Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Hej!
E-hej!
ej!

Staram się oszczędzać czas, ale później nie wiem co z tym fantem zrobić. Więc zabijam czas, próbuję dobić go jak trupa. Gdy się rusza, wykrusza spomiędzy palców jak piach. Wykorzystać czas jak tenisista serw. Choć dokucza pulsuje jak otwarty nerw. A w krtani gorzka ślina. Mina kwaśna. Być czy mieć, mieć czy być. Trzymać w garści, nie puszczać,
trzymać minuty jak zdjęcia w ramce. Zasznurować na dwie pętelki jak w trampkach.
To jest ta minuta...
Co ucieka jak z widelca makaron? Kiedy instynkt masz nagi jak z tą Sharon. Ale nie ariel. Minuta, pstryk i nie ma.
Poniedziałek, wtorek, środa. Wyślizguje się z wilgotnych dłoni jak z dziurawych ust woda.Bum Bum Bum. Choć człowiek z biegiem rozumny to bliżej trumny nie wrzuca papierków do urny tylko modli się, bo wie, że nie wie nic. I zabija czas choć nie wie co z nim później zrobić. I coraz dłuższe seriale. Miłość jak M, na dobre i na złe ta miłość. A szybko się żyło. Pstryk i nie ma. Jeśli w niebie emitują seriale (to ja do nieba nie chce wcale), ja tu zostaję, ej.

Ref.
Ja do nieba nie chce wcale, ja niebo mam tu. Choć więcej gabarytów mam i rośnie mi brzuch. Ja do nieba nie chce wcale ja niebo mam tu, choć świecą mi zakola i słabnie mi słuch. Ja do nieba nie chce wcale, ja niebo mam tu. Choć więcej gabarytów mam i rośnie mi brzuch. Ja do nieba nie chce wcale ja niebo mam tu, choć świecą mi zakola i słabnie mi słuch.

Niebo...
(To wille a nie paranoje Villas)

Sekundnik ściga się po cyfeblacie. Lata non stop jak szmira na polsacie. Ja ścigam się, chowam łeb pod parasol. Pod parasol nurkuję głową. Zerkasz na świat przez małą dziurkę, ale nie ozonową, tylko przez swoje widzimisie, jak byle ciul. Ja zerkam szeroko bo niebo mam tu. W tych budynkach co kolor ich róż. I trwam jak telewizja. Pozostawiam ślad jak po ranie pozostaje blizna. A śmierć puka raz, a nie trzy razy jak listonosz. Tu nie potrzebne urzędowe pismo albo donos. Nie ominie nikogo. Nie opadnie zgrabnie jak biustonosz. I wtedy tylko ciao ciało. Zalega na żołądku strach jak kakao. I nie pal bo umrzesz na choroby serca i na raka. Jeśli boli to znaczy że żyjesz, więc proszę przestań też krakać, a wiem że boli. To jest wyścig z czasem ale nie wyścig idoli. A jeśli w niebie szemrane jury sądzi kto ma talent to ja do nieba nie chce wcale, ja tu zostaję!

Ref.
Ja do nieba nie chce wcale, ja niebo mam tu. Choć więcej gabarytów mam i rośnie mi brzuch. Ja do nieba nie chce wcale ja niebo mam tu, choć świecą mi zakola i słabnie mi słuch.
Ja do nieba nie chce wcale, ja niebo mam tu. Choć więcej gabarytów mam i rośnie mi brzuch. Ja do nieba nie chce wcale ja niebo mam tu, choć świecą mi zakola i słabnie mi słuch.
Styl życia gnoja, N.O.J.A

Przygotowany na to, by znów rozczarowywać
w takim samym stopniu jak zachwycać (ta)
Przygotowany na kolejne wiadro pomyj
z którego nic sobie nie zrobię. (tak)
Oddaję wam ten materiał jako kawał dobrej sztuki muzycznej
po raz kolejny podnosząc sobie poprzeczkę jako artyście
a wam jako słuchaczom i nie ważne co kto tym razem powie
Rychu Peja był i jest stylowym gnojem. (ta,ta,ta)

Jakie życie taki rap, ok, to tylko muza
Niech wszystkich tych fałszywych mój styl życia gnoja wkurza
Jak u każdego burza w mózgu, czas na new school
Reprezentuję hip-hop od zawsze na tym wózku
Jadę pod prąd, jebać modę bracie, siostro
Dzięki prawdziwym za prawdziwą dłoń pomocną
Krytyk powie o mnie - artystyczna prowokacja
Nic o mnie nie wiedząc P do N – wjeżdżam z laczka.
Moja afirmacja stylu życia nie zachwyca
To mój rap, mój styl, mój głos, moja ulica
Styl życia gnoja, gnoja życia styl czytaj
Życie ostro dojeżdża, to tylko rap, bywaj.
Był zwykły szary dzień zwykłych szarych podwórek
diler mieszał kokainę z pyłem z jarzeniówek
a on punkt 12 obudziły go kościelne dzwony w centrum miasta
lekko przymulony wstał, założył zegarek na lewą rękę
ciętak, bo dzisiaj wszystko jest cięte
Rulex za stówę niby Rolex za 4600
poszedł do kuchni, włączył elektryczny czajnik
kawa, prysznic, parówki, rogalik
usiadł na kanapie odpalając pilota
FashionTV piękne dupy, idealne na brzydkie dni na 100 mieszkańców
tak jak on 80 na kablówkę ze ściemy
na lewo, więc to nie jest ściemą
żeby zadzwonić on musiał nabić popa
dobrze że taniej wydruki z bankomatu sprzedał mu chłopak
umówił się na wieczór że pójdą na koncert
dobrze, łyknął kultury, dobrze
pa, wstał ubrał jeansy Bossa
te co mu pogonił typ w żelowanych włosach
nie wiem co to za Boss, z pewnością nie Hugo
o jego polo też by można mówić długo
wziął kluczyki od Golfa i spryskał się na wyjście
Armani z allegro, podrabiane oczywiście
podjechał na stację coś tam zatankował
wodę, rzepak, mocz, a może opał
co, tego nie wie nawet komisja śledcza
potem podjechał po mąkę do dilerka
zero trójka mieniła się w świetle
pachniała tynkiem i z grubsza była na receptę
jak by było mało to bez ogródek
w dwójaka chłopak wydał mu lipną stówę
za którą później kupił robioną wódę
pięknie, kurwa, pięknie PKP wszystko cięte
zwykły dzień szarych podwórek
warto dodać że stuningował sobie furę
opolskie klocki i nakładkę na rurę
w sprzęcie WWO zgrane z mp3-ójek
chłopak chciałby dobrze ale się nie odnajduje
odwiedził koleżkę na PlayStacje przy blantach i wódeczce
dobre gierki na piratach
co więcej ciut podjechał pod klub
a biletów w kasie już zero
więc kupił na zewnątrz od typa dobre ksero
Wszedł, poszedł do baru głośno jak skurwysyn
zadzwonił do niej ale nic nie słyszy
są w środku oboje, lecz nie mogą się znaleźć
zamówił w tym czasie rozcieńczany browarek
z którym nie chcieli wpuścić go na główną salę
i tak stoi i niby wszystko jest ok,
ale nie jest wcale, ta cięta rzeczywistość nie jest realem
to pseudo świat pełen niby zalet

Dookoła wszystko podrabiane
namiastka prawdy, imitacje same
spójrz teraz na nas na koncercie
nas nigdy nie podrobią, WWO będzie sobą
nie starczy hologramów by stwierdzić autentyczność
certyfikat nam wystawia publiczność
to nie jebany show sobowtórów
prawdziwi, orginalni, my do bólu

Zwykły szary dzień, zwykłych szarych podwórek
jeden z drugim na ubezpieczenie zdzwonowali furę

dobra, dobra, dobra, dobra, nie chce mi się już tego więcej słuchać
Dopóki jestem w grze...
Do końca od początku

Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram, to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media, znam
Kilka patentów na zburzenie fundamentu
Na strącenie z firmamentu tych kilku śmiesznych pionków
To mój rap dla ziomków, jeszcze żyję, w porządku
Bo hip-hop będzie żył do końca od początku

Wieczór, pracownia, jak co dnia hip-hop żywy
Rap tak prawdziwy, że aż boli, to cię dziwi?
Że nie ma nic na niby, rap muzyka żywa, widzisz?
Każdy róg na osiedlu w klubie, każdy dźwięk słyszysz
Siłę mam, wytrzymam, konsekwencją to nazywam
Ponownie się odzywam, dobrze wiesz nie bez powodu

Nie sprawię ci zawodu, gadka warta zachodu
Bas pierdzi z samochodu gdy przejeżdżam blisko ciebie
Świeży towar klepie, ja opuszczam wolno szyby
Bo ten syf nie jest na niby, robiłbym to nawet gdyby
Nie było z tego grosza, gdyby znieśli mnie na noszach
Gdyby dziś dała mi kosza, odeszła, robiłbym to
Będzie przykro jeśli tego nie docenisz lub przecenisz
Gdy zajrzysz do kieszeni raperowi, cóż to zmieni?
My z rapem znieczuleni na obłudę, pomówienia
W życiu se pozmieniał tak jak chciał więc do widzenia
Chcą mnie oceniać, chcą winić, chcą mnie zmieniać
Wkręcają się w temat lecz nie czują go, ściema
Mówić, że jest dobrze jeśli tego dobra nie ma
Robić w to nie wierząc i pogrążać się w tych bredniach
Na ile mnie wyceniasz mój wydawco? mój fanie?
To prze*****ny temat jak życie prze*****ne
A ja widzę i słyszę więcej niż bym tego pragnął
Gdybym wiedział, że warto oddałbym ten rap za darmo
Wyjeżdżam z petardą z gruntu zły to nieprawdą
Nie bez powodu powtarzam - jestem, gram to
Z SLU gangu świr masz to jak w banku
Że wyjdę z tej opresji praktycznie bez szwanku
I jak Kris o poranku natchniony będę nawijał
W ciężkich czasach dla hip-hop'u to ja przepita szyja

Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram, to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media, znam
Kilka patentów na zburzenie fundamentu
Na strącenie z firmamentu tych kilku śmiesznych pionków
To mój rap dla ziomków, jeszcze żyję, w porządku
Bo hip-hop będzie żył do końca od początku

Czym dzisiaj jest ten hip-hop, który rządził
W czasach gdy byliśmy młodzi? kogo dziś to obchodzi?
Mnie oczywiście, dajcie mówić artyście
Wiele widzieliście na scenie, to na liście
Ludzie, wy tam byliście, pamiętacie? oczywiście
Świadkowie ceremonii nazywali mnie mistrzem
Zmieniliśmy stan rzeczy na lepsze jak należy
Byliśmy szczerzy, każdy po dzień dziś nam wierzy
Pora to uleczyć, przestań śmieciu kaleczyć
Nastały ciężkie czasy więc przechodzę do rzeczy
Z kim mam się zmierzyć? *****ony nieudacznik
Ilu takich znasz ty, ilu ja znam? sprawdź ich
Pękają fake ogniwa gdy na bicie wesz prawdziwa
Kilka rund ich przetrzyma wtedy puchną te *****i
*****, rap, używki i w ***** schłodzone drinki
Wyjdź stąd, zostaw, zrezygnuj, jesteś nikim
Masz *****owe wyniki, brak talentu, techniki
I do tego złe nawyki, dziś napluję ci w mordę
A z wartymi tego rapu ludźmi wychlam goudę

Dopóki jestem w grze...
Do końca od początku

Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram, to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media, znam
Kilka patentów na zburzenie fundamentu
Na strącenie z firmamentu tych kilku śmiesznych pionków
To mój rap dla ziomków, jeszcze żyję, w porządku
Bo hip-hop będzie żył do końca od początku

Umarł bym za rap jak nawijał Fredro Starr
Znów osuszyłem bar i pizgałem całą noc
Mój rap nie koks, rap jest moją kokainą
Zostanę blisko z rapem tak jak z moją dziewczyną
Bliski memu sercu mój rap
Nasze mordy krzywe nie dla każdego miłe
Mój rap jest dla *****k, ale tylko tych w pończochach
A ty komercyjna *****o wy*****laj stąd, wynocha
Stań se w kącie, szlochaj, dla mnie to radocha
Jak o*****ę tokaj, nagram to po stokroć lepiej
Wraz z wdechem i wydechem możesz se za*****ć ściechę
Zawyjesz jak wyjec niczym [?]
Nowy track jak News Daily usłyszą to w New Delhi
To nie na twoje nerwy, w drzwiach załóż ze dwie Gerdy
Wy*****laj z tego rapu, nie rób obciachu
Nie wyrabiasz się w tym fachu, masz zwykłej *****i status

Dopóki jestem w grze dopóty dobrze jest
Nawet jeśli tekst i bit potępi leszcz
Dopóki zapał mam to w rap gram, to wam dam
Nawet jeśli chłam wypełnia media, znam
Kilka patentów na zburzenie fundamentu
Na strącenie z firmamentu tych kilku śmiesznych pionków
To mój rap dla ziomków, jeszcze żyję, w porządku
Bo hip-hop będzie żył do końca od początku
Niech to się pali w eterze na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie, ta.
Niech to się pali w eterze, na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie.

Wiesz, mam temperament jak TomB,
przez wenę w rapie daję wersem serce.
To nie Kanye West, a to nie wytwórnia Group music,
mimo to w chuj ludzi, wie kto robi hałas wśród nich.
Sprawdzaj, gram za siebie, czuje rap jak 2pac.
Sram na Ciebie, możesz co najwyżej nas posłuchać,
Saper fail tej branży, dusza, to nie w słowach,
słowa przelewam na kartki by rap poszedł do Was.
(...)
Ty za nimi musisz powędrować jak tymy na dekach,
na werbalch, dobry flow ma.
Zobacz, chcę przejść do historii jak (...),
ale świat dziś mówi 'Mezo to wprawdzie rap'.
Wiesz co, pierdol się i daj nam swoje grać,
bo ten touchdown poleci tobie w twarz.
Masz rap, który możesz nazwać ekstra klasą.
Teraz Sebson, VNM cie w wersach spalą.

Niech to się pali w eterze na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie, ta.

Siema Wojtas, siema Sebson, joł. VNM synu, dokładnie tak, aha, joł.

Odkąd pamiętam, dla siebie gram ten rap,
nie było nikogo dla kogo bym miał to grać.
Chyba, że dla pengi, jasne, że tak
od zawsze chciałem przekładać kartki na track za hajs.
Gubisz kwadrat taki na maksa najs,
Ty, albo chociaż tak jak Basta rajs, ta.
Niestety kolo nie w tym kraju,
za rap mogę częściej wstawać na niezłym haju nazajutrz.
Nie znaczy to że nie jest ok,
flotę jeszcze z tego zrobię,
to nie tak że mi przejdzie bokiem.
Swoją dupę po to ścierwo wlokę,
idę pewnym krokiem i szybko jakbym jebnął kokę.
Pijawy widzą że moje skillsy cene,
jebane złodzieje, nie dostaniecie nic ode mnie.
W razie jak jakiś down tego nie wie,
gram za siebie, nie będę przecież grał za Ciebie

Niech to się pali w eterze na całym świecie,
Wojtas i Sebson z VNM-em, to rani Ciebie.
Gramy za siebie, stwarzamy efekt, jaramy z bletek trawę,
mamy serce w rapie, ta.

To jest rap, po to by stał się modny,
kto daje po trzy wzrotki, weź bardziej się ocknij.
To jest tak że młodzi MC chcą być coraz lepsi,
a ich rap to tylko to że mają na nogach conversy.
My gramy za siebie, większość nie wie co to honor
i stanął na linii ognia, aż spłonął młodo.
Ja zawsze mogłem ziomek powiedzieć 'Gram to od serca',
mam w żyłach rap jak Method Man albo Redman.
I ciągle niezależnie rzucam prawdę na track,
chuj mnie to boli, że ty zakładasz maske na twarz.
Na twoje wszystkie posty kładę punch line,
mogę się założyć, że zapiszesz to na dv-kach.
Nagrywasz słabe gówno, a chcesz zabłysnąć w gronie,
lepiej zamknij gębę i na nas schyl tą głowę.
Piszesz na forum bzdury, że kurwa umarł rap,
a to kawałek tak buja Was jak Wu-Tang Clan.
Zawsze byłem, jestem i będę fanem 3H
Hip – hop honeys, które mają czym oddychać
Przy tym ważona dycha, dziś problemów świata nie chce
Rozwiązać wole cienkie sznureczki, będzie pięknie
Ty zrzucisz je z siebie, te szmatki to jak brzemię
Zrzuć, poczuj odprężenie, poczuj się dobrze
Mów do mnie ciągle, mów do mnie mądrze
Mów do mnie łotrze, tak Rychu jest łotrem
O ciebie się otrę, ja kocur, ty kocica
W twych oczach chcica, kiedyś byłaś dziewica
Nie wstydź się, nie powiem moim kumplom że świntuszysz
Że zmysły moje burzysz, wciąż swym dupskiem mnie kusisz
Mam ci je zepsuć, z przyjemnością nie protestuj
Już gotowa do testu, tak w bezczynności nie stój
To świat 1000 gestów, 1000 i jednej nocy
Odrobina przemocy, wedle życzeń, chcesz zaskoczyć
Ja miałem sen proroczy i wiedziałem, że tak będzie
Suko rozpustna pokarz swoją perfekcje
Twoja zagadkowa mina, w zasięgu wzroku wagina
Tu niema co rozkminiać (niema, niema, niema)
Już się zaczyna, pieprze dystans, czas się zbliżyć
Językiem cię zwilżyć, wszystko wporządku kotku
Chcesz poczuć mnie w środku, to dla mnie pestka
Na wszystko gotowa moja średnia europejska
To nie groteska, raczej przez trzy X extra
Świat tysiąca ekstaz, zwięczeniem tego mój ekstrakt
Chcesz go mieć wszędzie, jaka pewna, niewierna
Z pewnością nie naiwna, super kurwiszczał
Jak masz na drugie, czy ja cię lubię
Do zobaczenia w klubie, pokój każdej dobrej dupie
Te akty, to fakty, zalkowe, hardcore’owy
Styl newschool’owy, a tematy archiwalne
Stary jak świat, pół serio, pół żartem
Dziś stawiam na zabawę, rozejdź się z tym palantem
Na dupsko twe obławę zaczynamy, więc je wystaw
A z pewnością damy radę, a ty na tym skorzystasz
Suko perfekcyjna, dupę swą wystaw
Suko perfekcyjna, dupę swą wystaw
W perfekcyjnym stylu cię zajebie rap artysta

Jestem strasznie pewnym siebie hardcore’owym skurwysynem
W cipce twej nie zginę, nie stosuj głupich sztuczek
Bo skurwiel cię stłuczę, to nie będą lajty, klapsy
Dupsko będzie sine, a ty będziesz miała spazmy
Tekst to odważny, kilka z was chciało sprawdzić
Ile w tym prawdy, poznały, byłem twardy
Mój urok nieodparty, już skończyły się żarty
Musi tylko być czysta, nie robić tego za fanty
Mogę napluć ci w pysk, jeśli tylko tego pragniesz
Wylądować na dnie, nie aniele lecz diable
Będzie nieładnie, ale właśnie tego pragniesz
Dobrze wiesz jak to będzie, jeśli chcesz, znasz mój adres
Ty poczułaś ciare, a to tylko słowa z bitem
Nie jestem harcerzykiem, który wciąż miksuje kitę
Nasz seks nie będzie skitem, raczej podwójny CD’ek
Chcesz się poczuć jak w niebie, zapraszam do bram piekieł
Poryty dekiel tak, że mogą wejść tabletki
Nie będę miękki, nie będę zbyt spięty
Jarają mnie te gierki, zdolny, zdrowy hetero
Przyprowadź koleżankę, podgłośnimy stereo
Nie wskazany error, pieprzyć dyskomfort
Wszystko mam zaplanowane w drobnych szczegółach słonko
Czas otworzyć okno, w pokoju zbyt gorąco
Brzmi zachęcająco, pachnie nocą upojną
Sto procent owocną, reprezentuje Lutę
Jako misji mnie nie kojarz z typem na jedną minutę
Każdą laputę zbałamucę tym tekstem
Jeśli teraz to słyszysz, to włóż w swe figi rękę
Ja przy tobie nie klęknę, tak dojadę że jękniesz
Nie mam kompleksów, kocham to, to jest piękne
I z dumy pęknę, nad ranem, gdy bokiem poszłaś
Jestem pewien że doszłaś, nie raz, czas już pospać
Dobranoc, na noc, raczej dzień dobry
Skurwiel niedobry, i mu wielu podobnych
Sukcesu głodny, znów zaglądam do szklanki
I nie zmienia się nic, matki, żony, kochanki
Jesteś taki luzak a ten beef cię pochłonął
Nagrałeś album? Zrób trasę koncertową
Ciekawe gdzie zagrasz? Jest skończony w kilku miastach
Lista wciąż rośnie koniec kariery nastał
Wielkopolska - nie zagra
Kielce - nie zagra
Kraków - nie zagra
Chcesz to dopisz coś wariat
O fanów swych zadbaj czy w ten sposób ich nagradzasz?
Otrzymując kolejny wilczy bilet nieprawdaż?
Czekałem by móc odpowiedzieć tobie wers po wersie
Znów nadarza się okazja a więc powiem jesteś leszczem
Czujesz jebnięcie wiem przechodzą cie dreszcze
Ja cię gadką swą zadręczę bo za siebie nie ręczę
Pojebało ci się we łbie chociaż łbem byłeś od zawsze
Wdepnąłeś w niezły pasztet skończę twą karierę właśnie
Mówię poważnie bo to ciebie dziś się tyczy
Bo możesz całe życie walczyć i zostać z niczym

Ref:
Twój ruch moja kolej teraz ty czekałeś pojeb
Uwierz warto było zwlekać z odpowiedzią masz dziś dołek
Zanuć bananowy song tej ty podrabiany ziomuś
Przynosisz wstyd dzieciakom z tak zwanych dobrych domów
Takim jak ty hejterom dziś ode mnie w dupę kop
Bo hejterów napierdalam jak Jay i Cichy Bob
Ma bekę każdy chłop przesłuchując moje kontry
Atak najlepszą obroną już nie jesteś taki mądry, co?

Nie myśl sobie, że między nami będzie zgoda
Charyzmą miażdży cię doda, beef'u będziesz żałował
Tracisz twarz mi ciebie szkoda dosłownie i w przenośni
Bo zmiażdży ten twój pysk moja pięść i ten nośnik
Nigdy nic złego nie widziałem w pieniądzach
Zawsze mówiłem, że z muzyki wyżyć można
Chałturę odstaw wciąż się parasz tym prostak
Tylko w kiepskich przedsięwzięciach bierze udział twoja postać
Dla ciebie potwarz lubisz ten obciach w gównie po łokcie sprawę te zostaw
Mówią mi ludzie gówna nie ruszaj tyś prowokator ciąg dalszy wymuszasz
Nic nie rozumiesz masz mózgu zator bo nawet prokurator zrozumiał co się stało
Za to ty dupku przy swoim obstawiasz szczerze podziwiam ten twój niby zapał
W ryja wyłapał i szuka winnych dać się zbić na koncercie za incydent wypijmy

Ref:

Ten beef mógł być wcześniej spytaj kiedy? no wtedy
Gdy przyjebał się w 'Klanie' o reprezentantów biedy
Wujek dał cię do słuchawki wypierałeś się niestety
Tak jak po Zielonej Górze wtedy też ściemniałeś leżysz
"Robię lans" "Nie kocham hip-hop" W tych numerach Ryszard cisnął
I się nie doczekał ripost bo siedziałeś cicho pizdo
Nie szukam sprzymierzeńców tak jak ty pomyleńcu
Choć w branży sukcesu a słuchaczy znaczna większość
Masz ze mnie niezłą bekę a nagrywasz cały mixtape
A to ja niby na spince i kolejny raz cię niszczę
O jedno cię proszę durna pało nie prowokuj
Myślisz, że wygrałeś beef? Twoja racja mój spokój
Te moje al'a filmiki bardziej śmieszą niż 'Bezele'
A ty jesteś zwykłym cwelem jak kumpel Vienia Pele
Franc Maurer bez wątpienia jest postacią fikcyjną
Za to Franc Lucas to konfident na 100% pipo
A ty American Mylffon za kartelem podążyłeś
Więc kto się okrył hańbą ja czy ty? Już nie żyjesz
Teraz ci przypierdoliłem jak Jay'owi z Prodigy
Zanim powiesz coś dwa razy się zastanów Polska szydzi

Ref:
!ąwruk z oklyt ogenlópsw eleiw eicam, YZAR AWD
.saw an mars ela
,saw an keławak ot ćyb łaim ...kaT
.jenjycilop elokzs w cąjuiduts
,hcatrecnok an PDWH ązcyzrK
.ęjcilop an ąinowzd
,ędrom w ejad zrainorhco mi kaj ...wółs ...łópsez tsej oT
...ileizdeiwop oc ,maW meiwop ein ...eż ,ileizdeiwoP
.ęktam ąjom ilawossidZ.
.ibul ein ozdrab ,ozdrab einm yrótk ,łópsez ynjaf ozdrab ikaT
...izdoŁ w łópsez ynjaf ikat tseJ

Wokół nienawiść zazdrość.
Wiesz, mam dość obłudy, której sens ciężko ogarnąć.
Może lepiej być gwiazdą w stylu Coco Jumbo; olać wszystko,
codziennie z inną dziwką, pierdolić HipHop.
Nie, nie ma tak łatwo!
Nawet, gdy zgaszone światło,
ludzie widzą co chcą, gdy na ręce patrzą.
Czekaj, aż gadać zaczną.
W tym tkwi sekret,
im dedykuję ten tekst i czekam na więcej przekleństw,
bo przecież w nich rap,
o takich samych jak oni pizdach,
co do własnych błędów nie potrafią się przyznać.
Zresztą to ich gra, którą chcą wygrać
za wszelką cenę, hańbiąc podziemie,
ja mam sumienie,
które mówi mi, jak mam postąpić,
by w siebie nie zwątpić,
by nigdy nie pchać ryja pod drin parasolki.
Strugając figo-fago dla modeli jak "burago".
Uczynienia zadość za wersy,
po którch miałem srać w pampersy.
Niech ich to męczy, nie mój to problem.
Wolę posłuchać, zamiast się mądrzyć co dla nich dobre,
bo nie w tym postęp, kiedyś to pojmiesz.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie mnie oceniać lepszych.
Rzecz w tym, że ciężko zamknąć pysk
w odniesieniu do reszty,
która na chama chce zamieścić
w kartach historii swój prestiż
najczęściej w demo wersji
odgrażając się mądrzejszym.
Wśród huku werbli mój krzyk,
dla ludzi pustych klątwa.
Nie pytaj mnie o rap,
bo ja tu tylko sprzątam.
I w tym chcę dotrwać do końca,
z dala od szpanerstw,
udoskonalając manewr,
jak dać sobie radę.
Nie musisz być miły.
I tak wiem, kiedy kłamiesz.
Masz tu dowód,
że mam słuch i powód,
by dziękować Bogu,
za to że nie zszargałem sobie honoru,
dokonując wyborów trudnych,
jak chcesz to ujmij.
Sam ustalę moment, w którym poczuję się dumny
pod stosem bzdur tych gości obłudnych,
fałszywych gestów, ja cały czas w tym miejscu
od świtu do zmierzchu,
w towarzystwie koleżków, dla których miłość jedna
w murach osiedla.
Czuję wolność, pojmując mądrość bez zawartości sorry,
Bo tu twa nienawiść, więc przestań w oczy kadzić.
Mnie tym nie zbawisz, czaisz?
Mam dosyć tej skurwiałej błazenady

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Ten kawałek nosi tytuł zazdrość...
Wiesz czemu... bo to jest zazdrość...
Zazdrość... ja nikomu niczego nie zazdroszczę
bez przewozu, po prostu z serca.
Bałuty reprezentacja, eudezet.
Pierdolić nieuzasadnione słowa krytyki.
Pierdolić wszystkich, co się doszukują tanich sensacji.
Koniec narracji.
REF.
Chciałbym wejść do studia i powiedzieć co myślę
I rzygnąć takie gówno, tylko mi tu bez ciśnień
O tym że droga brudna jest, a w tym przemyśle
Myślę że dowiesz się o tym dziś x2

Moja muza to jest hardcor rap
To hardcor skład, "P H" to gra bierz to brat
12 lat w tej dziedzinie, już mówili mi że minie mi to
Jak śnieg po zimie, a ja żyję tym bo
Słyszę różnice między "big L" a "big Punem"
Hip-Hop, ma tą technikę którą kładzie na tej prawdzie dziwko
Uczył mnie "Sensei" samary, a "Snoop" pokazał "boogie"
"Dr.Dree" z towaru kręcił "Jointy", i palił jak szlugi
Przeszliśmy drogę, ale gdzie zawiodła nas ziomek?
Zawiodła "MP3", polifonii dzwonek ziomek
Zawiodła droga która stała się zbyt trudna
Już upadła duma w nas
Chciałbym wejść do studia, i nagrać ten kawałek bez ciśnień
Dostajesz ten "Mixtape", za karę i liczbę
Ściągniętych masę płyt, ja w rytm muzyki
Robie ten hit, bo mi wstyd po prostu

REF.
Chciałbym wejść do studia i powiedzieć co myślę
I rzygnąć takie gówno, tylko mi tu bez ciśnień
O tym że droga brudna jest, a w tym przemyśle
Myślę że dowiesz się o tym dziś x2

Chcesz dotknąć prawdy? Nieodbiegam w temacie daleko
Takie prawdy złe jazdy, co mówi co jest co
Ja mam pewność że z rap gry wyjdziesz, góra za miesiąc
Ja zostaje bo wiesz co? Mam na wszystkich daleko
Miałem pęd do muzyki tej, gdy "hei" był modny
Dzisiaj na "Top Trendy", wygrywa dupa "Dody"
I "18L" co zagrał "Magika"
Wszyscy plują mu w ryj, mówią że pada deszcz i znika
Nie wież tym palantom, nie wież im bo niewarto
Każdy z nich wziął zato szmal i gra niby hardcor rap
Lecz przyjdą dni kiedy ich świat, zrobi koło
bo spalą wszystkie mosty, i będzie niewesoło
No co mam powiedzieć dziś, gdy nie mam wpływu?
Nawet "Diss" nie zabije ich, ja daję wybór
No bo kim oni są, żeby ci prawić wywód?
To psy, na ten szmal i te karty "chipu"

REF.
Chciałbym wejść do studia i powiedzieć co myślę
I rzygnąć takie gówno, tylko mi tu bez ciśnień
O tym że droga brudna jest, a w tym przemyśle
Myślę że dowiesz się o tym dziś x2
Witamy państwa na pokładzie naszych linii lotniczych
Lot będzie trwał 2 godziny 45 minut
Mamy nadzieję, że dolecicie spokojnie
zapiąć pasy w miejsce przeznaczenia
Nie skromny syf tak, wykupione macie wczasy właśnie na tej wyspie

Nie skromny syf, dzisiaj All Inclusive
I nie będzie mi wstyd jak chcę zrobię hit
Przelot, już lecę, na pokładzie są hece
X.O. Hennesy, wiecie kto rozkręca imprezę
Biba pod palmą, wypijmy za tamto
Rum z Colą, Fantą plus Smirnoff z wkładką
Zbyt często nie rzadko, to jest niezłą gratką
Nie skurwiel z posadką tylko ze slumsów szczeniak
Twe szanse oceniam, czy zdobędę tę panią
Tak patrzę sobie na nią no i wołam - siamano
Sympatyków mało [?] czas wygrzać
Póki młody korzystać, wiem, że nie każdego stać
Ja nie będę się śmiać i wypiję wasze zdrowie
Też kiedyś nie mogłem, nic nie miałem - pokój człowiek
Tak całe życie sobie nic nie robić tylko leżeć
Nażreć się do syta, mieć co palić, w to nie wierzę
Trzeba zapierdalać, by to wszystko móc opłacić
Mówi o mnie kilku - jak ten skurwiel się bogaci
Za swoje mam to wszystko teraz możesz się wkurzyć
Ale życie chcę brać tylko w systemie All Inclusive
Za swoje mam to wszystko teraz możesz się wkurzyć
Ale życie chcę brać tylko w systemie All Inclusive

Tak, tak, właśnie tak
All Inclusive...

Przyjmij to do wiadomości nigdy już nie będę pościł
Dla nędzy brak litości syf eliminuje sprawnie
Swe sprawy ogarnę i gdy czas jest to się bawię
Usypane mam na ławie czasem nastrój se poprawie
Przy wzmocnionej kawie w towarzystwie pięknych kobiet
To nie jest fajne życie lecz niestety bardzo drogie
Nie będę się tobie tłumaczył, żem rozrzutny
Że wydaję euro, funty, nawyki? jesteś smutny
Bo ja nie jestem butny? Rycha pycha nie pożarła
Nadal brak tu lansu chociaż lubię rozgardiasz
Jay M.D. Remy Martin, pół serio pół żartem
Z koleżką nie palantem na kwadracie trwa impreza
A osiedle plotkuje, a policja mnie namierza
A zazdrośni się wkurwiają, a ta suka nie dowierza
Że ze mnie kawał zwierza, nie odmawiam pacierza
Tylko All Inclusive mówię ci - to wam polecam

All Inclusive...

Full opcja radosna tak prosta, że aż czasem
Myślę, że to wszystko się nie dzieje sie naprawdę
Wtedy szczypię się w ryja i dziękuję za to sobie
Bo prawić standard życia możesz prawie zawsze, gnojek
Często tak mówią, lecz za moje imprezują
Nie stawiam byle sukom, byle szujom
Pejowce częstują, tak już było lata wcześniej
Kiedy mój starszy brat rozpierdalał swoje czesne
Kieszonkowe te kwestie nikt z nas nigdy nie był skąpy
Że po szkodzie człowiek mądry to normalne ale szalej
Zdarza się przejebać kwoty, których nie wymienię
Talent mam do wydawania, mam do zarabiania
Wiem w co się uwikłałem, a, że chciałem to wydałem
Najbardziej zarobiony raper w III RP
I w IV też tak będzie, a jak nie to będzie pech

All Inclusive...

Jak wylądujemy to już będzie pełna pizda
All Inclusive, właśnie tak
Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Najpierw pójdzie prosty, później idzie byk
Trzymaj mocno gardę, formuj szyk
Do boju słyszę krzyk, jakiś ryk, to nie wstrzyk
Tak jak i do tańca, do tego mam dryg
Bo różne sytuacje w życiu mam
Styl - cham, Full - cham, Ostry - cham
I nie sam to pcham
Bo życie to i atak, jak i uniki
Chłopaki z Bombatyki, z tej samej kliki
Tak jest, ci powiedzą, życie dało w dupę
Więc bardzo dobrze wiedzą
Oni bardzo dobrze wiedzą
Kminisz? to nie finisz, będzie więcej
Będzie goręcej, jak Sensei
Ta sztuka walki, to inna odmiana
Ciosów wymiana, lewa - prawa, zmiana
To technika trudna do opanowania
Dodatkiem do tego, są te nagrania
Uczyć będą tego różne sytuacje
Bo życie nie wakacje, wiem, że mam rację
Rozkmiń ten tekst, a znajdziesz podtekst
Mądry da radę, a jak nie, to chuj na to kładę
Chuj, chuj, chuj na to kładę, kładę, ta.

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Schowany za swą gardą, trzymam ją twardo
By ciosów od życia nie dostać, a sprostać
trzeba kontrować, czasem się schować
Niestety uderzenia da się blokować
Bo życie jest ciężkie, w nim wiele problemów
Więc nie daj sobie odebrać do życia tlenu
Walcz, walcz, jak życie do tego zmusza
Nie daj sobą pomiatać, nie daj się oszukać
Bo jest tak, będzie, zawsze i wszędzie
Że przez moją gardę cios nie przejdzie
Staram się chronić, oddawać strzały
Bo wiem, że ten świat nie jest doskonały
Póki co, wszędzie czyha zło
Dlatego twardo i nigdy nie na dno
Staram się tak żyć, żeby było dobrze
Żeby za szybko nie odbył się mój pogrzeb
Wyprowadzam ciosy i gotuję strzały
Przy mej twarzy garda, to mój kompost stały

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Choć morda to nie szklanka, to gardę trzymać trzeba
Inaczej szklanki nie ma, but do ryja i na ryju kebab
Z uniesioną gardą tu się każdy wiem, że dobrze miewa
Z dumą nosi, tylko kurwa się panoszy pod nogami
Stara zasada między nami, że wśród swoich się wspieramy
To nie do przebicia garda
Chociaż nie raz przed oczami wizja marna
Jakby dla twojego farta
W końcu przyszła kartka z kalendarza czarna
Masz nas, a my mamy ciebie, frajerstwo się dojebie
Zawsze jakoś będzie, jesteś pewny swego, to nie jesteś w błędzie
Swoich się postanowiło, swoich się zdobędzie
Trzymając gardę, puścisz farbę, pięści będą pędzlem
Najlepszy atak, to obrona, wiedzą o tym Bezimienni
Południowa strona, nie ma mowy tu o forach
Nikt nic za darmo nie da
Życie nie oparte tylko na potrzebach
Tutaj nie ma przebacz
Dla nas oczywiste, jebać kurwy zawistne
Ręce w piąchy zaciśnięte, ale wśród swoich czyste
Życie nauczyło - broń się gardą, a nie pyskiem

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda dzisiaj O.S.T.R.y
Aha, dokładnie tak, yoo
2011, B.R.O, no i ona w roli głównej
Sprawdź to, posłuchaj, ej.

Ja znam ją parę lat, jest mi bliska
ona też mnie zna i nie tylko z imienia i nazwiska
moja ksywka to dla niej moje imię
bo sama chciała, żebym grał pod takim pseudonimem
przełykam ślinę, opowiem Wam o niej
zawsze najlepiej czuła się na betonie
nie jedne dłonie zapisały na stronie,
że wróżą jej koniec, ale ona wciąż płonie
Żyła wśród bloków, tam też dorosła
Ludzie pokochali ją, więc musiała zostać
Woli air-maxy niż obcas medium
Jest obca, ma klasę, choć dla wielu to obciach
Z małego chłopca zrobiła mężczyznę,
jestem jej wdzięczny, choć dzisiaj mam bliznę
Wielu robi na niej biznes, idąc na łatwiznę
sobowtór na jej podobiznę

She plays the street life
Because there's no place she can go
Street life
It's the only life she knows
Street life
And there's a thousand cards to play
Street life
Until you play your life away

Wielu chciało zrobić z niej plastikową lalkę
wymalować usta, ubrać w znaną markę
ale ona woli kartkę, mikrofon i marker
to jest dla niej nierozłączny item
Przypuszczali, że sprzeda się już całkiem
bo hajs rządzi światem, ona by rządziła hajsem
swoją szansę olała, to pewne
nie rządzi show biznesem, ale rządzi osiedlem
ja nie odszedłem, tak samo jak ona
mam cel i nadzieję, że resztę pokonam
chcesz prawdy na dłoniach? Ja prawdę mam w skroniach
bo z głowy piszę pancze i konasz
show biznes chciał nową marionetkę,
bo trzeba kosić sos, a pop powoli więdnie
po śmierci króla, jak dla mnie zamula
więc teraz tanio nakręca się koniunktura.

She plays the street life
Because there's no place she can go
Street life
It's the only life she knows
Street life
And there's a thousand cards to play
Street life
Until you play your life away

Ktoś ją niszczy, ktoś ją potępia
ale ona zawsze trafia do serca
jest szczera, słychać to w wersach
ja jej zaufałem, choć raczej marna z niej pensja
Gdzie jej sukienka? Zostawiła w domu
bo woli szary dres, kiedy wychodzi do ziomów
nie ma adresu, ani telefonu
żyje na ulicach i nie oczekuje tronu
bez farmazonów, ma klasę i styl
czasem zgarnia kasę, czasem nie zgarnia nic
ale najwidoczniej już tak musi być
bo ma honor, który jest ważniejszy niż kwit
gdzie jest hit na vivie? Polski rap hit w mediach
to już chyba nie jest możliwe
ona ma to gdzieś, bo to co prawdziwe to
liczba wejść na portalach, sam wybierz.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo