Popularne piosenki. Polski Hip Hop

To LWC ludzie, więc podajcie lód, wódę lub rum
dolej rudej, dupę rusz, podnieś w górę swoje łapska
bo zaczynamy trzaskać
czeka cię dawka wysublimowanego chamstwa
to nieprawda, że możemy tym pozarażać
bo pozarażam tym jak zaraża tym zaraza
ej stop wyłącz Mareczku...
to chyba jakiś bezsens, pieprzę takie bzdury
zawsze gdy się śpieszę z tekstem
jestem śmieszny jak Halama
zawsze, kiedy zajaram dobry stuff u Adama
to nie bounce mama, dość tego cyganie
otumania młodzież gorzej niż bania u cygana
to jest dramat a może być tylko coraz gorzej
tylko położę się spać mam film, kilka książek
chcę pole ganji, żyć z UE dotacji
może posadzić drzewo, czasem polować na kaczki
nie martwić sie tym, że wyjadę i nie wrócę
Łódź Teofilów to na zawsze LWC

[x2]
Jeśli nie wiesz, co robić a możesz zbakać się to LWC
Jeśli nie wiesz, co robić a możesz napić się to LWC

dwadzieścia siedem lat w burdelu, które nazywamy państwem
młody, piękny, bogaty, wyluzowany zawsze
ja chcę taki być, ty daj mnie taki myk
by Hawana Panama Bahama tu na bananach drin
paranoje mam większe niż Ich Troje
choć nie posiadam kolorowych włosów na głowie
powiedz mi w mig nie chcę, zastrój się myk
tylko zig (zig) zag (zag) i liście tlić
myśl pif (pif) paf (paf) dym ziomek daj to
lubię, kiedy dym porusza wodę zdatnio
mógłbym tylko żyć, pić, podróżować z fajką
ty masz tlen ja skręt tego nie wymieni kantor
więc pal, bo ci zgaśnie bla-bla
żyć tak na co dzień to zbyt łatwe wariat
a jednak się lenię, zielenie tyle nie na węzła
siły mnie nie myl mnie nie ominie mnie ta perła
miele i nie płacz, że wolisz włosy na żel
tu masz smak alkoholi i maskoty na parze
więcej nie zdradzę, sprawdź to przyczyna
LWC, czyli ziom - Lód, Wódka, Cytryna

[x2]
Jeśli nie wiesz, co robić a możesz zbakać się to LWC
Jeśli nie wiesz, co robić a możesz napić się to LWC
mój znak zodiaku to baran
jadowity jak z komodo waran
robię rap ze swobodą nawet, gdy sie nie staram
a nakręca mnie ganda
niejeden żandarm chciałby mi chociaż wkleić mandat
liryczny wandal, co woła - jebać system
muszę podołać w zgoła, winnym systemie zaistnieć
odpalam samoistnie w pysku z gwizdkiem
zapłon świrus, co zarazi ci mózg jak wirus laptop
kaszlę z przepalonym płucem
znasz mnie, pomysł na życie zawarłem w skrócie
LWC, bo lubię wygolone cipki
już rodzice zwykli mawiać, że mam w głowie tylko zbytki
ale nic mi nie zanosi się na poprawę
tylko lLolki, wolne style i ciągle się bawię
z dnia na dzień bowiem wyduszam z siebie wersy
surowe jak półtusza w mięsnym, nie wzruszam się tym
jestem lirycznie wysublimowanym chamem
wyrzuć łapska w górę, jeśli masz podobną banię

[x2]
Jeśli nie wiesz, co robić a możesz zbakać się to LWC
Jeśli nie wiesz, co robić a możesz napić się to LWC
Ej! Tu każdy dzień wygląda tak samo,
próbujemy podbudować swoją tożsamość,
"dzień dobry." - "dobranoc." nic z tego,
kiedy dziś rano jest gorsze od wczorajszego,
na ulicach pierdolnik, w domach przemoc,
niby wszyscy wolni, ale co z tego,
wtopieni w beton patrzymy w niebo,
dzień kończy się szybciej niż baterie w stereo,
prawo na lewo obok reszta na odwrót,
jaram drzewo przymykam oko żeby widzieć kontur,
powiesz mi weź się odmul, powiem Ci weź se odpuść,
od lat robię to po prostu dla sportu,
w mieście drapaczy i projektów z cementu,
dzieci widzą centrum stojąc na dachu z azbestu,
się nie przejmuj, jeden z dziesięciu to wygra,
ale któryś będzie miał to zapłonie iskra.

Ref: Bądź dumny
mówię to do siebie codziennie
wierze,że Ty też
raz jest lepiej raz gorzej
trzeba stać przy swoim słowie
my mamy tą pewność
że zostawiamy coś po sobie.

Zawsze żyłem po swojemu,
co nigdy nie było łatwe,
twardy charakter w końcu urodzony na żelaznej fartem,
mam po matce bunt po ojcu, pasję
na resztę brak słów pierdolony ból doświadczeń,
w miejskim bagnie nie pachnie różami,
śmierdzi brudnym asfaltem i złymi wspomnieniami,
nic nie poradzisz, widać Bóg tak chciał,
zło konieczne które mnie nakarmił,
po to bym wstał,
sam doszedłem tu jak VNM,
miałem dziewięciu kumpli, trzech zaćpało się helem,
dwóch ma dziś pracę i beemę,
pozostałych czterech czasami widzę ich pod sklepem,
tak to jest gdy na nogach masz cement,
i ktoś chce żebyś z nim popływał w basenie,
weź to do siebie ale najpierw skumaj,
przecież nie wyjdziesz stąd jak Thruman - Duma!

Ref: Bądź dumny
mówie to do siebie codziennie
wierze, że Ty też
raz jest lepiej raz gorzej
trzeba stać przy swoim słowie
my mamy tą pewność, że zostawiamy coś po sobie.
Fakt faktem, nie taktem było by mówić iż
Generalnie zwątpiłem już w ogół ludzi choć
Czas czasem coraz bardziej chce mnie obudzić
Krzyczę : weź Miłosz, przestań się wreszcie łudzić!
Leż twardo na tym, ty żryj te dylematy, to schematy
Że pozyskać z reguły przychodzą straty
Skręć wady w dół, weź to wyleduj
Albo w nerwach i złości napierdalaj i graj tu
Oni będą cię nazywać
Oni będą cię wyzywać
Oni będą tak robić no bo muszą się powyżwać
To nie koniec, bo jeśli wokół wszystko w gównie tonie
To przymusem że trzeba nauczyć się w tym gównie pływać
Tak bywa świat zbiera żniwa krok po kroku
Masz więcej wrogów wokół niż przyjaciół u boku
Masz więcej słów natłoku, natłoku tych problemów
Niż chwil spędzanych w jakże zapomnianych w zapomnieniu
Nie-e mów nic, nie próbuj nawet,
Znam sprawę, znam dobrze twych zwątpieńdawe
Nie-e waż się nawet stanąć na moment.
Maan, to jeszcze nie koniec
Dwa zero, jeden jeden, jeden jeden zero sześć
czerwiec, a nie listopad i deszcz,
odwiedził na konsolę ziomek mnię,
odpalamy fife jak byśmy nie mieli ocb,
gorąco, trochę pocę się
ale mam wentylator na pilota home boy
jak eis i pezet robię klik klik włącz na auto
z ziomkiem robimy dżej di i gibona combo
dziura w bani jakiej doktor załatać nie zdoła plombą aha,
czekaj, to będzię dopiero za trzy godziny,
teraz daje na bit voskovego te wypociny
w sumie nie wypociny
bo takie flow jak by ktoś próbował zrobić na japie byłby jak limo siny
sory za dygresje, wracam do muzyki,
dwie godziny temu pojechałem do blue city
bo stary perfum wyparował już mi i nie byłbym gotowy na jedną z tych niuń meeting, jest dobrze

Wczoraj był piątek i wpakował się do mnie ziom,
był w stanach i kupił mi koszulkę Nek'a z napisem venomenon
dzięki ziomek to jest pięknę
nie mogę już się doczekać kiedy wyjebie w tym na koncercie aha,
przedtem w robocie sunął mi dzień w chwiłę
w czwartek byłem z ulubioną ex w kinie
ciąglę jest piękna, ja ciąglę nie kminie
dlaczego wolę być sam, mimo to może to minie
byliśmy na kac vegas sequel ujdzie ?
jak lubiłeś jedynke, koniecznie idź na dwójkę,
najebani w azji robią te podchody i beka jak Chow wali Alanowi koks z brody,
sory za spojler, wracam do muzyki,
dwie godziny po tym co tu piszę już będę napity, ta,
mówiła o tym pierwsza zwrotka
ziomek jeszcze nie przyszedł,
kończę idę jębnąć bronksa, jest dobrze
Otwierasz oczy resztki snu topisz w umywalce
Ostatnie dni uciekły ci jak przez palce
Życie to wojna wojna to walka
A w walce dekoncentracja choćby nawet chwilowa
To wróg tak jak strach
Rozumiesz te słowa
I dla ciebie jeden mach jeszcze jeden mach
By od nowa znów odżyła wewnętrzna siła
Automotywacja życiowy napęd
Bezpośrednio związany z rapem
Zatem cała naprzód do ataku do boju
Z tobą twoi ludzie twojego pokroju
Dobrze wiesz że wszystko co cię nie zabije da ci moc i siłę
Więc nie czujesz niepokoju kiedy drwią
I wtedy kiedy słodko śpią
Ty słyszysz w sercu weź długopis i pisz
I wolisz to niż w pierdolonej bezczynności się pogrążać
Hasło roku zawsze robić swoje i do tyłu nigdy się nie oglądać
Czekaj wiem prawdziwe słowa muszą mieć pokrycie
Więc zapełniasz tuszem białe pola w skoroszycie
By o świecie ponownie wejść w podziemie
Udoskonalić jeszcze bardziej styl i brzmienie
Oni jutro będę mieli to na walkmanie
A po jutrze zobacz znów cię na scenie
Wiesz czemu
Bo automotywacja cię nakręca
Sen z oczu spędza zdrowia nie oszczędza
Więc chwytaj za mikrofon i zabijaj ciszę
I usłysz to brat bo ja już to słyszę

REF. x2
Elo Pelson (elo Pelson)
Weź w miejscu nie stój (weź w miejscu nie stój)
Zejdź do podziemia (zejdź do podziemia)
Myśli zarejestruj (myśli zarejestruj)
Ciężko pracuj (ciężko pracuj)
Aby styl mieć swój (aby styl mieć swój)
Wkrótce powiesz (wkrótce powiesz)
Elo brat weź to stestuj (elo brat weź to stestuj)

Masz styl odwagę i ambicje
Więc zaprezentuj tak żeby cała Polska to słyszała
Pokaż wszystkim że twoja automotywacja działa
Za prawdziwość pokój ci i chwała
Przecież w głębi duszy czujesz że rapu esencją
Jest przekaz podparty zawsze szczerą intencją
I dążenie do celu z żelazną konsekwencją
Zaciskasz pięści bo wierzysz w te zasady
Dlatego regularnie napierdalasz w pady
Lub słowami w sonarze karmisz wolne ślady
Jesteś Pelson z małej chmury wielki grad
Rap twój świat rap twój tlen tak od lat dzień za dniem
Wszystko wokół płynie w tempie 9 5 BPM
Produkcja jak spełniony sen
Nie poddawaj się łatwo jesteś w żywiole
Kiedy chcą cię zdradzić mów ja to pierdole
Mów gdy upadnę wstanę jak to się stało przemyślę i w eter to wyśle
Z miasta gdzie rap płynie z prądem w Wiśle
Z miasta co na co dzień daje ci natchnienie
Byś mógł prezentować swoje czyste tchnienie
Cały czas powtórzmy jeszcze raz automotywacja
Dwa to ciężka praca
Trzy satysfakcja
Racja jak to że środowisko też cię motywuje
Zobacz ilu dzieciaków zamiast (ciii) rapuje
Jak bardzo rap scena w Polsce jest rozwinięta
Teraz puenta: piękne serce i twoja dusza będzie tym pochłonięta
Lecz nigdy nie oddana bez reszty
Jak to zrobić
Sam najlepiej wiesz ty
Ja kończę rozgrywkę
Aha jeszcze post scriptum
W refrenie zamiast mojej
Wstaw swoją ksywkę
Elo

REF. x2
Elo elo (elo elo)
Weź w miejscu nie stój (weź w miejscu nie stój)
Zejdź do podziemia (zejdź do podziemia)
Myśli zarejestruj (myśli zarejestruj)
Ciężko pracuj (ciężko pracuj)
Aby styl mieć swój (aby styl mieć swój)
Wkrótce powiesz (wkrótce powiesz)
Elo brat weź to stestuj (elo brat weź to stestuj)
Co we mnie widzisz? jedni widzą zdradę
W A.D. dwa tysiące trzy A.D.
Zapamiętaj tą datę na zawsze
Chcesz czy nie chcesz podwójnej dawce
Przełknij to chłopak, przełknij tą porażkę
W siódmych potach podejmij walkę
Czuję i w dzień, w dzień odlatuję od ziemi
Oddalam się od was, bo jestem alchemik
Patrz na to Merlin, zobacz na ich ściemy
Mam dziś ludzi, którzy chcą mnie ocenić
Tylko ja wiem, że moje życie to hat-trick
Mam swój świat jak zielony kod w Matrix
Styl klika to jak ty, DKA to taktyk
W moim życiu nie pomagają kontakty
Sam do wszystkiego doszedłem, to fakty
Wierz albo nie, że nikt nie robił łachy
Nie było fanfarów, cudów i czarów
Sam się nauczyłem radzić na podstawie wkładu
Więc dlaczego myślisz, że nie znam smaku jadu
Myszy w górę non-stop, a ty na dół
Ja tu zostanę, nie zniknę jak TATU
Szkoda czasu na ciebie marasu

Wytrzymam wszystko, wierz lub nie
Nie słucham ludzi, czuję krew
Jak gotuje się we mnie dobrze wiesz
Otworzyć niedowiarkom oczy chcę
Co cię dręczy? moje inne wersy?
Masz mi za złe, że jestem od ciebie lepszy
Układam swoje życie jak w bilardzie bile
Krytykujesz w dole, bo ja się na wierzch wybiłem
Plujesz mi w twarz i mówisz, że ze mnie mamusi synek
Synek ciebie nie było jak miałem na samolot bilet
Nie wierzysz to przyjedź, zobacz i wyjedź
To się przekonasz jak DKA żyje
Wiem dobrze, że Bóg będzie na zawsze ze mną
Wokół mnie cały czas ludzie się kręcą
Ja kręcę się wokół ludzi, a ludzie się spieszą
Szukają na niebie napisu - welcome
Ja tu zostanę i będę oddychał
Twoim powietrzem, aż przejdą cię dreszcze
Załapiesz, że to, co robię ma sensei
Już ze mną stoją ludzkie rzesze

Wytrzymam wszystko, wierz lub nie
Nie słucham ludzi, czuję krew
Jak gotuje się we mnie dobrze wiesz
Otworzyć niedowiarkom oczy chcę

Wytrzymam wszystko, wierz lub nie
Nie słucham ludzi, czuję krew
Jak gotuje się we mnie dobrze wiesz
Otworzyć niedowiarkom oczy chcę
Kim jesteśmy? Jest nas kilku,
Mudżahedini dźwięku, masz przed sobą fanatyków.
Wielu z nas myśli w chwilach, gdy majka trzymamy,
O tym, że wygraliśmy, że mamy raj pod stopami,
Że to kres marzeń, spełnienie snów, że to
W walce o plan na życie zwycięstwo.
Jak nieśmiertelni wieszcze oślepia nas śłonce,
Kochamy swoje wiersze, zapominając czym jest progres.
Mówimy sobie, że jesteśmy królami życia,
Bo mamy więcej niż inni i trochę częściej nas słychać.
Przed zwykłym krokiem z dni wcześniejszych
Ucieczka do tych magicznych paru chwil ze sceny.
Za kulisami jednak stajemy twarzą w twarz z problemami,
Z setką tych, co mają nas za nic.
Nie licząc się z kosztami, chcą ukraść nasz talent
Wilki z zębami, co chcą mieć nad poezją władzę.
Rap daje nam spełnienie, często jest dla nas wszystkim,
Daje nam szczęście, ale też często nas niszczy.

Tak dawno temu chciałem się zająć tylko słowem,
Teraz z rekinami biznesu muszę walczyć o swoje.
To jest bez zasad bagno, uwikłany w nie w życiu,
A ja przecież piszę tylko teksty do beatu.

Raz... nie było mnie tu dwa lata, spytasz, jak to,
Proste, bo pierdolę ten biznes jak Big i Bagshot,
Lecz kocham tą muzykę, bo tak naprawdę
Niewiele rzeczy jest piękniejszych niż te pięć minut z majkiem,
Słysząc na słuchawkach równo bijące werble,
Oddając serce, gdy zamieniam tusz na poezję.
Łapię powietrze, myśl, ilu tu jeszcze zostało,
Czy wszystko przepadło i pop towarem się stało.
Mówiłem chwilę temu, rap to wyzwolenie,
Muzyka daje mi spokój, biznes wkurwienie,
Bo zobacz, my chcemy w życiu grać muzykę tylko,
A oni chcą zrobić to plastikiem pod przykrywką dobrych intencji,
Kultury dla mas, a przecież dla nas to całe życie,
A dla was szczeniacki hałas.
Wracam odnaleźć te uczucia, które zniknęły,
Muzykę, którą przysłoniły ciemne interesy.
Szybki hajs na boku, to wciąga mnie jak opium.
Stanę tu na scenie jak sportowiec na podium
Z zapalonym zniczem, a biznes spłonie w tym ogniu.
Nagram swój rap, odejdę żyć w spokoju
Do mojego świata dźwięków, S33 Laboratorium.

Tak dawno temu chciałem się zająć tylko słowem,
Teraz z rekinami biznesu muszę walczyć o swoje.
To jest bez zasad bagno, uwikłany w nie w życiu,
A ja piszę przecież tylko teksty do beatu.
Lecę ostrym łukiem dziś i jadę po bandzie
Komu JD na lodzie, a ktoś może woli gandzię
Może też być mix, to nie będzie w pogardzie
Wykaż inicjatywę, pokaż jaki z ciebie twardziel
Masa alkoholu wlewana przez gardziel
Rano rozstrój żołądka jak po McDonaldzie
Debet rośnie, minusy na saldzie
Ale my takie loty to lubimy najbardziej
Ja lecę i jestem już w chmurach
To jest ostry kocioł, tu zgubi cię brawura
Jest awantura, jest druga tura
Słowiańska balanga nigdy nie ponura
Słowianów melanżu porywista wichura
Tu trunki szlachetne, tu nikt nie zamula
Jeśli lecisz na Anecie twarz będziesz mieć w szczurach
Chemiczne specyfiki to nie dla nas akurat
Kolejna łycha, nie wiem już która
Tacę ktoś wyjebał, no cóż, ale burak
Przy okrągłym stole jak u króla Artura
Niepotrzebna już chmura tylko twoja maniura
Jak się znowu zobaczymy polecimy też na fulla
Bo taka już nasz słowiańska natura

To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jeśli nie masz tu praktyki to powali cię z nóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jak nie będziesz kontrolował to opuści cię Bóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
To słowiańskie natarcie na króla Kraka gród
To jest łuk, łuk, to jest ostra banda
To słowiański ród oraz ostra balanga

[zwrotka Orion (Czechy)]
Je tu párty a na párty závod,
kdo z koho tak jedem,
zařadím největší rychlost všichni řvou tebe upijem!
Berentzen, pravý je rus, a jeho tym je vodka.
A co Firma co pijete wy, aha, vodka, ty Polska!
Kde se fláká čech, kdepak je šmejd Orion,
je poslední a valí si sud piva, k tomu si píská,
není vždy potřeba být první, stačit se zúčastnit že?
Než já vypiju sud piva vy už budete dávno nejblíže.!

Szacunek do ludzi, jestem tego warty
Frajer płacze, robię sobie party
Nikt mnie nie zatrzyma
Na tą płytę czekał dobry chłopaczyna
Bandą, łukiem z wielkim hukiem
Dla innego to jest głupie
Ja zostaję przy swojej grupie
Z hardcore'owym słowem, z hardcore'owym ruchem
Nie raz na wariata, jak coś pada to wspomagam brata
Melanż był grupy, spłacam go w ratach
Pamiętaj, pieniądz to największa szmata, Firma

To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jeśli nie masz tu praktyki to powali cię z nóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jak nie będziesz kontrolował to opuści cię Bóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
To słowiańskie natarcie na króla Kraka gród
To jest łuk, łuk, to jest ostra banda
To słowiański ród oraz ostra balanga

[zwrotka Berezin]

To jest łuk, łuk, ostry łuk
Niejednemu nagle wessało gruby łup
Niejednego wkurwi na długie lata w cug
Niejednego poniosło i wygląda jak trup
Bo dalej biorą w beret twarde narkotyki
Wokół coraz częściej widzę frajerskie myki
Macie tu od Firmy dawkę przekazu klasyki
Ja idę lekkim łukiem, ale trzymam się logiki
Często mnie trafisz, a jak mam zajęte dłonie
Bo kręcę grube lolki w eleganckim gronie
Nienawiść do kurewstwa jak skun w sercach płonie
Nawet jak idziesz łukiem trzymaj się zasad ziomek
Alkohol, dragi, najebane dupy
Zaszczepiony bez kontroli, robi na krechę zakupy
Ostry luk zbiera żniwa, długi, saksy, rany, trupy
Niech twardziel trzyma ludzi z każdej dobrej grupy

To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jeśli nie masz tu praktyki to powali cię z nóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jak nie będziesz kontrolował to opuści cię Bóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
To słowiańskie natarcie na króla Kraka gród
To jest łuk, łuk, to jest ostra banda
To słowiański ród oraz ostra balanga

Lecisz łukiem, gdy opuszczony kukiel
Balety z hukiem, gdy substancji bukiet
Ponosi cię faza do nuty z przytupem
Zaniedbujesz kurę, ona z nudów kręci pukiel
Bania za banią, nie zwalniasz na minutę
Potrójnie widzisz na luster pół siupem
Lecisz za ostro i masz chama tupet
Ogarnij fazę, bo skończy się trupem
To jest łuk, to jest łuk, to jest łuk
Tam gdzie domówka, tam gdzie pełen klub
To jest łuk, to jest łuk, to jest ostry łuk
Leci z nami pierwszą klasą imprezowy czub
To jest łuk, to jest łuk, to jest łuk
Ziomek nie połam nóg o fazy próg
To jest łuk, to jest łuk i melanżu wyższa ranga
Nie poleć za wysoko, bo strąci cię atanda

[zwrotka Komplex]

To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jeśli nie masz tu praktyki to powali cię z nóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
Jak nie będziesz kontrolował to opuści cię Bóg
To jest łuk, łuk, ostry łuk
To słowiańskie natarcie na króla Kraka gród
To jest łuk, łuk, to jest ostra banda
To słowiański ród oraz ostra balanga
Jedna miłość, moi ludzie ze mną
Jedna miłość, są tu na pewno
Jedna miłość, moi ludzi ze mną
(To dla moich ludzi)

Nie wiem czy wiesz, ale ja wiem doskonale,
Że moi ludzie są ze mną nie tylko przy barze,
Nie tylko gdy błyszczę, nie tylko gdy gram,
Nawet gdy stracę nogi wiem, że nie zostanę sam,
Moja kobieta, moje błędy, mój problem,
Moja kobieta idzie na czele grupy z godłem,
Moja kobieta wierzy we mnie, to prawda,
I jest gotowa do poświęceń jak własna matka.
Przyjaciele, ty powiedz ilu masz przyjaciół,
I który z nich będzie przy tobie w ostatnim starciu,
Ja mam tak mało, że mieszczę ich w jednym palcu,
Ale w walce o ich szczęście mogę zostać sam na placu,
Jedna jest miłość, jedna jest prawda,
Bezwzględnie od imion i wskazówek zegarka
Bezwzględnie od czasu zaglądając za horyzont
Ponad tych co dziś kochają, jutro nienawidzą.

Jedna miłość, moi ludzi ze mną
Jedna miłość, są tu na pewno
Jedna miłość, moi ludzi ze mną
(To dla moich ludzi)

Wierzę, że też masz takich ludzi obok,
I dbaj o nich jak najlepszy skarb i dane słowo,
Ty musisz dbać, tak samo jak ja dbam,
Inaczej ta gra stanie się chuja warta,
Nie pomoże viagra, nie pomoże ci cyganka,
W duszy wiatr, pada grad na dworze, ciężka jazda,
I jeśli brak wam chęci by to zmienić,
Zgasną ostatnie światła, usną iskry nadziei,
Zapalcie światła, wciśnijcie gaz do dechy,
i zapomnijcie błędy i zamierzchłe problemy,
Szanujcie się nawzajem jak to, co daje wam los,
nawet jeśli się wydaje, że ktoś, gdzieś, coś,
Nie wszystko ma obraz rzeczywisty w sumie,
A listy naszych grzechów bardzo ciężko jest unieść,
To burza sumień w tłumie leci po blokach,
Każdy z nas kogoś kocha, widać to po oczach.

Jedna miłość, moi ludzi ze mną
Jedna miłość, są tu na pewno
Jedna miłość, moi ludzi ze mną
(To dla moich ludzi)
[Stejzi zapowiada]
A teraz życiowy kawałek
Tak zwana życióweczka
i 2cztery7 z Głośnym w kawałku Zmiennicy
Spontaniczny kawałek, opór najebani
Na... ani także, he
Jeszcze przed drugą operacja Karola
Siedzieliśmy w naszym studiu, melanżowaliśmy
Kartki w ręce, długopisy w dłonie
Jedziemy pow, pow, pow
I powstał taki klasyk, hah
Sprawdźcie, kojarzycie ten beat?
Głośny, to jest taki as keyboardu (ha ha ha ha)

Jak tam chłopaki, kurwa, trasa na Warszawę ścieżunia, ścieżunieczka?
Dobra, dziękuję, w swoją też miałeś czysto
Szerokości, przyczepności, piątal
Sprawdźcie to co ja myślę

A jak myślę o jutrze chwilę zanim zasnę
To szukam swojego 1313
Zaraz, jutro rachunek z tej farsy
Mariana Koniuszko - Ewy Błaszczyk
Mam być rano gdzieś w centrum, nie wiem
Ale jest już przed 8:00, a ja zagryzam śledziem
A ja nagrywam pewien, wszystko jest jasne
Głucho na radiu 1313
Weź za mnie te zakupy dziś
Rzucam znów haftem i kolejny rzyg
I koncerty dziś, jutro powrót kierowcy
Psy zwariują przy kontroli trzeźwości
Masz kluczyki, ja na tylnym zniknę
Weź radio podłącz pod zapalniczkę
Daj mi zmiennika, drugiego kierowcę
1313 zgłoś się

Czy znajdzie się jakiś as
Dobry ziomek, który na zastępstwo wpadnie dzisiaj tu
(2cztery7, oni są znów pijani)
Jest parę spraw i przypałów, płacę z góry
Tylko zmień się ze mną serdeczny ziomeczku
(Znów nagrywałem kiedyś spontana)
Czy ktoś mógłby mnie kurwa zmienić?
Nim ten przykry zapach się rozprzestrzeni
Skręt był ziomka, niestety tylko skręt kiszek
Wpadł do mnie na szybki stolec i zaraz wyszedł
Panna zaraz wpada rano, bo ma ferie
Z trzech metrów zgaduje Gianfranco Ferré
Skąd ma taki węch, cóż wszak to suka
Jak udowodnię, że ten swąd jest by Łukasz
Stasiak jest znanym w świecie zuchem
Ale tu zjaranie szluga grozi wybuchem
(Kurwa) zmień mnie, nie mniej jednak wiedzcie
Że chcę też zmiennika na miejskiej jeździe (dawaj)
Idź za mnie na egzamin i zdaj go
Faceci jeżdżą po mieście jakimiś kurwa Aygo
A mnie nie chcą dać prawka (mi?)
Obiecuję, dzięki temu będę mniej pił
Lecz dziś nie ma zmienników i w tym problem tkwi
Póki co Głośny zmień chociaż beat...
Póki co Głośny zmień chociaż beat, dawaj

Co to jest? Marihuana, czy hasz?
Salami...

Nie strzelam do szeryfa, lecz trafi zastępcę
Nie dlatego, że robię za przestępcę (nie)
Tu sam wersem daję ogłoszenie
Szukam kogoś kto jest dobrym szpeniem
Przeszedłem linię, jest miejsce w szeregu
Niech mnie zastąpi, ale nie pierwszy z brzegu
Bo to nie pionki, lecz wymiana figur
Stajesz za mnie, to się zobliguj
Że na melanżu nie padniesz pierwszy
Że jak coś piszesz, to dobre wersy (aha)
Nie piszesz bajek jak Christian Andersen
Że jak kobiety wybrać najlepsze
Słuch nawet nie mono, gamia nie poli
Lecz kilku z was mogę podszkolić
Nie ma zmienników dla 2cztery7
Zespołu co nagrywa zawsze jak się najebie (nie ma)

Czy znajdzie się jakiś as
Dobry ziomek, który na zastępstwo wpadnie dzisiaj tu
Jest parę spraw i przypałów, płacę z góry
Tylko zmień się ze mną serdeczny ziomeczku

Proszę pan rozumieć, rozumieć
Co? 2cztery7

-Łukasik mówi, no, widziałeś?
-No, widziałem, no
-Teraz to się może chwalić, że... nas wszystkich wykołowała
-No
-Prawdę mówiąc ja od początku wiedziałem o tej maskaradzie
-Wiedzieliśmy
-Tak, tak, wiedzieliśmy
-Nie chcieliśmy psuć jej zabawy
-No
-Nawet awans jej załatwi(liśmy)
-No i tego się kochany trzymaj, cześć, buźka, twoje zdrowie
-Cześć, cześć

Ten wie, tamten wie tylko ja nie wiem
Może coś przeoczyłem a może nie znam sam siebie

Oni wiedzą wszystko a ja wkurzam się o nic
Przecież oni mówią i dają mi prawdę na dłoni
Więc to bankowo fakt jest to
To przecież proste oni wiedzą lepiej kim jest Eldo
A Eldo to ten raper co non stop ciągnie koks
I pali trawkę tak ten
Kiedyś kipiałem teraz śmieję się szczerze
Tak mało wiem o sobie a chce coś więcej wiedzieć
Szukam źródeł tej mani jak klepto
By wiedzieć zawsze świeże z kim i gdzie kto
Oni kochają te plotki codziennie żywią się nimi
Mają nudne życie więc chcą podglądać innych
Chcą pstryknąć fotkę życiu jak paparazzi
Szukają wściekle lecz nie znajdują prawdy

Ludzie spoglądają na mnie z boku
Wielu myśli że, wielu mówi, słyszę
Nic się nie zmienia, ludziom w głowach się przewraca
Ale spoko, ja dobrze wiem kim jestem
Ludzie spoglądają na mnie z boku
Wielu myśli że, wielu mówi, słyszę
Nic się nie zmienia, ludziom w głowach się przewraca
Ale spoko, ja dobrze wiem kim jestem

Ten wie, tamten wie tylko ja nie wiem
Może coś przeoczyłem a może nie znam sam siebie

Co mam, ile mam i iloma jeżdżę samochodami
Chcą znać stan mego konta
Słyszałem na koncercie ile wziął ten Grammatik
20 koła, Boże, to jakaś paranoja
Ile oni mają, na pewno śpią na forsie
Na pewno mają pościel haftowaną w dolce
Nie szukam źródeł bo to jest starsze niż węgiel
Ludzie chcą zabrać tym co mają choć złotówkę więcej
Ja biegam za tym i nie słyszę tych leni
Jęczenie jak stara baba nie napełni Ci kieszeni
Ale co tam woli taki grzać stołek
I patrzeć na innych wzrokiem jeść ich pieniądze
Ślinić się wymyślając bajki
Wiem to jest trywialne ale przecież nie ma nic bez pracy
Chcą zrobić fotkę moim kieszenią jak paparazzi
Szukają wściekle nie znajdując prawdy

Ludzie spoglądają na mnie z boku
Wielu myśli że, wielu mówi, słyszę
Nic się nie zmienia, ludziom w głowach się przewraca
Ale spoko, ja dobrze wiem kim jestem
Ludzie spoglądają na mnie z boku
Wielu myśli że, wielu mówi, słyszę
Nic się nie zmienia, ludziom w głowach się przewraca
Ale spoko, ja dobrze wiem kim jestem

To chyba całkiem dobrze tak wiedzieć więcej
A oni mają dla mnie sposób na życie lepsze
Specjaliści, chciałbym poznać ich wszystkich
To chyba fajnie mieć ludzi tak bliskich nie
Przyjaciele szukający dziury w całym
A cudzy świat tylko liczy się dla nich

Ten wie, tamten wie tylko ja nie wiem
Może coś przeoczyłem a może nie znam sam siebie
[Peja]
Ski Skład
Parę hien w życiu namawiało do kurestwa
Jak myślisz, co wybrałem, być nie mieć to moja kwestia
Jak najdalej od takich, którzy chcieli by dorobić
Jak pasożyt się podłączyć do umiejętności twoich
I ssać by chciało, widzę takich, to mnie czyści
Z twojej ciężkiej pracy chcieli by mieć korzyści
Przydupasy, podłączki, uśmiechy, uścisk rączki
Branżowi ocieracze przyczepiają się jak rzepy
Propozycję warte grzechu, opcja na rok te tandety
Zaróbmy parę groszy, wspólnie zróbmy coś fajnego
Zawsze powiem wypierdalaj, jeszcze nie wiesz dlaczego?
Na ty to mów kolegom bo ja do nich nie należę
Chociaż kwiczę i leżę to chałtury się nie chwycę
Grzecznie też umiem odmówić, nie dociera, to zaryczę
Kocham muzę nie banknot, hajs mnie nie zdegenerował
Jedynie zła ulica i berbela żołądkowa
Kontroluję swoje ruchy jak odprawa paszportowa
A tych paru chce przemycać, jakieś brudy wnieść na pokład
Zagraj koncert w jego ciuchach a współpraca będzie dobra
Tych kilku drobnych cwaniaczków, pseudo promotorów popatrz
Kombinują jak rap sprzedać i za niego skasować
Pod przykrywką promować, nawpierdalasz się do syta
Tylko nie z mego koryta, być nie mieć jesteśmy kwita
Oto kolejny cytat z kolejnego klasyka
Bez pomocy i ryzyka, że ktoś słucha i rzyga
Że ktoś patrzy i pluje, wiedz, że dobrze tu główkuje
Z kim trzeba się umówię, trzymaj się ode mnie z dala
Podejmuje decyzję na które godność mi pozwala
A hieny żrą ochłapu psując nam wszystkim opinie
Ich czas niedługo minie, mówię swoim w rodzinie
Być nie mieć to brzmi naiwnie, inaczej nie dam ci przeżyć
To jest właśnie ta wartość, w którą zawsze będę wierzyć
Być nie mieć

Ref.: Być nie mieć to odwieczny dylemat
Być nie mieć my we dwóch coś na temat
Być nie mieć konsekwentnie ten sam schemat
Przemyśl to sam, bo reguły na to nie ma x2

[Wiśniowy]
Kolejny dzień tygodnia, który ciężko się zaczyna
Siódma trzydzieści czas do pracy się zbliża
Zmęczone oczy moje i zawsze wredna mina
Przed siebie idę twardo, żeby do piątku wytrzymać
Gdzie leży przyczyna, że pieniędzy wciąż za mało
Więcej by się chciało i niech w końcu by się stało
Ale nigdy nie posłuchał podpowiedzi jegomościa
Który z mojej muzyki będzie robił sobie hity (obciach)
Wejdź do studia, ja przeliczę jakie przynosisz profity
Wolę z Peją się ustawić, żeby bity poukładać
Wolę z Decksem w domu wokale popoprawiać
Potem wsiąść do bany, bez biletu ale z wiarą
Że to co robię będzie lepszym się stawało
A dla ciebie to za mało, mówisz że się nie cenię?
Najważniejsze są pieniądze, ale nie na mojej scenie
Wole, żeby ten kto słuchał to co robię docenił
Żeby tylko mi powiedział: żebyś Wiśnia się nie zmienił
Bo dobrą idziesz drogą i kumple ci pomogą
Żebyś doszedł do celu jak doszło już wielu
A gdy wreszcie już tam będziesz pieniądz też tam czekał będzie
Wtedy tego jesteś pewny, że zawdzięczasz wszystko sobie
I każdego dnia to wspomnisz obmyślając plany nowe
Jaka ciężka była droga, lecz odwagi ci to doda
Być nie mieć, Ski Skład, Wiśniowy oto moje dla was słowa

Ref.: Być nie mieć to odwieczny dylemat
Być nie mieć my we dwóch coś na temat
Być nie mieć konsekwentnie ten sam schemat
Przemyśl to sam, bo reguły na to nie ma x2
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo