Popularne piosenki. Polski Hip Hop

mam pięć flach wypijam je
masz pięć gram zwiń je w bletkę
jeśli chcesz to zrelaksuj się
ja nie wiem jak ty ale czuję zmęczenie

Piętnaście dni po dwanaście godzin
chcesz coś mieć to chodzisz do roboty
grafik na etat działamy jak roboty
czas dla siebie często mamy tylko w nocy
to trochę mało zostaje niedosyt
zmęczenie i stres już mi wypadają włosy
ty pewnie myślisz, że z rapu mam kokosy
a tu zarobki często mniejsze niż koszty
żyjemy w Polsce mamy podobne losy
jak masz dużo czasu to masz mało forsy
ja czasu nie mam a hajs się nie zgadza
jak deszczówka na wiosnę przepływa po palcach
studia, chuj mi dała edukacja
nie mam lepszej pracy i taka sama płaca
masz jakiś talent to obierz ten kierunek
żeby twoim szefem nie był zakompleksiony dureń
Europy centrum, centrum dupy
a dupą rządzą hajsu rządne fiuty
jak wszyscy wiemy fiuty pasują do dupy
a świat rucha nas jak przydrożne kurwy
u mnie gra gitara uderzam w życia struny
leci muzyka z krainy kwitnącej bulwy
czuję zmęczenie nie kładę się do trumny
regeneracja nie łapię zamuły

mam pięć flach wypijam je
masz pięć gram zwiń je w bletkę
jeśli chcesz to zrelaksuj się
ja nie wiem jak ty ale czuję zmęczenie

dziś czuję się jakbym z życiem grał w rugby
na pełnym dystansie przegrywam na punkty
pół całego ciała każdy mięsień wyrzuty
po pierwszym łyku odliczam sekundy
często piję piwo rzadziej tykam vódy
zmęczenie upada po wypiciu trzeciej puchy
nie muszę pić bez alko nie gonią mnie duchy
dwa lub trzy czasem pięć do poduchy
czuję zmęczenie relaks daje pisanie
i nie często a zawsze piszę w upojonym stanie
koledzy mnie znają jaram dużo fajek
i dużo za dużo na to gówno wydaję
lubię jarać palę camele
gdyby była możliwość to jarałbym w kościele
kończę pisać lecha w gardło leję
na luzie zasypiam (tej) upojony chmielem

mam pięć flach wypijam je
masz pięć gram zwiń je w bletkę
jeśli chcesz to zrelaksuj się
ja nie wiem jak ty ale czuję zmęczenie
Ref:
A łzy płyną, a łzy płyną
Za rzeczami, które już nie wrócą, które miną
A łzy płyną, a łzy płyną
Po policzkach ludzi bez winy lub z winą.
A łzy płyną, a łzy płyną
Za rzeczami, które już nie wrócą, które miną
A łzy płyną, a łzy płyną
Bo wspomnienia cały czas w sercu żyją.

A łzy płyną zalane łzami całe oczy, od bólu i porażek,
czym życie jeszcze was zaskoczy, toczy się wszystko wokół nas w strasznym tempie, jubowa wieś i koniec, a było tak pięknie, jak mydlana bańka pęknie, tak pęknie twoje szczęście, tak kiedyś będzie, wierzcie, a wtedy będą lać się łez potoki tak jest od dawien dawna, jak świat długi i szeroki miłe chwile, ulotne jak obłoki, nieszczęście skrada się po cichu,nie do usłyszenia jego kroki, zdenerwowanie, zaskoczenie i brak happy endu moc działa, bez względu na to ile popełniłeś błędów, na przykład pamiętasz? kiedyś dziewczyna, uśmiechnięta mina, uwielbienie w rymach
słodyczy miód, miłości głód, drżenie ud, a teraz w sercu lód, bijący ode mnie chłód, dlaczego? bo zadane rany bolą, łzy płyną zadane rany szkolą, łzy miną, lecz zostawią po sobie blizny nie znikną jak kolor pięknej opalenizny z pięknego ciała extra figury, dziwiłeś się dlaczego wtedy byłem ponury
bo pamiętałem krople szampana płynące po biuście,
pamiętałem ten cudowny uśmiech (taa ten cudowny uśmiech..)

Ref: A łzy płyną, a łzy płyną...


Kiedy myślę o tobie człowieku to łzy płyną, to wspomnienia które cały czas we mnie żyją, wszystkie spotkania, gadki, koneksje, ustawki, do sklepu po schodach i znowu na parkowe ławki myślisz, że tego nie pamiętam? mylisz się! pamiętam aż za nad to
to do ciebie mój koleszko, ten tekst nie jest zagadką
trzeba wysoko mierzyć, on jest esencją przeżyć związanych z tobą jak nie chcesz, nie musisz wierzyć, to że mi zależy żebyś z tego wyszedł czasem boli jak twój głos słyszę, tą tekścinę dla ciebie piszę i jeszcze raz cię proszę nie mów, że wiem, że sama prośba nie pomoże nie wpadnij w pogrążonych skurwysynów morze, nie chcę tego wiesz człowieku jak to boli kiedy przyjacielowi w życiu się pierdoli życie szkoli, ale co to za nauka w trumnie z folii kumasz? w okół się zamulasz, jedno słowo, jedna miłość to tumas, ode mnie dla ciebie w 100 procentach pierdol blachę i powiedz prosto w oczy, że nie pękasz a ja ci powiem "super" i podam moją dłoń, chwilowa zabawa, luzy w stawach spocona skroń, za szczęściem goń, spójrz spokojnie w rzeczywistości toń czuje, że ciśnienie wzrasta, to gówno zbiera żniwa na ulicach mego miasta (taa..)

Ref: A łzy płyną, a łzy płyną...
Eee yo , ty , i ty i ty , yo !
Posłuchaj człowieku , to jest do Ciebie , i do Ciebie i do Ciebie ten numer!
To jest do wszystkich ludzi którzy pieprzą na mnie pierdolą głupoty,
a nic nie wiedzą tak naprawdę.
Nie mogą mi powiedzieć tego prosto w oczy,
i to jest dla nich kawałek bo oni kurwa mać szepczą.
Czujesz wszystko zjebane przez plotki ,
szept jak miód słodki,
słyszysz więc go dotknij,
nie unikniesz kopii.
Szept topi , twoje poglądy,
giną jak zalane lądy.
Szeptem mówi się rządy, sądy.
Szeptem bo tak najprościej,
pielęgnujesz konsunktury,
rośnie jak by stał na moście,
na psychikę działa śmiercionośnie,
szept zmywa po ścianach ,
napierdala zgraba twoich szlamach,
szept oplata Cię jak gama.
Sutra , widzisz ludzi w lustrach ,
oddalają się od Ciebie jak na rzece w kutrach ,
bądź pewien siebie ale nie bądź pewien jutra.
W nurtach szeptów odnajdź siebie bez intelektu,
bez słów szept to twój rodzaj aspektów,
na temat obiektów,
po swojemu je korektuj.
Tylko głośno!
Najpierw spierdol,
później proś o...
twojego załatwienia typ.
Rozumowania tryb,
szepcz na nas,
my i tak zrobimy kolejny clip!

Ref: szeptem tak najprościej powiedzieć,szeptem o którym nic nie wiem!
szeptem którego nie słychać,szeptem z nerwów ciężko oddychać! [x2]

Szept psuje , szept plącze , szept czujesz jak palące słońce.
Miłe ale do czasu jak dźwięk zjebanych basów ,
jak dźwięk dzisiejszych czasów.
Słyszanych w echu,
lepiej głośno i powoli,
niż po cichu i w pośpiechu,
jak gaz wdechu się ulatnia, jak jebane gówno,które się skrapla
szept , gadka , wszystko wam wolno,
suki na łańcuchach skomlą,
szepczą , nazywając to rapową wojną,
wreszcie wybuch , dla ciebie rap to nagrzany cybuch,
wykurwimy was w powietrze jak talibów,
sam za te szepty waruj,
nie znasz naszego towaru,
nie zmarnuje daru
moich ziomów nie jest paru,
browaru łyk , żeby zapić szepty,
sam sobie odpowiedz , kto jest najlepszy.
Yo

Ref: szeptem tak najprościej powiedzieć,szeptem o którym nic nie wiem!
szeptem którego nie słychać,szeptem z nerwów ciężko oddychać! [x2]
Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?

Pamiętasz naszą pierwszą randkę?
Migdały, grzane wino, moją kiepską gadkę, pamiętasz to?
Nasze pierwsze pocałunki przed przystankiem
Kiedy żal nam było nawet paru minut bez dotyku naszych rąk
Pierwszą noc przegadaną do rana
I pierwszą noc, kiedy nie chcieliśmy mówić nic
Pamiętasz pierwszy poranek, który wstawał tylko dla nas
Jakby tylko jedna para mogła widzieć wtedy świt?
Pierwsze drzwi do pierwszego mieszkania
I twoje łzy, i nasz lęk, że nie damy rady
Mój pierwszy większy kwit, który dostałem za rap
I bonus, gdy cały pękł na opłaty
Pamiętasz nasze żarty, te o pełnych lodówkach?
Obiady z cyklu tani makaron z tanim mięsem i sól
Pamiętasz odbiór mojej pierwszej płyty matki ze studia
Kiedy krzyczałaś razem ze mną w aucie „Jestem tu”

Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?

Nie jestem pewien, czy już w drugim mieszkaniu
Stworzyliśmy te osobne dwa światy
Zamieniliśmy każdą wspólną kąpiel na drugą kołdrę
A patrzenie sobie w oczy na patrzenie w ekrany
W nawale pracy przestaliśmy się już starać jak dawniej
A słabsze dni się rozrastały do tygodni
I kiedy w studiu, w kabinie ty krzyczałaś „spójrz na mnie”
Ja widziałem w tym wyłącznie fragment mojej zwrotki
Przestaliśmy się i kłócić, i godzić
Za wiele razy strzępiliśmy już na siebie język
W trzecim mieszkaniu, w nocy, słyszałem twój płacz zza ściany
Po raz pierwszy nie poszedłem tam, by cię pocieszyć
Kiedyś umiałem, gdy spałaś, wykleić twój cały pokój
Kartkami z napisanymi zdaniami „jesteś cudem”
Parę lat później stałem z tobą w przedpokoju z rzeczami
Ostatni raz tuląc Cię tak, że mogłem zedrzeć z ciebie skórę

Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?

Przysięgaliśmy się zestarzeć razem
Kochać na zawsze, nawet, gdy nas w trumnie zjedzą robaki
Myślałem, że bez ciebie umrę, i chyba umarłem
A teraz tylko udaję element scenografii
I sam się szwendam ulicami, tyle tu wspomnień o tobie
Że mógłbym z nich spokojnie stworzyć cały wszechświat
Lecz mogę tylko wyobrażać sobie twój głos w domofonie
Kiedy dzwonię do któregoś z naszych starych mieszkań
Ciebie tam nie ma i nie będziesz się uśmiechać już do mnie
I te myśli sprawiają, że mi się nie chce żyć
Bo myślę ciągle „przebyliśmy tyle serpentyn we dwoje
Wyłącznie po to, żeby ujrzeć koniec na kolejnej z nich?”
Nie mieliśmy kiedyś nic, prócz siebie
Dotyków dłoni, krzyków w gniewie i morza łez
Zrobiliśmy razem setki kilometrów po niebie
Ale na którymś z postojów zostawiliśmy sens

Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?
Rychu Peja SoLUfka
Na Serio
Epilog

Sprawdź to

Na pohybel debilom

Spokojnie patrzę w przyszłość mój los jest w moich rękach.
Często w to wątpiłem, kminiłem, dziś już nie pękam.
Wierzę, że można, poukładać każdy temat.
Życie jest sztuką, sztuka życiem,to nie schemat.
Dylemat za dylematem, spokojnie przyjmę na klatę,
sprecyzuję cel, by osiągnąć to czego pragnę.
Grunt to zachować rozwagę, mieć w sobie tę odwagę.
Stawić czoła okropieństwom, nie bić się ze światem.
By nie bić się z myślami, jeśli będziesz w porządku,
To nie oberwiesz za nic, oto kolejny z wątków
Wszystkich rozumów nie zjadłem, lecz mam dzisiaj te pewność,
że zbuduję fundament, pod lepsze życie, wiem to.
Z czasem okrzepłem i nabrałem przekonania,
że bycie duchowo mocnym, to coś więcej niż banał.
Ten co głupoty gadał, dziś nawrócił się na dobre,
Wskoczył na właściwy tor, a zwrotnica mnie nie dotknie.

To mój epilog, a więc czas wykonać bilans,
do złych zachować dystans, nie ma co złego zaczynać.
Prolog był taki, że dziś mógłbym już nie żyć,
Nekrologi w gazetach, kilka zdjęć, recenzji, wierzysz? x3
1. Na raz robię podjazd, na dwa mówię pas,
Słowa idą w las, c.z.k. jest wśród nas,
I słyszę pomruki, że strzela jak z bazooki,
Spojrzeniem, gdy wita się z jeleniem,
Westchnieniem obdarzam, kumpli on ma sto,
A każda jedna płotka, co chuda jest i wiotka,
Patrzy weń jak w ołtarz, taka
Oto ma zapotwarz i krzycząc,
Do stóp mu pada ósmy cud świata,
Nie ma bata trudna rada, rusza eskapada, a cóż to zagłada?
Toż to wielka armada,
Była, bajka się skończyła,
Czego to dowodzi, stary sprawdź o co chodzi!

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (jeszcze raz!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (jeszcze raz!)

Hej stary to jeszcze nie koniec!

Na raz robię podjazd, na dwa mówię pas,
Słyszę jak ciszę, już kołyszę dobry bas,
A jest i c.z.k, ją już każdy zna,
To ta co się nosi i unosi, mamałyga,
Śliska jak ostryga,
Wzrokiem Cię przenika, plum i znika,
Lustereczko powiedz przecie,
Która ma najwięcej fagasów na świecie?
Jednym długim wzrokiem, omiata teraz salę,
Pułk kawalerii pada przy pierwszym strzale,
I czeka na odpowiedź, późną spowiedź, adoratora, lekarza
Pustej kartki terminarza,
A potem staje rano i w piżamie mamie kłamie,
Że to co teraz widzi to się stało w ciemnej bramie, na..
(Czy tak było dziewczynko, no jak?)

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (jeszcze raz!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (właśnie tak!)

Właśnie tak c.z.k, jest nie do ocalenia, nie do nie do ocalenia (jeszcze raz!)

Żegnaj Gienia świat się zmienia, czy do ocalenia
Jest ten człowiek z kamienia, powiedz mi! x4
Czy do czy do ocalenia jest ten człowiek z kamienia, powiedz mi!
właśnie tak,
siedem siedem,
Hemp Gru!

władza, terror, pieniądze, agresja
to języki świata
kultura przestępstwa
płacz, narkotyki, ciężkie porno, broń
niezauważalny cierpienia hardcore

mówię ci ziomek, choć ważny jest dziś szmal
cenniejsza twarz, nawet i taj ma hal
ja pieprzę ten szajs, którym chce karmić mnie świat
iluzji czar, ten robaczywy chłam
alternatywę wybieram sobie sam
to właśnie moje ja, mojego losu gra
huragan DIIL GANG!
ulicznej sztuki smak
dzieciaki przeznaczenia, talenty z ciemnych bram

to w twojej głowie, w twoim sercu, w twojej duszy
sam, sam.. wybór masz
twe oczy odbiciem, a wyrazem twarz [x2]

każdy z nas mógłby być daleko stąd
gdyby choćby raz wybrał inną z dróg
inaczej chciał bóg
zachowałem twarz stojąc tu
uważnie przemyslany każdy krok, każdy ruch
tak samo jak nienawiść, miłość, mą siłą
czcigodni ludzie honoru moją familią
poznałem biedę, luksus - nic się nie zmieniło
kilku takich, pragnęli sławy, słuch o nich zaginął
w mej rodzinie nikt nie był glina ani ubekiem
tu z ojca na syna każdy jest dobrym człowiekiem
styl dla niego kota to nie zmienia sie z wiekiem
by znać swoje miejsce, wyssałem z matki mlekiem

zachowaj twarz na ulicy
zachowaj twarz na koncercie
zachowaj twarz na komendzie
zachowaj twarz wobec innych przede wszystkim wobec siebie
zachowaj twarz, bądź siebie pewien

to w twojej głowie, w twoim sercu, w twojej duszy
sam, sam.. wybór masz
twe oczy odbiciem, a wyrazem twarz [x2]

nie umiesz się zachować?
nie zagrzejesz miejsca
nie potrafisz się odzywać?
wyłapiesz klemensa
gadka czerstwa nie trać chwili na plebsa
co przez telefon ściemnia a za plecami szepta
o co ten hałas, kto tym gównem jara sie znów
kolejny buch, kolejny hemp gru
zadany trud przynosi efekt taki
reprezentujemy hardcore, nie dajemy padaki
wciąż tacy sami, w doświadczenie bogatsi
pyta mnie brat: "ziom, w lustro czasem patrzysz?"
tak, mam świadomość popełnionych błędów
dobra wiadomość - ciągle nie tracę pędu
teraz bez nerwów staram się rozwiązać problem
mów co leży na sercu, nie rozbijaj na drobne
pomiędzy złem a dobrem jest obojętność, pustka
zachowaj twarz nim na zawsze zamkniesz usta

to w twojej głowie, w twoim sercu, w twojej duszy
sam, sam.. wybór masz
twe oczy odbiciem, a wyrazem twarz [x2]
Postać jest fikcyjna,
opowieść nie jest oparta na faktach,
ale pan Antonim jest prawdziwy.

Pan Antonim to jest stary alkoholik,
jego stary to hedonizm, a stara to popić.
Stara to popić, ale ma kaca od rana, odwraca cata ogonem,
2kc wrzuca do gara, to fatamorgana, bo wraca napierdolony potem.

Pan Antonim jest szalony trochę,
bo czy jak staje na oknie grozi, że nie skoczy, to jest dobrze z gościem?
Po czym biegnie po gzymsie na oślep, tam
po rynnie chce ostrzec, że jest samotny - strażak sam.

Robi wszystko za dwóch, szczególnie jego fiut,
w sumie chuj wie o czym myśleć, gdy bije do dup - uściślę,
zna się na geometrii, oczywiście - matematyk,
wie jak uskutecznić wszystkie - trójkąt prostopadły.

Liczę do 69ciu i masz przestać
myśleć o seksie, w podejściu na jeźdźca
to bestia, bo jak zapieprza nie hamuje na ręcznym,
i czasem pali gumę, choć nie żuje - na przejściu dla pieszych.

Miałeś nie grzeszyć - wara, chodzi o prędkość buntu,
dla niego kilometry to miara wchłoniętych trunków,
co do stosunku... to masz go po tym tu jak w banku,
to on wyzwoli w nocy wszystkie kojoty z poranków!

Ulubiony film fabularny, gdy pije do speeda?!
Na szklanym ekranie "Titanic" i "Struś Pędziwiatr",
a jak skończy oglądanie w bani nagły chillout,
ta, jego cały chill jest out - nie ma pana Antonima...
Betonowe lasy mokną,
wiatr wieje w okno.
Siedzę w oknie i wdycham samotność.
Jak to jest? Gubimy się jak startujemy?
I całe życie się odnajdujemy?
Wracając do wyjścia punktu – źródła dźwięku,
łamiąc falę lęku, biegnąc, macamy po ciemku.
Szukając momentów, fragmentów harmonii,
fundamentów chociaż niewiadome goni.
Pot na skroni się perli, zasypia sternik,
Zatańczą umarli, gdy uwierzą niewierni.
Praw powiernik na życia trajektorii.
Mozolny marsz do Victorii.
Mówią: Ci postronni, Ci Bogu ducha winni. (Ci)
Czy naprawdę są inni niż ty? (ha?)
Czy naprawdę mniej winni niż ty? (ha?)
Czy to diabeł jest zły? Czy my?

Ref.
O wiośnie bąka nieśmiały pąk,
kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd,
pytanie brzmi dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza klucz,
syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz,
gdzieś jakby się schowali.

Chodziłem gdzieś i wąchałem świat.
Do drzwi pukałem, szukałem sensu.
Śmiałem się, płakałem, padałem, wstawałem brat!
Czasem, odnajdywałem consensus.
Zmarli przodkowie patrzą, gniewnie brwi marszczą.
To co widzą, ciekawe czy się wstydzą?
Ci, co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko.
We mgle gęstej jak mleko.
Gołym okiem widać, same złudzenia.
Planeta Ziemia się zmienia,
nadchodzi czas przebudzenia.
Wielka zmiana od wieków przepowiadana,
dostrzeżesz ją w błysku jak pod drzewem Gaugama.
W mgnieniu oka, pnąc się po stokach Syjonu.
Tkwiąc na blokach – termitierach Babilonu.
Tu gdzie dom tych milionów, niewolników bilonu.
Pseudo-świat, pseudo-klonów. Pssss… nie mów nikomu brat.

Ref.
O wiośnie bąka nieśmiały pąk,
kikuty ryszą niebo
Chmur melancholia chyba nie jest stąd,
pytanie brzmi dlaczego?
Żegluje mewa i zakasza klucz,
syrena wyje w dali
A ci piewcy słońca i ci władcy wzgórz,
gdzieś jakby się schowali. x2
Ref.
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoich ludzi
Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim swoje sprawy

Ludzie po domach W.Z.G.Ó.R.Z.E w samochodach
W rozmowach o nas przy telefonach
W ostatnich dniach tylko w Kielcach
H do H 3H liryczny morderca
Marna dla miasta które daje mu oddychać
Porównać Klika do klimatów TK
I jeszcze V.E.T.O. Pęku wkurwiony dzieciak
S.C.H.I.M.I.D.T. dobrze o tym wie
Ze Wzgórze i 3H to Warszawa i Kielce
Mam tak samo jak Ty miasto swoje a w nim
Prawdziwych skurwysynów i zajebisty rym
Jest dla mnie miastem niezłym warto przywitać w nim
Dla mnie wszystkim dla was WWA a dla nas Kielce
Czymś bliskim nie opowiem Ci o wszystkim
Każdy ma korzenie i na mieście odciski.

Mam tak samo jak Ty miasto moje a tam ludzi swych
Sprawy swoje swój projekt tu stoję mało kolorowe sny
3H WYP3 w sobie to mam na osiedlu wyluzowany
Zawsze rasta szary dzień szare mury to dwa miasta
Bo ja mam swoje miasto jak Ty a tam ludzi i dym
Trzymam się z tym wiem kto jest kim co jest z czym
Wiem co jest gdzie z kim trzymać się z kim być a z kim nie
Nie boje się zawsze robię tylko to co chce
Warszawski Deszcz W.Z.G.Ó.R.Z.E
Dawaj Mario x5

Ref. x2

Dzień zwykły mego miasta przed 15
Słońce w zenicie na ulicy od ludzi ciasno
Może pójdę tu może pójdę tam
Nie istotne chce kupić kielecki gram
Po godzinie spotykam znajomych od towcu
Propozycja zjarać parę blunto-gotowców
Na pewno będzie jazda i miła faza
Jestem wariatem kreci mnie ostra trawa
Siedem buchów z nikąd i jestem w parku
Osiadam na ławce sytuacja się wyjaśni
Pojawiają się kumple Igor K. I Berkryty[?]
Breaki to rozmów są naszych tematyki
Wieczorem w wianku albo u Wojtyny
45 obrotów na 1200 wrzuć winyl
Moje miasto moje miasto a w nim
Jestem zajęty tym by sobą być

Miasto moje proste miasto twoje
I tu świeci słonce i tu jest wspólny projekt
Podwórko przyciąga i nic się już nie zmienia
WYP 3H nie do przewidzenia
Duma rozpierdala mnie jak Vienia
Masz cos do powiedzenia to weź to powiedz
Jak nie milcz jak na milczeniu owiec
Nie wiesz o co chodzi to weź się kurwa dowiedz
Co powiesz na to ja kocham to co robię
Nie myślę o złych rzeczach czasem marzę sobie
Warszawski jest na dworze inaczej być nie może
Pałac Kultury i centralny dworzec
Proszę Cię zostaw mnie w spokoju jak możesz
A mogę.
W całym kraju wre ciągła walka o byt
Pochłaniam wiadomości bez radości
Znam dobrze tą historię tak samo jak Ty
CK Kielce miasto moje a w nim
Moi ludzie moje miejsca i muzyka
Południowo-wschodni styl i liryka
Hip hop w głośnikach życie i praca
Chociaż często stad wyjeżdżam zawsze powracam
Nie pytaj nie pytaj nigdy dla czego
Bo jestem gościem z Kielc ulicy wojska polskiego
To jest moje miasto dlatego je cenię
Tu się urodziłem takie mam pochodzenie
Tu jest moja ulica i nie jestem sam
Fakt bardzo wielu ludzi znam
Pozdrawiam CK życie płynie jak rzeka
Wszyscy narzekają ja nie uciekam
Zostaje mam tu układ nie zawodny
Rodzina Agro styl południowo-wschodni

Ref. x2
gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

wchodzisz na krakowski hip hoł roku rozejrzyj się wokół, czy jesteś w szoku?
że kilku typów w koncertowym mamroku z policją ciągle ciśnie, to firma oczywiście.
ja nie teraz psiarnia nie myśle, jeszcze mnie kurwy usłyszycie na płycie.
na szczęście nie widzicie polski łasi czyści skóre, jakiś pedał się zrywa bo zobaczył naszą fure.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

całe hiv ho polo pójdzie wkrótce na szafon
bo ja i paru typa mamy dość tych kapon
ma być kurwa typa ja co on do dupy nakop
mordy im nakop.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

ej spokój daj nie męcz już umy ja przeboje twoje moge obsikać na zawsze underground
prawda z ulicy a nie podrabiany plastikowy rap
bo to co gram jest antidotum na wasz cały kurwa hiv ho polo
chłam na zawsze underground

ile dałbym by zapomnieć was, wasze tanie kawałki w radiu lecące cały czas
ile dałbym by nie widzieć mas które się tym jarają skamieniali cały czas
wirus ich dotknął teraz w cene hip hopu
hiv ho polo narobiło już kłopotu
uliczna riposta to antidontum
rymowana chłosta może doda wam wzroku
hiv ho polo więcej rok po roku
poprzeczka coraz niżej brak temu uroku
zamiast się rozwijać klimat jest odwrotu
zrób coś też z tym a nie stoisz z boku
hiv ho polo chłopcom z góry życze powodzenia
znamy sztuczki każdej suczki której przestrzeń się nie zmienia
to nie tylko moja jest ocena
prawdziwi songom życze powodzenia

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

nieliczny torreador ty seplenisz jak tlikador
uliczne el dorado sprzyja częstym eskapadom
to klimat tropikalny tak jak owoc awokado
twój pospolity rap to kanapki z marmoladą
zapierdol se fanadol padniesz pod obłąkaną nadą
i gadatliwość w tym przypadku nie jest moją wadą
bo ma na celu przepędzić wasze zjebane stado
nie ma was na waszej liście

ile dałbym by zapomnieć was, wasze tanie kawałki w radiu lecące cały czas
ile dałbym by nie widzieć mas które się tym jarają skamieniali cały czas

pocisnąć tym chłamem nie będziemy sie bali
nie będziemy stali bez ruchu skamieniali
firma nie jest jedynym składem na tej sali
który z przyjemnąścią coś na to ukrywali

polska scena do wytrawnych raczej nie należy
lud zje każde gówno, to się gówno szerzy
ale żeby nie było to prawdziwy hastlerzy
firma prosto w waszą twórczość teraz mierzy

do słuchania hiv ho polo wcale nie namawiam
od słuchania hiv ho polo chce się puścić pawia
hiv ho polo polo umieściłem na tandecie
hiv ho polo polo spuść w klozecie

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.

gruby kocioł w mieście się zaczyna
no to hardcore i finał
to firma z krakowa niezjebana a drużyna
kto pierdoli hiv ho polo niech sie z nami trzyma.
Mógłbym wybrać styl nowojorski,
napierdalałbym ostro jak Mobb Deep
Zamieniłbym Brooklyn Bridge na Poniatowski,
dużo strzałów z naboi ostrych
W klipach spierdalałbym między biurkami
przed jakimiś antyterrorystami
Oni z psami ja spierdalam jak zły,
ale w końcu ucieknę bo to w końcu mój klip
A ja niby ten zły, wiecznie poszkodowany,
gnębiony, męczony, przesłuchiwany
Nauczyciel który najlepiej zna życie,
z workiem rad i bagażem zwycięstw
Tak jak oni zyskałbym szacunek na pewno,
opisując życie okolice i getto
Getto? Tutaj bym się spotkał z zakazem,
bo prawdziwe getto to było w Warszawie

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low,
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…

A może ze skrajności w skrajność,
raper, którego sztuka jest drugą matką
Pisze teksty, stopą maluje obraz,
tylko jakoś w swetrze chujowo bym wyglądał
Do tego dodał bym jeszcze grę na Kobzie,
dzięki niej potrafię miłość dostrzec
Wszędzie bym śmigał z tą kozacką Kobzą,
swego rodzaju artystyczny odlot
Podobno też wypada uciec z rytmu,
tak łatwo przekaz potrafi bit wytłuc
„Dlatego też nie ważne jest że pije e swoja e swoja i w ogóle
bo chodzi o to by lepiej przekazywać jakoś swoją fabułę”
Coś czuje że to za daleki odlot,
mało słów i deel też jest spoko podobno
Na prawdę chyba się w tym nie odnajdę,
to chyba nie dla mnie…

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…

Tak naprawdę znalazłem swój front :
G-funk, lay low, West Coast
Nie joint, nie wóda, nie bomby i blanty,
to jest tak zwany luz naturalny
Mało popularny w Polsce tu trzeba być twardym,
a ja to pierdole i robie skok na party
I robie rap by było przy czym tańczyć,
zajarać jointa i wypić absynt
Skwierczący bass zrzuca szkło ze stołu,
szyby w oknach trzęsą się w całym domu
Przechodzą mnie ciarki, ciężko to nazwać,
uczucie kiedy gitara robi qua qua
Naturalna siła, w chuj w tym prawdy,
uliczny styl nie był by naturalny
Artystyczny wygrzew - to dla mnie żałosne,
ja znalazłem Kalifornię w Polsce

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low,
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo