Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Bosski:
(Moją bronią rap)
Nasza broń to rap ulicy oraz hardcorowe słowa,
Nie potrzebujemy gnata oraz tak jak wielu noża
Nie potrzebujemy kija ani nawet ziomuś pięści
Choć być pewnie możesz tego ktoś z radością nas wyręczy
Wielu takich nieboraków, co się czują nazbyt wielcy
Nic nie robiąc wam pozwolę dalej niszczyć się w tej nędzy
Wielkie ego oraz duma to jest Twój do trumny gwóźdź
Spuść to w kiblu jak najszybciej nie potrafisz to się zmuś
Wielu wielkich kurwa kotów, popełniło głupi ruch
Prując się do dobry ludzi, wiele czynów, wiele słów
Nasza broń to są zasady, nasza broń to jest szacunek
Nasze rymy to pociski, a rap to nasz rynsztunek
Jedyny Twój ratunek to do życia jest pokora,
Trzeba byś zachował się jak trzeba gdy nadejdzie pora
Wypowiadaj się na forach, dziwka ta mentalnie goła,
Jednak to nie moja liga sam se wbijaj w dupę kora

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Tadek
Nasza broń dłużej niż my będzie walczyć na tym świecie
Nasze słowa w tym kawałku, na tych płytach i na necie
Nasza nuta na kryminał do ziomka leci w rakiecie
Mocy słowa te nie stracą nawet jak mnie zabijecie,
Wy nawet nie wiecie ile dla mnie słowa te są warte
To nie głupie pierdolenie, bo tym życiem jest poparte
Weź wyciągnij z nich zasady, żeby były Twoim skarbem
Słowa te nigdy nie zginą, choć sam prawie raz umarłem,
Choć bym miał się sam ukrywać, moje słowa wnet wypłyną,
Będą walczyć gdy w ukryciu zajmę się swoją rodziną,
Dla Krakowa są złe czasy, może one wreszcie miną,
Stwórca w wielu tu przypadkach chyba gnój pomylił z gliną,
W honor tego co Cie sprzedał nasza nuta wbija nóż
Niczym szable lecz z napisem "Bitą kurwą jesteś już",
A Ty siedzisz już pod cela, na twym zdjęciu w domu kurz
Chcesz zobaczyć swoje dzieci ziomek oczy swoje zmruż,
Bo niestety nasze słowa, to broń biała i szlachetna,
SYSTEM z kopytem przy głowie twej, na ziemi chce Cie zdeptać
Tutaj wielu napotkało już za życia próbkę piekła
Nasza broń nie zmieni frontu, Firma znowu Ci przyrzeka

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja,

Popek
Moją bronią są słowa, moją bronią są pięści,
Moją bronią jest wszystko w zaciągu ręki,
Moją bronią rap któremu jestem wierny,
Dzięki tej muzyce pozostaje nieśmiertelny, właśnie tak
Wszyscy wokół myślą, że jestem jebnięty
Nasz hardcorowy rap, nie jednemu wybił zęby,
Nasza grupa ludzi to odział zamknięty,
My nie składamy broni, jebać męty,
System robi ludziom na ziemi piekło
Ale z nami to nie pójdzie wam tak lekko(nie),
Naszą bronią wiara, odwaga i męstwo,
10 lat jadę z misją, tępić te kurewstwo,
Ale jak się ma obronić katowane dziecko?
Ojciec na śniadanie grozi mu pięścią,
Jak dorośnie, podziękuję wam na pewno
Na razie wychowuje go getto

Ref. [x2]
Nasza broń to nasze słowa, nasza broń to nasza pasja
Nasza broń to są zasady, honor, klasa, elegancja,
Nasza broń nasze słowa, nasza broń nasza pasja
Nasza broń zasady, honor, klasa, elegancja
Ej czy może być piękniej? Październikowa noc pełna blasku,
ja spacerkiem do domu wracam po alei Piastów.
Złota jesień! Sprawdzam czy na taxi frut gdzieś mam...
złoty dziesięć... Więc te spacer słuszny jest ze wszech miar.
Helmut został w domu bo ostatnio biadał na sprzęgło.
Zresztą, nie wypada jeździć pod wpływem będąc,
więc idę coraz szybciej żebym tu nie wymarzł,
aż dochodzę do placu Sprzymierzonych (kiedyś Lenina).
I tu do radości powód wspaniały jak tęcza -
nocny autobus mknie po rondzie i skręca.
Więc ja niewiele myśląc, i jeszcze mniej mogąc,
natychmiast rzucam się za nim w beznadziejną pogoń.
Rzecz w tym, że są szanse że go dostane,
lecz gdy dobiegam doń, on już opuszcza przystanek,
więc zrezygnowany, z myślą o dalszym spacerze się oswajam
i tu zaczynają się jaja!
Bo z piskiem opon wywołującym ból zębów
zatrzymuje się przede mną oto lśniące BMW.
Zza przyciemnionej szyby łysy czort spogląda złowrogo.
Myślę: "boże czyżbym długi miał u kogoś?
komu jestem krewien?" tracę nerwy w domysłach
"może Webber? eee Webber by go raczej nie przysłał.
Więc może ktoś, wreszcie poczuł się dotknięty,
wnioskiem wysnutym zręcznie z którejś mojej puenty?
Może to już czas, że znaleźli mnie ci którym nie sprzyjam?
Może to bojówkarz Radia Maryja?"
A skądinąd wiem, że oni nie bez wzajemności mnie nie lubią.
Lecz on rozwiał moje wątpliwości mówiąc:
"sam tak kiedyś biegałem, bezskutecznie na ogół...
wskakuj, dogonimy ten autobus"
Tu jest Szpila, tu jest Firma,
Tu jest JP, Fanatcy
Tu jest Szpila, tu jest Firma,
Tu jest JP, Fanatcy

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Wchodzi do walki Szpila, dla niego to będzie chwila,
Drugie starcie , nie Idylla, prawy prosty Cię usypia,
Ekipa to fanatycy, jest tu Firma rap ulicy,
Inteligentni, nie dzicy, przeciw wrogom i policji,
Zanim uśpi, Cię sierpowy i doleci do Twej głowy,
Ujrzysz JP i żegnamy, zostałeś znokautowany,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,

Uliczne serce, szlachetny boks,
Rusza do ringu, Szpila ma moc,
Nie brak treningu, cios oraz blok,
Jeden Twój błąd i zapada noc,
Nie mów mi, że nie pójdziesz,
Nie mów i, że nie zrobisz,
Bez przerwy to powtarzasz,
Mam tego szczerze dosyć.
Nie mów, że nie masz siły
I jesteś już zmęczony,
Bo tak mnie tym zmęczyłeś,
Że ma już dosyć.

Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.
Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.

I będę sama chodzić,
O Tobie nie pomyślę
I pójdę tam i tutaj,
Ciebie z powrotem wyślę
Już się nie denerwuję,
Bo przecież nie ma o co.
Takie jak ja gdy chcą
To same sobie chodzą.


Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.
Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.

Chodź, proszę Cię chodź ze mną, chodź ze mną
Janie chcę sama, ja się boję
No, chodź, jest zimno i ciemno
Może byś ze mną poszedł do mnie?

Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.
Nie to nie,
Sama sobie wszystko zrobię
Sama pójdę, sama powiem,
Sama wezmę, wyjdę, zjem.

Nie to nie...
Nie to nie...
Nie to nie...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...

Wieczór kira, wstaję z wyra, nowy dzionek, nowa tyra
Jazda, dziki wzrok, gadka szeptem
Ciśnienie lufa w gębie, od nałogów nie ucieknę
Dziewięć-sześć, dwa tysiące i przez wszystkie lata następne
Rozumiesz dziwko? konkretnie, nie żadne studenckie brednie
Sztuka dyskretnie, efekt - kolejna rozbita skóra
Profesjonalnie, nikt niczego nie skumał
Ustawka, decyzja szybka, uderzamy z bandą po skuna
Wymianka dryndały, dobra, szkoda czasu rura
Bzdura, spinać, brać dół lub nura
Tera już po fakcie, akcje typu sankcje
Jakie nasze reakcje, zdane szybko relacje
Witam, myślę - szybko stąd pitam
Pucuj się albo wkręcaj im kita
Nieważne czy wierzy niech prawda po środku leży
Jakieś pretensje, ktoś tu stracił pensję
Głupie zdarzenie, zwykle podzielone wersje
Pisz kurwa ten protokół zenami śmierdzi wokół
Pedały nie dotrzymacie kroku
Szukasz farta, twierdzisz ten, co był na bloku
Tymczasowe lokum 48 społeczeństwo płaci
Mogę zostać waszym gościem nie na długo
Czeka na mnie umówione kółko
Podwórko, nie daleko jedziemy po ziółko

Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...

Ta Justina niech się wypina
Za górami za lasami moja gmina
Odpoczynak biała lawina
Różowe światło, kabina numer dwa
Czarna rasowa locha
Jestem tu po to, by poczuła White wocha
Ona nigdy cię nie pokocha
I o to chodzi, o to chodzi
Denhaga sytuacja tego wymaga

Świta Świony sztok, ósmy haraszok
Klitka dwa na cztery no krwawa mery
Rum krople wody my bethrum
Zum pento amatorzy gum Dono, Dono
Bum, bum, Dono, Dono, Dono, Dono
Jestem tu kocham raj, raj urodzony pierwszy maj
Moje okolice podziwiaj, o bata dbaj
Nie dyskutuj, wij się wij
Serce bije, ptak bez karmy nie przeżyje
Bakej, bakej, aż po szyję, w ręku trzymam, a ty fer
Wsysaj sper Thom 24 kilka zer
Dobrze wiesz tego chcesz
Chcesz bym cię macał od pięt do góry wracał
Palec jak łyżka w galaretę, z maniolami setę, setę
Tera więcej mogę przerzuć nogę, sekund kilka
Rozpłyń się jak w słońcu Milka, ruszaj zadem, ruszaj, chlap
Jęcz ty suko, jęcz, mnie drap dla chłopaków szuraj łech
Rap szu, pikawa pech, to tyla co robisz
Jak nie widzisz w hot-papu-butiku Sku Dongilla

Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...

Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...takiego jak ja tu
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
Jak reagujesz, jak reagujesz jak widzisz...
[Doniu]
Nie ważne czy pędzisz sto dwadzieścia na godzine
Czy patrzysz ludziom w oczy stojąc przed miejscowym kinem
Czy siedzisz spizgany w fotelu u kobiety
I portrety znajomych przebijają się w twym oku
Zdjęty obraz życia w nikropolii
Serce boli, czas goni twojej woli
Tylko okruchy zapazia czujesz (czujesz)
Chęć wydarcia, ucieczki stąd, jestem pełen poparcia
Tak jak ty chce uciec z tego miasta
Ale dokąd sam wiesz, ciśnienie wzrasta
Szereg lat za tobą i nie wiesz co dalej
Każdy dzień ospale popycha kolejny
A morale trzeba by zakopać w ziemi
Wszyscy wokół znieczuleni
Zamiast ludzi stosy cieni
Młode twarze bez przyszłości (niestety)
Na maksa radości czerpią z niepowodzeń innych
Boguducha winnych, małych, silnych
Dużą pasjął swoje życie napełniajął
Łamiął stereotypy, małomiasteczkowe tanie chwyty
To nie ich Grad Pri
Wybór ciężkiej drogi życia wcale nie jest taki zły
Wcale nie jest taki zły

Co z tego, że będziesz bujał się C klasą
Zdobyć na blondi obciążoną bugami i masą
Deszczowych dni zabijanych skrętami
By powłazy na chacie życie urwanymi filmami
Pstryknięcie palcami, bańka pęka
Autobus co rano, gorycz czy udręka?
Małe przekręty by mieć za co żyć
A raczej mieć za co młodość przeżyć nieco inaczej
Tym samym się raczej nie wyznaczam oceny
Rzucam na CD problemy
Czasem pełen tremy
Czasem pewien siebie
Nie myśle skąpo, marwie się o ciebie człeku
Jak rówieśnik u schyłku wieku
Wiem, trudno jest żyć jak człowiek w zoo
Nikt tu cie nie powie, to jest to rozwiązanie zagadki
Kryje się najczęściej słowa własnej matki (napewno)
Lepiej uczyć się na błędach innych i unikać wpadki
Tylko zdrowy umysł ratuje przed zgonem (ratuje)
Wystarczy pomyśleć, powiedzieć spokój wole
Zająć się żmudnym kuciem własnego losu
Stworzyć wyspę normalności, wciągać na nią coraz więcej osób
Powiem powoli czego nie uczą w szkole,
prawda nas wyzwoli,
wiem to bo wiem to boli, w oczy kole
uczą nas jak nie myśleć, brat,
w imię kontroli nie robić nic, a świat poddaje się ich woli.
Powoli,
od początku, boga nie ma,
nikt go nigdy nie widział co, masowa
schizofrenia?
Jesteśmy sami logika jest nie ubłagana,
odkąd kręci się Ziemia zabijamy w imię pana.
A twoja wiara została wykorzystana by zabić,
nie padaj na kolana przed mordercami
ubranymi w habit. Kto ma największy zysk?
Kto ma najbardziej uśmiechnięty pysk?
Kto się najlepiej bawi?
Pogrzeby i chrzty i prezerwatywy w Afryce,
ktoś chyba kpi w żywe oczy i ma tajemnice,
a ty otwierasz oczy rozszerzają się źrenice
bo my rodzimy się
i umieramy sami by zostać oszukani i myśleć że coś mamy,
gdy nie mamy nic, mamy być sługami z przywilejami
i żyć tylko wtedy
gdy jesteśmy zdolni do pracy,
zapłać ZUS zapłać KRUS, potem
zostaw coś na tacy.Tacy biedacy Polacy to patrioci,
płodzić, nie usuwać
bez znieczulenia urodzić,
z szabelką na czołgi do dziś co mnie to obchodzi
wiesz o co mi chodzi, rób to co możesz zrobić, bo

ref. Nie da się,
zostaje tylko nie dać się, nie bać się, nie stać, nie
dać zajebać się, wiesz jak, nie stać cię tak stać brat
żeby przetrwać
musisz brać co życie chce ci dać,
a nie tak, że nie da się, zostaje tylko
nie dać się nie bać się nie stać
nie dać zajebać, się wiesz, jak nie stać
cię tak stać, brat, żeby przetrwać,
musisz brać co życie chce ci dać, a nie tak

Marmurowe zamki, kościoły, nowego boga banki,
całe życie na kredycie,
całe życie obiecanki.
Jak to jest dowiedzieć się że nie masz tutaj szans i
że możesz dorobić się ale w Irlandii i Anglii
Będzie gorzej, chyba sezon
polowań otworze, gdy nie daj Boże
wyląduje w szpitalu pod nożem, mówię
ci strach się bać o każdej porze,
popłakać się czy śmiać, nic nie pomoże,
mamy butelki z benzyną
i kamienie, w literze prawa manifestacja to
zgromadzenie, otoczyć ich policją,
niech mają swe przedstawienie, ta
demokracja napawa mnie obrzydzeniem.
Obawiam się że nic nie zmienię,
mam przeświadczenie że błagam o zauważenie
i był bym się nim napawał,
gdyby nie to że moje istnienie to moja prywatna sprawa
bo teraz pieniądz
jest w cenie, sumienie to jakiś kawał,
jak będziesz miał wtedy będziesz
wydawał i będziesz chciał zaspokoić sztuczne pragnienie,
świat będzie chciał
sprzedać ci twoje marzenie,
to będzie czyjeś marzenie, żebyś je kupił baranie
po cenie naj aj i tak kraj może ci je zabrać,
kupuj wspomnienia, najlepiej na
wyjazdach, raz dwa mija czas, zabija nas rutyna,
zawija się blancina jest i
butelka wina, bo

ref. Nie da się,
zostaje tylko nie dać się, nie bać się, nie stać, nie
dać zajebać się, wiesz jak, nie stać cię tak stać brat
żeby przetrwać
musisz brać co życie chce ci dać,
a nie tak, że nie da się, zostaje tylko
nie dać się nie bać się nie stać
nie dać zajebać, się wiesz, jak nie stać
cię tak stać, brat, żeby przetrwać,
musisz brać co życie chce ci dać, a nie tak
Łódź miasto grzechu
Łódź miasto morderstw
Łódź w kilka sekund o sobie nie da zapomnieć
Łódź dzieci w beczkach
pavulon w karetkach
Łódź się nie przestrasz, jak przyjdzie Ci tu mieszkać
Łódź nie pytaj skąd rana na sercu
zobacz psów co ładują tu z ostrej do studentów
Łódź miasto seksu
Łódź miasto dźwięku
Łódź miasto jazzu, bluesa, łódź polski centrum
Łódź tu może wszystko się wydarzyć
nie wierzysz, o Domańskiego spytaj taksówkarzy
Łódź miastem zdrady, jak nie szanujesz życia
Łódź tu intelekt dokształca ulica
Łódź miasto zbrodni, nasz niechlubny tytuł
Łódź - to w tym mieście mordują polityków
Łódź zweryfikuj co mówię, bądź przy tym
Łódź tu się wódę rozlewa na słoiki
Łódź miasto klubów
Łódź miasto dymu
Łódź miasto przygód
łódź miasto stylu
obiecana ziemia, ŁDZ miastem snów
mam w dowodzie Bałuty, jak umrzeć to tu

Umieramy za kraj, za pracę
za Boga, za wiarę, jak i hajs na tace
za słowa, za zdania, umieramy za wersy
za wszystkie spisane w naszych myślach kompleksy
umieramy za fart, marzenia, za raj, za eden, za stan uniesienia
za ziemię, jej owoc, jeśli masz ufać plonom
umieramy za syf nazywany życia prozą
umieramy za bliskich, tak samo jak robimy po alkoholu z miasta oktagon
po wszystkim umieramy za atak, za potłuczone gęby i moralnego kaca
umieramy za wolność myśli, za zdolność do osiągania różnych korzyści
to instynkt, a może zdrowy rozsądek, chcę byśmy umierali dziś za pieniądze

Umieramy za sławę dla legendy
za własne pięć minut, by być w czymś najlepszym
za stress i odwieczny strach przed końcem
umieramy za najlepszy czas dla wspomnień
umieramy za miłość bez granic
ani jednemu dalej do miłości niż zdrady
umieramy za system, za to że hipokryzja bez niego już nie daje nam istnieć
umieramy za biznes, za biblię, za koran, za torę i religię w szkołach
zaprowadź mnie na szczyt, umieramy za chciwość i za to żeby być ponad tym
umieramy za przyjaźń, za szczerość, szacunek i relacji klimat
za dumę, emocję, czy też zdrowy rozsądek,
a chcą byśmy umierali dziś za pieniądze

umieramy za drobne
czy dobrze to nie wiem chyba, że masz promocję to oszczędź dla siebie
umieramy za dziwki, lecz jak umieramy dziwkom zależy na testamentach
umieramy za dzieci, ale własne, umieramy za pierwszy krok, za czytankę
umieramy za prawdę, dla prawdy, przez prawdę, umieramy za satysfakcję
umieramy za ziomków bowiem
jak umierać młodo to tylko z honorem
umieramy na co dzień za lepsze jutro
za każdą drastycznie odczuwalną trudność
umieramy za cyfry, choć nie ufamy liczbom
umieramy za rodziny i hip hop
za wersy, breaki, sample i progress
a chcą byśmy umierali dziś za pieniądze
Nie pytaj skąd,
Jak tylko powiem 'co słychać?' to,
Ej, to jest Śląsk,
Wiesz kto tu jest i kto ma to flow,
To Fandango - nasza pasja to nasza broń
I nie trzeba wiele czasu, żeby spłonął twój dom.
Zamknij drzwi, rozpierdalam te osiedla w mig.
Leci bit przez głośnik i pcham ten syf.
To sezon żniw, choć ponoć z całym światem mam beef.
I mimo iż rzucali kłody to udało się mi.

O dziwo dalej chcę mi się starać, wiesz
Daj bit, spiszę coś, mica włącz, napierdalam,
Znowu klub, w chuj głów i ten pierdolony hałas
Czekam na resztę siana, potem piję do rana
Cisza mi nieznana, napierdala całe piętro
Każda poszłaby w ciemno, niech chuj strzeli wierność
Piję aż padnę, a gdy wstanę wiem jedno,
Nie da się tak życia jeść tylko niedługo na pewno
Kac spuszcza mi wpierdol, a zapierdalać trzeba,
Wokół nudy jak chuj, pola, kurwy i drzewa.
Sam sobie ukroiłem ten kawałek chleba
Lecę przez Polskę całą, żeby znów cię rozjebać.
To ponoć żałość, mówią poszukaj se etatu
A ja w CV mogę wpisać, to co ty masz w odtwarzaczu
Brudny rap z brudnych stron od tych paru Ślązaków
Dla tych złych dziewczyn, dla tych dobrych chłopaków.

Nie pytaj skąd,
Jak tylko powiem 'co słychać?' to,
Ej, to jest Śląsk,
Wiesz kto tu jest i kto ma to flow,
To Fandango - nasza pasja to nasza broń
I nie trzeba wiele czasu, żeby spłonął twój dom.
Zamknij drzwi, rozpierdalam te osiedla w mig.
Leci bit przez głośnik i pcham ten syf.
To sezon żniw, choć ponoć z całym światem mam beef.
I mimo iż rzucali kłody to udało się mi.

Potrzeba wiatru, albo dwóch żebym upadł
To hart ducha, cham z Ducha z klubów wynoszą na butach
Mówią, żebym przestał, ja nie słucham, ziom
Wole colę, się nie boję, znowu robię się na trupa
A twoja dupa w pierwszym rzędzie znów pokaże cycki
Doktor nauk społecznych - Miłosz Paweł Borycki
Jak lubię dobre whisky, mam dobre zyski
A ty minę jakby przed chwilą ktoś odjebał ci fisting
To hołd dla tradycji, kurewstwu robię blis-trich
Tu nie doświadczysz prawy, nawet gdy zajrzysz do pizdy
Mam w chuju fejm i błyski, ze śląskiej ojczyzny
Nigdzie nie kopie tlen, tak jak tlen katowicki
Pierdolę umizgi, cisnę jak TGV
Z miasta do miasta, za szybą obraz się tnie
Każdy zawieszony w grze dobrze wie o czym gadam
Kiedy na miasto napadam lepiej przeżegnaj się

Nie pytaj skąd,
Jak tylko powiem 'co słychać?' to,
Ej, to jest Śląsk,
Wiesz kto tu jest i kto ma to flow,
To Fandango - nasza pasja to nasza broń
I nie trzeba wiele czasu, żeby spłonął twój dom.
Zamknij drzwi, rozpierdalam te osiedla w mig.
Leci bit przez głośnik i pcham ten syf.
To sezon żniw, choć ponoć całym światem ambicji.
I mimo iż rzucali kłody to udało się mi.
Pierwsza chmura dymu, robię krok w minione lata
Ten sam Ursynów lecz zupełnie inna data
Wracam do czasów, gdy nie ulica, ale szkoła
Była miejscem przestępstw bez aresztowań
Uczyłem się o wzorach, sam nim nie byłem
Gdyby wszystko wiedzieli dali by mi wilczy bilet
Czerwone paski mi dawali, a ja jedynie chciałem
Czerwone majtki zerwać niejednej dziewczynie
Procenty liczyłem nie tylko w zeszycie
Takie życie dla dzieciaka to czas zwycięstw
Niejeden nauczyciel, niewielki talent w sportach
Koledzy na rowerach, ja latam po jointach
Kontakt z męską częścią równy kłopotom
W sumie na żeńską miałem monopol
Wpadłem w korkociąg, czy to dobrze, powiesz?
Po prostu odrobiłem dwie prace domowe

Godziny teraz miewasz wolne
I tamte szkolne czasy wspomnij dziś
Zmarnowane dni, zyskane szanse
Tygodnie w innym tempie mijają ci
Niż wtedy kiedy siedziałeś w ostatniej ławce
Mam takie flashbacki na przykład pierwszego września
Albo kiedy patrzę jak dorasta mój chrześniak
W kontrastach jego świadectwa na wysoki połysk
I czasy gdy ja chodziłem do szkoły
Świt zawsze był taki sam - ponury i podły
Miałem ochotę świat kropnąć w odbyt i spać
Dopiero w sobotę mogłem dać se luz
Ponagrywać rap w niedzielę, a tu raptem znów
Poniedziałek, przepisywałem prace z kimś
Frekwencja na ósmą taka jak w wyborach do gmin
Chłopaki, blunty w grupkach po kilku, kilka buchów
Reszta szlugi, pary okruchów jednej wspólnoty
W jednym duchu wszyscy mieli to w dupie
Średnia 1,9 wszyscy mieli to w dupie
Jestem pewien, wszyscy chcieli tu upiec
Co najmniej dwie pieczenie
Potem jak najdalej uciec, pamiętasz?

Godziny teraz miewasz wolne
I tamte szkolne czasy wspomnij dziś
Zmarnowane dni, zyskane szanse
Tygodnie w innym tempie mijają ci
Niż wtedy kiedy siedziałeś w ostatniej ławce

Często, często mam tak w lato wychodząc z klatki
Jak powietrze pachnie klimatem szkolnej ławki
Teraz martwiej w sobotę po kolejnej najbie
Wtedy każda sobota była jak wakacje
To dawne czasy, myślę, że chciałbym być tu w szkole
Nie, raczej na szkolnym boisku
I przy ognisku tam gdzie wziąłem ją za rękę
Pamiętam Gosię, Magdę, Karolinę, Elkę
Było ich więcej (tak) szkolna miłość
Wtedy słowo - miłość - tyle nie znaczyło
Było łatwiej, nie znałem słowa bankrut
Rachunek, dług, czy konto w banku
Wariantów było dużo mniej, to pewne
Bo cały świat był jednym osiedlem
Codziennie miałem inny pomysł na jutro
Chciałem mieć coś, ale chciałem zbyt krótko
Jedna rzecz przetrwała, byłem w siódmej klasie
Przedstawiam ten sam Łukasz Stasiak, raper

Godziny teraz miewasz wolne
I tamte szkolne czasy wspomnij dziś
Zmarnowane dni, zyskane szanse
Tygodnie w innym tempie mijają ci
Niż wtedy kiedy siedziałeś w ostatniej ławce

Godziny teraz miewasz wolne
I tamte szkolne czasy wspomnij dziś
Zmarnowane dni, zyskane szanse
Tygodnie w innym tempie mijają ci
Niż wtedy kiedy siedziałeś w ostatniej ławce

Szanowni państwo informujemy
Że pociąg relacji Szczecin - Warszawa
Przyjedzie z około 247 minutowym opóźnieniem
Jednocześnie informujemy, że
Słać chuje na jakość naszych usług
Można w każdy wtorek, czwartek i niedzielę
Od godziny 24 do 7 w kasach numer 2, 4 i 7
[Borixon]
Aha, czyli tak tu jest

[TeDe]
Eee, ty, ty, ty, ty słyszysz mnie, słyszysz?
Wiesz jak tu jest, a tak tu jest

[Borixon]
Tak właśnie BRX rapuje

Ref.: Tak, właśnie tak tu jest
Tak właśnie BRX rapuje x3

[Borixon]
Nie będę używał zwrotów wyszukanych
My tu przecież prosty kielecki rap gramy
Prościzną Agro zajarany jestem
I wiesz czym jeszcze szeleszcze
Ostatnio przez życie nie biegnę, drepcze
Zapierdalam w dresie, nie kurwa w swetrze
Sweter zostawiłem w szafie u ex
Drepcze ziombel, nie muszę już biec
Nie gram mecz, rywalizacja precz
Słuchać chcesz opowieści milenijnej
Pamiętam pare lat temu były całkiem inne
Młode lata naiwne, nie przemyślane ruchy
Wtedy nie dla kapuchy, teraz dla kapuchy
Popieram kielecke Życia Okruchy
Kurwa i bez skruchy nie gram mecz
Aha, czyli tak tu jest
Siedem siedem zero sześć jeden pięć
Dowód już mam przez lat sześć
Jak psioczysz to przyjedź do nas na wieś na grill
Dostaniesz prosto w ryj
Ha, czyli tak tu jest, tak właśnie BRX rapuje
Aha, właśnie tak tu jest, tak właśnie BRX rapuje

[Pęku]
Dwadzieścia wiosen dalej cieszy się macha
Aha, tak tu jest, tak tu jest, tak tu jest, aha
W kieszeni brzęczy blacha
Dziewięćdziesiąt pięć bez ołowiówka pacha
Ruszamy, auto fan klub cały pijany
Pędzi PLX, tak to wygląda, aha tak tu jest
Jedziemy kurwa fest, co zrobione przez ludzi
Dla człowieka ploty, że wódki tu płynęła cała rzeka
Nie prawda, czekaj, czekaj dobroć złość pokona
Wie o tym BRX ze składu Gibona
Jedni wolą prochy, ja wolę nawijać
I pierdolić fochy
Aha, tak czyli tak tu jest, tak właśnie PSF rapuje
Tak, aha tak tu jest, tak właśnie PSF rapuje

[Radoskór]
Aha, czyli tak tu jest
Rano przyszedł mi SMS
Z wiadomością przykrą fest
Na neżwil nie miętowo jest
Jeszcze wczoraj po gołąbkach grzałem
Ze składem moc wrażeń miałem
Wszystko z jeden osiem wyciskałem
Gaz deptałem, ściągam bucha
Aha, czyli tak tu jest, aha wózek przechodzi krasz test
Biały passat RRX sonda
Na przełaj przez środek ronda
Luz z licencją na głupotę
Martwić się będziemy kurwa potem
Aha, czyli tak tu jest, rano przyszedł mi SMS
Aha, czyli tak tu jest, tak właśnie Rado rapuje
Aha, czyli tak tu jest, rano przyszedł mi SMS
Aha, czyli tak tu jest, tak właśnie Rado rapuje
Aha, czyli tak tu jest, rano przyszedł mi SMS, aha
I tak mija kolejna noc na froncie
Kiedy w końcu wstanie słońce?
Chcę by w końcu było dobrze,
Kiedy w końcu to do Ciebie dotrze?

Mamy kryzys, kryzys, kryzys

Kiedy zaczęliśmy się tylko mijać w biegu,
I powiało mrozem jakby to był biegun śniegu,
Pomyślałem nie obędzie się bez rozlewu gniewu,
Nasz egoizm to wszystko dzięki niemu,
Turbulencje, wzajemne pretensje,
Potem coś się stało, miasto huczało od plotek,
Czemu znów robisz mi na złość kotek?
Nie chodzi o detale, chodzi o istotę rzeczy,
Pytam ile razy dzisiaj jeszcze mnie poniżysz?
Pytam ile razy będę musiał Ci ubliżyć?
Stawiam na Tobie krzyżyk,
Mamy kryzys, kryzys, kryzys

Kryzys w nas, mija czas
Na froncie Ty , na froncie ja
Już nie chcę tak!
Zrozum że dobrze chcę
Już nie mam sił tłumaczyć się!
To koniec nas!
Mamy kryzys, kryzys, kryzys.

Miałem obawy gdy pojawiły się pierwsze objawy,sygnały
Potem indeksy miłości zanurkowały
Indeks szaleństwa poszybował ku niebu
Nasz egoizm to wszystko dzięki niemu
Świat jest dziwny
Byłem naiwny ale gdybym wiedział nie szedł bym tą drogą nigdy
Gdybym wiedział jak to wszystko się poplącze
A złość się rozrośnie, otoczy nas ja pnącze
Zrozum chce by w końcu było dobrze
Kiedy w końcu to do Ciebie dotrze?
Kłótnie, czuje się okrutnie zły
Nie wiem sam już kto zaczął ja czy Ty?

Kryzys w nas ,mija czas!
Na froncie Ty na froncie ja!
Już nie chcę tak!
Zrozum że dobrze chcę!
Już nie mam sił tłumaczyć się!
To koniec nas!

I tak mija kolejna noc na froncie
Kiedy w końcu wstanie słońce?
Chcę by w końcu było dobrze
Kiedy w końcu to do Ciebie dotrze?(x2)

Czy to koniec nas?

Kryzys w nas , mija czas!
Na froncie Ty na froncie ja!
Już nie chcę tak!
Zrozum że dobrze chcę!
Już nie mam sił tłumaczyć się!
To koniec nas!!

Kryzys w nas...
Już nie chce tak
Zrozum że...

To koniec nas!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo