Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj
Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj

To dla panien, ktorym nie jest obcy ten eyeliner
dla tych, które chetnie wpadaja na vibe najbe
dla tych, które nawet nie czaja ze gram fajnie
ale bujają sie do bitu Volta po tym balantajnie.
I nie mowie im aniele, tylko bad bitches
rusza dupa odrazu to widac, ze cwiczy
stok czy kort, mocny sport
nie zobaczysz ich u Jacykowa na hot or not.
Odbijaja gdy podbija do nich meneli crew
Bo one pachna, oni pachna jak Pepé Le Pew.
Dla nich, one to miód honey ale nie dla nich
wyżelowani, Moulin Rouge fani.
One sa nie dobre, wszystkiego co złe ciagle głodne
ściagna spodnie z Ciebie jeżeli sa nie modne.
I jak nie jestes flaj, a chcesz taka wziaść J Lo
Lepiej zrob sobie bez spadochronu tu skok Hello.

Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj
Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj

To dla typów, ktorym nie jest obce te hennessy
głodnych jak psy, ale nie na Pedigree
ida na bans, cel jedyny Veni Vidi Vici
kumasz jak jestes jednym z nich.
Kazdy z nich niunie na bibie kmini i
nie ma stylówki jak dj bobo czy mini mi.
Kicksy fresh, t-shirty i jeansy tez
Albo za etat albo szybki cash.
Ale sos trzeba miec kolo, tak tu juz jest kolo
Ci co dalej wątpią w to mają seks solo.
Ci jak tańcza, w łapie mały Heineken
Nim machają łapami jak plastikowy Spiderman.
To nie jest flaj boy, gdzie Twoj high boy?
Dla fanek Apple na bank nie bylbys IToy.
A chcesz byc flaj tam gdzie jest panien pełno?
Kazda wyglada jak pare baniek euro.

Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj
Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj

To dla wszystkich, którzy kochaja te flaj biby
I wmawiaja sobie, ze oszczedzaja hajs niby
Flaj biby, na których porusza bass szyby
Flaj boye tu piją, tańczą tu max divy
Dj heaty składa, mała alko bada
Boston tea, martini czy pinacolada
Bierze to i to i wije sie jak Beyonce
Chyba juz upila sie i tym zauroczyła mnie.
Armani na szyji w gardło juz hajs wlany
Na chillu bo Ci zarzygani maja bal z bani
Malboro, Coca-Cola, bez Cola
Kazdy tu hajs w banie i cash olał
Uciukani wszyscy śpiewamy rari rari rari ta
Jedziemy szybko jak ferari a nie jaris (aha!)
Jezeli jestes flaj to dawaj na ta bibe zgub ten hajs!

Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj
Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj

Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj
Flaj bejbi flaj, bedzie de best dlatego lece po hajs
Biore ten cash, atmosfere, ten vibe
bo dzisiaj bedzie flaj flaj flaj flaj flaj
Ze mną moich ludzi hufce
Ruch serc i rymy tłuste
Masz przejebane, w podstawówce już miałem bandane
A w przedszkolu pimpowałem przedszkolanki
A w żłobku miałem bandanki i miałem fanki
I piłem szklanki whisky i Pepsi
Robiłem meksyk na lekcji, dziś piszę teksty z autopsji
Przez te, dziś sam prowadzę lekcje, powinni mi klepać czesne
Jadę na luzie tak jak gepard Chester
To gówno jest jak Western, siema Manchester
Wznosimy kubki wódki za kumpli w Anglii, smutni zdrowie
To idzie w obieg znowu, to rym z betonu
Szerokie spodnie z Europy wschodniej, przekaz dla ziomów
Życzę wam pięknych pań, wielkich domów
Tłustych aut wprost z salonu
I nowoczesnych telefonów
A poza tym, do zła niechęci
Miłości i szczerości
Dobrej pamięci i prawdziwości dla gry

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda

Jest coś trwalszego w życiu niż dziwki i forsa
Na przykład spróbuj z banknotem usiąść i spalić lolka
Sobie wyobraź, ty i banknot ujarani
A wokół ty i banknot, no i nic, cztery ściany
Mamy cwany ten świat i mam w butach słomę
Dlatego pchamy ten rap, tu na Bałutach z moim ziomem
Mój ziom, czyli brat, rodzina, krwi do mych honoru
Jeśli wierzysz w ten szlak, to w kpinach złych ludzi ignoruj
Przyjaźń albo hajs, hajs za przyjaźń - przestań
Nie mając nic, wiem że mam się wciąż do kogo odezwać
Sprawdź czysta energia, Ostry, kocham Tabasco
Jesteśmy w trasie dłużej niż w Polsacie Słoneczny Patrol
Nie kupi tego banknot, bo życia się nie wróci
Przez kolejne miasto, tak płynie rap dla ludzi
Tu dziś sprawdź to, to dla przyjaciół knocie
Bo jak narazie jesteś tutaj sam z banknotem

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda

Każdy ma swoich ziomków, takich na jakich go stać
Nie o hajs tutaj chodzi, tylko co im możesz dać
Od siebie, ziomek pójdzie za tobą, jesli jest ciebie pewien
Ja tam nie wiem, dziś nagrywam z raperami z innych stron
Nie jesteśmy ziomkami, choć oni mówią do mnie ziom
Elo, pasuje, ja tam inny styl szanuje i inne miasta
ZIP Skład - Warszawa, przez Poznań - K.A.S.T.A.
Do z Łodzi Tabaska
Mam wielu ziomków, którzy nie słuchają rapu
Nie obchodzi mnie to, dla dobrych chłopaków
Jesteśmy tacy, jacy chcemy być
Żyjemy właśnie w taki sposób, w jaki chcemy żyć
Gdybyśmy byli tacy sami, to byłby koszmar
Jestem sobą, nie udaję i tak ma pozostać
Jeszcze jedno na rozchodne
Szanuj to co masz
Żyj mocno - kochaj mocniej
I zachowaj twarz

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Płaczę
Każdego ranka gdy otwieram swoje oczy
Smutek szczera radość łza moje ręce moczy
Płaczę za ludzi którzy odeszli
Płaczę za ludzi którzy już doszli
Płaczę za każdy pojedynczy dzień
Za każdą godzinę której potrzebuję jak tlen
Płaczę po to by inni poczuli
By się w końcu nauczyli,
że życie to jest dar o którym nawet nie marzyli
Dlaczego wytłumaczyć jest tak ciężko
Że nie tylko pieniądz dobra chata nowa fura
Świadczy o tym co masz w sercu co masz w głowie
Co ci w ucho Bóg podpowie
Kolejny raz płaczę czy zrozumie to ktokolwiek

Ref. Płaczę bo świat jest warty łez Płacze i płaczą inni też

A ja wciąż taki sam już tyle rzeczy mam
Ciągle ponad ludzi stąpam na nich spoglądam
Inni wciąż walczą o pokój o władzę o kilka banknotów
O wiarę co poradzę
Więc płaczę bo co innego pozostaje
Każdy już wie że co w sobie mam innym daję
A ty stale tak niedbale nawracasz innych
Samemu potrzebując wiary
Bawiąc się niewinnym
Ja wybaczam jak wybacza wam Bóg
Tylko nie mów nie rób rzeczy które ścinają z nóg
Pokomplikowany dawką przemocy nafaszerowany
Każdy kolor świata jest na szaro zamalowywany
Spuszczasz z tonu na twoje miejsce przyjdą inni
A mi tylko płakać pozostaje I czekać by być zrozumianym
Zrozumianym

Ref. Płaczę bo świat jest warty łez Płacze i płaczą inni też
Bosski:
(Moją bronią rap)
Nasza broń to rap ulicy oraz hardcorowe słowa,
Nie potrzebujemy gnata oraz tak jak wielu noża
Nie potrzebujemy kija ani nawet ziomuś pięści
Choć być pewnie możesz tego ktoś z radością nas wyręczy
Wielu takich nieboraków, co się czują nazbyt wielcy
Nic nie robiąc wam pozwolę dalej niszczyć się w tej nędzy
Wielkie ego oraz duma to jest Twój do trumny gwóźdź
Spuść to w kiblu jak najszybciej nie potrafisz to się zmuś
Wielu wielkich kurwa kotów, popełniło głupi ruch
Prując się do dobry ludzi, wiele czynów, wiele słów
Nasza broń to są zasady, nasza broń to jest szacunek
Nasze rymy to pociski, a rap to nasz rynsztunek
Jedyny Twój ratunek to do życia jest pokora,
Trzeba byś zachował się jak trzeba gdy nadejdzie pora
Wypowiadaj się na forach, dziwka ta mentalnie goła,
Jednak to nie moja liga sam se wbijaj w dupę kora

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Tadek
Nasza broń dłużej niż my będzie walczyć na tym świecie
Nasze słowa w tym kawałku, na tych płytach i na necie
Nasza nuta na kryminał do ziomka leci w rakiecie
Mocy słowa te nie stracą nawet jak mnie zabijecie,
Wy nawet nie wiecie ile dla mnie słowa te są warte
To nie głupie pierdolenie, bo tym życiem jest poparte
Weź wyciągnij z nich zasady, żeby były Twoim skarbem
Słowa te nigdy nie zginą, choć sam prawie raz umarłem,
Choć bym miał się sam ukrywać, moje słowa wnet wypłyną,
Będą walczyć gdy w ukryciu zajmę się swoją rodziną,
Dla Krakowa są złe czasy, może one wreszcie miną,
Stwórca w wielu tu przypadkach chyba gnój pomylił z gliną,
W honor tego co Cie sprzedał nasza nuta wbija nóż
Niczym szable lecz z napisem "Bitą kurwą jesteś już",
A Ty siedzisz już pod cela, na twym zdjęciu w domu kurz
Chcesz zobaczyć swoje dzieci ziomek oczy swoje zmruż,
Bo niestety nasze słowa, to broń biała i szlachetna,
SYSTEM z kopytem przy głowie twej, na ziemi chce Cie zdeptać
Tutaj wielu napotkało już za życia próbkę piekła
Nasza broń nie zmieni frontu, Firma znowu Ci przyrzeka

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Popek
Moją bronią są słowa, moją bronią są pięści,
Moją bronią jest wszystko w zaciągu ręki,
Moją bronią rap któremu jestem wierny,
Dzięki tej muzyce pozostaje nieśmiertelny, właśnie tak
Wszyscy wokół myślą, że jestem jebnięty
Nasz hardcorowy rap, nie jednemu wybił zęby,
Nasza grupa ludzi to odział zamknięty,
My nie składamy broni, jebać męty,
System robi ludziom na ziemi piekło
Ale z nami to nie pójdzie wam tak lekko(nie),
Naszą bronią wiara, odwaga i męstwo,
10 lat jadę z misją, tępić te kurewstwo,
Ale jak się ma obronić katowane dziecko?
Ojciec na śniadanie grozi mu pięścią,
Jak dorośnie, podziękuję wam na pewno
Na razie wychowuje go getto

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja
[Doniu]
Nie ważne czy pędzisz sto dwadzieścia na godzine
Czy patrzysz ludziom w oczy stojąc przed miejscowym kinem
Czy siedzisz spizgany w fotelu u kobiety
I portrety znajomych przebijają się w twym oku
Zdjęty obraz życia w nikropolii
Serce boli, czas goni twojej woli
Tylko okruchy zapazia czujesz (czujesz)
Chęć wydarcia, ucieczki stąd, jestem pełen poparcia
Tak jak ty chce uciec z tego miasta
Ale dokąd sam wiesz, ciśnienie wzrasta
Szereg lat za tobą i nie wiesz co dalej
Każdy dzień ospale popycha kolejny
A morale trzeba by zakopać w ziemi
Wszyscy wokół znieczuleni
Zamiast ludzi stosy cieni
Młode twarze bez przyszłości (niestety)
Na maksa radości czerpią z niepowodzeń innych
Boguducha winnych, małych, silnych
Dużą pasjął swoje życie napełniajął
Łamiął stereotypy, małomiasteczkowe tanie chwyty
To nie ich Grad Pri
Wybór ciężkiej drogi życia wcale nie jest taki zły
Wcale nie jest taki zły

Co z tego, że będziesz bujał się C klasą
Zdobyć na blondi obciążoną bugami i masą
Deszczowych dni zabijanych skrętami
By powłazy na chacie życie urwanymi filmami
Pstryknięcie palcami, bańka pęka
Autobus co rano, gorycz czy udręka?
Małe przekręty by mieć za co żyć
A raczej mieć za co młodość przeżyć nieco inaczej
Tym samym się raczej nie wyznaczam oceny
Rzucam na CD problemy
Czasem pełen tremy
Czasem pewien siebie
Nie myśle skąpo, marwie się o ciebie człeku
Jak rówieśnik u schyłku wieku
Wiem, trudno jest żyć jak człowiek w zoo
Nikt tu cie nie powie, to jest to rozwiązanie zagadki
Kryje się najczęściej słowa własnej matki (napewno)
Lepiej uczyć się na błędach innych i unikać wpadki
Tylko zdrowy umysł ratuje przed zgonem (ratuje)
Wystarczy pomyśleć, powiedzieć spokój wole
Zająć się żmudnym kuciem własnego losu
Stworzyć wyspę normalności, wciągać na nią coraz więcej osób
Nie miałem nigdy w życiu myśli, aby
się powiesić, bo nie należę do tych
ludzi, którzy pragną nie żyć, bo mam
się z czego cieszyć i to jest najważniejsze
i to jest najważniejsze, dwa tysiące sześć,
studio Cuma, WBU.

Mam, ja mam to wejście, kawałki dobre na
bicie, mam plany na życie, mówię o tym na
płycie, a Wy słodkie panienki się mylicie jak
myślicie, że nie stać mnie na Was, to Was nie
stać na mnie i nie dlatego, że jestem zajęty,
po prostu nie czuję do Was mięty i tyle (tyle),
mam wiarę, mam siłę, spełniam się w muzyce,
mam talent, który nie każdemu dało życie,
mam normalną rodzinę, mam znajomych
pełno, mam marzenia, które mam nadzieję,
że się spełnią, mam świadomość tego, że nasze
życie liche, ale póki co to stukam się kielichem,
widać z mojego okna, mam taki sam jak
tysiące ludzi tu w tych blokach bez żadnej
rewelacji, nieposprzątany pokój dziś, bo mam
w sobie lenia, muszę się pozbierać jakoś po
tych procentach, po tych dwóch koncertach
mam w głowie mętlik, muszę to zatrzymać już
najwyższa pora, bo jutro z rana mam nagrywkę
dla Obserwatora.

Ref: x2

Oddaj wszystko co masz, ja nie oddam na bank,
bo ja nie jestem Ty, Ty co za pieniądz oddałby
wszystko.

Ja mam co jeść, mam co pić, na łeb mi nie
kapie, więc mam to szczęście, które docenić
potrafię, nie jestem z tych co widzą tylko
szczęście, gdy w (...) szeleszczy papier, dla
mnie to myślenie tanie jak to danie na
śniadanie u marycha, jedna bułka, wino z
gwinta w bramie, życie czasem łamie, ma
mnie, pcha mnie, lecz się nie poddaję,
trzymam oddech tak jak (...) latem w
tramwaju nie tylko tu w Poznaniu mam
odbiorców w całym kraju, choć wciąż
na nielegalu, dzięki tym wszystkim ludziom
mam w sobie większe chęci do bycia tutaj
lepszym nie tylko jako raper, ale także jako
człowiek, 25 to wiek, już nie taki młody,
czas najwyższy coś zrobić, abym na starość
mógł powiedzieć, że mam to co chciałem,
że tyle ile mogłem tylko tyle z siebie dałem.

Ref: x2

Oddaj wszystko co masz, ja nie oddam na bank,
bo ja nie jestem Ty, Ty co za pieniądz oddałby
wszystko.
Dokąd odjechał ten pociąg naznaczony hip-hopem
Cisza i wielokropek, patrzę na pierwszą fotę
Na pierwszy plan, to czarny ptak przepalonej kliszy
Usiadł na białej budce, chce trochę ciszy
Dworcowy bezruch, skwar, wagony w obrazkach
Stara wczówka pocztówka z mojego miasta
Jak szary winyl z Białymstokiem w objęciach
Koniec i kropka ze środka zdjęcia

Dokąd frunie gołąb ten z drugiego kadru?
Okruchy chleba do nieba zbiera, zawróć
Proszę zawróć, zaczekaj zaraz przyjdę
Dzięki Boże, jest mi dobrze pod Twoim skrzydłem
Koszulka Player one dla mnie wtedy wyjątkowa
dziś player został sam, a prezent głęboko schował
rozmowa z jutrem nas miłością karmi
choć nie ostra jak tło, katedra i kościół Farny

Ref.
Kto potrafi fotografii nadać życie?
Cicho krzyczeć, łazić nocą, czuwać o świcie
Kto potrafi fotografii nadać sens?
Chwycić to i mieć chęć
To od nich te pięć zdjęć

Nasze spory były spore, ale słowa puste
Rozmowa manekinów w gabinecie luster, zobacz
Wielka cisza, bo miłość była wielka
Okno na świat złudą, odbitą w kafelkach
Farba pęka, korpusy stoją dalej
Strupy ze stropu zdrapane, cholerna pamięć
Szara para się rozpada na singla
Kończę szluga i spieprzam z tego kibla

Czwarta fota, coś warczy popatrz, wystarczy zdjęcie
Grymas na pysku piesku, oko na oriencie
Głodny wilk z mikrofonem i krwią na każdy wers
Nie Oddam ani kropli, dotknij, spróbuj, wejdź
Nieufny wiesz, liznąłem blizny od bliskich
Kość, mega jakość a nie błyski
Rzucam mięso na bit, nie wyję ku zaświatom
Oby nigdy jak kundel, oby nigdy za siatą

Nasza droga to krzyż, udręka na rękach maluczkich
Myśl na zakrętach jak trudno być ludźmi
Pamiętaj zmuś ich, by nie widzieli w Tobie próżni
Człowiek to człowiek, ktokolwiek próbuje poróżnić
Dziś późne lato, latam sam po tych polach
Z naturą zjednoczony, zmęczony Polak
Pora kończyć to kiedyś wrócę z powrotem
Daleki plan, duch zasnął za ostatnim snopem

Baaam! Wysyłam dziękówy, tyle na dzisiaj
Cięcie, pierwsze zdjęcie to robota Kizia
Numer dwa, supafly, lot again and again
Kromka w ręku, za aparatem Ufo the Man
eM Gie Jota fota to ta z manekinem, ja dalej płynę
Robale oblegają zdobycz, patrz na minę
Nawinę o ostatniej, podlaski mikrokosmos
Wybitny autor, świętej pamięci Wiktor Wołkow

Ref.
Kto potrafi fotografii nadać życie?
Cicho krzyczeć, łazić nocą, czuwać o świcie
Kto potrafi fotografii nadać sens?
Chwycić to i mieć chęć
To od nich te pięć zdjęć
1. Byli dwaj bracia Erni i Berni. Erni zazwyczaj gustował w czerni, nosił długie włosy, palił papierosy, wyrywał laski za pomocą kosy, zbierał czaszki i trzymał je na szafie, kochał morbidendżer i pornografię, nad pentagramem odprawiał czary - mary, cmentarz był miejscem gdzie spędzał wagary. Erni, Erni.

2. Berni przeciwieństwo swojego brata, proboszczem chciał zostać tak jak tata, pił dużo mleka, nie jadał kóz z nosa, nie dał się namówić na papierosa, gardził kobietami i alkoholem, wzorowy uczeń najlepszy w szkole, nikomu by nie zeszył drugiego śniadania. Berni - wzór do naśladowania. Berni, Berni. Erni i Berni dwie różne jazdy. Berni należał do kościelnej oazy, Erni też należał ale do innego klubu gorące bmki odpalał bez trudu .Minęło parę lat rodzeństwo dorosło, nastał obrać swe życiowe rzemiosło. Erni całe życie gustował w czerni, niebieski ja niebo był zawsze Berni. Erni , Berni, Erni, Berni.

3. Erni i Berni kolorom swoim wierni, księdzem został Erni, policjantem Berni. Erni bez łapówki nie udzielił ślubu, Berni choć był dobry został wrogiem ludu. Przed Ernim klękały miliony wyznawców, Berni zginał z rąk psich oprawców. Morał jest jeden niepodważalny - lud ślepo kocha kolor czarny. Erni, Berni, Erni, Berni.
Halo, bardzo proszę, szczęść Boże, szczęść Boże, trzy słowa do ojca prowadzącego: "chuj ci w dupę". O widzę że pan się ładnie przedstawił nam tutaj w tej chwili słuchaczom przed milionami słuchaczy.
Ref:
A łzy płyną, a łzy płyną
Za rzeczami, które już nie wrócą, które miną
A łzy płyną, a łzy płyną
Po policzkach ludzi bez winy lub z winą.
A łzy płyną, a łzy płyną
Za rzeczami, które już nie wrócą, które miną
A łzy płyną, a łzy płyną
Bo wspomnienia cały czas w sercu żyją.

A łzy płyną zalane łzami całe oczy, od bólu i porażek,
czym życie jeszcze was zaskoczy, toczy się wszystko wokół nas w strasznym tempie, jubowa wieś i koniec, a było tak pięknie, jak mydlana bańka pęknie, tak pęknie twoje szczęście, tak kiedyś będzie, wierzcie, a wtedy będą lać się łez potoki tak jest od dawien dawna, jak świat długi i szeroki miłe chwile, ulotne jak obłoki, nieszczęście skrada się po cichu,nie do usłyszenia jego kroki, zdenerwowanie, zaskoczenie i brak happy endu moc działa, bez względu na to ile popełniłeś błędów, na przykład pamiętasz? kiedyś dziewczyna, uśmiechnięta mina, uwielbienie w rymach
słodyczy miód, miłości głód, drżenie ud, a teraz w sercu lód, bijący ode mnie chłód, dlaczego? bo zadane rany bolą, łzy płyną zadane rany szkolą, łzy miną, lecz zostawią po sobie blizny nie znikną jak kolor pięknej opalenizny z pięknego ciała extra figury, dziwiłeś się dlaczego wtedy byłem ponury
bo pamiętałem krople szampana płynące po biuście,
pamiętałem ten cudowny uśmiech (taa ten cudowny uśmiech..)

Ref: A łzy płyną, a łzy płyną...


Kiedy myślę o tobie człowieku to łzy płyną, to wspomnienia które cały czas we mnie żyją, wszystkie spotkania, gadki, koneksje, ustawki, do sklepu po schodach i znowu na parkowe ławki myślisz, że tego nie pamiętam? mylisz się! pamiętam aż za nad to
to do ciebie mój koleszko, ten tekst nie jest zagadką
trzeba wysoko mierzyć, on jest esencją przeżyć związanych z tobą jak nie chcesz, nie musisz wierzyć, to że mi zależy żebyś z tego wyszedł czasem boli jak twój głos słyszę, tą tekścinę dla ciebie piszę i jeszcze raz cię proszę nie mów, że wiem, że sama prośba nie pomoże nie wpadnij w pogrążonych skurwysynów morze, nie chcę tego wiesz człowieku jak to boli kiedy przyjacielowi w życiu się pierdoli życie szkoli, ale co to za nauka w trumnie z folii kumasz? w okół się zamulasz, jedno słowo, jedna miłość to tumas, ode mnie dla ciebie w 100 procentach pierdol blachę i powiedz prosto w oczy, że nie pękasz a ja ci powiem "super" i podam moją dłoń, chwilowa zabawa, luzy w stawach spocona skroń, za szczęściem goń, spójrz spokojnie w rzeczywistości toń czuje, że ciśnienie wzrasta, to gówno zbiera żniwa na ulicach mego miasta (taa..)

Ref: A łzy płyną, a łzy płyną...
Rozjadę jak walec, zrób skok stąd na drogę Wiejską
Dla mnie jesteś świeżym asfaltem #poseł Godson
Nie mam nic z rasisty, więc się proszę nie dąsać
Głupi żart, dziwnie on wygląda #Bronek bez wąsa.
Warszawiak, lecz to Polska mnie zdołała ukoić
Chyba tam częściej kisiłem ogóra niż tutaj #słoik.
Nie mam prawka choć to byłby patent
Miałbym relację z ojcem wreszcie, gdym w salonie kupił Tatę.
Czym są hashtagi, spytałem Tomba
Ofertą, teraz by stać się jego szybszą wersją #Alberto
Płynę, zamiast żagla mam grzywkę, co nie
Ty zawijasz do portu, łeee-sb (USB) #płaczki
Zacznij być mniej pokraczny lub płać mi ziomal
Zamurowało cię już? Dobrze. Przerobię cię na bankomat.
Moje słowa ważą, twoje słowa nużą
Gdy ktoś myśli gażą wtedy w sztuce nie znaczy dużo!
Być jak pryszcz? Raczej jak gęsia skórka wzbierasz,
How does it feel? - spytaj swe przedramię teraz.
Polski beef, wołowina znaczy
Jem tylko argentyńską #papież, ta polska ma coś z klaczy
Zbite konie (o nie), bronię przed tym mą kolonię
W jej gronie niejeden pionier od Mokotowa do Moniek, ziomie
Się rozgadałem, sorry, nie śpisz jeszcze?
Bit Snobe, za co poli, alko miaga, Typ Mes Ten

Zwykły kot? Nie. Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.

Zwykły kot? Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.

Ja wyczuwam pismo nosem i cisnę
Inni SMSują po towar, wyczuwają nosy pismem
Ten świat, każdy się go zrozumieć stara
Wszystko miesza się ze wszystkim, Lil Wayne, Rooney Mara
Moi wrogowie są jak wściekłe panny, to na pewno
Chcą atencji, bo najbardziej przeraża je obojętność
Wakacje? Raz na Helu, pracuję na future
Oni brzmią jakby byli ciągle na helu #Madzia Buczek
Nasze akcje idą w górę, spytaj Kuby Knapa
Skurwiel jest wysoko, lepiej by nie zapadł na zespół Apa*
Z daleka jedziesz metrem, musiałeś się pod ziemię zapaść
Milcz i w myślach zwij mnie Piotruś Pan japa
Berbeć, co za słowo, berbeć, parz mi herbę
Chciałbyś działać z J&B lecz odzywa się tylko Gerber
Mody przemijają, a jebać ten kawałek
Ani jego, ani hashtagów nie będzie na płycie wcale!

Zwykły kot? Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.

Zwykły kot? Lepszy żbik.
Ma polski sznyt. I jest dziki.
Wydarzeń splot każe wierzyć mi
Że to mój żbik, zrobię wyniki.
Cztery ściany, pusty pokój wewnątrz serca samotność
Szum telewizora kreujący na życie horoskop
Ślepa wiedza pośród szczeniackich zachowań
Z ręki do ręki godność sprzedana jak towar
Odgłos rozmów z samym sobą
Nikt nie słyszy
To brak prostych przyczyn,
w które by można naliczyć
Przy tym wzrok ten wbity nieustannie w kineskop
W nienawiści do tych, dla których hajs jest receptą
Smugi światła na twarzy
Kreślą zniekształcony obraz
Miny, której grymas rzeczywistości nie chce oddać
To on jest mordercą wziętym na raty z tesco
Rozumiałbyś protekcjał przed życiowym memento
Skutecznym jak emerson
Orient
To dokucza jak torbiel
Cisza, w której słychać własny oddech
Tak nas nauczono kochać miłością do złota
Ponad sprawiedliwością fortun
Epoka kurortu to marzenie w blokach
Do snu, bo nic nie dzieje się tak po prostu
Na nic wiedza naukowców
Na to nie ma leków
Dla samotnych jak palec zostaje odliczanie sekund

Znów zło, znów zło
Wykręca mi syf, wykręca mi syf
Samotność, samotność
Znów stan przywraca mi rytm, mi rytm
Przywraca smutna samotność, samotność, samotność

Ludzkie tragedie zapamiętane w punktach
Niczym siedem grzechów upadłych jak resursa
Słodkość doradców przymula wnioski
Samotność kontaktów wyklucza rozkwit
W oparach mąki ucieczka od twarzy wątłych
Gdzieś tam to jak lunetka niby ma pomóc przetrwać
Agresja niszczy w czterech ścianach,
Z których każda milczy
Ukryty świata banał i ta podróż po kanałach
Bez końca przed oczami Polska
I własna postać na tle zgliszczy
I codziennych odpraw z uporem Kriszny
Powtarzana zwrotka o miejscu czystym
Od bólu zmartwień by poznać, czym szczęście pachnie
Tego nie znajdziesz na taśmie
Tego rapem nie ułatwię
Kultywując powszechną anarchię
Potrzebną bardziej tym, co
Sami o sobie myślą, że są pomyłką jak Stiven Kalington
Widzę wszystko to, co pcha się do źrenic
Polski rap spis problemów prosto z Bałuckich podziemi

Niby wszyscy razem, a każdy osobno
Gubi swoją wolność skazany na samotność
Niby wszyscy razem a każdy oddzielnie
Dorabia gdzieniegdzie by nie wpaść w herezję x2

Znów zło, znów
Wykręca mi syf
Samotność, samotność
Znów stan przywraca mi rytm, ...wraca mi rytm
Samotność, samotność, samotność, samotność
Mógłbym wybrać styl nowojorski,
napierdalałbym ostro jak Mobb Deep
Zamieniłbym Brooklyn Bridge na Poniatowski,
dużo strzałów z naboi ostrych
W klipach spierdalałbym między biurkami
przed jakimiś antyterrorystami
Oni z psami ja spierdalam jak zły,
ale w końcu ucieknę bo to w końcu mój klip
A ja niby ten zły, wiecznie poszkodowany,
gnębiony, męczony, przesłuchiwany
Nauczyciel który najlepiej zna życie,
z workiem rad i bagażem zwycięstw
Tak jak oni zyskałbym szacunek na pewno,
opisując życie okolice i getto
Getto? Tutaj bym się spotkał z zakazem,
bo prawdziwe getto to było w Warszawie

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low,
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…

A może ze skrajności w skrajność,
raper, którego sztuka jest drugą matką
Pisze teksty, stopą maluje obraz,
tylko jakoś w swetrze chujowo bym wyglądał
Do tego dodał bym jeszcze grę na Kobzie,
dzięki niej potrafię miłość dostrzec
Wszędzie bym śmigał z tą kozacką Kobzą,
swego rodzaju artystyczny odlot
Podobno też wypada uciec z rytmu,
tak łatwo przekaz potrafi bit wytłuc
„Dlatego też nie ważne jest że pije e swoja e swoja i w ogóle
bo chodzi o to by lepiej przekazywać jakoś swoją fabułę”
Coś czuje że to za daleki odlot,
mało słów i deel też jest spoko podobno
Na prawdę chyba się w tym nie odnajdę,
to chyba nie dla mnie…

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…

Tak naprawdę znalazłem swój front :
G-funk, lay low, West Coast
Nie joint, nie wóda, nie bomby i blanty,
to jest tak zwany luz naturalny
Mało popularny w Polsce tu trzeba być twardym,
a ja to pierdole i robie skok na party
I robie rap by było przy czym tańczyć,
zajarać jointa i wypić absynt
Skwierczący bass zrzuca szkło ze stołu,
szyby w oknach trzęsą się w całym domu
Przechodzą mnie ciarki, ciężko to nazwać,
uczucie kiedy gitara robi qua qua
Naturalna siła, w chuj w tym prawdy,
uliczny styl nie był by naturalny
Artystyczny wygrzew - to dla mnie żałosne,
ja znalazłem Kalifornię w Polsce

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low,
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo