Popularne piosenki. Polski Hip Hop

To do ciebie, niech ludzie poznają o tobie prawdę
niech wiedzą jaka jesteś, niech poznają słodką Magdę
pamiętam tamtą akcję, co do mnie powiedziałaś
jak moją matkę może ruchać typ chory na raka
szczerze to nie wiem ,ale po tym w oczach miałem łezkę
choroby są ci śmieszne jak każdy suko zdechniesz
nie radzisz sobie w życiu, to w życiu innym mieszasz
żałosne to co wrzuciłaś na Kame na neta
albo to co powiedziałaś na temat narkotyków
ona to nie ty, lepiej już nie wrzucaj tego syfu
i co to za historie, że niby do ciebie dzwonie,
że grożę chłopakowi, że to jeszcze nie koniec
dajcie spokój czekaj jeszcze kilka słów o Angli
robiłaś mnie w chuja wiedząc, że się nie dowie Dawid
pamiętasz jak mówiłem, że nigdy ci nie ufam
racje miałem, twoja misja to nigdy nie schodzić z fiuta

ReF.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem

Pamiętasz ten dzień, głupia suko, kiedy umarł Damian?
twoje sztuczne łzy i w moim sercu rana
wtedy mówiłaś tak czule, pomyślałaś ,,go przytule"
a wieczorem ktoś pewnie obsługiwał cie swym chujem
razem wtedy byliśmy, lecz nikt o tym nie wiedział
Pamiętasz dzień pogrzebu, co wtedy Dawid powiedział
''proszę pojedź ze mną, bo sobie nie radze, nie mam siły''
'nie dam rady. Będzie dobrze. Idę do Pauliny.'
czy pamiętasz moją minę i to jak mówiłem 'proszę'?
największy wróg wtedy, by do domu ze mną poszedł
wtedy czułem się jak szmata, jak dziwka, jak kurwa
uważaj los odpłaca, mówili, zwykły pustak
dobrze, że cie pojebałem suko, że z tobą zerwałem
bo dzięki temu cudowną dziewczynę pokochałem
nie dorastasz jej do pięt, jednym zdaniem by cię zjadła
jesteś gówno warta i do tego bardzo łatwa.

Ref.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem
Mógłbym wybrać styl nowojorski,
napierdalałbym ostro jak Mobb Deep
Zamieniłbym Brooklyn Bridge na Poniatowski,
dużo strzałów z naboi ostrych
W klipach spierdalałbym między biurkami
przed jakimiś antyterrorystami
Oni z psami ja spierdalam jak zły,
ale w końcu ucieknę bo to w końcu mój klip
A ja niby ten zły, wiecznie poszkodowany,
gnębiony, męczony, przesłuchiwany
Nauczyciel który najlepiej zna życie,
z workiem rad i bagażem zwycięstw
Tak jak oni zyskałbym szacunek na pewno,
opisując życie okolice i getto
Getto? Tutaj bym się spotkał z zakazem,
bo prawdziwe getto to było w Warszawie

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low,
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…

A może ze skrajności w skrajność,
raper, którego sztuka jest drugą matką
Pisze teksty, stopą maluje obraz,
tylko jakoś w swetrze chujowo bym wyglądał
Do tego dodał bym jeszcze grę na Kobzie,
dzięki niej potrafię miłość dostrzec
Wszędzie bym śmigał z tą kozacką Kobzą,
swego rodzaju artystyczny odlot
Podobno też wypada uciec z rytmu,
tak łatwo przekaz potrafi bit wytłuc
„Dlatego też nie ważne jest że pije e swoja e swoja i w ogóle
bo chodzi o to by lepiej przekazywać jakoś swoją fabułę”
Coś czuje że to za daleki odlot,
mało słów i deel też jest spoko podobno
Na prawdę chyba się w tym nie odnajdę,
to chyba nie dla mnie…

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…

Tak naprawdę znalazłem swój front :
G-funk, lay low, West Coast
Nie joint, nie wóda, nie bomby i blanty,
to jest tak zwany luz naturalny
Mało popularny w Polsce tu trzeba być twardym,
a ja to pierdole i robie skok na party
I robie rap by było przy czym tańczyć,
zajarać jointa i wypić absynt
Skwierczący bass zrzuca szkło ze stołu,
szyby w oknach trzęsą się w całym domu
Przechodzą mnie ciarki, ciężko to nazwać,
uczucie kiedy gitara robi qua qua
Naturalna siła, w chuj w tym prawdy,
uliczny styl nie był by naturalny
Artystyczny wygrzew - to dla mnie żałosne,
ja znalazłem Kalifornię w Polsce

2 x
A my robimy West Coast,
Hip Hop w stylu lay low,
G-funkiem poprawiamy humor
Chcesz to z nami graj…
Ze mną moich ludzi hufce
Ruch serc i rymy tłuste
Masz przejebane, w podstawówce już miałem bandane
A w przedszkolu pimpowałem przedszkolanki
A w żłobku miałem bandanki i miałem fanki
I piłem szklanki whisky i Pepsi
Robiłem meksyk na lekcji, dziś piszę teksty z autopsji
Przez te, dziś sam prowadzę lekcje, powinni mi klepać czesne
Jadę na luzie tak jak gepard Chester
To gówno jest jak Western, siema Manchester
Wznosimy kubki wódki za kumpli w Anglii, smutni zdrowie
To idzie w obieg znowu, to rym z betonu
Szerokie spodnie z Europy wschodniej, przekaz dla ziomów
Życzę wam pięknych pań, wielkich domów
Tłustych aut wprost z salonu
I nowoczesnych telefonów
A poza tym, do zła niechęci
Miłości i szczerości
Dobrej pamięci i prawdziwości dla gry

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda

Jest coś trwalszego w życiu niż dziwki i forsa
Na przykład spróbuj z banknotem usiąść i spalić lolka
Sobie wyobraź, ty i banknot ujarani
A wokół ty i banknot, no i nic, cztery ściany
Mamy cwany ten świat i mam w butach słomę
Dlatego pchamy ten rap, tu na Bałutach z moim ziomem
Mój ziom, czyli brat, rodzina, krwi do mych honoru
Jeśli wierzysz w ten szlak, to w kpinach złych ludzi ignoruj
Przyjaźń albo hajs, hajs za przyjaźń - przestań
Nie mając nic, wiem że mam się wciąż do kogo odezwać
Sprawdź czysta energia, Ostry, kocham Tabasco
Jesteśmy w trasie dłużej niż w Polsacie Słoneczny Patrol
Nie kupi tego banknot, bo życia się nie wróci
Przez kolejne miasto, tak płynie rap dla ludzi
Tu dziś sprawdź to, to dla przyjaciół knocie
Bo jak narazie jesteś tutaj sam z banknotem

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda

Każdy ma swoich ziomków, takich na jakich go stać
Nie o hajs tutaj chodzi, tylko co im możesz dać
Od siebie, ziomek pójdzie za tobą, jesli jest ciebie pewien
Ja tam nie wiem, dziś nagrywam z raperami z innych stron
Nie jesteśmy ziomkami, choć oni mówią do mnie ziom
Elo, pasuje, ja tam inny styl szanuje i inne miasta
ZIP Skład - Warszawa, przez Poznań - K.A.S.T.A.
Do z Łodzi Tabaska
Mam wielu ziomków, którzy nie słuchają rapu
Nie obchodzi mnie to, dla dobrych chłopaków
Jesteśmy tacy, jacy chcemy być
Żyjemy właśnie w taki sposób, w jaki chcemy żyć
Gdybyśmy byli tacy sami, to byłby koszmar
Jestem sobą, nie udaję i tak ma pozostać
Jeszcze jedno na rozchodne
Szanuj to co masz
Żyj mocno - kochaj mocniej
I zachowaj twarz

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Dokąd odjechał ten pociąg naznaczony hip-hopem
Cisza i wielokropek, patrzę na pierwszą fotę
Na pierwszy plan, to czarny ptak przepalonej kliszy
Usiadł na białej budce, chce trochę ciszy
Dworcowy bezruch, skwar, wagony w obrazkach
Stara wczówka pocztówka z mojego miasta
Jak szary winyl z Białymstokiem w objęciach
Koniec i kropka ze środka zdjęcia

Dokąd frunie gołąb ten z drugiego kadru?
Okruchy chleba do nieba zbiera, zawróć
Proszę zawróć, zaczekaj zaraz przyjdę
Dzięki Boże, jest mi dobrze pod Twoim skrzydłem
Koszulka Player one dla mnie wtedy wyjątkowa
dziś player został sam, a prezent głęboko schował
rozmowa z jutrem nas miłością karmi
choć nie ostra jak tło, katedra i kościół Farny

Ref.
Kto potrafi fotografii nadać życie?
Cicho krzyczeć, łazić nocą, czuwać o świcie
Kto potrafi fotografii nadać sens?
Chwycić to i mieć chęć
To od nich te pięć zdjęć

Nasze spory były spore, ale słowa puste
Rozmowa manekinów w gabinecie luster, zobacz
Wielka cisza, bo miłość była wielka
Okno na świat złudą, odbitą w kafelkach
Farba pęka, korpusy stoją dalej
Strupy ze stropu zdrapane, cholerna pamięć
Szara para się rozpada na singla
Kończę szluga i spieprzam z tego kibla

Czwarta fota, coś warczy popatrz, wystarczy zdjęcie
Grymas na pysku piesku, oko na oriencie
Głodny wilk z mikrofonem i krwią na każdy wers
Nie Oddam ani kropli, dotknij, spróbuj, wejdź
Nieufny wiesz, liznąłem blizny od bliskich
Kość, mega jakość a nie błyski
Rzucam mięso na bit, nie wyję ku zaświatom
Oby nigdy jak kundel, oby nigdy za siatą

Nasza droga to krzyż, udręka na rękach maluczkich
Myśl na zakrętach jak trudno być ludźmi
Pamiętaj zmuś ich, by nie widzieli w Tobie próżni
Człowiek to człowiek, ktokolwiek próbuje poróżnić
Dziś późne lato, latam sam po tych polach
Z naturą zjednoczony, zmęczony Polak
Pora kończyć to kiedyś wrócę z powrotem
Daleki plan, duch zasnął za ostatnim snopem

Baaam! Wysyłam dziękówy, tyle na dzisiaj
Cięcie, pierwsze zdjęcie to robota Kizia
Numer dwa, supafly, lot again and again
Kromka w ręku, za aparatem Ufo the Man
eM Gie Jota fota to ta z manekinem, ja dalej płynę
Robale oblegają zdobycz, patrz na minę
Nawinę o ostatniej, podlaski mikrokosmos
Wybitny autor, świętej pamięci Wiktor Wołkow

Ref.
Kto potrafi fotografii nadać życie?
Cicho krzyczeć, łazić nocą, czuwać o świcie
Kto potrafi fotografii nadać sens?
Chwycić to i mieć chęć
To od nich te pięć zdjęć
1. Na raz robię podjazd, na dwa mówię pas,
Słowa idą w las, c.z.k. jest wśród nas,
I słyszę pomruki, że strzela jak z bazooki,
Spojrzeniem, gdy wita się z jeleniem,
Westchnieniem obdarzam, kumpli on ma sto,
A każda jedna płotka, co chuda jest i wiotka,
Patrzy weń jak w ołtarz, taka
Oto ma zapotwarz i krzycząc,
Do stóp mu pada ósmy cud świata,
Nie ma bata trudna rada, rusza eskapada, a cóż to zagłada?
Toż to wielka armada,
Była, bajka się skończyła,
Czego to dowodzi, stary sprawdź o co chodzi!

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (jeszcze raz!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ten frajer z kamienia (jeszcze raz!)

Hej stary to jeszcze nie koniec!

Na raz robię podjazd, na dwa mówię pas,
Słyszę jak ciszę, już kołyszę dobry bas,
A jest i c.z.k, ją już każdy zna,
To ta co się nosi i unosi, mamałyga,
Śliska jak ostryga,
Wzrokiem Cię przenika, plum i znika,
Lustereczko powiedz przecie,
Która ma najwięcej fagasów na świecie?
Jednym długim wzrokiem, omiata teraz salę,
Pułk kawalerii pada przy pierwszym strzale,
I czeka na odpowiedź, późną spowiedź, adoratora, lekarza
Pustej kartki terminarza,
A potem staje rano i w piżamie mamie kłamie,
Że to co teraz widzi to się stało w ciemnej bramie, na..
(Czy tak było dziewczynko, no jak?)

Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (jeszcze raz!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (właśnie tak!)
Żegnaj Gienia świat się zmienia, nie do nie do ocalenia
Jest ta kurwa z kamienia (właśnie tak!)

Właśnie tak c.z.k, jest nie do ocalenia, nie do nie do ocalenia (jeszcze raz!)

Żegnaj Gienia świat się zmienia, czy do ocalenia
Jest ten człowiek z kamienia, powiedz mi! x4
Czy do czy do ocalenia jest ten człowiek z kamienia, powiedz mi!
Siemano, z tej strony B.R.O. a to jest RAP ONE SHOT!

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)

Najwyższa pora zbudzić kraj, który mamy w rękach,
dzwoni budzik, ale kurwa nie ma opcji "drzemka",
wielu MC będzie mówić Ci, że ma potencjał,
lecz więcej dopowiedzenia ma niż sztuczna szczęka.
Jak mnie nie znasz- to odpal moją mordę na zdjęciu,
kładę zwrotki lepiej niż Boeing`a Wrona w Okęciu,
Rapsy innych? To tak jakbyś palił jointa na pięciu,
Mój to dawka, po której tutaj skonasz na miejscu. Wiesz?
Wbijam na scenę tak jak na rynek Frugo
teraz możesz być pewien jak nawinę tu grubo.
Jestem gnojem bo na tej scenie gram tu niedługo,
nadeszły najgorsze czasy dla tych co mnie nie lubią.
Dla tych, którzy są ze mną wkładam serce w ten wokal,
bo to Oni, a nie hajs tutaj dali mi kopa,
to nie flota lecz fani są tu miarą sukcesu,
masz tu młodego kota co ma łeb do biznesu.

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)

Najwyższa pora zbudzić kraj, dam mu więcej mocy,
niech ten wajb porywa serca od południa do północy.
Wiem, że jestem w stanie jeszcze cie zaskoczyć,
to jest coś czego nie było więc spójrzmy prawdzie w oczy.
Ja plus takie bity to jest mega forma,
słowa same się składają pod to megazorda.
Wiesz bawię się muzyką. Jak narzekasz, morda,
weź wyłącz i nie słuchaj i nie szczekaj, dobra?
Pora zmienić program, rap tu robi za pilot,
ale media to baterie więc się robi nie miło,
my robimy swoje gówno, nie wpychamy się siłą,
No bo ludzie wolą nas, chodziarz pozory mylą,
A Ja? W gruncie rzeczy jestem taki jak ty,
lubię chodzić na melanże, grać na PS3.
Jeśli chodzi o tą plansze to zmienimy ją my,
zwykłe dzieciaki, które czują, że rap schodzi na psy.

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)

Wiesz?
Najwyższa pora zbudzić kraj, wejść na grubo z głową,
Widzisz mam 20 lat. Rap da mu drugą młodość,
ty możesz mnie nie lubić, ale wiesz, że jestem sobą,
nie zmieni mnie ten fame ziomuś daje Ci słowo.
Ludzie w moim wieku dzięki mnie dziś mają wiarę,
że nawet w dzisiejszych czasach można wykorzystać talent.
Więc, to jest sygnałem dla gówniarzy na tej scenie,
że z rapem teraz wchodzi na nią drugie pokolenie.
Wiesz, druga fala ten rap co napierdala,
pod scena łap w górze jest las to pełna sala,
i kiedy wciskam gaz ten świat zostaje w tyle,
hejterzy chcą zniszczyć nas, rap daje siłę.
Nie bierz mnie za celebrytę. Ja nie gram tej roli,
jestem typem co jak ty woli grać na konsoli,
a tych co boli, że powoli się wybija mój rap
nowy album rozpierdoli skurwysyny WAKE UP!

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)
Czujesz? To przepełnia cię ta ‘Al-Hub’
Masz to jak w banku
Wejdź proszę, a ja kilka słów tobie dam tu
Mój adapt pełen prawdy - bądź pewien
Prezentacja siebie treść będzie lśnić jak gwiazdy
To jak spacer po mieście przyglądając się lampom
Światła miasta nostalgiczna podróż tak jak amplo
Delektuj się grappą usiądź wygodnie pomyśl
A ja zabiorę cię do miejsc gdzie jak z tysiąca jednej nocy
Pierwsze kroki - "Bismillah",
Przyszłość tylko „inshallah”, co chwila "Allahu Akbar"
Kierunek życia wyznacza Al-Kibla
Uśmiechnij się pomyśl o bliskich
Codzienne modlitwy i każda sekunda "Bi-Ismi"
Wewnętrzny Jihad walka ze słabościami
Po grób szukanie wiedzy i akceptacja zjawisk
Dużo pułapek życia z nich wyjdę bez kłopotów
Ten świat stworzyły idee wielkich filozofów.

Miłość do życia, miłość do prawdy, miłość do wiary
Ufność w przeznaczenie determinuje moje istnienie
Na twarzy uśmiech, czuję to ciepło
Ten ogień płonie blokada trosk, niewinny jak dziecko
Jak wosk się topię gdy słyszę Twój głos
Mnie zmienia jakby półmrok
To dudni jakbym w głowie miał boombox
Jest pusto, skupiam się, kiedy sam jestem
Głaszczesz moją głowę jak bym był dzieckiem
Myśli nieobecne czuję jakby ktoś siedział mi na plecach
Jakby dotknęła mnie ręka proszę nigdy nie przestań
Suhra w rękach, pragnienie wiedzy o wszystkim
Ile jeszcze mamy czasu, kiedy to całe zło zniszczysz
Codziennie mówią o nas i wytykając nas palcami
Kłamią, że Święty Koran uczynił nas fanatykami
Popatrz nam prosto w oczy i oceń dopiero jak poznasz
Ponad miliard fanatyków dobra.
Postać jest fikcyjna,
opowieść nie jest oparta na faktach,
ale pan Antonim jest prawdziwy.

Pan Antonim to jest stary alkoholik,
jego stary to hedonizm, a stara to popić.
Stara to popić, ale ma kaca od rana, odwraca cata ogonem,
2kc wrzuca do gara, to fatamorgana, bo wraca napierdolony potem.

Pan Antonim jest szalony trochę,
bo czy jak staje na oknie grozi, że nie skoczy, to jest dobrze z gościem?
Po czym biegnie po gzymsie na oślep, tam
po rynnie chce ostrzec, że jest samotny - strażak sam.

Robi wszystko za dwóch, szczególnie jego fiut,
w sumie chuj wie o czym myśleć, gdy bije do dup - uściślę,
zna się na geometrii, oczywiście - matematyk,
wie jak uskutecznić wszystkie - trójkąt prostopadły.

Liczę do 69ciu i masz przestać
myśleć o seksie, w podejściu na jeźdźca
to bestia, bo jak zapieprza nie hamuje na ręcznym,
i czasem pali gumę, choć nie żuje - na przejściu dla pieszych.

Miałeś nie grzeszyć - wara, chodzi o prędkość buntu,
dla niego kilometry to miara wchłoniętych trunków,
co do stosunku... to masz go po tym tu jak w banku,
to on wyzwoli w nocy wszystkie kojoty z poranków!

Ulubiony film fabularny, gdy pije do speeda?!
Na szklanym ekranie "Titanic" i "Struś Pędziwiatr",
a jak skończy oglądanie w bani nagły chillout,
ta, jego cały chill jest out - nie ma pana Antonima...
Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas

Nie jestem agresywny choć minę mam poważną
Mówię łajzom - sprawdźcie sobie paszport
My jak White Sox mamy bazę za bazą
Wy tylko bazary - poza tym nic za bardzo
Jakiś trend by iść tak prostym skrótem
To konkretny przekaz dla rap prostytutek
Ten prosty tu tekst mówi wam otwarcie
O waszym szczęściu - czy mówiąc wprost - farcie
Który kończy się właśnie tu i teraz
Wasza rap-tragedia, ups, rap teatr
Mam nieraz chęć by zapomnieć o manierach
Wiec zapominam - wypierdalajcie zera
Kariera sztuczny patos, wieczna blaza tak
To was obnaża wiesz? to nas obraża też
Co daje sens? to, że wierzę w siebie
Chcesz rapu? ja robię go, 2cztery7, tak

Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas

Niech znikną auto-kopie, duplikaty
Nie przechytrzą nas te kukły, szmaty
Te sztuczne bity wsadzam pod palnik
Nagrałem numer o tym kiedyś, dziś chcę go uaktualnić
Łajzy na 3,4 niech się ulotnią
Czemu ich płyty są dla nas karą skoro ich zbrodnią?
To ten album jest kontrą dissów
To o nas będą mówić - grali bez kompromisów
To o nas będą pisać - światło w tunelu
Jedni z niewielu którzy wyszli z kryzysu
Przyjacielu jeśli pracujesz w EMPiKu
Widzisz półkę - polski hip-hop - podpal ją bez kitu
Po cichu w nocy kilka klasyków wrzuć w koszyk (ocal rap)
Chuj, że wylecisz z roboty
Nie bój sie alarmu (weź PiH'a) pierdol alarm
Max 30 płyt - reszta wypierdalać

Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas
Ja pamiętam na podwórku siebie i chłopaków
Od dziecka na podwórku słuchaliśmy rapu
Z naszych mieszkań słychać było rap wkrótce
Po tym jak NBA przestało hulać w dwójce
Z kumplem robiliśmy wtedy hip-hop w domu
Później - nie chcieliśmy puścić go nikomu
A teraz z gównem wychylają się wszyscy
Tak, oni nawet mają teledyski
Ja pieprzę ich styl - oni są tu bo rap jest w cenie
Odkąd NBA zaczęli puszczać w TVN-ie
Rapowy szelest - kurwy co niszczą rynek
Pseudoraperzy z pism dla młodych blondynek
Ale to zginie, chłopcy wasz czas się kończy
Nie, on się nie kończy on już dawno się skończył
Podpis 2cztery7 mówi nara
Jeszcze raz chłopcy - czas spierdalać

Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas

Wiesz co? to dla wszystkich kurew (ta)
Kurwa dla wszystkich innych z dupy wynalazków kurwa
Posłuchaj

[x2]
Masz płytę? ja wbijam w to
Masz klipy? ja wbijam w to
Masz fanów? ja wbijam w to
Po prostu jadę to, ja wbijam w to

(Wiecie z tą kariera to jest tak, że nagraliśmy z Noonem 2 płyty
koncerty to już gramy chyba od 4 lat
a pamiętam z nich może kurwa z 7, ja nie wiem)
Ta hip hip hop hop rap pompa polska produkcja
szanowni słuchacze polska produkcja polska produkcja
Zwykłe sprawy zwykłe rzeczy toczy się życie
Lapowa na płycie
Nikt nie mędzi, nie truje nawet ten, co golas
Jesteś wporzo biegasz no to przyłącz się do nas
Najważniejsze czujne oczy sprawnie zawiązane buty
Jak stal zahartowani przedstawiciele luty
Proste proste nic mnie już nie zdziwi
Wszyscy na krzywy, ale zawsze szczęśliwy
Na przekór losowi twardzi hardcorowi
Szalej z ulicy nas zdobi a nie rodzaj utopi
Zgrabiałe łapy parujące oddechy
Zmuszeni do roboty by przepychem się pocieszyć
Chociaż na jeden wieczór w dolinie kurewskiej na przekór
Powtarzam, bo to ważne z frajerem się nie drażnię
Wole przypierdolić w paszcze niż na słowa się siłować
Chodziarz silna jest mowa to tamtego wieczora
Była palma twardogłowa nikt powstrzymać nas nie zdołał
Zawsze te same odbicia do pewnego momentu
Sporo było elementów destrukcyjnych patentów
Przy wdechu i w lewie zachowywać się jak w chlewie
Proste z kurwą jedziesz psu się wsadzisz wciąż łysiejesz
Zaskoczenia element wspólnie i w porozumieniu
Nawija większość jeleniów nie mów mi o przebaczeniu
Przyjrzyj się mojemu wkurwieniu potem pomyśl o sumieniu
W końcu się doigrasz sprzedawczyku tak nie wygrasz
Biedy sobie napytasz i tak wiem jak się nazywasz.

Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa

Wiem lepszy świat się marzy chciałbym dużo go zobaczyć
Byłem w paru miejscach nie pomne, co to znaczy
I zawsze ucieknę chodziarz na parę chwil
Zniknę jak szybki Bill pokonam wiele mil
Potem powrót na ulice, czyli czar pryska
Ha Jeżycka znowu się wciska
Pozdrawiam blokowiska zbuntowane ludziska
A klimatyzacja zbędna ten sam syf, co zawsze
Świat, w którym posiadam troski i radości własne
I dalej odważnie z podniesioną głową
Z życiem się nie szarpać tylko przeżyć jest załogą
Odtwarzać płyty w klubie, bo to kurwa lubię
Przy bitach podłubie jakiś cel mieć w życiu uwierz
Charakterystyczny krok w ulubionej bluzie
W odróżnieniu od innych wyróżniam się w tłumie
W najlepszych ciuchach nie w gównianej podróbie
Nie żebym się śmiał bo wiem, że wielu niema
Bo szatę zdobi człowiek a nie szata człowieka
Przecież nikt tu nie narzeka tak twierdzi ekak
Kto zarobi to biega ciuk na ludzie nie do bani
Większość pele w pele kani w fubu poubierani
Na imprezie rozpoznani przez dupy rozchwytywani
Za wredziznę postrzegani bo w pół świadku zabiegani
Każdy chce mieć lepiej znaczy coś być na fali
Kto zaradny ten się chwali zawsze będą szanowani
Mieć pozycje 10 skali nie nawalić to się chwali

Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa

Luźne zwrotki tak jak luźne tematy luźne gatki dla kumatych
Wypije teraz za tych i za tych co nie mogą zawsze odlewam
Old schoolowa ceremonia nikt nie powie że nie trzeba
Kto poszedł do nieba a kto smaży się w piekle
Za dużo myślących zagrzały się dekle
1000 słów na minutę odprawiłem swą pokutę
Pozdrawiam Krites Borute i fikcyjną masz lutę
Dla niewtajemniczonych będzie niezła paranoja
Siki wie, więc make dodał aż tak przyładował
Z lękami się nie chował tylko z problemem sparował
No dusza wojownicza szacunek dla oblicza
Poznaj premierę odliczał cudzysłów tu zalicza
Dalej będę krzyczał nikt tu nigdy nie przeliczał
Lecki sparzył się i ryczał hahah
A syku rył się ze śmiechu prosto przed siebie
Bez zbędnego pośpiechu
Pozdrawiam entuzjastów przyśpieszonego oddechu
Kolekcjoner emocji w tej kwestii niema spocznij
Zwykłe życie bezradności daj spokój weź coś ty
Może jesteśmy prości ale dalej po całości
Żyjemy wszyscy razem w mocnej zażyłości
Z muzyką z ulicą klimat smutku i radości
Z biedy i ciemnością nocy ze smrodem codzienności
Niema lekko dla skarnacji bez litości
Egzekwuje barwy życia wkurwia kolory szarości.

Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa
Bez komentarza tak po prostu bywa.
Letni wieczór,mały pokój w bloku,
On ledwo przytomny,ona przy jego boku,
W głowie ma sceny z jego kolekcji pornosów,
Cały wieczór myślał,jak znaleźć na nią sposób.
Postanowił,że nie zmarnuje tej okazji,
Zdarł z niej koszulę,rozerwał stanik.
Monitor komputera rzucał ich cień na ścianę,
Włączony skype,na żywo transmitowane.
Piętro niżej koledzy mieli niezły ubaw,
Podnieceni oglądali,jak ziomek dupe posuwa.
On zajarny resztę wódki na nią wylał,
W bani się cieszy,że wszyscy widzą jak ją dyma.
Chował twarz,żeby go nie rozpoznali,
Jak wrzuci do sieci,całemu światu się pochwali.
A koledzy-widzowie razem postanowili,
Że też chcą takie czternaste urodziny..

S.E.X. - Sex, Edukacja, Xtasy. x4

8 lat podstawówki,4 ogólniaka,
3 na studiach,15 lat już w lata.
Pełna głowa,puste kieszenie,
Wyjazd na zachód,może tam będzie lepiej.
Po wielu próbach,nastawiony negatywnie,
Pierdoli ten kraj i pojebany system!
Ostatnia szansa,otwiera swoją firmę,
Szybko się zawinął,bo państwo zbyt chciwe.
Każdy jego ziomek po rodziach przejął biznes,
On po swoim starym ma na sercu bliznę.
Czy Tobie jest to bliske? Czy znasz tę historię?
Czy mówię o Twoim ziomku,czy mówię o Tobie?
Każdy chce mieć lepiej i żyć na poziomie,
Nie w wynajętej kawalerce spać na podłodze.
Jego po nocach męczyły te same sny,
Los dziewczyny z filmu na czternaste urodziny.

S.E.X. - Sex, Edukacja, Xtasy x4

Pobity przez życie,to są jego słowa,
Z rysą na psychice chciał zacząć od nowa.
Znalazł pracę,przedstawiciel handlowy,
Komóra,laptop i seicento służbowy.
Wyjechał z Poznania,dostał awans,
Wyższa stawka,myślał,piękna Warszawa.
Nie wyrabiał planu,nie wiedział o co chodzi,
Koledzy po fachu polecili mu doping.
Zaczął pizgać mocniej,coraz częściej posyp,
Było pięknie,bo nie brakowało forsy.
Żył ponad stan,bo tak żyli wszyscy,
Kredyty w banku i kredyty na zeszyty.
Nagle stracił pracę,szef znalazł towar,
Odcięta gotówka i reakcja łańcuchowa.
W obcym mieście,sam ze sobą nie dał rady,
Na głodzie samobójstwo ze łzami na twarzy.

S.E.X. - Sex, Edukacja, Xtasy!
pozdro ;)
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo