Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ref. x2
Mogliśmy wszystko, lecz mogliśmy tylko chcieć
Żyjąc szybko, bo chcieliśmy wszystko mieć
Myśląc płytko, choć mogliśmy nisko lec
Byliśmy blisko polskich ulic DISCO-tek

1.
Mogliśmy wszystko, mogliśmy zmienić ten świat
Nie przyszliśmy tutaj tylko żeby dzielić ten hajs
Żeby zmienić coś w nas, żeby zmielić ten stuff
Ten co był winny to jak Jackson już wybielił się sam
Dawno, czuję ten beat jest w nas
To ciągle dzieli coś nas
Ci ludzie z nami polecieli, bo widzieli ten blask
Od niedzieli do niedzieli nie wiedzieli gdzie gram
Łamałem karki, a oni tylko słyszeli ten trzask
Wiedzieli dzwonią, nie wiedzieli, w którym dzwonią kościele
Ja dziś mam złotą literę i nią się z tobą podzielę
Bo jestem Johnnym Carterem, choć mam sporą giwerę
Ten cały show biz bracie porył mi beret
Jedni sporo biorą, inni biorą niewiele
Mają bajoro w portfolio skoro piorą portfele
Ja mam swoją Rivierę i toczę późną porą bajerę
Długą bajerę, jakbym był Hugo Baderem i chuj

Ref. x2
Mogliśmy wszystko, lecz mogliśmy tylko chcieć
Żyjąc szybko, bo chcieliśmy wszystko mieć
Myśląc płytko, choć mogliśmy nisko lec
Byliśmy blisko polskich ulic DISCO-tek

2.
Mogliśmy wszystko, te słowa do was kierować
Dla was i o was rapować, urazów w głowach nie chować
I gorzkie cargo przyjmować, gdy lądował tu towar
Nie jeden chłopak zwariował, jebana woda sodowa
Nikt się w domach nie chował, bo trwała wojna domowa
Przekaz w nas eksplodował, niczym bomba jądrowa
Był czas by bogactw skosztować, a potem się co sił w nogach ratować
Znaczona krwią i potem droga życiowa
Bracia w wierze byli ostoją Hip-Hopu
Dziś własnych cieni się boją, albo stoją gdzieś z boku
Wszyscy zbroją się wokół, ćpają, pierdolą w opór
Słodka, gorzka prawda, wielu solą jest w oku
Inni wolą mieć spokój, wspomnienia bolą ich w środku
Życie biorą na serio, bo się boją półśrodków
Wychowani w ośrodku, eR.A.Pe
Daleko od szosy wczasy
DGE koszą kosy, lasy

Ref. x4
Mogliśmy wszystko, lecz mogliśmy tylko chcieć
Żyjąc szybko, bo chcieliśmy wszystko mieć
Myśląc płytko, choć mogliśmy nisko lec
Byliśmy blisko polskich ulic DISCO-tek
Ty, posłuchaj, co gadasz na temat rapu
Nic o nim nie wiesz
Po co robisz tą wielką sensację
Wielkie halo, co?
Posłuchaj, usiądź, zastanów się i
Dopiero coś powiedz
Ref.: (2x)
Ty robisz sensacje a ja rap w miasto puszczam,
Bo w tym jest dusza rap, rap w miasto puszczam
Ci, co nie znają się wcale
Najwięcej mówią o tym zawsze
O całej tej muzyce
O tym, że siedzę na ławce
Robią z Mc's narkomanów
Bo ktoś lubi palić trawkę
Sam już nie wiem, co widzę
Gdy na Was patrzę debile
Krytykujesz mą muzykę
Choć słyszałeś ją przez chwile
Nie rozumiesz, co mówię
Bo metafory są zawiłe
Popatrz
Mówisz o Nas margines
Sam jesteś idiota
Każdy zdrowy chłopak
Pisze o tym, co, na co dzień widzi
Flota, bieda, martwi, żywi
Zakłamani i prawdziwi
Ty nas za to nie nawiedzisz
Że mówimy prawdę całą
O tym, że każdy dzisiaj hajsu ma za mało
Może za to, że niektórzy z nas się uczą i pracują
Są naprawdę normalni
Jednak jakoś nie pasują
Bzdury
Nie rób sensacji z hip-hopowej kultury,
Nie jesteś pierwszy, który patrzy z góry i widzi chmury
Niestety
Patrząc pod nogi
Całe życie jest ślepe
A może nie ty dajesz
Pomysły na takie programy
Zobacz Rower Błażeja
Pytali, jak się witamy
Takie barany jak Ty
Mają najwięcej do gadania
My robimy swoje
Ty, chociaż nie rób zamieszania!
Ref. (2x)
Słyszałeś,
To Fenomen
Ale nie wiesz, co cię czeka
Teraz czekasz
Chwile poczekaj
Zamknij pysk
Bo czas ucieka
Następna płyta
Od poprzedniej
Lepsza o deka

Lub o więcej
Tego właśnie chce
W górze ręce
No koncercie
Ludzi coraz więcej
I przy hi-fi
Tą satysfakcje daj mi
Swoje miejsce zajmij
Najpierw głową rusz
Potem, co masz mówić mów
Tysiące głów
Poruszanych w rytm bitów i słów
Bez kitu
Ty tam sam
My tu razem
Powiesz, że tak nie jest
Nie tym razem
Słowa z królestwa
Więcej światów niż z gazety
One dają po uszach
Wiesz, czemu cię to rusza
Posłuchasz Fenomenu tym jest dusza
Rap w miasto puszczam
Rap w miasto puszczam
Ref. (2x)
Słyszysz to Fenomen
Więc na pewno ci to ruszy
Nastaw uszy
I posłuchaj
Co płynie z tych dużych trzech
Weź głęboki wdech
Bo każde słowo kruszy
Każdy rym ogłuszy
Wszystkich tych
Którzy lubią
Komentować, krytykować
Choć w temacie się gubią
O rapie dziwne rzeczy mówią,
Że jest taki a nie inny,
Że jesteśmy winni za to
Każdy mówi to, w co wierzy
O tym, co na sercu leży
Że zajawke swoją szerzy
Tymczasem mówisz,
Że to jest zły przykład dla młodzieży
Więc niech bit uderzy głośniej
I zagłuszy Twoje słowa,
Taaaakkk,
Nie masz pojęcia, czym jest kultura hip-hopowa
Każda głowa w tym samym rytmie się porusza
W tym jest dusza
Rap, warszawski rap w miasto puszczam
Cały sęk w tym
Teraz do wszystkich pań chętnych
Zapraszam na scenę
Zatańczcie z Fenomenem
I powtórzmy razem hasło
Rap, rap puszczam w miasto
Ref. (4x)
Bierz to, masz co chciałaś Hemp Gru
Kręć to, czy już stestowałaś Hemp Gru?
JLB banda z nami ostra jazda
Skandalem kończy się każda balanga

Bierz to, masz co chciałaś Hemp Gru
Kręć to, czy już stestowałaś Hemp Gru?
JLB banda z nami ostra jazda
Skandalem kończy się każda balanga

Czujesz niepokój? pięć sekund do setki
Bierz kobitki, będą niezłe śmiechy
Ciężka stopa? dawaj gaz do dechy
To towar mocniejszy niż twoje krechy
Nie podoba ci się, że smażymy fufu basta
Ważka byś po buchu gdzieś nie zasłabł
To jest ostra jazda, to jest Hemp Gru armia
To jest ten syf którego nie ogarniasz
Ulica przejmuje klub, to ja i moi ludzie
DJ tu na parkiecie przy barze się studzę
Nie myśl o obłudzie zrób coś by zabić nudę
Napijemy się po wódzie, noc jeszcze długa
Na luzie powygłupiamy się przy muzie mała
Masz piękną buzię lecz jeszcze lepszą pupę
Bawisz się na całego, jesteś super
Kręć tym, trzęś tym, ja to kupię
Kotku umiesz sprawić, że drżę
I też ci dobrze w środku
Lgnę do twego miodku jak Kubuś Puchatek
Na pewno nie wpadłem tu na herbatę
A zatem róbmy tak, by nie obudzić tatę
Bierz to, masz co chciałaś Hemp Gru
Kręć to, czy już stestowałaś Hemp Gru?
JLB banda z nami ostra jazda
Skandalem kończy się każda balanga

Bierz to, masz co chciałaś Hemp Gru
Kręć to, czy już stestowałaś Hemp Gru?
JLB banda z nami ostra jazda
Skandalem kończy się każda balanga

Chcesz rap do fury mówisz i masz
Żary i Wilku dla was rap gra
To jest ostra jazda do twojego radia
Słuchasz nas, bo nasz czas nastał
Wyobraźnia życie nam rozjaśnia
Dzięki tej muzyce, muzyce miasta
Gramy ją tak, by nikt się nie zastał
Orientuj się człowiek, obyś tu nie zasłabł
Dla mnie torba zioła, a nie wódy flacha
Zamiast jebnąć bombę wolę jebnąć macha
Za każdego brata z ekipy JLB
Za każdego który wspiera mnie
Wiesz gdzie się znajduje dzielnica Emokah
Tu gdzie w małych domach i wysokich blokach
Życie kręci się na szybkich obrotach
Żeby było dobrze jeszcze długa droga
W rytm tej muzyki giba ci się głowa
Już się rozruszałaś i nie chcesz zbastować
To co się tu działo w pamięci zachowaj
Cisza - nikomu ani słowa

Bierz to, masz co chciałaś Hemp Gru
Kręć to, czy już stestowałaś Hemp Gru?
JLB banda z nami ostra jazda
Skandalem kończy się każda balanga

Bierz to, masz co chciałaś Hemp Gru
Kręć to, czy już stestowałaś Hemp Gru?
JLB banda z nami ostra jazda
Skandalem kończy się każda balanga
a a w klubie to co lubię, w klubie R.A.P
R.A.P dziś napizgać się chcę.. e e!

Jeśli nie potrafisz ziomuś na koncercie ruszyć dupy
chcesz stać jak te słupy, ukryty, jointem skuty
bo zamiast zabawy jesteś tu w ramach pokuty
to skasuj nasze nuty, weź nie słuchaj, nie przychodź
wydaj hajs na piwo, idź zabaw się z dziewczyna
jeśli umiesz oczywiście, pokaż jaki z Ciebie wzorzec
może z ciebie jest kochanek slaby tak jak hip hopowiec
i numero uno twój priorytet to pozory, mówisz lubisz terrorym
przebrany w szerokie szmaty, ty lubisz te klimaty, pity, biby, baty
kobiety ich zalety, podniety te kolory, wywieszony jęzory
z koleszkami masz tu sunie, piękna co nie ginie w tłumie
tylko się wyróżnia, zgrabna ta nóżka, kusi widokiem pępuszka
zagadaj ja słyszysz, przecież w gębie jesteś mocny
podbij z nią na koncert, spal konkurencji mosty
to zabieg przecież prosty, bądź mężczyzna nie worek
nie stój sztywno jak kolek, skumaj po co tu jesteś
chcesz przeżyjesz fieste, nie chcesz jesteś leszczem
zamulony pizgasz fete, ten syf masz za zaletę
Twój urok osobisty nie podziała na kobietę
Nimfe czyli fetke, nie wnikam w preferencje
Dziś w klubie znaczy częściej, co dzień inne miejsce,
lubię być na koncercie gdy jest git atmosfera
lepszy bal niż afera, człowiek wie wtedy że żyje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje
to jest to co lubię w klubie, się z tematem nie kryje
hip hop to tez zabawa nie ma miejsca na chryje

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Mam tu do zrobienia z chłopakami kawał sztuki
znaczna część nauki a do tego jest zabawa
często jest śmiesznie, często niebezpiecznie
szukasz dymu skurwysyn, lepiej nie chciej, strzesz się
te konflikty odwieczne, to dla nas nic nie znaczy
i ponownie mamy zwałe z miejscowych napinaczy
to wszystko tłumaczy, pierdole twoje jazdy
tylko twoja to jest brożka, chcesz ujrzeć w nas gwiazdy
a my w siódmym niebie, setki laif ekty na scenie
nie odciśnie ciśnienie, co nie spadnie jak u Pona
daje z siebie wszystko w pocie czoła nie skonam
nawet jeśli umęczony to z pewnością weselszy
z faktem, że ludzie skandują z nami większość naszych wierszy
łapy w górę, ludzie łapy, łapy w górę,
popierajcie i szanujcie wszyscy te hip hop kulturę
to lubię, nie truję, tym odbiorcy nie zdołuję
po przez bycie tym kim jestem się nie dowartościowuję
a moc które czuję, energie przekazuję
wprost do was od nas pozytywne wibracje
wiem, że mam racje, że mamy u was wsparcie
na starcie nie kłamie, dobrze wiesz nie przestane
rap jest tym lubię, tym co kocham, tak zostanie!
kochanie…

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Spytasz po co o tym mówię, bo lubię bo lubię
cała płytę mógł bym nagrać o sytuacjach w klubie
nie wykorzystam swej pozycji by mieć zyski
by wejść w tematy fikcji, by pomacać twe cycki
tylko dlatego, że jestem tym kim jestem
że jednym reki gestem mógłbym w moment je przywołać
przygadać, adorować, udać fajnego gościa
grać po to, to obciach, chcesz się oprzeć na korzyściach
będąc znanym chcesz cos zyskać, to lubisz ja mam dystans
jak każdy artysta, pono czeka sram na wizje
na twego wizażystę, na bajer z teledyskiem
nie dbam skurwysynu o tak zwany wizerunek bo go nie posiadam
i zyskuje tym szacunek, a ty po co wrzucasz te suki na klipy?
skoro żadnej z nich nawet nie wyliżesz cipy
ja mam dość tej lipy w stylu macho rodem z wioski
rym Częstochowski plus ludowy refren skoczny
u nas nowy hit z opcji pod tytułem życie
autentyczny piling słów co maja pokrycie
których słuchają ulice osiedla w dużych miastach
dopiero się rozkręcam, to dopiero namiastka
skończę gdy krzykniesz basta! Ratuj się ucieczką
do swych zmyślonych spraw które nazwiesz kiedyś klęską
kurwa…

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki

Dziś w klubie to co lubię, mieć nieźle w czubie
Gapić się na cycki na piękne kobitki
To forma rozrywki jak lodowate drinki
Na tematy klubowe Rycha Peji rozkwinki
Na dobrą sprawę nie jesteśmy tu przez przypadek
Jesteśmy z grona tych którzy lubią trudnić się rapem
To jest napęd w momentach kiedy rośnie nasza duma
i to w czasach kiedy HipHop w polsce płonąć dawno umarł
Ty to tu masz, nie ważne czy wiesz to czy chcesz to skumać
bo to trzeba mieć w sobie a nie bezsensu sie wczuwać
mamy moc, mamy flow to jest śląsk weź to zsumuj
kiedy stoisz jak słup my czujemy oddech tłumu
Teraz są moje wszystkie za no i przeciw
bo do przodu krocz nie spuszczaj głowy w dół
masz przed sobą drogę biegnij nią jak leci
tworząc jedną całość nie dziel jej na pół

[ref]
Za każdym razem gdy ty spuszczasz swą głowę w dół
Ja czuję za plecami ten tłum
Za każdym razem gdy ty mówisz, że nie chcesz więcej
Ja czuję pod nogami ich ręce / x2

Ja zaczynałem w czasach kiedy jeszcze mało się robiło bitów
A teksty się pisało z tyłu zeszytu
Nikt tu jeszcze nie kombinował jak stąd dotrzeć do szczytu
A największym problemem był kolejny tytuł
Mieliśmy moc, wene się wtedy brało na wynos
żyliśmy spełnieniem tego co kiedyś nam się przyśniło
był jeden majk, jeden komp, wiele dni, jeden ziom
ziom zajebał majka, zjebał komp i w chuj poszedł stąd
i chuj z rapem, choć teraz każdy ponoć ma patent
zamiast bawić się słowami bardziej bawi się vatem
chuj z klimatem! chuj z historią! chuj ze wszystkim
a ponoć nie chodziło tu o flashe i błyski!

[ref]
Za każdym razem gdy ty spuszczasz swą głowę w dół
Ja czuję za plecami ten tłum
Za każdym razem gdy ty mówisz, że nie chcesz więcej
Ja czuję pod nogami ich ręce / x2

A gdzie masz serce do tego co kiedyś się starali
dziś przejeli to ci którzy kiedyś w pierwszym rzędzie stali
powyrastali z korzeni w których dorastasz
i to nie fallstart to nie jest farsa, to pasja
widzisz nas tu trzech spośród trzystu zesłanych
to noc, miasta gniew który na nas zesłany
bo robie podobno to czego nie wydają
a dziś powinni sobie sami pluć w pysk za to co grają
Ejj widzisz to sam, widzisz co mają
rap to kiedyś była duma dziś dla nich to tylko zajob
Pokażę im sam ile prawdy w tym wszystkim mają
bo hip hop to nie gra, wiedzą ci co go znają

[ref]
Za każdym razem gdy ty spuszczasz swą głowę w dół
Ja czuję za plecami ten tłum
Za każdym razem gdy ty mówisz, że nie chcesz więcej
Ja czuję pod nogami ich ręce / x2
słuchaj skarbie, ja nie należę do bogaczy
ale stać mnie zawsze, żeby pójść z tobą na spacer
kilka monet w kieszeni, spacer alejkami
jeśli zechcesz, pójdziemy w najciemniejsze zakamarki
kolejny etap, jak wszystko pójdzie z planem
zabiorę cię na lody do kafejki przy barbakanie
zobaczysz starówkę, tu kupię ci kwiaty
i za chwilę pójdziemy przed siebie za ręce razem
wszystko pięknie się układa, wiem, że nie jesteś niewinna
więc lecimy do kina, nie będziemy gadać o filmach
znowu trafiłem, nawet nie było tak trudno
od dzisiaj możesz czuć się moją drugą połówką
związek się rozwija, nic nie stoi na przeszkodzie
być może w przyszłości zawrzemy ten związek
teraz chodź do mnie, zobacz jak będzie miło
obejrzymy mecz w TV i wypijemy piwo

wiesz, że nic mnie nie obchodzi
mam swoje 50 dróg do ciebie i po nich chcę chodzić
myślę, że problem leży w twojej głowie
wystarczy patrzeć, nie czekać aż w końcu coś powiem
polują ci, którzy boją się odezwać
boją się tego kim są, muszą ściemniać, bądź pewna
przyjaciółka powie ci, że oszalałaś
a tysiąc życzliwych powie ci, że to zabawa
mówię uczciwie, intencje są czyste
pewne sprawy oczywiste, a USC to tylko świstek
wiesz, myślę, że niewiele wymagam
trochę mądrości by rozumieć znaki, które zostawiam
a o miłości powie nam najwięcej codzienność
kiedy pretensje zaczną zabijać namiętność
ale wiesz, że to wszechświat leży obok
50 dróg do ciebie, 50 dróg by być z tobą
GDA, właśnie tak
GDA Vabank
właśnie tak, Brahu Brat

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

Bloki Przymorza, znajdziesz mnie tuż za rogiem
Wyrażam siebie słowem, jedno teraz powiem
Tak wiele *****owizny dookoła
Ten kto ich wypromował jarał chyba zły towar
Nie utożsamiam się z tym, mam zupełnie inny feel
Inny flow, inny przekaz i inny styl
I nie ***** mi, że robię to do dla siana
Bo hajs robiłem zanim ty powiedziałeś - mama
Mój rap leci w furach, na skłotach i domówkach
Przy ubitach lolkach, na gdańskich podwórkach
Właśnie tu chcę go, właśnie tu go mam
Znowu w studio ziom, znowu nagrywam
Na dzielnię wracam z nowym wałkiem ziomuś
WeŹ w nagrywarkę to włóż, i przekaż dalej komuś
Niech każdy wrzuci ten numer w sprzęta
Wyluzuje dupę, skręci skręta, zapamięta, że

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

To dla moich ludzi płynę na nowym bicie
Znajdziesz to na streecie, mój rap to całe życie
To sto procent tego co zawarłem w tych wersach
To owoce życia mego bez zbędnych przesad
To ciemne piwnice a w nich moja kanciapa
Właśnie tam powstają nielegale Brahu Brata
Ziomki wpadają na bata, nie wpadasz? twoja strata
Właśnie tu freestyle'uje całe lata
Pozdro dla wariatów na wszystkich grubych koncertach
To wy to nakręcacie, niech każdy z was zapamięta
*****ć lamusów, gwiazdy hip-hopolo
I wszystkich tych, którzy ten klimat nam *****ą
To dla moich ludzi, którzy nocą za rogiem
Melanżują, kręcą bekę, bawią się słowem
Ja z nimi tu stoję, rymy jak naboje
To jest napad *****ysynu, łapy w górę, co jest

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

...Rap gra, to jest coś co rusza...
...Patrz, sens zawarty jest...
...Różne historie, to przemyślenia...
...To co mam, to co kocham...
Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.

Byliśmy jak dwie komety, z dwóch galaktyk
I fartem się przecięły nasze trakty
Ty chciałaś cały świat wziąć na barki
Ja chciałem cały świat i dużo melanży i robić rap
Nie byłem zbyt dojrzały - to fakt, czasem potrzeba czasu
Lecz czasem goni czas, trzeba działać od razu
Dałaś mi kredyt zaufania
Na jakiś czas wyjechałaś, zawalił mi się świat
Przez jakiś czas się nie mogłem pozbierać
Mówili mi o domkach z kart i że tak się nie da
Że to nie może wiecznie trwać i im dłużej tym gorzej
Że jednym cięciem trzeba [Ciach!] uciąć temu korzeń
Nie mogłem tak, ty nie mogłaś też z resztą
Choć przez to jeszcze po powrocie było z nami ciężko
Przeszliśmy piekło, jak to inaczej nazwać
Dziś jesteś ze mną więc droga była tego warta

Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.

Kiedyś nasz cały dobytek mieścił się w dwie walizki
Czasem ich nawet nie rozpakowywaliśmy
Żyliśmy w biegu, w pośpiechu - to tu, to tam
I raz to była Łódź, raz to był Rotterdam
Nie chciałem tak, wkońcu czas to zmienił
Dziś wydajemy wspólny hajs na te rzeczy z Ikei
Do wynajętych czterech ścian, gdzie jesteśmy razem
Pieprzyć Skype, wolę jak trzaskami drzwiami czasem
Wkurzamy się, ale jesteś obok mnie - codziennie
Wkońcu nauczę się nie zostawiać skarpetek wszędzie
Zamykać toaletę, zmywać co drugi dzień
Pewnie niewiele zrobię z tym pierdzeniem przez sen
Ale ty wiesz, że moje serce jest tylko twoje
Dziś znamy się jak łyse konie, widzisz ironię?
Wszystkie te chore ślubne konkursy, zagadki to my rozkładamy na łopatki

Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.

Od paru lat tak nam płynie czas razem
I raz na jakiś czas myślę, jak to się zmienia z czasem
Nasi znajomi nie obchodzą osiemnastek - już
Ich matki zmieniają się w babcie - co rusz
Ci sami, co ze mną pili na murkach
Dziś pokazują mi zdjęcia rodziny w komórkach
Tu syn, tam córka i trudno jest uwierzyć
Ja robię rap, myślałem, że to mój świat przyspieszył
Koncerty, klipy, wywiady, płyty -
Dostałem to lecz dziś myślę, że nie to się liczy
Nie to się liczy, tak pod koniec dnia
Trzeba odnaleźć kogoś do drurzyny świat kontra ja
Świat kontra my i wiesz o czym mówię
Trzeba odnaleźć kogoś, kto cię tak rozumie
Trują nam o ślubie, ale my mamy czas
Jeśli nie jutro, pojutrze - na bank

Jak w idealny dzień mam się pokłucić z kimś, to - tylko z żoną!
Jak padam z nóg a ruszam się, żeby gdzieś iść, to - tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to - tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi ziom, że naprawdę warto.
Pozytywny jak HIV, mam na ciebie zły wpływ
Do imprez częsty zryw, jak rap, decyzja w mig
Przeze mnie już podjęta, strach niewinny od skręta
I za nim będzie puenta, rozwinę się konkretnie
Chcesz to ***** brednie, to me ryje wredne
Dla was, wy zawsze chętne, więc weŹ głęboki oddech
Olej tego geja, który myśli, że jest gościem
Bo ma na klipie Porsche, a ***** nie śmierdzi groszem
Nie śmierdzi nawet dorszem, o tak kochana proszę
UsiądŹ tu przy nas, już się zaczyna
Już za chwileczkę, już za momencik
Impreza się rozkręci i ty też już tyłkiem kręcisz
Będziesz dziś naszą boginią, niech najlepsze chwilę miną
Nam w twoim towarzystwie - my kochamy was wszystkie
Jesteście za*****iste tylko za to, że jesteście
Chcecie to bierzcie, dzisiaj musi być śmiesznie
Częstujcie się jeszcze, nikt nie zmusza - zachęca
To nie komercja, my robimy to z serca
Szukasz pocieszenia? masz okazję wyjść z cienia
Mam cztery zaproszenia, na kameralny bankiet
Więc chwyć kochana szklankę, poczęstuj się, weŹ działkę
Będę twoim kochankiem, tylko wbij się na parkiet
A póŹniej zrzucisz żakiet, będzie więcej golizny
Powygalane pizdy plus szalone pomysły
Żeby towar nie wystygł, jest gorący - klasa
My to nie łajzy, król imprez zaprasza

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam

To nie randka w ciemno, dobrze wiesz, z kim, gdzie i po co
Wiem, ręce ci się pocą, spokojnie, będzie dobrze
Na tej kanapie spoczniesz, zbierz siły według potrzeb
I gustów, czuj się gościem - super VIP'em rakieto
Ten bar nie jest makietą z tandetnego teledysku
Serwujemy wszystko, czego pragniesz mieć w pysku
Wyskokowe szaleństwo, nigdy pod kreską
Częstuj się, bierz to, mam tu schłodzone Bordeaux
I z roześmianą mordą, dogadzam ci na wstępie
Będzie jeszcze piękniej, uwierz, to nie brednie
To nie lans, to rzeczywistość
Jest hajs, więc jest tu wszystko
To nic na pół gwizdka, znów się łasi gruppiska
To głupia pizda, po co w ogóle tu przyszła
Dam jej tępo do pyska, żeby szybko stąd wyszła
Rozlewam Bourbon, dziś serwuję go *****om
Tu nie jest nudno, jeszcze nie ma północy
A więc zdążę zaskoczyć i klasyczny drug pack'a
Ty zdejmujesz szpilki i zatańczysz na bosaka
Nikt nie ma miny łaka, który by się popłakał
Bo nie wiedziałby co zrobić z taką partią
Jak ty taka piękna, chętna, gibka, roześmiana artystka
Świat oszalał, korzystaj, czas na parter, bez bojkotów
Lepiej, zachowaj spokój, bo niedługo tu zabawisz
Delektuj się tą chwilą, spróbuj nastrój mój poprawić
Jeszcze jeden uśmiech, dziewczyno jest już luŹniej
Wspaniała atmosfera, żeby wypić drina duszkiem
Nie czas na sen, poduszkę, z łóżkiem też jeszcze zwlekam
Piję, tańczę, śpiewam, skreślam, żyję - nie narzekam

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam

Nikt nie ponosi kary za swe szalone myśli
Na pierwszej się nie kończy, tutaj nikt nie jest czysty
To numer jeden z listy, niech s*****la zawistny
I ten, co jest do pizdy, jak z kawałami Drozda
Chcesz być na pokaz miły, bym ze stołu ochłap rozdał
Każdy z nas już cię poznał - *****ny rzepie
Myśli - się przyczepię, bo teraz klepie biedę?
A gdy ja byłem w potrzebie? przy mnie dziś tylko najbliżsi
I dlatego bez zawiści, dziś tylko same korzyści
Dużo miłości, przestań zazdrościć
Zawszę miałem klasę, nie zawszę kasę
Myślisz - jestem kutasem, bo na ciebie nie patrzę?
RAP - SLU - DJ Decks, od nowa znów
Bez świętych krów, tak się bawią dzieciaki
Wciąż nimi jesteśmy, przecież nie stare wraki
Jestem jaki jestem – nie, po prostu jestem taki
Wracam do towarzystwa ziomy, panie przy szampanie
Taniec, chlanie, granie, jest dobrze, tak zostanie
Na stopach masz frencza, więc ci dupo zaręczam
Nie będziesz pierwsza lepsza, coś jak po burzy tęcza
Daj mi to twoje wypasione klito
Nie będę nachalny, będę całkiem normalny
Ostrożny, stylowy, jak przy *****ie b*****ny
Trochę bardziej zamożny, a co za tym? ekscentryczny
Robię to, o czym marzysz, tej raperze fantastyczny
Tak się bawi, tak z pewnością nie od święta
W tym też prawdziwy rap, *****ysynu pamiętaj

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam

Tak się bawi, tak się bawi SLU
Chcesz baw się z nami, nie chcesz - idŹ w pizdu
Gorączka sobotniej nocy, dziś nic mnie nie zaskoczy
Bo zaskoczyłem w piątek coś około północy

Nie możesz przeoczyć tego, w jakim stanie lecę
Nie na debecie, powiedz każdej kobiecie
SLU - czas na hecę, witaj, to super impra
Piję, tańczę, śpiewam, kreślę, żyję, korzystam
Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się

Niebo już nie ma tych samych kolorów
Ludzie nie mają tych samych nastrojów
W świecie tyle prawd, ile głów się podnosi
Tyle zmian ile ludzi jest sporów
Nie jestem jeden, nie jesteś jeden
Raz jesteś merem, a raz jesteś striptizerem
To, że jesteś zmienny nie czyni Ciebie zerem
Więc sam we mnie nie rzucaj Twoim kamieniem
Wiesz, dzis witasz się z dziećmi planujesz lepsze jutro
Jutro płacisz za swoje życie, Bóg mówi trudno
Masz wpływ na wszystko, taki że go nie masz
Nie proś o więcej, gdzie Cię nie chcą to nie właź
To wszystko ma swój plan w każdym dniu
Te płaczące oczy, które widzą tyle zmian
Jesteś tym samym człowiekiem, lecz nie taki sam
Z godziny na godzinę zmieniamy się, swój stan

Ref: Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się

Sęk w tym byśmy nie wyszli na głupców
Lęk w tym musi być bo głupiec nie myśli
Tylko głupiec się nie zmienia nie czerpiąc korzyści
Tylko głupiec generalnie nie ma nic do powiedzenia
Niech ziemia będzie lekka tym, którzy już nie wrócą
Niech sobie nucą to czego świat im nie nucił
Więc nie módl się o dzisiaj
O status quo nie módl i tym, którzy nie wrócą podaruj sobie
Nie nuć widzisz świat jest prosty, stworzony z kości
Te kości się starzeją tak jak My
Nie jesteśmy młodsi, jestem tu i zmieniam się codziennie
Zmieniam swoje życie, zmieniam mimo wątpliwości
Nie planuję wielkich marzeń,
Bo dziś to dzieci, jutro mogę zamiast tego o zdrowie prosić
Widzisz, taki ja, taki prosty, tak i Ty, taki sam, taki świat
Jeden świat i tyle zmian

Ref: Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się (x3)
Podobno część trzy, na śląskich bitach
Podobno Bezimienni, MdM, Wu wita
Podobno pizda niejedna to oczerni
Podobno walcząc o swoje nie pozostajemy biernym
Podobno białych murzynów to tutaj nie znajdziesz
Podobno po rejonach śmigam w Gardzie
Wlewając wódę w gardziel, patrolami gardzę
Podobno każdy z nas wrogów niszczy już na starcie
Podobno każdy konfident to stara kurwa (proste)
Podobno psy wciąż węszą po podwórkach
Podobno orient to nasz najlepszy nawyk
Podobno rap działa jak adrenaliny zastrzyk
Podobno nasi słuchacze to nie forumowe pizdy (cwele)
Podobno dla nas liczy się tylko piątka z ulicy
Podobno MdM w Golkonda
I podobno dla przyjaciół, zawsze szczera piątka

Podobno MdM wyjdzie w Golkonda
To będzie Meksyk w głowach, a w słowach bomba
Niejedna morda za ten rap spali jointa
Silesia Terror dalej zero jest na kontach
Znasz pierwszą część? (znasz?) w latach jest różnica (ta)
Mikrofony MW, na bitach od Fica
Potem część druga i fantastic czwórka
Młoda Krew popłynęła na śląskich podwórkach
A teraz dzieciak to podobno wersja trzecia
Patrzę z dystansem, wiem kto w chuja poleciał
I wiem kto jest wrogiem, a kto przyjacielem
Choć czasami dla przyjaciół bywałem skurwielem (sorry)
Wiem kto mi pszaje, a kto tylko udaje
Zmieniają się czasy, zmieniają obyczaje
A nie zmienia się z podziemia, dobra banda
Ave Silesia wszystkim bliskim życzę farta
I to nie jest kurwa, hip-hop ze Śląska
To rap o smaku wódy i zapachu jointa
To rozróby pod klubami, na dworcach
To brudne południe, tak jak brudna forsa

[x2]
Podobno ten track, to klasyk hardcoru
Podobno ten rap to sygnał do boju
Podobno ten świat to syf bez koloru
Bier to, podobno nie masz wyboru

Bywa różnie, podobno, czasem parno, czasem chłodno
Czasem lipa, czasem by lepiej być nie mogło
Podobno kariera to dno, podobno niektórym się powiodło
Silesia godło, rebela województwo śląskie
Podobno to pójdzie w Polskę
Podobno w Stanach na tym robią dolce
Tutaj to nonsens, syf z ziemi sączę (sączę)
Ostry, Miku, Mara podobno sam ino maras
Podobno numer jeden wiara
Podobno śmierć to jedyny gwarant
Podobno nie umiera nigdy ten kto życie daje
Podobno szlifujemy talent, meritum, bez bajek
Podobno jointy łagodzą obyczaje
Nałogi mamy, podobno czasem chuj trafia plany
Podobno ważne tylko dni, których nie znamy
[tylko tekstyhh.pl]
Przekład z ulicy, podobno bez atrakcji
Podobno bez ambicji, a za nami tysiąc akcji
Polegam na sobie i wrogom patrzę w twarz
Ku niejednej przeszkodzie, rap jazdę tu masz
Silesia na blokach i nasz rap w tych ścianach
Śląsk do ataku więc zróbcie hałas
Podobno część trzecia, część trzecia podobno
Choć wielu z was przyjmuje nas chłodno
Podobno nasz rap jest suchy i prosty
Nas czterech Miku, Wiruz, Mara i Ostry
Rap na głośnikach i jazda na maksa
Podobno będzie ostrzej niż teksańska masakra
Pójdą łokcie pięści i kolana
Podobno ulica wielu ludzi pochłania
I ten rap cię zmieni, podobno dla żuli
Weź, to nie słuchaj, jeśli cię to muli
Podobno pazera zawsze dwa razy traci
Kielich za braci, tu wszyscy kumaci
Wróg niech kona, dla przyjaciół piona
Zaciśnięte pięści, Silesia piona
Jeszcze raz piona, piona, piona

[x2]
Podobno ten track, to klasyk hardcoru
Podobno ten rap to sygnał do boju
Podobno ten świat to syf bez koloru
Bier to, podobno nie masz wyboru
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo