Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Taki to biznes, takie to inne rzeczy już nie leżą
Jaja jak kinder paramagara fina machina to pieniądz
Dziś rozumiejąc co ukrywa puenta
Legal, legal, legal na prezydenta O.S.T.eR.
Takim to fartem nieunikniony postęp
Kiedy to O.S.T.eR sam problemów nie rozwiąże
Kłam jak każą, takim to setka ,takim to bletka
Każe jak setka, przywołuj, sesja
Taki to ekstrat, cykam majestat
Reprezentuj nasz styl co buja jak bingo
Milion gotów, a salwa w powietrze jak ringo
Takie to zacne jak bit do raga, tu głowa do taktu
O.S.T.R.y jak kaktus, nas tu przypada
Bo, to raga raga raga raga raga raga x2
Taki to masta, kapitulacja, zrozum nastał czas płodu
Więc szczegóły omów dla moich ziomów

Ref.: Bujaka jamajka miłość w 100%
Jaraj, jaraj, jaraj, O.S.T.R.y na prezydenta. x4

Mówią, że mam to co Irena Santor
Ja wiem, że to kłamstwo konflikty spal bo
Nie działam pod dyktando, sala pęka w szwach
Nalać, tequila rozpala duży biust na blat
I wokół mus, luz, pijem za wniosek rasta
Zielone lekarstwa THC warstwa
Styl chasanodawca jak terror i Bagdad
Tak error i kabza, mostedon pedofilem na palcach
Gdy słodycz jak mamba, tak coś się robi jako wilczy panda
Mój plan to ganda - jebać snobizm
Rap, reggae, petarda trzeba to dobić
Wyrównać zamiast się wozić po wytwórniach
Dla których umysł to próżnia, myśl to kawał gówna
Nic nie rozróżniać - chujnia, każdy zna się na bujdach
Ja gwarantuje konkret spoko, spoko prezydent O.S.T.eR
Bo to raga raga raga raga raga raga x4

Ref.: Bujaka jamajka miłość w 100%
Jaraj, jaraj, jaraj, O.S.T.R.y na prezydenta x2
[Głowa]
Dam Ci kilka powodów żebyś uwierzył we mnie
Po pierwsze - ta ekipa na scenie zna swoje miejsce
Szczere intencje jak te sprzed dekady - klasyk
Jak pierwsze baggy i z boomboxa podkłady
Złote lata, platynowe chwile
Mam ambicje i siłę, ta historia nie minie
Budzę się by żyć, żyję by grać rap
Popatrz na tą twarz, czy widzisz w niej strach?
To nie dotyka nas, jaki fach taki fan
Nie liczę godzin i lat, to życie mija nie ja
Odbijam od dna, nie ma chwili zwątpienia
Nie boję się zmian, bo wiem jaka jest cena
Od czasów podziemia po płyty na legal
Koncerty, plenery, kluby, ulice i melanż
Miasto moich snów - jestem tu - będę tu
Jak miłość do muzyki od kołyski po grób

[Grubson]
Maskę zdejmij, obcego nie udawaj
Muzykę badaj - nie śpij, dawaj, wstawaj
To ludzi łączy, dopiero zaczyna nie kończy
Życie dobre chwile sączyć, chodź do nas dołączyć

Maskę porzuć, obcego nie udawaj
Spróbuj muzę poczuć, się nie poddawaj, wstawaj
To ludzi łączy, zaczyna nie kończy
Dobre chwile sączyć chodź do nas dołączyć

[O.S.T.R.]
W moim DNA wpisana brzydota
Plus rap, który możesz znienawidzieć lub pokochać
Mój ślad na tej mapie, gdybym miał wybierać znów
Oddałbym wzrok by świat zamienić w słuch
Może... nie mam urody, ale tonę ambicji
I nie muszę patrzeć dziewczynom przy rozmowie na cycki
Choć nie jestem reklamą dla swojego dentysty
To mam serce, tożsamość, niosę szczerość mym bliskim
Jestem chudy, zawsze byłem chudy i będę
Taki chudy, że muszę nawijać na grubym bębnie
Świat zmienia w sekwencje mojej odwagi aranż
Dla ludzi co by życie swoje oddali za nas
Ważne jest losu szczęście, życzę Ci z całej siły
Żebyś nawijał pod pętlę, a nie miał ją na szyi
Byś miał zawsze co jeść, gdzie mieszkać, z kim żyć
W wielkomiejskiej pustyni, skoncentruj się to my, więc wstawaj.

[Grubson]
Maskę zdejmij, obcego nie udawaj
Muzykę badaj - nie śpij, dawaj, wstawaj
To ludzi łączy, dopiero zaczyna nie kończy
Życie dobre chwile sączyć, chodź do nas dołączyć

Maskę porzuć, obcego nie udawaj
Spróbuj muzę poczuć, się nie poddawaj, wstawaj
To ludzi łączy, zaczyna nie kończy
Dobre chwile sączyć chodź do nas dołączyć

[Wężu]
Muzyka jest jak respirator - podtrzymuje sygnał
Ten hip-hop płynie w żyłach, nadal pozwala żyć nam
Siema Polsko, to najlepszy moment by wstać
Bracie, siostro, mamy jedno życie by grać
Przy tym dbać o siebie, robić to wzajemnie
Wspierać się w potrzebie, kiedy czas nadejdzie
Zawsze czuć się pewnie, gdy śliski grunt
Będzie ponownie próbował powalić nas z nóg
Razem jesteśmy siłą, więc chodź człowiek z nami
Włącz "Poza horyzont" - ta muzyka nie ma granic
Odrzućmy zawiść ponad podziałami
Wznieśmy się - zrobimy to wspólnymi siłami
Jedźmy gdzieś, nieśmy treść - kochajmy hip-hop
Jak w '95, '96 - poczuj to wszystko
Jesteśmy blisko, robimy to dla was
Więc pierdol disco, włącz rap i wstawaj!
Dobre chłopaki, Mara jest taki
Ostry jest taki i Rychu jest taki
Dobre chłopaki, Bezimienni
Tu każdy jest taki

Los łączy ludzi na pewno nie z przypadku
Trzym się z fartem brachu (z fartem)
Każdy dobry chłopak się stara w swoim fachu
To dla dobrych chłopaków, bez lojalności braku
Z nimi już szmat czasu i jakoś lipy nie mam
Rap prosto z podziemia, ja nie zmieniam otoczenia
O tym nie ma mowy, do szczęścia mi potrzebne dobre słowo
A nie złote podkowy, atut podstawowy - to pijacka rebela
Dla nas żadna magia, że się ktoś najebał i rozrabia
Że tygodniowa Fabia śmiga już bez radia
Że obrotny zgarnia całą pulę, a zamulony wciąż ciśnie na mukę
Z każdym następnym ruchem pewniejsze kroki stawiał
Dobry chłopak - Mara, wśród swoich gęba znana
Ze mną dobre chłopaki, do kielona i do draki
Co walą wódę z gwinta, a nie w żyłę maki
Szczere pozdrowienia z mojej mańki, z fartem dobre chłopaki
Jebać niewierne szmaty i niebieskie mundury
Przechodzimy do następnej tury, swoje przedstawienia pozostaną
Swoi za swoimi staną, z dechą a nie klamą
Charakterem się nie zblamią, nie ma takiej opcji
Ryjek, Ostry, Mara a z nami dobre chłopcy
Dobre chłopaki, same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Każdy z Bombatyki jest taki, z BDB każdy taki, same dobre chłopaki
Tomas, Matiz, Dejot, Szpara - dobre chłopaki
Boniek, Buli - każdy jest taki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki

Mam ich mam, ludzi których znam
Oni dają wiele, więc ja też dużo dam
Grupa przyjaciół i to są nasi bliscy
Chuj, że niewielu niepotrzebni nam są wszyscy
Chłopak nie przypuszczał, gdy brał pierwszą komunię
Że jedyny zarobek będzie miał na jumie
Nie cierpiałem z głodu a jednak to rozumiem
A wielu pajaców zrozumieć nie umie
Dobre chłopaki - a oddziela ich krata
Zanim ją przekroczą miną grube lata
Rap na maksa szczery, więc powiem ci to wreszcie
Niekoniecznie winny znajduje się w areszcie
Niekoniecznie niewinny jest na wolności
Ten rap, te słowa mówią ludzie prości
Tylko charakter kształtuje wizerunek
Dobre chłopaki zasługują na szacunek
Wiem kto jest swój, a kto zwykły pedał
Nie masz honoru to pies cię jebał
Dobre chłopaki, a na świecie jest niewielu
Jest kilku takich którym powiem przyjacielu
Wszyscy tu razem, wszyscy w jednym zgodni
Dobry rap z Bytomia, który pisze chodnik
Dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Kamil, Deka, Hiszpan, Zwierzak - tu każdy jest taki
Mówią o tym także - Kargul, Adik - to dobre chłopaki
Wszyscy na treningach - tu każdy jest taki
Cała Bramka Bytom - tu każdy jest taki
Dobre chłopaki, dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Z fartem chłopaki, Jot/Wu, Elvis - dobre chłopaki
Chmuron, Hopek - dobre chłopaki
Teikon plus nasza ekipa - tu każdy jest taki
Ej, ej
Ja gram w to, słuchaj jaka w tym drzemie siła
Agresja przed mic'em we mnie się uwolniła
I mnie to nie interere co ty pomyślisz o mnie
Bo ja gram tylko z tymi, którzy są podobni do mnie
Już wiesz teraz, że z Aifam masz do czynienia
Najsilniejsi w Poznaniu reprezentanci podziemia
A ty nie stój jak pajac tylko na parkiet się wbijaj
I weŹ swoją panienkę, niech się zacznie wyginać
Dobra jest już cała klika więc możemy zaczynać
Rozjebiemy ten klub a ty się będziesz za łeb chwytać
No i przestań się pytać kto tu robi taki hałas
Bo i tak jak to usłyszysz to wykrzykniesz z nami naraz

[x4]
AA II FF AM

Poznań, Poznań Polskę terroryzuje
W jeden punkt celuje, cały czas ma swą dumę
Aifam, Aifam terroryzuje
Wiesz o czym mówię to dzieje się w tym klubie
w którym teraz jesteś, ja jestem obok ciebie
masz problemy nie zostawię cię w biedzie
jedzie, jedzie cały parkiet jedzie
DJ dziś nie jest łaskawy, tą muzyką podjarany
Cześć koteczku, siedzisz w domu?
jest ci smutno i szukasz odmiany?
PrzyjdŹ na koncert gdzie grają Aifamy
tak, właśnie tak
To jest nasza rewolucja, płyta dobrze przyjęta
Ta ekipa nigdy nie wymięka
Wawro się rozkręca, teraz pozdrówki z tego miejsca
dla tych co wciąż szukają szczęścia
Jedna miłość dla mego miasta Poznań
Zachód Polski nowym głosem się odzywa
Aifam, Aifam podziemia klasyka
znów pulsuje skroń, wzrasta tętno
szybkie myślenie, miejskie tempo
miejski styl, miejskie życie, miejski byt
Słowa zapisane to jest Aifam klik

[x4]
AA II FF AM

Poznański rap z ulicy teraz wchodzi do klubów
Duża dawka siły, której starczy dla tłumów
Ja gram w to, słuchaj jaką mam teraz jazdę
Ja gram w to, słuchaj teraz tobie to pokażę
Stoję na scenie a mikrofon płonie w dłoni
Podnoszę poprzeczkę, kurwa, spróbuj mnie dogonić
nowa jakość, dobry gracz ze starego osiedla
To dla ciebie prosto z bloków tutaj ta muzyka mieszka
Ekipa na pięć liter - A I F A M
Wizytówka podziemia a dla rapu świeży tlen
Pozdrawiam park Sołacki i wieżowce na Piątkowie
Czysty rap plus energia, właśnie tak to robię

[x4]
AA II FF AM
W miasto, porą gdy już światła dnia zgasną
I pora zasnąć, my w podróż, miasto jak ogród
Warszawa, księżyc, noc, spokój, nic się nie dzieje
My, ulice puste, Grammatik i przyjaciele
Wszyscy razem, ach, dnia kres zmaga się ze skwarem
Idąc bulwarem, zachwyty nad wiatrem gdzieś
Odgłosy rzadkie w koronach drzew
Za rogiem belton szepcze ukradkiem
Ypsss, niemal na skrzydłach jak ptaki
Zmieniamy trasę, a tam powstaje chwili zapis
Od wieków, to samo pragnienie w człowieku
Chęć oszukania czasu, zabicia przemijania lęku
Dzisiaj na wolno, zwalniając dam odpocząć nogom
Nie oddam się percepcyjnym zbiorom
Dzisiaj cieszy mnie słowo
Dzisiaj cieszą mnie z chłopakami akcje na wolno
Wiesz, rymy, chwile z nimi cieszą jak śmiech
Cieszą jak śnieg, lub chwila chłodna latem
Delektuję dziś się wiatrem, dzisiaj
Te rzeczy pokazują mi sens życia
Układasz świat w myślach
Wiesz plan nie na przypał
Taki do miasta wypad
Gdy pęd powietrza zachwyca
Czas wiatru, ten dzień to dzisiaj

Zupełna pustka, tylko ten wiatr me skronie muska
Nagle ustał, wieczna cisza, ani słowa w ustach, po co
Delikatna bryza każdą nocą
Orzeźwia tych ludzi, którzy w skwarze miasta chodzą, popatrz
Liście na drzewach lekko się kołyszą
Widzisz sobie znane rytmy, swoje wersy piszą a ja
Zgubiłem siebie znowu na tych rozstajach
I tylko wiatr znaleźć drogę mi pozwala
Czemu wszystko się zmienia i nic nie jest po staremu
Powietrze drga tak jak struna przy grisando
Aspoetika przecież w sobie mam to
Musisz wypełnić los zmarnowaną szansą
Do przodu wiatr przynosi tylko jęk zawodu
Na jego skrzydłach czas powoli staje
Okruchy szczęścia tylko tak się wydaje
Wiatr śpiewa swoje a ja idę dalej

Późna pora to już, gdy my w miasto wyruszamy
Jeżdżąc furą delektuję się wiatru bryzami
Odwiedzamy te miejsca które znamy tylko z mapy
Zachwycając się co krok aglomeracją Warszawy
Jakie mamy plany, tego nikt jeszcze nie wie
Najważniejsze że wciąż słychać, ten wiatr na szybie
I tę cichą muzykę która z głośników płynie
Godzina szybko minie a my ciągle przed siebie
Do momentu aż znikną wszystkie gwiazdy na niebie
Czuję się pewnie, nie mam ochoty wracać wcale
Szofer nie szalej i poczuj ten wiatr gdy jedziesz dalej
Bo on wieje stale, wprowadzając w stan euforii
Wiesz co jest tu dobre dziś sami bez zbędnej widowni
Od problemów wolni, będę marzył o tym znów
Podkręć muzykę bo właśnie leci "Living Proof"

That's Why I'm Here To Be Living Proof
Słuchaj słuchaj
PiH dzieciaku słuchaj słuchaj
Diss za dissem za dissem diss
Dają to na bicie a jak
Diss za dissem za dissem diss
Mówię prawdziwie słuchaj słuchaj
Nie mówię uprzejmie
Diss za dissem za dissem diss
Wiesz o co chodzi Białystok słoneczny stok
Diss za dissem za dissem diss

Wisisz na mikrofonie z wyplutym płucem
Raz jeszcze twoją dupę ratuje producent
Nie woła one są twojego rapu symbolem
Palce pastucha myszki komputerowej
Historie które nie żyły jąkasz pomału
Nie uwolnisz za martwych liter rozwodnionych banałów
Bestseller czy feler zarobisz czy klapa
Jak pies za ochłapy chodzisz na tylnich łapach
Skalany jesteś ale może trafisz w gusta
Ty pedale o przestrzelonych ustach
Prostytuujesz wersy w eter się puszczają
Należysz do tych co za gar zupy dupy dają
Płyty się sprzedają? Też mi wielce
Swoje piersi czujesz nie swoje serce
Kontraktu więzień karzą więc rób to
Żałosna do bólu wypchana słomą kukło

Ref: [x2]
...Jesteś wytworem ryku...
...Produkt do marketingu...
...Jak krwawiące...
...Bezużyteczny...
...Pocałunek śmierci...

Narzuconą moralność sprzedajesz jak towar
Rakotwórcza tkanka zaczyna żerować
Powołaj się na Boga wiarę masz liczną
W tym kraju to ma właściwość magiczną
Na ustach z modlitwą hajsy przytul
Kołujesz dzieciaki masz kilka słów wytrychów
Nie rzeczywistość jest matką twoich wierszy
Miesiącami męczysz przy biurku teksty
Chłopaczyny walczą w życiu o przetrwanie
Ty robisz przewroty wyjeżdżając na surwiwale
Wypucowana buźko bez obrazy
Nigdy nie musiałeś prosić ojca o coś dwa razy
Nie znam twojej lamus bananowej bandy
Za to znam twój modus operandi
Na swoje cienkie jak sik pająka rapy
Możesz rwać pod szkołą z waciakami małolaty

Ref: [x2]
...Jesteś wytworem ryku...
...Produkt do marketingu...
...Jak krwawiące...
...Bezużyteczny...
...Pocałunek śmierci...

W studiu nałożą ci na twarz blady puder
Na wystawę dobrze ułożony pudel
Nie wiem co tutaj jeszcze robisz gościu
Idź swój romantyczny głos zawieś na gwoździu
Z głowy korona pod nogi ci spadła
Kocham cię jak brata jak Kain Abla
Kminisz? Na twojej szyi zaciska się pętla
Wyjdziesz stąd cało kondom nie pękaj
Traktuję cię jak kruchą małą cipkę
Czaisz? Bo śmierdzisz rybą i majty plamisz
Vanish na plamy ty szczerz dalej mordę
Słodki pe-drylu z reklamy Colgate
To nie ze wsi rap przeniesiony na betony
Nie mikrofon dla ciebie a sierp do słomy
Pocałunek śmierci przeciwko tobie zmową
Od słonecznego stoku Chicago i Jackowo

Ref: [x4]
...Jesteś wytworem ryku...
...Produkt do marketingu...
...Jak krwawiące...
...Bezużyteczny...
...Pocałunek śmierci...
GDA, właśnie tak
GDA Vabank
właśnie tak, Brahu Brat

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

Bloki Przymorza, znajdziesz mnie tuż za rogiem
Wyrażam siebie słowem, jedno teraz powiem
Tak wiele *****owizny dookoła
Ten kto ich wypromował jarał chyba zły towar
Nie utożsamiam się z tym, mam zupełnie inny feel
Inny flow, inny przekaz i inny styl
I nie ***** mi, że robię to do dla siana
Bo hajs robiłem zanim ty powiedziałeś - mama
Mój rap leci w furach, na skłotach i domówkach
Przy ubitach lolkach, na gdańskich podwórkach
Właśnie tu chcę go, właśnie tu go mam
Znowu w studio ziom, znowu nagrywam
Na dzielnię wracam z nowym wałkiem ziomuś
WeŹ w nagrywarkę to włóż, i przekaż dalej komuś
Niech każdy wrzuci ten numer w sprzęta
Wyluzuje dupę, skręci skręta, zapamięta, że

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

To dla moich ludzi płynę na nowym bicie
Znajdziesz to na streecie, mój rap to całe życie
To sto procent tego co zawarłem w tych wersach
To owoce życia mego bez zbędnych przesad
To ciemne piwnice a w nich moja kanciapa
Właśnie tam powstają nielegale Brahu Brata
Ziomki wpadają na bata, nie wpadasz? twoja strata
Właśnie tu freestyle'uje całe lata
Pozdro dla wariatów na wszystkich grubych koncertach
To wy to nakręcacie, niech każdy z was zapamięta
*****ć lamusów, gwiazdy hip-hopolo
I wszystkich tych, którzy ten klimat nam *****ą
To dla moich ludzi, którzy nocą za rogiem
Melanżują, kręcą bekę, bawią się słowem
Ja z nimi tu stoję, rymy jak naboje
To jest napad *****ysynu, łapy w górę, co jest

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak to czujesz nawiń ze mną razem
Całe to życie przelewam na papier

Mój rap jest dla tych którzy żyją rapem
Jeśli wiesz o czym mówię podnieś w górę łapę
Jeśli też tak czujesz nawiń ze mną razem
Żyć bez tego już nie potrafię

...Rap gra, to jest coś co rusza...
...Patrz, sens zawarty jest...
...Różne historie, to przemyślenia...
...To co mam, to co kocham...
ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2

Daj mi to tu. Nie bądź taki sztywniak.
Pokażemy im chłopaki jak się bawi krypta.
Z nami tańczy hydra, z nami tańczy wampir, każdy bydlak z nami tańczy, nawet nekromanci.
Jest tu gargulec, kościotrup, minotaur.
Po prostu jest super, choć ktoś tu nie dotarł, to martwy Butcher zamulił gdzieś w lochachahaha chuj mu w dupe, tańczmy deadwalk'a.

ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2

Wszystkie demony i zwierzoczłeki, ruszajcie ogony i bujajcie strzeki.
Deadwalk, Deadwalk, Deadwalk na wieki. (Nieśmiertelny dance nieumarłej sztafety)
Człowiek pies też tu jest, są kobiety, martwe co prawda, ale warte uciechy.
Boogeyman też jest i Dracula nawet, zalani w trupa wbijamy na parkiet.

ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2

Całe miasto wbija na disco, bo gramy tu w bilard, popijamy "whiską"x4

ref.
Tańcuj, podryguj, daj mi to tu.
Ruszaj tą sztywną dupą zza grobu.
Tańcuj, podryguj, nie powtarzaj.
Ruszaj tą sztywną dupą z cmentarza. x2
Gdyby Bóg rapował pewnie byłby na moim ficie
powiedział by na bank za ciebie się nie wstydzę
Brzmi próżnię? Jestem ponadto tak to widzę
Z dnia na dzień jestem tego nieba coraz bliżej
dobrze wiesz ze tak było będzie ze tak jest
nie znajdziesz mnie w kolejce do której inni muszą biec
idź w stronę światła nawet jak masz światło-wstręt
docieram w wasze serca szybciej niż ups
nie bądź błądzidusza jak masz przetarte szlaki
tysiące lat ludzkości musiało coś zostawić
i pewnie gdyby były nosiłbym w rekach flagi
jestem patriota moja ojczyzną jest wolność nagi,
król nie ma wstępu tam za nic w świecie
i żaden szczur nie pcha się tam z butami przecież
gdybyś dzisiaj chciał się włączyć, to możesz zdążyć
zaczęli to przodkowie, my to możemy skończyć

REF. x2
gdyby dziś Ci przyszło zrobić rachunek sumienia
w jakim jesteś miejscu, jaka w tobie chemia,
co Ci siedzi w środku, co się budzi w myślach?
czy byłbyś w centrum świata, czy siedział w podziemiach?

Gdyby dzisiaj śmierć zamachała kosą
nie pytałbym dlaczego, poprostu zapytałbym dokąd
bo odkąd mam po co żyć, już nie tupie nogą bosą
nerwy poszły na bok, teraz spokój jest spoko
gdybym miał emocje wydrukować dziś na kartkach
pewnie brakło by drzew w amazońskich lasach
ludzie wokół siebie gubią wartości
jeszcze parę lat od podnoszenia ich dostane garba
raz, dwa, albo raz, dwa, trzy
dziś masz szczęście i dziś liczysz ty
a teraz wspak dwa, raz, albo trzy, dwa, raz
dziś masz pecha dziś na ciebie czeka piach
myślisz ze dopóki mogę mówić to się wyciszę
a nie mowie tego bo mam takie widzimisię
warto działać prewencyjnie zanim zło cie ugryzie
zanim o tym zapomnisz, zostaniesz zimnym sukinsynem.
Nie jaram, nie znajduję przyjemności w dragach
Nie jeżdżę Lexusem, nie mam nawet jazdy prawa
Nie ciągnę koksu, nie mam zaczerwienionych nosów
Nie muszę się rozluźniać, mam inny sposób na szczęście
Nie patrz mi na ręce to nie kajdany wielkie
Nadgarstek nie ugina się pod roleksem
Bo złote zabawki pieprzę, nie piję
Szampan, wódka, nigdy nie zobaczysz mnie z piwem
Nie, nigdy nie kochałem się za hajs z dziwką

Nie, nie żyje szybko, nie, nie jestem hedonistą
Nie noszę się w ciuchach z Journali
Nie, może nie jestem na fali żaden Fubu Carl Kanye
Czarne bety, nie, to nie ja
Broń, pistolety, noże, ziomki w więzieniach
Nie, nie wiem jak to jest życia być królem
Wiem jak sprawić by publiczność podniosła łapy w górę

To ja, ciągła dominacja w słowach
Nie musisz mnie kochać
Wystarczy, że szanujesz jak zaczynam rymować
To ja, z tym mikrofonem to ja
Próbujesz mnie kopiować, inni chcą tak jak ja składać słowa
To ja woże się, a może wiem jedno
Że świadomość wartości to istoty mojej sedno
To ja Eldo, jestem twego życia przepowiednią
Wszystko mi jedno ile masz lat, od ilu słuchasz
Jeśli wspierasz nas to piątka, uśmiech szczery
Wiedz, że słuchacza nigdy nie mam za pionka
To wy szacunek dla mnie przekładacie na złotówki
Tym co kupują płyty szczere pozdrówki
To ja i litry potu kiedy jestem w twoim mieście
To ja się męczę w studio i niszczę głos na koncercie
Lecz to lubię gdy inni biją brawa za to co mówię
Eldo rap gra, prawda, finisz w sumie

Może bym chciał jeździć pięknym samochodem
Lecz nie jest to celem ten hajs przychodzi mimochodem
Może ktoś zmienił się gdy słuchał mnie
Może nie, w sumie nie wiem
Wiem, że kocham gadać by potem słuchać siebie
Może to jest egoizm, może po prostu lekka wada
Może tylko myślę, że umiem składać, a ktoś ze śmiechu pada może
Może to lekarstwo na dwudziestego wieku problem
A może mi z tym dobrze, w sumie nigdy nie myślałem po co
Dlaczego składam słowo by inni mogli kiwać głową
Może dla szpanu to zrobiłem, a może to moje życie
Może tą płytę wydałem by hajs wpadł do kieszeni
A może jest tak, że nie potrafię nic w sobie zmienić
Chcę gadać, kolejna płyta już się składa
I może jak światła miasta będzie dobrze

Finisz w sumie
Bit bas dźwięk wokal ciągle tu płynie (płynie)
Bit bas dźwięk wokal ciągle tu płynie
Bit bas dźwięk wokal ciągle tu płynie (płynie)
Bit dźwięk dźwięk dźwięk, wokal wokal

Bit bas dźwięk wokal ciągle tu płynie (płynie)
Płynie przeźroczysta śmierć która wali w dynie (w dynie)
Hajs leci tak, jakbym grał tutaj w kasynie
synek rap ciągle rap ja wypuszczam go na rynek
Dupy wyglądają tak jakby miały coś na myśli
niektóre są tak młode że chyba schowały tornistry
"Sorry mała, ale ja niestety jestem bystry wiem
chodzi ci tylko o to, żebym postawił ci whisky"
Nie wiem po co mówisz mi że jestem zajebisty
skoro widzisz że twój styl i poziom dla mnie jest za niski
kontakt miedzy nami robi się naprawdę bliski
ocieramy się o siebie ze na parkiet lecą iskry
nie wiem czemu znów tu przyciąga mnie twój błyszczyk,
twoje usta mówią "weź to zrób" słysze twoje myśli
ładnie pachniesz mała, jesteś gorąca jak striptiz
a sukienka którą nosisz dziś podkreśla twoje cycki

Ref. x2
Dziś każdy tu wali w szyje
leją się promile co chwile -"Nie przeżyje!"
tracę hajs potem tracę sile
bo nie wiem sam ile wypiłem

Bit bas dźwięk wokal ciągle tu wali
W bani nie wiem co się stanie dziś lecz wyjdę nad ranem i
w głowie mam już zamęt bo zrobiłem się na amen
lecz zamawiam dalej drinka i zbijam piątkę z barmanem
siadam na kanapie obok jakiejś fajnej dupy
ona mówi że się jara bo słyszała moje nuty
mówię "Mała wiesz lepiej teraz spójrz na moje buty,
one rwą mnie na parkiet więc wracam za dwie minuty"
Ej, głupia wymówka lecz po prostu chciałem uciec
nie była w moim typie wiec niestety już nie wrócę
teraz będziesz mnie winić za szowinizm -no i super!
później powiesz ze zamiast mózgiem znowu myślę fiutem
walić to, wiesz? Melanż to nie lekcja manier
wiec nie miej dziś pretensji ze szukam fajnych panien
wszyscy są na bombie i latają w niezłym stanie
tak, że masz wrażenie, że tu wódka leci w kranie

Ref. x2
Dziś każdy tu wali w szyje
leją się promile co chwile -"Nie przeżyje!"
tracę hajs potem tracę sile
bo nie wiem sam ile wypiłem

Cały klub nagle schodzi w dół,
bas wali i łamie i łamie łamie na pół
ktoś znów dziś kładzie tutaj czystą na stół
będziemy walić ją walić ja walić walić na dwóch
Cały klub nagle schodzi w dół,
bas wali i łamie i łamie łamie na pół
ktoś znów dziś kładzie tutaj czystą na stół
będziemy walić ją walić ja walić walić na dwóch

Ref. x2
Dziś każdy tu wali w szyje
leją się promile co chwile -"Nie przeżyje!"
tracę hajs potem tracę sile
bo nie wiem sam ile wypiłem
Kiedy idziesz ulicą ty nie możesz ciągle bać się
Nie możesz myśleć, że coś złego może stać się
Z brudnych meneli jedynie możesz śmiać się
Pseudogangsterzy, olej to
To nie jest twoja wina, że staczamy się na dno
Że mózgami małolatów zawładnęło zło
Ten lepszy, kto mocniejszy – zrozum to
I walcz, nie poddawaj się

Ref. (2x)
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz się bać

Kiedy siedzisz w knajpie to nie możesz ciągle bać się
Ujaranych gnoi nie możesz im dać się
Uwalwuelf wiem, że przecież na to stać cię
Oko za oko, krew za krew
Sam dziwie się sobie, że ci daje takie rady
Ale mamy nowe czasy i nowe zasady
Chora rzeczywistość nakazuje twardym stać się
Ty nie możesz się bać

Ref. (2x)
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz się bać

Na ulicy czy w knajpie ty nie możesz ciągle bać się
W szkole czy w pracy ty nie możesz ciągle bać się
Na dworcu czy w domu ty nie możesz ciągle bać się
Musisz być twardy, nie możesz się bać

Ref. (3x)
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz ciągle bać się
Aaa, ty nie możesz się bać
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo