Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wznieś ręce i powiedz, że już nie chcesz
wojen, kłamstwa, polityki wrednej
codzienności, która nas znieczula
Zmieńmy to, biorąc świat w nasze ręce

Wznieś ręce i powiedz, że już nie chcesz
wojen, kłamstwa, polityki wrednej
codzienności, która nas znieczula
Zmieńmy to, biorąc świat w nasze ręce

Nie widziałeś, nie chciałeś widzieć
tych przypadków, losów, tych ludzi wszystkich
tych, co szukają szczęścia
co widzą niebo w pojedynczej kromce chleba
tych, którzy patrzą, bo ktoś im dał coś
i tych, którzy płaczą, bo świat im zabrał coś
Niby, te same łzy, ale powód inny
Ignorujesz te powody, mówisz - jestem inny
Widzę rzeszę ludzi, którzy mogliby zabić
za zwykłe płótno, radiową falę
Ten ich świat wypełniony niby miłością
a między nami granice rosną
Nie zmieni się to dopóki nie otworzysz
horyzontów serca - po prostu twoich oczu
Wbrew pozorom, władze mamy nad wszystkim
tylko musimy zmienić się przede wszystkim

Wznieś ręce i powiedz, że już nie chcesz
wojen, kłamstwa, polityki wrednej
codzienności, która nas znieczula
Zmieńmy to, biorąc świat w nasze ręce

Wznieś ręce i powiedz, że już nie chcesz
wojen, kłamstwa, polityki wrednej
codzienności, która nas znieczula
Zmieńmy to, biorąc świat w nasze ręce

To co w TV i to co w radiu
wydarzenia szare, światu brakuje ładu
brakuje paru ludzi, którzy pokażą drogę
brakuje nam wszystkim taktu, by nie ranić innych
a dodać sobie odwagi, rozwagi i trochę więcej magii
by czarować dobrem, tych, którzy mają nas za nic
tych, którzy dobro chcą w nas zabić
Receptory w mózgu odbierają sygnał
że wystarczy podać rękę i dobro wyrwać
z twoich oczu, serca i duszy
To co zbudujemy nie pozwolę zburzyć

Wznieś ręce i powiedz, że już nie chcesz
wojen, kłamstwa, polityki wrednej
codzienności, która nas znieczula
Zmieńmy to, biorąc świat w nasze ręce [x4]
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha

[Buka]
chcesz to się obraź na mnie, jak na swoją pannę
kiedy Ci nie daje, bojąc się, że nie styka na viagrę
albo nie odzywaj, skoro Cię biorą na wytrzeźwiałkę
po sporo najbie, z piccolo w finale solo na umywalkę
ach te melanże, nie? nie ma, że dowalam się
niemalże rozwala mnie ta naja, kiedy odpalam Cię
pokaż że to żenada, jak składasz,
nawalam, spawam byle gdzie, byleby z dala,
od tego wara, no kiedy odpalam tu PC
oni mówią mi 'przesada', moje drugie imię to napalm atak
kiedy dopłynę to jak Sinatra na track latam jak ptak
kiedy nawinę tu na faktach jak ta walka
z Rzymian napadam na rap, na Kartaginę
na paktach, jak Italia ginie
oni mówią 'total compact', man, weź tu comeback
na podkład, wypowiadam wojnę jak Deutschland
oni mówią 'obczaj', kiedy wbija tu Be do Ka
skumam propsa, klimat i pięć na blokach


oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha

[Mati]
Oni mówią mi 'eM do A do Te do I'
powalam ich, gdy z podziemi daję flow na bit
dawaj mi canna-cannabis, ja tu i moja misja
Buks i koalicja, nie pic, kurwa przyznaj
to nie wystrasz się chłopcze, bo zesrasz się w pościel
ci goście donośni jak brzeszczota ostrze tną
muszę Cię ostrzec, tak będzie najprościej
że prędzej czy później masz headshota w skroń
no i taki z Ciebie cowboy, taki z Ciebie hustla
powracam i milionami słów uderza w miasta
bo nastał czas, by na stałe zapomnieć o maskach
o maskaradach, paradach, ma rada to rap grać
więc bazgram tu bas grad, nie wiesz co się stanie?
napierdalam karabinami, jak mój stary w Afganistanie
panowie, panie to moje zamiłowanie
nie waż mi się na drodze stanąć
nie ma takiego bicia synek
dziękuję, dobranoc


oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal
daję dobry rap, nie podoba się, wynocha
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć na blokach
daję dobry stuff jak te faje Davidoffa
oni mówią mi Be do Ka, mam pięć za wokal

[K2]
czekaj... czekaj... czekaj... czekaj...
mic check out, miast mega
jak z gwiazd pegaz,
patrz się mam ja jak CKM,
tak się, na fakcie mam te akty, stan
to potnie chłopak Cię, jak katana
sprawdź mnie
wjeżdżam, synu, na betonowy sześcian
i mieszczam, to flow nie daję spać
wciąż, nadal jest audio, fale, fest track
sound fale, wiesz tam, ziom dalej jest tak
czekaj, daj mi time i mic mi daj
chłopak trzymaj i graj, play muthafuckin' high
mówią 'masz synu flow, techniki fest, tej liki jest dany cziki nest'
i the best player, mam fire i ten bajer mam
idę, daję tej tajemnej magii czar
Ty patrz pan, masz z buta kick na twarz
Buka feat. K2, Jukasz bit aplauz
aplauz
Ref.
Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie może odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy jak w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia.(Musisz Żyć) x1

Modlitwa samotnej tułaczki ucieka ustami,
paciorki znikają między sinymi palcami.
Ściskasz kurczowo różaniec wyprawy,
procesja nieszczęść ciągnie się za plecami.
Podróż po stacjach drogi krzyżowej,
okaż pokorę głowę posyp popiołem.
Wewnętrzna walka monolog nie dyskurs,
życie chce Cię zabić, zepchnąć do Styksu.
Twój telefon w święta, też tak na to patrzę
coraz mniej osób do przełamania się opłatkiem.
Idąc przez deszcz przyciskasz do ust pięść,
Przeszłość nie da się na trzeźwo znieść.
Chwila wahania, los bez litości,
światło z zewnątrz nie obejmie wewnętrznych ciemności.
Zginiesz, spacer po linie w mroku,
potrzebny jest most nad rzeką kłopotów.

Ref.
Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie może odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy jak w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia. x2

2. Nasze życie wypełnione na przemian grzechami i wyrzutami sumienia.
Widok łez dziś potrafi znieść obok głosu bliskich osób przejść.
Gdy twarz jej wykrzywia grymas udręki,,
a łzy torują drogę przez przymknięte powieki.
Jesteś obok, ale odchodzisz jutro
Archanioł konający, porażkę studzi wódką.
Dać czas czasowi, nic się nie zmienia,
prawdą staje się wykrakana przepowiednia.
Powoli się żegnasz, to się nie zdarzy,
za młodo (za młodo), z trumną Ci nie do twarzy.
Widzisz to na jawie, widzisz to we śnie,
demony, bestie pod stopy patrzysz.
Od śmierci do śmierci, krok od przepaści,
nad Tobą sępy najgorszej maści.

Ref.
Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie Może Odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy ja w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia. x2

3. Życie jest krótkie, a śmierć długa,
błękit nieba tonie w wypłakanych strugach.
Nieprzespane noce, noce zerwane,
ja tak jak ty odłożę ten kamień.
Stąd pochodzimy, nie ma ideałów,
tu nawet święci spadają z piedestałów.
Świat nas wypaczył, ciężko być sobą,
jak kropla atramentu w szklance z wodą.
Szukamy po omacku definicji męstwa,
klęski uważamy za zwycięstwa.
Los nas traktuje jak obcych, wrogo,
a każdy błąd kosztuje jak orzeźwiająco drogo.
I to co widzisz w tych oczach to strach,
bo czas ucieka jak w klepsydrze piach.
Brat, nie wiem co jutro przyjdzie,
lecz wierzę, że ty się z tego wyrwiesz.

Ref.
Za oknem na parapecie czarny kruk
Nie Może Odlecieć, czy tego chce Bóg?
Zaglądasz mu w oczy ja w śmierci oblicza
Złapany w zamkniętym rozdziale życia. x2

Złapany w zamkniętym rozdziale życia
Złapany w zamkniętym rozdziale życia (życia,życia,życia).
Nie słyszysz? wcale nie znaczy, że tego nie ma
W sercach dzieciaków nadzieja - album dojrzewa
Niespokojny charakter jak ocean przy sztormie
Tymi daje z siebie więcej niż kiedykolwiek
Ulica obserwuje wokół asfaltu wstęgi
Tu nikt nie wygrał losu na loterii
Produkcje jak gorący ołów przeszywają ciało
Co słychać? trochę się piło, trochę...
PiH'u powtórz raz jeszcze - niech wiedzą co się działo
Trochę się piło, trochę...
Znowu cyfry, odbezpieczone pióro trafi w gusta
Jak Moro - moce ubrania - polska produkcja
Serce przyspieszyło od truchtu do sprintu
To nadal ten sam Tymi i ten sam PiH'u
Głos pełen emocji, słowa kontrowersji
Nie było nas długo, czekałeś? już jesteśmy

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Znowu te wersy, pierwszy raz je słyszysz
To moje pismo, poczuj je nosem
Prawie po dwóch latach, znów będziemy w cut'ach
Do kurwy nędzy jesteśmy z powrotem
Brak pieniędzy? grosz by się przydał
miastu, któremu nikt nic nie miał, a PiH to wydarł
Nie chcę ochłapów, posunięcia trudne
Powoli z górę status - się nie skundlę
nie ugnę, nie będę na palcach stąpał
Coś się nie podoba? to jak Borixon - rekontra
Kontra - złap to jak dym z jointa
Mam nadzieję, że wkrótce załapiemy kontakt
Czekałaś długo? i co tu teraz masz?
Dla wszystkich cukiereczków jak miłość jeden spazm
Czekałeś długo? zobaczysz na koncertach
Poczekaj, nie pękaj, zapij to wódą
Odbezpieczone pióro, masz to co najlepsze
Na razie nawijaj ze mną refren

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Droga mnie kręta, kto ma potencjał?
2RX - płyta za płytą, chłopaki piszą
Rap nie zginie, po koncertach tyle przyjęć
Nie wierzysz? przyjedź, zobacz jak wóda płynie
Niedługo przedsmak wersów na płytę drugą
Zapowiadam z dumą nowy krążek, na nim
nowy bity, nowe rymy, nowe historie
Nowe JedenSiedem ponad rok po "Niewiadomej"
Dużo się zmieniło, że ja pierdolę

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście

Czekałeś długo? nowe JedenSiedem, wreszcie
Odbezpieczone pióro, nareszcie
P.I.H. i Tymi znów na mieście
Osiemnaście miesięcy później nadal jesteście
Był zwykły szary dzień zwykłych szarych podwórek
diler mieszał kokainę z pyłem z jarzeniówek
a on punkt 12 obudziły go kościelne dzwony w centrum miasta
lekko przymulony wstał, założył zegarek na lewą rękę
ciętak, bo dzisiaj wszystko jest cięte
Rulex za stówę niby Rolex za 4600
poszedł do kuchni, włączył elektryczny czajnik
kawa, prysznic, parówki, rogalik
usiadł na kanapie odpalając pilota
FashionTV piękne dupy, idealne na brzydkie dni na 100 mieszkańców
tak jak on 80 na kablówkę ze ściemy
na lewo, więc to nie jest ściemą
żeby zadzwonić on musiał nabić popa
dobrze że taniej wydruki z bankomatu sprzedał mu chłopak
umówił się na wieczór że pójdą na koncert
dobrze, łyknął kultury, dobrze
pa, wstał ubrał jeansy Bossa
te co mu pogonił typ w żelowanych włosach
nie wiem co to za Boss, z pewnością nie Hugo
o jego polo też by można mówić długo
wziął kluczyki od Golfa i spryskał się na wyjście
Armani z allegro, podrabiane oczywiście
podjechał na stację coś tam zatankował
wodę, rzepak, mocz, a może opał
co, tego nie wie nawet komisja śledcza
potem podjechał po mąkę do dilerka
zero trójka mieniła się w świetle
pachniała tynkiem i z grubsza była na receptę
jak by było mało to bez ogródek
w dwójaka chłopak wydał mu lipną stówę
za którą później kupił robioną wódę
pięknie, kurwa, pięknie PKP wszystko cięte
zwykły dzień szarych podwórek
warto dodać że stuningował sobie furę
opolskie klocki i nakładkę na rurę
w sprzęcie WWO zgrane z mp3-ójek
chłopak chciałby dobrze ale się nie odnajduje
odwiedził koleżkę na PlayStacje przy blantach i wódeczce
dobre gierki na piratach
co więcej ciut podjechał pod klub
a biletów w kasie już zero
więc kupił na zewnątrz od typa dobre ksero
Wszedł, poszedł do baru głośno jak skurwysyn
zadzwonił do niej ale nic nie słyszy
są w środku oboje, lecz nie mogą się znaleźć
zamówił w tym czasie rozcieńczany browarek
z którym nie chcieli wpuścić go na główną salę
i tak stoi i niby wszystko jest ok,
ale nie jest wcale, ta cięta rzeczywistość nie jest realem
to pseudo świat pełen niby zalet

Dookoła wszystko podrabiane
namiastka prawdy, imitacje same
spójrz teraz na nas na koncercie
nas nigdy nie podrobią, WWO będzie sobą
nie starczy hologramów by stwierdzić autentyczność
certyfikat nam wystawia publiczność
to nie jebany show sobowtórów
prawdziwi, orginalni, my do bólu

Zwykły szary dzień, zwykłych szarych podwórek
jeden z drugim na ubezpieczenie zdzwonowali furę

dobra, dobra, dobra, dobra, nie chce mi się już tego więcej słuchać
Imprezowa, lubi jazz, zgrabna dama, domatorka,
Zwariowana nimfomanka, uczuciowa, miła w lokach,
Górska podróżniczka, przyjaciółka, humanistka,
Subtelna, poliglotka, ładna, ruda, dziwna w szpilkach,
Punktualna, lubi zjeść, mądra i zadbana fanka,
Fajna blondi, niepaląca, porządna, elegancka,
Odważna, błyskotliwa, ciemnooka, romantyczka,
Kobieca, pewna siebie, lekkomyślna, artystka,
Normalna, dumna kotka, fanka kina, bez pruderia,
Pełne usta, przebojowa, atrakcyjna, niezbyt święta,
Waleczna, nazbyt spięta, rozsądna, hostessa,
Wrażliwa, uzdolniona, sympatyczna, biega w dresach,
Zachłanna, próżna, bystra, hetera, trzyma dystans,
Z tytułem naukowym, opalona, egzotyczna,
Egocentryczna, zazdrosna, piękna, bliska...
Mojego ideału, który znaleźć pora przyszła.

Ile masz cech, ile imion masz,
Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię
Niedaleko tam i uwierzę
I uwierzę bezgranicznie w nas,
Że już Ciebie mam
Bezgranicznie tak...

Duże oczy, wygadana, ciepła bardzo, pierwsza klasa,
Naturalna, bez nałogów, grzeczne dziewczę do szampana,
Nienaganna rówieśniczka, histeryczka, lubi freestyle,
Nie anorektyczka, Słodka, śliska, optymistka,
Wysoka, wierna, czysta, zmysłowa, sportsmenka,
Seksowna tenisistka, smukła, śliczna, tańczy breaka,
Po studiach, z przeszłością, amatorka mocnych wrażeń,
Bardzo skromna, spontaniczna, lubi znać kolejność zdarzeń,
Koniecznie napalona, desperatka, ale letnia,
Bezdzietna, intrygantka i to niekoniecznie biedna,
Lalka barbie, z telefonem, po rozwodzie, sekretarka,
Miłośniczka sztuki, amatorka picia w parkach,
Niegrzeczna, po trzydziestce, striptizerka w klubie gogo,
Lolitka, sama z dzieckiem, uśmiechnięta, z miną błogą,
Bizneswoman, lady fitness, fanka hardcorowych imprez,
Poszukując ideału ja przebrnąłem przez nie wszystkie...

Ile masz cech, ile imion masz,
Tego nie wiem...
Mam nadzieję, że znajdę Cię
Niedaleko tam i uwierzę
I uwierzę bezgranicznie w nas,
Że już Ciebie mam
Bezgranicznie tak...
Nigdy podporządkowany zawsze będę się buntował
Zawsze będę walczył, walczył o swoje słowa
Gotowy na wszystko mogę przyjąć porażkę
Do trzech razy sztuka póŹniej Ty mój ciężar taszczysz
Ciernista droga wciąż nowe ostrzeżenia
Nie chce być Syzyfem i dŹwigać kamienia
Lecz nigdy lekką ręką, będę walczył o honor
Wszędzie wodospady wiem że jest stromo
Sporo upadków lecz zawsze się podnoszę
Skończą się porażki ponad wszystko się uniosę
I nigdy nie zawiodę incognito rośnie w siłę
kiedyś dojdę do celu - taką myślą żyję

Ref.x2
Tutaj gdzie jestem mam swoje szczęście
Swoich ludzi i pomocne ręce i nie chce nic więcej
Swoje problemy i życie, którym żyjemy
Ponad wszystko

Te parę rzeczy, które ponad wszystko stawiam
Życia codzienność w metropolii jaką jest Warszawa
Sława niszczy tych wszystkich wewnętrznie płytkich
Los za niski mało wiary i ambicji
Garstka ludzi z którymi zawsze jest o czym pogadać
Dążyć do spełnienia misji i sobie pomagać
Dla wszystkich którzy przez długie lata są mi bliscy
Dla Małolata czego się nie robi dla brata
Nie szata zdobi człowieka czas ucieka
W szybkim tempie dorastać uczą realia miasta
Własna ideologia którą chciałbym zachować
Marzenia dają spokój rozluŹniają jak Joga
Popatrz ponad wszystkich czarne chmury zawisły
Pomalowane mury nieeleganckie garnitury
Za niski cel wybierz czerń lub biel
Ej ja też bym chciał mieć problemów mniej
Zasady twarde złamią niejeden charakter
Ponad wszystko uczucia głębsze niż jakieś przeciętne
Znieść porażkę to wcale nie jest takie łatwe
Społeczeństwo martwe życie mętne ludzie gubią prawdę
Nagle z szarego życia zaczyna być widać
Fałszywe lustrzane odbicia Twego oblicza
Szyta cienką nicią rzeczywistość Cię przerasta
Fałszywa zajawka w Twojej głowie w kurz obrasta
Jasna strona życia - czasem ciemne przeżycia
To nas nie zachwyca kim jestem? - pytasz
Odpowiedzi nie otrzymasz ponad wszystko incognito
klimat Ursynów tu wszystko się zaczyna
Tu początek historii w życiu jak młyn zaklętym
Z nas nie są bohaterzy o których krążą legendy
W świecie bezwzględnym ponad wszystko zachować sumienia czystość
Jak woda przejrzystą każdą bliską osobę nad wszystko cenić
Siła płomieni zjednoczeni od korzeni
Na przestrzeni wieków nieprawdy ścieków
Z których znowu musimy wypić oceany lęków
W centrum uwagi znowu objawi się pieniądz
A my tylko uczucia ponad wszystko ceniąc
Rozmkiniamy zagadki życiowej łamigłówki
Cały czas tańcząc do dŹwięków zepsutej lutni
Topiąc smutki w szklankach wódki
Ludzie życie marnują a my prawdę czując, rymując
Kontrując ataki ponad wszystko znajome chłopaki

Ref.x2
Tutaj gdzie jestem mam swoje szczęście
Swoich ludzi i pomocne ręce i nie chce nic więcej
Swoje problemy i życie, którym żyjemy
Ponad wszystko

Ponad kłamliwe miasto całe życie jest zagadką
Wciąż biegnę do celu nigdy nie jest łatwo wiem że jest twardo
Lecz wyżej poprzeczka zawsze ponad wszystko wyciągnięta zawleczka
Upadek na zakrętach i znowu zło zwycięża
Pieniądz jest fałszywy podziemie to potęga
U boku moi ludzie za nami spalone mosty
Ciekawe co z tej układanki umysły wyniosły
Tor prosty to jakaś pomyłka znowu się waham
Wszędzie są zakręty grę opanował szatan
Ostateczny sąd lecz ja w prawo nie wieże
Same *****ysyny znów na glebie leżę
To walka o przetrwanie by być ponad wszystkim
Ogień zapłonął już wygranej jestem bliski
To wszystko tajemnica zawarta w szarych blokach
W podziemnym świecie nie myślę o kłopotach
Tu znajdę spokój swej duszy dam odpocząć
Najpierw dojdę do celu szybko jak z pieniędzmi pociąg
Trochę wiary w siebie i już będziesz na górze
Lecz to wszystko podziemnie - to jemu właśnie służę
To jemu właśnie służę

Ref.x4
Tutaj gdzie jestem mam swoje szczęście
Swoich ludzi i pomocne ręce i nie chce nic więcej
Swoje problemy i życie, którym żyjemy
Ponad wszystko
TA ta ta ta ta ta pojazd na tedego trwa
Ra ta ta ta ta ta stara kurwa straci hajs
Ta ta ta ta ta ta Riczi Stara kurwę gna
Ra ta ta ta ta ta skończyłem z tą kurwa, ha

Jak już wiesz Tede wszystkie Ryśki na dobre chłopaki
A Jacki w polskim rapie raczej same słabiaki
Czym różnisz się od Mezo? niczym, tak mi przykro
Każdy jeden taki Jacek jest skończoną pizda
I żebyś mi nie wytknął, Że to ja z nim nagrałem
Powiem, to był taki czas, Gdy mu rękę podawałeś
Rożnica jest taka, tedunio zaznaczam
Że ty z Mezo nagrasz na bank w dzisiejszych czasach
Co Dwóch Jacków, to nie jeden, Jacek i Placek pojebie
Nie pomoze samplowany Marek
Wacek, nawet Niemen
Nie pomoze Sośnicka, Zresztą takiej kobiety
Jak piękna Zdzisława nigdy nie znajdzie kretyn
Ja nie pierwszy, lepszy Leszek, z dissem się nie spieszę
Dziś na konkrecie diss za dissem sie pojedzie
Ziom za ziomem, nucę refren Dziesięć swój jak
Bo mam za sobą Ziomków A ty sam w deszczu stój
Tak zwany chuj, dziś napluję ci w Kasze
I w twarz przy okazji a ty na głos zapłaczesz

Ta ta ta ta ta ta pojazd na tedego trwa
Ra ta ta ta ta ta stara kurwa straci hajs
Ta ta ta ta ta ta Riczi Stara kurwę gna
Ra ta ta ta ta ta skończyłem z tą kurwa, ha

Tak, Łącznie z tobą wszyscy czekali na to kiedy i jak odpowiem
Zajelo ci tydzień, żeby odpowiedzieć na Tych parę słów prawdy z mojej strony
JeĹĽeli Więc Musiałem czekać aż tydzień na Twój zbiór piosenek
Ty chujowy śpiewaku, ja też sobie Dalem tydzień na odpowiedź
Niezła strategia wrzucić diss w weekend
Gdzie ludzie mojego pokroju pracują koncerty grając
Bo w odróżnieniu od ciebie ja nie muszę ich odwoływać
Twój pech jednak polega na tym
Że to był akurat Jedyny wolny od pracy weekend jaki w roku Miałem Tym
Więc wszedłem na komin elektrociepłowni i strzeliłem w ci łeb
Zamiast zajmować się Bardziej pożytecznymi rzeczami
Zmuszony Zostałem odpowiedzieć takiemu jak ty pajacowi
Więc Tede gleba i ani słowa więcej
Oko Przemykałem na twoje komercyjne słabostki, wilczy apetyt na Pieniążki
Lecz teraz koniec z pobłażaniem, Nie będzie taryfy
ulgowej
Zaszłym W roku rzuciłem się raczej na słabiaka
Za to w opierdoliłem Tym roku jak bura suke samozwańczego króla
Który teraz nagi stoi, bo narobił za lachy duże, ha
Za twojego Pecha zajrzę do flachy
I rozpoczynam impre gruba, o ktorej możesz tylko pomarzyć
Musiałeś się kawałkiem zainspirować moim
Żeby w ogóle zaistnieć beef'ie w Tym
Lecz to nie czasy RRX, wtedy gruba miales impre z Krzysiem
Z Rysiem możesz tylko ze złości kwiczeć
Co do skitu z filmu odwołałem się do tego samego klasyka
Bo niestety, ktoś taki jak ty
Może nie mieć alter-ego w Polskiej Kinematografii
I tu kolejny Peszek, nie wiedziałeś, Że kij ma dwa końce?
Więc sam skecz już niszczy cię, posłuchaj jak śpiewasz do szafy Prezesa
Czy Oświadczenie napisał mi mój papuga
Który stwierdził Że puszczasz zwykłe dziennikarskie kaszki
Ja sam mogłem się wrzucić w sieć
o wiele szybciej
Ale jak to się mówi - moja płyta, moje urodziny
Nasza EP-ka - na urodziny Decks'a
Wszystkiego najlepszego Więc
Decks

(Chada)
... Los Takich jak ty z REGUŁY bywa krótki...
... Powinieneś wziąć pod uwage karierę prostytutki ...
... Obrażę cię nie raz, bo na to zasługujesz ...
... Ty kurwo, farmazonie robiony miękkim chujem ...
VNM
Oni chcą religii, dam ją tym zimnym sercom
Nie wierzysz we mnie? Kurwa jesteś innowiercą
Kto wielki się wozi, ubóstwiaj tego
Skurwysynu wiesz, że mam wielki wóz jak niebo.
Masz wolną chatę, panna z tobą tam siedzi
Wpadam tam ona mówi mi zwrotę weź przewiń
Nawijam i wychodzę i ziomek mnie nie wiń
Że kurwa zostałeś sam w domu jak Kevin.
Nie umiesz ściemniać tu po wódce, bez kitu
Ja mam Blefa, jak bym miał połówkę Flexxipu
Na dzielni u mnie stoją codziennie głowy
U ciebie na dzielni stoi tylko dzielnicowy.
Robisz zdjęcia na swój album, baunsuj więc
Ja termometrom w studio daje na mic'u rtęć
Twój album nie wyszedł, a masz slajdów z pięć
Ja mam album, ty masz tylko album zdjęć.
A śmiejesz się twórco wielki, śmiej się dalej
Te flow zrobi ci kurwa uśmiech Chelsea
Robisz solo? Może sprawdzę to, nie wiem
Ale weź ziomków, nie chce mi się śmiać tylko z ciebie.

W.E.N.A
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy nigdy kurwa, nigdy nigdy

Wpierdalam się do studia, znów muszę coś nawinąć
Chcesz mieć ze mną beef? Kurwa przyjedź do mnie na Marymont
Ty nigdy się nie ruszysz, jestem tego pewny
Bo fałszywi gracze nie opuszczają swoich osiedli.
Stój na swoim miejscu, bez szaleństw
Rapowałem kiedy Islam robił panele z Al Kaiem
Bez zarzutu jak usłyszysz mnie salutuj
Jestem jak nowa kolekcja Diil - nie dla lamusów.
(Napierdalam) na klasykach i na ciężkich mainstreamach
Masz problem? Na siłę wpierdolę ci swój klimat
Nie karzę ci mnie lubić, bierz swoich ludzi
Sam nie dasz mi rady, choć nie jestem kurwa duży.
Twój rap się kurwa zużył, na chuj bity brudzisz?
Kreujesz wizerunek mój jeden wers go zburzy
Skończ pierdolić ten flow cie przeszkoli
I stań przede mną napierdolę cie jak rum bez coli.
Skurwysynu

Ref.
Nie chcesz ze mną beefu
Schyl głowę kiedy wchodzę na mic, ta
Nie chcesz ze mną beefu
Spytaj ziomka on ci powie na bank, że ty
Nie chcesz ze mną beefu
Kto punchem gra? Kto power tu ma?
Nie chcesz ze mną beefu
V N M! W.E.N.A!

VNM
Czekasz przed beefem i sapiesz pot, w japę ci wsiąka
Biegnij chuju, ja i tak cie złapie jak kolka
Chcesz przyjść na mój pogrzeb? Durniu dobra
Przyjdź na niego, ja wyskoczę z trumny jak Jordan.
Chce ze mną wojny na trackach sukinsyn
Będzie ją miał, powie PiS (peace) jak bracia Kaczyńscy
Kurz oblazł już twoich kartek arkusz
Ja mam fanów, twój fan to antykwariusz.
Twój album jest świeży? chyba tylko cena
Na twój świeży album czeka tylko hiena
Mój album (aaahh) i za niską cenę,
Za to jest fresh jak Prince of Bel-Air
Te flow zabije twoją niunie, wyczaj ceny
I zamiast róż idź do kwiaciarni po chryzantemy
Robię Wietnam, nie mówię slangiem ściem
Polska to Pl, rozwiń sobie VNM.

W.E.N.A
Twoją sztuczność wyczuwam na odległość
Nie robisz niczego o czym mówisz (Ty) co da ci konflikt ze mną
Kładę równo, nie chcesz żebym się na ciebie naprawdę uwziął
Daj mnie na rewir to ci spalę studio.
Twoi ludzie o mnie stale mówią
Zostaniesz sam, oni z moim głosem dalej pójdą
Chyba o mnie nie zapomniałeś kurwo
Ale nie pamiętasz, że rap sprawiał ci trudność.
Ze mną sobie nie poradzisz
Eksplodujesz jak tylko eksponuje twoje wady
Wu do E wredny skurwiel, słów pełnych kurwek
Chcesz mieć ze mną beef? jesteś pewny? Chuj wiesz!

Ref.
Nie chcesz ze mną beefu
Schyl głowę kiedy wchodzę na mic
Nie chcesz ze mną beefu
Spytaj ziomka on ci powie na bank, że ty
Nie chcesz ze mną beefu
Kto punchem gra? Kto power tu ma?
Nie chcesz ze mną beefu
V N M! W.E.N.A!

Wu do E człowieku, VNM forteca studio
Nie chcesz skurwysynu kurwa nie chcesz beefu ze mną
nawet nie podchodź do nas
I z VNM tez nie chcesz beefu

Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa(skurwysynu)
Nigdy nigdy kurwa, nigdy nigdy
Nigdy kurwa, nigdy nigdy kurwa(skurwysynu)
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Każde miasto, dzielnica i każdy blok
To ten przekaz co rozświetla mrok
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż

[Tadek]
Powiedz mi ziomeczku co u ciebie słychać
Powiedz mi czemu stare kurwy nie chcą zdychać
Na głowie problemy, ciężko aż oddychać
Do każdej szansy w tłumie trzeba się przepychać
Bo wszyscy tutaj być bogaci pragną
Wszyscy tutaj grubo hajsu łakną
Pilnuj się bo cię wnet okradną
Pilnuj się człowieku bo cię zaraz szybko znajdą
JP propaganda przeciwko kurwom
Przeciwko pełnym zjebanym głosów urnom
Przeciw pseudo wolności, pseudo demokracji
Przeciw podróbom rzeczy o które walczyli Polacy
Patrze jak na farmazonie pchną się frajery
Patrze jak z małolatów robią się gangstery
Jeden drugiemu na trzeciego opowiada
Nieraz jeden niepotrzebny z interesu wypada
Przychodzą i odchodzą przyjaciele ich zawodzą
Najczęściej jednak widzę jak sami sobie szkodzą
Patrze jak zasady przestają być tu ważne
Szmal pobudza frajerstwu wyobraźnie
Narkotyki i wóda rozwalają ludziom jaźnie
Jak nie dajesz zarobić kończą się przyjaźnie
Więc bądź elegancki ale nie za bardzo ufny
Za tych co nie mogą rap modlitwę złóżmy

[Refren]
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Każde miasto, dzielnica i każdy blok
To ten przekaz co rozświetla mrok
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż

[Bosski Roman]
Szacunek za szacunek a śmierć za kurewstwo
Gdyby było tak naprawdę to trup by tu padał gęsto
Wielu daje wiarę mitom bez weryfikacje prawdy
Takich osób, śmiesznych osób dla mnie poziom zabawny
Jedna prawda życie jedno więc pozyskaj z niego sedno
Fałszywe mordy pode mną tuszowały swe kurewstwo
Lecz prawda jest tylko jedna i prawda jest właśnie taka
JP jestem porządny styl to dobrego chłopaka
Mało kurw jedna prawda i do bólu gadka szczera
My wierzymy w te wartości które Obi Wan nieraz
Ten szacunek i lojalność honor oraz klasa
Wielu się pod to podpina lecz fałszywych ról tu masa
Mało kurw jedna prawda i do bólu gadka szczera
My wierzymy w te wartości które Obi Wan nieraz
Ten szacunek i lojalność honor oraz klasa
Wielu się pod to podpina lecz fałszywych ról tu masa

[Refren]
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Każde miasto, dzielnica i każdy blok
To ten przekaz co rozświetla mrok
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż

[Kali]
Żyję według zasad zdobytych na ulicy
A ty łamiesz te zasady i pierdolisz o niczym
Stos przyczyn aby za marny wyczyn
Dobór do alei zła i płonących zniczy
Jedna miłość jeden Bóg jedno życie jeden buch
Jedna prawda w wersach zapisana
Jedna pięść jeden ból jeden chłam jeden gruch
Dla wersów tłustych od zakłamania
Ci co nie rozumieją sieją ferment
Rycerze forum pasowani berłem
Tutaj doszedłem, nie na farmazonie
Niezmienny styl nie z myślą o żetonie
Byłem wierny puki ogień płonie
Przekaz płynie na mikrofonie od nas prawdziwe słowa
Puki Polska nie zginęła
Tu dla was naprawdę Firma z Krakowa

[Refren]
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Każde miasto, dzielnica i każdy blok
To ten przekaz co rozświetla mrok
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Każde miasto, dzielnica i każdy blok
To ten przekaz co rozświetla mrok
Żyjemy tą jedną prawdą w ciąż
Nie rób sobie jazdy, my nie jesteśmy gwiazdy
Jestem zwykły jak każdy, korzystając z wyobraźni
Pokazuję Ci obrazy, które namaluje życie
Ksiązki które pisze, Ty je czytasz, chłoniesz, słyszysz
Zachwyt coś tam jeszcze bo to Peja idzie z Deckiem
Zaszczycamy obecnością grając koncert w Twoim mieście
Człowiek skończ z tą jazdą, jesteśmy tu bo chcemy
Misja do spełnienia, swoje zagrać, zarobić
Jak mnie widzą tak mnie piszą, z kim się stałem tym się stałem
Robię nadal to co chciałem, wiele w życiu żałowałem
Pamiętam Pe jak dzisiaj, słodycz w drugim obiegu
Biedy to szczegół, projekt w drodze człowieku
Bez względu na pozycję, położenie kotó
Nie bez kłopotów, rap nie rozmowy w topu
Rap mnie uzależnił, skurwysyny są w szoku
Pojechałem po elitach a pies piszę protokół
Jak najdalej od wyroku, najdalej od kłopotów
Jak najdalej od sprzeczności i nie przypadkowych lotów
A zawistne chujki przyszli szumieć pod sceną
Rychu plus brygada wszystkich Fejków wylenią
Te suki co seplenią, nie chcę takich suportów
Unikam zarazy, koneser wytrawnego sportu
Nie judo jak się udo tylko judo mistrzów dziwko
Chcę takiego podkładu jaki Daiszkit mieli z Windią
Nie wiesz ocb no to jesteś zwykła pindą
Która chciała by się dostać na moje piętro windą
Konsternacja ej zobacz gdy w hotelu mija doba
Czas do dalszej drogi, na koncercik się gotować
Wstać się ogarnąć, wszystkie graty zapakować
Zjeść śniadanie, zatankować, dobry kurs na trasie obrać
Drżyjcie nadchodzimy radze w chatach się pochować
Znienawidź jeszcze bardziej albo zacznij nas szanować

Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas, oni boją się nas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas

Ja wiedziałem, że tak będzie oni znienawidzą nas
Dały się we znaki hip hopowe media
Komentarze, recenzje, ploteczki tragedia
Wkurwiała nagroda jedna, nasza płyta pominięta
Bo wydana rok wcześniej, za to brak nominacji
Ślizgasz się po gównie dobrze wiesz, że nie masz racji
Rok wcześniej 01 też nie było nominacji
Bez prowokacji, to kiedy wyszedł nasz legal
Nie pomaga nam w zwycięstwie redakcjyjny kolega
Nie przeszło wam przez gardło, że to była dobra płyta
Która w opinii ludzi na szacunek zasłużyła
Pierdolony jeden z drugim prawdziwy hip hop kryta
Zrobisz wiele żeby prawda pozostała ukryta
Lecz w temacie nic nie zdziałasz, zdychaj to mój hałas
Z platynowym magazynkiem dla SLU pochwała
I nie mała jak liczba ludzi na naszych koncertach
Nie liczymy na fart, wiesz gdzie Achillesa pięta
Chciałbyś to wiedzieć teraz Rychu cię jedzie
Nie mam słabych punktów, za to mam zdrowe podejście
Skup się na tym tekście jak obrona zrób mi przejście
I przestań udawać głupku kogoś kim nie jesteś

Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas, oni boją się nas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas

Ja wiedziałem, że tak będzie oni znienawidzą nas
Mówię o tym jaki jestem a nie jakim chciałbym być
Pod chuj dzieciaków nie biorę, na uliczny pic
Wody nie leję w tekstach, nie znam wiele przypowieści
Może opowiesz mi życiową bajeczkę lub wierszyk
Znowu to samo, o tym samym w ten sam sposób
Jarą się tym syfem mniej niż 10 osób
Poważne tematy, które stały się banałem
Raper ciężkie życie ma, raper musi mieć przesrane
Jeśli w tym się wychowałeś coś przeżyłeś to porządku
Ja jestem jednym z takich od reguły wyjątków
Afera za aferą, hołd zgrzanym komputerom
Wielbionym modemom, mówcie, piszczcie, krzyczcie hello!
Strefa Poznań nie Afryka jak kontakty Albana
Czy udzielisz mi dziś radę na temat przetrwania
Może dam se sam rade kiedy liznę ciut hardcoru
Polska fabryka małp, tu hardcoru do oporu
Szanuję tylko tych co nie mieli wyboru
Tylko tych kurwa co nie mieli wyboru
A śmieję się z mentorów i ulicznych filozofów
Którzy sami nie potrafią pozbyć się własnych kłopotów
Sami nie potrafią pozbyć się własnych kłopotów…
Skurwysyni jestem gotów

Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas, oni boją się nas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
Oni boją się nas bo wrzeszczcie nadszedł nas czas
[Stejzi zapowiada]
A teraz życiowy kawałek
Tak zwana życióweczka
i 2cztery7 z Głośnym w kawałku Zmiennicy
Spontaniczny kawałek, opór najebani
Na... ani także, he
Jeszcze przed drugą operacja Karola
Siedzieliśmy w naszym studiu, melanżowaliśmy
Kartki w ręce, długopisy w dłonie
Jedziemy pow, pow, pow
I powstał taki klasyk, hah
Sprawdźcie, kojarzycie ten beat?
Głośny, to jest taki as keyboardu (ha ha ha ha)

Jak tam chłopaki, kurwa, trasa na Warszawę ścieżunia, ścieżunieczka?
Dobra, dziękuję, w swoją też miałeś czysto
Szerokości, przyczepności, piątal
Sprawdźcie to co ja myślę

A jak myślę o jutrze chwilę zanim zasnę
To szukam swojego 1313
Zaraz, jutro rachunek z tej farsy
Mariana Koniuszko - Ewy Błaszczyk
Mam być rano gdzieś w centrum, nie wiem
Ale jest już przed 8:00, a ja zagryzam śledziem
A ja nagrywam pewien, wszystko jest jasne
Głucho na radiu 1313
Weź za mnie te zakupy dziś
Rzucam znów haftem i kolejny rzyg
I koncerty dziś, jutro powrót kierowcy
Psy zwariują przy kontroli trzeźwości
Masz kluczyki, ja na tylnym zniknę
Weź radio podłącz pod zapalniczkę
Daj mi zmiennika, drugiego kierowcę
1313 zgłoś się

Czy znajdzie się jakiś as
Dobry ziomek, który na zastępstwo wpadnie dzisiaj tu
(2cztery7, oni są znów pijani)
Jest parę spraw i przypałów, płacę z góry
Tylko zmień się ze mną serdeczny ziomeczku
(Znów nagrywałem kiedyś spontana)
Czy ktoś mógłby mnie kurwa zmienić?
Nim ten przykry zapach się rozprzestrzeni
Skręt był ziomka, niestety tylko skręt kiszek
Wpadł do mnie na szybki stolec i zaraz wyszedł
Panna zaraz wpada rano, bo ma ferie
Z trzech metrów zgaduje Gianfranco Ferré
Skąd ma taki węch, cóż wszak to suka
Jak udowodnię, że ten swąd jest by Łukasz
Stasiak jest znanym w świecie zuchem
Ale tu zjaranie szluga grozi wybuchem
(Kurwa) zmień mnie, nie mniej jednak wiedzcie
Że chcę też zmiennika na miejskiej jeździe (dawaj)
Idź za mnie na egzamin i zdaj go
Faceci jeżdżą po mieście jakimiś kurwa Aygo
A mnie nie chcą dać prawka (mi?)
Obiecuję, dzięki temu będę mniej pił
Lecz dziś nie ma zmienników i w tym problem tkwi
Póki co Głośny zmień chociaż beat...
Póki co Głośny zmień chociaż beat, dawaj

Co to jest? Marihuana, czy hasz?
Salami...

Nie strzelam do szeryfa, lecz trafi zastępcę
Nie dlatego, że robię za przestępcę (nie)
Tu sam wersem daję ogłoszenie
Szukam kogoś kto jest dobrym szpeniem
Przeszedłem linię, jest miejsce w szeregu
Niech mnie zastąpi, ale nie pierwszy z brzegu
Bo to nie pionki, lecz wymiana figur
Stajesz za mnie, to się zobliguj
Że na melanżu nie padniesz pierwszy
Że jak coś piszesz, to dobre wersy (aha)
Nie piszesz bajek jak Christian Andersen
Że jak kobiety wybrać najlepsze
Słuch nawet nie mono, gamia nie poli
Lecz kilku z was mogę podszkolić
Nie ma zmienników dla 2cztery7
Zespołu co nagrywa zawsze jak się najebie (nie ma)

Czy znajdzie się jakiś as
Dobry ziomek, który na zastępstwo wpadnie dzisiaj tu
Jest parę spraw i przypałów, płacę z góry
Tylko zmień się ze mną serdeczny ziomeczku

Proszę pan rozumieć, rozumieć
Co? 2cztery7

-Łukasik mówi, no, widziałeś?
-No, widziałem, no
-Teraz to się może chwalić, że... nas wszystkich wykołowała
-No
-Prawdę mówiąc ja od początku wiedziałem o tej maskaradzie
-Wiedzieliśmy
-Tak, tak, wiedzieliśmy
-Nie chcieliśmy psuć jej zabawy
-No
-Nawet awans jej załatwi(liśmy)
-No i tego się kochany trzymaj, cześć, buźka, twoje zdrowie
-Cześć, cześć
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo