Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref. [Emilia]
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) i przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic (nic) i znowu nie wiedzieć co może z tego być
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) i przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic (nic) i znowu nie wiedzieć...

[Rahim]
Słyszę szum odległych wspomnień, gdy me ślępczą nieprzytomnie
po mnie tak depczą niezłomnie, nim się zakleszczą nic tu po mnie spadam
czyny ogromne śniadam, te skromne pod spód wkładam
mimo iż to karkołomne wiekopomne dzieło składam
z czasem opór napotykam, magia magika, flashback i łykam
wtedy zanikam i nos wtykam tam gdzie zegar przestał tykać
upadł Ikar, nastała cisza, zerwany film, pęknięta klisza,
wciąż dotyka, serce pika, naście lat wstecz Paktofonika
kret poznał skale Richtera - tąpnęła litosfera,
siedliśmy przy sterach komputera i mixera, kariera
od zera do bohatera możesz mi nie dowierzać
nie raz mówię co chcę i niczego mi nie żal
nauka nie poszła w las, ta sztuka wchłonęła nas
a czas zmienił brzegi naszych faz na kolejki do kas
do gry słowami doszedł bas, chętnie przeżyłbym to jeszcze raz
ale kompas nie wytycza już wspólnych tras

[Lilu]
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył i złapać najlepszą z wszystkich chwil
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył i złapać najlepszą z wszystkich chwil

[Fokus]
Nie wiem czemu ale wtedy kiedy wieki temu Cię poznałem,
zakochałem się w oka mgnieniu, brałem Cię jak chciałem,
miałem Cię, nie bałem się, że opuścisz mnie - to Twój geniusz
Twoje słodkie usta szeptały głupstwa, krzyczałem do lustra
wiem już głupstwa, galopowaliśmy po betonowym więzieniu,
mustang
poznawaliśmy się, pokazywałaś mi jak żyć w dzikim otoczeniu,
nauczyłaś, twój slang nauczył mnie, nauczyłem się nazywać bez problemu rzeczy po imieniu,
Na fejsie status, jak to jest - drum and bass
Na wejście - Hip hop back in the days
na szczęście to tylko ty jesteś znana w kilku odmianach i z kilku miejsc,
tyle lat, tyle miejsc i migają mi twarze w przebiegu wydarzeń, wyruszamy w rejs,
tyle lat, tyle miejsc, tyle przejść, tyle wrażeń razem z kalendarzem,
w parze z bagażem doświadczeń, co noc melanże przy barze,
tonąc razem przy spełnianiu marzeń, pomoc
życie staje się ciekawsze, ponoć będę z tobą na zawsze, ty i ja,
wszystko co najlepsze, ty i ja, gdy gram role w teatrze ty, to gram na każdym centymetrze,
powodujesz dreszcze, jesteś deszczu szelestem, jeszcze
dzięki tobie jestem jeszcze, i wiem czym jest szczęście
i wiem czym jest respekt.

[Lilu, Emilia]
Niczego nie żałuję kiedy patrzę wstecz, nic bym nie zmieniła,
Gdybym wiedziała wtedy to co teraz wiem, nic bym nie zmieniła
Niczego nie żałuję kiedy patrzę wstecz, nic bym nie zmieniła,
Gdybym wiedziała wtedy to co teraz wiem, nic bym nie zmieniła

Ref. [Emilia]
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) by przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic (nic) i znowu nie wiedzieć co może z tego być
Chciałabym móc cofnąć czas (czas) by przeżyć te kilka chwil jeszcze raz
nie zmieniać nic i znowu nie wiedzieć...

[Lilu]
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył, i złapać najlepszą z wszystkich chwil
Chciałabym móc wrócić tam, spróbować wykorzystać jedną z wielu szans
zrobić kilka kroków w tył, i złapać najlepszą z wszystkich chwil
Ref.
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoich ludzi
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoje sprawy

Ludzie po domach W.Z.G.Ó.R.Z.E w samochodach
W rozmowach o nas przy telefonach
W ostatnich dniach tylko w Kielcach
H do H 3H liryczny morderca
Marna dla miasta które daje mu oddychać
Porównać Klika do klimatów TK
I jeszcze V.E.T.O. Pęku wkurwiony dzieciak
S.C.H.I.M.I.D.T. dobrze o tym wie
Ze Wzgórze i 3H to Warszawa i Kielce
Mam tak samo jak Ty miasto swoje a w nim
Prawdziwych skurwysynów i zajebisty rym
Jest dla mnie miastem niezłym warto przywitać w nim
Dla mnie wszystkim dla was WWA a dla nas Kielce
Czymś bliskim nie opowiem Ci o wszystkim
Każdy ma korzenie i na mieście odciski.

Mam tak samo jak Ty miasto moje a tam ludzi swych
Sprawy swoje swój projekt tu stoję mało kolorowe sny
3H WYP3 w sobie to mam na osiedlu wyluzowany
Zawsze rasta szary dzień szare mury to dwa miasta
Bo ja mam swoje miasto jak Ty a tam ludzi i dym
Trzymam się z tym wiem kto jest kim co jest z czym
Wiem co jest gdzie z kim trzymać się z kim być a z kim nie
Nie boje się zawsze robię tylko to co chce
Warszawski Deszcz W.Z.G.Ó.R.Z.E
Dawaj Mario x5

Ref. x2

Dzień zwykły mego miasta przed 15
Słońce w zenicie na ulicy od ludzi ciasno
Może pójdę tu może pójdę tam
Nie istotne chce kupić kielecki gram
Po godzinie spotykam znajomych od towcu
Propozycja zjarać parę blunto-gotowców
Na pewno będzie jazda i miła faza
Jestem wariatem kreci mnie ostra trawa
Siedem buchów z nikąd i jestem w parku
Osiadam na ławce sytuacja się wyjaśni
Pojawiają się kumple Igor K. I Berkryty[?]
Breaki to rozmów są naszych tematyki
Wieczorem w wianku albo u Wojtyny
45 obrotów na 1200 wrzuć winyl
Moje miasto moje miasto a w nim
Jestem zajęty tym by sobą być

Miasto moje proste miasto twoje
I tu świeci słonce i tu jest wspólny projekt
Podwórko przyciąga i nic się już nie zmienia
WYP 3H nie do przewidzenia
Duma rozpierdala mnie jak Vienia
Masz cos do powiedzenia to weź to powiedz
Jak nie milcz jak na milczeniu owiec
Nie wiesz o co chodzi to weź się kurwa dowiedz
Co powiesz na to ja kocham to co robię
Nie myślę o złych rzeczach czasem marzę sobie
Warszawski jest na dworze inaczej być nie może
Pałac Kultury i centralny dworzec
Proszę Cię zostaw mnie w spokoju jak możesz
A mogę.
W całym kraju wre ciągła walka o byt
Pochłaniam wiadomości bez radości
Znam dobrze tą historię tak samo jak Ty
CK Kielce miasto moje a w nim
Moi ludzie moje miejsca i muzyka
Południowo-wschodni styl i liryka
Hip hop w głośnikach życie i praca
Chociaż często stad wyjeżdżam zawsze powracam
Nie pytaj nie pytaj nigdy dla czego
Bo jestem gościem z Kielc ulicy wojska polskiego
To jest moje miasto dlatego je cenię
Tu się urodziłem takie mam pochodzenie
Tu jest moja ulica i nie jestem sam
Fakt bardzo wielu ludzi znam
Pozdrawiam CK życie płynie jak rzeka
Wszyscy narzekają ja nie uciekam
Zostaje mam tu układ nie zawodny
Rodzina Agro styl południowo-wschodni

Ref. x2
Eee yo , ty , i ty i ty , yo !
Posłuchaj człowieku , to jest do Ciebie , i do Ciebie i do Ciebie ten numer!
To jest do wszystkich ludzi którzy pieprzą na mnie pierdolą głupoty,
a nic nie wiedzą tak naprawdę.
Nie mogą mi powiedzieć tego prosto w oczy,
i to jest dla nich kawałek bo oni kurwa mać szepczą.
Czujesz wszystko zjebane przez plotki ,
szept jak miód słodki,
słyszysz więc go dotknij,
nie unikniesz kopii.
Szept topi , twoje poglądy,
giną jak zalane lądy.
Szeptem mówi się rządy, sądy.
Szeptem bo tak najprościej,
pielęgnujesz konsunktury,
rośnie jak by stał na moście,
na psychikę działa śmiercionośnie,
szept zmywa po ścianach ,
napierdala zgraba twoich szlamach,
szept oplata Cię jak gama.
Sutra , widzisz ludzi w lustrach ,
oddalają się od Ciebie jak na rzece w kutrach ,
bądź pewien siebie ale nie bądź pewien jutra.
W nurtach szeptów odnajdź siebie bez intelektu,
bez słów szept to twój rodzaj aspektów,
na temat obiektów,
po swojemu je korektuj.
Tylko głośno!
Najpierw spierdol,
później proś o...
twojego załatwienia typ.
Rozumowania tryb,
szepcz na nas,
my i tak zrobimy kolejny clip!

Ref: szeptem tak najprościej powiedzieć,szeptem o którym nic nie wiem!
szeptem którego nie słychać,szeptem z nerwów ciężko oddychać! [x2]

Szept psuje , szept plącze , szept czujesz jak palące słońce.
Miłe ale do czasu jak dźwięk zjebanych basów ,
jak dźwięk dzisiejszych czasów.
Słyszanych w echu,
lepiej głośno i powoli,
niż po cichu i w pośpiechu,
jak gaz wdechu się ulatnia, jak jebane gówno,które się skrapla
szept , gadka , wszystko wam wolno,
suki na łańcuchach skomlą,
szepczą , nazywając to rapową wojną,
wreszcie wybuch , dla ciebie rap to nagrzany cybuch,
wykurwimy was w powietrze jak talibów,
sam za te szepty waruj,
nie znasz naszego towaru,
nie zmarnuje daru
moich ziomów nie jest paru,
browaru łyk , żeby zapić szepty,
sam sobie odpowiedz , kto jest najlepszy.
Yo

Ref: szeptem tak najprościej powiedzieć,szeptem o którym nic nie wiem!
szeptem którego nie słychać,szeptem z nerwów ciężko oddychać! [x2]
Sprawdź - OsTr, Pezet - Łdz, WWa
Echo miasta, sprawdź nas

[OSTR]
Godzina 11:50 rano, po jednym, drugim browarze
to co świat pokaże

a no bo tak x12

Od 22 lat tu, w sferze legend i faktów
w miejscu, gdzie Bóg psuje nastrój
widmem codziennych obrazków
ciągnę świat swój, licząc na szczęśliwą gwiazdę
może jestem głupi myśląc, że się kiedyś w tym odnajdę
wciąż wierze w prawdę, wiesz, wciąż mam swój honor
zamiast łapać się brzytwy, wolę utonąć i mieć twarz
wśród tych, co z wyciągniętą dłonią proszą o pomoc
chcę poznać extrakt smaku, co daje wolność, pamiętam
to echo miasta, w najniższych warstwach bloków bogactwa
precyzyjnie spisane na kartach, bez cienia kłamstwa
w tym moja szansa, by siebie poznać
i świat spod znaku orła, co ciągle chce czegoś od nas
tak było od lat, myślę, że znasz to z wiedzy mistrzów
i magii przysłów powtarzając tępo słowa niewarte
nic dziś już, jak wersy starych listów
to przecież mój byt, ja mam do niego swój szyfr.
nie chcę być próżny, poszukując dróg krótszych
cel chcę uczcić, wśród zdarzeń pustych
wzbić się na szczyt, choć tak niewiele od przepaści
wierzę, że szansę dasz mi, energii zastrzyk
by zły los skarcić

To echo miasta, hip hop to szansa
mówię o faktach, dla popeliny zwykłego prostactwa
w tanich sensacjach, bloków bogactwa,
szczeniaków frustracja wypisana na klatkach
to nasz czas nastał, to echo miasta,
hip hop to szansa, mówię o faktach

[Pezet]
Co jest możliwe, za sobą już zburzony most widzę
niech za każdy ból w duszy dziś życie wstrzyknie mi morfinę
żyć nauczy, dalej kroki stawiać, szare bloki nadal
chcę iść na skróty, pierdolić garniak i krawat
przyszłość to lepszy wariant, to nie plagiat, to magia
marzę o pannach i saunach w naszych prywatnych enklawach
to kraj nasz, kolonia karna jak i polonia darma
korona spadła, jeszcze bardziej topią nas w bagnach
Po co ? Czy to już całe życie, czy to już przyszłość ?
Kilka browarków, imprez - to gówno warte wszystko
Gówno, czy łzy i smutek w naszym życiu są szczęściem
e-e, na pewno gdzieś musi być coś więcej
widzisz metę na starcie, liczysz przecież na wsparcie
miastem nasz meczet, rap chcę znać lepiej szansę
Mym miasta echem, bajzel, wyssany z matki mlekiem
znasz nas przecież, my chcemy, żeby było lepiej

To echo miasta, hip hop to szansa
mówię o faktach, dla popeliny zwykłego prostactwa
w tanich sensacjach, bloków bogactwa,
szczeniaków lustracja, wypisana na klatkach
to nasz czas nastał, to echo miasta,
hip hop to szansa, mówię o faktach

To echo miasta, hip hop to szansa
mówię o faktach, dla popeliny zwykłego prostactwa
w tanich sensacjach, bloków bogactwa,
szczeniaków lustracja, wypisana na klatkach
to nasz czas nastał, to echo miasta,
hip hop to szansa, mówię o faktach
[Wstęp]
Aha, właśnie tak z tej strony B.R.O
Nie odejdę stąd człowieku wiesz wiesz wiesz wiesz?
Bądź pewny wielu było by szczęśliwych,
wręcz wniebowziętych nawet.
Ale ja mam się dobrze,
nagrywam dalej człowieku.
Nie odejdę stąd pod byle pretekstem.

[Zwrotka 1]
Tak wielu chciało żebym upadł ale jestem tutaj,
niech ciągną fiuta, ja jak Sobota wjeźdzam z buta.
Pierwsza liga, od dzisiaj kurwa mieszkam tutaj,
choć i tak zaraz napiszesz że to kiepska nuta.
Na moich butach są ślady walki, to białe Nike,
ty blady zamknij tą jape ja pale majki.
I stale kartki zamieniam w ogień bo piszę,
krzyczysz że jesteś teraz moim wrogiem, nie słyszę.
Przerywam ciszę no i tor Ci się pali,
mówi przewodni temat wszystkich for i portali.
Oni chcą bym się żalił, ale dzis mnie to wali.
Bo mam flow do wokali od pierwszych nielegali.
Znam ziomali jest wiele tych cip,
co mnie jechali a teraz kurwa proszą o feat.
Pseudoraperzy chcą bit, potem biorą za majki,
po czym wszystkich znajomych znowu proszą o lajki.
Ja się odwracam bo stoje na pięcie,
ich jedyne marzenie to przeciez moje potknięcie.
Mają gula, do niego jeszcze chore podejście.
Chcesz zaczepek? To siedź sobie ziomek na fejsie.

[Ref x4]
Nie odejdę stąd
Nie odejdę stąd
Nie odejdę stąd pod byle pretekstem!

[Zwrotka 2]
W sieci znów krążą plotki, ktoś szuka skandalu.
Ja wole wbijać zwrotki byś słuchał wokalu.
Jeśli szukasz portalu i ufasz mu jak cipy,
mój rap nie discovery ale obalimy mity.
Po pierwsze moje klipy to tania znów opcja,
budżet wynosił tyle co baterie bumboxa.
I już zostaw ten temat to chłosta,
wyświetleń jest w chuj, a ich boli ten sztos tak?
Mój głos zna już każdy w tym kraju, a mój debiut
przewidział nawet kalendarz majów.
Mam zasięg do raju,
gram basem na haju,
znam mase pedałów,
sram czasem bez żalu.
Więc nie słuchaj tekstów że robie dla pieniędzy,
bo miałem pare ofert za 30 tysięcy.
Jedna reklama wyższa od rocznej pensji,
lecz mam swoje zasady więc ugryź się w język.

[Ref x4]
Nie odejdę stąd
Nie odejdę stąd
Nie odejdę stąd pod byle pretekstem!

[Zwrotka 3]
Słucham numerów opozycji i zaczynam ziewać,
wiem boli ich to brzemienie, więc zacznyam śpiewać.
Było się tego spodziewać brat, ja robie rap tu od lat
i dokładnie tak.
Wróćmy do rapu, znów słyszę niechciane plotki,
bo tak wiele osób bolą moje śpiewane zwrotki.
Więc lepiej odbij to mój rap i mój świat,
i znów tak nawinę więc po co się wkurwiać.
Mówisz to chujnia a dla mnie to klasa.
Za fanów, za studia, za rap - nie przepraszam.
Ludzie mnie chcą no bo gram według zasad
i nawet bez zaczepek wyświetleń jest masa.
Jestem Mac Miller? Co oni pierdolą.
Jestem BeeR, we wrześniu wydaje swoje solo.
Fani za mną stoją, podciągam poprzeczke.
Dlatego nie odejdę stąd pod byle pretekstem.

[Ref x4]
Nie odejdę stąd
Nie odejdę stąd
Nie odejdę stąd pod byle pretekstem!
Nikt nie mówił że będzie łatwo
nikt nie mówił że będziesz miał to
musisz stale dalej iść
bo bez walki nie ma nic...

Czas upływa jak zawsze
ja mógłbym stanąć obok i patrzeć
jak moje życie się babrze
patrzeć jak przestaje mieścić się w kadrze
nigdy bym sobie tego nie wybaczył
wiem że świat inne cele mi wyznaczył
dlatego biorę się do pracy
już teraz - i choć miałem tego dosyć już nieraz
cera przyozdobiona niejedną blizną
ale ja mam pewność - to wszystko nieważne
przyszłość jest tajemnicą i nim wszyscy obrócimy się w nicość
i niech Ci co maja na zycie zamysł beda spokojni - wygramy
wytrwamy bo to jest nasze przeznaczenie
porażka wywołuje zniesmaczenie a potrzebuję jej tylko by się wzmocnić
by od nowa poskładać klocki
i choć smak przegranej bywa gorzki
zmieniam go w smak wygranej który bywa boski

Nikt nie mówił że będzie łatwo
nikt nie mówił że będziesz miał to
musisz stale dalej iść
bo bez walki nie ma nic...

Ej przekaż ten przekaz - nie czekaj
przed tobą przepaść to - nie patrz tam
nie karz nam zwatpić w ciebie
a wielka siła wstąpi w ciebie
ile przed tobą przeszkód - nie wiem
tylko chwile na przestój - i jedziesz
masz za soba doświadczeń bagaż
lepiej cios zadać niż potem los błagać
o łaskę - dla mnie to jasne jak słońce
chociaż nie jestem żadnym wzorcem
ludzie kochają się smucić w Polsce
ja wolę zrzucić ten gorset
i zawierać treść w wresach
przesłasniem które zapiera dech w piersiach
przez słowo tak pokojowo daje bodziec
byśmy nie dali się apatycznej narkozie
i zanim spytasz czy to ma sens
pomyśl ile rzeczy odmienił wers
ku pokrzepieniu serc dla wszystkich naszych
wczorajszy sen spełnisz - to zobaczysz

Nikt nie mówił że będzie łatwo
nikt nie mówił że będziesz miał to
musisz stale dalej iść
bo bez walki nie ma nic...
Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Najpierw pójdzie prosty, później idzie byk
Trzymaj mocno gardę, formuj szyk
Do boju słyszę krzyk, jakiś ryk, to nie wstrzyk
Tak jak i do tańca, do tego mam dryg
Bo różne sytuacje w życiu mam
Styl - cham, Full - cham, Ostry - cham
I nie sam to pcham
Bo życie to i atak, jak i uniki
Chłopaki z Bombatyki, z tej samej kliki
Tak jest, ci powiedzą, życie dało w dupę
Więc bardzo dobrze wiedzą
Oni bardzo dobrze wiedzą
Kminisz? to nie finisz, będzie więcej
Będzie goręcej, jak Sensei
Ta sztuka walki, to inna odmiana
Ciosów wymiana, lewa - prawa, zmiana
To technika trudna do opanowania
Dodatkiem do tego, są te nagrania
Uczyć będą tego różne sytuacje
Bo życie nie wakacje, wiem, że mam rację
Rozkmiń ten tekst, a znajdziesz podtekst
Mądry da radę, a jak nie, to chuj na to kładę
Chuj, chuj, chuj na to kładę, kładę, ta.

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Schowany za swą gardą, trzymam ją twardo
By ciosów od życia nie dostać, a sprostać
trzeba kontrować, czasem się schować
Niestety uderzenia da się blokować
Bo życie jest ciężkie, w nim wiele problemów
Więc nie daj sobie odebrać do życia tlenu
Walcz, walcz, jak życie do tego zmusza
Nie daj sobą pomiatać, nie daj się oszukać
Bo jest tak, będzie, zawsze i wszędzie
Że przez moją gardę cios nie przejdzie
Staram się chronić, oddawać strzały
Bo wiem, że ten świat nie jest doskonały
Póki co, wszędzie czyha zło
Dlatego twardo i nigdy nie na dno
Staram się tak żyć, żeby było dobrze
Żeby za szybko nie odbył się mój pogrzeb
Wyprowadzam ciosy i gotuję strzały
Przy mej twarzy garda, to mój kompost stały

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Choć morda to nie szklanka, to gardę trzymać trzeba
Inaczej szklanki nie ma, but do ryja i na ryju kebab
Z uniesioną gardą tu się każdy wiem, że dobrze miewa
Z dumą nosi, tylko kurwa się panoszy pod nogami
Stara zasada między nami, że wśród swoich się wspieramy
To nie do przebicia garda
Chociaż nie raz przed oczami wizja marna
Jakby dla twojego farta
W końcu przyszła kartka z kalendarza czarna
Masz nas, a my mamy ciebie, frajerstwo się dojebie
Zawsze jakoś będzie, jesteś pewny swego, to nie jesteś w błędzie
Swoich się postanowiło, swoich się zdobędzie
Trzymając gardę, puścisz farbę, pięści będą pędzlem
Najlepszy atak, to obrona, wiedzą o tym Bezimienni
Południowa strona, nie ma mowy tu o forach
Nikt nic za darmo nie da
Życie nie oparte tylko na potrzebach
Tutaj nie ma przebacz
Dla nas oczywiste, jebać kurwy zawistne
Ręce w piąchy zaciśnięte, ale wśród swoich czyste
Życie nauczyło - broń się gardą, a nie pyskiem

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda dzisiaj O.S.T.R.y
Włącz CD, wduś repeat i ten track katuj
To ten brat gra tu, który ma mandatów
Niezapłaconych cały plik, tak jak Joka
Robię bling-bling tu na blokach
Jak brokat, pukam jak koka
Chropowaty wokal kaleczy MC's jak zbity pokal
Do bitu dobitny pokaz
To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? (cipo)

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
To jest flow ewenement

A kiedy Mixer zagra w midi
Bit błyśnie jak P.Diddy w twoim pierdolonym CD
Jak sam widzisz jadę dźwięcznie jak język Jidisz
A nie drętwo jak Krzysztof Ibisz
Po chuj się dziwisz?
Nic nie poradzisz, ja mam to we krwi
Mnie nie omamisz, ze mnie nie drwij
Będę jak chłop w cerkwi, będę jak Derwisz, będę jak Amisz
Jak mnie wnerwisz wywabię cię jak Vanish
Po chuj się dziwisz? nie kleisz?
Jadę z wyczuciem jak DJ Feel-X
Gural z PDG filii mili
Pierdol kult pieniądza, to harakiri
Życie to nie biling, doceń ulotność chwili
Ile takich chwil żeśmy razem przeżyli?
Ile promili? ile Tequili żeśmy wyhylylili?
Ilu szczyli co myślą, że się wycwanili?
I ilu debili co szydzili z naszych planów?
Sam powiedz, sam powiedz
Jedno tempo, drugie tempo, trzecie tempo
Nie dasz rady tępa łempo tym patentom

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
To jest flow ewenement

Będę sceną trząsł jak dupą duże murzynki
Bo mam ten flow, który burzy budynki
Jak burza w dożynki mogę być problemem
Piąty element, flow ewenement
O.S.T.R. solo niech babki ruszą pośladki,
Bzdury spod czaszki,
Bo to początek jatki.
Już szaleją nastolatki,
Odrzuć troski,
Bo Ostry się sprzedał za 2 zł.
Jak Korzeniowski.
Ostrowski wytyka wszystkim
Brak kompetencji,
Korzystając ze słownika bluzgów i inteligencji,
Nawet szczyt skrajnej perwersji
Nie zamknie mi ust,
Bo wprawiam głowy w ruch
Jak Lolo Ferrari biust.
Tylko ja zostawiam smród,
A ona mokrą kołdrę.
Tak jak na widok kasy
Każdy no limit soldier
OeSTeR na folder
Zasłaniając ciało gibkie
Targaj kapucyna,
Jak liczysz na tanią rozrywkę,
Bo ja nawet gdy mam chrypkę
Wykrztuszam co mam w płucach,
Zakazany jak XIII księga �Pana Tadeusza�.
Na to wzruszam ramionami
Drąc mordę jak fanka,
Grając dokuczliwie jak Rumun w tramwaju na organkach,
Co na przystankach daje show z akordeonem
Niczym Reni Jusis,
Gdy bawi się mikrofonem,
Przytykając go do buzi,
Kręcąc nim odważnie salta,
A to OSTeR dzieciom zakazany jak pyta spod palta.

Kto tak wrzeszczy?
W głowie jak winyl trzeszczy.
Wkurwia cię to?
Mikrofon szybko zabierz mi.
Ostry bywa niebezpieczny ale tylko w warunkach,
Gdy mic, którego trzymam znów zwycięża w porachunkach
Bo dokuczam jak biegunka,
Rozwalam słuch jak jelita,
Czyli definicja stylu, który zamieszczam na bitach.
A jeśli ktoś wytyka, że plotę kłamstwa,
Odpowiadam: Ostry to synteza kultury i chamstwa,
Z domieszką pogaństwa
Czcząc obóz TA na maksa,
Napędzając rytmem miasta,
Jak cygankę kanasta,
Dając znak według hasła
W czteroliterowym skrócie:
O.S.T.R. czyli mc i producent
Świat na kwaśne jabłko stłucze
Jak Korwin-Mikke,
bo wybrałem siłę głosu jak Bill Clinton cipkę.
Pokazuję to co brzydkie,
Dając komentarze szybkie.
Jedni chwytają za nitkę chcąc dojść do kłębka,
Ostry chwyta za skrzypce, by zejść z nieba po dźwiękach,
Nieoklepana szczęka,
Starcia runda pierwsza,
Skupiając uwagę jak brak cenzury na piersiach
Ostrowskiego bierz w całości i nigdy w częściach.
Ostrowskiego bierz w całości i nigdy w częściach.
Ostrowskiego bierz w całości i nigdy w częściach...
[Verse 1]
Idę podwórkiem, nie jak król, betonowy budda
Piję szary wiatr, wyklarowany na popołudniach
Podziwiam bloki szeptem, ich pobrudzoną magię
Ich domy naznaczone męką, ich świętą prawdę
Idę z nadzieją, odnajdę to co bliskie
Gzie stado gołębi kołuje nad boiskiem
Pustym boiskiem, listowie żółtych kartek
I jesień niesie nieobecnych i nie zatarte
Blade tagi, na wysłużonym murku
Wołają do mnie echem tamtych lat 'ratunku'
Krople smutku na skremowane lata
Przyjaciół, którzy hucznie i sztucznie pragnęli latać
Mijam brata, od dragów postradał zmysły
Chemiczny ambasador nieistniejącej wyspy
I choć, osiedla płaczą, wiary nie tracę
Ambula canus, mój szary spacer

[Refren]
Przechadzam się po blokach
Po terenach, które kocham
B jak ból, b jak biel - BSTOKa
Wokal niesiony szeptem
Chwila zatraceń
Jesień i osiedle - szary spacer

Idę po blokach
Po terenach, które kocham
B jak ból, b jak biel - BSTOKa
Wokal niesiony szeptem
Chwila zatraceń
Jesień i osiedle - szary spacer

[Verse 2]
Idę podwórkiem nie jak król, to wędrówka mnicha
Kroki ubrane muzyką, którą ledwo słychać
Parkowe alejki zerkają tu na piechura
Na nogi na poszyciu liści, głowę w chmurach
Matka natura kołyszę chorę dziecko
Chrome od biczy, wichru bite, było za często
Czuję, że wlokę się sam
Wrzuć powłokę, wróć spowrotem, tylko na to cię stać
Nadzieję zgaś, nie chcę słuchać tych podszeptów
Bo widzę, że toną rzekomo urodzenie w czepku
Idę, widzę gzymsy oblebia wilgoć
Chaosu mrowie, głosy w głowie powoli milkną
Pora powracać na draft
Nogi wiodą tą drogą, a jednak kogoś mi brak
Dochodzi strach, że nigdy Ciebie nie zobaczę
Ostatnie kroki, mój szary spacer

[Refren]
Przechadzam się po blokach
Po terenach, które kocham
B jak ból, b jak biel - BSTOKa
Wokal niesiony szeptem
Chwila zatraceń
Jesień i osiedle - szary spacer

Idę po blokach
Po terenach, które kocham
B jak ból, b jak biel - BSTOKa
Wokal niesiony szeptem
Chwila zatraceń
Jesień i osiedle - szary spacer
Ref.
Jak miło kiedy przy mnie, znajdujesz się
Bo przecież ty najlepiej, wiesz czego chcę
Podaruj mi swe ciało, tak proszę Cię
W dziką krainę sexu, znów zbierz mnie

1.
O tak, tak, tak, duża rewelacja
Znowu pukasz do drzwi, znowu kolacja
Zimny drink, gorące spojrzenie
Jak dobrze, dobrze, dobrze, Że nic się nie zmienia
Schemat ten sam, każdego wieczora
Jak to dobrze, że na punkcie sexu, jesteś chora
Tak bardzo, bardzo, bardzo, mi twe ciało smakuje
Ach... Znowu odlatuję

Ref.
Jak miło kiedy przy mnie, znajdujesz się
Bo przecież ty najlepiej, wiesz czego chcę
Podaruj mi swe ciało, tak proszę Cię
W dziką krainę sexu, znów zbierz mnie

2.
O bum tyki je, jak ja to lubię
Nie mógłbym bez tego żyć, poważnie wam mówię
O nie, nie, nie, nie wyobrażam sobie
Co ja biedny zrobię, gdy będę już w grobie
I w ogóle co bym zrobił bez mojej koleżanki
Bo tylko, tylko, z nią, są tak cudowne sanki
O tak, tak, tak, wciąż mi się śni
Że znowu, znowu, znowu pukasz do moich drzwi

Ref.
Jak miło kiedy przy mnie, znajdujesz się
Bo przecież ty najlepiej, wiesz czego chcę
Podaruj mi swe ciało, tak proszę Cię
W dziką krainę sexu, znów zbierz mnie

3.
O tak, tak, tak, duża rewelacja
Znowu pukasz do drzwi, znowu kolacja
Znowu zimny drink i gorące spojrzenia
Znowu jestem happy że nic się nie zmienia
Tysiące pozycji, znowu nas czeka
Szybciej, szybciej i mocniej, ten tekst mnie urzeka
Kiedy jesteś ze mną nic mi nie brakuje
Znowu eksplozja, znowu odlatuję

Ref.
Jak miło kiedy przy mnie, znajdujesz się
Bo przecież ty najlepiej, wiesz czego chcę
Podaruj mi swe ciało, tak proszę Cię
W dziką krainę sexu, znów zbierz mnie
(Hukos)
Miasto nawet daltonistów uczy patrzeć na kolory
Uciekać przed niebieskim i gonić za zielonym
W mieście JP na murach wcale nie znaczy Jan Paweł
Od kiedy HWDP już dawno zapomniane
Ludzie igrają z losem , próbują salto mortale
Spinki do mankietów dobrane pod kolor kajdanek
Nawet nocą mrużysz oczy od wielkomiejskich świateł
Bladopurpurowy blask dają czerwone latarnie
Białostocki red light district, białoruskie dziwki
Na pustyni uczuć to oaza ludzkiej krzywdy
Nad ranem trapi bloki syndrom godziny szóstej
Prawo nie puka dwa razy, drzwi otwiera butem
Szum klozetowej wody, ostatnia poszlaka
Po majątkach dilerów spływających w ubikacjach
Zarób albo giń próbując się nachapać,
Raport z miejsa zbrodni, ta miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

(Poszwixxx Fabuła)
Szyby maluje mróz, pierwowzory
Topią pierwsze słońca promienie, bez których umiera miasta koloryt
Zapach pleśni, wilgoć murów, fabryk, starych budynków
Niekiedy nie starcza sił, by wspiąć się na szczyt Olimpu
Gwar miasta, jak stare nagrania
Mijam białostockie ghetto, sporo się zmieniło od czasu powstania
Echo ulic, nierówny rytm koniunktury
Niektóre obrazy, które maluje życie są w stanie znieczulić
O tym, że ludzie odchodzą na zawsze
Przypomina co jakiś czas klepsydra na schodowej klatce
Miasto krezusów za dnia tętni tym rapem
Zasypia czasem, jak małe dziecko w mieście świateł
Świt odkrywa na trawie szron
Na skrzyżowaniu mruga żółte światło ze wszystkich czterech stron
Znów nie mogę zmrużyć oka wsłuchując się w stare nagrania
Od kilku lat jak Ras, zżera mnie miastomania .

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że getto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]

3. (Cira FF)
Granatowe płótno oplata horyzonty zmierzchem
Chore powietrze oprowadza mnie po mieście
Dwudziesta trzecia dziesięć, idę z kapturem na myślach
Świat się pod nim chowa, parkowa ławka - przystań
Jasna zieleń, buch, odległa chmura
Słuch skupiony na dźwiękach, znów dosięgam do pióra
Tu raz poczerniał stary i znikł na szarym końcu
Trzydziestoletni synek usypia w maminym kojcu
Drugi wmawia ojcu: „Nie wiem nic o narkomanii”
W rzeczywistości płynie w białym pyle miastomanii
Na nich dwóch przypadł trzeci, prawdziwy złoty dzieciak
Wrażliwy, ale silny, pamiętam co mi powiedział:
„Twórz, bądź jak ten, co narysuje serce,
Łzę w oceanie, cud, obiecane miejsce”
Ja chcę go słuchać, bo kres nas dogania
2 0 11, sprawdź mnie - miastomania .

(Aha .Taa, kolory mienią się w swoich ledwo uchwytnych odcieniach. Przeobrażają się, tlą i umykają, jednak nie jesteśmy tu po to, żeby je złapać. Na bicie, płótnie, ścianie czy kartce . Nawet głos ma swoją barwe . Ta barwa odmalowała tobie te wersy . Łap to ! Tak !)

Ref.: (Jarecki)
Chce być przekonany święcie
Że ghetto nie jest miejscem
To stan umysłu, nic wiecej
To miasto zabiera tlen
Ja kocham i przeklinam je . [2x]
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo