Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Na dobre chyba już minęły dobre dni
bo mam bumboxa w kuchni i mam spory problem z nim
jest stary, ale miał warunki, żeby wytrwać
bo primo, zwykle tam leciał Preemo, a secundo Pete Rock
lub na przykład taki tercet w nim grał
Ibrahim Ferrer, Grzegorz Turnau i Sticky Fingaz song grał
a ja z nim wraz byłem dbając głównie o to
by miał staranne wykształcenie i w tym dzisiaj drzemie cały mój kłopot
a, i bolączki moje stąd są
że mimo wszystko wciąż pragnę być na bieżąco
więc znoszę do domu nowe płyty
ale co mi po płytach?
gdy on nie chce ich widzieć i nie chce ich czytać
i chuj, kiedyś był zdrowszy, działał
świetnie
dziś nie czyta płyt młodszych niż pięcioletnie
ty, możesz mi wierzyć, chociaż nawet nie musisz
ten bumbox na ich temat nic z siebie nie wydusi
to nie jest tak, że próbowałem zbyt rzadko
na nic groźby, na nic przecieranie płyt szmatką
dałbym mu spokój, ale ten bandyta
nie chce czytać nowych płyt, ale w ogóle coś by poczytał

[x2]
jak chcesz to się przypatrz i krzycz, że lipa i wstyd
tym niemniej ten bumbox już nie czyta tych płyt
to wypadł mu tryb, czy nawet trybik
dość, że gdy mu daję nową płytę, on udaje, że jej nie widzi
i ciśnienie skacze mi teraz w górę
bo mój bumbox uciekł od muzyki w literaturę
i zamiast wyświetlać numer tracku i czas jego trwania
formułuje wyświetlaczem literackie żądania
pisze mi na przykład- niech będzie Marquez
więc kładę koło niego "Generała w labiryncie"
jest czwartek a już w piątek inny most wanted Dickens
daję mu "Klub Pickwicka" i mam względny spokój na weekend
widzę jak on się w to wgryza
tak gdy koło niego napoczęty Singer, oczywiście Issac
"Cienie nad rzeką Hudson" i to spore
bo rzuca je "Trans-Atlantyk" "Pod specjalnym nadzorem"
a na nim "Śniadanie mistrzów" je "Trzech muszkieterów"
czwarty nie je, od tygodnia tańczy "Na cudzym weselu"
co do celu to chyba się składa tak
że trasą "Moskwa-Pietuszki" łajba płynie do Babadag
i biada na tych co przeoczą tę scenę
gdy buszujący w "Gronach gniewu" napierdala w blaszany bębenek
a na zachodzie zmian wiatr sunie, więc
Katarzyna Blum traci cześć z całą "Rzeźnią numer pięć"
jest li w istocie szlachetniejszą rzeczą
że ten bumbox morzu nędzy stawił czoło choć nieco
i nie wiem czy to już olśnienie
ale odkąd przestał czytać nowe płyty zaczął czytać ze zrozumieniem

[x2]
jak chcesz to się przypatrz i krzycz, że lipa i wstyd
tym niemniej ten bumbox już nie czyta tych płyt
to wypadł mu tryb, czy nawet trybik
dość, że gdy mu daję nową płytę, on udaje, że jej nie widzi
Bosski:
(Moją bronią rap)
Nasza broń to rap ulicy oraz hardcorowe słowa,
Nie potrzebujemy gnata oraz tak jak wielu noża
Nie potrzebujemy kija ani nawet ziomuś pięści
Choć być pewnie możesz tego ktoś z radością nas wyręczy
Wielu takich nieboraków, co się czują nazbyt wielcy
Nic nie robiąc wam pozwolę dalej niszczyć się w tej nędzy
Wielkie ego oraz duma to jest Twój do trumny gwóźdź
Spuść to w kiblu jak najszybciej nie potrafisz to się zmuś
Wielu wielkich kurwa kotów, popełniło głupi ruch
Prując się do dobry ludzi, wiele czynów, wiele słów
Nasza broń to są zasady, nasza broń to jest szacunek
Nasze rymy to pociski, a rap to nasz rynsztunek
Jedyny Twój ratunek to do życia jest pokora,
Trzeba byś zachował się jak trzeba gdy nadejdzie pora
Wypowiadaj się na forach, dziwka ta mentalnie goła,
Jednak to nie moja liga sam se wbijaj w dupę kora

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Tadek
Nasza broń dłużej niż my będzie walczyć na tym świecie
Nasze słowa w tym kawałku, na tych płytach i na necie
Nasza nuta na kryminał do ziomka leci w rakiecie
Mocy słowa te nie stracą nawet jak mnie zabijecie,
Wy nawet nie wiecie ile dla mnie słowa te są warte
To nie głupie pierdolenie, bo tym życiem jest poparte
Weź wyciągnij z nich zasady, żeby były Twoim skarbem
Słowa te nigdy nie zginą, choć sam prawie raz umarłem,
Choć bym miał się sam ukrywać, moje słowa wnet wypłyną,
Będą walczyć gdy w ukryciu zajmę się swoją rodziną,
Dla Krakowa są złe czasy, może one wreszcie miną,
Stwórca w wielu tu przypadkach chyba gnój pomylił z gliną,
W honor tego co Cie sprzedał nasza nuta wbija nóż
Niczym szable lecz z napisem "Bitą kurwą jesteś już",
A Ty siedzisz już pod cela, na twym zdjęciu w domu kurz
Chcesz zobaczyć swoje dzieci ziomek oczy swoje zmruż,
Bo niestety nasze słowa, to broń biała i szlachetna,
SYSTEM z kopytem przy głowie twej, na ziemi chce Cie zdeptać
Tutaj wielu napotkało już za życia próbkę piekła
Nasza broń nie zmieni frontu, Firma znowu Ci przyrzeka

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Popek
Moją bronią są słowa, moją bronią są pięści,
Moją bronią jest wszystko w zaciągu ręki,
Moją bronią rap któremu jestem wierny,
Dzięki tej muzyce pozostaje nieśmiertelny, właśnie tak
Wszyscy wokół myślą, że jestem jebnięty
Nasz hardcorowy rap, nie jednemu wybił zęby,
Nasza grupa ludzi to odział zamknięty,
My nie składamy broni, jebać męty,
System robi ludziom na ziemi piekło
Ale z nami to nie pójdzie wam tak lekko(nie),
Naszą bronią wiara, odwaga i męstwo,
10 lat jadę z misją, tępić te kurewstwo,
Ale jak się ma obronić katowane dziecko?
Ojciec na śniadanie grozi mu pięścią,
Jak dorośnie, podziękuję wam na pewno
Na razie wychowuje go getto

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja
Ref: (2x)
Ze śląskich ulic płynie przesłanie
Że złamać nas człowiek ty nie jesteś w stanie
Nikt nas nie złamie, rap nas prowadzi
Choć krętą drogą to nikt tu nie zdradzi

Ciężkie charaktery wiesz mamy silną wole
Stare rany bolą chociaż ich nie sole
Dalej w swojej branży choć kryminałem straszą
Tam stalowe kraty ludzki zapał gaszą
Szczery rap od serca tutaj żadnej zmiany
Tylko konkret ludzie a na ścierwo ściany
Kopa lat za nami i dalej swoje pijemy
Dopóki ikry styknie to nie przestaniemy
Kieruj się sercem i kieruj się rozumem
Pamiętaj, że prawda nie zawsze idzie z tłumem
Jeśli jest taka potrzeba nie unikam konfrontacji
Proste, że wyjście jest z każdej sytuacji
Choćby gardło pełne krwi i mordę obijali
Nie złamią nas bo nie jedni próbowali
I chociaż nie ze stali, nie złamią nas
Zdobędziemy to co nasze, na wszystko przyjdzie czas

Ref: (2x)
Ze śląskich ulic płynie przesłanie
Że złamać nas człowiek ty nie jesteś w stanie
Nikt nas nie złamie, rap nas prowadzi
Choć krętą drogą to nikt tu nie zdradzi

Płynie gadka szczera w nas rap nie umiera
Tera era rapu ulicznego nie rozkminiaj tego
Nasze ego rap świat szlak świadomie obrany
Dla dobrych słuchaczy nigdy tempa nie zwalniamy
Teraz my trzeba robić swoje
Nawet gdy jest bardzo źle przy swoim zdaniu stoję
Rap diament powietrze zawsze z bitem lepsze
Wietrze ja na brak weny nie narzekam
Słowa płyną z serce rap który ma przekaz
Temat rzeka szeroka cztery świata strony
Dym KNF i głośne biją dzwony
Głośno biją dzwony, to dzwony bezimiennych
W których duszy bije górnośląskie serce
A ja jade dalej z tym tematem
Od kilku dobrych lat my się zajmujemy rapem
Rap – subkultura , która pokazuje drogę
Na ile jestem w stanie to ja zawsze ci pomogę
I każdy tak ma pewnie częściej bywa ciężko
To z życiowych błędów rap powstaje gęsto, często

Jak kiedyś tak i teraz znowu wspólnie na numerach
Bezimienni to nie teatr tylko śląski rap przy sterach
Niech pedałów to doskwiera to nie temat o frajerach
A o mocnych charakterach, chłopców z dobrych domów
I nie mówię po kryjomu „Verba Veritatis”
Jeszcze raz zobaczysz i zadziała to na ciebie jak
Adrenaliny zastrzyk, spal ten plac
I niech zrobi się zadyma Bezimienni teraz my
Wciąż trzymamy ten sam klimat to z wyboru jest rodzina
I nie ma co rozkminiać, na facjacie brak komina
Bo to nie czas i godzina brat
Brat to uliczny hardcore prosta zza krat
I choć minie parę lat to nie ma co się łamać
Bo to nie jest rana, która się nie goi
A do celu dojdę choćbym szedł powoli
Choć będą ranę solić to nie złamią nas
Tak jak kiedyś tak i teraz Bezimienni cały czas

Ref: (2x)
Ze śląskich ulic płynie przesłanie
Że złamać nas człowiek ty nie jesteś w stanie
Nikt nas nie złamie, rap nas prowadzi
Choć krętą drogą to nikt tu nie zdradzi
To do ciebie, niech ludzie poznają o tobie prawdę
niech wiedzą jaka jesteś, niech poznają słodką Magdę
pamiętam tamtą akcję, co do mnie powiedziałaś
jak moją matkę może ruchać typ chory na raka
szczerze to nie wiem ,ale po tym w oczach miałem łezkę
choroby są ci śmieszne jak każdy suko zdechniesz
nie radzisz sobie w życiu, to w życiu innym mieszasz
żałosne to co wrzuciłaś na Kame na neta
albo to co powiedziałaś na temat narkotyków
ona to nie ty, lepiej już nie wrzucaj tego syfu
i co to za historie, że niby do ciebie dzwonie,
że grożę chłopakowi, że to jeszcze nie koniec
dajcie spokój czekaj jeszcze kilka słów o Angli
robiłaś mnie w chuja wiedząc, że się nie dowie Dawid
pamiętasz jak mówiłem, że nigdy ci nie ufam
racje miałem, twoja misja to nigdy nie schodzić z fiuta

ReF.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem

Pamiętasz ten dzień, głupia suko, kiedy umarł Damian?
twoje sztuczne łzy i w moim sercu rana
wtedy mówiłaś tak czule, pomyślałaś ,,go przytule"
a wieczorem ktoś pewnie obsługiwał cie swym chujem
razem wtedy byliśmy, lecz nikt o tym nie wiedział
Pamiętasz dzień pogrzebu, co wtedy Dawid powiedział
''proszę pojedź ze mną, bo sobie nie radze, nie mam siły''
'nie dam rady. Będzie dobrze. Idę do Pauliny.'
czy pamiętasz moją minę i to jak mówiłem 'proszę'?
największy wróg wtedy, by do domu ze mną poszedł
wtedy czułem się jak szmata, jak dziwka, jak kurwa
uważaj los odpłaca, mówili, zwykły pustak
dobrze, że cie pojebałem suko, że z tobą zerwałem
bo dzięki temu cudowną dziewczynę pokochałem
nie dorastasz jej do pięt, jednym zdaniem by cię zjadła
jesteś gówno warta i do tego bardzo łatwa.

Ref.
To nie dis, tylko święte słowa
chciałem coś wyjaśnić, przyszła na to pora
usiądź wygodnie i posłuchaj to przez chwilkę
a zobaczysz, że ten ktoś jest w owczej skórze wilkiem
Nie nie nie to nie dis tylko świete slowa
chcialbym cos wyjasnic przyszla na to pora
usiadz wygodnie i posłuchaj to przez chwilke
a zobaczysz, że ten ktos jest w owczej skórze wilkiem
Pierwsza zasada - typ ponad niunię
Choćby nie wiem jak była dobra, rozumiesz?
Ziom miał ją najpierw, to nie ruszę jej
Choćby stała tu i teraz bez majtek
Jeśli coś czuł do niej kiedyś, to wybacz
Jak miałbym robić ją, potem pytać go co słychać
I w tym przekonaniu zacząłem tamten wieczór
Z sześcioma piwami i bez złych przeczuć
Je-jest imprezka, pa-padło hasło
Najebałem się, bo w nocy nie mogłem zasnąć
Łóżko, lampka nocna, jakiś komputer
Nie myślałem, a właściwie myślałem fiutem
I w tej scenerii między grudniem, a styczniem
Zrobiłem ją raz w japę, raz klasycznie
Ledwo pamiętam imię, nie myślcie, że kojarzę tą chwilę
Miałem ze trzy promile, ile razy wracam myślami do tej najby
Pamiętam ją mówiącą - jestem singlem, zatańczmy
Masz kogoś? jestem sama, zatańczymy?

Skąd mogłem wiedzieć, że ta dupa była wcześniej na moim sąsiedzie
2cztery7, jestem czujny, a on już tu jedzie

To był deszczowy wieczór, oglądałem telewizję
Wybory Miss wiesz, dzwonek, patrzę przez wizjer
To ziom Tomek, myślę dawno nie był u mnie
A on pięścią mnie w zęby, widzi mnie w trumnie
I dość paskudnie mówi, że ziomki mnie spalą
Mówi - Karol zabawiałeś się z moją lalą
Halo, jak ta sprawa trafiła na wokandę
Sama się przyznała, że puściła go kantem
Że kochankiem był podobno raper znajomy
Tak, miałem parę ex, ale nie chrapkę na żony
I chcę być fair tu, miałem te drugiego sortu
Nie dla disrespectu, bardziej dla sportu
Kilka akordów później, zaczął jakoś trybić
Bo z kim innym w łóżku miałem alibi
Trybię, wiem chyba kto dorobił mi rogi
Wybiegł, ale nie wiem czy go dopadł i pobił

Skąd mogłem wiedzieć, że ta dupa była wcześniej na moim sąsiedzie
2cztery7, jestem czujny, a on już tu jedzie
Skąd mogłem wiedzieć, że ta dupa była wcześniej na moim sąsiedzie
Pod moim sąsiadem, to nie przypadek, jak mógłbym złamać zasadę
Dziewczyny nawet kwiatkiem, też tak kiedyś myślałem
Póki jedna nie pojechała mi po matce
Wtedy znaczy Heyah wklejam, hmm niech policzę
Po jednej czerwonej łapce na policzek
Pierdolona suka, jak mogłem dać się oszukać
Jak mogła oszukać mnie tak głupia dupa
Kurwa, właśnie dzwonił Pjus, ziom już był u niego
Zrobił sobie w głowie film, dlaczego?

Już wychodziłem z bloku i wsiadałem w samochód
Ciepły dzień, spokój, jeden telefon i w szoku
Zaraz będzie u ciebie, przed chwilą był u mnie
Uważaj, bo nie wie co robi, wpadł w furię
Kumam, pójdę pod klatkę, może on już jest tam
Już jest, stoi wkurwiony, cały w nerwach
Przestań mówię, nie myśl ziom o pięściach
Hej, ta historia jest trochę niedorzeczna
Sprzeczna z prawdą, tego jestem pewien
Zaproś ją na wieczór i wpadniemy do ciebie
Aha, pukamy do drzwi, Tomek otwiera, a ona już jest
Powiedz komu wierzysz - ziomowi, czy tej kurwie?
To trudne wiem, był blady, ale dobrze
Wie, że zna zasady każdy kto gra w tą grę
Podszedł do Mesa, zbił pionę, miało być tak
A ta dziwka (he) dostała z liścia

A to suczka
Nie, to pierdolona suka
A to suczka
Nie, to jebana dziwka

Jeśli twój ziom wszedł pod pantofel pannie
Powiedz mu - szanuj się, szanuj się
Jeśli widzisz ją w klubie jak wywija z każdym
Powiedz jej - szanuj się, szanuj się
Umówiłeś się z nią na dziewiątą jak Vienio, sza-nuj-się
Sprawdź czy chodzi jej o ciebie, czy o twój pieniądz, sza-nuj-się

Aha, 2cztery7, próba mikrofonu
247 tak, numer autobusu, którym możesz gdzieś pojechać
24 godziny, 7 razy w tygodniu
ja żyję, jestem tu, rapuję nawet jak śpię, rozumiesz?
2cztery7 to jak numer miejsca w rzędzie
w którym widzisz film z prawdziwego życia
2cztery7, sprawdź to
Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas

Nie jestem agresywny choć minę mam poważną
Mówię łajzom - sprawdźcie sobie paszport
My jak White Sox mamy bazę za bazą
Wy tylko bazary - poza tym nic za bardzo
Jakiś trend by iść tak prostym skrótem
To konkretny przekaz dla rap prostytutek
Ten prosty tu tekst mówi wam otwarcie
O waszym szczęściu - czy mówiąc wprost - farcie
Który kończy się właśnie tu i teraz
Wasza rap-tragedia, ups, rap teatr
Mam nieraz chęć by zapomnieć o manierach
Wiec zapominam - wypierdalajcie zera
Kariera sztuczny patos, wieczna blaza tak
To was obnaża wiesz? to nas obraża też
Co daje sens? to, że wierzę w siebie
Chcesz rapu? ja robię go, 2cztery7, tak

Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas

Niech znikną auto-kopie, duplikaty
Nie przechytrzą nas te kukły, szmaty
Te sztuczne bity wsadzam pod palnik
Nagrałem numer o tym kiedyś, dziś chcę go uaktualnić
Łajzy na 3,4 niech się ulotnią
Czemu ich płyty są dla nas karą skoro ich zbrodnią?
To ten album jest kontrą dissów
To o nas będą mówić - grali bez kompromisów
To o nas będą pisać - światło w tunelu
Jedni z niewielu którzy wyszli z kryzysu
Przyjacielu jeśli pracujesz w EMPiKu
Widzisz półkę - polski hip-hop - podpal ją bez kitu
Po cichu w nocy kilka klasyków wrzuć w koszyk (ocal rap)
Chuj, że wylecisz z roboty
Nie bój sie alarmu (weź PiH'a) pierdol alarm
Max 30 płyt - reszta wypierdalać

Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas
Ja pamiętam na podwórku siebie i chłopaków
Od dziecka na podwórku słuchaliśmy rapu
Z naszych mieszkań słychać było rap wkrótce
Po tym jak NBA przestało hulać w dwójce
Z kumplem robiliśmy wtedy hip-hop w domu
Później - nie chcieliśmy puścić go nikomu
A teraz z gównem wychylają się wszyscy
Tak, oni nawet mają teledyski
Ja pieprzę ich styl - oni są tu bo rap jest w cenie
Odkąd NBA zaczęli puszczać w TVN-ie
Rapowy szelest - kurwy co niszczą rynek
Pseudoraperzy z pism dla młodych blondynek
Ale to zginie, chłopcy wasz czas się kończy
Nie, on się nie kończy on już dawno się skończył
Podpis 2cztery7 mówi nara
Jeszcze raz chłopcy - czas spierdalać

Czas wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas - wy-pier-dalać stąd
My jesteśmy tu by podpalić lont
Ta bomba pokaże tym łajzom, że popełnili błąd
I dla nich już czas

Wiesz co? to dla wszystkich kurew (ta)
Kurwa dla wszystkich innych z dupy wynalazków kurwa
Posłuchaj

[x2]
Masz płytę? ja wbijam w to
Masz klipy? ja wbijam w to
Masz fanów? ja wbijam w to
Po prostu jadę to, ja wbijam w to

(Wiecie z tą kariera to jest tak, że nagraliśmy z Noonem 2 płyty
koncerty to już gramy chyba od 4 lat
a pamiętam z nich może kurwa z 7, ja nie wiem)
1. Byli dwaj bracia Erni i Berni. Erni zazwyczaj gustował w czerni, nosił długie włosy, palił papierosy, wyrywał laski za pomocą kosy, zbierał czaszki i trzymał je na szafie, kochał morbidendżer i pornografię, nad pentagramem odprawiał czary - mary, cmentarz był miejscem gdzie spędzał wagary. Erni, Erni.

2. Berni przeciwieństwo swojego brata, proboszczem chciał zostać tak jak tata, pił dużo mleka, nie jadał kóz z nosa, nie dał się namówić na papierosa, gardził kobietami i alkoholem, wzorowy uczeń najlepszy w szkole, nikomu by nie zeszył drugiego śniadania. Berni - wzór do naśladowania. Berni, Berni. Erni i Berni dwie różne jazdy. Berni należał do kościelnej oazy, Erni też należał ale do innego klubu gorące bmki odpalał bez trudu .Minęło parę lat rodzeństwo dorosło, nastał obrać swe życiowe rzemiosło. Erni całe życie gustował w czerni, niebieski ja niebo był zawsze Berni. Erni , Berni, Erni, Berni.

3. Erni i Berni kolorom swoim wierni, księdzem został Erni, policjantem Berni. Erni bez łapówki nie udzielił ślubu, Berni choć był dobry został wrogiem ludu. Przed Ernim klękały miliony wyznawców, Berni zginał z rąk psich oprawców. Morał jest jeden niepodważalny - lud ślepo kocha kolor czarny. Erni, Berni, Erni, Berni.
Halo, bardzo proszę, szczęść Boże, szczęść Boże, trzy słowa do ojca prowadzącego: "chuj ci w dupę". O widzę że pan się ładnie przedstawił nam tutaj w tej chwili słuchaczom przed milionami słuchaczy.
[Doniu]
Nie ważne czy pędzisz sto dwadzieścia na godzine
Czy patrzysz ludziom w oczy stojąc przed miejscowym kinem
Czy siedzisz spizgany w fotelu u kobiety
I portrety znajomych przebijają się w twym oku
Zdjęty obraz życia w nikropolii
Serce boli, czas goni twojej woli
Tylko okruchy zapazia czujesz (czujesz)
Chęć wydarcia, ucieczki stąd, jestem pełen poparcia
Tak jak ty chce uciec z tego miasta
Ale dokąd sam wiesz, ciśnienie wzrasta
Szereg lat za tobą i nie wiesz co dalej
Każdy dzień ospale popycha kolejny
A morale trzeba by zakopać w ziemi
Wszyscy wokół znieczuleni
Zamiast ludzi stosy cieni
Młode twarze bez przyszłości (niestety)
Na maksa radości czerpią z niepowodzeń innych
Boguducha winnych, małych, silnych
Dużą pasjął swoje życie napełniajął
Łamiął stereotypy, małomiasteczkowe tanie chwyty
To nie ich Grad Pri
Wybór ciężkiej drogi życia wcale nie jest taki zły
Wcale nie jest taki zły

Co z tego, że będziesz bujał się C klasą
Zdobyć na blondi obciążoną bugami i masą
Deszczowych dni zabijanych skrętami
By powłazy na chacie życie urwanymi filmami
Pstryknięcie palcami, bańka pęka
Autobus co rano, gorycz czy udręka?
Małe przekręty by mieć za co żyć
A raczej mieć za co młodość przeżyć nieco inaczej
Tym samym się raczej nie wyznaczam oceny
Rzucam na CD problemy
Czasem pełen tremy
Czasem pewien siebie
Nie myśle skąpo, marwie się o ciebie człeku
Jak rówieśnik u schyłku wieku
Wiem, trudno jest żyć jak człowiek w zoo
Nikt tu cie nie powie, to jest to rozwiązanie zagadki
Kryje się najczęściej słowa własnej matki (napewno)
Lepiej uczyć się na błędach innych i unikać wpadki
Tylko zdrowy umysł ratuje przed zgonem (ratuje)
Wystarczy pomyśleć, powiedzieć spokój wole
Zająć się żmudnym kuciem własnego losu
Stworzyć wyspę normalności, wciągać na nią coraz więcej osób
Nie miałem nigdy w życiu myśli, aby
się powiesić, bo nie należę do tych
ludzi, którzy pragną nie żyć, bo mam
się z czego cieszyć i to jest najważniejsze
i to jest najważniejsze, dwa tysiące sześć,
studio Cuma, WBU.

Mam, ja mam to wejście, kawałki dobre na
bicie, mam plany na życie, mówię o tym na
płycie, a Wy słodkie panienki się mylicie jak
myślicie, że nie stać mnie na Was, to Was nie
stać na mnie i nie dlatego, że jestem zajęty,
po prostu nie czuję do Was mięty i tyle (tyle),
mam wiarę, mam siłę, spełniam się w muzyce,
mam talent, który nie każdemu dało życie,
mam normalną rodzinę, mam znajomych
pełno, mam marzenia, które mam nadzieję,
że się spełnią, mam świadomość tego, że nasze
życie liche, ale póki co to stukam się kielichem,
widać z mojego okna, mam taki sam jak
tysiące ludzi tu w tych blokach bez żadnej
rewelacji, nieposprzątany pokój dziś, bo mam
w sobie lenia, muszę się pozbierać jakoś po
tych procentach, po tych dwóch koncertach
mam w głowie mętlik, muszę to zatrzymać już
najwyższa pora, bo jutro z rana mam nagrywkę
dla Obserwatora.

Ref: x2

Oddaj wszystko co masz, ja nie oddam na bank,
bo ja nie jestem Ty, Ty co za pieniądz oddałby
wszystko.

Ja mam co jeść, mam co pić, na łeb mi nie
kapie, więc mam to szczęście, które docenić
potrafię, nie jestem z tych co widzą tylko
szczęście, gdy w (...) szeleszczy papier, dla
mnie to myślenie tanie jak to danie na
śniadanie u marycha, jedna bułka, wino z
gwinta w bramie, życie czasem łamie, ma
mnie, pcha mnie, lecz się nie poddaję,
trzymam oddech tak jak (...) latem w
tramwaju nie tylko tu w Poznaniu mam
odbiorców w całym kraju, choć wciąż
na nielegalu, dzięki tym wszystkim ludziom
mam w sobie większe chęci do bycia tutaj
lepszym nie tylko jako raper, ale także jako
człowiek, 25 to wiek, już nie taki młody,
czas najwyższy coś zrobić, abym na starość
mógł powiedzieć, że mam to co chciałem,
że tyle ile mogłem tylko tyle z siebie dałem.

Ref: x2

Oddaj wszystko co masz, ja nie oddam na bank,
bo ja nie jestem Ty, Ty co za pieniądz oddałby
wszystko.
Siemano, z tej strony B.R.O. a to jest RAP ONE SHOT!

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)

Najwyższa pora zbudzić kraj, który mamy w rękach,
dzwoni budzik, ale kurwa nie ma opcji "drzemka",
wielu MC będzie mówić Ci, że ma potencjał,
lecz więcej dopowiedzenia ma niż sztuczna szczęka.
Jak mnie nie znasz- to odpal moją mordę na zdjęciu,
kładę zwrotki lepiej niż Boeing`a Wrona w Okęciu,
Rapsy innych? To tak jakbyś palił jointa na pięciu,
Mój to dawka, po której tutaj skonasz na miejscu. Wiesz?
Wbijam na scenę tak jak na rynek Frugo
teraz możesz być pewien jak nawinę tu grubo.
Jestem gnojem bo na tej scenie gram tu niedługo,
nadeszły najgorsze czasy dla tych co mnie nie lubią.
Dla tych, którzy są ze mną wkładam serce w ten wokal,
bo to Oni, a nie hajs tutaj dali mi kopa,
to nie flota lecz fani są tu miarą sukcesu,
masz tu młodego kota co ma łeb do biznesu.

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)

Najwyższa pora zbudzić kraj, dam mu więcej mocy,
niech ten wajb porywa serca od południa do północy.
Wiem, że jestem w stanie jeszcze cie zaskoczyć,
to jest coś czego nie było więc spójrzmy prawdzie w oczy.
Ja plus takie bity to jest mega forma,
słowa same się składają pod to megazorda.
Wiesz bawię się muzyką. Jak narzekasz, morda,
weź wyłącz i nie słuchaj i nie szczekaj, dobra?
Pora zmienić program, rap tu robi za pilot,
ale media to baterie więc się robi nie miło,
my robimy swoje gówno, nie wpychamy się siłą,
No bo ludzie wolą nas, chodziarz pozory mylą,
A Ja? W gruncie rzeczy jestem taki jak ty,
lubię chodzić na melanże, grać na PS3.
Jeśli chodzi o tą plansze to zmienimy ją my,
zwykłe dzieciaki, które czują, że rap schodzi na psy.

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)

Wiesz?
Najwyższa pora zbudzić kraj, wejść na grubo z głową,
Widzisz mam 20 lat. Rap da mu drugą młodość,
ty możesz mnie nie lubić, ale wiesz, że jestem sobą,
nie zmieni mnie ten fame ziomuś daje Ci słowo.
Ludzie w moim wieku dzięki mnie dziś mają wiarę,
że nawet w dzisiejszych czasach można wykorzystać talent.
Więc, to jest sygnałem dla gówniarzy na tej scenie,
że z rapem teraz wchodzi na nią drugie pokolenie.
Wiesz, druga fala ten rap co napierdala,
pod scena łap w górze jest las to pełna sala,
i kiedy wciskam gaz ten świat zostaje w tyle,
hejterzy chcą zniszczyć nas, rap daje siłę.
Nie bierz mnie za celebrytę. Ja nie gram tej roli,
jestem typem co jak ty woli grać na konsoli,
a tych co boli, że powoli się wybija mój rap
nowy album rozpierdoli skurwysyny WAKE UP!

Ref.
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs, (dokładnie tak)
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (dlatego wiesz że)
Mam ten vibe, (co?)
Pora obudzić ten pierdolony kraj, (aha)
i nie chodzi tu o hajs,
Chodzi o styl, który siedzi w nas. (co?)
Hey wy ludzie dziennego życia nie obchodzi was
To co dzieje się nocami na ciemnych ulicach
Zadko odwiedzane miejsca nie oświetlone
Są najczęstszymi miejscami zbrodni pier....nej
Szedł ktoś od dziewczyny, drzewa zasłaniały światło
Zamaskowany żul z kosa poderżnął mu gardło
Kopał go przez chwile spenetrował kieszenie
Nikt nic nie robi w tej sprawie, przeznaczenie
Pełno jest skórw...nie pracujących nigdzie
Szukających sytuacji by Ci chleb z gardła wydrzeć
To jest tak normalne w tym pier..nym kraju
Skur...ny się bogacą, uczciwi umierają
Politycy kombinują jak tu nabić kieszenie
Nie myślą o tych rzeczach które miały zdarzenie
Pod moimi oknami kogoś zaje...li
Mam już dosyć tego gnoju, a chce spokoju

Ref.
To Ja Boby D. władca podziemia

Każdy kto umrze będzie miał ze mną do czynienia

Czy chciał byś choć raz czuć się bezpiecznie wracając
Z pracy ze szkoły, na ulicy rozmawiają:
Czy to jest możliwe, dziś powiedzcie mi
Czy ktoś się kur..a zajmie tymi pojeb..mi
Czy masz pojecie jak często się zdarza
Morderstwo czy kalectwo popełnione przez gówniarza
Czy wiesz co to jest krew na klatce schodowej
Codziennie nowa świeża po bibie alkoholowej
Sąsiad wali w moje ściany z sąsiedniego mieszkania
Głód narkotyczny łeb mu rozpie...dala
Stworzyły sie problemy które nie były konieczne
Mentalność ludzi sprawia że trzymają się z dala

Ref.
To Ja Boby D. władca podziemia
Każdy kto umrze będzie miał ze mną do czynienia

Tu gliny spisują za złe przejście przez drogę
A dwie przecznice dalej przestrzelają komuś głowę
Oni dobrze słyszeli ze tam padły strzały
Ale to pierd..lą bo sami się boja
Student politechniki zastrzelony tak sobie
Chłopak z Częstochowy pocięty na głowie
Prawdopodobieństwo dostania kulki w łeb
Jest takie samo jak wozem wje..nie
Dusze powiedzenie jesteś jak zwierze
Lecz jakie zwierze jest tak okrutne jak człowiek
Bez ogródek, bez tajemnic powiedzmy sobie
Nie mamy większych szans, żeby przetrwać
Rzeźnia na ulicy, na stadionie oraz w domu
Ciężarna matka w jeb..u nie zawiniła nikomu
Każdy chce być gangsta każdy chce być twardy
Witaj w nowych czasach, teraz jesteś gówno warty

Ref.
To Ja Boby D. władca podziemia
Każdy kto umrze będzie miał ze mną do czynienia
Ej czy może być piękniej? Październikowa noc pełna blasku,
ja spacerkiem do domu wracam po alei Piastów.
Złota jesień! Sprawdzam czy na taxi frut gdzieś mam...
złoty dziesięć... Więc te spacer słuszny jest ze wszech miar.
Helmut został w domu bo ostatnio biadał na sprzęgło.
Zresztą, nie wypada jeździć pod wpływem będąc,
więc idę coraz szybciej żebym tu nie wymarzł,
aż dochodzę do placu Sprzymierzonych (kiedyś Lenina).
I tu do radości powód wspaniały jak tęcza -
nocny autobus mknie po rondzie i skręca.
Więc ja niewiele myśląc, i jeszcze mniej mogąc,
natychmiast rzucam się za nim w beznadziejną pogoń.
Rzecz w tym, że są szanse że go dostane,
lecz gdy dobiegam doń, on już opuszcza przystanek,
więc zrezygnowany, z myślą o dalszym spacerze się oswajam
i tu zaczynają się jaja!
Bo z piskiem opon wywołującym ból zębów
zatrzymuje się przede mną oto lśniące BMW.
Zza przyciemnionej szyby łysy czort spogląda złowrogo.
Myślę: "boże czyżbym długi miał u kogoś?
komu jestem krewien?" tracę nerwy w domysłach
"może Webber? eee Webber by go raczej nie przysłał.
Więc może ktoś, wreszcie poczuł się dotknięty,
wnioskiem wysnutym zręcznie z którejś mojej puenty?
Może to już czas, że znaleźli mnie ci którym nie sprzyjam?
Może to bojówkarz Radia Maryja?"
A skądinąd wiem, że oni nie bez wzajemności mnie nie lubią.
Lecz on rozwiał moje wątpliwości mówiąc:
"sam tak kiedyś biegałem, bezskutecznie na ogół...
wskakuj, dogonimy ten autobus"
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo