Popularne piosenki. Polski Hip Hop

Wiesz czemu płynie ta muzyka, po co robie to wszystko
Dlaczego kręci się płyta opisująca rzeczywistość
Po co wogóle z chłopakami tyle pracy i serca wkładamy w każdy przekaz
Który jest ukryty w wersach
Reguła pierwsza będę trzymał jej się zawsze
Będę pisał o życiu, bo właśnie na życie patrze
Nie ważne, że ciekawsze jakieś oryginalne pomysły
Patenty, słowa bez puenty są przecież niczym
Nie tędy droga
Pisze o problemach, ludziach i ich nałogach
O tych szczęśliwych chwilach co pozwalają żyć jak woda
Mówisz, że tego nie widzisz, wreszcie zobacz
Mówisz, że tego nie widzisz, wreszcie zobacz
Zobacz

Czy zastanawia cię to dlaczego nawijam
Czym jest dla mnie beton, bo nie chodze po plaży
Lecz szukam metod, żeby przestać marzyć
Nie żyć metą i zacząć tak żyć (i zacząć tak żyć...)
Nie słuchać takich typów jak ty
Hip-hop to życiowe fakty
Nie tylko bóg, dziwki i walka
Wkurwiasz jak płyta zdarta co w jednym miejscu skacze
Patrze na stolice i nic innego nie opisze
Tylko to co zobacze, co usłysze, co odczuje
-na solidnych przyjaciół ciągle uczucia kieruje-
-na solidnych przyjaciół, na solidnych przyjaciół-

Pytasz się mnie czemu pisze o tym samym
To ci powiem nawijam o świecie, w którym dorastamy
Te tematy poruszamy, które nas denerwują
Które cieszą, które smucą, przemyślenia wywołują
Kierują słowa gorzkiej prawdy, którą trzeba przełknąć
Pokazują rzeczywistość, z którą trzeba się zetknąć
Sytuacje, w których diabeł próbuje ci coś szepnąć
Nie daj się zepchnąć, bo puste słowa są niczym
Przekaz, który trafia do ogółu to jest dla mnie wyczyn
To dla młodych ludzi, bo to głównie ich dotyczy
Niech usłyszą, niech zobaczą, niech odczują to samo
Co widziałem i odczuwałem z chwilą opisywaną

Chce żebyś zrozumiał, że nie suma floty tylko duma
Z tego, że znalazłem w życiu umiar
Powoduje, że robie wszystko, żeby rap nie umarł
Żeby grałą płyta, żebyś widział tą prawdę na chodnikach
Bo po co kłamać
Przecież w Polsce będzie za pół roku tak jak w Stanach
To ludzki dramat, ja opisuje to wszystko
Szczęśliwa chwila złapana i właśnie po to jest hip-hop
Byś mógł zobaczyć wszystko, ale oczami różnych osób
Słuchając tej muzyki, odbierając przekaz głosu
To jest mój sposób, na wszystko wciąż nabieram chęci
Żeby słuchać zdartej płyty, która ciągle się kręci
By obserwować świat, który wciąż do przodu pędzi

Nie pouczaj mnie, rozejrzyj się widzisz to co dzień
Szeroki spodzień, bandyta w samochodzie ekskluzywnym
Zwykły przechodzień, a jednak troche dziwny
Inny z deka, w co drugim bloku meta
W co trzecim nosi feta, o czym pisać?
O tym co w gazetach?
Czy może o tym co przed moimi oczyma?
Kto prawilnych się trzyma
Oko cieszy dziewczyna nieprzeciętna
Słowa prawdy sprawa piękna
Chcesz słuchać o miłości, nie ta piosenka
Nie widzisz sensu w rapie, bo przed prawdą pękasz
Przed nim klękasz, kolorowy papier jak ci zapłace
Wtedy z zachwytu stękasz
Ref. To prawo mogą sobie
Wsadzić, strawić i przeanalizować.
Mogą się walić, żalić, wysterylizować.
Mogą nas mamić, straszyć, kryminalizować.
My Chcemy SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ!
(CHCEMY SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ! /x4)

1.Czego chcecie? Ile chcecie bym wypisał długopisów?
Spece od popisów. Ile chcecie złamać życiorysów?
Historia pokazuje brak respektu dla złych reguł.
Ilu jeszcze chcecie wsadzić mi kolegów?
Gołym okiem widać, przecież to do nikąd nie prowadzi.
Co mamy zrobić? Mamy się stąd wyprowadzić?
Do Czech, do Holandii, czy do Nibylandii?
Może mamy zapierdalać na zmywaku gdzieś w Anglii?
Ci banalni, przewidywalni, dupodajni.
Politycy, czuję ich fałsz w potylicy.
I będę ten motyw ćwiczyć.
W oceanie wody nie policzysz.
Poczują zimny dotyk ulicy.
Hip-Hop zawodnicy dzisiaj mówią jednym chórem.
I stoją za tym murem wszystkich polskich podwórek.
Koniec kurwa, proszę pań, proszę panów.
Polska potrzebuje mężów stanu, to prawo...

Ref. ...Mogą sobie. wsadzić, strawić i przeanalizować.
Mogą się walić, żalić i wysterylizować.
Mogą nas mamić, straszyć, kryminalizować.
My Chcemy SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ!
(CHCEMY SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ! /x4)

2.2011 ile lat to już trwa?
Od kiedy bystry pan Kaczyński, przeprowadził czystki.
Synu, znowu, chłystki siedzą za listki.
A w statystykach rośnie skuteczność policji.
Trwa obława, na wszystkich miast dzielnicach.
W przepełnionych celach i więziennych kaplicach.
*Za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków, sądy rocznie skazują kilkanaście tysięcy osób*
Tu nie chcą naszego luzu, ani Rock and Roll’a.
Chcą pić, śpiewać sto lat, robić hajs na banderolach.
Krzyż plus Coca-Cola, drink polskich Hezbollah.
W TV, mordę krzywi zły ajatollah.
Rzeczywistość chora potrzebuje doktora.
Ty pomyśl o tym kiedy stawiasz X na wyborach.
Ora et labora pali brat pali siora
Oni wolą pić jabola, dla nich to prawo po Esbola.

..

Ref.To prawo mogą sobie wsadzić, strawić i przeanalizować.
Mogą się walić, żalić i wysterylizować.
Mogą nas mamić, straszyć, kryminalizować.
My chcemy SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ!
(CHCEMY SADZIĆ! PALIĆ! ZALEGALIZOWAĆ! /x4)


3.DonGural Issimus, maximus, dziwko pocałuj mnie w fallus.
Zobacz wiruje allus...
Król i królowa balu, lecimy se pomału.
Środkowy paluch, dla tych fanatyków kału.
Kiedy człowiek się spieszy to diabeł się cieszy.
Powtarzałem to dilerom kiedy brałem znów na zeszyt.
Niech cię to nie peszy, tutaj każdy chce być lepszy.
W pogoni za hajsem ludziom w głowach coś się pieprzy.
Ja na CD czy w MP3, będę gadał.
Ty orchą szkło przetrzyj, ja prawdy krok będę wietrzył.
Zachodnim wiatrem będę jechał na niskich rejestrach.
Siał przestrach, jedzie PDG orkiestra.
Weź przestań będę smolił co chcę.
Ogromne topy, z ogromnych drzew.
Tnę okrutnie, gdy flow(uje) absolutnie.
Maluję na płótnie, gram jakbym miał lutnie.
Grube jointy palimy!
Grube klipy kręcimy!
Grube beaty lubimy!
Grube kromy kroimy!
Grube katy walimy!
Grube krowy doimy!
Grube rapy robimy!
Grube, grube!
Grube jointy palimy!
Grube klipy kręcimy!
Grube beaty lubimy!
Grube kromy kroimy!
Grube katy walimy!
Grube krowy doimy!
Grube rapy robimy!
Grube, grube, grube!

*Problem w tym,ze projekt utknął w sejmie.*
*Wiele osób po tej pierwszej przygodzie , dość nieprzyjemnej z prawem
zrozumiało swój czyn i wielu do tych prawd nie powróciło ..
Miałeś czyste sumienie a ja puste kieszenie
w rapie spełnienie za to znikomy zarobek
zapomnij skurwysynu peja to nie twój parobek
chce się nażreć hiena pyta jaka peji cena
standartowa ściema tak jak wtórność przy tworzeniu
być nie mieć po raz drugi tylko we własnym imieniu
kuszony tandetą dnia każdego wciąż w podziemiu
bo takie mam podejście najważniejsze w robieniu
to nie zaprzedać duszy mnie do tego nikt nie zmusi
nawet jak przydusi nie usłyszysz mego basta
jeden z drugim kart nasta mówisz to tylko interes
ja przed nowym samplerem w patrzałach brak złotówy
rap tworze rzeczywisty to był kolejny dzień próby
nie sprowadził mnie do zguby tak jak nidy działalność
niebezpieczna jak karalność procederu w którym działam
pierdole twe historie tam gdzie zbrodnia tam kara
i to ja wypruwam flaki kiedy tworze nowe tracki
niechce robić draki bo potrzeby takiej nie ma
ale jedno zapamietaj że nie wszystko jest na sprzedaż
nie umiałes uszanować nie wiesz co to jest pracować
nie wiesz jak rapować chciałes za wszystko kasować
naucz sie promować i dbać o swych artystów
warunki w polskim rapie jak żądania terorystów
często nie do przyjęcia niepokorny bez cięcia
żyje pod presją wkurwiam się gdy robisz zdjęcia
znajdź lepsze zajęcia tej ty padlino żerca
odpierdol się odemnie jeszcze żyje rytm bit serca

ref.
Dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie miec razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
i...... druga rzecz

2.
Chcesz się otrzeć o mój sukces powiem tak z miernym skutkiem
jeden z tych co nie pozwolił manipulować wizerunkiem
i tak go nie posiadam siadam składam pisze gadam
w przyzwoitych warunkach na uczciwych zasadach
a gdyby ich nie było i tak bymn swoje zrobił
i nie pytaj czy zarobił ten co z biedą był za pan brat
to dla ciebie dance makabra sztuka w dwoch aktach
brak rozpaczy w tych gatkach i nie mów na mnie gwiazda
bram zabezpieczenie gniazda poprzez społeczny komentarz
kryminalna sentencja jak anymaniak mientha
od zmierchu do świtu chce dobrego wyniku
jak pocjent na odwyku zawalczyc ze zgnilizną
chcesz być fejmiu jak sisqu mc przy nazwisku
nie kupisz tego mistrzu ta matura jest do zdania
przegrasz bez przygotowania szkoła zycia z niej doznania
w kawałkach które wzbudzą jeszcze wiele uznania
co ty kurwa wogole wiesz o tym całym moim rapie
czy ty wiesz jak to jest przelać uczucia na papier
bez wczesniejszych przygotowań bić zwrotke człowiek zdolny
obdażony talentem i nie samowicie skromny
chciałby cały świat zmienić i nie po to byś mnei cenił
ty najchetniej co byś zrobił byś mnie jebnoł po kieszeni
nie żadze nie błądze za rap wezme pieniądze
które w nowo jorskim parku ktoś zaproponował mądrze
dobrze w pożądku nie odemnie się zaczeło
wynagrodzenie starań które w rapie zawsze było
jaki wpływ na podejście nie zmieniło to za wiele
szczere mam intencje hajs jest środkiem nie celem
jeszcze mam nikła nadzieje że tak źle się tu nie dzieje
od niedawna na legalu być nie miec to sobie cenie

ref.
Dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
tylko we własnym imieniu byc nie mieć razy dwa
dwie dwie kurwy przez duże K
tylko we własnym imieniu być nie miec razy dwa
dwie dwie kurwy przez duze K
tylko we własnym imieniu być nie mieć razu dwa.
Bum bum to bomby nad miastem
bomby nad miastem wyrzucam i mam cel
bomby nad miastem na zawsze me wersy
bomby nad miastem w postaci mp3 / x2

Grzeszysz mówiąc że to kserokopia
to stereo montaż by to dzieło oddać na łącza
prosta symbioza odbiorca-artysta
to groza i bomby prosto z myśliwca
install mp3 format na dyskach freestyle
i tekstów forma by pomiar uzyskać
i w głowach pozyskać ten towar
szacunek to klasa najwyższa
to czuję, rozumiem rozprowadzam po necie
jak afgan na mieście ci hustlars
i wrzucam na serwer po tym jak to nagram
i pierdole przerwę bo popsuta spacja
tempo wzrasta zapotrzebowanie miasta
bombardowanie czas na wykreowanie hasła
klik, klik wprowadź pin Gdańska
klik, klik enter i sprawdzaj

Bum bum to bomby nad miastem
bomby nad miastem wyrzucam i mam cel
bomby nad miastem na zawsze me wersy
bomby nad miastem w postaci mp3 / x2

Przeżyć, serwer w chuj, pięter w chuj by namierzyć
werbel stój bęben mój i na ziemi glebę czuj
głos podziemi, wzrasta król wprost BMy na przemyt
tych zwrotek w mp3, wymiatacz powietrzny
odtwarzacz projekcji, rozprawa dla MC's
dotkniętych, jebniętych, trwających w dysleksji
i pojętnych, kompletnych, nielicznych lepszych od reszty
to rakiety, targety, pakiety sieci te tandety [?]
poleconym leci mój rap unicestwić hałastre,
patrz tam to bomby nad miastem

Bum bum to bomby nad miastem
bomby nad miastem wyrzucam i mam cel
bomby nad miastem na zawsze me wersy
bomby nad miastem w postaci mp3 / x2
Sprawdź - dla ziomów nawijał Lerku
Pezet, Stasiak, Pjus, Junoumi
Ajron na bicie, to jest życie
Sprawdź to, to jest to
Junoumi, dla ziomów only
Ej, dla tych ziomów najlepszych - sprawdź nas
Ej, szary beton pieprzyć - sprawdź to

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

To miasto niszczy mnie, zatruwa mnie jak strychnina
Szybki sex, plączą myśli się jak wiklina
Za niski serw, rzeczywistość ścina jak Agassi
Mój śliski dres, adidasy, siła w nas jak w Kadafim
Chwila, kryminał ten nadział nas na widelec
Raz - naszą ideę, dwa - świat zaczął by bieleć
Gdyby nie to, że za lekko gram w to
Byłbym dziś stąd daleko już dawno
Wiesz, patrzyłbym gdzieś na Pacyfik lub tańczył na Haiti
Wiem, że patrzysz w moje oczy, widzisz w nich pacyfki?
To ten sam rap, to samo życie i wciąż ten sam sezon
A wolałbym, by płonął joint dziś w San Pedro, yo
To beton szary wiem, że to nie to stary
Patronat portali, płyta - żaden rekord stary
Chce się stąd wyrwać, pieprzyć szary beton
Viva Las Vegas, hey mummy, neony świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Czarna muzyka ja trzymam srebrny mikrofon
A białą ręką piszę wersy jak nikt dotąd
Chwyć myśl z tych tekstów jak Ariadny nić złotą
A ja szybko jak foton wezmę cię ku wyższym lotom
Tam gdzie blokom koloru nie dodaje tylko siding
Życie to kolor slajdu dobry smak jak sam bit
Wciąż te same dni, Ursynów [?] Saint-Denis
Spełniamy sny kolorem bijąc szary styl
Ruszamy w rytm rapu pieprząc ten beton
Za szare twarze myśli ten tekst jest wendetą
To zimny prysznic atak koloru fergią
Ej yo, palimy szarość lepiej niż inferno

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, bunt kolejne pokolenie
Teraz hip-hop jest receptą, rock'n'roll już nie jest
Czas pokolorować swój świat każdy swoją kredką
Ja z mikrofonem zrobię Sajgon, Meksyk albo Vietkong
Czas zwalczyć nudę, walczyć z szarością i brudem
Wiem to przychodzi z trudem lepiej liczyć się z cudem
Tak jest łatwiej - iść przez życie bez zmartwień
Zimą okupować klatkę, a w lato na ławce
Delektowanie się piwem - Tyskie, Lech albo Żywiec
W życiu gdzie świat rozrywek jest brakującym ogniwem
Mało odwagi, ten świat nas stłumił nie zabił
Musimy sobie poradzić, sami na siebie skazani
Rap jest naszą bronią, to nasza duma i honor
To nadaje kolor codziennym horrorom
To on w naszych sercach zajmuje miejsce pierwsze
To miejskie szczęście, szary beton pieprzę

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton, a niech neony świecą
Niech świecą, niech świecą

Pieprzyć szary beton
Czuję powietrze...

Czuję powietrze, słyszę muzykę
Układy, koneksje, betonu kumite
Żaden pulicer nie umie chwytem
Żurnalowego kunsztu tych kilku liter
Widzenie w nas produktu jest przewodnikiem
To twoja runda - punktuj
Twój czas na szczycie tego samego gatunku
A różni zawieszeni w próżni
Nieustannej kłótni skutki, jeden mi utkwił
Jeden jak żal (żal) mi (mi) jak (jak) strach (strach)
Miękki wspak odwraca ten sam problem w wielu postaciach
Do rozwiązania dotrę w ręku akukaracha
Czuję powietrze to samo, co wszyscy inni
Tacy sami jak ja, winny - znaczy zabij jak psa
To prawo rządzi niszcząc niewygodnych jak trądzik
Brak podziału na dobrych i złych
Od pracowników izby do łódzkich karetek
Gdzie rządzi skór koneser
Spór w procesie dóbr doleczyć
Tu spojrzeć na okna odpicowana Piotrkowska
Z tym możesz się rozstać, pic jest złudzeniem
Czujesz powietrze to poznaj mój teren
Nie jestem zbawicielem, ale posiadam intelekt
Licząc w IQ to może nie za wiele, ale
Wystarczy by mieć umysł otwarty za tym, co błyszczy
Obdrapane budynki, a w nich ciągłe nowinki
Kto jaki sukinsyn i gdzie, kto, z kim był?
Stoję ostatni w kolejce, której pragnieniem próżność
Wolę powietrze z planem na jutro
Ludzie sami sobie winni
Gdy zamiast szukać klucza kombinują wytrych

Czuję powietrze, słyszę muzykę
Słowo po słowie, rap mym pamiętnikiem
Umysł wytęż - to nie nakaz, lecz prośba
Nie czytam wzorca więc nie wiem, co wzbudza orgazm
Ale znam paru, co by tam chcieli się znaleźć
Sprzedajni jak czajnik full udoskonaleń
Co dziś świętym Grallem w ustach kamel z cudzesów
To moje miasto - miasto smutku i stresu
Brak gestów, wyśmiewców anomalii
Z Polski do Anglii to smak kolejnej szansy (zaśnij)
Zaśnij, pomyśl o ludziach, o ich pragnieniach
Marzeniach, o które zahaczają zera
A teraz pomyśl, kto szuka frajera ziomy?
Dla was jedna miłość (jedna miłość)
Pokaż mi siedem przyczyn, siedem pomyłek
W kolejce na zasiłek, niech w łeb strzeli killer
Za wskazówką idę, nie pytaj mnie gdzie
Idę przed sie-bie bie-do-bije deszczem
Woda spływa do pomieszczeń, nie licz na selekcję
To pranie mózgu za sprawą kruszcu
Złu znów udaje się wyjść stąd
Z prostym jak Hitchcock mocnym
Waszyngton mąci non-stop poglądy
Idę tak i rozmyślam o tym i owym
W sklepach cynamonowych dynamo robi błędny blask
Odciśnięty jak na dziwce klaps
Za na-na-na-na-nas błąd ma-ma-ma-ma-mas
Wychodzę stąd nie pytaj dokąd kapo
Idę z deszczem, protekcję zapewnia mi kapok
To też eliminator, co zabija we śnie
Rozszczepiając atom rozrywa serce
Za to mu płacą, a może to plotka
Nie pytaj mnie o trasy harmonogram
Wejdę w jej trasę, że sam jej nie poznam
Spójrz na budynki, zdrapane tynki, pomyśl
Łodzią rządzi sukinsyn co gromuje znajomych

Czuję powietrze x15
Dobre chłopaki, Mara jest taki
Ostry jest taki i Rychu jest taki
Dobre chłopaki, Bezimienni
Tu każdy jest taki

Los łączy ludzi na pewno nie z przypadku
Trzym się z fartem brachu (z fartem)
Każdy dobry chłopak się stara w swoim fachu
To dla dobrych chłopaków, bez lojalności braku
Z nimi już szmat czasu i jakoś lipy nie mam
Rap prosto z podziemia, ja nie zmieniam otoczenia
O tym nie ma mowy, do szczęścia mi potrzebne dobre słowo
A nie złote podkowy, atut podstawowy - to pijacka rebela
Dla nas żadna magia, że się ktoś najebał i rozrabia
Że tygodniowa Fabia śmiga już bez radia
Że obrotny zgarnia całą pulę, a zamulony wciąż ciśnie na mukę
Z każdym następnym ruchem pewniejsze kroki stawiał
Dobry chłopak - Mara, wśród swoich gęba znana
Ze mną dobre chłopaki, do kielona i do draki
Co walą wódę z gwinta, a nie w żyłę maki
Szczere pozdrowienia z mojej mańki, z fartem dobre chłopaki
Jebać niewierne szmaty i niebieskie mundury
Przechodzimy do następnej tury, swoje przedstawienia pozostaną
Swoi za swoimi staną, z dechą a nie klamą
Charakterem się nie zblamią, nie ma takiej opcji
Ryjek, Ostry, Mara a z nami dobre chłopcy
Dobre chłopaki, same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Każdy z Bombatyki jest taki, z BDB każdy taki, same dobre chłopaki
Tomas, Matiz, Dejot, Szpara - dobre chłopaki
Boniek, Buli - każdy jest taki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki

Mam ich mam, ludzi których znam
Oni dają wiele, więc ja też dużo dam
Grupa przyjaciół i to są nasi bliscy
Chuj, że niewielu niepotrzebni nam są wszyscy
Chłopak nie przypuszczał, gdy brał pierwszą komunię
Że jedyny zarobek będzie miał na jumie
Nie cierpiałem z głodu a jednak to rozumiem
A wielu pajaców zrozumieć nie umie
Dobre chłopaki - a oddziela ich krata
Zanim ją przekroczą miną grube lata
Rap na maksa szczery, więc powiem ci to wreszcie
Niekoniecznie winny znajduje się w areszcie
Niekoniecznie niewinny jest na wolności
Ten rap, te słowa mówią ludzie prości
Tylko charakter kształtuje wizerunek
Dobre chłopaki zasługują na szacunek
Wiem kto jest swój, a kto zwykły pedał
Nie masz honoru to pies cię jebał
Dobre chłopaki, a na świecie jest niewielu
Jest kilku takich którym powiem przyjacielu
Wszyscy tu razem, wszyscy w jednym zgodni
Dobry rap z Bytomia, który pisze chodnik
Dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Kamil, Deka, Hiszpan, Zwierzak - tu każdy jest taki
Mówią o tym także - Kargul, Adik - to dobre chłopaki
Wszyscy na treningach - tu każdy jest taki
Cała Bramka Bytom - tu każdy jest taki
Dobre chłopaki, dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Same dobre chłopaki, same dobre chłopaki
Z fartem chłopaki, Jot/Wu, Elvis - dobre chłopaki
Chmuron, Hopek - dobre chłopaki
Teikon plus nasza ekipa - tu każdy jest taki
DJ 600 V feat PWRD
Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi, o co chodzi, o co chodzi?

Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi?
Ale o co chodzi, o co chodzi, o co chodzi?

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam


Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

Jak krótka była ta sukienka? Nie pamiętam
Gdzie wędrowała moja ręka? Nie pamiętam
Jak miała na imię ta panienka? Nie pamiętam
Czy była brzydka czy nie? No to pamiętam
Była piękna

Przy Volta dźwiękach wymiękam
tak powiedziała gdy cała sala robiła hałas
A zresztą, może sala nie była pełna
Skąd mogę wiedzieć kiedy nie pamiętam

Piłem zimne browary do białego rana
Nie, nie. chwila, chyba piłem szampana
Cholera, a może wypaliłem skręta?
No nie, ja naprawdę tego nie pamiętam

Wiem jedno, dzisiaj głowa mnie boli
Mogę tylko zapytać "what? what?" jak tori
Bo co się wczoraj działo nie wiem, przysięgam
Ostry może ty mi powiesz? Nie pamiętam

Choć teraz staram się sobie przypomnieć
padam na kolana
kiedy w drzwiach wita mnie moja ukochana
ja naprawdę żałuję i dlatego klękam
uwierz, na serio niczego nie pamiętam

Chyba byłem na imprezie, a co było potem?
Nie wiem, może jak (pies lichy???) odwiedziłem hotel
Fakty są takie, że mi głowa pęka
A czy byłem w tym hotelu tego nie pamiętam

Jeszcze jedno wiem na pewno, to się już skończyło
Zresztą, nie wiem czy w ogóle się zdarzyło
I dlatego żadna nie może być puenta
Kurwa, ja faktycznie niczego nie pamiętam

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

Najpierw były ze trzy piwa przed imprezą
Po nich już byłem podkręcony jak procesor
Działałem bardziej wydajnie, czułem się fajnie
Co było potem to jest tajemnicą dla mnie

Chyba jeszcze z jedno piwo to pamiętam
Co było dalej o dziwo nie pamiętam
No, nie pamiętam
I jak tu się nie wkurwić
Nic nie przypomnę,
Choć miałbym (kogo wkurwić????)

To nie jest bajka, to historia z życia wzięta
Komar, też tam byłeś?
Ostry, nie pamiętam.
Mówią, że człowiek uczy się na błędach
Ale jak mam się nauczyć, skoro nie pamiętam?

Chciałbym do wczoraj wrócić i przysięgam
jakbym wrócił na bank bym zapamiętał
W portfelu nie ma kasy, więc nie piłem na sępa
W głowie dziwne obrazy, ale nie pamiętam
Możliwe, że z jakąś laską bawiłem się
Ale jaką? ile dałbym by przypomnieć cię

Wszystkie chwile te, lub choć z jedną chwilę
Abym wiedział na ile sobie pozwoliłem
Gdzie byłem? Może w tym pubie,
a może w tamtym klubie
Nie mogłem być w tylu miejscach na raz
już się gubię

Może to głupie, ale nic nie pamiętam
Mam już dosyć wszystkiego, głowa mi pęka

Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam


Co wczoraj robiłem? Nie pamiętam
Gdzie w ogóle byłem? Nie pamiętam
O której wróciłem? Nie pamiętam
Z kim wieczór spędziłem? Nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

O o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o nie pamiętam
o o o o o o nie pamiętam

w nawiasach są słowa, których nie jestem pewna.
Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina ta .

A co do k* nędzy patrzysz się
Przecież każdy z nas robi rapa jak chcę
Wyśmienicie i jedynie w swoim rodzaju
Wytyczam nowy cel i sens dla kraju
Nie przyjmujesz tego, to ostatni twój błąd
Teraz cię telepie, przez ciało płynie prąd
Wzdłuż i wszerz, nawet nie wiesz skąd
Właśnie teraz czujesz dotyk spracowanych rapem rąk
Pajace na szczudłach którzy nie chcą się zarazić
Dla was ważna informacja - wy nie stanowicie granic
Epidemii z TEWU chorobami
Bo ta sama kolorowa papuga lata z nami
Dostrzegam tylko szczery rap
Żeby było jasne szczery rap
Powtórzę jeszcze raz szczery rap, szczery rap - TEWU RAP

Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina ta.

Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina
Grzeje się stal TEWU logo blizna ał
Wypalony symbol na wieki, w gruzach apteki
Niedostępne są leki brak antidotum, musisz być na przemianę gotów
Tracisz zmysły w popłochu, jesteś na celowniku
Trafiony w serce, wstawaj, równaj do szyku
Nie istotny jest wiek, płeć, wykształcenie, 4 litery ogromne znaczenie!
Organizacja ma cel, zadanie bojowe, zasady nowe
czystki pewniaków, łapanki rodaków,
zmiana toku myślenia właściwy chip
od fałszywych wit z daleka od kiczowatej melodii która ogłupia człowieka
Liczy się pisk, uderzenie młota
stukot łańcucha, budzę w ten sposób dawnego ducha
zarażony równa się z tandety wybawiony
w szpony papu uzbrojony do królestwa TEWU zaproszony.

Nadciąga TEWU - trzech nosicieli
Szary świat, z daleka od bieli
Emocje, adrenalina, dopada zdrowych baterii lawina
Powiększa się zakażonych rodzina ta.

Gdzie idzie pełny r* na pełnej p* , epidemii track, się nie narażaj, zważaj tak
szeroki, a za mały jednak świat, uważaj wyroki, płoną bloki, niezdecydowane toną kroki
Mokre zoki, mokre skoki tu wariat, anomalia macie wariant poloki, tam bez zasad ginie, giną policyjne świnie
Wszędzie obskurnie, władza durnie
Ja w* z uniesionym czołem dumnie,
my schludnie, real południe, potępiani trutnie
Potelepotani okrutnie, Wy - ukarani za kratami szponu logo, zajarani w bani pogo
Słuchasz tkwisz, masz to w krwi pewniak
pewny, prosty pewniak, tak czy siak, jednak
Zatem alko lane, co jest grane? Pozamiatane
Każdy swego losu panem, TEWU rapu fanem
Tyranem z podziemi, podzieleni, zarażeni
Nikt tego nie zmieni, sprawa sercu bliska
Nie jeden się pieni i leci piana z pyska
Z naszej Ziemi widowiska, zero pośmiewiska!
Miasta muszą patrzeć twoimi oczyma
Mury, bruki, codziennie to samo oglądam
Wszystko stąd wypędza mnie i wszystko w miejscu trzyma
Wiem, nic mnie nie odmieni Paryż, Rzym czy Londyn
Te miasta patrzeć muszą twoimi oczyma

Z oddali krzyk ostatni, który w gardle duszę
Ich blask mnie nie oślepi, ich gwar nie zagłuszy
Czarna będzie woda w kanałach Wenecji
O, stamtąd krzyk ostatni, który w gardle duszę
Przez Adriatyk obłokiem do ciebie przyleci

Wszędzie źle bez ciebie i z tobą też źle mi
Pojadę, tak, pojadę pociągiem, okrętem
Tak wiele jest przestrzeni na morzu i ziemi
Tak wiele miast, bądźcie mi wszystkie przeklęte
Tam wszędzie źle bez ciebie i z tobą też źle mi
O kurna, pana Czaka ta taka noga jurna
To wykop o mocy nunchuk'a z półobrotu wydala na Saturna
Od tego czasu szybszy jestem od Jason'a Bourne'a
O zgrozo w pozornym chaosie osiem dni w tygodniu się turlam przez życie
A życie to dziś pieści mnie, a jutro swędzi jak wysypka skórna
To taka wymieszana urna, zbiór krótkich chwil
Co dzień wyborów mur na try-trylion mil, i te decyzje, wykaż precyzje
Toru wybory pory wy amory, opory wybory, obory, bory wybory
Wybory, wybory-bory, wybory, wybory-bory, wybory-bory, wybory-bory, wybory
Wybory, wybory, wybory, wybory, wybory, wybory, wybory
Wyborów mur na try-trylion mil
I taki deal że albo w tlenie jest amfetaminy pył
Albo tuż po maturze ktoś dla zabawy przyspiesza nam ten film

Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka

Śmigam jak MMS, niedogadany z sensem
Czasem lecę w kulki, nie myl mnie z M&M'sem
Zworki mam czułe tak więc wiele awarii
Mózg jak Ferrari lecz ciało jak Atari
W duchu siła husarii, to na raz postaw
Wybacz mi, moja głowa to niezbyt prosta
Przeplatana siatka stu pasmowych myśli autostrad
I nawet Nostra-kozaczy-damus, nie przewidzieli by jej planów
To może przez ten odłamek uranu - oto echo misji Wietnamu
Yyy po - pomidor?
Czasem zawieszam się jak Windows, lub sieci LAN'u
Jak moherowe babcie podczas emisji Klanu
Kiedy dla fanów składam rymy jak po plażowaniu leżaczki
Twoje słowa do mnie to kaczki
Rozjeżdżane jak żaby przez metafor pełne taczki
Więc kiedy mówisz coś ważnego przyłóż mi do policzków wiatraczki
Albo naklej sobie na czoło stopu znaczki
Może tak uda ci się chwycić mnie
I ściągnąć na ziemię z mej kosmicznej tułaczki

[x2]
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan

Gram trochę z boku, jak flet poprzeczny
Z dala od natłoku kserokopii wstecznych
Należę do bloku anty-żenad niedorzecznych
Zasuwam w amoku jak struś pędziwietrzny
Życie bajka po trochu, czasem kwaśny jabłecznik
Taka sama, a każdy tu targa swego potu ręcznik
Albo jesteśmy fajni albo skuteczni
W życia jadłodajni rywale odwieczni
Dopiero łapię sens a już dwadzieścia sześć przecznic
Uważaj, ta bajka wciąga jak słonecznik
Więc turlam się przez życie
Już wiem, że nikt nie powie mi jak żyć należy by żyć należycie

[x2]
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Zamienił moje serce na głowicę Kasprzaka
Przepraszam, że tak pędzę, ale to półobrót Czaka
Nadał mi ten impet, połamał na bałagan

Przepraszam, że tak pędzę
Odbijemy to później i prędzej

korekta: trigger
Raz dwa raz dwa patrz jak robię wjazd ja reprezentuję państwa oraz te miasta
Abra de A be to me imię nie zapomnij nie zapomnisz ty zapamiętają i potomni
Ej yo nie bądźmy tacy znowu skromni jesteśmy zdolni punkt dla nicponi
Nie chodzi o nic co nie widać jak na dłoni ani oni ani my nie osiągniemy hegemonii
Tuche! Kiedy ja poruszę hardkor skruszę animuszem twoją kopię wartko
Zmuszę byś dłużej ślęczał nad swą kartką buszek Baku Baku reprezentuj hardo
A jak! Picu picu chlastu chlastu mam nastrój ale nie mam płuc jedenastu
Więc zbastuj jeśli nie dostrzegasz kto wlazł tu głuptasku mam to napisane na pasku

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on

Dobra jadę z tym tematem własnym rapem od lat podpisany mam na to cyrograf
Szatyn zobacz jak ja wchodzę na tym biorę co najlepsze i skręcone w baty
Pater Noster pozdro w Polskę niosę wiele wiosen jestem rapu komandosem
Nuć pod nosem idę ze śpiewem na ustach nawet typy na wózkach nie usiedzą
Na swych dupskach Spytasz jak to? Powiem szyderap yo szy szy szyderap ziom
Na rozumy machniom bo co pokaże to ma suma zdarzeń więc gram dalej
Ale nie jak nasi piłkarze Wiesz jak taki słowny kiermasz mażę wcześniak
Ciągle się przedrzeźniać każe Jej smak dla mnie to jest ekstrakt marzeń wczesna
Także ta cielesna stażem Jadę szyfrem nie wiem czy to sprytne ale kręcę czeski film
Jak już zwykłem Raczej nie wytnę tego co dobitne niepochlebne łyknę a odetnę lipne bo
By widzieć lipę niepotrzebne okulary zrobimy stypę kiedy dorwę jej namiary
A ty złam się za torbę i mierz cipy na zamiary Ej yo dAb jesteś głupi! Tak tak tak twój stary

D.A.B czy jakoś takoś jak go zwą
Bo to jest on
Hip Hop do góry ↑

Popularne Piosenki

Najnowsze

Losowo