Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Ty, posłuchaj, co gadasz na temat rapu
Nic o nim nie wiesz
Po co robisz tą wielką sensację
Wielkie halo, co?
Posłuchaj, usiądź, zastanów się i
Dopiero coś powiedz
Ref.: (2x)
Ty robisz sensacje a ja rap w miasto puszczam,
Bo w tym jest dusza rap, rap w miasto puszczam
Ci, co nie znają się wcale
Najwięcej mówią o tym zawsze
O całej tej muzyce
O tym, że siedzę na ławce
Robią z Mc's narkomanów
Bo ktoś lubi palić trawkę
Sam już nie wiem, co widzę
Gdy na Was patrzę debile
Krytykujesz mą muzykę
Choć słyszałeś ją przez chwile
Nie rozumiesz, co mówię
Bo metafory są zawiłe
Popatrz
Mówisz o Nas margines
Sam jesteś idiota
Każdy zdrowy chłopak
Pisze o tym, co, na co dzień widzi
Flota, bieda, martwi, żywi
Zakłamani i prawdziwi
Ty nas za to nie nawiedzisz
Że mówimy prawdę całą
O tym, że każdy dzisiaj hajsu ma za mało
Może za to, że niektórzy z nas się uczą i pracują
Są naprawdę normalni
Jednak jakoś nie pasują
Bzdury
Nie rób sensacji z hip-hopowej kultury,
Nie jesteś pierwszy, który patrzy z góry i widzi chmury
Niestety
Patrząc pod nogi
Całe życie jest ślepe
A może nie ty dajesz
Pomysły na takie programy
Zobacz Rower Błażeja
Pytali, jak się witamy
Takie barany jak Ty
Mają najwięcej do gadania
My robimy swoje
Ty, chociaż nie rób zamieszania!
Ref. (2x)
Słyszałeś,
To Fenomen
Ale nie wiesz, co cię czeka
Teraz czekasz
Chwile poczekaj
Zamknij pysk
Bo czas ucieka
Następna płyta
Od poprzedniej
Lepsza o deka

Lub o więcej
Tego właśnie chce
W górze ręce
No koncercie
Ludzi coraz więcej
I przy hi-fi
Tą satysfakcje daj mi
Swoje miejsce zajmij
Najpierw głową rusz
Potem, co masz mówić mów
Tysiące głów
Poruszanych w rytm bitów i słów
Bez kitu
Ty tam sam
My tu razem
Powiesz, że tak nie jest
Nie tym razem
Słowa z królestwa
Więcej światów niż z gazety
One dają po uszach
Wiesz, czemu cię to rusza
Posłuchasz Fenomenu tym jest dusza
Rap w miasto puszczam
Rap w miasto puszczam
Ref. (2x)
Słyszysz to Fenomen
Więc na pewno ci to ruszy
Nastaw uszy
I posłuchaj
Co płynie z tych dużych trzech
Weź głęboki wdech
Bo każde słowo kruszy
Każdy rym ogłuszy
Wszystkich tych
Którzy lubią
Komentować, krytykować
Choć w temacie się gubią
O rapie dziwne rzeczy mówią,
Że jest taki a nie inny,
Że jesteśmy winni za to
Każdy mówi to, w co wierzy
O tym, co na sercu leży
Że zajawke swoją szerzy
Tymczasem mówisz,
Że to jest zły przykład dla młodzieży
Więc niech bit uderzy głośniej
I zagłuszy Twoje słowa,
Taaaakkk,
Nie masz pojęcia, czym jest kultura hip-hopowa
Każda głowa w tym samym rytmie się porusza
W tym jest dusza
Rap, warszawski rap w miasto puszczam
Cały sęk w tym
Teraz do wszystkich pań chętnych
Zapraszam na scenę
Zatańczcie z Fenomenem
I powtórzmy razem hasło
Rap, rap puszczam w miasto
Ref. (4x)
Historia którą zaraz wszyscy usłyszycie to kolejny przykład jakie potrafi być podłe życie. Nie do przewidzenia, bezlitosne, brutalne rzadko pełne cierpienia. Nawet jeśli jest ci dobrze i jest wszy
stko w porządku. Masz rodzinę, kasę, kumpli nie brak ci rozs±dku, to w każdej chwili zupełnie nieoczekiwanie będziesz musiał oddać duszę białej damie. Jako młody chłopak z ulicy tak jak ja kiedy już

od każdej strony poznał ten okrutny świat postanowił coś robić, czymś się zająć chciał, a że kręcił go rap i dużo zapału miał zacz±ł ćwiczyć codziennie bez opamiętania. Wynajął sobie studio, zrobił p
róbne nagrania, szybko znalazł się ktoś komu to przypasowało i już wkrótce jego imię wszystkim znane się stało. Studio, nagrania, telewizja, radio, prasa, płyta, wideoklip, koncertowa trasa. Każda sz
tuka to naprawdę niezła zabawa, później zdjęcia z fanami, autografy, ekstra sprawa.

Chłopak bardzo szczęśliwy prawdziwa kariera. Każda lepsza gazeta w komplementy go ubiera. Wziął do kapeli dwóch kolesi zawodowych, ekstra szoł na scenie naprawdę odlotowy. Tak wiele koncer
tów czasami dzien po dniu, wysiłek i zmęczenie bardzo często brak snu. Pewnej nocy gdy wracali fatalna pogoda - deszcz ze śniegiem, ciemno nie najlepsza droga. To był moment, makabryczne zdarzenie, n
ieszczęśliwy wypadek, fatum, przeznaczenie. Ambulans, szpital, reanimacja dwóch żyje, a co z trzecim determinacja. Śmierć na miejscu ciężko o tym mówić, tak ciężko uwierzyć. Okrutny jest los, jesteś
nagle cię nie ma niestety jest to rzecz nie do przewidzenia.
Niemowle goni za dolarem jak na okładce Nirvany
ja nie modlę się o to już bym został zrozumiany
przez wszystkich znawców rapu, ja szydzę z tych
którzy kojarzą ha byle grafomana z Det Juinks
a nie wiedzą kim jest DJ Quick
dlaczego to ma być mniej wartościowe choćby rap z Oakland
typ który nawija o gangach on lokalny folk gra
hej bękart jawy i snu obciąga rękaw
ciekawy mych słów, kurwa, takich płyt mogę nagrać w chuj to głębia
zawyrokuje znawca subkultur
ja nie mogę zawieść fanów więc trzymam się nurtu ze Stanów
2cztery7 odpal wóz, odpal grill
to rebeliancki projekt celebrowania dobrych chwil
choćbym miał w zamian dostać respekt 3 osób
które rozumieją, że w g-funku nie chodzi o ilość sosu
to nie bounce, biorę receptę na lans czy kontest bohemy
o brzmieniu piszą daty, których też wkurwia przemysł
pionierzy funk-g nie wierzysz może poza F.F.O.D.
zainspirowani mainstraem'em zanim nadszedł Swizz Beats
krytyka, która dotyczyła tamtych była najostrzejsza
dziś chciałoby się mieć taki mainstream jak za czasów pierwszej płyty Maisa

[x2]
Dostarczamy dobry funk
za te parę złotych możesz go mieć
dzisiaj, kiedy g-funk mało kto już gra
nasi fani przybijają nam 5

Lubisz g-funk, powiem ci jak ja na to patrzę
nie jestem niebieski czy czerwony, czy jak Game cratsem
robię muzykę, nie jestem tutaj gangu rezydentem
nie jestem z tych co Clinton kojarzą tylko z prezydentem
easy fuck fight nie miałem krzyża z 2Pac'iem
sram na dissy, że to nie funk, bo jestem Polakiem
kolejny fakt, nie byłem ani razu w Long Beach
lecz robię funk w kraju rapu, zapisanych orbit
co z tego, że nie mam za to propsów
od ciebie proszę największy props mam u typa co przestał słuchać w '98
to te bity mijały na pętlach popularnych kliszach
te wersy nie mieszanka Ostrego i Fisza
i to życie mi zwisa jak south central kartel
i to wciąż ważne ile dziewczyn sprowadzam w parter
ile zdrowia mam patrzę tyle używam życia
ile życia w tych wersach każde zdanie to g-funk

Dostarczamy dobry funk
za te parę złotych możesz go mieć
dzisiaj, kiedy g-funk mało kto już gra
nasi fani przybijają nam 5

Słuchaj, wiem to zależy od podejścia
ale przegrani raczej nie mówią o zwycięstwach
więc opuść głowę, idź do szatni teraz cisza
coś zamyka ci mordę to g-funk, to nasza płyta
mówisz znowu o tym samym wtórne, monotonne
ale od lat z ziomem sellin' koke on the corner
od zawsze te dupy chcą nam robić dobrze
i nie wiemy co wybrać colę, browar czy goude

Nie mamy cały rok ciepło ani za sąsiada ojczyzny tortilli
ale to na pewno bardziej szczere niż punk rock z willi
west coast to dla mnie jak dla innych fajka z haszyszem
usłyszałem pisz jak żyjesz, żyj tak jak piszesz
stop, wyłącz komputer, wyloguj się z forum ziom
jak nie znasz przynajmniej Ice Cube'a to szoruj stąd
jakbym miał [?] nie znając Moliceya
albo dokonujących piszą młodzieży tego miasta
odwiedzał tylko prywatne licea
Czuję powietrze...

Czuję powietrze, słyszę muzykę
Układy, koneksje, betonu kumite
Żaden pulicer nie umie chwytem
Żurnalowego kunsztu tych kilku liter
Widzenie w nas produktu jest przewodnikiem
To twoja runda - punktuj
Twój czas na szczycie tego samego gatunku
A różni zawieszeni w próżni
Nieustannej kłótni skutki, jeden mi utkwił
Jeden jak żal (żal) mi (mi) jak (jak) strach (strach)
Miękki wspak odwraca ten sam problem w wielu postaciach
Do rozwiązania dotrę w ręku akukaracha
Czuję powietrze to samo, co wszyscy inni
Tacy sami jak ja, winny - znaczy zabij jak psa
To prawo rządzi niszcząc niewygodnych jak trądzik
Brak podziału na dobrych i złych
Od pracowników izby do łódzkich karetek
Gdzie rządzi skór koneser
Spór w procesie dóbr doleczyć
Tu spojrzeć na okna odpicowana Piotrkowska
Z tym możesz się rozstać, pic jest złudzeniem
Czujesz powietrze to poznaj mój teren
Nie jestem zbawicielem, ale posiadam intelekt
Licząc w IQ to może nie za wiele, ale
Wystarczy by mieć umysł otwarty za tym, co błyszczy
Obdrapane budynki, a w nich ciągłe nowinki
Kto jaki sukinsyn i gdzie, kto, z kim był?
Stoję ostatni w kolejce, której pragnieniem próżność
Wolę powietrze z planem na jutro
Ludzie sami sobie winni
Gdy zamiast szukać klucza kombinują wytrych

Czuję powietrze, słyszę muzykę
Słowo po słowie, rap mym pamiętnikiem
Umysł wytęż - to nie nakaz, lecz prośba
Nie czytam wzorca więc nie wiem, co wzbudza orgazm
Ale znam paru, co by tam chcieli się znaleźć
Sprzedajni jak czajnik full udoskonaleń
Co dziś świętym Grallem w ustach kamel z cudzesów
To moje miasto - miasto smutku i stresu
Brak gestów, wyśmiewców anomalii
Z Polski do Anglii to smak kolejnej szansy (zaśnij)
Zaśnij, pomyśl o ludziach, o ich pragnieniach
Marzeniach, o które zahaczają zera
A teraz pomyśl, kto szuka frajera ziomy?
Dla was jedna miłość (jedna miłość)
Pokaż mi siedem przyczyn, siedem pomyłek
W kolejce na zasiłek, niech w łeb strzeli killer
Za wskazówką idę, nie pytaj mnie gdzie
Idę przed sie-bie bie-do-bije deszczem
Woda spływa do pomieszczeń, nie licz na selekcję
To pranie mózgu za sprawą kruszcu
Złu znów udaje się wyjść stąd
Z prostym jak Hitchcock mocnym
Waszyngton mąci non-stop poglądy
Idę tak i rozmyślam o tym i owym
W sklepach cynamonowych dynamo robi błędny blask
Odciśnięty jak na dziwce klaps
Za na-na-na-na-nas błąd ma-ma-ma-ma-mas
Wychodzę stąd nie pytaj dokąd kapo
Idę z deszczem, protekcję zapewnia mi kapok
To też eliminator, co zabija we śnie
Rozszczepiając atom rozrywa serce
Za to mu płacą, a może to plotka
Nie pytaj mnie o trasy harmonogram
Wejdę w jej trasę, że sam jej nie poznam
Spójrz na budynki, zdrapane tynki, pomyśl
Łodzią rządzi sukinsyn co gromuje znajomych

Czuję powietrze x15
1. Buka:
Która to już płyta, nie wiem ile przede mną c-d (ty już wiesz)
level 1 - gdzieś wstecz niszczę siebie
potem jedna prosta rzecz i już lepiej
to ma sens, (przeznaczenie) zwiesz jak chcesz, wypowiedziałem marzenie...

level 2 - walka trwa pokonałem siebie
PL UK-UK PL to nauka, zmień scenę
moment zwątpienie, sinusoidami przegięć - sam nie wiem
między nami to jak knebel i pejcz, opuszczam celę

level 7 - śpiew otchłani - stoję na scenie siebie pewien
i pęd z rymami przez ziemie na niebie
wtem czerń aksamit, fatamorganami mami mnie wiem
bieg wstecz gwiazdami, konstelacjami, powiewem

level 5 - znowu jestem sam i, naciskam play dźwięk spięć
wyścig z nałogami nawał bani lęk
way back, tymi kawałkami co przed nami nie wiem
(ty już wiesz) i pokrętłami nadasz znaczenie...

Ref. x2
ta muza to wehikuł czasu kumasz, nasze podróże po albumach
tu masz, zasuwasz po amplitudach jumasz
po jednym machu z paru lat to cyferblatów wichura
minionych światów na pokrętłach voluma

2. Rahim:
kiedy nie liczyłem się w ogóle
wtedy moi mili w jednej chwili zobaczyli we mnie boga
możesz być pewien, że jestem jeden
choć przejawiam się jako liczba mnoga

kiedy się poczułem życia królem
wtedy położyli kres idylli, uczynili ze mnie wroga
możesz być pewna, nie jestem jednak
niczym pusty slogan rzucany przez pogan

przykuł mą uwagę wehikuł
czasu od czasów złych prognostyków (bez liku)
wykuł całą sagę cd'ków
wiarą i ciężką pracą zyskał tytuł

jednego z tych typów - co to czają, ponad latają
jak team byków - nie gdybają, tylko działają
ej bez kitu ludzie słuchają i się jarają
ów zaszczytu - dostąpiłem siebie oddając...

Ref. x2
ta muza to wehikuł czasu kumasz, nasze podróże po albumach
tu masz, zasuwasz po amplitudach jumasz
po jednym machu z paru lat to cyferblatów wichura
minionych światów na pokrętłach voluma
Na wiele spraw nie mam wpływu dlatego z dala od syfu
Wśród rapowego riffu ... usiądźmy przy kielichu, wrzućmy luz na moment
SZN moim domem, dystans ...
Popopopolej tu moim ludziom na zdrowie
Totototocosłyszysz to prawda co płynie w słowie
Ile mogę to zrobię, odpocznę jak legnę w grobie
Dystans dla wielu spraw pozwala zyć na poziomie
Wbij sobie w łeb to przysłowie
To wrogów pali podłoże
To ta nieufność z natury wiec chuja zrobić nam możesz
Weź lepiej stestuj poroże bo emanujesz jeleniem
Gdy akcja pójdzie na noże w głośniki wrzucę to brzmienie
Na bloki rzucam spojrzenie znów kogoś wchłonęła schiza
ktoś dostał butla na głowe bo w klubie znów na ubliżał
Nikt z nas nie boi się krzyża na którym widnieje klątwa
Dystans wpisany w kontrakt i lojalność do końca

ref.
To jest dystans
...
to oczyszcza gdy w chuja ktoś wali znów
Nie ma wyjścia trzeba uspokoić chód
....to jest dystans...

To jest dystans
...
to oczyszcza gdy w chuja ktoś wali znów
Nie ma wyjścia trzeba uspokoić chód
....to jest dystans...

Dzisiaj gdy każdy się ściga o prędkość wersu na bitach
Ja wale drina i pisze zwrote, nagrywam i znikam
Ponad chodnikami śmigam z dystansem rozkminiam teren
Kiedy wjeżdżamy na scenę recenzent węszy aferę
weź lepiej wsłuchaj się w brzmienie bo mamy gruba bajere
To w ruchach dystans wiesz sprawia że odpowiadam za siebie
Zdystansowany do Ciebie, ocen opinii na forum
Praz kolejny mam powód by dusić tym amatorów
Trzymam się z dala od sporów opartych na grze pozorów
Kontroluj co mówisz ziomuś uważaj co mówisz komu
By nie zaniżać poziomu pozycji własnych wyborów
Kielona ładuje w pyska nagrywam RAP bez oporów

ref.
To jest dystans
...
MAG::
Rzeknij coś na ten temat

STRAHO::
Gdy czegoś bardzo mocno chcę,
Wtedy problemu nie ma, znasz ten schemat
Olej każdy dylemat, jest zbędny,
Posiadasz cel, nie wiesz którędy iść, ja ci powiem, tędy
Nie spadaj jak liść na ziemię
Pnij się do góry, spełniaj swe marzenia
Tak już jest jest z pokolenia na pokolenie
Żeby mieć, trzeba mocno tego chcieć
To logiczne jak sieć, widzisz cel – wyciąg rękę i leć za nim
Samo gadanie na nic, dla pewnego swego nie ma granic

MAG::
Nie wystarczy momencik, czy odrobina dobrych chęci
Chcieć to móc, więc mogę, bo to mnie nęci
Miejcie w pamięci, wszyscy razem wzięci oponenci
Mogą dziś nosem kręcić i życie spędzić na niczym
Do każdego kogo to dotyczy – zrób następny ruch zamiast wciąż się byczyć
To wyczyn, na który chyba cię stać,
Nie masz nic do stracenia, więc nie musisz się bać,
Nic tylko trwać i stawiać .... kolejne kroki
H I P- H O P sprawa nie cierpiąca zwłoki,
To łączy ludzi... jak walkie-talkie
Jak góry, stoki, jak świat długi i szeroki
Jest

FOKUSMOK::
Kiedy chcę, potrafię się zmobilizować do działania
To kwestia obierania celów i ich osiągania
Starania nie wystarczą do wykonania zadania
Zawsze jest od zajebania załatwiania i biegania
Jestem tu od nadawania sprawom toku,
Od wykonywania i wydawania na nie wyroku
Odkładania ich ad acta
Będziesz w szoku
Nie spodziewałeś się tego nawet po samochodzie roku
Człowieku
Przecież wiesz, że jesteś w stanie załatwić wszystko,
tak jak załatwiasz bakanie..
podejmij wyzwanie i postaw na kombinowanie
przestaw się na działanie
zostaw gadanie na ostatnim planie
weź się za realizowanie swoich marzeń
chcieć – oznacza wpływać na przebieg wydarzeń
to takie naturalne – bać się mocnych wrażeń
lecz wiadomo – nikt nie wyjdzie z tego gówna bez obrażeń

MAG::
Jeśli mam na coś ochotę, resztę odkładam na potem
To staje się priorytetem, a milczenie, które złotem
Przestaje być kłopotem, bowiem wiem, że galopem
Można znaleźć się między kowadłem a młotem
Bo każdy, nawet najmniejszy orzech do zgryzienia
Aby okazał się pestką, jest kwestią do przemyślenia
A więc pomóż sobie, rusz głową, zamiast stawać na głowie
To recepta, bądź czynny, aktywny jak wulkan Etna
Na życie mam metodę, co daję wolność i swobodę,
Jeśli wiem czego chcę, brnę nie idąc na ugodę

STRAHO::
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...

nic trudnego
nic trudnego

Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego...
Nuda!
W jednym z tysiąca osiem osieroconych nocą pokoi.
W samotnym labiryncie mózgu ciągnę pięć wózków
Myśli zalanych z ogórkami w popękany słoik.
W jednym z tysiąca osiem osieroconych nocą pokoi
Stoję ja, materia i powietrze stoi.
W jednym z tysiąca osiem osieroconych nocą pokoi
Niepokojący spokój dwoi się i troi.
Nuda! Powietrze stoi…

W jednym z tysiąca osiem osieroconych zakątków
Wśród poklejonych słońc roi się od pourywanych wątków,
Kojących niepokój, oh, i nici oczekujących początków.
Niedokończone myśli, czyny. Niedokończone słowa.
Miata i pęta się źle rozpoczęta rozmowa.
Zobacz. Z nudów odpadła mi głowa.

Nuda w pokoju paranoi. Nuda! Powietrze stoi.
Nuda w pokoju paranoi. Nuda! Powietrze stoi.
i
(scottie edge)
trapped behind borders
swimmin in foreign waters
importes, exporters
informers, flippin' on tape recorders
like da man dat knew too much
never knew enough
knew who to trust
i'm talkin espionage
in camoflauge
like boats on bogs
in bayou fogs
ya had ya secret plans
ya microfilm
secret agent man
a view to a kill
i'm talkin goldeneye
da l to da i
r-o-y
show me how ya spy
(mr. kaves)
the saint with the halo
the payroll
da kavesman
the mademan
don't give a fuck what you say man
take over your chat room, got my
powermac
on mr. kaves-dot-com,
if you wanna get it on da breathtaker
da bonebreaker
da freshmaker
the loanshark bet taker
the ny skyscraper

chorus:
spy vs. spy
look into my eyes
try to cross the border
to live & let die

ii
(liroy)
nowy jork, nowy jork!
liroy znów nadciąga tu
powiedz mi, powiedz co się stanie mu
kiedy...wkraczamy do miasta
liroy, lordz of brooklyn - cisnienie
narasta
wzrasta adrenalina, scyzoryk l swe
rymy zaczyna
mamy 1997 w kalendarzu na ścianie
zadanie proste - freestyle na planie
rym nasuwa się prosto z mojej głowy
odruch ten bracie jest bezwarunkowy
różowy cadillac przejeżdża obok mnie
pytanie zachodzi gdzie ja jestem, gdzie?
bay ridge, brooklyn, nowy jork
jeśli znasz ten klimat
jeśli znasz ten klimat to -
1995 to był rok kiedy pierwszy raz
ujrzalem nowy jork
polska - stany, czas na porównanie
jeśli na to liczysz - zapomnij!
nic się nie stanie takiego kolego
skoomaj moją przestrzeń
lordz of brooklyn powie ci coś
jeszcze...

chorus:
spy vs. spy
look into my eyes
try to cross the border
to live & let die

(breakdown w/sasch jenkins)

iii
(paulie two times)
throughtout the five boroughs
paulie's rockin thorough
you slept like a sedative
my style's never repetitive
you must pay attention
to what i bhe mentionin
when my microphone drops
it's your brain i'm dentin' in
inventin' in
lunical lyrics
with no repent
i'll leave that mug all red
and that nose bone bent
fuck the shure shot
i got the direct hit
my crew be on the rise
like alcohol & unemployment
but on a serious note
i rock mc's like the vote
from sea to shining sea
i got ya noddin'
like a bag a dee dee dee dee
(ad-money)
bangin billy bats
shootin craps on ya life wit a knife
for the streets of my turf, gettin' hurt
cross the line ny express - 007 fuck
that!
yo, he better pay his fuckin' debt
(bobalou & the 7th power)
it's the spyhunter - seven
comin' in the name of thunder
i bring hell like thunder
poland, hold up... new york's comin'
through
lob... that's my crew
bringin in to your dome once again
babalouu??? i meand dead
president get blow up, hold up
mc get smoked up
where ya gonna run?
ny you cannot run.
Ciepła wiosenna noc mijam filary
górą jeżdżą pociągi mur oznaczył Keramik
przy szpitalu, w którym leżał kiedyś Piotrek
śpiące powiśle rozwidlenie Solca i Dobrej
lubię włóczyć się po mieście, wiesz o tym doskonale
przy świetle latarń myśleć o moim mieście
i mam nadzieję, że nie boisz się deszczu
wyjdź z domu, spokój znajdź w powietrzu
w deszczu miasta oddech, na twarzy krople
w 'noce pełne inspiracji' zmieniam swe 'bezsenne noce'
gdzieś na mieście brat w swoim taxi
światłami kroi mgłę,ktoś może nad literami
próbuje przegnać sen, gapi się w sufit
próbuje znaleźć sens lub chce do snu się zmusić,
ktoś kogoś rzucił, ktoś płacze, ktoś się kocha, ktoś bije,
ktoś odgania stres tańcem
ty daj mi rękę, chodźmy na spacer
warszawską, wiosenną, ciepłą nocą, która dla nas płacze

Spacer przez ulice, aleje, place
wiosenną nocą, która płacze
chodź ze mną, razem przywitamy dzień nad wisłą
jutro zagadką, za to tej nocy może zdarzyć się wszystko

Żyję dla takich chwil kiedy bierzesz haust powietrza
i krzyczysz chwilo proszę bądź wieczna
jestem zuchwały, bezczelny, zachłanny i co?
od kiedy pamiętam chciałem zobaczyć wszystko
karmię wiecznie głodny brzuch namiętności
razem z Erato słowa na drodze ku nieśmiertelności
może to dziwne ale lubię noce
lubię ten mrok który narasta jak już zniknie słońce
ty odwiedzasz we śnie świat jak z bajki
ja wydeptuję ulice zapisuję tuszem puste kartki
trzecią pokazują już zegarki,
krople kapią, łzy płyną, ktoś komuś w oczy patrzy
powietrze elektryczne, pełne emocji w twoim pokoju
kiedy słuchasz efektów tej nocy
słyszę kroki, ktoś wyrósł jak z podziemi, słyszę
'dobry wieczór, dokumenty, ręce wyjmij z kieszeni'

Spacer przez ulice, aleje, place
wiosenną nocą która płacze
chodź ze mną, razem przywitamy dzień nad wisłą
jutro zagadką, za to tej nocy może zdarzyć się wszystko
Tato, tato, jak mówił PiH, wybacz mi,
obrodziło drzewo, spadło jabłko, krew z krwi.
Niedaleko maraton zacząłem, biegnę do dziś.
Chociaż serce pocięte bolało, nie liczy blizn.
Jak to? Widzę Twoje spojrzenie dziś,
kiedy we mnie widzisz siebie i myślisz - mój syn.
Tato, było warto? Powiedz mi,
gdy sadziłeś ziarno czy myślałeś, że będę jak Ty?
Wracam do chwil przed narodzeniem.
Tamte dni, o których nie wiem, bo nie było mnie jeszcze.
Stworzyły człowieka, którego poznałem z wiekiem.
Jako pieszy jak wczoraj pamiętam Twoją ciepłą rękę.
I tak szliśmy przed siebie,
gdy Ty krokiem szybkim, to ja już biegłem.
Przy tym byłem najszczęśliwszym dzieckiem,
bo sądziłem, że tamte dni będą trwały wiecznie.

Jaki ma sens ten spektakl?
Jaki ma sens bieg lat?
Dobrze, że to jeszcze ktoś pamięta,
że ojciec i syn zbudowali ten świat.
Nasza siła w korzeniach,
nim liście opadną i zima zatrzyma czas.
Jabłko, które spadło, w nim nadzieja,
że stara jabłoń zostawi po sobie ślad.

Widzę jak się zmieniasz, mówisz "do widzenia".
Powoli czas leci, Ty odchodzisz, to boli.
Carpe diem, bo życie nie jest fair.
Dziś myślę, że wierzy, solą ziemi nie jest krew.
A potok łez trudno, dreszcz przechodzi mnie
To co było złe jest obok jak zbity w pięknym umyśle.
Mama chciała tylko dobrze, hej,
sama ogarniała, więc ją doceń.
Wiem Ty też jak ona chciałbyś, żebym był już ojcem,
I miał dobrą żonę, i Wam mówił, że jest ok.
I może bym i chciał, ale to nie takie proste.
Póki co Michał na potem odłożył plany ojcowskie.
I gdy tak patrzysz na mnie jak Marcin na Czarka,
jak Tomek na Maksa, to chce mi się płakać,
Bo wiem, że Twój ojciec wspominając dziadka,
to też kiedyś był dla Ciebie ukochany tata.

Jaki ma sens ten spektakl?
Jaki ma sens bieg lat?
Dobrze, że to jeszcze ktoś pamięta,
że ojciec i syn zbudowali ten świat.
Nasza siła w korzeniach,
nim liście opadną i zima zatrzyma czas.
Jabłko, które spadło, w nim nadzieja,
że stara jabłoń zostawi po sobie ślad.
TE-WU, TE-TE-WU!
TE-WU, TE-TE-WU!

Te... te... te... te... te... TEWU!

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

To było grane, jest grane, będzie grane
Dziękuję, że było mi dane
Od początku nie zjebane
Nasze czasy kochane, nie pompowane
Autentyczna miłość do kultury
Teraz sezonowa moda, młode gwiazdy chytre szczury
Była dusza, było serce, skromne ale zdrowe
Teraz to serce choruje, każdy dźwięk przeważnie kłuje
Pięknie było delektować się samplami
Oryginalnymi rapami, rymami zalanymi po chuj kolorami, logami
Szklany ekran MTV, a przed tym ekranem my: "YO RAPS!"
Każdy chciałbyć as, każdy chciałbyć kimś
Każdy chciał mieć taki ciuch, każdy chwytał ruch
Chciałbym powrócić tam znów, zmienić bieg historii
Powiedzieć, że: Eazy żyje, Tupac żyje, Guru żyje, Heavy (D) żyje, Nate żyje, Big Pun, (Big) L żyje, Jam Master Jay żyje, Bolec żyje
Za nich teraz ... pije

TE-TE-WU!
Te... te... te... te... te... TEWU!

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

"Się jara dziewczyno, się jara chłopaku" (Hemp Gru)
"Bo chodzi o to żeby było miło" (Bolec) tak
Zrób to sam i "Olej całą resztę" (Bolec)
"A za życie kurewskie miej do siebie pretensje" (Peja)
"Wiedziałem, że tak będzie" (Molesta) był dobry hit
Potem "Hip Hop i nie zmienia się nic" (Peja)
"Nie ma możliwości żeby zabić ten hałas" (Wzgórze Ya-Pa 3)
"Slam" Onyx'ów i VIVA wrzała
"Na Europy peryferiach" (Kasta Squad), na całym świecie
Był rap na kasetach teraz rap na necie
"Każdy ma swoje priorytety" (Paktofonika), konkrety
Producent tego bitu rozłożył mnie tym
"Na raz, na dwa, na trzy i na cztery" (O.S.T.R)
"Teksty, wersy, zwrotki i słowa" (Edytoriał)
"Tu się wchodzi naciska, ogląda się zbliska" (Kaliber 44)
"Ja i moi ludzie do celu idąc pokonamy burze" (Tymon)

TE-WU, TE-TE-WU!
Te... te... te... te... te... TEWU!

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"

Głowy w rytm, upływa czas
Powrót do tamtych dni- HIP HOP JEST W NAS!
Aż po grób serce mocniej zabiło
"Bo chodzi o to żeby było miło"


?
?
?
Pierdzące Unitry głośniki
Owe czasy puste kierman bagi
Teraz pokitrane bliki w skarpecie
Wole tamte jako pustak
Na VHS'ie klipy, mordobicia Vega
Niceweary, Lenary, Startery, Powery
Dekolakie baunsy na wełnie hery, a nie lansy
MySpace'y, internety, YouTube'y, ty
Nie jeden siwy, ryży, chudy, łysy, rudy, gruby nie wie ocb
Nie wie jak ryć glebe
Na szuflady ziele, rapu to ciary na ciele
Dalej miele ozorem
Się wyśpię jak pościele, ide torem
Odlschool jazdy chore i chuj
Lepiej później, zawsze w pore
Trzecia płyta na półki zawita
Solo niebawem, temat to konflikt z prawem
Jakie te kurwa czasy były klawe

TE-WU, TE-TE-WU!
TE-WU, TE-TE-WU!

"Bo chodzi o to żeby było miło"
TE-WU, TE-TE-WU!

"Bo chodzi o to żeby było miło"
TE-WU, TE-TE-WU!

"Bo chodzi o to żeby było miło"
TE-WU, TE-TE-WU!
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo