Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Bosski:
(Moją bronią rap)
Nasza broń to rap ulicy oraz hardcorowe słowa,
Nie potrzebujemy gnata oraz tak jak wielu noża
Nie potrzebujemy kija ani nawet ziomuś pięści
Choć być pewnie możesz tego ktoś z radością nas wyręczy
Wielu takich nieboraków, co się czują nazbyt wielcy
Nic nie robiąc wam pozwolę dalej niszczyć się w tej nędzy
Wielkie ego oraz duma to jest Twój do trumny gwóźdź
Spuść to w kiblu jak najszybciej nie potrafisz to się zmuś
Wielu wielkich kurwa kotów, popełniło głupi ruch
Prując się do dobry ludzi, wiele czynów, wiele słów
Nasza broń to są zasady, nasza broń to jest szacunek
Nasze rymy to pociski, a rap to nasz rynsztunek
Jedyny Twój ratunek to do życia jest pokora,
Trzeba byś zachował się jak trzeba gdy nadejdzie pora
Wypowiadaj się na forach, dziwka ta mentalnie goła,
Jednak to nie moja liga sam se wbijaj w dupę kora

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Tadek
Nasza broń dłużej niż my będzie walczyć na tym świecie
Nasze słowa w tym kawałku, na tych płytach i na necie
Nasza nuta na kryminał do ziomka leci w rakiecie
Mocy słowa te nie stracą nawet jak mnie zabijecie,
Wy nawet nie wiecie ile dla mnie słowa te są warte
To nie głupie pierdolenie, bo tym życiem jest poparte
Weź wyciągnij z nich zasady, żeby były Twoim skarbem
Słowa te nigdy nie zginą, choć sam prawie raz umarłem,
Choć bym miał się sam ukrywać, moje słowa wnet wypłyną,
Będą walczyć gdy w ukryciu zajmę się swoją rodziną,
Dla Krakowa są złe czasy, może one wreszcie miną,
Stwórca w wielu tu przypadkach chyba gnój pomylił z gliną,
W honor tego co Cie sprzedał nasza nuta wbija nóż
Niczym szable lecz z napisem "Bitą kurwą jesteś już",
A Ty siedzisz już pod cela, na twym zdjęciu w domu kurz
Chcesz zobaczyć swoje dzieci ziomek oczy swoje zmruż,
Bo niestety nasze słowa, to broń biała i szlachetna,
SYSTEM z kopytem przy głowie twej, na ziemi chce Cie zdeptać
Tutaj wielu napotkało już za życia próbkę piekła
Nasza broń nie zmieni frontu, Firma znowu Ci przyrzeka

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Popek
Moją bronią są słowa, moją bronią są pięści,
Moją bronią jest wszystko w zaciągu ręki,
Moją bronią rap któremu jestem wierny,
Dzięki tej muzyce pozostaje nieśmiertelny, właśnie tak
Wszyscy wokół myślą, że jestem jebnięty
Nasz hardcorowy rap, nie jednemu wybił zęby,
Nasza grupa ludzi to odział zamknięty,
My nie składamy broni, jebać męty,
System robi ludziom na ziemi piekło
Ale z nami to nie pójdzie wam tak lekko(nie),
Naszą bronią wiara, odwaga i męstwo,
10 lat jadę z misją, tępić te kurewstwo,
Ale jak się ma obronić katowane dziecko?
Ojciec na śniadanie grozi mu pięścią,
Jak dorośnie, podziękuję wam na pewno
Na razie wychowuje go getto

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja
Proszę powiedz mi ile musisz wypić wódki
Żeby otworzyć umysł, ściągnąć mentalne kłódki
Zabić smutki, utopić cały syf
Pomyśleć o sobie samym, że to nie ty
Dla większości życie na trzeźwo to nie przyjemność
Coraz więcej potrzeba żeby poczuć ze światem jedność
Wiem na pewno, istnieje granica ucieczki
W pewnym momencie musisz stanąć i życie ulepszyć
Rozejrzyj się tu gdzie jesteś, to Polska
Musisz zapierdalać by na powierzchni pozostać
Na zawsze tam został, a wyjechał po zarobki
Niedługo w Anglii urzędowym będzie język polski
Młode matki rodzą dzieci na zachodzie
Polski lekarz i piguły są obecne przy porodzie
Na euro z Ukrainą Chiny budują stadiony
Ciekawe kto z tej okazji wyjdzie lepiej zarobiony

[x2]
Powiedz mi gdzie jesteś, czy się orientujesz?
Świat, gdzie za pieniądze prawdę kupujesz
Powiedz mi gdzie jesteś, czy już to wiesz?
To Polska twój raj, to niespełniony sen

Jeśli się mnie pytają - po co tu jesteś?
Mówię do siebie chyba ziomuś to twoje miejsce
Przykre, ale tutaj nikomu się żyć już nie chce
Kurde, jak mogę uciec stąd, nie czuję by iść pod prąd
Gdy zrobię Semtex nie o bombę tu chodzi
Chociaż ten burdel z wiejskiej dobrym jak World Trace Center
Oni mogą tu tylko zaszkodzić
Bierzmy łopaty jak Peja i zakopmy ich głowy
Tak mocno dziś odczuwam taką sytuację
Że racje mają ci którzy mają partię
I będę chujowy dawajcie F16
One muszą być dobre, przecież są amerykańskie
Obsrajmy Rosję będziemy mieli tu tarcze i offset
Znowu dostaniemy w chuj baniek
Mówię ci ziomek, mamy lekko przejebane
Bo to Polskie na naszych oczach sprzedają za frajer

[x2]
Powiedz mi gdzie jesteś, czy się orientujesz?
Świat, gdzie za pieniądze prawdę kupujesz
Powiedz mi gdzie jesteś, czy już to wiesz?
To Polska twój raj, to niespełniony sen

Ciągłe zmiany, ty postaraj się odnaleźć
Globalizacja życia poszerza swoją skalę
Znikają granice, gospodarka rośnie w siłę
Też dostałem podwyżkę o złotówkę na godzinę
W mediach mówią - średnia płaca trzy tysiące
Ludzie pytają - kurwa, kto zarabia te pieniądze?
Gwiazdy pop-kultury dają na życie receptę
Ćpać, ruchać i założyć jakąś sektę
Anty-semickie poglądy fanatycznych katolików
Maybachem przez kraj najbogatszych zakonników
Jedno na życie pół i monopol naprawdę
Bliźniaki w rządzie prawnie oddały jemu władzę
Ogłupione społeczeństwo idzie do wyborów
Pod naciskiem afer i reklamowych spotów
Bez pierdolenia, my mówimy o realiach
LWWL, Kajman i Paluch z Aifam

[x4]
Powiedz mi gdzie jesteś, czy się orientujesz?
Świat, gdzie za pieniądze prawdę kupujesz
Powiedz mi gdzie jesteś, czy już to wiesz?
To Polska twój raj, to niespełniony sen
Powiem powoli czego nie uczą w szkole,
prawda nas wyzwoli,
wiem to bo wiem to boli, w oczy kole
uczą nas jak nie myśleć, brat,
w imię kontroli nie robić nic, a świat poddaje się ich woli.
Powoli,
od początku, boga nie ma,
nikt go nigdy nie widział co, masowa
schizofrenia?
Jesteśmy sami logika jest nie ubłagana,
odkąd kręci się Ziemia zabijamy w imię pana.
A twoja wiara została wykorzystana by zabić,
nie padaj na kolana przed mordercami
ubranymi w habit. Kto ma największy zysk?
Kto ma najbardziej uśmiechnięty pysk?
Kto się najlepiej bawi?
Pogrzeby i chrzty i prezerwatywy w Afryce,
ktoś chyba kpi w żywe oczy i ma tajemnice,
a ty otwierasz oczy rozszerzają się źrenice
bo my rodzimy się
i umieramy sami by zostać oszukani i myśleć że coś mamy,
gdy nie mamy nic, mamy być sługami z przywilejami
i żyć tylko wtedy
gdy jesteśmy zdolni do pracy,
zapłać ZUS zapłać KRUS, potem
zostaw coś na tacy.Tacy biedacy Polacy to patrioci,
płodzić, nie usuwać
bez znieczulenia urodzić,
z szabelką na czołgi do dziś co mnie to obchodzi
wiesz o co mi chodzi, rób to co możesz zrobić, bo

ref. Nie da się,
zostaje tylko nie dać się, nie bać się, nie stać, nie
dać zajebać się, wiesz jak, nie stać cię tak stać brat
żeby przetrwać
musisz brać co życie chce ci dać,
a nie tak, że nie da się, zostaje tylko
nie dać się nie bać się nie stać
nie dać zajebać, się wiesz, jak nie stać
cię tak stać, brat, żeby przetrwać,
musisz brać co życie chce ci dać, a nie tak

Marmurowe zamki, kościoły, nowego boga banki,
całe życie na kredycie,
całe życie obiecanki.
Jak to jest dowiedzieć się że nie masz tutaj szans i
że możesz dorobić się ale w Irlandii i Anglii
Będzie gorzej, chyba sezon
polowań otworze, gdy nie daj Boże
wyląduje w szpitalu pod nożem, mówię
ci strach się bać o każdej porze,
popłakać się czy śmiać, nic nie pomoże,
mamy butelki z benzyną
i kamienie, w literze prawa manifestacja to
zgromadzenie, otoczyć ich policją,
niech mają swe przedstawienie, ta
demokracja napawa mnie obrzydzeniem.
Obawiam się że nic nie zmienię,
mam przeświadczenie że błagam o zauważenie
i był bym się nim napawał,
gdyby nie to że moje istnienie to moja prywatna sprawa
bo teraz pieniądz
jest w cenie, sumienie to jakiś kawał,
jak będziesz miał wtedy będziesz
wydawał i będziesz chciał zaspokoić sztuczne pragnienie,
świat będzie chciał
sprzedać ci twoje marzenie,
to będzie czyjeś marzenie, żebyś je kupił baranie
po cenie naj aj i tak kraj może ci je zabrać,
kupuj wspomnienia, najlepiej na
wyjazdach, raz dwa mija czas, zabija nas rutyna,
zawija się blancina jest i
butelka wina, bo

ref. Nie da się,
zostaje tylko nie dać się, nie bać się, nie stać, nie
dać zajebać się, wiesz jak, nie stać cię tak stać brat
żeby przetrwać
musisz brać co życie chce ci dać,
a nie tak, że nie da się, zostaje tylko
nie dać się nie bać się nie stać
nie dać zajebać, się wiesz, jak nie stać
cię tak stać, brat, żeby przetrwać,
musisz brać co życie chce ci dać, a nie tak
Łódź miasto grzechu
Łódź miasto morderstw
Łódź w kilka sekund o sobie nie da zapomnieć
Łódź dzieci w beczkach
pavulon w karetkach
Łódź się nie przestrasz, jak przyjdzie Ci tu mieszkać
Łódź nie pytaj skąd rana na sercu
zobacz psów co ładują tu z ostrej do studentów
Łódź miasto seksu
Łódź miasto dźwięku
Łódź miasto jazzu, bluesa, łódź polski centrum
Łódź tu może wszystko się wydarzyć
nie wierzysz, o Domańskiego spytaj taksówkarzy
Łódź miastem zdrady, jak nie szanujesz życia
Łódź tu intelekt dokształca ulica
Łódź miasto zbrodni, nasz niechlubny tytuł
Łódź - to w tym mieście mordują polityków
Łódź zweryfikuj co mówię, bądź przy tym
Łódź tu się wódę rozlewa na słoiki
Łódź miasto klubów
Łódź miasto dymu
Łódź miasto przygód
łódź miasto stylu
obiecana ziemia, ŁDZ miastem snów
mam w dowodzie Bałuty, jak umrzeć to tu

Umieramy za kraj, za pracę
za Boga, za wiarę, jak i hajs na tace
za słowa, za zdania, umieramy za wersy
za wszystkie spisane w naszych myślach kompleksy
umieramy za fart, marzenia, za raj, za eden, za stan uniesienia
za ziemię, jej owoc, jeśli masz ufać plonom
umieramy za syf nazywany życia prozą
umieramy za bliskich, tak samo jak robimy po alkoholu z miasta oktagon
po wszystkim umieramy za atak, za potłuczone gęby i moralnego kaca
umieramy za wolność myśli, za zdolność do osiągania różnych korzyści
to instynkt, a może zdrowy rozsądek, chcę byśmy umierali dziś za pieniądze

Umieramy za sławę dla legendy
za własne pięć minut, by być w czymś najlepszym
za stress i odwieczny strach przed końcem
umieramy za najlepszy czas dla wspomnień
umieramy za miłość bez granic
ani jednemu dalej do miłości niż zdrady
umieramy za system, za to że hipokryzja bez niego już nie daje nam istnieć
umieramy za biznes, za biblię, za koran, za torę i religię w szkołach
zaprowadź mnie na szczyt, umieramy za chciwość i za to żeby być ponad tym
umieramy za przyjaźń, za szczerość, szacunek i relacji klimat
za dumę, emocję, czy też zdrowy rozsądek,
a chcą byśmy umierali dziś za pieniądze

umieramy za drobne
czy dobrze to nie wiem chyba, że masz promocję to oszczędź dla siebie
umieramy za dziwki, lecz jak umieramy dziwkom zależy na testamentach
umieramy za dzieci, ale własne, umieramy za pierwszy krok, za czytankę
umieramy za prawdę, dla prawdy, przez prawdę, umieramy za satysfakcję
umieramy za ziomków bowiem
jak umierać młodo to tylko z honorem
umieramy na co dzień za lepsze jutro
za każdą drastycznie odczuwalną trudność
umieramy za cyfry, choć nie ufamy liczbom
umieramy za rodziny i hip hop
za wersy, breaki, sample i progress
a chcą byśmy umierali dziś za pieniądze
Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?

Pamiętasz naszą pierwszą randkę?
Migdały, grzane wino, moją kiepską gadkę, pamiętasz to?
Nasze pierwsze pocałunki przed przystankiem
Kiedy żal nam było nawet paru minut bez dotyku naszych rąk
Pierwszą noc przegadaną do rana
I pierwszą noc, kiedy nie chcieliśmy mówić nic
Pamiętasz pierwszy poranek, który wstawał tylko dla nas
Jakby tylko jedna para mogła widzieć wtedy świt?
Pierwsze drzwi do pierwszego mieszkania
I twoje łzy, i nasz lęk, że nie damy rady
Mój pierwszy większy kwit, który dostałem za rap
I bonus, gdy cały pękł na opłaty
Pamiętasz nasze żarty, te o pełnych lodówkach?
Obiady z cyklu tani makaron z tanim mięsem i sól
Pamiętasz odbiór mojej pierwszej płyty matki ze studia
Kiedy krzyczałaś razem ze mną w aucie „Jestem tu”

Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?

Nie jestem pewien, czy już w drugim mieszkaniu
Stworzyliśmy te osobne dwa światy
Zamieniliśmy każdą wspólną kąpiel na drugą kołdrę
A patrzenie sobie w oczy na patrzenie w ekrany
W nawale pracy przestaliśmy się już starać jak dawniej
A słabsze dni się rozrastały do tygodni
I kiedy w studiu, w kabinie ty krzyczałaś „spójrz na mnie”
Ja widziałem w tym wyłącznie fragment mojej zwrotki
Przestaliśmy się i kłócić, i godzić
Za wiele razy strzępiliśmy już na siebie język
W trzecim mieszkaniu, w nocy, słyszałem twój płacz zza ściany
Po raz pierwszy nie poszedłem tam, by cię pocieszyć
Kiedyś umiałem, gdy spałaś, wykleić twój cały pokój
Kartkami z napisanymi zdaniami „jesteś cudem”
Parę lat później stałem z tobą w przedpokoju z rzeczami
Ostatni raz tuląc Cię tak, że mogłem zedrzeć z ciebie skórę

Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?

Przysięgaliśmy się zestarzeć razem
Kochać na zawsze, nawet, gdy nas w trumnie zjedzą robaki
Myślałem, że bez ciebie umrę, i chyba umarłem
A teraz tylko udaję element scenografii
I sam się szwendam ulicami, tyle tu wspomnień o tobie
Że mógłbym z nich spokojnie stworzyć cały wszechświat
Lecz mogę tylko wyobrażać sobie twój głos w domofonie
Kiedy dzwonię do któregoś z naszych starych mieszkań
Ciebie tam nie ma i nie będziesz się uśmiechać już do mnie
I te myśli sprawiają, że mi się nie chce żyć
Bo myślę ciągle „przebyliśmy tyle serpentyn we dwoje
Wyłącznie po to, żeby ujrzeć koniec na kolejnej z nich?”
Nie mieliśmy kiedyś nic, prócz siebie
Dotyków dłoni, krzyków w gniewie i morza łez
Zrobiliśmy razem setki kilometrów po niebie
Ale na którymś z postojów zostawiliśmy sens

Ref. x2
Mieliśmy słodkie chwile, słony pot
Dziś mamy kwaśne miny, gorzkie żale
Szykowaliśmy parę skrzydeł na lot
Czy w międzyczasie to coś z nas uleciało, kochanie?
czuje się jakbym był pod wodą
i nie mogę się ruszyć choćbym bił w mur głową
nie rozumiesz mnie bo między nami ten mur
mówię znów sto słów słyszysz bul bul bul
Nie miałem nigdy w życiu myśli, aby
się powiesić, bo nie należę do tych
ludzi, którzy pragną nie żyć, bo mam
się z czego cieszyć i to jest najważniejsze
i to jest najważniejsze, dwa tysiące sześć,
studio Cuma, WBU.

Mam, ja mam to wejście, kawałki dobre na
bicie, mam plany na życie, mówię o tym na
płycie, a Wy słodkie panienki się mylicie jak
myślicie, że nie stać mnie na Was, to Was nie
stać na mnie i nie dlatego, że jestem zajęty,
po prostu nie czuję do Was mięty i tyle (tyle),
mam wiarę, mam siłę, spełniam się w muzyce,
mam talent, który nie każdemu dało życie,
mam normalną rodzinę, mam znajomych
pełno, mam marzenia, które mam nadzieję,
że się spełnią, mam świadomość tego, że nasze
życie liche, ale póki co to stukam się kielichem,
widać z mojego okna, mam taki sam jak
tysiące ludzi tu w tych blokach bez żadnej
rewelacji, nieposprzątany pokój dziś, bo mam
w sobie lenia, muszę się pozbierać jakoś po
tych procentach, po tych dwóch koncertach
mam w głowie mętlik, muszę to zatrzymać już
najwyższa pora, bo jutro z rana mam nagrywkę
dla Obserwatora.

Ref: x2

Oddaj wszystko co masz, ja nie oddam na bank,
bo ja nie jestem Ty, Ty co za pieniądz oddałby
wszystko.

Ja mam co jeść, mam co pić, na łeb mi nie
kapie, więc mam to szczęście, które docenić
potrafię, nie jestem z tych co widzą tylko
szczęście, gdy w (...) szeleszczy papier, dla
mnie to myślenie tanie jak to danie na
śniadanie u marycha, jedna bułka, wino z
gwinta w bramie, życie czasem łamie, ma
mnie, pcha mnie, lecz się nie poddaję,
trzymam oddech tak jak (...) latem w
tramwaju nie tylko tu w Poznaniu mam
odbiorców w całym kraju, choć wciąż
na nielegalu, dzięki tym wszystkim ludziom
mam w sobie większe chęci do bycia tutaj
lepszym nie tylko jako raper, ale także jako
człowiek, 25 to wiek, już nie taki młody,
czas najwyższy coś zrobić, abym na starość
mógł powiedzieć, że mam to co chciałem,
że tyle ile mogłem tylko tyle z siebie dałem.

Ref: x2

Oddaj wszystko co masz, ja nie oddam na bank,
bo ja nie jestem Ty, Ty co za pieniądz oddałby
wszystko.
K2
Dokładnie tak! PiH, Kajman
Chciałbym... powrót do tamtych czasów, do tamtych lat
Dużo się zmieniło
Pieprzony czas...

[Kajman]
Chciałbym kiedyś, jak kiedyś zawodził Szczepanik,
Po latach wrócić do wspomnień naszych, raz by wystarczył
Na chwilę się zapomnieć, pograć w piłę z kumplami
Stanąć między słupkami, w bramce między drzewami
Dziś wciąż tacy sami, choć nie stoimy pod blokiem
Nie gole strzelamy, tylko szparę między nogami
I odwieczny problem dzieciaków kim być żeby żyć godnie
I z rodzicami w zgodzie, jeżeli tylko są wciąż gdzieś
To jest bez sensu dzisiaj
Gdybym mógł się cofnąć w czasie, uniknąłby błędów Michał
Nikt by nie krzyczał, nie rozliczał,
Że wychowała mnie ulica, że w szkole lipa,
Że generalnie mają ze mną problem
Nie było fajnie gdy mama odkryła szufladę z ziołem
Kto by pomyślał, że dziś zaśnie spokojnie
Już nie wytyka palcem, choć czasem puka się po głowie
Czy dziś jest OK mama?

[Ola Zachariasz]
Wiem, że czujesz ciężar tych dni
Szukasz w głębi serca tych chwil
Nie zapomnisz ich, o nie (nie zapomnisz ich)
Tak jak my pomyśl o nich dziś

[Pih]
Wstaję z rana, myję zęby, podkrążone oczy
Przed lustrem po nocy, kurwa, kolejne siwe włosy
Nie wpieprzy mnie w kompleksy żadna franca
Bo pali mi muszkiet i mam twarde jajca
Czas... pamiętam jak idę do babci
Trzecie piętro, Mazowiecka, na stole kanapki
Siedzę w bezdennej wspomnień studni
Zamykam oczy, czuję zapachy z jej kuchni
I nic z tego już nie ma
Morze łez i tylko czarna ziemia
Pieniądze, sukcesy - idź w pizdu, się ogarnij
Nie chodzisz w moich butach, nie wiesz czego chciałbym
Gdzie się podziały te podwórka?
Te wszystkie dzieciaki siedzące na murkach
Już dawno zniknęło boisko, znajome ławki
A w ich miejscu dzisiaj - zatłoczony parking
Stare czasy, chcę lecieć do nich, puść mnie!
Przede mną piłka, bramka i na twarzy i uśmiech
Powrót do przeszłości, ktoś powie - płytę zmień
Kiedy o tym wspominam, mam przechlapany dzień
Dziś wielu spotykam... powiedzmy Ola
Jest piękną kobietą, i nie ma już twarzy konia
Słoneczny stok tamtych lat jeszcze raz
Być jak pierdolony Michael J. Fox

[Ola Zachariasz]
Wiem, że czujesz ciężar tych dni
Szukasz w głębi serca tych chwil
Nie zapomnisz ich, o nie (nie zapomnisz ich)
Tak jak my pomyśl o nich dziś

[Kajman]
Chciałbym kiedyś wrócić tu i ruszyć znów
Na te osiedla, żeby wybudzić ze snu je
Moje miasto czuję każdym atomem
Kiedy wracamy na przejścia, znów jestem ziomem
A co... prawie trzydzieści, z twarzy czterdzieści
Piętnaście we krwi i wciąż młody gniewny
Jest ten styl, który może ci się nawet nie śnił
Kilkunastu w branży, krew z krwi
A mówili, że upadniemy, hip-hop dla mnie to nie wszystko
Wielu z nich prysło tanią linią po lepszy byt ziom
Większy zysk, yo! Lepszy zysk, yo!
A hip-hop... niektórzy włosy na żel i disco
Wiem, został im tylko seks z tanią dziwką
I sen o lepszych czasach, gdy mieli wszystko
Chciałbym kiedyś... tylko, że nie da się

[Ola Zachariasz]
Wiem, że czujesz ciężar tych dni
Szukasz w głębi serca tych chwil
Nie zapomnisz ich, o nie (nie zapomnisz ich)
Tak jak my pomyśl o nich dziś
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest sqad

Baku, baku to jest sqad, raz, dwa teraz dAb
Czyli mój brat - powie co jest nie tak, czego tu brak Dab?

Baku baku bez wad
Z dAb'em od lat ja wprowadzam nowy ład
Czy jesteśmy nad, czy mówimy szach i mat
Czy klimat, baku baku ciężki jest jak CUT
Od lat tematem K 44 nie był,
Gnat - pif-paf, ratatata
Chce mi się śmiać,
Bo to chyba nie tak
Na głowie stawiam świat, jestem wolny jak ptak
Lubię baku baku, chcesz to ze mną zakurz
Zaproszę dziewczyny, zaproszę chłopaków

Baku baku to jest sqad, jadę na "Cannabis Cup"
W programie, to co najlepsze w Amsterdamie
Nie czas na spanie, Amsterdam wciąga mnie
Ty robisz to co chcesz, i ja robię to co chcę

Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest sqad

Kłęby słów, jak kłęby dymu
Wydobywają mi się z ust - godzina minimum
Gramofonów rozstawienie plus mikrofonów ustawienie
Bus na parkingu - my na scenie
- Impreza pierwsza w rankingu
Baku, baku to jest sqad to jest Joka - mój brat
C.N.E., W.S.Z. D.J. Feel-X i Bart
A propo jest spoko - to dobry czas
Więc uderzam ich głęboko
Koncertowo tworzymy ciągle na nowo
Ja Ci dam bit a Ty mów i ruszaj głową
Baku, baku idzie po zielonym szlaku
Prosty do rozpoznania po słuchu, węchu i smaku
Baku, baku
Baku, baku
Baku, baku
Baku,
Baku, baku

Zobacz... zobacz... zobaczymy co mi z tego wyjdzie

Baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku
Ciężki jest jak CUT, CUT, CUT, CUT...

Zobaczymy co mi z tego wyjdzie - ile osób przyjdzie
Na nasze koncerty z baku, baku oferty
Adaptery, mikrofony i czarnych płyt sterty
Nie potrzebne są nam certyfikaty
Sprawdź gdy zobaczysz gdzieś nasze plakaty
Dopilnuj daty, przyjdź i przynieś bakaty, dzięki wam i nam
Hip-Hop staje się bogaty w brzmienia, doświadczenia
I nowe tematy, kolejne etapy
My ciągle w pogoni - nie zaspokojeni i zawsze łakomi
By znaleźć się na fonii, by ładować do sił braku
To jest sqad baku, baku
Sześciu chłopaków zjednoczonych w tym samym pomyśle
K 44, Wujek, D.J. Bart, C.N.E. ściśle
Wersja ciężka jak CUT tak o niej myślę

Baku, baku wersja ciężka jak CUT
Baku, baku - tak to jest ten sqad
Baku, baku sqad wersja ciężka jak CUT
Tak o niej myślę - tak to jest ten sqad
Baku, baku wersja ciężka jak CUT
Baku, baku - tak to jest ten sqad
Wersja ciężka jak CUT
Tak o niej myślę, tak o niej myślę

Hej dziewczyny i chłopaki, bo jeśli macie pełne baki
To zapraszam was do draki w chińskiej dzielnicy
Jak w mojej okolicy
Chłopaki to już maja oczka jak szparki...
A ich zegarki przez cały czas pokazują, że chłopaki rapują
W tym dobrym kierunku i w tym dobrym klubie
A muzyka leci tak jak lubię
I taka jaką lubię jest atmosfera, gdy swoje towarzycho wybiera
I rozbija się na mniejsze - baku, bak to sprawi
Ktoś zagada i zabawi, ktoś się będzie śmiał
A my to wszystko razem wymieszamy
Taka misję baku, baku w sqadzie mamy

Zobacz... zobacz... zobacz... zobaczymy co mi z tego wyjdzie
Rosnący procent takich jak ja
Odsetek rośnie
Od setek i pięćdziesiątek co piątek
Co poniedziałek w wyborczej
Masz porcje podnoszące emocje
Jak tu związać koniec z końcem
Jeśli nie pracujesz nie tylko w dni
Niepracujące co?
Chcąc nie chcąc co miesiąc
Coraz więcej grzesząc
Coraz mniej się ciesząc
Coraz mniej myśląc
Mógłbym przysiąc
Że widząc łatwy tysiąc
Mógłbym łatwo przyciąć
Jesteśmy tacy Rodacy…
Zamiast dać na tacę zabrać z tacy razem
tacą
I spizgać kościelnego chociaż za to nie płacą
Wyjebać dziesione patrząc oczami złego
W przestraszone oczy tego jednego
pechowego
Którego wypadało chwycić za gardło
Tak jak frustracja cię dusi
I cię zmusi byś skusił
I nie puścił póki ona nie popuści
Jestem ludzki!
Jeśli mogę żyć godnie jak człowiek
Co ty na to powiesz gdy to samo zrobię
Kurewsko zły…
Bo mam duzo gorzej niż ty
Tobie tata kupił
Jego tata się upił
Mój to chuj jest zerem
Ma dla mnie tylko elemele
A ty łochu masz samochód
A źli nocny obchód by mieć dochód
Opchnąć prochów po trochu
Cztery dychy za pożyczone dychy
W 2 tygodnie spłacić
Wzbogacić się zabawić się i stracić
Na krótki czas wyleczyć smutki
Smakiem drogiej wódki
Z różnym skutkiem
Pobicia dla samego wyżycia się
Poczucia się lepiej
Lepiej niż ten skopany spotkany pod sklepem
Rano na to samo spojrzeć trzeźwo
Kac z powodu życia, nie od przepicia
Struty przez wyrzuty sumienia
Żołądek skręcony ręka drży
wstaję wygięty a w TV znowu ty
Tłusta gęba szczerzy kły
Twoje gry co by było gdy
Mówić dużo nie przekazując nic
Wciskając swój pic
Odechciewa się żyć
Można znów iść pić
I rzygać żółcią na to bo nic innego nie ma
Znowu poniedziałek nic się nie zmienia

Mam dużo szczęścia inni mają mniej
I dużo złości inni mają więcej jej
Leję jej cześć na papier tej
Słuchaj mnie więc
Zaciskam pięć palcy w pięść
Drugie pięć w drugą pięść
Byś zobaczył moją drugą część
Moje drugie ja
Ja wściekłe jak psia mać
Nie podchodź za blisko
Jestem gotowy na wszystko
Tak wyszkolone psisko
Przez takie środowisko
Skundlone morale skulone nisko
Ważniejsza miska
Na wysokości pyska
Pełna walizka
I znane nazwiska
Dobre znajomosci
Maja cudowne właściwości
O chciwości… Nie masz dla mnie litości
Chciałbym już nie pościć
Chciałbym już nie prosić
Chciałbym nie zazdrościć
Zapomnieć o chciwości
Chciałbym…
Ile dał bym by mieć potąd
I odtąd więcej nie chcieć
Kiedy śpię i śnię tak właśnie jest
A potem spadek ze skraju raju do realiów
W które trzeba wkroczyć
Przecierając oczy po nocy
Bo to TU życie dalej się toczy
Toczy nas dalej od środka nowotwór tych
czasów
Dlatego jesteśmy jak potwór od czasu do
czasu
Co twoje to moje co moje tego nie rusz
Cóż już tuż tuż aby nóż pod poduszkę brać
idąc spać
Jestem zły bardziej niż ty
Zły jak ci wszyscy źli młodzi
W których rodzi się to uczucie gdy coś cię
zawodzi
Z ulicy, ze sceny, wolni i usidleni
We wszystkich się pieni
I nikt tego nie zmieni
Bo nikt nie mydli mi oczu
Nikt ni usidli mych odczuć
Nie kroczę na uboczu
Nie balansuję na krawędzi
Wchodzę w sam środek
Oddycham tym smrodem
Jestem żywym dowodem
I kiedy przyjdzie czas na spowiedź
Zamknę w grobie każde kłamstwo które ty
wypowiesz
Poznajcie prawdę, dotarła już do mnie
Życie jest snem wariata śnionym
nieprzytomnie
To sen o tobie o nim, o niej i o mnie…

Ref.
Jestem zły…
Bo ty w polityce przy korycie
Zły, za stanie na szczycie
Szczanie na czyjeś życie
Zły, bo ty wchodzisz ze swym picem na mównicę
Zły, bo ty jesteś tu karierowiczem
Zły, bo ty nie znasz się na mej muzyce
Zły, bo nie jest dobrze
I kto mnie poprze?
Zarabiam 8 stów 6 zostawiam na poczcie
Zły, bo wy chcecie zwalczać narkotyki
Nie znając pojęcia profilaktyki?
I jakie wyniki?
Jest popyt – jest podaż
Prawa rynku tego nie pokonasz specjalisto
Wykształcony na papierze ekonomisto
Edukujcie dzieciaki
Nie wsadzajcie do paki
Ale edukacja trwa i kosztuje, pieniędzy
brakuje
Wszyscy tam to chuje, każdy chuj żałuje
Więc taniej jest dać skurwysynom w błękicie
Kolejne prawo by spierdolić komuś życie
Zły, bo wy policyjne skurwysyny
Robicie akcje was korumpują, a my cierpimy
Legalna marihuana to ulga dla organów
ścigania
[DonGURALesko]
[Haha..DGE]
[This is fuckin Tasty Beatz]
[Wiem o czym mówię, jestem kurwa biznesmenem]

Jestem graczem, mam pięć telefonów, słyszę pięć dzwonków
Jestem jak five points - pięć na pięć pointów
Kupiłem pięć worków, skręciłem pięć jointów
Wiesz co jest pięć? To pięści pięć dla ziomków
Jestem graczem, jestem w porządku
Ciągle w drodze do linii horyzontu, gram dla potomków
Tak od początku rymem miodzę, od moich przodków dostałem
W spadku zdrowego rozsądku dawkę
Jestem graczem słów ciułaczem, wiecznym tułaczem
Nie myślę nawet, mogło być inaczej, wstecz nie patrzę
Mówili wieprze, nie pieprz Pietrze wieprza pieprzem
Ich śmieszne reguły pieprzę
Mam swą logikę, mam swoją klikę
Mam gęstą melę, jak Tede moje nowe Tocze Fele z systemem
O swoje toczę boje, bo mam swoje cele
Wiem o czym mówię, jestem kurwa biznesmenem i co?

I mam maksymalnie wyjebane na to czy powiedzą, że to fajne
Sprawdź mnie

[Jestem tu tylko po to, żeby rozbić bank]
[od lat]
[my bierzemy ten kwit]
[jestem]
[graczem]
[co ty myślałeś?
[tak to się nakręca wszystko jest dziś interesem]

[Sitek]
Siedem jeden, zrób salut, wiozę się pomału, wiozę się pomału
Mam pięć gwiazdek, jak pierdolony generał
Gural mi powiedział, że już teraz mogę sięgać gwiazd
Renegat z celem jak nie miał z was nikt żaden
Co za ściema, wał , że tak grasz, co za kit, słabe
Mam pięć minut, to moje pięć minut
I suko, nawet nie waż się mnie stawiać gdzieś z tyłu
Jestem graczem, dziś to gówno ma szeroki zasięg
Pięć lat temu nie dałbyś mi żadnych szans, ej !
I za co skurwysyny chcą mnie teraz karać?
Za to, że zrobiłem więcej niż oni mieli w planach?
Jestem definicją tego, czego ty nie jesteś
I nie nawiniesz tego tak nawet po trzydziestce
I pierdolę twoją filozofię, moja jest taka, że nie wychylasz się
Bo wiesz, że nic nie osiągniesz

[Jestem tu tylko po to, żeby rozbić bank]
[od lat]
[my bierzemy ten kwit]
[jestem]
[graczem]
[co ty myślałeś?
[tak to się nakręca wszystko jest dziś interesem]

3. Shellerini
Kolekcjoner punktów, pięć na pięć na podwórku
Kajet na biurku, kajet jak deska ratunku
Tu brudu multum, snu jak zwykle brak nam
Jestem graczem i gram choćby w oczy wiatr wiał
Dziś chill na Trap House, jutro w świat ruszam
Ej, hulaj dusza, a zawistnym w pysk kutas
Idę w swoich butach, swoje życie trzymam w garści
Słyszysz salwy, zaciskam w pięść pięć palcy
I choć czasem brak sił to nie przestaję mówić
Wysyłam wielkie pięć dla tych życzliwych ludzi
Ja to nie numer drugi, nie numer pierwszy
Jeden jedyny taki, mieszkaniec miasta pięciu dzielnic
Puka Tasty Beatz, patrzę jak się tli ćmik w popiołce
Nie muszę nic, problem? Cmoknij mnie w pompkę
I mam się dobrze, na horyzoncie zmiany widać
Projekt jeden z życia moment, Szpady kombinat, yo
To do ciebie, niech ludzie poznają o tobie prawdę
niech wiedzą jaka jesteś, niech poznają słodką Magdę
pamiętam tamtą akcję, co do mnie powiedziałaś
jak moją matkę może ruchać typ chory na raka
szczerze to nie wiem ,ale po tym w oczach miałem łezkę
choroby są ci śmieszne jak każdy suko zdechniesz
nie radzisz sobie w życiu, to w życiu innym mieszasz
żałosne to co wrzuciłaś na Kame na neta
albo to co powiedziałaś na temat narkotyków
ona to nie ty, lepiej już nie wrzucaj tego syfu
i co to za historie, że niby do ciebie dzwonie,
że grożę chłopakowi, że to jeszcze nie koniec
dajcie spokój czekaj jeszcze kilka słów o Angli
robiłaś mnie w chuja wiedząc, że się nie dowie Dawid
pamiętasz jak mówiłem, że nigdy ci nie ufam
racje miałem, twoja misja to nigdy nie schodzić z fiuta

ReF.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem

Pamiętasz ten dzień, głupia suko, kiedy umarł Damian?
twoje sztuczne łzy i w moim sercu rana
wtedy mówiłaś tak czule, pomyślałaś ,,go przytule"
a wieczorem ktoś pewnie obsługiwał cie swym chujem
razem wtedy byliśmy, lecz nikt o tym nie wiedział
Pamiętasz dzień pogrzebu, co wtedy Dawid powiedział
''proszę pojedź ze mną, bo sobie nie radze, nie mam siły''
'nie dam rady. Będzie dobrze. Idę do Pauliny.'
czy pamiętasz moją minę i to jak mówiłem 'proszę'?
największy wróg wtedy, by do domu ze mną poszedł
wtedy czułem się jak szmata, jak dziwka, jak kurwa
uważaj los odpłaca, mówili, zwykły pustak
dobrze, że cie pojebałem suko, że z tobą zerwałem
bo dzięki temu cudowną dziewczynę pokochałem
nie dorastasz jej do pięt, jednym zdaniem by cię zjadła
jesteś gówno warta i do tego bardzo łatwa.

Ref.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo