Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Raz dwa raz dwa patrz jak robię wjazd ja reprezentuję państwa oraz te miasta
Abra de A be to me imię nie zapomnij nie zapomnisz ty zapamiętają i potomni
Ej yo nie bądźmy tacy znowu skromni jesteśmy zdolni punkt dla nicponi
Nie chodzi o nic co nie widać jak na dłoni ani oni ani my nie osiągniemy hegemonii
Tuche! Kiedy ja poruszę hardkor skruszę animuszem twoją kopię wartko
Zmuszę byś dłużej ślęczał nad swą kartką buszek Baku Baku reprezentuj hardo
A jak! Picu picu chlastu chlastu mam nastrój ale nie mam płuc jedenastu
Więc zbastuj jeśli nie dostrzegasz kto wlazł tu głuptasku mam to napisane na pasku

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on

Dobra jadę z tym tematem własnym rapem od lat podpisany mam na to cyrograf
Szatyn zobacz jak ja wchodzę na tym biorę co najlepsze i skręcone w baty
Pater Noster pozdro w Polskę niosę wiele wiosen jestem rapu komandosem
Nuć pod nosem idę ze śpiewem na ustach nawet typy na wózkach nie usiedzą
Na swych dupskach Spytasz jak to? Powiem szyderap yo szy szy szyderap ziom
Na rozumy machniom bo co pokaże to ma suma zdarzeń więc gram dalej
Ale nie jak nasi piłkarze Wiesz jak taki słowny kiermasz mażę wcześniak
Ciągle się przedrzeźniać każe Jej smak dla mnie to jest ekstrakt marzeń wczesna
Także ta cielesna stażem Jadę szyfrem nie wiem czy to sprytne ale kręcę czeski film
Jak już zwykłem Raczej nie wytnę tego co dobitne niepochlebne łyknę a odetnę lipne bo
By widzieć lipę niepotrzebne okulary zrobimy stypę kiedy dorwę jej namiary
A ty złam się za torbę i mierz cipy na zamiary Ej yo dAb jesteś głupi! Tak tak tak twój stary

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on
O co chodzi mi o co chodzi ci o co chodzi wam (wam) Wzgórze nie wiem już
sam to potęga zbrodni czyli wymierzenie kary Wzgórze już jest (jest) już
są jakieś ofiary ej stary nie mam ci już nic do powiedzenia (nic)
dziewięć sześć rok dużo tutaj pozmieniał stoję na wzgórzu by powiedzieć
wam o tym ze marchewkowa głowa to same głupoty ej co ty (co ty) nie
widziałem jeszcze takich rzeczy z kilku stopów odlane parę mieczy jedynie
chyba to ze Wzgórze czyli pierwszy pocisk trafia w twoje podniebienie

Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie

Wdech i wydech powtórzone pary razy przedstawi ci wizje i dziwne obrazy
zakazy znaki i inne przeciwieństwa Wzgórze Ya-Pa 3 tak blisko szaleństwa
odwagi (odwagi) i dziwnych wibracji przemyśleń zamętów pawia po kolacji
zastanów się dwa razy przed wybraniem mego stylu hip hop rymy padające do
celu wielu umarło lub dopiero się narodzi Wzgórze Ya-Pa 3 kto mi powie o
co chodzi chyba to (to) ze Wzgórze cały czas jest na scenie czyli drugi
pocisk trafia w twoje podniebienie

Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie

Tak rym przebija się już doskonale słyszysz go ty słyszą ja słyszą małe
dzieci dziadkowie rodzice i starsi wyrzucam go z ust wyrzucam go z garści
ziarna przeradzają się w ogromne drzewa coraz więcej wiernych brakuje już
chleba trzeba się pogodzić z morałem tej piosenki nie wiem co ma sens (
sens) nie wiem co ma dzięki za to ze żyjemy ze rymować umiemy bo przecież
cały czas dobrze wiesz ze Wzgórze Ya-Pa 3 cały czas jest na scenie czyli
trzeci pocisk trafia w twoje podniebienie

Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
Wzgórze Ya-Pa 3 Wzgórze na scenie Wzgórze trafia prosto w twoje
podniebienie
[Jopel]
To miasto się zmieniło nie jest takie jak przedtem,
kiedyś zakłady w wastach robiły bawełnę,
dziś są zniszczone jak Bagdad i sprzedają tam meble.
na pewno ziomek wiesz gdzie jest teatr lalek.
To za magdalenkę, chodziłem na wagary,
to było dużo wcześniej,
jeszcze zanim powstały te galerie z kinami i kręglami.
Mówię o czasach zanim spisałem pierwszą zwrotkę,
Transakcję kadridżami, graliśmy w złotą piątkę,
mogłem całymi dniami z bratem przechodzić "Contre".
Piłka pod oknem w ogródku sąsiadki,
która wciąż darła mordę, że depczemy jej kwiatki.
Nasze matki znosiły to jakimi jesteśmy,
ojcowie nie pili i nie mieli depresji
i nasze pięści rzadziej wchodziły w ruch
gdy z powodu agresji już brakowało słów.

A dziś - dziś kilka stów potrafi zburzyć przyjaźnie,
których Bóg nawet nie miał prawa ruszyć.
Mieliśmy wyjść na ludzi a już nimi jesteśmy,
odkąd umiemy brudy swoje i świata dzierżyć.
Nie mam pretensji o to jak mnie postrzegasz,
nie jestem lepszy, żeby oceniać.
Czas jest bezwzględny, czas to nadzieja,
na której zjadłem zęby kiedy ten świat mnie zmieniał.

Tu idę przez centrum i chociaż to nie Paryż
to mijam cudzoziemców i ciapatych z wymiany.
Dwa szkolne autokary dzieci z Janowa,
po to tu przyjechały, by zobaczyć MC'Donald.
nieliczni w domach, trzy czwarte w Tyrze,
chciałbym być ponad, a sam w to idę.
Czy się wyliże, już tego nie wiem,
nie dla mnie życie o samym chlebie.
Też mógłbym siedzieć i czekać na jałmużnę
aż ktoś mi wrzuci becel w pudełko po jogurcie.
To bywa trudne, patrząc, będąc świadomym
jak staczają się ludzi, którzy stali na swoim.
Wczoraj znajomi, a dzisiaj hieny
To czas uczy nas mnożyć, naliczać i dzielić,
matematykę ziemi znam, lecz nie znam wzoru
na życie pełne barw i odcieni koloru.

Dziś kilka stów potrafi zburzyć przyjaźnie,
których Bóg nawet nie miał prawa ruszyć.
Mieliśmy wyjść na ludzi a już nimi jesteśmy,
odkąd umiemy brudy swoje i świata dzierżyć.
Nie mam pretensji o to jak mnie postrzegasz,
nie jestem lepszy, żeby oceniać.
Czas jest bezwzględny, czas to nadzieja,
na której zjadłem zęby kiedy ten świat mnie zmieniał.
Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie...
Pełen słoik wspomnień o Tobie.

Nie ufam więcej tak głęboko,
Nie będę stroił miny,
Wierność trudna jest widocznie,
Zdrada krótkowzroczna boli tak okropnie,
Tak okropnie, tak okropnie...

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Piję wino, palę skręty z kolegami
Wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
I jesteś zła, zła ja o wiem,
Sucho mi w gardle Ty jesteś mój tlen.
Kocham Ciebie i patrzę na ręce,
Chwile miłe i nie ma ich więcej,
Nie ważne, co było, co było.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie...

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie,
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.
Pełen słoik słonych wspomnień o Tobie.

Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie, o Tobie, o Tobie...
[WSRH]
Mam tych parę złych cech wale litr za litrem
I gdy system szwankuje to po hamplach nie cisnę
Dziś na pełnej wiksie na streecie krzyczę salut!
Jak zdrowo być wariatem w tym popieprzonym kraju

W górze środkowy paluch na ustach chore pieśni
Rzeźnik wacków tnę jak książę z Persji
Wierz mi pieszczę bit jak pieszczę piersi
W górę pięści to ci najgłośniejsi

Na bok malkontentci ktoś podaje banknot
Rozpędzone auto i proch z tapicerki
Fruną butelki szczerzy zęby kilku szczonów
To nie pierwszy raz gdy rozsądek został w domu

Ziomuś trzęsie się nocna bimba w stylu Indian
Walimy ognistą z gwinta rympał takich przygód nie miał Tomek Sawyer
Każdy z nas pamięta czasy osiedlowych wojen

Poszło w obieg bongo bombiom w kuchni zło w nos
Łoskot kiedy TVka wypadła przez okno
Bywa nie wąsko to pogoda dla szaleńców
Nie bierzemy jeńców to wyrwani ze snu

To rap dla projektów dedykowany ludziom
Kiedy umysł śpi demony ze snu się budzą
Jak wypiję za dużo sieję gnój jak raptor
To hardcore WSRH i TEWU rap yo
!ąwruk z oklyt ogenlópsw eleiw eicam, YZAR AWD
.saw an mars ela
,saw an keławak ot ćyb łaim ...kaT
.jenjycilop elokzs w cąjuiduts
,hcatrecnok an PDWH ązcyzrK
.ęjcilop an ąinowzd
,ędrom w ejad zrainorhco mi kaj ...wółs ...łópsez tsej oT
...ileizdeiwop oc ,maW meiwop ein ...eż ,ileizdeiwoP
.ęktam ąjom ilawossidZ.
.ibul ein ozdrab ,ozdrab einm yrótk ,łópsez ynjaf ozdrab ikaT
...izdoŁ w łópsez ynjaf ikat tseJ

Wokół nienawiść zazdrość.
Wiesz, mam dość obłudy, której sens ciężko ogarnąć.
Może lepiej być gwiazdą w stylu Coco Jumbo; olać wszystko,
codziennie z inną dziwką, pierdolić HipHop.
Nie, nie ma tak łatwo!
Nawet, gdy zgaszone światło,
ludzie widzą co chcą, gdy na ręce patrzą.
Czekaj, aż gadać zaczną.
W tym tkwi sekret,
im dedykuję ten tekst i czekam na więcej przekleństw,
bo przecież w nich rap,
o takich samych jak oni pizdach,
co do własnych błędów nie potrafią się przyznać.
Zresztą to ich gra, którą chcą wygrać
za wszelką cenę, hańbiąc podziemie,
ja mam sumienie,
które mówi mi, jak mam postąpić,
by w siebie nie zwątpić,
by nigdy nie pchać ryja pod drin parasolki.
Strugając figo-fago dla modeli jak "burago".
Uczynienia zadość za wersy,
po którch miałem srać w pampersy.
Niech ich to męczy, nie mój to problem.
Wolę posłuchać, zamiast się mądrzyć co dla nich dobre,
bo nie w tym postęp, kiedyś to pojmiesz.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie mnie oceniać lepszych.
Rzecz w tym, że ciężko zamknąć pysk
w odniesieniu do reszty,
która na chama chce zamieścić
w kartach historii swój prestiż
najczęściej w demo wersji
odgrażając się mądrzejszym.
Wśród huku werbli mój krzyk,
dla ludzi pustych klątwa.
Nie pytaj mnie o rap,
bo ja tu tylko sprzątam.
I w tym chcę dotrwać do końca,
z dala od szpanerstw,
udoskonalając manewr,
jak dać sobie radę.
Nie musisz być miły.
I tak wiem, kiedy kłamiesz.
Masz tu dowód,
że mam słuch i powód,
by dziękować Bogu,
za to że nie zszargałem sobie honoru,
dokonując wyborów trudnych,
jak chcesz to ujmij.
Sam ustalę moment, w którym poczuję się dumny
pod stosem bzdur tych gości obłudnych,
fałszywych gestów, ja cały czas w tym miejscu
od świtu do zmierzchu,
w towarzystwie koleżków, dla których miłość jedna
w murach osiedla.
Czuję wolność, pojmując mądrość bez zawartości sorry,
Bo tu twa nienawiść, więc przestań w oczy kadzić.
Mnie tym nie zbawisz, czaisz?
Mam dosyć tej skurwiałej błazenady

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Nie po to robię, by mnie wielbiły tłumy,
znam setki innych powodów do dumy, kształcę umysł,
dla mnie HipHop to szczerość i czysty przekaz.
Najmniej groźny jest ten, co najgłośniej szczeka.

Ten kawałek nosi tytuł zazdrość...
Wiesz czemu... bo to jest zazdrość...
Zazdrość... ja nikomu niczego nie zazdroszczę
bez przewozu, po prostu z serca.
Bałuty reprezentacja, eudezet.
Pierdolić nieuzasadnione słowa krytyki.
Pierdolić wszystkich, co się doszukują tanich sensacji.
Koniec narracji.
Kochanie jestem głodny życia i spragniony wyzwań
Nie mam dość chce oddychać mój rap to nie relikwia
Ponad blok ponad chmury tu nie patrzy się w co dzień
Jak agresja to studzi jak ból trwoga to z bogiem
Kochanie jestem głodny szczęścia z Tobą
pragnienie serca dotyka Twojego piękna żono
dałaś mi wszechświat sobą chociaż nieszczęścia mrożą
życie ma słodko gorzki smak jacka daniels`a z kolą
Kochanie jestem głodny przygód i spragniony podróży
męczy mnie u ludzi to że duży łakomyk na stówy
100 gram, 100 kilo, 100 euro pod klubem
nie sam a z rodziną dam ci flavour na stówę
Kochanie jestem głodny czasu i miejsca
spragniony szczerości na tej ziemi ci żyć ma
Wybacz się nie sprzedam nie ma takiej ceny
Kochanie jestem głodny nieba i spragniony ziemi.

Kochanie jestem głodny życia i spragniony wyzwań
nie da się bez ryzyka niezależności wygrać
nie ma że ktoś Ci da do szczęścia bilet
dla ludzi różnych wyznań religia tworzy thriller
Kochanie jestem głodny myśli o nas
spragniony chwil dla których mógłbym żyć i skonać
jeśli na szczyt to z Tobą musi być ta droga
szczery do krwi bo słowa pali złych jak pożar
Kochanie jestem głodny rapu i spragniony liter
ostatni samuraj w tym fachu ostrym jak shuriken
saga trwa syn dorasta w kulcie hip hopu za ojcem
chociaż dla jego szczęścia każdą decyzję poprę
Kochanie jestem głodny świata
spragniony uczuć gdy większość życia robi jackass
czy mam współczuć i nie wiem bo nic nie chcę ich zmienić
kochanie jestem głodny nieba i spragniony ziemi.
Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina ta .

A co do k* nędzy patrzysz się
Przecież każdy z nas robi rapa jak chcę
Wyśmienicie i jedynie w swoim rodzaju
Wytyczam nowy cel i sens dla kraju
Nie przyjmujesz tego, to ostatni twój błąd
Teraz cię telepie, przez ciało płynie prąd
Wzdłuż i wszerz, nawet nie wiesz skąd
Właśnie teraz czujesz dotyk spracowanych rapem rąk
Pajace na szczudłach którzy nie chcą się zarazić
Dla was ważna informacja - wy nie stanowicie granic
Epidemii z TEWU chorobami
Bo ta sama kolorowa papuga lata z nami
Dostrzegam tylko szczery rap
Żeby było jasne szczery rap
Powtórzę jeszcze raz szczery rap, szczery rap - TEWU RAP

Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina ta.

Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina
Grzeje się stal TEWU logo blizna ał
Wypalony symbol na wieki, w gruzach apteki
Niedostępne są leki brak antidotum, musisz być na przemianę gotów
Tracisz zmysły w popłochu, jesteś na celowniku
Trafiony w serce, wstawaj, równaj do szyku
Nie istotny jest wiek, płeć, wykształcenie, 4 litery ogromne znaczenie!
Organizacja ma cel, zadanie bojowe, zasady nowe
czystki pewniaków, łapanki rodaków,
zmiana toku myślenia właściwy chip
od fałszywych wit z daleka od kiczowatej melodii która ogłupia człowieka
Liczy się pisk, uderzenie młota
stukot łańcucha, budzę w ten sposób dawnego ducha
zarażony równa się z tandety wybawiony
w szpony papu uzbrojony do królestwa TEWU zaproszony.

Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina ta.

Gdzie idzie pełny r* na pełnej p* , epidemii track, się nie narażaj, zważaj tak
szeroki, a za mały jednak świat, uważaj wyroki, płoną bloki, niezdecydowane toną kroki
Mokre zoki, mokre skoki tu wariat, anomalia macie wariant poloki, tam bez zasad ginie, giną policyjne świnie
Wszędzie obskurnie, władza durnie
Ja w* z uniesionym czołem dumnie,
my schludnie, real południe, potępiani trutnie
Potelepotani okrutnie, Wy - ukarani za kratami szponu logo, zajarani w bani pogo
Słuchasz tkwisz, masz to w krwi pewniak
pewny, prosty pewniak, tak czy siak, jednak
Zatem alko lane, co jest grane? Pozamiatane
Każdy swego losu panem, TEWU rapu fanem
Tyranem z podziemi, podzieleni, zarażeni
Nikt tego nie zmieni, sprawa sercu bliska
Nie jeden się pieni i leci piana z pyska
Z naszej Ziemi widowiska, zero pośmiewiska!
Sprawdź - dla ziomów nawijał Lerku
Pezet, Stasiak, Pjus, Junoumi
Ajron na bicie, to jest życie
Sprawdź to, to jest to
Junoumi, dla ziomów only
Ej, dla tych ziomów najlepszych - sprawdź nas
Ej, szary beton pieprzyć - sprawdź to

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

To miasto niszczy mnie, zatruwa mnie jak strychnina
Szybki sex, plączą myśli się jak wiklina
Za niski serw, rzeczywistość ścina jak Agassi
Mój śliski dres, adidasy, siła w nas jak w Kadafim
Chwila, kryminał ten nadział nas na widelec
Raz - naszą ideę, dwa - świat zaczął by bieleć
Gdyby nie to, że za lekko gram w to
Byłbym dziś stąd daleko już dawno
Wiesz, patrzyłbym gdzieś na Pacyfik lub tańczył na Haiti
Wiem, że patrzysz w moje oczy, widzisz w nich pacyfki?
To ten sam rap, to samo życie i wciąż ten sam sezon
A wolałbym, by płonął joint dziś w San Pedro, yo
To beton szary wiem, że to nie to stary
Patronat portali, płyta - żaden rekord stary
Chce się stąd wyrwać, pieprzyć szary beton
Viva Las Vegas, hey mummy, neony świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Czarna muzyka ja trzymam srebrny mikrofon
A białą ręką piszę wersy jak nikt dotąd
Chwyć myśl z tych tekstów jak Ariadny nić złotą
A ja szybko jak foton wezmę cię ku wyższym lotom
Tam gdzie blokom koloru nie dodaje tylko siding
Życie to kolor slajdu dobry smak jak sam bit
Wciąż te same dni, Ursynów [?] Saint-Denis
Spełniamy sny kolorem bijąc szary styl
Ruszamy w rytm rapu pieprząc ten beton
Za szare twarze myśli ten tekst jest wendetą
To zimny prysznic atak koloru fergią
Ej yo, palimy szarość lepiej niż inferno

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, bunt kolejne pokolenie
Teraz hip-hop jest receptą, rock'n'roll już nie jest
Czas pokolorować swój świat każdy swoją kredką
Ja z mikrofonem zrobię Sajgon, Meksyk albo Vietkong
Czas zwalczyć nudę, walczyć z szarością i brudem
Wiem to przychodzi z trudem lepiej liczyć się z cudem
Tak jest łatwiej - iść przez życie bez zmartwień
Zimą okupować klatkę, a w lato na ławce
Delektowanie się piwem - Tyskie, Lech albo Żywiec
W życiu gdzie świat rozrywek jest brakującym ogniwem
Mało odwagi, ten świat nas stłumił nie zabił
Musimy sobie poradzić, sami na siebie skazani
Rap jest naszą bronią, to nasza duma i honor
To nadaje kolor codziennym horrorom
To on w naszych sercach zajmuje miejsce pierwsze
To miejskie szczęście, szary beton pieprzę

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton
Bum bum to bomby nad miastem
bomby nad miastem wyrzucam i mam cel
bomby nad miastem na zawsze me wersy
bomby nad miastem w postaci mp3 / x2

Grzeszysz mówiąc że to kserokopia
to stereo montaż by to dzieło oddać na łącza
prosta symbioza odbiorca-artysta
to groza i bomby prosto z myśliwca
install mp3 format na dyskach freestyle
i tekstów forma by pomiar uzyskać
i w głowach pozyskać ten towar
szacunek to klasa najwyższa
to czuję, rozumiem rozprowadzam po necie
jak afgan na mieście ci hustlars
i wrzucam na serwer po tym jak to nagram
i pierdole przerwę bo popsuta spacja
tempo wzrasta zapotrzebowanie miasta
bombardowanie czas na wykreowanie hasła
klik, klik wprowadź pin Gdańska
klik, klik enter i sprawdzaj

Bum bum to bomby nad miastem
bomby nad miastem wyrzucam i mam cel
bomby nad miastem na zawsze me wersy
bomby nad miastem w postaci mp3 / x2

Przeżyć, serwer w chuj, pięter w chuj by namierzyć
werbel stój bęben mój i na ziemi glebę czuj
głos podziemi, wzrasta król wprost BMy na przemyt
tych zwrotek w mp3, wymiatacz powietrzny
odtwarzacz projekcji, rozprawa dla MC's
dotkniętych, jebniętych, trwających w dysleksji
i pojętnych, kompletnych, nielicznych lepszych od reszty
to rakiety, targety, pakiety sieci te tandety [?]
poleconym leci mój rap unicestwić hałastre,
patrz tam to bomby nad miastem

Bum bum to bomby nad miastem
bomby nad miastem wyrzucam i mam cel
bomby nad miastem na zawsze me wersy
bomby nad miastem w postaci mp3 / x2
[Shellerini]
Gwiazd plejada, zacne grono, niczym Triada
Znów rozrabia, jak w Transylwanii Hrabia
Nie podrabiam, to nie plagiat wymagam
prawdziwości to też tak właśnie gadam
O to Piątkowski pluton egzekucyjny
Larwa, Guralesko i Shellerini,
łowca świni, czarna owca, nieznana postać
bez Blinku na szyi bo w chuj gdzieś mi został
To tutaj, moja grupa buja się jak Sułtan
To tutaj, zarywam nocki chodź tonę w długach
To tutaj, tryb picia typowo Polski
I tryb życia bez forsy, najgorszy
Procenty, kobiety, Jointy i proszki
Wychodzę z toczki, studio 5 Element
Jeden jeden styl, zanim obrócę się w pył
Ze mną będzie PDG znów na koncercie

[Gural]
Jutro Długi weekend i 2 koncerty
dziś studio i słów sterty, nabierz rezerwy
Pizgam słów serwy, jadę bez przerwy
Skurwysynom szargam nerwy
tak jak wtedy kiedy szarpią zęby
Babilon wokół, płynie flow z bloku
Jadę z grą w toku, z krwią w oku
Sprawdź ten nielegal bo to jest grane
pozdro Kato, Mega Hotel Diament
Chodź diamenty chciał wziąć na zawsze Kane West
Mam w chuj kamieni tej, to się nie zmieni wiesz
ja wale Kombii, powiedz kto je tak wspaniale robi
To rusza twoją starą jak jebany aerobic
Gural stale trąbi i ciągle smoli
w rap kanale bombi, przez co dzisiaj wygląda jak zombi
To nie gra i trąbi zespół Kombii
to ci chłopcy którzy są źli, to ci najgorsi

Z koncertu na koncertu, w chuj skillu mam szpondze,
Swych ludzi znam dobrze, przyjdzie czas to odpoczne.

Z koncertu na koncertu, w chuj skillu mam szpondze,
Swych ludzi znam dobrze, przyjdzie czas to odpoczne.

Czy jest tu Poznań, wiesz że jest
Czy jest tu Wrocław, wiesz że jest
Czy jest tu Kato, wiesz że jest
Czy jest WWA, wiesz że jest
Czy jest tu Szczecin, wiesz że jest
Czy jest tu Wałbrzych, wiesz że jest
Czy jest tu Trójmiasto, wiesz że jest
Czy jest tu Leszno, wiesz że jest
Czy jest Koszalin, wiesz że jest
Czy jest tu Łódź, wiesz że jest
I czy jest tu Kraków, wiesz że jest
Czy jest tu Berlin, wiesz że jest
Czy jest tu Londyn , wiesz że jest
Czy jest Nowy York, wiesz że jest
Czy jest Chicago, wiesz że jest
Czy jest cały świat ze mną, wszyscy ze mną.
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo