Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref...
Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem dziś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę

Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem dziś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę

Bo nie ważne ile byś pierdolił, mnie to nie boli już,
na te słowa i ściemę opada zbyt gęsty kurz,
znowu mnie nużysz, chcąc pomnik mój burzyć,
myśląc, że wre-wrzenie mogłoby Ci nie służyć,
synku, dostawco paranoi drinków,
zazdrosna kurwo, nad na życia vinklu,
rozumiem że o płycie, o tune'ie, o klipie,
chcesz na mnie wieszać chuje? Schowaj je sobie w cipę
Ja mam tu miejsce, pełne takich szeptów i westchnień,
bez twoich paranoi jest tu całkiem śmiesznie,
to boli, to pewnie boli kurewnie,
ty nie jesteś nam potrzebny, i radzimy sobie bez niej
chodź na wyprostowanie dziś szans już nie ma raczej,
osiedlowy pedałku, chcący być graczem,
ja wytłumaczę Ci o co chodzi w tym rapie dziś
albo popatrzę jak płaczesz, szmato

Ref...
Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem dziś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę

Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem dziś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę

Kurwy chcą się dziarać, kurwy chcą się starać
kajdan na szyje, pluję w ryje, mówię nara
ja się oddalam dzień za dniem, metr za metrem
i jestem coraz wyżej, a ty coraz bardziej bledniesz dziwko
to dzieje się dla ciebie zbyt szybko,
bo jak sra się pod siebie to z czasem robi się ślisko
weź swoje zabawki, resztki ściemnionej trawki,
tone kompleksów, kumpli geksów i kurwa idź stąd
pizga znowu M, ja wiem to musi boleć,
co Ty kurwa man chciałeś wiedzieć jak to polec,
wciągam znowu dym, łapię mic, wokal stroje stroje
i wypuszczam w słabych MCs wersy jak naboje,
bo co mi kurwa taki gnojek może tu nasrać,
ze swoim cipskiem jesteś pośmiewiskiem miasta,
to wraca flow, wraca ziom, wraca miazga, a co?
Lepiej uważaj bo znowu trzaskam!

Ref...
Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem dziś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę

Możesz szczekać, a i tak mnie nie ugryziesz,
jestem dziś wyżej i stamtąd już Cie nie słyszę,
możesz piszczeć, możesz jęczeć i skomleć,
nawet słowem o Tobie nie wspomnę
To była prosta gadka ja i ta pani
po kilku drinkach jeszcze przed kawami
jakiś klub przed nami, kilka osób i taras
nie znam jej dobrze, ale wziąłbym od zaraz
kiwa wypity balans, ale staram się słuchać
ona mówi, że w końcu sam się oszukam
ale co, jak, proszę cię powtórz
ona, że ma chłopaka i nie szuka innych chłopców
ja na odwrót, nie ma stałych kobiet
jak taką spotkam to chętnie ją pozdrowię
tymczasem sobie stojąc, pijąc tu z tobą
mógłbym nagle pójść i wziąć te dwie obok
jestem swołocz? co za słowo
mówią Pjus na baby, ta gadka to nowość
skoro masz tyle lat, mówi mi dalej
mógłbyś przestać pić, przestać szaleć
przegrasz talent, przegrasz ze wszystkim
jeśli nadal będziesz brał te dziwki
tu nie chodzi o cipki, czy stan twego krocza
spotkałeś złe kobiety, widzę to po oczach
spotkasz tą jedyną, będzie mhm urocza
będziesz szczęśliwy, na pewno ją pokochasz
ja niezbyt trzeźwy, widać to po ruchach
kochanie pogadamy jak przyśni ci się kutas, wiesz

Nie traktuj mnie jak te szmatę
Do wycierania podłóg
nie traktuj mnie jak te dziwki
jakie znowu dziwki, ha
ten jeden raz butelki sobie odmów
ja będę dla ciebie wszystkim
mówiły mi, mówiły mi tak x2

Jay nie ma problemów, w sumie to już emeryt
Nas mówi fuck pimpin', ale w łóżku ma Kellys
ja nie chcę dzielić tych lat w jednym związku
nie chcę kwiatów już zwiędłych po prostu
na pierwszym krążku mówiłem miałem ich parę
jedne są simple inne past inne ssą dalej
i stale choć one i ten mój korzeń
czasem jestem chamem, o mój Boże
najebane SMS'y, wiesz, zero wyczucia
królowo jesteś piękna, ja chcę się z tobą ruchać
trudno, jak adresatka akurat nie ma chcicy
gorzej jak ma akurat operację macicy
czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
momentami je wszystkie ogarnia przestrach
że coś chcą ciągle od takiego prostaka
chciały fruwać, mogły tylko poskakać

Nie traktuj mnie jak te szmatę
Do wycierania podłóg
nie traktuj mnie jak te dziwki
jakie znowu dziwki, ha
ten jeden raz butelki sobie odmów
ja będę dla ciebie wszystkim
mówiły mi, mówiły mi tak

To jest co, chamstwo, trochę jak Szybki Szmal
jestem chamem, trudno, ale czy być kimś mam
to moje tempo, nie jakiś przód peletonu
to nie spóźnienie czy brak telefonów
to brak symptomów, mówienia im kocham
to różne akcje, które kończą się na szlochach
czasem płaczą, że nie były na zakupach
na ogół płaczą nad ranem, że boli je dupa
kazia szczuka powie, że jestem public enemy
i trudno to robić każdy wpadnie i idziemy gdzieś
kobiety lubią by bić je po twarzach
same o to proszą, nie ma co się obrażać
i mówiąc, że moje akcje kończą się udręką
dobra, przynajmniej nie robię tego ręką
pół żartem, pół serio, więc się zastanów
fruźki wolą optymistów, melanże wolą chamów

Nie traktuj mnie jak te szmaty
Do wycierania Podłóg
nie traktuj mnie jak te dziwki
jakie znowu dziwki, ha
ten jeden raz butelki sobie odmów
ja będę dla ciebie wszystkim
mówiły mi, mówiły mi tak
Ref:
A łzy płyną, a łzy płyną
Za rzeczami, które już nie wrócą, które miną
A łzy płyną, a łzy płyną
Po policzkach ludzi bez winy lub z winą.
A łzy płyną, a łzy płyną
Za rzeczami, które już nie wrócą, które miną
A łzy płyną, a łzy płyną
Bo wspomnienia cały czas w sercu żyją.

A łzy płyną zalane łzami całe oczy, od bólu i porażek,
czym życie jeszcze was zaskoczy, toczy się wszystko wokół nas w strasznym tempie, jubowa wieś i koniec, a było tak pięknie, jak mydlana bańka pęknie, tak pęknie twoje szczęście, tak kiedyś będzie, wierzcie, a wtedy będą lać się łez potoki tak jest od dawien dawna, jak świat długi i szeroki miłe chwile, ulotne jak obłoki, nieszczęście skrada się po cichu,nie do usłyszenia jego kroki, zdenerwowanie, zaskoczenie i brak happy endu moc działa, bez względu na to ile popełniłeś błędów, na przykład pamiętasz? kiedyś dziewczyna, uśmiechnięta mina, uwielbienie w rymach
słodyczy miód, miłości głód, drżenie ud, a teraz w sercu lód, bijący ode mnie chłód, dlaczego? bo zadane rany bolą, łzy płyną zadane rany szkolą, łzy miną, lecz zostawią po sobie blizny nie znikną jak kolor pięknej opalenizny z pięknego ciała extra figury, dziwiłeś się dlaczego wtedy byłem ponury
bo pamiętałem krople szampana płynące po biuście,
pamiętałem ten cudowny uśmiech (taa ten cudowny uśmiech..)

Ref: A łzy płyną, a łzy płyną...


Kiedy myślę o tobie człowieku to łzy płyną, to wspomnienia które cały czas we mnie żyją, wszystkie spotkania, gadki, koneksje, ustawki, do sklepu po schodach i znowu na parkowe ławki myślisz, że tego nie pamiętam? mylisz się! pamiętam aż za nad to
to do ciebie mój koleszko, ten tekst nie jest zagadką
trzeba wysoko mierzyć, on jest esencją przeżyć związanych z tobą jak nie chcesz, nie musisz wierzyć, to że mi zależy żebyś z tego wyszedł czasem boli jak twój głos słyszę, tą tekścinę dla ciebie piszę i jeszcze raz cię proszę nie mów, że wiem, że sama prośba nie pomoże nie wpadnij w pogrążonych skurwysynów morze, nie chcę tego wiesz człowieku jak to boli kiedy przyjacielowi w życiu się pierdoli życie szkoli, ale co to za nauka w trumnie z folii kumasz? w okół się zamulasz, jedno słowo, jedna miłość to tumas, ode mnie dla ciebie w 100 procentach pierdol blachę i powiedz prosto w oczy, że nie pękasz a ja ci powiem "super" i podam moją dłoń, chwilowa zabawa, luzy w stawach spocona skroń, za szczęściem goń, spójrz spokojnie w rzeczywistości toń czuje, że ciśnienie wzrasta, to gówno zbiera żniwa na ulicach mego miasta (taa..)

Ref: A łzy płyną, a łzy płyną...
1. Jasiu, Jasiuuu, weź proszę bereciki skocz po 10 kilo kartofelków dobrzeee?
Babcia Jadzia mi oddała śliczny beret moherowy, moja laska ze mnie leje mówiąc, że jest przypałowy. On naprawdę jest najlepszym nakryciem głowy, ale on przede wszystkim jest moherowy.

Ref. Zadbaj o łeb {2x Załuż na głowę moherowy beret {{2x No ubierz berecik

2. Gdy poszedłem w niedzielę do kościoła, ksiądz pogłaskał mnie po głowie i powiedział bądź jak Roman było miło mi bardzo, a na dodatek sąsiadki zaprosiły mnie mnie na filiżnke herbatki.

Ref,. Zadbaj o łeb...

Moherowy
3. Teraz ten bit w telewizorze mowili ponoć Doda, Mandaryna, Michaś też się zajawili. Więc dlaczego kolego uśmiechasz się tak głupio, lepiej poproś rodziców niech Ci też taki kupią.

Ref. Zadbaj ołeb...

4. Jasiu zaśpiewaj babuni o bereciku - Moherowu uwielbiam go, moherowy to lek na zło, w moyherowym do twarzy mi, moherowy na wszystkie dni.

Ref. Zadbaj o łeb...
Ref. To prawo mogą sobie
Wsadzić, strawić i przeanalizować.
Mogą się walić, żalić, wysterylizować.
Mogą nas mamić, straszyć, kryminalizować.
My Chcemy SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ!
(CHCEMY SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ! /x4)

1.Czego chcecie? Ile chcecie bym wypisał długopisów?
Spece od popisów. Ile chcecie złamać życiorysów?
Historia pokazuje brak respektu dla złych reguł.
Ilu jeszcze chcecie wsadzić mi kolegów?
Gołym okiem widać, przecież to do nikąd nie prowadzi.
Co mamy zrobić? Mamy się stąd wyprowadzić?
Do Czech, do Holandii, czy do Nibylandii?
Może mamy zapierdalać na zmywaku gdzieś w Anglii?
Ci banalni, przewidywalni, dupodajni.
Politycy, czuję ich fałsz w potylicy.
I będę ten motyw ćwiczyć.
W oceanie wody nie policzysz.
Poczują zimny dotyk ulicy.
Hip-Hop zawodnicy dzisiaj mówią jednym chórem.
I stoją za tym murem wszystkich polskich podwórek.
Koniec kurwa, proszę pań, proszę panów.
Polska potrzebuje mężów stanu, to prawo...

Ref. ...Mogą sobie. wsadzić, strawić i przeanalizować.
Mogą się walić, żalić i wysterylizować.
Mogą nas mamić, straszyć, kryminalizować.
My Chcemy SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ!
(CHCEMY SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ! /x4)

2.2011 ile lat to już trwa?
Od kiedy bystry pan Kaczyński, przeprowadził czystki.
Synu, znowu, chłystki siedzą za listki.
A w statystykach rośnie skuteczność policji.
Trwa obława, na wszystkich miast dzielnicach.
W przepełnionych celach i więziennych kaplicach.
*Za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków, sądy rocznie skazują kilkanaście tysięcy osób*
Tu nie chcą naszego luzu, ani Rock and Roll’a.
Chcą pić, śpiewać sto lat, robić hajs na banderolach.
Krzyż plus Coca-Cola, drink polskich Hezbollah.
W TV, mordę krzywi zły ajatollah.
Rzeczywistość chora potrzebuje doktora.
Ty pomyśl o tym kiedy stawiasz X na wyborach.
Ora et labora pali brat pali siora
Oni wolą pić jabola, dla nich to prawo po Esbola.

..

Ref.To prawo mogą sobie wsadzić, strawić i przeanalizować.
Mogą się walić, żalić i wysterylizować.
Mogą nas mamić, straszyć, kryminalizować.
My chcemy SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ!
(CHCEMY SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ! /x4)


3.DonGural Issimus, maximus, dziwko pocałuj mnie w fallus.
Zobacz wiruje allus...
Król i królowa balu, lecimy se pomału.
Środkowy paluch, dla tych fanatyków kału.
Kiedy człowiek się spieszy to diabeł się cieszy.
Powtarzałem to dilerom kiedy brałem znów na zeszyt.
Niech cię to nie peszy, tutaj każdy chce być lepszy.
W pogoni za hajsem ludziom w głowach coś się pieprzy.
Ja na CD czy w MP3, będę gadał.
Ty orchą szkło przetrzyj, ja prawdy krok będę wietrzył.
Zachodnim wiatrem będę jechał na niskich rejestrach.
Siał przestrach, jedzie PDG orkiestra.
Weź przestań będę smolił co chcę.
Ogromne topy, z ogromnych drzew.
Tnę okrutnie, gdy flow(uje) absolutnie.
Maluję na płótnie, gram jakbym miał lutnie.
Grube jointy palimy!
Grube klipy kręcimy!
Grube beaty lubimy!
Grube kromy kroimy!
Grube katy walimy!
Grube krowy doimy!
Grube rapy robimy!
Grube, grube!
Grube jointy palimy!
Grube klipy kręcimy!
Grube beaty lubimy!
Grube kromy kroimy!
Grube katy walimy!
Grube krowy doimy!
Grube rapy robimy!
Grube, grube, grube!

*Problem w tym,ze projekt utknął w sejmie.*
*Wiele osób po tej pierwszej przygodzie , dość nieprzyjemnej z prawem
zrozumiało swój czyn i wielu do tych prawd nie powróciło ..
Pewnego razu z ziomkiem wyszedłem napić się wódki,
wiesz, kluby, wóda, prostytutki, koka, kebab z budki,
feralny wieczór nie zapowiadał się krótki,
mieszasz wódkę z Redbull'em, ziom uważaj na skutki.
Lekko zawiani jechaliśmy zlotówą na miasto,
i na bank byliśmy tymi typami, co dzisiaj na stówę nie zasną,
w pierwszym klubie bramka nie chciała znów nas wpuścić,
a my tylko chcieliśmy tam wejść i parę stów tam puścić,
mój styl ubioru pewnie im nie odpowiadał,
ale chuj z tym (w kurwę) bo nie o tym miałem opowiadać,
godzinę później, w drugim klubie drugie pół litra pęka,
dupy z pudelka, w panterkach, wciągają puder z lusterka,
na świnie zerkam niezła kelnerka, ziom mówi: oblujkaj,
patrzę za siebie widzę – lubi to suka,
lubi ludzi oszukać, clubbing, lubi się stukać,
dlatego każdego następnego dnia gdzie indziej się budzi,
bo szuka takiego który, by jej się nie znudził - kutas,
mówię ci – nie warto się łudzić,
może zgubi cię muka,
mówię ci uwierz mi Łukasz,
wiem podziw budzi ta sztuka,
prawdziwym sztuką takim sukom nie dać się oszukać,
ona zmysłowo przy barze sączy sok,
mam obu coraz trudniej oderwać od niej kończyn wzrok,
wiec chodźmy stad, mówię ci tak będzie najlepiej dla wszystkich,
i mówiąc to znów zaglądam do szklanki z whisky,
głębokie gardło – bo tak się utarło,
po dwóch minutach rozmowy gotowa opierdalać tarło,
z dupy lubi sobie zrobić smoczą jamę,
najpierw kup i potem upij, znowu upij, możesz spocząć na niej,
i nagle znikąd pojawia się kurwa druga
i kurwa mógłbym przysiąc, że ta pierwsza do nas mruga, ty!
teraz odwiesi gapy odkrywają uda,
podbiega jakiś zakapior, ale mu się nie uda.

Przyjaciółki z jednej półki,
jedna za plecami drugiej sypie się z jej facetem do spółki,
moje gratulacje, owacje na stojąco,
zabiorę na kolacje, akrobacie nas połączą,
nie, myślę - nie ze mną te numery szmulu,
ja to emeryt na gulu, szczery do bólu, w chuju cie mam!
Bije się z myślami, czasami mocno mnie kusi,
jesteśmy facetami zrozumcie, że nas kusić musi,
ziomek zajebany tak, że ledwie stoi na nogach,
i ja mam tyle w czubie, że mi się już dwoi podłoga,
próbuję wstać i iść do baru, padam powoli na Boga,
o mało się nie wyjebałem i boli mnie głowa,
one patrzą, wstają, idą do nas na lożę,
co robić? Odbulić czy dorobić hejterowi poroże?
o boże, w chuj dobrze, chyba już gorzej być nie może,
odbulam szmula jutro czułbym się z tym najgorzej.

Jeśli jakaś dupa chce się pukać z tobą za hajs,
lepiej ty, ziomek olej to!
I do dupy dłuta szuka, że by było jej najs,
lepiej ty, ziomek olej to!
Nawet jeśli jest gotowa zrobić wszystko za twój hajs,
ziomek olej to!
Nawet jeśli tobie się wydaje, że wiesz czego chcesz, ty
ziomek olej to!
To do ciebie, niech ludzie poznają o tobie prawdę
niech wiedzą jaka jesteś, niech poznają słodką Magdę
pamiętam tamtą akcję, co do mnie powiedziałaś
jak moją matkę może ruchać typ chory na raka
szczerze to nie wiem ,ale po tym w oczach miałem łezkę
choroby są ci śmieszne jak każdy suko zdechniesz
nie radzisz sobie w życiu, to w życiu innym mieszasz
żałosne to co wrzuciłaś na Kame na neta
albo to co powiedziałaś na temat narkotyków
ona to nie ty, lepiej już nie wrzucaj tego syfu
i co to za historie, że niby do ciebie dzwonie,
że grożę chłopakowi, że to jeszcze nie koniec
dajcie spokój czekaj jeszcze kilka słów o Angli
robiłaś mnie w chuja wiedząc, że się nie dowie Dawid
pamiętasz jak mówiłem, że nigdy ci nie ufam
racje miałem, twoja misja to nigdy nie schodzić z fiuta

ReF.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem

Pamiętasz ten dzień, głupia suko, kiedy umarł Damian?
twoje sztuczne łzy i w moim sercu rana
wtedy mówiłaś tak czule, pomyślałaś ,,go przytule"
a wieczorem ktoś pewnie obsługiwał cie swym chujem
razem wtedy byliśmy, lecz nikt o tym nie wiedział
Pamiętasz dzień pogrzebu, co wtedy Dawid powiedział
''proszę pojedź ze mną, bo sobie nie radze, nie mam siły''
'nie dam rady. Będzie dobrze. Idę do Pauliny.'
czy pamiętasz moją minę i to jak mówiłem 'proszę'?
największy wróg wtedy, by do domu ze mną poszedł
wtedy czułem się jak szmata, jak dziwka, jak kurwa
uważaj los odpłaca, mówili, zwykły pustak
dobrze, że cie pojebałem suko, że z tobą zerwałem
bo dzięki temu cudowną dziewczynę pokochałem
nie dorastasz jej do pięt, jednym zdaniem by cię zjadła
jesteś gówno warta i do tego bardzo łatwa.

Ref.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem
Pozytywny jak HIV, mam na ciebie zły wpływ
Do imprez częsty zryw, jak rap, decyzja w mig
Przeze mnie już podjęta, strach niewinny od skręta
I za nim będzie puenta, rozwinę się konkretnie
Chcesz to ***** brednie, to me ryje wredne
Dla was, wy zawsze chętne, więc weŹ głęboki oddech
Olej tego geja, który myśli, że jest gościem
Bo ma na klipie Porsche, a ***** nie śmierdzi groszem
Nie śmierdzi nawet dorszem, o tak kochana proszę
UsiądŹ tu przy nas, już się zaczyna
Już za chwileczkę, już za momencik
Impreza się rozkręci i ty też już tyłkiem kręcisz
Będziesz dziś naszą boginią, niech najlepsze chwilę miną
Nam w twoim towarzystwie - my kochamy was wszystkie
Jesteście za*****iste tylko za to, że jesteście
Chcecie to bierzcie, dzisiaj musi być śmiesznie
Częstujcie się jeszcze, nikt nie zmusza - zachęca
To nie komercja, my robimy to z serca
Szukasz pocieszenia? masz okazję wyjść z cienia
Mam cztery zaproszenia, na kameralny bankiet
Więc chwyć kochana szklankę, poczęstuj się, weŹ działkę
Będę twoim kochankiem, tylko wbij się na parkiet
A póŹniej zrzucisz żakiet, będzie więcej golizny
Powygalane pizdy plus szalone pomysły
Żeby towar nie wystygł, jest gorący - klasa
My to nie łajzy, król imprez zaprasza

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam

To nie randka w ciemno, dobrze wiesz, z kim, gdzie i po co
Wiem, ręce ci się pocą, spokojnie, będzie dobrze
Na tej kanapie spoczniesz, zbierz siły według potrzeb
I gustów, czuj się gościem - super VIP'em rakieto
Ten bar nie jest makietą z tandetnego teledysku
Serwujemy wszystko, czego pragniesz mieć w pysku
Wyskokowe szaleństwo, nigdy pod kreską
Częstuj się, bierz to, mam tu schłodzone Bordeaux
I z roześmianą mordą, dogadzam ci na wstępie
Będzie jeszcze piękniej, uwierz, to nie brednie
To nie lans, to rzeczywistość
Jest hajs, więc jest tu wszystko
To nic na pół gwizdka, znów się łasi gruppiska
To głupia pizda, po co w ogóle tu przyszła
Dam jej tępo do pyska, żeby szybko stąd wyszła
Rozlewam Bourbon, dziś serwuję go *****om
Tu nie jest nudno, jeszcze nie ma północy
A więc zdążę zaskoczyć i klasyczny drug pack'a
Ty zdejmujesz szpilki i zatańczysz na bosaka
Nikt nie ma miny łaka, który by się popłakał
Bo nie wiedziałby co zrobić z taką partią
Jak ty taka piękna, chętna, gibka, roześmiana artystka
Świat oszalał, korzystaj, czas na parter, bez bojkotów
Lepiej, zachowaj spokój, bo niedługo tu zabawisz
Delektuj się tą chwilą, spróbuj nastrój mój poprawić
Jeszcze jeden uśmiech, dziewczyno jest już luŹniej
Wspaniała atmosfera, żeby wypić drina duszkiem
Nie czas na sen, poduszkę, z łóżkiem też jeszcze zwlekam
Piję, tańczę, śpiewam, skreślam, żyję - nie narzekam

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam

Nikt nie ponosi kary za swe szalone myśli
Na pierwszej się nie kończy, tutaj nikt nie jest czysty
To numer jeden z listy, niech s*****la zawistny
I ten, co jest do pizdy, jak z kawałami Drozda
Chcesz być na pokaz miły, bym ze stołu ochłap rozdał
Każdy z nas już cię poznał - *****ny rzepie
Myśli - się przyczepię, bo teraz klepie biedę?
A gdy ja byłem w potrzebie? przy mnie dziś tylko najbliżsi
I dlatego bez zawiści, dziś tylko same korzyści
Dużo miłości, przestań zazdrościć
Zawszę miałem klasę, nie zawszę kasę
Myślisz - jestem kutasem, bo na ciebie nie patrzę?
RAP - SLU - DJ Decks, od nowa znów
Bez świętych krów, tak się bawią dzieciaki
Wciąż nimi jesteśmy, przecież nie stare wraki
Jestem jaki jestem – nie, po prostu jestem taki
Wracam do towarzystwa ziomy, panie przy szampanie
Taniec, chlanie, granie, jest dobrze, tak zostanie
Na stopach masz frencza, więc ci dupo zaręczam
Nie będziesz pierwsza lepsza, coś jak po burzy tęcza
Daj mi to twoje wypasione klito
Nie będę nachalny, będę całkiem normalny
Ostrożny, stylowy, jak przy *****ie b*****ny
Trochę bardziej zamożny, a co za tym? ekscentryczny
Robię to, o czym marzysz, tej raperze fantastyczny
Tak się bawi, tak z pewnością nie od święta
W tym też prawdziwy rap, *****ysynu pamiętaj

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam
właśnie tak,
siedem siedem,
Hemp Gru!

władza, terror, pieniądze, agresja
to języki świata
kultura przestępstwa
płacz, narkotyki, ciężkie porno, broń
niezauważalny cierpienia hardcore

mówię ci ziomek, choć ważny jest dziś szmal
cenniejsza twarz, nawet i taj ma hal
ja pieprzę ten szajs, którym chce karmić mnie świat
iluzji czar, ten robaczywy chłam
alternatywę wybieram sobie sam
to właśnie moje ja, mojego losu gra
huragan DIIL GANG!
ulicznej sztuki smak
dzieciaki przeznaczenia, talenty z ciemnych bram

to w twojej głowie, w twoim sercu, w twojej duszy
sam, sam.. wybór masz
twe oczy odbiciem, a wyrazem twarz [x2]

każdy z nas mógłby być daleko stąd
gdyby choćby raz wybrał inną z dróg
inaczej chciał bóg
zachowałem twarz stojąc tu
uważnie przemyslany każdy krok, każdy ruch
tak samo jak nienawiść, miłość, mą siłą
czcigodni ludzie honoru moją familią
poznałem biedę, luksus - nic się nie zmieniło
kilku takich, pragnęli sławy, słuch o nich zaginął
w mej rodzinie nikt nie był glina ani ubekiem
tu z ojca na syna każdy jest dobrym człowiekiem
styl dla niego kota to nie zmienia sie z wiekiem
by znać swoje miejsce, wyssałem z matki mlekiem

zachowaj twarz na ulicy
zachowaj twarz na koncercie
zachowaj twarz na komendzie
zachowaj twarz wobec innych przede wszystkim wobec siebie
zachowaj twarz, bądź siebie pewien

to w twojej głowie, w twoim sercu, w twojej duszy
sam, sam.. wybór masz
twe oczy odbiciem, a wyrazem twarz [x2]

nie umiesz się zachować?
nie zagrzejesz miejsca
nie potrafisz się odzywać?
wyłapiesz klemensa
gadka czerstwa nie trać chwili na plebsa
co przez telefon ściemnia a za plecami szepta
o co ten hałas, kto tym gównem jara sie znów
kolejny buch, kolejny hemp gru
zadany trud przynosi efekt taki
reprezentujemy hardcore, nie dajemy padaki
wciąż tacy sami, w doświadczenie bogatsi
pyta mnie brat: "ziom, w lustro czasem patrzysz?"
tak, mam świadomość popełnionych błędów
dobra wiadomość - ciągle nie tracę pędu
teraz bez nerwów staram się rozwiązać problem
mów co leży na sercu, nie rozbijaj na drobne
pomiędzy złem a dobrem jest obojętność, pustka
zachowaj twarz nim na zawsze zamkniesz usta

to w twojej głowie, w twoim sercu, w twojej duszy
sam, sam.. wybór masz
twe oczy odbiciem, a wyrazem twarz [x2]
Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się

Niebo już nie ma tych samych kolorów
Ludzie nie mają tych samych nastrojów
W świecie tyle prawd, ile głów się podnosi
Tyle zmian ile ludzi jest sporów
Nie jestem jeden, nie jesteś jeden
Raz jesteś merem, a raz jesteś striptizerem
To, że jesteś zmienny nie czyni Ciebie zerem
Więc sam we mnie nie rzucaj Twoim kamieniem
Wiesz, dzis witasz się z dziećmi planujesz lepsze jutro
Jutro płacisz za swoje życie, Bóg mówi trudno
Masz wpływ na wszystko, taki że go nie masz
Nie proś o więcej, gdzie Cię nie chcą to nie właź
To wszystko ma swój plan w każdym dniu
Te płaczące oczy, które widzą tyle zmian
Jesteś tym samym człowiekiem, lecz nie taki sam
Z godziny na godzinę zmieniamy się, swój stan

Ref: Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się

Sęk w tym byśmy nie wyszli na głupców
Lęk w tym musi być bo głupiec nie myśli
Tylko głupiec się nie zmienia nie czerpiąc korzyści
Tylko głupiec generalnie nie ma nic do powiedzenia
Niech ziemia będzie lekka tym, którzy już nie wrócą
Niech sobie nucą to czego świat im nie nucił
Więc nie módl się o dzisiaj
O status quo nie módl i tym, którzy nie wrócą podaruj sobie
Nie nuć widzisz świat jest prosty, stworzony z kości
Te kości się starzeją tak jak My
Nie jesteśmy młodsi, jestem tu i zmieniam się codziennie
Zmieniam swoje życie, zmieniam mimo wątpliwości
Nie planuję wielkich marzeń,
Bo dziś to dzieci, jutro mogę zamiast tego o zdrowie prosić
Widzisz, taki ja, taki prosty, tak i Ty, taki sam, taki świat
Jeden świat i tyle zmian

Ref: Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się (x3)
-Siemanko, Chada z tej strony
-No siema, co tam, jak tam?
-*****, u mnie to jest elegancko, co u ciebie?
-No dobrze, jem obiad powiem ci spóźniony
-No i?
-No i nic, ***** i siedzę na kwadracie
-Układa się pomyślnie?
-Dobrze, dobrze, dobrze
-Hee, no dobra mordeczko
-No, a u ciebie gites?

Jeszcze jakiś czas temu moje życie było klęską
Wszystko dzieciaku przypominało szaleństwo
rozbite małżeństwo, kłopoty z prawem
Cii, zdaj sobie z tego sprawę

Psy z rana zabierały mnie z domu
Lecz nigdy nie mówiłem dla kogo, co i komu
Taki prze*****ny etap
Wałki, rozboje i kradzieże po sklepach
Wszystko nie tak, coraz większe bagno
Na tych ulicach, które nadzieje kradną
Ja i problemy jak jedno ciało
Czasem bywało, że się żyć odechciewało
Byłem naiwny, wspólnik mnie przewalił
Sam sobie winien, nie to żebym się żalił
Grunt się palił, musiałem się ukrywać
Jeśli cię zawiodłem to proszę wybacz

To nie jeden z tych typów, którzy mówią A, nie mówią B
Jest nieźle, twierdzą, że im źle
To nie jeden z hipokrytów, co niby ma kontrolę
A czwarty dzień z rzędu dzieli kreski na stole
To jeden z nielicznych, dla których rap
To autobiografia, zbiory prawd
I wiem ma historię z hardcorem w tle
Tego właśnie lubię słuchać, więc Chada nawinie

To chwila prawdy, o tym ten kawałek
Przepraszam tych, których zawiodłem i oszukałem
Ciężkie brudy ciężko jest pozmywać
Powiesz - tak bywa, ja nic tu nie ukrywam
Noce na dołku - ***** z takim życiem
Mówię, co myślę teraz tu na tym bicie
Te wszystkie chwile znów powracają do mnie
Bywało ciężko, chciałbym o tym zapomnieć
Alkohol, w ***** narkotyków
Dziesięć miesięcy na *****nym odwyku
PiH'u mi mówił - koleżko, weź się ratuj
Grube pieniądze wydane na adwokatów
W moich oczach nie zobaczyłeś strachu
Z Peją BMW roz*****ne po pijaku
Rodzinny dom - wciąż mnie tam nie ma
Ostatnie słowa, jakie pamiętam to - do widzenia

To nie jeden z tych typów, którzy mówią A, nie mówią B
Jest nieźle, twierdzą, że im źle
To nie jeden z hipokrytów, co niby ma kontrolę
A czwarty dzień z rzędu dzieli kreski na stole
To jeden z nielicznych, dla których rap
To autobiografia, zbiory prawd
I wiem ma historię z hardcorem w tle
Tego właśnie lubię słuchać, więc Chada nawinie

Teraz jest pięknie, spełniam marzenia
Nie idę drogą, która prowadzi do zatracenia
Człowiek się zmienia, trzeba w to wierzyć
Idę po swoje, biorę, co się należy
Wita mnie dom, a nie szpitalna sala
Pamiętam to do dziś, to powraca w koszmarach
Nie wszystko po mnie spływa
Wszystkie skandale zamiatam je pod dywan
Moje życie to moja sprawa
Pamiętam dni, kiedy nie miałem z kim porozmawiać
Dziś te chwile to wspomnienie
Kiedyś trzymałem z ludźmi, z którymi nie powinienem

To nie jeden z tych typów, którzy mówią A, nie mówią B
Jest nieźle, twierdzą, że im źle
To nie jeden z hipokrytów, co niby ma kontrolę
A czwarty dzień z rzędu dzieli kreski na stole
To jeden z nielicznych, dla których rap
To autobiografia, zbiory prawd
I wiem ma historię z hardcorem w tle
Tego właśnie lubię słuchać, więc Chada nawinie
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo