Popularne piosenki. Polski Hip Hop

SLU, SLU, SLU, SLU, SLU, SLU!

Ref.: Jest jedna rzecz dla której warto żyć
(hip hop) i nie zmienia się nic, wszyscy
Jest jedna rzecz dla której warto żyć
(hip hop) i nie zmienia się nic, dalej
Jest jedna rzecz dla której warto żyć
(hip hop) i nie zmienia się nic

[Peja]
Bezustannie patrzyłem na tych którzy się wybili
Bez przerwy śledziłem jak zyskują nowe siły
Underground to dla mnie ekonomiczne przyczyny
Nieporadność promotorów, wydawców wole czyny
Materiał zrobiony z własnej bez inicjatywy
Nielegal, my najdłużej, SLU z czyjej winy?
Od dawna swoje robię, a wydawca oszukuje
Miłość do muzyki twórczość tę wykorzystuje
Obiecuję, wypromuję lecz na tym się kończy
Źle się rozpoczęło, lecz tak źle się nie zakończy
Jesteśmy od gadek, od podkładów, od koncertów
Od studyjnych zmagań, słownych tych eksperymentów
Kiedyś niemożliwym było robić bez ekspertów
Deta, wideoklip, akustyk, głośnia, kontrakt
Z własnej inicjatywy, tak potrzebna nam promocja
Żeby słowa na tych bitach dotarły dzisiaj do was
Szkiełko, radio na koncertach z czarnej płyty
Wschodnie czy zachodnie, nowe rzeczy dziś tworzymy
Trudności przeskoczymy i do reszty dołączymy
Nikt z nowością nie przeskoczy, z konsekwencją kroczymy
Starą wydeptaną ścieżką z bagażem doświadczeń
Nieuczciwy skurwysyn nie pozbawił nas marzeń
I obyś się przeliczył, żebyś plecy zaliczył
Jak pies ogrodnika szczerze będę ci dziś życzył
Pseudo biznesmeni z bazaru nie wydawcy
Dajcie se z tym spokój, szkoda waszej marnej kasy
Nie będziecie zarobasy, brak tu profesjonalizmu
Tym stwierdzeniem was pozbawiam resztek optymizmu
I zawijam się do chaty potrenować nowe katy
Napisać parę słów no i wypić zdrowie za tych
Którzy dzisiaj nie mogą, bo nie wyszli na swoje
Bo jak się okazało skrzywdził ich wydawca gnojek
A ty się nie wkurwiaj tylko przemyśl co tu mówię
Kochasz hip hop no to popraw swą wytwórnię

Ref.

[Peja]
Nie jeden mnie zapyta po co ta kolejna płyta
Dla kasy, chcesz się sprawdzić, z pierwszych stron gazet nie znikać
To co było marzeniami stało się rzeczywistością
Nagrywam, wydaję to dzięki umiejętnościom
Pytasz czym się w tym kieruje, do hip hopu miłością
I straszny sentyment, szalony dziewięćdziesiąty trzeci
Czas leci, a my jak małe dzieci
Czy pamiętasz te czasy gdy Bill Baschweek stracił oko
Czasy beat rocka, kolejne lekcje
Jego reminiscencję, czy pamiętasz to jeszcze?
Rap się zmienia, zmienia brzmienia
Sposób łączenia, mówienia, flow technika, skojarzenia
Zobacz bunt i do szkół
Koniec lat dziewięćdziesiątych dla dzieciaków old school
To czas najlepszy i nie wie o tym każdy
Że rap klasyczny się wywodzi z czasów tamtych
A dziś zastój się zrobił, chociaż nie jest tak najgorzej
Wielki powrót DJ, nowy pozytywny wzorzec
I walka z pieniądzem, walka z komercjalizacją
Skazana na przegraną, ja przyglądam się tym akcjom
Finansowym motywacjom, reklamą, prezentacją
Rap opuszcza podwórko, teraz skóra i biurko
Spowiany przemysłu chmurką z całą przyjemną forą
Rap globalny, sprzedajny, rap masowo uprawiany
Dwudziesty pierwszy wiek przynosi wielkie zmiany
Ty po której staniesz stronie, po hajs wyciągniesz dłonie
Zanim skurwysynu położysz je na mikrofonie
Pasuje ci ten wybór i klipy chałturników
Zawsze lepiej ubranych, niż utalentowanych
Ta, ja stanę po drugiej stronie barykady
Nie zaakceptuję zmiany, na to nie przygotowany
W stylu brzmieniu dobrze znany, reprezentuję biedę
Od Jot do E, zwróćcie rapowi korzenie
Karton na ta lata, b-boy leci i wymiata
DJ drapię, MC gada i toasty swoje składa
Zależy mi na tym, ja nie wstawiam tobie kitu
Całe życie w rytm bregnitów i cytatów z klasyków
To druga część oblicza bardzo dobrych wyników
To zaangażowanie tych kilku zawodników
Nawijamy z gracją jak figury Kosmo City
Teraz bijcie brawa, ja się najem będę syty
Przesłuchane taśmy, płyty tu (hip hop)
Szacunek dla tradycji, kultowanie tu (hip hop)
Obalanie mitów, koneksje tu (hip hop)
Przyjaźnie z artystami, wolne style tu (hip hop)
Setki godzin w sklepach z płytami tu (hip hop)
Wojaże zagraniczne, sceniczne tu (hip hop)
Sztama z undergroundem i szacunek tu (hip hop)
Sprawdzanie się z MC, bitwy tu (hip hop)
Kumate środowisko i wspólnota tu (hip hop)
Tony zapisanych kartek, bohomazy tu (hip hop)
Improwizacja godna MC tu (hip hop, hip hop)
Jesteś taki luzak a ten beef cię pochłonął
Nagrałeś album? Zrób trasę koncertową
Ciekawe gdzie zagrasz? Jest skończony w kilku miastach
Lista wciąż rośnie koniec kariery nastał
Wielkopolska - nie zagra
Kielce - nie zagra
Kraków - nie zagra
Chcesz to dopisz coś wariat
O fanów swych zadbaj czy w ten sposób ich nagradzasz?
Otrzymując kolejny wilczy bilet nieprawdaż?
Czekałem by móc odpowiedzieć tobie wers po wersie
Znów nadarza się okazja a więc powiem jesteś leszczem
Czujesz jebnięcie wiem przechodzą cie dreszcze
Ja cię gadką swą zadręczę bo za siebie nie ręczę
Pojebało ci się we łbie chociaż łbem byłeś od zawsze
Wdepnąłeś w niezły pasztet skończę twą karierę właśnie
Mówię poważnie bo to ciebie dziś się tyczy
Bo możesz całe życie walczyć i zostać z niczym

Ref:
Twój ruch moja kolej teraz ty czekałeś pojeb
Uwierz warto było zwlekać z odpowiedzią masz dziś dołek
Zanuć bananowy song tej ty podrabiany ziomuś
Przynosisz wstyd dzieciakom z tak zwanych dobrych domów
Takim jak ty hejterom dziś ode mnie w dupę kop
Bo hejterów napierdalam jak Jay i Cichy Bob
Ma bekę każdy chłop przesłuchując moje kontry
Atak najlepszą obroną już nie jesteś taki mądry, co?

Nie myśl sobie, że między nami będzie zgoda
Charyzmą miażdży cię doda, beef'u będziesz żałował
Tracisz twarz mi ciebie szkoda dosłownie i w przenośni
Bo zmiażdży ten twój pysk moja pięść i ten nośnik
Nigdy nic złego nie widziałem w pieniądzach
Zawsze mówiłem, że z muzyki wyżyć można
Chałturę odstaw wciąż się parasz tym prostak
Tylko w kiepskich przedsięwzięciach bierze udział twoja postać
Dla ciebie potwarz lubisz ten obciach w gównie po łokcie sprawę te zostaw
Mówią mi ludzie gówna nie ruszaj tyś prowokator ciąg dalszy wymuszasz
Nic nie rozumiesz masz mózgu zator bo nawet prokurator zrozumiał co się stało
Za to ty dupku przy swoim obstawiasz szczerze podziwiam ten twój niby zapał
W ryja wyłapał i szuka winnych dać się zbić na koncercie za incydent wypijmy

Ref:

Ten beef mógł być wcześniej spytaj kiedy? no wtedy
Gdy przyjebał się w 'Klanie' o reprezentantów biedy
Wujek dał cię do słuchawki wypierałeś się niestety
Tak jak po Zielonej Górze wtedy też ściemniałeś leżysz
"Robię lans" "Nie kocham hip-hop" W tych numerach Ryszard cisnął
I się nie doczekał ripost bo siedziałeś cicho pizdo
Nie szukam sprzymierzeńców tak jak ty pomyleńcu
Choć w branży sukcesu a słuchaczy znaczna większość
Masz ze mnie niezłą bekę a nagrywasz cały mixtape
A to ja niby na spince i kolejny raz cię niszczę
O jedno cię proszę durna pało nie prowokuj
Myślisz, że wygrałeś beef? Twoja racja mój spokój
Te moje al'a filmiki bardziej śmieszą niż 'Bezele'
A ty jesteś zwykłym cwelem jak kumpel Vienia Pele
Franc Maurer bez wątpienia jest postacią fikcyjną
Za to Franc Lucas to konfident na 100% pipo
A ty American Mylffon za kartelem podążyłeś
Więc kto się okrył hańbą ja czy ty? Już nie żyjesz
Teraz ci przypierdoliłem jak Jay'owi z Prodigy
Zanim powiesz coś dwa razy się zastanów Polska szydzi

Ref:
Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia
Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak
Przyspieszona akcja serca to szach i mat
To po prostu życie, w którym pieniądz jest górą, to fakt
3, 2, 1, 0 start i akcja!
Chwila strachu jest tego warta
A klatka stop - Twój los zna tylko tarota karta
Pierd.... to bo to Twoja życiowa szansa
Na sukces, którym jest
Więcej szmalu, więcej czadu, więcej dup zabija Twój stres przez

Ref.

Więcej szmalu, ni ma szmalu!
Skąd go brać? Skąd mam brać? Nie mam jak!

Ref. (3x)

Spójrz na mnie, jestem tutaj na scenie
Mam pragnienie, zupełnie tak jak Ty
Moje życie to dążenie
Powiedz mi, jak bardzo tego chcesz
Delikatny dreszcz gładzi Twoje podniebienie
I już wiesz i ja i pogoda dla bogaczy
W Tej krainie pada deszcz, wiosenny też
Bo nie tylko jesienny i listopadowy
Powoli pomysły wskakują do głowy
Co to znaczy?
Sytuacja Twe życie potoczy i wyznaczy
Po-po-po-popchnie w grono innych graczy
Pytanie,a jaka będzie stawka?
Pytanie zostanie, nie ma odpowiedzi na nie
Stop klatka, marzenie, zapomnij. Akcja! Akcja!
To pragnienie zmienia Twe widzenie
Niemy film, milczenie, kolory czarny - biały
Popraw kolory, coś nie tak z kolorami
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami
Mitshubishi, jackoozie, silikony i palenie!

Ref. (4x)

I co to jest ten błysk w Twym oku widzę znów
Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł
Całymi dniami leżeć i pierd.... dziwki
I ha! I ha! Ten cel jest już bliski
Jak wyciągniecie ręki po zakazany owoc
Ziemia obiecana! Trzeba umieć sobie pomóc!
Wyjaskrawię Twój styl
Jesteś pod presją - chcesz to? Bierz to! Niech to
Ch.. ile czasu strącił ojciec Twój
By pokazać Ci jak masz żyć tu jest klif:
Bierz co chcesz i nie patrz czy to źle czy nie
Swoją głowę rzucasz dziś na szale
Zwycięstwa poczuj smak, życie daje Ci znak
Jak masz spełnić swe sny by być inny, lepszy
Los, tutaj tylko Ty stawkę ustalasz:
Va banque - wszystko na wszystko, jak nie to spierdalasz!

Ref. (4x)

Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Ref.
Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Byłeś moim przyjacielem

Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Lojalność, lojalność

1.
Spójrz na świat, tysiące zalet i wad
Jak niedopałek pod butem ginie każda chwila
Kiedy los deptał po piętach, tak byłem jak brat
Dziś rodzinę tą przeklinasz
Wspomnienia jak oblazłe z farby drzwi
A tamte dni jak światło starej żarówki
Rdzawe zacieki i obdrapany tynk
To przyjaźń? Może lepiej o tym nie mówmy
Te słowa chrzęszczą jak szkło pod podeszwą
Trzeszczą? Chuj z tym, jebać to zresztą
Mam swój zamknięty świat, z własnym olimpem
Ty zakłamaną twarz w stylu:
'Z deszczu pod rynnę'
Płaczesz, narzekasz ale nie chodzisz głodny
Zawsze wiesz, z której strony posmarować chleb czymś dobrym
Ja chociaż spłukany, to przyłóż do rany
Z ziomkiem przyjaźń?
Widziałem oka kątem za horyzontem

Ref.
Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Byłeś moim przyjacielem

Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Sprzedałeś przyjaźń, rozumiesz ?

2.
Co by się stało, gdyby się nie stało, to co się stało?
Nie ważne, już zawsze będziesz - jest nie halo
Idź stąd, pokój, nie dotrzymasz kroku
Chcę zatopić cię w smutnym bursztynie wzroku
Już, niech osiądzie kurz, nie za twoje zdrowie
Zabiłem cię w sercu, ale olałem żałobę
Nie będę słów żałował, jak ci coś się przydarzy
Nie poznasz prawdy nawet gdy usiądzie ci na twarzy
Zdeformowane drzewo podlewane kłamstwami
Czytaj między słowami i nie licz na litość
Dziś podam ci rękę, ale policzę palce
W walce gałęzie wykręciły fałsz i chciwość
Przeszły cię ciarki? Spędził sen z powiek omen?
Uczucie kiedy ktoś chodzi po twoim grobie
Zerwij się o świcie na ustach z niemym krzykiem
Człowiek zrodzony tylko w twojej głowie

3.
Ref.
Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Byłeś moim przyjacielem

Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Pieprzyć melanże

3.
Przed nami morze wódki do przepłynięcia
Było legion suk, które chciały miłość
Niejeden melanż
To przeszłość, nigdy przyszłość, powodów milion
Jak kropli deszczu na szybie, gdy siąpi znów
Każda jest jak dopływ, tworzą goryczy nurt
Na pięciolinii czoła gra lód i chłód nut
Nigdy więcej już, twój wróg, to mój wróg

Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Twój wróg to mój wróg

Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już,
twój wróg to mój wróg.

Nigdy więcej już, twój wróg to mój wróg
ONAR:
Ej!
Hip hop to miejsce gdzie możemy się spotkać,
Pogadac o zwrotkach walnąc browar na schodkach.
Możemy się pośmiac z Fake MC's , ze starych czasów,
Z drogi którą nikt już nie chce iśc i ze starych tracków .
Pamiętajmy o korzeniach ale ważne co jest teraz,
Ale najważniejsze jutro to co możemy pozmieniać.
Kiedy słyszę taki beat myślę z kim nagrać,
A nie z kim miec beef, dać szacunek wziąc zwrotkę która zamknie twoj pysk.
Jak każdy MC noszę Hate'ing na plecach,
Ale nosze jeszcze więcej propsów na Letarg.
Słuchają bloki i osiedla, dzielnice i osiedla,
Raperzy są różni a muzyka jedna.
Sztuczne podziały to gówno już nie wróci,
Tu nie ma kto się godzic, bo nikt się nie pokłóci.
Pamiętaj rapowanie rąk nie brudzi,
Ten track to dowód ze Hip-hop jest od ludzi dla ludzi.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

KOSI :
Dobra, słuchaj mnie kolo ty kolo pewnie mnie znasz,
Nie muszę być tu ikoną, ikoną jest każdy z nas,
Skoro życie ma mieć kolor ten kolor chce lepiej widzieć,
Ja oddałem swoje serce tej kulturze, tej muzyce.
To jest ten hip hop on wiecznie będzie trwał,
Ty nie próbuj nas podzielić, bo zostaniesz wtedy sam jak palec.
Dostałeś palec, chciałeś odgryźć całą rękę?
Ty kurwo! Szukasz podziałów by kosić grubą pęgę.
NIE MA CHUJA! Jest jeden hip hop, jest jedno życie,
Jeden Bóg jeden świat, ej halo czy nas słyszycie?
To JWP, Hudy HZD i Onar! (tak jest!)
W jedności siła nikt już nas nie pokona.
Od lat trzymamy Brat respekt dla dobrych składów,
WWA, Wrocław, Kato, Poznań, Trójmiasto, Kraków.
Od lat trzymamy fason sprawdz ty numero uno,
Diss respekt dla Hejterów nawet na nich bym nie splunął.

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop

HUDY HZD :
Pozwolę nazwać się wybrańcem ziomal to nie nowość,
Robię prawdziwy Hip-hop inaczej jestem sobą,
Jestem dzieckiem tej gry w tą gre wszedłem wierząc,
że mam ja we krwi niszczę tych co rap kaleczą.
Ja za jednym podziałem i ty zostaniesz ze mną,
Styl i jego brak różni jak światło i ciemność,
Nastąpił BUM na rap i przyciągnął leszczy,
To gówno i chłam i znów zaciskać zęby.
Mam przemyślany plan gdy hastuje Słowami,
Znów rzuciłem je na bloki, znów te bloki je zagrały,
Dały mi inspiracje, wiesz co jest grane dzieciak,
Porwała mnie zajawka nie zrzutka na setkę.
Ja jestem ta kobieta: czysta pasja,
Wiesz czyj czas nastał Diil Gang moc wzrasta.
Choć Prawdziwych garstka, Ja pcham to ziomal,
Od lat tu jestem Kosi, HZD, Onar OO!

Ref:
Bóg dał nam Hip-hop zeby nas łączyc nie dzielić,
Choć jesteśmy z różnych miejsc różnych dzielnic.
Chociaż jesteśmy z innych bloków i osiedli.
Musimy robic jedno. Robic najlepszy Hip-hop!

Hip-hop Hip-hop, Hip-hop Hip-hop Hip-hop x3
Hip-Hip Hip-hop .
Musimy robić jedno robić najlepszy Hip - Hop
Refren:
Minął czas, mimo tych lat,
Nie było nas nie, nie było Cię nie,
Już wiem, że to nie miało szans,
Nie było nas, nie, nie było mnie, nie.

Widzieliśmy się już tyle razy,
Dobrze pamiętam zapach tej kawy,
Pamiętam dobrze te wszystkie knajpki,
Te wszystkie żarty, jak dobry nawyk,
Dzień za dniem, tak, mijał spokojnie,
Ciągle w biegu, a jakby wolniej,
To nie mogło się stać, nie mogło być prawdą,
Ale wiem, że chyba było warto,
Już czas by teraz odejść,
Szczęście jest po mojej stronie,
Byłaś tą z kim chciałem dojrzeć,
Lecz tak nie może być,
Dałaś mi tak wiele wspomnień,
Dałaś mi nadziei płomień,
To Ty grasz w mojej głowie,
Ale teraz na mnie czas.

Refren:
Minął czas, mimo tych lat,
Nie było nas nie, nie było Cię nie,
Już wiem, że to nie miało szans,
Nie było nas, nie, nie było mnie, nie.

Kiedyś pamiętałem każdy dzień,
Dziś, przez mgłę widzę szary cień,
Iść, dokąd mam gdy ciągle ta myśl
Dotyka mnie czule, wszystkich mych blizn,
Pomyśl na chwilę co my z tego mamy,
Przy Tobie się męczę, gram jakąś rolę,
Byliśmy razem, a i tak ciągle sami,
A każdy poszedł w inną stronę,Choć już to dla nas koniec,
Wciąż to nie dochodzi do mnie,
Chwile te wypalone,
Ciągle żyję tamtym dniem,
Gdy Ty byłaś wszystkim,
Bez Ciebie byłem nikim,
Lecz to już nie wróci,
Bo już więcej nie ma Nas.

Refren:
Minął czas, mimo tych lat,
Nie było nas nie, nie było Cię nie,
Już wiem, że to nie miało szans,
Nie było nas, nie, nie było mnie, nie....

Mimo złych chwil ja wybacz Ci,
Bo dostrzegłem coś przez płynące łzy,
Czy chcesz czy nie wierzę w lepsze dni,
Przytul mnie,
Nie mogę już!
Nie wrócą nasze sny.

Refren:
Minął czas, mimo tych lat,
Nie było nas nie, nie było Cię nie,
Już wiem, że to nie miało szans,
Nie było nas, nie, nie było mnie, nie. 2x
Patrz, teraz twoje tra la la la la
BRX teraz tu w studio odpierdala
Bo mieszkam sobie w schronie
I płyty Krzyśka pogonie
Po 1,50 czyli po 15
Teraz właśnie znacie mnie
Znaoznajcie teraz KNT
I wszystkich frestajlowców, to się wie
KNT swoje płyty wytłacza
A Borixon je sprzedaje za marnego groszacza
Aaa, tak jest
Słuchaj tego Liber...
I tylko żeby nie było 4x

Co się sypie wszystko szybko wszystko nagle opuść żagle, odłóż szablę, odpuść sobie diable, zostaw co moje, nie zrywaj gruntu na którym stoje, zostaw co nasze,bierz do piekła swoje paranoje, świata z gwiezdnych wojen urojeń, złudnych pojęć, gdzie normalne spokoje stają się nie pokojem, coś tu gniecie ciężar zwycięża, kręgi gniecie, ciężar braku planu, braku stanu wzniesień, brak pocieszeń, muzyka w głowie pusta kieszeń, nocne rzezie, kogoś przypadkowo trafia przecie, bez winy bez przyczyny, jak w procesie, puzzle – porządek się rozpada coś jak w przyrodzie jesień, małe upadki, nie trwałe interesy, wpadki, zrozpaczone matki, wykręcone nastolatki, mez ... zobacz puste kluby bez próby zmian w repertuarze, co z tym idzie w parze w tym obszarze będzie szarzej, rap nie da wam gwarancji zróbcie folklor dancing, młodzi pójdą w plener się naćpać, to bilansik, wszystko płynie, nawet żule degustanci przez tapeciarzy wyparci, zostali w drobny pył starci, jeszcze mało rośnie chaos tak to streszcze szczeszki śmieszki plus pokaźne kwaśne deszcze, dla siebie chcę przestrzeni żebyś też miał przestrzeń przemyśl to sobie i sam dopowiedz resztę.

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu

Dzielić świat na regiony lepsze i gorsze bo tu masz biedę tu masz forsę dla mnie to nonsens, globalny chaos zła całość podzielona na miłujących pokój i chcących ich pokonać dlaczego dziś niektórzy wolą po prostu zginąć, widzą przyszłość która będzie nową Hiroszimą, nieszczęśliwi fanatycy zniszczenia, co jest w ich domach, żyją z mottem obal świat który Cię wychował, bez obaw bo śmierć i życie jest dla nich niczym, w imię Boga niszcząc pogan giną na ulicy, terroryści czy męczennicy dla rajskich bogactw wysyłają niewinnych do kostnicy, tylko rządzący mają prawo dochodzenia przyczyn,na grobie amerykanina zobaczysz 100 zniczy, milionów ginących na peryferiach świata nikt nie liczy sprawiedliwość krzyczy , telewizja milczy te sytuacje można przenieść na polskie realia nie jeden wariat wybierze destrukcyjny wariant bez szans na awans w życiu popada w bezradność i rozpacz ludzkich więzi rozpad podatny na każdy rozkaz bloki, wachlarz środowisk, ludzie światowi, przeciętniaki, szaraki i obiboki, wysoki jak bezrobocie poziom różnorodności niska jak inflacja akceptacja odmienności przed marginesem nie uchronią wille i fortece to przeniknie jak epidemia zostanie skażona ziemia jedna ziemia jeden świat jeden organizm egzamin z człowieczeństwa dla społeczeństwa

Ref.
I tylko żeby nie było życzę temu światu żeby wśród rodaków nie wyrastał wrak na wraku i tylko żeby nie było że wszystko jeb na pół Mez Liber z cyklu poznańskiego rapu
Kto sieje wiatr, ten zbiera burze
Piętnaście lat, gram w rap chórze
Falują wciąż ręce w górze
Rzadko chodze w garniturze, raczej nie muszę
Hoduję w sobie ciszę, tak leczę duszę
Przesiąknięty betonowym buszem
Pozdro dla władców mat, faderów i syczących puszek
Siedze stuff krusze, licze fundusze
Rap Mesjasz powrócil, choć nie witał go nawet pastuszek
Tysiąc nauczek, wiedza jest kluczem, hasłem do sezamu
Nie pisany hymn sam sobie panów
Dzisiaj postanów, a jutro zrób
Unikaj wnyków, odpada coraz więcej łebskich zawodników
Idę po chodniku, myśli wirów bez liku krąży
Nie wiedzą mądrzy, szybcy mogą nie zdążyć
Ile razy już patrzałem mu w twarz
W mieście betonowych baszt, gdzie liczy sie tylko to co masz
A nie kim jesteś, i skąd pochodzisz
Najpierw jesteśmy młodzi, potem pora odchodzić
A może pora by narodzić się znów?
Widze wielką grzywę, widzę błysk lwich kłów
A może pora by narodzić się znów
Widzę wielką grzywę, widzę błysk lwich kłów..

Ref.
Kto sieje wiatr? x2
[Cut/Scratch]
Kto sieje wiatr?
Wiatr śpiewa swoje!
A ja ide dalej..

Kto sieje RAP, ten zbiera propsy,
Te faraony Cheopsy
Na zewnątrz, to w środku mali chłopcy
A te panny co żrą dropsy, to małe dziewczynki wewnątrz
Dziś widzę to na pewno!
Już się nie boję cały jestem na zewnątrz
Chodź oczu mam troje, to widzi świat tylko jedno
Nocą nie marznę, choć nie pali się drewno
Ja grzeję się w blasku rapu, który niosę miastu
Ile jest nas tu? Przy tysiąca gardeł wrzasku
Ruszy słońca szturm o brzasku, szlakiem dawnych smutków wesel
Płynę prawym halsem, rejsem Hermanna Hesse
A pod stopami chłód, pokładu z desek
I nieba bezkres, definiuje wszechświata deseń
Tak płyne se, nie wiedząc sam ile zdołam
Czeka na mnie Gauguin na Noa Noa
Tak płyne se, nie wiedząc sam ile zdołam
Czeka na mnie Gauguin na Noa Noa

[REFREN]

Ten zbiera burze, kto sieje wiatr
Niesie garb swój, staruszek świat
Od Morza aż do Tatr, z głębin oceanu aż do gwiazd - Królowych nocy
Noszę medalion o bardzo wielkiej mocy,
Ten zbiera plony kto jest szalony, by siać na ugór
Kto jest skończony, obala trony, by pić na umór
To jeden z ludu, powiernik trudu
Noszę medalion co dotyka sedna bez trudu,
Co dotyka sedna bez trudu..
Noszę medalion co dotyka sedna bez trudu...

[REFREN] x3
[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi

[PiH]
Obraz stoi przed oczami
Nie potrafię oddychać ustami, wiesz mnie zatyka
Tracę głos jak dławiący gardło but
Los wspomnień mroczna moc
Gdzie dziś marzenia nasze są?
Blizny po szczęściu, oko zaszło mgłą
Mamy bezwietrzny wieczór
Cisza krzyczy szeptem, którego nikt nie umie słyszeć
Uciec od tego i nie wrócić
Kłopoty, zamknąć oczy, zniknąć w nocy
Uśmiech przez łzy- to nic nie zmieni
Niczego nie da się naprawić, wyjaśnić, wymienić
Naszych problemów nie rozwiąże już telefon
Kolejny raz w ścianę uderzam pięścią
Chociaż nie jestem winny, tępy ból, zapijmy...
Tak bardzo czuję się bezsilny...

[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi

[PiH]
Kropla wody drąży kamień, kropla krwi - rany
Wiesz skąd pochodzimy, to wiesz gdzie zmierzamy
Do końca tańczysz, chociaż to smutny bal
Dla niektórych karnawał, dla Ciebie nawał kar
Życie to marny żart, krzyczałeś "cheese",
Śmiałeś się, chociaż pętla na szyi spijała łzy
Ziemia bez serca skazuje na żałobę
Jeszcze wczoraj w Twoich dłoniach słyszałem brzęk monet
Nikt nie wiedział, że życie Ci ciąży
Dziś zerkasz z gwiazdozbioru, wczoraj w klubie z loży
Zamykam oczy, wybija godzina niefartu
Tak jakbym puszczał w ruch sekwencję wypadków
Nikt Ciebie nie zwróci, nikt tego nie zmieni
Leżysz czarną mgłą osnuty, oddech pełen ziemi
Zapadnięty w gardło martwy język, cisza
Obraz stoi przed oczami, nie oddychasz

[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi

[PiH]
Jakbyś nie chciał być już stąd
Stał na ostatnim piętrze,
Ogień trawi Twój dom
Nie walczysz o powietrze
Powiew wiatru, gdy Twój los się tli
Gotowy do upadku, w oczach błyszczą łzy
Niespełnione marzenia, snu ostatni akt
Każą się uśmiechnąć, zwiędły życia kwiat
Ręce masz z tyłu, stoisz na krawędzi
Ręce masz z tyłu, skrzydła anioła śmierci

[Miodu]
Powiedz mi, ilu takich samych jak my
Powiedz mi, nienawidzi takich jak my
Powiedz mi, czemu zabijamy by żyć
Powiedz mi, czemu tylko echo / x2

[Miodu]
Zostało tylko echo(echo,echo)
Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic
Zostało tylko echo(echo,echo)
Stoję i zaciskam swe pięści do krwi
Zostało tylko echo(echo,echo)
W sercu mam ogień, ogień żłobi mi łzy
Zostało tylko echo(echo,echo)
Tylko powiedz mi dlaczego, powiedz mi
Witamy państwa na pokładzie naszych linii lotniczych
Lot będzie trwał 2 godziny 45 minut
Mamy nadzieję, że dolecicie spokojnie
zapiąć pasy w miejsce przeznaczenia
Nie skromny syf tak, wykupione macie wczasy właśnie na tej wyspie

Nie skromny syf, dzisiaj All Inclusive
I nie będzie mi wstyd jak chcę zrobię hit
Przelot, już lecę, na pokładzie są hece
X.O. Hennesy, wiecie kto rozkręca imprezę
Biba pod palmą, wypijmy za tamto
Rum z Colą, Fantą plus Smirnoff z wkładką
Zbyt często nie rzadko, to jest niezłą gratką
Nie skurwiel z posadką tylko ze slumsów szczeniak
Twe szanse oceniam, czy zdobędę tę panią
Tak patrzę sobie na nią no i wołam - siamano
Sympatyków mało [?] czas wygrzać
Póki młody korzystać, wiem, że nie każdego stać
Ja nie będę się śmiać i wypiję wasze zdrowie
Też kiedyś nie mogłem, nic nie miałem - pokój człowiek
Tak całe życie sobie nic nie robić tylko leżeć
Nażreć się do syta, mieć co palić, w to nie wierzę
Trzeba zapierdalać, by to wszystko móc opłacić
Mówi o mnie kilku - jak ten skurwiel się bogaci
Za swoje mam to wszystko teraz możesz się wkurzyć
Ale życie chcę brać tylko w systemie All Inclusive
Za swoje mam to wszystko teraz możesz się wkurzyć
Ale życie chcę brać tylko w systemie All Inclusive

Tak, tak, właśnie tak
All Inclusive...

Przyjmij to do wiadomości nigdy już nie będę pościł
Dla nędzy brak litości syf eliminuje sprawnie
Swe sprawy ogarnę i gdy czas jest to się bawię
Usypane mam na ławie czasem nastrój se poprawie
Przy wzmocnionej kawie w towarzystwie pięknych kobiet
To nie jest fajne życie lecz niestety bardzo drogie
Nie będę się tobie tłumaczył, żem rozrzutny
Że wydaję euro, funty, nawyki? jesteś smutny
Bo ja nie jestem butny? Rycha pycha nie pożarła
Nadal brak tu lansu chociaż lubię rozgardiasz
Jay M.D. Remy Martin, pół serio pół żartem
Z koleżką nie palantem na kwadracie trwa impreza
A osiedle plotkuje, a policja mnie namierza
A zazdrośni się wkurwiają, a ta suka nie dowierza
Że ze mnie kawał zwierza, nie odmawiam pacierza
Tylko All Inclusive mówię ci - to wam polecam

All Inclusive...

Full opcja radosna tak prosta, że aż czasem
Myślę, że to wszystko się nie dzieje sie naprawdę
Wtedy szczypię się w ryja i dziękuję za to sobie
Bo prawić standard życia możesz prawie zawsze, gnojek
Często tak mówią, lecz za moje imprezują
Nie stawiam byle sukom, byle szujom
Pejowce częstują, tak już było lata wcześniej
Kiedy mój starszy brat rozpierdalał swoje czesne
Kieszonkowe te kwestie nikt z nas nigdy nie był skąpy
Że po szkodzie człowiek mądry to normalne ale szalej
Zdarza się przejebać kwoty, których nie wymienię
Talent mam do wydawania, mam do zarabiania
Wiem w co się uwikłałem, a, że chciałem to wydałem
Najbardziej zarobiony raper w III RP
I w IV też tak będzie, a jak nie to będzie pech

All Inclusive...

Jak wylądujemy to już będzie pełna pizda
All Inclusive, właśnie tak
INTRO
Ta,ta,ta
Walka trwa nadal, nadal
Podpalam dynamit, podpalam, podpalam
Oto matrix, otoczenie
Podpalam
Wyboru nie ma, nie, wyboru nie ma, Huragan
Wyboru nie ma, nie, wyboru nie ma, Huragan
Wyboru nie ma, nie, wyboru nie ma, Huragan
Wyboru nie ma, nie, wyboru nie ma, Huragan
Wyboru nie ma

Widzę zło i ulice przesiąknięte monotonią
Czy to moje życie tylko czy to ludzka podłość?
Mam dość, nic nie widzę, ślepnę, błądzę i tracę ostrość
Złość we mnie rośnie, bezradności Harbor
Noc i odbicie jest zwierciadłem moich wspomnień
Mój głos wciąż zanika, spływa na dno nieuchronnie
Ma moc gdzieś umyka, nie chcę gonić jej na oślep
Mój portret wciąż blaknie i żółknie jak papier

Zgubiłem sens już tak dawno i wciąż tylko błąkam się
Choćbym nie wiem jak pragnął wydostać się
Ciebie nie ma, jest alkohol, są marzenia bez znaczeń
A walką mą metropolie, a uciekasz z odrazą
Zło przed oczami, słaby organizm
I ciągle ci sami, wokół czarna noc
I puste slogany "Boże daj mi moc"
Oddalić te stany, kiedy już mam dość
Kiedy czas bliźni rany, to już czas na zmiany
Mój portret znów szary, wyblakły, bez ramy
Namaluj na nowo mnie na skrawku ściany
Tak na kolorowo bym w szczęściu pijany
Odszedł nie wiadomo gdzie, światu wyrwany
Powiedz tylko słowo a zniszczę pergamin
I zniknę na zawsze, na straty spisany

Pastelowe niebo, plastelinowa ciemność
Czas w pełni, odpowiedni czas by uciec stąd
Plastikowe drzewa, niema nieba niepojętość
Namalowany kreską świat stanął przede mną. x2

Wszystko ma swoją drugą stronę, swoje odbicie
Lustro odbija twe oblicze, a oblicze życie
To życie ma granice i cel odbyć jej analizę
To życie ma sens, (?) widzicie różnice
Gdy lustro pęknie, a wraz z księżycem przechodzę przez nie
Bo odkryłem to miejsce gdzie więcej widzę, więcej
Czuję poezję jak przelatuję wokół
Cytuje, sensem mnie pojmuje, lecz czuję tu spokój
Miejsce niedostępne dla twych oczu, musisz poczuć
To miejsce niepojęte, ukryte gdzieś na uboczu
To miejsce niepodległe jednak pełne pokus
Może cię uraczyć, zatracić lub zabić w ogniu

Rozpierdala mnie energia, rozpierdala hajs pętla
Po wypierdalana rana serca na piedestał
Bestia, ludożerca. Patrz! Patrz! To Poezja
Beszta na parametrach metra. Paranormalna sekcja
W sekundę niech wpadnę w ten burdel, wygarnę tej i tej kurwie
Że rozkurwię w kurwę. Prę jak kurwa bulterier
Albo nie i tak rozkurwię cię
Witam nie pytam, cel-płyta, nie pytaj
Otruję cię! Czujesz? Nie! Podróże me to nie schiza
To wizja! Topi zabitych! Brama vis-a-vis i bydła
Bram pentagram ikra ma! Przykra dla pcheł
Nie skorzystasz z niej, przyznaj się
Wgryzam się w przestrzeń, w rdzeń kręgosłupa
Jak bestię siekam poezję po trupach
Nareszcie jak Wu-Tang wypierdolę rzeźnie jak 2Pac
Jak kurwa mać Kung Fu bez kurwa starć, kurwa mać z buta
Rozjebunda fruwa. Trwa znów ta gra słów, uważasz?

Łatwo pogubić się, stoczyć w chaosie
Gdzieś po szlaku błąkać się, zgubić swą drogę
I obrócić w ogień najskrytsze pragnienia
I spalić na stosie, zniszczyć marzenia
Bo nikt nie pomoże i nikną sumienia
I nicość jest bogiem, a człowiek umiera
I szarość zalewa sen, światło wygasa
I całość zakrywa cień, wartość wypacza
Lecz warto biec dalej, granice przekraczać
Wartością twą talent, odbicie w zwierciadłach
Gdzie życie to pasja, sens przebicie światła
Wiem, obite w kłamstwa jest życie obficie
Tak odbite w fałszach, że sam się w tym paprasz
I wijesz się w kłamstwach i gnijesz a prawda
Zanika. Życie to wyprawa widzę tu dzisiaj
Na koniec świata chcę nadal tu (?)

Kolejne EP, to wbite we mnie jak we mgle bęben
Dźwięk tnie sen doszczętnie, aż pęknę
Aż rozkurwię świat permanentnie
Nie wart tego fałsz, nie wart bezsens
Mój kształt, moje miejsce
Mój czas, moje serce szkarłatne splamione krwią
Wyżarte od środka, sparzone
Płoń kurwa, płoń kurwa, doznaj tego potomstwa, złego potomstwa

Z bronią kroczę, blizna znaczy drogę
Broczę zboczem upragnionych pojęć
Ideały, ich nie ma
Toczę kamień, walka z wiatrakiem
Nadzieja-granica bez odbicia na mapie życia
Bez pokrycia tylko cierni czerń i cisza
Czerni cień i pisak, a ja znów oddycham
Ta buława sensem życia, w którym prawa znaczą i tak
Więcej niż ja i tak więcej niż to wszystko co próbuję spisać
Wizja oddalona, kona, lecz mnie nie pokona
Pierdolona, zasiedlona w głowach choroba ludzkości
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo