
Halo, no ja w takiej sprawie,
Że ja wysłałem tutaj do wytwórni demo
Aha, nie przesłuchujecie dem tak?
Wyrzuciliście tak? tak wyrzuciliście
To was serdecznie pierdolę kurwa
Będziecie moje demo wyrzucać, tak?
Pieprzyć was cały biznes

Tak tutaj jest, co?! co?! co?!
Tak tutaj jest, tu, co?!
Prawdziwy rap tak, prawdziwy hip-hop
Czy jest tu Polska?! made in ŁDZ

Dość mam już chuj-stwa
Ciągłego oszusta w robieniu z siebie bóstwa
W patencie a'la Gulczas, kwestia komercji
Czyli pieprzonego syfu, który ma zysk zatwierdzić
Pech skarci tych - co dając tandetę liczą na ludzką naiwność
Fiut nie kreatywność, a z nas niby cwel-party
Dla tych miękkich jak Masmix top efekt w stylu Matrix
Co brak wam słów tu? ja preferuję pro-liryczne kung-fu
Dla głupców tych co się czują na siłach by nazwać mnie dziwką
A łatwo własną dumą się zachłysnąć
Idź stąd jak masz łgać – wsadź za hajs, dla urwanych gwiazd
Rzeczywistość prosty czas z wiedzą uliczną nie ma szans
Ten co próbuje ponad głowami srać
Jak masz ikrę wys-kocz, styl wolny jest moją zaliczką
Palanty z hip-hopu nie zrobicie country
Ani disco, bo skopię wam tyłki jak Stoiczkow

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

O.S.T.R. znów - zero łaski dla nowobogackich przyzwyczajeń
Mnie nie kupi żaden frajer tandetą popu
Pierdolę franców co wszystkich wokół mają w kroku
mój spokój, wasz stres kując jak agrest Bałut prosto crush test
na ostro w walce środkowym palcem wytknę
Że wasz biznes to zwykłe zarabianie tyłkiem
Nie w tym rzecz ta tkwi, nie dam się zhańbić
Dupsko nie Społem być człowiekiem nie ułatwi
To w oczy kole - koniec kurestwa
W niby charytatywnych przedsięwzięciach
Pokażcie sens w was, gdzie tu prawda - standard
To jak nie idzie biznes idzie Viagra plus adoracja wtórna
Wożenia pizdy po wytwórniach z pedalstwem typu Turnau
Dla was jak chwast - rap - świat wolnych katów
Nie zrobicie z prostych ludzi prostaków
zamknąć mordy, sensacji łowcy
Jesteście chuja warci jak z chipsami Hołowczyc

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał

Choć nie ma wątpliwości kto się sprzedał raz
Szybko płynie hajs - nic bez nas
Zdrowie siekereczka i to co widać i to co słychać
Reklamy trzeba wiadomo kto się sprzedał
Wszystko jest stanem umysłu, imperium zmysłów
Wynik namysłu, gry logiki i mych słów
Plus wir emocji od tantiem po czubki paznokci
Podróżuję bez środków lokomocji
Jem śniadanie w Langwedocji z albigensami
Potem piję bimber z demonami, albinosami
Potem żegluję nad falami z albatrosami
A wieczorami bajam z duchami, albowiem znam ich
Wszystko jest stanem umysłu, tak po prostu
Oddycham jak samobójca na przęśle mostu
Początek postu często końcem jest karnawału
Albo na odwrót - w modzie kalendarz Majów
Rysy twarzy pamięta całun ponoć z Turynu
Wciągam w nozdrza zapach metalu jadąc z Brooklynu
Jak grot driady z Brokilonu lecę ze świstem
Zimny wzrok tak jak bryłki lodu, niosę konkwistę
To bandyta mikrofonu, głos ostatniego smoka
Chrapliwy jak w brand clubie powrót dreadlocka
Motyw proroka u źródeł wód świata w progach
Wszystko jest stanem umysłu - tak mówi droga

Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu

Wszystko jest stanem umysłu, nieważny kraj
Twarz ani ciało, nie mam loga jak Naomi Klein
Krew w nas gorąca - śpiewał Bajm
Ja nie wiem sam w co wierzyć mam, muszę kombajn odpalić sam
Obalić gram jak Jozua w święto Pesach
Odbicie siebie wiedzę dziś w moich dzieciach
W tych kilku prostych rzeczach, kilku prostych słowach
Wszystko jest stanem umysłu - tak mówi droga
Stonoga sto butów ma, dwa buty ma kot
Jestem El Polako, jestem Piotr, jestem tatą
Ciągły maraton, myśli bieg, rymów zator
Szepcze Platon, cicho szumi klimatyzator
Za oknem lato, za oknem pada śnieg
Za oknem świat "według łotra" jak Wiśniewski-Snerg pisał
Przez starą furtkę wejdź dzisiaj
W ogrodzie, gdzie cisza...
Wszystko jest stanem umysłu

Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu

Tako rzecze Zaratustra, słuchu aparat ustaw
Dziś oko bystre, młode - jutro twarz stara z lustra
Nawet w alabastrach nie wstrzymasz czasu
Wszystko jest stanem umysłu, wracam do lasu
Ubogi zasób słów, ciągły dualizm
Obyście u swego raju bram długo nie pukali
Obyście u swego raju bram... u swego raju bram długo nie pukali

Wszystko jest stanem umysłu...
1. Nocami myślę, ciemność porusza wyobraźnie, zasypia cały świat, ze snu budzą się fantazje, reset systemu, cztery zera na zegarze, topię rzeczywistość w morzu niespełnionych marzeń. Przyszłość - znów tatuuje cień na ścianie, kształty jutra, przepowiednie rozsypane, zbieram w całość części tego co nieznane, zbieram w całość i nazywam swoim planem. (ej) Wyroki Boga, wiem, są niezbadane, a ja widzę wyraźnie dom, który tutaj stanie, wiesz, może nie jutro, za kilka lat na pewno, dom plus ogród, upatrzone miejsce jedno, a w nim ona i ja, zewsząd otoczeni ciszą razem, ona i ja, inne sprawy się nie liczą, z czasem, zdobędę to, nie zostanę z samym planem, własną przyszłość zobaczyłem na tej ścianie.

2. Nocami myślę, bo mrok zupełnie wszystko zmienia, sprawy za dnia nieważne, nabierają w nim znaczenia, cisza - zastygam w niej, świata nie ma, tylko ja, cztery ściany - otoczony przez marzenia. Znowu patrzę, na rzeczy, których jeszcze nie ma, dobrze wiem, wiele trzeba, żeby w prawdę je pozmieniać, tak mija, kolejna chwila bez imienia, gdy po śladach przyszłości biegnę w stronę przeznaczenia. Tam - dom, rodzina plus gdzieś obok miasta, działka nad jeziorem, moja własna, grill rozpalam, wokół grono bliskich osób, każda z nich zarobiona, każda ma na życie sposób, a ja gadam o koncertach, wciąż bukuje nowe, piszę hit za hitem, słowa wypełniają głowę, złote wypełniają portfel, zobacz jak tu pięknie, uśmiech ziom, smutek nas tutaj nie dosięgnie.

Ref. Wiem, niewiele z tego może stać się prawdą, lecz nadzieję mam, że marzę nie na darmo. Noc, dla mojej duszy na tym świecie - karmą, sny o jutrze, których nigdy nie ukradną. /2x

3. Nocami myślę, a może myśli za mnie ciemność, dostrojony do niej razem stanowimy jedność. Ona - daje mi pewność, napełnia serce wiarą, ona - daje nadzieję, kiedy plany znów się walą, każe wierzyć, że czas mam, mogę od nowa, zaplanować jutro, jego części skomponować, mówi: życie to diament, który masz oszlifować, mówi: los w twoich rękach, tylko nie daj się zwariować. (Ci) Po kolei wszystko - nic od zaraz, kiedyś kurs na Bałtyk za sterami Jaguara, ale po kolei wszystko, masz się starać przyjdzie czas na dom, wyśniony stumetrowy taras, (ej) po kolei wszystko, wiem, że kiedyś będę żył tu dobrze, skończę wreszcie żyć na kredyt, ale po kolei wszystko, noc się kończy, siódma pięć - budzik - sen o jutrze nagle skończył.

Ref. Wiem, niewiele z tego może stać się prawdą, lecz nadzieję mam, że marzę nie na darmo. Noc, dla mojej duszy na tym świecie - karmą, sny o jutrze, których nigdy nie ukradną. /2x
Łona, woda się gotuje!
Już idę, już idę..

Nie prubuj pić kawy tak jak ja
bo co ci to da?
Nie dla ciebie ta kawaa! ha!

No, jeden niewinny nawyk,
codziennie pije niezliczone ilosci kawy (taa..)
Bo rzadko kiedy siegam do innych trunków,
kawa jest dla mnie lepsza od świetego mikołaja
z workiem pełnym podarunków
ona, prowadzi mnie w dobrym kierunku,
albowiem: jedyny sposób na zabicie stresu
to dwie łyżeczki rozpuszczalnej albo z expresu.
Absolutnie czarny napój nie wymagajacy frazesu
potrzebny! jak nogi krzesłu!
Czasem zdarzaja sie sytuacje cholerne;
mówie:
-Poprosze kawę
-no.. nie ma kawy - mówi kelner
wtedy:
JAK TO KURWA NIE MA KAWY? - mówie oczywiscie
kawiarnie bez kawy sa na mojej czarnej liście..

Ref.
Kawaa! moja wspaniała kawa!
(nikt zabierać jej nie ma mi prawa) x4

Pedros, Jacobs czy Nescafe
kawy mam zawsze pełną szafę
a nawet jeżeli
nie mam, to znam takich obywateli
którzy kawe moga mi udzielić.
Ludzie na mój widok chowają głowę
w piasek jak strusie!
Bo wiedzą, że wyciągne od nich forsę na kawusie,
bo ona musi pic tego ilości znaczne,
MARNOWANIE KAWY, jest dla mnie świętokradztwem!!
SLU, SLU, SLU, SLU, SLU, SLU!

Ref.: Jest jedna rzecz dla której warto żyć
(hip hop) i nie zmienia się nic, wszyscy
Jest jedna rzecz dla której warto żyć
(hip hop) i nie zmienia się nic, dalej
Jest jedna rzecz dla której warto żyć
(hip hop) i nie zmienia się nic

[Peja]
Bezustannie patrzyłem na tych którzy się wybili
Bez przerwy śledziłem jak zyskują nowe siły
Underground to dla mnie ekonomiczne przyczyny
Nieporadność promotorów, wydawców wole czyny
Materiał zrobiony z własnej bez inicjatywy
Nielegal, my najdłużej, SLU z czyjej winy?
Od dawna swoje robię, a wydawca oszukuje
Miłość do muzyki twórczość tę wykorzystuje
Obiecuję, wypromuję lecz na tym się kończy
Źle się rozpoczęło, lecz tak źle się nie zakończy
Jesteśmy od gadek, od podkładów, od koncertów
Od studyjnych zmagań, słownych tych eksperymentów
Kiedyś niemożliwym było robić bez ekspertów
Deta, wideoklip, akustyk, głośnia, kontrakt
Z własnej inicjatywy, tak potrzebna nam promocja
Żeby słowa na tych bitach dotarły dzisiaj do was
Szkiełko, radio na koncertach z czarnej płyty
Wschodnie czy zachodnie, nowe rzeczy dziś tworzymy
Trudności przeskoczymy i do reszty dołączymy
Nikt z nowością nie przeskoczy, z konsekwencją kroczymy
Starą wydeptaną ścieżką z bagażem doświadczeń
Nieuczciwy skurwysyn nie pozbawił nas marzeń
I obyś się przeliczył, żebyś plecy zaliczył
Jak pies ogrodnika szczerze będę ci dziś życzył
Pseudo biznesmeni z bazaru nie wydawcy
Dajcie se z tym spokój, szkoda waszej marnej kasy
Nie będziecie zarobasy, brak tu profesjonalizmu
Tym stwierdzeniem was pozbawiam resztek optymizmu
I zawijam się do chaty potrenować nowe katy
Napisać parę słów no i wypić zdrowie za tych
Którzy dzisiaj nie mogą, bo nie wyszli na swoje
Bo jak się okazało skrzywdził ich wydawca gnojek
A ty się nie wkurwiaj tylko przemyśl co tu mówię
Kochasz hip hop no to popraw swą wytwórnię

Ref.

[Peja]
Nie jeden mnie zapyta po co ta kolejna płyta
Dla kasy, chcesz się sprawdzić, z pierwszych stron gazet nie znikać
To co było marzeniami stało się rzeczywistością
Nagrywam, wydaję to dzięki umiejętnościom
Pytasz czym się w tym kieruje, do hip hopu miłością
I straszny sentyment, szalony dziewięćdziesiąty trzeci
Czas leci, a my jak małe dzieci
Czy pamiętasz te czasy gdy Bill Baschweek stracił oko
Czasy beat rocka, kolejne lekcje
Jego reminiscencję, czy pamiętasz to jeszcze?
Rap się zmienia, zmienia brzmienia
Sposób łączenia, mówienia, flow technika, skojarzenia
Zobacz bunt i do szkół
Koniec lat dziewięćdziesiątych dla dzieciaków old school
To czas najlepszy i nie wie o tym każdy
Że rap klasyczny się wywodzi z czasów tamtych
A dziś zastój się zrobił, chociaż nie jest tak najgorzej
Wielki powrót DJ, nowy pozytywny wzorzec
I walka z pieniądzem, walka z komercjalizacją
Skazana na przegraną, ja przyglądam się tym akcjom
Finansowym motywacjom, reklamą, prezentacją
Rap opuszcza podwórko, teraz skóra i biurko
Spowiany przemysłu chmurką z całą przyjemną forą
Rap globalny, sprzedajny, rap masowo uprawiany
Dwudziesty pierwszy wiek przynosi wielkie zmiany
Ty po której staniesz stronie, po hajs wyciągniesz dłonie
Zanim skurwysynu położysz je na mikrofonie
Pasuje ci ten wybór i klipy chałturników
Zawsze lepiej ubranych, niż utalentowanych
Ta, ja stanę po drugiej stronie barykady
Nie zaakceptuję zmiany, na to nie przygotowany
W stylu brzmieniu dobrze znany, reprezentuję biedę
Od Jot do E, zwróćcie rapowi korzenie
Karton na ta lata, b-boy leci i wymiata
DJ drapię, MC gada i toasty swoje składa
Zależy mi na tym, ja nie wstawiam tobie kitu
Całe życie w rytm bregnitów i cytatów z klasyków
To druga część oblicza bardzo dobrych wyników
To zaangażowanie tych kilku zawodników
Nawijamy z gracją jak figury Kosmo City
Teraz bijcie brawa, ja się najem będę syty
Przesłuchane taśmy, płyty tu (hip hop)
Szacunek dla tradycji, kultowanie tu (hip hop)
Obalanie mitów, koneksje tu (hip hop)
Przyjaźnie z artystami, wolne style tu (hip hop)
Setki godzin w sklepach z płytami tu (hip hop)
Wojaże zagraniczne, sceniczne tu (hip hop)
Sztama z undergroundem i szacunek tu (hip hop)
Sprawdzanie się z MC, bitwy tu (hip hop)
Kumate środowisko i wspólnota tu (hip hop)
Tony zapisanych kartek, bohomazy tu (hip hop)
Improwizacja godna MC tu (hip hop, hip hop)
Mes:
Leniwe popołudnie, snuję się,
Nie wiele mam miejsca tu, ale to mój schron
Wyciągam się za biurkiem i tak cieszy mnie
Nie ma na nim matematycznych wzorów całych stron
Nie wiesz jak bardzo wkurwiały mnie
Dwie matematyki z rzędu, Boże jakże wspominam to
Wyobraźnią posiłkowałem się, grzeszyłem w myślach z koleżanką
Dopóki nie wezwali mnie do tablicy z widocznym wzwodem
I zarumieniony zwiałem stamtąd.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówił, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.

Mes:
Odhaczyłem tę maturę, dostałem czas na rzeczy które
kocham bardziej, niż popijawy, grube melanże, zgrabne baby
te słabości nie zastąpią muzyki mi, ale potrzebowałem na to paru lat,
żeby każdy głos, który mówi mi jak mam nagrywać i wyglądać,
od razu wysyłać do kąta.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówić, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.

WdoWA:
Nie zdejmuję z manekinów gotowych kompletów,
Nie mam humoru na żeton ani firmowych uśmiechów,
Nie robię sobie na przekór nie mając w domu TV,
Nie łażę pół dnia po sklepach, bo wiem czego mi trzeba
Kiedy mi smutno to śpiewam, nie idę na terapię,
Nie robię nic, jeśli muszę, ale nie potrafię,
To nie jest dla mnie jak matma, fizyka i chemia,
Wzory, którymi oddycham przeczą prawom ciążenia.
I nie ma dla mnie znaczenia co jest dziś trendy i w modzie,
Choć czasem się nie ubieram, to to by było ??
Jestem królową zamku, jestem strażnikiem twierdzy,
I wiem, że bronić chcę skarbu rzadkiego w świecie współczesnym,
Dawno wyzbyłam się presji, gardzę rodzajem damy,
Chcieli mieć złoto na rękach, to mają złote kajdany,
I chociaż mapy bez granic, mamy swobodę na pozór,
Tylko nieliczni odważą się wyjść z bloków.

Ref:
Ja wiem, że na pewno, nie będę dziś robić,
Niczego wbrew sobie, mam na to sposoby.
Cokolwiek by mówić, że mógłbym mieć więcej,
To wolność ma dla mnie, znaczenie największe.
[Peja]
Ski Skład
Parę hien w życiu namawiało do kurestwa
Jak myślisz, co wybrałem, być nie mieć to moja kwestia
Jak najdalej od takich, którzy chcieli by dorobić
Jak pasożyt się podłączyć do umiejętności twoich
I ssać by chciało, widzę takich, to mnie czyści
Z twojej ciężkiej pracy chcieli by mieć korzyści
Przydupasy, podłączki, uśmiechy, uścisk rączki
Branżowi ocieracze przyczepiają się jak rzepy
Propozycję warte grzechu, opcja na rok te tandety
Zaróbmy parę groszy, wspólnie zróbmy coś fajnego
Zawsze powiem wypierdalaj, jeszcze nie wiesz dlaczego?
Na ty to mów kolegom bo ja do nich nie należę
Chociaż kwiczę i leżę to chałtury się nie chwycę
Grzecznie też umiem odmówić, nie dociera, to zaryczę
Kocham muzę nie banknot, hajs mnie nie zdegenerował
Jedynie zła ulica i berbela żołądkowa
Kontroluję swoje ruchy jak odprawa paszportowa
A tych paru chce przemycać, jakieś brudy wnieść na pokład
Zagraj koncert w jego ciuchach a współpraca będzie dobra
Tych kilku drobnych cwaniaczków, pseudo promotorów popatrz
Kombinują jak rap sprzedać i za niego skasować
Pod przykrywką promować, nawpierdalasz się do syta
Tylko nie z mego koryta, być nie mieć jesteśmy kwita
Oto kolejny cytat z kolejnego klasyka
Bez pomocy i ryzyka, że ktoś słucha i rzyga
Że ktoś patrzy i pluje, wiedz, że dobrze tu główkuje
Z kim trzeba się umówię, trzymaj się ode mnie z dala
Podejmuje decyzję na które godność mi pozwala
A hieny żrą ochłapu psując nam wszystkim opinie
Ich czas niedługo minie, mówię swoim w rodzinie
Być nie mieć to brzmi naiwnie, inaczej nie dam ci przeżyć
To jest właśnie ta wartość, w którą zawsze będę wierzyć
Być nie mieć

Ref.: Być nie mieć to odwieczny dylemat
Być nie mieć my we dwóch coś na temat
Być nie mieć konsekwentnie ten sam schemat
Przemyśl to sam, bo reguły na to nie ma x2

[Wiśniowy]
Kolejny dzień tygodnia, który ciężko się zaczyna
Siódma trzydzieści czas do pracy się zbliża
Zmęczone oczy moje i zawsze wredna mina
Przed siebie idę twardo, żeby do piątku wytrzymać
Gdzie leży przyczyna, że pieniędzy wciąż za mało
Więcej by się chciało i niech w końcu by się stało
Ale nigdy nie posłuchał podpowiedzi jegomościa
Który z mojej muzyki będzie robił sobie hity (obciach)
Wejdź do studia, ja przeliczę jakie przynosisz profity
Wolę z Peją się ustawić, żeby bity poukładać
Wolę z Decksem w domu wokale popoprawiać
Potem wsiąść do bany, bez biletu ale z wiarą
Że to co robię będzie lepszym się stawało
A dla ciebie to za mało, mówisz że się nie cenię?
Najważniejsze są pieniądze, ale nie na mojej scenie
Wole, żeby ten kto słuchał to co robię docenił
Żeby tylko mi powiedział: żebyś Wiśnia się nie zmienił
Bo dobrą idziesz drogą i kumple ci pomogą
Żebyś doszedł do celu jak doszło już wielu
A gdy wreszcie już tam będziesz pieniądz też tam czekał będzie
Wtedy tego jesteś pewny, że zawdzięczasz wszystko sobie
I każdego dnia to wspomnisz obmyślając plany nowe
Jaka ciężka była droga, lecz odwagi ci to doda
Być nie mieć, Ski Skład, Wiśniowy oto moje dla was słowa

Ref. x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo