Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wpadasz do klubu w którym widzą cię zbyt często
Przeciskasz się przez tłum, dusisz się, bo od dymu gęsto
Zaczyna działać coś co w*****łeś przed klubem
Próbujesz dojść do baru lecz chodzenie przychodzi z trudem
Więc zmieniasz plan ruszasz w tan, jesteś pan, pełen szpan
Bujasz się sam ostatni gram
Spalasz to, wjeżdża ciężki stan
Podnosisz się, nie wiedziałeś, że upadłeś
Prawie jak w życiu kiedy lądujesz na dnie
Widzisz te panie poruszają się zgrabnie

Chcesz je dla siebie ale chyba nie stać cię
W końcu bar i kolejna dycha, kupujesz kielicha
Będziesz rzygać, schylasz się pod bar, wypuszczasz pawia
Obrzygałeś nogi *****iela bramkarza
Jaki był koniec sam sobie to powiedz
Nie zapomnisz tego nigdy przez blizny na głowie

[x4]
Piwo, piwo, wódka, wódka
Joiny, jointy, ścieżka krótka
Dobra nutka, prostytutka
Trochę przegiąłeś, ja mówię o skutkach

Tym razem z tymi, których dawno nie widziałeś
Kupiłeś dwie koperty, gestem się popisałeś
***** wszystko na pokaz, niech widzą ile masz hajsu
Zadłużyłeś się u ziomka i pożyczyłeś łańcuch
Teraz jak kozak dzwonisz po *****y
Mówisz, że je znasz, że dają ci dupy
Ziomki chcą ale nie mają floty
Ale ty napizgany rozdajesz banknoty
Trochę się dłuży, walisz kielicha i ściechę
Siadasz wygodnie i czekasz na efekt
W końcu są cztery młode świnie
Każdy ma pokój i czasu po godzinie
Zwykle coś ginie w tych płatnych pornosach
Tym razem znowu każdemu ginie forsa
Po robocie panie wy*****ne bez zapłaty
Znowu pech, bo nie unikniesz kary
Suki z burdelu mają ochronę
Więc sam się domyśl jaki był koniec

[x4]
Piwo, piwo, wódka, wódka
Joiny, jointy, ścieżka krótka
Dobra nutka, prostytutka
Trochę przegiąłeś, ja mówię o skutkach

Kawałek opisowy nie dla przestrogi
Każdy ma łeb i wie co robi
Swoje skutki ma każdy ruch
Więc uważaj kiedy znów kreska i buch
Narkotyki, towar, stuff, dragi
Ty wiesz o co be, z tym łatwo przesadzić
Chcesz to to bierz, ja umywam łapy
Mam połówkę Absoluta i piję za kumatych

[x8]
Piwo, piwo, wódka, wódka
Joiny, jointy, ścieżka krótka
Dobra nutka, prostytutka
Trochę przegiąłeś, ja mówię o skutkach
Refren:
Natłok myśli - to mnie niszczy, trzeba walczyć, wygrać, zniszczyć,
to co boli, niepokoi, mieć oparcie w kimś kto koi x2

Sam nie dasz rady, zwiędniesz jak liście
życzę ci byś odnalazł swoje życie
psychika to studnia, źródło wydarzeń
robisz wszystko to, co ona ci karze
widzisz twarze śmiejące się z boku
ja cierpię z powodu myśli natłoku
kto tu zostanie jak nie znajdziesz sposobu
by przeciąć ten sznur, ludzi wokół

Refren:
Natłok myśli - to mnie niszczy, trzeba walczyć, wygrać, zniszczyć,
to co boli, niepokoi, mieć oparcie w kimś kto koi x2

Staram się patrzeć i być otwartym
jakoś się trzymać w szeregu zwartym
mieć wiarę, mieć oparcie, mieć to, co miałem kiedyś na starcie
widzieć notki z nieba, fotki, które Bóg pośle widzom, świat gorzki nie słodki
padam na ziemię i proszę o sygnał
łzy ciekną po oczach, bo niszczy mnie ta wizja
chciałbym to cofnąć, naprawić nie umiem
lecz walczę do końca aż ktoś mnie zrozumie
DKA

Był sobie kiedyś taki anioł bardzo smutny
szukał celu, szukał sensu i szukał pokuty
był zdrowy w sercu, lecz bardzo chory w duszy
co się gdzie nie ruszył, to widział widmo zguby
Bóg go zawołał i powiedział szukaj ludzi
więc się odważył, poszedł szukać swej otuchy
po kilku razach, gdy go ludzie odtrącali
rozwinął swe skrzydła i poczuł smak odwagi
płakał z radości, bo płakać powinien
płakać łzami czystymi przez chwilę
potem więc odszedł z powrotem do nieba
Bóg był z niego dumny już się o niego nie bał
teraz ten anioł jest królem aniołów
silny jak nigdy, bez wewnętrznych sporów
DKA król aniołów

Refren:
Natłok myśli - to mnie niszczy, trzeba walczyć, wygrać, zniszczyć,
to co boli, niepokoi, mieć oparcie w kimś kto koi x2
Na dobrą sprawę nie jesteśmy tu przez przypadek
Jesteśmy z grona tych którzy lubią trudnić się rapem
To jest napęd w momentach kiedy rośnie nasza duma
i to w czasach kiedy HipHop w polsce płonąć dawno umarł
Ty to tu masz, nie ważne czy wiesz to czy chcesz to skumać
bo to trzeba mieć w sobie a nie bezsensu sie wczuwać
mamy moc, mamy flow to jest śląsk weź to zsumuj
kiedy stoisz jak słup my czujemy oddech tłumu
Teraz są moje wszystkie za no i przeciw
bo do przodu krocz nie spuszczaj głowy w dół
masz przed sobą drogę biegnij nią jak leci
tworząc jedną całość nie dziel jej na pół

[ref]
Za każdym razem gdy ty spuszczasz swą głowę w dół
Ja czuję za plecami ten tłum
Za każdym razem gdy ty mówisz, że nie chcesz więcej
Ja czuję pod nogami ich ręce / x2

Ja zaczynałem w czasach kiedy jeszcze mało się robiło bitów
A teksty się pisało z tyłu zeszytu
Nikt tu jeszcze nie kombinował jak stąd dotrzeć do szczytu
A największym problemem był kolejny tytuł
Mieliśmy moc, wene się wtedy brało na wynos
żyliśmy spełnieniem tego co kiedyś nam się przyśniło
był jeden majk, jeden komp, wiele dni, jeden ziom
ziom zajebał majka, zjebał komp i w chuj poszedł stąd
i chuj z rapem, choć teraz każdy ponoć ma patent
zamiast bawić się słowami bardziej bawi się vatem
chuj z klimatem! chuj z historią! chuj ze wszystkim
a ponoć nie chodziło tu o flashe i błyski!

[ref]
Za każdym razem gdy ty spuszczasz swą głowę w dół
Ja czuję za plecami ten tłum
Za każdym razem gdy ty mówisz, że nie chcesz więcej
Ja czuję pod nogami ich ręce / x2

A gdzie masz serce do tego co kiedyś się starali
dziś przejeli to ci którzy kiedyś w pierwszym rzędzie stali
powyrastali z korzeni w których dorastasz
i to nie fallstart to nie jest farsa, to pasja
widzisz nas tu trzech spośród trzystu zesłanych
to noc, miasta gniew który na nas zesłany
bo robie podobno to czego nie wydają
a dziś powinni sobie sami pluć w pysk za to co grają
Ejj widzisz to sam, widzisz co mają
rap to kiedyś była duma dziś dla nich to tylko zajob
Pokażę im sam ile prawdy w tym wszystkim mają
bo hip hop to nie gra, wiedzą ci co go znają

[ref]
Za każdym razem gdy ty spuszczasz swą głowę w dół
Ja czuję za plecami ten tłum
Za każdym razem gdy ty mówisz, że nie chcesz więcej
Ja czuję pod nogami ich ręce / x2
Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się

Niebo już nie ma tych samych kolorów
Ludzie nie mają tych samych nastrojów
W świecie tyle prawd, ile głów się podnosi
Tyle zmian ile ludzi jest sporów
Nie jestem jeden, nie jesteś jeden
Raz jesteś merem, a raz jesteś striptizerem
To, że jesteś zmienny nie czyni Ciebie zerem
Więc sam we mnie nie rzucaj Twoim kamieniem
Wiesz, dzis witasz się z dziećmi planujesz lepsze jutro
Jutro płacisz za swoje życie, Bóg mówi trudno
Masz wpływ na wszystko, taki że go nie masz
Nie proś o więcej, gdzie Cię nie chcą to nie właź
To wszystko ma swój plan w każdym dniu
Te płaczące oczy, które widzą tyle zmian
Jesteś tym samym człowiekiem, lecz nie taki sam
Z godziny na godzinę zmieniamy się, swój stan

Ref: Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się

Sęk w tym byśmy nie wyszli na głupców
Lęk w tym musi być bo głupiec nie myśli
Tylko głupiec się nie zmienia nie czerpiąc korzyści
Tylko głupiec generalnie nie ma nic do powiedzenia
Niech ziemia będzie lekka tym, którzy już nie wrócą
Niech sobie nucą to czego świat im nie nucił
Więc nie módl się o dzisiaj
O status quo nie módl i tym, którzy nie wrócą podaruj sobie
Nie nuć widzisz świat jest prosty, stworzony z kości
Te kości się starzeją tak jak My
Nie jesteśmy młodsi, jestem tu i zmieniam się codziennie
Zmieniam swoje życie, zmieniam mimo wątpliwości
Nie planuję wielkich marzeń,
Bo dziś to dzieci, jutro mogę zamiast tego o zdrowie prosić
Widzisz, taki ja, taki prosty, tak i Ty, taki sam, taki świat
Jeden świat i tyle zmian

Ref: Wiem, że mija dzień za dniem
Że to wszystko zmienia się
Choć nie bardzo tego chcę
Już zatrzymać nie da się (x3)
Ty choć raz okaż serce, swojej sparing partnerce
W czasie, gdy Ona krwawi, Ty polewasz wódeczkę
Traktowana jak kundel, czy przetrzyma kolejną rundę?
Z rozprutym brzuchem, jak naćpana Nancy Spungen
Co to za burdel, iście penerskie Love Story
Pieprzyć ten klimat chory, który beret Ci porył
Jesteś twardy jak gnida, chcesz cierpieć w życiu jak Frida?
Zajechana madam, niczym Heidi Fleiss, chwila
Po co tak z losem igrać, już nie zdołasz się pozbierać
Jak po Rockafella i to, z drugiej płyty Redmana
Złowrogie miasto nocą ludzi z godności odziera
Z niejednej zrobił kurwę, z naiwnego frajera
Aż dech w piersi zapiera, gorszący widok przemian
Jak złe życie niszczy ludzi, złe życie zmienia
Nie zamierzam oceniać, tej, Broń Boże, przebacz
Wszystkim tym, co stąpają po swojej ścieżce cierpienia
Ty wciąż pokrzywdzony, jak w swoich rolach Tim Robbins
Nie rób z siebie ofiary, nadal pieprzyć kompromis
Bo w życiu codziennym, niejeden chłopak się stara
Mimo, iż pół tego życia przesiedzieli w kryminałach
Powiesz, taki obyczaj, weź się przyzwyczaj
Do obojętnej obserwacji brutalności życia
Tu, gdzie nocny świat rządzi się swymi prawami
Wita Cię dzielnica cudów, wnet Cię omami

Życie jest hajem, więc po co się odurzać
Po prostu żyj, zamiast wiecznie się wkurzać
Być człowiekiem to wyczyn. Być złym? To żadna sztuka
Bo życie jest hajem, a więc żyj, weź się nastukaj (x2)

Ty przyglądasz się rozdarciom, między żoną a kochanką
Przy kopercie, ze szklanką, nie wiesz czym jest dzienne światło
Tak wielu już padło, wciąż przeżywasz to piekło
Gdy koleżka w środku nocy znów podjeżdża z kolejną
I ciągniesz białe ścieżki, nie warto, wierz mi
Tak żyć i się przekręcić, jak biedaczek Lou Ashby
Nadal trwa, bez przystanku Twoja samobójcza misja
Bo Ty z całej palety dragów, nadal korzystasz
Ile tak wytrwasz, się w końcu zastanów
Zamiast próbować lizać okruchy koki z dywanu
Dla Ciebie Dr. Dre, a dla mnie Dr. Dru
Chcesz, to tak rób, a ja wolę być zdrów
Gdy Ci egzystencja zbrzydnie, pewnie prawda się wyda
Wtedy palniesz sobie w łeb, niczym Barbara Blida (†)

Życie jest hajem, więc po co się odurzać
Po prostu żyj, zamiast wiecznie się wkurzać
Być człowiekiem to wyczyn. Być złym? To żadna sztuka
Bo życie jest hajem, a więc żyj, weź się nastukaj (x2)

Życie może być hajem, kojącym jak śpiew Salmy Hayek
Choć często złudnym rajem, to życie, Ci się wydaje
Nic nie dostajesz? Może zbyt wiele żądasz
Nie chcąc wypełniać przy tym własnych zobowiązań
Chcesz, by nawiązka była standardem w życiu
A zbyt często krwawy horror, jak w "Od zmierzchu do świtu"
Koniec żartów bez kitu, Ty na czas nie wciskasz stop
Znam takie reakcje, które sieją gorsze zło
Powiem osiągając dno, niszczysz bliskich, paląc mosty
Zachowujesz się jak dzieciak, siejąc gniew w świecie dorosłych
Zbyt dużo bólu, nadal dźwigam swój krzyż
Niebezpieczne zachowania, plus niejedna złota myśl
W czasie, gdy przychodzi niż, myśli precz, wołam "A kyż!"
Słyszysz te zgubne podszepty? Ten diabelski volume scisz

Życie jest hajem, więc po co się odurzać
Po prostu żyj, zamiast wiecznie się wkurzać
Być człowiekiem to wyczyn. Być złym? To żadna sztuka
Bo życie jest hajem, a więc żyj, weź się nastukaj (x2)
Ej, ej
Ja gram w to, słuchaj jaka w tym drzemie siła
Agresja przed mic'em we mnie się uwolniła
I mnie to nie interere co ty pomyślisz o mnie
Bo ja gram tylko z tymi, którzy są podobni do mnie
Już wiesz teraz, że z Aifam masz do czynienia
Najsilniejsi w Poznaniu reprezentanci podziemia
A ty nie stój jak pajac tylko na parkiet się wbijaj
I weŹ swoją panienkę, niech się zacznie wyginać
Dobra jest już cała klika więc możemy zaczynać
Rozjebiemy ten klub a ty się będziesz za łeb chwytać
No i przestań się pytać kto tu robi taki hałas
Bo i tak jak to usłyszysz to wykrzykniesz z nami naraz

[x4]
AA II FF AM

Poznań, Poznań Polskę terroryzuje
W jeden punkt celuje, cały czas ma swą dumę
Aifam, Aifam terroryzuje
Wiesz o czym mówię to dzieje się w tym klubie
w którym teraz jesteś, ja jestem obok ciebie
masz problemy nie zostawię cię w biedzie
jedzie, jedzie cały parkiet jedzie
DJ dziś nie jest łaskawy, tą muzyką podjarany
Cześć koteczku, siedzisz w domu?
jest ci smutno i szukasz odmiany?
PrzyjdŹ na koncert gdzie grają Aifamy
tak, właśnie tak
To jest nasza rewolucja, płyta dobrze przyjęta
Ta ekipa nigdy nie wymięka
Wawro się rozkręca, teraz pozdrówki z tego miejsca
dla tych co wciąż szukają szczęścia
Jedna miłość dla mego miasta Poznań
Zachód Polski nowym głosem się odzywa
Aifam, Aifam podziemia klasyka
znów pulsuje skroń, wzrasta tętno
szybkie myślenie, miejskie tempo
miejski styl, miejskie życie, miejski byt
Słowa zapisane to jest Aifam klik

[x4]
AA II FF AM

Poznański rap z ulicy teraz wchodzi do klubów
Duża dawka siły, której starczy dla tłumów
Ja gram w to, słuchaj jaką mam teraz jazdę
Ja gram w to, słuchaj teraz tobie to pokażę
Stoję na scenie a mikrofon płonie w dłoni
Podnoszę poprzeczkę, kurwa, spróbuj mnie dogonić
nowa jakość, dobry gracz ze starego osiedla
To dla ciebie prosto z bloków tutaj ta muzyka mieszka
Ekipa na pięć liter - A I F A M
Wizytówka podziemia a dla rapu świeży tlen
Pozdrawiam park Sołacki i wieżowce na Piątkowie
Czysty rap plus energia, właśnie tak to robię

[x4]
AA II FF AM
Ważne że potrafisz widzieć dobro
Ważne że dostrzegasz jego ogrom
To kształtuje twój światopogląd
Człowiek tu musi wejść w krwiobieg.

Po raz setny powtarzasz że świat jest szpetny
Taki z ciebie sceptyk na bok sentymenty
Mnie od wygranej dzielą centymetry.
Finisz!, a ty mnie wciąż za to winisz
Masz prawo do własnej opinii ,ok.
Ja mam prawo mieć swoją filozofię
Ten image, optymizm jest ważny
Bez niego świat był by straszny
A wszystko zaczyna się w waszych głowach
Możesz przyjąć co zawarte w naszych słowach
Albo powtarzać hasła że wszyscy kradną, a Polska to jedno wielkie bagno.
To nie poprawi raczej sytuacji,
w naszej demokracji nie wykorzystano okazji,
by jeszcze raz uwierzyć w słowo „człowiek”
uwierzyć tak aby to weszło w krwiobieg.

Ref.
Ważne że potrafisz widzieć dobro
Ważne że doceniasz jego ogrom
To tworzy twój światopogląd.
Musi wyjść, musi./x2

Gdybym nie wierzył w żaden ideał już dawno schowałbym mikrofon w futerał.
Rap teatr dawno by mnie strawił, Goliat rzeczywistości by mnie zabił.
Ktoś sprawił że mam chęć walczyć jak Dawid,
i powstrzymywać bieg pędzących lawin.
To chyba ważne że utrzymuję tą basztę
i po burzy czekam na tęczę nad miastem.
Ważne gdy patrzysz z nadzieją że ta niedziela
nie będzie ostatnią niedzielą.
Że jak sobie pościelą ludzie tak się wyśpią.
Jaką postawę przyjmą taką ujrzą przyszłość.
Dla tych wszystkich pozdrowienia,
Mamy sporo do zrobienia by świat pozmieniać
Przeszłość jest tatuażem – nikt jej nie zmaże.
Ważne że potrafimy żyć tu razem.

Ref.
Ważne że potrafisz widzieć dobro
Ważne że doceniasz jego ogrom
To tworzy twój światopogląd.
Musi wyjść, musi./x2

Ważne że potrafisz widzieć dobro
Ważne że dostrzegasz jego ogrom
To kształtuje twój światopogląd
Człowiek tu musi wejść w krwiobieg. x2
ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2

Daj mi to tu. Nie bądź taki sztywniak.
Pokażemy im chłopaki jak się bawi krypta.
Z nami tańczy hydra, z nami tańczy wampir, każdy bydlak z nami tańczy, nawet nekromanci.
Jest tu gargulec, kościotrup, minotaur.
Po prostu jest super, choć ktoś tu nie dotarł, to martwy Butcher zamulił gdzieś w lochachahaha chuj mu w dupe, tańczmy deadwalk'a.

ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2

Wszystkie demony i zwierzoczłeki, ruszajcie ogony i bujajcie strzeki.
Deadwalk, Deadwalk, Deadwalk na wieki. (Nieśmiertelny dance nieumarłej sztafety)
Człowiek pies też tu jest, są kobiety, martwe co prawda, ale warte uciechy.
Boogeyman też jest i Dracula nawet, zalani w trupa wbijamy na parkiet.

ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2

Całe miasto wbija na disco, bo gramy tu w bilard, popijamy "whiską"x4

ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2
Nie odwracam sie, tak ktos kiedys radzil. mialbys transport do chuja, ty lepiej przemyśl plany. Podejrzanie ubrany, całe miasto do przejścia, kurwa ze też Łódź nie posiada metra. Nie pierdol bo wiesz jak sie dostac do centrum. Może wiem, ale niepewność zrodziła zbrodnia w sercu. Rozpoznasz po miejscu tym me położenie. Szkoda, że jak dym czy Gin sie nie utlenie. Niby to rzut kamieniem na drugi koniec Bałut bardziej zły, niż za komuny z Łodzi ideałow. Ty przeczekaj do nocy, by w księżycowym świetle
oszukać przeznaczenie i dogonić szczęście. Boże dzień i ten tłok bardziej sprzyja od ciemni, ale wiem, że ten pech nas nie omija uwierz mi. Czas upływa, a mędy w końcu złapią ten trop, mimo to może poczeka, żeby zaczął się zmrok.

Bracie nic nie wybiera biegu zdarzeń, a jednak zawsze jest szansa by za drugim razem nie przegrać. Jeśli wiesz co masz robić, jak życ i umierać to bądź świadomy, że to dzieje sie teraz (x2)

Do kogo idziesz ? Ty powiedz w co mam wierzyć ? Gdy myśle "po jutrze" brzmi tu to, jak "kiedyś". Chce tylko przeżyć, przedostać się na ośke. Jak pech Cie nie opuszcza, ta klątwa nie zna rozstrzeń. Miska nie kabanos, czy czekać na nią ? Jeśli się nie spotkamy proszę mi przebacz Mamo. (Mogłoby już być rano) następnego dnia, ale pod warunkiem, że moja tożsamość będzie trwać. Nawet w najgorszych snach bym się nie spodziewał, że to widmo porażki tak ciśnienie podgrzewa. Raczej nie trafie do nieba, więc nie ma co się łudzić, nie chce spłonąć za niewiadomo na stosie jak druid. (Nie ma, że ból czy też strach, jak masz żyć tu) dobra ide spróbuje uciec wolą instynktu. Szybko do [?] gdzieś u szczytu budynku, czy wygra sprytny ? - Nie wiem, biegiem - TERAZ ! no to leci. Kurwa stój, bo strzelam !
Podobno część trzy, na śląskich bitach
Podobno Bezimienni, MdM, Wu wita
Podobno pizda niejedna to oczerni
Podobno walcząc o swoje nie pozostajemy biernym
Podobno białych murzynów to tutaj nie znajdziesz
Podobno po rejonach śmigam w Gardzie
Wlewając wódę w gardziel, patrolami gardzę
Podobno każdy z nas wrogów niszczy już na starcie
Podobno każdy konfident to stara kurwa (proste)
Podobno psy wciąż węszą po podwórkach
Podobno orient to nasz najlepszy nawyk
Podobno rap działa jak adrenaliny zastrzyk
Podobno nasi słuchacze to nie forumowe pizdy (cwele)
Podobno dla nas liczy się tylko piątka z ulicy
Podobno MdM w Golkonda
I podobno dla przyjaciół, zawsze szczera piątka

Podobno MdM wyjdzie w Golkonda
To będzie Meksyk w głowach, a w słowach bomba
Niejedna morda za ten rap spali jointa
Silesia Terror dalej zero jest na kontach
Znasz pierwszą część? (znasz?) w latach jest różnica (ta)
Mikrofony MW, na bitach od Fica
Potem część druga i fantastic czwórka
Młoda Krew popłynęła na śląskich podwórkach
A teraz dzieciak to podobno wersja trzecia
Patrzę z dystansem, wiem kto w chuja poleciał
I wiem kto jest wrogiem, a kto przyjacielem
Choć czasami dla przyjaciół bywałem skurwielem (sorry)
Wiem kto mi pszaje, a kto tylko udaje
Zmieniają się czasy, zmieniają obyczaje
A nie zmienia się z podziemia, dobra banda
Ave Silesia wszystkim bliskim życzę farta
I to nie jest kurwa, hip-hop ze Śląska
To rap o smaku wódy i zapachu jointa
To rozróby pod klubami, na dworcach
To brudne południe, tak jak brudna forsa

[x2]
Podobno ten track, to klasyk hardcoru
Podobno ten rap to sygnał do boju
Podobno ten świat to syf bez koloru
Bier to, podobno nie masz wyboru

Bywa różnie, podobno, czasem parno, czasem chłodno
Czasem lipa, czasem by lepiej być nie mogło
Podobno kariera to dno, podobno niektórym się powiodło
Silesia godło, rebela województwo śląskie
Podobno to pójdzie w Polskę
Podobno w Stanach na tym robią dolce
Tutaj to nonsens, syf z ziemi sączę (sączę)
Ostry, Miku, Mara podobno sam ino maras
Podobno numer jeden wiara
Podobno śmierć to jedyny gwarant
Podobno nie umiera nigdy ten kto życie daje
Podobno szlifujemy talent, meritum, bez bajek
Podobno jointy łagodzą obyczaje
Nałogi mamy, podobno czasem chuj trafia plany
Podobno ważne tylko dni, których nie znamy
[tylko tekstyhh.pl]
Przekład z ulicy, podobno bez atrakcji
Podobno bez ambicji, a za nami tysiąc akcji
Polegam na sobie i wrogom patrzę w twarz
Ku niejednej przeszkodzie, rap jazdę tu masz
Silesia na blokach i nasz rap w tych ścianach
Śląsk do ataku więc zróbcie hałas
Podobno część trzecia, część trzecia podobno
Choć wielu z was przyjmuje nas chłodno
Podobno nasz rap jest suchy i prosty
Nas czterech Miku, Wiruz, Mara i Ostry
Rap na głośnikach i jazda na maksa
Podobno będzie ostrzej niż teksańska masakra
Pójdą łokcie pięści i kolana
Podobno ulica wielu ludzi pochłania
I ten rap cię zmieni, podobno dla żuli
Weź, to nie słuchaj, jeśli cię to muli
Podobno pazera zawsze dwa razy traci
Kielich za braci, tu wszyscy kumaci
Wróg niech kona, dla przyjaciół piona
Zaciśnięte pięści, Silesia piona
Jeszcze raz piona, piona, piona

[x2]
Podobno ten track, to klasyk hardcoru
Podobno ten rap to sygnał do boju
Podobno ten świat to syf bez koloru
Bier to, podobno nie masz wyboru
O takiej niesławie możesz tylko pomarzyć
Dziś znowu Killazy, miasto Poznań nasz azyl
Ta, ten rap, poznaj i zażyj go
Lecz uważaj, jest ciężki, dużo waży
Co ja do tej potrawy, ciężko strawne przyprawy
Dodaj do smaku synu, to dla chłopaków
Prawdziwych panów, spragnionych PDG rapu
I tego stanu, co powoduje ciarki na karku
Tu bez latarki, w te zakamarki lepiej nie wchodź
Tu ostry bit jest i mocny rym też, choć
Dla niedowiarków może być to zbyt mało
Od prawdziwych dla prawdziwych, to maksymą się stało
Bo dawno temu, na GRU się to zaczęło
Chodź wielu mówiło weto, my prosto do celu
Światełko w tunelu kłamstwa, ten rap nie farsa
Łazarska salsa, jak Torente bez pedalstwa
Odrobina lekarstwa dla chorego umysłu
A pacjentów choć garstka, dla nich dziś dawka tych słów
Dla nich dziś dawka tych słów

Ej, yo, jak jest, yo
Nagrywamy kolejnego singla
Dla wszystkich tłustych typów w złotych pinglach
To dla was, za lat 10 długi przesiew
W ponurym lesie, gdzie poprzeczkę podniesie życie
W stresie, lecz nie jak Fokus i kolesie w dresie
Za 10 lat może będę śmigał Mesiem
Może nie, dla niektórych zbyt trudny test
Wiesz jak jest, dla niektórych los złudny jest
Paskudny gest, trudny chrzest
PDG desperado, czasem życie to paradoks
Dziś zaleta jest wadą, jutro wada zaletą
Pozostaję szczery, moja droga jest vendettą
Ilu z nas pożegna beton
Ilu z nas wita detoks
Ilu z nas ukończy gre tą z uniesioną głową
Z wartą honorową
Czy było warto?
Masz moje słowo

Nadal napierdalam
Przez bit jak po wodzie katamaran tnie
I jeszcze staram się brać odpowiedzialność za słowa
Choć to rzadkie w tej grze
Tą kartkę z PDG rozpoznasz łatwiej niż mnie
Bo to mój znak firmowy, rap ostry, rap bojowy
Oparty na faktach, mocnych traktach
Brudnych produkcjach jak Frankie Katlas
Chyba Bóg chciał, takie rozdał karty
Chciał żebym trwał w tym, póki nie spocznę martwy
Nie spotkam się z rodziną, ten wokal zdarty
Z wredną miną w parze, niezbędną jak pokal w barze
I z Łazarzem za plecami
Choć niektórzy rówieśnicy już przegrani
Tylko dla tego, że kranik ktoś za mocno odkręcił dla nich
Z dragami i gorzołą, przez co jest niewesoło
Miało być kolorowo i obficie finansowo
Jednak życie potraktowało ich hardkorowo
Czy należycie sam nie wiem, poszedłem trochę inną drogą
Trochę bardziej zdrowo podchodzę do tematu
A sekwencje tego rapu ode mnie i od kamratów
Nie tylko dla małolatów
Dla ulicznych wariatów, tych nielicznych kozaków
Którym wiatr w oczy, to PDG synu
Tą drogą trzeba tutaj kroczyć

Za 10 lat, to samo miejsce, ta sama chwila
Leje się tequilla, a my gramy w bilard
Ten sam, a jednak inny człowiek
Ten sam, a jednak inny świat
Jakkolwiek spod moich powiem widok
Pod zachodniego wiatru egidą
Z kliką, z nabitą dzidą, te rymy idą
I pokonują czas, kumasz
Tak to działa, K do G, PDG, bij na alarm
Bij na alarm
GDA, właśnie tak
GDA Vabank
właśnie tak, Brahu Brat

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

Bloki Przymorza, znajdziesz mnie tuż za rogiem
Wyrażam siebie słowem, jedno teraz powiem
Tak wiele *****owizny dookoła
Ten kto ich wypromował jarał chyba zły towar
Nie utożsamiam się z tym, mam zupełnie inny feel
Inny flow, inny przekaz i inny styl
I nie ***** mi, że robię to do dla siana
Bo hajs robiłem zanim ty powiedziałeś - mama
Mój rap leci w furach, na skłotach i domówkach
Przy ubitach lolkach, na gdańskich podwórkach
Właśnie tu chcę go, właśnie tu go mam
Znowu w studio ziom, znowu nagrywam
Na dzielnię wracam z nowym wałkiem ziomuś
WeŹ w nagrywarkę to włóż, i przekaż dalej komuś
Niech każdy wrzuci ten numer w sprzęta
Wyluzuje dupę, skręci skręta, zapamięta, że

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

To dla moich ludzi płynę na nowym bicie
Znajdziesz to na streecie, mój rap to całe życie
To sto procent tego co zawarłem w tych wersach
To owoce życia mego bez zbędnych przesad
To ciemne piwnice a w nich moja kanciapa
Właśnie tam powstają nielegale Brahu Brata
Ziomki wpadają na bata, nie wpadasz? twoja strata
Właśnie tu freestyle'uje całe lata
Pozdro dla wariatów na wszystkich grubych koncertach
To wy to nakręcacie, niech każdy z was zapamięta
*****ć lamusów, gwiazdy hip-hopolo
I wszystkich tych, którzy ten klimat nam *****ą
To dla moich ludzi, którzy nocą za rogiem
Melanżują, kręcą bekę, bawią się słowem
Ja z nimi tu stoję, rymy jak naboje
To jest napad *****ysynu, łapy w górę, co jest

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

...Rap gra, to jest coś co rusza...
...Patrz, sens zawarty jest...
...Różne historie, to przemyślenia...
...To co mam, to co kocham...
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo