Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Nie pytaj skąd,
Jak tylko powiem 'co słychać?' to,
Ej, to jest Śląsk,
Wiesz kto tu jest i kto ma to flow,
To Fandango - nasza pasja to nasza broń
I nie trzeba wiele czasu, żeby spłonął twój dom.
Zamknij drzwi, rozpierdalam te osiedla w mig.
Leci bit przez głośnik i pcham ten syf.
To sezon żniw, choć ponoć z całym światem mam beef.
I mimo iż rzucali kłody to udało się mi.

O dziwo dalej chcę mi się starać, wiesz
Daj bit, spiszę coś, mica włącz, napierdalam,
Znowu klub, w chuj głów i ten pierdolony hałas
Czekam na resztę siana, potem piję do rana
Cisza mi nieznana, napierdala całe piętro
Każda poszłaby w ciemno, niech chuj strzeli wierność
Piję aż padnę, a gdy wstanę wiem jedno,
Nie da się tak życia jeść tylko niedługo na pewno
Kac spuszcza mi wpierdol, a zapierdalać trzeba,
Wokół nudy jak chuj, pola, kurwy i drzewa.
Sam sobie ukroiłem ten kawałek chleba
Lecę przez Polskę całą, żeby znów cię rozjebać.
To ponoć żałość, mówią poszukaj se etatu
A ja w CV mogę wpisać, to co ty masz w odtwarzaczu
Brudny rap z brudnych stron od tych paru Ślązaków
Dla tych złych dziewczyn, dla tych dobrych chłopaków.

Nie pytaj skąd,
Jak tylko powiem 'co słychać?' to,
Ej, to jest Śląsk,
Wiesz kto tu jest i kto ma to flow,
To Fandango - nasza pasja to nasza broń
I nie trzeba wiele czasu, żeby spłonął twój dom.
Zamknij drzwi, rozpierdalam te osiedla w mig.
Leci bit przez głośnik i pcham ten syf.
To sezon żniw, choć ponoć z całym światem mam beef.
I mimo iż rzucali kłody to udało się mi.

Potrzeba wiatru, albo dwóch żebym upadł
To hart ducha, cham z Ducha z klubów wynoszą na butach
Mówią, żebym przestał, ja nie słucham, ziom
Wole colę, się nie boję, znowu robię się na trupa
A twoja dupa w pierwszym rzędzie znów pokaże cycki
Doktor nauk społecznych - Miłosz Paweł Borycki
Jak lubię dobre whisky, mam dobre zyski
A ty minę jakby przed chwilą ktoś odjebał ci fisting
To hołd dla tradycji, kurewstwu robię blis-trich
Tu nie doświadczysz prawy, nawet gdy zajrzysz do pizdy
Mam w chuju fejm i błyski, ze śląskiej ojczyzny
Nigdzie nie kopie tlen, tak jak tlen katowicki
Pierdolę umizgi, cisnę jak TGV
Z miasta do miasta, za szybą obraz się tnie
Każdy zawieszony w grze dobrze wie o czym gadam
Kiedy na miasto napadam lepiej przeżegnaj się

Nie pytaj skąd,
Jak tylko powiem 'co słychać?' to,
Ej, to jest Śląsk,
Wiesz kto tu jest i kto ma to flow,
To Fandango - nasza pasja to nasza broń
I nie trzeba wiele czasu, żeby spłonął twój dom.
Zamknij drzwi, rozpierdalam te osiedla w mig.
Leci bit przez głośnik i pcham ten syf.
To sezon żniw, choć ponoć całym światem ambicji.
I mimo iż rzucali kłody to udało się mi.
Ze mną moich ludzi hufce
Ruch serc i rymy tłuste
Masz przejebane, w podstawówce już miałem bandane
A w przedszkolu pimpowałem przedszkolanki
A w żłobku miałem bandanki i miałem fanki
I piłem szklanki whisky i Pepsi
Robiłem meksyk na lekcji, dziś piszę teksty z autopsji
Przez te, dziś sam prowadzę lekcje, powinni mi klepać czesne
Jadę na luzie tak jak gepard Chester
To gówno jest jak Western, siema Manchester
Wznosimy kubki wódki za kumpli w Anglii, smutni zdrowie
To idzie w obieg znowu, to rym z betonu
Szerokie spodnie z Europy wschodniej, przekaz dla ziomów
Życzę wam pięknych pań, wielkich domów
Tłustych aut wprost z salonu
I nowoczesnych telefonów
A poza tym, do zła niechęci
Miłości i szczerości
Dobrej pamięci i prawdziwości dla gry

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda

Jest coś trwalszego w życiu niż dziwki i forsa
Na przykład spróbuj z banknotem usiąść i spalić lolka
Sobie wyobraź, ty i banknot ujarani
A wokół ty i banknot, no i nic, cztery ściany
Mamy cwany ten świat i mam w butach słomę
Dlatego pchamy ten rap, tu na Bałutach z moim ziomem
Mój ziom, czyli brat, rodzina, krwi do mych honoru
Jeśli wierzysz w ten szlak, to w kpinach złych ludzi ignoruj
Przyjaźń albo hajs, hajs za przyjaźń - przestań
Nie mając nic, wiem że mam się wciąż do kogo odezwać
Sprawdź czysta energia, Ostry, kocham Tabasco
Jesteśmy w trasie dłużej niż w Polsacie Słoneczny Patrol
Nie kupi tego banknot, bo życia się nie wróci
Przez kolejne miasto, tak płynie rap dla ludzi
Tu dziś sprawdź to, to dla przyjaciół knocie
Bo jak narazie jesteś tutaj sam z banknotem

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda

Każdy ma swoich ziomków, takich na jakich go stać
Nie o hajs tutaj chodzi, tylko co im możesz dać
Od siebie, ziomek pójdzie za tobą, jesli jest ciebie pewien
Ja tam nie wiem, dziś nagrywam z raperami z innych stron
Nie jesteśmy ziomkami, choć oni mówią do mnie ziom
Elo, pasuje, ja tam inny styl szanuje i inne miasta
ZIP Skład - Warszawa, przez Poznań - K.A.S.T.A.
Do z Łodzi Tabaska
Mam wielu ziomków, którzy nie słuchają rapu
Nie obchodzi mnie to, dla dobrych chłopaków
Jesteśmy tacy, jacy chcemy być
Żyjemy właśnie w taki sposób, w jaki chcemy żyć
Gdybyśmy byli tacy sami, to byłby koszmar
Jestem sobą, nie udaję i tak ma pozostać
Jeszcze jedno na rozchodne
Szanuj to co masz
Żyj mocno - kochaj mocniej
I zachowaj twarz

Ziomek, pamiętasz
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Ziomek, to prawda
Ty to znasz od podszewki
Maniurki, kolendy i te wszystkie polewki
Te numery, które wycięliśmy, morda
Aż mi się nie chce wierzyć, że to prawda, morda
Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Najpierw pójdzie prosty, później idzie byk
Trzymaj mocno gardę, formuj szyk
Do boju słyszę krzyk, jakiś ryk, to nie wstrzyk
Tak jak i do tańca, do tego mam dryg
Bo różne sytuacje w życiu mam
Styl - cham, Full - cham, Ostry - cham
I nie sam to pcham
Bo życie to i atak, jak i uniki
Chłopaki z Bombatyki, z tej samej kliki
Tak jest, ci powiedzą, życie dało w dupę
Więc bardzo dobrze wiedzą
Oni bardzo dobrze wiedzą
Kminisz? to nie finisz, będzie więcej
Będzie goręcej, jak Sensei
Ta sztuka walki, to inna odmiana
Ciosów wymiana, lewa - prawa, zmiana
To technika trudna do opanowania
Dodatkiem do tego, są te nagrania
Uczyć będą tego różne sytuacje
Bo życie nie wakacje, wiem, że mam rację
Rozkmiń ten tekst, a znajdziesz podtekst
Mądry da radę, a jak nie, to chuj na to kładę
Chuj, chuj, chuj na to kładę, kładę, ta.

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Schowany za swą gardą, trzymam ją twardo
By ciosów od życia nie dostać, a sprostać
trzeba kontrować, czasem się schować
Niestety uderzenia da się blokować
Bo życie jest ciężkie, w nim wiele problemów
Więc nie daj sobie odebrać do życia tlenu
Walcz, walcz, jak życie do tego zmusza
Nie daj sobą pomiatać, nie daj się oszukać
Bo jest tak, będzie, zawsze i wszędzie
Że przez moją gardę cios nie przejdzie
Staram się chronić, oddawać strzały
Bo wiem, że ten świat nie jest doskonały
Póki co, wszędzie czyha zło
Dlatego twardo i nigdy nie na dno
Staram się tak żyć, żeby było dobrze
Żeby za szybko nie odbył się mój pogrzeb
Wyprowadzam ciosy i gotuję strzały
Przy mej twarzy garda, to mój kompost stały

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda i sierp ostry

Choć morda to nie szklanka, to gardę trzymać trzeba
Inaczej szklanki nie ma, but do ryja i na ryju kebab
Z uniesioną gardą tu się każdy wiem, że dobrze miewa
Z dumą nosi, tylko kurwa się panoszy pod nogami
Stara zasada między nami, że wśród swoich się wspieramy
To nie do przebicia garda
Chociaż nie raz przed oczami wizja marna
Jakby dla twojego farta
W końcu przyszła kartka z kalendarza czarna
Masz nas, a my mamy ciebie, frajerstwo się dojebie
Zawsze jakoś będzie, jesteś pewny swego, to nie jesteś w błędzie
Swoich się postanowiło, swoich się zdobędzie
Trzymając gardę, puścisz farbę, pięści będą pędzlem
Najlepszy atak, to obrona, wiedzą o tym Bezimienni
Południowa strona, nie ma mowy tu o forach
Nikt nic za darmo nie da
Życie nie oparte tylko na potrzebach
Tutaj nie ma przebacz
Dla nas oczywiste, jebać kurwy zawistne
Ręce w piąchy zaciśnięte, ale wśród swoich czyste
Życie nauczyło - broń się gardą, a nie pyskiem

Garda, garda, defensywa
Garda, garda, ofensywa
Garda, garda, mocny blok
Garda, garda, unik w bok
Garda, garda, szybki prosty
Garda, garda dzisiaj O.S.T.R.y
Tu jest Szpila, tu jest Firma,
Tu jest JP, Fanatcy
Tu jest Szpila, tu jest Firma,
Tu jest JP, Fanatcy

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Wchodzi do walki Szpila, dla niego to będzie chwila,
Drugie starcie , nie Idylla, prawy prosty Cię usypia,
Ekipa to fanatycy, jest tu Firma rap ulicy,
Inteligentni, nie dzicy, przeciw wrogom i policji,
Zanim uśpi, Cię sierpowy i doleci do Twej głowy,
Ujrzysz JP i żegnamy, zostałeś znokautowany,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,
a a w klubie to co lubię, w klubie R.A.P
R.A.P dziś napizgać się chcę.. e e!

Jeśli nie potrafisz ziomuś na koncercie ruszyć dupy
chcesz stać jak te słupy, ukryty, jointem skuty
bo zamiast zabawy jesteś tu w ramach pokuty
to skasuj nasze nuty, weź nie słuchaj, nie przychodź
wydaj hajs na piwo, idź zabaw się z dziewczyna
jeśli umiesz oczywiście, pokaż jaki z Ciebie wzorzec
może z ciebie jest kochanek slaby tak jak hip hopowiec
i numero uno twój priorytet to pozory, mówisz lubisz terrorym
przebrany w szerokie szmaty, ty lubisz te klimaty, pity, biby, baty
kobiety ich zalety, podniety te kolory, wywieszony jęzory
z koleszkami masz tu sunie, piękna co nie ginie w tłumie
tylko się wyróżnia, zgrabna ta nóżka, kusi widokiem pępuszka
zagadaj ja słyszysz, przecież w gębie jesteś mocny
podbij z nią na koncert, spal konkurencji mosty
to zabieg przecież prosty, bądź mężczyzna nie worek
nie stój sztywno jak kolek, skumaj po co tu jesteś
chcesz przeżyjesz fieste, nie chcesz jesteś leszczem
zamulony pizgasz fete, ten syf masz za zaletę
Twój urok osobisty nie podziała na kobietę
Nimfe czyli fetke, nie wnikam w preferencje
Dziś w klubie znaczy częściej, co dzień inne miejsce,
lubię być na koncercie gdy jest git atmosfera
lepszy bal niż afera, człowiek wie wtedy że żyje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje
to jest to co lubię w klubie, się z tematem nie kryje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Mam tu do zrobienia z chłopakami kawał sztuki
znaczna część nauki a do tego jest zabawa
często jest śmiesznie, często niebezpiecznie
szukasz dymu skurwysyn, lepiej nie chciej, strzesz się
te konflikty odwieczne, to dla nas nic nie znaczy
i ponownie mamy zwałe z miejscowych napinaczy
to wszystko tłumaczy, pierdole twoje jazdy
tylko twoja to jest brożka, chcesz ujrzeć w nas gwiazdy
a my w siódmym niebie, setki laif ekty na scenie
nie odciśnie ciśnienie, co nie spadnie jak u Pona
daje z siebie wszystko w pocie czoła nie skonam
nawet jeśli umęczony to z pewnością weselszy
z faktem, że ludzie skandują z nami większość naszych wierszy
łapy w górę, ludzie łapy, łapy w górę,
popierajcie i szanujcie wszyscy te hip hop kulturę
to lubię, nie truję, tym odbiorcy nie zdołuję
po przez bycie tym kim jestem się nie dowartościowuję
a moc które czuję, energie przekazuję
wprost do was od nas pozytywne wibracje
wiem, że mam racje, że mamy u was wsparcie
na starcie nie kłamie, dobrze wiesz nie przestane
rap jest tym lubię, tym co kocham, tak zostanie!
kochanie…

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Spytasz po co o tym mówię, bo lubię bo lubię
cała płytę mógł bym nagrać o sytuacjach w klubie
nie wykorzystam swej pozycji by mieć zyski
by wejść w tematy fikcji, by pomacać twe cycki
tylko dlatego, że jestem tym kim jestem
że jednym reki gestem mógłbym w moment je przywołać
przygadać, adorować, udać fajnego gościa
grać po to, to obciach, chcesz się oprzeć na korzyściach
będąc znanym chcesz cos zyskać, to lubisz ja mam dystans
jak każdy artysta, pono czeka sram na wizje
na twego wizażystę, na bajer z teledyskiem
nie dbam skurwysynu o tak zwany wizerunek bo go nie posiadam
i zyskuje tym szacunek, a ty po co wrzucasz te suki na klipy?
skoro żadnej z nich nawet nie wyliżesz cipy
ja mam dość tej lipy w stylu macho rodem z wioski
rym Częstochowski plus ludowy refren skoczny
u nas nowy hit z opcji pod tytułem życie
autentyczny piling słów co maja pokrycie
których słuchają ulice osiedla w dużych miastach
dopiero się rozkręcam, to dopiero namiastka
skończę gdy krzykniesz basta! Ratuj się ucieczką
do swych zmyślonych spraw które nazwiesz kiedyś klęską
kurwa…

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki
Wpadasz do klubu w którym widzą cię zbyt często
Przeciskasz się przez tłum, dusisz się, bo od dymu gęsto
Zaczyna działać coś co w*****łeś przed klubem
Próbujesz dojść do baru lecz chodzenie przychodzi z trudem
Więc zmieniasz plan ruszasz w tan, jesteś pan, pełen szpan
Bujasz się sam ostatni gram
Spalasz to, wjeżdża ciężki stan
Podnosisz się, nie wiedziałeś, że upadłeś
Prawie jak w życiu kiedy lądujesz na dnie
Widzisz te panie poruszają się zgrabnie

Chcesz je dla siebie ale chyba nie stać cię
W końcu bar i kolejna dycha, kupujesz kielicha
Będziesz rzygać, schylasz się pod bar, wypuszczasz pawia
Obrzygałeś nogi *****iela bramkarza
Jaki był koniec sam sobie to powiedz
Nie zapomnisz tego nigdy przez blizny na głowie

[x4]
Piwo, piwo, wódka, wódka
Joiny, jointy, ścieżka krótka
Dobra nutka, prostytutka
Trochę przegiąłeś, ja mówię o skutkach

Tym razem z tymi, których dawno nie widziałeś
Kupiłeś dwie koperty, gestem się popisałeś
***** wszystko na pokaz, niech widzą ile masz hajsu
Zadłużyłeś się u ziomka i pożyczyłeś łańcuch
Teraz jak kozak dzwonisz po *****y
Mówisz, że je znasz, że dają ci dupy
Ziomki chcą ale nie mają floty
Ale ty napizgany rozdajesz banknoty
Trochę się dłuży, walisz kielicha i ściechę
Siadasz wygodnie i czekasz na efekt
W końcu są cztery młode świnie
Każdy ma pokój i czasu po godzinie
Zwykle coś ginie w tych płatnych pornosach
Tym razem znowu każdemu ginie forsa
Po robocie panie wy*****ne bez zapłaty
Znowu pech, bo nie unikniesz kary
Suki z burdelu mają ochronę
Więc sam się domyśl jaki był koniec

[x4]
Piwo, piwo, wódka, wódka
Joiny, jointy, ścieżka krótka
Dobra nutka, prostytutka
Trochę przegiąłeś, ja mówię o skutkach

Kawałek opisowy nie dla przestrogi
Każdy ma łeb i wie co robi
Swoje skutki ma każdy ruch
Więc uważaj kiedy znów kreska i buch
Narkotyki, towar, stuff, dragi
Ty wiesz o co be, z tym łatwo przesadzić
Chcesz to to bierz, ja umywam łapy
Mam połówkę Absoluta i piję za kumatych

[x8]
Piwo, piwo, wódka, wódka
Joiny, jointy, ścieżka krótka
Dobra nutka, prostytutka
Trochę przegiąłeś, ja mówię o skutkach
PiH Endefis i Miexon
Uwierz w to, że wielu z tych co odeszło
Może nie wrócić już nigdy
Bo łatwo kogoś stracić a trudniej tu przyjąć
Kiedy się o tym myśli widzisz
Jak nieświadomie można pożegnać kogoś
Widzisz to żyj z tym i spróbuj zostać tą samą osobą
Wśród wielu zdarzeń które były
A wracając na nowo pokazują ci jak może
Ranić jego słowo Boże wybacz nie tylko mi ale im
Że doskonały nie jest nikt
Ale powiedz który z nas miał nim być I który z nas wiedział że tych co już nie ma
W pewnych chwilach właśnie ich najbardziej nam potrzeba
Spójrz cofnięcia czasu nie da się kupić
Ani sprzedać i pamiętaj o tym
Bo każdy miał chwile ze nieświadomie kogoś żegnał
Ja codziennie na to patrzę
Bo wielu żegnałem na zawsze

Ref. x2 Niech wrócą te chwile nawet na krótko
Zawrócić czas wykręcić ramiona wskazówkom
Niestety bez odwrotu znicze się palą
A złe wiadomości najszybciej docierają

Nie ma odwrotu jest tylko jeden sposób
Trzeba pogodzić się z nieuchronnością losu
Nie zgadzam się na to ból będę tłumił w sobie
Nie chcę słyszeć że na ciebie też przyszła kolej
Przełknąć pigułkę mimo że jest gorzka
Dlaczego mam to zrobić bo chciał los tak
Szczęśliwej drogi już czas i z nikąd raptem
W jednej chwili życie potrafi przeminąć z wiatrem
Drzwi otwarte wychodzisz powiało chłodem
Gdybym znał przeznaczenie nie pozwolił bym ci odejść
Ciebie już nie ma a świat stracił na wartości
Wspomnieniami karmię bezsenności głód tyle słów
Znów nie usłyszysz ich kolejny żal zimnych fal I tanich krzywd często się odwracam
Czuję że jesteś obok milczysz
Wiem że to twój duch na ulicy mnóstwo lat minęło
Tęsknie za tobą żałuję
Twojego głosu mi bardzo brakuje
Twarz jak żywy w pamięci krew płynie w twoich żyłach
Zimny marmur mi ciebie nie przypomina

Ref. x2 Niech wrócą te chwile nawet na krótko
Zawrócić czas wykręcić ramiona wskazówkom
Niestety bez odwrotu znicze się palą
A złe wiadomości najszybciej docierają
Uczucie pustki nawiedza mnie w tych momentach
Gdy myślę o tych których nieświadomie miałem żegnać
Ktoś bliski z losem o życie przegrał grę
Zwalniam bieg krew wtedy doceniam
Wizerunek który został tylko we wspomnieniach
W pamięci szukam wspólnych chwil ostatnich
Teraz już wiem że miały miano pożegnalnych
Wtedy taki bieg wydarzeń wydawał się nierealny
A teraz właśnie mój świat świeci pustką
Został żal mi i sumienie nie da usnąć
Gdy przyglądam się tym niepotrzebnym kłótniom
Zdałem sobie sprawę jak bez ciebie jest mi trudno
Chciałbym tyle ci powiedzieć przeprosić
Lecz za późno jeżeli jest Bóg to nie ginie się na próżno
Gdybym czas cofnąć mógł to byłoby łatwiej
Jak na razie życia teraz uczę się uważnie
Zawsze znajdę moment gdy powoli i uważnie
Pomyśleć że każdego z moich bliskich gwiazda zgaśnie

Ref. x2 Niech wrócą te chwile nawet na krótko
Zawrócić czas wykręcić ramiona wskazówkom
Niestety bez odwrotu znicze się palą
A złe wiadomości najszybciej docierają
Letni wieczór,mały pokój w bloku,
On ledwo przytomny,ona przy jego boku,
W głowie ma sceny z jego kolekcji pornosów,
Cały wieczór myślał,jak znaleźć na nią sposób.
Postanowił,że nie zmarnuje tej okazji,
Zdarł z niej koszulę,rozerwał stanik.
Monitor komputera rzucał ich cień na ścianę,
Włączony skype,na żywo transmitowane.
Piętro niżej koledzy mieli niezły ubaw,
Podnieceni oglądali,jak ziomek dupe posuwa.
On zajarny resztę wódki na nią wylał,
W bani się cieszy,że wszyscy widzą jak ją dyma.
Chował twarz,żeby go nie rozpoznali,
Jak wrzuci do sieci,całemu światu się pochwali.
A koledzy-widzowie razem postanowili,
Że też chcą takie czternaste urodziny..

S.E.X. - Sex, Edukacja, Xtasy. x4

8 lat podstawówki,4 ogólniaka,
3 na studiach,15 lat już w lata.
Pełna głowa,puste kieszenie,
Wyjazd na zachód,może tam będzie lepiej.
Po wielu próbach,nastawiony negatywnie,
Pierdoli ten kraj i pojebany system!
Ostatnia szansa,otwiera swoją firmę,
Szybko się zawinął,bo państwo zbyt chciwe.
Każdy jego ziomek po rodziach przejął biznes,
On po swoim starym ma na sercu bliznę.
Czy Tobie jest to bliske? Czy znasz tę historię?
Czy mówię o Twoim ziomku,czy mówię o Tobie?
Każdy chce mieć lepiej i żyć na poziomie,
Nie w wynajętej kawalerce spać na podłodze.
Jego po nocach męczyły te same sny,
Los dziewczyny z filmu na czternaste urodziny.

S.E.X. - Sex, Edukacja, Xtasy x4

Pobity przez życie,to są jego słowa,
Z rysą na psychice chciał zacząć od nowa.
Znalazł pracę,przedstawiciel handlowy,
Komóra,laptop i seicento służbowy.
Wyjechał z Poznania,dostał awans,
Wyższa stawka,myślał,piękna Warszawa.
Nie wyrabiał planu,nie wiedział o co chodzi,
Koledzy po fachu polecili mu doping.
Zaczął pizgać mocniej,coraz częściej posyp,
Było pięknie,bo nie brakowało forsy.
Żył ponad stan,bo tak żyli wszyscy,
Kredyty w banku i kredyty na zeszyty.
Nagle stracił pracę,szef znalazł towar,
Odcięta gotówka i reakcja łańcuchowa.
W obcym mieście,sam ze sobą nie dał rady,
Na głodzie samobójstwo ze łzami na twarzy.

S.E.X. - Sex, Edukacja, Xtasy!
pozdro ;)
Raz na jakiś czas spokój, raz na 27 lat pokój
Może los zbyt hojny?
Nie wiemy czego chcemy, chcemy wojny!

Kości zostały rzucone, znów płonę ogniem odwetu
Słone łzy, słone wspomnienia, mówią maltretuj nieprzyjaciół
Nawet gdybym wszystkich ich wytracił
To pojawią się następni chcąc ich pomścić
Nie mam już litości ani przebaczenia, chcę widzieć krew
Ich krew wszystko pozmienia wbrew co mówią wierzenia
O zemście chcę przejść więc wyrąbię sobie przejście
Tak robią tysiące w każdym mieście, a miliony na tym grobie
Grób na grobie, trup na trupie
Bo grupa dorównuje innej grupie
Dominacja - tego chcemy
Więc przemy do zderzenia, wojna
Dla podboju lub dla wyzwolenia - wojna
Jej zniszczenia, okrucieństwa
Pokazują ile w nas szaleństwa siedzi
Trzeba z kimś bojować, a najbliżej są sąsiedzi
Nie daj się uprzedzić, walisz w mur
Palisz dwór więc i przyjdę spalić twój, nowy król!

Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz temu stawić opór
Chcemy wojny!

Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz temu stawić opór
Chcemy wojny!

Gorąca krew na ulicach i osiedlach
Tutaj napięcie rośnie choć Polska niepodległa
Co z tego co? jeśli sami ją ograniczamy
Na ustach piana, dzikie pięści jak dynamit
Ta ostatnia wojna tylko trąca nas oddechem przodków
Nie czuliśmy bólu smrodu, krzyku noworodków
Branych na rzeź piekielnych rytmach obozów
Palonych ciał, ognisk, zabójczych mrozów
A teraz 60 lat mija posępne ryje mijam
Z ambicją ruch co chwila, w każdym na zbyciu szyja
Kto kogo sprzedał, kto mocniej mu dojebał
Kto ma kosę, a kto pedał, tego słucham na rewirach, tak
Nabuzowani koksem do pierwszego bólu
Pewni siebie w chuj, w chuj niebezpieczni dla ogółu
To szwadrony śmierci napizgane tabletami
Nie chcą gadać i zabiją cię, bo nie umieją ranić
Anno domini dwa dwa zera pięć, sześć, siedem (osiem, dziewięć)
Co dalej ja nawet nie chcę wiedzieć, taa
To nie jest proste jeśli w głowie ciągły orient
Żyć tu i nie dać się zabić - po tym poznasz wojnę

Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz temu stawić opór
Chcemy wojny!

Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz temu stawić opór
Chcemy wojny!

Jest wybór, każdy posiada wybór
Najsłabsza i najmniejsza z figur
Plus granat to zamach - wybuch
A złe myśli czyść, wyślij do archiwum
A złe sny - zapomnij, schowaj pod własny śpiwór
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz stawić opór
Pozbawić strachu i szoku
Miałeś ruch nie powstrzymanej krwotoku trup
Klub od nich zlane deszczem
Student trafia na grupę, same grube wieprze
Szedł, spokojnie szedł nic nie czuł jeszcze
Szedł jak krew z aorty bezszelestnie
Wojna, zjednoczyłaby nas wojna
Czwarty rozbiór i w ogniu flaga, i akcja zbrojna
Jedność, idąc po niepodległość
Dziś ją mamy i strzelamy do siebie, wszystko jedno

Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz temu stawić opór
Chcemy wojny!

Masz ruch - możesz mącić spokój
Masz ruch - możesz wznosić topór
Masz ruch - możesz temu stawić opór
Chcemy wojny!
Kocham i nienawidzę być sam,
Kocham, bo nienawidzę tych dam,
Zabierają mi wolność którą mam,
Którą tak cenię, o którą tak dbam,
Nienawidzę bo nie udało się nam,
Choć mieliśmy tak pięknie skrojony plan,
Nie otworzymy już zamkniętych bram,
Po raz kolejny praktyka teorii zadała kłam,
A w teorii mieliśmy być wolni,
Razem i osobno chyba jesteśmy niezdolni żyć,
Niezdolni by, jakoś to ogarnąć,
Wiem w życiu nie ma nic za darmo,
Za każdą decyzją ukryte są koszty,
Z dnia na dzień staliśmy się sobie obcy,
Wiem, jestem swego losu panem,
Ale to wyzwanie jest jak podróż w nieznane,
I widzę same znaki zapytania,
Czy potrafimy żyć bez zaufania,
Ja odpowiem Ci bez zawahania,
Ale najpierw odpowiedz sobie sama.

Ref.
Każde Twoje zdanie
Jest, jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
To zdjęcie na ścianie
To tylko pozostanie
To po nas pozostanie
Tracę zaufanie X5

Jestem facetem, czasem wzrok ucieka w bok na inną kobietę.
Ale przy Tobie czuję się najlepiej..
Jesteś jedyną wśród setek, tysięcy.
Coś niezwykłego jest między nami,
Znaliśmy się na wylot, dzieliliśmy niemal każdą chwilą,
Chyba dobrze nam ze sobą było,
Czy to miłość, czy tylko zażyłość,
Nie wiem -- ważne że to się zdarzyło,
I chyba nam odbiło, to się na nas odbiło,
To prawie nas zabiło, serce mocniej zabiło,
Była adrenalina, było ostro,
I chyba nas poniosło to chyba nas przerosło,
Dziś chcę zaufać Ci -- jak kiedyś,
Wspólne chwile razem znów przeżyć,
W każde Twoje zdanie znów wierzyć,
Robić razem znów to co należy.
Ref.
Każde Twoje zdanie
Jest , jest podejrzane
Tracę zaufanie
Do Ciebie Kochanie
To zdjęcie na ścianie
To tylko pozostanie
to po nas pozostanie x2

Tracę zaufanie x6
Mówią , jesteśmy bez ambicji, nie wierz im w tą gadkę w ogóle
czy gość bez ambicji próbowałby żyć z muzyki
jak poczuję już ten stan, uwielbiam to i chce czuć mocniej
jestem wolny jak ptak i mam siłę bomby atomowej
hip-hop jest we mnie, żyjemy w symbiozie
lubię obdrapane mury i dachy, bo czuję puls miasta o zachodzie
dla kamer nieuchwytny, wpadam na ławkę na parę szybkich
-siemasz co tam? -siemasz lipsztyk, jest to samo, jebać wszystkich
mam już dość mądrali , pan kurwa perfekcyjny
na mój rap nie ma skali i za to dziś wypijmy
i choćby cię olali ci wszyscy nieomylni
ja jestem z tobą, bo tacy jak my nie odpuszczają nigdy

I choćby miał dziś stanąć cały świat będę grał
wierze w nas i nikt nie wierzy bardziej niż ja
a jak zlecisz w dół, man weź ich łajbę na dno
przysięgam jeszcze raz kurwa zrobię to samo
Choćby miał dziś stanąć cały świat będę grał
wierze w nas i nikt nie wierzy bardziej niż ja
a jak zlecisz w dół, tam weź ich łajbę na dno
przysięgam jeszcze raz kurwa zrobię to samo

Ej , kto mi pomoże zrobić to lepiej
nie mam już czasu patrzeć wstecz
mam trochę tracków jak Młody i Pezet i grosz jak V na szlaku po czek
kiedyś myślałem że tylko ja wierze, że zgarnę tą pieprzoną pęgę i fejm
Step podał rękę, puścił to w eter i wjechałem z buta jak SOB
fenomenalnie przynosi projekt , nikt się nie kapnął że nic nie robię
kilku wieśniaków zlało się w spodnie gdy redy grały i nasze melodie
Dawno nie śmiałem się tak bardzo na naszych ofertach
laski łapy pchają gdzieś tam
obok moja niunia czeka czeka czeka czeka- czekaj
i patrz jak robimy rap ponad horyzontem łap mnie jak pijemy brat
to ten sam Kajman, to ten sam Pezet to ten sam Młody M
i wierzę że każdy z nas jest taki jak w ten dzień
gdy po raz pierwszy zaczynał tę grę

I choćby miał dziś stanąć cały świat będę grał
wierze w nas i nikt nie wierzy bardziej niż ja
a jak zlecisz w dół, man weź ich łajbę na dno
przysięgam jeszcze raz kurwa zrobię to samo
Choćby miał dziś stanąć cały świat będę grał
wierze w nas i nikt nie wierzy bardziej niż ja
a jak zlecisz w dół, tam weź ich łajbę na dno
przysięgam jeszcze raz kurwa zrobię to samo

Ja idę na szczyt a to rodzi wrogów
i biorę kilku ziomków ze sobą
jak mamy z tobą przegrać stary miej pewność
zabieramy cię ze sobą do grobu
i żaden taki cwany wymuskany szczwany lis
nie zerwie sztamy między nami taki typ stosując taki tani chwyt
bo gdy płyniesz na fali w tym kraju
to czujesz się jakby do ciebie strzelali
sam tu doszedłem niektórzy zostali
postawiłem wszystko na szali
tu skąd jestem nigdy nie było przebacz więc jebać to
i tak się znajdą tacy co za plecami powiedzą że na bank przegrasz to
ziom zmieniasz coś ja też zawsze chciałem uciec stąd
idziemy przed siebie, idziemy do celu, idziemy już tyle lat pod prąd
nie po to żeby grać o tron, te słowa nadal znaczą coś
i będę o tym pamiętał nawet jeżeli gdzie indziej będzie stał mój dom

I choćby miał dziś stanąć cały świat będę grał
wierze w nas i nikt nie wierzy bardziej niż ja
a jak zlecisz w dół, man weź ich łajbę na dno
przysięgam jeszcze raz kurwa zrobię to samo
Choćby miał dziś stanąć cały świat będę grał
wierze w nas i nikt nie wierzy bardziej niż ja
a jak zlecisz w dół, tam weź ich łajbę na dno
przysięgam jeszcze raz kurwa zrobię to samo

Nie patrz na innych niech inni patrzą na ciebie ej x4

Jestem Młody M..
Jestem autorem współczesnych kronik..
Patrz jak robimy rap..
Gram na sto bo ziom..
Idziemy już tyle lat pod prąd..

Ja nie patrzę na innych, niech inni na mnie patrzą
Nie patrzę na innych, niech inni patrzą na mnie
Nie patrzę na innych, niech inni na mnie patrzą
Nie patrzę na innych, niech inni patrzą na mnie x2
Czujesz? To przepełnia cię ta ‘Al-Hub’
Masz to jak w banku
Wejdź proszę, a ja kilka słów tobie dam tu
Mój adapt pełen prawdy - bądź pewien
Prezentacja siebie treść będzie lśnić jak gwiazdy
To jak spacer po mieście przyglądając się lampom
Światła miasta nostalgiczna podróż tak jak amplo
Delektuj się grappą usiądź wygodnie pomyśl
A ja zabiorę cię do miejsc gdzie jak z tysiąca jednej nocy
Pierwsze kroki - "Bismillah",
Przyszłość tylko „inshallah”, co chwila "Allahu Akbar"
Kierunek życia wyznacza Al-Kibla
Uśmiechnij się pomyśl o bliskich
Codzienne modlitwy i każda sekunda "Bi-Ismi"
Wewnętrzny Jihad walka ze słabościami
Po grób szukanie wiedzy i akceptacja zjawisk
Dużo pułapek życia z nich wyjdę bez kłopotów
Ten świat stworzyły idee wielkich filozofów.

Miłość do życia, miłość do prawdy, miłość do wiary
Ufność w przeznaczenie determinuje moje istnienie
Na twarzy uśmiech, czuję to ciepło
Ten ogień płonie blokada trosk, niewinny jak dziecko
Jak wosk się topię gdy słyszę Twój głos
Mnie zmienia jakby półmrok
To dudni jakbym w głowie miał boombox
Jest pusto, skupiam się, kiedy sam jestem
Głaszczesz moją głowę jak bym był dzieckiem
Myśli nieobecne czuję jakby ktoś siedział mi na plecach
Jakby dotknęła mnie ręka proszę nigdy nie przestań
Suhra w rękach, pragnienie wiedzy o wszystkim
Ile jeszcze mamy czasu, kiedy to całe zło zniszczysz
Codziennie mówią o nas i wytykając nas palcami
Kłamią, że Święty Koran uczynił nas fanatykami
Popatrz nam prosto w oczy i oceń dopiero jak poznasz
Ponad miliard fanatyków dobra.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo