Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nigdy nie bałem się klamek, tak jak nigdy nie myślałem, że mnie dorwą i dostanę.
Polowanie na mnie
I gdy oberwałem w ramię pomyślałem co po mnie zostanie- lista i te trzysta baniek.
Moja krew wsiąka w ubranie.
Czuję, że spływam po ścianie.
Jest źle, ale nie fatalnie.
Jeszcze mam zadanie.
Wreszcie znam odpowiedź na pytanie: kim jest tamten człowiek.
Czuję dreszcze.
Czas na spowiedź.
Powietrze łapię jak w kleszcze fachowiec.
Najlepsze, że przestrzelili mi "to", więc nikt się już z "tego" niczego nie dowie.

Pełna lista, znam nazwiska, mam w zapiskach szmal za strzał z bliska.
Jedna iskra, pół kanistra- hasta la vista.x2

Ja to miałem na to wyjebane, ale oni zbierali o nich dane
wszystko skatalogowane mieli, wszędzie swoje uszy i oczy.
Wiedzieli kto, co, gdzie, z kim i jak nawijał i o czym.
Newsy z branży, setki melanży, kontakty.
inny język, więzy i pakty.
Pewnej nocy moi mocodawcy przedstawili przedstawienie mi :
w roli oprawcy wystąpisz na scenie ty.
Myślę- pierdolenie, sam wie jak załatwić to.
Olśnienie- znam fach, myślę tak: na ułatwienie wyślę dwóch...
za kilka stów zlecenie.

Pełna lista, znam nazwiska, mam w zapiskach szmal za strzał z bliska.
Jedna iskra, pół kanistra- hasta la vista.x2

To był błąd mniemam stąd, że nie da się nie brudzić rąk.
Ludzi ostudzi mój sąd.
Wziąłem broń myśląc "giń" i "płoń".
Nawet nie wyszedłem przed dom, to był on.
Padł strzał, potem biegłem jak koń, cwał,
drugi strzał prawie ku...wa urwał mi dłoń,
trzeci ledwo ominął skroń.
Polała się krew, czułem gniew, jak dżungli zew lew-
tak się skundli to wbrew...
i gdy oberwałem w ramię, pomyślałem co po mnie zostanie- lista i te trzysta baniek...

Pełna lista, znam nazwiska, mam w zapiskach szmal za strzał z bliska.
Jedna iskra, pół kanistra- hasta la vista. x2
W klubach z niektórych typów ma sie troche niezłej beczki
Peter Andre i daszek ale bez czapeczki
albo opaske jakby grali tu w kosza
jak LeBron a na wfach ich cofali na noszach
biorą 2 dychy na bauns mają spoko styl
aka nie bede z swoja flote pił
gdzies poszedłes on sie na twoja sofe wbił
i twoje piwo znika jak jebany Coperfield
najebany mysli: znajde kochanke tu
i podbija do jakiejs panny na rendez-vous
szukasz rapera sikso ? hello tu jest
jestem jak F a b o l o u s
i robi taniec o ktorym sie siksom nie śniło
nie wiadomo czy to Harlem shake disco czy c-walk
pannie żal typa sie mimo wszystko zrobilo
i uśmiecha sie on myśli że to miłość

Ref:
Niektórzy te baunsy za bardzo czują
niektrzy na hajsy nie zasługują
niektórych ten rap za bardzo buja x2
ty skąd oni spadli ?
spadli z chuja

Drugi taki amant
zawsze Armani ma na
swetrze
i ma Nissana za ktorego płaci mama
co chwile pali bata i na bibie wali katar
ale za to to już płaci tata
i wyrwa taką sikse w plener
na Seszele
mowi ze ma w pizdzie cene
ma firme i jest biznesmenem
i wbija żone do spółki
starzy wychowali sobie owoc
długi zakrecony i żółty
i pierdoli coś o ekonomii
jakieś gówno z wykładu
mysli ze pomyśla lepiej o nim
ale sam nie wie ocb
gdy natrafi na mądrzejszą dupe wtedy poci sie
a gdy starzy odetną hajs bo odjebie synuś gówno
siedzi w domu i mu smutno
i w pokoju włacza pudło
a tam znowu " Zrób to"
poszedł by na bauns
ale w kieszeni ziomuś pusto

Ref:

Trzecia zwrotka dla raperów ze space'a typu "wannabe"
czesto ich awatar przypomina tu kodnoma mi
oprócz tego że chcą być tutaj wanna me
to oferują mega feat na klipona mi
a ich stylówka jakas popierdolona
i te flow jakby nawijała Ivona mi
i czytam bio, rapują już pół roku
zaraz wyjde z siebie i stane kurwa z boku
pisze: nie dawajcie rapu online
dopóki rymy dobre nie beda stanowiły tu rutyny
inaczej zrobicie sobie jakiś z dupy image
nawet nie odpiszą "dzieki" te sukinsyny
robisz coś chujowego w pizdu ?
to lepiej niech to gówno nie opuszcza twardego dysku
to jest taka branża
ej jestes debilem ? bedą puszczać cie dla beki na melanżach
to prawda

Ref:
To była prosta gadka ja i ta pani
po kilku drinkach jeszcze przed kawami
jakiś klub przed nami, kilka osób i taras
nie znam jej dobrze, ale wziąłbym od zaraz
kiwa wypity balans, ale staram się słuchać
ona mówi, że w końcu sam się oszukam
ale co, jak, proszę cię powtórz
ona, że ma chłopaka i nie szuka innych chłopców
ja na odwrót, nie ma stałych kobiet
jak taką spotkam to chętnie ją pozdrowię
tymczasem sobie stojąc, pijąc tu z tobą
mógłbym nagle pójść i wziąć te dwie obok
jestem swołocz? co za słowo
mówią Pjus na baby, ta gadka to nowość
skoro masz tyle lat, mówi mi dalej
mógłbyś przestać pić, przestać szaleć
przegrasz talent, przegrasz ze wszystkim
jeśli nadal będziesz brał te dziwki
tu nie chodzi o cipki, czy stan twego krocza
spotkałeś złe kobiety, widzę to po oczach
spotkasz tą jedyną, będzie mhm urocza
będziesz szczęśliwy, na pewno ją pokochasz
ja niezbyt trzeźwy, widać to po ruchach
kochanie pogadamy jak przyśni ci się kutas, wiesz

Nie traktuj mnie jak te szmatę
Do wycierania podłóg
nie traktuj mnie jak te dziwki
jakie znowu dziwki, ha
ten jeden raz butelki sobie odmów
ja będę dla ciebie wszystkim
mówiły mi, mówiły mi tak x2

Jay nie ma problemów, w sumie to już emeryt
Nas mówi fuck pimpin', ale w łóżku ma Kellys
ja nie chcę dzielić tych lat w jednym związku
nie chcę kwiatów już zwiędłych po prostu
na pierwszym krążku mówiłem miałem ich parę
jedne są simple inne past inne ssą dalej
i stale choć one i ten mój korzeń
czasem jestem chamem, o mój Boże
najebane SMS'y, wiesz, zero wyczucia
królowo jesteś piękna, ja chcę się z tobą ruchać
trudno, jak adresatka akurat nie ma chcicy
gorzej jak ma akurat operację macicy
czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
momentami je wszystkie ogarnia przestrach
że coś chcą ciągle od takiego prostaka
chciały fruwać, mogły tylko poskakać

Nie traktuj mnie jak te szmatę
Do wycierania podłóg
nie traktuj mnie jak te dziwki
jakie znowu dziwki, ha
ten jeden raz butelki sobie odmów
ja będę dla ciebie wszystkim
mówiły mi, mówiły mi tak

To jest co, chamstwo, trochę jak Szybki Szmal
jestem chamem, trudno, ale czy być kimś mam
to moje tempo, nie jakiś przód peletonu
to nie spóźnienie czy brak telefonów
to brak symptomów, mówienia im kocham
to różne akcje, które kończą się na szlochach
czasem płaczą, że nie były na zakupach
na ogół płaczą nad ranem, że boli je dupa
kazia szczuka powie, że jestem public enemy
i trudno to robić każdy wpadnie i idziemy gdzieś
kobiety lubią by bić je po twarzach
same o to proszą, nie ma co się obrażać
i mówiąc, że moje akcje kończą się udręką
dobra, przynajmniej nie robię tego ręką
pół żartem, pół serio, więc się zastanów
fruźki wolą optymistów, melanże wolą chamów

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania Podłóg
nie traktuj mnie jak te dziwki
jakie znowu dziwki, ha
ten jeden raz butelki sobie odmów
ja będę dla ciebie wszystkim
mówiły mi, mówiły mi tak
Kochac to nie znaczy zawsze to samo
uwazaj ziomek bo ta suka leci na twoje siano
co znaczy kochac poznac jej nie dano
zweryfikuj wtórnie może sypiasz z blacharą

On zarabial grubo ona sie cieszyla
za jego pieniadze dobrze sie bawila
ze podatkow nie placil pretensji nie miala
ze pieniedze z nielegalu nigdy nie narzekala
kolezanek w chuj miala z nimi sie smiala
na imprezy zadupcala autem chlopaka sie bujala
wszystko za jego hajs kupowala prezenty przyjmowala
chyba zle nie miala
Final tej historii dla chlopaka byl nie mily
bo o nim zapomniala jak go psy skrecily
wylapal pare lat bez zawieszenia
i nie ma juz dziewczyny co by przyszla na widzenia
niejedna taka byla co za hajs chlopaka zyla
pozniej sie powalil to go zostawila
znamy tutaj wszyscy wasze zjebane pomysly
by chlopakom stracił umysly wy jebane swinie
wiec wszystkie dziwki co tylko hajsu chcecie
by wytrzec podloge wami sie nadajecie
te bez szkoly jak i po uniwersytecie
jednakowo glupa palic umiecie
a skoro do mordy bierzesz dla kasy
spierdalaj na pigalak tam sa szlafy twojej klasy
wiec wszystkie świnie co tylko hajsu chcecie
by wytrzec podloge wami sie nadajecie
moze do burdelu pracowac pojdziecie
powiem to w oczy kazdej falszywej kobiecie
chlopaki ida siedziec wy dupczyc sie idziecie
choc bylyscie dla nich najwazniejsze na swiecie
czas zrobic rakiete ty myslisz ze to zarty
wolisz po extasy trzy setki i na party
wiec wszystkie swinie co tylko hajsu chcecie
by wytrzec podloge wami sie nadajecie

Kochac to nie znaczy zawsze to samo
uwazaj ziomek bo ta suka leci na twoje siano
co znaczy kochac poznac jej nie dano
zweryfikuj wtórnie moze sypiasz z blachara

co jest ja sie pytam twoj facet w kryminale
zanim tak sie stalo razem byliscie stale
dalas sie zwiesc ktos wysluchaj twoje zale
ale ty oddalas dupe aby znowu wejsc na fale
jego bracia ziomkowie tobie pomagali
ty nie mialas czasu bo ciebie to wali
pamietasz jak na rakiete ci dawali
ale ty to przejebalas na wojażach do lokali
ej ej co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
co jest kurwa ej dziewczyny wezcie opanujcie sie
po co teraz te kulawe numery
elastycznie sie zmieniasz dla kariery
tu nie bedzie mydlanej opery
wez swoj leb zresetuj bede z toba szczery
stracisz godnosc to juz lipa
na to bardzo wiele rzeczy sie wlicza
twoją klatą przetargowa byla cipa
zwykla glupia kurwa buta

Kochac to nie znaczy zawsze to samo
uwazaj ziomek bo ta suka leci na twoje siano
co znaczy kochac poznac jej nie dano
zweryfikuj wtornie moze sypiasz z blachara

Ziomek wybierz ta najlepsza
nie pierwsza lepsza
nie ta co wszyscy pieprza
uwierz ty bierz ja
bo one grzesza chca sie wyruchac z twoim kolezka
ty idziesz siedziec a one z kija
wypijają inne mleczko
z taka maniura precz stad
teraz dziwko wiesz to

Pamietam znajomego ktory ze mna siedzial
dziewczyna go zdradzala z listu sie dowiedzial
zapytalem co jej zrobi wiesz co mi powiedzial
czego oczy nie widza temu sercu nie zal
ja bym tak nie mogl zywcem bym pogrzebal
do konca kary raczej nie jest blisko
twoja ukochana zabiera ci wszystko
po miescie za reke chodzi z innym typem
twoj najwiekszy skarb wlasnie rucha sie w cipe
i tak co weekend tak co weekend
a ty siedzisz pod cela i opalasz fifke
i nie chce ci sie wierzyc ze masz dziewczyne dziwke
wszystko to by bylo na tyle
milosna historia trwala tylko chwile
jednak sa dziewczyny co sla rakiety
kochaja swoich mezow
nie chodza sie wyjebac na balety
prawo kobiety wlasnie tak
prawo kobiety brawo kobiety wlasnie tak
prawo kobiety wlasnie tak brawo kobiety wlasnie tak
firma firma
Tysiąc myśli na minutę, one w kajdanach skute
Słyszysz ich prawdę, radość , jazdę i smutek.
Słyszysz twarde życie, wiara odnosi skutek.
Pokrótce zawrócę nutę do dziecięcych lat.
Dziękuję dziś rodzicom. Krew spija ich brat
Kolejny takt tak od lat Ty myślisz me łap.
Życie jak kat, chce wykonać na nas wyrok.
Lecz publika przerwie egzekucję - aby tak było.
Mamy produkcję dla was o jakiej się nie śniło.
Wiem co to miłość, wierzę w nią jak by nie było.
Choć życie zaskoczyło i robi to stale
Na szeroką skalę rozprzestrzeniam swą wiarę dalej.
Wężów skazaniec. Jeniec skazany na rap
Podnosi mnie na duchu, to że jest właśnie tak
Słuchaj i patrz, jak życie toczy się w takt.
Kolejny trakt daje znać o tym co daje mi pakt
To przebudzenie gdy płacz daje o sobie znać w snach
I zrozumienie gdy gra mówi, że nadal mam grać
Nadaję trans, to fakt o tym co w duchu jest mocne
Spotkać się z każdym ważnym, najpierw produkcje skończę.

TPND To podnosi na duchu
USD i pije tę gwarancję ludzkich odruchów
Wiara jak tlen napędza kolejnym ruch
Projekt mamer materiał warty odsłuchu. 2x

To mnie ratuje gdy kryzys, to mnie uwalnia od schizmy
To życie znów biorę w bryzy by zadbać o perspektywy.
Nie pochodzę z nizin, a z domu gdzie była miłość
To, że ulica jest we mnie, to znak, że coś się przeżyło.
To lata kiedy z meldunku dokonywania wyboru
W lojalności do ziomów, oddania dla bliskich osób.
Lata posuchy, przepychu, nawijania do bitów
Lata gdzie hajs gdzieś na boku dawał jedyny wybór.
To mnie podnosi na duchu, uwalnia od błędnych ruchów
Od ognistego podmuchu by wolnym być bez przymusu.
Serce mi bije spokojnie, Panie pełno mam wspomnień
Ludzi co w zły charakter wtłoczyli wartości mądre.
Respekt, szacunek, honor, lojalność, duma i pomoc
To grono paru przyjaciół, rodzina i pracy owoc.
To zmienia szarzyzny kolor, wiesz się odrodzisz na nowo.
Jeszcze nie wierzę w wartości , ziomuś daję Ci słowo.

TPND to podnosi na duchu
USD i pije tę gwarancję ludzkich odruchów
Wiara jak tlen napędza kolejnym ruch
Projekt mamer materiał warty odsłuchu. 4x
Kłopot był już nie jeden, jeszcze będzie pewnie
Ta świadomość jest we mnie
Bo dobrze o tym wiem, że
Konflikt sam nie przejdzie
Problem od tak nie zniknie
Jak strona w zeszycie, którą się wyrwie
Jak klatka filmowa, którą się wytnie
Nie ma takiej opcji, to nie serial tylko życie
Tu problem nie jest taki prosty
Koniec taki słodki
Nie ma przerw na reklame, żeby się zastanowić
Tracąc czas życiowy, nad nimi trzeba się głowić
Jasne wybór jest prosty, co robić?
Jak ciebie osobiście nie dotyczy
Leżysz na wyrze, decydujesz za kogoś i się byczysz
Szacunek na blokach, dla niektórych to jest wyczyn
Bo masz tysiąc różnych dróg na jednej ulicy
Codziennie jeden temat co z pieniędzmi co z robotą
Wszystkiego czasem dosyć, w życiu trudno o złoto
Spytaj o to, słuchaj, oto słowa już ci dobrze znane
Oto życie szarych ludzi zawikłane, poskręcane
Powikłane nasze drogi w naszym życiu
Jedno wyjście, trzeba się nauczyć sprytu
Nowych chwytów, kombinować by poprawić stan swego bytu
Ja tu, ty tu, my tu, Yelonky grają wszyscy w jednym godle
Trzeba piąć się do szczytu
Wszyscy z nas podobni, wszyscy potrzebują uchwytu
Tak jak chlebem się dziele, tak problemami się podziele
Z przyjacielem, dobra rada dla duszy, niepokój kruszy
Może coś się ruszy, nie będę w miejscu stał
Przekazałem wam siłe, teraz Fenomen mi ją dał
Ref.:
Kłopot był już nie jeden, jeszcze będzie pewnie
Ta świadomość jest we mnie, ta świadomość jest we mnie
Kłopot był już nie jeden, jeszcze będzie pewnie
Widzisz swych chłopaków, zapadają się pod ziemie
Zobacz, każdy ma problemy, gdzieś szukamy rozwiązania
Czasem znaleźć nie możemy, same znaki zapytania
Na kłopoty, które lubią często w życiu się pojawiać
Podawać wielu próbom, w trudnych sytuacjach stawiać
Lecz nie można się poddawać i pamiętać o tym trzeba
Problemy wprowadzają zamęt, ale lament nic tu nie da Bo trzeba wtedy wsparcia, zwykła przyjacielska rada
Gdy problem dąży do natarcia i przeszywa cię jak szpad
a Twoje nadaremne próby w tej nierównej walce z nimi
Doprowadzą cię do zguby i wyciągnął wszystkie siły z ciebie
Jeśli będziesz zdany tylko sam na siebie tylko
Wtedy to na pewno okaże się pomyłką
Życiową zmyłką, których przed nami jeszcze wiele
Jeszcze wiele do przejścia by osiągnąć swoje cele
Mam nadzieje, każdy z nas jest zwykłym człowiekiem
A skala problemów przecież rośnie razem z wiekiem
Nie chce być jednym z tych, którzy się poddali
Załamali i w paszcze swego losu się oddali
Żywcem pochowani, dobrej roli nie zagrali
Z problemami się zetkneli, ale nie wygrali
Widzisz swych chłopaków, zapadają się pod ziemie
Aby uciec od problemów uciekają w czystą chemie
Tak jak plemie, wszyscy razem, nie osobno ściemie
Mym marzeniem wykorzystać wszystkie szanse co są we mnie
Z doświadczeniem wszystkie cele w moim celu se wytycze
Zdaje sobie sprawę czego oczekuje, na co licze
Wiem czego chce od życia, co chce ode mnie życie
Jestem jednym z wielu gości wychowanych przez ulice
Ref.
Chciałbyś być spokojny, życie taki własny rajski motyw
Ale co ty, są kłopoty, choćby to, że nie masz floty
Nie raz siódme poty z czoła bezustannie się leją
Ty masz już dosyć jak każdy, lecz musimy żyć nadzieją
Lepsze jutro może zmieni wszystko, może tak się stanie
Może zalicze glebę, a potem z gleby nie wstane
Naprawde nie wiem, życie to nie ogród zwany Eden
Tutaj musisz być pewnien każdego kroku, wiesz o tym?
Nieraz masz same problemy, zawirowania i kłopoty
Los jest ślepy, ty masz oczy zrób coś, wykorzystaj moment
Żeby żyć po królewsku nie zawsze musisz mieć korone
Nie tak łatwo jest to zrobić, łatwiej męczyć gadką
Proste, a defacto nie każdy to rozumie
Jak to można wytłumaczyć, kłopot sprawia, że nie umiesz nic już
Jesteś wtedy jak amator, jak nowicjusz, znowu problem
Myślisz to ja sam siebie zawiodłem
Wpadasz w kłopotów studnie
Dzień po dniu jest coraz trudniej
Postać jest fikcyjna,
opowieść nie jest oparta na faktach,
ale pan Antonim jest prawdziwy.

Pan Antonim to jest stary alkoholik,
jego stary to hedonizm, a stara to popić.
Stara to popić, ale ma kaca od rana, odwraca cata ogonem,
2kc wrzuca do gara, to fatamorgana, bo wraca napierdolony potem.

Pan Antonim jest szalony trochę,
bo czy jak staje na oknie grozi, że nie skoczy, to jest dobrze z gościem?
Po czym biegnie po gzymsie na oślep, tam
po rynnie chce ostrzec, że jest samotny - strażak sam.

Robi wszystko za dwóch, szczególnie jego fiut,
w sumie chuj wie o czym myśleć, gdy bije do dup - uściślę,
zna się na geometrii, oczywiście - matematyk,
wie jak uskutecznić wszystkie - trójkąt prostopadły.

Liczę do 69ciu i masz przestać
myśleć o seksie, w podejściu na jeźdźca
to bestia, bo jak zapieprza nie hamuje na ręcznym,
i czasem pali gumę, choć nie żuje - na przejściu dla pieszych.

Miałeś nie grzeszyć - wara, chodzi o prędkość buntu,
dla niego kilometry to miara wchłoniętych trunków,
co do stosunku... to masz go po tym tu jak w banku,
to on wyzwoli w nocy wszystkie kojoty z poranków!

Ulubiony film fabularny, gdy pije do speeda?!
Na szklanym ekranie "Titanic" i "Struś Pędziwiatr",
a jak skończy oglądanie w bani nagły chillout,
ta, jego cały chill jest out - nie ma pana Antonima...
Hey wy ludzie dziennego życia nie obchodzi was
To co dzieje się nocami na ciemnych ulicach
Zadko odwiedzane miejsca nie oświetlone
Są najczęstszymi miejscami zbrodni pier....nej
Szedł ktoś od dziewczyny, drzewa zasłaniały światło
Zamaskowany żul z kosa poderżnął mu gardło
Kopał go przez chwile spenetrował kieszenie
Nikt nic nie robi w tej sprawie, przeznaczenie
Pełno jest skórw...nie pracujących nigdzie
Szukających sytuacji by Ci chleb z gardła wydrzeć
To jest tak normalne w tym pier..nym kraju
Skur...ny się bogacą, uczciwi umierają
Politycy kombinują jak tu nabić kieszenie
Nie myślą o tych rzeczach które miały zdarzenie
Pod moimi oknami kogoś zaje...li
Mam już dosyć tego gnoju, a chce spokoju

Ref.
To Ja Boby D. władca podziemia

Każdy kto umrze będzie miał ze mną do czynienia

Czy chciał byś choć raz czuć się bezpiecznie wracając
Z pracy ze szkoły, na ulicy rozmawiają:
Czy to jest możliwe, dziś powiedzcie mi
Czy ktoś się kur..a zajmie tymi pojeb..mi
Czy masz pojecie jak często się zdarza
Morderstwo czy kalectwo popełnione przez gówniarza
Czy wiesz co to jest krew na klatce schodowej
Codziennie nowa świeża po bibie alkoholowej
Sąsiad wali w moje ściany z sąsiedniego mieszkania
Głód narkotyczny łeb mu rozpie...dala
Stworzyły sie problemy które nie były konieczne
Mentalność ludzi sprawia że trzymają się z dala

Ref.
To Ja Boby D. władca podziemia
Każdy kto umrze będzie miał ze mną do czynienia

Tu gliny spisują za złe przejście przez drogę
A dwie przecznice dalej przestrzelają komuś głowę
Oni dobrze słyszeli ze tam padły strzały
Ale to pierd..lą bo sami się boja
Student politechniki zastrzelony tak sobie
Chłopak z Częstochowy pocięty na głowie
Prawdopodobieństwo dostania kulki w łeb
Jest takie samo jak wozem wje..nie
Dusze powiedzenie jesteś jak zwierze
Lecz jakie zwierze jest tak okrutne jak człowiek
Bez ogródek, bez tajemnic powiedzmy sobie
Nie mamy większych szans, żeby przetrwać
Rzeźnia na ulicy, na stadionie oraz w domu
Ciężarna matka w jeb..u nie zawiniła nikomu
Każdy chce być gangsta każdy chce być twardy
Witaj w nowych czasach, teraz jesteś gówno warty

Ref.
To Ja Boby D. władca podziemia
Każdy kto umrze będzie miał ze mną do czynienia
Ej Ty tak do Ciebie mówię
Wracam wkraczam i jestem
Dziś się nie mylę bo wybrałem Cię W.Z.G.Ó.R.Z.E
Wciąż te same twarze w skład wchodzę ja
Nic o nas bez nas tak to Agro Klan
Człowieku! Weź się opanuj czego kurwa chcesz od Agro Klanu
Żyję bo żyję ten z góry tak chciał
Jakiś na pewno w tym biznes miał
95, 96, 97 rok po roku każdy jeden w moim oku
Moja własna broń to ten mikrofon
Często wyłącza go też gramofon
A kontakt ze mną to do domofon wiem nie ma już go i znam co to zło

Dobry wieczór...
Budzę się rano i wyglądam przez okno
Ten sam wiatr wieje i te same drzewa mokną
Obraz zastanę jakby go błysk flesz dotknął
Tory życia, na którym można się potknąć
Ludzie biegają za swoimi potrzebami
Za pracą i za tym wszystkim, co coś znaczy
(Dlatego) nie jeden to na swój sposób tłumaczył
Że pogoda jest przecież (dla kogo?) tylko dla bogaczy
Błędne koło, ja nie widzę w tym przyszłości (a ty?)
Kosztem innych nie będę dążył do doskonałości
Do tego, co w moim życiu jest ważne
Czekam na dzień, w którym poważną grę zacznę
Na razie marzę, w tym się odnajduję
Osiągam cele i plany realizuję (zawsze)
Mam wszystko to, na co chłopak poluje (czyli)
Zero problemów, bieg wydarzeń kontroluję

Czasem widzę rzeczy...

Czasem marzę widząc rzeczy, których nie ma
Że świat się zmienia
że wszystko kiedyś będzie lepsze
Że słowa, które mówię nie rozpłyną się na wietrze
Że co dziś szepczę, jutro wykrzyczę głośno
Patrz jak z dzieciaków dojrzali ludzie rosną
Z kolejną wiosną coraz więcej ich odchodzi
Patrz ile smutków szczęście rodzi
Łez potrzeba
Czasem marzę, że u mnie już tych łez nie ma
To marzenia, ale wiem, że śnię na jawie
Że mam to prawie
Cały świat, jak wszyscy ludzie
Otwieram oczy szeroko, wiem, że się znów budzę
Coraz krócej dociera do mnie rzeczywistość
Zwykłe marzenia chcę ułożyć swoją przyszłość
Bo jak światło to błysło, odmierza czas w swoich krokach
Widzisz marzę by widzieć moich ludzi w swoich wrogach
By drogowskazy były zawsze na mych drogach
Nad rzeką osty, po których się poruszam
Marzę, by liryczna została moja dusza

Pośród zwyczajnych chwil, budzić się rano ze spokojem
Zwykłe marzenie moje
Życie w przyjaciół gronie
I na koncertach uczucie przekazywać w mikrofonie
I tylko pociągiem gdzieś w Polskę pędzić szybko
Wiesz z wiekiem starszym mniej do szczęścia mi starczy
Pragnienie by życie codziennie stałe miało kształty
Gdy jest się młodszym, chce się bawić, szaleć
Ja już dojrzałem i chyba za wcześnie zezgredziałem chyba
Znalazłem swój świat w spokojnych rymach
7 2 bpm jak serce miłość, świat w bębnów rytmach
I chwile chwytam delektując się nimi
Gotowy, by kiedyś zjawił się nowy członek rodziny
Na razie rymy, patrząc w okno, obrazy dni
Lampka rzuca cień na stal żaluzji
Kolejna kartka o tym jak na świat patrzę
Zwyczajnie zostać tym, kim się jest, na zawsze
Peja:
Właśnie tak, RPS SLU
Brahu GDA
P do N, P do N kreska

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Jest jedna gra, w której grasz tylko jedno życie masz
czym jest dar pytasz wciąż talent tylko odkryj bo
każdy z nas posiada wszystko czego trzeba nam
żeby strącić sensu brak podbić do sukcesu bram
droga to ciężka w chuj nieraz przyjdzie stoczyć bój
w świece skrótów błędów ziomalu nie licz na cud
widzę jak życia brud spycha wielu w życia róg
zbyt wielu upadłych aniołów nie ma dziś z nami już
w wirze melanży przespało czas najlepszy
teraz on z bełtem w łapie o starych dziejach pieprzy
i nawet jeśli był najlepszy to nikt nie pamięta o nim
mimo tych medali na ścianach dzisiaj to już anonim
więc jeśli grasz, śpiewasz, rymujesz czy walczysz ,
malujesz, tańczysz nie opuszczaj gardy zobaczysz
że trening i ciężka praca to ziomal zawsze powraca
musisz wiedzieć że nic nie powstrzyma prawdziwego gracza

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Peja:
Mógłbym dziś zawalić wszystko ot tak kupić w sklepie czystą
w oka mgnieniu upaść nisko szybko zmienić rzeczywistość
nie stać mnie na taki wyskok bo cena zbyt wysoka
zbyt często przychodziło płacić życiem życia szkoda
dziś tylko dodam obyś bracie nie żałował
ja ci mówię weź się w garść chwytaj dzień a nie za towar
dziś pod perkę trzeźwe słowa biegle rzucam na pętle
dziś nie czuje zaciśniętej na karku liny pięknie
mam to co bezcenne dar życia radość we mnie
bo doceniam fakt istnienia i tworzenia codziennie
chociaż różne pomysły przychodziły mi do głowy
na przykład chlanie wódy w ilościach przemysłowych
potem na treningach motyw wiecznie wyrzuty, czopy
przez bal znowu kłopoty przejebałem parę złotych
że w ogóle jestem zdrowy to na cud zakrawa bracie
wciąż wierzyłem że bez szwanku wyjdę z lotu kamikadze
opcja zapić się na śmierć przestała mi się podobać
mówili zrzygaj się uduś skonaj niczym Jean Bolland
byłem pewien nie pokona mnie zgubny nałóg bracie
te wyniszczające kace ryły beret, też to znacie?
gdy ktoś na ulicy beszta jak dzika pijana bestia
i tak slalomy napieprza w stylu Georg'iego Best'a
już przestałem się bać inni w strachu dają w gaz
tchórz umiera tysiąc razy za to kozak tylko raz !

Ref.:
Twoje życie to dar nie pogub się w tym
to jest wszystko co masz wzbij się na sam szczyt
możesz zrobić co chcesz nim zjebiesz to wiedz
lepiej do przodu iść niż do tyłu biec (x2)

Brahu:
Dlatego ćwicz chłopak
wstań i ćwicz chłopak
nigdy nie poddawaj się
do przodu idź chłopak
dlatego ćwicz chłopak
na siebie licz chłopak
zamiast ćpać i pić
stań i ćwicz chłopak (x2)
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...

Wieczór kira, wstaję z wyra, nowy dzionek, nowa tyra
Jazda, dziki wzrok, gadka szeptem
Ciśnienie lufa w gębie, od nałogów nie ucieknę
Dziewięć-sześć, dwa tysiące i przez wszystkie lata następne
Rozumiesz dziwko? konkretnie, nie żadne studenckie brednie
Sztuka dyskretnie, efekt - kolejna rozbita skóra
Profesjonalnie, nikt niczego nie skumał
Ustawka, decyzja szybka, uderzamy z bandą po skuna
Wymianka dryndały, dobra, szkoda czasu rura
Bzdura, spinać, brać dół lub nura
Tera już po fakcie, akcje typu sankcje
Jakie nasze reakcje, zdane szybko relacje
Witam, myślę - szybko stąd pitam
Pucuj się albo wkręcaj im kita
Nieważne czy wierzy niech prawda po środku leży
Jakieś pretensje, ktoś tu stracił pensję
Głupie zdarzenie, zwykle podzielone wersje
Pisz kurwa ten protokół zenami śmierdzi wokół
Pedały nie dotrzymacie kroku
Szukasz farta, twierdzisz ten, co był na bloku
Tymczasowe lokum 48 społeczeństwo płaci
Mogę zostać waszym gościem nie na długo
Czeka na mnie umówione kółko
Podwórko, nie daleko jedziemy po ziółko

Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...

Ta Justina niech się wypina
Za górami za lasami moja gmina
Odpoczynak biała lawina
Różowe światło, kabina numer dwa
Czarna rasowa locha
Jestem tu po to, by poczuła White wocha
Ona nigdy cię nie pokocha
I o to chodzi, o to chodzi
Denhaga sytuacja tego wymaga

Świta Świony sztok, ósmy haraszok
Klitka dwa na cztery no krwawa mery
Rum krople wody my bethrum
Zum pento amatorzy gum Dono, Dono
Bum, bum, Dono, Dono, Dono, Dono
Jestem tu kocham raj, raj urodzony pierwszy maj
Moje okolice podziwiaj, o bata dbaj
Nie dyskutuj, wij się wij
Serce bije, ptak bez karmy nie przeżyje
Bakej, bakej, aż po szyję, w ręku trzymam, a ty fer
Wsysaj sper Thom 24 kilka zer
Dobrze wiesz tego chcesz
Chcesz bym cię macał od pięt do góry wracał
Palec jak łyżka w galaretę, z maniolami setę, setę
Tera więcej mogę przerzuć nogę, sekund kilka
Rozpłyń się jak w słońcu Milka, ruszaj zadem, ruszaj, chlap
Jęcz ty suko, jęcz, mnie drap dla chłopaków szuraj łech
Rap szu, pikawa pech, to tyla co robisz
Jak nie widzisz w hot-papu-butiku Sku Dongilla

Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...

Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo