Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wszystko jest stanem umysłu, imperium zmysłów
Wynik namysłu, gry logiki i mych słów
Plus wir emocji od tantiem po czubki paznokci
Podróżuję bez środków lokomocji
Jem śniadanie w Langwedocji z albigensami
Potem piję bimber z demonami, albinosami
Potem żegluję nad falami z albatrosami
A wieczorami bajam z duchami, albowiem znam ich
Wszystko jest stanem umysłu, tak po prostu
Oddycham jak samobójca na przęśle mostu
Początek postu często końcem jest karnawału
Albo na odwrót - w modzie kalendarz Majów
Rysy twarzy pamięta całun ponoć z Turynu
Wciągam w nozdrza zapach metalu jadąc z Brooklynu
Jak grot driady z Brokilonu lecę ze świstem
Zimny wzrok tak jak bryłki lodu, niosę konkwistę
To bandyta mikrofonu, głos ostatniego smoka
Chrapliwy jak w brand clubie powrót dreadlocka
Motyw proroka u źródeł wód świata w progach
Wszystko jest stanem umysłu - tak mówi droga

Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu

Wszystko jest stanem umysłu, nieważny kraj
Twarz ani ciało, nie mam loga jak Naomi Klein
Krew w nas gorąca - śpiewał Bajm
Ja nie wiem sam w co wierzyć mam, muszę kombajn odpalić sam
Obalić gram jak Jozua w święto Pesach
Odbicie siebie wiedzę dziś w moich dzieciach
W tych kilku prostych rzeczach, kilku prostych słowach
Wszystko jest stanem umysłu - tak mówi droga
Stonoga sto butów ma, dwa buty ma kot
Jestem El Polako, jestem Piotr, jestem tatą
Ciągły maraton, myśli bieg, rymów zator
Szepcze Platon, cicho szumi klimatyzator
Za oknem lato, za oknem pada śnieg
Za oknem świat "według łotra" jak Wiśniewski-Snerg pisał
Przez starą furtkę wejdź dzisiaj
W ogrodzie, gdzie cisza...
Wszystko jest stanem umysłu

Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu
Wszystko jest stanem umysłu

Tako rzecze Zaratustra, słuchu aparat ustaw
Dziś oko bystre, młode - jutro twarz stara z lustra
Nawet w alabastrach nie wstrzymasz czasu
Wszystko jest stanem umysłu, wracam do lasu
Ubogi zasób słów, ciągły dualizm
Obyście u swego raju bram długo nie pukali
Obyście u swego raju bram... u swego raju bram długo nie pukali

Wszystko jest stanem umysłu...
Ten kawałek, jest wyrazem hołdu jaki chciałbym złożyć całej kulturze Hip Hop
muzyce Rap, która była ze mną przez całe życie
i mnie ukształtowała i ma wpływ na to jakim jestem człowiekiem teraz

Pierwszy props pionierom, pierwszy skrecz Grand Wizard Theodore'a
potem był Kool Herz, Kurtis Blow był heros
ta, a Cool Kids się piął dopiero, te kurtki z czarną banderą
co promował je Chuck D, z Public Enemy
królował Ice-T, razem z Eazym E, Cube'm, Renem, Yella i Dr.Dre
Rakim, Eric B za liderem i czaj EPMD chciało spełniać sny ta
czyli, Eric i Parish zarabiali dolary, bomby spadły na Paryż
MDM, Stary Shen, nasz kontynetn stary
dodaj LoopTroop, ruska perkusja i Dj Vadim
Skandal z Warszawy, Gentleman made in Germany
tak więc w Europie witamy, a rzut kamieniem są Stany
ta ( pamiętacie to ? )
Mówie o czasach kiedy, Biggie Small's na tej ziemi
wpierdalał hamburgery, Tupaca nikt nie zastrzelił
pomimo, że Quens Bridge, od Mobb Deppa, to Kormeki
promowało rewolwery, Nas startował do kariery,
a Jay-Z nie był emeryt, lecz swój triumf miał Puff Daddy
świat zepsuł smak pieniędzy ta, niestety
W Nowym Jorku nawijali definicje, Moss Def i Talib Kwali
wracam wspomnieniami, zafascynowany płytami, gdzie się strzelali
I got 5 on it, i Long Beach Cali, Polska drugie Stany
koszulę w krate na fali, chcę tylko pić i palić ta

Sprawdź, teraz szybki przeskok w teraźniejszość
te same późniejsze czasy

To czai tu na głos jak Tuba, jeszcze Madlib dodaj Dumas
kumaj to nie hula w klubach, niestety
jak Dan The Automator, i generał Patton
a dla chał na lato, jak Company Flow pokazuje Fuck Off
pokazuje Fuck Off, pokazuje Fuck Off
Ref.
Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Byłeś moim przyjacielem

Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Lojalność, lojalność

1.
Spójrz na świat, tysiące zalet i wad
Jak niedopałek pod butem ginie każda chwila
Kiedy los deptał po piętach, tak byłem jak brat
Dziś rodzinę tą przeklinasz
Wspomnienia jak oblazłe z farby drzwi
A tamte dni jak światło starej żarówki
Rdzawe zacieki i obdrapany tynk
To przyjaźń? Może lepiej o tym nie mówmy
Te słowa chrzęszczą jak szkło pod podeszwą
Trzeszczą? Chuj z tym, jebać to zresztą
Mam swój zamknięty świat, z własnym olimpem
Ty zakłamaną twarz w stylu:
'Z deszczu pod rynnę'
Płaczesz, narzekasz ale nie chodzisz głodny
Zawsze wiesz, z której strony posmarować chleb czymś dobrym
Ja chociaż spłukany, to przyłóż do rany
Z ziomkiem przyjaźń?
Widziałem oka kątem za horyzontem

Ref.
Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Byłeś moim przyjacielem

Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Sprzedałeś przyjaźń, rozumiesz ?

2.
Co by się stało, gdyby się nie stało, to co się stało?
Nie ważne, już zawsze będziesz - jest nie halo
Idź stąd, pokój, nie dotrzymasz kroku
Chcę zatopić cię w smutnym bursztynie wzroku
Już, niech osiądzie kurz, nie za twoje zdrowie
Zabiłem cię w sercu, ale olałem żałobę
Nie będę słów żałował, jak ci coś się przydarzy
Nie poznasz prawdy nawet gdy usiądzie ci na twarzy
Zdeformowane drzewo podlewane kłamstwami
Czytaj między słowami i nie licz na litość
Dziś podam ci rękę, ale policzę palce
W walce gałęzie wykręciły fałsz i chciwość
Przeszły cię ciarki? Spędził sen z powiek omen?
Uczucie kiedy ktoś chodzi po twoim grobie
Zerwij się o świcie na ustach z niemym krzykiem
Człowiek zrodzony tylko w twojej głowie

3.
Ref.
Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Byłeś moim przyjacielem

Słów na usta nie ciśnie się zbyt wiele
Co mam powiedzieć na prawdę nie wiem
Poza tym, że byłeś moim przyjacielem
Pieprzyć melanże

3.
Przed nami morze wódki do przepłynięcia
Było legion suk, które chciały miłość
Niejeden melanż
To przeszłość, nigdy przyszłość, powodów milion
Jak kropli deszczu na szybie, gdy siąpi znów
Każda jest jak dopływ, tworzą goryczy nurt
Na pięciolinii czoła gra lód i chłód nut
Nigdy więcej już, twój wróg, to mój wróg

Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Twój wróg to mój wróg

Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już, nigdy więcej już
Nigdy więcej już,
twój wróg to mój wróg.

Nigdy więcej już, twój wróg to mój wróg
VNM
Oni chcą religii, dam ją tym zimnym sercom
Nie wierzysz we mnie? Kurwa jesteś innowiercą
Kto wielki się wozi, ubóstwiaj tego
Skurwysynu wiesz, że mam wielki wóz jak niebo.
Masz wolną chatę, panna z tobą tam siedzi
Wpadam tam ona mówi mi zwrotę weź przewiń
Nawijam i wychodzę i ziomek mnie nie wiń
Że kurwa zostałeś sam w domu jak Kevin.
Nie umiesz ściemniać tu po wódce, bez kitu
Ja mam Blefa, jak bym miał połówkę Flexxipu
Na dzielni u mnie stoją codziennie głowy
U ciebie na dzielni stoi tylko dzielnicowy.
Robisz zdjęcia na swój album, baunsuj więc
Ja termometrom w studio daje na mic'u rtęć
Twój album nie wyszedł, a masz slajdów z pięć
Ja mam album, ty masz tylko album zdjęć.
A śmiejesz się twórco wielki, śmiej się dalej
Te flow zrobi ci kurwa uśmiech Chelsea
Robisz solo? Może sprawdzę to, nie wiem
Ale weź ziomków, nie chce mi się śmiać tylko z ciebie.

W.E.N.A
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy nigdy kurwa, nigdy nigdy

Wpierdalam się do studia, znów muszę coś nawinąć
Chcesz mieć ze mną beef? Kurwa przyjedź do mnie na Marymont
Ty nigdy się nie ruszysz, jestem tego pewny
Bo fałszywi gracze nie opuszczają swoich osiedli.
Stój na swoim miejscu, bez szaleństw
Rapowałem kiedy Islam robił panele z Al Kaiem
Bez zarzutu jak usłyszysz mnie salutuj
Jestem jak nowa kolekcja Diil - nie dla lamusów.
(Napierdalam) na klasykach i na ciężkich mainstreamach
Masz problem? Na siłę wpierdolę ci swój klimat
Nie karzę ci mnie lubić, bierz swoich ludzi
Sam nie dasz mi rady, choć nie jestem kurwa duży.
Twój rap się kurwa zużył, na chuj bity brudzisz?
Kreujesz wizerunek mój jeden wers go zburzy
Skończ pierdolić ten flow cie przeszkoli
I stań przede mną napierdolę cie jak rum bez coli.
Skurwysynu

Ref.
Nie chcesz ze mną beefu
Schyl głowę kiedy wchodzę na mic, ta
Nie chcesz ze mną beefu
Spytaj ziomka on ci powie na bank, że ty
Nie chcesz ze mną beefu
Kto punchem gra? Kto power tu ma?
Nie chcesz ze mną beefu
V N M! W.E.N.A!

VNM
Czekasz przed beefem i sapiesz pot, w japę ci wsiąka
Biegnij chuju, ja i tak cie złapie jak kolka
Chcesz przyjść na mój pogrzeb? Durniu dobra
Przyjdź na niego, ja wyskoczę z trumny jak Jordan.
Chce ze mną wojny na trackach sukinsyn
Będzie ją miał, powie PiS (peace) jak bracia Kaczyńscy
Kurz oblazł już twoich kartek arkusz
Ja mam fanów, twój fan to antykwariusz.
Twój album jest świeży? chyba tylko cena
Na twój świeży album czeka tylko hiena
Mój album (aaahh) i za niską cenę,
Za to jest fresh jak Prince of Bel-Air
Te flow zabije twoją niunie, wyczaj ceny
I zamiast róż idź do kwiaciarni po chryzantemy
Robię Wietnam, nie mówię slangiem ściem
Polska to Pl, rozwiń sobie VNM.

W.E.N.A
Twoją sztuczność wyczuwam na odległość
Nie robisz niczego o czym mówisz (Ty) co da ci konflikt ze mną
Kładę równo, nie chcesz żebym się na ciebie naprawdę uwziął
Daj mnie na rewir to ci spalę studio.
Twoi ludzie o mnie stale mówią
Zostaniesz sam, oni z moim głosem dalej pójdą
Chyba o mnie nie zapomniałeś kurwo
Ale nie pamiętasz, że rap sprawiał ci trudność.
Ze mną sobie nie poradzisz
Eksplodujesz jak tylko eksponuje twoje wady
Wu do E wredny skurwiel, słów pełnych kurwek
Chcesz mieć ze mną beef? jesteś pewny? Chuj wiesz!

Ref.
Nie chcesz ze mną beefu
Schyl głowę kiedy wchodzę na mic
Nie chcesz ze mną beefu
Spytaj ziomka on ci powie na bank, że ty
Nie chcesz ze mną beefu
Kto punchem gra? Kto power tu ma?
Nie chcesz ze mną beefu
V N M! W.E.N.A!

Wu do E człowieku, VNM forteca studio
Nie chcesz skurwysynu kurwa nie chcesz beefu ze mną
nawet nie podchodź do nas
I z VNM tez nie chcesz beefu

Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa(skurwysynu)
Nigdy nigdy kurwa, nigdy nigdy
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa(skurwysynu)
Pewien gruby pan raz powiedzial mi-nie podoba Ci sie to wypierdalaj za drzwi
splunołem mu w twarz,spakowalem się,opuscilem klase-zagotowala mi krew
Tenże jego mość,kiedyś i gdzieś znów-mojego kumpla poinformował że jest chuj...
Kumpel wkurwił się,zawrzała mu krew,oplul skurwysyna potem z klasy wybił się...
Tenże gruby pan w chuj oblesny byl-baba go olała bo z zulami wina pił
Kasia-szkolna miss,maszyna ze HEJ,kiedy była w mini-skusił by się nawet gejj
Ten oblesny typ tak powiedział jej : "Dasz mi dupy to do drugiej klasy puszcze Cię"
Kasia się wkurwiła,zgadnij co zrobila ?-napluła mu na morde i klase puściła.

Nazbierało się-minął jakiś czas
przy wielkim ognisku odbył się klasowy ball
Impra była git-ogien duzy byll
Bo fotel grubasa bardzo dobrze się paliłł

PROSTĄ RADĘ DAMM,NAUCZYCIELOOM :
Trzeba być człowiekiem a nie pierdolonom świniąą

Powtarzam to znów NAUCZYCIELOOM :
Trzeba być człowiekiem a nie pierdolonom świniąą
Zostaw mnie nie kuś nie mów nie wołaj
Daj skołatanym myślom odpocząć już pora
Oddaj choć moment nie widzisz, że tonę
Pozwól mi usnąć chce wyrwać się koniec
Nie chce już o nie me oczy zmęczone
Tętno zbyt szybkie wysycham płonę
Jak gąbka chłonę choć nie chce bo cierpię
Boli mnie serce łeb pęka weź mnie
Wiesz nie odejdę daj chwilę wytchnienia
Chwila nie zmienia twego stanu skupienia
Bez znieczulenia zabijasz mnie nie mam
Szans na obronę więc wracam pochłonę
Wszystko co oddasz mnie zmusić nie można
Do nie znienawidzonych doznań rozczulać jak można
Tak żyć weź mnie zostaw daj spokój w końcu
Nie odbieraj wszystkiego ja nie chce tego
Zbyt wiele złego nie chce być twym kolegą
proszę cię kurwa błagam nie rób mi tego

Są chwile gdy samotnie spadam w dół
To są dni kiedy nie mam sił świat pęka w pół
I nikt nie wie kim jestem dokąd idę czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyje wierzę i jestem

Przetrwasz i ani mi nie mów że nie mam takich problemów
Bo to bajeczka dla dziecka to jest tak mamy po 30 lat
Wartości młodości zdmuchnął wiatr więc koleś spadł
Każdego poranka i wieczoru sprawca hardcore'u
Od 10-ciu lat wiem co jest jak
Rodzina nie ma wzoru dla syna to jest pakt
By tak spadł z siłą meteoru finał to nie brak wyboru
To był brak honoru w czynach to nie tak że był sam
Bo to był brat był jak rodzina to był skład
Który jak lawina pokonywał mury
Został ślad na kartach kultury jest mi zioma brak to był znak
Każdy samemu go odczytał
Dzisiaj wiem jak by nie było to pochytam cały świat
Witam na bitach jak titanica a ten czas który masz
Pozostał ci do życia znikam a ty
Przetrwasz zamknij się słuchaj masz
Siłę ducha styl który wybucha patrz
To otucha milcz kiedy nie ma tarcz
Ktoś do ucha mówi Ci że nie ma tego złego walcz

Są chwile gdy samotnie spadam w dół
To są dni kiedy nie mam sił świat pęka w pół
I nikt nie wie kim jestem dokąd idę czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyje wierzę i jestem

Wolę byc ostatni zamiast zostać na przedzie
Przynajmniej nie muszę się wciąż oglądać za siebie
Blisko słońca na niebie według własnej elipsy
Podróżują moje plany słowa, sample i myśli
Codziennie rano patrząc w przeznaczenia lustro
Sam siebie oszukuję widząc w marzeniach cud ziom
Tak zamieram krótko kocham stać tak bez ruchu myślę jak
Ludzie dodają tyle kłamstwa do uczuć?
Nie chcę współczuć nikomu jak i nie chcę współczucia
Wierzę że sam wybieram w jakich drepczę tu butach
Ja wolę być ostatni ale mieć luz i jaja
Utrzymać mózg na fali jak mróz w himalajach
Nie myślę o problemach nie ma tego złego
Jeśli nawet nie ma przebacz
Nie ma tego złego czego nie ogarnie wiedza
Nie kradnę, a zabieram twój czas bezpowrotnie
Z każdą płytą chcę dać ci ironie
Brat łatwiej zapomnieć trzymać nastrój na codzień
Co by się nie działo wiarę zawsze mam tu ziomek

Są chwile gdy samotnie spadam w dół
To są dni kiedy nie mam sił świat pęka w pół
I nikt nie wie kim jestem dokąd idę czy jeszcze
Gdzieś samotny stoję przed tobą
Ciągle jeszcze żyje wierzę i jestem
[PIH]
1. Jak król w królestwie cieni, ja i mój pokój -
tkwię w ćwierć śnie, skąpany w półmroku,
czuję więź z kartką - to jest to miejsce i czas;
cicha nitka atramentu pulsuje jak tętnica;
wędrówka bez granic, w podróż w zaświaty -
ja sam na sam ze sobą i mój chory imperatyw,
rytm przypływu i odpływu, ciszy i nie-ciszy,
między nami rytm słów, odstępów między słowami,
słyszysz ten szum? Kartki lecą w nieznane,
wyrzucam wersy jak przypływ na plaży fale,
oddycham tym powietrzem - dawało mi siłę jak dotąd,
na karku czuje lekką bryzę, chłód pod stopą,
bez stresu, złych intencji, spięć,
bliscy wyrywają się śmierci, wychodzą ze zdjęć,
bez łez na policzkach, ich oczy się nie smucą,
nie mają silnych twarzy ludzi, którzy już nie wrócą,
dzięki niemu żyję, to cały świat mój,
bez niego jak miłość bez czułości -
litość bez ramion, które koją ból,
jak litość bez ramion, które koją ból!

Ref.
Przemyślenia..
Prawdziwość emocji..
Niekończąca się historia..
Kolejne wersy.. piszę nocą..
Te rzeczy pokazują mi sens życia..

[PIH]
2. Paranoja trzyma w szponach, nigdy nie puszczała,
gdy nawijam na ulicach widzę martwe ciała,
zawieszone w próżni, poza czasem,
stany świadomości pozbawione sennych marzeń,
rozdziera nas cisza, bez werbla na raz,
nade mną ciąży milczenie miliona gwiazd,
dziecko miasta lewą nogą wstaje, stawia krok,
dziecko miasta - to mój wewnętrzny mrok,
widzę lśnienie oczu, zanim popłyną łzy,
czuję przeklęty wir poprzednich dni,
palcem po zaparowanej szybie piszę o tym, w co wierzę,
jadem się zatruwam - litera po literze,
oprowadzam Cię po pustej łupinie marzenia,
widzę dźwięki - słyszę kształty - dotykam wspomnienia,
historie przemilczane, zmięte, skreślone,
krwiste cumulusy, myśli przez szept rozrzucone.

Ref.
Przemyślenia..
Prawdziwość emocji..
Niekończąca się historia..
Kolejne wersy.. piszę nocą..
Te rzeczy pokazują mi sens życia..

[PIH]
3. Kiedy się śmieję, kiedy płaczę i jest mi wszystko jedno,
słowa dla mnie wtedy są tym, czym dla złodzieja ciemność,
od serca daję siebie, płynę ku bratnim sercom,
mimo że życie karmiło mnie zatrutą piersią,
ja i moi przyjaciele - dziś możemy wszystko!
na chwile staram się przestać być defetystą,
marzenia przeszły, zgorzknienia, lecz dziś na serio:
zostawiam dom pełen lęków, cała noc przede mną,
płoszę senność, obserwuję miasto z lotu ptaka -
zapisana strona to myśli żeglugi mapa,
osiedle śpi, mrok nad każdym blokiem,
mgła pociera twarz o szyby okien,
zamykam oczy, w ciemności widzę zarys planu,
od razu powieki kaleczy światło tamtych dni,
spisaną historie bezpowrotnych chwil,
wsuwam niczym list pod Twoje drzwi..

Ref.
Przemyślenia..
Prawdziwość emocji..
Niekończąca się historia..
Kolejne wersy.. piszę nocą...
Te rzeczy pokazują mi sens życia..
Ref. a kiedy mowie super to znaczy mam to w dupie
i nikt mi nie tlumaczy nic gdy leci bit na loopie
a kiedy mowie spoko mam w dupie to gleboko
i nikt mi tu nie raczy pic i bujac sie szeroko / x2

1. A kiedy mowie sijo nara nie podoba mi sie ten styl
to znaczy Twoja stara sklada lepsze teksty niz Ty
i robi halas wiekszy niz Twe koncerty
gdy napierdala z wala w przeterminowany befsztyk
a kiedy mowie hejting to juz Ci sie odpala
ze po odrobieniu lekcji pędzisz jebac na portalach
a jak nie robisz zadania mama nie wygania z chaty
to przechodzisz do dzialania www stare szmaty (pl)
kiedy mowie znam sie na tym to wiedz ze to nie sciema
bo ten styl to unikaty nie jak polowa podziemia
i odjebie wam tu katyn mam tu rapy skojarzenia
dla kumatych spora żenia twoje sporażenia pola rażenia
kiedy mowie Tobie siema to znaczy ze sie witam
i masz cos do powiedzenia nie ubierasz sie jak przypal
a jak nie witam sie z Toba to robie to celowo
i nikt mi nie tlumaczy nic i kazdy buja glowa

Ref. a kiedy mowie super to znaczy mam to w dupie
i nikt mi nie tlumaczy nic gdy leci bit na loopie
a kiedy mowie spoko mam w dupie to gleboko
i nikt mi tu nie raczy pic i bujac sie szeroko / x2

2. A kiedy wpierdalam sie na bit jak Mijagi daję sztukę,
a Ty gapisz sie jakby wjebali Ci dynamit w dupe
nie no mnie to bawi super nie to nie te braggi z UK
wez to zgraj wyjaraj i wpierdol na komputer
a kiedy mowie zrobie tu borute jednym ruchem
to masz w minute po dupie i zostajesz zywym trupem
a jak skupie sie i wkurwie to na serio Cie pograze
tak ze leb Ci urwie i nie zdazysz dotrzec na swoj pogrzeb
a kiedy mowie skadze to znaczy ze sie zgadzam
ze robie to dobrze nadal to nie zenada
kiedy to gadam i robie to madrze nadal
wylacz mnie jak Ci nie odpowiada
bo robie wylacznie odskocznie ktora
nie dotrze tu do stada
a kiedy to skladam dalej Twoi ziomale czuja tu zazdrosc taka
ze na przypale za ten talent oddali by posiadlosc
i robie to dalej w szale, jak wkurwiony dziki komando
dziwki na bank to znajda i sie odnajda wiem to na bank ziom czaj to.

Ref. a kiedy mowie super to znaczy mam to w dupie
i nikt mi nie tlumaczy nic gdy leci bit na loopie
a kiedy mowie spoko mam w dupie to gleboko
i nikt mi tu nie raczy pic i bujac sie szeroko / x2
Fakt faktem, nie taktem było by mówić iż
Generalnie zwątpiłem już w ogół ludzi choć
Czas czasem coraz bardziej chce mnie obudzić
Krzyczę : weź Miłosz, przestań się wreszcie łudzić!
Leż twardo na tym, ty żryj te dylematy, to schematy
Że pozyskać z reguły przychodzą straty
Skręć wady w dół, weź to wyleduj
Albo w nerwach i złości napierdalaj i graj tu
Oni będą cię nazywać
Oni będą cię wyzywać
Oni będą tak robić no bo muszą się powyżwać
To nie koniec, bo jeśli wokół wszystko w gównie tonie
To przymusem że trzeba nauczyć się w tym gównie pływać
Tak bywa świat zbiera żniwa krok po kroku
Masz więcej wrogów wokół niż przyjaciół u boku
Masz więcej słów natłoku, natłoku tych problemów
Niż chwil spędzanych w jakże zapomnianych w zapomnieniu
Nie-e mów nic, nie próbuj nawet,
Znam sprawę, znam dobrze twych zwątpieńdawe
Nie-e waż się nawet stanąć na moment.
Maan, to jeszcze nie koniec
Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia
Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak
Przyspieszona akcja serca to szach i mat
To po prostu życie, w którym pieniądz jest górą, to fakt
3, 2, 1, 0 start i akcja!
Chwila strachu jest tego warta
A klatka stop - Twój los zna tylko tarota karta
Pierd.... to bo to Twoja życiowa szansa
Na sukces, którym jest
Więcej szmalu, więcej czadu, więcej dup zabija Twój stres przez

Ref.

Więcej szmalu, ni ma szmalu!
Skąd go brać? Skąd mam brać? Nie mam jak!

Ref. (3x)

Spójrz na mnie, jestem tutaj na scenie
Mam pragnienie, zupełnie tak jak Ty
Moje życie to dążenie
Powiedz mi, jak bardzo tego chcesz
Delikatny dreszcz gładzi Twoje podniebienie
I już wiesz i ja i pogoda dla bogaczy
W Tej krainie pada deszcz, wiosenny też
Bo nie tylko jesienny i listopadowy
Powoli pomysły wskakują do głowy
Co to znaczy?
Sytuacja Twe życie potoczy i wyznaczy
Po-po-po-popchnie w grono innych graczy
Pytanie,a jaka będzie stawka?
Pytanie zostanie, nie ma odpowiedzi na nie
Stop klatka, marzenie, zapomnij. Akcja! Akcja!
To pragnienie zmienia Twe widzenie
Niemy film, milczenie, kolory czarny - biały
Popraw kolory, coś nie tak z kolorami
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami
Mitshubishi, jackoozie, silikony i palenie!

Ref. (4x)

I co to jest ten błysk w Twym oku widzę znów
Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł
Całymi dniami leżeć i pierd.... dziwki
I ha! I ha! Ten cel jest już bliski
Jak wyciągniecie ręki po zakazany owoc
Ziemia obiecana! Trzeba umieć sobie pomóc!
Wyjaskrawię Twój styl
Jesteś pod presją - chcesz to? Bierz to! Niech to
Ch.. ile czasu strącił ojciec Twój
By pokazać Ci jak masz żyć tu jest klif:
Bierz co chcesz i nie patrz czy to źle czy nie
Swoją głowę rzucasz dziś na szale
Zwycięstwa poczuj smak, życie daje Ci znak
Jak masz spełnić swe sny by być inny, lepszy
Los, tutaj tylko Ty stawkę ustalasz:
Va banque - wszystko na wszystko, jak nie to spierdalasz!

Ref. (4x)

Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci!
Imprezowa, lubi jazz, zgrabna dama, domatorka,
Zwariowana nimfomanka, uczuciowa, miła w lokach,
Górska podróżniczka, przyjaciółka, humanistka,
Subtelna, poliglotka, ładna, ruda, dziwna w szpilkach,
Punktualna, lubi zjeść, mądra i zadbana fanka,
Fajna blondi, niepaląca, porządna, elegancka,
Odważna, błyskotliwa, ciemnooka, romantyczka,
Kobieca, pewna siebie, lekkomyślna, artystka,
Normalna, dumna kotka, fanka kina, bez pruderia,
Pełne usta, przebojowa, atrakcyjna, niezbyt święta,
Waleczna, nazbyt spięta, rozsądna, hostessa,
Wrażliwa, uzdolniona, sympatyczna, biega w dresach,
Zachłanna, próżna, bystra, hetera, trzyma dystans,
Z tytułem naukowym, opalona, egzotyczna,
Egocentryczna, zazdrosna, piękna, bliska...
Mojego ideału, który znaleźć pora przyszła.

Ile masz cech, ile imion masz,
Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię
Niedaleko tam i uwierzę
I uwierzę bezgranicznie w nas,
Że już Ciebie mam
Bezgranicznie tak...

Duże oczy, wygadana, ciepła bardzo, pierwsza klasa,
Naturalna, bez nałogów, grzeczne dziewczę do szampana,
Nienaganna rówieśniczka, histeryczka, lubi freestyle,
Nie anorektyczka, Słodka, śliska, optymistka,
Wysoka, wierna, czysta, zmysłowa, sportsmenka,
Seksowna tenisistka, smukła, śliczna, tańczy breaka,
Po studiach, z przeszłością, amatorka mocnych wrażeń,
Bardzo skromna, spontaniczna, lubi znać kolejność zdarzeń,
Koniecznie napalona, desperatka, ale letnia,
Bezdzietna, intrygantka i to niekoniecznie biedna,
Lalka barbie, z telefonem, po rozwodzie, sekretarka,
Miłośniczka sztuki, amatorka picia w parkach,
Niegrzeczna, po trzydziestce, striptizerka w klubie gogo,
Lolitka, sama z dzieckiem, uśmiechnięta, z miną błogą,
Bizneswoman, lady fitness, fanka hardcorowych imprez,
Poszukując ideału ja przebrnąłem przez nie wszystkie...

Ile masz cech, ile imion masz,
Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię
Niedaleko tam i uwierzę
I uwierzę bezgranicznie w nas,
Że już Ciebie mam
Bezgranicznie tak...
Peja:
Właśnie tak, RPS SLU
Brahu GDA
P do N, P do N kreska

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Jest jedna gra, w której grasz tylko jedno życie masz
czym jest dar pytasz wciąż talent tylko odkryj bo
każdy z nas posiada wszystko czego trzeba nam
żeby strącić sensu brak podbić do sukcesu bram
droga to ciężka w chuj nieraz przyjdzie stoczyć bój
w świece skrótów błędów ziomalu nie licz na cud
widzę jak życia brud spycha wielu w życia róg
zbyt wielu upadłych aniołów nie ma dziś z nami już
w wirze melanży przespało czas najlepszy
teraz on z bełtem w łapie o starych dziejach pieprzy
i nawet jeśli był najlepszy to nikt nie pamięta o nim
mimo tych medali na ścianach dzisiaj to już anonim
więc jeśli grasz, śpiewasz, rymujesz czy walczysz ,
malujesz, tańczysz nie opuszczaj gardy zobaczysz
że trening i ciężka praca to ziomal zawsze powraca
musisz wiedzieć że nic nie powstrzyma prawdziwego gracza

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Peja:
Mógłbym dziś zawalić wszystko ot tak kupić w sklepie czystą
w oka mgnieniu upaść nisko szybko zmienić rzeczywistość
nie stać mnie na taki wyskok bo cena zbyt wysoka
zbyt często przychodziło płacić życiem życia szkoda
dziś tylko dodam obyś bracie nie żałował
ja ci mówię weź się w garść chwytaj dzień a nie za towar
dziś pod perkę trzeźwe słowa biegle rzucam na pętle
dziś nie czuje zaciśniętej na karku liny pięknie
mam to co bezcenne dar życia radość we mnie
bo doceniam fakt istnienia i tworzenia codziennie
chociaż różne pomysły przychodziły mi do głowy
na przykład chlanie wódy w ilościach przemysłowych
potem na treningach motyw wiecznie wyrzuty, czopy
przez bal znowu kłopoty przejebałem parę złotych
że w ogóle jestem zdrowy to na cud zakrawa bracie
wciąż wierzyłem że bez szwanku wyjdę z lotu kamikadze
opcja zapić się na śmierć przestała mi się podobać
mówili zrzygaj się uduś skonaj niczym Jean Bolland
byłem pewien nie pokona mnie zgubny nałóg bracie
te wyniszczające kace ryły beret, też to znacie?
gdy ktoś na ulicy beszta jak dzika pijana bestia
i tak slalomy napieprza w stylu Georg'iego Best'a
już przestałem się bać inni w strachu dają w gaz
tchórz umiera tysiąc razy za to kozak tylko raz !

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Dlatego ćwicz chłopak
wstań i ćwicz chłopak
nigdy nie poddawaj się
do przodu idź chłopak
dlatego ćwicz chłopak
na siebie licz chłopak
zamiast ćpać i pić
stań i ćwicz chłopak (x2)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo